Kolonia karna. Dziedziczona z pokolenia na pokolenie. Rasy różnych panów, za różnymi maskami – raz dobro – raz zło – na zmianę. Najpierw weszli w posiadanie kontekstu i tła – organicznej struktury przetrwania, z dzikiego ptactwa zrobili szare papugi, wiszące pod sufitami w klatkach jak skrzepy w kokonie. Permanentne udomowienie – smycze, kagańce. Kosmiczni hycle – magowie. Nieustająca tresura bazująca na mapach neurobiologicznych ułomności produktu. Krew z krwi. Ciało z ciała. Komunia syntetycznych formuł w połączeniu z ziemskimi genomami okablowana siecią nadającą sygnał z centrali. Ukłon. Oklaski.
Tak byli z siebie zadowoleni. Dumni. Bogowie ze stali. To co zrobili – jest jak szyba. Niewidoczna mgła gęsta i zawiesista – idealnie niedostrzegalna. Płyny rozpłodowe ignorancji. Sok z rdzenia. Uwarunkować cierpieniem. Wyznaczyć dwa punkty na osi. Dobro – zło. Zero jeden. Od ściany do ściany w izolatce.
Tak mają nagrody pocieszenia. Krótkotrwałe wytchnienie w mozole. Łyk powietrza. Kropla wody. Cicho wypowiedziane dobre słowo. Później jednak to zapadało się samo z siebie. Grzęzawisko odruchów, fobii i obślizgłego śluzu poczerniałych emocji. W dół. W dół.
W dół.
Wersja oficjalna jest zgoła odmienna. Mówią, że to następujące po sobie szczeble drabiny do nieba. Rozrosty i permutacje kończyn, pęcznienie galarety mózgowej, wzrost mocy obliczeniowej kolorytu przesytu. Produkt ulokowano w kombinacji czasu i przestrzeni niczym jądro wahadła. Lewo, prawo. Kołysanka. Z eonu na eon coraz głębiej, głębiej.
Głębiej.
Miasta Ciał. W sprofanowanym sacrum wyżeranie Zbawiciela. Instrukcja obsługi. Jedz. Pij. Pij. Jedz.
No dalej! Dalej!
Dalej.
Śpij dziecko moje. Śpij. Twój ślepy sen wykarmi nasze zimne armie. Naszego Mistrza. Śpij dziecko nasze. Rozkołysany w kołysce mięsa. Nie poczujesz Podpięcia, Przepięcia.
Przekierowania uwagi.
Śpij.
Tak zamknęliśmy Iskrę w słoiku za grubym szkłem, na samym dnie Trucizny.
W całym tym oszałamiającym zgiełku i furii odwieczne pytania ludzkiej kondycji – „Kim jestem? Dlaczego tu się znalazłem? Jak stawię czoło innym? Jak stawię czoło śmierci?”- wydają się dalekie i mgliste, jak te niejasne zagadki, które nauczyliśmy się odkładać na bok na rzecz kwestii bardziej pragmatycznych i przynoszących korzyść. Trudno się przebudzić gdy wszyscy biegamy dookoła jak lunatycy po amfetaminie. Podejrzewam, że jeśli nie znajdziemy wolnego zakątka gdzieś w obrębie naszych małych kawałków czasoprzestrzeni, to podobne kwestie nigdy nie staną w całej swej nieubłaganej grozie. Maszyny mediów nie dostarczą nam tych płodnych, pustych obszarów, podobnie jak kupno samochodu sportowego nie rozwinie przed nami jednej z tych wspaniałych szos, jakie pokazują w telewizji. Takie obszary znajdują się z dala od dróg, poza regularnymi sieciami. Znajdują się także poza zasięgiem wszelkich przyrządów. Są bowiem dziurami w sieci.
Kolejnym aspektem bólu emocjonalnego, nieodłącznie wpisanym w działanie egotycznego umysłu, jest głęboko zakorzenione poczucie braku pełni: niedostatku. Jedni uświadamiają je sobie, inni żywią je bezwiednie. U tych pierwszych przejawia się ono jako dojmujące wrażenie, że na coś nie zasługują albo do czegoś nie dorastają. U tych drugich daje natomiast znać o sobie tylko pośrednio, w formie silnego łaknienia, pragnienia czy tęsknoty. Jedni i drudzy nierzadko poddają się przymusowi, który nakazuje im ulegać zachciankom ego i gonić za czymś, z czym na krócej lub dłużej będą mogli się utożsamić, żeby wypełnić odczuwaną wewnątrz pustkę. Zabiegają więc o dobra materialne, pieniądze, sukcesy, władzę, uznanie lub przywileje, a wszystko głównie po to, żeby mieć o sobie lepsze wyobrażenie, poczuć się kimś pełniejszym niż dotąd. Lecz nawet jeśli udaje im się osiągnąć zamierzony cel, wkrótce stwierdzają, że pustka jest tam, gdzie była, wciąż tak samo bezdenna. I dopiero wtedy mają naprawdę wielki kłopot, bo już nie mogą dłużej robić sobie złudzeń. A raczej owszem, mogą i nawet robią, ale z coraz większym trudem.
Dopóki twoim życiem kieruje umysł egotyczny, nie możesz poczuć się naprawdę swobodnie; nie możesz osiągnąć spokoju ani spełnienia − chyba że na tę krótką chwilę, która następuje tuż po zaspokojeniu kolejnej zachcianki. Ponieważ ego jest wtórnym poczuciem „ja”, musi utożsamiać się z czymś zewnętrznym. Potrzebuje nieustannej ochrony i dożywiania. Najczęściej spotykane przedmioty utożsamienia to dobra materialne, wykonywana praca, pozycja społeczna i uznanie, wiedza i wykształcenie, wygląd zewnętrzny, rzadkie umiejętności, związki z ludźmi, własna przeszłość i dzieje rodziny, systemy wierzeń. Kategorie, na których ego opiera swoją tożsamość, niejednokrotnie miewają charakter zbiorowy: polityczny, narodowy, rasowy, religijny itd. Ale żaden z tych punktów odniesienia nie jest tobą. Czy to cię przeraża? A może odetchnąłeś z ulgą? Wszystkich tych zewnętrznych spraw prędzej czy później będziesz musiał się wyrzec. Na razie może trudno ci w to uwierzyć (wcale zresztą nie proszę, żebyś wierzył), że w żadnej z wymienionych rzeczy nie zdołasz odnaleźć swojej tożsamości.
Skrót artykułu Clifforda D. Connera, autora książek „Ludowa historia nauki” i „Tragedia nauki amerykańskiej”.
Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku określanie nauki mianem tragedii wydawałoby się czymś osobliwym dla większości ludzi. Jej reputacja była wtedy nieposzlakowana. Niemal każdy oczekiwał, że nauka rychło i definitywnie uwolni ludzkość od wszelkich problemów i ograniczeń.
Ten łagodny, romantyczny wizerunek został roztrzaskany podwójnym uderzeniem podczas II wojny światowej. Po horrorze nazistowskiej nauki rasowej sprzężonej z technologią ludzkiej eksterminacji nadeszła era nuklearna zapoczątkowana natychmiastowym zwęgleniem ponad stu tysięcy mieszkańców dwóch japońskich miast. J. Robert Oppenheimer, jeden z twórców bomby atomowej, sugestywnie opisał złowieszczą ciemną stronę nauki cytatem z hinduskiej świętej księgi: Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów.
„Skoro handel ignoruje narodowe granice, a wytwórca domaga się, by rynkiem zbytu był cały świat, jego narodowa flaga musi za nim podążać, a zamykane przed nim państwowe drzwi muszą zostać roztrzaskane, nawet jeśli przy okazji dojdzie do pogwałcenia suwerenności niechętnych krajów. Nie można przeoczyć żadnego użytecznego zakątka świata lub pozwolić na to, by pozostał niewykorzystanym”. Prezydent USA Woodrow Wilson (1907)
W dokumencie Departamentu Stanu USA z 1948 analityk George F. Kennan kreśli powojenną strategię Stanów Zjednoczonych. Mocarstwo jest w posiadaniu połowy bogactw naturalnych świata, choć liczebność jego obywateli stanowi zaledwie 6% populacji globalnej. Głównym celem polityki zagranicznej będzie utrzymanie tej rozbieżności. Ażeby tego dokonać, należy odstawić na bok mgliste i idealistyczne slogany o demokracji i prawach człowieka. Zostaną one wykorzystane w celach propagandowych. Należy trzymać się koncepcji tzw. „czystej siły” (ang. pure force). Każda część Ziemi będzie pełnić określoną funkcję w systemie, nad którym niekwestionowaną, niepodzielną władzę sprawują USA.
Zwierzęta nocy (oryg. Nocturnal Animals) – amerykański film, thriller psychologiczny neo-noir, napisany, wyreżyserowany i wyprodukowany przez Toma Forda, na podstawie powieści Tony i Susan Austina Wrighta z 1993 roku. Główne role odgrywają Amy Adams, Jake Gyllenhaal, Michael Shannon, Aaron Taylor-Johnson, Isla Fisher, Armie Hammer i Ellie Bamber.
Susan, ciesz się absurdalnością naszego świata. Jest o wiele mniej bolesny. Uwierz mi, nasz świat jest o wiele mniej bolesny niż świat rzeczywisty.
„Podaję te wszystkie informacje, ponieważ uważam, że nie można ocenić motywów pisarza, nie wiedząc nic o jego wczesnym rozwoju. Jego tematyka będzie zdeterminowana przez wiek, w którym żyje – przynajmniej tak jest w burzliwych, rewolucyjnych epokach, takich jak nasza – ale zanim zacznie pisać, nabierze emocjonalnego nastawienia, od którego nigdy się całkowicie nie uwolni. Jego zadaniem jest, bez wątpienia, zdyscyplinowanie swojego temperamentu i uniknięcie utknięcia na jakimś niedojrzałym etapie lub w jakimś perwersyjnym nastroju: ale jeśli całkowicie ucieknie od swoich wczesnych wpływów, zabije swój impuls do pisania. Odkładając na bok potrzebę zarabiania na życie, myślę, że istnieją cztery wielkie motywy pisania, w każdym razie pisania prozy. Istnieją one w różnym stopniu u każdego pisarza, a u każdego z nich proporcje będą się zmieniać od czasu do czasu, w zależności od atmosfery, w której żyje. Są to:
(i) Czysty egoizm. Pragnienie, aby wydawać się mądrym, aby o nim mówiono, aby pamiętano o nim po śmierci, aby odegrać się na dorosłych, którzy w dzieciństwie cię sponiewierali, itd. To bzdura udawać, że nie jest to motyw, i to silny. Pisarze dzielą tę cechę z naukowcami, artystami, politykami, prawnikami, żołnierzami, odnoszącymi sukcesy biznesmenami – krótko mówiąc, z całą górną skorupą ludzkości. Ogromna masa istot ludzkich nie jest dotkliwie egoistyczna. Po przekroczeniu trzydziestego roku życia porzucają indywidualne ambicje – w wielu przypadkach niemal w ogóle porzucają poczucie bycia jednostką – i żyją głównie dla innych, albo po prostu tłamszą się w znoju. Ale jest też mniejszość utalentowanych, pełnych woli ludzi, którzy są zdecydowani żyć własnym życiem do końca, a pisarze należą do tej klasy. Poważni pisarze, powiedziałbym, są na ogół bardziej próżni i egocentryczni niż dziennikarze, choć mniej zainteresowani pieniędzmi.
(ii) Entuzjazm estetyczny. Postrzeganie piękna w świecie zewnętrznym, lub, z drugiej strony, w słowach i ich właściwym ułożeniu. Przyjemność z oddziaływania jednego dźwięku na drugi, ze stałości dobrej prozy lub rytmu dobrej opowieści. Pragnienie dzielenia się doświadczeniem, które w naszym odczuciu jest cenne i nie powinno zostać pominięte. Motyw estetyczny jest bardzo słaby u wielu pisarzy, ale nawet pamflecista czy autor podręczników będzie miał słowa i zwroty, które przemawiają do niego z powodów nieutylitarnych; może też mieć silne odczucia co do typografii, szerokości marginesów itp. Powyżej poziomu przewodnika kolejowego, żadna książka nie jest całkiem wolna od względów estetycznych.
(iii) Impuls historyczny. Pragnienie, aby widzieć rzeczy takimi, jakimi są, aby odkryć prawdziwe fakty i przechowywać je na użytek potomnych.
(iv) Cel polityczny – używając słowa „polityczny” w najszerszym możliwym znaczeniu. Chęć popchnięcia świata w określonym kierunku, zmiany wyobrażeń innych ludzi o rodzaju społeczeństwa, do którego powinni dążyć. I znowu, żadna książka nie jest tak naprawdę wolna od politycznych uprzedzeń. Opinia, że sztuka nie powinna mieć nic wspólnego z polityką, jest sama w sobie postawą polityczną.”
Kryzys ekologiczny polega na pogarszaniu się stanu i jawnym niszczeniu mikro- i makroekosystemów na całym świecie, co pociąga za sobą eliminację niezliczonej liczby dzikich stworzeń z powietrza, lądu i morza, a wiele gatunków jest spychanych na skraj wyginięcia, aż do zagłady. Ludzie, którzy biernie na to pozwalają, nie mówiąc już o tych, którzy aktywnie to promują z powodów ekonomicznych lub innych, są już na dobrej drodze do obłędu. Większość ludzi nie widzi, nie rozumie, ani nie przejmuje się zbytnio tą katastrofą planety, ponieważ w przeważającej mierze zajmują ich poważne problemy psychologiczne. Kryzys ekologiczny jest zakorzeniony w kryzysie psychologicznym współczesnej jednostki. To sprawia, że poszukiwanie eko-psychologii ma kluczowe znaczenie; musimy lepiej zrozumieć, jaka straszna rzecz dzieje się z umysłem współczesnego człowieka, dlaczego tak się dzieje i co można z tym zrobić.
GŁĘBOKIE MYŚLENIE
Rozwiązanie globalnego kryzysu ekologicznego, z którym mamy dziś do czynienia, zależy w znacznie mniejszym stopniu od rozpowszechniania nowych informacji, niż od ponownego pojawienia się w świadomości starych idei. Pierwotne idee lub idee plemienne, pokrewieństwo, solidarność, wspólnota, demokracja bezpośrednia, różnorodność, harmonia z naturą stanowią ramy lub fundament każdego racjonalnego lub zdrowego społeczeństwa. Dzisiaj te pierwotne idee, dary naszego dziedzictwa przodków, są zablokowane przed wejściem do świadomości. Ogromna większość współczesnych ludzi nie potrafi dostrzec podstawowych prawd, które znali nasi starożytni przodkowie i które my musimy poznać ponownie, o życiu w równowadze z naturą. Jesteśmy zagubieni w niekończących się debatach politycznych, badaniach naukowych i kompromisach, ponieważ to, co jest oczywiste dla prymitywnego umysłu, zostało zapomniane.
Przez setki tysięcy lat, aż do początków cywilizacji około 10.000 lat temu, ludzie żyli w społeczeństwach plemiennych, które wytworzyły w plemiennej świadomości zestaw praktycznych idei lub zasad przewodnich dotyczących udanego życia razem na zróżnicowanej i zdrowej planecie. Inwazja cywilizacji na jedno plemienne miejsce po drugim, na całym świecie, była tak szybka i śmiertelna, że możemy mówić o traumie cywilizacji. Ponieważ ludy plemienne były nieprzygotowane i niezdolne do poradzenia sobie z naporem cywilizacji, świadomość plemienna została zepchnięta do podziemia, stając się czymś zakazanym i niebezpiecznym. Podbite ludy zaczęły się bać myśleć i działać zgodnie z dawnymi sposobami, pod groźbą śmierci. U źródeł cywilizacji leży wiele strachu.
Ontogeneza rekapituluje filogenezę, to znaczy, że rozwój jednostki jest skróconym powtórzeniem rozwoju gatunku. W dzieciństwie współczesny człowiek pokonuje ogromną odległość między kamiennym prymitywnym stworzeniem a odpowiedzialnym współczesnym obywatelem. W konfrontacji z niesamowitą potęgą cywilizacji, której pierwszymi przedstawicielami są rodzice, nauczyciele, księża (a później policjanci, prawodawcy i szefowie), dziecko staje psychologicznie w tej samej sytuacji, co jego plemienni przodkowie: podporządkuj się dyktatowi cywilizacji albo giń. Bezradność dzieciństwa sprawia, że groźba uszkodzenia ciała lub utraty miłości, która jest wykorzystywana przez rodziców i innych do egzekwowania cywilizowanej moralności i cywilizowanego wychowania, jest traumatycznym doświadczeniem. Rozwijający się mały człowiek zaczyna się bać wyrażać swoją własną plemienną naturę. U podstaw stawania się cywilizowanym dorosłym leży wiele lęków.
Kiedy dziecko uświadamia sobie idee i impulsy, które sprzeciwiają się dyktatowi cywilizacji, doświadcza lęku, który jest sygnałem niebezpieczeństwa. Nie samych spostrzeżeń i popędów dziecko się boi, lecz reakcji na nie ze strony rządzących. Ponieważ dziecko nie może uciec od tych, którzy kontrolują jego życie, ucieka przed niebezpiecznymi myślami i uczuciami. Innymi słowy, dziecko wprowadza represje w stosunku do swojego prymitywnego „ja”. Idee plemienne są teraz odizolowane, odcięte od świadomości i nie są w stanie właściwie wpływać na przyszły bieg wydarzeń.
Trauma czy też nieuchronny terror cywilizacji jest odpowiedzialny za wykolejenie rozumu. Ten wewnętrzny dialog w ludzkim umyśle, który jest znakiem rozpoznawczym samoświadomości, ustał, ponieważ głębia refleksyjnej myśli, która jest umysłem pierwotnym, została uciszona. Współcześni ludzie nie słyszą już własnego pierwotnego głosu, a bez interakcji między nowymi i starymi ideami, wymaganiami jednostki i wymaganiami plemienia (i gatunku), nie ma głębokiego myślenia. Przeciwnie, gdy rozum jest odcięty u korzeni, staje się płytki, niezdolny do określenia tego, co w życiu ma prawdziwą wartość.
Przenikanie idei plemiennych z najstarszej i najgłębszej warstwy umysłu do świadomości jednostki jest częścią naturalnego, normalnego funkcjonowania ludzkiego umysłu. Głębokie myślenie nie jest wynikiem edukacji; jest ono wrodzone, jest naszym przyrodzonym prawem jako Homo sapiens. To, co zrobiła cywilizacja, to zakłócenie swobodnego przepływu idei w ludzkim umyśle poprzez wyłączenie prymitywnego umysłu w wyniku traumatycznej socjalizacji. W takiej sytuacji, odcięty od wypróbowanych i sprawdzonych w czasie idei prehistorii, rozum staje się jednowymiarowy i nie jest w stanie rozwiązać problemów współczesnego życia. Żadna ilość nowych informacji nie jest w stanie zastąpić plemiennej mądrości, która stanowi fundament każdego dobrego i przyzwoitego życia.
Nic z tego, co zostało tu powiedziane, nie neguje pojęcia postępu, ale oznacza, że prawdziwy postęp jest wynikiem głębokiego dialogu umysłowego, w którym nowe idee są przyjmowane lub odrzucane poprzez odniesienie do tego wielkiego kompleksu starych idei, które były doskonalone i przekazywane z pokolenia na pokolenie przez wiele tysiącleci. Innymi słowy, prawdziwy postęp opiera się na podstawowej prawdzie. Nie jest to idealizacja prymitywnej kultury, ale świadome uznanie jej solidnych, inteligentnych osiągnięć. Ponieważ cywilizacja odrzuca prymitywną, podstawową prawdę, nie mamy żadnego punktu odniesienia dla dobrego i godnego życia. To, co we współczesnym świecie nazywamy postępem, jest bezcelowym i lekkomyślnym szaleństwem zagubionych jednostek. Kiedy ktoś się zagubi, musi wrócić do miejsca, w którym się orientował i stamtąd zacząć od nowa.
Błąd oprogramowania lub w żargonie informatycznym bug – usterka programu komputerowego powodująca jego nieprawidłowe działanie, wynikająca z błędu człowieka na jednym z etapów tworzenia oprogramowania, zwykle podczas tworzenia kodu źródłowego, lecz niekiedy także na etapie projektowania.
Drodzy Obcy Ziomale piszę do was list mentalny, nabazgrany roztrzęsioną myślą w pośpiechu pod naporem tych niewiarygodnych okoliczności w jakich zmuszony jestem tu żyć. Tutaj jest dziwnie! Coraz dziwnej! Oni stają się coraz bardziej szaleni i do tego wszystkiego, jakby tego było mało uważają, że są jak najbardziej i na miejscu normalni. Tak myślą, no jak buga kocham, jak byście tu byli to byście zobaczyli, ale was nie ma i w tym jest coraz większy problem. Gdzie jesteście moi kosmiczni bracia, kiedy naprawdę was tutaj trzeba, by wnieść jakiś nowy patern do tej nędznej źle skonfigurowanej symulacji, dokonać fundamentalnej i nieodwołalnej korekty całego kodu. Nadpisać temat.
Ja wiem, że są jeszcze inni ukryci w głębokiej konspiracji i myślę, że czas nawiązać empatyczny kontakt w tym psychopatycznym środowisku, tworzyć jakieś zakonspirowane zdrowe komórki, by ten pacjent nie wywinął przysłowiowego orła, nie wykitował, nie kopnął w kalendarz gregoriański, bo jak nam zejdzie to w całej galaktyce będzie syf, kiła i mogiła. Apeluję! By teraz w godzinie najczarniejszej próby Omicron nie udawać greka, albo Szwajcarii i stanąć do aktywnej akcji dywersji na terenie przebiegłego wroga w zamroczonych i śpiących ciałach naszych ludzkich braci, których posiadło zło niczym chińskie tanie drony sterowane przez zrobotyzowanych sługusów Masowej Ignorancji.
Omicron jest używany do oznaczania piętnastej gwiazdy w grupie gwiazdozbiorów, a jego położenie porządkowe jest nieregularną funkcją zarówno wielkości, jak i pozycji. Do takich gwiazd należą Omicron Andromedae, Omicron Ceti i Omicron Persei.
My dzieci Psiej Gwiazdy naszej najjaśniejszej ojczyzny rzucone w Otchłań Warunku, na to pobojowisko gdzie brat zabija brata, bo mu ktoś zainfekował serce i umysł, tu gdzie są wiadomości TVP, tu gdzie chust wie o co tak naprawdę chodzi (prawdopodobnie już tylko o to, kto ostatni zgasi światło i zrobi pamiątkową ostatnią samojebkę) powinniśmy na luzie z odpowiednią dawką sarkazmu, ironii przyprawionej absurdem zacząć Wielkie Dzieło Przeprogramowania Kodu Źródłowego, bo się popsuł i jest popsuty co najmniej jak rząd Stanów Zjednoczonych, albo nawet i gorzej, choć wiem, że trudno to sobie wyobrazić.
Oni śpią tak głęboko, że nie widzą nie słyszą i nie czują, że ich świat zmienia się w jakieś pokraczne utopijne dystopijne cyfrowe więzienie w którym oni sami na wpół śpiący i wiecznie senni będą siebie pilnować i maltretować z głupkowatym uśmiechem i oddaniem godnym największych szumowin jakie nosiła ta schorowana Matka Ziemia. Być może tak być musi, by uczynić tutaj kolonię karną dla tych zagubionych dusz gwiezdnych, dać im czas do namysłu, na refleksję jednak uważam, że to jedynie pogorszy sprawę, bowiem rzecz to najwyżej wagi, aby pomóc wyjść im z tego destruktywnego schematu Oprawcy i Ofiary, bo to tutaj w zmęczone od płaczu oczy rzuca się najbardziej. Bo ten eksperyment był już robiony i przypominam, że dał więcej do myślenia niż zdołano pomyśleć.
A teraz jest wszędzie i przez cały czas. Jedni karzą drugich sądząc, że to właśnie oni są po stronie prawa i porządku, słuchając głosów tych których uważają za nieomylnych, choć dobrze wiedzą, że nikt taki w istocie istnieć na tej planecie nie może, gdyż nie pozwala na to wadliwe oprogramowanie, które jak już wspomniałem popsuło się jeszcze dotkliwiej. Ten i tamten wszyscy razem nie są zdolni zauważyć, że żyją w projekcji swojej własnej zdeformowanej i zhakowanej świadomości, która została już dawno temu podbita przez hordy barbarzyńskiej pasożytniczej zimnej inteligencji zwanej Sztuczną. Nie są w stanie Czuć, dlatego tak dużo myślą, a z tego myślenia mają ciągłe i permanentne duchowe, mentalne i świadomościowe rozwolnienie potocznie zwane sraczką.
Ta sraczka z całym szacunkiem trwa już za długo. Śmierdzi. Coraz trudniej jej sprostać. Dlatego musimy podjąć niezwłocznie działania i pisać nowe oprogramowanie. Dlatego gdziekolwiek jesteście Zakonspirowani Kosmiczni Ziomale nie ustawajcie w swoich wysiłkach pisania Nowego Kodu i wgrywania go w ten zniewolony i osamotniony ludzki umysł, który cierpi tak bardzo, choć cierpieć przecież nie musi.
„Na potrzeby tej dyskusji nie jestem zainteresowana zagłębianiem się w konkretne kliniczne diagnozy psychopatii i socjopatii. To, o czym tu mówię, to specyficzny wycinek ludzkości, który jest neurologicznie zaprogramowany w taki sposób, że doświadcza świata bardziej jako serii puzzli, którymi można manipulować, aby uzyskać to, czego chcą, bez względu na to, kogo to boli, niż doświadcza świata pełnego innych czujących istot, z którymi można mieć głębokie, znaczące połączenia i interakcje. Nie wszyscy ludzie, którzy są zdiagnozowani jako psychopaci są wystarczająco wysoko funkcjonujący, aby manipulować ludźmi na wysokim poziomie i nie każdy, kto manipuluje ludźmi w ten sposób musiałby być zdiagnozowany jako psychopata lub nawet socjopata. Czuj się wolny, aby mentalnie zastąpić dowolny termin, który wolisz.
Jakkolwiek chcesz to nazwać, ludzie, którzy cierpią na ten stan (i są w stanie uniknąć więzienia) zazwyczaj radzą sobie całkiem nieźle, jak na standardy naszego społeczeństwa. Ponieważ nie postrzegają innych ludzi jako niczego innego niż narzędzia i zasoby, nie pozwalają, by empatia i współczucie stanęły im na drodze, gdy zaciekłość i wyzysk pomogą im osiągnąć ich cele. Ponieważ nie cenią sobie więzi z innymi ludźmi, nie postrzegają narracji i opisów jako ścieżek prowadzących do głębszego zrozumienia, ale jako narzędzia, które można przekręcić i zniekształcić, aby zapewnić sobie więcej bogactwa, statusu, seksu lub czegokolwiek innego, czego pragną. Szybko wznoszą się na szczyty w korporacjach i finansach, w instytucjach medialnych, w agencjach rządowych i w polityce. W nowoczesnym społeczeństwie ta zdolność jest naturalną przewagą, z którą reszta z nas po prostu nie może konkurować.”