Tysiące jest tych, którzy rąbią gałęzie zła i niewielu tych, który uderzają w korzeń.
Henry David Thoreau
„Spośród tych 9128 więźniów, czyli „zatrzymanych”, nie licząc 1329 odbywających wyroki więzienia, 2780 jest „zatrzymanych do zakończenia postępowania sądowego”, co oznacza, że niektórzy z nich mogą zostać straceni, jeśli zostaną uznani za winnych zabójstw, które można zinterpretować jako „akty terroru”. Co alarmujące, sądy wojskowe odpowiedzialne za wydawanie wyroków skazujących wobec osób stających przed nimi mają zatrważającą historię ignorowania dowodów tortur lub innych form nadużyć, przez co jakiekolwiek zeznania stają się niewiarygodne, a także wydawania wyroków skazujących w niemal 100% przypadków. To podwójny cios w ideę uczciwości i sprawiedliwości, który – jak mogę potwierdzić dzięki moim 20-letnim badaniom nad postępowaniem Stanów Zjednoczonych w „wojnie z terroryzmem” w Guantanamo i w „tajnych więzieniach” CIA – sprawia, że barbarzyńskie wysiłki USA mające na celu pranie dowodów tortur i prowadzenie rażąco niesprawiedliwych procesów z karą śmierci wydają się wzorem uczciwości. Jeśli chodzi o „sądy doraźne”, żaden kraj w tak zwanym „demokratycznym” świecie zachodnim nie dorównuje izraelskiej pogardzie dla prawa.”
IZRAEL SIĘGA NOWYCH GŁĘBIN ZEPSUCIA, GDY KNESET UCHWALA USTAWĘ O KARZE ŚMIERCI DLA PALESTYŃCZYKÓW >>
„To nie jest kompleks militarno-przemysłowy (MIC) znany z czasów waszych ojców. Obecni zarządcy MIC – dyrektorzy kierujący gigantami przemysłowymi, takimi jak Lockheed Martin, RTX (dawniej Raytheon), Boeing, General Dynamics i Northrop Grumman – są znacznie bardziej ostrożni w swoich wypowiedziach niż Karp. Ich przywódcy mogą od czasu do czasu wygłaszać oświadczenia o tym, jak rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie lub w Azji mogą generować popyt na ich produkty wśród sojuszników USA w tych regionach, ale nigdy nie angażowaliby się w tego rodzaju jawnie orwellowską retorykę, w której Karp wydaje się specjalizować.
Niemniej jednak MIC przyszłości zapowiada nie tylko zmianę technologii lub praktyk biznesowych, ale — jak sugeruje Karp — potencjalną zmianę kulturową, w której militaryzm będzie otwarcie celebrowany, bez potrzeby stosowania jakiegokolwiek języka przykrywki o promowaniu globalnej stabilności lub obronie „międzynarodowego porządku opartego na zasadach”. Pomyśl o nowym MIC jako o surowej, indywidualistycznej, zaawansowanej technologicznie wersji „wojny wszystkich przeciwko wszystkim” filozofa Thomasa Hobbesa. A ci, którzy nim kierują, chcą nas przekonać, że jedynym sposobem na „wygranie” przyszłej wojny jest przekazanie kluczy do naszego świata politycznego kliki samozwańczych istot wyższych, na czele której stoją tacy ludzie jak Alex Karp, założyciel Palantir Peter Thiel, szef Anduril Palmer Luckey i niepowtarzalny Elon Musk.”
MILITARYZACJA SZTUCZNEJ INTELIGENCJI, CZYLI SZALEŃSTWO TECHNO-OPTYMIZMU >>
„Prokuratura Generalna Mediolanu wszczęła śledztwo w mrożącej krew w żyłach sprawie, która przypomina osławioną Aleję Snajperów w Sarajewie – mieście obleganym w latach 1992–1996 przez serbsko-bośniackie bojówki podczas wojny w Bośni. Z okolicznych wzgórz strzelali do przechodniów, którzy nie mieli innego wyjścia, jak tylko przejść przez ulicę i narazić się na śmierć. Szacuje się, że w ten sposób zamordowano ponad 11 000 cywilów. Śledztwo, ujawnione przez włoskie media, dotyczy domniemanego przestępstwa umyślnego zabójstwa, zaostrzonego okrucieństwem i nikczemnymi motywami. Jego główna teza głosi, że niektórzy Włosi zapłacili za weekendowy wyjazd do Sarajewa i strzelali do ludzi, jakby to była wyprawa myśliwska.
Zwykli obywatele, powiązani ze skrajną prawicą i pasjonujący się bronią, rzekomo wynajęli tę usługę jako rodzaj safari w oblężonym mieście. Według oskarżenia, lecieli z Triestu do Belgradu serbskimi liniami lotniczymi Aviogenex, które w tamtym czasie operowały z włoskiego lotniska. Według pierwszych hipotez śledztwa, za bycie weekendowymi snajperami mieli płacić równowartość od 80 000 euro (92 800 dolarów) do 100 000 euro (116 000 dolarów). Strzelanie do dzieci było droższe. Ujawnione informacje wspominają o mediolańskim przedsiębiorcy, który jest właścicielem prywatnej kliniki chirurgii plastycznej, a także o obywatelach Turynu i Triestu.”
LUDZKIE SAFARI” W SARAJEWIE >>
„Żyjemy w czasach, gdy góra jest dołem, prawda jest opcjonalna, a sens jest gatunkiem zagrożonym. Sama materia moralnej jasności zdaje się rozpadać i choć wielu obwinia za to polaryzację polityczną lub późny kapitalizm, duchowe tradycje starożytnych Indii oferują głębszy, bardziej niepokojący obraz naszych burzliwych czasów: żyjemy w Kali Yuga – epoce ciemności, epoce adharmy. Idea Kali Yuga to nie tylko poetycka metafora czy mitologiczny chwyt. To precyzyjny opis tego, co się dzieje, gdy dharma – podtrzymująca siła prawdy, sprawiedliwości i wewnętrznego harmonii – zaczyna gnić od środka. Zgodnie ze światopoglądem puranicznym, świat przechodzi przez cztery wielkie epoki, czyli Yugi. Kali Yuga to ostatnia i najbardziej zdegenerowana z nich, czas, w którym sama koncepcja prawości stoi na jednej nodze, chwiejna i krucha.
Pochodzenie słowa Kali wywodzi się z sanskryckiego rdzenia kal (walka lub kłótnia). W tym kontekście Kali (nie mylić z boginią Kālī ) odnosi się do demona lub symbolicznej siły związanej z konfliktem, chaosem, sporami i upadkiem moralnym. Natomiast yuga oznacza „erę”, „wiek” lub „epokę”. Pisma takie jak Bhagavata Purana i Wisznu Purana opisują Kali Yugę w przejmująco znajomy sposób: władcy stają się złodziejami, bogactwo staje się cnotą, a prawdą jest to, co przynosi korzyść mówcy. Jest historia o królu Vena ( Bhagavata Purana, Wisznu Purana ), który porzuca dharmę dla władzy absolutnej. Albo ta o Kali i byku symbolizującym dharmę, która pokazuje, że nawet w epoce upadku dharma może częściowo przetrwać ( Mahabharata, Bhagavata Purana ). I jest mędrzec Narada, który często opowiada historie o osobach uwiedzionych rytuałami i pozorami, zastępujących swoje duchowe wysiłki wymaganiami ego. Każda z nich przypomina, że istniał i będzie istniał czas, gdy dharma jest w odwrocie, zastąpiona władzą, manipulacją i spektaklem.”
„Przywódcy sekt są odporni na racjonalną i opartą na faktach krytykę ze strony tych, którzy pokładają w nich nadzieję. Właśnie dlatego zagorzali zwolennicy Trumpa go nie opuścili i nie opuszczą. Wszystkie pogłoski o pęknięciach we wszechświecie MAGA błędnie interpretują kultystów Trumpa.
Wszystkie kulty są kultami osobowości. Są przedłużeniem uprzedzeń, światopoglądu, osobistego stylu i idei przywódcy kultu. Trump, ze swoim fałszywym „herbem Trumpa”, rozkoszuje się inspirowanym Ludwikiem XVI bezguściem kiczem zalanym złotym rokokiem i błyszczącymi żyrandolami. Kobiety na dworze Trumpa mają „ twarze Mar-a-Lago ” – przesadnie nadmuchane usta, napiętą, pozbawioną zmarszczek skórę, wypełnione żelem silikonowym implanty piersi i wyrzeźbione kości policzkowe, zwieńczone masą makijażu. Noszą szpilki i krzykliwe stroje, które Trump uważa za atrakcyjne. Mężczyźni Trumpa, którzy w jego oczach muszą być telegeniczni i z „Centralnego castingu”, ubierają się jak dyrektorzy reklamowi z lat 50. Noszą podarowane przez Trumpa czarne buty Florsheim, a konkretnie oksfordki Lexington Cap Toe za 145 dolarów. Sekty narzucają zasady ubioru, które odzwierciedlają styl i gust przywódcy sekty.”
„W dużej mierze niedawne przejęcie naszego życia przez technologię opierało się na micie, że jest ona synonimem emancypacji i postępu – konceptu, który podejrzanie trudno było podważyć, nawet gdy ta sama konieczność dodatkowo przyczyniała się do wzrostu nierówności, niszczenia przyrody i marnotrawstwa zasobów. „Prawdziwymi terrorystami” w tym kontekście są tak zwani eksperci, którzy byli równie ignorantami jak my, ale „nieustannie straszyli nasz wspólny świat groźbą zniszczenia”. Zamiast „oświecić” człowieka, postęp technologiczny jeszcze bardziej utrwalił jego przestarzałość i umieścił go poza historią.
W obliczu zbliżającego się kryzysu ekologicznego, naszego rosnącego zniewolenia bezdusznego społeczeństwa konsumpcyjnego, zbudowanego na marnotrawstwie i wyzysku, oraz coraz bardziej zapośredniczonej natury rzeczywistości, analizy Andersa pozostają uderzająco aktualne. Pomimo coraz częstszej reprezentacji tych zagrożeń w mediach, żyjemy w tym, co Anders nazwał „epoką niezdolności do strachu” i wciąż w przeważającej mierze pozostajemy bierni wobec tego rozwoju sytuacji. Nawet obiektywnie świadomi zagrożeń związanych z kryzysem klimatycznym, załamaniem się bioróżnorodności i zmniejszaniem się zasobów, wolimy nadal składać im deklaracje, aby lepiej unikać bezpośredniej konfrontacji z nimi. Uciekamy się w ignorancji, a nawet w lekkomyślnej nadmiernej konsumpcji. A jednak, w obliczu perspektywy naszego nieodległego wyginięcia, pytamy: „Czy my”, jak rzuca nam wyzwanie Anders: „mamy prawo siedzieć bezczynnie? Czy śmiertelny ciężar naszej przyszłości… to carte blanche dla lenistwa?”