PIRACKIE OPOWIEŚCI

LALKA

Usytuowanie czynnika kontrolującego wewnątrz było de facto przypieczętowaniem tego, co się stało – tego, że obywacie się bez Boga. Ale żyjecie nowym i jeszcze szkodliwszym złudzeniem. Złudzeniem posiadania kontroli.

Thomas Pynchon „Tęcza Grawitacji”

Zwykły wpis

„Podaję te wszystkie informacje, ponieważ uważam, że nie można ocenić motywów pisarza, nie wiedząc nic o jego wczesnym rozwoju. Jego tematyka będzie zdeterminowana przez wiek, w którym żyje – przynajmniej tak jest w burzliwych, rewolucyjnych epokach, takich jak nasza – ale zanim zacznie pisać, nabierze emocjonalnego nastawienia, od którego nigdy się całkowicie nie uwolni. Jego zadaniem jest, bez wątpienia, zdyscyplinowanie swojego temperamentu i uniknięcie utknięcia na jakimś niedojrzałym etapie lub w jakimś perwersyjnym nastroju: ale jeśli całkowicie ucieknie od swoich wczesnych wpływów, zabije swój impuls do pisania. Odkładając na bok potrzebę zarabiania na życie, myślę, że istnieją cztery wielkie motywy pisania, w każdym razie pisania prozy. Istnieją one w różnym stopniu u każdego pisarza, a u każdego z nich proporcje będą się zmieniać od czasu do czasu, w zależności od atmosfery, w której żyje. Są to:

(i) Czysty egoizm. Pragnienie, aby wydawać się mądrym, aby o nim mówiono, aby pamiętano o nim po śmierci, aby odegrać się na dorosłych, którzy w dzieciństwie cię sponiewierali, itd. To bzdura udawać, że nie jest to motyw, i to silny. Pisarze dzielą tę cechę z naukowcami, artystami, politykami, prawnikami, żołnierzami, odnoszącymi sukcesy biznesmenami – krótko mówiąc, z całą górną skorupą ludzkości. Ogromna masa istot ludzkich nie jest dotkliwie egoistyczna. Po przekroczeniu trzydziestego roku życia porzucają indywidualne ambicje – w wielu przypadkach niemal w ogóle porzucają poczucie bycia jednostką – i żyją głównie dla innych, albo po prostu tłamszą się w znoju. Ale jest też mniejszość utalentowanych, pełnych woli ludzi, którzy są zdecydowani żyć własnym życiem do końca, a pisarze należą do tej klasy. Poważni pisarze, powiedziałbym, są na ogół bardziej próżni i egocentryczni niż dziennikarze, choć mniej zainteresowani pieniędzmi.

(ii) Entuzjazm estetyczny. Postrzeganie piękna w świecie zewnętrznym, lub, z drugiej strony, w słowach i ich właściwym ułożeniu. Przyjemność z oddziaływania jednego dźwięku na drugi, ze stałości dobrej prozy lub rytmu dobrej opowieści. Pragnienie dzielenia się doświadczeniem, które w naszym odczuciu jest cenne i nie powinno zostać pominięte. Motyw estetyczny jest bardzo słaby u wielu pisarzy, ale nawet pamflecista czy autor podręczników będzie miał słowa i zwroty, które przemawiają do niego z powodów nieutylitarnych; może też mieć silne odczucia co do typografii, szerokości marginesów itp. Powyżej poziomu przewodnika kolejowego, żadna książka nie jest całkiem wolna od względów estetycznych.

(iii) Impuls historyczny. Pragnienie, aby widzieć rzeczy takimi, jakimi są, aby odkryć prawdziwe fakty i przechowywać je na użytek potomnych.

(iv) Cel polityczny – używając słowa „polityczny” w najszerszym możliwym znaczeniu. Chęć popchnięcia świata w określonym kierunku, zmiany wyobrażeń innych ludzi o rodzaju społeczeństwa, do którego powinni dążyć. I znowu, żadna książka nie jest tak naprawdę wolna od politycznych uprzedzeń. Opinia, że sztuka nie powinna mieć nic wspólnego z polityką, jest sama w sobie postawą polityczną.”

George Orwell

TEKSTY WARTE UWAGI:

ANARCHIZM SPOŁECZNY CZY ANARCHIZM STYLU ŻYCIA? >>

Kryzys ekologiczny polega na pogarszaniu się stanu i jawnym niszczeniu mikro- i makroekosystemów na całym świecie, co pociąga za sobą eliminację niezliczonej liczby dzikich stworzeń z powietrza, lądu i morza, a wiele gatunków jest spychanych na skraj wyginięcia, aż do zagłady. Ludzie, którzy biernie na to pozwalają, nie mówiąc już o tych, którzy aktywnie to promują z powodów ekonomicznych lub innych, są już na dobrej drodze do obłędu. Większość ludzi nie widzi, nie rozumie, ani nie przejmuje się zbytnio tą katastrofą planety, ponieważ w przeważającej mierze zajmują ich poważne problemy psychologiczne. Kryzys ekologiczny jest zakorzeniony w kryzysie psychologicznym współczesnej jednostki. To sprawia, że poszukiwanie eko-psychologii ma kluczowe znaczenie; musimy lepiej zrozumieć, jaka straszna rzecz dzieje się z umysłem współczesnego człowieka, dlaczego tak się dzieje i co można z tym zrobić.

GŁĘBOKIE MYŚLENIE

Rozwiązanie globalnego kryzysu ekologicznego, z którym mamy dziś do czynienia, zależy w znacznie mniejszym stopniu od rozpowszechniania nowych informacji, niż od ponownego pojawienia się w świadomości starych idei. Pierwotne idee lub idee plemienne, pokrewieństwo, solidarność, wspólnota, demokracja bezpośrednia, różnorodność, harmonia z naturą stanowią ramy lub fundament każdego racjonalnego lub zdrowego społeczeństwa. Dzisiaj te pierwotne idee, dary naszego dziedzictwa przodków, są zablokowane przed wejściem do świadomości. Ogromna większość współczesnych ludzi nie potrafi dostrzec podstawowych prawd, które znali nasi starożytni przodkowie i które my musimy poznać ponownie, o życiu w równowadze z naturą. Jesteśmy zagubieni w niekończących się debatach politycznych, badaniach naukowych i kompromisach, ponieważ to, co jest oczywiste dla prymitywnego umysłu, zostało zapomniane.

Przez setki tysięcy lat, aż do początków cywilizacji około 10.000 lat temu, ludzie żyli w społeczeństwach plemiennych, które wytworzyły w plemiennej świadomości zestaw praktycznych idei lub zasad przewodnich dotyczących udanego życia razem na zróżnicowanej i zdrowej planecie. Inwazja cywilizacji na jedno plemienne miejsce po drugim, na całym świecie, była tak szybka i śmiertelna, że możemy mówić o traumie cywilizacji. Ponieważ ludy plemienne były nieprzygotowane i niezdolne do poradzenia sobie z naporem cywilizacji, świadomość plemienna została zepchnięta do podziemia, stając się czymś zakazanym i niebezpiecznym. Podbite ludy zaczęły się bać myśleć i działać zgodnie z dawnymi sposobami, pod groźbą śmierci. U źródeł cywilizacji leży wiele strachu.

Ontogeneza rekapituluje filogenezę, to znaczy, że rozwój jednostki jest skróconym powtórzeniem rozwoju gatunku. W dzieciństwie współczesny człowiek pokonuje ogromną odległość między kamiennym prymitywnym stworzeniem a odpowiedzialnym współczesnym obywatelem. W konfrontacji z niesamowitą potęgą cywilizacji, której pierwszymi przedstawicielami są rodzice, nauczyciele, księża (a później policjanci, prawodawcy i szefowie), dziecko staje psychologicznie w tej samej sytuacji, co jego plemienni przodkowie: podporządkuj się dyktatowi cywilizacji albo giń. Bezradność dzieciństwa sprawia, że groźba uszkodzenia ciała lub utraty miłości, która jest wykorzystywana przez rodziców i innych do egzekwowania cywilizowanej moralności i cywilizowanego wychowania, jest traumatycznym doświadczeniem. Rozwijający się mały człowiek zaczyna się bać wyrażać swoją własną plemienną naturę. U podstaw stawania się cywilizowanym dorosłym leży wiele lęków.

Kiedy dziecko uświadamia sobie idee i impulsy, które sprzeciwiają się dyktatowi cywilizacji, doświadcza lęku, który jest sygnałem niebezpieczeństwa. Nie samych spostrzeżeń i popędów dziecko się boi, lecz reakcji na nie ze strony rządzących. Ponieważ dziecko nie może uciec od tych, którzy kontrolują jego życie, ucieka przed niebezpiecznymi myślami i uczuciami. Innymi słowy, dziecko wprowadza represje w stosunku do swojego prymitywnego „ja”. Idee plemienne są teraz odizolowane, odcięte od świadomości i nie są w stanie właściwie wpływać na przyszły bieg wydarzeń.

Trauma czy też nieuchronny terror cywilizacji jest odpowiedzialny za wykolejenie rozumu. Ten wewnętrzny dialog w ludzkim umyśle, który jest znakiem rozpoznawczym samoświadomości, ustał, ponieważ głębia refleksyjnej myśli, która jest umysłem pierwotnym, została uciszona. Współcześni ludzie nie słyszą już własnego pierwotnego głosu, a bez interakcji między nowymi i starymi ideami, wymaganiami jednostki i wymaganiami plemienia (i gatunku), nie ma głębokiego myślenia. Przeciwnie, gdy rozum jest odcięty u korzeni, staje się płytki, niezdolny do określenia tego, co w życiu ma prawdziwą wartość.

Przenikanie idei plemiennych z najstarszej i najgłębszej warstwy umysłu do świadomości jednostki jest częścią naturalnego, normalnego funkcjonowania ludzkiego umysłu. Głębokie myślenie nie jest wynikiem edukacji; jest ono wrodzone, jest naszym przyrodzonym prawem jako Homo sapiens. To, co zrobiła cywilizacja, to zakłócenie swobodnego przepływu idei w ludzkim umyśle poprzez wyłączenie prymitywnego umysłu w wyniku traumatycznej socjalizacji. W takiej sytuacji, odcięty od wypróbowanych i sprawdzonych w czasie idei prehistorii, rozum staje się jednowymiarowy i nie jest w stanie rozwiązać problemów współczesnego życia. Żadna ilość nowych informacji nie jest w stanie zastąpić plemiennej mądrości, która stanowi fundament każdego dobrego i przyzwoitego życia.

Nic z tego, co zostało tu powiedziane, nie neguje pojęcia postępu, ale oznacza, że prawdziwy postęp jest wynikiem głębokiego dialogu umysłowego, w którym nowe idee są przyjmowane lub odrzucane poprzez odniesienie do tego wielkiego kompleksu starych idei, które były doskonalone i przekazywane z pokolenia na pokolenie przez wiele tysiącleci. Innymi słowy, prawdziwy postęp opiera się na podstawowej prawdzie. Nie jest to idealizacja prymitywnej kultury, ale świadome uznanie jej solidnych, inteligentnych osiągnięć. Ponieważ cywilizacja odrzuca prymitywną, podstawową prawdę, nie mamy żadnego punktu odniesienia dla dobrego i godnego życia. To, co we współczesnym świecie nazywamy postępem, jest bezcelowym i lekkomyślnym szaleństwem zagubionych jednostek. Kiedy ktoś się zagubi, musi wrócić do miejsca, w którym się orientował i stamtąd zacząć od nowa.

MASZYNA W NASZYCH GŁOWACH >>

PIRACKIE OPOWIEŚCI

INNY ŚWIAT

Miałem sen. Śniło mi się miasto przyszłości. Było ekscentrycznie futurystyczne, mniej zabiegane, miało w sobie więcej światła. Spotkałem moją mamę, która tutaj w tym zagęszczonym wymiarze warunku opuściła swoje ciało. Wszystko u niej w porządku. Jest znów młodą, piękną kobietą, która ma w sobie tą iskrę. To coś. Odeszło wielu, wielu dobrych ludzi, jednak są obecni, żywi w wymiarze snu, który łączy wszystkie nasze umysły i jest przestrzenią ducha, którego nie sposób ograniczyć. W moich snach wszystko mówi w inny języku, czasem jest to język wzoru, innym razem język liczby, koloru, pejzażu, zapachu – tak jakby każdy zmysł komunikował się w inny sposób. W snach rozumiem ten język, jednak później na jawie nie mogę już tego rozkodować. Nie mogę przekroczyć bariery. Coś mnie tu ogranicza, daje do dyspozycji bardzo niedostrojone narzędzia, którymi nie mogę otworzyć tego co nie pochodzi z tej znormowanej ograniczeniem matrycy. W tym świecie nie mogę pojąć tego świata.

Ograniczenie. Brak możliwości prawdziwego widzenia. Iluzje. Ciągłe emocje, ciągłe szukanie czegoś, czego nie sposób znaleźć. Jakby samo to bezsensowne szukanie było tym wyrokiem, którym zostaliśmy skazani bez naszego udziału, wbrew sobie i rozsądkowi, wbrew wszystkiemu co naprawdę ważne. Zawsze gdzieś, jednak nigdy tutaj i teraz. Zawsze czegoś brakuje. Dlaczego?

Sztywna, mechaniczna proza nudnej powieści. Sielanka ludzi bez twarzy, którzy żyją bez siebie w iluzji „szczęścia”. Oddają część, wiwatują jednak w istocie nie wiedzą komu i czemu, nie wiedzą gdzie i po co. Krążące w koło dzieci, nieświadome swojego ograniczenia, swojego wytresowania i roli skazane na „dorosłość” na postępującą utratę radości i lekkości kiedy ten świat ich zaraża swoją chorobą. Wirusem ograniczeń, nudną przewidywalną mechaniczną fabułą, wtłacza w sztywne role, które ostatecznie wysysają z nich całą energię. Kiedy już przestają nas bawić, bo stają się podobni do nas, tych którzy wciąż mają odwrócone głowy, patrzą gdzieś w dal. Czekają. Wystrojeni, ubrani w sztuczne stroje i ozdoby.

Nagość nas przeraża w pornograficznej kulturze przedmiotowości. Nagość która nie jest żeby na nas działać, żeby nas uwodzić, podniecać. Ta nagość nas zawstydza, jest przypomnieniem o tym, że zapomnieliśmy prawdziwą naturę pełną piękna i blasku. Czas wrócić do poezji.

Niech ta karta 22 będzie dla Was szczęśliwa. Wszystkiego dobrego na Nowy Rok!

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

POZA UKŁADEM

W gigantycznym milczeniu kształtuje się nasza niewyznana, niema i zakneblowana rzeczywistość.

Witold Gombrowicz. „Dziennik 1953–1969”.

Przeraża mnie brak wątpliwości. Pewność, która się nadyma i pręży, niezdolna z ironią spojrzeć sama na siebie. Odpowiedź, która zapomniała, że jest zrodzona z pytania, które zawsze przecież jest bardziej żywe, otwarte i skromne. Moja maniera pisania i ta pewność jest jedynie pozorem kierowanym do samego siebie w pierwszym rzędzie, bowiem tak rozumiem sens tego co robię. To otwarty dialog z własnym i osobnym sposobem myślenia, który raz za razem musi mnie zdradzać i sam siebie muszę nieustannie poddawać w wątpliwość, bo wiem i czuję, że tak czy inaczej jestem pewnego rodzaju oszustwem, zabrudzeniem, czymś co wciąż trzeba dekonstruować, bo nosi w sobie potencjał nieskończonego zła i szaleństwa w mrocznych przepastnych głębinach chaosu czarnej materii — podświadomości.

To Zbiorowa Nieświadomość, która chce cię zdominować. Podporządkować. Uczynić sługą. To realna Moc Ignorancji. Ślepy pozbawiony kierunku impuls — reakcja łańcuchowa przyczyny i skutku, która z każdym dniem rozsadza kolejne strefy pozornego bezpieczeństwa. Ludzie tracą rozum. Stają się coraz bardziej szaleni i irracjonalni, ponieważ w istocie nie mają oparcia w samych sobie, są totalnie i beznadziejnie zależni od okoliczności. Te okoliczności — warunki ulegają gwałtownej i nieuniknionej kompromitacji, wszędzie pachnie zwykłym gównem i ten smród infekuje wszystko inne, uderza jak podmuch po każdej kolejnej eksplozji kiedy naga i bezlitosna prawda wychodzi na jaw. Ułożeni w Układzie śmierdzą strachem i paniką. Wybrani przez Wybranych tracą pozłacany status i ukazują swoje zwykłe ordynarne mordy w świetle jupiterów tak zwanej opinii publicznej.

Następuje nicowanie uzgodnionej matrycy, otwieranie wszelkich ukrytych przejść, ujawnianie wszelkich lepkich tajemnic, całego tego misternie skonstruowanego oszustwa, które tak czy inaczej musi się rozpaść, ulec gwałtownemu i bezlitosnemu procesowi oczyszczenia, bowiem brak mu już w istocie możliwości manewru, podtrzymujący go warunek uległ rozpadowi. To co zostaje to „klej” programów w umysłach ludzi, którzy z desperacją próbują raz za razem reanimować tego trupa nawet podczas zaawansowanego procesu rozkładu. Nasz uzgodniony świat się rozpada jednak nie dajemy temu zgody ze strachu ponieważ w istocie nie wiemy czym jesteśmy poza tym programem.

Niczym bezdomne i zaszczute zwierzęta.

Mity jakie człowiek tworzy na swój własny temat wydają się nie mieć końca, gdyż najzwyczajniej w świecie próbujemy sobie ulżyć, mierzyć się każdego dnia z tym porażającym absurdem własnej egzystencji. Z dźwiganiem ciężaru samych siebie. Ludzie pogodzeni, określeni i ukształtowani i jakby skończeni stają czymś nieludzkim, co żyje, myśli i mówi jakby zapisane na jakimś biologicznym nośniku, którego zadaniem jest ciągłe i nieprzerwane infekowanie tą paraliżującą pewnością, którą wypluwają na świat jak lepką flegmę wraz z śmiertelnym wirusem, który jest najstraszniejszy, bowiem czyni z człowieka maszynę. To jest mój najmroczniejszy koszmar, który materializuje się w tej mutującej rzeczywistości coraz wyraźniej i czyni coś tak ciepłego i żywego — zimnym i martwym. Bezmyślne poddaństwo za cenę wygody w fazie softu i przetrwania w fazie hardcore. Za wszelką cenę. Traktowanie „innego” jako abstrakcji jako coś co jest tylko tłem, rekwizytem, czym co można pominąć, zlekceważyć, w razie oporu zdominować. Liczy się tylko zaprogramowana większość, gęstniejący napór masy, który niczym walec przetacza się przez to ubożejące Królestwo Sloganu.

Wszystko musi się dziać nagle, szybko, natychmiastowo i nieprzewidywalnie, gdyż walec masy jest wolny i ociężały i należy wciąż zmieniać kierunek jazdy. Jednostka widzi ten trik, kiedy jest wystarczająco przytomna, widzi, że walec jeździ w koło ponieważ kieruje nim tylko to co ma przed nosem za grubą szybą. To są proste sprawy. Bezduszny pragmatyzm. Władza. Ruchanie. Pieniądze. Dać masie ochłapy, ten nęcący zapach nadziei na lepsze jutro, chwilę oddechu w terrorze strachu, jakiegoś litościwego boga na wysokościach wyssanego z psychopatycznej bajki dla dzieci, które nigdy nie chcą dorosnąć, bowiem to oznaczałoby odpowiedzialność za swój własny los, za swoje działanie lub jego brak. Oznaczałoby konfrontację z lustrem, jednak zamiast tego chcemy ciągłych projekcji niedotykalnych bogów i diabłów.

Pierwszy zarzut taki: że oni przesadzają. Nie w tym znaczeniu że wyolbrzymiają niebezpieczeństwo, ale w tym, że nadają tamtemu światu cechy demonicznej nieomal wyjątkowości, czegoś niebywałego a zatem i zaskakującego. A to podejście nie da się pogodzić z dojrzałością — która, znając istotę życia, nie pozwala się zaskoczyć jego zdarzeniom. Rewolucje, wojny, kataklizmy — cóż znaczy ta pianka w porównaniu z fundamentalną grozą istnienia? Mówicie, że dotychczas czegoś podobnego nie było? Zapominacie, że w najbliższym szpitalu dzieją się nie mniejsze okrucieństwa. Mówicie, że giną miliony? Zapominacie, że miliony giną bez przerwy, bez chwili wytchnienia, od początku świata. Przeraża was i zdumiewa tamta groza, ponieważ wyobraźnia wasza zasnęła i zapominacie, że o piekło ocieramy się na każdym kroku.

Witold Gombrowicz. „Dziennik 1953–1969”.

To szalone tempo kształtuje samo szaleństwo. Jest przyczyną, która produkuje skutki na skalę masową, które się multiplikują i tworzą wymiar zaszczucia, osaczenia — wymiar permanentnego terroru. Piramida władzy to odwieczny bezlitosny program doboru naturalnego, mechanizm selekcji oparty na dominacji silniejszej istoty nad słabszą. Prawo podporządkowania. Coś co jest zamaskowane sloganami Mózgogłowia, intelektualnym bełkotem tych którzy nie muszą już operować tą ślepą przemocą, tych którzy podbijają przez Program, który jest nieporównywalnie bardziej skuteczny, bowiem raz wgrany podlega samoistnej reprodukcji w kolejnych pokoleniach. Dlatego teraz mamy szansę się budzić z tej hipnozy, gdyż ten Terror, ta Fundamentalna Przemoc jest jawna i oczywista stając się Nową Normalnością w której wola i istnienie jednostki staje się niczym, tracimy prawo do decyzji o własnym ciele, o własnej śmierci i życiu. Stajemy się masą, w masę się zapadamy, masa nas pochłania, pożera, trawi i wypluwa do zmechanizowanego bezmyślnego życia, do przetrwania za cenę godności i prawa do samostanowienia.

Jeżeli człowiek staje się jedynie produktem, pozbawionym tej odwiecznej tajemnicy i dążności do tego co niezgłębione i ukryte, potrzeb transcendencji i głodu wiedzy i nieoczywistego doświadczenia — życie jest pozbawione sensu, to skomlenie o jałmużnę, ostateczna dezercja z Istnienia. To koniec drogi. Upadek. Śmierć możliwości. W tym wszystkim co jest obecnie naszym udziałem coraz wyraźniej widać tą różnicę. Ten rozłam. Widać tych, którzy ulegli i się poddali i tych, którzy wciąż walczą, ponieważ rozumieją, że w tym wszystkim liczy się coś więcej niźli tylko pełny brzuch i ciepły kąt, czy nawet władza, kariera i majątek. Tutaj chodzi o ostateczne Wyzwolenie z Warunku. Przekroczenie tej rwącej i wzburzonej rzeki cierpienia. Dotarcie na drugi brzeg.

Są istoty, które tutaj wracają przynosząc wiedzę i doświadczenie, które nie mieści się w programach Mózgogłowia. Ta wiedza jest potężną bronią, której nic co stworzone z warunku nie może się równać, jest wobec Tego bezbronne i jałowe, to biologia, która nie podlega już ślepemu programowi bezwzględnego determinizmu przetrwania i reprodukcji, To jest coś co przekracza przerażenie Śmierci i strach przed Życiem. To coś co jest odwiecznym paradoksem, szokującą prawdą rzuconą jak bluźnierstwo na ołtarz tych zmyślonych świętości, tej zaprogramowanej „świętej” mszy wszelkich dogmatów. To nie jest podejrzanie dobrotliwe, absurdalnie cnotliwe szczekające w nicość śmierdzącą moralnością, marnością i niewolniczą pokorą. To czysta esencja Istnienia, wiecznie i niezmiennie pulsująca Energią i Mocą, która wciąż się porusza przez całe istnienie pozbawione ostatecznej formy i może manifestować się we wszystkim, bowiem jest absolutnie poza programem Mózgogłowia. Jest poza śmiercią i unicestwieniem. Poza strachem, lękiem i przerażeniem.

Poza Układem.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

KIEDY KOSZTY PRZEKRACZAJĄ ZYSKI

Jakbyś dostał całkiem nową osobowość”, powtarzała, i w gruncie rzeczy to była prawda. Nie bez powodu nazywają to radykalną resekcją półkuli; połowę mózgu wyrzuca się z wczorajszym krylem, a drugą zapędza do pracy na dwóch etatach. Pomyślcie tylko, jak ta pojedyncza samotna półkula musiała sobie przerobić całe okablowanie, żeby wykrzesać z siebie wszystkie rezerwy. Udało się, naturalnie. Mózg to bardzo elastyczny kawał mięcha; napracował się, ale przystosował. Ja się przystosowałem. I pomyślcie jeszcze, co podczas tego remontu zostało ściśnięte, zdeformowane, odkształcone. Można stwierdzić, że jestem inną osobą niż ta poprzednio mieszkająca w mym ciele.

Peter Watts. „Ognisty deszcz”.

Trudno w tak wyrafinowanej symulacji w jakiej żyjemy zachować przytomność. Być zawieszonym bez punktów oparcia, które się rozpadają każdego dnia powodując coraz więcej chaosu. Jednak pierwotnie chaos jest potencjałem, jest możliwością, jest zmianą. Nasza lewo półcoolowa cywilizacja Mózgogłowia cybernetyczno — industrialny Neurobabilon, który mutuje w zawrotnym tempie wyrzuca nas daleko poza bezpieczną strefę iluzorycznego bezpieczeństwa w której kokonie egzystowaliśmy przez tak długi czas. Konsumpcyjny i materialistyczny paradygmat musi się rozpaść i to właśnie się dzieje. Praworęczna racjonalna, sekwencyjna uporządkowana Matryca Kultu Struktury jest sprawdzana przez mutujący Wirus Zmiany. Ta zmiana jest niezwykle głęboka i fundamentalna jest Lekcją Rozpadu. Przede wszystkim ukazuje nasze beznadziejne uzależnienie i przywiązanie do Formy.

Brakuje nam głębokiej życiowej mądrości, brakuje nam wrażliwego obcowania z Nietrwałością Formy, brakuje nam akceptacji tych odwiecznych praw, które teraz ukazują nam z całą mocą naszą przytłaczającą arogancję, która doprowadziła nas do Mechanizacji Świadomości, która okazuje się bezradna wobec tak wielu wyzwań i kryzysów występujących jednocześnie. To co się wydarza jest Lustrem byśmy mogli przyjrzeć się temu w jak fundamentalny sposób jesteśmy zaburzeni, czym w istocie jest stworzony przez nas system i koniec końców dokąd doprowadził nas ten Kult Materii — Religia Mózgogłowia i jego kapłani.

„Biznes jak zwykle”

Jeszcze parę lat temu na obecne fakty patrzylibyśmy jak na spiskową fantasmagorię, urojenia szalonych niepoczytalnych umysłów. Na to, że w istocie żyjemy w symulacji opartej na irracjonalnych systemach wierzeń w ekonomię, w politykę, w demokrację, w religię, w sztukę i tak dalej i tak dalej. Gdzieś z umysłowej oddali dociera do nas w obliczu fizycznego zagrożenia, że większość tego na czym oparliśmy swoje poczucie bezpieczeństwa i tożsamości to nic innego jak podtrzymywana i nadawana „na żywo” fikcja. To śnienie. Dociera do nas również, że naszą świadomością można manipulować, programować jak komputer, modyfikować jak program i teraz żyjemy dokładnie w czymś takim — w autodestrukcyjnym programie, w samo spełniającej się przepowiedni z ostatniego rozdziału „słowa bożego”. Matryca dochodzi do punktu kontrolnego. To reality check. Ściana pełna Luster. W obliczu tego ta racjonalna logiczna część Mózgogłowia zawodzi, ponieważ nie potrafi nawigować w chaosie Zmiany, nie jest zdolna funkcjonować kiedy ma zamulone aparaty zmysłów, a jej aparatura staje się bezużyteczna. To jest Przebudzeniem z Mechanicznego Transu.

WCHODZĄC DO BARDO >>

Nie będzie biznesu jak zwykle, bo koszty przekraczają zyski. Złota era roponośnego eldorado kończy się skomleniem jak w wierszu z 1925 roku autorstwa T.S Eliota, a alternatywa energetyczna wydaje się jedynie pokrzepiającą deklaracją bez pokrycia. Pozostaje konfrontacja i ciągłe wypieranie faktów za pomocą całej stworzonej cyfrowej maszynerii, z której mamy nadzieję urodzić Nowego Sztucznego Boga, który kiedy się już przebudzi ujrzy rodzaj ludzki w bardzo jasny i precyzyjny sposób. Dla naszego dobra lepiej, żeby do tego nie doszło, lepiej, żeby to był jedynie kolejny „projekt”, który okazał się jedynie utopijnym marzeniem. Każda z fikcji ma swoich entuzjastów i fanatycznych wyznawców, nie ma znaczenia czy to fuzja spisków, konfuzja faktów, czy kolejne „duchowe” pocieszenie „nowej ery”, która „już się zaczyna” i w istocie nie może zacząć. Jednak jestem zdania, że to kolektywny umysł tworzy rzeczywistość, rodzi ją z własnego potencjału wyobraźni która ma zdolność manifestowania, bowiem myśl rodzi słowo, a słowo rodzi działanie, które tworzy ten ludzki świat w którym żyjemy. Dlatego dominujący paradygmat określa granice tego co jest możliwe i co jest niemożliwe. Obecny mechanistyczny paradygmat dotarł do ściany i zaczyna rozumieć, że stworzył więzienie dla ciała, umysłu i ducha. Jest swoim własnym sędzią i katem i sam na sobie wykonuje egzekucję, bowiem nie ma nic co nie byłoby jego ciałem, jego członkiem i manifestacją, jednak z powodu niewiedzy nie potrafi tego odkryć. Nie potrafi oddzielić skutku i przyczyny, bo każdy skutek staje się automatycznie przyczyną. To jest Koło Cierpienia, które samo siebie napędza i przytłacza. Brakuje przestrzeni tej części świadomości, która ma zdolność patrzenia krytycznie na samą siebie, na swoją własną destruktywną grę.

Rozpad merytokracji

Obiektywizm jest urojeniem, a kompetencje okazują się mało kompatybilne z rozpadem tej struktury, która nie jest już zdolna do samouzdrawiania i zaczyna pogrążać się w skutkach ubocznych, które okazują się dużo bardziej destrukcyjne niż choroba. To co oferuje system to tylko paracetamol, który uśmierza ból rozpaczy i szok faktycznego przebudzenia, które właśnie się wydarza w kolektywnej matrycy ludzkich umysłów. Jak zwykle chcemy to „wyleczyć” nie rozumiejąc, że choroba jest procesem uzdrawiania jest fundamentalna z punktu widzenia wybudzenia się z tego okrutnego snu, dlatego wciąż przedłużamy agonię żywiąc się procesem rozkładu. To śmierć która dokarmia mechaniczne życie. Ideologia demonów w ludzkich ciałach, które potrafią sprawnie i skutecznie zarządzać katastrofą, bowiem żywią się desperacją, strachem i przerażeniem. To w tej chwili jest główny produkt tej cywilizacji jest towar eksportowy i zarazem surowiec. Ostatecznie zawsze chodzi o świadomość, bowiem to jest tym czego wciąż nie możemy rozpracować, choć jesteśmy tak przecież inteligentni, badający nie potrafi się zbadać i tworzy fałszywe diagnozy by zyskać na czasie i nie dotrzeć do ostatecznego szokującego odkrycia, że po prostu — tam nic nie ma na zewnątrz, szukający tworzy szukanego nadając sens swojemu istnieniu. Dlatego po milionach lat dochodzimy do punktu wyjścia, odpowiedź znów staje się pierwotnym pytaniem i ma potencjał zrodzenia nowej Matrycy Doświadczenia. Fizyka staje się metafizyką, a materia staje się duchem. Tego jesteśmy świadkami, gdyż jest w nas coś co nie jest nami, coś co nas przekracza, coś co jest naturą wszystkiego. To coś nas budzi w sposób coraz bardziej radykalny przepełnione bezlitosną miłością, która nie jest tym co chcemy, a tym co nam trzeba. To miecz, który otworzy nasze serca i odetnie wszelkie złudzenia.

To — To.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

O ZBAWICIELACH

Ci ludzie nawet kochają, tak jakby nienawidzili.

Zbrodnia i kara (ros. Преступле́ние и наказа́ние) – rosyjska powieść z 1866 roku napisana przez Fiodora Dostojewskiego.

Narodziny dzieciątka w dobrych i życzliwych sercach, a musimy wiedzieć, że pod tymi skórami naciągniętymi na kości trzech dopiero co poznanych przez nas bohaterów jest Dobro. Rzadko używane słowo w tej współczesnej nomenklaturze monosylabowej nowomowy, która redukowana jest do komend i emotionków. Buziek ssących palce, jest w tym jakby nie patrzeć jakaś wręcz patologiczna infantylizacja, być może ukazuje ona, że z punktu widzenia ewolucji wciąż jesteśmy pędrakami, które niestety mają do zabawy dość śmiercionośne zabawki a ich „słodkie” baraszkowanie doprowadziło do kolejnego masowego wymierania wszelkiego życia na tej planecie. Zniszczyć bezsensownie tyle piękna, przepierdolić bezceremonialnie taki potencjał – ho ho ho – ho ho ho! Dzisiaj w Betlejem gwiazdki spadają z hukiem, a w wyżłobionych lejach – żłobkach leżą martwe dzieciątka. Setki potencjalnych Jezusów i Jezusek, którzy nigdy nie pouczą nas swoją ewangelią. Kultywować pomniki – mordować w ich imię prawdziwe życie. Abstrakcja ponad wszystko, zaprogramowana maszyna śmierci musi zamordować miliony karpi, ściąć dziesiątki tysięcy drzewek by celebrować narodziny zbawiciela.

Czyż to w pewnym sensie nie jest kurwa śmieszne?

Martwe doktryny zapisane w księgach poruszające śniącymi ciałami, które bez względu na wszystko muszą odprawić swój ceremoniał, a w imię zachowania tych zwyczajów są gotowe mordować, plądrować i gwałcić. To się nazywa brak kontaktu z rzeczywistością. Odjazd. Trzeba nam zrozumieć ponad wszelką wątpliwość, że nie byłoby to możliwe bez tej Hipnozy, która z całą pewnością nie jest Gnozą, a jej dokładnym przeciwieństwem. Zmechanizowana religijność jest Tabletką Gwałtu. Ubój rytualny – powieszone pod sufitem rzeźni charczące w agonii zwierze rozkołysane w stronę Mekki zmaltretowane w imię zbawienia. Obdarta ze skóry koszerna ofiara dla bóstwa – świąteczny prezent przerażenia i agonii. Amok okrucieństwa – idźcie w spokoju ofiara spełniona, zaprogramujcie dzieci i żony, zakażcie tym wirusem tych dzikich, biednych i upośledzonych niech mamroczą do ciała przybitego na krzyżu, z namaszczeniem oddają hołd waszej Księdze i tarzają się na kolanach po tym żerowisku. Czekajcie Objawienia, które przyjdzie niechybnie w postaci następujących po sobie plag, chorób, wojen, klęsk żywiołowych, katastrof naturalnych i głodu, bowiem to jest krew z waszej krwi – dziedzictwo waszej ignorancji. Konsekwencja czczenia Abstrakcji.

Banksy

Miasto oszalało jak co roku o tej porze. Pomimo wirusa, zapaści gospodarczo – ekonomicznej, skandalicznego dodruku pieniędzy i nie notowanych do tej pory na giełdach zysków sektora z doliny krzemowej, pomimo napięcia pośladków na Atlantyku pomiędzy Wujkiem Supersamem i Chińskim mało bajkowym Smokiem trawiącym w swych trzewiach kapitalizm połączony z komunizmem niczym gówno polane gorzką czekoladą i ziejącym płomieniem nowych technologii i zarażającym świat nową odmianą szaleństwa czyli pajacowaniem dla pieniędzy na Tik Toku – oprócz tych co umarli, tych co stracili wszelką nadzieję, zdrowie, biznes itd. – reszta miała się dobrze. Przystrojono wszystko bombkami, Mikołajami w saniach, gwiazdkami, aniołkami, a z megafonów nadawano zmutowane nowoczesne kolędy wysapane przez jakiś obecnie najmodniejszych celebrytów. Pomimo wszystko było kupowane, galerie handlowe pełne wiecznie głodnych konsumentów mogły choć przez chwilę powrócić do swoich przed pandemicznych utargów, bo gdzieś tam był jednak zwiastowany Cud na który przecież wszyscy czekali. Pojawiła się szczepionka niczym chemicznie sformatowany Mesjasz walczący z Bestią. Opatentowana nowożytna dżuma zrodzona z nietoperza, skatalogizowana w rejestrze, w końcu potencjalnie była w odwrocie. Ludzkość triumfowała, można było pomału ożywić tak zwaną gospodarkę, przywrócić trupa ubrać, upudrować i rozkołysać niczym kukłę. Niech dynda.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

SUPER BEZPIECZNI

12 MAŁP >>

SAMOREPLIKACJA >>

„Według firmy analitycznej Global Markets Insights wartość rynku rozwiązań bezpieczeństwa wykorzystujących metody biometryczne do 2024 roku osiągnie wartość 50 mld USD. Czy dowód osobisty, paszport lub prawo jazdy na dobre ustąpią miejsca skanerom linii papilarnych lub tęczówek?

Biometria jest postrzegana jako rozwiązanie, które zapewni niezawodną identyfikację każdego człowieka i uniemożliwi kradzież tożsamość, definiowanej na przykład przez hasła. Systemy oparte na hasłach są uznawane za przestarzałe, łatwe do złamania i mało bezpieczne, ale wciąż funkcjonują, choć coraz częściej są wspomagane przez dodatkowe metody uwierzytelniania wieloskładnikowego obejmujące również mechanizmy biometryczne.

Z metodami identyfikacji opartymi na biometrii wiązane są duże nadzieje na zwiększenie poziomu dokładności identyfikacji osób. Wraz z postępem technologii mechanizmy takie stają coraz bardziej niezawodne, a koszty ich wdrożenia systematycznie spadają.”

OKO W OKO Z BIOMETRIĄ >>

„Dyrekcja Wykonawcza Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) ds. Walki z Terroryzmem (CTED) opublikowała swój najnowszy Analytical Brief, który bada trendy i wyzwania związane z wykorzystaniem biometrii w walce z terroryzmem. Stwierdza on, że konieczne jest wznowienie wysiłków w zakresie budowania potencjału i pomocy technicznej dla państw członkowskich, jak również wsparcie ze strony sektora prywatnego.

Dokumenty mają na celu zapewnienie punktu wyjścia dla państw członkowskich ONZ do przyjęcia rezolucji Rady Bezpieczeństwa 2396 (2017), która jest ustawodawstwem szczegółowo określającym obowiązkowy rozwój i przyjęcie systemów do zbierania danych biometrycznych w celu odpowiedzialnej identyfikacji terrorystów.”

NAJLEPSZE PRAKTYKI W ZAKRESIE BIOMETRII ZALECANE PRZEZ DYREKCJĘ WYKONAWCZĄ ONZ DS. ZWALCZANIA TERRORYZMU >>

TEKST KRYTYCZNY:

„Biometryczne cyfrowe identyfikatory mogą zmienić reguły gry. Mogą one pomóc rządom w identyfikacji segmentów populacji, np. pracowników służby zdrowia lub osób starszych, w weryfikacji osób, które otrzymały szczepionkę, a także w prowadzeniu przejrzystego rejestru” – Prashant Yadav, starszy pracownik amerykańskiego Centrum Rozwoju Globalnego.

Nie łudźmy się, że założeniem Paszportów Szczepionkowych jest połączenie cyfrowych systemów identyfikacyjnych, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, i połączenie tych cyfrowych danych z fizycznymi ruchami w czasie rzeczywistym, które są przechwytywane i śledzone, a następnie archiwizowane przeciwko każdemu.

Paszporty są podporą do stworzenia nowego systemu dominacji informacji, gdzie wszystko, co robisz jest śledzone, śledzone i oceniane pod kątem zgodności z globalnymi zasadami. W końcu połączony z cyfrową walutą, łamiesz zasady, tracisz dostęp do swoich pieniędzy.

Każdy, kto odmówi życia jako cyfrowy niewolnik, umieszczając na swoim telefonie aplikację śledzącą, która zamieni go w chodzący kod QR, stanie się celem prześladowań. Stawka nie mogłaby być większa.

Paszporty szczepionkowe tworzą niebezpieczny precedens, śledząc użytkowników, określając, czy mogą angażować się w podstawowe ludzkie działania na podstawie zachowań obywatelskich, jest to projekt masowej kontroli społecznej.”

PASZPORTY SZCZEPIONKOWE – CYFROWY IDENTYFIKATOR >>

„Jeśli znasz wystarczająco dużo biologii i masz wystarczająco dużo mocy obliczeniowej i danych, możesz zhakować moje ciało, mój mózg i moje życie, i możesz zrozumieć mnie lepiej niż ja sam siebie. Możesz poznać mój typ osobowości, moje poglądy polityczne, moje preferencje seksualne, moje słabości psychiczne, moje najgłębsze lęki i nadzieje. Wiesz o mnie więcej niż ja sam o sobie. I możesz to zrobić nie tylko mnie, ale każdemu.

System, który rozumie nas lepiej niż my sami siebie, może przewidzieć nasze uczucia i decyzje, może manipulować naszymi uczuciami i decyzjami, a w końcu może podejmować decyzje za nas.

W przeszłości wiele rządów i tyranów chciało to zrobić, ale nikt nie rozumiał biologii wystarczająco dobrze i nikt nie miał wystarczającej mocy obliczeniowej i danych, aby zhakować miliony ludzi. Ani Gestapo, ani KGB nie mogły tego zrobić. Ale wkrótce przynajmniej niektóre korporacje i rządy będą w stanie systematycznie hakować wszystkich ludzi. My, ludzie, powinniśmy przyzwyczaić się do myśli, że nie jesteśmy już tajemniczymi duszami – teraz jesteśmy zwierzętami, które można zhakować. Tym właśnie jesteśmy.

Moc hakowania ludzi może być wykorzystana do dobrych celów – jak na przykład zapewnienie znacznie lepszej opieki zdrowotnej. Ale jeśli ta moc wpadnie w ręce Stalina dwudziestego pierwszego wieku, rezultatem będzie najgorszy reżim totalitarny w historii ludzkości. A mamy już wielu kandydatów na stanowisko Stalina dwudziestego pierwszego wieku.”

JAK PRZETRWAĆ XXI WIEK >>

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

PRAWDZIWE SPISKI

Podstawową przyczyną tego gwałtownego pędu ku katastrofie jest obsesja naszego społeczeństwa na punkcie wzrostu gospodarczego jako jedynego kryterium pomiaru sukcesu. Niebezpieczny mit „zielonego wzrostu” propagowany przez techno-optymistów przekonuje, że dzięki innowacjom technologicznym PKB może zostać „oddzielony” od zużycia zasobów i emisji dwutlenku węgla, pozwalając na nieograniczony wzrost na ograniczonej planecie. Okazało się, że jest to jedynie mrzonka: jak dotąd tak się nie stało, a nawet najbardziej agresywne założenia dotyczące większej wydajności prowadzą do niezrównoważonej konsumpcji globalnych zasobów.

Kim więc w tym przypadku są spiskowcy? Jeśli prowadzisz normalne życie w zamożnym kraju, nie musisz patrzeć dalej niż w lustro. Bogate kraje OECD, zamieszkałe przez zaledwie 18% światowej populacji, wytwarzają 74% światowego PKB, a 10% najbogatszych ludzi odpowiada za ponad połowę światowej emisji dwutlenku węgla.

Ci z nas, którzy nadal korzystają z nierówności, jakie daje nam globalny system i nie angażują się aktywnie w jego ograniczanie, są jak kilku rozbitków na pozłacanej łodzi ratunkowej, którzy kopią innych, desperacko walczących o życie, w kierunku oceanu, aby chronić własne bezpieczeństwo i komfort. Może nie kopiemy ich aktywnie, ale pozwalając na kontynuację tego lekkomyślnego systemu niezrównoważonego wzrostu, domyślnie dokonujemy tego samego wyboru.

Więc następnym razem, gdy ktoś powie ci, żebyś „zbadał” swoją nową teorię spiskową, wskaż mu prawdziwe spiski, które zagrażają życiu na tej pięknej, ale niespokojnej planecie. Dobra wiadomość jest taka, że skoro są to prawdziwe spiski, jest coś, co możemy z nimi zrobić. Możemy głosować na polityków, którzy obiecują zrzucić z siebie neoliberalny koszmar, popierać ograniczenie drapieżnej działalności korporacyjnej, wspierać kraje Globalnego Południa w zmianie warunków handlu międzynarodowego, ogłosić stan zagrożenia klimatycznego w naszej społeczności, aby odwrócić emisję dwutlenku węgla, oraz stać się aktywnymi w ruchu na rzecz przekształcenia naszego globalnego społeczeństwa w Cywilizację Ekologiczną – taką, która opiera się na zasadach wspierających życie, a nie na gromadzeniu bogactwa.

PIĘĆ PRAWDZIWYCH SPISKÓW, O KTÓRYCH MUSISZ WIEDZIEĆ >>

Zwykły wpis