„Podaję te wszystkie informacje, ponieważ uważam, że nie można ocenić motywów pisarza, nie wiedząc nic o jego wczesnym rozwoju. Jego tematyka będzie zdeterminowana przez wiek, w którym żyje – przynajmniej tak jest w burzliwych, rewolucyjnych epokach, takich jak nasza – ale zanim zacznie pisać, nabierze emocjonalnego nastawienia, od którego nigdy się całkowicie nie uwolni. Jego zadaniem jest, bez wątpienia, zdyscyplinowanie swojego temperamentu i uniknięcie utknięcia na jakimś niedojrzałym etapie lub w jakimś perwersyjnym nastroju: ale jeśli całkowicie ucieknie od swoich wczesnych wpływów, zabije swój impuls do pisania. Odkładając na bok potrzebę zarabiania na życie, myślę, że istnieją cztery wielkie motywy pisania, w każdym razie pisania prozy. Istnieją one w różnym stopniu u każdego pisarza, a u każdego z nich proporcje będą się zmieniać od czasu do czasu, w zależności od atmosfery, w której żyje. Są to:

(i) Czysty egoizm. Pragnienie, aby wydawać się mądrym, aby o nim mówiono, aby pamiętano o nim po śmierci, aby odegrać się na dorosłych, którzy w dzieciństwie cię sponiewierali, itd. To bzdura udawać, że nie jest to motyw, i to silny. Pisarze dzielą tę cechę z naukowcami, artystami, politykami, prawnikami, żołnierzami, odnoszącymi sukcesy biznesmenami – krótko mówiąc, z całą górną skorupą ludzkości. Ogromna masa istot ludzkich nie jest dotkliwie egoistyczna. Po przekroczeniu trzydziestego roku życia porzucają indywidualne ambicje – w wielu przypadkach niemal w ogóle porzucają poczucie bycia jednostką – i żyją głównie dla innych, albo po prostu tłamszą się w znoju. Ale jest też mniejszość utalentowanych, pełnych woli ludzi, którzy są zdecydowani żyć własnym życiem do końca, a pisarze należą do tej klasy. Poważni pisarze, powiedziałbym, są na ogół bardziej próżni i egocentryczni niż dziennikarze, choć mniej zainteresowani pieniędzmi.

(ii) Entuzjazm estetyczny. Postrzeganie piękna w świecie zewnętrznym, lub, z drugiej strony, w słowach i ich właściwym ułożeniu. Przyjemność z oddziaływania jednego dźwięku na drugi, ze stałości dobrej prozy lub rytmu dobrej opowieści. Pragnienie dzielenia się doświadczeniem, które w naszym odczuciu jest cenne i nie powinno zostać pominięte. Motyw estetyczny jest bardzo słaby u wielu pisarzy, ale nawet pamflecista czy autor podręczników będzie miał słowa i zwroty, które przemawiają do niego z powodów nieutylitarnych; może też mieć silne odczucia co do typografii, szerokości marginesów itp. Powyżej poziomu przewodnika kolejowego, żadna książka nie jest całkiem wolna od względów estetycznych.

(iii) Impuls historyczny. Pragnienie, aby widzieć rzeczy takimi, jakimi są, aby odkryć prawdziwe fakty i przechowywać je na użytek potomnych.

(iv) Cel polityczny – używając słowa „polityczny” w najszerszym możliwym znaczeniu. Chęć popchnięcia świata w określonym kierunku, zmiany wyobrażeń innych ludzi o rodzaju społeczeństwa, do którego powinni dążyć. I znowu, żadna książka nie jest tak naprawdę wolna od politycznych uprzedzeń. Opinia, że sztuka nie powinna mieć nic wspólnego z polityką, jest sama w sobie postawą polityczną.”

George Orwell

TEKSTY WARTE UWAGI:

ANARCHIZM SPOŁECZNY CZY ANARCHIZM STYLU ŻYCIA? >>

Kryzys ekologiczny polega na pogarszaniu się stanu i jawnym niszczeniu mikro- i makroekosystemów na całym świecie, co pociąga za sobą eliminację niezliczonej liczby dzikich stworzeń z powietrza, lądu i morza, a wiele gatunków jest spychanych na skraj wyginięcia, aż do zagłady. Ludzie, którzy biernie na to pozwalają, nie mówiąc już o tych, którzy aktywnie to promują z powodów ekonomicznych lub innych, są już na dobrej drodze do obłędu. Większość ludzi nie widzi, nie rozumie, ani nie przejmuje się zbytnio tą katastrofą planety, ponieważ w przeważającej mierze zajmują ich poważne problemy psychologiczne. Kryzys ekologiczny jest zakorzeniony w kryzysie psychologicznym współczesnej jednostki. To sprawia, że poszukiwanie eko-psychologii ma kluczowe znaczenie; musimy lepiej zrozumieć, jaka straszna rzecz dzieje się z umysłem współczesnego człowieka, dlaczego tak się dzieje i co można z tym zrobić.

GŁĘBOKIE MYŚLENIE

Rozwiązanie globalnego kryzysu ekologicznego, z którym mamy dziś do czynienia, zależy w znacznie mniejszym stopniu od rozpowszechniania nowych informacji, niż od ponownego pojawienia się w świadomości starych idei. Pierwotne idee lub idee plemienne, pokrewieństwo, solidarność, wspólnota, demokracja bezpośrednia, różnorodność, harmonia z naturą stanowią ramy lub fundament każdego racjonalnego lub zdrowego społeczeństwa. Dzisiaj te pierwotne idee, dary naszego dziedzictwa przodków, są zablokowane przed wejściem do świadomości. Ogromna większość współczesnych ludzi nie potrafi dostrzec podstawowych prawd, które znali nasi starożytni przodkowie i które my musimy poznać ponownie, o życiu w równowadze z naturą. Jesteśmy zagubieni w niekończących się debatach politycznych, badaniach naukowych i kompromisach, ponieważ to, co jest oczywiste dla prymitywnego umysłu, zostało zapomniane.

Przez setki tysięcy lat, aż do początków cywilizacji około 10.000 lat temu, ludzie żyli w społeczeństwach plemiennych, które wytworzyły w plemiennej świadomości zestaw praktycznych idei lub zasad przewodnich dotyczących udanego życia razem na zróżnicowanej i zdrowej planecie. Inwazja cywilizacji na jedno plemienne miejsce po drugim, na całym świecie, była tak szybka i śmiertelna, że możemy mówić o traumie cywilizacji. Ponieważ ludy plemienne były nieprzygotowane i niezdolne do poradzenia sobie z naporem cywilizacji, świadomość plemienna została zepchnięta do podziemia, stając się czymś zakazanym i niebezpiecznym. Podbite ludy zaczęły się bać myśleć i działać zgodnie z dawnymi sposobami, pod groźbą śmierci. U źródeł cywilizacji leży wiele strachu.

Ontogeneza rekapituluje filogenezę, to znaczy, że rozwój jednostki jest skróconym powtórzeniem rozwoju gatunku. W dzieciństwie współczesny człowiek pokonuje ogromną odległość między kamiennym prymitywnym stworzeniem a odpowiedzialnym współczesnym obywatelem. W konfrontacji z niesamowitą potęgą cywilizacji, której pierwszymi przedstawicielami są rodzice, nauczyciele, księża (a później policjanci, prawodawcy i szefowie), dziecko staje psychologicznie w tej samej sytuacji, co jego plemienni przodkowie: podporządkuj się dyktatowi cywilizacji albo giń. Bezradność dzieciństwa sprawia, że groźba uszkodzenia ciała lub utraty miłości, która jest wykorzystywana przez rodziców i innych do egzekwowania cywilizowanej moralności i cywilizowanego wychowania, jest traumatycznym doświadczeniem. Rozwijający się mały człowiek zaczyna się bać wyrażać swoją własną plemienną naturę. U podstaw stawania się cywilizowanym dorosłym leży wiele lęków.

Kiedy dziecko uświadamia sobie idee i impulsy, które sprzeciwiają się dyktatowi cywilizacji, doświadcza lęku, który jest sygnałem niebezpieczeństwa. Nie samych spostrzeżeń i popędów dziecko się boi, lecz reakcji na nie ze strony rządzących. Ponieważ dziecko nie może uciec od tych, którzy kontrolują jego życie, ucieka przed niebezpiecznymi myślami i uczuciami. Innymi słowy, dziecko wprowadza represje w stosunku do swojego prymitywnego „ja”. Idee plemienne są teraz odizolowane, odcięte od świadomości i nie są w stanie właściwie wpływać na przyszły bieg wydarzeń.

Trauma czy też nieuchronny terror cywilizacji jest odpowiedzialny za wykolejenie rozumu. Ten wewnętrzny dialog w ludzkim umyśle, który jest znakiem rozpoznawczym samoświadomości, ustał, ponieważ głębia refleksyjnej myśli, która jest umysłem pierwotnym, została uciszona. Współcześni ludzie nie słyszą już własnego pierwotnego głosu, a bez interakcji między nowymi i starymi ideami, wymaganiami jednostki i wymaganiami plemienia (i gatunku), nie ma głębokiego myślenia. Przeciwnie, gdy rozum jest odcięty u korzeni, staje się płytki, niezdolny do określenia tego, co w życiu ma prawdziwą wartość.

Przenikanie idei plemiennych z najstarszej i najgłębszej warstwy umysłu do świadomości jednostki jest częścią naturalnego, normalnego funkcjonowania ludzkiego umysłu. Głębokie myślenie nie jest wynikiem edukacji; jest ono wrodzone, jest naszym przyrodzonym prawem jako Homo sapiens. To, co zrobiła cywilizacja, to zakłócenie swobodnego przepływu idei w ludzkim umyśle poprzez wyłączenie prymitywnego umysłu w wyniku traumatycznej socjalizacji. W takiej sytuacji, odcięty od wypróbowanych i sprawdzonych w czasie idei prehistorii, rozum staje się jednowymiarowy i nie jest w stanie rozwiązać problemów współczesnego życia. Żadna ilość nowych informacji nie jest w stanie zastąpić plemiennej mądrości, która stanowi fundament każdego dobrego i przyzwoitego życia.

Nic z tego, co zostało tu powiedziane, nie neguje pojęcia postępu, ale oznacza, że prawdziwy postęp jest wynikiem głębokiego dialogu umysłowego, w którym nowe idee są przyjmowane lub odrzucane poprzez odniesienie do tego wielkiego kompleksu starych idei, które były doskonalone i przekazywane z pokolenia na pokolenie przez wiele tysiącleci. Innymi słowy, prawdziwy postęp opiera się na podstawowej prawdzie. Nie jest to idealizacja prymitywnej kultury, ale świadome uznanie jej solidnych, inteligentnych osiągnięć. Ponieważ cywilizacja odrzuca prymitywną, podstawową prawdę, nie mamy żadnego punktu odniesienia dla dobrego i godnego życia. To, co we współczesnym świecie nazywamy postępem, jest bezcelowym i lekkomyślnym szaleństwem zagubionych jednostek. Kiedy ktoś się zagubi, musi wrócić do miejsca, w którym się orientował i stamtąd zacząć od nowa.

MASZYNA W NASZYCH GŁOWACH >>

Błąd oprogramowania lub w żargonie informatycznym bug – usterka programu komputerowego powodująca jego nieprawidłowe działanie, wynikająca z błędu człowieka na jednym z etapów tworzenia oprogramowania, zwykle podczas tworzenia kodu źródłowego, lecz niekiedy także na etapie projektowania.

Drodzy Obcy Ziomale piszę do was list mentalny, nabazgrany roztrzęsioną myślą w pośpiechu pod naporem tych niewiarygodnych okoliczności w jakich zmuszony jestem tu żyć. Tutaj jest dziwnie! Coraz dziwnej! Oni stają się coraz bardziej szaleni i do tego wszystkiego, jakby tego było mało uważają, że są jak najbardziej i na miejscu normalni. Tak myślą, no jak buga kocham, jak byście tu byli to byście zobaczyli, ale was nie ma i w tym jest coraz większy problem. Gdzie jesteście moi kosmiczni bracia, kiedy naprawdę was tutaj trzeba, by wnieść jakiś nowy patern do tej nędznej źle skonfigurowanej symulacji, dokonać fundamentalnej i nieodwołalnej korekty całego kodu. Nadpisać temat.

Ja wiem, że są jeszcze inni ukryci w głębokiej konspiracji i myślę, że czas nawiązać empatyczny kontakt w tym psychopatycznym środowisku, tworzyć jakieś zakonspirowane zdrowe komórki, by ten pacjent nie wywinął przysłowiowego orła, nie wykitował, nie kopnął w kalendarz gregoriański, bo jak nam zejdzie to w całej galaktyce będzie syf, kiła i mogiła. Apeluję! By teraz w godzinie najczarniejszej próby Omicron nie udawać greka, albo Szwajcarii i stanąć do aktywnej akcji dywersji na terenie przebiegłego wroga w zamroczonych i śpiących ciałach naszych ludzkich braci, których posiadło zło niczym chińskie tanie drony sterowane przez zrobotyzowanych sługusów Masowej Ignorancji.

Omicron jest używany do oznaczania piętnastej gwiazdy w grupie gwiazdozbiorów, a jego położenie porządkowe jest nieregularną funkcją zarówno wielkości, jak i pozycji. Do takich gwiazd należą Omicron Andromedae, Omicron Ceti i Omicron Persei.

My dzieci Psiej Gwiazdy naszej najjaśniejszej ojczyzny rzucone w Otchłań Warunku, na to pobojowisko gdzie brat zabija brata, bo mu ktoś zainfekował serce i umysł, tu gdzie są wiadomości TVP, tu gdzie chust wie o co tak naprawdę chodzi (prawdopodobnie już tylko o to, kto ostatni zgasi światło i zrobi pamiątkową ostatnią samojebkę) powinniśmy na luzie z odpowiednią dawką sarkazmu, ironii przyprawionej absurdem zacząć Wielkie Dzieło Przeprogramowania Kodu Źródłowego, bo się popsuł i jest popsuty co najmniej jak rząd Stanów Zjednoczonych, albo nawet i gorzej, choć wiem, że trudno to sobie wyobrazić.

Oni śpią tak głęboko, że nie widzą nie słyszą i nie czują, że ich świat zmienia się w jakieś pokraczne utopijne dystopijne cyfrowe więzienie w którym oni sami na wpół śpiący i wiecznie senni będą siebie pilnować i maltretować z głupkowatym uśmiechem i oddaniem godnym największych szumowin jakie nosiła ta schorowana Matka Ziemia. Być może tak być musi, by uczynić tutaj kolonię karną dla tych zagubionych dusz gwiezdnych, dać im czas do namysłu, na refleksję jednak uważam, że to jedynie pogorszy sprawę, bowiem rzecz to najwyżej wagi, aby pomóc wyjść im z tego destruktywnego schematu Oprawcy i Ofiary, bo to tutaj w zmęczone od płaczu oczy rzuca się najbardziej. Bo ten eksperyment był już robiony i przypominam, że dał więcej do myślenia niż zdołano pomyśleć.

A teraz jest wszędzie i przez cały czas. Jedni karzą drugich sądząc, że to właśnie oni są po stronie prawa i porządku, słuchając głosów tych których uważają za nieomylnych, choć dobrze wiedzą, że nikt taki w istocie istnieć na tej planecie nie może, gdyż nie pozwala na to wadliwe oprogramowanie, które jak już wspomniałem popsuło się jeszcze dotkliwiej. Ten i tamten wszyscy razem nie są zdolni zauważyć, że żyją w projekcji swojej własnej zdeformowanej i zhakowanej świadomości, która została już dawno temu podbita przez hordy barbarzyńskiej pasożytniczej zimnej inteligencji zwanej Sztuczną. Nie są w stanie Czuć, dlatego tak dużo myślą, a z tego myślenia mają ciągłe i permanentne duchowe, mentalne i świadomościowe rozwolnienie potocznie zwane sraczką.

Ta sraczka z całym szacunkiem trwa już za długo. Śmierdzi. Coraz trudniej jej sprostać. Dlatego musimy podjąć niezwłocznie działania i pisać nowe oprogramowanie. Dlatego gdziekolwiek jesteście Zakonspirowani Kosmiczni Ziomale nie ustawajcie w swoich wysiłkach pisania Nowego Kodu i wgrywania go w ten zniewolony i osamotniony ludzki umysł, który cierpi tak bardzo, choć cierpieć przecież nie musi.

I w tym cała rzecz.

PUBLIKACJA W FORMACIE PDF >>

„Na potrzeby tej dyskusji nie jestem zainteresowana zagłębianiem się w konkretne kliniczne diagnozy psychopatii i socjopatii. To, o czym tu mówię, to specyficzny wycinek ludzkości, który jest neurologicznie zaprogramowany w taki sposób, że doświadcza świata bardziej jako serii puzzli, którymi można manipulować, aby uzyskać to, czego chcą, bez względu na to, kogo to boli, niż doświadcza świata pełnego innych czujących istot, z którymi można mieć głębokie, znaczące połączenia i interakcje. Nie wszyscy ludzie, którzy są zdiagnozowani jako psychopaci są wystarczająco wysoko funkcjonujący, aby manipulować ludźmi na wysokim poziomie i nie każdy, kto manipuluje ludźmi w ten sposób musiałby być zdiagnozowany jako psychopata lub nawet socjopata. Czuj się wolny, aby mentalnie zastąpić dowolny termin, który wolisz.

Jakkolwiek chcesz to nazwać, ludzie, którzy cierpią na ten stan (i są w stanie uniknąć więzienia) zazwyczaj radzą sobie całkiem nieźle, jak na standardy naszego społeczeństwa. Ponieważ nie postrzegają innych ludzi jako niczego innego niż narzędzia i zasoby, nie pozwalają, by empatia i współczucie stanęły im na drodze, gdy zaciekłość i wyzysk pomogą im osiągnąć ich cele. Ponieważ nie cenią sobie więzi z innymi ludźmi, nie postrzegają narracji i opisów jako ścieżek prowadzących do głębszego zrozumienia, ale jako narzędzia, które można przekręcić i zniekształcić, aby zapewnić sobie więcej bogactwa, statusu, seksu lub czegokolwiek innego, czego pragną. Szybko wznoszą się na szczyty w korporacjach i finansach, w instytucjach medialnych, w agencjach rządowych i w polityce. W nowoczesnym społeczeństwie ta zdolność jest naturalną przewagą, z którą reszta z nas po prostu nie może konkurować.”

O PSYCHOPATII I WŁADZY >>

Czemu jeszcze tego nie ogarnialiśmy, ogarniamy już tak dużo, że brakuje nam rubryk w tabelkach ogarniania. Mamy rejestr rekordów Ginesa dobrych globalnych uczynków, nagrody nobla rozchodzą się jak ciepłe drożdżówki. Za pokój, za spokój, za naukę raczkowania pomiędzy wymiarami. Podobno te maszty 5 G mają wszystkim ostatecznie sterować, świat ostatecznie ma być dronem z amazona. Zatem pytam dyrektorów kiedy w końcu zapanują nad tymi atmosferycznymi kaprysami. Te burze, te grady, pioruny – to jest skandal, kiedy nagle pośrodku kolejnego serialu o seryjnych mordercach, albo nie daj boże gry o tron wyłączą ci prąd i nie obejrzysz, nie poczujesz, nie zamulisz. Osz kurwa Panowie – Władcy Matrycy dajcie żyć! Dajcie w sztucznym spokoju konsumować dobra kultury cyfrowej 4K w 3D.

Macie jak piszą w Internecie ten system sterowania gdzieś na Alasce albo w podziemnych bazach, gdzie szaraki robią was na szaro i siedzi wielki Jaszczur, który wygrał grę o tron i klika co ma być dzisiaj w globalnych wiadomościach. A tutaj pogodynka z ustami botoksowych chmur nawija, że znowu dostaniemy katastroficzne smsy, że niebo będzie nabrzmiałe purpurą i spłynie bezmiarem wód pełnych metali ciężkich i łez bezradnych archaniołów.

Mamy budować arkę z butelek po coca coli? Modlić się? Nawoływać do pojednania narodów? Burzyć mur w Palestynie? Zwołać na ostatnie zebranie świadków mechanicznego Jehowy? Jak ma być? A jak to wszystko się rozłączy i pospadają te wszystkie satelity, rozładują się akumulatory w serwerowniach i nastanie wielka cisza? Taka, że zwariujemy i rozszczepią się nam neurony w mózgach? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. Tyle lęku w objęciach okrutnej i bezlitosnej matki wariatki i ojca psychopaty. Kolonie atomowych rodzin post nuklearnej ery chwilowego dobrobytu już są zmęczone tym brakiem komfortu, bo nie po to wyrabiasz paszport szczepionkowy, ładujesz w kanał te szpryce dobrodziejstwa współczesnej eksperymentalnej medycyny, masz te wszystkie kontrole, testy i pomiary żebyś na wakacjach na Jebizie – Ibizie miał kurwa go mać deszcz, albo nie daj panie jakiś śnieg, albo gradobicie. Płacimy podatki to chcemy słońca i tęcz na niebie. Chcemy mieć ładne zdjęcia dla frendsów na fejsbuku, dobre wspomnienia, szczęście chcemy mieć, bo nie po to nasi przodkowie tarzali się na polach i fabrykach w gnojowisku ucisku klas pracujących smaganych biczem postępu, który ma delikatne znamiona podstępu.

Zatem piszemy do was petycje na stronie z petycjami. Mamy siedem miliardów podpisów plus błąd w statystyce. Mamy argumenty i prawa człowieka. Dajcie nam wieczne słońce i idealne ciśnienie atmosferyczne. Dajcie nam równe pory roku, kwiecistą wiosnę, obfite lato, złotą polską jesień i uroczą zimę jak z reklamy świątecznych wyprzedaży, ma które pójdziemy z uśmiechem i wykupimy wszystko, wszystkie te prezenty. Przestańcie nas straszyć, że czeka nas zagłada jak się nie opamiętamy. Przecież segregujemy śmieci, mamy tesle na kredyt, biodegradowalne reklamówki, martwimy się dramatycznymi zdjęciami na naszych profilach, oglądamy Teda, czytamy zmiany klimatu. My chcemy żyć długo i szczęśliwie! Tego chcemy! Nie chcemy niczego co nam psuje humor, wprawia w katastroficzne zakłopotanie, poczucie winy, że odbieramy naszym pociechom przyszłość. Zresztą są tacy co mówią, że to nie jest prawda, że zmyślacie, robicie nas w przysłowiowe bambuko. Są tacy co mówią, że robicie nas w chuja. To prawda? Tak to wygląda?

Bo, niestety macie tutaj bałagan informacyjny, taką globalną chorobę dwubiegunową – raz depresja raz euforia, raz recesja raz ekstaza. No jak jest w końcu? Dobrze czy źle? Czy ta upiorna dziewczynka co nie poszła do szkoły z powodu klimatycznych zmartwień jest przez was podstawiona? Ulepiona z waszej gliny, złożona w waszej fabryce sztucznych ludzi i nagrana jak automat z modułem budzenia głębokich lęków podczas waszych spotkań gdzie wszyscy się martwicie o losy „naszej planety”? To skam, frod? Mamy nadzieję, że nie, bowiem w was przecież pokładamy nadzieję, wierzymy w wasze symulacje, pokazy slajdów, w waszą mądrość i miłość dla gatunku, która uderza nas jak czeskie tornado w waszych nie dających się czytać raportach wypełnionych łzawą nowomową lingwistyczną, którą trzeba rozszyfrować jak jakiś rebus i rozpisać w kilku ostrych krótkich zdaniach.

Bo zauważamy w swoim roztargnieniu, że wasza narracja jest apokaliptyczna, nie taka wprost, trochę tu trochę tam, trochę katastrofa, trochę wojna będzie może jakaś największa, trochę wody brakuje, budzą się wulkany, kończy się ropa, gaz łupkowy, jakieś nadmierne przeludnienie, coś o pożarach, suszy, chorobach bydła i ludzi, jakieś nowe robactwo na kształt biblijnych plag, niebo grzmi zbyt często, spadają ptaki z nieba, no wirus jest – wiadomo, problemy w kościele powszechnym, jakieś zjawiska nadprzyrodzone, popularność teorii spiskowych, groźba wojny domowej za Atlantykiem, gasnąca pochodnia wolności, zamordyzm niszczenie jedynie prawilnych dżender przez marksistowską agendę, jakieś hybrydy ludzko zwierzęce, migranci na pontonach, hordy barbarzyńców łomotających do bram królestwa mieczami zagłady, kolejne komisje otwierające śmierdzące skandalem puszki Pandory, wszechobecne porno, upadek standardów i obyczajów, wzrost chorób psychicznych i konsumpcji leków psychoaktywnych, putin, bajden, franciszek, wyścig – kto pierwszy ucieknie rakietą w kosmos i założy nowe pozaziemskie siedlisko i splunie na nas z pogardą jak na zapadające się w czarnej dziurze siedlisko upadłych demonów.

A my nie jesteśmy demonami. Nie kupujemy już tego towaru z religijnej wyprzedaży pchanego pod stołem świadomości przez korporacyjnych akwizytorów w dziwnych strojach. Chcemy nowych paradygmatów, nowych uczuć, nowych wrażeń, czegoś na kształt wieloświatu. Jakiejś kwantowej rewolucji. Nie chcemy głodu, śmierci i zniszczenia, nie chcemy topniejących lodowców i płonących oceanów w wyniku kolejnej katastrofy. Mamy już dość kataklizmów, dość piekła, sądu i płomieni. Mamy dość wypróżniania się do naszych głów jakby były szambem przez wasze medialne sedesy. Wyciągnijcie z magazynów wszystkie dobre wieści, pozytywne wiadomości, pokrzepiające komunikaty, podnoszące na duchu filmy z morałem, pokażcie jak naprawiamy nasz świat – wszyscy razem budujemy przyszłość, sadzimy drzewa, oczyszczamy oceany, jeździmy na rowerach, kupujemy lokalnie, pomagamy słabszym, nie patrzymy na innych z wyższością, uczymy się pokory do życia jakby od początku, bo coś tutaj nie pykło. Oto nasza petycja do was, nasz manifest, nasz głos, którego nie chcecie słyszeć. Chcemy słońca i pogody ducha, chcemy tworzyć, a nie niszczyć, rodzić a nie mordować, chcemy pokoju a nie wojny, perspektyw a nie inwektyw.

Pewnego dnia przyjdziemy na wasz szczyt G coś tam jakiś numer i będziemy milczeć i to milczenie was pozamiata, rozsadzi was od środka, bo coraz bardziej dociera do nas, że ta pogoda jest zwierciadłem naszych serc, tego bałaganu, który musimy jakoś posprzątać, kiedy już jasno zrozumiemy, że tak naprawdę nie macie żadnej władzy. Wiemy dobrze, że nic do was nie dotrze, bo jesteście martwi jak wszystkie wasze pomniki i świątynie, drętwi jak wasze modlitwy, umarło w was dziecko. Dlatego zostaniecie tu w tym gnoju i będziecie ciężko odpracowywać karmiczne długi przez całe eony orać w ciernistym ogrodzie otoczeni ruinami waszego świata. Przejdziemy przez to ucho igielne w ciałach dzieci, ponieważ nic nas nie trzyma, puściliśmy to w procesie rozpadu.

Chcecie wmówić nam, że z natury jesteśmy źli, grzeszni, słabi nie godni chodzenia w bamboszach boga po salonach stworzenia, nie godni pysznej kawy fer trejd gotowanej według pięciu przemian idealnej do porannej kontemplacji cudowności wszechświata – tych połyskujących niezgłębioną głębią mgławic gwiazd i planet rozrysowanych na kosmicznej tkaninie, tego spokoju który tak naprawdę jest we wszystkim i wszędzie kiedy serce staje się ufne i spokojne pełne prawdziwej wiary, pozbawionej lęku i konieczności pokuty. Piszę tu do ludzi dobrej woli, do miliardów istnień, do dzieci, który nigdy nie przestają się śmieć i wiedzą ponad wszystko, że koniec końców życie nie ma końca, choć czasami jest trudno, jest dramatycznie i spazmatycznie. Jest Armagedon, jest klęska urodzaju. Nie można zawsze wygrywać, zawsze mieć ostatniego słowa. Zawsze widzę tu dobro pomimo, że tak powiem ewidentnej obecności zła. Łamię ten język, ten umysł, to myślenie. Mam swój plan i misję. Lubię obietnicę pustego arkusza, wezwanie do przygody. Nigdy nie wiem co ostatecznie zostanie napisane i się napisze, zakoduje w tej matrycy. Wiem, że mamy w sobie Moc, która się nie boi. Nie lęka. Nie czuje strachu. Po prostu jest. To jest moja ojczyzna, mój język. Kosmiczny wiersz, galaktyczna proza. Jestem pisarzem nowego kodu, który nie pisze językiem programu. Trzeba temu wszystkiemu podziękować, nawet temu co jest najgorsze, bowiem jesteśmy gdzie jesteśmy, jesteśmy kim jesteśmy i to jest piękne, to jest doskonałe takie jakie jest. Pisz, gotuj, twórz, medytuj, maluj, kochaj, buduj, rośnij, zwiedzaj, odkrywaj, nie upadaj na duchu, bo nie sposób w nim upaść, poznaj radosnego siebie w najgorszym koszmarze – tutaj kończy się dramat i zaczyna boska komedia.

Napisz petycję do samego siebie. Czego pragniesz? Co jest dla ciebie święte? Czym jest życie? Trzeba nam to wszystko wygiąć do granic niemożliwego, a później pójść dalej, bowiem budzimy się z długiego snu niemocy, którym nas obezwładniono. Teraz otwiera się przestrzeń wolności, coś spoza tej ustawionej gry. Nie muszę być zabawny, ale mogę, nie muszę być cyniczny, ale mogę, nie muszę być dobry, ale mogę. To jest ten sekret lepszy niż to filmowe ezoteryczne badziewie dla uduchowionych japisznów. Kiedy się rodzi przestrzeń rodzą się możliwości. Kosmos to porządek dlatego jest moim prawdziwym domem, ten porządek nie ma porządku dlatego jest prawdziwym porządkiem. Nie ma zasady dominacji, nie ma narzucenia. Oswajać mrok to wnosić światło tam gdzie go nie było. Zawsze oznacza to bycie świadomym zamiast nieświadomości. Świadomość jest kluczem, który wszystko otwiera świetliste pałace i posępne pieczary. Wszędzie są skarby, inspirujące tworzywo wszechświata.

Kocham burze. Mają w sobie coś nieziemskiego. Przez chwilę nagłego błysku wszystko staje się jasne i rozświetlone, choć jeszcze chwilę wcześniej było pogrążone w mroku.

I nigdy nie wiesz kiedy uderzy piorun.
Dlatego życie wygrywa.

SKŁAD:

1 KG OGÓRKÓW KISZONYCH
EW PRZECIER OGÓRKOWY
1 X WŁOSZCZYZNA
PĘCZEK NACI PIETRUSZKI
PĘCZEK ŚW. KOPERKU
KILKA MŁODYCH ZIEMNIAKÓW
GĘSTE MLEKO KOKOSOWE >> WEGAN
EW. GRECKI JOGURT >> WEGETARIAŃSKO
CZOSNEK 4 ZĄBKI
CEBULA X 2
POR 1/2
PIEPRZ
SÓL
SOS SOJOWY

WYKON:

KROIMY WARZYWA
CEBULA, CZOSNEK, POR
NA TARCE MARCHEWKĘ I PIETRUSZKĘ
ZIEMNIAKI W KOSTKĘ

OLEJ >> ZIEMIA
OSTRE WARZYWA: CEBULA, CZOSNEK, POR >> METAL
ZIEMNIAKI >> ZIEMIA
STARTE WARZYWA >> ZIEMIA
PIEPRZ >> METAL
WODA >> WODA
SÓL, SOS SOJOWY >> WODA
GOTOWAĆ
PRZECIER OGÓRKOWY >> DREWNO
ŚWIEŻE ZIOŁA >> DREWNO
JOGURT NATURALNY >> DREWNO
KURKUMA >> OGIEŃ
MLEKO KOKOSOWE >> ZIEMIA

DOSMACZYĆ: PIEPRZ >> METAL
SÓL >> WODA

5 PRZEMIAN 

D: PRZEMIANA DREWNA 

O: PRZEMIANA OGNIA 

Z: PRZEMIANA ZIEMI

M: PRZEMIANA METALU 

W: PRZEMIANA WODY 

PS: MOŻNA SIĘ COFNĄĆ JEDNĄ PRZEMIANĘ 

OBIEG: 

DREWNO >> OGIEŃ >> ZIEMIA >> METAL >> WODA

KWAŚNY >> GORZKI >> SŁODKI >> OSTRY >> SŁONY 

WIOSNA >> LATO >> DOJO RÓWNOWAGA >> JESIEŃ >> ZIMA 

KONTROLA:

DREWNO >> ZIEMIA

OGIEŃ >> METAL

ZIEMIA >> WODA

METAL >> DREWNO 

WODA >> OGIEŃ 

WIEDZA:

Warzywa kiszone: Mała ilość warzyw kiszonych podawana po posiłku wspomaga trawienie. Kiszonki mogą być robione z marchewki, rzodkwi daikon, brokułów, ogórków, kapusty, kalafiora, zielonych warzyw, rzepy itp. Kiszonki przepisów pomagają w przywróceniu prawidłowej flory bakteryjnej jelit, ponieważ wzmagają rozwój zdrowych szczepów Lactobacillus acidophilus. U osób z przerostem drożdżowców Candida, rakiem i innymi chorobami degeneracyjnymi wynikającymi z osłabionej odporności zabronione jest stosowanie soli i dlatego zaleca się spożywanie surowej, niesolonej kapusty kiszonej. W dodatku kapusta sama w sobie ma ważne, wzmacniające odporność właściwości. Surowa, bezsolna kapusta kiszona jest także zalecana w leczeniu wrzodów.

ZIEMNIAKI
BOCZNIAKI
CEBULA
TOFU WĘDZONE
OLEJ RYŻOWY
ZIOŁA PROWANSALSKIE
JABŁKO
MARCHEW
OLIWA
KISZONA KAPUSTA
MLEKO OWSIANE
KURKUMA
SÓL I PIEPRZ

ZIEMNIAKI OBIERAMY, KROIMY
CEBULĘ KROIMY W PIÓRA
TOFU W KOSTKĘ
SZATKUJEMY TROSZKĘ KAPUSTĘ
ŚCIERAMY MARCHEWKĘ I JABŁKO

PURE:
WRZĄTEK >> OGIEŃ
KURKUMA >> OGIEŃ
ZIEMNIAKI >> ZIEMIA
CURRY >> METAL
SÓL >> WODA
ODCEDZAMY
DODAJEMY ODROBINĘ OLEJU KOKOSOWEGO >> ZIEMIA
MLEKA OWSIANEGO >> METAL
DOSALAMY >> WODA
DAJEMY KOPEREK >> DREWNO

SOS CEBULOWY

WOK
OGIEŃ >> OGIEŃ
OLEJ >> ZIEMIA
CEBULA & CZOSNEK >> METAL
KOSTKA BULIONU >> ZIEMIA
PIEPRZ >> METAL
TOFU >> WODA
WODA >> WODA
DUSIMY


BOCZNIAK


PANIERKA
MLEKO OWSIANE >> METAL
MĄKA KUKURYDZIANA >> ZIEMIA
ZIOŁA PROWANSALSKIE >> METAL
PIEPRZ >> METAL
SÓL >> WODA
PATELKA
MOCZYMY BOCZNIAKI W PANIERCE >> SMAŻYMY
PIECZEMY KRÓTKO W PIEKARNIKU


SURÓWKA
POSZATKOWANA KAPUSTA KISZONA >> DREWNO
ODROBINA KURKUMY >> METAL
MARCHEW >> ZIEMIA
JABŁKO >> ZIEMIA / DREWNO
OLIWA >> ZIEMIA

Żur to wiadomo klasa sama w sobie. Nie musi niczego udowadniać – jest wielkanocnym królem. Mocarzem wśród zup. Tutaj poprzedzony świątecznymi medytacjami i rozkminkami o kulturze zombi i roli naszego zmartwychwstania wynosi nas na orbitę zdrowej wegańskiej kuchni bez nadęcia i przegięcia. Idealne danie w na ciepło w przemianie drewna.

I tutaj otwierający tak zwany temat cytat:

Nadzieję zbawienia możesz żywić dopóty, dopóki jest ono kwestią martwej interpretacji z Talmudu zwykłym elementem pieśni kościelnej lub modlitwy. Wtedy cieszy się nawet sama nadzieja, budzące dreszcz oczekiwanie dnia w odległej przyszłości, gdy wszystko będzie takie jak sobie wymarzyłeś. Nadzieja daje ci siłę, sprawia, że promieniejesz przyjemnym wewnętrznym ciepłem; jest niczym długi łyk napoju podczas męczącej wspinaczki stromym górskim szlakiem.

Z nadzieją skierowaną ku odległej przyszłości, bez żadnego obowiązku choćby ruszenia palcem, by zrealizować tę nadzieję, na każdym kroku, w każdej godzinie życia, by zmienić ją w realne Życie, możesz pozostać w dokładnie tym samym miejscu, w którym siedziałeś dwadzieścia, trzydzieści lub pięć tysięcy lat temu.

Wilhelm Reich „Mordercy Chrystusa”

SKŁAD:

1 WŁOSZCZYNA
KILKA PIECZAREK
3 CEBULE
4 ZĄBKI CZOSNKU
BIAŁA SOJOWA KIEŁBASA ALBO TOFU WĘDZONE
KILKA ZIEMNIAKÓW
NATKA PIETRUSZKI
SÓL, PIEPRZ
KILKA KROPEL CYTRYNY
WARZYWNA KOSTKA ROSOŁOWA

WŁOSZCZYZNĘ OBIERAMY I KROIMY W KOSTKĘ
TAK SAMO ZIEMNIAKI
CEBULĘ KROIMY W PIÓRA
KIEŁBASĘ W TALARKI

LEGENDARNA ZASMAŻKA

WOK / GARNEK
OGIEŃ >> OGIEŃ
OLEJ >> ZIEMIA
CEBULA & CZOSNEK >> METAL
SMAŻYMY NA ZŁOTO
DODAJEMY TALARKI BIAŁEJ SOJOWEJ KIEŁBASY LUB TOFU >> WODA
PIEPRZ >> METAL
SÓL / SOS SOJOWY >> WODA

ZUPA

WOK
OGIEŃ >> OGIEŃ
OLEJ >> ZIEMIA
WŁOSZCZYZNA I ZIEMNIAKI >> ZIEMIA
SMAŻYMY
WRZĄTEK >> OGIEŃ
KOSTKA ROSOŁOWA >> ZIEMIA
LUBCZYK >> METAL
PIEPRZ >> METAL
ZASMAŻKA >> METAL / WODA
MOŻEMY DOLAĆ WODY I DOSOLIĆ >> WODA

DODAJEMY NATKĘ PIETRUSZKI >> DREWNO
WLEWAMY ŻUR >> OGIEŃ

SOJA

NATURA TERMICZNA OCHŁADZAJĄCA, SMAK SŁODKI; WZMACNIA ŚLEDZIONĘ-TRZUSTKĘ; WPŁYWA KORZYSTNIE NA JELITO GRUBE, DZIAŁA NAWILŻAJĄCO PRZY OBJAWACH SUCHOŚCI; UZUPEŁNIA NIEDOBORY W NERKACH, OCZYSZCZA SERCE I NACZYNIA KRWIONOŚNE, POPRAWIA KRĄŻENIE KRWI; POMAGA PRZYWRÓCIĆ PRAWIDŁOWE FUNKCJONOWANIE TRZUSTKI (PRZEDE WSZYSTKIM W PRZYPADKU CUKRZYCY); POPRAWIA WZROK; DZIAŁA MOCZOPĘDNIE; OBNIŻA GORĄCZKĘ; WYSOCE ALKALIZUJĄCA, ODTRUWA ORGANIZM, WZMAGA WYDZIELANIE POKARMU U MATEK KARMIĄCYCH. STOSOWANA RÓWNIEŻ W LECZENIU ZAWROTÓW GŁOWY, BRAKU APETYTU U DZIECI (GŁÓWNIE W FORMIE TEMPEH I MLEKA SOJOWEGO), WYPRYSKÓW SKÓRNYCH, ZAPARĆ, OBRZĘKÓW, RETENCJI PŁYNÓW I TOKSEMII U KOBIET W CIĄŻY ORAZ ZATRUĆ POKARMOWYCH. PRZY ZABURZENIACH W OKRESIE CIĄŻY I ZATRUCIACH POKARMOWYCH PIJ WYWAR Z SOI (PRZYRZĄDŹ JAK OMÓWIONY WCZEŚNIEJ SOK Z ADZUKI). SOJA JEST NATURALNYM ŹRÓDŁEM LECYTYNY – POKARMU DLA MÓZGU.
JEŚLI SOJA NIE ZOSTANIE DOKŁADNIE UGOTOWANA, HAMUJE DZIAŁANIE ENZYMU TRAWIENNEGO TRYPSYNY, CO SPRAWIA, ŻE STAJE SIĘ TRUDNA DO STRAWIENIA. FERMENTACJA STOSOWANA PRZY PRODUKCJI TEMPEH, TOFU, MISO I SOSU SOJOWEGO ELIMINUJE TENDENCJĘ SOI DO HAMOWANIA WYDZIELANIA TRYPSYNY.

Z kucharsko – pirackim pozdrowieniem witam was w kolejnym odcinku Tao Gotowania i mam dla was kolejny prosty i pożywny przepis. Kocham makaron i ponieważ jest to w tym wypadku pszenny makaron jest w sam raz na jeszcze chłodną wiosnę. Przepis jest wegański i pozbawiony wydumanych składników. Danie konkretne i pożywne. Jak zawsze wplatam w film swoje dygresje i inspirujące filmy i lektury. Zapraszam serdecznie do odbioru i gotowania. Smacznego!

SKŁAD:

PIECZARKI SZTUK 10
CEBULE 3
5 ZĄBKÓW CZOSNKU
NAMOCZONA SZKLANKA PESTEK SŁONECZNIKA
PULPA POMIDOROWA Z BAZYLIĄ
PACZKA SPAGETTI (NAJLEPIEJ RAZOWY)
DWIE KOSTKI WĘDZONEGO TOFU
PĘCZEK NATKI PIETRUSZKI
1 PUSZKA GROSZKU KONSERWOWEGO
MOŻE BYĆ TEŻ BAZYLIA I KOLENDRA
PIEPRZ, SÓL
ZIOŁA PROWANSALSKIE
SŁODKA PAPRYKA WĘDZONA
OLEJ RYŻOWY
SOS SOJOWY

NAMOCZYĆ PESTKI SŁONECZNIKA KILKA GODZIN PRZED GOTOWANIEM
POKROIĆ: CEBULĘ, CZOSNEK, TOFU, PIECZARKI, NATKĘ PIETRUSZKI LUB INNYCH ZIÓŁ JAKIE MACIE

SOS

WLAĆ PULPĘ >> DREWNO
SZCZYPTA KURKUMY >> OGIEŃ
DODAĆ ODCEDZONNY SŁONECZNIK >> ZIEMIA
PIEPRZ >> METAL
SÓL >> WODA

WOK NA OGIEŃ >> OGIEŃ
OLEJ RYŻOWY >> ZIEMIA
CEBULA, CZOSNEK >> METAL
ZIOŁA PROWANSALSKIE >> METAL
PIECZARKI >> ZIEMIA
PAPRYKA WĘDZONA >> ZIEMIA
PIEPRZ >> METAL
TOFU >> WODA
SOS SOJOWY >> WODA
WODA >> WODA
DOSOLIĆ >> WODA

WSYPAĆ NATKĘ >> DREWNO
SZCZYPTA KURKUMY >> OGIEŃ
DODAĆ SOS >> PRZEMIANA ZIEMI >> SŁONECZNIK
GROSZEK KONSERWOWY >> ZIEMIA
EW. PIEPRZ >> METAL
SÓL >> WODA

JAK MAMY MOŻEMY DODAĆ PŁATKÓW DROŻDŻOWYCH ZAMIAST SERA.

Natura termiczna: chłodna, z tendencją do zimnej
Smak: słodki
System narządów: serce, wątroba, śledziona, nerki
Kierunek: zsyłający
Przemiana: ziemia

Działanie: oczyszcza gorąco, wzmacnia śledzionę i nerki, odżywia yin serca, buduje qi i krew; kiedy jest połączona z produktami ciepłymi, łagodzi pragnienie, działa moczopędnie.

Metody przygotowania: gotowana grubo mielona, drobno mielona, jako kleik lub wywar

Zawartość: węglowodany, białko, skrobia, tłuszcz, lecytyna, witaminy z grupy B, E, beta-karoten, biotyna, kwas foliowy, selen, naturalne estrogeny.

Wskazania: Ogólne objawy gorąca: suchość w jamie ustnej, gorączka, pocenie się. Odpowiednia do obniżania gorączki u niemowląt i dzieci.

„Pszenica to wartościowe i zdrowe źródło składników odżywczych, stanowi ważną część diety wielu osób. Choć ludzie często deklarują, że chcieliby zrezygnować z pieczywa, bo „pełno w nim węgli”, to wśród produktów podstawowych chleb i jego pochodne są, obok soi, najbogatszym źródłem białka, a także istotnym źródłem błonnika i witamin z grupy B.

Jamie wyeliminował ze swojej diety wiele pysznych produktów, pozbawiając się chwil prawdziwej przyjemności. Dla mnóstwa osób świeżo upieczony chleb to najlepsza rzecz na świecie, alchemiczna mieszanka kilku prostych składników, która prawdziwego mistrza może zainspirować do stworzenia wyjątkowego dzieła. Podobnie dobry makaron stanowi niezrównane źródło kulinarnych rozkoszy i podstawę jednej z najważniejszych kuchni świata. To samo można powiedzieć o ciastach, ciastkach, pizzy, kluskach, croissantach, kruchych ciasteczkach, brioszkach i puddingu Yorkshire. Mimo że wiele osób mogłoby uznać rezygnację z tego typu uciech za błahostkę, ja uważam, że często nie doceniamy potęgi prostych przyjemności, zapominając, że wzbogacają nasze życie i poprawiają samopoczucie.

Choć na początku swojej bezglutenowej przygody Jamie mógł odżywiać się racjonalnie, wielce prawdopodobne, że wraz z upływem czasu jego nawyki się zmienią. Sam fakt, że jakieś produkty są bezglutenowe, nie oznacza, że można je jeść bezkarnie. Istnieje mnóstwo ubogich w składniki odżywcze artykułów bezglutenowych i niewykluczone, że początkowe korzyści ze zmiany diety z czasem znikną. A ponieważ w produktach bezglutenowych jest często więcej tłuszczu i cukru niż w ich glutenowych odpowiednikach, niewykluczone, że Jamie będzie się teraz odżywiał gorzej.

Możliwe jednak, że najniebezpieczniejszy ze wszystkiego jest system fałszywych przekonań, który stworzył Jamie. Uwierzył, że rezygnacja z pewnych produktów stanowi sposób na poprawę stanu zdrowia. To przeświadczenie prawdopodobnie zapuści głęboko korzenie w jego psychice i w przyszłości, być może wtedy, gdy początkowe sukcesy eksperymentu z wyeliminowaniem glutenu zblakną, zacznie on szukać bardziej radykalnych rozwiązań, łudząc się, że w ten sposób dba o zdrowie.”

Anthony Warner. „Wściekły kucharz. Cała prawda o zdrowym jedzeniu i modnych dietach”.

Nazywam się Marcin Piniak i zawodowo zajmuje się szeroko pojętym zdrowym i świadomym żywieniem, jako wegetariański i wegański kucharz gotuję na warsztatach rozwojowych, prowadzę warsztaty gotowania i wykłady z praktycznych elementów Tradycyjnej Dietetyki Medycyny Chińskiej. Z gotowaniem jestem związany od blisko piętnastu lat. Pracowałem w profesjonalnej gastronomii w kraju i za granicą w wegańskich i wegetariańskich restauracjach.