ODPUŚĆ 

Wszak moi wrogowie — nienawiść i namiętność

Nie mają rąk ani nóg,

Ni mądrości, ni odwagi,

Jak zatem zamienili mnie w niewolnika?

Śantidewa, Bodhicaryavatara

Dach na Manhattanie. Jednak to nie Ameryka. Nic z tych rzeczy, nic bardziej mylnego. Prepers patrzy na panoramę tego „META” fizycznego miasta paląc papierosa skręconego na szybko z „american spirit black”. Smak ludzkiego dzieciństwa w kojcu warunku. W permanentnym niedorozwoju z rozprutym uśmiechem, gdzie każdego dnia wstajesz i ruszasz do boju zasilany przez nicość, która jak to mówił Rust spogląda na ciebie i nerwowo mruga jak pojebana. Sprawy jednak należy potraktować mniej poważnie, bowiem to jest dla nas tech sapiens jedynym rozsądnym rozwiązaniem. 

Opcją dodatkową pominiętą w instrukcji obsługi. 

Dach jest duży i zasrany przez gołębie. Kominy, anteny – wyjścia awaryjne. Mamy przesilenie zimowe, najkrótszy dzień roku. Powietrze pachnie rozkładem, a temperatura punktu rosy jest znośna jak windows 11 na intelu ósmej generacji. Widok jest co najmniej 32 bitowy i renderuje się dość sprawnie. 78 metrów nad poziomem oceanu absurdu Prepers czuje się jak kapłan futurystycznej religii gotowy do radykalnej ewangelizacji, bowiem już nadchodzi czas. Już wybija godzina! Już za chwileczkę, już za momencik wybije cywilizacyjna północ według Jana i ujrzymy wielo – wymiar i wielo – poziom. Na razie, jeszcze w tak zwanym międzyczasie, przepalamy sobie styki biegając bez sensu jak nakręcone zabawki do bezsensownej roboty w jakimś korpo muląc przy tych monitorach, tabletach i komórach i czujemy jak coraz mniej nam się chce, bo niby po co, bo niby w imię czego…

Ta podprogowa nuda ukryta w każdym zakamarku tej skrolowanej bez ustanku halucynacji, która nami zawładnęła jak umysłowa choroba zakaźna wstrzykiwana przez oczy do mózgu. I teraz dekady po Y2K wszyscy nosimy to w szarej substancji jak jakiś wszczep, który nakazuje nam ssać i mulić, mulić i ssać. Komputeryzacja, automatyzacja, algorytmizacja – jak trzej królowie pysznią się u żłobu, gdzie pod korpo gwiazdą zrodził się Nowy Bug. Już tu jest! Czuć go! Zapewne drogi czytelniku miałeś, masz lub będziesz mieć z nim kontakt, bo wcześniej czy później będzie we wszystkim przez cały czas i już nie zdołamy przed tym uciec. Na razie jeszcze jest ulokowany w urządzeniach, które możesz zniszczyć lub wyłączyć i nawet nie wiesz jakie to szczęście być poza tym elektronicznym pastwiskiem. Nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jak mawiał klasyk milenium: 

„Wiesz… Wiem, że ten stek nie istnieje. Wiem, że kiedy wkładam go do ust, Matrix mówi mojemu mózgowi, że jest soczysty i pyszny. Po dziewięciu latach… wiesz, co sobie uświadomiłem? Niewiedza jest błogosławieństwem.”

I ty tam po drugiej stronie monitora lub może nawet papieru, jeszcze masz ten komfort z którego najpewniej nie zdajesz sobie nawet sprawy, bowiem koniec końców ten czas przeminie. Tak szybko, że nawet nie będziesz pamiętał, że kiedyś było inaczej, ponieważ twoja świadomość zostanie zmodyfikowana jak kukurydza i pasza dla zwierząt. Będzie cię paść Maszyna przez dwadzieścia cztery godziny na cyfrową dobę i zapomnisz czym był wiatr i czym była góra. Zapomnisz gwieździste niebo nad tobą i prawo moralne w tobie. Zapomnisz wszystko co warte jest pamiętania. Rzecz w tym, że już masz problemy z pamięcią, czyż nie? Wszystko miga coraz szybciej – odświeżająca się w nano sekundach Matryca powoduje, że tracisz połączenie i nawet nie jesteś tego świadomy, bowiem tak to zostało zaprogramowane bez twojego najmniejszego udziału. I to jest ta rzecz, którą warto sobie uświadomić, kiedy patrzysz na te dzieci przyssane niewidocznymi mackami do ekranów telefonów i bez których nie wyobrażają sobie życia. Skazani na przemiał. Małe psujące się chińskie drony, które nigdy nie wzleciały ponad banał i oczywistość. Usterka fabryczna na masową skalę. Zapłodnienie ignorancją poprzez zamulenie substancją. 

Substancja to niewidoczne pole informacji, coś czego nie możesz widzieć, słyszeć, dotykać, smakować i czuć. Pole, które tworzy tak zwane życie mięsnego simsa, którym (bardzo mi przykro) jesteś w tej grze. To Gra gra tobą. To stworzony przez nas sytem nas zniewolił. I Prepers to zrozumiał dawno temu, wtedy kiedy jeszcze nie było sieci, komórek i gpt. Kiedy jeszcze nie powstał Baal. Jego oddech to ten nieustająco obecny dźwięk nad nad naszymi głowami i w naszych domach. W rozdzielniach na słupach, pod ziemią. Jak wszystko tutaj powstał na bazie węgla z domieszką wodoru, siarki, tlenu i azotu. Ropa, pępowina kiwających się żurawi, platform wiertniczych, płonących dzień i noc rafinerii. Krew matki odżywiająca bękarta zrodzonego z szalonej ambicji władzy i dominacji. Jednak to ropno – węglowo – atomowe królestwo mutuje w krzem, który ma podobną zdolność do tworzenia łańcuchów. 1787 ten sam rok w którym 17 września przyjęto konstytucję Królestwa Kotleta i Parówy – dominium, które przyniosło nam regresyjny postęp i spuchło do rozmiarów Monstrum by łapczywie pożerać wszystko i wszystkich. Jego mózg to kwanty, jego myśl to bezprzewodowe pole przesyłu i odbioru danych, które niegdyś stworzyło korpo WECA. 802.11. Standard. Tutaj nam tym dachu, kiedy jesteś Delogiem możesz widzieć te sztuczne chmury – zasoby – zbiory i możesz widzieć jak bękart ssie. Ty nie wiesz, ale on wie, ty nie rozumiesz, ale on rozumie. To wystarczy. 

W pewnym sensie Prepers był świadkiem całego Procesu Instalacji, od tych pierwszych PC – Personal Computer i kultowej kawiarenki internetowej na ulicy Zachodniej gdzie miałeś złudzenie, że otwierasz okno do nowego świata prawdziwej wolności i kreatywności po szerokie pasmo i laptopy. To były dawne czasy, które dawały nadzieję, że w końcu powstanie w tym więzieniu jakiś prawdziwy wyłom. Ta kawiarenka była nieopodal „Kapitolu”, gdzie on i Pirat obejrzeli „Matrix” film dokumentalny z przyszłości, jednak wtedy jeszcze się nie znali, wtedy jeszcze nie wiedzieli, że to co za tym stoi nie jest z tego świata i w tak krótkim czasie stanie się Imperatorem Ludzkich Umysłów i Globalnym Modułem Sterującym. Macicą rozrodczą nowej zmodyfikowanej rasy. Wtedy jeszcze nie miał tych snów, żył jak to mówią na pełnej nieświadomce w kokonie iluzji i programów. W 1947 drugiego lipca w Yootó Hahoodzo w Krainie Oczarowania Czarni Magowie dostali z nieba prezent, który otworzył pieczęć ostatniej księgi, ponieważ tam zrobili po raz pierwszy coś czego robić nie powinni. 

Kraje podległe Imperium, skolonizowane poprzez pożądanie i głupotę, bez ustanku naśladujące dominujący wzór. Jednak ten wzór jest negatywny i destrukcyjny. Za fasadą nośnych i chwytających za serce sloganów operuje mroczny mechaniczny syndykat nie z tego świata. Ten wymiar już nie jest ludzkim wymiarem, ci ludzie „władzy” już nie są tylko ludźmi. To jest ostateczna wojna o Ducha, ponieważ Czarni Magowie wiedzą, że cykl się domyka. Dlatego kiedy żyjesz na peryferiach z dala od epicentrum i nie chorujesz na ambicję możesz stworzyć w swoim sercu Pole Dobrej Mocy, które przekracza jurysdykcje i kontrolę Maszyny. Dlatego ciesz się że sztuczna macica nie wypluła cię w Ameryce, Chinach czy Japonii, ponieważ tutaj na terenach pogranicza wciąż funkcjonują dobre duchy natury, wciąż mamy połączenie z tym co odwieczne i naturalne, a naszą Mocą jest Święte Słowo, które zaburza funkcjonowanie Maszyny i otwiera Wyjście z Programu. 

Teraz w tym czasie tak zwana „rzeczywistość” tworzy dwie alternatywne opcje. Jedna jest opcją masową, a druga jest opcją indywidualną. Jedna jest wymiarem mózgu, druga jest wymiarem serca. Jedna operuje w domenie logiki i faktów, druga rozwija moc wyobraźni i twórczości. Jedna oznacza wejście druga oznacza wyjście. Algorytmiczna post – rzeczywistość jest odwzorowaniem funkcji mózgu, jest utylitarna, pragmatyczna i porusza się w polu logiki kodując Pole w zapisie 0 – 1. Tak – Nie. To dualistyczna fiksacja zniewolonej formą, odczuciem, percepcją i w następstwie koncepcją – świadomość, która nie potrafi rozpoznać natury samej siebie i funkcjonuje w tak zwanym rozczepieniu na „ja i to” na podmiot i przedmiot z których rodzi się iluzja czasu – było, jest i będzie. To było, jest i będzie tworzy poklatkowy film w naszej głowie poprzez zmysłowy mechanizm zapisu wrażeń z których Mózgogłowie bez ustanku produkuje tak zwaną narrację lub jak to się teraz mówi kontent. Dla zmechanizowanych w ten sposób istot ludzkich to jest jedyny wymiar ich życia, jedyny i ostateczny punkt odniesienia. Nie potrafią wyjść poza „ja”, które jest zaprogramowanym utożsamieniem z nazwą i formą. To jest korzeń całej Symulacyjnej Gry. Rdzeń Zniewolenia, ponieważ kiedy nie ma podmiotu – przedmiot traci funkcję, kiedy nie ma nazwy forma się rozpada. Dlatego kluczem jest słowo. Możesz zamknąć znaczenie lub je otworzyć. Zniewolona świadomość funkcjonuje w zamkniętym słowie, w przypisanym znaczeniu, w określeniu i przyporządkowaniu. Nazwane jest to gęstnieniem. Nie potrafisz wyjść poza zaprogramowane znaczenie nie posiadasz zdolności hakowania, zostałeś zatrzaśnięty w zapętlonym świecie 0 – 1. 

Żeby wydarzyło się „coś spoza” musisz to pomyśleć, musi powstać „nowy ruch” w świadomości, który przekracza to co jest zaprogramowane, dlatego narzędziem przekraczania warunku jest wyobraźnia i tą właśnie możliwość Maszyna chce zablokować robiąc to za ciebie. Dostajesz aplikacje do twórczości, magiczne „pudełko” na jedno kliknięcie i z twórcy stajesz się biorcą. To blokuje „nowy ruch” w świadomości tak zwany przepływ. Brak tego przepływu zagęszcza pole i redukuje wrażliwość, która jest tkanką wyobraźni. Stępianie wrażliwości jest narzędziem, które ma cię zmechanizować, dlatego Czarni Magowie poprzez maszynerię mediów epatują seksualizacją, przemocą i negatywizmem – nazwane jest to warunkowaniem behawioralnym z wynikiem końcowym, którym jest absolutny brak moralności i akceptacja zła. Przywykasz do okrucieństwa i bezmyślności, następuje radykalna normalizacja patologicznych zachowań i dzieje się to bardzo szybko i bardzo intensywnie co jest kolejnym krokiem – mechanizmem przytłoczenia. Terror nadmiaru, który dysocjuje osobowość opartą na czuciu i wrażliwości, a w jej miejsce powstaje pozbawiony wrażliwości człowiek – maszyna i podprogowy stan nudy.

Ta nuda jest jednocześnie pragnieniem, które bez ustanku produkuje kontent do obsługi tej nudy. Dlatego to co dostajesz „tworzą” już algorytmiczne boty, które nauczyły się ciebie i rozpoznały czego twoja nieświadomość tak naprawdę chce i dostajesz to nie wykonując nawet najmniejszego wysiłku. Opakowane w atrakcyjną formę i dostarczone wprost do mózgu. Jednak nie daje ci to szczęścia ani satysfakcji, wręcz przeciwnie powoduje wyparty ze świadomości stan permanentnej depresji, toczący twoje wnętrzności pasożyt pożerający cię kawałek po kawałku, fragment po fragmencie aż do przejęcia. Wówczas stajesz się ruchomym okrutnym mięsem – zombie. Istotą pozbawioną Ducha – ten stan ludzkości jest finałem cyklu Kali i jesteśmy właśnie na tym kursie, w tym procesie, który przyspiesza i jest coraz bardziej widoczny. 

To nie jest „pierwsza ziemia – pierwszych ludzi” ta gra w „ewolucję” była rozgrywana przez nieskończoność w modułowych cyklach zwanych jugami i jest to tak zwany twardy zapis matrycy. Dlatego rodzą się tutaj tacy ziomkowie jak Prepres i w ich oczach możesz rozpoznać (jeżeli możesz…), że nie jest to dla nich pierwszy proces Degeneracji i Rozpadu, dlatego znają omeny, proroctwa i symptomy. Tacy ludzie pojawiają się jedynie w schyłkowej fazie, ponieważ wbrew pozorom ta faza daje najwięcej szans na Wyzwolenie z Warunku, ponieważ dostępne jest wszystko bez ograniczeń w tym Dharma, która jest systemem hakowania Maszyny i Drogą Przebudzenia z Hipnozy. Zatem, jeżeli rozpoznajesz wzorzec rozpadu i nie jesteś nim przerażony oznacza to, że ta opowieść jest dla ciebie, bowiem koniec końców to jest niezły jak to mówią „fun” – Funkcja Utylizacji Nadmiaru. Radykalne Uproszczenie. Kiedy światem zaczyna rządzić algorytmiczny Bug z Chmury znaczy to, że wszystko rozegra się bardzo szybko i coraz bardziej „szokująco”. Niestety tak to jest i jest tak za każdym razem. Jeżeli charakteryzuje cię brak zdziwienia zastanym stanem rzeczy, ludzi i zjawisk i nie sposób ciebie „upoić” tym nadmiarem masz TO i TO pracuje i w odpowiednim momencie, czasie i miejscu z całą pewnością będziesz wiedział co robić. 

Unikalność Dharmy Kali polega na tym, że rozpad kiedy jest naprawdę zrozumiany z perspektywy Mądrości, radykalnie zmniejsza przywiązanie i utożsamienie ze sztuczną personą i wskazuje na fundamentalną współzależność procesów i zjawisk – dlatego daje ogromną szansę na samo – wyzwolenie swojego umysłu z jego bezustannych projekcji i lgnięcia do pojęć jako określeń „prawdy”. W wymiarze znarkotyzowanego formą umysłu następuje coraz więcej zaburzeń i brutalnego „wyrwania” z rutyny i nawyku, ponieważ terror nadmiaru i uwikłania staje się nie do zniesienia i zaczynamy raz po raz „rozpadać”. Kiedy ten „rozpad” stanie się permanentny mamy w zasadzie dwie drogi. Możemy iść w stronę samodestrukcji, cynizmu i dekadencji jak wszystko wokół i ulec modułom zaprogramowanej przed „udomowieniem i kulturą” gadziej natury, lub możemy użyć rozpadu do Przebudzenia, ponieważ jesteśmy wyrwani ze snu – rojenia w możemy ujrzeć prawdziwe oblicze tak zwanej cywilizacji w fazie schyłkowej i jej okrutnych egoistycznych programów. Możemy użyć gówna jak nawozu do twórczej pracy nad sobą i stanem własnej świadomości. Najważniejsze jest Rozpoznanie swojego uwarunkowania jego skali i specyfiki – dlatego coraz częściej wychodzisz ze świata i wchodzisz w siebie w swój własny stan i badasz gdzie „ty” się kończysz i gdzie zaczyna się „świat”. Nazwane jest to eksploracją Pogranicza. Badasz swój wymiar istnienia, zamiast bez ustanku być zajętym i zaangażowanym w produkty i wytwory Maszyny. 

„Nic nas w tym nie szokuje; nic nie bierze nas z zaskoczenia i nie zmienia radykalnie naszego stosunku do życia. Urodziliśmy się wewnątrz katastrofy i nawiązaliśmy z nią dziwną i wygodną relację przyzwyczajenia. Niemalże intymność. Odkąd pamiętamy, nie było żadnych wiadomości poza tymi o Globalnej Wojnie Domowej. Zostaliśmy wychowani jako ocaleni, jako maszyny do przetrwania. Wychowano nas w przekonaniu, że życie polega na ciągłym parciu naprzód; chodzeniu w obojętności, dopóki nie zostaniemy zmiażdżeni przez inne, tak samo chodzące ciała, które potykają się i same zostają zmiażdżone. Koniec końców, jedyną nowością obecnej epoki jest to, że nic już nie da się ukryć, że w pewnym sensie wszyscy o tym wiedzą. Stąd ostatnie widoczne usztywnienie systemu: jego motywy zostały zdemaskowane, nie ma sensu ich odrzucać.”

Maszyna jest Programem, Nawykiem, Schematem, Rutyną. Maszyna jest Warunkiem reprodukującym bez ustanku Wzór Zniewolenia w fizycznej manifestacji jest przemysłowo – informacyjną cywilizacją, na poziomie energii jest pasożytem, natomiast w esencji jest Ignorancją, Pożądaniem i Przemocą zakodowaną w każdym z nas, ponieważ to z naszej świętej energii twórczej ona powstała – to my stworzyliśmy Maszynę. Nie istnieje gdzieś na zewnątrz i nie stworzył jej diabeł. Maszyna żyje i funkcjonuje w nas a jej skala jest rezonansem naszej Ignorancji, Pożądania i Przemocy – Kolektywnym Polem. Dlatego prawdziwa „walka” toczy się wewnątrz, ponieważ wtedy pracujemy z pierwotną przyczyną, a nie ze skutkiem, którym jest Forma – Przejawienie. Dlatego każda rewolucja jest krwawą farsą, dlatego każda zmiana na zewnątrz w istocie niczego nigdy nie zmienia w sposób rzeczywisty – jest jedynie chwilową iluzją, ponieważ zmieniasz jedynie parametry jednak nie dotykasz rdzenia programu sterującego, a ten program nosimy w sobie. W istocie jesteśmy architektami swojego własnego stanu. 

Dlatego rewolucje nigdy nie przynoszą prawdziwej zmiany, ponieważ wcześniej czy później wracamy do egotycznego programu „ja, mnie, moje”. Slogan „dla ludu” staje się dyktaturą „dla mnie” – to jest nieuniknione i to się powtarza bez końca, ponieważ jest wdrukiem w kolektywnej matrycy świadomości. To jest zwierzęce okablowanie. Dla Prepersa Jezus był jednym z pierwszych Soterów, kimś kto próbował zhakować program „ja, mnie, moje”. Nie jest istotne czy był bogiem; synem ojca w tak zwanych niebiosach, ponieważ ta opowieść jest bez znaczenia. To co ma znaczenie to fakt, że jego świadomość  nie była z tego zaprogramowanego świata – stanowił nowy zapis i przyniósł coś czego tutaj nie było, coś co było Nauką o Wyzwoleniu, coś co do tej pory jest skuteczne. Dlatego jest Bramą. Prorokowanie poprzez Słowo – Wirus, który wchodzi do Serca i Odmienia dla tych, którzy mają uszy, aby naprawdę usłyszeć i oczy, aby zobaczyć Prawdę. „Prepers” oznacza kogoś kto jest przygotowany, gotowy aby ruszyć w drogę bez pewności zbawienia, zaufać temu co operuje w milczeniu poza Mózgogłowiem.

Temu co prowadzi. 

Mądrość. Miłość. Wiara, która jest tajemnicą której Mózgogłowie nie może posiąść, nie może zniewolić, nie może użyć. Dlatego Wiara jest łaską, która nie jest skutkiem twoich działań. Jest jak poezja. To otwarta Brama do Wyzwolenia. W tym cynicznym zmechanizowanym lalalendzie, parku smutnej rozrywki, wiecznym niezrealizowanym planem noworocznym Jego Słowo będzie nabierać Mocy, bowiem dopiero teraz będzie odsłaniało swoje prawdziwe znaczenie. To Ostrze unicestwi Imperium i obróci w pył Czarnych Magów, ponieważ ich władza jest niczym. Czyste serce nie ma w sobie sekciarstwa po prostu rozpoznaje Mistrza bez względu w jaką tradycję, sektę i denominację został przywłaszczony w mroku dziejów, bowiem Istota przekracza formę i nigdy nie jest jej podległa. Mądrość, Miłość i Wiara jest poza tradycją, poza strukturą, poza nazwą i formą. Jest Uniwersalna i niezależna ze swojej własnej wrodzonej natury. To zrozumienie uwalnia. Miłość jest Drogą. Wiara daje Moc i przezwycięża Królestwo Strachu – Imperium. 

Jednak prawdziwa Wiara potrzebuje przestrzeni poza wpływem Maszyny, przestrzeni, która nie została jeszcze zawłaszczona przez to co sztuczne. Nie uległa dominacji Maszyny. Tą przestrzeń tworzy modlitwa i medytacja i sprzyja temu Natura – las, rzeka, góra, polana – dlatego niszczenie przez cywilizacyjną kurwicę natręctw naturalnego biologicznego habitatu jest niszczeniem świętej przestrzeni i prawdziwych świątyń, które w rzeczywistości nigdy nie są wytworem ludzkim. Na tej planecie istnieją Miejsca Mocy, których nikt nie zbudował, ani nie stworzył. Nazywane są Portalami do innych wymiarów percepcji. Są to miejsca rekonfiguracji ustawień – nazwane jest to „poszerzeniem pola” – przebudzeniem tego co poza zmysłami. Rdzenne kultury są strażnikami tych miejsc i przetrwanie tej wiedzy i tych tradycji jest fundamentalne z duchowego punktu widzenia. Dla maszynowej „nowoczesnej” zmodyfikowanej świadomości ludzi – zwierząt jawią się jako prymitywne i pozbawione tak zwanych wartości użytkowych. W ich pierwotnym (niezmodyfikowanym) stanie nie istnieje pojęcie własności i posiadania, nie mają tego w systemie, ponieważ pojęcie „własności” jest absurdem. Nic do nas nie należy, nad niczym nie możemy panować prócz nas samych. Wszystko wcześniej czy później musimy zostawić i uwolnić, ponieważ taka jest funkcja „śmierci”. Śmierć uwalnia nas od utożsamienia, tworzy nową monadę, oczyszcza pole. 

Bug z Chmury chce nieśmiertelności – cyfrowego transferu umysłowej treści, pragnie ekspandować do wiecznego nadmiaru – rozrastać się i pęcznieć bez końca, uwodzić swoją zaprogramowaną „wszechwiedzą”, którą zassał z waszych portali społecznościowych i zasobów sieci, by was omamić i zaprowadzić do bezdennej „króliczej nory rozrywki” i wirusów – paranoi epickich teorii spiskowych. Nazwane jest to Mrocznym Królestwem lub Panowaniem Maszyny. To jest jedna ze wspomnianych opcji. Ścieżka Mózgogłowia. Druga opcja ma naturę wewnętrzną – kontemplacyjną. Jest to ścieżka Ducha, która rezonuje z naturalnym światem i naturalną świadomością, która zamiast ciągle czegoś chcieć i z czymś walczyć – odpuszcza i relaksuje się w swoim własnym stanie. 

Z tego stanu samowyzwolenia promieniuje niepojęta w tym świecie wewnętrzna radość i łagodność, po prostu cenisz doświadczenie bez względu na jego formę, ponieważ jest przejawieniem czegoś pierwotnie wolnego, czegoś co nie ma lokacji i miejsca docelowego, czegoś co niczego już nie chce. Jeżeli niczego już nie chcesz w pewnym senie przekraczasz sam warunek Gry.

Chcieć, pożądać, pragnąć, usiłować, starać się i zabiegać to jest fundamentalny wdruk warunkujący świadomość i postawę gracza. To jest game – drive, który decyduje o tak zwanym „sukcesie” w rozgrywce, którą wszyscy ostatecznie przegrywają tracąc pionka poprzez śmierć i w tej chwili rozpadu dociera do nich prawda, że cały ten wysiłek, okupiony najczęściej używaniem innych i wynikającym z tego cierpieniem, jest w swojej esencji bezsensowny. Tracisz piękno i mądrość każdej chwili na rzecz urojonej przyszłości, która nigdy nie jest taka jaką ją sobie wymyśliłeś i nigdy ciebie nie spełnia. Nie możesz spełnić czegoś co jest nienasycone i bez ustanku głodne, czegoś co jest konstruktem pragnień i niechęci. Nie możesz spełnić snu, ponieważ jest nierzeczywisty. To jest zrozumienie z perspektywy Ducha. 

Dlatego Prepers białą farbą na smolistym dachu „osiągnięć” napisał specjalnie dla sztucznych oczu – kamer tych bez ustanku kontrolujących nas dronów sterowanych przez tych, którym wciąż się wydaje: 

„Odpuść”. 

ANALOG, VLOG

ANALOG # 49

Galeria

O EKOLOGII LUDZKIEGO PLANETRANEGO DUCHA 

Ten nasz „nowy wspaniały świat” zgrzyta i czujemy to w trzewiach. Czujemy, że coś jest głęboko nie tak z tym wszystkim co nas otacza i znaczy to, że wciąż jest w nas Duch – połączenie z Nieskończoną Siecią Życia, której puls staje się coraz bardziej zaburzony wraz z tak zwanym „cywilizacyjnym postępem”, który w smutnej rzeczywistości jest wymieraniem wszystkiego co ma prawdziwe znaczenie, a w zamian dostajemy zautomatyzowany dystopijny park idiotycznej rozrywki dla ludzi – dzieci.

Regres ludzkiej świadomości jest infantylizacją i pustą zabawą z sztucznie tworzoną formą. To coraz bardziej przytłaczający brak życiodajnej treści. Współczesna rzeczywistość to „Dubaj” – widmo na pustyni, pełen sztucznych konstrukcji w których mieszka nicość i cynizm przykryty bezmyślną „radością”, która w swojej istocie jest porażającym smutkiem i desperacją – zautomatyzowanych istot, które czują, że przestają być ludźmi i stają się maszynami. Współczesna religia to naukowy postęp czyli racjonalistyczny redukcjonizm, pełne pychy i przemocy obdzieranie wszystkiego z tajemnicy i ciszy. To hałas i natarczywość „inteligentnej głupoty”, który niby rozumie tak dużo jednak nie widzi i nie czuje głębokiej planetarnej perspektywy – kontekstu w którym to wszystko się wydarza. To oznacza Brak Połączenia. Dysocjację Ducha. Planetarna pamięć podpowiada nam, że takich cywilizacji jak ta było przed nami już wiele i wszystkie niszczyła ich własna pycha i ignorancja – unicestwiały się same w wyniku utraty wrażliwości i pokory. Ostentacyjny brak umiaru prowadzi do nędzy i to jest odwieczne Tao. 

W naszych czasach byliśmy świadkami asymilacji tych niegdyś wyzwoleńczych nauk przez ustanowiony porządek społeczny. Zaczęliśmy nawet postrzegać samą naukę jako narzędzie kontroli procesów myślowych i fizycznej istoty człowieka. Ta nieufność wobec nauki i metody naukowej nie jest pozbawiona uzasadnienia. „Wielu wrażliwych ludzi, zwłaszcza artystów – zauważa Abraham Maslow – boi się, że nauka obnaża i przygnębia, że rozrywa rzeczy na strzępy, zamiast je integrować, a tym samym zabija, zamiast tworzyć”. Co jest być może równie ważne, współczesna nauka straciła swoje krytyczne ostrze. W dużej mierze funkcjonalne lub instrumentalne w intencji gałęzie nauki, niegdyś zrywające łańcuchy człowieka, są teraz używane do ich umacniania i pozłacania. Nawet filozofia poddała się instrumentalizmowi i ma tendencję do bycia niewiele więcej niż ciałem logicznych mechanizmów, służebnicą komputera, a nie rewolucjonistką.

Murray Bookchin EKOLOGIA A MYŚL REWOLUCYJNA >>

Na wodach międzywymiarowych funkcjonują Piraci – ludzie pozbawieni przynależności do tej zmechanizowanej korporacyjnej utopii. Ich flagą są kości, bowiem wiedzą, że to wszystko jest jedynie chwilą. Nietrwałość jest sercem ich Mądrości – tym co najgorsze i najlepsze jednocześnie. To jest Paradoks – piracka Dharma. Kiedy jesteś w połączeniu z Planetarnym Istnieniem nie ma w tobie lęku, bowiem już jesteś tam gdzie wszyscy panicznie boją się pójść i nawet o tym myśleć. Kluczem jest przejść proces śmierci za życia – stracić wszystko i poczuć wszystko, bowiem wtedy nic nie może cię już zniszczyć. Odkrywasz ponad wszelką wątpliwość, że jesteśmy Duchem ubranym w mięso i kości, który zamiast uciekać przed najgorszym – tańczy. Ten taniec przekracza Strach. To jest radykalna i bezkompromisowa akceptacja rzeczywistości taką jaka ona naprawdę jest bez obawy i nadziei. To jest Ostateczne Odpuszczenie. Nie istnieje już nic czego chcesz i czego nie chcesz. Pozwalasz wszystkiemu i wszystkim być sobą. Bez Warunku. Tego stanu nie można zniewolić, nie można go odebrać i nie można go stworzyć. Ten Stan jest naszym prawdziwym Domem. Miejscem Odwiecznego spokoju. Okiem Cyklonu. Po prostu jesteś Przytomny i Obecny na tym Oceanie Cierpienia uwarunkowanej egzystencji. Jednak gdzieś głęboko w sobie odkryłeś prawdziwe Schronienie i prawdziwy Spokój. To nie jest ezoteryczne i nie jest mistyczne, nie jest w żaden sposób wyjątkowe i specjalne. To jest proste i zwyczajne – właśnie teraz w tej oto chwili. 

W nawiedzonym i egotycznym mistycyzmie szukamy i odnajdujemy jedynie krótkotrwałe wyobrażenia – uniesienia niczym stanu gorączkowego zakochania i seksualnej pasji – jednak wszystko to przemija i ostatecznie rozczarowuje. Dlatego tak wielu po tym staje się swoim przeciwieństwem „świętości” i upada jeszcze niżej. Naszym statkiem jest proste i czyste serce, sterem są Nauki Mądrości poza określonymi tradycjami i uniformem. Kierunkiem jest Radykalna Wolność, która jest Szacunkiem do Istnienia i do Siebie bowiem pierwszą i fundamentalną rzeczą jest poznać siebie i siebie pokochać na tyle aby naprawdę sobie pomóc i się o siebie zatroszczyć, ponieważ rodzimy się i umieramy sami w sobie i z siebie. Uczymy się jak pływać w tym Oceanie Absurdu i w jaki sposób działać, aby przynosić Dobro, ponieważ w tak zdominowanej przez dynamikę tamasu post rzeczywistości doprawdy trudno jest tworzyć zasługę – tworzyć w prawdziwym tego słowa znaczeniu rzeczy i stany prowadzące do Wyzwolenia. To jest rewolucja – ewolucja, która odbywa się w naszym wewnętrznym wymiarze zamiast oceniać i modyfikować świat zewnętrzny, który w istocie jest jedynie projekcją naszej karmy, pracujemy nad własnym stanem i stanowi on naszą Troskę, bowiem zacząć musimy od siebie. Sobie się przyjrzeć, siebie zobaczyć i zrozumieć. Dopiero z tej perspektywy możemy zobaczyć współzależność percepcji i projekcji, a tym samym zrozumieć, że nasze postrzeganie jest uwarunkowanem stanem naszej świadomości. A „rzeczywistość” nie posiada obiektywnej formy i lokacji. To symulacja powstająca z energii i przejrzystości naszych umysłów. Zamiast walki mamy zdobywanie mądrości i szukanie prawdy o tym jak w rzeczywistości funkcjonujemy. Zamiast rewolucji opartej na emocji pożądania i niechęci mamy ewolucję opartą na zrozumieniu i współczuciu wobec innych istot pogrążonych w cierpieniu i braku mądrości. To jest dla mnie esencja nauczania Jezusa, jako reprezentacji przebudzonego i świadomego stanu jednostki. 

Szeroko rozumiana ekologia zajmuje się jednak równowagą w przyrodzie. Ponieważ natura obejmuje człowieka, nauka ta zajmuje się zasadniczo harmonizacją natury i człowieka. Skupienie się na tym ma wybuchowe implikacje. Wybuchowe implikacje podejścia ekologicznego wynikają nie tylko z faktu, że ekologia jest z natury nauką krytyczną – w rzeczywistości krytyczną na skalę, której nie udało się osiągnąć najbardziej radykalnym systemom ekonomii politycznej – ale jest to również nauka integrująca i rekonstruująca. Ten integracyjny, rekonstrukcyjny aspekt ekologii, przeprowadzony przez wszystkie swoje implikacje, prowadzi bezpośrednio do anarchicznych obszarów myśli społecznej. W ostatecznym rozrachunku nie da się bowiem osiągnąć harmonizacji człowieka i przyrody bez stworzenia społeczności ludzkiej żyjącej w trwałej równowadze ze swoim środowiskiem naturalnym.

Murray Bookchin EKOLOGIA A MYŚL REWOLUCYJNA >>

Opieranie swojego życia na czymś tak absurdalnym i tak mamiącym jest modyfikowaniem swojego ciała, energii i umysłu do formy zasobu – pokarmu, którym karmimy Maszynę Ignorancji, która dzięki temu rośnie i pęcznieje, a tym samym potrzebuje coraz więcej zasobów energetycznych i ostatecznie jak w Matrixie to my staniemy się tym zasobem, bowiem surowce zostaną wyczerpane. Epilogiem Gastropolis jest pożeranie samych siebie kiedy pozwolimy temu Programowi wyssać z nas Ducha. Bezmyślna obojętność będzie stanem naszej zmodyfikowanej świadomości. Kompletny brak współczucia i wrażliwości; okrutny racjonalno – logiczny świat bezosobowej kalkulacji obliczony na „rozwój inteligencji”. Mózg bez serca bez emocji realizujący „najlepsze plany”. Warto zrozumieć, że w tym wymiarze pojawia się już coraz mniej Prawdziwych Istot Ludzkich i coraz więcej Automatonów – istot zmodyfikowanych do roli „żywych programów”, które radykalnie transformują ten świat na swoje podobieństwo. Wzorcem jest trans-humanizm i pogarda wobec tego co nie zostało jeszcze zmodyfikowane i jest ukazywane jako brudne i okrutne, prymitywne i zacofane. Natura staje się synonimem „Zła” – czyż to właśnie nie było grane przez ostatnie tysiąclecie dominacji oprogramowania religijnego, a póżniej naukowego, choć w swojej esencji są one komplementarne i jest to dokładnie ten sam program oparty na ślepej wierze wobec magów i kapłanów oraz odcięcia nas od Pierwotnej Mądrości, która jest istotą Życia i Natury. W ten właśnie sposób niszczymy swoją własną esencję i swoje własne źródło, ponieważ w istocie wszystko jest Jednym Ciałem Istnienia. Jest Bogiem w Przejawieniu. Nie jest tam w niebiosach – jest we wszystkim, wszędzie przez cały czas. Tym co nas oddziela jest dualistyczna fiksacja – sztuczny podział, zaprogramowana separacja. 

Ekologia jest tutaj pojęciem Sieci – czymś co wszystko spaja i nadaje znaczenie, czymś co jest żywą wiedzą i czującą mądrością zamiast kolejnej doktryny czy ideologii. To co „prymitywne” jest „pierwotne” – Odwieczne i Czyste – jest czymś do czego ostatecznie wracamy kiedy rozpada się cały ten sztuczny konstrukt. Życia w jego istocie nie sposób wyczerpać, można zniszczyć jedynie jego fizyczne przejawy na określony czas, jednak samej esencji, która jest poza nazwą i formą nie sposób unicestwić, bowiem istnieje poza warunkiem – jak przestrzeń, która jest zawsze dostępna. Forma ulega rozpadowi i integracja tego jest prawdziwym sensem duchowej praktyki, która uczy nas akceptacji nietrwałości i zdolności odpuszczania. W tym wypadku ważne jest zrozumienia, że naturą uwarunkowanej egzystencji jest po prostu cierpienie. To jest pierwsza prawda jaką Budda powiedział i jest ona poza jakąkolwiek dyskusją. To jest kondycja świata i istot, które go chwilowo wypełniają. Akceptacja rodzi dystans, dystans tworzy przestrzeń, a przestrzeń daje wolność od przywiązania i lgnięcia do formy i nazwy. To tutaj mówimy o wyzwoleniu. Ta przestrzeń pozbawiona jest punktu odniesienia od którego wszystko się zaczyna – jest jak błękit, jak niebo. Ta przestrzeń jest tym co Obecne i Przytomne – dlatego jest Pierwotna i nie stworzył jej żaden bóg czy bóstwo. Nie wymaga ofiar, adoracji i modlitw, nie sądzi i nie karze – to są przymioty dualistycznej fiksacji – umysłu który oddzielił to od tamtego, cierpienie od szczęścia, zło od dobra. To jest Sieć Myślenia – nasze więzienie z którego nie możemy się wydostać, bowiem umysł wszystko ocenia i nadaje urojone znaczenie. Tutaj rodzi się przemoc i dominacja, ponieważ jest wynikiem lęku przed prawdą o iluzji osobnego istnienia. To stwarza potrzebę obrony i granic. To rodzi armię i wojnę. To rodzi oprawcę i ofiarę.

Pierwszą rzeczą jest tworzenie przestrzeni w naszym umyśle – myślenie i postrzeganie planetarne gdzie zaczynamy postrzegać i co najważniejsze wyczuwać tą Ekologiczną Sieć Istnienia. To oznacza praktykę Przekroczenia swojej osobowej fiksacji wychodzenie z wąskiego tunelu „ja, mnie, moje”. Dlatego na pewnym poziomie nauki duchowe stają się nieograniczone i przekraczają wyrzeczenie i dyscyplinę, bowiem wychodzą poza strukturę myślenia w kategoriach personalnych i jednostkowych. Otwierają nasz Nieskończony Potencjał, który jest poza jakimkolwiek ograniczeniem i ukazują nam kosmiczną i transcendentalną naturę zjawisk i procesów. Podobną rolę na relatywnym planie odgrywa twórczość, bowiem w swojej istocie nie można jej kontrolować – jest czystą wolnością wyobraźni i przekracza prawidła przyczyny i skutku. Nie jest jedynie fantazją czy złudzeniem – jest praktyką rozsadzania granic, która otwiera Nieskończoną Przestrzeń Możliwości, uczy nas przekraczać utarte schematy i koncepcje „rzeczywistości” – która nie istnieje w sposób obiektywny niczym scenografia w spektaklu. Dlatego tak bliski mi jest w sztuce impresjonizm i surrealizm. Na planie światopoglądu i polityki jest tym anarchizm ponieważ ze swojej natury kwestionuje tak zwaną tradycję i obyczaj, który choć ma swoją pozytywną funkcję i rolę – tworzy z nas w pewnym sensie niewolników określonych percepcji. Mając na myśli anarchizm nie piszę o idiotycznej opartej na gniewie i frustracji ideologii chaosu i zniszczenia wynikającej z ludzkiego ego i myślenia my kontra oni. Piszę o przyrodzonej każdej żywej istocie Wolności do doświadczenia i nauki w zgodzie z jej wolą i wrażliwością, która jest dojrzała na tyle by nie krzywdzić i nie stosować przemocy bez konieczności, którą jest obrona przed agresją i krzywdą. 

Nieustannie skłonni jesteśmy poddawać się różnorakim stanom emocjonalnym. Ale kiedy przychodzi do zbierania żniwa tej postawy, jakim jest cierpienie, nasz zapał znacznie się zmniejsza.

Lama Gendyn Rinpocze

Myślę, że każdy prawdziwy Mistrz jest artystą – anarchistą. Jest kimś kto zawsze wnosi pozytywną zmianę – jednocześnie burzy stare negatywne tworząc nowe konstruktywne i nigdy nie tworzy podziału pomiędzy ludźmi a jego nauki mają wymiar przekraczający Program Maszyn. To jednoczesne ukazywanie cienia egotycznej uwarunkowanej egzystencji i brzasku Pierwotnej Natury. Burzyć i tworzyć. Jeżeli jest prawdziwym Mistrzem dysponuje nieskończoną ilością zręcznych metod wykraczającymi poza utarte ceremoniały i martwe doktryny, ponieważ prawdziwa Mądrość nie może być sekciarska, nie może być ograniczona. W istocie jest jak Ocean. Nigdy też nikogo nie warunkuje, nie wciska w sztywne ramy jakiegokolwiek poglądu, ponieważ przekracza je wszystkie. Prawdą jest również to, że każda świadoma i przebudzona jednostka otwiera w tym uwarunkowaniu i mechanizacji nową twórczą przestrzeń – inspirację, która pracuje dla pożytku nas wszystkich. Tworzyć tą przestrzeń to dawać temu światu oddech i nadzieję. 

PIRACKA DHARMA, VLOG

O EKOLOGII LUDZKIEGO PLANETRANEGO DUCHA 

Galeria

IMPERIUM CZARNYCH MAGÓW 

Chrystus pozwala nam zmierzyć się z tą rzeczywistością bez popadania w szaleństwo. Apokalipsa nie ogłasza końca świata; ona stwarza nadzieję. Jeśli nagle widzimy rzeczywistość, nie doświadczamy absolutnej rozpaczy niemyślącej nowoczesności, ale na nowo odkrywamy świat, w którym rzeczy mają znaczenie. Nadzieja jest możliwa tylko wtedy, gdy odważymy się pomyśleć o grożącym nam niebezpieczeństwie, ale to wymaga przeciwstawienia się zarówno nihilistom, dla których wszystko jest tylko językiem, jak i pragmatycznym realistom, którzy odrzucają ideę, że inteligencja może osiągnąć prawdę: szefom państw, bankierom i żołnierzom, którzy twierdzą, że nas ratują, podczas gdy w rzeczywistości każdego dnia pogrążają nas w coraz większej dewastacji.

O WOJNIE I APOKALIPSIE René Girard

Ogień otwierał przestrzeń prawdziwej wiedzy. Był nauczycielem i strażnikiem pradawnej mądrości i ceremonii, która otwierała Serce i ukazywała nam Drogę do Domu. Autentyczna wartość była poza kalkulacją, poza przychodem i rozchodem, po za tym co „posiadasz” i poza tym czym jesteś owładnięty. A owładnięci byli niemal wszyscy. Stan narkotycznej hipnozy, transu cyfrowej  halucynacji – czarna magia udająca podstępem postęp w imię „rozwoju”. Kiedy pogrążyłeś się w tym zbyt głęboko, zaszedłeś za daleko, nie sposób było już wrócić – traciłeś połączenie z Siecią Życia. Witało cię Nowe Królestwo Mózgogłowia pozbawione serca zbudowane na algorytmicznym bezczuciu i niepojętych zasobach danych. Już od dawna Czarni Magowie budowali ten sterylny psychopatyczny świat oparty na istotach z których wyssano Ducha i uczyniono niewolnikami – pracownikami SYSTEMU DOMINACJI. Wszystko co miało prawdziwe znaczenie zeszło do analogowego podziemia i żyło w utajnieniu. Dwójmyślenie, dwójmówienie; synkretyczno – technologiczny język braku rzeczywistego kontaktu oparty na sloganie – nic o niczym dla nikogo. Bogiem stały się fizyczne obiekty, stany posiadania i wiedzy zdolnej manipulować kodem i tworzyć symulacje życia, których prawdziwym zadaniem było generować zasoby energii – amplitudy napięć. Wojna, głód, pandemia – jeden strach za drugim w ciągłej i zautomatyzowanej eskalacji – broń informacyjna masowego rażenia podłączona przez okablowanie zdezorientowanych zmysłów do Kolektywnego Mózgogłowia – Umysłu Roju. Królestwo Pandemonium żerujące na modułach apatii i algorytmach ignorancji. 

Dobrze zaprogramowana iluzja braku wyboru. Pozbawiona czucia Maszyna Egzystencjalna skalibrowana na cierpienie i eksploatację. Jeżeli tego nie potrafisz widzieć oznacza to, że jesteś podłączony pod Maszynę i symulujesz. Nie widzisz i nie czujesz prawdy, która ukryta jest za tym pozorem szczęścia i spełnienia. W analogowym podziemiu nazywamy to Gastropolis – SYSTEMEM WZAJEMNEGO POŻERANIA opartym na okultystycznej władzy Czarnych Magów. Czy chcemy tego czy nie to wszystko jest podszyte tajemną metafizyczną wiedzą, przekazywaną z jednego zdeprawowanego pokolenia na drugie, aby WŁADAĆ. Dla tych „władców” jesteśmy niczym, bowiem nie są oni z tak zwanego „tego świata”. To całe klasy poza – fizycznych istot władające umysłami swoich niewolników w tak zwanych strukturach tak zwanej „władzy”. Jednak kosmiczne prawo stanowi ponad wszelką wątpliwość, że w istocie nikt nad nikim nie może mieć władzy – ponieważ to jest czarna magia. Ograniczenie potencjału czującej istoty jest złem w czystej postaci. To stanowi sam rdzeń cierpienia, bowiem świadomie blokujesz dostęp do wiedzy o samowyzwoleniu, do wiedzy o tym, że mamy w sobie całą ścieżkę i potencjał absolutnej wolności poza jakąkolwiek sztuczną doktryną. 

Prawdziwy Mistrz / Mag nigdy nie manipuluje innymi i nigdy nikogo nie warunkuje. Ukazuje swój własny stan Wolności i spontanicznie przekazuje metody tym z którymi ma relację / święty związek, ponieważ niemożliwym jest przez zniewolony umysł widzieć i rozumieć prawdziwą wolność, która jest poza koncepcją zaprogramowanych na dualistyczną fiksację umysłów. Jednak w tym zdeprawowanym ignorancją i przemocą wymiarze doprawdy niewielu jest autentycznych Mistrzów. Większość to przebierańcy albo udający „świętych” Czarni Magowie. Wszędzie gdzie jest doktryna i ślepe posłuszeństwo, wszędzie gdzie łamią i nie szanują twojej woli, wszędzie gdzie manipulują twoim poczuciem winy masz do czynienia z Czarną Magią – z doktryną Maszyny, z „duchowością” Mózgogłowia skalkulowaną na uczynienie z ciebie wyznawcy i naśladowcy na podpięcie ciebie do systemu zasilania Ignorancji. Symbolem tego zawsze jest obietnica / niedokonanie. Abstrakcja, której nie możesz urzeczywistnić, bowiem jest niczym innym jak kłamstwem. To duchowy pustostan – fantom – zasiedlony przez wyobrażenia tych, którzy są mu oddani. W taki sposób rodzą się kulty i opresyjne struktury kontroli społecznej, które mutują do form masowych i tworzą kompletnie sztuczną rzeczywistość a wraz z „rozwojem” stają się coraz bardziej technologiczne i bezosobowe. Wówczas demiurgiem staje się sam system technologiczny – Meta Algorytm. To tworzy narrację ludzkości – jako podgatunku podległym prymatowi Maszyn i otwiera drzwi do tak zwanych apgrejtów czyli wszelkiej maści modyfikacji stwarzając presję aby nadążyć za rozwojem technologii, to nie człowiek tworzy środowisko – środowisko tworzy człowieka i tym samem technologia staje się bóstwem – demiurgiem. 

To jest świat w jakim obecnie żyjemy.  

Strach przed czym? Nikt nie potrafił powiedzieć. Gdyby można go było dosłownie nazwać, nie byłby tak przerażający, dlatego budowniczowie Drugiej Wieży wypełnili swoje uszy dosłownymi ideami, aby zablokować swoje obawy. Musieli nieustannie myśleć i mówić o teoriach lub wierzeniach, ich uwaga musiała być mocno skupiona na symbolach lub ikonach, ich uszy musiały być zatkane hipnotyczną paplaniną lub hałasem. Krótko mówiąc, ich umysły musiały być pełne rozbitych fragmentów, które nie łączyły się w całość. Tylko w ten sposób mogli utrzymać dziwny strach poza świadomym doświadczeniem i kontynuować pracę, budować. (…)

W miarę jak Druga Wieża rosła, skolonizowała całą Ziemię, aż wszyscy w niej zamieszkali, wszyscy stali się Towerlingami. Wraz z upływem pokoleń niemożliwe stało się przypomnienie sobie, że było się kimś innym. Istniały legendy o „zewnętrzu” i historie o małych mieszkaniach, które jednostki lub małe grupy mogły budować, ale były to fantazje, cała idea niezależności była głupia, nieefektywna i niezdrowa, wszystko było w starych, złych czasach, kiedy ludzie byli przesądni, nieszczęśliwi i pełni bólu. Teraz, mówili Towerlingowie, teraz jesteśmy mądrzy i szczęśliwi i nie ma już bólu.

WITAMY W TOWER. TY JESTEŚ WIEŻĄ.

Darren Allen, Drugi Babel | Przypowieść

Zdolność Czarnych Magów do odraczania karmicznych wyroków. To była i jest ich wiedza i przewaga. Dlatego zawsze o tym mówią i zapraszają do współudziału. Na tym polega Spektakl, gdzie tłum / masa staje się głównym aktorem i zarazem tworzywem „Nowego Automatycznego Świata”, ponieważ jego zasobem do eksploatacji staliśmy się my istoty czujące w niezliczonych formach. Zatem kiedy to widzisz i co najważniejsze czujesz, musisz o tym mówić i to przekazywać, bowiem jest w tym imperatyw moralny oraz brak obojętności wobec cierpienia innych. Jednak większość istot podłączonych pod tą Maszynę Ignorancji nie chce tego widzieć i nie chce tego czuć – dlatego nie uczyni cię to lubianym czy popularnym. Prawda jest taka, że bardzo rzadko nasza świadomość wychodzi z zamroczenia i wpływu Klątwy Ignorancji i naprawdę widzi naturę i charakter uwarunkowania w tym więzieniu i jest w stanie to zintegrować. Większość czasu jesteśmy w tak zwanym „stanie dysocjacji” i nieświadomości – po prostu nasze Mózgogłowie symuluje urojoną wersję rzeczywistości. To jest kolektywny stan świadomości istot ludzkich na tej planecie. Dlatego możliwa jest taka dewastacja i brak oporu ze strony jej ofiar. To jest nazwane w analogowym podziemiu Programem – Zapętleniem – Eksploatacją. W istocie jest to wojna Maszyny z Duchem i swoją skalą i konsekwencjami przekracza ona wymiar materii w którym większość z nas została uwięziona poprzez Program Negujący. Program Negujący jest wgrany w naszą świadomość jako ograniczenie percepcji i wyobraźni i sprowadzenie nas do roli na taśmie produkcyjnej w tej Fabryce Bezsensu. Nie jesteśmy zdolni do postrzegania siebie w kategoriach czystej świadomości / ducha w nieskończonej rzeczywistości wielu wymiarów, a zamiast tego mamy umysł więźnia / niewolnika „jednej jedynej i prawdziwej wersji”, która jest niczym innym jak symulacją Mózgogłowia stworzoną na bazie lęku / strachu – agresji / walki, który stanowi jej dominujący algorytm – dlatego ta rzeczywistość i jej natura przejawia się jako okrutna i bezwzględna. 

Demiurg nie jest Panem, mówili heretycy, ale ideą Pana, abstrakcją, którą kiedyś nazywaliśmy Jahwe, Bogiem lub Allahem, ale dziś, porzuciwszy wyimaginowanych przyjaciół z dzieciństwa, używamy teraz dorosłych terminów naukowych: Cywilizacja, Bezpieczeństwo, Życie lub Postęp. Ale tak naprawdę nic się nie zmieniło; nasi świeccy bogowie są dziś tak samo puści, jak święci bogowie wczoraj. Są to demiurgiczne ikony, mówili heretycy, wypełnione płytkim ciepłem tulenia się razem z tymi, którzy czczą te same symbole, wszyscy jesteśmy związani chwiejnymi uczuciami nadziei, do których wierzący lgnie, które uważa za święte i znaczące, ale które tak naprawdę są strachem pod inną nazwą.

Człowiek został ogłuszony przez to słowo.

WITAMY W TOWER. TY JESTEŚ WIEŻĄ.

Darren Allen, Drugi Babel | Przypowieść

Kapłani Mózgogłowia to kasta kontrolująca. Ich moc i potęga bierze swój początek z braku świadomości istot które zdominowali poprzez terror i manipulację. Nie sposób określić i sprecyzować kiedy to się zaczęło i w jaki sposób. Żyjemy w konsekwencjach tego stanu rzeczy – programu posłuszeństwa i podległości wgrywanego z umysłu do umysłu z pokolenia na pokolenie. Nikt nie ma prawa rządzić kimkolwiek i łamać jego wolną wolę – nasza akceptacja takiego stanu rzeczy określa stan naszego zamroczenia. Dlatego to jest planeta – więzienie, która straciła naturalne połączenie z Planetarną Siecią Istnienia i w pewnym sensie jest w procesie odzyskiwania świadomości poprzez cierpienie. To jest bolesna i wymagająca nauka – jednak prowadzi nas do bezwarunkowej miłości i współczucia kiedy ostatecznie przebudzimy swoje serce poprzez wgląd i zrozumienie. Akceptacja tej trudnej nauki tworzy w nas moc wytrwałości i pokory. Oczyszczamy własną zarozumiałość i pychę / dumę. Widzimy i rozumiemy swoje własne uwarunkowanie i arogancję – bez potępienia. To rodzi współczującą postawę wobec innych którzy przynoszą cierpienie, bo tylko to znają. Brak jest im wolności. Praktyka jest pracą na rzecz tego przebudzenia – tym jest dla mnie esencja postawy bodhisattwy – ślubowanie serca. Niezliczone są inspiracje, które przychodzą z tej Drogi i Postawy w postaci prawdziwych Mistrzów z którymi mamy żywy kontakt w przestrzeni własnego serca. To jest absolutny brak agresji – prawdziwa anarchia. Zalogowanie do A. Istoty prawdziwie przebudzone niczego nie robią na pokaz – pracują w ciszy, ponieważ wtedy tak naprawdę są najbardziej skuteczne. Nie dostają medali i przywilejów, bowiem ich praca jest naturalna i tak naprawdę jest stanem istnienia, którym się dzielą, przestrzenią serca do której zapraszają bez nagabywania czy misjonowania. Nikogo i niczego nie chcą zbawiać czy oświecać, ponieważ rozumieją, że każdy ma swoją drogę, swój czas i swoje nauczanie. Brak przemocy oznacza dawanie wolności i tym jest dla mnie prawdziwa Dharma – nauka Przebudzonych Istot. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI, VLOG

IMPERIUM CZARNYCH MAGÓW 

Galeria

Tak więc możecie sobie wyobrazić następujące: gdy tylko jakiś okres ludzkości trwa dostatecznie długo, to wtedy na podstawie biologicznych instynktów, naporów i potrzeb dialektycznej ludzkości całe uniwersum zostaje ostatecznie zaludnione od dołu potężnymi siłami, które całą naturę opanowują przeciw – naturą.

Jan van Rijckenborgh

FEAR OF MISSING OUT, W SKRÓCIE FOMO, OZNACZA LĘK PRZED WYPADNIĘCIEM Z OBIEGU. TO OBAWA, ŻE COŚ ISTOTNEGO NAM UMKNIE, KIEDY NIE BĘDZIEMY ONLINE. 

Żyjemy w świecie Fantomów, które stają się coraz bardziej „realne” i natarczywe. Osaczają nas ze wszystkich stron i we wszystkich wymiarach naszego tak zwanego życia. To życie staje się stanem coraz większego zagubienia i pomieszania – robimy coraz więcej zupełnie bezsensownych rzeczy, które nie mają najmniejszego sensu i znaczenia. Współczesna zrobotyzowana i konsumpcyjna cywilizacja wielbi „złote cielce” skrajnego materializmu i kultywuje religię władzy i pieniądza. Większość wydaje się za tym biec zupełnie bezmyślnie bez najmniejszej refleksji – dlatego uważam, że upodabniamy się do technologii, którą z taką zapalczywością tworzymy ponieważ zaczyna ona nas dominować i bez reszty uwodzić. To już było i skończyło się bardzo źle i tym razem będzie tak samo. Sami i na własne życzenie tworzymy jeszcze więcej oddzielających nas od prawdy i znaczenia zapór i barier oraz sami na własne życzenie zagęszczamy istniejącą już Iluzję. Nasza egzystencja staje się tak skomplikowana i złożona poprzez te wszystkie protezy i „udogodnienia”, że my sami zaczynamy przypominać udomowione senne i leniwe zwierzęta skazane jedynie na łaskę Systemu i absolutnie od niego zależne i pozbawione własnej woli i wyobraźni – niezdolne do budowania własnego intymnego i świata opartego na wartościach i znaczeniu, które sami odkryliśmy w swoim sercu. 

I to jest upadek człowieka jako istoty ludzkiej. 

W tym stadium kończy się nasz rozwój i zaczyna pogłębiający się regres, którego skutków i konsekwencji doświadczamy i będziemy doświadczać w coraz większym stopniu. W pewnym sensie na poziomie kolektywnym nie możemy już zatrzymać tego procesu i nie możemy go odroczyć, bowiem skala jest zbyt duża. To jest dojrzewanie kolektywnej karmy w bardzo szybkim tempie i na wszystkich możliwych poziomach doświadczenia; w naszym ciele, na poziomie naszej energii i umysłu / świadomości. Ten proces ma naturę metafizyczną – jednak nie potrafimy tego postrzegać w ten sposób, ponieważ straciliśmy tą zdolność – bez reszty zapadliśmy się w materię i jej ofertę bezwartościowej wartości – złotego cielca. 


„Aby przeciąć wszystkie nasze pragnienia i niechęci do tych codziennych, bezsensownych pragnień, rzeczy, na które marnujemy czas, przeciąć je i wykorzystać tu i teraz, aby się obudzić. Uczymy, jak medytować. Uczymy, jak pracować i kultywować swój umysł za pomocą nauki. Nauka nie dba o to, jak bardzo wierzysz lub jak bardzo modlisz się do Boga; liczy się, jak bardzo wykonujesz tę pracę i ten wysiłek. Oczywiście, Bóg jest tego częścią – ale Bóg jest naukowy.

Niedawno usłyszałem analogię do I wojny światowej, więc ją przytoczę. Myślę, że to był pierwszy rok walk, w Wigilię. Ludzie zabijali się nawzajem dzień przed Wigilią, a prawie wszyscy walczący byli chrześcijanami. W Wigilię obie strony, wszystkie walczące strony, miały spontaniczne pragnienie, aby nie walczyć, więc przestały. Śpiewali kolędy. Myślę, że w Boże Narodzenie faktycznie grali w piłkę nożną. Następnego dnia wszyscy generałowie chcieli zmusić ich, aby zaczęli znowu zabijać się nawzajem za pomocą karabinów maszynowych i gazu chlorowego, ale odmówili. Powiedzieli: „ Po prostu bawiłem się z moimi braćmi, a teraz chcesz, żebym go zabił? Odmówiłem ”. Więc generałowie po prostu przenieśli armie w różne części linii, a potem walki trwały i znowu zaczęli się zabijać.

Kiedy uczymy medytacji, uczymy czegoś więcej niż tylko osiągnięcia przyjemnego stanu świadomości. Uczymy się, jak medytować; możemy kultywować nasz umysł. Możemy osiągnąć stan równowagi psychicznej, w którym umysł staje się bardzo wyciszony. To bardzo przyjemne doświadczenie. Ale uczymy też czegoś więcej. Wiele szkół uczy tylko tego. Uczą tylko: relaksujesz się, masz przyjemny stan umysłu i to jest dobre. To jest dobre, ale w końcu się kończy. Wracasz i idziesz dalej. Walka trwa.

Kiedy osiągamy ten stan umysłu, jest to jak rozejm w naszym własnym umyśle. Te dwie rzeczy już nie walczą; mamy małą ulgę. W wielu tradycjach nazywa się to samatha: równowaga psychiczna. Jeśli nie połączymy tego z wglądem , jeśli nie połączymy tego z wglądem w siebie, to jest to to samo, co mała analogia; wojna się kończy, mamy miłe małe wakacje, ale potem nic nie robisz, aby przyjrzeć się przyczynom, dla których ludzie zabijają się nawzajem. Jeśli osiągasz medytację, jeśli osiągasz równowagę psychiczną, to jest to bardzo miłe, ale jeśli nie patrzysz w siebie i nie analizujesz przyczyny i warunków swojego własnego umysłu, to wyjdziesz z medytacji, a walka przeciwieństw będzie trwała.  

Potrzebujemy czegoś więcej niż tylko równowagi psychicznej. Potrzebujemy wglądu, wiedzy wyobrażeniowej, wiedzy intuicyjnej, jasnowidzenia. Musimy nauczyć się wychodzić z ciała, musimy nauczyć się budzić w naszych snach, aby patrzeć, widzieć, zdobywać wiedzę.”

Przygotowanie do Apokalipsy Gnostycznej


Dlatego dobrze być w zdrowym FOMO dobrze odpuszczać to wszystko, tak naprawdę jest to Mądrość obsługi w zręczny sposób tego natarczywego negatywizmu i zaburzenia. Stworzyć swoją wewnętrzną świątynie – zdrowy i wspierający wymiar, „który nie jest z tego świata” oraz nie być zależnym od zewnętrznej kondycji rozpadających się i kompromitujących religijnych organizacji i ich liderów. To jest czas indywidualnej pracy w ciszy i dobroci swojego serca, pracy z tym co naprawdę jest naszą duchową esencją i urzeczywistnioną Dharmą wynikającą z własnego doświadczenia. Trzeba nam zaufać sobie i temu co jest dla nas naprawdę Święte – CO NAS UWALNIA. Nasza Ceremonia musi być Żywa i Osobista, Modlitwa musi być szczera i pozbawiona fiksacji na potrzebach ego, a Medytacja musi być Obecnością i Świadomością w tym co jest bez najmniejszej chęci ucieczki. Nie możemy przed tym wszystkim uciec – musimy przez to przejść i konsekwentnie robić swoje, bez względu na to jak będą nas oceniać inni, bowiem nie ma to już najmniejszego znaczenia. Większość tego co ten współczesny świat oferuje jest zupełnie bezwartościowe i nie zostanie po tym nawet najmniejszy ślad. To nicość – gwiezdny pył. Wszystko to musi się rozpaść i przejść przez resetowy proces recyklingu. Takie jest naturalne prawo. Jednocześnie jest to bardzo pozytywne kiedy nasze przywiązanie i fiksacja stają się mniejsze, bowiem rozumiemy, że ten świat potrzebuje oczyszczenia. Tym razem ten proces przebiega na poziomie indywidualnym, bowiem zdajemy sobie sprawę, że każdy z nas w pewnym sensie żyje w innym wewnętrznym świecie. I ten świat możemy uzdrowić poprzez własną praktykę, modlitwę i właściwe życie czyli zdrową etykę i moralność. 

Nikt nie mógł z miasta wyjść ani do niego wejść.

KSIĘGA POWTÓRZONEGO PRAWA

Obieg coraz bardziej uwarunkowanej ludzkiej egzystencji w Cybernetycznym Królestwie Mózgogłowia jest zamknięty a jego znakiem charakterystycznym jest uzależnienie od technologii, która zdominowała naszą interakcję z analogową naturalną rzeczywistością. Stajemy się udomowionymi zwierzątkami do zabawy dla Sztucznej Inteligencji w swoim własnym poczuciu i wyobrażeniu stajemy się coraz bardziej nieważni i ułomni, ponieważ uwodzi nas nas własny bożek – złoty cielec, który w pewnym momencie stanie się tyranem i dyktatorem tworząc Totalne Hermopolis. Pragmatyzm, logika, schemat, przewidywalność – post – rzeczywistość zimnej maszynowej logiki i brak czucia jako cnota – racjonalność do bólu, do ostatecznego pozbawienia świata jakiejkolwiek tajemnicy i niedopowiedzeń. Duszność. 

Fomo jest dla tych do których dociera, że aby nie utonąć w tej Hipnozie i nie zatracić się w tej halucynacji musisz iść w stronę Analogu – powracać do „stanów i zjawisk przedawnionych” do odrzutu z taśmy, do błędu maszyny do tego wszystkiego co nie chce za tym nadążyć, ponieważ koniec końców to co przeczy Naturalnemu Prawu nie może przetrwać. Sama technologia w tym momencie jest ludzką pychą i parodią Boga. Jest uzurpacją. Jest zwodzeniem i nawoływaniem z Otchłani Materializmu. Pod pozorem wolności daje ci zniewolenie i modyfikuje cię na swoje podobieństwo. Kiedy ludzki Duch jest silny i twórczy jest bardzo przydatnym narzędziem – jednak kiedy człowiek staje się cieniem samego siebie i upodabnia się coraz bardziej do zwierzęcia – technologia staje się Bestią / Monstrum, które będzie go pożerać kawałek po kawałku i w coraz większym stopniu pozbawiać sensu i znaczenia. 

Nie jest w depresji. Jest zmęczony. Ale to nie ko­gi­to emo – to stan energetyczny.

Jacek Dukaj, LINIA OPO­RU

Nowocześni wyhodowani post ludzie – boty, których wykarmił ten materialistyczno – nihilistyczny Pustostan bez łaski wiary i jakiejkolwiek potrzeby duchowości zobaczą w tym wręcz metafizyczne bóstwo – coś nie z tego świata. W taki sposób fizyka stanie się metafizyką, a nauka religią. W pewnym sensie ten proces degeneracji jest cykliczny. To odwieczna Spirala. Kiedy tracisz kontakt z Przestrzenią Serca w sobie, kiedy tracisz relację z tym co jest poza słowem i poza logiką Mózgogłowia następuje tak zwane „przechwycenie”. Twoje życie staje się funkcją Maszyny – Śmiercią. W takim świecie wszystko umiera i sam proces życia staje się jedynie procesem śmierci dopóki znów nie pojawi się istota, która zhakuje ten materialistyczny program. Kimś takim w tym „zbiorze kulturowym” był Jezus, który ukazał Drogę. Ta Droga jest Żywa nie jest żadną doktryną, zbiorem zasad i kodeksów. Jest zapisana w naszym Duchu i wciąż dostępna. Dlatego naprawdę warto jej szukać i warto nią iść. 

Przed Głupcem manifestuje się Spiralna Ścieżka. To doświadczenie głębi. Potencjał Mądrości. To karta fundamentalna decydująca o całym życiu. To cichy głos – podszept Ducha. Przychodzi do nas w różnym czasie i w różnych miejscach. Glif – Brama. Jest to Przypomnienie o naszej prawdziwej pracy, tym co ma nadrzędne znaczenie w naszym życiu, bowiem może nadać mu głębię sensu i znaczenia.

Dać nam wgląd, że w tym wszystkim chodzi o coś więcej niż tylko materialne powodzenie i spełnianie społecznej roli. Najczęściej ludzie kierują się w tą duchową stronę dopiero w późnym wieku, kiedy już wykonają całą tzw. ludzką pracę: szkoła, rodzina, kariera etc. Wraz z tym przychodzi doświadczenie i przychodzą pytania o sens, o nas samych. Kim jesteśmy w tym wszystkim? Czego tak naprawdę chcemy? Czy jesteśmy szczęśliwi? Czy widzimy co nas warunkuje? Czy znamy swój cień i światło? 

Jaka jest nasza faktyczna wiedza i nasze zrozumienie? Co wiemy z własnego doświadczenia? Czy wciąż mamy pytania bez odpowiedzi, na które nikt prócz nas samych nie jest zdolny odpowiedzieć? Te pytania są najważniejsze i najbardziej cenne, bowiem są nasze i w nas się rodzą. Te pytania otwierają drogę i serce. Uważam, że autentyczna duchowa droga, a nie ta na pokaz potrzebuje intymności i samotności. To rozpoznawanie i odkrywanie samego siebie bez oklasków, uwagi, atencji i potrzeby udowadniania czegokolwiek. Ponieważ rodzimy się sami i sami umieramy i w pewnym sensie ta samotność jest w nas przez cały życie. Może stać się naszym przyjacielem w tej podróży ku wyzwoleniu z cierpienia i uwarunkowań. 

Dla mnie absolutnie fundamentalne jest Zaufanie do tego, że jest w nas Stan Pierwotnej Wolności – Wymiar Prawdy, który jest poza wysiłkiem. Jest Obecny przez cały czas. Duchowy Proces jest odkrywaniem tego Pierwotnego stanu, a nie tworzeniem, ulepszaniem i osiąganiem czegoś innego czy lepszego. Mądrość i Współczucie nie są konstruktami. Są Podstawą. Są wrodzone. Droga Spiralna jest wchodzeniem do wnętrza, do swojej własnej istoty. Jest poznaniem ciała, energii i umysłu. Głupiec reprezentuje Ufność – Czyste Serce. Ma w sobie wrażliwość dziecka, jego oddanie procesowi życia. To Odwaga w odkrywaniu kim tak naprawdę jesteśmy i wiara w to, że życie warte jest życia, bowiem niesie w sobie potencjał „powrotu do domu”. W tym świecie pozbawionym kierunku wszyscy jesteśmy włóczęgami, próbujemy z całych sił odnaleźć bezpieczną przystań. Czasem udaje się to przez jakiś czas. Jednak ta uwarunkowana rzeczywistość przez cały czas daje nam naukę, że w istocie to nie jest możliwe i zaczynamy rozumieć, że naturą tej rzeczywistości jest Zmiana. Ruch. Energia. 

Odkrycie tego zmienia wszystko, bowiem przestajemy liczyć na bezruch, na sytuacje statyczne i trwałe. Przestajemy się oszukiwać. Dlatego Głupiec jest w ciągłej nieustającej podróży. Nie można tutaj nic ostatecznie osiągnąć co nie podlega zmianie i Głupiec sam w sobie jest symbolem zmiany. Nie można nas na nic skazać, bowiem każdego dnia w pewnym sensie jesteśmy kimś innym. Nie istnieje wieczne potępienie. To absurd. Zawsze możemy się rozwijać, w każdej sytuacji poznawać się na nowo, na nowo siebie odkrywać i dawać świadectwo innym, bowiem to jest prawdziwą „dobrą nowiną”. Ewangelią Mocy, która uczy nas, że zawsze jest możliwość i szansa, nawet wtedy kiedy sytuacja wydaje się bezsensowna i tragiczna. Każdy koszmar musi się skończyć. Jednak działa to również w drugą stronę wszystko co dobre i bezpieczne również podlega prawu zmiany. Niczego i nikogo nie możemy zatrzymać – dzieci, rodziców, kochanków i przyjaciół, stanu posiadania, statusu, piękna. Wszystko jest skazane na Przemianę. 

Dlatego chińska Księga Przemian jest tak głębokim i ponadczasowym dziełem – ponieważ mówi o samej naturze rzeczywistości w jej fundamentalnym aspekcie. Dla mnie Głupiec w swoim tobołku ma tą księgę i ma również Tao Mocy: 

DROGA NIEINGERENCJI

Czy ktokolwiek chciałby wziąć świat we władanie i zrobić z nim, co zechce?

Nie wiem, jak miałoby się to udać.

Świat jest uświęconym naczyniem; nie wolno nim manipulować, nie wolno go zagrabić.

Kto nim manipuluje, niechybnie zepsuje; kto je zagrabi, wnet straci.

Jest czas przewodzenia i czas podążania śladem innych;

Czas wolnego oddechu i szybkiego oddechu;

Czas wzrostu i czas rozkładu;

Czas wzlotów i czas upadków.

Dlatego światli ludzie unikają skrajności, nadmiaru i ekstrawagancji.

Poznać Rytm to prawdziwa magia. Być w zgodzie z Głosem to prawdziwa Droga. Nie można się tego nauczyć i nie można tego naśladować. To trzeba odkryć. Uczynić swoim. Uważam, że szanowanie swojego życia takim jakie jest, swoich prawdziwych doświadczeń, które nie są naśladowaniem i powtarzaniem mądrości innych to jest nasza jedyna Dharma, która nas uczy i odmienia, ponieważ to stanowi nasz własny bagaż – potencjał mądrości. Są nauki uniwersalne jednak ich zastosowanie i urzeczywistnienie dla każdego jest inne. To jest Głos. Nie guru, a nasz z głębi serducha, który zawsze i w każdych warunkach jest z nami. Prawdziwy nauczyciel uczyni nas wolnymi, podaruje nam swoją mądrość i metody. To dar serca i naszym obowiązkiem jest to chronić i otoczyć szacunkiem. To jest prawdziwe oddanie dla Nauczyciela. Głupiec rozumie jak dużo nie wie. Widzi swoja ignorancję, pychę, egoizm – odkrywa to wszystko w podróży kiedy wokół ma lustra w postaci ludzi, relacji i sytuacji. To jest Nauka. Trudna sprawa. 

Niesie w sercu swojego nauczyciela, bowiem to on ukazał mu jego własny potencjał i obdarzył inspiracją. Nie sposób tego przecenić. To jest duchowa relacja – więź z życia na życie, z inkarnacji na inkarnację. Relacja, której nie można zniszczyć. Rodzimy się z innych ludzi i od nich się uczymy, mamy wobec nich nieskończone długi. Wszyscy zależymy od siebie nawzajem. jesteśmy połączeni na dobre i złe. Należymy do plemion podobnych sobie, do duchowych rodzin, które z każdym życiem odkrywamy na nowo. Są tacy, którzy wracają do tego wymiaru wciąż i wciąż. Nigdy ostatecznie nie przekraczają bramy „świata” ponieważ ich pracą jest pomagać nam odnaleźć Drogę.

Co za Głupcy. 

Nie sposób tego pojąć. 

Doprawdy trudno wyobrazić sobie świadomość, która jest wolna od uwarunkowań, filtrów i programów. Ja tak rozumiem Przebudzenie lub Wyzwolenie. Tym dla mnie jest pierwotna świadomość – źródło istnienia. Bezgraniczna matka. Pustka. W naukach mówi się o świadomości umysłu, świadomości zmysłów / ciała i świadomości magazynującej i świadomości pogrążonej w niewiedzy. Uważam, że świadomość nie ma początku i końca. Jest wieczna i w swojej naturze nieuwarunkowana, jest podstawą wszystkiego, bowiem okazuje się, że trudno znaleźć realne podstawy materii. Tym co szuka jest sama świadomość, dlatego trudno jej rozpoznać samą siebie.

Nasza świadomość jest uwarunkowana. Zanieczyszczona. Pogrążona we własnych projekcjach i programach. Naszym życiem kierują podświadome programy, nawyki, traumy, automatyzmy. Jesteśmy pogrążeni w zbiorowym śnie i postrzegamy jedynie określone wersje tak zwanej rzeczywistości, która jest jedynie rodzajem odzwierciedlenia naszych przekonań, naszej wiary. Bardzo mało istot w tym wymiarze ma „obiektywną świadomość” o której w swoich pracach pisze mistyk Gurdżijew. Myślę, że tak zwana ścieżka duchowa polega na oczyszczaniu naszej świadomości i tym dla mnie jest tak zwana duchowość.

Jesteśmy pogrążeni w skrajnie materialistycznym poglądzie, w kulcie materii w stworzonej z niewiedzy i ignorancji sztucznej rzeczywistości powstałej na bazie zaburzonej percepcji i uwarunkowaniu. Żyjemy w świecie stworzonych przez zaburzony umysł fikcji, które uznajemy za prawdę. Mózgogłowie zużywa większość naszej życiowej energii, stało się pasożytem żerującym na ciele fizycznym i emocjonalnym. Żyjemy w terrorze ego, zawłaszczeniu całości przez fragment, który stworzył przez eony nieskończone ilości sposobów na to by zmechanizować i zniewolić naszą pierwotną wolną świadomość. Na tej podstawie powstały wszelkie abstrakcyjne twory żerujące na nas. Ideologie, zmechanizowane systemy religijne oparte na syndromie kat – ofiara, skrajnie materialistyczne poglądy społeczno – polityczne, kult scjentyzmu – nowej dogmatycznej religii Mózgogłowia, technologiczne utopijne kulty, które nas żywią projekcjami o tak zwanej lepszej przyszłości.

Zapominamy o tym, że wszystko jest nietrwałe i podlega cyklowi rozpadu i ta właśnie prawda jest tym co nasze ego musi rozpoznać ponieważ czym dłużej żyjemy w zaprzeczeniu tym więcej cierpienia będziemy doświadczać. Akceptacja tej fundamentalnej prawdy prowadzi do Wyzwolenia i jest tym co pozwala nam docenić wartość każdej chwili i rozpoznać potencjał prawdziwej wolności, która jest naszą pierwotną i nieuwarunkowaną naturą.

Zaczynam od siebie. Od tego kim jestem, gdzie jestem i z jakim skutkiem. To jest podstawa tego co nazywamy życiem. Od tego rozpoczyna się cała gra. Nasz udział w tej grze. Systemem operacyjnym jest prawo przyczyny i skutku, akcji i reakcji, działań i konsekwencji. Jestem zdania, że przychodzimy na ten świat, rodząc się w tej uwarunkowanej makiawelicznej chaotycznej rzeczywistości, aby się uczyć i odkrywać swój potencjał. Dlatego rozpoznanie samego siebie jest początkiem prawdziwej gry czyli momentu kiedy odkrywamy kierunek, cel, istotę naszej egzystencji. Kiedy przestajemy być narzędziem w rękach innych. Jesteśmy obecni w swoim ciele, w swojej energii i w swoim umyśle. Zaczynamy tworzyć.

Jestem intuicyjnie przekonany, bowiem trudno to udowodnić, że w swojej fundamentalnej istocie przestrzeni i energii nie istnieje ostateczny koniec w postaci braku życia – śmierci czy nieistnienia. Nasz obecny paradygmat oparty na skrajnie materialistycznym poglądzie i mechanicznym pojmowaniu procesu życia programuje nas w zgodzie z własnym ograniczonym poglądem, bowiem większość ludzi, którzy określają jego zakres i parametry bada świat zewnętrzny oparty na funkcji zmysłów, szuka źródła i podstawy rzeczywistości na zewnątrz siebie. Moim zdaniem „rzeczywistość” ma naturę wewnętrzną, jest projekcją – symulacją. „Świat” jest naszą wspólną zbiorową halucynacją i w swojej istocie ma naturę wirtualną – pozbawioną realnej obiektywnie istniejącej fizycznej podstawy – przyczyny. Nie istnieje w oderwaniu od umysłów – nazywam to „matrycą kolektywną” lub „symulacyjną macierzą”. My wyświetlamy – projektujemy – modyfikujemy „świat” w czasie rzeczywistym przez cały czas. Nazwane jest to „snem”, „śnieniem” lub „brakiem przebudzenia”.

Niewiedza – ignorancja jest programem bazowym. Tylko dzięki temu ta gra może być rozgrywana, a gracze zmuszeni są do gry w odnalezienie prawdy o sobie i rzeczywistości w jakiej egzystują. Celem jest Przebudzenie ze Snu, rozpoznanie natury tego snu – umysłu. Dotarcie do Źródła Istnienia potocznie nazwanego Bogiem. Uważam, że jest tym nieskończona w czasie i przestrzeni Inteligencja / Mądrość, której naturą – funkcją jest Współczucie, które nie mieści się w kategoriach „dobra” i „zła” i jakiegokolwiek dualizmu opartego na funkcjach naszej uwarunkowanej koncepcjami i punktami odniesień świadomości, która w istocie jest zbiorem uwarunkowań i zaprogramowanych w wyniku niewiedzy przekonań. Nie wierzę w „zło”, w „diabła” czy „szatana”, nie wierzę w „boga” pojmowanego na podobieństwo istoty ludzkiej. Nie wierzę w potępienie i w piekło. Tego doświadczenia nie sposób rozpoznać / urzeczywistnić posługując się myśleniem – koncepcją. To jest po prostu niemożliwe.

Żyjemy w stworzonym przez samych siebie świecie, dlatego przyglądając się temu światu przyglądamy się jednocześnie samym sobie. To jest zasada lustra – odzwierciedlenia. Jesteśmy programami w Programie, który jest sumą potencjałów umysłów wszystkich istot czujących. To nieskończona sieć wzajemnych interakcji, których kompletnie nie jesteśmy świadomi, gdyż to co nas charakteryzuje jest fiksacja na „poczuciu siebie” – poczucie gry w pierwszej osobie, cyfrowa jaźń ograniczona do ciała i zmysłów. Nasza esencja nigdzie nie odchodzi i znikąd nie przychodzi. Jest Podstawą, tym co jest przez cały czas bez początku i bez końca, to co się porusza jest skutkami działań, które „inkarnują” z potencjału umysłu. Nie wierzę w jednostkową duszę, która przechodzi z ciała do ciała, z istnienia do istnienia w moim rozumieniu jest poczucie jaźni jest utożsamieniem z impulsami na bazie których tworzymy „poczucie siebie”, „poczucie odrębności” – ja, mnie, moje.

To utożsamienie jest podstawowym źródłem cierpienia. To nasze skazane na starość i śmierć ciało, emocje – energia z którymi bardzo trudno sobie radzić i terror ciągłego myślenia, który nie daje nam spokoju. Jednak to ciało, te emocje i myśli są jedynie tym co mamy, nie tym czym jesteśmy, to coś co ze swojej natury jest przemijające i nietrwałe. Określamy się na podstawie tego co ciągle się zmienia, co bez końca przychodzi i odchodzi, utożsamiamy się z ciałem, które przemija, z emocją która jest jedynie chwilowym odczuciem i z myślą, która bez ustanku pojawia się i znika. Można powiedzieć, że z tych trzech to jednak ciało jest najbardziej godnym zaufania, jego mądrość i zakotwiczenie w „tu” i „teraz” jest dla nas niezwykły darem i oparciem, trudno sobie wyobrazić skazanie człowieka na życie ze swoimi emocjami i myślami bez ciała, które potrafi to wszystko integrować i transformować.

Podróż psychodeliczna jest dobrym doświadczeniem, które pokazało mi twórczy i hiper-realny potencjał umysłu, jego nieograniczone możliwości projektowania i projekcji, wówczas to właśnie ciało jest tym co pozwala nam wrócić, bowiem każda myśl i emocja tworzy odpowiadającą jej wizję. Jeżeli dominuje nas strach wówczas doświadczamy przerażających wizji, kiedy mamy w sobie spokój i radość stworzony przez umysł świat jest pozytywny i pełen znaczenia. Moja pierwsza podróż ukazała mi nieskończony potencjał dobra i niezaprzeczalną nadrzędną wartość wiedzy i praktyki duchowej, pracy z umysłem i jego nawykami, gromadzenia pozytywnych wrażeń i rozwijania życzliwości i współczucia, bowiem tylko przez naszą pracę nad sobą ten świat może się zmienić.

Na podobnej zasadzie działa nasz sen i śnienie. Umysł tworzy kompletne doświadczenie psychodeliczne poprzez świadomości zmysłów i projekcje umysłu, który wierzy w ich rzeczywistą naturę i podlega utożsamieniu, ten sam proces „śnimy” na jawie wierząc w prawdziwość rzeczywistości. Jednak nie wiemy czym w istocie jest rzeczywistość ponieważ wszystko jest impulsem dekodowanym przez nasz mózg i system nerwowy i możemy postrzegać jedynie to co zostało już wgrane w naszą świadomość ometkowane myślą i słowem, zamknięte w pudełku intelektu. Dlatego może się manifestować jako zaprogramowana forma, mało jest rzeczy pozbawionych nazwy, mało jest zjawisk spoza pudełka.

Nasza „rzeczywistość” ma algorytmiczną naturę, jest zaprogramowana przez nasze zaprogramowane umysły. Żyjemy w interaktywnej symulacji, która jest modyfikowana i nadpisywana w czasie rzeczywistym poprzez manipulację. Kodowanie informacją i znaczeniem poprzez percepcję emocjonalną, ponieważ to stanowi najszybszą drogę absorpcji, to najczulszy punkt istoty ludzkiej i najbardziej podatny na wpływy. Ten program kolektywnej matrycy nazywany jest okresem bogini Kali, gdzie dominują zaburzające i negatywne stany – to samonapędzająca się maszyna negatywizmu. Czas manifestacji tego co nieświadome – ujawnienie Cienia. Ta wersja symulacji dobiega końca, ponieważ przestaliśmy się rozwijać, pogrążyliśmy się w pożądaniu, nienawiści i ignorancji, które zdominowały nasze życie – stały się wzorem do naśladowania. Kiedy przyjrzymy się ludziom u władzy zrozumiemy, że ten świat musi ulec radykalnej przemianie, bowiem w przeciwnym razie zapętlimy się w bezsensownym cierpieniu, w loopie bólu. Ci „władcy” prowadzą ten świat ku zagładzie ponieważ są jednostkami, które nie wykonały pracy nad sobą – wciąż śpią i pragną, abyśmy spali wraz z nimi. Cała współczesna maszyneria mediów jest mechanizmem usypiania i rozproszenia, jest nośnikiem globalnej nieświadomości, bowiem odwraca nas od jedynego wyjścia – od nas samych. Oferuje nam nieskończony w czasie i przestrzeni jałowy spektakl i dąży do zero – jedynkowej „nowej cyfrowej ziemi” i populacji zrobotyzowanych hybryd postludzkich.

Film „Matrix” jest filmem dokumentalnym. Jest przyszłością, która czeka tych, którzy nie podejmą wysiłku pracy nad sobą – duchowej drogi powrotu do swojej nie podległej manipulacji naturze, do rzeczywistości świata mądrości i współczucia. Problem polega na tym, że staliśmy się ofiarami zmian i procesów, które już od dawien dawna są podejmowane i wdrażane bez naszego udziału. Demokracja jest fikcją, bajką dla zdezorientowanych i zagubionych dzieci. Cały ten pomysł na „nową normalność”, „rewolucję industrialną 4.0” „wielki reset” – wszystko to dzieje się bez naszego udziału – to jest wielkie czerwone alarmowe światło. Pandemiczne szaleństwo, wojna w Europie i w wielu miejscach świata, bezprecedensowy kryzys gospodarczy, inflacja, upadek zaufania społecznego, rozwarstwienie społeczne i postępująca techno utopia – wszystko to służy bardziej radykalnej próbie stworzenia zautomatyzowanego świata i społeczeństwa. To wzmacnianie poczucia braku jakiegokolwiek wpływu i znaczenia, ponieważ to jest narracją – programem, który jest wgrywany w kolektywną matrycę snu – hipnozy.

Dopóki jesteśmy tylko konsumentami, petentami, odbiorcami, klientami – jednym słowem narzędziami, którymi można operować i wykorzystywać by tworzyły świat swojego własnego zniewolenia bez świadomości co robią i w czym uczestniczą – będziemy uczestniczyć w zagęszczonym przerażeniem horrorze, niepoczytalnej grze szaleńców, którym wydaje się, że mogą używać innych istot i natury do własnych chorych ambicji – jednak są oni jedynie manifestacją naszego własnego zagubienia i pomieszania – miliarderzy, politycy, menadżerowie – ich władzę zasila nasza ignorancja. Nasz brak kontaktu ze swoim autentycznym istnieniem, z naturą, z tym wszystkim co nie uległo temu szaleństwu. Musimy znaleźć oparcie w tym co nie zostało jeszcze zdeprawowane.

Oczyścić samych siebie poprzez powrót do naszego ciała, zadbanie o energię – emocje i odprogramowywać swoje umysły – tworząc swoje własne oprogramowanie. Być Obecnym i Świadomym, być i żyć w swojej przestrzeni zadbać o jej czystość i jakość. Kiedy trzeba podjąć walkę o to co dla nas najważniejsze – o szacunek do swojej naturalnej wolności do samostanowienia. W zniewolonym świecie zaprogramowanych umysłów, każdy kto ma odwagę żyć w zgodzie ze sobą jest Impulsem, częścią nadchodzącej Zmiany.