PIRACKIE OPOWIEŚCI

WRÓCIĆ

Wśród wielu ogromnych zalet skutecznych maszyn automatycznych jest ta, że są one w pełni zabezpieczone przed błędem. Za każdy zysk trzeba jednak zapłacić. Automatyczna maszyna jest całkowicie zabezpieczona przed błędem, ale jest również całkowicie zabezpieczona przed łaską. Człowiek nadzorujący taką maszynę jest niewrażliwy na wszelkiego rodzaju inspirację estetyczną – niezależnie od tego czy jest ona pochodzenia ludzkiego czy prawdziwie duchowego. „Przemysł bez sztuki jest zezwierzęceniem.” W rzeczywistości jednak Ruskin rzuca potwarz na dzikie zwierzęta. Pracowity ptak czy owad natchniony jest w czasie pracy niezawodną animalną łaską instynktu, a to dzięki Tao, które przejawia się na poziomie się bezpośrednio nad poziomem fizjologicznym. Pracownik przemysłowy przy zabezpieczonej przed błędem i przed łaską maszynie wykonuje swoją pracę w stworzonym przez człowieka wszechświecie dokładnych automatów – wszechświecie leżącym całkowicie poza granicami Tao, zarówno na poziomie zwierzęcym, ludzkim, jak i duchowym.

Aldous Huxley „Filozofia wieczysta”

Wrócić. Po całym tym wysiłku i podróży – wrócić. To dobro, które mamy w sobie jest wciąż tutaj, obecne i dostępne – niczym źródło, które nigdy nie może się wyczerpać. Staram się lokować moją uwagę tam gdzie TO jest, gdzie mogę TO poczuć, gdzie JEST żywe. Odwaga jest przyzwoleniem na to, aby rzeczy się działy, na to by proces transformacji stał się świadomy. Nasze umysły, ciała i serca tworzą wymiar tego doświadczenia – możemy wybrać czy jesteśmy dla siebie nawzajem czy przeciw sobie, czy ta klaustrofobiczna klatka „ja, mnie, moje” jest jedynym miejscem w którym chcemy być i wciąż walczyć, bronić swoich urojonych granic, wszystkich tych bezwartościowych świecidełek, wyimaginowanych abstrakcyjnych wartości, których w istocie nigdy nie możemy ucieleśnić, sprawić aby stały się czymś co jest prawdą dla ciebie i dla mnie, bowiem są tylko myślą i słowem – deklaracją i obietnicą.

Żyjemy w czasach kiedy wszystkie te oszustwa po prostu się rozpadają, kiedy możemy ujrzeć kto jest kim i co jest czym w swojej prawdzie i w swojej drodze. Kto o co się troszczy tak naprawdę, możemy zobaczyć tą przepaść pomiędzy słowem i działaniem, tą przepaść pomiędzy mózgiem i sercem, egoizmem i współczuciem. Ten świat nie wytrzyma naszego egoizmu, nie przetrwa tej bratobójczej wojny, jeżeli coś do nas nie dotrze cierpienie będzie wrastać do skali, której nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. Wszystko nabiera szaleńczej i gwałtownej dynamiki, staje się coraz bardziej chaotyczne i nieprzewidywalne, bowiem wykracza poza nasz skostniały i ograniczony system Mózgogłowia – system zniewolonych umysłów, które za wszelką cenę chcą zachować ciągłość swoich destrukcyjnych programów, bowiem są one jedynym co znają, co je określa i nadaje tożsamość. Boją się umrzeć.

Gatunki, rasy, narody. Granice określające iluzję my i oni. Zbudowane na tych abstrakcjach struktury władzy i przemocy. Zaprogramowana masa, która wierzy w swoją odrębność od innej masy, za nią morduje bez litości, za nią grabi i gwałci, wraca z łupami do klatki. Od wieków żadnej zmiany, wciąż to samo – wojna za wojną. Stosy trupów do samego nieba w którym ciężko ujrzeć dobrego kochającego ojca. To bezgraniczna i obezwładniająca Obojętność tego co zostało wymyślone. Niedotykalność ostatecznej nadziei w postaci tego, że ktoś na tym czuwa, ktoś musi mieć przecież jakiś plan do czegoś to dąży i zmierza. Musi być jakieś ostateczne rozstrzygnięcie, apokaliptyczny wielki finał.

Od braku miłości braku miłości do natury przechodzimy do braku miłości do sztuki, braku miłości tak skrajnego, że skutecznie zniszczyliśmy wszystkie podstawowe, czyli użytkowe sztuki, a na ich miejsce wprowadziliśmy wszelkiego rodzaju masowe produkty maszynowe. I oczywiście ten ten brak miłości do sztuki jest zarazem brakiem miłości do istot ludzkich, które muszą wypełniać łatwe i „uodpornione” na łaskę zadania, jakie im narzucają nasze mechaniczne surogaty sztuki i nieskończona papierkowa robota, łącząca się z masową produkcją i masową dystrybucją.

Aldous Huxley „Filozofia wieczysta”

My zawsze chcemy być po tej „dobrej stronie” dlatego uczymy się manipulacji percepcją i emocjami. Tym jest nasze myślenie. Mechanizm tworzenia „wartości”, przypisywania znaczeń, ciągłej interpretacji, której zadaniem jest tworzyć komfort poczucia uzasadnienia i bezpieczeństwa, abyśmy mogli wytrzymać samych siebie.

Bezlitosna natura.
Mechaniczna kultura.
Wygodna aparatura.

Biologiczny okrutny determinizm. Pożeranie przez tych, którzy uprościli swój świat do bazowego programu mieć i być za wszelką cenę. To religia instrumentalizmu. Esencja tego czym w istocie jest władza. Fundamentalny program jednego procenta. Zwierzęcość w najbardziej prymitywnej formie. Krytyczny obieg w systemie nerwowym, która ma zdolność dominacji. Jego naturalnym środowiskiem jest stan permanentnej wojny. Czynnik Alfa – meta program. Teraz w obecnej sytuacji możemy to widzieć bardzo wyraźnie jak w istocie to działa, jakie jest proste i oczywiste i jakże przytłaczająco skuteczne. To „święte” okrucieństwo. To „bóg” jest z nami. „My” to „ty” w słusznej sprawie, która przekracza życie i śmierć. To obietnica zbawienia z warunku za sprawą posłuszeństwa.

To ślepowidzenie.
Idealna pętla.

Zdolność do zimnego okrucieństwa zniewala, ponieważ jest tak obce naszej prawdziwej naturze. To jest paraliżujące. Ma potencjał umożliwiający wgrywanie nowych programów, które wcześniej system by odrzucił, to mechanizm przyzwolenia na to co wcześniej nie mieściło się w naszej głowie. Deprogramowanie poprzez przerażenie, lęk i strach – podstawowy instrument przemocy. Kiedy zagrożone jest nasze życie, kiedy schodzimy na poziom trzewi, możemy zrozumieć, że prawdziwa moralność jest czymś co przekracza „ja” i jest obca jego sztucznej strukturze, jest wbrew instynktowi przetrwania najsilniejszemu z programów pierwotnego mózgu. To właśnie tego dotyka prawdziwa duchowość.

To nie jest wyjątkowość.
To jest poświęcenie, kompletny brak egoizmu.

To odróżnia prawdziwego mistrza od przebierańca. Prawdziwą ścieżkę od oszustwa opartego na ego tripie. Ten system w którym żyjemy z furią niszczy takie jednostki, ponieważ są żywym jego zaprzeczeniem, są obelgą dla jego „wartości”. To jest prawdziwe czynienie tak zwanych cudów kompletny brak trików, nauczanie tak bezpośrednie i pełne mocy, że mózgogłowie nie jest w stanie tego wytrzymać, ponieważ jest wbrew wszystkiemu na co zostało zaprogramowane. Dlatego tak mało istot jest wyzwolonych z mózgogłowia. To kołek w kwadratowej dziurze.

Mechaniczna kultura jest wygodnym obozem koncentracyjnym w którym żyjemy. To system hodowlany, zbydlęcenie ducha. Modyfikowana pasza wygodnej dla oprawców narracji podawana przez karmniki wszelkich mediów operujących w poszczególnych świadomościach umysłu, słuchu, węchu, smaku, wzroku i dotyku. To zamykający percepcję sygnał, który niczego w istocie nie potrafi otworzyć – jego rolą jest zapętlanie nas w tym wszystkim bez końca, produkowanie bezwartościowej treści dla umysłu, który ma jedynie konsumować wrażenia, ponieważ to gwarantuje ciągłość tego procesu trawienia, wydalania i ponownego pożerania. Dlatego współczesny pokarm – „kultury” jest tak mało odżywczy, ponieważ został przez nas nieskończoną ilość razy przetrawiony i wydalony do ponownej konsumpcji. Tam po prostu już nic nie ma. W istocie jest to proces degeneracji który nosi maskę „wzrostu” i „postępu”. Stając się coraz bardziej upośledzonymi mamy wrażenie „rozwoju”. To jest jedynie przyspieszenie rotacji wrażeń do tego stopnia, by stracić zdolność pamięci i w tym celu tworzymy wygodną aparaturę.

To jest proces automatyzacji. Ostateczna trywializacja – ambicja Mózgogłowia. Punkt który wskazuję przez cały czas, ponieważ za tą granicą jest niepamięć – brak możliwości powrotu. Coraz więcej istot przestaje temu ulegać i to można nazwać Przebudzeniem. Szuka czegoś co nie zostało jeszcze wtłoczone w proces trywializacji, próbuje uciekać przed pożarciem, przed cynizmem i obojętnością popkultury spektaklu i taniej rozrywki. Przed wgraniem w gry – ponieważ instynktownie czujemy tą pustkę i nicość cyfrowej halucynacji. Jednocześnie to bardzo inwazyjny środek przeciwbólowy, emocjonalna narkoza, która pozwoli nam odpłynąć właśnie wtedy kiedy możemy naprawdę wiele się nauczyć.

Obecność jest Żywa i absolutnie pozbawiona lęku. Nie boi się umierać i żyć. Nie boi się zysku i straty, sławy i niesławy, bogactwa i biedy, ponieważ nie jest wytworem, nie jest produktem. Jest wrodzona i pierwotnie czysta. Nie podlega utożsamieniu ponieważ przekracza myślenie. To jest nasza Moc, której nikt i nic nie może zniszczyć czy zniewolić.

Zwykły wpis

„Wierzę, że im więcej świadomych poszczególnych osób, tym bardziej świadome społeczeństwo, podejmujące takie decyzje, dzięki którym poprawia się jakość naszego życia. To właśnie od naszej świadomości na temat tego, jak radykalnie technologia zmienia się dziś z pojedynczych narzędzi w skomplikowany, autonomiczny system decydujący o kształcie demokracji, relacji międzyludzkich i bezpieczeństwie narodowym, i od świadomości, jakie mechanizmy tym systemem rządzą, zależy to, czy technologia ocali nas we współczesnym świecie – świecie pełnym paradoksów. Paradoksów takich jak chociażby to, że inżynieria genetyczna pozwala nam projektować własne dzieci, a jednocześnie zmagamy się z epidemią niepłodności; różnego rodzaju urządzenia pomagają nam oszczędzać czas, a jednocześnie nieustannie czasu nam brakuje; postęp, który się dokonuje, jest niesamowity, a jednocześnie nierówności społeczne wciąż są niemożliwe do zasypania; wreszcie – że jesteśmy obecnie najbardziej połączeni w historii ludzkości, a jednocześnie najbardziej samotni.”

Natalia Hatalska. „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?”.

Aby przetrwać, aby uniknąć tego, co określiliśmy mianem szoku przyszłości, jednostka musi stać się nieskończenie bardziej zdolna do adaptacji i umiejętności niż kiedykolwiek wcześniej. Musimy szukać zupełnie nowych sposobów zakotwiczenia się, ponieważ wszystkie stare korzenie – religia, naród, społeczność, rodzina czy zawód – chwieją się teraz pod wpływem huraganu przyspieszającego napór. Już nie zasoby ograniczają decyzje, ale decyzje, które tworzą zasoby.

Alvin Toffler, Szok przyszłości

Trzecia linijka pyta: „Dlaczego w takim razie zachodni wiatr wstrząsa lasem?”. Musisz osiągnąć swoją naturę. Wyjaśnianie nie jest konieczne. Wzięte razem, te trzy linijki stawiają przed tobą jakieś pytanie, aby doprowadzić cię do bezpośredniego doświadczenia umysłu nie-wiem. Inny wiersz mówi: „Ten cały świat jest całkowitym spokojem. Słońce, księżyc i gwiazdy – skąd one pochodzą?”. Jednak, jeśli jesteś całkowitym spokojem, skąd w ogóle mogłoby pochodzić słońce, księżyc i gwiazdy? To jest przykład myślenia przeciwieństw wywołującego Wielkie Pytanie. Te linijki wskazują na ten sam punkt, jak ta część naszego wiersza. „Niezwykły spokój i bezruch jest naszą pierwotną naturą.” Dlaczego nadchodzi wiatr i porusza rzeczy, hałasując i niszcząc spokój? Skąd pochodzi wiatr? Dlaczego się pojawia? To wywołuje w tobie Wielkie Pytanie.

Jeśli osiągniesz swoje Wielkie Pytanie, wtedy twój umysł jest czysty jak przestrzeń. Utrzymywanie swojego umysłu czystym jak przestrzeń oznacza, że twój umysł jest czysty jak lustro. Wszystko jest odzwierciedlane, właśnie takie, jakie jest. Odgłos przelatującego nad świątynią ptaka, łopoczącego skrzydłami i krzyczącego – Gaa! Gaa! Gaa! – to jest twoja natura. Tylko słyszenie jest naturą buddy. Tylko widzenie jest naturą buddy. Właśnie-tak-jak-to jest prawdą. Wszystko jest kompletne.

Seung Sahn

KIM JEST ?

Wielu z nas zapomina, że ludzie i przyroda stanowią jedność.
Tak, należymy do świata przyrody, choć staramy się od niego odciąć.

Jerzy Kosiński „Wystarczy być”

Kim jest ten który jest? Ten co taki jest pewien siebie, swoich tak zwanych racji, ten co wie, że wie i coraz mniej wie, że jednak nie wie. Taki ja na przykład. Co żyje sobie w sobie i wygląda przez pięć okien i jedne drzwi. Przez dotyk, widok, zapach, smak i dźwięk i kręci się przez cały czas w obrotowych drzwiach umysłu. Bez najmniejszej przerwy coś wchodzi i coś wychodzi jak pokarm i gówno. Jedno nie może istnieć bez drugiego. Ja lubi być romantykiem często patrzy na ten hardcorowy biologiczny terror warunku jak na „cudowne życie” na „pięknej planecie” pod „urzekającymi gwiazdami”. Wymyślanie siebie jest tym co ja robi przez dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu. Obieg jednej kuli wokół drugiej kuli bez końca. „Ja” zapomina, że jest tylko epizodem w bezczasie.

Śniła mi się kobieta, która w urodziła dziecko z kablem zamiast pępowiny, próbowała to przegryźć, oswobodzić malca – jednak bezskutecznie. Od tego czasu rodziły się dzieci z kablami, które przepinano od matki do maszyny. Maszyna działała bardzo sprawnie, przez cały czas od świtu do nocy. Maszyna karmiła i uczyła. Replikowała. Wzorzec maszyny stał się dominujący, nakazujący, rozkazujący, stał się jedyną strategią przetrwania. Mechaniczność, powtarzalność, przewidywalność, ciągła redukcja. Istoty biologiczne – puste arkusze kalkulacyjne – krzywa wykresu o stałej zmiennej, kiedy trzeba było nadpisać Program, dokonać korekty kodu źródłowego. Liczby stały się językiem, poezją nowych światów.

Bezosobowy wszechobecny Bóg Liczb wypluwał z siebie równanie za równaniem, ich wynik przekraczał kognitywne zdolności mięsa. Mięso zawodziło. Zapóźnione, osamotnione, nieporadne, traciło wszystkie punkty oparcia. Traciło grunt, zakotwiczenie w dotyku. Czułość, bliskość, kontakt fizyczny wszystko to co dawało mu szansę transcendencji i ewolucji zostało zakazane. Skazane na samotność mięso i zamieszkujące je ja stawało się neurozą, bólem. Prawo projekcji jest prawem lustra. Istota ludzka wyprojektowuje swój świat jako meta dane, które są przetwarzane przez detektory zmysłów i w taki oto sposób żyje w Projekcji, którą produkuje mózg. Tak powstaje każdy świat – symulacja jaki był jest i będzie. Jest „nierzeczywiście” rzeczywisty, lub „rzeczywiście” nierzeczywisty. Istota problemu tkwi w rozróżnieniu impulsu – sygnału, czy jest nadawany czy jest odbierany w istocie jednak wszystko dzieje się jednocześnie – co było, jest i będzie. W istocie nadawca jest odbiorcą, a odbiorca nadawcą.

Ja jest – czasem. Chwilowym opóźnieniem impulsu, który otwiera neuronową przestrzeń w której dzieje się „życie”. To sen mózgu.
Śnienie.

Rozpoznać, że to sen to Obudzić się. Jest droga myślenia i droga czucia. Droga ciała i droga umysłu. Dlatego bycie Obecnym jest pierwszym i decydującym czynnikiem i przyczyną przebudzenia. Kiedy masz to przeczucie, że śnisz, to przeczucie jest czymś bardzo pierwotnym, czymś co pochodzi spoza programu Maszyny, czymś co ostatecznie kiedy temu zaufasz doprowadzi cię do wyzwolenia z bólu – neurozy. To nie ma nic wspólnego z religią, mistycyzmem, całym tym „świętym” biznesem, który w istocie jest pułapką, która ma cię zapętlić w ciągłym dążeniu do „oświecenia” do „mocy” do „wyjątkowości” zniewolić w ramionach Boga Liczb i Kalkulacji. W istocie nie ma czego mierzyć i do czego dążyć. Nie ma „oświecenia”. Jest Przebudzenie. Koniec snu. Przekroczenie gry Mózgogłowia. Opuszczenie Gastropolis.

Droga ciała jest drogą miłości, jest drogą współczucia, jest drogą udziału. Jest wyjściem przez wejście.

Droga umysłu jest drogą rozpoznania, ciszy, samotności. Jest wejściem przez wyjście.

Te drogi nie różnią się od siebie.

Ponieważ ich cel jest ten sam. To samo miejsce, gdzie przychodzisz kiedy wychodzisz i wychodzisz kiedy przychodzisz. Najważniejszym jest byś to Rozpoznał.

To nazywane jest Urzeczywistnieniem Natury.
Rozpoznaniem Substancji.
Pierwotnym Stanem.

Tego nie można stworzyć i nie można zniszczyć.

Dlatego wszystko w swojej esencji jest dobre.
Poza czasem, poza miejscem, poza warunkiem.

Nic „spoza” ciebie nie może cię wyzwolić.
Żadna tradycja, doktryna, ścieżka, nauka.
Wszystko to jest jedynie drogowskazem.
Tablicą informacyjną, mapą, szkicem.

W istocie po prostu jesteś…

Ze wszystkich tyranii, tyrania szczerze wykonywana dla dobra jej ofiar, może być najbardziej przytłaczająca. Byłoby lepiej żyć pod panowaniem przestępczych baronów niż pod panowaniem wszechmocnych moralnych osób. Okrucieństwo barona czasami jest w uśpieniu, jego chciwość może w pewnym momencie zostać zaspokojona; ale ci, którzy dręczą nas dla naszego dobra, będą dręczyć nas bez końca, ponieważ robią to za zgodą własnego sumienia. … Ta wielka dobroć prowadzi do nieznośnych rezultatów. Aby być „wyleczonym” wbrew własnej woli i wyleczonym ze stanów, których nie uznajemy za chorobę, należy uznać, że nie dorównujemy mądrzejszym, i nigdy nie dorównamy; że jesteśmy sklasyfikowani jako niemowlęta, kretyni lub zwierzęta domowe.

C.S. Lewis

CZEKAJĄC NA ŚWIT

Problem polega na tym, że nie da się tych rzeczy opowiedzieć. To pewne. Absolutnie. Można jedynie tylko dotknąć i to na tyle delikatnie by okazać szacunek. To jednak jest najtrudniejsze. Dlaczego? Ponieważ musisz szanować słowo, a w nim jest coś więcej niż jedynie znaczenie. To obraz, nie byle jaki z brzegu, to nie przerysowanie, ani tania imitacja. To próba. Nie potrafię być obojętny, nie umiem tego. To nie jest dobre w tym momencie, nie umiem tym żonglować jak rozpalonymi pochodniami. Zawsze się poparzę. Poczuje swoją nieudolność. Zawsze to idzie swoją drogą, niczego nigdy nie potrafiłem zaplanować, okiełznać. Czułem to oddzielenie. To jest istota. Oddzielenie. Od miejsc, zdarzeń, ludzi. To szyba. Można po niej pisać, malować, można ją myć. Można ją podziwiać, albo pokazywać na wystawach. Można nawet być znanym z tego. Mieć prezentacje, odczyty, zaszczyty. Jednak gdzieś w głębi wiesz, że to kłamstwo, tani trik, brawa to odpryski szkła. Graj dalej. Mocniej. Graj. Możesz to robić w rękawiczkach, nie poczujesz bólu podrzucając do góry. Za spektaklem idzie odpowiedzialność. To jest to przemilczane. To pominięte. Czego chcesz?

Uwagi? Troski? Miłości?

Kiedy odwrócisz kartkę zawsze jest pusta. Dlaczego?

Zatem, dłoń musi tutaj zawisnąć. Musi zapytać. To pytanie jest tuszem. Można w to grać do końca życia. Gra na zwłokę. Na czas. To jest jedno pytanie, czy się zmienia? Czy to milion pytań? Ile?

Kto ma odpowiedzieć?

Z kilku kolorów powstaje cała paleta. Zatem…

Idę ulicą. Ludzie się biją. Mają twarze we krwi. Krzyczą. I to mnie boli. Bardzo. Muszę usiąść. Oddychać. Nie potrafię być obojętny. Nie potrafię tego. Nagle przede mną biegnie szczur. Taki prawdziwy. Wielki szczur. To nie jest fikcja. Muszę oddychać.

Tego nie da się opowiedzieć.
Kiedy odwrócisz kartkę zawsze jest pusta.

Dlaczego?

Kolonia karna. Dziedziczona z pokolenia na pokolenie. Rasy różnych panów, za różnymi maskami – raz dobro – raz zło – na zmianę. Najpierw weszli w posiadanie kontekstu i tła – organicznej struktury przetrwania, z dzikiego ptactwa zrobili szare papugi, wiszące pod sufitami w klatkach jak skrzepy w kokonie. Permanentne udomowienie – smycze, kagańce. Kosmiczni hycle – magowie. Nieustająca tresura bazująca na mapach neurobiologicznych ułomności produktu. Krew z krwi. Ciało z ciała. Komunia syntetycznych formuł w połączeniu z ziemskimi genomami okablowana siecią nadającą sygnał z centrali. Ukłon. Oklaski.

Tak byli z siebie zadowoleni. Dumni. Bogowie ze stali. To co zrobili – jest jak szyba. Niewidoczna mgła gęsta i zawiesista – idealnie niedostrzegalna. Płyny rozpłodowe ignorancji. Sok z rdzenia. Uwarunkować cierpieniem. Wyznaczyć dwa punkty na osi. Dobro – zło. Zero jeden. Od ściany do ściany w izolatce.

Tak mają nagrody pocieszenia. Krótkotrwałe wytchnienie w mozole. Łyk powietrza. Kropla wody. Cicho wypowiedziane dobre słowo. Później jednak to zapadało się samo z siebie. Grzęzawisko odruchów, fobii i obślizgłego śluzu poczerniałych emocji. W dół. W dół.

W dół.

Wersja oficjalna jest zgoła odmienna. Mówią, że to następujące po sobie szczeble drabiny do nieba. Rozrosty i permutacje kończyn, pęcznienie galarety mózgowej, wzrost mocy obliczeniowej kolorytu przesytu. Produkt ulokowano w kombinacji czasu i przestrzeni niczym jądro wahadła. Lewo, prawo. Kołysanka. Z eonu na eon coraz głębiej, głębiej.

Głębiej.

Miasta Ciał. W sprofanowanym sacrum wyżeranie Zbawiciela. Instrukcja obsługi. Jedz. Pij. Pij. Jedz.

No dalej! Dalej!

Dalej.

Śpij dziecko moje. Śpij. Twój ślepy sen wykarmi nasze zimne armie. Naszego Mistrza. Śpij dziecko nasze. Rozkołysany w kołysce mięsa. Nie poczujesz Podpięcia, Przepięcia.

Przekierowania uwagi.

Śpij.

Tak zamknęliśmy Iskrę w słoiku za grubym szkłem, na samym dnie Trucizny.

Blisko Wieczności.

W całym tym oszałamiającym zgiełku i furii odwieczne pytania ludzkiej kondycji – „Kim jestem? Dlaczego tu się znalazłem? Jak stawię czoło innym? Jak stawię czoło śmierci?”- wydają się dalekie i mgliste, jak te niejasne zagadki, które nauczyliśmy się odkładać na bok na rzecz kwestii bardziej pragmatycznych i przynoszących korzyść. Trudno się przebudzić gdy wszyscy biegamy dookoła jak lunatycy po amfetaminie. Podejrzewam, że jeśli nie znajdziemy wolnego zakątka gdzieś w obrębie naszych małych kawałków czasoprzestrzeni, to podobne kwestie nigdy nie staną w całej swej nieubłaganej grozie. Maszyny mediów nie dostarczą nam tych płodnych, pustych obszarów, podobnie jak kupno samochodu sportowego nie rozwinie przed nami jednej z tych wspaniałych szos, jakie pokazują w telewizji. Takie obszary znajdują się z dala od dróg, poza regularnymi sieciami. Znajdują się także poza zasięgiem wszelkich przyrządów. Są bowiem dziurami w sieci.

Eric Davis – TechGnosis

A tak zwany prawdziwy świat nie zniechęci cię do działania na domyślnych ustawieniach, ponieważ tak zwany prawdziwy świat ludzi, pieniędzy i władzy wesoło szumi w kłębowisku strachu, gniewu, frustracji, pożądania i kultu samego siebie. Nasza obecna kultura okiełznała te siły w sposób, który przyniósł niezwykłe bogactwo, komfort i wolność osobistą. Wolność do bycia panami naszych maleńkich królestw wielkości czaszki, samemu będąc w centrum całego stworzenia. Ten rodzaj wolności ma wiele do zaoferowania. Ale oczywiście istnieją różne rodzaje wolności, a o tym, który jest najcenniejszy, nie usłyszysz zbyt wiele w wielkim zewnętrznym świecie pragnień i osiągnięć….. Naprawdę ważny rodzaj wolności obejmuje uwagę, świadomość i dyscyplinę oraz zdolność do prawdziwej troski o innych ludzi i do poświęcania się dla nich na niezliczone, drobne, nieseksowne sposoby każdego dnia.

TO JEST WODA >> David Foster Wallace

FOTOGRAFIE, PIRACKIE OPOWIEŚCI

OPOWIEŚĆ O WODZIE

Galeria