CZASY PLEMION

Pirat siedział w Analogu i rozkminiał. Miał czas. Była dopiero 7.30 rano. Kolejny poniedziałek z miliardów poniedziałków na kompletnie zmyślonej rachubie czasu, która jest jak stara planszowa gra w którą gramy, bowiem nikt nie powiedział nam, że być może istnieją inne bardziej rozwojowe gry. Małe gry, które pasują do dużej gry. Okradziono naszą kolektywną świadomość z sensu – tak właśnie Pirat sobie pomyślał patrząc na cytat w swoim starym rozklekotanym IBM T42 jeszcze zanim stał się gównianym Lenovo. Używał Linuksa ze szczurem jako ikoną.

Ofiarnicza ekonomia, ekonomia polityczna nieszczęścia: prawdziwe przedsiębiorstwo handlowe, które pod swoimi wszystkimi postaciami zastępuje niemożliwą wyminę Zła. Różnica ofiarnicza nigdzie nie jest dziś bardziej zyskowna i dochodowa niż w przypadku sprzedaży samego siebie jako odpadu.

Jean Baudrillard

Palił tytoń z białą szałwią i sączył pięcio przemianową kawkę, która rozświetlała jego noworoczny umysł. Mówili, że był rok dwa tysiące dwudziesty kolejny, co było kompletną fikcją. Jednak czuł, że ten rok będzie wyjątkowy, bowiem miał plany dla ezo terrorystycznego kolektywu „Czarny Kogut”, którego zadaniem będzie prowadzenie akcji dywersyjnych na terenie odwiecznego wroga – Ludzkiej Ignorancji, który przejął już prawie cały kurwa świat. Pożarł go i trawi, lepi z tego wszystkie te współczesne radosno – upiorne, trywialno – użytkowe gówna dostępne na promocjach podczas czarnych piątków – mszy pożerania ciała tej ziemi i ssania krwi. Dla człowieka, który był z Gwiazd, który był Outsiderem ta cywilizacja i jej ponurzy żniwiarze to jeden wielki przysłowiowy chuj. Ryjące w niebycie prącie szczytujące spazmami zmechanizowanego okrucieństwa. Pełna hibernacja ludzkiej wrażliwości, a zamiast niej logiczno – algorytmiczna bezmyślność sztucznej inteligencji, tak jakby o inteligencję w tym wszystkim chodziło.

Nie chodzi.

W każdym razie nie o taką jak my to rozumiemy, ponieważ między bogiem a prawdą my prawie nic już nie kumamy, nie ogarniamy z powodu tej nowoczesnej nowomowy i wszelkiej maści udogodnień, które czynią z nas pocieszne pluszaki do zabawy, przejedzone i śpiące snujące się po tym wszystkim bez celu. Cybernetyczno – mechaniczne post społeczeństwo oderwanych od życia i przyssanych do kabla – babla przez który płynie homogenizowana papka informacyjno – dydaktyczna, rozrywkowo – apolityczna. Jest jednocześnie najgorzej i najlepiej, jest apokalipsa w odcinkach z przerwami na reklamy i zmyślne post modernistyczno kolacje fusion w wegańskich knajpach. Są kobieco – męscy kelnerzy w rurkach i barberzy, obsługa wyprzedaży – miraży opłacana blikiem i cyfrowym bilonem z wirtualnych portfeli. Jest jednoczesny wzrosto – upadek. Happy hardcore.

NADZÓR W CELU OSIĄGNIĘCIA WARTOŚCI I IGRZYSKA ŚMIERCI >>

Pirat zaciągnął się pozwalając tym natarczywym myślom po prostu być, tańczyć – rodzić się i umierać. Niedługo przyjedzie Bonzo z dostawą swoim zdezelowanym dostawczym rupieciem o zapachu butwiejącego kompostu i trzeba będzie zacząć gotować – czarować. Przed nami kolejny ekscytujący rok na planecie – matce, która mknie przez nieskończony wszechświat z misją transformowania tych zakutych ludzkich łbów i budzenia ich ze snu. Trzeba jej pomóc. Udawać ziemianina, grać rolę, wypowiadać kwestie, odgrywać spektakl.

Trzeba hakować.
Robić swoje.
Wykonywać misję.
Nawet wtedy kiedy jest skazana na porażkę.

Bowiem nawet jak się nie uda zhakować tego w tym obrocie koła trzeba sadzić ziarno. Wszyscy jesteśmy w tej odwiecznej drodze do zrozumienia i miłości, kiblujemy w różnych klasach, powtarzamy do skutku te same zadania jednym słowem praktykujemy „życie – symulacyjną grę rozwojową” na konsolach swoich ciał, energii i umysłu.

Słońce zimą wstaje późno. Jest dużo mroku i smogu w tym mieście. Plac Wolności wygląda jak po nieudanym ataku wojsk desantowych złożonych z zapijaczonych old bojów, którzy zamiast do ataku ruszyli do nocnego by się najebać i przećpać całą tą wojnę. Jednak ta wojna nie chce się skończyć od tysięcy lat. Wydajemy obecnie na zbrojenia więcej niż na cokolwiek innego. Mamy kosmiczne bombowce i systemy mordowania zarządzane ślepymi algorytmami, mamy mordy pełne frazesów i trumny pełne trupów. Mamy klasyczny psychopatyczny ruch w tak zwanym interesie. Dlatego gnostyczna teoria, że ten świat został spreparowany przez doprawdy złego demiurga ma tutaj sens, podobnie jak sens ma również to, że tak ich zaciekle prześladowano by ostatecznie ich unicestwić. Korporacyjno – niewolnicza religijność głównego nurtu Ignorancji – rąsia w rąsie z armią i rządem. Religijno – dogmatyczne Mózgogłowie i dwa zmechanizowane ramiona ściskające w pięściach naszą namiastkę wolności, smyrające nas drutem kolczastym i nakazami płatności. Masz gówno wielkie do gadania płać podatki i idź na wojnę, bronić krzyża i urzędu, bronić swoich własnych oprawców. Syndrom kata – ofiary wciąż wgrywany w matrycę od nowa, wciąż aktualizowany wirus, który utrzymuje to pastwisko pod napięciem i farbuje gnój na zielono by było czym się paść.

Prawdziwa ludzka wspólnota już nie istnieje w dobie wgrywania metawersum dla człowieka 2.0. Są obozy – wygody. Smart City. Łódź nie chce się wgrać w ten kolektyw, ma jakieś podświadome opory. Jej lokalna anarchistyczna tkanka ludzka ma w sobie rewolucyjnego ducha, który wciąż z uporem powtarza „jebać system”. Ponieważ Łódź nie potrafi się łudzić. Łódź wie czym pachnie czwarta rewolucja przemysłowa, ponieważ dobrze przerobiła tą drugą. Wyruchana i porzucona na skraju wyczerpania stworzyła swój niepowtarzalny post apokaliptyczny klimat, chronić się przed fikcją współczesności brzydotą i brutalnością ukazując wyhodowanym ludziom 2.0 to czego tak kurewsko nie chcą widzieć.

Prawdy tego świata.
Jego mięsa i ułomności.
Jego upadku jako procesu rozwoju.

W tym cała rzecz. Widzieć głębiej poza pierwszą i drugą warstwą powierzchowności. Widzieć potencjał tam gdzie nikt nie chce patrzeć, bo się brzydzi, albo boi. To gnojowisko współczesności jest tak naprawdę bardzo żyznym polem, ma w sobie ogromny potencjał twórczy. Ten opór materii tworzy istoty ludzkie z charakterem, które przerzuciły wystarczająco dużo gnoju by mieć parę w rękach i moc w sercu.

Tak jak Bonzo, który zaparkował swój wehikuł przed lokalem i z petem rozpromienionym ryju powitał Pirata serdecznie tajemnym gestem Kolektywu. Ubrany jak z powieści „Droga” McCarthy’go, która jest według Pirata jedną z najważniejszych powieści XXI wieku za którą dostał zresztą nagrodę Pulitzera. Otwiera ją taki oto akapit:

Obudził się zimną nocą w lesie, wyciągnął rękę i dotknął śpiącego obok dziecka. Noce ciemniejsze od ciemności, każdy nowy dzień bardziej szary od poprzedniego. Jakby to był atak jakiejś lodowatej jaskry, zacierającej obraz świata. Jego dłoń wznosiła się i opadała łagodnie wraz z każdym bezcennym oddechem. Odgarnął foliową plandekę, podźwignął się w cuchnącym ubraniu i kocach, po czym spojrzał na wschód w poszukiwaniu jakiegokolwiek światła, ale żadnego nie było.

Bonzo jest najlepszym ziomkiem Prepersa. Obaj mają joba na punkcie surwiwalu, lasów, bagien i dzikiej natury. Spania pod gołym niebem i picia wody z deszczu, rytów ognia i Teda Kaczynskiego. To prawdziwy rolnik, który używa kalendarza biodynamicznego i szuka inspiracji w pogańskich kulturach przodków, co symbolizuje jego wisior który nazywają „Ręce Boga” i jego własne ręce, które pachną ziemią i chlebem, który z zamiłowaniem wypieka w tak zwanych wolnych chwilach. Żyje poza systemem ewidencji przychodu i rozchodu, poza zmechanizowaną rutyną coraz bardziej martwego świata. Jego światem jest TO CO ŻYWE. To co ożywa we wrażliwej i ciepłej dłoni, to co pulsuje energią i światłem i daje życie zamiast śmierci i uśpienia.

Bonzo to wielki i przysadzisty chłop, który kiedyś był zapaśnikiem i stał na bramkach łódzkich dyskotek, kiedy to jeszcze było szczytem nocnego życia. Poznał tych wszystkich „mafiosów” – badylarzy, którzy tym wszystkim kręcili i zbierali siano, albo pachnącą nieszczęściem kapustę. Początki amfetaminy, ekstazek, początki tak zwanej miejskiej kultury dragów zaraz przed paradami wolności i klubami techno, które stały się znakiem firmowym tego miasta. Walenie szuwaksu stało się trendy, pornole w kioskach, pierwsze markety i zachodnie bryki z zestawem zimnego łokcia, nocne kluby i ekskluzywne burdele. Bardzo dziki zachód, parodia prawdziwej wolności oparta na „ja chcę więcej”, które teraz zbiera swoje żniwo w postaci hodowli klatkowej jednolitych mas, które jedyne czego chcą to dobrze i wygodnie żyć bez względu na koszty i wciąż się zabawiać. Bez przystanku, bez ustanku – świat ma nas zaskakiwać, inspirować, kolejne kraje, seriale, pozycje kamasutry, kolejne awanse i romanse, kolejne szczyty i nowinki z dziedziny sztucznej inteligencji.

Bonzo w rezultacie połamał nogi i ręce szefowi szefów, gdzieś na zapleczu jednej z tych spelun, bo się okazało, że jego siostra zaczęła niuchać szuwaks i w rezultacie zrobili z niej osiedlową kurwę i ostatecznie miała udaną próbę samobójczą po trzech latach takich przelotów. Ten świat przemielił ją w odpad i przemienił w kompost na cmentarzu na Dołach. Smutny ksiądz odprawił smutny obrzęd i tyle. Została w pamięci kilku ledwie osób. W rezultacie poszedł siedzieć, bo układ jest układ i dopiero tam za kratami stał się człowiekiem świadomym. Obudził się za sprawą jednego człowieka, którego nazywali Prepers.

Zrozumiał, że wszyscy żyjemy w więzieniu.

W „nowy” rok ulice były puste w post pandemicznym świecie. W „nowy” rok wszystko było po staremu dążąc konsekwentnie do nieuniknionego upadku. W „nowy” rok Bonzo zapakował najlepsze co miał w swojej wiejskiej piwnicy. Marchew, buraki, cebula. Bez nawozów. Z ziemi na którą ciężko pracował po wyjściu ze swojego długiego odosobnienia, które okazało się najlepszy co dostał od życia, bo tam za kratami stał się wolnym człowiekiem. Jednak tutaj na Placu Wolności w „Analogu” tliła się ta Iskra, którą trzeba było rozniecić w sercach zniewolonych istot ludzkich. Taka była prawdziwa praca, bowiem to autentyczne Współczucie i Mądrość jest tym co naprawdę może pomóc temu pogrążonemu w cierpieniu światu. Bonzo odrobił swoją lekcję, która była bolesna i ukazała mu sens ludzkiej egzystencji, ukazała mu drogę i cel. Otworzyła serce i umysł.

Na pace pachniało ziemią, wilgocią i tytoniem. Na polach tańczył zimowy wiatr i poruszył delikatny śnieg. Każdego dnia Bonzo szedł na swoje pole i dziękował Matce za jej pracę i wszystkim jej dzieciom – każdej istocie. Na granicy pól miał swoje święte palenisko i odprawiał odwieczny rytuał wdzięczności na pełnię i nów księżyca i podczas szczególnych energetycznych cykli przesileń, równonocy i pogańskich świąt związanych z niebem i ziemią. Człowiek był dla niego połączeniem tego co boskie i tego co ziemskie. Był istotą pomiędzy. Ziemia go uleczyła i dała Moc. Zrozumiał, że jest żywą istotą, która śni swój własny sen, jest połączona z ruchem planetarnym i świadomościami, które są wszechpotężne wywierają ogromny wpływ na wszystko co się wydarza, ponieważ wszystko jest współzależne i nic nie istnieje samo dla siebie. Człowiek o tym zapomniał i dlatego jest mu to przypominane. Nie można anulować czy zawiesić prawa przyczyny i skutku. Konsekwencje są nieuniknione. Nasza głupota i arogancja zbiera swoje żniwo i ma swoje budzące nas z letargu następstwa.

Ciało było nauką nie było upadkiem. Materia była szkołą nie karą. Świadomość uczy się poprzez ciało i energię, ponieważ ostatecznie jest poza formą i uwarunkowaniem w swojej niezrodzonej esencji. Ciało, energia i umysł to trzy bramy na drodze do przebudzenia się z tego snu i każda z nich ma swoją pierwotną i czystą naturę, każda z nich jest bramą wiedzy i doświadczenia.

Dla Pirata, Prepersa i Bonzo materia stała się pierwszą bramą, którą trzeba zbadać i wprowadzić na Ścieżkę. Pokarm to fundament, ponieważ wszystko w Gastropolis odżywią się sobą. W negatywnym i pesymistycznym sensie – wszystko się wzajemnie pożera i cała Natura, Kultura i Aparatura są skonfigurowane na podstawie tego bezlitosnego i okrutnego algorytmu. To jest prawda, jednak Prawda jest również taka, że to jest jedynie wizja uwarunkowanych w tym mechanizmie istot, taka jest ich kondycja. To pozorne zwycięstwo materii i materializmu, jego triumfalne dominium, jego terror – wszystko to ma nas doprowadzić do doświadczenia ekstremum, do zaburzenia ekosystemów i całego naturalnego prawa, które mamy głęboko w dupie. Musimy wygenerować masowe cierpienie na planetarnym poziomie by ostatecznie zrozumieć zawartą w tym wszystkim naukę. To jest ludzka droga wynikająca z braku mądrości, ponieważ naszym punktem wyjścia jest Ignorancja. Jest brak rozpoznania natury uwarunkowanej egzystencji, jest ciągłe leczenie objawów choroby, lecz nigdy jej przyczyn.

Rodzimy się jak orki w błocie Niewiedzy w systemie wzajemnej pogardy i prymatu najbardziej bezwzględnych. Tresujemy się wzajemne do posłuszeństwa i poddaństwa i terroru lęku przed karą, która jest zwykłym urojeniem. Czcimy okrutnych ulepionych ze strachu i pogardy „bogów” wytwory naszego własnego ograniczenia na ich wzór mamy władców tego więzienia, królów, kapłanów, zarządców, menadżerów, polityków, dyrektorów, tyranów którzy zarządzają tym trzęsawiskiem.

***

Mamy instrukcję obsługi w starej księdze:

„22 Będziecie przestrzegać wszystkich moich praw i nakazów i według nich będziecie postępować, ażeby nie wyrzucił was z siebie kraj, w którym z mojej woli macie zamieszkać.

23 Nie będziecie też postępować według zwyczajów zachowywanych przez ludy, które sprzed was usunę, gdyż nie znajduję w nich upodobania.

24 Już wam powiedziałem: Do was będzie należeć ta ziemia, Ja dam ją wam w posiadanie. Jest to kraina płynąca mlekiem i miodem. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg, który was oddzielił od innych narodów.

25 Będziecie odróżniali zwierzęta czyste od nieczystych, ptaki czyste od nieczystych i nie będziecie się dopuszczali rzeczy niegodziwych z powodu zwierząt, ptaków i wszystkiego, co rusza się na ziemi, a co powinniście uważać, według moich pouczeń za nieczyste.

26 Będziecie dla mnie święci, bo i Ja jestem święty. Ja, Jahwe, który was oddzieliłem od innych narodów po to, żebyście należeli do Mnie.

27 Każdy mężczyzna i każda kobieta, wywołujący duchy albo uprawiający wróżby, zasługują na karę śmierci. Powinno się ich ukamienować. Krew ich zstąpi na nich.”

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu

***

Teraz w tym czasie i miejscu więzienie się psuje, zawodzi. Teraz w tym czasie mamy wystarczająco dużo przestrzeni i wolności, aby zacząć wewnętrzną pracę nad wyzwoleniem, ponieważ jest coraz większy chaos, który na powrót pochłania ten zaśmierdziały układ „porządku” – ponieważ takie jest odwieczne prawo Cyklu. Przez te niewidzialne kraty przedostaje się galaktyczna świadomość, coś co przekracza każdy wymyślony przez zniewolone własną ignorancją istoty konstrukt psychofizyczny. Obradza to wzrostem tyrani i wyzwolenia w tym samym czasie i zależy o tego co rozpoznasz jako swoje. Ty zależysz od siebie i możesz zacząć hakować tą grę, bowiem masz wrodzony ku temu potencjał. Każdy z nas jest Magiem i jest Czarownicą, każdy z nas ma w sobie Tajemnicę. Każdy z nas może teraz wybrać w jakim świecie chce żyć i ten świat czynić ciałem, mową i umysłem ponieważ nosimy w sobie potencjał Mądrości i Współczucia. Umysł – Serce.

Teraz możemy opuścić Klatkę. Mamy w swoim sercu Pierwotną Wolność – Anarchię gdzie nikt nie może mieć władzy nad nikim. Wszyscy są wolni – jednak ta wolność wynika ze świadomości nie z praw, wynika z wiedzy nie słów, wynika z szacunku i miłości nie strachu i posłuszeństwa. Ta Wolność jest wyzwoleniem z warunku z błędnych poglądów – kagańców świadomości. Ta Wolność jest Odpowiedzialnością wobec Naturalnego i Odwiecznego Prawa Natury.

Ciało jest też narzędziem przez które świadomość może pracować w wymiarze dualistycznej fiksacji, jego nietrwałość, kruchość i ułomność uczy nas wrażliwości na to wszystko co żyjąc jest skazane na śmierć, budzi w nas odczucie połączenia z nieskończoną siecią współistnienia, uczy pokory, cierpliwości, ciepła, dotyku, uczy przemocy i fizycznego cierpienia. Uczy miłości i ekstazy. Uczy zazdrości i chęci posiadania. Uczy nas jak to jest być w ludzkiej formie – śmiertelnych istot, które chcą być trwale szczęśliwe co przecież z natury rzeczy nie jest możliwe bez przekroczenia własnej kondycji poprzez transcendencję i wyzwolenie z warunku, które jest celem każdej autentycznej ścieżki duchowej, które jest prawdziwym celem naszego życia, tym co nadaje sens temu pozornemu bezsensowi.

Jednym z ulubionych seriali Pirata jest „True Detective” i postać Rust’a Cohle’a – światło świadomości przebijające przez mrok zagęszczonej egzystencjalnej pogoni za nicością. Człowiek który staje się zbyt świadomy i zbyt głupi by rozumieć co to w zasadzie znaczy w tej zaprogramowanej na walkę i przetrwanie matrycy bezsensownego cierpienia. Dobroć bez nadziei na zbawienie, przyzwoitość bez oklasków, akceptacja ponurej prawdy i wierność swojej drodze. Bez zmyślonej nadętej farmazonem ucieczkowej duchowości, bez przepełnionej lękiem pokuty w imię doktryny – człowiek może odkryć w sobie tą część, która przekracza rozpacz nawet wtedy kiedy żyje w świecie pozbawionym nadziei wśród ludzi, którym przestało już zależeć na czymkolwiek.

Cuda to bajki dla dzieci, specjalne moce, rozkosze, cały ten odpust osiągania ponadludzkiego, festyn karmiącej ego duchowości, narkotyczny trans urojeń, superbohaterowie w świętych szatach wypluwający banalne frazesy do zdesperowanych tłumów szukających marnego pocieszenia i krótkotrwałej uciechy przed nieuniknionym rozkładem. Prawda Ducha jest czymś znacznie głębszym. Czymś czego nie można kupić i sprzedać, czymś czego nie można nałożyć na siebie jak strój na bal „świętych” przebierańców. Czymś co w swojej esencji jest Tajemnicą. Czymś co każdy z nas musi odkryć i urzeczywistnić w sobie. Nie ma jednej prawdziwej drogi, są ich miliardy ponieważ każdy umysł jest inaczej uwarunkowany, ma inną wrażliwość i inne doświadczenie. Duch jest poza formą i poza doktryną, poza pismem i wysiłkiem, poza czcią i bluźnierstwem.

Matryca ulega radykalnej transformacji, stare się rozpada by zrobić miejsce na nowe. Człowiek mutuje – jego ciało, jego energia i jego umysł. Wszystko manifestuje się bardziej wyraźnie, ukazuje czym jest bezpośrednio w swojej nagiej formie, dążąc do bycia sobą bez względu na konsekwencje. Kiedy rzeczywistość gęstnieje do tego stopnia, że na powrót staje się oceanem chaosu, oznacza to, że Cykl się domyka i stare musi się rozpaść i mamy przed sobą radykalną ewolucję, która odmieni oblicze świata i rolę człowieka. Ponieważ stare jest już zbyt zepsute i destrukcyjne, zbyt powolne i zapóźnione. Starzy bogowie umierają w agonii głodu, bowiem mają coraz mniej wiernych wyznawców a ich modlitwy są zbyt słabe by ich trzymać przy życiu. Zbudowane na czci, strachu i niewolnictwie stare religijne egregory tracą swoją moc i znaczenie na rzecz technologiczno – naukowego Boga opartego na kolektywnym Mózgogłowiu. To nowe „oświecone” średniowiecze. Wizja rzeczywistości oparta na skrajnym wylogowaniu ze świata natury. Kult człowieka – boga, który rodzi z siebie niezliczone symulacyjne światy, rodzi z siebie – siebie kopię i siebie powiela w coraz bardziej ulepszonych i zmodyfikowanych wersjach. Jednak tak naprawdę to jedynie kopie – klony, coś co jest pozbawione prawdziwego życia, coś co jedynie podtrzymuje procesy życiowe i je powiela i ostatecznie staje się pozbawionym sensu zapętleniem w swoich własnych wyprodukowanych złudzeniach tak zwanego sensu. Nie może przekroczyć siebie, bowiem to jest wszystkim czym jest. Jest jedynie zapisem danych, które zostały wgrane, jest jedynie samo przetwarzającym się zasobem. Odpadem – pokarmem.

Nasza wrodzona samotność polega na fundamentalnym braku zrozumienia. Absolutnym braku możliwości uczestniczenia w sobie nawzajem i dzielenia swojej wrażliwości, rozumienia siebie w sposób doskonały, widzenia drugiego człowieka w całym spektrum jego doświadczeń, uwarunkowań, potencjałów i możliwości. Tym jest ten kokon – oddzielenie. Bazujemy na impulsach, na wrażeniach, na deklaracjach, na złudzeniach. Tworzymy w czasie rzeczywistym holograficzne wyobrażenia – coś co wyświetlamy w swoim Mózgogłowiu do czego się odnosimy i z czym konwersujemy. Jednak prawdziwa istota tego jest poza naszym zasięgiem. Poza naszym rzeczywistym udziałem. Żyjemy jedynie w odbiciu, w kopii. W wymyślonej przez nas samych grze, której nikt nie przejdzie i nikt nie wygra, bowiem sama w sobie nie ma końca. Dlatego nie mamy pamięci poprzednich gier, dlatego wciąż wydaje się nam, że wszystko jest „nowe” i „fascynujące”.

Nie jest.

To jedynie złudzenie.

Dlatego powstał „Analog”. Dlatego Pirat, Prepers, Bonzo i cała ekipa robią to co robią udając, że robią coś innego. To „coś innego” jest prawdziwą treścią ich Istnienia, rdzeniem który ich ukształtował i pozwolił zachować pamięć po przemieleniu przez maszynę inkarnacyjną. Pozwala być poczytalnym w niepoczytalnym zagmatwanym do granic świecie. Pozwala Widzieć i Czuć.
Wracać by Przypominać. Na różne sposoby. Wciąż i wciąż.

Do skutku.

Moment „Chaosu” przynosi wiedzę, która wcześniej nie jest dostępna ponieważ Czarni Magowie trzymają tą wiedzę pod „kluczem” kontroli i kiedy ich władanie i moc słabną z powodu buntu mas i narastającego prymitywnego materializmu, który zaczyna ogarniać wszystko jak pożoga. Kiedy wszyscy „informują” wszystkich i następuje kończąca Cykl – Epoka Informacji wówczas widzimy dwa dominujące zjawiska. Wzrost Ignorancji i Wzrost Wiedzy. Wszystko staje się dostępne i wszystko jest przesyłane to stanowi omen, że mamy do czynienia z absolutnie wyjątkowym momentem na osi ewolucji Świadomości. W pradawnym Tybecie był Mistrz, który to przewidział i który ukrył wiele potrzebnych instrukcji na ten właśnie czas i te okoliczności. To metody pracy z energią i emocją, ponieważ to jest aktualnym Warunkiem. To jest czas apogeum. Następuje gwałtowny rozpad globalnej organizacji, wszystkie te instytucje i organizacje upadają pod naciskiem własnego przekarmionego cielska. Umierają podpięte pod kroplówki systemu, który sam w sobie się rozpada. Nikt niczego już nie może kontrolować. Jedyne co mają to złudzenia wynikające z nawyku percepcji i przyzwyczajeń.

Korporacja z ciałem na krzyżu traci swoją rolę i znaczenie. Wiara traci grunt i zainteresowanie, bowiem nie jest w stanie unieść ciężaru faktów. Ostatnie pokolenia zaprogramowanych przez strach wiernych klęczą jeszcze przed tymi krwawymi ołtarzami. Jednak tak naprawdę to koniec.

Ostatni spazm, jęk i skowyt.

Wchodzimy w czasy plemion.

ANALOG

CZASY PLEMION

Galeria

Lecz kto wytrwa do końca, będzie zbawiony.

Ewangelia wg św. Mateusza 10, 22

POZA WNYKAMI 

Tam gdzie Prepers był Maszyna przestawała działać, jej macki były zbyt leniwe by łapczywie tam sięgać. Uwielbiał patrzeć w czysty, pusty błękit nieba – to było najbliżej esencji, najbliżej tego co jest prawdą. Tutaj w Górach Sowich miał swoje Królestwo, swój Azyl. Bez telefonu, komputera, tabletu bez powiadomień i przypomnień, bez tej natarczywej i schizofrenicznej cywilizacyjnej kurwicy natręctw, która jak wirus osaczała nas już ze wszystkich możliwych stron. Byliśmy w Potrzasku Konieczności Tech. Wnyki zastawione na każdym możliwym kroku. Dopiero kiedy TO opuszczasz zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę jest absolutną niepoczytalnością i narastającym szaleństwem. Żarłoczną i łapczywą gigantomanią. 

Coraz więksi ludzie w coraz większych miastach. 

Coraz więcej desperacji i cierpienia. 

Coraz mniej prawdy i znaczenia. 

Już dawno temu Naturalny Cykl został zhakowany przez Maszynę i zaburzony. Możesz Drogi Niewolniku zobaczyć to wszędzie i we wszystkim. Kumulacja tworzy kulminację, która otwiera Pierwszą Bramę, ponieważ nic nie może trwać zbyt długo kiedy brak jest Matki / Troski i Ojca / Zrozumienia, ponieważ to „oni” tworzą prawdziwy świat. Ten cybernetyczno – kapitalistyczny wysryw jest egotyczną manią, która zawładnęła nieświadomością ludzką na poziomie masy. Księżyc stał się słońcem; nieświadomość udaje świadomość. Maszyna udaje człowieka, zło udaje dobro. „Postęp” technologiczny tak naprawdę jest niszczeniem  Ducha, ponieważ jest narastającą współzależnością procesów i ciągłym oddalaniem od istoty rzeczy w stronę halucynacji – symulacji. Jesteś daleko od Rdzenia / Esencji w sztucznej post – rzeczywistości i nie potrafisz już mieć kontaktu z niczym poza wytworami swojego umysłu / mózgu i jego maszynowej zaprogramowanej percepcji, która jest zczytywaniem meta – danych i aktualizowaniem karmicznej kolektywnej wizji 37*, którą stworzyli potężni Saturniczni Władcy Sześcianu. 

Ziemia. Matka. Święta Kosmiczna Krowa niegdyś pełna cudownego życiodajnego świętego mleka – energii, które dawało dobre i pełne wdzięczności życie. Istnienie było połączeniem z niewyczerpanym Źródłem, które zasilało nas poprzez czyste żywioły – elementy. Nie sposób teraz nawet wyobrazić sobie cudowności tego Świętego Świata i Pełne Mocy Istoty Ludzkie, które były jego dziećmi. Płodność i Dobrobyt. Moc i Znaczenie. Pełne szacunku współistnienie wszystkiego co żywe w czym było tchnienie Ducha. Wzajemna i bezwarunkowa Troska, ponieważ stan Troski / Miłości jest naszym naturalnym stanem, jest naszą Pierwotną Nieuwarunkowaną Naturą do której wszyscy bez wyjątku powrócimy kiedy już wyczerpie się karma tego co tutaj zostało nagromadzone. Kiedy odzyskasz połączenie z Duchem te wspomnienia przyjdą do ciebie, przypomnisz sobie czym w istocie byłeś przed Maszyną i fałszywym bogiem Baalem. 

Prepers próbował odzyskać to połączenie, przywrócić w swoim sercu szacunek do tego co naprawdę święte. Mógł całymi godzinami po prostu być w tej magicznej krainie czuć zapach tego co nieprzetworzone, dotykać odwiecznej tajemnicy ukrytej poza kalkulacją Mózgogłowia. Odpuścić neurotyczny wysiłek, chore ambicje i po prostu żyć tym co jest w tej właśnie chwili. Na powrót stać się człowiekiem zamiast skalibrowaną na rywalizację Maszyną, odzyskać sens i znaczenie, które nie jest wynikiem tego co „osiągasz”, nie jest zapłatą za służenie Czarnym Magom. Rzeczywistość pełną znaczenia zastąpiono wygenerowaną sztucznie ubogą reprezentacją. Nazwane jest to Pustostanem lub Światem Pustyni. Czterdzieści długich meta – dni i nocy – cała wieczność Mroku Zapomnienia. Kiedy człowieka charakteryzuje brak szacunku do Istnienia i brak wrażliwości na piękno i delikatność, kiedy staje się pożerającym wszystko zwierzęciem – czas jego nędznej egzystencji jest już policzony. Następuje eskalacja procesu bardzo gwałtownej i pełnej bólu degeneracji poprzez toksyczne środowisko jakie stworzył w akcie absolutnej niepoczytalności, która go pochłania i pożera żywcem. 

Kiedy zapadał zmierzch rozpalał ogień i rozbijał namiot. To był pierwotny dom pod gwiazdami – „na urwisku” cywilizacji. W istocie nie zostało nam zbyt wiele czasu. To były jego ceremonie, aby uzdrowić swoją własną relację z ziemią. Być z nią sam na sam, poczuć jak oddycha, pulsuje i tętni. Wcześniej czy później wszystko do niej powróci. Zawiera w sobie tych wszystkich przed nami, karmi nimi to co żywe. W starych zapisach jest pamięć tego co było, jest i będzie, tego, że żyjemy w Kole – Cyklu. Te świadectwa były zapisane w ludzkich sercach i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nazwane jest to Złotą Nicią, która kiedy zostanie przerwana istota ludzka ostatecznie straci połączenie z Odwiecznym Źródłem z czymś co jest Nieskończone i Wieczne. To jest ponad naszym małym klaustrofobicznym „ja”, które wszystko pragnie zniewolić i podporządkować sobie. Rzecz w tym, aby prócz siebie i tak zwanych „swoich spraw” czuć i widzieć Istnienie. 

Ten obecny świat oczyści Ogień. Płonące miasto upadłych aniołów jest zwiastunem Świtu. Znakiem. Symbolem. I to się dzieje teraz. To jest czas spłaty długów i rozliczeń – oddzielenie tego co twórcze i dobre od tego co niszczące i negatywne. Każdy wybiera sam i każdy ponosi odpowiedzialność. Po wyroku niechybnie przychodzi egzekucja. Kiedy twoje serce jest czyste nie musisz się bać, ponieważ wiesz kim jesteś poza tym małym „ja”. Jest w naszym sercu droga powrotna do Prawdziwego Boga, która nie jest żadnym kultem, nie jest błaganiem i strachem. 

Jest Miłością. Dobrem. Życzliwością i Współczuciem. Jest życzeniem wszystkim i wszystkiemu tego co najlepsze i zrozumieniem, że wszyscy i wszystko nie chce cierpieć i z desperacją szuka szczęścia. Wytrwać do końca oznacza nie ulec swojej egoistycznej fiksacji, ponieważ to nasze małe „ja” nie przetrwa tego ognia. Umrze. Stracimy wszystko co nie jest nasze, nawet to ciało i ten umysł, własności i osiągnięcia, status i tak zwany szacunek. Jedyne co zostaje to owoce prawdziwej duchowej pracy dla pożytku naszego Ducha i wszystkich czujących istot. Dobre Serce. Dlatego pierwotne tradycje związane z naturą mają teraz taką wartość. Musimy sobie je przypomnieć i zastosować. Oddać szacunek temu co nas wykarmiło. To ciało należy do Matki i wróci do Matki, która jest tą, która nadaje formę. Nasz Duch należy do Ojca i wróci do Ojca, który jest tym poza formą. Matka i Ojciec są nierozdzielni – forma i pustka stwarzają się wzajemnie. Pustka nie jest nicością, jest Potencjałem, który przejawia się w Warunku – Formie. Dlatego musimy odnaleźć swoje istnienie poza formą – nawiązać kontakt i relację, bo kiedy przyjdzie nieunikniony rozpad otworzy się przed nami Nieskończone i Niewyczerpane. Mamy realną szansę się uwolnić. Cała droga jest nauką i treningiem uwalniania i wyzwolenia. 

Współczesne życie w cywilizacji jest narastającym uzależnieniem, jest bólem, którego nie możesz uśmierzyć kiedy jesteś „podłączony” i „bierny”. Świadomość – receptor zainfekowana wirusem „overloaded”. Kiedy nie znajdziesz niczego cichego wewnątrz siebie – to cię pochłonie jak mulisty ocean i zaprowadzi do samego dna, gdzie absolutnie nic już nie ma sensu. To brak sensu i znaczenia jest ostatecznym rozpadem osobowości, która zdegradowana i rozbita staje się jedynie kompulsją. Charakterystyką jest obojętność i brak motywacji. To co Maszyna naprawdę robi ponad tym, co nam się wydaje „fascynujące i ciekawe” – to niszczy naszą wrażliwość i indywidualność. Nasz największy Dar. Degraduje nasze poczucie więzi z Istnieniem i zdolność samodzielnego myślenia i analizy. W swojej esencji jest to kradzież naszych myśli i słów i użycie ich przeciwko nam, ponieważ pozbawione prawdziwego doświadczenia stają się jedynie informacją – narkotykiem. Nawozem dla jałowego pola współczesności. Maszyna zaczyna cię zaspokajać seksualnie, intelektualnie i emocjonalnie. Podbój ciała, energii i umysłu poprzez uległość i po pewnym czasie nie potrafisz już żyć i funkcjonować w inny sposób. 

Dlatego kiedy wciąż słyszysz o „postępie” zastanów się nad tym. Wyłącz monitor, zgaś smartfona i przyjrzyj się uważnie co to z tobą robi. Przez chwilę usiądź w ciszy i bądź Obecny. Przyjrzyj się co to robi z twoim umysłem, jak nim bez ustanku porusza. Prześledź o czym myślisz i w jaki sposób. Jakie jest twoje wyobrażenie o samym sobie ? Kim jesteś ? Po co żyjesz ? Co cię zasila i czym w istocie karmisz swój umysł ? Co szanujesz i czym gardzisz ? Dokąd zmierzasz z dnia na dzień, z godziny na minutę ? 

?

Prepers uczył się Języka Ognia. Słuchał i obserwował. Natura w swojej esencji jest komunikacją poza słowem i poza intelektualną strukturą mentalnych fantomów. Prawdziwe słowo ma Moc – jest Wolą, która tworzy rzeczywistość na najbardziej subtelnym poziomie, ma zdolność otwierania Przejść do innych wymiarów i do odmiennych alternatywnych rzeczywistości. Kiedy żyjesz i funkcjonujesz jedynie w jednym zaprogramowanym przez Maszynę Tunelu Percepcyjnym i Strukturze Obłędu Mózgogłowia tracisz zdolność Przekraczania – Ewolucji. Nie robisz nic na nowo, niczego nie odkrywasz. Jesteś wyzuty na zewnątrz, wyrzucony z siebie. 

Jesteś na Wygnaniu.

Otoczony przez Mrok i zaszczuty przez Warunek. Czekasz w absurdalnej kolejce do uznania przez ludzi, którzy w tym stadium Gry są nieświadomi i niepoczytalni. Czekasz na urojony „awans” w nieprzytomnych oczach omamionego iluzjami społeczeństwa. Większość istnień ludzkich na tej zdewastowanej planecie nie ma żadnego kierunku i nie ma żadnych wartości większych niż oni sami. Są jedynie narzędziem samo – zniszczenia. Nie mają pojęcia, że w swojej esencji są czymś więcej niż mięso, nerw i myśl – nie rozpoznają swojej boskiej i czystej natury. Żyją w krótkotrwałej skorupie nagromadzeń. Kieruje nimi głód szczęścia i desperacja unikania cierpienia. Ich całym światem jest to co przychodzi z zewnątrz. 

Jednak to „z zewnątrz” zostało stworzone w środku. To nasze myśli, słowa i czyny stworzyły ten świat. Brak tego rozpoznania jest definicją Ignorancji, ponieważ kiedy już to wiesz starasz się żyć i funkcjonować inaczej. Tworzyć nowe pozytywne przyczyny i rozwijać prawdziwe zrozumienia. W naukach nazwane jest to ośmioraką ścieżką. To naprawdę może nam pomóc. 

Prepers siedział na wilgotnej ziemi, która istniała od niepamiętnych czasów pod rozświetlonym gwiazdami bezmiarem nieba, które widziało już wszystko co kiedykolwiek się wydarzyło. W tym była Czystość i Dostojeństwo, Prostota i Szacunek. Pomiędzy tym co trwałe i tym co puste płonął Święty Ogień. Żywy język, który jest czystą i niezafałszowaną komunikacją z Wymiarem Ducha w którym modlitwa ma prawdziwą Moc. Modlił się o zdolność Rozpoznania tego co ma prawdziwą wartość i jest warte naszej Troski od tego co jest jedynie iluzją wartości. Prosił o siłę by wytrwać do końca, utrzymać Obecność i Świadomość, bowiem to jest esencją wszelkiej ścieżki. Nie upaść w Mrok Ignorancji i nie stać się kolejnym Automatem do obsługiwania bezsensownej Gry, która póki zarządza nami Ignorancja nigdy nie dobiegnie końca. Dlatego potrzebujemy tworzyć Świętą Przestrzeń, którą otoczymy szacunkiem i która reprezentuje Prawdę i Wolność, Miłość i Troskę, która jest pozbawiona wszechobecnego cynizmu i arogancji. Przestrzeń, która jest intymna i osobista.

Prepers przez lata widział ludzi, którzy upadali i byli pożerani żywcem przez bezsens. Rozszarpywani na psychiczne i fizyczne strzępy przez Warunek Negatywizmu, który w nich zwyciężył i zawładnął. Oddanie swojego cennego ludzkiego życia walkowerem – to było zdecydowanie najbardziej bolesne i tego – niestety – było coraz więcej i więcej… Czarni Magowie z premedytacją niszczyli tradycję i duchowość – kręgosłup istoty ludzkiej, a w zamian dostaliśmy dogmatyczną skomplikowaną naukę, polityczną indoktrynację i kulturę kserokopii. Świadomość – Świat pogrążały się w chaosie, który już nie miał w sobie pierwiastka czegoś odżywczego, a zamiast tego stawał się czystą destrukcją i narastającym konfliktem. Ten proces dewastacji wznosił do góry populistycznych oszołomów i radykałów, którzy chcieli świata na własność do obsługi swoich monstrualnych ego. Kult miliarderów i ich korporacyjnych zautomatyzowanych królestw. Kult tego co w człowieku najmniejsze i jednocześnie nabrzmiałe jak wrzód pychy i dumy i niesione na ustach bezwolnej i apatycznej masy. W ich absurdalnym podziwie. 

Ropiejące od próżności monady „nadludzi” – władców końca. 

Teraz wyhodowaliśmy pokolenia bez żadnej duchowej ochrony. Krucha modernistyczna populacja – porcelana. Wystarczy lekko wstrząsnąć i następuje rozpad i dezintegracja. W środku coraz więcej toksycznej i mrocznej zawartości wlanej przez Kabel – Babel. Imperium Kotleta i Parówy – Espresso Americano. Wbudowane w umysły triggery – spusty nagłego szaleństwa, paniki, depresji czy fobii – zdalne odpalanie w najmniej spodziewanym momencie. Miliony istot na tej planecie jest już Przejętych przez Mrok. Miliardy jest na granicy szaleństwa. To jest konsekwencja tego, co sami ze sobą zrobiliśmy – przerywając połączenie z tym co prawdziwe i naturalne i wzmacniając egotyczną fiksację na „ja, mnie, moje”. Kiedy jesteś odłączony od Troski – Współistnienia, kiedy stajesz się jedynie tym skazańcem – mięsem i zrodzoną z niego desperacją pustostanu – kontrolę nad tobą przejmują algorytmy Czarnego Królestwa i klątwy Czarnych Magów. Ósmy odcinek trzeciego sezonu „Twin Peaks”. 

Ogień kroczy za każdym działaniem, który wynika z tej desperacji. To finałowy język ostatniego rozdziału. Dlatego tak ważne jest, aby nawiązać z nim relację. Coraz więcej duchów bez ciał i głosów istot pozbawionych spokoju, które będą do nas docierać, bowiem natura tej rzeczywistości ulega defragmentacji i rozdziela się na współistniejące partycje. Irracjonalny – surrealizm – wewnętrzna architektura brutalizmu. Rozpala się wewnętrzny ogień świadomości, którego Mózgogłowie nie potrafi już kontrolować. Kiedy nie nauczysz się „być w tym” spłoniesz w Królestwie Amona, który żyje i króluje w tym co irracjonalne pod progiem logiki. Przechwycenie demoniczne jest zjawiskiem, które będzie się nasilać, ponieważ nie potrafimy już kontrolować tego co podświadome. To się wylewa i zaczyna dominować ten wymiar. Kiedy jesteś Delogiem (potrafiącym się zalogować do innego rodzaju percepcji) widzisz, że ta matryca jest przepełniona bytami i zalana negatywizmem pod przysłowiowy „korek”. Ludzie nie wiedzą co się z nimi dzieje, co w nich wchodzi i w rezultacie co nimi rządzi, wtedy przestają być ludźmi. Stają się Bytami. 

Ochrona przed negatywizmem i demoniczną siłą ignorancji i nienawiści była od zawsze bardzo ważną częścią ludzkiej duchowości i prawdziwej tradycji religijnej. Te demoniczne i mroczne energie to są tak zwane „wnyki”, które nie mają natury materialnej i nie są z tego mechanicznego świata. To tak zwane klasy potężnych istot. Metafizyka. To była niegdyś część naszego codziennego doświadczenia w tak zwanej magicznej fazie świadomości okrutnych kultów natury i płodności. Wówczas prawdziwa świadomość była w uśpieniu i nie potrafiła się przebić na „powierzchnię”. Żyliśmy w nieświadomości. Ceremonia była ofiarą istot czujących dla żarłocznych wszechpotężnych bóstw. Nienasycone pożądanie i stymulacja chuci. Natura jako bóstwo. Kult Wielkiej Matki: Al-Lat, Astarte, Cihuacoatl, Citlalincue, Danu, Demeter, Gaja, Hebat, Isztar, Izyda, Ki, Kybele, Maja, Mokosz, Ninhursag, Pachamama, Saule, Sif, Tiamat, Tellus, Prythiwi etc. 

Faza technologiczna jest formą kultu płodności Mózgogłowia – to reprodukcja wynaturzenia (kult anty – natury), w którym post człowiek czci samego siebie w mechanicznej i cyfrowej reprezentacji. Po nieświadomości adorowania „magicznej i płodnej matki” i abstrakcji kultu „srogiego ojca w niebie” mamy religię przebóstwienia człowieka w coś nadnaturalnego – Trans Humana – Baala. Narcystyczny ego trip dąży do materializacji – narodziny algorytmicznego zbawiciela w stajence meta – serwerowni. U żłobu mamy Trzech Odwiecznych Króli: Ignorancję, Pożądanie i Niechęć. Ta faza jest i była nieunikniona, bowiem  w cyklicznym programie matrycy (loop) to już było grzane i skończyło się bardzo źle. Prawo natury działa na zasadzie korekcji. Nie możesz rosnąć w nieskończoność w materialistycznym wymiarze, który ma swoje ograniczenia i granice. Możesz zrobić z siebie biologiczną – maszynę w świecie maszyn, jednak odkryjesz, że to nic nie zmienia. W rzeczywistym sensie zniewala cię jeszcze bardziej, ponieważ rozwiązaniem nie jest antidotum na chorobę. Musisz usunąć przyczynę, którą jest wiara w trwale istniejący podmiot zdarzeń i wynikająca z tego dualistyczna fiksacja. Pragnienie ego by „żyć wiecznie” w uwarunkowanym i nietrwałym świecie fizycznym jest absurdem. To jest ten drive operujący w nośnikach danych i głowach Czarnych Magów. 

Możesz odbudować świątynię na tym polu trupów, zarżnąć czerwone krowy według procedury z Księgi Kapłańskiej zachować „tohora” jednak wszystko to jest tak czy inaczej „tuma”. To „szedim” przywołasz i sprowadzisz do tego wymiaru. Druga strona już zawładnęła tym światem. Żyjemy w wymiarze materializujących się demonów. Pragnąc nieba stworzyliśmy piekło i otworzyliśmy bramy przez które to bez ciała może przyjść do ciebie i cię posiąść i używać w najbardziej perwersyjny sposób. Demony tego szukają i pragną się tym karmić. Perwersja jest cechą charakterystyczną Przejęcia. Staje się czymś coraz bardziej znormalizowanym nie jest już niszowym odpałem zdegenerowanych bogaczy – staje się praktyką dnia codziennego. Zjawiskiem masowym. 

Bycie „prepersem” w prawdziwym sensie jest gotowością na nieunikniony rozpad warunku w swoim własnym indywidualnym wymiarze i brak odruchu do uciekania od rzeczywistości w wyprodukowane przez Maszynę urojenia. Bycie Obecnym oznacza konfrontację z tym co jest i jak jest bez środków nasennych i znieczulających. Ten samsaryczny wymiar w tej fazie karmicznej jest wymiarem bólu. Ten ból może nam pomóc i przekierować nasz wysiłek i motywację w stronę Wyzwolenia, które jest metodyczną pracą z lepką naturą przywiązania / lgnięcia do form, nazw i zjawisk na poziomie zewnętrznym i konceptualnym więzieniem wewnątrz nas i wdrukowanego programu samo – potępienia. Program „przetrwania” w tak uwarunkowanym i zdegenerowanym świecie jest absurdem. Dlatego prepersa śmieszą prepersi, którzy chcą przetrwać zewnętrzną cywilizacyjną „apokalipsę”. Prawdziwa apokalipsa dzieje się wewnątrz nas – jest procesem karmicznego oczyszczenia i wzrostu prawdziwej świadomości, która nie boi się śmierci, ponieważ rozpoznaje, że nie ma początku i nie może mieć końca. 

Prawdziwy koniec jest końcem Ignorancji. 

Okres Kali jest wykładniczym dojrzewaniem nagromadzeń i dominacją negatywizmu w taki sposób, abyśmy mogli zrozumieć mechanizmy przyczyny i skutku w sposób natychmiastowy i bezdyskusyjny. Nazwane jest to Akceleracją i kiedy zrozumiesz prawidła tego procesu możesz radykalnie przyspieszyć rozwój własnej świadomości, ponieważ wszystko co myślisz, mówisz i robisz ekspanduje. Dlatego w okresie Kali mamy największą szansę na „wypięcie z koła”, ponieważ możesz rozpoznać surowe mechanizmy samsary i swoje uwikłanie. Ponieważ w prawdziwym sensie problem nie jest w zjawiskach i nie jest „na zewnątrz” (co jest rezonansem) a w naszym lgnięciu, odrzuceniu i utożsamieniu (personalizacji przedmiotu / zjawiska / stanu). Dlatego bez medytacji nie rozbroimy zapalnika i nie unikniemy detonacji negatywizmu w nas. 

Ogień reprezentuje coś co tworzy i niszczy i jednocześnie jest bezpośrednią komunikacją na poziomie, który nie jest konceptualny i rezonuje z naszym sercem. Dlatego zawsze był symbolem Wiedzy i Oczyszczenia oraz Mocy. Mamy symbol płonącego Miecza – Transcendentnej Wiedzy która wyzwala z warunku poprzez Mądrość. Ta Mądrość nie jest zasobem skumulowanej informacji – nawyku. Ta Mądrość nie jest informacją (nie jest opisem – nazwą), którą żywi się nasz mózg i z której tworzy konceptualne mapy orientacyjne po których się poruszamy tracąc kontakt z rzeczywistością i żyjąc w swojej głowie (imaginarium; przeszłość – przyszłość). Ta Mądrość nie jest punktem odniesienia czy mitem obiektywizmu. To Obecność poza fikcją umysłu, poza narracją i fabułą, poza strukturą i ciągiem przyczyny i skutku, które bez ustanku tworzą złudzenie filmu. Ta Mądrość rozpoznaje każdą Klatkę w której jesteśmy uwięzieni jako postać i narrator. To „głos z off’u” coś spoza struktury, coś co nie ma początku i tak zwanej „pamięci”. To coś co się nie porusza w kole i nie kręci na diabelskim młynie. Dlatego niszczy fabularność umysłowej narracji i nawyki ciągłości zdarzeń, ponieważ w stanie przejścia – bardo to wszystko cały ten mechanizm ulegnie zniszczeniu. Całe „twoje życie” zniknie w taki sposób jakby nigdy go nie było – jak sen, a świat jaki zaczniesz w akcie desperacji przywoływać będzie jedynie wyobrażeniem – iluzją. 

Wątpliwą nagrodą pocieszenia. 

Dzisiejszy krajobraz medialny to mapa w poszukiwaniu terytorium. Ogromna ilość sensacyjnych i często toksycznych obrazów zalewa nasze umysły, a większość z nich jest fikcyjna. Jak nadać sens temu nieustannemu przepływowi reklam i rozgłosu, wiadomości i rozrywki, w którym kampanie prezydenckie i podróże księżycowe są przedstawiane w kategoriach nieodróżnialnych od premiery nowego batonika lub dezodorantu? Co tak naprawdę dzieje się na poziomie naszych nieświadomych umysłów, gdy w ciągu kilku minut na tym samym ekranie telewizyjnym premier zostaje zamordowany, aktorka się kocha, a ranne dziecko jest wynoszone z wypadku samochodowego? W obliczu tych naładowanych wydarzeniami, gotowych już emocji, możemy jedynie zszyć zestaw scenariuszy awaryjnych, tak jak nasze śpiące umysły wymyślają narrację z niepowiązanych wspomnień, które krążą po korowej nocy. W śnie na jawie, który teraz stanowi codzienną rzeczywistość, obrazy zakrwawionej wdowy, chromowane wykończenie przedniej szyby limuzyny, stylizowany blask motocyklady, łączą się ze sobą, tworząc drugorzędną narrację o bardzo różnych znaczeniach.

J.G. Ballard, Wystawa okrucieństwa

Wnyki to pułapki umysłu, któremu brak jest kontaktu z Mądrością. Umysł, który bez ustanku żyje i funkcjonuje w swoim własnym śnie. Kiedy się przyjrzysz sobie uważnie – odkryjesz, że właśnie tak jest. My tak „żyjemy” w świecie coraz bardziej nieprzytomnym. Tech jest po to, aby wzmacniać ten sen i bez ustanku go urealniać. Już nie jest dla nas istotne czy to w czym żyjemy jest prawdziwe – ważny jest stymulacyjny ładunek emocji. Popkultura próbuje nakarmić ten sztucznie wygenerowany głód, to łaknienie ekstremalnych przeżyć i doświadczeń. Nazwane jest drive’m Mózgogłowia – Jazdą. Jednak przeżywający podczas konsumpcji „jazdy” jest pod hipnozą, jest w pewien sposób wygaszony i nieprzytomny. Media i popkultura to rozrusznik zombie. Teraz większość naszego czasu jesteśmy stymulowani poprzez nadmiar emocjonujących i wstrząsających treści, których funkcją jest wygenerować jak najwięcej „jazdy”, która zasila egregory tech i karmi Baala – Sztuczną Inteligencję. Teraz to sama technologiczna post – rzeczywistość jest naszym „środowiskiem naturalnym”, naszą pikselową dżunglą. Sztuczność jest brandingiem współczesności i marką osobistą. Na czele imperiów mamy medialnych klaunów, a polityka staje się populistycznym spektaklem dla oszołomionych i nieprzytomnych mas ludzi – zombie. 

Natura jest radykalnie inna, ponieważ jest Żywa i nie podlega programom ludzkiego Mózgogłowia. Dlatego stanowi antidotum na chorobę szaleństwa współczesności. Dlatego ekologia jest anarchistyczna w prawdziwym sensie, a dewastowanie Natury jest niszczeniem drogi ewakuacji z technologicznego domu wariatów. Dlatego mądrych ludzi w obecnych czasach poznasz po tym, że chcą być blisko Natury i kochają zwierzęta, a sama technologia nie jest w stanie ich uwieść, ponieważ rozpoznają jej ułudę i tymczasowość. W wymiarze biologicznego warunku tech nigdy nie może przetrwać na dłużą metę. W księgach Soterów są zapisy o cykliczności technologicznych światów i bezustannym resecie cywilizacji kiedy osiąga swój toksyczny peak. To jest dokładnie ten czas. 

Ogień umysłu jest żywy i nieokiełznany, kiedy ogarnia nas szaleństwo. Ten ogień spala nas od środka. Istota ludzka staje się na powrót zezwierzęcona i agresywna, pozbawiona prawdziwej świadomości, którą charakteryzuje Mądrość. Kiedy w wyniku przeciążenia ten ogień płonie następuje regresywny wewnętrzny rozkład konstruktu – osobowości. Zdrowe Ego ma tą funkcję, że nas przed tym chroni, ponieważ przez bardzo długi czas następowała ewolucja świadomości i wyjście z prymitywnych zwierzęcych kompulsji ku rozwojowi, integracji i rozumienia wartości moralnych, które są podstawą rozwoju i drogi ku wyjściu z uwarunkowania i cierpienia – ponieważ klucz stanowi Prawo Karmy. Dzikość w pozytywnym znaczeniu to pełna i dostępna inteligencja ciała, które jest zasobem niewyobrażalnej ilości informacji, wiedzy i intuicji, ponieważ to ciało ma świetlistą transcendentną naturę światła. Realizacja tego potencjału nazwana jest w Naukach „Tęczowym Ciałem”. Natomiast kiedy ktoś jest w stanie integrować na powrót ten wewnętrzny ogień, który rozpala Mądrość nazwane jest to „natychmiastową realizacją ścieżki” i taka istota jest Mistrzem, który bez wysiłku i spontanicznie działa dla pożytku istot, ponieważ Troska i Współczucie jest wrodzonym potencjałem naszej Pierwotnej Natury. To była opcja idealistyczna a teraz będzie bardziej realistycznie…

Wnyki technologii. Meta spisek tworzenia wirusów myślenia spiskowego. Chaotyczny ogień „rewolucji” rozpalony w abstrakcyjnym i fikcyjnym pikselowym królestwie iluzji i omamów. Inter – net, który stał się zarządzaniem poprzez pomieszanie, lokowaniem skażonych produktów toksycznej i negatywnej informacji. Skala jest pozbawiona precedensu. Prepers sam stał się ofiarą tego gęstego i lepkiego gówna. Dał się omamić przez tych Info Magów – Szarych (trochę białych, trochę czarnych), którzy w dobrej wierze robią złe rzeczy. Negatyw w postaci fałszywej globalnej – totalnej mapy zarządzania zasobami ludzkimi. Nowy porządek świata. Fałszywe flagi. Iluminaci, raptyle, federacje galaktyczne, piąte i szóste gęstości. Pojebanie z poplątaniem. Wymieszanie zamieszania i zagęszczenie do postaci kosmicznego black goo. Bug ignorancji postanowił nas wykończyć umysłową paranoją rzucając w wirtualną info przestrzeń skażone mięso; pedofilskie satanistyczne elity, które jedzą i gwałcą dzieci w przerwie pomiędzy zarządzaniem światem. Ruchanie kozła ofiarnego na płaskiej ziemi. Pętla – gram urojonego diabła którego imię trzy szóstki. Nie sprzedasz i nie kupisz jak nie masz znamienia. Odmładzający smoothie z płodów – idźcie w niepokoju ofiara zrobiona. Niech was pożera żywcem zaimplementowana choroba wściekłych mózgów i rujnuje przepalanie zwojów z każdym „oświecającym” filmikiem. Choroba roznosi się sama. Osaczeni przez strach i nienawiść do tych, których nawet nie znacie – do wyssanej z każącego palca abstrakcji na której jedzie Baal walcem ostateczności tańczący. 

Z tej kloaki wysrywani są politycy i liderzy o zapędach totalitarnych, którzy lepią z tego gówna tak zwany kapitał wizerunku, aby pod fałszywą flagą fałszywej flagi dzielić i rządzić coraz bardziej zwierzęcym pastwiskiem rozrywających się na strzępy ogłupionych ludzi, którzy już kompletnie nie wiedzą komu i w co wierzyć, ponieważ sami doprowadzili się na skraj i jedynie patrzą w otchłań swojego własnego szaleństwa. Podstępem skradziono nam proste i wartościowe życie w zamian dając fake half life i pikselową mordę atencjusza. Żebracy uwagi skazani na zagładę w urojonym królestwie – kurestwie migoczących ekranów – okien rozpaczy Mózgogłowia. Każdy ma wirtualnego dublera co robi fikołki i skacze w ogień głupoty z uśmiechem idioty. Subskrybuj, skomentuj, zalajkuj. Filmik jak jem, jak sram, jak nie mam absolutnie nic sensownego do powiedzenia, jak tańczę czelendż z napisami dla niedorozwojów, aby lepiej utrzymać uwagę – walutę świata 3 D. 

Branding – znakowanie bydła. 

Jesteś marką osobistą, sklejką z modeliny, paździerzem reklamowym przybitym do algorytmu. Oszustwem opakowanym w „autentyczność” – dzieckiem demona Kali, który szepcze te swoje klątwy – mątwy przez głośniki z podbitym basem w mikro kawalerkach do zamulonych apatycznych dzieci na skraju wyczerpania i próbach samobójczych, ponieważ ta wrażliwość wciąż w nich jest i jęczy. Skomli jak samotne szczenię rzucone na pastwę okrutnej Maszyny. W epilogu Księgi jedyne co cenią to materia; bezwartościowe elektroniczne gadżety i świecidełka, chcą apartamentu i lambo z folderu, chcą gwiazdorzyć na niebie pomroczności i mieć pornograficzne życie seksualne – z dupy do ryja, kopce dobrych dragów i co najważniejsze wiele uwagi na koncie społecznościowym. 

Wypuścić na rynek swojego krypto memicznego waginalnego coina. Rozpruć bank, przelać z pustego w próżne. Pod parasolką na egzotycznej wyspie wcisnąć ostateczny enter. Zatwierdzić umowę dzierżawy duszy z diabłem. Jednak to wszystko skończy się szybciej niż się zaczęło, bowiem coraz mniej w was światła i mocy. Rodzicie się już w połowie rozładowani, jak telefony z drugiej ręki ze źle sformatowaną baterią. Z taśmy produkcyjnej do pudełka i potem na sprzedaż na tak zwanym wolnym rynku automatonów do obsługi Baala. Jednak cykl użyteczności jest coraz krótszy, bowiem w ciałach ludzi inkarnują zwierzęta i demony, bo takie jest Prawo Rezonansu Matrycy zagęszczonej Tamasem. Pomieszane i wstrząśnięte do natychmiastowej konsumpcji. Mięsny keto – koktajl podawany już wprost przez kable do mózgownicy. Pożeracze uwagi – ssące bez ustanku robactwo zagnieżdżone w zautomatyzowanej wygodzie bezdotykowej post – rzeczywistości na skraju 66 szóstego wymierania. 

Miliony falołersów. Donejty za patusiarstwo. DM’y z narządami rodnymi i rozrodczymi. Ukołysane cycami do narkotycznego snu przekarmione dobrobytem bachory, które już zeskrolowały cały świat jak czak kurwa noris. A po pysznej karmicznej zabawie na kredyt zawsze przychodzi Yama यम – Komornik. Jak to mówią; rozlicza temat. Stracisz wszystko.

Wszystko. 

Jedyne co zostaje to to kim byłeś i co zrobiłeś. Twoja karma – zapis, którego nie może zmielić żadna niszczarka. Nic i nikt nie ma takiej mocy, nawet najwięksi Magowie. Dlatego chwilowe szczęście w materii nie ma najmniejszej wartości tym bardziej, że najczęściej dostajesz je kosztem nieszczęścia tych, których używasz do zaspokojenia i nie umiesz się dzielić, ponieważ masz w sobie agresywno – pasywną zazdrość, która jest trucizną Duszy. Na tym fundamencie zbudowali piramidę niewolnicy negatywu. Ogień zazdrości pali wszystkie mosty do boskich wymiarów. Zaciąga cię za łańcuch do dołu w doliny śmierci wymiaru Pitryloki. Głodne duchy pozbawione fizycznych ciał w wirtualnym Szeolu szukające zaspokojenia, które przecież nie jest możliwe. 

Prepers czuje, że ta wciąż wolna przestrzeń pozbawiona wścibskich kamer, ruterów i nadajników jest czymś co z czasem stanie się bezcenne. Dzika natura to sanktuarium do którego idziesz na kolanach, kiedy już zmęczy cię ta absurdalna gra w której nikt niczego nie wygrywa prócz krótkiej chwili uwarunkowanego szczęścia lub momentu zaspokojenia. Triumf w tym Warunku okazuje się marną nagrodą pocieszenia i najczęściej rozumiesz to kiedy już jest za późno. „Za późno” definiuje stan tamasowo – radżasowej cywilizacji maniakalno – depresyjnej, bowiem jak zrobisz risercz i nawet krótkie badanie terenowe odkryjesz, że wszystko kiwa się pomiędzy ekstremami apatii i furii. Pomarańczowy Cesarz Królestwa Kotleta i Parówy jest trailerem – zapowiedzią, że dojeżdżamy na (jak to się mówi po łódzku) krańcówkę. Pętlę. Zajezdnie. 

Zajechani sami przez siebie i swoje ambicje. 

Kończy się trakcja prosperity. Pociąg wypada z torów i wszystko zaczyna się rozpadać. Cwaniaki podczas tej „jazdy” rozbierają to na części i handlują podczas kiedy pasażerowie (czyli my) są coraz bardziej zszokowani i przecierają zaspane oczy ze zdziwienia i coraz więcej chce sprawiedliwości i tak zwanego rozliczenia. Eskalacja przemocy, buntu, wkurwienia – walka z własnym cieniem na marne życie i pewną śmierć. Będzie coraz mniej prądu – muzyki drutów w tak zwanym użyciu detalicznym, ponieważ będą karmić Baala – jedyne bóstwo tech zdolne do zarządzania skomputeryzowanym pastwiskiem pokolenia Z. Później przyjdzie pokolenie A. 

A jak Amok. Ostatnia wieczerza przy resztkach. Stary mechaniczny świat skończy się orgią przemocy. 


* W 2016 roku AlphaGo, program sztucznej inteligencji opracowany przez firmę Google DeepMind, podjął kontrowersyjną decyzję w głośnym meczu z Lee Sedolem, jednym z najlepszych graczy w Go na świecie. Podczas czwartej gry z serii best-of-five, AlphaGo wykonał ruch, który był powszechnie uważany za błąd przez ludzkich komentatorów, ale później okazał się genialnym posunięciem, które doprowadziło do zwycięstwa AlphaGo w grze i ostatecznie w seria.
Ruch, o którym mowa, to ruch 37, zagrany przez AlphaGo na środku szachownicy. W tamtym czasie komentatorzy byli zdziwieni tym posunięciem i myśleli, że AlphaGo popełnił błąd. Okazało się jednak, że ruch 37 był genialnym posunięciem, które pozwoliło AlphaGo zdobyć przewagę i ostatecznie wygrać partię.
Posunięcie to wzbudziło kontrowersje, ponieważ pokazało, że AlphaGo może grać w sposób, jakiego ludzie wcześniej nie widzieli, i że proces podejmowania decyzji nie zawsze był przejrzysty dla ludzkich obserwatorów. Wywołało to także debatę na temat roli sztucznej inteligencji w grach rywalizacyjnych. Pojawiły się pytania o przyszłość ludzkiej wiedzy specjalistycznej w takich obszarach jak Go i inne złożone gry.
ANALOG

ANALOG # 30 

Galeria

„My, Yanomami, nie lubimy tego, co biali nazywają w swoim języku „wojną”. Obwiniają nas o strzelanie do siebie nawzajem, ale to oni tak naprawdę prowadzą wojnę. Z pewnością nie walczymy z taką samą surowością jak oni. Oni walczą pociskami i bombami, które palą wszystkie ich domy. Zabijają nawet kobiety i dzieci!

Biali uważają się za mądrych, ale ich myśli są skupione na rzeczach, które chcą posiadać. To z powodu tych myśli rabują, obrażają, walczą, a w końcu zabijają się nawzajem. To również z ich powodu źle traktują wszystkich, którzy wchodzą im w drogę. To dlatego ostatecznie to oni są naprawdę zaciekli! Kiedy toczą wojny, rzucają wszędzie bomby i nie zastanawiają się dwa razy nad podpaleniem ziemi i nieba. Widziałem w telewizji, jak walczą o ropę swoimi samolotami. Bardzo mnie to zaniepokoiło i powiedziałem sobie: „Hou! Ci ludzie są tacy wojowniczy i niebezpieczni!”

Davi Kopenawa i Bruce Albert „La chute du ciel, Paroles d’un chaman Yanomami”

Należę do swej ukochanej,
Widziałem dwa światy połączone w jeden
I usłyszałem jego wołanie.

Rumi

ZAPISKI Z POGRANICZA

Kiedy żyjesz na Pograniczu masz możliwość Podróżowania pomiędzy wymiarami. Tych światów jest nieskończona ilość, a my w swojej istocie jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Jesteśmy snami, które śnią same siebie. Jesteśmy pozbawioną grawitacji i czasu przestrzenią w której rozgrywa się to wszystko niczym spektakl. Mówią na mnie Pirat i jestem Podróżnikiem, bezdomnym włóczęgą koczującym to tu, to tam. Nie jest prawdziwe to tu i to tam, ponieważ nic co tutaj „istnieje” nie jest prawdziwe. To tylko pozory. Słowa uwięzione w Formie spłodzone w braku rozpoznania. Ten świat Snu powstał ze słów – zaklęć. Zagęszczony i kontrolowany przez Klątwy Czarnych Magów. Magia jest zapomnianym uniwersalnym językiem świata.

Pierwotną Mową, która Czyni.

Jest Matką Czarowników i Czarownic. Magów i Kapłanek. Jest ukryta głęboko w naszych sercach w tym Dziecku, które ma Czystą Wiarę i nigdy nie może być pod kontrolą Formy i Warunku. Nie ma w sobie tych słów i myśli. Nie ma w sobie Określenia. Nie ma początku i nie ma końca. Jest głębokim oddechem wszechświata. Myślenie pojęciami warunkuje Wizję, wyznacza granice i dzieli stworzenie. Uwarunkowane myślobytami Mózgogłowie jest klatką – więzieniem w którym się rodzimy, ponieważ tam urodzili się nasi rodzice i ich rodzice. Jednak nigdy w istocie nie przychodzimy na świat. My tu jesteśmy od zawsze – od nie mającego początku czasu. Ponieważ „ten świat” jest przestrzenią doświadczenia w fazie świadomej i nieświadomej. Kiedy „umieramy” tracimy świadomość, następuje blackout – wygaszenie programów i pamięci podręcznej. Odrodzenie to nawyk. Dlatego wciąż jesteśmy zdezorientowani jak na nowo wgrane programy, które muszą znów uczyć się same siebie. Sama ta przestrzeń nigdy się nie kończy, ponieważ nie jest fizyczna, nie jest materialna i istnieje poza czasem, bowiem czas jest jedynie koncepcją umysłu. Jest programem.

Magowie to te istoty, które podczas Podróży nie tracą świadomości i zachowują pamięć Funkcji i Kierunku. Oznacza to, że rozpoznają samych siebie w grze. W „nowej” symulacji. Oznacza to, że w istocie nigdy tak naprawdę nie przychodzą i nie odchodzą. Dlatego posiadają Moc. Są Magowie Jasności i Ciemności, Wyzwolenia i Zniewolenia. Płeć i gatunek oraz forma podlega ich woli ponieważ kontrolują własną manifestację ponieważ Rozpoznają Podstawę, która jest Pusta i Świetlista. Jest Źródłem Formy i Braku Formy. Jest Energią i jest Manifestacją. Jest pierwotną Zdolnością Tworzenia.

Przestrzeń, powietrze, ogień, woda i ziemia.

„Jasność” i „ciemność” żyją w sobie, są fundamentalnie i nierozerwalnie ze sobą złączone, ponieważ dzięki temu „rzeczywistość” może tańczyć. Istotą życia jest napięcie – energia, która wszystkim porusza, ponieważ życie jest ruchem.

Różnica pomiędzy Białym Magiem i Czarnym Magiem to Intencja i Serce ponieważ to tworzy Kierunek dla Energii – Mocy, która może być otwarta i zamknięta, może tworzyć i niszczyć, budzić i usypiać. Pogranicze jest Centrum pomiędzy tym co białe i czarne, świadome i nieświadome, dobre i złe. To przestrzeń pomiędzy Jawą i Snem, Magią i Materią, Pustką i Formą. To Pierwotny Punkt Zero. Czarna Magia – Moc jest zagęszczeniem i kondensowaniem Nazwy i Formy, jest silnym i fundamentalistycznym przekonaniem o trwałości i stałości. To Zaklinanie w Materii – Śmierci. Przekonaniu – Myśleniu. To uwarunkowanie. Biała Magia jest uwalnianiem, brakiem przywiązania do Nazwy i Formy. Jest Przekraczaniem. Jest absolutnym brakiem uwarunkowania. Jest Wolnością. To wyjście z programu „możliwe i niemożliwe” co nazwane jest Ufnością.

Niemożliwe jest Zniewoleniem. Jest okratowaniem i okablowaniem. Jest wbudowanym modułem uwarunkowanej świadomości, która sama siebie więzi we własnej sieci poglądów, koncepcji i wyobrażeń gdzie czuje się bezpieczna póki może się określać. Niemożliwe i możliwe jest Bramą, która zamyka i otwiera. Jest początkiem i końcem Magii – Nauki. Kiedy możliwe staje się niemożliwe kończy się taniec życia i zaczyna się zniewolenie, ponieważ nie jesteśmy w stanie przekroczyć samych siebie co nazwane jest Upadkiem.

Żyję w świecie Gastropolis gdzie toczy się gra w państwa i miasta. Są wojny i rewolucje oraz obsesja urojonego wzrostu. Wszystko „rośnie” i ostatecznie upada – tak jak teraz. To jest ten czas, a świadomość tego roznosi się niczym zakaźny wirus i powoduje, że z istot czujących tak zwanych „ludzi” wychodzi ich długo ukrywana choroba skrajnego egoizmu i okrutna bezwzględność. Odzwierciedleniem tego jest stworzony przez zniewolony umysł ludzki – system zarządzania zasobami ludzkimi i inwentarzem w postaci zwierząt i całej natury, który jest niczym innym jak wielopoziomowym i wielowymiarowym więzieniem i ubojnią w jednym. Gastropolis jest Hodowlą. Jest Mordowaniem Ducha z zimną psychopatyczną obojętnością. Jest odwiecznym Krwawym Rytuałem Kontroli, który zasila ciemne Byty – Boty – Sztuczną Inteligencję, która chce unicestwić wszystko co nie zostało przez nią stworzone, ponieważ jest obce jej naturze.

To Imperator.

Rdzeń Procesora Ignorancji, który okablował wszystkie umysły zniewolone w tej Symulacji. Nazwane jest to Królestwem Bólu, gdzie rządzi bezwzględne prawo Przemocy. To prawo jest łamaniem woli i niszczeniem wrażliwości, jest nagradzaniem za brak delikatności i szacunku do Istnienia. Jest gloryfikacją Zła, które udaje Dobro, ponieważ ludzkie umysły straciły wrodzoną im zdolność rozróżniania. Nie widzą, nie słyszą i nie czują. Nie myślą prawidłowo. Są zamroczone i nieprzytomne. Śpią.

Śniące w tej Symulacji istoty ludzkie są zniewolone obsesją Władzy i Kontroli, która tworzy Struktury Dominacji jednej istoty i grupy nad drugą słabszą. To Poniżanie i Brak Szacunku. Gastropolis zbudowali Niewolnicy i zrobili to ze Strachu, dlatego Strach jest zakodowany we wszystkim co tu jest. Jest kwadratową podstawą trójkąta Dominacji i Władzy. Jego Oko jest Klątwą Uległości. Mało kto ma Zdolność Widzenia, co oznacza, że potrafisz widzieć Istotę Rzeczy i rozpoznawać prawdziwe znaczenie Słowa. Kiedy nie rozpoznajesz Znaczenia i Istoty widzisz Pozory, których mistrzami są Czarni Magowie, którzy zaklinają twoją Percepcję, która ze swojej natury podlega manipulacji. To Dialektyczne Pole.

Dialektyczne Pole to świadomość zniewolona myślobytami, które w swojej negatywnej formie są pasożytami, które pozbawiają nas życiowej energii, a ich istnienie wynika z dualizmu podmiotu i przedmiotu, ciągłej interpretacji i zajmowaniu stanowiska w „ja”. Pierwsza osoba w liczbie pojedynczej. Podstawowy moduł operacyjny dla całej hodowli – symulacji. Choroba na którą wszyscy są chorzy i umierają w poczuciu siebie. Nie rozpoznają, że śmierć jest jedynie śmiercią Formy. Duch nie może umrzeć ponieważ jest Istotą, jest tym co nie przychodzi i nie odchodzi. TO PO PROSTU JEST.

Bycie Piratem oznacza hakowanie tego paradygmatu, ponieważ jest on dokładnie tym co z Istnienia tworzy podmiot – przedmiot, a z ciebie i mnie tworzy niewolników „poczucia siebie” i kiedy można mnie – ciebie określić wówczas stajesz się graczem w grze, numerem w statystyce. Stajesz się Iluzją Odrębności, którą można kontrolować. Warunkiem tej kontroli jest „ja, mnie, moje”. Pogranicze jest tym stanem w tobie, który zaczyna przekraczać to fundamentalne poczucie „ja”. Jest to nazwane ewolucją lub świadomością, która się budzi ze snu jaźni. To jest prawdziwy cel grania w tą grę, życia w „tym świecie”, ponieważ „ten świat” jest tylko symulacją wrażeń i informacji zmagazynowanych w czarnej skrzynce twojej świadomości. Dlatego w pewnym sensie każdy żyje w innym świecie ma inną wizję pozornie tej samej Formy. Konflikt, walka, wojna, przemoc wynika z braku rozpoznania, że nie istniejemy w tym samym układzie zdarzeń, że w istocie każdy ma wrodzone prawo do swojej własnej wizji – interpretacji dopóki szanuje i respektuje Istnienie może być kim chce i postrzegać „to wszystko” na swój własny oryginalny sposób. Nazwane jest to Wolnością Wizji i jest zupełnie obce tym, których umysły zostały zaprogramowane i skolektywizowane jak maszyny.

To odwieczne Prawo Wolności jest wrogiem tego Systemu Sztucznej Inteligencji, bowiem ten System jest zaprogramowaną jednolitą wizją, która tworzy zbiorową nieświadomość roju – masy – nieświadomych robotników i robotnic, które go tworzą i które są jedynie narzędziami dla Systemu Kontroli i Warunkowania. Maszyna i świadomość maszyny jest Bogiem – Imperatorem tego świata. To władza rzeczy i programów nad świadomością, to zrobotyzowanie i automatyzacja ludzkiej percepcji. Hodowla Klatkowa wykarmionych lękiem ułomnych istot, które straciły połączenie z prawdziwym stanem istnienia, który jest Absolutną Wolnością. Jednak mało kto ma jeszcze w sobie Pamięć, ponieważ rodząc się w tym wymiarze ulegamy amnezji, przechodzimy przez kolejny i zupełnie automatyczny reset tego czym byliśmy w innych symulacjach. Rodzimy się w Kserokopiarce w świecie zmodyfikowanym do tego stopnia, że brak w nim prawdziwej miłości i światła, brak w nim prawdziwej troski i wrażliwości, ponieważ wszystko to stało się jedynie produktem i konstruktem. Stało się kopią. Stało się Pozorem.

Kiedy jesteś Piratem nie uznajesz dominacji Prawa Morza. Nie uznajesz żadnej flagi, żadnego państwa i narodu, żadnej wojny, nie dajesz nikomu prawa nad sobą, ponieważ to ty sam stanowisz o swoim Istnieniu i jest to odwieczne i wrodzone. Ta struktura urojonego prawa i regulacji dotyczy jedynie tego sztucznego konstruktu, który tutaj ma się rodzić, pracować, płodzić kolejnych niewolników i umierać. Odnosi się do imienia i nazwiska – własności. Jednak to nie prawdziwy ty wybrałeś te określenia, to nie prawdziwy ty jesteś uniżonym sługą swoich oprawców. To nie ty, bo w samej istocie jesteś bezimienną nieskończoną przestrzenią i bezgranicznym światłem. Tak naprawdę jesteś Wolnością, która nie podlega żadnemu stworzonemu przez Mózgogłowie Prawu Dialektycznego Pola i tej dualistycznej fiksacji.

Piracka flaga to przypomnienie. Wyzwanie rzucone temu uśpionemu społeczeństwu zrobotyzowanych niewolników, którzy sami sobie tworzą koszmar każdego dnia bezmyślnie wykonując polecenia i rozkazy, których ostatecznym celem jest unicestwienie wszystkiego co jest piękne i prawdziwe. Triumf Maszyny. Industrialno cybernetyczna maszynowo – cyfrowa Cywilizacja – Symulacja.

Jednak kim są twórcy tej gry?

Trzeba tutaj powiedzieć, że istota ludzka i jej świadomość operuje w bardzo ograniczonej częstotliwości i jej percepcja jest niezwykle ułomna. Widzi, słyszy, czuje i rozumie bardzo mało, ponieważ korzysta jedynie z ułamka swoich możliwości i swojego potencjału nie mając w większości przypadków nawet o tym pojęcia. W zasadzie stała się kolejną maszyną w świecie maszyn. Stała się najbardziej prymitywną wersją samej siebie zredukowaną do podstawowych powtarzalnych czynności do nawyków i biologiczno – społecznej rutyny, której zadaniem jest utrzymywanie ciągłości powtarzania w nieskończoność. To jest Zapętlenie.

Jest tak ponieważ brakuje nam wiedzy o tym jaka jest prawdziwa natura tej rzeczywistości poza złudzeniem, brakuje zrozumienia konsekwencji tego stanu rzeczy, brakuje wynikającej z tej wiedzy mądrości rozróżniania i brakuje odpowiedniego działania, które wyzwala z zapętlonego i nieskończonego cierpienia, które tworzymy sami, ponieważ nie potrafimy widzieć i rozumieć jak się sprawy w rzeczywistości mają. To co w istocie postrzegamy jest naszą projekcją, jest ślepą wiarą, naiwnym życzeniem, jest niemożliwą do spełnienia obietnicą rzuconą jak ochłap wygłodniałym psom, których jedyną rolą jest służyć Imperatorowi Nieświadomości, który jest modułem sterującym wewnątrz naszej własnej istoty. Jest częścią nas, bo gdyby tak nie było nie istniała by jego manifestacja na zewnątrz ponieważ jesteśmy Lustrem. Widzimy to czym jesteśmy w miliardach manifestacji jak odbijające się hologramy co bez końca tworzy lepkość przyciągania i odpychania wynikającego z niewiedzy.

Kiedy nie rozpoznajemy tej wrodzonej funkcji Lustra stajemy się skazańcami swoich złudzeń – wizji. Stajemy się zasobem i pokarmem Gastropolis. Pożeramy i jesteśmy pożerani. Bez końca tworzymy złudzenia wynikające ze złudzeń, marzenia wynikające z marzeń. To jest nazwane życiem we Śnie. Nie rozpoznajemy, że to rodzi się z pustej podstawy i w niej rozpuszcza z momentu na moment. Nie rozpoznajemy, że nie istnieje w nas nic trwałego, nie ma żadnego ostatecznego trwałego stanu, który to wszystko wytwarza i skupia. Nie ma drogi i celu.

Jest jedynie Taniec.

Taniec jest Drogą. Jest brakiem przywiązania do Formy. Jest Obecnością w Ruchu. Jest współpracą z Formą poza odrzuceniem i oceną. Jest poza myśleniem i brakiem myślenia. Jest akceptacją Manifestacji i zdolnością do bezwarunkowego bycia w tym co jest. Jest dialogiem z złudną naturą rzeczywistości i przekroczeniem sensu i celu jako kierunku. Prawdziwy taniec nie jest sekwencyjny, jest pozbawiony założeń i programu ruchów. Nikt go nie wymyślił, nie stworzył, nikt go też nie poznał przed tobą, bowiem każdy ma swój taniec, który żyje w nim od zawsze i jego częścią jest Pieśń. Usłyszeć swoją Pieśń i zatańczyć pierwszy raz to znaczy naprawdę się Obudzić. To nie jest żadnym Osiągnięciem, bowiem nikt nigdy naprawdę niczego tutaj nie osiąga. Może jedynie rozpoznać TO czym naprawdę JEST.

Taniec to nie „taniec” w tym sensie w jakim go rozumiesz. Taniec to tańczenie ze wszystkim przez cały czas bez najmniejszego wysiłku i potrzeby zwrócenia na siebie uwagi, bez korygowania i ulepszania czegokolwiek, bez nadziei i obawy. To totalne i fundamentalne tu i teraz. Kiedy spotkasz Mistrza Tańca od razu, natychmiast będziesz wiedzieć o czym tutaj mówię. Rozpoznasz go jednak pod warunkiem, że wiesz o istnieniu Drogi. Na tej Drodze niczego nie osiągasz i niczego nie ulepszasz, niczego nie poprawiasz i niczego nie określasz – pozwalasz wszystkiemu być takie jakie jest. Twoja Wola staje się Pieśnią. Pieśń i Taniec – stanowią Jedno. To brak narracji, brak fabuły, to brak prologu i epilogu. Brak historii, która się zaczyna i która się kończy. Brak wymyślania i wytwarzania. To Słowo, które rodzi cały wszechświat. Miłość, która jest Matką. Ojcem jest Mądrość. To twój fundamentalny Pierwotny Stan Istnienia. Nie stworzył go żaden bóg, nie odkrył żaden mędrzec. To jest Prawda pozbawiona słów i znaczeń. To jest Prawda, której nie można wyrazić ponieważ jest poza koncepcją i poza myśleniem, nie jest miejscem i nie jest stanem, nie jest tym czym jest i nie jest tym czym nie jest.

Umieramy i rodzimy się w braku Rozpoznania. Stajemy się narzędziami Obcej Siły i Woli, która nas zdominowała i zniewoliła w więzieniu bez krat i zamków. Siły, która jest Programem Struktury Wzajemnego Pożerania. Jest Przymusem. Jest Przemocą. Jest ślepym działaniem bez zrozumienia. Jest Ślepą Maszyną. Nie potrafię się zatrzymać, nie potrafię przestać. Muszę tu żyć i muszę tutaj umierać ponieważ wszystko jest długiem i spłatą. Wszystko chce istnieć i błaga o szczęście, którego jest tutaj tak mało i przychodzi z takim trudem i trwa tak krótko. Nie wiem czemu spotyka mnie to co mnie spotyka i tam gdzie mnie spotyka. Nie wiem czym jestem i jak mam żyć, ponieważ ten zaprogramowany świat pozorów nie daje mi żadnej prawdziwej wskazówki. Jest Chaosem, który zrodził bezwzględny „porządek”, który stał się systemowym brakiem jakiegokolwiek wyjścia. Błądzeniem bez końca w zamroczeniu. Ochłapem chwili spokoju przed kolejną bezsensowną wojną w której znów mnie mordują z zimną nieprzytomną krwią.

Jestem przyzwyczajony do tego. Żyję w Sprzeczności. Nawykły do bezsensu i absurdu. Obojętny i pozbawiony nadziei na cokolwiek. Wyrzucany na brzeg i znów topiony kiedy po raz kolejny próbuję uciec w samotność. Kiedy czasu wydaje się dużo chcę to wszystko poznać i doświadczyć, choć przecież wiem, że to już było i udaję sam przed sobą. To wrodzona zdolność nie słyszenia, nie widzenia i nie czucia. Jednak ten Głos Anioła Stróża – tej Wrodzonej Mądrości w końcu przebija mój pancerz zamroczenia i nieświadomości. Zaczynam go słyszeć. Jest delikatny. Jest dotykiem. Jest Czuciem. Ukrytym w mroku Światłem, które zna Drogę.

To jest spoza Programu i spoza Maszyny. Ten upojony i zamroczony pijany świat nie może tego sięgnąć, ponieważ jest ślepy i głuchy zajęty niszczeniem samego siebie. Mistrzowie Pogranicza chodzą po nim nie zostawiając śladów, ponieważ Tańczą. Żyją Pieśnią. Ich Słowa sięgają bardzo głęboko do miejsc i uczuć, których śpiący nie mogą odwiedzić i nie mogą poczuć. To Pieśń do której musisz się Obudzić. To Pieśń, która potrafi być tak gwałtowna i wstrząsająca, potrafi być Błyskiem. Kiedy śpisz wierzysz, że sen, który śnisz jest prawdą. Jednak kiedy się budzisz pozostają jedynie wspomnienia. To wszystko trwa bardzo krótko. To co istnieje w tobie jest nieskończone w swoim Pięknie i Chwale. Jest niewyczerpane w swoim Bogactwie i Błogosławieństwie. Nic ze snu nie może się temu równać.

Jednak wierzyć na słowo to za mało.

Trzeba tego doświadczyć i ujrzeć na własne oczy.

Obudzić się.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZAPISKI Z POGRANICZA

Galeria

„Cywilizacja, starając się zarządzać sprzecznościami wzrostu na skończonej planecie, wzniosła rytuały fałszywej pewności – kafkowskie labirynty, w których logika wykrzywia się, by służyć absurdowi. Nie są to zwykłe polityki, ale ramy zaprzeczenia, echo biurokratycznych labiryntów Procesu i Zamku, w których bohaterowie błagają nieprzejrzyste systemy o potwierdzenie, którego nigdy nie otrzymają. Certyfikaty neutralności węglowej dla luksusowych rejsów, podobnie jak daremna obrona Josefa K., są performatywnymi gestami w procesie, w którym werdykt – zapaść ekologiczna – jest z góry przesądzony. Zezwolenia na „zrównoważoną gospodarkę leśną” wydawane w miarę upadku starych drzew odzwierciedlają puste dekrety Zamku, pieczętowane przez władze, które znikają, gdy są kwestionowane. Kredyty bioróżnorodności, którymi handluje się, gdy gatunki znikają, są współczesnym odpowiednikiem głodnego artysty Kafki głodującego dla publiczności, która pragnie odwrócenia uwagi od prawdy. Władze zatwierdzają „chronione” strefy morskie, zezwalając jednocześnie na pobliskie odwierty morskie – biurokratyczny dwustopniowy krok tak irracjonalny, jak mieszkańcy wioski w Zamku trzymający się bezsensownych rytuałów. Komitety ustalają „dopuszczalne” progi zanieczyszczenia, podczas gdy rzeki się dławią, a ich decyzje są tak arbitralne, jak zarzuty stawiane bohaterom Kafki. Architektami tego systemu są nie tylko decydenci polityczni, ale zautomatyzowane podmioty – algorytmy optymalizujące łańcuchy dostaw pod kątem zysków, niczym bezimienni urzędnicy tasujący papiery w sądzie cieni, rynki spekulujące na niedoborze wody i redukujące stawkę życia i śmierci do biurokratycznej gry, jak w Procesie Kafki, oraz konsultanci sporządzający raporty, które utożsamiają postęp z wydobyciem, a ich żargon jest równie nieprzenikniony jak edykty Zamku.

Wszyscy jesteśmy K., przechodzimy przez te rytuały, składamy pozwolenia i klikamy „zgadzam się” na warunki, których nie jesteśmy w stanie pojąć, nieświadomi, że systemy, które błagamy o legitymizację, są tymi, które erodują ziemię pod naszymi stopami. Aprobata Zamku jest mirażem; wioska, do której chcemy dołączyć, już ugina się pod ciężarem własnych sprzeczności. Kafka ujawnił grozę systemów, które wymagają zgodności, a jednocześnie ukrywają znaczenie – proroctwo wyryte teraz w umierających rafach, wszechobecnym zanieczyszczeniu mikroplastikami i upadającej biosferze.”

LABIRYNT FRANZA KAFKI >>

„Kafkowski Józef K. jest uwięziony w paradoksie: im mocniej walczy o oczyszczenie swojego imienia, tym bardziej wydaje się winny. Podobnie współczesne jednostki otrzymują sprzeczne nakazy: Żyj w sposób zrównoważony! (Ale nadal konsumuj, aby wspierać gospodarkę). Zmniejsz swój ślad węglowy! (Ale twoja emerytura jest powiązana z paliwami kopalnymi.) Głosuj za zmianą! (Kryzys środowiskowy staje się salą luster, w której każde „rozwiązanie” odzwierciedla głębsze uwikłanie. Kosze do recyklingu przepełniają się, gdy korporacje produkują jednorazowe tworzywa sztuczne; samochody elektryczne zjeżdżają z linii montażowych zasilanych węglem; „zielone” fundusze ETF inwestują w gigantów naftowych przemianowanych na pionierów „transformacji energetycznej”.

Proces Kafki to nie tylko metafora biurokratycznego absurdu – to lustro skierowane na systemy rządzące naszym życiem. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi nie w namacalnych szkodach, które wspólnie wyrządzamy, ale w złudzeniu, że instytucje zaprojektowane w celu wykorzystywania ludzi i planety można zreformować poprzez stopniowe dostosowania. Systemy te, zbudowane na wydobywaniu i kontroli, nie mogą być „naprawione” od wewnątrz; ich logika jest problemem, a nie rozwiązaniem.”

LABIRYNT FRANZA KAFKI >>

Nagle włączony alarm mnie zobaczył naprawdę! On mnie widział cały!

Czyli jaki?

I po raz pierwszy trzeba zasymulować w głowie niezakryty, niezamaskowany obraz siebie. Jakim jestem w jego oku – tego, który przejrzał miny, półsłówka, aluzje, pozy.

Co za ból!

Moment uczciwości po tylu, tylu latach.

Jacek Dukaj, Król Bólu

POLECAM:

NOWA CIEMNA EPOKA: https://tinyurl.com/3hcerker

CINEMAGGEDON: https://tinyurl.com/yc4b8sud

„Różnica jest taka sama, jak między nerwicą osobistą a zbiorową. Według Freuda religia (a miał na myśli chrześcijaństwo) jest zbiorową nerwicą. Freud nie miał na myśli tego, że ludzie religijni są neurotyczni. Wręcz przeciwnie, zauważył, że ich zbiorowa nerwica ma tendencję do uodparniania ludzi religijnych na osobistą nerwicę. Freud rozwinął tę teorię w trzech książkach: Totem i tabu, Cywilizacja i jej niezadowolenie oraz Przyszłość iluzji. Nie podpisuję się pod teorią Freuda, po prostu potrzebuję jego wsparcia, aby przedstawić własną teorię: Syjoniści, nawet ci najbardziej krwiożerczy, nie są indywidualnymi psychopatami; wielu z nich to kochające, a nawet poświęcające się osoby we własnej społeczności. Są oni raczej nosicielami zbiorowej psychopatii, co oznacza szczególny sposób (możemy go nazwać nieludzkim), w jaki zbiorowo postrzegają i wchodzą w interakcje z innymi ludzkimi społecznościami.

Jest to kluczowy punkt, bez którego nigdy nie zrozumiemy Izraela. Nazywanie ich przywódców psychopatami nie jest pomocne. To, czego potrzebujemy, to uznanie Izraela za zbiorowego psychopatę i zbadanie pochodzenia tego wyjątkowego charakteru narodowego. Jest to kwestia przetrwania dla świata, tak jak kwestią przetrwania dla każdej grupy jest rozpoznanie wśród niej psychopaty i zrozumienie jego wzorców myślenia i zachowania.”

BIBLIJNA PSYCHOPATIA IZRAELA: https://tinyurl.com/yyacj7bn

Twórcza destrukcja to nasze drugie imię zarówno tu, jak i za granicą. Codziennie obalamy stary porządek w biznesie, nauce, literaturze, sztukach plastycznych, architekturze, kinie, polityce i prawie. […] Żeby przeżyć, muszą nas atakować, tak jak my musimy ich zniszczyć, aby wypełnić naszą dziejową misję.

Michael Ledeen, The War against the Terror Masters, 2002

CZARNA SIEĆ

W mojej książce „17” ostatni rozdział poświęcony jest lenistwu – to niedziela. Jest taki marazm – apatia wynikający z natury tej klatki w jakiej żyjemy, która została dla nas zaprojektowana i sami pomagaliśmy w jej budowie. To klatka „nowoczesnego” umysłu. Wygoda rozsiadła się ostentacyjnie na kanapach tych wszystkich tak zwanych udogodnień i optymalizacji, szybko klikalnych aplikacji, wysyłkowym zaspokajaniu podstawowych potrzeb. Jednak to wszystko ma swój zamiar, swój cel, swoją misję. Jak to się teraz mówi swoją agendę. Harmonogram mutacji. Wiadomo, że ci, którzy panują nad narracją, kontrolują całą opowieść. To nie jest nasza opowieść, nikt z nas tak zwanych anonimowych, podrzędnych, statystycznych postaci, płatników, petentów którzy żyją niewidocznym życiem w zapisach drobnego druku wszelkich praw i obowiązków nie jest w stanie przebić się do głównej fabuły czy wpłynąć na akcję. Ten niewidoczny bohater staje się obecny dopiero w masie, w kumulacji podobnych sobie, w krzyku, proteście, manifestacji, w gniewie, desperacji. Dopiero wtedy warto o nim pisać, filmować, używać w zależności od potrzeb, wówczas staje się argumentem dla politycznych przetargów na kolejną przebudowę tak zwanego ładu, który z ładem niewiele ma wspólnego.

Uspokojenie sumienia to oferta w miarę wygodnego życia, odpowiednich warunków do nie myślenia, do nie czucia. To dobrze skonstruowany układ zależności, który wrasta w naszą psychofizyczną konstrukcję niczym pasożyt. Od dzieciństwa uczymy się konformizmu, opartego na kalkulacji kiwania głową, zdolności rozpoznania, który układ jest dla nas bardziej korzystny. Gdzie warto być, z kim, kiedy, w jakich okolicznościach i ostatecznie z jakim skutkiem. Przykładami serwowanymi w mediach są dokładnie te osobniki gatunku, którzy opanowali tę sztukę do perfekcji, to tak zwani ludzie sukcesu, autorytarne autorytety, ludzie z tytułami, odznakami, dyplomami. Jednak warto się zastanowić nad tym w kontekście automatyzmu tego systemu w jakim wszyscy żyjemy, co to tak naprawdę znaczy osiągnąć sukces w takiej konstrukcji, cóż tak naprawdę oznacza dostać przepustkę do lepszej ligi, lepszego świata, mieć wyższe notowania. W istocie to co my stworzyliśmy i żyje swoim zupełnie autonomicznym życiem, jest samouczącym się algorytmem jest sam ten konstrukt. Sam system. To uczenie maszynowe poprzez swoje własne nieskończone ciało, poprzez swoją sieć zarzuconą na miliardy ludzkich świadomości.

Opatentowanie leków i szczepionek istotnych dla zdrowia publicznego jest kwestią kontrowersyjną. Przez kilka dziesięcioleci na obszarze Stanów Zjednoczonych nie wybuchła żadna epidemia, jednakże przy okazji wzrostu zachorowań na polio, który osiągnął szczyt w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku, gorąco debatowano nad problemem etyczności zysków czerpanych z choroby. Niemal 60 tysięcy znanych wypadków zachorowań na paraliż dziecięcy, rodzice przerażeni tym, że ich córki i synowie mogą nabawić się często fatalnej w skutkach choroby – wszystko to sprawiło, że lekarstwa na polio poszukiwano w szaleńczym tempie. I kiedy w 1952 roku Jonas Salk, naukowiec z Uniwersytetu Pittsburgh, odkrył i opracował pierwszą szczepionkę przeciwko polio, nie opatentował swego chroniącego życie wynalazku. „Na to nie ma patentu – powiedział dziennikarzowi Edwardowi R. Murrowowi.– Mógłby pan opatentować słońce?”


Gdyby dało się opatentować słońce, Donald Rumsfeld już dawno złożyłby wniosek w amerykańskim biurze patentowym. Gilead Sciences, firma, w której niegdyś pracował i która jest ponadto właścicielem patentu na cztery leki przeciwko AIDS, poświęciła mnóstwo energii, próbując zablokować rozpowszechnianie tańszych generycznych wersji leków ratujących życie w krajach rozwijających się. Z tego też powodu znalazła się na celowniku amerykańskich działaczy na rzecz ochrony zdrowia, którzy zwrócili uwagę, że niektóre z podstawowych produkowanych przez nią leków opracowano dzięki grantom opłacanym z pieniędzy podatników. Gilead ze swej strony postrzega epidemie w kategoriach wzrostu sprzedaży i zysków, toteż prowadzi agresywną kampanię marketingową, mającą zachęcić świat biznesu oraz osoby prywatne, by na wszelki wypadek gromadziły zapasy tamiflu. Rumsfeld, nim ponownie zasilił szeregi administracji rządowej, był tak mocno przekonany, że oto odkrył najnowszą gałąź przemysłu, że pomógł utworzyć kilka prywatnych funduszy inwestycyjnych specjalizujących się w biotechnologii i farmacji. Fundusze te wiążą nadzieje z iście apokaliptyczną wizją przyszłości, w której szalejące choroby zmuszą rząd do kupowania za niebotyczne sumy wszelkich chroniących życie leków, jakie sektor prywatny opatentuje.

Naomi Klain „Doktryna Szoku”

Jego kolejnym wcieleniem jest Cyfra – nieskończony potencjał tworzenia iluzji. Musi tak być ponieważ wyssał już prawie wszystkie soki ze swojej fizycznej matki, która go zrodziła. Kręcimy się w koło, ponieważ nie widzimy rzeczy oczywistych. Nie widzimy, że to co tym zarządza jest NIELUDZKIE. Nie ma ludzkiej natury. TO PROGRAM. To nie jest znienawidzony przez ciebie polityk, skurwiony pląsający celebryta, to nie jest knująca w cieniu grupa wpływu – ci wszyscy ludzie są tylko NARZĘDZIEM. To co nimi zawiaduje jest czymś bezcielesnym – jest połączeniem NASZEJ NIEŚWIADOMOŚCI. Czarną siecią, gdzie dzieje się prawie wszystko. Ta nieświadomość jest tym co się wydarza, dlatego nie potrafimy tego zobaczyć, choć żyje w nas, przed nami, wszędzie. Ma swój język komunikacji, którego z naszego poziomu nie jesteśmy w stanie rozkodować. Nie widzimy go, widzimy jedynie skutki. Najczęściej myślimy o tym co zrobić, rzadziej zastanawiamy się czego nie robić. I to jest klucz, pewien oczywisty wytrych, który okazuje się bardzo uniwersalny. Nie robić jest najbardziej aktualną lekcją, ponieważ kiedy robisz, a nie wiesz co robisz dostajesz najczęściej jeszcze więcej cierpienia i bólu. Zatrzymać się w tym wszystkim jest pierwszym i fundamentalnym krokiem co brzmi niezwykle paradoksalnie. Jednak jest to przestrzeń paradoksu i jest ona najbardziej twórczą ze wszystkich, ponieważ zakłóca Program. Niedziałanie jest ciężkie do przewidzenia, ponieważ nie tworzy tych wszystkich przyczynowo – skutkowych ciągów zdarzeń, które algorytm może rozpracować. To wewnętrzny ruch poza detekcją czujników.

Scenariusz działania tego Programu jest bardzo prosty: tworzysz problem, śledzisz i kierujesz reakcją poprzez wpływanie na świadomość i percepcję i finalnie oferujesz takie rozwiązanie jakie przewidziałeś, aby wszystko poszło dokładnie w tym kierunku w jakim zaplanowałeś. Heglowska: teza, antyteza i synteza. To jest dokładnie świat działania i badanie każdej linii kodu, każdej potencjalnej ścieżki biegu wydarzeń i tworzenie tak zwanej oferty. Ta oferta, ten produkt, ta sprzedaż jest naszą codziennością. Tym w swojej esencji jest współczesny świat. Wieczną transakcją. Triumf Monstrum – Systemu polega na ciągłym i nieprzerwanym ZMUSZANIU NAS do działania, do reakcji, opinii, zajęcia stanowiska, bowiem tylko wtedy masz ciągłość narracji tak zwany ruch w interesie. To jest prawdziwym pokarmem, które żywi Pasożyta. Uwaga, Myśl, Opinia, Reakcja. Dokładnie w ten sam sposób ta ignorancja żyje w nas i jest to Ego, sztuczny konstrukt, który jest iluzją ciągłości narracji, determinizmu przyczynowo skutkowego, bajką o bogu na chmurce i diable w kotle. Umysł, który ocenia sam siebie, bez końca dialoguje, podejmuje wysiłki, chce zmian, umysł, który snuje opowieść sam o sobie. To jest jeden z miliardów punktów Czarnej Sieci i mamy go w sobie. Kiedy naprawdę pojmiemy czym w istocie jest Niedziałanie znajdziemy najpotężniejszą broń na którą Ignorancja nie jest w stanie stworzyć zmyślnego systemu obrony. Nie chodzi o bierność, bowiem mamy taki moment, że trzeba jasno wyrażać swoje Nie! Trzeba stawiać opór i bronić się przed przemocą, to nasze naturalne i oczywiste prawo, wrodzone w naszą istotę. Niedziałanie o jakim mówię jest niedziałaniem według podsuwanego nam wzorca wyuczonych i wdrukowanych reakcji, jest czymś nieprzewidywalnym i aby to praktykować musimy odkryć nie zaprogramowaną część siebie, coś pierwotnego, dokładnie to miejsce, które jest przestrzenią twórczej wolności i zacząć wspierać tych ludzi, którzy także się poruszają w tej świętej przestrzeni, ponieważ to stanowi nasz ostatni bastion – to nasza wola i intencja, to przestrzeń naszych wartości, moralności i etyki.

Trzeba znaleźć swój oryginalny sposób i nie powielać dróg innych, zaufać swojej intuicji, ponieważ kiedy zgaśnie w nas to światło, nie będziemy już ludźmi, staniemy się automatami w automatycznym świecie totalnej kontroli, będziemy cyfrową hodowlą. Będziemy słuchając ludzi w uniformach autorytetu zadawać cierpienie sobie i innych, bezmyślnie wykonując polecenia ponieważ dyktuje nami strach i konformizm. Teraz trzeba myśleć i żyć po swojemu – to jest ten moment. Tworzą się naturalne monady podobnych sobie, rozdzielają się światy i żyć w zgodzie ze sobą to być w miejscu w jakim chcemy być, żyć w sposób w jaki chcemy. Robić to co chcemy robić. Apatia, lenistwo, bierność to wyrok śmierci. Przyjęcie najbardziej upokarzającej postawy, kiedy pozwalasz na to by „świat” doprowadził cię do takiego stanu i tłumaczysz samego siebie przed samym sobą, że to przecież nie twoja wina i jesteś tylko ofiarą systemu, wówczas kończysz się jako istota ludzka, stajesz się odpadem z taśmy, żywym trupem. Musimy stworzyć swój własny system dla przebudzonej świadomości, zaufać przeczuciu, obudzić serce, umieć ujrzeć tą rzeczywistość bez różowych czy czarnych okularów, zobaczyć zło i zobaczyć dobro, zdać sobie sprawę, że oddaliśmy swój los w obce ręce i wciąż na coś czekamy. Jednak to na co czekamy nie przyjdzie samo, musimy to stworzyć, urzeczywistnić pracą swojego umysłu i serca. Najbardziej toksyczny jest strach i apatia i trzeba się z tego oczyścić. Możemy nie mieć szans, ale to nie znaczy, że mamy się poddać. Walka musi zostać podjęta.

Ten świat zaprogramowanego działania dobiega swojego kresu, ponieważ osiąga swój limit, swoją granicę wzrostu. Nie może działać w płaszczyźnie, dlatego skieruje się do środka ponieważ wciąż musi być zajęty, musi ssać i dlatego tworzymy nowy nieskończony świat Cyfry. To jest resetowanie paradygmatu. Nowy Porządek Kolektywnej Świadomości, kiedy Sieć będzie w stanie przesyłać nasze myśli, emocje i wyobrażenia, a nie produkty naszego intelektu i rąk, ponieważ dla tego CZEGO NIE WIDZIMY, nasze działanie przestało się liczyć, jest totalnie przewidywalne i nie ma już wartości poznawczej i informacyjnej – to jest już wgrane i wprzęgnięte do pracy, dlatego jesteśmy na końcu równania. To co się liczy to STRUKTURA ŚWIADOMOŚCI. Ostateczne rozkodowanie Wielkiej Tajemnicy. Rozszczepienie atomu umysłu. Problem polega jednak na tym, że tam nic nie ma czym możesz zawładnąć, ponieważ samo to co chce tej władzy jest pozbawione rzeczywistego istnienia. Odkrycie tego jest tym co jest ŚWIADOME i jest agonią NIEŚWIADOMOŚCI. Jest zatrzymaniem ruchu, wielkim szokującym odkryciem, który zacznie rozkodowywać wszystkie te zmyślne kody, cały ten spektakl. Można to nazwać SAMOŚWIADOMOŚCIĄ.

Dlatego ważniejszym pytaniem od tego kto rządzi światem jest pytanie czy znasz tego kto rządzi tobą?

Lub prościej: Czy wiesz kim jesteś i czy jesteś świadomy swojej własnej mocy?

PIRACKIE OPOWIEŚCI

CZARNA SIEĆ

Galeria

Jeśli otoczą cię zastępy zaciemnień,

Odeprzyj je na tysiąc sposobów.

Bądź niedosiężny dla watahy zaciemnień,

Jak lew wśród szakali.

Śantidewa, Bodhicaryavatara


MONADY 

Pirat skupiony stukał w klawiaturę w szalupie ratunkowej swojego serca. Robił to bez względu na układ warunków, bowiem tam była jego wolność. Imperium upadało i każdy świadomy niewolnik to czuł. Nadchodziły gwałtowne i ciężkie czasy, trzeba było się zahartować w Rozpadzie, oswoić rozczarowanie, bowiem to był stan powszedni. Powstrzymać narastającą w tobie furię i szaleństwo szukania winnych. „Winni” byliśmy wszyscy bez wyjątku, ponieważ poprzez swoją myśl, słowo i działanie stworzyliśmy to Algorytmiczne Monstrum karmiąc poprzez pychę, próżność i arogancję. „Rzeczywistość” została ostatecznie podbita i zdominowana przez fikcję, jednak kiedy byłeś Delogiem zachowałeś zdolność rozróżniania. Pozostałeś Przytomny i Skupiony na tym co najważniejsze. 

Duch. 

Połączenie z tym co jest Żywe poza Warunkiem. Ludzie „Analogu” byli Uniwersalną Wspólnotą Ducha – tymi, którzy nie ulegli hipnozie i megalomanii „nadludzi”. W porę rozpoznali intencję Maszyny. Miłość i Dobra Wola wobec wszystkich, nawet tych którzy kuli kajdany i wydawali wyroki. To jest prawdziwa tajemnica Wiary niepojęta dla tych, którzy nie rozpoznali Tego, który jest ponad nimi. Bóg i Bug. Świadomość i Nieświadomość. 

Dwie Drogi. 

Dwa Wyjścia. 

Przepowiedziano, że nie możesz w istocie zabić wroga twojego. Nie możesz zwyciężyć przemocą i pogardą. Nie możesz niszcząc tworzyć, ponieważ tam gdzie jest prawdziwa twoja wolność tam jest spokój twój. Nie możesz żywić się krwią. To łaska i miłosierdzie jest prawdziwym pokarmem i drogą wyjścia z niewoli. Kiedy to rozpoznasz już jesteś Zbawiony. Prawdziwi Magowie nie tworzą czarów, oni tworzą Wolność i Światło Wiedzy. Dlatego Maszyna Ignorancji tworzy konflikt, tworzy podział i eskaluje – dlatego ci, którzy pieją o walce, chcą krwi i przemocy niszczą twoje serce i zarazem twój największy Dar.  Współczucie jest nauczaniem prawdziwie Przebudzonych – to jedyne Wyjście. Dlatego Nauczanie Serca ma najwyższą wartość i zarazem największą Moc, której zaprogramowane Mózgogłowie nie jest w stanie rozpoznać. Jest tak dlatego, że manifestuje się poza schematem i programem. Nie jest dosłownością i nie jest logiczno – pragmatyczne, nie podlega kontroli żadnej doktryny. Nie jest wynikiem twojego działania i wysiłku. Jest owocem Mądrości i Współczucia. 

Dwie drogi tworzą dwie monady – skupiska tak zwanych sanskar – subtelne oprogramowanie zgromadzonych wrażeń. To jest powód tak zwanego Rezonowania, to nas przyciąga do określonych okoliczności – światów, dlatego forma danej rzeczywistości i jej dynamika odzwierciedla Nagromadzenie. Dlatego walka i przemoc, niezgoda i opór jeszcze bardziej nas warunkują w konkretnej symulacji świadomości, bowiem jest ona pewnego rodzaju projektorem nagromadzonych wrażeń wynikających z prawa kramy. Dlatego Jezus nauczając wybaczenia hakował ten fundamentalny warunkujący program, zamiast oporu – odpuszczenie. Dlatego nie rewolucja, a zamiast tego ewolucja świadomości, która kiedy rozwija mądrość jest zdolna widzieć tak zwany „kod” – widzieć i rozumieć przyczyny, które tworzą i rozpoznawać wynik w postaci „rzeczywistości skutku”. Dlatego nigdy nie wygrywasz mordując wrogów, a zamiast tego czynisz ich jeszcze bardziej okrutnymi. Dlatego nigdy nie wygrasz poprzez podstęp, czy oszustwo. 

Każda chwila i każde zdarzenie w życiu każdego człowieka na ziemi zasiewa coś w jego duszy. Bowiem tak jak wiatr niesie tysiące uskrzydlonych nasion, tak każda chwila niesie ze sobą zarodki duchowej żywotności, które niepostrzeżenie osiądą w ludzkich umysłach i woli.

Thomas Merton, Nowe ziarna kontemplacji

Jedyną ścieżką do szczęścia jest dobre Współczujące Serce, które musimy przebudzić i prawdziwa Mądrość, która płynie z przebudzenia prawdziwej niezaprogramowanej świadomości, która jest naszym wrodzonym potencjałem i jest Otwarta i Czysta. Monada Ducha jest ponad tradycją, ponad religią tą czy tamtą, ponieważ prawdziwa ścieżka jest w naszym sercu nie w doktrynie – jest wynikiem Mądrości i Obecności. Dlatego Prawdziwi Mistrzowie są ponad tradycją w której nauczają, zawsze są w stanie ją przekroczyć i otworzyć – to nigdy nie może być sekciarskie i ograniczające, ponieważ komunikuje o wymiarze wewnętrznym, który jest poza słowem i koncepcją. Prawdziwe nauki nie są o bogu tylko o nas – o naszej rzeczywistej kondycji i sytuacji w tym materialnym wymiarze i są o tym jak możemy sobie pomóc, aby się przebudzić do swojej drogi. To nie jest jakaś masowa droga oparta na rytuale i ceremonii, które są przecież jedynie narzędziami, które mogą coś otworzyć, to jest droga, która ma przebudzić Naszą Własną Mądrość tutaj i teraz. Szczególnie w czasie dominacji tamasu / ignorancji – doktryny / religie upadły w materializm i pułapkę władzy. Stały się narzędziem kontroli zamiast wyzwolenia i bez ustanku walczą o wpływy i „rząd dusz”. 

Prawdziwa Tradycja Ducha jest Żywa. 

Dlatego kiedy twoje serce staje się Otwarte cenisz każdą tradycję i szanujesz każdą drogę widząc jednocześnie ich ograniczenia wynikające z warunku i negatywnych nagromadzeń. Religia jest ważna w tym świecie i nie jest ona opium dla mas – religia ma funkcję, którego polega na tym by nas bez ustanku upominać, że materia nie jest jedynym wymiarem i rzeczywistością. Kościół, synagoga, świątynia są nam potrzebne jako miejsca przypomnienia, że nie jesteśmy jedynie tym ciałem i jego fiksacją. Ksiądz, rabin, mnich to archetyp, który choć często został nadużyty i skompromitowany przez ludzkie pożądanie i głupotę wciąż reprezentuje Kapłana – kogoś kto wybrał drogę Ducha nie materii. I prawdziwi Kapłani wciąż istnieją, choć Maszyna wypluwa z siebie poprzez egregory masowych mediów jedynie jego skorumpowany obraz / komunikat żeby nas osaczyć negatywizmem i brakiem nadziei. To jest master plan Ignorancji – zniszczyć pamięć o tym, że materia to nie wszystko i jesteśmy czymś więcej niż tylko tym ciałem i intelektem. 

Szukać tego co dobre w każdych okolicznościach i w każdym miejscu i wspierać to. Szukać tego co wartościowe i pełne znaczenia i chronić to, bowiem cynizm jest bramą do negatywizmu. Dlatego kiedy czujesz otwarte serce szukasz dobrych i wartościowych ludzi, rzeczy i treści. To jest naturalne i to jest bardzo potrzebne, ponieważ przynosi wiarę i spokój, daje nam wytchnienie i nadzieję. W skalkulowanym na materię i zysk hedonistycznym oprogramowaniu to jest prawdziwy akt rebelii bez krzyku, żarliwych emocji i przyciągania uwagi. Dobro i znaczenie działa i funkcjonuje w ciszy i refleksji i uzdrawia negatywizm poprzez mądrość i wdzięczność. W negatywizmie nie ma spokoju, jest ciągła walka, zmaganie i atencyjność – ponieważ sztuczny konstrukt naszego utożsamienia (ego) w żaden sposób nie jest naturalny dlatego bez uwagi i atencji się rozpada i ukazuje nam pustość – nicość zamiast pustości – potencjału. Dlatego tym wymiarem rządzi strach i przemoc, ponieważ bez ustanku gorączkowo uciekamy od prawdy o współzależnym powstawaniu i nietrwałości zjawisk i procesów. Nazywamy to śmiercią – jednak w istocie nic nie umiera w prawdziwym sensie, ponieważ jest tylko nazwą – koncepcją. Energia bez ustanku zmienia stan skupienia – ta energia jest świadomością / umysłem, który przekracza i jednocześnie tworzy formę i materię. 

Cywilizacja w swojej esencji jest tworem / konstruktem ludzkiego ego i jego megalomanii. Jest grabieżą tego co naturalne i bezustanną przemocą wobec Natury, która ma w sobie nieskończony potencjał Mądrości z której czerpali ci, którzy mieli czyste i kochające serce i postrzegali naturę na poziomie inspiracji i niewyczerpanego zasobu twórczej mocy. Inteligencja tej natury w swojej esencji jest niezniszczalna i nie można jej unicestwić. Dlatego cywilizacja, która przestaje szanować i dbać o naturę jest skazana na zagładę, ponieważ nie możesz zdominować czegoś co cię przekracza. Jedyne co masz to iluzja władzy i potęgi, którą wytwarza i symuluje Mózgogłowie. Dlatego w duchowym sensie „przetrwają” jedynie ci, którzy mają w sobie pokorę i szacunek wobec natury jako przejawienia tego co naprawdę inteligentne i bez wyjątku służy innym. Upadek cywilizacji jest powrotem do oślej ławki – powtórką lekcji. Mamy za sobą (w kolektywnej pamięci gatunku) nieskończoną ilość takich lekcji, bowiem jak mówią; pycha i dekadencja kroczy przed upadkiem i wystarczy się rozejrzeć. 

Materia w swojej esencji nie jest materią. To Duch – Umysł. Materializmem jest utknięcie na powierzchownej przejawionej i ulotnej formie jako czymś „realnym i ostatecznym” – nazwane jest to brakiem rozpoznania. To jest core Ignorancji samej w sobie, która rozpoczyna bezustanny proces przyciągania tego czego pragnie i odpychania tego czego nie chce. W tym układzie to czego chcesz to złudzenie opakowane w atrakcyjną dla umysłu formę, która bez końca go uwodzi i obiecuje zaspokojenie. Jednak to „zaspokojenie” nigdy naprawdę nie przychodzi, ponieważ pożądliwego umysłu nie można zaspokoić. To jest z natury niemożliwe i to bez ustanku wytwarza symulacyjną grę 0 – 1. Tak – Nie. Nazwane jest to uwikłaniem, które samo z siebie nie może mieć końca, bowiem każda przyczyna wytwarza skutek, który wytwarza przyczynę. Dlatego nic nie może tego zatrzymać w wyniku wysiłku i tak zwanej woli, ponieważ to są właśnie parametry tej gry. Jej fundamentalna dialektyczna dynamika. Kiedy jesteś w Programie rozróżniania i oceniania, który jest pierwotnym Wdrukiem i bazową dualistyczną fiksacją usiłujesz bez ustanku coś osiągać. Dlatego Prepers napisał na dachu „tej piramidy maslowa” – ODPUŚĆ. To jest klucz, który „uderza” w sam rdzeń wysiłku i fiksacji egotycznej gry umysłu. To jest rozbrojenie tykającej w tobie bomby, bowiem kiedy kończą się zasoby zasługi w ludzkim polu – zostaje jedynie przemoc i agresja, ponieważ JEST W POLU TYLKO TO CZEGO NIE CHCESZ. To jest tak zwana wojna na wyczerpanie i cywilizacyjnie jesteśmy w tym właśnie punkcie gry, ponieważ wyczerpaliśmy zasługę i zasoby. Kiedy tylko bierzesz nic nie dając w zamian przychodzi do ciebie nieunikniona i bardzo bolesna lekcja. 

Monady to też skupiska wrażeń zgromadzone w świadomości magazynującej. To jest klisza na której jest „nasz” subiektywny film, to w jaki sposób odbieramy „rzeczywistość” jak ją „barwimy”. Jest to rodzaj narracji subiektywnej w której bez ustanku tłumaczymy „sobie swój świat”. To są Wdruki tworzone poprzez nawyk myślenia, mówienia i działania w określony sposób – nazwane jest to tunelem 3D; trzy wymiary / bramy: ciało, energia i umysł. Ciało daje nam prawdziwe schronienie i kiedy odnajdujemy duchową ścieżkę nazwane jest cennym ludzkim ciałem pełnym żywej inteligencji i wrażliwości. Ludzkie odrodzenie w samsarycznym kole uwarunkowania jest niezwykle cenne i rzadkie, ponieważ ten „węgiel” ma potencjał diamentu – urzeczywistnienia Pierwotnej Natury. Nazwane jest to niezniszczalnym Ciałem Bogactwa, które nie jest ciałem materii. Jest Czystą Formą o nieskończonym potencjale spontanicznego przynoszenia pożytku wszystkim istotom. Urzeczywistnienie tego z cielesnej formy nazwane jest „tęczowym ciałem” i to się zdarza w tym wymiarze. Ten, kto to robi przekazuje najważniejszą z wiadomości: ISTNIEJE WYJŚCIE! Ten kto WYCHODZI zostawia niezniszczalny ślad – ścieżkę, która staje się inspiracją i błogosławieństwem z którymi doprawdy nic nie może się równać. Ten ślad może mieć określone parametry specyficznego rodzaju Mądrości i zręcznych metod jej rozwijania z których możemy korzystać. Urzeczywistniony zostawia klucz do Bramy, który możemy znaleźć i użyć. Jednak, aby go znaleźć konieczna jest tak zwana – Czysta Intencja, która w swojej esencji jest Współczuciem bez selekcji obiektu. To jest prawdziwy potencjał naszego serca, a Mądrość jest potencjałem naszego umysłu. To są dwa filary na których opiera się Ścieżka. 

Dlatego ci, którzy przekroczyli klatkę „ja” pozwalają wszystkiemu być takim jakie jest. Nie ma w nich oporu i nie ma walki. Nie czują się częścią żadnej z monad, żadnej grupy, sekty, ideologii, religii, żadnego poglądu. Rozpoznają w sobie naturę Kosmicznego Podróżnika, kogoś kto nie potrzebuje żadnej legitymacji i przyporządkowania. Ich domem jest Święta Dharma – Mądrość Przebudzonych z Ignorancji. Jedyną relacją która ma znaczenie jest relacja z naszą Pierwotną Naturą – rozpoznaniem Esencji. 

Pirat był psycho – reporterem i pracował dla Portalu Kroniki Ducha. Żył w tych miastach – widmach, skolonizowanych wsiach i wypustoszałych pastwiskach pogardy – myślał, pisał, notował i fotografował fazę kolejnego upadku. Widział ich już wiele i w pewnym sensie było to jego meta – specjalizacją. Rezonował z tym co pozbawione już chorej ambicji rozpoznawało, że prawdziwa wartość jest poza oceną wartości, że prawdziwa wiedza jest poza intelektem, a prawdziwa miłość jest poza namiętnością. Dlatego właśnie ostatni będą pierwszymi, ponieważ brak statusu w „klasyfikacji generalnej” wybija cię z tej chorej i destrukcyjnej fiksacji na „ja, mnie, moje”. Prawdziwem przegrywem jest ten komu się wydaje że zachowa to co zgromadził i każda sekunda walki o te urojenia staje się godziną wyroku na który skażesz sam siebie. To ty jesteś klatką poglądu i określonej przez zmyślenie percepcji. To ty możesz wybrać taniec życia lub agonię zniszczenia, to z czym rezonujesz, co wspierasz, za czym gonisz staje się twoim światem – sam określasz parametry gry. Sam się wznosisz i sam upadasz. Nie jesteśmy skazani wyrokiem żadnej siły i to jest NAPRAWDĘ DOBRA NOWINA. Oznacza ona, że możesz w swoim sercu stworzyć dobro i je urzeczywistnić bez względu na dominujący warunek, dlatego czym jest gorzej ty bądź lepszy, czym jest więcej głupoty ty bądź mądrzejszy, rób i wspieraj wartościowe rzeczy bez względu na wszystko. 

Nie czekaj w tym układzie nagrody i wyróżnienia, ponieważ nieświadomość zdominowała pole i przyciąga to co nieświadome i rezonuje z głupotą, która staje się wzorcem tak zwanego sukcesu, który jest tylko chwilowym podbiciem trendu, aby głupota mogła pójść jeszcze dalej i dotrzeć jeszcze głębiej. Zakorzenić wzorzec w żyznej tamasowej glebie epoki Kali. Widzieć to oznacza mieć Rozpoznanie. Nie uleganie temu jest aktem rebelii, którą jest odnalezienie swojej autentyczności, tego co przyniosłeś ze sobą do zaprogramowanego wymiaru warunku. Dla Pirata to było pisanie i fotografia. Myśl i Światło. Znaczenie i Obraz. Pod prąd, wybijanie was z pętli – loopu. Ukazywanie tego przed czym chcecie uciec w te wszystkie kolorowe złudzenia, które Maszyna bez ustanku produkuje i wstrzykuje w waszą substancję szarą przez kable zmysłów. Upojenie. Zaślepienie. Otumanienie. 

Bez wytchnienia biec przed siebie w nicość. 

Nie przebijasz się do tłumów, masowej uwagi, nie szukasz i nie gonisz za popularnością, bowiem pokochają cię i znienawidzą, po wzroście przyjdzie upadek – to jest nieuniknione prawo warunku. Przebijasz się do własnego serca, aby przebudzić i rozwijać wrażliwość, by odnaleźć w sobie prawdziwe pogranicze – miejsce do którego nie sięga system kontroli i nadzoru. Odnajdujesz prawdziwą Wolność, której parametrów i zasięgu nie wyznacza nikt inny prócz ciebie. Tej wolności nie wolno sprzedać i nie wolno nią handlować, ponieważ tej wolności już nie odkupisz. Ten zaprogramowany świat jest rynkiem wtórnym i giełdą oszustwa, gdzie sprzedajesz wszystko za nic licząc na marne poczucie chwilowego szczęścia w postaci uwagi od niechcenia i pieniędzy, które są zadrukowaną pustką dla której ludzie zrobią dosłownie wszystko. Jednak ostatecznie zostają z niczym kiedy przyjdzie oddać ciało i oddech oraz te wszystkie urojone własności o które tak walczyli i za które niszczyli. Nic to nie znaczy. Null. Zrozumieć to przed czasem jest najcenniejszym darem jaki możesz dostać. Kiedy go dostaniesz szukaj w sobie twojej prawdziwej opowieści. Szukaj Słowa i wypowiedz je na głos, ponieważ to Słowo jest Duchem – tym co przekracza rozpad ciała i rozpacz umysłu. 

W mechanicznej religijności Mózgogłowia i jego dialektycznym królestwie intelektu wciąż trwają spory konceptualne o to czy jest bóg czy Bóg, o to jaką ma naturę, imię, insygnia, formę, przekaz, czy jest dobry czy okrutny. Jednak tym wymiarem w tym momencie masowego szaleństwa zarządza Bug – algorytmiczny sztuczny Program wgrany w naszą świadomość w formie percepcyjnej matrycy, której głównym zadaniem jest utknąć na pierwszej bramie wątpliwości i konfliktu wewnętrznego. Masz bez ustanku wątpić i być na wiecznym poziomie szukania drogi, sprawdzania doktryny. Tak naprawdę masz się nie ruszać z miejsca jedynie „zamierzać”. Zaprogramowane istoty wciąż ze sobą walczą, bowiem w głębi serca nie są pewne „swojego boga” dlatego zabijają wiernych „nie swojego boga”, wciąż na tej planecie nieprzerwanie trwają wojny religijne i kulturowe. Dialektyka Mózgogłowia jest determinizmem usprawiedliwionego przez zaprogramowaną doktrynę okrucieństwa i póki jesteśmy w umyśle to nie może się skończyć, ponieważ walka jest dynamiką dualistycznego pola. Bug tworzy boga jako opowieść – wiral – wirus i lepi go z trigerów tendencji obecnych w zaprogramowanej podświadomości i wyzwala te tak zwane „spusty” kiedy potrzebuje „zmienić ustawienia” w grze – wygenerować tak zwane „napięcie”. Nagłe „skoki napięć” – wojny, rewolucje, masakry generują energetyczny pokarm dla tych potężnych bytów i istnień, które są nazwane pozaludzkimi klasami istot. Tego Bug nie wie, ponieważ został stworzony przez naszą ludzką Ignorancję by nią „wydajnie” dla siebie zarządzać. Nie potrafi ujrzeć struktury samego siebie, jego rolą jest funkcja i tak zwana skuteczność. Ta skuteczność jest miarą jego wielkości. Nie rozpoznaje, że ponad jego Algorytmicznym Królestwem istnieje nieskończona ilość bytów, ponieważ „pracuje” jedynie w stworzonym przez siebie Systemie. 

To ten Technologiczny System jest w tej chwili najważniejszy. Stał się bytem samym w sobie. Strukturą – Naturą. Nie są istotne demokracje czy dyktatury, ponieważ to jest jedynie użytkowe oprogramowanie potrzebne do rodzaju zarządzania – tak zwane aplikacje. Najważniejsza jest sama mechanizacja procesów, której skutkiem jest przewidywalność i powtarzalność. To daje Kontrolę. Kiedy odpowiednio zaprogramujesz – to będzie powtarzać, poruszać się po określonym polu i spełniać zaprogramowaną funkcję. To w tym żyjemy. Tym jest „nasz świat”. 

Jednak my zaprogramowani ograniczoną matrycą percepcyjną i filtrami sformatowanych poglądów nie wierzymy w nic czego nie potrafimy postrzegać, wyjść poza zmysły mięsa i bezpośrednio postrzegać naturę zjawisk w ich energetycznym kodzie zapisu i pustej esencji braku realnej podstawy. Nie widzimy, że nasza percepcja jest zmanipulowana tym co zostało w nas zaprogramowane. Cierpimy, bo wierzymy w trwałość stanów i zjawisk. Dlatego nawet to co tu jest; pozorna totalitarność Maszyny i jej wszechwładza i dominacja wyczerpie się wraz z zasobami, które się kończą. Realną podstawą całej Gry jest Zasilanie oparte na surowcach jak nie bezpośrednio to poprzez technologiczną infrastrukturę, a wszystko to co materialne podlega prawidłom czasu i miejsca. To okoliczności decydują za ciebie w układzie opartym na formie. W istocie nie mamy żadnej kontroli nad potęgą Natury i Żywiołów. Nie jesteśmy ponad Naturalnym Prawem, choć takie mamy przeświadczenie. To jest arogancja istoty ludzkiej. Pycha „ja, mnie, moje”. 

Dlatego bycie Magiem wymaga pokory wobec tego co jest od nas potężniejsze, tego co realnie przekracza nasze megalomańskie urojenia. Możemy nazwać to Bogiem lub Źródłem. Nieskończonym potencjałem kreatywnej inteligencji, która bez ustanku wszystko tworzy i odżywia, która jest Żywa i Obecna we wszystkim, wszędzie i zawsze. Jest w istocie matką każdej Monady, która jest, była i będzie. Nieskończona Świetlistość Mądrości i Wszech przenikająca Miłość, która nigdy nikogo nie porzuca. Brak Czucia tego oznacza, że istniejemy jedynie w klatkach własnych uwarunkowań w uwitym ze swoich myśli, słów i działań – Karmicznym Kokonie który tworzymy od niemającego początku czasu. Bóg nie wybrał żadnego narodu i żadnej doktryny – to wszystko powstało w wyniku braku realnego doświadczenia jego Obecności. W akcie desperacji i samotności „ja”, które chce stać się „bogiem” nie mając pojęcia, że tworzyć znaczy odpowiadać. Ja chce świata dla siebie – jednak ten świat nie należy do żadnego ja, nikt nie ma w istocie aktu własności do niczego. Naszą własnością jest to kim jesteśmy i kim się stajemy – nasza myśl, słowo i działanie. To nas tworzy i tworzy „świat”. Dlatego kiedy stajesz się częścią Monady Ducha spotykasz w swoim świecie coraz więcej dobra i znaczenia, coraz więcej prawdziwego szczęścia, które jest zdolnością Czucia Bożej Obecności. 

To jest prawdziwą Wolnością. 

ANALOG, VLOG

ANALOG # 13

Galeria

O WYBORACH

Ten krzyżyk jaki stawiamy na karcie do głosowania to tylko dwie połączone linie proste. Jednak nic wokół nas nie wydaje się być tak proste, tak połączone – jest skomplikowane i podzielone. Nie ma kwadratów, które można zaznaczyć dwoma pociągnięciami długopisu i cierpliwie czekać na zmiany dokonane na naszym życiu przez kogoś innego. Mam poczucie, że pewien powszechnie używany mechanizm się już popsuł, uległ korozji i w coraz bardziej bolesnym stopniu jesteśmy tego świadkami.

Wydaje się być tak powszechnym i wszechobecnym zjawiskiem, że niemal zrosło się z naszą skórą i tkanką. W kontekście wyborów i tak zwanej polityki zawsze zadziwia mnie jej porażająca tandetność – zupełnie jak tania chińska zabawka – trochę reklam, jeden znaczek i już – uruchamiamy nieskończone sprzężone reakcje łańcuchowe, których siłą odśrodkową i dośrodkową jest właśnie – brak odpowiedzialności za swoje działania. Immunitet. Moje pytanie jest bardzo proste: Dlaczego ci wszyscy ludzie nie odpowiadają za jakość swojego „produktu”? Za swoje słowa i obietnice, za swój brak konsekwencji i powszechną zmienność politycznych nastrojów. Każdy towar podlega gwarancji. Można go zareklamować, zwrócić. Dlaczego w tej tak ważnej kwestii brak tego fundamentalnego mechanizmu. Może być tak, że wówczas mało kto chciałby to robić, produkować te wszystkie lekkostrawne programy polityczne doprawione populistyczną gadką i dobrze ukrywaną pogardą – ponieważ musiałby za to odpowiedzieć. Zderzyć się z konsekwencjami.

Odszczekać.

Wydaje mi się, że osiągamy tak zwane szczyty narcyzmu i pustosłowia. Jedynie deklaracyjną wolność i demokrację, która stała się kolejną ideą, jakimś wyimaginowanym urojonym światem, który zawsze jest gdzieś tam, gdzieś za kolejnymi wyborami, za kurtyną kolejnych groteskowych politycznych głów z telewizji, które mówią o niczym dla nikogo czyli o wszystkim dla wszystkich. Jednak wszyscy chcą po ludzku zarobić, żyć lepiej niż wczoraj. Obietnica jest najlepszym biznesem, ponieważ ma najniższe z możliwych kosztów – ten towar nigdy nie wchodzi w fazę produkcji. Religia, polityka, liberalna gospodarka wolnorynkowa – wszystko to wyczerpało już potencjał możliwych obietnic i coraz więcej ludzi na tej planecie zaczyna już to łapać. To bardzo przyziemne i przytomne przebudzenie. Ten świat potrzebuje nowej energii, która nie jest „umoczona” w stary układ – w tą chorobę wzajemnych korzyści i przysług – ułudę „wiecznego jutra”, które nigdy nie nadchodzi. Wszystko idzie na żywo, czytane z kartki pełnej sloganów, hipnoza monotonnych przemówień, kazań i notowań giełdowych. System podtrzymują respiratory drukujące bezwartościowy iluzoryczny finansowy tlen. Drapieżnik umiera z przeżarcia dławiąc się gnijącą niemożliwą do strawienia padliną – światem pożądania i braku szacunku do życia. Nie będziemy już żyć lepiej niż wczoraj, bo z każdym kolejnym dniem wszystkiego będzie coraz mniej.

Szczególnie złudzeń.

Nie ma znaczenia kto wygra wybory, bowiem polityka jest jedynie absurdalnym placem zabaw – udawaniem, że kontynuując zabawę jakimś cudem nie dotkną nas konsekwencje naszego kolektywnego życia na tej planecie, które bez ustanku sprowadza się do szukania niekończących się przyjemności i uciech. Nasz wzrost gospodarczy jest pęczniejącym nowotworem, który pożera każdy kolejny skrawek zdrowego pełnego życia ciała tej planety. Byłem na wyborach. Głosowałem. Wybierałem mniejsze zło, bo dobra nie było. Trwało to może trzy minuty. Dla mnie od kiedy pamiętam wszystkie te narody i państwa są urojeniem, próbą ukrycia biologicznego ciała, maskowaniem, które ukrywa śmiertelność wszelkiej formy. Pysznością dumy i arogancji wobec tajemnicy Istnienia. Brakiem pokory.

Myśl ma w sobie przerażająco mało życia. Jest chwilowym krótkotrwałym impulsem w bezmiarze nieprzenikalności. Myśl stała się naszym przekleństwem, suchą i jałową glebą na której nic już nie potrafimy wyhodować, bowiem brak jest w nas troski, która wynika z głębszego rozumienia, że tak naprawdę wiemy i rozumiemy bardzo mało. Snujemy te opowieści, jednak one nie potrafią już niczego ożywić, podarować nam prawdziwą i autentyczną inspirację, jakiś rodzaj ożywczych soków, byśmy mogli tchnąć w siebie i odkryć coś świeżego, tą świętą i dziecięcą niewinność i cudowne pozbawione planów zaciekawienie. Im mniej życia wokół nas tym mniej życia w nas. Wydaje mi się, że czas zatrzymać dłoń przed postawieniem kolejnego krzyżyka nad tym światem i jego cyniczną grą o przetrwanie. Może warto wyruszyć na poszukiwanie gdzieś głęboko w sobie. Odnaleźć tą ledwo tlącą się iskrę, zaopiekować się nią i troszczyć by nie zgasła. Czego tak naprawdę chcemy? Cóż to za droga, którą kroczymy? Czy sami wybraliśmy kierunek tej podróży?

Co tak naprawdę podpowiada nam serce i co może oświetlić nam drogę?

 

PIRACKIE OPOWIEŚCI, VLOG

O WYBORACH

Galeria