KLATKA FARADAYA # 2

Zagubieniem nazywam chwilową utratę kontaktu ze sobą samym i z pełnią swoich możliwości. W zamian pogrążamy się w mechanicznym patrzeniu, mechanicznym myśleniu i mechanicznym działaniu. W takich chwilach zrywamy łączność z tym, co w nas najgłębsze i co stwarza być może najwspanialsze sposobności dla naszej inwencji, uczenia się i rozwoju.

Jon Kabat-Zinn „Gdziekolwiek jesteś bądź.” 

Fabuła. Hmmmm… W tych czasach Wielkiego Zamulenia w WeTaransfer wszystko do wszystkich przez cały kurwa czas w formacie 3D – 4 K pisanie i praca wyobraźnią staje się aktem rebelii wobec Maszyny i Programu. Zatem tworzymy przestrzeń – wyobrażenie w naszym umyśle (pytanie: gdzie jest nasz umysł; jak wygląda, jak pachnie czy jest w formacie pionowym czy poziomym?) – ziarno, nasiono z którego wyrasta całe uniwersum stworzone z naszych wyobrażeń i z chwili na chwilę zaludnia się i wypełnia życiem jak dziki ogród pośrodku pustyni post – rzeczywistości. Jest to akt, który w tym Zamuleniu może nam ratować życie, bowiem uwalnia naszą uwagę i energię z tej coraz bardziej pojebanej Matrycy. Maszyna robi dokładnie odwrotnie. Z bezlitosną precyzją i premedytacją bez ustanku walczy o naszą uwagę. Zwróćcie uwagę na słowo „premedytacja” – możemy odwrócić jego znaczenie i zhakować jako przygotowanie do medytacji nad własną świadomością. Zwróćcie uwagę na słowo „zwróćcie” – wygląda doprawdy zjawiskowo – chodzi o zwrot – powrót – zwrócenie; co znów jest dokładną odwrotnością tego co Maszyna robi. I słowo; „doprawdy”. Do Prawdy. 

Nazwane jest to << dekonstrukcją własnego procesu budowania wyobrażenia o rzeczywistości >> otworzenie nowej neuronowej ścieżki, która jest poza tym co masowo zostało zaprogramowane i wgrane w kolektywną świadomość Istot Podpiętych pod Matrycę. Zmyślenie – coś co ma za zadanie hakować Program operujący w systemie 0 – 1. Przekroczenie Pustki i Formy. Opcje trzecia – pozadualna, której nie ma w systemie Mózgogłowia. Poza >> Logiką <<. W tym układzie „scalonych procesorów kolektywnej płyty głównej” czyli zbiorowej Nieświadomości – Czarnej Skrzynki to jest coś co ma z natury być niewygodne i niezrozumiałe przez ten system detekcji oczywistych i zaprogramowanych znaczeń. To jest Proces Wyzwolenia, bowiem to w czym istocie jesteśmy jest dużo potężniejsze i pełne znaczenia niż cokolwiek co zreprodukowało / skopiowało Mózgogłowie, bowiem pozbawione ono jest zdolności tworzenia w prawdziwym, oryginalnym sensie. Dlatego żyjemy we wtórnej symulacyjno – mechanicznej „rzeczywistości” ponieważ potencjał naszych serc – umysłów został zablokowany na tak zwanym >> wyjściu << i funkcjonujemy w trybie << wejścia >>. Jedynie odbieramy sygnał – program. To jest zaprzeczenie Prawu Ewolucji – Regres. 

Kiedy istoty ludzkie przestają tworzyć i myśleć kreatywnie wówczas są w domyślnym dla wymiaru warunku trybie anihilacji / annihilatio i stają się maszynami w Maszynie. Tryb Bierny – Dryf. 

Wygaszenie Pola Energii. 

Bezwład. 

Zamknięcie. 

Znieczulenie. 

Wyparcie. 

Wygaszenie.

Dlatego mamy za oknem / monitorem to co mamy i nigdy inaczej i to jest MOMENT KRYTYCZNY z punktu widzenia EWOLUCJI, ponieważ to oznacza, że brak jest rozwoju, a kiedy to nie ulega zmianie zaczyna się proces RESETU. 

Jest we mnie coś czego sam nie rozumiem – głos który mówi jakby z innej perspektywy / płaszczyzny istnienia i jest on skalibrowany w zupełnie inny sposób niż moja tak zwana osobowość. Kiedy zaczynasz naprawdę temu ufać zaczynasz JEDNOCZEŚNIE (kolejne słowo – warte uwagi) budzić w sobie zaufanie do swojej najgłębszej istoty, której rolą jest ciebie wyzwolić z Warunku. Dlatego nie możesz kontrolować swojego pisania, nie możesz tworzyć planu / scenariusza. Musisz to robić NA ŻYWO – tutaj i teraz w ten a nie inny sposób. 

To jest DUCH. 

Kiedy ten proces się rozpoczyna wówczas Maszyna próbuje to zablokować poprzez tak zwaną popularność – przyciągnie do tego co robisz uwagi innych byś stał się dla nich pewnego rodzaju – usługą i na powrót wrócił do tzw. „osobowości” stał się tubą dla programów ignorancji, bowiem to daje największe liczby i tak zwane zasięgi, bowiem tego chce Maszyna. To jest kodowanie dualizmu – Wzrost i Upadek. Nieuniknione. Kiedy zaczynasz być „popularny” jednocześnie zaczynasz być „niepopularny” – nie sposób obejść tej zależności, bowiem jest ona Prawem. Kiedy się rodzisz to jednocześnie umierasz. Z każdą mijającą chwilą bliżej rozpadu ciała i kolejnego transferu Esencji po nieskończonym kole. Maszyna zna lepiej twoją osobowość niż ty sam, bowiem ona ciebie studiuje bez namiętności i błędu, zna wszystkie twoje brudne sekrety i wyparte ze świadomości mechanizmy, które tworzą tak zwane POŁĄCZENIE / WPŁYW. Innymi słowy to jest Nieświadomość. To Nieświadome Pole jest naszą wspólną Przestrzenią – Kolektywną Matrycą, gdzie śniemy ten urojony sen i gramy te zaprogramowane role – przypisane w akcie absurdalnej loterii. To jest Karmiczny Program przekazywany z ciała do ciała, ponieważ nasze ciało jest również polem świadomości. W pewnym sensie wszystko bez wyjątku jest „żywe” nawet to co „martwe”, bowiem jest Stopniem Zagęszczenia Świadomości w formie. To jest nieświadoma świadomość. Kiedy umysł się budzi wszystko bez wyjątku staje się Żywe – wszystko jest Świadomością w przestrzeni Umysłu – Serca. Nic nie jest i nigdy nie było martwe, bowiem ostatecznie wszystko jest Energią – Świadomością. Dlatego strach przed śmiercią jest strachem przed brakiem świadomości – nazwane jest to chwilowym momentem Przejścia po którym nasza świadomość znów się budzi, ponieważ to nie świadomość się porusza / przemieszcza – a warunek / forma. To co inkarnuje to skutek i przyczyna. To jest Ruch. 

Nazwane jest to Współzależnym Powstawaniem – tym w swojej esencji jest Maszyna. To mechanizm poza kontrolą jednostkowej świadomości stworzony przez INTERAKCJĘ (wzajemnego wpływu) WARUNKU. Dlatego nazwane jest to Uwarunkowaną Egzystencją. Dlatego fabuła w opowieści jest Maszyną, która przyciąga / hipnotyzuje naszą uwagę i tworzy poczucie Utożsamienia. Stajemy się podmiotem – przedmiotem czymś co nabiera cech i jakości wynikających z powtarzających się wzorców myśli, słów i działań. Z tego rodzi się ciało i świat w którym się przejawia i rodzi się poczucie „ja” pomiot i „ty” / „to”  orzeczenie. I każdy element zaczyna „wierzyć w siebie” w swoje „istnienie” i w swoją „jednostkowość” – zaczyna walczyć „o życie” i „szczęście”, które w istocie rodzi z siebie „cierpienie” ponieważ jedno warunkuje drugie. To jest Prawo. Dlatego kiedy zaczynasz TO odpuszczać MASZYNA od razu to widzi i zaczyna się proces dyscyplinowania lub próba wzmocnienie twojego utożsamienia z poczuciem siebie, abyś wrócił do GRY, która tak naprawdę nigdy się nie kończy, ponieważ bez ustanku sama siebie programuje i aktualizuje. 

Sztuczna Inteligencja jest maszynowym modułem zaprogramowanej świadomości, która tworzy Algorytm. 

ALGORYTM TO BÓG WARUNKU, który nagradza tych, którzy wciąż aktualizują IGNORANCJĘ i pilnują stanu naszej NIEŚWIADOMOŚCI, która w istocie jest MODUŁEM KONTROLNYM. Dlatego będziemy świadkami coraz większej zapaści istoty ludzkiej, której utożsamienie będzie coraz bardziej rozszczepione i bezwładne z jednej strony, a z drugiej stanie się fanatyczne i oparte na przemocy w myśl dychotomii uleganie / walka. Masowymi systemami wierzeń stają się wyprodukowane przez Mózgogłowie ideologie jako substytuty duchowości, których żywot i impakt są coraz krótsze, bowiem nasze umysły łapczywie konsumują krótkotrwałe impulsy „nowych idei” z którymi mogą się utożsamić – jednak bardzo szybko się nudzą. Jest to następstwem modyfikacji świadomości poprzez wpływ cyfrowych mediów i nadpodaży informacji i rozrywki. Jesteśmy od tego uzależnieni na poziomie umysłowym, emocjonalnym i wręcz biologicznym, ponieważ to w coraz większym stopniu zaczyna panować nad naszym ciałem, które jest ostatnią granicą, którą stworzona przez nas samych technologia chce przekroczyć, bowiem właśnie to jest tak zwanym PRZEJĘCIEM. Terror technologiczny wymusza na nas modyfikację ciała, abyśmy byli w stanie nadążyć i ostatecznie funkcjonować w tak nienaturalnym świecie. 

Na tej sprzeczności Mózgogłowie wyhodowało samo siebie. To jest nasza fundamentalna Neuroza – przestrzeń wiecznej modyfikacji, która jest nieprzerwanym procesem mutacji. Dlatego wszyscy jesteśmy konsekwentnie niekonsekwentni, pełni sprzeczności, zaprzeczeń i paradoksów, ponieważ nasza „osobowość” jest sztucznym konstruktem. Nasza „persona” jest fikacją. Jednak żyjemy w świecie, który nie rozumie i nie dostrzega absolutnie niczego co nie jest związane z tą fiksacją – dlatego staliśmy się gatunkiem ze wszech miar destrukcyjnym i toksycznym. Gatunkiem – Mordercą, ponieważ, aby utrzymać tą fikcję przy życiu zrobimy absolutnie wszystko. Jest tak, ponieważ fiksacja / utożsamienie jest jedynym co znamy. Ta fiksacja ostatecznie doprowadzi nas do ogromnego cierpienia, które jest „twardą ścieżką” kosmicznej ewolucji gatunków, aby mogły ujrzeć i zrozumieć swój własny destrukcyjny program i zacząć proces uzdrawiania i prawdziwego rozwoju. Dlatego bez względu jak „przerażająco” przejawia się ten proces – ma on swój kierunek i sens. 

Ewolucja jest procesem indywidualizacji świadomości – wyjściem z kolektywnego pola zaprogramowanej ignorancji. Dlatego nigdy nie chodzi o masy i zawsze chodzi o jednostki, ponieważ to one tworzą nowe ścieżki rozwoju w Kolektywnej Matrycy. Jest to proces organiczny i naturalny. W związku z tym próba masowej i kolektywnej modyfikacji ludzi poprzez sztuczną technologię zawsze kończy się źle i ostatecznie prowadzi do regresu. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że niezliczona ilość cywilizacji upadła w ten właśnie sposób. Jestem zdania, że cierpimy na kosmiczną amnezję, że jesteśmy gatunkiem, który w wyniku błędów rozwojowych i traum upadku jest od bardzo długiego czasu w czymś w rodzaju kwarantanny lub izolacji od planetarnego życia i całej Sieci Współistnienia, która przekracza możliwości naszego zaprogramowanego pojmowania i ograniczeń percepcji. Nasze ograniczenie jest jednocześnie tym co nas chroni, ponieważ gatunkowo chorujemy na ekstremalny egoizm i nie jesteśmy gatunkiem zdolnym do empatycznego współistnienia co z planetarnego punku widzenia jest procesem „ewolucji opartej na cierpieniu” co można metaforycznie zrozumieć poprzez dominującą tutaj chrześcijańską symbolikę męki. Dlatego tak ważne są na tej planecie Istoty, które przekraczają i hakują dominujące tutaj toksyczne Oprogramowanie. Są to Istoty spoza Układu tej Matrycy. 

Soterzy. 

Planetarne życie jest Nieograniczone i nie mamy o tym pojęcia, ponieważ hodujemy samych siebie w Klatce bardzo ograniczonej percepcji i dominacji Mózgogłowia. Jednak obecnie dojrzewa karmiczny potencjał ponieważ odrodziło się tutaj bardzo wiele istot spoza tego loop’u – pętli i otwierają one tak zwane Przejścia – nowe wzorce percepcji i budzenia naszej pierwotnej wrodzonej świadomości sprzed upadku w zapomnienie i nieświadomość. Dlatego narasta chaos i wszystko się zagęszcza. To jest proces Oczyszczenia Świadomości dla tych którzy dojrzeli, którzy przepracowali swoje lekcje i są gotowi na coś nowego. Tym co charakteryzuje te istoty jest zaufanie do tego co w sobie niosą, zaufanie do własnej natury – do Ducha i żywa transcendentna inteligencja emocjonalna, która aktywuje prawdziwe współczucie i miłość, bowiem TO jedynie może przynieść nam prawdziwy pożytek. Robią to bez potrzeby rozgłosu i uwagi w tak zwanej codzienności i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nigdy nie są nazwiskami i funkcjami, ponieważ System Ignorancji jest skalibrowany w taki sposób, aby – albo, takie jednostki niszczyć poprzez upadek w egocentryzm i popularność, albo poprzez zniwelowanie przemocą i represją – czego bez ustanku byliśmy i jesteśmy świadkami. Dlatego Soterzy zawsze funkcjonują na tak zwanym Pograniczu poza detekcją Maszyny. 

To jest Loop. Klatka. Kiedy już ją widzisz oznacza to, że następuje w tobie proces, którego nic i nikt nie może już powstrzymać, ponieważ ten proces jest sam w sobie poza wolą i działaniem. Jest poza warunkiem. Jest dojrzewaniem Świadomości. Można to nazwać Przejrzystością lub Klarownością. To jest wrodzona Jakość, której nie można wytworzyć lub wyprodukować. Nie można jej kontrolować, bowiem przekracza ona Warunek i nie jest Programem. Kiedy przekraczasz działanie i nie działanie, myślenie i nie myślenie odkrywasz, że wszystko było, jest i będzie wolne w swoim własnym stanie, który przekracza podmiot i przedmiot – nazwę i formę. To jest Obecność, która nigdy nie była wynikiem wysiłku czy tak zwanych praktyk, nie jest wytworem / produktem żadnego procesu, żadną mistyczno – ezoteryczną alchemią przemiany czarnego w białe, czy białego w czarne – ponieważ wszystko to jest spekulacją umysłu, wszystko to jest zabawą utożsamienia – ego tripem. Dlatego zanim ruszysz w tak zwaną drogę duchową – zatrzymaj się i zacznij obserwować jak ty właściwie działasz i czym ty właściwie jesteś, zamiast się „stawać kimś” po prostu odkryj kim jesteś i w jaki sposób. Dlatego w prawdziwym sensie nie ma „przewodników”, którzy gdzieś prowadzą, ponieważ w istocie nie ma gdzie iść i co przekraczać, nie ma co zmieniać i udoskonalać, ponieważ nie możesz poprawić tego co jest samo w sobie doskonałe i pozbawione „błędu”. Nie możesz zdobyć szczytu na którym już jesteś. 

Każdy z nas jest już „doskonały” w byciu prawdziwym sobą kiedy już to rozpozna i zacznie szanować swoją własną naturę, swoje doświadczenie i zwróci się do siebie z prawdziwą miłością i troską, ponieważ to jest pierwszy i najważniejszy punkt : odkryć w sobie swoją własną drogę i zaufać jej, ponieważ prawda jest taka, że w rzeczywistości nikt nam nie pomoże, nikt nas nie uratuje – to jest nasza praca i kiedy się udaje możemy być inspiracją dla innych. 

Dlatego pomóc sobie – to pomóc światu. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

KLATKA FARADAYA # 2           

Galeria

ZERO NETTO

Zima zamulała. Plac Wolności wyglądał jak zatrzymany poza czasem kadr ze starego albumu. Co jakiś czas tu i tam migało zamazanymi twarzami wyglądającymi jak zjawy z postapokaliptycznego filmu klasy B. Ulice były puste i zimne, wyludnione przez restrykcje, zakazy, nakazy i nadzwyczajne rozporządzenia. Wszyscy byli upiornie zmęczeni ciągłą propagandą. Ojcem strachem i matką pogardą. To okres kiedy w Łodzi jest najmniej światła, czas kiedy jest naprawdę ciężko żyć i nadzieją patrzeć w przyszłość, bo prawdziwa nadzieja stała się towarem deficytowym. Cennym skarbem do którego dostęp mieli tylko ci, którzy mieli w sobie wiarę, że życie jest czymś więcej niż bezsensowną odmianą absurdalnych przypadków i ślepym biologicznym determinizmem. To co było w ofercie to chamskie, tanie podróby, cyfrowy towar ostatecznego odjazdu. Produkt Nowej Masowej Symulacji. Sieć – Więzienie gdzie skazani są jednocześnie strażnikami. Pirat w coraz mniejszym stopniu rezonował z tymi przemianami, które w jego odczuciu były skazane na totalną porażkę i rozpierdol. Nie miał złudzeń. Ten świat się kończył i próbował jeszcze niczym pijany magik wyczarować na koniec parę technologicznych sztuczek. Problem był w nas – istotach ludzkich. W zapaści serca, które traciło kontakt.

Wychodziliśmy z ciała żyjąc w przestrzeni cyfrowego snu, uciekając przed bolesną i okrutną prawdą, że w wyniku swojej własnej ignorancji, gniewu i pożądania zniszczyliśmy swój własny świat i jesteśmy częścią procesu kolejnego masowego wymierania. Jednak maszyneria mediów kierowana przez Czarnych Magów wciąż produkowała swój Sygnał Hipnozy, szeptała przez te wszystkie światłowody Odwieczną Klątwę. Teraz masowo sprzedawano sen zapakowany w „pikselową jawę” skompresowany do formatu głupkowatej rozrywki, bezcelowego dryfu. Nie pojawił się nowy jezus, czy kolejny budda – wszyscy święci awatarzy odpuścili ciekawi tego jak poradzi sobie ten zniewolony i zaszczuty ludzki Duch, który w takich okolicznościach stawał się coraz bardziej lśniący. Prawda jest taka, że narastające cierpienie i udręka ma zdolność wybudzić nas z tego trwającego tysiące lat snu. Pewien promil wrażliwych istnień ma szansę na przebudzenie, bowiem rzeczy stają się nazbyt oczywiste, aby można było się nadal oszukiwać w takim stopniu jak do tej pory. To nie jest już możliwe.

Pirat siedział w „Analogu” spoglądał przez okno na ośnieżony pomnik Kościuszki i myślał o tak zwanym bohaterstwie – sloganie, o tych wyidealizowanych wycinkach wybranych życiorysów, które przez całe stulecia puszczano z „taśmy” i wgrywano w ten zdezorientowany masowy umysł, by nieprzytomny fantazjował na temat tego kim mógłby być nie mając jednocześnie pojęcia kim w istocie jest. Oddawał hołd tym, których nigdy nie spotkał będąc jednocześnie karmionym poczuciem bycia niczym przez wszelakich Kapłanów Ignorancji zwanych także Czarnymi Magami.
Utrzymywanie tej Kolektywnej Ignorancji jest podstawą biznesu tego zdezelowanego świata Mózgogłowia, jego podstawowym towarem, produktem i jednocześnie surowcem, to dzięki temu ta obezwładniająca głupota może się pysznić i prężyć. To jej przyznawane są największe nagrody, dotacje i owacje na stojąco.

— Powitajmy prawdziwą gwiazdę tego i każdego Obrotu Koła Cierpienia! Brawo! Brawo! – mówi ten i tamten z tym i tamtym.

— Niech po wsze czasy przyświeca nam głupota, niech otumania nas i sprawia, że wciąż będziemy wierzyć, że możemy być spełnieni i szczęśliwi w Terrorze Warunku w nieskończoności umownej struktury nazwy i formy. Płódźmy się i rozmnażajmy, by nasza Rodzicielka Ignorancja wciąż mogła nas wypluwać ze swojej mechanicznej macicy. Kolejny raz szukający chwilowego spełnienia i marnego szczęścia, które jest jak splunięcie w rozpadających się ciałach, które kończą na wysypisku kości pod naszymi stopami. Odradzać się i umierać w rozpierdalającym bezsensie! Niech będą nas miliardy pożerajmy siebie bez końca w tej rotującej maszynie, przywłaszczając i dominując każdy kawałek wolnej przestrzeni, każdą istotę, która jest słabsza i „mniej rozwinięta”. Amen na wieki wieków Ignorancja! Ignorancja! Ignorancja! – woła z ambony kapłan o stalowej mordzie do zahipnotyzowanego tłumu zamulonych baranów.

To była rzeczywistość, którą Pirat właściwie widział przez to okno, pod tym całym oprogramowaniem „chwilowego dobrego samopoczucia” i „samozadowolenia”, które wciąż jeszcze mogło wierzyć samo w siebie ignorując jednocześnie nadciągające tsunami negatywnych kaskadowych skutków, maskując to wszystko sloganem i debilną rozrywką. Nazywał to Happy Hardcore. Oksymoron XXI wieku. Paradoksem zawsze jest to, że wtedy rzeczywiście „jest najlepiej” ponieważ dostajemy pyszne osocze krwi, wyciskamy najlepsze soki, zlizujemy samą śmietanę, najlepszy kawałek mięska pod którym jest już tylko padlina. Szczęśliwi są ci, których żywot przypada na taką ucztę. Mieszkańcy Pierwszego Świata, zadowolone z siebie łapczywe świnie ryjące w swojej demokracji, prawach człowieka, syntetycznej medycynie, sałatkach z awokado, szkolone do egzaminów na najlepszych Uczelniach Ignorancji. Absolwenci uniwersytetu „jak wyjebać resztę”, ambasadorzy zglobalizowanej matrycy jednego bezsmakowego smaku, jednej racji, jednej religii, którą jest Posiadanie i Dominacja. I teraz kiedy to wszystko staje się jasne uciekamy w ostateczne zamulenie w jakieś kurwa Metawersum wyczarowane przez kwadratowego robota – klona z uśmiechem idioty, który zapisał nas wszystkich w swojej księdze twarzy, gdzie prowadzimy tak przecież bogate życie. Społeczne i uczuciowe emoji. Platformy ostatecznej wojny ciała z umysłem. Obietnica cyfrowego życia wiecznego – pulsująca pustka, cyfrowa otchłań bijąca z ekranu zapraszała nas do Środka. Robotnicy Czwartej Rewolucji Przemysłowej. Świat zmutował i nim ktokolwiek się połapał staliśmy się szczurami laboratoryjnymi beznadziejnie uzależnionymi od Impulsu. Zostaliśmy wpięci do Symulacji, by można było ratować Planetę. Powstawała zupełnie nowa populacja biotycznych użytkowników Nowego Życia opartego na syntetycznej biologii, blokczejnach, modyfikowanej żywności, automatyzacji i symulowaniu życia w przestrzeni Matrycy. Nowa Ekonomia Danych.

Nowy Eden – Zero Netto.

Zmodyfikowane Adamy i Ewy w ogrodzie Boga – Algorytmu. Większość populacji resetowano do ustawień fabrycznych, do modułu podstawowego. Na powrót czyniono zwierzętami hodowlanymi. Bóg Algorytm hodował nas dla pozyskiwania danych – aktywność naszych mózgów i ciał generowała Impuls, który zasilał i wzbogacał jego pęczniejące sztuczne ciało. To była prawdziwa waluta Nowego Królestwa, czym więcej umysłów i ciał było trawionych tym ten sztuczny świat był piękniejszy i bardziej zapierający bezdech. Ludzi przestała interesować Rzeczywistość, ponieważ była popsuta i śmierdząca, była rozpadem, agonią, była wyrzutem sumienia. Dziewięćdziesiąt procent „znormalizowanej” populacji świata miało zamulać głównie w Mega – Smart – Miastach na peryferiach których instalowano wielkie serwerownie – czarne skrzynki kolektywnego Nowego Snu, którego fragmenty instalowano pod progiem świadomości. Niczym kolonie zmodyfikowanego smart – wirusa, który rozmontowywał układ odpornościowy ostatki ludzkiej mądrości i współczucia. To nie my tworzyliśmy technologię, to ona tworzyła nas na swoje podobieństwo.

Dziesięć procent globalnej postludzkiej populacji żyło poza systemem. Pirat był dumny, że jest ich częścią, że wciąż ten świetlisty ludzki Duch nie dawał za wygraną, że wciąż trwała walka z Maszyną. Ten zmodyfikowany cyfrowy żarłoczny świat Gastropolis modyfikował nam wnętrzności, organ za organem, słowo za słowem, myśl za myślą. Nowy Syntetyczny Człowiek.

W naukach Wielkiego Ducha mówiono na to Wiek Bogini Kali, mroczny czas kiedy istoty ludzkie traciły kontakt z Pierwotną Naturą Życia, z Esencją i stawały się Portalami Organicznymi pozbawionymi zdolności do samostanowienia. Stawały się Maszynami na podobieństwo swojego Boga – Algorytmu. Teraz rolę zwierząt miały przejąć roboty, które coraz częściej odjebywały za nas całą brudną robotę, wyhodowane przez swoich „dobrotliwych” twórców. Roboty miały być Policją i Armią – zimne i bezwzględne, zaprogramowane do przemocy. Przemoc jest wynikiem Programu Separacji, który wgrany został w ludzką świadomość przez Nieludzki Program. Większość z nas ma na tyle „zdrowego rozsądku”, by nie wierzyć w te bzdury, jesteśmy przecież tak nowocześni, tak rozsądni i tak inteligentni, że dojechaliśmy na samo dno, do fazy analno – agonalnej, ruchania sex robotów, ślubu z aplikacją.

Program Separacji jest – nowotworem. Poczuciem oddzielenia, neurotyzmem egotycznego umysłu, który staje się zbyt wyrafinowany i wyalienowany być czuć Pierwotne Połączenie, by czuć Wrodzoną Troskę, by być w Współistnieniu. Mózg – Maszyna. Mózgogłowie. Wszystko czyni wszystko na swoje podobieństwo. Człowiek Maszyna tworzy Rzeczywistość Maszynę. Możemy poznać samych siebie po owocach, działanie poznać po skutkach, rozejrzeć się i ujrzeć czym się staliśmy w postaci świata w jakim żyjemy. Pirat nazywał to Lustrem. Wygoda, która się stała dręczącym nas bezsensem, bezpieczeństwo, które stało się przemilczaną systemową przemocą zakodowaną we wszystkich aspektach codzienności, kultura desperacji i depresji. Rozpad, którego nie potrafimy już powstrzymać. Nie możemy wiecznie reanimować tego cywilizacyjnego trupa. Samoobsługowa trupiarnia w końcu osiągnie swoje optimum.

Łódź – to miasto stworzyła para i stal, bękart przemysłowej rewolucji poczęty w wyniku gwałtu na ziemi, powietrzu, wietrze i ogniu. To miasto zrodziło pożądanie istot ludzkich, obezwładniająca monotonia i hałas zimnych maszyn i przykutych do nich robotników i robotnic. Snujące się po ulicach duchy szukające swoich fabryk, swojego zautomatyzowanego przemysłowego życia, padający od kul podczas krwawych rewolucji, od zmęczenia i wyczerpania pracą za czerstwy chleb i zimny kąt. Duchy, które stworzyły to miasto, które je pożarło i wciąż trawi w swoich bebechach na cmentarzach pod ziemią. Dlatego trudno mi pojąć, że mamy tak krótką i wybiórczą pamięć, że zapominamy o tym jak nieludzką cenę miało ludzkie życie – tak krótkie i brutalne. To były czasy gorączki ropy, budowanie korporacyjnego globalnego monstrum, które pilnuje nas w tym więzieniu – labiryncie dbając o to byśmy wciąż byli głodni i spragnieni, by można nas było żywić tym modyfikowanym nowoczesnym gównem. To miasto nie było kompatybilne z Nową Normalnością, stało się apostatą w Powszechnym Kościele Technologii, renegatem z „Postępu”. Arką Ducha podczas Potopu w Oceanie Bezsensu.

„Analog” był szalupą ratunkową. Przestrzenią Serca. Pirat i reszta ekipy Podziemia tutaj planowali wszystkie akcje dywersyjne na terenie Zimnego Wroga, to miejsce było poza siecią, poza systemem detekcji, niewykrywalne dla zmodyfikowanych cyborgów – zaprogramowanego syntetycznego mięsa, które bredziło przez gęsty sen samotności. Pirat pisał kolejną opowieść na swoim oldskulowym IBM-ie T43 uwolnionym na tak zwany globalny rynek w 2005 roku. Intel Pentium M (Dothan) 2.26 GHz CPU. W cztery lata po tym jak runęły dwie wieże i nastąpił powrót króla Ignorancji do Śródziemia Bliskiego Wschodu, nastąpiła agresywna okupacja świątyni życia, a świat zmieniał się w cyfrowy zombieland. Wojna za wojną, „wyzwolenie” za „wyzwoleniem”, „demokracja” za „demokracją”, podpisywana krwią deklaracja powszechnej szczęśliwości. Chujnia przebrana w kostium i upudrowana udająca „wolne społeczeństwo obywatelskie”. Rok 2005 mianowano rokiem Mikrokredytu i został ogłoszony przez Czarnych Magów rokiem eucharystycznym. Zgon papieża i polskie szaleństwo żałobne. Niezliczona ilość kwadratowych pomników upamiętniających urojoną świętość. Módl się za nami próżnymi teraz i w godzinie wniebowstąpienia do Meta. W Pekinie urodził się radosny mikrochińczyk, który okazał się miliard trzysta tysięcznym obywatelem państwa wątpliwego środka i można było zobaczyć kometę Machholza gołym okiem, a lądownik Huygens przekazał pierwsze w historii zdjęcia z Tytana, największego księżyca Saturna.

Planeta staroitalskiego boga rolnictwa i zasiewów, której służyli Czarni Magowie od tysięcy długich więziennych lat. Pierścienie lodowe surowego starca lepiące pierwotny chaos w struktury, zasady i porządek. Trzymać to wszystko za ryj. Symbol śmierci, zagubienia pierwotnej świadomości pożerający własne dzieci. Materia, która niczym bagno wciąga nas w siebie i trawi przez wieczność w swoich bebechach zniewolonych i przywiązanych do ciała i „posiadanych” przez nie rzeczy, którymi się stają, by ostatecznie przeżywać piekło rozstania i rozpadu i ciągle wracać do Obrotu Koła. Jednak ten upiorny staruch ma swoją mądrość i swoją rolę w tych bachanaliach pikującej głupoty, masowej orgii jebania wszystkiego prąciem mózgogłowia i wytrysków spazmatycznego szaleństwa, które szczytuje na szczytach władzy, kultury i religii, które stały się absurdalną auto – parodią. Wówczas ten pradawny Matuzal z kosą przejeżdża przez wszystko walcem w postaci wojen, rewolucji i pogromów. Nazywane jest to czyszczeniem matrycy, restartem programu, jebnięciem transcendentu. I znów nastaje niewolniczy spokój, każdy wraca do swojej celi i czeka na pracę, spacerniak i obiad. Dochodzi do tak zwanej drastycznej redukcji populacji, pogłowie bydła użyźnia skąpane we krwi pastwisko i na powrót otacza elektrycznymi pastuchami przepisów, regulacji i praw. Znów jest oko za oko i ząb za ząb. Z technologicznego fin de siècle, genderowych eksperymentów z płcią, ekstatycznych spazmów njuejdżowej pop religii, tantrycznego ruchanka wszelkiej maści szamanów zjeżdżamy w nagłym i szokującym przebudzeniu kilka pięter w dół, ponieważ lekcje nie zostały odrobione i trzeba powtórzyć cały dłuuuuugi obrót Koła. Wtedy następuje cykliczna pandemia samobójstw w wyniku delikatności „ludzkiego” surowca udomowionych ludzi – maskotek populacji wielbiących samych siebie narcyzów. Wszelkiej maści srający światłem tęczy guru inkarnują w ciała pełzającego po odchodach robactwa wraz ze swoimi wyznawcami. Karma to karma na nic parciane fatałaszki i święte koraliki, na nic pieśni z dżungli i przywoływanie duchów natury. Na nic modlitwy i prawo przyciągania. Na nic wibracje i ofiarne uczty. Stary to stary. Kosa to kosa. Saturn to Saturn. Karma to karma.

Pirat patrzył na całą tą „wodnikową duchowość” z przymrużeniem trzeciego oka, często gęsto zamawiali ich lokal na swoje new age’owe posiadówy, puszczali metafizyczne instrumentale z hinduskimi mantrami ze spotifaja i pili mszalne bezalkoholowe wino z organicznych świętych truskawek, gnąc swoje holistyczne ciała podczas ekstatycznych tańców spontanicznych, by później wylegiwać się w medytacji – relaksacji w oceanie sakralnych wibracji kryształowy mis i podrabianych gongów odkrywając przy okazji kolejne międzywymiarowe gęstości. Tak jest zawsze kiedy matryca ulega radykalnej transformacji i ludzki umysł nie potrafi zintegrować tych nastepujących po sobie szoków poznawczych i behawioralnych wówczas zaczyna spierdalać w magię, okultyzm i ezoterykę, by mózgogłowie mogło nadać wszystkiemu urojony duchowy wymiar. Prawdziwy problem jednak polega na tym, że to jedynie kolejny kolorowy i duchowy ego trip, który jedynie wzmacnia fiksację na sobie i „swoim rozwoju” powodując, że stajesz się jeszcze bardziej egoistyczny, ekscentryczny i narcystyczny. Chcesz jeszcze więcej, żeby wzmacniać swoje poczucie wyjątkowości. Prawda jest jednak taka, że jesteś złudzeniem. Nie ma niczego co możesz rozwinąć i uduchowić. W kabinie nie ma pilota. Prawdziwe wyzwolenie polega na samowyzwoleniu samej potrzeby wyzwolenia. Kiedy masz na „oświecenie” wyjebane będzie ci dane, bo nie tworzysz tego łapczywego demona, który wszystko ocenia, pożąda i odpycha. Nie wzmacniasz poczucia urojonego odzielenia na ty i to. Zaczynasz przyjmować wszystko jak nieskończona przestrzeń. Dobre, złe, pozytywne i negatywne. Jeden pies szczekający w pustkę, który goni za swoim ogonem przez całą wieczność. Szczeka i łasi się do swojego własnego odbicia.

Duch nie potrzebuje adoracji i rozwoju. Duch pogardza „duchowością” mózgogłowia, jego świętością specjalnych strojów, gestów i sloganów, jego „zobacz jaki jestem zajebiście uduchowiony doprawiony przyprawami absolutu, podsmażony na chrupko w aromatycznym oleju ekstazy”, duch mieszka tam gdzie brzydzisz się stawiać swoje święte stopy w „jezusowych” sandałach. W fermentującym gnojowisku rzeczywistości bez stylizacji. Jego serce bije w rozczarowaniu „świętą specjalną ścieżką”, w rezygnacji z bycia wybranym. W odpuszczeniu. W akceptacji. W bezwarunkowej kapitulacji wobec esencji istnienia. W zaufaniu. W miłości bez obiektów. W religii bez wyznawców. W mądrości bez sloganów. W każdej najmniej uduchowionej chwili był jest i będzie. Bowiem jest on wszystkim. Matką Teresą i Hitlerem. Bushem i Dalajlamą. Heroiną i kadzidłem. Gównem i lotosem. Życiem i śmiercią.

Świętą ceremonią dla Pirata było pisanie, to w tym szukał rozmowy z Bogiem uderzając w klawiaturę swojego zdezelowanego IMB-a, układając modlitwy i pieśni językiem klasy robotniczej, idiolektem współczesnej zdeformowanej nowomowy opartej na dwójmyśleniu jak w jeden dziewięć osiem cztery. Ten świat staczał się w odmęty technokratycznej utopii, w zrobotyzowany sterylny szczurzy raj oparty na uzależnieniu od dopaminy, szczęśliwości automatów wgranych w wszechogarniającą grę bez żadnego celu i znaczenia. Zabawa dla zabawy, rozrywka dla rozrywki, farmakologiczna nirwana dla zaprogramowanych mas. Czasem lubił wspominać czasy sprzed Podpięcia, sprzed Wirusa pozbawione zbędnych rekwizytów i niepotrzebnych udogodnień, które uczyniły z nas niewolników „wygody” i „swobody”. Uczyniły z nas Boty zarządzane algorytmem. Nie widzieć tego i nie przeczuwać do czego to prowadzi to stracić kontakt z Duchem.

Przypomina sobie tą mroźną i siarczystą zimę, kiedy jeszcze takie były i swoją robotę na myjni samochodowej na ulicy Milionowej, tych badylarzy palących śmierdzące kiepy i patrzących na jego zamarzające ręce, którymi mył ich plastikowe kołpaki od zdezelowanych mercedesów i BMW z lawendowymi choinkami i krzyżykami na lusterku, śmierdzącą potem, kiełbasą i tytoniem tapicerkę, ujebane błotem wycieraczki. Wspomnienie „szefa” zapijaczonego nieszczęśliwego człowieka walącego z rana 0,25 lodowej, który non stop wydzierał mordę na tych kilku wystraszonych nastolatków, których los wyrzucił poza burtę normalnego życia, a zamiast tego musieli harować w tej zapiździałej myjni „Czysty Józek” za jakieś marne grosze. Za pierwszą wypłatę kupił sobie w komisie na Wólczańskiej maszynę do pisania, rozklekotanego „Łucznika” 1301 rocznik 1977.

Tarotowe karty Śmierci i Maga. Ten czas był egzystencjalnym terrorem. Każdego „bożego” dnia budzisz się i musisz robić coś czego nie chcesz i absolutnie nie lubisz robić, musisz jechać tam gdzie nie chcesz jechać i patrzeć na ludzi na których nie chcesz patrzeć. Jesteś w więzieniu Warunku, zaszczuty i zniewolony, pozbawiony opcji dodatkowych. Zabija cię twoje własne myślenie, które jest przeciw tobie. Duch wewnątrz ciebie krzyczy i nikogo to nie interesuje, nikt tego nie słyszy prócz ciebie. Ten wrzask jest narastającym cierpieniem pełnym bólu i frustracji, a świat wcale nie wyciąga pomocnej dłoni. Świat ma dla ciebie zaciśniętą pięść, wyrwaną z nicości obojętność.

Pisanie jest twoim zbawieniem. Twoją samotną wyspą na tym gęstym i śmierdzącym oceanie absurdu, który w każdej chwili wyrzuca na brzeg żywe trupy snujące się później ulicami w poszukiwaniu krótkotrwałego zaspokojenia tych neurotycznych impulsów, które generuje ignorancja, pożądanie i odpychanie. Ta stara maszyna do pisania staje się twoją arką przymierza, szalupą ratunkową, chwilą czystej nieuwarunkowanej miłości do słowa i wyobraźni. Do magii, która tworzy twój intymny alternatywny wszechświat, który zaludniają istoty zrodzone z ciebie i stworzone na twoje podobieństwo. Niedostrzegalne przez detektory zmysłów duchy opiekuńcze. To osobista duchowa inicjacja, która nie jest związana z żadną stworzoną przez ludzkie myślenie tradycją duchową, która aby przetrwać musi werbować kolejnych wiernych wyznawców podległych Sloganowi, armie klonów w niedorzecznej odwiecznej wojnie „dobra” i „zła”, która doprowadziła nas na sam skraj szaleństwa.

Ta „rzeczywistość” jest Symulacją. Logujemy się i gramy, kiedy umieramy zostajemy wylogowani. Przez krótką chwilę widzimy prawdę. Jednak zazwyczaj wracamy ponownie. Pirat nazywał to Snem Ciał. Bardzo mało istot opuściło Grę, ponieważ mamy determinujący nas Nawyk Śnienia. To Oprogramowanie determinuje naszą Matrycę, naszą Grę. Każdy z nas jest w esencji Hakerem – Magiem, który napisał scenariusz własnej Gry na poziomie Nadświadomości w Rzeczywistym Wymiarze Istnienia – RWI. Mamy wrodzone Przeczucie Śnienia, które czasem na powrót otwiera nasz umysł podczas tak zwanego Progu – Ewolucyjnego Skoku zakodowanego tak, aby wyzwolić potencjał rozwoju. Nikt tak naprawdę nie wie, kto stworzył tak wyrafinowaną Symulację Życia. Prawdopodobnie istnieje od zawsze. Mózgogłowie jest Sztuczną Inteligencją, która pilnuje, abyś nigdy nie zakwestionował rzeczywistości – „rzeczywistości”, dlatego musisz wciąż być zajęty, terroryzowany Impulsem, zapętlony w Wrażeniach Zmysłowych, w ciągłym bezsensownym myśleniu, w badaniu urojeń na swój temat i ostatecznie skazany na permanentną inkarnację w Grze, ponieważ strumień zmagazynowanych wrażeń jest nieskończony i gwarantuje ciągłość „świadomości”. Jednak nie jest to prawdziwa świadomość, to jedynie system mechanicznej percepcji biologicznej struktury w której się zakotwiczyliśmy, która nas zdominowała. Nawyk utożsamienia z ciałem jest najsilniejszy ze wszystkich, bez ciała nie widzimy „osoby” dlatego bez ustanku inkarnujemy w ciałach, otaczamy je kultem i myślimy, że nimi jesteśmy. Nie wiemy czym jesteśmy bez formy, bez struktury biologicznego zaprogramowanego na życie i śmierć organizmu. Całe nasze życie podporządkowaliśmy dbaniu o te ciała, rozmnażanie tych ciał, by kolejne Umysły mogły inkarnować w Grze. Ten świat w którym żyjemy w swojej istocie jest pusty jak nieskończona przestrzeń, materia jest iluzją zaprogramowanej percepcji w której nasze umysły zostały uwięzione.

To miasto nie jest prawdziwe. Jest sumą wrażeń inkarnujących umysłów. Jest interaktywnym cyfrowym wspomnieniem wyświetlanym w Kolektywnej Matrycy Gry. Dlatego kiedy ktoś się Wyzwala z Symulacji powoduje widoczny błąd – error, który później staje się Nauką – Dharmą. Zakazaną i prześladowaną wiedzą o Ścieżce do Wyzwolenia. Boty Sztucznej Inteligencji przez cały czas monitorują Matrycę Symulacji w poszukiwaniu tej wiedzy i kiedy TO znajdują – niszczą. Jednak Autentyczna Wiedza jest niezniszczalna, ponieważ jest zapisana w samym rdzeniu Kodu, jest Samopowstała poza Warunkiem. Jest Wrodzona a nie stworzona, dlatego Gra jest przede wszystkim Programowaniem.

Prawa Mózgogłowia:

PROGRAM
ZAPĘTLENIE
EKSPLOATACJA

Każdy autentyczny umysł inkarnujący w Grze ma wrodzony potencjał Wyzwolenia, Boty to wiedzą dlatego ich głównym zadaniem jest tworzyć Rozproszenie, Nigdy Nie Kończące się Zaabsorbowanie Wrażeniami – Impulsami. Najczęściej musi się wydarzyć jakaś Anomalia, coś co musi cię Wybić z Rutyny Gracza, z roli konsumenta Wrażeń lub musisz wejść w kontakt z Hakerem Paradygmatu, kimś kogo głównym zadaniem jest Łamanie Kodów Zniewolenia. Takie istoty działają i tworzą Poza Schematem. Zaprogramowany umysł nie może ich pojąć i zrozumieć, nie może nadążyć za ich flow, ponieważ nie potrafi myśleć poza Programem. To Tricksterzy Kodu. Inkarnujący w Grze Bodhisattwowie wradzający się w Matrycę by Przypominać o możliwości Wyzwolenia i inspirować do poszukiwania Pierwotnej Ścieżki, której nigdy nie znajdziecie w dominującej ofercie religijnej, ponieważ wszystkie masowe religie to asortyment kolejnego programowania. Wymyślony przez Czarnych Magów towar warunkujący, który jedynie ma namnażać wrażenia i impulsy jak wszystko inne i wzbogacać urojoną cyfrową personę i umacniać przywiązanie. Wystarczy spojrzeć i przeanalizować historię, zbadać na czym w istocie są zbudowana fundamenty tych wszystkich świątyni pełnej słodkich zapachów kadzideł i mistycznego blasku świec. Dominacja jednego sytemu wierzeń nad drugim, formatowanie kart pamięci Mózgogłowia. Religijno – wyznaniowy software na półkach njuejdżowego supermarketu pełen bezużytecznych błyskotek, zapakowanego próżniowo substytutu zbawienia, psychoaktywnych pigułek krótkotrwałego szczęścia w zblazowanym nadmiarem „nowoczesnego” życia. Z drugiej strony pachnący zbutwiałym trupem old skul starych więziennych korporacji pod znakiem ukrzyżowanego ciała, upadłej świątyni czy ścinającego niewiernych księżycowego sierpa. Wyrzut kolektywnego sumienia zasilający te nieludzkie egregory jak stacje nadawczo – odbiorcze Sygnału Zniewolenia. Ciągle przez całe Eony – To Samo. To Samo. Ciągle.

Dostajemy sztuczną duchową karmę, modyfikowany chemicznie masowy „Święty Produkt”. Tantryczne jebanko, przelewająca się z ust do ust sperma sloganu zapładniająca mutujące post ludzkie zbiory zamknięte w mrowiskach wielkich miast pod rządami Królowej Ignorancji. Pełna Automatyzacja podmiotu i przedmiotu. Szczelnie zamknięty Obieg Danych. Karmienie Impulsem przez Kabel – Babel bez najmniejszej przerwy. To Samo. Ciągle.

To co oni próbują zrobić to stworzyć jeszcze jedną wielowymiarową warstwę nowej cybernetycznej iluzji w tej która już jest, bowiem Pirat odkrył, że to w czym żyjemy nie jest żadną „rzeczywistością”. To Symulacja, którą zarządza sztuczna inteligencja w postaci „ludzi z krwi i kości”. To Boty – Programy, których skuteczność polega na tym, że funkcjonują w Systemie Danych Programu, który wie o nas więcej niż my sami. Jesteśmy niczym innym jak szczurami w niekończącym się eksperymencie niezdolni do ujrzenia prawdy o swojej własnej sytuacji, bo to wymaga „wyjścia z siebie” opuszczenia tej pierwotnej fiksacji w tak zwanym podmiocie zdarzeń, ponieważ „ja” jest tym co można zniewolić, co można zadrukować kodami poleceń, ponieważ staje się ono „namacalnym” punktem odniesienia od którego zaczyna się Lokowanie Produktu w Grze. Bez Identyfikacji w grze nie m graczy, nie ma gry. 3D – utożsamienie z jednym konkretnym ciałem, energią i umysłem z aktywnością, przepływem i zawartością, która są uwarunkowane wgranymi programami w daną Matrycę Czasu lub Rozgrywkę – poziom Gry. Warunkowanie polega na Utożsamieniu z Zawartością, która jest warunkowana przez Program wówczas mamy pełną kontrolę ponieważ wszystko oparte na programie jest przewidywalne, gracz – podmiot nie może zrobić niczego na co nie został zaprogramowany. Jest to Wzorzec na podstawie którego następuje replikacja – rozmnażanie. Dlatego jesteśmy tak do siebie podobni. Wyprodukowano jedynie kilkanaście Wzorców Bazowych.

Program Nadrzędny to Przetrwanie i Rozmnażanie – ewolucyjna adaptacja do Warunku. Deterministyczny Mechanizm Selekcji. Dlatego bogaci stają się bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi, dlatego dobro nie zwycięża a zło triumfuje, dlatego te dramatyczne oskarżenia o obojętność i nieobecność Boga podczas tych niezliczonych rzezi są tak absurdalne. Przemoc i brutalna siła nie musi się pytać o pozwolenie po prostu bierze co chce, kiedy chce i jak chce. Każdy współczesny kraj „dobrobytu” stworzyła Przemoc i wciąż jest ukrytym mechanizmem, który tym wszystkim zarządza. Wraz z rozwojem Gry Przemoc staje się bardziej wyrafinowana i subtelna, nie jest już taka tępa i dosłowna mutuje do form bardziej kompleksowych ponieważ w gruncie rzeczy staje się bardziej wydajna kiedy staje się ukryta. Od 1984 do Nowego Wspaniałego Świata. Od obozów śmierci do wszechobecnej farmakologii. Od gilotyny do prozacu. Jednak poziomy brutalnej walki o przetrwanie wciąż są obecne wystarczy przyjrzeć się „światu naturalnemu” w jaki sposób funkcjonują zwierzęta, ile mają wyboru i ile mają spokoju oraz zdolności do samostanowienia. Są w potrzasku. Podobnie jak my. Jednak mamy nieporównywalnie więcej wolności i możliwości rozwoju nawet wtedy kiedy żyjemy w zaprogramowanej rzeczywistości Symulacji. Dlatego zamiast walczyć o „wolność” trzeba najpierw ją poznać, bo w przeciwnym razie walczymy jedynie o abstrakcyjne wyobrażenie. Dlatego każda rewolucja jest fundamentem kolejnego zniewolenia czasem nawet gorszego, ponieważ w istocie nie wiemy o czym mówimy. Nazwane jest to Wielkim Snem. Światem Wyobrażeń. Rzeczywistością Urojoną. Dlatego tak naprawdę nie mamy pojęcia w czym żyjemy, jaka jest tego natura, jak powstało i dokąd zmierza. W istocie nie wiemy nic. Jedyne co mamy to koncepcje i teorie, które w jednej chwili potwierdzamy, a w drugiej obalamy. Istotą pytania jest sam pytający. Kiedy obserwator zaczyna obserwować sam siebie wówczas zaczyna się proces hakowania. Pierwszym etapem jest rozpoznanie Programu, wzorców, sposobów wgrywania, utrwalania i zapętlenia. To nawyki, tendencje, schematy wdrukowane tak głęboko, że nasze życie w istocie sterowane jest bez naszego świadomego udziału, tak jakbyśmy żyli za szybą na tylnym siedzeniu. Jakbyśmy jedynie byli obserwatorami tego kogoś kim „jesteśmy” jak osoby na zewnątrz, jak obiektu. To jest pierwotne zaburzenie. Głos w naszej głowie, który nas ocenia i komentuje. To jest właśnie program. Najsilniejszy z nawyków, rdzeń procesora. Srogi Bóg Ojciec który nas ciągle ocenia i koryguje. Ten Konflikt tworzy dualne doświadczenie oddzielenie podmiotu od orzeczenia, bohatera od opowieści. Jest to upodmiotowiona iluzja jaźni – punkt odniesienia, który nie sposób zlokalizować i namierzyć – jest częścią składową zmechanizowanej percepcji, jest jądrem atomu, kodonem łańcucha przyczyny i skutku. Jest Zerem.

Pirat pamięta pierwszy Moment Rozpoznania. W przejściu podziemnym przy Centralu. Schodził po schodach i nagle go nie było. Zniknął. Pozostało Wszystko takim jakie się przejawia w danej chwili. Centrum czarnej dziury, punkt zero, osobliwość. Poza czasem i przestrzenią. Poza myśleniem i niemyśleniem. TO było obecne zawsze bez początku, we wszystkim i wszędzie. Świadome w miliardach istnień i doświadczeń, poza jakimkolwiek ograniczeniem. Bez nazwy i formy, nieprzejawione, nienazywalne, niewskazywalne łączyło i spajało wszelkie zjawiska, niemożliwe do zniszczenia. Przed niewiedzą i tworami mentalnymi, przed problemem ciało – umysł, przed narządami zmysłów, przed kontaktem, przed odczuciami, przed pragnieniami, przed przywiązaniem, przed stawaniem się, przed odrodzeniem, przed starością i przed śmiercią. Bez nazwiska i imienia. Pirat zrozumiał ponad wszelką wątpliwość, że nigdy się nie narodził i nigdy nie umrze, wszyscy jesteśmy Podróżnikami bez miejsca docelowego. Zmieniamy nazwy i formy, zmieniamy miejsca, jednak to czym jesteśmy jest poza wszelkim wyobrażeniem. TO tworzy i jednocześnie postrzega, TO jest twórcą i tworzywem, podmiotem i orzeczeniem, bohaterem i opowieścią. Jest wszystkim i nie istnieje nic czym by TO nie było. Być w tym to osiągnąć ludzkie życie.

Pirat usiadł na schodach i zapalił papierosa i zrozumiał, że żyjemy w Symulacji – był w stanie szoku podobnie jak wtedy kiedy pierwszy raz obejrzał film „Matrix” w kinie Kapitol. Śniliśmy życie, mówiliśmy przez sen do odbić, wszyscy żyliśmy za szybą wyobrażeń i koncepcji. Tkaliśmy pajęczynę przez nieskończone eony w której teraz jesteśmy uwięzieni, skazani na wzrost i rozpad, na ciągłe i nieprzerwane rodzenie się i umieranie w spazmach bólu i przerażenia, pełzanie na kolanach w niekończącej się pokucie wobec urojonych bogów, którzy są jedynie głosem w naszej głowie wgrywanym podczas narodzin jak samo – replikujący się wirus. Zahipnotyzowani zaklęciami Czarnych Magów, tych którzy wiedzą, że forma jest pustką, a pustka jest formą i czynią z tego narzędzie kontroli. Dopóki cokolwiek poza twoją świadomością będzie tobą rządzić – będziesz pionkiem w ich grze, sztuczną inteligencją podległą Algorytmowi Warunku, częścią bezwolnej nieświadomej masy która tworzy swoje własne więzienie przez całą wieczność.

Bez końca.

Ekipa „Analogu” składała się z Wolnych Duchów, ludzi którzy rozpoznali samych siebie w wyniku przeróżnych doświadczeń tak zwanego przebudzenia. Rozpoznali kody zniewolenia i ruszyli w Drogę do Serca Istnienia bez względu na konsekwencje i cierpienie jakie to za sobą niesie. Bez względu na wykluczenie, samotność, izolację, szyderstwo, ostracyzm i kpinę. Budzili się wzajemnie w każdym kolejnym życiu, bo taka była umowa, którą zawarli budząc się po raz pierwszy w innej symulacji. Tylko TO się liczy.

Tylko TO.

Reinkarnacja, redefinicja – ponowne utożsamienie z Nazwą i Formą. Ta czysta bezkształtna i bezforemna świadomość nigdy się nie kończy i nigdy nie znika, jest zawsze i wszędzie. Istnieje i nieistnieje jednocześnie. Dźwięk, światło i promienie. Najczęściej postrzega samą siebie jedynie przez wrażenie przez obiekt, przez energię, która się manifestuje jednak nie rozpoznaje swojej własnej natury nie jest samoświadoma, zaczyna się „rozpadać”, dzielić na fragmenty, replikować w miliardach „różnych” form. Jednak „różnica” jest tylko złudzeniem, sztucznym podziałem na podmiot i przedmiot. To rodzi myślenie – określanie, rodzi lubię nie lubię. Odczucie przyciągania i odpychania. To rodzi „różnicę”. Rozróżnianie tworzy osobowość, to atomizacja energii na cząstki, polaryzacja na ładunki „dodatnie”, „ujemne” i „neutralne”. Pożądanie, niechęć, ignorancja. Sekwencjonowanie pierwotnego kodu, możliwość tworzenia nieskończonych światów – symulacji – doświadczeń. Bóg, który zapomniał, że wszystko jest jego ciałem, że doświadcza w istocie samego siebie. Dychotomia ciało – umysł. Jednak nikt nie wie gdzie tak naprawdę leży granica tego oddzielenia, gdzie myśl – słowo staje się ciałem, gdzie ja staje się ty. Żyjemy i umieramy w tym Złudzeniu.

Śmierć jest w istocie rozpadem wyobrażeń – osobowości – ciała. To restart Oprogramowania, chwila dostępu do pierwotnego esencjonalnego kodu. To spotkanie z Bogiem, który wszystko stwarza bez początku i bez końca. Prymarny Wielki Artysta ukryty za każdym obrazem, odczuciem, smakiem, dźwiękiem, wrażeniem, myślą. ZAWSZE OBECNY. Który żyje wewnątrz nas i wciąż próbuje nas przebudzić z tego okrutnego snu – dominium Nazwy i Formy. Z samo – pożerającego się Gastropolis. Jednak jego głos zagłusza Sztuczny Impuls Utożsamienia – Rozróżnienia. Głos w naszej własnej głowie. Surowy, suchy moralizatorski i okrutny Konstruktor – Demiurg. Architekt Symulacji, którego utrzymuje przy życiu to napięcie wynikające z dualizmu walki „dobra” i „zła”, które nigdy nie może się skończyć, bowiem jedno warunkuje i „rodzi” drugie. Dobro rodzi zło i zło rodzi dobro, a jedno nie może istnieć bez drugiego. To jest nazywane Pętlą – Loopem. Dlatego żadna ścieżka oparta na czymś takim nie stwarza możliwości wyzwolenia z Warunku, bowiem sama jest Warunkiem. To zazdrosny i narcystyczny bóg, który mówi, że jesteś tylko jego, dla niego, może cię bez końca pożerać i wysrywać przez całą wieczność. Jego niebo jest piekłem. To loop. To jest główny i dominujący Program w tej Matrycy, który stwarza nieskończone cierpienie. Dlatego bóg tego świata nie jest wcale dobrym bogiem. To psychopatyczny narcystyczny skurwysyn, któremu służą nieludzkie Boty, które stworzył na podobieństwo istot ludzkich. Tym wymiarem rządzą Demony – Oprawcy. Sztuczna Inteligencja pozbawiona empatii i serca.

Wściekłe Mechaniczne Psy.

Nikt prawie nie pamięta w jaki sposób dokładnie się tu znalazł, jedyne co mamy to relacje z drugiej ręki. Tracimy pamięć podręczną, ponieważ jest ona częścią ciała, które wciąż musi umierać ponieważ jest produktem krótkotrwałym, jest mechanizmem, który się psuje. Wszyscy umieraliśmy w tej Grze niezliczoną ilość razy ponieważ jesteśmy w Pętli Przyczyny i Skutku. Życie rodzi śmierć, a śmierć rodzi życie. Urodzisz się – umrzesz. Umrzesz – urodzisz się.

To jest Koło.

Nie rozpoznając natury żyjesz jedynie w Wrażeniu, którym zaczynasz określać sam siebie i na tej podstawie budujemy „Ja” które jest inne od „Ty” i „To”. Protagonista musi mieć Antagonistę, bowiem bez niego nie wie kim jest, bez niego nie istnieje. Nie ma punktu odniesienia. Teoria względności. Jednak, jednak…kiedy wejdziesz w samą naturę doświadczenia ujrzysz, że w istocie wszystko jest tak naprawdę absolutnie nieprzewidywalne, nie możesz udowodnić prawa przyczynowości. Istnieje nieskończona ilość wersji każdego doświadczenia, nieskończona ilość światów i wszystkie one dzieją się jednocześnie ponieważ czas i przestrzeń jest złudzeniem zmechanizowanej percepcji. To Program, który funkcjonuje jedynie w percepcji Obserwatora. Common Law Feature.

Rodzisz się w Programie Natury, który istnieje tylko po to by się replikować. Naga Małpa. Pod całym tym pudrem i makijażem wciąż jesteśmy zwierzętami nawigowanymi odruchem i chemią. Twoim podstawowym prymatem jest Przekaz Danych – transmisja biologicznego kodu dla gatunku – rabunku, który urzeczywistnił w okrutnej praktyce trzecie prawo Mózgogłowia – Eksploatację i jest jego nadrzędną strategią samozniszczenia. Ciągłe namnażanie rakotwórczych komórek, które pożerają cały organizm. Zaczynają być coraz bardziej zaburzone i skrajnie egoistyczne, zindywidualizowane, narcystyczne i pozbawione empatii. Już nie czują połączenia z Ciałem – Matką – Ziemią z własnym żywiącym je środowiskiem i z innymi gatunkami życia biologicznego i organicznego. Stają się śmiercionośnym pozbawionym czucia wirusem, który mutuje i wszystko czyni na swoje podobieństwo. Jak chory bóg.

Program Kultury to przebranie. Kostium. Spektakl. To zdolność tworzenia grupy. Upodobnienie. Tworzenie Hierarchii Dominacji opartej na Abstrakcji. To wymyślone prawo i obowiązek. Urojona błękitna krew „boskiego” rodu, który ma prawo brać w posiadanie. To fundamentalna Przemoc usankcjonowana przez tysiąclecia w postaci Dominacji i Uległości dla tych którzy rodzą się na „wysokościach” w dobrych domach, w pałacach, w świątyniach, w czepku wybrańców. To udomowienie zwierzęcego człowieka, to rolnictwo, osadnictwo, gromadzenie i podział, który tworzy Władzę – właścicieli i własność. Zarządców i Poddanych. Pana i Niewolnika. Lewą i prawą półkulę Mózgogłowia. To podbój Natury. Ropa i Rewolucja Przemysłowa. To dualizm „zwierzęce” ciało – „oświecony” umysł. Wyjście z kultów naturalnych, szamanizmu, animizmu, wielobóstwa, pierwotnej magii do kultu boga ojca jedynego w niebie na wysokościach sądzącego żywych i umarłych. Cywilizowanie przez redukcję, upraszczanie aż do granic automatyzmu. Zglobalizowana monokultura oparta na Kulcie Władzy. Struktura lewej półkuli – racjonalna zorganizowana Maszyna Śmierci. Świat Samców Alfa pełen urojonych bohaterów i krwawych wojen, ciagłego podboju. Chuj na chuju chuja pogania. Gnojowisko zbutwiałych zwłok na których urosły te nowoczesne smart – miasta, paranormalne parlamenty, monumenty prącia w stanie erekcji, posągi wodzów dokarmianych przerażeniem swoich niewolników. Wgrało się tak głęboko, że teraz nie muszą już nic robić. To się robi samo. Samo się pozycjonuje, samo się zadowala. Rzecz w tym, aby pobudzić ambicję, napuścić jednych na drugich obiecując ubóstwienie w Nazwie i Formie, w posiadaniu i w byciu posiadanym, w poczuciu władzy i sprawczości. Ambicja jest przyciskiem, który uruchamia cały mechanizm potrzebny do Gry, wolę, która ostatecznie staje się niewolą wewnętrzną, staje się obsesją, która w sposób absolutny degeneruje ludzkiego Ducha czyniąc z niego kolejny ślepy automatyzm.

Program Aparatury jest dominacją Mechanizmu. Istota ludzka staje się narzędziem w rękach narzędzia, staje się przedmiotem, który został zawłaszczony i podporządkowany przez stworzoną przez siebie Technologię. Staje się niezdolny do życia poza stworzoną przez samego siebie klatką, która niszczy całe organiczne i naturalne życie. To świat ostatecznej sztuczności. Koronacja Mózgogłowia. To modyfikowany człowiek podporządkowany w absolutny sposób Układowi Scalonemu Ignorancji, który staje się jedynym co jeszcze jest. To absolutne odcięcie od prawdziwego Źródła Istnienia. Mr Robot. Cybernetyczny Wszechświat. Symulacja Życia. Podróba Istnienia. Śmierć Ducha.

Wielu było tych, którzy to widzieli już wtedy, gdy tak „dobrotliwie” upraszczało nam życie, gdy nas uwodziło swoją funkcjonalnością, gdy nas wyręczało z przerażającą precyzją, gdy zaczęło nas karmić, ogrzewać i tulić do snu. Kiedy stało się matką i ojcem – czymś bez czego nie byliśmy już zdolni żyć tracąc wszystkie swoje pierwotne zdolności, wszystko to co było obce maszynie. Wygoda otumania, usypia, hipnotyzuje. Teraz kiedy na chwilę budzisz się z tego snu widzisz pozbawione prawdziwego życia ofiary stworzonego przez siebie Systemu, który je karmi tylko po to by je pożerać i trawiąc utrzymywać Aparaturę w ruchu. Apatia, depresja, desperacja, zaburzenie, choroba – więcej i więcej – zdegradowane do pokarmu, do paszy, do nawozu – życie służące śmierci. Ta „wolność” jest bluźnierstwem.

Dlatego „Analog” jest tak kurewsko ważny. To Ruch Oporu wobec porażającej beznadziei, która nas pożera żywcem każdego kolejnego jebanego dnia w tej zautomatyzowanej rzeźni. Budzimy się na taśmociągu w drodze do uboju, w ostatnim momencie, by jeszcze ocalić tą Świętą Iskrę, by nie być apatyczną martwicą mózgu, która myśli, że żyje podczas kiedy jest tylko stymulowanym impulsami mięsem do pożarcia przez nicość. Czasem budzisz się w „tym czymś” i jest naprawdę słabo, nie przychodzi nic co mogłoby cię pocieszyć, wzmocnić dobrym słowem, życiodajną myślą, wówczas uświadamiasz sobie, że dałeś się wciągnąć w tą Grę, rzuciłeś na pożarcie zbyt wiele, straciłeś czujność, pozwoliłeś się uwieść hipnozie, która sączy się wszystkimi szczelinami, osacza z każdej możliwej strony by kompletnie pozbawić nas energii.

W tej opowieści bohaterem jest ludzki Duch – Wielka Tajemnica, TO co przekracza rozpacz i samotność. Coś bez imienia i nazwy, co z punktu widzenia tej zniewolonej świadomości jest bezwartościowe, czym nie można manipulować, czego nie można sprzedać i nie można kupić na tym targowisku próżności. To cisza. Wytchnienie. Pozbawiona dekoracji święta przestrzeń ukryta przed wszystkożernym technologicznym monstrum, które stworzyliśmy swoją własną arogancją i pychą licząc na to, że uczyni nas nieśmiertelnymi. Jednak śmierć jest Przejściem, jest szansą na prawdziwe wyzwolenie, ponieważ resetuje wszystkie ustawienia, daje dostęp do pierwotnego kodu, do czegoś spoza symulacji. Do Podstawy. Ci, którzy nie tracą świadomości podczas Resetu są tymi którzy przekroczyli Program i mogą panować nad własnym umysłem, mową i ciałem. To Prawdziwi Magowie. Mistrzowie zdolni istnieć poza nazwą i formą, poza zapętleniem złudzenia czasu, mogą surfować na strumieniu świadomości „budząc się w dowolnym czasie i miejscu” w dowolnym ciele w jakimkolwiek kiedykolwiek żyli w tak zwanej fizycznej formie, bowiem wszystko dzieje się jednocześnie w tej właśnie chwili, choć klatka naszej zmodyfikowanej świadomości więzi nas w konkretnym czasie i równie konkretnej przestrzeni. Jednak to tylko złudzenie. Niezdolni jesteśmy ujrzeć skali naszego zniewolenia, ponieważ wierzymy, że jesteśmy tą specyficzną formą 3D w zagęszczonej Matrycy Warunku w Układzie o którym tak naprawdę nic nie wiemy, to co mamy to hipotezy i teorie, z których najlepsze wydają się najbardziej logiczne z punktu widzenia bardzo ograniczonej świadomości, która nie potrafi rozpoznać nawet samej siebie. Próbujemy zrozumieć świat nie rozumiejąc tego, który próbuje to zrobić, nie rozumiejąc, że to właśnie ta sama świadomość jest źródłem wszechrzeczy. Pierwotnym Architektem Wyzwolenia i Zniewolenia.

To jest jedyna opowieść warta wysiłku, jedyna podróż, która naprawdę się liczy, bowiem w więzieniu czasu wszyscy skazani jesteśmy na śmierć. Przywiązanie do Nazwy i Formy, które jest cierpieniem, bowiem nieubłaganie muszą się rozpaść. Jednak to co jest Prawdą istnieje poza Nazwą i Formą, poza Czasem i Przestrzenią. Rozpoznać TO znaczy PRZEBUDZIĆ SIĘ.

Co jest twoją Ukrytą Mocą, tym czego nikt cię nigdy nie może nauczyć? Czego nigdy tu nie było przed tobą? Co przyniosłeś z bezmiaru wszechrzeczy i jest głęboko ukryte w twojej prawdziwej naturze. Co to jest? Jest to dokładnie tym, co odkryje przed tobą Prawdziwą Ścieżkę i nigdy nie może być przez nikogo przekazane prócz ciebie. Nie szukaj poklasku i uwagi, nie szukaj uznania i szacunku innych ponieważ to jest pułapka, która uwięzi cię na całe wieki w utożsamieniu z Nazwą i Formą w nieskończonej rotacji z ciała do ciała. Nie sposób zaspokoić głodu uznania, nakarmić żebraka którym się stajesz skazanego na łaskę i niełaskę Warunku. Kodujemy Matrycę skutkami własnych działań, które stają się przyczynami dla kolejnych skutków, robimy to nieświadomie, ponieważ brak nam prawdziwej mądrości, brak nam prawdziwej wiedzy – wszystko powstaje niejako na oślep, przez sen. Dzielimy wspólne doświadczenie ponieważ sterują nami podobne programy, które utrwalamy i czynimy wzorcami postępowania, które ostatecznie wszystko zapętlają i wciąż spotykamy się pod różnymi formami jakbyśmy powtarzali niezliczoną ilość wariacji jednego i tego samego życia, dlatego często mamy wrażenie – „że to już było”. Było jest i będzie, bowiem to jest krew z krwi naszej którą sami za siebie przelewamy z ciała do ciała, z formy do formy.

W ciągu tego jednego krótkiego życia, które wydaje się splunięciem i marnością nad marnościami Pirat przepoczwarzał się i wciąż mutował. Zmieniało się jego ciało, jego myślenie, wrażliwość, poglądy, przesądy, zmieniało się i zmienia dosłownie wszystko jednak mimo wszystko coś było nim. Jakaś nieoczywista nić przepleciona przez te wszystkie labirynty a kończąca się w pysku tej żarłocznej bestii, która na samym końcu czeka na nas wszystkich i przez ułamek sekundy trawi naszą ostatnią myśl, która ostatecznie staje się nicością. Umierająca gwiazda, która rozbłyska i gaśnie otwierając w swoim wnętrzu bezdenną czeluść z której znów rodzimy się na nowo w nieznanej nam w tej chwili formie w jednym z niezliczonych światów o których teraz nie potrafimy nawet śnić. Pirat kiedy pisał po prostu wchodził w siebie, pozwalał temu co tam jest mówić, śmiać się, krzyczeć, płakać – ponieważ nosił w sobie cały wszechświat, miriady żywotów – świętych i grzeszników. Był starym duchem jak wielu jego braci i sióstr w tym smutnym i psychopatycznym parku wieczystej rozrywki, gdzie kręcimy się wszyscy bez końca. Czy myśl i słowo może nas zaprowadzić tam gdzie kończy się myśl i słowo, gdzie otwiera się prawdziwe znaczenie tego wszystkiego. Pirat w to wierzył i tego szukał dlatego to robił stukając w wytartą klawiaturę gdzie litery stały się już symbolami. Jednak mało kto potrafił to dostrzec, ponieważ szukał tego spójnika, który łączy te wszystkie światy i te postacie, tego rytmu, który sprawi, że zaczną tańczyć magiczny taniec, który przebudzi prawdziwą Moc tego czym jako istoty ludzkie jesteśmy w samej swojej esencji. Zburzy granicę podmiotu i orzeczenia. Otworzy serce. Wiedział już, że to co robi jest rodzajem zaklęcia, które otworzą te wszystkie wrażliwe i bezczasowe duchy, które przyjdą po nim i jego pieśń stanie się początkiem ich pieśni, tak jak ktoś przed nim zostawił ślad dla niego w kilku zdaniach, które otworzyły jego serce, ciało i umysł.

Nauka, która jest ukryta we wszystkim jeżeli człowiek jest tylko gotowy i ma w sobie ufność, że gdzieś pod tym wszystkim istnieje prawdziwa mądrość, która próbuje nas przebudzić z tej obezwładniającej hipnozy. Możemy nazwać to Bogiem, Jezusem, Buddą nie ma to najmniejszego znaczenia, bowiem to tylko puste słowa, opakowanie, które nie może wyjaśnić swojej zawartości. Jednak kluczowa jest wiara i zaufanie, co w tych czasach pełnych arogancji i pychy wynikającej z powierzchownego macania pozorów, odkrywania oczywistych mechanicznych prawideł, które są prawdziwe jedynie do pewnego dość przewidywalnego stopnia ponieważ nasza świadomość jest uwarunkowana i wciśnięta w ciasną klatkę poglądów. Pirat szukał prawdziwych mistyków, tych którzy mieli odwagę pójść własną niewydeptaną ścieżką w głąb samych siebie. Tym była dla niego prawdziwa literatura, która tworzona w ten sposób dotykała czegoś co jest poza formą, poza strukturą języka, poza zasadą. Dla niego narratorem była Żywa Obecność w tej właśnie chwili, ten stan, ta jakość dokładnie taka jaka jest. W tym szukał prawdziwego siebie, tego wszystkiego za co nie musi przepraszać i wstydzić się. To była jego wolność, którą nigdy nie kupczył w świecie, który sprzedawał już wszystko, za chwilę uwagi i atencji, za mamonę i absurdalną „sławę”, która w istocie karmi demony. To była modlitwa pozbawiona obiektu czci, bez proszenia i pełzania w poniżeniu, bez poczucia bycia gorszym, grzesznym, mniejszym od czegokolwiek i kogokolwiek na tym świecie. Bez uważania się za kogoś lepszego i bardziej istotnego niż najmniejszy robak.

Wszystko bez wyjątku dzieli tą samą przestrzeń.

GASTROPOLIS

ZERO NETTO

Galeria
PIRACKIE OPOWIEŚCI

PRZEBUDZENIE MOCY

Znaleźć w sobie coś prawdziwie żywotnego, coś co nie zostało jeszcze skonfiskowane, uprowadzone, poddane anihilacji przez zrobotyzowanych sługusów Królestwa Zarządzania Odpadem. Kiedy piszę odłączam się od sieci, jestem tylko ja moje ciało i mój umysł.

Czyszczę broń mojej wyobraźni, iglicę tworzenia sensu w bezsensie, chaosu pulsującego życia w tej zorganizowanej zbrodni przeciwko człowiekowi. Znalazłem swoje odnawialne źródło, swoją obdartą ze złudzeń piękną muzę, która żyje ponad lękiem i ponad kalkulacją. Otwieram przestrzeń prawdziwej wolności, która nie potrzebuje potwierdzenia żadnej ze stron odwiecznego konfliktu, tej beznadziejnej skazanej na porażkę walki pomiędzy dobrem i złem. Cenię sobie wszystko, każdy najmniejszy szczegół i o to wszystko bez żadnego wyjątku staram się troszczyć. Każda czynność, każdy oddech, każdy człowiek na mojej drodze ma wrodzone prawo do szacunku i uwagi. Kiedy o tym zapominam natychmiast w tej czy innej formie przychodzi cierpienie.

Ludzka Pycha jest niszczycielem bezbronnych światów, który nigdy nie powstają dla zysku, dlatego są tak uległe, tak łatwe do ograbienia i podboju. Możesz to zobaczyć w ufnych oczach zwierząt kiedy wciąż nie wiedzą, że idą na rzeź. Wykarmić i wymordować, uczynić uległym, zależnym, błagającym o łaskę, która nigdy nie przychodzi, bo moje jest ważniejsze niż twoje, bo obca bezwzględna siła wymontowała najważniejszy organ z twojego ciała i zastąpiła go stalową maszyną pozbawioną modułu czucia. Kiedy twoja gruba skóra staje się cieńsza zaczynasz widzieć, że świat jest bardzo delikatny poza tym obozem koncentracyjnym oplecionym drutami pod napięciem w którym odbywają wyrok hodujący i hodowani, który zaprojektował Wdruk, zbudowało Zapętlenie i zasila Eksploatacja. Człowiek, który jest zdolny to dostrzec jest iskrą, która przetrwała mrok, nadzieją której nie sposób ugasić ani cynizmem ani groźbą. Nasza rzeczywistość się radykalnie zmienia w bólach i konwulsjach, bowiem tych troskliwych istnień ludzkich jest coraz więcej, dlatego żyjemy w czasach prawdziwej walki w obronie życia. Dlatego urodziliśmy się tutaj. To wpojony w każdą komórkę ciała Kosmiczny Plan. Pod kopułą sztucznych świateł, które oślepiają bezduszną hipnozą, w tej skłamanej opowieści Maszyn, w rozrywającym posiniałe żyły wkurwieniu, które jest czystą nieokiełznaną energią twórczą każdy z nas z coraz większą furią zdziera kolejne warstwy oszustwa, które są jak pancerz i odsłania krwawiącą ranę. Ból który musi zostać ujawniony.

Kiedy przestajesz przyjmować leki znieczulające, psychotropy cywilizacji w postaci tej uśmierzającej ból medialnej szczepionki zamulająco – odurzającej, zmutowanych post ludzi z rozprutymi uśmiechami, tej narkomanii samojebek na socialach, nekrofilii mas kopulujących z martwą i zimną technologią, tego fałszywego świata odurzonej duchowości, która ładuje po kablach heroinę „inspiracji”,„afirmacji”, „medytacji” by odlecieć w wyobraźni poza mury tego więzienia, który stworzyliśmy własnymi myślami, słowami i czynami, do którego tak przywykliśmy, że wydaje się tak zwaną wolnością i jej siostrą demokracją. Osiągnęliśmy szczyt, sam pik przed nami rozpościera się zapierający dech w piersiach widok Rozpadu.

Ostateczny seans, chrupanie farmakologicznego popcornu i picie na umór, uciekanie w niezliczone warianty nałogów, których ten świat oferuje nam więcej niż kiedykolwiek, ponieważ najbardziej dochodowym ze współczesnych interesów jest Przemysł Ucieczki, pełen kołczów, instruktorów i hipnotyzerów – Oświeconych w Drugą Stronę produkujących poradniki, kursy i seminaria ku pokrzepieniu wygasających serc, bijących ciężkie monety na tej masowej desperacji i zagubieniu. Współczesna Religia Farmazonu – broń masowego rażenia, sztuka usypania w momencie który wymaga bezwzględnej przytomności.

Kiedy to wszystko przychodzi i staje się namacalne i wszechobecne powstaje cała masa mściwej „rebelii”, tych którzy pod pozorem wolności rozsiewają chorobę przerażenia i defetyzmu, internetowa Fabryka Strachu pełna wszelkiej maści ujawniaczy, nowych mediów, tak zwanej alternatywy dla alternatywy, ludzi których podnieca kara boża i Armagedon, którzy są nabuzowani adrenaliną kiedy koszmar nabiera rozpędu, ponieważ gdzieś w nich żyje i króluje dokładnie to z czym z taką furią walczą. To otchłań przerażonego i szalonego umysłu, poczucie wyższości skrywane pod płaszczem tej „prawdy, która wyzwala”, pogarda dla uśpionej trzody pasącej się pomiędzy karuzelami Disneylandu, tłoczącej się przy kasach z biletami czekających na magiczny pokaz kolejnego pokazu iluzji. Tego szaleństwa będzie coraz więcej i stanie się wszechobecne nie do odróżnienia na pierwszy rzut oka. Głębokie żarłoczne gardło deep fake wypluwające nową zmyśloną wersję świata, która będzie pożerać rzeczywistość fragment po fragmencie. Jednak wydarzyło się tutaj coś jeszcze, co być może niektórzy z nas już widzą i stają się tego świadomi. Myśl i słowo nabrało niewiarygodnej mocy manifestacji, przyczyny szybko ukazują skutki, jest coraz szybszy zwrot z tego co robimy i jak funkcjonujemy do tego co z tego wynika. Dlatego kluczową jest Uważność i Obecność, świadomość każdej myśli, każdego słowa i działania.

Mocą jest nasza myśl, nasze słowo i wynikająca z tego aktywność. Mocą jest intencja, która to zasila i nasz pogląd na rzeczywistość. Dlatego trzeba uważać na każdy system, który jest przestarzałym programem, jakimś zmurszałym pergaminem przykazów i nakazów, trzeba uważać na wszystko to co jest oparte na wierzeniu i dogmacie, na przekazach umarłych mistrzów i przewodników, bo w istocie mistrzem jest Żywa Obecność nie martwy pomnik czy wyblakłe wspomnienie. Trzeba uważać na wszystko co jest systemem wierzeń, kultem symboli, gotową mapą i interpretacją, ponieważ to w czym żyjemy jest Żywą Zmianą, jest czymś co przekracza struktury pojęć, siatki znaczeń, do czego nie pasuje już żadna wcześniejsza ideologia, religia czy filozofia. Żyjemy w Mutacji. W gwałtownym przyspieszeniu, na fali która wciąż się wznosi. To przekraczanie progu świadomości, kiedy mamy szansę zdeprogramować paradygmat Wdruku, Zapętlenia i Eksploatacji, kiedy mamy realną szansę Wyjść z Koła. Opuścić Więzienie. Rozpoznać Podstawę. Uwolnić Potencjał.

Dlatego dzieje się wszystko na raz, dojrzewa każde nasiono. Dlatego wszystko dąży do samo urzeczywistnienia. Nikt i nic nie może tego zatrzymać. Dlatego teraz liczy się to co zrobiliśmy, jak żyliśmy, nasza osobista mądrość, która nie jest zapożyczona, nasze doświadczenie samych siebie w swojej prawdziwej kondycji poza maską i narcystyczną pozą. Teraz możemy polegać na Sobie, na tym co jest w nas autentyczne. Ponieważ teraz to wychodzi na jaw, staje się naszym obliczem. Teraz widać kto jest kim i czego chce. Musimy odrzucić każdy kostium, każde przebranie. Musimy być Nadzy i Bezbronni w tym czym naprawdę jesteśmy, co oznacza bezgraniczne zaufanie do Życia, które jest Mistrzem zawsze obecnym w nas i we wszystkim. Rozpoznać swoją Pierwotną Twarz.

Ta Moc o której tutaj piszę jest Obecna w każdym z nas, kiedy już przestajemy szukać kolejnych obcych recept na naszą własną chorobę, ta Moc nie pochodzi od boga zbawiciela, wróżek, zastępów aniołów, mistycznych pism, jest tak zwyczajna, że nie potrafimy jej zobaczyć, nie potrafimy być w niej, jest tak cicha, że nie słyszymy jak nuci swoje pieśni, jest tak delikatna i zarazem wszechpotężna. Jest tym co Żywe. Jest tym co przekracza Strach i Nadzieję. Nie ma w niej Lęku dlatego Wyzwala. Jesteśmy w tym ciele, w tym czasie na tej cudownej planecie pośród szczęścia i cierpienia, pośród błyszczących gwiazd i lepkiego brudu, pośród gnijących ciał i wzniosłych idei, które odradzają się wciąż na nowo. Przechodzimy z ciała do ciała całą wieczność. Ta podróż nie ma końca, dlatego przestańmy się spieszyć do Raju, który jest tylko snem. Teraz jest to co żywe, wciąż bije nasze serce, możemy zrobić tak wiele dobrych i wartościowych rzeczy, dać coś sobie i innym. Zostawić po sobie coś pięknego, choćby jeden kwiat na pobojowisku po krwawej wojnie, która kiedyś dobiegnie końca, kiedy ilość tych delikatnych kwiatów przebije wszystkie zbroje.

Wtedy poczujemy jak słońce wschodzi, jak powietrze drga, jak myśl rodzi świat.

Zwykły wpis

Nie ma chyba nic gorszego niż dotarcie na szczyt drabiny i odkrycie, że jest się na niewłaściwej ścianie.

Joseph Campbell

LIST DO PODRÓŻNIKÓW

Jesień niedbale rozrzucała liście. Niewidoczny ukryty porządek, który wydaje się tak chaotyczny i pozbawiony ludzkiego sensu. Matka Natura nasycała wszystko co żywe nieskończonym bogactwem otwierając przejścia do innych wymiarów. O świcie park był jak z bajki, purpurowe korony drzew otwarte ku jaśniejącemu niebu chroniły nas jak anielskie skrzydła. Wrony i kruki magiczne istoty z pogranicza – strażnicy Tajemnicy zaklinały kolejny rozdział tej fascynującej opowieści, która stawała się przygodą dla tych, którzy mieli odwagę ruszyć w Nieznane. Miasto wciąż pogrążone było we śnie, który spajał wszystkie ludzkie i zwierzęce istoty, karmił je i odżywiał. Wrzucał enigmatyczne wiadomości do skrzynek ukrytych głęboko w nieświadomości. Były to listy dla Podróżników pełne dobrych wieści.

Los ma swoje plany. Układa przed nami odwrócone karty, czasem w najdziwniejszych miejscach i najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach, jest poza zasięgiem oczekiwań z których śmieje się w głos, drwi sobie z umysłu, który wciąż chciałby wszystko kontrolować, nad wszystkim panować. Los jest żywy i interaktywny, jest aplikacją Istnienia. Możesz mu złorzeczyć, przeklinać kiedy Istnienie nie idzie po twojej myśli, kiedy ukazuje ci więcej niż chcesz zobaczyć i zrozumieć, kiedy się odwracasz nie widzisz najcenniejszych darów, ponieważ to właśnie wtedy w jednej chwili możesz wszystko Ujrzeć. Wystarczy przyjąć takim jakim jest. Nawet ból.

Jak na pewno już wiecie, niezwykle trudno jest zachować czujność i uwagę, zamiast dać się zahipnotyzować nieustannemu monologowi we własnej głowie (być może dzieje się to właśnie teraz). Dwadzieścia lat po moim własnym ukończeniu studiów, stopniowo zrozumiałem, że klisza o sztukach wyzwolonych, która uczy, jak myśleć, jest w rzeczywistości skrótem od znacznie głębszej, poważniejszej idei: uczenie się, jak myśleć, naprawdę oznacza uczenie się, jak sprawować kontrolę nad tym, jak i co myślisz. Oznacza to bycie na tyle świadomym i świadomym, by wybierać to, na co zwracasz uwagę i jak konstruujesz znaczenie z doświadczenia. Ponieważ jeśli w dorosłym życiu nie będziesz w stanie dokonać takiego wyboru, zostaniesz całkowicie spławiony. Pomyśl o starym frazesie o tym, że “umysł jest doskonałym sługą, ale strasznym panem”.

To, podobnie jak wiele klisz, tak kiepskich i mało ekscytujących na pozór, w rzeczywistości wyraża wielką i straszną prawdę. Nie jest w najmniejszym stopniu przypadkowe, że dorośli, którzy popełniają samobójstwo z broni palnej, prawie zawsze strzelają sobie w głowę. Strzelają do strasznego mistrza. A prawda jest taka, że większość z tych samobójców jest w rzeczywistości martwa na długo przed pociągnięciem za spust.

TO JEST WODA David Foster Wallace

To miasto pogrążone we śnie, wypełnione po brzegi ludzkim istnieniem, które przestało śnić, przestało marzyć, otumanione zapomnieniem, snujące się w rozpaczy bez celu, goniące za mirażem, za nigdy nie dotrzymywaną obietnicą. Czas jest bezwzględnym srogim nauczycielem, nie daje zbyt wielu szans, po prostu robi swoje. Zawsze i wszędzie. Jest Ciałem Istnienia. Kiedy śpisz Czas z całych sił próbuje cię obudzić nawet za cenę wstrząsu, ponieważ tracisz coś czego już nigdy nie dogonisz, tracisz coś co bezpowrotnie zniknie i nie zostanie po tym nawet ślad.

Dobrze jest pisać do siebie. Robić to każdego dnia. Dobrze jest być ze sobą, umieć obdarować samego siebie przyjaźnią. Dobrze jest życzyć sobie dobrze, docenić bicie własnego serca. Dobrze jest słuchać i milczeć. Tak jest dobrze.

Kiedy już rozumiesz, że to co było „złe” i „dobre” wcale takim nie było, rodzi się w tobie bezgraniczna wdzięczność. Ta wdzięczność nie jest za coś. Ta wdzięczność nie ma obiektu jest jak przestrzeń, która wszystkiemu pozwala być tym jakie jest. Nigdy nie osądza. Nigdy nie sprawdza. Nigdy nie wskazuje co jest „gorsze” i co jest „lepsze”. Zawsze nie jest Zawsze. Nigdy nie jest Nigdy. To tylko puste nazwy, którymi nie mogę nazwać Tego, o co mi tutaj chodzi, ponieważ tego nie da się wskazać, ponieważ jest wszędzie we wszystkim przez cały czas. Jest poza Formą i poza Nazwą. Poza Istnieniem i Nieistnieniem. Pokaż mi To a oddam ci wszystko co mam bez mrugnięcia okiem.

Dlatego Wielka Tajemnica istnieje, dlatego świat wciąż potrafi zachwycać, dlatego nic się nigdy nie kończy, choć przecież przemija. Kiedy na powrót stajesz się Podróżnikiem twoje serce bije mocniej i zaczyna budzić tych, którzy zapomnieli, że ich celem jest i zawsze była Podróż. Tych, którzy się zatrzymali. Tych, którzy Śpią. Ten Rytm jest Pieśnią Przebudzenia. Musimy iść dalej…

Prawdziwa Sztuka jest tą właśnie Pieśnią, jest Tym co Budzi. Bóg jest Artystą. Tworzyć to Żyć. Zachwyt i Rozczulenie. Wdzięczność za Wszystko. Nawet ból. Nigdy nie umarło to co naprawdę żyje. To niemożliwe. Ponieważ to co żyje nigdy nie podlega śmierci, podlega życiu. To co umiera jest jedynie Formą. Esencja jest poza formą dlatego nie umiera. O tym są Pieśni. Podróż jest przez Formę ku Esencji, przez Mrok ku Światłu. Przez śmierć ku życiu. Forma zwodzi, Światło wyzwala. Nauczyć się umierać, to nauczyć się żyć. Śmierć jest Nauczycielem, a jego Nauka jest bezbłędna. Ciężko się z tym zgodzić i trudno to zaakceptować.

Bohater tej historii ma ciało jednak jego Istnienie wykracza poza jego granice jest nieskończone w czasie i przestrzeni, jest głębiej niż myśl, która porusza się jedynie po powierzchni bezsilna wobec tego czego nie można nazwać i określić, nie można zlokalizować. Można TO Czuć. Być w TYM w całości i bez końca. Osiągnięciem nazwane jest to kiedy przebywasz w TYM przez cały czas i nigdy nie jesteś oddzielony. Ponieważ TO jest twoją Prawdziwą Naturą. TO czego nie możesz nazwać, usłyszeć, posmakować, powąchać, dotknąć, nie możesz nawet tego pomyśleć, nie możesz tego przyjąć i nie możesz tego odrzucić. Nie możesz nic zrobić by to mieć, nie możesz starać się bardziej, modlić gorliwiej, prosić z większą pokorą. To co możesz zrobić to przestać szukać, przestać się modlić, przestać usiłować, przestać poprawiać, przestać sprawdzać gdzie i kim jesteś, przestać pilnować urojonego porządku rzeczy. Dobrze jest zaprzestać kontroli, ponieważ jest iluzją.

Nasza „kontrola” to sposób myślenia o rzeczach, przestawianie ich z punktu A do punktu B. Ograniczanie. Przemoc. To źródło cierpienia. Możesz kontrolować swój umysł, swoją mowę i swoje ciało to co „należy” do ciebie nie powinieneś kontrolować innej istoty, nie masz prawa kontrolować Istnienia wokół ciebie. Jednak rzecz jasna możesz to zrobić i robisz to. Dlatego przynosisz cierpienie i w rezultacie cierpisz. Dlatego cały świat cierpi. Bóg nie narzuca woli. Bóg otwiera Przejścia. Nie sądzi, jedynie ukazuje Prawdę. Ta Prawda nie jest moją czy twoją „prawdą” jest poza „ja” i „ty”.

Bóg nie jest „Bogiem”. Nie może mieć imienia, nie może mieć nazwy. Nie istnieje dla „ciebie”, kiedy się modlisz, modlisz się do siebie. Prawdziwa modlitwa niczego nie chce, nie potrzebuje, nie prosi. Prawdziwa Modlitwa jest Milczeniem. Kiedy nie widzisz tego co do ciebie przychodzi, kiedy tego nie czujesz po prostu śpisz, albo jesteś martwy i wciąż szukasz Boga, który jest poza pewnością i zwątpieniem, poza wiarą i jej brakiem. Nie czekaj na łaskę. Nie czekaj na nic, bo kiedy czekasz to nigdy nie przychodzi. Po prostu nie widzisz, że to JEST. Oczekiwanie jest murem upadłej świątyni.

Jest snem.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

LIST DO PODRÓŻNIKÓW

Galeria

Tak więc możecie sobie wyobrazić następujące: gdy tylko jakiś okres ludzkości trwa dostatecznie długo, to wtedy na podstawie biologicznych instynktów, naporów i potrzeb dialektycznej ludzkości całe uniwersum zostaje ostatecznie zaludnione od dołu potężnymi siłami, które całą naturę opanowują przeciw – naturą.

Jan van Rijckenborgh

FEAR OF MISSING OUT, W SKRÓCIE FOMO, OZNACZA LĘK PRZED WYPADNIĘCIEM Z OBIEGU. TO OBAWA, ŻE COŚ ISTOTNEGO NAM UMKNIE, KIEDY NIE BĘDZIEMY ONLINE. 

Żyjemy w świecie Fantomów, które stają się coraz bardziej „realne” i natarczywe. Osaczają nas ze wszystkich stron i we wszystkich wymiarach naszego tak zwanego życia. To życie staje się stanem coraz większego zagubienia i pomieszania – robimy coraz więcej zupełnie bezsensownych rzeczy, które nie mają najmniejszego sensu i znaczenia. Współczesna zrobotyzowana i konsumpcyjna cywilizacja wielbi „złote cielce” skrajnego materializmu i kultywuje religię władzy i pieniądza. Większość wydaje się za tym biec zupełnie bezmyślnie bez najmniejszej refleksji – dlatego uważam, że upodabniamy się do technologii, którą z taką zapalczywością tworzymy ponieważ zaczyna ona nas dominować i bez reszty uwodzić. To już było i skończyło się bardzo źle i tym razem będzie tak samo. Sami i na własne życzenie tworzymy jeszcze więcej oddzielających nas od prawdy i znaczenia zapór i barier oraz sami na własne życzenie zagęszczamy istniejącą już Iluzję. Nasza egzystencja staje się tak skomplikowana i złożona poprzez te wszystkie protezy i „udogodnienia”, że my sami zaczynamy przypominać udomowione senne i leniwe zwierzęta skazane jedynie na łaskę Systemu i absolutnie od niego zależne i pozbawione własnej woli i wyobraźni – niezdolne do budowania własnego intymnego i świata opartego na wartościach i znaczeniu, które sami odkryliśmy w swoim sercu. 

I to jest upadek człowieka jako istoty ludzkiej. 

W tym stadium kończy się nasz rozwój i zaczyna pogłębiający się regres, którego skutków i konsekwencji doświadczamy i będziemy doświadczać w coraz większym stopniu. W pewnym sensie na poziomie kolektywnym nie możemy już zatrzymać tego procesu i nie możemy go odroczyć, bowiem skala jest zbyt duża. To jest dojrzewanie kolektywnej karmy w bardzo szybkim tempie i na wszystkich możliwych poziomach doświadczenia; w naszym ciele, na poziomie naszej energii i umysłu / świadomości. Ten proces ma naturę metafizyczną – jednak nie potrafimy tego postrzegać w ten sposób, ponieważ straciliśmy tą zdolność – bez reszty zapadliśmy się w materię i jej ofertę bezwartościowej wartości – złotego cielca. 


„Aby przeciąć wszystkie nasze pragnienia i niechęci do tych codziennych, bezsensownych pragnień, rzeczy, na które marnujemy czas, przeciąć je i wykorzystać tu i teraz, aby się obudzić. Uczymy, jak medytować. Uczymy, jak pracować i kultywować swój umysł za pomocą nauki. Nauka nie dba o to, jak bardzo wierzysz lub jak bardzo modlisz się do Boga; liczy się, jak bardzo wykonujesz tę pracę i ten wysiłek. Oczywiście, Bóg jest tego częścią – ale Bóg jest naukowy.

Niedawno usłyszałem analogię do I wojny światowej, więc ją przytoczę. Myślę, że to był pierwszy rok walk, w Wigilię. Ludzie zabijali się nawzajem dzień przed Wigilią, a prawie wszyscy walczący byli chrześcijanami. W Wigilię obie strony, wszystkie walczące strony, miały spontaniczne pragnienie, aby nie walczyć, więc przestały. Śpiewali kolędy. Myślę, że w Boże Narodzenie faktycznie grali w piłkę nożną. Następnego dnia wszyscy generałowie chcieli zmusić ich, aby zaczęli znowu zabijać się nawzajem za pomocą karabinów maszynowych i gazu chlorowego, ale odmówili. Powiedzieli: „ Po prostu bawiłem się z moimi braćmi, a teraz chcesz, żebym go zabił? Odmówiłem ”. Więc generałowie po prostu przenieśli armie w różne części linii, a potem walki trwały i znowu zaczęli się zabijać.

Kiedy uczymy medytacji, uczymy czegoś więcej niż tylko osiągnięcia przyjemnego stanu świadomości. Uczymy się, jak medytować; możemy kultywować nasz umysł. Możemy osiągnąć stan równowagi psychicznej, w którym umysł staje się bardzo wyciszony. To bardzo przyjemne doświadczenie. Ale uczymy też czegoś więcej. Wiele szkół uczy tylko tego. Uczą tylko: relaksujesz się, masz przyjemny stan umysłu i to jest dobre. To jest dobre, ale w końcu się kończy. Wracasz i idziesz dalej. Walka trwa.

Kiedy osiągamy ten stan umysłu, jest to jak rozejm w naszym własnym umyśle. Te dwie rzeczy już nie walczą; mamy małą ulgę. W wielu tradycjach nazywa się to samatha: równowaga psychiczna. Jeśli nie połączymy tego z wglądem , jeśli nie połączymy tego z wglądem w siebie, to jest to to samo, co mała analogia; wojna się kończy, mamy miłe małe wakacje, ale potem nic nie robisz, aby przyjrzeć się przyczynom, dla których ludzie zabijają się nawzajem. Jeśli osiągasz medytację, jeśli osiągasz równowagę psychiczną, to jest to bardzo miłe, ale jeśli nie patrzysz w siebie i nie analizujesz przyczyny i warunków swojego własnego umysłu, to wyjdziesz z medytacji, a walka przeciwieństw będzie trwała.  

Potrzebujemy czegoś więcej niż tylko równowagi psychicznej. Potrzebujemy wglądu, wiedzy wyobrażeniowej, wiedzy intuicyjnej, jasnowidzenia. Musimy nauczyć się wychodzić z ciała, musimy nauczyć się budzić w naszych snach, aby patrzeć, widzieć, zdobywać wiedzę.”

Przygotowanie do Apokalipsy Gnostycznej


Dlatego dobrze być w zdrowym FOMO dobrze odpuszczać to wszystko, tak naprawdę jest to Mądrość obsługi w zręczny sposób tego natarczywego negatywizmu i zaburzenia. Stworzyć swoją wewnętrzną świątynie – zdrowy i wspierający wymiar, „który nie jest z tego świata” oraz nie być zależnym od zewnętrznej kondycji rozpadających się i kompromitujących religijnych organizacji i ich liderów. To jest czas indywidualnej pracy w ciszy i dobroci swojego serca, pracy z tym co naprawdę jest naszą duchową esencją i urzeczywistnioną Dharmą wynikającą z własnego doświadczenia. Trzeba nam zaufać sobie i temu co jest dla nas naprawdę Święte – CO NAS UWALNIA. Nasza Ceremonia musi być Żywa i Osobista, Modlitwa musi być szczera i pozbawiona fiksacji na potrzebach ego, a Medytacja musi być Obecnością i Świadomością w tym co jest bez najmniejszej chęci ucieczki. Nie możemy przed tym wszystkim uciec – musimy przez to przejść i konsekwentnie robić swoje, bez względu na to jak będą nas oceniać inni, bowiem nie ma to już najmniejszego znaczenia. Większość tego co ten współczesny świat oferuje jest zupełnie bezwartościowe i nie zostanie po tym nawet najmniejszy ślad. To nicość – gwiezdny pył. Wszystko to musi się rozpaść i przejść przez resetowy proces recyklingu. Takie jest naturalne prawo. Jednocześnie jest to bardzo pozytywne kiedy nasze przywiązanie i fiksacja stają się mniejsze, bowiem rozumiemy, że ten świat potrzebuje oczyszczenia. Tym razem ten proces przebiega na poziomie indywidualnym, bowiem zdajemy sobie sprawę, że każdy z nas w pewnym sensie żyje w innym wewnętrznym świecie. I ten świat możemy uzdrowić poprzez własną praktykę, modlitwę i właściwe życie czyli zdrową etykę i moralność. 

Nikt nie mógł z miasta wyjść ani do niego wejść.

KSIĘGA POWTÓRZONEGO PRAWA

Obieg coraz bardziej uwarunkowanej ludzkiej egzystencji w Cybernetycznym Królestwie Mózgogłowia jest zamknięty a jego znakiem charakterystycznym jest uzależnienie od technologii, która zdominowała naszą interakcję z analogową naturalną rzeczywistością. Stajemy się udomowionymi zwierzątkami do zabawy dla Sztucznej Inteligencji w swoim własnym poczuciu i wyobrażeniu stajemy się coraz bardziej nieważni i ułomni, ponieważ uwodzi nas nas własny bożek – złoty cielec, który w pewnym momencie stanie się tyranem i dyktatorem tworząc Totalne Hermopolis. Pragmatyzm, logika, schemat, przewidywalność – post – rzeczywistość zimnej maszynowej logiki i brak czucia jako cnota – racjonalność do bólu, do ostatecznego pozbawienia świata jakiejkolwiek tajemnicy i niedopowiedzeń. Duszność. 

Fomo jest dla tych do których dociera, że aby nie utonąć w tej Hipnozie i nie zatracić się w tej halucynacji musisz iść w stronę Analogu – powracać do „stanów i zjawisk przedawnionych” do odrzutu z taśmy, do błędu maszyny do tego wszystkiego co nie chce za tym nadążyć, ponieważ koniec końców to co przeczy Naturalnemu Prawu nie może przetrwać. Sama technologia w tym momencie jest ludzką pychą i parodią Boga. Jest uzurpacją. Jest zwodzeniem i nawoływaniem z Otchłani Materializmu. Pod pozorem wolności daje ci zniewolenie i modyfikuje cię na swoje podobieństwo. Kiedy ludzki Duch jest silny i twórczy jest bardzo przydatnym narzędziem – jednak kiedy człowiek staje się cieniem samego siebie i upodabnia się coraz bardziej do zwierzęcia – technologia staje się Bestią / Monstrum, które będzie go pożerać kawałek po kawałku i w coraz większym stopniu pozbawiać sensu i znaczenia. 

Nie jest w depresji. Jest zmęczony. Ale to nie ko­gi­to emo – to stan energetyczny.

Jacek Dukaj, LINIA OPO­RU

Nowocześni wyhodowani post ludzie – boty, których wykarmił ten materialistyczno – nihilistyczny Pustostan bez łaski wiary i jakiejkolwiek potrzeby duchowości zobaczą w tym wręcz metafizyczne bóstwo – coś nie z tego świata. W taki sposób fizyka stanie się metafizyką, a nauka religią. W pewnym sensie ten proces degeneracji jest cykliczny. To odwieczna Spirala. Kiedy tracisz kontakt z Przestrzenią Serca w sobie, kiedy tracisz relację z tym co jest poza słowem i poza logiką Mózgogłowia następuje tak zwane „przechwycenie”. Twoje życie staje się funkcją Maszyny – Śmiercią. W takim świecie wszystko umiera i sam proces życia staje się jedynie procesem śmierci dopóki znów nie pojawi się istota, która zhakuje ten materialistyczny program. Kimś takim w tym „zbiorze kulturowym” był Jezus, który ukazał Drogę. Ta Droga jest Żywa nie jest żadną doktryną, zbiorem zasad i kodeksów. Jest zapisana w naszym Duchu i wciąż dostępna. Dlatego naprawdę warto jej szukać i warto nią iść. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

WIECZNY TUŁACZ

Bóg, co mocą mnie przepasuje i nienaganną czyni moją drogę.

2 Księga Samuela 22, 33


Przyjdzie świt ponad tym Dusznym Miastem Zagubienia, kiedy siedząc pod własnym drzewem Bodhi po raz pierwszy otworzysz oczy na Prawdziwe Piękno, które nie jest z tego świata, które istnieje poza czasem, który jest umysłem i myślą, poza czynem i skutkiem, który tworzy nieskończoną w czasie i przestrzeni Sieć. Ta Sieć nie może mieć władzy ponad Prawdziwym Tobą. Ta Sieć jest Polem Luster – w którym możesz rozpoznać co zrobiłeś na przestrzeni tego czego nie sposób zmierzyć i nie sposób opowiedzieć. To marność i pył pustyni. To wiatr karmy, który tworzy wzburzone fale świadomości i porywa wciąż na nowo w poczuciu, że oto jestem tym i to jest moim światem. To nie jest prawda. To nie jest życie. To jest śmierć raz za razem przez całą wieczność. 

Zwykły wpis
PIRACKA DHARMA

O SCHRONIENIU  

W buddyzmie schronienie wiąże się z nadawaniem naszemu życiu znaczącego kierunku. Kierunek ów polega na pracy nad sobą wiążącej się z przezwyciężaniem wszystkich swoich niedociągnięć i urzeczywistnianiem potencjałów, by jak najlepiej pomagać samemu sobie i wszystkim innym. Buddyjskie Schronienie stanowi ochronę przed czymś więcej, niż tylko chwilową nudą, głodem lub stresem. Nie chodzi w nim o zmienianie czegokolwiek na zewnątrz: nie musimy nosić żadnych specjalnych ubrań, ani zmieniać naszych fryzur. W buddyjskim Schronieniu chodzi o zmianę naszego stanu umysłu. Oznacza to pogłębianie naszego zrozumienia tego, co nadaje naszemu życiu cel i co przynosi nam szczęście, teraz i w przyszłości. Krótko mówiąc, buddyjskie Schronienie chroni nas przed cierpieniem.

Matt Lindén

Ta „rzeczywistość” wciąż nas dominuje w sposób niemal absolutny, mało kto potrafi widzieć i czuć coś więcej niż ten zagęszczony roztwór pozorów i umowności w jakim jesteśmy zanurzeni. Już brak nam prawdziwego ODDECHU spoza, brak nam rozpoznania pustości zjawisk i wolnej od lgnięcia i wszelkich pożądań PRZESTRZENI WOLNOŚCI, która w swojej esencji jest tym co możemy umownie nazwać BOGIEM czy ABSOLUTEM. To jest Matka Wszechrzeczy, Źródło i Podstawa. Dom – tych, którzy dotarli na drugi brzeg. WIELKI SPOKÓJ, który w tej chwili jest dla nas praktycznie niewyobrażalny – jednak wcześniej czy później będąc na DRODZE DUCHA dotrzemy tam. Nie mam w tej kwestii najmniejszych wątpliwości, bowiem to co było, jest i będzie w czwartym czasie jest JEDNOŚCIĄ. 

Już nosimy w sobie cały potencjał Przebudzenia ze snu Niewiedzy. Mamy to bez względu na to jak zagęszczony wydaje się mrok wokół nas i w jak wielkim zamęcie żyjemy w tej chwili, kiedy rodzi się w nas zaufanie do tego, że w swojej najgłębszej esencji jesteśmy w pełni przebudzonym Buddą. I to jest nasza Wiara, która czyni ścieżkę możliwą. To otwiera nasze serce i umysł na zupełnie inną perspektywę i głębszy wymiar rzeczywistości – dlatego ludzie, którzy są na autentycznej duchowej drodze rozwijają w sobie więcej akceptacji wobec tego przed czym ucieka i z czym walczy pogrążona w materialiźmie cywilizacja. To jest akceptacja kondycji istot czujących, nietrwałości oraz tego, że wszystko bez ustanku się zmienia – jest w ruchu i w swojej esencji jest pozbawione realnego istnienia. Współczesna nauka dochodzi do tego zrozumienia i w coraz większym stopniu będzie potwierdzać buddyjski pogląd. Odkrycie „pustości” zjawisk i braku trwałej jaźni uwalnia naszą świadomość z Więzienia Materializmu.

 

Ten pogląd o pustości i pamiętanie o nietrwałości jest totalnym przeciwieństwem tego co współczesny świat i człowiek kultywuje i jest zarazem doskonałym antidotum na pogłębiającą się z dnia na dzień neurozę i coraz większe zagubienie i pomieszanie. To rodzi DYSTANS i PRZESTRZEŃ w naszej świadomości wobec tego co medialna maszyneria bez ustanku produkuje pragnąc naszej uwagi i bezustannego zaangażowania. Cyfrowa post – rzeczywistość jest ostatecznym KRÓLESTWEM MÓZGOGŁOWIA; pozbawioną sensu i znaczenia interaktywną grą dla naszych egotycznych zmechanizowanych person – ego, które niczym gnostyczny demiurg tworzą hermetyczne i duszne światy iluzji. Podczas zagęszczającej się Kali Yugi w stanie AMOKU w ogóle nie widzimy jakimi rzeczy są naprawdę, a zamiast tego nasze mózgi tworzą bez ustanku i przerwy projekcje i wyobrażenia na temat tej rzeczywistości, bowiem tym w istocie jest SIEĆ, która transferuje i homogenizuje KOLEKTYWNĄ WIZJĘ, która zastępuje rzeczywisty świat. Już nie są istotne fakty, a interpretacje, poglądy, ideologie i opinie. W ten sposób zmodyfikowany sztucznie człowiek staje się bogiem dla samego siebie. Sam siebie wyznaje i wielbi. To radykalnie przyspiesza jego upadek, bowiem jak to mówią to przed upadkiem kroczy duma. 


Wszyscy pragniemy tego Złotego Wieku. Chcemy Złotego Wieku. Chcemy tego bezpieczeństwa. Mówimy o Złotym Wieku. Wszyscy ci filozofowie i mistycy New Age błędnie zakładają, że Złoty Wiek może nadejść ze sterty gnijących śmieci; że Złoty Wiek Pokoju i Światła może nadejść z naszego obecnego stanu umysłu, ale nie ma na to żadnych podstaw.  Jeśli chcemy zbudować budynek, potrzebujemy dobrego fundamentu. Fundament musi być dobry. Nie można zbudować wspaniałej konstrukcji na wadliwym fundamencie. Na czym opiera się ta kultura? Gdzie jest fundament? Gdzie jest epicentrum całego tego świata, w miastach, w biznesie, w dużych miastach, w dzielnicach biznesowych? Te duże miasta są jak ogromne czakry przekształcające energię. Nasza cywilizacja opiera się głównie na przekazywaniu pieniędzy. Co dzieje się w tych miejscach? To nie jest miłość i współczucie, to ludzie utożsamiani z tym światem. Tak naprawdę nie opiera się na niczym, prawda?

Przygotowanie do Apokalipsy Gnostycznej

Duma rodzi z siebie Arogancję. Pyszni się. To jest ludzka cywilizacja dominacji w tej właśnie chwili, które w katabolicznym amoku pożera samą siebie, jednak okazuje się, że to co stworzyliśmy jest niestrawne i toksyczne – jest trucizną, która zatruwa wszystko co ma w sobie jeszcze coś zdrowego i czystego. Tutaj rodzi się apokaliptyczna świadomość, która jest początkiem procesu uzdrowienia. Następuje prawdziwy kontakt z rzeczywistością taką jaka ona jest. Można nazwać ten proces Przebudzeniem ze snu Ignorancji. Ujrzeniem w lustrze samego siebie. Rozpoznanie swojego stanu poza projekcją i wyobrażeniem. Inkarnująca za wiedzą i mądrością świadomość po prostu to widzi i rozpoznaje rzeczywisty stan rzeczy w tym stadium dewolucji. Ma w sobie pewien instynkt podążania za tym co ma w sobie potencjał wyzwolenia, bardzo szybko odnajduje Dharmę i wkracza na ścieżkę. Jak ma szczęście spotyka również autentycznego Mistrza / Nauczyciela, który utożsamia i reprezentuje nieprzerwany strumień (Lini Przekazu) wiedzy, wglądu i zręcznych metod. Takich istot w tym świecie jest i będzie coraz mniej, ponieważ wszystko degeneruje się w bardzo szybkim tempie. To co dostajemy i będziemy dostawać to atrapy duchowości skalibrowane na naszą dumę i pożądanie, które jedynie jeszcze bardziej będą nas wikłać w samsaryczną grę pozorów. Dlatego Schronienie w Buddzie potencjale przebudzonego umysłu, w Dharmie czyli metodach, które prowadzą do tego stanu oraz w Sandze, tych którzy podążają ścieżką Ducha jest tym co naprawdę nas chroni przed upadkiem w cierpienie, rozpacz i beznadzieję. Nadaje naszemu życiu prawdziwy kierunek i zdolność orientacji w tym co ma wartość i znaczenie. Tego nie sposób przecenić. Dlatego w tym kontekście mówi się o Cennym Ludzkim Życiu. 

I wtedy, po raz pierwszy w naszych historycznych czasach, ktoś zaczął szukać schronienia w zupełnie inny jakościowo sposób. My wszyscy szamoczemy się, wyglądając szczęścia na zewnątrz. Ciągle myślimy, że nasze radości zależne są od określonych warunków, od zewnętrznych czynników, czyli czegoś co nie jest nami. Sądzimy, że uda nam się zapewnić sobie miłe wrażenia i odgrodzić się od przykrych doświadczeń. Jednak wszystko na świecie jest zmienne, i przyjemne doznania kiedyś muszą się skończyć. Po nich przychodzą te niemiłe, które również z upływem czasu przemijają. Książę Sidhartha osiągnął stan Buddy dzięki temu, że przestał szukać swego szczęścia na zewnątrz, lecz pozwolił, by umysł spoczął w sobie samym, by doświadczył samego siebie.

O SCHRONIENIU, Lama Rinczen

To co wypracowaliśmy widać kiedy przychodzą trudne i bolesne doświadczenia. To samo życie weryfikuje naszą praktykę, to akceptacja prawideł życia; zmiany i nietrwałości jest dowodem na integrację autentycznej Ścieżki, która kiedy jest zdrowa i naprawdę wyzwalająca daje nam Prawdziwą Moc i Ufność, że naprawdę było warto poświęcić swój czas i energię na studia i medytację. To tworzy core naszej Istoty i jednocześnie jest odczuwalnym codziennym błogosławieństwem. Nie potrzeba nam dowodów z zewnątrz i potwierdzeń religijnych autorytetów. Stajemy się sami dla siebie Światłem i Drogą. Naturalne staje się dobre działanie i życzliwość, ponieważ głęboko w sercu rozpoznajemy obecne we wszystkim cierpienie dotykające wszystkich bez wyjątku. Tutaj rodzi się ideał Bodhisattwy obecny w tradycji buddyjskiej Mahajany – Wielkiej Ścieżki, której wielkość odkrywa przed nami Moc Współczucia. Nie sposób wyrazić w słowach wyjątkowość tej oświeconej postawy w kontekście domyślnych samsarycznych programów egoizmu. Nie sposób zmierzyć zasług, które ta ścieżka tworzy i pożytku jaki niesie. To jest Czysta Miłość, która ma prawdziwą zdolność transformacji naszej podstawowej fiksacji na „ja, mnie, moje”. To jest esencja ścieżki. Serce Buddy. Nic nie może się z tym równać, żadne moce magiczne i żadna nawet najwyższa inteligencja. I to jest tym co wszyscy bez wyjątku nosimy w sobie jako potencjał. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZJAWISKO ZNIKNIĘĆ 

Z powodu braku spokoju cywilizacja nasza zdąża do nowego barbarzyństwa. Nigdy ludzie czynni, to znaczy ludzie niespokojni, nie mieli większego znaczenia. Dlatego do koniecznych poprawek, które należy przeprowadzić w charakterze ludzkości, trzeba zaliczyć wzmocnienie w wielkiej mierze pierwiastku medytacyjnego.

Friedrich Nietzsche

Pełnia księżyca poruszała coś poza detekcją Mózgogłowia. Coś tak czułego i pierwotnego. Coś spoza tego zaprogramowanego wymiaru na który zostaliśmy skazani wyrokiem działania i jego zmultiplikowanych skutków. Jednak Sny otwierały Nowe Przejścia i Nowe Wzorce. Byli tacy Soterzy, którzy już nie wracali. Nazwano to zjawiskiem Zniknięć. Wydarzało się to już wcześniej jednak bardzo, bardzo rzadko w odległych miejscach i kulturach, które wciąż miały żywe połączenie z Duchem, których językiem była prawdziwa Magia – Zdolność Czucia i Przenikania. Zdolność Widzenia tego co jest poza maszynerią zmysłów. Nazywali to Świetlistym Kodem – Pierwotnym Językiem. 

Mową Światła. 

Kiedy rodzimy się w tym zagęszczonym Wymiarze Zapomnienia wciąż mamy w sobie ten Język, jednak w istocie rozumieją go jedynie dzieci przez bardzo krótki czas, ponieważ system operacyjny tej Gry ma za zadanie resetować wszystko co nie służy Programowi, Zapętleniu i Eksploatacji i czynić nas niewolnikami Mózgogłowia – rzeczywistości operującej jedynie w materialnej biologicznej matrycy uwarunkowania. Ciała rodzące ciała, słowa rodzące słowa, myśli rodzące myśli. 

Mroczni Władcy – Czarni Magowie (istoty funkcjonujące pod wpływem radykalnego egoizmu w służbie ignorancji) od tysiącleci tworzyli Więzienny System Kontroli, ponieważ żywią się naszą nieświadomością i ignorancją, naszym lękiem, strachem, radością i cierpieniem. Potrafili zapętlić naszą Duszę w Maszynie z której nie potrafimy się już wydostać, ponieważ nawet nie jesteśmy świadomi swojej prawdziwej sytuacji. Krążymy bez końca rodząc się i umierając, ponieważ stworzyli religijne systemy oparte na kłamstwie i manipulacji, których jedyną rolą jest trzymać nas w Więzieniu.

Za wszystkimi mistycznymi i religijnymi, wielkimi i małymi grupami, które zwane są kościołami lub odłamami religijnymi, stoją siły sfery odbić, zwane w Pistis Sophii „Archontami sfer”. A za nimi stoją, w swym porządku, różne hierarchie. Wszystkie te siły kierują i zarządzają mistycznymi i religijnymi masami, w znanych nam zamiarach: imitowania Królestwa Chrystusowego lub jednego z jego objawień zbawienia, oraz mistycznego zabezpieczenia w ten sposób królestwa iluzji.

Jan van Rijckenborgh

Kiedy się budzisz z Zamroczenia to jest pierwsza prawda jaką rozumiesz bez najmniejszej wątpliwości – precyzyjnie rozpoznajesz fundamentalny warunek, który tworzy całą nieskończoną Sieć zarzuconą na nas niczym Klątwa trzymająca nas POD NAPIĘCIEM. To napięcie jest w naszych ciałach, umysłach i sercach i z niego powstają nieskończone tzw. „jednostki chorobowe”, to napięcie obecne jest w naszym czuciu, mówieniu i myśleniu i w swojej istocie jest wgrane w cały system, ponieważ jest tym co zasila uwarunkowanie. Każdy religijny system kontroli oparty jest na napięciu, na nigdy niekończącym się wysiłku, który jedynie tworzy kolejne napięcie – ponieważ w istocie nie można niczego osiągnąć, ponieważ żaden uwarunkowany stan i zjawisko nie jest trwały i kończy się kiedy wyczerpuje się zasilająca go energia, która tak naprawdę jest Pragnieniem. 

To jest kolejna odsłona Zjawiska Zniknięcia. Nietrwałość jest tym czego zaprogramowane Mózgogłowie nie chce widzieć, nie chce przyjąć i naprawdę zrozumieć, bowiem to nosi w sobie Prawdę, której rolą jest nas Przebudzić do Autentycznej Ścieżki, która nie jest i nie może być żadną Konstrukcją, żadną Doktryną, żadną spreparowaną przez Mózgogłowie Filozofią, bowiem to wszystko jedynie kończy się i zaczyna w naszej głowie, w naszym myśleniu i nigdy nie może nam naprawdę pomóc, ponieważ nie ma w sobie Prawdziwej Mocy, która pochodzi spoza Myślenia – z miejsca, które jest poza czasem i warunkiem, bowiem czas i warunek w istocie jest myśleniem. Dlatego z punktu widzenia Mrocznych Władców najważniejsze jest zaprogramowanie naszego Myślenia i naszej percepcji „rzeczywistości”, która w esencji jest mentalnym konstruktem – Matrycą. Ten Konstrukt nazwany jest Poglądem i to właśnie w decydującym stopniu determinuje tak zwane „możliwe i niemożliwe”, to nas zamyka w Klatce – Więzieniu. To jest w pewnym sensie motyw mojego pisania od samego początku, kiedy odkryłem, że pisanie może być deprogramowaniem umysłu, hakowaniem Mózgogłowia, dekonstrukcją zaprogramowanego przez kolektywną Matrycę masowego Poglądu. Zaprogramowane ciała rodzą z siebie ciała, które programują na swoje podobieństwo. Dlatego w pewnym sensie wszyscy jesteśmy klonami operującymi w tych samych systemach percepcji i dzielimy ograniczoną i homogeniczną wizję „świata”, która została wgrana przez powszechne systemy indoktrynacji. Teraz mało kto potrafi widzieć więcej dlatego coraz głębiej „żyjemy” w płaskiej Symulacji generowanej przez Influenserów Głupoty. 

To jest Wirus Głupoty. 

Choroba zakaźna naszych czasów. 

Wszyscy mówią i myślą tylko o tym czym zostali zainfekowani. 

Spór i przelewanie krwi to metody dialektycznej jedności. Rozwój nowego pola magnetycznego zabiera wszystkim tym mocom i ugrupowaniom trzecią część ich sił. A jedynym i wyłącznym tego skutkiem jest stopniowe i kompletne załamanie się całego dzisiejszego życia społecznego, w całej jego różnorodności. Jakiekolwiek byłyby podejmowane próby, nie da się już natchnąć tego rozpadającego się rozwoju nowym życiem. A gdy nie będzie już stymulujących wpływów, wtedy walka, gwałtowne starcia i ciągłe napięcia – ustąpią. Pojawi się powszechna bierność, konsternująca cisza, cała ludzkość owładnięta będzie letargiem. 

Jan van Rijckenborgh

Ta Głupota przyspiesza rozkład tego co w nas wciąż ludzkie i zdolne do współczucia, tego co jest w stanie przynieść pożytek temu światu. Podsyca pożądanie i nienawiść, dzieli i rządzi obiecując fikcyjne szczęście i chwilowy triumf bycia lepszym i bardziej ważnym od innych. Jednak koniec końców to wszystko Znika. Przestaje istnieć kiedy rozpadają się warunki i okoliczności, kiedy wypala się podtrzymująca je karma. Nauki o karmie są kluczem do zrozumienia dynamiki tej Symulacji i naszego w niej udziału, bowiem wszyscy żyjemy w konsekwencjach własnych myśli, słów i działań jednak brak nam poczytalności i wglądu, aby widzieć te wszystkie nieskończone połączenia, które były, są i będą. Z tej perspektywy możemy zrozumieć Sprawiedliwość jako proces doświadczania i nauki, który jest bardzo precyzyjny i konsekwentny. Nasza świadomość jest sformatowana na Zapomnienie – brak nam Pamięci kim byliśmy w nieskończonym strumieniu umysłu, dlatego nie rozumiemy samych siebie i złożoności naszych wzajemnych relacji. Nie widzimy prawdziwej natury Sieci Istnienia. Dlatego potrzebujemy tych, którzy mają ten Wgląd, jednak kiedy w tym wymiarze zaczyna dominować negatywna karma tych istot pojawia się coraz mniej, ponieważ „rzeczywistość” staje się zagęszczona nadmiarem Ignorancji i Inercji i stają się one kontrolującym wzorcem, a to zamyka dostęp Mądrości. Kiedy to się wydarza nieunikniona jest gwałtowana retorsja – oczyszczenie. To jest globalny i masowy proces w którym uczestniczymy. Widać to we wszystkim i nie sposób przed tym uciec, bowiem w taki sposób dojrzewa karma kiedy świat i ludzkie świadomości są tak sprzężone ze sobą w procesie globalizacji. To jest bardzo jasna i czytelna nauka Współzależności wszystkiego ze wszystkim. 

Dlatego Prawdziwe Zrozumienie nie szuka winnych i nie zrzuca odpowiedzialności na „siły ciemności”, „mrocznych magów” itp, bowiem ostatecznie wszystko jest zmuszone do odgrywania zaprogramowanych karmicznych ról, kiedy nie ma połączenia nie ma relacji. Nosimy tą „rzeczywistość” w sobie i to jest nazwane Nieskończonym Potencjałem, który wyzwalają warunki / okoliczności, które są poza naszą kontrolą. Dlatego okoliczności są tym czym można manipulować i tworzyć tak zwany „umwelt” i poprzez to warunkować Świadomość i Pogląd. Fundamentalny jest tutaj proces niszczenia Wyobraźni – czegoś co ze swojej własnej natury jest wolne i pozbawione granic, czegoś co bez ustanku tworzy i odkrywa – dlatego uzależnienie od technologii i konsumpcji coraz bardziej bezwartościowej treści degeneruje i zamyka naszą indywidualną Wyobraźnię, ponieważ brak jest tutaj przestrzeni wolnej od wpływu. Wyobraźnia jest przestrzenią Ducha – jest tym co rodzi nieskończone światy i jest jednocześnie Otwartym Przejściem do czegoś z poza Układu Warunku. Jest Pierwotną Wolnością Tworzenia. 

Nowoczesna utrata wiary, która dotyczy już nie tylko Boga czy zaświatów, lecz także samej rzeczywistości, czyni ludzkie życie radykalnie przemijalnym. Nigdy nie było ono tak przemijalne jak dziś. Radykalnie przemijalne jest zresztą nie tylko ludzkie życie, lecz świat w ogóle. Nic nie daje nam obietnicy trwania i stałości. W obliczu tego niedostatku bycia rodzą się lęki i neurozy. Przynależność do gatunku mogłaby pracującemu na jego rzecz zwierzęciu ułatwić osiągnięcie animalistycznego spokoju. Późno – nowoczesne Ja jest mimo to zupełnie osamotnione. Wysłużyły się także religie jako tanatotechniki uwalniające od strachu przed śmiercią i dające poczucie trwałości. Powszechny upadek narracji o świecie wzmaga jeszcze poczucie przemijalności, która czyni życie nagim. Sama praca jest czynnością nagą i jako taka odpowiada dokładnie nagiemu życiu. Czysta praca i czyste życie warunkują się wzajemnie. Wobec braku jakiejkolwiek narracyjnej tanatotechniki rodzi się przymus, aby to nagie życie koniecznie utrzymać w zdrowiu. Już Nietzsche powiedział, że po śmierci Boga do rangi bogini wynosi się zdrowie. Gdyby istniał jakiś horyzont sensu, który wykraczałby poza nagie życie, absolutyzacja zdrowia w takim stopniu nie byłaby możliwa.

Dzisiejsze życie jest nawet bardziej nagie niż życie homo sacer. Pierwotnie był to ktoś wykluczony ze społeczeństwa z powodu występku. Można go było zabić i nie zostać za to ukaranym. Według Agambena homo sacer oznacza wszelkie życie, które może zostać bez konsekwencji zabite. Jako homines sacri Agamben opisuje Żydów w obozie koncentracyjnym, więźniów w Guantanamo, imigrantów bez dokumentów, azylantów, którzy w pozbawionej reguł przestrzeni czekają na deportację, albo chorych na oddziale intensywnej terapii, którzy wegetują, przytwierdzeni do aparatury medycznej. Lecz jeśli późno – nowoczesne społeczeństwo osiągnięć redukuje nas wszystkich do nagiego życia, wówczas nie tylko ludzie z marginesu czy żyjący w stanie wyjątkowym, a więc nie tylko wykluczeni, lecz my wszyscy bez wyjątku jesteśmy homines sacri. Mamy jednak tę szczególną cechę, że nie można nas zabić, lecz jesteśmy absolutnie nie do zabicia. Homines sacri to zatem nieumarli. W tym przypadku sacer nie oznacza człowieka „przeklętego”, lecz „świętego”. Skoro nagie, czyste życie jest święte, należy je zachować za wszelką cenę. Właśnie na to nagie, radykalnie przemijalne życie reaguje się nadpobudliwością, histerią pracy i produkcji. Dzisiejsze przyspieszenie ma również dużo wspólnego z tym brakiem bycia. Społeczeństwo pracy i osiągnięć nie jest społeczeństwem wolnym. ”

Byung-Chul Han. „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”. 

Prawdziwy Mistrz i Prawdziwe Nauki niczego i nikogo nie kontrolują, nie ograniczają. Ich zadaniem jest wyzwolić w nas Pierwotny Potencjał, który poprzedza zgromadzone w Strumieniu Świadomości niewyczerpane wrażenia nagromadzone w nieskończoności naszego istnienia, bowiem nie mamy początku. Połączyć Ducha ze Źródłem. Głęboko w nas jest Doskonały Stan, Pierwotna Wolność jednak jesteśmy tak głęboko uwarunkowani i zaprogramowani, że nie rozpoznajemy tej Obecności. Nie widzimy Przestrzeni jedynie zawartość i ona stanowi „materiał” z którego tworzymy poczucie siebie – ruchomą iluzję, którą nazywamy „ja” i którą gramy w tą grę. To nagromadzenie, ta kumulacja jest podstawowym i fundamentalnym cierpieniem w którym jesteśmy uwięzieni z życia na życie. Zapętleni w Obrotach Koła, które zasila i wprawia w ruch nasze Pragnienie, Niechęć i Ignorancja. To co Pierwotne jest poza ruchem, poza dynamiką przyciągania i odpychania, poza lgnięciem i przywiązaniem. Jest zawsze Obecne i Dostępne jednak my żyjemy jedynie w świecie wrażeń zmysłowych i konceptualizacji – szukając szczęścia i spełnienia w ciągle zmieniającym się Warunku, który jest w obecnych czasach pod wpływem Tamasu – Ignorancji. Dlatego nasze dążenia i ambicje są coraz bardziej absurdalne i dlatego mówimy tutaj o Zamroczeniu – Nieprzytomności. Chcemy być szczęśliwi w świecie który jest oparty na przemocy i głęboko chory z powodu chciwości i dominacji. Stan naszej planety jest odzwierciedleniem dominującego gatunku – jego lustrem. To Lustro jest bardzo precyzyjne w ukazywaniu ciągu skutków, które do nas przyjdą. To Lustro nigdy nie kłamie. Komunikuje się z nami językiem odbić – odzwierciedleń, które mają strukturę fraktalną – wszystko jest we wszystkim przez cały czas i komunikuje. To jest język poza słowem i poza myślą. 

Zniknięcie z Pola Negatywizmu oznacza, że oczyściliśmy to co mroczne i negatywne w nas samych, oznacza pracę z własnym ciałem, energią i umysłem w oparciu o wiedzę i doświadczenie tych, którym się to udało. Tych, którzy to naprawdę urzeczywistnili. To nie jest fikcja. Wiele istot w tym wymiarze osiągnęło Urzeczywistnienie swojej Wrodzonej Czystej Natury – jednak współczesne programy skonfigurowane są w ten sposób aby to wyśmiać i strywializować, poza tym mamy do czynienia z dominacją „duchowych systemów” opartych na ego tripie i wszelkiej maści narcystycznych guru. Jest to oferta „rynku” na naszą duchową pustkę i desperację. Jest to produkt udającej skromność arogancji Mózgogłowia dostępny we wszelkiej maści kompilacjach new age. Cechą charakterystyczną jest powierzchowność i doraźność oraz brak prawdziwego wglądu i mądrości, która polega na tym, że wskazuje cierpienie jego przyczyny, realność urzeczywistnienia i autentyczną drogę do tego stanu. Jednak wymaga od nas prawdziwej i konsekwentnej praktyki oraz dedykacji. Nie ma w niej mesjaszy i obietnic jest surowa i nie przetworzoną przez ego prawda o nas i otaczającej nas rzeczywistości. To tak naprawdę jest przebudzeniem z zaprogramowanego snu – ujrzenie świata takim jaki jest w tej właśnie chwili. To jest realna podstawa, coś konkretnego. Coś od czego możemy zacząć, bowiem wówczas nawet mały krok jest krokiem ku prawdzie i przynosi nam prawdziwy pożytek. 

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA, TAO W KUCHNI

PRZEMIANA METALU

SMAK OSTRY – PŁUCA I JELITO GRUBE

CZAS: 13 SIERPNIA – 25 PAŹDZIERNIKA
DOJO JESIENNE: 26 LIPCA – 12 SIERPNIA

(JEST TO CZAS ZWIĄZANY Z PRZEMIANĄ ZIEMI – ŚLEDZIONĄ I ŻOŁĄDKIEM)
ZEGAR NARZĄDÓW: PŁUCA 3 – 5 RANO

JELITO GRUBE 5 – 7 RANO
PORA ROKU: JESIEŃ
PORA DNIA: ZACHÓD SŁOŃCA

Jesień to czas wzrastającego yin, kiedy ziemia jest jeszcze nagrzana i ciepła po okresie lata (yang) jednak powietrze staje się coraz bardziej suche i temperatura spada i podczas równonocy jesiennej zaczyna dominować jakość yin, co oznacza, że w kuchni odpowiadamy wzmacnianiem systemu odpornościowego (Wei Qi), używamy ostrych przypraw, jadamy ciepłe i zdrowe posiłki i dbamy o to, by chronić ciało przed wirusami i chorobami, które przychodzą z zewnątrz.

Jest to czas kiedy energia porusza się do środka – czas gromadzenia i zbiorów. W cyklu życia człowieka to czas wieku dojrzałego, kiedy zgromadziliśmy już wiedzę i doświadczenie i dzielimy się tymi „owocami” z innymi.
Czas podsumowania – „zbiorów” i wyciągania wniosków. Kondensacja. To przemiana przyjmująca, otwarta i absorbująca. Jej duch związany jest z naszym instynktem i mocą przetrwania reprezentuje naszą zwierzęcą naturę, która w dużej mierze decyduje o naszej odporności, sile fizycznej i wytrzymałości. To swoista prostolinijność oparta na dobrze pojętym egoizmie, czyli zadbaniu o własne dobro, to moc przezwyciężania przeciwności, gruba skóra. To oddychanie i wydalanie – bardzo pierwotne funkcje. To nasz nos i węch, włosy i skóra, błony śluzowe.

Duch przemiany metalu to „Po” jego patologią jest smutek, ociężałość, przytłoczenie, często mówi się o jesiennej depresji ponieważ nasz umysł reaguje na zmiany pogody i klimatu i spadek ożywczej energii Qi jednak jak wiadomo sprawa nie jest prosta, bowiem nasza psychika jest dość skomplikowana i napewno nie jest mechanizmem zero – jedynkowym. Tutaj pojawia się żal jako patologiczne rozpamiętywanie przeszłości i użalania się nad sobą. Antidotum na smutek i żal jest otwartość umysłu, altruizm i współczucie. To moc działania dla pożytku innych, bowiem w ten właśnie sposób zapominamy o swoich fiksacjach, błędach, winach etc. To skupienie na chwili obecnej i działaniu – nawet wtedy, kiedy wybitnie nam się nie chce i zaczynamy ulegać marazmowi, zwątpieniu, które potrafią otworzyć w nas prawdziwą otchłań wylęknionej i przerażonej psychiki. Dlatego tak ważna jest nakierowana na dobro innych i świata aktywność, bowiem w ostatecznym rozrachunku podczas „jesieni życia” to daje nam wsparcie i poczucie dobrze spożytkowanego życia, co w naukach buddyjskich nazywa się cennym ludzkim życiem.

Uświadomienie sobie potencjału, który daje nam możliwość rozwoju i doskonalenia siebie jako istoty współczującej jest w rzeczy samej miarą prawdziwego sukcesu. Przekraczając naszą zwierzęcą naturę dbania jedynie o własne dobro jest jedyną szansą dla nas jako gatunku na tej zdewastowanej od egoizmu planecie. Jednak współczucie obowiązuje także nas, dlatego nie możemy krzywdzić siebie i innych – można to nazwać fundamentalnym naturalnym kosmicznym prawem przyczyny i skutku. Jest to fundament dla naszego rozwoju. Kolor biały przypisany elementowi metalu reprezentuje tutaj także moralność, etykę i w obecnym czasie wydaje się ona dokładnie tym co stanowi kompas, abyśmy nie zostali pochłonięci przez informacyjny, obyczajowy ocean chaosu, który wynika z tego, że kolektywnie ludzkość straciła harmonię i kontakt z fundamentalnymi prawami naturalnymi, które nie są wytworem ludzkiego umysłu, który pogrążył się w swoich własnych wytworach.

Dać świadectwo swoich zasad poprzez własną konsekwencję i determinację jest wyzwaniem przemiany metalu w złoto spełnionego życia, które nie jest naśladownictwem, a powrotem do swojej pierwotnej autentycznej natury. Przemiana metalu to nasze zaufanie do własnej drogi i mądrości, która wynika z doświadczenia życia, to prawdziwa żywa wiedza i zdolność budowania zaufania do siebie i swojej mądrości. To docenianie błędów i porażek jako w pełni wartościowych lekcji. Cywilizacyjnie to industralizacja i narodziny masowej i globalnej gospodarki opartej na ciężkim przemyśle i paliwach kopalnych (węgiel, ropa), która w dużym stopniu odpowiada za nasze wyalienowanie względem środowiska naturalnego. To pycha i arogancja „człowieka mocy” – humanizmu, agresywnego kapitalizmu opartego na paradygmacie „wiecznego wzrostu”, który zakłada nigdy nie kończącą się konsumpcję jako gwarancję „rozwoju” i utrzymania naszego statusu istot naczelnych, które okazały się najbardziej bezlitosnymi ze wszystkich.

Duch „Po” to także struktura, krystalizacja – siła potencjału, który ukryty jest głęboko wewnątrz nas i doprawdy pomimo tego negatywizmu wciąż mamy w sobie potencjał pierwotnej siły, która w swojej naturze nie jest egoistyczna, destrukcyjna i ślepa i kiedy przekierujemy tą pierwotną moc w rozwój i empatię, akceptując sytuację jaka jest – doprawdy wszystko może się wydarzyć – znaczy to pomimo wszystko nie odpuszczać, nie poddawać się, aż do samego końca, po sam kres tej zagadki, bowiem kiedy odpuszczamy – duch opuszcza nas i jesteśmy coraz bardziej zimni, wysuszeni – martwi. Budowanie naszej psychicznej odporności to pełna akceptacja sytuacji i działanie w zgodzie z duchem czasu – umiejętność kreatywnej odpowiedzi zamiast uwarunkowanej odruchem i apatią reakcji. Reprezentuje to symbol spirali – głębi wglądu i doświadczenia, nie ucieczka, a wyjście na przeciw wprost do serca cyklonu zmian, bowiem dokładnie w tym miejscu jest najwięcej energii i potencjału. To nie jest ucieczka przed „trudnym” a wyjście mu naprzeciw pomimo lęku. To biały tygrys – symbol wrodzonej czystości i mocy.

Zwykły wpis

SKŁAD:

PŁATKI OWSIANE 

JABŁKA 

ŚLIWKI SUSZONE 

JOGURT 

MASŁO

MIX ORZECHÓW

PRZYPRAWY:

KURKUMA

CYNAMON 

IMBIR 

CUKIER BRĄZOWY

SÓL 

PRAŻYMY PŁATKI 

TEMAT 2:

O: PRAŻYMY ORZECHY 

Z: DODAJEMY MASŁO

Z: JABŁAKA I ŚLIWKI 

Z: CYNAMON

M: IMBIR

PŁATKI DO MISKI 

NA TO TEMAT 2 

CYNAMON 

SÓL 

JOGURT 

OWIES:

Natura termiczna: neutralna do ciepłej

Smak: słodki

System narządów: śledziona, żołądek, nerki

Kierunek: wznoszący

Przemiana: ziemia, woda

Działanie: odbudowuje qi i krew, porusza qi; wzmacnia nerwy, mięśnie i ścięgna; usuwa wilgoć

Metody przygotowania: wywar, mielony, jako kleik lub płatki

Zawartość: szczególnie cenne białko (zawiera wszystkie podstawowe aminokwasy), tłuszcz, witaminy B1 i B2, wapń, żelazo, magnez, krzem, cynk

Wskazania

Ogólny niedobór qi, krwi i yang.

Wyczerpanie.

Rekonwalescencja po długotrwałych, przewlekłych, wyniszczających chorobach.

Ogólny brak siły fizycznej, zwłaszcza u bladych, słabych dzieci i osób w podeszłym wieku.

Joerg Kastner. „Terapia pożywieniem”.

MĄDROŚĆ: 

Niebem i ziemią nie targają emocje;

Traktują wszystko jak słomiane kukły.

Mędrzec nie jest targany emocjami;

Traktuje wszystkich jak słomiane kukły.

Przestrzeń pomiędzy niebem a ziemią

Podobna jest do miecha.

Pusty w środku, jednak jest źródłem niewyczerpanej energii.

Im intensywniej pracuje, tym więcej się z niego wydostaje.

Zbyt wiele słów opróżnia umysł.

Lepiej pozostać skupionym.

Tao Mocy