DANIE WEGETARIAŃSKIE W PRZEMIANIE ZIEMI (ŚLEDZONA I ŻOŁĄDEK)
PRZEMIANA ZIEMI – SMAK SŁODKI
To najbardziej zharmonizowany i optymalny smak, choć smak słodki kojarzymy w dużej mierze negatywnie z powodów nadmiernego spożycia cukru. W przemianie ziemi odżywiamy nasze ciało i wzmacniamy energię Qi. Narządy związane z tą przemianą to: śledziona, żołądek i trzustka. Jej porą jest późne lato przypadające mniej więcej na okres żniw. Kolor ziemi to żółty. Pozytywne właściwości to pogoda ducha, szacunek dla tradycji, szczodrość, opiekuńczość, radość i równowaga.
Jest to danie wegetariańskie na bazie jajek z wolnego wybiegu i żółtego sera (dla tych co kochają ser 😉 Jajka to źródło łatwo przyswajalnego i pełnowartościowego białka, są w przemianie ziemi i smaku słodkim. Mają dużo witamin (A, E, D) oraz co ważne witaminę B12. Są bogate w fosfor, wapń, żelazo i magnez. Odżywiają substancję i krew. Działają uspokajająco na umysł, nawilżają, dlatego nie są wskazane przy nadmiarach wilgoci i śluzu. Energetycznie są neutralne czyli ani nie ogrzewają ani nie wyziębiają organizmu. Forma omletu (smażenia) i dodatki pieprzu sprawiają, że w tej formie jest to danie ocieplające. Wzmacniają i dodają energii jednak są „ciężkie” i nadmierne spożycie nie jest wskazane.
Roztrzepujemy jajka i mąkę – możemy też krótko zblendować. Dodajemy sól i pieprz.
Ścieramy ser, kroimy połówki pomidora w paski. Kroimy pieczarki w paski.
Na rozgrzaną patelnię wlewamy łyżkę oleju ryżowego. Smażymy pieczarki doprawiamy pieprzem i sosem sojowym. Po usmażeniu odsączamy z wody i tłuszczu. Odstawiamy na bok.
Ja tutaj używam dużej naleśnikowej patelki (średnica 32 cm), bo łatwiej mi omlet przewrócić na drugą stronę i aby zachować idealną okrągłą formę używam blachy od tortownicy bez spodu możemy boki posmarować olejem. Kładziemy ją na patelni, rozgrzewamy i rozpuszczamy masło.
Patelnia powinna być dobrze rozgrzana. Zmniejszamy płomień kuchenki i wlewamy roztrzepane jajka z mąką.
Kładziemy pokrywkę i czekamy na pierwsze ścięcie 😉 Odkrywamy, możemy plastikową łopatką sprawdzić czy omlet nie przywarł do blachy, ściągamy ją i odwracamy omlet.
Teraz posypujemy serem, rozkładamy pomidory i pieczarki, przykrywamy pokrywką by omlet był idealny i na koniec ozdabiamy liśćmi bazylii.
Smacznego!
SZCZURZA OPOWIEŚĆ Z GWATEMALA CITY
Overshoot jest jak posiadanie konta czekowego i konta oszczędnościowego i wykorzystywanie nie tylko wszystkich pieniędzy na naszym koncie czekowym każdego roku, ale także wyczerpywanie naszego konta oszczędnościowego. Każdy wie, że jeśli wydamy nasze konto oszczędnościowe, w końcu zabraknie nam pieniędzy. Z ekologicznego punktu widzenia, w końcu zabraknie nam łatwo wydobywalnych zasobów i wyrządzimy tak wiele szkód spowodowanych zanieczyszczeniami, że życie, jakie znamy, przestanie istnieć.
EKOLOGICZNE PRZEKROCZENIE, Elisabeth Robson / Medium
Wymyśliliśmy słowo „chaos” na oznaczenie porządku, którego nie rozumiemy.
Henry Miller
To przychodzi tutaj z nami. Nosimy to w sobie. Sztuką jest odkrycie, rozwinięcie i oddanie tego światu. Tak rozumiem pierwotne i nieuwarunkowane piękno bycia istotą ludzką. Zaufać temu pierwotnemu impulsowi, który z nas wychodzi w postaci twórczości – uważam za bezwzględny akt odwagi w tej bardzo umownej i „zdyscyplinowanej” rzeczywistości.
W domu w którym się wychowałem nie było książek, te książki nosiłem w sobie, każde doświadczenie, rozmowa i obraz są kolejnym akapitem, rozdziałem i tomem pisanym „na żywo”. Ta „żywość” ten stan „ożywienia” jest punktem wyjścia i wejścia. Bramą. To prolog i epilog zarazem. Klawiatura milknie na długo, jednak to nic nie znaczy, ten zewnętrzny obraz jest mylący i to na nim najczęściej skupiamy uwagę – jednak „tworzywo” obraca się przed naszymi oczyma, słyszymy je i dotykamy.
Tworzenie jest procesem Zaufania. Do siebie, do własnych doświadczeń. To jedyne co mamy -Doświadczenie. Opowiadanie historii z tej perspektywy nie jest zmyślaniem, sztuczną ornamentyką i nadpobudliwością egotycznych skłonności – to odruch biologiczny, czynność fizjologiczna, której celem jest Życie. Bycie żywym. Otwartym. Wrażliwym. Moc jaka z tego płynie – jest poza dyskusją, poza spekulacją, poza „sukcesem”, poza „pozą”.
Mamy różnych nauczycieli i przewodników. Jednak wierzę, że jest w nas pierwotna inteligencja i mądrość, której rolą jest nas z chwili na chwilę budzić z transu, otępienia, przyzwyczajeń. Życie jest śmiertelne i bywa trudne i bolesne. Skazanie własnej egzystencji na jedynie impulsywne podążanie za nie mającymi końca uwarunkowaniami jest esencją cierpienia i stawia nas w roli „statysty” na absurdalnym planie zdarzeń. Rzeczywistość jest irracjonalnym chaotycznym zbiorem umowności i przypadku. Nadawanie znaczeń i tworzenie koncepcji jest ludzką próbą przetrwania, dialektyką. Teza, hipoteza, hiperteza. Forma, nazwa. Ciągi znaczeń w utartych koleinach przyzwyczajeń. Jedno skostnienie przechodzi w drugie. Rodzimy się tutaj już ustawieni w kontekstach, poddani nieustającej tresurze społecznej, rodzicielskiej, politycznej i kulturowej. Zagłuszając własny wewnętrzny głos oddajemy walkowera. Podnosimy dłonie w geście poddania.
Zostajemy pogrzebani żywcem. Zamordowani banalnością zdarzeń, obleczeni w kaftan umownego bezpieczeństwa. Próba życia w zgodzie z sobą jest dla tego świata – Wyzwaniem rzuconym prosto w jego kwadratową twarz. Ostracyzm tej potocznej kwadratury staje się prześladującym nas Cieniem. Zawsze za plecami. Co pomyślą inni? Jak wyglądam? Czy się podobam?
Czekanie na przyzwolenie. Czekanie na akceptację. Czekanie na oklaski.
„To” właśnie postrzegam jako „materiał” z jakiego zostały stworzone „kraty” tego Więzienia. Jednak my sami staliśmy się strażnikami w jego murach, zarządcami własnej podległości względem Gry i Rozgrywających. Bowiem, jedyne do czego się odnosimy to właśnie Spektakl – coś zewnętrznego. Zamiast przyjrzeć się samym sobie, wciąż wodzimy wzrokiem po Dekoracjach – szukając w nich tego „mitycznego” Sensu. To wszystko jest go pozbawione, póki pomijamy decydujący w tym wszystkim czynnik – „Ja”. Uzależnienie od opinii innych aktorów, od rankingów, konkursów, porównywanie, naśladowanie – to wszystko jest częścią „biznesu życia”. Handlu jaki jest znakiem rozpoznawczym tego wszystkiego. Mijający bezproduktywnie i jałowo Czas jest Odsetkami od tego niemożliwego do spłacenia Kredytu. Czy przyjaciele to naprawdę przyjaciele, czy wrogowie to naprawdę wrogowie, czy popularność to „znacznik” wyuczonej i opłaconej roli? Warto się przyjrzeć i zastanowić. Warto zakwestionować te podstawowe założenia, bowiem od tego zależy bardzo wiele. Odnoszę się często do przemijania jako bardzo konkretnego Punktu Odniesienia, bowiem uważam, że jedynym „wartym zachodu” w tej „układance” kapitałem jest Wiedza i Miłość jako nierozłączne części wspomnianego Daru – jaki możemy dostać i jaki możemy dać. Nigdy nie wiesz – ile ci jeszcze zostało i nie wiesz również tego, czy to co „masz” warte było tego co zrobiłeś. Jednak prawdziwa Wiedza i prawdziwa Miłość wydaje mi się daleka od tego, co rozumiemy pod tymi słowami. To wcale nie musi być ten cukierkowaty i przemądrzały „towar” jaki chcą nam opchnąć.
Promocja Tandety – wszyscy są tym bardzo zajęci. Wszystko to może się toczyć jedynie w pewnych założeniach, w przyjętych normach i umownych zasadach. W potrzebie – Uznania. Lubią nie lubią. Zgadzają się, nie zgadzają.
Kwestionuję to. Ten właśnie element uznania i aprobaty. Oczekiwanie na oklaski jest stratą czasu. Przyjdą nie przyjdą – to nie ma znaczenia. Znaczenie ma nasz własny stan – nasze życie. Nasza opowieść i nasza Prawda.
Jesteśmy Tu i teraz w naszym własnym Centrum Dowodzenia Wszechświatem. Ten wszechświat to wewnętrzny wymiar naszej Istoty.
To będzie dziwna historia, ale takie mamy czasy w bezczasie. Taki mamy klimat. Więc, jesteśmy po raz kolejny w Łodzi. Wyobraźmy to sobie pejzaż jak z filmów Tarkowskiego i oczyma naszej wyobraźni z rozproszonego, ciągle zamulonego tłumu homo after happen’s ujrzymy oczyma naszej wyobraźni naszego antybohatera Prepersa. Ma na sobie czerwoną bluzę z kapturem i stoi zwrócony tyłem do nas w bramie nieopodal kościoła Świętej Trójcy. Kontempluje widoki z powłoki, pogodne wzgórza kamienic i zamykając oczy widzi spokojne i kojące morze o krystalicznie błękitnej wodzie, która leczy i uzdrawia wszystkie nasze spiny. Tak w umyśle Prepersa kołysze się Łódź. Od czasu do czasu zanurza się w Inny Wymiar, kwantową zupę alternatywnego Wszechświata. Prepers ma pogodną twarz, ponieważ od jakiegoś czasu jego stan się radykalnie odmienił, zaszły w nim procesy, których Mózgogłowie nie było w stanie pojąć.
Był w swoim ciele, choć brzmi to absurdalnie to jest tak tylko z pozoru, bowiem kiedyś cały czas „żył jakby w głowie” w neurotycznych neuronach. W więzieniu wylęknionego umysłu, który był mroczny i paranoiczny, który postrzegał rzeczywistość jako Meta Spisek przeciw sobie. Jednak teraz w końcu po długiej podróży był na swoim miejscu tej kosmicznej układanki. Odnalazł swoją Drogę. Swoje miejsce w kalejdoskopie wszechrzeczy. Był Absolutnie Sobą. Absurdalna wojna z samym sobą dobiegła końca i ten stan można nazwać Wyzwoleniem z Warunku. Przestał być własnym wrogiem. Uśmiechał się do świata i dziękował. Ten stan Wdzięczności jest najbardziej radykalnym sposobem transformacji zaprogramowanego kodu zniewolenia. Ponieważ nie tworzył już tej odwiecznej amplitudy napięcia. Tej beznadziejnej skazanej na porażkę walki. Tego co utrzymuje cię w tej zależności. Gniew i przywiązanie do swojej wizji – poglądu, zrozumiał jak śmieszna i dziecinna jest idea rewolucyjnego anarchizmu, który nie istnieje w naturze, jest wytworem braku zrozumienia. Ignorancji. To kolejny ego – trip. Wymyślone poczucie „wielkiej sprawy” opartej o narcystycznej naturze Mózgogłowia – EGO, które musi wygenerować romantyczny obraz samego siebie, by szukać w rzeczywistości – lustrze odbić dla uzasadnienia swojej fiksacji. Musi być surowym sędzią, kimś kto w swoim pojęciu i wyobrażeniu wie i widzi więcej i postrzega innych jako zdecydowanie głupszych od siebie, jako tych którzy dali się zniewolić i zakneblować, dali sobie narzucić Obcą Wolę. Dobrowolnie zakuli się w kajdany. Oddali swój najcenniejszy dar – „złudzenia wolności”.
Kiedy swoje życie opierasz na walce wówczas ta walka musi trwać w nieskończoność ponieważ, to w co wierzysz jest oparte na iluzjach, na spekulatywnej i urojeniowej naturze tzw. mocy obliczeniowej Mózgogłowia. To tworzy jedną z twoich wymyślonych kolejnych osobowości, jest filtrem percepcji, który generuje „nową wizję”, „nowy sposób życia”, „kolejną romantyczną misję” w tej symulacyjnej grze rozwojowej. Kiedy brak przestrzeni pomiędzy podmiotem i orzeczeniem, pomiędzy myślącym i myśleniem wówczas stajesz się prawdziwym niewolnikiem, kimś kto nie potrafi się już zatrzymać w swojej coraz bardziej paranoicznej i paranormalnej fiksacji. Paliwem jest gniew i tak zwane oburzenie absurdem tego świata, jego niesprawiedliwością i wściekły pytasz nicość: Gdzie kurwa jest ten dobry Bóg? Gdzie był w Treblince, gdzie był na każdej jebanej wojnie, gdzie był kiedy handlowano ludźmi jak towarami, gdzie był jak go nie było?
To myślenie jest jednym z bazowych Programów operacyjnych tej Gry. To współczesny Program – Matka. Doktryna fundamentalnego dualizmu i postrzegania istnienia jako kosmicznego dramatu o określonej strukturze fabularnej, która jest tylko i jedynie wgraną w świadomość wizją – utopią. Zaprogramowanym poczuciem urojonego grzechu i mistycznym fatalizmem „gry o wszystko” – ostatecznego nieba i piekła na wieczność. To fundamentalny wzór zakodowany w naszej świadomości nawet wtedy kiedy wydaje się nam, że myślimy już inaczej. To jest wyssane z mlekiem matki i jaj matki i matki tamtej matki. To nasienie, które spłodziło tą Cywilizację Dominacji i Podboju. Fundamentalny jest brak szacunku do Inności – nie będziesz miał bogów cudzych przede mną, będziesz pełen lęku i żałości, będziesz pełzał, błagał, będziesz niczym. To uczyniło z ludzi istoty okrutne i nieszczęśliwe, które niszczą to czego nie rozumieją, które dostając gotową mapę przestały odkrywać samemu naturę rzeczywistości, badać własną świadomość, szukać przyczyn, współzależności ostatecznym wynikiem tego wszystkiego był kompletny brak rozwoju. Paraliżująca stagnacja i ulokowanie wszystkiego na materialno – fizycznym planie. Brak przestrzeni, a tym samym brak otwartości.
Umysłowe więzienie. Wyrok.
To na poziomie podświadomym stworzyło demoniczną strukturę bytów, które żywią się cierpieniem wynikającym z Ignorancji. Stan wiecznej udręki – zaimplementowanego grzechu i brudu z którego stworzono globalny i monolityczny system warunkowania świadomości – tworzenia dla tych demonów całego systemu pokarmowego – Gastropolis, a głównym składnikiem tego pokarmu jest Ignorancja. Jedynym prawdziwym celem tej doktryny dominacji jest utrzymywanie niewiedzy, dlatego wszystko co miało potencjał rozwoju było prześladowane i tępione, było torturowane i mordowane. Całe dziedzictwo ludzkości – wielorakość ścieżek, poglądów – wszystko to musiało zejść do podziemia. Ukrywać się by przetrwać. Tak powstała współczesna monokultura oparta na doktrynie dominacji i przemocy na której fundamentach powstało to w czym dzisiaj przyszło nam żyć. Cybernetyczno – technokratyczny świat kontroli zdominowany przez lewą półkulę Mózgogłowia i coraz bardziej jednolita apatyczna masa ludzka, którą można sterować przez medialny Kabel – Babel – jak bydłem przez elektryczne pastuchy. Pastwisko ma postać nieskończonej jałowej rozrywki – modyfikowanej papki dla niemowlaków – ponieważ taki jest poziom kolektywnej psyche. Szukanie uciechy i zabawy – robienie dosłownie wszystkiego byle tylko nie ujrzeć całego tego bezsensu, w którym to wszystko jest umoczone jak w gównie.
I teraz to zaczyna śmierdzieć. Ukazuje swoje prawdziwe oblicze. Odsłania się z coraz większą bezwstydnością. Pornograficzna natura nieludzkiego stosunku do życia, do istnienia, do drugiej istoty czującej. Pozbawiony empatii i wrażliwości akt poniżenia i dewastacji wynikający z braku szacunku do samego siebie. Tak się kończy Doktryna Pierworodnego Grzechu. Gwałceniem naszej czystej dziecięcej natury, tego co naprawdę jest święte i pełne ufności. Ostateczną pogardą wobec Cudu Życia. Jednak to wszystko teraz wychodzi na jaw, cały ten skorumpowany i patologiczny układ wzajemnej korzyści opartej na gwałcie. Nie zdołamy przed tym uciec, nie będzie już miejsca gdzie możemy się ukryć przed prawdą. To jest czas konfrontacji kiedy Lustro ukazuje świat taki jakim jest. Ukazuje nam naszą prawdziwą twarz.
Oparta na Ignorancji populacja gloryfikuje Ignorancję i Głupotę – wzmacniając sygnał – wzorzec i masowo go powielając na niezliczone zmyślne sposoby. Jest wyrafinowana. Znakiem rozpoznawczym jest łatwość, wygoda, dostępność, masowość. Coraz łatwiejsze bezwysiłkowe życie oparte na emitowaniu wzorca głupoty jest w takiej „kulturze” najbardziej dochodowe, najlepiej się sprzedaje to co nie ma wartości. Prawdziwa wartość nigdy nie jest na sprzedaż. Pogrążony w tamasowych przyjemnościach, których ostatecznym celem jest pogrążyć cię jeszcze bardziej w demonicznym wymiarze cierpienia, jesteś podziwiany, jesteś popularny, jesteś naśladowany, ponieważ właśnie o to chodzi kiedy cykl ciemności dobiega końca. Musisz stworzyć inkarnacyjny potencjał przetrwania w postaci zdominowanych przez ciemność istot. To jest bardzo proste. Tam gdzie jest najwięcej materialnego dobra jest najwięcej przywiązania i cierpienia. Musisz zrozumieć, że to „szczęście” posiadania i dobrobytu jest tak naprawdę bezgranicznym cierpieniem rozstania i rozpadu i jest wprost proporcjonalne do rozmiaru przywiązania jakie żywisz stając się niewolnikiem tej łatwości, wygody i dostępności, wtedy przychodzi zrozumienie, że prawdziwa wartość była zupełnie w czym innym. W tym co wymaga wysiłku, myślenia, refleksji, co wymaga wyrzeczenia i dyscypliny – ponieważ to jest przeciwieństwem lenistwa. Dlatego nie ciesz się z łatwego i przyjemnego życia, kiedy tego nie rozumiesz.
Prepers szczególnie był wdzięczny za wszelkie trudy, za cierpienie, za problemy, za wszystkie kłody pod nogami, belki w oku, za każdego kto był przeciw niemu, bowiem to właśnie jest było tym, co pozwoliło mu wzrastać i rozwijać moc swojego Ducha, budziło jego Dobre Serce i Moc. Teraz rozumie, że wszystko jest odzwierciedleniem tego czym w danej chwili, w aktualnym Układzie Warunku – Jesteś. Zrozumiał, że Mistrz jest po prostu Rzeczywistością w której jesteś bezgranicznie zanurzony, która jest manifestacją twojego niewyczerpanego i nieskończonego potencjału. Jest informacją i układem danych, które kiedy potrafisz je dekodować stają się Nauką – Dharmą.
Jednak żeby to zobaczyć i zrozumieć musisz się przebić przez gęste. Gęste jest wyprodukowaną i narzuconą wizją tzw. „rzeczywistości” – uwarunkowaniem, wspólną matrycą hodowlaną w jakiej zostałeś wyprodukowany i w której spędziłeś całe swoje kwadratowe życie oparte na naśladownictwie, rywalizacji i przekonaniu, że to jest „prawdziwy świat”. Tak naprawdę nic „co istnieje” nie jest ostatecznie prawdziwe, bowiem jest to tylko chwilowy Układ Warunków i Okoliczności, które wciąż i bez ustanku podlegają zmianie. Zmiana jest jedyną stałą, wzorem i prawidłowością w tak zwanym ostatecznym rozrachunku na znikającym paragonie z hipermarketu umysłu. Jego podstawą jest lgnięcie, pożądanie. Absurdalnie neurotyczna tendencja do ciągłej gry w przyciąganie i odpychanie.
Tak zaczyna się ten nieskończony w czasie i przestrzeni podświadomy mechanizm manipulacji oparty na zdolnościach intelektualnych umysłu i poczuciu „ja myślę” – to są moje myśli i koncepcje, którymi opowiadam sobie świat. Wierzę w to co myślę, wierzę, że to stanowi prawdziwy opis tego co się wydarza. Jednak w istocie jest to selektywny mechanizm przetrwania, który wydarza się poza twoją świadomością, ty dostajesz jedynie złudzenie kontroli percepcji. Selekcja obrazu, odczucia, wrażenia, dźwięku, smaku odbywa się w dużej mierze poza twoim udziałem, gdyż w przeciwnym razie po prostu byś oszalał z nadmiaru wrażeń.
I ten właśnie mechanizm jest tym co można zaprogramować i kontrolować poprzez strukturę słów – pojęć. Dlatego na początku zawsze jest słowo – pojęcie, bowiem tak koduje się określoną matrycę tworzy siatkę percepcji rzuconą na to co w swojej esencji jest bezgraniczne i nieskończone. Tego co pierwotne nie stworzył żaden wymyślony bóg, to istnieje poza czasem i przestrzenią. Poza Wtórnym Warunkiem powstającym z ruchu energii. To jest puste i pełne nieskończonej energii czystej przejrzystości i jest poza jakimkolwiek ograniczeniem i kontrolą.
Jeżeli tworzysz „stwórcę” tworzysz pierwszy i fundamentalny podział na źródło i manifestację, tworzysz to co nazywasz prawdziwe i fałszywe, to tu i to tam, tworzysz abstrakcję „tego do czego chcesz wrócić”, tego co chcesz przekroczyć, naprawić, wyleczyć, oczyścić, ulepszyć, tworzysz „ja teraz” i „ja potem” tworzysz czas i przestrzeń. Porównujesz wyniki z „przed” i „po” – jesteś smutny, albo zadowolony jednak przede wszystkim masz poczucie celu, dążenia, kierunku i tworzysz „byty” na lini czasu, które porównujesz ze sobą. Jednak kim jest ten, który to robi? Czy jest tym samym czy czymś innym? Czy to stare ja jest częścią nowego ja? Które jest bardziej prawdziwe? Jednak co to jest? Jak wygląda? Gdzie mieszka? W ciele, w energii czy w umyśle? Mieszka wewnątrz czy na zewnątrz jednak prawdziwe pytanie jest wewnątrz, na zewnątrz – CZEGO?
To pierwotne odczucie jest początkiem całej gry. To klucz.
I nikt z tych, którzy mają iluzję kontroli nad twoim życiem nie ma tego klucza. Jedynym, który go ma jesteś zawsze tylko ty. Jednak musisz go zobaczyć, musisz zrozumieć jego potencjał, bowiem jeżeli to zrobisz zrozumiesz, że nikt nie miał, nie ma i nie będzie miał nad tobą władzy. To wszystko zmienia w sposób fundamentalnie radykalny. Okazuje się, że to co jest w tej grze, co płaci podatki i się boi o swoją przyszłość, co wciąż jest stymulowane i zarządzane jest tylko iluzją, jest tylko poczuciem i utożsamieniem z czymś co nie ma realnej podstawy. To nie istnieje. Jeżeli nie wierzysz to spróbuj to znaleźć i pokaż mi to! To jest jedynie umysłowym konstruktem, czymś co z chwili na chwilę się odradza w loopie w bezgranicznej przestrzeni – świadomości. Jest nawykiem lgnięcia do podstawowego odczucia separacji – oddzielenia. To jest korzeń cierpienia i wytworzył go nasz własny umysł. Bowiem nie istnieje nic co jest oddzielone od naszej świadomości nie istnieje nic co jest „na zewnątrz”.
Świat nie istnieje na zewnątrz naszej świadomości. Świat jest projekcją świadomości – jej grą z samą sobą. Nie możesz się z tego wylogować. Możesz zamiast tego być Mistrzem tej Gry, bowiem nie ma niczego co trzeba zmieniać, poprawiać, ulepszać czy modyfikować. I to jest nazwane Prawdziwym Tańcem. Już nie musisz zatrzymywać taśmy przez medytację i wyciszenie, po prostu jesteś we wszystkim w sposób absolutnie kompletny, nie ma ciebie sprzed i po. I to się dzieje samo, pozbawione najmniejszego wysiłku z twojej strony, ponieważ nie istnieje najmniejsza nawet potrzeba by być czymś innym niż jesteś, czymś lepszym i bardziej oświeconym, ponieważ wiesz, że to właśnie ta potrzeba jest pierwotnym złudzeniem, jest tym co stworzyło problem.
Przestajesz projektować fantom z teraz na potem, przestajesz się poruszać na kole, przestajesz inkarnować z jednej chwili na drugą chwilę, ponieważ nie musisz już niczego potwierdzać. To jest tak jakbyś jednocześnie był i ciebie nie było i wtedy grasz w grę jak chcesz, ponieważ przestajesz być postacią, charakterem, czymś określonym. Jesteś Absolutną Wolnością, która szanuje wolność innych istot. Szanuje przestrzeń, która jest po prostu dobra i współczująca. Sama w sobie jest nieskończonym bogactwem – to jest podstawowa pierwotna szczodrość.
Prepers opuścił swój nawykowy kokon, który stworzył w zasadzie jak wszyscy, aby się chronić, ponieważ spotkało go w życiu wiele cierpienia. To cierpienie było, jak to powiedział pewien pisarz – Piekłem Innego. Piekłem ludzkich toksycznych relacji i on sam wcale nie był inny, był do szpiku przesiąknięty tym od czego w tak desperacki sposób próbował się odciąć. Uciekał w samotność, w dobrowolną izolację, która przez lata była jego ostatecznym schronieniem, czymś co naprawdę mu pomagało. Tworzył swój hermetyczny świat – swój jedyny w swoim rodzaju kokon ideałów, wyobrażeń, inspiracji i pociechy. Czuł, że świat w jakiś sposób go odrzucił, spisał na straty. Jednak coś w nim wrzeszczało.
To był ból. Prawda tego świata.
Był wszechobecny na tej ulicy w tych ciałach, w tych relacjach opartych na braku zrozumienia, był literami tych słów, które ludzie do siebie mówili w nadziei, że w końcu ktoś ich zrozumie, ktoś rozpozna kim naprawdę są i że tak naprawdę uczuciem, które ich więzi w cierpieniu, jest strach i brak miłości do siebie. Swoją wolność od strachu Prepers odnalazł w jego spotęgowaniu, doprowadzeniu do ekstremum.
Rodzisz się w tej grze, w tym układzie, w tej psychotycznej psychodramie. Wypluwa cię na ten świat – Ignorancja. Mechanizm Niewiedzy. Sztuczna Meta Inteligencja. Biologiczny Algorytm – pozbawiona współczucia i troski okrutna selekcja naturalna, piramida władzy samców i samic alfa. Determinuje cię energetyczna kasta do jakiej przynależysz – strumień doświadczeń i potencjałów które powieliła biologiczno genetyczna kserokopiarka. Nowy komputer na starych programach, ponieważ już coś jest w tobie, nie jesteś „czystą kartą”. Masz tendencje, upodobania, temperament – już jakiś jesteś. Skąd się to bierze? Czymś jednak już jesteś. Prepers nazywał to zapisem „czarnej skrzynki”. Subtelna świadomość magazynująca, ukryty sterownik pulpitu. Przedurodzeniowy zapis programu podstawowego – „dusza”. Złe dzieci dobrych warunków i dobre dzieci złych warunków. Wszechobecny relatywizm – choroba zakaźna umysłu.
W naukach mówią, że jesteś umysłem – świadomością, która po ostatniej śmierci i opuszczeniu ciała – pojazdu ze swojej karmicznej skrzynki tworzy nieskończoną ilość wizji – filmów, które choć wydają się „istnieć” na zewnątrz są w istocie projekcją wewnętrzną. Ty jesteś scenografią, aktorami, fabułą, reżyserem i scenarzystą. Jesteś jedynym bogiem swojego „raju” i „piekła”. Sam siebie sądzisz – wznosisz i potępiasz, ponieważ to jest najsilniejszy i najbardziej obecny aspekt umysłu, który wzmacniasz całe życie.
Ten głos. Sędzia. „Ja” – bóg uzurpator. Demiurg świata Ignorancji.
Słyszymy to co jest najbardziej hałaśliwe. Ten nieskończony i nieustający bełkot, który nigdy nie daje nam spokoju i jest terrorem przymusu reakcji. Musisz mieć opinię, zdanie, musisz zająć stanowisko w administracji Mózgogłowia. Jakie masz zdanie na ten temat? A na tamten? Co sądzisz o tym? A o tamtym?
Bez końca. W koło.
I teraz…Niemożliwym jest dialog i porozumienie w czymś takim, kiedy w zasadzie każdy ma inną wizję „rzeczywistości” i uważa jednocześnie, że to „jego” wizja jest najbardziej prawdziwa. Ten brak zrozumienia podstawowego mentalnego budulca na którym tworzymy wszystkie te fantomy jest pierwotną przyczyną nieustających konfliktów, które wraz z coraz większym pomieszaniem i zagubieniem, po prostu eskalują tworząc swoje ekstrema. To jest nazwane polem świadomości Bogini Kali.
Kiedy system kolektywnej świadomości – ignorancji jest totalnie przeładowany nadmiarem emocji, projekcji i wyobrażeń, które stają się coraz bardziej materialne i demoniczne i zaczynają niszczyć swoich twórców. Żywcem obdzierać ich ze skóry złudzeń. Nie istnieje absolutne zło z którym wciąż walczy absolutne dobro, bowiem jedno nie istnieje bez drugiego. Istnieje Dialektyka Pola. Punkt zakotwiczenia w Złudzeniu. To ma naturę snu w którym śpiący nie ma świadomości, że śpi – on wierzy, że jego sen jest rzeczywisty i prawdziwy, on w nim szuka dobra i zwalcza zło – nie pojmując, że cały jego wysiłek jest pozbawiony najmniejszego znaczenia i realności. On śni.
Doprawdy mało jest tych, którzy się obudzili z tego snu.
Ten świat na zewnątrz jest tylko odzwierciedleniem, ukazuje nam nas w mechanice przyczyny i skutku, jest też rezultatem tego czym jesteśmy w układzie określonego warunku czasu i przestrzeni. Zmiany klimatu to zmiana konfiguracji tak zwanych okoliczności życia, które wynikają z naszych słów, myśli i działań a to wszystko rodzi się z braku świadomości o konsekwencjach, lub głupoty. Ta głupota stała się głównym towarem, który ten świat sprzedaje i kupuje. Ta głupota jest produktem nudy i inercji, która charakteryzuje ten przejedzony nadmiarem bodźców i wrażeń umysł człowieka – maszyny. Nuda jest cechą charakterystyczną głupoty, która jeżeli się przyjrzymy jest już we wszystkim, jest głównym składnikiem serwowanych dań tak zwanej kultury i rozrywki, których główną funkcją jest otumanianie – czyli zaciemnianie świadomości. Upadek. Przemoc, pornografia, wszelkiego typu wynaturzenie – ukazywanie człowieka w jego skrajnie negatywnej tamasowej formie jako bezwolnego niewolnika swoich najbardziej tępych prymitywnych popędów.
To jest konsekwencja programowania poprzez poczucie winy, które Czarni Magowie zakodowali przez swoje obrządki i ceremonie programując te czyste i ufne dziecięce umysły lękiem i samopotępieniem. Neurotyczny i paraliżujący strach przed karą i niemożliwe do spełnienia w tym uwarunkowaniu moralne nakazy i wzorce. Świat brudu i zepsucia, świat upadku i wygnania. Świat okrutnego boga, który prześladuje i morduje swoje własne stworzenie przez całą wymyśloną wieczność. Pomimo „nowoczesności” to jest moduł sterujący, pierwotny i głęboko zakorzeniony Wdruk, który skonfigurował ten podstawowy schizm w ludzkiej naturze. Wykorzeniając wszystko co przeczyło temu w postaci pełnych witalności, wdzięczności, radości i współczucia systemów wiedzy i praktyk opartych na zrozumieniu, że w istocie żyjemy w Bogu, który jest samym Życiem i Bogactwem wszystkiego co istnieje. Jest Mądrością i Miłością. Jest Dobrem, które nigdy nikogo nie sądzi, bowiem rozumie, że Istnienie wzrasta poprzez Naukę, która wynika z doświadczania i praktyki życia.
Kiedy tworzysz w człowieku poczucie niemożliwości on wcześniej czy później upada w mrok swojego negatywizmu, zaczyna być wrogiem samego siebie. Czując się nicością przemienia świat w nicość. Upodabnia świat do samego siebie – morduje życie i niszczy zasługę ponieważ czuje, że czego by nie próbował i jak się nie starał to zawsze jest za mało, jego urojony bóg zawsze nim gardzi, zakrwawiony spogląda przez umęczone ciało z murów ludzkich świątyń wiecznej pokuty. To jest religia śmierci i unicestwienia. Pogarda wobec cudu życia.
Żyjemy w świecie symulacji, w którym najwyższą funkcją znaku jest wymazanie rzeczywistości i jednocześnie ukrycie jej zniknięcia.
Jean Baudrillard
Wielki wdech i wielki wydech. Wzrost i upadek. Bez przerwy, przez cały czas. Dla naszej ludzkiej zdegenerowanej świadomości skala kosmicznych cykli jest w pewien sposób niepojęta. Postrzegamy tylko linię – nie widzimy koła. Nasze życie w obecnych czasach jest krótkie, pełne chaosu i cierpienia. To w Naukach Duchowych nazwane jest Czasem Upadku – okresem materializmu, pożądania i upokorzenia. Iluzja czasu przyspiesza, nasze życie jest krótkie i oparte na Ignorancji. Kręcimy się w koło rzeczy bez znaczenia, szukamy szczęścia w posiadaniu, złudzeniu władzy i kontroli. Powszechną „religią” jest Pieniądz i Władza. Miłość staje się pożądaniem. Forma dominuje Treść, która staje się płytka i powierzchowna i zorganizowana wokół tzw: „rozrywki”. Chcemy się zabawiać przez cały czas szukać stanów ekscytacji i podniecenia. Stymulacja dla Symulacji. Czas głębokiego Snu. Gęstniejącej Niepoczytalności. Istota ludzka traci orientację w prawdziwej wrodzonej moralności – nie rozpoznając już co jest właściwym działaniem i sposobem życia. Akty dobroci i życzliwości są ukazywane jako coś wyjątkowego na tle obojętności i narastającego narcyzmu.
Instytucjonalna korporacyjna maszyna religijna funkcjonuje dzięki energii i naiwności swoich wiernych, bazując na poczuciu winy, lęku i bezradności. Jest zasilana nadzieją i wiarą naoliwiona dogmatem i doktryną i kompletnie bezradna wobec wielowymiarowych procesów współczesności i faktu, że wszystko się rozpada, bowiem kolektywny cykl organizacji dobiega końca, ponieważ masa przekroczyła już punkt krytyczny nie można już jej kontrolować na sposób analogowy – mechaniczny. Deglobalizacja staje się faktem i procesem, który możemy obserwować i co najważniejsze w którym będziemy w coraz większym stopniu uczestniczyć. Nie można tego zatrzymać, ponieważ wynika ze zbiorowej / masowej „karmy” – działania opartym na wadliwym i destrukcyjnym oprogramowaniu.
W naukach wedyjskich ten okres nazwany jest Kali Jugą, wiekiem żelaza i ciemności, okresem dominacji jakości tamasowych bazujących na ignorancji, zaniedbaniu, złudzeniach, lenistwie. Mniejszy cykl kosmiczny w Wedach ma swoje „pory roku” / okresy wzrostu i upadku, które następują po sobie. To nie ma końca, bowiem taki jest program kolektywnej matrycy. To cztery jugi: Satya, Treta, Dvapara i Kali – razem tworzą chaturyugę. Cykl jest procesem stopniowego rozpadu / degeneracji, gdzie obecność istot o wysokim poziomie realizacji radykalnie się zmniejsza wraz z przekazem autentycznych duchowych nauk, które mają w sobie potencjał wyzwolenia z uwarunkowanej egzystencji. W końcowym okresie Kali większość tych dostępnych nauk to „duchowy towar”, który choć wygląda „pięknie” i „inspirująco” w istocie jest kompletnie bezużyteczny, bowiem tak naprawdę jest jedynie kompilacją wiedzy i praktyk zaczerpniętych z wielu systemów i nie ma w sobie żadnych źródeł autentycznych przekazów wynikających z realnego doświadczenia mistrzów, którzy te nauki urzeczywistnili. Duchowość po prostu staje się kolejną zabawą i rozrywką w świecie zachodzącego słońca chorego na nudę i poczucie pustki szukającego jałowego pocieszenia. To jest duchowość Formy.
Według Baudrillarda to właśnie rosnący, gęsty i nieprzerwany strumień wszechobecnych obrazów we współczesnym świecie popchnął nas ku jakościowo nowemu społeczeństwu, w którym zaciera się rozróżnienie na rzeczywistość i obraz, a życie bieżące podlega estetyzacji: to świat symulowany, czyli kultura postmodernistyczna.
Mike Featherstone
Jednak w czasie „panowania Kali” mamy dostęp do najwyższych esencjonalnych nauk, ponieważ w czasie narastającego chaosu wszystko staje się obecne w Polu Kolektywnej Świadomości. Rzucone niczym perły przed wieprze – najczęściej konsumowane, trawione i wydalane bez wiedzy, że oto pobawiliśmy się przez chwilę czymś co naprawdę mogło nam pomóc, ponieważ brak nam mądrości rozróżniania. Kiedy wszystko zmienia się w rozrywkę – Królową jest Głupota. Wszechobecność technologii jest charakterystyką dominacji Tamasu, bowiem zaczyna wyręczać nas we wszystkim wzmacniając lenistwo i ignorancję. Maszyny, automatyzacja, algorytmy zmieniają istoty ludzkie w żyjących zombie, które kompletnie przestają rozumieć świat w jakim żyją. Tracą zainteresowanie – stają się bierne i apatyczne stymulowane algorytmem bezmyślnej konsumpcji generowanej przez maszyny treści. Ostatecznie nic nie ma już znaczenia – wszystko w pewien sposób staje równo – nieważne dla skolektywizowanej homogenicznej pasywnej masy ludzkiej, która jest pobudzana jedynie w celu dostarczania energii, aby maszyny mogły funkcjonować. Żywić się naszą ignorancją, gdyż stały się jej fizyczną manifestacją / reprezentacją.
Kiedy technologia staje się „Bogiem / Demiurgiem w postaci maszynowej sztucznej inteligencji istota ludzka degeneruje się w bardzo szybkim tempie. Upadek przyspiesza, bowiem przestaje się rozwijać – „wszystko robi się samo” i to jest charakterystyczny dla Tamasu stan bierności i inercji. Ludzka energia uwagi staje się paliwem zasilającym symulację dokładnie w ten sam sposób w jaki zostało to pokazane w filmie „Matrix”. Człowiek staje się baterią. Maszyną dla maszyny.
Staje się nawozem dla panowania Tech.
Wszystkie te procesy są wynikiem kolektywnej karmy. To jest rezultat materialistycznego paradygmatu, który zdominował życie na tej planecie dawno, dawno temu i „uczynił ziemię poddaną”. Ostatecznie stajemy się tym co robimy. Takie jest Prawo i taka jest Sprawiedliwość. Nie możesz dominować w nieskończoność – role muszą się odwrócić – energia zrównoważyć. Nie możemy uciec przed skutkami własnych działań i własnej głupoty. Ten czas jest konfrontacją. Spłatą długów, bowiem Cykl dobiega końca, Kolejne Koło na odwiecznej spirali się domyka i w drastycznie ekspresowym tempie odrabiamy wszystkie lekcje. Czas przyspiesza, karma dojrzewa. Nadchodzi czas oczyszczenia i każdy dostaje to na co zapracował przez cały ten Cykl.
Z prostego modułu tak / nie – 0 / 1 – pożądania / niechęci – potwierdzenia / zaprzeczenia rodzi się bardzo skomplikowany i wielowymiarowy System Uwarunkowania. Niezliczona ilość możliwości i niemożliwości bazujący na braku rozpoznania – Ignorancji / Niewiedzy. Karma jest działaniem. To wprawiona w ruch energia, której nie sposób zatrzymać. Nie możemy zatrzymać kolektywnych skutków naszych działań na tej planecie, ponieważ to wymagałoby jasnego kierunku – klarownego postrzegania w polu „kolektywnej wizji karmicznej” – zgody, konsensusu. To jest tutaj po prostu niemożliwe. Nie na tym poziomie komplikacji i separacji. Nasza percepcja jest zdominowana przez spekulacyjną pełną fikcji maszynę Meta Mózgogłowia, która w pewnym sensie wyświetla subiektywną rzeczywistość – symulację. Żyjemy w osobnych złudzeniach, które się łączą w kolektywne zbiory systemów percepcji – Programów. Maszyneria mediów jest ekranem dla zmysłów – komunikat tworzy Ignorancja. To jest karmienie – tworzenie określonej wizji, którą należy zintensyfikować – wzmocnić na tak wielu płaszczyznach jak to tylko możliwe. Świadomość zostaje przytłoczona nadmiarem sprzecznych informacji, które w istocie nie mają żadnego sensu. To jest Szum i Rzeczywistość Szumu. Chaos. Otchłań.
Dzisiejsza tendencja do burzenia czy spychania w nieświadomość wszystkiego, co tradycyjne, może przerwać normalny proces rozwoju, robiąc w nim wyrwę w postaci kilkuwiekowego okresu nawrotu barbarzyństwa. Już mamy z tym do czynienia tam, gdzie dominuje utopia marksistowska. Ale również formacja społeczna w znacznym stopniu oparta na wykształceniu przyrodoznawczo-technicznym, tak charakterystyczna dla Stanów Zjednoczonych, może przyczynić się do regresu kultury duchowej, tym samym spowodować pogłębienie rozszczepienia psychicznego. Sama higiena i dobrobyt bynajmniej nie zapewnią człowiekowi zdrowia: gdyby tak było, najbogatsi i najbardziej oświeceni ludzie byliby okazami zdrowia. Cóż, jeśli chodzi o schorzenia nerwicowe, jest wręcz na odwrót. Wykorzenienie i odcięcie od tradycji neurotyzuje masy, przysposabia je do masowej histerii, która wymaga terapii zbiorowej polegającej na zniewoleniu i rządach terroru. Tam gdzie dominuje racjonalistyczny materializm, państwa są nie tyle więzieniami, co domami wariatów.
C. G. Jung
Rodząc się na tym etapie Cyklu w tej zagęszczonej post rzeczywistości mutującej w stronę wirtualnej utopii skolektywizowanych ignorancją mas musimy odnaleźć zdrową i nie zmodyfikowaną część siebie. Coś Pierwotnego. Coś co było jest i będzie przed Mutacją. Wrodzoną Mądrość i Stan Miłości, który nie jest oparty na dualizmie. Miłość jest stanem Świadomości i przejawia się jako Mądrość, Jasność, Wgląd w prawdziwą rzeczywistość poza Symulacją. To jest odwaga przejścia przez Doświadczenie. Osiem symbolizuje nieskończoność Pola Odwiecznej Świadomości od którego nigdy się nie oddzielamy. To jest Pierwotna Natura, która nie podlega modyfikacji poprzez swoją „zawartość”. Jak przestrzeń nieba / kosmosu. Jest zawsze Obecna. Zawsze Świadoma.
Siedemnaście jest Wizją, która wykracza poza warunek. To życie w Prawdzie własnego doświadczenia. To zaufanie, że ostatecznie wszystko jest Procesem Nauki, pozytywne i negatywne ma swoją wartość i miejsce, ma swój czas i rolę do odegrania. To odzwierciedlenie tego co odwieczne i ponadczasowe w tym co nietrwałe i relatywne. To moc Wiary i Nadziei , która wynika bezpośrednio ze Stanu Bezwarunkowej Miłości. To przejście przez Otchłań. Podróż Bohatera. To narodziny Prawdziwej Mocy, która nie jest wyimaginowanym ego – tripem. To jest coś autentycznego. Coś co działa właśnie wtedy, kiedy nadchodzi Mrok Przemiany – czasy chaosu i upadku. To brak złudzeń do karmienia. Brak oczekiwań do wzmocnienia. Po prostu robisz swoje z Troską i Obecnością. Nie liczysz na uznanie i sukces, ponieważ zdajesz sobie sprawę gdzie tak naprawdę jesteś – jaki jest stan faktyczny kolektywnego snu.
To wszystko zaczyna się od naszego stosunku do samych siebie. To jest pierwsza i najważniejsza istota jakiej musimy pomóc. Rdzeń z którego rodzi się rzeczywistość w określonej formie. Nie chodzi o samouwielbienie / moduł pożądania, nie chodzi o samopotępienie / moduł niechęci, chodzi o Świadomość, czyli „pokonanie” Ignorancji, ponieważ to tutaj rodzi się Królestwo Cierpienia. Mózgogłowie tak naprawdę nie ma w sobie życia, nie może żyć bez ciała, bez zasilania energią życiową. To jest Maszyna Złudzeń. Producent Bólu. W swojej esencji jest doskonałym narzędziem komunikacji – czymś co ma wartość i rolę do odegrania, ponieważ informacja / kod tworzy Pole Doświadczenia i kiedy jest przejawem Mądrości zamiast Ignorancji otwiera dostęp do Nieskończoności – Prawdziwej i Pierwotnej Wiedzy, która nie może być uwarunkowana przez jakikolwiek system dystrybucji w postaci religii, nauki, filozofii etc. – ponieważ to są już mapy koncepcyjne Mózgogłowia – moduły kontrolujące percepcję i wyobraźnię. Sztuczne Systemy Zarządzania – Kolektywizacji. Homogeniczna Monokultura.
Teraz wchodzimy w Proces Indywidualizacji.
Oznacza to, że sami dla siebie musimy być Mistrzem, sami siebie musimy uratować z tej Otchłani. Oznacza to, że wszystko zewnętrzne na co liczyliśmy okaże się bezużyteczne – w pewien sposób skompromitowane. Nauczyć się być ze sobą w Szacunku i Uwadze. Zaprzyjaźnić się i odkryć Moc, która jest zawsze dostępna i nie zależy od „ruchu tła”. Przestać być Statystą w obcym i absurdalnym dramatycznym filmie, którego jedyną funkcją jest zabicie naszego cennego czasu – by wciąż być w podróży donikąd. Kolektywne Pole / Film nie ma już kierunku. To czysta fikcja i Chaos narastającego cierpienia. Szukać w tym rozwiązań i pocieszenia to skazać samego siebie na Ból ostatecznego rozczarowania. Czym szybciej ten świat nas rozczaruje tym lepiej. Oznacza to, że zaczynamy widzieć Prawdę.
Ta Prawda odkryje przed nami Ścieżkę do prawdziwej duchowości, która polega na powrocie do źródła tego czym tak naprawdę jesteśmy. To nie jest doktryna, to nie jest system zakazów i nakazów.
Cztery pieczęcie są jak herbata, a wszystkie środki, dzięki którym wprowadzamy je w życie – praktyki, rytuały, obyczaje i różne gorsety kulturowe – to czarka. Umiejętności i metody są widoczne i namacalne, prawda – nie. Wyzwanie polega na tym, by nie skupiać się na czarce. Ludzie wolą siedzieć w cichym miejscu na poduszce medytacyjnej, niż kontemplować, co może nadejść pierwsze: następny dzień czy następne życie. Zewnętrzne praktyki są widoczne, toteż umysł szybko etykietuje je jako „buddyzm”. Zaś pogląd, że „wszystkie rzeczy złożone są nietrwałe” nie jest namacalny, więc trudno nałożyć nań etykietkę.
Dzongsar Dżamjang Kjence „Jak nie być buddystą”
Miasto – powiększająca soczewka skupiająca masę. Współczesne życie -zorganizowane rozproszenie na masową skalę. Człowiek – produkt masowy. Masowa religia, masowa rozrywka, masowa kultura, edukacja, służba zdrowia, mass media. Nadpodaż. Przepełnienie. Pięciosekundowe zakłócenie w historii wszechświata, skurcz podczas porodu nowego wymiaru istnienia. Współistnienie przeciwieństw – ogromnych możliwości i niemożliwości, dostępu i ograniczenia. Spektakularny w swoim rozmiarze sukces – porażka gatunku, który jest jednocześnie katem – ofiarą, geniuszem – imbecylem, twórcą i niszczycielem.
Jak pisze Yuval Noah Harari w „Sapiens. Od zwierząt do bogów” najbardziej twórczym okresem w historii ludzkości był czas zbieraczy – łowców, okres poprzedzający rolnictwo i osiadły tryb życia, kiedy każdy przeciętny żyjący wówczas człowiek musiał posiadać niezliczoną ilość umiejętności potrzebnych do przetrwania, niezwykłą i bardzo pragmatyczną wiedzę o naturze i żyjących wokół niego zwierzętach, prowadził aktywny nomadyczny styl życia, a jego dieta okazała się najbardziej zróżnicowana i bogata w dziejach. Żył w małych i dynamicznych społecznościach nieznających jeszcze struktur kulturowych i politycznych, a jego duchowość była żywa i elastyczna w przeciwieństwie do późniejszych zrytualizowanych masowych form mechanicznych religii, które pozwoliły na stworzenie w umysłach ludzkich „modułu” podległości względem algorytmu Władzy.
Panowanie „prawd objawionych” stało się tym samym początkiem terroru strachu i uległości względem powołanych do urojonego życia abstrakcji. Wirusem – nośnikiem infekującym system odporności zdrowego rozsądku i zdolności do samodzielnego poszukiwania wiedzy i zrozumienia. Większość ludzi stała się wyznawcami, naśladowcami, powielaczami wzorców i szablonów – masą do tworzenia betonowych konstrukcji polityczno – kulturowych bazujących na dominacji dualizmu Władzy – Podległości, gdzie kluczową rolę odegrała właśnie mechaniczna religia oparta na braku bezpośredniego doświadczenia powołując do życia instytucje Wiary. Ślepa i naiwna wiara oparta na irracjonalnej i podświadomej części ludzkiej świadomości stworzyła swoisty emocjonalny związek z Abstrakcją wykorzystując całe spektrum technik manipulacji ludzkim umysłem, by w rezultacie uwarunkować nas w nieskończonym loopie – zapętleniu ego – tripu.
Na podatnym na krótkotrwałe mody Zachodzie, który z zazdrością spogląda na wszystko, co tybetańskie, ale zarazem niemal ignoruje prawdziwe praktyki duchowe Wyżyny Tybetańskiej, produkuje się filmy, tworzy ośrodki medytacji, organizuje charytatywne koncerty rockowe, wydaje bestsellery od trudnych tekstów filozoficznych po poradniki psychologiczne i zawierające wskazówki, jak „zbuddyzować” biznes. Można odnieść wrażenie, że niemal każdy próbował kiedyś jakiejś praktyki duchowej wywodzącej się z Azji, albo w formie kursu jogi, albo medytacji, albo powtarzając sylabę om, by się uspokoić. Obecnie w Stanach Zjednoczonych i Europie istnieje co najmniej tysiąc osiemset ośrodków buddyzmu tybetańskiego. Około osiemnastu milionów ludzi w Ameryce Północnej ćwiczy jakąś odmianę jogi w ośrodkach sportowych, prywatnych studiach i miejscach publicznych.
Dla wielu ludzi Wschód stanowi antidotum na zachodnią anomię, holistyczną przeciwwagę dla naszego chaotycznego życia. Wkładamy więc obcisły dres, zwijamy matę do jogi i uderzamy w poduszkę do medytacji tego samego dnia, kiedy wykłócaliśmy się o rachunek za komórkę z kimś z call center w Indiach. Wciąż szukamy azjatyckiej mądrości, by się skupić, odstresować i zyskać czas na zastanowienie się nad tym, o co chodzi w życiu. Wierzymy, że nauki, z których czerpiemy, są autentyczne i że stanowią klucz do jakiejś ukrytej prawdy.
Scott Carney „Śmierć na Diamentowej Górze”.
Jednocześnie pozwoliło na organizację i porządek, dało ludziom nadzieję i siłę w zderzeniu z bezsensem chaosu i bezsilności wobec natury, stworzyło tożsamości i zaspokoiło potrzebę przynależności. Nie wiem czy jest w nas większa potrzeba niż poczucie sensu i znaczenia. Poczucie, że istnieje ukryty porządek i plan, że to wszystko dokądś zmierza, gdzieś prowadzi, coś z naszego życia wynika – wydaje się najważniejszym czynnikiem, motorem działania, tajemnicą wiary. W tym rozumieniu wiara jest dla mnie bardziej zaufaniem do tego, że proces ewolucji świadomości nie ma końca i punktu docelowego – jest istotą życia, dynamicznym i nieskończonym procesem poznania, uniwersalnym prawem życia wykraczającym poza ograniczenia formy, czasu i przestrzeni.
Coraz trudniej określić swój pogląd, skondensować nieskończoność do umownych ram. To w pewnym sensie esencjonalny absurd. Kondycja ludzka jest dla mnie pływaniem w oceanie absurdu – rozumianego jako nieskończoność przeczących sobie wzajemnie wymiarów, poglądów, uogólnień, teorii i „prawd”. Absurdalność to próba zrozumienia, toczenie głazu bez końca – syzyfowy spisek neuronów – jednak wysiłek ten tworzy nowe drogi poznania, nowe wymiary i rzeczywistości. Tworzy nowe iluzje za którymi można pójść i w które można uwierzyć. Gdy przestajemy tworzyć, stajemy się wytwarzani w pełni podlegli nieskończonym wpływom, stajemy się atomem scalającym masę, komórką nowotworu. Uległym, biernym Produktem. Moda, trend, sugestia – chłonna śluza podświadomości – goszcząca wszelkie nadzieje i obietnice – puste wnętrze czekające na apodyktycznych gości, wszelkiej maści guru o podejrzanej pewności względem tego wszystkiego czego nie jesteśmy w stanie ujrzeć i doświadczyć, jak odkładana w nieskończoność obietnica spełnienia. Zwyczajność jest w pogardzie, pozorna wyjątkowość i egzotyczność staje się najlepszym towarem do sprzedania, bezpieczna droga naśladowcy pełna gorliwej wiary i oddania karmionej egotycznej skłonności do osiągania kolejnych urojonych poziomów urojonego rozwoju – warstw pęczniejącej skorupy, ciągłe kąsanie Wybawcy – Żywiciela – pożeranie ciała – karmienie Pasożyta – Ego. Często w tak zwanej „duchowości” mówimy o wolności, lecz sama „droga” jest jej przeciwieństwem, ponieważ w gruncie rzeczy nie chcemy być wolni, chcemy zależeć, należeć, być częścią Sprawy, być w szeregach tych co wiedzą, są dobrzy, rozwijają się. Duchowość stała się biznesem, bezkresnym żerowiskiem nawożonym naiwnością i egotycznymi skłonnościami do wybicia z pogrążonego w apatii i odrętwieniu tłumu. Kolorową szatą, zestawem dopasowanych klocków do budowania zamków z piasku nad wzbierającą falą pogrążonego w chaosie świata.
Jesteśmy zagubieni i zdezorientowani. Szukamy nadziei z coraz większą desperacją, ponieważ znany nam świat mutuje w sposób, którego nie rozumiemy, szukamy oparcia, pocieszenia tych, którzy to rozumieją i nie popadają w depresję i zwątpienie, szukamy tych, którzy znają drogi wyjścia poza terror materialistycznej jałowej egzystencji. Myślę, że takich ludzi jest naprawdę mało i raczej wątpię by byli częścią duchowego biznesu. Większość coś sprzedaje, czymś kupczy coś obiecuje. Większość dopasowuje swoje duchowe produkty do potrzeb rynku, a rynek ten jest zjawiskiem irracjonalnym przesyconym nadmiarami podaży, rynek ten nie zna prawdziwego głodu, czegoś pierwotnego – dogłębnej świadomości natury cierpienia i fundamentalnej nietrwałości. Ponieważ ten rynek jest Ucieczką.
Przyznać się, że tak naprawdę nie wiem. Nie rozumiem. Przyznać się, że mało we mnie wiary. Przyznać się, że wbrew pozorom podziwiam ludzki trud i zmagania, który nie jest oparty na przekonaniu, na wierze a oparty jest właśnie na zwątpieniu i niepewności. Przyznać się, że dobroć, która nie jest programem działania z nadzieją na nagrodę jest najbardziej czystym z możliwych odruchów. Przyznać się, że postrzegam rzeczywistość poprzez pryzmat własnych ograniczeń i nie mam do zaoferowania nic prócz chwili szczerości. Przyznać się, że jestem skorupą naleciałości i wpływów – produktem świata warunków. Produktem skazanym na rozpad. Kumulacją wrażeń, odruchów, przekonań i koncepcji. Loterią poglądów.
Widzę konstrukcję, która z całych sił próbuje zachować stabilną formę, stać się obiektem godnym podziwu i uwagi. Być tym to cierpieć, to walczyć, to wciąż bez końca potwierdzać. Jednak gdzieś w rdzeniu w najbardziej odległym miejscu rozpoczyna się Proces Rozpadu. Mam wrażenie, że czas w jakim żyjemy jest Wielką Mową, Wielkim Nauczaniem na każdym możliwym poziomie, w każdy możliwy sposób i jest to nauczanie dostosowane dla każdej istoty na tej planecie. Każdy z nas rozumie to inaczej na swój unikatowy sposób. Mistrz ten nie ma formy, jest pozbawiony szat, nie czyni ceremonii i rytuałów. Tym samym nie może być obiektem kultu i oddania. Nie oferuje żadnej drogi, ścieżki i podróży w którą możemy ruszyć.
Można się zastanawiać co tutaj się dzieje i w jaki sposób do tego doszło, że mamy do czynienia z takim regresem ludzkiej świadomości, który stał się przytłaczająco oczywisty i w zasadzie wszechobecny. Paradoksem samym w sobie jest Przesyt, który rodzi specyficzne Ubóstwo Duchowe. Przesyt wszystkiego w Świecie Zachodzącego Sztucznego Słońca. Tym „słońcem” jest Maszyna Mediów – pracująca na pełnych obrotach Fabryka Iluzji przez 24/7/365. Całe to zjawisko influenserów jest rodzajem hodowli tych którzy zainfekują kolejne pokolenia zrodzone w tym sztucznym dystopijnym środowisku technologiczno – naukowym, które w swojej arogancji stworzyło Nową Algorytmiczną Rasę Dominującą.
Cały ten proces odbywa się poza udziałem większości istot ludzkich zarządzany przez Czarnych Magów pracujących dla Królestwa Ignorancji, które ma już pod swoim panowaniem tzw; „świat zewnętrzny”, ponieważ staliśmy się cywilizacją skrajnie materialistyczną, która konsekwentnie niszczy wszystko co ma znamiona duchowości czy tajemnicy i z brutalną determinacją pozbawia nas wrażliwości i wyobraźni poprzez swoją technologiczną czarną magię, której zadaniem jest wytworzenie w nas przekonania, że jesteśmy coraz bardziej bezwartościowi, słabi i kompletnie bez znaczenia w obliczu tej „nowej potęgi sztucznej inteligencji”.
Jeżeli ktoś wciąż nie potrafi dostrzegać faktu, że w zasadzie rzeczywistość ma naturę na wskroś metafizyczną, jest żywa i inteligentna ulegnie temu programowaniu, bowiem nigdy wcześniej ludzkie istoty nie były programowane na taką skalę i w takim tempie jak obecnie. Można nazwać to zbydlęceniem – sprowadzeniem nas do roli masy eksperymentalnej zarządzanej przez Grupę Kontrolną, czyli tych wszystkich „samców alfa” współczesnego psychopatycznego meta – kapitalizmu stworzonego na bazie Ignorancji i Egoizmu. Rasa Panów posiadająca na własność Pulpit Kontrolny i nieograniczone zasoby wiedzy o strukturze naszego ciała, emocji i umysłu. Posłuszeństwo w tym wypadku jest jedynie gwarancją zmielenia nas przez tą Maszynę. To jest los sztucznego nawozu dla Nowego Maszynowego Zimnego Królestwa jeżeli w ogóle dojdzie do skutku, ponieważ mamy tutaj meta – faktor czyli Naturę o którym wydają się zapominać wszyscy ci fascynaci tech. Zmiana klimatu na tej planecie jest faktem poza dyskusją. Jest tym co odmienia życie każdej istoty i wszystkiego co żyje, jest tym co za nic ma naszą pychę i silne przekonanie o wyjątkowej roli. W istocie jesteśmy w tym biologiczno – fizycznym matrixie po prostu kolejnym drapieżnym gatunkiem, który ma swój określony czas dominacji i „rozwoju”. Nasz moment „szczytu” opartego na węglu i ropie i powstałej z tej cywilizacyjnej kurwicy natręctw na którą wszyscy jesteśmy chorzy jest równie gwałtowny jak jego upadek i warto pamiętać, że czym wyżej „się wzniesiemy” tym upadek będzie bardziej brutalny.
Z pogardą i wyższością odnosimy się do tych „prymitywnych” kultur, które nie zapadły na chorobę cywilizacji przemysłowej, które nie posmakowały tego odurzenia węglowodorami, które nie wzniosły tych szklano – betonowych zamków i nie stworzyły systemu segregacji ludzi jak odpadów oraz bezmyślnej technologii absurdalnej wygody, która wszystkich nas uwiodła i ostatecznie zgwałciła swoją wszechobecnością. Teraz jesteśmy hodowani przez stworzony przez siebie Technologiczny System Dominacji, który właśnie tworzy swoje Mózgogłowie – Pulpit Kontrolny. Nasza pycha i brak pokory otwiera kolejne drzwi i przejścia, których nie zdołamy już zamknąć i doprawdy nie wiadomo co przez nie tutaj przyjdzie, bowiem być może manipulujemy czymś co totalnie przekracza nasze rozumienie. Gardzimy naszą odwieczną potrzebą bycia w połączeniu i przepływie życia w imię egotycznego bycia przez chwilę na urojonym przez Mózgogłowie szczycie. Ten „triumf” jest w istocie zarzewiem strasznego cierpienia i upokorzenia, bowiem absolutnie zawsze kończy się upadkiem, bowiem takie jest odwieczne Prawo Istnienia.
Bezinteresowność jest tym co zbliża nas do ziemi, wody, powietrza i ognia. Jest Mądrością, która daje nie oczekując niczego w zamian, bowiem taka jest jej natura. Powrót do Natury, to powrót do czystości myśli i intencji, to pozwala nam widzieć dobro i szczodrość w sobie / świecie, bowiem absolutnie wszystko co widzimy, słyszymy, czujemy ma pierwotne źródło w nas. To my decydujemy o naszym stosunku do rzeczywistości, to my decydujemy, że chcemy się z tym światem i z innymi istotami podzielić tym co ma dla nas największe znaczenie. Jednak warunek jest taki, że musimy odzyskać kontakt ze sobą, ze swoim intymnym światem i z tej perspektywy spojrzeć na drugą istotę i zrozumieć, że każdy z tych miliardów światów jest niezwykle cenny i wartościowy poprzez sam fakt, że istnieje. Kiedy już nie potrafimy tak żyć i tak odczuwać ta rzeczywistość degeneruje się bardzo szybko, ponieważ zaczyna rządzić nią brutalna przemoc egoizmu, która z natury dąży do patologii dominacji. Przebudzenie z koszmaru następuje właśnie wtedy kiedy bardzo jasno widzimy, że staliśmy się fanatycznie samolubni i zaczynamy postrzegać innych i całą rzeczywistość jako narzędzie i zasób do realizacji własnych celów i ambicji. Ten świat dokładnie w ten sposób został sformatowany przez dominację naszego egoizmu, który stał się powielanym i podziwianym meta – wzorcem. Jeżeli na poziomie jednostki nie nastąpi zmiana tej tendencji – jako gatunek jesteśmy skazani na zagładę. Dlatego bez prawdziwej głębokiej duchowości opartej na braku przemocy i współczuciu nie stworzymy żadnej alternatywy wobec cierpienia, które sami na siebie sprowadzamy i to cierpienie wkrótce stanie się jedyną naszą rzeczywistością, bowiem wyczerpiemy już wszystkie nasze zasoby i możliwości.
Rzeczywistość totalnego cierpienia jest pozbawiona możliwości rozwoju. To piekło w pewien sposób pozbawione czasu i przestrzeni, aby jakkolwiek się zatrzymać w tym i zrozumieć co się właściwie dzieje. Mamy tego przedsmak – wciąż jesteśmy w coraz bardziej szaleńczym biegu, jesteśmy zaprogramowani do obsługi Maszyny, której już nie rozumiemy, nie wiemy dokąd to zmierza. Wykonujemy coraz bardziej absurdalne prace, aby tylko ta Maszyna dalej pracowała, ponieważ w pewnym sensie jest respiratorem który utrzymuje przy życiu nasze sztuczne persony. Już nie wiemy kim jesteśmy poza tą Maszyną, poza tym Programem, po za tym Spektaklem. Już nie wiemy po co żyjemy. Już nie wiemy kim jesteśmy bez tych ról i rzeczy, które nas określają i segregują w tej zmutowanej rzeczywistości. I to jest niezwykle smutne, bowiem tracimy głębię i tajemnicę pozwalając sobie wmówić, że nic już nie znaczymy w obliczu „tej nowej inteligencji 0 – 1”. Każda istota czująca jest absolutnie wyjątkowa i ma wrodzone prawo do istnienia i rozwoju. Każdy owad, każde zwierze, każde drzewo i każdy człowiek. To jest fundamentalny Szacunek wynikający z rozpoznania wartości, która nie jest skalowana użytecznością, bowiem to jest właśnie skala Mózgogłowia, które jest kwadratem, kołem, loop-em ciasnym mrocznym pomieszczeniem dla urojeń i projekcji. Musimy zacząć cenić siebie za to kim jesteśmy a nie za to co „posiadamy”. Kiedy cenisz kogoś za to co posiada pewnym jest, że tak naprawdę chcesz go po prostu użyć. To wzajemne używanie i nadużywanie jest właśnie tym co charakteryzuje cywilizację przemysłową, ponieważ ona sama w sobie jest skalibrowana na cel. Tym celem jest wzrost, który jednocześnie jest po prostu nieuniknionym upadkiem, ponieważ jedno jest przyczyną drugiego.
Miłość nie jest naszym wynalazkiem, objawia się, ma moc. Musi mieć znaczenie… Może oznacza coś więcej, czego jeszcze nie potrafimy zrozumieć. Może to dowód na jakiś przejaw wyższego wymiaru, którego nie potrafimy zaobserwować… Miłość to jedyna rzecz jaką obserwujemy, która pokonuje czas i przestrzeń. Może jej zaufajmy, nawet jeśli jeszcze jej nie pojmujemy.
Fragment z filmu Interstellar
Jednak wzrost / rozwój w prawdziwym sensie nie jest ilością a jakością. To mniej niż więcej, ponieważ mniej tworzy przestrzeń. Jest to oduczanie programów, nawyków i wzorców, bowiem dopiero wtedy możemy rozpoznać autentyczność – żywe wolne ciało i żywą wolną wrażliwą inteligencję. Istnieje w nas subtelny poziom materii – Ciało Światła / Ducha. Istnieją subtelne i niematerialne wszechświaty Przestrzeni Serca, które rodzi czysta myśl i słowo. Jest wiele istot w tym wymiarze, które są z tym połączone i które starają się nam coś przypomnieć, rodzą się tutaj, aby hakować materialistyczno – deterministyczny paradygmat Warunku. Jednak cała sztuka polega na tym, aby nie dać się zaprogramować i nie ulec tej natarczywej hipnozie. To tego potrzebna jest Ścieżka – Kierunek, kompas metod i znaczeń, który pozwala nam nawigować na tym oceanie absurdu, pozwala nam nie utonąć w nihilizmie i lęku, ostatecznie przekroczyć cierpienie – dotrzeć na drugi brzeg. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten Brzeg istnieje. Istnieje stan poza cierpieniem. Istnieje absolutna wolność. Na początku to wymaga Wiary – Zaufania i to właśnie przynosimy ze sobą z poprzednich egzystencji, ponieważ jesteśmy połączeni z Mistrzem, Wiedzą i Wspólnotą tych, którzy nie ulegli defragmentacji w procesie inkarnacyjnym i wciąż mają jasny kierunek. Jasny kierunek oznacza, że nie Dryfujemy, nie żyjemy na oślep i w pewnym sensie gramy zupełnie w inną Grę na wewnętrznym polu świadomości.
Paradoksem tej wewnętrznej Gry jest to, że rozpracowujemy samą fiksację Gracza i złudzenie wygranej która go nęci i wikła w niekończoną ilość kolejnych iluzji. Zewnętrzna Gra ma zupełnie odmienne parametry i zasady. Jest komplikacją, jest uzurpacją, że „ta rzeczywistość” jest jedyną jaka istnieje, a materialistyczny paradygmat naukowy jest jej ostatecznym i jedynym wyjaśnieniem w społecznie uzgodnionej „obiektywnej” wersji tej Gry.
Jednak przegrywamy w to.
Żyjemy w świecie, który sami niszczymy z zadziwiającą determinacją i konsekwencją. Poprzez własną głupotę i egoizm tworzymy wymiar piekła dla siebie i innych istot. Wszystko zostało zdominowane przez istotę ludzką, prawie każdy inny gatunek istot został przez nas zniewolony, zostały szczątki dzikiego życia, które nie podlegają naszej kontroli i chęci zysku. Zasadą i kosmicznym prawem jest Wolność Wyboru. Wybraliśmy drogę Dominacji i Kontroli dlatego będziemy sami żyć w takim świecie – to jest przyczyna i skutek. Dlatego w pewnym sensie tak trudno czynić tutaj dobro, które musi walczyć o przetrwanie podczas kiedy wszystkie te toksyczne i negatywne wzorce są wysoko opłacalne i bez ustanku promowane. Najlepiej żyją ci, którymi zarządza ignorancja i głupota. To jest nadużycie Wolności, które kończy się zniewoleniem. Oprawca staje się ofiarą, skutek staje się przyczyną. Cierpienie rodzi cierpienie.
Dlatego w ostatecznym rozrachunku każdy kontynuuje swój świat / wzorzec i dlatego tak ważne jest być dobrym w tym świecie, bowiem z własnego doświadczenia wiem, że wtedy nasz świat ma w sobie przestrzeń dobroci nawet wtedy kiedy wokół jest tyle zła i negatywizmu. Prawdziwa moralność te pięć podstawowych wskazań; by nie zabijać, nie brać rzeczy, które nie zostały nam dane, nie kłamać, nie krzywdzić seksualnie i nie doprowadzać się do nieświadomości poprzez używki tworzy dla nas prawdziwą ochronę, ponieważ wtedy mamy do siebie szacunek i miłość. Czujemy się po prostu dobrze ze sobą i widzimy wiele dobra w tym świecie, które wciąż tu jest i przejawia Niewyczerpaną Troskę. To jest Moc Bezinteresowności. Moc Czystego Serca. Oczy dziecka. Równowaga Ducha. Ufność, że wszystko to jest Nauką, której celem jest umiejętność korzystania z Wolności. Tego się tutaj uczymy, ponieważ to jest nasza Prawdziwa Natura. Dlatego żyjemy w zniewolonym świecie, ponieważ wciąż nie umiemy korzystać z tej wrodzonej Wolności i zamiast ją dawać po prostu ją zabieramy zarówno sobie jak i innym. Ten świat się nie zmieni dopóki się tego naprawdę nie nauczymy. To jest najważniejsza lekcja, którą każdy „odrabia” inaczej. Nasze życie ukazuje nam nasze zrozumienie i urzeczywistnienie Wolności – to ile jej faktycznie mamy i ile jej dajemy innym. Nie ma szczęścia i spełnienia bez wolności, nie ma rozwoju i nie ma ewolucji. Duch to właśnie Wolność.
W społeczeństwie kontroli chodzi o pozbawienie zniewolonych ludzi duchowej świadomości – kontaktu z Duchem. Wszelkie totalitaryzmy dążą do skrajnej formy materializmu do zablokowania wszelkiej wiedzy, która odnosi się do wymiarów pozafizycznych i metafizycznych. Drugą opcją jest kontrola religijna, która tworzy sama z siebie wszelkie „moralne” prawa i dysponuje jedyną „słuszną” mapą a wszelkie inne lub alternatywne zostają zniszczone i zakazane. Jednym słowem wszędzie gdzie pojawia się element przemocy i kontroli mamy do czynienia z Grą Mózgogłowia / Ego. Tym czynnikiem kontrolującym w naszych czasach jest Maszyneria Mediów, które ukazują nam zniekształcony negatywny obraz post rzeczywistości i nas samych jako bierne ofiary technologicznej dominacji, która teraz jest głównym komunikatem / przekazem. Matrycą zarządza czynnik psychopatyczny złożony z ludzi o największej w dziejach władzy i stanie posiadania, ludzi, których nikt już nie może kontrolować, ponieważ są w stanie korumpować całe instytucje poprzez swoje dotacje i wsparcie. To jest najbardziej patologiczna forma kapitalizmu, kiedy jednostki posiadają tyle co całe populacje i mają wręcz boski status. Są na językach i w głowach wszystkich którzy są podłączeni pod Kabel – Babel. Są przekaźnikiem i przekazem. Są wzorcem i wzorem.
Walutą która naprawdę się liczy w tych czasach jest nasza Uwaga / Zaangażowanie. Masowe media to wytwarzanie wszystkich tych napięć i umiejętność kontrolowania tego – od impulsu do impulsu. To jest masowe zarządzanie percepcją. Lokowanie strachu jako głównego produktu do konsumpcji. Pozycjonowanie Ignorancji na szczycie – zasilanie jej poprzez bezmyślność i rozproszenie, obojętność i brak moralności – to kształtuje świat na swoją modłę i niczym wirus opanowuje nasze umysły i ciała. Ulegamy defragmentacji i tracimy spójność, która myśli, mówi i robi wszystko w jasny i skuteczny sposób mając na uwadze świat w jakim żyje i inne czujące istoty. Zamiast tego zaczynamy używać świata i istot do realizacji swoich materialistycznych i egoistycznych celów, zaczynamy manipulować rzeczywistością dla własnej korzyści. To jest Ciemna Ścieżka – Droga Upadku. Większość istot w tym wymiarze kultywuje właśnie tą Ścieżkę Interesowności. Cały program operacyjny Gry 3 D jest oparty na algorytmie egoizmu – dlatego jest Pętlą / Kwadratem, dlatego jest światem cierpienia i bólu. Tutaj widać brak świadomości i tutaj jest prawdziwa praca do wykonania. Musimy pomóc sobie i temu światu.
Takie działanie tworzy prawdziwą Moc. Daje nam ogromne wsparcie i poczucie sensu, bowiem ostatecznie chcemy spełnić swoje życie. Obudzić Serce Wojownika. Przywrócić szlachetność. Rozpoznać nieskończony potencjał dobra, który po prostu Jest. Mamy To. To nie wymaga lat „edukacji” w cywilizacyjnej fabryce, nie wymaga dyplomów i certyfikatów, nikt nie musi tego uprawomocniać. Integracja cienia i zdolność widzenia rzeczywistości taką jaka jest już nas nie paraliżuje. Widzimy negatyw bardzo jasno i mamy zdolność transformacji – wszystko staje się tworzywem dla twórczości – możemy czerpać z ciemnego paliwa i napędzać nasze współczujące i obecne serce do radosnej pracy. Na wszystko przychodzi czas. Kiedy owoc dojrzewa możemy działać bez wysiłku w zrelaksowany sposób. Właściwy czas, właściwe miejsce i właściwe działanie. To znaczy dla mnie „oświecenie” z momentu na moment.
Mała rzecz może uruchomić lawinę pozytywnych zmian – reakcję łańcuchową Dobra. To jest Rydwan. Zaprzągamy do ewolucyjnej pracy – czarne i białe, dobre i złe. Wszystko staje się paliwem do transformacji, bowiem ostatecznie wszystko jest już czyste i pełne znaczenia.
I niedługo zaczniemy to dostrzegać, ponieważ jesteśmy u progu ludzkiej ewolucji. Rozpoznamy, że ewolucja jest pewnym kontinuum i nie ma punktu końcowego, jest spiralą.
Tiokasin Ghosthorse
Łódź – miasto Pirata. Wiadomix. Ukochane symboliczne miejsce – Plac Wolności i miejscówka pod pomnikiem Kościuszki. Mandala wszechświata z czterema kardynalnymi bramami – kierunkami. Wschód, Zachód, Północ i Południe. Powietrze, Ogień, Woda i Ziemia. I piąty element – Eter / Przestrzeń.
Matka – Pustka pulsująca Wielką Tajemnicą. Oko cyklonu. Zatem nie istnieje absolutnie nic co nie podlega przemianie. Null. Wszystko jest ciągłą zmianą. Ta „rzeczywistość”, nasze ciała, nasze myśli. Cały nieskończony wszechświat. I to jest piracka perspektywa. To jest rzeczywisty algorytm tej Matrycy. Prawdziwa kondycja wszechrzeczy. Rodzimy się, gramy w tą wymyśloną „Ewolucyjną Grę” i po jakimś czasie zmieniamy formę i planszę. Dlatego doprawdy nie ma się co wkręcać…
Niezadługo zdamy sobie sprawę, że już nie to jest najważniejsze: umierać za idee, style, tezy, hasła, wiary; i nie to także: utwierdzać się w nich i zamykać; ale co innego, ale to: wycofać się o krok i zdobyć dystans do wszystkiego, co nieustannie wydarza się z nami.
Witold Gombrowicz, Ferdydurke
Trzeba nam bez ustanku tworzyć DYSTANS do tego co się wydarza i czym ta matryca żyje, jednak ponad wszystko mieć DYSTANS do samego siebie, do swojej formy, społecznej roli, klasyfikacji generalnej w tej absurdalnej grze (w której nikt nigdy nie wygrał niczego tak naprawdę – tylko mu się tak uroiło). Jak to mówią fakty są brutalne, teorie naciągnięte, a prawdy relatywne.
Największym i bezcennym osiągnięciem jest rozpoznać, że w istocie jesteśmy właśnie tą świadomą przestrzenią, tym co jest Obecne i Przytomne, Radosne i Żywe i mamy jedynie przez chwilę ciała, poglądy i całe to przemijające doświadczenie bycia graczem. Mamy urojenie, że jesteśmy osobni i oddzielni. To jest nasza choroba. Rozpoznanie tej wiedzy jest byciem w stanie przebudzenia. To nie jest jakaś naciągana urojona przez ego trip tania mistyka z duchowego postmodernistycznego bazaru – banału pełnego sprzedawców – guru i różnej maści przebierańców, których mamy tutaj coraz więcej czym bardziej zbliżamy się do Twardego Resetu Matrycy. To wiedza, ten stan jest z nami przez cały czas – otwarty i dostępny.
Przestrzeń Serca. Tutaj Magia staje się Wymiarem, jak czas i przestrzeń. Tutaj nasz umysł i ciało mają nieograniczone możliwości, a my stajemy się międzymiarowymi Podróżnikami – ponieważ taki jest nasz rzeczywisty stan, poza jurysdykcją Mózgogłowia. Kiedy jesteśmy dziećmi to wszystko jest dla nas naturalne. Rzeczywistość jest Żywa i Lśniąca, każdy dzień jest podarunkiem i przygodą. Jesteśmy pełni energii i entuzjazmu. Widzimy i czujemy Piękno i Dobro. Mamy w sobie Ufność. Jesteśmy bohaterem i narratorem pięknych i czystych baśni, które dzieją się bez najmniejszej przerwy. Absolutnie wszystko staje się wielowymiarowe, czyli takie jakim jest kiedy nasza percepcja jest Żywa, a nie zautomatyzowana i zaprogramowana jak w tej chwili, kiedy jesteśmy pogrążeni w materialistycznej fiksacji Mózgogłowia. Osaczeni przez dojrzewające skutki zaprogramowanej Ignorancji. Nasza w pewnym sensie imponująca zdolność polega na tym, że wciąż uparcie robimy to samo licząc na odmienne rezultaty. Wciąż wierzymy, że możemy osiągnąć tutaj trwałe szczęście i spełnienie, choć absolutnie nic i nikt na to nie wskazuje. Wciąż chcemy więcej, choć niczego nie zabierzemy ze sobą, ponieważ koniec końców przychodzimy i odchodzimy z pustymi rękami. Zamiast cieszyć się Podróżą, chcemy się tutaj urządzić i cały nasz potencjał marnujemy na budowanie zamków na piasku, a ich rozpad w chwili nieuniknionego transferu jest przyczyną naszego bezgranicznego cierpienia. Zamiast uczyć się puszczać rządzi nami przywiązanie i lgnięcie. Dlatego jesteśmy w pewnym sensie uwięzieni w tej Maszynie Inkarnacyjnej w tym Bębnie Losującym podczas Przegranej Loterii.
Dlatego rzeczywistą ścieżką duchową z pirackiej perspektywy jest Przebudzenie Wrażliwości i powrót do czystego umysłu dziecka, które widzi i czuje Piękno i Dobro, bowiem to stanowi rzeczywiste antidotum na narastające tutaj cierpienie. Musimy Tworzyć. To jest Klucz, który otwiera Przestrzeń Serca.
Ścieżka jest Spiralą. Jest tym co Odwieczne i Niezgłębione. Jest uzdrawianiem siebie i świata. Jest Miłością. Mocą Pokory i Współczucia, która nigdy nie ustaje, ponieważ taka właśnie jest nasza Pierwotna Natura. Zatem kiedy noc gęstnieje trzeba nam ufności Czystego Serca, że to wszystko ma i zawsze miało głęboki i transcendentny sens, który przekracza spekulacje i konstrukty Mózgogłowia. Nasz Duch jest niezniszczalny i prowadzi nas do Czystych Krain pełnych autentycznej Magii i Cudów. Kiedy obudzimy w sobie Ufność – Ścieżka samoistnie się ukaże, bowiem niezliczone są zasługi tych, którzy budzą się ze snu ignorancji i niewiedzy. Niezliczone są światy i wymiary, bowiem Przestrzeń nie ma granic. Istoty Mądrości kierowane Miłością i Współczuciem wciąż wracają do tego zagęszczonego Wymiaru Warunku, aby niestrudzenie pracować dla pożytku Istnienia, bowiem taka jest Nasza Prawdziwa Praca.
Naturą Pirata jest czyste i nieustraszone Serce. To jest Pierwotna Przestrzeń poza Lękiem. Językiem Wyzwolenia jest Twórczość. Urzeczywistnieniem jest Wolność. Perspektywą jest brak ograniczeń w postaci określonych poglądów i koncepcji na temat natury tej „rzeczywistości”. To przekroczenie horyzontu uwarunkowanych zdarzeń, to uwolnienie potencjału i przekroczenie ram „słusznego” i „niesłusznego”. Od samego początku wszystko jest czyste i wolne w swojej Pierwotnej Nieuwarunkowanej Naturze. Jednak nie potrafimy tego postrzec, bowiem żyjemy w Świecie Cienia stworzonym przez Mroczne Siły Czarnych Magów. Żyjemy w tunelach zmanipulowanej percepcji zaprogramowanych zmysłów podłączonych pod Maszynę Ignorancji. Jednak w perspektywie mamy Brzask Prawdziwej Świadomości. Przebudzenie Autentycznej Mocy. Dlatego tak dużo istot żyje teraz w ciałach ludzi, bowiem kończy się Kosmiczny Cykl i każdy ma szansę na dalszą Podróż.
Nie chodzi o to, aby być miłym czy lubianym. Chodzi o to, aby być Prawdziwym, by wyrażać swoją prawdę, której nie zna nikt inny, bowiem każdy z nas jest absolutnie jedyny w swoim rodzaju. Ta unikalność jest Darem, którym się dzielimy ze sobą. To jest prawdziwy dorobek naszego życia, prawdziwy jego sens w tym zaprogramowanym bezsensie. Żyć po swojemu – odkryć kim jesteśmy poza narzuconą rolą i statusem, bowiem wszystko to jest jedynie Programem Sztucznej Inteligencji Mózgogłowia.
Gastropolis jest SYSTEMEM wzajemnego pożerania, jest brakiem Współczucia i Troski. To obliczony na zysk i przemoc system operacyjny tej Gry, który tak naprawdę jest toksycznym wirusem, który niszczy Istnienie i wysysa naszego Ducha pozbawiając nas realnej Mocy. Kiedy jesteś pozbawiony Ducha – ten bezduszny system skazuje cię na Przemiał – stajesz się jedynie zasobem energii, bowiem tylko o to toczy się ta Gra geopolitycznie, strategicznie i metafizycznie. Z pewnej zewnętrznej perspektywy jest to zautomatyzowana i toksyczna cywilizacja przemysłowa, która jednak jest jedynie odzwierciedleniem co my jako istoty czujące z siebie uczyniliśmy, to jest dzieło naszych trucizn umysłu; naszego niezaspokojonego pożądania, naszej nienawiści i niechęci, ostatecznie naszej krótkowzrocznej głupoty, która rozprzestrzenia się teraz poprzez Maszynerię Mediów. To jest Kolektywny Zły Demiurg – Maszyna, która poprzez algorytmy segreguje treść emitując w tak zwane Pole Kolektywnej Świadomości jedynie to co pogłębia i wzmacnia naszą Ignorancję. Zauważ jakie treści dominują w Internecie, które z nich są promowane i wiralowane. To jest tamasowy wirus*.
Na początku każdej wojny… pośpiesznie przekształcamy naszego wroga w obraz demona; a wtedy, ponieważ walczymy z diabłem, możemy przejść na poziom wojny, nie zadając sobie wszystkich kłopotliwych i duchowych pytań, które wojna rodzi. Nie musimy już mierzyć się ze świadomością, że zabijamy osoby takie jak my. Zabijanie i tortury, im dłużej są znoszone, zanieczyszczają sprawców i społeczeństwo, które toleruje ich działania. Odcinają zawodowych inkwizytorów i zabójców od zdolności odczuwania. Karmią instynkt śmierci. Pogłębiają moralne szkody wojny.
Rollo May
Dlatego tak trudno czynić tutaj rzeczy dobre i wartościowe – ponieważ czynienie dobra tworzy nasz prawdziwy zasób / zasługę i wyzwala nas z negatywnych stanów i tworzy dobre okoliczności, które sprzyjają Wyzwoleniu. Jednak na tej planecie dominują negatywne i destrukcyjne siły Ignorancji – Czarni Magowie, którzy stworzyli SYSTEM oparty na nieustannym niszczeniu zasługi i mądrości i gloryfikowaniu negatywizmu i głupoty. Zatem piracka perspektywa oznacza wiedzę i świadomość Warunku i Okoliczności, a piracka mądrość oznacza, że potrafimy mimo tego skupić się na rzeczach i aktywnościach, które wspierają jakość satwiczną czyli równowagę, dobroć, współczucie, mądrość poprzez energię radżasu czyli twórczość i kreatywność. Sztuka dla poklasku i władzy ma naturę tamasu, jednak kiedy jest sformatowana i zadedykowana mądrości i miłości jest satwiczna i jej funkcją jest wyzwalanie nas z uwarunkowania.
Istnienie jest Nieskończone w Czasie i Przestrzeni. Nie jesteśmy jedynie tym ciałem i tą fizycznością, a mózg nie tworzy świadomości. Świadomość jest naturą rzeczy i zjawisk – jest matrycą i Wrażliwym Polem Wszechistnienia. Dominujące Programy operacyjne Czarnych Magów sformatowały nasze myślenie pod materialistyczny pogląd Kali Jugi – czyli epoki dominacji Ignorancji i Wielkiego Zapomnienia. To czas Maszyny i Automatyzacji – hiperrealistyczna cyfrowa utopia w której istoty ludzkie upodabniają się do maszyn tracąc wyobraźnię i wrażliwość. Jej znakiem charakterystycznym jest bezmyślna wygoda, której ceną jest bezgraniczne okrucieństwo wobec istot czujących i natury. Jest to relatywnie bardzo krótki i intensywny czas przytłaczającej i wszechobecnej eksploatacji zasobów życia i energii na wszelkich możliwych polach. Czas i okoliczności rezonują / odzwierciedlają kolektywny stan świadomości dominującego na tej planecie gatunku. Rzeczywistość ma naturę Lustra.
Następuje eksplozja przyrostu populacji, bowiem ten czas ma też ogromny potencjał ewolucyjny i daje możliwość Skoku. Skok jest nagłym i błyskawicznym Przebudzeniem z Ignorancji i rozpoznaniem swojej Pierwotnej Natury Wolności. W tym czasie pojawia się też niezliczona ilość Podróżników – Soterów istot, które rodzą się tutaj w Służbie – jedynej prawdziwej pracy jaka ma znaczenie. Trzeba niezwykłej mądrości, aby naprawdę widzieć i rozumieć co się tutaj dzieje, bowiem czarne jest białe, a białe jest czarne – w pewnym sensie wszystko jest odwrócone i stoi na głowie, a nasza niezdolność do rozpoznania tego oznacza, że żyjemy pod dominacją Ignorancji i Zapomnienia.
DO MASY ZIEMNIACZANO – JAGLANEJ WKŁADAMY FARSZ I LEPIMY I FORMUJEMY UŻYWAJĄC WODY I OBTACZAMY W BUŁCE TARTEJ I SMAŻYMY NA DUŻEJ (POŁOWA PATELKI) ILOŚCI OLEJU
DREWNO >> ZIEMIA OGIEŃ >> METAL ZIEMIA >> WODA METAL >> DREWNO WODA >> OGIEŃ
WIEDZA:
MARCHEW
Natura termiczna neutralna, smak słodki, wpływa korzystnie na płuca; wzmacnia śledzionę-trzustkę; poprawia funkcjonowanie wątroby; stymuluje wydalanie odpadów, działa moczopędnie, rozpuszcza chorobotwórcze nagromadzenia, takie jak kamienie i guzy; leczy niestrawność, łącznie z nadmiarem kwasu żołądkowego oraz zgagą; eliminuje bakterie gnilne w jelitach, które powodują słabe przyswajanie; stosowana w przypadku biegunki i chronicznej czerwonki; zawiera olejek eteryczny, który usuwa owsiki i obleńce.
Marchew jest pokarmem zasadowym i działa oczyszczająco przy dolegliwościach związanych z zakwaszeniem krwi, w tym przy trądziku, zapaleniu migdałków i reumatyzmie. Jest również jednym z najbogatszych źródeł przeciwutleniacza beta-karotenu (prowitaminy A), który chroni przed nowotworem (na Zachodzie marchew jest tradycyjnym ludowym lekarstwem na raka), jak również leczy kurzą ślepotę, zakażenia ucha, bóle uszu i głuchotę. Beta-karoten/witamina A ma korzystny wpływ na skórę i działa przeciwzapalnie na śluzówkę. Z tego powodu marchew stosowana jest w przypadku chorób skóry oraz zapaleń płuc, przewodu pokarmowego lub moczowego. Łagodzi koklusz i inne rodzaje kaszlu. Sok z marchwi, zaaplikowany bezpośrednio, leczy oparzenia. Marchew wspomaga wytwarzanie pokarmu u matek karmiących i pomaga regulować gospodarkę hormonalną. Wzmaga wysyp różyczki i ospy wietrznej. Zawiera również duże ilości krzemu, dzięki czemu wzmacnia tkankę łączną i wspiera metabolizm wapnia. Zawartość błonnika krzemionkowego oraz zdolność do rozpłynniania żółci sprawiają, że jest bardzo użyteczna w leczeniu zaparć.
Przy wyżej wymienionych dolegliwościach spożywaj około 20 dag marchwi dziennie lub pij 1–2 filiżanki soku z marchwi. Codzienne jedzenie marchewki wzmacnia zęby u dzieci, a w niektórych przypadkach zmniejsza nachodzenie na siebie zębów, gdyż sprzyja rozwojowi dolnej szczęki. Tarta marchewka jest doskonała na pasożyty i czerwonkę. Bywa również stosowana jako okład na narośle rakowe, by zmniejszyć zapalenie i odór. Gotowaną marchew stosuje się w przypadku biegunki; ugotowana i utarta na papkę marchewka lub też przygotowana w formie zupy-kremu wpływa korzystnie na trawienie u niemowląt. Jako koncentrat witaminy A i innych składników odżywczych najlepszy jest sok: powinien być pity na pusty żołądek, a w przypadku niemowląt – rozpuszczony z wodą. Sok z marchewki stanowi dobrą bazę, do której można dodać inne soki.
Ostrzeżenie: Sok z marchwi jest bardzo słodki i jego regularne nadmierne spożywanie może doprowadzić do osłabienia nerek z objawami takimi jak utrata włosów na głowie. Nie zaleca się picia więcej niż 4 filiżanek soku dziennie.
Natka marchwi ma gorzki smak. Służy ona jako bogaty w minerały dodatek do zup i bulionów. Przed podaniem posiłku łodygi można usunąć. Dodanie części natki marchwi do soku marchwiowego sprawi, że będzie on mniej słodki i stanie się lepszym środkiem przeciwdziałającym powstawaniu nowotworów, w leczeniu zastoju wątroby i objawów wilgoci.
Paul Pitchford. „Odżywianie dla zdrowia”.
MĄDROŚĆ:
Na tysiąc spraw rozważanych przez mądrego przypadnie jedna pomyłka; na tysiąc spraw rozważanych przez głupca – przynajmniej w jednej będzie miał rację.
Otaczający nas świat to gąszcz wzajemnie wpływających na siebie faktów, często opisywanych i postrzeganych poprzez kłamstwa, przeinaczenia, mniemania czy pobożne życzenia. Wśród tak wielu faktów i ich interpretacji łatwo jest przeoczyć istotny szczegół, pominąć kluczowy fakt, dać się zwieść pozorom czy też szczęśliwy splot zdarzeń uznać za wynik działania własnej przemyślności. Ileż błądzenia czeka tego, którego celem jest zbliżenie się do prawdy – zwykle nieosiągalnej.
Grecki filozof Ksenofanes pisał:
„A co dotyczy pewności, nie było człowieka, ni będzie, Co by ją posiadł o bogach lub o innej jakiej bądź sprawie. A gdyby nawet przypadkiem najtrafniej sądził, to nigdy Sam tego świadom nie będzie: bo złuda jest wszystkich udziałem.”
Tę samą mądrość niesie opowieść przytaczana przez Sima Qiana. Zwycięzca bezlitośnie pokazuje pokonanemu jego własne błędy, które niekoniecznie są dziełem głupca, ale często wynikiem splotu niesprzyjających zdarzeń. Czy pokonany wyciągnie z nich naukę, to już zależy od niego.
Rozpędzona i rozproszona kultura w jakiej żyjemy coraz bardziej zapomina o oszczędności i skromności, naturalnej potrzebie skupienia i refleksji, zaburzenie cyklu natury jest odzwierciedleniem naszego zagubienia w skrajnie materialistycznej i powierzchownej „mitologi aktywności i sukcesu” jaką kultywuje współczesny świat. Potrzeba ciągłego zabsorbowania i aktywności podsycana konsumpcyjnym paradygmatem liberalnej gospodarki czyni z nas „wyścigowe maszyny” na torze „rozwoju”. Wieczny rozwój jest po prostu nie możliwy i czym szybciej jako globalna społeczność ludzka osiągniemy to zrozumienie mamy szansę zmniejszyć cierpienie jakiego przyjdzie nam doświadczyć jako skutków tak „sformatowanej” cywilizacji. Nazywam to ambicją „mózgogłowia” system operacyjnym jaki został nam zainstalowany w ramach pakietu socjalizacji i przystosowania do życia w tak patologicznym środowisku. Esencja to brak szacunku. Do samych siebie i innych. Do Natury, która jest źródłem istnienia naszej fizyczności, do Ducha jako źródła poza przychodzeniem i odchodzeniem, wreszcie do Energii jak wszystko to spaja w Całość.
Niebem i ziemią nie targają emocje;
Traktują wszystko jak słomiane kukły.
Mędrzec nie jest targany emocjami;
Traktuje wszystkich jak słomiane kukły.
Przestrzeń pomiędzy niebem a ziemią
Podobna jest do miecha.
Pusty w środku, jednak jest źródłem niewyczerpanej energii.
Im intensywniej pracuje, tym więcej się z niego wydostaje.
Zbyt wiele słów opróżnia umysł.
Lepiej pozostać skupionym.
Tao Mocy
W swojej pracy staram się przypominać i powracać do fundamentalnej mądrości, które reprezentuje starożytna wiedza duchowa wielu tradycji zarówno religijnych jak i filozoficznych, która jest dla nas drogowskazem wskazującym pozytywny kierunek ludzkiej egzystencji, etyczne wartości i praktyczne elementy duchowej praktyki. Wiedza o „Tao” jako „Drodze” daje nam wiele bardzo przydatnych rad w jaki sposób we współczesnym zagonionym świecie możemy powrócić do pierwotnych podstaw naszej ludzkiej natury, która jest pełna mądrości i współczucia i obdarza nas naturalną możliwością przynoszenia pożytku nam samym i całemu stworzeniu. Pokarm jest jednym z najbardziej fundamentalnych potrzeb by utrzymać nasze zdrowie i życie w dobrej kondycji, a spożywanie go spaja nas z całym istnieniem z każdym najdrobniejszym przejawem życia. Rozumiejąc w jaki sposób cykle natury znajdują odzwierciedlenie w naszym ciele i umyśle zaczynamy być świadomi współzależności naszego życia z całością kosmicznego istnienia. Współczesna kultura oferuje nam bardzo wiele jednak zdaje się coraz bardziej oddalać od pierwotnego zrozumienia o jedności życia, gdzie każdy element ma swoją rolę i odzwierciedlenie w Całości. Pomimo tego, że świat wydaje się pędzić przed siebie bez opamiętania i często nie potrafimy już zrozumieć za czym właściwie goni i czy istnieje jakikolwiek sens ukryty za „szczytem cywilizacji”. Jednak jest coś co na pewno możemy zrobić. Możemy wrócić do fundamentu życia tu i teraz do naszego własnego wymiaru istnienia złożonego z biologicznego ciała, poruszającej nim energii i pracować nad własną świadomością. Receptą na nadmierne skomplikowanie jest prostota a jej najlepszym sprzymierzeńcem jest Obecność – jako podstawowa praktyka.
U podstaw chińskiego systemu dietetycznego leży wiedza o Energii i poziomach jej zagęszczenia. Z pierwotnego potencjału Pustki manifestują się dwie równoważące się jakości Yin i Yang, które reprezentują kolejno ziemia i niebo, materię i ducha. Różnica leży w zrozumieniu, że odzwierciedlenie to nie jest dualistycznym podziałem na dobro i zło, a równoważną manifestacją dwóch pierwotnych sił z jednego energetycznego źródła. Podstawa nie jest obiektywną prawdą o namacalnej materialnej rzeczywistości w formie martwej i bezosobowej otchłani kosmosu, a Świadomością, która doświadcza samej siebie w sposób absolutnie nieograniczony. Człowiek zatem nie jest biologiczną zaprogramowaną na przetrwanie maszyną, a duchem doświadczającym cielesności i fizycznych zagęszczonych form materii świata opartego na prawie przyczynowości.
Jednak intelektualne zrozumienie nie jest tożsame z doświadczaniem natury rzeczywistości w sposób bezpośredni. Natura Pustki i przejawiające się w niej manifestacje nie są tym samym choć mają tą samą podstawę. Świat ukazany jako kreacja odległego osobowego Boga lub przypadkowy ciąg następujących po sobie zdarzeń – wszystko to wydaje się jedynie tworem naszego mózgu, rodzajem koncepcji, które w obrębie naszego myślowego uniwersum przez jakiś czas tworzą logiczną całość w którą po prostu wierzymy. Myślę, że zdawać sobie sprawę ze swoich ograniczeń to moment przełomowy by nasza świadomość rozpoczęła proces Uzdrawiania.