PIRACKIE OPOWIEŚCI

PRAWDZIWY POKÓJ

– Każdy człowiek widzi tylko drobny ułamek całej prawdy i bardzo często, a właściwie nieprzerwanie i celowo oszukuje się również co do natury tego niewielkiego, lecz bezcennego ułamka. Część jego jaźni obraca się przeciw niemu i zachowuje się jak inna osoba, zwalczająca go od wewnątrz. To człowiek w człowieku. Człowiek który jednocześnie nie jest człowiekiem.

Philip K. Dick, Przez ciemne zwierciadło

Rzeczywistość połknęła nas i trawi w swoich absurdalnych bebechach, wiecznie wygłodniałym żołądku, każdego dnia wysysa z nas życie i radość i wydala na pastwę losu, który doprawdy trudno już pojąć i akceptować. Rodzimy się w Grze, która nas dominuje i przytłacza, rodzimy się w państwach pod flagami, w układach władzy i uległości. Podmiot i orzeczenie – życie pojedynczo – złożone odmieniane w przypadkowości i chaotycznej strukturze postępującego rozpadu wszelkich konstrukcji. Jesteśmy zmuszeni do uległości, do odgrywania ról uczestników spektaklu, amatorscy aktorzy marnej sztuki, których nikt przecież nie nagrodzi brawami, nie wymieni w napisach końcowych, bowiem w istocie rzeczy TO nie ma końca i nie miało początku, ponieważ w istocie jest nierealne oparte na chwilowych impulsach, na współzależności przemijających zjawisk. Warunek podlega śmierci i rozpadowi, podlega mu ciało i myśl, słowo i wrażenie – dlatego właśnie TO jest nierealne jak sen, jak miraż, jak gra.

Nigdy nie mogłem pojąć jak doszło do tego, że jeden człowiek może przemocą narzucić swoją wolę drugiemu i jak doszło do tej zgody i akceptacji. Jak doszło do tego, że ktoś używa ciebie i mnie do wymyślonej przez siebie abstrakcyjnej gry. W jaki sposób staliśmy się narzędziami w rękach tyranów i psychopatów, którzy niszczą to co jest w swojej najgłębszej naturze tak delikatne i święte – Życie. Jak ktokolwiek może posiadać na własność ziemię – to jest absurd tak oczywisty, że aż niewidoczny. Żyjemy w wynajętych ciałach na cudownej planecie, którą coraz bardziej upodobniamy do samych siebie, to tej pozbawionej szacunku wściekłości opuszczonych dzieci, które za wszelką cenę nie chcą dorastać, nie chcą widzieć czym się stały i co tak naprawdę robią z tym co zostało im użyczone.

Istota ludzka wciąż morduje, wciąż grabi, wciąż wykorzystuje słabszych od siebie jest w posiadaniu broni, która może unicestwić całe planetarne życie, wszystko to czego nie jest w stanie odtworzyć, czego nie jest w stanie nawet widzieć przez pryzmat nieodgadnionego, ponieważ jest tak zmechanizowana i osamotniona w poczuciu bezlitosnej separacji. Jesteśmy zapętleni w cierpieniu braku wrażliwości i zrozumienia samej istoty życia, ślepi na Cud w jakim wszyscy uczestniczymy, żyjemy w klatce myślenia – abstrakcji, która zdominował naszą świadomość czyniąc z nas udomowione roboty nawykłe do zimnej i wyrachowanej wygody cywilizacji zombie.

Najbardziej istotne i najtrudniejsze wyzwanie dla newtonowsko – kartezjańskiego mechanicznego modelu wszechświata pochodzi z ostatniej kategorii fenomenów psychodelicznych, całej gamy doznań, dla których ukułem termin „transpersonalne” (pozaosobowe). Wspólnym mianownikiem tej niezwykle bogatej i rozgałęzionej grupy niezwykłych doświadczeń jest poczucie jednostki, że jej świadomość poszerzyła się poza granice ego i przekroczyła ramy czasu i przestrzeni.

Stanislav Grof „Poza mózg”

Pandemia. Wojna. Co dalej? To wszystko są skutki przyczyn które tworzymy w samych sobie, każdego dnia i o każdej godzinie, bowiem ta rzeczywistość jest lustrem w którym możemy ujrzeć samych siebie. Możemy w końcu pojąć, że „Bóg” jest tylko nazwą, którą maskujemy swój własny brak odpowiedzialności za własne myśli, słowa i działania, że nie istnieje żaden wielki boski plan, który skazuje nas na zagładę i apokaliptyczną pożogę, do której tak przecież dążymy, robiąc wszystko, aby unicestwić samych siebie. To nienawiść. To pogarda do samych siebie. Samo – potępienie – samospełniająca się przez stulecia przepowiednia, bowiem łatwiej jest niszczyć, łatwiej jest mordować niż się troszczyć, budować i chronić. Rządzą nami nieludzkie istoty, zmechanizowane i nieświadome, skażone skrajnym tępym egoizmem i biologicznym determinizmem o przetrwaniu najsilniejszych. Tą przytłaczającą tępotę gloryfikują zrobotyzowane media – paradygmat wiecznego wzrostu i ekspansji łapczywie pożera każdy milimetr ciała tej planety, która prosi o przebudzenie z tego okrutnego snu, bowiem w przeciwnym razie udzieli nam przerażająco bezlitosnej lekcji. Doprawdy nie znamy tego gniewu, tej mocy.

Ludzka cywilizacja może być ujęta w następujących słowach: „Chcę, żeby ktoś mnie przytulił. Zostaw mnie”. Nie będąc w stanie rozwikłać tego paradoksu, a także nie mając w międzyczasie nic lepszego do roboty, budujemy kościoły i ciężko pijemy.

Tom Price

Jesteśmy tak zajęci ludzkimi sprawami, które wciąż nakazują nam kręcić się w tym małym kołowrotku, w tej ślepej pułapce, choć przecież musimy sobie zdawać sprawę z tego, że wcześniej czy później wszystko to rozpłynie się w nicości niczym sen, ukazując absurd naszych wysiłków i zmagań w tak zwanej umownej doczesności w chwili szukania komfortu i bezpieczeństwa, miłości i spełnienia za cenę bycia bezlitosnym i okrutnym wobec obcych i obcego – tego wszystkiego co przecież nie jest nami, jest poza granicą naszego ciała. Jest „na zewnątrz”. Jest „ty” i „to”.

„Ja” nie może przetrwać. Na tym polega ten epicki dramat. „Ja” nie pamięta „ja”, kiedy znów się rodzi. Nie pamięta kim było, nie pamięta co zrobiło – żyje w zrodzonym z własnych działań świecie, w prawidłach struktury własnej świadomości w wymyślonej przez siebie grze. W wyprodukowanym szczęściu i cierpieniu – w ustanowionej przez siebie proporcji „dobra” i „zła”. W założeniach rezonującej z nią religii, ekonomii i polityki. W wyśnionej matrycy podobnych sobie skazanych na siebie poprzez relacje i związki. Demony tego świata są zrodzone z naszej świadomości podobnie jak mistycy, nauczyciele i ci którzy jednak potrafią widzieć przez gęstą ciemność, przez to ciemne zwierciadło hiper materializmu, którego apogeum to rozszarpanie zimnym mózgogłowiem wszelkich tajemnic by ostatecznie obudzić się w obojętnym świecie bez złudzeń, którego głównym napędem będzie właśnie hiper „ja” – ja osobne, ja ze wszech miar wszechpotężne, ja które chce żyć i królować wiecznie w stworzonym na swoją modłę sztucznym zrobotyzowanym świecie.

Teraz możemy ujrzeć, że my żyjemy w „Nowym Wspaniałym Świecie” otumanieni bezsensowną rozrywką, odurzeni nadmiarem, nudą, tymi wszystkimi krótkotrwałymi impulsami, które w swojej naturze są jałowe niczym puste kalorie – zbotoksowany świat pełen kapłanów celebrytów, fejsbukowych postów o niczym i dla nikogo, terroru sprzedaży rzeczy, idei i stylów życia, które są niczym więcej jak tylko snem naćpanego wariata, który deklamuje przez sen instrukcję obsługi myśląc, że jest to ściskająca za serce pełna głębi poezja. Nikt mu nie powie kim jest tak naprawdę, bo nikogo to nie obchodzi, każdy jest zajęty wymyślaniem i sprzedawaniem samego siebie. Prawdziwe NFT jest Uwagą, jest czasem – to jest twarda waluta ludzkiej egzystencji, twardy orzech do zgryzienia. Kronos nas pożera w tej pozornej szczęśliwości, w tej rozmianie na drobne.

Tuż za cienką ścianą chwilowego dobrobytu, dzieje się wojna, dzieje się śmierć, terror i głód. Za cienką ścianą nadchodzi lekcja pokory wobec tajemnicy ludzkiego okrutnego szaleństwa, ludzkiego zniewolenia, oddania w bezlitosne ręce władzy swojej odpowiedzialności wobec Ducha, wobec tego co jest Prawdą. Ludzie cieszą się z mordowania, mając swoje „słuszne” powody, ludzie zabijają w imię słów, które są niczym, bowiem przeczą same sobie, same siebie oszukują. Ludzie mordują za slogany i w imię sloganów użyci jak nicość przeciwko życiu. „Nowy wspaniały świat” budzi się 1984 i widzi skutki swojego narkotycznego snu i ze wszelkich sił chce wrócić do czasu „sprzed” do śnienia. Jednak to jest już niemożliwe. Musi się obudzić na dobre. Na dobre.
Obudzić się to zrozumieć współzależność to ujrzeć ponad wszelką wątpliwość, że szczęście oparte na wykorzystywaniu i dominacji wcześniej czy później przeradza się w swoje przeciwieństwo, staje się koszmarem. Bo tej wojny nie chcemy widzieć, nie chcemy jej rozpoznać, bowiem jesteśmy trybami tej okrutnej Cywilizacyjnej Maszyny, która mieli wszystko i wszystkich jak leci – te flagi i narody, te kultury – w jedną homogeniczną masę – zasoby danych. Pandemia, wojna, inflacja, postępujący rozkład całej sztucznej struktury na szczycie której pasą się demony cały czas zmusza nas do przerażenia, do modlitwy wzywającej „zbawców”, którzy przychodzą okrutni i tępi ze swoją taktyką terroru i bestialstwa, którzy najpierw cię „obronią”, a później uczynią niewolnikiem, by wysysać do samego szpiku do momentu kiedy „nie będziesz mieć nic i będziesz szczęśliwy”. Podpięci pod kroplówki taniej małej radości, która stanie się naszym nowym wirtualnym światem zbudowanym na trupie tej planety.

Miliardy „dominujących” istnień, które za wszelką cenę chcą jedynie mieć i być bez względu na koszty. Granice, flagi, uzbrojone po zęby armie, nuklearny disneyland pełen bezmyślnych i okrutnych dzieci, które udają dorosłych, a jedyne czego chcą to wciąż się bawić we władców i poddanych, grać w klasy, panować nad prawdziwym życiem i śmiercią. Nikt nigdy nie miał tak naprawdę prawa do władzy nad drugą istotą, nad jej sercem, ciałem i umysłem. To jest pierwotne i fundamentalne oszustwo. Przez tysiąclecia wgrywano ten Program. Maszyna rodziła maszyny przez macicę ignorancji i arogancji replikując ten Wdruk. Istoty ludzkie uwierzyły, że są jedynie tymi programami, tym oprogramowaniem tracąc kontakt z czymś co stanowi pierwotną podstawę, z czymś co jest ukryte i ciche, przepełnione dobrem i miłością. Za te wszystkie bomby, czołgi, karabiny, mundury, za cały ten potencjał śmierci moglibyśmy uzdrowić i nakarmić ten świat, dać mu szansę na otworzenie serca, które skrywa ta zaciśnięta z furią pięść. Napisać prolog zamiast epilogu, który przywraca pokój i nadzieję.

Oddać swoje życie w obce ręce, być podmiotem absurdalnej gry, umierać za slogany tych, którzy nigdy nie stanęli na polu tych absurdalnych wojen o „wolność”, która zawsze kończy się w zaprogramowanym kołowrotku tak zwanej doczesności, która wcześniej czy później staje się niewiadomą wiecznością, wielkim znakiem zapytania który zagłusza wszelkie religijne deklaracje. Nikt nie wie czy „coś tam jest”. Pozostaje wiara i doprawdy nie ma w tym nic złego, to dość naturalne, ponieważ jest w niej coś czystego, coś czego ten pragmatyczny świat nigdy nie zrozumie. Jest w niej coś co pozwala znieść bezsensowne okrucieństwo tego świata. Ten niepoczytalny amok, pianę ambicji, która fermentuje we krwi naiwnych. Ojcowie wiecznej propagandy, którzy wciąż mówią, że możesz zabijać, że zabijanie jest dobre, święte, że jesteś bohaterem, bo przecież stoisz „po dobrej stronie” i kibicuje ci cały twój „dobry świat”. Kolejna krwawa olimpiada, pochodnia przemocy i śmierci. Kolejni cezarowie, którzy rzucają klątwy i czary na otumanione podległością masy upojone spektaklem wojny w imię abstrakcyjnych tworów zniewolonego przez projekcje umysłu, który by przetrwać musi czuć to fundamentalne oddzielenie i odrębność, które jest rdzeniem całego cierpienia od początku czasu.

To jest źródło przemocy, pierwotna przyczyna wojny. To jest w nas tak fundamentalnie, że nawet nie potrafimy być tego świadomi. Szukać drogi, która pozwoli nam wykorzenić tą iluzję, to poświęcić życie na rzecz AUTENTYCZNEGO pokoju. To jedyna szansa by odmienić los tej planety i nas samych. To PRAWDZIWY Pokój.

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA, TAO W KUCHNI

GNIEW I CYTRYNA

Ostatnią emocją jest gniew – niechęć. W systemie medycyny chińskiej jest to gorąca emocja, która ma zdolność poruszania energii. Złość i nienawiść są związane z wątrobą a agresywność z woreczkiem żółciowym. Gniew, agresja i nienawiść prowadzą do paranoicznej wizji, którą można określić mianem – piekła – braku przestrzeni. Umysł uwarunkowany tymi emocjami doświadcza niewyobrażalnych cierpień, ponieważ wizja jakiej doświadcza staje się wrogiem.

Wiosna to ożywienie, nadejście żywej witalnej energii. Wzrastające Yang – czyli jakość, która jest aktywna, twórcza, to ruch, który pobudza do życia. Jest to czas oczyszczenia i wzrostu, okres naszej młodości i najbardziej dynamicznego rozwoju – wiosna, młodość, pobudzenie w systemie narządów związany z naszą wątrobą i woreczkiem żółciowym. Energia wznosi się wiosną, osiąga swoje maksimum latem (ogień – serce – max. yang), równoważy w przemianie ziemi (późne lato – okres żniw) i zaczyna opadać jesienią, by w zimie wejść w stan spoczynku i regeneracji (max. yin). W cyklu dobowym czas regeneracji naszego woreczka żółciowego i wątroby to okres od godziny 23 do 3 w nocy. Od godziny 23 w naszym woreczku wydzielana jest żółć, która pomaga w trawieniu tłuszczy, a od godziny pierwszej w nocy pracę rozpoczyna nasza wątroba, która jest odpowiedzialna za regenerację krwi i dbanie o prawidłowy przepływ energii qi (Qi – jest po prostu energią życiową, często w systemach duchowych nazwana „praną”). Wątroba kontroluje ilość oraz prędkość krążącej po organizmie energii Qi i substancji, a czynnikiem, który ma bardzo negatywny wpływ na swobodny przepływ energii są toksyczne emocje jak gniew, złość i nienawiść.

W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej podobnie jak w naukach buddyjskich przeszkadzające emocje i nasza niezdolność do ich uwalniania są główną przyczyną zaburzenia na poziomie fizycznym (choroba – brak równowagi) jak i na poziomie duchowym (rozproszenie) – stając się głównymi przyczynami cierpienia i tworzenia warunkującego nas mechanizmu przyczyny i skutku – zwanego „karmą”. Nasza świadomość staje się pewnymi jakościami – aspektami o określonych funkcjach, a ponieważ nasze ciało jest też świadomością czymś żywym i inteligentnym Chińczycy określili te jakości mianem duchów i w przypadku systemu wątroby i woreczka żółciowego nazwali to „Hun”. Hun w dużej mierze związane jest z naszą podświadomością z tak zwanym podświadomym magazynem wrażeń, wzorców i uwarunkowań – można byłoby to porównać do świadomości magazynującej lub podświadomości. W buddyzmie ciągłość strumienia świadomości określana jest mianem „reinkarnacji” i zgromadzone w umyśle wrażenia manifestują się w postaci tzw. „wizji karmicznej”, którą determinuje mechanizm przyczynowo – skutkowy warunkując to kim jesteśmy i w jaki sposób funkcjonujemy oraz okoliczności, które towarzyszą naszemu życiu. Nazywane jest to – uwarunkowaną egzystencją – cierpieniem – brakiem spokoju i funkcją praktyki duchowej jest wyzwolić nas z tego mechanizmu cierpienia.

Wyróżniane są trzy główne emocje – korzenie cierpienia: niewiedza jako pierwsza i fundamentalna, ponieważ nie rozpoznajemy podstawy naszej egzystencji – natury (samej przestrzeni) a zamiast tego warunkujemy się „wizją”, „obiektem” w ten sposób wytwarzając przyczynowo – skutkowe pole doświadczenia wierząc w realność naszych wrażeń – choć w rzeczywistości brak im podstawy – ponieważ wszystko jest współzależne (jak nasze poczucie „ja” – podmiotu). Ta fundamentalna ignorancja jest bezpośrednią przyczyną naszego cierpienia – ponieważ szukamy trwałego szczęścia w nietrwałych zjawiskach i stanach. Żyjemy w śmiertelnym ciele doświadczając świata, który wciąż się zmienia – doprawdy ciężko oczekiwać trwającego szczęścia w tak ograniczonym nietrwałością wymiarze istnienia.

Drugą emocją jest pożądanie, które powoduje rodzaj niezaspokojonego głodu, który wciąż wymusza na nas poszukiwanie wrażeń i nieskończoną ilość doświadczeń w których próbujemy odczuć zadowolenie i potwierdzić własne istnienie. Można powiedzieć, że kapitalistyczno – materialistyczna utopia w jakiej żyjemy w Zachodniej Europie jest zbudowana na pożądaniu – podobnie jak sama bezpośrednia przyczyna – rozmnażanie.

Ostatnią emocją jest gniew – niechęć. W systemie medycyny chińskiej jest to gorąca emocja, która ma zdolność poruszania energii. Złość i nienawiść są związane z wątrobą a agresywność z woreczkiem żółciowym. Gniew, agresja i nienawiść prowadzą do paranoicznej wizji, którą można określić mianem – piekła – braku przestrzeni. Umysł uwarunkowany tymi emocjami doświadcza niewyobrażalnych cierpień, ponieważ wizja jakiej doświadcza staje się wrogiem. Jest to stan wojny – mordowania, który w naszym wymiarze istnienia wciąż jest obecny, gdyż wszyscy mamy ten potencjał w sobie. Ostatnie dwie krwawe wojny światowe pełne bestialstwa i okrutnych praktyk w postaci obozów zagłady ukazują czym jest nienawiść i do czego prowadzi.

Buddyzm nie jest zainteresowany szukaniem sposobów na zamaskowanie lub przekierowanie gniewu. Życie jest krótkie i powinniśmy je przeznaczyć na doskonalenie własnej osoby. Nie mamy czasu na to, aby się wygłupiać i bawić się swoim życiem. Poszukujecie szczęścia? Jeśli tak, powinniście zacząć od przyznania: „Czasami mam ochotę wpaść w gniew. Nie jestem idealny”. Następnym krokiem jest zdobycie informacji na temat gniewu. Powinniście się dowiedzieć, czym jest ta emocja i dlaczego ją odczuwacie. Rozumienie problemu jest pierwszym krokiem w kierunku jego rozwiązania.

Alubomulle Sumanasara. „Uwolnij się od gniewu”.

Mówi się, że to właśnie gniew jest najbardziej destrukcyjną emocją i taka jest właśnie prawda – gniew podsycany nienawiścią – to Piekło i każdego dnia możemy widzieć jak radykalizuje się świat i ludzie pod wpływem tych emocji. Faszyzm, rasizm, seksizm, wszelkiego rodzaju szowinizmy i postępująca nietolerancja, wykluczenie i agresja wytwarzają okoliczności, które stają się żyznym polem walki.

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA, TAO W KUCHNI

WIOSNA W KUCHNI

Smak kwaśny to domena wiosny i przemiany drewna. Jest związany z wątrobą i pęcherzykiem żółciowym. Ta specyficzna cierpkość oznacza, że jego natura jest ściągająca a funkcja polega na gromadzeniu i ochronie cennych płynów w organizmie, a także krwi. Kwaśny jest ochładzający i wzmacnia yin w organizmie jest idealny kiedy nasz umysł jest chaotyczny i rozbiegany wówczas wpływa na zdolność koncentracji i przytomności. Ten smak najbardziej wyrazisty jest w czarnej i zielonej herbacie oraz w liściach jeżyn.

W systemie medycyny tybetańskiej kwaśny jest związany z żywiołami ziemi i ognia i także uspokaja „lung” – wewnętrzny wiatr – siłę poruszającą w naszym organizmie, który można porównać do Qi. W nadmiarze smak kwaśny może powodować rozdrażnienie i nerwowość, a na poziomie ciała szkodzi napięciu mięśni oraz ścięgien i zatrzymuje wodę w organizmie, więc kiedy jest gorąco dobrze pić wodę czy płyny z domieszką czegoś kwaśnego.

Nadmiar emocji gniewu i złości oraz powszechny stres jaki funduje nam współczesny żywot mieszkańca wielkich aglomeracji miejskich gwarantuje duże zaburzenia wątroby często powodując nadmierne rozgrzanie tego narządu wówczas dobrze stosować dietę ochładzającą. Typowe objawy to zaczerwieniona twarz, suche i zaczerwienione oczy, wysokie ciśnienie krwi, przyspieszony puls, a w przypadku bardzo częstego zastoju qi wątroby mamy do czynienia z alergiami, występowanie obrzmień, guzów, napięty brzuch, zaburzenia trawienia, dokuczliwe zmęczenie i odczuwalny ból mięśni – wówczas ostre przyprawy i nieduże ilości wysokoprocentowego alkoholu mogą być pomocne jednak najlepsza w tym przypadku jest terapia ziołowa i akupunktura oraz ćwiczenia takie jak joga czy qi gong.

Wiosna to okres kiedy zaczyna się ruch energii, która wzrasta i dąży do maksymalnej ekspansji latem kiedy występuje maximum energetyczne dlatego w żywieniu podczas okresu wiosennego najważniejsze jest zadbanie o wzmocnienie Qi i mieć pozytywne oddziaływanie na wątrobę i śledzionę. Najlepsze są produkty lekko ogrzewające, które „wznoszą energię”. Idealne są kiełki, zielone części warzyw bulwiastych, młode i świeże warzywa, trawy pszenicy i jęczmienia, ostre przyprawy poruszające energię jak bazylia, majeranek, rozmaryn, kmin, liść laurowy, czosnek, chili i imbir etc. Niewskazane są ciężkie i tłuste pokarmy i nadmiaru smaku kwaśnego oraz używanie zbyt dużo soli. Dobrze działają napary z mięty z dodatkiem miodu lub agawy. Dobrze jeść młode ziemniaki, marchewkę, strączki, młodą kapustę, szparagi, karczochy, sałaty, rzodkiew i groszek.

Ziarna zbóż mają w sobie również ogromny potencjał wzrostu i dobrze spożywać je w tym okresie. Generalnie jest to czas kiedy surowe produkty roślinne i owoce są dobrze trawione – dlatego jest to dobry czas na diety raw. Jeżeli chodzi o gotowanie, to wiosną gotujemy krócej jednak dobrze robić to w wyższej temperaturze by zachować składniki odżywcze, idealne jest gotowanie na parze lub saute. Na wiosnę dominującym czynnikiem patogennym jest wiatr i bardzo łatwo jest złapać objawy przeziębienia lub grypy – bardzo pomocne są wówczas produkty o łagodnie ostrym smaku jak cebula, dymka i imbir. Dlatego podczas takich dolegliwości nie wskazany jest smak kwaśny ponieważ jego natura ściągająca spowoduje że patogen wejdzie głębiej w organizm. Należy właśnie otworzyć pory skóry i używać ostrych przypraw by zaburzenie opuściło organizm. Natomiast smak kwaśny wskazany jest przy nadmiernych potach, krwotoków, wypadania narządów, hemoroidów czy nietrzymania moczu. Smak kwaśny jest pewnego rodzaju antidotum na ciężki i tłusty pokarm ponieważ rozpuszcza tłuszcze i białka jest także wspierający podczas przyswajania przez organizm minerałów poprawiając ich przyswajanie.

PRODUKTY W PRZEMIANIE DREWNA

WARZYWA

BAKŁAŻAN, OCHŁADZAJĄCA, SŁODKI, LEKKO GORZKI

  • OCHŁADZA KREW I GORĄCO

KAPUSTA KISZONA, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY

  • OCHŁADZA GORĄCO W JELICIE I ŻOŁĄDKU

KARCZOCH, OCHŁADZAJĄCA, GORZKI, LEKKO SŁODKI

  • OCHŁADZA GORĄCO WĄTROBY

POMIDOR, OCHŁADZAJĄCA DO ZIMNEJ, SŁODKI, KWAŚNY

  • WZMACNIA YIN WĄTROBY

SZPINAK, OCHŁADZAJĄCA, SŁODKI, LEKKO GORZKI

  • OCHŁADZA WĄTROBĘ I KREW

OWOCE

AGREST, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY

  • OCHŁADZA GORĄCO, OCHŁADZA JELITO

ANANAS, OCHŁADZAJĄCA DO NEUTRALNEJ, SŁODKI, KWAŚNY

  • STYMULUJE TRAWIENIE

BRZOSKWINIA, NEUTRALNA DO OGRZEWAJĄCEJ, KWAŚNY, SŁODKI

  • ODBUDOWUJE PŁYNY CIAŁA

CYTRYNA, ZIMNA, BARDZO KWAŚNY

  • ROZPRASZA GORĄCO

GREJPFRUT, OCHŁADZAJĄCA DO ZIMNEJ, KWAŚNY

  • GASI PRAGNIENIE, ZSYŁA W DÓŁ QI

GRUSZKA, NEUTRALNA DO OCHŁADZAJĄCEJ, SŁODKI, LEKKO KWAŚNY

  • OCHŁADZA GORĄCO ŻOŁĄDKA, NAWILŻA

JABŁKO, NEUTRALNA DO OCHŁADZAJĄCEJ, LEKKO KWAŚNY, SŁODKI

  • ZATRZYMUJE BIEGUNKĘ

JAGODA, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY

  • ŚCIĄGAJĄCE, ZATRZYMUJE BIEGUNKĘ

KIWI, ZIMNA, KWAŚNY, SŁODKI

  • OCHŁADZA GORĄCO

MALINA, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY, SŁODKI

  • LEKKO PRZECZYSZCZAJĄCE, MOCZOPĘDNE

MANDARYNKA, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY

  • ODBUDOWUJE PŁYNY CIAŁA

MANGO, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY, SŁODKI

  • TWORZY PŁYNY CIAŁA I KREW

MORELA, NEUTRALNA DO OGRZEWAJĄCEJ, KWAŚNY, SŁODKI

  • UZUPEŁNIA PŁYNY CIAŁA

POMARAŃCZA, OCHŁADZAJĄCA DO ZIMNEJ, SŁODKI, KWAŚNY

  • ODBUDOWUJE PŁYNY CIAŁA

PORZECZKA, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY

  • ŚCIĄGAJĄCE, TWORZY PŁYNY CIAŁA I KREW

RABARBAR, ZIMNA, KWAŚNY

  • ŚCIĄGAJĄCE, HARMONIZUJE JELITA

ŚLIWKA, NEUTRALNA DO OGRZEWAJĄCEJ, KWAŚNY, SŁODKI

  • OCHŁADZA GORĄCO WĄTROBY

TRUSKAWKA, OCHŁADZAJĄCA, SŁODKI, KWAŚNY

  • BUDUJE PŁYNY CIAŁA I KREW

ŻURAWINA, OCHŁADZAJĄCA DO NEUTRALNEJ, KWAŚNY

  • WZMAGA APETYT

ZBOŻA

ORKISZ, NEUTRALNA DO OGRZEWAJĄCEJ, SŁODKI

  • WZMACNIA QI ŚLEDZIONY

ORKISZ ZIELONY (SUSZONE, NIEDOJRZAŁE ZIARNO ORKISZU), OCHŁADZAJĄCA
SŁODKI, LEKKO KWAŚNY – OCHŁADZA GORĄCO WĄTROBY

PSZENICA, OCHŁADZAJĄCA, SŁODKI

  • ODBUDOWUJE QI, KREW I YIN

PSZENICZNE ZARODKI, OCHŁADZAJĄCA DO ZIMNEJ, SŁODKI, LEKKO OSTRY

  • OCHŁADZAJĄ GORĄCO WĄTROBY

PSZENNA MĄKA, NEUTRALNA DO OGRZEWAJĄCEJ, SŁODKI
-NAWILŻA, ODŻYWIA YIN

PSZENNE OTRĘBY, OCHŁADZAJĄCA, SŁODKI

  • WZMACNIAJĄ ŚRODKOWY OGRZEWACZ

ŻYTO, NEUTRALNA, SŁODKI, LEKKO GORZKI

  • WZMACNIA I ODBUDOWUJE QI

PRODUKTY MLECZNE

JOGURT, OCHŁADZAJĄCA DO ZIMNEJ, KWAŚNY, SŁODKI

  • ODŻYWIA YIN, OCHŁADZA JELITA

SEREK ŚMIETANKOWY, OCHŁADZAJĄCA DO ZIMNEJ, LEKKO KWAŚNY

  • NAWILŻA

ŚMIETANA KWAŚNA, NEUTRALNA DO OCHŁADZAJĄCEJ

  • KWAŚNY, SŁODKI

PRZYPRAWY

OCET WINNY, OGRZEWAJĄCA, KWAŚNY, LEKKO OSTRY

  • PORUSZA QI, ROZLUŹNIA STAGNACJĘ, POPRAWIA KRĄŻENIE, STYMULUJE WYDZIELANIE SOKÓW TRAWIENNYCH

KORZEŃ RABARBARU, ZIMNA, GORZKI

  • ŚCIĄGAJĄCE DLA JELIT, ROZLUŹNIA ZAPARCIA

MIĘTA PIEPRZOWA, OCHŁADZAJĄCA, OSTRY, LEKKO SŁODKI

  • OCHŁADZA GORĄCO, ROZRZEDZA ŚLUZ

SZCZAW, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY

  • MOCZOPĘDNE, OCHŁADZA KREW

SZCZAWIK ZAJĘCZY (KONICZYNA, OXALIS ACETOSELLA), OCHŁADZAJĄCA
KWAŚNY – OCHŁADZA GORĄCO KRWI

HERBATA CZARNA, NEUTRALNA, GORZKI

  • STYMULUJE PRACĘ ŻOŁĄDKA I JELIT

HERBATA ZIELONA, OCHŁADZAJĄCA, GORZKI

  • ODŻYWIA YIN SERCA I WĄTROBY

KWAS CHLEBOWY, OCHŁADZAJĄCA, KWAŚNY

  • CHRONI PŁYNY CIAŁA (POMAGA ZACHOWAĆ)

OCET JABŁKOWY , NEUTRALNA, KWAŚNY, LEKKO OSTRY

  • PORUSZA QI, ROZLUŹNIA STAGNACJĘ, WZMAGA APETYT

OCET Z WINA CZERWONEGO, OGRZEWAJĄCA, KWAŚNY

  • PORUSZA QI, ROZLUŹNIA STAGNACJĘ, WZMAGA APETYT

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

MASZYNA W NASZYCH GŁOWACH

Rozwiązanie globalnego kryzysu ekologicznego, z którym mamy dziś do czynienia, zależy w znacznie mniejszym stopniu od rozpowszechniania nowych informacji, niż od ponownego pojawienia się w świadomości starych idei. Pierwotne idee lub idee plemienne, pokrewieństwo, solidarność, wspólnota, demokracja bezpośrednia, różnorodność, harmonia z naturą stanowią ramy lub fundament każdego racjonalnego lub zdrowego społeczeństwa. Dzisiaj te pierwotne idee, dary naszego dziedzictwa przodków, są zablokowane przed wejściem do świadomości. Ogromna większość współczesnych ludzi nie potrafi dostrzec podstawowych prawd, które znali nasi starożytni przodkowie i które my musimy poznać ponownie, o życiu w równowadze z naturą. Jesteśmy zagubieni w niekończących się debatach politycznych, badaniach naukowych i kompromisach, ponieważ to, co jest oczywiste dla prymitywnego umysłu, zostało zapomniane.

MASZYNA W NASZYCH GŁOWACH
Glenn Parton

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

TRIGGER

Jesteśmy ofiarami produkowanego non stop lęku. Żołnierzami w nigdy niekończącej się wojnie o pozory, o status w bezpiecznym polu okrutnej szachownicy, o obronę „wartości”, które stały się pustymi frazesami noszonymi na wybielonych rozpuszczalnikiem kłamstw sztandarach przez politycznych klakierów, wszystkich tych, którzy wiedzą w jaki sposób generować masowe przyzwolenie na to by wciąż trwała wojna za wojną i rzeź za rzezią. Okrutny i groteskowy spektakl, który wciąż ma premierę w innym teatrze w zależności od potrzeb Konsorcjum Śmierci i jest transmitowany przez Globalny Kabel.

Roztwór przerażenia podrasowany wstrząsającą domieszką odpowiednich obrazów i informacji ubrany w adekwatny kontekst działający na wyobraźnię. Trzeba zaminować pole podświadomości ładunkami strachu i czekać na najbardziej odpowiedni moment detonacji. Dziesiątki milionów trupów, które milczą pod naszymi nowoczesnymi coraz bardziej smart miastami.

Osobista suwerenność jest końcem zła. Kiedy każda osoba na Ziemi obroni siebie i tych, których kocha; kiedy zło nie może zdobyć nawet przyczółka, ponieważ wszyscy ludzie go wypatrują i rozpoznają to, że poszukuje ono destrukcji ich wartości; nadejdzie koniec zła. Jest to dokładne przeciwieństwo perfekcyjnego zła, w którym każda osoba jest niewolnikiem i panem niewolników. Perfekcyjna wolność jest życiem i nie ma w nim niewolników, ani panów niewolników. Perfekcyjna wolność jest życiem.

Jeremy Locke. „Koniec wszelkiego zła”.

Jednak gra trwa nadal. Twórcy zmieniają maski i sztandary, zmieniają hasła i obozy, zmieniają przekonania i mundury, a my modlimy się o pokój próbując pomóc sobie nawzajem. Dzieląc się tym co jeszcze nam zostało, bo to nakazuje fundamentalna ludzka przyzwoitość. I po raz kolejny zostajemy zdradzeni i użyci niczym nawóz, a nasze imiona i nazwiska dla nikogo nic nie znaczą. To mięso armatnie na wagę sprzedane i kupione tanio na globalnym rynku zbytu, którym zarządzają post ludzkie istoty i zimna bezwzględna kalkulacja zysku i straty. Ponad tym wszystkim zostały już tylko resztki dla wygłodniałych rozpadających się z dnia na dzień imperiów, które zrobią wszystko by nakarmić iluzję swojej potęgi. Nasycić propagandą „wolności” i „demokracji” która spada niczym grom z jasnego nieba, kiedy nadchodzi już czas. Prawdziwe Krwawe Mocarstwo nie ma granic, jest ponadnarodowe a jego flagą jest Mamon, jego armią jest Władza i Terror, jego obroną jest atak. Jego celem doprowadzić nas wszystkich do ostatecznego samozniszczenia. 2020 – 2022 Pandemia. Pierwszy sezon. Drugi sezon Wojna.

Z izolacji w eskalację. Dominium osacza co chwilę zmieniając ustawienia. Manipulując emocjami. Tresura uległości jest najbardziej skuteczna w skrajnym lęku i strachu, ponieważ wtedy dociera na najgłębszy poziom. Tak się wgrywa programy na całe życie. Tak się łamie ducha i zatruwa duszę jadem uległości. Tak się uplastycznia masę by móc lepić figury tych „dobrych” i tych „złych”, tych którzy zasługują na łaskę Panów i tych którzy na to nie zasługują. Wtedy widzisz, że tak naprawdę jesteś dla nich niczym i twoje życie nic dla nich nie znaczy, wystarczy tylko, że zakwestionujesz Układ. Natychmiast usuną cię rękoma ludzi takich jak ty, którzy żyją pod narkozą sloganów i naiwnej wiary, że wszystko to dzieje się w trosce o ich dobro i bezpieczeństwo. Demiurgowie narracji nie są dobrymi troskliwymi bogami pokoju i dobrobytu. To szakale owładnięci szaleństwem władzy.

Jesteśmy hodowani w Nowym Wspaniałym Świecie otumanieni i nieprzytomni „dobrobytem”, która ma swoje koszty o których nie chcemy wiedzieć i których nie chcemy widzieć. Tym kosztem jest ocean cierpienia tak zwanego trzeciego świata, ludzi takich samych jak my nie mających szczęścia urodzić się w zasięgu pierwszego świata. Tutaj nie słychać ich krzyku, ponieważ zagłuszają go bomby i eksplozje. Skala wojen rozpętanych tylko z powodu tego by ten pierwszy świat mógł ciągle śnić swój sen przekracza pojemność naszych wypranych „jedynie słuszną prawdą” umysłów. Zabijamy za wygodę, za telewizję kablową, za HBO Max, za komosę ryżową, za skórzaną tapicerkę w naszym wypasionym nowiutkim BMW. Mamy wolność do przejedzenia cennego ludzkiego życia, które mija tak szybko. Wtedy życie naciska trigger i słyszymy lecący w naszą stronę pocisk przebudzenia. Budzimy się z tłustego letargu, widzimy i czujemy, że nasz sen w śnie się rozpada jak w Incepcji. Widzimy, że żyjemy w iluzji, która nie ma i nigdy nie miała prawdziwego celu i dającego się poczuć sensu.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZA MUNDUREM TRUPY SZNUREM

Słowo „wojna” pojawia się w mediach ze zwiększoną częstotliwością. Daje się odczuć jakieś niezdrowe wzbudzenie, rozglądanie się za wrogiem i awanturą. Mam wrażenie, że tak właśnie oswaja się ludzi z wojną. Że wprowadziwszy stan wojny w ich emocjach i myślach, wywołuje się przy tym odczucie nieuchronności. Problem w tym, że dla dużej części moich bliźnich wojna budzi skojarzenia z odwagą, patriotyzmem, męskością, przygodą, a te skojarzenia wywołują przyjemne dreszcze. A przecież „wojna” to najohydniejsze słowo w ludzkim języku. Wojna to jest śmierć. Smród. Brak. Choroby, brud i pasożyty wyżerające kanały w skórze. Rany, ból i strach. Zdziczenie. Gwałt.

Anna M. Nowakowska 1960

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

REKRUCI

Widzicie, chodzi o to, że wcale nie jesteśmy Homo sapiens. Naszym jądrem jest szaleństwo. Nadrzędnym imperatywem chęć zabijania. Moi drodzy, Darwin był zbyt uprzejmy, by powiedzieć, że rządzimy Ziemią nie dlatego, że jesteśmy najinteligentniejsi czy choćby najsilniejsi, ale dlatego że zawsze byliśmy najbardziej szalonymi i żądnymi krwi skurwielami w naszej dżungli. (…) Nie zamierzam wygłaszać przemówienia oskarżającego całą ludzkość. Gdybym chciał to zrobić, przypomniałbym, że na każdego Michała Anioła przypada markiz de Sade, na każdego Gandhiego – Eihmann, na Martina Luthera Kinga – Osama bin Laden. Poprzestańmy na tym: człowiek stał się dominującym gatunkiem na tej planecie dzięki dwóm podstawowym cechom. Jedną jest inteligencja. Drugą gotowość zabicia każdego, kto stanie mu na drodze. (…) Inteligencja w końcu zatriumfowała nad żądzą mordu i rozsądek wziął górę nad instynktem. To również było kwestią przetrwania. (…) Większość ludzi zepchnęła te najgorsze cechy w głąb podświadomości.

Stephen Edwin King (ur. 1947) – amerykański pisarz, autor głównie literatury grozy.

Przed tym nie można się schronić, nie sposób uciec, czy próbować udawać, że tego nie ma. To jest tutaj. Zawsze było i dopóki coś fundamentalnie do nas nie dotrze i nie rozerwie naszej ignorancji – będzie. Zabijaliśmy, zabijamy i będziemy zabijać na niezliczone sposoby, ponieważ sztuka wojny ma swoich artystów, swoją publiczność, swoich sponsorów, swój splendor. W obecnych czasach jest też spektaklem dla mas, które z bezpiecznej odległości w zaciszu swojego zaprogramowanego udomowionego życia mogą żywić się śmiercią, przez chwilę doświadczyć prawdziwych emocji, czegoś co ze swojej natury jest przecież ostateczne. Wtedy najłatwiej osądzać, patrzeć z lotu ptaka, łączyć kropki niezliczonych teorii na temat tego o co w tym wszystkim „na prawdę” chodzi. Jednak kiedy śmierć, amok, ból i cierpienie są naprawdę blisko wówczas to wszystko natychmiast staje się tym czym jest – bezcelowym mądrowaniem, jałową spekulacją, która w żaden sposób nie potrafi dotknąć istoty rzeczy, ponieważ wciąż myśli, że jest ponad tym, gdzieś w abstrakcyjnej przestrzeni wniosków, na bezpiecznym gruncie refleksji. Kiedy człowiek jest przerażony staje się nagi i bezbronny. Możemy do ujrzeć w oczach więźniów, jeńców, w oczach matek, dzieci, synów, żołnierzy kiedy widzą prawdę tego w czym uczestniczą.

Dociera do mnie, że czym więcej w nas nienasycenia i potrzeb tym bliżej jesteśmy momentu kiedy wszyscy będziemy się zabijać, by przetrwać. Wówczas nie będzie już mowy o wolności, demokracji, nie będzie już usprawiedliwiających mordowanie sloganów, nie będzie dobrych bohaterów, którzy giną w walce ze złem. Bezlitosna selekcja naturalna prowadzona przez tych u których instynkt przetrwania okaże się najbardziej bezwzględny i nieustępliwy. Instynkt drapieżników. Amok mordowania. Jeżeli doprowadzimy tą planetę do momentu skrajnego wyczerpania zużywając wszelkie dostępne zasoby w imię standardu życia, wzrostu, kariery, szczęścia etc – zostanie nam tylko rzeczywistość piekła i wojny. Ponieważ bez wytchnienia mordujemy swój własny świat – ziemię, wodę i powietrze za pomocą ognia pożądania, gniewu, ambicji, za pomocą ognia karabinów, płonących szybów naftowych, za pomocą broni nuklearnej. Płoną lasy od krótkowzroczności i miasta od ambicji posiadania, władania, władzy. To jedna ta sama wojna z samym sobą, głęboko ukryta pogarda wobec siebie i życia. Pozwalamy za cenę „wygody” i „bezpieczeństwa” samcom alfa gwałcić ten świat, który staje się coraz bardziej chory i bezbronny wobec usankcjonowanego absurdalnym ludzkim prawem życiobójstwa. Pod tymi wszystkimi mundurami, rozkazami, pieśniami współczesnych wojen jest ziemia i surowiec, wojna o zasoby, o dbanie o „swoich” o ich styl życia i głos wyborczy. Nieustająca propaganda w imię ponadnarodowych oligarchów wschodu, zachodu, północy i południa. Podział łupów.

Biedne mięso armatnie mordujące się bez ustanku na wszystkich wojnach, które kiedy przetrwa jest skazane na piekło samopogardy. Nikt nie pyta zwycięzców dlaczego przegrali. Każdy widzi swoje i zabija za swoje, jednak to „moje”, ten mój kraj, moja ziemia, mój naród, moje plemię nie różni się niczym na poziomie biologii, na poziomie podstawowej i fundamentalnej struktury życia, którą zaprogramowany abstrakcją umysł po prostu ignoruje. Jednak w momencie ostatecznego przebudzenia ta prawda staje się ostatnim rachunkiem do zapłacenia. Staje się długiem. To jest przyczyna reinkarnacji. To świat dłużników wobec życia, którzy wciąż wierzą, że możesz oszukać to czego nie sposób oszukać. I znów przychodzi wezwanie na wojnę. Musisz, choć nie chcesz – zabijać. Ślepy beznamiętny determinizm, którego nikt nie rozumie i nikt nie chce – jednak wciąż się rozgrywa od samego początku istnienia. Znów jesteś narzędziem w absurdalnej wojnie, bo kiedy opadają już spazmy emocji i wzruszeń widzisz, że tak naprawdę nic nie wywalczyłeś wszystko jest dokładnie takie jak było.

Czy rodzimy się po to, żeby mordować i mordujemy po to, żeby żyć?

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

NATURA PSA

W tym procesie transformacji nie ma potrzeby, aby zachować twarz. Nie ma potrzeby ratowania swojej dumy. Nie ma potrzeby ratowania swojej tożsamości. Gdyby istniał jakiś powód, aby ocalić twarz, ocalić dumę, ocalić tożsamość, książę Siddhartha nigdy nie opuściłby pałacu i nigdy nie znalazłby oświecenia. Ten rodzaj ego – twarz ego, duma ego, tożsamość ego – dla praktykującego jest najgorszą przeszkodą w postępie na ścieżce. Tak więc, jak stwierdzili wielcy mistrzowie Kadampa, „opuść krąg ludzi i wejdź w krąg psów” i wyjdź z niego będąc boską, wolną istotą.

Dzigar Kongtrul Rinpocze

Kim jest ten który jest? Ten co taki jest pewien siebie, swoich tak zwanych racji, ten co wie, że wie i coraz mniej wie, że jednak nie wie. Taki ja na przykład. Co żyje sobie w sobie i wygląda przez pięć okien i jedne drzwi. Przez dotyk, widok, zapach, smak i dźwięk i kręci się przez cały czas w obrotowych drzwiach umysłu. Bez najmniejszej przerwy coś wchodzi i coś wychodzi jak pokarm i gówno. Jedno nie może istnieć bez drugiego. Ja lubi być romantykiem często patrzy na ten hardcorowy biologiczny terror warunku jak na „cudowne życie” na „pięknej planecie” pod „urzekającymi gwiazdami”. Wymyślanie siebie jest tym co ja robi przez dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu. Obieg jednej kuli wokół drugiej kuli bez końca. „Ja” zapomina, że jest tylko epizodem w bezczasie.

Śniła mi się kobieta, która w urodziła dziecko z kablem zamiast pępowiny, próbowała to przegryźć, oswobodzić malca – jednak bezskutecznie. Od tego czasu rodziły się dzieci z kablami, które przepinano od matki do maszyny. Maszyna działała bardzo sprawnie, przez cały czas od świtu do nocy. Maszyna karmiła i uczyła. Replikowała. Wzorzec maszyny stał się dominujący, nakazujący, rozkazujący, stał się jedyną strategią przetrwania. Mechaniczność, powtarzalność, przewidywalność, ciągła redukcja. Istoty biologiczne – puste arkusze kalkulacyjne – krzywa wykresu o stałej zmiennej, kiedy trzeba było nadpisać Program, dokonać korekty kodu źródłowego. Liczby stały się językiem, poezją nowych światów.

Wyobraź sobie, że jesteś maszyną.
No tak, oczywiście. Ale wyobraź sobie, że jesteś innego rodzaju maszyną, wykonaną z metalu i plastiku, zaprojektowaną nie na chybił trafił przez ślepy dobór naturalny, lecz przez ściśle skupionych na konkretnych celach inżynierów i astrofizyków. Wyobraź sobie, że twoim zadaniem nie jest rozmnażanie, ani nawet przetrwanie, lecz zbieranie informacji.

Peter Watts. „Ognisty deszcz”.

Bezosobowy wszechobecny Bóg Liczb wypluwał z siebie równanie za równaniem, ich wynik przekraczał kognitywne zdolności mięsa. Mięso zawodziło. Zapóźnione, osamotnione, nieporadne, traciło wszystkie punkty oparcia. Traciło grunt, zakotwiczenie w dotyku. Czułość, bliskość, kontakt fizyczny wszystko to co dawało mu szansę transcendencji i ewolucji zostało zakazane. Skazane na samotność mięso i zamieszkujące je ja stawało się neurozą, bólem. Prawo projekcji jest prawem lustra. Istota ludzka wyprojektowuje swój świat jako meta dane, które są przetwarzane przez detektory zmysłów i w taki oto sposób żyje w Projekcji, którą produkuje mózg. Tak powstaje każdy świat – symulacja jaki był jest i będzie. Jest „nierzeczywiście” rzeczywisty, lub „rzeczywiście” nierzeczywisty. Istota problemu tkwi w rozróżnieniu impulsu – sygnału, czy jest nadawany czy jest odbierany w istocie jednak wszystko dzieje się jednocześnie – co było, jest i będzie. W istocie nadawca jest odbiorcą, a odbiorca nadawcą.

Ja jest – czasem.
Chwilowym opóźnieniem impulsu, który otwiera neuronową przestrzeń w której dzieje się „życie”.
To sen mózgu.
Śnienie.

Kiedy jesteśmy Świadomi, nagle możemy dostrzec, gdzie jesteśmy możemy zobaczyć to, co widzimy; usłyszeć to, co słyszymy; dotknąć tego, czego dotykamy i poczuć to, co czujemy. Będąc świadomymi, możemy być tu gdzie jesteśmy. Świadomość jest bramą, przez którą wchodzimy w świat snu.

Charles McPhee

Rozpoznać, że to sen to Obudzić się. Jest droga myślenia i droga czucia. Droga ciała i droga umysłu. Dlatego bycie Obecnym jest pierwszym i decydującym czynnikiem i przyczyną przebudzenia. Kiedy masz to przeczucie, że śnisz, to przeczucie jest czymś bardzo pierwotnym, czymś co pochodzi spoza programu Maszyny, czymś co ostatecznie kiedy temu zaufasz doprowadzi cię do wyzwolenia z bólu – neurozy. To nie ma nic wspólnego z religią, mistycyzmem, całym tym „świętym” biznesem, który w istocie jest pułapką, która ma cię zapętlić w ciągłym dążeniu do „oświecenia” do „mocy” do „wyjątkowości” zniewolić w ramionach Boga Liczb i Kalkulacji. W istocie nie ma czego mierzyć i do czego dążyć. Nie ma „oświecenia”. Jest Przebudzenie. Koniec snu. Przekroczenie gry Mózgogłowia. Opuszczenie Gastropolis.

Droga ciała jest drogą miłości, jest drogą współczucia, jest drogą udziału. Jest wyjściem przez wejście.

Droga umysłu jest drogą rozpoznania, ciszy, samotności. Jest wejściem przez wyjście.

Te drogi nie różnią się od siebie.

Ponieważ ich cel jest ten sam. To samo miejsce, gdzie przychodzisz kiedy wychodzisz i wychodzisz kiedy przychodzisz. Najważniejszym jest byś to Rozpoznał.

To nazywane jest Urzeczywistnieniem Natury.
Rozpoznaniem Substancji.
Pierwotnym Stanem.

Tego nie można stworzyć i nie można zniszczyć.

Dlatego wszystko w swojej esencji jest dobre.
Poza czasem, poza miejscem, poza warunkiem.

Nic „spoza” ciebie nie może cię wyzwolić.
Żadna tradycja, doktryna, ścieżka, nauka.
Wszystko to jest jedynie drogowskazem.
Tablicą informacyjną, mapą, szkicem.

W istocie po prostu jesteś…

Bezpańskim psem.

Zwykły wpis