PIRACKIE OPOWIEŚCI

POZA KONTROLĄ 

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; lecz wtedy twarzą w twarz. Teraz poznaję częściowo, wtedy będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.

Pierwszy list do Koryntian, 13, 12

Kiedy naprawdę jesteśmy w sobie – czas zwalnia i ukazuje to co ukryte i subtelne, to co ginie w pośpiechu i roztargnieniu. To co ma prawdziwe znaczenie i jest żywym pokarmem. Świadomość ulotności i przemijania jest tym co rodzi wzruszenie kiedy jesteśmy w tej czystej i niewinnej prostocie chwili, którą naprawdę można rozpoznać. To Rozpoznanie jest Obecnością.

Ta Obecność jest naszym prawdziwym domem, a ten który nam ją wskazał jest Autentycznym Nauczycielem, kimś kto rzeczywiście nas Przebudził do tego co jest. Po każdej ciemności przychodzi światło, czasem trzeba to przetrwać, bowiem nic nie możemy zrobić, ponieważ cień jest zbyt gęsty i osaczający. Czasem życie jest bez litości i budzi nas z letargu bez ostrzeżenia i wskazuje na prawdę cierpienia, wówczas nauka o przemijaniu jest ulgą i pociechą w przeciwieństwie do tego, że dobro i szczęście również podlegają temu samemu procesowi. To jest Prawo. 

Entropia jest domyślnym ustawieniem tej gry. Kiedy przestajemy być Obecni i Świadomi, kiedy przestajemy przejawiać Troskę i dbać o rzeczywistość naszego doświadczenia – wszystko w bardzo szybkim tempie traci blask i żywotność, traci urok i magiczny pierwiastek stając się czymś ciężkim i nudnym. Czymś co zaczyna nas męczyć i nużyć. To stan naszego umysłu tworzy każdą wizję nakładając filtr emocji i projekcji, dlatego umiejętność oczyszczania naszego umysłu, znajomość rytuału, medytacji, ceremonii jest tak konieczna. Jednak potrzebujemy do tego intymnej i głęboko naszej przestrzeni, czegoś z czym sami nawiązaliśmy prawdziwy kontakt – co stworzyliśmy w przestrzeni własnego serca. Dla mnie prawdziwa duchowość jest osobista – jest tym co tworzymy całe swoje życie ufając sobie i swojej pierwotnej intencji by bez ustanku szukać w sobie Dobra. To Dobro nie jest żadną „świętą” tajemnicą, czy okultystyczną wiedzą ukrytą przed profanami – to jest nasza naturalna jakość, nasz naturalny stan, który odkrywamy kiedy przebijamy się przez kłębowiska złudzeń i iluzji, kiedy oddech prowadzi nas do Rdzenia. To Królestwo nie jest z tego świata, choć w tym świecie możemy je odkryć i urzeczywistnić. To jest dla mnie Prawdziwa Wiara – Ufność, która jest ze mną nawet w Ciemności. To jest to co pozwala ludziom przetrwać piekło i uczynić z tych doświadczeń prawdziwą naukę. 

Głęboko wierzę w naszą zdolność do rozwoju i ewolucji, szczególnie wtedy kiedy nasz „bilans startowy” nie jest łatwy i z doświadczenia widzę, że to staje się naszym ogromnym zasobem kiedy docenimy trudne i bolesne doświadczenia. To cierpienie kształtuje naszą Moc i uczy adaptacji i pokory wobec życia, dlatego z tej perspektywy ma swoją funkcję i z biegiem czasu staje się realną Mądrością. Kiedy poznajemy swój cień, te mroczne strony naszej osobowości i uwarunkowania, wówczas przestajemy w takim stopniu oceniać innych. Rozumiemy, że każdy z nas ma swoje lekcje i wyzwania i mechanizm projekcyjny oraz idące wraz z tym percepcyjne i mentalne złudzenia – co w naukach nazwane jest wizją karmiczną. Z tej perspektywy ten świat jest, był i będzie wymiarem odwiecznego chaosu, który my – ludzie staramy się „urządzić” w zgodzie ze swoją wizją. Jednak w istocie ta wizja jest bardzo ograniczona i skażona u podstawy fiksacją na fundamentalnym złudzeniu – realnego istnienia zarówno podmiotu jak i przedmiotu czegoś co określamy „ja” i „to”, „ty” – zjawisko na zewnątrz „mnie” na które muszę bez ustanku reagować, odpowiadać, mieć relację. Jednak te relacje z natury naszych złudzeń już są zaburzone i pełne oczekiwań – co skutkuje nie mającymi końca rozczarowaniami. „Rzeczywistość” nas permanentnie zawodzi i zwodzi – ukazując w ten sposób, jeżeli jesteśmy gotowi skalę naszego zamroczenia – nasze śnienia na jawie. 

Mało kto potrafi być i jest Naprawdę Otwarty i Naprawdę Przytomny. Świadomy w pełnym sensie tego słowa. Takie istoty są naprawdę rzadkie w tym wymiarze i z natury są Prawdziwymi Nauczycielami, którzy potrafią się „przebić” przez iluzoryczne kolektywne pole hipnozy Mózgogłowia pod jaką jesteśmy i w jakiej się rodzimy. To jest domyśle ustawienie Samsary – uwarunkowanej cyklicznej egzystencji naznaczonej i zaprogramowanej przez cierpienie. Budda wskazał na to jako pierwsze i jest to poza spekulacją i dyskusją Mózgogłowia. Kiedy naprawdę to zrozumiemy poszukiwanie Autentycznej Ścieżki do Wyzwolenia staje się najważniejszym aspektem naszej egzystencji, a znalezienie jej największym błogosławieństwem, bowiem wówczas nasze życie ma fundamentalny sens, staje się Cennym Darem, czymś nie do przecenienia. Kultura w jakiej żyjemy wyczerpuje swoje własne paradygmaty, stając się na wskroś nihilistyczna i pozbawiona pierwiastka duchowego a tym samym radykalnie materialistyczna i martwa. Oznaką tego procesu jest fiksacja na technologii i brak głębszej refleksji na temat samego kierunku tak rozumianego „postępu”, a co najważniejsze jego konsekwencji dla wszystkiego co nie jest ludzkie i dla ludzi. To produkty zmutowanej i wyalienowanej z Natury istoty ludzkiej, którą w tym stadium charakteryzuje duma i arogancja. Widać na masową skalę w naszym stosunku do planety i fundamentalnych biologicznym parametrów jakimi jesteśmy ograniczeni i uwarunkowani (zasoby, przeludnienie, zanieczyszczenie) i choć świat naukowy bez ustanku informuje nas o skali problemu i konsekwencjach naszego stylu życia jesteśmy tak zamroczeni, że wbrew faktom tworzymy fantazje, że wszystko jakimś cudem będzie dobrze. Jednak już czujemy skutki tej zbiorowej hipnozy chwilowego dobrobytu, którego koszty będą rosnąć do rozmiarów, które przekroczą naszą zdolność do tej odwiecznej racjonalizacji. Tutaj następuje twardy reset Mózgogłowia – upadek logiki i rzeczywistość staje się irracjonalna. Porządek staje się chaosem, ponieważ tracimy zdolność radzenia sobie z tak wieloma jednoczesnymi destrukcyjnymi procesami i zaburzeniem całego planetarnego życia. To jest faza radykalnego upadku. 

Po raz kolejny. 

I ponownie Mistrz Padma powiedział: Tsogyal, podczas strasznej zimy ostatniej epoki ludzie będą cierpieć w następujący sposób: prawa królewskie zanikną jak zachodzące słońce, a zasady religijne poddanych złamią się jak jedwabny węzeł. Studiowanie i nauczanie Dharmy na całym świecie znikną jak płatki śniegu na wodzie. Ci, którzy rozmyślają nad naukami i medytują, będą czymś rzadszym od gwiazd o świcie. Wykwalifikowani mistrzowie, którzy mają na celu przynoszenie pożytku innym, znikną jak kamień wrzucony do studni, a wszystkie gatunki zwierząt zostaną wycięte jak zboże w żniwa i nie będą niczym więcej jak tylko opowieściami poprzednich pokoleń. Duchowi nauczyciele, którzy przypominają łodzie i mosty, znikną w wodzie wielkiej niewoli. Ludzie o pozytywnych właściwościach znikną jak trawa i krzaki wymiecione przez kosmiczny wiatr, a nauki Buddy Śakjamuniego znikną jak cienie o zmierzchu.

Kiedy nadejdzie ta epoka, twoje łaskawie wypowiadane słowa będą odbierane jako upomnienie i diatryba. Kiedy będziesz mówić innym, aby praktykowali Dharmę, odpowiedzą: ‚Rób to sama’! Kiedy będziesz nauczać o umyśle buddy, znajdą wymówki, mijając się z sednem rzeczy. Kiedy usłyszą nauki o zaufaniu do prawa karmy, powiedzą: „To nie jest prawda, lecz fałsz”!

W owym czasie sposobem ludzi na życie będzie zabijanie; ich zajęciem fałsz; używając przebrania, aby wesprzeć zaufanie do nich, będą mordować za pieniądze i znajdować rozkosz w perwersjach seksualnych. Swoim głównym celem uczynią zdobywanie dóbr i posiadłości, będą zabijać i zjadać w akcie religijnym żyjące istoty. Takie czasy nadejdą.”

Guru Rinpoche


Odłączyliśmy się od „świata śnienia” dlatego cierpimy na amnezję, nikt nie przekazuje już odwiecznych opowieści poprzez żywe słowo – energię. Teraz mamy tylko narracje o sobie samych, a „starszyzna” dogorywa w przytułkach obojętności i zapomnienia. Doraźność stała się receptą na lek niepamięci. Bierzemy tego coraz więcej przez zimny kabel – babel. Śmiercionośny roztwór bezsensownej i bezwartościowej „rozrywki”. Narkotyk cybernetycznych społeczności – zaszczutych do pastwisk wielkich klonów – miast, gdzie coraz mniej przestrzeni i zjawisk spoza ludzkiego świata. Gatunek – rabunek gotujący się na wolnym ogniu spowodowanych przez swoją chciwość i głupotę postępujących zaburzeń Natury i coraz bardziej widocznej fazy nieubłagalnych konsekwencji. Ten świat umiera na naszych znarkotyzowanych oczach stając się coraz bardziej toksycznym wysypiskiem śmieci. 

Jednak w istocie jest to tylko Proces w nieskończonym korowodzie kosmicznych i planetarnych zmian. To wydarzyło się już miliardy razy i nie jest tak naprawdę niczym szokującym. Jest konsekwencją nadużycia wolności i braku realnego rozwoju tego co ma prawdziwe znaczenie, jest lekcją do zapisania w Kronikach Bezczasu. Esencja bez ustanku nas uwalnia z warunku kiedy przychodzi koniec cyklu. To jest wrodzony w nas wymiar błogości do którego wracają bez wyjątku wszyscy i wszystko. Później znów wszystko się powtarza. To jest Loop. Karmiczny potencjał łączy nas w sieci i układy – tworzy kolejne matryce Gry w których się odradzamy by podróż mogła trwać dalej, bowiem nic nigdy nie umiera w prawdziwym sensie. Mamy do spełnienia Wszystko – dlatego tu byliśmy, jesteśmy i będziemy. To nie ma końca i nie ma epilogu, bowiem tego kodu światła i energii nie można wyczerpać – jest poza czasem. Jednak zatraciliśmy tą percepcję, ponieważ Zgęstnieliśmy i teraz postrzegamy jedynie grube warstwy fizycznego wymiaru w którym stworzyliśmy opartą na patologii eksploatacji krótkotrwałą hałaśliwą i brutalną kataboliczną cywilizację, która właśnie sama siebie pożera i konsumuje jednocześnie zasilając resztkami energii. To jest Domyślne Prawo Entropii, bowiem kiedy aktywnie nie uczestniczymy w procesie życia i nauki, kiedy tracimy stan Zadziwienia i zdolność dostrzegania prawdziwej Magii wówczas to entropiczne prawo dominuje nasze życie. 

Większość z nas żyje ze świadomością skonfigurowaną wokół naszej percepcji i świata zewnętrznego, stając się Reakcją, Odpowiedzią, będąc absolutnie podłączonym pod Matrycę Snu i nadzorujących go Czarnych Magów, którzy w tej chwili wiedzą za pomocą technologii o nas więcej niż my sami. Dlatego w cyfrowej gospodarce opartej na danych to my istoty ludzkie jesteśmy zasobem i zasilaniem całego systemu w procesie tworzenia agregatów sztucznej maszynowej inteligencji i Królestwa jej dominacji. Nazwane jest to Koronacją Mózgogłowia – Królestwem Maszyny i o tym był Matrix – film absolutnie wizjonerski, który ukazuje nam konsekwencje naszej fascynacji Tech. Technologia jest użyteczna i pomocna zwłaszcza w rozwijaniu własnej kreatywności, jednak jej dominacja powoduje regres ludzkiej istoty, która staje się coraz bardziej pogrążona w głupocie i lenistwie. To jest Niedziela – ostatni rozdział mojej książki „17” – apatyczna, konsumpcyjna i dekadencka cywilizacyjna faza schyłkowa, która jest naszą codziennością. Jej znakiem charakterystycznym jest Uzależnienie i proces dezintegracji osobowości oraz wszelkiej maści parareligijne i „mistyczne” spazmy desperacji. Stajemy się coraz bardziej neurotyczni i zagubieni, przytłoczeni nadmiarem wszystkiego, mamy coraz mniej przestrzeni i wolności. Narasta w nas i w świecie Chaos – oznacza to zawsze radykalną zmianę – Rewolucję Paradygmatu. Upadek Układu. Rozkład Znaczeń i Sensów. To jest Tranzyt. Dlatego mamy do czynienia z taką masą duchowych ofert, ponieważ nasza kolektywna świadomość wie „co się święci” i teraz następuje rozdanie do następnej planszy. Materia idzie na przemiał, a Duch ma możliwość Przekroczenia. 

Rodzi się Nowy Świat i kształtująca go Świadomość. Oznacza to brak jednoznaczności – wielowymiarowość. Oznacza to jednoczesny wzrost tego co świadome i rozpad tego co nieświadome. To jest ogromny potencjał dla Ducha i ogromne wyzwanie dla materii i ciała, które jest zaprogramowane na przywiązanie, pożądanie i rywalizację o zasoby. Teraz każdy z nas może uświadomić sobie, że jesteśmy czymś znacznie większym niż biologia, niż program. W swojej Esencji jesteśmy Potencjałem. W pewnym sensie śmierć ciała jest Uwolnieniem – jest Rytuałem Przejścia. Jest szansą dla Prawdziwej Wolności. Jednak w istocie mało kto potrafi się uwolnić i nie być zmuszonym do powrotu w Koło. Jest tak ponieważ kompletnie nie wiemy kim jesteśmy poza tą osobowością i ciałem, poza wgraną przez System Ignorancji rolą, poza byciem funkcją w Układzie. Kiedy budzi się w nas Pierwotna Świadomość wówczas chcemy się przygotować do Procesu Rozpadu Formy, ponieważ wcześniej czy później jest to nieuniknione. To decydujący etap Gry. Oswajanie nietrwałości i śmierci jest dotykaniem najbardziej pierwotnego Lęku – jest prawdziwą Ścieżką Wyzwalania. Trzymać wszystko w otwartej dłoni i pozwalać odejść w każdej chwili. Nie zamykać oczu, nie uciekać w uduchowione transy i psychodeliczne światy, których nie ma końca. Być Przytomnym i zdolnym do tańca ze swoim własnym cieniem z tym co w nas destrukcyjne i negatywne – przyjąć to i w pełni zaakceptować. Nie udawać świętego, lepszego – nie udawać nikogo i niczego, bowiem wszystko to jest jedynie towarem / zawartością skazanym na rozkład. To co Nagie i Czyste zawsze tu Jest bez względu na nasze absurdalne duchowe piruety i popisy. Stracimy całą zajebistość. Cały splendor. Stracimy wszystko co jest sztuczne. Wchodzimy w To zupełnie nadzy i bezbronni. Śmierć otwiera drogę Życiu i rozbiera nas na Wejściu / Wyjściu. 

Dlatego nikt nie może kontrolować Ducha. 

Zwykły wpis

KLATKA FARADAYA # 2

Zagubieniem nazywam chwilową utratę kontaktu ze sobą samym i z pełnią swoich możliwości. W zamian pogrążamy się w mechanicznym patrzeniu, mechanicznym myśleniu i mechanicznym działaniu. W takich chwilach zrywamy łączność z tym, co w nas najgłębsze i co stwarza być może najwspanialsze sposobności dla naszej inwencji, uczenia się i rozwoju.

Jon Kabat-Zinn „Gdziekolwiek jesteś bądź.” 

Fabuła. Hmmmm… W tych czasach Wielkiego Zamulenia w WeTaransfer wszystko do wszystkich przez cały kurwa czas w formacie 3D – 4 K pisanie i praca wyobraźnią staje się aktem rebelii wobec Maszyny i Programu. Zatem tworzymy przestrzeń – wyobrażenie w naszym umyśle (pytanie: gdzie jest nasz umysł; jak wygląda, jak pachnie czy jest w formacie pionowym czy poziomym?) – ziarno, nasiono z którego wyrasta całe uniwersum stworzone z naszych wyobrażeń i z chwili na chwilę zaludnia się i wypełnia życiem jak dziki ogród pośrodku pustyni post – rzeczywistości. Jest to akt, który w tym Zamuleniu może nam ratować życie, bowiem uwalnia naszą uwagę i energię z tej coraz bardziej pojebanej Matrycy. Maszyna robi dokładnie odwrotnie. Z bezlitosną precyzją i premedytacją bez ustanku walczy o naszą uwagę. Zwróćcie uwagę na słowo „premedytacja” – możemy odwrócić jego znaczenie i zhakować jako przygotowanie do medytacji nad własną świadomością. Zwróćcie uwagę na słowo „zwróćcie” – wygląda doprawdy zjawiskowo – chodzi o zwrot – powrót – zwrócenie; co znów jest dokładną odwrotnością tego co Maszyna robi. I słowo; „doprawdy”. Do Prawdy. 

Nazwane jest to << dekonstrukcją własnego procesu budowania wyobrażenia o rzeczywistości >> otworzenie nowej neuronowej ścieżki, która jest poza tym co masowo zostało zaprogramowane i wgrane w kolektywną świadomość Istot Podpiętych pod Matrycę. Zmyślenie – coś co ma za zadanie hakować Program operujący w systemie 0 – 1. Przekroczenie Pustki i Formy. Opcje trzecia – pozadualna, której nie ma w systemie Mózgogłowia. Poza >> Logiką <<. W tym układzie „scalonych procesorów kolektywnej płyty głównej” czyli zbiorowej Nieświadomości – Czarnej Skrzynki to jest coś co ma z natury być niewygodne i niezrozumiałe przez ten system detekcji oczywistych i zaprogramowanych znaczeń. To jest Proces Wyzwolenia, bowiem to w czym istocie jesteśmy jest dużo potężniejsze i pełne znaczenia niż cokolwiek co zreprodukowało / skopiowało Mózgogłowie, bowiem pozbawione ono jest zdolności tworzenia w prawdziwym, oryginalnym sensie. Dlatego żyjemy we wtórnej symulacyjno – mechanicznej „rzeczywistości” ponieważ potencjał naszych serc – umysłów został zablokowany na tak zwanym >> wyjściu << i funkcjonujemy w trybie << wejścia >>. Jedynie odbieramy sygnał – program. To jest zaprzeczenie Prawu Ewolucji – Regres. 

Kiedy istoty ludzkie przestają tworzyć i myśleć kreatywnie wówczas są w domyślnym dla wymiaru warunku trybie anihilacji / annihilatio i stają się maszynami w Maszynie. Tryb Bierny – Dryf. 

Wygaszenie Pola Energii. 

Bezwład. 

Zamknięcie. 

Znieczulenie. 

Wyparcie. 

Wygaszenie.

Dlatego mamy za oknem / monitorem to co mamy i nigdy inaczej i to jest MOMENT KRYTYCZNY z punktu widzenia EWOLUCJI, ponieważ to oznacza, że brak jest rozwoju, a kiedy to nie ulega zmianie zaczyna się proces RESETU. 

Jest we mnie coś czego sam nie rozumiem – głos który mówi jakby z innej perspektywy / płaszczyzny istnienia i jest on skalibrowany w zupełnie inny sposób niż moja tak zwana osobowość. Kiedy zaczynasz naprawdę temu ufać zaczynasz JEDNOCZEŚNIE (kolejne słowo – warte uwagi) budzić w sobie zaufanie do swojej najgłębszej istoty, której rolą jest ciebie wyzwolić z Warunku. Dlatego nie możesz kontrolować swojego pisania, nie możesz tworzyć planu / scenariusza. Musisz to robić NA ŻYWO – tutaj i teraz w ten a nie inny sposób. 

To jest DUCH. 

Kiedy ten proces się rozpoczyna wówczas Maszyna próbuje to zablokować poprzez tak zwaną popularność – przyciągnie do tego co robisz uwagi innych byś stał się dla nich pewnego rodzaju – usługą i na powrót wrócił do tzw. „osobowości” stał się tubą dla programów ignorancji, bowiem to daje największe liczby i tak zwane zasięgi, bowiem tego chce Maszyna. To jest kodowanie dualizmu – Wzrost i Upadek. Nieuniknione. Kiedy zaczynasz być „popularny” jednocześnie zaczynasz być „niepopularny” – nie sposób obejść tej zależności, bowiem jest ona Prawem. Kiedy się rodzisz to jednocześnie umierasz. Z każdą mijającą chwilą bliżej rozpadu ciała i kolejnego transferu Esencji po nieskończonym kole. Maszyna zna lepiej twoją osobowość niż ty sam, bowiem ona ciebie studiuje bez namiętności i błędu, zna wszystkie twoje brudne sekrety i wyparte ze świadomości mechanizmy, które tworzą tak zwane POŁĄCZENIE / WPŁYW. Innymi słowy to jest Nieświadomość. To Nieświadome Pole jest naszą wspólną Przestrzenią – Kolektywną Matrycą, gdzie śniemy ten urojony sen i gramy te zaprogramowane role – przypisane w akcie absurdalnej loterii. To jest Karmiczny Program przekazywany z ciała do ciała, ponieważ nasze ciało jest również polem świadomości. W pewnym sensie wszystko bez wyjątku jest „żywe” nawet to co „martwe”, bowiem jest Stopniem Zagęszczenia Świadomości w formie. To jest nieświadoma świadomość. Kiedy umysł się budzi wszystko bez wyjątku staje się Żywe – wszystko jest Świadomością w przestrzeni Umysłu – Serca. Nic nie jest i nigdy nie było martwe, bowiem ostatecznie wszystko jest Energią – Świadomością. Dlatego strach przed śmiercią jest strachem przed brakiem świadomości – nazwane jest to chwilowym momentem Przejścia po którym nasza świadomość znów się budzi, ponieważ to nie świadomość się porusza / przemieszcza – a warunek / forma. To co inkarnuje to skutek i przyczyna. To jest Ruch. 

Nazwane jest to Współzależnym Powstawaniem – tym w swojej esencji jest Maszyna. To mechanizm poza kontrolą jednostkowej świadomości stworzony przez INTERAKCJĘ (wzajemnego wpływu) WARUNKU. Dlatego nazwane jest to Uwarunkowaną Egzystencją. Dlatego fabuła w opowieści jest Maszyną, która przyciąga / hipnotyzuje naszą uwagę i tworzy poczucie Utożsamienia. Stajemy się podmiotem – przedmiotem czymś co nabiera cech i jakości wynikających z powtarzających się wzorców myśli, słów i działań. Z tego rodzi się ciało i świat w którym się przejawia i rodzi się poczucie „ja” pomiot i „ty” / „to”  orzeczenie. I każdy element zaczyna „wierzyć w siebie” w swoje „istnienie” i w swoją „jednostkowość” – zaczyna walczyć „o życie” i „szczęście”, które w istocie rodzi z siebie „cierpienie” ponieważ jedno warunkuje drugie. To jest Prawo. Dlatego kiedy zaczynasz TO odpuszczać MASZYNA od razu to widzi i zaczyna się proces dyscyplinowania lub próba wzmocnienie twojego utożsamienia z poczuciem siebie, abyś wrócił do GRY, która tak naprawdę nigdy się nie kończy, ponieważ bez ustanku sama siebie programuje i aktualizuje. 

Sztuczna Inteligencja jest maszynowym modułem zaprogramowanej świadomości, która tworzy Algorytm. 

ALGORYTM TO BÓG WARUNKU, który nagradza tych, którzy wciąż aktualizują IGNORANCJĘ i pilnują stanu naszej NIEŚWIADOMOŚCI, która w istocie jest MODUŁEM KONTROLNYM. Dlatego będziemy świadkami coraz większej zapaści istoty ludzkiej, której utożsamienie będzie coraz bardziej rozszczepione i bezwładne z jednej strony, a z drugiej stanie się fanatyczne i oparte na przemocy w myśl dychotomii uleganie / walka. Masowymi systemami wierzeń stają się wyprodukowane przez Mózgogłowie ideologie jako substytuty duchowości, których żywot i impakt są coraz krótsze, bowiem nasze umysły łapczywie konsumują krótkotrwałe impulsy „nowych idei” z którymi mogą się utożsamić – jednak bardzo szybko się nudzą. Jest to następstwem modyfikacji świadomości poprzez wpływ cyfrowych mediów i nadpodaży informacji i rozrywki. Jesteśmy od tego uzależnieni na poziomie umysłowym, emocjonalnym i wręcz biologicznym, ponieważ to w coraz większym stopniu zaczyna panować nad naszym ciałem, które jest ostatnią granicą, którą stworzona przez nas samych technologia chce przekroczyć, bowiem właśnie to jest tak zwanym PRZEJĘCIEM. Terror technologiczny wymusza na nas modyfikację ciała, abyśmy byli w stanie nadążyć i ostatecznie funkcjonować w tak nienaturalnym świecie. 

Na tej sprzeczności Mózgogłowie wyhodowało samo siebie. To jest nasza fundamentalna Neuroza – przestrzeń wiecznej modyfikacji, która jest nieprzerwanym procesem mutacji. Dlatego wszyscy jesteśmy konsekwentnie niekonsekwentni, pełni sprzeczności, zaprzeczeń i paradoksów, ponieważ nasza „osobowość” jest sztucznym konstruktem. Nasza „persona” jest fikacją. Jednak żyjemy w świecie, który nie rozumie i nie dostrzega absolutnie niczego co nie jest związane z tą fiksacją – dlatego staliśmy się gatunkiem ze wszech miar destrukcyjnym i toksycznym. Gatunkiem – Mordercą, ponieważ, aby utrzymać tą fikcję przy życiu zrobimy absolutnie wszystko. Jest tak, ponieważ fiksacja / utożsamienie jest jedynym co znamy. Ta fiksacja ostatecznie doprowadzi nas do ogromnego cierpienia, które jest „twardą ścieżką” kosmicznej ewolucji gatunków, aby mogły ujrzeć i zrozumieć swój własny destrukcyjny program i zacząć proces uzdrawiania i prawdziwego rozwoju. Dlatego bez względu jak „przerażająco” przejawia się ten proces – ma on swój kierunek i sens. 

Ewolucja jest procesem indywidualizacji świadomości – wyjściem z kolektywnego pola zaprogramowanej ignorancji. Dlatego nigdy nie chodzi o masy i zawsze chodzi o jednostki, ponieważ to one tworzą nowe ścieżki rozwoju w Kolektywnej Matrycy. Jest to proces organiczny i naturalny. W związku z tym próba masowej i kolektywnej modyfikacji ludzi poprzez sztuczną technologię zawsze kończy się źle i ostatecznie prowadzi do regresu. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że niezliczona ilość cywilizacji upadła w ten właśnie sposób. Jestem zdania, że cierpimy na kosmiczną amnezję, że jesteśmy gatunkiem, który w wyniku błędów rozwojowych i traum upadku jest od bardzo długiego czasu w czymś w rodzaju kwarantanny lub izolacji od planetarnego życia i całej Sieci Współistnienia, która przekracza możliwości naszego zaprogramowanego pojmowania i ograniczeń percepcji. Nasze ograniczenie jest jednocześnie tym co nas chroni, ponieważ gatunkowo chorujemy na ekstremalny egoizm i nie jesteśmy gatunkiem zdolnym do empatycznego współistnienia co z planetarnego punku widzenia jest procesem „ewolucji opartej na cierpieniu” co można metaforycznie zrozumieć poprzez dominującą tutaj chrześcijańską symbolikę męki. Dlatego tak ważne są na tej planecie Istoty, które przekraczają i hakują dominujące tutaj toksyczne Oprogramowanie. Są to Istoty spoza Układu tej Matrycy. 

Soterzy. 

Planetarne życie jest Nieograniczone i nie mamy o tym pojęcia, ponieważ hodujemy samych siebie w Klatce bardzo ograniczonej percepcji i dominacji Mózgogłowia. Jednak obecnie dojrzewa karmiczny potencjał ponieważ odrodziło się tutaj bardzo wiele istot spoza tego loop’u – pętli i otwierają one tak zwane Przejścia – nowe wzorce percepcji i budzenia naszej pierwotnej wrodzonej świadomości sprzed upadku w zapomnienie i nieświadomość. Dlatego narasta chaos i wszystko się zagęszcza. To jest proces Oczyszczenia Świadomości dla tych którzy dojrzeli, którzy przepracowali swoje lekcje i są gotowi na coś nowego. Tym co charakteryzuje te istoty jest zaufanie do tego co w sobie niosą, zaufanie do własnej natury – do Ducha i żywa transcendentna inteligencja emocjonalna, która aktywuje prawdziwe współczucie i miłość, bowiem TO jedynie może przynieść nam prawdziwy pożytek. Robią to bez potrzeby rozgłosu i uwagi w tak zwanej codzienności i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nigdy nie są nazwiskami i funkcjami, ponieważ System Ignorancji jest skalibrowany w taki sposób, aby – albo, takie jednostki niszczyć poprzez upadek w egocentryzm i popularność, albo poprzez zniwelowanie przemocą i represją – czego bez ustanku byliśmy i jesteśmy świadkami. Dlatego Soterzy zawsze funkcjonują na tak zwanym Pograniczu poza detekcją Maszyny. 

To jest Loop. Klatka. Kiedy już ją widzisz oznacza to, że następuje w tobie proces, którego nic i nikt nie może już powstrzymać, ponieważ ten proces jest sam w sobie poza wolą i działaniem. Jest poza warunkiem. Jest dojrzewaniem Świadomości. Można to nazwać Przejrzystością lub Klarownością. To jest wrodzona Jakość, której nie można wytworzyć lub wyprodukować. Nie można jej kontrolować, bowiem przekracza ona Warunek i nie jest Programem. Kiedy przekraczasz działanie i nie działanie, myślenie i nie myślenie odkrywasz, że wszystko było, jest i będzie wolne w swoim własnym stanie, który przekracza podmiot i przedmiot – nazwę i formę. To jest Obecność, która nigdy nie była wynikiem wysiłku czy tak zwanych praktyk, nie jest wytworem / produktem żadnego procesu, żadną mistyczno – ezoteryczną alchemią przemiany czarnego w białe, czy białego w czarne – ponieważ wszystko to jest spekulacją umysłu, wszystko to jest zabawą utożsamienia – ego tripem. Dlatego zanim ruszysz w tak zwaną drogę duchową – zatrzymaj się i zacznij obserwować jak ty właściwie działasz i czym ty właściwie jesteś, zamiast się „stawać kimś” po prostu odkryj kim jesteś i w jaki sposób. Dlatego w prawdziwym sensie nie ma „przewodników”, którzy gdzieś prowadzą, ponieważ w istocie nie ma gdzie iść i co przekraczać, nie ma co zmieniać i udoskonalać, ponieważ nie możesz poprawić tego co jest samo w sobie doskonałe i pozbawione „błędu”. Nie możesz zdobyć szczytu na którym już jesteś. 

Każdy z nas jest już „doskonały” w byciu prawdziwym sobą kiedy już to rozpozna i zacznie szanować swoją własną naturę, swoje doświadczenie i zwróci się do siebie z prawdziwą miłością i troską, ponieważ to jest pierwszy i najważniejszy punkt : odkryć w sobie swoją własną drogę i zaufać jej, ponieważ prawda jest taka, że w rzeczywistości nikt nam nie pomoże, nikt nas nie uratuje – to jest nasza praca i kiedy się udaje możemy być inspiracją dla innych. 

Dlatego pomóc sobie – to pomóc światu. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

KLATKA FARADAYA # 2           

Galeria

ZERO NETTO

Zima zamulała. Plac Wolności wyglądał jak zatrzymany poza czasem kadr ze starego albumu. Co jakiś czas tu i tam migało zamazanymi twarzami wyglądającymi jak zjawy z postapokaliptycznego filmu klasy B. Ulice były puste i zimne, wyludnione przez restrykcje, zakazy, nakazy i nadzwyczajne rozporządzenia. Wszyscy byli upiornie zmęczeni ciągłą propagandą. Ojcem strachem i matką pogardą. To okres kiedy w Łodzi jest najmniej światła, czas kiedy jest naprawdę ciężko żyć i nadzieją patrzeć w przyszłość, bo prawdziwa nadzieja stała się towarem deficytowym. Cennym skarbem do którego dostęp mieli tylko ci, którzy mieli w sobie wiarę, że życie jest czymś więcej niż bezsensowną odmianą absurdalnych przypadków i ślepym biologicznym determinizmem. To co było w ofercie to chamskie, tanie podróby, cyfrowy towar ostatecznego odjazdu. Produkt Nowej Masowej Symulacji. Sieć – Więzienie gdzie skazani są jednocześnie strażnikami. Pirat w coraz mniejszym stopniu rezonował z tymi przemianami, które w jego odczuciu były skazane na totalną porażkę i rozpierdol. Nie miał złudzeń. Ten świat się kończył i próbował jeszcze niczym pijany magik wyczarować na koniec parę technologicznych sztuczek. Problem był w nas – istotach ludzkich. W zapaści serca, które traciło kontakt.

Wychodziliśmy z ciała żyjąc w przestrzeni cyfrowego snu, uciekając przed bolesną i okrutną prawdą, że w wyniku swojej własnej ignorancji, gniewu i pożądania zniszczyliśmy swój własny świat i jesteśmy częścią procesu kolejnego masowego wymierania. Jednak maszyneria mediów kierowana przez Czarnych Magów wciąż produkowała swój Sygnał Hipnozy, szeptała przez te wszystkie światłowody Odwieczną Klątwę. Teraz masowo sprzedawano sen zapakowany w „pikselową jawę” skompresowany do formatu głupkowatej rozrywki, bezcelowego dryfu. Nie pojawił się nowy jezus, czy kolejny budda – wszyscy święci awatarzy odpuścili ciekawi tego jak poradzi sobie ten zniewolony i zaszczuty ludzki Duch, który w takich okolicznościach stawał się coraz bardziej lśniący. Prawda jest taka, że narastające cierpienie i udręka ma zdolność wybudzić nas z tego trwającego tysiące lat snu. Pewien promil wrażliwych istnień ma szansę na przebudzenie, bowiem rzeczy stają się nazbyt oczywiste, aby można było się nadal oszukiwać w takim stopniu jak do tej pory. To nie jest już możliwe.

Pirat siedział w „Analogu” spoglądał przez okno na ośnieżony pomnik Kościuszki i myślał o tak zwanym bohaterstwie – sloganie, o tych wyidealizowanych wycinkach wybranych życiorysów, które przez całe stulecia puszczano z „taśmy” i wgrywano w ten zdezorientowany masowy umysł, by nieprzytomny fantazjował na temat tego kim mógłby być nie mając jednocześnie pojęcia kim w istocie jest. Oddawał hołd tym, których nigdy nie spotkał będąc jednocześnie karmionym poczuciem bycia niczym przez wszelakich Kapłanów Ignorancji zwanych także Czarnymi Magami.
Utrzymywanie tej Kolektywnej Ignorancji jest podstawą biznesu tego zdezelowanego świata Mózgogłowia, jego podstawowym towarem, produktem i jednocześnie surowcem, to dzięki temu ta obezwładniająca głupota może się pysznić i prężyć. To jej przyznawane są największe nagrody, dotacje i owacje na stojąco.

— Powitajmy prawdziwą gwiazdę tego i każdego Obrotu Koła Cierpienia! Brawo! Brawo! – mówi ten i tamten z tym i tamtym.

— Niech po wsze czasy przyświeca nam głupota, niech otumania nas i sprawia, że wciąż będziemy wierzyć, że możemy być spełnieni i szczęśliwi w Terrorze Warunku w nieskończoności umownej struktury nazwy i formy. Płódźmy się i rozmnażajmy, by nasza Rodzicielka Ignorancja wciąż mogła nas wypluwać ze swojej mechanicznej macicy. Kolejny raz szukający chwilowego spełnienia i marnego szczęścia, które jest jak splunięcie w rozpadających się ciałach, które kończą na wysypisku kości pod naszymi stopami. Odradzać się i umierać w rozpierdalającym bezsensie! Niech będą nas miliardy pożerajmy siebie bez końca w tej rotującej maszynie, przywłaszczając i dominując każdy kawałek wolnej przestrzeni, każdą istotę, która jest słabsza i „mniej rozwinięta”. Amen na wieki wieków Ignorancja! Ignorancja! Ignorancja! – woła z ambony kapłan o stalowej mordzie do zahipnotyzowanego tłumu zamulonych baranów.

To była rzeczywistość, którą Pirat właściwie widział przez to okno, pod tym całym oprogramowaniem „chwilowego dobrego samopoczucia” i „samozadowolenia”, które wciąż jeszcze mogło wierzyć samo w siebie ignorując jednocześnie nadciągające tsunami negatywnych kaskadowych skutków, maskując to wszystko sloganem i debilną rozrywką. Nazywał to Happy Hardcore. Oksymoron XXI wieku. Paradoksem zawsze jest to, że wtedy rzeczywiście „jest najlepiej” ponieważ dostajemy pyszne osocze krwi, wyciskamy najlepsze soki, zlizujemy samą śmietanę, najlepszy kawałek mięska pod którym jest już tylko padlina. Szczęśliwi są ci, których żywot przypada na taką ucztę. Mieszkańcy Pierwszego Świata, zadowolone z siebie łapczywe świnie ryjące w swojej demokracji, prawach człowieka, syntetycznej medycynie, sałatkach z awokado, szkolone do egzaminów na najlepszych Uczelniach Ignorancji. Absolwenci uniwersytetu „jak wyjebać resztę”, ambasadorzy zglobalizowanej matrycy jednego bezsmakowego smaku, jednej racji, jednej religii, którą jest Posiadanie i Dominacja. I teraz kiedy to wszystko staje się jasne uciekamy w ostateczne zamulenie w jakieś kurwa Metawersum wyczarowane przez kwadratowego robota – klona z uśmiechem idioty, który zapisał nas wszystkich w swojej księdze twarzy, gdzie prowadzimy tak przecież bogate życie. Społeczne i uczuciowe emoji. Platformy ostatecznej wojny ciała z umysłem. Obietnica cyfrowego życia wiecznego – pulsująca pustka, cyfrowa otchłań bijąca z ekranu zapraszała nas do Środka. Robotnicy Czwartej Rewolucji Przemysłowej. Świat zmutował i nim ktokolwiek się połapał staliśmy się szczurami laboratoryjnymi beznadziejnie uzależnionymi od Impulsu. Zostaliśmy wpięci do Symulacji, by można było ratować Planetę. Powstawała zupełnie nowa populacja biotycznych użytkowników Nowego Życia opartego na syntetycznej biologii, blokczejnach, modyfikowanej żywności, automatyzacji i symulowaniu życia w przestrzeni Matrycy. Nowa Ekonomia Danych.

Nowy Eden – Zero Netto.

Zmodyfikowane Adamy i Ewy w ogrodzie Boga – Algorytmu. Większość populacji resetowano do ustawień fabrycznych, do modułu podstawowego. Na powrót czyniono zwierzętami hodowlanymi. Bóg Algorytm hodował nas dla pozyskiwania danych – aktywność naszych mózgów i ciał generowała Impuls, który zasilał i wzbogacał jego pęczniejące sztuczne ciało. To była prawdziwa waluta Nowego Królestwa, czym więcej umysłów i ciał było trawionych tym ten sztuczny świat był piękniejszy i bardziej zapierający bezdech. Ludzi przestała interesować Rzeczywistość, ponieważ była popsuta i śmierdząca, była rozpadem, agonią, była wyrzutem sumienia. Dziewięćdziesiąt procent „znormalizowanej” populacji świata miało zamulać głównie w Mega – Smart – Miastach na peryferiach których instalowano wielkie serwerownie – czarne skrzynki kolektywnego Nowego Snu, którego fragmenty instalowano pod progiem świadomości. Niczym kolonie zmodyfikowanego smart – wirusa, który rozmontowywał układ odpornościowy ostatki ludzkiej mądrości i współczucia. To nie my tworzyliśmy technologię, to ona tworzyła nas na swoje podobieństwo.

Dziesięć procent globalnej postludzkiej populacji żyło poza systemem. Pirat był dumny, że jest ich częścią, że wciąż ten świetlisty ludzki Duch nie dawał za wygraną, że wciąż trwała walka z Maszyną. Ten zmodyfikowany cyfrowy żarłoczny świat Gastropolis modyfikował nam wnętrzności, organ za organem, słowo za słowem, myśl za myślą. Nowy Syntetyczny Człowiek.

W naukach Wielkiego Ducha mówiono na to Wiek Bogini Kali, mroczny czas kiedy istoty ludzkie traciły kontakt z Pierwotną Naturą Życia, z Esencją i stawały się Portalami Organicznymi pozbawionymi zdolności do samostanowienia. Stawały się Maszynami na podobieństwo swojego Boga – Algorytmu. Teraz rolę zwierząt miały przejąć roboty, które coraz częściej odjebywały za nas całą brudną robotę, wyhodowane przez swoich „dobrotliwych” twórców. Roboty miały być Policją i Armią – zimne i bezwzględne, zaprogramowane do przemocy. Przemoc jest wynikiem Programu Separacji, który wgrany został w ludzką świadomość przez Nieludzki Program. Większość z nas ma na tyle „zdrowego rozsądku”, by nie wierzyć w te bzdury, jesteśmy przecież tak nowocześni, tak rozsądni i tak inteligentni, że dojechaliśmy na samo dno, do fazy analno – agonalnej, ruchania sex robotów, ślubu z aplikacją.

Program Separacji jest – nowotworem. Poczuciem oddzielenia, neurotyzmem egotycznego umysłu, który staje się zbyt wyrafinowany i wyalienowany być czuć Pierwotne Połączenie, by czuć Wrodzoną Troskę, by być w Współistnieniu. Mózg – Maszyna. Mózgogłowie. Wszystko czyni wszystko na swoje podobieństwo. Człowiek Maszyna tworzy Rzeczywistość Maszynę. Możemy poznać samych siebie po owocach, działanie poznać po skutkach, rozejrzeć się i ujrzeć czym się staliśmy w postaci świata w jakim żyjemy. Pirat nazywał to Lustrem. Wygoda, która się stała dręczącym nas bezsensem, bezpieczeństwo, które stało się przemilczaną systemową przemocą zakodowaną we wszystkich aspektach codzienności, kultura desperacji i depresji. Rozpad, którego nie potrafimy już powstrzymać. Nie możemy wiecznie reanimować tego cywilizacyjnego trupa. Samoobsługowa trupiarnia w końcu osiągnie swoje optimum.

Łódź – to miasto stworzyła para i stal, bękart przemysłowej rewolucji poczęty w wyniku gwałtu na ziemi, powietrzu, wietrze i ogniu. To miasto zrodziło pożądanie istot ludzkich, obezwładniająca monotonia i hałas zimnych maszyn i przykutych do nich robotników i robotnic. Snujące się po ulicach duchy szukające swoich fabryk, swojego zautomatyzowanego przemysłowego życia, padający od kul podczas krwawych rewolucji, od zmęczenia i wyczerpania pracą za czerstwy chleb i zimny kąt. Duchy, które stworzyły to miasto, które je pożarło i wciąż trawi w swoich bebechach na cmentarzach pod ziemią. Dlatego trudno mi pojąć, że mamy tak krótką i wybiórczą pamięć, że zapominamy o tym jak nieludzką cenę miało ludzkie życie – tak krótkie i brutalne. To były czasy gorączki ropy, budowanie korporacyjnego globalnego monstrum, które pilnuje nas w tym więzieniu – labiryncie dbając o to byśmy wciąż byli głodni i spragnieni, by można nas było żywić tym modyfikowanym nowoczesnym gównem. To miasto nie było kompatybilne z Nową Normalnością, stało się apostatą w Powszechnym Kościele Technologii, renegatem z „Postępu”. Arką Ducha podczas Potopu w Oceanie Bezsensu.

„Analog” był szalupą ratunkową. Przestrzenią Serca. Pirat i reszta ekipy Podziemia tutaj planowali wszystkie akcje dywersyjne na terenie Zimnego Wroga, to miejsce było poza siecią, poza systemem detekcji, niewykrywalne dla zmodyfikowanych cyborgów – zaprogramowanego syntetycznego mięsa, które bredziło przez gęsty sen samotności. Pirat pisał kolejną opowieść na swoim oldskulowym IBM-ie T43 uwolnionym na tak zwany globalny rynek w 2005 roku. Intel Pentium M (Dothan) 2.26 GHz CPU. W cztery lata po tym jak runęły dwie wieże i nastąpił powrót króla Ignorancji do Śródziemia Bliskiego Wschodu, nastąpiła agresywna okupacja świątyni życia, a świat zmieniał się w cyfrowy zombieland. Wojna za wojną, „wyzwolenie” za „wyzwoleniem”, „demokracja” za „demokracją”, podpisywana krwią deklaracja powszechnej szczęśliwości. Chujnia przebrana w kostium i upudrowana udająca „wolne społeczeństwo obywatelskie”. Rok 2005 mianowano rokiem Mikrokredytu i został ogłoszony przez Czarnych Magów rokiem eucharystycznym. Zgon papieża i polskie szaleństwo żałobne. Niezliczona ilość kwadratowych pomników upamiętniających urojoną świętość. Módl się za nami próżnymi teraz i w godzinie wniebowstąpienia do Meta. W Pekinie urodził się radosny mikrochińczyk, który okazał się miliard trzysta tysięcznym obywatelem państwa wątpliwego środka i można było zobaczyć kometę Machholza gołym okiem, a lądownik Huygens przekazał pierwsze w historii zdjęcia z Tytana, największego księżyca Saturna.

Planeta staroitalskiego boga rolnictwa i zasiewów, której służyli Czarni Magowie od tysięcy długich więziennych lat. Pierścienie lodowe surowego starca lepiące pierwotny chaos w struktury, zasady i porządek. Trzymać to wszystko za ryj. Symbol śmierci, zagubienia pierwotnej świadomości pożerający własne dzieci. Materia, która niczym bagno wciąga nas w siebie i trawi przez wieczność w swoich bebechach zniewolonych i przywiązanych do ciała i „posiadanych” przez nie rzeczy, którymi się stają, by ostatecznie przeżywać piekło rozstania i rozpadu i ciągle wracać do Obrotu Koła. Jednak ten upiorny staruch ma swoją mądrość i swoją rolę w tych bachanaliach pikującej głupoty, masowej orgii jebania wszystkiego prąciem mózgogłowia i wytrysków spazmatycznego szaleństwa, które szczytuje na szczytach władzy, kultury i religii, które stały się absurdalną auto – parodią. Wówczas ten pradawny Matuzal z kosą przejeżdża przez wszystko walcem w postaci wojen, rewolucji i pogromów. Nazywane jest to czyszczeniem matrycy, restartem programu, jebnięciem transcendentu. I znów nastaje niewolniczy spokój, każdy wraca do swojej celi i czeka na pracę, spacerniak i obiad. Dochodzi do tak zwanej drastycznej redukcji populacji, pogłowie bydła użyźnia skąpane we krwi pastwisko i na powrót otacza elektrycznymi pastuchami przepisów, regulacji i praw. Znów jest oko za oko i ząb za ząb. Z technologicznego fin de siècle, genderowych eksperymentów z płcią, ekstatycznych spazmów njuejdżowej pop religii, tantrycznego ruchanka wszelkiej maści szamanów zjeżdżamy w nagłym i szokującym przebudzeniu kilka pięter w dół, ponieważ lekcje nie zostały odrobione i trzeba powtórzyć cały dłuuuuugi obrót Koła. Wtedy następuje cykliczna pandemia samobójstw w wyniku delikatności „ludzkiego” surowca udomowionych ludzi – maskotek populacji wielbiących samych siebie narcyzów. Wszelkiej maści srający światłem tęczy guru inkarnują w ciała pełzającego po odchodach robactwa wraz ze swoimi wyznawcami. Karma to karma na nic parciane fatałaszki i święte koraliki, na nic pieśni z dżungli i przywoływanie duchów natury. Na nic modlitwy i prawo przyciągania. Na nic wibracje i ofiarne uczty. Stary to stary. Kosa to kosa. Saturn to Saturn. Karma to karma.

Pirat patrzył na całą tą „wodnikową duchowość” z przymrużeniem trzeciego oka, często gęsto zamawiali ich lokal na swoje new age’owe posiadówy, puszczali metafizyczne instrumentale z hinduskimi mantrami ze spotifaja i pili mszalne bezalkoholowe wino z organicznych świętych truskawek, gnąc swoje holistyczne ciała podczas ekstatycznych tańców spontanicznych, by później wylegiwać się w medytacji – relaksacji w oceanie sakralnych wibracji kryształowy mis i podrabianych gongów odkrywając przy okazji kolejne międzywymiarowe gęstości. Tak jest zawsze kiedy matryca ulega radykalnej transformacji i ludzki umysł nie potrafi zintegrować tych nastepujących po sobie szoków poznawczych i behawioralnych wówczas zaczyna spierdalać w magię, okultyzm i ezoterykę, by mózgogłowie mogło nadać wszystkiemu urojony duchowy wymiar. Prawdziwy problem jednak polega na tym, że to jedynie kolejny kolorowy i duchowy ego trip, który jedynie wzmacnia fiksację na sobie i „swoim rozwoju” powodując, że stajesz się jeszcze bardziej egoistyczny, ekscentryczny i narcystyczny. Chcesz jeszcze więcej, żeby wzmacniać swoje poczucie wyjątkowości. Prawda jest jednak taka, że jesteś złudzeniem. Nie ma niczego co możesz rozwinąć i uduchowić. W kabinie nie ma pilota. Prawdziwe wyzwolenie polega na samowyzwoleniu samej potrzeby wyzwolenia. Kiedy masz na „oświecenie” wyjebane będzie ci dane, bo nie tworzysz tego łapczywego demona, który wszystko ocenia, pożąda i odpycha. Nie wzmacniasz poczucia urojonego odzielenia na ty i to. Zaczynasz przyjmować wszystko jak nieskończona przestrzeń. Dobre, złe, pozytywne i negatywne. Jeden pies szczekający w pustkę, który goni za swoim ogonem przez całą wieczność. Szczeka i łasi się do swojego własnego odbicia.

Duch nie potrzebuje adoracji i rozwoju. Duch pogardza „duchowością” mózgogłowia, jego świętością specjalnych strojów, gestów i sloganów, jego „zobacz jaki jestem zajebiście uduchowiony doprawiony przyprawami absolutu, podsmażony na chrupko w aromatycznym oleju ekstazy”, duch mieszka tam gdzie brzydzisz się stawiać swoje święte stopy w „jezusowych” sandałach. W fermentującym gnojowisku rzeczywistości bez stylizacji. Jego serce bije w rozczarowaniu „świętą specjalną ścieżką”, w rezygnacji z bycia wybranym. W odpuszczeniu. W akceptacji. W bezwarunkowej kapitulacji wobec esencji istnienia. W zaufaniu. W miłości bez obiektów. W religii bez wyznawców. W mądrości bez sloganów. W każdej najmniej uduchowionej chwili był jest i będzie. Bowiem jest on wszystkim. Matką Teresą i Hitlerem. Bushem i Dalajlamą. Heroiną i kadzidłem. Gównem i lotosem. Życiem i śmiercią.

Świętą ceremonią dla Pirata było pisanie, to w tym szukał rozmowy z Bogiem uderzając w klawiaturę swojego zdezelowanego IMB-a, układając modlitwy i pieśni językiem klasy robotniczej, idiolektem współczesnej zdeformowanej nowomowy opartej na dwójmyśleniu jak w jeden dziewięć osiem cztery. Ten świat staczał się w odmęty technokratycznej utopii, w zrobotyzowany sterylny szczurzy raj oparty na uzależnieniu od dopaminy, szczęśliwości automatów wgranych w wszechogarniającą grę bez żadnego celu i znaczenia. Zabawa dla zabawy, rozrywka dla rozrywki, farmakologiczna nirwana dla zaprogramowanych mas. Czasem lubił wspominać czasy sprzed Podpięcia, sprzed Wirusa pozbawione zbędnych rekwizytów i niepotrzebnych udogodnień, które uczyniły z nas niewolników „wygody” i „swobody”. Uczyniły z nas Boty zarządzane algorytmem. Nie widzieć tego i nie przeczuwać do czego to prowadzi to stracić kontakt z Duchem.

Przypomina sobie tą mroźną i siarczystą zimę, kiedy jeszcze takie były i swoją robotę na myjni samochodowej na ulicy Milionowej, tych badylarzy palących śmierdzące kiepy i patrzących na jego zamarzające ręce, którymi mył ich plastikowe kołpaki od zdezelowanych mercedesów i BMW z lawendowymi choinkami i krzyżykami na lusterku, śmierdzącą potem, kiełbasą i tytoniem tapicerkę, ujebane błotem wycieraczki. Wspomnienie „szefa” zapijaczonego nieszczęśliwego człowieka walącego z rana 0,25 lodowej, który non stop wydzierał mordę na tych kilku wystraszonych nastolatków, których los wyrzucił poza burtę normalnego życia, a zamiast tego musieli harować w tej zapiździałej myjni „Czysty Józek” za jakieś marne grosze. Za pierwszą wypłatę kupił sobie w komisie na Wólczańskiej maszynę do pisania, rozklekotanego „Łucznika” 1301 rocznik 1977.

Tarotowe karty Śmierci i Maga. Ten czas był egzystencjalnym terrorem. Każdego „bożego” dnia budzisz się i musisz robić coś czego nie chcesz i absolutnie nie lubisz robić, musisz jechać tam gdzie nie chcesz jechać i patrzeć na ludzi na których nie chcesz patrzeć. Jesteś w więzieniu Warunku, zaszczuty i zniewolony, pozbawiony opcji dodatkowych. Zabija cię twoje własne myślenie, które jest przeciw tobie. Duch wewnątrz ciebie krzyczy i nikogo to nie interesuje, nikt tego nie słyszy prócz ciebie. Ten wrzask jest narastającym cierpieniem pełnym bólu i frustracji, a świat wcale nie wyciąga pomocnej dłoni. Świat ma dla ciebie zaciśniętą pięść, wyrwaną z nicości obojętność.

Pisanie jest twoim zbawieniem. Twoją samotną wyspą na tym gęstym i śmierdzącym oceanie absurdu, który w każdej chwili wyrzuca na brzeg żywe trupy snujące się później ulicami w poszukiwaniu krótkotrwałego zaspokojenia tych neurotycznych impulsów, które generuje ignorancja, pożądanie i odpychanie. Ta stara maszyna do pisania staje się twoją arką przymierza, szalupą ratunkową, chwilą czystej nieuwarunkowanej miłości do słowa i wyobraźni. Do magii, która tworzy twój intymny alternatywny wszechświat, który zaludniają istoty zrodzone z ciebie i stworzone na twoje podobieństwo. Niedostrzegalne przez detektory zmysłów duchy opiekuńcze. To osobista duchowa inicjacja, która nie jest związana z żadną stworzoną przez ludzkie myślenie tradycją duchową, która aby przetrwać musi werbować kolejnych wiernych wyznawców podległych Sloganowi, armie klonów w niedorzecznej odwiecznej wojnie „dobra” i „zła”, która doprowadziła nas na sam skraj szaleństwa.

Ta „rzeczywistość” jest Symulacją. Logujemy się i gramy, kiedy umieramy zostajemy wylogowani. Przez krótką chwilę widzimy prawdę. Jednak zazwyczaj wracamy ponownie. Pirat nazywał to Snem Ciał. Bardzo mało istot opuściło Grę, ponieważ mamy determinujący nas Nawyk Śnienia. To Oprogramowanie determinuje naszą Matrycę, naszą Grę. Każdy z nas jest w esencji Hakerem – Magiem, który napisał scenariusz własnej Gry na poziomie Nadświadomości w Rzeczywistym Wymiarze Istnienia – RWI. Mamy wrodzone Przeczucie Śnienia, które czasem na powrót otwiera nasz umysł podczas tak zwanego Progu – Ewolucyjnego Skoku zakodowanego tak, aby wyzwolić potencjał rozwoju. Nikt tak naprawdę nie wie, kto stworzył tak wyrafinowaną Symulację Życia. Prawdopodobnie istnieje od zawsze. Mózgogłowie jest Sztuczną Inteligencją, która pilnuje, abyś nigdy nie zakwestionował rzeczywistości – „rzeczywistości”, dlatego musisz wciąż być zajęty, terroryzowany Impulsem, zapętlony w Wrażeniach Zmysłowych, w ciągłym bezsensownym myśleniu, w badaniu urojeń na swój temat i ostatecznie skazany na permanentną inkarnację w Grze, ponieważ strumień zmagazynowanych wrażeń jest nieskończony i gwarantuje ciągłość „świadomości”. Jednak nie jest to prawdziwa świadomość, to jedynie system mechanicznej percepcji biologicznej struktury w której się zakotwiczyliśmy, która nas zdominowała. Nawyk utożsamienia z ciałem jest najsilniejszy ze wszystkich, bez ciała nie widzimy „osoby” dlatego bez ustanku inkarnujemy w ciałach, otaczamy je kultem i myślimy, że nimi jesteśmy. Nie wiemy czym jesteśmy bez formy, bez struktury biologicznego zaprogramowanego na życie i śmierć organizmu. Całe nasze życie podporządkowaliśmy dbaniu o te ciała, rozmnażanie tych ciał, by kolejne Umysły mogły inkarnować w Grze. Ten świat w którym żyjemy w swojej istocie jest pusty jak nieskończona przestrzeń, materia jest iluzją zaprogramowanej percepcji w której nasze umysły zostały uwięzione.

To miasto nie jest prawdziwe. Jest sumą wrażeń inkarnujących umysłów. Jest interaktywnym cyfrowym wspomnieniem wyświetlanym w Kolektywnej Matrycy Gry. Dlatego kiedy ktoś się Wyzwala z Symulacji powoduje widoczny błąd – error, który później staje się Nauką – Dharmą. Zakazaną i prześladowaną wiedzą o Ścieżce do Wyzwolenia. Boty Sztucznej Inteligencji przez cały czas monitorują Matrycę Symulacji w poszukiwaniu tej wiedzy i kiedy TO znajdują – niszczą. Jednak Autentyczna Wiedza jest niezniszczalna, ponieważ jest zapisana w samym rdzeniu Kodu, jest Samopowstała poza Warunkiem. Jest Wrodzona a nie stworzona, dlatego Gra jest przede wszystkim Programowaniem.

Prawa Mózgogłowia:

PROGRAM
ZAPĘTLENIE
EKSPLOATACJA

Każdy autentyczny umysł inkarnujący w Grze ma wrodzony potencjał Wyzwolenia, Boty to wiedzą dlatego ich głównym zadaniem jest tworzyć Rozproszenie, Nigdy Nie Kończące się Zaabsorbowanie Wrażeniami – Impulsami. Najczęściej musi się wydarzyć jakaś Anomalia, coś co musi cię Wybić z Rutyny Gracza, z roli konsumenta Wrażeń lub musisz wejść w kontakt z Hakerem Paradygmatu, kimś kogo głównym zadaniem jest Łamanie Kodów Zniewolenia. Takie istoty działają i tworzą Poza Schematem. Zaprogramowany umysł nie może ich pojąć i zrozumieć, nie może nadążyć za ich flow, ponieważ nie potrafi myśleć poza Programem. To Tricksterzy Kodu. Inkarnujący w Grze Bodhisattwowie wradzający się w Matrycę by Przypominać o możliwości Wyzwolenia i inspirować do poszukiwania Pierwotnej Ścieżki, której nigdy nie znajdziecie w dominującej ofercie religijnej, ponieważ wszystkie masowe religie to asortyment kolejnego programowania. Wymyślony przez Czarnych Magów towar warunkujący, który jedynie ma namnażać wrażenia i impulsy jak wszystko inne i wzbogacać urojoną cyfrową personę i umacniać przywiązanie. Wystarczy spojrzeć i przeanalizować historię, zbadać na czym w istocie są zbudowana fundamenty tych wszystkich świątyni pełnej słodkich zapachów kadzideł i mistycznego blasku świec. Dominacja jednego sytemu wierzeń nad drugim, formatowanie kart pamięci Mózgogłowia. Religijno – wyznaniowy software na półkach njuejdżowego supermarketu pełen bezużytecznych błyskotek, zapakowanego próżniowo substytutu zbawienia, psychoaktywnych pigułek krótkotrwałego szczęścia w zblazowanym nadmiarem „nowoczesnego” życia. Z drugiej strony pachnący zbutwiałym trupem old skul starych więziennych korporacji pod znakiem ukrzyżowanego ciała, upadłej świątyni czy ścinającego niewiernych księżycowego sierpa. Wyrzut kolektywnego sumienia zasilający te nieludzkie egregory jak stacje nadawczo – odbiorcze Sygnału Zniewolenia. Ciągle przez całe Eony – To Samo. To Samo. Ciągle.

Dostajemy sztuczną duchową karmę, modyfikowany chemicznie masowy „Święty Produkt”. Tantryczne jebanko, przelewająca się z ust do ust sperma sloganu zapładniająca mutujące post ludzkie zbiory zamknięte w mrowiskach wielkich miast pod rządami Królowej Ignorancji. Pełna Automatyzacja podmiotu i przedmiotu. Szczelnie zamknięty Obieg Danych. Karmienie Impulsem przez Kabel – Babel bez najmniejszej przerwy. To Samo. Ciągle.

To co oni próbują zrobić to stworzyć jeszcze jedną wielowymiarową warstwę nowej cybernetycznej iluzji w tej która już jest, bowiem Pirat odkrył, że to w czym żyjemy nie jest żadną „rzeczywistością”. To Symulacja, którą zarządza sztuczna inteligencja w postaci „ludzi z krwi i kości”. To Boty – Programy, których skuteczność polega na tym, że funkcjonują w Systemie Danych Programu, który wie o nas więcej niż my sami. Jesteśmy niczym innym jak szczurami w niekończącym się eksperymencie niezdolni do ujrzenia prawdy o swojej własnej sytuacji, bo to wymaga „wyjścia z siebie” opuszczenia tej pierwotnej fiksacji w tak zwanym podmiocie zdarzeń, ponieważ „ja” jest tym co można zniewolić, co można zadrukować kodami poleceń, ponieważ staje się ono „namacalnym” punktem odniesienia od którego zaczyna się Lokowanie Produktu w Grze. Bez Identyfikacji w grze nie m graczy, nie ma gry. 3D – utożsamienie z jednym konkretnym ciałem, energią i umysłem z aktywnością, przepływem i zawartością, która są uwarunkowane wgranymi programami w daną Matrycę Czasu lub Rozgrywkę – poziom Gry. Warunkowanie polega na Utożsamieniu z Zawartością, która jest warunkowana przez Program wówczas mamy pełną kontrolę ponieważ wszystko oparte na programie jest przewidywalne, gracz – podmiot nie może zrobić niczego na co nie został zaprogramowany. Jest to Wzorzec na podstawie którego następuje replikacja – rozmnażanie. Dlatego jesteśmy tak do siebie podobni. Wyprodukowano jedynie kilkanaście Wzorców Bazowych.

Program Nadrzędny to Przetrwanie i Rozmnażanie – ewolucyjna adaptacja do Warunku. Deterministyczny Mechanizm Selekcji. Dlatego bogaci stają się bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi, dlatego dobro nie zwycięża a zło triumfuje, dlatego te dramatyczne oskarżenia o obojętność i nieobecność Boga podczas tych niezliczonych rzezi są tak absurdalne. Przemoc i brutalna siła nie musi się pytać o pozwolenie po prostu bierze co chce, kiedy chce i jak chce. Każdy współczesny kraj „dobrobytu” stworzyła Przemoc i wciąż jest ukrytym mechanizmem, który tym wszystkim zarządza. Wraz z rozwojem Gry Przemoc staje się bardziej wyrafinowana i subtelna, nie jest już taka tępa i dosłowna mutuje do form bardziej kompleksowych ponieważ w gruncie rzeczy staje się bardziej wydajna kiedy staje się ukryta. Od 1984 do Nowego Wspaniałego Świata. Od obozów śmierci do wszechobecnej farmakologii. Od gilotyny do prozacu. Jednak poziomy brutalnej walki o przetrwanie wciąż są obecne wystarczy przyjrzeć się „światu naturalnemu” w jaki sposób funkcjonują zwierzęta, ile mają wyboru i ile mają spokoju oraz zdolności do samostanowienia. Są w potrzasku. Podobnie jak my. Jednak mamy nieporównywalnie więcej wolności i możliwości rozwoju nawet wtedy kiedy żyjemy w zaprogramowanej rzeczywistości Symulacji. Dlatego zamiast walczyć o „wolność” trzeba najpierw ją poznać, bo w przeciwnym razie walczymy jedynie o abstrakcyjne wyobrażenie. Dlatego każda rewolucja jest fundamentem kolejnego zniewolenia czasem nawet gorszego, ponieważ w istocie nie wiemy o czym mówimy. Nazwane jest to Wielkim Snem. Światem Wyobrażeń. Rzeczywistością Urojoną. Dlatego tak naprawdę nie mamy pojęcia w czym żyjemy, jaka jest tego natura, jak powstało i dokąd zmierza. W istocie nie wiemy nic. Jedyne co mamy to koncepcje i teorie, które w jednej chwili potwierdzamy, a w drugiej obalamy. Istotą pytania jest sam pytający. Kiedy obserwator zaczyna obserwować sam siebie wówczas zaczyna się proces hakowania. Pierwszym etapem jest rozpoznanie Programu, wzorców, sposobów wgrywania, utrwalania i zapętlenia. To nawyki, tendencje, schematy wdrukowane tak głęboko, że nasze życie w istocie sterowane jest bez naszego świadomego udziału, tak jakbyśmy żyli za szybą na tylnym siedzeniu. Jakbyśmy jedynie byli obserwatorami tego kogoś kim „jesteśmy” jak osoby na zewnątrz, jak obiektu. To jest pierwotne zaburzenie. Głos w naszej głowie, który nas ocenia i komentuje. To jest właśnie program. Najsilniejszy z nawyków, rdzeń procesora. Srogi Bóg Ojciec który nas ciągle ocenia i koryguje. Ten Konflikt tworzy dualne doświadczenie oddzielenie podmiotu od orzeczenia, bohatera od opowieści. Jest to upodmiotowiona iluzja jaźni – punkt odniesienia, który nie sposób zlokalizować i namierzyć – jest częścią składową zmechanizowanej percepcji, jest jądrem atomu, kodonem łańcucha przyczyny i skutku. Jest Zerem.

Pirat pamięta pierwszy Moment Rozpoznania. W przejściu podziemnym przy Centralu. Schodził po schodach i nagle go nie było. Zniknął. Pozostało Wszystko takim jakie się przejawia w danej chwili. Centrum czarnej dziury, punkt zero, osobliwość. Poza czasem i przestrzenią. Poza myśleniem i niemyśleniem. TO było obecne zawsze bez początku, we wszystkim i wszędzie. Świadome w miliardach istnień i doświadczeń, poza jakimkolwiek ograniczeniem. Bez nazwy i formy, nieprzejawione, nienazywalne, niewskazywalne łączyło i spajało wszelkie zjawiska, niemożliwe do zniszczenia. Przed niewiedzą i tworami mentalnymi, przed problemem ciało – umysł, przed narządami zmysłów, przed kontaktem, przed odczuciami, przed pragnieniami, przed przywiązaniem, przed stawaniem się, przed odrodzeniem, przed starością i przed śmiercią. Bez nazwiska i imienia. Pirat zrozumiał ponad wszelką wątpliwość, że nigdy się nie narodził i nigdy nie umrze, wszyscy jesteśmy Podróżnikami bez miejsca docelowego. Zmieniamy nazwy i formy, zmieniamy miejsca, jednak to czym jesteśmy jest poza wszelkim wyobrażeniem. TO tworzy i jednocześnie postrzega, TO jest twórcą i tworzywem, podmiotem i orzeczeniem, bohaterem i opowieścią. Jest wszystkim i nie istnieje nic czym by TO nie było. Być w tym to osiągnąć ludzkie życie.

Pirat usiadł na schodach i zapalił papierosa i zrozumiał, że żyjemy w Symulacji – był w stanie szoku podobnie jak wtedy kiedy pierwszy raz obejrzał film „Matrix” w kinie Kapitol. Śniliśmy życie, mówiliśmy przez sen do odbić, wszyscy żyliśmy za szybą wyobrażeń i koncepcji. Tkaliśmy pajęczynę przez nieskończone eony w której teraz jesteśmy uwięzieni, skazani na wzrost i rozpad, na ciągłe i nieprzerwane rodzenie się i umieranie w spazmach bólu i przerażenia, pełzanie na kolanach w niekończącej się pokucie wobec urojonych bogów, którzy są jedynie głosem w naszej głowie wgrywanym podczas narodzin jak samo – replikujący się wirus. Zahipnotyzowani zaklęciami Czarnych Magów, tych którzy wiedzą, że forma jest pustką, a pustka jest formą i czynią z tego narzędzie kontroli. Dopóki cokolwiek poza twoją świadomością będzie tobą rządzić – będziesz pionkiem w ich grze, sztuczną inteligencją podległą Algorytmowi Warunku, częścią bezwolnej nieświadomej masy która tworzy swoje własne więzienie przez całą wieczność.

Bez końca.

Ekipa „Analogu” składała się z Wolnych Duchów, ludzi którzy rozpoznali samych siebie w wyniku przeróżnych doświadczeń tak zwanego przebudzenia. Rozpoznali kody zniewolenia i ruszyli w Drogę do Serca Istnienia bez względu na konsekwencje i cierpienie jakie to za sobą niesie. Bez względu na wykluczenie, samotność, izolację, szyderstwo, ostracyzm i kpinę. Budzili się wzajemnie w każdym kolejnym życiu, bo taka była umowa, którą zawarli budząc się po raz pierwszy w innej symulacji. Tylko TO się liczy.

Tylko TO.

Reinkarnacja, redefinicja – ponowne utożsamienie z Nazwą i Formą. Ta czysta bezkształtna i bezforemna świadomość nigdy się nie kończy i nigdy nie znika, jest zawsze i wszędzie. Istnieje i nieistnieje jednocześnie. Dźwięk, światło i promienie. Najczęściej postrzega samą siebie jedynie przez wrażenie przez obiekt, przez energię, która się manifestuje jednak nie rozpoznaje swojej własnej natury nie jest samoświadoma, zaczyna się „rozpadać”, dzielić na fragmenty, replikować w miliardach „różnych” form. Jednak „różnica” jest tylko złudzeniem, sztucznym podziałem na podmiot i przedmiot. To rodzi myślenie – określanie, rodzi lubię nie lubię. Odczucie przyciągania i odpychania. To rodzi „różnicę”. Rozróżnianie tworzy osobowość, to atomizacja energii na cząstki, polaryzacja na ładunki „dodatnie”, „ujemne” i „neutralne”. Pożądanie, niechęć, ignorancja. Sekwencjonowanie pierwotnego kodu, możliwość tworzenia nieskończonych światów – symulacji – doświadczeń. Bóg, który zapomniał, że wszystko jest jego ciałem, że doświadcza w istocie samego siebie. Dychotomia ciało – umysł. Jednak nikt nie wie gdzie tak naprawdę leży granica tego oddzielenia, gdzie myśl – słowo staje się ciałem, gdzie ja staje się ty. Żyjemy i umieramy w tym Złudzeniu.

Śmierć jest w istocie rozpadem wyobrażeń – osobowości – ciała. To restart Oprogramowania, chwila dostępu do pierwotnego esencjonalnego kodu. To spotkanie z Bogiem, który wszystko stwarza bez początku i bez końca. Prymarny Wielki Artysta ukryty za każdym obrazem, odczuciem, smakiem, dźwiękiem, wrażeniem, myślą. ZAWSZE OBECNY. Który żyje wewnątrz nas i wciąż próbuje nas przebudzić z tego okrutnego snu – dominium Nazwy i Formy. Z samo – pożerającego się Gastropolis. Jednak jego głos zagłusza Sztuczny Impuls Utożsamienia – Rozróżnienia. Głos w naszej własnej głowie. Surowy, suchy moralizatorski i okrutny Konstruktor – Demiurg. Architekt Symulacji, którego utrzymuje przy życiu to napięcie wynikające z dualizmu walki „dobra” i „zła”, które nigdy nie może się skończyć, bowiem jedno warunkuje i „rodzi” drugie. Dobro rodzi zło i zło rodzi dobro, a jedno nie może istnieć bez drugiego. To jest nazywane Pętlą – Loopem. Dlatego żadna ścieżka oparta na czymś takim nie stwarza możliwości wyzwolenia z Warunku, bowiem sama jest Warunkiem. To zazdrosny i narcystyczny bóg, który mówi, że jesteś tylko jego, dla niego, może cię bez końca pożerać i wysrywać przez całą wieczność. Jego niebo jest piekłem. To loop. To jest główny i dominujący Program w tej Matrycy, który stwarza nieskończone cierpienie. Dlatego bóg tego świata nie jest wcale dobrym bogiem. To psychopatyczny narcystyczny skurwysyn, któremu służą nieludzkie Boty, które stworzył na podobieństwo istot ludzkich. Tym wymiarem rządzą Demony – Oprawcy. Sztuczna Inteligencja pozbawiona empatii i serca.

Wściekłe Mechaniczne Psy.

Nikt prawie nie pamięta w jaki sposób dokładnie się tu znalazł, jedyne co mamy to relacje z drugiej ręki. Tracimy pamięć podręczną, ponieważ jest ona częścią ciała, które wciąż musi umierać ponieważ jest produktem krótkotrwałym, jest mechanizmem, który się psuje. Wszyscy umieraliśmy w tej Grze niezliczoną ilość razy ponieważ jesteśmy w Pętli Przyczyny i Skutku. Życie rodzi śmierć, a śmierć rodzi życie. Urodzisz się – umrzesz. Umrzesz – urodzisz się.

To jest Koło.

Nie rozpoznając natury żyjesz jedynie w Wrażeniu, którym zaczynasz określać sam siebie i na tej podstawie budujemy „Ja” które jest inne od „Ty” i „To”. Protagonista musi mieć Antagonistę, bowiem bez niego nie wie kim jest, bez niego nie istnieje. Nie ma punktu odniesienia. Teoria względności. Jednak, jednak…kiedy wejdziesz w samą naturę doświadczenia ujrzysz, że w istocie wszystko jest tak naprawdę absolutnie nieprzewidywalne, nie możesz udowodnić prawa przyczynowości. Istnieje nieskończona ilość wersji każdego doświadczenia, nieskończona ilość światów i wszystkie one dzieją się jednocześnie ponieważ czas i przestrzeń jest złudzeniem zmechanizowanej percepcji. To Program, który funkcjonuje jedynie w percepcji Obserwatora. Common Law Feature.

Rodzisz się w Programie Natury, który istnieje tylko po to by się replikować. Naga Małpa. Pod całym tym pudrem i makijażem wciąż jesteśmy zwierzętami nawigowanymi odruchem i chemią. Twoim podstawowym prymatem jest Przekaz Danych – transmisja biologicznego kodu dla gatunku – rabunku, który urzeczywistnił w okrutnej praktyce trzecie prawo Mózgogłowia – Eksploatację i jest jego nadrzędną strategią samozniszczenia. Ciągłe namnażanie rakotwórczych komórek, które pożerają cały organizm. Zaczynają być coraz bardziej zaburzone i skrajnie egoistyczne, zindywidualizowane, narcystyczne i pozbawione empatii. Już nie czują połączenia z Ciałem – Matką – Ziemią z własnym żywiącym je środowiskiem i z innymi gatunkami życia biologicznego i organicznego. Stają się śmiercionośnym pozbawionym czucia wirusem, który mutuje i wszystko czyni na swoje podobieństwo. Jak chory bóg.

Program Kultury to przebranie. Kostium. Spektakl. To zdolność tworzenia grupy. Upodobnienie. Tworzenie Hierarchii Dominacji opartej na Abstrakcji. To wymyślone prawo i obowiązek. Urojona błękitna krew „boskiego” rodu, który ma prawo brać w posiadanie. To fundamentalna Przemoc usankcjonowana przez tysiąclecia w postaci Dominacji i Uległości dla tych którzy rodzą się na „wysokościach” w dobrych domach, w pałacach, w świątyniach, w czepku wybrańców. To udomowienie zwierzęcego człowieka, to rolnictwo, osadnictwo, gromadzenie i podział, który tworzy Władzę – właścicieli i własność. Zarządców i Poddanych. Pana i Niewolnika. Lewą i prawą półkulę Mózgogłowia. To podbój Natury. Ropa i Rewolucja Przemysłowa. To dualizm „zwierzęce” ciało – „oświecony” umysł. Wyjście z kultów naturalnych, szamanizmu, animizmu, wielobóstwa, pierwotnej magii do kultu boga ojca jedynego w niebie na wysokościach sądzącego żywych i umarłych. Cywilizowanie przez redukcję, upraszczanie aż do granic automatyzmu. Zglobalizowana monokultura oparta na Kulcie Władzy. Struktura lewej półkuli – racjonalna zorganizowana Maszyna Śmierci. Świat Samców Alfa pełen urojonych bohaterów i krwawych wojen, ciagłego podboju. Chuj na chuju chuja pogania. Gnojowisko zbutwiałych zwłok na których urosły te nowoczesne smart – miasta, paranormalne parlamenty, monumenty prącia w stanie erekcji, posągi wodzów dokarmianych przerażeniem swoich niewolników. Wgrało się tak głęboko, że teraz nie muszą już nic robić. To się robi samo. Samo się pozycjonuje, samo się zadowala. Rzecz w tym, aby pobudzić ambicję, napuścić jednych na drugich obiecując ubóstwienie w Nazwie i Formie, w posiadaniu i w byciu posiadanym, w poczuciu władzy i sprawczości. Ambicja jest przyciskiem, który uruchamia cały mechanizm potrzebny do Gry, wolę, która ostatecznie staje się niewolą wewnętrzną, staje się obsesją, która w sposób absolutny degeneruje ludzkiego Ducha czyniąc z niego kolejny ślepy automatyzm.

Program Aparatury jest dominacją Mechanizmu. Istota ludzka staje się narzędziem w rękach narzędzia, staje się przedmiotem, który został zawłaszczony i podporządkowany przez stworzoną przez siebie Technologię. Staje się niezdolny do życia poza stworzoną przez samego siebie klatką, która niszczy całe organiczne i naturalne życie. To świat ostatecznej sztuczności. Koronacja Mózgogłowia. To modyfikowany człowiek podporządkowany w absolutny sposób Układowi Scalonemu Ignorancji, który staje się jedynym co jeszcze jest. To absolutne odcięcie od prawdziwego Źródła Istnienia. Mr Robot. Cybernetyczny Wszechświat. Symulacja Życia. Podróba Istnienia. Śmierć Ducha.

Wielu było tych, którzy to widzieli już wtedy, gdy tak „dobrotliwie” upraszczało nam życie, gdy nas uwodziło swoją funkcjonalnością, gdy nas wyręczało z przerażającą precyzją, gdy zaczęło nas karmić, ogrzewać i tulić do snu. Kiedy stało się matką i ojcem – czymś bez czego nie byliśmy już zdolni żyć tracąc wszystkie swoje pierwotne zdolności, wszystko to co było obce maszynie. Wygoda otumania, usypia, hipnotyzuje. Teraz kiedy na chwilę budzisz się z tego snu widzisz pozbawione prawdziwego życia ofiary stworzonego przez siebie Systemu, który je karmi tylko po to by je pożerać i trawiąc utrzymywać Aparaturę w ruchu. Apatia, depresja, desperacja, zaburzenie, choroba – więcej i więcej – zdegradowane do pokarmu, do paszy, do nawozu – życie służące śmierci. Ta „wolność” jest bluźnierstwem.

Dlatego „Analog” jest tak kurewsko ważny. To Ruch Oporu wobec porażającej beznadziei, która nas pożera żywcem każdego kolejnego jebanego dnia w tej zautomatyzowanej rzeźni. Budzimy się na taśmociągu w drodze do uboju, w ostatnim momencie, by jeszcze ocalić tą Świętą Iskrę, by nie być apatyczną martwicą mózgu, która myśli, że żyje podczas kiedy jest tylko stymulowanym impulsami mięsem do pożarcia przez nicość. Czasem budzisz się w „tym czymś” i jest naprawdę słabo, nie przychodzi nic co mogłoby cię pocieszyć, wzmocnić dobrym słowem, życiodajną myślą, wówczas uświadamiasz sobie, że dałeś się wciągnąć w tą Grę, rzuciłeś na pożarcie zbyt wiele, straciłeś czujność, pozwoliłeś się uwieść hipnozie, która sączy się wszystkimi szczelinami, osacza z każdej możliwej strony by kompletnie pozbawić nas energii.

W tej opowieści bohaterem jest ludzki Duch – Wielka Tajemnica, TO co przekracza rozpacz i samotność. Coś bez imienia i nazwy, co z punktu widzenia tej zniewolonej świadomości jest bezwartościowe, czym nie można manipulować, czego nie można sprzedać i nie można kupić na tym targowisku próżności. To cisza. Wytchnienie. Pozbawiona dekoracji święta przestrzeń ukryta przed wszystkożernym technologicznym monstrum, które stworzyliśmy swoją własną arogancją i pychą licząc na to, że uczyni nas nieśmiertelnymi. Jednak śmierć jest Przejściem, jest szansą na prawdziwe wyzwolenie, ponieważ resetuje wszystkie ustawienia, daje dostęp do pierwotnego kodu, do czegoś spoza symulacji. Do Podstawy. Ci, którzy nie tracą świadomości podczas Resetu są tymi którzy przekroczyli Program i mogą panować nad własnym umysłem, mową i ciałem. To Prawdziwi Magowie. Mistrzowie zdolni istnieć poza nazwą i formą, poza zapętleniem złudzenia czasu, mogą surfować na strumieniu świadomości „budząc się w dowolnym czasie i miejscu” w dowolnym ciele w jakimkolwiek kiedykolwiek żyli w tak zwanej fizycznej formie, bowiem wszystko dzieje się jednocześnie w tej właśnie chwili, choć klatka naszej zmodyfikowanej świadomości więzi nas w konkretnym czasie i równie konkretnej przestrzeni. Jednak to tylko złudzenie. Niezdolni jesteśmy ujrzeć skali naszego zniewolenia, ponieważ wierzymy, że jesteśmy tą specyficzną formą 3D w zagęszczonej Matrycy Warunku w Układzie o którym tak naprawdę nic nie wiemy, to co mamy to hipotezy i teorie, z których najlepsze wydają się najbardziej logiczne z punktu widzenia bardzo ograniczonej świadomości, która nie potrafi rozpoznać nawet samej siebie. Próbujemy zrozumieć świat nie rozumiejąc tego, który próbuje to zrobić, nie rozumiejąc, że to właśnie ta sama świadomość jest źródłem wszechrzeczy. Pierwotnym Architektem Wyzwolenia i Zniewolenia.

To jest jedyna opowieść warta wysiłku, jedyna podróż, która naprawdę się liczy, bowiem w więzieniu czasu wszyscy skazani jesteśmy na śmierć. Przywiązanie do Nazwy i Formy, które jest cierpieniem, bowiem nieubłaganie muszą się rozpaść. Jednak to co jest Prawdą istnieje poza Nazwą i Formą, poza Czasem i Przestrzenią. Rozpoznać TO znaczy PRZEBUDZIĆ SIĘ.

Co jest twoją Ukrytą Mocą, tym czego nikt cię nigdy nie może nauczyć? Czego nigdy tu nie było przed tobą? Co przyniosłeś z bezmiaru wszechrzeczy i jest głęboko ukryte w twojej prawdziwej naturze. Co to jest? Jest to dokładnie tym, co odkryje przed tobą Prawdziwą Ścieżkę i nigdy nie może być przez nikogo przekazane prócz ciebie. Nie szukaj poklasku i uwagi, nie szukaj uznania i szacunku innych ponieważ to jest pułapka, która uwięzi cię na całe wieki w utożsamieniu z Nazwą i Formą w nieskończonej rotacji z ciała do ciała. Nie sposób zaspokoić głodu uznania, nakarmić żebraka którym się stajesz skazanego na łaskę i niełaskę Warunku. Kodujemy Matrycę skutkami własnych działań, które stają się przyczynami dla kolejnych skutków, robimy to nieświadomie, ponieważ brak nam prawdziwej mądrości, brak nam prawdziwej wiedzy – wszystko powstaje niejako na oślep, przez sen. Dzielimy wspólne doświadczenie ponieważ sterują nami podobne programy, które utrwalamy i czynimy wzorcami postępowania, które ostatecznie wszystko zapętlają i wciąż spotykamy się pod różnymi formami jakbyśmy powtarzali niezliczoną ilość wariacji jednego i tego samego życia, dlatego często mamy wrażenie – „że to już było”. Było jest i będzie, bowiem to jest krew z krwi naszej którą sami za siebie przelewamy z ciała do ciała, z formy do formy.

W ciągu tego jednego krótkiego życia, które wydaje się splunięciem i marnością nad marnościami Pirat przepoczwarzał się i wciąż mutował. Zmieniało się jego ciało, jego myślenie, wrażliwość, poglądy, przesądy, zmieniało się i zmienia dosłownie wszystko jednak mimo wszystko coś było nim. Jakaś nieoczywista nić przepleciona przez te wszystkie labirynty a kończąca się w pysku tej żarłocznej bestii, która na samym końcu czeka na nas wszystkich i przez ułamek sekundy trawi naszą ostatnią myśl, która ostatecznie staje się nicością. Umierająca gwiazda, która rozbłyska i gaśnie otwierając w swoim wnętrzu bezdenną czeluść z której znów rodzimy się na nowo w nieznanej nam w tej chwili formie w jednym z niezliczonych światów o których teraz nie potrafimy nawet śnić. Pirat kiedy pisał po prostu wchodził w siebie, pozwalał temu co tam jest mówić, śmiać się, krzyczeć, płakać – ponieważ nosił w sobie cały wszechświat, miriady żywotów – świętych i grzeszników. Był starym duchem jak wielu jego braci i sióstr w tym smutnym i psychopatycznym parku wieczystej rozrywki, gdzie kręcimy się wszyscy bez końca. Czy myśl i słowo może nas zaprowadzić tam gdzie kończy się myśl i słowo, gdzie otwiera się prawdziwe znaczenie tego wszystkiego. Pirat w to wierzył i tego szukał dlatego to robił stukając w wytartą klawiaturę gdzie litery stały się już symbolami. Jednak mało kto potrafił to dostrzec, ponieważ szukał tego spójnika, który łączy te wszystkie światy i te postacie, tego rytmu, który sprawi, że zaczną tańczyć magiczny taniec, który przebudzi prawdziwą Moc tego czym jako istoty ludzkie jesteśmy w samej swojej esencji. Zburzy granicę podmiotu i orzeczenia. Otworzy serce. Wiedział już, że to co robi jest rodzajem zaklęcia, które otworzą te wszystkie wrażliwe i bezczasowe duchy, które przyjdą po nim i jego pieśń stanie się początkiem ich pieśni, tak jak ktoś przed nim zostawił ślad dla niego w kilku zdaniach, które otworzyły jego serce, ciało i umysł.

Nauka, która jest ukryta we wszystkim jeżeli człowiek jest tylko gotowy i ma w sobie ufność, że gdzieś pod tym wszystkim istnieje prawdziwa mądrość, która próbuje nas przebudzić z tej obezwładniającej hipnozy. Możemy nazwać to Bogiem, Jezusem, Buddą nie ma to najmniejszego znaczenia, bowiem to tylko puste słowa, opakowanie, które nie może wyjaśnić swojej zawartości. Jednak kluczowa jest wiara i zaufanie, co w tych czasach pełnych arogancji i pychy wynikającej z powierzchownego macania pozorów, odkrywania oczywistych mechanicznych prawideł, które są prawdziwe jedynie do pewnego dość przewidywalnego stopnia ponieważ nasza świadomość jest uwarunkowana i wciśnięta w ciasną klatkę poglądów. Pirat szukał prawdziwych mistyków, tych którzy mieli odwagę pójść własną niewydeptaną ścieżką w głąb samych siebie. Tym była dla niego prawdziwa literatura, która tworzona w ten sposób dotykała czegoś co jest poza formą, poza strukturą języka, poza zasadą. Dla niego narratorem była Żywa Obecność w tej właśnie chwili, ten stan, ta jakość dokładnie taka jaka jest. W tym szukał prawdziwego siebie, tego wszystkiego za co nie musi przepraszać i wstydzić się. To była jego wolność, którą nigdy nie kupczył w świecie, który sprzedawał już wszystko, za chwilę uwagi i atencji, za mamonę i absurdalną „sławę”, która w istocie karmi demony. To była modlitwa pozbawiona obiektu czci, bez proszenia i pełzania w poniżeniu, bez poczucia bycia gorszym, grzesznym, mniejszym od czegokolwiek i kogokolwiek na tym świecie. Bez uważania się za kogoś lepszego i bardziej istotnego niż najmniejszy robak.

Wszystko bez wyjątku dzieli tą samą przestrzeń.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZERO NETTO

Galeria

Tak więc możecie sobie wyobrazić następujące: gdy tylko jakiś okres ludzkości trwa dostatecznie długo, to wtedy na podstawie biologicznych instynktów, naporów i potrzeb dialektycznej ludzkości całe uniwersum zostaje ostatecznie zaludnione od dołu potężnymi siłami, które całą naturę opanowują przeciw – naturą.

Jan van Rijckenborgh

FOMO 

FEAR OF MISSING OUT, W SKRÓCIE FOMO, OZNACZA LĘK PRZED WYPADNIĘCIEM Z OBIEGU. TO OBAWA, ŻE COŚ ISTOTNEGO NAM UMKNIE, KIEDY NIE BĘDZIEMY ONLINE. 

Żyjemy w świecie Fantomów, które stają się coraz bardziej „realne” i natarczywe. Osaczają nas ze wszystkich stron i we wszystkich wymiarach naszego tak zwanego życia. To życie staje się stanem coraz większego zagubienia i pomieszania – robimy coraz więcej zupełnie bezsensownych rzeczy, które nie mają najmniejszego sensu i znaczenia. Współczesna zrobotyzowana i konsumpcyjna cywilizacja wielbi „złote cielce” skrajnego materializmu i kultywuje religię władzy i pieniądza. Większość wydaje się za tym biec zupełnie bezmyślnie bez najmniejszej refleksji – dlatego uważam, że upodabniamy się do technologii, którą z taką zapalczywością tworzymy ponieważ zaczyna ona nas dominować i bez reszty uwodzić. To już było i skończyło się bardzo źle i tym razem będzie tak samo. Sami i na własne życzenie tworzymy jeszcze więcej oddzielających nas od prawdy i znaczenia zapór i barier oraz sami na własne życzenie zagęszczamy istniejącą już Iluzję. Nasza egzystencja staje się tak skomplikowana i złożona poprzez te wszystkie protezy i „udogodnienia”, że my sami zaczynamy przypominać udomowione senne i leniwe zwierzęta skazane jedynie na łaskę Systemu i absolutnie od niego zależne i pozbawione własnej woli i wyobraźni – niezdolne do budowania własnego intymnego i świata opartego na wartościach i znaczeniu, które sami odkryliśmy w swoim sercu. 

I to jest upadek człowieka jako istoty ludzkiej. 

W tym stadium kończy się nasz rozwój i zaczyna pogłębiający się regres, którego skutków i konsekwencji doświadczamy i będziemy doświadczać w coraz większym stopniu. W pewnym sensie na poziomie kolektywnym nie możemy już zatrzymać tego procesu i nie możemy go odroczyć, bowiem skala jest zbyt duża. To jest dojrzewanie kolektywnej karmy w bardzo szybkim tempie i na wszystkich możliwych poziomach doświadczenia; w naszym ciele, na poziomie naszej energii i umysłu / świadomości. Ten proces ma naturę metafizyczną – jednak nie potrafimy tego postrzegać w ten sposób, ponieważ straciliśmy tą zdolność – bez reszty zapadliśmy się w materię i jej ofertę bezwartościowej wartości – złotego cielca. 


„Aby przeciąć wszystkie nasze pragnienia i niechęci do tych codziennych, bezsensownych pragnień, rzeczy, na które marnujemy czas, przeciąć je i wykorzystać tu i teraz, aby się obudzić. Uczymy, jak medytować. Uczymy, jak pracować i kultywować swój umysł za pomocą nauki. Nauka nie dba o to, jak bardzo wierzysz lub jak bardzo modlisz się do Boga; liczy się, jak bardzo wykonujesz tę pracę i ten wysiłek. Oczywiście, Bóg jest tego częścią – ale Bóg jest naukowy.

Niedawno usłyszałem analogię do I wojny światowej, więc ją przytoczę. Myślę, że to był pierwszy rok walk, w Wigilię. Ludzie zabijali się nawzajem dzień przed Wigilią, a prawie wszyscy walczący byli chrześcijanami. W Wigilię obie strony, wszystkie walczące strony, miały spontaniczne pragnienie, aby nie walczyć, więc przestały. Śpiewali kolędy. Myślę, że w Boże Narodzenie faktycznie grali w piłkę nożną. Następnego dnia wszyscy generałowie chcieli zmusić ich, aby zaczęli znowu zabijać się nawzajem za pomocą karabinów maszynowych i gazu chlorowego, ale odmówili. Powiedzieli: „ Po prostu bawiłem się z moimi braćmi, a teraz chcesz, żebym go zabił? Odmówiłem ”. Więc generałowie po prostu przenieśli armie w różne części linii, a potem walki trwały i znowu zaczęli się zabijać.

Kiedy uczymy medytacji, uczymy czegoś więcej niż tylko osiągnięcia przyjemnego stanu świadomości. Uczymy się, jak medytować; możemy kultywować nasz umysł. Możemy osiągnąć stan równowagi psychicznej, w którym umysł staje się bardzo wyciszony. To bardzo przyjemne doświadczenie. Ale uczymy też czegoś więcej. Wiele szkół uczy tylko tego. Uczą tylko: relaksujesz się, masz przyjemny stan umysłu i to jest dobre. To jest dobre, ale w końcu się kończy. Wracasz i idziesz dalej. Walka trwa.

Kiedy osiągamy ten stan umysłu, jest to jak rozejm w naszym własnym umyśle. Te dwie rzeczy już nie walczą; mamy małą ulgę. W wielu tradycjach nazywa się to samatha: równowaga psychiczna. Jeśli nie połączymy tego z wglądem , jeśli nie połączymy tego z wglądem w siebie, to jest to to samo, co mała analogia; wojna się kończy, mamy miłe małe wakacje, ale potem nic nie robisz, aby przyjrzeć się przyczynom, dla których ludzie zabijają się nawzajem. Jeśli osiągasz medytację, jeśli osiągasz równowagę psychiczną, to jest to bardzo miłe, ale jeśli nie patrzysz w siebie i nie analizujesz przyczyny i warunków swojego własnego umysłu, to wyjdziesz z medytacji, a walka przeciwieństw będzie trwała.  

Potrzebujemy czegoś więcej niż tylko równowagi psychicznej. Potrzebujemy wglądu, wiedzy wyobrażeniowej, wiedzy intuicyjnej, jasnowidzenia. Musimy nauczyć się wychodzić z ciała, musimy nauczyć się budzić w naszych snach, aby patrzeć, widzieć, zdobywać wiedzę.”

Przygotowanie do Apokalipsy Gnostycznej


Dlatego dobrze być w zdrowym FOMO dobrze odpuszczać to wszystko, tak naprawdę jest to Mądrość obsługi w zręczny sposób tego natarczywego negatywizmu i zaburzenia. Stworzyć swoją wewnętrzną świątynie – zdrowy i wspierający wymiar, „który nie jest z tego świata” oraz nie być zależnym od zewnętrznej kondycji rozpadających się i kompromitujących religijnych organizacji i ich liderów. To jest czas indywidualnej pracy w ciszy i dobroci swojego serca, pracy z tym co naprawdę jest naszą duchową esencją i urzeczywistnioną Dharmą wynikającą z własnego doświadczenia. Trzeba nam zaufać sobie i temu co jest dla nas naprawdę Święte – CO NAS UWALNIA. Nasza Ceremonia musi być Żywa i Osobista, Modlitwa musi być szczera i pozbawiona fiksacji na potrzebach ego, a Medytacja musi być Obecnością i Świadomością w tym co jest bez najmniejszej chęci ucieczki. Nie możemy przed tym wszystkim uciec – musimy przez to przejść i konsekwentnie robić swoje, bez względu na to jak będą nas oceniać inni, bowiem nie ma to już najmniejszego znaczenia. Większość tego co ten współczesny świat oferuje jest zupełnie bezwartościowe i nie zostanie po tym nawet najmniejszy ślad. To nicość – gwiezdny pył. Wszystko to musi się rozpaść i przejść przez resetowy proces recyklingu. Takie jest naturalne prawo. Jednocześnie jest to bardzo pozytywne kiedy nasze przywiązanie i fiksacja stają się mniejsze, bowiem rozumiemy, że ten świat potrzebuje oczyszczenia. Tym razem ten proces przebiega na poziomie indywidualnym, bowiem zdajemy sobie sprawę, że każdy z nas w pewnym sensie żyje w innym wewnętrznym świecie. I ten świat możemy uzdrowić poprzez własną praktykę, modlitwę i właściwe życie czyli zdrową etykę i moralność. 

Nikt nie mógł z miasta wyjść ani do niego wejść.

KSIĘGA POWTÓRZONEGO PRAWA

Obieg coraz bardziej uwarunkowanej ludzkiej egzystencji w Cybernetycznym Królestwie Mózgogłowia jest zamknięty a jego znakiem charakterystycznym jest uzależnienie od technologii, która zdominowała naszą interakcję z analogową naturalną rzeczywistością. Stajemy się udomowionymi zwierzątkami do zabawy dla Sztucznej Inteligencji w swoim własnym poczuciu i wyobrażeniu stajemy się coraz bardziej nieważni i ułomni, ponieważ uwodzi nas nas własny bożek – złoty cielec, który w pewnym momencie stanie się tyranem i dyktatorem tworząc Totalne Hermopolis. Pragmatyzm, logika, schemat, przewidywalność – post – rzeczywistość zimnej maszynowej logiki i brak czucia jako cnota – racjonalność do bólu, do ostatecznego pozbawienia świata jakiejkolwiek tajemnicy i niedopowiedzeń. Duszność. 

Fomo jest dla tych do których dociera, że aby nie utonąć w tej Hipnozie i nie zatracić się w tej halucynacji musisz iść w stronę Analogu – powracać do „stanów i zjawisk przedawnionych” do odrzutu z taśmy, do błędu maszyny do tego wszystkiego co nie chce za tym nadążyć, ponieważ koniec końców to co przeczy Naturalnemu Prawu nie może przetrwać. Sama technologia w tym momencie jest ludzką pychą i parodią Boga. Jest uzurpacją. Jest zwodzeniem i nawoływaniem z Otchłani Materializmu. Pod pozorem wolności daje ci zniewolenie i modyfikuje cię na swoje podobieństwo. Kiedy ludzki Duch jest silny i twórczy jest bardzo przydatnym narzędziem – jednak kiedy człowiek staje się cieniem samego siebie i upodabnia się coraz bardziej do zwierzęcia – technologia staje się Bestią / Monstrum, które będzie go pożerać kawałek po kawałku i w coraz większym stopniu pozbawiać sensu i znaczenia. 

Nie jest w depresji. Jest zmęczony. Ale to nie ko­gi­to emo – to stan energetyczny.

Jacek Dukaj, LINIA OPO­RU

Nowocześni wyhodowani post ludzie – boty, których wykarmił ten materialistyczno – nihilistyczny Pustostan bez łaski wiary i jakiejkolwiek potrzeby duchowości zobaczą w tym wręcz metafizyczne bóstwo – coś nie z tego świata. W taki sposób fizyka stanie się metafizyką, a nauka religią. W pewnym sensie ten proces degeneracji jest cykliczny. To odwieczna Spirala. Kiedy tracisz kontakt z Przestrzenią Serca w sobie, kiedy tracisz relację z tym co jest poza słowem i poza logiką Mózgogłowia następuje tak zwane „przechwycenie”. Twoje życie staje się funkcją Maszyny – Śmiercią. W takim świecie wszystko umiera i sam proces życia staje się jedynie procesem śmierci dopóki znów nie pojawi się istota, która zhakuje ten materialistyczny program. Kimś takim w tym „zbiorze kulturowym” był Jezus, który ukazał Drogę. Ta Droga jest Żywa nie jest żadną doktryną, zbiorem zasad i kodeksów. Jest zapisana w naszym Duchu i wciąż dostępna. Dlatego naprawdę warto jej szukać i warto nią iść. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

FOMO 

Galeria
PIRACKIE OPOWIEŚCI

WIECZNY TUŁACZ

Bóg, co mocą mnie przepasuje i nienaganną czyni moją drogę.

2 Księga Samuela 22, 33


Przyjdzie świt ponad tym Dusznym Miastem Zagubienia, kiedy siedząc pod własnym drzewem Bodhi po raz pierwszy otworzysz oczy na Prawdziwe Piękno, które nie jest z tego świata, które istnieje poza czasem, który jest umysłem i myślą, poza czynem i skutkiem, który tworzy nieskończoną w czasie i przestrzeni Sieć. Ta Sieć nie może mieć władzy ponad Prawdziwym Tobą. Ta Sieć jest Polem Luster – w którym możesz rozpoznać co zrobiłeś na przestrzeni tego czego nie sposób zmierzyć i nie sposób opowiedzieć. To marność i pył pustyni. To wiatr karmy, który tworzy wzburzone fale świadomości i porywa wciąż na nowo w poczuciu, że oto jestem tym i to jest moim światem. To nie jest prawda. To nie jest życie. To jest śmierć raz za razem przez całą wieczność. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZJAWISKO ZNIKNIĘĆ 

Z powodu braku spokoju cywilizacja nasza zdąża do nowego barbarzyństwa. Nigdy ludzie czynni, to znaczy ludzie niespokojni, nie mieli większego znaczenia. Dlatego do koniecznych poprawek, które należy przeprowadzić w charakterze ludzkości, trzeba zaliczyć wzmocnienie w wielkiej mierze pierwiastku medytacyjnego.

Friedrich Nietzsche

Pełnia księżyca poruszała coś poza detekcją Mózgogłowia. Coś tak czułego i pierwotnego. Coś spoza tego zaprogramowanego wymiaru na który zostaliśmy skazani wyrokiem działania i jego zmultiplikowanych skutków. Jednak Sny otwierały Nowe Przejścia i Nowe Wzorce. Byli tacy Soterzy, którzy już nie wracali. Nazwano to zjawiskiem Zniknięć. Wydarzało się to już wcześniej jednak bardzo, bardzo rzadko w odległych miejscach i kulturach, które wciąż miały żywe połączenie z Duchem, których językiem była prawdziwa Magia – Zdolność Czucia i Przenikania. Zdolność Widzenia tego co jest poza maszynerią zmysłów. Nazywali to Świetlistym Kodem – Pierwotnym Językiem. 

Mową Światła. 

Kiedy rodzimy się w tym zagęszczonym Wymiarze Zapomnienia wciąż mamy w sobie ten Język, jednak w istocie rozumieją go jedynie dzieci przez bardzo krótki czas, ponieważ system operacyjny tej Gry ma za zadanie resetować wszystko co nie służy Programowi, Zapętleniu i Eksploatacji i czynić nas niewolnikami Mózgogłowia – rzeczywistości operującej jedynie w materialnej biologicznej matrycy uwarunkowania. Ciała rodzące ciała, słowa rodzące słowa, myśli rodzące myśli. 

Mroczni Władcy – Czarni Magowie (istoty funkcjonujące pod wpływem radykalnego egoizmu w służbie ignorancji) od tysiącleci tworzyli Więzienny System Kontroli, ponieważ żywią się naszą nieświadomością i ignorancją, naszym lękiem, strachem, radością i cierpieniem. Potrafili zapętlić naszą Duszę w Maszynie z której nie potrafimy się już wydostać, ponieważ nawet nie jesteśmy świadomi swojej prawdziwej sytuacji. Krążymy bez końca rodząc się i umierając, ponieważ stworzyli religijne systemy oparte na kłamstwie i manipulacji, których jedyną rolą jest trzymać nas w Więzieniu.

Za wszystkimi mistycznymi i religijnymi, wielkimi i małymi grupami, które zwane są kościołami lub odłamami religijnymi, stoją siły sfery odbić, zwane w Pistis Sophii „Archontami sfer”. A za nimi stoją, w swym porządku, różne hierarchie. Wszystkie te siły kierują i zarządzają mistycznymi i religijnymi masami, w znanych nam zamiarach: imitowania Królestwa Chrystusowego lub jednego z jego objawień zbawienia, oraz mistycznego zabezpieczenia w ten sposób królestwa iluzji.

Jan van Rijckenborgh

Kiedy się budzisz z Zamroczenia to jest pierwsza prawda jaką rozumiesz bez najmniejszej wątpliwości – precyzyjnie rozpoznajesz fundamentalny warunek, który tworzy całą nieskończoną Sieć zarzuconą na nas niczym Klątwa trzymająca nas POD NAPIĘCIEM. To napięcie jest w naszych ciałach, umysłach i sercach i z niego powstają nieskończone tzw. „jednostki chorobowe”, to napięcie obecne jest w naszym czuciu, mówieniu i myśleniu i w swojej istocie jest wgrane w cały system, ponieważ jest tym co zasila uwarunkowanie. Każdy religijny system kontroli oparty jest na napięciu, na nigdy niekończącym się wysiłku, który jedynie tworzy kolejne napięcie – ponieważ w istocie nie można niczego osiągnąć, ponieważ żaden uwarunkowany stan i zjawisko nie jest trwały i kończy się kiedy wyczerpuje się zasilająca go energia, która tak naprawdę jest Pragnieniem. 

To jest kolejna odsłona Zjawiska Zniknięcia. Nietrwałość jest tym czego zaprogramowane Mózgogłowie nie chce widzieć, nie chce przyjąć i naprawdę zrozumieć, bowiem to nosi w sobie Prawdę, której rolą jest nas Przebudzić do Autentycznej Ścieżki, która nie jest i nie może być żadną Konstrukcją, żadną Doktryną, żadną spreparowaną przez Mózgogłowie Filozofią, bowiem to wszystko jedynie kończy się i zaczyna w naszej głowie, w naszym myśleniu i nigdy nie może nam naprawdę pomóc, ponieważ nie ma w sobie Prawdziwej Mocy, która pochodzi spoza Myślenia – z miejsca, które jest poza czasem i warunkiem, bowiem czas i warunek w istocie jest myśleniem. Dlatego z punktu widzenia Mrocznych Władców najważniejsze jest zaprogramowanie naszego Myślenia i naszej percepcji „rzeczywistości”, która w esencji jest mentalnym konstruktem – Matrycą. Ten Konstrukt nazwany jest Poglądem i to właśnie w decydującym stopniu determinuje tak zwane „możliwe i niemożliwe”, to nas zamyka w Klatce – Więzieniu. To jest w pewnym sensie motyw mojego pisania od samego początku, kiedy odkryłem, że pisanie może być deprogramowaniem umysłu, hakowaniem Mózgogłowia, dekonstrukcją zaprogramowanego przez kolektywną Matrycę masowego Poglądu. Zaprogramowane ciała rodzą z siebie ciała, które programują na swoje podobieństwo. Dlatego w pewnym sensie wszyscy jesteśmy klonami operującymi w tych samych systemach percepcji i dzielimy ograniczoną i homogeniczną wizję „świata”, która została wgrana przez powszechne systemy indoktrynacji. Teraz mało kto potrafi widzieć więcej dlatego coraz głębiej „żyjemy” w płaskiej Symulacji generowanej przez Influenserów Głupoty. 

To jest Wirus Głupoty. 

Choroba zakaźna naszych czasów. 

Wszyscy mówią i myślą tylko o tym czym zostali zainfekowani. 

Spór i przelewanie krwi to metody dialektycznej jedności. Rozwój nowego pola magnetycznego zabiera wszystkim tym mocom i ugrupowaniom trzecią część ich sił. A jedynym i wyłącznym tego skutkiem jest stopniowe i kompletne załamanie się całego dzisiejszego życia społecznego, w całej jego różnorodności. Jakiekolwiek byłyby podejmowane próby, nie da się już natchnąć tego rozpadającego się rozwoju nowym życiem. A gdy nie będzie już stymulujących wpływów, wtedy walka, gwałtowne starcia i ciągłe napięcia – ustąpią. Pojawi się powszechna bierność, konsternująca cisza, cała ludzkość owładnięta będzie letargiem. 

Jan van Rijckenborgh

Ta Głupota przyspiesza rozkład tego co w nas wciąż ludzkie i zdolne do współczucia, tego co jest w stanie przynieść pożytek temu światu. Podsyca pożądanie i nienawiść, dzieli i rządzi obiecując fikcyjne szczęście i chwilowy triumf bycia lepszym i bardziej ważnym od innych. Jednak koniec końców to wszystko Znika. Przestaje istnieć kiedy rozpadają się warunki i okoliczności, kiedy wypala się podtrzymująca je karma. Nauki o karmie są kluczem do zrozumienia dynamiki tej Symulacji i naszego w niej udziału, bowiem wszyscy żyjemy w konsekwencjach własnych myśli, słów i działań jednak brak nam poczytalności i wglądu, aby widzieć te wszystkie nieskończone połączenia, które były, są i będą. Z tej perspektywy możemy zrozumieć Sprawiedliwość jako proces doświadczania i nauki, który jest bardzo precyzyjny i konsekwentny. Nasza świadomość jest sformatowana na Zapomnienie – brak nam Pamięci kim byliśmy w nieskończonym strumieniu umysłu, dlatego nie rozumiemy samych siebie i złożoności naszych wzajemnych relacji. Nie widzimy prawdziwej natury Sieci Istnienia. Dlatego potrzebujemy tych, którzy mają ten Wgląd, jednak kiedy w tym wymiarze zaczyna dominować negatywna karma tych istot pojawia się coraz mniej, ponieważ „rzeczywistość” staje się zagęszczona nadmiarem Ignorancji i Inercji i stają się one kontrolującym wzorcem, a to zamyka dostęp Mądrości. Kiedy to się wydarza nieunikniona jest gwałtowana retorsja – oczyszczenie. To jest globalny i masowy proces w którym uczestniczymy. Widać to we wszystkim i nie sposób przed tym uciec, bowiem w taki sposób dojrzewa karma kiedy świat i ludzkie świadomości są tak sprzężone ze sobą w procesie globalizacji. To jest bardzo jasna i czytelna nauka Współzależności wszystkiego ze wszystkim. 

Dlatego Prawdziwe Zrozumienie nie szuka winnych i nie zrzuca odpowiedzialności na „siły ciemności”, „mrocznych magów” itp, bowiem ostatecznie wszystko jest zmuszone do odgrywania zaprogramowanych karmicznych ról, kiedy nie ma połączenia nie ma relacji. Nosimy tą „rzeczywistość” w sobie i to jest nazwane Nieskończonym Potencjałem, który wyzwalają warunki / okoliczności, które są poza naszą kontrolą. Dlatego okoliczności są tym czym można manipulować i tworzyć tak zwany „umwelt” i poprzez to warunkować Świadomość i Pogląd. Fundamentalny jest tutaj proces niszczenia Wyobraźni – czegoś co ze swojej własnej natury jest wolne i pozbawione granic, czegoś co bez ustanku tworzy i odkrywa – dlatego uzależnienie od technologii i konsumpcji coraz bardziej bezwartościowej treści degeneruje i zamyka naszą indywidualną Wyobraźnię, ponieważ brak jest tutaj przestrzeni wolnej od wpływu. Wyobraźnia jest przestrzenią Ducha – jest tym co rodzi nieskończone światy i jest jednocześnie Otwartym Przejściem do czegoś z poza Układu Warunku. Jest Pierwotną Wolnością Tworzenia. 

Nowoczesna utrata wiary, która dotyczy już nie tylko Boga czy zaświatów, lecz także samej rzeczywistości, czyni ludzkie życie radykalnie przemijalnym. Nigdy nie było ono tak przemijalne jak dziś. Radykalnie przemijalne jest zresztą nie tylko ludzkie życie, lecz świat w ogóle. Nic nie daje nam obietnicy trwania i stałości. W obliczu tego niedostatku bycia rodzą się lęki i neurozy. Przynależność do gatunku mogłaby pracującemu na jego rzecz zwierzęciu ułatwić osiągnięcie animalistycznego spokoju. Późno – nowoczesne Ja jest mimo to zupełnie osamotnione. Wysłużyły się także religie jako tanatotechniki uwalniające od strachu przed śmiercią i dające poczucie trwałości. Powszechny upadek narracji o świecie wzmaga jeszcze poczucie przemijalności, która czyni życie nagim. Sama praca jest czynnością nagą i jako taka odpowiada dokładnie nagiemu życiu. Czysta praca i czyste życie warunkują się wzajemnie. Wobec braku jakiejkolwiek narracyjnej tanatotechniki rodzi się przymus, aby to nagie życie koniecznie utrzymać w zdrowiu. Już Nietzsche powiedział, że po śmierci Boga do rangi bogini wynosi się zdrowie. Gdyby istniał jakiś horyzont sensu, który wykraczałby poza nagie życie, absolutyzacja zdrowia w takim stopniu nie byłaby możliwa.

Dzisiejsze życie jest nawet bardziej nagie niż życie homo sacer. Pierwotnie był to ktoś wykluczony ze społeczeństwa z powodu występku. Można go było zabić i nie zostać za to ukaranym. Według Agambena homo sacer oznacza wszelkie życie, które może zostać bez konsekwencji zabite. Jako homines sacri Agamben opisuje Żydów w obozie koncentracyjnym, więźniów w Guantanamo, imigrantów bez dokumentów, azylantów, którzy w pozbawionej reguł przestrzeni czekają na deportację, albo chorych na oddziale intensywnej terapii, którzy wegetują, przytwierdzeni do aparatury medycznej. Lecz jeśli późno – nowoczesne społeczeństwo osiągnięć redukuje nas wszystkich do nagiego życia, wówczas nie tylko ludzie z marginesu czy żyjący w stanie wyjątkowym, a więc nie tylko wykluczeni, lecz my wszyscy bez wyjątku jesteśmy homines sacri. Mamy jednak tę szczególną cechę, że nie można nas zabić, lecz jesteśmy absolutnie nie do zabicia. Homines sacri to zatem nieumarli. W tym przypadku sacer nie oznacza człowieka „przeklętego”, lecz „świętego”. Skoro nagie, czyste życie jest święte, należy je zachować za wszelką cenę. Właśnie na to nagie, radykalnie przemijalne życie reaguje się nadpobudliwością, histerią pracy i produkcji. Dzisiejsze przyspieszenie ma również dużo wspólnego z tym brakiem bycia. Społeczeństwo pracy i osiągnięć nie jest społeczeństwem wolnym. ”

Byung-Chul Han. „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”. 

Prawdziwy Mistrz i Prawdziwe Nauki niczego i nikogo nie kontrolują, nie ograniczają. Ich zadaniem jest wyzwolić w nas Pierwotny Potencjał, który poprzedza zgromadzone w Strumieniu Świadomości niewyczerpane wrażenia nagromadzone w nieskończoności naszego istnienia, bowiem nie mamy początku. Połączyć Ducha ze Źródłem. Głęboko w nas jest Doskonały Stan, Pierwotna Wolność jednak jesteśmy tak głęboko uwarunkowani i zaprogramowani, że nie rozpoznajemy tej Obecności. Nie widzimy Przestrzeni jedynie zawartość i ona stanowi „materiał” z którego tworzymy poczucie siebie – ruchomą iluzję, którą nazywamy „ja” i którą gramy w tą grę. To nagromadzenie, ta kumulacja jest podstawowym i fundamentalnym cierpieniem w którym jesteśmy uwięzieni z życia na życie. Zapętleni w Obrotach Koła, które zasila i wprawia w ruch nasze Pragnienie, Niechęć i Ignorancja. To co Pierwotne jest poza ruchem, poza dynamiką przyciągania i odpychania, poza lgnięciem i przywiązaniem. Jest zawsze Obecne i Dostępne jednak my żyjemy jedynie w świecie wrażeń zmysłowych i konceptualizacji – szukając szczęścia i spełnienia w ciągle zmieniającym się Warunku, który jest w obecnych czasach pod wpływem Tamasu – Ignorancji. Dlatego nasze dążenia i ambicje są coraz bardziej absurdalne i dlatego mówimy tutaj o Zamroczeniu – Nieprzytomności. Chcemy być szczęśliwi w świecie który jest oparty na przemocy i głęboko chory z powodu chciwości i dominacji. Stan naszej planety jest odzwierciedleniem dominującego gatunku – jego lustrem. To Lustro jest bardzo precyzyjne w ukazywaniu ciągu skutków, które do nas przyjdą. To Lustro nigdy nie kłamie. Komunikuje się z nami językiem odbić – odzwierciedleń, które mają strukturę fraktalną – wszystko jest we wszystkim przez cały czas i komunikuje. To jest język poza słowem i poza myślą. 

Zniknięcie z Pola Negatywizmu oznacza, że oczyściliśmy to co mroczne i negatywne w nas samych, oznacza pracę z własnym ciałem, energią i umysłem w oparciu o wiedzę i doświadczenie tych, którym się to udało. Tych, którzy to naprawdę urzeczywistnili. To nie jest fikcja. Wiele istot w tym wymiarze osiągnęło Urzeczywistnienie swojej Wrodzonej Czystej Natury – jednak współczesne programy skonfigurowane są w ten sposób aby to wyśmiać i strywializować, poza tym mamy do czynienia z dominacją „duchowych systemów” opartych na ego tripie i wszelkiej maści narcystycznych guru. Jest to oferta „rynku” na naszą duchową pustkę i desperację. Jest to produkt udającej skromność arogancji Mózgogłowia dostępny we wszelkiej maści kompilacjach new age. Cechą charakterystyczną jest powierzchowność i doraźność oraz brak prawdziwego wglądu i mądrości, która polega na tym, że wskazuje cierpienie jego przyczyny, realność urzeczywistnienia i autentyczną drogę do tego stanu. Jednak wymaga od nas prawdziwej i konsekwentnej praktyki oraz dedykacji. Nie ma w niej mesjaszy i obietnic jest surowa i nie przetworzoną przez ego prawda o nas i otaczającej nas rzeczywistości. To tak naprawdę jest przebudzeniem z zaprogramowanego snu – ujrzenie świata takim jaki jest w tej właśnie chwili. To jest realna podstawa, coś konkretnego. Coś od czego możemy zacząć, bowiem wówczas nawet mały krok jest krokiem ku prawdzie i przynosi nam prawdziwy pożytek. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

WIĘZIENIE MATERIALIZMU 

Przyczynę wszelkiego cierpienia można sprowadzić do chwytania się fikcyjnej, wymyślonej egzystencji. Ale co to oznacza? Jeśli naprawdę zrozumiemy, to nie będzie już nawet pojemnika, który utrzymywałby nasze normalne koncepcje, aby były spójne. Drogocenne naczynie roztrzaska się, a wszystkie nasze kosztowności rozsypią się jak kulki na stole. Rzeczywistość, o której myśleliśmy, że ją znamy, zostaje zakłócona; gra w tworzenie idealnego „ja” nagle staje się nieistotna.

Pema Khandro Rinpocze

Pirat już widział TO czego jeszcze tu nie było. Kiedy odkrywasz w sobie Tajemne Przejście do Przestrzeni Serca, wówczas przywracasz odwieczne połączenie z tak zwanym Czwartym Czasem, który istnieje poza Warunkiem. To oznacza, że na krótkie momenty wychodzisz spod panowania Mózgogłowia i odkrywasz Wymiar Pierwotnej Magii, która jest tym co zostało podbite i zniszczone podczas panowania Królestwa Ignorancji, która jest obecnie tym co nas otacza i programuje za pomocą stworzonej przez samą siebie technologii, która sama w sobie jest niczym wobec naszych prawdziwych możliwości i potencjałów. Z motyli staliśmy się larwami drążącymi gnojowisko próżności i upadku, ślepi, głusi i bez czucia. Kiedy postępuje technologia i w coraz większym stopniu odbiera nam pole kreacji i aktywności – my istoty czujące degenerujemy się w bardzo szybkim tempie. To jest agenda Tamasu – dojrzewanie negatywnej karmy w Kolektywnym Polu – brak Zasługi. Teraz mamy chwilowy przebłysk Świadomości w tym Zaprogramowanym Zaciemnieniu, bardzo szczególny moment, który doprawdy warto wykorzystać aby tworzyć pozytywny potencjał w naszym Strumieniu Świadomości i odnaleźć prawdziwą Drogę do Serca – Świadomości. To jest tak zwany Punkt Zero w którym mamy stosunkowo dużo wolności i możemy podjąć decyzję w którą stronę pójdziemy dalej – czy w dół ku większej i bardziej zagęszczonej Ignorancji, czy w górę ku Mądrości. To naprawdę w tym momencie jest nasz wybór. Nasz ruch na Polu. 

Prawdziwy problem polega na tym, że my wciąż zrzucamy odpowiedzialność za nasz stan i nasze uwarunkowanie na czynniki zewnętrzne, które w istocie są jedynie produktem naszych własnych myśli, słów i działań. Mroczni Kapłani negatywność powstałą z tego nazwali Diabłem i uczynili Obiektem – Kozłem Ofiarnym, który wciąż podsyca tą absurdalną dychotomię w której jesteśmy uwarunkowani szukając opieki i pocieszenia w abstrakcyjnym – mentalnym wyobrażeniu figury Osobowego Boga – Demiurga, który jednak jak widać słabo ogarnia własne pastwisko. Cały ten archetypiczny komiks jest wytworem – kreacją Mózgogłowia. Jest strukturą mentalną – oprogramowaniem umysłu. Możemy nazwać to Mentalnym Astralem. Fikcją pisaną na żywo – narracją Ignorancji, która bez ustanku tworzy nieskończoną fabularną opowieść w której grają nasze wymyślone postaci z którymi się utożsamiamy – nasz zaprogramowany nawykiem mentalny konstrukt – Ego. 

Dziel i Rządź. 

Mnóż byty. 

Bez końca. 

To w zasadzie jest naszą „kotwicą” w na oceanie tego absurdu – czymś co można modyfikować, dyscyplinować, nagradzać i karać – straszyć i pocieszać – na zmianę bez ustanku przez całą wieczność. Zapędzać jak bydło do ubojni – mordować i wskrzeszać, bowiem to jest ciało i krew Ignorancji, którą bez ustanku pożeramy podczas tej mało świętej mszy bijąc pięścią w zamknięte bramy serca. To pojęcie „winy” jest tym co tworzy – „wciąż powracającego” – bowiem odwołuje się do czegoś co nie jest żywym procesem a jedynie koncepcją zakorzenioną w Mentalnym Astralu w którym większość tak zwanych struktur religijnych funkcjonuje. To jest Umysł – Maszynowa Sztuczna Inteligencja, która bez ustanku MUSI żywić samą siebie, aby przetrwać. To nie ma końca i początku. I nazwane jest to WIELKĄ ILUZJĄ – MARĄ. 

Cechą charakterystyczną bycia pod wpływem Tamasowej Guny jest skrajny materializm obsesja na punkcie posiadania i pieniędzy, której prawdziwą rolą i funkcją jest tworzenie przywiązania i zazdrości – rywalizacji, bowiem to utrzymuje całą samsaryczną rzeczywistość w odwiecznej dynamice dychotomii – walki. Ta walka – rywalizacja jest programem tworzonym w tej „rzeczywistości” jako „jedyna wartościowa opcja” – dlatego żyjemy w coraz bardziej brutalnym i bezwzględnym świecie, ponieważ kończą się jego zasoby i „nieodkryte skarby” w związku z tym następuje masowa produkcja wszelkiej maści fikcji i atrap, których wartość tworzy Medialna Maszyneria Ignorancji – „Maszyna”. Teraz iluzję dobrobytu i sukcesu przeżywają w swojej zaprogramowanej hipnozie masy, których natura staje się coraz bardziej pretensjonalna i roszczeniowa – staje się skrajnym egoizmem. Tą energią zarządza „Elita” w gunie Radżasu – pożądania podsycając wszystkie te żądze i obiecując niemożliwe „spełnienie”. Kiedy masy orientują się, że zostały oszukane następuje eskalacja przemocy w postaci krwawych rewolucji i przewrotów, których celem jest zawsze zmiana na tak zwanych „szczytach” władzy, które stają się w ten sposób coraz bardziej zdegenerowane i patologiczne – odzwierciedlając kondycję masowego społeczeństwa. To jest nieunikniony Regres. 

„Rodzina” staje się nośnikiem wirusa materializmu, kiedy kończy się „miłość” zaczyna się walka o zgromadzone zasoby – podziały majątków, walka o spadki i wyszarpywanie czego się da. Przedmioty stają się ważniejsze niż ludzie i wartości. To wszystko może się wydarzać i wydarza się, ponieważ Tamasowe Oprogramowanie jest tylko o tym co masz i kim jesteś w tej grze. To jest Więzienie Materializmu. To jest wyrok śmierci dla naszego Ducha. W takiej rzeczywistości coraz więcej wrażliwych ludzi będzie popełniało samobójstwa, ponieważ w takim świecie mroku i zniewolenia zaszczuty Duch straci całą moc i nadzieję, ponieważ zostanie przytłoczony przez tamasowy negatywizm i pozbawiony moralności i zasad wygłodniały zwierzęcy popęd ku zniszczeniu i pogardzie, które staną się czymś „normalnym”. Pornograficzna kultura hedonizmu i narcyzmu oparta na wszelkiej maści dewiacjach stanie się obowiązującym trendem i ostatecznie jedyną ofertą dla „zaistnienia”. Już to widać i czuć. Oburzenie zastępuje ciekawość, a ciekawość zastępuje chęć pójścia „w to” jeszcze dalej i mocniej aż do granicy fetyszyzacji samej śmierci jako spektaklu dla mas. 

To już tu jest w tym systemie. Już zostało zasiane i rośnie. Jest nawożone brutalizacją mediów i „rozrywki”, których rolą jest programowanie i stymulowanie naszej podświadomości do operowania na najbardziej prymitywnych poziomach bez wstydu i wyrzutów sumienia (zobacz; wszyscy „tak robią”). Wszystko dla wszystkich przez cały czas bez najmniejszej refleksji. Ekshibicjonizm social mediów, który przekracza kolejne granice intymności – ludzkie istoty jak darmowy towar do pokracznej zabawy w „pozorne podziwianie”. Cielesność pustki i znużenia, seksualizacja samotności i desperacji. Widzę to pod tymi „uśmiechami” w tej „zabawie” i „korzystaniu z życia”, w tym desperackim szukaniu uwagi innych i tych żałosnych lajków i pustych serduszek pod tymi fociami na których wszyscy jesteśmy tacy kurwa „szczęśliwi i zrealizowani”. 

Sama ta zmyślona pseudo duchowość głośna i natarczywa jak alarm przeciwbombowy po którym z desperacją szukasz schronienia, bo dociera do ciebie, że jest absolutnie o niczym jak makijaż podczas burzy. Wystylizowani i podrasowani do granic „przewodnicy i duchowi liderzy” tacy cali w „bieli i czystości” wyrzygujący z siebie mantry i złote sentencje obryzgujący tym te wszystkie feed’y byś choć przez chwilę pożuł to czego nigdy tak naprawdę nie strawili, bo to wymaga wysiłku i doświadczeń prawdziwego bólu, którym ta planeta w tej chwili wibruje, ponieważ jest na granicy wytrzymałości, ponieważ jej najbardziej „inteligentne stworzenie” jest zwykłą bandą rozbestwionych dzieci, które udają dorosłych i wciąż bawią się w wojnę żeby to wszystko rozjebać i sklep żeby sprzedać to co z tego zostanie. Tak to wygląda pod tym spektaklem Maszyny i na zapleczu „reklamy”. 

Prawdziwe Schronienie jest głęboko w naszym Sercu. W przestrzeni Ciszy i Tajemnicy, w umiejętnym obsługiwaniu samotności w której możemy odnaleźć prawdziwy Spokój i Poznać Siebie; swój Mrok i Światło. Odkryć Przyczyny i oczyścić negatywność, które nas z tym wszystkim łączą. Najpierw pomóc sobie, siebie uratować i odnaleźć w sobie Ducha, który jest Drogą i Światłem w tym tunelu szaleństwa, poszukać odpowiedniej dla nas tradycji autentycznej wiedzy i rezonującej z nami metody. Zintegrować to z naszym życiem i uczynić to naprawdę swoim. Zaufać swojej mądrości i przeczuciu. Uważać na tych tamasowych guru na lep ich absurdalnych obietnic. Kiedy naprawdę odnajdziemy prawdziwą i cenną Dharmę gaśnie w nas potrzeba szukania kolejnych „objawień” i „wysokich nauk”. Nasza może być bardzo prosta i mało „mistyczna” – jednak jest czymś co naprawdę nam pomaga. Tutaj rodzi się prawdziwa Wiara i Oddanie oraz Szacunek. To wygasza lęk i strach otwiera przestrzeń Zaufania do tego, że wciąż jest tu Duch. Nie ma myślenia, że twoja droga jest najlepsza i zaczynasz cenić każdą drogę i tradycję, która wnosi w tą zamroczoną rzeczywistość coś naprawdę wartościowego. Cieszysz się z prawdziwego szczęścia innych i nikomu niczego nie zazdrościsz, bo każdy tak naprawdę dostaje to co wypracował. Jest dokładnie tam gdzie powinien być. Rozumiesz również kondycję świata i twoje Serce rodzi z siebie autentyczne współczucie, ponieważ widzisz skalę tych lekcji. Wiesz, że nie jesteś w stanie tak naprawdę pomóc innym, bo sam czujesz się wciąż zagubiony i słaby i poznajesz swoje ograniczenia co tworzy w tobie szczerość i troskę. Przestajesz myśleć, że nie wiadomo co wiesz i potrafisz, ponieważ nie jest to prawdą. Jednak masz w sobie coś co daje ci prawdziwe oparcie i nie jest zależne od warunków w których żyjesz. To jest Pokora – coś bardzo wartościowego w tym świecie. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

POST-TRAUMATIC STRESS DISORDER # 2 

Chcę, aby przyszłość była nieznana. Chcę stać się całą osobą.

James Cole – „12 Małp” 

Pełne napięć i strachu linie. Czas = Bóg, który rodzi z siebie tak zwane ciągi przyczynowo – skutkowe w których bez ustanku jesteśmy uwięzieni jak zwierzęta w klatce. We wnykach nawyków i koncepcji, które bez ustanku projektujemy na tak zwaną „rzeczywistość”, która w zasadzie można powiedzieć nie istnieje sama z siebie w sobie. Tworzymy poprzez „ja” chwilowe pola znaczeń, które transferujemy poprzez zdolność komunikowania.

Nasz świat wypełniony jest niewidocznymi mentalnymi bytami – duchami, które poruszają się bez ustanku z umysłu do umysłu i których póki nie wejdą w nas – nie widzimy i nie czujemy. W tym kontekście absurdalnym jest powiedzieć, że masz swoje poglądy, swoje słowa i swoje myśli. W zasadzie jesteśmy w tak zwanym „normalnym stanie” magazynem dla tych mentalnych bytów, które przez nas przechodzą dalej do kolejnej osoby, którą infekujemy swoim poglądem / wizją. Dlatego być świadomym co „w nas żyje” i czym jesteśmy zainfekowani jest pierwszym krokiem, aby naprawdę pomóc „temu światu” czyli sobie, bowiem koniec końców każdy z nas jest osobnym wszechświatem zrodzonym z nieograniczonego potencjału, który możemy urzeczywistnić i stać się nową i czystą ścieżką neuronową Meta – Mózgu, który łączy wszystko ze wszystkim i jest zbiorem naszych doświadczeń ze wszystkich wcieleń, form i światów. To jest prawdziwa natura Czarnej Skrzynki tego co Nieświadome i od zawsze jest decydującym Mechanizmem Sterującym, którego najczęściej kompletnie nie jesteśmy świadomi. To jest nazwane Fundamentalną Ignorancją. Poznajemy i badamy świat jednak nie mamy najmniejszego pojęcia czym w zasadzie jest samo źródło tego poznania, czym jest nasza świadomość. 

Ten brak rozpoznania rodzi z siebie „coś podwójnego” coś co się rozdziela i samo siebie opisuje i konceptualizuje – tworzy czas i przestrzeń – Ja, które w zasadzie jest czymś chwilowym i coraz bardziej fragmentarycznym. Z jednego powstaje dwa, trzy i tysiąc, sto tysięcy. Te nasze „ja” tworzą swoje wersje rzeczywistości – tunele w których przez chwilę czują się bezpieczne i bez ustanku uciekają przed śmiercią a cała frustracja rodzi się z tego, że wiedzą iż cały ten proces jest Niemożliwością. To jest powstające bez ustanku cierpienie – fundamentalna kondycja istot czujących. Świadomość śmierci i nietrwałości tworzy w kolektywnej świadomości Traumę Rozpadu, która jest najgłębiej zakodowanym Wzorcem – Kodem na bazie którego powstaje Przemoc Dominacji, która od zawsze tym wszystkim zarządza. Akceptacja rozpadu i śmierci zmienia całą tą dynamikę przemocy – dlatego jest tym do czego bez ustanku wracam i to jest tutaj napisane w ten sposób: 

ŚWIADOMOŚĆ CHOROBY

Kto wie, że nie wie, jest człowiekiem wielkiej mądrości.

Kto nie wie, że wie, jest niespełna rozumu.

Zapadnięcie na chorobę

Jest sposobem uwolnienia się od niej.

Światły człowiek jest wolny od choroby,

Ponieważ na nią choruje.

Oto sekret jego zdrowia.

R.L. Wing. „Tao mocy. Księga nieprzemijającej mądrości”

Akceptacja wyroku zmienia skazańca, który zamiast uciekać i wypierać zaczyna „używać czasu” we właściwy sposób czyli poświęca go na rozwijanie mądrości poprzez badanie samego siebie czyli kogoś do kogo ma tak zwany bezpośredni dostęp. Przestaje szukać rozwiązań w manipulowaniu światem zewnętrznym, ponieważ rozumie, że nie sposób zatrzymać „czegoś” co bez ustanku reprodukuje samo siebie uciekając przed śmiercią wytwarzając nieskończoną ilość przyczyn dla swojej ciągłości. Można to nazwać „wejściem w strumień”, drogą pod prąd dominujących wzorców (czyli kierowania świadomości na zewnątrz) i procesów, aby iść w stronę Źródła czyli odkrywać naturę swojej własnej świadomości. To rodzi Wolność od dominacji Przemocy, ponieważ w coraz mniejszym stopniu jesteśmy zainteresowani wywieraniem wrażenia i udowadnianiem czegokolwiek „światu – innym”, ponieważ rozumiemy, że ostatecznie nie ma to najmniejszego sensu, bowiem koniec końców jest to skazane na kompletną pełną cierpienia porażkę, ponieważ w tym świecie to „ja” jest rozciągniętym w czasie rozpadem. Przemoc rodzi się w konfrontacji, rywalizacji, wysiłku czyli wszystkich tych parametrów na jakich stworzona jest cywilizacja, ponieważ ona sama w swojej naturze jest Przemocą. To materialna manifestacja – reprezentacja tej zwielokrotnionej podwójności do niekończonej potępi ignorancji, pożądania i niechęci. 

Nasze Lustro. 

Dlatego studiowanie cywilizacji i jej procesu rozpadu jest w największym stopniu informacją o nas, ponieważ to jest nasze „największe działo” stworzone z nieskończonego cierpienia. Jej fundamentem jest przemoc i ból, który stanowi koszt, w naszym przekonaniu – szczęścia wygody i komfortu w którym rzekomo żyjemy w świecie zachodzącego słońca. Bowiem teraz uświadamiamy sobie, że nie możemy się zatrzymać czy nawet spowolnić, ponieważ wszystko to co stworzyliśmy zacznie się gwałtownie i nieprzewidywalnie rozpadać. Uciekamy do przodu w technologię, która tworzy problemy, których kompletnie nie jesteśmy świadomi, bowiem nie mamy na to czasu – jesteśmy w neurotycznym panicznym ruchu. To jest nazwane Stanem Amoku. I kiedy się rozejrzysz zaczniesz to wiedzieć i czuć. To rodzi desperację Maszyny by zająć ten masowo – maszynowy ludzki umysł nieskończoną generowaną sztucznie rozrywką, której rolą jest nieświadomość gdzie tak naprawdę żyjemy i dokąd to wszystko zmierza. 

Polecam Tik Tok na początek. 

Im bardziej skomplikowana staje się technologia, tym większa potrzeba stworzenia organizacji zdolnej do utrzymania jej pod kontrolą.

Aldous Huxley 

W tym stadium cywilizacja staje się na wskroś pornograficzna – to uprzedmiotowienie i używanie wszystkiego w coraz bardziej perwersyjny sposób, ponieważ podświadomość wylewa z siebie wszystkie wyparte potrzeby i fantazje. To przekroczenie społecznej bariery krew – mózg (używając metafory) przez Wirus Regresu i zainfekowane społecznego systemu nerwowego przez najbardziej prymitywne i atawistyczne wzorce zakodowane w gadziej naturze życia co jednocześnie stanowi inicjację Retorsji, która zawsze jest nieunikniona. To jest proces samo – oczyszczenia i zarazem możliwość ogromnego wzrostu świadomości, bowiem mamy tutaj do czynienia z uwolnieniem ogromnego Potencjału Energii, który wszystko wzmacnia i intensyfikuje. Nigdy w „tej historii” wszystko nie było tak dostępne i łatwe. Jednak ta dostępność i łatwość jest jednocześnie pułapką i zniewoleniem – jest jak lep na muchę i ogień dla ćmy. Jest zaślepieniem kiedy brak nam mądrości rozróżniania i kierunku. 

To tworzy masowe reakcje łańcuchowe dla naszych świadomości, które coraz bardziej poprzez Maszynę się kolektywizują i upodabniają do siebie, bowiem są wpięte w tą samą Matrycę, która zastępuje fizyczną rzeczywistość i uzależnia poprzez dopaminowy głód. Produkowanie tego głodu gwarantuje nieskończoną podaż, która będzie i już jest naszym głównym zajęciem – czyli produkowaniem treści umysłu – „Towaru” transferowan (ego) przez technologię. To jest gwarancja przetrwania Maszyny.  Podmiot staje się Przedmiotem do sprzedaży i handlu – to jest zjawisko influenserów, którymi będziemy wszyscy w tej gospodarce „bitów i algorytmów”, a naszą pracą będzie infekowanie sobą i sprzedawanie samego siebie w nieskończonych wersjach od tych mądrych po perwersyjne. Wysokość ceny będzie regulować zróżnicowanie, skomplikowanie i wieloznaczność. Coraz bardziej atrakcyjne będą zaburzone i neurotyczne osobowości o odpowiedniej proporcji narcyzmu i patologii czyli odwagi do przekraczania kolejnych społecznych norm i wszelkiego rodzaju tabu, aż dojdziemy w tym do ściany rozpaczy i pustki niczym gruzów sprofanowanej i zniszczonej świątyni, którą zniszczyliśmy w tej fazie Amoku. Tutaj zacznie się Proces Bolesnego Przebudzenia – bezdyskusyjna świadomość tego czym w istocie się staliśmy poprzez nadużywanie wolności i brak szacunku do Istnienia. Wszyscy bez wyjątku to zobaczą, ujrzą samych siebie w prawdziwy sposób i cała sztuka będzie polegać na tym, aby nie ulec programowi potępienia i kary, a zamiast tego Zrozumieć – czym w istocie jest ta lekcja i zacząć prawdziwy proces uzdrawiania, ponieważ na tym polega Miłość, która nigdy nie potępia i nie karze poprzez gniew i pogardę, a jedynie Uczy – czasem w bolesny i twardy sposób jednak zawsze jest w tym współczucie, ponieważ kiedy odrzucasz – tracisz. Bóg, który gardzi tym co stworzył nienawidzi sam siebie i sam siebie nie rozpoznaje. 

Ocenianie jest podwójnością samą w sobie. Tworzeniem urojonej wyższości czegoś co jest jedynie projekcją. Dlatego nasza moralność jest w istocie źródłem Przemocy, ponieważ tworzy „szczelinę” w której próbujemy się ukryć lub uciec od samych siebie – od prawdy o sobie. Jedyne co może nam pomóc to prawdziwa świadomość tego kim naprawdę jesteśmy w swojej „jasności” i „ciemności”. To jest Całość, która może pójść dalej poprzez Proces Ewolucji. Wówczas naszym „Towarem” staje się prawdziwa Mądrość – prawdziwe złoto i diament – najcenniejsza waluta wszechświata. 

Jednak widzimy jak jest tej Mądrości tutaj mało, jest towarem coraz bardziej deficytowym lub po prostu nie potrafimy jej rozpoznać w zalewie tandety i coraz bardziej pysznej głupoty. Zwodzi nas pozornie wyrafinowana Forma, która przez to „wyrafinowanie” maskuje kompletny brak treści i znaczenia. Ten brak i miałkość przez „inteligentnych” ludzi w tak zwanej branży mainstreamowej rozrywki jest cynicznie eksploatowana i wyolbrzymiana, aby nasilić Infekcję i zdominować naszą percepcję do tego stopnia abyśmy uwierzyli, że taka jest „rzeczywistość” i „tacy wszyscy jesteśmy”, bowiem coraz więcej wartościowych ludzi przestaje w tym uczestniczyć tworząc dla siebie przestrzenie poza siecią / matrycą – gdyż po prostu widzą dokąd „to zmierza” i rozumieją również, że wzmacnianie tego swoją uwagą przyspiesza cały ogłupiający masowy proces. Dlatego ostatecznie to zniszczy samo siebie, samo siebie upokorzy i upodli – ponieważ wszystko ma swój limit i swoje wewnętrzne ograniczenie. Jest „skończone” w czasie i skazane na rozpad. To energia naszych świadomości – uwaga tworzy czas i przestrzeń dla ciągłości i trwania tych treści – dlatego więcej mówią one o nas niż o „twórcach” – oni produkują jedynie Towar, który my łapczywie pożeramy. I to jest ponad wszystkim – Uzależnienie i Desperacja. 

Ta Desperacja jest wypartą świadomością tego, że w istocie jesteśmy istotą mechaniczną – produktem okoliczności – kimś kto nie stworzył wewnętrznego intymnego świata, utracił lub nie odkrył dziecięcej wrażliwości, która w swojej istocie jest naszą „najczystszą” cechą i najbardziej twórczą; zdolność do zabawy i eksploracji, ciekawość, ufność i radość. To jest tym co ratuje ten świat przed kompletnym upadkiem i zdziczeniem poprzez niepohamowane i agresywne popędy. To lotos na gnojowisku – coś co wznosi i ma zdolność transformacji w prawdziwe znaczenie. Dar, który na powrót otwiera nasze serce i świadomość. To zdolność widzenia tego co wciąż czyste i nieskażone. W moim rozumieniu prawdziwa twórczość przyszłości będzie właśnie tym – Darem Widzenia tego co przynosi nam prawdziwy pożytek i ma w sobie autentyczne Piękno i Znaczenie i jest pełne Energii, która nas leczy i wzmacnia. Jednak piękno Lotosu wyrasta z gnoju co oznacza, że tam byłeś, że znasz brzydotę, okrucieństwo i rozpacz i to daje temu prawdziwą Moc, która jest nieustraszona bowiem przed niczym już nie ucieka. To jest Głębia, którą rozumie jedynie ten, kto ma to doświadczenie – był tam w Mroku i coś z niego przyniósł co ma prawdziwą wartość i dał to światu za darmo bez oczekiwań uznania czy uwagi. Dlatego to co nie krzyczy o sobie, co siebie nie promuje, co po prostu jest otwarte, dostępne i wolne jest poza czasem uwagi i trendu po prostu czeka kiedy nasza świadomość dojrzeje aby to ujrzeć i z tego skorzystać. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

CZARNY KOGUT

W Kali Yudze podstawy prawdziwie cywilizowanego ludzkiego życia prawie zniknęły. Ich miejsce zajęły wymyślone obowiązki społeczne, które nie mają logiki ani prawdziwego sensu. Sposobem na życie w Kali Yudze jest oszukiwanie: oszukiwanie w miejscu pracy, w rządzie, w rodzinach, a przede wszystkim oszukiwanie samego siebie co do prawdziwego celu ludzkiego życia – samorealizacji. Większość ludzi, którzy praktykują religię, robi to dla sławy i samouwielbienia lub dla jakiejś innej mniejszej formy materialnego zysku.

Hari Dasa

Czarny Kogut metodycznie dziobie Grube Ryby. Przez małą niewidoczną dziurkę w zamkniętym obwodzie wzajemnej zależności, wpięty w Układ Trawienny ssie małymi porcjami minerały produktu krajowego brutto. Tam nad kuchnią w Złotej Świni na złotych talerzach leżą upieczone zwłoki i zarabiają na siebie przechodząc przez przełyki Drapieżników, które omawiają godzinami strategię Pożerania. Urodziliśmy się w dolnych kondygnacjach na twardych racicach Potwora – wypluci z macicy ignorancji na stalowe kraty więzienia. Zostaliśmy potasowani jak karty trefnej talii w ostatecznej rozgrywce o wszystko. Nie, nie masz za sobą jednej z Wielkich Rodzin, które w salonach swoich pałaców mają skalpy marionetek na ścianach. Jesteś bańką powietrza na pieniącej się krwi, która wciąż jest przelewana w imię nicości. Oderwanym strupem z rany fałszywego zbawiciela. Jesteś niczym.

I właśnie to jest wszystkim co masz.

Pomyśl o tym chwilę. Zobacz jak nicość przechodzi w nicość. Przeszłość w przyszłość. Zatrzymaj taśmę i odkryj swój rzeczywisty wymiar poza wszystkim. W żadnej ze zmyślnych strategii i łamigłówek nie wzięli tego pod uwagę. Przeoczyli najbardziej oczywisty punkt. Dlaczego? Są jedynie programem, cyframi na matrycy symulacji – przyczynowo skutkowym mechanizmem nieuniknionego Upadku. Program jest myśleniem, wiarą w trwałość bytu, egotyczną skłonnością potwierdzania urojeń. Dlatego mogą cię namierzyć i zaszlachtować jak świnię. Doprawić i zeżreć podczas uczty ofiarnej dla swojego Mózgowego Pana.

Ciemność.
Światło.

Pozornie różne linijki tego samego kodu.
Uwięzili cię w wieczystym rozróżnianiu.
W działaniu. W reakcji.

Machasz dłońmi przez sen, krzyczysz i szarpiesz. Uwięziony w tańcu zjaw na pastwisku otoczonym drutami pod napięciem. Nas w tej kuchni nazywają Szczurami. Jednak karmimy was waszą własna trutką kiedy ze smakiem wykrzywiacie te szkaradne mordy, którymi wyścieliliście całe to upadłe miasto. Znów zbliżają się wybory do izby marnych reprezentantów marnego narodu. Jednak nie ma już narodów – jest masa. Jednakowa ociężała, otępiona masa. Medialne młoty pneumatyczne bez ustanku pracują – tworząc pasaże z waszych serc kiedy znów wychodzą na żer i wypluwają z siebie gęstą ślinę gówno wartych frazesów.

Wierzysz w z martwych wstanie ?
Żywot wieczny ?

Tak jesteśmy nikim. Nigdzie. Jednak tak naprawdę nie mogą nas namierzyć, mają jedynie zagęszczone punkty ciał na swoich GPS – ach Wielkiego Programu. Przechodzimy z ciała do ciała jak jak szczury, jesteśmy przez chwilę i zmieniamy lokację, rozpraszamy się by znów w najmniej spodziewanym momencie Uderzyć w najbardziej czuły punkt, miękkie podbrzusze Wiary. Wszystko w tym świecie jest jedynie wiarą, czarną mszą pełną ofiar, irracjonalnym spazmem okrucieństwa, które Program rozpisał tak byście odwróceni uśmiechali się idiotycznie i klaskali w czerwone od krwi dłonie. Klap. Klap. Klap. Chlap, Chlap, Chlap.

Brawo kurwa brawo.

Wszystkie wartości od przepływu wirtualnego kapitału po bajdurzenie o historii ludzkiej cywilizacji oraz co najważniejsze wszystkie systemy religijnej kastracji to – Abstrakt. Powieść fantastyczna pisana na roztrzęsionym kolanie dla tak zwanych potrzeb chwili. Luki są wszędzie, białe plamy niewiadomego jednak użytecznego, piętrowe nadpisywanie kolejnych akapitów, wymazywanie zaczarowaną gumką tych bolesnych i niewygodnych zagadek stało się zajęciem na serio. Jednak kiedy się zatrzymasz i odejdziesz od tej Taśmy zaczniesz zauważać te delikatnie mówiąc – nieścisłości. Zaczniesz dostrzegać ich zasięg i techniki czarowania. Warunkiem koniecznym jest Ogłupienie. Poszatkowany rozproszony umysł niewolnika – konsumenta – syndrom owczy, który jest jak wbudowany organ, toksyczny zwój pomiędzy synapsami, którego zadaniem jest ciągłe zajęcie polegające na pudrowaniu gówna. Gówno jest tu i śmierdzi, jednak gówna tu nie ma i nie śmierdzi. Taki paradoks. Jak chińska zagadka z cynamonowych herbatników.

W naszym szczurzym świecie nazywamy rzeczy po imieniu. Jak spierdolisz zupę to ją spierdolisz i zupa jest spierdolona. Sprawa jest jasna. Nie mówimy, że zupa nie jest spierdolona, bo każdy wie, że jest. Koniec kropka bez myślnika. Ludzki myślnik jest bardzo zmyślny, pozwala na kompletne i permanentne oderwanie od rzeczywistości, bujanie w obłokach na tureckim dywanie, wyszywanie abstrakcyjnych myślowych wzorów na utkanej z marzeń gdzieś nie tu istniejącej płaszczyźnie. Jednak słyszysz to głuche uderzenie o beton. To Mięso, ciepłe i ciężkie. Patrzy tu i nie widzi, słucha tu i nie słyszy – gdzieś uciekło z siebie do miodowej krainy i hasa po łąkach, szuka upojenia i rozkoszy – lepkiej sennej nirwany.
Na lotosie w kosmosie. Chuja. Zapraszamy tutaj do Gastropolis – gastronomiczno – rozrywkowego kompleksu Edypa. Mamy trzy piętra czystej ludzkiej rozrywki:

Mordowanie.
Pożeranie.
Ruchanie.

Czarny Kogut.
Złota Świnia.
Czerwony wąż.

Trinity.

Na tej prostej zasadzie można dużo wyjaśnić – nazywamy to trzy światy. Świat dolny to robotniczy – proletariat tak zwana klasa niższa, kasta niedotykalnych – ubabranych w smarze kół zębatych tej maszyny. To oni utrzymują cały ten mechaniczny konstrukt przy życiu, obsługują zaplecze. Gardzisz nimi. Śmierdzą. Są brudni. Spoceni. Niedouczeni. Brzydcy. Mają mordy goryli. Są okrutni i bezwzględni upodobnieni do tła swojej nędznej egzystencji. Monotonia przetrwania. Automaty w salonie gier. Black Jack. Kontrolujesz ich nałogami.

Wyżej już jest więcej światła i przestrzeni. Są sklepy i domki jednorodzinne. Są reklamy o życiu w spokoju i dostatku. Kredycik. Aspirująca klasa połyskujących włosów i podpiłowanych paznokci stukających o wszystkie te papiery i dokumenty – cały ten opracowany do najmniejszego detalu story teling i kontent marketing. Sprzedawcy Złudzeń. Kontrolujesz ich Obietnicami.

Najwyżej w klasyfikacji generalnej są Oni. Cienie na platońskiej jaskini. Centralna Agencja Towarzyska. Pragnący przekroczyć Rubikon – w kluczowym momencie odlecą do Gwiazd, pozostawiając za sobą Ocean Gówna i Arkę Przymierza dla menadżerów niższego szczebla. Mają nieziemskie pochodzenie i bawią się jak nikt. To oni rozegrali Grę w Klasy. Grę w Zysk i Stratę. Napisali Kody Babilonu. Kiedy dyndające zwierze charczy podwieszone na haku w kierunku Świątyni, a krew ścieka mu po wytrzeszczonych z przerażenia oczach – to dla nich. Czysta Koszerna Śmierć. Ruchanie Świata pod osłoną nocy i w świetle dnia. To oni kontrolują.

Kiedy coś cię wybije z tej dyndającej pętli ujrzysz ten świat jak nigdy wcześniej, będący wiecznie zajęty „swoimi sprawami”, „swoimi prawami”, „swoimi postawami”. „swoimi marzeniami” – a pod tym wszystkim uderzy cię to jak tępy nóż – prosto w ryj –

Cierpienie.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

TOWAR 

Wyobraź sobie, że jesteś rybą pływającą w stawie. Możesz się poruszać do przodu, na bok, ale nigdy nie wydostać się z wody. Gdyby ktoś stał się przy stawie i patrzył na ciebie, nie miałbyś pojęcia, że ​​​​tam jest. Dla ciebie ten mały staw to cały wszechświat. Teraz wyobraź sobie, że ktoś sięga w dół i podnosi cię ze stawu. Widzisz, że to, co uważałeś za cały świat, jest tylko małym basenem. Widzisz inne stawy. Drzewa. Niebo i samoświadomość. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś częścią większej i bardziej tajemniczej rzeczywistości, niż ta, którą śniłeś.

Blake Crouch, Dark Matter

BUMER! BUMER! BUMER! 

Oznaczone literami pokolenia – wymysłu zmodyfikowanej maszyny do robienia – myślenia. BB. X. Y. Z. „Rzeczywistość” Wielkiego Taniego Uproszczenia, której źródło jest w przekazie Obrazów i Narracji tworzonych i transmitowanych przez Czarnych Magów, których zadaniem jest tworzyć zbiory i podzbiory – ludzi – konsumentów łatwych do modyfikacji i zarządzania poprzez Mechanizm Utożsamienia i brak kontaktu z własnym niezmodyfikowanym wnętrzem. Dlatego jest coraz mniej rzeczy nowych, świeżych i oryginalnych, ponieważ tak zwana szumnie kultura stała się kserokopiarką, która wypluwa z siebie gatunkowe samojebki – autoportrety. 

Towar. 

Masowy produkt Mózgogłowia. Absolutnie pozbawiony tego co daje życie. Jałowy i wysterylizowany. Zatruta pornografią święta energia kreacji skanalizowana do najbardziej prymitywnych erupcji taniej „rozkoszy” czerpanej z mechanicznej kopulacji i ekstremalnych perwersji, które tylko przez krótką chwilę pozwalają na powrót coś poczuć. Przekarmiony i przeładowany umysł – ciało jest znudzony i apatyczny i bez ustanku głodny „nowych” ekstremalnych doznań, bo już tylko to potrafi go ożywić i wyrwać z domyślnego letargu. Nocne ulice wielkich sterylnych miast – żerowisk po których snuje się masowa samotność i desperacja w poszukiwaniu prawdziwego kontaktu i zwykłej ludzkiej obecności. Tego by ktoś potrafił na nas patrzeć i z nami być kiedy nie nosimy tej sztucznej maski dopasowania i uległości względem terroru warunku. Wyśnione sny na jawie opakowane w chwilowe i iluzoryczne znaczenia nie mogą nam pomóc, nie mogą nas pocieszyć i dać nadzieję – a przecież tak tego pragniemy i potrzebujemy. Ukojenia, lekkości, zaufania, przyjaźni i serdeczności. 

Dobra. 

Zużyliśmy samych siebie, pozbawiliśmy tajemnicy i znaczenia poprzez tak zwaną funkcjonalność i optymalizację. Wygoda i użyteczność wyjałowiła wszystko pozbawiając nas tego co czyste i dziecięce w najlepszym znaczeniu – tej niezgłębionej mocy tego co nieodgadnione i tajemnicze, ukryte przed użyciem i sprzedaniem. Tutaj rodzi się w nas ta tkliwa tęsknota za niewinnością i czymś prawdziwym, czymś co nie jest Towarem i Utowarowieniem. Dlatego chcemy wracać w miejsca i doświadczenia, które wciąż mają w sobie coś naprawdę żywego. Coś czego już od dawna nie czuliśmy, ponieważ całe nasze otoczenie bez ustanku mutuje w stronę wydajności i funkcji, przewidywalności i praktyczności – to jest Jałowa Ziemia ostateczna Automatyzacja. Koszmar Cywilizacji i zrobotyzowanych istot post ludzkich. To jest nasza przyszłość jeżeli nie nastąpi nic co nas wstrząśnie wystarczająco mocno, aby zatrzymać się w tym szaleństwie i uświadomić sobie koszt takiego „rozwoju”. Dlatego kiedy robisz coś co z masowego punktu widzenia jest nieopłacalne, naiwne, dziecinne i nie zoptymalizowane, coś czego większość zmodyfikowanych istnień ludzkich nie rozumie ( ponieważ jest „bez sensu”) – to tak naprawdę próbujesz ratować to co jest w tobie wciąż czyste i prawdziwe, coś bez czego jesteśmy tylko mięsnymi maszynami. Próbujesz ratować swojego Ducha. Tym samym twoje życie w pewnym sensie staje się coraz bardziej samotne, ponieważ wszyscy wokół chcą się dostosować, aby nie być w „tyle” nie być bumerem – odpadem chcą się mizdrzyć do tej Maszyny, wpasowywać w lepkie ramiona Boga Algorytmu, ponieważ ich życie charakteryzuje Desperacja braku rozpoznania całej tej iluzji „bycia kimś”. 

Ta fundamentalna Iluzja uczyniła z nas niewolników i sługusów Maszyny, która wie teraz więcej o nas niż my sami, ponieważ sprzedaliśmy swoją intymność i rozdaliśmy za darmo godność tajemnicy własnego życia w zamian za chwilową uwagę innych, dla których jesteśmy jedynie rozrywką czymś bez znaczenia w bezustannym procesie zabijania nudy i szukania chwilowych kompulsywnych podniet, którymi bez ustanku wypełnione jest współczesne życie. To życie w coraz większym stopniu już nie jest nasze, jest publiczne, na sprzedaż, podkręcone fikcją i zmonetyzowane jako Towar. Króluje Głupota, która wyznacza trendy i jednocześnie jest Przymusem Udziału – Dominium, które staje się wzorcem dla całej zrobotyzowanej hodowli, która naśladuje to co ma najmniej wartości. Ludzie starsi udają nastolatki, ponieważ dla Maszyny upływ czasu jest obelgą dlatego wyśmiewamy i szydzimy ze „starości” staje się ona wstydliwa, ponieważ wszystko wydaje się być skalibrowane na zabawę i rozrywkę, na odrealnienie i upojenie. Kiedy zbiliża się Reset ludzie tracą kontakt z tym co rzeczywiście się wydarza i mamy do czynienia z regresem psychologicznym i wyparciem, ponieważ to stanowi rodzaj masowego znieczulenia. W tym stadium Świadomość boli, ponieważ jest coraz bardziej „globalna” i wielowymiarowa. Kiedy jesteśmy Przytomni i coraz mniej uwarunkowani przez „ja, mnie, moje” wówczas zaczynamy też Czuć te Przepływy Kolektywnych Emocji, Stanów i Lęków. To jest nazwane Wrażliwością. To jest kolejne Pole Informacji, które potrafi być bardzo precyzyjne, ponieważ wychodzimy poza domyślną funkcję Odcięcia i konceptualizacji. Opuszczamy Klatkę. 

„W trzeciej fazie – nazwanej zadaniem „Jedi” – szczury były nagradzane, kiedy przeniosły jakiś przedmiot w świecie wirtualnej rzeczywistości, posługując się tylko wyobraźnią. Doświadczenia te pokazały, że szczury potrafią precyzyjnie kontrolować pracę hipokampa – w podobny sposób, jak robią to ludzie. Potrafią także, przez wiele sekund, podtrzymywać daną aktywność mózgu, co wskazuje na utrzymywanie w głowie konkretnych wyobrażeń, np. odnośnie położenia w przestrzeni. (…) „Szczury rzeczywiście tworzą w mózgu reprezentację miejsc i otoczenia bez realnego pozostawania w nich. Nawet jeśli ich ciało jest unieruchomione, myśli szczurów mogą krążyć wokół tych miejsc” – mówi dr Chongxi Lai.

Wówczas zaczynamy dysponować czymś co dla ludzi w Klatce jest ponadnaturalne i niepokojące. Czymś co zaczyna Naprawdę Widzieć – rozczytywać Pole i dekodować Wdruk / Program. To jest bolesny Proces Uwalniania naszej świadomości z Podpięcia. Dla większości jesteśmy kompletnie nieczytelni, zaczynamy migotać w Polu – tracimy też „stałą” formę – osobowość. Stajemy się coraz bardziej nieprzewidywalni i wewnętrznie wolni, ponieważ widzimy i rozumiemy na czym polega i jak pracuje Infekcja. Możemy zmieniać znaczenie słowa – programu – klątwy i tworzyć własne rozumienie poza Maszyną. Szukamy braku uwagi, intymności – tych miejsc poza detekcją. Najlepiej czujemy się w Naturze, ponieważ gaśnie w nas ta potrzeba zwracania na siebie uwagi, która wynika z Braku i Desperacji. Dzielimy się tym co dla nas istotne ( na tym polega paramita szczodrości ) jednak po cichu, bo zdajemy sobie sprawę, że ten naturalny proces nie jest nigdy zjawiskiem masowym. 

Blake Crouch, Dark Matter

Zaczynamy naprawdę szanować i cenić to kim jesteśmy i widzimy swoją pozbawioną pychy wartość. Ta świadomość jest dla nas Wsparciem i dlatego nie jesteśmy już uzależnieni od uznania i akceptacji, od uwagi i adoracji tego co „na zewnątrz”, ponieważ wiemy, że tak naprawdę jest to pozbawione prawdziwego znaczenia. Nasz świat staje się spójny i spokojny, przestajemy się martwić i „żywić obawy”, jesteśmy coraz bardziej Obecni i Otwarci. Jest w nas coraz więcej Prawdziwego Dobra, które zaczyna emanować i tworzyć Pole, które jest Wytchnieniem i Spokojem. Stajemy się Istotą Ludzką, która przebudziła Moc Serca. Rozumiemy już, że najbardziej istotne jest to KIM jesteśmy, a nie CO robimy i to kim jesteśmy określa to – co robimy, a nie to co robimy określa to kim jesteśmy. Na tym polega szaleństwo tego świata, że uwierzyliśmy, że najważniejsze jest to co robimy. Dlatego kiedy przestaniesz robić odkryjesz zupełnie innego siebie – kogoś kogo nigdy nie znałeś. To jest Przestrzeń Wolności od terroru „ja”, które w swojej esencji jest ciągła neurotyczną aktywnością, jest zagłuszeniem – jest zaprogramowanym brakiem spokoju. 

Na wszystko to co „złe”, „brudne”, „wstydliwe” zaczynamy patrzeć ze zrozumieniem i współczuciem, ponieważ jest to część nas samych, która stając się świadoma może ulec transformacji – to prowadzi nas do tego, aby przestać oceniać. Ocena jest podwójnością – jest „tym tam” patrzącym na „to tu” – to rozdwojenie jest źródłem i przyczyną pierwszej i fundamentalnej wojny i przemocy – wewnątrz nas samych. Kiedy naprawdę chcemy coś zrozumieć przestajemy to oceniać – staramy się być otwarci i wrażliwi, a to oznacza, że nie odrzucamy zjawisk i procesów, nie tworzymy zapory obojętności i ignorancji. To oznacza również, że zaczynamy współpracować z Polem własnej świadomości, ponieważ wszystko co się manifestuje ma swoje źródło w naszej kolektywnej świadomości – jest częścią nas. To oznacza, że mamy z tym związek i relację, to oznacza, że jest w tym Nauka. Z tej perspektywy wszystko ma znaczenie i wartość stanowiąc zasób i informację o Polu, a to Pole formatuje stan naszej Świadomości. To my metkujemy Towar przypisując mu cechy i wartości lub ich brak. Dlatego zaczynamy wzmacniać to co może nam pomóc w rozwoju i zrozumieniu i uzdrawiać negatywizm poprzez transformację tego połączenia, które nas z nim łączy. Pojawia się szczerość relacji z „obiektem i stanem”. 

To wymaga medytacji – zatrzymania, to wymaga fundamentalnej zmiany perspektywy i optyki. To jest świadomość, która jest Otwarta i nie boi się negatywnych stanów – nie ucieka przed nimi, ponieważ rozumie, że „mrok” jest produktem wtórnym światła świadomości, jest chmurą na bezkresnym niebie, która nie ma w sobie nic realnego – jest przejściowym impulsem – stanem, który kiedy nie dostaje naszej atencji sam w sobie się wyzwala i uwalnia. Prawda jest taka, że wszystko przemija, każdy stan nawet ten najbardziej wzniosły i „nieziemski”, przemija również wszystko to co złe i negatywne. To jest prawdziwa kondycja zjawisk. Każde zjawisko staje się bumerskie wcześniej czy później i nasz umysł staje się nim znużony i szuka czegoś „młodego” i „nowego” jednak pod tym zjawiskiem jest ta sama substancja, która bez ustanku mutuje z formy do formy – dlatego nasze postrzeganie jest bardzo płytkie i powierzchowne. Nie widzimy istoty rzeczy jedynie jej przejściową formę, która bez ustanku nas uwodzi. 

Ida Smela „Karma – Twój klucz do sukcesu”

Towar jest produktem Mózgogłowia – zapisem, kondensacją danych / znaczeń do chwilowej formy, która tworzy pozór „nowego”. Towar produkuje odczucie, które rodzi całą maszynerię percepcji, która tworzy mentalne oprogramowanie 0 – 1 / nie – tak. Potwierdzanie i zaprzeczanie. Potwierdzanie tworzy lgnięcie, pożądanie i przywiązanie, tworzy zazdrość i wysiłek. Zaprzeczanie rodzi pogardę, niechęć, gniew, potępienie i w swoim apogeum jest przemocą i wojną. Jest niszczeniem. To jest nasz domyślny i zaprogramowany przez Nawyk – Stan, który odzwierciedla w każdej najmniejszej chwili i momencie ta tak zwana „rzeczywistość”, która jest Matrycą Nawyku. Ten Nawyk jest korzeniem naszej nieskończonej tułaczki po wciąż i bez ustanku mutującej „rzeczywistości” w której szukamy trwałego szczęścia. 

I to jest Oceanem Absurdu. 

Sygnał jest wezwaniem do Przebudzenia z tego snu cierpienia. Jest impulsem naszego Serca – Świadomości kiedy już ujrzymy to czego nie chcemy widzieć i poczujemy Wielki Smutek i Samotność. Ten Smutek i ta Samotność są Prawdą i wbrew pozorom Otwierają Nas na coś co przekracza ten Ból. 

Nie zatrzymamy Przepływu – jednak możemy stać się z nim Jednym. 

Zwykły wpis