SKŁAD:

STARTE BURAKI
LIŚCIE BURAKA
PĘCZEK RZODKIEWKI
KEFIR
CEBULA
ŚWIEŻY KOPEREK
OCET BALSAMICZNY
CYNAMON
IMBIR
CZOSNEK

WYKON:

WOK:

Z: OLEJ
M: CEBULA
Z: POSIEKANA BOTWINA
Z: STARTY BURAK
Z/M: CYNAMON
M: STARTA RZODKIEWKA
M: IMBIR, CZOSNEK
W: SOS SOJOWY

DO OSTYGNIĘCIA

D: ZALAĆ KEFIREM
D: DODAĆ POSIEKANY ŚWIEŻY KOPEREK

WIEDZA:

DUCH SERCA ZWANY „SHEN” I ZARZĄDZA FUNKCJAMI UMYSŁU ORAZ KREATYWNOŚCIĄ.

Infantylny śmiech i radość – ruch ognia. Śmiech histeryczny, nadmierny rozprasza energię serca. Emocjonalne zaburzenie związane z przemianą ognia może się też przejawiać w formie zachowań infantylnych. Natomiast brak radości i śmiechu na co dzień świadczy o wygasaniu wewnętrznego ognia, a ogień to życie. Ludzie długowieczni zawsze przejawiają pozytywne zainteresowanie swym otoczeniem, nauką, rozwojem.

DUCH – SHEN

Według TMCh duch (shen) zawiera w sobie umysłowe, psychologiczne, emocjonalne i duchowe aspekty danej osoby, a wyraża się poprzez jej świadomość i osobowość. Duch pozostaje w bliskim związku z sercem, jing, krwią i qi. Owe materialne połączenia stanowią przykład jedności, jaką tworzą umysł i ciało według TMCh. Dobry stan ducha wyraża się poprzez twarz: nadaje jej promienny wygląd, a oczy są uważne i przejrzyste.
 
FUNKCJA

Duch utrzymuje: świadomość, myśli, pamięć, sen, emocje, duchowość i psychikę.
Każdemu z narządów wewnętrznych typu zang towarzyszy aspekt psychologiczno-umysłowy:

DUSZA SPIRYTUALNA (SHEN): SERCE, ŚWIADOMOŚĆ, MYŚL
DUSZA ETERYCZNA (HUN): WĄTROBA, WIGOR, KREATYWNOŚĆ
DUSZA CIELESNA (PO, CIAŁO–DUSZA): PŁUCA, INSTYNKT, INTUICJA
UMYSŁ (ZHI): NERKI, SIŁA WOLI, CHARAKTER
MYŚL (SI): ŚLEDZIONA/TRZUSTKA, MYŚLENIE ANALITYCZNE, PAMIĘĆ
 
DYSFUNKCJA

Zaburzenia psychiczne i umysłowe, bezsenność.
 
TERAPIA POŻYWIENIEM

Uspokoić ducha, na przykład za pomocą pszenicy (stabilizuje go); kiedy jest on pobudzony, należy unikać smaku ostrego.

TAO: OTWARTOŚĆ UMYSŁU

Światli ludzie nie mają własnych interesów,

Lecz traktują interesy innych jak swoje własne.

Są dobrzy dla tych, którzy są dobrzy dla nich,

Ale i dla tych, którzy darzą ich niechęcią,

Gdyż dobroć jest źródłem mocy.

Są lojalni wobec tych, którzy są wobec nich lojalni,

Ale i wobec tych, którzy postępują nieuczciwie,

Gdyż lojalność jest źródłem mocy.

Pośrodku świata trwają cisi i skromni.

Dla dobra świata utrzymują swe serca w stanie rozproszenia.

Gdy wszyscy wytężają uszy i oczy,

Światli ludzie tylko uśmiechają się jak rozbawione dziecię.

——————————

Światli ludzie mają umysły otwarte i bezstronne, ponieważ utarte przekonania i systemy wierzeń zaburzają przepływ czystych informacji nadchodzących ze świata zewnętrznego. Pogłębiają swoje rozumienie rzeczywistości i własnego w niej miejsca, stapiając się z kolektywnym umysłem społeczeństwa świata. Nie polegają wyłącznie na informacjach odbieranych za pośrednictwem oczu i uszu, ale spoglądają dalej, z otwartym sercem i umysłem. W ten sposób, zupełnie jak małe dzieci, mogą wpływać na świat bez naruszania jego równowagi.

Okazując lojalność nieuczciwym i czyniąc dobro złym, światli ludzie naśladują Tao. Używają siły o przeciwnym znaku do niwelowania skrajności, zmieniając wewnętrzną rzeczywistość nieuczciwych, złych ludzi. To sprzeczne z powszechnymi reakcjami większości osób, które na agresję odpowiadają agresją, na nienawiść nienawiścią, a na złość — złością. Jednak światli ludzie obserwują działanie praw natury i wiedzą, że kwasu nie można zneutralizować kwasem, lecz trzeba do niego dodać jego przeciwieństwo, czyli roztwór zasadowy. Lao Tzu wierzył, że zdolność niwelowania skrajności i wpływania na rzeczywistość jest najwyższą formą mocy, która jest w stanie przynieść pokój światu.

*Słowo ludzie można przetłumaczyć dosłownie jako „sto rodzin”. Wyrażenie to odnosi się do wszystkich nazwisk używanych w Chinach i oznacza całą populację.

R.L. Wing. „Tao mocy. Księga nieprzemijającej mądrości”.

SKŁAD:

KILKA BOCZNIAKÓW
KOSTKA TOFU
WŁOSZCZYZNA
CEBULA, POR
CZOSNEK
WĘDZONA SŁODKA PAPRYKA
IMBIR MIELONY, PIEPRZ
SÓL
WODOROSTY
LIŚCIE KAFIRU
SOS SOJOWY
NATKA PIETRUSZKI
POMIDORY KROJONE

WYKON:

NA WOKU:

Z: OLEJ
Z: BOCZNIAKI
Z: SŁODKA WĘDZONA PAPRYKA
M: CURRY
W: POKROJONE TOFU

UGOTOWAĆ KASZĘ JAGLANĄ
POSIEKAĆ NATKĘ

WYKON:

WARZYWA POSIEKAĆ ŁADNIE

NA WOK:

Z: OLEJ
M: CEBULA
Z: POSIEKANE WARZYWA KORZENIOWE
( MARCHEW, PIETRUSZKA, SELER )
Z: WĘDZONA SŁODKA PAPRYKA
M: IMBIR MIELONY, PIEPRZ
W: WODA, SÓL
W: WODOROSTY
D: LIŚCIE KAFIRU
W: SOS SOJOWY
W: DODAJEMY ZASMAŻKĘ Z WOKA
D: KILKA KROPEL CYTRYNY
O: SZCZYPTA KURKUMY
Z: DO MISKI KASZA JAGLANA
DODAĆ ZUPY
DOSMACZYĆ PIEPRZEM I SOLĄ
DODAĆ POMIDORY KROJONE
POSYPAĆ NATKĄ PIETRUSZKI

KASZA JAGLANA:

Właściwości lecznicze: Natura termiczna ochładzająca; smak słodki i słony, działanie moczopędne, wzmacnia nerki, wpływa korzystnie na żołądek i śledzionę-trzustkę; odbudowuje płyny Yin; nawilża suchość; działa alkalizująco – równoważy nadkwasotę, odświeża oddech poprzez wstrzymywanie rozwoju bakterii w ustach; charakteryzuje się wysokim poziomem aminokwasów; jest również bogate w krzem; zapobiega poronieniom; działa przeciwgrzybiczo – jest jednym z najlepszych zbóż dla cierpiących na drożdżycę (zakażenie Candida albicans).

Pomocne także podczas biegunki (uprażone przed gotowaniem), przy wymiotach (zupa lub kleik congee z kaszy jaglanej), przy niestrawności czy cukrzycy. Łagodzi poranne mdłości – jedzone regularnie w postaci zupy lub kleiku z kaszy jaglanej. Proso, z którego wytwarza się kaszę jaglaną, znane jest jako „królowa zbóż”.

Ze względu na alkaliczną naturę proso często gotuje się bez soli lub tylko z jej odrobiną.
Kiełki prosa mogą być stosowane w zastoju trawienia spowodowanym niestrawioną skrobią i w celu uregulowania laktacji. Wykorzystuje się je również w podobnych przypadkach co kiełki ryżowe.

Uwaga: Prosa nie zaleca się osobom z oznakami poważnego osłabienia funkcji trawiennych, takimi jak wodnisty stolec.

Paul Pitchford. „Odżywianie dla zdrowia”.

MĄDROŚĆ:

„Czło­wiek sam się wpę­dza w nie­wo­lę i może tyl­ko so­bie po­dzię­ko­wać za to, że ma co­raz mniej cza­su i co­raz bar­dziej jest zmę­czo­ny ży­ciem i ze­stre­so­wa­ny. O tym w wie­lu miej­scach swo­jej roz­pra­wy mówi Lao Tzu i w iden­tycz­ny spo­sób pod­cho­dzą do tego na­uki wszyst­kich mi­sty­ków. Czło­wiek nie ma cza­su dla sie­bie i nie ma kie­dy za­dbać o do­bro swo­je­go du­cho­we­go wnę­trza, na­wet gdy o tym wie, a prze­cież na ogół w ogó­le nie wie, że ja­kieś wnę­trze ist­nie­je. Iluż lu­dzi spę­dza czas bez­myśl­nie przed te­le­wi­zo­rem, przy za­sta­wio­nym sto­le, na pu­stej ga­da­ni­nie! Lu­dzie są nie­wol­ni­ka­mi swo­ich szaf, w któ­rych mają już wszyst­ko, a mimo to i tak „nie mają co na sie­bie wło­żyć”; swo­ich miesz­kań, w któ­rych nie­któ­rych przed­mio­tów nie ru­sza się od lat, a może na­wet od po­ko­leń; swo­ich miast i wsi, swo­je­go ka­wał­ka zie­mi, swo­je­go sa­mo­cho­du i swo­je­go kra­ju. Są nie­wol­ni­ka­mi tra­dy­cji, oby­cza­jów, rocz­nic, cmen­ta­rzy. A przede wszyst­kim są nie­wol­ni­ka­mi Pie­nią­dza, Dłu­gu, Pra­cy.

Jest tak, bo czło­wiek chce cią­gle wię­cej i wię­cej wszyst­kie­go. Bo – jak mówi Mir­dad – czło­wiek chce wło­żyć na sie­bie co­raz wię­cej far­tusz­ków z li­ści fi­go­wych, aby ukryć praw­dzi­wość swo­jej na­giej du­szy i nie po­zwo­lić jej wy­do­stać się z klat­ki cia­ła i pu­łap­ki umy­słu. Ogra­nicz nie tyl­ko swo­je po­żą­da­nia, pra­gnie­nia i ma­rze­nia, ale rów­nież i przede wszyst­kim swo­je co­dzien­ne po­trze­by – su­ge­ru­je w wie­lu miej­scach Lao Tzu. W ilu gar­ni­tu­rach cho­dzisz na raz, w ilu suk­niach pa­ra­du­jesz wie­czo­rem, ilo­ma sa­mo­cho­da­mi je­dziesz, czy na­praw­dę nie mo­żesz się obejść bez tego fu­tra, trzech do­mów i mer­ce­de­sa – py­ta­ją współ­cze­śni mi­sty­cy?

Im wię­cej czło­wiek ma, tym mniej jest wol­ny. Na sław­ne­go czy­ha­ją ry­wa­le, na bo­ga­te­go zło­dzie­je, ban­dy­ci i po­ry­wa­cze, na tego, któ­ry jest u wła­dzy – opo­zy­cjo­ni­ści, za­ma­chow­cy i ter­ro­ry­ści. Czy cho­dze­nie z ob­sta­wą może być przy­jem­ne? Czy cią­gła oba­wa, że coś się sta­nie jest na­praw­dę wy­god­na?

Ścież­ka Tao pro­wa­dzi do spo­ko­ju, do wol­no­ści i szczę­ścia. Pro­wa­dzi do bło­gie­go bez­ru­chu, w któ­rym moż­na na za­wsze kon­tem­plo­wać Boga. Oto praw­dzi­we szczę­ście, bo czyż może być więk­sza ra­dość od to­tal­ne­go za­tra­ce­nia się w mi­ło­ści? Czyż może być lep­sza wol­ność od sta­nia się Naj­wyż­szym?

Piotr List­kie­wicz „TAO DRO­GA I SPOSÓB ŻY­CIA”

PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZAUFANIE

Nic tak nie odciąga ludzi od prawdy, jak bezmyślne naśladowanie tego, co robią wszyscy.

Lew Tołstoj

Powszechne w masowym dyskursie „wymieranie” obejmuje nie tylko gatunki zwierząt i roślin, ale dotyczy również kultury i wartości. Weszliśmy w epokę „człowieka jednowymiarowego”, „człowieka maszyny”, „człowieka funkcji i specjalizacji” w rezultacie człowieka asystenta dominacji stworzonej przez siebie technologii, która w coraz większym stopniu wypełnia nasze jednowymiarowe i puste życie wypełnione tęsknotą za głębszym sensem i znaczeniem.

Tęsknotą za czymś co dodaje nam siły i energii, za czymś co jest Żywe, co jest Obecne i co jest Bliskie. Czymś co możemy Rozpoznać na poziomie naszego Ducha – Tego co łączy zamiast dzielić i separować. Tego co rozumie poprzez bezpośrednie czucie poza maszynerią Mózgogłowia, które dąży do ujednolicania i upraszczanie do oburzającej i okrutnej wygody, która powoduje, że za życia zmieniamy się w oddychające urządzenia, których jedynym zadaniem jest bezdotykowe obsługiwanie siebie nawzajem. To jest cierpienie o którym się nie mówi, którego się nie widzi i do którego się przywyka w obojętności i apatii, którą wymusza stworzona przez nas bezosobowa struktura pozbawiona troski i współczucia. Ten system oparty jest na kalkulacji i fundamentalnym braku szacunku do Istnienia.

Kulturę zastępuje aparatura, duchowość system religijny, człowieka zastępuje maszyna. Samoprogramująca się ślepota nie pozwala tego widzieć, bowiem masz być ciągle i neurotycznie zajęty i zabsorbowany, masz być zatopiony bez reszty w tym co zostało dla ciebie stworzone w postaci absurdalnej Gry, której poziomów nie ma końca. Ostatecznym wynikiem tej Gry jest zmarnowanie Cennego Ludzkiego Życia i Potencjału ku Wyzwoleniu, który wszyscy bez wyjątku w sobie mamy. Aparatura daje nam substytut zamiast czegoś prawdziwego, daje nam oszustwo zamiast prawdy, daje nam złudzenia, które podsyca bez końca, bowiem tak jest zaprogramowana przez tych, którzy nadali sobie status „bogów”. Oczywistym jest, że to są ludzie z tak zwanej „krwi i kości”, ludzie o odpowiedniej aparycji i inteligencji, ludzie sukcesu powszechnie szanowani i podziwiani. Ludzie, którzy swoją obecnością wypełniają nasze umysły, ponieważ Maszyna ich wybrała i wyświęciła na swoich kapłanów i rzeczników. Maszyna ich uwiodła i zgwałciła. Zostali zapłodnieni Ignorancją, a ich zadaniem jest tym zarażać.

W tym rozumieniu „rozwój” jest kolejnym złudzeniem. Pozorem, który mami nas swoją klątwą łatwości i szybkości, dostępności i równości, nieskończoną ilością kolejnych „przełomów” i „nowości”, „rewolucyjnych zmian”, które koniec końców są jedynie kolejnym elementem zniewolenia, bowiem zamiast wszystko naprawdę upraszczać – wszystko komplikują. Nasze życie determinuje terror przystosowania do coraz bardziej totalitarnej technologicznej utopii, która w gruncie rzeczy tak naprawdę jest narastającym chaosem. Ten chaos jest podstawowym materiałem budowy dominium cierpienia i programem operacyjnym Maszyny, której prawdziwym celem jest Symulowanie Życia w absolutnie sztucznym środowisku, bowiem tylko w taki sposób możesz stworzyć Absolutną Kontrolę – to jest „wyzwolenie” Mózgogłowia.

W tym „układzie” nagradzani są ci, którzy służą Maszynie są pod nią podpięci i w pełni kompatybilni z jej agendą. To dla nich są najwygodniejsze miejsca przy stole „ostatniej wieczerzy” – gdzie pożera się już wszystko, bowiem taki jest najwyższy poziom rozgrywki, która tak naprawdę trwa bardzo krótko. Później wszystko zaczyna się od początku od organizmów jednokomórkowych. Celularyzacja.

Rozmnażanie.
Odżywianie.
Wydzielanie.
Wydalanie.
Oddychanie.

W Otchłani można rozpoznać nieskończoną ilość powtórzeń tego Procesu, ponieważ to jest Pogram. W bezczasowości przeszliśmy przez to wszystko miliardy razy, miliardy wcieleń pożerając się nawzajem. Rozpoznanie Tego bez wątpliwości jest Inicjacją w Prawdziwą Drogę. Kiedy spotkasz kogoś kto to rozpoznał od razu to wyczujesz, ponieważ jego strukturalny kod jest zupełnie inny. Ta inność jest cechą charakterystyczną tych, którzy zrozumieli prawdziwy cel tej Gry i zrozumieli również cenę jaką trzeba zapłacić za „szczęście” w tym Układzie, za posłuszeństwo Maszynie. Ceną jest kolejne powtórzenie pozbawione świadomości.

Brak świadomości jest cechą charakterystyczną tego stadium, które rozpoczyna kolejną Pętlę i jest to wynikiem rozproszenia, które staje się dominujące i wszechobecne, staje się natarczywe i trudne do opanowania. Jest jak wirus, który obezwładnia i pozbawia energii oraz odporności na wgraną w to wszystko głupotę, bowiem staje się ona standardem. Czymś normalnym i godnym naśladowania. Niezdolność do rozpoznania tego jest masowa i powszechna. Jest usankcjonowana obyczajem i nawykiem. Jest szanowana. Jest tym co trzeba naśladować, bowiem w przeciwnym razie zostajesz przez ten system – układ odrzucony na Peryferia. Jednak paradoks polega na tym, że właśnie to „odrzucenie” ma w sobie prawdziwy potencjał, ponieważ przestajesz szukać uznania i poklasku, przestajesz naśladować patologiczny wzorzec. Zaczynasz żyć swoim życiem i szukać Mocy w sobie.

Odkrycie tego zmienia wszystko.

Jest to moment inicjacji w prawdziwą drogę, która zawsze była naszym własnym życiem – takim jakie jest z tym co jasne i ciemne, pozytywne i negatywne, bowiem wszystko ma w sobie twórczy aspekt z którym można pracować. Przełomowe momenty mojego życia były związane z „upadkiem” z tym co w potocznym rozumieniu pozbawia nadziei i wówczas dotarła do mnie fundamentalna prawda, że to co niechciane i odpychane, lekceważone i pomijane jest w zasadzie największym Darem, który odkryjemy dopiero wtedy kiedy przestaniemy uciekać przed tzw. „mrokiem” – ponieważ w istocie jest on jedynie zasłoną i iluzją, która kryje w sobie potencjał rzeczywistego wyzwolenia. Dotykamy czegoś fundamentalnego, co było z nami przez cały czas i próbowało nas przebudzić dążąc do ujawnienia. Rozpoznać to nauczanie to wejść bardzo głęboko do samego rdzenia Konstruktu tzw. „osobowości” dotknąć Lęku przed unicestwieniem. Poczuć Śmierć. Przywiązanie do życia, do posiadania do relacji do uczuć czyni nas niewolnikami i skazuje na niewyobrażalne cierpienie w obliczu nieuniknionego. Przez całe nasze życie To w nas pulsuje na poziomie nieświadomości. Jest tam czy tego chcemy czy nie. Kiedy jest nieświadome – narasta, pęcznieje i zaczyna nas dominować. Przejmować kontrolę. To rodzi nieszczęście – domyślny pogram, który wciąż jest tu grany. Wystarczy naprawdę uważnie się przyjrzeć. Większość z nas utrzymuje pozory i z desperacją gra w tą Grę. Jednak nadzieja na wygraną jest złudzeniem. To oszustwo. Kiedy to zrozumiesz po prostu przestajesz grać.

Wtedy musisz naprawdę coś zrobić, może po raz pierwszy w życiu. Zacząć decydować i brać odpowiedzialność za to co robisz i w jaki sposób. Zdać sobie sprawę, że od samego początku tworzymy swój własny świat poprzez myśl, słowo i działanie. Mamy do dyspozycji umysł, energię i ciało. Mamy do dyspozycji upadek i wzrost, cierpienie i szczęście. Mamy do dyspozycji nieskończoną ilość doświadczeń i każde z nich niesie w sobie mądrość, kiedy naprawdę jesteśmy zdolni to zobaczyć i pozwolić sobie na zaufanie do siebie. To zaufanie jest tutaj najważniejsze – ponieważ możemy sobie pomóc, możemy się wyleczyć i podnieść. Możemy być swoim własnym Światłem.

To jest moje doświadczenie.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

W OGNIU POŻĄDANIA

Choćby nie wiem jak miły był strażnik, to nadal jest więzienie.

Emma Bull (ur. 1954) – amerykańska pisarka fantasy, muzyk, pionierka gatunku urban fantasy; jej debiutancka powieść Wojna o dąb zdobyła nagrodę Luctusa.

Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo i w posiadanie Twoje krańce ziemi.

Ps 2, 8

Wystarczy się przyjrzeć uważnie w jaki sposób funkcjonuje świat w jakim żyjemy. Kiedy nasza prawdziwa świadomość budzi się ze snu iluzji i nieskończonych złudzeń, które wciąż są produkowane przez tą opartą na fundamentalnej Ignorancji Maszynę.

Cała nasza współczesna cywilizacja jest zasilana przez Ogień Pożądania. Cierpienie to niemożność zaspokojenia nieskończonych pragnień, które stały się algorytmiczne i tworzą się samoistnie, bowiem brak zaspokojenia tworzy kolejne pożądanie i to w istocie jest zautomatyzowany program operacyjny tej rzeczywistości. Serce turbo kapitalizmu i nadchodzącej postludzkiej cyfrowej symulacji, którą tak jesteśmy zachwyceni, która tak nas urzeka. Dla każdego zmysłu ta Maszyna bez ustanku produkuje tak zwany kontent: film, muzyka, jedzenie, sport, perfumy, seks, biznes. To trwa bez przerwy i nigdy się nie kończy uwodząc nas każdego dnia, o każdej godzinie. Kiedy temu bezwiednie ulegamy oznacza to, że funkcjonujemy w trybie Tamasu w/g wiedzy wedyjskiej, oznacza to również, że skutkiem tego ostatecznie będzie po prostu cierpienie. To jest ciemna strona Ognia jako mocy, pasji, działania, które wpędza nas w cierpienie zamiast nas z niego wyzwalać.

Tutaj można dokonać rozróżnień i rozpoznać czemu coś służy. Jest to aspekt przejrzystości i klarowności – Mądrość Rozróżniająca, która ukaże nam prawdziwe oblicze poza iluzją podsycającej pożądanie formy. Przyjrzyjmy się współczesnej gastro – obsesji i całego tego przemysłu „Wellness” opartego na niemożliwej do spełnienia obietnicy i sloganie, które tworzą pogrążeni w ignorancji ludzie – pracownicy. To właśnie slogan zdominował nasze umysły, wierzymy w zmyślone opowieści o znaczeniu rzeczy i zjawisk, które po prostu nie istnieją są jedynie złudzeniem – produktem do sprzedaży. Mamy na szczycie tej hierarchii influencerów, których zadaniem jest zarażać nas tym stanem bezmyślnej konsumpcji i uleganiu najbardziej prymitywnym odruchom. Tym jest powszechna i wszechobecna seksualizacja człowieka i życia, ponieważ to ten aspekt jest fundamentalny. To rdzeń systemu operacyjnego. Zmysłowość formy staje się obsesją. Kultem. Religią. Nawet jedzenie staje się pornograficzne co możemy obserwować już od lat i czemu możemy bezmyślnie ulegać.

Doniosłym krokiem w wędrówce na ów szczyt było udomowienie ognia. Nie wiemy, kiedy, gdzie i jak do tego doszło. Wiemy natomiast, że około 300 tysięcy lat temu niektórzy ludzie posługiwali się ogniem w życiu codziennym. Zyskali w nim niezawodne źródło światła i ciepła oraz zabójczą broń przeciwko grożącym im lwom. Niedługo potem ludzie przeszli z defensywy do ofensywy i podjęli pierwszą działalność gospodarczą na masową skalę: planowe wypalanie lasów. Gdy tylko dogasał ogień, na tlące się zgliszcza wkraczali przedsiębiorcy epoki kamiennej, by pozbierać zwęglone zwierzęta, orzechy i bulwy. Po nich do gry wchodzili pierwsi inwestorzy zainteresowani zagospodarowywaniem i obrotem gruntami. Ściśle kontrolowany pożar buszu potrafił obrócić nieprzebyte jałowe gąszcze w obfitujące w zwierzynę bujne tereny trawiaste. Najlepszym zastosowaniem ognia było wszak gotowanie.

Dla świadomego człowieka, która rozpoznał naturę tej Gry, strategia prowadzi dokładnie w odwrotnym kierunku. To ścieżka pokory i skromności, uważności i wiedzy, to szacunek do prostego jedzenia i prostego życia. Brak ekstrawagancji i przepychu, wdzięczność za każdy posiłek, za ciepłą wodę w kranie, za zdrowie i czas, który można wykorzystać by praktykować i zgłębiać ścieżki mądrości, które odsłaniają prawdę o ludzkiej kondycji i naturze pożądania, której bez końca ulega. To świadomość prawdziwej sytuacji w jakiej jest planeta na której żyjemy. To koszt braku popularności, bowiem mało kto chce słyszeć i widzieć prawdę. Jednak tak nakazuje sumienie. Tak nakazuje serce. To jest głęboko ludzkie, bowiem mamy w sobie miłość do prawdy i Troskę, mamy w sobie mądrość i współczucie. To w naszym sercu jest Prawdziwy Ogień, który jest Mocą jasnego widzenia, jasnego czucia i jasnego myślenia.

Jesteśmy zamknięci w Maszynie Inkarnacyjnej, w recyklingu ciał i dusz. Wciąż przechodzimy przez te same doświadczenia i chorujemy na brak pamięci o tym, że to wszystko już było, że bez ustanku się powtarza – jak zapętlony film. Kiedy nawiązujemy ze sobą prawdziwy kontakt pamięć wraca. Jednak, aby do tego doszło musimy się zatrzymać. Ujrzeć tą rzeczywistość jaka jest. Zrozumieć proces mutacji i konsekwencje jakie ze sobą niesie ten tak zwany „rozwój”, który po prostu czyni nas niewolnikami technologii, której nie rozumiemy i która zaczyna totalnie dominować nasze życie. Stajemy się produktem swojej własnej Ignorancji – narzędziem destrukcji. Zobaczyć to znaczy się obudzić. Obudzić się znaczy stać się swoim własnym nauczycielem, kimś komu możemy zaufać, kimś kto ma w sobie Moc tworzenia Wartości nawet w tych okolicznościach. To jest prawdziwa natura Ognia, który jest jedynym żywiołem, który na tej planecie nie został jeszcze zanieczyszczony jak mówi nam tradycja Majów, dla których Ogień jest święty.

Ceremonia Ognia jest wyrazem szacunku i pokory. Jest dialogiem ze światem. Jest zdolnością do słuchania i milczenia. Jest powrotem do tego co pierwotne i czyste. Do naszej własnej Natury.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

MASZYNA ŚNIENIA

Jesteście jak podróżnik w tym życiu. Nie budujcie zamku, w którym tylko chwilowo odpoczywacie. Nie będziecie tu długo przebywać.

Chatral Rinpocze

Świat Abstrakcji. Rzeczywistość Wyobrażenia w którym prowadzimy naszą senną egzystencję. Gdzie żyjemy i gdzie umieramy szukając rzeczy i stanów, które wciąż bez ustanku przychodzą i odchodzą jak sny. Zostają po nich odczucia i wrażenia, zostają myśli, z których bez ustanku tworzymy siebie samych. Siebie stwarzamy. Określanie stosunku do rzeczywistości, określanie wizji i relacji tworzy to czym myślimy, że jesteśmy i na tym poczuciu został zbudowany ten świat do którego wciąż wracamy ponieważ jest Zapisem i jest Powtórzeniem. Ta wizja i relacja nas warunkuje i tworzy system operacyjny oparty na trzech podstawowych modułach – bazowej Ignorancji, czyli nieświadomości prawdziwej natury rzeczywistości z której powstaje – „tak” i „nie” – pożądanie i niechęć. Tak i Nie rodzi energię i emocje, tworzy ruch i działanie. Tworzy konsekwencję. Maszyna zaczyna pracować. Powstaje pamięć podręczna i operacyjna. Zapisy stanów emocjonalnych – głęboki poziom Wdruku – Warunkowania, głęboki poziom nieświadomej niechęci i pożądania. Z tego rodzą się Ciała, które rodzą Ciała. Energia, która rodzi energię. Myśl, która rodzi myśl.

Nie wiadomo, kto to zaprogramował w ten sposób, może „To” zaprogramowało się samo. Samo się stworzyło. Ignorancja jest „Wielkim nie wiem”. Wielkie nie wiem jest podstawą Programu i na bazie tego powstaje „wiem” – jednak to wiem nie wie. Tylko udaje, że wie. Nie rozpoznaje istoty samej siebie i nie rozpoznaje konsekwencji tego faktu. Te konsekwencje multiplikują w nieskończoność i są niepoliczalnie wielowymiarowe. Tak ograniczony Program nie jest w stanie postrzegać złożoności tego dynamicznego procesu. Nie jest w stanie rozumieć tej Gry. Nikt nie wie kiedy To się zaczęło. Kiedy był Punkt Zero i czy w ogóle był. Mało kto rozpoznaje, że Gracz jest Grą. Mało kto rozumie, że istotą gry nie jest gra a gracz. To gracz jest prawdziwą grą.

Dlatego powstały dwie drogi. Droga na zewnątrz i droga do środka. Dlatego istnieją dwa rodzaje Snu. Sen prowadzący do Snu i Sen prowadzący do Przebudzenia. Przebudzenie jest rozpoznaniem natury snu. Jego esencji i substancji – ponieważ ta substancja jest Wszystkim i jest Niczym. Jest Poza i jest w Środku. Istnieją Magowie Snu i Magowie Przebudzenia. My żyjemy w wymiarze, który zdominowali Magowie Snu.

W Królestwie Śpiących.
W Maszynie Śnienia.

Rolą Maszyny Śnienia jest zagęszczanie Snu. Rolą Magów Snu jest kontrola tego by nikt z nas się nie Obudził, ponieważ to my ten sen zasilamy mocą własnych ciał, energii i umysłu. Mocą naszej Ignorancji, Niechęci i Pożądania. Mocą Rozproszenia i Pomieszania. Chodzi o to by to bez końca podsycać, bez końca tworzyć „nowe”, które wcale nie jest nowe. To jest Pętla Symulacji. Księga Rodzaju Powtórzonego Prawa – Maszyna Warunku. Dominacja Formy. Zapomnienie.

System.

To zorganizowanie „rzeczywistości” w taki sposób, abyś nigdy się nie obudził. To ma cię pochłaniać i konsumować przez całą wieczność. Życie po życiu. Symulację po symulacji. Ma cię zachwycać i przerażać. Fascynować i mrozić krew w żyłach. Pożerać i wypluwać, poniżać i wznosić.

To musi wzbudzać Emocje.
To jest prawdziwe zasilanie tego wszystkiego.
Na tym to pracuje i chodzi.
Zagęszcza.
Angażuje.

Skumulowana energia dominujących emocji tworzy światy egzystencji. Tworzy światy szczęśliwości i makabry, światy absurdu i wytchnienia, piękna i brzydoty. Tworzy światy pomieszania tego wszystkiego, które oferują szaleństwo w przebraniu „normalności”. To szaleństwo jest naszą codziennością. Naszym Przekleństwem, ponieważ bardzo trudno się z tego obudzić, ponieważ jesteśmy przekonani, że to wszystko jest realne, że istnieje naprawdę. Jednak to wszystko jest jedynie Nazwą, która nie jest tym co określa, nie jest oddaniem istoty sprawy, ponieważ Istota jest poza myśleniem i nie można jej określić, nie można jej zlokalizować i nie można jej wskazać jako coś różnego od czegokolwiek i kogokolwiek. Jest Wszystkim przez cały czas.

Kiedy To rozpoznamy Maszyna Śnienia się zatrzymuje.
To jest Przebudzenie.
Koniec Snu.

Zwykły wpis

SKŁAD:

3 BURAKI
3 ZĄBKI CZOSNKU
3 DUŻE CEBULA
1 DUŻA GRUSZKA
WŁOSZCZYZNA
NATKA PIETRUSZKI
JOGURT
TARTY CHRZAN
SÓL, PIEPRZ, WODOROSTY, CYNAMON
OCET BALSAMICZNY

WYKON:

UPIEC BURAKI Z CZOSNKIEM Z DODATKIEM CYNAMONU I SOSU BALSAMICZNEGO

Z: BURAKI + OLEJ RYŻOWY
Z: CYNAMON
M: CZOSNEK
W: SÓL
D: OCET BALSAMICZNY

ZAWINĄĆ W FOLIĘ ALUMINIOWĄ I PIEC 180 ST 1 – 2 H

WYWAR

OPALIĆ 2 CEBULE
O: DO WRZĄTKU DEĆ KURKUMY
Z: DODAĆ WARZYWA
M: ODROBINA PIEPRZU
W: DOPRAWIĆ SOLĄ I WODOROSTAMI
D: KILKA KROPEL SOKU Z CYTRYNY
O: SZCZYPTA KURKUMY
Z: CYNAMON I 2 KOSTKI ROSOŁOWE WARZYWNE

GOTOWAĆ POD PRZYKRYCIEM

WRZUCIĆ POKROJONE BURAKI I CZOSNEK DO BLENDERA
ZALAĆ WYWAREM I ZBLENDOWAĆ
USMAŻYĆ DROBNO POSIEKANĄ CEBULĘ (M) Z GRUSZKĄ (Z) Z DODATKIEM CHILI I CZOSNKU (METAL)
W: SÓL

ZROBIĆ SOS

D: 2 ŁYŻKI JOGURTU GRECKIEGO
O: SZCZYPTA MIELONYCH GOŹDZIKÓW
Z: ŁYŻKA OLIWY
M: 2 ŁYŻECZKI CHRZANU

DODAĆ USMAŻONĄ CEBULĘ I GRUSZKĘ DO ZUPY
DODAĆ SOS I POSIEKANĄ NATKĘ PIETRUSZKI

WIEDZA:

Burak – natura termiczna neutralna, smak słodki; wzmacnia serce, uspokaja ducha, poprawia krążenie, oczyszcza krew, korzystnie wpływa na wątrobę, nawilża jelita i przyczynia się do prawidłowego przebiegu menstruacji. W połączeniu z marchewką stosowany jest do regulowania gospodarki hormonalnej podczas menopauzy; leczy zastój wątroby i ogólne dolegliwości związane z wątrobą, jak również zaparcia – przede wszystkim ten ich rodzaj, który wywołany jest wyczerpaniem płynów; leczy również nerwowość oraz zatory w układzie naczyniowym. Jest warzywem bogatym w krzem. Ostrzeżenie: Liście buraka zawierają dużo kwasu szczawiowego i jeśli są spożywane w nadmiarze, hamują metabolizm wapna. Burak równoważy qi śledziony i żołądka

Paul Pitchford. „Odżywianie dla zdrowia”.

Chrzan ogrzewająca, rozgrzewająca bardzo ostry wzmacnia yang

„Ogień trawienny” (Tybetańczycy określają tym mianem energetyczną wydajność nerek oraz jelita). Stosuje się wtedy rzodkiewki, młody chrzan, pestki granatu oraz imbir. Do tego ich działanie polega na normowaniu poziomu „beken” oraz „lung”

Florian Überall, Andrea Überall. „Uzdrawianie żywnością. Tybetański sposób na choroby cywilizacyjne”.

Ostry (po tybetańsku: Tsa-ba): Te produkty żywnościowe są połączone z żywiołami ognia i powietrza. Pikantne potrawy zmniejszają „beken” i „lung”, z kolei zwiększają „tripa”; wzmacniają organizm i działają korzystnie na trawienie; pobudzają apetyt i soki trawienne, pomagają spalić tłuszcz, poprawiają oddychanie i oczyszczają krew. Mogą jednak doprowadzić do bardzo szkodliwego przedawkowania i organizm zaczyna reagować wtedy bólami stawów (przy kręgosłupie i kolanach), gdyż działają one wysuszająco na maź stawową. Poprzez smak ostry wysuszają się także skóra i śluzówka.

Ostry kierunek smakowy posiada raczej słabą moc leczniczą. Do tej grupy należą: zwierzęce białko mleczne w serze (na przykład ser twardy oraz parmezan), przyprawy takie jak pieprz Cayenne, chili, koper włoski, kardamon, czosnek, kmin, czarnuszka, kurkuma, chrzan, peperoni, pieprz biały i czarny, musztarda, tymianek i cynamon.

Florian Überall, Andrea Überall. „Uzdrawianie żywnością. Tybetański sposób na choroby cywilizacyjne”.

Jogurt ochładzająca do zimnej słodki, kwaśny odżywia yin, ochładza jelita

MĄDROŚĆ: ŚWIADOMOŚĆ CHOROBY

Kto wie, że nie wie, jest człowiekiem wielkiej mądrości.

Kto nie wie, że wie, jest niespełna rozumu.

Zapadnięcie na chorobę

Jest sposobem uwolnienia się od niej.

Światły człowiek jest wolny od choroby,

Ponieważ na nią choruje.

Oto sekret jego zdrowia.

————————

Światli ludzie mają zawsze świadomość, że jest coś, czego nie wiedzą. W ujęciu taoistycznym wielkim nieszczęściem jest nieświadomość własnej ignorancji, czy to w sprawach świata, stosunkach międzyludzkich, czy własnej osoby. Ci, którzy rozwijają osobistą moc, uczą się dostrzegać nieustannie ewoluujące uniwersum informacji, których muszą jeszcze doświadczyć. Takie podejście jest niezwykle ważne dla osobistego rozwoju światłych ludzi. Uwalnia ich bowiem od ryzyka upadku, które pojawia się nieuchronnie, gdy człowiek staje się zbyt pełny i zbyt kompletny, by się dalej rozwijać.

R.L. Wing. „Tao mocy. Księga nieprzemijającej mądrości”.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

HEMOGLOBINY

Z POŻERACZA WYSZEDŁ ŻER, A Z MOCNEGO WYSZŁA SŁODYCZ.

(KS. SĘDZIÓW 14, 14)

Teraz w waszym czasie i w waszym miejscu wszystko zostało już ulokowane – cybernetyczne mięso, żylaste spoiwo elektronicznych pszczół, glizd, komarów i much bez ustanku zbierających dane do centrali. Zapylanie wirusem symulacji – tak byś mógł śnić bez przerwy w poczuciu, że oto ty tutaj, teraz…

Jesteś.

Nie chodzi o to, że ty nie widzisz jak to wygląda, bowiem wszystko jest na wierzchu, bardziej chodzi o to jak odczytujesz, lub co bardziej precyzyjne – istotne jest tego czego nie widzisz i o czym nie masz pojęcia. Zupełnie tak jak oni, jesteś dokumentnie kwadratowy, cztery boki, bryła skomputeryzowanego befsztyku wyczulona na kwadratowe komendy. To wszystko jest tak przewidywalne – sygnał w wiadomym celu i zupełnie oczywista reakcja zwrotna. Jeb! Jeb! Jeb!

W kwadratowy łeb.

Jak to poszło…Na początku to była fuzja ślepych instynktów, totalna nieprzewidywalność i chaos, ogromna moc, dzika furia – pierwotna i nieokiełznana. Dla Bogów Kreatorów te wyhodowane ludzkie szczenięta jawiły się jak niepohamowane bestie gotowe rozszarpać wszechświat swoją buchającą namiętnością i wyżreć wszystko do kości i szpiku – wychłeptać mleczną drogę i dziko kopulować z całym przejawieniem. Tego nie było w kodzie źródłowym. Coś nie grało. Problem polegał na tym, że moduł ich prymitywnego oprogramowania zassał z Czarnej Skrzynki Ziemi gadzi kod operacyjny: pieprz, zabijaj, niszcz, ta nowa ludzka tabula rasa nauczyła się tego chujowego alfabetu i mazała wszystko jak leci. Żreć, pierdolić, mordować.

Patrzysz w telewizor – co widzisz?

Z punktu widzenia ewolucji to error, galaktyczny koń trojański spadający z nieba w odpryskach meteorytów, zadżumiający kolejne piękne bogate w istnienie planety w butwiejące ścierwo rozkładu.

Musicie zrozumieć proces, Proces Tu i Teraz.

Ta mentalna ucieczka – gimnastyka nic nie da. Nie pomoże. Nie ulży. Kiedy żyjesz w tej kakofonii cmentarzyska, na olimpiadzie igrzysk głodu i skomlisz jak bezdomny pies ratując się tym tak żałosnym optymizmem – nigdy nie uda ci się wygenerować tego spustowego impulsu samowyzwolenia, bowiem najpierw musisz zobaczyć szpik, mięso i kości. To podstawa. Z tej perspektywy dopiero możesz się śmiać jak to przełkniesz, a ten czarny humor będzie jak ornament rzucony w twarz Matrycy.

Boisz się śmierci? Wejdźmy w to głębiej…Pod skórę, za siatkę w Otchłań.
Jedna wielka masa mięcha rozłożona bez końca. Brak ruchu. Im więcej ssiesz tym bardziej zasysa ciebie, aż w końcu jesteś owadem uwięzionym w uwarunkowanym bagnie sumy wszystkich działań i ich konsekwencji. Świnia ryje przed siebie z pozbawiającą nadziei konsekwencją – musi żreć bo zdechnie. Musi zasysać bo się udusi. Takie są fakty Wahadła twojego Boga I Diabla – zawsze z którejś strony cię jebnie. Dwa sztuczne punkty orientacji. To czego się boisz jest tu przed tobą. Spójrz zamiast uciekać ślepą ulicą gdzie nieubłaganie przyjebiesz w mur.

Krzyż.

Flaga.

System wiary.

Mesjasz na złotym rydwanie.

Życie – użycie do kwadratu.

Jak się przemieszczamy? Jesteśmy po prostu pamięcią, zapisem pozbawionym tej Klątwy, nie wypluwają nas mechaniczne macice i nie upadamy z hukiem z rozwartego kokonu na czysty beton. Poruszamy się w organach, we krwi.

Transfuzja ducha w ciało. Przejmujemy pojazdy do użytku i jedziemy dalej do jak to mówią Światła. Jaka jest cena Pamięci i Wiedzy? To ceną jest zobowiązanie do Troski z pojazdu na pojazd. Kiedy poruszasz się w ten sposób nie przechodzisz przez Reset. Czym jest Reset? Kiedy już zakończysz to okrążenie na nieskończonym kołowrotku i skończy ci się paliwo, lub po raz kolejny odpadnie ci łepetyna od uderzenia w Mur lub odejdziesz w gęstej agonii wpisanej w ten Układ – to co jest bez formy, zapachu pojawia się, gdyż jedyne co się zmienia – to warunki, które bez końca tworzysz, jednak sama podstawa jest poza czasem i Układem Zdarzeń – to nie jest inkarnacja, bowiem nie ma nic co mogłoby inkarnować – jednak jedyne co się liczy – Wiedza. Jedyne po co można tu przyjść, co można odkryć i zachować, reszta to pył na wietrze, marność. Jednak do czasu kiedy nie podejmiesz Zobowiązania – tracisz to. Reset jest utratą Wiedzy ciągła wiarą, że możesz coś dostać, coś wywalczyć, coś zachować, po czym poznać czy zostałeś zresetowany? Po nadziei, którą żywisz wbrew oczywistym faktom, po tej uległej naiwnej mentalności niewolnika, po sinym karku i ciągłym szukaniu winnych, jakby kurwa istniał ktokolwiek oprócz odbicia ciebie samego. Zresetowani zawsze budzą się za późno, wiecznie zdziwieni, że jak to – to tylko tyle? To wszystko? Już koniec?

Tak to wszystko. Trochę miłości, radości, śmiechu, biedy, bogactwa, nędzy, choroby i aparatura milknie. Wołają swojego boga, oddają pod opiekę. Możesz nawet zafundować kryształową świątynie dla swojego boga i oddawać mu miliardy pokłonów z nabożną, służalczą czcią i klepać dramatyczne modlitwy. Nic to. Jebnięcie w Mur.

Kiwają się na rumowisku świątyni. Potomkowie pierwszych ludzi.

Kwadratowy Bóg.

IM BARDZIEJ MASZYNKA MYŚLOWA PODPORZĄDKOWUJE SOBIE TO, CO ISTNIEJE, TYM BARDZIEJ ŚLEPO ZADOWALA SIĘ JEGO REPRODUKCJĄ.

MAX HORKHEIMER, THEODOR W. ADORNO „DIALEKTYKA OŚWIECENIA”

Reset to ponowne podpięcie – jak ci tutaj, patrzą na mnie swymi wydrążonymi próżnią gałami, mechaniczne istoty bez właściwości, ukształtowane z metalowej formy, wylane betonem, ożywione śmiercią. Schematy to wszystko co znają, co mają, czym żyją, w co grają.

– Jak się nazywasz? – rzecze ten siedzący na wprost mnie, dotykając strzykawkę wypełnioną Czarną Mazią a na dłoni ma tatuaż numer seryjny produkcji i kod oprogramowania i gdyby cokolwiek żywego było w nim, można byłoby powiedzieć, że czuje wyższość i domniemany autorytet, jednak tam nic nie ma. Nie ma nic.

Nic ugniata mnie wzrokiem, zawieszając w przestrzeni egzekucyjną pauzę.

Nikt nie wie czym dokładnie jest Czarna Maź, choć jest w każdym układzie scalonym i stanowi kamień węgielny każdej świątyni mechanicznej religii na tej planecie, a kiedy zarzynane zwierze obrócone łbem w stronę Mekki charczy i rzęży to wtłacza w ten sposób energię do obiegu, bowiem nic bardziej nie wzmacnia tego popaprania jak religie i ich bogowie i ich miliardy ofiar poćwiartowanych, spalonych, rozerwanych, spopielonych, uduszonych, rozgniecionych, utopionych i właśnie to służy twoim Panom.

Rasa Panów Trzecia Kosmiczna Rzesza.

Sieg Hail.

Czułe pozdrowienie w Rzeźni. Liczby litrów przelanej krwi – dług publiczny z podatkiem okrutnej satysfakcji. Nie widzieć, gdzie tak naprawdę jesteś, to jest właśnie mechaniczne otumanienie – małpa nie widzi, małpa nie mówi, małpa nie słyszy – dobra małpa, pogodna małpa, małpa radosna jak wiosna jak defilady wojskowe i festyny z pogodną muzyką i wędzonymi kiełbaskami. Zdalne sterowanie poczuciem wyjątkowości, życio – style rzucone jak sztuczne perły przed zamaskowane lifestylowymi farmazonami wieprze. Wieprzowina grillowana z papryką i cukinią z odrobiną tymianku na białym winie, udo z wieprza, flaczki z ziarnami tłuszczu z posiekanym w romby porem i pomarańczową marchwią jak drelichy więźniów oddziałów penitencjarnych ostatnim posiłkiem przed egzekucją wrzuconym na media socjopatyczne. 100 000 lajków. Zgrupowanie wieprzy w podziwie wobec pereł lśniących czystym plastikiem i pachnące literalnie – niczym. Hologramowy świat poskładany z klocków lego – kwadratura pozornego ubóstwienia.

Takie delfiny. Na japońskich stołach. Przysmaki. Sotalia Guianesis. Echolokacja Zagłady Gatunków. Zwerbowane do US Navy w 59 – tym, ekonomiczne, wydajne – Wietnam, Kuwejt, Irak. Maskotki. Fajne oszklone delfinaria na Florydzie, klima, drinki, kostki lodu w kształtach waginy – oj tam mały Johnie zobacz jakie fikołki, jaki śmieszny delfinek – uśmiecha się. Ex – żołnierz w sałatce, posiekany maczetą, prawie kafel euro za kilogram naszego ssaczego klowna. Najpierw solidny jeb w łeb. Japońska wioska Taiji, wielka orgia mordowania opleciona kokardami drutów kolczastych, zaganiamy i szlachtujemy, szybkie cięcie grzbietu, pękanie kręgosłupa, z głównych tętnic biją wodospady krwi zmieniając wodę i plażę w piękny plastyczny purpurowy obraz – takie cudowne połączenie cudownych ludzi i pięknych pływających zwierzątek z książeczek dla ludzkich pociech i disnejowskich bajeczek o mądrych delfinkach i no jak przyjaźni przecież międzygatunkowej. Kultura kulinarna, zwyczaje, tradycja, tożsamość ojców, dziadów, duże rybki na wózkach widłowych wjeżdżają prosto na stół do salonu. Srebro wypolerowane połyskuje jak monety judaszowe, a mięsko takie delikatne, takie milusie, jak bawełniane krążki do demakijażu.

Jutro pociągniemy nowy uśmiech, kiedy wciąż w naszych bebechach będzie figlował delfinek, to jest naprawdę piękne.

-Jak się nazywasz? – wrzeszczy już ta cuchnąca puszka pandory ubrana w trójrzędowy garnitur z wyższej półki piramidy i błyska mi po oczach sygnetem z delfinkiem.

-Delfin Um – mówię po prostu. I czekam. Bo to tam weszło w niego, zajmie mu dłuższą chwilę zanim ta zagadka dotrze do jego mózgowej maszyny liczebnej uposażonej w bardzo ograniczony zasób możliwości czegokolwiek więcej niż:

Aport!
Siad!
Waruj!

Teraz akurat siedzi. Udaje, że udaje, że myśli ma w głowie – a to czyste bity trzech komend – cyferek. Interaktywna podrzeczywistość cyber apokalipsy, gdzie mesjaszem – judaszem okazał się dziwaczny roztwór przybyły nie wiadomo skąd, kiedy i w jakim doprawdy celu.

Teraz uderzył mnie kantem dłoni w twarz, tak jak go uczyli na psim szkoleniu z zadziwiającym brakiem wyrazu i klasy, jak taniec blachy fallicznej bijący o miednicę i wykrzywił twarz na wzór bohatera jakiegoś idiotycznego filmu dla pół debili.

-Teraz Waruj!

Tu brak odbioru. Zawieszenie połączenia w Centrali na kablach, przepięcie, podpięcie, sygnał zawiera zbyt dużo danych o ładunku kwantowej ironii i ceglany łeb nie jest w stanie to ogarnąć musi…

Tu przyjebać po raz drugi z większą mocą – jednak na pół gwizdka. Pęknięcie kości policzkowej, ciekawe jest odczuwanie narastającego bólu świdrującego oczodoły i docierającego do bębenków w uszach. Tu ból – hallo Centrala. Splunięcie krwią i się zacznie zaraz…

Tu. On. Zaczyna skwierczeć jak grillowany kotlet w McDonald’s. Parzy! Schodzi skóra, wypływają oczy, płonie mózg.

Jak mówiłem. Krew.

AUTOMATYZACJA JEST DOBRA, O ILE WIESZ DOKŁADNIE, GDZIE UMIEŚCIĆ MASZYNĘ.

ELIYAHU GOLDRATT

Poznaję was czasem. Po tym, że nie chodzicie po rusztowaniu, zamiast tego potraficie skoczyć w otchłań. Rusztowanie to mentalna konstrukcja, nadbudowa – w tym kwadratowym świecie – to jedyne co zostało. Dlatego to jałowa wycieczka w tanim parku rozrywki, cena biletu – to życie na raty. Kupić, zapiąć pasy, przejechać to w kapsule czasu, trochę świateł, wirowanie, góra, dół, dół, góra.

Zatem egzekucja jakiej dokonuję – to otwarcie śluzy. To nie jest zabijanie – to ożywianie. Nikt tak naprawdę tego nie chce. Poczuć to wszystko. Zobaczyć. Jaskrawe światło – nie do zniesienia. Ból. Radość. Taniec. To co się dzieje z nim teraz – jest straszne. Łamanie kodu, krew żywa nicująca cały automat z bezwzględną i okrutną precyzją. Ekstaza i nieznośne cierpienie – coś czego żaden wygenerowany sztucznie program nie jest w stanie obliczyć, nie jest w stanie nazwać. Zero rusztowania. Samo mięso!

Poznaję was czasem. Po tym, że opadają wam ręce po skończonej modlitwie. Po tym, że choć trwa gra, wy już nie gracie. Coraz bardziej z boku, z oddali z dystansu. Nie bijecie braw, ani nie rozpaczacie. Spektakl to spektakl. Kropka. Stajecie się coraz bardziej niezrozumiali, w pewien sposób odrzuceni, pominięci – jednak jest w was coś – co wie, czuje, rozumie i potrafi przekroczyć te zimne liczby. Zaufanie temu to szaleństwo. Czyste irracjonalne przekraczające słupki danych i oznakowania. Pierwsze pęknięcie skorupy. Pancerne czarne jajo i wybita szczelina jak łepek szpilki.

Poznaję was czasem po dotyku. Podświadomie dotykacie tej niewidocznej pozazmysłowej kraty, wyczuwacie jej fakturę, na początku bardzo rzadko, cofacie dłoń w przerażeniu, idziecie się upić, naćpać, obezwładnić zrobić wszystko by to wyrzucić, zapomnieć, powrócić do ślepowidzenia. To normalne. Jednak już to macie, tego wirusa i doprawdy nic nie da się zrobić.

Proces został rozpoczęty. Pękanie skorupy.

Takie mityczne Indie. Sranie na ulicy. Spanie na ulicy. Bieda jakiej nie widzieliście nawet w telewizji. Głód. Nie, nie ten głód pomiędzy starterem a przystawką. Prawdziwy. Taki kiedy ciało zjada samo siebie. Żyjesz na granicy życia i śmierci. W przedsionku. Urodziłeś się w złym rozdaniu, jesteś odpadkiem. Taka Matka Teresa stworzyła umieralnie dla ciebie, z krzyżem nad głową. Mówiła natchniona – Cierpienie jest piękne! Te skurcze, wykrzywione twarze, ból, ból – jeszcze raz ból – Demiurg ssie. Tyle czekoladowych krzyży, tyle ciał wypranych z godności, zakażone ameby ery informacji w szarych bawełnianych prześcieradłach do wzięcia, do zeżarcia. Cały ten ceremoniał to Wielkie Ssanie. Ładowanie przez stulecia, miliardy ludzkich odpadków to gwarancja pokarmu. Tak! Rozmnażajcie się, mnóżcie swoją nędzę w nieskończoność – by było co żreć, czym się bawić, słuchać tej upojnej symfonii płaczu, lamentu i modlitw. Starotestamentowa Księga Rodzaju. Niesie to dziecię Abraham – składa Dar. Bogobojni w Bogoubojni. Zakrzywienie obrazu nie zmienia faktów, nie zmienia istoty rzeczy Święta Matko Orędowniczko Wielkiego Ssania.

Początkiem zawsze jest Głód. Głód Bogów. Później sprofanowane, stworzone w zimnym laboratorium nasiono, żyzne pole i sadzenie. Pierwsze główki w zimnych macicach, poród kleszczowy. Cesarskie cięcie wzdłuż kręgosłupa. Uległość, podległość, ułomność. Wiara. Nadzieja. Miłość. Pokarm.

Gloryfikacja Cierpienia. Po owocach ich poznacie. Przypatrzcie się. Ochrona Życia. Ochrona Użycia. Od Początku do końca – status robactwa. Zadanie pełzania. Zatem zaczęli wbijać te krucyfiksy w Matkę. Jeb! Kołek w Serce. Na dobry początek. Pierwsze spoiwo ogrodzenia. Pierwszy neuronowy punkt zaczepienia dla Meta – Mózgu. Nadanie Statusu Podległości – Życiu. Zwierzęta bez dusz, ludzie – mięso armatnie, ziemia, powietrze, ogień, woda.

Wszystko na stół.

Dla apostołów z Czarnej Otchłani. Wyżerajcie z tego wszyscy. Bowiem to jest kielich Krwi Mojej i z was będzie polany. Nie zastanawiała was nigdy ta Ofiara? To ciało? Ta krew? Czym jest ta abstrakcja ukryta za tym? Co to wznosi ku niebiosom? W czym uczestniczymy? Od zawsze to samo. Zmieniali formy, ubrania, ołtarze – jednak zawsze to samo.

Ofiara Czystego Życia. Specjaliści od Czarnej Roboty w Imię Śmierci. W zamian Odwieczna Niespełniona Obietnica. Nie Teraz i Tu.

Kiedyś. Tam.

Może.

Jednak nie da się przeoczyć Oczywistości. To Skala. Rozmiar. Daty. Liczby. Statystyki. Zapisane drobnym maczkiem na fotelu w Stolicy Apostolskiej. Pod purpurą i brokatem, pod atłasem i jedwabiem. Miliardy Ciał – ubitych jak wieprze.

Meta – Liczne.
Meta – Dane.
Meta – Mózgu.

Przekażcie sobie znak.

Jeden.
Siedem.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

TO CO CZYSTE

U kresu zła, tyrania nie będzie tolerowana.

Jeremy Locke „Koniec wszelkiego zła”

W pewnym nieuniknionym momencie zatrzymujesz się. Po prostu „coś” się w tobie wyczerpuje, „coś” się wypala, „coś” ustaje. Zaczynasz widzieć ten świat naprawdę i zaczynasz go czuć. Ból. Samotność. Strach. Przerywane chwilami krótkotrwałego szczęścia jak słodko – gorzkim ochłapem. Zwierzęcość – zaszczuta i zawstydzona, która teraz pełna tej furii rozrywa Istnienie na strzępy, bowiem tego uczymy i tego tak naprawdę wymagamy. Miotani spazmem szaleństwa od ściany do ściany więzienia, który wznieśliśmy jak pomnik pogardy wobec tego co Żywe i Wolne i wciąż ukazuje nam naszą nędzę.

Żywić uczucia tym co martwe, tym co jałowe i puste. Żywić uczucia do Urojenia i Odbicia, do Marzenia – do czegoś co nigdy nie nadejdzie, ponieważ jest tylko wyplutą w nicość myślą, która nikomu nie może pomóc i nikogo naprawdę pocieszyć. Uciekamy przed prawdą przez całą wieczność potykając się o swoje własne kłamstwa i upadając z całym tym żałosnym dobytkiem metalu i stali, który nigdy nie może wymknąć się grawitacji warunku. Nigdy nie może poczuć jak to jest naprawdę odpuścić i wznieść się bez ciała w czystą cudowną przestrzeń, która nigdy nikogo nie będzie sądzić.

W noc, kiedy leżysz na nagiej ziemi, która oddycha wraz z tobą w tym odwiecznym uścisku patrzysz w gwiazdy – ten świetlisty pył rzucony przez niezgłębioną Moc w otchłań, w twoim sercu rodzi się Tęsknota za prawdziwym domem, za tym ciepłem i troską, za wiecznie żywym ogniem, który wskazuje Drogę. Tęsknisz za pieśnią i poezją, za ciszą i łagodnością, za tym wszystkim co jest spokojne i uważne. Za tym co zachowuje Odwieczny Rytm. Nie sposób posiąść prawdziwego bogactwa tej Ziemi, nie sposób posiąść Prawdziwej Wiedzy, nie sposób Władać, bowiem wszystko to jest jedynie bluźnierstwem, obelgą z której uczyniono prawo. To ludzkie prawo w istocie jest szaleństwem. Zapisem choroby.

Nic i nikt nie należy do nikogo i nikt nie może mieć nad nikim władzy.

Nie jesteś winien posłuszeństwa ani narodom, ani prawu. Jesteś istotą o nieskończonej wartości i w pełni zdolną do ucieczki od niewoli zła. Kiedy będziesz czuł się zmuszony, by nie mówić, mów. Kiedy będziesz uciskany przez prawo, obejdź je. Kiedy przemoc ci zagraża, zniszcz ją.

Jeremy Locke „Koniec wszelkiego zła”

Imperia i imperatorzy. Kotwice rzucone w muł historii, statki dryfujące przez mroczną otchłań praoceanu Ignorancji. Upojeni ułudą kontroli i zwierzchnictwa nad losem innych, ujadające w noc bezdomne psy tarzające się w ciałach swoich ofiar. Przepełnione bezgranicznym strachem, bowiem wiedzą i czują, że nadchodzi koniec ich panowania. Nadchodzi czas rozliczenia, czas prawdziwej świadomości, która potrafi widzieć w mroku i co najważniejsze ona czuje, rozumie prawdziwy sens poza słowem i deklaracją. Widzi każde kłamstwo. Ta świadomość budzi się w każdej istocie, bowiem tak zostało to zapisane, jednak mało kto ją odkrywa ponieważ większość stała się Programami, które w istocie nie mają pojęcia co myślą, co mówią i co robią. Nazwane jest to Automatyzmem.

Dominacja przez zniewolenie umysłu i ducha. Zaprogramowana uległość wobec urojonych bogów i władców, wobec przemądrzałych pustych sloganów, wobec tyranii pychy i przemocy, która trwa od tysięcy lat dumna i okrutna depcząc wrodzoną niewinność i troskę szydząc z tych, których serca są czyste. Niewolnik jest najbardziej okrutny, bowiem w głębi serca nienawidzi sam siebie i sobą pogardza pragnąc śmierci – uwolnienia. Tym światem rządzą niewolnicy, więźniowie odwiecznego demona pragnień i obsesji. To jemu składają dary z ciał i modły z kłamstw, aby zyskać czas nad którym nie potrafią panować.

Urojone imperia będą upadać jedno po drugim, aż do samego końca. Kłamstwa wyjdą na jaw, maski zostaną zdarte, a kajdany zerwane. Każdy zdecyduje sam czy wciąż chce służyć śmierci czy życiu, wolności czy zniewoleniu, prawdzie czy kłamstwu. Kościoły fałszu spłoną wraz z księgami kłamstw, którymi karmili swoje oznakowane rytuałem bydło przeznaczone na rzeź dla okrutnych bogów, którzy staną się mali i słabi, bowiem ich moc była twoją mocą kiedy byłeś niewolnikiem i żywiłeś ich swoją własną krwią.

Tutaj rodzi się Nowe. I nikt nie może tego już powstrzymać nawet siłą tych mrocznych zaklęć. Nikt nie może powstrzymać Prawdy. Nikt nie może jej wymazać i na powrót pogrzebać, nikt nie może jej zacisnąć w pięści przemocy jak przez wieki. Nikt nie może już tego zrobić, bowiem nadszedł jej czas, a kiedy ten czas nadchodzi – wszystko staje się jasne i czyste.

To nie jest wojna czy walka.

To jest Sprawiedliwość.

Zwykły wpis