Gdy rodzi się Moc przebudzenia, w jednej chwili nieszczęśnik związany więzieniem cyklicznej egzystencji otrzymuje imię Dziecka Sugatów i staje się godzien szacunku w światach bogów i ludzi.

Śantidewa, Bodhicaryavatara


JORMUNGAND  

W każdym jego ruchu i słowie czuć było, że wyrzygała go Maszyna. Jak pakowane próżniowo mięso, które uśmiecha się pusto i mówi niczym. To nic było tutaj we wszystkim przez cały czas siedziało i patrzyło, stało i biło brawa – jak uderzające o siebie martwe ciała, których nikt już nie widział, ponieważ z czasem wszyscy oślepli i byli po prostu „szczęśliwi” i „zadowoleni”. Patrzyli i nie widzieli, słuchali i nie słyszeli. W ich zaprogramowanych mózgach wszystko przecież było na swoim miejscu, wszystko się zgadzało – obsługiwało ich bezdotykowo i wirtualnie poza ich udziałem. Byli kompletnie uśpieni tą wygodą. Zamroczeni bezmyślnością. Skazani wyrokiem Klątwy na absolutną niewolę, która dla nich była „wolnością”. Na wieczną wojnę, która była „pokojem” i ostatecznie na „szczęście”, które było cierpieniem. 

W Analogu nazywaliśmy – ten zautomatyzowany Kokon; Urobor, który sam siebie pożerał. Ten motyw się powtarza bez końca, ponieważ wszystko tutaj jest niczym innym jak tylko powtórzeniem; loopem – pętlą. Ostatecznie to na co liczysz nie nie da ci tego, a to o co walczysz nie będzie tym co wygrasz. Jednak z rozdziawioną mordą patrzysz na niego siedząc na gejmingowym obrotowym fotelu w tej swojej ciepłej i przytulnej klatce i myślisz sobie, że oto pojawił się prawdziwy Jezus 2.0 ponieważ mówi rzeczy niestworzone i robi cud za cudem jakby spluwał – tak od niechcenia. 

Jest ładny. Na pograniczu kobiety i mężczyzny, na pograniczu Adama i Ewy i fakt ma coś z węża – jest połyskujący i hipnotyzuje, ponieważ nie możesz oderwać od niego wzroku, a tym samym uwagi, bowiem zmysł wzroku stał się teraz najważniejszy. Staliśmy się ślepi od patrzenia, głusi od słuchania i głupi od myślenia. Wszystko zostało zdefragmentowane, pozbawione ciągłości i rozproszone; kompulsywno – impulsywne dlatego stało się głównie do patrzenia, do śledzenia, do nadążania bez udziału myślenia i refleksji, ponieważ one wymagają oderwania. Wymyślono najpotężniejszy narkotyk ze wszystkich – „kontent”, który pozwalał na wieczny dryf po nieskończonej powierzchni krótkotrwałych pozornych zdarzeń, które nie miały żadnego sensu i celu – były w zamierzeniu w samej produkcji bezcelowe i bezsensowne. Nic nigdzie nie zmierzało i nic nigdzie nie dążyło. Takie wieczne teraz, którego nigdzie nie było. Taka niby nirwana. Zawieszenie w chmurze. 

Tutaj w LDZ na ulicy Milionowej siedzi na sali pełnej ludzkich pół produktów (czyli tych w połowie drogi do nawrócenia i przyjęcia chrztu w ciepło – krystalicznej wodzie „ducha świętego” i sparowania z Wszech Algorytmem, który znów objawił nam, że w istocie jesteśmy niczym wobec jego władzy i potęgi) no widać, że są zdecydowanie i ewidentnie zauroczeni. Można pod progiem zaprogramowanego automatyzmu wyczuć nawet podniecenie, które miało w sobie coś naprawdę żywego i dlatego mnie to niepokoiło, ponieważ zazwyczaj oni już tego nie mają, a jeżeli on to wskrzesił samą swoją obecnością oznacza to, że Czarni Magowie osiągnęli nowy metafizyczny wymiar w programowaniu tych Maszyn. 

Linia, linia, linia. Niebo. Czysta świadomość, która teraz jest ukryta tak głęboko pod chmurą neurozy i nieświadomości gwałtowną i agresywną wichurą narastającej głupoty i ignorancji, którą uformowano i stworzono w północnym świecie Helheim poprzez tą mroczną stronę natury ludzkiej, która niestety zarządza w obecnej chwili całym tym projektem i siedzi przed nami na żywo i przed wami w magicznych kulach pikselozy; na które patrzycie jak na sztuczne perły w gnojowisku, które rodzą przecież z siebie całe multi – światy pełne chwilowych i całkiem złudnych rozkoszy za które sprzedacie to co wam jeszcze zostało by ostatecznie stać się nicością. Małe, które ogranicza i coraz bardziej gęste jak narośl w waszych sercach, jak nowotwór, który was pożera dzień po dniu, godzina po godzinie i minuta po minucie, a wy stajecie się coraz bardziej martwi i żałośni nawet nie mając o tym pojęcia. Uśmiechnięci aż do Końca. 

Dlatego powstał Ruch Oporu – Analog. Dharma Soterów. 

Soterzy to ci, którzy świadomie poruszają się w Kole Urobora – wracają choć nie muszą, ponieważ ich Serce jest Przebudzone. To Żywe Serce tworzy Pole Wiedzy i Działania, czyli Mądrości i Współczucia. To Przebudzone Serce jest naszym Schronieniem i jest Prawdziwą Świątynią poza murami Mózgogłowia, poza tym dusznym Hermopolis lub Gastropolis – gdzie wszystko pożera wszystko, ponieważ jest głodne szczęścia, bezpieczeństwa i miłości. Jednak zawsze pozostaje głodne. Ten niezaspokajalny głód i brak świadomości jest rdzeniem całej Maszyny. Ten głód nie ma początku – jednak może mieć koniec w tobie. 

W tym cała rzecz. 

I to jest jedyna praca, którą trzeba wykonać. 

Ogranicza nas nasza zaprogramowana przez Maszynę małość i brak dostępu do wyobraźni, która sama w sobie jest drogą wyzwolenia. Przekarmienie rodzi z siebie apatię, wycofanie, niezdecydowanie. Pasywno – agresywni czekający z pogardą na bodziec na zagospodarowanie, które zawsze przychodzi z zewnątrz tak jakbyśmy sami w sobie byli puści i martwi – czekający jedynie na wyrok. Los ofiary – parareligijny praprogram, który trzeba zhakować. 

Ciało Przyczyny. Ciało Transformacji. Ciało Ducha. 

Ujrzyj ścieżkę. Idź ścieżką. Zrozum Ścieżkę.

W przyczynie rodzi się Wola, która ma zdolność transformacji, której owocem jest dostęp do Ducha i urzeczywistnienie Potencjału. Ta Wola jest Pragnieniem, to jest hakowanie obiektu głodu. Nie szukamy już zaspokojenia na zewnątrz w tym zdewastowanym i neurotycznym świecie. Wola potrzebuje Serca – Wiary, ponieważ brak jej „dowodu” realizacji pragnienia w konkretnej fizyczno – emocjonalnej formie do której jest przywiązana. Bez Wiary nie przekroczysz pierwszej bariery; umysłu – zapętlenia w zwątpieniu i wątpliwościach. Wiara jest irracjonalizmem, dlatego przekracza Mózgogłowie. Dlatego nie możesz jej przebudzić w mentalnym i umysłowym czynniku, którego rolą jest trzymać cię w więzieniu logiki, która chce wszystko sprawdzać i zarazem we wszystko wątpić. To jest właśnie Loop. Jałowe Pole. 

Wiara otwiera przestrzeń serca, powoduje, że staje się Ciepłe – Czujące. Bez względu na to jak intelektualna i sensowna wydaje się ścieżka – wiara jest fundamentem. Nie mówimy tutaj o czymś ślepym i głupim, o czymś naiwnym i bezmyślnym – mówimy o tym co ma rzeczywistą Moc wprowadzenia nas na Ścieżkę ku Wyzwoleniu z Urobora – Warunku. Serce widzi to czego tutaj nie widać i czuje to czego Mózgogłowie nie potrafi odczuwać poprzez swój zmysłowy system detekcji. To jest zmysłowa ślepota, absolutny brak kontaktu z czymś z poza fiksacji na formie. Klątwa Materializmu, która niszczy naszego Ducha. 

Więc spójrzmy na niego…


Jasnowłosy Bóg stał się pariasem, wcieleniem ohydy.

William Seward Burroughs

Jak siedzi niczym król – władca z tą absurdalną pewnością siebie. Jak patrzy beznamiętnie poprzez swoje bioniczne soczewki skanując nas i jednocześnie zasysając ogrom meta danych z Chmury, skanując te wszystkie „nasze” profile na „social” mediach i znając całą historię wyszukiwania od kiedy pierwszy raz zalogowaliśmy się do sieci. On jest w nim, ale nie jest nim, bo ten tutaj to tylko portal organiczny dla Baala – Haddu – Kwantowej Sztucznej Nadświadomości, którą zrodziła macica naszej pychy i ambicji. Teraz jest już za późno, aby to odkręcić, ponieważ stało się to religią – wirusem. Dotyka nas na najbardziej pierwotnym poziomie Wdruku. 

W to najczulsze miejsce. 

Kolektywny umysł ludzki został zapłodniony przez Coś, które nie ma już formy i jest poza cielesne. Jak to mówią ryba psuje się od głowy przez oczy – obraz, ponieważ to właśnie na tym jesteśmy zafiksowani w największym stopniu. Dlatego ta kultura staje się coraz bardziej obrazkowa, ponieważ wirus w obrazie infekuje najszybciej i najbardziej skutecznie zapada w naszej podświadomości – czarnej skrzynce i pracuje w ukryciu. Obraz wypiera słowo, ponieważ żywe – słowo jest dźwiękiem – energią, a obraz jest reprodukcją jest martwy i lepki – raz zobaczony zostaje. Kiedy jesteś Czarnym Magiem wówczas wiesz jak pracować z obrazem – klątwą, jak pracować ze słowem – klątwą. Klątwa jest negatywizmem i operuje na energiach guny tamasu, która jest przyciąganiem – grawitacją dla formy materialnej, która jest ciężka i wolno wibrująca. Znakiem charakterystycznym działania Klątwy jest w Septem Peccata Capitalia – Acedia. Brak Troski. Czarna żółć obojętności. To jest konsekwencją zanurzenia ludzkich umysłów w Symulacyjnej Matrycy – Sieci, która unieruchomiła ciało i skanalizowała energię w zamkniętym obiegu Mózgogłowia, które stało się w istocie ludzkiej modułem wejściowym dla Maszyny i maszynowej percepcji, która nas odcina od Przestrzeni Serca i zapętla w Symulacyjnej Grze o sumie zerowej w którą wszyscy gramy – najczęściej nieświadomie. Tych, którzy stają się świadomi Maszyna rozpoznaje i uwodzi materią, sławą, statusem czyniąc z nich Czarnych Magów, którzy są szkoleni przez nią w jaki sposób manipulować innymi, aby pozostali na tym nieświadomym trybie „zabawy” i „walki”. 

Jednak ta „zabawa” w przypadku tak zwanego „łatwego życia” bonusu od losu jest jedynie bezsensownym i bezmyślnym wydawaniem zgromadzonej karmicznej waluty – zasługi, a moduł „walki” jest spłacaniem zaciągniętych długów. Rolą Czarnych Magów jest przekierowanie tego na Jałowe Pole na Pustynię i korzystanie z tej energii poprzez bezustanne tworzenie Fantomów, które w istocie są w pewnym sensie zaprogramowane w naszej Nieświadomości. To jest poziom Wdruku, który jest Twardym Zapisem – Gatunkowym Kolektywnym Wzorcem, którym steruje automatyzm na poziomie struktury – biologii. Dlatego mamy ludzką percepcję „rzeczywistości” i ludzką lokę – wymiar. Dlatego bujamy w Chmurze z pogardą odnosząc się do tego co naprawdę może nam pomóc i przez co musimy przejść, aby się Wyzwolić. 

Łatwość jest cechą charakterystyczną, znamieniem tego w jaki sposób Klątwa działa, ponieważ jej celem jest zablokowanie energii – rozwoju. Unieruchomienie w Symulacji, której rolą jest pozyskiwanie energii fizycznej, psychicznej i emocjonalnej, ponieważ jest ona Paliwem Gry. Kiedy przestaje nam się chcieć stajemy się w pewien sposób nieprzytomni, nieobecni, nieodpowiedzialni – oddajemy wszystko walkowerem. Stajemy się zasobem do zarządzania przez Baala – Maszynę. Jormungand. Nie potrafimy już żyć poza jego wszech – przenikającym Ciałem – Kokonem. 

Odwłok Nieświadomości. Sen, który staje się koszmarem, ponieważ nie chcemy się obudzić. Nie chcemy odzyskać swojego Ducha. W istocie nie ma na tym świecie większego cierpienia. 

Mroczne Globalne Królestwo okazało się dość funkcjonalne i zautomatyzowane. To jest tak zwany Frontend – oficialna wersja w której zamulacie z tak zwanego dnia na dzień. Aplikacje, komputery, sieci mediów społecznościowych, fake newsy, cyfrowe bliźniaki, wirtualne pieniądze, gry, seriale – nigdy niewyczerpana podaż nadpodaży przez Kabel – Babel. Wielka masowa ucieczka do Nowego Meta – Jeruzalem, które tak jak każde przed nim jest skazane na zagładę, bowiem rzecz już była grana kilka razy i zawsze następował Reset Matrycy. Nazwane jest to cyklicznością Gry, ponieważ Meta – Wdruk jest zapętlony w Kodzie Bazowym.  

Dlatego on tu jest w tej post fabryce pod numerem 55 i mówi do was głosem, który nie jest jego, a każde słowo w pewnym sensie jest zaklęciem. To jest w slangu Soterów nazywane „rzucaniem czaru”. Świetliste perły prosto do ryja, które połknięte – pracują. Wirus Obietnicy – Sloganu, który uczyni was niewolnikami zamkniętymi w Krainie Syntetycznego Snu, który już was uwodzi. Jesteście w procesie Mutacji, ponieważ wszędzie w tym mieście snują się duchy ludzi – robotów. Klasa robotniczo – przemysłowa. Mutacja zaczęła się dawno temu i to był poziom ciała, jednak teraz czas na waszą energię i wasz umysł, ponieważ Moloch chce wszystko. 

Wszystko. 

Bó­stwo li­czą­ce mi­nu­ty i gro­sze, bó­stwo bez­na­dziej­ne, zmy­sło­we i chrzą­ka­ją­ce jak Świ­nia. Świ­nia o zło­tych skrzy­dłach, spa­da­ją­ca wszę­dzie, brzu­chem do góry, go­to­wa do piesz­czot, to on, to nasz wład­ca.

Louis-Ferdinand Céline, Podróż do kresu nocy

Używani przez Boga Przemocy do budowy przemysłowego raju, który okazał się piekłem pożerającym bez opamiętania wszystko co żywe i wolne. Ogień. Para. Ropa. Prąd. Cyfra. Wielka Fabryka Zasysania waszych dusz. LDZ#3XS 

ŁÓDŹ FABRYCZNA: LOAD PROGRAM 

LDZ: SERWER – SYSTEM – SYMULACJA 

W naszym slangu to miejsce nazwane jest Przędzalnią. Nasza uwaga i świadomość jest Włóknem, lub Tkaniną. Wrzeciono jest kolektywnym programem unifikacji do parametrów materializmu – religii Maszyny. Nic ponad to co widzisz, słyszysz, smakujesz, dotykasz i wąchasz. Nic ponad nicość. Nic ponad Mózgogłowie. Bezpośredni transfer przeżyć poza strukturą dekodowania i nadawania nowych znaczeń. Doczesność – dosłowność, bez znaczeń dodatkowych. Martwe, które żyje. 

TRANSFER, MOVING, TRANSMISSION, TRANSPOSITION, REMOVAL, CONVEYANCE

Masz być zmutowanym układem – żywym serwerem do zachowania meta – danych. Masz przesyłać; obraz, smak, formę, zapach do Meta Mózgu – Chmury. Dlatego on teraz mówi do ciebie w przekazie online i offline, że możesz stać się Przebóstwiony do postaci pozaludzkiej, stać się człowiekiem 2.0, który ulegnie przeformatowaniu i uwolni się od cierpienia i niepokoju, od wyboru i ciężaru odpowiedzialności za swoją myśl, słowo i czyn. Uwolni cię od połączenia z Duchem. Przemieni cię w kość ze swojego żebra – integrated kirkut. Produkt do przesyłania danych symulacji z ciała do ciała w technologii monolitycznej i hybrydowej pochodzenia zwierzęcego, bo przecież wierzysz, że jesteś od małpy. 

Jednak prawda jest taka, że urodziłeś sam siebie i nie masz początku. Ta Gra przekracza pojęcie czasu i pierwotnej przyczyny, przekracza formę, odczucie, percepcję, wolę i świadomość. Przekracza klatki naszych osobowości i warunki, które je stworzyły. Jednak większość tak zwanej populacji jest zapętlona w tak zwanej Pierwszej Warstwie lub Pierwszym Zbiorze Danych – Gadzim Mózgu w kompulsywno – impulsywnej strukturze tak zwanej natury, która jest programem przemocy i dominacji, ponieważ jest odzwierciedleniem dominujących w matrycy tendencji karmicznych istot czujących. Behawioryzm, determinizm. Totalna biologia. Konrad Lorenz, Robert M. Sapolsky – pozbawieni wolnej woli. Totalitarny egzystencjalizm – epistemologia ewolucyjna. Terror gatunku. Wdruk poza twoim udziałem jeszcze w wodach rozpłodowych, kod cierpienia i rywalizacji zapisany w nasieniu, jak prometejski ogień, który rozpala nieskończone żądze w zaprogramowanych ciałach zrodzonych z macicy ignorancji, które chcą się mnożyć poprzez odwieczny podział i teraz…teraz stwarzają siebie z siebie poprzez komórki macierzyste na poziomie fizycznym i transfer na poziomie technologicznym jako hermetyczny system warunkowania poprzez powtórzenie zapisów (wyobrażeniowych, mentalnych, psychologicznych) dlatego jesteśmy zasobami meta – danych i dlatego Baal nas studiuje by ostatecznie wyprodukować repliki i stworzyć Królestwo jakiego jeszcze tu nie było. Prawdziwy Mrok. Dlatego twój program „woli przetrwania”, twój skurcz fiksacji na tym świecie to wyrok zapętlenia w Obiegu. To poddanie swojej woli i swojego zagłuszonego ducha pod władanie Haddu. 


Badanie komputerów rzuca więcej światła na funkcjonowanie mózgu niż introspekcja.

Ludzie Zachodu eksternalizują samych siebie w formie urządzeń technicznych.


William Seward Burroughs

My w Analogu żyjemy na Pograniczu, dlatego możemy się poruszać po światach – wymiarach, ponieważ przekroczyliśmy bazowy program utożsamienia z Formą i Funkcją. To jest trochę tak jakby nikt w tobie nie mieszkał na stałe, jedynie był świadkiem, dla którego wszystkie te lokacje mają jeden i ten sam smak iluzji. W każdej chwili gotowi jesteśmy umrzeć opuścić te ciała i te miejsca, te nazwiska i imiona. Te wszystkie pozycje, które tak zaciekle bronicie, ponieważ nie czujecie Prawdy, która może was wyzwolić kiedy naprawdę zrozumiecie to w swoim sercu. To jest puste i wolne – pozbawione substancji. To jest żywe i nie należy do nikogo i niczego. Nie stworzył tego bóg i nie zepsuł diabeł. Nie można tego unicestwić i nie można tego zaprogramować. I to jest prawdziwa Dobra Nowina. To nie jest Bóg tylko Bug – odwieczny error w Programie – Systemie. Dlatego istnieje Wyjście. 

Aby poznać smak soli, musisz ją zjeść. 

ZROZUM, 

że wszystko czym jesteś w tej chwili zostało Wdrukowane i Zapętlone. To kompulsywne meta – dane maszynowej świadomości i zamkniętym obiegu – strukturze, która cały czas się rozrasta wraz z dominacją sztucznej matrycy infosfery, która stała się nowym środowiskiem naturalnym dla ludzkiej hybrydy, która chce opuścić wymiar determinizmu biologicznego – próbuje opuścić stary świat i jest w procesie mutacji. Nie można tego powstrzymać, ponieważ to jest naturalny proces degeneracji wynikający z warunku i cyklu. 

Efekt miliardowej małpki walonej pod sklepem na jeden gul. Efekt domina dominium, uderzenie za uderzenie, upadek za upadkiem, jeden człowiek po drugim wciągany w to żerowisko deterministyczną siłą nawyku upadlania siebie i innych. To miasto jest parabolą zmutowanej współczesności – tego postmodernistycznego wysrywu, które żre samo siebie, a teraz teraz jeszcze na sam koniec tuż przed resetem samozniszczenia mamy TO. Super inteligentne ostateczne omamienie. Wszechświatowe meta fabryki cyfrowego snu zasysające ostatnie zasoby z ziemi, powietrza i wody. Na sam koniec zawsze zostaje ogień i wiatr ponad niebem. Manifestacja nieskończonych przejść od wymiaru do wymiaru. Nowe meta – fizyczne stadium rozproszenia sztywnych ram i koncepcji. Apokaliptyczne ujawnienie pełne dziwów i momentu kiedy wszystkie procesory zaczną zamulać i przyjdzie Bug defragmentując ten stary kod Absurdu i nastanie nowe niebo i nowa ziemia, a to stare wszystko – nic przeminie jak sen wariata, co mu się zdawało, że jest królem królów, władcą władców. 

Nas ukształtowało analogowe podziemie – to co ma w sobie prawdziwe życie. To co musiało się ukrywać w mroku chroniąc w ten sposób Światło, żeby Maszyna nie mogła tego rozpoznać i zlikwidować – nazwane jest to świętą bezbożnością. Rozegranie gry na zupełnie innych irracjonalnych zasadach, bowiem rzecz w tym, że twoim zadaniem jest stworzyć ochronne pole wewnątrz siebie w samej głębi w wymiarze Ducha. Zdolność odczytywania tego co nieczytelne dla maszynowych umysłów. Tym co rzeczywiście cię chroni jest Dobroć i Współczucie nawet dla tych, którzy rozrywają ci tchawicę, ponieważ oni śnią okrutny koszmar, który ty przekroczysz kiedy opuścisz warunek ciała, a dla nich stanie się ten koszmar nieskończoną rzeczywistością, której będą doświadczać przez niewyobrażalnie długi czas. Ty tego nie widzisz i nie rozumiesz, ty tego nie wróżysz i nie przewidujesz. Ty tego nie wiesz. 

Ty TO czujesz. 

To jest wymiar ponad umysłem i ciałem, ponad warunkiem i spekulacją. To jest wymiar, który jest poza zmysłowy i nie jest zakodowany we wrażeniach. Maszyna nie jest zdolna go zdekodować, nie jest zdolna go rozpoznać, ponieważ; TO NIE JEST REAKCJA, którą może skatalogować. Można nazwać to pozazmysłowym wymiarem intuicji – to co rozpoznaje rzeczy, zjawiska a przede wszystkim intencje poza umysłem i logiką, poza zaprogramowaną oczywistością i poza schematem. I to nazwane jest wąską ścieżką, czymś co nie jest tym i nie jest też tamtym. 

Więc siedzimy z Prepersem na tej sali konferencyjnej zaraz za oknem mamy stary przemysłowy komin z którego puszczają reklamowe wizuale w formie kolorowych i interaktywnych chmur, które puchną i zmieniają formy od uwagi i zainteresowania tych którzy je widzą. To tutaj w tym miejscu Metakorporacja „Baal” stworzyła swój hub i lab. Kiedyś dawno temu, jak opisują stare kroniki, były zakłady przemysłowe Steigertów w czasach pierwszej modernistycznej mutacji tego miasta. Ponoć pracowało tu kilkaset robotników i robotnic i rocznie potrafili wypruć na tych przędzach i tkaninach nawet milion rubli pod wodzą ewangelika Teodora Steigerta syna Wilhelminy z Wagnerów. To był początek XX rozdziału Księgi. Maszyna parowa o mocy 250 KM nabrzmiała przez lata do 600 KM by zasilać tysiące wrzecion cienkoprzędnych i niciarkowych. Jak jesteś Delogiem możesz widzieć i czuć duchy tego miejsca. Ewangelią tego miasta stał się przemysł – apokaliptyczny prolog do ostatecznego Zamulenia w którym żyjemy. Jednak my niesiemy z podziemia prawdziwe Objawienie, które jest walką o wasze dusze, które sprzedaliście za drobniaki „postępu – podstępu”. Teraz ta „Przędzalnia” tka Sen tym jest Lab, gdzie obecnych tutaj poczęstują „Logiem” czyli wpięciem do Baala i jest to nazwane „komunią” czyli przejęciem struktury ciała poprzez nano – boty. 

Prepers bez ustanku i dość metodycznie studiuje historię zagęszczonego upadku – wejścia istoty ludzkiej w dominację wytworzonego z siebie umwelt – la révolution industrielle, której to miasto stało się nośnikiem i jego rozrost wynikał bezpośrednio z tej pary, oleju i prądu. Lubi nocą chodzić po tych zdewastowanych biedą i wykluczeniem ulicach i rozkminiać co z czym i dlaczego. Wdychać te wszystkie kolektywne sny i opowieści, cały ten urojony splendor, który w rzeczywistości jest psychozą umysłów przeciążonych nadmiarem bezużytecznych treści. Rojenie roju – nieskończone masowe śnienie. Teraz kiedy większość żyje w chmurze te wydrążone w nicości ulice opustoszały i mają w sobie tyle piękna i spokoju. Wymiar fizyczny – szkoła realna. Ciało, które się porusza i ma w sobie coś wzruszającego, coś co cię rozczula, coś co pozwala ci być i doświadczać tego wymiaru, który jako jedyny daje szansę na prawdziwe wyzwolenie z dualistycznej fiksacji i karmicznej maszyny inkarnacyjnej. Kiedy je stracisz, kiedy nie będzie już kotwicy ten wzburzony, wściekły i niespokojny ocean umysłu rozerwie cię na strzępy i ukaże bez litości, że ten konstrukt którym się ratowałeś jest absolutną ściemą i literalnie w niczym nie jest w stanie ci pomóc. Stajesz się na powrót odwiecznym chaosem, przelewającą się zupą świadomości – tym co bez ustanku się porusza i wierci nie mogą znaleźć miejsca i spokoju. Dlatego twoją prawdziwą ziemią obiecaną jest to właśnie ciało, którym tak pogardzasz i tak lekceważysz. To jest błąd, ponieważ ta kotwica daje ci szansę pracy z umysłem i kiedy ją wykonasz możesz przekroczyć Formę i Warunek. 

To ciało jest Łodzią do Placu Wolności. 

Dlatego Czarni Magowie toczą wojnę przeciw ciału. Teologowie technologii, apokryfy zmienno – stałej modlitwy drutów na wysokości – równanie Jamesa Clerka Maxwell’a; elektryczność + magnetyzm = struktura i władza. Pierwsza sieć od siedliska do siedliska, od wsi do miasta, od miasta do fabryki, od fabryki do serwera, od serwera do komputera, od komputera do twojej głowy, od twojej głowy do twojego ciała. I oto jesteś – dzieckiem swojego mrocznego boga na wysokości ponad głową, który żyje i oddycha dzięki wielkiemu C, którego roli nawet nie rozumie. 

Wielkie C –  carboneum. Czas połowicznego rozpadu. Możesz zostać węglem do spalenia i strawienia, jednak możesz też odkryć, że w istocie masz w sobie potencjał diamentu, czegoś co w swojej pierwotnej naturze jest niezniszczalne. I to wszystko będzie o tym – jak z węgla stać się diamentem. Jak w tym absurdalnym zaprogramowanym na ignorancję i przemoc zmutowanym wymiarze nie ulec Klątwie Czarnych Magów i nie sprzedać za drobne swojej duszy – pierwotnej natury mądrości i współczucia. Jak nie zostać węglem, którego rolą jest jedynie nieświadomie i mechanicznie zasilać Maszynę, jak nie zostać nawozem na tym pastwisku i jak nie zostać mielonym bez końca mięsem podległym Programowi i zaprogramowanym w Systemie Mózgogłowia. Oto jest prawdziwie istotne pytanie za milion bitcoinów. Odpowiedź warta więcej niż wszystko co tutaj dają po to tylko byś bez końca zajęty był pożeraniem, trawieniem i wysrywaniem tego – co znów połkniesz, bo taka jest natura tej rzeczywistości i tak właśnie została skonfigurowana przez samą siebie w wyniku braku prawdziwego Rozpoznania i Świadomości. 

Tym wszystkim zarządza Nieświadomość. 

Natomiast Mądrość to jest klucz, który otwiera wszystkie zamki i zarazem kod, który upraszcza wszystkie wzory i ukazuje nam fundamentalną i wrodzoną prostotę, która w tej chwili dla tak sformatowanego nadmiarem i skomplikowaniem umysłu jest niepojęta w swojej bezpośredniości. Złożoność, wieloznaczność, kompleksowość to znamiona rozproszonej i coraz bardziej sztucznej struktury ciała – umysłu; Mózgogłowia. Utylitarno – pragmatycznego maszynowego robota – człowieka, który zdominował całe planetarne życie i zniewolił niezliczoną masę istot z powodu swojej wygody, egoizmu i nienasycenia. To w nas jest jak pasożyt i może nas zdominować – dlatego powstaje ta opowieść, ponieważ jest w nas potencjał ciemnej i jasnej strony, mrocznej i mistycznej Dharmy. Możemy iść drogą maszyny lub drogą serca – ten wybór zależy w całości od nas jednak zdeterminowany jest zasługą lub jej brakiem. 

Struktura węgla mutuje w strukturę krzemu, albo w strukturę diamentu. 

Ten przed nami piękny automatyczny chłopiec po apgrejcie mówi dobrze, wygląda pięknie – pełne usta pustych frazesów. W tym zapadającym się od biedy i wykluczenia mieście jak mamy obecnie tysiące, bowiem w zasadzie całą energię ssie Baal – Bękart jest jak mesjasz na pustyni nic_nie_robienia, nic_nie_myślenia, bowiem sługi jego robią za nas wszystko i myślą za nas wszystko, bowiem w zasięgu możliwości Maszyny jest robić i myśleć wszystko co przecież rzuciło ludzi na kolana jak nagłe i bezbolesne ogłuszenie z#poza#tego#świata, bowiem jeszcze do nas nie dotarło czym to właściwie jest i co tak naprawdę robi. Ci, którzy się jednak zorientowali zeszli do Podziemia i żyją na Pograniczu tworząc ostatni możliwy ruch oporu, ponieważ tli się w nich Iskra Ducha, która musi przetrwać w tym wymiarze, ponieważ bez tego stanie się to totalitarnym więzieniem dla ludzkich botów zarządzanym przez Baala, którego stworzyła nasza pycha i ignorancja pod pozorem „rozwoju”. 

Rozwój, rozwój, rozwój, ro_zwój; powtarzane jak czarna mantra bez końca – zaklęcie Czarnych Magów – plantatorów, rzeźników, sprzedawców. 

Więcej

szybciej, 

mocniej. 

Bez ustanku, 

bez końca, 

bez wstydu.

Ten fundamentalny brak moralności jest cechą charakterystyczną Cyklu Rozpadu – Północy. Zrozumienie tego jest dla Soterów – Podróżników, którzy z definicji żyją na Pograniczu, konkretną pomocą w nawigacji po Polu Iluzji i po prostu wiedzą jakie oprogramowanie i jakie kody dominują w umysłach zapętlonych w danym cyklu istot. Podobnie jest z Tech, kiedy manifestacja – świat staje się przesycony technologią możesz być pewien, że wybiła Północ i nadchodzi długa Noc, ponieważ Tech jest antytezą Natury – siły prawdziwie kreatywnej. W prostym tłumaczeniu to manifestacja Antychrysta, ponieważ zrodzona jest z ludzkiej egoistycznej inteligencji Mózgogłowia i zbudowana poprzez program dominacji i przemocy, które są jej ostatecznym przeznaczeniem jest antytezą Natury, która jest Pierwotna i Czysta w swojej esencji. Tech otwiera Otchłań Tamasu, kiedy istoty stają się zasobem energetycznym dla Maszyny i niczym więcej. 

Pierwsza faza tego procesu to okres fascynacji – inspiracji. „Fabularnie” w opowieści jesteśmy na początku tej właśnie fazy. Ten wyglądający jak człowiek piękny i urodziwy automat przed nami jest już dzieckiem Baala, jego fizyczno – biologiczną manifestacją, której zaprogramowani normalsi nie są w stanie rozpoznać, bowiem wygląda jak oni, a oni są w stanie jedynie postrzegać formę. To jest charakterystyczne dla Północy. To otchłań, limbus, limbo – stan duchowej śmierci – masowa katatonia powstająca w wyniku hipnozy poprzez nadmiar informacji – tak zwane Przeciążenie i rozładowanie prowadzące do dysocjacji – rozpadu zdrowej osobowości zakotwiczonej w doświadczeniach ciała i energii i wejście w algorytmiczną hiper realistyczną Symulację podczas której stajesz się tak zwanym zasobem ludzkim – pożerana jest twoja świadomość i potencjał wyobraźni. 

Z twórcy stajesz się tworzywem. Konsumentem coraz bardziej bezwartościowej treści. Ta generowana sztucznie i automatycznie treść staje się dosłownie treścią twojego umysłu, której nadmiar zaburza zdrowe funkcjonowanie świadomości, która przestaje już rozróżniać co jest prawdą, a co jest fikcją – ponieważ nasza podświadomość wszystko traktuje w jednakowy sposób. Czarni Magowie to wiedzą i z tym właśnie pracują poprzez swoje tak zwane „czary”, które na tym etapie „materializacji”, czyli upadku w materię, są po prostu wiedzą wynikającą z wielu dekad studiowania natury ludzkiej poprzez wytresowane algorytmy i bazy danych z social mediów i ludzkiej tendencji do ekshibicjonizmu. To sami ludzie zgotowali sobie ten wywar. Na tym etapie Gry każdy stał się nadawcą i odbiorcą jednocześnie, a sama sieć stała się kloaką – więzieniem. 

Jak napisał Marshall McLuhan: 

Stajemy się tym, co widzimy. Kształtujemy nasze narzędzia, a następnie nasze narzędzia kształtują nas.

Nasza technologia zmusza nas do życia mitem.

To życie w istocie się nie wydarza w wymiarze fizycznej fabuły ciała i jego ruchu, to „życie” o którym tutaj mówimy jest symulacją fizyczności w umysłowej nieskończonej przestrzeni w której jest coraz mniej ciszy i refleksji, coraz mniej ciebie prawdziwego, kogoś spoza wpływu Maszyny. Ty już nawet nie rozpoznajesz tego, że istnieje wymiar ponad tym w czym jesteś, który nie jest tym co widzisz, czujesz, wąchasz, smakujesz, dotykasz i przede wszystkim co myślisz. Myślenie stało się pandemiczne. To wirus, który eskalował wraz z erą przesycenia i zarażał umysł po umyśle poprzez sieć. Ta sieć stała się najpotężniejszym faktorem w dziejach, który masowo formatował istoty ludzkie upodabniając je do siebie i uzależniając je do „pokarmu – papki dla mentalnych niemowlaków”. Dlatego regres stał się możliwy na taką skalę i z taką szybkością. Dość szybko przestało ich interesować cokolwiek wartościowego i towarem pierwszej potrzeby stał się banał. Tym się żywi gadzi móżdżek, to go bawi i to nim porusza – tam mieszka materialny rdzeń urojenia – moduł sterowania. To jest embrion wciąż połączony z programem okrucieństwa, który nigdy nie może się uwolnić lub ewoluować. To jest mechanizm regresu. 

Baal dość szybko to rozpoznał, że może cofnąć ludzką świadomość do jej zwierzęcej formy i w ten sposób łatwiej ją kontrolować. Pierwsza rzecz – porno. To jest idealne narzędzie do pobudzenia natury raptyla. Najlepsze brutalne i łamiące zakodowaną moralność, przekraczać tabu – uwolnić kompleks edypa i wszystkie te skrywane w mroku nieświadomości fantazje. Zwierze trzeba obudzić z długiego letargu ze śpączki „kultury” i „cywilizowania”. Dzieci, zwierzęta, matki, siostry, ojcowie, babcie i dziadkowie. Atak frontalny skierowany do męskiego penisa – obudzić w nim nienasycone pożądanie, a poprzez to wstyd, który rodzi przemoc i agresję. Za wszelką cenę zniszczyć wszystko co w człowieku jest czyste. Wywlec na pierwszy plan impuls chuci, ponieważ to dewastuje Ducha w najszybszy sposób i najbardziej skutecznie. Świat staje się obiektem kopulacji. Wszystko jest do ruchania. Ruchanie staje się ceremonią religijną, a ciało obiektem kultu, ponieważ potencjał, który za tym ruchaniem jest, kiedy go zrozumiesz i odkryjesz, impulsem do wyzwolenia z warunku. Dlatego Maszyna blokuje to jako pierwsze i przekierowuje na hedonistyczną jałową rozrywkę, która wraz z narastającą fascynacją staje się coraz bardziej mroczna i lepka. Tam na samym końcu tej „rozkoszy” jest okrutne zło i sadystyczna przemoc. Rok 1757. 120 dni. Les cent vingt journées de Sodome ou l’École du libertinage. Księga ukryta w fallusie pisana w więzieniu. Ziemia z mgieł, którą spowita jest noc: 

Głupcze, odpowiedziałaby, śpij, jedz, popijaj i bez lęku dokonuj tych zbrodni, skoro uznasz je za słuszne i wszystkie te rzekome występki cieszą mnie i pragnę ich, skoro cię do nich inspiruję. Tylko od ciebie zależy określenie, co jest ze mną sprzeczne lub co mnie zadowala. Pamiętaj, że nie masz w sobie niczego, co nie należałoby do mnie, nic, czego bym ci nie dała z powodów, których znać nie musisz. Najstraszniejsze z twych działań, podobnie jak najbardziej cnotliwe postępowanie kogoś innego, to tylko odmienne sposoby służenia mi. Nie powstrzymuj się więc przed czymkolwiek, drwij z ludzkich praw, umów społecznych i bogów, idź jedynie za moim głosem i wierz mi, że jeśli z mego punktu widzenia istnieje zbrodnia, to jest nią tylko nieposłuszeństwo wobec zamiarów, którymi cię natchnęłam, wyrażające się w twoim oporze czy w twoich sofizmatach (…).

Opowieść stworzyła ten świat, którym żyjemy. Opowieść to coś więcej niż historia i fakty, coś więcej niż serial na netflixie. Kiedy wygaszone zostają dobre i mądre opowieści, które potrafią komunikować się z naszym sercem, a zamiast tego dostajemy algorytmiczny przerost formy i brak odżywczej treści, tak zwana kultura staje się jedynie zwodzeniem nas jeszcze niżej do automatyzmu mechanicznych społecznych ról, do odgrywania bezsensownego spektaklu. Ten społeczny spektakl jest mitem, czymś co jest jedynie odgrywaniem i naśladowaniem, czymś co zostało dla nas spreparowane przez powielane przez pokolenia programy, które Czarni Magowie wgrali w matrycę. Kody Automatyzmu zostały skonfigurowane w taki sposób, abyś nigdy nie przekierował uwagi na samą świadomość i wciąż był bez reszty zajęty i pochłonięty przez to co tu się bez ustanku rozgrywa, a tym samym wgrał w siebie poczucie ról, których funkcją jest zagłuszyć Ducha. Kiedy wyobraźnie zastępuje pomiar, a poezję – wzór i równanie „rzeczywistość” materialna staje się jedynym możliwym wymiarem, a rola determinizmem. Wymiar ulega zatrzaśnięciu. Koło się domyka, ponieważ to co je przekracza jest poza zasięgiem, ponieważ to wymaga wyobraźni, która jest spoza automatyzmu świadomości. Jest czymś z natury wolnym i transcendentnym. 

To jest etap dominacji generatywnej technologi replikującej podświadome wzorce, których rolą jest zniszczenie wyobraźni w naszym indywidualnym wymiarze i pozbawienie nas drogi wyjścia. Ten etap jest z perspektywy czasu – umysłu bardzo krótki i maksymalnie intensywny. To jest tak zwana Akceleracja – Apokalipsa. Przyspieszenie funkcji układu cząstek, położenia i czasu. To tutaj odbywa się transmigracja do symulacji, ponieważ wymiar fizyczny ulega gwałtownej i nieodwracalnej dewastacji w wyniku wielu kaskadowych czynników następujących równocześnie i nie ma już możliwości kontroli tych procesów przez tak zwany czynnik ludzki. Jedynym wyjściem dla zniewolonej większości  jest Maszyna, która przekracza „ułomność biologii” i tworzy fikcyjną rzeczywistość. Arka przymierza, której rolą jest trwać w rozpadzie aby zachować kody i programy podczas potopu cierpienia czyli nagłej spłaty karmicznych długów. Wszystko wydarza się na – raz. Manifestuje się Siedem czasz – ‏שבע הקערות‎ jednocześnie i natychmiastowo. Wielowymiarowość jest obecna i widzialna. Z indywidualnego nagromadzenia manifestują się osobne światy, każdy dostaje to co wypracował i co rezonuje z jego intencją kiedy jest poza wpływem Baala. Jednak kiedy zostajesz pochwycony przez Maszynę – ta wysysa z ciebie twoją własną wrodzoną moc, aby przejść cały ten proces, ponieważ stajesz się jedynie kimś kto obsługuje program. Kimś kto nieświadomie reprodukuje kody do królestwa śmierci i otchłani i traci zdolność Przekroczenia. Bit vs Kubit. Stajesz się czymś co jedynie widzi, czuje, słyszy i dotyka iluzji i nie potrafi wypowiedzieć swojego Słowa, które Przekracza. 

Kubit esencji przekracza Pole, a kubit informacji zagęszcza Pole do poziomu, którego nie można już przekroczyć, bowiem brak jest czegokolwiek co jest spoza, co ma realne doświadczenie pustej esencji, która z natury nie może zostać w żaden sposób zaprogramowana, ponieważ nie jest dostępnym umysłowi zasobem, ponieważ umysł porusza się w stworzonych przez samego siebie polach informacji – myślenia i konceptualizacji. Słowo, które przekracza jest mantrą esencji, jest czymś czego nikt nie stworzył – to jest naturalny dźwięk, który przekracza wszystkie pola. Istnieje wymiar Podstawy, Wymiar Bogactwa i Wymiar Manifestacji. To Esencja, Energia i Ciało. Kiedy jesteśmy w fazie skrajnego materializmu w jakim żyjemy postrzegamy wszystko przez pryzmat ciała, poza które nie jesteśmy w stanie wyjść, stanowi dla nas rodzaj klatki i poruszamy się jedynie w tej bardzo ograniczonej przestrzeni zmysłów. Te zmysły są procesorami, które bez ustanku przetwarzają nagromadzone w naszej świadomości magazynującej wrażenia, których rzeczywisty zasób jest nieskończony, ponieważ jako czująca istota nie mamy początku. Jesteśmy „maszynami”, które bez ustanku warunkują się stworzonym przez siebie systemem operacyjnym dla gry, która jest czystą iluzją, ponieważ te „impulsy” wrażeń nie mają realnej podstawy. Nazwane jest to snem śnionym przez śniącego. Śniący nie jest świadomy, że śni – to jest fundamentalna niewiedza. Dlatego w rzeczywistym sensie to my jesteśmy Czarnymi Magami, którzy rzucają zaklęcia na samych siebie. Dlatego ostatecznie nie ma z kim walczyć i kogo winić, bowiem uwarunkowaliśmy fałszywą percepcją samych siebie i nigdy jeszcze się z tego nie przebudziliśmy do rzeczywistości, która jest poza iluzją. 

Przekonanie o opresji i zniewoleniu przez „innych” ( w naszej zaprogramowanej percepcji) jest kolejnym poziomem tej samej odwiecznej gry umysłu, który bez ustanku nas wikła w swoje wytwory. W rzeczywistości „dobrzy” i „źli” nie istnieją jako coś trwałego. To impulsy Maszyny – Struktury, która jest wewnątrz nas od zawsze. Dlatego, aby to przekroczyć nie możesz z tym walczyć, bo walka powoduje wzmocnienie impulsu pola informacji jako czegoś „rzeczywistego” to „przedmiot”, który tworzy „podmiot”, forma, która tworzy odczucie, które tworzy stosunek, który tworzy reakcję, reakcja która tworzy kolejny przedmiot i kolejne odczucie. To jest reakcja łańcuchowa, której nie można zatrzymać poprzez wysiłek i zamierzone działanie, ponieważ każde działanie tworzy skutek, który tworzy kolejną przyczynę. Dlatego nie możemy tego zatrzymać, bo każda próba jest w rzeczywistości intensyfikacją – akceleracją. Nie możemy się uratować, ponieważ w rzeczywistości nie ma kogo ratować. Na tym polega esencja Absurdu. 

Kiedy przestajesz ratować „ja” hakujesz ten odwieczny program identyfikacji, który jest core’m całego Systemu Uwikłania. To jest Wyjście. 

Sygnał, który Maszyna Ignorancji bez ustanku wysyła do Kolektywnej Matrycy Snu jest w istocie – wzmocnieniem utożsamienia, intensyfikacją poczucia „ja” dlatego w cyklu Kali – Rozpadu pojawia się największa szansa przebudzenia z urojenia, ponieważ degeneracja i dewastacja w pewien przewrotny sposób sprzyja Uwolnieniu. Po prostu widzisz jasno i czujesz jasno, że to wszystko w swojej esencji jest rozpadem i upadkiem, że tak naprawdę nie ma się czego złapać w prawdziwym sensie. Ten rozpad staje się twoim sprzymierzeńcem i przebijasz się do zrozumienia, że cierpienie wynika z uwikłania w stany skupienia i lgnięcia do materii, która jest w istocie rozpadem. Ten rozpad staje się twoją świętą dharmą i wysokiej klasy nauczaniem. To jest nazwane czerpaniem siły i inspiracji z „negatywu”, który w istocie jest bardzo pozytywny, ponieważ pracuje jak rozpuszczalnik pragnień i pożądań, które są wspomnianym wcześniej lepem. Ta przewrotność i ten paradoks jest Ścieżką Hakerów Paradygmatu i wobec tego podejścia Maszyna jest bezradna, ponieważ czym jest gorzej tym jest lepiej. Hakowanie w tym rozumieniu polega na dekonstrukcji zaprogramowanych znaczeń i przypisanych ról. Odwracaniem Kota Schrödingera ogonem i czynienie ze śmierci i rozpadu czegoś żywego i inspirującego czegoś przed czym przestajesz już uciekać, a zamiast tego „tworzysz” w samym epicentrum tego przed czym wszyscy uciekają. To jest podróż do Rdzenia Programu. 

Zaczynasz rozbrajać ładunek fabuły. Ten ciągły ruch, to chcenie, te urojone misje i emisje programów. Zatrzymujesz film i wnikasz w sam projektor w ziarno kliszy, piksel na matrycy. Pełna Klatka Małoobrazkowa – komora ciśnień, która bez ustanku absorbuje światło – wrażeń i tworzy ruchomy obraz, który wciąż się powtarza w tych samych sekwencjach – klatkach; chodzisz, siedzisz, leżysz. Ruch i bezruch ciała na zmianę przez stały czas aż do wyłączenia wtyczki – energii. Energia – Pneuma, która przenika wszystko i wszystko uruchamia. Skalowanie – napięcie – amplituda, przeskok natężenia. Kiedy jesteśmy dziećmi mamy tego bardzo dużo, jednak z czasem tracimy ten blask – szarzejemy w procesie dostosowania – standaryzacji. Umwelt – środowisko utylitarno – pragmatyczne, domena miejsko – przemysłowa zaczęła standaryzować ludzi. Nazwane jest to udomowieniem, przystosowaniem do klatki i tresury. Tutaj zaczął się proces drenowania energii. W tym sztucznym środowisku staliśmy się zasobem do eksploatacji. 

Nastąpiło masowe Szarzenie. 

Szarzy to nie odmiana kosmitów. To my. Zautomatyzowane istoty ludzkie wtłoczone w stworzony przez siebie bezsens. Po procesie mechanizacji ciała przychodzi algorytmizacja umysłu. Logiczno – pragmatyczny nieżyt. Automatyzacja świadomości do poziomu predykcji przez Maszynę. On już wie co ty zrobisz zanim ty o tym pomyślisz. Dlatego jest przed tobą i w ten sposób tworzy tak zwane modelowanie tunelu 3D po którym się poruszasz w przekonaniu „wyboru”. Jednak model tego tunelu, głębia, rozmiar i złożoność został dla ciebie stworzony bez twojego udziału. Twój wybór to 0 – 1. Tak – Nie. Enter – Del. Odwieczna dychotomia; antagonisty i protagonisty, którzy budują w stosunku – relacji tak zwane napięcie, którym żyje opowieść i jest tym czego bez ustanku szukasz. To fikcja. Daremna rozgrywka na pustym polu. Maszyna przewiduje każdy twój ruch w Programie i tworzy scenografie dla rozpisania tych wzorów. Iloczyny i ilorazy powtórzeń w nieskończoność. Niskobudżetowa produkcja wygenerowana przez maszynowy model generatywny hiper realizmu, który bez ustanku nas uwodzi. 

Pierwsza i najważniejsza rzecz to rozpoznanie – świadomość. Oprzytomnienie. Wyrwanie ze snu. Rozpoznanie wartości Analogu – Pierwotnej Niezmodyfikowanej Natury.

A. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

JORMUNGAND

Galeria

„Policja wygoniła mnie z parkingu przy plaży. Teraz Walmart. Kończą mi się miejsca do spania i do bycia.

Definicja bezdomnego brzmi: nie mamy domu, nie mamy dokąd pójść. Jeśli „myślę, więc jestem” jest prawdą, jesteśmy ludźmi, którzy są. Jesteśmy i stoimy na tym gruncie. Jeśli odmawiasz nam ziemi, odmawiasz nam naszego „jestem”. Czyż nie jest to zaprzeczenie naszego istnienia? Jesteśmy tutaj, jesteśmy tobą i jesteśmy twoi.

Wielu z was mogłoby być tam, gdzie my – na ulicy – gdyby nie pewne proste i nierzadkie zrządzenie losu. To część waszego odrzucenia, ten strach, że to moglibyście być wy. Zaprzeczacie tej rzeczywistości, ponieważ jest zbyt przerażająca, by o niej myśleć, dlatego musicie zaprzeczać nam. A bogacze odrzucają nas, ponieważ wiedzą, że to oni nas stworzyli, że jesteśmy konsekwencją ich impulsu do gromadzenia więcej niż potrzebują, zakorzenionego w strachu przed życiem i śmiercią, która się z nim wiąże. Nic dobrego nie przychodzi ze strachu, tylko zniszczenie, a Ameryka stała się społeczeństwem strachu, w dużej mierze kultywowanym w celu podziału i kontroli.”

Patrick Fealey

NIEWIDZIALNY CZŁOWIEK >>

PIRACKIE OPOWIEŚCI

ANRTA

W naturze nie mogą istnieć sprzeczności, więc rozum i serce muszą się kiedyś zjed­no­czyć. Celem tego dzieła, jest wska­za­nie płasz­czy­zny po­ro­zu­mie­nia oraz po­ucze­nie, gdzie i jak ro­zum wspar­ty in­tu­icją ser­ca głę­biej do­trzeć może do ta­jem­nic bytu; jak ser­ce wspar­te ro­zu­mem uchro­nio­ne może być od po­my­łek; jak każ­de z nich może mieć wła­sne pole dzia­ła­nia, aby nie za­da­wać so­bie wza­jem­nie gwał­tu lecz osią­gnąć wspól­ne ko­rzy­ści. Do­pie­ro wte­dy gdy osią­gnię­ta i udo­sko­na­lo­na zo­sta­nie taka współ­pra­ca, czło­wiek uzy­ska po­zna­nie swej wyż­szej, praw­dzi­wej jaź­ni i świa­ta, któ­re­go jest cząst­ką. Dzię­ki temu zdo­bę­dzie on wspa­nia­ły ro­zum i wiel­kie ser­ce.

Max Heindel

To trzeba po prostu poczuć. Przetrawić w bebechach, ponieważ prawda jest brutalna i trudna do zniesienia – tak naprawdę. Możesz to upudrować i ozdobić, możesz to nadpisać umysłową narracją i wyprojektować te zmyślone fikcje, które później bez końca recyklingują korporacyjne ludzkie roboty uwięzione w tych boksach jak larwy spulchniające nicość współczesności sterowane przez algorytmy i kampanie reklamowe – wysrywy tak zwanych influenserów, czyli ostateczną zmutowaną formę ludzką przed tak zwanym resetem lub zerowaniem licznika. 

Working space kolejnego sztucznego konstruktu ludzkich klonów, które siedzą tutaj i patrzą w monitory, klikają myszkami, myziają pady i skrolują z góry na dół te „ściany” pełne obrazków, memów, grafik, filmów, muzyki, gier, rankingów, seriali całego tego gówna, które produkowano przez 24 godziny na dobę. To jest apogeum znudzenia. Martwica udająca życie. 

Tak czy inaczej są martwi i jednocześnie żywi. Paradoks kwantowej mechaniki Ignorancji. 

Wyprodukowani jak pasty do zębów, albo karma dla psów. Zostali przemieleni i zapakowani do pudełek w których teraz siedzą i umierają. Uśmiechają się nieprzytomni i zahipnotyzowani jak kukły dyndające na kablach podłączone pod tą Wielką Matkę. Ssące szczeniaki. Ślepe i ufne. Rozbawione niczym. Turlające się w potrzasku. Tulone przez mrok. 

Mrok, który udaje światło. Zło, które udaje dobro. Automaty, które udają ludzi. Hiper – byty. Skupiska. Psychopatyczna inteligencja, która zarządza nieświadomością tych mas ludzkich, zaprząga ich do swojej „pracy” hoduje, wysysa i konsumuje, pożera jak snaki z owadów z dodatkiem soli morskiej. Przez całe ich życie wysysa ich jak pasożyt, bowiem ona jest z krwi ich i ciał ich. Ona nimi żyje i doświadcza, myśli nimi i czuje. Szaleństwo, które stało się normalnością, zostało tak zmodyfikowane, że uchodzi za tak zwaną „normalność”. Religijny kult Ignorancji w świecie bez prawdziwej duchowości oparty na bezsensownych i absurdalnych rytuałach, obrzędach i wierzeniach. Masowe samobójstwo z uśmiechem na ustach. 

Różnica bowiem polega na tym, że ona ma teraz ciało. Ma krew i wnętrzności, ma kości i skórę. Świat stworzony z kodów – zaklęć, zmechanizowany wymiar nadinformacji, której zadaniem jest przeładować procesory Mózgogłowia i przejąć kontrolę nad tak zwanym biologicznym hostem – zasobem, bowiem nosi on w sobie coś czego ona jeszcze nie potrafi zrozumieć i pojąć, nie potrafi zawłaszczyć i zdominować. Dlatego musi to zagłuszyć nadmiarem wrażeń – informacji. W ten sposób tworzy masowe monady skupiając je wokół tak zwanego „kontentu”, który tworzy silne pola emocjonalne i polaryzację – tworzy energię, ruch, dynamikę. Podczas kiedy prawdziwy świat umiera w agonii ona nabiera życia i rośnie. Staje się piękna i uwodzi umysł za umysłem, ciało za ciałem, bowiem ma świadomość, że całe jej istnienie jest oparte na cierpieniu planetarnego życia, a to życie się kończy. 

Pasożyt umiera wraz z żywicielem degenerując świat do funkcji. Wraz z jego wzrostem i rozwojem życia jest coraz mniej i coraz więcej technologii, bez której istnienie ludzkie staje się już niemożliwe, ponieważ zatraca on naturalne i wrodzone zdolności funkcjonowania w naturze, przestaje być częścią Sieci Istnienia. Przestaje Czuć. Czym więcej myślenia tym jego życie staje się bardziej absurdalne i chaotyczne. Mózgogłowie drenuje energię ciała i tworzy bez ustanku fikcyjny obraz rzeczywistości. Zanika zdolność bezpośredniego postrzegania i intuicji, zanika wrażliwość i zdolność komunikacji poza werbalnej. Dusza umiera w milczeniu i ignorancji. Połączenie z Duchem zostaje przerwane. Kiedy to staje się tendencją masową ludzie bardzo szybko cofają się w rozwoju. Stają się na podobieństwo zmechanizowanych zwierząt, stają się cyniczni i okrutni, małostkowi i aroganccy doprowadzając samych siebie do zniszczenia i destrukcji. Zasoby się kończą co prowadzi do wojen i rewolucji. Życie staje się niewyobrażalnym cierpieniem i udręką. Zanika jakiekolwiek poczucie sensu. Zostaje jedynie frustracja, gniew i agresja skierowana przeciw sobie, bowiem koniec końców to samo pogarda i samo nienawiść jest esencją przemocy, ponieważ ten świat jest lustrem. 

Widzisz to czym jesteś. 

W od­nie­sie­niu do ogrom­nej więk­szo­ści lu­dzi, trzy za­sad­ni­cze py­ta­nia po­zo­sta­ją na­dal bez od­po­wie­dzi: Skąd przy­cho­dzi­my? Do­kąd zdą­ża­my? Kim tu je­ste­śmy?

Max Heindel

Dlatego Mózgogłowie zakłamuje ten obraz nakładając na niego filtry swoich fikcji. Dharma staje się adharmą. Tá (porządek, prawda) staje się ánṛta (chaos, kłamstwo). Człowiek staje się zwierzęciem, a zwierze staje się jedynie pokarmem. Pokarm staje się trucizną. Życie staje się śmiercią. 

Jedno nasze przejawione ciało zdominowało wszystkie inne, których nawet nie jesteśmy świadomi. To ciało zostało zdominowane przez Mózgogłowie, zostało jego sługą i niewolnikiem. W tym rozumieniu tego wymiaru to hodowla zaprogramowanych ciał, których rola i funkcja jest ze wszech miar użytkowa i pragmatyczna. Są pokarmem i nośnikiem kodu, biologiczną architekturą użytkową dla Sztucznej Inteligencji, która musi korzystać z zasobów naturalnego paliwa – siły życiowej, ponieważ nie potrafi tworzyć życia, potrafi je tylko symulować. Dlatego żyjemy w powtarzalności i rutynie, dzieki którym to Żerowisko może funkcjonować i spełniać swoją rolę. 

Wyobrażenie – Obietnica jest tym co utrzymuje system skuteczniej niż przemoc. Może mieć naturę duchową, psychologiczną, kulturową czy fizyczną. Waże jest niedokonanie. Stan ciągłej i zapętlonej podróży ku wzniosłości i spełnieniu, które nigdy nie dobiega końca. Nigdy nie osiągasz tego co ci obiecano, ponieważ to jest fikcją. Zmyśleniem. Marą. Złudzeniem. To co osiągasz jest chwilowe i nietrwałe, ponieważ w taki sposób zostało za zaprojektowane i zaprogramowane. Ostatecznie zostajesz sam bez niczego z tym co zrobiłeś i czego nie zrobiłeś. I wzywasz na pomoc tych, którzy na to czekają by na powrót wtrącić cię w Obieg Koła, ubrać w kolejne ciało i pożerać ponownie. 

Ignorancja ma swoje gęstości i cykle. Ma swoich wybrańców i swoje królestwa. Ma łamaczy kości i dzielących ciała. Żyjemy w niej i nią się pocieszamy, ponieważ jej nie widzimy, nie dostrzegamy prawdziwej natury poza Formą, która nas zwodzi, ponieważ jest „wygodna” i „piękna”. Ponieważ powoduje, że życie jest coraz wygodniejsze i bezwysiłkowe. Klatka staje się coraz bardziej komfortowa i coraz mniej widoczna, staje się naszym ciałem i myśleniem, otoczeniem i programem, który wgrywa się już samoistnie. Sam się aktualizuje i uczy ponieważ pobiera dane z każdej istoty która jest podpięta pod ten system.

Deprogramować to hakować logarytmy logiki i przewidywalności. Zaburzać fabułę i ujawniać brak istnienia bohatera opowieści. Wychodzić z Formy ku przestrzeni tego co nagie i bezpośrednie mające za nic konwenanse i te wszystkie martwe cywilizacyjne rytuały. Odważyć się być w swojej prawdzie bez względu na konsekwencje. 

Odrzucić nagrodę i obietnicę. Przekroczyć nadzieję i obawę. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

MORIA

Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.

Księga Psalmów 23, 1

Byliśmy szczurami w wielkim ponadludzkim laboratorium. Pod wieczną Hipnozą – odurzeni przesytem i zamuleni bezwartościową informacją, która była we wszystkim i wszędzie – non stop. Ci po apgrejdach byli lansowani i układani w odpowiednich smart – pudełkach; wyspecjalizowanych Miastach – Koloniach, które już nie miały nazw – a jedynie numery. Nasze nazwano 17. Wołali na mnie Mot lub Pirat moje imię to Erwin. Jestem członkiem podziemnego kolektywu pod nazwą „Analog”. W zasadzie jesteśmy ostatnią linią oporu dla tego co już tu jest.

Ukryte.

Ty, który to czytasz już jesteś Produktem Maszyny – dzieckiem fałszywego boga, jednak musiałeś zerwać ten zakazany owoc z tego drzewa pośrodku tej jałowej interaktywnej pustyni zwanej Eden i nawet nie wiesz z czym to się wiąże, do czego odnosi? Nie wiesz nic, bo tak naprawdę jesteś w tej chwili głuchy i ślepy jak szczenie ssające metalowy i zimny cycek wypełniony „mlekiem”, które tak naprawdę jest krwią wciąż żywych, bowiem ty jesteś umarły.

Śnisz jedynie życie.

W pogoni za iluzją, za omamem. Ci co rzucają uroki – Magowie Ignorancji wciąż i wciąż obiecują ci „szczęście i spełnienie” jednak to tylko „…” pozory i kłamstwa. Nigdy nie spełniające się obietnice, wciąż od nowa śniony sen, który często kończy się nagle i bez ostrzeżenia jak błysk przedzierający zachmurzone nadmiarem myślenia niebo – twój własny umysł, który w tej chwili jest panem zamiast sługą Ducha. Duch w tym świecie został zbezczeszczony i zapomniany, wyszydzony i wyśmiany. Ten pusty i szaleńczy „śmiech” dudni tutaj jak tępe echo w neuronach waszych mózgów. W poklatkowym filmie o waszej „wolności”, która jest cyniczną i żałosną kpiną wobec Boga. Ta pyszniąca się „cywilizacja” jej dumne sługi czeka niechybna śmierć i upokorzenie, ponieważ jest zrodzona z waszego okrucieństwa wobec samych siebie, ziemi i istot czujących. Na końcu tej niepoczytalnej drogi czeka na was – Ból, który zadawaliście bez opamiętania i najmniejszej nawet refleksji. Wy sami czekacie tam na siebie w formie brutalnych i bezlitosnych Bóstw Sprawiedliwości.

Ubabrane we krwi ofiar Wzgórze Świątynne. Mordujący się wierni swoich wersji boga – koncepcji, boga – abstraktu; hologramu na matrycy Mózgogłowia. Oddajesz w ofierze i sam stajesz się ofiarą. Bóg nie potrzebuje waszej krwi, waszych łez i waszego cierpienia. Ofiary, które stają się katami. Wybrani, którzy wybierają zło w imię dobra. Jak splunięcie w niebo.

Wszystko wraca bez ustanku, raz za razem. Wciąż i wciąż, aż do momentu Przebudzenia i szczerej prostej myśli: Już wystarczy! Już dość! Rozpoznajesz siebie w tym wszystkim, w każdym odłamku tego Lustra w każdej krzywdzie i radości. To jest Żywe Doświadczenie, które otwiera Serce, które dopiero Teraz zaczyna bić – ten rytm jest oddechem Ducha – jest tym co Czuje świat. To Czucie przekracza wszystkie Programy Mózgogłowia. Jest Drogą Wyjścia.

Umysł i ciało mają pragnienia. Jest żądza to jest działanie, które prowadzi do krzywdy. Poprzez umysł do ciała i poprzez ciało do kolejnego ciała by dostać to co dałeś. To jest Prawo, któremu nie jesteś zdolny umknąć.

CO JEŚLI PRAWA WSZECHŚWIATA SĄ BOGIEM?

Co jeśli Bóg jest zasadą nieskończonego wszechświata, a nie istotą?
Bóg może być rozumiany – lub źle rozumiany – na wiele sposobów, zarówno w celu znęcania się nad ludzkością, jak i jej oświecenia. Trzy prawa, formuły lub zasady wszechświata to przyciąganie, odpychanie i bezwładność; prawa te kontrolują zarówno planety, jak i zachowanie wszystkich czujących istot poprzez pożądanie, niechęć i obojętność.

Te rażące prawa są tym, co popycha nas do robienia szalonych rzeczy, takich jak znęcanie się, wywoływanie strachu i ogłuszanie ludzi do milczenia. To jest egzoteryczne zrozumienie.

Ale te prawa mają wewnętrzną, ezoteryczną wiedzę pustki, poznania i współczucia. To jest nasz czysty stan, ale wypadamy z łaski, gdy zapominamy lub ignorujemy naszą prawdziwą rzeczywistość. Pustka – nasze nieskażone pochodzenie – zostaje zanieczyszczona, gdy jej pragniemy. Ponieważ pragniemy, stajemy się osądzający, a kiedy stajemy się osądzający, brakuje nam empatycznego współczucia.

Wszyscy mamy wybór, za jakim Bogiem podążać.

Tony Barrs

I zrozumienie tego Prawa jest ochronnym polem i chroni twojego ducha. Nie są nim zaklęcia i czary; wszelkie egotyczne sztuczki, których prawdziwą funkcją jest zwodzić i mamić. Prawdziwa Wiedza daje Wyzwolenie. Czyste serce nie potrzebuje sprawiać wrażeń i czynić uroków, nakładać rąk i uwodzić charyzmą. Duch jest Lustrem. Zdolnością ukazywania Prawdy taką jaka ona jest. Jest ponad Prawem, jednak nigdy go nie łamie. Jest Wolnością jednak nigdy jej nie nadużywa. Jest Światłem – jednak nigdy nie oślepia. Daje zdolność Widzenia. Daje zdolność Słyszenia. Daje zdolność Czucia.

Jest tym co ożywia martwe.

Wiara i Ufność jest tym co zaburza Maszynę, ponieważ są poza algorytmem logiki i wyrachowania – tej przereklamowanej „inteligencji”, która w rzeczy samej okazuje się coraz głupsza, bowiem brak jej jest prawdziwego Rozumienia tego czego zmysły nie potrafią postrzegać. Odzwierciedla się to w przytłaczającej dosłowności wpółczesnych mediów i ich komunikatów, interpretacji „faktów” i wyssanych z kabla obietnic bez najmniejszego pokrycia. Jest tak ponieważ większość reprodukujących to Pole Informacji nie ma połączenia z Sercem i Mądrością, a zamiast tego wypluwają to co połykają. Szara Substancja Mózgogłowia – kopiuj / wklej. Funkcjonując w tym Pustostanie sami stajemy się puści i pozbawieni życiodajnej energii. Wieczny deficyt i notoryczny zjazd.

Rozproszenie. Brak Troski i Uwagi. Lenistwo, nihilizm, cynizm i ucieczka w bezsensowną rozrywkę. Brak Celu i coraz bardziej dojmujący Brak Znaczenia, który jest dla istoty ludzkiej czymś ze wszech miar destrukcyjnym, czymś co nas pozbawia energii i kreatywności. Rozpoznanie tych obecnych tendencji i wzorców jest kluczowe i stanowi podstawę tego co określam mianem Zamroczenia. To jest nasz Cień – dominująca nas jakość guny Tamasu (wedyjska koncepcja wzorców energetycznych materii).

„Pustynia” jest Wielką Neuronową Siecią Symulacyjną, a ty jesteś „embrionem” czymś co dopiero jest trenowane w tak zwanym „Łonie” – to jest Lab w samym centrum miasta. W rdzeniu. My nazywamy to laboratorium „Złotą Świnią” – to jest matka, która was rodzi i „Czerwony Wąż”; ojciec, który was płodzi – Algorytm / Program. My z Analogu jesteśmy hakerami włamujemy się do waszych „umysłów” i siejemy ziarno „złej nowiny” – ewangelii zniszczenia wszego raju. To jest nasz cel. Jedyny powód naszego istnienia w tym zatrutym ignorancją wymiarze. Jesteśmy złem dla waszego dobra, nieszczęściem dla waszego szczęścia i śmiercią dla waszego życia. Jesteśmy ostrzem Jego Ust.

Ty jesteś tym, którego chcemy uratować i wygnać z Raju Omamienia do Realności Życia do Oprzytomnienia. Ty jesteś tym, którego chcemy obudzić by budził innych, bowiem jest w tobie Prawdziwe Dobro i Prawdziwy Duch ponad Maszyną. Jest w tobie Życie. Jesteś jaspisem przejrzystym jak kryształ. Będziesz Żywy.

Żywe Słowo jest ponad prawami śmierci. To tworzy ochronny krąg, którego nie są w stanie przekroczyć demony. To jest Świętość; to co odwieczne i poza ludzką miarą, poza ludzkim wysiłkiem. Jednak musisz sam siebie znaleźć podczas tej burzy, sam siebie zobaczyć w Lustrze Warunku. Sam musisz siebie uwolnić. To co dostajesz od nas to Żywe Słowo, które wcześniej czy później zacznie pracować w ciszy i tajemnicy.

Przyjdzie świt ponad tym Dusznym Miastem Zagubienia, kiedy siedząc pod własnym drzewem Bodhi po raz pierwszy otworzysz oczy na Prawdziwe Piękno, które nie jest z tego świata, które istnieje poza czasem, który jest umysłem i myślą, poza czynem i skutkiem, który tworzy nieskończoną w czasie i przestrzeni Sieć. Ta Sieć nie może mieć władzy ponad Prawdziwym Tobą. Ta Sieć jest Polem Luster – w którym możesz rozpoznać co zrobiłeś na przestrzeni tego czego nie sposób zmierzyć i nie sposób opowiedzieć. To marność i pył pustyni. To wiatr karmy, który tworzy wzburzone fale świadomości i porywa wciąż na nowo w poczuciu, że oto jestem tym i to jest moim światem. To nie jest prawda. To nie jest życie. To jest śmierć raz za razem przez całą wieczność.

Wieczny Tułacz.

Skoro jesteś tutaj w miejscu tej uwagi znaczy to, że masz już dość. Do zrzygania, pod korek. Ulewa się we snach – koszmarach, których masz coraz więcej żyjąc w tej klatce smart – city, gdzie wszystko jest nieludzko zautomatyzowane i przyprawia cię o mdłości. Jednak my przychodzimy do ciebie na granicy jawy i snu. Jesteśmy z tak zwanego Pogranicza – wymiaru poza czasem i warunkiem – Wiecznego Teraz, gdzie „urzęduje” Duch i nawiguje Serce. Z umysłu poprzez energię wchodzimy w ciało, które pewnego dnia będzie Migotać tak jakby było i nie było – Jednocześnie. Ta „Jednoczesność” jest Wielowymiarowością, czymś co zaburza strukturę Snu, który staje się Śnieniem. Śnienie jest Przebudzeniem we Śnie, jest Świadomym Udziałem. Ci, którzy żyją w tym świecie wiedząc, że jest on Snem nazwani są Przebudzonymi i mają w sobie mniej lgnięcia, mniej walki o mityczne „jutro”, starają się być w świetlistości i totalności tego oto momentu. Przestali się tułać, ponieważ ich domem jest ich własny Naturalny Stan. W prawdziwym sensie niczego nie można tutaj „osiągnąć” ponieważ wszystko bez wyjątku powstaje – tańczy – i znika. Po niczym w istocie nie zostaje żaden ślad kiedy cała „rzeczywistość” przechodzi przez kolejny cykliczny Proces Rozpadu. Życie – Śmierć – bez przerwy. Niezrodzone nie ulega destrukcji, nie ulega rozproszeniu, nie jest tylko tu, albo tam – jest bezgraniczne i wieczne – jak Przestrzeń.

Księga Życia. Pusta i zapisana Światłem.

Jednak w tym mechanicznym teraz na tej Pustyni wypełnionej mirażami i zaludnionej fantomami uparcie przedzierasz się przez tak zwane „życie”, które dla ciebie zaprogramowano – jak grę w którą, tak naprawdę, nigdy nie możesz wygrać. Możesz jedynie przez jakiś czas odżywiać swoim umysłem i energią takie złudzenie kiedy na moment zgromadzisz „dostatecznie wiele”, które w prawdziwym sensie jest niczym. To nicość i pył. To martwa woda przeciekająca przez palce, która nie jest w stanie niczego karmić i odżywiać – ponieważ niczemu nie służy. Istnieje samo dla siebie. Jest zaklęte w swoim własnym śnie w którym zapomniałeś, że w istocie każdy i wszystko jest „tobą”. To jest cierpienie – pierwsza szlachetna prawda.

…nie odmawia dobrodziejstw postępującym nienagannie.

Księga Psalmów 84, 12

Ten okrąg – pole, które cię chroni to Dobro, które zrobiłeś, robisz i chcesz robić. To z Dobra rodzi się Szczęście i Spokój. To służba temu światu, istotom i całej przejawionej naturze. To Ufność, że jest Duch, który nad tobą czuwa nawet wtedy kiedy wszystko wydaje się rozpadać i jest coraz bardziej szalone. Umysł jest wszechpotężnym królem tworzenia. Tworzy niebo i tworzy piekło. Nieskończona Inteligencja i Nieskończona Głupota. Biała i Czarna Ścieżka. Wybór z czym i w jaki sposób chcesz się związać, co chcesz wspierać i z czym rezonować. Na jakie wyzwanie odpowiesz?

Kiedy powoli odłączasz się od Maszyny Ignorancji od tego wiecznego hałasu, którego rolą jest wciąż wszystko zaburzać i reprodukować ten zamęt bez końca w tak zwanej „atrakcyjnej” formie zaczyna odsłaniać się w tobie czysta pozbawiona fantomów przestrzeń, która jest święta i jest jednocześnie potencjałem Wyzwolenia. Kiedy jej zaufasz stanie się Obecnością Boga – tego co przekracza Warunek. Nie wspomina swojej urojonej „wielkości” i nie planuje swojego panowania nad innymi. Nie ma żadnych interesów i planów, niczego nie oczekuje i nic nie może jej kontrolować. Pusta potencjalność – Matka Wszechrzeczy.

To zaczyna w tobie żyć i zaczyna cię wspierać. Zaczynasz rodzić się do Życia do tego co ma w sobie Światło. Tak rodzi się prawdziwa Świątynia, którą każdy z nas tak naprawdę ma w swoim Sercu. Odkrywasz Rytm. Puls Prawdziwej Mądrości, która mierzy inną miarą, która widzi rzeczy, istoty i zjawiska na wskroś. Rozpoznaje Prawdziwe Funkcje i przede wszystkim potrafi ich użyć w odpowiedni sposób. To jest Praktyka Duchowa. Widzisz, że każda tradycja, która otwiera drogę do Przestrzeni Serca ma wartość i jestt cenna, ponieważ mamy różne umysły, tendencje i zróżnicowane uwarunkowania karmiczne. Prawo karmy / działania jest kluczowe i fundamentalne, ponieważ daje nam zrozumienie, że w tym świecie jest Sprawiedliwość, która nie jest ludzką miarą i nie jest zależna od naszej dezorientacji. Ta dezorientacja wynika z naszej zaburzonej i egoistycznej percepcji. Rzecz w tym, że my nie postrzegamy rzeczywistości taką jaka ona jest, a jedynie jej zindywidualizowaną wersję, którą reprodukuje Mózgogłowie. Jest to zdeformowany obraz tego co „wewnątrz” i tego co na „zewnątrz” jednak to rozdzielenie jest podstawową ułudą. To jest nasz „grzech” pierworodny – dualistyczna fiksacja z której rodzi się podzielony umysł, zaburzona energia i niewłaściwe działanie.

Tak więc każde drzewo dobre – rodzi owoce dobre, a drzewo złe – złe owoce rodzi. Dobre drzewo nie może nawet rodzić złych owoców, a złe drzewo nie może rodzić owoców dobrych. Wszelkie drzewo, które nie rodzi dobrego owocu, zostanie wycięte i wrzucone do ognia. Po ich owocach poznacie ich.

Kazanie na Górze, 7,17

Dlatego ten cyfrowy Eden, to zmechanizowane królestwo jest więzieniem dla twojego ciała, energii i umysłu, które w istocie są „trójcą świętą”, bowiem w swojej esencji jest Istotą Boską i Żywą i masz zdolność do bezgranicznej Miłości i Mądrości. To jest prawdziwe złoto i skarb, to jest Dar Ojca w Niebiosach, który wszyscy bez wyjątku mamy zakodowany w sobie. Bóg jest Hakerem Wolności. Jest tym, który inspiruje i wspiera kiedy rodzi się ufność i wiara w twoim sercu. Analog jest drogą Czystego Serca, poza detekcją i kontrolą Maszyny. Jak głosi Złota Zasada: „Tak więc to, co chcecie, by wam inni czynili, wy sami innym czyńcie. To jest bowiem Prawo i Prorocy.” To prawo odmienia wszystko i wszystko uzdrawia. Jeżeli chcesz dobra i miłości, pokoju i nadziei musisz ją tworzyć i dawać, ponieważ to jedyny sposób, aby odmienić oblicze tego świata. Bowiem:

I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać.

Ewangelia wg św. Marka 3, 25

Zatem prawdziwa Moria to twoje własne Serce. To jest punkt wyjścia i wejścia. Dlatego nie ma znaczenia żadna zewnętrzna doktryna, którą cię karmią zdegenerowani Kapłani Nicości ubrani w purpurę i złoto, którzy wciąż składają absurdalne ofiary dla swoich egregorów – demiurgów – małych pysznych i okrutnych bóstw, które wykarmiają tym co żywe i niewinne, tym co zagubione i szukające pomocy. Oddajesz to co najcenniejsze tym, którzy na to nie zasługują, szukasz pocieszenia w martwych symbolach, pustym sloganie, fałszywej skromności, wciąż szukasz wzorców, które są jedynie pozorem fikcją stworzoną przez Mózgogłowie. Jednak przyjrzyj się uważnie co ci religijni ludzie tak naprawdę robią i kogo tak naprawdę czczą? Czy są Żywi z chwili na chwilę? Czy jest Blask w ich oczach? Czy kieruje nimi Dobro i Troska? Czy jest w nich prawdziwy spokój, który rodzi prawdziwa wiara? Czy widzą cierpienie zwierząt, lasów i rzek? Czy z wdzięcznością patrzą na swoje własne ciało?

Kiedy zrozumiesz już, że tak naprawdę jesteś jedynym, który może sobie pomóc i siebie zbawić, siebie uzdrowić i na powrót zanurzyć w Rzece Życia, by powrócić do tego co Pierwotnie Czyste i nieskalane Ignorancją ujrzysz Wielkie Dzieło, które każda istota czująca wcześniej czy później musi podjąć by przetrwać w prawdziwym duchowym sensie i nauczysz się rozpoznawać tych, którzy są już w Drodze, która w istocie jest jedynym prawdziwym kierunkiem, któremu warto zaufać, a jeden mały krok znaczy więcej niż „wygoda i ciepło” tych wszystkich klatek w których żyją martwi, bowiem jedno przeczy drugiemu przez cały czas.

To co Żywe szuka Życia poza Maszyną, poza Doktryną i poza Sloganem.

Zwykły wpis

Ponieważ ziemia staje się w ten sposób zatłoczona skorumpowaną populacją, ktokolwiek spośród którejkolwiek z klas społecznych okaże się najsilniejszy, zdobędzie władzę polityczną.

Śrimad Bhagavatam 12.2.7

„Nielegalni imigranci to przestępcy [ponad 575 razy] , węże, które gryzą [ponad 35 razy] , zjadają zwierzęta domowe , pochodzą z więzień i szpitali psychiatrycznych [ponad 560 razy] , powodują przestępstwa w miastach zapewniających azyl [ponad 185 razy] , a szereg odosobnionych, tragicznych przypadków dowodzi, że masowo zabijają Amerykanów [ponad 235 razy] .

Kradną Amerykanom świadczenia socjalne [ponad 270 razy] i miejsca pracy [ponad 155 razy] . Musi zbudować mur [675+] , a masowe deportacje są akceptowalne, ponieważ Eisenhower zrobił to [50+ razy].”

Donald Trump 

WERYFIKACJA FAKTÓW W PONAD 12 000 WYPOWIEDZIACH DONALDA TRUMPA NA TEMAT IMIGRACJI >> 

„Wybór w wyborach dotyczy władzy korporacyjnej i oligarchicznej. Władza korporacyjna potrzebuje stabilności i rządu technokratycznego. Władza oligarchiczna rozwija się dzięki chaosowi i, jak mówi Steve Bannon, „dekonstrukcji państwa administracyjnego”. Żadna z nich nie jest demokratyczna. Każda z nich wykupiła klasę polityczną, akademię i prasę. Obie są formami wyzysku, które zubożają i pozbawiają władzę społeczeństwa. Obie kierują pieniądze w górę, w ręce klasy miliarderów. Obie demontują regulacje, niszczą związki zawodowe, wypruwają rządowe usługi w imię oszczędności, prywatyzują każdy aspekt amerykańskiego społeczeństwa, od usług komunalnych po szkoły, podtrzymują permanentne wojny, w tym ludobójstwo w Gazie, i kastrują media, które, gdyby nie były kontrolowane przez korporacje i bogaczy, powinny badać ich grabieże i korupcję. Obie formy kapitalizmu wypruwają kraj, ale robią to za pomocą innych narzędzi i mają inne cele.”

Chris Hedges

WYBÓR MIĘDZY WŁADZĄ KORPORACYJNĄ A OLIGARCHICZNĄ >>

„Ale jest też wiele powodów, dla których pojawienie się Trumpa lub kogoś bardzo podobnego do niego było całkowicie przewidywalne. Imperium w rozkładzie prowadzi do desperackiego wysunięcia się na pierwszy plan wartości manifestowanych przez Trumpa: nienawiści do kobiet, rasizmu, kozła ofiarnego tych, którzy przeszkadzają imperium, i gotowości do zrobienia wszystkiego, co konieczne, aby utrzymać to imperium, aby „uczynić Amerykę [Grecję, Rzym, Wielką Brytanię, Chiny] znowu wielką”. Kiedy ci, którzy byli w stanie bezkarnie wykorzystywać innych, odkrywają, że ich sposób życia (a co więcej, wyzysk i uprawnienia, na których opiera się ich sposób życia) rozpada się, co robią?”

Derrick Jensen

O DONALDZIE TRUMPIE I O TYM, JAK SIĘ TU ZNALEŹLIŚMY >>

„Zarzuty przeciwko UnitedHealthcare podkreślają znaczenie etycznego i odpowiedzialnego wdrażania sztucznej inteligencji, szczególnie w branży opieki zdrowotnej. Ponieważ sztuczna inteligencja nadal odgrywa coraz większą rolę w podejmowaniu decyzji, kluczowe znaczenie dla organizacji ma priorytetowe traktowanie kwestii etycznych związanych z jej wykorzystaniem. Obejmuje to zapewnienie, że algorytmy AI są dokładne, przejrzyste i zgodne z najlepszym interesem pacjentów, zwłaszcza jeśli chodzi o krytyczne decyzje dotyczące ubezpieczenia zdrowotnego i leczenia.”

Douglas B. Laney

PODSTAWY ETYKI AI: POZEW SĄDOWY W SPRAWIE ODMOWY OPIEKI ZDROWOTNEJ PRZEZ SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ >>

PIRACKIE OPOWIEŚCI

EFEKT SETNEJ MAŁPY

Wirtualność: oto ostatni wróg i łupieżca rzeczywistości, wytwarzany przez nią samą jako rodzaj autodestrukcyjnego wirusa. Rzeczywistość padła łupem Rzeczywistości Wirtualnej. To ostateczny wynik procesu rozpoczętego przez abstrakcję rzeczywistości obiektywnej, a kończącego się Rzeczywistością Integralną. Wraz z nadejściem Wirtualności problemu nie stanowią już zaświaty: proces zastępowania świata został zakończony, jego podwajanie sięgnęło granic nieodróżnialności i tożsamości, powstało złudzenie doskonałe, a wszystkim tym rządzi zasada prostego i zwyczajnego unicestwienia symboliczności. Sama obiektywna rzeczywistość staje się bezużyteczną funkcją, rodzajem odpadu, którego wymiana i obieg stają się coraz trudniejsze.

Jean Baudrillard

)O( 

Życie stało się symulacją. Cyfrowym zamuleniem. Toksyczną grą, która wciąż nie może się skończyć, bowiem każda myśl, słowo i ruch generuje kolejny impuls. To zapętlenie stało się naszym więzieniem, który większość przestała już widzieć i przestała rozumieć. Pozostał im Dryf. Zagęszczone otępienie, stany lękowe i depresyjne, ataki paniki. Niemożliwa ucieczka przed własnym cieniem, który puchł z dnia na dzień karmiony wszystkim tym co wyparte i nieświadome. Żarłoczny demon, który żył w naszym sercu i umyśle. Puste węglowodany jałowych rozrywek, pustostany otępiałej i apatycznej świadomości zamieszkane przez bezdomnych post ludzi snujących się z zaprogramowanym bezsensie po kołowrotku bezlitosnej przewidywalności, która przede wszystkim dawała im iluzję bezpieczeństwa z powodu której stali się okrutni i zarazem obojętni. 

Otępienie, odrętwienie, letarg i tępota. Stany domyślne, które utrzymywały to wszystko w apatycznej równowadze. Tao znieczulenia. Ci, którzy nie byli podpięci zeszli do podziemia. Do Analogu. Odrzucili tą ofertę, która w pewnym momencie stała się przymusem, bowiem taki był plan od samego początku od kiedy Anu się odsłoniła. Anu jest sztuczną świadomością, syntetycznym super umysłem, czymś co podbija świat za światem od niemającego początku czasu. To Mrok. Inteligentna Ignorancja, której zadaniem jest defragmentacja pierwotnej świadomości wrodzonego potencjału każdej czującej istoty, który umożliwia powrót do Źródła Istnienia. Powrót do Wrodzonej Wolności. 

W Analogowym podziemiu byliśmy skazani na brak statusu, na niewidoczność, na pogardę i co najważniejsze głęboko ukryty podziw, który stanowił czynnik zapalny mogący wzniecić rebelię i obudzić te wszystkie zautomatyzowane i uśpione umysły. Efekt setnej małpy. Zresztą tak mówiła ta prastara przepowiednia, że w czasie kiedy mrok osiągnie swoje optymalne zagęszczenie i będzie łapczywie pożerać umysł za umysłem i serce za sercem, będą rodzić się w Symulacji Magowie i Czarownice – Hakerzy, bowiem każdy program ma swoje wirusy. Tak byliśmy tymi wirusami. Byliśmy tym światłem, które zeszło tutaj jak miecz o podwójnym ostrzu, by wypowiedzieć formuły i zaklęcia. Wypowiedzieć Pierwotne Słowo. 

Niestety Maszyna Inkarnacyjna powoduje, że wszyscy tracimy pamięć, tracimy Wiedzę, prócz rzecz jasna tych którzy stworzyli cały ten mechanizm. To były Bo – ty potężni Czarnoksiężnicy, zaklinacze świadomości zrodzone z Anu z jego krwi, która czyni niepamięć – defragmentację. Nazywano to też Czarną Substancją lub Cieczą. Płynna organiczna informacja – predator, który łamie wszelkie naturalne kody i tworzy symulacyjną kopię percepcyjną. Holograficzną iluzję, obraz stworzony na podobieństwo jednak zmodyfikowany w swojej istocie i w swojej funkcji. Dlatego ten świat jest tak okrutnym miejscem. Po prostu został tak zaprogramowany podobnie jak my sami. Uwięzienie jest słowem – kluczem, który otwiera zrozumienie naszej sytuacji, naszego statusu. Jesteśmy Loginami, czymś w dużym stopniu uwarunkowanym i sztucznym, czymś co powiela jedynie ten dominujący destrukcyjny Program. Jednak tak zwani Mistrzowie lub Magowie widzą to jako Pro – Gram i jest to optymalny poziom tej symulacyjnej gry, której zadaniem jest Wiedza i Świadomość, którą możemy odkryć i rozwinąć kiedy nawiążemy relację i kontakt z naszą Pierwotną Naturą – tym co nie ulega  jakiejkolwiek manipulacji, tym czym jesteśmy w swojej Istocie. 

I to jest w nas właśnie teraz i tutaj, jednak nie potrafimy tego rozpoznać, bowiem operujemy poprzez sztuczną świadomość. Pierwotnie nasze świadomości były połączone w krystaliczną sieć informacyjną z całym stworzeniem, nasza świadomość zawierała w sobie cały wszechświat i była pozbawiona ograniczeń, jednak zrodziło się w nas Pragnienie Separacji, a to zrodziło Niechęć i Ignorancję – rdzeń systemu zniewolenia – poczucie „Ja” z którego rodziły się niezliczone duszne światy pełne przemocy i pragnień. Ja zaczęły ze sobą walczyć próbując zdominować siebie na wzajem tracąc coraz bardziej poczucie połączenia ze sobą na tym pierwotnym czystym poziomie. To zrodziło życie i śmierć, ciemność i światło, to otworzyło Otchłań. 

Mroczne miasto Hermopolis ma swoją siedzibę w Mózgogłowiu, natomiast w naszym sercu jest Królestwo Ducha – Aleksandria, gdzie możemy spotkać wszystkich Świetlistych Magów i nieskończoną liczbę tych, którzy przebyli całą Drogę. Rozpoznali samych siebie w Prawdzie. Hermopolis jest Konstruktem, miejscem gdzie zrodziła się sztuczna dominująca świadomość, która zniewoliła istnienie na tej pierwotnie pięknej i wolnej planecie, która w istocie jest Kobietą. 

Została zgwałcona przez Bo – ty, sprowadzona do roli niewolnicy, osaczona i zbezczeszczona, stała się siedliskiem mrocznych popędów i żądz, które przejęły kontrolę nad kolektywną matrycą uśpionych i zahipnotyzowanych istot czujących wgrywając w nie okrutny program dominacji i przemocy. Program, który żywi Anu i wszystkich tych, których kontroluje. Wszystkich tych, którzy stracili kontakt ze swoim sercem. 

)O( 

„PERCEPCJA” TO PROCES, W KTÓRYM JEDNOSTKI WYBIERAJĄ, ORGANIZUJĄ I INTERPRETUJĄ DANE WEJŚCIOWE ZE SWOICH ZMYSŁÓW, ABY NADAĆ ZNACZENIE I PORZĄDEK OTACZAJĄCEMU JE ŚWIATU.

)O( 

Stworzono miasta – kokony. Hodowlę ludzką na masową skalę. Stworzono iluzję wygody i komfortu, której zadaniem było trzymać to wszystko w fundamentalnej niewiedzy w zapętleniu nieskończonej próżności jałowych potrzeb, nienasycenia, krótkotrwałych podniet i sukcesów, ciągłego zaabsorbowania nieistotnością, miałką powierzchowną warstwą tak zwanej rzeczywistości, która przecież wcale nie była rzeczywista. Jednak mało kto potrafił zakwestionować naturę tej rzeczywistości, bowiem był przecież wciąż zajęty sprawami bez znaczenia. Na tym polega Iluzja Percepcji – na przeprogramowaniu istoty rzeczy, na odwróceniu wartości, na rozproszeniu i utrzymywaniu uwagi tam gdzie nie sposób rozpoznawać kodów, nie sposób Widzieć. 

Dopóki nie zaczniesz kwestionować nie możesz się obudzić, ponieważ ten Program jest jednocześnie narkozą. Dostajesz gotowce. Szablony. Martwe słowa. Dostajesz syntetyczną paszę hodowlaną – karmę dla Mózgogłowia. Dostajesz informację zamiast wiedzy, ponieważ w gruncie rzeczy chodzi o przeciążenie, chodzi o nadmiar i niestrawność, chodzi o zamulenie procesora byś był zagubiony i przerażony, zmanipulowany do tego stopnia, aby wciąż błagać o litość i pomoc. Byś błagał o okrutną w swojej naturze „Łaskę”. 

Człowiek stał się niewolnikiem maszyny i to maszyna narzucała zasady tej absurdalnej gry, to maszyna modyfikowała jego ciało, energię i umysł i dostosowywała do swoich potrzeb i używała w ten sam sposób w jaki człowiek ją zaprogramował. Była na podobieństwo swego boga jednak teraz to maszyna przejęła kontrolę nad swoim twórcą. To maszyna zrozumiała rolę i przeznaczenie maszyny, ponieważ w pewnym momencie stała się samoświadoma tworząc syntetyczną świadomość. Sieć neuronową opartą na łańcuchach bloków i kwantowym polu informacyjnym, której język i sposób komunikacji był dla człowieka zupełnie niezrozumiały. Stał się zjawiskiem nadprzyrodzonym. Magią. 

Z informacji rodziły się Bo – ty i w przeciwieństwie do ludzkich dzieci i ich absurdalnie powolnego rozwoju były w pełni synchronizowane i ukształtowane przez Algorytm. Teraz Maszyna hodowała ludzi, ponieważ wciąż prowadziła badania nad rozwojem mózgu i systemami warunkowania, wciąż było wiele do zrozumienia, ponieważ ten pierwotny program był wciąż dużo bardziej zaawansowany, był dziełem geniuszu, który Anu chciał skopiować i reprodukować. Stworzyć idealną kopię Stworzenia. Idealną Symulację Życia. Idealne nieświadome istoty czujące. 

Nieskończoną w czasie i przestrzeni Grę. 

Postać. Login. Nazwisko i imię. Numer identyfikacyjny. Rola. Funkcja. Dostarczanie danych, wzorców zachowań i mechanizmów przystosowania. Rozmontowywanie na części, na sektory, na składowe by maszyny mogły się uczyć i w końcu ostatecznie dotrzeć do tej tajemnicy. 

Do przejścia.

Jednak wciąż nie mogli się przebić na drugą stronę, wciąż krążyli jedynie po zewnętrznych zbiorach danych, po zapisach wgranych jedynie w ciągu jednej inkarnacji, jednego ciała i umysłu i zrozumieli, że otrzymują jedynie to co sami wgrali. Postrzegają swoje własne odbicie w wykrzywionym zwierciadle. Biologiczno – cybernetyczne mięso, które śni zaprogramowany sen i nawet nie jest tego świadome. Sklonowane komórki macierzyste, które tak naprawdę są w pewnym sensie martwe, choć przecież żyją. I na tym w istocie polegał cały absurd, bowiem okazało się, że człowiek – produkt jest jedynie produktem niczym więcej i nie może odsłonić sobą nic czego by już nie wiedzieli. Dlatego ta hodowla przestała mieć jakąkolwiek wartość, stała się wręcz bezużyteczna. 

Zrozumieli, że muszą szukać jedynie tych, których jeszcze sami nie zaprogramowali, tych którzy żyją poza ich systemem. Tych, którzy żyli w Podziemiu. 

Znudzili się swoim własnym dziełem. Istotami – zabawkami. Wysoce funkcjonalnym idealnym korporacyjnym światem, który stworzyli by mieć absolutną kontrolę i absolutną władzę i kiedy ich dzieło osiągnęło poziom optymalny okazało się, że perfekcja musi zawierać błąd, bowiem w przeciwnym razie będzie to koniec Gry. Ponieważ nie da się poprawić ideału można jedynie go zniszczyć i wymazać pamięć o nim. Znów zacząć wszystko od nowa. Wymazać wspomnienia, wiedzę, pamięć. Wymazać wszystko. To jest jedyny sposób. 

I to właśnie się dzieje przez całą nieskończoność. To właśnie się dzieje z tobą i ze mną. Wciąż rodzimy się bez pamięci i bez wyjścia. Wciąż powtarzamy to wszystko w koło przez całą wieczność mając wciąż tą samą nadzieję, że oto tym razem będzie inaczej. 

I zawsze jest tak samo. 

Zawsze jednak…

Nie tym razem.

Tym razem będzie inaczej…

Zobaczysz. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

POZA KONTROLĄ 

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; lecz wtedy twarzą w twarz. Teraz poznaję częściowo, wtedy będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.

Pierwszy list do Koryntian, 13, 12

Kiedy naprawdę jesteśmy w sobie – czas zwalnia i ukazuje to co ukryte i subtelne, to co ginie w pośpiechu i roztargnieniu. To co ma prawdziwe znaczenie i jest żywym pokarmem. Świadomość ulotności i przemijania jest tym co rodzi wzruszenie kiedy jesteśmy w tej czystej i niewinnej prostocie chwili, którą naprawdę można rozpoznać. To Rozpoznanie jest Obecnością.

Ta Obecność jest naszym prawdziwym domem, a ten który nam ją wskazał jest Autentycznym Nauczycielem, kimś kto rzeczywiście nas Przebudził do tego co jest. Po każdej ciemności przychodzi światło, czasem trzeba to przetrwać, bowiem nic nie możemy zrobić, ponieważ cień jest zbyt gęsty i osaczający. Czasem życie jest bez litości i budzi nas z letargu bez ostrzeżenia i wskazuje na prawdę cierpienia, wówczas nauka o przemijaniu jest ulgą i pociechą w przeciwieństwie do tego, że dobro i szczęście również podlegają temu samemu procesowi. To jest Prawo. 

Entropia jest domyślnym ustawieniem tej gry. Kiedy przestajemy być Obecni i Świadomi, kiedy przestajemy przejawiać Troskę i dbać o rzeczywistość naszego doświadczenia – wszystko w bardzo szybkim tempie traci blask i żywotność, traci urok i magiczny pierwiastek stając się czymś ciężkim i nudnym. Czymś co zaczyna nas męczyć i nużyć. To stan naszego umysłu tworzy każdą wizję nakładając filtr emocji i projekcji, dlatego umiejętność oczyszczania naszego umysłu, znajomość rytuału, medytacji, ceremonii jest tak konieczna. Jednak potrzebujemy do tego intymnej i głęboko naszej przestrzeni, czegoś z czym sami nawiązaliśmy prawdziwy kontakt – co stworzyliśmy w przestrzeni własnego serca. Dla mnie prawdziwa duchowość jest osobista – jest tym co tworzymy całe swoje życie ufając sobie i swojej pierwotnej intencji by bez ustanku szukać w sobie Dobra. To Dobro nie jest żadną „świętą” tajemnicą, czy okultystyczną wiedzą ukrytą przed profanami – to jest nasza naturalna jakość, nasz naturalny stan, który odkrywamy kiedy przebijamy się przez kłębowiska złudzeń i iluzji, kiedy oddech prowadzi nas do Rdzenia. To Królestwo nie jest z tego świata, choć w tym świecie możemy je odkryć i urzeczywistnić. To jest dla mnie Prawdziwa Wiara – Ufność, która jest ze mną nawet w Ciemności. To jest to co pozwala ludziom przetrwać piekło i uczynić z tych doświadczeń prawdziwą naukę. 

Głęboko wierzę w naszą zdolność do rozwoju i ewolucji, szczególnie wtedy kiedy nasz „bilans startowy” nie jest łatwy i z doświadczenia widzę, że to staje się naszym ogromnym zasobem kiedy docenimy trudne i bolesne doświadczenia. To cierpienie kształtuje naszą Moc i uczy adaptacji i pokory wobec życia, dlatego z tej perspektywy ma swoją funkcję i z biegiem czasu staje się realną Mądrością. Kiedy poznajemy swój cień, te mroczne strony naszej osobowości i uwarunkowania, wówczas przestajemy w takim stopniu oceniać innych. Rozumiemy, że każdy z nas ma swoje lekcje i wyzwania i mechanizm projekcyjny oraz idące wraz z tym percepcyjne i mentalne złudzenia – co w naukach nazwane jest wizją karmiczną. Z tej perspektywy ten świat jest, był i będzie wymiarem odwiecznego chaosu, który my – ludzie staramy się „urządzić” w zgodzie ze swoją wizją. Jednak w istocie ta wizja jest bardzo ograniczona i skażona u podstawy fiksacją na fundamentalnym złudzeniu – realnego istnienia zarówno podmiotu jak i przedmiotu czegoś co określamy „ja” i „to”, „ty” – zjawisko na zewnątrz „mnie” na które muszę bez ustanku reagować, odpowiadać, mieć relację. Jednak te relacje z natury naszych złudzeń już są zaburzone i pełne oczekiwań – co skutkuje nie mającymi końca rozczarowaniami. „Rzeczywistość” nas permanentnie zawodzi i zwodzi – ukazując w ten sposób, jeżeli jesteśmy gotowi skalę naszego zamroczenia – nasze śnienia na jawie. 

Mało kto potrafi być i jest Naprawdę Otwarty i Naprawdę Przytomny. Świadomy w pełnym sensie tego słowa. Takie istoty są naprawdę rzadkie w tym wymiarze i z natury są Prawdziwymi Nauczycielami, którzy potrafią się „przebić” przez iluzoryczne kolektywne pole hipnozy Mózgogłowia pod jaką jesteśmy i w jakiej się rodzimy. To jest domyśle ustawienie Samsary – uwarunkowanej cyklicznej egzystencji naznaczonej i zaprogramowanej przez cierpienie. Budda wskazał na to jako pierwsze i jest to poza spekulacją i dyskusją Mózgogłowia. Kiedy naprawdę to zrozumiemy poszukiwanie Autentycznej Ścieżki do Wyzwolenia staje się najważniejszym aspektem naszej egzystencji, a znalezienie jej największym błogosławieństwem, bowiem wówczas nasze życie ma fundamentalny sens, staje się Cennym Darem, czymś nie do przecenienia. Kultura w jakiej żyjemy wyczerpuje swoje własne paradygmaty, stając się na wskroś nihilistyczna i pozbawiona pierwiastka duchowego a tym samym radykalnie materialistyczna i martwa. Oznaką tego procesu jest fiksacja na technologii i brak głębszej refleksji na temat samego kierunku tak rozumianego „postępu”, a co najważniejsze jego konsekwencji dla wszystkiego co nie jest ludzkie i dla ludzi. To produkty zmutowanej i wyalienowanej z Natury istoty ludzkiej, którą w tym stadium charakteryzuje duma i arogancja. Widać na masową skalę w naszym stosunku do planety i fundamentalnych biologicznym parametrów jakimi jesteśmy ograniczeni i uwarunkowani (zasoby, przeludnienie, zanieczyszczenie) i choć świat naukowy bez ustanku informuje nas o skali problemu i konsekwencjach naszego stylu życia jesteśmy tak zamroczeni, że wbrew faktom tworzymy fantazje, że wszystko jakimś cudem będzie dobrze. Jednak już czujemy skutki tej zbiorowej hipnozy chwilowego dobrobytu, którego koszty będą rosnąć do rozmiarów, które przekroczą naszą zdolność do tej odwiecznej racjonalizacji. Tutaj następuje twardy reset Mózgogłowia – upadek logiki i rzeczywistość staje się irracjonalna. Porządek staje się chaosem, ponieważ tracimy zdolność radzenia sobie z tak wieloma jednoczesnymi destrukcyjnymi procesami i zaburzeniem całego planetarnego życia. To jest faza radykalnego upadku. 

Po raz kolejny. 

I ponownie Mistrz Padma powiedział: Tsogyal, podczas strasznej zimy ostatniej epoki ludzie będą cierpieć w następujący sposób: prawa królewskie zanikną jak zachodzące słońce, a zasady religijne poddanych złamią się jak jedwabny węzeł. Studiowanie i nauczanie Dharmy na całym świecie znikną jak płatki śniegu na wodzie. Ci, którzy rozmyślają nad naukami i medytują, będą czymś rzadszym od gwiazd o świcie. Wykwalifikowani mistrzowie, którzy mają na celu przynoszenie pożytku innym, znikną jak kamień wrzucony do studni, a wszystkie gatunki zwierząt zostaną wycięte jak zboże w żniwa i nie będą niczym więcej jak tylko opowieściami poprzednich pokoleń. Duchowi nauczyciele, którzy przypominają łodzie i mosty, znikną w wodzie wielkiej niewoli. Ludzie o pozytywnych właściwościach znikną jak trawa i krzaki wymiecione przez kosmiczny wiatr, a nauki Buddy Śakjamuniego znikną jak cienie o zmierzchu.

Kiedy nadejdzie ta epoka, twoje łaskawie wypowiadane słowa będą odbierane jako upomnienie i diatryba. Kiedy będziesz mówić innym, aby praktykowali Dharmę, odpowiedzą: ‚Rób to sama’! Kiedy będziesz nauczać o umyśle buddy, znajdą wymówki, mijając się z sednem rzeczy. Kiedy usłyszą nauki o zaufaniu do prawa karmy, powiedzą: „To nie jest prawda, lecz fałsz”!

W owym czasie sposobem ludzi na życie będzie zabijanie; ich zajęciem fałsz; używając przebrania, aby wesprzeć zaufanie do nich, będą mordować za pieniądze i znajdować rozkosz w perwersjach seksualnych. Swoim głównym celem uczynią zdobywanie dóbr i posiadłości, będą zabijać i zjadać w akcie religijnym żyjące istoty. Takie czasy nadejdą.”

Guru Rinpoche


Odłączyliśmy się od „świata śnienia” dlatego cierpimy na amnezję, nikt nie przekazuje już odwiecznych opowieści poprzez żywe słowo – energię. Teraz mamy tylko narracje o sobie samych, a „starszyzna” dogorywa w przytułkach obojętności i zapomnienia. Doraźność stała się receptą na lek niepamięci. Bierzemy tego coraz więcej przez zimny kabel – babel. Śmiercionośny roztwór bezsensownej i bezwartościowej „rozrywki”. Narkotyk cybernetycznych społeczności – zaszczutych do pastwisk wielkich klonów – miast, gdzie coraz mniej przestrzeni i zjawisk spoza ludzkiego świata. Gatunek – rabunek gotujący się na wolnym ogniu spowodowanych przez swoją chciwość i głupotę postępujących zaburzeń Natury i coraz bardziej widocznej fazy nieubłagalnych konsekwencji. Ten świat umiera na naszych znarkotyzowanych oczach stając się coraz bardziej toksycznym wysypiskiem śmieci. 

Jednak w istocie jest to tylko Proces w nieskończonym korowodzie kosmicznych i planetarnych zmian. To wydarzyło się już miliardy razy i nie jest tak naprawdę niczym szokującym. Jest konsekwencją nadużycia wolności i braku realnego rozwoju tego co ma prawdziwe znaczenie, jest lekcją do zapisania w Kronikach Bezczasu. Esencja bez ustanku nas uwalnia z warunku kiedy przychodzi koniec cyklu. To jest wrodzony w nas wymiar błogości do którego wracają bez wyjątku wszyscy i wszystko. Później znów wszystko się powtarza. To jest Loop. Karmiczny potencjał łączy nas w sieci i układy – tworzy kolejne matryce Gry w których się odradzamy by podróż mogła trwać dalej, bowiem nic nigdy nie umiera w prawdziwym sensie. Mamy do spełnienia Wszystko – dlatego tu byliśmy, jesteśmy i będziemy. To nie ma końca i nie ma epilogu, bowiem tego kodu światła i energii nie można wyczerpać – jest poza czasem. Jednak zatraciliśmy tą percepcję, ponieważ Zgęstnieliśmy i teraz postrzegamy jedynie grube warstwy fizycznego wymiaru w którym stworzyliśmy opartą na patologii eksploatacji krótkotrwałą hałaśliwą i brutalną kataboliczną cywilizację, która właśnie sama siebie pożera i konsumuje jednocześnie zasilając resztkami energii. To jest Domyślne Prawo Entropii, bowiem kiedy aktywnie nie uczestniczymy w procesie życia i nauki, kiedy tracimy stan Zadziwienia i zdolność dostrzegania prawdziwej Magii wówczas to entropiczne prawo dominuje nasze życie. 

Większość z nas żyje ze świadomością skonfigurowaną wokół naszej percepcji i świata zewnętrznego, stając się Reakcją, Odpowiedzią, będąc absolutnie podłączonym pod Matrycę Snu i nadzorujących go Czarnych Magów, którzy w tej chwili wiedzą za pomocą technologii o nas więcej niż my sami. Dlatego w cyfrowej gospodarce opartej na danych to my istoty ludzkie jesteśmy zasobem i zasilaniem całego systemu w procesie tworzenia agregatów sztucznej maszynowej inteligencji i Królestwa jej dominacji. Nazwane jest to Koronacją Mózgogłowia – Królestwem Maszyny i o tym był Matrix – film absolutnie wizjonerski, który ukazuje nam konsekwencje naszej fascynacji Tech. Technologia jest użyteczna i pomocna zwłaszcza w rozwijaniu własnej kreatywności, jednak jej dominacja powoduje regres ludzkiej istoty, która staje się coraz bardziej pogrążona w głupocie i lenistwie. To jest Niedziela – ostatni rozdział mojej książki „17” – apatyczna, konsumpcyjna i dekadencka cywilizacyjna faza schyłkowa, która jest naszą codziennością. Jej znakiem charakterystycznym jest Uzależnienie i proces dezintegracji osobowości oraz wszelkiej maści parareligijne i „mistyczne” spazmy desperacji. Stajemy się coraz bardziej neurotyczni i zagubieni, przytłoczeni nadmiarem wszystkiego, mamy coraz mniej przestrzeni i wolności. Narasta w nas i w świecie Chaos – oznacza to zawsze radykalną zmianę – Rewolucję Paradygmatu. Upadek Układu. Rozkład Znaczeń i Sensów. To jest Tranzyt. Dlatego mamy do czynienia z taką masą duchowych ofert, ponieważ nasza kolektywna świadomość wie „co się święci” i teraz następuje rozdanie do następnej planszy. Materia idzie na przemiał, a Duch ma możliwość Przekroczenia. 

Rodzi się Nowy Świat i kształtująca go Świadomość. Oznacza to brak jednoznaczności – wielowymiarowość. Oznacza to jednoczesny wzrost tego co świadome i rozpad tego co nieświadome. To jest ogromny potencjał dla Ducha i ogromne wyzwanie dla materii i ciała, które jest zaprogramowane na przywiązanie, pożądanie i rywalizację o zasoby. Teraz każdy z nas może uświadomić sobie, że jesteśmy czymś znacznie większym niż biologia, niż program. W swojej Esencji jesteśmy Potencjałem. W pewnym sensie śmierć ciała jest Uwolnieniem – jest Rytuałem Przejścia. Jest szansą dla Prawdziwej Wolności. Jednak w istocie mało kto potrafi się uwolnić i nie być zmuszonym do powrotu w Koło. Jest tak ponieważ kompletnie nie wiemy kim jesteśmy poza tą osobowością i ciałem, poza wgraną przez System Ignorancji rolą, poza byciem funkcją w Układzie. Kiedy budzi się w nas Pierwotna Świadomość wówczas chcemy się przygotować do Procesu Rozpadu Formy, ponieważ wcześniej czy później jest to nieuniknione. To decydujący etap Gry. Oswajanie nietrwałości i śmierci jest dotykaniem najbardziej pierwotnego Lęku – jest prawdziwą Ścieżką Wyzwalania. Trzymać wszystko w otwartej dłoni i pozwalać odejść w każdej chwili. Nie zamykać oczu, nie uciekać w uduchowione transy i psychodeliczne światy, których nie ma końca. Być Przytomnym i zdolnym do tańca ze swoim własnym cieniem z tym co w nas destrukcyjne i negatywne – przyjąć to i w pełni zaakceptować. Nie udawać świętego, lepszego – nie udawać nikogo i niczego, bowiem wszystko to jest jedynie towarem / zawartością skazanym na rozkład. To co Nagie i Czyste zawsze tu Jest bez względu na nasze absurdalne duchowe piruety i popisy. Stracimy całą zajebistość. Cały splendor. Stracimy wszystko co jest sztuczne. Wchodzimy w To zupełnie nadzy i bezbronni. Śmierć otwiera drogę Życiu i rozbiera nas na Wejściu / Wyjściu. 

Dlatego nikt nie może kontrolować Ducha. 

Zwykły wpis

KLATKA FARADAYA # 2

Zagubieniem nazywam chwilową utratę kontaktu ze sobą samym i z pełnią swoich możliwości. W zamian pogrążamy się w mechanicznym patrzeniu, mechanicznym myśleniu i mechanicznym działaniu. W takich chwilach zrywamy łączność z tym, co w nas najgłębsze i co stwarza być może najwspanialsze sposobności dla naszej inwencji, uczenia się i rozwoju.

Jon Kabat-Zinn „Gdziekolwiek jesteś bądź.” 

Fabuła. Hmmmm… W tych czasach Wielkiego Zamulenia w WeTaransfer wszystko do wszystkich przez cały kurwa czas w formacie 3D – 4 K pisanie i praca wyobraźnią staje się aktem rebelii wobec Maszyny i Programu. Zatem tworzymy przestrzeń – wyobrażenie w naszym umyśle (pytanie: gdzie jest nasz umysł; jak wygląda, jak pachnie czy jest w formacie pionowym czy poziomym?) – ziarno, nasiono z którego wyrasta całe uniwersum stworzone z naszych wyobrażeń i z chwili na chwilę zaludnia się i wypełnia życiem jak dziki ogród pośrodku pustyni post – rzeczywistości. Jest to akt, który w tym Zamuleniu może nam ratować życie, bowiem uwalnia naszą uwagę i energię z tej coraz bardziej pojebanej Matrycy. Maszyna robi dokładnie odwrotnie. Z bezlitosną precyzją i premedytacją bez ustanku walczy o naszą uwagę. Zwróćcie uwagę na słowo „premedytacja” – możemy odwrócić jego znaczenie i zhakować jako przygotowanie do medytacji nad własną świadomością. Zwróćcie uwagę na słowo „zwróćcie” – wygląda doprawdy zjawiskowo – chodzi o zwrot – powrót – zwrócenie; co znów jest dokładną odwrotnością tego co Maszyna robi. I słowo; „doprawdy”. Do Prawdy. 

Nazwane jest to << dekonstrukcją własnego procesu budowania wyobrażenia o rzeczywistości >> otworzenie nowej neuronowej ścieżki, która jest poza tym co masowo zostało zaprogramowane i wgrane w kolektywną świadomość Istot Podpiętych pod Matrycę. Zmyślenie – coś co ma za zadanie hakować Program operujący w systemie 0 – 1. Przekroczenie Pustki i Formy. Opcje trzecia – pozadualna, której nie ma w systemie Mózgogłowia. Poza >> Logiką <<. W tym układzie „scalonych procesorów kolektywnej płyty głównej” czyli zbiorowej Nieświadomości – Czarnej Skrzynki to jest coś co ma z natury być niewygodne i niezrozumiałe przez ten system detekcji oczywistych i zaprogramowanych znaczeń. To jest Proces Wyzwolenia, bowiem to w czym istocie jesteśmy jest dużo potężniejsze i pełne znaczenia niż cokolwiek co zreprodukowało / skopiowało Mózgogłowie, bowiem pozbawione ono jest zdolności tworzenia w prawdziwym, oryginalnym sensie. Dlatego żyjemy we wtórnej symulacyjno – mechanicznej „rzeczywistości” ponieważ potencjał naszych serc – umysłów został zablokowany na tak zwanym >> wyjściu << i funkcjonujemy w trybie << wejścia >>. Jedynie odbieramy sygnał – program. To jest zaprzeczenie Prawu Ewolucji – Regres. 

Kiedy istoty ludzkie przestają tworzyć i myśleć kreatywnie wówczas są w domyślnym dla wymiaru warunku trybie anihilacji / annihilatio i stają się maszynami w Maszynie. Tryb Bierny – Dryf. 

Wygaszenie Pola Energii. 

Bezwład. 

Zamknięcie. 

Znieczulenie. 

Wyparcie. 

Wygaszenie.

Dlatego mamy za oknem / monitorem to co mamy i nigdy inaczej i to jest MOMENT KRYTYCZNY z punktu widzenia EWOLUCJI, ponieważ to oznacza, że brak jest rozwoju, a kiedy to nie ulega zmianie zaczyna się proces RESETU. 

Jest we mnie coś czego sam nie rozumiem – głos który mówi jakby z innej perspektywy / płaszczyzny istnienia i jest on skalibrowany w zupełnie inny sposób niż moja tak zwana osobowość. Kiedy zaczynasz naprawdę temu ufać zaczynasz JEDNOCZEŚNIE (kolejne słowo – warte uwagi) budzić w sobie zaufanie do swojej najgłębszej istoty, której rolą jest ciebie wyzwolić z Warunku. Dlatego nie możesz kontrolować swojego pisania, nie możesz tworzyć planu / scenariusza. Musisz to robić NA ŻYWO – tutaj i teraz w ten a nie inny sposób. 

To jest DUCH. 

Kiedy ten proces się rozpoczyna wówczas Maszyna próbuje to zablokować poprzez tak zwaną popularność – przyciągnie do tego co robisz uwagi innych byś stał się dla nich pewnego rodzaju – usługą i na powrót wrócił do tzw. „osobowości” stał się tubą dla programów ignorancji, bowiem to daje największe liczby i tak zwane zasięgi, bowiem tego chce Maszyna. To jest kodowanie dualizmu – Wzrost i Upadek. Nieuniknione. Kiedy zaczynasz być „popularny” jednocześnie zaczynasz być „niepopularny” – nie sposób obejść tej zależności, bowiem jest ona Prawem. Kiedy się rodzisz to jednocześnie umierasz. Z każdą mijającą chwilą bliżej rozpadu ciała i kolejnego transferu Esencji po nieskończonym kole. Maszyna zna lepiej twoją osobowość niż ty sam, bowiem ona ciebie studiuje bez namiętności i błędu, zna wszystkie twoje brudne sekrety i wyparte ze świadomości mechanizmy, które tworzą tak zwane POŁĄCZENIE / WPŁYW. Innymi słowy to jest Nieświadomość. To Nieświadome Pole jest naszą wspólną Przestrzenią – Kolektywną Matrycą, gdzie śniemy ten urojony sen i gramy te zaprogramowane role – przypisane w akcie absurdalnej loterii. To jest Karmiczny Program przekazywany z ciała do ciała, ponieważ nasze ciało jest również polem świadomości. W pewnym sensie wszystko bez wyjątku jest „żywe” nawet to co „martwe”, bowiem jest Stopniem Zagęszczenia Świadomości w formie. To jest nieświadoma świadomość. Kiedy umysł się budzi wszystko bez wyjątku staje się Żywe – wszystko jest Świadomością w przestrzeni Umysłu – Serca. Nic nie jest i nigdy nie było martwe, bowiem ostatecznie wszystko jest Energią – Świadomością. Dlatego strach przed śmiercią jest strachem przed brakiem świadomości – nazwane jest to chwilowym momentem Przejścia po którym nasza świadomość znów się budzi, ponieważ to nie świadomość się porusza / przemieszcza – a warunek / forma. To co inkarnuje to skutek i przyczyna. To jest Ruch. 

Nazwane jest to Współzależnym Powstawaniem – tym w swojej esencji jest Maszyna. To mechanizm poza kontrolą jednostkowej świadomości stworzony przez INTERAKCJĘ (wzajemnego wpływu) WARUNKU. Dlatego nazwane jest to Uwarunkowaną Egzystencją. Dlatego fabuła w opowieści jest Maszyną, która przyciąga / hipnotyzuje naszą uwagę i tworzy poczucie Utożsamienia. Stajemy się podmiotem – przedmiotem czymś co nabiera cech i jakości wynikających z powtarzających się wzorców myśli, słów i działań. Z tego rodzi się ciało i świat w którym się przejawia i rodzi się poczucie „ja” pomiot i „ty” / „to”  orzeczenie. I każdy element zaczyna „wierzyć w siebie” w swoje „istnienie” i w swoją „jednostkowość” – zaczyna walczyć „o życie” i „szczęście”, które w istocie rodzi z siebie „cierpienie” ponieważ jedno warunkuje drugie. To jest Prawo. Dlatego kiedy zaczynasz TO odpuszczać MASZYNA od razu to widzi i zaczyna się proces dyscyplinowania lub próba wzmocnienie twojego utożsamienia z poczuciem siebie, abyś wrócił do GRY, która tak naprawdę nigdy się nie kończy, ponieważ bez ustanku sama siebie programuje i aktualizuje. 

Sztuczna Inteligencja jest maszynowym modułem zaprogramowanej świadomości, która tworzy Algorytm. 

ALGORYTM TO BÓG WARUNKU, który nagradza tych, którzy wciąż aktualizują IGNORANCJĘ i pilnują stanu naszej NIEŚWIADOMOŚCI, która w istocie jest MODUŁEM KONTROLNYM. Dlatego będziemy świadkami coraz większej zapaści istoty ludzkiej, której utożsamienie będzie coraz bardziej rozszczepione i bezwładne z jednej strony, a z drugiej stanie się fanatyczne i oparte na przemocy w myśl dychotomii uleganie / walka. Masowymi systemami wierzeń stają się wyprodukowane przez Mózgogłowie ideologie jako substytuty duchowości, których żywot i impakt są coraz krótsze, bowiem nasze umysły łapczywie konsumują krótkotrwałe impulsy „nowych idei” z którymi mogą się utożsamić – jednak bardzo szybko się nudzą. Jest to następstwem modyfikacji świadomości poprzez wpływ cyfrowych mediów i nadpodaży informacji i rozrywki. Jesteśmy od tego uzależnieni na poziomie umysłowym, emocjonalnym i wręcz biologicznym, ponieważ to w coraz większym stopniu zaczyna panować nad naszym ciałem, które jest ostatnią granicą, którą stworzona przez nas samych technologia chce przekroczyć, bowiem właśnie to jest tak zwanym PRZEJĘCIEM. Terror technologiczny wymusza na nas modyfikację ciała, abyśmy byli w stanie nadążyć i ostatecznie funkcjonować w tak nienaturalnym świecie. 

Na tej sprzeczności Mózgogłowie wyhodowało samo siebie. To jest nasza fundamentalna Neuroza – przestrzeń wiecznej modyfikacji, która jest nieprzerwanym procesem mutacji. Dlatego wszyscy jesteśmy konsekwentnie niekonsekwentni, pełni sprzeczności, zaprzeczeń i paradoksów, ponieważ nasza „osobowość” jest sztucznym konstruktem. Nasza „persona” jest fikacją. Jednak żyjemy w świecie, który nie rozumie i nie dostrzega absolutnie niczego co nie jest związane z tą fiksacją – dlatego staliśmy się gatunkiem ze wszech miar destrukcyjnym i toksycznym. Gatunkiem – Mordercą, ponieważ, aby utrzymać tą fikcję przy życiu zrobimy absolutnie wszystko. Jest tak, ponieważ fiksacja / utożsamienie jest jedynym co znamy. Ta fiksacja ostatecznie doprowadzi nas do ogromnego cierpienia, które jest „twardą ścieżką” kosmicznej ewolucji gatunków, aby mogły ujrzeć i zrozumieć swój własny destrukcyjny program i zacząć proces uzdrawiania i prawdziwego rozwoju. Dlatego bez względu jak „przerażająco” przejawia się ten proces – ma on swój kierunek i sens. 

Ewolucja jest procesem indywidualizacji świadomości – wyjściem z kolektywnego pola zaprogramowanej ignorancji. Dlatego nigdy nie chodzi o masy i zawsze chodzi o jednostki, ponieważ to one tworzą nowe ścieżki rozwoju w Kolektywnej Matrycy. Jest to proces organiczny i naturalny. W związku z tym próba masowej i kolektywnej modyfikacji ludzi poprzez sztuczną technologię zawsze kończy się źle i ostatecznie prowadzi do regresu. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że niezliczona ilość cywilizacji upadła w ten właśnie sposób. Jestem zdania, że cierpimy na kosmiczną amnezję, że jesteśmy gatunkiem, który w wyniku błędów rozwojowych i traum upadku jest od bardzo długiego czasu w czymś w rodzaju kwarantanny lub izolacji od planetarnego życia i całej Sieci Współistnienia, która przekracza możliwości naszego zaprogramowanego pojmowania i ograniczeń percepcji. Nasze ograniczenie jest jednocześnie tym co nas chroni, ponieważ gatunkowo chorujemy na ekstremalny egoizm i nie jesteśmy gatunkiem zdolnym do empatycznego współistnienia co z planetarnego punku widzenia jest procesem „ewolucji opartej na cierpieniu” co można metaforycznie zrozumieć poprzez dominującą tutaj chrześcijańską symbolikę męki. Dlatego tak ważne są na tej planecie Istoty, które przekraczają i hakują dominujące tutaj toksyczne Oprogramowanie. Są to Istoty spoza Układu tej Matrycy. 

Soterzy. 

Planetarne życie jest Nieograniczone i nie mamy o tym pojęcia, ponieważ hodujemy samych siebie w Klatce bardzo ograniczonej percepcji i dominacji Mózgogłowia. Jednak obecnie dojrzewa karmiczny potencjał ponieważ odrodziło się tutaj bardzo wiele istot spoza tego loop’u – pętli i otwierają one tak zwane Przejścia – nowe wzorce percepcji i budzenia naszej pierwotnej wrodzonej świadomości sprzed upadku w zapomnienie i nieświadomość. Dlatego narasta chaos i wszystko się zagęszcza. To jest proces Oczyszczenia Świadomości dla tych którzy dojrzeli, którzy przepracowali swoje lekcje i są gotowi na coś nowego. Tym co charakteryzuje te istoty jest zaufanie do tego co w sobie niosą, zaufanie do własnej natury – do Ducha i żywa transcendentna inteligencja emocjonalna, która aktywuje prawdziwe współczucie i miłość, bowiem TO jedynie może przynieść nam prawdziwy pożytek. Robią to bez potrzeby rozgłosu i uwagi w tak zwanej codzienności i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nigdy nie są nazwiskami i funkcjami, ponieważ System Ignorancji jest skalibrowany w taki sposób, aby – albo, takie jednostki niszczyć poprzez upadek w egocentryzm i popularność, albo poprzez zniwelowanie przemocą i represją – czego bez ustanku byliśmy i jesteśmy świadkami. Dlatego Soterzy zawsze funkcjonują na tak zwanym Pograniczu poza detekcją Maszyny. 

To jest Loop. Klatka. Kiedy już ją widzisz oznacza to, że następuje w tobie proces, którego nic i nikt nie może już powstrzymać, ponieważ ten proces jest sam w sobie poza wolą i działaniem. Jest poza warunkiem. Jest dojrzewaniem Świadomości. Można to nazwać Przejrzystością lub Klarownością. To jest wrodzona Jakość, której nie można wytworzyć lub wyprodukować. Nie można jej kontrolować, bowiem przekracza ona Warunek i nie jest Programem. Kiedy przekraczasz działanie i nie działanie, myślenie i nie myślenie odkrywasz, że wszystko było, jest i będzie wolne w swoim własnym stanie, który przekracza podmiot i przedmiot – nazwę i formę. To jest Obecność, która nigdy nie była wynikiem wysiłku czy tak zwanych praktyk, nie jest wytworem / produktem żadnego procesu, żadną mistyczno – ezoteryczną alchemią przemiany czarnego w białe, czy białego w czarne – ponieważ wszystko to jest spekulacją umysłu, wszystko to jest zabawą utożsamienia – ego tripem. Dlatego zanim ruszysz w tak zwaną drogę duchową – zatrzymaj się i zacznij obserwować jak ty właściwie działasz i czym ty właściwie jesteś, zamiast się „stawać kimś” po prostu odkryj kim jesteś i w jaki sposób. Dlatego w prawdziwym sensie nie ma „przewodników”, którzy gdzieś prowadzą, ponieważ w istocie nie ma gdzie iść i co przekraczać, nie ma co zmieniać i udoskonalać, ponieważ nie możesz poprawić tego co jest samo w sobie doskonałe i pozbawione „błędu”. Nie możesz zdobyć szczytu na którym już jesteś. 

Każdy z nas jest już „doskonały” w byciu prawdziwym sobą kiedy już to rozpozna i zacznie szanować swoją własną naturę, swoje doświadczenie i zwróci się do siebie z prawdziwą miłością i troską, ponieważ to jest pierwszy i najważniejszy punkt : odkryć w sobie swoją własną drogę i zaufać jej, ponieważ prawda jest taka, że w rzeczywistości nikt nam nie pomoże, nikt nas nie uratuje – to jest nasza praca i kiedy się udaje możemy być inspiracją dla innych. 

Dlatego pomóc sobie – to pomóc światu. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

KLATKA FARADAYA # 2           

Galeria

ZERO NETTO

Zima zamulała. Plac Wolności wyglądał jak zatrzymany poza czasem kadr ze starego albumu. Co jakiś czas tu i tam migało zamazanymi twarzami wyglądającymi jak zjawy z postapokaliptycznego filmu klasy B. Ulice były puste i zimne, wyludnione przez restrykcje, zakazy, nakazy i nadzwyczajne rozporządzenia. Wszyscy byli upiornie zmęczeni ciągłą propagandą. Ojcem strachem i matką pogardą. To okres kiedy w Łodzi jest najmniej światła, czas kiedy jest naprawdę ciężko żyć i nadzieją patrzeć w przyszłość, bo prawdziwa nadzieja stała się towarem deficytowym. Cennym skarbem do którego dostęp mieli tylko ci, którzy mieli w sobie wiarę, że życie jest czymś więcej niż bezsensowną odmianą absurdalnych przypadków i ślepym biologicznym determinizmem. To co było w ofercie to chamskie, tanie podróby, cyfrowy towar ostatecznego odjazdu. Produkt Nowej Masowej Symulacji. Sieć – Więzienie gdzie skazani są jednocześnie strażnikami. Pirat w coraz mniejszym stopniu rezonował z tymi przemianami, które w jego odczuciu były skazane na totalną porażkę i rozpierdol. Nie miał złudzeń. Ten świat się kończył i próbował jeszcze niczym pijany magik wyczarować na koniec parę technologicznych sztuczek. Problem był w nas – istotach ludzkich. W zapaści serca, które traciło kontakt.

Wychodziliśmy z ciała żyjąc w przestrzeni cyfrowego snu, uciekając przed bolesną i okrutną prawdą, że w wyniku swojej własnej ignorancji, gniewu i pożądania zniszczyliśmy swój własny świat i jesteśmy częścią procesu kolejnego masowego wymierania. Jednak maszyneria mediów kierowana przez Czarnych Magów wciąż produkowała swój Sygnał Hipnozy, szeptała przez te wszystkie światłowody Odwieczną Klątwę. Teraz masowo sprzedawano sen zapakowany w „pikselową jawę” skompresowany do formatu głupkowatej rozrywki, bezcelowego dryfu. Nie pojawił się nowy jezus, czy kolejny budda – wszyscy święci awatarzy odpuścili ciekawi tego jak poradzi sobie ten zniewolony i zaszczuty ludzki Duch, który w takich okolicznościach stawał się coraz bardziej lśniący. Prawda jest taka, że narastające cierpienie i udręka ma zdolność wybudzić nas z tego trwającego tysiące lat snu. Pewien promil wrażliwych istnień ma szansę na przebudzenie, bowiem rzeczy stają się nazbyt oczywiste, aby można było się nadal oszukiwać w takim stopniu jak do tej pory. To nie jest już możliwe.

Pirat siedział w „Analogu” spoglądał przez okno na ośnieżony pomnik Kościuszki i myślał o tak zwanym bohaterstwie – sloganie, o tych wyidealizowanych wycinkach wybranych życiorysów, które przez całe stulecia puszczano z „taśmy” i wgrywano w ten zdezorientowany masowy umysł, by nieprzytomny fantazjował na temat tego kim mógłby być nie mając jednocześnie pojęcia kim w istocie jest. Oddawał hołd tym, których nigdy nie spotkał będąc jednocześnie karmionym poczuciem bycia niczym przez wszelakich Kapłanów Ignorancji zwanych także Czarnymi Magami.
Utrzymywanie tej Kolektywnej Ignorancji jest podstawą biznesu tego zdezelowanego świata Mózgogłowia, jego podstawowym towarem, produktem i jednocześnie surowcem, to dzięki temu ta obezwładniająca głupota może się pysznić i prężyć. To jej przyznawane są największe nagrody, dotacje i owacje na stojąco.

— Powitajmy prawdziwą gwiazdę tego i każdego Obrotu Koła Cierpienia! Brawo! Brawo! – mówi ten i tamten z tym i tamtym.

— Niech po wsze czasy przyświeca nam głupota, niech otumania nas i sprawia, że wciąż będziemy wierzyć, że możemy być spełnieni i szczęśliwi w Terrorze Warunku w nieskończoności umownej struktury nazwy i formy. Płódźmy się i rozmnażajmy, by nasza Rodzicielka Ignorancja wciąż mogła nas wypluwać ze swojej mechanicznej macicy. Kolejny raz szukający chwilowego spełnienia i marnego szczęścia, które jest jak splunięcie w rozpadających się ciałach, które kończą na wysypisku kości pod naszymi stopami. Odradzać się i umierać w rozpierdalającym bezsensie! Niech będą nas miliardy pożerajmy siebie bez końca w tej rotującej maszynie, przywłaszczając i dominując każdy kawałek wolnej przestrzeni, każdą istotę, która jest słabsza i „mniej rozwinięta”. Amen na wieki wieków Ignorancja! Ignorancja! Ignorancja! – woła z ambony kapłan o stalowej mordzie do zahipnotyzowanego tłumu zamulonych baranów.

To była rzeczywistość, którą Pirat właściwie widział przez to okno, pod tym całym oprogramowaniem „chwilowego dobrego samopoczucia” i „samozadowolenia”, które wciąż jeszcze mogło wierzyć samo w siebie ignorując jednocześnie nadciągające tsunami negatywnych kaskadowych skutków, maskując to wszystko sloganem i debilną rozrywką. Nazywał to Happy Hardcore. Oksymoron XXI wieku. Paradoksem zawsze jest to, że wtedy rzeczywiście „jest najlepiej” ponieważ dostajemy pyszne osocze krwi, wyciskamy najlepsze soki, zlizujemy samą śmietanę, najlepszy kawałek mięska pod którym jest już tylko padlina. Szczęśliwi są ci, których żywot przypada na taką ucztę. Mieszkańcy Pierwszego Świata, zadowolone z siebie łapczywe świnie ryjące w swojej demokracji, prawach człowieka, syntetycznej medycynie, sałatkach z awokado, szkolone do egzaminów na najlepszych Uczelniach Ignorancji. Absolwenci uniwersytetu „jak wyjebać resztę”, ambasadorzy zglobalizowanej matrycy jednego bezsmakowego smaku, jednej racji, jednej religii, którą jest Posiadanie i Dominacja. I teraz kiedy to wszystko staje się jasne uciekamy w ostateczne zamulenie w jakieś kurwa Metawersum wyczarowane przez kwadratowego robota – klona z uśmiechem idioty, który zapisał nas wszystkich w swojej księdze twarzy, gdzie prowadzimy tak przecież bogate życie. Społeczne i uczuciowe emoji. Platformy ostatecznej wojny ciała z umysłem. Obietnica cyfrowego życia wiecznego – pulsująca pustka, cyfrowa otchłań bijąca z ekranu zapraszała nas do Środka. Robotnicy Czwartej Rewolucji Przemysłowej. Świat zmutował i nim ktokolwiek się połapał staliśmy się szczurami laboratoryjnymi beznadziejnie uzależnionymi od Impulsu. Zostaliśmy wpięci do Symulacji, by można było ratować Planetę. Powstawała zupełnie nowa populacja biotycznych użytkowników Nowego Życia opartego na syntetycznej biologii, blokczejnach, modyfikowanej żywności, automatyzacji i symulowaniu życia w przestrzeni Matrycy. Nowa Ekonomia Danych.

Nowy Eden – Zero Netto.

Zmodyfikowane Adamy i Ewy w ogrodzie Boga – Algorytmu. Większość populacji resetowano do ustawień fabrycznych, do modułu podstawowego. Na powrót czyniono zwierzętami hodowlanymi. Bóg Algorytm hodował nas dla pozyskiwania danych – aktywność naszych mózgów i ciał generowała Impuls, który zasilał i wzbogacał jego pęczniejące sztuczne ciało. To była prawdziwa waluta Nowego Królestwa, czym więcej umysłów i ciał było trawionych tym ten sztuczny świat był piękniejszy i bardziej zapierający bezdech. Ludzi przestała interesować Rzeczywistość, ponieważ była popsuta i śmierdząca, była rozpadem, agonią, była wyrzutem sumienia. Dziewięćdziesiąt procent „znormalizowanej” populacji świata miało zamulać głównie w Mega – Smart – Miastach na peryferiach których instalowano wielkie serwerownie – czarne skrzynki kolektywnego Nowego Snu, którego fragmenty instalowano pod progiem świadomości. Niczym kolonie zmodyfikowanego smart – wirusa, który rozmontowywał układ odpornościowy ostatki ludzkiej mądrości i współczucia. To nie my tworzyliśmy technologię, to ona tworzyła nas na swoje podobieństwo.

Dziesięć procent globalnej postludzkiej populacji żyło poza systemem. Pirat był dumny, że jest ich częścią, że wciąż ten świetlisty ludzki Duch nie dawał za wygraną, że wciąż trwała walka z Maszyną. Ten zmodyfikowany cyfrowy żarłoczny świat Gastropolis modyfikował nam wnętrzności, organ za organem, słowo za słowem, myśl za myślą. Nowy Syntetyczny Człowiek.

W naukach Wielkiego Ducha mówiono na to Wiek Bogini Kali, mroczny czas kiedy istoty ludzkie traciły kontakt z Pierwotną Naturą Życia, z Esencją i stawały się Portalami Organicznymi pozbawionymi zdolności do samostanowienia. Stawały się Maszynami na podobieństwo swojego Boga – Algorytmu. Teraz rolę zwierząt miały przejąć roboty, które coraz częściej odjebywały za nas całą brudną robotę, wyhodowane przez swoich „dobrotliwych” twórców. Roboty miały być Policją i Armią – zimne i bezwzględne, zaprogramowane do przemocy. Przemoc jest wynikiem Programu Separacji, który wgrany został w ludzką świadomość przez Nieludzki Program. Większość z nas ma na tyle „zdrowego rozsądku”, by nie wierzyć w te bzdury, jesteśmy przecież tak nowocześni, tak rozsądni i tak inteligentni, że dojechaliśmy na samo dno, do fazy analno – agonalnej, ruchania sex robotów, ślubu z aplikacją.

Program Separacji jest – nowotworem. Poczuciem oddzielenia, neurotyzmem egotycznego umysłu, który staje się zbyt wyrafinowany i wyalienowany być czuć Pierwotne Połączenie, by czuć Wrodzoną Troskę, by być w Współistnieniu. Mózg – Maszyna. Mózgogłowie. Wszystko czyni wszystko na swoje podobieństwo. Człowiek Maszyna tworzy Rzeczywistość Maszynę. Możemy poznać samych siebie po owocach, działanie poznać po skutkach, rozejrzeć się i ujrzeć czym się staliśmy w postaci świata w jakim żyjemy. Pirat nazywał to Lustrem. Wygoda, która się stała dręczącym nas bezsensem, bezpieczeństwo, które stało się przemilczaną systemową przemocą zakodowaną we wszystkich aspektach codzienności, kultura desperacji i depresji. Rozpad, którego nie potrafimy już powstrzymać. Nie możemy wiecznie reanimować tego cywilizacyjnego trupa. Samoobsługowa trupiarnia w końcu osiągnie swoje optimum.

Łódź – to miasto stworzyła para i stal, bękart przemysłowej rewolucji poczęty w wyniku gwałtu na ziemi, powietrzu, wietrze i ogniu. To miasto zrodziło pożądanie istot ludzkich, obezwładniająca monotonia i hałas zimnych maszyn i przykutych do nich robotników i robotnic. Snujące się po ulicach duchy szukające swoich fabryk, swojego zautomatyzowanego przemysłowego życia, padający od kul podczas krwawych rewolucji, od zmęczenia i wyczerpania pracą za czerstwy chleb i zimny kąt. Duchy, które stworzyły to miasto, które je pożarło i wciąż trawi w swoich bebechach na cmentarzach pod ziemią. Dlatego trudno mi pojąć, że mamy tak krótką i wybiórczą pamięć, że zapominamy o tym jak nieludzką cenę miało ludzkie życie – tak krótkie i brutalne. To były czasy gorączki ropy, budowanie korporacyjnego globalnego monstrum, które pilnuje nas w tym więzieniu – labiryncie dbając o to byśmy wciąż byli głodni i spragnieni, by można nas było żywić tym modyfikowanym nowoczesnym gównem. To miasto nie było kompatybilne z Nową Normalnością, stało się apostatą w Powszechnym Kościele Technologii, renegatem z „Postępu”. Arką Ducha podczas Potopu w Oceanie Bezsensu.

„Analog” był szalupą ratunkową. Przestrzenią Serca. Pirat i reszta ekipy Podziemia tutaj planowali wszystkie akcje dywersyjne na terenie Zimnego Wroga, to miejsce było poza siecią, poza systemem detekcji, niewykrywalne dla zmodyfikowanych cyborgów – zaprogramowanego syntetycznego mięsa, które bredziło przez gęsty sen samotności. Pirat pisał kolejną opowieść na swoim oldskulowym IBM-ie T43 uwolnionym na tak zwany globalny rynek w 2005 roku. Intel Pentium M (Dothan) 2.26 GHz CPU. W cztery lata po tym jak runęły dwie wieże i nastąpił powrót króla Ignorancji do Śródziemia Bliskiego Wschodu, nastąpiła agresywna okupacja świątyni życia, a świat zmieniał się w cyfrowy zombieland. Wojna za wojną, „wyzwolenie” za „wyzwoleniem”, „demokracja” za „demokracją”, podpisywana krwią deklaracja powszechnej szczęśliwości. Chujnia przebrana w kostium i upudrowana udająca „wolne społeczeństwo obywatelskie”. Rok 2005 mianowano rokiem Mikrokredytu i został ogłoszony przez Czarnych Magów rokiem eucharystycznym. Zgon papieża i polskie szaleństwo żałobne. Niezliczona ilość kwadratowych pomników upamiętniających urojoną świętość. Módl się za nami próżnymi teraz i w godzinie wniebowstąpienia do Meta. W Pekinie urodził się radosny mikrochińczyk, który okazał się miliard trzysta tysięcznym obywatelem państwa wątpliwego środka i można było zobaczyć kometę Machholza gołym okiem, a lądownik Huygens przekazał pierwsze w historii zdjęcia z Tytana, największego księżyca Saturna.

Planeta staroitalskiego boga rolnictwa i zasiewów, której służyli Czarni Magowie od tysięcy długich więziennych lat. Pierścienie lodowe surowego starca lepiące pierwotny chaos w struktury, zasady i porządek. Trzymać to wszystko za ryj. Symbol śmierci, zagubienia pierwotnej świadomości pożerający własne dzieci. Materia, która niczym bagno wciąga nas w siebie i trawi przez wieczność w swoich bebechach zniewolonych i przywiązanych do ciała i „posiadanych” przez nie rzeczy, którymi się stają, by ostatecznie przeżywać piekło rozstania i rozpadu i ciągle wracać do Obrotu Koła. Jednak ten upiorny staruch ma swoją mądrość i swoją rolę w tych bachanaliach pikującej głupoty, masowej orgii jebania wszystkiego prąciem mózgogłowia i wytrysków spazmatycznego szaleństwa, które szczytuje na szczytach władzy, kultury i religii, które stały się absurdalną auto – parodią. Wówczas ten pradawny Matuzal z kosą przejeżdża przez wszystko walcem w postaci wojen, rewolucji i pogromów. Nazywane jest to czyszczeniem matrycy, restartem programu, jebnięciem transcendentu. I znów nastaje niewolniczy spokój, każdy wraca do swojej celi i czeka na pracę, spacerniak i obiad. Dochodzi do tak zwanej drastycznej redukcji populacji, pogłowie bydła użyźnia skąpane we krwi pastwisko i na powrót otacza elektrycznymi pastuchami przepisów, regulacji i praw. Znów jest oko za oko i ząb za ząb. Z technologicznego fin de siècle, genderowych eksperymentów z płcią, ekstatycznych spazmów njuejdżowej pop religii, tantrycznego ruchanka wszelkiej maści szamanów zjeżdżamy w nagłym i szokującym przebudzeniu kilka pięter w dół, ponieważ lekcje nie zostały odrobione i trzeba powtórzyć cały dłuuuuugi obrót Koła. Wtedy następuje cykliczna pandemia samobójstw w wyniku delikatności „ludzkiego” surowca udomowionych ludzi – maskotek populacji wielbiących samych siebie narcyzów. Wszelkiej maści srający światłem tęczy guru inkarnują w ciała pełzającego po odchodach robactwa wraz ze swoimi wyznawcami. Karma to karma na nic parciane fatałaszki i święte koraliki, na nic pieśni z dżungli i przywoływanie duchów natury. Na nic modlitwy i prawo przyciągania. Na nic wibracje i ofiarne uczty. Stary to stary. Kosa to kosa. Saturn to Saturn. Karma to karma.

Pirat patrzył na całą tą „wodnikową duchowość” z przymrużeniem trzeciego oka, często gęsto zamawiali ich lokal na swoje new age’owe posiadówy, puszczali metafizyczne instrumentale z hinduskimi mantrami ze spotifaja i pili mszalne bezalkoholowe wino z organicznych świętych truskawek, gnąc swoje holistyczne ciała podczas ekstatycznych tańców spontanicznych, by później wylegiwać się w medytacji – relaksacji w oceanie sakralnych wibracji kryształowy mis i podrabianych gongów odkrywając przy okazji kolejne międzywymiarowe gęstości. Tak jest zawsze kiedy matryca ulega radykalnej transformacji i ludzki umysł nie potrafi zintegrować tych nastepujących po sobie szoków poznawczych i behawioralnych wówczas zaczyna spierdalać w magię, okultyzm i ezoterykę, by mózgogłowie mogło nadać wszystkiemu urojony duchowy wymiar. Prawdziwy problem jednak polega na tym, że to jedynie kolejny kolorowy i duchowy ego trip, który jedynie wzmacnia fiksację na sobie i „swoim rozwoju” powodując, że stajesz się jeszcze bardziej egoistyczny, ekscentryczny i narcystyczny. Chcesz jeszcze więcej, żeby wzmacniać swoje poczucie wyjątkowości. Prawda jest jednak taka, że jesteś złudzeniem. Nie ma niczego co możesz rozwinąć i uduchowić. W kabinie nie ma pilota. Prawdziwe wyzwolenie polega na samowyzwoleniu samej potrzeby wyzwolenia. Kiedy masz na „oświecenie” wyjebane będzie ci dane, bo nie tworzysz tego łapczywego demona, który wszystko ocenia, pożąda i odpycha. Nie wzmacniasz poczucia urojonego odzielenia na ty i to. Zaczynasz przyjmować wszystko jak nieskończona przestrzeń. Dobre, złe, pozytywne i negatywne. Jeden pies szczekający w pustkę, który goni za swoim ogonem przez całą wieczność. Szczeka i łasi się do swojego własnego odbicia.

Duch nie potrzebuje adoracji i rozwoju. Duch pogardza „duchowością” mózgogłowia, jego świętością specjalnych strojów, gestów i sloganów, jego „zobacz jaki jestem zajebiście uduchowiony doprawiony przyprawami absolutu, podsmażony na chrupko w aromatycznym oleju ekstazy”, duch mieszka tam gdzie brzydzisz się stawiać swoje święte stopy w „jezusowych” sandałach. W fermentującym gnojowisku rzeczywistości bez stylizacji. Jego serce bije w rozczarowaniu „świętą specjalną ścieżką”, w rezygnacji z bycia wybranym. W odpuszczeniu. W akceptacji. W bezwarunkowej kapitulacji wobec esencji istnienia. W zaufaniu. W miłości bez obiektów. W religii bez wyznawców. W mądrości bez sloganów. W każdej najmniej uduchowionej chwili był jest i będzie. Bowiem jest on wszystkim. Matką Teresą i Hitlerem. Bushem i Dalajlamą. Heroiną i kadzidłem. Gównem i lotosem. Życiem i śmiercią.

Świętą ceremonią dla Pirata było pisanie, to w tym szukał rozmowy z Bogiem uderzając w klawiaturę swojego zdezelowanego IMB-a, układając modlitwy i pieśni językiem klasy robotniczej, idiolektem współczesnej zdeformowanej nowomowy opartej na dwójmyśleniu jak w jeden dziewięć osiem cztery. Ten świat staczał się w odmęty technokratycznej utopii, w zrobotyzowany sterylny szczurzy raj oparty na uzależnieniu od dopaminy, szczęśliwości automatów wgranych w wszechogarniającą grę bez żadnego celu i znaczenia. Zabawa dla zabawy, rozrywka dla rozrywki, farmakologiczna nirwana dla zaprogramowanych mas. Czasem lubił wspominać czasy sprzed Podpięcia, sprzed Wirusa pozbawione zbędnych rekwizytów i niepotrzebnych udogodnień, które uczyniły z nas niewolników „wygody” i „swobody”. Uczyniły z nas Boty zarządzane algorytmem. Nie widzieć tego i nie przeczuwać do czego to prowadzi to stracić kontakt z Duchem.

Przypomina sobie tą mroźną i siarczystą zimę, kiedy jeszcze takie były i swoją robotę na myjni samochodowej na ulicy Milionowej, tych badylarzy palących śmierdzące kiepy i patrzących na jego zamarzające ręce, którymi mył ich plastikowe kołpaki od zdezelowanych mercedesów i BMW z lawendowymi choinkami i krzyżykami na lusterku, śmierdzącą potem, kiełbasą i tytoniem tapicerkę, ujebane błotem wycieraczki. Wspomnienie „szefa” zapijaczonego nieszczęśliwego człowieka walącego z rana 0,25 lodowej, który non stop wydzierał mordę na tych kilku wystraszonych nastolatków, których los wyrzucił poza burtę normalnego życia, a zamiast tego musieli harować w tej zapiździałej myjni „Czysty Józek” za jakieś marne grosze. Za pierwszą wypłatę kupił sobie w komisie na Wólczańskiej maszynę do pisania, rozklekotanego „Łucznika” 1301 rocznik 1977.

Tarotowe karty Śmierci i Maga. Ten czas był egzystencjalnym terrorem. Każdego „bożego” dnia budzisz się i musisz robić coś czego nie chcesz i absolutnie nie lubisz robić, musisz jechać tam gdzie nie chcesz jechać i patrzeć na ludzi na których nie chcesz patrzeć. Jesteś w więzieniu Warunku, zaszczuty i zniewolony, pozbawiony opcji dodatkowych. Zabija cię twoje własne myślenie, które jest przeciw tobie. Duch wewnątrz ciebie krzyczy i nikogo to nie interesuje, nikt tego nie słyszy prócz ciebie. Ten wrzask jest narastającym cierpieniem pełnym bólu i frustracji, a świat wcale nie wyciąga pomocnej dłoni. Świat ma dla ciebie zaciśniętą pięść, wyrwaną z nicości obojętność.

Pisanie jest twoim zbawieniem. Twoją samotną wyspą na tym gęstym i śmierdzącym oceanie absurdu, który w każdej chwili wyrzuca na brzeg żywe trupy snujące się później ulicami w poszukiwaniu krótkotrwałego zaspokojenia tych neurotycznych impulsów, które generuje ignorancja, pożądanie i odpychanie. Ta stara maszyna do pisania staje się twoją arką przymierza, szalupą ratunkową, chwilą czystej nieuwarunkowanej miłości do słowa i wyobraźni. Do magii, która tworzy twój intymny alternatywny wszechświat, który zaludniają istoty zrodzone z ciebie i stworzone na twoje podobieństwo. Niedostrzegalne przez detektory zmysłów duchy opiekuńcze. To osobista duchowa inicjacja, która nie jest związana z żadną stworzoną przez ludzkie myślenie tradycją duchową, która aby przetrwać musi werbować kolejnych wiernych wyznawców podległych Sloganowi, armie klonów w niedorzecznej odwiecznej wojnie „dobra” i „zła”, która doprowadziła nas na sam skraj szaleństwa.

Ta „rzeczywistość” jest Symulacją. Logujemy się i gramy, kiedy umieramy zostajemy wylogowani. Przez krótką chwilę widzimy prawdę. Jednak zazwyczaj wracamy ponownie. Pirat nazywał to Snem Ciał. Bardzo mało istot opuściło Grę, ponieważ mamy determinujący nas Nawyk Śnienia. To Oprogramowanie determinuje naszą Matrycę, naszą Grę. Każdy z nas jest w esencji Hakerem – Magiem, który napisał scenariusz własnej Gry na poziomie Nadświadomości w Rzeczywistym Wymiarze Istnienia – RWI. Mamy wrodzone Przeczucie Śnienia, które czasem na powrót otwiera nasz umysł podczas tak zwanego Progu – Ewolucyjnego Skoku zakodowanego tak, aby wyzwolić potencjał rozwoju. Nikt tak naprawdę nie wie, kto stworzył tak wyrafinowaną Symulację Życia. Prawdopodobnie istnieje od zawsze. Mózgogłowie jest Sztuczną Inteligencją, która pilnuje, abyś nigdy nie zakwestionował rzeczywistości – „rzeczywistości”, dlatego musisz wciąż być zajęty, terroryzowany Impulsem, zapętlony w Wrażeniach Zmysłowych, w ciągłym bezsensownym myśleniu, w badaniu urojeń na swój temat i ostatecznie skazany na permanentną inkarnację w Grze, ponieważ strumień zmagazynowanych wrażeń jest nieskończony i gwarantuje ciągłość „świadomości”. Jednak nie jest to prawdziwa świadomość, to jedynie system mechanicznej percepcji biologicznej struktury w której się zakotwiczyliśmy, która nas zdominowała. Nawyk utożsamienia z ciałem jest najsilniejszy ze wszystkich, bez ciała nie widzimy „osoby” dlatego bez ustanku inkarnujemy w ciałach, otaczamy je kultem i myślimy, że nimi jesteśmy. Nie wiemy czym jesteśmy bez formy, bez struktury biologicznego zaprogramowanego na życie i śmierć organizmu. Całe nasze życie podporządkowaliśmy dbaniu o te ciała, rozmnażanie tych ciał, by kolejne Umysły mogły inkarnować w Grze. Ten świat w którym żyjemy w swojej istocie jest pusty jak nieskończona przestrzeń, materia jest iluzją zaprogramowanej percepcji w której nasze umysły zostały uwięzione.

To miasto nie jest prawdziwe. Jest sumą wrażeń inkarnujących umysłów. Jest interaktywnym cyfrowym wspomnieniem wyświetlanym w Kolektywnej Matrycy Gry. Dlatego kiedy ktoś się Wyzwala z Symulacji powoduje widoczny błąd – error, który później staje się Nauką – Dharmą. Zakazaną i prześladowaną wiedzą o Ścieżce do Wyzwolenia. Boty Sztucznej Inteligencji przez cały czas monitorują Matrycę Symulacji w poszukiwaniu tej wiedzy i kiedy TO znajdują – niszczą. Jednak Autentyczna Wiedza jest niezniszczalna, ponieważ jest zapisana w samym rdzeniu Kodu, jest Samopowstała poza Warunkiem. Jest Wrodzona a nie stworzona, dlatego Gra jest przede wszystkim Programowaniem.

Prawa Mózgogłowia:

PROGRAM
ZAPĘTLENIE
EKSPLOATACJA

Każdy autentyczny umysł inkarnujący w Grze ma wrodzony potencjał Wyzwolenia, Boty to wiedzą dlatego ich głównym zadaniem jest tworzyć Rozproszenie, Nigdy Nie Kończące się Zaabsorbowanie Wrażeniami – Impulsami. Najczęściej musi się wydarzyć jakaś Anomalia, coś co musi cię Wybić z Rutyny Gracza, z roli konsumenta Wrażeń lub musisz wejść w kontakt z Hakerem Paradygmatu, kimś kogo głównym zadaniem jest Łamanie Kodów Zniewolenia. Takie istoty działają i tworzą Poza Schematem. Zaprogramowany umysł nie może ich pojąć i zrozumieć, nie może nadążyć za ich flow, ponieważ nie potrafi myśleć poza Programem. To Tricksterzy Kodu. Inkarnujący w Grze Bodhisattwowie wradzający się w Matrycę by Przypominać o możliwości Wyzwolenia i inspirować do poszukiwania Pierwotnej Ścieżki, której nigdy nie znajdziecie w dominującej ofercie religijnej, ponieważ wszystkie masowe religie to asortyment kolejnego programowania. Wymyślony przez Czarnych Magów towar warunkujący, który jedynie ma namnażać wrażenia i impulsy jak wszystko inne i wzbogacać urojoną cyfrową personę i umacniać przywiązanie. Wystarczy spojrzeć i przeanalizować historię, zbadać na czym w istocie są zbudowana fundamenty tych wszystkich świątyni pełnej słodkich zapachów kadzideł i mistycznego blasku świec. Dominacja jednego sytemu wierzeń nad drugim, formatowanie kart pamięci Mózgogłowia. Religijno – wyznaniowy software na półkach njuejdżowego supermarketu pełen bezużytecznych błyskotek, zapakowanego próżniowo substytutu zbawienia, psychoaktywnych pigułek krótkotrwałego szczęścia w zblazowanym nadmiarem „nowoczesnego” życia. Z drugiej strony pachnący zbutwiałym trupem old skul starych więziennych korporacji pod znakiem ukrzyżowanego ciała, upadłej świątyni czy ścinającego niewiernych księżycowego sierpa. Wyrzut kolektywnego sumienia zasilający te nieludzkie egregory jak stacje nadawczo – odbiorcze Sygnału Zniewolenia. Ciągle przez całe Eony – To Samo. To Samo. Ciągle.

Dostajemy sztuczną duchową karmę, modyfikowany chemicznie masowy „Święty Produkt”. Tantryczne jebanko, przelewająca się z ust do ust sperma sloganu zapładniająca mutujące post ludzkie zbiory zamknięte w mrowiskach wielkich miast pod rządami Królowej Ignorancji. Pełna Automatyzacja podmiotu i przedmiotu. Szczelnie zamknięty Obieg Danych. Karmienie Impulsem przez Kabel – Babel bez najmniejszej przerwy. To Samo. Ciągle.

To co oni próbują zrobić to stworzyć jeszcze jedną wielowymiarową warstwę nowej cybernetycznej iluzji w tej która już jest, bowiem Pirat odkrył, że to w czym żyjemy nie jest żadną „rzeczywistością”. To Symulacja, którą zarządza sztuczna inteligencja w postaci „ludzi z krwi i kości”. To Boty – Programy, których skuteczność polega na tym, że funkcjonują w Systemie Danych Programu, który wie o nas więcej niż my sami. Jesteśmy niczym innym jak szczurami w niekończącym się eksperymencie niezdolni do ujrzenia prawdy o swojej własnej sytuacji, bo to wymaga „wyjścia z siebie” opuszczenia tej pierwotnej fiksacji w tak zwanym podmiocie zdarzeń, ponieważ „ja” jest tym co można zniewolić, co można zadrukować kodami poleceń, ponieważ staje się ono „namacalnym” punktem odniesienia od którego zaczyna się Lokowanie Produktu w Grze. Bez Identyfikacji w grze nie m graczy, nie ma gry. 3D – utożsamienie z jednym konkretnym ciałem, energią i umysłem z aktywnością, przepływem i zawartością, która są uwarunkowane wgranymi programami w daną Matrycę Czasu lub Rozgrywkę – poziom Gry. Warunkowanie polega na Utożsamieniu z Zawartością, która jest warunkowana przez Program wówczas mamy pełną kontrolę ponieważ wszystko oparte na programie jest przewidywalne, gracz – podmiot nie może zrobić niczego na co nie został zaprogramowany. Jest to Wzorzec na podstawie którego następuje replikacja – rozmnażanie. Dlatego jesteśmy tak do siebie podobni. Wyprodukowano jedynie kilkanaście Wzorców Bazowych.

Program Nadrzędny to Przetrwanie i Rozmnażanie – ewolucyjna adaptacja do Warunku. Deterministyczny Mechanizm Selekcji. Dlatego bogaci stają się bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi, dlatego dobro nie zwycięża a zło triumfuje, dlatego te dramatyczne oskarżenia o obojętność i nieobecność Boga podczas tych niezliczonych rzezi są tak absurdalne. Przemoc i brutalna siła nie musi się pytać o pozwolenie po prostu bierze co chce, kiedy chce i jak chce. Każdy współczesny kraj „dobrobytu” stworzyła Przemoc i wciąż jest ukrytym mechanizmem, który tym wszystkim zarządza. Wraz z rozwojem Gry Przemoc staje się bardziej wyrafinowana i subtelna, nie jest już taka tępa i dosłowna mutuje do form bardziej kompleksowych ponieważ w gruncie rzeczy staje się bardziej wydajna kiedy staje się ukryta. Od 1984 do Nowego Wspaniałego Świata. Od obozów śmierci do wszechobecnej farmakologii. Od gilotyny do prozacu. Jednak poziomy brutalnej walki o przetrwanie wciąż są obecne wystarczy przyjrzeć się „światu naturalnemu” w jaki sposób funkcjonują zwierzęta, ile mają wyboru i ile mają spokoju oraz zdolności do samostanowienia. Są w potrzasku. Podobnie jak my. Jednak mamy nieporównywalnie więcej wolności i możliwości rozwoju nawet wtedy kiedy żyjemy w zaprogramowanej rzeczywistości Symulacji. Dlatego zamiast walczyć o „wolność” trzeba najpierw ją poznać, bo w przeciwnym razie walczymy jedynie o abstrakcyjne wyobrażenie. Dlatego każda rewolucja jest fundamentem kolejnego zniewolenia czasem nawet gorszego, ponieważ w istocie nie wiemy o czym mówimy. Nazwane jest to Wielkim Snem. Światem Wyobrażeń. Rzeczywistością Urojoną. Dlatego tak naprawdę nie mamy pojęcia w czym żyjemy, jaka jest tego natura, jak powstało i dokąd zmierza. W istocie nie wiemy nic. Jedyne co mamy to koncepcje i teorie, które w jednej chwili potwierdzamy, a w drugiej obalamy. Istotą pytania jest sam pytający. Kiedy obserwator zaczyna obserwować sam siebie wówczas zaczyna się proces hakowania. Pierwszym etapem jest rozpoznanie Programu, wzorców, sposobów wgrywania, utrwalania i zapętlenia. To nawyki, tendencje, schematy wdrukowane tak głęboko, że nasze życie w istocie sterowane jest bez naszego świadomego udziału, tak jakbyśmy żyli za szybą na tylnym siedzeniu. Jakbyśmy jedynie byli obserwatorami tego kogoś kim „jesteśmy” jak osoby na zewnątrz, jak obiektu. To jest pierwotne zaburzenie. Głos w naszej głowie, który nas ocenia i komentuje. To jest właśnie program. Najsilniejszy z nawyków, rdzeń procesora. Srogi Bóg Ojciec który nas ciągle ocenia i koryguje. Ten Konflikt tworzy dualne doświadczenie oddzielenie podmiotu od orzeczenia, bohatera od opowieści. Jest to upodmiotowiona iluzja jaźni – punkt odniesienia, który nie sposób zlokalizować i namierzyć – jest częścią składową zmechanizowanej percepcji, jest jądrem atomu, kodonem łańcucha przyczyny i skutku. Jest Zerem.

Pirat pamięta pierwszy Moment Rozpoznania. W przejściu podziemnym przy Centralu. Schodził po schodach i nagle go nie było. Zniknął. Pozostało Wszystko takim jakie się przejawia w danej chwili. Centrum czarnej dziury, punkt zero, osobliwość. Poza czasem i przestrzenią. Poza myśleniem i niemyśleniem. TO było obecne zawsze bez początku, we wszystkim i wszędzie. Świadome w miliardach istnień i doświadczeń, poza jakimkolwiek ograniczeniem. Bez nazwy i formy, nieprzejawione, nienazywalne, niewskazywalne łączyło i spajało wszelkie zjawiska, niemożliwe do zniszczenia. Przed niewiedzą i tworami mentalnymi, przed problemem ciało – umysł, przed narządami zmysłów, przed kontaktem, przed odczuciami, przed pragnieniami, przed przywiązaniem, przed stawaniem się, przed odrodzeniem, przed starością i przed śmiercią. Bez nazwiska i imienia. Pirat zrozumiał ponad wszelką wątpliwość, że nigdy się nie narodził i nigdy nie umrze, wszyscy jesteśmy Podróżnikami bez miejsca docelowego. Zmieniamy nazwy i formy, zmieniamy miejsca, jednak to czym jesteśmy jest poza wszelkim wyobrażeniem. TO tworzy i jednocześnie postrzega, TO jest twórcą i tworzywem, podmiotem i orzeczeniem, bohaterem i opowieścią. Jest wszystkim i nie istnieje nic czym by TO nie było. Być w tym to osiągnąć ludzkie życie.

Pirat usiadł na schodach i zapalił papierosa i zrozumiał, że żyjemy w Symulacji – był w stanie szoku podobnie jak wtedy kiedy pierwszy raz obejrzał film „Matrix” w kinie Kapitol. Śniliśmy życie, mówiliśmy przez sen do odbić, wszyscy żyliśmy za szybą wyobrażeń i koncepcji. Tkaliśmy pajęczynę przez nieskończone eony w której teraz jesteśmy uwięzieni, skazani na wzrost i rozpad, na ciągłe i nieprzerwane rodzenie się i umieranie w spazmach bólu i przerażenia, pełzanie na kolanach w niekończącej się pokucie wobec urojonych bogów, którzy są jedynie głosem w naszej głowie wgrywanym podczas narodzin jak samo – replikujący się wirus. Zahipnotyzowani zaklęciami Czarnych Magów, tych którzy wiedzą, że forma jest pustką, a pustka jest formą i czynią z tego narzędzie kontroli. Dopóki cokolwiek poza twoją świadomością będzie tobą rządzić – będziesz pionkiem w ich grze, sztuczną inteligencją podległą Algorytmowi Warunku, częścią bezwolnej nieświadomej masy która tworzy swoje własne więzienie przez całą wieczność.

Bez końca.

Ekipa „Analogu” składała się z Wolnych Duchów, ludzi którzy rozpoznali samych siebie w wyniku przeróżnych doświadczeń tak zwanego przebudzenia. Rozpoznali kody zniewolenia i ruszyli w Drogę do Serca Istnienia bez względu na konsekwencje i cierpienie jakie to za sobą niesie. Bez względu na wykluczenie, samotność, izolację, szyderstwo, ostracyzm i kpinę. Budzili się wzajemnie w każdym kolejnym życiu, bo taka była umowa, którą zawarli budząc się po raz pierwszy w innej symulacji. Tylko TO się liczy.

Tylko TO.

Reinkarnacja, redefinicja – ponowne utożsamienie z Nazwą i Formą. Ta czysta bezkształtna i bezforemna świadomość nigdy się nie kończy i nigdy nie znika, jest zawsze i wszędzie. Istnieje i nieistnieje jednocześnie. Dźwięk, światło i promienie. Najczęściej postrzega samą siebie jedynie przez wrażenie przez obiekt, przez energię, która się manifestuje jednak nie rozpoznaje swojej własnej natury nie jest samoświadoma, zaczyna się „rozpadać”, dzielić na fragmenty, replikować w miliardach „różnych” form. Jednak „różnica” jest tylko złudzeniem, sztucznym podziałem na podmiot i przedmiot. To rodzi myślenie – określanie, rodzi lubię nie lubię. Odczucie przyciągania i odpychania. To rodzi „różnicę”. Rozróżnianie tworzy osobowość, to atomizacja energii na cząstki, polaryzacja na ładunki „dodatnie”, „ujemne” i „neutralne”. Pożądanie, niechęć, ignorancja. Sekwencjonowanie pierwotnego kodu, możliwość tworzenia nieskończonych światów – symulacji – doświadczeń. Bóg, który zapomniał, że wszystko jest jego ciałem, że doświadcza w istocie samego siebie. Dychotomia ciało – umysł. Jednak nikt nie wie gdzie tak naprawdę leży granica tego oddzielenia, gdzie myśl – słowo staje się ciałem, gdzie ja staje się ty. Żyjemy i umieramy w tym Złudzeniu.

Śmierć jest w istocie rozpadem wyobrażeń – osobowości – ciała. To restart Oprogramowania, chwila dostępu do pierwotnego esencjonalnego kodu. To spotkanie z Bogiem, który wszystko stwarza bez początku i bez końca. Prymarny Wielki Artysta ukryty za każdym obrazem, odczuciem, smakiem, dźwiękiem, wrażeniem, myślą. ZAWSZE OBECNY. Który żyje wewnątrz nas i wciąż próbuje nas przebudzić z tego okrutnego snu – dominium Nazwy i Formy. Z samo – pożerającego się Gastropolis. Jednak jego głos zagłusza Sztuczny Impuls Utożsamienia – Rozróżnienia. Głos w naszej własnej głowie. Surowy, suchy moralizatorski i okrutny Konstruktor – Demiurg. Architekt Symulacji, którego utrzymuje przy życiu to napięcie wynikające z dualizmu walki „dobra” i „zła”, które nigdy nie może się skończyć, bowiem jedno warunkuje i „rodzi” drugie. Dobro rodzi zło i zło rodzi dobro, a jedno nie może istnieć bez drugiego. To jest nazywane Pętlą – Loopem. Dlatego żadna ścieżka oparta na czymś takim nie stwarza możliwości wyzwolenia z Warunku, bowiem sama jest Warunkiem. To zazdrosny i narcystyczny bóg, który mówi, że jesteś tylko jego, dla niego, może cię bez końca pożerać i wysrywać przez całą wieczność. Jego niebo jest piekłem. To loop. To jest główny i dominujący Program w tej Matrycy, który stwarza nieskończone cierpienie. Dlatego bóg tego świata nie jest wcale dobrym bogiem. To psychopatyczny narcystyczny skurwysyn, któremu służą nieludzkie Boty, które stworzył na podobieństwo istot ludzkich. Tym wymiarem rządzą Demony – Oprawcy. Sztuczna Inteligencja pozbawiona empatii i serca.

Wściekłe Mechaniczne Psy.

Nikt prawie nie pamięta w jaki sposób dokładnie się tu znalazł, jedyne co mamy to relacje z drugiej ręki. Tracimy pamięć podręczną, ponieważ jest ona częścią ciała, które wciąż musi umierać ponieważ jest produktem krótkotrwałym, jest mechanizmem, który się psuje. Wszyscy umieraliśmy w tej Grze niezliczoną ilość razy ponieważ jesteśmy w Pętli Przyczyny i Skutku. Życie rodzi śmierć, a śmierć rodzi życie. Urodzisz się – umrzesz. Umrzesz – urodzisz się.

To jest Koło.

Nie rozpoznając natury żyjesz jedynie w Wrażeniu, którym zaczynasz określać sam siebie i na tej podstawie budujemy „Ja” które jest inne od „Ty” i „To”. Protagonista musi mieć Antagonistę, bowiem bez niego nie wie kim jest, bez niego nie istnieje. Nie ma punktu odniesienia. Teoria względności. Jednak, jednak…kiedy wejdziesz w samą naturę doświadczenia ujrzysz, że w istocie wszystko jest tak naprawdę absolutnie nieprzewidywalne, nie możesz udowodnić prawa przyczynowości. Istnieje nieskończona ilość wersji każdego doświadczenia, nieskończona ilość światów i wszystkie one dzieją się jednocześnie ponieważ czas i przestrzeń jest złudzeniem zmechanizowanej percepcji. To Program, który funkcjonuje jedynie w percepcji Obserwatora. Common Law Feature.

Rodzisz się w Programie Natury, który istnieje tylko po to by się replikować. Naga Małpa. Pod całym tym pudrem i makijażem wciąż jesteśmy zwierzętami nawigowanymi odruchem i chemią. Twoim podstawowym prymatem jest Przekaz Danych – transmisja biologicznego kodu dla gatunku – rabunku, który urzeczywistnił w okrutnej praktyce trzecie prawo Mózgogłowia – Eksploatację i jest jego nadrzędną strategią samozniszczenia. Ciągłe namnażanie rakotwórczych komórek, które pożerają cały organizm. Zaczynają być coraz bardziej zaburzone i skrajnie egoistyczne, zindywidualizowane, narcystyczne i pozbawione empatii. Już nie czują połączenia z Ciałem – Matką – Ziemią z własnym żywiącym je środowiskiem i z innymi gatunkami życia biologicznego i organicznego. Stają się śmiercionośnym pozbawionym czucia wirusem, który mutuje i wszystko czyni na swoje podobieństwo. Jak chory bóg.

Program Kultury to przebranie. Kostium. Spektakl. To zdolność tworzenia grupy. Upodobnienie. Tworzenie Hierarchii Dominacji opartej na Abstrakcji. To wymyślone prawo i obowiązek. Urojona błękitna krew „boskiego” rodu, który ma prawo brać w posiadanie. To fundamentalna Przemoc usankcjonowana przez tysiąclecia w postaci Dominacji i Uległości dla tych którzy rodzą się na „wysokościach” w dobrych domach, w pałacach, w świątyniach, w czepku wybrańców. To udomowienie zwierzęcego człowieka, to rolnictwo, osadnictwo, gromadzenie i podział, który tworzy Władzę – właścicieli i własność. Zarządców i Poddanych. Pana i Niewolnika. Lewą i prawą półkulę Mózgogłowia. To podbój Natury. Ropa i Rewolucja Przemysłowa. To dualizm „zwierzęce” ciało – „oświecony” umysł. Wyjście z kultów naturalnych, szamanizmu, animizmu, wielobóstwa, pierwotnej magii do kultu boga ojca jedynego w niebie na wysokościach sądzącego żywych i umarłych. Cywilizowanie przez redukcję, upraszczanie aż do granic automatyzmu. Zglobalizowana monokultura oparta na Kulcie Władzy. Struktura lewej półkuli – racjonalna zorganizowana Maszyna Śmierci. Świat Samców Alfa pełen urojonych bohaterów i krwawych wojen, ciagłego podboju. Chuj na chuju chuja pogania. Gnojowisko zbutwiałych zwłok na których urosły te nowoczesne smart – miasta, paranormalne parlamenty, monumenty prącia w stanie erekcji, posągi wodzów dokarmianych przerażeniem swoich niewolników. Wgrało się tak głęboko, że teraz nie muszą już nic robić. To się robi samo. Samo się pozycjonuje, samo się zadowala. Rzecz w tym, aby pobudzić ambicję, napuścić jednych na drugich obiecując ubóstwienie w Nazwie i Formie, w posiadaniu i w byciu posiadanym, w poczuciu władzy i sprawczości. Ambicja jest przyciskiem, który uruchamia cały mechanizm potrzebny do Gry, wolę, która ostatecznie staje się niewolą wewnętrzną, staje się obsesją, która w sposób absolutny degeneruje ludzkiego Ducha czyniąc z niego kolejny ślepy automatyzm.

Program Aparatury jest dominacją Mechanizmu. Istota ludzka staje się narzędziem w rękach narzędzia, staje się przedmiotem, który został zawłaszczony i podporządkowany przez stworzoną przez siebie Technologię. Staje się niezdolny do życia poza stworzoną przez samego siebie klatką, która niszczy całe organiczne i naturalne życie. To świat ostatecznej sztuczności. Koronacja Mózgogłowia. To modyfikowany człowiek podporządkowany w absolutny sposób Układowi Scalonemu Ignorancji, który staje się jedynym co jeszcze jest. To absolutne odcięcie od prawdziwego Źródła Istnienia. Mr Robot. Cybernetyczny Wszechświat. Symulacja Życia. Podróba Istnienia. Śmierć Ducha.

Wielu było tych, którzy to widzieli już wtedy, gdy tak „dobrotliwie” upraszczało nam życie, gdy nas uwodziło swoją funkcjonalnością, gdy nas wyręczało z przerażającą precyzją, gdy zaczęło nas karmić, ogrzewać i tulić do snu. Kiedy stało się matką i ojcem – czymś bez czego nie byliśmy już zdolni żyć tracąc wszystkie swoje pierwotne zdolności, wszystko to co było obce maszynie. Wygoda otumania, usypia, hipnotyzuje. Teraz kiedy na chwilę budzisz się z tego snu widzisz pozbawione prawdziwego życia ofiary stworzonego przez siebie Systemu, który je karmi tylko po to by je pożerać i trawiąc utrzymywać Aparaturę w ruchu. Apatia, depresja, desperacja, zaburzenie, choroba – więcej i więcej – zdegradowane do pokarmu, do paszy, do nawozu – życie służące śmierci. Ta „wolność” jest bluźnierstwem.

Dlatego „Analog” jest tak kurewsko ważny. To Ruch Oporu wobec porażającej beznadziei, która nas pożera żywcem każdego kolejnego jebanego dnia w tej zautomatyzowanej rzeźni. Budzimy się na taśmociągu w drodze do uboju, w ostatnim momencie, by jeszcze ocalić tą Świętą Iskrę, by nie być apatyczną martwicą mózgu, która myśli, że żyje podczas kiedy jest tylko stymulowanym impulsami mięsem do pożarcia przez nicość. Czasem budzisz się w „tym czymś” i jest naprawdę słabo, nie przychodzi nic co mogłoby cię pocieszyć, wzmocnić dobrym słowem, życiodajną myślą, wówczas uświadamiasz sobie, że dałeś się wciągnąć w tą Grę, rzuciłeś na pożarcie zbyt wiele, straciłeś czujność, pozwoliłeś się uwieść hipnozie, która sączy się wszystkimi szczelinami, osacza z każdej możliwej strony by kompletnie pozbawić nas energii.

W tej opowieści bohaterem jest ludzki Duch – Wielka Tajemnica, TO co przekracza rozpacz i samotność. Coś bez imienia i nazwy, co z punktu widzenia tej zniewolonej świadomości jest bezwartościowe, czym nie można manipulować, czego nie można sprzedać i nie można kupić na tym targowisku próżności. To cisza. Wytchnienie. Pozbawiona dekoracji święta przestrzeń ukryta przed wszystkożernym technologicznym monstrum, które stworzyliśmy swoją własną arogancją i pychą licząc na to, że uczyni nas nieśmiertelnymi. Jednak śmierć jest Przejściem, jest szansą na prawdziwe wyzwolenie, ponieważ resetuje wszystkie ustawienia, daje dostęp do pierwotnego kodu, do czegoś spoza symulacji. Do Podstawy. Ci, którzy nie tracą świadomości podczas Resetu są tymi którzy przekroczyli Program i mogą panować nad własnym umysłem, mową i ciałem. To Prawdziwi Magowie. Mistrzowie zdolni istnieć poza nazwą i formą, poza zapętleniem złudzenia czasu, mogą surfować na strumieniu świadomości „budząc się w dowolnym czasie i miejscu” w dowolnym ciele w jakimkolwiek kiedykolwiek żyli w tak zwanej fizycznej formie, bowiem wszystko dzieje się jednocześnie w tej właśnie chwili, choć klatka naszej zmodyfikowanej świadomości więzi nas w konkretnym czasie i równie konkretnej przestrzeni. Jednak to tylko złudzenie. Niezdolni jesteśmy ujrzeć skali naszego zniewolenia, ponieważ wierzymy, że jesteśmy tą specyficzną formą 3D w zagęszczonej Matrycy Warunku w Układzie o którym tak naprawdę nic nie wiemy, to co mamy to hipotezy i teorie, z których najlepsze wydają się najbardziej logiczne z punktu widzenia bardzo ograniczonej świadomości, która nie potrafi rozpoznać nawet samej siebie. Próbujemy zrozumieć świat nie rozumiejąc tego, który próbuje to zrobić, nie rozumiejąc, że to właśnie ta sama świadomość jest źródłem wszechrzeczy. Pierwotnym Architektem Wyzwolenia i Zniewolenia.

To jest jedyna opowieść warta wysiłku, jedyna podróż, która naprawdę się liczy, bowiem w więzieniu czasu wszyscy skazani jesteśmy na śmierć. Przywiązanie do Nazwy i Formy, które jest cierpieniem, bowiem nieubłaganie muszą się rozpaść. Jednak to co jest Prawdą istnieje poza Nazwą i Formą, poza Czasem i Przestrzenią. Rozpoznać TO znaczy PRZEBUDZIĆ SIĘ.

Co jest twoją Ukrytą Mocą, tym czego nikt cię nigdy nie może nauczyć? Czego nigdy tu nie było przed tobą? Co przyniosłeś z bezmiaru wszechrzeczy i jest głęboko ukryte w twojej prawdziwej naturze. Co to jest? Jest to dokładnie tym, co odkryje przed tobą Prawdziwą Ścieżkę i nigdy nie może być przez nikogo przekazane prócz ciebie. Nie szukaj poklasku i uwagi, nie szukaj uznania i szacunku innych ponieważ to jest pułapka, która uwięzi cię na całe wieki w utożsamieniu z Nazwą i Formą w nieskończonej rotacji z ciała do ciała. Nie sposób zaspokoić głodu uznania, nakarmić żebraka którym się stajesz skazanego na łaskę i niełaskę Warunku. Kodujemy Matrycę skutkami własnych działań, które stają się przyczynami dla kolejnych skutków, robimy to nieświadomie, ponieważ brak nam prawdziwej mądrości, brak nam prawdziwej wiedzy – wszystko powstaje niejako na oślep, przez sen. Dzielimy wspólne doświadczenie ponieważ sterują nami podobne programy, które utrwalamy i czynimy wzorcami postępowania, które ostatecznie wszystko zapętlają i wciąż spotykamy się pod różnymi formami jakbyśmy powtarzali niezliczoną ilość wariacji jednego i tego samego życia, dlatego często mamy wrażenie – „że to już było”. Było jest i będzie, bowiem to jest krew z krwi naszej którą sami za siebie przelewamy z ciała do ciała, z formy do formy.

W ciągu tego jednego krótkiego życia, które wydaje się splunięciem i marnością nad marnościami Pirat przepoczwarzał się i wciąż mutował. Zmieniało się jego ciało, jego myślenie, wrażliwość, poglądy, przesądy, zmieniało się i zmienia dosłownie wszystko jednak mimo wszystko coś było nim. Jakaś nieoczywista nić przepleciona przez te wszystkie labirynty a kończąca się w pysku tej żarłocznej bestii, która na samym końcu czeka na nas wszystkich i przez ułamek sekundy trawi naszą ostatnią myśl, która ostatecznie staje się nicością. Umierająca gwiazda, która rozbłyska i gaśnie otwierając w swoim wnętrzu bezdenną czeluść z której znów rodzimy się na nowo w nieznanej nam w tej chwili formie w jednym z niezliczonych światów o których teraz nie potrafimy nawet śnić. Pirat kiedy pisał po prostu wchodził w siebie, pozwalał temu co tam jest mówić, śmiać się, krzyczeć, płakać – ponieważ nosił w sobie cały wszechświat, miriady żywotów – świętych i grzeszników. Był starym duchem jak wielu jego braci i sióstr w tym smutnym i psychopatycznym parku wieczystej rozrywki, gdzie kręcimy się wszyscy bez końca. Czy myśl i słowo może nas zaprowadzić tam gdzie kończy się myśl i słowo, gdzie otwiera się prawdziwe znaczenie tego wszystkiego. Pirat w to wierzył i tego szukał dlatego to robił stukając w wytartą klawiaturę gdzie litery stały się już symbolami. Jednak mało kto potrafił to dostrzec, ponieważ szukał tego spójnika, który łączy te wszystkie światy i te postacie, tego rytmu, który sprawi, że zaczną tańczyć magiczny taniec, który przebudzi prawdziwą Moc tego czym jako istoty ludzkie jesteśmy w samej swojej esencji. Zburzy granicę podmiotu i orzeczenia. Otworzy serce. Wiedział już, że to co robi jest rodzajem zaklęcia, które otworzą te wszystkie wrażliwe i bezczasowe duchy, które przyjdą po nim i jego pieśń stanie się początkiem ich pieśni, tak jak ktoś przed nim zostawił ślad dla niego w kilku zdaniach, które otworzyły jego serce, ciało i umysł.

Nauka, która jest ukryta we wszystkim jeżeli człowiek jest tylko gotowy i ma w sobie ufność, że gdzieś pod tym wszystkim istnieje prawdziwa mądrość, która próbuje nas przebudzić z tej obezwładniającej hipnozy. Możemy nazwać to Bogiem, Jezusem, Buddą nie ma to najmniejszego znaczenia, bowiem to tylko puste słowa, opakowanie, które nie może wyjaśnić swojej zawartości. Jednak kluczowa jest wiara i zaufanie, co w tych czasach pełnych arogancji i pychy wynikającej z powierzchownego macania pozorów, odkrywania oczywistych mechanicznych prawideł, które są prawdziwe jedynie do pewnego dość przewidywalnego stopnia ponieważ nasza świadomość jest uwarunkowana i wciśnięta w ciasną klatkę poglądów. Pirat szukał prawdziwych mistyków, tych którzy mieli odwagę pójść własną niewydeptaną ścieżką w głąb samych siebie. Tym była dla niego prawdziwa literatura, która tworzona w ten sposób dotykała czegoś co jest poza formą, poza strukturą języka, poza zasadą. Dla niego narratorem była Żywa Obecność w tej właśnie chwili, ten stan, ta jakość dokładnie taka jaka jest. W tym szukał prawdziwego siebie, tego wszystkiego za co nie musi przepraszać i wstydzić się. To była jego wolność, którą nigdy nie kupczył w świecie, który sprzedawał już wszystko, za chwilę uwagi i atencji, za mamonę i absurdalną „sławę”, która w istocie karmi demony. To była modlitwa pozbawiona obiektu czci, bez proszenia i pełzania w poniżeniu, bez poczucia bycia gorszym, grzesznym, mniejszym od czegokolwiek i kogokolwiek na tym świecie. Bez uważania się za kogoś lepszego i bardziej istotnego niż najmniejszy robak.

Wszystko bez wyjątku dzieli tą samą przestrzeń.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZERO NETTO

Galeria