Jajka: neutralna natura termiczna, „słodki” smak, odżywczy tonik Yin i krwi. Jajka mają „kierunek wznoszący”, który powoduje, że płyny i energia wznoszą się w górę ciała. Z tego powodu stosuje się je do leczenia biegunki lub dla zabezpieczenia płodu przy skłonności do poronień. Mogą też uspokoić płód, gdy jest on nadmiernie ruchliwy. Ponieważ nawilżają górną część ciała, czasami okazują się pomocne przy suchości płuc, gardła i oczu; z uwagi na właściwości odżywiania krwi i Yin (włączając w to płyny i tkanki ciała), będą służyć osobom o suchej, szczupłej i anemicznej konstytucji. Jednakże jaja mogą również przyczynić się do wytwarzania gęstego śluzu, z tego powodu spożycie jaj często powoduje zaburzenie równowagi, zwłaszcza u osób flegmatycznych, z nadwagą lub innych osób z objawami wilgotnego śluzu.
Zawartość białka w zwykłym kurzym jaju jest umiarkowana, mniejsza niż w mięsie, a porównywalna z wysokobiałkowymi zbożami, takimi jak owies czy twarda czerwona pszenica. Niektórzy dietetycy zachwalają jakość białka zawartego w jajach, ponieważ wszystkie osiem jego niezbędnych aminokwasów ma jednakowo wysoki profil. Dlatego jaja są jednym z najlepszych produktów zwierzęcych w leczeniu niedoboru białka. Nie wolno zapominać o ich głównej wadzie, jaką jest wysoka tendencja do wytwarzania lepkiego śluzu, który może zablokować pęcherzyk żółciowy, spowolnić funkcjonowanie wątroby i pozostawić złogi w całym ciele. Pogląd, jaki w tej kwestii utrzymuje medycyna chińska, głosi, że spożywanie jaj może przyczyniać się do powstania wiatru, objawiającego się w postaci problemów związanych z wątrobą, takich jak zawroty głowy, udar mózgu, nerwowość, spazmy, paraliż. Stąd też jaja nie są wskazane w przypadkach występowania stanów wiatru.
Jaja mają duży potencjał alergizujący, jeden z największych wśród pokarmów, dlatego jedni ludzie potrafią przyswajać je lepiej, a inni gorzej. W przypadku niedoboru białka bądź innych składników pokarmowych jaja są bardziej polecane niż mięso – oczywiście dla osób, które nie są na nie uczulone ani nie mają problemów ze śluzem. Najlepiej byłoby unikać jaj pochodzących z ferm, ponieważ kury, które je znoszą, żyją w sterylnych warunkach i zmechanizowanym otoczeniu, a do ich karmy dodawane są różne leki. Ich jaja zawierają niewielkie ilości witaminy B12 albo nie zawierają jej wcale. Brakuje im też innych cennych składników. Jajka uważane są za jeden z najbardziej skoncentrowanych pokarmów. Ovo-wegetarianie często dodają je do zup i zapiekanek. Praktyka ta pozwala na rozproszenie ich ciężkiej, kalorycznej natury i jest wskazana dla osób, które potrzebują małych ilości mocno działających produktów pochodzenia zwierzęcego.
Przed Głupcem manifestuje się Spiralna Ścieżka. To doświadczenie głębi. Potencjał Mądrości. To karta fundamentalna decydująca o całym życiu. To cichy głos – podszept Ducha. Przychodzi do nas w różnym czasie i w różnych miejscach. Glif – Brama. Jest to Przypomnienie o naszej prawdziwej pracy, tym co ma nadrzędne znaczenie w naszym życiu, bowiem może nadać mu głębię sensu i znaczenia.
Dać nam wgląd, że w tym wszystkim chodzi o coś więcej niż tylko materialne powodzenie i spełnianie społecznej roli. Najczęściej ludzie kierują się w tą duchową stronę dopiero w późnym wieku, kiedy już wykonają całą tzw. ludzką pracę: szkoła, rodzina, kariera etc. Wraz z tym przychodzi doświadczenie i przychodzą pytania o sens, o nas samych. Kim jesteśmy w tym wszystkim? Czego tak naprawdę chcemy? Czy jesteśmy szczęśliwi? Czy widzimy co nas warunkuje? Czy znamy swój cień i światło?
Jaka jest nasza faktyczna wiedza i nasze zrozumienie? Co wiemy z własnego doświadczenia? Czy wciąż mamy pytania bez odpowiedzi, na które nikt prócz nas samych nie jest zdolny odpowiedzieć? Te pytania są najważniejsze i najbardziej cenne, bowiem są nasze i w nas się rodzą. Te pytania otwierają drogę i serce. Uważam, że autentyczna duchowa droga, a nie ta na pokaz potrzebuje intymności i samotności. To rozpoznawanie i odkrywanie samego siebie bez oklasków, uwagi, atencji i potrzeby udowadniania czegokolwiek. Ponieważ rodzimy się sami i sami umieramy i w pewnym sensie ta samotność jest w nas przez cały życie. Może stać się naszym przyjacielem w tej podróży ku wyzwoleniu z cierpienia i uwarunkowań.
Dla mnie absolutnie fundamentalne jest Zaufanie do tego, że jest w nas Stan Pierwotnej Wolności – Wymiar Prawdy, który jest poza wysiłkiem. Jest Obecny przez cały czas. Duchowy Proces jest odkrywaniem tego Pierwotnego stanu, a nie tworzeniem, ulepszaniem i osiąganiem czegoś innego czy lepszego. Mądrość i Współczucie nie są konstruktami. Są Podstawą. Są wrodzone. Droga Spiralna jest wchodzeniem do wnętrza, do swojej własnej istoty. Jest poznaniem ciała, energii i umysłu. Głupiec reprezentuje Ufność – Czyste Serce. Ma w sobie wrażliwość dziecka, jego oddanie procesowi życia. To Odwaga w odkrywaniu kim tak naprawdę jesteśmy i wiara w to, że życie warte jest życia, bowiem niesie w sobie potencjał „powrotu do domu”. W tym świecie pozbawionym kierunku wszyscy jesteśmy włóczęgami, próbujemy z całych sił odnaleźć bezpieczną przystań. Czasem udaje się to przez jakiś czas. Jednak ta uwarunkowana rzeczywistość przez cały czas daje nam naukę, że w istocie to nie jest możliwe i zaczynamy rozumieć, że naturą tej rzeczywistości jest Zmiana. Ruch. Energia.
Odkrycie tego zmienia wszystko, bowiem przestajemy liczyć na bezruch, na sytuacje statyczne i trwałe. Przestajemy się oszukiwać. Dlatego Głupiec jest w ciągłej nieustającej podróży. Nie można tutaj nic ostatecznie osiągnąć co nie podlega zmianie i Głupiec sam w sobie jest symbolem zmiany. Nie można nas na nic skazać, bowiem każdego dnia w pewnym sensie jesteśmy kimś innym. Nie istnieje wieczne potępienie. To absurd. Zawsze możemy się rozwijać, w każdej sytuacji poznawać się na nowo, na nowo siebie odkrywać i dawać świadectwo innym, bowiem to jest prawdziwą „dobrą nowiną”. Ewangelią Mocy, która uczy nas, że zawsze jest możliwość i szansa, nawet wtedy kiedy sytuacja wydaje się bezsensowna i tragiczna. Każdy koszmar musi się skończyć. Jednak działa to również w drugą stronę wszystko co dobre i bezpieczne również podlega prawu zmiany. Niczego i nikogo nie możemy zatrzymać – dzieci, rodziców, kochanków i przyjaciół, stanu posiadania, statusu, piękna. Wszystko jest skazane na Przemianę.
Dlatego chińska Księga Przemian jest tak głębokim i ponadczasowym dziełem – ponieważ mówi o samej naturze rzeczywistości w jej fundamentalnym aspekcie. Dla mnie Głupiec w swoim tobołku ma tą księgę i ma również Tao Mocy:
DROGA NIEINGERENCJI
Czy ktokolwiek chciałby wziąć świat we władanie i zrobić z nim, co zechce?
Nie wiem, jak miałoby się to udać.
Świat jest uświęconym naczyniem; nie wolno nim manipulować, nie wolno go zagrabić.
Kto nim manipuluje, niechybnie zepsuje; kto je zagrabi, wnet straci.
Jest czas przewodzenia i czas podążania śladem innych;
Czas wolnego oddechu i szybkiego oddechu;
Czas wzrostu i czas rozkładu;
Czas wzlotów i czas upadków.
Dlatego światli ludzie unikają skrajności, nadmiaru i ekstrawagancji.
Poznać Rytm to prawdziwa magia. Być w zgodzie z Głosem to prawdziwa Droga. Nie można się tego nauczyć i nie można tego naśladować. To trzeba odkryć. Uczynić swoim. Uważam, że szanowanie swojego życia takim jakie jest, swoich prawdziwych doświadczeń, które nie są naśladowaniem i powtarzaniem mądrości innych to jest nasza jedyna Dharma, która nas uczy i odmienia, ponieważ to stanowi nasz własny bagaż – potencjał mądrości. Są nauki uniwersalne jednak ich zastosowanie i urzeczywistnienie dla każdego jest inne. To jest Głos. Nie guru, a nasz z głębi serducha, który zawsze i w każdych warunkach jest z nami. Prawdziwy nauczyciel uczyni nas wolnymi, podaruje nam swoją mądrość i metody. To dar serca i naszym obowiązkiem jest to chronić i otoczyć szacunkiem. To jest prawdziwe oddanie dla Nauczyciela. Głupiec rozumie jak dużo nie wie. Widzi swoja ignorancję, pychę, egoizm – odkrywa to wszystko w podróży kiedy wokół ma lustra w postaci ludzi, relacji i sytuacji. To jest Nauka. Trudna sprawa.
Niesie w sercu swojego nauczyciela, bowiem to on ukazał mu jego własny potencjał i obdarzył inspiracją. Nie sposób tego przecenić. To jest duchowa relacja – więź z życia na życie, z inkarnacji na inkarnację. Relacja, której nie można zniszczyć. Rodzimy się z innych ludzi i od nich się uczymy, mamy wobec nich nieskończone długi. Wszyscy zależymy od siebie nawzajem. jesteśmy połączeni na dobre i złe. Należymy do plemion podobnych sobie, do duchowych rodzin, które z każdym życiem odkrywamy na nowo. Są tacy, którzy wracają do tego wymiaru wciąż i wciąż. Nigdy ostatecznie nie przekraczają bramy „świata” ponieważ ich pracą jest pomagać nam odnaleźć Drogę.
Doprawdy trudno wyobrazić sobie świadomość, która jest wolna od uwarunkowań, filtrów i programów. Ja tak rozumiem Przebudzenie lub Wyzwolenie. Tym dla mnie jest pierwotna świadomość – źródło istnienia. Bezgraniczna matka. Pustka. W naukach mówi się o świadomości umysłu, świadomości zmysłów / ciała i świadomości magazynującej i świadomości pogrążonej w niewiedzy. Uważam, że świadomość nie ma początku i końca. Jest wieczna i w swojej naturze nieuwarunkowana, jest podstawą wszystkiego, bowiem okazuje się, że trudno znaleźć realne podstawy materii. Tym co szuka jest sama świadomość, dlatego trudno jej rozpoznać samą siebie.
Nasza świadomość jest uwarunkowana. Zanieczyszczona. Pogrążona we własnych projekcjach i programach. Naszym życiem kierują podświadome programy, nawyki, traumy, automatyzmy. Jesteśmy pogrążeni w zbiorowym śnie i postrzegamy jedynie określone wersje tak zwanej rzeczywistości, która jest jedynie rodzajem odzwierciedlenia naszych przekonań, naszej wiary. Bardzo mało istot w tym wymiarze ma „obiektywną świadomość” o której w swoich pracach pisze mistyk Gurdżijew. Myślę, że tak zwana ścieżka duchowa polega na oczyszczaniu naszej świadomości i tym dla mnie jest tak zwana duchowość.
Jesteśmy pogrążeni w skrajnie materialistycznym poglądzie, w kulcie materii w stworzonej z niewiedzy i ignorancji sztucznej rzeczywistości powstałej na bazie zaburzonej percepcji i uwarunkowaniu. Żyjemy w świecie stworzonych przez zaburzony umysł fikcji, które uznajemy za prawdę. Mózgogłowie zużywa większość naszej życiowej energii, stało się pasożytem żerującym na ciele fizycznym i emocjonalnym. Żyjemy w terrorze ego, zawłaszczeniu całości przez fragment, który stworzył przez eony nieskończone ilości sposobów na to by zmechanizować i zniewolić naszą pierwotną wolną świadomość. Na tej podstawie powstały wszelkie abstrakcyjne twory żerujące na nas. Ideologie, zmechanizowane systemy religijne oparte na syndromie kat – ofiara, skrajnie materialistyczne poglądy społeczno – polityczne, kult scjentyzmu – nowej dogmatycznej religii Mózgogłowia, technologiczne utopijne kulty, które nas żywią projekcjami o tak zwanej lepszej przyszłości.
Zapominamy o tym, że wszystko jest nietrwałe i podlega cyklowi rozpadu i ta właśnie prawda jest tym co nasze ego musi rozpoznać ponieważ czym dłużej żyjemy w zaprzeczeniu tym więcej cierpienia będziemy doświadczać. Akceptacja tej fundamentalnej prawdy prowadzi do Wyzwolenia i jest tym co pozwala nam docenić wartość każdej chwili i rozpoznać potencjał prawdziwej wolności, która jest naszą pierwotną i nieuwarunkowaną naturą.
Zaczynam od siebie. Od tego kim jestem, gdzie jestem i z jakim skutkiem. To jest podstawa tego co nazywamy życiem. Od tego rozpoczyna się cała gra. Nasz udział w tej grze. Systemem operacyjnym jest prawo przyczyny i skutku, akcji i reakcji, działań i konsekwencji. Jestem zdania, że przychodzimy na ten świat, rodząc się w tej uwarunkowanej makiawelicznej chaotycznej rzeczywistości, aby się uczyć i odkrywać swój potencjał. Dlatego rozpoznanie samego siebie jest początkiem prawdziwej gry czyli momentu kiedy odkrywamy kierunek, cel, istotę naszej egzystencji. Kiedy przestajemy być narzędziem w rękach innych. Jesteśmy obecni w swoim ciele, w swojej energii i w swoim umyśle. Zaczynamy tworzyć.
Jestem intuicyjnie przekonany, bowiem trudno to udowodnić, że w swojej fundamentalnej istocie przestrzeni i energii nie istnieje ostateczny koniec w postaci braku życia – śmierci czy nieistnienia. Nasz obecny paradygmat oparty na skrajnie materialistycznym poglądzie i mechanicznym pojmowaniu procesu życia programuje nas w zgodzie z własnym ograniczonym poglądem, bowiem większość ludzi, którzy określają jego zakres i parametry bada świat zewnętrzny oparty na funkcji zmysłów, szuka źródła i podstawy rzeczywistości na zewnątrz siebie. Moim zdaniem „rzeczywistość” ma naturę wewnętrzną, jest projekcją – symulacją. „Świat” jest naszą wspólną zbiorową halucynacją i w swojej istocie ma naturę wirtualną – pozbawioną realnej obiektywnie istniejącej fizycznej podstawy – przyczyny. Nie istnieje w oderwaniu od umysłów – nazywam to „matrycą kolektywną” lub „symulacyjną macierzą”. My wyświetlamy – projektujemy – modyfikujemy „świat” w czasie rzeczywistym przez cały czas. Nazwane jest to „snem”, „śnieniem” lub „brakiem przebudzenia”.
Niewiedza – ignorancja jest programem bazowym. Tylko dzięki temu ta gra może być rozgrywana, a gracze zmuszeni są do gry w odnalezienie prawdy o sobie i rzeczywistości w jakiej egzystują. Celem jest Przebudzenie ze Snu, rozpoznanie natury tego snu – umysłu. Dotarcie do Źródła Istnienia potocznie nazwanego Bogiem. Uważam, że jest tym nieskończona w czasie i przestrzeni Inteligencja / Mądrość, której naturą – funkcją jest Współczucie, które nie mieści się w kategoriach „dobra” i „zła” i jakiegokolwiek dualizmu opartego na funkcjach naszej uwarunkowanej koncepcjami i punktami odniesień świadomości, która w istocie jest zbiorem uwarunkowań i zaprogramowanych w wyniku niewiedzy przekonań. Nie wierzę w „zło”, w „diabła” czy „szatana”, nie wierzę w „boga” pojmowanego na podobieństwo istoty ludzkiej. Nie wierzę w potępienie i w piekło. Tego doświadczenia nie sposób rozpoznać / urzeczywistnić posługując się myśleniem – koncepcją. To jest po prostu niemożliwe.
Żyjemy w stworzonym przez samych siebie świecie, dlatego przyglądając się temu światu przyglądamy się jednocześnie samym sobie. To jest zasada lustra – odzwierciedlenia. Jesteśmy programami w Programie, który jest sumą potencjałów umysłów wszystkich istot czujących. To nieskończona sieć wzajemnych interakcji, których kompletnie nie jesteśmy świadomi, gdyż to co nas charakteryzuje jest fiksacja na „poczuciu siebie” – poczucie gry w pierwszej osobie, cyfrowa jaźń ograniczona do ciała i zmysłów. Nasza esencja nigdzie nie odchodzi i znikąd nie przychodzi. Jest Podstawą, tym co jest przez cały czas bez początku i bez końca, to co się porusza jest skutkami działań, które „inkarnują” z potencjału umysłu. Nie wierzę w jednostkową duszę, która przechodzi z ciała do ciała, z istnienia do istnienia w moim rozumieniu jest poczucie jaźni jest utożsamieniem z impulsami na bazie których tworzymy „poczucie siebie”, „poczucie odrębności” – ja, mnie, moje.
To utożsamienie jest podstawowym źródłem cierpienia. To nasze skazane na starość i śmierć ciało, emocje – energia z którymi bardzo trudno sobie radzić i terror ciągłego myślenia, który nie daje nam spokoju. Jednak to ciało, te emocje i myśli są jedynie tym co mamy, nie tym czym jesteśmy, to coś co ze swojej natury jest przemijające i nietrwałe. Określamy się na podstawie tego co ciągle się zmienia, co bez końca przychodzi i odchodzi, utożsamiamy się z ciałem, które przemija, z emocją która jest jedynie chwilowym odczuciem i z myślą, która bez ustanku pojawia się i znika. Można powiedzieć, że z tych trzech to jednak ciało jest najbardziej godnym zaufania, jego mądrość i zakotwiczenie w „tu” i „teraz” jest dla nas niezwykły darem i oparciem, trudno sobie wyobrazić skazanie człowieka na życie ze swoimi emocjami i myślami bez ciała, które potrafi to wszystko integrować i transformować.
Podróż psychodeliczna jest dobrym doświadczeniem, które pokazało mi twórczy i hiper-realny potencjał umysłu, jego nieograniczone możliwości projektowania i projekcji, wówczas to właśnie ciało jest tym co pozwala nam wrócić, bowiem każda myśl i emocja tworzy odpowiadającą jej wizję. Jeżeli dominuje nas strach wówczas doświadczamy przerażających wizji, kiedy mamy w sobie spokój i radość stworzony przez umysł świat jest pozytywny i pełen znaczenia. Moja pierwsza podróż ukazała mi nieskończony potencjał dobra i niezaprzeczalną nadrzędną wartość wiedzy i praktyki duchowej, pracy z umysłem i jego nawykami, gromadzenia pozytywnych wrażeń i rozwijania życzliwości i współczucia, bowiem tylko przez naszą pracę nad sobą ten świat może się zmienić.
Na podobnej zasadzie działa nasz sen i śnienie. Umysł tworzy kompletne doświadczenie psychodeliczne poprzez świadomości zmysłów i projekcje umysłu, który wierzy w ich rzeczywistą naturę i podlega utożsamieniu, ten sam proces „śnimy” na jawie wierząc w prawdziwość rzeczywistości. Jednak nie wiemy czym w istocie jest rzeczywistość ponieważ wszystko jest impulsem dekodowanym przez nasz mózg i system nerwowy i możemy postrzegać jedynie to co zostało już wgrane w naszą świadomość ometkowane myślą i słowem, zamknięte w pudełku intelektu. Dlatego może się manifestować jako zaprogramowana forma, mało jest rzeczy pozbawionych nazwy, mało jest zjawisk spoza pudełka.
Nasza „rzeczywistość” ma algorytmiczną naturę, jest zaprogramowana przez nasze zaprogramowane umysły. Żyjemy w interaktywnej symulacji, która jest modyfikowana i nadpisywana w czasie rzeczywistym poprzez manipulację. Kodowanie informacją i znaczeniem poprzez percepcję emocjonalną, ponieważ to stanowi najszybszą drogę absorpcji, to najczulszy punkt istoty ludzkiej i najbardziej podatny na wpływy. Ten program kolektywnej matrycy nazywany jest okresem bogini Kali, gdzie dominują zaburzające i negatywne stany – to samonapędzająca się maszyna negatywizmu. Czas manifestacji tego co nieświadome – ujawnienie Cienia. Ta wersja symulacji dobiega końca, ponieważ przestaliśmy się rozwijać, pogrążyliśmy się w pożądaniu, nienawiści i ignorancji, które zdominowały nasze życie – stały się wzorem do naśladowania. Kiedy przyjrzymy się ludziom u władzy zrozumiemy, że ten świat musi ulec radykalnej przemianie, bowiem w przeciwnym razie zapętlimy się w bezsensownym cierpieniu, w loopie bólu. Ci „władcy” prowadzą ten świat ku zagładzie ponieważ są jednostkami, które nie wykonały pracy nad sobą – wciąż śpią i pragną, abyśmy spali wraz z nimi. Cała współczesna maszyneria mediów jest mechanizmem usypiania i rozproszenia, jest nośnikiem globalnej nieświadomości, bowiem odwraca nas od jedynego wyjścia – od nas samych. Oferuje nam nieskończony w czasie i przestrzeni jałowy spektakl i dąży do zero – jedynkowej „nowej cyfrowej ziemi” i populacji zrobotyzowanych hybryd postludzkich.
Film „Matrix” jest filmem dokumentalnym. Jest przyszłością, która czeka tych, którzy nie podejmą wysiłku pracy nad sobą – duchowej drogi powrotu do swojej nie podległej manipulacji naturze, do rzeczywistości świata mądrości i współczucia. Problem polega na tym, że staliśmy się ofiarami zmian i procesów, które już od dawien dawna są podejmowane i wdrażane bez naszego udziału. Demokracja jest fikcją, bajką dla zdezorientowanych i zagubionych dzieci. Cały ten pomysł na „nową normalność”, „rewolucję industrialną 4.0” „wielki reset” – wszystko to dzieje się bez naszego udziału – to jest wielkie czerwone alarmowe światło. Pandemiczne szaleństwo, wojna w Europie i w wielu miejscach świata, bezprecedensowy kryzys gospodarczy, inflacja, upadek zaufania społecznego, rozwarstwienie społeczne i postępująca techno utopia – wszystko to służy bardziej radykalnej próbie stworzenia zautomatyzowanego świata i społeczeństwa. To wzmacnianie poczucia braku jakiegokolwiek wpływu i znaczenia, ponieważ to jest narracją – programem, który jest wgrywany w kolektywną matrycę snu – hipnozy.
Dopóki jesteśmy tylko konsumentami, petentami, odbiorcami, klientami – jednym słowem narzędziami, którymi można operować i wykorzystywać by tworzyły świat swojego własnego zniewolenia bez świadomości co robią i w czym uczestniczą – będziemy uczestniczyć w zagęszczonym przerażeniem horrorze, niepoczytalnej grze szaleńców, którym wydaje się, że mogą używać innych istot i natury do własnych chorych ambicji – jednak są oni jedynie manifestacją naszego własnego zagubienia i pomieszania – miliarderzy, politycy, menadżerowie – ich władzę zasila nasza ignorancja. Nasz brak kontaktu ze swoim autentycznym istnieniem, z naturą, z tym wszystkim co nie uległo temu szaleństwu. Musimy znaleźć oparcie w tym co nie zostało jeszcze zdeprawowane.
Oczyścić samych siebie poprzez powrót do naszego ciała, zadbanie o energię – emocje i odprogramowywać swoje umysły – tworząc swoje własne oprogramowanie. Być Obecnym i Świadomym, być i żyć w swojej przestrzeni zadbać o jej czystość i jakość. Kiedy trzeba podjąć walkę o to co dla nas najważniejsze – o szacunek do swojej naturalnej wolności do samostanowienia. W zniewolonym świecie zaprogramowanych umysłów, każdy kto ma odwagę żyć w zgodzie ze sobą jest Impulsem, częścią nadchodzącej Zmiany.
„Wierzę, że im więcej świadomych poszczególnych osób, tym bardziej świadome społeczeństwo, podejmujące takie decyzje, dzięki którym poprawia się jakość naszego życia. To właśnie od naszej świadomości na temat tego, jak radykalnie technologia zmienia się dziś z pojedynczych narzędzi w skomplikowany, autonomiczny system decydujący o kształcie demokracji, relacji międzyludzkich i bezpieczeństwie narodowym, i od świadomości, jakie mechanizmy tym systemem rządzą, zależy to, czy technologia ocali nas we współczesnym świecie – świecie pełnym paradoksów. Paradoksów takich jak chociażby to, że inżynieria genetyczna pozwala nam projektować własne dzieci, a jednocześnie zmagamy się z epidemią niepłodności; różnego rodzaju urządzenia pomagają nam oszczędzać czas, a jednocześnie nieustannie czasu nam brakuje; postęp, który się dokonuje, jest niesamowity, a jednocześnie nierówności społeczne wciąż są niemożliwe do zasypania; wreszcie – że jesteśmy obecnie najbardziej połączeni w historii ludzkości, a jednocześnie najbardziej samotni.”
Natalia Hatalska. „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?”.
Aby przetrwać, aby uniknąć tego, co określiliśmy mianem szoku przyszłości, jednostka musi stać się nieskończenie bardziej zdolna do adaptacji i umiejętności niż kiedykolwiek wcześniej. Musimy szukać zupełnie nowych sposobów zakotwiczenia się, ponieważ wszystkie stare korzenie – religia, naród, społeczność, rodzina czy zawód – chwieją się teraz pod wpływem huraganu przyspieszającego napór. Już nie zasoby ograniczają decyzje, ale decyzje, które tworzą zasoby.
Trzecia linijka pyta: „Dlaczego w takim razie zachodni wiatr wstrząsa lasem?”. Musisz osiągnąć swoją naturę. Wyjaśnianie nie jest konieczne. Wzięte razem, te trzy linijki stawiają przed tobą jakieś pytanie, aby doprowadzić cię do bezpośredniego doświadczenia umysłu nie-wiem. Inny wiersz mówi: „Ten cały świat jest całkowitym spokojem. Słońce, księżyc i gwiazdy – skąd one pochodzą?”. Jednak, jeśli jesteś całkowitym spokojem, skąd w ogóle mogłoby pochodzić słońce, księżyc i gwiazdy? To jest przykład myślenia przeciwieństw wywołującego Wielkie Pytanie. Te linijki wskazują na ten sam punkt, jak ta część naszego wiersza. „Niezwykły spokój i bezruch jest naszą pierwotną naturą.” Dlaczego nadchodzi wiatr i porusza rzeczy, hałasując i niszcząc spokój? Skąd pochodzi wiatr? Dlaczego się pojawia? To wywołuje w tobie Wielkie Pytanie.
Jeśli osiągniesz swoje Wielkie Pytanie, wtedy twój umysł jest czysty jak przestrzeń. Utrzymywanie swojego umysłu czystym jak przestrzeń oznacza, że twój umysł jest czysty jak lustro. Wszystko jest odzwierciedlane, właśnie takie, jakie jest. Odgłos przelatującego nad świątynią ptaka, łopoczącego skrzydłami i krzyczącego – Gaa! Gaa! Gaa! – to jest twoja natura. Tylko słyszenie jest naturą buddy. Tylko widzenie jest naturą buddy. Właśnie-tak-jak-to jest prawdą. Wszystko jest kompletne.
Wielu z nas zapomina, że ludzie i przyroda stanowią jedność. Tak, należymy do świata przyrody, choć staramy się od niego odciąć.
Jerzy Kosiński „Wystarczy być”
Kim jest ten który jest? Ten co taki jest pewien siebie, swoich tak zwanych racji, ten co wie, że wie i coraz mniej wie, że jednak nie wie. Taki ja na przykład. Co żyje sobie w sobie i wygląda przez pięć okien i jedne drzwi. Przez dotyk, widok, zapach, smak i dźwięk i kręci się przez cały czas w obrotowych drzwiach umysłu. Bez najmniejszej przerwy coś wchodzi i coś wychodzi jak pokarm i gówno. Jedno nie może istnieć bez drugiego. Ja lubi być romantykiem często patrzy na ten hardcorowy biologiczny terror warunku jak na „cudowne życie” na „pięknej planecie” pod „urzekającymi gwiazdami”. Wymyślanie siebie jest tym co ja robi przez dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu. Obieg jednej kuli wokół drugiej kuli bez końca. „Ja” zapomina, że jest tylko epizodem w bezczasie.
Śniła mi się kobieta, która w urodziła dziecko z kablem zamiast pępowiny, próbowała to przegryźć, oswobodzić malca – jednak bezskutecznie. Od tego czasu rodziły się dzieci z kablami, które przepinano od matki do maszyny. Maszyna działała bardzo sprawnie, przez cały czas od świtu do nocy. Maszyna karmiła i uczyła. Replikowała. Wzorzec maszyny stał się dominujący, nakazujący, rozkazujący, stał się jedyną strategią przetrwania. Mechaniczność, powtarzalność, przewidywalność, ciągła redukcja. Istoty biologiczne – puste arkusze kalkulacyjne – krzywa wykresu o stałej zmiennej, kiedy trzeba było nadpisać Program, dokonać korekty kodu źródłowego. Liczby stały się językiem, poezją nowych światów.
Bezosobowy wszechobecny Bóg Liczb wypluwał z siebie równanie za równaniem, ich wynik przekraczał kognitywne zdolności mięsa. Mięso zawodziło. Zapóźnione, osamotnione, nieporadne, traciło wszystkie punkty oparcia. Traciło grunt, zakotwiczenie w dotyku. Czułość, bliskość, kontakt fizyczny wszystko to co dawało mu szansę transcendencji i ewolucji zostało zakazane. Skazane na samotność mięso i zamieszkujące je ja stawało się neurozą, bólem. Prawo projekcji jest prawem lustra. Istota ludzka wyprojektowuje swój świat jako meta dane, które są przetwarzane przez detektory zmysłów i w taki oto sposób żyje w Projekcji, którą produkuje mózg. Tak powstaje każdy świat – symulacja jaki był jest i będzie. Jest „nierzeczywiście” rzeczywisty, lub „rzeczywiście” nierzeczywisty. Istota problemu tkwi w rozróżnieniu impulsu – sygnału, czy jest nadawany czy jest odbierany w istocie jednak wszystko dzieje się jednocześnie – co było, jest i będzie. W istocie nadawca jest odbiorcą, a odbiorca nadawcą.
Ja jest – czasem. Chwilowym opóźnieniem impulsu, który otwiera neuronową przestrzeń w której dzieje się „życie”. To sen mózgu. Śnienie.
Rozpoznać, że to sen to Obudzić się. Jest droga myślenia i droga czucia. Droga ciała i droga umysłu. Dlatego bycie Obecnym jest pierwszym i decydującym czynnikiem i przyczyną przebudzenia. Kiedy masz to przeczucie, że śnisz, to przeczucie jest czymś bardzo pierwotnym, czymś co pochodzi spoza programu Maszyny, czymś co ostatecznie kiedy temu zaufasz doprowadzi cię do wyzwolenia z bólu – neurozy. To nie ma nic wspólnego z religią, mistycyzmem, całym tym „świętym” biznesem, który w istocie jest pułapką, która ma cię zapętlić w ciągłym dążeniu do „oświecenia” do „mocy” do „wyjątkowości” zniewolić w ramionach Boga Liczb i Kalkulacji. W istocie nie ma czego mierzyć i do czego dążyć. Nie ma „oświecenia”. Jest Przebudzenie. Koniec snu. Przekroczenie gry Mózgogłowia. Opuszczenie Gastropolis.
Droga ciała jest drogą miłości, jest drogą współczucia, jest drogą udziału. Jest wyjściem przez wejście.
Droga umysłu jest drogą rozpoznania, ciszy, samotności. Jest wejściem przez wyjście.
Te drogi nie różnią się od siebie.
Ponieważ ich cel jest ten sam. To samo miejsce, gdzie przychodzisz kiedy wychodzisz i wychodzisz kiedy przychodzisz. Najważniejszym jest byś to Rozpoznał.
To nazywane jest Urzeczywistnieniem Natury. Rozpoznaniem Substancji. Pierwotnym Stanem.
Tego nie można stworzyć i nie można zniszczyć.
Dlatego wszystko w swojej esencji jest dobre. Poza czasem, poza miejscem, poza warunkiem.
Nic „spoza” ciebie nie może cię wyzwolić. Żadna tradycja, doktryna, ścieżka, nauka. Wszystko to jest jedynie drogowskazem. Tablicą informacyjną, mapą, szkicem.
Ze wszystkich tyranii, tyrania szczerze wykonywana dla dobra jej ofiar, może być najbardziej przytłaczająca. Byłoby lepiej żyć pod panowaniem przestępczych baronów niż pod panowaniem wszechmocnych moralnych osób. Okrucieństwo barona czasami jest w uśpieniu, jego chciwość może w pewnym momencie zostać zaspokojona; ale ci, którzy dręczą nas dla naszego dobra, będą dręczyć nas bez końca, ponieważ robią to za zgodą własnego sumienia. … Ta wielka dobroć prowadzi do nieznośnych rezultatów. Aby być „wyleczonym” wbrew własnej woli i wyleczonym ze stanów, których nie uznajemy za chorobę, należy uznać, że nie dorównujemy mądrzejszym, i nigdy nie dorównamy; że jesteśmy sklasyfikowani jako niemowlęta, kretyni lub zwierzęta domowe.
Problem polega na tym, że nie da się tych rzeczy opowiedzieć. To pewne. Absolutnie. Można jedynie tylko dotknąć i to na tyle delikatnie by okazać szacunek. To jednak jest najtrudniejsze. Dlaczego? Ponieważ musisz szanować słowo, a w nim jest coś więcej niż jedynie znaczenie. To obraz, nie byle jaki z brzegu, to nie przerysowanie, ani tania imitacja. To próba. Nie potrafię być obojętny, nie umiem tego. To nie jest dobre w tym momencie, nie umiem tym żonglować jak rozpalonymi pochodniami. Zawsze się poparzę. Poczuje swoją nieudolność. Zawsze to idzie swoją drogą, niczego nigdy nie potrafiłem zaplanować, okiełznać. Czułem to oddzielenie. To jest istota. Oddzielenie. Od miejsc, zdarzeń, ludzi. To szyba. Można po niej pisać, malować, można ją myć. Można ją podziwiać, albo pokazywać na wystawach. Można nawet być znanym z tego. Mieć prezentacje, odczyty, zaszczyty. Jednak gdzieś w głębi wiesz, że to kłamstwo, tani trik, brawa to odpryski szkła. Graj dalej. Mocniej. Graj. Możesz to robić w rękawiczkach, nie poczujesz bólu podrzucając do góry. Za spektaklem idzie odpowiedzialność. To jest to przemilczane. To pominięte. Czego chcesz?
Uwagi? Troski? Miłości?
Kiedy odwrócisz kartkę zawsze jest pusta. Dlaczego?
Zatem, dłoń musi tutaj zawisnąć. Musi zapytać. To pytanie jest tuszem. Można w to grać do końca życia. Gra na zwłokę. Na czas. To jest jedno pytanie, czy się zmienia? Czy to milion pytań? Ile?
Kto ma odpowiedzieć?
Z kilku kolorów powstaje cała paleta. Zatem…
Idę ulicą. Ludzie się biją. Mają twarze we krwi. Krzyczą. I to mnie boli. Bardzo. Muszę usiąść. Oddychać. Nie potrafię być obojętny. Nie potrafię tego. Nagle przede mną biegnie szczur. Taki prawdziwy. Wielki szczur. To nie jest fikcja. Muszę oddychać.
Tego nie da się opowiedzieć. Kiedy odwrócisz kartkę zawsze jest pusta.