PIRACKA DHARMA

O DOJRZEWANIU KARMY 

Cały pro­blem po­wstał w mo­men­cie, gdy czło­wiek zde­cy­do­wał, że wszech­świat zo­stał stwo­rzony dla jego wy­łącz­nej przy­jem­no­ści. Na­rzu­ci­li­śmy na­tu­rze po­ję­cie ewo­lu­cji i roz­woju. Nasz umysł, bo nie ma jed­nost­ko­wych umy­słów, tylko umysł, który jest zbio­rem ca­łej wie­dzy i do­świad­czeń czło­wieka, stwo­rzył po­ję­cie psy­chiki i ewo­lu­cji. Roz­wi­jają się tylko tech­no­lo­gie, pod­czas gdy my jako ga­tu­nek zbli­żamy się do cał­ko­wi­tego znisz­cze­nia nas i świata. Wszystko co znaj­duje się w świa­do­mo­ści czło­wieka pcha cały świat, który na­tura pra­co­wi­cie stwo­rzyła, w kie­runku znisz­cze­nia. Nie na­stą­piły zmiany ja­ko­ściowe w my­śle­niu czło­wieka. Tak samo czu­jemy się za­gro­żeni przez na­szych są­sia­dów, jak ja­ski­niowcy w sto­sunku do swo­ich. Je­dyną rze­czą, która się zmie­niła, jest na­sza umie­jęt­ność nisz­cze­nia na­szego są­siada i jego wła­sno­ści. Prze­moc jest in­te­gralną czę­ścią pro­cesu ewo­lu­cyj­nego. Prze­moc jest nie­zbędna do prze­ży­cia ży­ją­cego or­ga­ni­zmu. Nie mo­żesz po­tę­piać bomby wo­do­ro­wej, po­nie­waż jest ona roz­sze­rze­niem po­li­cjanta i two­jego pra­gnie­nia by­cia chro­nio­nym. Gdzie na­kre­ślisz li­nię? Nie mo­żesz. Nie mamy moż­li­wo­ści od­wró­ce­nia ca­łej sprawy.

U. G. Krishnamurti

Proces Zagęszczenia w jakim wszyscy jesteśmy uwięzieni totalnie przekracza nasze zdolności adaptacyjne, ponieważ dzieje się zbyt szybko i gwałtownie. Innymi słowy Zagęszczenie to Kumulacja i Intensyfikacja wszelkich wypartych ze świadomości Procesów w Kolektywnym Polu Gatunku, którego negatywna karma (działanie) dojrzewa nagle na wszystkich możliwych polach doświadczenia, by w rezultacie przeprowadzić nas przez bolesną procedurę odzyskiwania poczytalności / świadomości. Problem z nami polega na tym, że kiedy jest „dobrze” stajemy się egoistyczni i aroganccy ponieważ wymiarem ludzkim rządzi duma i pożądanie. Na długiej fali Podboju pozornie wszystko się układa, pozornie wszystko mamy pod kontrolą. Ta „kontrola” jest fundamentalną iluzją naszego ego – jego pierwotnym urojeniem, które „tworzy” całą „projekcję władzy”, która każe nam wierzyć, że oto jesteśmy „ponad” prawem natury – karmy, ponieważ wydaje nam się, że zrozumieliśmy   „procedury” i możemy bez końca tym manipulować. Jednak już od bardzo dawna zapomnieliśmy o prawdziwym korzeniu całej tej „procedury”. Zapomnieliśmy o Intencji, która jest wzorem warunkującym wynik działania – jego najważniejszym składnikiem. Wynika to z tego, że jako istoty staliśmy się mechaniczni i w amoku „rozwoju i postępu” zapomnieliśmy o wrażliwości, której funkcją jest odczuwać rzeczywistość na subtelnym i w nieoczywistym poziomie przejawienia. Wraz z mechanizacją naszej świadomości postępuje zanik percepcji subtelnych poziomów doświadczanej przez nas „rzeczywistości” i tym samym staje się ona coraz bardziej toporna i zrobotyzowana czego oznaką jest dominacja technologii w naszym życiu. 

W obecnej chwili to ubóstwo widać na każdym kroku – od naszej psychiki po „zewnętrzny świat” – wszystko staje się coraz bardziej płaskie i jednowymiarowe zdominowane w coraz większym stopniu przez bardzo prymitywne impulsy. Nazwane jest to Regresem Świadomości. 

Mechanizacja jest dominacją Impulsu / Kompulsywności nad Refleksją / Mądrością jest czymś Automatycznym czymś nad czym nie mamy już kontroli, ponieważ wydarza się szybciej niż jesteśmy to sobie w stanie uświadomić. To oznacza, że „interwały” naszej przytomności są coraz krótsze i jesteśmy coraz bardziej nieświadomi. Nieświadomość jest bezpośrednią przyczyną narastającego wykładniczo cierpienia, bowiem brakuje nam zdolności postrzegania szerokiego spektrum w kontekście przyczyny i skutku. Najlepszym tego przykładem jest nasza masowa niezdolność do widzenia skutków cywilizacji przemysłowej na planetarne życie i przewidzenia konsekwencji czym ona się skończy kiedy już „pożre” wszelkie zasoby i wejdzie w fazę kataboliczną. W moim rozumieniu ta faza już się zaczęła, choć nie jest jeszcze tak widoczna, ponieważ zasłania ją skonfigurowana na hipnozę medialna maszyneria, która produkuje pokarm instant dla naszych zamroczonych umysłów, które chcą się bez ustanku bawić bez względu na konsekwencje. To ukazuje skalę naszego regresu i głębię nieświadomości. To jest alarmowe czerwone światło, które stało się motywem „apokaliptycznej rozrywki”, którą zdominowana jest współczesna „kultura” masowa. To jest tak jakbyśmy pożerali się od środka otumanieni wszelkiej maści dragami „przeciwbólowymi”, aby przypadkiem nie odzyskać poczytalności i nie ujrzeć co się z nami stało. I tak naprawdę to jest prawdziwe i konkretne „przebudzenie”, a nie jakiś mistyczny bełkot skomercjalizowanej współczesnej „duchowości” z nadmiarem bezużytecznego „towaru” do ciągłej sprzedaży na pocieszenie – otumanienie. 

Współczesna komercyjna duchowość – cały ten biznes New Age jest ze samej swojej natury w dominacji jakości Tamasu (Ignorancji), ponieważ w dużej mierze jest fantazją ludzkiego ego którą podsyca pożądanie i duma, które zostało wyhodowane na postmodernistycznej fazie turbo kapitalizmu i eskalacji głupoty poprzez masowe cyfrowe media i absurdalne obietnice bez pokrycia. Arogancja i przemoc zachodniego świata stworzyła ten pogrążający nas „dobrobyt”, który stał się jedynym czego ludzie szukają stając się jednocześnie porażająco ubodzy duchowo. To ubóstwo jest przyczyną dla wszelkiej maści „holistycznych – mistycznych” atrap i protez, bandaży i „leków”, które mają nas uatrakcyjnić, bowiem czujemy wewnątrz tą pustkę, tę nicość. W tej „erze informacji” mało jest Prawdziwej Informacji – to co dostajemy to Szum – Hałas, podobnie w całej tej eklektycznej – ekumenicznej duchowej ofercie mało jest czegoś CO NAPRAWDĘ może nam pomóc i zrozumienie tego oznacza, że odzyskaliśmy poczytalność w swojej własnej świadomości i mamy rozpoznanie, że „współczesność – jednoczesność” jest rodzajem Czaru – Hipnozy. Ta hipnoza zdominowała nasze umysły i pogrążyła nas we śnie „o potędze”, która jest niczym innym jak tylko urojeniem. Na tej tendencji żerują wszelkiej maści Czarni Magowie – Guru Tamasu, których obecnie mamy całą masę. Cechą charakterystyczną, która ukazuje nam ich prawdziwą naturę jest KULT zbudowany wokół ich „osobowości” ich „charyzmy” – jednak możemy ich poznać po owocach, po konsekwencjach, które wcześniej czy później stają się widoczne dla tych, którzy nie zostali „zaczarowani” przez ich „moc”. Są niczym bez wyznawców – naśladowców, ponieważ to nieświadomość i naiwność tych ludzi buduje tą „moc”, która jest fikcją stworzoną w umysłach tych, którymi tamasowy guru zawładnął. W swojej esencji są pasożytami żerującymi na czystym i szczerym sercu. To nadużycie skazuje ich na Upadek i obecnie to właśnie będziemy w coraz większym stopniu obserwować. To jest prawdziwy Impuls Przebudzenia, ponieważ to właśnie Rzeczywistość jest Mistrzem poza formą i jednostką, ponieważ wizja staje się informacją o nas – o tym czym się staliśmy. 

Jednak „osobowość” jest skazana na rozpad, ponieważ taka jest natura cyklicznej uwarunkowanej egzystencji podległej prawu entropii – nietrwałości. To co ma prawdziwe znaczenie to Czyn – Działanie. Dlatego fundamentalna jest Prawdziwa Moralność, ponieważ chroni nas przed Upadkiem w Negatywizm z którego doprawdy trudno się wydostać, jednak my tego nie widzimy w naszym kompulsywno – schizofrenicznym automatycznym „tu i teraz” pozbawionym przytomności. Tego rodzaju automatyzm zamienia ludzi w przedmioty – zasoby, którymi zarządza poprzez „wyręczanie” – wszystko staje się „wygodne i łatwe” – dlatego ostatecznie zasilaczem staje się nasza uwaga i świadomość – to zostało pokazane w filmie „Matrix”. Wszystkie nasze cele w pewnym sensie zostały w nas zaprogramowane, bowiem najczęściej odnoszą się do rzeczy i stanów, których pożądamy w wyniku wzajemnego porównywania i naśladowania, ponieważ straciliśmy Zdolność Czucia. To Czucie pozwala nam odkrywać wartość tych rzeczy i stanów bez ich posiadania i bardzo szybko wiemy, że nie są warte swojej ceny ponieważ ostatecznie czynią z nas pracowników i niewolników własnych pożądań. Doprawdy mało jest istot ludzkich, które to widzą i często są nazywane „starymi duszami” – tymi, którzy zachowali pamięć „czarnej skrzynki świadomości magazynującej”. Dlatego w każdym kolejnym życiu budzimy się z „czystą kartą nieświadomości”, ponieważ nasza osobowość i pamięć nie może przetrwać rozpadu ciała. To jest nazwane „resetem”. 

Nigdy niczego i nikogo nie zabieramy ze sobą, jedyne co z nami podróżuje poprzez niezliczone inkarnacje to karma – działanie, ponieważ to właśnie tworzy rzeczywistość naszej teraźniejszej egzystencji – całą projekcję Matrycy. Dlatego kluczem jest Przytomność i Obecność, ponieważ dzięki temu możemy rozpoznać swoje własne zasoby i mechanizmy oraz co najważniejsze rozpoznawać i transformować negatywizm, który mamy w sobie. To jest Ścieżka ku wyzwoleniu. Z tego punktu widzenia prawdziwa wartość nie jest w tym co mamy i kim jesteśmy. Najważniejsze jest JAK jesteśmy – innymi słowy co tworzymy z chwili na chwilę, ponieważ wszystko to ma swoje konsekwencje i owo JAK tworzy stan naszej świadomości. 

Z tej perspektywy możemy przyjrzeć się światu w jakim żyjemy i zrozumieć, że jest to rzeczywistość – długu, ponieważ wszystko i wszyscy funkcjonujemy na „czyjś” koszt i wszystko jest od siebie uzależnione. Mówienie o „wolności” w takim świecie jest absurdem. Tutaj nikt nie może być naprawdę wolny ponieważ jest zaklęty w formę, która jest głodna i nietrwała. Cały swój czas i energię poświęcamy czemuś co jest jednie chwilowym konglomeratem warunków nad którymi nie mamy żadnej kontroli. Nie możemy panować nad tym światem, ponieważ w żaden sposób nie panujemy nad sobą i nie wiemy czym i kim jesteśmy – to co „wiemy” w pewnym sensie jest tylko projekcją naszej pogrążonej w niewiedzy świadomości – poruszamy się w świecie swoich własnych wyobrażeń z których tworzymy wzorce. To jest masowy Tunel Percepcji – Program. Poza detekcją są te istoty, które go zdekodowały i przekroczyły – ostatecznie się uwalniając nie robiąc wokół siebie szumu, bowiem potrzeba uwagi jest w rzeczy samej budowaniem więzienia projekcji i oczekiwań. Popularność, bogactwo rodzi zazdrość i zawieść i bardzo szybko nasze „szczęście” przeistacza się w ból. To jest odwieczne Prawo. 

Dlatego kult jednostki – Guru jest tak niebezpieczny i w zasadzie jest ścieżką uwikłania w narcystyczną pseudo duchowość, której prawdziwym celem jest tworzenie  awatarów – egregorów, które kontrolują swoich wyznawców wykraczając poza ramy jednego życia, bowiem prawda jest taka, że nic „na zewnątrz” nie może nam naprawdę pomóc. Prawdziwy Mistrz zawsze wcześniej czy później uwolni nas od siebie i od swojej nauki, ponieważ wszystko to jest jedynie narzędziem nie celem. Przez jakiś czas dzielimy się ze sobą czymś wartościowym jako nauczyciele i uczniowie i mamy czystą intencję – chcemy pomóc sobie i innym nie chcemy władzy i kontroli, nie chcemy adoracji i kultu, bowiem wszystko to jest przeciwieństwem ścieżki. Nikt w istocie nie może za nikim iść, bowiem każdy z nas musi odnaleźć swoją Prawdziwą Drogę, którą nikt nie przejdzie za niego. Nauczanie jest narzędziem, aby nam pomóc rozpoznać swój potencjał i ukazać możliwość Wyzwolenia poza wątpliwością i to nazwane jest Prawdziwą Wiarą z której rodzi się Moc. Nie ma nikogo kto ma nad nami kontrolę w prawdziwym sensie i dlatego nosimy w sobie Wolność.                 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

PRZEBUDZENIE JANUSZA

Zombie nie mają czucia w sensie dosłownym, nie odczuwają bodźców zewnętrznych. Wszystkie zakończenia nerwowe po reanimacji pozostają martwe. Na tym zasadza się ich największa i najbardziej przerażająca przewaga nad żywymi. My, ludzie, rozwinęliśmy zdolność odczuwania bólu jako oznaki uszkodzenia ciała. Nasz mózg odbiera takie sygnały z receptorów, łączy skutek z przyczyną, która je wywołała, a następnie zapamiętuje jako przestrogę na przyszłość. To właśnie dzięki tej właściwości naszej fizjologii zdołaliśmy do tej pory przetrwać jako gatunek. To dlatego cenimy takie cechy, jak odwaga, która inspiruje ludzi do dokonywania czynów wbrew biegnącym zewsząd ostrzeżeniom o niebezpieczeństwie. Brak wrażliwości na ból i konieczności unikania go sprawia, że zombie są przeciwnikiem bardzo trudnym do zwalczenia. Zombie po prostu nie zauważa, że odniósł rany, nie kojarzy ich z zagrożeniem dla życia i zdrowia, nie odstraszą go zatem od ponownego ataku. Będzie walczyć nadal, nawet jeśli odniósł poważne uszkodzenie ciała – do momentu, w którym nic z niego nie zostanie.

Max Brooks – Zombie Survival

Przyśnił mi się władca świata doczesnego. Gruby, pucołowaty Janusz z mózgiem o mocy obliczeniowej kalkulatora, który wszystko całe życie dobrze obliczał i ostatecznie dorobił się wszystkiego na handlu żywym i martwym towarem. Sprzedał po okazyjnej cenie ropę, diamenty i lasy deszczowe. Dorobił się na niezliczonych wojnach zbrojąc po spróchniałe zęby każdą z waśnionych stron, sponsorował rewolucje – dewolucje w odmęty jeszcze większego zdziczenia, które wydaje się dość powszechnym zjawiskiem o niewyczerpanym niestety potencjale – szale. Janusz puchł jak nienażarty insekt z każdym kęsem, z każdym zwielokrotnieniem ilorazu z minimalnym iloczynem, pił krew ziemi, pożerał ciało istnienia. Był coraz grubszy i grubszy, o coraz większej masie podporządkowanych sobie żywicieli, którzy szli już w miliardy i świadomie lub nie uczestniczyli w tej bezwstydnej libacji, pobierając wypłaty, benefity i premie. Stali się małymi Januszami. Januszami w skali mikro, którzy sumując swoje wysiłki w skali global zdołali pożreć już prawie wszystko, bo mało przecież zostało. Czyż nie? Wypasione Janusze, współczesne roboty od bezużytecznej roboty abstrakcyjnych posad w branżach tak zwanych miękkich wciąż głodne i spragnione lepszego lajfu bez ustanku dostają miliardy mejli od Głównego Janusza z nakazem egzekucji wyroku na Istnieniu.

Żrą. Połykają w całości te znikające ostatki, z każda wycieczką, wizytą na siłowni, zestawem odchudzającym fit w tak zwanych pudełkach, z każdym nowym komórkowcem, płaskim tiwisetem, nowym plejstejszon, kreską do nosa, ładunkiem zmrożonej wódy podczas pląsów na egzotycznych wyspach, które stają się coraz mniej cudowne i szarzeją, blakną z dnia na dzień wyssane soczewkami smartfonów. Cudowność świata pożera cyfra tworząc miliardy kopii, a z każdym kolejnym zdjęciem i video to wszystko wygląda coraz gorzej i gorzej, bo tego czego nam nie trzeba jest coraz więcej i więcej, a wcale nie jest przecież lepiej i lepiej. Jednak może wbrew pozorom, co jest idealnym określeniem odpowiedniej postawy na te czasy, jest właśnie tak jak ma być, bowiem Janusze zaczynają się rozładowywać jak baterie djurasela, jak króliki zmęczone kopulacją, zaczynają chorować od nadmiarów, udarów i politycznych sucharów, które udają kawior, bo są moczone w medialnym gnoju. Janusze słabną, tracą orientację w swoim własnym planie biznesowym, który nigdy przecież nie był planem, był zwykłym napadem rabunkowym chronionym wymyślonym przez Januszy prawem. I teraz mają rozstroje żołądka, leci paw za pawiem, ulewa za ulewą, burza za burzą i zmywa z planszy całą tą ustawioną grę. Bóg sprawdza karty, przestawia pionki, osusza bagno. Kończy się januszowe szoł. Wygaszają reflektory, wyciemniają ekrany, ściągają dekoracje z uśmiechniętymi cynicznymi mordami wypchanymi wszelkiego rodzaju frazesami – religia, polityka monetarna, teorie bogobojnej supremacji, prawa zdehumanizowanego człowieka, opieka social – medialna algorytmów, januszowa cywilizacja tępej dzidy dobiega pokracznego końca na miarę swojego twórcy.

Zapadają się spasione świnie w fotelach podczas porannych brifów, mają coraz dłuższe czkawki podczas chrumkania raportów o stanie korporacyjnego świata wpiętego w światłowód biegnącym pod murami więzienia, gdzie zostały resztki niejanuszów, którzy każdego dnia nie mogą dojść jak to w ogóle wszystko było jest i będzie możliwe. Niejanusze mają ciężko w januszowym świecie. Pod górę. Pod prąd. Pod napięciem. Ciągle próbują złapać oddech w tej januszowej klaustrofobii, w tym rozgorączkowanym piekle suchych komend, pragmatycznej agendy Nowego Januszowego Świata, który okazał się zwykłym Bąblem spekulacyjnym, bublem konsumenckim, chujnią na resorach z trapowego wieśniackiego teledysku. Niejanusze przestają już żyć w świecie z płyty gipsowej, w państwach miastach z kartonu, przestają śledzić postępy w podstępie. Niejanusze szykują się do drogi do innego wymiaru podczas kolejnego wymierania. Świat się rozjebał w wyniku permanentnego krasz testu, ciągłych manewrów wojsk, detonacji głupoty, zaminowaniu absurdem, który ci już wybucha nawet w płatkach śniadaniowych z nagrodami.


Interesującą paralelę można odnaleźć w tym, jak sztuka chrześcijańska przedstawia anioły i świętych. Anioły są zazwyczaj przedstawiane jako eleganccy, pełni wdzięku, zadbani młodzi mężczyźni z długimi kręconymi włosami i ze skrzydłami. Często grają na instrumentach muzycznych, a ich słodki, niewinny wyraz twarzy daje do zrozumienia, że nigdy nie zgrzeszyły. Nie wiedzą nawet, czym jest grzech – aż tak są niewinne. Święci z kolei są zwykle starzy, zmęczeni i raczej brzydcy. Bez wątpienia wiedzą, czym jest grzech, nawet jeśli po wielu zmaganiach udało im się go pokonać albo przynajmniej utrzymać w ryzach. I cierpią, w przeciwieństwie do aniołów; często ukazuje się ich ukrzyżowanych do góry nogami, zdekapitowanych, podziurawionych strzałami, przypiekanych na ruszcie. Raz jeszcze z jednej strony jest archetyp, ideał, zaś z drugiej – realizacja tegoż ideału w konkretnych warunkach ludzkiej historycznej egzystencji.

Sangharakszita


Niejanusze przyszli tu na chwilę z misją przebudzenia Januszy. Od pokoleń próbują się przebić przez ten pancerz, tą świńską skórę, przebić się przez czachę i mózg do martwego serca, umocować rozrusznik wrażliwości. Cokolwiek kurwa. Wszystko jak krew w piach przez milenia. Nic. Nul. Zero, Zero, Zero. Albo na stos, do więzienia, do wyśmiania, do zniszczenia, obalenia jak kolejna zimna żytnia. Przez przełyk do jelita, na śmietnik historii – wielkiego butwiejącego pobojowiska, ruchomej wyspy odpadów z układów dryfującej po tym oceanie absurdu. Niejanusze mają przejebane w januszowym świecie stali się pośmiewiskiem z doklejonymi foliami, z wmontowaną konspirą, z brakiem bezgranicznej wiary w świętość nauki i postępu, z wątpliwością w sprawie najnowszej pandemii, bo Niejanusze od dziecka postrzegają to upudrowane pandemonium, ten postępujący rozkład ukryty w coraz bardziej komfortowych warunkach, bo nie o komfort tutaj chodzi – w tym cała rzecz, szkopuł cały jest w tym, że świat zaludniły januszowe maszyny, chodzące na januszowych programach i zmieniają ten świat w jakieś chińskie plastikowe gówno w którym nie chce się już żyć. W tej wygodzie, nowomowie, w tym uśmiechniętym niczym udającym wszystko, w tych remiksach starych hitów odwiecznej kontroli i władzy puszczanych do naspawanych tłumów podczas masowych rytuałów nadawanych non stop przez wszystkie kable wpięte w Mózgogłowie. Te sympozja, gale nagród, całe samostanowienie o swojej domniemanej potędze, te ryje szczekające w wiadomościach z krainy czarów o tym, że w Januszowie jest coraz gorzej, coraz straszniej, topnieją lodowce i tańczą biurowce w wyniku niekontrolowanych zmian, że są krwawe rewolucje, wojny domowe o chleb i igrzyska, ludzie umierają w samotności na zimnych bezludzkich oddziałach nie mogąc do końca uwierzyć, że ten wielki cud życia przerobiono w tej fabryce na zwykły tandetny produkt do kupna i sprzedaży, na niepoczytalny wyścig za garścią bezwartościowych miedziaków, które w swojej istocie są niczym.

Staliśmy się ofiarami nie swojego planu na życie, na bezwolny udział w wyborach bez wyboru, w ciągłym udawaniu kogoś kim nie jesteśmy otumanieni tą gęstniejącą halucynacją, która jest agresywna i ciągle czegoś od nas chce do czegoś zaprasza, czymś zajmuje. Janusz się nie obudzi, do końca będzie spał i bredził, robił to wszystko tym wszystkim bezwolnym kopiom samego siebie, bo taka jest natura Janusza i pozwólmy Januszowi otworzyć tunel, zobaczyć światło na końcu tej drogi w którym zobaczy swój własny film puszczony do tyłu. Janusz będzie płakał, będzie błagał i przepraszał, bo taka jest kolej tych rzeczy. Przebudzenie Janusza nastąpi w wyniku wstrząśnienia mózgu w wyniku uderzenia w ten najgorszy mur nie do przebicia, który zawsze tam jest na końcu i żaden Janusz przed tym Januszem nie zdołał go przebić. Ujrzy cmentarzysko pełne kości Januszów w tumanach zimnego stalowego wiatru, który opowie mu prawdziwą historię światów Januszy. Nieskończony długi czas na refleksję w niebycie, w urodzonym z samego siebie jałowym apokaliptycznym zniszczonym świecie, będzie się żywił papierem, popijał rozpuszczonym w ropie kredytem, mieszkał w biurze na siódmej alej z oknami na cmentarz pełen Januszy.

Jednak, jednak pewnego słonecznego dnia jak już się wyczerpie karma nieszczęścia zacznie się na podobieństwo motyla rodzić z larwy Janusza – Niejanusz. Odrodzi się w kolejnym januszowym świecie i zostanie heretykiem, buntownikiem drzazgą w oku Janusza. Będą go palić na stosach, mordować, leczyć z herezji okrucieństwem, nawracać na januszową religię, urabiać na januszową modłę. Jednak nie zdołają go złamać, bo był kiedyś przecież sam Januszem w januszowym świecie i wie dobrze czym się kończy januszowanie i będzie nieustannie przez całą wieczność głosił prawdę o Januszach, będzie zmęczony, zniechęcony, bliski obłędu. Jednak to jest jedyna droga by spłacić januszowe długi w tym więzieniu nie ma kary śmierci jest kara życia i pracy. Za każdą minutę życia na czyjś koszt, za każdego niewolnika, za każdy okrutny rozkaz, bo to nie bóg a Janusz tak naprawdę sądzi sam siebie i odkrywa Prawo Zadośćuczynienia.

Zatem wiem, że ci trudno To Wszystko czasem wytrzymać, jednak nie trać ducha i zacznij się śmiać, to absurd jest tym co wyzwala z absurdu. Nadawaj swój piracki sygnał do tych wszystkich, którzy jeszcze zostali, dryfują tak jak ty, czasem toną w bezsensie z martwymi oczyma zapatrzonymi w dno, innym razem ledwo łapią oddech uderzani z każdej możliwej strony zaszczuci jak dzikie zwierzęta w tym cyrku, który żyje z niewoli i cierpienia. Zamknięci w klatkach i wyprowadzani kiedy zejdzie się odpowiednia ilość widowni martwych ludzi – zombie, a w „nagrodę” dostaniesz głuche oklaski kiedy tańczysz dla nich i robisz te wszystkie nieziemskie numery. Zbieraj siły i w skrytości szkicuj plan. Przyjdzie bowiem taki moment nieuwagi, kiedy zobaczysz szczelinę w tym wszystkim i poczujesz, że TO JEST TO.

Poprowadzi cię twoja własna wrodzona natura, pierwotny instynkt.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ISTOTA CZUJĄCA

Permanentna wszechświatowa wojna informacyjna. Trwa non stop i będzie trwać, bowiem informacja stała się ropą XXI wieku. Technologiczny wyścig zbrojeń zadecyduje, kto zasiądzie na stalowym tronie, obejmie okrutne dowodzenie w tej zimnej i wyrachowanej wojnie o wszystko. Świat można opisać metaforycznie na podstawie tytułów prasowych. „Czterolatek leżał martwy w skrzynce z zabawkami”, „Wzrasta liczba ofiar wybuchu w spalarni odpadów”, „Szokująca pomyłka. Strażacy pomylili spalone ciało z manekinem”, „Mężczyzna w Libanie obudził się w trumnie na własnym pogrzebie”.

W przeszłości wiele rządów i tyranów chciało to zrobić, ale nikt nie rozumiał wystarczająco dobrze biologii i nikt nie miał wystarczającej mocy obliczeniowej i danych, by włamać się do milionów ludzi. Ani Gestapo, ani KGB nie mogły tego zrobić. Ale wkrótce przynajmniej niektóre korporacje i rządy będą mogły systematycznie hakować wszystkich ludzi. My, ludzie, powinniśmy przyzwyczaić się do tego, że nie jesteśmy już tajemniczymi duszami – jesteśmy teraz zwierzętami, które można zhakować. Tacy jesteśmy.

Yuval Harari

Budzimy się na własnym pogrzebie. Nie dowierzamy i jesteśmy w szoku. Ktoś kto wierzy, że po tym co się teraz dzieje, będzie tak jak było przed tym – jest kompletnie zamroczony. To co się teraz dzieje to nieodwracalne przekroczenie linii, próba zawładnięcia całą grą, dominacja narracji, pożar w spalarni odpadów. Teraz, kiedy to wszystko się dzieje przed naszymi własnymi oczyma, w naszym domu, pracy, szkole, wszędzie chcemy ukryć się w skrzynce z zabawkami. Z uporem małego dziecka wrócić do bajek, do pluszowych niedźwiadków, piesków, kotków. Jednak zamiast tego dostaniemy gaz na ulicach i narastający chaos, bowiem tylko taki stan rzeczy może zrodzić Nowy Cybernetyczny Świat.

Teraz jesteśmy w fazie edycji, przedefiniowania wszystkiego, tworzenia całej potrzebnej Aparatury, przeprowadzki do chmury, zamieszkania w wypożyczalni, uśmiechu idioty. Wszystko to co było przed tym jest tylko nie znającym sprzeciwu zaproszeniem, przepustką do koszmaru. Nowy Ład. Wielki Reset. Nowa Normalność. Jednak liczymy na to na co nie można już liczyć, bowiem z każdą kolejną falą tego absurdu będziemy mieli coraz mniej wyboru, coraz mniej możliwości. Wszystko stanie się coraz bardziej oczywiste i wyraźne jak postać monstrum wyłaniająca się z mroku zrodzona z naszej własnej ignorancji i konsekwencji kurwicy natręctw, która zainfekowała nasze umysły dialektyką oświecenia, optyką psychopatycznych władców istnienia. Trzeba przeformatować liczby, ciąć linie wykresu, trzeba to zrobić w najbardziej brutalny i radykalny sposób, zagłuszyć sumienie, zrelatywizować całą zaprogramowaną moralność, by nie stała na przeszkodzie. Odsunąć wątpliwości i wcisnąć czerwony przycisk, który wdroży ten cały plan, uruchomi nowy system operacyjny opracowany przez nieludzki geniusz samouczących się algorytmów.

Od początku ta cała historia w której uczestniczymy śmierdzi, a każde kolejne działanie tylko potwierdza ten smród, ponieważ nie możesz tego łatwo wyperfumować propagandą na taką skalę, ponieważ dopiero jesteś w trakcie pozycjonowania tych „nowych wartości” w wyszukiwarce umysłu, pracujesz nad wynikami wyświetleń. Nie jesteś w stanie kontrolować narracji, choć masz przecież władzę cyfrowego boga, bo zawsze znajdzie się jakiś, kto jest blisko ciebie i nie zamordował z zimną krwią uległości swojego własnego sumienia. Dlatego mówi informując jednocześnie publicznie, że nie ma w planach samobójstwa. Mamy teraz do czynienia z taką nową rzeczywistością, gdzie spisek toczy się wprost przed nami, na żywca. To sadystyczne Imperium Kotleta i Parówy wypuszcza swoje wściekłe psy na parlamentarne sale, do telewizyjnych strażnic jedynie słusznego porządku, wreszcie na ulice z gazem i armatami. Zaczyna się prawdziwa wojna hybrydowa, coś o czym tylko słyszałeś.

W tej kwestii nie ma już złudzeń, świat przed tym wszystkim został wymazany gumką zapaści, teraz zaczynamy żyć w nowym standardzie, który ciągle mutuje, wszystko się odsłania, widać kto jest kim i komu służy. To naprawdę staje się jasne. Każdy może ujrzeć program, który został mu wgrany, swój strach, lęk, oportunizm, wreszcie być może swoją odwagę i zaufanie do własnej intuicji czegoś czego nie można zaprogramować, co można jedynie zagłuszyć hipnozą. Mamy w tej chwili największą podaż towaru, który się nazywa „ucieczka przed rzeczywistością” i jest za darmo na wyciągniecie ręki, bo za wszystko inne trzeba będzie zapłacić twardą walutą karmy. Tym towarem wyłożone są prawie wszystkie półki korporacyjnych sklepów social mediów, gdzie iluzję dostajemy gratis w zamian za szczegółowy opis naszego własnego życia, które sprzedajemy za krótkie strzały dopaminy do Mózgogłowia. Handlujemy świętością życia, czymś co powinno być intymne, czyste i wolne przerabiając to na łatwostrawny pokarm karmiący te cyfrowe pasożyty, które wiedzą i rozumieją coraz więcej i więcej. Kolonizują nasze umysły i serca, wgryzają się głęboko poniżej progu świadomości instalując swoje moduły zdalnego sterowania.


Nietrwałość jest istotą ludzkiego istnienia. Rządzi nie tylko naszym życiem, lecz ma także władzę nad całym kosmosem – nad wszystkimi gwiazdami i planetami, jak również nad naszym ziemskim środowiskiem. Możemy dostrzec nietrwałość, obserwując wzloty i upadki narodów, naszego społeczeństwa czy nawet spadek notowań na giełdzie. Nietrwałość przenika wszystko, co istnieje. Możemy zaobserwować zmiany w naszym życiu, w życiu przyjaciół i ich rodzin, jednak najbardziej drastyczna zmiana ludzkiego życia – śmierć – zawsze nas zaskakuje. Prawie każdy boi się śmierci, ale aby w pełni docenić życie, musimy stawić czoła rzeczywistości. Nietrwałość i śmierć to dwie integralne części życia; zrozumienie tego może nas poruszyć i obudzić. Wtedy okaże się, że choć życie jest nam bardzo drogie, nie trwa wiecznie. Urodzić się jako człowiek to bardzo rzadki przywilej i ważne jest, byśmy go w pełni docenili i wykorzystali. Gdy zrozumiemy nietrwałość, rzeczy, które uprzednio wydawały się fascynujące, okażą się mało pociągające. Będziemy mogli przejrzeć ja na wylot i zrozumieć, że w rzeczywistości nie są takie cenne. Wtedy łatwiej nam będzie uwolnić się od przyzwyczajeń i obaw – wyjść z ochronnej skorupy. Rozmyślanie o nietrwałości obudzi nas, zauważymy, iż w tym własnie momencie naprawdę żyjemy.

Tarthang Tulku – GEST RÓWNOWAGI


Nie możesz już mnie bardziej przekonać, że jesteś zajebisty, że masz najbardziej wykurwiste życie na osiedlu, że byłeś na wakacjach, że masz fajnego psa i cudowną córkę, że się uśmiechasz kiedy wszystko zmierza do krateru podczas erupcji. Nie jestem twoim fanem, nie śledzę twojego feed’u i wall’a na instagramie. Będziemy się tak uśmiechać do samego końca. I to jest kurwa straszne. Po prostu. Piszę o tym wszystkim od lat, mam małe zasięgi, zerowy wpływ, jednak to jest to co chcę robić i robię, bo jest to tym co należy robić. Robiłem to kiedy było źle i kiedy było dobrze, bo to jest moje, odkryłem to sam podczas jazdy pociągiem i zaufałem. Nie miałem łatwego życia, bezpiecznego startu, miękkich lądowań, widziałem straszne cierpienie i zagubienie własnych rodziców. Jednak dziękuję za to wszystko, bo wiem kim jestem. Moim sukcesem nie jest mieszkanie, dyplom, cyfry na koncie. Moim sukcesem jest moje życie, które sam wybrałem. Robię to co chcę i piszę to co chcę. To jest moja wolność. Wiem, że mieszka tu Duch. Jestem wdzięczny za wszystko, za każdy oddech, za możliwość nauki w tej szkole. Każdy z nas jest odpowiedzialny za siebie, za swoje wybory, za swoja drogę, ostatecznie za swój los. Czasem możemy sobie pomóc czasem nie.

Nie wyznaję żadnej religii, nie jestem tak naprawdę obywatelem żadnego państwa. Istnieję i to jest prawdziwy cud. Mam wszystko czego mi trzeba. Nie potrzebuję niczego więcej. Nie mam planów i recept. Każdy z nas tutaj jest wszechświatem, czymś ze wszech miar wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju. Liczy się jedynie doświadczenie i mądrość, którą to doświadczenie rodzi. Liczy się zaufanie do prawdziwego siebie, kogoś kto nigdy nie będzie żadnym produktem w tym sklepie. Liczy się szacunek, który z tego powstaje, liczy się wszystko to co nas odżywia i budzi do życia. Każdy jeden oddech i słowo. To co piszę jest opowieścią o moim świecie, jest zapisem jednej z miliardów świadomości żyjących na tej cudownej schorowanej planecie. Nie wyrażam zgody na jakakolwiek władzę opartą na przemocy i przymusie. Nie potrzebuję, abyś tłumaczył mi moje własne życie, ponieważ dla ciebie jestem liczbą, numerem, płatnikiem. Otóż nie. Jestem człowiekiem. Istotą czującą.

Nie możesz tego zresetować.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

POTEM

Dlaczego przebiłeś się przez przejście?

Dzieje Judy i Tamar

Pirat w ostatnich dniach był spokojny. Więcej było ciszy, więcej przestrzeni. Coś się zmieniło, jakby Duch otworzył w nim jakieś tajemne drzwi, które do tego momentu były zamknięte. Czuł, że tworzy się w jego życiu zupełnie nowy rozdział, że stał się bardziej dojrzałym człowiekiem. Nagle zrzucił starą skórę. Odważył się postawić kolejny krok na tej zadziwiającej drodze jaką jest życie i zrobił to delikatnie – tak dla odmiany. Rzadko tak bywało, raczej bywał gwałtowny, impulsywny, kąpany w gorącej wodzie emocji. Teraz stygł. Otwierał się. Przestał zagłuszać rzeczywistość i słuchał zdając sobie sprawę, że jest ona opowieścią, która wcale nie toczy się tak szybko jak mu się zdawało. Przede wszystkim jest warta uwagi, jest warta obecności i kiedy nie zagłusza jej jego własny chaotyczny umysł odsłania się jakby po raz pierwszy i jest zupełnie czymś innym o tego co zwykł postrzegać jako „rzeczywistość”. To była jedynie jego wersją wydarzeń. Sen.

Myśli się zmieniły. Były lżejsze. Miały w sobie więcej światła i przecież od początku były puste – pozbawione istnienia. Jednak zawsze przychodziły i zawsze odchodziły. Rodziły się i umierały jak gwiazdy. Pisząc Pirat próbował je zatrzymać, jednak zapisane były oszustwem, iluzją czegoś żywego. Na czym polegał sekret by tchnąć w nie życie, by stały się prawdziwym pokarmem, czymś co ma moc budzenia ze snu?

Był na cmentarzu. W miejscu do którego ciągle wracał, w którym była wciąż cisza i tajemnica. Trójprzymierze wylęknionych dusz przy zbiegu ulicy Ogrodowej i Srebrzyńskiej. Siedział przy pomniku małego anioła śpiącego na poduszce zaraz za kaplicą Scheiblera. Wszystko skąpane było w czerwieni, bo tylko jesień potrafiła wydobyć takie intensywne barwy. Purpura, cynober, pąs jak rozbudzone namiętnością ciało, które tak chciało żyć i kochać jednak czas był nieubłagalny, wszystko zaciskał w swojej pięści zostawiając jedynie esencję.

Światło.

Przymierze Formy i Pustki.
Przymierze Snu i Jawy.
Przymierze Życia i Śmierci.

Być żywym i wdzięcznym, choć przecież to takie trudne, zwłaszcza wtedy kiedy to co do ciebie przychodzi jest bolesne i rozszarpuje ci serce na strzępy. Jednak wciąż oddychasz, wciąż żyjesz. Jak zaśpiewał pewien człowiek:

„Czy coś jest nie tak”, powiedziała, oczywiście, że tak.
„Jeszcze żyjesz”, powiedziała, a czy zasługuję na to, żeby żyć?
Czy to jest pytanie?
A jeśli tak, to kto na nie odpowie?
Kto odpowie?

To jego życie nie było łatwe, nie było dobrym snem pełnym kolorów, lekkości i wdzięku, bo koniec końców rzadko, które życie takie jest. Raczej jest inaczej, wciąż przebijasz się przez mrok gubiąc po drodze wszystko co wydawało ci się cenne i ostatecznie przecież jesteś nagi i bezbronny w obliczu prawdy, która dla każdego jest inna. Jak klejnot obserwowany z wielu stron. Rozświetlający pryzmat ukryty głęboko w samym rdzeniu i nigdy nie możesz odgadnąć jak to jest możliwe. Jak to się stało. Pirat często myślał o tej niebywałej arogancji, która pyszniła się i nadymała, która przelewała z pustego w próżne, katalogowała każde z tych ludzkich urojeń jakby warte były tego całego wysiłku odkrycia wszystkich tajemnic niczym znaczonych kart w rozgrywce oszustów, która trwa od niemającego początku czasu i wciąż jednak daje złudzenie końca. Jednak koniec nie przychodzi, chociaż wszyscy wydają się czekać i myśleć, że oto oni żyją w tym właśnie rozstrzygającym rozdziale, który przecież ma wszystko ostatecznie wyjaśnić. Koniec przychodzi do każdego z osobna i odkrywa przed świadomością jej własną tajemnicę. Pirat miał taką nadzieję i w to właśnie wierzył, na to szczerze mówiąc liczył, bo w przeciwnym razie po co to wszystko?

Przecież niemożliwym jest aż tak monumentalny przypadek. Niemożliwym jest tak oszałamiająca skala, obezwładniający rozmach. Niemożliwym jest, aby taka rzecz była na rozum ludzki. Tego nie sposób pomieścić nawet w wyobraźni. Kiedy człowiek w samotności otwiera w sobie te pytania i uchyla tajemnicze drzwi słysząc ten podszept, który dodaje mu odwagi i otuchy stawia pierwszy nieśmiały krok i przekracza próg tajemnicy. W monotonnej płaszczyźnie uregulowanej przytłaczającym pragmatyzmem egzystencji ludzi – robotów to pragnienie wolności poprzedza ten niespodziewany wrzask, który budzi cię brutalnie ze stanu hipnozy w której żyje większość ludzi. Nagle budzisz się w nowym nieznanym świecie, który choć wydaje się tym samym przecież światem nie jest nim. Jest inny. Wytrącony z tej bezpiecznej rutyny na powrót uczysz się żyć. Jak dziecko.

Świat dorosłych umiera. Po części z ich własnej winy. Gęstnieje, staje się coraz cięższy i cięższy od wspomnień, błędów i nadziei tego ciągłego błądzenia po omacku w ciemności w zaludnionych do granic korytarzach, które doprawdy nigdzie nie prowadzą. Zajmują jedynie czas – najcenniejszą z walut. Nim się obejrzysz twój czas przeminie i nie wróci go żadna modlitwa. Bicie zegara usypia nas zamiast budzić. Odkładamy wszystko na potem i pewnego dnia to „potem” staje się naszym ostatnim teraz.

Nikt nie wie co jest dalej.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

POST-TRAUMATIC STRESS DISORDER # 1 

Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości.

Psalm 22 

Wielkie kurwa łał mamy tutaj w Analogu. Jak byście jak gdyby jakoś nie wiedzieli i nie czaili o co cho, cho, cho – to jest klub w podziemiach waszego smart city, który jest poza zasięgiem i detekcją MASZYNY, która was hoduje jak świnie na kotlety. Bez ustanku bici w kark, dyscyplinowani, zastraszani i tresowani do biegania w Kole. Ponieważ ten symulacyjny świat w jakim „żyjemy” jest zglobalizowanym szpitalem psychiatrycznym w którym doprawdy nie ma już nikogo prócz wariatów i wszyscy dosłownie wszyscy są przedawkowani już od tak dawna, że nawet najstarsi pacjenci nie pamiętają jak i kiedy to się zaczęło. Straciliśmy ciągłość świadomości i pamięć – żyjemy we fragmencie w czymś co bez ustanku udaje coś innego i wciąż mutuje. Analog jest miejscem w którym przestaliśmy brać leki i odzyskujemy Przytomność. Budzimy się z tego Koszmaru w Przestrzeni Wieczności do której pewnego dnia zaprosimy również ciebie kiedy już będziesz gotowy i zdolny wytrzymać ten retorsyjny szok poznawczy, który wszyscy mamy już za sobą i nikt z nas nie chciałby przeżywać tego ponownie. 

To co do ciebie na pewno dotrze w bardzo szokujący sposób to SKALA ZAMROCZENIA i twój własny NIEŚWIADOMY udział w tym szaleństwie, którego w tej chwili nawet nie widzisz, ponieważ jesteś zaprogramowany jedynie na odbiór PROGRAMU, który jest twoim prawdziwym bogiem w trzech osobach; sadystycznego ojca, wykorzystanego dziecka i zdeprawowanego ducha, którego zadaniem jest rzucać zaklęcia uśpienia i trzymać cię w STANIE HIPNOZY. Innymi słowy jesteś zaprogramowanym i posłusznym obywatelem Gastropolis – miejsca w którym wszystko bez ustanku i wytchnienia się wzajemnie pożera i trawi jak biologiczny kompozyt. Śmierć jest jedynie krótką przerwą na reklamy po której znów musisz grać rolę statysty w kolejnym zaprogramowanym na przetrwanie i walkę ciele w tym nigdy nie kończącym się danse macabre. 

Jednak ty teraz widzisz zupełnie coś innego – ten polakierowany pixelozą uśmiechnięty teatr pełen cudów i dziwów, ofert i sloganów, wycieczek i miłostek / małostek – świat hiper optymizmu i możliwości za którymi wciąż gonisz i które wciąż gubisz, ponieważ właśnie w taki sposób została napisana ta GRA. Samospełniająca się przepowiednia i nigdy nie spełniona obietnica, którą PROGRAM aktualizuje z chwili na chwilę. 

Na tym polega UKŁAD w którym jesteśmy uwięzieni. 

Kiedy to naprawdę ujrzysz – zrozumiesz, że to czym jesteśmy tutaj karmieni – cała ta chwilowa sytość jest tylko po to, aby tworzyć głód, ponieważ to właśnie głód jest istotą tego miejsca – jego esencją i z tego właśnie zrodził się ten WYMIAR WARUNKU. Podstawowym algorytmem jest BRAK. Kiedy naprawdę rozpoznasz TO w sobie niechybnie ujrzysz ten świat w rzeczywisty sposób. W analogowym podziemiu mówimy na to Przebicie – przebłysk Przytomności. 

Brzask.

Prawdziwe światło nie oślepia „pięknem i znaczeniem” – ono budzi nas ze snu czasem w bardzo brutalny i „przyziemny” sposób i ukazuje nam zazwyczaj dokładnie to czego nie chcemy widzieć. Na tym w istocie polega to całe „przebudzenie” – dlatego nie jest w żaden sposób mistyczne i nieziemskie i nie jest opakowane w żaden „duchowy” slogan. Najsłabiej w tym zaprogramowanym świecie „sprzedaje się” prawda, ponieważ w istocie nikt jej tu nie chce. Nikomu się nie chce szukać pereł w gnoju tutaj pod stopami, każdy patrzy wysoko w ezoteryczne i „duchowe” niebo, które jest puste i próżne. 

To tyle tytułem wstępu. 

Mamy napięty program na dzisiejszy wieczór operetkowy, bilety jak zwykle rozeszły się kanałami nieoficjalnymi poza detekcją MINISTERSTWA JEDNOMYŚLNOŚCI I MONOKULTURY. Nasz klub „Analog” ukryty w podziemiach Placu Wolności jest systemem kanałów i pomieszczeń do których dostać mogą się jedynie ci, którzy odpięli się od MASZYNY i mają w sobie autentycznego wolnego ducha rebelii i rezurekcji. To miejsce jest perłą w algorytmiczno – mechanicznym gnojowisku tej technologicznej utopii, którą ludzkość stworzyła jako więzienie dla samej siebie – Wielkiej Nocy. Ciemnicy. Natomiast my jesteśmy…

Zmartwychwstaniem. 

Armią Ducha. 

Impulsem. 

Zatem gdzie my właściwie zamulamy? Ano, planeta ziemia! Smart miasto Łódź roku boga algorytmu wszechmocnego 2024 dwa lata po pandemicznym pandemonium podczas którego odpaliła się pierwsza faza apokaliptycznego planu ujawnienia wszystkiego wszystkim, żeby w końcu dotarło! Większość wciąż śpi snem głębokim z momentami krótkich przebudzeń i szoków kulturowo – poznawczych co skutkuje narastającym powszechnym i masowym szaleństwem, które staje się po prostu normą. Rozjechane mentalnie normiki w znormalizowanym rozjebaniu, które udaje liberalną demokrację upojoną końcówką turbo kapitalistycznej orgii. Nadchodzi wielki ciężki cywilizacyjny kac – trzeźwienie w mało sprzyjających warunkach pogodowo – gospodarczych. Zmiana klimatu na zdecydowanie mniej bombastyczny. Sztormy, burze i pioruny, wizyty obcych, eskalujące regionalne i półświatowe konflikty, sztuczna prawie inteligencja, kryzys moralny i renesans psychodeliczny. Upadek kościołów i religii, wszelkiej maści autorytarnych autorytetów, które wciąż jeszcze sapią te swoje „mądrości”, które wszyscy mają w głęboko w dupie. Jedni chcą wracać do tyłu do nieistniejących światów pogodnych gdzie – jak mówią – było normalnie, drudzy lecą do przodu w technologiczny park wiecznej rozrywki i zrobotyzowanego post człowieka 2.0. Mało kto po prostu jest i potrafi cieszyć się tą jazdą, bowiem nierzadko mamy taką wiksę i możliwość skoku. 

Jednak ostatecznie to wszystko jest po coś, choć Czarni Magowie z Dolin Krzemowych i Czarni Didżeje miksujący ten medialny narkotyczny spektakl bawiący się rozpadem wmówili nam, że nic tam nie ma. Jest tylko to. Jednak z perspektywy Ducha to jest jedynie Urojenie, chwilowy układ warunków i zdarzeń w Nieskończoności Istnienia, bowiem kiedy kończy się Cykl – Wszyscy wracamy do stanu sprzed Zagęszczenia. Dlatego kiedy już jesteś w tym karmicznym bębnie losującym możesz być pewien, że masz w sobie Wieczność nad którą żaden narcystyczno – sadystyczny Demiurg nie ma realnej władzy, choć żywi iluzję, że to jest jego Wytwór. 

Nie jest. 

Połowicznie mądrzy, uznając względną nierzeczywistość Wszechświata, wyobrażają sobie, że mogą zaprzeczać jego Prawom – takimi są zarozumiałymi i próżnymi głupcami, rozbijającymi się o skały i rozrywani na wszystkie strony na kawałki z powodu ich szaleńczych wywodów. Prawdziwie mądrzy, znając naturę Wszechświata, używają prawa przeciw prawom; wyższego przeciwko niższemu; i poprzez sztukę alchemii przekształcają to, co niechciane, w to, co wartościowe, i tym samym triumfują. Mistrzostwo nie składa się z niezwykłych snów, wizji, ekscentrycznego wyglądu lub życia, lecz na używaniu wyższych sił przeciwko niższym – uciekając od bólu niższych płaszczyzn poprzez wibrowanie na wyższych. Orężem mistrza jest transmutacja, a nie zarozumiały sprzeciw.

Kybalion. 

Tutaj z pomocą przychodzi gnostyczna perspektywa na tak zwane sprawy. Zdolność odwrócenia perspektyw i sloganów, którymi nas zaprogramowano lub co bardziej pewne zaprogramowaliśmy się sami przy pomocy tych, których w wyniku ucieczki od wolności uczyniliśmy swoimi panami i sami skazaliśmy się na zniewolenie, ponieważ w pewnym sensie status ofiary stworzył cały nasz mentalny Program. Ten Program zmodyfikowaliśmy do postaci mechaniczno – religijnego uwarunkowania – swoistej schizmy wewnątrz naszej świadomości, która każe nam postrzegać samych siebie jak niewolników pewnego rodzaju projekcji siły która rzekomo ma nad nami władzę i jest bardzo zajęta sądzeniem i ocenianiem. Nazwane jest to „Hodowlą pod napięciem”. To jest bardzo pierwotny Wdruk w Kolektywnym Polu Świadomości Gatunku, który jest pod Progiem tego co świadome – to jest mechanizm sterujący – Strach przed potępieniem i karą, która ciąży nad nami jak Klątwa. W istocie rządzi nami to co nieświadome i nazwane jest Mroczną Siłą – dlatego „rządzą” nami istoty upadłe i zdegenerowane, bowiem Prawem jest to, że dostajesz to co z tobą rezonuje – to jest zasada rezonansu. Kiedy widzisz i rozpoznajesz Warunek możesz ujrzeć w sobie całą przyczynowo – skutkową podstawę z której on się stworzył – dlatego kluczem jest zrozumienie swojej własnej odpowiedzialności za warunkującą nas projekcję. To w naszej Istocie jest Źródło Manifestacji Warunku – wszystkie przyczyny naszego stanu. To zrozumienie odwraca perspektywę – to jest gnostyczne w prawdziwym sensie. 

Dlatego żadna zewnętrzna doktryna – program nie może ci naprawdę pomóc, bowiem jest czymś co zostało wytworzone z projekcji uwarunkowanego stanu umysłu – serca. Brak jest tutaj rzeczywistego wglądu w prawdziwą naturę rzeczy w Stan, który jest poza uwarunkowaniem. Brak nam tego fundamentalnego doświadczenia prawdziwej wolności – dlatego nasza „duchowość” jest jedynie projekcją wyobrażeń. Nie można zrealizować w rzeczywistości czegoś co jest jedynie iluzją. Dlatego mamy taką przepaść pomiędzy tym co różnej maści guru mówią, a co w rzeczywistości robią. Dlatego żyjemy w świecie permanentnej hipokryzji. Jesteśmy osaczeni przez kłamstwo, które w tej chwili mówi nam, że nic więcej prócz tej materialnej klatki nie istnieje, nie ma żadnego Ducha i żadnej Drogi – jesteśmy mięsem, które rodzi się w bezsensie i w bezsensie umiera. Ten Program uczynił z życia piekło a z nas istoty pozbawione mocy i słabe. To jest Trauma, która stworzyła nasz neurotyczny stan i całą tą okrutną desperację szukania szczęścia w materializmie, która bezpośrednią przyczyną tego, że swoją chciwością niszczymy tą planetę. To jest brak rozwoju – Upadek – nasz rzeczywisty stan. Widzieć to znaczy obudzić się. Ujrzeć świat i istoty czujące w ich rzeczywistej kondycji. 

Gastropolis jest mutującym NOWO – TWOREM, chorobą – czymś co się bez ustanku rozrasta przekonane o swojej wyższości żerując i żywiąc się tym co zdrowe i pełne życiodajnej siły, czymś co swoje źródło ma w Mózgogłowiu w fiksacji na „ja, mnie, moje”. To ego – trip fundamentalne zaburzenie naszych umysłów – serc i to jest samym rdzeniem – core’m całego SYSTEMU WZAJEMNEGO POŻERANIA, który zdominował wszystko i wszystkich. To nie jest „prawo natury” to jest program – nawyk, który powtarzany przez miliony lat stał się automatyczny i jest „wgrany” w Strukturę Ignorancji – czyli nadrzędny moduł nadzorujący i kontrolujący ten wymiar. Kiedy istotom ludzkim, które są na „szczycie” tej białkowej piramidy brakuje zdolności poszerzania swojej percepcji i kreatywnej pracy z wyobraźnią, wówczas zamiast rozwoju mamy stagnację, która z czasem staje się regresem. To my ludzie jesteśmy zdolni do transformacji tego FATALISTYCZNEGO OPROGRAMOWANIA, poprzez EWOLUCJĘ NASZEJ ŚWIADOMOŚCI i to jest prawdziwe znaczenie APOKALIPSY, której celem jest WZROST ŚWIADOMOŚCI. Nazwane jest to PRZEBICIEM do tego co PIERWOTNE lub ostatecznie RESETEM MATRYCY. 

Ludzka świadomość jest straumatyzowana i wycofana do najbardziej prymitywnych wymiarów – dlatego jest zablokowana. To w czym żyjemy jest odzwierciedleniem PODŚWIADOMOŚCI, dlatego jest to planeta PERMANENTNEJ WOJNY I KONFLIKTU, którą zdominowali drapieżnicy ustanawiając swoje doktryny i wierzenia – wzmacniając poczucie podziału i rywalizacji. Kiedy istoty ludzkie uwolnią swoje umysły spod ich Klątw wówczas odkryją, że prawdziwym Prawem Natury jest zdolność współpracy i wrodzona nam Troska – Czystość Serca. To jest DROGA EWOLUCJI i kiedy do tego dojdzie ujrzymy NOWĄ ZIEMIĘ i staniemy się ISTOTAMI KOSMICZNYMI zdolnymi w sposób spontaniczny przynosić nieskończony pożytek ISTNIENIU, ponieważ to jest naszą prawdziwą pracą i funkcją. 

Jednak musi powstać MASA KRYTYCZNA istot, które się przebudziły i odblokowały swój POTENCJAŁ MĄDROŚCI I WSPÓŁCZUCIA. Efekt setnej Małpy. 

Zatem z tej perspektywy my w Analogowym Podziemiu jesteśmy małpami, które próbują przekroczyć swoją małpią i uwarunkowaną zwierzęcą naturę, co doprawdy nie jest łatwe, ponieważ każdy z nas został ZADRUKOWANY I POWIELONY W SAMSARYCZNEJ KSEROKOPIARCE. Dlatego teraz ludzie są tak do siebie podobni – w zasadzie można powiedzieć, że na całym świecie jest tylko kilka modeli – wzorców z których pochodzimy, ponieważ z naszej analogowej perspektywy jesteśmy PRODUKTEM INŻYNIERII GENETYCZNEJ IGNORANCJI. Projektem eksperymentalnym tak zwanych „Obcych”. Obcy to obca sztuczna świadomość – zmodyfikowany stan. Człowiek jest istotą, która nie pasuje w żaden sposób do teorii ewolucji gatunków. Jesteśmy wyłomem, hybrydą, paradoksem czymś spoza łańcucha. Kosmicznym Ogniwem, którego zadaniem jest wrócić do Gwiazd do GALAKTYCZNEJ SPOŁECZNOŚCI – naszym zadaniem jest EWOLUCJA. To co otrzymaliśmy to rodzaj ewolucyjnej gry rozwojowej, aby ostatecznie przekroczyć paradygmat GASTROPOLIS i uwolnić swojego Ducha z niewoli Warunku. Odblokować Nieskończony Potencjał. Dlatego najbardziej cenni są ci którzy są odporni na PROGRAMOWANE tej MATRYCY i od dziecka przejawiają tak zwaną INNOŚĆ. Ta INNOŚĆ jest kluczem ewolucyjnym, który otworzy PRZEJŚCIE. Dlatego Inność jest tak prześladowana i tępiona przez kontrolujących ten wymiar Czarnych Magów, których ciągłym wysiłkiem jest HOMOGENIZACJA istot ludzkich – brak prawdziwych alternatyw wobec ich Programów, których celem jest KONTROLA. Kiedy ktokolwiek narzuca swoją wolę innym łamie fundamentalne ewolucyjne prawo i wcześniej czy później stanie się tym co uczynił i będzie zmuszony ZROZUMIEĆ – przed tym nie sposób uciec. Dlatego w ostatecznym sensie każdy dostaje swoje lekcje, swój warunek i swoje zniewolenie do przekroczenia. To jest sprawiedliwość, której nie potrafimy rozpoznać, bowiem brakuje nam ciągłości bycia przytomnym i zrozumienia przyczynowo – skutkowego mechanizmu z kosmicznej perspektywy długiego cyklu. 

Zadaniem negatywnych stanów i opresyjnych warunków jest sprowokować w nas refleksję i zrozumienie – stworzyć polaryzację i dynamikę – uruchomić ewolucyjny potencjał, który jest nam wrodzony abyśmy byli w stanie odkryć PRAWDZIWĄ I NIEUSTRASZONĄ MOC I TWÓRCZY POTENCJAŁ bez wstydu i strachu. To jest mechanizm transcendencji, bowiem rodzimy się tutaj po to, aby nawiązać prawdziwą relację z Duchem z tym co przekracza Warunek i Materię, z tym co w nas Wieczne i pozbawione najmniejszego Lęku. To jest prawdziwy cel ludzkiej egzystencji nie utknięcie w stanach wiecznego głodu i braku zaspokojenia, to łapczywe pożeranie wszystkiego i gorączkowa desperacja poszukiwania wrażeń, aby choć na chwilę poczuć spełnienie. Jednak przychodzi tutaj NOWA ŚWIADOMOŚĆ – istoty spoza warunku, bowiem czas mamy doprawdy krytyczny i jednocześnie niesie on w sobie niewyobrażalny POTENCJAŁ SKOKU. Mamy dostęp do niedualnych poziomów zrozumienia. W naszym polu pojawili się Mistrzowie, którzy mają i przekazują tą wiedzę, która z punktu widzenia ewolucji świadomości jest najbardziej bezpośrednią ŚCIEŻKĄ URZECZYWISTNIENIA, a to oznacza, że ten czas jest doprawdy wyjątkowy i kiedy to spotykasz – wiesz, że ten cykl dobiega końca, a Matryca ulegnie Resetowi. To jest nieuniknione. I kiedy już to rozpoznajesz twoją praktyką staje się Dystans od słów, myśli i wrażeń. Rozpoznajesz TO co jest głębiej i nigdy nie podlega uwarunkowaniu, TO co jest w tobie Pierwotne i Czyste i JEST z tobą przez cały czas nawet w momentach największego zamroczenia i niepoczytalności. Dociera do ciebie, że Istnienie jest Nieskończone w czasie i przestrzeni, że istnieje nieskończona ilość planów egzystencji o różnym zagęszczeniu, a to wszystko od samego początku jest same w sobie wolne kiedy nasz umysł – serce jest w stanie to rozpoznać. 

Kiedy pozwalasz wszystkiemu być tym czym jest i przestajesz czymkolwiek manipulować, cokolwiek kontrolować, ponieważ KONTROLA JEST ILUZJĄ, to podstawowe złudzenie Gracza – Ego i kiedy wyczerpujesz to złudzenie odkrywasz, że wszystko jest doskonałe takie jakie jest i nie w istocie nie ma sensu niczego „poprawiać”, ponieważ to jest tym mechanizmem, która bez ustanku nas wikła w warunek i tworzy tak zwaną „osobowość”, która jest źródłem cierpienia, ponieważ jest czymś stworzonym i sztucznym, czymś co bez ustanku w neurotycznym szaleństwie próbuje udowadniać, że ma wartość. Ta wartość jest bez wartości, ponieważ jest tylko mentalną koncepcją – narracją po której nie zostanie zupełnie nic kiedy przechodzimy przez Reset – Śmierci. To co idzie dalej to sama Esencja, która jest Naga i Wolna pozbawiona koncepcji na swój własny temat i poczucia oddzielenia, a z nagromadzonych wrażeń rodzi się kolejny świat, kolejny plan egzystencji i znów następuje proces Utożsamienia z Wrażeniami – rodzi się po raz kolejny – Gracz. 

To jest Loop. 

Kiedy to rozpoznajesz jesteś na Prawdziwej Drodze i rozumiesz, że nic nie może określić czym jesteś, bo jesteś wszystkim i niczym jednocześnie. Ta Jednoczesność jest Niczym dlatego nie możesz się już Utożsamić. To jest Wyzwolenie – Gracz wyzwala samą Grę – nie wygrywa i nie przegrywa – nie potwierdza i nie zaprzecza. I cała Mroczna Magia jest wobec tego bezsilna, ponieważ znika punkt zaczepienia – utożsamienia, znika podmiot do którego to wszystko się odnosi. To jest zwycięstwo bez walki. Szach – mat poza szachownicą i zasadami gry. Kiedy tego dokonasz stajesz się WOLNYM DUCHEM – istotą, która może bez ograniczeń robić wszystko, wszędzie i naraz. Tym właśnie jesteśmy w swojej ESENCJI. 

To jest samowyzwolenie traumy. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ISTOTA BEZ PROGRAMU 

Przepaść między tym, co mówisz, a tym, jak żyjesz, prowadzi do schizmy w psychice dziecka; jednocześnie programując ją najważniejszą lekcją moralną ze wszystkich – że prawda tak naprawdę nie istnieje; tylko idee, słowa, fakty i niekończące się tabu, totemy, prawa, legitymizacje i egoistyczne rytuały. Łatwo jest wtedy uzależnić dziecko od głównego substytutu wolnej, naturalnej, ucieleśnionej prawdy; abstrakcyjnej władzy, środka, dzięki któremu dziecko może zasymilować się z systemem i bezmyślnie podporządkować się autorytetowi, jednocześnie wyładowując swoją stłumioną urazę za to, że musi to robić na kozłach ofiarnych.

Darren Allen

Niepokój. To jest ten pulsujący w nas bez ustanku stan zagłuszony neurotyczną aktywnością. Działanie stało się obsesją – antidotum na ukrytą i wypartą rozpacz. Jednak to powoduje, że wciąż uciekamy przed sobą. Przed tym co tam jest i błaga nas o uwagę, ponieważ tym właśnie jest Proces Oczyszczenia / Uzdrowienia. Zatrzymać się i ujrzeć Prawdę, która jest bardzo trudna i bolesna. Nie możemy dalej żyć w ten sam sposób jako gatunek, nie możemy w tej absurdalnej niepoczytalności niszczyć siebie i świata w zamian za chwilowy wyrzut dopaminy i kolejną dawkę technologicznego narkotyku wstrzykiwanego wprost do mózgu. Planetarna świadomość ludzkości jest na poziomie nastolatka, który jedyne czego chce to zajebistej i upadlającej zabawy, bowiem został wyhodowany w opresyjnej religijnej kulturze zakazu i winy w klatce sztucznej moralności i teraz musi to odreagować. Zaszaleć. Zatem widzimy to szaleństwo, ten nieustający karnawał przed kompletnym Upadkiem. W istocie jest to najbardziej dewastująca część tzw. Resetu Świadomości – jednak jedynie z naszej perspektywy, bowiem koniec końców zawsze jest to Proces Ewolucji. Proces który przekracza naszą tzw. „osobowość”, ponieważ ten rozpad dotyczy głównie sztucznej struktury dominacji od społeczeństwo po jednostkę.

JEDNAK PYTANIE BRZMI: DLACZEGO TAK MAŁO LUDZI W OGÓLE TO DOSTRZEGA? 

Jest tak dlatego, że jesteśmy pod wpływem środków niszczących świadomość. To masowe odurzenie – niepoczytalność. Jest tak ponieważ wciąż i bez ustanku jesteśmy zajęci całym tym absurdem – tymi pracami, tym bogaceniem i ulepszaniem swojego więzienia i praniem uniformu – munduru, który nosimy z dumą w zamian za „bezpieczeństwo klatki” będąc dumnym strażnikiem „porządku” i pilnując innych, aby byli „porządni” i do narastającego bólu przewidywalni. Ta przewidywalność ratuje nas przed ostatecznym szaleństwem Prawdziwego Przebudzenia, przed ujrzeniem tego co ze sobą zrobiliśmy i za jak niską cenę. Rutyna Powszechnej Przemocy w której system który stworzyliśmy jest najważniejszy ponieważ chroni Strukturę. Ten System jest w nas – na tym polega prawdziwa „rewolucja – ewolucja”, bo kiedy jest naprawdę zagrożony zawsze tworzy „kozła ofiarnego” – zawsze tworzy obiekt nienawiści i zemsty zapewniając sobie bezpieczeństwo i przetrwanie. Zobaczyć Sieć Połączenia z tym co dobre i złe w sobie – świecie, to znaczy Obudzić Siebie. Ujrzeć swoją odpowiedzialność, swój wkład, swój udział. Mieć odwagę zobaczyć własne Zaprogramowanie i paniczny strach przed Prawdziwą Wolnością i własną ucieczkę w to „szaleństwo gwarancji bezpieczeństwa” w bycie narzędziem dla innych w zamian za chwilową i krótkotrwałą narkotyczną ulgę. 

Prawdziwa Sprawiedliwość jest ponad naszym poczuciem „sprawiedliwości”, ponad naszą chęcią i oceną, bowiem nie ma ludzkiej natury i nie jest myśleniem. Dostajemy bardzo precyzyjne lekcje kiedy jesteśmy uważni i przytomni i przede wszystkim wtedy kiedy już dorastamy do samodzielności – do bycia prawdziwym człowiekiem, który ma odwagę zaufać własnej wrodzonej Mądrości i przestaje szukać oparcia w tej zdeprawowanej Strukturze. To nie jest czas działania, kolejnej walki. 

To jest czas Zatrzymania. 

Czas kiedy nie stosujesz już żadnego antidotum i pozwalasz chorobie się ujawnić ponieważ to ona sama w sobie niesie informację o uzdrowieniu. Jest Posłańcem, którego nikt nie chce i nigdy nie chciał, jednak mimo tego wszystko zostanie Ujawnione. Będzie tak dlatego, że nie będziemy w stanie stworzyć już jakiegokolwiek leku na to stadium choroby. To w religijnym mechanicznym uwarunkowaniu nazwane jest Apokalipsą. Ten kto przejdzie przez tą chorobę nie tracąc Dobroci i Serca – jak to mówią wejdzie do Królestwa, Które Jest – nie z tej ziemi. Nie ma znaczenia jakim systemem religijnym zostałeś zainfekowany, ponieważ ta Droga jest Powrotem do Punktu Wyjścia. Ostatecznym porzuceniem jakiejkolwiek Doktryny, którą ktoś inny cię zaprogramował. To jest Prawdziwa Księga Wyjścia. 

Dar Ducha dla Wszystkich bez wyjątku. 

Zatrzymać się znaczy poddać Procesowi Oczyszczenia / Ujawnienia. Przestać walczyć z tym co nieuniknione. Złożyć pychę i dumę w ofierze bez mrugnięcia okiem i najmniejszego zawahania. Opuścić dłonie w geście pojednania z Tym Co Jest. W obecnej chwili przestaliśmy mieć jakikolwiek wpływ na ten Proces. To jest poza naszą Wolą – bardzo, bardzo głęboko w kompletnej Nieświadomości. Nasze własne życie jest świadectwem, nasze błędy – nasza nauka, nasza zdolność by się podnieść i po raz kolejny uwierzyć. W istocie ta Wiara jest Łaską jest czymś czego racjonalny zaprogramowany umysł nigdy nie zrozumie i zawsze będzie chciał to zniszczyć, bowiem jest dla niego Lustrem do którego nie potrafi się dostać – jedyne co widzi to odbicie samego siebie, jednak wie, że Tam Coś Jest. Ta nieprzekraczalność tworzy ten Rozłam, który widzimy, słyszymy i czujemy. Jest wszędzie na różnych poziomach – wszystko bez wyjątku staje się podzielone i podlega procesowi intensyfikacji. To jest właśnie Ujawnienie. 

Drugie Przyjście jest poza Formą bez ciała jako zarzewia kolejnego kultu, którym zawsze się to kończy niszcząc Prawdę. 

Tym razem będzie Inaczej. 

To nie będzie proces kolektywny a indywidualny. Przekroczyć ten Rozłam / Schizm znaczy nie być odbiciem, a stać się Lustrem. 

Istotą bez Programu. 

Zwykły wpis

Zdrowa transcendencja nie wynika z próby odwrócenia uwagi od niezadowolenia z rzeczywistości. Zdrowa transcendencja polega na konfrontowaniu się z rzeczywistością taką, jaka jest naprawdę, ze spokojem i miłującą dobrocią. Jak ująłem to w Transcendencji, zdrowa transcendencja „nie polega na pozostawieniu za sobą jakiejkolwiek części siebie lub kogokolwiek innego, ani na wywyższaniu się ponad resztę ludzkości. Zdrowa transcendencja nie polega na byciu poza całością lub poczuciu wyższości nad całością, ale na byciu harmonijną częścią całej ludzkiej egzystencji….. Zdrowa transcendencja polega na wykorzystaniu wszystkiego, czym jesteś, w służbie realizacji najlepszej wersji siebie, abyś mógł pomóc podnieść poprzeczkę dla całej ludzkości”.

Scott Barry Kaufman

ŚNIADANIE: Jako że żołądek posiada optymalną zdolność trawienną między 7.00 a 9.00, posiłek poranny powinien być pożywny i wzmacniający. Dobre śniadanie wzmacnia qi i yang żołądka oraz śledziony na cały dzień. Wskazane są produkty energetycznie rozgrzewające, przygotowane za pomocą ogrzewających metod gotowania, które wzmacniają ciało i zapobiegają powstawaniu wilgoci.

Joerg Kastner „Terapia pożywieniem”

I „JA MNIE MOJE”:

„W nowszym zestawie badań Roos Vonk i Anouk Visser przeprowadzili badanie „duchowej wyższości”. Przeprowadzili wywiady z kilkoma psychologami, trenerami duchowymi i osobami świeckimi i poprosili ich o opisanie ludzi, którzy używają duchowości jako narzędzia do samodoskonalenia. Następnie przełożyli te cechy na sześć pozycji:

    – Jestem świadomy rzeczy, których inni nie są świadomi.

    – Jestem bardziej w kontakcie z moimi zmysłami niż większość innych.

    – Jestem bardziej świadomy tego, co jest między niebem a ziemią niż większość ludzi.

    – Ze względu na moje wykształcenie i doświadczenie jestem spostrzegawczy i widzę rzeczy, których inni nie dostrzegają.

    – Ze względu na moje wykształcenie i doświadczenia, jestem w większym kontakcie z moim ciałem niż inni ludzie.

    – Świat byłby lepszym miejscem, gdyby inni również mieli wgląd w to, co ja mam teraz.

W trzech badaniach oceniano związek między skalą wyższości duchowej a innymi zmiennymi. W badaniu 1 skupili się na ludziach, którzy zaangażowali się w jakąś formę treningu duchowego. Uczestników rekrutowano za pośrednictwem szkół uważności i ośrodków treningu energetycznego, których celem jest trenowanie umiejętności klasyfikowanych jako paranormalne, takich jak czytanie aury i cofanie się do poprzednich wcieleń. W badaniach 2 i 3 uczestnicy byli rekrutowani za pośrednictwem popularnego magazynu psychologicznego z szeroką publicznością zainteresowaną rozwojem psychologicznym i duchowym. Porównanie dotyczyło osób bez żadnego treningu duchowego.

Ogólnie rzecz biorąc, naukowcy odkryli, że korelacja wyższości duchowej z poczuciem własnej wartości była niższa w grupie bez treningu niż u osób uczestniczących w którejkolwiek z grup treningu duchowego. Ich miara duchowej wyższości była związana z „duchowym uwarunkowaniem poczucia własnej wartości”, czyli stopniem, w jakim ludzie czerpią wyższą samoocenę ze swoich praktyk duchowych (np. „Czuję się lepiej, gdy zauważam, że rozwijam się duchowo”). Według naukowców ilustruje to, że funkcja duchowości polegająca na podnoszeniu własnej wartości jest podobna do innych warunkowych domen samooceny.

Co ciekawe, ich skala duchowej wyższości była silniej skorelowana z narcyzmem społecznym niż samooceną, dostarczając dowodów na istnienie pojęcia „duchowego narcyzmu”. Rzeczywiście, ważne jest, aby odróżnić zdrową samoocenę od narcyzmu. Problemem nie jest samoocena, ale dążenie do niej. Zdrowa samoocena – obejmująca pozytywną ocenę własnej wartości i mistrzostwa – pojawia się naturalnie i organicznie poprzez zaangażowanie w autentyczne mistrzostwo i pozytywne relacje, a nie poprzez dążenie do samooceny jako celu. Wzrost zdrowej samooceny w wyniku praktyk duchowych może być dobrą rzeczą i niekoniecznie musi wskazywać na duchowy narcyzm, dlatego dobrze, że naukowcy byli w stanie powiązać swoją miarę duchowej wyższości z konkretną formą narcyzmu: narcyzmem wspólnotowym.”


Scott Barry Kaufman

SKŁAD

ARBUZ
JOGURT GRECKI
TRUSKAWKI
CYNAMON
RYŻ JAŚMINOWY
SYROP Z MNISZKA
SÓL

WYKON:

ARBUZA BLENDUJEMY >> ZIEMIA

GOTUJEMY RYŻ

RYŻ >> METAL
DODAJEMY TRUSKAWKI >> ZIEMIA
SYROP Z MNISZKA >> ZIEMIA
CYNAMON >> ZIEMIA / METAL
ODROBINA SOLI >> WODA
JOGURT >> DREWNO

Mniszek lekarski

(łac. Taraxacum officinale), czyli mniszek pospolity, ma wiele właściwości leczniczych, dzięki którym znalazł zastosowanie w medycynie naturalnej. Mniszek ma m.in. właściwości przeciwcukrzycowe i potencjalne przeciwnowotworowe, wspiera też pracę wątroby. Mniszek lekarski można z powodzeniem stosować w rozlicznych dolegliwościach. W chorobach naczyniowych, a dokładniej żylakach nóg i odbytu zalecane jest picie naparu przygotowanego z wysuszonych koszyczków kwiatowych (1 łyżeczka suszu na szklankę wrzątku, parzyć pod przykryciem 15-20 minut, przecedzić, pić w razie konieczności 3 razy dziennie po 1/4 szklanki).

Odwar z ziela lub samych tylko korzeni to doskonały środek żółciopędny, dodatkowo łagodzący bóle wątrobowe. Winno się go pić (1 łyżeczka suszu na szklankę wody, gotować pod przykryciem około 5 minut, przecedzić), w razie potrzeby 2-3 razy dziennie po 1/2 szklanki.

Odwar z korzeni mniszka ponadto ułatwia procesy trawienia i przeciwdziała zaparciom. Ponadto działa też lekko moczopędnie i przeciwzapalnie w obrębie dróg moczowych. Stosuje się go w schorzeniach nerek, pęcherza i moczowodów. W przeziębieniu, grypie, anginie i innych chorobach, przy których może wystąpić kaszel, zalecany jest albo napar z kwiatów, albo odwar z korzeni. Za niezły specyfik przeciwkaszlowy, szczególnie zalecany dla dzieci uważa się świeże, usmażone w miodzie (ostatecznie w cukrze) kwiaty.

Krosty, wypryski, owrzodzenia i trądzik młodzieńczy leczy się bądź stosując okłady z ziela mniszka, bądź – co jest skuteczniejsze – poprzez kąpiele. Te ostatnie przygotowuje się z 2 – 3 garści suszu, który gotuje się przez kilka minut od zawrzenia w 4-5 litrach wody, a później dolewa do wanny napełnionej wodą w 3/4. Napar z korzeni mniszka uważa się za słaby środek uspokajający. Znacznie skuteczniej w leczeniu nerwic działa jednak świeży sok wyciśnięty z młodych liści i kwiatów zmieszany w równych proporcjach z białym wytrawnym winem gronowym. Zażywa się ów specyfik 3-4 razy dziennie po łyżeczce do herbaty.

Na koniec należy wspomnieć i o tym, iż napary i odwary z mniszka przejawiają zdolność obniżania poziomu cukru we krwi, są zatem cennym środkiem pomocniczym w leczeniu cukrzycy. Nie stosuje się ich jednak per se, lecz zwykle w mieszankach z innymi ziołami (np.: korzeniem cykorii podróżnika, naowocnią fasoli itp.). I jeszcze ciekawostka: sałata z młodziutkich listków mniszka uważana jest (przede wszystkim we Francji) za doskonały afrodyzjak.

„Masy nigdy nie łaknęły prawdy. Odwracają się od dowodów, które im nie odpowiadają, woląc ubóstwiać błąd, jeśli błąd je uwodzi. Ten, kto potrafi dostarczyć im iluzji, z łatwością zostaje ich panem; ten, kto próbuje zniszczyć ich iluzje, zawsze staje się ich ofiarą.” 

Gustav Le Bon, Psychologia tłumu

KLATKA FARADAYA # 1

Poznaliśmy się w psychiatryku na oddziale zamkniętym dla samobójców, którzy przedawkowali cywilizacyjną nirwanę. Wy tam jeszcze byliście „na zewnątrz” a my czekaliśmy na was w tych ciepłych „wnętrzach”, które nie wiedzieć kiedy otworzyły się na wszystko bez najmniejszego rozróżniania. Szpital jak szpital – jest wszędzie. Nie można rozróżnić personelu od pacjentów. Wszyscy wyglądają i zachowują się tak samo – jakby ich nie było – jakby byli za grubą pancerną szybą – za matrycą – za ekranem wieczystego szumu, który nigdy nie ustaje, ponieważ jest programem – automatem. Śniący sny, które się przenikają poprzez skupiska oznaczone hasztagami myśli i słów, które są niczym i nigdzie jednak nikt tutaj tego nie rozpoznaje. Nazywamy to Hipnozą – Osmozą. Rozpuszczalnik prawdy i membrana złudzeń, która bez ustanku wszystko filtruje i tworzy absurdalne mapy koncepcyjne, które prowadzą dokładnie donikąd i nigdy dalej. Dalej nikt nigdy nie był. Mówią na mnie Pirat i piszę „Dziennik Podróży Poza Ciałem”. To wypływa ze mnie jak coś co nosiłem w sobie całą wieczność. Nie robię tego dla was, ponieważ wy jesteście jedynie zapisem kodu na matrycy który pulsuje jak tętno i kiedy wzrasta ciśnienie ostatecznie eksploduje i wraca do gwiazd, gdzie wszyscy się od zawsze spotykamy na te cudowne opowieści. 

Robię to dla siebie, żeby sam siebie budzić. 

Tą esencjonalnie metafizyczną czynność odkryłem w pociągu. W samotności, które przecież zawsze tu jest pod progiem. Zrozumiałem wówczas, że słowa są Magią – tą najprawdziwszą – tym co tworzy dosłownie wszystko. I teraz każdego dnia czekam na Przepływ, na koniunkcję prozy z poezją, faktów z fikcją. Jednak czasu mam coraz mniej dlatego muszę się spieszyć z Opowieścią, bowiem ostatecznie po to tu przybyłem z daleka. Tak tworzymy wszechświat, tak skupiamy cząstki elementarne, tak rozczepiamy atom i tak wracamy do Boga – kiedy wyczerpiemy ostateczne znaczenie. Kiedy zrodzimy z siebie ciszę. Zawsze wyczuwałem część siebie poza Klatką i pisanie jest komunikacją właśnie z Tym, bowiem TO jest naszym WYJŚCIEM. Uczę się dyscypliny, bo jak już wspominałem mam coraz mniej czasu, bo tamten głos staje coraz wyraźniejszy. Rzecz w tym, żeby przynieść tutaj coś czego tu nie ma, coś co jest tylko nasze – zmagazynowane głęboko w Duchu, którą zaszczuł ten jazgot i teraz, teraz jest małym wylęknionym zwierzątkiem ukrytym przed światem i czeka na nasz delikatny i czuły dotyk. Ta czułość jest naszym ratunkiem. Ja wiem, że wy przestaliście już w to wierzyć i o tym myśleć. 

Jestem tutaj dla Przypomnienia. 

To co jest istotne, to fakt, że ta wewnętrzna potrzeba pisania jest absolutnie twoja, jest tym co przyszło do ciebie by TO otworzyć – dlatego to jest twoją DROGĄ. Tym co naprawdę może ci pomóc i zrozumiałem, że absolutne zaufanie temu co jest w nas prowadzi nas poza Symulację, poza pozę, poza to wszystko co czyni nas Automatami – paszą drobnoustrojów dla algorytmicznego monstrum, które z tego świata uczyniło żerowisko. Podobnie czytanie – skupienie – uwaga staje się aktem rewolucyjnym w dobie pandemii rozproszenia. Powrót do Opowieści jest łamaniem kodów kontroli, których logika i pragmatyzm trzymają nas w tej Klatce i niczym zdeprawowany demiurg czynią na swoje podobieństwo. Kiedy temu ulegamy jesteśmy już tylko śmiercią. Trzeba nam szukać Ciszy w której rodzi się Cierpliwość – to pozwala nam WEJŚĆ w przestrzeń Pierwotnych Wód Świadomości, które prowadzą nas do ŹRÓDŁA, które jest poza umysłem, poza pojmowaniem, poza tym co umiera. 

Potrzeba nam łamać ten terror nadmiaru radykalnym zatrzymaniem – to jest moc medytacji i kontemplacji, która nie jest ukierunkowana na osiąganie. Jest nauką Obecności. To w czym żyjemy jest Klatką Świadomości – jest coraz bardziej dotkliwym brakiem kontaktu z tym co naprawdę żywe i nie sfabrykowane naszym myśleniem, które charakteryzuje wieczny brak zadowolenia i ciszy. Permanentny jazgot. Cała ta Maszyneria jest skalibrowana na destrukcję naszego Ducha – jest bronią masowej zagłady, której skutkiem jest porażająca i obezwładniająca głupota, która staje się dominującym powielanym wzorcem przez Maszynę Ignorancji. Cała ta narracja jest w coraz większym stopniu literalnie o niczym – to niszczenie wrażliwości i inteligencji poprzez banalność i bezsens, który z tego wszystkiego wypływa – rozcieńczona rozrywką ignorancja podawana wprost do układu nerwowego poprzez Podpięcie. Kreowanie wizji świata pozbawionego sensu jest najbardziej dewastacyjnym programem dla naszego Ducha i z jego pomocą stajemy się karykaturą człowieka – repliką, której Maszyna używa jak rzeczy, jak narzędzia. Jej cel to przetrwanie i rozród – jak nowotwór, czym w istocie metaforycznie i dosłownie – jest. 

Nie widzieć tego to być w stanie Hipnozy. To co Maszyna przesycona naszym pożądaniem i ignorancją produkuje jest Systemem Maszynowej Inteligencji, którą wyhodowaliśmy poprzez nasz własny udział i która fascynuje nas niczym narodziny „Tech Zbawiciela”, który ma nas uleczyć i „oświecać” tymi wszystkimi magicznymi trikami, całym tym chwilowym „łał”. To „łał” skończy się szybko, bardzo szybko. Kiedy do nas dotrze co się z nami w istocie stało – zacznie się bolesny proces zdrowienia i to odmieni wszystko co znamy, bowiem jesteśmy pięknymi i potężnymi istotami w swojej najgłębszej Naturze. 

To już tu jest. 

To już się dzieje. 

Po za Maszyną i jej systemami detekcji. 

Każdemu coraz wyraźniej ukazuje się jego własny wymiar, wszystko to co stworzył w swoim własnym życiu. Ukazuje się Prawda o nas pozbawiona już powłoki ochronnej. Jest naga i potężna. Jak Piorun – Wadżra. To jest Nauczanie Rzeczywistości. Mistrza poza jednostkową formą, poza doktryną i poza kultem. Kiedy rozpoznajemy to mistrzostwo – odzyskujemy Połączenie / Przepływ. Odkrywamy prawdziwą naturę Oceanu, który zrzuca maskę absurdu w zamian odkrywając nieskończony sens. Ten sens jest spoza popytu i sprzedaży. Jest czysty. Dlatego wszystko już jest „oświecone” takim jakie jest. Kiedy wyczerpuje się gracz wyczerpuje się gra. Kiedy budzi się śpiący sen się kończy. Przebudzenie jest poza potrzebą szczypania, poza wątpliwością. Przychodzi kiedy jest już pora i nie ma nic wspólnego z osiąganiem czegokolwiek i byciem specjalnym czy wyjątkowym. To po prostu brak złudzeń. To spektakularne wyimaginowane „wielkie oświecenie” jest zwykłym frazesem reklamowym tych wszelkiej maści „oświeconych” guru, którzy pieją o czakrach, wymiarach, energiach całym tym przepojeniu by ostatecznie trzepać z tego zwykły i całkiem przyziemny hajs. To jest prawdziwe i realne przebudzenie – konkretna nirwana w tych czasach, którą możemy z całą pewnością osiągnąć. Wbrew pozorom to dużo, bowiem uczy nas zaufania do swojej własnej mądrości i doświadczenia zamiast wciąż szukać „oświeconych tatów” co będą nas cyckać i tulić swoim „światłem”, prawdziwe cuda są wokół nas w tej tak zwanej pogardliwie „zwyczajności”. 

U. G. Krishnamurti

Ta pogarda rodzi się z nadmiaru, ze znudzenia, z przekarmienia. Jest oznaką, że staliśmy się egotyczni i aroganccy, bowiem charakteryzuje nas rażący brak pokory wobec życia i jego tajemnicy. Zdominowała nas maska, ten napuchnięty przekarmiony stwór – to coś co zawsze chce być w centrum uwagi, zawsze chce być podziwiane i karmione atencją innych. Na bazie tej patologii powstała cała ta Maszyna, która stała się wzmacniaczem naszych ego – narzędziem do nadymania. Skutkiem jest Rozsadzenie. Wybuch. Detonacja ludzi – bomb. Kiedy napięcie osiąga swój punkt krytyczny w nieunikniony sposób przychodzi Załamanie struktury osobowości. Czas masowego szaleństwa. To już tu jest. To widać i czuć. Wszystko bez wyjątku zrzuca maski i się odsłania. Nazwane jest to Ujawnieniem. 

To Ujawnienie jest w istocie Procesem Przemiany. Zaczątkiem zdrowienia. To pierwszy krok – świadomość choroby i zaburzeń, ujrzenie swojego własnego cienia i udziału w tworzeniu szaleństwa. To nie jest łatwe i Boli. Ten Ból jest prawdziwy i w przeciwieństwie do wydumanych duchowych wzniosłych stanów ma potencjał prawdziwej głębi, ma potencjał wyzwolenia, ponieważ jest czymś Pierwotnym, czymś co po rozpoznaniu odkrywa przed nami prawdziwą przyczynę zniewolenia, KTÓRĄ jest STRACH przed śmiercią i unicestwieniem naszego Oprogramowania. Dlatego wciąż więzi nas PRZYWIĄZANIE z którego rodzi się ten wiecznie niezaspokojony umysł, to coś co przejęło nad nami absolutną kontrolę, ponieważ bez ustanku kontrolujemy samych siebie. Nasze Ego staje się Modułem Sterującym – prawdziwym Demiurgiem, którego każdy w nas nosi i hoduje przez cały czas w sobie. To jest prawdziwa KONTROLA, której odzwierciedleniem jest cały system zewnętrznej opresji, który stworzyliśmy aby samych siebie bez ustanku dyscyplinować. Produktem tego są charyzmatyczne i psychopatyczne jednostki Alfa, które chcą i mają kontrolę nad stadem w momencie kiedy przychodzi czas Ujawnienia prawdziwej kondycji istot ludzkich – co jest procesem cyklicznym, ponieważ tak zaprogramowana jest ta MATRYCA, ten PROGRAM. Architektem jest nasza Kolektywna Nieświadomość – Czarna Skrzynka – Klatka. 

Podczas karmicznego procesu oczyszczenia te podświadome treści zaczynają dominować naszą świadomość, która w istocie jest bardzo delikatnym i chwiejnym procesem Ewolucji. W zasadzie my dopiero stajemy się świadomi, ponieważ przez naprawdę długi czas żyliśmy w okrutnym zwierzęcym świecie opartym na instynktach i przemocy. Kiedy narodziła się komunikacja i język nasz świat i nasz mózg uległ przemianie tym samym zmieniając wizję karmiczną i odkrywając przed nami ogromny twórczy potencjał. Dlatego wciąż pod maską „ucywilizowania” dominuje ta przemoc i to na niej stworzyliśmy całą społeczną strukturę opartą na programowaniu i braku prawdziwej wolności, bowiem sam ten system może cię zmusić do zabijania czujących istot albo w przeciwnym razie pozbawi życia ciebie. Tym jest WOJNA – objaw masowego szaleństwa usankcjonowanego przez „prawo” i ubranego w wszelkiej maści – slogany odwołujące się do emocji i podświadomych odruchów. Dlatego nie możemy się cofnąć do stanu Z PRZED, musimy iść dalej doświadczając tego bolesnego procesu UJAWNIENIA / OCZYSZCZENIA, ponieważ w ten sposób to co podświadome i destrukcyjne ma szansę stać się świadomym i konstruktywnym. Na tym w istocie polega cały ten Proces. 

Jest ogromna liczba istot w tym świecie, która odrodziła się tylko po to, aby wesprzeć ten proces i robi to na niezliczone sposoby. Cechy po których można to rozpoznać jest KONSEKWENCJA I BRAK OCZEKIWAŃ. TO jest uderzanie w jeden konkretny punkt w tym murze i ostatecznie Przebicie się przez Ignorancję. W tym działaniu nie ma pieniędzy, sławy, prestiżu, ponieważ to nie jest działanie oparte na programach ego. Robisz to ponieważ po to tu jesteś, ponieważ wiesz, że TO JEST WŁAŚCIWA PRACA i co najważniejsze odkrywasz to w sobie samemu – nie jest to czymś co naśladujesz, aby być „kimś ważnym” i nie oczekujesz niczego w zamian ani sławy, ani uwagi, ani pieniędzy – ponieważ wszystko to jest niczym innym jak tylko walutą zniewolenia. Dlatego też nie widzisz potrzeby, aby się tutaj urządzać, aby posiadać ziemię, która powinna być wolna i dostępna dla każdej istoty czującej, której uwarunkowanie karmiczne rezonuje z tym wymiarem. Ta choroba posiadania jest tym co niszczy wszystko i jest najbardziej dobitnym symptomem naszej Ignorancji, a jej stadium ukazuje nam gdzie jesteśmy w Procesie nieuniknionej Korekty, bowiem ta planeta, ta ziemia – jest Świątynią Ducha – miejscem w którym możemy urzeczywistnić naszą Pierwotną Naturę, ponieważ ludzkie odrodzenie ma nieskończoną wartość. 

Skalę naszego zamroczenia ukazuje też współczesna dominacja technologii i retoryka, że człowiek jest coraz bardziej bezwartościowy w konfrontacji ze sztuczną inteligencją i wmawianie nam, że nasza twórczość i nasze zdolności są niczym w porównaniu do potęgi i „kreatywności” narządzi, które stworzyliśmy. Skutki zainstalowania w istotach ludzkich takiego poglądu będą katastrofalne, bowiem w taki oto sposób zaprogramujemy w kolektywnym polu świadomości – bezsens działania i przeświadczenie o bezużyteczności – co jest dla istoty czującej stanem świadomości nie do zniesienia. Odebranie czującej istocie poczucia sensu i znaczenia jest jednoznaczne z jej zniszczeniem. Mózgogłowie operuje w zimno – logicznej kapsule oddzielenia pozbawione czucia i empatii – dlatego jest zainteresowane jedynie wynikiem i danymi. To nie jest ludzkie. To jest spoza naszego świata. 

Głęboko ludzki jest Zachwyt nad pięknem Natury i jej wielowymiarowością – dla mnie jest to korzeń prawdziwej duchowości, a kiedy Natura umiera – umiera w nas Duch i widoczność tego jest dla mnie poza dyskusją i na to właśnie wskazuje we wszystkim co robię, aby za wszelką cenę odzyskać połączenie z Naturą i Duchem. Budda w geście potwierdzenia swojego przebudzenia dotyka ziemi i ona jest mu świadkiem. Tak naprawdę jest w tym geście całe nauczanie czym dla nas jest ta piękna planeta, to życie, ciało – cały ten wymiar. To jest Święte w prawdziwym znaczeniu. Dlatego fundamentalnym prawem jest Szacunek i Troska, które kiedy są Obecne ukazują i potwierdzają nasze własne Przebudzenie i fakt, że idziemy prawdziwą Ścieżką Przebudzonego i Wrażliwego Serca. Trudno tutaj być doskonałym, ponieważ jest to wymiar nauki. Wszyscy uczymy się w jaki sposób z tych zasobów jakie mamy uczynić najwięcej pożytku dla siebie i innych. Jednak w istocie naukę musimy zacząć od siebie i nie jest to egoizmem, ale Mądrością. Jak to mówią; „pomóc sobie to pomóc całemu światu”, ponieważ w tym obrocie koła zdominowanym przez cierpienia Tamasu utrzymać się na powierzchni i nie dać się pochłonąć Ignorancji to jest naprawdę wielkie osiągnięcie. Jest tak ponieważ brak nam Zasługi – dobrych i pozytywnych wrażeń wynikających ze zręcznych działań motywowanych współczuciem – Troską. 

Dlatego „upaść” czasami znaczy naprawdę mieć szansę na zmianę – dlatego to co się dzieje jest zarazem wielką szansą dla nas jako gatunku, by w końcu rozpoznać czym się staliśmy, ponieważ kondycja tego świata i nas samych jest dla nas Lustrem. Jest odbiciem naszego stanu świadomości. Jest Apokalipsą – Ujawnieniem, która nie ma nic wspólnego z systemem religii i indoktrynacją. Nie ma nic wspólnego ze statusem, rangą, szatą, tronem i całą tą maskaradą, którą po części stały się wszystkie te systemy religijne. Czeka nas radykalny powrót do Prostoty. Do Fundamentów. Do zerówki by na powrót nauczyć się czytać i pisać, by odzyskać prawdziwą zdolność komunikacji – jednak mało mamy prawdziwych Nauczycieli w obecnych czasach większość to zwykli przebierańcy – Kapłani Sloganu. Aby przetrwać musimy odzyskać Zdolność Opowieści, która jest prawdziwą Magią. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

KLATKA FARADAYA # 1

Galeria
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZERWANE POŁĄCZENIE

Księżyc był w pełni. Miasto kołysało się pogrążone we śnie. Wewnątrz każdego organizmu odbywało się trawienie wrażeń, otwierały się Przejścia, tysiące dróg do tysięcy światów. Jednak większość istnień przykuta była do jednego pola, do jednej jaźni. Kokon wypełniony gęstą zawiesiną wrażeń, opinii, koncepcji, projekcji, przypuszczeń, lęków i nadziei. Zaprogramowane maszyny w fabryce przetrwania. Zimny, mechaniczny świat czystej logiki i pragmatyzmu. Betonowa pustynia pozbawiona życiodajnych soków – układ scalony procesora generującego nowe kody dla programów operacyjnych ludzi – botów. Odcięte od Pulsu i Tchnienia neurotyczne komórki sztucznego ciała. Samotność. Odcięcie. Sztuczne światła zasilane krwią ziemi – odbite, rozproszone – zasilające Program. Upadłe w Czas Anioły. Napuchnięty od testosteronu wynaturzony logos bezustannie gwałcący Świętość, która coraz bardziej przybiera swoją dziką i okrutną formę. Bogini Kali zaczyna wpadać w swój ceremonialny szał, dziki taniec śmierci.

Pirat leżał na łóżku, wciąż jeszcze był na granicy światów, pomiędzy twardym gruntem skostniałej, zagęszczonej wyjałowionej formy i czymś co jest wiecznie żywe, ruchome. Wilgotne fale Praoceanu, wody płodowe Istnienia. Żywica. Tchnienie. Otwarte i płodne łono Wszechświata. Kapłanka siedziała nieruchomo w milczeniu, wciąż jeszcze mógł poczuć jej obezwładniającą Obecność. Brama odwiecznej Tajemnicy. Księga Prawa ukryta pod niebieską jaśniejącą szatą słodkich wód. Mapa zapisana za jej plecami – pełne potencjału nasiona soczystych owoców, które mają moc przywracania zagubionej harmonii i zaburzonej równowagi. Kiedy brak już szacunku do życia, nadchodzi śmierć. Bogini staje się dziką, nieokiełznaną, fanatyczną furią, bezlitosnym zalewającym wszystko Chaosem. Krwawą dekonstrukcją. Zaburzeniem. Anomalią. Gromem z jasnego nieba. Bestią.

Jednak póki co możemy tutaj troszkę jeszcze pokrążyć, jak wędrowni sprzedawcy marzeń. Świadkowie okrutnego szowinistycznego Jehowy, który choć rzęzi w agonii, wraz z ostatnim tchnieniem wydaje ostatnie spazmy okrutnych rozkazów. Świat stał się spektaklem przemocy, antyreklamą swojej pierwotnej natury, karykaturą boskości. Pałacem demonów w ludzkich formach ubranych w drogie garnitury i mających nieograniczony czas antenowy. Pirat wstał z martwych już jakiś czas temu obudzony trąbą jerychońską dziwnych i bolesnych splotów surrealistycznych zdarzeń. Stał i patrzył na przyprószone srebrnym światłem miasto wypełniające plastikową ramę okna. Na plecach miał wielką wytatuowaną liczbę 17. Wielka jaśniejącą Gwiazda nadająca kierunek całej podróży, przelewająca niewidzialne do widzialnego. Wielkie Dzieło, które wcześniej każdy z nas musi podjąć, bo w przeciwnym wypadku pozostanie jedynie gnijącym mięsem, odorem zmarnowanej szansy. Zakleszczoną perłą rzuconą na pożarcie Wieprzom. Przeżutym i wyplutym snem okrutnego Boga Czasu. Popiołem z wypalonej kadzielnicy.

Gastro. Kucharskie rzemiosło. Pirat był kucharzem, bo musiał utrzymać połączenie z ziemią. Szamańską więź z prawdziwym życiem, to była alchemia komunikacji na poziomie ciała, poza wciąż szczekającym umysłem. Podstawowy budulec istnienia. Białkowa piramida egzystencji. Współzależność każdej żywej formy, komórkowa nieskończona połączona inteligencja istnienia, której nasz umysł w żaden sposób nie rozumie. Jesteśmy odłączeni i wpakowani do małych kwadratowych pudełek mózgo – głowia, które próbuje wygenerować swoje sztuczne cyfrowe królestwo. Neuro – aktywną Symulację. Mechaniczną Otchłań. Bezdotykową sterylną Przestrzeń Zapomnienia. Stajemy się portalami organicznymi, które utrzymuje przy „życiu” przepływ danych – mleko cyfrowej Bestii o stalowych sutkach portów USB. Ciepło krystaliczne proteiny. Pirat miał w chacie opór tego gnoju. Całą masę cyfrowego badziewia wyplutego przez chińskiego smoka na nieskończonych wyprzedażach. Tanie gówno pozbawione smaku. Jednak w środku tego sprzętu też była ziemia – wszystko uczynione z wnętrzności schorowanej i zatrutej Matki. Nie jesteście w stanie wyobrazić sobie tego gniewu, który tam rośnie. Macie zbyt małą pojemność procesorów, niewydolność konstrukcyjną płyty głównej i źle skonfigurowany kod bazowy. Jesteście niekompatybilni z Istnieniem. Wyalienowani. To co tu przyjdzie będzie poza kontaktem z waszym neurotycznym światem, będziecie myśleć, że jest upośledzone. Nowe zsynchronizowane Istnienie hakujące kody starych programów opartych na dominacji i przemocy. Stary świat upada.

Współczesny zmutowany na pół martwy wymiar ludzkiego istnienia. Szaleństwo mózgu, dialektyczna kakofonia napęczniałej od nadmiaru informacji świadomości w fazie maniakalno – depresyjnej. Egzystencjalna trójca zniwelowana do ostatniego ogniwa – coraz bardziej osamotnionej i neurotycznej jednostki – laboratoryjnego szczura zamkniętego w bezkresnym labiryncie wygenerowanych umysłowych urojeń. Toczący głaz niepoczytalny Prometeusz. Nasze środowisko staje się jałową, bezpłodną pustynią jednakowych sklonowanych miast – molochów wypełnionych do granic możliwości coraz bardziej widoczną frustracją istot ludzkich, które z desperacją szukają jakiegokolwiek sensu w tym obezwładniającym bezsensie, który staje się coraz bardziej widoczny i namacalny. Bezsens staje się chorobą, zaraźliwym wirusem, który bezlitośnie niszczy wrodzony nam potencjał. Bezsensowna forma, bezsensowne odczucie, bezsensowna percepcja, bezsensowne formacje mentalne, bezsensowna świadomość, której człowiek stał się produktem.

Wystarczy włączyć telewizor.

Nasze relacje stały się wieczną pantomimą odgrywanych ról, udającymi dialogi monologami opartymi na zazdrości i rywalizacji nabrzmiałych ego, które w poszukiwaniu wygody zdolne są do niewiarygodnego okrucieństwa. Stworzyliśmy „media społecznościowe” – ostateczny produkt alienacji i niczym nieskrępowanego narcyzmu, który kończy się znienawidzeniem samego siebie i autoagresją. Nasza desperacja jest błaganiem o uwagę, żebraniem o miłość, ciągłym neurotycznym szukaniem potwierdzeń wartości własnego życia. Cała uwaga została ulokowana w obiekcie zewnętrznym, cała nadzieja w ciągle edytowanej narracji, która kształtuje każdą naszą reakcję i myśl – dlatego możliwym stała się automatyzacja gatunku na niespotykaną dotąd skalę. Sygnał tworzy Program – cała nasza technologia informacji, ta pozorna wygoda i wszechwiedza została skonfigurowana dokładnie w tym celu. Tym celem jest absolutna kontrola umysłu, samo – uwięzienie, autocenzura – śmierć instynktu, intuicji i zdolności pozazmysłowych.

Sprowadzenie życia do przetrwania, do walki o niebyt. Człowieka do odtwórcy, maszyny produkcyjnej, źródła zasilania patologii w której funkcjonuje by mógł bezustanne żywić się umysłowymi odpadkami – modyfikowaną karmą współczesnej na wskroś negatywnej popkultury. Hollywood – ścięte święte drewno pozbawione soków i kontaktu z życiem. Fabryka neurotycznych snów. Czarni magowie rzucający podprogowe klątwy. Kiedy obejrzymy już wszystkie seriale zorientujemy się, że prawdziwe życie stało się dla nas nie do zniesienia, ponieważ wymaga wysiłku, wiary, determinacji, pracy i ciągłych zmagań z własnymi słabościami. Prawdziwe życie jest wtedy kiedy to ty jesteś bohaterem własnej opowieści. Zamiast tego zostałeś subskrybentem życia, biernym odbiorcą wrażeń, kibicem, psycho fanem masowej psychozy. Dajcie mi coś nowego! Chcę czegoś ekscytującego!

Nie chcę cię martwić, ale wszystko już było. To przetrawione i wyrzygane wprost na ciebie Nic obleczone w połyskującą tanim brokatem hipnotyczną formę. Permanentny recykling przebrzmiałych idei przepakowanych w Fabryce Bezsensu. Kiedy żyjesz w tak skondensowanym negatywizmie nie możesz udawać greka, być tym uduchowionym śmierdzielem próbującym zapachnić wszystko mdłym kadzidłem i towarem eksportowym z dalekiego wschodu czy nawet rodzimych wynaturzeń o starych słowiańskich bogach – musisz spojrzeć wprost przed siebie na świat w jakim przyszło ci żyć. Spojrzeć na siebie obdartego z tych fikcyjnych fatałaszków spirytualnego guru, którym się mienisz we własnych oczach. Zobaczyć nagie mięso w rzeźni bezlitosnego wszechświata. Ujrzeć Gastropolis. To jest prawdziwa ścieżka inicjacji – wprowadzenie w realny temat. Póki co jesteśmy umierającym ciałem skazanym na potęgujące się cierpienie. Całe nasze szczęście jest nietrwałe i kapryśne. Wszystkie te mozolnie budowane konstrukcje są zabawą dzieci na brzegu bezkresnego chaotycznego oceanu, zaraz ponad widzialnym widmem ograniczenia naszych zmysłów. Nie mamy pojęcia kim jesteśmy, gdzie jesteśmy i po co. Możemy odkryć z jakim skutkiem. Wszelkie mentalne mechanizmy pocieszenia zawodzą kiedy przychodzi realne cierpienie, podobnie jak cała nasza sztuczna moralność oparta na zapisach wymyślonego prawa. Możesz mówić o czakrach i energii kundalini – jednak to właśnie czas zweryfikuje wszystko – każde słowo i wyobrażenie całą tą wymyśloną nirwanę i urojony kontakt z aniołami. Odkryjesz wówczas, że w żaden rzeczywisty sposób nie potrafisz sobie pomóc nie wspominając o innych czujących istotach. Czary, mary, hokus pokus okazują się bezużyteczne jak zużyte prezerwatywy, którymi próbowałeś się odseparować od cierpienia – pierwszej prawdy tego świata. Cierpienie istnieje i nie zmienisz tego żadnym prawem przyciągania, numerologicznymi zaklęciami, czy magią ceremonialną z książek ściągniętych z chomika. Abstrakcja kabalistycznego drzewa nie da ci schronienia przed burzą w twoim wylęknionym sercu i tej prawdzie zaklętej w autentycznym przerażeniu. To jest to miejsce w którym nikt nie chce być, to jest to miejsce z którego próbujemy uciec w te wszystkie słodko brzmiące fantazje o złotym świetle i dobrym miłościwym Bogu Ojcu, który utuli nas do kolejnego snu, podając kroplówkę ze świętą morfiną. Zawsze poznasz kto był w miejscu tego przerażenia, zobaczysz to w jego oczach, w jego ruchach, w jego stosunku do życia. Zobaczysz człowieka inicjowanego, który się obudził z długiego snu. Nie ma słów na opisanie tego doświadczenia. Moc tej inicjacji kryje się w impulsie, który z niej wychodzi niczym rozdzierająca mrok błyskawica i rozświetla Drogę, która przez chwilę staje się widoczna jak linie na otwartej dłoni. Jest to doświadczenie, które w jednej chwili zmienia wszystko. To przywrócenie Połączenia z realną kondycją tego świata.

Początek Wielkiego Dzieła.
Prawdziwa Praca.

Zwykły wpis