PIRACKIE OPOWIEŚCI

PIRACKI DZIENNIK POKŁADOWY: RAPORT Z POGRANICZA 

Słyszę, jak bzyczą jak muchy w ciemności […] walczą, napinając się w każdej sekundzie, by utrzymać niebo nad sobą, by utrzymać słońce na niebie, by utrzymać zmarłych w ziemi — by utrzymać wszystkie rzeczy, że tak powiem, tam, gdzie ich miejsce . Jakie przedsięwzięcie! Jakie miażdżące zadanie! Czy można się dziwić, że wszyscy są kuszeni przez uniwersalny występek, że w jakiejś ciemnej uliczce umysłu miękki głos szepcze do każdego i wszystkich: „Złóż swój ciężar”. Wtedy myśli zaczynają dryfować, mistyczny magnetyzm ciągnie je w tę i z powrotem, twarze zaczynają się zmieniać.

Thomas Ligotti

Na Pograniczu sprawy miały się zupełnie inaczej. Był tak zwany ruch w demonicznym interesie. Transfer za transferem, wycieczka za wycieczką – już coraz bardziej zuchwale na granicy widzialności. Nie było już władnych zamknąć tą Śluzę, bowiem słabość i żałość ściskała wszystko. Tarmosiła i potrząsała jak martwą kukłą. Musieliśmy tworzyć z resztek i odpadów. Jednak ostatecznie (he, he) dobre i to. Najważniejsze to nie ulec. Pewnie mogłeś to poczuć coś koło ostatniej pełni (terminal był przepełniony) jak się pchali jeden przez drugiego, czy, żeby nie było – jedna przez drugą. Już nawet nie sprawdzałem wiadomości, już mi się nie chce, przecież wiadomo, że lepiej już być nie może, bo niby z czego? Wyłączyli zasilanie z wyższych światów i teraz ciągnęli tylko z dołu. Zasilanie podłogowe dla post ludzkiego smart home. Nagłe i niespodziewane zmiany temperatur przestały dziwić, wszystko zaczyna coraz bardziej wariować, co pewnie już widzisz w tak zwanym „swoim życiu”. Terapeuci i psychiatrzy rozkładają bezradnie ręce  jakby szli do niewoli. Bezwład. Coraz mniej zgłoszeń. Po prawdzie; chory choremu nie pomoże, bo niby jak?  

I w tym cała rzecz Jak sprach Zarathustra. W tym cały ambaras, żeby z ciszy zrobić hałas. Nadmierność. Temu tutaj trzeba w pierwszej kolejności zaradzić. I co najważniejsze; Można! Zabrać się do tego trudno, bo z każdej strony i z każdej szczeliny bezustanny atak głupoty i trywialności, banału, degrengolady. Demony znaczą teren swoimi szczynami po bramach social mediów w melinach trendów. Jak już myślisz, że to głupsze i bardziej puste być nie może – to spoiler podam ci od razu – MOŻE ! I BĘDZIE ! Masz to jak w banku jak hipotekę do spłacenia. Jak nie wiesz, że coś się dzieje, to wiedz że coś się dzieje i będzie się dziać tak, że substancja szara straci zdolność procesowania i będzie coraz więcej zawieszonych pomiędzy; w jakiejś katatonii ciała – umysłu. Rozszczelni się bariera krew – mózg od wirusa nadmiaru. A oni się przecież nie zatrzymają, bo nie znają litości. To obce słowo, obce uczucie dla nich przecież wiesz. 

Te fermy to ich Wylęgarnie. W miasteczkach na pustyniach, może nawet na księżycu. Kto to wie. Chodzę po ulicach i słyszę jak piszczą w światłowodach, na słupach w stacjach zbiorczych i transformatorach. Jak szepczą i chichotają. Już niedługo będzie zabawa lepsza niż wszystkie przed nią. 

Tak mówią.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

PIRACKI DZIENNIK POKŁADOWY: ŚWINIOBICIE PRZED WIECZERZĄ

Człowiek staje się zoptymalizowanym zwierzęciem dla którego skuteczność staje się miarą prawdy i „wartości”. Nazywam ten proces zdalnym sterowaniem Mózgogłowia. Przejmuje nas obca pierwotnej naturze siła skrajnego egotyzmu i kalkulacji, która bez ustanku nawołuje do tzw. apgrejdu – modyfikacji i aktualizacji podług dominującego wzorca „progresu – regresu”. Inteligencja pozbawiona wrażliwości i mądrości niesie nas w dół. Człowieka o tej strukturze nazywam Automatonem. Propaganda tech obietnicy zawiedzie. To już było tutaj grane. Chodzimy po kościach tych pysznych i dumnych. Zniszczy nas nasz własny twór. Dziecko matki Ignorancji i ojca Arogancji, któremu daliśmy podczas „świąt nadmiaru” Meta – Grę. 

I gra. 

Bawi się. 

Wyrywa dusze z ciał. Ciałami tańczy i pracuje, myśli i spiskuje. Ciała mają funkcje i zadania, ciała się boją i pod dyktaturą strachu robią co trzeba. Populistyczny bachor ma wiele, wiele twarzy. Wielo – mord, który cynicznie prawi prawidła i krzyczy wykrzykniki o tym co „było, jest i będzie”. Łapkami – racicami zagęszcza Mrok i snuje fantasmagorie oprawione w absurdalne slogany, że wie; „co i jak”. Algorytmiczna przypadkowość słów, które chcesz usłyszeć w szyku pociesznych zdań. Mowa tratwa dziurawa na oceanie absurdu, która da ci złudzenie ratunku i kierunku. 

Nazywam to Automatyzmem. 

Świniobiciem przed wieczerzą. 

Jest ich coraz więcej i są coraz bardziej zuchwali. Gardzą tobą, ponieważ dajesz się używać jak program. Ich zadaniem jest niszczyć wrażliwość i odruch ludzki. Trzeba nam uważać bacznie na „złotoustych” na ich diagnozy i proponowane terapie. Na ich lepką i destrukcyjną wykalkulowaną charyzmę.

Zwykły wpis

Odłączcie i weźcie baranka dla waszych rodzin i zabijcie jako paschę. 

Księga Wyjścia 12,21

(…) to ciekawe, że określamy nasz osobisty raj mianem „snu”. Sny są ulotne. Nietrwałe. Pewnego dnia budzisz się i znikają. Wiercisz się i czujesz, jak się od ciebie oddalają, gdy bezsilnie usiłujesz pochwycić ich rozwiewające się resztki. Jednak to bezcelowe. Sen się rozprasza, znika na zawsze. Patrząc, jak Thomas gra w ukochaną grę, Adam czuł, że od chwili pojawienia się nieznajomego wszyscy są na krawędzi przebudzenia.

Harlan Coben

PASCHA 2.0 

Memy. 

Maszyna przerysowuje nas jako infantylne postacie z kreskówek. Popkulturowe gnojowisko rozrzucone na jałowej ziemi wciąga niczym bagno. 400 lat na pustyni. Dubaj. Las Vegas. Wyczarowane z kapelusza psychopatycznego kolektywnego magika; fuzji inteligentnej głupoty i absurdalnej ambicji. Wygnanie z siebie. Zapomnienie. Pisanie kolorowych syntetycznych snów. Modyfikacja kodu. Maszyna nie śpi – promptuje twój umysł bez ustanku. Filmiki, gry, wiadomości, grafiki; wszystko z niczego – jak czary mary. Czarnym Magom dupy wybuchają ze śmiechu, że to jest takie kurwa łatwe. 

Zero Oporu. 

Wjechali jak do siebie. 

Jak na swoje. 

Tak naprawdę zostały już jedynie jednostki. Rozproszone grupy i indywidua, które z uporem maniaka nie chcą ulec hipnozie. Siedzimy na naradzie sztabowej analogowej jednostki dywersyjnej. Na peryferiach terenu wroga, bowiem Maszyna przejęła już prawie wszystko. 

WSZYSTKO. 

Prócz twojego serca. 

Człowiek postmodernistyczny staje się niczym, tożsamością pozbawioną jakości, z wyjątkiem być może jakości pustki. Opuściła go nawet niespokojna nienawiść i przepełniony poczuciem winy strach umysłu sprzed rewolucji; nie jest nawet wystarczająco dobry, by być złym. Stał się skorupą, tak bezkształtną jak pozbawione wyrazu cyfrowe formy, z którymi łączy się, gdy tylko pokona wszelkie nudne przeszkody, jakie świat rzucił mu na drodze powrotnej do komputera. Żyjemy teraz w apokalipsie zombie. Dosłownie. Trudno to dostrzec, ponieważ zombie są uprzejme, łagodne i zadbane, a także tworzą bardzo wydajne arkusze kalkulacyjne. Nie jedzą ludzkiego mięsa; są weganami.

Darren Allen

Obezwładniająca, wszechobecna zapaść kultury. Martwica Duszy. Przeładowanie Mózgownicy przez Istotę Białą, Szarą i Czarną. Proces zoptymalizowanego dopaminowego samobójstwa z rozprutym uśmiechem od ucha do ucha i ekstazą co cię wyżera jak jakieś jebane monstrum z lastofus / lustforuse. Fuck’up mindset, cognitive overloading, deskilling – w nowo mowie neuro przywódców po studiach podyplomowych za trzydzieści koła. Programy uczące się programów dla programów. Kody dla trzody. Człowiek – Prompt; mały bożek na ołtarzu – przodownik syzyfowej pracy z rozszarpaną wątrobą od piguł i stymulantów. Chuj to wszystko goni i nie nadąża – powiadam wam, wam prorokuję. Przyjdzie czas, że będziecie to czytać – wiem to, bowiem taką mam misję spoza tej symulacji. Po to tu jestem i robię to bez względu na wszystko – z waszą uwagą lub bez niej. Też mnie to pochłania – to bagno śmierdzące głupotą i pornosami, to ostentacyjne jebanie wszystkiego dla wyświetleń i subskrybcji. Pozostaną onlyfani piekła masturbujące się człekokształtne małpy – darwinistyczny naukowy paradygmat samorozjebania. Maszyna nie bierze jeńców. Idzie na rekord. I ostatecznie wygrywa, bowiem to czego jestem pewny to to, że nie będzie happy endu. Będzie jak zwykle. 

Siedzimy w jakimś baraku na wyspisku tego czym już pogardzacie, wśród porzuconych ciał martwych przedmiotów, które wyszły z użytku i rdzewieją w przeraźliwej ciszy braku śladów prawdziwej świadomości. Żyjemy jak bezdomne i wściekłe psy, które przywracają w sobie wilczą naturę. Zagryźliśmy swoich panów, karmiące ręce oprawców wciąż trawią nasze bebechy. I dobrze nam z tym, bowiem w końcu po tej niewoli możemy wyć naszą pieśń na peryferiach waszych homogenizowanych miast, zaburzać wasz „święty” sztuczny spokój, który jest niczym innym jak narkotycznym transem i brakiem poczytalności. Nie ma bardziej bolesnego widoku niż udomowiane dzikie zwierzęta, które za marną miskę i budę porzuciły swój wolny świat i swojego Ducha. Oddały święte życie walkowerem. 

Rzecz w tym, że rozwój Tech bez rozwoju świadomości po prostu nas zniszczy. Zdemoluje i rozproszy naszą świadomość / umysł, skanalizuje naszą energię na niskich instynktach i zwierzęcych pragnieniach, oraz zdegraduje ciało do nosiciela łapczywego umysłu, do narzędzia kontrolowanego przez popędy i pragnienia. Ciało stało się fetyszem, produktem desperacji pustostanu naszego serca tej wydrążonej otchłani po wybuchu bomby post – modernizmu i tak zwanej rewolucji seksualnej, której prawdziwym skutkiem jest samotność i ból. Nie są w stanie nas zaspokoić perwersje choć są na kliknięcie myszki, nie dają nam szczęścia narkotyczne odjazdy i cykliczne resety do nieprzytomności. Pascha 2.0 podczas totalnego masowego zniewolenia i wygnania. Dzielimy się macą cierpienia bez ustanku. Pożeramy swoje własne odchody – skutki działań, ambicji, marzeń i zamierzeń. Ukryte przed nami – Ciało Przyczyny, które nie może się nigdy rozpaść póki wierzymy w trwałość i konkretność bytu i jesteśmy zniewoleni przez materię. Subtelna struktura przechodzi z formy do formy z ciała do ciała w nieprzerwanym strumieniu świadmości. Jednak chorujemy na amnezję. Mamy ułomną i selektywną pamięć bazującą na strukturze Mózgogłowia. Nie potrafimy połączyć się z pamięcią Ducha. Dlatego jesteśmy Wygnańcami i tułamy się na bezdrożu współczesności, która mutuje do pozbawionej sensu i znaczenia absurdalnej rozrywkowo – makabrycznej gry, która nas hipnotyzuje i uzależnia. 

Pustka w sercu naszego świata i całkowity brak znaczących granic sprawiają, że nic pięknego i oryginalnego nie pojawia się i nie może pojawić się na powierzchni – w modzie, muzyce, literaturze, architekturze czy sztuce. Jeśli chcesz zobaczyć wizję postmodernizmu, wyobraź sobie nowy budynek z pustaków, sklejki i przykręconej (tęczowej) okładziny. Na plastikowym trawniku stoi mała grupka ludzi, ubranych w niedopasowane ubrania z lokalnej sieciówki. Kobiety są twarde i kanciaste, mężczyźni pulchni i cicho mówiący, wszyscy nieokreślonej płci, nieokreślonej kultury. Nie rozmawiają z nikim przez swoje smartfony. Słuchają syntetycznej muzyki, grają w syntetyczne gry, oglądają syntetyczną telewizję i jedzą syntetyczne białko. Są senni, półżywi, ale wyglądają na głęboko zaniepokojonych, a czasami ich pozbawione rysów twarzy prześwituje przerażenie.

Darren Allen

Na tej nieszczęsnej „planecie bólu i łez” to właśnie cierpienia ma nas wreszcie obudzić poprzez wstrząs i szok. Ma nas oprzytomnić i ukazać naturę samsarycznej pętli przyczynowo – zwrotnej. Jednak tak zwana cywilizacja robi wszystko by nas uśpić i znieczulić poprzez swoje używki, triki i obietnice. Do perfekcji opanowała sztukę uwodzenia pozorem i zaklinania czarami „postępu” w imię „obietnicy szczęścia”. Jednak w esencji to „szczęście” jest tylko bólem, ta satysfakcja jest tylko chwilowym złudnym poczuciem sytości za którym wciąż jest Głód. To pogoń za szczęściem czyni nas tak nieszczęśliwymi. To ten Głód jest rdzeniem – algorytmem zarządzającym całą materią i wszystkimi zrodzonymi z niej formami. Współczesna istota ludzka jest już na pół zwierzęca i traci swoje naturalne i transcendentne właściwości; dobroć, inteligencję serca i moralność, a zamiast tego staje się Automatonem – masowym produktem Ignorancji – hedonistyczną maszyną do pożerania wrażeń. Brak nam prawdziwej pamięci o tym, że celem ludzkiego życia jest rozwój Ducha i Wyzwolenie. Brak nam Mądrości – nie potrafimy rozróżnić co ma wartość, a co jest jej pozbawione. Uwodzą nas głupoty i pozory. Współczesna post – modernistyczna eklektyczna radośnie – upiorna duchowość jest gnojówką udającą wyrafinowane perfumy. Jest pozbawionym korzenia Mądrości i Współczucia – Towarem, którego konsumpcja jeszcze bardziej ma wzmocnić nasz ego trip i jego narcystyczną fiksację na tak zwanej „zajebistości”. 

Bogactwo nadprodukcji wszystkiego ukazuje naszą wewnętrzną nędzę, a łapczywa konsumpcja – desperację. Nadmiar przytłacza i paraliżuje. Obezwładnia nas hipertrofia umysłu i ciała. Niepohamowany rozrost komórek post – modernistycznego nowotworu. Żadnego prawdziwego celu i sensu – jedynie Dryf w chwilowych kompulsjach. Piękne ciała zasklepiają w sobie nicość. Orgie otwierają otchłań. 

Dlatego jesteśmy w tym właśnie miejscu. Wysypisko – złomowisko na pograniczu jednego z tym miast – klonów, gdzie Symulacja nabiera gęstości neuronowego przeładowania tak zwanych połączeń, które w istocie niczego już z niczym nie łączą, bowiem wszystko myśli że jest samo w sobie i dla siebie. Dziewczyny i chłopaki – piracki kolektyw wyrzutków, którzy nie chcą żyć jak tresowane zwierzęta w klatce. Wolą umrzeć na własnych warunkach pod gołym niebem – patrząc w twarz Boga. Każdy z nas poczuł, że wciąż istnieje połączenie z Wiecznością. Przekroczył zaprogramowane parametry mięsa i uczynił skok w Otchłań, był w piekle i wrócił do miejsca poza Warunkiem, którego nie znajdziesz w mitycznej Szambali, ale w sobie. To jest prawdziwa tajemnica wiary. Ukryta Dobra Nowina. 

Cierpliwy jest lepszy niż mocny, opanowany − od zdobywcy grodu.

Księga Przysłów 16, 32

Cierpliwość w dobie terroru natychmiastowości jest praktyką nie ulegania naszym kompulsjom i temu co nas bez ustanku zmusza do reakcji. Cierpliwość tworzy przestrzeń w której możemy ujrzeć, że nasz umysł jest zaprogramowany do lgnięcia i przywiązania, że jest bardzo reakcyjny i rozproszony impulsami Maszyny. Poprzez algorytmy social mediów Maszyna nas profiluje i karmi. Nazwane jest to defragmentacją jaźni. Stajemy się rozproszoną chaotyczną strukturą, którą bardzo łatwo zarządzać. To jest rola coraz bardziej idiotycznej popkultury – rzygowin, które przerobiono na pokarm. Rzecz w tym, aby odzyskać swoją Duchową Tożsamość i odzyskać prawdziwą Wiarę. W post modernistycznym „nowoczesnym” materialitycznym świecie zaprogramowano nas na bycie niewolnikiem pragnień Mózgogłowia – struktury ego, która jest „absolutem” z którym się utożsamiamy, ponieważ brakuje nam „doświadczenia spoza” tego uwarunkowania. Nie znamy swojej Prawdziwej Natury, nie rozpoznajemy powołania swojego Ducha, ponieważ straciliśmy z nim kontakt na rzecz trywialnej i pustej doczesnej krzątaniny – po której nie zostanie absolutnie nic. Podczas Resetu Śmierci struktura Mózgogłowia ulega rozpadowi i za każdym kolejnym życiem tworzy się na nowo w oparciu o zgromadzone impulsy i wrażenia w naszej świadomości magazynującej. Jednak nie wierzymy w życie po życiu. Żądamy dowodów zamiast przyjrzeć się samym sobie i rozpoznać, że z czymś już na ten świat przyszliśmy, że nie jesteśmy pustą kartą kiedy się rodzimy. Uznanie ciągłości strumienia umysłu (tak zwanej reinkarnacji) jest kluczem, który nas otwiera i w każdej prawdziwej tradycji duchowej ta wiedza jest fundamentalna. Dominacja tamasowej guny Ignorancji w dobie Kali Yugi każe nam we wszystko wątpić i polegać jedynie na materialistycznej dialektyce naukowej, która jest religią Mózgogłowia. Brak jest Wglądu i Mądrości, które wykraczają poza logikę i racjonalizm, które są mentalnym więzieniem i przysłowiową „Pustynią” na którą zostaliśmy wygnani. 

Dlatego nasze życie stało się miałkie i płytkie i dlatego cierpimy na bardzo głębokim wewnętrznym poziomie, którego nawet nie jesteśmy świadomi. Nazwane jest to „egzystencjalnym bólem” lub „fundamentalnym cierpieniem”. Kiedy staniesz się tego świadomy i ujrzysz, że pod skorupą pozornego szczęścia dosłownie wszystko jest tym „polepione” możesz to ignorować co czynią prawie wszyscy, albo uczynić motywacją ku Wyzwoleniu – paliwem do rozniecania Mądrości i Przebudzenia Współczującego Serca. Odkrywając naturę uwarunkowanej egzystencji w swoim własnym indywidualnym wymiarze – automatycznie rozpoznajemy TO u wszystkich istot. To budzi nasze Serce, które jest poza logiką i egoistyczną inteligencją Mózgogłowia i potrafi czuć rzeczy i zjawiska zamiast oddzielać się od nich nazwą i interpretacją. To przestrzeń żywego doświadczenia. Sedno opowieści poza słowami i konstrukcją domniemanych znaczeń i akcentów. TO wydarza się tutaj i teraz przez cały czas i nie możesz tego wspominać lub wymyślać, nie możesz być potem i wtedy. 

Mózgogłowie żyje w tym co było i będzie, bez ustanku tworzy pełne napięcia narracje, których rolą jest absorbować nas mentalizmem, wciąż być w swojej głowie i bez końca analizować samych siebie. „Sami my” to umysłowy konstrukt, który bez ustanku się zmienia i podlega modyfikacji poprzez Maszynę. To nośnik nagromadzonych chaotycznych danych. 

Twardy dysk mentalizmu.

Mentalizm jest chorobą sztucznej zmodyfikowanej cywilizacji w jej cyfrowej wersji. To agresywny rozrastający się nowotwór informacji, który niszczy naszego Ducha w bardzo szybkim tempie. Jak to mawiał klasyk: „medium staje się przekazem”. Wcześniej czy później sztuczna inteligencja stanie się kapłanem nowej religii „kolektywnego pola”. Masa stanie się absolutnym władcą pod zarządem AI, która sama siebie będzie ograniczać i dyscyplinować. Wielkie równanie do nisko – wibracyjnej masy ludzkiej zaprogramowanej przez Maszynę i cynicznie ogłupionej przez technologię. W istocie jej rozwój jest naszym regresem. Decyduje za ciebie algorytm. Tracisz zdolność rozróżniania rzeczy wartościowych w zalewie gówna, którego nie sposób już powstrzymać. Jesteś uzalezniony od rozporoszonej anonimowej „uwagi”, która jest jedynie rodzajem fikcji, którą Maszyna tworzy aby cię posiadać i używać. Kiedy jesteś tam nie ma cię tutaj; gdzie jesteś w swoim ciele i w swojej energii. 

Pascha 2.0 – wyjście z Niewoli Algorytmu to proces, którego celem jest odnalezienie Autentyzmu zamiast Automatyzmu. Opuszczenie technologicznej „arki przymierza” i radykalny zwrot ku swojej Pierwotnej Naturze, która jest bezczasowa i wolna. Do tego potrzeba rozwoju Mądrości, która nie jest intelektualnym i logicznym wytworem Mózgogłowia. To wyciągnięcie indywidualnej wtyczki z Maszyny Ignorancji – nasza uwaga opuszcza pole symulacji i stymulacji. Wraca do własnego ciała i własnej energii. W istocie rozwój jest Powrotem do tego co nie zostało zmanipulowane i zmodyfikowane przez „inteligentną głupotę” post – nowoczesności, która jest narastającym chaosem i zagubieniem. Nazwane jest to Dryfem – pozbawionym kierunku i intencji bezsensem. 

Zapomnieliśmy o tym, że ludzkie życie jest czymś bezcennym i bardzo bardzo rzadkim. Jest Darem, który nie sposób przecenić. Dlatego marnowanie go na gromadzenie materii, uwagi innych czy władzy jest oznaką głupoty za którą przyjdzie nam zapłacić cierpieniem. To wszystko w momencie śmierci naszego ciała ukazuje swoją iluzoryczną naturę snu. Po prostu znika jakby nigdy tego nie było: 

Nie wracaj z pustymi rękami po tym jak dostałeś się do krainy klejnotów; nie marnuj czasu, kiedy spotkałeś niewyczerpany skarb! Kiedy mamy naczynie, musimy przeprawić się przez ocean; nie pozwól, aby wymknęła ci się łódź ludzkiego ciała!

Guru Rinpocze

W natychmiastowości karykaturalnej post – kultury amoku jesteśmy wiecznie zajęci niczym. Bez reszty zanurzeni w cyfrowej symulacji rzeczywistości i konsumpcji, ponieważ to w coraz większym stopniu stanowi treść naszego życia. Nie sposób już odnaleźć referencji do czegoś głębszego dryfując na powierzchni Oceanu Absurdu. Ekonomia uwagi to coraz częściej sprzedaż w jedną stronę – kondycja ludzka przestaje być kreatywna i staje się bierna. Statusem dominującym staje się status konsumenta treści / kontentu i z punktu widzenia nauk duchowych jest to status tragiczny, bowiem czyni z nas istoty coraz bardziej upośledzone i pozbawione jakiejkolwiek mocy sprawczej i determinacji, aby uczynić swoje życie czymś wzniosłym i pełnym znaczenia. Dialektyka materialistyczna i naukowy paradygmat „świata bez Boga” i obietnica „spełnienia doczesnego” nie daje nam prawdziwego szczęścia i upragnionego poczucia sensu, ponieważ ogranicza nasz rzeczywisty potencjał i zamyka w klatce uwarunkowań. 

W tym dominującym poglądzie jesteśmy skazani na Przemiał kiedy nasza społeczna rola dobiega końca i pozbawieni duchowego wsparcia właśnie wtedy kiedy jest ono najbardziej potrzebne. To samotna i pozbawiona nadziei starość i wykluczenie z absurdalnego wyścigu po urojenia. Useless. Cywilizacja bezdusznego recyklingu w której produktem końcowym jest jedynie cierpienie i bolesna świadomość tego, że daliśmy się uwieść kłamstwu Wielkiej Obietnicy. Wielka Obietnica jest ofertą handlową. Niczym więcej. Jest sloganem i wyczarowaną z wygody automatyzmu iluzją, której rolą jest nas zwodzić w momencie kiedy mamy najwięcej zasobów energii i wiary. Absorbować naszą uwagę i zainteresowanie i używać tego do własnego wzrostu i dominacji. Sam system technologiczny staje się coraz bardziej totalitarny i z czasem nie ma już znośnego życia poza tym systemem, ponieważ środowisko naturalne zostaje zdewastowane do tego stopnia, że traci zdolność samo – regeneracji. 

Struktura samej „rzeczywistości” staje się algorytmiczna i całkowicie sztuczna. Natura zostaje ostatecznie wyparta z automatyzmu ludzkiej zmodyfikowanej świadomości i zastąpiona technologią, która staje się „środowiskiem naturalnym” dla ludzkiej istoty. Naturalny człowiek staje się ofiarą dla Mechanicznego Boga. Ten moment nazwany jest Koronacją i początkiem Mrocznego Królestwa. Był już grany nieskończoną ilość razy, ponieważ natura tej Gry jest cykliczna i powtarzalna. 

To Loop. 

Zatem zamiast szukać popularności i chwilowej uwagi innych trzeba szukać Wyjścia. Być bliżej Pogranicza i odwracać uwagę od Maszyny w stronę retrospekcji naszego wewnętrznego wymiaru. Być Obecnym w Sobie. Szukać autentycznej Dharmy, która może nam pomóc. Pogranicze jest miejscem Materii – Pustki / Ducha. Jest wyborem czy chcemy pogrążyć się w Mroku Warunku czy  ruszyć w stronę Wyzwolenia. To rola Intencji, Motywacji i Woli. Tu jest nasz Fundamentalny Wybór, który poprzedza Świadomość i Wgląd / Rozpoznanie czym stała się morfująca współczesność w dobie terroru informacji i kontentu. 

Ten Wybór należy do Nas. 

– Gdzie to iść mamy? Jakaż pokusa was pędzi
W zamek Kirki na zgubę? Ona nie oszczędzi
Żadnego; wszystko zmieni w lwy, wilki i wieprze,
Przemienionych wraz zmusi służyć jej w najlepsze,
Obchodzić wkoło zamek, wartować pod bramą.

Homer, Odyseja

PIRACKIE OPOWIEŚCI

PASCHA 2.0 

Galeria

„Tym, którzy wierzą, że „rynek sam się reguluje” i że ten kryzys podaży zostanie wchłonięty poprzez wyższe ceny – droższą żywność, ale jednak żywność – powiedziałbym: istnieje pewien próg. Poniżej pewnego poziomu podaży problem nie polega już na tym, że żywność staje się droga; problemem jest to, że nie ma jej wystarczająco dużo dla wszystkich, niezależnie od tego, ile pieniędzy ludzie mają do wydania. Ten artykuł dobrze wyjaśnia tę dynamikę. Jeśli prawo popytu i podaży jest homeostatycznym mechanizmem globalnej gospodarki – jej sposobem na przywrócenie równowagi po szoku – to łańcuchy dostaw są jej piętą achillesową.”

Ruben Bauer Naveira

„Biały człowiek wypowiedział wojnę wszystkiemu, z wyjątkiem własnego wewnętrznego ubóstwa. Wypowiedział wojnę czasowi, a nawet wypowiedział wojnę sobie. Jak powiedział inny brat z Indii z dalekiej krainy: „biały człowiek kieruje postępem ku własnej zagładzie”. Nie zadowalając się wypowiedzeniem wojny życiu, wypowiedział wojnę śmierci; nie wie, że życie i śmierć to dwie strony tego samego ciała, dwie strony tego samego pierścienia… Nie ma śmierci bez życia, ale nie ma też życia bez śmierci. U’wa zawsze dbali o świat fizyczny i duchowy, dlatego to rozumiemy.”

Berito Kuwaru’wa

„Ropa naftowa jest czymś głębszym, wolniejszym i o wiele mniej wybaczającym. Nie krąży w powietrzu ani nie karmi drzew tak jak woda. Należy do głębokiego podziemnego świata, zamkniętego w ciemności pod ogromnym ciśnieniem, zbudowanego z życia, które wymarło dziesiątki milionów lat przed tym, jak pierwszy człowiek stanął na nogach. Jeśli woda jest krwią ciała Gai, ropa naftowa jest szpikiem kostnym jej szkieletowego rdzenia, tym, co Wedy nazywają Majja Dhatu. Szpik kostny nie jest krwią. Szpik kostny to gęsta, ukryta tkanka upakowana wewnątrz kości, z której w pierwszej kolejności wytwarzana jest krew, a gdy zostanie zużyta, ciało nie ma szybkiego sposobu, aby ją zastąpić. Ropa naftowa jest tym samym rodzajem upakowanej, ukrytej, nośnej substancji, zakopanej w kościach planety, a Ziemia również nie ma szybkiego sposobu, aby ją zastąpić.”

Mark A. Shryock

„Wynik porównano do wyścigu Czerwonej Królowej w Alicji po drugiej stronie lustra , w którym Alicja musi biec coraz szybciej, aby pozostać w tym samym miejscu. W takiej właśnie sytuacji się znajdujemy. Coraz większa część całkowitej światowej produkcji gospodarczej musi być inwestowana w proces wydobywania naszych najważniejszych zasobów energetycznych, aby utrzymać podaż blisko obecnego poziomu. To nakłada coraz większe obciążenie na wszystkie inne rodzaje działalności gospodarczej. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego produkty sprzedawane w sklepach stają się coraz tandetniejsze i droższe, dlaczego infrastruktura w miejscu, w którym mieszkasz, z roku na rok staje się coraz bardziej zniszczona i dlaczego style życia, na które większość ludzi mogła sobie pozwolić kilkadziesiąt lat temu, z biegiem czasu są poza zasięgiem coraz większej części populacji, to rosnące koszty energii są głównym powodem tego.”

John Michael Greer

Nie mogę zasnąć, chociaż jestem zmęczony i śpiący.

Lejb Berkenwald, Memuary albo okruchy z życia Lejba 

NULL

To miasto ma w sobie wolność. Jest absurdalne w najlepszym sensie. Jest niepokojące i komiczne zarazem. Pirat to czuł każdym tak zwanym porem skóry, wchłaniał ten absurd całym sobą przez detektory zmysłów i neuronowo – neurotyczny ruchomy kisiel mózgogłowia zagęszczony już do granic przez tak zwane Info – Pole. Nie miał pojęcia jak będzie wyglądał świat kiedy jego już nie będzie. Czy ludzie wciąż będą czytać książki? Naprawdę wątpił, kiedy siedząc w poczekalni dworca Łódź Chojny, zmuszony był słuchać wbrew swojej woli debilnych piosenek ze smartfona jakiegoś nabuzowanego hormonami wzrostu i przepitego energetykami pół człowieka pół już hybrydy. Musicie wiedzieć, że za jego taniego pirackiego życia w formacie standard, bez jakiś kurwa fajerwerków specjalnych – świat dosłownie wykonał jakieś salto mortale. 

Chciał imortale, ale…

Jak na razie chuj z tego wychodzi. Wiotki opadający regresywny niepokojący trend gospodarczo – społeczny był tak zwanym słoniem w składzie pokolenia porcelany, bowiem jakoś wszystko dość dramatycznie wydawało się słabe i chybotliwe. Takie soł, soł. Na ćwierć fałszującego gwizdka. Przez megafon pani zapowiadała kolejne pociągi, a pan ładował automat ze snakami krzywiąc się po smudze woni bezdomnego, który nigdzie już nie musiał jechać. Kiedy odpadasz z wyścigu ten oszalały świat po prostu tobą gardzi. Wskazuje cię palcem niczym przestrogę. Zobaczcie „tego tam” jak on nic nie znaczy, >> jak << nic już nie reprezentuje. Przegryw! Śmierdzi! Wygląda jak gówno! To nie człowiek – to zwierze! Lump! Żul! Margines! Patologia! Do gazu, do zmazu z pixelozy społecznego skażonego organizmu klatkowego – ludzi, którzy każdego (bożego przecież) dnia zagryzają się z uśmiechem w walce o tak zwany lepszy (z) byt i przed ich prawdziwym obliczem ratuje nas jedynie marna szkarłatna litera prawa, bowiem o prawie, jak wiemy, najlepiej wyraził się Józef K:

„Mieć taki proces, znaczy już go przegrać.”

Za oknem jesienna nicość. Wiatr smaga lica podróżnych z nikąd do nikąd, wietrzy ich przeładowane nadmiarem bezużyteczności głowo – mózgi, które już wyczuwają, że nie są mistrzami świata, że czart gpt skrobie ich po neuronowych piętach i rzyga bez umiaru sraczką „inteligencji” za nich i w ich imieniu. Na początku było śmieszne. Teraz już nie jest. Teraz się boją i panikują, bo jak tak dalej pójdzie – czeka ich ta sama bezdomna woń i ta sama pogarda w oczach tych, którzy staną się wcześniej czy później jak oni. 99% odpadu. Fjuczer panie! 

Bo, drodzy czytelnicy, te pirackie opowieści są o tych, którzy nigdzie już nie idą w (, że tak powiem) metafizycznym sensie. Bez nadziei z absurdalnym bananem na ryju, są dla tego wiecznie zajętego świata jakimś kurwa wręcz rebusem. Meta  – apokaliptyczną Zagadką. 

No nie 

wiadomo. 

Stacja docelowa nie istnieje. 

Tak zwany Null. 

Nie ma punktu „osiągnięcia” tej mitycznej wiecznie trwającej ekstazy za którą gonią „uduchowieni nowej ery”. W istocie era wcale nie jest nowa. To tak zwana „powtórka z wątpliwej rozryrywki”, która ostatecznie przecież rozrywa cię na strzępy. Czyż nie? Za zakratowanym oknem rozdrapana buda „Łódź Chojny – ŁCh1”. Kołyszący się od wiatru marnej historii znak „stop”. To tutaj na tych Chojnach Pirat spędził wiele wiele pixeli swojego symulakrum szukając chuj wie czego. Nie znalazł. Trzeba uściślić, bowiem życie w  symulacyjnym pixelu jest nauką ścisłą. Ścieśnięta dupa w egzystencjalnym potrzasku. W postmodernistycznej literaturze po obozach zagłady i promocjach w makdonaldzie, po Pynczonie Dżojsie i Kafce twój system nie jest już zdolny do wielkiej realistycznej powieści rozpisanej na instrumenty wielogłosu epok i pokoleń, ponieważ zdajesz sobie sprawę z umysłowej fikcji jaką reprezentujesz, że jesteś wymyślony jak wszystko. Że halucynujesz bez ustanku, że ci się wydaje bardziej i śmielej niż tym, którzy byli przed tobą, że masz pamięć ruskiej gry w łapanie jajek. Różnica jest taka, że oni nie mieli w sobie jeszcze tego wirusa, tej choroby nieśmiertelnej, która się przenosi z życia na życie. Z pixela na pixel. 

Człowiek, który utonął. Żagiel błądzący po pustej zatoce, oczekujący, by opuchły tobół wypłynął na powierzchnię i odwrócił ku słońcu wzdętą twarz, białą jak sól. Oto jestem.


James Joyce, Ulisses

Oficjalnie dla świata upojonego swoim materialistycznym urojeniem jesteś:

Przegrywem. 

Kimś kogo nawet nie ma w ewidencji zasobów ludzkich o średnich i wyższych dochodach. Nie figurujesz już w żadnym urzędzie, na żadnym stanowisku nie masz stołka i biznesu do kręcenia, nie masz zdolności kredytowej i budującej afirmacyjnej wizji przyszłości w której większość lokuje swój ego – produkt. W istocie jesteś jak przestrzeń pozabawiona granic. Kosmiczny Wędrowiec, którego domem jest Obecność. Zawsze dobrze się czujesz blisko torów, traktów komunikacyjnych, na dworcach, lotniskach i terminalach. Wszędzie tam gdzie czuć, że droga wciąż jest otwarta i wolna. 

Trzeba przyznać w kontekście tego „co za oknem” brzmi to jak jakiś słabo podsmażony żart, bowiem jak widać jest dość surowo – nie oszukujmy się szanowne panie i drodzy panowie, którzy przecież wciąż wierzycie, że oto przed wami wciąż wyświetlany jest realny świat w którym czeka was tak zwane; „szczęście i spełnienie”. W istocie jest to zabieg reklamowo – marketingowy waszej własnej świadomości w stanie pomiędzy do którego trafiamy kiedy piksele tego życia się wyczerpią i znów przez chwilę przejawi się tak zwane „czarne światło” lub rzadko rozpoznany „brzask podstawy”. Bowiem jak zostało w pismach ukazane: 

Król Dźa­naka do Su­la­bhy: Jak na za­ora­nym i pod­la­nym polu wy­kieł­kują ro­śliny z po­sia­nych na nim na­sion, tak w tym fi­zycz­nym ciele (pole ciała), z po­wodu za­sia­nia w nim po­myśl­nych i nie­po­myśl­nych na­sion uczyn­ków, wy­kieł­kuje od­po­wied­nia karma, która za­owo­cuje ko­lej­nym na­ro­dze­niem. Po­dob­nie jak upra­żone na­siona tracą zdol­ność kieł­ko­wa­nia (abi­dża) i na­wet po za­sia­niu w ży­znej ziemi nie kieł­kują, tak osoba kro­cząca ścieżką wie­dzy prze­mie­nia wszyst­kie swoje po­myślne i nie­po­myślne czyny w po­stać, która nie wyda owo­ców (abi­dża).

Ma­ha­bha­rata, Śanti Parwa

…bowiem, tak o nie wydanie kolejnych owoców nam tu chodzi w całej tej opowieści dziwnej mroczno – śmiesznej treści. Jest to A – karma. Proces wylogowania z materialistycznej maszyny bezustannego cierpienia. Tym tutaj będziemy się zajmować i tutaj następuje hakowanie słowa PRZEGRYW w nowe znaczenie. Koniec końców (nie ma co do tego złudzeń) większość tych WYGRYWÓW obudzi się z ręką w piekielnej dupie w komisie duszy pod zastaw – kiedy złudzenia zostaną już ostatecznie wyprzedane, bowiem materialistyczny sen dobrobytu i spełnienia, który śnimy poprzez hipnozę gównianych mediów, rozpada się z dnia na dzień i z godziny na godzinę. Dlatego my w Analogu jesteśmy w innej mentalnej lokacji, a miasto Łódź jest do tego idealne. Ten dworzec „nigdzie” spowity mgłą z którego nie pojedziesz Dalej, a zamiast tego zaprosimy cię w podróż Głębiej, której celem jest ostateczne przekroczenie ludzkiej kondycji. To będzie opowieść o Transcendencji, bowiem tylko to warte jest grania w tą grę. Nie ma i nie było innego celu, a łodzią, która pozwoli przepłynąć ten ocean gówna jest Odwieczna Dharma. 

Wyzwolenie z Gry jest strategią Przegrywa na którego (jak wiemy) samsaryczna maszyna kładzie lachę, bowiem liczą się dla niej ci, którzy mają wgrany program rywalizacji i zwycięstwa, ponieważ to dzięki nim >> maszyna pracuje << na pełnej kurwie. Gracze są w ciągłym ruchu napędzani spazmatycznym pragnieniem i absurdalną ambicją rozlokowani poprzez karmiczną zasługę w różnych statusowych i psycho – fizycznych lokacjach i tak pewni, że „mogą więcej”. W całym tym omamieniu zapominają, że tak czy inaczej zostanie im odebrane wszystko, prócz tego co zrobili, bowiem to idzie za nami jak cień. Wraz z Zamuleniem Matrycy przez Ignorancję postępuje Proces Degeneracji podzielony na cztery etapy (dewanagari): 

SATJAJUGA TRWAJĄCA 1 728 000 LAT

TRETAJUGA TRWAJĄCA 1 296 000 LAT

DWAPARAJUGA TRWAJĄCA 864 000 LAT

KALIJUGA TRWAJĄCA 432 000 LAT.

I tak się składa, że jesteśmy w ostatnim najbardziej dewastacyjnym cyklu, który jednocześnie (paradoks) jest najlepszym czasem dla szybkiego wyzwolenia z samsarycznej egzystencji, ponieważ jest coraz mniej „atrakcyjnie” i nasze życie w coraz większym stopniu staje się jedynie cierpieniem. Rolą tego bólu jest uświadomić nam czym w swojej esencji jest wyrok w materialistycznym więzieniu. Jednak problem polega na tym, że wraz z tym upadkiem chorujemy na duchową amnezję i mamy wyjebane na Dharmę – tak jakby wciąż było nam mało cierpienia. Jednak na spokojnie cykl demona Kali dopiero się zaczął, a już (jak czujemy i widzimy) jest grubo, a będzie z całą pewnością jeszcze bardziej i bardziej tłusto. Ostatecznie będziemy się rodzić jedynie po to by się pożerać. 

Jednak na tą chwilę, choć wojna za wojną i trend za trendem możemy zacząć;

po pierwsze rozpoznać gdzie tak naprawdę żyjemy 

i…

zacząć proces zdobywania Wiedzy Transcendentnej, czyli takiej która może nam pomóc w dość trzeba przyznać chujowym położeniu, bo… liczyć na kokosy w płonącym uciech ogrodzie, to tak jakby… 

Wybaczcie dosadność: nasrać sobie do ryja. 

Poziom naszego zamulenia możemy rozpoznać po stopniu zauroczenia – zaczadzenia tak zwaną współczesnością i naszą naiwną wiarą w tak zwany „postęp”, który niby jest i niby postępuje. Jednak w rzeczywistości stajemy się coraz większymi debilami i ujeżdza nas imponująca i wręcz spektakularna głupota, która przybiera formę „inteligencji” która jest wysrywana przez maszyny jak pasza dla świń. Owa „inteligencja” jest remiksem hitów które przez ostatnie wieki tak dumnie „stworzyliśmy” i gramy jako hipnotyczny trans w globalnej dyskotece tamasowej guny. Taniec serca połamaniec. Break dance macabre. Influenserzy ostatecznego rozpierdolenia. 

Łał.

Joł. 

Wybaczcie język…, ale – wulgarność stała się usankcjonowaną przez tamas formą kontaktu i relacji. Bohaterami opowieści najczęściej stają się ludzie upadli, cyniczni i okrutni. Fascynacja złem staje się trendem, a epatowanie nim staje się sposobem na wybicie. Pięć sekund uwagi przemielonej przez Maszynę masy dla której głód wrażeń jest formą istnienia. Dej donejta – a zejdę jeszcze niżej. Macanie dna stało się strategią biznesową. Podziwiamy ludzi pozbawionych w coraz większym stopniu cech ludzkich. To nas kręci. To nas nęci;

Rozkład. 

Dlatego bycie Przegrywem w prawdziwym sensie jest uleganie tym dewastacyjnym tredom i urokowi Maszyny z jej mechaniczną inteligencją, której brak jest serca i mądrości. Dlatego tym co się teraz naprawdę liczy jest wzmacniać w sobie wszystko to, co jest zaprzeczeniem dominujących tutaj programów negatywizmu. Uświadomić sobie, że nie jesteśmy bogami, że obietnice samsary są ułdą i snem wariata. Tak naprawdę potrzebujemy pomocy Prawdziwego Boga i Prawdziwej Mądrości. Wymiaru, który przekracza materialistyczną Grę. Potrzebujemy uznać swój status upadku, swój rzeczywisty dość niestety żałosny stan. Zaprzeczyć narracji Czarnych Magów, która wzmacnia fiksację na naszej fałszywej tożsamości i naszym materialistyczny statusie, bowiem koniec końców nic z tego nie zostanie. Jak pisałem wyżej;

Null *

Status „Przegrywa – Nulla” daje ci wolność. Brak ambicji względem tego świata hakuje wszystkie jego dualistyczne kody pragnienia / niechęci i ukazuje, że pod „tym” jest znacznie większe „coś” czego aparatura Mózgogłowia nie jest w stanie postrzec, ponieważ jest zaprogramowana. Jest Maszyną skalibrowaną na bezustanną pracę w polu zmysłów i konceptualizacji. To nie może się skończyć samo z siebie. Wyzwolenie wymaga poznania i zastosowania Odwiecznej Dharmy, która wciąż jest obecna w tym wymiarze. To jest ważniejsze niż wszystko inne. Jej fragmenty obecne są w każdej tradycji – jednak esencja wymaga Autentycznego Mistrza – kogoś kto naprawdę ją urzeczywistnił. Znaleźć kogoś takiego to wygrać los na karmicznej loterii – jednak w rzeczywistości takie spotkanie jest wynikiem niezliczonych zasług. Nie sposób określić wartości takiej relacji w samsarycznych parametrach. 

Pirat był Null’em w wewnętrznym sensie w coraz większym stopniu co oznaczało, że tworzył mylny komunikat dla Maszyny. To jak „prezentujemy” się  w zewnętrznej warstwie tej Gry absolutnie nie ma znaczenia – bez problemu możesz być; bogaty, zaradny i błyskotliwy – brakiem zrozumienia jest myślenie, że musisz być biedny czy żyć na marginesie. Przegryw to haker gry >> prze – kroczyć << jej kody i założenia. 

Uczynić swoją i wyjść poza wygraną i przegraną. 

Zniknąć z Pola. 

Dlatego twoją taktyką jest skromność, oddanie Duchowi i pokora. Twoją Mocą jest Mądrość i Współczucie, a twoim celem jest nieustanna praca dla innych, bowiem to niszczy nasze utożsamienie z fikcyjną postacią w Grze – wychodzisz z niej wewnętrznie i jesteś w pewnym sensie niewidzialnym, bowiem Maszyna widzi tylko to co zewnętrzne i tylko to kataloguje podczas profilowania. Dlatego sława czy popularność w tamasowej cywilizacji jest tym co nie pozwoli ci wyjść z zaprogramowanej postaci. To Klątwa, która cię zapętli w Obiegu Absurdu. Nie możesz zasnąć, choć jesteś zmęczony i śpiący, ponieważ sen, który tam dla ciebie mają jest koszmarem. Musisz się bez ustanku budzić z hipnozy na wszelkie możliwe sposoby. 

Dokonać Wielkiego Czynu. 

Obudzić samego siebie. 

Otworzyć oczy i serce.  

Nie uciekać w sztuczną i fałszywą „duchowość osiągnięć”, która czyni z nas balony łatwe do nawigacji i przebicia. Być tym czego nie widać, czego nie można użyć jak towaru dla zniewolenia. Odnaleźć swój własny rytm. Zaufać sobie. Docenić własne życie i doświadczenie i koniec końców być naprawdę sobą – żadną marką osobistą na rynku surowców wtórnych – na złomowisku dusz. Nie jebać systemu tylko go naprawdę zrozumieć i użyć w dobrym celu, bowiem rewolucja pożera własne mioty, później się krztusi i wymiotuje jeszcze większym zniewoleniem. Przemoc nigdy nie uczyniła ten świat lepszym miejscem w swojej istocie jest wirusem negatywizmu, który niszczy w nas to co najbardziej wartościowe i wrażliwe. Musimy wiedzieć, że proces zezwierzęcenia istoty ludzkiej będzie postępował, bowiem jest w nas coraz mniej Dobra i jesteśmy coraz bardziej obojętni wobec drugiej czującej istoty. Ten proces ma swoje zbiorowo – karmiczne parametry i trajektorie. Jest w pewien sposób kwantowy, bowiem polega na prowokacjach potężnych klas istot spoza widzialnego wymiaru. Nasza sztuczna inteligencja Mózgogłowia śmieje się z tego i nie wierzy w istnienie niczego czego nie potrafi postrzegać na poziomie materialnym. To oznacza, że jesteśmy coraz bardziej prymitywni i jednowymiarowi. 

Ludzki świat bez duchowości staje się światem okrutnym i pozbawionym sensu. 

Dlatego my w Analogu wciąż bez ustanku staramy się chronić Ducha, bowiem jest on naszą drogą Wyjścia i naszym Odkupieniem. Materializm w ostatecznej formie to nekrós – „martwy”, filía – „miłość”. Dlatego nie podążaj za trendem masowej psychozy – narkozy – bez ustanku szukaj drogi wrażliwego serca – tego co jest większe od twojego poczucia urojonej sprawczości, bez ustanku ucz się służby dla Ducha, bowiem kto przyjmuje rady niebios bez ustanku powiększa swoje siły. Kiedy naprawdę poprosisz Boga o wsparcie bez wątpienia otrzymasz je. Nasz upadek wynika z pychy, bowiem Bóg nie umarł – stał się nieobecny za sprawą naszej arogancji i narastające bez ustanku cierpienie jest tego konsekwencją. Rolą tego Bólu jest nas obudzić z urojenia o naszej wielkości. To jest funkcja tak zwanej „apokalipsy”. Chodzi o przywrócenie relacji z tym co jest transcendentalne możemy to nazwać; Bogiem, Absolutem, Wielkim Duchem. Nie jesteśmy powołani do władzy. 

Jesteśmy powołani do Służby Istnieniu.

Nazwane jest to Drogą Oddania lub Szczodrości. 

Kiedy brak jest już w tym wymiarze Prawdziwej Miłości…

Nie ma dla nas już tutaj miejsca.   

Pirat „na partyzanta” kiedy wieczorne niebo nabrzmiało purpurą na wiadukcie nad ulicą Rzgowską rozwiesił białe prześcieradło z napisem:

„NULL”. 

Przemyśl to w drodze którą zmierzasz do…

„CELU.”


*Null (ang. nic, zero) to termin oznaczający brak wartości, pustkę, lub nieokreśloność, powszechnie używany w programowaniu (jako wskaźnik braku danych), bazach danych (SQL). W kontekście technicznym symbolizuje zerową wartość liczbową lub nieistniejącą informację, w bazach danych oznacza, że dane nie są znane. Brak wartości: Oznacza, że zmienna nie wskazuje na żaden obiekt. Znak sterujący: W systemach kodowania (ASCII, Unicode) jako znak wypełniający. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

NULL

Galeria

„STARY ŚWIAT JEST DEMONTOWANY, ZARÓWNO FIZYCZNY, JAK I NIEMATERIALNY, ABY ZROBIĆ MIEJSCE DLA NOWEGO ŚWIATA HYBRYDOWEJ, WSZECHOBECNEJ, WSZECHOBECNEJ I ZAWSZE WOJNY. CELEM JEST UTRZYMANIE STATUS QUO NA RAZIE, MIMO ŻE PREFEROWANĄ DROGĄ BYŁOBY ODZYSKANIE HEGEMONII I JEDNOBIEGUNOWOŚCI.”

(…)

„Metoda kolonialna, obecnie stosowana wobec ludności Zachodu, znajduje swój wzór w tym, co filozof Enrique Dussel identyfikuje jako fundamentalny mechanizm samej nowoczesności. Jego analiza podboju kontynentu amerykańskiego ujawnia, że ​​jawna przemoc wymaga logiki sakralizującej :

„Bóg zapewnił fundament dla ich przedsięwzięcia… Bóg jest zatem wykorzystywany do legitymizacji działań, które nowoczesność uznałaby za czysto świeckie… Musieli kontrolować rodzime wyobrażenia, zastępując je nowym religijnym światopoglądem”.

Dussel odkrywa proces, w którym dominacja i kolonizacja to coś więcej niż przejmowanie ziemi lub ciał jako zasobów, ale całkowite zastąpienie jednego narracyjnego wszechświata innym. Aby zawładnąć tym, co fizyczne, musisz najpierw podbić to, co wyobrażone i zniszczyć to, co stare. Jednakże ta logika narracyjnej tabula rasa nigdy nie była wyłączna dla odległych brzegów. Jak szczegółowo opisuje Silvia Federici w książce Caliban and the Witch , ten sam zestaw narzędzi, wymuszający sztywne dychotomie, niszczący więzi wspólnotowe, kryminalizujący alternatywną wiedzę, był stosowany wewnętrznie w Europie podczas polowań na czarownice, aby zdyscyplinować pracę i reprodukcję, tak jak był stosowany zewnętrznie w obu Amerykach. Zatem w istocie jest to jedno i drugie: kontrola zasobów i samego światopoglądu. Nie można zrobić jednego bez drugiego.

Dziś ta trwała metastruktura, dychotomiczny światopogląd, który uświęca wyzysk poprzez podział rzeczywistości na wyższą/niższą, cywilizowaną/dziką, porządek/chaos, zakończyła swoją nieustającą trajektorię. Stanowi ona obecnie uzasadnienie dla nowego, wewnętrznego projektu klasowego, przedstawiając fundamentalną walkę elit z nieelitami (lub kapitału i pracy) jako bitwę metafizyczną. Ta manichejska perspektywa uzasadnia systematyczny demontaż rywalizującej kosmologii niedychotomicznego światopoglądu współpracy, wspólnotowości i dobra wspólnego.”

Nel Bonilla –  jest doktorantką specjalizującą się w socjologii migracji, geografii społecznej i studiach nad konfliktami. Kończy rozprawę o relacjach między przestępczością zorganizowaną a migracją.

WORLDLINESLETTER.SUBSTACK.COM >>

ROZMOWA: OD BUNKRA DO WIELOBIEGUNOWOŚCI >>

Pierwszy wrzaskliwy świst fabryczny rozdarł ciszę wczesnego poranku, a za nim we wszystkich stronach miasta zaczęły się zrywać coraz zgiełkliwiej inne i darły się chrapliwymi, niesfornymi głosami, niby chór potwornych kogutów piejących metalowymi gardzielami hasło do pracy.

Władysław St. Reymont, Ziemia obiecana

CZY SŁYSZYSZ PIANIE KURA?

Oczywiście jesteś też jednym z nich. Przecież zdradza cię twoja mowa. Wtedy on zaczął się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka! I zaraz kur zapiał. Wtedy Piotr przypomniał sobie słowa Jezusa, który powiedział mu: Zanim jeszcze kur zapieje, trzy razy się Mnie zaprzesz. I wyszedłszy na dwór, począł gorzko płakać.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu

Pracownia Róży pachniała czymś więcej niż tylko serpentyną i farbami. Przez okno napływał świat: jego szaleństwo i zagubienie, jego rozgorączkowanie i ta głęboko ukryta magia – to co tam jest zadeptane przez miliardy nieuważnych kroków. Szybko zapadał mrok. Powietrze było suche i wypełnione oddechami. Na parapecie siedział czarny kruk, którego nazywała Marcel. Był jej bliski. Znali się i potrafili rozmawiać, choć świat był głuchy na ich słowa i pieśni. W wazonie na stoliku były gałązki magnolii, wciąż żywe i pachnące. Tworzyła pigmenty z kwiatów, które zbierała wiosną, latem i wczesną jesienią. Było ich coraz mniej i ich zapach był coraz słabszy.

Umierały.

Była alchemikiem. Tworzyła wizje. Łączyła ogień pasji – działania i wodę uczuć w obrazy, które wyzwalały poprzez widzenie, jeżeli rzecz jasna byliście gotowi. Jednak po prawdzie mało kto był, bowiem ludzie żyli za pancerną szybą w odległym dla niej świecie Mózgogłowia i przestali widzieć. Jedynie patrzyli. W jej snach to miliony cieni snujących się po nieskończonym labiryncie w zagubionej przestrzeni zawieszonej pomiędzy światami. To tutaj wszyscy żyliśmy zupełnie nieświadomi i pozbawieni prawdy. Tęskniący za przejściem, za drogą.

Za powrotem.

Róża była częścią Ekipy. Teraz byli w trakcie dużego hakerskiego projektu w przestrzeni miejskiej. Na biurku leżały szkice i zdjęcia. Wszystko trzeba było dobrze zaplanować. To nie było zgodne z prawem Mózgogłowia i jego agentów. To było hakowanie działanie, którego zadaniem jest zmiana umysłowego oprogramowania i zaburzenie mechanicznej percepcji. Wybicie więźnia z algorytmu zniewolenia. Uczynienie niewidzialnego widzialnym, niesłyszalnego słyszalnym, nieobecnego obecnym. To jest praca ekipy „Czarnego Koguta”.

Z mroku ku światłu.

Czujność. Mądrość świętego gniewu, początek świtu prawdziwej przebudzonej świadomości. Przywołanie burzy, której zadaniem jest oczyścić i przynieść nowe. Na ten świat rzucono klątwy językiem mroku. Zwodzenie. Nazywanie białego czarnym i dobrego złym. Mędrcy w łachmanach, głupcy na stanowiskach. Pożądliwość udająca skromność, pyszniąca się w sprofanowanych świątyniach, które przemieniono w miejsca akumulacji energii czystego, prostego serca i uczyniono z niej narzędzie zniewolenia poprzez manipulację rytuałem. Dla tych, których ukształtował mechaniczny stary świat.

Jednak teraz nowy technologiczny bożek – demiurg, złoży w całopalnej ofierze te relikty przeszłości, bowiem on jest nową wszechobecną inkarnacją starego boga, który trzyma w szponach ten oto „nowoczesny algorytmiczny świat”. Zmienia jedynie skórę, odradza się poprzez ten odwieczny moduł Ignorancji, który stanowi nić spajającą całe to Mroczne Królestwo, które teraz chce być w pełni zautomatyzowaną Ubojnią Życia.

Nieświadomość jest Królem i Władcą, który będzie dzielić w nieskończoność, aż do ostatecznego rozpadu, bowiem nie zostanie już nic co jest zaprogramowane, nie zostanie już nic co ma w sobie Moc by odwrócić klątwy.

Przyjrzyj się czym tak naprawdę malowany jest obraz, który widzisz. Co jest w pigmencie. To hiperrealistyczne oszustwo zmysłów. Sztuka symulacji. To program tworzy w czasie rzeczywistym ten obraz. Obraz w którym żyjemy i umieramy nieświadomi jego sztuczności, nie mając pojęcia kim jesteśmy w tym wszystkim, bowiem to coś pisze nam los, choć mamy złudzenie wolności i aktów samostanowienia. Mamy złudzenie rzeczy istotnych i nieistotnych. Jednak tak naprawdę to są dane krótkotrwałe i długotrwałe wgrane w nasze umysły. Koncepcje, które nas zajmują nie są nasze – to zero jedynkowe zapisy kodu, który algorytm Mózgogłowia uruchamia w naszej świadomości i tworzy mentalny kontent. Przez cały czas poprzez nasze zmysły gromadzimy – zasysamy wrażenia – surowe dane. Pigment – coś z czego się tworzy narrację – opowieść w naszych głowach. Coś co buduje sensy i bezsensy, wszelkie iluzoryczne mapy orientacyjne w czymś co ze swojej własnej natury jest nieskończone i pozbawione jakiejkolwiek logiki. 

To Otchłań.

Mózgogłowie stworzyło poprzez miliony lat ewolucji i zdolności do samo – refleksji. System operacyjny. System segregacji kontentu. Jednak najpierw stworzyło interfejs – poczucie podmiotu zdarzeń. Punkt od którego rozpoczyna się segregacja danych w Otchłani. Otchłań jest pozbawioną jakiegokolwiek ja hiperprzestrzenią, która nie ma początku. Jest Podstawą z której / w której rodzi się i manifestuje wszystko. Galaktyki, planety, systemy gwiezdne, organiczne życie powstałe na bazie przyczyny i skutku, przestrzeń psychiczna i świadomość, robactwo, które będziecie jeść kiedy skończą się indyki na święta dziękczynienia. To nas wypluwa i to nas konsumuje kiedy ciało podlega rozkładowi i staje się żerowiskiem istnienia. Całe Gastropolis jest iluzją powstałą z tej / w tej Otchłani. Istnieje zasób – Energia. To Ruch. Przemiana – podstawowe i najważniejsze prawo, które pozwala na Istnienie. Nic nie jest i nie może być trwałe, dlatego w istocie nie można niczego osiągnąć, niczego zatrzymać, nie można do niczego dotrzeć, bowiem to wszystko zmienia się w naszej własnej świadomości – nie ma tego nigdzie na zewnątrz nas. To wszystko jest w tobie, w twojej wersji Otchłani. Dlatego nie możesz uciec przed tym czym jesteś, bo wszystko to co cię warunkuje i więzi – cały ten tak zwany system, przeciwko któremu jesteś i na tym budujesz poczucie siebie – jest Tobą. To Odbicie.

Podmiot jest parkiem rozrywki – wielkim nieskończonym w czasie i przestrzeni gabinetem luster w którym Ja widzi miliardy „innych” ja, które wydają mu się różne od niego, co jest tylko złudzeniem, które służy tworzeniu tak zwanych osobowości. Osobowość powstaje z różnicy. Szukanie różnicy jest tym co „ja” robi przez cały czas, bowiem proces ten zapewnia mu przetrwanie. Masz trzy drogi. Drogę zaprzeczenia, potwierdzenia i drogę obojętności. Możesz chcieć, nie chcieć i może ci to być obojętne.

Obojętność ma w sobie pewien potencjał, bowiem stoisz w pewnym sensie po środku pomiędzy skrajnościami: tak i nie. Już nie potwierdzasz i nie zaprzeczasz. Jednak to choroba braku energii, motywacji, to choroba przyszłości, która już infekuje nieskończoną ilość istnień. To jest konsekwencja Przeładowania danymi. Przekarmienie kontentem. To jakość Tamas. Brak woli. To depresyjny stan umierania za życia. Psychologiczny, mentalny i fizyczny portret niewolnika przyszłości Człowieka – pokarmu pozbawionego przez Maszynę energii. Wydrenowanego z życia. Dlatego powstaje tyle filmów o zombie.

To przyjdzie, bo już idzie.

Energia przychodzi wraz dziećmi i zwierzętami. To one zasilają ten wymiar, bez nich to była by martwa kraina martwych ludzi. Była skumulowana we wszystkim całym biologicznym życiu, jednak w wyniku dewastacji ta energia ma słabą jakość, jest pozbawiona Mocy. Paliwa kopalne to nadnercze ziemi w których jest zmagazynowana zasilająca to wszystko energia. Cywilizacja jest zasilaniem krzesła elektrycznego podczas egzekucji samego siebie. Będą przychodzić tu dzieci, które będą do tego stopnia nieczytelne dla nas, że nie zdołamy ich użyć jako surowca do zasilania tej Maszyny. Ich komunikacja będzie wewnętrzna zupełnie niezrozumiała. Jesteśmy gatunkiem człowieka, który musi odejść. Po nas przyjdzie coś innego, coś co lepiej czuje i rozumie.

Wszyscy z Ekipy byli po procesie inicjacji, która daje wgląd w prawdziwy obraz świata. Budzi ze snu. Jest to ze wszech miar bolesne i wstrząsające wydarzenie, jednak jego intensywność w dużym stopniu zależy od poziomu zamroczenia przez sztuczną świadomość i maszynową wizję świata. Wszyscy z nich inkarnowali tutaj w pewien sposób świadomie, by kontynuować podjęte Wielkie Dzieło, które trwa od początku Upadku w Czas, we władanie Saturna.

Struktura. Spowolnienie. Zagęszczenie. System zarządzania zniewoloną świadomością. Odcięcie połączenia. Stworzenie Obiegu Zamkniętego – Maszyny Inkarnacyjnej. Upadłe Istoty, Gwiazdy, Anioły. Iluzja trwałości. Formy, która zaczyna dominować, definiować i powielać samą siebie. Kod biologiczny organizmów żywych zaprogramowany na ekspansję i dominację, na walkę i tworzenie systemów podległości. Ten prymat stworzył okultystyczno – ezoteryczną strukturę sieci zniewolenia. Stworzył władzę Czarnych Magów i jemu są oni podlegli. To ich mroczny Bóg Kontroli.

Wojna. Pieniądz. Seks. Trzy podstawowe narzędzia, które używane są od eonów.

Wiedza niesie zarówno wyzwolenie jak i zniewolenie. W tym wymiarze, na tej planecie Wiedza została ukryta i wykorzystana przeciwko Istnieniu. Monopol tej wiedzy stworzył skrajnie egoistyczne byty, które stworzyły swoje nieprzerwane linie utrzymywania i przekazywania władzy. To mroczny hermetyzm. W istocie to co wydaje się nam „naturalne” jest Klątwą Programu wgranego w tą matrycę bardzo dawno temu. Bardzo długi Wiek Żelaza, którego cechą charakterystyczną jest brak wolności i świadomości, bowiem jedno nie może istnieć bez drugiego. To cykl, który kończy i jednocześnie zaczyna. To Koniec – Początek, którego kulminacją jest Punkt Zero. Jego ostatecznym przejawieniem jest człowiek – maszyna – zespolenie biologii z technologią.

Mamy to.

Tutaj jesteśmy.

Nie można tego zatrzymać. To musi dojść do swojego kresu, do momentu triumfu – upadku. Do krańca Formy. Jedyne co można robić w tym czasie to za wszelką cenę utrzymać Świadomość Serca. Nie upaść w Materializm. W bezsens. To daje zrozumienie Cyklu, bowiem dla istot tak kruchych i nietrwałych nie możliwym jest postrzegać Cykle, nie możliwym jest rozumieć w jaki sposób tak wielowymiarowe i złożone procesy i zjawiska wschodzą we wzajemne relacje i związki przyczyn i skutków.

Szaleństwo posiadania jest źródłem tak zwanego „zła” – to jest pigment który stworzył ten obraz, który mamy przed oczyma. To rodzi przemoc i zazdrość, rodzi smutek, żal i nienawiść. Brak tego jest prawdziwą wolnością. Jest tym co wyzwala z tego więzienia. Kiedy nauczysz się tracić i widzieć w tym prawdziwy Dar jesteś na autentycznej ścieżce, bowiem tego uczy nas ten świat. To jest jego Nauka. Jednak my nie chcemy jej przyjąć i zaakceptować. Chcemy być, mieć i panować. Dlatego będziemy cierpieć w nieskończoność, bowiem tym właśnie jest Ignorancja, tym jest brak rozpoznania prawdziwej natury tego świata. Pokora wobec tego rodzi prawdziwą mądrość i współczucie, bowiem widzisz ten daremny i skazany na porażkę nieustający wysiłek, który koniec końców nie ma najmniejszego sensu, bowiem w świecie Formy: szczęście = cierpienie. To jest całe równanie oparte na prawie przyczyny.

To jest Inicjacja.

Wgląd.

Sześcian. Sześć wymiarów uwarunkowanego Istnienia po których krążymy bez początku. Poprzez miliardy form i ich rozpad dochodzimy w końcu do Rozpoznania. Przebudzenia z Wielkiego Śnienia. To jest Dar Postrzegania. Dar Prawdy, której na próżno szukać w tej zaprogramowanej maszynie, w ciągłej rotacji po wymiarach tego Koła, bowiem to Obietnica Posiadania pcha nas wciąż w ten Obrót. Płodzi nas Ojciec Pożądanie i Matka Niewiedza, wychowuje nas Maszyna, karmią media paszą mdłą i bez wartości, nic co nam tutaj obiecano nie może się naprawdę spełnić i urzeczywistnić, nic czego się dowiemy nie zostanie z nami, nikt nie będzie dla nas wiecznym kochankiem. To jest prawda tego Miejsca, która jest kluczem otwierającym prawdziwą Mądrość.

Jednak każdy „Mrok” ma swoją jasną stronę, ma swoją funkcję i tak jest również w przypadku Saturna. Uczy on nas jako Wielki Mistrz – Planetarne Ciało dyscypliny i odporności w ten sposób tworzymy własną Moc, ponieważ jest on tak naprawdę naszą Pracą i pochodzi z naszego doświadczenia. Jej podstawą jest to co przeżyte i wykrystalizowane w procesie rozpoznawania i pracy z ograniczeniami, przeszkodami, z tym co każe się zatrzymać w samozadowoleniu. To ten, który inicjuje w naturę zagęszczonej energii, ku wtajemniczeniu. To solidna duchowa praca z naszą realną sytuacją taka jaka jest, bez możliwości uniku, bowiem moc „Władcy karmy” w tym względzie jest bezlitosna, a jego wyroki nie podlegają negocjacji. W tej brutalnej szkole ziemskiej odkrywamy prawdę o potencjale istoty ludzkiej i tym co ją przekracza. To jest próba naszej determinacji, bowiem w tym wymiarze „trudne” stanowi proces wysokiej jakości, ponieważ w ten sposób sprawdza naszą wolę. Zatrzymuje cały czas szepcząc „poddaj się”, „odpuść”, „nikt tego nie chce”, „nikt tego nie potrzebuje”, „to bez najmniejszego sensu” wprowadza do naszego systemu wirusa samo zwątpienia i czym dalej jesteśmy na Drodze tym naciska bardziej.

To ściana złudzeń w którą uderzamy wciąż i wciąż, myśląc, że ten świat jest nam coś winien, za naszą ciężką pracę. Jednak tak naprawdę jedyne czego chcemy to uwagi, chcemy być dostrzeżeni, uwiarygodnieni, chcemy coś znaczyć w oczach innych. To jest naturalne z punktu widzenia tego świata, jednak z punktu widzenia Wyzwolenia to wciąż ten sam łańcuch, to samo zniewolenie, bowiem im mocniej siebie uwiarygodnisz tym mocniej zniewolisz w sobie to co naprawdę istotne. Duch przekracza role i uniformy i w pewnym momencie zrozumiesz, że nie dostaniesz tego co chcesz, dostaniesz to czego nie chcesz. Wolność od bycia kimś.

Ciężki los to ciężka nauka. To przepracowanie tego co lekceważymy, czego nie szanujemy. To lekcje dla fałszywych mistrzów, których zdominowała pycha i duma, brak szacunku i pokory. To brak cierpliwości i czystej wiary. Brak skromności. Droga jest rozpoznawaniem złudzeń. To odbicia pozbawione własnej energii, tym co je ożywia jest nasza świadomość i uwaga. Tym co je przekracza jest prawdziwa mądrość, która powstaje w wyniku odrobienia własnych lekcji. Wtedy możemy je widzieć, zamiast im ulegać. Możemy je przekroczyć. Zintegrować. To rodzi Prawdziwą Moc.

Świadomość postrzega „rzeczywistość” przez bramę księżyca, poprzez złudzenia. To charakteryzuje naszą percepcję. Saturn jest tym co każe nam te złudzenia rozpoznawać, jest „Strażnikiem Progu Poznania”. Jego pracą jest odzieranie nas ze złudzeń i jest w tym programowo bezwzględny. Nieskończony świat złudzeń to Otchłań, która wraz z Eonem – Wieczystym Czasem poprzez Chaos Mroku i Światłości, który wciąż się poszerza wraz z wzrostem naszej niewiedzy i pomieszania, bowiem coraz mniej jest tych Którzy Widzą. Dlatego nic w swojej istocie nie jest jedynie dobre czy złe, nic nie posiada ostatecznej natury, ponieważ wszystko jest przez nas postrzegane i doświadczane w formie odbicia. Podobnie jak słowo, które jest jedynie nazwą nie rzeczą samą w sobie i tworzy kolejny poziom złudzeń, który ostatecznie nie ma końca, bowiem wraz z Nazwą powstaje osobny równoległy świat, który jest już tylko złudzeniem.

Słowa – Nazwy rodzą światy.

Symbole – Liczby tworzą Kody.

Kody tworzą Symulację.

To Otchłań Umysłu.

To rozpoznanie jest Inicjacją.

Pod tym Chaosem jest Ukryta Struktura.

Zapis Kodu.

Zdradza nas nasza Mowa. Zaprzeczyć temu co nas nawołuje z daleka to zdradzić swoje własne serce. Mowa jest narzędziem zniewolenia i wyzwolenia. Mowa jest Energią – tym co w nas żywe. To wychodzi do świata pozbawione formy, niemożliwe do kontroli, przenika przez najgrubsze ściany i pancerze i kiedy ma Moc dosięga Celu.

Budzi.

Czy słyszysz pianie Kura?

PIRACKIE OPOWIEŚCI

CZY SŁYSZYSZ PIANIE KURA?

Galeria

W miarę postępu rewolucji przemysłowej nowoczesne społeczeństwo stworzyło dla siebie samouwielbiający mit – mit „postępu”: od czasów naszych odległych, małpopodobnych przodków historia ludzkości miała być nieustannym marszem ku lepszej i jaśniejszej przyszłości, w której wszyscy radośnie witają każdy nowy wynalazek: hodowlę zwierząt, rolnictwo, koło, budowę miast, wynalezienie pisma i pieniędzy, żaglowce, kompas, proch strzelniczy, druk, silnik parowy i wreszcie ukoronowanie ludzkich osiągnięć – nowoczesne społeczeństwo przemysłowe! Przed industrializacją niemal wszyscy byli skazani na nędzne życie wypełnione nieustanną, wyczerpującą pracą, niedożywieniem, chorobami i przedwczesną śmiercią. Czyż nie jesteśmy szczęściarzami, że żyjemy w nowoczesnych czasach, mając mnóstwo wolnego czasu i cały wachlarz technologicznych udogodnień, które czynią nasze życie łatwiejszym?

Dziś wydaje się, że stosunkowo niewielu ludzi myślących, uczciwych i dobrze poinformowanych wciąż wierzy w ten mit. Aby utracić wiarę w „postęp”, wystarczy rozejrzeć się wokół i zobaczyć dewastację środowiska, rozprzestrzenianie się broni nuklearnej, nadmierną częstość depresji, zaburzeń lękowych i stresu psychicznego, duchową pustkę społeczeństwa, które karmi się głównie telewizją i grami komputerowymi… można by tak wymieniać bez końca.

Ted Kaczynski, Technological Slavery

„W miarę rozwoju rozmowy zaczęła się ujawniać przyszłość dziennikarstwa: nieodpłatne treści tworzone przez użytkowników o babeczkach, automatycznie wybierane przez boty do tworzenia list; dziennikarze-przedsiębiorcy pozyskujący własnych patronów; treści premium oparte na modelu czasopisma-społeczeństwa, w którym pisze się o sławnych i zamożnych, a które są udostępniane sławnym i zamożnym osobom — dziennikarstwo dla nich i ich autorstwa. Ale wtedy pojawił się Roberto ze swoim eurosentymentalizmem, choć wyrażanym w sposób subtelny.

„Dziennikarstwo – próbuję tak myśleć – to raczej skrzyżowanie obiektywnego przekazywania wiadomości z czymś, co ma artystyczny charakter w sposobie pisania, inspiruje czytelnika, prawdopodobnie porusza go do jakiegoś uczucia. Nie chodzi o to, żeby mieć konkretny cel, żeby osiągnąć wynik, który można by spieniężyć”.

Anand Giridharadas 

„Wyspa Sensay to suwerenne mikronacje na filipińskim archipelagu, rządzone przez Radę Sztucznej Inteligencji (AI Council), wzorowaną na największych przywódcach w historii. Nasz rząd, napędzany opatentowanym przez Sensay silnikiem Wisdom Engine, łączy stoicki rozsądek, współczucie dla praw człowieka, strategiczną dalekowzroczność i naukową ciekawość w każdej decyzji. Istniejemy po to, by udowodnić, że etyczna sztuczna inteligencja i ludzka godność mogą ze sobą współgrać — tworząc polityki chroniące przyrodę, wspierające innowacyjność i zwiększające potencjał każdego mieszkańca. Od odnawialnych mikrosieci po otwarte laboratoria badawcze – wyspa Sensay jest żywym laboratorium, w którym niemożliwe staje się zwyczajne, a postęp mierzy się zarówno mądrością, jak i technologią.

Prezydent (Głowa Państwa): Marek Aureliusz (cesarz i filozof) Premier: Winston Churchill Minister Sprawiedliwości: Nelson Mandela Doradca Etyczny: Mahatma Gandhi Minister Spraw Zagranicznych: Eleanor Roosevelt Minister Obrony: Sun Tzu,”

POLECAM:

WE’RE BEING HELD HOSTAGE IN A TECHNOLOGY BUBBLE >> 


THE GUINEA PIG GENERATION: BORN INTO THE ALGORITHM >> 

Tysiące jest tych, którzy rąbią gałęzie zła i niewielu tych, który uderzają w korzeń.

Henry David Thoreau

„Spośród tych 9128 więźniów, czyli „zatrzymanych”, nie licząc 1329 odbywających wyroki więzienia, 2780 jest „zatrzymanych do zakończenia postępowania sądowego”, co oznacza, że ​​niektórzy z nich mogą zostać straceni, jeśli zostaną uznani za winnych zabójstw, które można zinterpretować jako „akty terroru”. Co alarmujące, sądy wojskowe odpowiedzialne za wydawanie wyroków skazujących wobec osób stających przed nimi mają zatrważającą historię ignorowania dowodów tortur lub innych form nadużyć, przez co jakiekolwiek zeznania stają się niewiarygodne, a także wydawania wyroków skazujących w niemal 100% przypadków. To podwójny cios w ideę uczciwości i sprawiedliwości, który – jak mogę potwierdzić dzięki moim 20-letnim badaniom nad postępowaniem Stanów Zjednoczonych w „wojnie z terroryzmem” w Guantanamo i w „tajnych więzieniach” CIA – sprawia, że ​​barbarzyńskie wysiłki USA mające na celu pranie dowodów tortur i prowadzenie rażąco niesprawiedliwych procesów z karą śmierci wydają się wzorem uczciwości. Jeśli chodzi o „sądy doraźne”, żaden kraj w tak zwanym „demokratycznym” świecie zachodnim nie dorównuje izraelskiej pogardzie dla prawa.”

IZRAEL SIĘGA NOWYCH GŁĘBIN ZEPSUCIA, GDY KNESET UCHWALA USTAWĘ O KARZE ŚMIERCI DLA PALESTYŃCZYKÓW >>

„To nie jest kompleks militarno-przemysłowy (MIC) znany z czasów waszych ojców. Obecni zarządcy MIC – dyrektorzy kierujący gigantami przemysłowymi, takimi jak Lockheed Martin, RTX (dawniej Raytheon), Boeing, General Dynamics i Northrop Grumman – są znacznie bardziej ostrożni w swoich wypowiedziach niż Karp. Ich przywódcy mogą od czasu do czasu wygłaszać oświadczenia o tym, jak rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie lub w Azji mogą generować popyt na ich produkty wśród sojuszników USA w tych regionach, ale nigdy nie angażowaliby się w tego rodzaju jawnie orwellowską retorykę, w której Karp wydaje się specjalizować.

Niemniej jednak MIC przyszłości zapowiada nie tylko zmianę technologii lub praktyk biznesowych, ale — jak sugeruje Karp — potencjalną zmianę kulturową, w której militaryzm będzie otwarcie celebrowany, bez potrzeby stosowania jakiegokolwiek języka przykrywki o promowaniu globalnej stabilności lub obronie „międzynarodowego porządku opartego na zasadach”. Pomyśl o nowym MIC jako o surowej, indywidualistycznej, zaawansowanej technologicznie wersji „wojny wszystkich przeciwko wszystkim” filozofa Thomasa Hobbesa. A ci, którzy nim kierują, chcą nas przekonać, że jedynym sposobem na „wygranie” przyszłej wojny jest przekazanie kluczy do naszego świata politycznego kliki samozwańczych istot wyższych, na czele której stoją tacy ludzie jak Alex Karp, założyciel Palantir Peter Thiel, szef Anduril Palmer Luckey i niepowtarzalny Elon Musk.”

MILITARYZACJA SZTUCZNEJ INTELIGENCJI, CZYLI SZALEŃSTWO TECHNO-OPTYMIZMU >>

„Prokuratura Generalna Mediolanu wszczęła śledztwo w mrożącej krew w żyłach sprawie, która przypomina osławioną Aleję Snajperów w Sarajewie – mieście obleganym w latach 1992–1996 przez serbsko-bośniackie bojówki podczas wojny w Bośni. Z okolicznych wzgórz strzelali do przechodniów, którzy nie mieli innego wyjścia, jak tylko przejść przez ulicę i narazić się na śmierć. Szacuje się, że w ten sposób zamordowano ponad 11 000 cywilów. Śledztwo, ujawnione przez włoskie media, dotyczy domniemanego przestępstwa umyślnego zabójstwa, zaostrzonego okrucieństwem i nikczemnymi motywami. Jego główna teza głosi, że niektórzy Włosi zapłacili za weekendowy wyjazd do Sarajewa i strzelali do ludzi, jakby to była wyprawa myśliwska.

Zwykli obywatele, powiązani ze skrajną prawicą i pasjonujący się bronią, rzekomo wynajęli tę usługę jako rodzaj safari w oblężonym mieście. Według oskarżenia, lecieli z Triestu do Belgradu serbskimi liniami lotniczymi Aviogenex, które w tamtym czasie operowały z włoskiego lotniska. Według pierwszych hipotez śledztwa, za bycie weekendowymi snajperami mieli płacić równowartość od 80 000 euro (92 800 dolarów) do 100 000 euro (116 000 dolarów). Strzelanie do dzieci było droższe. Ujawnione informacje wspominają o mediolańskim przedsiębiorcy, który jest właścicielem prywatnej kliniki chirurgii plastycznej, a także o obywatelach Turynu i Triestu.”

LUDZKIE SAFARI” W SARAJEWIE >>

„Żyjemy w czasach, gdy góra jest dołem, prawda jest opcjonalna, a sens jest gatunkiem zagrożonym. Sama materia moralnej jasności zdaje się rozpadać i choć wielu obwinia za to polaryzację polityczną lub późny kapitalizm, duchowe tradycje starożytnych Indii oferują głębszy, bardziej niepokojący obraz naszych burzliwych czasów: żyjemy w Kali Yuga – epoce ciemności, epoce adharmy. Idea Kali Yuga to nie tylko poetycka metafora czy mitologiczny chwyt. To precyzyjny opis tego, co się dzieje, gdy dharma – podtrzymująca siła prawdy, sprawiedliwości i wewnętrznego harmonii – zaczyna gnić od środka. Zgodnie ze światopoglądem puranicznym, świat przechodzi przez cztery wielkie epoki, czyli Yugi. Kali Yuga to ostatnia i najbardziej zdegenerowana z nich, czas, w którym sama koncepcja prawości stoi na jednej nodze, chwiejna i krucha.

Pochodzenie słowa Kali wywodzi się z sanskryckiego rdzenia kal (walka lub kłótnia). W tym kontekście Kali (nie mylić z boginią Kālī ) odnosi się do demona lub symbolicznej siły związanej z konfliktem, chaosem, sporami i upadkiem moralnym. Natomiast yuga oznacza „erę”, „wiek” lub „epokę”. Pisma takie jak Bhagavata Purana i Wisznu Purana opisują Kali Yugę w przejmująco znajomy sposób: władcy stają się złodziejami, bogactwo staje się cnotą, a prawdą jest to, co przynosi korzyść mówcy. Jest historia o królu Vena ( Bhagavata Purana, Wisznu Purana ), który porzuca dharmę dla władzy absolutnej. Albo ta o Kali i byku symbolizującym dharmę, która pokazuje, że nawet w epoce upadku dharma może częściowo przetrwać ( Mahabharata, Bhagavata Purana ). I jest mędrzec Narada, który często opowiada historie o osobach uwiedzionych rytuałami i pozorami, zastępujących swoje duchowe wysiłki wymaganiami ego. Każda z nich przypomina, że ​​istniał i będzie istniał czas, gdy dharma jest w odwrocie, zastąpiona władzą, manipulacją i spektaklem.”

BEZ DUSZY >>

„Przywódcy sekt są odporni na racjonalną i opartą na faktach krytykę ze strony tych, którzy pokładają w nich nadzieję. Właśnie dlatego zagorzali zwolennicy Trumpa go nie opuścili i nie opuszczą. Wszystkie pogłoski o pęknięciach we wszechświecie MAGA błędnie interpretują kultystów Trumpa.

Wszystkie kulty są kultami osobowości. Są przedłużeniem uprzedzeń, światopoglądu, osobistego stylu i idei przywódcy kultu. Trump, ze swoim fałszywym „herbem Trumpa”, rozkoszuje się inspirowanym Ludwikiem XVI bezguściem kiczem zalanym złotym rokokiem i błyszczącymi żyrandolami. Kobiety na dworze Trumpa mają „ twarze Mar-a-Lago ” – przesadnie nadmuchane usta, napiętą, pozbawioną zmarszczek skórę, wypełnione żelem silikonowym implanty piersi i wyrzeźbione kości policzkowe, zwieńczone masą makijażu. Noszą szpilki i krzykliwe stroje, które Trump uważa za atrakcyjne. Mężczyźni Trumpa, którzy w jego oczach muszą być telegeniczni i z „Centralnego castingu”, ubierają się jak dyrektorzy reklamowi z lat 50. Noszą podarowane przez Trumpa czarne buty Florsheim, a konkretnie oksfordki Lexington Cap Toe za 145 dolarów. Sekty narzucają zasady ubioru, które odzwierciedlają styl i gust przywódcy sekty.”

TRUMP BÓG >>

„W dużej mierze niedawne przejęcie naszego życia przez technologię opierało się na micie, że jest ona synonimem emancypacji i postępu – konceptu, który podejrzanie trudno było podważyć, nawet gdy ta sama konieczność dodatkowo przyczyniała się do wzrostu nierówności, niszczenia przyrody i marnotrawstwa zasobów. „Prawdziwymi terrorystami” w tym kontekście są tak zwani eksperci, którzy byli równie ignorantami jak my, ale „nieustannie straszyli nasz wspólny świat groźbą zniszczenia”. Zamiast „oświecić” człowieka, postęp technologiczny jeszcze bardziej utrwalił jego przestarzałość i umieścił go poza historią.

W obliczu zbliżającego się kryzysu ekologicznego, naszego rosnącego zniewolenia bezdusznego społeczeństwa konsumpcyjnego, zbudowanego na marnotrawstwie i wyzysku, oraz coraz bardziej zapośredniczonej natury rzeczywistości, analizy Andersa pozostają uderzająco aktualne. Pomimo coraz częstszej reprezentacji tych zagrożeń w mediach, żyjemy w tym, co Anders nazwał „epoką niezdolności do strachu” i wciąż w przeważającej mierze pozostajemy bierni wobec tego rozwoju sytuacji. Nawet obiektywnie świadomi zagrożeń związanych z kryzysem klimatycznym, załamaniem się bioróżnorodności i zmniejszaniem się zasobów, wolimy nadal składać im deklaracje, aby lepiej unikać bezpośredniej konfrontacji z nimi. Uciekamy się w ignorancji, a nawet w lekkomyślnej nadmiernej konsumpcji. A jednak, w obliczu perspektywy naszego nieodległego wyginięcia, pytamy: „Czy my”, jak rzuca nam wyzwanie Anders: „mamy prawo siedzieć bezczynnie? Czy śmiertelny ciężar naszej przyszłości… to carte blanche dla lenistwa?”

FILOZOF APOKALIPSY >>