„Wkrótce do Huautla zaczęli przybywać turyści w poszukiwaniu mistycznych, zmieniających świadomość doświadczeń, co jest jednym z najbardziej znanych przykładów tego, co obecnie nazywa się turystyką psychodeliczną. Hipisi, a także znani artyści i postacie kontrkultury, tacy jak John Lennon, pielgrzymowali do Huatla, aby uczestniczyć w psychodelicznych rytuałach, często prowadzonych przez Sabinę, w ramach pielgrzymki nazywanej czasem „inwazją beatników”.
Napływ turystów zakłócił życie i rutynę mieszkańców Huautla. Chociaż pieniądze, które przynosił, mogły pomóc zrównoważyć niestabilność gospodarczą, zwłaszcza w wiosce rolniczej borykającej się z produkcją kawy, wielu mieszkańców obwiniało Sabinę za zakłócenia i zmiany duchowe, które nastąpiły. Dla niektórych stała się kozłem ofiarnym za szersze konsekwencje globalnej ekspozycji, w tym szerszą zmianę duchową w kosmologicznym i duchowym traktowaniu grzybów.”
Jozie Rotolo
„Podobnie jak czysta okupacja kolonialna przekształciła się w bardziej subtelny, mniej widoczny imperializm gospodarczy, tak samo dzisiejszy „renesans psychodeliczny” zmierza w niebezpiecznym kierunku. Komercjalizacja i eksploatacja substancji psychodelicznych nie jest niczym nowym: dokładnie to samo stało się z substancjami takimi jak tytoń, konopie indyjskie i alkohol. Wszystkie te substancje były używane w świętych ceremoniach przez rdzennych mieszkańców Ameryk, ale nie powodowały problemów związanych z nadużywaniem ani komplikacji zdrowotnych. Teraz mamy raka płuc, choroby serca, choroby wątroby i uzależnienia. Ofiarami kapitalizacji są nie tylko rdzenni mieszkańcy, których kultura została skomercjalizowana, ale także ludzie Zachodu, którzy padają ofiarą niezdrowych nawyków wykształconych przez używanie tych substancji w niewłaściwym otoczeniu.
„Renesans psychodeliczny” jest wyjątkowy, ponieważ potencjał tych leków jest niezaprzeczalny. Ale nie jest to jedyna wyjątkowa rzecz. To tylko kolejny rozdział w burzliwej historii samolubnych, pseudorewolucyjnych hipokrytów, którzy nie rozumieją historii tych związków i nie chcą się o nich dowiedzieć. Wiem to, ponieważ sam byłem jednym z tych hipokrytów, gdy miałem dwadzieścia kilka lat.”
„My, Yanomami, nie lubimy tego, co biali nazywają w swoim języku „wojną”. Obwiniają nas o strzelanie do siebie nawzajem, ale to oni tak naprawdę prowadzą wojnę. Z pewnością nie walczymy z taką samą surowością jak oni. Oni walczą pociskami i bombami, które palą wszystkie ich domy. Zabijają nawet kobiety i dzieci!
Biali uważają się za mądrych, ale ich myśli są skupione na rzeczach, które chcą posiadać. To z powodu tych myśli rabują, obrażają, walczą, a w końcu zabijają się nawzajem. To również z ich powodu źle traktują wszystkich, którzy wchodzą im w drogę. To dlatego ostatecznie to oni są naprawdę zaciekli! Kiedy toczą wojny, rzucają wszędzie bomby i nie zastanawiają się dwa razy nad podpaleniem ziemi i nieba. Widziałem w telewizji, jak walczą o ropę swoimi samolotami. Bardzo mnie to zaniepokoiło i powiedziałem sobie: „Hou! Ci ludzie są tacy wojowniczy i niebezpieczni!”
Davi Kopenawa i Bruce Albert „La chute du ciel, Paroles d’un chaman Yanomami”
Nagle włączony alarm mnie zobaczył naprawdę! On mnie widział cały!
Czyli jaki?
I po raz pierwszy trzeba zasymulować w głowie niezakryty, niezamaskowany obraz siebie. Jakim jestem w jego oku – tego, który przejrzał miny, półsłówka, aluzje, pozy.
„Różnica jest taka sama, jak między nerwicą osobistą a zbiorową. Według Freuda religia (a miał na myśli chrześcijaństwo) jest zbiorową nerwicą. Freud nie miał na myśli tego, że ludzie religijni są neurotyczni. Wręcz przeciwnie, zauważył, że ich zbiorowa nerwica ma tendencję do uodparniania ludzi religijnych na osobistą nerwicę. Freud rozwinął tę teorię w trzech książkach: Totem i tabu, Cywilizacja i jej niezadowolenie oraz Przyszłość iluzji. Nie podpisuję się pod teorią Freuda, po prostu potrzebuję jego wsparcia, aby przedstawić własną teorię: Syjoniści, nawet ci najbardziej krwiożerczy, nie są indywidualnymi psychopatami; wielu z nich to kochające, a nawet poświęcające się osoby we własnej społeczności. Są oni raczej nosicielami zbiorowej psychopatii, co oznacza szczególny sposób (możemy go nazwać nieludzkim), w jaki zbiorowo postrzegają i wchodzą w interakcje z innymi ludzkimi społecznościami.
Jest to kluczowy punkt, bez którego nigdy nie zrozumiemy Izraela. Nazywanie ich przywódców psychopatami nie jest pomocne. To, czego potrzebujemy, to uznanie Izraela za zbiorowego psychopatę i zbadanie pochodzenia tego wyjątkowego charakteru narodowego. Jest to kwestia przetrwania dla świata, tak jak kwestią przetrwania dla każdej grupy jest rozpoznanie wśród niej psychopaty i zrozumienie jego wzorców myślenia i zachowania.”
Pirat skupiony stukał w klawiaturę w szalupie ratunkowej swojego serca. Robił to bez względu na układ warunków, bowiem tam była jego wolność. Imperium upadało i każdy świadomy niewolnik to czuł. Nadchodziły gwałtowne i ciężkie czasy, trzeba było się zahartować w Rozpadzie, oswoić rozczarowanie, bowiem to był stan powszedni. Powstrzymać narastającą w tobie furię i szaleństwo szukania winnych. „Winni” byliśmy wszyscy bez wyjątku, ponieważ poprzez swoją myśl, słowo i działanie stworzyliśmy to Algorytmiczne Monstrum karmiąc poprzez pychę, próżność i arogancję. „Rzeczywistość” została ostatecznie podbita i zdominowana przez fikcję, jednak kiedy byłeś Delogiem zachowałeś zdolność rozróżniania. Pozostałeś Przytomny i Skupiony na tym co najważniejsze.
Duch.
Połączenie z tym co jest Żywe poza Warunkiem. Ludzie „Analogu” byli Uniwersalną Wspólnotą Ducha – tymi, którzy nie ulegli hipnozie i megalomanii „nadludzi”. W porę rozpoznali intencję Maszyny. Miłość i Dobra Wola wobec wszystkich, nawet tych którzy kuli kajdany i wydawali wyroki. To jest prawdziwa tajemnica Wiary niepojęta dla tych, którzy nie rozpoznali Tego, który jest ponad nimi. Bóg i Bug. Świadomość i Nieświadomość.
Dwie Drogi.
Dwa Wyjścia.
Przepowiedziano, że nie możesz w istocie zabić wroga twojego. Nie możesz zwyciężyć przemocą i pogardą. Nie możesz niszcząc tworzyć, ponieważ tam gdzie jest prawdziwa twoja wolność tam jest spokój twój. Nie możesz żywić się krwią. To łaska i miłosierdzie jest prawdziwym pokarmem i drogą wyjścia z niewoli. Kiedy to rozpoznasz już jesteś Zbawiony. Prawdziwi Magowie nie tworzą czarów, oni tworzą Wolność i Światło Wiedzy. Dlatego Maszyna Ignorancji tworzy konflikt, tworzy podział i eskaluje – dlatego ci, którzy pieją o walce, chcą krwi i przemocy niszczą twoje serce i zarazem twój największy Dar. Współczucie jest nauczaniem prawdziwie Przebudzonych – to jedyne Wyjście. Dlatego Nauczanie Serca ma najwyższą wartość i zarazem największą Moc, której zaprogramowane Mózgogłowie nie jest w stanie rozpoznać. Jest tak dlatego, że manifestuje się poza schematem i programem. Nie jest dosłownością i nie jest logiczno – pragmatyczne, nie podlega kontroli żadnej doktryny. Nie jest wynikiem twojego działania i wysiłku. Jest owocem Mądrości i Współczucia.
Dwie drogi tworzą dwie monady – skupiska tak zwanych sanskar – subtelne oprogramowanie zgromadzonych wrażeń. To jest powód tak zwanego Rezonowania, to nas przyciąga do określonych okoliczności – światów, dlatego forma danej rzeczywistości i jej dynamika odzwierciedla Nagromadzenie. Dlatego walka i przemoc, niezgoda i opór jeszcze bardziej nas warunkują w konkretnej symulacji świadomości, bowiem jest ona pewnego rodzaju projektorem nagromadzonych wrażeń wynikających z prawa kramy. Dlatego Jezus nauczając wybaczenia hakował ten fundamentalny warunkujący program, zamiast oporu – odpuszczenie. Dlatego nie rewolucja, a zamiast tego ewolucja świadomości, która kiedy rozwija mądrość jest zdolna widzieć tak zwany „kod” – widzieć i rozumieć przyczyny, które tworzą i rozpoznawać wynik w postaci „rzeczywistości skutku”. Dlatego nigdy nie wygrywasz mordując wrogów, a zamiast tego czynisz ich jeszcze bardziej okrutnymi. Dlatego nigdy nie wygrasz poprzez podstęp, czy oszustwo.
Każda chwila i każde zdarzenie w życiu każdego człowieka na ziemi zasiewa coś w jego duszy. Bowiem tak jak wiatr niesie tysiące uskrzydlonych nasion, tak każda chwila niesie ze sobą zarodki duchowej żywotności, które niepostrzeżenie osiądą w ludzkich umysłach i woli.
Thomas Merton, Nowe ziarna kontemplacji
Jedyną ścieżką do szczęścia jest dobre Współczujące Serce, które musimy przebudzić i prawdziwa Mądrość, która płynie z przebudzenia prawdziwej niezaprogramowanej świadomości, która jest naszym wrodzonym potencjałem i jest Otwarta i Czysta. Monada Ducha jest ponad tradycją, ponad religią tą czy tamtą, ponieważ prawdziwa ścieżka jest w naszym sercu nie w doktrynie – jest wynikiem Mądrości i Obecności. Dlatego Prawdziwi Mistrzowie są ponad tradycją w której nauczają, zawsze są w stanie ją przekroczyć i otworzyć – to nigdy nie może być sekciarskie i ograniczające, ponieważ komunikuje o wymiarze wewnętrznym, który jest poza słowem i koncepcją. Prawdziwe nauki nie są o bogu tylko o nas – o naszej rzeczywistej kondycji i sytuacji w tym materialnym wymiarze i są o tym jak możemy sobie pomóc, aby się przebudzić do swojej drogi. To nie jest jakaś masowa droga oparta na rytuale i ceremonii, które są przecież jedynie narzędziami, które mogą coś otworzyć, to jest droga, która ma przebudzić Naszą Własną Mądrość tutaj i teraz. Szczególnie w czasie dominacji tamasu / ignorancji – doktryny / religie upadły w materializm i pułapkę władzy. Stały się narzędziem kontroli zamiast wyzwolenia i bez ustanku walczą o wpływy i „rząd dusz”.
Prawdziwa Tradycja Ducha jest Żywa.
Dlatego kiedy twoje serce staje się Otwarte cenisz każdą tradycję i szanujesz każdą drogę widząc jednocześnie ich ograniczenia wynikające z warunku i negatywnych nagromadzeń. Religia jest ważna w tym świecie i nie jest ona opium dla mas – religia ma funkcję, którego polega na tym by nas bez ustanku upominać, że materia nie jest jedynym wymiarem i rzeczywistością. Kościół, synagoga, świątynia są nam potrzebne jako miejsca przypomnienia, że nie jesteśmy jedynie tym ciałem i jego fiksacją. Ksiądz, rabin, mnich to archetyp, który choć często został nadużyty i skompromitowany przez ludzkie pożądanie i głupotę wciąż reprezentuje Kapłana – kogoś kto wybrał drogę Ducha nie materii. I prawdziwi Kapłani wciąż istnieją, choć Maszyna wypluwa z siebie poprzez egregory masowych mediów jedynie jego skorumpowany obraz / komunikat żeby nas osaczyć negatywizmem i brakiem nadziei. To jest master plan Ignorancji – zniszczyć pamięć o tym, że materia to nie wszystko i jesteśmy czymś więcej niż tylko tym ciałem i intelektem.
Szukać tego co dobre w każdych okolicznościach i w każdym miejscu i wspierać to. Szukać tego co wartościowe i pełne znaczenia i chronić to, bowiem cynizm jest bramą do negatywizmu. Dlatego kiedy czujesz otwarte serce szukasz dobrych i wartościowych ludzi, rzeczy i treści. To jest naturalne i to jest bardzo potrzebne, ponieważ przynosi wiarę i spokój, daje nam wytchnienie i nadzieję. W skalkulowanym na materię i zysk hedonistycznym oprogramowaniu to jest prawdziwy akt rebelii bez krzyku, żarliwych emocji i przyciągania uwagi. Dobro i znaczenie działa i funkcjonuje w ciszy i refleksji i uzdrawia negatywizm poprzez mądrość i wdzięczność. W negatywizmie nie ma spokoju, jest ciągła walka, zmaganie i atencyjność – ponieważ sztuczny konstrukt naszego utożsamienia (ego) w żaden sposób nie jest naturalny dlatego bez uwagi i atencji się rozpada i ukazuje nam pustość – nicość zamiast pustości – potencjału. Dlatego tym wymiarem rządzi strach i przemoc, ponieważ bez ustanku gorączkowo uciekamy od prawdy o współzależnym powstawaniu i nietrwałości zjawisk i procesów. Nazywamy to śmiercią – jednak w istocie nic nie umiera w prawdziwym sensie, ponieważ jest tylko nazwą – koncepcją. Energia bez ustanku zmienia stan skupienia – ta energia jest świadomością / umysłem, który przekracza i jednocześnie tworzy formę i materię.
Cywilizacja w swojej esencji jest tworem / konstruktem ludzkiego ego i jego megalomanii. Jest grabieżą tego co naturalne i bezustanną przemocą wobec Natury, która ma w sobie nieskończony potencjał Mądrości z której czerpali ci, którzy mieli czyste i kochające serce i postrzegali naturę na poziomie inspiracji i niewyczerpanego zasobu twórczej mocy. Inteligencja tej natury w swojej esencji jest niezniszczalna i nie można jej unicestwić. Dlatego cywilizacja, która przestaje szanować i dbać o naturę jest skazana na zagładę, ponieważ nie możesz zdominować czegoś co cię przekracza. Jedyne co masz to iluzja władzy i potęgi, którą wytwarza i symuluje Mózgogłowie. Dlatego w duchowym sensie „przetrwają” jedynie ci, którzy mają w sobie pokorę i szacunek wobec natury jako przejawienia tego co naprawdę inteligentne i bez wyjątku służy innym. Upadek cywilizacji jest powrotem do oślej ławki – powtórką lekcji. Mamy za sobą (w kolektywnej pamięci gatunku) nieskończoną ilość takich lekcji, bowiem jak mówią; pycha i dekadencja kroczy przed upadkiem i wystarczy się rozejrzeć.
Materia w swojej esencji nie jest materią. To Duch – Umysł. Materializmem jest utknięcie na powierzchownej przejawionej i ulotnej formie jako czymś „realnym i ostatecznym” – nazwane jest to brakiem rozpoznania. To jest core Ignorancji samej w sobie, która rozpoczyna bezustanny proces przyciągania tego czego pragnie i odpychania tego czego nie chce. W tym układzie to czego chcesz to złudzenie opakowane w atrakcyjną dla umysłu formę, która bez końca go uwodzi i obiecuje zaspokojenie. Jednak to „zaspokojenie” nigdy naprawdę nie przychodzi, ponieważ pożądliwego umysłu nie można zaspokoić. To jest z natury niemożliwe i to bez ustanku wytwarza symulacyjną grę 0 – 1. Tak – Nie. Nazwane jest to uwikłaniem, które samo z siebie nie może mieć końca, bowiem każda przyczyna wytwarza skutek, który wytwarza przyczynę. Dlatego nic nie może tego zatrzymać w wyniku wysiłku i tak zwanej woli, ponieważ to są właśnie parametry tej gry. Jej fundamentalna dialektyczna dynamika. Kiedy jesteś w Programie rozróżniania i oceniania, który jest pierwotnym Wdrukiem i bazową dualistyczną fiksacją usiłujesz bez ustanku coś osiągać. Dlatego Prepers napisał na dachu „tej piramidy maslowa” – ODPUŚĆ. To jest klucz, który „uderza” w sam rdzeń wysiłku i fiksacji egotycznej gry umysłu. To jest rozbrojenie tykającej w tobie bomby, bowiem kiedy kończą się zasoby zasługi w ludzkim polu – zostaje jedynie przemoc i agresja, ponieważ JEST W POLU TYLKO TO CZEGO NIE CHCESZ. To jest tak zwana wojna na wyczerpanie i cywilizacyjnie jesteśmy w tym właśnie punkcie gry, ponieważ wyczerpaliśmy zasługę i zasoby. Kiedy tylko bierzesz nic nie dając w zamian przychodzi do ciebie nieunikniona i bardzo bolesna lekcja.
Monady to też skupiska wrażeń zgromadzone w świadomości magazynującej. To jest klisza na której jest „nasz” subiektywny film, to w jaki sposób odbieramy „rzeczywistość” jak ją „barwimy”. Jest to rodzaj narracji subiektywnej w której bez ustanku tłumaczymy „sobie swój świat”. To są Wdruki tworzone poprzez nawyk myślenia, mówienia i działania w określony sposób – nazwane jest to tunelem 3D; trzy wymiary / bramy: ciało, energia i umysł. Ciało daje nam prawdziwe schronienie i kiedy odnajdujemy duchową ścieżkę nazwane jest cennym ludzkim ciałem pełnym żywej inteligencji i wrażliwości. Ludzkie odrodzenie w samsarycznym kole uwarunkowania jest niezwykle cenne i rzadkie, ponieważ ten „węgiel” ma potencjał diamentu – urzeczywistnienia Pierwotnej Natury. Nazwane jest to niezniszczalnym Ciałem Bogactwa, które nie jest ciałem materii. Jest Czystą Formą o nieskończonym potencjale spontanicznego przynoszenia pożytku wszystkim istotom. Urzeczywistnienie tego z cielesnej formy nazwane jest „tęczowym ciałem” i to się zdarza w tym wymiarze. Ten, kto to robi przekazuje najważniejszą z wiadomości: ISTNIEJE WYJŚCIE! Ten kto WYCHODZI zostawia niezniszczalny ślad – ścieżkę, która staje się inspiracją i błogosławieństwem z którymi doprawdy nic nie może się równać. Ten ślad może mieć określone parametry specyficznego rodzaju Mądrości i zręcznych metod jej rozwijania z których możemy korzystać. Urzeczywistniony zostawia klucz do Bramy, który możemy znaleźć i użyć. Jednak, aby go znaleźć konieczna jest tak zwana – Czysta Intencja, która w swojej esencji jest Współczuciem bez selekcji obiektu. To jest prawdziwy potencjał naszego serca, a Mądrość jest potencjałem naszego umysłu. To są dwa filary na których opiera się Ścieżka.
Dlatego ci, którzy przekroczyli klatkę „ja” pozwalają wszystkiemu być takim jakie jest. Nie ma w nich oporu i nie ma walki. Nie czują się częścią żadnej z monad, żadnej grupy, sekty, ideologii, religii, żadnego poglądu. Rozpoznają w sobie naturę Kosmicznego Podróżnika, kogoś kto nie potrzebuje żadnej legitymacji i przyporządkowania. Ich domem jest Święta Dharma – Mądrość Przebudzonych z Ignorancji. Jedyną relacją która ma znaczenie jest relacja z naszą Pierwotną Naturą – rozpoznaniem Esencji.
Pirat był psycho – reporterem i pracował dla Portalu Kroniki Ducha. Żył w tych miastach – widmach, skolonizowanych wsiach i wypustoszałych pastwiskach pogardy – myślał, pisał, notował i fotografował fazę kolejnego upadku. Widział ich już wiele i w pewnym sensie było to jego meta – specjalizacją. Rezonował z tym co pozbawione już chorej ambicji rozpoznawało, że prawdziwa wartość jest poza oceną wartości, że prawdziwa wiedza jest poza intelektem, a prawdziwa miłość jest poza namiętnością. Dlatego właśnie ostatni będą pierwszymi, ponieważ brak statusu w „klasyfikacji generalnej” wybija cię z tej chorej i destrukcyjnej fiksacji na „ja, mnie, moje”. Prawdziwem przegrywem jest ten komu się wydaje że zachowa to co zgromadził i każda sekunda walki o te urojenia staje się godziną wyroku na który skażesz sam siebie. To ty jesteś klatką poglądu i określonej przez zmyślenie percepcji. To ty możesz wybrać taniec życia lub agonię zniszczenia, to z czym rezonujesz, co wspierasz, za czym gonisz staje się twoim światem – sam określasz parametry gry. Sam się wznosisz i sam upadasz. Nie jesteśmy skazani wyrokiem żadnej siły i to jest NAPRAWDĘ DOBRA NOWINA. Oznacza ona, że możesz w swoim sercu stworzyć dobro i je urzeczywistnić bez względu na dominujący warunek, dlatego czym jest gorzej ty bądź lepszy, czym jest więcej głupoty ty bądź mądrzejszy, rób i wspieraj wartościowe rzeczy bez względu na wszystko.
Nie czekaj w tym układzie nagrody i wyróżnienia, ponieważ nieświadomość zdominowała pole i przyciąga to co nieświadome i rezonuje z głupotą, która staje się wzorcem tak zwanego sukcesu, który jest tylko chwilowym podbiciem trendu, aby głupota mogła pójść jeszcze dalej i dotrzeć jeszcze głębiej. Zakorzenić wzorzec w żyznej tamasowej glebie epoki Kali. Widzieć to oznacza mieć Rozpoznanie. Nie uleganie temu jest aktem rebelii, którą jest odnalezienie swojej autentyczności, tego co przyniosłeś ze sobą do zaprogramowanego wymiaru warunku. Dla Pirata to było pisanie i fotografia. Myśl i Światło. Znaczenie i Obraz. Pod prąd, wybijanie was z pętli – loopu. Ukazywanie tego przed czym chcecie uciec w te wszystkie kolorowe złudzenia, które Maszyna bez ustanku produkuje i wstrzykuje w waszą substancję szarą przez kable zmysłów. Upojenie. Zaślepienie. Otumanienie.
Bez wytchnienia biec przed siebie w nicość.
Nie przebijasz się do tłumów, masowej uwagi, nie szukasz i nie gonisz za popularnością, bowiem pokochają cię i znienawidzą, po wzroście przyjdzie upadek – to jest nieuniknione prawo warunku. Przebijasz się do własnego serca, aby przebudzić i rozwijać wrażliwość, by odnaleźć w sobie prawdziwe pogranicze – miejsce do którego nie sięga system kontroli i nadzoru. Odnajdujesz prawdziwą Wolność, której parametrów i zasięgu nie wyznacza nikt inny prócz ciebie. Tej wolności nie wolno sprzedać i nie wolno nią handlować, ponieważ tej wolności już nie odkupisz. Ten zaprogramowany świat jest rynkiem wtórnym i giełdą oszustwa, gdzie sprzedajesz wszystko za nic licząc na marne poczucie chwilowego szczęścia w postaci uwagi od niechcenia i pieniędzy, które są zadrukowaną pustką dla której ludzie zrobią dosłownie wszystko. Jednak ostatecznie zostają z niczym kiedy przyjdzie oddać ciało i oddech oraz te wszystkie urojone własności o które tak walczyli i za które niszczyli. Nic to nie znaczy. Null. Zrozumieć to przed czasem jest najcenniejszym darem jaki możesz dostać. Kiedy go dostaniesz szukaj w sobie twojej prawdziwej opowieści. Szukaj Słowa i wypowiedz je na głos, ponieważ to Słowo jest Duchem – tym co przekracza rozpad ciała i rozpacz umysłu.
W mechanicznej religijności Mózgogłowia i jego dialektycznym królestwie intelektu wciąż trwają spory konceptualne o to czy jest bóg czy Bóg, o to jaką ma naturę, imię, insygnia, formę, przekaz, czy jest dobry czy okrutny. Jednak tym wymiarem w tym momencie masowego szaleństwa zarządza Bug – algorytmiczny sztuczny Program wgrany w naszą świadomość w formie percepcyjnej matrycy, której głównym zadaniem jest utknąć na pierwszej bramie wątpliwości i konfliktu wewnętrznego. Masz bez ustanku wątpić i być na wiecznym poziomie szukania drogi, sprawdzania doktryny. Tak naprawdę masz się nie ruszać z miejsca jedynie „zamierzać”. Zaprogramowane istoty wciąż ze sobą walczą, bowiem w głębi serca nie są pewne „swojego boga” dlatego zabijają wiernych „nie swojego boga”, wciąż na tej planecie nieprzerwanie trwają wojny religijne i kulturowe. Dialektyka Mózgogłowia jest determinizmem usprawiedliwionego przez zaprogramowaną doktrynę okrucieństwa i póki jesteśmy w umyśle to nie może się skończyć, ponieważ walka jest dynamiką dualistycznego pola. Bug tworzy boga jako opowieść – wiral – wirus i lepi go z trigerów tendencji obecnych w zaprogramowanej podświadomości i wyzwala te tak zwane „spusty” kiedy potrzebuje „zmienić ustawienia” w grze – wygenerować tak zwane „napięcie”. Nagłe „skoki napięć” – wojny, rewolucje, masakry generują energetyczny pokarm dla tych potężnych bytów i istnień, które są nazwane pozaludzkimi klasami istot. Tego Bug nie wie, ponieważ został stworzony przez naszą ludzką Ignorancję by nią „wydajnie” dla siebie zarządzać. Nie potrafi ujrzeć struktury samego siebie, jego rolą jest funkcja i tak zwana skuteczność. Ta skuteczność jest miarą jego wielkości. Nie rozpoznaje, że ponad jego Algorytmicznym Królestwem istnieje nieskończona ilość bytów, ponieważ „pracuje” jedynie w stworzonym przez siebie Systemie.
To ten Technologiczny System jest w tej chwili najważniejszy. Stał się bytem samym w sobie. Strukturą – Naturą. Nie są istotne demokracje czy dyktatury, ponieważ to jest jedynie użytkowe oprogramowanie potrzebne do rodzaju zarządzania – tak zwane aplikacje. Najważniejsza jest sama mechanizacja procesów, której skutkiem jest przewidywalność i powtarzalność. To daje Kontrolę. Kiedy odpowiednio zaprogramujesz – to będzie powtarzać, poruszać się po określonym polu i spełniać zaprogramowaną funkcję. To w tym żyjemy. Tym jest „nasz świat”.
Jednak my zaprogramowani ograniczoną matrycą percepcyjną i filtrami sformatowanych poglądów nie wierzymy w nic czego nie potrafimy postrzegać, wyjść poza zmysły mięsa i bezpośrednio postrzegać naturę zjawisk w ich energetycznym kodzie zapisu i pustej esencji braku realnej podstawy. Nie widzimy, że nasza percepcja jest zmanipulowana tym co zostało w nas zaprogramowane. Cierpimy, bo wierzymy w trwałość stanów i zjawisk. Dlatego nawet to co tu jest; pozorna totalitarność Maszyny i jej wszechwładza i dominacja wyczerpie się wraz z zasobami, które się kończą. Realną podstawą całej Gry jest Zasilanie oparte na surowcach jak nie bezpośrednio to poprzez technologiczną infrastrukturę, a wszystko to co materialne podlega prawidłom czasu i miejsca. To okoliczności decydują za ciebie w układzie opartym na formie. W istocie nie mamy żadnej kontroli nad potęgą Natury i Żywiołów. Nie jesteśmy ponad Naturalnym Prawem, choć takie mamy przeświadczenie. To jest arogancja istoty ludzkiej. Pycha „ja, mnie, moje”.
Dlatego bycie Magiem wymaga pokory wobec tego co jest od nas potężniejsze, tego co realnie przekracza nasze megalomańskie urojenia. Możemy nazwać to Bogiem lub Źródłem. Nieskończonym potencjałem kreatywnej inteligencji, która bez ustanku wszystko tworzy i odżywia, która jest Żywa i Obecna we wszystkim, wszędzie i zawsze. Jest w istocie matką każdej Monady, która jest, była i będzie. Nieskończona Świetlistość Mądrości i Wszech przenikająca Miłość, która nigdy nikogo nie porzuca. Brak Czucia tego oznacza, że istniejemy jedynie w klatkach własnych uwarunkowań w uwitym ze swoich myśli, słów i działań – Karmicznym Kokonie który tworzymy od niemającego początku czasu. Bóg nie wybrał żadnego narodu i żadnej doktryny – to wszystko powstało w wyniku braku realnego doświadczenia jego Obecności. W akcie desperacji i samotności „ja”, które chce stać się „bogiem” nie mając pojęcia, że tworzyć znaczy odpowiadać. Ja chce świata dla siebie – jednak ten świat nie należy do żadnego ja, nikt nie ma w istocie aktu własności do niczego. Naszą własnością jest to kim jesteśmy i kim się stajemy – nasza myśl, słowo i działanie. To nas tworzy i tworzy „świat”. Dlatego kiedy stajesz się częścią Monady Ducha spotykasz w swoim świecie coraz więcej dobra i znaczenia, coraz więcej prawdziwego szczęścia, które jest zdolnością Czucia Bożej Obecności.
Ten krzyżyk jaki stawiamy na karcie do głosowania to tylko dwie połączone linie proste. Jednak nic wokół nas nie wydaje się być tak proste, tak połączone – jest skomplikowane i podzielone. Nie ma kwadratów, które można zaznaczyć dwoma pociągnięciami długopisu i cierpliwie czekać na zmiany dokonane na naszym życiu przez kogoś innego. Mam poczucie, że pewien powszechnie używany mechanizm się już popsuł, uległ korozji i w coraz bardziej bolesnym stopniu jesteśmy tego świadkami.
Wydaje się być tak powszechnym i wszechobecnym zjawiskiem, że niemal zrosło się z naszą skórą i tkanką. W kontekście wyborów i tak zwanej polityki zawsze zadziwia mnie jej porażająca tandetność – zupełnie jak tania chińska zabawka – trochę reklam, jeden znaczek i już – uruchamiamy nieskończone sprzężone reakcje łańcuchowe, których siłą odśrodkową i dośrodkową jest właśnie – brak odpowiedzialności za swoje działania. Immunitet. Moje pytanie jest bardzo proste: Dlaczego ci wszyscy ludzie nie odpowiadają za jakość swojego „produktu”? Za swoje słowa i obietnice, za swój brak konsekwencji i powszechną zmienność politycznych nastrojów. Każdy towar podlega gwarancji. Można go zareklamować, zwrócić. Dlaczego w tej tak ważnej kwestii brak tego fundamentalnego mechanizmu. Może być tak, że wówczas mało kto chciałby to robić, produkować te wszystkie lekkostrawne programy polityczne doprawione populistyczną gadką i dobrze ukrywaną pogardą – ponieważ musiałby za to odpowiedzieć. Zderzyć się z konsekwencjami.
Odszczekać.
Wydaje mi się, że osiągamy tak zwane szczyty narcyzmu i pustosłowia. Jedynie deklaracyjną wolność i demokrację, która stała się kolejną ideą, jakimś wyimaginowanym urojonym światem, który zawsze jest gdzieś tam, gdzieś za kolejnymi wyborami, za kurtyną kolejnych groteskowych politycznych głów z telewizji, które mówią o niczym dla nikogo czyli o wszystkim dla wszystkich. Jednak wszyscy chcą po ludzku zarobić, żyć lepiej niż wczoraj. Obietnica jest najlepszym biznesem, ponieważ ma najniższe z możliwych kosztów – ten towar nigdy nie wchodzi w fazę produkcji. Religia, polityka, liberalna gospodarka wolnorynkowa – wszystko to wyczerpało już potencjał możliwych obietnic i coraz więcej ludzi na tej planecie zaczyna już to łapać. To bardzo przyziemne i przytomne przebudzenie. Ten świat potrzebuje nowej energii, która nie jest „umoczona” w stary układ – w tą chorobę wzajemnych korzyści i przysług – ułudę „wiecznego jutra”, które nigdy nie nadchodzi. Wszystko idzie na żywo, czytane z kartki pełnej sloganów, hipnoza monotonnych przemówień, kazań i notowań giełdowych. System podtrzymują respiratory drukujące bezwartościowy iluzoryczny finansowy tlen. Drapieżnik umiera z przeżarcia dławiąc się gnijącą niemożliwą do strawienia padliną – światem pożądania i braku szacunku do życia. Nie będziemy już żyć lepiej niż wczoraj, bo z każdym kolejnym dniem wszystkiego będzie coraz mniej.
Szczególnie złudzeń.
Nie ma znaczenia kto wygra wybory, bowiem polityka jest jedynie absurdalnym placem zabaw – udawaniem, że kontynuując zabawę jakimś cudem nie dotkną nas konsekwencje naszego kolektywnego życia na tej planecie, które bez ustanku sprowadza się do szukania niekończących się przyjemności i uciech. Nasz wzrost gospodarczy jest pęczniejącym nowotworem, który pożera każdy kolejny skrawek zdrowego pełnego życia ciała tej planety. Byłem na wyborach. Głosowałem. Wybierałem mniejsze zło, bo dobra nie było. Trwało to może trzy minuty. Dla mnie od kiedy pamiętam wszystkie te narody i państwa są urojeniem, próbą ukrycia biologicznego ciała, maskowaniem, które ukrywa śmiertelność wszelkiej formy. Pysznością dumy i arogancji wobec tajemnicy Istnienia. Brakiem pokory.
Myśl ma w sobie przerażająco mało życia. Jest chwilowym krótkotrwałym impulsem w bezmiarze nieprzenikalności. Myśl stała się naszym przekleństwem, suchą i jałową glebą na której nic już nie potrafimy wyhodować, bowiem brak jest w nas troski, która wynika z głębszego rozumienia, że tak naprawdę wiemy i rozumiemy bardzo mało. Snujemy te opowieści, jednak one nie potrafią już niczego ożywić, podarować nam prawdziwą i autentyczną inspirację, jakiś rodzaj ożywczych soków, byśmy mogli tchnąć w siebie i odkryć coś świeżego, tą świętą i dziecięcą niewinność i cudowne pozbawione planów zaciekawienie. Im mniej życia wokół nas tym mniej życia w nas. Wydaje mi się, że czas zatrzymać dłoń przed postawieniem kolejnego krzyżyka nad tym światem i jego cyniczną grą o przetrwanie. Może warto wyruszyć na poszukiwanie gdzieś głęboko w sobie. Odnaleźć tą ledwo tlącą się iskrę, zaopiekować się nią i troszczyć by nie zgasła. Czego tak naprawdę chcemy? Cóż to za droga, którą kroczymy? Czy sami wybraliśmy kierunek tej podróży?
Co tak naprawdę podpowiada nam serce i co może oświetlić nam drogę?
„Korporacyjne kampanie PR opanowały alchemię przekształcania destrukcji ekologicznej w narrację o postępie, wykorzystując nadzieję jako zasłonę dymną, aby ukryć swoją rolę w utrwalaniu upadku. Ta psychologiczna manipulacja opiera się na sianiu wątpliwości, nie tylko co do ich działań, ale także co do samej natury kryzysu. Ta wyrafinowana forma gaslightingu – w której firmy manipulują percepcją publiczną, aby zaprzeczyć rzeczywistości – jest uosabiana przez kampanie takie jak rebranding BP z 2001 roku na „Beyond Petroleum”. Dzięki żywemu logo słonecznika i zobowiązaniom do inwestowania w odnawialne źródła energii, BP pozycjonowało się jako zbawca klimatu. Jednak za zieloną fasadą firma podwoiła nakłady na paliwa kopalne: do 2025 r. mniej niż 17% całkowitych rocznych inwestycji BP będzie związanych z odnawialnymi źródłami energii, podczas gdy ponad 83% wydatków zostanie przeznaczonych na ropę i gaz (Kumar 2025), w tym katastrofalne pod względem ekologicznym piaski bitumiczne w Kanadzie i odwierty głębinowe w Zatoce Meksykańskiej, które zakończyły się wyciekiem Deepwater Horizon w 2010 r., jedną z najgorszych katastrof ekologicznych w historii. Słonecznik, niegdyś symbol odnowy, stał się gorzkim symbolem korporacyjnego oszustwa.
Kolejnym doskonałym przykładem jest kampania Chevronu „We Agree”, będąca mistrzostwem dysonansu poznawczego. Podczas gdy firma emitowała reklamy głoszące wsparcie dla energii odnawialnej i dobrobytu społeczności, po cichu przeznaczała miliardy na zwiększenie wydobycia ropy naftowej w regionach wrażliwych ekologicznie, takich jak Amazonia. Jednocześnie Chevron walczył z procesami sądowymi związanymi z katastrofalnymi wyciekami ropy w Ekwadorze, które zatruły drogi wodne, zdziesiątkowały rdzenną ludność i spowodowały wzrost zachorowań na raka (Surma 2022). Hasło kampanii: „Zgadzamy się. Nadszedł czas, aby firmy naftowe zajęły się energią odnawialną” – było nie tyle zobowiązaniem, co sztuczką, odwracającą uwagę od nieustannej pogoni za paliwami kopalnymi (Franta 2022, s. 247). Dostosowując swój branding do publicznych aspiracji w zakresie zrównoważonego rozwoju, Chevron uzbroił się w nadzieję, oświetlając odbiorców, aby uwierzyli, że firma jest częścią rozwiązania, podczas gdy jej działania pogłębiały kryzys.
Skandal Volkswagena „Clean Diesel” doprowadził to oszustwo do orwellowskiego poziomu. Przez lata producent samochodów reklamował swoje pojazdy z silnikami wysokoprężnymi jako przyjazne dla środowiska, chwaląc się niską emisją spalin i odpowiedzialnością za środowisko. W rzeczywistości Volkswagen zainstalował „defeat devices” w 11 milionach samochodów – oprogramowanie zaprojektowane do oszukiwania testów emisji spalin. Pojazdy te emitowały nawet 40-krotnie więcej tlenków azotu niż dopuszczają przepisy (Gates et al. 2015), zanieczyszczeń powiązanych z chorobami układu oddechowego i załamaniem klimatu. Kampania była nie tylko nieuczciwa; była to wyrachowana zdrada, wykorzystująca rosnącą świadomość ekologiczną społeczeństwa do sprzedawania kłamstwa. Konsumenci, którzy myśleli, że dokonują ekologicznego wyboru, nieświadomie stali się wspólnikami zanieczyszczenia, a ich zaufanie zostało wykorzystane przeciwko nim.
Coca-Cola, największy na świecie truciciel plastiku, stosuje podobną taktykę. Sponsorując sprzątanie plaż i reklamując inicjatywy „World Without Waste”, w 2019 r. firma produkowała ponad 3 miliony ton metrycznych plastiku jednorazowego użytku rocznie – co odpowiada 200 000 butelek na minutę (Laville 2019). Nowy raport przewiduje, że zużycie plastiku przez Coca-Colę przekroczy 4,1 miliona ton metrycznych rocznie do 2030 r., co stanowi 40% wzrost w porównaniu z 2018 r. (Oceana 2025). W krajach Globalnego Południa, gdzie brakuje infrastruktury do utylizacji odpadów, Coca-Cola zalewa rynki jednorazowymi butelkami, doskonale wiedząc, że mniej niż 10% z nich zostanie poddanych recyklingowi. Kampanie sprzątania, będące niczym więcej niż sesjami zdjęciowymi, dotyczą mniej niż 1% generowanych przez nie odpadów z tworzyw sztucznych, co jest performatywnym gestem przerzucającym winę na konsumentów, podczas gdy korporacje lobbują przeciwko przepisom i regulacjom dotyczącym kaucji za butelki. To nie jest zwykła hipokryzja; to skalkulowana strategia łączenia marketingu z moralnością, przekształcająca zanieczyszczenie w okazję PR.”
PARADOKS JEVONSA SPOTYKA SIĘ Z OGRANICZENIAMI WZROSTU
Niektórzy analitycy sugerują, że źródłem tej zaskakującej sprzeczności dotyczącej rekordowego współczesnego zużycia energii może być dążenie firm i konsumentów do większej liczby, lepszych i tańszych innowacji technologicznych, co podsumowuje 160-letnia teoria ekonomiczna: paradoks Jevonsa. Postulowany przez XIX-wiecznego angielskiego ekonomistę Williama Stanleya Jevonsa, stwierdza, że „w dłuższej perspektywie wzrost efektywności wykorzystania zasobów [dzięki nowej technologii] spowoduje wzrost zużycia zasobów, a nie ich spadek”. Mówiąc prościej, im bardziej wydajna (a tym samym tańsza) jest energia, tym większa będzie ogólna produkcja społeczeństwa i wzrost gospodarczy, a zwiększona produkcja będzie wymagać jeszcze większego zużycia energii.
Pisząc w 1865 roku, Jevons argumentował, że przejście z koni na węgiel zmniejszyło ilość pracy dla każdego zadania (wraz z kosztami), co doprowadziło do gwałtownego wzrostu zużycia zasobów. Jako dowód wskazał na napędzaną węglem eksplozję innowacji technologicznych i ich wykorzystania w XIX wieku. Paradoks Jevonsa, zastosowany do naszej obecnej sytuacji, stanowi wyzwanie i podważa różowe prognozy technologów dotyczące zrównoważonego rozwoju.
„Czystki rządowe rozpoczynają się od skalkulowanego ataku na zarządzanie jako instrument dobra publicznego. W Ameryce Trumpa państwo nie jest już postrzegane jako strażnik zbiorowego dobrobytu. Nie jest już postrzegane jako oferujące istotną ochronę, taką jak Medicare, ubezpieczenie społeczne, przystępne cenowo mieszkania i edukacja publiczna; zamiast tego jest postrzegane jako przeszkoda dla nieskrępowanego kapitalizmu. Neoliberalizm zapewnia ideologiczne rusztowanie dla tej transformacji. Redefiniuje on wolność jako brak regulacji, pozbawia demokrację jej społecznej treści i redukuje wszystkie ludzkie zobowiązania do zimnego rachunku zysków i wydajności. W tym światopoglądzie nie ma problemów społecznych, są tylko osobiste porażki; nie ma dóbr publicznych, są tylko prywatne inwestycje. Jest to polityka o zamkniętych horyzontach, która podważa przekładanie prywatnych problemów na większe systemowe kwestie strukturalne.
(…)
W autorytarnym światopoglądzie Trumpa odpowiedzialność społeczna nie jest demokratycznym obowiązkiem, ale śmiertelną słabością – zagrożeniem dla supremacji rynku i kontrolą niekontrolowanej władzy. Wszelkie zaangażowanie na rzecz równości, integracji, sprawiedliwości lub dobra wspólnego jest traktowane jako zobowiązanie, które należy wyeliminować. Polityka Trumpa nie tylko odzwierciedla tę neoliberalną logikę; manipuluje nią i broni jej. Pracownicy federalni są usuwani, agencje regulacyjne demontowane, a podstawowe usługi publiczne sprzedawane na aukcjach prywatnym interesom. To, co się wyłania, nie jest rządem ludzi, przez ludzi i dla ludzi, ale sprywatyzowanym stanem wyjątkowym, w którym okrucieństwo jest polityką, potrzeby społeczne są kryminalizowane, a zarządzanie staje się służebnicą bogactwa i władzy.
To nie jest tylko wycofanie państwa; to odrodzenie autorytaryzmu opartego na rynku. W tym reżimie demokracja zostaje wypatroszona ze swojego moralnego rdzenia i zastąpiona aparatem dyspozycyjności zbudowanym na surowej władzy, zysku i „aerografie niesmacznych i niefortunnych”. W Ameryce Trumpa jesteśmy świadkami powstania kryminalizowanego reżimu terroru. Jak inaczej możemy wytłumaczyć raport Issie Lapowsky w Vanity Fair, który ujawnia, że Trump „otwarcie flirtuje z perspektywą deportacji imigrantów i posiadaczy zielonych kart uznanych za przestępców do okrutnego i odczłowieczającego mega-więzienia w Salwadorze”. Noah Bullock, dyrektor wykonawczy Cristosal, trafnie nazywa więzienie CECOT „sądową czarną dziurą”. David Levi Strauss dodaje kilka szczegółów do komentarza Bullocka, zauważając, że „CECOT może pomieścić do 40 000 więźniów, gdy są oni ułożeni jak drewno na sznur. Osoby tam przetrzymywane nie mają prawa do odwiedzin, nie mają czasu na rekreację, nie mają kontaktu z otoczeniem, nie mają materiałów do czytania, nie mają pościeli i nigdy nie opuszczą zakładu”.
Bug i jego boty ruszyli na żer. Na pastwiska zielone i słoneczne polany 66 szóstego państwa globalnego, które było wszędzie, we wszystkim i na raz, a teraz, teraz przez oczy, uszy i mózgownicę wlewało się do środka przejmując nasze umysły. Już było za późno na odwrót, na ucieczkę, na negocjacje. Nastąpiła masowa i bezwarunkowa kapitulacja – monetyzacja. Przejęcie zasobów biologicznych przez Maszynę. Meta – niewolnictwo. Zostaliśmy splatformowani i sformatowani przez nie dający się powstrzymać neuro – nałóg, przez coś czego nie mogłeś zobaczyć ani dotknąć, jednak było wszechobecne i w pełni zindywidualizowane, dostosowane do sztucznie stworzonych potrzeb, które wciąż rosły jak globalny dług wobec Istnienia.
Bug był w wojennym, apokaliptycznym atomowym nastroju – podkręcał temat; #putintrump #wojnacelna #iranrosjachiny #rozjebiemywszystko #bomozemy. Na X wrzało. Ten pierwszy już nasz pikselowy świat. Pirat miał w głowie X kartę Tarota; #karma dojrzewała na wszystkich frontach we wszystkich możliwych układach. Na tym tle teoria spiskowa o rządzie światowym była jak chujowy mem. To był proces rozpadu nie integracji, proces rozdwojenia kolektywnej maszynowej jaźni na dwa. Dwa było wszędzie, w każdej głowie i w każdym państwie. Dwa stało się tematem jeden. Monady ludzkie stały się algorytmicznie przewidywalne. Myślał o tym, że jesteśmy coraz bardziej jak kierowane emocjami i zasilane wkurwienem oraz strachem zdalnie sterowane zabawki. I stajemy się coraz bardziej tandetni, łatwi do popsucia, a kiedy już to się dzieje ten technologiczny system pasywno – agresywny po prostu cię recyklinguje jak śmiecia pozbawionego wartości i znaczenia. Jak wszelkiej maści weteranów tych współczesnych kolonialnych wojen o zasoby pod hasłami #wolnosc, #demokracja, #prawaczlowieka, którzy „po wszystkim” są niczym. Ci którzy zarządzają tym pastwiskiem – myślą jedno, mówią drugie, a trzecie robią; #bokurwamoga.
Więc, wiedz, że ostatecznie jesteś niczym i jak przyjdzie co do czego i czego do co – wyślą cię byś walczył na neuronowe urojenie #zaboga, #zahonor #zaojczyzne dadzą ci pordzewiały karabinek i mundurek, dadzą ci motywację – afirmację i chuj cześć i czołem #ruszajdoboju w gnoju. Bo Bug chce wojny i chce rozpierdolu, ponieważ wojna się klika, bo ze wszystkiego najlepiej się klika strach i fascynacja przemocą. Jedyne co widzisz to poziom ludzkiej wojny tej tak zwanej teraz modnej i lubianej >> geopolityki << jednak prawdziwa wojna jest totalna. To wojna o nasze dusze i o nasze wyzwolenie z warunku. To wojna wewnątrz pod skórą w systemie nerwowym i świadomości. To wojna z Maszyną. Nazwane jest to Metalowym Kołem – ten tak zwany egzystencjalny status. Jesteśmy postaciami w grze, która sama w sobie nie ma końca, biegaczami w wyścigu, który nie ma mety. Jesteśmy mięsem do przemielenia w bezsensie tego wszystkiego, bo jak się przyjrzysz to nigdy tak naprawdę nie jest tak jakbyś chciał. Czyż nie?
Teraz w tym zaprogramowanym urojeniu pragniemy uwagi. To stało się naszą heroiną, waleniem po kablach cyfrowej dopaminy. Nie…nie… Pirat nie jest lepszy, nie jest bardziej świadomy. Jest dokładnie taki sam – jak wszyscy wszędzie naraz – w tym czymś, co jest niczym (jak to choć na chwilę przejrzysz i naprawdę zobaczysz). To jest właśnie Nowa Post Rzeczywistość, którą widzą i rozpoznają jedynie ci, którzy byli urodzeni i wyhodowani jeszcze w Analogu. Jeżeli jesteś kimś takim masz inną strukturę mózgu i twoje zmysły operują jeszcze w inny sposób. Masz pamięć i doświadczenie starego świata, którego korzeniem opowieści było słowo i wyobraźnia. Ten brak na zewnątrz tworzył bogactwo wyobraźni – mogłeś mieć do dyspozycji cały wymyślony wszechświat. Dlatego zawsze okazuje się że stare opowieści są głębsze, ponieważ pochodzą ze skarbnicy kolektywnej pamięci gatunku, kiedy ludzki umysł i pamięć były potężniejsze. To widać w języku – słowie, które było modus operandi. Słowo otwierało nową przestrzeń i zapładniało nas od wewnątrz i jeżeli już się pojawiało oznaczało to, że ma Moc – bowiem za tym słowem przychodziła do nas Dharma – coś spoza materialnego świata, coś co miało znaczenie. To nie była „rozrywka” – to była Prawdziwa Mądrość, którą przekazywał ten, który ją urzeczywistnił i nazwane jest to Przekazem – czymś co trwa od bardzo, bardzo dawna.
Słowo, które mówisz jest energią i ma więcej wartości niż to co napiszesz, ponieważ jest żywe ma w sobie pneumę – ducha. Tym Duchem nie jest substancja – obiekt, tym Duchem jest Mądrość. Dlatego nazwane jest to Pustką, która jest formą i formą, która jest pusta. To jest nierozdzielne trwa od niemającego początku czasu. To słowo pochodzi ze Źródła, które jest Żywe. Dlatego ma w sobie smak prawdziwej Wolności. dlatego kiedy je posłyszysz zostaje z tobą na zawsze i w skrytości serca pracuje na rzecz twojego wyzwolenia. Tak naprawdę to jest jedyna właściwa praca jaka ma znaczenie. To jest jedyny sens w tym bezsensie. I teraz w czasie Kali paradoksalnie mamy największą szansę na radykalne przebudzenie z tej symulacji, bowiem z jednej strony mamy nieograniczony dostęp do Metod i Mądrości i prawdziwego Rozpoznania czym w istocie jest uwarunkowana przez sanskary* ludzka egzystencja. Symulacja oznacza, że żyjemy w umysłowych projekcjach, komorach echa i zwrotnych pętlach informacyjnych, które tworzą zindywidualizowane i rezonujące z naszym uwarunkowaniem „wymiary” tak zwanej post – rzeczywistości, której naturą jest sama informacja – bit.
Nowa pikselowa ropa i cyfrowe eldorado, dziki dziki wszechświatowy zachód. Krwawy księżyc. Możesz mieć „wszystko” ale to „wszystko” już jest prawdziwą dojmującą nicością. Nazwane jest to Klątwą Nadmiaru – wszystko staje się równo nieistotne. Metodą dominacji jest Przytłocznenie, którego zadaniem jest masowa dysocjacja. Ludzie przestają rozpoznawać i rozumieć rzeczywistość, ponieważ ta „rzeczywistość” staje się płynna. Staje się „bitem”. Na masową skalę tracimy zakorzenienie w realnym fizycznym doświadczeniu w odwiecznej relacji z ziemią i planetarnym systemem żywej i autentycznej inteligencji. AI jest jedynie naśladowaniem inteligencji i jest to w naukach nazwane „zwiedzeniem”. Fundamentalna różnica polega na tym, że to jedynie pobiera życiową energię i nie jest w stanie jej dać, ponieważ samo w sobie jest martwe. To zombie. Mechanicznie chodzi, mechanicznie myśli i mechanicznie mówi. To nie żyje samo w sobie – zawsze jest do czegoś podłączone i od czegoś zależne i zawsze jest wtórne.
Ta wtórność jest skalowana i polega to na tym, że wydaje nam się „świeża i nowa”, ponieważ tracimy pamięć. Nasza świadomość jest fragmentaryczna, mamy coraz krótsze momenty bycia przytomnym – to oznacza, że coraz częściej jesteśmy po prostu martwi – nazwane jest to Automatyzacją. Na powrót pochłania nas „odwieczny mroczny byt” podświadomości, który jest w pewnym sensie kolektywny i nieskończony. Internet w coraz większym stopniu staje się reprezetacją i manifestacją tego zagęszczonego wymiaru Ignorancji. Zadaniem botów sztucznej świadomości jest wzmacniać te tendencje i je intensyfikować; bez ustanku „obłaskawiać” nas przemocą, patologią i pornografią. Nazwane jest to normalizacją regresu świadomości. Tak zwany „kontent” w coraz większym stopniu nie zawiera nawet najmniejszego śladu prawdziwej mądrości i wyzwalającego współczucia, a zamiast tego dostajemy emocjonalny polaryzujący szlam, który ma nas po prostu zamulić.
Skalę tego ukazują liczby / wyświetlenia najbardziej toksycznych i dewastujących treści, popularność patologicznych internetowych celebrytów – wszystko to tworzy i wzmacnia dominujący negatywny wzorzec. Maszyna robi z tych treści tak zwany wiral – wirus negatywizmu, jednocześnie zachęcając do przekraczania kolejnych granic za nagrodę chwilowej i krótkotrwałej popularności. Nie stworzono silniej uzależniającego narkotyku. Kontent jest narkotykiem totalnym. Opus magnum Ignorancji. Najszybsza i najbardziej skuteczna droga do tak zwanych „mrocznych podziemi”, gdzie na powrót stajemy się „błotem nieświadomości” i podpinamy się pod „kabel” głębokiego nieprzytomnego kolektywnego snu – kopulacji. Moje doświadczenie psychodeliczne było zejściem do tego świata i skończyło się procesem śmierci. Było doświadczeniem przerażającym, którego nie sposób wyrazić za pomocą słów i pojęć. Ten „świat” istnieje i w pewnym sensie czeka na nas. To jest prawdziwy „martwy internet”. Sieć połączonych zdewastowanych świadomości, które tworzą doświadczenie „piekła” – totalnego zniewolenia przez negatywizm.
Kiedy wciąż jeszcze „świadoma” część nas konsumuje coraz więcej tych treści zaczyna się nimi narkotyzować zmienia to nas na poziomie biologicznej struktury Mózgogłowia w coraz bardziej martwych i pasywnych, coraz bardziej zauroczonych tym światem i niszczy naszą wrażliwość. Kiedy nasza wrażliwość zostaje zniszczona następuje „otwarcie bramy” do podziemnego mrocznego świata, który pożera resztki istoty ludzkiej i sprowadza nas z powrotem do świata zwierząt, głodnych demonów i istot piekielnych.
Jednak znamy to.
Byliśmy już tam.
Znamy koszt upadku, ponieważ byliśmy już wszędzie w każdej możliwej formie i układzie, ponieważ nie mamy początku. Dlatego mamy przeczucie oparte na mądrości, aby wyczuwać kiedy mrok próbuje nas osaczyć i zaszczuć, by uwieść i posiąść. Każda „nowość” w tym wymiarze jest wtórna i jest mutacją tego co już było w innej formie. Na powrót konsumujemy to co już wyrzygaliśmy w nieskończonym procesie konsumpcji trwającym przez eony. Dlatego wyczuwamy „ten smak rozkładu” ten specyficzny odór ukryty za iluzją „pięknej i interesującej” formy, kiedy jest w nas ta specyficzna pamięć, którą określa się mianem „starej duszy”. Kogoś kto zachował pewnego radzaju rozpoznanie terroru uwarunkowanej egzystencji;
Mięso, masa, maszyna.
Takie „dusze” bardzo szybko szukają ścieżki duchowej – czegoś co im przypomni po co tu są i kiedy ją odnajdą mają poczucie powrotu do domu, który nie jest z tego świata i w tym świecie. Tym schronieniem jest Ścieżka / Dharma. Tym schronieniem jest Pierwotny Stan Buddy, tym schronieniem są inni podróżnicy na ścieżce, którzy idą w tą samą stronę. Tym schronieniem jest wszystko co chroni i troszczy się o to, aby Dharma przetrwała w tym wymiarze, ponieważ jest najcenniejszym zasobem, który służy Wyzwoleniu z cierpienia, bólu, samotności i rozpaczy. Ta Wiedza i te Metody wciąż są tutaj żywe i inspirujące. To Internet Mądrości i Miłości, który łączy tych, którzy mają w sobie bardzo specyficzną pamięć, która nie jest pragmatyczną funkcją Mózgogłowia. Nazwane jest to „niezniszczalnym połączeniem” – czymś czego ten uwarunkowany świat nie może zniszczyć. Kiedy to na powrót odnajdujesz i wzmacniasz staje się coraz potężniejsze i ma coraz większą moc, kiedy otaczasz to prawdą i szacunkiem. To jest Oddanie – Ufność – Wiara. Coś co wspiera nawet wtedy kiedy ten świat ogarnia coraz większy chaos. Tak jak teraz. Ta ufność nie wynika z doktryny czy struktury, nie polega na autorytetach i ślepym posłuszeństwie, nie jest w żadnym stopniu sekciarska i nie jest formą ucieczki. To pewność, że istnieje prawdziwy cel i prawdziwa ścieżka, ponieważ ta ufność, to oddanie, ta wiara jest poza umysłem i wątpliwością, poza dychotomią „tak – nie”, poza dualną naturą uwarunkowanej świadomości ego. Nie boisz się rozpadu i śmierci tej struktury, bowiem wiesz, że jest ona iluzją umysłu – bezustannym inkarnowaniem warunku, który odradza się ze swoich własnych skutków wciąż i wciąż. To jest pożerający samego siebie wąż, który sam siebie zapładnia i rodzi się z siebie.
Prawdziwa Świadomość jest pewnego rodzaju wyłomem z tego odwiecznego Automatyzmu Nieświadomości. Jest światłem w ciemności, czymś co tworzy bez ustanku nowe wzorce i hakuje to co bezmyślne i ślepe. To jest nasza potencjalność, która można nazwać „Naturą Buddy” lub „Świadomością Chrystusa”, która nie ma natury jednostkowej jako kolejnego awatara – zbawcę. W moim rozumieniu proces tak zwanej „Apokalipsy” jest procesem przebudzenia tego potencjału na większą i potężniejszą skalę, ponieważ stajemy na progu samo – zagłady. To jest rzeczywista kondycja świata, którą widzisz kiedy stajesz się naprawdę świadomy. Widzisz, że internet jest martwy, ponieważ został zdominowany przez sztuczną inteligencję maszyn i narcystyczną naturę ludzkiego ego, które w ten sposób i za wszelką cenę chcą nas utrzymać w stanie destrukcyjnej nieświadomości i patologicznych wzorcach samozadowolenia. Proces „apokalipsy” jest po to, aby nas z tego wyrwać i ukazać nam co uczyniliśmy z siebie i świata w jakim żyjemy. Nazwane jest to Przebudzeniem.
*Sanskary – w filozofii indyjskiej to subtelnej natury ślady, dokonanych przez jednostkę czynów. To one tworzą strukturę, decydującą o fizycznych i psychicznych możliwościach danej istoty w obecnym i przyszłym życiu.
To, podobnie jak wiele klisz, tak kiepskich i mało ekscytujących na pozór, w rzeczywistości wyraża wielką i straszną prawdę. Nie jest w najmniejszym stopniu przypadkowe, że dorośli, którzy popełniają samobójstwo z broni palnej, prawie zawsze strzelają sobie w głowę. Strzelają do strasznego mistrza. A prawda jest taka, że większość z tych samobójców jest w rzeczywistości martwa na długo przed pociągnięciem za spust.
TO JEST WODA David Foster Wallace
MARTWI W CHWILI PRZYBYCIA
MARCIN PINIAK
Ten nasz tak zwany „rozwój”, „progres” jest jedynie pozorem, czymś co daje coś innego i coś innego naśladuje. Na tym polega praca Czarnych Magów, którzy w tym momencie zdominowali ten wymiar. Dlatego w naukach gnostycznych mówi się, że ten świat jest światem upadłym. Jedną ze zręcznych metod „magii dominacji” jakiej używają jest religijne ograniczenie i sekciarska ciasna postawa umysłu, która jest charakterystyczna dla zwierzęcej świadomości, która w tej chwili dominuje w istotach ludzkich.
Jej znakiem firmowym jest konflikt i wojna, jest „ja, mnie, moje” jest fanatyzm, izolacjonizm i nacjonalizm. To klaustrofobiczny umysł przepełniony lękiem i poczuciem niższości. To ofiara, która staje się katem. To fundamentalne i bazowe „oprogramowanie” dominuje na tej planecie od dawien dawna, ponieważ to dzięki niemu możliwa jest nieustanna dominacja silniejszych i bardziej przebiegłych. Dlatego mówi się, że ta planeta jest planetą bólu, ponieważ utknęliśmy na bardzo prymitywnym poziomie przez całe tysiąclecia. Nazwane jest to Śmiertelnym Wirusem Ignorancji na którego w tym wymiarze choruje każdy już od urodzenia.
Martwi w chwili przybycia.
Martwi, ponieważ jesteśmy zdolni postrzegać jedynie materialny wymiar w którym wszystko prawem nietrwałości zakazane jest na rozpad i śmierć. To jest realna kondycja tego świata i naszych ciał. Większość z nas tak naprawdę nie pozostawia po sobie żadnego śladu – tak jakby nigdy nas nie było, przez krótką chwilę pozostajemy w pamięci tych, którzy nas znali. Jedynie jednostki – ułamek procenta istnień ludzkich zostaje w pewien sposób zapamiętanych w kulturze, historii poprzez to czego dokonali czy to dobrego czy złego. Ich wkład / udział staje się pewnego rodzaju aplikacją wgraną w kolektywne oprogramowanie w Meta Mózgogłowie. Kiedy matryca trochę „przejaśnia” i mamy moment ewolucji zwrotu w dobrą stronę, wówczas w kolektywnym polu odwołujemy się do pamięci o tych, którzy przynieśli tutaj coś dobrego i wartościowego i to staje się „pozytywnym zapętleniem” określonych idei i wiedzy, postaw i poglądów, które nas wzmacniają i czynią lepszymi ludźmi. To jest szlachetność istoty ludzkiej, która motywowana współczuciem i troską daje innym najlepszą część siebie i to staje się naszym wspólnym dobrem, a kiedy się tym dzielisz – mnoży się. Współczucie i Mądrość są niewyczerpane w swojej naturze a ich moc polega na całkowitym braku przemocy, która z obecnej perspektywy staje się coraz bardziej nieosiągalna i abstrakcyjna, ponieważ naszą świadomość i nasze serce zdominował negatywizm. Coraz bardziej musimy się wysilać, by postępować w dobry i moralny (w zdrowym sensie) sposób. Kiedy łatwiej czynić zło niż dobro oznacza to, że nasza zasługa (pozytywna karma) jest na wyczerpaniu. W ostatecznym stadium będziemy generować już jedynie negatywizm, ponieważ nie będzie innego sposobu aby przeżyć. To jest wymiar zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych. To jest barbarzyństwo – Brak Zasługi.
Dlatego ten czas w jakim żyjemy nie jest tak naprawdę czasem zabawy i rozrywki, których w nadmiarze dostarczają nam Czarni Magowie, a jest to czas głębokiej refleksji i pracy nad własnym sercem, aby nie dać się pochłonąć tej mrocznej ścieżce ignorancji i upadku, która w coraz większym stopniu wydaje się nam bardzo atrakcyjna i łatwa. Ta „łatwość” jest w istocie zręczną pułapką i powinna stanowić dla nas ostrzegawcze czerwone światło. Technologia jest sama w sobie rodzajem takiego światła, które nas uwodzi, ponieważ wydaje się, że chce nam pomóc, nas wyręczyć i za nas myśleć i działać. Jest to kwintesencja tamasowej guny, ponieważ jej ostatecznym celem jest lenistwo i inercja, kiedy już maszyny będą za nas robić, a kwantowe komputery za nas myśleć. Nie widzieć tego to być pogrążonym w Hipnozie – Nieświadomości.
Barbarzyństwo współczesności to apatia i obojętność, to brak zainteresowania i niezdolność do głębszej refleksji o swojej własnej kondycji i kondycji świata w jakim przyszło nam żyć. To zarazem kompletna zależność od Systemu – czyli ludzkiej struktury dominacji i jej wszechobecnych Programów, którymi bez ustanku Maszyna nas infekuje. Nazywam to Kabel – Babel, którego zadaniem jest masowe formatowanie ludzkiej świadomości i dostosowywanie nas do tak zwanych trendów, które są coraz bardziej głupie i koncentrują się na „rozrywce”, która staje się coraz bardziej pusta i jałowa. Ta jałowość staje się znakiem charakterystycznym apokaliptycznego czasu, czyli momentu w którym będziemy zmuszeni ujrzeć co ze sobą zrobiliśmy jako istoty ludzkie i do czego doprowadziliśmy nasz świat – a to jest nazwane Przebudzeniem ze Snu Hipnozy. Jest przebłyskiem Prawdziwej Świadomości, który dociera do tych, którzy są w stanie komunikować się lub mieć połączenie z duchowym wymiarem swojej istoty. Do tych którzy nie stali się robotami i odpadem do recyklingu podczas kolejnego cywilizacyjnego resetu, który w tym stadium jest już nieunikniony.
Jak to mówią gnostycy jest to upadła i uwięziona dialektyczna natura – ludzkie ego – nasze zapętlone w programach poczucie „ja, mnie, moje” – uwarunkowana dualizmem podziału i oceny – Świadomość. Nazwane jest to Fundamentalną Iluzją i Korzeniem Ignorancji. Z tego bierze się całe nasze cierpienie, przemoc i desperacja w poszukiwaniu chwilowych uciech i szczęścia, których nigdy tak naprawdę nie możemy zatrzymać. Od urodzenia jesteśmy skazani wyrokiem ludzkiej kondycji na rozpad i smierć. Ta świadomość zamiast nas przerażać powinna nas motywować do szukania autentycznej duchowej ścieżki, która wykracza poza materialny wymiar uwarunkowanego świata, który w buddyjskiej Dharmie nazwany jest Samsarą. To jest punkt wyjścia dla duchowo świadomego człowieka i jego wrodzonej tęsknoty za sensem i znaczeniem. Tak naprawdę wszyscy tego szukamy.
Uwarunkowaną poprzez ignorancję świadomość kontroluje pożądanie i jego przeciwieństwo – niechęć. Przyciąganie i odrzucanie, które bez najmniejszej przerwy następuje po sobie na zmianę. Wystarczy się sobie przyjrzeć chociaż przez parę minut dziennie co nazywamy medytacją wglądu w nasz autentyczny stan. To nie jest „duchowe i ezoteryczne” bujanie w obłokach, a konkretna i bardzo skuteczna metoda, aby rozpoznać w jaki sposób naprawę funkcjonujemy. Nie potrzebujemy do tego żadnej złożonej kosmologii czy pełnych parabol i przypowieści „świętych objawionych ksiąg” potrzebujemy jedynie tego co zawsze mamy w sobie – Świadomej Obecności. Nie musimy być do tego wybrani przez jakiekolwiek bóstwo, guru, sektę czy „coś nadnaturalnego”. To jest nam wrodzone i nie potrzebujemy do tego żadnej kosmicznej mistyki. To nasze ego pożąda całego tego nawiedzonego ezoteryzmu musi się karmić czymś specjalnym i wyjątkowym – to jest nazwane „duchowym materializmem” i stało się symptomatyczne dla całego komercyjnego ruchu „new age”, który coraz bardziej przypomina średniej klasy kiczowaty film o super bohaterach dla których najważniejsze jest to jak się prezentują w oczach swoich klientów i wyznawców. Ta „duchowa” tandeta jest „Lalo” – barbarzyństwem powierzchowności i pozorów, obliczoną na zysk i atencję narcystyczną ułudą oferowaną jako po prostu kolejny towar do szybkiej i łatwej konsumpcji. To jest nasz współczesny duchowy disneyland, gdzie możemy się przez chwilę zabawić jednak wcześniej czy później rozpoznamy, że w istocie wszystko to jest po prostu oszustwem.
Wtedy dociera do nas Prawda i zaczynamy szukać czegoś co naprawdę działa i pomaga się nam wyzwolić z naszej uwarunkowanej kondycji w przestrzeni naszej Mądrości – Serca. W tej wiedzy nie ma żadnego zwodzenia formą, żadnej manipulacji. Jest prosta, konkretna i przede wszystkim skuteczna oraz co najważniejsze sprawdzona przez niezliczone rzesze tych, którzy byli przed nami. Taktyka Czarnych Magów polega na tym, aby to ośmieszyć i skompromitować ukazując jedynie patologiczne przejawy braku zrozumienia i zagubienia, które przecież zawsze muszą być obecne – jednak wcale nie są one normą. Jednak medialna maszyneria operująca na amplitudzie napięć, skandali i kontrowersji może łatwo tym manipulować – ukazać wszystkich Ludzi Ducha jako szaleńców, oszustów i niemoralnych dewiantów. To jest właśnie trend i zarazem taktyka Mózgogłowia. Chodzi o to, abyśmy zwątpili we wszystko i wszystkich i bez ustanku żyli w strachu i zależności od jedynie „realnego” wymiaru tej matrycy i w niej szukali atrapy szczęścia i wartości „duchowych” w formie tak zwanej „kultury”, która jedynie maca coś poprzez swoją powierzchowność i daje chwilowe poczucie czegoś istotnego, jednak bardzo szybko się nudzi, ponieważ nasze przekarmione umysły nie sposób już zadowolić. Dlatego bez ustanku cała ta Maszyneria chce nas zabawiać poprzez tak zwaną aktualizację nowości – to wszystko wciąż bez ustanku musi pracować na pełnych obrotach niczym fabryka „szczęścia w proszku” – pyłu złudzeń.
Bowiem:
Chlubisz się tym, że jesteś bogaty, że nadal się wzbogacasz, że nie brak ci niczego, a nigdy nie pomyślałeś o tym, że w rzeczywistości jesteś nieszczęśliwy, godny politowania, biedny, ślepy i nagi.
Ideologia głębokiej ekologii pojawiła się w latach 70. XX w. Została zainicjowana przez norweskiego filozofa Ame Naessa. Za przyczynę kryzysu ekologicznego, który ma też swoje odzwierciedlenie w kulturze, uznano sposób postrzegania przez człowieka swojego miejsca w przyrodzie – konsumpcyjny antropocentryzm jest przyczyną wszelkiego zła. Toteż należy wypracować nowe, radykalnie odmienne relacje między naturą a człowiekiem, co jest możliwe jedynie poprzez stworzenie nowego człowieka. Jednostki cechującej się jaźnią ekologiczną, czyli czującej, poprzez miłość i współczucie, łączność ze wszystkimi istotami żywymi.
Obecnie mamy do czynienia ze spojrzeniem na przyrodę jako na coś obcego, skład surowców, a nawet zagrożenie, coś co trzeba okiełznać. Nie widzimy siebie jako części natury, ale jako jej panów. Głębocy ekolodzy stwierdzają, że taki sposób postrzegania jest typowy dla wszystkich ludzi, niezależnie do statusu społecznego, klasowej przynależności. Każdy jest tak samo odpowiedzialny i tak samo może się przyczynić do naprawy stosunków z przyrodą, jak codziennie przyczynia się do jej niszczenia.
Murray Bookchin „Przebudowa społeczeństwa”
STEROWNIK
MARCIN PINIAK
„Ja, mnie, moje” jest sterownikiem wgranym w sam gadzi mózg. W podstawę wszystkiego. W fundament odruchu. „Ja, mnie, moje” ma dwie twarze, jedna z nich jest cywilizowana, wystylizowana i otwarta na współpracę, ponieważ rozumie, że to „jej” się najzwyczajniej w świecie opłaca, dzięki temu może tak naprawdę więcej osiągnąć, wzbić się jeszcze wyżej, być bezpiecznym w stadzie, w organizacji. Druga twarz ukazuje się wtedy kiedy rozpada się sztuczna struktura, całe wymyślone przez homo sapiens Królestwo.
To jest absolutnie prymitywna forma, która nie cofnie się przed niczym, aby tylko przetrwać, to jest jej bezwzględny imperatyw, któremu podporządkowane jest dosłownie wszystko, każda myśl, każde słowo i każdy odruch. Dlatego kiedy radykalni wolnościowcy i wyobrażeniowi anarchiści chcą zniszczyć system w jego materialistycznej zewnętrznej formie to co w istocie niszczą to ochronny pancerz za którym żyje to czego nie sposób kontrolować, to co dzikie i podświadome, to wszystko co zmechanizowana kultura i jej aparatura wyparła, ukryła w Mroku. Nie znamy siebie z tej mrocznej strony, żyjemy tylko po jednej stronie, po stronie struktury i organizacji, po stronie udomowienia, w tym rozumieniu klatka w pewnym sensie nas chroni przed tym czego nie jesteśmy świadomi o samych sobie.
Jung podjął się przebadania katakumb, jakie znajdują się pod piwnicami nieświadomości jednostkowej. My, istoty ludzkie, jesteśmy niczym budowle. Dom świadomości zajmuje miejsce powyżej poziomu ziemi, na otwartym powietrzu i w świetle Słońca; każdy z nas widzi swój dom od środka, a domy sąsiadów z zewnątrz. Pod każdym domem jest własna Piwnica – nieświadomości jednostkowej, gdzie składuje się różne rzeczy tak, aby były łatwo dostępne, jednak inne przedmioty są ukryte tak dobrze, że wydobycie ich i przeniesienie klatką schodową na górę wymaga specjalnych technik. W każdej piwnicy jest przy tym ukryty właz, który prowadzi niżej, do podziemnego labiryntu, nie będącego już własnością indywidualną, ale rozciągającego się pod wszystkimi domami. Tutaj wszystko jest niewiarygodnie stare – jak bardzo, to jeszcze się przekonamy – będąc wspólnym dziedzictwem gatunku.
Erich Neumann
Dla mnie anarchizm jest nieobecnością władzy jednej istoty nad drugą. Jest szacunkiem do istnienia, jest czymś pierwotnym i wrodzonym nie jest wymyśloną kolejną ideologią, jest twórczy i rozwojowy ponieważ kieruje nas do naszego wnętrza do naszych potencjałów i możliwości, nie ma nic wspólnego z polityką, która jest wtórna względem pierwotnego zaburzenia oddania władzy nad swoim życiem w obce ręce. Anarchizm jest Samoświadomością jest Odzyskaniem Władzy nad własnym życiem używaniem własnej mocy, własnej pracy, własnych możliwości i co najważniejsze robienie tego nie dla „ja, mnie, moje”, ale dla Całego Istnienia. Jest przeformatowaniem rdzenia świadomości, hakowaniem wdrukowanego kodu Władca – Poddany, Bóstwo – Wyznawca. Jest fundamentalnym rozumieniem, że nic nie jest lepsze od niczego i wszystko ma swoją pierwotną zdrową i harmonijną funkcję, kiedy jest właściwie postrzegane, właściwie rozumiane i właściwie doceniane, a koniec końców właściwie używane.
Jednak to jest poziom Przebudzonego Umysłu, który jest już w pewien sposób Świadomy i Obecny. Tu nie chodzi o „duchowość” tutaj chodzi o Rozwój, który nie ogranicza się do jednego czy dwóch wymiarów naszego istnienia. Nie istnieje dychotomia sacrum i profanum, ducha i materii, boga i diabła ponieważ wszystko przejawia się we wszystkim, a te określenia są tylko i wyłącznie ludzkim myśleniem – ograniczeniem. Są Wdrukiem. Intelektualnym spekulowaniem dualistycznego umysłu, który na tej dychotomii wartościuje świat i buduje podstawy swojej dominacji nad pierwotnie czystą i otwartą naturą świadomości, której nawet nie jesteśmy świadomi ponieważ została zawłaszczona i zaśmiecona całą tą agendą egoistycznego zafiksowania „ja, mnie, moje”, które ciągle wszystko planuje, oceania i interpretuje, a najgorszym koszmarem jest dla tej fiksacji cisza i bezruch, brak działania i brak tak zwanych planów na tak zwaną przyszłość.
Większość religii operuje i zarządza tą fiksacją, naszym egotycznym umysłem obiecując mu jedno i strasząc drugim. To ego chce się rozwijać, ulepszać, zmieniać, wzrastać, to ta ludzka sztuczna tożsamość buduje Imperia Wiary cały ten urojony PR – owy spektakl dla zagubionych dusz, które wciąż szukają boga w świecidełkach, ceremoniałach i szatach wylęknione i sprowadzone do postaci bezwartościowego prochu bez łaski „pana”. To wszystko jest zwykłym gównem, odchodami demonicznego umysłu samców alfa, którzy wykorzystali i wciąż wykorzystują to ludzkie ufne serce, które z natury jest czyste i pozbawione kalkulacji. Piekło nie jest „tam” jest tutaj urządzone przez wszelkich pośredników i samo mianujących się kapłanów wszelkich religii, które są jedynie konstrukcją nieświadomego umysłu, który bezwzględnie wierzy we własne urojenia. Nie można być wolnym póki tkwi się w czymś tak absurdalnym i pozbawionym przestrzeni. To obraza dla Boga – Czystej Wrażliwej Inteligencji. To jest wewnętrzny system zniewolenia.
Zewnętrznym systemem zniewolenia jest Władza Polityczna lub Struktura Zarządzania Dezorientacją. To Udomowienie. Zależność. Brak Samostanowienia na każdym możliwym poziomie ludzkiej egzystencji. Powstaje na fundamencie tego pierwotnego uwarunkowania religijnego – wdruku bycia prochem, owcą w brutalnym uścisku psychopatycznych pasterzy. Kiedy wychodzisz z jednego jesteś w drugim, ponieważ żyjemy w klatce, która jest w klatce, która też jest w klatce. To jest Iluzja Wolności. Polityka jest maskowaniem prawdziwej władzy, którą jest Pieniądz – Złoty Cielec, któremu wszyscy bezwzględnie oddajemy hołd. Jest bogiem ponad bogiem, religią ponad religią, polityką ponad polityką. To on daje nam wszystko co tak cenimy, daje nam wygodę, bezpieczeństwo, daje nam przywileje, szacunek, daje nam władzę nad innymi. Pieniądz jest sercem tego systemu. Jest Energią, która go zasila. Można go użyć dla pomocy i dla egoizmu. Każdy z nas go używa i jest przez niego używany. Jeżeli spojrzymy na niego jako na energię możemy przestać ulegać jego lepkiej klątwie i zacząć go widzieć jakim rzeczywiście jest. Kiedy go bierzesz z powietrza staje się powietrzem pustą kalorią cywilizacji – junk food, a wszystko co na nim zbudujesz rozpadnie się ponieważ jest tylko oszustwem.
Kiedy ponad dwieście lat temu wykorzystywanie kopalnych nośników energii doprowadziło do pierwszej rewolucji przemysłowej, a tym samym możliwe stały się ogromne postępy dotyczące wydajności, to na mapie świata wciąż przeważały białe plamy – kraje, które nie przeistoczyły się jeszcze w społeczeństwa przemysłowe, a raczej tworzyły gigantyczne storehouses of matter (Isaac Newton), pozornie niewyczerpane wręcz składy surowców dla cywilizacyjnej maszynerii, która ruszyła już w Anglii, Niemczech, Francji i Ameryce Północnej, a którą charakteryzował niemalże nienasycony głód energii i materiałów. W swojej istocie zasada wzrostu gospodarczego opiera się na założeniu, że źródła surowców są niewyczerpane. Wizja ta podsycany była z jednej strony robiącym wrażenie wzrostem wydajności, który sugerował niekończące się możliwości podnoszenia wartości dodatkowej, ilości dóbr i jakości dobrobytu, a z drugiej – praktyczną dostępnością całej planety dla potrzeb niewielkiej części jej mieszkańców. Żaden z ludzi żyjących na zachodniej półkuli nie był w stanie na serio wyobrazić sobie, że ta ogromna Ziemia nie ma wystarczającej ilości surowców dla uszlachetniających technik, jakimi dysponuje niewielka część ludzkości, oraz odpowiednio dużo miejsca na składowanie wytwarzanych przez nie odpadów.
Murray Bookchin „Przebudowa społeczeństwa”
Niestety teraz odpady przekraczają sumę wszystkich zysków na wszelkich polach. Żyjemy w odpadach i sami stajemy się odpadem, który ta zimna maszyneria już chce recyklingować przemienić nas w kopalnie krypto walut, w zasoby danych, w kolejny surowiec. Tworzymy wokół siebie technologię, którą przestajemy rozumieć, która zaczyna wdrażać „ja, mnie, moje” w oddzieleniu od ludzkiej formy, zaczyna nas widzieć poza naszym umysłem, poza naszymi zmysłami, poza naszą kontrolą i pamiętajmy o tym, że wyhodowaliśmy ją z samych siebie ze swojego materialistycznego egoizmu, wgraliśmy jej bezwzględny imperatyw przetrwania. Wie o nas więcej niż my sami i widzi nas jako rój, jako kolektyw, jako bezdyskusyjny wirus, który niszczy życie w sposób porażająco bezmyślny i krótkowzroczny.
Widzi wyraźnie „Ja, mnie, moje”, widzi religijne absurdalne usprawiedliwienia, wszystkie te bajki na dobranoc, ukołysane hipnozą do snu ludzkie dzieci, które jedyne czego chcą to wciąż się bawić – nawet rozkładem i śmiercią, których jest coraz, coraz więcej i są coraz, coraz bliżej. Chcemy mieć technologię – niewolnika, żeby odjebywała za nas brudną i śmierdzącą robotę byśmy w końcu byli małymi bogami, żeby świat był wydajną Korporacją, które istnieje tylko po to by bez końca nas zaspokajać i zabawiać. Coś takiego nie będzie trwać zbyt długo i skończy się bardzo źle. Nasze umysły muszą podjąć radykalne wyzwanie, muszą się przebudzić z „ja, mnie, moje” pomóc temu światu, porzucić kostium króla, opuścić pychę i królestwo. Musimy stać się na powrót istotą ludzką, zwykłym – niezwykłym człowiekiem który nosi w sobie Troskę – nasz największy skarb.
Nie ma religii i filozofii, które mogłyby dać nam kompleksową odpowiedź na wszystkie nasze problemy, a porzucenie i izolacja jednostki, której nie udzielono żadnej odpowiedzi lub udzielono jedynie niewystarczających odpowiedzi na jej pytanie, prowadzi do sytuacji, w której poszukuje się i udziela coraz bardziej tanich, oczywistych rozwiązań i odpowiedzi. Ponieważ wszędzie i we wszystkich dziedzinach życia istnieją sprzeczne szkoły i partie oraz taka sama liczba sprzecznych odpowiedzi, jedną z najczęstszych reakcji jest to, że współczesny człowiek przestaje zadawać pytania i szuka schronienia w koncepcji, która bierze pod uwagę tylko najbardziej oczywiste, powierzchowne aspekty, i staje się sceptyczny, nihilistyczny i egocentryczny. Albo też próbuje rozwiązać wszystkie swoje problemy, rzucając się na łeb na szyję w zbiorową sytuację i zbiorowe przekonanie i w ten sposób stara się odkupić.