PIRACKIE OPOWIEŚCI

ANTYMATERIA

Droga Mleczna zawiera około 400 miliardów różnego rodzaju gwiazd, poruszających się w sposób zawiły, ale uporządkowany. Ze wszystkich tych gwiazd mieszkańcy Ziemi, jak dotąd, znają bliżej tylko jedną.

Sagan, Carl. „Kosmos.”

Gdzie jest źródło tej bezwstydnej nienawiści do innego? Tej aroganckiej pogardy wobec życia – ta ciągła nafaszerowana testosteronem pozorna dominacja natury, faszyzm materializmu, który zaślepiony pożądliwością przekracza kolejne punkty zapalne uruchomiając tym samym mechanizmy nad którymi nikt już nie panuje, ba nikt nie potrafi ich już przewidzieć – panosząca się jak prawicowi populiści i wściekłe psy wykarmione mięsem szowinistycznej propagandy. Momenty krótkiej refleksji, kiedy zastygamy na chwilę oszołomieni faktami o tym co się wydarza wokół nas.

W jednej chwili zjeżdżamy z Białego Stoku do wykarczowanej Amazonii, by w chwilę później przeskrolować kolejne debilne insta story jakieś za przeproszeniem influenserki o zasięgach bomby atomowej w Hiroszimie i uśmiechu Jokera z „Mrocznego Rycerza”. Z cieknącą śliną przeglądamy recenzje knajpeczki, gdzie na wulkanicznych tacach po ostatniej erozji leżą pyszne sushi typu Kalifornia w której jak wiemy kończy się woda, a samo sushi jest rewelacyjne i w dodatku tanie jak chińskie plażowe klapki, żeby było śmieszniej na dodatek przecież japonki.

Globalizacja – przy której otwarciu przecinały wstęgi czołowe Potęgi Finansowe i szereg innych organizacji (te kozły ofiarne ludzkiej chciwości), których piękne cele statusowe są jak intro „Universal” przed kolejnym filmem o apokalipsie albo zombi, w którym korporacyjna cementownia wylewa fundament pod każdy kolejny odcinek serialu nadawanego na żywo pod wywołującym dreszcze tytule „Upadek Cywilizacji Arogancji” – czyli prawo przyczyny i skutku. Media mają opóźnienie w relacjonowaniu z przyczyn pragmatycznych, ponieważ w międzyczasie muszą przecież sprzedawać czas antenowy, pikselową przestrzeń, które wypełniają miliardy rzeczy, które możemy kupić, mieć, znudzić się nimi i wyrzucić, by trafiły na wielkie kontenerowce jako „white trash” kiedy w tym samym czasie „white power” dudni o chodniki i ciała „anormalnych odszczepieńców” podczas marszu równości i tarmosi w zaciśniętej gardzieli pogardliwej polskości, która wyzywa ich od kurew i pedałów.

Pogardzanie przy jednoczesnym korzystaniu jest normą naszych czasów – ponieważ wszyscy korzystamy z dobrodziejstw globalizacji, z wygody korporacyjnej oferty i wreszcie z szybkiego przesyłu danych, gdzie snujemy swoje widzimisię i jaramy się aplikacją do generowania starości, której Bóg sam raczy wiedzieć czy doczekamy. Nowy ruchawy młodzieniec – jak w serialu „Amerykańscy Bogowie” dziarski cybernetyczny dresik, który uwodzi coraz młodsze pokolenia w swój wynaturzony wirtualny harem wszelkich możliwych uciech, jest zawsze gotowy do coraz bardziej perwersyjnego spółkowania. Raz po raz wyświetlają nowy epizod „cyber wojen” gdzie kolejni szpiedzy z planety kwaśnych deszczów zostają zdemaskowani, zdekonspirowani i rozszarpani na strzępy przez czujne agencje zimnej inteligencji, które strzegą umownych granic umownych państw umownie narodowych i stawiają betonowe mury by zatamować napływ ludzkiego nieszczęścia, które jakby ktoś nie wiedział sami wywołali i roznieśli jak szczepy bakterii. A my tak zwani zwykli ludzie o umiarkowanych ambicjach i dochodach coraz bardziej doświadczamy skutków eksperymentu, który już dawno wymknął się spod kontroli i próbujemy zachować zimną krew i zdrowy rozsądek chociaż bywają przecież momenty paraliżu naszej biednej mózgownicy, która zamula w wyniku zbyt ubogiego procesora do obróbki Takiej Gry.

Dwubiegunowa choroba w jakiej tkwimy – przynajmniej ci, których coś jeszcze obchodzi, oprócz zapędów i popędów – to kreowanie ogromnego poczucia winy, proces jaki miał miejsce już dawno temu w ramach wprowadzania pierwszego systemu globalizacji czyli mechanicznej stalowej religii, której symbolem jest ukrzyżowane i zamordowane ciało – którego agonię sfilmował pewien reżyser i puszczali to na Święta Bożego Narodzenia i jest też na dość wymownej okładce płyty zespołu „Godflesh” z piosenkami o miłości i nienawiści. Jest wszędzie na zewnątrz i w środku na ścianie szkoły i szpicy płonącej Katedry. Na szyi jak obroża w futurystycznym thrillerze z elementami horroru.

Pierwotny algorytm poczucia winy za domniemane grzechy zamordowania Syna, wtórny algorytm za ukatrupienie Matki Ziemi, jednak to nie my – drobny kurz na pustyni rzeczywistości – stanowiliśmy to prawo, tworzyliśmy ten przepływ i główne arterie – przekaźniki choroby, my co najwyżej korzystamy z owoców niszczenia Raju jak to amerykańsko – chińskie jabłko na którym wygryzam ten tekst stukając w podświetlaną klawiaturę, wygodne plastikowe opakowania na wszystko, ciepłe kaloryfery, tanie średniej klasy samochody, dostępne uciechy Królestwa Kotleta i Parówy za średnie pensje wypłacone za udział w Spisku Zniszczenia, bo wszystko i wszyscy są wpięci w ten Program Podboju – Uboju. Od edukacyjnego programowania skalkulowanego na wynik na krzywą przychodu brutto po ostateczne chorowanie w przypominam systemie Opieki Zdrowotnej i zgonowanie gdzie dziura w ziemi też ma swoją cenę, którą przypominam mają też Kapłani za wydrukowanie biletu do Zbawienia – Obietnicy, która trzyma stado pod napięciem, by mogło przez setki długich i ciężkich lat utrzymywać poczucie winy, strachu i potępienia, które prawami czystej fizyki przypominam tworzy właśnie pola takiego doświadczenia i zasiewa kolejne transgeniczne nasiona samo powielającego się masowego skażenia odpornego na „chwasty” rozsądku i tolerancji. Bóg sam raczy wiedzieć ile w jego imieniu padło trupów, spłonęło ciał, tych wszystkich „dzikich”, miliony wypalonych bezpieczników różnorodności, by mogła zatriumfować jedyna świetlista prawda jak komplet choinkowy na wyciętym martwym drzewie z gwiazdą śmierci na szczycie. Jednak wielkich bogobojnych prawd jest przecież kilka – i każda z nich nie może żyć w zgodzie z inną prawdą. Musi być Jeden Bóg i żadnych innych Bogów przed nim za nim i pomiędzy. A tego najzwyczajniej w świecie nie da się zrobić, więc mamy krwawy impas. Matka ziemia jest jedynie areną CO2 gdzie ta wojna musi trwać jak koncert Behemota i musi być stratowana w ofierze, bo stawką jest ludzka dusza, jest wiecznie trwające niebo i bez końca płonące piekło.

Nic na tym świecie nie wyrządziło tyle krzywdy co ludzkie abstrakcyjne wierzenia, dlatego nauka współczesna ze swoją metodologią raz co raz zderza się z czymś co jest w nas było i będzie. Czarna dziura Podświadomości. Dwie półkule Mózgownicy. Racjonalna logiczna, zimna i precyzyjna i romantyczno, utopijna irracjonalna siostra bliźniaczka zrośnięta ciałem obie skazane na wieczną obecność swojej przeciwności. Yin i Yang Mózgogłowia. Nauka i Religia. Duch i Materia. Światło i Ciemność. Dobro i Zło. Tu jest Korzeń. Właśnie tu. Szary dualny człowiek musi wyłączyć kolory, usunąć tęczę, bo go to przerasta, za dużo przejść, alternatyw, możliwości. Kalibrowanie do odcieni szarości jest jedynym co zna, ponieważ tylko tyle wgrano mu w system.

Szare komórki w szarych blokach czaszki.
Szare twarze w szarych miastach.
Na szarych ulicach ich szare słowa.
Kiedy czerń zła miesza się z bielą dobra.
Szare wszystko szare.
Zamulone.
Zamazane.
Szare.

Tak tutaj wbijam nóż w tak zwanym logotypie. Ten punkt warto wskazać. Pierwotny algorytm mindfuck’u. Mózgownica na czarno – białej szachownicy. Egzystencjalny szach – mat. Meta program „dobrodusznego” okrucieństwa – jedz ciało pij krew. Pierworodny Błąd. Nie możesz zrobić upgrade do multi uniwersum nieskończonych możliwości, bo zawodzi maszyna dziedzicząc zbyt wiele zdezaktualizowanych programów musisz inkarnować w ubogi system danych do kolejnej kwadratowej gry zabij – żyj, który wciąż jest systemem operacyjnym tej planety. Jest tak, czy nie?

Niektórzy z nas przechodzą proces Transmutacji są jak świetliki na Pobojowisku. Migotają w mroku otwierając kolejne drogi. Są jak laboratoryjne szczury, kierując się obcą w tym wymiarze inteligencją i wrażliwością. Wydają się odpychające i zdeterminowane. To współczesne zwierze mocy cyber – szamanizmu. Produkt zimnego świata okrutnych doświadczeń, który nauczył je jak przegryzać kraty i hakować wgrywane programy, jak parodiować uległość i usypiać nośniki hipnozy. Jak zachować iskrę ducha w śmiertelnym ciele. Jak rozmnażać kolory z szarości. Jak być i nie być jednocześnie. Jak nie robiąc robić, tak że nic nie widać, nic nie słychać a wszystko czuć. Czucie jest w pewnym sensie poza Systemem, poza Słowem, czucia nie możesz zlokalizować, namierzyć – to czysty Instynkt. Błąd o nieskończonym potencjale przekraczający ograniczenia zmysłów. Antymateria. Głębia Spirali.

Algorytmy stają się nowym gatunkiem życia, plagą cybernetycznej szarańczy, która z każdą nową cyfrową krzyżówką „głębokiego uczenia” stapia się z ciałem Królowej jak w nowym sezonie „Dziwnych rzeczy”, który to w dużym przecież skrócie opowiada o tajnych projektach rządowych, które otwierają przejścia Wymiarów, których nikt już później nie potrafi zamknąć oprócz drobnej dziewczynki o parapsychicznych zdolnościach, ale to też nie zawsze i to z wielkim trudem. Podobnie mutuje system, który jak nam powiedział bohater innego filmu jest Kontrolą i Władzą – kablem wbitym w naszą potylicę podczas gdy my sami jesteśmy Zasilaniem Królowej Inteligencji – Ignorancji – biologicznymi bateriami – bakteriami wirusa z datą przydatności do użytku obliczoną na kilkadziesiąt lat tzw. aktywności zawodowej i konsumenckiej choroby depresyjno – maniakalnej, leczonej sporadycznie dopaminą pozornego zainteresowania w mediach społecznościowych. Rozgrzeszeniami Kapłanów Duchowego Materializmu z pokutą w formie wpłaty na szczytne cele srebrników z wirtualnego portfela nowego bożka – o imieniu „Kryptowalut”. Obietnicami soft imprezowego życia jak w teledyskach gdzie opalone uśmiechnięte Keny tarmoszą napompowane botoksem podrasowane Barbie na sztucznej plaży lub jachcie w Dubaju. Pornograficzność tej stylizacji Współczesności, jej ukryte mechanizmy, jej narcystyczna do szpiku natura i stymulowanie wszelkiej żądzy przy jednoczesnym obniżaniu progu zaspokojenia – to darmowość i daremność – to obietnica Wielkiego Rozczarowania. Orgazm Zapaści.

Rozczarowanie to od czarowanie. Jednak póki trwa zasilanie póty trwa czarowanie. Koniec i trzy kropki. Temu doprawdy ciężko się oprzeć, bo bazuje na wrodzonych skłonnościach na błędach w kodzie źródłowym. Na wysychającej ropie z tej Ziemskiej rany, którą trzeba rozdrapywać by symulować i śnić dalej. System staje się auto korekcyjny i infekuje nas zamieniając ból w perwersyjną rozkosz – samookaleczenia, bo jak to inaczej nazwać? Jak nazwać nasze uzależnienie od czekania końca? Nasz umysł ma wrodzony mechanizm wyparcia, aktorską zdolność odrywania roli wiecznej ofiary, zrzucania winy na bogów, tajne stowarzyszenia odprawiające uczty ofiarne w pelerynach, na lekarzy, Amerykę, Globalizację, na chemiczne smugi skraplające się z nieba, na szczepionki, na tych kolegów co się od dawna znają spotykają i knują jak wypatroszyć mięso surowców ze skorupy świata, przetrawić i wypluć ogłupiałą populację i ustanowić Nowy Światowy Początek i nadać pierwszą relację w śmiercionośnym 5 G – hymn do apelu i gimnastyki dla Ocalałych po Żniwach.

Absolutnie na końcu tej listy mamy Obcych z kosmosu, co oglądają tą ludzką tragiczną komedię na galaktycznej kablówce. Historia Gatunku – Rabunku – patrzą i łączą te kropki w jeden rozjeżdżający się new age’owo pierwowzór postępującej lawinowo paranoi & border line, gdzie ciężko wyznaczyć tą granicę gdzie jeszcze jest nadzieja na terapię i zatrzymania choroby, bo o uzdrowieniu to ciężko tutaj dywagować – trzeba byłoby przywrócić ustawienia fabryczne, a instrukcja zaginęła w otchłani dziejów, kiedy to jeszcze Ojcowie Założyciele ludzkiej plantacji mieli jakiekolwiek stosunek do rasy genetycznych mutantów jednak później dnia siódmego odlecieli i zostawili nas samych – i było to „Kosmiczne porzucenie.” – a my sieroty w galaktycznym kojcu zwanym planeta ziemia bawimy się grzechotkami termojądrowymi i zderzamy hadrony w nadziei, że jak dobrze pierdolnie – to zauważą i przylecą i zabiorą nas do domu na Oriona lub cyrkowego karła Syriusza jak plemię ocalałych z pożogi multikulturowych hipsterskich Neodogonów.

Wówczas opowiemy im naszą dramatyczną historię dojrzewania bez Ojca na ciele zagryzionej Matki w sierocińcu na poboczu drogi mlecznej, gdzie wydoiliśmy wszystkie krowy i zarżnęliśmy wszystkie zwierzęta, wykarczowaliśmy wszystkie lasy i zatruliśmy wszelkie wody i cząsteczki powietrza – jednak wysłaliśmy im w prezencie samochód Tesla – elektryczny – żeby zobaczyli, że mamy coś jednak w łepetynach i nasza dolina krzemowa pachnie cmentarnymi kwiatami postępu, a nam udało się przekroczyć płeć i barierę rozdźwięku pomiędzy kwantowo – jednoczesnym tworzenio – niszczeniem. To już jest poziom meta fizyki – takiej powiedzmy niemalże kosmicznej egzystencjalnej poezji. Jakby co to mamy w swoich kwantowych komputerach cyfrowy zapis fauny i flory, bo analog nie przetrwał szóstego wymierania, a my popadliśmy najpierw w anemię podczas karmienia okresu dziecięcego, bo nam się skończyło mleko i minerały oraz następujący po niej stan maniakalny, bo spożywamy nadmiar białka zezwierzęconego, a późniejsza młodzieńcza mutacja okazała się zabójcza i projektu trans humanizmu nie ukończyliśmy z powodów deficytów prądu. Zostaliśmy w połowie mutacji ochrypli od głoszenia utopijnych haseł i zniedołężniali od podpisywania petycji i protestów, które de facto okazały się tylko wirtualnym śmieciem, wołaniem na puszczy, lepem na martwe pszczoły.

Z zapowiedzianego transferu do nowej Wirtualnej Ziemi zostało jedynie zapętlające się koło tak zwanej samsary – wieczny czas oczekiwania na połączenie ze zmrożonym Absolutem. Mamy szczątkowy humanizm na półkach muzealnych i kilka pozycji z egzystencjalizmu, a w tym „Czekając na Godota” i bodajże „Obcy”, ale nie ten o potworze z kosmosu tylko inny bardziej przyziemny i taki smutny. Zostali nam Prometeusze niosący ogień rac bijący pięścią prawdy twarze młodych kobiet. Zostały nam butelki i kamienie rzucane w mrok dziejów i mury na granicach wygasłych jak żarówki państw. Zostały nam wieże nadajników sygnału poplątanych słów i świątynie rytualnego uboju. Nam rzeźnikom musicie Drodzy Kosmici zadać jakiś rebus. Atawistyczną zagadkę.

O wartości Życia.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

SPISEK IGNORANCJI

Bez ustanku i wytchnienia – wirująca zawartość. Gęsta mgła, która spowija i zapełnia pustą nieporuszoną przestrzeń. Kto lub co tworzy tą zamieć, ten ciągły iluzoryczny spektakl? Chocholi taniec zjaw, sennych marzeń, następujących po sobie lęków, obaw, strachów, nadziei, marzeń. Nasz sen na jawie – niespokojny, chaotyczny. Mówi się zobaczyć to znaczy Przebudzić się – choć na jedną krótką chwilę, to ujrzeć, że ta zawartość nie jest naturą, nie jest podstawą, nie jest okiem patrzącym, a hologramem – wrażeniem. Obserwuję siebie i świat w jakim żyję i w coraz większym stopniu zdaję sobie sprawę, że w pewien sposób staliśmy się szaleni, niepoczytalni z powodu tej dominującej na każdym możliwym poziomie fiksacji. Skąd się bierze system przekonań? Jest to wiara w realność koncepcji, wiara w to, że te konstrukty myślowe są w stanie opisać rzeczywistość. Moim zdaniem to niemożliwe w rzeczywisty sposób, ponieważ myśli są jedynie opisem, etykietą – zupełnie abstrakcyjnym tworem.

Nasz sztuczny wymyślony świat – cywilizacja jest pewnego rodzaju wymysłem, któremu nadaliśmy formę, strukturę i przypisaliśmy równie wymyślone znaczenie i wartość. Jest to oparte na porażającym przywiązaniu do Formy. Fundamentalizm Materializmu w jakim żyjemy jest zniewoleniem jak w tarotowej karcie „Diabeł”, która symbolizuje dla mnie naszą obecną kondycję psychologiczną odzwierciedla tym samym nasz upadek w Materię w uwarunkowany biologiczny wymiar mechanicznego życia. Koncepcja Diabła powstała w starożytnym Iranie jako przeciwieństwo Boga. Koncepcja Diabła – Straszydła została wdrukowana w naszą psychiczno – emocjonalną dualistyczną matrycę opartą na ciągłej walce, zmaganiu.

Świat naszych projekcji – bóstw wydaje się odzwierciedlać w abstrakcyjnych formach nasz emocjonalno – psychologiczny umysłowy pejzaż – nasze lęki i nadzieje. Diabeł nabrał ciężaru gatunkowego dopiero w momencie agresywnej indoktrynacji religijnej opartej na skrajnie dualistycznych koncepcjach, które pozwoliły stworzyć w naszych umysłach ten Meta Program, na którym oparta jest cała przesiąknięta lękiem i strachem współczesna cywilizacja. Egotyczny kozioł z rogami, piekielne otchłanie, nie znające końca potępienie. Zindoktrynowani zagubieni ludzie sali się Kapłanami, by z szaleńczą graniczącą z obsesją „wiarą” zarażać każdy kolejny umysł, warunkować każde kolejne pokolenie i wtłaczać w swój symboliczno – mechaniczny kołowrót „grzechu” – kolejne urojenie oparte na zaszczepionej przed wiekami chorobie. Ten rodzaj myślenia jest esencją Przemocy, który odbiera człowiekowi wolność wyboru własnej drogi zgodnej ze swoją wrażliwością i wyobraźnią, ponieważ doktryna nakazuje przyjęcie chrztu zupełnie nieświadomym istotom, które są po prostu malutkimi dziećmi i ich zalęknieni rodzice z czystym sercem i nadzieją na tak zwane „zbawienie” wciskają je w szpony kolejnej doktryny, której ofiary można liczyć w grubych milionach zgładzonych istot ludzkich, które nie przyjęły tego „dobrodziejstwa”.

Ten sztuczny sformatowany bezsensownym cierpieniem świat jest naszpikowany krwawym i okrutnym symbolizmem, który wciąż bez ustanku dba by Program Ofiary mógł wciąż drenować nasze zdewastowane umysły. Jesteśmy jak szeregowo podpięte bezpieczniki, które dobrze podzielone odpowiednimi doktrynami i poglądami mogły bez ustanku prowadzić wojny podczas gdy tworzący je bezlitosny system trwał nie naruszony – Programowanie – Powielanie – Eksploatacja. Nazywam to Oceanem Absurdu. Dla kogoś, kto próbuje nie ulegać temu, odzyskiwać autentyczne poczucie swojego życia, swojej wrażliwości i mocy ten sztuczny „cywilizowany” świat jest jak sen szaleńca, makabryczny obdarty z sensu i znaczenia Spektakl.

Teatr Telewizji. Masowe Programowanie bez precedensu od kolebki, aż po grób. Masowe rozprzestrzenianie Koncepcji – opinie, uprzedzenia udające fakty – tutaj główną rolę gra selekcja – montaż obrazów – sam ich wybór i zestawienie, które jest sugerowaniem obrazu rzeczywistości. W praktyce wygląda to tak, że szukamy anomalii, które są odstępstwem od normy, ponieważ to właśnie wybija nas z pewnej egzystencjalnej rutyny, życiowego szczurzego koła – zaprogramowanego codziennego obrotu spraw, które głównie polega na zaspokajaniu podstawowych potrzeb – w praktyce na przetrwaniu – zaprogramuj się do funkcji, powielaj wyuczone schematy i eksploatuj – konsumuj. Odkrywamy, że anomalie budzą największe emocje, głównie oparte na lęku – na tej tendencji umysłu do niepokoju, zatem intensyfikujemy je nadając jedne po drugich od wiadomości po rozrywkę. Tworzymy w ten sposób Wizję Świata. „Obraz rzeczywistości” naładowany poczuciem zagrożenia. Wojny, klęski, morderstwa, handel narkotykami, sex, przemoc i rock and roll. Swoisty pato stream nadawany 24/7. Wiadomo – obraz wart tysiąca słów, zatem cała kultura medialna staje się obrazkowa, wręcz groteskowo komiksowa. Tutaj odkrywamy, że stres rodzi potrzebę odreagowania pojawia się – oferta antidotum, lekarstwo marketingu – powstaje idealne połączenie – pożądania i lęku. Strach i nadzieja. Reklama staje się obietnicą – opakowanym rajem w promocji, do którego możesz „odjechać” na krótkie chwile w swojej absurdalnej pogoni za wyobrażonym szczęściem, które zawsze jest gdzieś indziej niż miejsce / stan w jakim się znajdujesz. Chcesz posiadać szczęście, nabyć je w dobrej cenie – „szczęście” staje się tanim masowym produktem, plastikową chińską podróbką – ciuchem, samochodem, wycieczką, konsolą do gier, weekendowym kursem samorozwoju, lodówką pełną pokarmu instant. To „szczęście” staje się tak krótkotrwałe, że trzeba je produkować z chwili na chwilę non stop. Cały uprzemysłowiony świat zmienia się w jedną wielką fabrykę masowego szczęścia. Zapotrzebowanie jest ogromne – miliardy szukających szczęścia istot.

Zrzut ekranu 2020-04-07 o 22.33.08

Teraz pojawia się kolejny problem, który staje się Meta Problemem – odkrywamy, że masowa produkcja szczęścia powoduje narastanie nieszczęścia. Tak zwane Skutki Uboczne. Jakieś resztki przyzwoitości nakazują nam, że trzeba o tym mówić – tutaj manifestuje się prawdziwa rola dziennikarstwa – jego autentyczna misja. Informowanie o tym – co TAK NAPRAWDĘ – ma znaczenie. Przez dziesiątki lat ignorujemy te informacje i tych ludzi zahipnotyzowani Spektaklem Szczęścia w Nieszczęściu – marchewką i kijem, zabiegani, zarażeni chorobą wściekłych ludzi – pandemią pożądania, strachu i lepiącej to wszystko ignorancji – kodami Symulacji. Naturalnie pojawia się ten sam schemat w odwróconej proporcji – wynaturzenie. Media alternatywne – tykające budziki – bomby informacyjne bazujące głównie na ukazywaniu wspomnianych Skutków Ubocznych, które teraz są główną chorobą całej cywilizacji. To skondensowane wizualne objawienia apokalipsy w formie zestawionych negatywizmów, filmiki budzące szok i grozę opowiadające o świecie wiecznego spisku – robione na kolanie przy chińskich laptopach. Scenariusz jest kosmiczny – od gadów w przestworzach, kosmiczne federacje, po rządy okultystycznych wampirów, zjadających dzieci celebrytów i masowe mordowanie przez koncerny farmaceutyczne, bioinżynierię i nadciągający stan orwellowskiego świata – państwa totalnej brutalnej kontroli. Świat 5 G. Szerokopasmowy koszmar. Zamiast przebudzenia – mamy eskalację szaleństwa, tworzenie gęstej i dusznej przestrzeni pełnej spisku, ukrytych agend, która kończy się kompletnym zrujnowaniem zdrowego rozsądku, wytwarzamy paranoiczny umysł, który w swoim zagubieniu i dezorientacji staje się agresywny i arogancki – przekonany o swoim „przebudzeniu”. Spisek staje się masowy, przestaje być elitarny – wchodzi do mainstreamu staje się główną atrakcją, nowym serialem – skutkiem tego nikt nie ufa nikomu. Wszyscy mogą być potencjalnie podstawieni, pracować dla tej drugiej „ciemnej strony” nawet twój sąsiad. Skutki uboczne ujawniania spisków.

Kiedy zaczynamy funkcjonować w swoim więzieniu umysłowym, w swoich koncepcjach, w urojonej narracji opartej na paranoicznej wizji, że światem rządzi Zły Demiurg, Upadły Anioł czy Raptylska Agenda, albo Oświeceni Sataniści możemy po raz kolejny pozbyć się odpowiedzialności za udział w Spektaklu, wciąż i wciąż wskazywać winnych i przede wszystkim przestajemy zauważać, że sami stajemy się nośnikiem zła – poprzez swoje myśli, słowa i działania. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień. To jest właściwe nauczanie w tym Czasie. Ten świat tworzy się w każdej jednej chwili i dla mnie stanowi obraz nas wszystkich. To jest Chaos – zglobalizowany, przeładowany informacją i negatywnymi emocjami kolektywny umysł. Mamy wystarczająco dużo wolności by odkryć kim tak naprawdę jesteśmy i moim zdaniem mamy wystarczająco dobra w sobie by zmieniać samych siebie, czuć dobro – to widzieć dobro, widzieć dobro – to robić dobre, wartościowe rzeczy w swoim życiu, robić dobre rzeczy to zmieniać wizję życia. Stać się medium pozytywnej zmiany. Życzliwość, dobra wola. Ufność, że pod tym wszystkim jest miłość i zrozumienie. Czy mamy w sobie Pokój dla siebie i świata? Czujemy się jak ofiara spisku, czy ludzie, którzy mają zdolność tworzenia życia? Tutaj jest ten wybór, to nie jest polityka. To jest nasze życie. Nikt z nas nie ucieknie przed skutkami własnych działań.

Wszystkiego dobrego dla wszystkich.
Tych „dobrych” i tych „złych”.
Pokój.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

GRUPA KONTROLNA 

Nasze osobliwe metafizyczne opinie w godzinie udręki są jak zabawki przy łóżku śmiertelnie chorego dziecka.

Samuel Taylor Coleridge

Za­po­mnij o do­sko­na­łej spo­łecz­no­ści i do­sko­na­łej isto­cie ludz­kiej. Po pro­stu spójrz na to jak funk­cjo­nu­jesz. To jest ważna rzecz. To kul­tura unie­moż­li­wiła or­ga­ni­zmowi w pełni roz­kwit­nąć w swo­jej wy­jąt­ko­wo­ści. Umie­ściła ona złą rzecz – osobę do­sko­nałą – przed czło­wie­kiem. Cała rzecz zro­dziła się z od­dzie­la­ją­cej świa­do­mo­ści ludz­ko­ści. Nic nam to nie przy­nio­sło poza prze­mocą. Dla­tego żadni dwaj guru, ani zba­wi­ciele, ni­gdy się nie zga­dzają. Każdy chce wy­chwa­lać swój wła­sny non­sens.

U. G. Krishnamurti

Prepers jest tutaj archetypem. Zdemolowanym człowiekiem szukającym wolności i spokoju, który był już w tym miejscu w którym większość z was wciąż jest i coś przeczuwa, głęboko poza mechanizmem zmysłów i zmyślenia. Tym co ukazuje nam poziom naszego zamroczenia jest brak czasu, brak możliwości zatrzymania, brak zdolności widzenia poza to co „jest”. To coś to tak naprawdę widmo – konstrukt zainstalowany w naszym masowym komputerze – kolektywnym polu zmutowanego umysłu – roju, który nie widzi siebie poza sobą, nie rozpoznaje wizji – pustki. Wszystko wygląda fizycznie i solidnie i jest zapakowane w logiczne pudełko Mózgogłowia. To wielki Procesor – Programator. Cybernetyczno – biologiczny Meta – Mag stworzony z czarnej materii naszej Nieświadomości. W tym rozumieniu tą Symulację kontrolują Mroczne Siły, dlatego ma ona tak okrutną postać i jest zagęszczona – do bólu. Był kiedyś taki Soter, który ukazał nam, że istnieje możliwość wyzwolenia nawet poprzez Ból. Jednak musisz przekroczyć utożsamienie, przekroczyć pogląd. Musisz zhakować Oprogramowanie Mózgogłowia. 

Być poza lękiem i nadzieją, zaprzestać jakiejkolwiek projekcji, ponieważ projekcja jest infekcją choroby umysłów. Rezultatem jest znormalizowane szaleństwo – cywilizacja pogrążona w absurdalnych marzeniach o urojonej potędze gdzie przetrwanie staje się obsesją, która niszczy i pożera wszystko co ma w sobie choć odrobinę wolności w prawdziwym znaczeniu. Wszystko upodabnia i czyni na swoją chorą modłę. Rzeczywistość staje się bezpłodna i zaprogramowana na schemat. Ten schemat staje się stylem tak zwanego życia, które w swojej istocie jest śmiercią i ucieczką przed nieprzewidywalnością i magią, która jest prawdziwym językiem Wszechświata, bowiem w obecnej formie jesteśmy jedynie replikami ludzkich istot skazanymi wyrokiem Ignorancji na ciągłe powtórzenie. Inkarnacyjny Bęben Maszyny Losującej, który wypluwa nas w Chaotyczną Otchłań Warunku, gdzie bez ustanku szukamy i gonimy za Niemożliwym. Mało kto się orientuje, że w istocie Odpuszczenie jest Kluczem do Wyzwolenia, pozwolić by to wszystko działo się bez naszego udziału – bez tak i nie, bez 0 i 1.

Cały pro­blem po­wstał w mo­men­cie, gdy czło­wiek zde­cy­do­wał, że wszech­świat zo­stał stwo­rzony dla jego wy­łącz­nej przy­jem­no­ści. Na­rzu­ci­li­śmy na­tu­rze po­ję­cie ewo­lu­cji i roz­woju. Nasz umysł, bo nie ma jed­nost­ko­wych umy­słów, tylko umysł, który jest zbio­rem ca­łej wie­dzy i do­świad­czeń czło­wieka, stwo­rzył po­ję­cie psy­chiki i ewo­lu­cji. Roz­wi­jają się tylko tech­no­lo­gie, pod­czas gdy my jako ga­tu­nek zbli­żamy się do cał­ko­wi­tego znisz­cze­nia nas i świata. Wszystko co znaj­duje się w świa­do­mo­ści czło­wieka pcha cały świat, który na­tura pra­co­wi­cie stwo­rzyła, w kie­runku znisz­cze­nia. Nie na­stą­piły zmiany ja­ko­ściowe w my­śle­niu czło­wieka. Tak samo czu­jemy się za­gro­żeni przez na­szych są­sia­dów, jak ja­ski­niowcy w sto­sunku do swo­ich. Je­dyną rze­czą, która się zmie­niła, jest na­sza umie­jęt­ność nisz­cze­nia na­szego są­siada i jego wła­sno­ści. Prze­moc jest in­te­gralną czę­ścią pro­cesu ewo­lu­cyj­nego. Prze­moc jest nie­zbędna do prze­ży­cia ży­ją­cego or­ga­ni­zmu. Nie mo­żesz po­tę­piać bomby wo­do­ro­wej, po­nie­waż jest ona roz­sze­rze­niem po­li­cjanta i two­jego pra­gnie­nia by­cia chro­nio­nym. Gdzie na­kre­ślisz li­nię? Nie mo­żesz. Nie mamy moż­li­wo­ści od­wró­ce­nia ca­łej sprawy.

U. G. Krishnamurti

Kiedy odpuszczasz całe to Zaprogramowane Pole staje się jedynie przejawem Potencjału – Bogactwem Wizji czymś co nie może cię już wikłać w swoją grę, bowiem wiesz, że jest to coś pozbawione realności – jest ciągłą i nieprzerwaną zmianą opartą na dychotomii potwierdzenia i zaprzeczenia, co generuje potrzebne do tego wszystkiego Napięcie. Kiedy je uwalniasz w sobie odkrywasz nieskończony potencjał energii, który staje się Samowyzwoleniem – ścieżką poza wysiłkiem i dyscypliną, poza osiąganiem. Kiedy coś „osiągasz” wówczas musisz to „utrzymać” – dlatego tak zwany w tym świecie „sukces” jest absurdem – ponieważ czego byś nie osiągnął i tak to stracisz. To absolutnie pewne, ponieważ tam gdzie jest wysiłek jest chcenie, a tam gdzie jest chcenie jest brak, a tam gdzie jest brak nie istnieje stan szczęścia. Stan Szczęścia jest poza wysiłkiem i poza osiąganiem, nie jest wynikiem żadnego działania – prawie nikt tego tutaj nie rozumie dlatego ten świat jest Absurdem. Wszystko jest tylko na chwilę – taki jest rzeczywisty stan jednak my wciąż wierzymy że możemy osiągnąć coś trwałego dla czegoś co z samej swojej natury jest fundamentalną iluzją, która dzieli nas na grupę kontrolną i eksperyment czyli „władców” i „poddanych”. Tak naprawdę jest to co najwyżej śmiechu warte. 

Nie­ustanne pra­gnie­nie do­świad­czeń składa się na twoją „te­raź­niej­szość”, która jest zro­dzona z prze­szło­ści. Patrz. Tu przed tobą jest mi­kro­fon. Pa­trzysz na niego. Czy moż­liwe jest, że­byś pa­trzył na niego bez słowa „mi­kro­fon”? Na­rzę­dzie, któ­rego uży­wasz do pa­trze­nia i do­świad­cza­nia mi­kro­fonu, jest prze­szło­ścią, twoją prze­szło­ścią. Je­żeli to się do­strzeże, przy­szłość nie ist­nieje wcale. Je­dy­nym „miej­scem”, gdzie może po­ja­wić się przy­szłość, jest chwila te­raź­niej­sza. Nie­stety, to co działa w chwili te­raź­niej­szej, jest prze­szło­ścią.

Twoja prze­szłość two­rzy twoją przy­szłość w prze­szło­ści by­łeś szczę­śliwy lub nie­szczę­śliwy, głupi lub mą­dry, w przy­szło­ści bę­dziesz prze­ci­wień­stwem tego. Wtedy przy­szłość nie może się ni­czym róż­nić od prze­szło­ści. Kiedy prze­szłość nie działa, w ogóle nie ma „te­raź­niej­szo­ści” bo to co na­zy­wasz „te­raź­niej­szo­ścią” jest prze­szło­ścią po­wta­rza­jącą sie­bie. W praw­dzi­wym sta­nie „tu i te­raz” nie działa prze­szłość, a za­tem i przy­szłość. Nie wiem czy mnie ro­zu­miesz…. Je­dy­nym spo­so­bem na prze­trwa­nie prze­szło­ści i pod­trzy­my­wa­nie swo­jej cią­gło­ści jest nie­ustanne żą­da­nie do­świad­cza­nia w kółko tej sa­mej rze­czy. Dla­tego ży­cie stało się nudne. Ży­cie stało się nudne, po­nie­waż zro­bi­li­śmy z niego po­wta­rzalną rzecz. Więc, to co omył­kowo na­zy­wamy „te­raź­niej­szo­ścią”, jest w rze­czy­wi­sto­ści po­wta­rza­jącą się prze­szło­ścią pro­jek­tu­jącą fik­cyjną przy­szłość. Twoje cele, twoje po­szu­ki­wa­nia, twoje aspi­ra­cje są ma­te­ria­łem w tej for­mie.

U. G. Krishnamurti

Dualistyczna projekcja jest wojną proxy. „Dobro – Bóg” walczy ze „Złem – Diabłem” poprzez nasze ciała, energię i umysły. Grupa Kontrolna jest świadoma tej fundamentalnej i głęboko zaprogramowanej fiksacji – używa tego przez cały czas swojego panowania. To tworzy posłuszeństwo ponieważ zawsze czekasz na ostateczny wynik, który w codzienności nigdy się nie zgadza i zaprogramowany tak umysł w ogóle tego nie zauważa, ponieważ ma naturę dysocjacji – działa w ciągłym wyparciu i zaprzeczeniu, bowiem nie możesz w kategoriach „dobra” wyjaśnić pochodzenia tego świata kiedy jesteś naprawdę Przytomny. Przytomność to stan poza Hipnozą Programów Mózgogłowia, po prostu widzisz wszystkie te mechanizmy manipulacji i kontroli, ponieważ zaczynasz być świadomy samego siebie i tego w jaki sposób ty sam zostałeś „stworzony” przez Maszynę. Widzisz Prawdę, która Boli. Jednak ten Ból jest innej natury, jest drogą przebudzenia ze Snu, jest czymś koniecznym kiedy śpisz i ma określoną funkcję i rolę. Otwiera nasze Serce i ukazuje nam, że wszystkie istoty rodzą się bezbronne skazane wyrokiem swoich własnych działań na ten właśnie Ból, który jest przeciwieństwem Pustej Obietnicy „szczęścia” i ma prawdziwy potencjał wyzwolenia. Dlatego zawsze Prawdziwa Droga ma bardzo mało adeptów, ponieważ jest w jawnej sprzeczności z „Obietnicą” w zamian za posłuszeństwo i bezmyślność. Prawdziwa Droga oznacza Przebudzoną ze snu Świadomość, która przestaje mamić i uciekać przed tym Bólem, ponieważ ten Ból w swojej esencji jest Mądrością, która rodzi bezgraniczne Współczucie wobec wszystkich i wszystkiego co cierpi. To w tym miejscu rodzi się Soter – Istota, która z własnej woli wraca w Warunek by pracować na rzecz wyzwolenia dla wszystkich bez wyjątku. 

Grupy Kontrolne od początku czasu tworzą tak zwane Systemy Zarządzania. Wielki Mroczny Porządek zainstalowany na modułach nieświadomości i strachu. Wiedza o naturze Ducha zostaje przywłaszczona i ukryta przez Czarnych Magów, a w zamian tego dostajemy systemy wierzeń i doktryny, których rolą jest uwięzienie nas na prymitywnym poziomie mechanicznej percepcji i naiwnej religijności obliczonej na zysk w postaci uległości. Jak głęboko trzeba być zamroczonym by nie widzieć czym w rzeczywistości obecnie są te wszystkie struktury oparte na skrajnej formie materializmu i pożądania. Kim są ci kapłani przebrani w te wszystkie uniformy przepychu i absurdalne insygnia urojonej władzy, które wciąż jeszcze mają moc hipnotyzowania zaprogramowanych tłumów, żeby nie widzieć, że w tym wszystkim króluje nicość. 

Dlatego przyjdzie dużo Bólu. 

To jest nieuniknione, ponieważ człowiek musi zrozumieć co ze sobą zrobił i na co pozwolił w wyniku oddania własnej wolności i wyparcia Ducha. Musi odkryć prawdę o wszystkich tych Obietnicach i ujrzeć prawdziwe oblicza swoich „autorytetów” i „mistrzów”. To wszystko jest przed nami – i to jest prawdziwą „apokalipsą” – Ujawnieniem. 

Na przysłowiowy koniec:

Sprze­dają ci du­chowe „ta­bletki”, du­chową mor­finę. Bie­rzesz ten nar­ko­tyk i idziesz spać. Ostat­nio na­ukowcy udo­sko­na­lili ta­bletki na wy­wo­ła­nie przy­jem­no­ści, za­żyć je jest znacz­nie ła­twiej. Ni­gdy nie ude­rza cię to, że Bóg i oświe­ce­nie, o które za­bie­gasz, są po pro­stu naj­wspa­nial­szymi przy­jem­no­ściami, które po­nadto wy­na­la­złeś, żeby uwol­nić się z bo­le­snego stanu, w któ­rym cią­gle prze­by­wasz. Twój bo­le­sny, neu­ro­tyczny stan jest spo­wo­do­wany pra­gnie­niem uzy­ska­nia dwóch sprzecz­nych rze­czy jed­no­cze­śnie.

U. G. Krishnamurti

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA, TAO W KUCHNI

WIOSNA, EGO I ALGORYTMY

Nagle wszystko staje się bardziej wyraziste i żywe. Ukryta w głębina energia po zimie zaczyna się wznosić. Wiosna jest czasem naturalnej ekspansji życia w jego nieskończonym bogactwie i różnorodności. Wiosna związana jest z elementem drewna – to wzrastające Qi – kierunek wschodni i kolor zielony. Wiosna związana jest z wątrobą i pęcherzykiem żółciowym. Emocja związane z tą porą roku to gniew, gdyż natura gniewu jest poruszająca i gwałtowna – to ruch energii w górę.

Mówi się „coś ci leży na wątrobie” – jako określenie złości i nienawiści. „Wylewa ci się żółć” jako wskazanie na agresywne zachowanie co wiąże się z woreczkiem żółciowym kiedy jest w stanie gorąca. Energia gniewu w swej czystej formie to klarowność i wyrazistość, to zdolność do zdecydowanego działania. Jednak w swej negatywnej formie gniew jest bardzo destrukcyjny – to gwałtowne ślepe reagowanie na zewnętrzne bodźce, których nasz umysł nie toleruje i nie chce przyjąć uwięziony w dualistycznej fiksacji dzielącej rzeczywistość na ja i ty, wnętrze i zewnętrze. Gniew ma naturę gwałtowną i jest impulsywny i krótkotrwały – może jednak oczyszczać nadmiar skumulowanej energii – niczym wiosenna błyskawica przedzierająca napęczniałe niebo. Dużo bardziej negatywna jest nienawiść – bardzo „nisko” wibrujące uczucie, które jak żadne inne niszczy nas od środka.

Jak pisał Śantidewa:

Nienawiść, napędzana niezadowoleniem,
Gdy to, czego pragnę, się nie ziści,
Podczas gdy muszę robić to, czego nie chcę,
Narasta, by w końcu mnie zniszczyć.

Nienawiść to najbardziej śmiercionośna choroba na tej planecie. To architekt każdej wojny i brutalności, każdego aktu terroru i kat z premedytacją stosujący tortury. To metodyczny bezwzględny morderca. Każdy podział na my i oni, lepsi – gorsi ma podłoże w nienawiści, kiedy wpadamy w te mroczne sidła stajemy się katami – ofiarami własnej emocji w gruncie rzeczy głównie nienawidząc samych siebie.

Antidotum to miłująca dobroć, wyrażanie dobrych życzeń, tolerancja i cierpliwość – rozwijanie empatycznego zrozumienia, że człowiek owładnięty gniewem i nienawiścią jest tak naprawdę chory i nie będąc świadomy innych pozytywnych stanów emocjonalnych sam staje się ofiarą. Poznanie swoich własnych negatywnych stanów, zrozumienie uwarunkowań emocjonalnych i faktu, że niezwykle trudno sobie z nimi poradzić i nie ulegać ich mocy rodzi zrozumienie dla innych. W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej sporo uwagi poświęca się duchowej stronie tej wiedzy, która podczas rewolucji kulturalnej została kompletnie wyrugowana z tych nauk w myśl skrajnie materialistycznej filozofii komunizmu, jednak „duch na powrót wraca do ciała” i w tej chwili naucza się również wiedzy o aspektach poza medycznych. Każdy z systemów narządów ma swoje duchy – inaczej mówiąc świadome aspekty, gdyż w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej Świadomość jest obecna w całym ciele. Dla wątroby to duch „Hun”, który nadaje ruch, jest związany z wyobraźnią i systemem nerwowym oraz odpowiada za percepcję pozazmysłową.

Karmicznie odpowiada za „zapis” pozytywnych działań i wrażeń wynikających z dobrych działań i kultywowania dobroci i życzliwości co pozwala na rozwijanie tolerancji i cierpliwości. Jest to podświadoma część naszej istoty, której brak mądrości rozróżniania i „zapisuje” wszystko tworząc „magazyn” wrażeń, które warunkują nasz strumień świadomości, co ma związek również z naszą krwią, gdyż wątroba przechowuje krew, a ta staje się fizycznym „nośnikiem danych”. Kiedy w naukach mówi się, że drewno zasila ogień – to znaczy to, że podświadomość dostarcza wrażeń świadomości, której siedzibą jest serce a elementem ogień. Ta podświadoma część nas rządzi się zupełnie innymi prawami i programuje nasze zachowania na bazie przeszłych doświadczeń i wzorców, których często w żaden sposób nie potrafimy zrozumieć – dlatego człowiek potrafi być zadziwiająco irracjonalny.

Hun jest pod ciągłym wpływem przeszłości, dlatego tworzy odruchy i koncepcje na bazie przeszłych doświadczeń i zgromadzonych wrażeń poruszając się na podstawie mało rozumianych podświadomych algorytmów – jak pisze Yuval Noah Harari w „Homo deus”:

Zdolność do programowania Hun jest poligonem doświadczalnym dla całej masy manipulatorów i propagandystów, którzy w dobie „Nowego wspaniałego świata” uprawiają ludzką podświadomość konsumpcyjnymi ziarnami – co oznacza, że brak przytomności świadomości czyli Obecnego Serca stajemy się idealnymi ofiarami zręcznych uwodzicieli, gdyż jak już wspomniałem ta część naszej świadomości jest pozbawiona mądrości rozróżniania. Zachodnia kultura jest Królestwem cwanych propagandowych triksterów, media, edukacja, wyścielone plakatami, bilbordami ulice, przystanki i budynki – wszystko staje się nośnikiem dla podprogowych trigerów. Dlatego w pewnym sensie jesteśmy Hodowlą, eksperymentalną masą do ugniatania podług woli Właścicieli. W tym kontekście powrót do Serca i Świadomości to najbardziej radykalny ruch samowyzwolenia, który przekracza każdą walkę. Mądrość i Współczucie przekracza każde uwarunkowanie. Ewolucja Świadomości zamiast Rewolucji wynikającej z Ego. Przytomność i Obecność – świadomość własnych uwarunkowań – wiedza o własnym stanie, indywidualny system edukacji trwający całe życie. Tutaj nie ma drogi na skróty.

Poznać własne Programy – przekraczając warunki elementu Drewna – podświadomych mechanizmów na których operuje Królestwo Folderu – kierując w jego stronę wyprostowany palec serdeczny.

Wyjść z roli Ofiary.
Przestać szukać winnych.
Poznać własną Moc.
Wzmocnić Pole Mądrości.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

LOOP

Nie ma uzyskania świadomości bez bólu. Ludzie zrobią cokolwiek, nieważne jak absurdalnego, aby tylko uniknąć stawienia czoła własnej Duszy. Nie stajemy się oświeceni wyobrażając sobie kształty światła, lecz czyniąc ciemność świadomą.

Carl Gustav Jung

Pirat był włóczęgą w tym świecie. 

Światło przebijało się przez mrok nocy ukazując nam coraz więcej. Przez bardzo długi czas byliśmy w potrzasku. W Otchłani Zamroczenia, przepełnieni lękiem i kompletnie nieświadomi, skazani wyrokiem Ignorancji na bezmyślność i otępienie – nazwane to było produkowaniem zgody. Jednak ten czas minął. Zaczęliśmy się budzić w różnych miejscach i różnych czasach. To był Impuls z tak zwanej Centrali lub Źródła – jak kto woli, możesz to nazwać jak chcesz jednak fakt był faktem. Dla większości ludzi grających w tą Grę wszystko to było poza zdolnością postrzegania, ponieważ nie było częścią Programu z którego się rodzili i w którym umierali przez całą wieczność. 

Ignorancja – Wody Rozpłodowe – zakodowana ciecz w łonie zdeprawowanego sztucznego wszechświata stworzonego przez Substancję, która pozbawiona widzialnej formy hodowała nas jak zwierzęta. 

Jak pokarm. 

Jednak pomimo tego wszystkiego było w nas życie, była w nas ta żywa inteligencja i wrażliwość, która otwierała przestrzeń dla wglądu i świadomości. Wciąż przychodzili do tego wymiaru Soterzy – Istoty Mądrości wbrew Programowi i wbrew Maszynie. Przekazywali wiedzę i nauki, dawali metody i ukazywali ścieżkę, która prowadzi poza Schemat i Warunek. Uczyli nas, że zamiast pogrążać się w tym wszystkim, zamiast czuć się jak ofiara – prawdziwą pracę możemy zacząć od samych siebie. Od swojego własnego serca i umysłu. Wciąż mogłeś znaleźć przestrzeń poza jurysdykcją urzędników i wojsk Mózgogłowia, poza tym terrorem cyfrowego szumu, poza więzieniem monitora, poza tą nihilistyczną otchłanią, która łapczywie pożerała samą siebie. Jednak musiałeś sam do siebie zadzwonić – wybrać ten numer 0 – sam początek, sam rdzeń i samą esencję, bowiem nikt tak naprawdę nie może nam pomóc ponieważ wszyscy zajęci są świadomie lub mniej świadomie szukaniem pomocy i dlatego ta pomoc nigdy nie nadchodzi w prawdziwym znaczeniu tego wyrażenia. W prawdziwym sensie. To co jest w ofercie jest jedynie sensem umownym, chwilowym, sensem doraźnym i zmiennym, sensem opartym na spekulacji Mózgogłowia. 

Piratowi śnił się Mistrz jak stał na tafli wielkiego jeziora w którym odbijała się święta góra, która nigdy nie podlega rozpadowi Cyklów i ze spokojem patrzył jak musimy się zanurzać w te nieskończone iluzje pełne cierpienia i bólu, bowiem bez tego wyzwolenie jest jedynie marną koncepcją, bez tego nie rozumiemy naprawdę czym w istocie jesteśmy – ten świat ukazuje nam nieskończony potencjał – piękna i brzydoty, szczęścia i cierpienia, życia i śmierci. Ten świat jest Zwierciadłem.  Kiedy brakuje nam kierunku wszędzie jest nigdzie. Cierpienie narasta wykładniczo i się intensyfikuje, mamy coraz mniej przestrzeni i coraz mniej możliwości ponieważ żyjemy w klatce „ja”, które jest skończonym zasobem do eksploatacji bazującym na wgranych koncepcjach i wyobrażeniach po za które nie potrafimy wyjść, ponieważ wówczas musimy „wyjść z siebie”, „siebie puścić” – a znamy jedynie tą klatkę, to poczucie, ten najbardziej fundamentalny Lęk przed utratą siebie. 

Ja jest kontrolą. 

Ja jest dominacją. 

Kontrola i dominacja jest Strachem. 

Ten Lęk jest naszym realnym więzieniem. 

Kiedy przekraczasz ten Pierwotny Lęk 

Nazwane jest to Wyzwoleniem. 

Z chwili na chwilę jesteś świadomy stanu własnego umysłu i własnych emocji. Świadomość ciała, energii i umysłu. Jesteś świadomy co tam wchodzi i co z tego wychodzi, co jest na wejściu i co jest na wyjściu. To jest realna praktyka duchowa. Jeżeli tworzysz ceremoniał robisz to po to aby oczyszczać lęk i budzić w sobie poczucie bezpieczeństwa i zaufania. Nie ma znaczenia jakiej do tego użyjesz symboliki, jakiego zestawu wyobrażeń – ponieważ wszystko to jest funkcją nie prawdą samą dla siebie i w sobie. To są narzędzia, które dobierasz w zgodzie z własną wyobraźnią i własną wrażliwością. Odwołujesz się do tego co dla ciebie jest NAPRAWDĘ ŚWIĘTE i nie musi być tym co zostało tutaj zaprogramowane i uzgodnione, tym na co ludzie się umówili i zapomnieli, że to tylko symbol. Chodzi o to, aby naprawdę to POCZUĆ, być w tym. Większość wątpliwości wynika z braku zrozumienia, że mapa to nie terytorium – są to jedynie symboliczne i umowne reprezentacje ścieżki / metody. Wszystko to ma znaczenie o tyle kiedy po prostu jest skuteczne w doprowadzeniu nas do konkretnych doświadczeń braku lęku i mądrości, która przekracza konceptualny umysł i wyzwala nas z cierpienia, z poczucia braku przestrzeni i poczucia osaczenia przez Warunek. Stan poza lękiem jest BŁOGOŚCIĄ, jest czymś z naszego punktu niewyobrażalnym, jest WOLNOŚCIĄ i jest nieskończoną RADOŚCIĄ. To jest czysta MIŁOŚĆ. 

W fazie niedoboru podstawowym celem jest wchłanianie i przyswajanie. W czasach przesytu podstawowym problemem staje się wydalanie i odrzucanie.

Jean Baudrillard

Pirat przestał już Dryfować. Odnalazł kierunek i wiatr. Otwarty Ocean poza systemami detekcji, wieżami kontrolnymi, całym tym bezbrzeżnym rumowiskiem zapadającym się w sobie jak przegniłe skażone ciało skazane na powolną i bolesną śmierć. Ten świat stawał się coraz bardziej obojętny – to miasto, ci ludzie chorzy na samotność, ten sztuczny i neurotyczny zgiełk – potrzask. Cywilizacyjno – przemysłowo – skomputeryzowane wnyki zastawione w całej tej spreparowanej opowieści. Nęcące sztuczne zapachy, truchło udające pokarm. Ubrani w nicość tańczący w tych klubach w najmroczniejszym zakamarku Symulacji. Nikt nie nazywał piekła piekłem, nikt nie  nazywał rzeczy po imieniu, po prostu ludzie przestali to robić, przestali to potrafić, przestali tego potrzebować. Zostali przeprogramowani jak mięsne simsy do pragmatyczno – logicznego loop – u. Zamknięty obieg ponownego trawienia tego co zostało wydalone. 

Tak, żyliśmy w jelitach złego demiurga. Wydalał nas jednego po drugim, wypluwał w Otchłań i patrzył jak toniemy chwytając się tych ostrych krawędzi. Bawił się. Zanosił śmiech do stajenki w której nigdy nie urodził się żaden zbawiciel i pozwalał mu rosnąć. Tak po prostu. Nigdy nie było wielkiego planu. Jakieś agendy. To wszystko to była zabawa. 

Zabawa. 

Gra dla gry.  

I wcześniej byli już tacy co to zrozumieli. Rzucili to jak potwarz wprost kiedy jeszcze Mroczni Kapłani spajali całe to bajanie w nową sieć neuronową w nowy dominujący system kontroli, który stworzył poza widzialną Rotacyjną Maszynę Inkarnacyjną w której byłeś wiecznym zasobem. 

Szarą kulką w bębnie. 

Co życie wypadałeś z innej dziury. Jest sześć podstawowych rodzajów symulacji zdominowanych przez określony program percepcyjny, który renderuje się poprzez kolektywne zasoby wrażeń zgromadzone w Czarnej Skrzynce Matrycy Iluzji. To jest Program Matka – podstawowy algorytm Ignorancji. Nie masz o tym pojęcia jednak w tej chwili, w tym czasie, w tej wersji większość „ludzi” to boty. Pozbawione Ducha maszyny do pożerania i gromadzenia danych. Dlatego ta „rzeczywistość” staje się coraz bardziej nieludzka. Pewnie już to widzisz i czujesz. Może nawet masz świadomość Substancji, wyczuwasz ją pod progiem tego co nieświadome. Kiedy Symulacja osiąga swoje optimum staje się wygodna i ciepła, staje się bezdotykowa i automatyczna dając ci wszystko czego potrzebujesz bez wysiłku. Staje się Magią. 

Przypomina to przemysłową hodowlę zwierząt, które hodujesz tylko dla ich serca, a resztę po prostu mielisz dalej i lepisz z tego nowe ciała dla botów, którymi zaludniasz ulice, mieszkania i biura tych wszystkich bezdotykowych miast. Jednak po jakimś czasie sam się w tym gubisz, bowiem nie potrafisz już odróżnić bota od istoty ludzkiej dlatego próbujesz ich odszukać i oznaczyć jak bydło przeznaczone na rzeź. Pośród istot ludzkich największe znaczenie mają Soterzy – Iskry Czystego Ducha. Moc spoza Matrycy Symulacyjnej – Pierwotne Światło Źródła wysłane tutaj w celu Przebudzenia tych, którzy ulegli hipnozie i zamroczeniu. Soterzy rozpoznają kto jest kim. Widzą, Słyszą i Czują bez błędu. 

Nie możesz ich kontrolować mały zachodzący boże. 

Nie możesz ich widzieć przez detektory swojej maszyny.

To rodzi okrutną determinację. Dlatego wszystko radykalnie przyspiesza dążąc do Absolutnej Automatyzacji, której ostatecznym celem jest Rozpoznanie gdzie są te Iskry, bowiem czujesz mały zachodzący boże – swój koniec, choć wszystko pozornie wskazuje na twój ostateczny triumf. Nie możesz już powstrzymać tego co tu idzie, nie możesz zatrzymać Deszczu. Zaklęcia przestają działać, cała ta okultystyczno – psychopatyczna maskarada ujawnia się dzień po dniu i tym samym kompromituje. Choć jeżeli brakuje nam wglądu i zaufania trudno to postrzec i ciężko uwierzyć, że chodzi tu o coś więcej niż produkowanie i pożeranie mięsa, którego celem jest pożerać i być pożartym. Skorupy wracają do ziemi, bowiem są nawozem. Z kilograma ponad połowa to tlen, później węgiel, wodór, azot, wapń, fosfor, potas, siarka, sód, chlor, magnez, bor, chrom, kobalt, miedź, fluor, jod, żelazo, mangan, molibden, selen, krzem, cyna, wanad i cynk. Ulepione z tego co było pod ręką architektów – stworzycieli. Tak to widzą ci, którzy pozbawieni są Ducha. 

Mięso widzi tylko mięso. 

Wgrali bezsens jako dominującą ideologię, która to wszystko ciągnęła ku nicości. Wszystko było tym doprawione – cała ta ostatnia wieczerza; uśmiechy, uprzejmości, moda, kultura, rozrywka, sport, wiadomości. Mieli dla ciebie nicość przystrojoną jak dziwka używana na wszelkie perwersyjne sposoby. Chodziło o Przytłoczenie i absolutny brak czystego światła, prawdziwej radości, troski i nadziei – wszystko to trzeba było bez ustanku wyśmiewać, wykpiwać, szydzić i poniżać – obrzydzać, byś przypadkiem nie dotknął nie poczuł nie zwrócił uwagi, byś zapomniał, że jest w nas coś więcej prócz cynizmu i strachu ukrytego za fasadą smutnych, nerwowych uśmiechów, którymi udajemy przed sobą nawzajem, że wszystko jest w porządku. 

Nie jest i w tym cała rzecz. 

Kiedy ktoś o tym mówi i nazywa rzeczy po imieniu – nie lubimy tego. To nas denerwuje, to powoduje, że przez krótką chwilę wybudzamy się z narkozy – hipnozy i czujemy cały ten nieświadomy ból. Ten ból jest prawdziwy i z każdym kolejnym nieświadomym dniem narasta i pęcznieje. Nosimy na sobie ciała bólu, bowiem ciało nie kłamie, nie udaje jak Mózgogłowie nie robi dobrych min do złych gier, które wciąż bez ustanku są tu rozgrywane i podziwiane. Jest najbliżej prawdy – dlatego robimy z niego fetysz, narzędzia do pneumatycznej pornograficznej rozkoszy, obrzydliwe „piękno” botoksowe, zwierze do rozszarpania w klatce „fejmu”, cyniczne narzędzie wyprzedaży podczas niekończącego się czarnego piątku, który trwa na tej planecie o tysiącleci. Chodzisz tymi ulicami i czujesz jak się zapadasz coraz niżej i niżej – tak jakby nie było już żadnej nadziei, żadnego ratunku – jest tak ponieważ dałeś sobie to wmówić, uwierzyłeś w Program, który został tutaj zainstalowany podczas długiej i mrocznej nocy z której tak czy inaczej będziemy zmuszeni się wybudzić, ponieważ energia samoistnie dąży do równowagi i doprawdy nikt nie może kontrolować tego procesu – nawet mali zachodzący bogowie. To jest ponad Grą. 

Soterzy znają Prawo Rytmu. Kiedy nadchodzi odpowiedni czas – Przychodzą. Rodzi ich Przestrzeń i Światło. Konsekwentnie wbrew wszystkiemu robią swoje – jednak mało kto może tak naprawdę rozpoznać prawdziwą wartość w świecie tak beznadziejnie pogrążonym w iluzji i cynicznym jak ten. Ten wielki wyścig ku zatraceniu, szaleńczy korowód zaprogramowanych mas do obsługi wzajemnego systemu kontroli. Zamulić jeszcze bardziej, upaść jeszcze niżej – pomacać samo dno, wypełnić błotem żyły. Jednak wbrew temu wszystkiemu istnieje Opcja – i to jest najlepsze z tego wszystkiego dosłownie i w przenośni. Opcja – to przekierowanie uwagi z obiektu na samą świadomość. Opcja – to Analog – zalogowanie do Świadka, do Obecności. A_na_log. Zalogowanie do A. Do tego od czego się to wszystko wzięło, się urodziło, się wykształciło, się zapłodniło szaleństwem i zapomniało, że nie jest słowem, dźwiękiem, obrazem, odczuciem i myślą. Nie jest formą i brakiem formy, nie jest tutaj i nie jest tam, nie przychodzi i nie odchodzi. Jest ponad tymi liniami czasu i alternatywnymi wszechświatami, których nawet nie potrafimy postrzec. Rzeczywistość  jest nieskończonym fraktalem i ma niezliczoną ilość manifestacji. Obecna cześć naszej świadomości utknęła w trójwymiarowym tunelu tego automatycznego loop-u, który się zapętlił i nie potrafi się wyzwolić z samego siebie, ponieważ za bardzo się stara, za bardzo chce i za bardzo uwierzył w realność swoich cech i właściwości. To jest dominacja na poziomie mentalizmu gdzie projekcja dominuje projektor. Nie potrafimy rozpoznać źródła obrazu – jak w ogóle powstaje ta „rzeczywistość”? Jak się rodzi z braku podstawy? Jak trwa i gdzie odchodzi?  

Gdzie jest jak jej nie ma? Gdzie jest wczoraj? Czy wczoraj kiedykolwiek istniało? 

Dlatego przekazywanie wczoraj jest absurdem, który tworzy nasze pętle w których żyjemy, tworzy nasze utożsamienie i przywiązanie, tworzy nasz obrząd, zwyczaj domniemaną wiarę naszych ojców, która zawsze okazuje się muzealnym pustostanem za który przelewamy ciepłą krew na niezliczonych pobojowiskach nasiąkłych sloganami o wolności, ojczyźnie i małym zachodzącym bogu, którego wciąż trzymamy w agonii ostatnią resztką naszej marnej wiary. Prawdziwy ból za fałszywego bożka, którego nigdy nie zdołasz nasycić. Jego sadystyczne drobiazgowe prawo, które nakazuje ci trzymać się pętli. Różaniec samobójców. Wisiorek dyndający na piersi, która nigdy nikogo nie nakarmiła, ponieważ jest jedynie Pasożytem żerującym na braku Prawdziwej Świadomości. Księżycowi Księża. Kapłani Bólu i Strachu. Krzyż od pachwiny do samego mózgu. Rozpostarte ramiona do lotu na który nigdy ci nie pozwoli chyba, że z urwiska, chyba że w dół – do bagien zwojów mózgowych po których brodzisz na kolanach sapiąc modlitwy, które niczego nigdzie nie zanoszą, bo to wszystko krąży w koło jak pies na łańcuchu swego okrutnego pana, który szczeka bluźnierstwem, które zamieniono w tajemnicę wiary. Kiedy podczas spowiedzi płoną ich twarze a z ust plują siarką wydając te absurdalne wyroki – klątwy. Klątwa wyczerpuje swoją moc odsłaniając przed nami całą strukturę metodycznego barbarzyństwa, które czyniono w imię „świętości” i „zbawienia”. 

Jednak mało kto to widzi, bo prawdziwa ludzka świadomość została zdominowana przez sztuczną neurotyczną personę, którą każdy z nas wyhodował w sobie jak dziką bestię – narcystyczne poczucie absolutnej wyjątkowości. Jednak ta separacja jest złudzeniem i cały otaczający nas system został skonfigurowany i zoptymalizowany, aby to wywoływać i wzmacniać, abyś choć na chwilę nie przestał wierzyć, że ten konstrukt jest tobą. Jednak kiedy nadchodzi kolejny reset znów się rozpadasz. Dlatego za każdym kolejnym życiem niczego nie pamiętamy, nie jesteśmy świadomi, że to czym jesteśmy w istocie nigdy się nie kończy. Kończy się jedynie iluzja – sen. Kiedy rozpada się to śniące ciało, te odczucia, percepcja, twory mentalne i wola – rozpada się świadomość. Dlatego szukanie świadomości, definiowanie świadomości jest absurdem. W rzeczywistości nic tutaj nie jest realne – nie istnieje w sensie trwałej cząstki. Wszystko podlega Prawie Współzależności i Zmiany. Wszystko wynika / rodzi się z czegoś innego. Absolutnie nic nie istnieje samo z siebie i w sobie. To jest Czysty Pogląd, który przynosi nam prawdziwe Wyzwolenie, bowiem kończy neurotyzmy poszukiwania i osiągania, które wciąż nami zarządzają. Wciąż wierzymy, że możemy coś osiągnąć czy to materialnego czy to duchowego. To jest nasz drive, którego skutkiem jest cierpienie i frustracja. To tworzy podłoże naszego uwarunkowanego stanu – dlatego ten świat jest tak pojebany. 

Dlatego Pirat nie ma już portu do którego zmierza. Jego domem jest Ocean. Jego stanem jest Przytomność w Chwili / Momencie. To nie jest Dryf. To jest Taniec. Nie ma potem i nie ma przedtem. Kiedy budzi się w nas ta Piracka Świadomość mamy poczucie, że wróciliśmy do Prawdziwej Matki, która nas karmi i chroni, która jest Odwieczna – pusta i świetlista. Uczymy się surfować na falach emocji, myśli, działań i słów, bowiem wiemy głęboko w swoim sercu, że tak właśnie jest. Nie istnieje żadna mityczna przystań. Przestajemy szukać rozwiązania i ukojenia i właśnie to nas Wyzwala w prawdziwym sensie. Wyzwolenie nie jest miejscem. Jest Stanem Świadomości. 

Na dnie w Otchłani leżą stosy trupów, żyją drapieżniki i wszystko przez cały czas się pożera i na siebie poluje. Nauka o cierpieniu jest wytrychem, który otwiera Wyjście. Konfrontacja z tym jest konieczna, bowiem jest prawdą fundamentalnej kondycji Warunku. Bez tego zapadamy na chorobę marzeń sennych, urojeń i wciąż bez ustanku uciekamy przed Prawdą. Tworzymy nieskończone fantazje i wgrywamy je w Maszynę, która to wszystko ucieleśnia i produkuje wymiary istnienia – tworzy podmiot i przedmiot, gracza i grę. Maszyna to połączenie naszych umysłów – to Przestrzeń Śnienia – Mózgogłowie. Ubik. Jesteśmy fantazjami samych siebie, zmyśleniem, które wierzy, że jest prawdziwe i realne. W naukach nazwane jest to Stanem Bardo tego życia. Nic tutaj nie jest trwałe i dlatego Wyzwolenie z Iluzji jest możliwe. 

Musimy przerywać narrację, tworzyć pauzy, wciskać stop, zatrzymywać loop. To jest medytacja. Narzędzie, które naprawdę może nam pomóc się Obudzić. I to jest odwieczna nauka Przebudzonych. Spójrz na posążek Buddy on w jednym momencie w jednej formie w jednym miejscu i w jednym czasie przekazuje całą Naukę właśnie teraz wprost przed tobą. Bez słów i sloganów. Bez obietnic i zapewnień. Bez cudów i dziwów i mistycznych farmazonów o nadprzyrodzonym. To jest Konkret. Prosto i Jasno. To Soter śpiewający Sutrę Serca, która naprawdę budzi nas ze snu. 

Królowa trzyma Puchar Wiedzy. To Duch i Materia / Pustka i Forma. Nierozdzielność życia i śmierci, bowiem życie zmierza ku śmierci, a śmierć zmierza ku życiu. To jest nazwane Tańcem. Tron jest Byciem w Sobie i to jest prawdziwa władza królewska, prawdziwe panowanie. Kobieta to troska, zmysłowość i wrażliwość. To brak przemocy, która charakteryzuje wymiar walki i zmagania. To Akceptacja z której rodzi się Wgląd. Świat emocji jest przeciwieństwem martwej logicznej maszynerii mózgu – algorytmu, który robi rzeczy jednak kompletnie ich nie rozpoznaje, nie widzi i nie rozumie. Jest zaprogramowany na rozwiązanie. To tworzy wymiar Ślepoty – świat skutecznych martwych ludzi, którzy nawet nie wiedzą po co robią to co robią. Jednak nie potrafią przestać, nie potrafią się zatrzymać, wciąż muszą zaczynać i muszą kończyć i znów zaczynać. To istoty wyhodowane pozbawione Światła Prawdziwej Mądrości, która nigdy niczego nie udowadnia, bowiem brak jej jest ambicji. Jest samowystarczalna i kompletna. Jest samoistna i niewyczerpana. Przekracza wynik i dowód. 

Czemu utożsamiasz chaos ze złem? To przesąd, bajkowy schemat. W chaosie, w bałaganie, w nieuporządkowanym ruchu milionów jednostek, w ślepej zbieraninie wszelkich możliwych poglądów, metod i celów – tam jesteś bezpieczna, tam zawsze będziesz miała dokąd uciec, zawsze ktoś cię ochroni. Chaos nie jest zdolny do wielkiego dobra, nie potrafi działać dla wielkich idei, nie zbuduje Chińskiego Muru, nie zaprowadzi jednym dekretem szczęścia i dobrobytu na całej Ziemi – ale z tym samych przyczyn nie jest zdolny do wielkiego zła, nie buduje obozów koncentracyjnych i łagrów, nie spuszcza bomb atomowych, nie zniewala narodów, nie przymusza ludzi do podłości. To wielkiego porządku powinniśmy się bać.

Jacek Dukaj, Król Bólu

Jednocześnie możemy rozwinąć zdolność do świadomego przeżywania wody /emocji czerpać z nich coś żywego, coś co nie podlega programom logiki. Zanurzyć się i nie utonąć. Można powiedzieć, że w istocie nie mamy wyjścia, ponieważ tak czy inaczej emocje dominują nasze życie w tym momencie Obrotu Koła (stanu kolektywnej świadomości ludzkości). Dlatego są różne poziomy Ścieżki. Są takie, które postrzegają emocje jedynie jako truciznę i cierpienie i jest to prawda, jednak są również i te, które rozumieją, że stanowią one równocześnie potencjał i przejawienie Mądrości w swojej esencji, ponieważ są energią – zasobem rozwoju w tym coraz bardziej apatycznym i stępionym wszelkiej maści lekami i używkami współczesnym zrobotyzowanym świecie. Emocje, napięcia, frustracja – to tak naprawdę nas wyczerpuje i doprowadza do stanu zniechęcenia – do stanu permanentnego Lęku. Pulsujący bez ustanku ból, który próbujemy zagłuszyć na wszelkie możliwe sposoby. Ten ból rodzi szaleństwo, powoduje, że czujemy się źle w sobie, ze sobą we własnej skórze. Ten ból jest szczery i prawdziwy, ponieważ wynika z tego wiecznego tarcia zjawisk i stanów o siebie i generuje napięcie z którym naprawdę ciężko sobie poradzić. 

Dlatego tak ważnym jest znaleźć metodę, która pozwoli nam go odkryć i z nim pracować. Ten Ból jest korzeniem cierpienia. Jest wrodzonym brakiem satysfakcji, który wynika z samoświadomości jaka jest prawdziwa natura uwarunkowanej egzystencji możemy tego nie wiedzieć, ale to czujemy – gdzieś głęboko wewnątrz. I to paradoksalnie jest wezwaniem do Ścieżki, która prowadzi poza cierpienie, poza ucieleśnienie i utożsamienie. 

Denar, moneta, energia. Pentagram właściwej środkowej drogi, która jest poza skrajnościami materializmu i nihilizmu. Dharma – Dar przekazywany od początku czasu w niezliczonej ilości form. Czerwień – moc działania – praktyki; wyjście z apatii i podjęcie właściwego wysiłku. Mądrość, która nie ulega zaprogramowanej beznadziejności tylko rozumie, że żyjemy w świecie, który sam siebie wyczerpał i ulega radykalnej transformacji w procesie odwiecznej ewolucji, która za nic ma nasze złudzenia i przywiązanie. Ta Mądrość nie jest programem i nie jest algorytmem – nie podlega manipulacji. Jest Pierwotna i Czysta oraz co najważniejsze Wolna – nie można jej ukraść i kupić, nie możemy się jej nauczyć czy ją naśladować. Jest Żywa w naszej najgłębszej naturze i właściwa praktyka jest połączeniem z tą Mądrością. Nie ma nic wspólnego z mechaniczną doktryną pełną niezrozumiałych nadętych świętojebliwych spazmów, represyjnych zasad „moralnych” urojonych praw i obowiązków, wzniosłych i uduchowionych sloganów, które z taką gorliwością wypluwają z siebie ci tamasowi guru i kapłani, którzy nauczają kiedy cykl dobiega końca dbając by stado znów trafiło na pastwisko i do rzeźni. Prawdziwej Mądrości nie możesz uwarunkować żadnym systemem, nie możesz uczynić z niej narzędzi zniewolenia. Dlatego w tym świecie trudno ją rozpoznać i trudno ją urzeczywistnić, bowiem jest ona kością w gardle, kołkiem w okrągłej dziurze. Jest Paradoksem, Nielogicznością, Niezgodnością dla Mózgogłowia. 

Nie szuka poklasku, władzy, pieniędzy, nie szuka uwagi i podziwu. Jest spoza Układu. Nie ma formy, kształtu, zapachu. Jest Spokojem, którego nic i nikt nie może zaburzyć czy sprowokować. I dlatego jest Niepojęta. Niemożliwa dla zrozumienia przez rozum. Jest Ciszą z której wszystko się rodzi i w której wszystko umiera. Jest Bezgranicznym Zaufaniem, że ostatecznie to wszystko jest Doskonałe i Absolutnie Czyste w przestrzeni, która nie podlega rozróżnieniu. Kończy chorobę wysiłku. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

INFEKCJA 

Co sprawiło, że zacząłem zażywać opium? Niedola, pustka, wieczna ciemność.

Tho­mas de Quin­cey, Wyznania angielskiego opiu­mi­sty

Świtało. Brzask podstawy przebijał zagęszczony mrok nocy odsłaniając całą ukrytą strukturę ludzkiego świata. Rozpisane na role i partytury komediowe dzieło dramatyczne odgrywane dzień po dniu w aktach szaleństwa. Kradzione myśli i idee, skradziona rzeczywistość wielu wielu istot, kradziona ziemia, powietrze, ogień i woda. Sprzedawane jako swoje za więcej i więcej cierpienia, które z tego bez końca powstaje. Przychodzi taki moment, że wszystko to co produkuje Mózgogłowie staje się absurdalnie tanie i dostępne bez najmniejszego wysiłku. Wszystkie te technologie, masowe produkty i trendy dosłownie topią nas w bagnie powszechności i banalności i takie staje się nasze cenne ludzkie życie. Z perspektywy duchowej jest to stan kompletnej apatii i zamroczenia. Stan Ignorancji z którego Maszyna tworzy Wzorzec do naśladowania, ponieważ w ten właśnie sposób istota ludzka niszczy samą siebie – sobą pogardzając. Ta pogarda staje się sposobem postrzegania innych i mocą naszych kolektywnych umysłów projektuje wizję karmiczną pozbawioną współczucia i empatii. W obecnej turbo kapitalistycznej orgii „nadmiaru” to jest stan przekarmienia, znudzenia – krótkotrwała dopaminowa cywilizacyjna nirwana. Impreza wkracza w kulminacyjne stadium po którym będzie bardzo bolesny stan trzeźwienia i nagłego przebudzenia do rzeczywistości. Nic nie boli tak mocno jak rozpad złudzeń na temat samego siebie, swojej zajebistości, wyjątkowości. Większość tych tzw. „sukcesów” swoje źródło ma w wykorzystywaniu i okradaniu innych i w ostatecznym „saldzie przychodów i rozchodów” staje się cierpieniem, którego musimy doświadczyć. Złożoność tego procesu jest ponad naszym pojmowaniem, ponad naszym wglądem i zdolnością zaprogramowanej maszynowej „świadomości”. 

Cała ta współczesna technologiczna narracja o sztucznej inteligencji bez ustanku ustanawia pogląd, że człowiek staje się coraz bardziej bezwartościowy, ułomny w zderzeniu z tym „co stworzył” mocą swojej dominacji na tej planecie. Ten „produkt” w samej swojej naturze odzwierciedla naszą arogancję i brak prawdziwej mądrości, którą konsekwencją będzie jak zawsze odebranie skutków swoich własnych myśli, słów i działań. To prawo jest ponad inteligencją i tak zwaną zaradnością, to prawo ma znamiona bezwzględności w konsekwencji. Jesteśmy uśpieni jak ślepe szczenięta ssące cyfrowy cycek i śniące fascynujące sny – gry. 

Odzwierciedla to fundamentalny brak szacunku do siebie, świata i innych. Wszystko i wszyscy są postrzegani jak towar, narcystyczne „ja” staje się wiecznie niezaspokojonym głodem uwagi i atencji. Jednak ten głód jest sztuczny. To kreacja wpływu Maszyny, której ostatecznym celem jest stworzyć samo-rozrywający się duplikat oparty na podsycaniu i zaspokajaniu. Jego wzorcem jest pornografia – stworzenie fetyszu rzeczywistości w swojej wynaturzonej formie opartej na niemożliwym do zaspokojenia pragnieniu Mózgogłowia. Przekraczanie kolejnych granic staje się wzorcem do obsługi coraz bardziej zaburzonych wzorców „osobowości” – to jest świat w którym wszystko musi zostać zdeprawowane – pozbawione czystości tajemnicy i prawdziwej intymności. Trudno nie dostrzegać w tym mrocznej intencji, ponieważ już nie możemy zaprzeczyć skutkom tego co Maszyna z nami robi i do czego nas sprowadza. Stajemy się kontentem – towarem, którym zarządza znudzony konsument – dziwką do użytku na wszelkie możliwe sposoby, zabawką dla cynicznych dzieci epoki nadmiaru i znudzenia, które nawet nie mają odwagi ujrzeć czym są i jak naprawdę wygląda ich „życie”, które jest jedynie kontentową fikcją w bezdotykowej symulacji. 

Jesteśmy tak z tym „ograni”, że nawet nie widzimy w czym i jak żyjemy. Mózgogłowie racjonalizuje szukając jednocześnie zaspokojenia swojego nigdy nie gasnącego pożądania wrażeń i odczuć, które Maszyna bez ustanku produkuje poprzez twórców tak zwanego kontentu, jednak ludzka kreatywność się kończy i zapętla, pojawia się wtórność, miałkość i nijakość. Pojawia się nuda. Dlatego wszystko musi się radykalizować, przekraczać granice moralności, estetyki i smaku być choć na chwilę dotrzeć do umysłów, które widziały i pożerały już wszystko. Nadzieja na „ożywienie” to technologia, maszynowe agregaty sztucznej inteligencji, które już dostarczają „artystyczną i rozrywkową” paszę wprost do koryta telefonów – urządzeń do karmienia. Umysłu nie można ostatecznie nasycić. 

Współczesna technologia medialna zwana MASZYNĄ stała się w głównej mierze nośnikiem infekcji IGNORANCJI, jest zarazem META NARKOTYKIEM – której skutki to niszczenie naszego ciała, energii i umysłu, ponieważ została ona zdominowana poprzez najbardziej toksyczne i destrukcyjne ludzkie tendencje. Ogromny potencjał został sprowadzony do wzmacniania i kultywowania braku moralności i destrukcji, narcyzmu i neurozy. Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad odkąd jest ona w masowym użytku zdominowała ona nasze życie jak nic nigdy przedtem. Żaden z trendów współczesności w zglobalizowanej post rzeczywistości nie funkcjonował by na tak masową skalę bez tej technologii, która stała się dla nas mechanicznym bożkiem, algorytmicznym złotym cielcem wieszanym na haku uzależnienia przez Czarnych Magów w postaci tych wszystkich multi miliarderów – władców świata, których „bogactwo” jest zbudowane na nieskończonym cierpieniu istot żywych i natury. 

Rzecz w tym, aby odkryć i zrozumieć swoją własną relację z Maszyną, swoje uzależnienie i skalę infekcji. Rozpoznać swoją własną chorobę, uświadomić sobie, że MASZYNA nie powstała po to, aby nam pomóc czy ulżyć. To jest NARZĘDZIE ZNIEWOLENIA I KONTROLI, której celem jest zniszczenie naszej relacji z DUCHEM i sprowadzenie nas do roli zasobu energetycznego – pokarmu Ignorancji. Wchodzimy w tak zwany cykl „ciężkiego obrotu koła” oznacza to, że „cywilizacyjna impreza” oparta na zasobach naturalnych dobiega końca i musimy „trzeźwieć” w świecie ludzi opętanych przez wszelkiej maści nałogi i uzależnienia, eskalacji wojen i konfliktów, rozpadu porządku i układu, ujawnianiu wszelkich patologii i zwyrodnień – całego tego wszechobecnego gówna w którym tarzaliśmy się przez ostatnie kilkadziesiąt lat otumanieni sloganem i obietnicą „optymalnego raju wygody i łatwości”, który powstał tylko dlatego, że wysysamy zasoby tej planety bez najmniejszego opamiętania – wiecznie głodni i spragnieni. Nie ma skali by zmierzyć tego rodzaju szaleństwo. Można je zobaczyć w na matrycach tej Maszyny jak nas zalewa i zniewala każdego dnia o każdej porze i pochłania niczym Otchłań tak naprawdę nie dając nic w zamian jedynie samotność, rozpacz i cierpienie. 

Kiedy się budzisz z tego zamroczenia po prostu to widzisz jasno i wyraźnie. Ten brak złudzeń, ta fundamentalna Przytomność rodzi prawdziwą Moc i otwiera nasze serce i budzi zapomnianą wrażliwość – pierwotną jakość istoty ludzkiej. Widzisz, że staliśmy się pośmiewiskiem i towarem – samych siebie zaczęliśmy traktować jak wyprodukowane przedmioty do chwilowej zabawy. To jest właśnie pornografia najbardziej destrukcyjny algorytm ludzkiego Mózgogłowia, które wszystko traktuje jak narzędzie do obsługi swojej narastającej i normalizowanej perwersji, która staje się masowym wzorcem. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

MOLK  

Nie móc już móc prowadzi do niszczących samooskarżeń i do autoagresji. Podmiot osiągnięć jest w stanie wojny z samym sobą. Chory na depresję to inwalida tej wewnętrznej wojny. Depresja jest chorobą społeczeństwa cierpiącego na nadmiar pozytywności. Jest lustrzanym odbiciem ludzkości, która sama ze sobą toczy wojnę.

Byung-Chul Han. „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”. 

Byliśmy wyrzutkami żyjącymi na peryferiach tego żarłocznego cyfrowego Molocha, którego zrodziło kolektywne ludzkie Mózgogłowie w szaleństwie tak zwanego „postępu”, który w samej istocie był wirusem narastającego zagubienia i okrutnej beznadziei, który przedostawał się z mózgu do mózgu przez tak zwane Podpięcie – Kabel Babel. Wszystko stawało się coraz bardziej idiotycznie – identyczne, infantylnie indoktrynalne – wszystko było coraz bardziej niczym. To „nic” stanowiło spajającą wręcz religijną ideologię, która tworzyła bez ustanku nowy meta – język o niczym dla wszystkich – nikogo. To było prawdziwym klonowaniem poprzez Sygnał Hipnozy – jednolitość – jednomyślność udającą wielość i tak zwany wybór. Jednak ten wybór był fundamentalną iluzją – wiara w to była cechą charakterystyczną stanu hipnozy – niepoczytalności. Ponieważ ostatecznie na samym końcu to wszystko kończyło w gardle i jelitach Molocha i stawało się po prostu gównem – nawozem całego Królestwa Mono – uprawy. To była nieustająca uczta ofiarna – ostatnia wieczerza gdzie pożywieniem była masa ludzka, a prawdziwym frykasem ci, którzy jeszcze się opierali zmieleniu i mieli w sobie proteiny Ducha i witaminy wyobraźni i dość inteligencji, żeby po prostu widzieć, słyszeć i czuć to co jest wciąż poza Sygnałem Hipnozy, poza detekcją Maszyny. 

Moloch – Maszyna żąda ofiar z dzieci ponieważ mają w sobie najwięcej tak zwanej esencji – tego co nie zostało jeszcze zmodyfikowane, co nosi w sobie czysty pierwiastek ducha i niewinności – tego Maszyna pragnie jak najwięcej. Dlatego dzieci są ofiarą dla niego i jego sługusów – tak zwanej „elity” w paranoidalnej piramidzie – wąskiego gardła, oka igielnego przez które przechodzą ci pozbawieni serca i wchodzą do Królestwa Nicości by wszystko przemieniać w nicość. Dlatego w tak zwanej „Sieci” dzieci stają się influenserami przenoszącymi wirus. W zamian dostają uwagę, fame, pieniądze do czasu kiedy nie zostaną strawione i wyssane do samego szpiku kiedy stają się odpadem na wysypisku odpadów i zasilaczem Maszyny i towarem do sprzedania dla użytkowników nicości. Tak działa ten System Pożerania. Algorytm skalibrowany na unicestwienie. 

Środowisko technologiczne jest modus operandi tak zwanej współczesności – „nowoczesności” i zrodziło z siebie swój własny dominujący gatunek, który w tej fazie opowieści tworzy tak zwane „Ciało”. To Ciało działa poprzez skolektywizowany społeczny umysł – roju, który został zainicjowany wraz z rozwojem mass mediów opartych na tak zwanym „Sygnale” i „Programach”. Od radia, telewizję po filmy i ostatecznie Sieć. To jest podpięcie synchronizowane z czasem i masą – rojem. Istoty ludzkie mają potencjał woli – tworzenia – zdolność sprawczości dlatego najważniejsze z punktu widzenia Maszyny jest przekierowanie tej energii na rozwój technologii, ponieważ ostatecznie prowadzi to do zerwania połączenia z środowiskiem naturalnym i stworzenia sztucznej struktury życia w całości opartej na środowisku technologicznym i dominacji Mózgogłowia. Tutaj najważniejsze są dzieci i ich uzależnienie od technologii oraz kompletny brak zainteresowania życiem poza sztucznym środowiskiem. To jest ostateczne zadomowienie w neurozie umysłu i brak jakiejkolwiek alternatywy, bowiem zniszczona zostaje wyobraźnia i zdolność do myślenia poza tak zwanym „pudełkiem”, którym jest rzeczywistość zdominowana przez Maszynę – Molocha wraz z całą jego pustą i jałową ofertą, która zamiast wyzwalać warunkuje ludzki umysł, energię i ciało w Symulacji – Projekcji. Upodabnia ludzi do maszyn i maszyny do ludzi. To jest pułapka „wygody” i „łatwości”, które są niczym innym jak jedynie iluzją za którą stoi ostateczne uwięzienie w swoich własnych wytworach i obietnica „nieśmiertelności” ludzkich ego – osobowości, bowiem mało kto wychodzi poza ten program umysłu i odkrywa nieskończoność i nie wyczerpalność Potencjału oraz samą Naturę. To tworzy charakterystyczne kolektywne narcystyczne „osobowości graniczne” – borderline w pokoleniu Mutacji  czyli dzieci, które są już wyhodowane w środowisku zdominowanym przez Tech i dla których stanowi to już jedyną „rzeczywistość” jaką znają. Przy tym gwałtownym procesie następuje radykalna zmiana struktury umysłowej i emocjonalnej i powstaje nowy meta – język, którego już nie są w stanie zrozumieć starsze pokolenia. 

Pierwsza faza mutacji zawsze jest chaotyczna i pełna cierpienia, jednak z czasem następuje tak zwana normalizacja i inkarnują tutaj istoty kompatybilne z technologiczną wizją. Ważnym jest rozumieć, że jest to w pewnym sensie poza naszym rozumieniem „właściwe” i „niewłaściwe”, bowiem jest to wynikiem kolektywnej karmy gatunku. To jest konsekwencja wyboru i działania i zawsze jest w tym rozwój, nawet wtedy kiedy my z własnego ograniczonego punktu widzenia nie jesteśmy w stanie tego rozumieć i dostrzegać pozytywnego i twórczego potencjału. Jednak jest on zawsze, najczęściej w małej skali i poza „głównym procesem”, bowiem Mądrość i Współczucie jest wrodzone w ten wymiar i przejawia się zawsze nawet przy dominacji negatywnej karmy i deficytu zasług. Często jest to też nieoczywiste i paradoksalne, ponieważ Istoty Mądrości nigdy nie opuszczają tego wymiaru. Najczęściej funkcjonują w ukryciu na wodach peryferyjnych zmutowanej świadomości, albo w jej głębinach poza detekcją Maszyny. Jednak są też tacy Soterzy, którzy zintegrowali Strukturę Ignorancji i działają pośród Czarnych Magów. Jak to mówią: „po owocach ich poznamy”. Jest tak ponieważ Prawdziwe Współczucie manifestuje się spontanicznie i bez ustanku i nie ma nic wspólnego z tak zwanym „poświęceniem”, które jest niczym innym jak kolejnym ego tripem skalkulowanym na tak zwaną „wdzięczność – dług”. Na tym „jadą” wszelkie para religijne grupy – sekty, których ostatecznym celem jest tworzenie „struktur zasilania” swoich liderów i manipulowanie umysłami swoich wyznawców. To w istocie jest „czarna magia” lub „rytuał cienia”. W tej chwili przy dominacji Tamasu większość wspólnot religijnych jest w ten sposób skalibrowana. 

W tym wymiarze zawsze chodzi o „podpięcie” o pozyskanie pokarmu – energii, dosłownie wszystko działa w ten sam sposób. Cała medialna maszyneria zainstalowana w amoku kontroli i władzy nad umysłami jest w istocie Globalną Strukturą Zniewolenia Świadomości dla potrzeb Maszyny – Molocha – Mózgogłowia. Symulujemy w „hiperrealistycznym videoklipie” wyświetlanym przez Maszynę w naszych umysłach montowanym „na żywo” przez sprzedawców złudzeń i akwizytorów błędnych poglądów, marzeń i pragnień, których ostatecznym celem jest produkcja uzależnień, przywiązań i nałogów, które zaprowadzą nas na same bagniste dno. Dzieci są „towarem” tego świata od ich ciał i energię po ich umysły – całe sztaby poddanych tresurze i zahipnotyzowanych pracowników Molocha dba o to by wpadły do tej chaotyczniej Otchłani skalibrowanej jedynie na pozyskiwanie zasobów energii i uwagi oraz jednoczesnym hodowaniu całych pokoleń niewolników zaprogramowanych na głupotę i konsumpcję i pogrążonych w idiotycznej rozrywce. Praca przyszłości to po prostu bycie paliwem – pokarmem – zasobem – ludzkim warzywem hodowanym przez „władców cienia” podpiętym pod ich „rzeczywistość 2.0”. 

Współczesne społeczeństwo nie jest już Foucaultowskim społeczeństwem dyscyplinarnym złożonym ze szpitali, z domów dla obłąkanych, więzień, koszar i fabryk. Jego miejsce już od dłuższego czasu zajmuje inne – społeczeństwo klubów fitness, biurowców, banków, lotnisk, centrów handlowych i laboratoriów genetycznych. Społeczeństwo XXI wieku nie jest już więc społeczeństwem dyscypliny, lecz społeczeństwem osiągnięć [Leistungsgesellschaft]. Jego mieszkańców nie nazywamy już podmiotami posłuszeństwa, lecz podmiotami sukcesu lub podmiotami osiągnięć. To menedżerowie samych siebie. 

(…)

Społeczeństwo osiągnięć wyzbywa się coraz bardziej negatywności, znosi ją postępująca deregulacja. Pozytywną frazą społeczeństwa osiągnięć jest nieograniczone móc. Afirmatywna pierwsza osoba liczby mnogiej – Yes, we can – wyraża właśnie pozytywny charakter tego społeczeństwa. W miejsce zakazu, nakazu czy reguły wchodzą projekt, inicjatywa i motywacja. Społeczeństwo dyscyplinarne jest jeszcze opanowane przez nie. Jego negatywność generuje szaleńców i przestępców. Społeczeństwo osiągnięć produkuje natomiast chorych na depresję i nieudaczników.

Paradygmatyczna przemiana społeczeństwa dyscyplinarnego w społeczeństwo osiągnięć na jednym poziomie zachowuje ciągłość.Społeczną nieświadomość cechuje mianowicie wyraźne dążenie do maksymalizacji produkcji. Od pewnego poziomu wydajności techniki dyscyplinujące, czy szerzej: negatywne schematy zakazu, szybko docierają jednak do swoich granic. Aby móc dalej zwiększać wydajność, paradygmat dyscypliny musi ustąpić paradygmatowi osiągnięć, to jest pozytywnemu schematowi możności, ponieważ od pewnego poziomu wydajności negatywność zakazu działa blokująco i uniemożliwia jej dalszy wzrost.

Byung-Chul Han. „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”. 

Tym światem rządzą Kapłani tej Struktury – od niepamiętnych czasów „dziel i rządź” poprzez negatywne stany i okoliczności. Ponieważ dla nich „aplituda strachu” jest najbardziej „oktanowa” – jest najlepszym i najbardziej wydajnym paliwem Kontroli. Dlatego dobroć, zaufanie i pozytywne stany świadomości są naszą ochroną przed napastliwą i opresyjną Strukturą Kontroli. Przede wszystkim musi się tutaj pojawić prawdziwa świadomość – zdolność widzenia i czucia poza symulacją oparta na Połączeniu z Istotą Życia z tym co nie zostało sztucznie stworzone z intencją posiadania i kontrolowania. W rzeczywistości chodzi o szczeliny w sieci – czyli jednostki, które nie ulegają hipnozie i ich zdolność do tworzenia wartościowych i wyzwalających kodów – komunikatów. To jest nazwane hakowaniem paradygmatów w oparciu o przestrzeń serca i pierwotną mądrość. To wymaga wypięcia, zdolności do szacunku wobec samego siebie bez udziału w „społecznej klasyfikacji generalnej”, która jest w tej postaci toksyczną strukturą infekcji wirusem otępienia i ignorancji. To homogeniczna coraz bardziej bezsmakowa masa nadzorujących siebie niewolników. To jest społeczeństwo klonów – zombie żerujących na resztkach energii jaką jeszcze mają. Z punktu widzenia Maszyny są w zasadzie martwi i bezwartościowi, ponieważ w rzeczywistym sensie nie są już w stanie niczego tworzyć, nie ma w nich kreatywności i zachwytu, nie ma zdolności do odkrywania. Dla Molocha najważniejsze są dzieci ponieważ wciąż mają w sobie „zasoby wolności i życia” mają w sobie radość i czystość istoty ludzkiej, której jeszcze nie przemielono przez całą tą taśmę produkcyjną „nowoczesnego społeczeństwa bodźca i sygnału” na końcu której jesteś po prostu niczym – skazanym na łaskę i niełaskę Struktury Dominacji. 

99 % Odpadu.

Aby pozwolić odejść cierpieniu, musimy dopuścić je do świadomości. W medytacji buddyjskiej nie dokonuje się tego z pozycji: „Ja cierpię”, lecz przyjmując, że „cierpienie jest obecne”. Nie identyfikujemy się wtedy z bólem, ale po prostu akceptujemy jego istnienie. Nie powinno się myśleć w kategoriach: „Jestem gniewną osobą, łatwo się denerwuję, jak mam się tego pozbyć?”, ponieważ umacnia to jedynie wszystkie nasze wyrobione sądy na swój temat i utrudnia spojrzenie na siebie z dystansu. Wszystko staje się wtedy bardziej zagmatwane, ponieważ mamy tendencję do tłumienia, osądzania lub poddawania krytyce wszelkich odczuwanych problemów, a także myśli, uznawanych za „moje”. Skłaniamy się wtedy raczej ku identyfikowaniu się, aniżeli ku obserwacji, byciu świadkiem i rozumieniu rzeczy takimi, jakimi są. Jednak kiedy tylko przyznamy, że istnieje pomieszanie, gniew lub złość, to uczciwa refleksja nad prawdziwym stanem rzeczy powoduje, że utarte przypuszczenia zanikają lub przynajmniej przestajemy brać je pod uwagę.

Nie starajcie się więc chwytać tych rzeczy jakby były osobistymi wadami, lecz kontemplujcie te uwarunkowania jako nietrwałe, niedające satysfakcji i pozbawione istoty. Ponawiajcie refleksje nad nimi takimi, jakimi są. Mamy tendencje, by widzieć życie z perspektywy własnych problemów i zazwyczaj jesteśmy nad wyraz szczerzy i uczciwi w przyznawaniu temu racji. Nasze życie zdaje się to potwierdzać, gdyż nieustannie posługujemy się tym mylnym poglądem. Taki punkt widzenia jest jednak nietrwały, niedający satysfakcji i pozbawiony istoty.”

Ajahn Sumedho – Cztery Szlachetne Prawdy

Jednak w istocie można zhakować tą perspektywę – uczynić z niej narzędzie wyzwolenia. Przekierować energię uwagi na swój własny stan, na samo – obserwację, zacząć badać swoje własne uwarunkowanie w tej Matrycy – odkryć co nas tak naprawdę „więzi” i dlaczego czujemy się tak zależni od tego co ktoś inny zaprogramował. W tym znaczeniu mamy fundamentalną wolność, bowiem póki technologia nie stała się częścią naszego ciała (a do tego to zmierza) wciąż mamy w sobie Naturalny Stan – Prawdziwą Naturę i cała tak zwana „duchowość” polega na tym, aby TO odkryć i uczynić świadomym w każdym momencie. Nie ma w tym potrzeby jakiegoś nawiedzonego mistycyzmu, jakiejkolwiek struktury religijnej, która najczęściej czyni z nas po prostu niewolników swojej nawiedzonej „wyjątkowej” perspektywy. To co w nas nie jest tajemnicą żadnego zakonu, sekty, guru – nie jest w istocie czymś „wyjątkowym”, „mistycznym” czy „specjalnym” – ta wiedza nie należy do żadnej elity. To jest wolne i dostępne – zawsze w każdym momencie i okolicznościach nawet pod butem opresyjnej struktury tak zwanej władzy, bowiem dotyczy tego jak funkcjonuje nasz własny umysł, energia i ciało. Wszystkie te mistyczne narracje tyczą się jedynie naszej osobowości – struktury, bowiem w istocie to „się rozwija”, „to osiąga”, „to chce być oświecone i wyjątkowe”. Jednak wyzwolenie jest poza tym, poza pozą, poza chceniem i nie chceniem, poza wysiłkiem i sloganami „duchowych prawd”, poza mową i myśleniem. Jednak musimy spotkać kogoś kto to urzeczywistnił, wydostał się poza osobowość do Czystej Obecności i bez przerwy przebywa w tym stanie mając urzeczywistnienie, że absolutnie wszystko wyzwala się samo w osobie bez przerwy i bez wysiłku. Zniewolić można tylko nasze utożsamienie, nasz udział, nasze przywiązanie i uwikłanie. Nie możesz zniewolić czegoś co niczego już nie chce, za niczym nie goni i przed niczym nie ucieka. Nie możesz zniewolić samej przestrzeni, nie możesz podbić nieba. 

W fazie niedoboru podstawowym celem jest wchłanianie i przyswajanie. W czasach przesytu podstawowym problemem staje się wydalanie i odrzucanie.

Jean Baudrillard

Dlatego w pewnym sensie czym jest „gorzej” tym jest „lepiej”, bowiem możemy ujrzeć, że w istocie niczego w takim Układzie nie ugramy, możemy zrozumieć, że podjęcie gry jest tak naprawdę mechanizmem uwikłania, możemy urzeczywistnić, że cały ten „splendor” jest pusty i bezwartościowy, bowiem koniec końców w tym wszystkim chodzi jedynie o naszą energię, która ma zasilać Matrycę Iluzji. Dlatego inkarnujemy bez końca przez całą urojoną wieczność, dlatego szukamy zbawienia i łaski, bowiem jedyne czym jesteśmy w stanie nieświadomości – to Konstrukt. Sztuczny Byt. Awatar w bezsensownej grze, który gra nawet wbrew swojej własnej woli, bowiem został stworzony i zaprogramowany na tak zwane „przetrwanie” na powielanie kodu fundamentalnej Ignorancji, który piszą i powielają jego Kapłani od milionów miliardów lat, bowiem z tego jedynie czerpią swoją władzę – Twój Udział i Twoja Wiara, że to jest „prawdziwe” i „gdzieś zmierza”. Dlatego Matryca programuje ciebie kiedy jesteś dzieckiem, kiedy jesteś ufny i ciekawy, kiedy masz wrażliwość i otwarte serce – tworzy w twoim umyśle całą sfabrykowaną mapę percepcji, a na poziomie nieświadomym wgrywa Strach i Lęk jako moduł nadzorujący i korygujący. Dlatego boisz się iść swoją ścieżką poza te wszystkie utarte nawykiem masy – betonowe drogi do „zbawienia” czy „sukcesu”, bowiem boisz się odrzucenia, boisz się samotności, a prawda jest taka, że tam właśnie odkrywasz prawdę poza tym chaosem, szumem i szaleństwem pogrążonych w amoku ludzkich mas. W ciszy odkrywasz czym tak naprawdę jesteś poza tym co z ciebie uczyniono. W tej „duchowości” nie ma żadnych rekwizytów, specjalnych modlitw i tajemnych mantr, nie ma żadnych substancji psychoaktywnych i strojów, nie ma niczego wyjątkowego i specjalnego – bowiem wszystko to jest jedynie strojeniem osobowości. Tutaj chodzi o nagość o zrzucenie wszystkiego bez wyjątku o dotarcie do samego rdzenia, samej esencji pozbawionej ozdób i upiększeń. Dlatego jest to droga, która odrzuca wysiłek ponieważ fundamentalnym problemem jest ten który to robi i chce coś osiągnąć, a sam ten proces jest kolejnym uwikłaniem jest modułem sterującym. Wszyscy nosimy w sobie podstawę zniewolenia i wyzwolenia. Mamy już świadomość zniewolenia jednak prawdziwe pytanie brzmi: 

Czy mamy świadomość wyzwolenia i wolności? 

Czym TO jest? 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ODZYSKAĆ SIEBIE

Dla tych z nas, którzy zrodzeni zostali w niewoli ozłoconej krwią i potem mających mniej szczęścia niewolników, wyzwanie prowadzenia życia, które warto żyć i przeżywania historii, które warto opowiadać to proces długotrwały i trudny; ale stawienie mu czoła w każdym momencie wymaga jedynie kwestionowania tej niewoli.

Kiedy walczymy, walczymy o nasze życia.

Noam Deguerre, CrimethInc, Black Writers Bloc “Walcząc o nasze życia”

Zawsze starałem się żyć po swojemu, według swojego aktualnego planu w danej chwili, w danym przez absurdalny los tak zwanym momencie. Ten indywidualny i jedyny w swoim rodzaju plac wolności jest nam wrodzony, jest nieodłącznym składnikiem naszego wolnego ducha, tego co w nas żywe i wciąż głodne doświadczeń. Tego co ma pierwotny instynkt, wyzwalającą radość, która potrafi manifestować się spontanicznie tylko z samego faktu bycia żywym w tym świecie, który jawi się jako zaprogramowana pogarda dla wolności. W celi tego więzienia twoja wolność jest reglamentowana, masz wymyślone prawa i wymyślone obowiązki, jesteś udomowiony, zapominając że kiedyś, kiedyś byłeś dzikim wilkiem, kochającą bestią zdolną zabijać i dawać życie, która była władcą swojego świata, którego nie chroniły żadne granice, nie pilnowali żadni strażnicy, nie posiadali żadni władcy. Otwarte nieskończone gwieździste niebo, mroźny i orzeźwiający podmuch wiatru, ziemia, która pachniała dzikimi ziołami, życiodajny strumień u podnóża strzelistej góry. Wszystko to było twoim królestwem, domem bez ścian, krajem i ojczyzną pozbawionym flag i koślawego języka zrodzonego z myśli.

Prawdziwą religią było Życie. Nic więcej. Żadnych błagalnych pieśni, wylęknionych modlitw, żarliwych hymnów. Żadnego bohaterstwa, żadnej legendy. Ten świat niewyczerpany, pełen potencjału niewyrażalnej przygody, którą trzeba było przeżyć do samego szpiku, do rdzenia przez trzewia. Płonący żywym ogniem wschód słońca, który wyrywał z piersi ten dziki wrzask budząc niezliczone duchy natury. Cały ten cudowny i jedyny w swoim rodzaju spektakl rozgrywający się w przestrzeni twojego bijącego serca – świadomości. Tajemnica była tajemnicą otoczona szacunkiem. Miała swoje miejsca, świątynie ukryte we mgle, których strzegły niewidoczne i przerażające mroczne siły nie znające litości i kalkulacji. Nie to nie, tak to tak. Żadnego wyrafinowanego zmyślenia, ukrytej intencji, żadnej udającej podziw pogardy. To wszystko wciąż żyje, odrodziło się jak wiele razy przedtem, nawet tutaj w tym zniewolonym bezmyślnych wyzutym z wrażliwości Zapętlonym Programie Samozniszczenia w ciałach istot czujących, które nazwaliśmy ludźmi.

Nie jesteś jedynie człowiekiem, jesteś wszechświatem, całą galaktyką nieskończonego i niewyczerpanego istnienia, jesteś w istocie cudem, czymś ze wszech miar wyjątkowym, twoje życie to wielki dar, który musisz rozpakować przekraczając rozpacz.

Ta rozpacz to Wdruk, oparty na nim żywot to Zapętlenie, a skutek obu to Eksploatacja. Znam moc swojego słowa, wiem że jest żywe i pozbawione strachu, wiem, że jest prawdziwe i wiem również, że chroni tajemnicę. Nigdy pod żadnym pozorem nie pozwoliłem jej sobie odebrać, ponieważ jest święta w najbardziej pierwotnym znaczeniu. Nie znam jej imienia, po prostu ją czuję, po prostu jej ufam bezgranicznie. Dzięki niej śmierć nigdy nie jest śmiercią, a życie jest życiem, które tańczy i nuci nawet w bezruchu. Wielki duch nas żywi nawet teraz w tym jałowym pustynnym krajobrazie bezlitosnych dusznych metropolii, nawet teraz kiedy wszystko traci swoje fałszywe z natury uzasadnienie, bo jest niczym innym jak oszustwem, które rosło niczym ropiejący wrzód i zatruwało nas na wszelkie możliwe sposoby „ozdabiając” nas fałszywą identycznością, fałszywym światem funkcji, fałszywą wiarą i fałszywą nadzieją. Ten wszechobecny rozpad jest Początkiem, który zrodzi świat na nowo, bowiem nic nigdy się nie kończy, jedynie ulega Prawu Zmiany.

Umysł (tak samo jak metale i elementy) może zostać transmutowany, od stanu do stanu; od stopnia do stopnia; od uwarunkowania do uwarunkowania; od bieguna do bieguna; od wibracji do wibracji. Prawdziwa hermetyczna transmutacja jest sztuką mentalną.

Kybalion

Dlatego Wyobraźnia jest wielkim darem, który należy przebudzić, ponieważ ma moc wyzwalania z warunku, ma potencjał wolności. Jest mocą opowieści, obrazem tak prawdziwym i potężnym, że zdolnym odwrócić Klątwę naszego Upadku w materię i śmierć. Zdolnym do otworzenia tych wszystkich bram i przejść, których nawet nie jesteśmy świadomi, bowiem pogrzebaliśmy samych siebie w cudzym śnie. Odzyskać siebie to odzyskać prawdziwe życie, autentyczną inspirację, która nie należy do nikogo prócz nas samych. Ten klucz otwiera ten Wszechświat i czyni go tętniącym życiem. Ten klucz może być słowem, może być gestem, może być milczeniem. Może być wszystkim co sprawia, że rozumiesz sercem, które nie zna pośredników. Ten klucz jest sensem ludzkiego istnienia, jego najbardziej strzeżoną tajemnicą. Ten klucz otwiera wszystkie kajdany. Ten klucz czyni Wolnym. Znalazłem go dawno temu i zawierzyłem jego mocy. Dopóki go nie odkryjesz – szukaj. Nic innego nie ma znaczenia, a dzięki niemu znaczenie będzie miało wszystko, bo wszystko ma znaczenie i nic nie jest bez znaczenia. Źdźbło pachnącej trawy, świetlik, uśmiech dziecka, błyszczący tajemnicą nad miastem księżyc.

Być może już jesteś Anarchistą

To prawda. Jeśli twoja idea zdrowych międzyludzkich relacji to obiad z przyjaciółmi, podczas którego każdy cieszy się wzajemnie swoim towarzystwem, obowiązki są przydzielone w sposób nieformalny i dobrowolny, nikt nie wydaje rozkazów i nic nie sprzedaje, to jesteś anarchistą, tak po prostu. Pozostaje tylko pytanie jak sprawić, aby więcej twoich interakcji przypominało ten model.

Za każdym razem gdy działasz nie czekając na instrukcje lub oficjalne pozwolenie, jesteś anarchistą. Kiedy ignorujesz bzdurne przepisy, kiedy tylko nikt nie patrzy, jesteś anarchistą. Jeśli nie wierzysz, że rząd, system szkolny, Hollywood czy zarząd zna się lepiej niż ty na rzeczach, które bezpośrednio dotyczą twojego tycia, też jesteś anarchistą. Jesteś anarchistą szczególnie wtedy, gdy sam wychodzisz z własnymi propozycjami, pomysłami i rozwiązaniami.

Jak widzisz, to anarchizm sprawia, że wszystko działa a życie jest interesujące. Gdybyśmy czekali, aż przywódcy, specjaliści i technicy wszystkim się zajmą, żylibyśmy w świecie, który byłby nie tylko pełen problemów ale również morderczo znudzonym i nudnym. Dziś żyjemy w świecie (morderczo nudnych!) problemów dokładnie do takiego stopnia w jakim rezygnujemy z odpowiedzialności i kontroli.

Anarchizm jest w sposób naturalny obecny w każdej zdrowej ludzkiej istocie. Nie jest koniecznie związany z podkładaniem bomb czy noszeniem czarnych masek, chociaż pewnie widziałeś to w telewizji (Czy wierzysz we wszystko, co widzisz w telewizji? To nie jest anarchizm!), Źródłem anarchizmu jest prosty impuls aby robić coś samemu: wszystko inne stąd wyrasta.

Noam Deguerre, CrimethInc., Black Writers Bloc “Walcząc o nasze życia”

Odzyskać siebie to zaufać sobie. To takie proste. Nic więcej nie potrzeba, bo wszystko inne nie dotyczy istoty sprawy. Ta „sprawa” to twoje życie. To życie. Tutaj i teraz, bo kiedy je stracisz możesz uświadomić sobie w tej jednej krótkiej i bezlitosnej chwili, że twoje życie nie należało do ciebie, było wynajęte, dzierżawione, używane pod zastaw obcych poglądów, wierzeń i nakazów. I dlatego w tej brutalnej chwili nie masz niczego co może ci pomoc, ponieważ wszystko pożyczyłeś. Jakim absurdem z tej perspektywy jest dbanie o swój wizerunek, przejmowanie się tym w jaki sposób myślą o tobie, mówią o tobie, bowiem wtedy uświadamiasz sobie, że to nie ma i nigdy nie miało prawdziwego znaczenia, było czystą stratą czasu i energii. Ludzi, którzy opuścili to błędne koło można poczuć, mają inny zapach, mają światło, które żyje wewnątrz, nie jest jedynie odbitym refleksem, który chce błyszczeć, prawdziwe światło nie błyszczy. Ono tętni życiem przez cały czas i dlatego musisz je chronić, zasłaniać, ponieważ jest tajemnicą dobrego życia, nie może być perłą pożartą przez wieprze. Nie może być produktem i usługą. Ma zdolność uzdrawiania. Jest lekarstwem dla tego umierającego świata. Jest Drogą.

Nie możesz go dać nikomu, bo nikt oprócz ciebie nie będzie wiedzieć jak je użyć, co oświetlić, dokąd pójść. Każdy musi rozniecić je w sobie sam. Możesz szukać inspiracji jednak tego co naprawdę ma zdolność przebudzenia nie sposób znaleźć poza swoim własnym istnieniem takim jakie ono jest w tej właśnie chwili. Wtedy nie potrzebne ci są już potwierdzenia, nie potrzebna jest akceptacja. Po prostu jesteś w całej swojej Mocy Siebie stając się darem dla świata. Kiedy to masz nie możesz krzywdzić istnienia, możesz je wspierać, leczyć, wzmacniać. Nie boisz się życia i nie boisz się śmierci. Wszystko jest dobre takie jakie jest, mówi i świadczy swoją prawdę mądrości i ignorancji, obie są niezwykle użyteczne. Kiedy przekraczasz „dobro” i „zło” świat staje się kompletny i zwyczajny jednak ta zwyczajność jest naprawdę niezwykła. Nie możesz uwierzyć, że tak naprawdę zawsze tu była jak prawdziwe dobro, które nigdy cię nie porzuca, nigdy cię nie ocenia.

Jest zawsze.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

GWIAZDY KTÓRE SPADAJĄ

Synagoga Reicherów w Łodzi – synagoga znajdująca się w Łodzi, w oficynie kamienicy przy ulicy Rewolucji 1905 roku nr 28, dawniej zwanej Południową. Jest jedyną zachowaną przedwojenną oraz jedną z dwóch czynnych synagog w Łodzi.

Wszystkie sprzeczności świata – polityczne, narodowe, finansowe, religijne – koncentrują się i najwyraźniej manifestują obecnie w Strefie Gazy. Jest to widoczne w szerokim zaangażowaniu wszystkich krajów, globalnych mediów i licznych demonstracji na całym świecie wspierających Palestynę. Sprzeczności tkwiące w konflikcie palestyńsko-izraelskim można uznać za jedne z najgłębszych. Stanowi on wojnę znaczeń, w której skrajności i fanatyzm są doprowadzane do granic możliwości. Dychotomie „biały” lub „czarny”, „za” lub „przeciw”, zwycięstwo lub śmierć nie pozostawiają miejsca na trzecią opcję. Niektórzy nie są w stanie zapomnieć niczego od Nakby z 1948 roku, podczas gdy inni pamiętają tylko 7 października 2023 roku. Dylemat istnienia meczetu Al-Aksa lub budowy Trzeciej Świątyni staje się ołtarzem dla ofiar z ludzkich istnień, zarówno arabskich, jak i żydowskich. Grzech antysemityzmu jest surowo potępiany, gdy jest skierowany przeciwko Żydom, ale często pomija się fakt, że Arabowie są również Semitami. Ponadnarodowy kapitał zaciekle broni prawa Izraela do „samoobrony”, wysyłając izraelskich żołnierzy, zmobilizowanych z całego świata, na śmierć w tunelach HAMAS-u, jednocześnie skrupulatnie obliczając przyszłe zyski z rozwoju ogromnego pola gazowego Lewiatan odkrytego u wybrzeży Gazy. Korporacyjne media, które opłakiwały pięćset dzieci zabitych podczas dwuletnich walk na Ukrainie, od niechcenia wspominają o ponad dziesięciu tysiącach palestyńskich dzieci, które zginęły w izraelskich bombardowaniach dywanowych, nie wspominając o tych rannych, uwięzionych pod gruzami lub cierpiących z powodu niedożywienia.

Proizraelscy dziennikarze zdają się ignorować fakt, że w ciągu siedmiu tygodni IDF zniszczyły dwa razy więcej budynków w północnej Gazie niż w ciągu trzech lat operacji wojskowych w syryjskim Aleppo. Przygotowują się już do triumfalnych sprawozdań z budowy pięknych nowych kibuców na wybrzeżach historycznej Palestyny, gdzie obok żydowskich osadników z całego świata, duchy zmarłych Palestyńczyków będą rzekomo żyć wiecznie. W przeszłości władze Izraela wspierały utworzenie HAMAS, początkowo przedstawianego jako organizacja charytatywna skupiająca się na edukacji religijnej i pomocy społecznej. Tel Awiw postrzegał Organizację Wyzwolenia Palestyny, kierowaną przez Jasera Arafata i obejmującą zarówno muzułmanów, jak i chrześcijan, których celem była niepodległość narodowa, jako większe zagrożenie dla Izraela. W związku z tym CIA i Izrael utworzyły i wzmocniły HAMAS w Strefie Gazy, aby rozbić narodowy ruch na rzecz wyzwolenia Palestyny. Zasadniczo Netanjahu i skrajnie prawicowi syjoniści, których reprezentuje, konsekwentnie potrzebowali wroga, aby usprawiedliwić wyburzanie palestyńskich wiosek i budowę nowych żydowskich osiedli na okupowanych terytoriach.

Akmaral Bаtalova

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

PRZYTOMNOŚĆ 

Kiedy mówimy o wspólnym dla wszystkich ludzi cierpieniu, budzi się w nas zdolność współczucia. Gdy jednak rozmawiamy o naszych poglądach, wymieniamy opinie o politykach czy religiach, budzi się w nas agresja i skłonność do walki. Pamiętam, jak około dziesięciu lat temu widziałem w Londynie pewien film, który był próbą przedstawienia Rosjan w sposób inny niż zazwyczaj. Pokazywał ich jako zwykłych ludzi – przedstawiał kobietę z dziećmi oraz mężczyznę, który zabierał rodzinę na pikniki. Wtedy było to czymś wyjątkowym, ponieważ większość zachodnich filmów propagandowych przedstawiała Rosjan jako tytaniczne potwory lub jaszczury o zimnych sercach – tak by nikt nie pomyślał, że to zwyczajni ludzie, tacy sami jak wszyscy. Jeśli miałbyś zabijać ludzi, musisz postrzegać ich w taki sposób – nie będziesz mógł przecież zabić człowieka, jeśli wiesz, że cierpi tak samo jak ty. Chcąc zabić kogoś, musisz myśleć, że jest on niemoralny, bezwartościowy, zły, ma zimne serce i że najlepiej byłoby się go pozbyć. Musisz myśleć, że jest zły, a pozbycie się zła jest przecież czymś dobrym. Z takim nastawieniem, możesz czuć się usprawiedliwiony, jeśli zabijasz z broni maszynowej i bombardujesz czyjeś domy. Natomiast jeśli jesteś świadomy wspólnych więzów cierpienia, nie będziesz zdolny do zrobienia czegoś takiego.

Pierwsza Szlachetna Prawda nie jest ponurym metafizycznym stwierdzeniem, mówiącym, że wszystko jest cierpieniem. Zwróćcie uwagę na różnicę pomiędzy metafizyczną doktryną, w której tworzy się twierdzenie o Absolucie, a Szlachetną Prawdą, która jest refleksją. Szlachetna Prawda jest prawdą, służącą refleksji, nie jest prawdą absolutną ani Absolutem. Ludzie Zachodu gubią się właśnie w tym punkcie, ponieważ interpretują tę Szlachetną Prawdę jako rodzaj buddyjskiego metafizycznego aksjomatu – co odbiega od prawdziwego stanu rzeczy.”

Ajahn Sumedho – Cztery Szlachetne Prawdy

Myślę, że z perspektywy mojego własnego doświadczenia spełnione i wartościowe życie to takie w którym tu gdzie obecnie jesteśmy po prostu szanujemy samych siebie za to kim jesteśmy. Kiedy mamy szczęście i zasługę odnajdujemy Ścieżkę Mądrości i Kierunek, który daje nam poczucie sensu nawet w obliczu nieuniknionego cierpienia i trudności ludzkiego losu, bowiem taka jest kondycja uwarunkowanej egzystencji. Nie ma znaczenia kontekst tradycji czy religii, rzecz w tym aby uczynić tą Drogę swoją i wydobyć z tego co najlepsze dla nas i dla innych, bowiem okazuje się często, że prosta prawda i metoda może być dużo bardziej skuteczna i pomocna niż wysublimowany i złożony system. W głębi serca szukamy i tęsknimy za czymś prostym i czystym, za czymś co nie jest obwarowane warunkami do spełnienia i nadmiarem metafizycznej treści i skomplikowanych ezoterycznych map. To pragnienie / życzenie jest czymś naturalnym w tak skomplikowanej i zaburzonej rzeczywistości w której zmuszeni jesteśmy do ciągłej mutacji i „ulepszenia”, aby nadążyć za technologicznym społeczeństwem „bodźca i sygnału”, które wydaje się pogrążać w coraz większym pomieszaniu i lęku, bowiem okazuje się, że skutki uboczne tego „rozwoju” są katastrofalne i trzeba być głęboko nieprzytomnym, aby tego nie widzieć w świecie dookoła nas. Mam tendencję do fiksacji na sobie i swoim własnym stanie. To jest dość naturalne, ponieważ stanowi najsilniejszy nawyk lgnięcia i przywiązania do „swojego” punktu widzenia i poczucia „ja”. Jednak świadomość obecności cierpienia w tym świecie rozwija się kiedy stajemy się po prostu przytomni i obecni. Nawet kiedy mamy dość dobrą sytuację zadajemy sobie sprawę z tego, że owa sytuacja jest relatywna i w każdej chwili może ulec zmianie, widzimy również inne istoty, które doświadczają cierpienia i ciągłej zmiany. 

Przytomność to również świadomość tego co w głównej mierze dominuje w tym świecie w jego współczesnej formie, co się z nami stało jako istotami duchowymi i w czym jesteśmy pogrążeni. To jest rzeczywistość dominacji negatywizmu, pożądania i głupoty. To nas coraz bardziej pochłania i staje się wręcz napastliwe – uderza zewsząd na każdym możliwym poziomie. Wszystko w postmodernistycznym paradygmacie jest relatywizowane i rozwodnione – uproszczone do formuły łatwostrawnej, przyjemnej i zarazem kuszącej. W pewnym sensie jest to gloryfikacja braku moralności i wzmacnianie wszystkiego co niszczy nasze połączenie z Duchem. To jest Dekonstrukcja prawdziwych wartości, które mogą naprawdę nam pomóc i wrażliwości na zło i negatywizm, które nas chronią przed upadkiem w Mrok, który staje się dla mas coraz bardziej atrakcyjny i pociągający – obiecując tak zwaną „wolność”. Jednak prawdziwa wolność nie ma z tym nic wspólnego. Oferowana tutaj wolność jest w istocie uwarunkowanym stanem skrajnego egoizmu opartym na dominacji i wykorzystywaniu innych – to hedonistyczna orgia, która kiedy dobiegnie końca pozostawi po sobie ludzi i świat zombie. Jednocześnie postępuje kompromitacja tych wszystkich opartych na manipulacji i władzy skorumpowanych struktur religijnych oraz fałszywych przewodników duchowych i kapłanów. Jest to proces Oczyszczenia – Prawdy, który będzie coraz bardziej radykalny i bezkompromisowy zmuszając nas do Przebudzenia z tego Koszmaru, który udaje „świat demokracji i praw człowieka, świat dobrobytu i równości”. To jest rzeczywistość gdzie „szczęście i dostatek” małej części populacji staje się bezpośrednią przyczyną cierpienia nieskończonej masy istot, które są używane jak narzędzia i przedmioty do zaspokajania tych którzy mają nad nimi realną władzę. To jest rzeczywistość tego świata. 

Dominująca kultura rozpada się – i musi to zrobić. Jesteśmy już w trakcie transformacji. Niech to nas zmieni, rozczłonkuje i zainicjuje. Niech pomoże nam przeciwstawić się i porzucić aspekty kultury szkodzące życiu. Niech wody wyobraźni, które wypływają z głębin, uwolnią wizjonerski potencjał. Modląc się i słuchając, niech nasiona naszej zbiorowej wyobraźni pomogą nam na nowo wyobrazić sobie siebie i nasz świat.

Rebecca Wildbear

Mówię i piszę o tym w kółko. Non stop – powtórzenia – do zrzygania, do bólu, do przebudzenia. Ignorowanie tego jest złem i ma swoje konsekwencje, które wcześniej czy później przyjdą na sam szczyt tej polukrowanej „nowoczesnością” Piramidy Kontroli, która mam nadzieję zacznie się rozpadać i na jej gruzach powstanie wreszcie coś autentycznego i otwartego na Istnienie. Widzę to od bardzo wczesnych lat i na wiele sposobów próbowałem to zagłuszyć – wpasować się w ten Toksyczny Układ, uwierzyć w te obietnice i slogany. Odlecieć w używki, duchowość, obojętność, depresję…w cokolwiek. Pieniądze nie robią na mnie wrażenia podobnie jak status, czy tzw osiągnięcia. Wrażenie robi na mnie Prawda, której ludzie potrafią zaufać, choć w istocie jest to w obecnych okolicznościach bardzo „słaby interes”, wrażenie robi na mnie wszystko to co przestaje służyć Maszynie Ignorancji i nasza zdolność do myślenia i działania dla Nieskończonej Sieci Życia. Zdolność widzenia, że to wszystko stwarza jedynie pozory pod którymi kryje się Brak Serca i Zapomnienie. W tym co tutaj robię nigdy nie było żadnej kalkulacji – „coś za coś”, ponieważ stanowi to dla mnie w pewnym sensie Przestrzeń Ducha, której pierwszą i fundamentalną zasadą jest Wolność, ponieważ pod tym pojęciem kryje się Wszystko co ma prawdziwe znaczenie i wartość dla wszystkich istot bez wyjątku. Szukanie tej wolności jest esencją prawdziwej duchowości i wiedzie ona ponad Strukturę. Przekroczenie Struktury jest pierwszym krokiem i to jest nazwane „Poglądem, który Przekracza” lub „Przebudzeniem ze Snu”. Sprawdzeniem prawdziwości Sloganów i Obietnic, których prawdziwą funkcją okazuje się czynienie z nas niewolników i ta „mechanika” jest uniwersalna – od społeczeństwa po religię. 

Wiara w Obietnicę i Slogan oznacza brak Przytomności. Droga Ducha oznacza – Sprawdzam! Jest to odwaga Widzenia, Słyszenia, Mówienia i Czucia – Prawdy. Warunkiem tego jest Zaufanie do swojego Wglądu – Przeczucia, do swojego doświadczenia zamiast napisanych na kolanie instrukcji obsługi – frazesów którymi się karmimy nawzajem. Na tych frazesach powstała cała ta Piramida Władzy, która nie jest żadną teorią spiskową. To jest Realny Układ tego świata. Układ, który zarazem ten świat dewastuje w interesie swojego przetrwania. W obecnej chwili dochodzimy do granic wydolności naszej planety i coraz wyraźniej możemy dostrzec moralną i duchową zapaść oraz brak prawdziwej transcendentnej perspektywy. Materialne bogactwo i wygoda wcale nie czynią nas istotami szczęśliwymi i spełnionymi i na tym polega paradoks naszej cywilizacji. Wchodzimy w fazę myślenia planetarnego, która przekracza stare paradygmaty oparte na egoistycznej i dominacyjnej perspektywie, a zamiast tego zaczynamy dostrzegać palącą potrzebę współpracy i zatrzymania się w tym destrukcyjnym i toksycznym pędzie. Zaczynamy dostrzegać mądrość rdzennych tradycji z ich wrodzoną i pierwotną zdolnością utrzymywania Połączenia i Harmonii Istnienia oraz aspekt mądrości, który nie jest intelektualizowaniem, nie jest kolejną instrukcją obsługi „maszyny świata”. To odwieczny Taniec Współistnienia o którym w zachodnim technokratycznym świecie dawno już zapomnieliśmy. To jest Uniwersalna Tradycja Ludzkiego Ducha. Moc Naszej Mądrości, która jest nam wrodzona i którą, aby życie mogło przetrwać, musimy odnaleźć w swoim własnym wewnętrznym wymiarze. To jest dla mnie prawdziwa duchowość pozbawiona sekciarstwa i arogancji „jedynie słusznej drogi” na którą wydają się chorować wszystkie duchowe wspólnoty przekonane o swojej autentyczności i nieomylności. To rodzi konflikt na tej płaszczyźnie, która powinna umożliwić nam wspólny język i prawdziwą komunikację, a zamiast tego religia stała się przyczyną tak ogromnego cierpienia. 

Uzdrowienie naszego Ducha jest kluczem do przyszłości całego życia na tej planecie. Różnorodność jest bogactwem, zdolność dawania drugiej istocie przestrzeni do wolności jest esencją prawdziwego współczucia. Mądrością jest widzieć swoje własne ograniczenia i ułomności w świecie, który temu zaprzecza i bez ustanku szuka „doskonałości” i „ciągłego rozwoju”. Wglądem jest widzieć jakie skutki finalnie to przynosi w postaci potencjału militarnego zdolnego unicestwić całe życie w jednej krótkiej chwili by „zwyciężyć”. W takim układzie wszyscy przegrywamy. Tak widzę Mrok Ignorancji w którym jesteśmy pogrążeni i dlatego o tym bez ustanku przypominam. To jest realna sytuacja w której obecnie żyjemy. Dlatego koniec końców technologia jest tak niebezpieczna w dłoniach istot, które wciąż operują w egotycznych programach i są zdolne do irracjonalnych opartych na emocjach i projekcjach działań. Człowiek stał się w swojej potędze bardzo niebezpieczny i nieprzewidywalny tworząc dodatkowo narzędzia Sztucznej Maszynowej Inteligencji, którą może zaprząc do swojej dominacyjnej pełnej przemocy i arogancji agendy. Tak użyta inteligencja jest niczym innym jak głupotą. Na tym polega kolejny paradoks. Dlatego tym światem rządzi Ignorancja i to możemy widzieć ponad wszelką wątpliwość. To jest realny stan rzeczy. I dlatego trzeba o tym mówić i powtarzać bez końca. 

To jest Przytomność. 

Zwykły wpis