Trzecia linijka pyta: „Dlaczego w takim razie zachodni wiatr wstrząsa lasem?”. Musisz osiągnąć swoją naturę. Wyjaśnianie nie jest konieczne. Wzięte razem, te trzy linijki stawiają przed tobą jakieś pytanie, aby doprowadzić cię do bezpośredniego doświadczenia umysłu nie-wiem. Inny wiersz mówi: „Ten cały świat jest całkowitym spokojem. Słońce, księżyc i gwiazdy – skąd one pochodzą?”. Jednak, jeśli jesteś całkowitym spokojem, skąd w ogóle mogłoby pochodzić słońce, księżyc i gwiazdy? To jest przykład myślenia przeciwieństw wywołującego Wielkie Pytanie. Te linijki wskazują na ten sam punkt, jak ta część naszego wiersza. „Niezwykły spokój i bezruch jest naszą pierwotną naturą.” Dlaczego nadchodzi wiatr i porusza rzeczy, hałasując i niszcząc spokój? Skąd pochodzi wiatr? Dlaczego się pojawia? To wywołuje w tobie Wielkie Pytanie.

Jeśli osiągniesz swoje Wielkie Pytanie, wtedy twój umysł jest czysty jak przestrzeń. Utrzymywanie swojego umysłu czystym jak przestrzeń oznacza, że twój umysł jest czysty jak lustro. Wszystko jest odzwierciedlane, właśnie takie, jakie jest. Odgłos przelatującego nad świątynią ptaka, łopoczącego skrzydłami i krzyczącego – Gaa! Gaa! Gaa! – to jest twoja natura. Tylko słyszenie jest naturą buddy. Tylko widzenie jest naturą buddy. Właśnie-tak-jak-to jest prawdą. Wszystko jest kompletne.

Seung Sahn

KIM JEST ?

Wielu z nas zapomina, że ludzie i przyroda stanowią jedność.
Tak, należymy do świata przyrody, choć staramy się od niego odciąć.

Jerzy Kosiński „Wystarczy być”

Kim jest ten który jest? Ten co taki jest pewien siebie, swoich tak zwanych racji, ten co wie, że wie i coraz mniej wie, że jednak nie wie. Taki ja na przykład. Co żyje sobie w sobie i wygląda przez pięć okien i jedne drzwi. Przez dotyk, widok, zapach, smak i dźwięk i kręci się przez cały czas w obrotowych drzwiach umysłu. Bez najmniejszej przerwy coś wchodzi i coś wychodzi jak pokarm i gówno. Jedno nie może istnieć bez drugiego. Ja lubi być romantykiem często patrzy na ten hardcorowy biologiczny terror warunku jak na „cudowne życie” na „pięknej planecie” pod „urzekającymi gwiazdami”. Wymyślanie siebie jest tym co ja robi przez dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu. Obieg jednej kuli wokół drugiej kuli bez końca. „Ja” zapomina, że jest tylko epizodem w bezczasie.

Śniła mi się kobieta, która w urodziła dziecko z kablem zamiast pępowiny, próbowała to przegryźć, oswobodzić malca – jednak bezskutecznie. Od tego czasu rodziły się dzieci z kablami, które przepinano od matki do maszyny. Maszyna działała bardzo sprawnie, przez cały czas od świtu do nocy. Maszyna karmiła i uczyła. Replikowała. Wzorzec maszyny stał się dominujący, nakazujący, rozkazujący, stał się jedyną strategią przetrwania. Mechaniczność, powtarzalność, przewidywalność, ciągła redukcja. Istoty biologiczne – puste arkusze kalkulacyjne – krzywa wykresu o stałej zmiennej, kiedy trzeba było nadpisać Program, dokonać korekty kodu źródłowego. Liczby stały się językiem, poezją nowych światów.

Bezosobowy wszechobecny Bóg Liczb wypluwał z siebie równanie za równaniem, ich wynik przekraczał kognitywne zdolności mięsa. Mięso zawodziło. Zapóźnione, osamotnione, nieporadne, traciło wszystkie punkty oparcia. Traciło grunt, zakotwiczenie w dotyku. Czułość, bliskość, kontakt fizyczny wszystko to co dawało mu szansę transcendencji i ewolucji zostało zakazane. Skazane na samotność mięso i zamieszkujące je ja stawało się neurozą, bólem. Prawo projekcji jest prawem lustra. Istota ludzka wyprojektowuje swój świat jako meta dane, które są przetwarzane przez detektory zmysłów i w taki oto sposób żyje w Projekcji, którą produkuje mózg. Tak powstaje każdy świat – symulacja jaki był jest i będzie. Jest „nierzeczywiście” rzeczywisty, lub „rzeczywiście” nierzeczywisty. Istota problemu tkwi w rozróżnieniu impulsu – sygnału, czy jest nadawany czy jest odbierany w istocie jednak wszystko dzieje się jednocześnie – co było, jest i będzie. W istocie nadawca jest odbiorcą, a odbiorca nadawcą.

Ja jest – czasem. Chwilowym opóźnieniem impulsu, który otwiera neuronową przestrzeń w której dzieje się „życie”. To sen mózgu.
Śnienie.

Rozpoznać, że to sen to Obudzić się. Jest droga myślenia i droga czucia. Droga ciała i droga umysłu. Dlatego bycie Obecnym jest pierwszym i decydującym czynnikiem i przyczyną przebudzenia. Kiedy masz to przeczucie, że śnisz, to przeczucie jest czymś bardzo pierwotnym, czymś co pochodzi spoza programu Maszyny, czymś co ostatecznie kiedy temu zaufasz doprowadzi cię do wyzwolenia z bólu – neurozy. To nie ma nic wspólnego z religią, mistycyzmem, całym tym „świętym” biznesem, który w istocie jest pułapką, która ma cię zapętlić w ciągłym dążeniu do „oświecenia” do „mocy” do „wyjątkowości” zniewolić w ramionach Boga Liczb i Kalkulacji. W istocie nie ma czego mierzyć i do czego dążyć. Nie ma „oświecenia”. Jest Przebudzenie. Koniec snu. Przekroczenie gry Mózgogłowia. Opuszczenie Gastropolis.

Droga ciała jest drogą miłości, jest drogą współczucia, jest drogą udziału. Jest wyjściem przez wejście.

Droga umysłu jest drogą rozpoznania, ciszy, samotności. Jest wejściem przez wyjście.

Te drogi nie różnią się od siebie.

Ponieważ ich cel jest ten sam. To samo miejsce, gdzie przychodzisz kiedy wychodzisz i wychodzisz kiedy przychodzisz. Najważniejszym jest byś to Rozpoznał.

To nazywane jest Urzeczywistnieniem Natury.
Rozpoznaniem Substancji.
Pierwotnym Stanem.

Tego nie można stworzyć i nie można zniszczyć.

Dlatego wszystko w swojej esencji jest dobre.
Poza czasem, poza miejscem, poza warunkiem.

Nic „spoza” ciebie nie może cię wyzwolić.
Żadna tradycja, doktryna, ścieżka, nauka.
Wszystko to jest jedynie drogowskazem.
Tablicą informacyjną, mapą, szkicem.

W istocie po prostu jesteś…

Ze wszystkich tyranii, tyrania szczerze wykonywana dla dobra jej ofiar, może być najbardziej przytłaczająca. Byłoby lepiej żyć pod panowaniem przestępczych baronów niż pod panowaniem wszechmocnych moralnych osób. Okrucieństwo barona czasami jest w uśpieniu, jego chciwość może w pewnym momencie zostać zaspokojona; ale ci, którzy dręczą nas dla naszego dobra, będą dręczyć nas bez końca, ponieważ robią to za zgodą własnego sumienia. … Ta wielka dobroć prowadzi do nieznośnych rezultatów. Aby być „wyleczonym” wbrew własnej woli i wyleczonym ze stanów, których nie uznajemy za chorobę, należy uznać, że nie dorównujemy mądrzejszym, i nigdy nie dorównamy; że jesteśmy sklasyfikowani jako niemowlęta, kretyni lub zwierzęta domowe.

C.S. Lewis

CZEKAJĄC NA ŚWIT

Problem polega na tym, że nie da się tych rzeczy opowiedzieć. To pewne. Absolutnie. Można jedynie tylko dotknąć i to na tyle delikatnie by okazać szacunek. To jednak jest najtrudniejsze. Dlaczego? Ponieważ musisz szanować słowo, a w nim jest coś więcej niż jedynie znaczenie. To obraz, nie byle jaki z brzegu, to nie przerysowanie, ani tania imitacja. To próba. Nie potrafię być obojętny, nie umiem tego. To nie jest dobre w tym momencie, nie umiem tym żonglować jak rozpalonymi pochodniami. Zawsze się poparzę. Poczuje swoją nieudolność. Zawsze to idzie swoją drogą, niczego nigdy nie potrafiłem zaplanować, okiełznać. Czułem to oddzielenie. To jest istota. Oddzielenie. Od miejsc, zdarzeń, ludzi. To szyba. Można po niej pisać, malować, można ją myć. Można ją podziwiać, albo pokazywać na wystawach. Można nawet być znanym z tego. Mieć prezentacje, odczyty, zaszczyty. Jednak gdzieś w głębi wiesz, że to kłamstwo, tani trik, brawa to odpryski szkła. Graj dalej. Mocniej. Graj. Możesz to robić w rękawiczkach, nie poczujesz bólu podrzucając do góry. Za spektaklem idzie odpowiedzialność. To jest to przemilczane. To pominięte. Czego chcesz?

Uwagi? Troski? Miłości?

Kiedy odwrócisz kartkę zawsze jest pusta. Dlaczego?

Zatem, dłoń musi tutaj zawisnąć. Musi zapytać. To pytanie jest tuszem. Można w to grać do końca życia. Gra na zwłokę. Na czas. To jest jedno pytanie, czy się zmienia? Czy to milion pytań? Ile?

Kto ma odpowiedzieć?

Z kilku kolorów powstaje cała paleta. Zatem…

Idę ulicą. Ludzie się biją. Mają twarze we krwi. Krzyczą. I to mnie boli. Bardzo. Muszę usiąść. Oddychać. Nie potrafię być obojętny. Nie potrafię tego. Nagle przede mną biegnie szczur. Taki prawdziwy. Wielki szczur. To nie jest fikcja. Muszę oddychać.

Tego nie da się opowiedzieć.
Kiedy odwrócisz kartkę zawsze jest pusta.

Dlaczego?

Kolonia karna. Dziedziczona z pokolenia na pokolenie. Rasy różnych panów, za różnymi maskami – raz dobro – raz zło – na zmianę. Najpierw weszli w posiadanie kontekstu i tła – organicznej struktury przetrwania, z dzikiego ptactwa zrobili szare papugi, wiszące pod sufitami w klatkach jak skrzepy w kokonie. Permanentne udomowienie – smycze, kagańce. Kosmiczni hycle – magowie. Nieustająca tresura bazująca na mapach neurobiologicznych ułomności produktu. Krew z krwi. Ciało z ciała. Komunia syntetycznych formuł w połączeniu z ziemskimi genomami okablowana siecią nadającą sygnał z centrali. Ukłon. Oklaski.

Tak byli z siebie zadowoleni. Dumni. Bogowie ze stali. To co zrobili – jest jak szyba. Niewidoczna mgła gęsta i zawiesista – idealnie niedostrzegalna. Płyny rozpłodowe ignorancji. Sok z rdzenia. Uwarunkować cierpieniem. Wyznaczyć dwa punkty na osi. Dobro – zło. Zero jeden. Od ściany do ściany w izolatce.

Tak mają nagrody pocieszenia. Krótkotrwałe wytchnienie w mozole. Łyk powietrza. Kropla wody. Cicho wypowiedziane dobre słowo. Później jednak to zapadało się samo z siebie. Grzęzawisko odruchów, fobii i obślizgłego śluzu poczerniałych emocji. W dół. W dół.

W dół.

Wersja oficjalna jest zgoła odmienna. Mówią, że to następujące po sobie szczeble drabiny do nieba. Rozrosty i permutacje kończyn, pęcznienie galarety mózgowej, wzrost mocy obliczeniowej kolorytu przesytu. Produkt ulokowano w kombinacji czasu i przestrzeni niczym jądro wahadła. Lewo, prawo. Kołysanka. Z eonu na eon coraz głębiej, głębiej.

Głębiej.

Miasta Ciał. W sprofanowanym sacrum wyżeranie Zbawiciela. Instrukcja obsługi. Jedz. Pij. Pij. Jedz.

No dalej! Dalej!

Dalej.

Śpij dziecko moje. Śpij. Twój ślepy sen wykarmi nasze zimne armie. Naszego Mistrza. Śpij dziecko nasze. Rozkołysany w kołysce mięsa. Nie poczujesz Podpięcia, Przepięcia.

Przekierowania uwagi.

Śpij.

Tak zamknęliśmy Iskrę w słoiku za grubym szkłem, na samym dnie Trucizny.

Blisko Wieczności.

W całym tym oszałamiającym zgiełku i furii odwieczne pytania ludzkiej kondycji – „Kim jestem? Dlaczego tu się znalazłem? Jak stawię czoło innym? Jak stawię czoło śmierci?”- wydają się dalekie i mgliste, jak te niejasne zagadki, które nauczyliśmy się odkładać na bok na rzecz kwestii bardziej pragmatycznych i przynoszących korzyść. Trudno się przebudzić gdy wszyscy biegamy dookoła jak lunatycy po amfetaminie. Podejrzewam, że jeśli nie znajdziemy wolnego zakątka gdzieś w obrębie naszych małych kawałków czasoprzestrzeni, to podobne kwestie nigdy nie staną w całej swej nieubłaganej grozie. Maszyny mediów nie dostarczą nam tych płodnych, pustych obszarów, podobnie jak kupno samochodu sportowego nie rozwinie przed nami jednej z tych wspaniałych szos, jakie pokazują w telewizji. Takie obszary znajdują się z dala od dróg, poza regularnymi sieciami. Znajdują się także poza zasięgiem wszelkich przyrządów. Są bowiem dziurami w sieci.

Eric Davis – TechGnosis

Kolejnym aspektem bólu emocjonalnego, nieodłącznie wpisanym w działanie egotycznego umysłu, jest głęboko zakorzenione poczucie braku pełni: niedostatku. Jedni uświadamiają je sobie, inni żywią je bezwiednie. U tych pierwszych przejawia się ono jako dojmujące wrażenie, że na coś nie zasługują albo do czegoś nie dorastają. U tych drugich daje natomiast znać o sobie tylko pośrednio, w formie silnego łaknienia, pragnienia czy tęsknoty. Jedni i drudzy nierzadko poddają się przymusowi, który nakazuje im ulegać zachciankom ego i gonić za czymś, z czym na krócej lub dłużej będą mogli się utożsamić, żeby wypełnić odczuwaną wewnątrz pustkę. Zabiegają więc o dobra materialne, pieniądze, sukcesy, władzę, uznanie lub przywileje, a wszystko głównie po to, żeby mieć o sobie lepsze wyobrażenie, poczuć się kimś pełniejszym niż dotąd. Lecz nawet jeśli udaje im się osiągnąć zamierzony cel, wkrótce stwierdzają, że pustka jest tam, gdzie była, wciąż tak samo bezdenna. I dopiero wtedy mają naprawdę wielki kłopot, bo już nie mogą dłużej robić sobie złudzeń. A raczej owszem, mogą i nawet robią, ale z coraz większym trudem.

Dopóki twoim życiem kieruje umysł egotyczny, nie możesz poczuć się naprawdę swobodnie; nie możesz osiągnąć spokoju ani spełnienia − chyba że na tę krótką chwilę, która następuje tuż po zaspokojeniu kolejnej zachcianki. Ponieważ ego jest wtórnym poczuciem „ja”, musi utożsamiać się z czymś zewnętrznym. Potrzebuje nieustannej ochrony i dożywiania. Najczęściej spotykane przedmioty utożsamienia to dobra materialne, wykonywana praca, pozycja społeczna i uznanie, wiedza i wykształcenie, wygląd zewnętrzny, rzadkie umiejętności, związki z ludźmi, własna przeszłość i dzieje rodziny, systemy wierzeń. Kategorie, na których ego opiera swoją tożsamość, niejednokrotnie miewają charakter zbiorowy: polityczny, narodowy, rasowy, religijny itd. Ale żaden z tych punktów odniesienia nie jest tobą. Czy to cię przeraża? A może odetchnąłeś z ulgą? Wszystkich tych zewnętrznych spraw prędzej czy później będziesz musiał się wyrzec. Na razie może trudno ci w to uwierzyć (wcale zresztą nie proszę, żebyś wierzył), że w żadnej z wymienionych rzeczy nie zdołasz odnaleźć swojej tożsamości.

Eckhart Tolle. „Potęga teraźniejszości”.

Rząd jest częścią rozrywkową kompleksu wojskowo-przemysłowego.

Frank Zappa

TRAGEDIA NAUKI: https://exignorant.com/2022/01/18/tragedia-nauki/

Skrót artykułu Clifforda D. Connera, autora książek „Ludowa historia nauki” i „Tragedia nauki amerykańskiej”.

Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku określanie nauki mianem tragedii wydawałoby się czymś osobliwym dla większości ludzi. Jej reputacja była wtedy nieposzlakowana. Niemal każdy oczekiwał, że nauka rychło i definitywnie uwolni ludzkość od wszelkich problemów i ograniczeń.

Ten łagodny, romantyczny wizerunek został roztrzaskany podwójnym uderzeniem podczas II wojny światowej. Po horrorze nazistowskiej nauki rasowej sprzężonej z technologią ludzkiej eksterminacji nadeszła era nuklearna zapoczątkowana natychmiastowym zwęgleniem ponad stu tysięcy mieszkańców dwóch japońskich miast. J. Robert Oppenheimer, jeden z twórców bomby atomowej, sugestywnie opisał złowieszczą ciemną stronę nauki cytatem z hinduskiej świętej księgi: Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów.

„GLOBALIZACJA” KONTRA ŻYCIE: https://exignorant.com/2018/04/22/globalizacja-kontra-zycie/

„Skoro handel ignoruje narodowe granice, a wytwórca domaga się, by rynkiem zbytu był cały świat, jego narodowa flaga musi za nim podążać, a zamykane przed nim państwowe drzwi muszą zostać roztrzaskane, nawet jeśli przy okazji dojdzie do pogwałcenia suwerenności niechętnych krajów. Nie można przeoczyć żadnego użytecznego zakątka świata lub pozwolić na to, by pozostał niewykorzystanym”. Prezydent USA Woodrow Wilson (1907)

W dokumencie Departamentu Stanu USA z 1948 analityk George F. Kennan kreśli powojenną strategię Stanów Zjednoczonych. Mocarstwo jest w posiadaniu połowy bogactw naturalnych świata, choć liczebność jego obywateli stanowi zaledwie 6% populacji globalnej. Głównym celem polityki zagranicznej będzie utrzymanie tej rozbieżności. Ażeby tego dokonać, należy odstawić na bok mgliste i idealistyczne slogany o demokracji i prawach człowieka. Zostaną one wykorzystane w celach propagandowych. Należy trzymać się koncepcji tzw. „czystej siły” (ang. pure force). Każda część Ziemi będzie pełnić określoną funkcję w systemie, nad którym niekwestionowaną, niepodzielną władzę sprawują USA.

Zwierzęta nocy (oryg. Nocturnal Animals) – amerykański film, thriller psychologiczny neo-noir, napisany, wyreżyserowany i wyprodukowany przez Toma Forda, na podstawie powieści Tony i Susan Austina Wrighta z 1993 roku. Główne role odgrywają Amy Adams, Jake Gyllenhaal, Michael Shannon, Aaron Taylor-Johnson, Isla Fisher, Armie Hammer i Ellie Bamber.

Susan, ciesz się absurdalnością naszego świata. Jest o wiele mniej bolesny. Uwierz mi, nasz świat jest o wiele mniej bolesny niż świat rzeczywisty.

Michael Sheen – Carlos