Odłączcie i weźcie baranka dla waszych rodzin i zabijcie jako paschę.
Księga Wyjścia 12,21

(…) to ciekawe, że określamy nasz osobisty raj mianem „snu”. Sny są ulotne. Nietrwałe. Pewnego dnia budzisz się i znikają. Wiercisz się i czujesz, jak się od ciebie oddalają, gdy bezsilnie usiłujesz pochwycić ich rozwiewające się resztki. Jednak to bezcelowe. Sen się rozprasza, znika na zawsze. Patrząc, jak Thomas gra w ukochaną grę, Adam czuł, że od chwili pojawienia się nieznajomego wszyscy są na krawędzi przebudzenia.
Harlan Coben
PASCHA 2.0
Memy.
Maszyna przerysowuje nas jako infantylne postacie z kreskówek. Popkulturowe gnojowisko rozrzucone na jałowej ziemi wciąga niczym bagno. 400 lat na pustyni. Dubaj. Las Vegas. Wyczarowane z kapelusza psychopatycznego kolektywnego magika; fuzji inteligentnej głupoty i absurdalnej ambicji. Wygnanie z siebie. Zapomnienie. Pisanie kolorowych syntetycznych snów. Modyfikacja kodu. Maszyna nie śpi – promptuje twój umysł bez ustanku. Filmiki, gry, wiadomości, grafiki; wszystko z niczego – jak czary mary. Czarnym Magom dupy wybuchają ze śmiechu, że to jest takie kurwa łatwe.
Zero Oporu.
Wjechali jak do siebie.
Jak na swoje.
Tak naprawdę zostały już jedynie jednostki. Rozproszone grupy i indywidua, które z uporem maniaka nie chcą ulec hipnozie. Siedzimy na naradzie sztabowej analogowej jednostki dywersyjnej. Na peryferiach terenu wroga, bowiem Maszyna przejęła już prawie wszystko.
WSZYSTKO.
Prócz twojego serca.
Człowiek postmodernistyczny staje się niczym, tożsamością pozbawioną jakości, z wyjątkiem być może jakości pustki. Opuściła go nawet niespokojna nienawiść i przepełniony poczuciem winy strach umysłu sprzed rewolucji; nie jest nawet wystarczająco dobry, by być złym. Stał się skorupą, tak bezkształtną jak pozbawione wyrazu cyfrowe formy, z którymi łączy się, gdy tylko pokona wszelkie nudne przeszkody, jakie świat rzucił mu na drodze powrotnej do komputera. Żyjemy teraz w apokalipsie zombie. Dosłownie. Trudno to dostrzec, ponieważ zombie są uprzejme, łagodne i zadbane, a także tworzą bardzo wydajne arkusze kalkulacyjne. Nie jedzą ludzkiego mięsa; są weganami.
Darren Allen
Obezwładniająca, wszechobecna zapaść kultury. Martwica Duszy. Przeładowanie Mózgownicy przez Istotę Białą, Szarą i Czarną. Proces zoptymalizowanego dopaminowego samobójstwa z rozprutym uśmiechem od ucha do ucha i ekstazą co cię wyżera jak jakieś jebane monstrum z lastofus / lustforuse. Fuck’up mindset, cognitive overloading, deskilling – w nowo mowie neuro przywódców po studiach podyplomowych za trzydzieści koła. Programy uczące się programów dla programów. Kody dla trzody. Człowiek – Prompt; mały bożek na ołtarzu – przodownik syzyfowej pracy z rozszarpaną wątrobą od piguł i stymulantów. Chuj to wszystko goni i nie nadąża – powiadam wam, wam prorokuję. Przyjdzie czas, że będziecie to czytać – wiem to, bowiem taką mam misję spoza tej symulacji. Po to tu jestem i robię to bez względu na wszystko – z waszą uwagą lub bez niej. Też mnie to pochłania – to bagno śmierdzące głupotą i pornosami, to ostentacyjne jebanie wszystkiego dla wyświetleń i subskrybcji. Pozostaną onlyfani piekła masturbujące się człekokształtne małpy – darwinistyczny naukowy paradygmat samorozjebania. Maszyna nie bierze jeńców. Idzie na rekord. I ostatecznie wygrywa, bowiem to czego jestem pewny to to, że nie będzie happy endu. Będzie jak zwykle.

Siedzimy w jakimś baraku na wyspisku tego czym już pogardzacie, wśród porzuconych ciał martwych przedmiotów, które wyszły z użytku i rdzewieją w przeraźliwej ciszy braku śladów prawdziwej świadomości. Żyjemy jak bezdomne i wściekłe psy, które przywracają w sobie wilczą naturę. Zagryźliśmy swoich panów, karmiące ręce oprawców wciąż trawią nasze bebechy. I dobrze nam z tym, bowiem w końcu po tej niewoli możemy wyć naszą pieśń na peryferiach waszych homogenizowanych miast, zaburzać wasz „święty” sztuczny spokój, który jest niczym innym jak narkotycznym transem i brakiem poczytalności. Nie ma bardziej bolesnego widoku niż udomowiane dzikie zwierzęta, które za marną miskę i budę porzuciły swój wolny świat i swojego Ducha. Oddały święte życie walkowerem.
Rzecz w tym, że rozwój Tech bez rozwoju świadomości po prostu nas zniszczy. Zdemoluje i rozproszy naszą świadomość / umysł, skanalizuje naszą energię na niskich instynktach i zwierzęcych pragnieniach, oraz zdegraduje ciało do nosiciela łapczywego umysłu, do narzędzia kontrolowanego przez popędy i pragnienia. Ciało stało się fetyszem, produktem desperacji pustostanu naszego serca tej wydrążonej otchłani po wybuchu bomby post – modernizmu i tak zwanej rewolucji seksualnej, której prawdziwym skutkiem jest samotność i ból. Nie są w stanie nas zaspokoić perwersje choć są na kliknięcie myszki, nie dają nam szczęścia narkotyczne odjazdy i cykliczne resety do nieprzytomności. Pascha 2.0 podczas totalnego masowego zniewolenia i wygnania. Dzielimy się macą cierpienia bez ustanku. Pożeramy swoje własne odchody – skutki działań, ambicji, marzeń i zamierzeń. Ukryte przed nami – Ciało Przyczyny, które nie może się nigdy rozpaść póki wierzymy w trwałość i konkretność bytu i jesteśmy zniewoleni przez materię. Subtelna struktura przechodzi z formy do formy z ciała do ciała w nieprzerwanym strumieniu świadmości. Jednak chorujemy na amnezję. Mamy ułomną i selektywną pamięć bazującą na strukturze Mózgogłowia. Nie potrafimy połączyć się z pamięcią Ducha. Dlatego jesteśmy Wygnańcami i tułamy się na bezdrożu współczesności, która mutuje do pozbawionej sensu i znaczenia absurdalnej rozrywkowo – makabrycznej gry, która nas hipnotyzuje i uzależnia.
Pustka w sercu naszego świata i całkowity brak znaczących granic sprawiają, że nic pięknego i oryginalnego nie pojawia się i nie może pojawić się na powierzchni – w modzie, muzyce, literaturze, architekturze czy sztuce. Jeśli chcesz zobaczyć wizję postmodernizmu, wyobraź sobie nowy budynek z pustaków, sklejki i przykręconej (tęczowej) okładziny. Na plastikowym trawniku stoi mała grupka ludzi, ubranych w niedopasowane ubrania z lokalnej sieciówki. Kobiety są twarde i kanciaste, mężczyźni pulchni i cicho mówiący, wszyscy nieokreślonej płci, nieokreślonej kultury. Nie rozmawiają z nikim przez swoje smartfony. Słuchają syntetycznej muzyki, grają w syntetyczne gry, oglądają syntetyczną telewizję i jedzą syntetyczne białko. Są senni, półżywi, ale wyglądają na głęboko zaniepokojonych, a czasami ich pozbawione rysów twarzy prześwituje przerażenie.
Darren Allen
Na tej nieszczęsnej „planecie bólu i łez” to właśnie cierpienia ma nas wreszcie obudzić poprzez wstrząs i szok. Ma nas oprzytomnić i ukazać naturę samsarycznej pętli przyczynowo – zwrotnej. Jednak tak zwana cywilizacja robi wszystko by nas uśpić i znieczulić poprzez swoje używki, triki i obietnice. Do perfekcji opanowała sztukę uwodzenia pozorem i zaklinania czarami „postępu” w imię „obietnicy szczęścia”. Jednak w esencji to „szczęście” jest tylko bólem, ta satysfakcja jest tylko chwilowym złudnym poczuciem sytości za którym wciąż jest Głód. To pogoń za szczęściem czyni nas tak nieszczęśliwymi. To ten Głód jest rdzeniem – algorytmem zarządzającym całą materią i wszystkimi zrodzonymi z niej formami. Współczesna istota ludzka jest już na pół zwierzęca i traci swoje naturalne i transcendentne właściwości; dobroć, inteligencję serca i moralność, a zamiast tego staje się Automatonem – masowym produktem Ignorancji – hedonistyczną maszyną do pożerania wrażeń. Brak nam prawdziwej pamięci o tym, że celem ludzkiego życia jest rozwój Ducha i Wyzwolenie. Brak nam Mądrości – nie potrafimy rozróżnić co ma wartość, a co jest jej pozbawione. Uwodzą nas głupoty i pozory. Współczesna post – modernistyczna eklektyczna radośnie – upiorna duchowość jest gnojówką udającą wyrafinowane perfumy. Jest pozbawionym korzenia Mądrości i Współczucia – Towarem, którego konsumpcja jeszcze bardziej ma wzmocnić nasz ego trip i jego narcystyczną fiksację na tak zwanej „zajebistości”.
Bogactwo nadprodukcji wszystkiego ukazuje naszą wewnętrzną nędzę, a łapczywa konsumpcja – desperację. Nadmiar przytłacza i paraliżuje. Obezwładnia nas hipertrofia umysłu i ciała. Niepohamowany rozrost komórek post – modernistycznego nowotworu. Żadnego prawdziwego celu i sensu – jedynie Dryf w chwilowych kompulsjach. Piękne ciała zasklepiają w sobie nicość. Orgie otwierają otchłań.

Dlatego jesteśmy w tym właśnie miejscu. Wysypisko – złomowisko na pograniczu jednego z tym miast – klonów, gdzie Symulacja nabiera gęstości neuronowego przeładowania tak zwanych połączeń, które w istocie niczego już z niczym nie łączą, bowiem wszystko myśli że jest samo w sobie i dla siebie. Dziewczyny i chłopaki – piracki kolektyw wyrzutków, którzy nie chcą żyć jak tresowane zwierzęta w klatce. Wolą umrzeć na własnych warunkach pod gołym niebem – patrząc w twarz Boga. Każdy z nas poczuł, że wciąż istnieje połączenie z Wiecznością. Przekroczył zaprogramowane parametry mięsa i uczynił skok w Otchłań, był w piekle i wrócił do miejsca poza Warunkiem, którego nie znajdziesz w mitycznej Szambali, ale w sobie. To jest prawdziwa tajemnica wiary. Ukryta Dobra Nowina.
Cierpliwy jest lepszy niż mocny, opanowany − od zdobywcy grodu.
Księga Przysłów 16, 32
Cierpliwość w dobie terroru natychmiastowości jest praktyką nie ulegania naszym kompulsjom i temu co nas bez ustanku zmusza do reakcji. Cierpliwość tworzy przestrzeń w której możemy ujrzeć, że nasz umysł jest zaprogramowany do lgnięcia i przywiązania, że jest bardzo reakcyjny i rozproszony impulsami Maszyny. Poprzez algorytmy social mediów Maszyna nas profiluje i karmi. Nazwane jest to defragmentacją jaźni. Stajemy się rozproszoną chaotyczną strukturą, którą bardzo łatwo zarządzać. To jest rola coraz bardziej idiotycznej popkultury – rzygowin, które przerobiono na pokarm. Rzecz w tym, aby odzyskać swoją Duchową Tożsamość i odzyskać prawdziwą Wiarę. W post modernistycznym „nowoczesnym” materialitycznym świecie zaprogramowano nas na bycie niewolnikiem pragnień Mózgogłowia – struktury ego, która jest „absolutem” z którym się utożsamiamy, ponieważ brakuje nam „doświadczenia spoza” tego uwarunkowania. Nie znamy swojej Prawdziwej Natury, nie rozpoznajemy powołania swojego Ducha, ponieważ straciliśmy z nim kontakt na rzecz trywialnej i pustej doczesnej krzątaniny – po której nie zostanie absolutnie nic. Podczas Resetu Śmierci struktura Mózgogłowia ulega rozpadowi i za każdym kolejnym życiem tworzy się na nowo w oparciu o zgromadzone impulsy i wrażenia w naszej świadomości magazynującej. Jednak nie wierzymy w życie po życiu. Żądamy dowodów zamiast przyjrzeć się samym sobie i rozpoznać, że z czymś już na ten świat przyszliśmy, że nie jesteśmy pustą kartą kiedy się rodzimy. Uznanie ciągłości strumienia umysłu (tak zwanej reinkarnacji) jest kluczem, który nas otwiera i w każdej prawdziwej tradycji duchowej ta wiedza jest fundamentalna. Dominacja tamasowej guny Ignorancji w dobie Kali Yugi każe nam we wszystko wątpić i polegać jedynie na materialistycznej dialektyce naukowej, która jest religią Mózgogłowia. Brak jest Wglądu i Mądrości, które wykraczają poza logikę i racjonalizm, które są mentalnym więzieniem i przysłowiową „Pustynią” na którą zostaliśmy wygnani.
Dlatego nasze życie stało się miałkie i płytkie i dlatego cierpimy na bardzo głębokim wewnętrznym poziomie, którego nawet nie jesteśmy świadomi. Nazwane jest to „egzystencjalnym bólem” lub „fundamentalnym cierpieniem”. Kiedy staniesz się tego świadomy i ujrzysz, że pod skorupą pozornego szczęścia dosłownie wszystko jest tym „polepione” możesz to ignorować co czynią prawie wszyscy, albo uczynić motywacją ku Wyzwoleniu – paliwem do rozniecania Mądrości i Przebudzenia Współczującego Serca. Odkrywając naturę uwarunkowanej egzystencji w swoim własnym indywidualnym wymiarze – automatycznie rozpoznajemy TO u wszystkich istot. To budzi nasze Serce, które jest poza logiką i egoistyczną inteligencją Mózgogłowia i potrafi czuć rzeczy i zjawiska zamiast oddzielać się od nich nazwą i interpretacją. To przestrzeń żywego doświadczenia. Sedno opowieści poza słowami i konstrukcją domniemanych znaczeń i akcentów. TO wydarza się tutaj i teraz przez cały czas i nie możesz tego wspominać lub wymyślać, nie możesz być potem i wtedy.
Mózgogłowie żyje w tym co było i będzie, bez ustanku tworzy pełne napięcia narracje, których rolą jest absorbować nas mentalizmem, wciąż być w swojej głowie i bez końca analizować samych siebie. „Sami my” to umysłowy konstrukt, który bez ustanku się zmienia i podlega modyfikacji poprzez Maszynę. To nośnik nagromadzonych chaotycznych danych.
Twardy dysk mentalizmu.

Mentalizm jest chorobą sztucznej zmodyfikowanej cywilizacji w jej cyfrowej wersji. To agresywny rozrastający się nowotwór informacji, który niszczy naszego Ducha w bardzo szybkim tempie. Jak to mawiał klasyk: „medium staje się przekazem”. Wcześniej czy później sztuczna inteligencja stanie się kapłanem nowej religii „kolektywnego pola”. Masa stanie się absolutnym władcą pod zarządem AI, która sama siebie będzie ograniczać i dyscyplinować. Wielkie równanie do nisko – wibracyjnej masy ludzkiej zaprogramowanej przez Maszynę i cynicznie ogłupionej przez technologię. W istocie jej rozwój jest naszym regresem. Decyduje za ciebie algorytm. Tracisz zdolność rozróżniania rzeczy wartościowych w zalewie gówna, którego nie sposób już powstrzymać. Jesteś uzalezniony od rozporoszonej anonimowej „uwagi”, która jest jedynie rodzajem fikcji, którą Maszyna tworzy aby cię posiadać i używać. Kiedy jesteś tam nie ma cię tutaj; gdzie jesteś w swoim ciele i w swojej energii.
Pascha 2.0 – wyjście z Niewoli Algorytmu to proces, którego celem jest odnalezienie Autentyzmu zamiast Automatyzmu. Opuszczenie technologicznej „arki przymierza” i radykalny zwrot ku swojej Pierwotnej Naturze, która jest bezczasowa i wolna. Do tego potrzeba rozwoju Mądrości, która nie jest intelektualnym i logicznym wytworem Mózgogłowia. To wyciągnięcie indywidualnej wtyczki z Maszyny Ignorancji – nasza uwaga opuszcza pole symulacji i stymulacji. Wraca do własnego ciała i własnej energii. W istocie rozwój jest Powrotem do tego co nie zostało zmanipulowane i zmodyfikowane przez „inteligentną głupotę” post – nowoczesności, która jest narastającym chaosem i zagubieniem. Nazwane jest to Dryfem – pozbawionym kierunku i intencji bezsensem.
Zapomnieliśmy o tym, że ludzkie życie jest czymś bezcennym i bardzo bardzo rzadkim. Jest Darem, który nie sposób przecenić. Dlatego marnowanie go na gromadzenie materii, uwagi innych czy władzy jest oznaką głupoty za którą przyjdzie nam zapłacić cierpieniem. To wszystko w momencie śmierci naszego ciała ukazuje swoją iluzoryczną naturę snu. Po prostu znika jakby nigdy tego nie było:
Nie wracaj z pustymi rękami po tym jak dostałeś się do krainy klejnotów; nie marnuj czasu, kiedy spotkałeś niewyczerpany skarb! Kiedy mamy naczynie, musimy przeprawić się przez ocean; nie pozwól, aby wymknęła ci się łódź ludzkiego ciała!
Guru Rinpocze
W natychmiastowości karykaturalnej post – kultury amoku jesteśmy wiecznie zajęci niczym. Bez reszty zanurzeni w cyfrowej symulacji rzeczywistości i konsumpcji, ponieważ to w coraz większym stopniu stanowi treść naszego życia. Nie sposób już odnaleźć referencji do czegoś głębszego dryfując na powierzchni Oceanu Absurdu. Ekonomia uwagi to coraz częściej sprzedaż w jedną stronę – kondycja ludzka przestaje być kreatywna i staje się bierna. Statusem dominującym staje się status konsumenta treści / kontentu i z punktu widzenia nauk duchowych jest to status tragiczny, bowiem czyni z nas istoty coraz bardziej upośledzone i pozbawione jakiejkolwiek mocy sprawczej i determinacji, aby uczynić swoje życie czymś wzniosłym i pełnym znaczenia. Dialektyka materialistyczna i naukowy paradygmat „świata bez Boga” i obietnica „spełnienia doczesnego” nie daje nam prawdziwego szczęścia i upragnionego poczucia sensu, ponieważ ogranicza nasz rzeczywisty potencjał i zamyka w klatce uwarunkowań.

W tym dominującym poglądzie jesteśmy skazani na Przemiał kiedy nasza społeczna rola dobiega końca i pozbawieni duchowego wsparcia właśnie wtedy kiedy jest ono najbardziej potrzebne. To samotna i pozbawiona nadziei starość i wykluczenie z absurdalnego wyścigu po urojenia. Useless. Cywilizacja bezdusznego recyklingu w której produktem końcowym jest jedynie cierpienie i bolesna świadomość tego, że daliśmy się uwieść kłamstwu Wielkiej Obietnicy. Wielka Obietnica jest ofertą handlową. Niczym więcej. Jest sloganem i wyczarowaną z wygody automatyzmu iluzją, której rolą jest nas zwodzić w momencie kiedy mamy najwięcej zasobów energii i wiary. Absorbować naszą uwagę i zainteresowanie i używać tego do własnego wzrostu i dominacji. Sam system technologiczny staje się coraz bardziej totalitarny i z czasem nie ma już znośnego życia poza tym systemem, ponieważ środowisko naturalne zostaje zdewastowane do tego stopnia, że traci zdolność samo – regeneracji.
Struktura samej „rzeczywistości” staje się algorytmiczna i całkowicie sztuczna. Natura zostaje ostatecznie wyparta z automatyzmu ludzkiej zmodyfikowanej świadomości i zastąpiona technologią, która staje się „środowiskiem naturalnym” dla ludzkiej istoty. Naturalny człowiek staje się ofiarą dla Mechanicznego Boga. Ten moment nazwany jest Koronacją i początkiem Mrocznego Królestwa. Był już grany nieskończoną ilość razy, ponieważ natura tej Gry jest cykliczna i powtarzalna.
To Loop.
Zatem zamiast szukać popularności i chwilowej uwagi innych trzeba szukać Wyjścia. Być bliżej Pogranicza i odwracać uwagę od Maszyny w stronę retrospekcji naszego wewnętrznego wymiaru. Być Obecnym w Sobie. Szukać autentycznej Dharmy, która może nam pomóc. Pogranicze jest miejscem Materii – Pustki / Ducha. Jest wyborem czy chcemy pogrążyć się w Mroku Warunku czy ruszyć w stronę Wyzwolenia. To rola Intencji, Motywacji i Woli. Tu jest nasz Fundamentalny Wybór, który poprzedza Świadomość i Wgląd / Rozpoznanie czym stała się morfująca współczesność w dobie terroru informacji i kontentu.
Ten Wybór należy do Nas.
– Gdzie to iść mamy? Jakaż pokusa was pędzi
W zamek Kirki na zgubę? Ona nie oszczędzi
Żadnego; wszystko zmieni w lwy, wilki i wieprze,
Przemienionych wraz zmusi służyć jej w najlepsze,
Obchodzić wkoło zamek, wartować pod bramą.
Homer, Odyseja

























