Możemy kupić książkę o rdzennym szamanizmie, możemy zebrać pióra, bęben, torbę lekarską, zioła, fajkę, wszystkie „wymagane” akcesoria… i udawać szamana. Możemy udać się do kogoś, kto twierdzi, że jest taką osobą i uczyć się od niego. Ale po zrobieniu tego wszystkiego, po przeczytaniu wszystkiego, co można przeczytać na ten temat, zdobyciu wszystkich rekwizytów, ubraniu się w tubylcze ubrania, pomalowaniu twarzy – kiedy patrzymy w lustro – wciąż jesteśmy białą osobą udającą kogoś innego niż jesteśmy.


Kobutsu Malone

O PRZEBIERAŃCACH

Podbój Przestrzeni Serca poprzez Mózg i jego niezaspokojoną chcicę „oświecenia” jako umysłowo – intelektualnej fantazji, która w czasach rozpadu jawi się jako idealna oferta trafiająca do tych, którzy wciąż są „nadmiarowi” będąc w trybie energii radżas i jego mentalności podboju, zdobywania, ulepszania etc. Jednak Maszyna detronizuje status ludzkiego intelektu. Ławica zdezorientowanych ryb psuje się od głowy i psuje się w głowie. Mamy coraz więcej „odpału” – masowego szaleństwa, które często kanalizuje się w tak zwanych grupach duchowych, których jest coraz więcej i są coraz bardziej absurdalne. Dla przykładu warto sobie poszukać w naszym super czacie – bracie gpt takich person jak Ryuho Okawa, niejakiego Raela, filmowca Eda Wooda, poczytać o scjentologii, kultach obcych, świadkach jehowy, prześledzić liderów nowych popularnych kultów opartych na fuzji wszystkiego ze wszystkim. 

„Duchowej” hybrydy tamasowej współczesności. Spirytualny masowy towar musi być wielofunkcyjny mistyczno – naukowo – psychologiczny, musi wpisywać się w wiele rubryk – braków, wypełniać swoim gęstym pozorem wiele dziur – potrzeb i desperacji, których jest i będzie coraz więcej i więcej. Jednak w tym samym czasie te mało atrakcyjne dla Mózgogłowia oldskulowe tradycje duchowe, które mają swój „ciężar” doświadczenia i prawdziwą moc są wyśmiewane i trywializowane jako głupie, naiwne i nieatrakcyjne – głównie dlatego, że siłą swojego wglądu nie rezonują z potrzebą „aby nam się zgadzało” naukowo i kulturowo. Chcemy towaru na miarę naszych coraz bardziej pustych i próżnych „dusz”, które w istocie są mentalną koncepcją, która ma nas uspokajać i tulić do przyjemnego snu. Faza REM Ignorancji. Szybki ruch wygłodniałych poczucia sensu neuronów po substancji szarej maszynowego Mózgogłowia, które chce być bogate, szczęśliwe i jakby tego było mało – oświecone właśnie. W pustym kościele bije pusty dzwon – wierni szukają spełnienia poza jego murami, bo teraz, teraz pragniemy wolności i dostaliśmy ją po taniości w black frajdej. Uśmiechają się do nas puste skorupy posążków odpustowych buddów, biją w chińskie bębny lamowie – przebierańcy z komórami owiniętymi w różańce, szamani czekają na przelew za ceremonię „wypędzania duchów” i szukania zagubionej autostrady do światów z „górnej półki”, astrologowie od prosperity, magowie i ich „hermetyczne prawo przyciągania” dla idiotów. Lista towaru nie ma końca i jest na niej dosłownie wszystko. Wielka pływająca po oceanie absurdu góra „duchowych” śmieci do kupienia z kuponem rabatowym 10 % na hasło: „będziesz jeszcze bardziej zajebisty.” 

W kręgach fermentującego zboża ezotery 404 króluje krótkowzroczność i krótki dystans sprawdzalności tych cudów i dziwów, wszystko musi się opłacać na końcu tego nieziemskiego łańcucha dostaw. Czaruj lokalnie docieraj globalnie. Sprowadzaj zza mało już zielonej granicy towar egzotyczny; rdzennych ludzi, stroje magiczne i substancje psychodeliczne, pióra, grzechotki i bębenki. Śpiewaj pieśni i polewaj psychoaktywny wywar za dolary i w euro. Sam po dolarowym treningu zostań „szamanem – przebierańcem”. Uzdrawiaj. Reperuj. Inspiruj do dalszej podróży do nie wiadomo gdzie, bo takich doświadczeń nie sposób wyczerpać. Ta droga nie ma końca, bo umysł nie ma końca, bo końca również nie mają nasze traumy i zagubienie. Dlatego cynicznie można na tym nieźle zarobić i wielu, naprawdę wielu „szamanów” to wie, że tu w świecie zachodzącego słońca jest wielka czarna dziura duchowej desperacji. Tu są naprawdę głodni „czegoś głębszego” młodzi ludzie, którzy widzą i czują jałowość tej absurdalnej gry w pozory. Jednak to co działa tam nie koniecznie działa tutaj w ten sam sposób. Ponieważ ludzie, którzy naprawdę żyją w dość brutalnych realiach zepchniętych na margines i wyssanych z zasobów „światów pogranicza” widzą i czują prawdziwą kondycję świata, podczas kiedy ty żyjesz w symulacji, której rolą jest cię bez ustanku usypiać jak przekarmionego dobrobytem pluszaka do zabawy. Dlatego chcemy udawać coś prawdziwego i pełnego znaczenia, chcemy kraść nie nasze tradycje i nie nasze pieśni, ponieważ wszystko inne już przywłaszczyliśmy, a z dziadów i pradziadów zrobiliśmy niewolników, którzy robili nam dobrze za bat i śmierć. 

Dlatego nie dziw się drogi „szamanie” temu co do ciebie idzie i co zedrze z ciebie wszystkie oszustwa i całą tą absurdalną błazenadę. Wcześniej czy później będziesz nagi i bezbronny i wówczas być może zrozumiesz prawdziwą wartość tego co naprawdę jest święte i ma moc uzdrawiania. Może ktoś naprawdę ci pomoże bez dolarów i euro z niewyczerpanego skarbca „zwykłej” ludzkiej życzliwości, która nie jest żadną tajemną i mistyczną ścieżką. Nie, nie nie jestem lepszy – jestem taki sam zachorowany na ambicję i leczony hipokryzją. Mam częste urojenia swojej wyjątkowości – magiczny krótkotrwały lek na stan omamienia samym sobą. Jednak zrozumiałem, że nie rozumiem, pojąłem, że nie pojmuję tego co poza słowem obietnicy Mózgogłowia i jego bezustannych gier w pocieszenie. Bez prawdziwej pokory, bez wiem, że nic nie wiem nie wyjdziemy z tego bagna. 

Prawdą jest również to, że ludziom wrażliwym, w których wciąż jest ta duchowa sensytywność, coraz trudniej znieść tą głupotę udającą mądrość. Wycofują się, wyciszają obecność i szukają schronienie w odosobnieniu blisko natury i prostego życia. Prawdziwa Mądrość nie szuka poklasku, bowiem kiedy głupoty jest już zbyt dużo – czas staje się bardzo cenny, ponieważ widzisz dokąd to wszystko zmierza. Zimna fuzja to meta – duchowość czerpana z zasobów modeli językowych, które staną się guru technologicznego społeczeństwa. Pożenione wszystko ze wszystkim i skompresowane do potrzeb ludzi – maszyn. Jak to się mówi; zoptymalizowane pod kątem „użytkownika”. Duchowość algorytmiczna: 


„Sztuczna inteligencja jest powszechniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. W ostatnich dniach pewnie wkroczyła do kościoła, gdzie „odprawiła” nabożeństwo. Podczas ceremonii AI odpowiadała za wygłoszenie kazania, prowadzenie modlitwy czy oprawę muzyczną. Koncepcję i projekt opracował 29-letni teolog i filozof, który stwierdził, że podczas mszy „tylko towarzyszył technologii”. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem.”


SZTUCZNA INTELIGENCJA W KOŚCIELE. CHATGPT ODPRAWIŁ MSZĘ ŚWIĘTĄ >>

„Bóstwo ma prawie dwa metry wzrostu i waży 60 kg. Część jego głowy, szyja, ramiona i dłonie pokryte są silikonem przypominającym młodą skórę, a „ciało” wykonano z krzemu i aluminium. Automat o smukłej sylwetce jest wart 900 tys. dolarów. Pierwsze kazanie maszyna wygłosiła pod koniec lutego. Buddyjski robot o fizycznych cechach nienawiązujących do żadnej płci naucza po japońsku, może też wyświetlać przedstawiany tekst po chińsku i angielsku. Jest efektem współpracy między świątynią Kodaiji w Kioto o 400-letniej historii a Hiroshi Ishiguro, profesorem robotyki z Uniwersytetu w Osace. Wstępnie zaprogramowane kazania pochodzą z Sutry Serca, najkrótszej i najbardziej esencjonalnej z buddyjskich ksiąg, a robot może również przetłumaczyć je na chiński i angielski, i wyświetlić na ekranie. Robił to przez dwa miesiące w jednej ze świątyń w Kioto.”

MNICH-ANDROID NAUCZA W BUDDYJSKIEJ ŚWIĄTYNI >>

Kiedy to się dzieje, to wiedz, że coś się dzieje – cytując klasyka. To jest tamasowa przyszłość ekumenizmu w postaci „coś dobrego dla każdego”. Aplikacje do medytacji, sesje kontemplacji online, śpiewniki ceremonialnych pieśni w e – bookach za dolary, ugotuj sobie w domu szamanistyczny wywar i połącz się z Gają kupując składniki w promocji:

„Chciałabym sporządzić bardzo mocną yage. Ostatnio użyłam 3 gram ruty i 25 gram Mimosa hostilis Root Bark (shredded). Najpierw wypiłam wywar z 3 gram ruty, po godzinie połowę wywaru z mimozy, który zwróciłam, po około 20 minutach wypiłam drugą połowę wywaru z mimozy. I co widzę – jak na takie ilości mimozy wywar zadziałał słabo w moim odczuciu. Mój umysł przez sekundę uleciał gdzieś daleko, czułam, że coś ciągnie mój umysł w górę, ale byłam „za ciężka”, „sklejona” ze swoim ciałem. Z drugiej strony nawoływali mnie, a ja nie mogłam do końca wyzwolić umysłu z 3 wymiarów. Ostatecznie nie doświadczyłam teleportacji na drugą stronę, ale było to bardzo wartościowe doświadczenie, które wiele mi pokazało i nauczyło mnie. Może po prostu nie byłam gotowa?”

AYAHUASCA – SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA >>

„Jednak powszechna wiara w moc autentycznych, tradycyjnych rytuałów i prowadzących je szamanów jest w najlepszym wypadku problematyczna, a w najgorszym wręcz niebezpieczna. Po pierwsze, nie ma prawdziwego lub autentycznego rytuału ayahuasca, a nawet zestawu rytuałów. Ale co ważniejsze, mówi Rubén Orellana, peruwiański archeolog i curandero, tradycje ayahuasca zostały opracowane dla ludzi pochodzących z określonych środowisk kulturowych. W związku z tym, nawet jeśli sam napar, a nawet niektóre z otaczających go praktyk rytualnych, mogą mieć podobny surowy wpływ na każdego, prawdopodobnie będą generować bardzo różne ogólne doświadczenia – inne ryzyko i korzyści – dla osób z zewnątrz niż dla osób z wewnątrz. W najlepszym przypadku oznacza to, że wielu ludzi z Zachodu może wydawać duże sumy na doświadczenia, których nie są w stanie w pełni zrozumieć ani z nich skorzystać. W ten sposób przyczyniają się do bezmyślnego utowarowienia i fetyszyzacji kultur, w których praktyki chcą się wtopić lub które chcą dokooptować. W najgorszym przypadku oznacza to, że niektóre osoby mogą narazić się na poważne fizyczne lub psychiczne niebezpieczeństwo poprzez błędne odczytanie kontekstu i treści.”


KOLONIZACJA DOŚWIADCZENIA AYAHUASKI >>

New brave szamans tak robią. Ludzie wyhodowani w korporacyjnym pustostanie stają się przewodnikami do „innych wymiarów”, bo po ciemku pomacali „rdzennych tradycji” i za dolary porobili kursy. „Mistrzowie” z własnego nadania, samo – mianowani liderzy ceremonialni z kserokopiarki 3D. Koniec końców skończy się to źle, bo inaczej być nie może. Wszystko co wciąż wartościowe rozmienia się na drobne, bo za coś trzeba żyć, jakoś się dostosować do prawideł rynku. Popyt wzrasta i będzie wzrastał wraz z „narastającym postępem podstępu”, bo era wodnika weszła w swój peak i wylewa nam się od nadmiarów instant enlightenment. Zapewne będzie jeszcze lepiej, jeszcze łatwiej, jeszcze ciekawiej i jeszcze bardziej odjazdowo. 

Odjazd staje się normą. Ucieczką do przodu. Kiedy nie umiesz gotować, bo brak ci serca do tego i troski dajesz dużo składników i dużo przypraw. Naśladujesz egzotyczną recepturę. Może to być jakimś cudem nawet smaczne, ale wcześniej czy później poczujesz się źle. Nie ma w tym poczucia smaku, nie ma w tym prostoty i naturalności. Jest nadmiar wynikający z braku zdolności rozróżniania, braku selekcji i usunięcia tego co niepotrzebne. Liczy się forma zamiast rzeczywistej treści. Prawdziwą tradycję chroni nieatrakcyjna dla Mózgogłowia zwyczajność, coś wręcz przyziemnego. Ego lubi rzeczy niezwykłe, specjalne i wyjątkowe, bo chce się takie czuć, takim być jednak nigdy nie może takie zostać, bo wciąż jest głodne nowego. Retors – ja to konsekwencja zatrucia i przejedzenia negatywizmem i pozorem. Nie dające się powstrzymać żadnym remedium Mdłości, które są prawdą o nas i o tym co się z nami stało. Kiedy dotrze do nas, że proces oczyszczenia jest koniecznością i zarazem mechanizmem obronnym przed całkowitym szaleństwem spojrzymy na to co się dzieje w zupełnie inny pozytywny sposób. Przerażenie zastąpi współczucie, bowiem ludzie po prostu cierpią i nie wiedzą w jaki sposób sobie pomóc. Dlatego z tej perspektywy nadużycia tych „uzdrawiaczy” i „przebierańców” są skalibrowane podług wzorca dominacji nad słabszymi, nad istotami, które są zagubione i nieprzytomne i to jest złe. Kiedy ego żeruje na desperacji i bezbronności innych staje się Monstrum – mrokiem udającym światło. 

Przebierańcem jest każdy „mistrz i guru”, który po przez swoją pozycję i autorytet wykorzystuje innych dla własnych korzyści. To jest anty – dharma. Plagą są nadużycia natury seksualnej i są powszechne w każdej religii, grupie duchowej, sekcie, kulcie etc. Szczególnie obrzydliwy jest gwałt pod pozorem „uzdrawiania”, „oczyszczania karmy” czy „błogosławieństwa”:

„Szamańskie uzdrawianie czy okazja do rytualnych nadużyć? W pozwie złożonym w zeszłym tygodniu w Nowym Meksyku zarzucono, że „szamański mistrz” zaatakował kobietę podczas sesji treningowej „medycyny energetycznej” w marcu. Roszczenie, które jest obecnie badane, może rzucić więcej światła na to, co niektórzy twierdzą, że jest ciemną stroną niektórych trendów we współczesnej duchowości, zwłaszcza tych, które obejmują ceremonialne stosowanie często intensywnych terapii psychodelicznych.”

WSTYD I ZDRADA – NADUŻYCIA SEKSUALNE W BRANŻY UZDRAWIANIA DUCHOWEGO WYCHODZĄ NA JAW >>

WIELKIE SZAMAŃSKIE OSZUSTWO: UŻYWANIE AYAHUASKI JAKO PRZEWODNIKA DO SEKSUALNEGO SPEŁNIENIA >>

Kiedy przestajesz mieć oparcie we własnym życiu i doświadczeniu, tracisz orientację i szukasz „cudów” masz wielką szansę, że trafisz w łapy jakiegoś duchowego oszusta i manipulatora, który cię uwiedzie i wykorzysta. Ten czas nie sprzyja prawdzie i autentyczności, ponieważ w pewnym sensie staliśmy się zbyt zmyślni i wyrachowani po jednej mrocznej stronie i zbyt zdesperowani i naiwni po drugiej. W szaleńczym biegu do „sukcesu” czy „oświecenia” straciliśmy samych siebie na rzecz uniformów i błyskotek. Jednak być może to przestaje nas już bawić lub odkryliśmy, że stało się kolejnym narzędziem dominacji. W despotycznej i opartej na potrzebie kontroli „duchowości” to było zawsze. Zawsze będą tacy, którzy z lekarstwa zrobią truciznę by cię „uzdrawiać” dla pieniędzy, seksu czy władzy. Nie polecam oddawać tego co w nas najpiękniejsze i zarazem najbardziej delikatne w obce ręce czy to guru – oszusta czy maszyny AI, żeby mówili ci jak żyć i kim jesteś. 

***

jesteście przerabiani

na masę

masę ludzką

masowego odbiorcę

jesteście przerabiani

na ciemną masę

na masę towarową

***

proszę was

nie bójcie się samotności

nie bójcie się ciszy

nie bójcie się „nudy”

pamiętajcie

że milczenie jest wymowne

że nienawiść krzyczy ryczy

ujada i wyje

miłość uśmiecha się milczy

czeka na was

***

Tadeusz Różewicz, Odnaleźć samego siebie

PIRACKIE OPOWIEŚCI

O PRZEBIERAŃCACH

Galeria