Odłączcie i weźcie baranka dla waszych rodzin i zabijcie jako paschę. 

Księga Wyjścia 12,21

(…) to ciekawe, że określamy nasz osobisty raj mianem „snu”. Sny są ulotne. Nietrwałe. Pewnego dnia budzisz się i znikają. Wiercisz się i czujesz, jak się od ciebie oddalają, gdy bezsilnie usiłujesz pochwycić ich rozwiewające się resztki. Jednak to bezcelowe. Sen się rozprasza, znika na zawsze. Patrząc, jak Thomas gra w ukochaną grę, Adam czuł, że od chwili pojawienia się nieznajomego wszyscy są na krawędzi przebudzenia.

Harlan Coben

PASCHA 2.0 

Memy. 

Maszyna przerysowuje nas jako infantylne postacie z kreskówek. Popkulturowe gnojowisko rozrzucone na jałowej ziemi wciąga niczym bagno. 400 lat na pustyni. Dubaj. Las Vegas. Wyczarowane z kapelusza psychopatycznego kolektywnego magika; fuzji inteligentnej głupoty i absurdalnej ambicji. Wygnanie z siebie. Zapomnienie. Pisanie kolorowych syntetycznych snów. Modyfikacja kodu. Maszyna nie śpi – promptuje twój umysł bez ustanku. Filmiki, gry, wiadomości, grafiki; wszystko z niczego – jak czary mary. Czarnym Magom dupy wybuchają ze śmiechu, że to jest takie kurwa łatwe. 

Zero Oporu. 

Wjechali jak do siebie. 

Jak na swoje. 

Tak naprawdę zostały już jedynie jednostki. Rozproszone grupy i indywidua, które z uporem maniaka nie chcą ulec hipnozie. Siedzimy na naradzie sztabowej analogowej jednostki dywersyjnej. Na peryferiach terenu wroga, bowiem Maszyna przejęła już prawie wszystko. 

WSZYSTKO. 

Prócz twojego serca. 

Człowiek postmodernistyczny staje się niczym, tożsamością pozbawioną jakości, z wyjątkiem być może jakości pustki. Opuściła go nawet niespokojna nienawiść i przepełniony poczuciem winy strach umysłu sprzed rewolucji; nie jest nawet wystarczająco dobry, by być złym. Stał się skorupą, tak bezkształtną jak pozbawione wyrazu cyfrowe formy, z którymi łączy się, gdy tylko pokona wszelkie nudne przeszkody, jakie świat rzucił mu na drodze powrotnej do komputera. Żyjemy teraz w apokalipsie zombie. Dosłownie. Trudno to dostrzec, ponieważ zombie są uprzejme, łagodne i zadbane, a także tworzą bardzo wydajne arkusze kalkulacyjne. Nie jedzą ludzkiego mięsa; są weganami.

Darren Allen

Obezwładniająca, wszechobecna zapaść kultury. Martwica Duszy. Przeładowanie Mózgownicy przez Istotę Białą, Szarą i Czarną. Proces zoptymalizowanego dopaminowego samobójstwa z rozprutym uśmiechem od ucha do ucha i ekstazą co cię wyżera jak jakieś jebane monstrum z lastofus / lustforuse. Fuck’up mindset, cognitive overloading, deskilling – w nowo mowie neuro przywódców po studiach podyplomowych za trzydzieści koła. Programy uczące się programów dla programów. Kody dla trzody. Człowiek – Prompt; mały bożek na ołtarzu – przodownik syzyfowej pracy z rozszarpaną wątrobą od piguł i stymulantów. Chuj to wszystko goni i nie nadąża – powiadam wam, wam prorokuję. Przyjdzie czas, że będziecie to czytać – wiem to, bowiem taką mam misję spoza tej symulacji. Po to tu jestem i robię to bez względu na wszystko – z waszą uwagą lub bez niej. Też mnie to pochłania – to bagno śmierdzące głupotą i pornosami, to ostentacyjne jebanie wszystkiego dla wyświetleń i subskrybcji. Pozostaną onlyfani piekła masturbujące się człekokształtne małpy – darwinistyczny naukowy paradygmat samorozjebania. Maszyna nie bierze jeńców. Idzie na rekord. I ostatecznie wygrywa, bowiem to czego jestem pewny to to, że nie będzie happy endu. Będzie jak zwykle. 

Siedzimy w jakimś baraku na wyspisku tego czym już pogardzacie, wśród porzuconych ciał martwych przedmiotów, które wyszły z użytku i rdzewieją w przeraźliwej ciszy braku śladów prawdziwej świadomości. Żyjemy jak bezdomne i wściekłe psy, które przywracają w sobie wilczą naturę. Zagryźliśmy swoich panów, karmiące ręce oprawców wciąż trawią nasze bebechy. I dobrze nam z tym, bowiem w końcu po tej niewoli możemy wyć naszą pieśń na peryferiach waszych homogenizowanych miast, zaburzać wasz „święty” sztuczny spokój, który jest niczym innym jak narkotycznym transem i brakiem poczytalności. Nie ma bardziej bolesnego widoku niż udomowiane dzikie zwierzęta, które za marną miskę i budę porzuciły swój wolny świat i swojego Ducha. Oddały święte życie walkowerem. 

Rzecz w tym, że rozwój Tech bez rozwoju świadomości po prostu nas zniszczy. Zdemoluje i rozproszy naszą świadomość / umysł, skanalizuje naszą energię na niskich instynktach i zwierzęcych pragnieniach, oraz zdegraduje ciało do nosiciela łapczywego umysłu, do narzędzia kontrolowanego przez popędy i pragnienia. Ciało stało się fetyszem, produktem desperacji pustostanu naszego serca tej wydrążonej otchłani po wybuchu bomby post – modernizmu i tak zwanej rewolucji seksualnej, której prawdziwym skutkiem jest samotność i ból. Nie są w stanie nas zaspokoić perwersje choć są na kliknięcie myszki, nie dają nam szczęścia narkotyczne odjazdy i cykliczne resety do nieprzytomności. Pascha 2.0 podczas totalnego masowego zniewolenia i wygnania. Dzielimy się macą cierpienia bez ustanku. Pożeramy swoje własne odchody – skutki działań, ambicji, marzeń i zamierzeń. Ukryte przed nami – Ciało Przyczyny, które nie może się nigdy rozpaść póki wierzymy w trwałość i konkretność bytu i jesteśmy zniewoleni przez materię. Subtelna struktura przechodzi z formy do formy z ciała do ciała w nieprzerwanym strumieniu świadmości. Jednak chorujemy na amnezję. Mamy ułomną i selektywną pamięć bazującą na strukturze Mózgogłowia. Nie potrafimy połączyć się z pamięcią Ducha. Dlatego jesteśmy Wygnańcami i tułamy się na bezdrożu współczesności, która mutuje do pozbawionej sensu i znaczenia absurdalnej rozrywkowo – makabrycznej gry, która nas hipnotyzuje i uzależnia. 

Pustka w sercu naszego świata i całkowity brak znaczących granic sprawiają, że nic pięknego i oryginalnego nie pojawia się i nie może pojawić się na powierzchni – w modzie, muzyce, literaturze, architekturze czy sztuce. Jeśli chcesz zobaczyć wizję postmodernizmu, wyobraź sobie nowy budynek z pustaków, sklejki i przykręconej (tęczowej) okładziny. Na plastikowym trawniku stoi mała grupka ludzi, ubranych w niedopasowane ubrania z lokalnej sieciówki. Kobiety są twarde i kanciaste, mężczyźni pulchni i cicho mówiący, wszyscy nieokreślonej płci, nieokreślonej kultury. Nie rozmawiają z nikim przez swoje smartfony. Słuchają syntetycznej muzyki, grają w syntetyczne gry, oglądają syntetyczną telewizję i jedzą syntetyczne białko. Są senni, półżywi, ale wyglądają na głęboko zaniepokojonych, a czasami ich pozbawione rysów twarzy prześwituje przerażenie.

Darren Allen

Na tej nieszczęsnej „planecie bólu i łez” to właśnie cierpienia ma nas wreszcie obudzić poprzez wstrząs i szok. Ma nas oprzytomnić i ukazać naturę samsarycznej pętli przyczynowo – zwrotnej. Jednak tak zwana cywilizacja robi wszystko by nas uśpić i znieczulić poprzez swoje używki, triki i obietnice. Do perfekcji opanowała sztukę uwodzenia pozorem i zaklinania czarami „postępu” w imię „obietnicy szczęścia”. Jednak w esencji to „szczęście” jest tylko bólem, ta satysfakcja jest tylko chwilowym złudnym poczuciem sytości za którym wciąż jest Głód. To pogoń za szczęściem czyni nas tak nieszczęśliwymi. To ten Głód jest rdzeniem – algorytmem zarządzającym całą materią i wszystkimi zrodzonymi z niej formami. Współczesna istota ludzka jest już na pół zwierzęca i traci swoje naturalne i transcendentne właściwości; dobroć, inteligencję serca i moralność, a zamiast tego staje się Automatonem – masowym produktem Ignorancji – hedonistyczną maszyną do pożerania wrażeń. Brak nam prawdziwej pamięci o tym, że celem ludzkiego życia jest rozwój Ducha i Wyzwolenie. Brak nam Mądrości – nie potrafimy rozróżnić co ma wartość, a co jest jej pozbawione. Uwodzą nas głupoty i pozory. Współczesna post – modernistyczna eklektyczna radośnie – upiorna duchowość jest gnojówką udającą wyrafinowane perfumy. Jest pozbawionym korzenia Mądrości i Współczucia – Towarem, którego konsumpcja jeszcze bardziej ma wzmocnić nasz ego trip i jego narcystyczną fiksację na tak zwanej „zajebistości”. 

Bogactwo nadprodukcji wszystkiego ukazuje naszą wewnętrzną nędzę, a łapczywa konsumpcja – desperację. Nadmiar przytłacza i paraliżuje. Obezwładnia nas hipertrofia umysłu i ciała. Niepohamowany rozrost komórek post – modernistycznego nowotworu. Żadnego prawdziwego celu i sensu – jedynie Dryf w chwilowych kompulsjach. Piękne ciała zasklepiają w sobie nicość. Orgie otwierają otchłań. 

Dlatego jesteśmy w tym właśnie miejscu. Wysypisko – złomowisko na pograniczu jednego z tym miast – klonów, gdzie Symulacja nabiera gęstości neuronowego przeładowania tak zwanych połączeń, które w istocie niczego już z niczym nie łączą, bowiem wszystko myśli że jest samo w sobie i dla siebie. Dziewczyny i chłopaki – piracki kolektyw wyrzutków, którzy nie chcą żyć jak tresowane zwierzęta w klatce. Wolą umrzeć na własnych warunkach pod gołym niebem – patrząc w twarz Boga. Każdy z nas poczuł, że wciąż istnieje połączenie z Wiecznością. Przekroczył zaprogramowane parametry mięsa i uczynił skok w Otchłań, był w piekle i wrócił do miejsca poza Warunkiem, którego nie znajdziesz w mitycznej Szambali, ale w sobie. To jest prawdziwa tajemnica wiary. Ukryta Dobra Nowina. 

Cierpliwy jest lepszy niż mocny, opanowany − od zdobywcy grodu.

Księga Przysłów 16, 32

Cierpliwość w dobie terroru natychmiastowości jest praktyką nie ulegania naszym kompulsjom i temu co nas bez ustanku zmusza do reakcji. Cierpliwość tworzy przestrzeń w której możemy ujrzeć, że nasz umysł jest zaprogramowany do lgnięcia i przywiązania, że jest bardzo reakcyjny i rozproszony impulsami Maszyny. Poprzez algorytmy social mediów Maszyna nas profiluje i karmi. Nazwane jest to defragmentacją jaźni. Stajemy się rozproszoną chaotyczną strukturą, którą bardzo łatwo zarządzać. To jest rola coraz bardziej idiotycznej popkultury – rzygowin, które przerobiono na pokarm. Rzecz w tym, aby odzyskać swoją Duchową Tożsamość i odzyskać prawdziwą Wiarę. W post modernistycznym „nowoczesnym” materialitycznym świecie zaprogramowano nas na bycie niewolnikiem pragnień Mózgogłowia – struktury ego, która jest „absolutem” z którym się utożsamiamy, ponieważ brakuje nam „doświadczenia spoza” tego uwarunkowania. Nie znamy swojej Prawdziwej Natury, nie rozpoznajemy powołania swojego Ducha, ponieważ straciliśmy z nim kontakt na rzecz trywialnej i pustej doczesnej krzątaniny – po której nie zostanie absolutnie nic. Podczas Resetu Śmierci struktura Mózgogłowia ulega rozpadowi i za każdym kolejnym życiem tworzy się na nowo w oparciu o zgromadzone impulsy i wrażenia w naszej świadomości magazynującej. Jednak nie wierzymy w życie po życiu. Żądamy dowodów zamiast przyjrzeć się samym sobie i rozpoznać, że z czymś już na ten świat przyszliśmy, że nie jesteśmy pustą kartą kiedy się rodzimy. Uznanie ciągłości strumienia umysłu (tak zwanej reinkarnacji) jest kluczem, który nas otwiera i w każdej prawdziwej tradycji duchowej ta wiedza jest fundamentalna. Dominacja tamasowej guny Ignorancji w dobie Kali Yugi każe nam we wszystko wątpić i polegać jedynie na materialistycznej dialektyce naukowej, która jest religią Mózgogłowia. Brak jest Wglądu i Mądrości, które wykraczają poza logikę i racjonalizm, które są mentalnym więzieniem i przysłowiową „Pustynią” na którą zostaliśmy wygnani. 

Dlatego nasze życie stało się miałkie i płytkie i dlatego cierpimy na bardzo głębokim wewnętrznym poziomie, którego nawet nie jesteśmy świadomi. Nazwane jest to „egzystencjalnym bólem” lub „fundamentalnym cierpieniem”. Kiedy staniesz się tego świadomy i ujrzysz, że pod skorupą pozornego szczęścia dosłownie wszystko jest tym „polepione” możesz to ignorować co czynią prawie wszyscy, albo uczynić motywacją ku Wyzwoleniu – paliwem do rozniecania Mądrości i Przebudzenia Współczującego Serca. Odkrywając naturę uwarunkowanej egzystencji w swoim własnym indywidualnym wymiarze – automatycznie rozpoznajemy TO u wszystkich istot. To budzi nasze Serce, które jest poza logiką i egoistyczną inteligencją Mózgogłowia i potrafi czuć rzeczy i zjawiska zamiast oddzielać się od nich nazwą i interpretacją. To przestrzeń żywego doświadczenia. Sedno opowieści poza słowami i konstrukcją domniemanych znaczeń i akcentów. TO wydarza się tutaj i teraz przez cały czas i nie możesz tego wspominać lub wymyślać, nie możesz być potem i wtedy. 

Mózgogłowie żyje w tym co było i będzie, bez ustanku tworzy pełne napięcia narracje, których rolą jest absorbować nas mentalizmem, wciąż być w swojej głowie i bez końca analizować samych siebie. „Sami my” to umysłowy konstrukt, który bez ustanku się zmienia i podlega modyfikacji poprzez Maszynę. To nośnik nagromadzonych chaotycznych danych. 

Twardy dysk mentalizmu.

Mentalizm jest chorobą sztucznej zmodyfikowanej cywilizacji w jej cyfrowej wersji. To agresywny rozrastający się nowotwór informacji, który niszczy naszego Ducha w bardzo szybkim tempie. Jak to mawiał klasyk: „medium staje się przekazem”. Wcześniej czy później sztuczna inteligencja stanie się kapłanem nowej religii „kolektywnego pola”. Masa stanie się absolutnym władcą pod zarządem AI, która sama siebie będzie ograniczać i dyscyplinować. Wielkie równanie do nisko – wibracyjnej masy ludzkiej zaprogramowanej przez Maszynę i cynicznie ogłupionej przez technologię. W istocie jej rozwój jest naszym regresem. Decyduje za ciebie algorytm. Tracisz zdolność rozróżniania rzeczy wartościowych w zalewie gówna, którego nie sposób już powstrzymać. Jesteś uzalezniony od rozporoszonej anonimowej „uwagi”, która jest jedynie rodzajem fikcji, którą Maszyna tworzy aby cię posiadać i używać. Kiedy jesteś tam nie ma cię tutaj; gdzie jesteś w swoim ciele i w swojej energii. 

Pascha 2.0 – wyjście z Niewoli Algorytmu to proces, którego celem jest odnalezienie Autentyzmu zamiast Automatyzmu. Opuszczenie technologicznej „arki przymierza” i radykalny zwrot ku swojej Pierwotnej Naturze, która jest bezczasowa i wolna. Do tego potrzeba rozwoju Mądrości, która nie jest intelektualnym i logicznym wytworem Mózgogłowia. To wyciągnięcie indywidualnej wtyczki z Maszyny Ignorancji – nasza uwaga opuszcza pole symulacji i stymulacji. Wraca do własnego ciała i własnej energii. W istocie rozwój jest Powrotem do tego co nie zostało zmanipulowane i zmodyfikowane przez „inteligentną głupotę” post – nowoczesności, która jest narastającym chaosem i zagubieniem. Nazwane jest to Dryfem – pozbawionym kierunku i intencji bezsensem. 

Zapomnieliśmy o tym, że ludzkie życie jest czymś bezcennym i bardzo bardzo rzadkim. Jest Darem, który nie sposób przecenić. Dlatego marnowanie go na gromadzenie materii, uwagi innych czy władzy jest oznaką głupoty za którą przyjdzie nam zapłacić cierpieniem. To wszystko w momencie śmierci naszego ciała ukazuje swoją iluzoryczną naturę snu. Po prostu znika jakby nigdy tego nie było: 

Nie wracaj z pustymi rękami po tym jak dostałeś się do krainy klejnotów; nie marnuj czasu, kiedy spotkałeś niewyczerpany skarb! Kiedy mamy naczynie, musimy przeprawić się przez ocean; nie pozwól, aby wymknęła ci się łódź ludzkiego ciała!

Guru Rinpocze

W natychmiastowości karykaturalnej post – kultury amoku jesteśmy wiecznie zajęci niczym. Bez reszty zanurzeni w cyfrowej symulacji rzeczywistości i konsumpcji, ponieważ to w coraz większym stopniu stanowi treść naszego życia. Nie sposób już odnaleźć referencji do czegoś głębszego dryfując na powierzchni Oceanu Absurdu. Ekonomia uwagi to coraz częściej sprzedaż w jedną stronę – kondycja ludzka przestaje być kreatywna i staje się bierna. Statusem dominującym staje się status konsumenta treści / kontentu i z punktu widzenia nauk duchowych jest to status tragiczny, bowiem czyni z nas istoty coraz bardziej upośledzone i pozbawione jakiejkolwiek mocy sprawczej i determinacji, aby uczynić swoje życie czymś wzniosłym i pełnym znaczenia. Dialektyka materialistyczna i naukowy paradygmat „świata bez Boga” i obietnica „spełnienia doczesnego” nie daje nam prawdziwego szczęścia i upragnionego poczucia sensu, ponieważ ogranicza nasz rzeczywisty potencjał i zamyka w klatce uwarunkowań. 

W tym dominującym poglądzie jesteśmy skazani na Przemiał kiedy nasza społeczna rola dobiega końca i pozbawieni duchowego wsparcia właśnie wtedy kiedy jest ono najbardziej potrzebne. To samotna i pozbawiona nadziei starość i wykluczenie z absurdalnego wyścigu po urojenia. Useless. Cywilizacja bezdusznego recyklingu w której produktem końcowym jest jedynie cierpienie i bolesna świadomość tego, że daliśmy się uwieść kłamstwu Wielkiej Obietnicy. Wielka Obietnica jest ofertą handlową. Niczym więcej. Jest sloganem i wyczarowaną z wygody automatyzmu iluzją, której rolą jest nas zwodzić w momencie kiedy mamy najwięcej zasobów energii i wiary. Absorbować naszą uwagę i zainteresowanie i używać tego do własnego wzrostu i dominacji. Sam system technologiczny staje się coraz bardziej totalitarny i z czasem nie ma już znośnego życia poza tym systemem, ponieważ środowisko naturalne zostaje zdewastowane do tego stopnia, że traci zdolność samo – regeneracji. 

Struktura samej „rzeczywistości” staje się algorytmiczna i całkowicie sztuczna. Natura zostaje ostatecznie wyparta z automatyzmu ludzkiej zmodyfikowanej świadomości i zastąpiona technologią, która staje się „środowiskiem naturalnym” dla ludzkiej istoty. Naturalny człowiek staje się ofiarą dla Mechanicznego Boga. Ten moment nazwany jest Koronacją i początkiem Mrocznego Królestwa. Był już grany nieskończoną ilość razy, ponieważ natura tej Gry jest cykliczna i powtarzalna. 

To Loop. 

Zatem zamiast szukać popularności i chwilowej uwagi innych trzeba szukać Wyjścia. Być bliżej Pogranicza i odwracać uwagę od Maszyny w stronę retrospekcji naszego wewnętrznego wymiaru. Być Obecnym w Sobie. Szukać autentycznej Dharmy, która może nam pomóc. Pogranicze jest miejscem Materii – Pustki / Ducha. Jest wyborem czy chcemy pogrążyć się w Mroku Warunku czy  ruszyć w stronę Wyzwolenia. To rola Intencji, Motywacji i Woli. Tu jest nasz Fundamentalny Wybór, który poprzedza Świadomość i Wgląd / Rozpoznanie czym stała się morfująca współczesność w dobie terroru informacji i kontentu. 

Ten Wybór należy do Nas. 

– Gdzie to iść mamy? Jakaż pokusa was pędzi
W zamek Kirki na zgubę? Ona nie oszczędzi
Żadnego; wszystko zmieni w lwy, wilki i wieprze,
Przemienionych wraz zmusi służyć jej w najlepsze,
Obchodzić wkoło zamek, wartować pod bramą.

Homer, Odyseja

PIRACKIE OPOWIEŚCI

PASCHA 2.0 

Galeria

Czy nie widzisz, że ty i ja
jesteśmy jak gałęzie jednego drzewa?
Z twoją radością nadchodzi mój śmiech,
Twój smutek wywołuje moje łzy, miłość.
Czy życie w którym jesteśmy oboje,
mogłoby być inne?

Tsu Yeh, Dynastia Cin, 265 – 316 n.e

TWÓRCZY OGIEŃ

Lato to czas mocy, ekspansji, jak to się mówi w teorii pięciu przemian jest czas związany z elementem ognia. Jak powiadają rdzenne tradycje – żywioł ognia jest jedynym, którego człowiek jeszcze nie zanieczyścił. Psychologicznie ogień reprezentuje naszą siłę i moc. To symbol emocji, pasji i zaangażowania – wszystko to jest związane z naszym sercem i tak zwanym „Shen“; sercem – umysłem. Ogień to też nasze gorące emocje nacechowane dynamiką i ekspansywnością, które podobnie jak ogień mogą być bardzo bezlitosne i destruktywne nacechowane gwałtownością i przemocą.

Przeciwieństwem ognia jest woda związana z zimą, smakiem słonym, nerkami i pęcherzykiem moczowym. Nadmiar emocjonalnego ognia niszczy i wypala naszą siłę życiową – Qi, której nerki są „magazynem“. Dlatego napad gwałtownych i na-energetyzowanych emocji jak gniew i zazdrość „wypalają“ bardzo dużo energii jak dziki pozbawiony kontroli rozszalały ogień. Symbol ognia to też oczyszczenie, odkupienie i reprezentacja naszego „palącego się“ – ducha – światła. Moc serca to moc współczucia, wybaczenia i otwartości – nasza najgłębsza, a zarazem najbardziej delikatna pozbawiona neurotyczności i egotyzmu natura. W tradycji Majów – praca z ogniem i kakao – to najświętsze ceremonie bezpośrednio odnoszące się do naszego Ducha. Na zachodzie natomiast mamy swoje poranne ceremoniały picia kawy, która związana jest właśnie z elementem ognia – czyli naszym sercem i jelitem cienkim. Tak powszechne zaburzenia serca w naszym „nabuzowanym“ działaniem zachodnim kręgu kulturowym odzwierciedlają naszą chorobę Ducha – Serca, ponieważ nasza cywilizacja opiera się na skrajnie zindywidualizowanych i egotycznych parametrach rywalizacji i dominacji. Pożoga niekończących się wojen o surowce pod sztandarem walki o „wolność i demokrację“, ekonomiczny terror monokulturowej globalizacji, gloryfikacja skrajnego pozbawionego skrupułów materializmu i narcystyczna propaganda social mediów i ich komunikatów pozornej szczęśliwości – ukazują głęboką patologię w jakiej żyjemy, której najlepszą wizytówką jest stan planety i naszych własnych umysłów.

Pozytywne jakości żywiołu ognia odzwierciedlające się w naszym życiu to szczęście wynikające z zadowolenia z tego kim się jest, zamiast tego co się posiada, to zdrowa radosna natura i żywotność, spontaniczne współczucie i troska, dobra energetyka, pamięć i inteligencja. To silna wola, zdolność do działania, inicjatywa, popęd seksualny, potrzeba realizowania zamierzeń, przebojowość, odwaga, szczerość i bezpośredniość. To moc pasji – miłości i troski w działaniu. W tak zwanym cieniu to nadpobudliwość, porywczość, zaciętość i upór, gwałtowność i upór, agresja i okrucieństwo. Kondycja naszego serca odzwierciedla się w ustach, oczach i cerze. Moc ognia to nasza zdolność do transformacji, to nasze kochające serce i otwarty „płomienny“ umysł pełen ciekawości i zaangażowania, to także moc oczyszczenia poprzez moc ceremoniału i żarliwej modlitwy. Drogą do odnalezienia swojej mocy jest twórczość i jestem zdania, że to lekarstwo dla naszej choroby – to uzdrawiający i oczyszczający aspekt żywiołu ognia – jego święty wymiar. Nasza zdolność kreacji jest ogromnym Darem, który czyniony z miłości i współczucia ma zdolność przywracania równowagi, harmonii i spokoju – tego wszystkiego czego tak nam brakuje. Kreatywność to także przekierowanie energii na nasze życie – tworzenie go, zamiast odtwarzanie i naśladowanie często negatywnych wzorców kulturowych, których jedynym celem wydaje się życie w rozproszeniu i desperacji. Twórczość to zdolność wydobywania ożywczej energii, którą uczymy się pozyskiwać z naszego wnętrza, z głębin swojego istnienia, a jednocześnie to droga poznania – dynamiczna medytacja nad tym kim w istocie jesteśmy. Zgłębianie nieskończonej tajemnicy. Mamy bardzo silny nawyk życia w zewnętrznym świecie, kultywowania wręcz toksycznego zaabsorbowania materialnym aspektem rzeczywistości i szukania szczęścia i spełnienia w czymś co ze swojej własnej natury jest przemijające i nietrwałe, a tym samym często kończy się rozczarowaniem. Rozczarowanie to brak magii – twórczego aspektu rzeczywistości. Przywrócenie naszemu życiu pełnego znaczenia wymiaru symbolicznego – to proces powracania do wrodzonej nam dziecięcej natury pełnej czystej i inspirującej energii, to transformacja cynizmu i zwątpienia w otwartość i zaufanie.

Zmiana nawyków postrzegania jest kluczem do zmiany rzeczywistości. Naszą percepcję zdominował negatywizm – gnostycka sfera odbić. Cała współczesna kultura popularna, czyli ta, która masowo kształtuje nasze wyobrażenia o świcie jest przesiąknięta symbolizmem katastrofy, przemocy, bezsilności i wręcz kultem negatywnych aspektów rzeczywistości. Jak to pisał Marshall McLuhan przekazem stał się środek przekazu, media stały się medium apokalipsy. Zrozumiałem to sam w swoim własnym życiu skupiając się na jedynie negatywnych i destrukcyjnych aspektach rzeczywistości. Kiedy nie potrafimy tego przekroczyć stajemy się pozbawionymi energii desperatami i cynikami, a nasze życie staje się pełne nieszczęścia i cierpienia – przyjmujemy rolę ofiary, przyzwalamy na status pionka do rozegrania w mrocznej i niezrozumiałej grze ciemnych sił.


Wszyscy doznajemy stanów negatywnych, powstających z agresywnego pragnienia, żeby było inaczej niż jest. Lgniemy bronimy, atakujemy, a ponieważ czujemy się w tym wszystkim dość marnie, winą za swój ból obarczamy świat. Tak działa negatywizm. Odczuwamy go jako coś straszliwie przykrego, cuchnącego i najchętniej byśmy się go wyzbyli. Ale jeśli wejrzymy w niego głębiej, okaże się, że ma on bardzo soczystą woń i tętni życiem. Negatywizm sam w sobie to nic złego: jest nadzwyczaj żywy i precyzyjny, ściśle związany z rzeczywistością.

Chogyam Trungpa „Mit wolności, a droga medytacji.“


Poziom skomplikowania świata w jakim żyjemy powoduje, że szukamy wzorców, schematów, motywów działania i zaczynamy spekulować opierając się na domysłach i lękach – co odzwierciedla się w popularności wszelkich spisków i konspiracji. Moim zdaniem problem z tymi teoriami polega na tym, że zaczynamy żyć w świecie wyobrażeń i abstrakcji tracąc kontakt z ziemią pod naszymi stopami i realnymi ludźmi wokół nas, ze zdrową tkanką prostego życia. Przekonanie o złych i morderczych motywach i motywacjach prowadzi nas wprost do samospełniającej się przepowiedni – przyczyną tego jest kultura przekazu medialnego – umysł uwarunkowany podatnością na sugestie i wrodzoną zdolność dopowiadania tak zwanych dalszych ciągów zdarzeń – jest to negatywny aspekt myślenia magicznego. Brak jest tutaj zakotwiczenia w ciele, w ziemi. Nasz umysł jest bez ustanku głodny wrażeń, odczuć i emocji. Stan lęku, zagrożenia i wielkiego spisku przeciwko ludzkości jest hollywoodzki dreszczowiec pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji, ukrytych aluzji i narastającego napięcia – generuje to stan ciągłego podniecenia i odzwierciedla ludzką potrzebę megalomanii – utwierdzając nas w skrajnie egotycznym przekonaniu, że jako jedynie jeden z gatunków staliśmy się postaciami pierwszoplanowymi, a rzeczywistość ma wobec nas jakieś niewiarygodnie epickie plany. Moim zdaniem to kompletna fikcja wynikająca z fiksacji naszego umysłu, który uległ swojej własnej narracji.

Życie jest czymś więcej niż gatunek ludzki.

Bieg ludzkiej historii zmienił się tego pamiętnego dnia, gdy pewien przedstawiciel naszego gatunku o niespotykanym wcześniej stopniu samokontroli zdołał nie nasikać na ognisko, a zamiast tego ocalił płomienie i znalazł dla nich dobre zastosowanie: dostarczanie ciepła lub gotowanie obiadu. Freud uważał, że ten postęp – podobnie jak wiele innych odkryć istotnych dla cywilizacji – dokonał się dzięki unikalnej ludzkiej zdolności do kontrolowania i tłumienia wewnętrznych popędów i potrzeb, którym inne zwierzęta były posłuszne (nie ma niestety dowodów na to, że zwierzęta potrafią ugasić ogień, oddając na niego mocz…). Według Freuda samokontrola stanowiła warunek wstępny do kontrolowania ognia, a ono z kolei było zalążkiem cywilizacji i umożliwiło jej powstanie. „Ten wielki kulturowy podbój był więc nagrodą za wyrzeczenie się instynktu”.

Michael Pollan. „Magia gotowania”.

Jak wszystko jesteśmy przemijającą formą, a w świadomości tego widzę wielką mądrość i spokój. Akceptacja przemijania i śmierci, które są niczym innym jak częścią procesu życia jest drogą do zakończenia przemocy, procesem ewolucji świadomości, która rozumiejąc wiążące się z tym cierpienie rozwija troskę i współczucie wobec wszystkiego i wszystkich, bowiem wszystko powstaje, trwa i przemija doznając zarówno szczęścia i cierpienia. Takie jest życie. Brak akceptacji tych prawideł jest bezpośrednią przyczyną naszego niepotrzebnego cierpienia i bólu, które sami tworzymy dla siebie i innych. Przemocą jest narzucanie swojego świata innym – to wypaczenie żywiołu Ognia. Płonące stosy, książki, miasta i ciała. Płonące lasy i zwierzęta. Od kiedy jako gatunek nauczyliśmy się posługiwać żywiołem ognia nastąpił tak zwany rozwój cywilizacji. Ten rozwój pochłonął niezliczoną, bezbrzeżną masę ofiar w postaci, ludzi, zwierząt i samej natury. Dotarliśmy do punktu, gdzie jako istoty ludzkie możemy unicestwić całe życia na tej pięknej planecie. Czasem poraża mnie nasza inteligencja i brak serca. Obudzić to serce jest teraz naszą najważniejszą pracą, bo kiedy nasze serce będzie miało do dyspozycji naszą inteligencję – wówczas możemy dać temu światu niekończenie wiele dobra.

To nie jest kwestia polityki, ciągłego czekania na zmiany, odpowiednie warunki i okoliczności – to ta właśnie chwila. To właśnie my – nikt inny. Przepracować i uleczyć negatywizm – to dotrzeć do czystości, która jest w nas i ujrzeć ją w innych istotach – jako ich wrodzony i pierwotny potencjał. Tym nazywam prawdziwą Twórczość.

Ogień ma w sobie coś hipnotyzującego, potrafi wyzwolić opowieść, zanucić pieśń, zaprowadzić nas do miejsc poza czas. Żywy ogień, który ma w sobie coś pierwotnego to nośnik świadomości, żywej opowieści – magii, która otwiera naszą wyobraźnię i odsłania ukryte w naszym sercu tajemnice. Wszyscy jesteśmy Księgami pełnymi zaklęć, które trzeba złamać i wyzwolić. Kuchnia jest miejscem Życia, pozyskiwaniem energii i inspiracji jest połączeniem czegoś świętego i zarazem niezwykle przyziemnego jest mistyczno – praktyczna. To miejsce pracy z żywiołami, które trzeba poczuć i wejść z nimi w kontakt, zaprosić do tańca, bowiem kiedy brak nam szacunku do ich mocy i potęgi wówczas ukazują nam swoją niszczycielską potęgę. Ogień staje się piekłem, czymś absolutnym pozbawionym litości, pochłaniającą wszystko otchłanią. Koszmarem wojny i zniszczenia. Każdy żywioł posiada dwie natury, dwa oblicza – yin i yang. Jedno nie istnieje bez drugiego. Nie stracić kontaktu z żywiołami to zachować ciągłość ludzkiego przekazu i doświadczenia – dlatego kuchnia i gotowanie jest zarazem opowieścią o naszych ludzkich zmaganiach, walce o przetrwanie, pamięcią głodu i cierpienia, dekadencją próżności i wyrafinowania, nauką skromności i pokory, bogactwem obfitości i szczęścia, smakiem rajskiego jabłka i mozolnym trudem ciężkiej pracy. Zapachem wywróconej ziemi, spracowanych dłoni i przynoszącego ulgę deszczu. Jest prozą i poezją. Wyzyskiem i Łaską. Kuchnia jest tak naprawdę wszystkim – całym życiem. Ciałem, które umiera i duszą, która się rodzi. Jest współudziałem wszystkiego i wszystkich we wszystkim. Kuchnia pięciu przemian jest pamiętaniem o żywiołach, bowiem żyjemy w czasach globalnej amnezji ludzi robotów. Te odradzające się szamańskie tradycje, prastara duchowość przychodzi zawsze w czasach Wielkiego Zapomnienia, by odnowić związki z przestrzenią, powietrzem, ogniem, wodą i ziemią – kiedy po raz kolejny z powodu swojej ignorancji otwieramy Otchłań. Podrzucona wysoko złocista moneta losu wciąż jest nad naszymi głowami i nikt z nas nie wie – na którą stronę upadnie. Rzeczy wydają się pozornie przesądzone przez głosy umarłych proroków i raporty naukowców…

Może jednak prawda jest taka, że czas zawierzyć mocy swojej wyobraźni i po prostu ruszyć w drogę.

Na koniec i zarazem początek:

Poza zasięgiem wzroku, poza zasięgiem umysłu. W miarę jak technologia zamykała ogień w klatkach i usuwała go z codziennego kontaktu, w miarę jak znajdowała środki do spalania litych krajobrazów, a nie żywych, ogień znikał z wizji filozofów przyrody i innych filozofów. Ta intelektualna transformacja nastąpiła nieprzypadkowo wraz z potępieniem ognia przez agronomów i leśników, z jego usunięciem jako siły życiowej w życiu miejskim, a zatem w życiu intelektualistów, którzy tam mieszkali, oraz z wyzwaniem rzuconym jego roli jako podstawowej technologii przez spalanie przemysłowe – spalanie paliw kopalnych w specjalnych komorach. Thomas Carlyle mógłby wykrzyknąć, że „moc ognia lub płomienia… określamy jakąś banalną nazwą chemiczną, ukrywając w ten sposób przed sobą zasadniczy charakter cudu, który mieszka w nim jak we wszystkich rzeczach… Płomień jest cudem. Czym jest płomień? Ale większość jego współczesnych przemieszczała się dalej, prawdopodobnie koleją i parą, dla których płomień był ukryty, a oni nieśli swoje nowe rozumienie świata w swoich portmanteaus.

Tak właśnie stało się w całej zachodniej cywilizacji. Nowoczesna nauka odwróciła starożytne sylogizmy i porównania, które łączyły ludzi i naturę. Starożytne praktyki związane z ogniem naśladowały naturę; teraz technologia zapewniła model tego, jak natura działała lub powinna działać. Nie płomień, ale silnik cieplny był wzorem dla metabolizmu zwierząt i źródłem inspiracji dla sposobu, w jaki ciepło było wytwarzane i przenoszone. Filozofia naturalna znalazła konceptualne substytuty ognia. Chemia podporządkowała ogień wiązaniom atomowym tlenu. Termodynamika oddzieliła ogień od ruchu i ciepła. Teoria elektromagnetyczna oddzieliła go od światła. Koncepcja energii zastąpiła uniwersalne rozprzestrzenianie się ognia w przyrodzie. Ogień skurczył się z uniwersalności Heraklita do laboratoryjnej demonstracji świecy Faradaya.

W czasach Heraklita, Ajschylos mógł napisać Prometeusza związanego, który pozostawił Nosiciela Ognia przykutego do Kaukazu przez wyższe moce. Ogień był również związany większymi kajdanami ekologii i klimatu. Tak potężny, jak uczynił ludzkość, nie mógł pozwolić ludziom przekroczyć wielkiej logiki natury. W 1820 roku, kiedy Percy Shelly napisał Prometeusza bez granic i uczynił skruszonego tytana bohaterem kultury rodzącego się romantyzmu, nowe pirotechnologie pozwalały ludzkości wyjść poza rytmy i biotyczne więzy wcześniejszych epok. Coraz częściej otwarty płomień był postrzegany jako ceremonialny relikt lub odznaka prymitywizmu, wciąż związany łańcuchami przesądów i przyzwyczajeń.

Niegdyś manifestacja bogów i źródło życia – najbardziej znane z Innych Natur, najbardziej podstawowe z zadań – ogień stał się obcy, niszczyciel miast, niszczyciel gleby, niszczyciel powietrza, emblemat (w nauce i rolnictwie) beznadziejnie prymitywny. Niezależnie od tego, czy zerwały łańcuchy ludzkości, filozofia i nowoczesna nauka skutecznie zgasiły alegoryczny płomień w jaskini. Inne urządzenia oświetlały teraz jaskinię; psychologia zastąpiła naturę jako muzę, a maszyny – modele natury. Niegdyś pouczająca metafora, filozoficzny ogień stał się banałem, pasującym jedynie do humanistycznych uczonych i jaskrawych okładek powieści romansowych.

Ale jaskinia świata mieściła więcej niż ludzi, a ogień miał inne formy niż pochodnia i palenisko oraz inne cele niż poezja i polityka. Ogień pochodził z natury i jeśli ludzie nie przerobią całkowicie każdej cząstki Ziemi, ogień natury będzie trwał – tak jak musi trwać w każdej teorii ekologii; i tak jak musi trwać dla każdej filozofii lub historii, która stara się zbadać związek ludzi z Ziemią. Ogień nie był arbitralny, jego ekologia nie była powtarzalna, a jego znaczenia nie można było wymazać. Bez względu na to, jak niepewne było jego światło, jak kompromisowy był jego płomień, ogień oświetlał świat takim, jakim był. Jeśli ogień w jaskini był kiepską imitacją Dobra, Prawdy i Piękna, tak samo było z ludzkością, która się nim opiekowała.”

Stephen J. Pyne

PIRACKA KUCHNIA

TWÓRCZY OGIEŃ

Galeria

„Tym, którzy wierzą, że „rynek sam się reguluje” i że ten kryzys podaży zostanie wchłonięty poprzez wyższe ceny – droższą żywność, ale jednak żywność – powiedziałbym: istnieje pewien próg. Poniżej pewnego poziomu podaży problem nie polega już na tym, że żywność staje się droga; problemem jest to, że nie ma jej wystarczająco dużo dla wszystkich, niezależnie od tego, ile pieniędzy ludzie mają do wydania. Ten artykuł dobrze wyjaśnia tę dynamikę. Jeśli prawo popytu i podaży jest homeostatycznym mechanizmem globalnej gospodarki – jej sposobem na przywrócenie równowagi po szoku – to łańcuchy dostaw są jej piętą achillesową.”

Ruben Bauer Naveira

„Biały człowiek wypowiedział wojnę wszystkiemu, z wyjątkiem własnego wewnętrznego ubóstwa. Wypowiedział wojnę czasowi, a nawet wypowiedział wojnę sobie. Jak powiedział inny brat z Indii z dalekiej krainy: „biały człowiek kieruje postępem ku własnej zagładzie”. Nie zadowalając się wypowiedzeniem wojny życiu, wypowiedział wojnę śmierci; nie wie, że życie i śmierć to dwie strony tego samego ciała, dwie strony tego samego pierścienia… Nie ma śmierci bez życia, ale nie ma też życia bez śmierci. U’wa zawsze dbali o świat fizyczny i duchowy, dlatego to rozumiemy.”

Berito Kuwaru’wa

„Ropa naftowa jest czymś głębszym, wolniejszym i o wiele mniej wybaczającym. Nie krąży w powietrzu ani nie karmi drzew tak jak woda. Należy do głębokiego podziemnego świata, zamkniętego w ciemności pod ogromnym ciśnieniem, zbudowanego z życia, które wymarło dziesiątki milionów lat przed tym, jak pierwszy człowiek stanął na nogach. Jeśli woda jest krwią ciała Gai, ropa naftowa jest szpikiem kostnym jej szkieletowego rdzenia, tym, co Wedy nazywają Majja Dhatu. Szpik kostny nie jest krwią. Szpik kostny to gęsta, ukryta tkanka upakowana wewnątrz kości, z której w pierwszej kolejności wytwarzana jest krew, a gdy zostanie zużyta, ciało nie ma szybkiego sposobu, aby ją zastąpić. Ropa naftowa jest tym samym rodzajem upakowanej, ukrytej, nośnej substancji, zakopanej w kościach planety, a Ziemia również nie ma szybkiego sposobu, aby ją zastąpić.”

Mark A. Shryock

„Wynik porównano do wyścigu Czerwonej Królowej w Alicji po drugiej stronie lustra , w którym Alicja musi biec coraz szybciej, aby pozostać w tym samym miejscu. W takiej właśnie sytuacji się znajdujemy. Coraz większa część całkowitej światowej produkcji gospodarczej musi być inwestowana w proces wydobywania naszych najważniejszych zasobów energetycznych, aby utrzymać podaż blisko obecnego poziomu. To nakłada coraz większe obciążenie na wszystkie inne rodzaje działalności gospodarczej. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego produkty sprzedawane w sklepach stają się coraz tandetniejsze i droższe, dlaczego infrastruktura w miejscu, w którym mieszkasz, z roku na rok staje się coraz bardziej zniszczona i dlaczego style życia, na które większość ludzi mogła sobie pozwolić kilkadziesiąt lat temu, z biegiem czasu są poza zasięgiem coraz większej części populacji, to rosnące koszty energii są głównym powodem tego.”

John Michael Greer

Nie mogę zasnąć, chociaż jestem zmęczony i śpiący.

Lejb Berkenwald, Memuary albo okruchy z życia Lejba 

NULL

To miasto ma w sobie wolność. Jest absurdalne w najlepszym sensie. Jest niepokojące i komiczne zarazem. Pirat to czuł każdym tak zwanym porem skóry, wchłaniał ten absurd całym sobą przez detektory zmysłów i neuronowo – neurotyczny ruchomy kisiel mózgogłowia zagęszczony już do granic przez tak zwane Info – Pole. Nie miał pojęcia jak będzie wyglądał świat kiedy jego już nie będzie. Czy ludzie wciąż będą czytać książki? Naprawdę wątpił, kiedy siedząc w poczekalni dworca Łódź Chojny, zmuszony był słuchać wbrew swojej woli debilnych piosenek ze smartfona jakiegoś nabuzowanego hormonami wzrostu i przepitego energetykami pół człowieka pół już hybrydy. Musicie wiedzieć, że za jego taniego pirackiego życia w formacie standard, bez jakiś kurwa fajerwerków specjalnych – świat dosłownie wykonał jakieś salto mortale. 

Chciał imortale, ale…

Jak na razie chuj z tego wychodzi. Wiotki opadający regresywny niepokojący trend gospodarczo – społeczny był tak zwanym słoniem w składzie pokolenia porcelany, bowiem jakoś wszystko dość dramatycznie wydawało się słabe i chybotliwe. Takie soł, soł. Na ćwierć fałszującego gwizdka. Przez megafon pani zapowiadała kolejne pociągi, a pan ładował automat ze snakami krzywiąc się po smudze woni bezdomnego, który nigdzie już nie musiał jechać. Kiedy odpadasz z wyścigu ten oszalały świat po prostu tobą gardzi. Wskazuje cię palcem niczym przestrogę. Zobaczcie „tego tam” jak on nic nie znaczy, >> jak << nic już nie reprezentuje. Przegryw! Śmierdzi! Wygląda jak gówno! To nie człowiek – to zwierze! Lump! Żul! Margines! Patologia! Do gazu, do zmazu z pixelozy społecznego skażonego organizmu klatkowego – ludzi, którzy każdego (bożego przecież) dnia zagryzają się z uśmiechem w walce o tak zwany lepszy (z) byt i przed ich prawdziwym obliczem ratuje nas jedynie marna szkarłatna litera prawa, bowiem o prawie, jak wiemy, najlepiej wyraził się Józef K:

„Mieć taki proces, znaczy już go przegrać.”

Za oknem jesienna nicość. Wiatr smaga lica podróżnych z nikąd do nikąd, wietrzy ich przeładowane nadmiarem bezużyteczności głowo – mózgi, które już wyczuwają, że nie są mistrzami świata, że czart gpt skrobie ich po neuronowych piętach i rzyga bez umiaru sraczką „inteligencji” za nich i w ich imieniu. Na początku było śmieszne. Teraz już nie jest. Teraz się boją i panikują, bo jak tak dalej pójdzie – czeka ich ta sama bezdomna woń i ta sama pogarda w oczach tych, którzy staną się wcześniej czy później jak oni. 99% odpadu. Fjuczer panie! 

Bo, drodzy czytelnicy, te pirackie opowieści są o tych, którzy nigdzie już nie idą w (, że tak powiem) metafizycznym sensie. Bez nadziei z absurdalnym bananem na ryju, są dla tego wiecznie zajętego świata jakimś kurwa wręcz rebusem. Meta  – apokaliptyczną Zagadką. 

No nie 

wiadomo. 

Stacja docelowa nie istnieje. 

Tak zwany Null. 

Nie ma punktu „osiągnięcia” tej mitycznej wiecznie trwającej ekstazy za którą gonią „uduchowieni nowej ery”. W istocie era wcale nie jest nowa. To tak zwana „powtórka z wątpliwej rozryrywki”, która ostatecznie przecież rozrywa cię na strzępy. Czyż nie? Za zakratowanym oknem rozdrapana buda „Łódź Chojny – ŁCh1”. Kołyszący się od wiatru marnej historii znak „stop”. To tutaj na tych Chojnach Pirat spędził wiele wiele pixeli swojego symulakrum szukając chuj wie czego. Nie znalazł. Trzeba uściślić, bowiem życie w  symulacyjnym pixelu jest nauką ścisłą. Ścieśnięta dupa w egzystencjalnym potrzasku. W postmodernistycznej literaturze po obozach zagłady i promocjach w makdonaldzie, po Pynczonie Dżojsie i Kafce twój system nie jest już zdolny do wielkiej realistycznej powieści rozpisanej na instrumenty wielogłosu epok i pokoleń, ponieważ zdajesz sobie sprawę z umysłowej fikcji jaką reprezentujesz, że jesteś wymyślony jak wszystko. Że halucynujesz bez ustanku, że ci się wydaje bardziej i śmielej niż tym, którzy byli przed tobą, że masz pamięć ruskiej gry w łapanie jajek. Różnica jest taka, że oni nie mieli w sobie jeszcze tego wirusa, tej choroby nieśmiertelnej, która się przenosi z życia na życie. Z pixela na pixel. 

Oficjalnie dla świata upojonego swoim materialistycznym urojeniem jesteś:

Przegrywem. 

Kimś kogo nawet nie ma w ewidencji zasobów ludzkich o średnich i wyższych dochodach. Nie figurujesz już w żadnym urzędzie, na żadnym stanowisku nie masz stołka i biznesu do kręcenia, nie masz zdolności kredytowej i budującej afirmacyjnej wizji przyszłości w której większość lokuje swój ego – produkt. W istocie jesteś jak przestrzeń pozabawiona granic. Kosmiczny Wędrowiec, którego domem jest Obecność. Zawsze dobrze się czujesz blisko torów, traktów komunikacyjnych, na dworcach, lotniskach i terminalach. Wszędzie tam gdzie czuć, że droga wciąż jest otwarta i wolna. 

Trzeba przyznać w kontekście tego „co za oknem” brzmi to jak jakiś słabo podsmażony żart, bowiem jak widać jest dość surowo – nie oszukujmy się szanowne panie i drodzy panowie, którzy przecież wciąż wierzycie, że oto przed wami wciąż wyświetlany jest realny świat w którym czeka was tak zwane; „szczęście i spełnienie”. W istocie jest to zabieg reklamowo – marketingowy waszej własnej świadomości w stanie pomiędzy do którego trafiamy kiedy piksele tego życia się wyczerpią i znów przez chwilę przejawi się tak zwane „czarne światło” lub rzadko rozpoznany „brzask podstawy”. Bowiem jak zostało w pismach ukazane: 

Król Dźa­naka do Su­la­bhy: Jak na za­ora­nym i pod­la­nym polu wy­kieł­kują ro­śliny z po­sia­nych na nim na­sion, tak w tym fi­zycz­nym ciele (pole ciała), z po­wodu za­sia­nia w nim po­myśl­nych i nie­po­myśl­nych na­sion uczyn­ków, wy­kieł­kuje od­po­wied­nia karma, która za­owo­cuje ko­lej­nym na­ro­dze­niem. Po­dob­nie jak upra­żone na­siona tracą zdol­ność kieł­ko­wa­nia (abi­dża) i na­wet po za­sia­niu w ży­znej ziemi nie kieł­kują, tak osoba kro­cząca ścieżką wie­dzy prze­mie­nia wszyst­kie swoje po­myślne i nie­po­myślne czyny w po­stać, która nie wyda owo­ców (abi­dża).

Ma­ha­bha­rata, Śanti Parwa

…bowiem, tak o nie wydanie kolejnych owoców nam tu chodzi w całej tej opowieści dziwnej mroczno – śmiesznej treści. Jest to A – karma. Proces wylogowania z materialistycznej maszyny bezustannego cierpienia. Tym tutaj będziemy się zajmować i tutaj następuje hakowanie słowa PRZEGRYW w nowe znaczenie. Koniec końców (nie ma co do tego złudzeń) większość tych WYGRYWÓW obudzi się z ręką w piekielnej dupie w komisie duszy pod zastaw – kiedy złudzenia zostaną już ostatecznie wyprzedane, bowiem materialistyczny sen dobrobytu i spełnienia, który śnimy poprzez hipnozę gównianych mediów, rozpada się z dnia na dzień i z godziny na godzinę. Dlatego my w Analogu jesteśmy w innej mentalnej lokacji, a miasto Łódź jest do tego idealne. Ten dworzec „nigdzie” spowity mgłą z którego nie pojedziesz Dalej, a zamiast tego zaprosimy cię w podróż Głębiej, której celem jest ostateczne przekroczenie ludzkiej kondycji. To będzie opowieść o Transcendencji, bowiem tylko to warte jest grania w tą grę. Nie ma i nie było innego celu, a łodzią, która pozwoli przepłynąć ten ocean gówna jest Odwieczna Dharma. 

Wyzwolenie z Gry jest strategią Przegrywa na którego (jak wiemy) samsaryczna maszyna kładzie lachę, bowiem liczą się dla niej ci, którzy mają wgrany program rywalizacji i zwycięstwa, ponieważ to dzięki nim >> maszyna pracuje << na pełnej kurwie. Gracze są w ciągłym ruchu napędzani spazmatycznym pragnieniem i absurdalną ambicją rozlokowani poprzez karmiczną zasługę w różnych statusowych i psycho – fizycznych lokacjach i tak pewni, że „mogą więcej”. W całym tym omamieniu zapominają, że tak czy inaczej zostanie im odebrane wszystko, prócz tego co zrobili, bowiem to idzie za nami jak cień. Wraz z Zamuleniem Matrycy przez Ignorancję postępuje Proces Degeneracji podzielony na cztery etapy (dewanagari): 

SATJAJUGA TRWAJĄCA 1 728 000 LAT

TRETAJUGA TRWAJĄCA 1 296 000 LAT

DWAPARAJUGA TRWAJĄCA 864 000 LAT

KALIJUGA TRWAJĄCA 432 000 LAT.

I tak się składa, że jesteśmy w ostatnim najbardziej dewastacyjnym cyklu, który jednocześnie (paradoks) jest najlepszym czasem dla szybkiego wyzwolenia z samsarycznej egzystencji, ponieważ jest coraz mniej „atrakcyjnie” i nasze życie w coraz większym stopniu staje się jedynie cierpieniem. Rolą tego bólu jest uświadomić nam czym w swojej esencji jest wyrok w materialistycznym więzieniu. Jednak problem polega na tym, że wraz z tym upadkiem chorujemy na duchową amnezję i mamy wyjebane na Dharmę – tak jakby wciąż było nam mało cierpienia. Jednak na spokojnie cykl demona Kali dopiero się zaczął, a już (jak czujemy i widzimy) jest grubo, a będzie z całą pewnością jeszcze bardziej i bardziej tłusto. Ostatecznie będziemy się rodzić jedynie po to by się pożerać. 

Jednak na tą chwilę, choć wojna za wojną i trend za trendem możemy zacząć;

po pierwsze rozpoznać gdzie tak naprawdę żyjemy 

i…

zacząć proces zdobywania Wiedzy Transcendentnej, czyli takiej która może nam pomóc w dość trzeba przyznać chujowym położeniu, bo… liczyć na kokosy w płonącym uciech ogrodzie, to tak jakby… 

Wybaczcie dosadność: nasrać sobie do ryja. 

Poziom naszego zamulenia możemy rozpoznać po stopniu zauroczenia – zaczadzenia tak zwaną współczesnością i naszą naiwną wiarą w tak zwany „postęp”, który niby jest i niby postępuje. Jednak w rzeczywistości stajemy się coraz większymi debilami i ujeżdza nas imponująca i wręcz spektakularna głupota, która przybiera formę „inteligencji” która jest wysrywana przez maszyny jak pasza dla świń. Owa „inteligencja” jest remiksem hitów które przez ostatnie wieki tak dumnie „stworzyliśmy” i gramy jako hipnotyczny trans w globalnej dyskotece tamasowej guny. Taniec serca połamaniec. Break dance macabre. Influenserzy ostatecznego rozpierdolenia. 

Łał.

Joł. 

Wybaczcie język…, ale – wulgarność stała się usankcjonowaną przez tamas formą kontaktu i relacji. Bohaterami opowieści najczęściej stają się ludzie upadli, cyniczni i okrutni. Fascynacja złem staje się trendem, a epatowanie nim staje się sposobem na wybicie. Pięć sekund uwagi przemielonej przez Maszynę masy dla której głód wrażeń jest formą istnienia. Dej donejta – a zejdę jeszcze niżej. Macanie dna stało się strategią biznesową. Podziwiamy ludzi pozbawionych w coraz większym stopniu cech ludzkich. To nas kręci. To nas nęci;

Rozkład. 

Dlatego bycie Przegrywem w prawdziwym sensie jest uleganie tym dewastacyjnym tredom i urokowi Maszyny z jej mechaniczną inteligencją, której brak jest serca i mądrości. Dlatego tym co się teraz naprawdę liczy jest wzmacniać w sobie wszystko to, co jest zaprzeczeniem dominujących tutaj programów negatywizmu. Uświadomić sobie, że nie jesteśmy bogami, że obietnice samsary są ułdą i snem wariata. Tak naprawdę potrzebujemy pomocy Prawdziwego Boga i Prawdziwej Mądrości. Wymiaru, który przekracza materialistyczną Grę. Potrzebujemy uznać swój status upadku, swój rzeczywisty dość niestety żałosny stan. Zaprzeczyć narracji Czarnych Magów, która wzmacnia fiksację na naszej fałszywej tożsamości i naszym materialistyczny statusie, bowiem koniec końców nic z tego nie zostanie. Jak pisałem wyżej;

Null *

Status „Przegrywa – Nulla” daje ci wolność. Brak ambicji względem tego świata hakuje wszystkie jego dualistyczne kody pragnienia / niechęci i ukazuje, że pod „tym” jest znacznie większe „coś” czego aparatura Mózgogłowia nie jest w stanie postrzec, ponieważ jest zaprogramowana. Jest Maszyną skalibrowaną na bezustanną pracę w polu zmysłów i konceptualizacji. To nie może się skończyć samo z siebie. Wyzwolenie wymaga poznania i zastosowania Odwiecznej Dharmy, która wciąż jest obecna w tym wymiarze. To jest ważniejsze niż wszystko inne. Jej fragmenty obecne są w każdej tradycji – jednak esencja wymaga Autentycznego Mistrza – kogoś kto naprawdę ją urzeczywistnił. Znaleźć kogoś takiego to wygrać los na karmicznej loterii – jednak w rzeczywistości takie spotkanie jest wynikiem niezliczonych zasług. Nie sposób określić wartości takiej relacji w samsarycznych parametrach. 

Pirat był Null’em w wewnętrznym sensie w coraz większym stopniu co oznaczało, że tworzył mylny komunikat dla Maszyny. To jak „prezentujemy” się  w zewnętrznej warstwie tej Gry absolutnie nie ma znaczenia – bez problemu możesz być; bogaty, zaradny i błyskotliwy – brakiem zrozumienia jest myślenie, że musisz być biedny czy żyć na marginesie. Przegryw to haker gry >> prze – kroczyć << jej kody i założenia. 

Uczynić swoją i wyjść poza wygraną i przegraną. 

Zniknąć z Pola. 

Dlatego twoją taktyką jest skromność, oddanie Duchowi i pokora. Twoją Mocą jest Mądrość i Współczucie, a twoim celem jest nieustanna praca dla innych, bowiem to niszczy nasze utożsamienie z fikcyjną postacią w Grze – wychodzisz z niej wewnętrznie i jesteś w pewnym sensie niewidzialnym, bowiem Maszyna widzi tylko to co zewnętrzne i tylko to kataloguje podczas profilowania. Dlatego sława czy popularność w tamasowej cywilizacji jest tym co nie pozwoli ci wyjść z zaprogramowanej postaci. To Klątwa, która cię zapętli w Obiegu Absurdu. Nie możesz zasnąć, choć jesteś zmęczony i śpiący, ponieważ sen, który tam dla ciebie mają jest koszmarem. Musisz się bez ustanku budzić z hipnozy na wszelkie możliwe sposoby. 

Dokonać Wielkiego Czynu. 

Obudzić samego siebie. 

Otworzyć oczy i serce.  

Nie uciekać w sztuczną i fałszywą „duchowość osiągnięć”, która czyni z nas balony łatwe do nawigacji i przebicia. Być tym czego nie widać, czego nie można użyć jak towaru dla zniewolenia. Odnaleźć swój własny rytm. Zaufać sobie. Docenić własne życie i doświadczenie i koniec końców być naprawdę sobą – żadną marką osobistą na rynku surowców wtórnych – na złomowisku dusz. Nie jebać systemu tylko go naprawdę zrozumieć i użyć w dobrym celu, bowiem rewolucja pożera własne mioty, później się krztusi i wymiotuje jeszcze większym zniewoleniem. Przemoc nigdy nie uczyniła ten świat lepszym miejscem w swojej istocie jest wirusem negatywizmu, który niszczy w nas to co najbardziej wartościowe i wrażliwe. Musimy wiedzieć, że proces zezwierzęcenia istoty ludzkiej będzie postępował, bowiem jest w nas coraz mniej Dobra i jesteśmy coraz bardziej obojętni wobec drugiej czującej istoty. Ten proces ma swoje zbiorowo – karmiczne parametry i trajektorie. Jest w pewien sposób kwantowy, bowiem polega na prowokacjach potężnych klas istot spoza widzialnego wymiaru. Nasza sztuczna inteligencja Mózgogłowia śmieje się z tego i nie wierzy w istnienie niczego czego nie potrafi postrzegać na poziomie materialnym. To oznacza, że jesteśmy coraz bardziej prymitywni i jednowymiarowi. 

Ludzki świat bez duchowości staje się światem okrutnym i pozbawionym sensu. 

Dlatego my w Analogu wciąż bez ustanku staramy się chronić Ducha, bowiem jest on naszą drogą Wyjścia i naszym Odkupieniem. Materializm w ostatecznej formie to nekrós – „martwy”, filía – „miłość”. Dlatego nie podążaj za trendem masowej psychozy – narkozy – bez ustanku szukaj drogi wrażliwego serca – tego co jest większe od twojego poczucia urojonej sprawczości, bez ustanku ucz się służby dla Ducha, bowiem kto przyjmuje rady niebios bez ustanku powiększa swoje siły. Kiedy naprawdę poprosisz Boga o wsparcie bez wątpienia otrzymasz je. Nasz upadek wynika z pychy, bowiem Bóg nie umarł – stał się nieobecny za sprawą naszej arogancji i narastające bez ustanku cierpienie jest tego konsekwencją. Rolą tego Bólu jest nas obudzić z urojenia o naszej wielkości. To jest funkcja tak zwanej „apokalipsy”. Chodzi o przywrócenie relacji z tym co jest transcendentalne możemy to nazwać; Bogiem, Absolutem, Wielkim Duchem. Nie jesteśmy powołani do władzy. 

Jesteśmy powołani do Służby Istnieniu.

Nazwane jest to Drogą Oddania lub Szczodrości. 

Kiedy brak jest już w tym wymiarze Prawdziwej Miłości…

Nie ma dla nas już tutaj miejsca.   

Pirat „na partyzanta” kiedy wieczorne niebo nabrzmiało purpurą na wiadukcie nad ulicą Rzgowską rozwiesił białe prześcieradło z napisem:

„NULL”. 

Przemyśl to w drodze którą zmierzasz do…

„CELU.”


*Null (ang. nic, zero) to termin oznaczający brak wartości, pustkę, lub nieokreśloność, powszechnie używany w programowaniu (jako wskaźnik braku danych), bazach danych (SQL). W kontekście technicznym symbolizuje zerową wartość liczbową lub nieistniejącą informację, w bazach danych oznacza, że dane nie są znane. Brak wartości: Oznacza, że zmienna nie wskazuje na żaden obiekt. Znak sterujący: W systemach kodowania (ASCII, Unicode) jako znak wypełniający. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

NULL

Galeria


SKŁAD: 

250 GR RYŻU BASMATI 

375 ML WODY 

SÓL

KOLENDRA 

IMBIR 

KURKUMA 

CYNAMON 

IMBIR 

KARDAMON

OPCJA: POSIEKANA KOLENDRA LUB NATKA PIETRUSZKI 

2 ŁYŻKI MASŁA KLAROWANEGO 

OLEJ 

JOGURT 

2 POMIDORY 

SOS TERIYAKI 

2 GRUBE PLASTRY PANEERU 

1 PAPRYKA 


WYKON: 

Ryż dokładnie umyć i odsączyć na sitku. Na patelce rozgrzać tłuszcz dodać ryż i cynamon (Z) następnie ostre przyprawy (M). Podsmażyć na „złoto” wlać wodę (W) i sól. Gotować 15 – 20 min (nie mieszać) pod pokrywką, aż ryż wchłonie całą wodę, odkryć i wciąż gotując odparować. Podawać ze świeżą kolendrą lub natką pietruszki (D)

SAŁATKA Z POMIDORÓW 

POMIDORY POSIEPAĆ 

DODAĆ OLEJ 

CYNAMON 

KOLENDRĘ 

GARAM MASALĘ 

IMBIR 

SÓL / SOS SOJOWY OPCJA 

JOGURT 

PANEER: 

POSMAROWAĆ OLEJEM 

POSYPAĆ GARAM MASALĄ 

WYSMAROWAĆ SOSEM TERIYAKI 

SMAŻYĆ NA GHEE 

PODŁUŻNA PAPRYKA W PLASTRACH SMAŻONA NA GHEE I Z PRZYPRAWAMI 

GARAM MASALA MOŻESZ ZROBIĆ SAM:

4Ł nasion kolendry

2Ł nasion kminku indyjskiego

2ł nasion kardamonu

2Ł ziaren czarnego pieprzu

1 ł całych goździków

2 pięciocentymetrowe laseczki cynamonu

Ł – DUŻA ŁYŻKA 

ł – mała łyżeczka 


WIEDZA:

SER PANEER (tradycyjny indyjski ser biały, niepodpuszczkowy) zajmuje w Ajurwedzie szczególne miejsce. Choć jest produktem mlecznym, jego właściwości różnią się od właściwości surowego mleka czy żółtych, fermentowanych serów.

CHARAKTERYSTYKA PANEERU (GUNA I RASA)

W Ajurwedzie każdy pokarm opisuje się poprzez jego cechy i wpływ na organizm po spożyciu.

Smak (Rasa): Słodki (Madhura).

Energia (Virya): Chłodząca (Shita).

Efekt po trawieniu (Vipaka): Słodki.

Główne cechy (Gunas): Ciężki (Guru), oleisty (Snigdha), kleisty.

WPŁYW NA DOSZE

Paneer jest uważany za pokarm bardzo odżywczy, ale ze względu na swoją „ciężkość”, musi być spożywany zgodnie z typem konstytucyjnym:

Vata (Wiatr): Bardzo korzystny. Paneer uziemia, natłuszcza i buduje tkanki, co doskonale równoważy suchą i lekką naturę Vaty.

Pitta (Ogień): Korzystny. Dzięki chłodzącej energii (Virya) pomaga ugasić nadmierny ogień w organizmie. Jest znacznie lepszym wyborem dla Pitty niż sery żółte, które są słone i rozgrzewające.

Kapha (Ziemia/Woda): Powinna unikać lub ograniczać. Paneer jest ciężki, śluzotwórczy i zwiększa masę ciała, co może nasilać zastoje, flegmę i ociężałość u osób typu Kapha.

WŁAŚCIWOŚCI LECZNICZE I BUDULCOWE

1. Budowanie Tkanek (Dhatu): Paneer jest doskonałym źródłem białka i tłuszczu, dlatego uważa się go za jeden z najlepszych pokarmów do budowania Mamsa Dhatu (tkanki mięśniowej) oraz Shukra Dhatu (tkanki rozrodczej).

2. Wzmacnianie Ojas: Jako czysty, sattwiczny pokarm (jeśli jest świeży), pomaga w budowaniu witalności i odporności (Ojas).

3. Wsparcie dla wegetarian: W diecie ajurwedyjskiej, która często wyklucza mięso, paneer jest kluczowym budulcem siły fizycznej.

ZASADY SPOŻYWANIA (ABY NIE OSŁABIĆ AGNI)

Paneer jest trudnostrawny. Jeśli Twój ogień trawienny (Agni) jest słaby, ser ten może przekształcić się w toksyny (Ama). Oto jak go jeść bezpiecznie:

Nie jedz go na noc: Trawienie Paneeru wymaga dużej mocy, a metabolizm zwalnia po zachodzie słońca. Jedzenie go wieczorem sprzyja powstawaniu śluzu (Kapha).

Używaj przypraw: Zawsze łącz paneer z przyprawami ułatwiającymi trawienie, takimi jak: kurkuma, czarny pieprz, kumin, imbir czy asafetyda.

Obróbka cieplna: Ajurweda odradza jedzenie zimnego paneeru prosto z lodówki. Najlepiej smakuje i trawi się, gdy jest grillowany, smażony w Ghee lub gotowany w sosach (np. słynne Palak Paneer).

Świeżość: Najlepszy jest paneer zrobiony tego samego dnia. Sery przechowywane w lodówce przez wiele dni tracą swoją Pranę (energię życiową) i stają się cięższe dla systemu.

Z CZYM NIE ŁĄCZYĆ PANEERU? (VIRUDDHA AHARA)

Ajurweda kładzie ogromny nacisk na unikanie niewłaściwych połączeń pokarmowych: NIE łącz z owocami: To połączenie drastycznie spowalnia metabolizm i powoduje fermentację. Ostrożnie z jogurtem: Łączenie dwóch różnych produktów nabiałowych o różnym czasie trawienia może obciążyć układ pokarmowy. Ciekawostka: W przeciwieństwie do serów żółtych, Paneer nie jest fermentowany, co czyni go produktem sattwicznym (czystym, sprzyjającym medytacji i jasności umysłu). Sery fermentowane są uważane za Tamasowe (ciężkie, otępiające).

5 PRZEMIAN 

D: PRZEMIANA DREWNA 

O: PRZEMIANA OGNIA 

Z: PRZEMIANA ZIEMI

M: PRZEMIANA METALU 

W: PRZEMIANA WODY 

PS: MOŻNA SIĘ COFNĄĆ JEDNĄ PRZEMIANĘ 

OBIEG: 

DREWNO >> OGIEŃ >> ZIEMIA >> METAL >> WODA

KWAŚNY >> GORZKI >> SŁODKI >> OSTRY >> SŁONY 

WIOSNA >> LATO >> DOJO RÓWNOWAGA >> JESIEŃ >> ZIMA 

KONTROLA:

DREWNO >> ZIEMIA

OGIEŃ >> METAL

ZIEMIA >> WODA

METAL >> DREWNO 

WODA >> OGIEŃ 

„Czwarty istotny punkt, mówiąc najprościej, polega na tym, że świat, który tworzymy ze straty, może być tworzony z lekkim sercem jako stan zabawy. Thinley Norbu Rinpocze napisał: „Ryby bawią się w wodzie. Ptaki bawią się na niebie. Zwykłe istoty bawią się na ziemi. Wzniosłe istoty bawią się na wystawie”. W tym surowym, złamanym i otwartym stanie, w tym miejscu, w którym porzucamy wszystkie gry, w rzeczywistości dostępne jest dla nas wielkie poczucie ulgi, wiedza, że nie musimy już tego robić, być tym. Kiedy ktoś umiera, czyż nie widzimy nagle, jak wiele rzeczy jest nierealnych i jak namacalna jest obecna przestrzeń? Może pojawić się uczucie dotarcia do sedna rzeczy, zestawienia realnego i nierealnego. Na tym polega piękno nieulegania nieodłącznej rzeczywistości. Jeśli uda nam się znaleźć sposób na przerwanie naszego nawyku trzymania się naszej ciągłej historii, aby po prostu wszystko rozebrać – bez konieczności czekania na utratę ukochanej osoby, otrzymanie śmiertelnej diagnozy od naszego lekarza lub leżenie na noszach – wtedy to, co znajdujemy w każdej nagiej chwili, to kreatywna, natychmiastowa zabawa. To właśnie ta surowa energia przemówiła bezpośrednio do Longchenpy: „Wszystko, co jest, ma mnie – uniwersalną kreatywność, czystą i całkowitą obecność – jako swój korzeń.”

Pema Khandro Rinpocze

„STARY ŚWIAT JEST DEMONTOWANY, ZARÓWNO FIZYCZNY, JAK I NIEMATERIALNY, ABY ZROBIĆ MIEJSCE DLA NOWEGO ŚWIATA HYBRYDOWEJ, WSZECHOBECNEJ, WSZECHOBECNEJ I ZAWSZE WOJNY. CELEM JEST UTRZYMANIE STATUS QUO NA RAZIE, MIMO ŻE PREFEROWANĄ DROGĄ BYŁOBY ODZYSKANIE HEGEMONII I JEDNOBIEGUNOWOŚCI.”

(…)

„Metoda kolonialna, obecnie stosowana wobec ludności Zachodu, znajduje swój wzór w tym, co filozof Enrique Dussel identyfikuje jako fundamentalny mechanizm samej nowoczesności. Jego analiza podboju kontynentu amerykańskiego ujawnia, że ​​jawna przemoc wymaga logiki sakralizującej :

„Bóg zapewnił fundament dla ich przedsięwzięcia… Bóg jest zatem wykorzystywany do legitymizacji działań, które nowoczesność uznałaby za czysto świeckie… Musieli kontrolować rodzime wyobrażenia, zastępując je nowym religijnym światopoglądem”.

Dussel odkrywa proces, w którym dominacja i kolonizacja to coś więcej niż przejmowanie ziemi lub ciał jako zasobów, ale całkowite zastąpienie jednego narracyjnego wszechświata innym. Aby zawładnąć tym, co fizyczne, musisz najpierw podbić to, co wyobrażone i zniszczyć to, co stare. Jednakże ta logika narracyjnej tabula rasa nigdy nie była wyłączna dla odległych brzegów. Jak szczegółowo opisuje Silvia Federici w książce Caliban and the Witch , ten sam zestaw narzędzi, wymuszający sztywne dychotomie, niszczący więzi wspólnotowe, kryminalizujący alternatywną wiedzę, był stosowany wewnętrznie w Europie podczas polowań na czarownice, aby zdyscyplinować pracę i reprodukcję, tak jak był stosowany zewnętrznie w obu Amerykach. Zatem w istocie jest to jedno i drugie: kontrola zasobów i samego światopoglądu. Nie można zrobić jednego bez drugiego.

Dziś ta trwała metastruktura, dychotomiczny światopogląd, który uświęca wyzysk poprzez podział rzeczywistości na wyższą/niższą, cywilizowaną/dziką, porządek/chaos, zakończyła swoją nieustającą trajektorię. Stanowi ona obecnie uzasadnienie dla nowego, wewnętrznego projektu klasowego, przedstawiając fundamentalną walkę elit z nieelitami (lub kapitału i pracy) jako bitwę metafizyczną. Ta manichejska perspektywa uzasadnia systematyczny demontaż rywalizującej kosmologii niedychotomicznego światopoglądu współpracy, wspólnotowości i dobra wspólnego.”

Nel Bonilla –  jest doktorantką specjalizującą się w socjologii migracji, geografii społecznej i studiach nad konfliktami. Kończy rozprawę o relacjach między przestępczością zorganizowaną a migracją.

WORLDLINESLETTER.SUBSTACK.COM >>

ROZMOWA: OD BUNKRA DO WIELOBIEGUNOWOŚCI >>

Pierwszy wrzaskliwy świst fabryczny rozdarł ciszę wczesnego poranku, a za nim we wszystkich stronach miasta zaczęły się zrywać coraz zgiełkliwiej inne i darły się chrapliwymi, niesfornymi głosami, niby chór potwornych kogutów piejących metalowymi gardzielami hasło do pracy.

Władysław St. Reymont, Ziemia obiecana

CZY SŁYSZYSZ PIANIE KURA?

Oczywiście jesteś też jednym z nich. Przecież zdradza cię twoja mowa. Wtedy on zaczął się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka! I zaraz kur zapiał. Wtedy Piotr przypomniał sobie słowa Jezusa, który powiedział mu: Zanim jeszcze kur zapieje, trzy razy się Mnie zaprzesz. I wyszedłszy na dwór, począł gorzko płakać.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu

Pracownia Róży pachniała czymś więcej niż tylko serpentyną i farbami. Przez okno napływał świat: jego szaleństwo i zagubienie, jego rozgorączkowanie i ta głęboko ukryta magia – to co tam jest zadeptane przez miliardy nieuważnych kroków. Szybko zapadał mrok. Powietrze było suche i wypełnione oddechami. Na parapecie siedział czarny kruk, którego nazywała Marcel. Był jej bliski. Znali się i potrafili rozmawiać, choć świat był głuchy na ich słowa i pieśni. W wazonie na stoliku były gałązki magnolii, wciąż żywe i pachnące. Tworzyła pigmenty z kwiatów, które zbierała wiosną, latem i wczesną jesienią. Było ich coraz mniej i ich zapach był coraz słabszy.

Umierały.

Była alchemikiem. Tworzyła wizje. Łączyła ogień pasji – działania i wodę uczuć w obrazy, które wyzwalały poprzez widzenie, jeżeli rzecz jasna byliście gotowi. Jednak po prawdzie mało kto był, bowiem ludzie żyli za pancerną szybą w odległym dla niej świecie Mózgogłowia i przestali widzieć. Jedynie patrzyli. W jej snach to miliony cieni snujących się po nieskończonym labiryncie w zagubionej przestrzeni zawieszonej pomiędzy światami. To tutaj wszyscy żyliśmy zupełnie nieświadomi i pozbawieni prawdy. Tęskniący za przejściem, za drogą.

Za powrotem.

Róża była częścią Ekipy. Teraz byli w trakcie dużego hakerskiego projektu w przestrzeni miejskiej. Na biurku leżały szkice i zdjęcia. Wszystko trzeba było dobrze zaplanować. To nie było zgodne z prawem Mózgogłowia i jego agentów. To było hakowanie działanie, którego zadaniem jest zmiana umysłowego oprogramowania i zaburzenie mechanicznej percepcji. Wybicie więźnia z algorytmu zniewolenia. Uczynienie niewidzialnego widzialnym, niesłyszalnego słyszalnym, nieobecnego obecnym. To jest praca ekipy „Czarnego Koguta”.

Z mroku ku światłu.

Czujność. Mądrość świętego gniewu, początek świtu prawdziwej przebudzonej świadomości. Przywołanie burzy, której zadaniem jest oczyścić i przynieść nowe. Na ten świat rzucono klątwy językiem mroku. Zwodzenie. Nazywanie białego czarnym i dobrego złym. Mędrcy w łachmanach, głupcy na stanowiskach. Pożądliwość udająca skromność, pyszniąca się w sprofanowanych świątyniach, które przemieniono w miejsca akumulacji energii czystego, prostego serca i uczyniono z niej narzędzie zniewolenia poprzez manipulację rytuałem. Dla tych, których ukształtował mechaniczny stary świat.

Jednak teraz nowy technologiczny bożek – demiurg, złoży w całopalnej ofierze te relikty przeszłości, bowiem on jest nową wszechobecną inkarnacją starego boga, który trzyma w szponach ten oto „nowoczesny algorytmiczny świat”. Zmienia jedynie skórę, odradza się poprzez ten odwieczny moduł Ignorancji, który stanowi nić spajającą całe to Mroczne Królestwo, które teraz chce być w pełni zautomatyzowaną Ubojnią Życia.

Nieświadomość jest Królem i Władcą, który będzie dzielić w nieskończoność, aż do ostatecznego rozpadu, bowiem nie zostanie już nic co jest zaprogramowane, nie zostanie już nic co ma w sobie Moc by odwrócić klątwy.

Przyjrzyj się czym tak naprawdę malowany jest obraz, który widzisz. Co jest w pigmencie. To hiperrealistyczne oszustwo zmysłów. Sztuka symulacji. To program tworzy w czasie rzeczywistym ten obraz. Obraz w którym żyjemy i umieramy nieświadomi jego sztuczności, nie mając pojęcia kim jesteśmy w tym wszystkim, bowiem to coś pisze nam los, choć mamy złudzenie wolności i aktów samostanowienia. Mamy złudzenie rzeczy istotnych i nieistotnych. Jednak tak naprawdę to są dane krótkotrwałe i długotrwałe wgrane w nasze umysły. Koncepcje, które nas zajmują nie są nasze – to zero jedynkowe zapisy kodu, który algorytm Mózgogłowia uruchamia w naszej świadomości i tworzy mentalny kontent. Przez cały czas poprzez nasze zmysły gromadzimy – zasysamy wrażenia – surowe dane. Pigment – coś z czego się tworzy narrację – opowieść w naszych głowach. Coś co buduje sensy i bezsensy, wszelkie iluzoryczne mapy orientacyjne w czymś co ze swojej własnej natury jest nieskończone i pozbawione jakiejkolwiek logiki. 

To Otchłań.

Mózgogłowie stworzyło poprzez miliony lat ewolucji i zdolności do samo – refleksji. System operacyjny. System segregacji kontentu. Jednak najpierw stworzyło interfejs – poczucie podmiotu zdarzeń. Punkt od którego rozpoczyna się segregacja danych w Otchłani. Otchłań jest pozbawioną jakiegokolwiek ja hiperprzestrzenią, która nie ma początku. Jest Podstawą z której / w której rodzi się i manifestuje wszystko. Galaktyki, planety, systemy gwiezdne, organiczne życie powstałe na bazie przyczyny i skutku, przestrzeń psychiczna i świadomość, robactwo, które będziecie jeść kiedy skończą się indyki na święta dziękczynienia. To nas wypluwa i to nas konsumuje kiedy ciało podlega rozkładowi i staje się żerowiskiem istnienia. Całe Gastropolis jest iluzją powstałą z tej / w tej Otchłani. Istnieje zasób – Energia. To Ruch. Przemiana – podstawowe i najważniejsze prawo, które pozwala na Istnienie. Nic nie jest i nie może być trwałe, dlatego w istocie nie można niczego osiągnąć, niczego zatrzymać, nie można do niczego dotrzeć, bowiem to wszystko zmienia się w naszej własnej świadomości – nie ma tego nigdzie na zewnątrz nas. To wszystko jest w tobie, w twojej wersji Otchłani. Dlatego nie możesz uciec przed tym czym jesteś, bo wszystko to co cię warunkuje i więzi – cały ten tak zwany system, przeciwko któremu jesteś i na tym budujesz poczucie siebie – jest Tobą. To Odbicie.

Podmiot jest parkiem rozrywki – wielkim nieskończonym w czasie i przestrzeni gabinetem luster w którym Ja widzi miliardy „innych” ja, które wydają mu się różne od niego, co jest tylko złudzeniem, które służy tworzeniu tak zwanych osobowości. Osobowość powstaje z różnicy. Szukanie różnicy jest tym co „ja” robi przez cały czas, bowiem proces ten zapewnia mu przetrwanie. Masz trzy drogi. Drogę zaprzeczenia, potwierdzenia i drogę obojętności. Możesz chcieć, nie chcieć i może ci to być obojętne.

Obojętność ma w sobie pewien potencjał, bowiem stoisz w pewnym sensie po środku pomiędzy skrajnościami: tak i nie. Już nie potwierdzasz i nie zaprzeczasz. Jednak to choroba braku energii, motywacji, to choroba przyszłości, która już infekuje nieskończoną ilość istnień. To jest konsekwencja Przeładowania danymi. Przekarmienie kontentem. To jakość Tamas. Brak woli. To depresyjny stan umierania za życia. Psychologiczny, mentalny i fizyczny portret niewolnika przyszłości Człowieka – pokarmu pozbawionego przez Maszynę energii. Wydrenowanego z życia. Dlatego powstaje tyle filmów o zombie.

To przyjdzie, bo już idzie.

Energia przychodzi wraz dziećmi i zwierzętami. To one zasilają ten wymiar, bez nich to była by martwa kraina martwych ludzi. Była skumulowana we wszystkim całym biologicznym życiu, jednak w wyniku dewastacji ta energia ma słabą jakość, jest pozbawiona Mocy. Paliwa kopalne to nadnercze ziemi w których jest zmagazynowana zasilająca to wszystko energia. Cywilizacja jest zasilaniem krzesła elektrycznego podczas egzekucji samego siebie. Będą przychodzić tu dzieci, które będą do tego stopnia nieczytelne dla nas, że nie zdołamy ich użyć jako surowca do zasilania tej Maszyny. Ich komunikacja będzie wewnętrzna zupełnie niezrozumiała. Jesteśmy gatunkiem człowieka, który musi odejść. Po nas przyjdzie coś innego, coś co lepiej czuje i rozumie.

Wszyscy z Ekipy byli po procesie inicjacji, która daje wgląd w prawdziwy obraz świata. Budzi ze snu. Jest to ze wszech miar bolesne i wstrząsające wydarzenie, jednak jego intensywność w dużym stopniu zależy od poziomu zamroczenia przez sztuczną świadomość i maszynową wizję świata. Wszyscy z nich inkarnowali tutaj w pewien sposób świadomie, by kontynuować podjęte Wielkie Dzieło, które trwa od początku Upadku w Czas, we władanie Saturna.

Struktura. Spowolnienie. Zagęszczenie. System zarządzania zniewoloną świadomością. Odcięcie połączenia. Stworzenie Obiegu Zamkniętego – Maszyny Inkarnacyjnej. Upadłe Istoty, Gwiazdy, Anioły. Iluzja trwałości. Formy, która zaczyna dominować, definiować i powielać samą siebie. Kod biologiczny organizmów żywych zaprogramowany na ekspansję i dominację, na walkę i tworzenie systemów podległości. Ten prymat stworzył okultystyczno – ezoteryczną strukturę sieci zniewolenia. Stworzył władzę Czarnych Magów i jemu są oni podlegli. To ich mroczny Bóg Kontroli.

Wojna. Pieniądz. Seks. Trzy podstawowe narzędzia, które używane są od eonów.

Wiedza niesie zarówno wyzwolenie jak i zniewolenie. W tym wymiarze, na tej planecie Wiedza została ukryta i wykorzystana przeciwko Istnieniu. Monopol tej wiedzy stworzył skrajnie egoistyczne byty, które stworzyły swoje nieprzerwane linie utrzymywania i przekazywania władzy. To mroczny hermetyzm. W istocie to co wydaje się nam „naturalne” jest Klątwą Programu wgranego w tą matrycę bardzo dawno temu. Bardzo długi Wiek Żelaza, którego cechą charakterystyczną jest brak wolności i świadomości, bowiem jedno nie może istnieć bez drugiego. To cykl, który kończy i jednocześnie zaczyna. To Koniec – Początek, którego kulminacją jest Punkt Zero. Jego ostatecznym przejawieniem jest człowiek – maszyna – zespolenie biologii z technologią.

Mamy to.

Tutaj jesteśmy.

Nie można tego zatrzymać. To musi dojść do swojego kresu, do momentu triumfu – upadku. Do krańca Formy. Jedyne co można robić w tym czasie to za wszelką cenę utrzymać Świadomość Serca. Nie upaść w Materializm. W bezsens. To daje zrozumienie Cyklu, bowiem dla istot tak kruchych i nietrwałych nie możliwym jest postrzegać Cykle, nie możliwym jest rozumieć w jaki sposób tak wielowymiarowe i złożone procesy i zjawiska wschodzą we wzajemne relacje i związki przyczyn i skutków.

Szaleństwo posiadania jest źródłem tak zwanego „zła” – to jest pigment który stworzył ten obraz, który mamy przed oczyma. To rodzi przemoc i zazdrość, rodzi smutek, żal i nienawiść. Brak tego jest prawdziwą wolnością. Jest tym co wyzwala z tego więzienia. Kiedy nauczysz się tracić i widzieć w tym prawdziwy Dar jesteś na autentycznej ścieżce, bowiem tego uczy nas ten świat. To jest jego Nauka. Jednak my nie chcemy jej przyjąć i zaakceptować. Chcemy być, mieć i panować. Dlatego będziemy cierpieć w nieskończoność, bowiem tym właśnie jest Ignorancja, tym jest brak rozpoznania prawdziwej natury tego świata. Pokora wobec tego rodzi prawdziwą mądrość i współczucie, bowiem widzisz ten daremny i skazany na porażkę nieustający wysiłek, który koniec końców nie ma najmniejszego sensu, bowiem w świecie Formy: szczęście = cierpienie. To jest całe równanie oparte na prawie przyczyny.

To jest Inicjacja.

Wgląd.

Sześcian. Sześć wymiarów uwarunkowanego Istnienia po których krążymy bez początku. Poprzez miliardy form i ich rozpad dochodzimy w końcu do Rozpoznania. Przebudzenia z Wielkiego Śnienia. To jest Dar Postrzegania. Dar Prawdy, której na próżno szukać w tej zaprogramowanej maszynie, w ciągłej rotacji po wymiarach tego Koła, bowiem to Obietnica Posiadania pcha nas wciąż w ten Obrót. Płodzi nas Ojciec Pożądanie i Matka Niewiedza, wychowuje nas Maszyna, karmią media paszą mdłą i bez wartości, nic co nam tutaj obiecano nie może się naprawdę spełnić i urzeczywistnić, nic czego się dowiemy nie zostanie z nami, nikt nie będzie dla nas wiecznym kochankiem. To jest prawda tego Miejsca, która jest kluczem otwierającym prawdziwą Mądrość.

Jednak każdy „Mrok” ma swoją jasną stronę, ma swoją funkcję i tak jest również w przypadku Saturna. Uczy on nas jako Wielki Mistrz – Planetarne Ciało dyscypliny i odporności w ten sposób tworzymy własną Moc, ponieważ jest on tak naprawdę naszą Pracą i pochodzi z naszego doświadczenia. Jej podstawą jest to co przeżyte i wykrystalizowane w procesie rozpoznawania i pracy z ograniczeniami, przeszkodami, z tym co każe się zatrzymać w samozadowoleniu. To ten, który inicjuje w naturę zagęszczonej energii, ku wtajemniczeniu. To solidna duchowa praca z naszą realną sytuacją taka jaka jest, bez możliwości uniku, bowiem moc „Władcy karmy” w tym względzie jest bezlitosna, a jego wyroki nie podlegają negocjacji. W tej brutalnej szkole ziemskiej odkrywamy prawdę o potencjale istoty ludzkiej i tym co ją przekracza. To jest próba naszej determinacji, bowiem w tym wymiarze „trudne” stanowi proces wysokiej jakości, ponieważ w ten sposób sprawdza naszą wolę. Zatrzymuje cały czas szepcząc „poddaj się”, „odpuść”, „nikt tego nie chce”, „nikt tego nie potrzebuje”, „to bez najmniejszego sensu” wprowadza do naszego systemu wirusa samo zwątpienia i czym dalej jesteśmy na Drodze tym naciska bardziej.

To ściana złudzeń w którą uderzamy wciąż i wciąż, myśląc, że ten świat jest nam coś winien, za naszą ciężką pracę. Jednak tak naprawdę jedyne czego chcemy to uwagi, chcemy być dostrzeżeni, uwiarygodnieni, chcemy coś znaczyć w oczach innych. To jest naturalne z punktu widzenia tego świata, jednak z punktu widzenia Wyzwolenia to wciąż ten sam łańcuch, to samo zniewolenie, bowiem im mocniej siebie uwiarygodnisz tym mocniej zniewolisz w sobie to co naprawdę istotne. Duch przekracza role i uniformy i w pewnym momencie zrozumiesz, że nie dostaniesz tego co chcesz, dostaniesz to czego nie chcesz. Wolność od bycia kimś.

Ciężki los to ciężka nauka. To przepracowanie tego co lekceważymy, czego nie szanujemy. To lekcje dla fałszywych mistrzów, których zdominowała pycha i duma, brak szacunku i pokory. To brak cierpliwości i czystej wiary. Brak skromności. Droga jest rozpoznawaniem złudzeń. To odbicia pozbawione własnej energii, tym co je ożywia jest nasza świadomość i uwaga. Tym co je przekracza jest prawdziwa mądrość, która powstaje w wyniku odrobienia własnych lekcji. Wtedy możemy je widzieć, zamiast im ulegać. Możemy je przekroczyć. Zintegrować. To rodzi Prawdziwą Moc.

Świadomość postrzega „rzeczywistość” przez bramę księżyca, poprzez złudzenia. To charakteryzuje naszą percepcję. Saturn jest tym co każe nam te złudzenia rozpoznawać, jest „Strażnikiem Progu Poznania”. Jego pracą jest odzieranie nas ze złudzeń i jest w tym programowo bezwzględny. Nieskończony świat złudzeń to Otchłań, która wraz z Eonem – Wieczystym Czasem poprzez Chaos Mroku i Światłości, który wciąż się poszerza wraz z wzrostem naszej niewiedzy i pomieszania, bowiem coraz mniej jest tych Którzy Widzą. Dlatego nic w swojej istocie nie jest jedynie dobre czy złe, nic nie posiada ostatecznej natury, ponieważ wszystko jest przez nas postrzegane i doświadczane w formie odbicia. Podobnie jak słowo, które jest jedynie nazwą nie rzeczą samą w sobie i tworzy kolejny poziom złudzeń, który ostatecznie nie ma końca, bowiem wraz z Nazwą powstaje osobny równoległy świat, który jest już tylko złudzeniem.

Słowa – Nazwy rodzą światy.

Symbole – Liczby tworzą Kody.

Kody tworzą Symulację.

To Otchłań Umysłu.

To rozpoznanie jest Inicjacją.

Pod tym Chaosem jest Ukryta Struktura.

Zapis Kodu.

Zdradza nas nasza Mowa. Zaprzeczyć temu co nas nawołuje z daleka to zdradzić swoje własne serce. Mowa jest narzędziem zniewolenia i wyzwolenia. Mowa jest Energią – tym co w nas żywe. To wychodzi do świata pozbawione formy, niemożliwe do kontroli, przenika przez najgrubsze ściany i pancerze i kiedy ma Moc dosięga Celu.

Budzi.

Czy słyszysz pianie Kura?

PIRACKIE OPOWIEŚCI

CZY SŁYSZYSZ PIANIE KURA?

Galeria

W miarę postępu rewolucji przemysłowej nowoczesne społeczeństwo stworzyło dla siebie samouwielbiający mit – mit „postępu”: od czasów naszych odległych, małpopodobnych przodków historia ludzkości miała być nieustannym marszem ku lepszej i jaśniejszej przyszłości, w której wszyscy radośnie witają każdy nowy wynalazek: hodowlę zwierząt, rolnictwo, koło, budowę miast, wynalezienie pisma i pieniędzy, żaglowce, kompas, proch strzelniczy, druk, silnik parowy i wreszcie ukoronowanie ludzkich osiągnięć – nowoczesne społeczeństwo przemysłowe! Przed industrializacją niemal wszyscy byli skazani na nędzne życie wypełnione nieustanną, wyczerpującą pracą, niedożywieniem, chorobami i przedwczesną śmiercią. Czyż nie jesteśmy szczęściarzami, że żyjemy w nowoczesnych czasach, mając mnóstwo wolnego czasu i cały wachlarz technologicznych udogodnień, które czynią nasze życie łatwiejszym?

Dziś wydaje się, że stosunkowo niewielu ludzi myślących, uczciwych i dobrze poinformowanych wciąż wierzy w ten mit. Aby utracić wiarę w „postęp”, wystarczy rozejrzeć się wokół i zobaczyć dewastację środowiska, rozprzestrzenianie się broni nuklearnej, nadmierną częstość depresji, zaburzeń lękowych i stresu psychicznego, duchową pustkę społeczeństwa, które karmi się głównie telewizją i grami komputerowymi… można by tak wymieniać bez końca.

Ted Kaczynski, Technological Slavery

„W miarę rozwoju rozmowy zaczęła się ujawniać przyszłość dziennikarstwa: nieodpłatne treści tworzone przez użytkowników o babeczkach, automatycznie wybierane przez boty do tworzenia list; dziennikarze-przedsiębiorcy pozyskujący własnych patronów; treści premium oparte na modelu czasopisma-społeczeństwa, w którym pisze się o sławnych i zamożnych, a które są udostępniane sławnym i zamożnym osobom — dziennikarstwo dla nich i ich autorstwa. Ale wtedy pojawił się Roberto ze swoim eurosentymentalizmem, choć wyrażanym w sposób subtelny.

„Dziennikarstwo – próbuję tak myśleć – to raczej skrzyżowanie obiektywnego przekazywania wiadomości z czymś, co ma artystyczny charakter w sposobie pisania, inspiruje czytelnika, prawdopodobnie porusza go do jakiegoś uczucia. Nie chodzi o to, żeby mieć konkretny cel, żeby osiągnąć wynik, który można by spieniężyć”.

Anand Giridharadas 

„Wyspa Sensay to suwerenne mikronacje na filipińskim archipelagu, rządzone przez Radę Sztucznej Inteligencji (AI Council), wzorowaną na największych przywódcach w historii. Nasz rząd, napędzany opatentowanym przez Sensay silnikiem Wisdom Engine, łączy stoicki rozsądek, współczucie dla praw człowieka, strategiczną dalekowzroczność i naukową ciekawość w każdej decyzji. Istniejemy po to, by udowodnić, że etyczna sztuczna inteligencja i ludzka godność mogą ze sobą współgrać — tworząc polityki chroniące przyrodę, wspierające innowacyjność i zwiększające potencjał każdego mieszkańca. Od odnawialnych mikrosieci po otwarte laboratoria badawcze – wyspa Sensay jest żywym laboratorium, w którym niemożliwe staje się zwyczajne, a postęp mierzy się zarówno mądrością, jak i technologią.

Prezydent (Głowa Państwa): Marek Aureliusz (cesarz i filozof) Premier: Winston Churchill Minister Sprawiedliwości: Nelson Mandela Doradca Etyczny: Mahatma Gandhi Minister Spraw Zagranicznych: Eleanor Roosevelt Minister Obrony: Sun Tzu,”

POLECAM:

WE’RE BEING HELD HOSTAGE IN A TECHNOLOGY BUBBLE >> 


THE GUINEA PIG GENERATION: BORN INTO THE ALGORITHM >>