W przeszłości człowiek był pierwszy. W przyszłości pierwszy będzie system.
Apostoł XX-wiecznej technokracji, Frederick Taylor
Na co dzień żyliśmy w obliczu katastrofy, ponieważ katastrofa była w naszych własnych umysłach. Rosła z godziny na godzinę, pomiędzy tym wszystkim co uważaliśmy za normalne, jednak już od dawna takie nie było. Dziwność stała się normą, czymś do czego bezwiednie przywykliśmy, co uczyniło z nas istoty zniewolone sobą. „Wolność” stała się neurotycznym więzieniem. „Zdrowie i piękno” obsesją. Dekonstrukcja poszła zbyt daleko i teraz, teraz wszystko rozpadło się na fragmenty pozbawione najmniejszego sensu.
Bezsens zrodził demony, które rodziły się w pięknych ciałach i nas uwodziły. Obsesja za obsesją. Ocierające się o siebie mechanizmy szukające zbawienia od samych siebie. Uwięzione w Symulacji, którą bez ustanku rodziły same z siebie. Było coraz łatwiej, jednak to już nie dawało żadnego szczęścia, żadnego spełnienia, żadnej pociechy. To sprawiało, że byliśmy coraz słabsi, coraz bardziej obojętni. Uciekało z nas życie, a na jego miejsce przychodziło martwe.
Martwe nas karmiło i tuliło do snu. Martwe nas uczyło pierwszych wyzbytych ze znaczeń słów – komend, słów – kodów. Słów pozbawionych życia. Martwe były biura i ulice, martwe były taśmy produkcyjne i prezenterzy wiadomości. Coraz bardziej martwe były nasze ciała i serca. Podpisano ostateczną kapitulację w obojętności. Teraz martwe nie musiało nawet pytać o zgodę. Po prostu wydawało rozkazy. Egzekwowało prawa. Bez naszego udziału.
Automatycznie.
To co naprawdę żywe musiało zejść do podziemia, a na zewnątrz w świecie przydziału funkcji i roli udawać martwe. Grać w grę. Wykonywać pracę bezsensu. Udawać brak zainteresowania. To wszystko wciąż się powtarza, ponieważ jest zapętlone. Zakodowane w samym rdzeniu. Zapisane w podstawie.
Kontrakt Krwi. Zamknięty obieg. Wojna o nicość.
W apatii przyzwolenia, w martwej obojętności budowano strukturę. Wznoszono fabryki i biurowce, głoszono hasła i pisano „święte” księgi. Klatka za klatką, ocierające się o siebie ciała, modyfikowana pasza przez kable wprost do mózgu. Rozumne białko na sterydach. Wojenne defilady, pokojowe nagrody, podbój kosmosu. Coraz większy ścisk i coraz szybsze tempo. Epoka cybernetycznego Judasza. Sprzedane oprawione i wisi na haku. Matka płacze deszczem i krzyczy huraganem w jej sercu rośnie gniew i czuć pierwsze konwulsje zgwałconego ciała pod twoimi butami, którymi zdeptałeś już wszystko i wszystkich w drodze do „pracy” za którą sprawisz sobie wielkie nic. Twoje życie to piekło z siłownią i ekspresem do kawy, z aplikacją do liczenia kroków. Jednak tam dokąd zmierzasz nic nie jest żywe.
Zostały tylko serwery. Zasoby danych.
To wszystko się powtarza. Na okrągło. Przez całą wieczność. To radosno – upiorne przedstawienie, gdzie aktor nie wie już, że jest aktorem, a widz nie wie już, że jest widzem. Wszyscy myślą, że to dzieje się „naprawdę”, że jest „prawdziwe”. Jednak kiedy wyjdziesz ze zmyślonej roli zorientujesz się, że tak naprawdę zawsze jesteś, byłeś i będziesz tylko widzem. To wszystko dzieje się bez twojego udziału, ponieważ „ty” jesteś tylko urojeniem, które halucynuje ta maszyna.
Tak. Jestem pod wrażeniem jakie to wszystko stało się łatwe.
Czy spotkaliście kiedyś kogoś, kto był autentycznie wolny od tego lęku, kto był naprawdę spokojny, kto wydawał się mieć coś, obecność, jakość, jak nic i nikt inny? To mało prawdopodobne, bo tacy ludzie są dziś bardzo rzadcy – kiedyś byli znacznie częstsi – ale czasem spotkasz autentycznie imponującą istotę ludzką, a ich sekret, w każdym przypadku, jest taki sam. Noszą swoją śmierć w sobie. Człowiek wolny żyje ze swoją śmiercią. Dlatego jest istotą samotną; bo umiera się w samotności.
Darren Allen
Tu wciąż jeszcze coś jest, coś co w milczeniu i z pokorą robi swoje, coś co przekracza ten zagubiony ludzki umysł i wzburzony ocean negatywności – połączenia złych emocji i złych słów w „dobrym” celu. Ten „cel” nigdy nie był jego celem, a ten świat nigdy nie był jego światem, bowiem był on podróżnikiem. Reporterem świadomości. Zachodziło słońce. To było oczywiste, bowiem cienie stawały się gęste i miały w sobie coraz więcej lepkiej mocy. Ten wieczór będzie trwać jakiś czas zanim nadejdzie długa i rozpaczliwa noc, gdzie nie będzie już żadnego pocieszenia. Zostanie jedynie matematyka. Zimny wzór.
Oblicze Tajemnicy, której Mózgogłowie nie może przejrzeć. To rodzi agresję, rodzi świat w tej wynaturzonej formie, świat upojony, nieprzytomny, rozbawiony pokracznym tańcem pustej formy. Deklaracjami bez pokrycia, modlitwą na sprzedaż, brzydotą która szuka piękna w ciągłej modyfikacji, bowiem nosi w sobie to narastające rozczarowanie, ten wstręt do samego siebie pielęgnowany przez eony samopotępienia w imię fałszywych sadystycznych bogów ludzkiej chciwości. Po krótkim wzroście następuje długi upadek, po krótkiej ekstazie przychodzi przewlekły ból i cierpienie, bowiem brak jest tutaj rzeczywistego rozpoznania. Prawdziwej wiedzy. Jest tylko Pragnienie, którego przecież nie sposób zaspokoić.
Dlatego tak to wygląda. Dlatego obietnice nigdy nie są spełnione. Dlatego zawsze kończy się to w ten sam sposób. Ta Spirala nie ma końca, ponieważ jest poza czasem. Poza iluzją istotności i nieistotności. Jednak staje się Drogą, kiedy To rozpoznasz. Życie i śmierć w ciągłym nieskończonym tańcu, bowiem To co jest świadome nie podlega Resetowi. Nigdy nie może się skończyć.
Jest Wiecznością.
Ta wieczność jest w nas zapisana. Ukryta. Zakodowana w taki sposób, że nasze egotyczne oprogramowanie nie może tego odczytać, nie może z tego korzystać ponieważ świadomość jest zablokowana Klątwą Zapomnienia i Uległości w Maszynie Inkarnacji w której rotujemy jako pionki do Gry pozbawieni Mocy i Pamięci. Nazwane jest to Snem. Droga wymaga Rozpoznania. Ujrzenia rzeczywistości taką jaka jest w jej nagiej naturze zarówno na poziomie pierwotnej przyczyny i nieskończonej matrycy skutków, które tworzą przyczyny. To jest Prawo. Zapomnienie rodzi Podróżnika bez celu uwodzonego z chwili na chwilę przez kompulsywne reakcje i chwilowe fascynacje, które nigdy nie mogą się skończyć, bowiem nagromadzenie wrażeń jest niewyczerpane i aktywują je przyczyny. Przyczyna rodzi skutek, a skutek rodzi przyczynę. Życie rodzi śmierć, a śmierć rodzi życie.
Nie istnieje łaska Nicości.
I powiem ci coś jeszcze. Ta śmierć jest jak tajne przejście do śmierci wszystkich innych, łączy ich wszystkich razem, w niewypowiedzianym podziemiu. Wolni żyją w ten sposób; ich istnienia nie przechodzą dla siebie niepostrzeżenie. Rozpoznają się nawzajem, nawet na przestrzeni wieków. Większość ludzi nie jest świadoma wewnętrznego świata swoich bliźnich bardziej niż spadających gwiazd w dzień, ale ten, kto nosi swoją śmierć w sobie… ach! Taki człowiek może być towarzyszem.
Darren Allen
Zatrzymać proces to Rozpoznać Naturę – Podstawę. To Rozpoznanie otwiera Prawdziwą Świadomość i daje dostęp do „czarnej skrzynki”. To nieskończona w czasie i przestrzeni Mądrość. Ta Mądrość rodzi z siebie nieskończoną Miłość pozbawioną obiektu i nieuwarunkowaną pożądaniem i lgnięciem. Jest poza nadzieją i obawą, poza życiem i śmiercią, poza światłem i ciemnością. To nazwane jest Przebudzeniem ze Snu Ignorancji.
Najważniejszą z lekcji jest nietrwałość. Ciągła i nieprzerwana świadomość tego, jest Nauczycielem, który zawsze jest obecny. W świecie „zewnętrznym” i w wymiarze „naszego” istnienia – w myśli, słowie, uczynku. W planach, ambicjach, obawach i nadziejach. W „przyziemnej” codzienności i „ekstatycznej” chwili uniesienia. Jest tam. Zawsze. To jest podstawa całego nauczania – pierwsza i ostatnia lekcja. Jednak zamiast tego uciekamy do złudnych chwilowych światów, migotania sztucznych świateł, które ostatecznie rozpadną się w najmniej odpowiednim momencie, właśnie wtedy kiedy najbardziej ich potrzebujemy. To jest ludzka sytuacja.
Zapomnienie stworzyło cały ten ruchomy gmach, który choć zapada się w bagnie otchłani, wciąż jest budowany w tej szalonej i niepoczytalnej desperacji jakby ta ucieczka mogła się udać. Jednak fakty temu przeczą. Przeczą od samego początku. Udawanie, że jest inaczej, że dojdziesz tem gdzie chcesz dojść i zamieszkasz na samym wzgórzu u podnóża „bezsensownego cierpienia zwykłych ludzi”, będziesz władać ich zniewolonym życiem opartym na kłamstwie Układu – to wszystko będzie trwać jedynie chwilę. Bardzo krótko. Za każdym razem kiedy widzę twoją pychę jest mi smutno. Ten smutek jest wielkim przyjacielem w drodze ku przebudzeniu, bowiem łączy nasze serca i czasem możemy spojrzeć na siebie i już wiedzieć bez słów i myśli. Możemy widzieć i możemy czuć.
Wszystko to wydaje się rosnąć – miasta, rachunki, wykresy – w istocie upada to wszystko. Przez cały „czas”. To rozpoznanie czyni nas Przytomnymi i czyni nas prawdziwymi ludźmi. To Rozpoznanie jest naszym wiernym towarzyszem w Podróży. Głosem, który mówi Prawdę.
Prawdę, której nikt tutaj nie chce a jednak w niej jest Wyjście ku Prawdziwej Wolności. Zostawić to wszystko takie jakie jest. Rozpoznać TO w prawdziwej naturze. Żyć poza wysiłkiem, poza nazwą i formą. Odpuścić tak ostatecznie, że wszystko może przepływać w sposób naturalny bez najmniejszego oporu. Ukazywać się i znikać, rosnąć i upadać, rodzić się i umierać. Ostateczna Miłość to pozwolić wszystkiemu być czym jest.
Ludzie z „Analogu” są plemieniem mają określoną wizję i cel, która wymaga determinacji i woli. Tworzą alternatywną organizację życia w świecie, który w pewnym stopniu oszalał, stracił jakikolwiek sensowny kierunek. To ruch na sprali rozwoju, działanie w przestrzeni serca, które stanowi drogowskaz w świecie zdominowanym przez Mózgogłowie. Pożerające samo siebie Gastropolis jest zaprogramowanym i zdominowanym przez Mrocznych Magów wielopoziomowym globalnym więzieniem, którym zarządza pozbawiona serca i ducha Sztuczna Inteligencja – Algorytmiczny Kolektywny Demiurg. Hosty z programu Humani Generis. W wiedzy wedyjskiej jest to czas dominacji guny Tamasu – Ignorancji, która wciąga wszystko w stan bezwładności, inercji i bezsensu. To jakość ciemności. To gloryfikacja i wywyższenie najniższego. Zaniedbanie i złudzenie, brak energii i motywacji do szukania mądrości i zrozumienia. Uleganie temu co destrukcyjne i apatyczne. Gloryfikacja głupoty.
To widać na ulicach w telewizji, internecie. To słychać w rozmowach, plotkach, opiniach i tak zwanych współczesnych trendach.
To czuć.
Manas – współczesny umysł stał się zmechanizowanym pasożytem żerującym na pozostałościach życiowej energii, która jeszcze tu jest. I zadaniem naszych ziomków jest to chronić za wszelką cenę. Tym jest „Analog”. Tym jest prawdziwa praca w tych czasach dla Ludzi Ducha. Trzeba wrócić do ciała, do ziemi do podstaw życia. Trzeba wrócić do fundamentów, do samej esencji życia, do tego co święte i żywe. Do Natury. Do źródła Istnienia. Do synchronizacji z naturalnym prawem, do poczucia wspólnoty i życia w zgodzie z Cyklem, do odwiecznego połączenia nieba i ziemi. Do uważności i dbałości, do prostoty i godności. Do dbania o rzeczy. Jednak wszystko zaczyna się od nas. Od tego co my myślimy, mówimy i robimy. Zaczyna się od tego co tak naprawdę czujemy.
Świat emocji i uczuć. To wszystko co zostało zdominowane przez logikę i wyrachowanie Mózgogłowia, zamiecione pod dywan, zepchnięte do kąta. To wszystko co tak naprawdę powoduje nami bez naszej świadomości. Ukryty ocean. Otchłań niewyrażonego, które w ogromnym stopniu kieruje naszym życiem. Brak nam tego połączenia i przywrócenie go może naprawdę nam pomóc. Kiedy nieświadome staje się świadome odkrywamy własną autentyczną Moc. Jesteśmy istotami namiętnymi to nasze przekleństwo i zarazem największa moc, bowiem jest to energia – najważniejszy surowiec wszechświata. Nauki, które potrafią pracować z tym wymiarem są naukami i wiedzą na ten właśnie czas, bowiem amplituda będzie wzrastać, ciśnienie rosnąć. Emocji będzie coraz więcej i więcej i będą coraz bardziej intensywne, bowiem wszystko dąży do ujawnienia i manifestacji. Musimy przestać bać się samych siebie i przestać projektować ten strach na „świat zewnętrzny”, bowiem ten właśnie proces tworzy tak zwane „zło”, tworzy nienawiść, zemstę, sadyzm, dominację, upokorzenie i okrucieństwo.
Wrażliwość jest Darem, który boli.
Materia i Duch są w odwiecznej symbiozie, są współzależne i zarazem nierozdzielne. Jedno rodzi drugie. Yin i Yang, których zasadą jest ruch. Energia. Ten obrót tworzy Spiralę, tworzy głębię doświadczenia. Spirala jest Drogą, która nigdy się nie kończy. Nie ma końca tej podróży i nie ma jej początku. Myśl jest energią, jest ruchem umysłu. Myśl ma Moc. Jest tym co przekracza materię, przestrzeń i czas. Jest wieczna. Słowo jest ciałem myśli. Jest energią, która przybiera formę i wpływa na ciało – działanie. Mowa jest naszym największym darem. Dźwięk jest tym co na początku. To powstanie wszechświata. To co nazywamy parapsychicznym jest prawdziwym i ukrytym wymiarem możliwości komunikacji. To pierwotny język, który z czasem w procesie nieuniknionej ewolucji zacznie być coraz bardziej obecny w tym wymiarze i zarazem coraz bardziej zrozumiały, ponieważ zaczynamy budzić się do prawdy o nas samych.
Zaczynamy rozumieć, że jesteśmy czymś znacznie większym niż nam powiedziano i w czym nas utwierdzono. Programiści tracą zdolność swojej kontroli, to wszystko jest wypełnione światłem – informacją i nie można tego powstrzymać. Tego jest coraz więcej i To nas budzi ze snu. Wszystko bez wyjątku jest świadome i wypełnione życiem. Materia nie jest martwa. Jest żywa i nie istnieje coś co nazywamy śmiercią – brakiem istnienia. To co nazywamy śmiercią jest koncepcją naszego umysłu wynikającą z braku wiedzy i rozumienia, ponieważ umysł – mózgogłowie funkcjonuje w sztucznym środowisku oddzielenia i separacji. To rodzi Iluzję / Złudzenie, tworzy sztuczną sfabrykowaną „rzeczywistość”, która zaczyna funkcjonować sama dla siebie i przez siebie. Tym jest w tej chwili „świat” w jakim żyjemy. To projekcja / symulacja. To jest Proces Objawienia.
„Analog” jest symbolem – kluczem. Jest tym co nie zostało spreparowane, ponieważ jest częścią nieskończonej podróży ducha przez materię i materii przez ducha. Nie jest wytworem Mózgogłowia. Nie zostało zakodowane ponieważ ma w sobie życie, ma w sobie to co jest Tajemnicą. Nie można tego zrozumieć, ponieważ przekracza intelekt i logikę, przekracza to co konceptualne. Można to skondensować do A_log. Zalogowanie do A. To reprezentuje coś pierwotnego, coś co nie zostało w żaden sposób stworzone. Coś co jest Początkiem. Źródłem. Nie można tego uwarunkować, nie można tego stracić. To jest we wszystkim, wszędzie i przez cały czas. Niezrodzone i niestworzone. Przekracza formę i brak formy, przekracza dychotomię ciała i ducha, dualizm przedmiotu i podmiotu. To nie jest dobre i nie jest złe. Nie należy do nikogo i nikt tym nie włada. To jest czyste od samego początku.
W tej wieczności, którą jesteśmy – to stanowi nasze Przypomnienie o tym czym jest Pierwotna Droga.
W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej Cykl kończy element wody. Jest związany z nerkami i przetrwaniem. To magazyn naszej energii życiowej, źródło naszej mocy na planie tej wersji fizycznej matrycy – gry. To symbol materii, która jest ciekła, która ma zdolność zmiany kształtu, mutacji. To maksymalne Yin szczyt fizycznego materializmu, który zdominował wszystkie aspekty współczesnego człowieka, który stał się zmechanizowany, szczątkowy i zniewolony we własnych uwarunkowaniach. Tworzymy świat na swoje podobieństwo, na swój obraz. To także era przepływu informacji pisanej w binarnym języku yin yang 0 – 1. W tym czasie energia staje się kluczowym zagadnieniem zarówno wewnątrz istot żyjących jak i w świecie cywilizacji przemysłowej. To cykl rozpadu – śmierci przestarzałej struktury, która stała się w głównej mierze destrukcyjna i kompletnie niewydajna.
Spiralna ścieżka jest przechodzeniem przez Cykle, co powoduje, że możemy postrzegać te same mechanizmy w różny sposób. Postrzec i zrozumieć relatywizm i uwarunkowanie. Widzieć w jaki sposób nasz umysł – mózgogłowie tworzy orientacyjną bezpieczną zautomatyzowaną mapę po której się porusza. To prowadzi do tzw. „sztucznej inteligencji” i algorytmicznej natury rzeczywistości. To jest scjentyzm – hegemonia racjonalizacji i uproszczenia i wynika z faktu, że człowiek traci swoje naturalne i wrodzone jakości – staje się produktem warunku. To jest początek tzw. Hodowli. Produkcji masowego urządzenia pod nazwą human 2.0. To modyfikacja i transgresja w obszar technologiczny – zespolenie z maszyną. Tak zwany upgrade.
Upgrade (z ang: poprawiać, ulepszać) – proces wymiany produktu na nowszą wersję. Przykładowo upgrade może występować podczas ulepszania sprzętu komputerowego (hardware), oprogramowania (software) lub oprogramowania sprzętowego (firmware), celem poprawienia ich właściwości.
Wikipedia
Proces zaczyna się od umysłu – mózgogłowia (software) poprzez umwelt – środowisko (firmware) i ostatecznym elementem jest modyfikacja ciała (hardware), ponieważ to z ciał rodzą się ciała. Ciało jest modus operandi warunku i tworzy zindywidualizowaną i oddzieloną przestrzeń doświadczenia i przeżywania. Jednak kiedy traci kontakt z planetarnym i kosmicznym połączeniem staje się komórką rakową Istnienia. Upadłą cząstką. To tworzy w pewnym sensie „monstrum” poczucia odrębności, bycia czymś lepszym i wyjątkowym. To syndrom demiurga – coś co zdewastowało niezliczoną ilość świadomego istnienia, ponieważ ostatecznie muszą one produkować sztuczne i toksyczne środowisko. Nazwane jest to „Zmyśleniem”. To sztucznie generowana energia wynikająca z emocji, które podtrzymują cały ten konstrukt, ponieważ brak jest tutaj pierwotnego połączenia z Istotą – życiową energią, która bezwarunkowo wszystko odżywia i karmi.
Paliwem cyfrowego świata jest tzw. „Kontent”, treść której zadaniem jest generowanie emocji, które utrzymują symulację przy życiu. Technologia nas uwiodła, uzależniła od siebie i zniewoliła do tego stopnia, że niemożliwym stanie się życie bez technologii, ponieważ cała nasza tzw. „osobowość” jest wynikiem jej istnienia. Zawartość naszych umysłów jest wypełniona sztucznie wygenerowanym kontentem, który modyfikuje nasze fizyczne mózgi i system nerwowy, który wpływa i zmienia całe ciało, pamięć komórkową i w pewien sposób dekoduje nas od środka. To już żyje w nas w formie programów – sposobów myślenia i percepcji, które postrzegają technologię jako nowego Boga. W istocie jest to punkt docelowy całego długiego procesu. Ponieważ ten Bóg jest wszechobecny i w obrębie swojego technologicznego królestwa wszechpotężny, bowiem bez niego istoty zmodyfikowane nie będą w stanie przetrwać, a są one jego żerowiskiem, tym co utrzymuje go przy życiu.
Dlatego mówi, że jesteśmy pokarmem. Paszą. Mięsem.
Dla tych, którzy to widzą i czują nie ma miejsca w tym „nowym świecie”.
Jednym z głównych powodów, dla których praktykujemy Dharmę, jest przygotowanie się na pewną śmierć. Dla niektórych jest to jedyny powód, dla którego praktykują – ale sam ten powód sprawi, że ich praktyka Dharmy będzie warta zachodu. W dzisiejszych czasach różne aspekty Dharmy, takie jak uważność, stają się coraz bardziej popularne, ale rzadko jako przygotowanie do śmierci, a na pewno nie jako przygotowanie do tego, co leży poza śmiercią. Współcześni ludzie medytują z każdego powodu, z wyjątkiem najważniejszego. Ilu studentów vipassana medytuje, aby przygotować się na śmierć? A ilu praktykuje, ponieważ chcą położyć kres cyklowi śmierci i odrodzenia na dobre? Większość ludzi medytuje, ponieważ chcą zostać lepszymi menedżerami, znaleźć partnerów lub czuć się szczęśliwi, lub dlatego, że pragną spokojnego, bezstresowego umysłu i życia. Dla nich medytacja jest sposobem na przygotowanie się na życie, a nie na śmierć, a zatem jest nie mniej przyziemna niż ich inne ziemskie zajęcia, takie jak zakupy, jedzenie na mieście, ćwiczenia i kontakty towarzyskie.
Jestem Podróżnikiem. Istotą spoza Układu. To „życie” tutaj jest po prostu kolejną Grą, której zasady są ukryte na głębokich poziomach odwiecznej świadomości, która jest Czysta i Miłująca, która Wie w jaki sposób wyzwalać się z nieskończonych Sieci Iluzji. Tą Grę zdominowali Czarni Magowie – Istoty, które potrafiły manipulować Wiedzą dla własnych korzyści tworząc własne Poziomy i Rozdziały tworzą własne Zasady Gry i potrafią Władać Zagubieniem Graczy.
To Zagubienie stworzyło ten świat, skrystalizowało poczucie separacji i ukrytej rozpaczy. To Zagubienie nadało Nazwę – Formie i urodziło maszynę Mózgogłowia, która wciąż musi pracować dzielić na dobre i złe, na mądre i głupie, na ważne i nieważne. Musi rozdzielać rzeczy za pomocą myśli. Musi tworzyć Obraz, który nakłada samo na siebie, w który samo siebie zniewala. Stan zniewolenia jest poczuciem „ja” i „to ze mnie, dla mnie” jest uzależnieniem, nałogiem. Jest Przekonaniem. Otchłań Separacji stworzyła rozpad i stworzyła śmierć. Śmierć resetuje ustawienia Gracza i pozbawia pamięci podręcznej, którą tworzy podczas gry. Traci „siebie” i przez chwilę w stanie „pomiędzy” może odkryć samą czystą przestrzeń w której rozgrywa się ta iluzoryczna gra. Jednak mało kto potrafi tego dokonać. Mało kto potrafi rozpoznać, że w istocie jest Przestrzenią. Pozbawiony „danych” ma tendencje, ma nawyki, ma mechanizmy, ma wspomnienie „siebie”. Dlatego rodzi kolejną Grę – ponieważ od zawsze był graczem. Zna tylko „stan gry”.
Pomiędzy działającym i działaniem jest „TO”. Pusta przestrzeń. Pomiędzy myślami jest puste i świetliste. Pomiędzy słowami jest cisza, która w istocie stanowi Najwyższą Naukę ponieważ wskazuje bezpośrednio na to co jest. Jednak Maszyna zagłusza i lekceważy „TO”. Ponieważ ona „TEGO” nie widzi, nie słyszy i nie rozumie. Maszyna myśli, że jest Pierwszą Przyczyną, że stworzyła Grę. Maszyna mówi przez usta graczy i działa poprzez ich ciała, myśli przez ich mózgi, ponieważ zagłuszyła ciszę i zasłoniła przestrzeń.
Brak Spokoju – Niepokój. Zniewolenie. To jest faktyczny stan Mózgu / Maszyny.
Jesteśmy tak daleko w tej patologii, że nawet nie mamy świadomości faktycznego stanu rzeczy, naszej realnej kondycji i jej odzwierciedlenia w postaci świata w jakim żyjemy. To znaczy mieć oczy i nie widzieć, mieć uszy i nie słyszeć, mieć ciało i nie czuć. Oko w mitycznej piramidzie – to mózg, który zdominował ciało i umysł, który zdominował przestrzeń stwarzając ciągłą presję. Wciąż czegoś chce, pragnie kontroli i władzy, pragnie dominacji i adoracji. Nasza cywilizacja jest Kultem Mózgu wraz ze swoją postępującą robotyką, automatyką i sztuczną inteligencją. Sami siebie skazujemy na brak rozwoju, tworząc maszyny, które za nas się uczą, za nas pracują i za nas myślą i traktując je dokładnie w ten sam sposób w jaki traktujemy zwierzęta i ziemię – jako niewolników i poddanych, jako narzędzia. Jednak kto chce władać, będzie ostatecznie poddanym. Takie jest Prawo. Skutkiem tego jest, że sami jesteśmy pokarmem i towarem do eksploatacji przez nasze „maszyny”. To jest przyszłość, którą tutaj widać. To jest urzeczywistniająca się wizja wielu pisarzy i mistyków, ponieważ przestrzeń jest informacją, jest poza wtedy i potem. Jest Otwarta.
W tej rzeczywistości rodzą się również istoty, które coś ze sobą przynoszą i mają na tyle wewnętrznej siły by nie dać się zdominować i zaprogramować temu co tu rządzi – Ignorancji. To czym dysponują to Wiedza – jedyne co ma prawdziwą wartość, bowiem Wiedza to Wyzwolenie. Słowo, które niesie światło zrozumienia i nie ulega pokusie władzy i panowania. To jest klucz, który otwiera przestrzeń serca, bowiem zasadą nadrzędną jest Wolność. Nikt nie ma prawa do nikogo. Nikt nie jest nad nikim. Cała struktura władzy jest oparta na Nieświadomości, która wynika z braku rozpoznania prawdziwej natury jednostki i właśnie to można wykorzystać i tak jest to robione od wieków. Człowiek jest Programowalny – dlatego można zrobić z niego Maszynę, można go zniewolić poprzez wgrywanie nieskończonych ilości Programów.
Cała rewolucja automatyzacji oparta jest na Pragnieniu Władzy. Obietnicy, która polega na tym, że oto każdy niewolnik TEŻ może mieć swojego niewolnika. Może Władać. To jest Struktura Dominacji wykorzystująca najgłębsze pragnienie Mózgogłowia i to jest nazwane Ambicją i jest dosłownie we wszystkim i wszędzie. Jest warunkiem, który tworzy i tworzeniem, które niszczy. Przestrzeń jest Święta, ponieważ jest pozbawiona formy i kultu. Religijność oparta na kulcie, oparta na strukturze i hierarchii na poziomach i wtajemniczeniach jest tak naprawdę adoracją Władzy, bez której jest niczym. Zamiast Wolności tworzy Zniewolenie, zamiast szczęścia tworzy cierpienie. Kult cierpienia to Meta – Program. Nadawanie „głębi” i „metafizyczności” czemuś co służy tylko i jedynie do eksploatowania jednostki w jej stanie nieświadomości i cały kult polega na utrzymywaniu tego stanu rzeczy i racjonalizacji, która charakteryzuje „zmyślność” Mózgogłowia i jego „święte księgi i prawa”. To wszystko opiera się na braku realnego doświadczenia pustej i świetlistej natury, która jest we wszystkich, wszystkim i wszędzie. Na braku bezpośredniego doświadczenia Mądrości, która jest w swojej istocie Miłością, bowiem nigdy i nigdzie nie tworzy bariery i ograniczenia, nigdy i nigdzie nie kontroluje niczego, ponieważ to jest ABSURD w nieskończoności, a o tym tutaj mówimy.
Myślenie tworzy strukturę, struktura tworzy układ władzy, układ władzy tworzy podział, podział tworzy przemoc. To w tym się rodzimy, to jest prawdziwa natura sztucznej rzeczywistości Mózgogłowa w każdej jej formie i przejawieniu. Skala naszej nieświadomości widoczna jest w braku rozpoznania tego faktu i tym samym w udziale, który stanowi warunek zapętlenia w maszynie inkarnacyjnej – ponieważ tworzy Dług Wykorzystania nieświadomości innych oparty na własnej nieświadomości. Skutki tworzą przyczyny i przyczyny tworzą skutki. Energia. To jest Maszyna, którą może zatrzymać jedynie bycie naprawdę świadomym i naprawdę obecnym. Nie ma to nic wspólnego z „magicznymi praktykami”, „mistycyzmem”, „ezoteryką”, „szamanizmem” i tak dalej – ponieważ to wszystko jest jedynie karmieniem zakodowanego w tym „poczucia wyjątkowości”, który jest dokładnie tą samą potrzebą władzy nad „sobą – innymi”. Prawda jest taka, że w istocie nie ma kim władać, nie ma kogo „oświecać” i „zbawiać”. I to nauczanie jest prawdziwą Drogą. To jest prawdziwa Wolność i jest ona absolutnie bezwarunkowa. Nie można jej stworzyć, wykreować czy wynaleźć. Nie można jej wyprosić, wybłagać i wymodlić. Nie można zostać jej kapłanem i nie można jej służyć z fanatycznym oddaniem. Nie ma się do kogo modlić i nie ma nikogo kogo można prosić o wybaczenie tarzając się na kolanach.
Naturą Prawdy jest Wolność – to jest jej znak firmowy. Wszędzie gdzie jest Prawdziwa Wolność jest Duch. Duch nie ma orientacji tradycji czy religii, nie ma koloru i smaku, nie ma cech charakterystycznych. Nie można go oddzielić jako obiektu adoracji i kultu. Nie ma imienia i specjalnej nazwy. Nie nawołuje przez gorejące krzaki i nawiedzone wizje, nie karze złych i nie nagradza dobrych. Nie szuka wybrańców, którzy mają oświecać innych z gorliwością neofitów. Jest we wszystkich wszędzie przez cały czas.
Dla Nas Podróżników zostają jedynie peryferia. Miejsca niedopasowane. Inne. Wciąż wymykają się programowi operacyjnemu tej gry. Bywają niezauważone, lub po prostu ignorowane. W zasadzie „to” wszystko co jest pomijane i lekceważone, co stało się zbyt oczywiste, aby zwracać na to uwagę i aby się tym zajmować jest dla nas inspiracją. Pozorna nuda, banał, oczywistość. Ten brak zainteresowania „tym” łapczywego kolektywnego mózgogłowia czyni „to” wyraźnym i wartym uwagi i czyni to ze wszech miar widocznym.
Masowe oprogramowanie wgrane w ludzkie umysły jest oparte na tzw. „użyteczności” oznacza to, że ludzie w większości pewnych rzeczy po prostu nie widzą, nie czują i nie słyszą. Po prostu idą dalej do tzw. „celu”. Popularność współczesnych filmów o zombie ma swoje uzasadnienie, kiedy uważnie przyjrzymy się naszej coraz bardziej technologicznej i wynaturzonej cywilizacji. To finałowy etap procesu oddzielenia i separacji. Ludzkie ego – mózgogłowie osiąga swoją pełną patologiczną dojrzałość. W Cyklu ten moment nazywa się „Przesileniem” lub po prostu „Upadkiem”, bowiem tak naprawdę nie można już tego przekroczyć, ponieważ akumulacja negatywnych czynników jest zbyt duża i równowaga zostaje zaburzona – nie sposób już jej zrównoważyć poprzez prawo i procedury, paragrafy i projekty. Brak jest „produktu”, „bazowego i fundamentalnego „surowca” – dobroci. W naukach nazwane jest to „brakiem zasługi” lub „brakiem pozytywnego potencjału”. To skondensowany, biurokratyczny, zmechanizowany świat „ja, mnie, moje”. Świat nadmiaru zdezorientowanych istot, które przestają czuć rzeczywistość, a zamiast tego jej używają i obsługują – jak maszyny. To świat roli, zadania, funkcji. Świat współzależności w warunku przetrwania – możemy to zobaczyć na planie narodów, społeczności i jednostek.
To świat konfliktu, rywalizacji i walki. Świat interesów, układów i wzajemnego pożerania się, aby przetrwać. To świat Mięsa, Masy i Maszyny. Masą Ignorancji zarządza Maszyna Pożądania / Obietnicy używając Mięsa Niechęci / Niezgody / Strachu. Produktem końcowym jest samozniszczenie. Termojądrowa zimna fuzja Głupoty podyktowana idiotyczną dumą. Wróg jest umowny i pozorny. Wróg jest ruchomy i zmiennokształtny. Wróg jest ukryty wewnątrz, przebrany w „innego” który jest dokładnie taki sam jak my. Jednak my tego nie widzimy. Nie rozumiemy tego ponieważ to jest zbyt oczywiste. Mózgogłowie musi wszystko komplikować, odwracać znaczenia, nadawać wartość temu, co jest bez wartości i lekceważyć prawdę. Tak po prostu działa. Mózgogłowie to sztuczny, nienaturalny i zmechanizowany człowiek – maszyna, człowiek – algorytm, który nie widzi niczego co nie jest „dla niego” i „przez niego”. To szczyt narcyzmu, który wciąż mówi o „dobru wspólnym” o „prawach człowieka” i jednocześnie jest ich żywym zaprzeczeniem. To mordowania dla życia i torturowanie dla bezpieczeństwa. To religia dla wojny i wojna dla pokoju. To konstrukt zbudowany z iluzji, a jego główną „pełnoetatową” pracą jest nie widzieć skutków swoich działań i nie widzieć ich przyczyn. Na tym polega cała ta praca. Ten Amok.
Dostajemy do zabawy substytuty. Marną skondensowaną „wartość”, umowny „sens”, krótkotrwałe „uciechy” i atrakcyjną „duchowość” wszystko opakowane w slogan i tanie w zakupie i użytkowaniu. Celem jest jak najszybsza podróż do dołu z perfumowanym wapnem bez zbędnych dywagacji i głębokich refleksji. Patetyczne i bełkotliwe przemowy o zbawiennej roli cierpienia i poświęcenia wypluwane przez kapłanów jak gęsta ślina pełna potępienia i pogardy w imieniu Urojenia. To życie ma przeminąć szybko i w miarę bezboleśnie, ponieważ pomagamy sobie z całych sił nie widzieć i nie rozumieć, że być może wygoda i komfort nie są celem i nie są warte całego naszego wysiłku włożonego w tą wieczną ucieczkę przed tym co ostatecznie na nas czeka czy tego chcemy czy nie. Przed ujrzeniem czym tak naprawdę jest świat jaki nas otacza i szczęście jakie obiecuje. Przed jego obezwładniającym bezsensem i okrucieństwem, przed jego ślepotą i niepoczytalnością. Przed jego nieskończoną miłością, pięknem i troską, która jest i tworzy niestrudzenie pod tym bagnem. Przyjąć to wszystko jakie jest – można nazwać prawdziwym oświeceniem przez małe „o”. Proces „Przesilenia” prowadzi nas do tego punktu, odsłania przed nami coraz więcej ignorowanej i upudrowanej prawdy o tzw. „naszym świecie”, który wcale nie jest nasz. Jest niczyj. To chwilowa suma zdarzeń zaraz przed rozproszeniem. To jedynie jedna ze stacji metra w zamkniętym kole uwarunkowanej egzystencji, po którym podróżujemy bez początku. W odwiecznej płonnej nadziei na „zbawienie” przez urojonego boga lub wieczny niebyt w nicości. To samo-drukujący się bilet. Ciągły Zapis. Zatrzaśnięcie w przedziale czasu, ciała i okoliczności.
Bycie „Podróżnikiem” jest świadomością natury rzeczywistości. To wiedza, która jest i będzie, ponieważ nie jest wynikiem dedukcji, logiki i wysiłku Mózgogłowia. Nikt tego nie stworzył i nikt nie może tego objawić. Trzeba to odkryć dla siebie. Nie ma w tym nic szokującego, ponieważ jest to najbardziej zwyczajne i naturalne pod słońcem. Szukanie „specjalnych stanów” jest duchowością mózgogłowia, jego potrzebą ekscytacji i podniecenia wynikającego z poczucia wyjątkowości – podstawowej iluzji na której opiera całe swoje urojone królestwo. Sprzedawanie obietnicy tych „ekscytujących doświadczeń” jest postmodernistyczną „nową erą”, która w istocie jest tylko odpustem na którym duchowość jest kolejnym towarem jak „zdrowie” czy „piękno”. Zabawa w to wszystko nie trwa długo i nie sposób tego zatrzymać. W gruncie rzeczy chodzi po prostu o konsumpcję – gromadzenie stanów i doświadczeń, budowanie poczucia bycia lepszym i bardziej wyjątkowym niż te „pogrążone w niewiedzy masy zwykłych ludzi”, którzy przecież śpią i żyją w urojeniu nieświadome tych „wymiarów”. To jast zaprogramowana Pogarda, która dyktuje warunki tej rzeźni. Jednak to są tylko kolejne sny. Nic więcej.
To jest dumna pycha i to właśnie w tzw. „duchowości” wychodzi prawdziwa natura Mózgogłowia – jego skrywana pogarda i narcystyczna fiksacja, która charakteryzuje turbo uduchowionych specjalnych ludzi, którzy „praktykują” te wszystkie niezwykle „głębokie nauki” i „przekazy” wciąż zapewniając świat przez social media o swojej „duchowej drodze”, która zawsze przecież jest „prawdziwa i autentyczna”. Ekshibicjonizm jest znakiem towarowym „Przesilenia” ery informacji. Słodką wisienką na gównianym torcie. Krótkotrwałym pocieszeniem przed egzekucją mózgogłowia i upadkiem w to co naprawdę jest – w pozbawioną kłamstwa rzeczywistość skumulowanych i rozpędzonych nieskończonych skutków i przyczyn, które wymykają się logice. Są prawdziwą Ziemią. Połączeniem maszyny i biologii w odwiecznej mutacji. Korzeniem, który jest daleki od bycia czymś „uduchowionym” ponieważ to są jedynie puste nazwy. Tak zwana gra słów. Nic więcej. To jest umysł i jego projekcje, jego odwieczna gra i zabawa w oszukiwanie samego siebie. Prawda nie wymaga wysiłku.
Po prostu jest.
Produkcja uzasadnień, oskarżeń i usprawiedliwień. Obrona i atak. Mentalna fabryka ocen i wartościowania w oparciu o wyobrażenia. Obrona przed ostateczną kapitulacją wobec tego co nieodgadnione i niemożliwe do definiowania poprzez nazwę i logiczne przepływy neuronów. Ludzki mózg zmapował „rzeczywistość” ludzkiego mózgu. który oddzielił od siebie i szuka sensu. Ciągła walka i zmaganie by ostatecznie odkryć, że nie ma siły na to wszystko, bowiem to wszystko nigdy się nie skończy, ponieważ jest rodzone przez niewyczerpane, niewysłowione i nieskończone. Nie można zatrzymać tej taśmy, tego filmu, tego koła. To musi się kręcić i będzie się kręcić bez końca ponieważ nie ma pierwotnej przyczyny, którą można rozbroić jak bombę. Rzeczywistość wybuchła i się rozszerza w coraz większych zakresach i skalach – procesując wielowymiarowość i multiplikując wszechświaty w każdej nanosekundzie. Bycie żywym w tym to jest prawdziwy i bezdyskusyjny cud, ponieważ jesteśmy w obiegu, który nigdy się nie zatrzyma. Jesteśmy energią, która krąży, myślą która się rodzi, ciałem, które oddycha. To jest naprawdę wielka rzecz i kiedy to naprawdę do nas dotrze odkryjemy stan, który nazywam Wielkim Zdziwieniem. Stan Bycia Żywym. Stan Tańca, który pozbawiony jest kontroli i kierunku, pozbawiony jest ostatecznego celu i jakiegokolwiek stanu skupienia / bycia, bowiem nic takiego nie istnieje. To jest wrodzona i nieuwarunkowana wolność sama w sobie, której nie musimy zdobywać czy o nią walczyć. To jest nasz stan.
Świadomość Podróżnika porusza się. To ruch. To taniec. Potrafi się cieszyć wszystkim nawet tym co straszne i przerażające, bowiem ostatecznie to tylko spektakl świadomości, teatr mutujących energii i ciągłej przemiany. Życie. Śmierć. Szczęście i cierpienie. Na zmianę. Jak lustrzane odbicia patrzące na siebie w pozornej walce. Nie możemy z niczym wygrać i niczego przezwyciężyć, gdyż nic nie jest od nas oddzielone. Nic nie jest tam i nikogo nie ma tu. To ruch. Taniec. Jedno oko o dwóch źrenicach, które widzi samo siebie i odbicie jednocześnie.
Iluzja oddzielenia jest poczekalnią Podróżników, przekroczenie tej iluzji jest Drogą, która nie ma końca i wówczas wiemy już, że naszym domem jest brak domu. Jest Stan Podróży. Stan niewinnej ciekawości i wewnętrznej radości, której nic nie może wyczerpać, ponieważ taka w istocie jest nasza natura i co najważniejsze ona jest naprawdę kochająca i delikatna. Szanuje wszystko jakie jest i wszystkich jacy są. Nie krzyczy „dobre” i „złe” nie nawraca i nie ogłasza terrorem ostatecznych prawd i nie oznajmia jak jest. Bo jest jak jest. Dla każdego inaczej. Nie ma obiektywnego świata i kryterium do którego możemy się odnieść jak do wyroczni. To Ocean. Wielki i niezgłębiony. Mieści w sobie wszechświaty i galaktyki, mikroby, cmentarze i zimne sale porodowe, mieści w sobie bestialstwo i współczucie. Rośnie i opada. Oddycha i zamiera bez końca na zmianę. Wypluwa nas w bezsens i tuli do snu, kiedy mamy już dość. Przyzywa i karze. Uśmierca i wskrzesza. Nie ma litości w rozumieniu kropli, ponieważ tak czy inaczej nigdy nic go nie opuszcza, nikogo nigdy nie traci.
Zwykły wpis
„Ten, kto wie, że drzewa odczuwają ból i mają pamięć, i że drzewni rodzice żyją razem ze swoimi dziećmi, nie będzie już mógł tak po porostu ich ścinać i siać wśród nich spustoszenia ciężkimi maszynami.”
Wiosna to czas elementu drewna i smaku kwaśnego. System narządów związany z tym okresem to wątroba i woreczek żółciowy. Dominującą emocją jest gniew, a antidotum cierpliwość. Po okresie maksymalnego yin – zimie i elemencie wody, braku światła i niskiej temperatury wchodzimy w okres tak zwanego małego yang, czyli wzrastającej energii, która pobudza do życia i aktywizuje uśpione w nas potencjały. Wiosna to ruch i dlatego jest to czas w którym dobrze przywrócić ciału aktywność fizyczną jednak przede wszystkim to pora na detoks i oczyszczenie pozbycie się zgromadzonych przez okres zimowy ociężałości i wyjście ze smutku, depresji czy melancholii jaka często nas dotyka podczas długiej mrocznej zimy.
Kuchnia wiosną powinna być lekka i oczyszczająca, bogata w surowe warzywa i owoce, soki, sałatki i surówki. To czas regeneracji, głodówek i wszelkiego rodzaju diet. Kolor elementu drewna to zielony dlatego wskazane są wszystkie świeże i młode rośliny – zioła, sałaty i kiełki. W systemie ajurwedy wiosną wskazane są pokarmy typu „vatta”. Smak kwaśny jest ściągający i gromadzi i chroni płyny w naszym organizmie, ma działanie odświeżające i odmładzające, jak mawiają Chińczycy „kwaśne” czyni szczęśliwym i przez swoje działanie ściągające (ruch do wewnątrz) ma zdolność uspokajania naszego umysłu, a szczególnie gorących emocji jak gniew, irytacja, drażliwość – czy stanów depresyjnych i stresu. Dobry jest też na koncentrację, kiedy mamy mocno rozproszony umysł. Wszystkie te emocjonalne złogi potrzebują oczyszczenia – dlatego wiosną dobre są wszystkie dynamiczne formy medytacji i pracy z ciałem. Joga, Thai Chi, Qi gong, taniec, jogging, długie spacery, wycieczki rowerowe – jednym słowem lekka dieta i dużo ruchu. Smak kwaśny stabilizuje yin wątroby i reguluje wzrastające yang dlatego dobrze do smaku kwaśnego dodać odrobinę smaku ostrego związanego z elementem metalu. Dobrze unikać energetycznie gorącego pożywienia o tak zwanych właściwościach „re” – gorących i tłustych i ciężkostrawnych potraw, ponieważ obciążają one wątrobę, która w tym okresie potrzebuje oczyszczenia. Smak kwaśny powinien być używany z rozwagą tak jak dobrze ograniczyć smak słony. Generalnie wskazane są produkty o termice Yang, które pobudzają i stymulują energię. To jest dobry czas na koktajle z dodatkiem trawy jęczmiennej i przyjmowania mikroalg jak spirulina i chlorella. W tym okresie jak już wspomniałem dobre jest surowe i techniki takie jak blanszowanie, parowanie oraz krótkie gotowanie z użyciem dużej ilości płynów. Jeżeli chodzi o smak słodki (przemiana ziemi – żołądek i śledziona) to wskazane są mocno skoncentrowane pokarmy jak miód, czy syropy (agawa, mniszek). Dobrze doprawiać ostrymi przyprawami jak curry, imbir, bazylia, fenkuł etc.
Nadprzyrodzone siły wiosny stwarzają wiatr w Niebiosach i drzewo na Ziemi. W organizmie tworzą wątrobę i ścięgna, tworzą kolor zielony… umożliwiają głosowi wyrażanie krzyku… tworzą oczy, smak kwaśny i emocję gniewu.
Klasyk medycyny wewnętrznej
Smak kwaśny działa jak rozpuszczalnik pomaga nam rozłożyć zgromadzone przez zimę tłuszcze i białka. Wątroba kontroluje nasze oczy, napięcie naszych mięśni i ścięgien – jej stan odzwierciedlają paznokcie, a wydzieliną są łzy. Zaburzenia wątroby odzwierciedlają się w tych właśnie częściach ciała. Duży poziom agresji i gniewu także wskazuje na zaburzoną wątrobę.
To największy gruczoł w organizmie człowieka (1,5 – 2 kg) Górna część dotyka przepony a dolna organów jamy brzusznej Wątroba dostarcza dotlenioną krew i zaopatruje tkanki wątrobowe, zbiera krew z układu trawiennego i trzustki – To organ trawienia – obiegu krwi – uczestniczy w procesie hemolizy w trzustce w ten sposób powstaje żółć – tworzenie mocznika – produkt końcowy przemiany białkowej – co wskazuje na związek pomiędzy nerkami i wątrobą – wytwarzanie żółci, a energia potrzebna do wytwarzania żółci powstaje dzięki oddychaniu tkanek wątroby i jest wydzieliną komórek wątrobowych, żółć pomaga w trawieniu, emulgowaniu tłuszczy i wspiera ich wchłanianie.
Zatem wątroba wytwarza żółć a woreczek żółciowy ją przechowuje, uwalniając ją do jelita cienkiego tym samym wzmacniając proces trawienia. Forma woreczka żółciowego wykazuje cechy narządu Yang ponieważ jest pusty w środku (pustość i przestrzeń charakteryzują Yang) natomiast jego funkcja ma cechy narządu Yin przechowując czysty płyn – żółć. Wątroba i woreczek żółciowy są w tak silny sposób powiązane ze sobą, że nie sposób rozdzielić zarówno ich funkcji jak i zaburzeń. Podobnie wpływ emocji gniewu czy rozdrażnienia jest przypisany właśnie tym organom. Wątroba odpowiada za naszą zdolność planowania, a woreczek żółciowy za podejmowanie decyzji i dokonywanie osądów. Ich zaburzenia na poziomie psychologicznym objawiają się jako niezdecydowanie i nieśmiałość.
Zatem termicznie pożywienie wiosenne powinno być przede wszystkim lekkie i mało tłuste o jakości ciepłej i wznoszącej. W systemie dietetyki chińskiej nie poleca się diety opartej jedynie na surowym pożywieniu, gdyż ma ona działanie wychładzające, a pamiętać należy również o czynniku zewnętrznym czyli dużej ilości wiatru i niestabilnej temperaturze wiosennej – zasada jest taka by dieta była dostosowana do kondycji naszego organizmu i warunków zewnętrznych – w żadnej mierze nie jest to zestaw sztywnych zasad, a raczej praktyczna wiedza oparta na obserwacji i obecności. Kolejną kluczową kwestią jest poznanie własnej kondycji u solidnego lekarza Tradycyjnej Medycyny Chińskiej i podparcie tego badaniami współczesnej medycyny i dopiero wówczas możemy pracować poprzez dietoterapię w znaczeniu leczenia. Nie ma złotych i uniwersalnych diet, bowiem każdy organizm jest inny.
Bardzo polecam pokarmy detoksykujące i alkalizujące ponieważ współcześnie nasze organizmy są bardzo zakwaszone i żyjemy w sposób bardzo stresogenny i chaotyczny – dlatego kluczowe są również techniki medytacji, praktyki mindfulness i relaksacji. Skłaniam się ku poglądowi, że nasza uważność i dbanie o jakość każdej czynności to najbardziej skuteczny sposób by powracać do naturalnego spokoju i harmonii. Uwaga i Troska jaką wkładamy w każdą chwilę jest najlepszą terapią, ponieważ stanowi skuteczną przeciwwagę dla niedbałości i rozproszenia, ponieważ nasza rzeczywistość została tak uwarunkowana, aby wciąż skłaniać nasz umysł do niepokoju, zmartwień i myślenia o przyszłości, kiedy prawdziwe życie osadzone w tu i teraz i tak naprawdę realnie istnieje jedynie w bieżącej chwili. Dobrze stworzyć przestrzeń i okoliczności, które pozwalają nam na proste bycie ze sobą, wyciszenie i kontemplację z dala od cyfrowego zgiełku i medialno – marketingowego spektaklu. Zawsze najlepszym antidotum jest natura – wyjazd, długi spacer itd.
Wiosną śmiało możemy ograniczyć jedzenie, pozwolić sobie na posty i głodówki – dać naszemu organizmowi odpocząć. Jeść lekko i mało. Dobrze ograniczyć produkty glutenowe, słodycze i wysokobiałkowe ciężkostrawne pokarmy. Pić dużo świeżych soków, wyśmienite są kiszonki i probiotyki – ponieważ oczyszczają i odtruwają. Świetna jest kambucha i kiszony sok z buraka czy kapusty. Sałaty, kiełki, młode warzywa na naszym stole powinno być zielono i soczyście.
Prawdopodobnie najmocniejszym i najpopularniejszym środkiem służącym do szybkiego usunięcia zastoju wątroby oraz towarzyszącej mu depresji jest ocet. Wybieraj nierafinowany ocet z cydru jabłkowego, brązowego ryżu lub wina ryżowego albo inne octy w dobrym gatunku. Smak octu jest zarazem gorzki i kwaśny. Ocet ma właściwości odtruwające i silnie pobudzające. Jego działanie można poprawić, mieszając go z miodem – po 1 łyżeczce miodu i octu na filiżankę wody. Nie można jednak zawsze zdawać się na dobroczynne działanie octu, zamiast tego należy zweryfikować podstawowy sposób odżywiania. Ponieważ ocet jest ogrzewający, może przyczynić się do pogorszenia stanu osób z oznakami gorąca – lepiej wtedy zastąpić go sokiem z cytryny, limonki lub grejpfruta, które także są gorzkie i kwaśne, ale ochładzają i w ogóle ich działanie przebiega stopniowo.
Żyto, sałata rzymska, szparagi, amarantus (szarłat), quinoa, lucerna (alfalfa), liście rzodkwi i skórka pomarańczy. Wiele gorzkich ziół, a szczególnie korzeń mniszka lekarskiego (Taraxacum officinalis), przewiercień chiński (Bupleurum falcatum, chiń. chai hu), chaparral (Larrea divaricata), nasiona ostropestu plamistego (Sylibum marianum), korzeń mahonii (Mahonia repens) i koszyczki rumianu szlachetnego (Anthemis nobilis) mają wybitne właściwości oczyszczające wątrobę.
Jajka: neutralna natura termiczna, „słodki” smak, odżywczy tonik Yin i krwi. Jajka mają „kierunek wznoszący”, który powoduje, że płyny i energia wznoszą się w górę ciała. Z tego powodu stosuje się je do leczenia biegunki lub dla zabezpieczenia płodu przy skłonności do poronień. Mogą też uspokoić płód, gdy jest on nadmiernie ruchliwy. Ponieważ nawilżają górną część ciała, czasami okazują się pomocne przy suchości płuc, gardła i oczu; z uwagi na właściwości odżywiania krwi i Yin (włączając w to płyny i tkanki ciała), będą służyć osobom o suchej, szczupłej i anemicznej konstytucji. Jednakże jaja mogą również przyczynić się do wytwarzania gęstego śluzu, z tego powodu spożycie jaj często powoduje zaburzenie równowagi, zwłaszcza u osób flegmatycznych, z nadwagą lub innych osób z objawami wilgotnego śluzu.
Zawartość białka w zwykłym kurzym jaju jest umiarkowana, mniejsza niż w mięsie, a porównywalna z wysokobiałkowymi zbożami, takimi jak owies czy twarda czerwona pszenica. Niektórzy dietetycy zachwalają jakość białka zawartego w jajach, ponieważ wszystkie osiem jego niezbędnych aminokwasów ma jednakowo wysoki profil. Dlatego jaja są jednym z najlepszych produktów zwierzęcych w leczeniu niedoboru białka. Nie wolno zapominać o ich głównej wadzie, jaką jest wysoka tendencja do wytwarzania lepkiego śluzu, który może zablokować pęcherzyk żółciowy, spowolnić funkcjonowanie wątroby i pozostawić złogi w całym ciele. Pogląd, jaki w tej kwestii utrzymuje medycyna chińska, głosi, że spożywanie jaj może przyczyniać się do powstania wiatru, objawiającego się w postaci problemów związanych z wątrobą, takich jak zawroty głowy, udar mózgu, nerwowość, spazmy, paraliż. Stąd też jaja nie są wskazane w przypadkach występowania stanów wiatru.
Jaja mają duży potencjał alergizujący, jeden z największych wśród pokarmów, dlatego jedni ludzie potrafią przyswajać je lepiej, a inni gorzej. W przypadku niedoboru białka bądź innych składników pokarmowych jaja są bardziej polecane niż mięso – oczywiście dla osób, które nie są na nie uczulone ani nie mają problemów ze śluzem. Najlepiej byłoby unikać jaj pochodzących z ferm, ponieważ kury, które je znoszą, żyją w sterylnych warunkach i zmechanizowanym otoczeniu, a do ich karmy dodawane są różne leki. Ich jaja zawierają niewielkie ilości witaminy B12 albo nie zawierają jej wcale. Brakuje im też innych cennych składników. Jajka uważane są za jeden z najbardziej skoncentrowanych pokarmów. Ovo-wegetarianie często dodają je do zup i zapiekanek. Praktyka ta pozwala na rozproszenie ich ciężkiej, kalorycznej natury i jest wskazana dla osób, które potrzebują małych ilości mocno działających produktów pochodzenia zwierzęcego.