To jest moja podróż do dzieciństwa, wiejskiego spokoju, radości i ukochanych dziadków, gdyż kuchnia to nie sztywne ramy, reżim i profesjonalna pełna patologii i kalkulacji gastronomia. Prawdziwa kuchnia to nasze serce – proste jedzenie przygotowane z radością dla drugiego człowieka. Bez obsesji na punkcie zdrowej diety i wartości odżywczych. Czyste i bezpretensjonalne cieszenie się dobrą chwilą, spokojem i odczucie miłości do życia i całego istnienia. Wdzięczność – prosta i szczera!
Z dedykacją dla Babci Anieli
1,5 KG ZIEMNIAKÓW 500 GR MĄKI PSZENNEJ 1/2 SZKLANKI MĄKI ZIEMNIACZANEJ 0,5 KG ŚLIWEK SŁODKICH 1/2 SZKLANKI ŚMIETANY 30%
PRZYPRAWY:
CUKIER CYNAMON IMBIR KURKUMA SÓL SYROP Z MNISZKA
ZIEMNIAKI OBIERAMY I GOTUJEMY W WODZIE Z SOLĄ PRZEPUSZCZAMY PRZEZ PRASKĘ LUB MIELIMY W MASZYNCE DO MIĘSA
ŚLIWKI DRYLUJEMY I KROIMY W POŁÓWKI (ZIEMIA) DAJEMY CYNAMON I SYROP Z MNISZKA (ZIEMIA) MIESZAMY
WKŁADAMY ŚLIWKĘ I LEPIMY KULKĘ Z CIASTA WRZUCAMY DO WRZĄTKU I CZEKAMY AŻ WYPŁYNIE
POLEWAMY ŚMIETANĄ POSYPUJEMY KAKAO (OGIEŃ) CYNAMONEM I CUKREM (ZIEMIA)
NO I TEGO 😉
Śliwka
Fioletowe gatunki śliwek są lekko ochładzające, żółte natomiast są zazwyczaj neutralne; smak słodko-kwaśny. Budują płyny organiczne. Są stosowane w przypadku chorób wątroby i w cukrzycy. Gotowane śliwki są tradycyjnym środkiem na zaparcia, szczególnie korzystnym przy oznakach nadmiaru w wątrobie i gorąca. Śliwki leczą również marskość wątroby, stany stwardnienia lub powiększenia wątroby oraz odwodnienie. Fioletowe śliwki są najlepsze na zaburzenia wątroby, które objawiają się zahamowaniami emocjonalnymi, bólem i rozstrojem nerwowym.
Ostrzeżenia: Śliwka nie jest wskazana dla osób, które mają słabe trawienie, wrzody albo żołądkowo-jelitowe stany zapalne. Z powodu dużej zawartości kwasu szczawiowego śliwki pozbawiają organizm wapnia.
Słone śliwki umeboshi (bardzo kwaśne i słone) leczą niestrawność, biegunkę, czerwonkę, usuwają robaki i działają korzystnie na wątrobę. Bardzo alkalizujące umeboshi, ze względu na zastosowanie w leczeniu zaburzeń trawiennych, są czasami nazywane „Japońskim Alka-Seltzer”. Nawykowe spożywanie tych śliwek może wprowadzić do diety zbyt dużo soli. Niestety japońskie solone śliwki i większość innych ich odmian zazwyczaj wytwarza się przy użyciu soli rafinowanej. Śliwki umeboshi są dostępne w całości, a także w postaci wyciągów w formie płynu, tabletek, octu i past.
1 KG ZIEMNIAKÓW 2 MARCHEWKI 250 GR ZIELONEJ SOCZEWICY 2 CEBULE 3 ZĄBKI CZOSNKU 250 GR UTARTYCH UGOTOWANYCH BURAKÓW
DODATKI:
OLEJ RYŻOWY MLEKO RYŻOWE PAPRYKA WĘDZONA SÓL PIEPRZ CURRY SOK Z CYTRYNY CYNAMON IMBIR
CZYNIENIE:
OBIERAMY I GOTUJEMY ZIEMNIAKI OBIERAMY I ŚCIERAMY MARCHEW GOTUJEMY SOCZEWICĘ
DO ZIEMNIAKÓW DODAJEMY PAPRYKĘ WĘDZONĄ TROCHĘ MLEKA RYŻOWEGO DOSALAMY DO SMAKU UGNIATAMY
WOK:
OLEJ SMAŻYMY CEBULĘ I CZOSNEK DODAJEMY PIEPRZ WRZUCAMY MARCHEW DODAJEMY CURRY WRZUCAMY UGOTOWANĄ SOCZEWICĘ DOPRAWIAMY SOSEM SOJOWYM / SOLĄ
Z RESZTY MOŻEMY ZROBIĆ PASTĘ – ZBLENDOWAĆ Z DODATKIEM OLEJU
DO NACZYNIA ŻAROODPORNEGO NA SPÓD DAJEMY SMAŻONĄ CEBULĘ, MARCHEW I SOCZEWICĘ
NA GÓRĘ ZIEMNIAKI
ZAPIEKAMY OK 30 MIN 180 ST GRILLUJEMY PRZEZ 5 MIN OD GÓRY W 220 ST.
BURAKI:
PATELKA OLEJ BURAKI CYNAMON IMBIR SÓL HIMALAJSKA / SOS SOJOWY SOK Z CYTRYNY
SOCZEWICA
Natura termiczna neutralna; smak łagodny, działa moczopędnie; korzystnie wpływa na serce i krążenie; stymuluje system nadnerczy; wzmaga aktywność i witalność nerek („esencję Jing”). Soczewica gotuje się szybciej od innych gatunków fasoli. Jest jedną z pierwszych roślin uprawnych; soczewica rośnie i jest spożywana we wszystkich regionach naszej planety.
ALTERNATYWA DLA MIĘSA
„Soczewica może być alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego, czyli tego znajdującego się w mięsie. W 100 g ugotowanej soczewicy jest aż 9,02 g tego składnika odżywczego. Co prawda jest to niepełnowartościowe białko (nie zawiera wszystkich niezbędnych aminokwasów), jednak połączenie soczewicy z innymi produktami roślinnymi w jednym posiłku (na zasadzie: produkty, którym brakuje ważnych aminokwasów, należy połączyć z takimi, które mają ich pod dostatkiem), np. zbożowymi (pierogi z soczewicą) czy z ziemniakami, może stworzyć dobre źródło pełnowartościowego białka – dowiadujemy się ze strony Instytutu Żywności i Żywienia. Należy także zaznaczyć, że białko soczewicy, zaraz po białku soi, jest najlepiej przyswajalnym przez organizm białkiem pochodzenia roślinnego (85 proc.).”
Wczesna jesień to idealny czas na zapiekane warzywa i dzięki temu podnosimy potencjał yang co przekłada się na lepszą odporność i rozgrzewa organizm. Dużo ostrych przypraw, cebula i czosnek to recepta na wzmacnianie naszego systemu immunologicznego.
Nie sposób wyobrazić sobie rewolucji, jaka wybucha na wsi, gdy nagle pojawiają się grzyby: Wieść o tym fakcie lotem błyskawicy rozchodzi się od chaty do chaty…
Piero Calamandrei
SKŁAD:
DWIE GARŚCIE KUREK 3 CEBULE 3 ZĄBKI CZOSNKU 1 KG ZIEMNIAKÓW 2 DUŻE MARCHEWKI KOSTKA WĘDZONEGO TOFU
PRZYPRAWY:
TYMIANEK ROZMARYN OREGANO CURRY SOJOWY SOS GRZYBOWY WĘDZONA PAPRYKA SÓL IMBIR MIELONY WEGAŃSKA KOSTKA WARZYWNA BEZ GLUTAMINIANU PIEPRZ SOK Z CYTRYNY SYROP Z MNISZKA
WYKON:
ZIEMNIAKI I MARCHEW OBIERAMY PODOBNIE CZOSNEK I CEBULĘ TOFU KROIMY W GRUBĄ KOSTKĘ GRZYBY MYJEMY BURACZKI GOTUJEMY I ŚCIERAMY NA TARCE
ZAPIEKANE:
ZIEMNIAKI KROIMY W KRĄŻKI A MARCHEWKĘ W SŁUPKI WRZUCAMY DO MISKI DODAJEMY OLEJ TYMIANEK, ROZMARYN I OREGANO PIEPRZ I SÓL MIESZAMY I WSTAWIAMY DO PIEKARNIKA OK 40 MIN 180 STOPNI
SOS:
PATELKA OLEJ CEBULA I CZOSNEK KURKI PAPRYKA WĘDZONA KOSTKA WARZYWNA CURRY I PIEPRZ WODA GRZYBOWY SOS SOJOWY TOFU
PRZYKRYWAMY I DUSIMY KIEDY TRZEBA DOLEWAMY WODY I SPRAWDZAMY SŁONOŚĆ MOŻNA DODAĆ SOSU SOJOWEGO
BURACZKI:
PATELKA OLEJ BURAKI SYROP Z MNISZKA ODROBINA IMBIRU SÓL SOK Z CYTRYNY EW. KURKUMA (JAK CHCEMY SKOŃCZYĆ W PRZEMIANIE OGNIA – SERCE)
Drzewo i grzyb: nierozłączna para
Współistnienie drzew i grzybów stanowi jeden z największych cudów świata. Częścią tego cudu są również najbardziej znane grzyby jadalne. Większość z nich jest symbiotyczna, to znaczy, że swoje smaczne owocniki może wytwarzać jedynie w połączeniu z korzeniami drzew. Bez ścisłego współistnienia drzew i grzybów musielibyśmy skreślić z listy dań borowiki, kurki i większość pozostałych rarytasów. Jedno drzewo może być powiązane z aż 100 gatunkami grzybów, a w obrębie tego samego gatunku – z wieloma różnymi osobnikami. Centymetr sześcienny gleby może zawierać do 20 kilometrów (!) cieniuteńkich strzępek grzybni. Trochę podobnie jak neurony ludzkiego mózgu grzybnia buduje niewyobrażalnie skomplikowany splot. Etnobotanik Wolf-Dieter Storl stwierdził, że grzyby tworzą coś na kształt mózgu wegetacji. Regulują one przepływ informacji między roślinami i otaczającym ekosystemem. Przejawem wegetatywnej inteligencji są również korzenie. Za pomocą niezliczonej ilości stale tworzących się cieniutkich jak włos korzeni rośliny, rozeznając środowisko, wyczuwają glebę. Szukają cząsteczek wody, pierwiastków śladowych i innych substancji.
Zupa to zawsze zupa – nie ma bata! Nie ma lepszego sposobu na wzmocnienie naszej odporności niż odżywcza zupa gotowana z serduchem. Tutaj mam dla was propozycję nie do odrzucenia, czyli prawilny żur z dużą ilością białka i czosnkiem niedźwiedzim na wzmocnienie odporności, bowiem już się ochładza i warto zadbać o nasz tak zwany wewnętrzny system i zrobić zupowy update!
SKŁAD:
2 CEBULE 4 SPORE ZIEMNIAKI 150 GR CZARNEJ FASOLI 100 GR TOFU GARŚĆ KURKÓW ŻUR 250 ML CZOSNEK NIEDŹWIEDZI MARYNOWANY 2 KOSTKI BULIONU WARZYWNEGO BEZ GLUTAMINIANU NATKA PIETRUSZKI ZIOŁA PROWANSALSKIE PIEPRZ SÓL SOS SOJOWY
CZYNIENIE:
GOTUJEMY OKROJONE W KOSTKĘ ZIEMNIAKI WRZUCAMY JE NA WRZĄTEK I DODAJEMY KURKUMĘ ORAZ KOSTKI WARZYWNE
W GARNKU NA ROZGRZANY OLEJ RYŻOWY WRZUCAMY POSIEKANĄ CEBULĘ I DUŻĄ ŁYŻKĘ CZOSNKU NIEDŹWIEDZIEGO (MA SPECYFICZNY CIĘŻKI SMAK, WIĘC MOŻECIE DAĆ 1/2 GŁÓWKI ZWYKŁEGO)
DOSYPUJEMY ZIOŁA PROWANSALSKIE
WLEWAMY UGOTOWANE ZIEMNIAKI WRAZ Z WODĄ
DODAJEMY PIEPRZ
OSOBNO SMAŻYMY NA PATELCE:
OLEJ KURKI TOFU FASOLA CZARNA
DODAJEMY „ZASMAŻKĘ” DO GARNKA
SOLIMY I DOPRAWIAMY SOSEM SOJOWYM
WLEWAMY ŻUR I POSIEKANĄ NATKĘ PIETRUSZKI
GOTOWE
W KURKACH
Znajdują się w nich witaminy: A, E, C, PP, D2, B1, B2, minerały: wapń, magnez, sód, potas, fosfor, chlor, siarka, żelazo, mangan, fluor, a szczególnie dużo miedzi i cynku.
Istnieje przekonanie, że w grzybach nie ma nic wartościowego oprócz wody. Ale to fałsz. Owszem, w kurkach znajduje się 88% wody, ale oprócz niej, w ich skład wchodzą witaminy, makro i mikroelementy, których pozazdrościć może niejeden kompleks witaminowy i to wszystko przy bardzo niskiej kaloryczności. 100g kurek to jedyne 19 kcal, więc śmiało możemy powiedzieć, że kurki są bardzo wartościowym produktem dietetycznym, który warto stosować w dietach odchudzających,pod warunkiem prawidłowego ich przyrządzenia.
Oprócz wyżej wymienionych składników kurek, jednym z najbardziej znaczących jest hitinmannoza. Niektóre zakłady farmaceutyczne otrzymują wyciągi hitinmannozy, które są następnie wykorzystywane do produkcji leków. Natomiast w odróżnieniu od preparatów medycznych hitinmannoza, w składzie kurek, ma działanie znacznie łagodniejsze. Nie powoduje obciążenia wątroby, bo właśnie taki skutek uboczny występuje w przypadku preparatów syntetycznych (informacja dla osób z niewydolnością wątroby). Hitinmannoza to substancja, która zabija wszystkie występujące w organizmie robaki ludzkie, ponieważ potrafi uszkodzić, („rozcieńczyć”) jajeczka pasożytów, których nawetsok żołądkowy nie jest w stanie rozpuścić. Przedostając się do ciała pasożytów hitinmannoza paraliżuje ich układ nerwowy, co prowadzi do ich śmierci. Dlatego kurki, od czasów starożytnych były znane, jako niezawodne narzędzie w walce przeciwko robakom.
Aby mogła się dokonać rzeczywista przemiana życia na tej planecie musi ona nastąpić na poziomie naszego życia, a to wymaga konsekwentnej pracy i wysiłku. Wrócić na ziemię to wejść w pełen kontakt z realnością każdej chwili taka jaka jest, to bycie po prostu świadomym prawdziwej sytuacji w jakiej toczy się nasza egzystencja. Zacząć od siebie, od każdej jednej chwili w której żyjemy. Ta zdolność transformacji to siła naszego serca, to ta energia, która daje nam siłę i motywację, by wnieść do tego świata coś dobrego i wartościowego – nasz indywidualny dar, coś unikatowego. Jednak najpierw musimy nauczyć się rozpoznawać samych siebie, dlatego medytacja jest tak ważna, ponieważ bezpośrednia droga do poznania kim, gdzie i jak jesteśmy, jak funkcjonujemy.
Smak słodki wbrew swojej złej opinii – jest z punktu widzenia Dietetyki Tradycyjnej Medycyny Chińskiej bardzo ważny. Jest związany z przemianą ziemi, która jest najbardziej harmonijna ze wszystkich. To centrum, balans, równowaga. To okres późnego lata, kiedy wszystko już jest dojrzałe i gotowe na zbiory. Smak słodki związany jest z żołądkiem i śledzioną – trzustką. Ma działanie ogrzewające, wzmacniające, harmonizujące, a także relaksuje i nawilża. Ten smak jak żaden inny wzmacnia i regeneruje nasze ciało. To energia, która powstaje dzięki Qi śledziony, która wraz z żołądkiem odpowiada za odżywianie naszego ciała. Na poziomie psychologicznym to siła i jakość naszej logiki, zdolności intelektualne, umiejętność koncentracji, siła rozumu, rozsądek i uważność. To zdolność transformacji wynikająca z praktyki uważności i obecności stanów pomieszania, fiksacji na projekcjach mentalnych, rozproszenia – przytomność osadzona w tym co naprawdę się wydarza. To silne centrum – „osadzenie w brzuchu”, w trzewiach dające stabilność i pewność. To właśnie ziemia była świadkiem przebudzenia Buddy i dlatego często jest przedstawiany z dłonią dotykającą ziemi. To nie żadne odloty i bujanie w obłokach, a w pełni świadome i konkretne spoczywanie w tym co jest. Jasne i klarowne nauczanie na temat rzeczywistości naszego ciała, energii i umysłu, w pełni obecny i przebudzony potencjał ludzki.
To czym żywimy ciało i umysł wpływa i kształtuje nasze doświadczenie – jednak kluczowe wydaje się praktykowanie uważności i obecności – bycie przytomnym w każdej chwili ponieważ właśnie to tworzy jakość – smak doświadczenia jego głębię i moc. Naszym głównym problemem jest to, że głównie „mieszkamy w głowie” w naszym urojonym świecie tego co było i tego co będzie, produkując niezliczoną ilość mentalnych filmów – narracji, które stanowią nasz podstawowy umysłowo – emocjonalny pokarm. Dlatego często mówi się, że nasze życie jest snem wariata.
Trudno się dziś przebudzić samemu. Nawet zobaczenie, tego co się dzieje, budzi przerażenie. Doszłam jednak do przekonania, że nie ma prawie żadnych ograniczeń dla tego, co możemy zrobić z miłością i wspierając się nawzajem. Nie ma prawie żadnych ograniczeń dla tego, co możemy zrobić dla wzajemnego dobra. Wkraczamy w ten sposób w serce Bodhisattwy. To jest ta bohaterska postać buddyzmu mahajany: „ten, którego serce nie ma granic”. Ten, kto wie, że nie ma prywatnego zbawienia.
Jeśli chcesz się przebudzić, musisz przebudzić się wraz z innymi. Nigdy nie było to bardziej prawdziwe niż teraz, w tym późnym stadium korporacyjnego kapitalizmu.
Istnieje potężna siła, działająca poprzez media, poprzez system bankowy, poprzez korporacje i ludzi, uwięzionych w niekontrolowanym systemie, który jest im teraz bardzo trudno zatrzymać. Bo z chwilą gdy stworzyłeś coś – system gospodarczy, istotę czy mechanizm – co musi nieustannie zarabiać coraz więcej pieniędzy, nie ma ono wyboru. Musi wejść w te przemysły wydobywcze i górnictwo. Nawet najsympatyczniejsi ludzie zostają schwytani w tę pułapkę. Są to nadludzkie zwierzchności i moce, więc nic dziwnego, że tylu w nią wpada. Ci, którzy wydają się być naszymi wrogami, to zwykłe istoty ludzkie, które także są więźniami tego systemu gospodarczego. I to dla tego systemu korzystna jest dalsza produkcja bomb atomowych. To on trzymał w szachu prezydenta Obamę. Obama znalazł się w potrzasku systemu, zanim jeszcze przekroczył próg Białego Domu jako prezydent. I jego pierwsza ustawa musiała dać większe przywileje Wall Street.
Tak więc może to w nas obudzić wzajemne współczucie. I nie musimy już tracić czasu na banie się siebie nawzajem. Możemy postrzegać innych i samych siebie jako więźniów siły, która chwyciła nas wszystkich za gardło. Ale jesteśmy w stanie to zatrzymać. Musimy pomóc sobie wzajemnie, otworzyć oczy na to, że niszczymy wszystko, co kochamy, zanim zostaniemy przekształceni w roboty – narzędzia tych nieludzkich systemów.
Joanna Macy *
To harmonia i współpraca naszych jakości, zdolności i doświadczenia i jeżeli faktycznie jesteśmy przytomni stanowią one jedność. Stajemy się wyraziści i konsekwentni. Osadzeni w swoim rzeczywistym wymiarze w tym co naprawdę przetrawiliśmy. Rozproszenie jest patologią przemiany ziemi, energia nie jest skoordynowana i skupiona co tworzy życie pozbawione kierunku. Zaczynamy dryfować niesieni przez ciągle zmieniające się okoliczności. To chaos, nieobecność w sobie, zagubienie w nadmiarze wrażeń.
Na poziomie żywienia to tak zwana kuchnia fusion – nowoczesny trend mieszania wszystkiego ze wszystkim – przekombinowanie i egzotyka dyktowana z poziomu naszego mózgu, który szuka ciągłych rozrywek smakowych. Straciliśmy kontakt z prostotą tak w kuchni jak i w życiu. Biegamy po restauracjach szukając wrażeń, kiedy tak naprawdę zdrowa kuchnia to powrót do swojego własnego działania, słuchanie swojego ciała i własnoręczny wkład w postaci gotowania, zadbanie o siebie swoimi własnymi rękoma. O tego powinniśmy zacząć przemianę tej planety – ziemi. Kuchnia jest podstawą naszego zdrowia jest także czymś co wymaga naszego wysiłku, nic się samo tutaj nie robi. Oczywiście łatwiej jest płacić i wymagać, to podejście jest właśnie tym co stworzyło w tym świecie tak wiele cierpienia – wysługiwanie się innymi do zaspokajania nadmiernych potrzeb, tego wszystkiego co niczemu nie służy, a zamiast tego jest tylko fanaberią, kaprysem. Głód jest realnym doświadczeniem. Jest cierpieniem, którego doświadcza tak wielu ludzi, podczas kiedy inni chorują z przejedzenia. Nadmiar „słodyczy życia” wszelkich uciech, które ktoś jednak musi wyprodukować, byśmy mogli się nimi sycić za pieniądze i oceniać. Takiemu człowiekowi ciężko dogodzić, bo jest przejedzony, jadł już tak wiele dań z całego świata, usługiwano mu na tak wiele sposobów, że teraz jest głównie niezadowolony – stał się oceniającym wszystko konsumentem – kimś kto karmi głównie swoje ego. Nadmiar smaku słodkiego tworzy wilgoć – zamulenie i ociężałość. Brak przejrzystości. Śluz. Chroniczne zblazowanie i zmęczenie, uczucie otępienia. Nasz współczesny stan.
Antidotum to kryzys. Brak. Głód. By organizm mógł strawić nadmiary, wyżreć zalegające złogi tego pomieszania. Zacząć samouzdrawianie. Często za cierpieniem ukryta jest nauka – przypomnienie, by powrócić do fundamentów życia do oddechu, czucia do prostych posiłków, które najlepiej przyrządzić samemu. Dać sobie czas na kontemplację swojego miejsca w tym wszystkim. Po co robię to co robię? Czemu to służy?
Prawda jest taka, że idąc tą drogą pomieszania, pływając w tym śluzie ignorancji doprowadzimy samych siebie i życie na tej planecie do zagłady. Czego tak naprawdę potrzebuje moje ciało i duch? Nie da się wyczytać tego z poradników, to jest nasze żywe doświadczenie nie abstrakcyjny zestaw porad. Wrócić do ziemi to czuć ziemię w dłoniach, pod stopami. Dotknąć czegoś realnego, namacalnego.
Obudzić się.
*Joanna Macy – ur. 1929 r., aktywistka na rzecz ochrony środowiska, buddystka, ekofilozofka, autorka kilkunastu książek m.in. „Despair and Personal Power in the Nuclear Age” (1983) czy „Thinking Like a Mountain: Toward a Council of All Beings” (1988) wspólnie z Johnem Seed’em, Pat Fleming, Arne Naess’em, która wydana została w Polsce w 1992 roku przez Wydawnictwo Pusty Obłok pod tytułem „Myśląc jak góra. Zgromadzenie Wszystkich Istot” (przy opracowaniu tego wydania zaangażowana była Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, wprowadzenie do niej napisał Janusz Korbel).
Nazywam się Marcin Piniak i zawodowo zajmuje się szeroko pojętym zdrowym i świadomym żywieniem, jako wegetariański i wegański kucharz gotuję na warsztatach rozwojowych, prowadzę warsztaty gotowania i wykłady z praktycznych elementów Tradycyjnej Dietetyki Medycyny Chińskiej. Z gotowaniem jestem związany od blisko piętnastu lat. Pracowałem w profesjonalnej gastronomii w kraju i za granicą w wegańskich i wegetariańskich restauracjach.
Holiści-pluraliści-behawioryści-fizykaliści orzekli, iż jak wiadomo z fizyki, prawidłowość w naturze jest tylko statystyczna. Podobnie jak nie można z zupełną dokładnością przewidzieć drogi pojedynczego elektronu, tak też nie wiadomo na pewno, jak się będzie zachowywał pojedynczy kartofel. Dotychczasowe obserwacje pouczają, że miliony razy człowiek kopał kartofle, ale nie jest wykluczone, że jeden raz na miliard stanie się na odwrót, że kartofel będzie kopał człowieka.
Stanisław Lem „Dzienniki gwiazdowe”
Czas biegnie teraz do tyłu. Do płaszczyzny, która już dawno nie istnieje zmieciona tsunami informatycznej rzeczywistości równoległej, wyłania się obecnie jako epickia w swym absurdzie wizja Polski pełnej idiotycznego patriotycznego patosu i usankcjonowanego chamstwa. To nie jest jedynie problem tego kraju, to syndrom globalny – rodzaj psychodramy pacjentów Szpitala 3D odgrywanym w akcie coraz bardziej zaawansowanej dezorientacji i przyjęcia zbyt dużej ilości medialnych psychotropów. Pigułki spiskowych scenariuszy i wyssanych z palca teorii popite czystą wódką i religijnym fundamentalizmem odpalą race szaleństwa. To już widać, to już słychać, to już czuć. W obliczu nieubłaganych i zupełnie nieracjonalnych mechanizmów chylącej się ku upadkowi cywilizacyjnej konstrukcji – teatru symulacji. Psychologiczny mechanizm obronny to syndrom szukania kozłów ofiarnych, tajemnych grup okultystycznych i ukrytych politycznych klik pociągających za sznurki zza kurtyny. Czy tak jest – nie wiem, nie wykluczam, nie potwierdzam. Nie mniej jednak widzę skalę ludzkiego szaleństwa wyhodowanego na tej spekulacyjno – informacyjnej papce.
Pojawiają się aroganccy pewni siebie i butni „dziennikarze panikarze” wieszczący swoje kwadratowe objawienia wyssane z tych wszystkich „niezależnych” serwisów, które bez końca kopiują i linkują kolejne prawdy objawione zawierające domniemane elementy tej mitycznej „układanki” czyli „prawdy o świecie”. Prawda jest taka, że jesteśmy zupełnie zdezorientowanym prymitywnym gatunkiem nie potrafiącym poradzić sobie z samym sobą, a co tu mówić o czymkolwiek co wykracza poza te stadne i plemienne zwierzęce odruchy – obrony żerowiska i jedynie własnego gatunku (narodowości). Bij obcego, żryj swoje – bo najlepsze, bo polskie, czeskie, chińskie, amerykańskie etc. Mgławice czerwono białych ryb w panoramicznym akwarium sklejone z krwawych elementów przyporządkowania i tworzymy sieć managementu mega mętów. Zarządzanie kryzysowe pastwiskiem po liniami politycznego i kulturowego napięcia.
Żerowisko zostało oflagowane i wystawione na tablicach giełdy domniemanych wartości, bydło zakolczykowane i ustawione na klęcznikach judeochrześcijańskiej hegemonii rasy panów świata. Zbłąkane pojedyncze elektrony należy upomnieć i w razie potrzeby stygmatyzować gwiazdą dawida, tęczową opaską – by bydło wiedziało, że nie swój. Obcy. Inny. Niedostosowany. Niedopasowany. Okrągły kołek w kwadratowej dziurze – parafrazując Huxley’a. Mieć na oku w razie co – porazić prądem lub ustrzelić. Powiesić ścierwo na placu defilad – niech dynda. Wróg domniemanej ojczyzny. Żerowisko to jednocześnie odwieczny podział łupów pomiędzy wilkami w owczych skórach. Klasa półgłówków naszprycowana szowinistycznymi hasłami ubrana w mundury zadba o karność i dyscyplinę – straszyć i inspirować do hymnów, haseł, powiedzonek – lewa, prawa, repetuj siódmą klasę podstawówki – cel…Pal. Bij!Żółtka, araba, żyda i pedała. To oni zabrali ci pracę i Wielką Stalową Polskę rozlaną jak spirytus od morza do morza. Kartofel będzie kopał człowieka jak nie będzie klękał.
Są trzy zasady pozwalające nieomylnie wykrywać społeczności najwyżej rozwinięte. Są to Reguły Śmieci, Szumu i Plam. Każda cywilizacja w fazie technicznej zaczyna z wolna tonąć w odpadkach, które sprawiają jej ogromne kłopoty, aż wyprowadzi śmietniska w przestrzeń kosmiczną; żeby zaś nie przeszkadzały zbytnio w kosmonautyce, umieszcza się je na specjalnie wyosobnionej orbicie. W ten sposób powstaje rosnący pierścień wysypisk, i właśnie po jego obecności można rozpoznać wyższą erę postępu.
Stanisław Lem „Dzienniki gwiazdowe”
Era permanentnego podstępu. Era knowania. Era wróżenia z syfów. Era porobionego metadonem wodnika wylewającego w komentarzach pomyje. Pod flagą zawsze jest kij. To coś znaczy. Podzielimy żerowisko na pół. Niech się pokopią, pozagryzają. Zostanie szpik i wystające żebra w sam raz do obgryzienia. Tu Lis tam Kaczka – niech się gonią. Poczekamy. Podzielimy łupy i skalpy. Na jasnej górze umieścimy kadłubki naszych bohaterów. Na giewoncie ich prącie.
Mdli. Mdli. Pójdzie paw od morza do morza. Niechybnie. Pod skrzydłami Air Force One i Tupolewa pójdzie paw. Obryzga wasze sztandary i twarze. Nie oszczędzi podręczników historii, które zapomniały o teorii względności.
To chemia. Neurobiologiczny spisek. Źle skonfigurowane płaty mózgowe.
Zapraszam na wiosenne gotowanie online, na których skupimy się na lekkiej i oczyszczającej diecie, która jest odpowiednia dla naszego organizmu w tym właśnie czasie. Będziemy harmonizować smak i uczyć się praktycznej uważności używając do gotowania metody pięciu przemian podstawy systemu Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, która jest niezwykle skuteczna jako system profilaktyki zdrowia – integrując aspekty naszego ciała, energii i umysłu.
Podstawą naszego menu będzie proso – kasza jaglana, która ma niezwykłe właściwości oczyszczające i alkalizujące i jest doskonałym pokarmem podczas wiosennego detoksu organizmu. Lekka i zdrowa kuchnia pełna zieleniny, kiełków i warzyw ma za zadanie pobudzić naszą energię, a smak kwaśny jest wzmacniający, oczyszczający i wpływa pozytywnie na nasz stan emocjonalny. Nauka gotowania według metody pięciu przemian jest wprowadzeniem do naszej kuchni harmonii i wiedzy, która okazuje się niezwykle praktyczna i wielowymiarowa – to powrót do szacunku wobec natury i jej cyklów, odkrywanie bogactwa smaków i współzależności wszystkich zjawisk. Dodatkowo kuchnia wegańska i wegetariańska jest ewolucyjnym krokiem w naszej relacji ze światem i żyjącymi istotami. Rozwijanie Troski i Współczucia – to droga ewolucji świadomości i tym zajmuję się na swoich warsztatach. Zapraszam wszystkich serdecznie do wymiaru kuchennej magii, spokoju umysłu i wspólnego bycia, ciekawych rozmów i inspiracji. Kuchnia to przygoda 😉
MENU
🍲 POMIDOROWO – JAGLANY KRUPNIK WIOSENNY ZE ŚWIEŻYMI ZIOŁAMI
🍲PUDDING JAGLANY NA MLEKU ROŚLINNYM Z OWOCAMI
Warsztat poprowadzi: Marcin Piniak / Wegekuchnia.com
Zawodowo zajmuje się szeroko pojętym zdrowym i świadomym żywieniem, jako wegetariański i wegański kucharz gotuję na warsztatach rozwojowych, prowadzę warsztaty gotowania i wykłady z praktycznych elementów Tradycyjnej Dietetyki Medycyny Chińskiej, którą zgłębiam w wolnych chwilach. Z gotowaniem jestem związany od blisko piętnastu lat. Pracowałem w profesjonalnej gastronomii w kraju i za granicą w wegańskich i wegetariańskich restauracjach (Londyn – InSpiral, Planet Organic, Warszawa – Vege Miasto, Gruszki & Pietruszki, Wegemama, Wegeguru). Od ponad dwudziestu lat praktykuję nauki buddyjskie i medytację. Codzienna praktyka uważności i przytomności wnosi do naszego życia moc żywej obecności i świadomej przestrzeni oraz odpowiedzialności za własne myśli, słowa i działania.
CZAS: CZWARTEK 28 MAJA
(Zaczynamy o 18:00, a kończymy około godziny 20:30)
Nasz sterylny bezdotykowy świat – Królestwo Automatyzmu. Smart Megacity – multiuniwersum Programowania. Połyskująca na horyzoncie Gwiazda Śmierci – rój sztucznego kolektywnego umysłu – dusze algorytmy, które zostały zaprogramowane do wzajemnego pilnowania – co znaczy, że każdy więzień stał się strażnikiem.
Moralność Stada – selektywny umowny dekalog władania umysłami. Niewidoczny sygnał hipnozy. Ewangelia Strachu głoszona we wszystkich nadajnikach – modlitwa okrucieństwa praktykowana w mordowaniu milionów istnień każdego bożego dnia. Fabryki śmierci – żywienia. Taśma produkcyjna zapętlona smakiem ciał pozbawionych dusz. Duszno tu, coraz duszniej. Suma tych drobnych codziennych rytuałów pomnożona przez miliardy zmusza nas do ciągłej aktualizacji Piekła. Piekło kobiet, piekło zwierząt, piekło dzieci, piekło ludzi, którzy sami zgotowali sobie ten los. Piekło za obietnicę Raju. Urojenie.
Przyjrzeć się Sobie – to zobaczyć mechanizmy. Mechaniczną istotę ludzką. Tancerza na sznurkach niezaspokajalnych potrzeb – przyjrzeć się Nam to zobaczyć Masowy Program. Wybudzając się z tego stajesz się Obcy. Możesz podzielić wszystkie zdania, pomnożyć umowność każdej teorii, podpisać się trzema krzyżykami pod każdym możliwym poglądem, programem, filozofią, religią, naukową tezą. Możesz wszystko przełknąć i wszystko wyrzygać w każdej chwili. Koniec końców – nie zostaje nic. Nic jest Wielką Matką Wszystkiego. Dlatego możemy śnić to życie. Nic jest Prawdą. Zero jest okrągłe, twórcze. Zero jest nieskończone. Nieskończona jest ilość wizji, możliwości i scenariuszy. Świat jest Opowieścią. Widzę w tym Piękno – nawet wtedy, kiedy jest okrutne i ordynarne, bezlitosne w swojej triumfującej tyranii.
Szpital Umierających przy Park Lane był sześćdziesięciopiętrowym wieżowcem obłożonym kaflami koloru pierwiosnków. Gdy Dzikus wysiadał z taksikoptera, wesoło ubarwiony powietrzny kondukt pogrzebowy poderwał się z dachu i pofrunął nad parkiem ku zachodowi, w stronę krematorium w Slough. U wejścia do windy portier podał Dzikusowi odpowiednią informację, a ten pojechał w dół na oddział osiemdziesiąty pierwszy (galopującej starości, wyjaśnił portier), mieszczący się na piętrze siedemnastym. Była to duża słoneczna sala, pomalowana na żółto; stało tam dwadzieścia łóżek, wszystkie zajęte. Linda umierała w towarzystwie – w towarzystwie i ze wszelkimi nowoczesnymi wygodami. Atmosferę ożywiały wesołe melodie syntetyczne. W nogach każdego łóżka, zwrócony ekranem do umierającego, stał odbiornik telewizyjny. Obraz sączył się bez przerwy, od rana do późnej nocy. Co kwadrans zmieniał się automatycznie aromat powietrza. – Staramy się – objaśniła pielęgniarka, która przejęła u wejścia na oddział opiekę nad Dzikusem – staramy się tworzyć tu prawdziwie miłą atmosferę, coś pomiędzy hotelem pierwszej kategorii a czucioteatrem, jeśli pan rozumie, co mam na myśli.
ALDOUS HUXLEY „NOWY WSPANIAŁY ŚWIAT”.
Nie ma końca Istnieniu, jest bezgraniczne, wszechobecne, życie jest we wszystkim, wszystko jest życiem. Jestem Głupcem w nieskończonej Podróży. Żyć bez strachu – to opuścić Program. To jest pierwszy i najważniejszy krok. Początek podróży. Stać się Obcym w tym mechanicznym uwarunkowanym świecie – to odnaleźć swój autentyczny stan istnienia, którego nie można zniewolić. Odrzucić wszelką Władzę, odrzucić wszelką Przemoc. Deprogramować siebie to odkrywać swój pierwotny stan istnienia sprzed zapisu, wciąż i wciąż powracać do Punktu Zero. Do miejsca sprzed Opisu. Wrócić do mądrości ciała – do inteligencji, która nie jest wymyślona, nie jest kolejną kreacją, jest samą kreatywnością. Ciało to coś żywego w przeciwieństwie do martwych opisów. Opowieść jest Podróżą. Czymś bez epilogu. Zaczęliśmy żyć w skończonych opowieściach w programach, które niszczą życie. Te programy są narzuconą narracją czymś co zainfekowało naszą wrodzoną i wolną wyobraźnię, zamiast tworzyć zaczęliśmy odtwarzać, powtarzać, naśladować – być ulegli i bierni. Jednak chodzi o coś więcej. Być poddanym to się poddać. Być więźniem to się uwięzić. Musimy sami zapytać się o zgodę, musimy sami ulec. To jest kluczowy punkt. W każdych okolicznościach, nawet najgorszych, zawsze byli ludzie, którzy wbrew temu wszystkiemu tworzyli siebie, dawali światu – Światło Istnienia. Tym światłem jest odkrycie, że absolutnie zawsze istnieje potencjał Przemiany. Zacząć od siebie to zmieniać Świat. Zatrzymać się. Przyjrzeć. Zobaczyć możliwości i ograniczenia.
Nasz świat jest tak chaotyczny w dużej mierze z tego powodu, że ludzie nie doceniają i nie szanują samych siebie. Osoby nie czujące do siebie żadnej sympatii, nie traktujące siebie łagodnie, nie są w stanie doświadczyć spokoju i harmonii, w skutek czego projektują na innych swój wewnętrzny zamęt i brak zrównoważenia. Zamiast naprawdę docenić dar życia, bardzo często uważamy, że nam się ono należy albo że jest przygnębiające i uciążliwe. Niektórzy ludzie uważają siebie za pokrzywdzonych przez los, ponieważ „nie dostali tego, co im się od życia należy”, więc jeśli „nic się nie zmieni” szantażują innych samobójstwem. Oczywiście życie trzeba traktować poważnie, nie ma to jednak nic wspólnego z doprowadzeniem się na skraj przepaści tylko dlatego, że mamy pretensje do świata i nieustannie uskarżamy się na problemy. Sami musimy wziąć odpowiedzialność za jakość naszego życia.
Gdzie jest początek mojej opowieści? Tutaj i teraz, w tej właśnie chwili. Poznajesz bohatera, poznajesz siebie, stajesz się mniej obcy sam dla siebie, zaczynasz rozumieć, że wszystko jest odzwierciedleniem, manifestacją, tańcem w gabinecie luster. Stajesz się obcy dla świata, który jest grą pozorów, ciągłą ucieczką od samego siebie. Nic nigdy nie musisz – to jest prawdziwą miarą sukcesu. Wyzwoleniem. Decydujesz sam. Sam piszesz za siebie. Za nic nie musisz się wstydzić, bo wszystko jest dobre i jasne nawet jak jest złe i ciemne. Jednak przede wszystkim nie ma w tobie Lęku – tej zakodowanej trucizny, która czyni na tej ziemi Piekło. Wszystko co tworzymy to wyobrażenia, ponieważ nic na tym świecie nie trwa wiecznie, wszystko jest zmianą, umową chwilowych warunków – nic nie istnieje samo w sobie. Nic nie jest ostateczne. To jest prawdziwa dobra nowina, za którą stoi odpowiedzialność za samego siebie, za swój własny stan. Nikt nam nie pomoże odkryć kim jesteśmy. My siedzimy pod tym drzewem, kiedy wschodzi Gwiazda.
Pięć skupisk. Dwanaście ogniw współzależnego powstawania. Siedemnaście. Trzy fundamentalne emocje. Dwie drogi. Wybór zależy do nas.
Gluten odegrał kluczową rolę w jednym z najbardziej inspirujących dokonań człowieka: wynalezieniu chleba, gdy około 6 tysięcy lat temu Egipcjanie odkryli korzyści z fermentowania ciasta pszennego, które puchło od produkowanego przez drożdże dwutlenku węgla (o czym mowa była w poprzednim rozdziale). Nastąpiło to właśnie za sprawą obecnego w cieście glutenu, który uwięził w nim gaz. Nieapetyczna papka miała się przekształcić w puszysty wypiek, który zmienił nawyki żywieniowe ludzkości. Ale też stał się nośnikiem znaczeń, skojarzeń, uczuć, religijnym symbolem i znakiem nostalgii. Sześć tysięcy lat później ludzkość uznała, że zawarty w chlebie gluten jest przyczyną nudności, biegunek, wzdęć, braku energii i przygnębienia.
(…) W ten sposób dieta bezglutenowa z dziedziny żywienia trafia do dziedziny idei: staje się czymś na kształt poglądu, sposobu identyfikowania się i wyznacznikiem podziałów społecznych. Wielu konsumentów kupuje nie bezglutenowy chleb, płatki czy piwo, lecz poczucie przynależności do unikającej glutenu, zdrowszej, lepszej części społeczeństwa. To jak kupowanie drogich butów do biegania, żeby w nich chodzić na imprezy. Wreszcie – dieta bezglutenowa staje się modą. Skonfundowani konsumenci, jak zwykle w podobnych przypadkach, kierują się trendami w mediach, wyborami liderów opinii (raczej celebrytów niż autorytetów naukowych) – tudzież tym, co przeczytali u znajomych na Facebooku.
Michał Kuźmiński. „Nauka w kuchni. Przełomowe historie sztuki kulinarnej”.
POTRAWA:
KROIMY DROBNO CEBULĘ I CZOSNEK SIEKAMY POKRZYWĘ
WOK OLEJ CEBULA I CZOSNEK DOPRAWIAMY CURRY I PIEPRZEM DODAJEMY SÓL I SOS SOJOWY DODAJEMY ŁYŻECZKĘ SOKU Z CYTRYNY DODAJEMY POKRZYWĘ WLEWAMY PULPĘ POMIDOROWĄ SZCZYPTA KURKUMY DODAJEMY GROSZEK
Zapraszam was serdecznie na warsztat online, który będzie w temacie wiosennej diety roślinnej w oparciu o wiedzę z zakresu Dietetyki Tradycyjnej Medycyny Chińskiej i metody Pięciu Przemian. Świadomość faktu, że dieta ma decydujący wpływ na nasze zdrowie i kondycję psychiczną zachęca nas do zdobywania wiedzy z zakresu żywienia, a tradycyjny chiński system dietetyczny jest wyjątkowo praktyczny i uniwersalny.
WYKŁAD: WIOSNA I SMAK KWAŚNY W KUCHNI NA PODSTAWIE DIETETYKI TRADYCYJNEJ MEDYCYNY CHIŃSKIEJ
KILKA PORAD JAK OCZYSZCZAĆ ORGANIZM POPRZEZ DIETĘ ESENCJONALNY WYKŁAD O ELEMENCIE DREWNA (WIOSNA – WĄTROBA I WORECZEK ŻÓŁCIOWY)
PRAKTYKA: GOTOWANIE WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN
DOBRA ZABAWA INSPIRUJĄCE TOWARZYSTWO
MENU
🍲GRUSZKA & PIETRUSZKA – BUKIET SAŁAT Z KARMELIZOWANĄ PIECZONĄ PIETRUSZKĄ Z CHILI + GRUSZKA + ORZECHY WŁOSKIE I WIOSENNY WINEGRET
🍲WIOSENNA ZUPA OGÓRKOWA Z ZIOŁAMI
Zapraszam na wiosenne gotowanie, gdzie skupimy się na lekkiej i oczyszczającej diecie, która jest odpowiednia dla naszego organizmu w tym właśnie czasie. Będziemy harmonizować smak i uczyć się praktycznej uważności używając do gotowania metody pięciu przemian podstawy systemu Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, która jest niezwykle skuteczna jako system profilaktyki zdrowia – integrując aspekty naszego ciała, energii i umysłu. Lekka i zdrowa kuchnia pełna zieleniny, kiełków i warzyw ma za zadanie pobudzić naszą energię, a smak kwaśny jest wzmacniający, oczyszczający i wpływa pozytywnie na nasz stan emocjonalny. Nauka gotowania według metody pięciu przemian jest wprowadzeniem do naszej kuchni harmonii i wiedzy, która okazuje się niezwykle praktyczna i wielowymiarowa – to powrót do szacunku wobec natury i jej cyklów, odkrywanie bogactwa smaków i współzależności wszystkich zjawisk. Dodatkowo kuchnia wegańska i wegetariańska jest ewolucyjnym krokiem w naszej relacji ze światem i żyjącymi istotami. Rozwijanie Troski i Współczucia – to droga ewolucji świadomości i tym zajmuję się na swoich warsztatach. Zapraszam wszystkich serdecznie do wymiaru kuchennej magii, spokoju umysłu i wspólnego bycia, ciekawych rozmów i inspiracji. Kuchnia to przygoda 😉
Warsztat poprowadzi: Marcin Piniak / Wegekuchnia.com
Zawodowo zajmuje się szeroko pojętym zdrowym i świadomym żywieniem, jako wegetariański i wegański kucharz gotuję na warsztatach rozwojowych, prowadzę warsztaty gotowania i wykłady z praktycznych elementów Tradycyjnej Dietetyki Medycyny Chińskiej, którą zgłębiam w wolnych chwilach. Z gotowaniem jestem związany od blisko piętnastu lat. Pracowałem w profesjonalnej gastronomii w kraju i za granicą w wegańskich i wegetariańskich restauracjach (Londyn – InSpiral, Planet Organic, Warszawa – Vege Miasto, Gruszki & Pietruszki, Wegemama, Wegeguru). Od ponad dwudziestu lat praktykuję nauki buddyjskie i medytację. Codzienna praktyka uważności i przytomności wnosi do naszego życia moc żywej obecności i świadomej przestrzeni oraz odpowiedzialności za własne myśli, słowa i działania. Staram się żyć w ten właśnie sposób i tym się dzielę na warsztatach.