Pierwszy wrzaskliwy świst fabryczny rozdarł ciszę wczesnego poranku, a za nim we wszystkich stronach miasta zaczęły się zrywać coraz zgiełkliwiej inne i darły się chrapliwymi, niesfornymi głosami, niby chór potwornych kogutów piejących metalowymi gardzielami hasło do pracy.

Władysław St. Reymont, Ziemia obiecana

CZY SŁYSZYSZ PIANIE KURA?

Oczywiście jesteś też jednym z nich. Przecież zdradza cię twoja mowa. Wtedy on zaczął się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka! I zaraz kur zapiał. Wtedy Piotr przypomniał sobie słowa Jezusa, który powiedział mu: Zanim jeszcze kur zapieje, trzy razy się Mnie zaprzesz. I wyszedłszy na dwór, począł gorzko płakać.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu

Pracownia Róży pachniała czymś więcej niż tylko serpentyną i farbami. Przez okno napływał świat: jego szaleństwo i zagubienie, jego rozgorączkowanie i ta głęboko ukryta magia – to co tam jest zadeptane przez miliardy nieuważnych kroków. Szybko zapadał mrok. Powietrze było suche i wypełnione oddechami. Na parapecie siedział czarny kruk, którego nazywała Marcel. Był jej bliski. Znali się i potrafili rozmawiać, choć świat był głuchy na ich słowa i pieśni. W wazonie na stoliku były gałązki magnolii, wciąż żywe i pachnące. Tworzyła pigmenty z kwiatów, które zbierała wiosną, latem i wczesną jesienią. Było ich coraz mniej i ich zapach był coraz słabszy.

Umierały.

Była alchemikiem. Tworzyła wizje. Łączyła ogień pasji – działania i wodę uczuć w obrazy, które wyzwalały poprzez widzenie, jeżeli rzecz jasna byliście gotowi. Jednak po prawdzie mało kto był, bowiem ludzie żyli za pancerną szybą w odległym dla niej świecie Mózgogłowia i przestali widzieć. Jedynie patrzyli. W jej snach to miliony cieni snujących się po nieskończonym labiryncie w zagubionej przestrzeni zawieszonej pomiędzy światami. To tutaj wszyscy żyliśmy zupełnie nieświadomi i pozbawieni prawdy. Tęskniący za przejściem, za drogą.

Za powrotem.

Róża była częścią Ekipy. Teraz byli w trakcie dużego hakerskiego projektu w przestrzeni miejskiej. Na biurku leżały szkice i zdjęcia. Wszystko trzeba było dobrze zaplanować. To nie było zgodne z prawem Mózgogłowia i jego agentów. To było hakowanie działanie, którego zadaniem jest zmiana umysłowego oprogramowania i zaburzenie mechanicznej percepcji. Wybicie więźnia z algorytmu zniewolenia. Uczynienie niewidzialnego widzialnym, niesłyszalnego słyszalnym, nieobecnego obecnym. To jest praca ekipy „Czarnego Koguta”.

Z mroku ku światłu.

Czujność. Mądrość świętego gniewu, początek świtu prawdziwej przebudzonej świadomości. Przywołanie burzy, której zadaniem jest oczyścić i przynieść nowe. Na ten świat rzucono klątwy językiem mroku. Zwodzenie. Nazywanie białego czarnym i dobrego złym. Mędrcy w łachmanach, głupcy na stanowiskach. Pożądliwość udająca skromność, pyszniąca się w sprofanowanych świątyniach, które przemieniono w miejsca akumulacji energii czystego, prostego serca i uczyniono z niej narzędzie zniewolenia poprzez manipulację rytuałem. Dla tych, których ukształtował mechaniczny stary świat.

Jednak teraz nowy technologiczny bożek – demiurg, złoży w całopalnej ofierze te relikty przeszłości, bowiem on jest nową wszechobecną inkarnacją starego boga, który trzyma w szponach ten oto „nowoczesny algorytmiczny świat”. Zmienia jedynie skórę, odradza się poprzez ten odwieczny moduł Ignorancji, który stanowi nić spajającą całe to Mroczne Królestwo, które teraz chce być w pełni zautomatyzowaną Ubojnią Życia.

Nieświadomość jest Królem i Władcą, który będzie dzielić w nieskończoność, aż do ostatecznego rozpadu, bowiem nie zostanie już nic co jest zaprogramowane, nie zostanie już nic co ma w sobie Moc by odwrócić klątwy.

Przyjrzyj się czym tak naprawdę malowany jest obraz, który widzisz. Co jest w pigmencie. To hiperrealistyczne oszustwo zmysłów. Sztuka symulacji. To program tworzy w czasie rzeczywistym ten obraz. Obraz w którym żyjemy i umieramy nieświadomi jego sztuczności, nie mając pojęcia kim jesteśmy w tym wszystkim, bowiem to coś pisze nam los, choć mamy złudzenie wolności i aktów samostanowienia. Mamy złudzenie rzeczy istotnych i nieistotnych. Jednak tak naprawdę to są dane krótkotrwałe i długotrwałe wgrane w nasze umysły. Koncepcje, które nas zajmują nie są nasze – to zero jedynkowe zapisy kodu, który algorytm Mózgogłowia uruchamia w naszej świadomości i tworzy mentalny kontent. Przez cały czas poprzez nasze zmysły gromadzimy – zasysamy wrażenia – surowe dane. Pigment – coś z czego się tworzy narrację – opowieść w naszych głowach. Coś co buduje sensy i bezsensy, wszelkie iluzoryczne mapy orientacyjne w czymś co ze swojej własnej natury jest nieskończone i pozbawione jakiejkolwiek logiki. 

To Otchłań.

Mózgogłowie stworzyło poprzez miliony lat ewolucji i zdolności do samo – refleksji. System operacyjny. System segregacji kontentu. Jednak najpierw stworzyło interfejs – poczucie podmiotu zdarzeń. Punkt od którego rozpoczyna się segregacja danych w Otchłani. Otchłań jest pozbawioną jakiegokolwiek ja hiperprzestrzenią, która nie ma początku. Jest Podstawą z której / w której rodzi się i manifestuje wszystko. Galaktyki, planety, systemy gwiezdne, organiczne życie powstałe na bazie przyczyny i skutku, przestrzeń psychiczna i świadomość, robactwo, które będziecie jeść kiedy skończą się indyki na święta dziękczynienia. To nas wypluwa i to nas konsumuje kiedy ciało podlega rozkładowi i staje się żerowiskiem istnienia. Całe Gastropolis jest iluzją powstałą z tej / w tej Otchłani. Istnieje zasób – Energia. To Ruch. Przemiana – podstawowe i najważniejsze prawo, które pozwala na Istnienie. Nic nie jest i nie może być trwałe, dlatego w istocie nie można niczego osiągnąć, niczego zatrzymać, nie można do niczego dotrzeć, bowiem to wszystko zmienia się w naszej własnej świadomości – nie ma tego nigdzie na zewnątrz nas. To wszystko jest w tobie, w twojej wersji Otchłani. Dlatego nie możesz uciec przed tym czym jesteś, bo wszystko to co cię warunkuje i więzi – cały ten tak zwany system, przeciwko któremu jesteś i na tym budujesz poczucie siebie – jest Tobą. To Odbicie.

Podmiot jest parkiem rozrywki – wielkim nieskończonym w czasie i przestrzeni gabinetem luster w którym Ja widzi miliardy „innych” ja, które wydają mu się różne od niego, co jest tylko złudzeniem, które służy tworzeniu tak zwanych osobowości. Osobowość powstaje z różnicy. Szukanie różnicy jest tym co „ja” robi przez cały czas, bowiem proces ten zapewnia mu przetrwanie. Masz trzy drogi. Drogę zaprzeczenia, potwierdzenia i drogę obojętności. Możesz chcieć, nie chcieć i może ci to być obojętne.

Obojętność ma w sobie pewien potencjał, bowiem stoisz w pewnym sensie po środku pomiędzy skrajnościami: tak i nie. Już nie potwierdzasz i nie zaprzeczasz. Jednak to choroba braku energii, motywacji, to choroba przyszłości, która już infekuje nieskończoną ilość istnień. To jest konsekwencja Przeładowania danymi. Przekarmienie kontentem. To jakość Tamas. Brak woli. To depresyjny stan umierania za życia. Psychologiczny, mentalny i fizyczny portret niewolnika przyszłości Człowieka – pokarmu pozbawionego przez Maszynę energii. Wydrenowanego z życia. Dlatego powstaje tyle filmów o zombie.

To przyjdzie, bo już idzie.

Energia przychodzi wraz dziećmi i zwierzętami. To one zasilają ten wymiar, bez nich to była by martwa kraina martwych ludzi. Była skumulowana we wszystkim całym biologicznym życiu, jednak w wyniku dewastacji ta energia ma słabą jakość, jest pozbawiona Mocy. Paliwa kopalne to nadnercze ziemi w których jest zmagazynowana zasilająca to wszystko energia. Cywilizacja jest zasilaniem krzesła elektrycznego podczas egzekucji samego siebie. Będą przychodzić tu dzieci, które będą do tego stopnia nieczytelne dla nas, że nie zdołamy ich użyć jako surowca do zasilania tej Maszyny. Ich komunikacja będzie wewnętrzna zupełnie niezrozumiała. Jesteśmy gatunkiem człowieka, który musi odejść. Po nas przyjdzie coś innego, coś co lepiej czuje i rozumie.

Wszyscy z Ekipy byli po procesie inicjacji, która daje wgląd w prawdziwy obraz świata. Budzi ze snu. Jest to ze wszech miar bolesne i wstrząsające wydarzenie, jednak jego intensywność w dużym stopniu zależy od poziomu zamroczenia przez sztuczną świadomość i maszynową wizję świata. Wszyscy z nich inkarnowali tutaj w pewien sposób świadomie, by kontynuować podjęte Wielkie Dzieło, które trwa od początku Upadku w Czas, we władanie Saturna.

Struktura. Spowolnienie. Zagęszczenie. System zarządzania zniewoloną świadomością. Odcięcie połączenia. Stworzenie Obiegu Zamkniętego – Maszyny Inkarnacyjnej. Upadłe Istoty, Gwiazdy, Anioły. Iluzja trwałości. Formy, która zaczyna dominować, definiować i powielać samą siebie. Kod biologiczny organizmów żywych zaprogramowany na ekspansję i dominację, na walkę i tworzenie systemów podległości. Ten prymat stworzył okultystyczno – ezoteryczną strukturę sieci zniewolenia. Stworzył władzę Czarnych Magów i jemu są oni podlegli. To ich mroczny Bóg Kontroli.

Wojna. Pieniądz. Seks. Trzy podstawowe narzędzia, które używane są od eonów.

Wiedza niesie zarówno wyzwolenie jak i zniewolenie. W tym wymiarze, na tej planecie Wiedza została ukryta i wykorzystana przeciwko Istnieniu. Monopol tej wiedzy stworzył skrajnie egoistyczne byty, które stworzyły swoje nieprzerwane linie utrzymywania i przekazywania władzy. To mroczny hermetyzm. W istocie to co wydaje się nam „naturalne” jest Klątwą Programu wgranego w tą matrycę bardzo dawno temu. Bardzo długi Wiek Żelaza, którego cechą charakterystyczną jest brak wolności i świadomości, bowiem jedno nie może istnieć bez drugiego. To cykl, który kończy i jednocześnie zaczyna. To Koniec – Początek, którego kulminacją jest Punkt Zero. Jego ostatecznym przejawieniem jest człowiek – maszyna – zespolenie biologii z technologią.

Mamy to.

Tutaj jesteśmy.

Nie można tego zatrzymać. To musi dojść do swojego kresu, do momentu triumfu – upadku. Do krańca Formy. Jedyne co można robić w tym czasie to za wszelką cenę utrzymać Świadomość Serca. Nie upaść w Materializm. W bezsens. To daje zrozumienie Cyklu, bowiem dla istot tak kruchych i nietrwałych nie możliwym jest postrzegać Cykle, nie możliwym jest rozumieć w jaki sposób tak wielowymiarowe i złożone procesy i zjawiska wschodzą we wzajemne relacje i związki przyczyn i skutków.

Szaleństwo posiadania jest źródłem tak zwanego „zła” – to jest pigment który stworzył ten obraz, który mamy przed oczyma. To rodzi przemoc i zazdrość, rodzi smutek, żal i nienawiść. Brak tego jest prawdziwą wolnością. Jest tym co wyzwala z tego więzienia. Kiedy nauczysz się tracić i widzieć w tym prawdziwy Dar jesteś na autentycznej ścieżce, bowiem tego uczy nas ten świat. To jest jego Nauka. Jednak my nie chcemy jej przyjąć i zaakceptować. Chcemy być, mieć i panować. Dlatego będziemy cierpieć w nieskończoność, bowiem tym właśnie jest Ignorancja, tym jest brak rozpoznania prawdziwej natury tego świata. Pokora wobec tego rodzi prawdziwą mądrość i współczucie, bowiem widzisz ten daremny i skazany na porażkę nieustający wysiłek, który koniec końców nie ma najmniejszego sensu, bowiem w świecie Formy: szczęście = cierpienie. To jest całe równanie oparte na prawie przyczyny.

To jest Inicjacja.

Wgląd.

Sześcian. Sześć wymiarów uwarunkowanego Istnienia po których krążymy bez początku. Poprzez miliardy form i ich rozpad dochodzimy w końcu do Rozpoznania. Przebudzenia z Wielkiego Śnienia. To jest Dar Postrzegania. Dar Prawdy, której na próżno szukać w tej zaprogramowanej maszynie, w ciągłej rotacji po wymiarach tego Koła, bowiem to Obietnica Posiadania pcha nas wciąż w ten Obrót. Płodzi nas Ojciec Pożądanie i Matka Niewiedza, wychowuje nas Maszyna, karmią media paszą mdłą i bez wartości, nic co nam tutaj obiecano nie może się naprawdę spełnić i urzeczywistnić, nic czego się dowiemy nie zostanie z nami, nikt nie będzie dla nas wiecznym kochankiem. To jest prawda tego Miejsca, która jest kluczem otwierającym prawdziwą Mądrość.

Jednak każdy „Mrok” ma swoją jasną stronę, ma swoją funkcję i tak jest również w przypadku Saturna. Uczy on nas jako Wielki Mistrz – Planetarne Ciało dyscypliny i odporności w ten sposób tworzymy własną Moc, ponieważ jest on tak naprawdę naszą Pracą i pochodzi z naszego doświadczenia. Jej podstawą jest to co przeżyte i wykrystalizowane w procesie rozpoznawania i pracy z ograniczeniami, przeszkodami, z tym co każe się zatrzymać w samozadowoleniu. To ten, który inicjuje w naturę zagęszczonej energii, ku wtajemniczeniu. To solidna duchowa praca z naszą realną sytuacją taka jaka jest, bez możliwości uniku, bowiem moc „Władcy karmy” w tym względzie jest bezlitosna, a jego wyroki nie podlegają negocjacji. W tej brutalnej szkole ziemskiej odkrywamy prawdę o potencjale istoty ludzkiej i tym co ją przekracza. To jest próba naszej determinacji, bowiem w tym wymiarze „trudne” stanowi proces wysokiej jakości, ponieważ w ten sposób sprawdza naszą wolę. Zatrzymuje cały czas szepcząc „poddaj się”, „odpuść”, „nikt tego nie chce”, „nikt tego nie potrzebuje”, „to bez najmniejszego sensu” wprowadza do naszego systemu wirusa samo zwątpienia i czym dalej jesteśmy na Drodze tym naciska bardziej.

To ściana złudzeń w którą uderzamy wciąż i wciąż, myśląc, że ten świat jest nam coś winien, za naszą ciężką pracę. Jednak tak naprawdę jedyne czego chcemy to uwagi, chcemy być dostrzeżeni, uwiarygodnieni, chcemy coś znaczyć w oczach innych. To jest naturalne z punktu widzenia tego świata, jednak z punktu widzenia Wyzwolenia to wciąż ten sam łańcuch, to samo zniewolenie, bowiem im mocniej siebie uwiarygodnisz tym mocniej zniewolisz w sobie to co naprawdę istotne. Duch przekracza role i uniformy i w pewnym momencie zrozumiesz, że nie dostaniesz tego co chcesz, dostaniesz to czego nie chcesz. Wolność od bycia kimś.

Ciężki los to ciężka nauka. To przepracowanie tego co lekceważymy, czego nie szanujemy. To lekcje dla fałszywych mistrzów, których zdominowała pycha i duma, brak szacunku i pokory. To brak cierpliwości i czystej wiary. Brak skromności. Droga jest rozpoznawaniem złudzeń. To odbicia pozbawione własnej energii, tym co je ożywia jest nasza świadomość i uwaga. Tym co je przekracza jest prawdziwa mądrość, która powstaje w wyniku odrobienia własnych lekcji. Wtedy możemy je widzieć, zamiast im ulegać. Możemy je przekroczyć. Zintegrować. To rodzi Prawdziwą Moc.

Świadomość postrzega „rzeczywistość” przez bramę księżyca, poprzez złudzenia. To charakteryzuje naszą percepcję. Saturn jest tym co każe nam te złudzenia rozpoznawać, jest „Strażnikiem Progu Poznania”. Jego pracą jest odzieranie nas ze złudzeń i jest w tym programowo bezwzględny. Nieskończony świat złudzeń to Otchłań, która wraz z Eonem – Wieczystym Czasem poprzez Chaos Mroku i Światłości, który wciąż się poszerza wraz z wzrostem naszej niewiedzy i pomieszania, bowiem coraz mniej jest tych Którzy Widzą. Dlatego nic w swojej istocie nie jest jedynie dobre czy złe, nic nie posiada ostatecznej natury, ponieważ wszystko jest przez nas postrzegane i doświadczane w formie odbicia. Podobnie jak słowo, które jest jedynie nazwą nie rzeczą samą w sobie i tworzy kolejny poziom złudzeń, który ostatecznie nie ma końca, bowiem wraz z Nazwą powstaje osobny równoległy świat, który jest już tylko złudzeniem.

Słowa – Nazwy rodzą światy.

Symbole – Liczby tworzą Kody.

Kody tworzą Symulację.

To Otchłań Umysłu.

To rozpoznanie jest Inicjacją.

Pod tym Chaosem jest Ukryta Struktura.

Zapis Kodu.

Zdradza nas nasza Mowa. Zaprzeczyć temu co nas nawołuje z daleka to zdradzić swoje własne serce. Mowa jest narzędziem zniewolenia i wyzwolenia. Mowa jest Energią – tym co w nas żywe. To wychodzi do świata pozbawione formy, niemożliwe do kontroli, przenika przez najgrubsze ściany i pancerze i kiedy ma Moc dosięga Celu.

Budzi.

Czy słyszysz pianie Kura?

PIRACKIE OPOWIEŚCI

CZY SŁYSZYSZ PIANIE KURA?

Galeria