Bóg, co mocą mnie przepasuje i nienaganną czyni moją drogę.
2 Księga Samuela 22, 33
Przyjdzie świt ponad tym Dusznym Miastem Zagubienia, kiedy siedząc pod własnym drzewem Bodhi po raz pierwszy otworzysz oczy na Prawdziwe Piękno, które nie jest z tego świata, które istnieje poza czasem, który jest umysłem i myślą, poza czynem i skutkiem, który tworzy nieskończoną w czasie i przestrzeni Sieć. Ta Sieć nie może mieć władzy ponad Prawdziwym Tobą. Ta Sieć jest Polem Luster – w którym możesz rozpoznać co zrobiłeś na przestrzeni tego czego nie sposób zmierzyć i nie sposób opowiedzieć. To marność i pył pustyni. To wiatr karmy, który tworzy wzburzone fale świadomości i porywa wciąż na nowo w poczuciu, że oto jestem tym i to jest moim światem. To nie jest prawda. To nie jest życie. To jest śmierć raz za razem przez całą wieczność.
W buddyzmie schronienie wiąże się z nadawaniem naszemu życiu znaczącego kierunku. Kierunek ów polega na pracy nad sobą wiążącej się z przezwyciężaniem wszystkich swoich niedociągnięć i urzeczywistnianiem potencjałów, by jak najlepiej pomagać samemu sobie i wszystkim innym. Buddyjskie Schronienie stanowi ochronę przed czymś więcej, niż tylko chwilową nudą, głodem lub stresem. Nie chodzi w nim o zmienianie czegokolwiek na zewnątrz: nie musimy nosić żadnych specjalnych ubrań, ani zmieniać naszych fryzur. W buddyjskim Schronieniu chodzi o zmianę naszego stanu umysłu. Oznacza to pogłębianie naszego zrozumienia tego, co nadaje naszemu życiu cel i co przynosi nam szczęście, teraz i w przyszłości. Krótko mówiąc, buddyjskie Schronienie chroni nas przed cierpieniem.
Matt Lindén
Ta „rzeczywistość” wciąż nas dominuje w sposób niemal absolutny, mało kto potrafi widzieć i czuć coś więcej niż ten zagęszczony roztwór pozorów i umowności w jakim jesteśmy zanurzeni. Już brak nam prawdziwego ODDECHU spoza, brak nam rozpoznania pustości zjawisk i wolnej od lgnięcia i wszelkich pożądań PRZESTRZENI WOLNOŚCI, która w swojej esencji jest tym co możemy umownie nazwać BOGIEM czy ABSOLUTEM. To jest Matka Wszechrzeczy, Źródło i Podstawa. Dom – tych, którzy dotarli na drugi brzeg. WIELKI SPOKÓJ, który w tej chwili jest dla nas praktycznie niewyobrażalny – jednak wcześniej czy później będąc na DRODZE DUCHA dotrzemy tam. Nie mam w tej kwestii najmniejszych wątpliwości, bowiem to co było, jest i będzie w czwartym czasie jest JEDNOŚCIĄ.
Już nosimy w sobie cały potencjał Przebudzenia ze snu Niewiedzy. Mamy to bez względu na to jak zagęszczony wydaje się mrok wokół nas i w jak wielkim zamęcie żyjemy w tej chwili, kiedy rodzi się w nas zaufanie do tego, że w swojej najgłębszej esencji jesteśmy w pełni przebudzonym Buddą. I to jest nasza Wiara, która czyni ścieżkę możliwą. To otwiera nasze serce i umysł na zupełnie inną perspektywę i głębszy wymiar rzeczywistości – dlatego ludzie, którzy są na autentycznej duchowej drodze rozwijają w sobie więcej akceptacji wobec tego przed czym ucieka i z czym walczy pogrążona w materialiźmie cywilizacja. To jest akceptacja kondycji istot czujących, nietrwałości oraz tego, że wszystko bez ustanku się zmienia – jest w ruchu i w swojej esencji jest pozbawione realnego istnienia. Współczesna nauka dochodzi do tego zrozumienia i w coraz większym stopniu będzie potwierdzać buddyjski pogląd. Odkrycie „pustości” zjawisk i braku trwałej jaźni uwalnia naszą świadomość z Więzienia Materializmu.
Ten pogląd o pustości i pamiętanie o nietrwałości jest totalnym przeciwieństwem tego co współczesny świat i człowiek kultywuje i jest zarazem doskonałym antidotum na pogłębiającą się z dnia na dzień neurozę i coraz większe zagubienie i pomieszanie. To rodzi DYSTANS i PRZESTRZEŃ w naszej świadomości wobec tego co medialna maszyneria bez ustanku produkuje pragnąc naszej uwagi i bezustannego zaangażowania. Cyfrowa post – rzeczywistość jest ostatecznym KRÓLESTWEM MÓZGOGŁOWIA; pozbawioną sensu i znaczenia interaktywną grą dla naszych egotycznych zmechanizowanych person – ego, które niczym gnostyczny demiurg tworzą hermetyczne i duszne światy iluzji. Podczas zagęszczającej się Kali Yugi w stanie AMOKU w ogóle nie widzimy jakimi rzeczy są naprawdę, a zamiast tego nasze mózgi tworzą bez ustanku i przerwy projekcje i wyobrażenia na temat tej rzeczywistości, bowiem tym w istocie jest SIEĆ, która transferuje i homogenizuje KOLEKTYWNĄ WIZJĘ, która zastępuje rzeczywisty świat. Już nie są istotne fakty, a interpretacje, poglądy, ideologie i opinie. W ten sposób zmodyfikowany sztucznie człowiek staje się bogiem dla samego siebie. Sam siebie wyznaje i wielbi. To radykalnie przyspiesza jego upadek, bowiem jak to mówią to przed upadkiem kroczy duma.
Wszyscy pragniemy tego Złotego Wieku. Chcemy Złotego Wieku. Chcemy tego bezpieczeństwa. Mówimy o Złotym Wieku. Wszyscy ci filozofowie i mistycy New Age błędnie zakładają, że Złoty Wiek może nadejść ze sterty gnijących śmieci; że Złoty Wiek Pokoju i Światła może nadejść z naszego obecnego stanu umysłu, ale nie ma na to żadnych podstaw. Jeśli chcemy zbudować budynek, potrzebujemy dobrego fundamentu. Fundament musi być dobry. Nie można zbudować wspaniałej konstrukcji na wadliwym fundamencie. Na czym opiera się ta kultura? Gdzie jest fundament? Gdzie jest epicentrum całego tego świata, w miastach, w biznesie, w dużych miastach, w dzielnicach biznesowych? Te duże miasta są jak ogromne czakry przekształcające energię. Nasza cywilizacja opiera się głównie na przekazywaniu pieniędzy. Co dzieje się w tych miejscach? To nie jest miłość i współczucie, to ludzie utożsamiani z tym światem. Tak naprawdę nie opiera się na niczym, prawda?
Duma rodzi z siebie Arogancję. Pyszni się. To jest ludzka cywilizacja dominacji w tej właśnie chwili, które w katabolicznym amoku pożera samą siebie, jednak okazuje się, że to co stworzyliśmy jest niestrawne i toksyczne – jest trucizną, która zatruwa wszystko co ma w sobie jeszcze coś zdrowego i czystego. Tutaj rodzi się apokaliptyczna świadomość, która jest początkiem procesu uzdrowienia. Następuje prawdziwy kontakt z rzeczywistością taką jaka ona jest. Można nazwać ten proces Przebudzeniem ze snu Ignorancji. Ujrzeniem w lustrze samego siebie. Rozpoznanie swojego stanu poza projekcją i wyobrażeniem. Inkarnująca za wiedzą i mądrością świadomość po prostu to widzi i rozpoznaje rzeczywisty stan rzeczy w tym stadium dewolucji. Ma w sobie pewien instynkt podążania za tym co ma w sobie potencjał wyzwolenia, bardzo szybko odnajduje Dharmę i wkracza na ścieżkę. Jak ma szczęście spotyka również autentycznego Mistrza / Nauczyciela, który utożsamia i reprezentuje nieprzerwany strumień (Lini Przekazu) wiedzy, wglądu i zręcznych metod. Takich istot w tym świecie jest i będzie coraz mniej, ponieważ wszystko degeneruje się w bardzo szybkim tempie. To co dostajemy i będziemy dostawać to atrapy duchowości skalibrowane na naszą dumę i pożądanie, które jedynie jeszcze bardziej będą nas wikłać w samsaryczną grę pozorów. Dlatego Schronienie w Buddzie potencjale przebudzonego umysłu, w Dharmie czyli metodach, które prowadzą do tego stanu oraz w Sandze, tych którzy podążają ścieżką Ducha jest tym co naprawdę nas chroni przed upadkiem w cierpienie, rozpacz i beznadzieję. Nadaje naszemu życiu prawdziwy kierunek i zdolność orientacji w tym co ma wartość i znaczenie. Tego nie sposób przecenić. Dlatego w tym kontekście mówi się o Cennym Ludzkim Życiu.
I wtedy, po raz pierwszy w naszych historycznych czasach, ktoś zaczął szukać schronienia w zupełnie inny jakościowo sposób. My wszyscy szamoczemy się, wyglądając szczęścia na zewnątrz. Ciągle myślimy, że nasze radości zależne są od określonych warunków, od zewnętrznych czynników, czyli czegoś co nie jest nami. Sądzimy, że uda nam się zapewnić sobie miłe wrażenia i odgrodzić się od przykrych doświadczeń. Jednak wszystko na świecie jest zmienne, i przyjemne doznania kiedyś muszą się skończyć. Po nich przychodzą te niemiłe, które również z upływem czasu przemijają. Książę Sidhartha osiągnął stan Buddy dzięki temu, że przestał szukać swego szczęścia na zewnątrz, lecz pozwolił, by umysł spoczął w sobie samym, by doświadczył samego siebie.
O SCHRONIENIU, Lama Rinczen
To co wypracowaliśmy widać kiedy przychodzą trudne i bolesne doświadczenia. To samo życie weryfikuje naszą praktykę, to akceptacja prawideł życia; zmiany i nietrwałości jest dowodem na integrację autentycznej Ścieżki, która kiedy jest zdrowa i naprawdę wyzwalająca daje nam Prawdziwą Moc i Ufność, że naprawdę było warto poświęcić swój czas i energię na studia i medytację. To tworzy core naszej Istoty i jednocześnie jest odczuwalnym codziennym błogosławieństwem. Nie potrzeba nam dowodów z zewnątrz i potwierdzeń religijnych autorytetów. Stajemy się sami dla siebie Światłem i Drogą. Naturalne staje się dobre działanie i życzliwość, ponieważ głęboko w sercu rozpoznajemy obecne we wszystkim cierpienie dotykające wszystkich bez wyjątku. Tutaj rodzi się ideał Bodhisattwy obecny w tradycji buddyjskiej Mahajany – Wielkiej Ścieżki, której wielkość odkrywa przed nami Moc Współczucia. Nie sposób wyrazić w słowach wyjątkowość tej oświeconej postawy w kontekście domyślnych samsarycznych programów egoizmu. Nie sposób zmierzyć zasług, które ta ścieżka tworzy i pożytku jaki niesie. To jest Czysta Miłość, która ma prawdziwą zdolność transformacji naszej podstawowej fiksacji na „ja, mnie, moje”. To jest esencja ścieżki. Serce Buddy. Nic nie może się z tym równać, żadne moce magiczne i żadna nawet najwyższa inteligencja. I to jest tym co wszyscy bez wyjątku nosimy w sobie jako potencjał.
Z powodu braku spokoju cywilizacja nasza zdąża do nowego barbarzyństwa. Nigdy ludzie czynni, to znaczy ludzie niespokojni, nie mieli większego znaczenia. Dlatego do koniecznych poprawek, które należy przeprowadzić w charakterze ludzkości, trzeba zaliczyć wzmocnienie w wielkiej mierze pierwiastku medytacyjnego.
Friedrich Nietzsche
Pełnia księżyca poruszała coś poza detekcją Mózgogłowia. Coś tak czułego i pierwotnego. Coś spoza tego zaprogramowanego wymiaru na który zostaliśmy skazani wyrokiem działania i jego zmultiplikowanych skutków. Jednak Sny otwierały Nowe Przejścia i Nowe Wzorce. Byli tacy Soterzy, którzy już nie wracali. Nazwano to zjawiskiem Zniknięć. Wydarzało się to już wcześniej jednak bardzo, bardzo rzadko w odległych miejscach i kulturach, które wciąż miały żywe połączenie z Duchem, których językiem była prawdziwa Magia – Zdolność Czucia i Przenikania. Zdolność Widzenia tego co jest poza maszynerią zmysłów. Nazywali to Świetlistym Kodem – Pierwotnym Językiem.
Mową Światła.
Kiedy rodzimy się w tym zagęszczonym Wymiarze Zapomnienia wciąż mamy w sobie ten Język, jednak w istocie rozumieją go jedynie dzieci przez bardzo krótki czas, ponieważ system operacyjny tej Gry ma za zadanie resetować wszystko co nie służy Programowi, Zapętleniu i Eksploatacji i czynić nas niewolnikami Mózgogłowia – rzeczywistości operującej jedynie w materialnej biologicznej matrycy uwarunkowania. Ciała rodzące ciała, słowa rodzące słowa, myśli rodzące myśli.
Mroczni Władcy – Czarni Magowie (istoty funkcjonujące pod wpływem radykalnego egoizmu w służbie ignorancji) od tysiącleci tworzyli Więzienny System Kontroli, ponieważ żywią się naszą nieświadomością i ignorancją, naszym lękiem, strachem, radością i cierpieniem. Potrafili zapętlić naszą Duszę w Maszynie z której nie potrafimy się już wydostać, ponieważ nawet nie jesteśmy świadomi swojej prawdziwej sytuacji. Krążymy bez końca rodząc się i umierając, ponieważ stworzyli religijne systemy oparte na kłamstwie i manipulacji, których jedyną rolą jest trzymać nas w Więzieniu.
Za wszystkimi mistycznymi i religijnymi, wielkimi i małymi grupami, które zwane są kościołami lub odłamami religijnymi, stoją siły sfery odbić, zwane w Pistis Sophii „Archontami sfer”. A za nimi stoją, w swym porządku, różne hierarchie. Wszystkie te siły kierują i zarządzają mistycznymi i religijnymi masami, w znanych nam zamiarach: imitowania Królestwa Chrystusowego lub jednego z jego objawień zbawienia, oraz mistycznego zabezpieczenia w ten sposób królestwa iluzji.
Jan van Rijckenborgh
Kiedy się budzisz z Zamroczenia to jest pierwsza prawda jaką rozumiesz bez najmniejszej wątpliwości – precyzyjnie rozpoznajesz fundamentalny warunek, który tworzy całą nieskończoną Sieć zarzuconą na nas niczym Klątwa trzymająca nas POD NAPIĘCIEM. To napięcie jest w naszych ciałach, umysłach i sercach i z niego powstają nieskończone tzw. „jednostki chorobowe”, to napięcie obecne jest w naszym czuciu, mówieniu i myśleniu i w swojej istocie jest wgrane w cały system, ponieważ jest tym co zasila uwarunkowanie. Każdy religijny system kontroli oparty jest na napięciu, na nigdy niekończącym się wysiłku, który jedynie tworzy kolejne napięcie – ponieważ w istocie nie można niczego osiągnąć, ponieważ żaden uwarunkowany stan i zjawisko nie jest trwały i kończy się kiedy wyczerpuje się zasilająca go energia, która tak naprawdę jest Pragnieniem.
To jest kolejna odsłona Zjawiska Zniknięcia. Nietrwałość jest tym czego zaprogramowane Mózgogłowie nie chce widzieć, nie chce przyjąć i naprawdę zrozumieć, bowiem to nosi w sobie Prawdę, której rolą jest nas Przebudzić do Autentycznej Ścieżki, która nie jest i nie może być żadną Konstrukcją, żadną Doktryną, żadną spreparowaną przez Mózgogłowie Filozofią, bowiem to wszystko jedynie kończy się i zaczyna w naszej głowie, w naszym myśleniu i nigdy nie może nam naprawdę pomóc, ponieważ nie ma w sobie Prawdziwej Mocy, która pochodzi spoza Myślenia – z miejsca, które jest poza czasem i warunkiem, bowiem czas i warunek w istocie jest myśleniem. Dlatego z punktu widzenia Mrocznych Władców najważniejsze jest zaprogramowanie naszego Myślenia i naszej percepcji „rzeczywistości”, która w esencji jest mentalnym konstruktem – Matrycą. Ten Konstrukt nazwany jest Poglądem i to właśnie w decydującym stopniu determinuje tak zwane „możliwe i niemożliwe”, to nas zamyka w Klatce – Więzieniu. To jest w pewnym sensie motyw mojego pisania od samego początku, kiedy odkryłem, że pisanie może być deprogramowaniem umysłu, hakowaniem Mózgogłowia, dekonstrukcją zaprogramowanego przez kolektywną Matrycę masowego Poglądu. Zaprogramowane ciała rodzą z siebie ciała, które programują na swoje podobieństwo. Dlatego w pewnym sensie wszyscy jesteśmy klonami operującymi w tych samych systemach percepcji i dzielimy ograniczoną i homogeniczną wizję „świata”, która została wgrana przez powszechne systemy indoktrynacji. Teraz mało kto potrafi widzieć więcej dlatego coraz głębiej „żyjemy” w płaskiej Symulacji generowanej przez Influenserów Głupoty.
To jest Wirus Głupoty.
Choroba zakaźna naszych czasów.
Wszyscy mówią i myślą tylko o tym czym zostali zainfekowani.
Spór i przelewanie krwi to metody dialektycznej jedności. Rozwój nowego pola magnetycznego zabiera wszystkim tym mocom i ugrupowaniom trzecią część ich sił. A jedynym i wyłącznym tego skutkiem jest stopniowe i kompletne załamanie się całego dzisiejszego życia społecznego, w całej jego różnorodności. Jakiekolwiek byłyby podejmowane próby, nie da się już natchnąć tego rozpadającego się rozwoju nowym życiem.A gdy nie będzie już stymulujących wpływów, wtedy walka, gwałtowne starcia i ciągłe napięcia – ustąpią. Pojawi się powszechna bierność, konsternująca cisza, cała ludzkość owładnięta będzie letargiem.
Jan van Rijckenborgh
Ta Głupota przyspiesza rozkład tego co w nas wciąż ludzkie i zdolne do współczucia, tego co jest w stanie przynieść pożytek temu światu. Podsyca pożądanie i nienawiść, dzieli i rządzi obiecując fikcyjne szczęście i chwilowy triumf bycia lepszym i bardziej ważnym od innych. Jednak koniec końców to wszystko Znika. Przestaje istnieć kiedy rozpadają się warunki i okoliczności, kiedy wypala się podtrzymująca je karma. Nauki o karmie są kluczem do zrozumienia dynamiki tej Symulacji i naszego w niej udziału, bowiem wszyscy żyjemy w konsekwencjach własnych myśli, słów i działań jednak brak nam poczytalności i wglądu, aby widzieć te wszystkie nieskończone połączenia, które były, są i będą. Z tej perspektywy możemy zrozumieć Sprawiedliwość jako proces doświadczania i nauki, który jest bardzo precyzyjny i konsekwentny. Nasza świadomość jest sformatowana na Zapomnienie – brak nam Pamięci kim byliśmy w nieskończonym strumieniu umysłu, dlatego nie rozumiemy samych siebie i złożoności naszych wzajemnych relacji. Nie widzimy prawdziwej natury Sieci Istnienia. Dlatego potrzebujemy tych, którzy mają ten Wgląd, jednak kiedy w tym wymiarze zaczyna dominować negatywna karma tych istot pojawia się coraz mniej, ponieważ „rzeczywistość” staje się zagęszczona nadmiarem Ignorancji i Inercji i stają się one kontrolującym wzorcem, a to zamyka dostęp Mądrości. Kiedy to się wydarza nieunikniona jest gwałtowana retorsja – oczyszczenie. To jest globalny i masowy proces w którym uczestniczymy. Widać to we wszystkim i nie sposób przed tym uciec, bowiem w taki sposób dojrzewa karma kiedy świat i ludzkie świadomości są tak sprzężone ze sobą w procesie globalizacji. To jest bardzo jasna i czytelna nauka Współzależności wszystkiego ze wszystkim.
Dlatego Prawdziwe Zrozumienie nie szuka winnych i nie zrzuca odpowiedzialności na „siły ciemności”, „mrocznych magów” itp, bowiem ostatecznie wszystko jest zmuszone do odgrywania zaprogramowanych karmicznych ról, kiedy nie ma połączenia nie ma relacji. Nosimy tą „rzeczywistość” w sobie i to jest nazwane Nieskończonym Potencjałem, który wyzwalają warunki / okoliczności, które są poza naszą kontrolą. Dlatego okoliczności są tym czym można manipulować i tworzyć tak zwany „umwelt” i poprzez to warunkować Świadomość i Pogląd. Fundamentalny jest tutaj proces niszczenia Wyobraźni – czegoś co ze swojej własnej natury jest wolne i pozbawione granic, czegoś co bez ustanku tworzy i odkrywa – dlatego uzależnienie od technologii i konsumpcji coraz bardziej bezwartościowej treści degeneruje i zamyka naszą indywidualną Wyobraźnię, ponieważ brak jest tutaj przestrzeni wolnej od wpływu. Wyobraźnia jest przestrzenią Ducha – jest tym co rodzi nieskończone światy i jest jednocześnie Otwartym Przejściem do czegoś z poza Układu Warunku. Jest Pierwotną Wolnością Tworzenia.
Nowoczesna utrata wiary, która dotyczy już nie tylko Boga czy zaświatów, lecz także samej rzeczywistości, czyni ludzkie życie radykalnie przemijalnym. Nigdy nie było ono tak przemijalne jak dziś. Radykalnie przemijalne jest zresztą nie tylko ludzkie życie, lecz świat w ogóle. Nic nie daje nam obietnicy trwania i stałości. W obliczu tego niedostatku bycia rodzą się lęki i neurozy. Przynależność do gatunku mogłaby pracującemu na jego rzecz zwierzęciu ułatwić osiągnięcie animalistycznego spokoju. Późno – nowoczesne Ja jest mimo to zupełnie osamotnione. Wysłużyły się także religie jako tanatotechniki uwalniające od strachu przed śmiercią i dające poczucie trwałości. Powszechny upadek narracji o świecie wzmaga jeszcze poczucie przemijalności, która czyni życie nagim. Sama praca jest czynnością nagą i jako taka odpowiada dokładnie nagiemu życiu. Czysta praca i czyste życie warunkują się wzajemnie. Wobec braku jakiejkolwiek narracyjnej tanatotechniki rodzi się przymus, aby to nagie życie koniecznie utrzymać w zdrowiu. Już Nietzsche powiedział, że po śmierci Boga do rangi bogini wynosi się zdrowie. Gdyby istniał jakiś horyzont sensu, który wykraczałby poza nagie życie, absolutyzacja zdrowia w takim stopniu nie byłaby możliwa.
Dzisiejsze życie jest nawet bardziej nagie niż życie homo sacer. Pierwotnie był to ktoś wykluczony ze społeczeństwa z powodu występku. Można go było zabić i nie zostać za to ukaranym. Według Agambena homo sacer oznacza wszelkie życie, które może zostać bez konsekwencji zabite. Jako homines sacri Agamben opisuje Żydów w obozie koncentracyjnym, więźniów w Guantanamo, imigrantów bez dokumentów, azylantów, którzy w pozbawionej reguł przestrzeni czekają na deportację, albo chorych na oddziale intensywnej terapii, którzy wegetują, przytwierdzeni do aparatury medycznej. Lecz jeśli późno – nowoczesne społeczeństwo osiągnięć redukuje nas wszystkich do nagiego życia, wówczas nie tylko ludzie z marginesu czy żyjący w stanie wyjątkowym, a więc nie tylko wykluczeni, lecz my wszyscy bez wyjątku jesteśmy homines sacri. Mamy jednak tę szczególną cechę, że nie można nas zabić, lecz jesteśmy absolutnie nie do zabicia. Homines sacri to zatem nieumarli. W tym przypadku sacer nie oznacza człowieka „przeklętego”, lecz „świętego”. Skoro nagie, czyste życie jest święte, należy je zachować za wszelką cenę. Właśnie na to nagie, radykalnie przemijalne życie reaguje się nadpobudliwością, histerią pracy i produkcji. Dzisiejsze przyspieszenie ma również dużo wspólnego z tym brakiem bycia. Społeczeństwo pracy i osiągnięć nie jest społeczeństwem wolnym. ”
Byung-Chul Han. „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”.
Prawdziwy Mistrz i Prawdziwe Nauki niczego i nikogo nie kontrolują, nie ograniczają. Ich zadaniem jest wyzwolić w nas Pierwotny Potencjał, który poprzedza zgromadzone w Strumieniu Świadomości niewyczerpane wrażenia nagromadzone w nieskończoności naszego istnienia, bowiem nie mamy początku. Połączyć Ducha ze Źródłem. Głęboko w nas jest Doskonały Stan, Pierwotna Wolność jednak jesteśmy tak głęboko uwarunkowani i zaprogramowani, że nie rozpoznajemy tej Obecności. Nie widzimy Przestrzeni jedynie zawartość i ona stanowi „materiał” z którego tworzymy poczucie siebie – ruchomą iluzję, którą nazywamy „ja” i którą gramy w tą grę. To nagromadzenie, ta kumulacja jest podstawowym i fundamentalnym cierpieniem w którym jesteśmy uwięzieni z życia na życie. Zapętleni w Obrotach Koła, które zasila i wprawia w ruch nasze Pragnienie, Niechęć i Ignorancja. To co Pierwotne jest poza ruchem, poza dynamiką przyciągania i odpychania, poza lgnięciem i przywiązaniem. Jest zawsze Obecne i Dostępne jednak my żyjemy jedynie w świecie wrażeń zmysłowych i konceptualizacji – szukając szczęścia i spełnienia w ciągle zmieniającym się Warunku, który jest w obecnych czasach pod wpływem Tamasu – Ignorancji. Dlatego nasze dążenia i ambicje są coraz bardziej absurdalne i dlatego mówimy tutaj o Zamroczeniu – Nieprzytomności. Chcemy być szczęśliwi w świecie który jest oparty na przemocy i głęboko chory z powodu chciwości i dominacji. Stan naszej planety jest odzwierciedleniem dominującego gatunku – jego lustrem. To Lustro jest bardzo precyzyjne w ukazywaniu ciągu skutków, które do nas przyjdą. To Lustro nigdy nie kłamie. Komunikuje się z nami językiem odbić – odzwierciedleń, które mają strukturę fraktalną – wszystko jest we wszystkim przez cały czas i komunikuje. To jest język poza słowem i poza myślą.
Zniknięcie z Pola Negatywizmu oznacza, że oczyściliśmy to co mroczne i negatywne w nas samych, oznacza pracę z własnym ciałem, energią i umysłem w oparciu o wiedzę i doświadczenie tych, którym się to udało. Tych, którzy to naprawdę urzeczywistnili. To nie jest fikcja. Wiele istot w tym wymiarze osiągnęło Urzeczywistnienie swojej Wrodzonej Czystej Natury – jednak współczesne programy skonfigurowane są w ten sposób aby to wyśmiać i strywializować, poza tym mamy do czynienia z dominacją „duchowych systemów” opartych na ego tripie i wszelkiej maści narcystycznych guru. Jest to oferta „rynku” na naszą duchową pustkę i desperację. Jest to produkt udającej skromność arogancji Mózgogłowia dostępny we wszelkiej maści kompilacjach new age. Cechą charakterystyczną jest powierzchowność i doraźność oraz brak prawdziwego wglądu i mądrości, która polega na tym, że wskazuje cierpienie jego przyczyny, realność urzeczywistnienia i autentyczną drogę do tego stanu. Jednak wymaga od nas prawdziwej i konsekwentnej praktyki oraz dedykacji. Nie ma w niej mesjaszy i obietnic jest surowa i nie przetworzoną przez ego prawda o nas i otaczającej nas rzeczywistości. To tak naprawdę jest przebudzeniem z zaprogramowanego snu – ujrzenie świata takim jaki jest w tej właśnie chwili. To jest realna podstawa, coś konkretnego. Coś od czego możemy zacząć, bowiem wówczas nawet mały krok jest krokiem ku prawdzie i przynosi nam prawdziwy pożytek.
CZAS: 13 SIERPNIA – 25 PAŹDZIERNIKA DOJO JESIENNE: 26 LIPCA – 12 SIERPNIA
(JEST TO CZAS ZWIĄZANY Z PRZEMIANĄ ZIEMI – ŚLEDZIONĄ I ŻOŁĄDKIEM) ZEGAR NARZĄDÓW: PŁUCA 3 – 5 RANO
JELITO GRUBE 5 – 7 RANO PORA ROKU: JESIEŃ PORA DNIA: ZACHÓD SŁOŃCA
Jesień to czas wzrastającego yin, kiedy ziemia jest jeszcze nagrzana i ciepła po okresie lata (yang) jednak powietrze staje się coraz bardziej suche i temperatura spada i podczas równonocy jesiennej zaczyna dominować jakość yin, co oznacza, że w kuchni odpowiadamy wzmacnianiem systemu odpornościowego (Wei Qi), używamy ostrych przypraw, jadamy ciepłe i zdrowe posiłki i dbamy o to, by chronić ciało przed wirusami i chorobami, które przychodzą z zewnątrz.
Jest to czas kiedy energia porusza się do środka – czas gromadzenia i zbiorów. W cyklu życia człowieka to czas wieku dojrzałego, kiedy zgromadziliśmy już wiedzę i doświadczenie i dzielimy się tymi „owocami” z innymi. Czas podsumowania – „zbiorów” i wyciągania wniosków. Kondensacja. To przemiana przyjmująca, otwarta i absorbująca. Jej duch związany jest z naszym instynktem i mocą przetrwania reprezentuje naszą zwierzęcą naturę, która w dużej mierze decyduje o naszej odporności, sile fizycznej i wytrzymałości. To swoista prostolinijność oparta na dobrze pojętym egoizmie, czyli zadbaniu o własne dobro, to moc przezwyciężania przeciwności, gruba skóra. To oddychanie i wydalanie – bardzo pierwotne funkcje. To nasz nos i węch, włosy i skóra, błony śluzowe.
Duch przemiany metalu to „Po” jego patologią jest smutek, ociężałość, przytłoczenie, często mówi się o jesiennej depresji ponieważ nasz umysł reaguje na zmiany pogody i klimatu i spadek ożywczej energii Qi jednak jak wiadomo sprawa nie jest prosta, bowiem nasza psychika jest dość skomplikowana i napewno nie jest mechanizmem zero – jedynkowym. Tutaj pojawia się żal jako patologiczne rozpamiętywanie przeszłości i użalania się nad sobą. Antidotum na smutek i żal jest otwartość umysłu, altruizm i współczucie. To moc działania dla pożytku innych, bowiem w ten właśnie sposób zapominamy o swoich fiksacjach, błędach, winach etc. To skupienie na chwili obecnej i działaniu – nawet wtedy, kiedy wybitnie nam się nie chce i zaczynamy ulegać marazmowi, zwątpieniu, które potrafią otworzyć w nas prawdziwą otchłań wylęknionej i przerażonej psychiki. Dlatego tak ważna jest nakierowana na dobro innych i świata aktywność, bowiem w ostatecznym rozrachunku podczas „jesieni życia” to daje nam wsparcie i poczucie dobrze spożytkowanego życia, co w naukach buddyjskich nazywa się cennym ludzkim życiem.
Uświadomienie sobie potencjału, który daje nam możliwość rozwoju i doskonalenia siebie jako istoty współczującej jest w rzeczy samej miarą prawdziwego sukcesu. Przekraczając naszą zwierzęcą naturę dbania jedynie o własne dobro jest jedyną szansą dla nas jako gatunku na tej zdewastowanej od egoizmu planecie. Jednak współczucie obowiązuje także nas, dlatego nie możemy krzywdzić siebie i innych – można to nazwać fundamentalnym naturalnym kosmicznym prawem przyczyny i skutku. Jest to fundament dla naszego rozwoju. Kolor biały przypisany elementowi metalu reprezentuje tutaj także moralność, etykę i w obecnym czasie wydaje się ona dokładnie tym co stanowi kompas, abyśmy nie zostali pochłonięci przez informacyjny, obyczajowy ocean chaosu, który wynika z tego, że kolektywnie ludzkość straciła harmonię i kontakt z fundamentalnymi prawami naturalnymi, które nie są wytworem ludzkiego umysłu, który pogrążył się w swoich własnych wytworach.
Dać świadectwo swoich zasad poprzez własną konsekwencję i determinację jest wyzwaniem przemiany metalu w złoto spełnionego życia, które nie jest naśladownictwem, a powrotem do swojej pierwotnej autentycznej natury. Przemiana metalu to nasze zaufanie do własnej drogi i mądrości, która wynika z doświadczenia życia, to prawdziwa żywa wiedza i zdolność budowania zaufania do siebie i swojej mądrości. To docenianie błędów i porażek jako w pełni wartościowych lekcji. Cywilizacyjnie to industralizacja i narodziny masowej i globalnej gospodarki opartej na ciężkim przemyśle i paliwach kopalnych (węgiel, ropa), która w dużym stopniu odpowiada za nasze wyalienowanie względem środowiska naturalnego. To pycha i arogancja „człowieka mocy” – humanizmu, agresywnego kapitalizmu opartego na paradygmacie „wiecznego wzrostu”, który zakłada nigdy nie kończącą się konsumpcję jako gwarancję „rozwoju” i utrzymania naszego statusu istot naczelnych, które okazały się najbardziej bezlitosnymi ze wszystkich.
Duch „Po” to także struktura, krystalizacja – siła potencjału, który ukryty jest głęboko wewnątrz nas i doprawdy pomimo tego negatywizmu wciąż mamy w sobie potencjał pierwotnej siły, która w swojej naturze nie jest egoistyczna, destrukcyjna i ślepa i kiedy przekierujemy tą pierwotną moc w rozwój i empatię, akceptując sytuację jaka jest – doprawdy wszystko może się wydarzyć – znaczy to pomimo wszystko nie odpuszczać, nie poddawać się, aż do samego końca, po sam kres tej zagadki, bowiem kiedy odpuszczamy – duch opuszcza nas i jesteśmy coraz bardziej zimni, wysuszeni – martwi. Budowanie naszej psychicznej odporności to pełna akceptacja sytuacji i działanie w zgodzie z duchem czasu – umiejętność kreatywnej odpowiedzi zamiast uwarunkowanej odruchem i apatią reakcji. Reprezentuje to symbol spirali – głębi wglądu i doświadczenia, nie ucieczka, a wyjście na przeciw wprost do serca cyklonu zmian, bowiem dokładnie w tym miejscu jest najwięcej energii i potencjału. To nie jest ucieczka przed „trudnym” a wyjście mu naprzeciw pomimo lęku. To biały tygrys – symbol wrodzonej czystości i mocy.
Przyczynę wszelkiego cierpienia można sprowadzić do chwytania się fikcyjnej, wymyślonej egzystencji. Ale co to oznacza? Jeśli naprawdę zrozumiemy, to nie będzie już nawet pojemnika, który utrzymywałby nasze normalne koncepcje, aby były spójne. Drogocenne naczynie roztrzaska się, a wszystkie nasze kosztowności rozsypią się jak kulki na stole. Rzeczywistość, o której myśleliśmy, że ją znamy, zostaje zakłócona; gra w tworzenie idealnego „ja” nagle staje się nieistotna.
Pema Khandro Rinpocze
Pirat już widział TO czego jeszcze tu nie było. Kiedy odkrywasz w sobie Tajemne Przejście do Przestrzeni Serca, wówczas przywracasz odwieczne połączenie z tak zwanym Czwartym Czasem, który istnieje poza Warunkiem. To oznacza, że na krótkie momenty wychodzisz spod panowania Mózgogłowia i odkrywasz Wymiar Pierwotnej Magii, która jest tym co zostało podbite i zniszczone podczas panowania Królestwa Ignorancji, która jest obecnie tym co nas otacza i programuje za pomocą stworzonej przez samą siebie technologii, która sama w sobie jest niczym wobec naszych prawdziwych możliwości i potencjałów. Z motyli staliśmy się larwami drążącymi gnojowisko próżności i upadku, ślepi, głusi i bez czucia. Kiedy postępuje technologia i w coraz większym stopniu odbiera nam pole kreacji i aktywności – my istoty czujące degenerujemy się w bardzo szybkim tempie. To jest agenda Tamasu – dojrzewanie negatywnej karmy w Kolektywnym Polu – brak Zasługi. Teraz mamy chwilowy przebłysk Świadomości w tym Zaprogramowanym Zaciemnieniu, bardzo szczególny moment, który doprawdy warto wykorzystać aby tworzyć pozytywny potencjał w naszym Strumieniu Świadomości i odnaleźć prawdziwą Drogę do Serca – Świadomości. To jest tak zwany Punkt Zero w którym mamy stosunkowo dużo wolności i możemy podjąć decyzję w którą stronę pójdziemy dalej – czy w dół ku większej i bardziej zagęszczonej Ignorancji, czy w górę ku Mądrości. To naprawdę w tym momencie jest nasz wybór. Nasz ruch na Polu.
Prawdziwy problem polega na tym, że my wciąż zrzucamy odpowiedzialność za nasz stan i nasze uwarunkowanie na czynniki zewnętrzne, które w istocie są jedynie produktem naszych własnych myśli, słów i działań. Mroczni Kapłani negatywność powstałą z tego nazwali Diabłem i uczynili Obiektem – Kozłem Ofiarnym, który wciąż podsyca tą absurdalną dychotomię w której jesteśmy uwarunkowani szukając opieki i pocieszenia w abstrakcyjnym – mentalnym wyobrażeniu figury Osobowego Boga – Demiurga, który jednak jak widać słabo ogarnia własne pastwisko. Cały ten archetypiczny komiks jest wytworem – kreacją Mózgogłowia. Jest strukturą mentalną – oprogramowaniem umysłu. Możemy nazwać to Mentalnym Astralem. Fikcją pisaną na żywo – narracją Ignorancji, która bez ustanku tworzy nieskończoną fabularną opowieść w której grają nasze wymyślone postaci z którymi się utożsamiamy – nasz zaprogramowany nawykiem mentalny konstrukt – Ego.
Dziel i Rządź.
Mnóż byty.
Bez końca.
To w zasadzie jest naszą „kotwicą” w na oceanie tego absurdu – czymś co można modyfikować, dyscyplinować, nagradzać i karać – straszyć i pocieszać – na zmianę bez ustanku przez całą wieczność. Zapędzać jak bydło do ubojni – mordować i wskrzeszać, bowiem to jest ciało i krew Ignorancji, którą bez ustanku pożeramy podczas tej mało świętej mszy bijąc pięścią w zamknięte bramy serca. To pojęcie „winy” jest tym co tworzy – „wciąż powracającego” – bowiem odwołuje się do czegoś co nie jest żywym procesem a jedynie koncepcją zakorzenioną w Mentalnym Astralu w którym większość tak zwanych struktur religijnych funkcjonuje. To jest Umysł – Maszynowa Sztuczna Inteligencja, która bez ustanku MUSI żywić samą siebie, aby przetrwać. To nie ma końca i początku. I nazwane jest to WIELKĄ ILUZJĄ – MARĄ.
Cechą charakterystyczną bycia pod wpływem Tamasowej Guny jest skrajny materializm obsesja na punkcie posiadania i pieniędzy, której prawdziwą rolą i funkcją jest tworzenie przywiązania i zazdrości – rywalizacji, bowiem to utrzymuje całą samsaryczną rzeczywistość w odwiecznej dynamice dychotomii – walki. Ta walka – rywalizacja jest programem tworzonym w tej „rzeczywistości” jako „jedyna wartościowa opcja” – dlatego żyjemy w coraz bardziej brutalnym i bezwzględnym świecie, ponieważ kończą się jego zasoby i „nieodkryte skarby” w związku z tym następuje masowa produkcja wszelkiej maści fikcji i atrap, których wartość tworzy Medialna Maszyneria Ignorancji – „Maszyna”. Teraz iluzję dobrobytu i sukcesu przeżywają w swojej zaprogramowanej hipnozie masy, których natura staje się coraz bardziej pretensjonalna i roszczeniowa – staje się skrajnym egoizmem. Tą energią zarządza „Elita” w gunie Radżasu – pożądania podsycając wszystkie te żądze i obiecując niemożliwe „spełnienie”. Kiedy masy orientują się, że zostały oszukane następuje eskalacja przemocy w postaci krwawych rewolucji i przewrotów, których celem jest zawsze zmiana na tak zwanych „szczytach” władzy, które stają się w ten sposób coraz bardziej zdegenerowane i patologiczne – odzwierciedlając kondycję masowego społeczeństwa. To jest nieunikniony Regres.
„Rodzina” staje się nośnikiem wirusa materializmu, kiedy kończy się „miłość” zaczyna się walka o zgromadzone zasoby – podziały majątków, walka o spadki i wyszarpywanie czego się da. Przedmioty stają się ważniejsze niż ludzie i wartości. To wszystko może się wydarzać i wydarza się, ponieważ Tamasowe Oprogramowanie jest tylko o tym co masz i kim jesteś w tej grze. To jest Więzienie Materializmu. To jest wyrok śmierci dla naszego Ducha. W takiej rzeczywistości coraz więcej wrażliwych ludzi będzie popełniało samobójstwa, ponieważ w takim świecie mroku i zniewolenia zaszczuty Duch straci całą moc i nadzieję, ponieważ zostanie przytłoczony przez tamasowy negatywizm i pozbawiony moralności i zasad wygłodniały zwierzęcy popęd ku zniszczeniu i pogardzie, które staną się czymś „normalnym”. Pornograficzna kultura hedonizmu i narcyzmu oparta na wszelkiej maści dewiacjach stanie się obowiązującym trendem i ostatecznie jedyną ofertą dla „zaistnienia”. Już to widać i czuć. Oburzenie zastępuje ciekawość, a ciekawość zastępuje chęć pójścia „w to” jeszcze dalej i mocniej aż do granicy fetyszyzacji samej śmierci jako spektaklu dla mas.
To już tu jest w tym systemie. Już zostało zasiane i rośnie. Jest nawożone brutalizacją mediów i „rozrywki”, których rolą jest programowanie i stymulowanie naszej podświadomości do operowania na najbardziej prymitywnych poziomach bez wstydu i wyrzutów sumienia (zobacz; wszyscy „tak robią”). Wszystko dla wszystkich przez cały czas bez najmniejszej refleksji. Ekshibicjonizm social mediów, który przekracza kolejne granice intymności – ludzkie istoty jak darmowy towar do pokracznej zabawy w „pozorne podziwianie”. Cielesność pustki i znużenia, seksualizacja samotności i desperacji. Widzę to pod tymi „uśmiechami” w tej „zabawie” i „korzystaniu z życia”, w tym desperackim szukaniu uwagi innych i tych żałosnych lajków i pustych serduszek pod tymi fociami na których wszyscy jesteśmy tacy kurwa „szczęśliwi i zrealizowani”.
Sama ta zmyślona pseudo duchowość głośna i natarczywa jak alarm przeciwbombowy po którym z desperacją szukasz schronienia, bo dociera do ciebie, że jest absolutnie o niczym jak makijaż podczas burzy. Wystylizowani i podrasowani do granic „przewodnicy i duchowi liderzy” tacy cali w „bieli i czystości” wyrzygujący z siebie mantry i złote sentencje obryzgujący tym te wszystkie feed’y byś choć przez chwilę pożuł to czego nigdy tak naprawdę nie strawili, bo to wymaga wysiłku i doświadczeń prawdziwego bólu, którym ta planeta w tej chwili wibruje, ponieważ jest na granicy wytrzymałości, ponieważ jej najbardziej „inteligentne stworzenie” jest zwykłą bandą rozbestwionych dzieci, które udają dorosłych i wciąż bawią się w wojnę żeby to wszystko rozjebać i sklep żeby sprzedać to co z tego zostanie. Tak to wygląda pod tym spektaklem Maszyny i na zapleczu „reklamy”.
Prawdziwe Schronienie jest głęboko w naszym Sercu. W przestrzeni Ciszy i Tajemnicy, w umiejętnym obsługiwaniu samotności w której możemy odnaleźć prawdziwy Spokój i Poznać Siebie; swój Mrok i Światło. Odkryć Przyczyny i oczyścić negatywność, które nas z tym wszystkim łączą. Najpierw pomóc sobie, siebie uratować i odnaleźć w sobie Ducha, który jest Drogą i Światłem w tym tunelu szaleństwa, poszukać odpowiedniej dla nas tradycji autentycznej wiedzy i rezonującej z nami metody. Zintegrować to z naszym życiem i uczynić to naprawdę swoim. Zaufać swojej mądrości i przeczuciu. Uważać na tych tamasowych guru na lep ich absurdalnych obietnic. Kiedy naprawdę odnajdziemy prawdziwą i cenną Dharmę gaśnie w nas potrzeba szukania kolejnych „objawień” i „wysokich nauk”. Nasza może być bardzo prosta i mało „mistyczna” – jednak jest czymś co naprawdę nam pomaga. Tutaj rodzi się prawdziwa Wiara i Oddanie oraz Szacunek. To wygasza lęk i strach otwiera przestrzeń Zaufania do tego, że wciąż jest tu Duch. Nie ma myślenia, że twoja droga jest najlepsza i zaczynasz cenić każdą drogę i tradycję, która wnosi w tą zamroczoną rzeczywistość coś naprawdę wartościowego. Cieszysz się z prawdziwego szczęścia innych i nikomu niczego nie zazdrościsz, bo każdy tak naprawdę dostaje to co wypracował. Jest dokładnie tam gdzie powinien być. Rozumiesz również kondycję świata i twoje Serce rodzi z siebie autentyczne współczucie, ponieważ widzisz skalę tych lekcji. Wiesz, że nie jesteś w stanie tak naprawdę pomóc innym, bo sam czujesz się wciąż zagubiony i słaby i poznajesz swoje ograniczenia co tworzy w tobie szczerość i troskę. Przestajesz myśleć, że nie wiadomo co wiesz i potrafisz, ponieważ nie jest to prawdą. Jednak masz w sobie coś co daje ci prawdziwe oparcie i nie jest zależne od warunków w których żyjesz. To jest Pokora – coś bardzo wartościowego w tym świecie.
Chcę, aby przyszłość była nieznana. Chcę stać się całą osobą.
James Cole – „12 Małp”
Pełne napięć i strachu linie. Czas = Bóg, który rodzi z siebie tak zwane ciągi przyczynowo – skutkowe w których bez ustanku jesteśmy uwięzieni jak zwierzęta w klatce. We wnykach nawyków i koncepcji, które bez ustanku projektujemy na tak zwaną „rzeczywistość”, która w zasadzie można powiedzieć nie istnieje sama z siebie w sobie. Tworzymy poprzez „ja” chwilowe pola znaczeń, które transferujemy poprzez zdolność komunikowania.
Nasz świat wypełniony jest niewidocznymi mentalnymi bytami – duchami, które poruszają się bez ustanku z umysłu do umysłu i których póki nie wejdą w nas – nie widzimy i nie czujemy. W tym kontekście absurdalnym jest powiedzieć, że masz swoje poglądy, swoje słowa i swoje myśli. W zasadzie jesteśmy w tak zwanym „normalnym stanie” magazynem dla tych mentalnych bytów, które przez nas przechodzą dalej do kolejnej osoby, którą infekujemy swoim poglądem / wizją. Dlatego być świadomym co „w nas żyje” i czym jesteśmy zainfekowani jest pierwszym krokiem, aby naprawdę pomóc „temu światu” czyli sobie, bowiem koniec końców każdy z nas jest osobnym wszechświatem zrodzonym z nieograniczonego potencjału, który możemy urzeczywistnić i stać się nową i czystą ścieżką neuronową Meta – Mózgu, który łączy wszystko ze wszystkim i jest zbiorem naszych doświadczeń ze wszystkich wcieleń, form i światów. To jest prawdziwa natura Czarnej Skrzynki tego co Nieświadome i od zawsze jest decydującym Mechanizmem Sterującym, którego najczęściej kompletnie nie jesteśmy świadomi. To jest nazwane Fundamentalną Ignorancją. Poznajemy i badamy świat jednak nie mamy najmniejszego pojęcia czym w zasadzie jest samo źródło tego poznania, czym jest nasza świadomość.
Ten brak rozpoznania rodzi z siebie „coś podwójnego” coś co się rozdziela i samo siebie opisuje i konceptualizuje – tworzy czas i przestrzeń – Ja, które w zasadzie jest czymś chwilowym i coraz bardziej fragmentarycznym. Z jednego powstaje dwa, trzy i tysiąc, sto tysięcy. Te nasze „ja” tworzą swoje wersje rzeczywistości – tunele w których przez chwilę czują się bezpieczne i bez ustanku uciekają przed śmiercią a cała frustracja rodzi się z tego, że wiedzą iż cały ten proces jest Niemożliwością. To jest powstające bez ustanku cierpienie – fundamentalna kondycja istot czujących. Świadomość śmierci i nietrwałości tworzy w kolektywnej świadomości Traumę Rozpadu, która jest najgłębiej zakodowanym Wzorcem – Kodem na bazie którego powstaje Przemoc Dominacji, która od zawsze tym wszystkim zarządza. Akceptacja rozpadu i śmierci zmienia całą tą dynamikę przemocy – dlatego jest tym do czego bez ustanku wracam i to jest tutaj napisane w ten sposób:
ŚWIADOMOŚĆ CHOROBY
Kto wie, że nie wie, jest człowiekiem wielkiej mądrości.
Akceptacja wyroku zmienia skazańca, który zamiast uciekać i wypierać zaczyna „używać czasu” we właściwy sposób czyli poświęca go na rozwijanie mądrości poprzez badanie samego siebie czyli kogoś do kogo ma tak zwany bezpośredni dostęp. Przestaje szukać rozwiązań w manipulowaniu światem zewnętrznym, ponieważ rozumie, że nie sposób zatrzymać „czegoś” co bez ustanku reprodukuje samo siebie uciekając przed śmiercią wytwarzając nieskończoną ilość przyczyn dla swojej ciągłości. Można to nazwać „wejściem w strumień”, drogą pod prąd dominujących wzorców (czyli kierowania świadomości na zewnątrz) i procesów, aby iść w stronę Źródła czyli odkrywać naturę swojej własnej świadomości. To rodzi Wolność od dominacji Przemocy, ponieważ w coraz mniejszym stopniu jesteśmy zainteresowani wywieraniem wrażenia i udowadnianiem czegokolwiek „światu – innym”, ponieważ rozumiemy, że ostatecznie nie ma to najmniejszego sensu, bowiem koniec końców jest to skazane na kompletną pełną cierpienia porażkę, ponieważ w tym świecie to „ja” jest rozciągniętym w czasie rozpadem. Przemoc rodzi się w konfrontacji, rywalizacji, wysiłku czyli wszystkich tych parametrów na jakich stworzona jest cywilizacja, ponieważ ona sama w swojej naturze jest Przemocą. To materialna manifestacja – reprezentacja tej zwielokrotnionej podwójności do niekończonej potępi ignorancji, pożądania i niechęci.
Nasze Lustro.
Dlatego studiowanie cywilizacji i jej procesu rozpadu jest w największym stopniu informacją o nas, ponieważ to jest nasze „największe działo” stworzone z nieskończonego cierpienia. Jej fundamentem jest przemoc i ból, który stanowi koszt, w naszym przekonaniu – szczęścia wygody i komfortu w którym rzekomo żyjemy w świecie zachodzącego słońca. Bowiem teraz uświadamiamy sobie, że nie możemy się zatrzymać czy nawet spowolnić, ponieważ wszystko to co stworzyliśmy zacznie się gwałtownie i nieprzewidywalnie rozpadać. Uciekamy do przodu w technologię, która tworzy problemy, których kompletnie nie jesteśmy świadomi, bowiem nie mamy na to czasu – jesteśmy w neurotycznym panicznym ruchu. To jest nazwane Stanem Amoku. I kiedy się rozejrzysz zaczniesz to wiedzieć i czuć. To rodzi desperację Maszyny by zająć ten masowo – maszynowy ludzki umysł nieskończoną generowaną sztucznie rozrywką, której rolą jest nieświadomość gdzie tak naprawdę żyjemy i dokąd to wszystko zmierza.
Polecam Tik Tok na początek.
Im bardziej skomplikowana staje się technologia, tym większa potrzeba stworzenia organizacji zdolnej do utrzymania jej pod kontrolą.
Aldous Huxley
W tym stadium cywilizacja staje się na wskroś pornograficzna – to uprzedmiotowienie i używanie wszystkiego w coraz bardziej perwersyjny sposób, ponieważ podświadomość wylewa z siebie wszystkie wyparte potrzeby i fantazje. To przekroczenie społecznej bariery krew – mózg (używając metafory) przez Wirus Regresu i zainfekowane społecznego systemu nerwowego przez najbardziej prymitywne i atawistyczne wzorce zakodowane w gadziej naturze życia co jednocześnie stanowi inicjację Retorsji, która zawsze jest nieunikniona. To jest proces samo – oczyszczenia i zarazem możliwość ogromnego wzrostu świadomości, bowiem mamy tutaj do czynienia z uwolnieniem ogromnego Potencjału Energii, który wszystko wzmacnia i intensyfikuje. Nigdy w „tej historii” wszystko nie było tak dostępne i łatwe. Jednak ta dostępność i łatwość jest jednocześnie pułapką i zniewoleniem – jest jak lep na muchę i ogień dla ćmy. Jest zaślepieniem kiedy brak nam mądrości rozróżniania i kierunku.
To tworzy masowe reakcje łańcuchowe dla naszych świadomości, które coraz bardziej poprzez Maszynę się kolektywizują i upodabniają do siebie, bowiem są wpięte w tą samą Matrycę, która zastępuje fizyczną rzeczywistość i uzależnia poprzez dopaminowy głód. Produkowanie tego głodu gwarantuje nieskończoną podaż, która będzie i już jest naszym głównym zajęciem – czyli produkowaniem treści umysłu – „Towaru” transferowan (ego) przez technologię. To jest gwarancja przetrwania Maszyny. Podmiot staje się Przedmiotem do sprzedaży i handlu – to jest zjawisko influenserów, którymi będziemy wszyscy w tej gospodarce „bitów i algorytmów”, a naszą pracą będzie infekowanie sobą i sprzedawanie samego siebie w nieskończonych wersjach od tych mądrych po perwersyjne. Wysokość ceny będzie regulować zróżnicowanie, skomplikowanie i wieloznaczność. Coraz bardziej atrakcyjne będą zaburzone i neurotyczne osobowości o odpowiedniej proporcji narcyzmu i patologii czyli odwagi do przekraczania kolejnych społecznych norm i wszelkiego rodzaju tabu, aż dojdziemy w tym do ściany rozpaczy i pustki niczym gruzów sprofanowanej i zniszczonej świątyni, którą zniszczyliśmy w tej fazie Amoku. Tutaj zacznie się Proces Bolesnego Przebudzenia – bezdyskusyjna świadomość tego czym w istocie się staliśmy poprzez nadużywanie wolności i brak szacunku do Istnienia. Wszyscy bez wyjątku to zobaczą, ujrzą samych siebie w prawdziwy sposób i cała sztuka będzie polegać na tym, aby nie ulec programowi potępienia i kary, a zamiast tego Zrozumieć – czym w istocie jest ta lekcja i zacząć prawdziwy proces uzdrawiania, ponieważ na tym polega Miłość, która nigdy nie potępia i nie karze poprzez gniew i pogardę, a jedynie Uczy – czasem w bolesny i twardy sposób jednak zawsze jest w tym współczucie, ponieważ kiedy odrzucasz – tracisz. Bóg, który gardzi tym co stworzył nienawidzi sam siebie i sam siebie nie rozpoznaje.
Ocenianie jest podwójnością samą w sobie. Tworzeniem urojonej wyższości czegoś co jest jedynie projekcją. Dlatego nasza moralność jest w istocie źródłem Przemocy, ponieważ tworzy „szczelinę” w której próbujemy się ukryć lub uciec od samych siebie – od prawdy o sobie. Jedyne co może nam pomóc to prawdziwa świadomość tego kim naprawdę jesteśmy w swojej „jasności” i „ciemności”. To jest Całość, która może pójść dalej poprzez Proces Ewolucji. Wówczas naszym „Towarem” staje się prawdziwa Mądrość – prawdziwe złoto i diament – najcenniejsza waluta wszechświata.
Jednak widzimy jak jest tej Mądrości tutaj mało, jest towarem coraz bardziej deficytowym lub po prostu nie potrafimy jej rozpoznać w zalewie tandety i coraz bardziej pysznej głupoty. Zwodzi nas pozornie wyrafinowana Forma, która przez to „wyrafinowanie” maskuje kompletny brak treści i znaczenia. Ten brak i miałkość przez „inteligentnych” ludzi w tak zwanej branży mainstreamowej rozrywki jest cynicznie eksploatowana i wyolbrzymiana, aby nasilić Infekcję i zdominować naszą percepcję do tego stopnia abyśmy uwierzyli, że taka jest „rzeczywistość” i „tacy wszyscy jesteśmy”, bowiem coraz więcej wartościowych ludzi przestaje w tym uczestniczyć tworząc dla siebie przestrzenie poza siecią / matrycą – gdyż po prostu widzą dokąd „to zmierza” i rozumieją również, że wzmacnianie tego swoją uwagą przyspiesza cały ogłupiający masowy proces. Dlatego ostatecznie to zniszczy samo siebie, samo siebie upokorzy i upodli – ponieważ wszystko ma swój limit i swoje wewnętrzne ograniczenie. Jest „skończone” w czasie i skazane na rozpad. To energia naszych świadomości – uwaga tworzy czas i przestrzeń dla ciągłości i trwania tych treści – dlatego więcej mówią one o nas niż o „twórcach” – oni produkują jedynie Towar, który my łapczywie pożeramy. I to jest ponad wszystkim – Uzależnienie i Desperacja.
Ta Desperacja jest wypartą świadomością tego, że w istocie jesteśmy istotą mechaniczną – produktem okoliczności – kimś kto nie stworzył wewnętrznego intymnego świata, utracił lub nie odkrył dziecięcej wrażliwości, która w swojej istocie jest naszą „najczystszą” cechą i najbardziej twórczą; zdolność do zabawy i eksploracji, ciekawość, ufność i radość. To jest tym co ratuje ten świat przed kompletnym upadkiem i zdziczeniem poprzez niepohamowane i agresywne popędy. To lotos na gnojowisku – coś co wznosi i ma zdolność transformacji w prawdziwe znaczenie. Dar, który na powrót otwiera nasze serce i świadomość. To zdolność widzenia tego co wciąż czyste i nieskażone. W moim rozumieniu prawdziwa twórczość przyszłości będzie właśnie tym – Darem Widzenia tego co przynosi nam prawdziwy pożytek i ma w sobie autentyczne Piękno i Znaczenie i jest pełne Energii, która nas leczy i wzmacnia. Jednak piękno Lotosu wyrasta z gnoju co oznacza, że tam byłeś, że znasz brzydotę, okrucieństwo i rozpacz i to daje temu prawdziwą Moc, która jest nieustraszona bowiem przed niczym już nie ucieka. To jest Głębia, którą rozumie jedynie ten, kto ma to doświadczenie – był tam w Mroku i coś z niego przyniósł co ma prawdziwą wartość i dał to światu za darmo bez oczekiwań uznania czy uwagi. Dlatego to co nie krzyczy o sobie, co siebie nie promuje, co po prostu jest otwarte, dostępne i wolne jest poza czasem uwagi i trendu po prostu czeka kiedy nasza świadomość dojrzeje aby to ujrzeć i z tego skorzystać.
Rzecz w tym, że byliśmy szczurami w tych podziemiach. Żywą adoptującą się Inteligencją. A Analog był odwiecznym naturalnym prawem – kosmicznym kodem, którego rolą jest uwolnić nas z tej dusznej i zmechanizowanej Materialistycznej Struktury Dominacji. To Analog był naszą Dharmą, która była niestety coraz bardziej obca temu światu pogrążonemu w cyfrowym śnie i odwiecznej wojnie, której celem było niszczenie Świadomości przez Mrocznych Magów Ignorancji i Panowanie Mroku.
Każda z TRZECH SIŁ ma swój czas panowania i dominacji, a każda z istot ma swoje z nią połączenie w odpowiedniej proporcji. Możemy nazwać to REZONANSEM. Obecnie to co dominuje w tym zagęszczonym pobojowisku to Ignorancja napędzana ambicją i pożądaniem. To stan maniakalno – depresyjny o strukturze Piramidy Zdeprawowanej Władzy. Uzurpacja – Degradacja. Na szczycie tego gówna królują Władcy Much – Psychopaci ze swoją „wolą ponad prawem” – miliarderzy o stalowych sercach – Kapłani Mózgogłowia, którzy mają dość absurdalną nadzieję, że technologia uczyni ich nieśmiertelnymi. Pod nimi mamy urzędnicze kadry zarządzania zasobami ludzkimi i fundament mas do eksploatacji i drenowania. Sól tej zdewastowanej ziemi z którego powstaje i w którym rozgrywa się gęsty roztwór Epoki Żelaza i Tępoty: Kali Yuga, która obecnie jest zarządzającym algorytmem na tej Karmicznej Matrycy.
Zatem w tym czasie pragnienie materii będzie cię tylko pogrążać i kierować coraz niżej do światów zwierząt, głodnych duchów i demonów, ponieważ TERAZ wszystko staje się coraz bardziej zero – jedynkowe i dynamiczne. Nazwane jest to AKCELERACJĄ. Jednak każdy z nas przychodzi tutaj z własnym karmicznym programem bazującym na zasłudze lub jej braku i pragnieniu, które próbujemy realizować. To co ma prawdziwe wyzwalające znaczenie to relacja – związek z duchową ścieżką i duchowym przewodnikiem – Mistrzem, które zostały wypracowane i ustanowione przez wiele żywotów i są tą „złotą nicią” która prowadzi nas przez mrok i nieświadomość samsarycznej uwarunkowanej egzystencji ku Wyzwoleniu. To jest Dharma. Właściwy pogląd, właściwa mowa i komunikacja oraz właściwe działanie w zgodzie z uniwersalnym prawem. To jest Mądrość kierowana Miłością. Jednak istot, które naprawdę żyją dharmicznie w pełni w tym momencie na tej planecie jest bardzo mało dlatego spotkać kogoś kto tu ucieleśnia i naprawdę praktykuje jest czymś nie do przecenienia. Jest najważniejszą relacją jaką możemy mieć, ponieważ ten wpływ Żywej Inteligencji w prawdziwym dharmicznym sensie jest Siłą, która pomaga nam się uwolnić z materialnej egzystencji – z tego co bez końca rodzi się, rozpada i umiera.
Jej potencjał jest w każdej czującej istocie. Jest nam wrodzona i poprzez Dharmę możemy ten potencjał rozwijać i ostatecznie urzeczywistnić, bowiem taki jest jedyny i głęboki sens bycia istotą ludzką, bowiem w tym ludzkim świecie mamy ku temu bezcenną możliwość ponieważ wciąż mamy rozum i wrażliwość, co pozwala nam ZROZUMIEĆ cierpienie uwarunkowanej egzystencji. To ZROZUMIENIE jest realnym Przebudzeniem ze snu Ignorancji i jednocześnie w naszym sercu otwiera się DROGA. Tą Drogę przeszła i urzeczywistniła niezliczona ilość istot w Dharmicznej tradycji zostawiając nam swoją mądrość, metody i dowody urzeczywistnienia. To jest wciąż Żywe i Obecne w tym wymiarze i stanowi niewyczerpane źródło inspiracji. To jest Żywa Inteligencja Dharmy – Niewyczerpane Światło Wschodu naszej Pierwotnej Natury. To jest Złota Nić w której zintegrowana jest energia tych, którzy urzeczywistnili swój Prawdziwy Potencjał. To Dobroć i Bezwarunkowa Miłość, to nieskończone w czasie i przestrzeni Współczucie i Mądrość, których nie można wyczerpać, ponieważ są Nieskończone. To jest przekazywane z Serca do Serca od zawsze i trwa nawet w najbardziej mrocznych i zdegenerowanych czasach.
Cechą charakterystyczną Dharmy jest brak oszustwa i nachalności – jest w tym Wybór i Wolność. Nie ma w niej potępienia i wzgardy, strachu i manipulacji oraz Prawdziwe Współczucie, które nie odrzuca nikogo i niczego z Pola, nie ma poczucia wyższości i duchowej pychy. To jest Naturalny Szacunek do wyboru własnej drogi i nauki, ponieważ ostatecznie jest to jedyny sposób, aby naprawdę coś zrozumieć i urzeczywistnić – trzeba tego doświadczyć, być w tym w sposób całkowity. Dlatego dzisiejszy błąd może być jutrzejszym zrozumieniem i mądrością, może być nieocenionym wsparciem w Podróży. Dlatego w pewnym sensie wszystko jest Nauką.
Jeśli chcesz poznać swoje przeszłe życie, spójrz na swój obecny stan. Jeśli chcesz poznać swoje przyszłe życie, spójrz na swoje obecne działania.
W Kali Yudze podstawy prawdziwie cywilizowanego ludzkiego życia prawie zniknęły. Ich miejsce zajęły wymyślone obowiązki społeczne, które nie mają logiki ani prawdziwego sensu. Sposobem na życie w Kali Yudze jest oszukiwanie: oszukiwanie w miejscu pracy, w rządzie, w rodzinach, a przede wszystkim oszukiwanie samego siebie co do prawdziwego celu ludzkiego życia – samorealizacji. Większość ludzi, którzy praktykują religię, robi to dla sławy i samouwielbienia lub dla jakiejś innej mniejszej formy materialnego zysku.
Hari Dasa
Czarny Kogut metodycznie dziobie Grube Ryby. Przez małą niewidoczną dziurkę w zamkniętym obwodzie wzajemnej zależności, wpięty w Układ Trawienny ssie małymi porcjami minerały produktu krajowego brutto. Tam nad kuchnią w Złotej Świni na złotych talerzach leżą upieczone zwłoki i zarabiają na siebie przechodząc przez przełyki Drapieżników, które omawiają godzinami strategię Pożerania. Urodziliśmy się w dolnych kondygnacjach na twardych racicach Potwora – wypluci z macicy ignorancji na stalowe kraty więzienia. Zostaliśmy potasowani jak karty trefnej talii w ostatecznej rozgrywce o wszystko. Nie, nie masz za sobą jednej z Wielkich Rodzin, które w salonach swoich pałaców mają skalpy marionetek na ścianach. Jesteś bańką powietrza na pieniącej się krwi, która wciąż jest przelewana w imię nicości. Oderwanym strupem z rany fałszywego zbawiciela. Jesteś niczym.
I właśnie to jest wszystkim co masz.
Pomyśl o tym chwilę. Zobacz jak nicość przechodzi w nicość. Przeszłość w przyszłość. Zatrzymaj taśmę i odkryj swój rzeczywisty wymiar poza wszystkim. W żadnej ze zmyślnych strategii i łamigłówek nie wzięli tego pod uwagę. Przeoczyli najbardziej oczywisty punkt. Dlaczego? Są jedynie programem, cyframi na matrycy symulacji – przyczynowo skutkowym mechanizmem nieuniknionego Upadku. Program jest myśleniem, wiarą w trwałość bytu, egotyczną skłonnością potwierdzania urojeń. Dlatego mogą cię namierzyć i zaszlachtować jak świnię. Doprawić i zeżreć podczas uczty ofiarnej dla swojego Mózgowego Pana.
Ciemność. Światło.
Pozornie różne linijki tego samego kodu. Uwięzili cię w wieczystym rozróżnianiu. W działaniu. W reakcji.
Machasz dłońmi przez sen, krzyczysz i szarpiesz. Uwięziony w tańcu zjaw na pastwisku otoczonym drutami pod napięciem. Nas w tej kuchni nazywają Szczurami. Jednak karmimy was waszą własna trutką kiedy ze smakiem wykrzywiacie te szkaradne mordy, którymi wyścieliliście całe to upadłe miasto. Znów zbliżają się wybory do izby marnych reprezentantów marnego narodu. Jednak nie ma już narodów – jest masa. Jednakowa ociężała, otępiona masa. Medialne młoty pneumatyczne bez ustanku pracują – tworząc pasaże z waszych serc kiedy znów wychodzą na żer i wypluwają z siebie gęstą ślinę gówno wartych frazesów.
Wierzysz w z martwych wstanie ? Żywot wieczny ?
Tak jesteśmy nikim. Nigdzie. Jednak tak naprawdę nie mogą nas namierzyć, mają jedynie zagęszczone punkty ciał na swoich GPS – ach Wielkiego Programu. Przechodzimy z ciała do ciała jak jak szczury, jesteśmy przez chwilę i zmieniamy lokację, rozpraszamy się by znów w najmniej spodziewanym momencie Uderzyć w najbardziej czuły punkt, miękkie podbrzusze Wiary. Wszystko w tym świecie jest jedynie wiarą, czarną mszą pełną ofiar, irracjonalnym spazmem okrucieństwa, które Program rozpisał tak byście odwróceni uśmiechali się idiotycznie i klaskali w czerwone od krwi dłonie. Klap. Klap. Klap. Chlap, Chlap, Chlap.
Brawo kurwa brawo.
Wszystkie wartości od przepływu wirtualnego kapitału po bajdurzenie o historii ludzkiej cywilizacji oraz co najważniejsze wszystkie systemy religijnej kastracji to – Abstrakt. Powieść fantastyczna pisana na roztrzęsionym kolanie dla tak zwanych potrzeb chwili. Luki są wszędzie, białe plamy niewiadomego jednak użytecznego, piętrowe nadpisywanie kolejnych akapitów, wymazywanie zaczarowaną gumką tych bolesnych i niewygodnych zagadek stało się zajęciem na serio. Jednak kiedy się zatrzymasz i odejdziesz od tej Taśmy zaczniesz zauważać te delikatnie mówiąc – nieścisłości. Zaczniesz dostrzegać ich zasięg i techniki czarowania. Warunkiem koniecznym jest Ogłupienie. Poszatkowany rozproszony umysł niewolnika – konsumenta – syndrom owczy, który jest jak wbudowany organ, toksyczny zwój pomiędzy synapsami, którego zadaniem jest ciągłe zajęcie polegające na pudrowaniu gówna. Gówno jest tu i śmierdzi, jednak gówna tu nie ma i nie śmierdzi. Taki paradoks. Jak chińska zagadka z cynamonowych herbatników.
W naszym szczurzym świecie nazywamy rzeczy po imieniu. Jak spierdolisz zupę to ją spierdolisz i zupa jest spierdolona. Sprawa jest jasna. Nie mówimy, że zupa nie jest spierdolona, bo każdy wie, że jest. Koniec kropka bez myślnika. Ludzki myślnik jest bardzo zmyślny, pozwala na kompletne i permanentne oderwanie od rzeczywistości, bujanie w obłokach na tureckim dywanie, wyszywanie abstrakcyjnych myślowych wzorów na utkanej z marzeń gdzieś nie tu istniejącej płaszczyźnie. Jednak słyszysz to głuche uderzenie o beton. To Mięso, ciepłe i ciężkie. Patrzy tu i nie widzi, słucha tu i nie słyszy – gdzieś uciekło z siebie do miodowej krainy i hasa po łąkach, szuka upojenia i rozkoszy – lepkiej sennej nirwany. Na lotosie w kosmosie. Chuja. Zapraszamy tutaj do Gastropolis – gastronomiczno – rozrywkowego kompleksu Edypa. Mamy trzy piętra czystej ludzkiej rozrywki:
Mordowanie. Pożeranie. Ruchanie.
Czarny Kogut. Złota Świnia. Czerwony wąż.
Trinity.
Na tej prostej zasadzie można dużo wyjaśnić – nazywamy to trzy światy. Świat dolny to robotniczy – proletariat tak zwana klasa niższa, kasta niedotykalnych – ubabranych w smarze kół zębatych tej maszyny. To oni utrzymują cały ten mechaniczny konstrukt przy życiu, obsługują zaplecze. Gardzisz nimi. Śmierdzą. Są brudni. Spoceni. Niedouczeni. Brzydcy. Mają mordy goryli. Są okrutni i bezwzględni upodobnieni do tła swojej nędznej egzystencji. Monotonia przetrwania. Automaty w salonie gier. Black Jack. Kontrolujesz ich nałogami.
Wyżej już jest więcej światła i przestrzeni. Są sklepy i domki jednorodzinne. Są reklamy o życiu w spokoju i dostatku. Kredycik. Aspirująca klasa połyskujących włosów i podpiłowanych paznokci stukających o wszystkie te papiery i dokumenty – cały ten opracowany do najmniejszego detalu story teling i kontent marketing. Sprzedawcy Złudzeń. Kontrolujesz ich Obietnicami.
Najwyżej w klasyfikacji generalnej są Oni. Cienie na platońskiej jaskini. Centralna Agencja Towarzyska. Pragnący przekroczyć Rubikon – w kluczowym momencie odlecą do Gwiazd, pozostawiając za sobą Ocean Gówna i Arkę Przymierza dla menadżerów niższego szczebla. Mają nieziemskie pochodzenie i bawią się jak nikt. To oni rozegrali Grę w Klasy. Grę w Zysk i Stratę. Napisali Kody Babilonu. Kiedy dyndające zwierze charczy podwieszone na haku w kierunku Świątyni, a krew ścieka mu po wytrzeszczonych z przerażenia oczach – to dla nich. Czysta Koszerna Śmierć. Ruchanie Świata pod osłoną nocy i w świetle dnia. To oni kontrolują.
Kiedy coś cię wybije z tej dyndającej pętli ujrzysz ten świat jak nigdy wcześniej, będący wiecznie zajęty „swoimi sprawami”, „swoimi prawami”, „swoimi postawami”. „swoimi marzeniami” – a pod tym wszystkim uderzy cię to jak tępy nóż – prosto w ryj –
Wyobraź sobie, że jesteś rybą pływającą w stawie. Możesz się poruszać do przodu, na bok, ale nigdy nie wydostać się z wody. Gdyby ktoś stał się przy stawie i patrzył na ciebie, nie miałbyś pojęcia, że tam jest. Dla ciebie ten mały staw to cały wszechświat. Teraz wyobraź sobie, że ktoś sięga w dół i podnosi cię ze stawu. Widzisz, że to, co uważałeś za cały świat, jest tylko małym basenem. Widzisz inne stawy. Drzewa. Niebo i samoświadomość. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś częścią większej i bardziej tajemniczej rzeczywistości, niż ta, którą śniłeś.
Blake Crouch, Dark Matter
BUMER! BUMER! BUMER!
Oznaczone literami pokolenia – wymysłu zmodyfikowanej maszyny do robienia – myślenia. BB. X. Y. Z. „Rzeczywistość” Wielkiego Taniego Uproszczenia, której źródło jest w przekazie Obrazów i Narracji tworzonych i transmitowanych przez Czarnych Magów, których zadaniem jest tworzyć zbiory i podzbiory – ludzi – konsumentów łatwych do modyfikacji i zarządzania poprzez Mechanizm Utożsamienia i brak kontaktu z własnym niezmodyfikowanym wnętrzem. Dlatego jest coraz mniej rzeczy nowych, świeżych i oryginalnych, ponieważ tak zwana szumnie kultura stała się kserokopiarką, która wypluwa z siebie gatunkowe samojebki – autoportrety.
Towar.
Masowy produkt Mózgogłowia. Absolutnie pozbawiony tego co daje życie. Jałowy i wysterylizowany. Zatruta pornografią święta energia kreacji skanalizowana do najbardziej prymitywnych erupcji taniej „rozkoszy” czerpanej z mechanicznej kopulacji i ekstremalnych perwersji, które tylko przez krótką chwilę pozwalają na powrót coś poczuć. Przekarmiony i przeładowany umysł – ciało jest znudzony i apatyczny i bez ustanku głodny „nowych” ekstremalnych doznań, bo już tylko to potrafi go ożywić i wyrwać z domyślnego letargu. Nocne ulice wielkich sterylnych miast – żerowisk po których snuje się masowa samotność i desperacja w poszukiwaniu prawdziwego kontaktu i zwykłej ludzkiej obecności. Tego by ktoś potrafił na nas patrzeć i z nami być kiedy nie nosimy tej sztucznej maski dopasowania i uległości względem terroru warunku. Wyśnione sny na jawie opakowane w chwilowe i iluzoryczne znaczenia nie mogą nam pomóc, nie mogą nas pocieszyć i dać nadzieję – a przecież tak tego pragniemy i potrzebujemy. Ukojenia, lekkości, zaufania, przyjaźni i serdeczności.
Dobra.
Zużyliśmy samych siebie, pozbawiliśmy tajemnicy i znaczenia poprzez tak zwaną funkcjonalność i optymalizację. Wygoda i użyteczność wyjałowiła wszystko pozbawiając nas tego co czyste i dziecięce w najlepszym znaczeniu – tej niezgłębionej mocy tego co nieodgadnione i tajemnicze, ukryte przed użyciem i sprzedaniem. Tutaj rodzi się w nas ta tkliwa tęsknota za niewinnością i czymś prawdziwym, czymś co nie jest Towarem i Utowarowieniem. Dlatego chcemy wracać w miejsca i doświadczenia, które wciąż mają w sobie coś naprawdę żywego. Coś czego już od dawna nie czuliśmy, ponieważ całe nasze otoczenie bez ustanku mutuje w stronę wydajności i funkcji, przewidywalności i praktyczności – to jest Jałowa Ziemia ostateczna Automatyzacja. Koszmar Cywilizacji i zrobotyzowanych istot post ludzkich. To jest nasza przyszłość jeżeli nie nastąpi nic co nas wstrząśnie wystarczająco mocno, aby zatrzymać się w tym szaleństwie i uświadomić sobie koszt takiego „rozwoju”. Dlatego kiedy robisz coś co z masowego punktu widzenia jest nieopłacalne, naiwne, dziecinne i nie zoptymalizowane, coś czego większość zmodyfikowanych istnień ludzkich nie rozumie ( ponieważ jest „bez sensu”) – to tak naprawdę próbujesz ratować to co jest w tobie wciąż czyste i prawdziwe, coś bez czego jesteśmy tylko mięsnymi maszynami. Próbujesz ratować swojego Ducha. Tym samym twoje życie w pewnym sensie staje się coraz bardziej samotne, ponieważ wszyscy wokół chcą się dostosować, aby nie być w „tyle” nie być bumerem – odpadem chcą się mizdrzyć do tej Maszyny, wpasowywać w lepkie ramiona Boga Algorytmu, ponieważ ich życie charakteryzuje Desperacja braku rozpoznania całej tej iluzji „bycia kimś”.
Ta fundamentalna Iluzja uczyniła z nas niewolników i sługusów Maszyny, która wie teraz więcej o nas niż my sami, ponieważ sprzedaliśmy swoją intymność i rozdaliśmy za darmo godność tajemnicy własnego życia w zamian za chwilową uwagę innych, dla których jesteśmy jedynie rozrywką czymś bez znaczenia w bezustannym procesie zabijania nudy i szukania chwilowych kompulsywnych podniet, którymi bez ustanku wypełnione jest współczesne życie. To życie w coraz większym stopniu już nie jest nasze, jest publiczne, na sprzedaż, podkręcone fikcją i zmonetyzowane jako Towar. Króluje Głupota, która wyznacza trendy i jednocześnie jest Przymusem Udziału – Dominium, które staje się wzorcem dla całej zrobotyzowanej hodowli, która naśladuje to co ma najmniej wartości. Ludzie starsi udają nastolatki, ponieważ dla Maszyny upływ czasu jest obelgą dlatego wyśmiewamy i szydzimy ze „starości” staje się ona wstydliwa, ponieważ wszystko wydaje się być skalibrowane na zabawę i rozrywkę, na odrealnienie i upojenie. Kiedy zbiliża się Reset ludzie tracą kontakt z tym co rzeczywiście się wydarza i mamy do czynienia z regresem psychologicznym i wyparciem, ponieważ to stanowi rodzaj masowego znieczulenia. W tym stadium Świadomość boli, ponieważ jest coraz bardziej „globalna” i wielowymiarowa. Kiedy jesteśmy Przytomni i coraz mniej uwarunkowani przez „ja, mnie, moje” wówczas zaczynamy też Czuć te Przepływy Kolektywnych Emocji, Stanów i Lęków. To jest nazwane Wrażliwością. To jest kolejne Pole Informacji, które potrafi być bardzo precyzyjne, ponieważ wychodzimy poza domyślną funkcję Odcięcia i konceptualizacji. Opuszczamy Klatkę.
„W trzeciej fazie – nazwanej zadaniem „Jedi” – szczury były nagradzane, kiedy przeniosły jakiś przedmiot w świecie wirtualnej rzeczywistości, posługując się tylko wyobraźnią. Doświadczenia te pokazały, że szczury potrafią precyzyjnie kontrolować pracę hipokampa – w podobny sposób, jak robią to ludzie. Potrafią także, przez wiele sekund, podtrzymywać daną aktywność mózgu, co wskazuje na utrzymywanie w głowie konkretnych wyobrażeń, np. odnośnie położenia w przestrzeni. (…) „Szczury rzeczywiście tworzą w mózgu reprezentację miejsc i otoczenia bez realnego pozostawania w nich. Nawet jeśli ich ciało jest unieruchomione, myśli szczurów mogą krążyć wokół tych miejsc” – mówi dr Chongxi Lai.
Wówczas zaczynamy dysponować czymś co dla ludzi w Klatce jest ponadnaturalne i niepokojące. Czymś co zaczyna Naprawdę Widzieć – rozczytywać Pole i dekodować Wdruk / Program. To jest bolesny Proces Uwalniania naszej świadomości z Podpięcia. Dla większości jesteśmy kompletnie nieczytelni, zaczynamy migotać w Polu – tracimy też „stałą” formę – osobowość. Stajemy się coraz bardziej nieprzewidywalni i wewnętrznie wolni, ponieważ widzimy i rozumiemy na czym polega i jak pracuje Infekcja. Możemy zmieniać znaczenie słowa – programu – klątwy i tworzyć własne rozumienie poza Maszyną. Szukamy braku uwagi, intymności – tych miejsc poza detekcją. Najlepiej czujemy się w Naturze, ponieważ gaśnie w nas ta potrzeba zwracania na siebie uwagi, która wynika z Braku i Desperacji. Dzielimy się tym co dla nas istotne ( na tym polega paramita szczodrości ) jednak po cichu, bo zdajemy sobie sprawę, że ten naturalny proces nie jest nigdy zjawiskiem masowym.
Zawsze wiedziałem, na poziomie czysto intelektualnym, że nasza odrębność i izolacja są iluzją. Wszyscy jesteśmy związani z tym samym — z wyrzuconych kawałków materii, które powstały w ogniu martwych gwiazd.
Blake Crouch, Dark Matter
Zaczynamy naprawdę szanować i cenić to kim jesteśmy i widzimy swoją pozbawioną pychy wartość. Ta świadomość jest dla nas Wsparciem i dlatego nie jesteśmy już uzależnieni od uznania i akceptacji, od uwagi i adoracji tego co „na zewnątrz”, ponieważ wiemy, że tak naprawdę jest to pozbawione prawdziwego znaczenia. Nasz świat staje się spójny i spokojny, przestajemy się martwić i „żywić obawy”, jesteśmy coraz bardziej Obecni i Otwarci. Jest w nas coraz więcej Prawdziwego Dobra, które zaczyna emanować i tworzyć Pole, które jest Wytchnieniem i Spokojem. Stajemy się Istotą Ludzką, która przebudziła Moc Serca. Rozumiemy już, że najbardziej istotne jest to KIM jesteśmy, a nie CO robimy i to kim jesteśmy określa to – co robimy, a nie to co robimy określa to kim jesteśmy. Na tym polega szaleństwo tego świata, że uwierzyliśmy, że najważniejsze jest to co robimy. Dlatego kiedy przestaniesz robić odkryjesz zupełnie innego siebie – kogoś kogo nigdy nie znałeś. To jest Przestrzeń Wolności od terroru „ja”, które w swojej esencji jest ciągła neurotyczną aktywnością, jest zagłuszeniem – jest zaprogramowanym brakiem spokoju.
Na wszystko to co „złe”, „brudne”, „wstydliwe” zaczynamy patrzeć ze zrozumieniem i współczuciem, ponieważ jest to część nas samych, która stając się świadoma może ulec transformacji – to prowadzi nas do tego, aby przestać oceniać. Ocena jest podwójnością – jest „tym tam” patrzącym na „to tu” – to rozdwojenie jest źródłem i przyczyną pierwszej i fundamentalnej wojny i przemocy – wewnątrz nas samych. Kiedy naprawdę chcemy coś zrozumieć przestajemy to oceniać – staramy się być otwarci i wrażliwi, a to oznacza, że nie odrzucamy zjawisk i procesów, nie tworzymy zapory obojętności i ignorancji. To oznacza również, że zaczynamy współpracować z Polem własnej świadomości, ponieważ wszystko co się manifestuje ma swoje źródło w naszej kolektywnej świadomości – jest częścią nas. To oznacza, że mamy z tym związek i relację, to oznacza, że jest w tym Nauka. Z tej perspektywy wszystko ma znaczenie i wartość stanowiąc zasób i informację o Polu, a to Pole formatuje stan naszej Świadomości. To my metkujemy Towar przypisując mu cechy i wartości lub ich brak. Dlatego zaczynamy wzmacniać to co może nam pomóc w rozwoju i zrozumieniu i uzdrawiać negatywizm poprzez transformację tego połączenia, które nas z nim łączy. Pojawia się szczerość relacji z „obiektem i stanem”.
To wymaga medytacji – zatrzymania, to wymaga fundamentalnej zmiany perspektywy i optyki. To jest świadomość, która jest Otwarta i nie boi się negatywnych stanów – nie ucieka przed nimi, ponieważ rozumie, że „mrok” jest produktem wtórnym światła świadomości, jest chmurą na bezkresnym niebie, która nie ma w sobie nic realnego – jest przejściowym impulsem – stanem, który kiedy nie dostaje naszej atencji sam w sobie się wyzwala i uwalnia. Prawda jest taka, że wszystko przemija, każdy stan nawet ten najbardziej wzniosły i „nieziemski”, przemija również wszystko to co złe i negatywne. To jest prawdziwa kondycja zjawisk. Każde zjawisko staje się bumerskie wcześniej czy później i nasz umysł staje się nim znużony i szuka czegoś „młodego” i „nowego” jednak pod tym zjawiskiem jest ta sama substancja, która bez ustanku mutuje z formy do formy – dlatego nasze postrzeganie jest bardzo płytkie i powierzchowne. Nie widzimy istoty rzeczy jedynie jej przejściową formę, która bez ustanku nas uwodzi.
Jakość gry wideo zmienimy weryfikacją programu a nie przyglądaniem się niekończącym się obrazom jakie ona tworzy. Podobnie jakość życia zmienimy po zaznajomieniu się z kodem, który kreuje rzeczywistość materialną i cel, dla jakiego on został stworzony. Sam fakt poznania kodu może nas wprawić w przeświadczenie, że oto poznaliśmy klucz od panowania nad Bogiem. Dla naszej psychiki, która niezwykle łatwo wpada z iluzji bezradności w iluzję wszechwiedzy i wszechmocy, niebezpieczne jest poznawanie czegoś bez odpowiedniego kontekstu. Kontekstem tym jest umieszczenie energii materialnej, tylko w odniesieniu do jej wyższej, wiecznej, pełnej wiedzy i szczęścia energii duchowej. Naczelną zasadą sterującą energią materialną jest zakrywanie wyższej duchowej energii, ale nie na zasadzie kaprysu, tylko z racji stworzenia miejsca, gdzie możemy czuć się jedynymi i niezależnymi kreatorami. Dharmą czyli atrybutem tego świata jest stworzenie nam warunków, w których po zabawie w Boga, zechcemy połączyć z powrotem wszystko z Absolutem, a nie z nami samymi. Z założenia ten świat jest wirtualny i z pozoru niedoskonały.
Ida Smela „Karma – Twój klucz do sukcesu”
Towar jest produktem Mózgogłowia – zapisem, kondensacją danych / znaczeń do chwilowej formy, która tworzy pozór „nowego”. Towar produkuje odczucie, które rodzi całą maszynerię percepcji, która tworzy mentalne oprogramowanie 0 – 1 / nie – tak. Potwierdzanie i zaprzeczanie. Potwierdzanie tworzy lgnięcie, pożądanie i przywiązanie, tworzy zazdrość i wysiłek. Zaprzeczanie rodzi pogardę, niechęć, gniew, potępienie i w swoim apogeum jest przemocą i wojną. Jest niszczeniem. To jest nasz domyślny i zaprogramowany przez Nawyk – Stan, który odzwierciedla w każdej najmniejszej chwili i momencie ta tak zwana „rzeczywistość”, która jest Matrycą Nawyku. Ten Nawyk jest korzeniem naszej nieskończonej tułaczki po wciąż i bez ustanku mutującej „rzeczywistości” w której szukamy trwałego szczęścia.
I to jest Oceanem Absurdu.
Sygnał jest wezwaniem do Przebudzenia z tego snu cierpienia. Jest impulsem naszego Serca – Świadomości kiedy już ujrzymy to czego nie chcemy widzieć i poczujemy Wielki Smutek i Samotność. Ten Smutek i ta Samotność są Prawdą i wbrew pozorom Otwierają Nas na coś co przekracza ten Ból.
Nie zatrzymamy Przepływu – jednak możemy stać się z nim Jednym.