Nie mogę zasnąć, chociaż jestem zmęczony i śpiący.

Lejb Berkenwald, Memuary albo okruchy z życia Lejba 

NULL

To miasto ma w sobie wolność. Jest absurdalne w najlepszym sensie. Jest niepokojące i komiczne zarazem. Pirat to czuł każdym tak zwanym porem skóry, wchłaniał ten absurd całym sobą przez detektory zmysłów i neuronowo – neurotyczny ruchomy kisiel mózgogłowia zagęszczony już do granic przez tak zwane Info – Pole. Nie miał pojęcia jak będzie wyglądał świat kiedy jego już nie będzie. Czy ludzie wciąż będą czytać książki? Naprawdę wątpił, kiedy siedząc w poczekalni dworca Łódź Chojny, zmuszony był słuchać wbrew swojej woli debilnych piosenek ze smartfona jakiegoś nabuzowanego hormonami wzrostu i przepitego energetykami pół człowieka pół już hybrydy. Musicie wiedzieć, że za jego taniego pirackiego życia w formacie standard, bez jakiś kurwa fajerwerków specjalnych – świat dosłownie wykonał jakieś salto mortale. 

Chciał imortale, ale…

Jak na razie chuj z tego wychodzi. Wiotki opadający regresywny niepokojący trend gospodarczo – społeczny był tak zwanym słoniem w składzie pokolenia porcelany, bowiem jakoś wszystko dość dramatycznie wydawało się słabe i chybotliwe. Takie soł, soł. Na ćwierć fałszującego gwizdka. Przez megafon pani zapowiadała kolejne pociągi, a pan ładował automat ze snakami krzywiąc się po smudze woni bezdomnego, który nigdzie już nie musiał jechać. Kiedy odpadasz z wyścigu ten oszalały świat po prostu tobą gardzi. Wskazuje cię palcem niczym przestrogę. Zobaczcie „tego tam” jak on nic nie znaczy, >> jak << nic już nie reprezentuje. Przegryw! Śmierdzi! Wygląda jak gówno! To nie człowiek – to zwierze! Lump! Żul! Margines! Patologia! Do gazu, do zmazu z pixelozy społecznego skażonego organizmu klatkowego – ludzi, którzy każdego (bożego przecież) dnia zagryzają się z uśmiechem w walce o tak zwany lepszy (z) byt i przed ich prawdziwym obliczem ratuje nas jedynie marna szkarłatna litera prawa, bowiem o prawie, jak wiemy, najlepiej wyraził się Józef K:

„Mieć taki proces, znaczy już go przegrać.”

Za oknem jesienna nicość. Wiatr smaga lica podróżnych z nikąd do nikąd, wietrzy ich przeładowane nadmiarem bezużyteczności głowo – mózgi, które już wyczuwają, że nie są mistrzami świata, że czart gpt skrobie ich po neuronowych piętach i rzyga bez umiaru sraczką „inteligencji” za nich i w ich imieniu. Na początku było śmieszne. Teraz już nie jest. Teraz się boją i panikują, bo jak tak dalej pójdzie – czeka ich ta sama bezdomna woń i ta sama pogarda w oczach tych, którzy staną się wcześniej czy później jak oni. 99% odpadu. Fjuczer panie! 

Bo, drodzy czytelnicy, te pirackie opowieści są o tych, którzy nigdzie już nie idą w (, że tak powiem) metafizycznym sensie. Bez nadziei z absurdalnym bananem na ryju, są dla tego wiecznie zajętego świata jakimś kurwa wręcz rebusem. Meta  – apokaliptyczną Zagadką. 

No nie 

wiadomo. 

Stacja docelowa nie istnieje. 

Tak zwany Null. 

Nie ma punktu „osiągnięcia” tej mitycznej wiecznie trwającej ekstazy za którą gonią „uduchowieni nowej ery”. W istocie era wcale nie jest nowa. To tak zwana „powtórka z wątpliwej rozryrywki”, która ostatecznie przecież rozrywa cię na strzępy. Czyż nie? Za zakratowanym oknem rozdrapana buda „Łódź Chojny – ŁCh1”. Kołyszący się od wiatru marnej historii znak „stop”. To tutaj na tych Chojnach Pirat spędził wiele wiele pixeli swojego symulakrum szukając chuj wie czego. Nie znalazł. Trzeba uściślić, bowiem życie w  symulacyjnym pixelu jest nauką ścisłą. Ścieśnięta dupa w egzystencjalnym potrzasku. W postmodernistycznej literaturze po obozach zagłady i promocjach w makdonaldzie, po Pynczonie Dżojsie i Kafce twój system nie jest już zdolny do wielkiej realistycznej powieści rozpisanej na instrumenty wielogłosu epok i pokoleń, ponieważ zdajesz sobie sprawę z umysłowej fikcji jaką reprezentujesz, że jesteś wymyślony jak wszystko. Że halucynujesz bez ustanku, że ci się wydaje bardziej i śmielej niż tym, którzy byli przed tobą, że masz pamięć ruskiej gry w łapanie jajek. Różnica jest taka, że oni nie mieli w sobie jeszcze tego wirusa, tej choroby nieśmiertelnej, która się przenosi z życia na życie. Z pixela na pixel. 

Oficjalnie dla świata upojonego swoim materialistycznym urojeniem jesteś:

Przegrywem. 

Kimś kogo nawet nie ma w ewidencji zasobów ludzkich o średnich i wyższych dochodach. Nie figurujesz już w żadnym urzędzie, na żadnym stanowisku nie masz stołka i biznesu do kręcenia, nie masz zdolności kredytowej i budującej afirmacyjnej wizji przyszłości w której większość lokuje swój ego – produkt. W istocie jesteś jak przestrzeń pozabawiona granic. Kosmiczny Wędrowiec, którego domem jest Obecność. Zawsze dobrze się czujesz blisko torów, traktów komunikacyjnych, na dworcach, lotniskach i terminalach. Wszędzie tam gdzie czuć, że droga wciąż jest otwarta i wolna. 

Trzeba przyznać w kontekście tego „co za oknem” brzmi to jak jakiś słabo podsmażony żart, bowiem jak widać jest dość surowo – nie oszukujmy się szanowne panie i drodzy panowie, którzy przecież wciąż wierzycie, że oto przed wami wciąż wyświetlany jest realny świat w którym czeka was tak zwane; „szczęście i spełnienie”. W istocie jest to zabieg reklamowo – marketingowy waszej własnej świadomości w stanie pomiędzy do którego trafiamy kiedy piksele tego życia się wyczerpią i znów przez chwilę przejawi się tak zwane „czarne światło” lub rzadko rozpoznany „brzask podstawy”. Bowiem jak zostało w pismach ukazane: 

Król Dźa­naka do Su­la­bhy: Jak na za­ora­nym i pod­la­nym polu wy­kieł­kują ro­śliny z po­sia­nych na nim na­sion, tak w tym fi­zycz­nym ciele (pole ciała), z po­wodu za­sia­nia w nim po­myśl­nych i nie­po­myśl­nych na­sion uczyn­ków, wy­kieł­kuje od­po­wied­nia karma, która za­owo­cuje ko­lej­nym na­ro­dze­niem. Po­dob­nie jak upra­żone na­siona tracą zdol­ność kieł­ko­wa­nia (abi­dża) i na­wet po za­sia­niu w ży­znej ziemi nie kieł­kują, tak osoba kro­cząca ścieżką wie­dzy prze­mie­nia wszyst­kie swoje po­myślne i nie­po­myślne czyny w po­stać, która nie wyda owo­ców (abi­dża).

Ma­ha­bha­rata, Śanti Parwa

…bowiem, tak o nie wydanie kolejnych owoców nam tu chodzi w całej tej opowieści dziwnej mroczno – śmiesznej treści. Jest to A – karma. Proces wylogowania z materialistycznej maszyny bezustannego cierpienia. Tym tutaj będziemy się zajmować i tutaj następuje hakowanie słowa PRZEGRYW w nowe znaczenie. Koniec końców (nie ma co do tego złudzeń) większość tych WYGRYWÓW obudzi się z ręką w piekielnej dupie w komisie duszy pod zastaw – kiedy złudzenia zostaną już ostatecznie wyprzedane, bowiem materialistyczny sen dobrobytu i spełnienia, który śnimy poprzez hipnozę gównianych mediów, rozpada się z dnia na dzień i z godziny na godzinę. Dlatego my w Analogu jesteśmy w innej mentalnej lokacji, a miasto Łódź jest do tego idealne. Ten dworzec „nigdzie” spowity mgłą z którego nie pojedziesz Dalej, a zamiast tego zaprosimy cię w podróż Głębiej, której celem jest ostateczne przekroczenie ludzkiej kondycji. To będzie opowieść o Transcendencji, bowiem tylko to warte jest grania w tą grę. Nie ma i nie było innego celu, a łodzią, która pozwoli przepłynąć ten ocean gówna jest Odwieczna Dharma. 

Wyzwolenie z Gry jest strategią Przegrywa na którego (jak wiemy) samsaryczna maszyna kładzie lachę, bowiem liczą się dla niej ci, którzy mają wgrany program rywalizacji i zwycięstwa, ponieważ to dzięki nim >> maszyna pracuje << na pełnej kurwie. Gracze są w ciągłym ruchu napędzani spazmatycznym pragnieniem i absurdalną ambicją rozlokowani poprzez karmiczną zasługę w różnych statusowych i psycho – fizycznych lokacjach i tak pewni, że „mogą więcej”. W całym tym omamieniu zapominają, że tak czy inaczej zostanie im odebrane wszystko, prócz tego co zrobili, bowiem to idzie za nami jak cień. Wraz z Zamuleniem Matrycy przez Ignorancję postępuje Proces Degeneracji podzielony na cztery etapy (dewanagari): 

SATJAJUGA TRWAJĄCA 1 728 000 LAT

TRETAJUGA TRWAJĄCA 1 296 000 LAT

DWAPARAJUGA TRWAJĄCA 864 000 LAT

KALIJUGA TRWAJĄCA 432 000 LAT.

I tak się składa, że jesteśmy w ostatnim najbardziej dewastacyjnym cyklu, który jednocześnie (paradoks) jest najlepszym czasem dla szybkiego wyzwolenia z samsarycznej egzystencji, ponieważ jest coraz mniej „atrakcyjnie” i nasze życie w coraz większym stopniu staje się jedynie cierpieniem. Rolą tego bólu jest uświadomić nam czym w swojej esencji jest wyrok w materialistycznym więzieniu. Jednak problem polega na tym, że wraz z tym upadkiem chorujemy na duchową amnezję i mamy wyjebane na Dharmę – tak jakby wciąż było nam mało cierpienia. Jednak na spokojnie cykl demona Kali dopiero się zaczął, a już (jak czujemy i widzimy) jest grubo, a będzie z całą pewnością jeszcze bardziej i bardziej tłusto. Ostatecznie będziemy się rodzić jedynie po to by się pożerać. 

Jednak na tą chwilę, choć wojna za wojną i trend za trendem możemy zacząć;

po pierwsze rozpoznać gdzie tak naprawdę żyjemy 

i…

zacząć proces zdobywania Wiedzy Transcendentnej, czyli takiej która może nam pomóc w dość trzeba przyznać chujowym położeniu, bo… liczyć na kokosy w płonącym uciech ogrodzie, to tak jakby… 

Wybaczcie dosadność: nasrać sobie do ryja. 

Poziom naszego zamulenia możemy rozpoznać po stopniu zauroczenia – zaczadzenia tak zwaną współczesnością i naszą naiwną wiarą w tak zwany „postęp”, który niby jest i niby postępuje. Jednak w rzeczywistości stajemy się coraz większymi debilami i ujeżdza nas imponująca i wręcz spektakularna głupota, która przybiera formę „inteligencji” która jest wysrywana przez maszyny jak pasza dla świń. Owa „inteligencja” jest remiksem hitów które przez ostatnie wieki tak dumnie „stworzyliśmy” i gramy jako hipnotyczny trans w globalnej dyskotece tamasowej guny. Taniec serca połamaniec. Break dance macabre. Influenserzy ostatecznego rozpierdolenia. 

Łał.

Joł. 

Wybaczcie język…, ale – wulgarność stała się usankcjonowaną przez tamas formą kontaktu i relacji. Bohaterami opowieści najczęściej stają się ludzie upadli, cyniczni i okrutni. Fascynacja złem staje się trendem, a epatowanie nim staje się sposobem na wybicie. Pięć sekund uwagi przemielonej przez Maszynę masy dla której głód wrażeń jest formą istnienia. Dej donejta – a zejdę jeszcze niżej. Macanie dna stało się strategią biznesową. Podziwiamy ludzi pozbawionych w coraz większym stopniu cech ludzkich. To nas kręci. To nas nęci;

Rozkład. 

Dlatego bycie Przegrywem w prawdziwym sensie jest uleganie tym dewastacyjnym tredom i urokowi Maszyny z jej mechaniczną inteligencją, której brak jest serca i mądrości. Dlatego tym co się teraz naprawdę liczy jest wzmacniać w sobie wszystko to, co jest zaprzeczeniem dominujących tutaj programów negatywizmu. Uświadomić sobie, że nie jesteśmy bogami, że obietnice samsary są ułdą i snem wariata. Tak naprawdę potrzebujemy pomocy Prawdziwego Boga i Prawdziwej Mądrości. Wymiaru, który przekracza materialistyczną Grę. Potrzebujemy uznać swój status upadku, swój rzeczywisty dość niestety żałosny stan. Zaprzeczyć narracji Czarnych Magów, która wzmacnia fiksację na naszej fałszywej tożsamości i naszym materialistyczny statusie, bowiem koniec końców nic z tego nie zostanie. Jak pisałem wyżej;

Null *

Status „Przegrywa – Nulla” daje ci wolność. Brak ambicji względem tego świata hakuje wszystkie jego dualistyczne kody pragnienia / niechęci i ukazuje, że pod „tym” jest znacznie większe „coś” czego aparatura Mózgogłowia nie jest w stanie postrzec, ponieważ jest zaprogramowana. Jest Maszyną skalibrowaną na bezustanną pracę w polu zmysłów i konceptualizacji. To nie może się skończyć samo z siebie. Wyzwolenie wymaga poznania i zastosowania Odwiecznej Dharmy, która wciąż jest obecna w tym wymiarze. To jest ważniejsze niż wszystko inne. Jej fragmenty obecne są w każdej tradycji – jednak esencja wymaga Autentycznego Mistrza – kogoś kto naprawdę ją urzeczywistnił. Znaleźć kogoś takiego to wygrać los na karmicznej loterii – jednak w rzeczywistości takie spotkanie jest wynikiem niezliczonych zasług. Nie sposób określić wartości takiej relacji w samsarycznych parametrach. 

Pirat był Null’em w wewnętrznym sensie w coraz większym stopniu co oznaczało, że tworzył mylny komunikat dla Maszyny. To jak „prezentujemy” się  w zewnętrznej warstwie tej Gry absolutnie nie ma znaczenia – bez problemu możesz być; bogaty, zaradny i błyskotliwy – brakiem zrozumienia jest myślenie, że musisz być biedny czy żyć na marginesie. Przegryw to haker gry >> prze – kroczyć << jej kody i założenia. 

Uczynić swoją i wyjść poza wygraną i przegraną. 

Zniknąć z Pola. 

Dlatego twoją taktyką jest skromność, oddanie Duchowi i pokora. Twoją Mocą jest Mądrość i Współczucie, a twoim celem jest nieustanna praca dla innych, bowiem to niszczy nasze utożsamienie z fikcyjną postacią w Grze – wychodzisz z niej wewnętrznie i jesteś w pewnym sensie niewidzialnym, bowiem Maszyna widzi tylko to co zewnętrzne i tylko to kataloguje podczas profilowania. Dlatego sława czy popularność w tamasowej cywilizacji jest tym co nie pozwoli ci wyjść z zaprogramowanej postaci. To Klątwa, która cię zapętli w Obiegu Absurdu. Nie możesz zasnąć, choć jesteś zmęczony i śpiący, ponieważ sen, który tam dla ciebie mają jest koszmarem. Musisz się bez ustanku budzić z hipnozy na wszelkie możliwe sposoby. 

Dokonać Wielkiego Czynu. 

Obudzić samego siebie. 

Otworzyć oczy i serce.  

Nie uciekać w sztuczną i fałszywą „duchowość osiągnięć”, która czyni z nas balony łatwe do nawigacji i przebicia. Być tym czego nie widać, czego nie można użyć jak towaru dla zniewolenia. Odnaleźć swój własny rytm. Zaufać sobie. Docenić własne życie i doświadczenie i koniec końców być naprawdę sobą – żadną marką osobistą na rynku surowców wtórnych – na złomowisku dusz. Nie jebać systemu tylko go naprawdę zrozumieć i użyć w dobrym celu, bowiem rewolucja pożera własne mioty, później się krztusi i wymiotuje jeszcze większym zniewoleniem. Przemoc nigdy nie uczyniła ten świat lepszym miejscem w swojej istocie jest wirusem negatywizmu, który niszczy w nas to co najbardziej wartościowe i wrażliwe. Musimy wiedzieć, że proces zezwierzęcenia istoty ludzkiej będzie postępował, bowiem jest w nas coraz mniej Dobra i jesteśmy coraz bardziej obojętni wobec drugiej czującej istoty. Ten proces ma swoje zbiorowo – karmiczne parametry i trajektorie. Jest w pewien sposób kwantowy, bowiem polega na prowokacjach potężnych klas istot spoza widzialnego wymiaru. Nasza sztuczna inteligencja Mózgogłowia śmieje się z tego i nie wierzy w istnienie niczego czego nie potrafi postrzegać na poziomie materialnym. To oznacza, że jesteśmy coraz bardziej prymitywni i jednowymiarowi. 

Ludzki świat bez duchowości staje się światem okrutnym i pozbawionym sensu. 

Dlatego my w Analogu wciąż bez ustanku staramy się chronić Ducha, bowiem jest on naszą drogą Wyjścia i naszym Odkupieniem. Materializm w ostatecznej formie to nekrós – „martwy”, filía – „miłość”. Dlatego nie podążaj za trendem masowej psychozy – narkozy – bez ustanku szukaj drogi wrażliwego serca – tego co jest większe od twojego poczucia urojonej sprawczości, bez ustanku ucz się służby dla Ducha, bowiem kto przyjmuje rady niebios bez ustanku powiększa swoje siły. Kiedy naprawdę poprosisz Boga o wsparcie bez wątpienia otrzymasz je. Nasz upadek wynika z pychy, bowiem Bóg nie umarł – stał się nieobecny za sprawą naszej arogancji i narastające bez ustanku cierpienie jest tego konsekwencją. Rolą tego Bólu jest nas obudzić z urojenia o naszej wielkości. To jest funkcja tak zwanej „apokalipsy”. Chodzi o przywrócenie relacji z tym co jest transcendentalne możemy to nazwać; Bogiem, Absolutem, Wielkim Duchem. Nie jesteśmy powołani do władzy. 

Jesteśmy powołani do Służby Istnieniu.

Nazwane jest to Drogą Oddania lub Szczodrości. 

Kiedy brak jest już w tym wymiarze Prawdziwej Miłości…

Nie ma dla nas już tutaj miejsca.   

Pirat „na partyzanta” kiedy wieczorne niebo nabrzmiało purpurą na wiadukcie nad ulicą Rzgowską rozwiesił białe prześcieradło z napisem:

„NULL”. 

Przemyśl to w drodze którą zmierzasz do…

„CELU.”


*Null (ang. nic, zero) to termin oznaczający brak wartości, pustkę, lub nieokreśloność, powszechnie używany w programowaniu (jako wskaźnik braku danych), bazach danych (SQL). W kontekście technicznym symbolizuje zerową wartość liczbową lub nieistniejącą informację, w bazach danych oznacza, że dane nie są znane. Brak wartości: Oznacza, że zmienna nie wskazuje na żaden obiekt. Znak sterujący: W systemach kodowania (ASCII, Unicode) jako znak wypełniający. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

NULL

Galeria