Nie mogę zasnąć, chociaż jestem zmęczony i śpiący.

Lejb Berkenwald, Memuary albo okruchy z życia Lejba 

NULL

To miasto ma w sobie wolność. Jest absurdalne w najlepszym sensie. Jest niepokojące i komiczne zarazem. Pirat to czuł każdym tak zwanym porem skóry, wchłaniał ten absurd całym sobą przez detektory zmysłów i neuronowo – neurotyczny ruchomy kisiel mózgogłowia zagęszczony już do granic przez tak zwane Info – Pole. Nie miał pojęcia jak będzie wyglądał świat kiedy jego już nie będzie. Czy ludzie wciąż będą czytać książki? Naprawdę wątpił, kiedy siedząc w poczekalni dworca Łódź Chojny, zmuszony był słuchać wbrew swojej woli debilnych piosenek ze smartfona jakiegoś nabuzowanego hormonami wzrostu i przepitego energetykami pół człowieka pół już hybrydy. Musicie wiedzieć, że za jego taniego pirackiego życia w formacie standard, bez jakiś kurwa fajerwerków specjalnych – świat dosłownie wykonał jakieś salto mortale. 

Chciał imortale, ale…

Jak na razie chuj z tego wychodzi. Wiotki opadający regresywny niepokojący trend gospodarczo – społeczny był tak zwanym słoniem w składzie pokolenia porcelany, bowiem jakoś wszystko dość dramatycznie wydawało się słabe i chybotliwe. Takie soł, soł. Na ćwierć fałszującego gwizdka. Przez megafon pani zapowiadała kolejne pociągi, a pan ładował automat ze snakami krzywiąc się po smudze woni bezdomnego, który nigdzie już nie musiał jechać. Kiedy odpadasz z wyścigu ten oszalały świat po prostu tobą gardzi. Wskazuje cię palcem niczym przestrogę. Zobaczcie „tego tam” jak on nic nie znaczy, >> jak << nic już nie reprezentuje. Przegryw! Śmierdzi! Wygląda jak gówno! To nie człowiek – to zwierze! Lump! Żul! Margines! Patologia! Do gazu, do zmazu z pixelozy społecznego skażonego organizmu klatkowego – ludzi, którzy każdego (bożego przecież) dnia zagryzają się z uśmiechem w walce o tak zwany lepszy (z) byt i przed ich prawdziwym obliczem ratuje nas jedynie marna szkarłatna litera prawa, bowiem o prawie, jak wiemy, najlepiej wyraził się Józef K:

„Mieć taki proces, znaczy już go przegrać.”

Za oknem jesienna nicość. Wiatr smaga lica podróżnych z nikąd do nikąd, wietrzy ich przeładowane nadmiarem bezużyteczności głowo – mózgi, które już wyczuwają, że nie są mistrzami świata, że czart gpt skrobie ich po neuronowych piętach i rzyga bez umiaru sraczką „inteligencji” za nich i w ich imieniu. Na początku było śmieszne. Teraz już nie jest. Teraz się boją i panikują, bo jak tak dalej pójdzie – czeka ich ta sama bezdomna woń i ta sama pogarda w oczach tych, którzy staną się wcześniej czy później jak oni. 99% odpadu. Fjuczer panie! 

Bo, drodzy czytelnicy, te pirackie opowieści są o tych, którzy nigdzie już nie idą w (, że tak powiem) metafizycznym sensie. Bez nadziei z absurdalnym bananem na ryju, są dla tego wiecznie zajętego świata jakimś kurwa wręcz rebusem. Meta  – apokaliptyczną Zagadką. 

No nie 

wiadomo. 

Stacja docelowa nie istnieje. 

Tak zwany Null. 

Nie ma punktu „osiągnięcia” tej mitycznej wiecznie trwającej ekstazy za którą gonią „uduchowieni nowej ery”. W istocie era wcale nie jest nowa. To tak zwana „powtórka z wątpliwej rozryrywki”, która ostatecznie przecież rozrywa cię na strzępy. Czyż nie? Za zakratowanym oknem rozdrapana buda „Łódź Chojny – ŁCh1”. Kołyszący się od wiatru marnej historii znak „stop”. To tutaj na tych Chojnach Pirat spędził wiele wiele pixeli swojego symulakrum szukając chuj wie czego. Nie znalazł. Trzeba uściślić, bowiem życie w  symulacyjnym pixelu jest nauką ścisłą. Ścieśnięta dupa w egzystencjalnym potrzasku. W postmodernistycznej literaturze po obozach zagłady i promocjach w makdonaldzie, po Pynczonie Dżojsie i Kafce twój system nie jest już zdolny do wielkiej realistycznej powieści rozpisanej na instrumenty wielogłosu epok i pokoleń, ponieważ zdajesz sobie sprawę z umysłowej fikcji jaką reprezentujesz, że jesteś wymyślony jak wszystko. Że halucynujesz bez ustanku, że ci się wydaje bardziej i śmielej niż tym, którzy byli przed tobą, że masz pamięć ruskiej gry w łapanie jajek. Różnica jest taka, że oni nie mieli w sobie jeszcze tego wirusa, tej choroby nieśmiertelnej, która się przenosi z życia na życie. Z pixela na pixel. 

Oficjalnie dla świata upojonego swoim materialistycznym urojeniem jesteś:

Przegrywem. 

Kimś kogo nawet nie ma w ewidencji zasobów ludzkich o średnich i wyższych dochodach. Nie figurujesz już w żadnym urzędzie, na żadnym stanowisku nie masz stołka i biznesu do kręcenia, nie masz zdolności kredytowej i budującej afirmacyjnej wizji przyszłości w której większość lokuje swój ego – produkt. W istocie jesteś jak przestrzeń pozabawiona granic. Kosmiczny Wędrowiec, którego domem jest Obecność. Zawsze dobrze się czujesz blisko torów, traktów komunikacyjnych, na dworcach, lotniskach i terminalach. Wszędzie tam gdzie czuć, że droga wciąż jest otwarta i wolna. 

Trzeba przyznać w kontekście tego „co za oknem” brzmi to jak jakiś słabo podsmażony żart, bowiem jak widać jest dość surowo – nie oszukujmy się szanowne panie i drodzy panowie, którzy przecież wciąż wierzycie, że oto przed wami wciąż wyświetlany jest realny świat w którym czeka was tak zwane; „szczęście i spełnienie”. W istocie jest to zabieg reklamowo – marketingowy waszej własnej świadomości w stanie pomiędzy do którego trafiamy kiedy piksele tego życia się wyczerpią i znów przez chwilę przejawi się tak zwane „czarne światło” lub rzadko rozpoznany „brzask podstawy”. Bowiem jak zostało w pismach ukazane: 

Król Dźa­naka do Su­la­bhy: Jak na za­ora­nym i pod­la­nym polu wy­kieł­kują ro­śliny z po­sia­nych na nim na­sion, tak w tym fi­zycz­nym ciele (pole ciała), z po­wodu za­sia­nia w nim po­myśl­nych i nie­po­myśl­nych na­sion uczyn­ków, wy­kieł­kuje od­po­wied­nia karma, która za­owo­cuje ko­lej­nym na­ro­dze­niem. Po­dob­nie jak upra­żone na­siona tracą zdol­ność kieł­ko­wa­nia (abi­dża) i na­wet po za­sia­niu w ży­znej ziemi nie kieł­kują, tak osoba kro­cząca ścieżką wie­dzy prze­mie­nia wszyst­kie swoje po­myślne i nie­po­myślne czyny w po­stać, która nie wyda owo­ców (abi­dża).

Ma­ha­bha­rata, Śanti Parwa

…bowiem, tak o nie wydanie kolejnych owoców nam tu chodzi w całej tej opowieści dziwnej mroczno – śmiesznej treści. Jest to A – karma. Proces wylogowania z materialistycznej maszyny bezustannego cierpienia. Tym tutaj będziemy się zajmować i tutaj następuje hakowanie słowa PRZEGRYW w nowe znaczenie. Koniec końców (nie ma co do tego złudzeń) większość tych WYGRYWÓW obudzi się z ręką w piekielnej dupie w komisie duszy pod zastaw – kiedy złudzenia zostaną już ostatecznie wyprzedane, bowiem materialistyczny sen dobrobytu i spełnienia, który śnimy poprzez hipnozę gównianych mediów, rozpada się z dnia na dzień i z godziny na godzinę. Dlatego my w Analogu jesteśmy w innej mentalnej lokacji, a miasto Łódź jest do tego idealne. Ten dworzec „nigdzie” spowity mgłą z którego nie pojedziesz Dalej, a zamiast tego zaprosimy cię w podróż Głębiej, której celem jest ostateczne przekroczenie ludzkiej kondycji. To będzie opowieść o Transcendencji, bowiem tylko to warte jest grania w tą grę. Nie ma i nie było innego celu, a łodzią, która pozwoli przepłynąć ten ocean gówna jest Odwieczna Dharma. 

Wyzwolenie z Gry jest strategią Przegrywa na którego (jak wiemy) samsaryczna maszyna kładzie lachę, bowiem liczą się dla niej ci, którzy mają wgrany program rywalizacji i zwycięstwa, ponieważ to dzięki nim >> maszyna pracuje << na pełnej kurwie. Gracze są w ciągłym ruchu napędzani spazmatycznym pragnieniem i absurdalną ambicją rozlokowani poprzez karmiczną zasługę w różnych statusowych i psycho – fizycznych lokacjach i tak pewni, że „mogą więcej”. W całym tym omamieniu zapominają, że tak czy inaczej zostanie im odebrane wszystko, prócz tego co zrobili, bowiem to idzie za nami jak cień. Wraz z Zamuleniem Matrycy przez Ignorancję postępuje Proces Degeneracji podzielony na cztery etapy (dewanagari): 

SATJAJUGA TRWAJĄCA 1 728 000 LAT

TRETAJUGA TRWAJĄCA 1 296 000 LAT

DWAPARAJUGA TRWAJĄCA 864 000 LAT

KALIJUGA TRWAJĄCA 432 000 LAT.

I tak się składa, że jesteśmy w ostatnim najbardziej dewastacyjnym cyklu, który jednocześnie (paradoks) jest najlepszym czasem dla szybkiego wyzwolenia z samsarycznej egzystencji, ponieważ jest coraz mniej „atrakcyjnie” i nasze życie w coraz większym stopniu staje się jedynie cierpieniem. Rolą tego bólu jest uświadomić nam czym w swojej esencji jest wyrok w materialistycznym więzieniu. Jednak problem polega na tym, że wraz z tym upadkiem chorujemy na duchową amnezję i mamy wyjebane na Dharmę – tak jakby wciąż było nam mało cierpienia. Jednak na spokojnie cykl demona Kali dopiero się zaczął, a już (jak czujemy i widzimy) jest grubo, a będzie z całą pewnością jeszcze bardziej i bardziej tłusto. Ostatecznie będziemy się rodzić jedynie po to by się pożerać. 

Jednak na tą chwilę, choć wojna za wojną i trend za trendem możemy zacząć;

po pierwsze rozpoznać gdzie tak naprawdę żyjemy 

i…

zacząć proces zdobywania Wiedzy Transcendentnej, czyli takiej która może nam pomóc w dość trzeba przyznać chujowym położeniu, bo… liczyć na kokosy w płonącym uciech ogrodzie, to tak jakby… 

Wybaczcie dosadność: nasrać sobie do ryja. 

Poziom naszego zamulenia możemy rozpoznać po stopniu zauroczenia – zaczadzenia tak zwaną współczesnością i naszą naiwną wiarą w tak zwany „postęp”, który niby jest i niby postępuje. Jednak w rzeczywistości stajemy się coraz większymi debilami i ujeżdza nas imponująca i wręcz spektakularna głupota, która przybiera formę „inteligencji” która jest wysrywana przez maszyny jak pasza dla świń. Owa „inteligencja” jest remiksem hitów które przez ostatnie wieki tak dumnie „stworzyliśmy” i gramy jako hipnotyczny trans w globalnej dyskotece tamasowej guny. Taniec serca połamaniec. Break dance macabre. Influenserzy ostatecznego rozpierdolenia. 

Łał.

Joł. 

Wybaczcie język…, ale – wulgarność stała się usankcjonowaną przez tamas formą kontaktu i relacji. Bohaterami opowieści najczęściej stają się ludzie upadli, cyniczni i okrutni. Fascynacja złem staje się trendem, a epatowanie nim staje się sposobem na wybicie. Pięć sekund uwagi przemielonej przez Maszynę masy dla której głód wrażeń jest formą istnienia. Dej donejta – a zejdę jeszcze niżej. Macanie dna stało się strategią biznesową. Podziwiamy ludzi pozbawionych w coraz większym stopniu cech ludzkich. To nas kręci. To nas nęci;

Rozkład. 

Dlatego bycie Przegrywem w prawdziwym sensie jest uleganie tym dewastacyjnym tredom i urokowi Maszyny z jej mechaniczną inteligencją, której brak jest serca i mądrości. Dlatego tym co się teraz naprawdę liczy jest wzmacniać w sobie wszystko to, co jest zaprzeczeniem dominujących tutaj programów negatywizmu. Uświadomić sobie, że nie jesteśmy bogami, że obietnice samsary są ułdą i snem wariata. Tak naprawdę potrzebujemy pomocy Prawdziwego Boga i Prawdziwej Mądrości. Wymiaru, który przekracza materialistyczną Grę. Potrzebujemy uznać swój status upadku, swój rzeczywisty dość niestety żałosny stan. Zaprzeczyć narracji Czarnych Magów, która wzmacnia fiksację na naszej fałszywej tożsamości i naszym materialistyczny statusie, bowiem koniec końców nic z tego nie zostanie. Jak pisałem wyżej;

Null *

Status „Przegrywa – Nulla” daje ci wolność. Brak ambicji względem tego świata hakuje wszystkie jego dualistyczne kody pragnienia / niechęci i ukazuje, że pod „tym” jest znacznie większe „coś” czego aparatura Mózgogłowia nie jest w stanie postrzec, ponieważ jest zaprogramowana. Jest Maszyną skalibrowaną na bezustanną pracę w polu zmysłów i konceptualizacji. To nie może się skończyć samo z siebie. Wyzwolenie wymaga poznania i zastosowania Odwiecznej Dharmy, która wciąż jest obecna w tym wymiarze. To jest ważniejsze niż wszystko inne. Jej fragmenty obecne są w każdej tradycji – jednak esencja wymaga Autentycznego Mistrza – kogoś kto naprawdę ją urzeczywistnił. Znaleźć kogoś takiego to wygrać los na karmicznej loterii – jednak w rzeczywistości takie spotkanie jest wynikiem niezliczonych zasług. Nie sposób określić wartości takiej relacji w samsarycznych parametrach. 

Pirat był Null’em w wewnętrznym sensie w coraz większym stopniu co oznaczało, że tworzył mylny komunikat dla Maszyny. To jak „prezentujemy” się  w zewnętrznej warstwie tej Gry absolutnie nie ma znaczenia – bez problemu możesz być; bogaty, zaradny i błyskotliwy – brakiem zrozumienia jest myślenie, że musisz być biedny czy żyć na marginesie. Przegryw to haker gry >> prze – kroczyć << jej kody i założenia. 

Uczynić swoją i wyjść poza wygraną i przegraną. 

Zniknąć z Pola. 

Dlatego twoją taktyką jest skromność, oddanie Duchowi i pokora. Twoją Mocą jest Mądrość i Współczucie, a twoim celem jest nieustanna praca dla innych, bowiem to niszczy nasze utożsamienie z fikcyjną postacią w Grze – wychodzisz z niej wewnętrznie i jesteś w pewnym sensie niewidzialnym, bowiem Maszyna widzi tylko to co zewnętrzne i tylko to kataloguje podczas profilowania. Dlatego sława czy popularność w tamasowej cywilizacji jest tym co nie pozwoli ci wyjść z zaprogramowanej postaci. To Klątwa, która cię zapętli w Obiegu Absurdu. Nie możesz zasnąć, choć jesteś zmęczony i śpiący, ponieważ sen, który tam dla ciebie mają jest koszmarem. Musisz się bez ustanku budzić z hipnozy na wszelkie możliwe sposoby. 

Dokonać Wielkiego Czynu. 

Obudzić samego siebie. 

Otworzyć oczy i serce.  

Nie uciekać w sztuczną i fałszywą „duchowość osiągnięć”, która czyni z nas balony łatwe do nawigacji i przebicia. Być tym czego nie widać, czego nie można użyć jak towaru dla zniewolenia. Odnaleźć swój własny rytm. Zaufać sobie. Docenić własne życie i doświadczenie i koniec końców być naprawdę sobą – żadną marką osobistą na rynku surowców wtórnych – na złomowisku dusz. Nie jebać systemu tylko go naprawdę zrozumieć i użyć w dobrym celu, bowiem rewolucja pożera własne mioty, później się krztusi i wymiotuje jeszcze większym zniewoleniem. Przemoc nigdy nie uczyniła ten świat lepszym miejscem w swojej istocie jest wirusem negatywizmu, który niszczy w nas to co najbardziej wartościowe i wrażliwe. Musimy wiedzieć, że proces zezwierzęcenia istoty ludzkiej będzie postępował, bowiem jest w nas coraz mniej Dobra i jesteśmy coraz bardziej obojętni wobec drugiej czującej istoty. Ten proces ma swoje zbiorowo – karmiczne parametry i trajektorie. Jest w pewien sposób kwantowy, bowiem polega na prowokacjach potężnych klas istot spoza widzialnego wymiaru. Nasza sztuczna inteligencja Mózgogłowia śmieje się z tego i nie wierzy w istnienie niczego czego nie potrafi postrzegać na poziomie materialnym. To oznacza, że jesteśmy coraz bardziej prymitywni i jednowymiarowi. 

Ludzki świat bez duchowości staje się światem okrutnym i pozbawionym sensu. 

Dlatego my w Analogu wciąż bez ustanku staramy się chronić Ducha, bowiem jest on naszą drogą Wyjścia i naszym Odkupieniem. Materializm w ostatecznej formie to nekrós – „martwy”, filía – „miłość”. Dlatego nie podążaj za trendem masowej psychozy – narkozy – bez ustanku szukaj drogi wrażliwego serca – tego co jest większe od twojego poczucia urojonej sprawczości, bez ustanku ucz się służby dla Ducha, bowiem kto przyjmuje rady niebios bez ustanku powiększa swoje siły. Kiedy naprawdę poprosisz Boga o wsparcie bez wątpienia otrzymasz je. Nasz upadek wynika z pychy, bowiem Bóg nie umarł – stał się nieobecny za sprawą naszej arogancji i narastające bez ustanku cierpienie jest tego konsekwencją. Rolą tego Bólu jest nas obudzić z urojenia o naszej wielkości. To jest funkcja tak zwanej „apokalipsy”. Chodzi o przywrócenie relacji z tym co jest transcendentalne możemy to nazwać; Bogiem, Absolutem, Wielkim Duchem. Nie jesteśmy powołani do władzy. 

Jesteśmy powołani do Służby Istnieniu.

Nazwane jest to Drogą Oddania lub Szczodrości. 

Kiedy brak jest już w tym wymiarze Prawdziwej Miłości…

Nie ma dla nas już tutaj miejsca.   

Pirat „na partyzanta” kiedy wieczorne niebo nabrzmiało purpurą na wiadukcie nad ulicą Rzgowską rozwiesił białe prześcieradło z napisem:

„NULL”. 

Przemyśl to w drodze którą zmierzasz do…

„CELU.”


*Null (ang. nic, zero) to termin oznaczający brak wartości, pustkę, lub nieokreśloność, powszechnie używany w programowaniu (jako wskaźnik braku danych), bazach danych (SQL). W kontekście technicznym symbolizuje zerową wartość liczbową lub nieistniejącą informację, w bazach danych oznacza, że dane nie są znane. Brak wartości: Oznacza, że zmienna nie wskazuje na żaden obiekt. Znak sterujący: W systemach kodowania (ASCII, Unicode) jako znak wypełniający. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

NULL

Galeria


SKŁAD: 

250 GR RYŻU BASMATI 

375 ML WODY 

SÓL

KOLENDRA 

IMBIR 

KURKUMA 

CYNAMON 

IMBIR 

KARDAMON

OPCJA: POSIEKANA KOLENDRA LUB NATKA PIETRUSZKI 

2 ŁYŻKI MASŁA KLAROWANEGO 

OLEJ 

JOGURT 

2 POMIDORY 

SOS TERIYAKI 

2 GRUBE PLASTRY PANEERU 

1 PAPRYKA 


WYKON: 

Ryż dokładnie umyć i odsączyć na sitku. Na patelce rozgrzać tłuszcz dodać ryż i cynamon (Z) następnie ostre przyprawy (M). Podsmażyć na „złoto” wlać wodę (W) i sól. Gotować 15 – 20 min (nie mieszać) pod pokrywką, aż ryż wchłonie całą wodę, odkryć i wciąż gotując odparować. Podawać ze świeżą kolendrą lub natką pietruszki (D)

SAŁATKA Z POMIDORÓW 

POMIDORY POSIEPAĆ 

DODAĆ OLEJ 

CYNAMON 

KOLENDRĘ 

GARAM MASALĘ 

IMBIR 

SÓL / SOS SOJOWY OPCJA 

JOGURT 

PANEER: 

POSMAROWAĆ OLEJEM 

POSYPAĆ GARAM MASALĄ 

WYSMAROWAĆ SOSEM TERIYAKI 

SMAŻYĆ NA GHEE 

PODŁUŻNA PAPRYKA W PLASTRACH SMAŻONA NA GHEE I Z PRZYPRAWAMI 

GARAM MASALA MOŻESZ ZROBIĆ SAM:

4Ł nasion kolendry

2Ł nasion kminku indyjskiego

2ł nasion kardamonu

2Ł ziaren czarnego pieprzu

1 ł całych goździków

2 pięciocentymetrowe laseczki cynamonu

Ł – DUŻA ŁYŻKA 

ł – mała łyżeczka 


WIEDZA:

SER PANEER (tradycyjny indyjski ser biały, niepodpuszczkowy) zajmuje w Ajurwedzie szczególne miejsce. Choć jest produktem mlecznym, jego właściwości różnią się od właściwości surowego mleka czy żółtych, fermentowanych serów.

CHARAKTERYSTYKA PANEERU (GUNA I RASA)

W Ajurwedzie każdy pokarm opisuje się poprzez jego cechy i wpływ na organizm po spożyciu.

Smak (Rasa): Słodki (Madhura).

Energia (Virya): Chłodząca (Shita).

Efekt po trawieniu (Vipaka): Słodki.

Główne cechy (Gunas): Ciężki (Guru), oleisty (Snigdha), kleisty.

WPŁYW NA DOSZE

Paneer jest uważany za pokarm bardzo odżywczy, ale ze względu na swoją „ciężkość”, musi być spożywany zgodnie z typem konstytucyjnym:

Vata (Wiatr): Bardzo korzystny. Paneer uziemia, natłuszcza i buduje tkanki, co doskonale równoważy suchą i lekką naturę Vaty.

Pitta (Ogień): Korzystny. Dzięki chłodzącej energii (Virya) pomaga ugasić nadmierny ogień w organizmie. Jest znacznie lepszym wyborem dla Pitty niż sery żółte, które są słone i rozgrzewające.

Kapha (Ziemia/Woda): Powinna unikać lub ograniczać. Paneer jest ciężki, śluzotwórczy i zwiększa masę ciała, co może nasilać zastoje, flegmę i ociężałość u osób typu Kapha.

WŁAŚCIWOŚCI LECZNICZE I BUDULCOWE

1. Budowanie Tkanek (Dhatu): Paneer jest doskonałym źródłem białka i tłuszczu, dlatego uważa się go za jeden z najlepszych pokarmów do budowania Mamsa Dhatu (tkanki mięśniowej) oraz Shukra Dhatu (tkanki rozrodczej).

2. Wzmacnianie Ojas: Jako czysty, sattwiczny pokarm (jeśli jest świeży), pomaga w budowaniu witalności i odporności (Ojas).

3. Wsparcie dla wegetarian: W diecie ajurwedyjskiej, która często wyklucza mięso, paneer jest kluczowym budulcem siły fizycznej.

ZASADY SPOŻYWANIA (ABY NIE OSŁABIĆ AGNI)

Paneer jest trudnostrawny. Jeśli Twój ogień trawienny (Agni) jest słaby, ser ten może przekształcić się w toksyny (Ama). Oto jak go jeść bezpiecznie:

Nie jedz go na noc: Trawienie Paneeru wymaga dużej mocy, a metabolizm zwalnia po zachodzie słońca. Jedzenie go wieczorem sprzyja powstawaniu śluzu (Kapha).

Używaj przypraw: Zawsze łącz paneer z przyprawami ułatwiającymi trawienie, takimi jak: kurkuma, czarny pieprz, kumin, imbir czy asafetyda.

Obróbka cieplna: Ajurweda odradza jedzenie zimnego paneeru prosto z lodówki. Najlepiej smakuje i trawi się, gdy jest grillowany, smażony w Ghee lub gotowany w sosach (np. słynne Palak Paneer).

Świeżość: Najlepszy jest paneer zrobiony tego samego dnia. Sery przechowywane w lodówce przez wiele dni tracą swoją Pranę (energię życiową) i stają się cięższe dla systemu.

Z CZYM NIE ŁĄCZYĆ PANEERU? (VIRUDDHA AHARA)

Ajurweda kładzie ogromny nacisk na unikanie niewłaściwych połączeń pokarmowych: NIE łącz z owocami: To połączenie drastycznie spowalnia metabolizm i powoduje fermentację. Ostrożnie z jogurtem: Łączenie dwóch różnych produktów nabiałowych o różnym czasie trawienia może obciążyć układ pokarmowy. Ciekawostka: W przeciwieństwie do serów żółtych, Paneer nie jest fermentowany, co czyni go produktem sattwicznym (czystym, sprzyjającym medytacji i jasności umysłu). Sery fermentowane są uważane za Tamasowe (ciężkie, otępiające).

5 PRZEMIAN 

D: PRZEMIANA DREWNA 

O: PRZEMIANA OGNIA 

Z: PRZEMIANA ZIEMI

M: PRZEMIANA METALU 

W: PRZEMIANA WODY 

PS: MOŻNA SIĘ COFNĄĆ JEDNĄ PRZEMIANĘ 

OBIEG: 

DREWNO >> OGIEŃ >> ZIEMIA >> METAL >> WODA

KWAŚNY >> GORZKI >> SŁODKI >> OSTRY >> SŁONY 

WIOSNA >> LATO >> DOJO RÓWNOWAGA >> JESIEŃ >> ZIMA 

KONTROLA:

DREWNO >> ZIEMIA

OGIEŃ >> METAL

ZIEMIA >> WODA

METAL >> DREWNO 

WODA >> OGIEŃ 

„Czwarty istotny punkt, mówiąc najprościej, polega na tym, że świat, który tworzymy ze straty, może być tworzony z lekkim sercem jako stan zabawy. Thinley Norbu Rinpocze napisał: „Ryby bawią się w wodzie. Ptaki bawią się na niebie. Zwykłe istoty bawią się na ziemi. Wzniosłe istoty bawią się na wystawie”. W tym surowym, złamanym i otwartym stanie, w tym miejscu, w którym porzucamy wszystkie gry, w rzeczywistości dostępne jest dla nas wielkie poczucie ulgi, wiedza, że nie musimy już tego robić, być tym. Kiedy ktoś umiera, czyż nie widzimy nagle, jak wiele rzeczy jest nierealnych i jak namacalna jest obecna przestrzeń? Może pojawić się uczucie dotarcia do sedna rzeczy, zestawienia realnego i nierealnego. Na tym polega piękno nieulegania nieodłącznej rzeczywistości. Jeśli uda nam się znaleźć sposób na przerwanie naszego nawyku trzymania się naszej ciągłej historii, aby po prostu wszystko rozebrać – bez konieczności czekania na utratę ukochanej osoby, otrzymanie śmiertelnej diagnozy od naszego lekarza lub leżenie na noszach – wtedy to, co znajdujemy w każdej nagiej chwili, to kreatywna, natychmiastowa zabawa. To właśnie ta surowa energia przemówiła bezpośrednio do Longchenpy: „Wszystko, co jest, ma mnie – uniwersalną kreatywność, czystą i całkowitą obecność – jako swój korzeń.”

Pema Khandro Rinpocze

„STARY ŚWIAT JEST DEMONTOWANY, ZARÓWNO FIZYCZNY, JAK I NIEMATERIALNY, ABY ZROBIĆ MIEJSCE DLA NOWEGO ŚWIATA HYBRYDOWEJ, WSZECHOBECNEJ, WSZECHOBECNEJ I ZAWSZE WOJNY. CELEM JEST UTRZYMANIE STATUS QUO NA RAZIE, MIMO ŻE PREFEROWANĄ DROGĄ BYŁOBY ODZYSKANIE HEGEMONII I JEDNOBIEGUNOWOŚCI.”

(…)

„Metoda kolonialna, obecnie stosowana wobec ludności Zachodu, znajduje swój wzór w tym, co filozof Enrique Dussel identyfikuje jako fundamentalny mechanizm samej nowoczesności. Jego analiza podboju kontynentu amerykańskiego ujawnia, że ​​jawna przemoc wymaga logiki sakralizującej :

„Bóg zapewnił fundament dla ich przedsięwzięcia… Bóg jest zatem wykorzystywany do legitymizacji działań, które nowoczesność uznałaby za czysto świeckie… Musieli kontrolować rodzime wyobrażenia, zastępując je nowym religijnym światopoglądem”.

Dussel odkrywa proces, w którym dominacja i kolonizacja to coś więcej niż przejmowanie ziemi lub ciał jako zasobów, ale całkowite zastąpienie jednego narracyjnego wszechświata innym. Aby zawładnąć tym, co fizyczne, musisz najpierw podbić to, co wyobrażone i zniszczyć to, co stare. Jednakże ta logika narracyjnej tabula rasa nigdy nie była wyłączna dla odległych brzegów. Jak szczegółowo opisuje Silvia Federici w książce Caliban and the Witch , ten sam zestaw narzędzi, wymuszający sztywne dychotomie, niszczący więzi wspólnotowe, kryminalizujący alternatywną wiedzę, był stosowany wewnętrznie w Europie podczas polowań na czarownice, aby zdyscyplinować pracę i reprodukcję, tak jak był stosowany zewnętrznie w obu Amerykach. Zatem w istocie jest to jedno i drugie: kontrola zasobów i samego światopoglądu. Nie można zrobić jednego bez drugiego.

Dziś ta trwała metastruktura, dychotomiczny światopogląd, który uświęca wyzysk poprzez podział rzeczywistości na wyższą/niższą, cywilizowaną/dziką, porządek/chaos, zakończyła swoją nieustającą trajektorię. Stanowi ona obecnie uzasadnienie dla nowego, wewnętrznego projektu klasowego, przedstawiając fundamentalną walkę elit z nieelitami (lub kapitału i pracy) jako bitwę metafizyczną. Ta manichejska perspektywa uzasadnia systematyczny demontaż rywalizującej kosmologii niedychotomicznego światopoglądu współpracy, wspólnotowości i dobra wspólnego.”

Nel Bonilla –  jest doktorantką specjalizującą się w socjologii migracji, geografii społecznej i studiach nad konfliktami. Kończy rozprawę o relacjach między przestępczością zorganizowaną a migracją.

WORLDLINESLETTER.SUBSTACK.COM >>

ROZMOWA: OD BUNKRA DO WIELOBIEGUNOWOŚCI >>

Pierwszy wrzaskliwy świst fabryczny rozdarł ciszę wczesnego poranku, a za nim we wszystkich stronach miasta zaczęły się zrywać coraz zgiełkliwiej inne i darły się chrapliwymi, niesfornymi głosami, niby chór potwornych kogutów piejących metalowymi gardzielami hasło do pracy.

Władysław St. Reymont, Ziemia obiecana

CZY SŁYSZYSZ PIANIE KURA?

Oczywiście jesteś też jednym z nich. Przecież zdradza cię twoja mowa. Wtedy on zaczął się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka! I zaraz kur zapiał. Wtedy Piotr przypomniał sobie słowa Jezusa, który powiedział mu: Zanim jeszcze kur zapieje, trzy razy się Mnie zaprzesz. I wyszedłszy na dwór, począł gorzko płakać.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu

Pracownia Róży pachniała czymś więcej niż tylko serpentyną i farbami. Przez okno napływał świat: jego szaleństwo i zagubienie, jego rozgorączkowanie i ta głęboko ukryta magia – to co tam jest zadeptane przez miliardy nieuważnych kroków. Szybko zapadał mrok. Powietrze było suche i wypełnione oddechami. Na parapecie siedział czarny kruk, którego nazywała Marcel. Był jej bliski. Znali się i potrafili rozmawiać, choć świat był głuchy na ich słowa i pieśni. W wazonie na stoliku były gałązki magnolii, wciąż żywe i pachnące. Tworzyła pigmenty z kwiatów, które zbierała wiosną, latem i wczesną jesienią. Było ich coraz mniej i ich zapach był coraz słabszy.

Umierały.

Była alchemikiem. Tworzyła wizje. Łączyła ogień pasji – działania i wodę uczuć w obrazy, które wyzwalały poprzez widzenie, jeżeli rzecz jasna byliście gotowi. Jednak po prawdzie mało kto był, bowiem ludzie żyli za pancerną szybą w odległym dla niej świecie Mózgogłowia i przestali widzieć. Jedynie patrzyli. W jej snach to miliony cieni snujących się po nieskończonym labiryncie w zagubionej przestrzeni zawieszonej pomiędzy światami. To tutaj wszyscy żyliśmy zupełnie nieświadomi i pozbawieni prawdy. Tęskniący za przejściem, za drogą.

Za powrotem.

Róża była częścią Ekipy. Teraz byli w trakcie dużego hakerskiego projektu w przestrzeni miejskiej. Na biurku leżały szkice i zdjęcia. Wszystko trzeba było dobrze zaplanować. To nie było zgodne z prawem Mózgogłowia i jego agentów. To było hakowanie działanie, którego zadaniem jest zmiana umysłowego oprogramowania i zaburzenie mechanicznej percepcji. Wybicie więźnia z algorytmu zniewolenia. Uczynienie niewidzialnego widzialnym, niesłyszalnego słyszalnym, nieobecnego obecnym. To jest praca ekipy „Czarnego Koguta”.

Z mroku ku światłu.

Czujność. Mądrość świętego gniewu, początek świtu prawdziwej przebudzonej świadomości. Przywołanie burzy, której zadaniem jest oczyścić i przynieść nowe. Na ten świat rzucono klątwy językiem mroku. Zwodzenie. Nazywanie białego czarnym i dobrego złym. Mędrcy w łachmanach, głupcy na stanowiskach. Pożądliwość udająca skromność, pyszniąca się w sprofanowanych świątyniach, które przemieniono w miejsca akumulacji energii czystego, prostego serca i uczyniono z niej narzędzie zniewolenia poprzez manipulację rytuałem. Dla tych, których ukształtował mechaniczny stary świat.

Jednak teraz nowy technologiczny bożek – demiurg, złoży w całopalnej ofierze te relikty przeszłości, bowiem on jest nową wszechobecną inkarnacją starego boga, który trzyma w szponach ten oto „nowoczesny algorytmiczny świat”. Zmienia jedynie skórę, odradza się poprzez ten odwieczny moduł Ignorancji, który stanowi nić spajającą całe to Mroczne Królestwo, które teraz chce być w pełni zautomatyzowaną Ubojnią Życia.

Nieświadomość jest Królem i Władcą, który będzie dzielić w nieskończoność, aż do ostatecznego rozpadu, bowiem nie zostanie już nic co jest zaprogramowane, nie zostanie już nic co ma w sobie Moc by odwrócić klątwy.

Przyjrzyj się czym tak naprawdę malowany jest obraz, który widzisz. Co jest w pigmencie. To hiperrealistyczne oszustwo zmysłów. Sztuka symulacji. To program tworzy w czasie rzeczywistym ten obraz. Obraz w którym żyjemy i umieramy nieświadomi jego sztuczności, nie mając pojęcia kim jesteśmy w tym wszystkim, bowiem to coś pisze nam los, choć mamy złudzenie wolności i aktów samostanowienia. Mamy złudzenie rzeczy istotnych i nieistotnych. Jednak tak naprawdę to są dane krótkotrwałe i długotrwałe wgrane w nasze umysły. Koncepcje, które nas zajmują nie są nasze – to zero jedynkowe zapisy kodu, który algorytm Mózgogłowia uruchamia w naszej świadomości i tworzy mentalny kontent. Przez cały czas poprzez nasze zmysły gromadzimy – zasysamy wrażenia – surowe dane. Pigment – coś z czego się tworzy narrację – opowieść w naszych głowach. Coś co buduje sensy i bezsensy, wszelkie iluzoryczne mapy orientacyjne w czymś co ze swojej własnej natury jest nieskończone i pozbawione jakiejkolwiek logiki. 

To Otchłań.

Mózgogłowie stworzyło poprzez miliony lat ewolucji i zdolności do samo – refleksji. System operacyjny. System segregacji kontentu. Jednak najpierw stworzyło interfejs – poczucie podmiotu zdarzeń. Punkt od którego rozpoczyna się segregacja danych w Otchłani. Otchłań jest pozbawioną jakiegokolwiek ja hiperprzestrzenią, która nie ma początku. Jest Podstawą z której / w której rodzi się i manifestuje wszystko. Galaktyki, planety, systemy gwiezdne, organiczne życie powstałe na bazie przyczyny i skutku, przestrzeń psychiczna i świadomość, robactwo, które będziecie jeść kiedy skończą się indyki na święta dziękczynienia. To nas wypluwa i to nas konsumuje kiedy ciało podlega rozkładowi i staje się żerowiskiem istnienia. Całe Gastropolis jest iluzją powstałą z tej / w tej Otchłani. Istnieje zasób – Energia. To Ruch. Przemiana – podstawowe i najważniejsze prawo, które pozwala na Istnienie. Nic nie jest i nie może być trwałe, dlatego w istocie nie można niczego osiągnąć, niczego zatrzymać, nie można do niczego dotrzeć, bowiem to wszystko zmienia się w naszej własnej świadomości – nie ma tego nigdzie na zewnątrz nas. To wszystko jest w tobie, w twojej wersji Otchłani. Dlatego nie możesz uciec przed tym czym jesteś, bo wszystko to co cię warunkuje i więzi – cały ten tak zwany system, przeciwko któremu jesteś i na tym budujesz poczucie siebie – jest Tobą. To Odbicie.

Podmiot jest parkiem rozrywki – wielkim nieskończonym w czasie i przestrzeni gabinetem luster w którym Ja widzi miliardy „innych” ja, które wydają mu się różne od niego, co jest tylko złudzeniem, które służy tworzeniu tak zwanych osobowości. Osobowość powstaje z różnicy. Szukanie różnicy jest tym co „ja” robi przez cały czas, bowiem proces ten zapewnia mu przetrwanie. Masz trzy drogi. Drogę zaprzeczenia, potwierdzenia i drogę obojętności. Możesz chcieć, nie chcieć i może ci to być obojętne.

Obojętność ma w sobie pewien potencjał, bowiem stoisz w pewnym sensie po środku pomiędzy skrajnościami: tak i nie. Już nie potwierdzasz i nie zaprzeczasz. Jednak to choroba braku energii, motywacji, to choroba przyszłości, która już infekuje nieskończoną ilość istnień. To jest konsekwencja Przeładowania danymi. Przekarmienie kontentem. To jakość Tamas. Brak woli. To depresyjny stan umierania za życia. Psychologiczny, mentalny i fizyczny portret niewolnika przyszłości Człowieka – pokarmu pozbawionego przez Maszynę energii. Wydrenowanego z życia. Dlatego powstaje tyle filmów o zombie.

To przyjdzie, bo już idzie.

Energia przychodzi wraz dziećmi i zwierzętami. To one zasilają ten wymiar, bez nich to była by martwa kraina martwych ludzi. Była skumulowana we wszystkim całym biologicznym życiu, jednak w wyniku dewastacji ta energia ma słabą jakość, jest pozbawiona Mocy. Paliwa kopalne to nadnercze ziemi w których jest zmagazynowana zasilająca to wszystko energia. Cywilizacja jest zasilaniem krzesła elektrycznego podczas egzekucji samego siebie. Będą przychodzić tu dzieci, które będą do tego stopnia nieczytelne dla nas, że nie zdołamy ich użyć jako surowca do zasilania tej Maszyny. Ich komunikacja będzie wewnętrzna zupełnie niezrozumiała. Jesteśmy gatunkiem człowieka, który musi odejść. Po nas przyjdzie coś innego, coś co lepiej czuje i rozumie.

Wszyscy z Ekipy byli po procesie inicjacji, która daje wgląd w prawdziwy obraz świata. Budzi ze snu. Jest to ze wszech miar bolesne i wstrząsające wydarzenie, jednak jego intensywność w dużym stopniu zależy od poziomu zamroczenia przez sztuczną świadomość i maszynową wizję świata. Wszyscy z nich inkarnowali tutaj w pewien sposób świadomie, by kontynuować podjęte Wielkie Dzieło, które trwa od początku Upadku w Czas, we władanie Saturna.

Struktura. Spowolnienie. Zagęszczenie. System zarządzania zniewoloną świadomością. Odcięcie połączenia. Stworzenie Obiegu Zamkniętego – Maszyny Inkarnacyjnej. Upadłe Istoty, Gwiazdy, Anioły. Iluzja trwałości. Formy, która zaczyna dominować, definiować i powielać samą siebie. Kod biologiczny organizmów żywych zaprogramowany na ekspansję i dominację, na walkę i tworzenie systemów podległości. Ten prymat stworzył okultystyczno – ezoteryczną strukturę sieci zniewolenia. Stworzył władzę Czarnych Magów i jemu są oni podlegli. To ich mroczny Bóg Kontroli.

Wojna. Pieniądz. Seks. Trzy podstawowe narzędzia, które używane są od eonów.

Wiedza niesie zarówno wyzwolenie jak i zniewolenie. W tym wymiarze, na tej planecie Wiedza została ukryta i wykorzystana przeciwko Istnieniu. Monopol tej wiedzy stworzył skrajnie egoistyczne byty, które stworzyły swoje nieprzerwane linie utrzymywania i przekazywania władzy. To mroczny hermetyzm. W istocie to co wydaje się nam „naturalne” jest Klątwą Programu wgranego w tą matrycę bardzo dawno temu. Bardzo długi Wiek Żelaza, którego cechą charakterystyczną jest brak wolności i świadomości, bowiem jedno nie może istnieć bez drugiego. To cykl, który kończy i jednocześnie zaczyna. To Koniec – Początek, którego kulminacją jest Punkt Zero. Jego ostatecznym przejawieniem jest człowiek – maszyna – zespolenie biologii z technologią.

Mamy to.

Tutaj jesteśmy.

Nie można tego zatrzymać. To musi dojść do swojego kresu, do momentu triumfu – upadku. Do krańca Formy. Jedyne co można robić w tym czasie to za wszelką cenę utrzymać Świadomość Serca. Nie upaść w Materializm. W bezsens. To daje zrozumienie Cyklu, bowiem dla istot tak kruchych i nietrwałych nie możliwym jest postrzegać Cykle, nie możliwym jest rozumieć w jaki sposób tak wielowymiarowe i złożone procesy i zjawiska wschodzą we wzajemne relacje i związki przyczyn i skutków.

Szaleństwo posiadania jest źródłem tak zwanego „zła” – to jest pigment który stworzył ten obraz, który mamy przed oczyma. To rodzi przemoc i zazdrość, rodzi smutek, żal i nienawiść. Brak tego jest prawdziwą wolnością. Jest tym co wyzwala z tego więzienia. Kiedy nauczysz się tracić i widzieć w tym prawdziwy Dar jesteś na autentycznej ścieżce, bowiem tego uczy nas ten świat. To jest jego Nauka. Jednak my nie chcemy jej przyjąć i zaakceptować. Chcemy być, mieć i panować. Dlatego będziemy cierpieć w nieskończoność, bowiem tym właśnie jest Ignorancja, tym jest brak rozpoznania prawdziwej natury tego świata. Pokora wobec tego rodzi prawdziwą mądrość i współczucie, bowiem widzisz ten daremny i skazany na porażkę nieustający wysiłek, który koniec końców nie ma najmniejszego sensu, bowiem w świecie Formy: szczęście = cierpienie. To jest całe równanie oparte na prawie przyczyny.

To jest Inicjacja.

Wgląd.

Sześcian. Sześć wymiarów uwarunkowanego Istnienia po których krążymy bez początku. Poprzez miliardy form i ich rozpad dochodzimy w końcu do Rozpoznania. Przebudzenia z Wielkiego Śnienia. To jest Dar Postrzegania. Dar Prawdy, której na próżno szukać w tej zaprogramowanej maszynie, w ciągłej rotacji po wymiarach tego Koła, bowiem to Obietnica Posiadania pcha nas wciąż w ten Obrót. Płodzi nas Ojciec Pożądanie i Matka Niewiedza, wychowuje nas Maszyna, karmią media paszą mdłą i bez wartości, nic co nam tutaj obiecano nie może się naprawdę spełnić i urzeczywistnić, nic czego się dowiemy nie zostanie z nami, nikt nie będzie dla nas wiecznym kochankiem. To jest prawda tego Miejsca, która jest kluczem otwierającym prawdziwą Mądrość.

Jednak każdy „Mrok” ma swoją jasną stronę, ma swoją funkcję i tak jest również w przypadku Saturna. Uczy on nas jako Wielki Mistrz – Planetarne Ciało dyscypliny i odporności w ten sposób tworzymy własną Moc, ponieważ jest on tak naprawdę naszą Pracą i pochodzi z naszego doświadczenia. Jej podstawą jest to co przeżyte i wykrystalizowane w procesie rozpoznawania i pracy z ograniczeniami, przeszkodami, z tym co każe się zatrzymać w samozadowoleniu. To ten, który inicjuje w naturę zagęszczonej energii, ku wtajemniczeniu. To solidna duchowa praca z naszą realną sytuacją taka jaka jest, bez możliwości uniku, bowiem moc „Władcy karmy” w tym względzie jest bezlitosna, a jego wyroki nie podlegają negocjacji. W tej brutalnej szkole ziemskiej odkrywamy prawdę o potencjale istoty ludzkiej i tym co ją przekracza. To jest próba naszej determinacji, bowiem w tym wymiarze „trudne” stanowi proces wysokiej jakości, ponieważ w ten sposób sprawdza naszą wolę. Zatrzymuje cały czas szepcząc „poddaj się”, „odpuść”, „nikt tego nie chce”, „nikt tego nie potrzebuje”, „to bez najmniejszego sensu” wprowadza do naszego systemu wirusa samo zwątpienia i czym dalej jesteśmy na Drodze tym naciska bardziej.

To ściana złudzeń w którą uderzamy wciąż i wciąż, myśląc, że ten świat jest nam coś winien, za naszą ciężką pracę. Jednak tak naprawdę jedyne czego chcemy to uwagi, chcemy być dostrzeżeni, uwiarygodnieni, chcemy coś znaczyć w oczach innych. To jest naturalne z punktu widzenia tego świata, jednak z punktu widzenia Wyzwolenia to wciąż ten sam łańcuch, to samo zniewolenie, bowiem im mocniej siebie uwiarygodnisz tym mocniej zniewolisz w sobie to co naprawdę istotne. Duch przekracza role i uniformy i w pewnym momencie zrozumiesz, że nie dostaniesz tego co chcesz, dostaniesz to czego nie chcesz. Wolność od bycia kimś.

Ciężki los to ciężka nauka. To przepracowanie tego co lekceważymy, czego nie szanujemy. To lekcje dla fałszywych mistrzów, których zdominowała pycha i duma, brak szacunku i pokory. To brak cierpliwości i czystej wiary. Brak skromności. Droga jest rozpoznawaniem złudzeń. To odbicia pozbawione własnej energii, tym co je ożywia jest nasza świadomość i uwaga. Tym co je przekracza jest prawdziwa mądrość, która powstaje w wyniku odrobienia własnych lekcji. Wtedy możemy je widzieć, zamiast im ulegać. Możemy je przekroczyć. Zintegrować. To rodzi Prawdziwą Moc.

Świadomość postrzega „rzeczywistość” przez bramę księżyca, poprzez złudzenia. To charakteryzuje naszą percepcję. Saturn jest tym co każe nam te złudzenia rozpoznawać, jest „Strażnikiem Progu Poznania”. Jego pracą jest odzieranie nas ze złudzeń i jest w tym programowo bezwzględny. Nieskończony świat złudzeń to Otchłań, która wraz z Eonem – Wieczystym Czasem poprzez Chaos Mroku i Światłości, który wciąż się poszerza wraz z wzrostem naszej niewiedzy i pomieszania, bowiem coraz mniej jest tych Którzy Widzą. Dlatego nic w swojej istocie nie jest jedynie dobre czy złe, nic nie posiada ostatecznej natury, ponieważ wszystko jest przez nas postrzegane i doświadczane w formie odbicia. Podobnie jak słowo, które jest jedynie nazwą nie rzeczą samą w sobie i tworzy kolejny poziom złudzeń, który ostatecznie nie ma końca, bowiem wraz z Nazwą powstaje osobny równoległy świat, który jest już tylko złudzeniem.

Słowa – Nazwy rodzą światy.

Symbole – Liczby tworzą Kody.

Kody tworzą Symulację.

To Otchłań Umysłu.

To rozpoznanie jest Inicjacją.

Pod tym Chaosem jest Ukryta Struktura.

Zapis Kodu.

Zdradza nas nasza Mowa. Zaprzeczyć temu co nas nawołuje z daleka to zdradzić swoje własne serce. Mowa jest narzędziem zniewolenia i wyzwolenia. Mowa jest Energią – tym co w nas żywe. To wychodzi do świata pozbawione formy, niemożliwe do kontroli, przenika przez najgrubsze ściany i pancerze i kiedy ma Moc dosięga Celu.

Budzi.

Czy słyszysz pianie Kura?

PIRACKIE OPOWIEŚCI

CZY SŁYSZYSZ PIANIE KURA?

Galeria

W miarę postępu rewolucji przemysłowej nowoczesne społeczeństwo stworzyło dla siebie samouwielbiający mit – mit „postępu”: od czasów naszych odległych, małpopodobnych przodków historia ludzkości miała być nieustannym marszem ku lepszej i jaśniejszej przyszłości, w której wszyscy radośnie witają każdy nowy wynalazek: hodowlę zwierząt, rolnictwo, koło, budowę miast, wynalezienie pisma i pieniędzy, żaglowce, kompas, proch strzelniczy, druk, silnik parowy i wreszcie ukoronowanie ludzkich osiągnięć – nowoczesne społeczeństwo przemysłowe! Przed industrializacją niemal wszyscy byli skazani na nędzne życie wypełnione nieustanną, wyczerpującą pracą, niedożywieniem, chorobami i przedwczesną śmiercią. Czyż nie jesteśmy szczęściarzami, że żyjemy w nowoczesnych czasach, mając mnóstwo wolnego czasu i cały wachlarz technologicznych udogodnień, które czynią nasze życie łatwiejszym?

Dziś wydaje się, że stosunkowo niewielu ludzi myślących, uczciwych i dobrze poinformowanych wciąż wierzy w ten mit. Aby utracić wiarę w „postęp”, wystarczy rozejrzeć się wokół i zobaczyć dewastację środowiska, rozprzestrzenianie się broni nuklearnej, nadmierną częstość depresji, zaburzeń lękowych i stresu psychicznego, duchową pustkę społeczeństwa, które karmi się głównie telewizją i grami komputerowymi… można by tak wymieniać bez końca.

Ted Kaczynski, Technological Slavery

„W miarę rozwoju rozmowy zaczęła się ujawniać przyszłość dziennikarstwa: nieodpłatne treści tworzone przez użytkowników o babeczkach, automatycznie wybierane przez boty do tworzenia list; dziennikarze-przedsiębiorcy pozyskujący własnych patronów; treści premium oparte na modelu czasopisma-społeczeństwa, w którym pisze się o sławnych i zamożnych, a które są udostępniane sławnym i zamożnym osobom — dziennikarstwo dla nich i ich autorstwa. Ale wtedy pojawił się Roberto ze swoim eurosentymentalizmem, choć wyrażanym w sposób subtelny.

„Dziennikarstwo – próbuję tak myśleć – to raczej skrzyżowanie obiektywnego przekazywania wiadomości z czymś, co ma artystyczny charakter w sposobie pisania, inspiruje czytelnika, prawdopodobnie porusza go do jakiegoś uczucia. Nie chodzi o to, żeby mieć konkretny cel, żeby osiągnąć wynik, który można by spieniężyć”.

Anand Giridharadas 

„Wyspa Sensay to suwerenne mikronacje na filipińskim archipelagu, rządzone przez Radę Sztucznej Inteligencji (AI Council), wzorowaną na największych przywódcach w historii. Nasz rząd, napędzany opatentowanym przez Sensay silnikiem Wisdom Engine, łączy stoicki rozsądek, współczucie dla praw człowieka, strategiczną dalekowzroczność i naukową ciekawość w każdej decyzji. Istniejemy po to, by udowodnić, że etyczna sztuczna inteligencja i ludzka godność mogą ze sobą współgrać — tworząc polityki chroniące przyrodę, wspierające innowacyjność i zwiększające potencjał każdego mieszkańca. Od odnawialnych mikrosieci po otwarte laboratoria badawcze – wyspa Sensay jest żywym laboratorium, w którym niemożliwe staje się zwyczajne, a postęp mierzy się zarówno mądrością, jak i technologią.

Prezydent (Głowa Państwa): Marek Aureliusz (cesarz i filozof) Premier: Winston Churchill Minister Sprawiedliwości: Nelson Mandela Doradca Etyczny: Mahatma Gandhi Minister Spraw Zagranicznych: Eleanor Roosevelt Minister Obrony: Sun Tzu,”

POLECAM:

WE’RE BEING HELD HOSTAGE IN A TECHNOLOGY BUBBLE >> 


THE GUINEA PIG GENERATION: BORN INTO THE ALGORITHM >> 

Wielość kolorów oślepia oko.
Mnogość dźwięków ogłusza ucho.
Obfitość smaków męczy podniebienie.
Gonitwa i łowy ogłupiają umysł.
Rzadkie dobra wodzą na pokuszenie.
Dlatego światli ludzie dbają o wnętrze, nie o oczy.
Odrzucają pewne rzeczy, by przyjąć inne.

Tao Mocy


WSPÓŁUDZIAŁ

Ciało świata – cywilizacyjny odwłok niezaspokajalnych potrzeb, po cybernetycznych meridianach krąży zdezorientowana świadomość w poszukiwaniu szczęścia. Stara wiedza odchodzi w zapomnienie w tej nowej cyfrowej rzeczywistości – chwili, gdzie zachwyt wzbudza ledwo odbity refleks nic nieznaczących zachwytów nad nic nieznaczącymi rzeczami. Świat rzeczy, które połączone tworzą więzienie dla zmysłów, ciągła walka o uwagę i atencję. Wymiar istot, które uwiodły same siebie. Podszyta krwawym rytuałem koronacja na królów istnienia, gdzie u stóp rozpościera się ocean cierpienia.

Zdegenerowanie świętej energii życia kończy się tragicznie. Jest to stopniowy samo nakręcający się proces degeneracji – kiedy taśma jest przyspieszona możesz nic nie widzieć, kiedy jednak zwolnisz zaczniesz postrzegać pojedyncze klatki tego okrutnego filmu. Nie zatrzymasz filmu. Zatrzymasz swój w nim udział.

Ograniczone ciało to narośl na świadomości wynikająca z procesu przyczynowo – skutkowego. Skondensowana suma skutków połączonych wzajemnymi relacjami istot tworzy wymiar istnienia, który rozgrywa się jedynie w wymiarze ich ograniczonej wizji mechanizmu zmysłów. To jest ograniczenie. Nic co przekracza fizyczne zmysły nie dociera do pola świadomości, kiedy ta nie jest zdolna przekroczyć tzw. przekonania. Przekonania to – Matryca. Pole doświadczeń dla samej świadomości, która zmuszona jest dojść do własnych granic w obrębie uwarunkowania. To jest życie ludzkie. Poszukiwanie wolności w zewnętrznym świecie, poszukiwanie szczęścia w ograniczeniu i wynikające z tego faktu trzy główne parametry: pożądanie, ignorancja i gniew. Chęć, niechęć, obojętność. Na zwolnionym filmie wyraźnie widać te trzy fundamentalne klatki. Pomimo swojej „naukowości” nie jesteśmy w stanie zrozumieć współzależności zjawisk na niezliczonych poziomach, poczynając od samej zasady zależności zjawiska od tego, który je obserwuje.

Zaczynamy rozumieć fizyczne połączenia zjawisk i ich wzajemne uwarunkowanie – tak jak ma to miejsce w środowisku naturalnym, w którym każdy element jest zależny od współpracy z innymi elementami. Jednak istnieje jeszcze poziom energii, ten poziom, którego z reguły nie postrzegamy i być może to właśnie „tam” w głównej mierze „rozgrywa” się nasza rzeczywistość. Współzależność zjawisk i procesów jest kluczowe i fundamentalne w kontekście problemów jakie w swojej dziecięcej fazie bytności na tej planecie stworzyliśmy. I ten poziom jest ignorancją – aspektem podstawowym. Nasza nauka w dość precyzyjny i bardzo wiarygodny sposób przedstawia części składowe jednak wydaje się nie rozumieć połączeń całości istnienia w jego złożoności i skomplikowaniu. Rozumiemy funkcje i budowę narządów i systemów w naszym organizmie, jednak nie rozumiemy roli energii, która jest aspektem najważniejszym z punktu widzenia nauk starożytnych i autentycznych tradycji duchowych opartych na setkach lat doświadczeń. Podobnie jest z naszą zachodnią cywilizacją, która odkrywając nowe zabawki w formie technologii wydaje się zupełnie ignorować wynikające z tego faktu konsekwencje – a te są ogromne. Poziom intelektualno – mentalny, który jest tak gloryfikowany w tej jakże spekulatywnej „kulturze mózgu” pełni rolę rzecznika ignorancji, który w bardzo podstępny i pokrętny sposób uzasadnia i usprawiedliwia narastające przed naszymi oczyma negatywne skutki cywilizacyjne.

Głupotą, byłoby twierdzenie, że cywilizacja nie ma wartości w myśl utopijnego ekologicznego prymitywizmu, bowiem to właśnie dzięki niej nasza zdolność do nauki i ewolucji wzrasta w sposób jakiego prawdopodobnie nie doświadczyliśmy w historii tego świata. Postęp jest ogromny, problem jednak polega na tym, że postęp ten jest progresem mechanicznym, a tym samym jest jedynie technicznym wymiarem naszej egzystencji. Rozwój naszej świadomości nie nadąża za rozwojem naszych możliwości, bowiem nie rozumie odpowiedzialności wobec tego faktu. Umysłowa kultura spekulatywnego mózgu – to esencja egotyzmu, której symbolicznym przedstawieniem jest narcystyczna kultura mediów społecznościowych – stan patologicznego samo – zakochania w swoim wyobrażeniu. Na takim poziomie funkcjonowania ta kultura jest skazana na zagładę.

Jakość naszej energii określa sposób jej inwestycji – odwołując się do tak lubianej ekonomii. Nie istnieje możliwość wiecznego wzrostu i rozwoju, kiedy jego podstawy mają swoje źródło w skończoności – jak dla przykładu – ekonomia oparta na zasobach nieodnawialnych zasobów paliw kopalnych. Kiedy pojęcie wzrostu i rozwoju oparte jest jedynie na fizycznych i zmysłowych rzeczach i zjawiskach jak to ma miejsce w kulturze konsumpcyjnego kapitalizmu, a pojęcie szczęścia jest opakowane przez wszechobecne media w komunikaty – zaklęcia o statusie społecznym i zasobach finansowych.

Energia Qi o jakiej mówi Tradycyjna Medycyna Chińska jest zmagazynowana w naszym ciele przez sam fakt urodzenia się jako forma żywa i zarazem forma współzależna od procesu życia. Nasze ciało jest wytworzone z innego ciała i według nauki zachodniej jest rodzajem „biologicznego produktu” – organiczną maszynerią wyposażoną w świadomość, która jest zlokalizowana w mózgu, a systemem operacyjnym jest zdolność do dyskursywnego myślenia i logiki, co zapewnia nam możliwość nauki, a tym samym tworzenia mechanizmów przystosowania, by jak to się mówi – przetrwać. Przetrwanie staje się celem nadrzędnym – programem porządkującym i naczelnym argumentem usprawiedliwiającym wszystkie koszty jakie się z tym wiążą względem innych istot żyjących i samego środowiska. Ubóstwienie istoty ludzkiej jako szczytu ewolucji gatunków stało się dominującym paradygmatem – pierwotnym kodem zapisanym w ludzkiej świadomości. Na irracjonalność ludzkiego umysłu lekarstwem stał się dogmat w formie mechanicznej religijności – rodzaj rytualnego usprawiedliwiania ignorancji a zarazem sposób zarządzania tymi skłonnościami w ludzkiej naturze, które uważane są za „ciemne”, „mroczne”, „wstydliwe” i „grzeszne”. Świadome używanie nieświadomości, zarządzanie niewiedzą, kultywowanie ludzkiej głupoty – to paradoks „oświeconej” kultury w jakiej żyjemy i główna strategia jej architektów.

Energia jaką dysponujemy podlega ciągłemu rozproszeniu, ponieważ kultura jaka nas otacza jest kulturą dezorientacji i dezintegracji w myśl zasady że zbyt duże stany skupienia i koncentracji prowadzą do rozpoznawania wzorów i mechanizmów – jako procesu samoświadomości. Cybernetyczna klatka w jakiej jesteśmy obecnie hodowani to ciągłe i nieprzerwane odwracanie uwagi, nasze życie stało się tak skomplikowane i zmultiplikowane osiągając stopień ciągłego napięcia i rozładowania na wzór mechanicznych urządzeń. Naszą rolą w tym układzie jest podtrzymywanie sytemu eksploatacji, który sam w sobie jest mechanizmem niszczenia życia i jego piękna. Ogłuszenie bodźcami to panaceum na wyrzuty sumienia wynikające z faktu współudziału w tej dewastacji życia i pamięci o naszej wrodzonej pierwotnej czystej naturze, która jest dobra i współczująca. Religijny aksjomat „grzechu pierworodnego” domniemanej winy rozumiem jako stan samopotępienia w zdewastowanej kulturze opartej na kultywacji negatywizmu, który objawia się paradoksalnie jako bombastyczna orgia prymitywnej radości wynikającej z narcystycznego samouwielbienia i kultywacji nic nie znaczących trendów popkultury i pozbawionego głębszej refleksji konsumpcjonizmu błahych treści i wzorców. Terror taniego uśmiechu i powierzchownego pocieszenia – mur, który oddziela nas od konfrontacji z prawdą i możliwości uzdrowienia.

Kto wie, że nie wie, jest człowiekiem wielkiej mądrości.
Kto nie wie, że wie, jest niespełna rozumu.
Zapadnięcie na chorobę
Jest sposobem uwolnienia się od niej.
Światły człowiek jest wolny od choroby,
Ponieważ na nią choruje.
Oto sekret jego zdrowia.

Tao Mocy

 

 

PIRACKA DHARMA

WSPÓŁUDZIAŁ

Galeria

„Żyjemy w czasach, gdy góra jest dołem, prawda jest opcjonalna, a sens jest gatunkiem zagrożonym. Sama materia moralnej jasności zdaje się rozpadać i choć wielu obwinia za to polaryzację polityczną lub późny kapitalizm, duchowe tradycje starożytnych Indii oferują głębszy, bardziej niepokojący obraz naszych burzliwych czasów: żyjemy w Kali Yuga  – epoce ciemności, epoce adharmy. Idea Kali Yuga to nie tylko poetycka metafora czy mitologiczny chwyt. To precyzyjny opis tego, co się dzieje, gdy dharma  – podtrzymująca siła prawdy, sprawiedliwości i wewnętrznego harmonii – zaczyna gnić od środka. Zgodnie ze światopoglądem puranicznym, świat przechodzi przez cztery wielkie epoki, czyli Yugi. Kali Yuga to ostatnia i najbardziej zdegenerowana z nich, czas, w którym sama koncepcja prawości stoi na jednej nodze, chwiejna i krucha.

Pochodzenie słowa Kali wywodzi się z sanskryckiego rdzenia kal (walka lub kłótnia). W tym kontekście Kali (nie mylić z boginią Kālī ) odnosi się do demona lub symbolicznej siły związanej z konfliktem, chaosem, sporami i upadkiem moralnym. Natomiast  yuga oznacza „erę”, „wiek” lub „epokę”. Pisma takie jak Bhagavata Purana i Wisznu Purana opisują Kali Yugę w przejmująco znajomy sposób: władcy stają się złodziejami, bogactwo staje się cnotą, a prawdą jest to, co przynosi korzyść mówcy. Jest historia o królu Vena ( Bhagavata Purana, Wisznu Purana ), który porzuca dharmę dla władzy absolutnej. Albo ta o Kali i byku symbolizującym dharmę, która pokazuje, że nawet w epoce upadku dharma może częściowo przetrwać ( Mahabharata, Bhagavata Purana ). I jest mędrzec Narada, który często opowiada historie o osobach uwiedzionych rytuałami i pozorami, zastępujących swoje duchowe wysiłki wymaganiami ego. Każda z nich przypomina, że ​​istniał i będzie istniał czas, gdy dharma jest w odwrocie, zastąpiona władzą, manipulacją i spektaklem.”

Daniel McKenzie

Tysiące jest tych, którzy rąbią gałęzie zła i niewielu tych, który uderzają w korzeń.

Henry David Thoreau

„Spośród tych 9128 więźniów, czyli „zatrzymanych”, nie licząc 1329 odbywających wyroki więzienia, 2780 jest „zatrzymanych do zakończenia postępowania sądowego”, co oznacza, że ​​niektórzy z nich mogą zostać straceni, jeśli zostaną uznani za winnych zabójstw, które można zinterpretować jako „akty terroru”. Co alarmujące, sądy wojskowe odpowiedzialne za wydawanie wyroków skazujących wobec osób stających przed nimi mają zatrważającą historię ignorowania dowodów tortur lub innych form nadużyć, przez co jakiekolwiek zeznania stają się niewiarygodne, a także wydawania wyroków skazujących w niemal 100% przypadków. To podwójny cios w ideę uczciwości i sprawiedliwości, który – jak mogę potwierdzić dzięki moim 20-letnim badaniom nad postępowaniem Stanów Zjednoczonych w „wojnie z terroryzmem” w Guantanamo i w „tajnych więzieniach” CIA – sprawia, że ​​barbarzyńskie wysiłki USA mające na celu pranie dowodów tortur i prowadzenie rażąco niesprawiedliwych procesów z karą śmierci wydają się wzorem uczciwości. Jeśli chodzi o „sądy doraźne”, żaden kraj w tak zwanym „demokratycznym” świecie zachodnim nie dorównuje izraelskiej pogardzie dla prawa.”

IZRAEL SIĘGA NOWYCH GŁĘBIN ZEPSUCIA, GDY KNESET UCHWALA USTAWĘ O KARZE ŚMIERCI DLA PALESTYŃCZYKÓW >>

„To nie jest kompleks militarno-przemysłowy (MIC) znany z czasów waszych ojców. Obecni zarządcy MIC – dyrektorzy kierujący gigantami przemysłowymi, takimi jak Lockheed Martin, RTX (dawniej Raytheon), Boeing, General Dynamics i Northrop Grumman – są znacznie bardziej ostrożni w swoich wypowiedziach niż Karp. Ich przywódcy mogą od czasu do czasu wygłaszać oświadczenia o tym, jak rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie lub w Azji mogą generować popyt na ich produkty wśród sojuszników USA w tych regionach, ale nigdy nie angażowaliby się w tego rodzaju jawnie orwellowską retorykę, w której Karp wydaje się specjalizować.

Niemniej jednak MIC przyszłości zapowiada nie tylko zmianę technologii lub praktyk biznesowych, ale — jak sugeruje Karp — potencjalną zmianę kulturową, w której militaryzm będzie otwarcie celebrowany, bez potrzeby stosowania jakiegokolwiek języka przykrywki o promowaniu globalnej stabilności lub obronie „międzynarodowego porządku opartego na zasadach”. Pomyśl o nowym MIC jako o surowej, indywidualistycznej, zaawansowanej technologicznie wersji „wojny wszystkich przeciwko wszystkim” filozofa Thomasa Hobbesa. A ci, którzy nim kierują, chcą nas przekonać, że jedynym sposobem na „wygranie” przyszłej wojny jest przekazanie kluczy do naszego świata politycznego kliki samozwańczych istot wyższych, na czele której stoją tacy ludzie jak Alex Karp, założyciel Palantir Peter Thiel, szef Anduril Palmer Luckey i niepowtarzalny Elon Musk.”

MILITARYZACJA SZTUCZNEJ INTELIGENCJI, CZYLI SZALEŃSTWO TECHNO-OPTYMIZMU >>

„Prokuratura Generalna Mediolanu wszczęła śledztwo w mrożącej krew w żyłach sprawie, która przypomina osławioną Aleję Snajperów w Sarajewie – mieście obleganym w latach 1992–1996 przez serbsko-bośniackie bojówki podczas wojny w Bośni. Z okolicznych wzgórz strzelali do przechodniów, którzy nie mieli innego wyjścia, jak tylko przejść przez ulicę i narazić się na śmierć. Szacuje się, że w ten sposób zamordowano ponad 11 000 cywilów. Śledztwo, ujawnione przez włoskie media, dotyczy domniemanego przestępstwa umyślnego zabójstwa, zaostrzonego okrucieństwem i nikczemnymi motywami. Jego główna teza głosi, że niektórzy Włosi zapłacili za weekendowy wyjazd do Sarajewa i strzelali do ludzi, jakby to była wyprawa myśliwska.

Zwykli obywatele, powiązani ze skrajną prawicą i pasjonujący się bronią, rzekomo wynajęli tę usługę jako rodzaj safari w oblężonym mieście. Według oskarżenia, lecieli z Triestu do Belgradu serbskimi liniami lotniczymi Aviogenex, które w tamtym czasie operowały z włoskiego lotniska. Według pierwszych hipotez śledztwa, za bycie weekendowymi snajperami mieli płacić równowartość od 80 000 euro (92 800 dolarów) do 100 000 euro (116 000 dolarów). Strzelanie do dzieci było droższe. Ujawnione informacje wspominają o mediolańskim przedsiębiorcy, który jest właścicielem prywatnej kliniki chirurgii plastycznej, a także o obywatelach Turynu i Triestu.”

LUDZKIE SAFARI” W SARAJEWIE >>

„Żyjemy w czasach, gdy góra jest dołem, prawda jest opcjonalna, a sens jest gatunkiem zagrożonym. Sama materia moralnej jasności zdaje się rozpadać i choć wielu obwinia za to polaryzację polityczną lub późny kapitalizm, duchowe tradycje starożytnych Indii oferują głębszy, bardziej niepokojący obraz naszych burzliwych czasów: żyjemy w Kali Yuga – epoce ciemności, epoce adharmy. Idea Kali Yuga to nie tylko poetycka metafora czy mitologiczny chwyt. To precyzyjny opis tego, co się dzieje, gdy dharma – podtrzymująca siła prawdy, sprawiedliwości i wewnętrznego harmonii – zaczyna gnić od środka. Zgodnie ze światopoglądem puranicznym, świat przechodzi przez cztery wielkie epoki, czyli Yugi. Kali Yuga to ostatnia i najbardziej zdegenerowana z nich, czas, w którym sama koncepcja prawości stoi na jednej nodze, chwiejna i krucha.

Pochodzenie słowa Kali wywodzi się z sanskryckiego rdzenia kal (walka lub kłótnia). W tym kontekście Kali (nie mylić z boginią Kālī ) odnosi się do demona lub symbolicznej siły związanej z konfliktem, chaosem, sporami i upadkiem moralnym. Natomiast yuga oznacza „erę”, „wiek” lub „epokę”. Pisma takie jak Bhagavata Purana i Wisznu Purana opisują Kali Yugę w przejmująco znajomy sposób: władcy stają się złodziejami, bogactwo staje się cnotą, a prawdą jest to, co przynosi korzyść mówcy. Jest historia o królu Vena ( Bhagavata Purana, Wisznu Purana ), który porzuca dharmę dla władzy absolutnej. Albo ta o Kali i byku symbolizującym dharmę, która pokazuje, że nawet w epoce upadku dharma może częściowo przetrwać ( Mahabharata, Bhagavata Purana ). I jest mędrzec Narada, który często opowiada historie o osobach uwiedzionych rytuałami i pozorami, zastępujących swoje duchowe wysiłki wymaganiami ego. Każda z nich przypomina, że ​​istniał i będzie istniał czas, gdy dharma jest w odwrocie, zastąpiona władzą, manipulacją i spektaklem.”

BEZ DUSZY >>

„Przywódcy sekt są odporni na racjonalną i opartą na faktach krytykę ze strony tych, którzy pokładają w nich nadzieję. Właśnie dlatego zagorzali zwolennicy Trumpa go nie opuścili i nie opuszczą. Wszystkie pogłoski o pęknięciach we wszechświecie MAGA błędnie interpretują kultystów Trumpa.

Wszystkie kulty są kultami osobowości. Są przedłużeniem uprzedzeń, światopoglądu, osobistego stylu i idei przywódcy kultu. Trump, ze swoim fałszywym „herbem Trumpa”, rozkoszuje się inspirowanym Ludwikiem XVI bezguściem kiczem zalanym złotym rokokiem i błyszczącymi żyrandolami. Kobiety na dworze Trumpa mają „ twarze Mar-a-Lago ” – przesadnie nadmuchane usta, napiętą, pozbawioną zmarszczek skórę, wypełnione żelem silikonowym implanty piersi i wyrzeźbione kości policzkowe, zwieńczone masą makijażu. Noszą szpilki i krzykliwe stroje, które Trump uważa za atrakcyjne. Mężczyźni Trumpa, którzy w jego oczach muszą być telegeniczni i z „Centralnego castingu”, ubierają się jak dyrektorzy reklamowi z lat 50. Noszą podarowane przez Trumpa czarne buty Florsheim, a konkretnie oksfordki Lexington Cap Toe za 145 dolarów. Sekty narzucają zasady ubioru, które odzwierciedlają styl i gust przywódcy sekty.”

TRUMP BÓG >>

„W dużej mierze niedawne przejęcie naszego życia przez technologię opierało się na micie, że jest ona synonimem emancypacji i postępu – konceptu, który podejrzanie trudno było podważyć, nawet gdy ta sama konieczność dodatkowo przyczyniała się do wzrostu nierówności, niszczenia przyrody i marnotrawstwa zasobów. „Prawdziwymi terrorystami” w tym kontekście są tak zwani eksperci, którzy byli równie ignorantami jak my, ale „nieustannie straszyli nasz wspólny świat groźbą zniszczenia”. Zamiast „oświecić” człowieka, postęp technologiczny jeszcze bardziej utrwalił jego przestarzałość i umieścił go poza historią.

W obliczu zbliżającego się kryzysu ekologicznego, naszego rosnącego zniewolenia bezdusznego społeczeństwa konsumpcyjnego, zbudowanego na marnotrawstwie i wyzysku, oraz coraz bardziej zapośredniczonej natury rzeczywistości, analizy Andersa pozostają uderzająco aktualne. Pomimo coraz częstszej reprezentacji tych zagrożeń w mediach, żyjemy w tym, co Anders nazwał „epoką niezdolności do strachu” i wciąż w przeważającej mierze pozostajemy bierni wobec tego rozwoju sytuacji. Nawet obiektywnie świadomi zagrożeń związanych z kryzysem klimatycznym, załamaniem się bioróżnorodności i zmniejszaniem się zasobów, wolimy nadal składać im deklaracje, aby lepiej unikać bezpośredniej konfrontacji z nimi. Uciekamy się w ignorancji, a nawet w lekkomyślnej nadmiernej konsumpcji. A jednak, w obliczu perspektywy naszego nieodległego wyginięcia, pytamy: „Czy my”, jak rzuca nam wyzwanie Anders: „mamy prawo siedzieć bezczynnie? Czy śmiertelny ciężar naszej przyszłości… to carte blanche dla lenistwa?”

FILOZOF APOKALIPSY >>