To, o czym mówisz – ten wątek „poza życiem” – to raczej próba zmierzenia się z odwiecznym pytaniem: czy śmierć naprawdę jest końcem? Nikt tego nie wie, ale ja czuję, że nie. Myślę, że nasze ciało jest tylko rodzajem modemu, narzędziem, przez które przepływa pierwotny, wieczny sygnał. Ciało umożliwia jedynie chwilowe „urzeczywistnienie” tego sygnału w świecie. A kiedy umiera, sygnał trwa dalej.

Grzegorz Kaźmierczak (ur. 1964 w Bydgoszczy) – polski poeta, wokalista i autor tekstów zespołu Variété oraz producent muzyczny.

SYGNAŁ 

W takim momencie nie masz żadnej kontroli. Żadnej. Uświadamiasz sobie, że czas to umysł, że umysł to czas. Uświadamiasz sobie, że nie jesteś tym ciałem na tym fotelu w tym samochodzie, który traci przyczepność i kierunek, który mu nadałeś. Teraz już nic nie zależy od ciebie, ponieważ „ty” nie istniejesz jako osobne i niezależne „ja”, które zaraz może się skończyć tak nagle; bez ostrzeżenia. Ten obiektywnie bardzo krótki moment staje się rozciągliwą substancją uwagi i świadomości. W jednej chwili UŚWIADAMIASZ sobie, że tak naprawdę jesteś poza tym ciałem, poza tym światem. Poza tą jedno – pasmową auto – stradą powszechnego automatyzmu. Poza tym nagłym i brutalnym uderzeniem w balustradę oddzielającą to życie od tamtej śmierci, tą śmierć od tamtego życia. Ten moment jest Rzeczywistością Pogranicza. Jest tym gdzie wcześniej czy później będziesz sam i to jest pewne. 

Pamiętanie o tym jest dla mnie esencją Dharmy. 

W Naukach nasz modem – ciało jest niezwykle cennym darem, ponieważ dzięki niemu możemy praktykować i ostatecznie urzeczywistnić – TO co jest POZA, lub TO co PRZEKRACZA jedno – pasmową autostradę czasu – umysłu. „Sygnał” jest tym co dajemy temu światu – naszą Obecnością i naszą Prawdziwą Pracą, która polega na szczodrości ofiarowania naszego doświadczenia i kreatywności innym istotom dla ich pożytku. Urzeczywistnienie staje się inspiracją i wsparciem, bowiem ktoś kto wciąż szuka tutaj czegoś wartościowego i czegoś co potrafi przekroczyć to Koło – Kwadrat bez wątpliwości rozpozna wartość tego co robimy i w jaki sposób „tutaj jesteśmy” czyli urzeczywistnienie naszej esencjonalnej prawdy. Prawda naszego życia – doświadczenia jest poza oceną drugiej istoty. Nie jest obiektem czy „dziełem sztuki”, nie jest tym co możemy pokazać i pochwalić się. To czym jesteśmy nie można zamknąć w formie jako obiekcie zmysłów. To rodzaj kodu – zapisu, który w sposób niewidoczny dla naszych ograniczeń staje się czym co tutaj zostaje i pracuje nawet wtedy kiedy nas już nie ma. Ponad tym materialnym światem jest świat subtelny, ponad tym co widzialne jest przecież niewidzialne. 

Czujemy TO kiedy mamy w sobie PRZESTRZEŃ. 

Ta Przestrzeń oznacza, że nie jesteśmy jedynie zdominowani przez zawartość i dane naszego umysłu – ciała, nie jesteśmy jedynie Automatonem skazanym na życie pełne przemocy i szaleństwa, pragnień i desperacji. Wciąż potrafimy po prostu być bez tak zwanego „celu” czy „powodu”. Oznacza to, że mogę cię spotkać na ulicy nie idącego „gdzieś” i nie goniącego za „czymś”. Bezcelowość jest potencjałem, który może nam naprawdę pomóc w tym oszalałym od absurdalnych celów świecie. Podobnie jak Absurd, który staje się lekarstwem na chorobę racjonalizacji, która czyni z nas pozbawione życia zrobotyzowane tryby technologicznego koszmaru, który każdego dnia odbiera nam sprawczość i sens bycia istotą ludzką. Dlatego religia czy duchowość staje się ostatnim bastionem irracjonalizmu – tajemnicy, bowiem jak wiemy; 

nadzieja umiera ostatnia. 

Nasz Sygnał jest Darem Serca. Jest tym co naprawdę kochamy i potrafimy to robić za darmo, bowiem w tym co „jest za darmo” jest pewna Moc, której Maszyna nie rozumie i w której traci swoją władzę. Dać coś za darmo oznacza, że hakujemy bazowy paradygmat egoizmu i fundamentalny program strachu, którym wszystko w tej rzeczywistości wydaje się być podporządkowane. 

Jednak w Istocie

Tak nie jest. 

W Istocie nic nie było, nie jest i nie będzie nasze, bo kiedy uderzasz w tą balustradę przy prędkości 140 km na ostatnią godzinę – rozumiesz to bardzo jasno. To co się wydarzyło nie wynikało z twojego wysiłku, twojej woli, twoich planów, twojej misji czy jej braku. Po prostu się wydarzyło – tak jak wydarza się wszystko. Rzeczy, które Dajesz – pracują bez końca dla wszystkich wszędzie przez cały czas i co najważniejsze pomagają. Ukryte w pozorach i nieoczywiste przychodzą wtedy kiedy Dobre Serce potrzebuje pomocy. Kiedy naprawdę prosisz dostajesz naprawdę. 

Można to nazwać tajemnicą wiary. 

Dlatego wydaj na to co naprawdę kochasz ostatnie pieniądze, poświęć ostatnią chwilę, bowiem nawet kiedy stracisz wszystko – wszystko zyskasz. Nie w tym znaczeniu jakie byś chciał, nie w tym rozumieniu jakie zostało w tobie zaprogramowane. Tam – Tu ponad tym wszystkim jest Spokój, bowiem kiedy wciąż żyjesz, widzisz, że twoje życie jest Dobre. I to jest Urzeczywistnienie, które wyzwala cię z Automatyzmu bycia określoną formą w skończoności warunku. To nie jest nirwana czy mityczne oświecenie. To absolutne i niezniszczalne poczucie sensu, który daje więcej niż wszystko co możesz tutaj „kupić” i co „osiągnąć”. Czy w zdrowiu czy w chorobie, czy w dostatku czy w biedzie – nigdy cię nie opuści. Tym dla mnie jest Żywa Dharma ponad jakąkolwiek doktryną czy systemem religijnym. W TYM nie ma ograniczeń, limitów i barier. Jest wszystko i wszystko jest dobre kiedy rozpoznaje samo siebie i służy z oddaniem i miłością. Nie martwią mnie pieniądze, czy własności. Martwi mnie narastająca Ignorancja i Obojętność, bowiem tym jest prawdziwa nędza. Nędza bezmyślnego oceniania drugiej istoty z pogardą i poczuciem wyższości, która staje się trucizną – wirusem współczesności, bowiem to czego nie rozumiesz może być dla kogoś wszystkim co mu zostało i niszczenie tego – zabije tą istotę. Jednak ty nawet o tym nie wiesz. Ta pycha zniszczy ten świat po raz kolejny, bowiem niczego nie tworzy i niczego nie wspiera. Ta pycha jest zajęta sobą i sobą owładnięta. Pycha, duma – uprzedzenie; lepszy, gorszy. Na każdym kroku można to poczuć – jak stajemy się „wszystko wiedzącymi” sędziami i strażnikami „moralności” w jedynej „słusznej” wersji. 

Rzecz w tym, że to jest ucieczka od prawdziwego siebie. Od istoty, która powinna czuć rzeczywistość nie tylko ją analizować. W tej „sekwencji” umysł staje się jak szyba – ekran, a „rzeczywistość” staje się projekcją; czymś co nawet się nie wydarza. Dlatego „Ulisses” Joyce’a jest tak przełomowym dziełem. Symulacja zbudowana z założeń. Wielka studnia meta – świadomości zanurzonej w samej sobie i ze sobą bez ustanku konwersująca. Iluzja osobności i odrębności myśli. Jednak w istocie można nazwać to Polem:

Świat echa – które udaje dialog. 

Echo oznacza, że w istocie nic nie jest „nowe” czy „świeże” / „żywe” w tym symulacyjnym polu, a cała gra staje się po prostu mechaniczna. Jest bezustanną akcją – reakcją, poza jakąkolwiek intencją. W takiej grze nasza „wolna wola” jest absolutną iluzją jak pisze Robert M. Sapolsky. Ponieważ w tym stadium nie występuje już prawdziwy proces twórczy w sensie odkrywania tego co żywe, a jedynie naśladowanie tego procesu w formie dojmująco wtórnej. To jest tak zwana technologiczna klatka. Maszyna jako bóg i bóg jako maszyna. Nazywam to „wnykami”. Chat GPT jako mistrz zen, jako filozof i jako kapłan. To „Lód” Dukaja w formie informacji. To nieskończony absurdalny kafkowski labirynt w którym żyjemy na podobieństwo insektów i zostajemy skazani nie znając nawet zarzutów. 

Teraz: zakryte udaje odkryte, powtórzone udaje stworzone, a to wszystko jest możliwe tylko dlatego, że tracimy pamięć. To jest prawdziwy cel Tech, ponieważ to czyni z nas niewolników. To jest totalitaryzm masowej amnezji – postmodernistyczny punkt docelowy. Wysiadka na wysypisku śmieci z widokiem na maszynowy park zabaw w którym nie ma już ludzi – ludzi, są jedynie automatony do obsługi – posługi dla maszyn i algorytmicznego super – umysłu. Fantazja staje się rzeczywistością, fikcja prawdą, bowiem nikt niczego już nie pamięta. Nie ma prologu i nie ma epilogu. Jest bezustanny monolog wewnętrzny – strumień sztucznej świadomości. Dlatego tak ważne jest ciało, ponieważ wciąż ma w sobie pamięć, której maszyny nie zdołały jeszcze zmodyfikować. I to ciało stanie się nośnikiem tego co zapomniane przez umysł. 

Pamięć powraca kiedy dotykasz końca. Kiedy „uderzenie” budzi zupełnie inny „rejestr”. Doświadczenia krańcowe mają ten właśnie potencjał:

Obudź się! 

Z tego koszmaru „szczęścia”. 

I kiedy już to zrobisz rozpoznasz swój własny Sygnał. Swoje prawdziwe Słowo. Swój Dar. To co musisz tutaj wgrać i zostawić po sobie kiedy pójdziesz dalej. Dlatego ludzie, którzy naprawdę się Obudzili nigdy nikogo nie naśladują. Z tego co robią „za darmo” układa się wzór, który jest Mapą Wyjścia. To jest ich rzeczywiste dzieło ich tak zwane „opus magnum”. Ponieważ to dzieło – zawsze Otwiera i nigdy nie zamyka. To „dzieło” nie jest do podziwiania i do klaskania nie jest do nagród i wyróżnień. To „dzieło” ma budzić nas ze snu i wybijać z urojenia. To dzieło wszystkich dzieł, które zawsze przekracza ograniczenia formy i treści, ponieważ jest Żywe i za każdym razem inne w zależności od stanu w jakim jesteś. To „dzieło” nie rozpoznane – zostaje i pracuje, ponieważ jest Czyste. Autorem tego dzieła nie jest jednostka, nie jest geniusz, nie jest nikt specjalny. To po prostu Mądrość, która dostępna jest nam wszystkim kiedy jesteśmy gotowi. 

Jak mówią:

Szukajcie, a znajdziecie 

Znajdując zgubcie

Ktoś to „podniesie” 

I rozpozna. 

PIRACKA DHARMA

SYGNAŁ 

Galeria

Umysł poprzedza wszelkie myśli. Umysł jest ich zwierzchnikiem; umysł je kształtuje. Gdy ktoś mówi lub działa z nieczystym umysłem, cierpienie podąża w ślad za taką osobą niczym koła wozu za kopytami wołu.

Budda

DUCH POTĘŻNYCH WÓD

Pirat miał Meta Sen. Meta sen jest komunikacją z Innymi Wymiarami w Nieskończoności – Wszechświecie Umysłów. To zindywidualizowany symboliczny język, który każdy Śniący rozwija wraz ze zdolnością Śnienia. Śnienie to przedsmak Wolności – przestrzeń pozbawiona granic i barier, gdzie możesz być absolutnie sobą i odkrywać kim jesteś poza Matrycą Postrzeczywistości w której żyjemy na tak zwanej „jawie”. Ta „rzeczywistość” jest Konstruktem Mrocznych Sił, zaprogramowaną przez Czarnych Magów Symulacją – Grą, w którą wcielamy się bez możliwości wyboru, ponieważ nie panujemy nad potencjałem własnej energii i wyobraźni, nie mamy zdolności modyfikowania wizji. Nie mamy Woli – Mocy. Brak nam Prawdziwej Wiary.

Prawdziwa Wiara przekracza Jałowe Pole Spekulacji – Dialektyczne Pole w którym toczy się Gra. Jest związana z naszą Prawdziwą Naturą, z Odwiecznym Potencjałem. Z Przeczuciem, które poprzedza narządy zmysłów i intelekt. Jest wrodzona i fundamentalna i przede wszystkim kieruje nas do Pierwotnej Istoty, która nigdy nie może być uwarunkowana przez Program – Symulację. Od samego początku jest Absolutną Wolnością. Czymś co w Uwarunkowaniu jest dla nas niepojęte i niemożliwe, czymś czego nie jesteśmy nawet świadomi, ponieważ Straciliśmy Kontakt – żyjemy na powierzchni Potężnych Wód sterowani przez negatywne i destrukcyjne zewnętrzne siły Władzy i Przemocy, których jesteśmy niewolnikami i sługami. Nie potrafimy rozpoznać prawdziwej natury tego w czym żyjemy i jak żyjemy, ponieważ nie mamy kontaktu z czymś co jest zdolne to przekraczać, z czymś z nie z tego zaprogramowanego świata, z tym czego nie można posiąść i zniewolić, z czymś co jest Pierwotną Wolnością, której nikt i nic nie może uwarunkować i dlatego jest Drogą i Prawdą.

Kiedy jesteś niewolnikiem twoim stanem istnienia jest Strach. Stanowi on główny komponent doświadczenia na tej zniewolonej planecie i jest tak powszechny, że na pewnym poziomie uwarunkowania przestajesz być tego świadomy. Nazwane jest to Dostrojeniem. Wówczas stajesz się kimś pozbawionym Woli – Mocy, kimś kto jest jedynie narzędziem Mrocznych Bogów. Nazwane jest to Upadkiem w Warunek. Ten warunek nas rodzi i wytwarza – jesteśmy jego produktami, stając się własnością Mrocznych Mocy, które zdominowały ten wymiar. Kiedy choć na chwilę zatrzymasz się w tym szaleństwie – ujrzysz TO. Dlatego cały ten system, który tym zarządza został skonstruowany w taki sposób być nigdy nie miał czasu i przede wszystkim siły, aby przestać być przez niego sterowanym i zarządzanym, ponieważ uznajesz jego cele za swoje cele, jesteś pozbawiony własnej świadomości i woli, a tym samym nie masz oparcia w swojej Pierwotnej Istocie, a zamiast tego polegasz na Sztucznym Konstrukcie tak zwanej osobowości, która jest Produktem Warunku. Jest Fikcją.

Żyjemy w nieudolnej kopii Pierwotnej Matrycy Światła. W cieniu. W odbiciu. W Królestwie Warunku – Malchut. W skondensowanej i zagęszczonej sennej marze wyśnionej przez nasze uśpione umysły, stworzonej przez wrodzoną zdolność kreacji i manifestacji. Upadek człowieka jest Zagęszczeniem. Jest agonią Ducha, który stracił pamięć i połączenie. Stracił zdolność Widzenia Wieloświatów i utracił naturalny potencjał Podróży ponieważ Umysł – Duch nie ma ograniczeń. Jednak została nam możliwość Śnienia.

Pirat prowadził drugie tajemne życie w Śnieniu, które przekazał mu Mistrz. Mistrzowie są tymi, którzy potrafią poruszać się pomiędzy wymiarami tego co realne i tego co nierealne, ponieważ rozpoznali Podstawę, która jest Pierwotnym Źródłem prawdy i iluzji, dobra i zła, snu i przebudzenia. Podstawa jest Źródłem Istnienia. Pierwotną Mocą. Jest Wszystkim i Niczym. Nigdy nie powstała i nigdy nie może umrzeć, ponieważ jest ponad istnieniem i nieistnieniem, ponad myślą i formą, materią i nicością. Jest Matką Wszechrzeczy z której wszystko bez wyjątku się rodzi. Z której przychodzimy i do której odchodzimy. Jest Bramą.

Mistrz nie ma jednej twarzy i jednej formy, tak naprawdę może być kim chce i robić co chce. Jest Absolutną Wolnością. Jest Prawdziwym Tobą. Naturą twojego Przebudzenia. Jest zawsze Obecny we wszystkich czasach i miejscach, we wszystkich inkarnacjach na nieskończonej ilości wymiarów i planet. Jest żywą Mądrością i Bezwarunkową Miłością, które są twoją Czystą Naturą, która nigdy nie podlega zniewoleniu i przez nic nie może zostać uwarunkowana. Problem polega na tym, że nie jesteś tego świadomy, ponieważ żyjesz w Mózgogłowiu, któremu wszystko to co zostało tu napisane wydaje się absurdalne i śmieszne, ponieważ jest kompletnie pozbawione Ufności, która jest czysta i ma naturę Dziecka.

Ten świat śmieje się z tego pogrążony w swojej rozpaczy. Ta „naiwność” jest obiektem drwiny. Mistrz nauczał Pirata o Drodze Dziecka, które wraca do Matki i kiedy kończy się ten sen na jawie i przychodzi moment „pomiędzy” potrafi ją rozpoznać i Wrócić do Domu. Matka jest pozbawioną granic Miłością i Mądrością.

Wszechwiedzą Wszechrzeczy.
Jest Istnieniem.

Jest tym czego nigdy nie może pochłonąć Mrok, ponieważ jest Naturą Samoświadomości. Rozpoznaniem Rozpoznającego. Punktem Zero. Sercem każdej duchowej drogi, ścieżki i metody. Każdej inicjacji i ceremonii. Jest Matką i Ojcem, jest Dzieckiem i Duchem.

Duch Potężnych Wód. Głos. Słowo. Prawdziwe Znaczenie, które kiedy zostaje rozpoznane staje się Drogą. Pirat jest tym, który pływa po Oceanie Cierpienia i Iluzji szukając skarbów Prawdziwej Mądrości. Jest tym który wszedł w Strumień. Wyruszył. Rozpoznał Warunek Cierpienia i jego przyczynę, jego Serce zaufało, że istnieje jego Kres i Droga, która prowadzi do Wyzwolenia. Pirat jest poza prawem Mózgogłowia, poza jurysdykcją Programu jego flagą są symbole nietrwałości – czaszka i piszczele, pod którymi jest Wieczność Czwartego Czasu. Jest Podróżnikiem, którego zadaniem jest przebudzić Ducha w Materii. Nawiązać Połączenie. Przywrócić Kontakt. To jest jedyna Prawdziwa Praca. Jedyna „rzecz” którą warto tutaj robić, bowiem wszystko inne jest tylko odroczonym w czasie Wyrokiem.

Dlatego Mistrz nosi pomarańczowe szaty skazanego na śmierć. Dlatego Mistrz kiedy patrzy na twoją naiwność płacze, bowiem widzi on coś czego ty nie widzisz, czuje on coś czego ty jeszcze nie czujesz i wie, że wciąż śpisz majacząc o spełnieniu i szczęściu w Kole Zaprogramowanego Cierpienia. Te łzy są odwieczne i wciąż płyną na twarzach tych, którzy Czują Prawdę. Czucie przekracza Mózgogłowie, które jest w głównej mierze Myśleniem i strukturyzowaniem impulsów – tworzeniem map. Czucie przekracza oprogramowanie i uwarunkowanie aparatury zmysłów, które w każdej chwili montują zmyślony serial o „rzeczywistości” w którym „ja” gra główną rolę. Montażystą jest Mózgogłowie, a reżyserem jest „Ja, mnie, moje”, scenariusz pisze Prawo Karmy – Automaton.

Działanie.
Non Stop.
24/7.

Automaton jest Ślepy. Bezosobowy. Beznamiętny. Działa zawsze, wszędzie, we wszystkim. To Bazowy Program Operacyjny. Przyczyna i Skutek. Akcja i Reakcja. Determinizm Mechanizmu Kontroli, który nie podlega twojej woli i pragnieniu, chyba, że jesteś Hakerem.

Świadomym Śniącym.
Soterem.

Kimś, kto rozumie, że to w czym „żyjemy” jest Grą Umysłu, Grą Świadomości. Kiedy hakujesz możesz użyć każdej sytuacji „dobra” i „zła” ponieważ „twoja osobowość” staje się płynna, elastyczna, podległa Duchowi, który jest poza lękiem i posłuszeństwem wobec kodów programu. Tym co hakuje Automatona jest Intencja, to ona determinuje rezultat – skutek, który stanowi kolejną przyczynę. To jest energia ukryta za materią. Ruch. Taniec. Dlatego dobro i zło ma jeden smak kiedy przekraczasz Formę, bo to co ją kształtuje jest w zasadzie polem energetycznym, skupiskiem energii, które nigdy nie jest trwałe. Ostateczność nie istnieje. Tej Gry nie można przejść, nie można w nią wygrać, ponieważ kiedy grasz ta gra nie ma końca. To co haker w istocie robi to pomaga przebudzić się z okrutnej gry i z pogrążonego we śnie gracza jednocześnie.

Stworzyć i napisać własną Grę pełną miłości i inspiracji, radości i mądrości. Być Twórcą, który tworzy z poziomu Serca, ponieważ rzeczy nie mają wrodzonej istoty, są nierzeczywiste, plastyczne, uległe percepcji i intencji. Są współzależne od siebie i tego, który je postrzega tworząc dla nich rolę i znaczenie. To jest rdzeń programu, którym została uwarunkowana nasza świadomość.

Definitywne definicje.
Zaklinanie Formy.
Klątwa.

Defilada zamiast Tańca.

Formatowanie nieskończonych istot do biologicznych maszyn, które jedyne co robią to metodycznie przy pomocy perfekcyjnej organizacji i funkcjonalności tworzą swoje własne więzienie w którym żyją w poczuciu iluzji wolności i samostanowienia, nie mając pojęcia kim są i jaki jest ich prawdziwy potencjał, który jest zdolny tworzyć nieskończone światy.

Z
Ludzi zrobiono larwy.
Z
Maszyny Boga.
Z
Życia uczyniono Wyrok.
Z
Myślenia więzienie.

Ludzkie maszyny zabijają. Toczą nieskończone i krwawe wojny mordując samych siebie za urojoną wolność, której wciąż szukają tam gdzie nigdy jej nie będzie i nigdy jej nie było, ponieważ w istocie jest parodią samej siebie. Jest oszustwem wyobrażeń, odłożoną w czasie obietnicą i kiedy przychodzi nikt nie wie co z nią zrobić ponieważ ma zaprogramowaną naturę niewolnika, dla którego wolność jest posiadaniem i władaniem. Jest przemocą Ja Mnie Moje. Jest jedynie spełnianiem niewyczerpanych nigdy pragnień, które bez końca rodzą się same z siebie.

Ten proces nie ma końca.
Nie ma końca.
Nie ma.
Końca.

Pirat śnił sen Pirata. Putin śnił sen Putina. Wojna śniła Wojnę.

Woła Nas Przebudzenie.
Miliardem pieśni i modlitw.
Tych, którzy przed nami…

Ujrzeli

Nieskończony Blask.

PIRACKA DHARMA

DUCH POTĘŻNYCH WÓD

Galeria

Doświadczenie śmierci to doświadczenie wolności. 

Montaigne

OPRZYTOMNIENIE

Z perspektywy czasu (czas = umysł) nietrwałość jest fundamentalnym i bazowym programem tej uwarunkowanej Matrycy Snu w jakiej wszyscy rodzimy się i umieramy – wciąż i wciąż. Dla mnie wartość autentycznych nauk duchowych polega na ukazaniu nam jaka jest prawda poza tym co nasze ego lubi lub nie lubi. Dharma jest prawdą o rzeczywistości i o naszym własnym stanie. Inna sprawa czy w ogóle jest w nas potrzeba, aby ją po pierwsze znaleźć, po drugie studiować i po trzecie urzeczywistnić w swoim własnym życiu. To nie jest prosta i zwięzła instrukcja obsługi maszyny, za którą ma nas współczesny naukowo – materialistyczny pogląd, który zdominował nasze postrzeganie i logiczno – pragmatyczne „nowoczesne” podejście do życia. Nasza gwałtowna mutacja jako post – człowiek, polega na tym, że radykalnie próbujemy odciąć  ciągłość naszego ludzkiego doświadczenia. Stać się „Nowo – tworem” kimś nowym i innym, kimś kogo jeszcze tu nie było. To jest założycielski mit „Rewolucji Przemysłowej 2.0” czyli stworzenia utopijnego cyber – smart społeczeństwa pod nadzorem sztucznej inteligencji. 

Jest taki serial „Człowiek z Wysokiego Zamku” (tyt. oryg. The Man in the High Castle), całkiem zresztą dobry na podstawie powieści  Philipa K. Dicka z 1962 roku za którą dostał nagrodę Hugo, który opowiada o alternatywnej wersji historii w której to Niemcy i Japonia wygrały wojnę a ich totalitarne rządy stały się globalne i oparte na dominacji i przemocy. Jest w tej historii moment w którym faszyści rządzący częścią Ameryki Północnej wymyślają propagandowy projekt o nazwie „Rok 0” czyli chcą zniszczyć całą historię i kulturę amerykańską i zastąpić ją „nową wizją” skierowaną do młodego pokolenia i w ten sposób zniszczyć „starą tożsamość” narodu niczym proklamowanie „manifestu futurystycznego” dla Nowej Globalnej Rzeszy i dla jej „nadludzi”. To jest na tej planecie grane bez końca i ofiarami tego były niezliczone kultury i nasze duchowe dziedzictwo, o którym w tej chwili nawet nie mamy pojęcia, ponieważ zostało usunięte z Kolektywnego Pola Świadomości. To wymazywanie, usuwanie i korygowanie jest cechą charakterystyczną epoki Kali Yugi w której konsekwentnie i z premedytacją niszczona jest Żywa Duchowa Wiedza i tych którzy ją niosą poprzez „propagandę nowoczesności” i „wyzwolenia”, ośmieszanie i ukazywanie jej patologicznych przejawów, bowiem koniec końców chodzi o globalną społeczną, duchową i kulturową bylejakość, która w epoce bogini Kali staje się standardem dla społeczeństwa Globalnego Szpitala Psychiatrycznego w którym żyjemy podzieleni według cywilizacyjnych jednostek chorobowych. I teraz tworzymy „globalny rok 0” – czwartą czy piątą rewolucję przemysłową – huxleyowski „Nowy Wspaniały Świat”. 

Stworzyliśmy maszyny by stać się maszyną. Stworzyliśmy „ja” ze zdolności przyswajania danych z uniwersum naszych zmysłów i teraz zrobimy wszystko, aby ten sztucznie uformowany konstrukt przetrwał, a gwarantem naszego sukcesu ma być technologia. Jednak w istocie Tech zapędza nas jeszcze dalej do „króliczej nory”, ponieważ radykalnie wszystko komplikuje, a jej obsługa staje się możliwa jedynie przez twórców – zarządców, a my sami w coraz większym stopniu pozbawieni jesteśmy „kodów dostępu”, które dają nam możliwość wpływu na to co na nas wpływa, kontrolowania tego co nas kontroluje. To jest esencja Samsary. I to jest żelazny uścisk pazurów Kali, która zaczyna posiadać nasze ciała (pandemia była tego doskonałym przykładem) i teraz poprzez wirtualne technologie cyfrowe i sieci społecznościowe chce wejść do naszych umysłów i układu nerwowego. Ostatecznie robotyzacja i automatyzacja uczyni człowieka zasobem naturalnych danych do wydobycia i eksploatacji przez AI. O tym jest „Matrix”. Coraz więcej ludzi w tym mutującym wymiarze ma jak to się popularnie mówi; „wyjebane”, żyje z dnia na dzień i szuka jedynie rozrywki i chwilowego dobrego samopoczucia poprzez cyfrowe zamulenie, dragi, seks, alko i ekstremalne przeżycia. Jednak wielu z nich fascynuje przemoc i wszelkiej maści dewiacje co ma swoje odzwierciedlenie w „kulturze” popularnej, a to oznacza, że proces degeneracji postępuje bardzo szybko i będzie operować w coraz bardziej mrocznych rejestrach. To budzi naszą wypartą i uśpioną demoniczną naturę, która jest w nas i była zawsze jak światło i jego cień. 

Co prawda mówi się o tobie, że żyjesz; ale ty jesteś umarły.

List do Kościoła w Sardes: 3,1

Ten Cień domaga się naszej uwagi i świadomości. Cieniem życia jest śmierć. Kiedy kultura ulega pokusie wyparcia tematu śmierci, umierania, starości i rozpadu to coś rośnie i pęcznieje w mroku nieświadomości i pewnego dnia nie możemy już tego wyprzeć i od tego uciec, ponieważ jest obecne wszędzie. I to się dzieje teraz i jednocześnie nasila. To jest proces Oprzytomnienia i jest on jednocześniem warunkiem dalszej ewolucji. Trzeba poznać dogłębnie obie strony tej odwiecznej „monety dualizmu” – doświadczyć każdej ze stron. Po wzroście przychodzi upadek, rozpad i powracanie do esencji / źródła. Jednak trzeba tą esencję jeszcze odnaleźć, trzeba mieć dokąd wrócić i tutaj w tym momencie następuje Przebudzenie tych, którzy zignorowali swojego Ducha. Kiedy brak ci tego wymiaru w takim narastającym uwarunkowaniu stajesz się zwierzęciem w klatce, maszyną w maszynie. Stajesz się Pokarmem dla Szarańczy (ciekawy wątek książki fikcyjnego pisarza Abendsena „Utyje szarańcza” w opowieści Philipa K. Dicka). 

To Przebudzenie jest Esencją Bólu:

W naturalnym odruchu zanurzamy się w rozrywce. Cały przemysł zabawy i przeżywactwa służy wypełnieniu pustki, w którą się zapadamy pozostawieni sami wobec siebie – „nierozerwani” – bez zewnętrznych przymusów i sensów stanowiących pochodną dotychczasowych konieczności życiowych. Bo w tej ciszy i pustce tym wyraźniej słychać głos starego „ja” narracyjnego: tym byłem, tym jestem, tym będę, taka jest moja opowieść, do tego dążę, to mi się udało, a to nie, po to żyję. I ten głos staje się nie do zniesienia, kiedy nie ma już do wypowiedzenia takiej „opowieści na życie” danej przez zawód, religię, porządek społeczny.

Więc najpierw zagłuszasz to „ja”. Aż w końcu ono wysycha, klęśnie, zanika. I to wycofywanie się z klasycznej samo-świadomości w przeżywactwo i reaktywność obserwujemy na co dzień. Od kultu zajętości („nie mam czasu na nic”), do snobizmów na mindfullness i ucieczek w pustelnie: taki kontrtrend najwyraźniej wskazuje na przemożność trendu dominującego; są to oznaki desperacji.

Sam fenomen filozofowie i pisarze analizowali od wieków, pozostawał on jednak ograniczony do najwyższych warstw społecznych, głównie arystokracji: tych, którzy już wtedy nie musieli pracować. XX wiek przyniósł zaś przemysłową produkcję rozrywki dla mas, a komputeryzacja i big data podporządkowały ją metodzie naukowej. Aż do takiego rozrywki udoskonalenia i zindywidualizowania, że każdy może się dziś rozrywać od rana do wieczora, i to tak skutecznie, że jego własne „ja” narracyjne nie jest już zupełnie potrzebne; życie żyje się poza nami.

Jacek Dukaj

Zrozumienie Prawdy Nietrwałości jest szczepionką przeciw wirusowi bylejakości, ponieważ Oprzytomnia nas i wyrywa z cyfrowego transu ku analogowej rzeczywistości, a wówczas dociera do nas, że żyliśmy pod działaniem Zaklęć Czarnych Magów, pod urokiem Nieświadomości zapadając się w pozorny komfort i wygodę, które są jak środek nasenny. To właśnie z tego snu rodzi się gęstniejący mrok, ponieważ to Ignorancja jest matką cierpienia. Wówczas w sposób naturalny rodzi się w nas Dyscyplina Bycia Przytomnym i to jest fundamentalna praktyka duchowa, lepsza niż jakakolwiek „modlitwa do sił nadprzyrodzonych”, psychodeliczny trans czy „ekstatyczny odjazd”, które serwuje nam „nowoczesna duchowość wyparcia i ucieczki”. I to jest Moc, której Maszyna Ignorancji boi się najbardziej, ponieważ jej towarem jest produkowanie nieprzytomności i rozproszenia 24 / 7 / 365. Kiedy jesteśmy Przytomni Duch budzi się w Maszynie a jego mantrą jest „Memento mori”, ponieważ tam istnieje potencjał Przejścia, kiedy Warunek traci nad nami Kontrolę. To jest Stan pozna Snami – ukazanie Natury. 

Mistrza poznasz po tym, że idzie tam skąd wszyscy uciekają. 

PIRACKA DHARMA

OPRZYTOMNIENIE

Galeria

Gdzie jest padlina, tam zbierają się sępy.

Łk 17,37

To, podobnie jak wiele klisz, tak kiepskich i mało ekscytujących na pozór, w rzeczywistości wyraża wielką i straszną prawdę. Nie jest w najmniejszym stopniu przypadkowe, że dorośli, którzy popełniają samobójstwo z broni palnej, prawie zawsze strzelają sobie w głowę. Strzelają do strasznego mistrza. A prawda jest taka, że większość z tych samobójców jest w rzeczywistości martwa na długo przed pociągnięciem za spust.

TO JEST WODA David Foster Wallace

MARTWI W CHWILI PRZYBYCIA

Ten nasz tak zwany „rozwój”, „progres” jest jedynie pozorem, czymś co daje coś innego i coś innego naśladuje. Na tym polega praca Czarnych Magów, którzy w tym momencie zdominowali ten wymiar. Dlatego w naukach gnostycznych mówi się, że ten świat jest światem upadłym. Jedną ze zręcznych metod „magii dominacji” jakiej używają jest religijne ograniczenie i sekciarska ciasna postawa umysłu, która jest charakterystyczna dla zwierzęcej świadomości, która w tej chwili dominuje w istotach ludzkich.

Jej znakiem firmowym jest konflikt i wojna, jest „ja, mnie, moje” jest fanatyzm, izolacjonizm i nacjonalizm. To klaustrofobiczny umysł przepełniony lękiem i poczuciem niższości. To ofiara, która staje się katem. To fundamentalne i bazowe „oprogramowanie” dominuje na tej planecie od dawien dawna, ponieważ to dzięki niemu możliwa jest nieustanna dominacja silniejszych i bardziej przebiegłych. Dlatego mówi się, że ta planeta jest planetą bólu, ponieważ utknęliśmy na bardzo prymitywnym poziomie przez całe tysiąclecia. Nazwane jest to Śmiertelnym Wirusem Ignorancji na którego w tym wymiarze choruje każdy już od urodzenia. 

Martwi w chwili przybycia. 

Martwi, ponieważ jesteśmy zdolni postrzegać jedynie materialny wymiar w którym wszystko prawem nietrwałości zakazane jest na rozpad i śmierć. To jest realna kondycja tego świata i naszych ciał. Większość z nas tak naprawdę nie pozostawia po sobie żadnego śladu – tak jakby nigdy nas nie było, przez krótką chwilę pozostajemy w pamięci tych, którzy nas znali. Jedynie jednostki – ułamek procenta istnień ludzkich zostaje w pewien sposób zapamiętanych w kulturze, historii poprzez to czego dokonali czy to dobrego czy złego. Ich wkład / udział staje się pewnego rodzaju aplikacją wgraną w kolektywne oprogramowanie w Meta Mózgogłowie. Kiedy matryca trochę „przejaśnia” i mamy moment ewolucji zwrotu w dobrą stronę, wówczas w kolektywnym polu odwołujemy się do pamięci o tych, którzy przynieśli tutaj coś dobrego i wartościowego i to staje się „pozytywnym zapętleniem” określonych idei i wiedzy, postaw i poglądów, które nas wzmacniają i czynią lepszymi ludźmi. To jest szlachetność istoty ludzkiej, która motywowana współczuciem i troską daje innym najlepszą część siebie i to staje się naszym wspólnym dobrem, a kiedy się tym dzielisz – mnoży się. Współczucie i Mądrość są niewyczerpane w swojej naturze a ich moc polega na całkowitym braku przemocy, która z obecnej perspektywy staje się coraz bardziej nieosiągalna i abstrakcyjna, ponieważ naszą świadomość i nasze serce zdominował negatywizm. Coraz bardziej musimy się wysilać, by postępować w dobry i moralny (w zdrowym sensie) sposób. Kiedy łatwiej czynić zło niż dobro oznacza to, że nasza zasługa (pozytywna karma) jest na wyczerpaniu. W ostatecznym stadium będziemy generować już jedynie negatywizm, ponieważ nie będzie innego sposobu aby przeżyć. To jest wymiar zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych. To jest barbarzyństwo – Brak Zasługi. 

Dlatego ten czas w jakim żyjemy nie jest tak naprawdę czasem zabawy i rozrywki, których w nadmiarze dostarczają nam Czarni Magowie, a jest to czas głębokiej refleksji i pracy nad własnym sercem, aby nie dać się pochłonąć tej mrocznej ścieżce ignorancji i upadku, która w coraz większym stopniu wydaje się nam bardzo atrakcyjna i łatwa. Ta „łatwość” jest w istocie zręczną pułapką i powinna stanowić dla nas ostrzegawcze czerwone światło. Technologia jest sama w sobie rodzajem takiego światła, które nas uwodzi, ponieważ wydaje się, że chce nam pomóc, nas wyręczyć i za nas myśleć i działać. Jest to kwintesencja tamasowej guny, ponieważ jej ostatecznym celem jest lenistwo i inercja, kiedy już maszyny będą za nas robić, a kwantowe komputery za nas myśleć. Nie widzieć tego to być pogrążonym w Hipnozie – Nieświadomości. 

Barbarzyństwo współczesności to apatia i obojętność, to brak zainteresowania i niezdolność do głębszej refleksji o swojej własnej kondycji i kondycji świata w jakim przyszło nam żyć. To zarazem kompletna zależność od Systemu – czyli ludzkiej struktury dominacji i jej wszechobecnych Programów, którymi bez ustanku Maszyna nas infekuje. Nazywam to Kabel – Babel, którego zadaniem jest masowe formatowanie ludzkiej świadomości i dostosowywanie nas do tak zwanych trendów, które są coraz bardziej głupie i koncentrują się na „rozrywce”, która staje się coraz bardziej pusta i jałowa. Ta jałowość staje się znakiem charakterystycznym apokaliptycznego czasu, czyli momentu w którym będziemy zmuszeni ujrzeć co ze sobą zrobiliśmy jako istoty ludzkie i do czego doprowadziliśmy nasz świat – a to jest nazwane Przebudzeniem ze Snu Hipnozy. Jest przebłyskiem Prawdziwej Świadomości, który dociera do tych, którzy są w stanie komunikować się lub mieć połączenie z duchowym wymiarem swojej istoty. Do tych którzy nie stali się robotami i odpadem do recyklingu podczas kolejnego cywilizacyjnego resetu, który w tym stadium jest już nieunikniony. 

Jak to mówią gnostycy jest to upadła i uwięziona dialektyczna natura – ludzkie ego – nasze zapętlone w programach poczucie „ja, mnie, moje” – uwarunkowana dualizmem podziału i oceny – Świadomość. Nazwane jest to Fundamentalną Iluzją i Korzeniem Ignorancji. Z tego bierze się całe nasze cierpienie, przemoc i desperacja w poszukiwaniu chwilowych uciech i szczęścia, których nigdy tak naprawdę nie możemy zatrzymać. Od urodzenia jesteśmy skazani wyrokiem ludzkiej kondycji na rozpad i smierć. Ta świadomość zamiast nas przerażać powinna nas motywować do szukania autentycznej duchowej ścieżki, która wykracza poza materialny wymiar uwarunkowanego świata, który w buddyjskiej Dharmie nazwany jest Samsarą. To jest punkt wyjścia dla duchowo świadomego człowieka i jego wrodzonej tęsknoty za sensem i znaczeniem. Tak naprawdę wszyscy tego szukamy. 

Uwarunkowaną poprzez ignorancję świadomość kontroluje pożądanie i jego przeciwieństwo – niechęć. Przyciąganie i odrzucanie, które bez najmniejszej przerwy następuje po sobie na zmianę. Wystarczy się sobie przyjrzeć chociaż przez parę minut dziennie co nazywamy medytacją wglądu w nasz autentyczny stan. To nie jest „duchowe i ezoteryczne” bujanie w obłokach, a konkretna i bardzo skuteczna metoda, aby rozpoznać w jaki sposób naprawę funkcjonujemy. Nie potrzebujemy do tego żadnej złożonej kosmologii czy pełnych parabol i przypowieści „świętych objawionych ksiąg” potrzebujemy jedynie tego co zawsze mamy w sobie – Świadomej Obecności. Nie musimy być do tego wybrani przez jakiekolwiek bóstwo, guru, sektę czy „coś nadnaturalnego”. To jest nam wrodzone i nie potrzebujemy do tego żadnej kosmicznej mistyki. To nasze ego pożąda całego tego nawiedzonego ezoteryzmu musi się karmić czymś specjalnym i wyjątkowym – to jest nazwane „duchowym materializmem” i stało się symptomatyczne dla całego komercyjnego ruchu „new age”, który coraz bardziej przypomina średniej klasy kiczowaty film o super bohaterach dla których najważniejsze jest to jak się prezentują w oczach swoich klientów i wyznawców. Ta „duchowa” tandeta jest „Lalo” – barbarzyństwem powierzchowności i pozorów, obliczoną na zysk i atencję narcystyczną ułudą oferowaną jako po prostu kolejny towar do szybkiej i łatwej konsumpcji. To jest nasz współczesny duchowy disneyland, gdzie możemy się przez chwilę zabawić jednak wcześniej czy później rozpoznamy, że w istocie wszystko to jest po prostu oszustwem. 

Wtedy dociera do nas Prawda i zaczynamy szukać czegoś co naprawdę działa i pomaga się nam wyzwolić z naszej uwarunkowanej kondycji w przestrzeni naszej Mądrości – Serca. W tej wiedzy nie ma żadnego zwodzenia formą, żadnej manipulacji. Jest prosta, konkretna i przede wszystkim skuteczna oraz co najważniejsze sprawdzona przez niezliczone rzesze tych, którzy byli przed nami. Taktyka Czarnych Magów polega na tym, aby to ośmieszyć i skompromitować ukazując jedynie patologiczne przejawy braku zrozumienia i zagubienia, które przecież zawsze muszą być obecne – jednak wcale nie są one normą. Jednak medialna maszyneria operująca na amplitudzie napięć, skandali i kontrowersji może łatwo tym manipulować – ukazać wszystkich Ludzi Ducha jako szaleńców, oszustów i niemoralnych dewiantów. To jest właśnie trend i zarazem taktyka Mózgogłowia. Chodzi o to, abyśmy zwątpili we wszystko i wszystkich i bez ustanku żyli w strachu i zależności od jedynie „realnego” wymiaru tej matrycy i w niej szukali atrapy szczęścia i wartości „duchowych” w formie tak zwanej „kultury”, która jedynie maca coś poprzez swoją powierzchowność i daje chwilowe poczucie czegoś istotnego, jednak bardzo szybko się nudzi, ponieważ nasze przekarmione umysły nie sposób już zadowolić. Dlatego bez ustanku cała ta Maszyneria chce nas zabawiać poprzez tak zwaną aktualizację nowości – to wszystko wciąż bez ustanku musi pracować na pełnych obrotach niczym fabryka „szczęścia w proszku” – pyłu złudzeń. 

Bowiem:

Chlubisz się tym, że jesteś bogaty, że nadal się wzbogacasz, że nie brak ci niczego, a nigdy nie pomyślałeś o tym, że w rzeczywistości jesteś nieszczęśliwy, godny politowania, biedny, ślepy i nagi.

Ap 3, 17

PIRACKA DHARMA

MARTWI W CHWILI PRZYBYCIA

Galeria

O EKOLOGII LUDZKIEGO PLANETRANEGO DUCHA 

Ten nasz „nowy wspaniały świat” zgrzyta i czujemy to w trzewiach. Czujemy, że coś jest głęboko nie tak z tym wszystkim co nas otacza i znaczy to, że wciąż jest w nas Duch – połączenie z Nieskończoną Siecią Życia, której puls staje się coraz bardziej zaburzony wraz z tak zwanym „cywilizacyjnym postępem”, który w smutnej rzeczywistości jest wymieraniem wszystkiego co ma prawdziwe znaczenie, a w zamian dostajemy zautomatyzowany dystopijny park idiotycznej rozrywki dla ludzi – dzieci.

Regres ludzkiej świadomości jest infantylizacją i pustą zabawą z sztucznie tworzoną formą. To coraz bardziej przytłaczający brak życiodajnej treści. Współczesna rzeczywistość to „Dubaj” – widmo na pustyni, pełen sztucznych konstrukcji w których mieszka nicość i cynizm przykryty bezmyślną „radością”, która w swojej istocie jest porażającym smutkiem i desperacją – zautomatyzowanych istot, które czują, że przestają być ludźmi i stają się maszynami. Współczesna religia to naukowy postęp czyli racjonalistyczny redukcjonizm, pełne pychy i przemocy obdzieranie wszystkiego z tajemnicy i ciszy. To hałas i natarczywość „inteligentnej głupoty”, który niby rozumie tak dużo jednak nie widzi i nie czuje głębokiej planetarnej perspektywy – kontekstu w którym to wszystko się wydarza. To oznacza Brak Połączenia. Dysocjację Ducha. Planetarna pamięć podpowiada nam, że takich cywilizacji jak ta było przed nami już wiele i wszystkie niszczyła ich własna pycha i ignorancja – unicestwiały się same w wyniku utraty wrażliwości i pokory. Ostentacyjny brak umiaru prowadzi do nędzy i to jest odwieczne Tao. 

W naszych czasach byliśmy świadkami asymilacji tych niegdyś wyzwoleńczych nauk przez ustanowiony porządek społeczny. Zaczęliśmy nawet postrzegać samą naukę jako narzędzie kontroli procesów myślowych i fizycznej istoty człowieka. Ta nieufność wobec nauki i metody naukowej nie jest pozbawiona uzasadnienia. „Wielu wrażliwych ludzi, zwłaszcza artystów – zauważa Abraham Maslow – boi się, że nauka obnaża i przygnębia, że rozrywa rzeczy na strzępy, zamiast je integrować, a tym samym zabija, zamiast tworzyć”. Co jest być może równie ważne, współczesna nauka straciła swoje krytyczne ostrze. W dużej mierze funkcjonalne lub instrumentalne w intencji gałęzie nauki, niegdyś zrywające łańcuchy człowieka, są teraz używane do ich umacniania i pozłacania. Nawet filozofia poddała się instrumentalizmowi i ma tendencję do bycia niewiele więcej niż ciałem logicznych mechanizmów, służebnicą komputera, a nie rewolucjonistką.

Murray Bookchin EKOLOGIA A MYŚL REWOLUCYJNA >>

Na wodach międzywymiarowych funkcjonują Piraci – ludzie pozbawieni przynależności do tej zmechanizowanej korporacyjnej utopii. Ich flagą są kości, bowiem wiedzą, że to wszystko jest jedynie chwilą. Nietrwałość jest sercem ich Mądrości – tym co najgorsze i najlepsze jednocześnie. To jest Paradoks – piracka Dharma. Kiedy jesteś w połączeniu z Planetarnym Istnieniem nie ma w tobie lęku, bowiem już jesteś tam gdzie wszyscy panicznie boją się pójść i nawet o tym myśleć. Kluczem jest przejść proces śmierci za życia – stracić wszystko i poczuć wszystko, bowiem wtedy nic nie może cię już zniszczyć. Odkrywasz ponad wszelką wątpliwość, że jesteśmy Duchem ubranym w mięso i kości, który zamiast uciekać przed najgorszym – tańczy. Ten taniec przekracza Strach. To jest radykalna i bezkompromisowa akceptacja rzeczywistości taką jaka ona naprawdę jest bez obawy i nadziei. To jest Ostateczne Odpuszczenie. Nie istnieje już nic czego chcesz i czego nie chcesz. Pozwalasz wszystkiemu i wszystkim być sobą. Bez Warunku. Tego stanu nie można zniewolić, nie można go odebrać i nie można go stworzyć. Ten Stan jest naszym prawdziwym Domem. Miejscem Odwiecznego spokoju. Okiem Cyklonu. Po prostu jesteś Przytomny i Obecny na tym Oceanie Cierpienia uwarunkowanej egzystencji. Jednak gdzieś głęboko w sobie odkryłeś prawdziwe Schronienie i prawdziwy Spokój. To nie jest ezoteryczne i nie jest mistyczne, nie jest w żaden sposób wyjątkowe i specjalne. To jest proste i zwyczajne – właśnie teraz w tej oto chwili. 

W nawiedzonym i egotycznym mistycyzmie szukamy i odnajdujemy jedynie krótkotrwałe wyobrażenia – uniesienia niczym stanu gorączkowego zakochania i seksualnej pasji – jednak wszystko to przemija i ostatecznie rozczarowuje. Dlatego tak wielu po tym staje się swoim przeciwieństwem „świętości” i upada jeszcze niżej. Naszym statkiem jest proste i czyste serce, sterem są Nauki Mądrości poza określonymi tradycjami i uniformem. Kierunkiem jest Radykalna Wolność, która jest Szacunkiem do Istnienia i do Siebie bowiem pierwszą i fundamentalną rzeczą jest poznać siebie i siebie pokochać na tyle aby naprawdę sobie pomóc i się o siebie zatroszczyć, ponieważ rodzimy się i umieramy sami w sobie i z siebie. Uczymy się jak pływać w tym Oceanie Absurdu i w jaki sposób działać, aby przynosić Dobro, ponieważ w tak zdominowanej przez dynamikę tamasu post rzeczywistości doprawdy trudno jest tworzyć zasługę – tworzyć w prawdziwym tego słowa znaczeniu rzeczy i stany prowadzące do Wyzwolenia. To jest rewolucja – ewolucja, która odbywa się w naszym wewnętrznym wymiarze zamiast oceniać i modyfikować świat zewnętrzny, który w istocie jest jedynie projekcją naszej karmy, pracujemy nad własnym stanem i stanowi on naszą Troskę, bowiem zacząć musimy od siebie. Sobie się przyjrzeć, siebie zobaczyć i zrozumieć. Dopiero z tej perspektywy możemy zobaczyć współzależność percepcji i projekcji, a tym samym zrozumieć, że nasze postrzeganie jest uwarunkowanem stanem naszej świadomości. A „rzeczywistość” nie posiada obiektywnej formy i lokacji. To symulacja powstająca z energii i przejrzystości naszych umysłów. Zamiast walki mamy zdobywanie mądrości i szukanie prawdy o tym jak w rzeczywistości funkcjonujemy. Zamiast rewolucji opartej na emocji pożądania i niechęci mamy ewolucję opartą na zrozumieniu i współczuciu wobec innych istot pogrążonych w cierpieniu i braku mądrości. To jest dla mnie esencja nauczania Jezusa, jako reprezentacji przebudzonego i świadomego stanu jednostki. 

Szeroko rozumiana ekologia zajmuje się jednak równowagą w przyrodzie. Ponieważ natura obejmuje człowieka, nauka ta zajmuje się zasadniczo harmonizacją natury i człowieka. Skupienie się na tym ma wybuchowe implikacje. Wybuchowe implikacje podejścia ekologicznego wynikają nie tylko z faktu, że ekologia jest z natury nauką krytyczną – w rzeczywistości krytyczną na skalę, której nie udało się osiągnąć najbardziej radykalnym systemom ekonomii politycznej – ale jest to również nauka integrująca i rekonstruująca. Ten integracyjny, rekonstrukcyjny aspekt ekologii, przeprowadzony przez wszystkie swoje implikacje, prowadzi bezpośrednio do anarchicznych obszarów myśli społecznej. W ostatecznym rozrachunku nie da się bowiem osiągnąć harmonizacji człowieka i przyrody bez stworzenia społeczności ludzkiej żyjącej w trwałej równowadze ze swoim środowiskiem naturalnym.

Murray Bookchin EKOLOGIA A MYŚL REWOLUCYJNA >>

Opieranie swojego życia na czymś tak absurdalnym i tak mamiącym jest modyfikowaniem swojego ciała, energii i umysłu do formy zasobu – pokarmu, którym karmimy Maszynę Ignorancji, która dzięki temu rośnie i pęcznieje, a tym samym potrzebuje coraz więcej zasobów energetycznych i ostatecznie jak w Matrixie to my staniemy się tym zasobem, bowiem surowce zostaną wyczerpane. Epilogiem Gastropolis jest pożeranie samych siebie kiedy pozwolimy temu Programowi wyssać z nas Ducha. Bezmyślna obojętność będzie stanem naszej zmodyfikowanej świadomości. Kompletny brak współczucia i wrażliwości; okrutny racjonalno – logiczny świat bezosobowej kalkulacji obliczony na „rozwój inteligencji”. Mózg bez serca bez emocji realizujący „najlepsze plany”. Warto zrozumieć, że w tym wymiarze pojawia się już coraz mniej Prawdziwych Istot Ludzkich i coraz więcej Automatonów – istot zmodyfikowanych do roli „żywych programów”, które radykalnie transformują ten świat na swoje podobieństwo. Wzorcem jest trans-humanizm i pogarda wobec tego co nie zostało jeszcze zmodyfikowane i jest ukazywane jako brudne i okrutne, prymitywne i zacofane. Natura staje się synonimem „Zła” – czyż to właśnie nie było grane przez ostatnie tysiąclecie dominacji oprogramowania religijnego, a póżniej naukowego, choć w swojej esencji są one komplementarne i jest to dokładnie ten sam program oparty na ślepej wierze wobec magów i kapłanów oraz odcięcia nas od Pierwotnej Mądrości, która jest istotą Życia i Natury. W ten właśnie sposób niszczymy swoją własną esencję i swoje własne źródło, ponieważ w istocie wszystko jest Jednym Ciałem Istnienia. Jest Bogiem w Przejawieniu. Nie jest tam w niebiosach – jest we wszystkim, wszędzie przez cały czas. Tym co nas oddziela jest dualistyczna fiksacja – sztuczny podział, zaprogramowana separacja. 

Ekologia jest tutaj pojęciem Sieci – czymś co wszystko spaja i nadaje znaczenie, czymś co jest żywą wiedzą i czującą mądrością zamiast kolejnej doktryny czy ideologii. To co „prymitywne” jest „pierwotne” – Odwieczne i Czyste – jest czymś do czego ostatecznie wracamy kiedy rozpada się cały ten sztuczny konstrukt. Życia w jego istocie nie sposób wyczerpać, można zniszczyć jedynie jego fizyczne przejawy na określony czas, jednak samej esencji, która jest poza nazwą i formą nie sposób unicestwić, bowiem istnieje poza warunkiem – jak przestrzeń, która jest zawsze dostępna. Forma ulega rozpadowi i integracja tego jest prawdziwym sensem duchowej praktyki, która uczy nas akceptacji nietrwałości i zdolności odpuszczania. W tym wypadku ważne jest zrozumienia, że naturą uwarunkowanej egzystencji jest po prostu cierpienie. To jest pierwsza prawda jaką Budda powiedział i jest ona poza jakąkolwiek dyskusją. To jest kondycja świata i istot, które go chwilowo wypełniają. Akceptacja rodzi dystans, dystans tworzy przestrzeń, a przestrzeń daje wolność od przywiązania i lgnięcia do formy i nazwy. To tutaj mówimy o wyzwoleniu. Ta przestrzeń pozbawiona jest punktu odniesienia od którego wszystko się zaczyna – jest jak błękit, jak niebo. Ta przestrzeń jest tym co Obecne i Przytomne – dlatego jest Pierwotna i nie stworzył jej żaden bóg czy bóstwo. Nie wymaga ofiar, adoracji i modlitw, nie sądzi i nie karze – to są przymioty dualistycznej fiksacji – umysłu który oddzielił to od tamtego, cierpienie od szczęścia, zło od dobra. To jest Sieć Myślenia – nasze więzienie z którego nie możemy się wydostać, bowiem umysł wszystko ocenia i nadaje urojone znaczenie. Tutaj rodzi się przemoc i dominacja, ponieważ jest wynikiem lęku przed prawdą o iluzji osobnego istnienia. To stwarza potrzebę obrony i granic. To rodzi armię i wojnę. To rodzi oprawcę i ofiarę.

Pierwszą rzeczą jest tworzenie przestrzeni w naszym umyśle – myślenie i postrzeganie planetarne gdzie zaczynamy postrzegać i co najważniejsze wyczuwać tą Ekologiczną Sieć Istnienia. To oznacza praktykę Przekroczenia swojej osobowej fiksacji wychodzenie z wąskiego tunelu „ja, mnie, moje”. Dlatego na pewnym poziomie nauki duchowe stają się nieograniczone i przekraczają wyrzeczenie i dyscyplinę, bowiem wychodzą poza strukturę myślenia w kategoriach personalnych i jednostkowych. Otwierają nasz Nieskończony Potencjał, który jest poza jakimkolwiek ograniczeniem i ukazują nam kosmiczną i transcendentalną naturę zjawisk i procesów. Podobną rolę na relatywnym planie odgrywa twórczość, bowiem w swojej istocie nie można jej kontrolować – jest czystą wolnością wyobraźni i przekracza prawidła przyczyny i skutku. Nie jest jedynie fantazją czy złudzeniem – jest praktyką rozsadzania granic, która otwiera Nieskończoną Przestrzeń Możliwości, uczy nas przekraczać utarte schematy i koncepcje „rzeczywistości” – która nie istnieje w sposób obiektywny niczym scenografia w spektaklu. Dlatego tak bliski mi jest w sztuce impresjonizm i surrealizm. Na planie światopoglądu i polityki jest tym anarchizm ponieważ ze swojej natury kwestionuje tak zwaną tradycję i obyczaj, który choć ma swoją pozytywną funkcję i rolę – tworzy z nas w pewnym sensie niewolników określonych percepcji. Mając na myśli anarchizm nie piszę o idiotycznej opartej na gniewie i frustracji ideologii chaosu i zniszczenia wynikającej z ludzkiego ego i myślenia my kontra oni. Piszę o przyrodzonej każdej żywej istocie Wolności do doświadczenia i nauki w zgodzie z jej wolą i wrażliwością, która jest dojrzała na tyle by nie krzywdzić i nie stosować przemocy bez konieczności, którą jest obrona przed agresją i krzywdą. 

Nieustannie skłonni jesteśmy poddawać się różnorakim stanom emocjonalnym. Ale kiedy przychodzi do zbierania żniwa tej postawy, jakim jest cierpienie, nasz zapał znacznie się zmniejsza.

Lama Gendyn Rinpocze

Myślę, że każdy prawdziwy Mistrz jest artystą – anarchistą. Jest kimś kto zawsze wnosi pozytywną zmianę – jednocześnie burzy stare negatywne tworząc nowe konstruktywne i nigdy nie tworzy podziału pomiędzy ludźmi a jego nauki mają wymiar przekraczający Program Maszyn. To jednoczesne ukazywanie cienia egotycznej uwarunkowanej egzystencji i brzasku Pierwotnej Natury. Burzyć i tworzyć. Jeżeli jest prawdziwym Mistrzem dysponuje nieskończoną ilością zręcznych metod wykraczającymi poza utarte ceremoniały i martwe doktryny, ponieważ prawdziwa Mądrość nie może być sekciarska, nie może być ograniczona. W istocie jest jak Ocean. Nigdy też nikogo nie warunkuje, nie wciska w sztywne ramy jakiegokolwiek poglądu, ponieważ przekracza je wszystkie. Prawdą jest również to, że każda świadoma i przebudzona jednostka otwiera w tym uwarunkowaniu i mechanizacji nową twórczą przestrzeń – inspirację, która pracuje dla pożytku nas wszystkich. Tworzyć tą przestrzeń to dawać temu światu oddech i nadzieję. 

PIRACKA DHARMA

O EKOLOGII LUDZKIEGO PLANETRANEGO DUCHA 

Galeria


Możemy kupić książkę o rdzennym szamanizmie, możemy zebrać pióra, bęben, torbę lekarską, zioła, fajkę, wszystkie „wymagane” akcesoria… i udawać szamana. Możemy udać się do kogoś, kto twierdzi, że jest taką osobą i uczyć się od niego. Ale po zrobieniu tego wszystkiego, po przeczytaniu wszystkiego, co można przeczytać na ten temat, zdobyciu wszystkich rekwizytów, ubraniu się w tubylcze ubrania, pomalowaniu twarzy – kiedy patrzymy w lustro – wciąż jesteśmy białą osobą udającą kogoś innego niż jesteśmy.


Kobutsu Malone

O PRZEBIERAŃCACH

Podbój Przestrzeni Serca poprzez Mózg i jego niezaspokojoną chcicę „oświecenia” jako umysłowo – intelektualnej fantazji, która w czasach rozpadu jawi się jako idealna oferta trafiająca do tych, którzy wciąż są „nadmiarowi” będąc w trybie energii radżas i jego mentalności podboju, zdobywania, ulepszania etc. Jednak Maszyna detronizuje status ludzkiego intelektu. Ławica zdezorientowanych ryb psuje się od głowy i psuje się w głowie. Mamy coraz więcej „odpału” – masowego szaleństwa, które często kanalizuje się w tak zwanych grupach duchowych, których jest coraz więcej i są coraz bardziej absurdalne. Dla przykładu warto sobie poszukać w naszym super czacie – bracie gpt takich person jak Ryuho Okawa, niejakiego Raela, filmowca Eda Wooda, poczytać o scjentologii, kultach obcych, świadkach jehowy, prześledzić liderów nowych popularnych kultów opartych na fuzji wszystkiego ze wszystkim. 

„Duchowej” hybrydy tamasowej współczesności. Spirytualny masowy towar musi być wielofunkcyjny mistyczno – naukowo – psychologiczny, musi wpisywać się w wiele rubryk – braków, wypełniać swoim gęstym pozorem wiele dziur – potrzeb i desperacji, których jest i będzie coraz więcej i więcej. Jednak w tym samym czasie te mało atrakcyjne dla Mózgogłowia oldskulowe tradycje duchowe, które mają swój „ciężar” doświadczenia i prawdziwą moc są wyśmiewane i trywializowane jako głupie, naiwne i nieatrakcyjne – głównie dlatego, że siłą swojego wglądu nie rezonują z potrzebą „aby nam się zgadzało” naukowo i kulturowo. Chcemy towaru na miarę naszych coraz bardziej pustych i próżnych „dusz”, które w istocie są mentalną koncepcją, która ma nas uspokajać i tulić do przyjemnego snu. Faza REM Ignorancji. Szybki ruch wygłodniałych poczucia sensu neuronów po substancji szarej maszynowego Mózgogłowia, które chce być bogate, szczęśliwe i jakby tego było mało – oświecone właśnie. W pustym kościele bije pusty dzwon – wierni szukają spełnienia poza jego murami, bo teraz, teraz pragniemy wolności i dostaliśmy ją po taniości w black frajdej. Uśmiechają się do nas puste skorupy posążków odpustowych buddów, biją w chińskie bębny lamowie – przebierańcy z komórami owiniętymi w różańce, szamani czekają na przelew za ceremonię „wypędzania duchów” i szukania zagubionej autostrady do światów z „górnej półki”, astrologowie od prosperity, magowie i ich „hermetyczne prawo przyciągania” dla idiotów. Lista towaru nie ma końca i jest na niej dosłownie wszystko. Wielka pływająca po oceanie absurdu góra „duchowych” śmieci do kupienia z kuponem rabatowym 10 % na hasło: „będziesz jeszcze bardziej zajebisty.” 

W kręgach fermentującego zboża ezotery 404 króluje krótkowzroczność i krótki dystans sprawdzalności tych cudów i dziwów, wszystko musi się opłacać na końcu tego nieziemskiego łańcucha dostaw. Czaruj lokalnie docieraj globalnie. Sprowadzaj zza mało już zielonej granicy towar egzotyczny; rdzennych ludzi, stroje magiczne i substancje psychodeliczne, pióra, grzechotki i bębenki. Śpiewaj pieśni i polewaj psychoaktywny wywar za dolary i w euro. Sam po dolarowym treningu zostań „szamanem – przebierańcem”. Uzdrawiaj. Reperuj. Inspiruj do dalszej podróży do nie wiadomo gdzie, bo takich doświadczeń nie sposób wyczerpać. Ta droga nie ma końca, bo umysł nie ma końca, bo końca również nie mają nasze traumy i zagubienie. Dlatego cynicznie można na tym nieźle zarobić i wielu, naprawdę wielu „szamanów” to wie, że tu w świecie zachodzącego słońca jest wielka czarna dziura duchowej desperacji. Tu są naprawdę głodni „czegoś głębszego” młodzi ludzie, którzy widzą i czują jałowość tej absurdalnej gry w pozory. Jednak to co działa tam nie koniecznie działa tutaj w ten sam sposób. Ponieważ ludzie, którzy naprawdę żyją w dość brutalnych realiach zepchniętych na margines i wyssanych z zasobów „światów pogranicza” widzą i czują prawdziwą kondycję świata, podczas kiedy ty żyjesz w symulacji, której rolą jest cię bez ustanku usypiać jak przekarmionego dobrobytem pluszaka do zabawy. Dlatego chcemy udawać coś prawdziwego i pełnego znaczenia, chcemy kraść nie nasze tradycje i nie nasze pieśni, ponieważ wszystko inne już przywłaszczyliśmy, a z dziadów i pradziadów zrobiliśmy niewolników, którzy robili nam dobrze za bat i śmierć. 

Dlatego nie dziw się drogi „szamanie” temu co do ciebie idzie i co zedrze z ciebie wszystkie oszustwa i całą tą absurdalną błazenadę. Wcześniej czy później będziesz nagi i bezbronny i wówczas być może zrozumiesz prawdziwą wartość tego co naprawdę jest święte i ma moc uzdrawiania. Może ktoś naprawdę ci pomoże bez dolarów i euro z niewyczerpanego skarbca „zwykłej” ludzkiej życzliwości, która nie jest żadną tajemną i mistyczną ścieżką. Nie, nie nie jestem lepszy – jestem taki sam zachorowany na ambicję i leczony hipokryzją. Mam częste urojenia swojej wyjątkowości – magiczny krótkotrwały lek na stan omamienia samym sobą. Jednak zrozumiałem, że nie rozumiem, pojąłem, że nie pojmuję tego co poza słowem obietnicy Mózgogłowia i jego bezustannych gier w pocieszenie. Bez prawdziwej pokory, bez wiem, że nic nie wiem nie wyjdziemy z tego bagna. 

Prawdą jest również to, że ludziom wrażliwym, w których wciąż jest ta duchowa sensytywność, coraz trudniej znieść tą głupotę udającą mądrość. Wycofują się, wyciszają obecność i szukają schronienie w odosobnieniu blisko natury i prostego życia. Prawdziwa Mądrość nie szuka poklasku, bowiem kiedy głupoty jest już zbyt dużo – czas staje się bardzo cenny, ponieważ widzisz dokąd to wszystko zmierza. Zimna fuzja to meta – duchowość czerpana z zasobów modeli językowych, które staną się guru technologicznego społeczeństwa. Pożenione wszystko ze wszystkim i skompresowane do potrzeb ludzi – maszyn. Jak to się mówi; zoptymalizowane pod kątem „użytkownika”. Duchowość algorytmiczna: 


„Sztuczna inteligencja jest powszechniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. W ostatnich dniach pewnie wkroczyła do kościoła, gdzie „odprawiła” nabożeństwo. Podczas ceremonii AI odpowiadała za wygłoszenie kazania, prowadzenie modlitwy czy oprawę muzyczną. Koncepcję i projekt opracował 29-letni teolog i filozof, który stwierdził, że podczas mszy „tylko towarzyszył technologii”. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem.”


SZTUCZNA INTELIGENCJA W KOŚCIELE. CHATGPT ODPRAWIŁ MSZĘ ŚWIĘTĄ >>

„Bóstwo ma prawie dwa metry wzrostu i waży 60 kg. Część jego głowy, szyja, ramiona i dłonie pokryte są silikonem przypominającym młodą skórę, a „ciało” wykonano z krzemu i aluminium. Automat o smukłej sylwetce jest wart 900 tys. dolarów. Pierwsze kazanie maszyna wygłosiła pod koniec lutego. Buddyjski robot o fizycznych cechach nienawiązujących do żadnej płci naucza po japońsku, może też wyświetlać przedstawiany tekst po chińsku i angielsku. Jest efektem współpracy między świątynią Kodaiji w Kioto o 400-letniej historii a Hiroshi Ishiguro, profesorem robotyki z Uniwersytetu w Osace. Wstępnie zaprogramowane kazania pochodzą z Sutry Serca, najkrótszej i najbardziej esencjonalnej z buddyjskich ksiąg, a robot może również przetłumaczyć je na chiński i angielski, i wyświetlić na ekranie. Robił to przez dwa miesiące w jednej ze świątyń w Kioto.”

MNICH-ANDROID NAUCZA W BUDDYJSKIEJ ŚWIĄTYNI >>

Kiedy to się dzieje, to wiedz, że coś się dzieje – cytując klasyka. To jest tamasowa przyszłość ekumenizmu w postaci „coś dobrego dla każdego”. Aplikacje do medytacji, sesje kontemplacji online, śpiewniki ceremonialnych pieśni w e – bookach za dolary, ugotuj sobie w domu szamanistyczny wywar i połącz się z Gają kupując składniki w promocji:

„Chciałabym sporządzić bardzo mocną yage. Ostatnio użyłam 3 gram ruty i 25 gram Mimosa hostilis Root Bark (shredded). Najpierw wypiłam wywar z 3 gram ruty, po godzinie połowę wywaru z mimozy, który zwróciłam, po około 20 minutach wypiłam drugą połowę wywaru z mimozy. I co widzę – jak na takie ilości mimozy wywar zadziałał słabo w moim odczuciu. Mój umysł przez sekundę uleciał gdzieś daleko, czułam, że coś ciągnie mój umysł w górę, ale byłam „za ciężka”, „sklejona” ze swoim ciałem. Z drugiej strony nawoływali mnie, a ja nie mogłam do końca wyzwolić umysłu z 3 wymiarów. Ostatecznie nie doświadczyłam teleportacji na drugą stronę, ale było to bardzo wartościowe doświadczenie, które wiele mi pokazało i nauczyło mnie. Może po prostu nie byłam gotowa?”

AYAHUASCA – SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA >>

„Jednak powszechna wiara w moc autentycznych, tradycyjnych rytuałów i prowadzących je szamanów jest w najlepszym wypadku problematyczna, a w najgorszym wręcz niebezpieczna. Po pierwsze, nie ma prawdziwego lub autentycznego rytuału ayahuasca, a nawet zestawu rytuałów. Ale co ważniejsze, mówi Rubén Orellana, peruwiański archeolog i curandero, tradycje ayahuasca zostały opracowane dla ludzi pochodzących z określonych środowisk kulturowych. W związku z tym, nawet jeśli sam napar, a nawet niektóre z otaczających go praktyk rytualnych, mogą mieć podobny surowy wpływ na każdego, prawdopodobnie będą generować bardzo różne ogólne doświadczenia – inne ryzyko i korzyści – dla osób z zewnątrz niż dla osób z wewnątrz. W najlepszym przypadku oznacza to, że wielu ludzi z Zachodu może wydawać duże sumy na doświadczenia, których nie są w stanie w pełni zrozumieć ani z nich skorzystać. W ten sposób przyczyniają się do bezmyślnego utowarowienia i fetyszyzacji kultur, w których praktyki chcą się wtopić lub które chcą dokooptować. W najgorszym przypadku oznacza to, że niektóre osoby mogą narazić się na poważne fizyczne lub psychiczne niebezpieczeństwo poprzez błędne odczytanie kontekstu i treści.”


KOLONIZACJA DOŚWIADCZENIA AYAHUASKI >>

New brave szamans tak robią. Ludzie wyhodowani w korporacyjnym pustostanie stają się przewodnikami do „innych wymiarów”, bo po ciemku pomacali „rdzennych tradycji” i za dolary porobili kursy. „Mistrzowie” z własnego nadania, samo – mianowani liderzy ceremonialni z kserokopiarki 3D. Koniec końców skończy się to źle, bo inaczej być nie może. Wszystko co wciąż wartościowe rozmienia się na drobne, bo za coś trzeba żyć, jakoś się dostosować do prawideł rynku. Popyt wzrasta i będzie wzrastał wraz z „narastającym postępem podstępu”, bo era wodnika weszła w swój peak i wylewa nam się od nadmiarów instant enlightenment. Zapewne będzie jeszcze lepiej, jeszcze łatwiej, jeszcze ciekawiej i jeszcze bardziej odjazdowo. 

Odjazd staje się normą. Ucieczką do przodu. Kiedy nie umiesz gotować, bo brak ci serca do tego i troski dajesz dużo składników i dużo przypraw. Naśladujesz egzotyczną recepturę. Może to być jakimś cudem nawet smaczne, ale wcześniej czy później poczujesz się źle. Nie ma w tym poczucia smaku, nie ma w tym prostoty i naturalności. Jest nadmiar wynikający z braku zdolności rozróżniania, braku selekcji i usunięcia tego co niepotrzebne. Liczy się forma zamiast rzeczywistej treści. Prawdziwą tradycję chroni nieatrakcyjna dla Mózgogłowia zwyczajność, coś wręcz przyziemnego. Ego lubi rzeczy niezwykłe, specjalne i wyjątkowe, bo chce się takie czuć, takim być jednak nigdy nie może takie zostać, bo wciąż jest głodne nowego. Retors – ja to konsekwencja zatrucia i przejedzenia negatywizmem i pozorem. Nie dające się powstrzymać żadnym remedium Mdłości, które są prawdą o nas i o tym co się z nami stało. Kiedy dotrze do nas, że proces oczyszczenia jest koniecznością i zarazem mechanizmem obronnym przed całkowitym szaleństwem spojrzymy na to co się dzieje w zupełnie inny pozytywny sposób. Przerażenie zastąpi współczucie, bowiem ludzie po prostu cierpią i nie wiedzą w jaki sposób sobie pomóc. Dlatego z tej perspektywy nadużycia tych „uzdrawiaczy” i „przebierańców” są skalibrowane podług wzorca dominacji nad słabszymi, nad istotami, które są zagubione i nieprzytomne i to jest złe. Kiedy ego żeruje na desperacji i bezbronności innych staje się Monstrum – mrokiem udającym światło. 

Przebierańcem jest każdy „mistrz i guru”, który po przez swoją pozycję i autorytet wykorzystuje innych dla własnych korzyści. To jest anty – dharma. Plagą są nadużycia natury seksualnej i są powszechne w każdej religii, grupie duchowej, sekcie, kulcie etc. Szczególnie obrzydliwy jest gwałt pod pozorem „uzdrawiania”, „oczyszczania karmy” czy „błogosławieństwa”:

„Szamańskie uzdrawianie czy okazja do rytualnych nadużyć? W pozwie złożonym w zeszłym tygodniu w Nowym Meksyku zarzucono, że „szamański mistrz” zaatakował kobietę podczas sesji treningowej „medycyny energetycznej” w marcu. Roszczenie, które jest obecnie badane, może rzucić więcej światła na to, co niektórzy twierdzą, że jest ciemną stroną niektórych trendów we współczesnej duchowości, zwłaszcza tych, które obejmują ceremonialne stosowanie często intensywnych terapii psychodelicznych.”

WSTYD I ZDRADA – NADUŻYCIA SEKSUALNE W BRANŻY UZDRAWIANIA DUCHOWEGO WYCHODZĄ NA JAW >>

WIELKIE SZAMAŃSKIE OSZUSTWO: UŻYWANIE AYAHUASKI JAKO PRZEWODNIKA DO SEKSUALNEGO SPEŁNIENIA >>

Kiedy przestajesz mieć oparcie we własnym życiu i doświadczeniu, tracisz orientację i szukasz „cudów” masz wielką szansę, że trafisz w łapy jakiegoś duchowego oszusta i manipulatora, który cię uwiedzie i wykorzysta. Ten czas nie sprzyja prawdzie i autentyczności, ponieważ w pewnym sensie staliśmy się zbyt zmyślni i wyrachowani po jednej mrocznej stronie i zbyt zdesperowani i naiwni po drugiej. W szaleńczym biegu do „sukcesu” czy „oświecenia” straciliśmy samych siebie na rzecz uniformów i błyskotek. Jednak być może to przestaje nas już bawić lub odkryliśmy, że stało się kolejnym narzędziem dominacji. W despotycznej i opartej na potrzebie kontroli „duchowości” to było zawsze. Zawsze będą tacy, którzy z lekarstwa zrobią truciznę by cię „uzdrawiać” dla pieniędzy, seksu czy władzy. Nie polecam oddawać tego co w nas najpiękniejsze i zarazem najbardziej delikatne w obce ręce czy to guru – oszusta czy maszyny AI, żeby mówili ci jak żyć i kim jesteś. 

***

jesteście przerabiani

na masę

masę ludzką

masowego odbiorcę

jesteście przerabiani

na ciemną masę

na masę towarową

***

proszę was

nie bójcie się samotności

nie bójcie się ciszy

nie bójcie się „nudy”

pamiętajcie

że milczenie jest wymowne

że nienawiść krzyczy ryczy

ujada i wyje

miłość uśmiecha się milczy

czeka na was

***

Tadeusz Różewicz, Odnaleźć samego siebie

PIRACKA DHARMA

O PRZEBIERAŃCACH

Galeria

Specjalizacja, udomowienie, cywilizacja, społeczeństwo masowe, nowoczesność, technokultura… oto Postęp, jego owoce prezentowany coraz wyraźniej. Imperatyw kontroli, popychając nas do zadawania pytań równych do rosnącego zagrożenia wokół nas i wewnątrz nas. Te tragiczne czasy mogą jeszcze ujawnić ożywcze nowe perspektywy myślenia i działania. Kiedy wszystko jest zagrożone, wszystko musi zostać skonfrontowane i zastąpione. W tej chwili istnieje wyraźna możliwość zrobienia właśnie tego. 

Ludzie na całym świecie pokazują, że są gotowi zaangażować się w ten dialog. Wyzwaniem jest rozpoczęcie nowej rozmowy we własnym społeczeństwie. Wysiłek zaczyna się od odmowy zaakceptowania danych, które obracają się przeciwko nam tak bezlitośnie, tak zaciekle. Konfrontacja dotyczy coraz bardziej patologicznego stanu współczesnego społeczeństwa: wybuchy masowych zabójstw, coraz bardziej uzależnioną od narkotyków populacją, pośród upadającego środowiska fizycznego. Inicjatywa pozostaje odłączona i zinternalizowana, z ogromną bezwładnością i zaprzeczeniem. Ale rzeczywistość jest uporczywa i wywołuje pytania, które są równie bezprecedensowe, jak sytuacja, z którą mamy do czynienia. 

Trzymanie się polityki jest jednym ze sposobów uniknięcia konfrontacji z pożerającą logiką cywilizacji, trzymając się przyjętych założeń i definicji. Porzucenie tego wszystkiego jest czymś przeciwnym: prawdziwie jakościową zmianą, fundamentalną zmianą paradygmatu.

John Zerzan, Zmierzch maszyn

O PRAWDZIWYM BOGACTWIE

Algorytmiczna post – rzeczywistość Mózgogłowia bezustannie dąży do redukcji znaczenia na rzecz tak zwanej funkcjonalności, która staje się celem samym w sobie. Technologiczny system staje się strukturą samą dla siebie dla której człowiek jest przydatny o ile spełnia wspomniane funkcje rozwijania, utrzymywania i chronienia Systemu. Ten System stał się bytem samym w sobie, czymś co stało się ważniejsze niż wszystko inne. Nazywam to Maszyną. Maszyna stała się Meta – Bytem, Meta – Strukturą i zimną precyzją niszczy to co nam przypomina, że jesteśmy czymś więcej niż zasobem do jej obsługi. Utylitarna cywilizacja zimnego kabla zredukowała nas do roli biernych i posłusznych konsumentów, których obecność w wirtualnej przestrzeni społecznej regulowana jest przez „algorytm przydatności” dla agendy Maszyny, która promuje duchowe ubóstwo i redukcyjną jedno wymiarowość ludzi sformatowanych według wzorca użyteczności. Dostosowanie do tego staje się miarą „sukcesu”. Wszyscy bez ustanku pracujemy nad dobrostanem Maszyny zasilając ją swoją uwagą, czasem i ulegając jej hipnotycznym obietnicom, które trafiają w czuły punkt naszej coraz większej alienacji i samotności. Z podmiotu stajemy się przedmiotem, a nasz Duch redukowany jest do intelektu i pożerania tak zwanej kultury rozrywkowej w której szukamy „czegoś głębszego” ciesząc się gdy obejrzymy „dobry film”, czy przeczytamy „ciekawą książkę”. 

Jednak nie ma w tym nic co naprawdę może nas odżywić w prawdziwym tego słowa znaczeniu, ponieważ większość „duchowego towaru kultury i sztuki” jest ogrywaniem sprawdzonego schematu, który wie jak nam „robić dobrze”. Wie jak nami poruszać poprzez emocjonalne deficyty i ukryte pragnienia. Wie czego nam brakuje i w jakim stopniu, ponieważ bez ustanku śledzi nas i studiuje poprzez swoje detektory – aplikacje w sieci. Staliśmy się do bólu przewidywalni, dlatego system może się rozwijać, ponieważ opór jest już minimalny i rozgrywa się na polach, które łatwo kontrolować. Bunt stał się towarem jak wszystko inne i ma swoje trendy i cykle, które algorytm rozpoznaje wcześniej niż mają miejsce i mało tego, że je kontroluje to jeszcze poprzez nie wzmacnia swoją władzę. Najczęściej buntownicy stają się tymi, którzy ten system umacniają kiedy już zostaną uwiedzeni popularnością i tak zwanym „soft – wpływem”, który nigdy nie dotyka i nie kwestionuje samego rdzenia systemu. Ludzi, którzy naprawdę odsłaniają prawdę system po prostu niszczy w najbardziej okrutny i bezwzględny sposób. Na tej więziennej planecie tak było od zawsze. Dlatego dużo bardziej skutecznym narzędziem kontroli jest materialny dobrobyt i intelektualne samozadowolenie. Sztuczne perły i jałowa wiedza. Narkotyzujący dobrobyt, który usypia świadomość czym w istocie jest uwarunkowana egzystencja oraz „kultura i nauka”, która racjonalizuje i udomawia dając poczucie złudnego bezpieczeństwa. Jednak ten „bezpieczny” okres mamy już za sobą. 

Nadchodzi Retors – Ja. Nagłe i gwałtowne wybudzenie z masowej śpiączki. Piorun rozświetlający ten zamulony zatęchły przesytem i nudą mechaniczny pejzaż. Atak na wyprzedaży. Burza w zdeprawowanej świątyni. Substytuty zaczynają śmierdzieć i rozpadać się. Widoczna staje się wszechobecna tandeta z której ulepiono cały ten „splendor”. Dla tych, którzy Czują ten czas jest najlepszy, bowiem w końcu ujrzymy prawdę o tym co z takim mozołem debilizmu tworzyliśmy przez milenia dominacji ludzkości; oto Maszyna wypluwa na świat swoje mroczne potomstwo i konfrontuje nas z naszym dziełem. Dlatego i w tym kontekście warto znaleźć duchową ścieżkę, która rezonuje z czasem rozpadu i permanentnej rewolucji. Ścieżki która musi integrować w sobie szaleństwo i używać go do przekroczenia klatki racjonalizmu i zmechanizowanej logiki. W kulturze masowej to beat generation i punk, awangardowe konfrontacyjne kino niepokoju i surrealizm – nadrealizm, w architekturze brutalizm i modernizm, kultura industrialna i estetyka post – apokaliptyczna, cyber punk i ruchy anarcho – prymitywizmu. W duchowości to szamanizm i buddyzm wadżrajany, gnoza i sufizm – wszystko co nie jest wykastrowane przez doktrynę i moralność niewolniczą. Potrzebna nam jest duchowa inspiracja, która zamiast uciekać przed chaosem i rozpadem czyni z niego paliwo na ścieżce, coś doprawdy ożywczego. Symbolem tego jest Wadżra – Moc. Archetypem jest Mag – Twórca. 


KREATYWNE SYMBOLE BUDDYZMU TANTRYCZNEGO, Sangharakszita >>

Co więcej, jest to czas Kaliyugi. I chociaż Kaliyuga działa przeciwko nam, to działa również na naszą korzyść, szczególnie jeśli chodzi o Wadżrajanę, ponieważ ze wszystkich nauk, jakich kiedykolwiek nauczał Budda, ze wszystkich dostępnych nauk duchowych jakiegokolwiek rodzaju, nauki Wadżrajany są najdoskonalej dostosowane do tego czasu Kaliyugi. Obecny czas Kalijugi jest niezwykle ograniczony. Karma jest gęsta. Nie jest rozłożona i rozproszona na wielkim, długim polu. Jest raczej wciągana do środka. Jest to czas kurczenia się, a karma dojrzewa znacznie szybciej niż kiedyś. Dzieje się tak nie dlatego, że jesteś w wadżrajanie, ale dlatego, że jest na to czas. Doświadczenie jest o wiele bardziej skondensowane; zjawiska są o wiele bardziej skondensowane; czas jest o wiele bardziej skondensowany. Możesz spojrzeć na swoje życie; możesz wyjść na zewnątrz i zobaczyć, że to nie jest ten sam świat sprzed stu lat. Był on znacznie szerszy i bardziej rozproszony. Jest to wynikiem skondensowanej jakości Kalijugi, która będzie kontynuowana, a doświadczenie stanie się bardziej zagęszczone i bardziej skondensowane, a nie mniej.

W tych warunkach wadżrajana może faktycznie przynieść najwięcej dobra na dwa sposoby, co jest zadziwiającą myślą. Jednym z nich jest to, że możemy łatwiej dostrzec związki przyczynowo-skutkowe. Cierpimy na tyle, by przekonać się, że cierpienie jest rzeczywistością, dlatego jesteśmy gotowi praktykować. Zdajemy sobie sprawę z korzyści płynących z praktyki, ponieważ naprawdę pragniemy osiągnąć oświecenie. W lepszych czasach, w łagodniejszych czasach, w czasach, gdy wokół nas rozciągają się zielone wzgórza i nie ma wiele do zrobienia poza starzeniem się, gdy rzeczy są po prostu bardziej rozłożone, a życie jest być może dłuższe i bardziej zrelaksowane, w takich warunkach trudno jest nam sobie wyobrazić, dlaczego mielibyśmy zebrać się na odwagę, by praktykować. Myślimy po prostu, że powinniśmy iść z prądem.

Tak więc pod tym względem Kalijuga jest bardzo zgodna z Wadżrajaną.

Jetsunma Ahkon Lhamo

Jednak twórca przestaje być twórcą w momencie kiedy staje się niewolnikiem konsumpcji fantazmatów wysrywanych z głębokiej gardzieli Maszyny. Heroina XXI (tarot: karta „świat”) symulacji rzeczywistości – prąd / ściek mediów społecznościowych – powszechnie akceptowane i podsycane przez masowy debilizm tak zwane skrolowanie algorytmicznej kloaki. Dewastacja umysłu poprzez totalne rozproszenie i niszczenie zdolności skupienia. Czarna dziura zasysająca resztki świadomości, która bez ustanku odświeża stan narkotycznego transu. Nic nie ma początku i nie ma końca. Pojawia się i znika bez przerwy. Ta symulacja ma płynną naturę – rzeka ukrytej rozpaczy, która jawi się jako nasz „udział” w życiu, które nigdzie tak naprawdę nie istnieje. Miliony sprzecznych wersji „rzeczywistości”, poglądów, wizji upośledzonych i coraz bardziej zdezorientowanych ludzi – zwierząt karmionych cyfrową modyfikowaną paszą na pastwisku – żerowisku. To nasze „życie” i świat wewnętrzny staje się pokarmem dla algorytmów i tresowania modeli językowych jak kolokwialnie nazywamy nowego pana. Maszyna naśladuje zaburzony i chaotyczny umysł, który nie ma żadnej dyscypliny i bez ustanku jest nękany przez przypadkowe myśli i emocje. Jest w stanie ciągłego bezsensownego wzburzenia. Nie potrafi się skupić i rozpoznawać wartości „kontentu”. Ważne, aby bez ustanku „coś grało” wciąż „nowe” i „świeże” coś czego „ja” by chciało i coś czego nienawidzi. Na zmianę. Bez przerwy. 

W istocie ten światowy ład jest jednym mrocznym bólem. Może nie jesteście w tym z nami zgodni, może nie jesteście tego jeszcze świadomi. Kiedy jednak posuniecie się dalej na waszej ścieżce, zrozumiecie to wewnętrznie.

CHIŃSKA GNOZA, Jan Van Rijckenborgh, Catharose De Petri

Z duchowego punktu widzenia nasze uzależnienie od bezsensu mediów społecznościowych i łatwość z jaką to przyszło świadczy o tym, że coś technologia z nami zrobiła, czemu w żaden sposób nie potrafimy się oprzeć i nawet w większości nie zastanawiamy się nad tym jak to się stało. Maszyna wyłączyła w nas zdolność refleksji nad swoim własnym stanem i sposobem funkcjonowania. To jest właśnie mentalność niewolnika. Jego tamasowa wygoda. Oddanie w łapy pana. Mózgogłowie rezonuje z Tech, ponieważ Tech odzwierciedla sposób funkcjonowania ludzkiego mózgu i ludzkiego ego. To oparty na schematach i powtórzeniach zero jedynkowy system: walcz vs uciekaj lub udawaj martwego. Mózg przewija chaotyczne treści umysłu szukając potwierdzeń istnienia egotycznej fiksacji, lubi się babrać w gnoju i cały czas wszystko ocenia pod względem absurdalnej i urojonej wartości, którą sam dla siebie tworzy. Istota czująca ma do dyspozycji potężne narzędzie inteligencji i tworzy z tego generator debilnej rozrywki żeby samą siebie znarkotyzować. 

Dlatego potężne duchowe tradycje, które rozpoznały w swoim nauczaniu uwarunkowanie i naturę ludzką mają narzędzia do pracy z cieniem – ignorancją. Nie uciekają przed negatywizmem, głupotą, emocjami, namiętnościami – to wszystko stanowi dla nich zasób do transformacji, kreatywny materiał do obróbki, ponieważ wiedzą, że w swojej esencji węgiel jest diamentem i ma niezniszczalną naturę prawdziwej Mądrości. Technologia ma ogromny potencjał kiedy staje się narzędziem Serca, ponieważ narzędzie samo w sobie jest dzieckiem inteligencji, a kiedy połączymy to z wrażliwością i czystą intencją przynoszenia pożytku staje się czymś co naprawdę może pomóc. Problem zaczyna się wtedy kiedy zaprogramujemy ją na efektywność i wydajność w służbie nieludzkiego systemu, który będzie chronił sam siebie bazując na logice „zimnego kabla mózgu”, który zacznie dzielić rzeczywistość na użyteczne i nie użyteczne. Z tego punktu widzenia w tym stadium masa ludzka pod dominacją hedonizmu, narcyzmu i głupoty jawi się jako bezużyteczna i destrukcyjna, ponieważ niszczy samą siebie i swój habitat. Włada nami cień i ekspanduje wykładniczo. Maszyna to rozpoznaje. 

W duchowym nauczaniu tradycyjnej medycyny chińskiej mowa jest o duchach, które tworzą jednostkę. Na subtelnym poziomie natura materii składa się z pięciu elementów. W TCM duch elementu metalu „Po” (płuca, jelito grube) to cywilizacyjna faza industrializacji i smutnego człowieka – maszyny sprowadzonego do cyklu – powtórzenia, który jest tylko tym ciałem i w tym ciele. Nie ma żadnego innego celu ani powołania jak jedynie być narzędziem produkcji towarów i usług. Jest niczym i o niczym. To ostateczna konkluzja materializmu zrodzonego z niego nihilizmu, która jest nowotworem obcym prawdziwej naturze ludzkiej, która potrzebuje duchowości i wiary, ponieważ przez tysiąclecia to stanowiło korzeń naszego istnienia. Duch „Po” jest śmiertelnym automatyzmem kierowanym desperacją przetrwania za wszelką cenę. To jest skrajnie egotyczna świadomość zaprogramowana jedynie na to życie w tym ciele bez żadnej transcendentnej perspektywy. W swoim ekstremum to nieludzko – zwierzęcy totalitarny system władzy w którym jednostka jest zniewoloną maszyną i mięsem armatnim. To jest zaczyn modernizmu – materializmu z którego powstały globalne wojny i obozy zagłady. To był frontalny atak na ludzką duchowość i poczucie godności. To tym oprogramowaniem Maszyna może zarządzać i do tego może sięgnąć kiedy wyczerpią się zasoby dla dobrobytu i nastąpi faza zwierzęcej walki o prztrwanie. Wyjdzie z ludzi to co nieludzkie. Nie zmieniając kursu i percepcji dotrzemy tam wcześniej niż nam się wydaje, ponieważ tak zaprogramowana „rzeczywistość” jest deterministyczna i na poziomie „mięsa” nieunikniona. Cechą charakterystyczną nowotworu w fazie aktywnej jest agresja i ekspansja, destrukcyjny rozrost i pożeranie. Kondycja planety mówi o tym jasno, a masowa popularność populistycznych oligarchów u szczytu władzy tylko to dobitnie podkreśla. 

Wszyscy żyjemy życiem programowanego przez algorytmy stada, ponieważ każdy nadaje w informacyjny eter swoją wizję stadnego życia i desperacko pragnie uwagi. Social medialny feed to neurotyczno – narcystyczny mindfuck, który dosłownie niszczy nas od środka. To jest meta – narkotyk. To nie jest neutralna technologia, jak chcą to widzieć tak zwani entuzjaści, w istocie jest to proces hybrydyzacji przy pomocy tech’u istot ludzkich. Hybrydyzacja jest ostatecznym podłączeniem do systemu technologicznego naszego ciała, energii i rzecz jasna umysłu. Umysł, a tym samym energia, już tam jest w coraz większym stopniu. Ekran zastąpił analogową rzeczywistość i jest pryzmatem, który ją defragmentuje i rozszczepia na „atomy – bańki” lub tak zwane „komory echa” – spolaryzowane społeczne grupy stadne bez ustanku walczące ze sobą. Sieć stała się trigerowaniem – impulsem do dalszych podziałów i walki. Płeć, środowisko, polityczne spektrum, lewacy i prawacy, religia i nauka, szczepieni nie szczepieni, oburzeni i odurzeni. Wszystko jedno – ważny jest ponad wszystkim stan konfliktu. Prekariat. Komentariat. Bezustanne szczucie jednych na drugich i zagryzanie w tych x’ach czy facebookach. Tani i ekonomiczny „udział” w urojeniu. Populiści nie muszą chodzić do telewizji i gazety mają swoje media i swoją komorę echa, swój prekariatowy komentariat. Rozładowanie napięć poprzez wirtualną „rewolucję” odurzonych oburzeniem. 

Epoka nadinformacji to element wody. Duchem tego elementu jest „Zhi” i jego negatywnem jest brak woli, depresja, wycofanie i uległość. Jednak w swoim potencjale jest siłą woli i determinacją, aby nie ulegać masowej halucynacji i bez względu na wszystko robić to co dla nas ważne. Być Magiem, który odzyskuje moc sprawczą i inspirację. Tworzy własną przestrzeń wewnętrzną – sacrum. Świątynie Ducha. Ma swoją drogę i swój cel. Nie zarządza nim totalitaryzm algorytmu. Rozpoznaje, że gówno nie jest czekoladą i dekoduje cyniczne techniki uwodzenia przez Maszynę. Nikogo już nie chce „zbawiać” i zabawiać. Ma wyjebane na status i falołersów. Teraz już biega jedynie o to, by nie ulec tej „zabawie” i nie dać zrobić z siebie „zasobu ludzkiego” – tak zwanego Pokarmu. Eskalacja Kali Yugi tworzy potencjał Skoku! W bardzo krótkim czasie możemy rozpoznać w sobie ogromny potencjał i go urzeczywistniać z każdym coraz bardziej szalonym dniem. Robić to w ciszy i skupieniu poza detektorami mediów społecznościowych i tym chaotycznym jazgotem, ponieważ to jest jak przysłowiowy sen wariata – zaraźliwa choroba psychiczna. Trzeba mieć w sobie dyscyplinę, która nie jest jakimś osiąganiem zaimplementowanych nam przez Maszynę celów i pragnień, a jest oparta na naszych wewnętrznych celach, które odkryliśmy. Dbać i otoczyć szacunkiem to co dla nas ważne. Nie rzucać pereł świniom do ryja. Wycofać się z jazgotu do Świątyni. Używać Maszyny do swoich celów. Tworzyć wartościową treść zamiast konsumować te popłuczyny po pomyjach. To wszystko może nam uratować życie. 

Być FOMO. 

Niech nas omija to „co ważne” dla stada i rozwoju jego choroby. 

Odzyskać połączenie z tradycją, która jest zakorzeniona w tym co naprawdę ludzkie i ponadczasowe. W tym co nie uległo modernistycznej i njuejdżowej modzie mieszania wszystkiego ze wszystkim, aż do kompletnej nijakości i bezużyteczności. Skupienie i refleksja, kontemplacja i zdobywanie wartościowej wiedzy. Współtworzenie z bliskimi nam istotami przestrzeni, która ma znaczenie i uzdrawia nasz umysł, energię i ciało. Zwrócić się w stronę tych, których ten system odrzucił, ponieważ tam jest prawdziwa wartość. Mądrość Natury, Rdzenni Ludzie i ich ponadczasowa uniwersalna ludzka mądrość. Upraszczać i wyciszać powiadomienia ze sztucznego świata, który desperacko chce umrzeć. Duch ma nas w opiece. Jest ponad doktryną i objawieniem zamroczonych fanatyzmem proroków z ich jedynie słuszną prawdą. Szukać połączenia nie rozdzielenia. 

Pokoju zamiast walki. 

PIRACKA DHARMA

O PRAWDZIWYM BOGACTWIE

Galeria

Ponieważ ziemia staje się w ten sposób zatłoczona skorumpowaną populacją, ktokolwiek spośród którejkolwiek z klas społecznych okaże się najsilniejszy, zdobędzie władzę polityczną.

Śrimad Bhagavatam 12.2.7

„Nielegalni imigranci to przestępcy [ponad 575 razy] , węże, które gryzą [ponad 35 razy] , zjadają zwierzęta domowe , pochodzą z więzień i szpitali psychiatrycznych [ponad 560 razy] , powodują przestępstwa w miastach zapewniających azyl [ponad 185 razy] , a szereg odosobnionych, tragicznych przypadków dowodzi, że masowo zabijają Amerykanów [ponad 235 razy] .

Kradną Amerykanom świadczenia socjalne [ponad 270 razy] i miejsca pracy [ponad 155 razy] . Musi zbudować mur [675+] , a masowe deportacje są akceptowalne, ponieważ Eisenhower zrobił to [50+ razy].”

Donald Trump 

WERYFIKACJA FAKTÓW W PONAD 12 000 WYPOWIEDZIACH DONALDA TRUMPA NA TEMAT IMIGRACJI >> 

„Wybór w wyborach dotyczy władzy korporacyjnej i oligarchicznej. Władza korporacyjna potrzebuje stabilności i rządu technokratycznego. Władza oligarchiczna rozwija się dzięki chaosowi i, jak mówi Steve Bannon, „dekonstrukcji państwa administracyjnego”. Żadna z nich nie jest demokratyczna. Każda z nich wykupiła klasę polityczną, akademię i prasę. Obie są formami wyzysku, które zubożają i pozbawiają władzę społeczeństwa. Obie kierują pieniądze w górę, w ręce klasy miliarderów. Obie demontują regulacje, niszczą związki zawodowe, wypruwają rządowe usługi w imię oszczędności, prywatyzują każdy aspekt amerykańskiego społeczeństwa, od usług komunalnych po szkoły, podtrzymują permanentne wojny, w tym ludobójstwo w Gazie, i kastrują media, które, gdyby nie były kontrolowane przez korporacje i bogaczy, powinny badać ich grabieże i korupcję. Obie formy kapitalizmu wypruwają kraj, ale robią to za pomocą innych narzędzi i mają inne cele.”

Chris Hedges

WYBÓR MIĘDZY WŁADZĄ KORPORACYJNĄ A OLIGARCHICZNĄ >>

„Ale jest też wiele powodów, dla których pojawienie się Trumpa lub kogoś bardzo podobnego do niego było całkowicie przewidywalne. Imperium w rozkładzie prowadzi do desperackiego wysunięcia się na pierwszy plan wartości manifestowanych przez Trumpa: nienawiści do kobiet, rasizmu, kozła ofiarnego tych, którzy przeszkadzają imperium, i gotowości do zrobienia wszystkiego, co konieczne, aby utrzymać to imperium, aby „uczynić Amerykę [Grecję, Rzym, Wielką Brytanię, Chiny] znowu wielką”. Kiedy ci, którzy byli w stanie bezkarnie wykorzystywać innych, odkrywają, że ich sposób życia (a co więcej, wyzysk i uprawnienia, na których opiera się ich sposób życia) rozpada się, co robią?”

Derrick Jensen

O DONALDZIE TRUMPIE I O TYM, JAK SIĘ TU ZNALEŹLIŚMY >>

„Zarzuty przeciwko UnitedHealthcare podkreślają znaczenie etycznego i odpowiedzialnego wdrażania sztucznej inteligencji, szczególnie w branży opieki zdrowotnej. Ponieważ sztuczna inteligencja nadal odgrywa coraz większą rolę w podejmowaniu decyzji, kluczowe znaczenie dla organizacji ma priorytetowe traktowanie kwestii etycznych związanych z jej wykorzystaniem. Obejmuje to zapewnienie, że algorytmy AI są dokładne, przejrzyste i zgodne z najlepszym interesem pacjentów, zwłaszcza jeśli chodzi o krytyczne decyzje dotyczące ubezpieczenia zdrowotnego i leczenia.”

Douglas B. Laney

PODSTAWY ETYKI AI: POZEW SĄDOWY W SPRAWIE ODMOWY OPIEKI ZDROWOTNEJ PRZEZ SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ >>

PIRACKA DHARMA

POZA KONTROLĄ 

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; lecz wtedy twarzą w twarz. Teraz poznaję częściowo, wtedy będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.

Pierwszy list do Koryntian, 13, 12

Kiedy naprawdę jesteśmy w sobie – czas zwalnia i ukazuje to co ukryte i subtelne, to co ginie w pośpiechu i roztargnieniu. To co ma prawdziwe znaczenie i jest żywym pokarmem. Świadomość ulotności i przemijania jest tym co rodzi wzruszenie kiedy jesteśmy w tej czystej i niewinnej prostocie chwili, którą naprawdę można rozpoznać. To Rozpoznanie jest Obecnością.

Ta Obecność jest naszym prawdziwym domem, a ten który nam ją wskazał jest Autentycznym Nauczycielem, kimś kto rzeczywiście nas Przebudził do tego co jest. Po każdej ciemności przychodzi światło, czasem trzeba to przetrwać, bowiem nic nie możemy zrobić, ponieważ cień jest zbyt gęsty i osaczający. Czasem życie jest bez litości i budzi nas z letargu bez ostrzeżenia i wskazuje na prawdę cierpienia, wówczas nauka o przemijaniu jest ulgą i pociechą w przeciwieństwie do tego, że dobro i szczęście również podlegają temu samemu procesowi. To jest Prawo. 

Entropia jest domyślnym ustawieniem tej gry. Kiedy przestajemy być Obecni i Świadomi, kiedy przestajemy przejawiać Troskę i dbać o rzeczywistość naszego doświadczenia – wszystko w bardzo szybkim tempie traci blask i żywotność, traci urok i magiczny pierwiastek stając się czymś ciężkim i nudnym. Czymś co zaczyna nas męczyć i nużyć. To stan naszego umysłu tworzy każdą wizję nakładając filtr emocji i projekcji, dlatego umiejętność oczyszczania naszego umysłu, znajomość rytuału, medytacji, ceremonii jest tak konieczna. Jednak potrzebujemy do tego intymnej i głęboko naszej przestrzeni, czegoś z czym sami nawiązaliśmy prawdziwy kontakt – co stworzyliśmy w przestrzeni własnego serca. Dla mnie prawdziwa duchowość jest osobista – jest tym co tworzymy całe swoje życie ufając sobie i swojej pierwotnej intencji by bez ustanku szukać w sobie Dobra. To Dobro nie jest żadną „świętą” tajemnicą, czy okultystyczną wiedzą ukrytą przed profanami – to jest nasza naturalna jakość, nasz naturalny stan, który odkrywamy kiedy przebijamy się przez kłębowiska złudzeń i iluzji, kiedy oddech prowadzi nas do Rdzenia. To Królestwo nie jest z tego świata, choć w tym świecie możemy je odkryć i urzeczywistnić. To jest dla mnie Prawdziwa Wiara – Ufność, która jest ze mną nawet w Ciemności. To jest to co pozwala ludziom przetrwać piekło i uczynić z tych doświadczeń prawdziwą naukę. 

Głęboko wierzę w naszą zdolność do rozwoju i ewolucji, szczególnie wtedy kiedy nasz „bilans startowy” nie jest łatwy i z doświadczenia widzę, że to staje się naszym ogromnym zasobem kiedy docenimy trudne i bolesne doświadczenia. To cierpienie kształtuje naszą Moc i uczy adaptacji i pokory wobec życia, dlatego z tej perspektywy ma swoją funkcję i z biegiem czasu staje się realną Mądrością. Kiedy poznajemy swój cień, te mroczne strony naszej osobowości i uwarunkowania, wówczas przestajemy w takim stopniu oceniać innych. Rozumiemy, że każdy z nas ma swoje lekcje i wyzwania i mechanizm projekcyjny oraz idące wraz z tym percepcyjne i mentalne złudzenia – co w naukach nazwane jest wizją karmiczną. Z tej perspektywy ten świat jest, był i będzie wymiarem odwiecznego chaosu, który my – ludzie staramy się „urządzić” w zgodzie ze swoją wizją. Jednak w istocie ta wizja jest bardzo ograniczona i skażona u podstawy fiksacją na fundamentalnym złudzeniu – realnego istnienia zarówno podmiotu jak i przedmiotu czegoś co określamy „ja” i „to”, „ty” – zjawisko na zewnątrz „mnie” na które muszę bez ustanku reagować, odpowiadać, mieć relację. Jednak te relacje z natury naszych złudzeń już są zaburzone i pełne oczekiwań – co skutkuje nie mającymi końca rozczarowaniami. „Rzeczywistość” nas permanentnie zawodzi i zwodzi – ukazując w ten sposób, jeżeli jesteśmy gotowi skalę naszego zamroczenia – nasze śnienia na jawie. 

Mało kto potrafi być i jest Naprawdę Otwarty i Naprawdę Przytomny. Świadomy w pełnym sensie tego słowa. Takie istoty są naprawdę rzadkie w tym wymiarze i z natury są Prawdziwymi Nauczycielami, którzy potrafią się „przebić” przez iluzoryczne kolektywne pole hipnozy Mózgogłowia pod jaką jesteśmy i w jakiej się rodzimy. To jest domyśle ustawienie Samsary – uwarunkowanej cyklicznej egzystencji naznaczonej i zaprogramowanej przez cierpienie. Budda wskazał na to jako pierwsze i jest to poza spekulacją i dyskusją Mózgogłowia. Kiedy naprawdę to zrozumiemy poszukiwanie Autentycznej Ścieżki do Wyzwolenia staje się najważniejszym aspektem naszej egzystencji, a znalezienie jej największym błogosławieństwem, bowiem wówczas nasze życie ma fundamentalny sens, staje się Cennym Darem, czymś nie do przecenienia. Kultura w jakiej żyjemy wyczerpuje swoje własne paradygmaty, stając się na wskroś nihilistyczna i pozbawiona pierwiastka duchowego a tym samym radykalnie materialistyczna i martwa. Oznaką tego procesu jest fiksacja na technologii i brak głębszej refleksji na temat samego kierunku tak rozumianego „postępu”, a co najważniejsze jego konsekwencji dla wszystkiego co nie jest ludzkie i dla ludzi. To produkty zmutowanej i wyalienowanej z Natury istoty ludzkiej, którą w tym stadium charakteryzuje duma i arogancja. Widać na masową skalę w naszym stosunku do planety i fundamentalnych biologicznym parametrów jakimi jesteśmy ograniczeni i uwarunkowani (zasoby, przeludnienie, zanieczyszczenie) i choć świat naukowy bez ustanku informuje nas o skali problemu i konsekwencjach naszego stylu życia jesteśmy tak zamroczeni, że wbrew faktom tworzymy fantazje, że wszystko jakimś cudem będzie dobrze. Jednak już czujemy skutki tej zbiorowej hipnozy chwilowego dobrobytu, którego koszty będą rosnąć do rozmiarów, które przekroczą naszą zdolność do tej odwiecznej racjonalizacji. Tutaj następuje twardy reset Mózgogłowia – upadek logiki i rzeczywistość staje się irracjonalna. Porządek staje się chaosem, ponieważ tracimy zdolność radzenia sobie z tak wieloma jednoczesnymi destrukcyjnymi procesami i zaburzeniem całego planetarnego życia. To jest faza radykalnego upadku. 

Po raz kolejny. 

I ponownie Mistrz Padma powiedział: Tsogyal, podczas strasznej zimy ostatniej epoki ludzie będą cierpieć w następujący sposób: prawa królewskie zanikną jak zachodzące słońce, a zasady religijne poddanych złamią się jak jedwabny węzeł. Studiowanie i nauczanie Dharmy na całym świecie znikną jak płatki śniegu na wodzie. Ci, którzy rozmyślają nad naukami i medytują, będą czymś rzadszym od gwiazd o świcie. Wykwalifikowani mistrzowie, którzy mają na celu przynoszenie pożytku innym, znikną jak kamień wrzucony do studni, a wszystkie gatunki zwierząt zostaną wycięte jak zboże w żniwa i nie będą niczym więcej jak tylko opowieściami poprzednich pokoleń. Duchowi nauczyciele, którzy przypominają łodzie i mosty, znikną w wodzie wielkiej niewoli. Ludzie o pozytywnych właściwościach znikną jak trawa i krzaki wymiecione przez kosmiczny wiatr, a nauki Buddy Śakjamuniego znikną jak cienie o zmierzchu.

Kiedy nadejdzie ta epoka, twoje łaskawie wypowiadane słowa będą odbierane jako upomnienie i diatryba. Kiedy będziesz mówić innym, aby praktykowali Dharmę, odpowiedzą: ‚Rób to sama’! Kiedy będziesz nauczać o umyśle buddy, znajdą wymówki, mijając się z sednem rzeczy. Kiedy usłyszą nauki o zaufaniu do prawa karmy, powiedzą: „To nie jest prawda, lecz fałsz”!

W owym czasie sposobem ludzi na życie będzie zabijanie; ich zajęciem fałsz; używając przebrania, aby wesprzeć zaufanie do nich, będą mordować za pieniądze i znajdować rozkosz w perwersjach seksualnych. Swoim głównym celem uczynią zdobywanie dóbr i posiadłości, będą zabijać i zjadać w akcie religijnym żyjące istoty. Takie czasy nadejdą.”

Guru Rinpoche


Odłączyliśmy się od „świata śnienia” dlatego cierpimy na amnezję, nikt nie przekazuje już odwiecznych opowieści poprzez żywe słowo – energię. Teraz mamy tylko narracje o sobie samych, a „starszyzna” dogorywa w przytułkach obojętności i zapomnienia. Doraźność stała się receptą na lek niepamięci. Bierzemy tego coraz więcej przez zimny kabel – babel. Śmiercionośny roztwór bezsensownej i bezwartościowej „rozrywki”. Narkotyk cybernetycznych społeczności – zaszczutych do pastwisk wielkich klonów – miast, gdzie coraz mniej przestrzeni i zjawisk spoza ludzkiego świata. Gatunek – rabunek gotujący się na wolnym ogniu spowodowanych przez swoją chciwość i głupotę postępujących zaburzeń Natury i coraz bardziej widocznej fazy nieubłagalnych konsekwencji. Ten świat umiera na naszych znarkotyzowanych oczach stając się coraz bardziej toksycznym wysypiskiem śmieci. 

Jednak w istocie jest to tylko Proces w nieskończonym korowodzie kosmicznych i planetarnych zmian. To wydarzyło się już miliardy razy i nie jest tak naprawdę niczym szokującym. Jest konsekwencją nadużycia wolności i braku realnego rozwoju tego co ma prawdziwe znaczenie, jest lekcją do zapisania w Kronikach Bezczasu. Esencja bez ustanku nas uwalnia z warunku kiedy przychodzi koniec cyklu. To jest wrodzony w nas wymiar błogości do którego wracają bez wyjątku wszyscy i wszystko. Później znów wszystko się powtarza. To jest Loop. Karmiczny potencjał łączy nas w sieci i układy – tworzy kolejne matryce Gry w których się odradzamy by podróż mogła trwać dalej, bowiem nic nigdy nie umiera w prawdziwym sensie. Mamy do spełnienia Wszystko – dlatego tu byliśmy, jesteśmy i będziemy. To nie ma końca i nie ma epilogu, bowiem tego kodu światła i energii nie można wyczerpać – jest poza czasem. Jednak zatraciliśmy tą percepcję, ponieważ Zgęstnieliśmy i teraz postrzegamy jedynie grube warstwy fizycznego wymiaru w którym stworzyliśmy opartą na patologii eksploatacji krótkotrwałą hałaśliwą i brutalną kataboliczną cywilizację, która właśnie sama siebie pożera i konsumuje jednocześnie zasilając resztkami energii. To jest Domyślne Prawo Entropii, bowiem kiedy aktywnie nie uczestniczymy w procesie życia i nauki, kiedy tracimy stan Zadziwienia i zdolność dostrzegania prawdziwej Magii wówczas to entropiczne prawo dominuje nasze życie. 

Większość z nas żyje ze świadomością skonfigurowaną wokół naszej percepcji i świata zewnętrznego, stając się Reakcją, Odpowiedzią, będąc absolutnie podłączonym pod Matrycę Snu i nadzorujących go Czarnych Magów, którzy w tej chwili wiedzą za pomocą technologii o nas więcej niż my sami. Dlatego w cyfrowej gospodarce opartej na danych to my istoty ludzkie jesteśmy zasobem i zasilaniem całego systemu w procesie tworzenia agregatów sztucznej maszynowej inteligencji i Królestwa jej dominacji. Nazwane jest to Koronacją Mózgogłowia – Królestwem Maszyny i o tym był Matrix – film absolutnie wizjonerski, który ukazuje nam konsekwencje naszej fascynacji Tech. Technologia jest użyteczna i pomocna zwłaszcza w rozwijaniu własnej kreatywności, jednak jej dominacja powoduje regres ludzkiej istoty, która staje się coraz bardziej pogrążona w głupocie i lenistwie. To jest Niedziela – ostatni rozdział mojej książki „17” – apatyczna, konsumpcyjna i dekadencka cywilizacyjna faza schyłkowa, która jest naszą codziennością. Jej znakiem charakterystycznym jest Uzależnienie i proces dezintegracji osobowości oraz wszelkiej maści parareligijne i „mistyczne” spazmy desperacji. Stajemy się coraz bardziej neurotyczni i zagubieni, przytłoczeni nadmiarem wszystkiego, mamy coraz mniej przestrzeni i wolności. Narasta w nas i w świecie Chaos – oznacza to zawsze radykalną zmianę – Rewolucję Paradygmatu. Upadek Układu. Rozkład Znaczeń i Sensów. To jest Tranzyt. Dlatego mamy do czynienia z taką masą duchowych ofert, ponieważ nasza kolektywna świadomość wie „co się święci” i teraz następuje rozdanie do następnej planszy. Materia idzie na przemiał, a Duch ma możliwość Przekroczenia. 

Rodzi się Nowy Świat i kształtująca go Świadomość. Oznacza to brak jednoznaczności – wielowymiarowość. Oznacza to jednoczesny wzrost tego co świadome i rozpad tego co nieświadome. To jest ogromny potencjał dla Ducha i ogromne wyzwanie dla materii i ciała, które jest zaprogramowane na przywiązanie, pożądanie i rywalizację o zasoby. Teraz każdy z nas może uświadomić sobie, że jesteśmy czymś znacznie większym niż biologia, niż program. W swojej Esencji jesteśmy Potencjałem. W pewnym sensie śmierć ciała jest Uwolnieniem – jest Rytuałem Przejścia. Jest szansą dla Prawdziwej Wolności. Jednak w istocie mało kto potrafi się uwolnić i nie być zmuszonym do powrotu w Koło. Jest tak ponieważ kompletnie nie wiemy kim jesteśmy poza tą osobowością i ciałem, poza wgraną przez System Ignorancji rolą, poza byciem funkcją w Układzie. Kiedy budzi się w nas Pierwotna Świadomość wówczas chcemy się przygotować do Procesu Rozpadu Formy, ponieważ wcześniej czy później jest to nieuniknione. To decydujący etap Gry. Oswajanie nietrwałości i śmierci jest dotykaniem najbardziej pierwotnego Lęku – jest prawdziwą Ścieżką Wyzwalania. Trzymać wszystko w otwartej dłoni i pozwalać odejść w każdej chwili. Nie zamykać oczu, nie uciekać w uduchowione transy i psychodeliczne światy, których nie ma końca. Być Przytomnym i zdolnym do tańca ze swoim własnym cieniem z tym co w nas destrukcyjne i negatywne – przyjąć to i w pełni zaakceptować. Nie udawać świętego, lepszego – nie udawać nikogo i niczego, bowiem wszystko to jest jedynie towarem / zawartością skazanym na rozkład. To co Nagie i Czyste zawsze tu Jest bez względu na nasze absurdalne duchowe piruety i popisy. Stracimy całą zajebistość. Cały splendor. Stracimy wszystko co jest sztuczne. Wchodzimy w To zupełnie nadzy i bezbronni. Śmierć otwiera drogę Życiu i rozbiera nas na Wejściu / Wyjściu. 

Dlatego nikt nie może kontrolować Ducha. 

Zwykły wpis
PIRACKA DHARMA

O SCHRONIENIU  

W buddyzmie schronienie wiąże się z nadawaniem naszemu życiu znaczącego kierunku. Kierunek ów polega na pracy nad sobą wiążącej się z przezwyciężaniem wszystkich swoich niedociągnięć i urzeczywistnianiem potencjałów, by jak najlepiej pomagać samemu sobie i wszystkim innym. Buddyjskie Schronienie stanowi ochronę przed czymś więcej, niż tylko chwilową nudą, głodem lub stresem. Nie chodzi w nim o zmienianie czegokolwiek na zewnątrz: nie musimy nosić żadnych specjalnych ubrań, ani zmieniać naszych fryzur. W buddyjskim Schronieniu chodzi o zmianę naszego stanu umysłu. Oznacza to pogłębianie naszego zrozumienia tego, co nadaje naszemu życiu cel i co przynosi nam szczęście, teraz i w przyszłości. Krótko mówiąc, buddyjskie Schronienie chroni nas przed cierpieniem.

Matt Lindén

Ta „rzeczywistość” wciąż nas dominuje w sposób niemal absolutny, mało kto potrafi widzieć i czuć coś więcej niż ten zagęszczony roztwór pozorów i umowności w jakim jesteśmy zanurzeni. Już brak nam prawdziwego ODDECHU spoza, brak nam rozpoznania pustości zjawisk i wolnej od lgnięcia i wszelkich pożądań PRZESTRZENI WOLNOŚCI, która w swojej esencji jest tym co możemy umownie nazwać BOGIEM czy ABSOLUTEM. To jest Matka Wszechrzeczy, Źródło i Podstawa. Dom – tych, którzy dotarli na drugi brzeg. WIELKI SPOKÓJ, który w tej chwili jest dla nas praktycznie niewyobrażalny – jednak wcześniej czy później będąc na DRODZE DUCHA dotrzemy tam. Nie mam w tej kwestii najmniejszych wątpliwości, bowiem to co było, jest i będzie w czwartym czasie jest JEDNOŚCIĄ. 

Już nosimy w sobie cały potencjał Przebudzenia ze snu Niewiedzy. Mamy to bez względu na to jak zagęszczony wydaje się mrok wokół nas i w jak wielkim zamęcie żyjemy w tej chwili, kiedy rodzi się w nas zaufanie do tego, że w swojej najgłębszej esencji jesteśmy w pełni przebudzonym Buddą. I to jest nasza Wiara, która czyni ścieżkę możliwą. To otwiera nasze serce i umysł na zupełnie inną perspektywę i głębszy wymiar rzeczywistości – dlatego ludzie, którzy są na autentycznej duchowej drodze rozwijają w sobie więcej akceptacji wobec tego przed czym ucieka i z czym walczy pogrążona w materialiźmie cywilizacja. To jest akceptacja kondycji istot czujących, nietrwałości oraz tego, że wszystko bez ustanku się zmienia – jest w ruchu i w swojej esencji jest pozbawione realnego istnienia. Współczesna nauka dochodzi do tego zrozumienia i w coraz większym stopniu będzie potwierdzać buddyjski pogląd. Odkrycie „pustości” zjawisk i braku trwałej jaźni uwalnia naszą świadomość z Więzienia Materializmu.

 

Ten pogląd o pustości i pamiętanie o nietrwałości jest totalnym przeciwieństwem tego co współczesny świat i człowiek kultywuje i jest zarazem doskonałym antidotum na pogłębiającą się z dnia na dzień neurozę i coraz większe zagubienie i pomieszanie. To rodzi DYSTANS i PRZESTRZEŃ w naszej świadomości wobec tego co medialna maszyneria bez ustanku produkuje pragnąc naszej uwagi i bezustannego zaangażowania. Cyfrowa post – rzeczywistość jest ostatecznym KRÓLESTWEM MÓZGOGŁOWIA; pozbawioną sensu i znaczenia interaktywną grą dla naszych egotycznych zmechanizowanych person – ego, które niczym gnostyczny demiurg tworzą hermetyczne i duszne światy iluzji. Podczas zagęszczającej się Kali Yugi w stanie AMOKU w ogóle nie widzimy jakimi rzeczy są naprawdę, a zamiast tego nasze mózgi tworzą bez ustanku i przerwy projekcje i wyobrażenia na temat tej rzeczywistości, bowiem tym w istocie jest SIEĆ, która transferuje i homogenizuje KOLEKTYWNĄ WIZJĘ, która zastępuje rzeczywisty świat. Już nie są istotne fakty, a interpretacje, poglądy, ideologie i opinie. W ten sposób zmodyfikowany sztucznie człowiek staje się bogiem dla samego siebie. Sam siebie wyznaje i wielbi. To radykalnie przyspiesza jego upadek, bowiem jak to mówią to przed upadkiem kroczy duma. 


Wszyscy pragniemy tego Złotego Wieku. Chcemy Złotego Wieku. Chcemy tego bezpieczeństwa. Mówimy o Złotym Wieku. Wszyscy ci filozofowie i mistycy New Age błędnie zakładają, że Złoty Wiek może nadejść ze sterty gnijących śmieci; że Złoty Wiek Pokoju i Światła może nadejść z naszego obecnego stanu umysłu, ale nie ma na to żadnych podstaw.  Jeśli chcemy zbudować budynek, potrzebujemy dobrego fundamentu. Fundament musi być dobry. Nie można zbudować wspaniałej konstrukcji na wadliwym fundamencie. Na czym opiera się ta kultura? Gdzie jest fundament? Gdzie jest epicentrum całego tego świata, w miastach, w biznesie, w dużych miastach, w dzielnicach biznesowych? Te duże miasta są jak ogromne czakry przekształcające energię. Nasza cywilizacja opiera się głównie na przekazywaniu pieniędzy. Co dzieje się w tych miejscach? To nie jest miłość i współczucie, to ludzie utożsamiani z tym światem. Tak naprawdę nie opiera się na niczym, prawda?

Przygotowanie do Apokalipsy Gnostycznej

Duma rodzi z siebie Arogancję. Pyszni się. To jest ludzka cywilizacja dominacji w tej właśnie chwili, które w katabolicznym amoku pożera samą siebie, jednak okazuje się, że to co stworzyliśmy jest niestrawne i toksyczne – jest trucizną, która zatruwa wszystko co ma w sobie jeszcze coś zdrowego i czystego. Tutaj rodzi się apokaliptyczna świadomość, która jest początkiem procesu uzdrowienia. Następuje prawdziwy kontakt z rzeczywistością taką jaka ona jest. Można nazwać ten proces Przebudzeniem ze snu Ignorancji. Ujrzeniem w lustrze samego siebie. Rozpoznanie swojego stanu poza projekcją i wyobrażeniem. Inkarnująca za wiedzą i mądrością świadomość po prostu to widzi i rozpoznaje rzeczywisty stan rzeczy w tym stadium dewolucji. Ma w sobie pewien instynkt podążania za tym co ma w sobie potencjał wyzwolenia, bardzo szybko odnajduje Dharmę i wkracza na ścieżkę. Jak ma szczęście spotyka również autentycznego Mistrza / Nauczyciela, który utożsamia i reprezentuje nieprzerwany strumień (Lini Przekazu) wiedzy, wglądu i zręcznych metod. Takich istot w tym świecie jest i będzie coraz mniej, ponieważ wszystko degeneruje się w bardzo szybkim tempie. To co dostajemy i będziemy dostawać to atrapy duchowości skalibrowane na naszą dumę i pożądanie, które jedynie jeszcze bardziej będą nas wikłać w samsaryczną grę pozorów. Dlatego Schronienie w Buddzie potencjale przebudzonego umysłu, w Dharmie czyli metodach, które prowadzą do tego stanu oraz w Sandze, tych którzy podążają ścieżką Ducha jest tym co naprawdę nas chroni przed upadkiem w cierpienie, rozpacz i beznadzieję. Nadaje naszemu życiu prawdziwy kierunek i zdolność orientacji w tym co ma wartość i znaczenie. Tego nie sposób przecenić. Dlatego w tym kontekście mówi się o Cennym Ludzkim Życiu. 

I wtedy, po raz pierwszy w naszych historycznych czasach, ktoś zaczął szukać schronienia w zupełnie inny jakościowo sposób. My wszyscy szamoczemy się, wyglądając szczęścia na zewnątrz. Ciągle myślimy, że nasze radości zależne są od określonych warunków, od zewnętrznych czynników, czyli czegoś co nie jest nami. Sądzimy, że uda nam się zapewnić sobie miłe wrażenia i odgrodzić się od przykrych doświadczeń. Jednak wszystko na świecie jest zmienne, i przyjemne doznania kiedyś muszą się skończyć. Po nich przychodzą te niemiłe, które również z upływem czasu przemijają. Książę Sidhartha osiągnął stan Buddy dzięki temu, że przestał szukać swego szczęścia na zewnątrz, lecz pozwolił, by umysł spoczął w sobie samym, by doświadczył samego siebie.

O SCHRONIENIU, Lama Rinczen

To co wypracowaliśmy widać kiedy przychodzą trudne i bolesne doświadczenia. To samo życie weryfikuje naszą praktykę, to akceptacja prawideł życia; zmiany i nietrwałości jest dowodem na integrację autentycznej Ścieżki, która kiedy jest zdrowa i naprawdę wyzwalająca daje nam Prawdziwą Moc i Ufność, że naprawdę było warto poświęcić swój czas i energię na studia i medytację. To tworzy core naszej Istoty i jednocześnie jest odczuwalnym codziennym błogosławieństwem. Nie potrzeba nam dowodów z zewnątrz i potwierdzeń religijnych autorytetów. Stajemy się sami dla siebie Światłem i Drogą. Naturalne staje się dobre działanie i życzliwość, ponieważ głęboko w sercu rozpoznajemy obecne we wszystkim cierpienie dotykające wszystkich bez wyjątku. Tutaj rodzi się ideał Bodhisattwy obecny w tradycji buddyjskiej Mahajany – Wielkiej Ścieżki, której wielkość odkrywa przed nami Moc Współczucia. Nie sposób wyrazić w słowach wyjątkowość tej oświeconej postawy w kontekście domyślnych samsarycznych programów egoizmu. Nie sposób zmierzyć zasług, które ta ścieżka tworzy i pożytku jaki niesie. To jest Czysta Miłość, która ma prawdziwą zdolność transformacji naszej podstawowej fiksacji na „ja, mnie, moje”. To jest esencja ścieżki. Serce Buddy. Nic nie może się z tym równać, żadne moce magiczne i żadna nawet najwyższa inteligencja. I to jest tym co wszyscy bez wyjątku nosimy w sobie jako potencjał. 

Zwykły wpis