PIRACKA KUCHNIA

POWER PLAY

 

IMG_7406

Guarana zawiera dużo więcej kofeiny niż klasyczna kawa i nazywana przez rdzenne społeczności Amazonii „darem od Boga” dającym siłę i odporność. Współcześnie prowadzono szereg dość ciekawych badań nad tą rośliną i stwierdzono, że guarana bardzo dobrze wpływa na poprawę skupienia, podniesienia uwagi i jest skutecznym antidotum na zmęczenie i wyczerpanie.

Czas zimowy bywa trudny to fakt. Mało słońca, a tym samym naturalnego światła może powodować że mamy tak zwane zjazdy, energetyczne czarne dziury w których dryfujemy jak radzieccy kosmonauci apatyczni i senni. Aby stać się jak amerykańscy kosmonauci musimy być bardziej pobudzeni bardziej cool bardziej, że jest ok. I jak Ameryka długa i szeroka ubrana teraz w Trumpki biegnąca w maratonie absurdalnego wzrostu gdzie coraz bardziej wysportowany chiński smok na sterydach z dnia na dzień powiększa swoją masę mięśniową -tanich fabryk i systemów nadzoru na niespotykaną do tej pory skalę. Prezentuję dwa hity power play: guaranę i yerba mate. Oł jee!

My tutaj w Polsce Jasnej na pograniczach rożnych kultur i wpływów możemy wzmocnić się na przykład Guaraną, która jest całkiem całkiem i jak to rzeczą chłopaki z bloków nieźle trzepie. Można ją nabyć w sklepach ze zdrową żywnością suplementami lub normalnie przez internet 😉 Pierwotnie rdzenne ludy Amazonii nazywali guaranę – „waraną” i choć nie wiedzieli nic o kofeinie, saponinach i taninach lecz działali bardziej bezpośrednio odkrywając właściwości roślin czyli w tym przypadku właściwości pobudzające i wzmacniające. Stosunek Indian do Natury był otwarty i pełen szacunku wiedzieli oni, że jest ich karmicielką i opiekunką i guarana okazała się bardzo wspierającym krzewem, który obradzał czarnymi nasionami – ziarnami, które ucierali i rozpuszczali w wodzie. Guarana zawiera dużo więcej kofeiny niż klasyczna kawa i nazywana przez rdzenne społeczności Amazonii „darem od Boga” dającym siłę i odporność. Współcześnie prowadzono szereg dość ciekawych badań nad tą rośliną i stwierdzono, że guarana bardzo dobrze wpływa na poprawę skupienia, podniesienia uwagi i jest skutecznym antidotum na zmęczenie i wyczerpanie. Działa pobudzająco na układ nerwowy, dynamizuje adrenalinę i dopaminę stymuluje wydzielanie hormonów oraz nawet może działać podobnie do dobrej jakości kakao – wywoływać stany euforyczne.

Paullinia_cupana_-_Köhler–s_Medizinal-Pflanzen-234

Oczywiście należy pamiętać, że wszelkie tego typu używki „wzmacniacze” tak naprawdę przy zdrowej diecie i zrównoważonym trybie życia tak naprawdę nie są potrzebne jednak mało kto współcześnie żyje w ten sposób dlatego odrobina guarany dziennie jest dużo bardziej zdrowa niż nadużywanie kawy czy napojów energetyzujących. Brazylijscy naukowcy prowadzili badania nad ludźmi którzy byli chorzy na raka w kontekście poprawy stanów osłabienia organizmu i guarana okazała się niezwykle skuteczna i opisali również w swoich badaniach, że roślina ta nie wywołuje stanów poddenerwowania i roztrzęsienia jakie charakteryzują działanie kofeiny zawartej w kawie i działa w bardziej łagodny sposób. Wynika to z faktu, że guarana wolniej się wchłania w przewodzie pokarmowym i dlatego utrzymuje swoje działanie dłużej i używa się jej także jako komponent leków nasercowych i ma działanie antyoksydacyjne i zwalcza bakterie jednak przy nadużyciu powoduje problemy takie jak bezsenność i niepokój oraz podwyższenie ciśnienia i powodować kołatanie serca. Jest również środkiem przeciwbólowym. Jej w niej dużo tłuszczu, sporo białka i skrobi. Jest dobra przy zatruciach alkoholem i niedociśnieniu i niektórzy dietetycy przepisują ją na odchudzanie ponieważ dobrze działa na jelita. W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej można ją przypisać elementowi ognia i gorzkiemu smakowi – dlatego głównie wpływa na serce i jelito cienkie. Nadmiar pobudzenia i ekscytacji osłabia serce i trzeba uważać na wszelkie stymulanty, które sztucznie podnoszą poziom energii.

Ciekawostką jest, że rdzenny lud zamieszkujący rejony Ameryki Południowej i kraje takie jak Paragwaj, Brazylia, Boliwia i Argentyna nazwany „Guarani”, którego wzmacniającym wywarem był susz z ostrokrzewu potocznie znany jako „yerba mate” . To kolejny naturalny stymulant, który może dodać nam energii w jesienny i zimowy czas, kiedy za oknem jest mało światła słonecznego, a które jak wiemy dostarcza nam życiodajnej energii. Legendy głoszą, że napar ten został podarowany ludowi Guarani przez boginię. Można w tym miejscu nawiązać do innej powszechnej używki a mianowicie cukru i dramatu tego ludu w Brazylii gdzie zostali oni pozbawieni swojej ziemi przez plantatorów trzciny cukrowej i świat dowiedział się o istnieniu tego ludu za sprawą trzynastolatka Wera Jeguaka Mirim, który podczas dwudziestego już mundialu w Brazylii w 2014 roku w obecności kamer rozwinął transparent o treści „Wytyczcie granice”, który był zarazem okrzykiem rozpaczy ludu Guarani. Podczas wspomnianych mistrzostw ulice San Paulo i Rio stały się areną starć tego ludu z służbami mundurowymi. O losach tej społeczności opowiada film „Misja” z Robertem de Niro w roli głównej i w reżyserii Rolanda Joffe, który dostał nominację do Oscara za ten film, jak i  za „Pola śmierci”, który z kolei opowiada o doświadczeniach wojennych dwóch dziennikarzy New York Times’a w Kambodży podczas przejmowania władzy przez Czerwonych Khmerów.

the_mission_roland_joffé3

Dlatego dobrze mieć świadomość, że żyjąc w stosunkowo wolnym i demokratycznym świecie możemy popijać sobie yerbę i dywagować o kuchni, podczas gdy w wielu miejscach na świecie ludzie tracą prawa do swoich ziem, obyczajów i tradycji tylko dlatego, że jako „oświecona cywilizacja” często zdobywamy nasze małe szczęście kosztem wielu istnień jak to jest w przypadku nad-konsumpcji mięsa i kompulsywnych mód na pewne produkty , które nagle dla ich naturalnych konsumentów w danych regionach stają się drogie i niedostępne. Cywilizacja autostymulacji raz po raz posuwa nam kolejne objawienia w postaci super food i przez jakiś czas na social mediach króluje i bryluje jakiś produkt z odległych egzotycznych krain wywołując krótkotrwałą ekscytację by po chwili odejść w zapomnienie. Nasza obsesja na punkcie zdrowia, młodości i ciągłej witalności z pewnego punktu widzenia jest ekscentrycznym popisem zafiksowanych na siebie ludzi. My chcemy, by kuchnia, kulinaria kształciły świadomość o prawdziwych kosztach i konsekwencjach naszych wyborów.

Pasta z guarany na zdjęciu od:

Zrzut ekranu 2018-12-02 o 17.38.44

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

PATOLOGIA MASOWYCH OPAKOWAŃ

Masa gęstnieje pozornie się rozwarstwiając, niweluje niepotrzebne nisze i szczeliny, piętnuje pęknięcia i niedomówienia. Format taśmy produkcyjnej został zapoczątkowany w erze telewizji i radia, gdzie instytuty naukowe raz za razem otwierały kolejną puszkę psychologicznej pandory – dając jednocześnie światu komunikat o zbawiennej roli ich badań dla ogólnego dobrobytu mas. Te masy to fundamenty Hermopolis – jego kwadratury i bolesnej przewidywalności. Te masy to płynny cement, który kiedy nadchodzi odpowiedni czas gęstnieje jak mur oddzielający świadomość od dogmatycznej i okrutnej klatki uwarunkowań, która staje się więzieniem i domem oprawców.

Mechanizm reakcji zwrotnej jest nieubłagany i precyzyjny – są to zmultiplikowane skutki wdrażania wdruków warunkujących postawy i zachowania na skalę jaka nigdy nie była dostępna Czarnym Magom. Układany warstwami edukacyjny system represyjno – programujący operujący na gadzich jakościach mózgu bardzo szybko nauczył się wykorzystywać tą niską częstotliwość drgań i wyrzucać ją w eter – w kolektywną przestrzeń chłonnej świadomości. Ta nieświadoma świadomość stała się polem upraw i eksperymentów. Kodem operacyjnym, bezpostaciowym materiałem 0 i 1 – ki jest głęboko zakorzeniony strach – wpisany we wszystkie żywe formy dzielące tą przestrzeń Hermopolis. To zaszczepienie „zwierzęcych” odruchów i instynktów – wzoru „walcz albo uciekaj”. Górny rejestr warunkowań ma parametr – walcz. To świat Zarządców, Menadżerów Operacyjnych, Przywódców Stada. To jednostki Meta Alfa. Wielbieni i mitologizowani Bogowie Doczesności. Szwadrony tyranów, dyktatorów, duchowych cyborgów mechanicznych religii, o których energetyczna narracja wciąż bez ustanku jest odtwarzana w umysłowej przestrzeni podległego tłumu, który zakleszczony został w beznadziejnej pozycji – uciekaj. Bój się! Cierp! Słuchaj! Klęcz! Błagaj o dopust boży, przebaczenie, rozgrzeszenie, namaszczenie – odpust win! Nazywam to – Meta Okrucieństwem. Dawaniem złudnej nadziei by ssać energię i eksploatować bez końca.

Nieświadomość prawdziwego położenia na płycie Układu Scalonego. Zupełny brak wiedzy odnośnie własnego stanu i mechanizmów zarządzających, procesorów i kanałów wdruku. Wreszcie kompletna bezbronność wobec tej zgrabnie zakamuflowanej przemocy, dobroduszna otwartość na pozorne przejawy troski, które w istocie są tylko wyżeraniem energii. Religijny frazes i Obietnica jest tutaj kluczem. To jak łamanie umysłu poprzez deprywacyjną deprawację. Deprawowanie jest idealnym słowem – kluczem.

Otwórzmy to.

Punktem podstawy warunkowania – jest cierpienie. Fizyczny i emocjonalny ból – zadawany na tak wielu poziomach jak to tylko możliwe. Dzięki temu mamy dostęp do kodów operacyjnych umysłu, który jest jednocześnie sercem. To nie jest mózg. Mózg to tylko mechanizm – skrzynka z bezpiecznikami. Rozdzielnie impulsów. Umysł przekracza poziom fizyczny – dlatego, aby nim zawładnąć potrzeba najpierw w pewien sposób pozbawić go kontroli nad ciałem. Ciało trzeba ukrzyżować, biczować, przeczołgać przez kolejne stacje męki. W końcu umysł oddaje ciało w ofierze swojemu Oprawcy. I wtedy można rozpocząć proces warunkowania. Można Programować. Tutaj jest rola Obietnicy. Jest taki głęboki mechanizm psychologiczny, który w pewnym momencie zaczyna wielbić i adorować swojego Kata. Nazwijmy go tutaj Bogiem, przez duże B. Ten Bóg to nie metafizyczny koncept umysłowy a realnie istniejący ludzki poziom, ubóstwione oblicze Mózgu. Tutaj rozumiem „Mózg” jako zbiorowy kolektywny byt – poziom, który żyje z ssania energii, a jego robotą jest nieskończona eksploatacja tej najczystszej pierwotnej formy energii, która jest Podstawą Egzystencji. Rdzeniem. Pierwotnym Nieuwarunkowanym Poziomem Istnienia. Stanem Sprzed. Można to nazwać – EGO – Egzystencjalna Gra Okablowania. Okablowanie to często przejawiający się u mnie symbol krat, drutów, kabli. To stworzenie poziomu kontroli poprzez wyznaczenie granic i przekonanie, że ta przestrzeń jest jedyna możliwą przestrzenią, gdzie rozgrywa się nasza Egzystencja.

Tak nie jest.

Okablowanie koncepcjami, całym systemem wierzeń i przekonań i wciąganie w tą przestrzeń, sferę kolejnych pierwotnych świadomości istot żyjących. Ich nieuwarunkowana jeszcze świeża świadomość zasila – System. Jak przebiega energia elektryczna? Ropa? Sygnał radiowy? Impuls nerwowy? Bity informacji?

Przez Kabel – Babel.

hermopolis_front

Poziom fundamentalny, pierwszy wdruk – Religia – system metafizyczny operujący w albo – albo, czarno – biało, dobro – zło. Dostojewski opisał to perfekcyjnie w „Zbrodni i karze”. Zaczynamy od Chrztu. To bardzo ważne. To rodzące ciało jest wręcz naelektryzowane pierwotną wrodzoną energią. Jest to esencja pedofilii. To gwałt na energii i absorpcja jej we własny zdegradowany wymiar. Świat bez dzieci umiera energetycznie – dlatego pomimo przeludnienia wciąż „przywódcy” i „duchowni” wołają o dzieci. Tu nie chodzi o emerytury – tu chodzi o Zasilanie.

Drugim bardzo ważnym źródłem jest zabijanie istot żywych – zwierząt. Tak jak ropa zasila fizyczny wymiar tej klatki, tak zabijanie nieświadomych i bezbronnych zwierząt zasila Hermopolis energetycznie – białko cierpienia, budulec Królestwa. Od zawsze zwierzęta były ofiarami dla „Bogów”. Nie jest to co prawda wysokooktanowe paliwo jak w przypadku ludzi, nie mniej jednak już ma element „atomów życia”.

Masowe mordowanie ludzi i zwierząt jest jak generator – prądnica. Doprawienie tego emocjonalnym zaangażowaniem tłumów ich uwagą – jest podrasowaniem tego paliwa. To jest Kop. Kwantowa Rzeźnia na Boże Narodzenie.

Szkoła. Kolejny element drenowania. Usystematyzowany i zorganizowany system pozbawiania mocy i energii i przekierowania na Jałowe Pole. Tworzenie robotników i robotnic Hermopolis. Wyławianie do kadr Zarządzających.

Komunia „święta” drugi gwóźdź do Krzyża. Jeb! Rower, Zegarek i Sony PlayStation. Jedź prosto. Pilnuj Czasu. I graj w nasze gry.

I tak dalej.
Kościół Powszechny.
Życie Wieczne.
W kabel.

Podczas wieczerzy pomyślcie o Tym.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

O WOLNOŚCI

ROZMOWA Z KONRADEM SZLENDAKIEM TWÓRCĄ MAGAZYNU “MAGIVANGA”

 

IMG_2450-001Czy fakt, że stworzyłeś i prowadzisz magazyn Magivanga, opisując w nim ten mniej popularny wymiar rzeczywistości i jej alternatywnych tuneli daje poczucie bycia wolnym?

Wiesz, tworzenie i prowadzenie czegoś alternatywnego, odmiennego, niestandardowego – w tym przypadku magazynu internetowego – może być faktycznie jakimś sposobem na mówienie veto i potwierdzam, że w moim przypadku tak właśnie jest. Jednak sam fakt skupienia się na nieznanych lub mało znanych przestrzeniach kultury, wyciągania ich na wierzch, nie gwarantuje OCZYWIŚCIE poczucia wolności. I tu mały aneks, jeśli rozbierzemy ideę wolności na czynniki pierwsze, nie ma ona moim zdaniem żadnego korzenia, rdzenia czy esencji.

Powiedzmy sobie bowiem szczerze: wolność cywilna jest wolnością fikcyjną, istniejącą jedynie na papierze i w przemówieniach politycznych – ograniczona bywa ona zazwyczaj ramami ekonomiczno-społecznymi – zaś wolność personalna jest w praktyce nie do osiągnięcia, gdyż realizacja jej potencjału zostaje zablokowana przez czynniki psychologiczne (czy też etologiczne impulsy habitatu). Pozostaje oczywiście kultowa w pewnych kręgach wolność duchowa (kosmiczna, totalna, niedualistyczna), która nie ma żadnych związków z doświadczeniem codziennym – pozostaje poza ramami społeczno-kulturowo-politycznymi – jednak jeśli zaczniemy ją rzutować na pozostałe, lepiej zwerbalizowane inkarnacje wolności, nie tylko nie otrzymamy czystego, holograficznego obrazu (4D + psylocybina), ale zanurzymy się w otchłani utopijnego eskapizmu.

A dzieje się tak z kilku powodów: „na szczycie piramidy” wciąż musimy jeść, porozumiewać się z ludźmi, płacić rachunki za energię i podatki (choć doradzam unikanie tego ostatniego). Jakakolwiek wolność ostateczna nie może oznaczać utraty kontaktu z „niższą rzeczywistością”, gdyż w innym wypadku wpadamy w pułapkę dualizmu i samozachwytu. Reasumując, nie stajemy się wolni robiąc COŚ DUCHOWEGO, ale osiągając zrozumienie własnej misji w połączeniu ze stanem ekstazy, miłości i zrozumienia wartości istnienia innych żyjących istot, a także wszystkich niezbędnych połączeń. W tym sensie MGV i inne „tunele wolności” mogą być jedynie drogowskazami na bardzo osobistej, skalistej drodze, którą każdy musi przejść sam.

CZYTAJ CAŁOŚĆ:

Zrzut ekranu 2018-11-27 o 16.29.38

logo

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

NAKARMIĆ GŁODNEGO

Zrzut ekranu 2018-11-23 o 15.38.32

Mariusz Kępka lub Mario jak zwykliśmy go nazywać to ziomek z ekipy wegeguru, który swoimi talentami kulinarnymi wspiera tych, którzy tego potrzebują. Można go spotkać co sobotę na warszawskiej patelni rozdającego wraz z żoną Agnieszką i przyjaciółmi wege posiłki dla najbiedniejszych. Moc otwartego serca. Zapraszamy do wsparcia jego inicjatywy 😉

Co skłoniło cię do wspierania tych, których najczęściej nie dostrzegamy, od czego zaczęła się historia Gy Dziung Norbu i czy mógłbyś wyjaśnić samą nazwę?

Do wspierania tych najbiedniejszych skłoniło mnie właśnie to, że już nikogo nie obchodzą. Jako buddysta chciałem pomagać innym, ale nie wiedziałem jak. Nie znajdę nikomu domu ani pracy, nie umiem wyciągać z nałogów, nie udzielę porady psychologicznej, ale mogę ugotować i rozdać kilka posiłków. Zatem reprezentuję postawę, że raczej ryba niż wędka, ale cóż, każdy robi ile umie. Zaczynaliśmy wraz z żoną 6 lat temu od 8 wegańskich porcji, które rozdaliśmy na Dworcu Wschodnim. Od tej pory gotujemy co sobotę ok. 100 porcji, i rozdajemy je wraz z przyjaciółmi w centrum Warszawy. Nasza nazwa w jęz. tybetańskim znaczy “Klejnot Spełniający Życzenia”, a nadał nam ją nasz nauczyciel buddyjski – J.E. Sangje Njenpa Rinpocze.

Jak sam piszesz twoją inspiracją są nauki Buddy, co tak stara tradycja może zaoferować cybernetycznej współczesności pełnej pospiechu i rozproszenia?

Nie mam pojęcia co nauki Buddy mogą zaoferować cybernetycznej współczesności…może jedynie to, że z cybernetyczną dokładnością spotka nas to, co z siebie dajemy. Inaczej mówiąc, jak zasiejemy buraka (z całym szacunkiem do tego warzywa), to pomarańcza nie wyrośnie. Trochę to niedzisiejsze myśleć o innych i im pomagać, ale właśnie to daje mi poczucie sensu w życiu. Jest po co wstawać co rano.

Ponieważ staram się nie krzywdzić zwierząt więc nie jem niczego, co trzeba by było najpierw zabić. Od wielu lat tego się trzymam i dobrze mi z tym. Zatem dieta wegetariańska/wegańska spełnia w moim życiu dwa ważne aspekty, jest zgodna z moją wizją świata, no i jest po prostu zdrowa, ale chyba do tego nie muszę nikogo przekonywać.

W tym jakże interesowanym i nastawionym na zysk świecie, choć ludzie chętnie deklarują swoją troskę na portalach społecznościowych w rzeczywistości wszelkie dobroczynne inicjatywy czy te małe czy wielkie wciąż borykają się z finansowymi i organizacyjnymi problemami. Czy tzw „system” wspiera współczucie i troskę, czy jednak twoim zdaniem jest wręcz odwrotnie. Jak to zmienić?

Gdybyśmy oglądali się na innych, czy na tak zwany “system”, to bylibyśmy w punkcie wyjścia. Chcieliśmy zobaczyć jak to jest, wymyślić plan i konsekwentnie go zrealizować, teraz już wiemy – satysfakcja gwarantowana! Wyszliśmy z założenia, że to do nas należy pierwszy krok, a być może ludzie sami przyjdą i spytają się czy nie trzeba pomóc … i przyszli, bo w brew pozorom ludzie chcą pomagać, tylko trzeba im stworzyć przestrzeń. A jak się robi coś dobrego to i pieniądze się znajdą, i tak to działa od kilku lat.

Ryba, wędka – masz ten dylemat? Kim są dla ciebie ci ludzie, dla których każdej soboty przygotowujesz posiłki? Zdarza się, że nie potrzebują już twojej pomocy i przestają być bezdomnymi?

Gdy ludzie dziękują mi za ciepły posiłek, ja im też dziękuję, pytają mnie za co? A przecież gdyby nie oni, to ja nie mógłbym robić tylu wartościowych rzeczy. Niezależnie z jakich powodów ludzie trafiają na ulicę, dla mnie są istotami godnymi szacunku i współczucia. Tak mówią nauki Buddy i tego się trzymam. Jak wcześniej wspomniałem, nie znam się na wyciąganiu z bezdomności, jest to sprawa niezwykle trudna i rzadko się udaje. Wiem jednak o kilku osobach, że już nie przychodzą na “patelnię” i wiem, że byłem przez chwilę pomocny, że dzięki naszemu wsparciu i naszej działalności przetrwali trudny okres. Teraz pracują i mają dach nad głową. To miód na moje serce.

Dlaczego warto pomagać?

Bo pomaganie jest fajne, satysfakcjonujące i jest wartością samą w sobie. Dzięki mądremu pomaganiu innym pomagamy również sobie. Buddyści nazywają to tworzeniem dobrej karmy na przyszłość.

Zrzut ekranu 2018-11-23 o 15.35.12

Warto wesprzeć i zajrzeć: https://www.facebook.com/pg/gy.dziung.norbu

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

WEGAŃSKIE ŚWIĘTA – WARSZTAT

warszaty swieta

OTWOCK 1 GRUDNIA 2018

Zapraszamy na świąteczne wegańskie gotowanie. Przygotowaliśmy dla was kilka tradycyjnych potraw w zupełnie nowej i bardzo smacznej odsłonie. Święta to czas celebracji życia i niech kuchnia będzie dla nas miejscem gdzie możemy być razem i pozwolić sobie na kreatywność i odrobinę luzu podczas wspólnej kulinarnej przygody.

Możemy zaskoczyć bliskich wegańską potrawą przygotowując ją na wigilijną kolację i po naszym warsztacie na pewno się to uda! Nasze warsztaty to także okazja do inspirujących rozmów nie tylko o jedzeniu, wspólnych degustacji i odkrywania nowych smaków. Będziemy również poznawać podstawy z harmonizowania energii pożywienia poprzez metodę pięciu przemian, dowiemy się o energetyce produktów i o tym co warto w zimie do przysłowiowego garnka włożyć.

ŚWIĄTECZNE MENU

ZUPA GRZYBOWA Z GLONAMI W/G PIĘCIU PRZEMIAN

BIGOS

PASZTET Z DYNI I KASZY JAGLANEJ Z GRUSZKĄ I ORZECHAMI WŁOSKIMI

PIEROGI Z SAMOPSZY Z FARSZEM:

Z TOFU I ZIEMNIAKÓW
Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI

WEGAŃSKI MAKOWIEC NA ZIMNO

ŚLEDZIE Z BOCZNIAKÓW W OCCIE

KOMPOT Z SUSZU W/G PIĘCIU PRZEMIAN

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Mamy dla was niezwykłą niespodziankę oto przygotowaliśmy dla was filmik z przepisem, który będziemy robić na warsztacie:

 

Warsztaty odbędą się w pięknym domu z ogródkiem, blisko rzeki Świder w otoczeniu sosnowych drzew w pobliżu Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. W miłej atmosferze przy kominku będzie czas na pogaduchy o kuchni i nie tylko. Dla nas wege kuchnia to symbol otwartości serca i umysłu, praktyczny wymiar współczucia względem wszystkich żyjących istot. Zapraszamy was serdecznie do celebracji radości z gotowania i tworzenia wspólnie czegoś dobrego.

egekuchnia_foto

Nasze zdjęcie z Tatą Pedro ze Starszyzny Majańskiej, który uosabia mądrość i wiedzę rdzennych kultur, które są bliskie naszemu sercu 😉

Wegekuchnia to Krzysiu i Marcin, od lat pracujemy w wegańskich restauracjach w Warszawie, gotując również na warsztatach rozwojowych i prowadząc kursy gotowania. Życie w kuchni, kuchnia w życiu jako element ewolucji świadomości to kierunek i sens naszej pracy, dlatego zapraszamy was serdecznie do wspólnej kulinarnej przygody. Będzie pysznie 😉 Więcej: https://wegekuchnia.com/o-nas/


Zapraszamy na wydarzenie na FB:

Zrzut ekranu 2018-11-07 o 13.11.45

CZAS: SOBOTA – 1 grudnia 2018
(Zaczynamy  o 10:00, a kończymy około godziny 20:00)
MIEJSCE: OTWOCK (wschodnia część miasta, położona nad rzeką Świder, w obrębie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego).
KOSZT: 300 PLN
ZALICZKA: 100 PLN
ZAPISY NA: mail: wegekuchnia@hotmail.com, tel: 531 300 438
ILOŚĆ MIEJSC OGRANICZONA

W cenie warsztatu (oczywiście wyżywienie i produkty do gotowania)

zrzut-ekranu-2018-03-24-o-00-44-04

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

SŁOŃCE NA TALERZU – KASZA JAGLANA

 

Kasza jaglana stała się trendy…I dobrze. Wszelkiej maści hipsterka podjada sobie te małe żółciutko – złote kuleczki, które okazuje się, że rzeczywiście mają sporo do zaoferowania. W tradycyjnej medycynie chińskiej proso czyli kasza jaglana to wspaniałe lekarstwo dla żołądka, śledziony i nerek.

Zrzut ekranu 2018-10-29 o 19.52.58.png

Kasza jaglana energetycznie jest umiarkowana i w zimnych porach roku możemy ją ocieplić podprażając przed gotowaniem. Kasza jaglana kieruje naszą energię ku dołowi organizmu czyli ma niezwykłe właściwości oczyszczające i jest określana mianem miotły dla jelit – co w dobie tak zakwaszających produktów jakie często spożywamy jest doskonałym odkwaszającym śniadankiem. Jest również doskonała dla utrzymania harmonii w tak zwanym systemie „potrójnego ogrzewacza” (san jiao), który w skrócie odpowiada za przyswajanie, transformację i wydalanie pokarmu i płynów pozyskując z nich życiodajną energię Qi. Kolejnym bardzo ważnym atutem prosa jest fakt, że jest bardzo wspierające dla nerek, które są jakby magazynem naszej życiowej energii zarówno tej dziedziczonej po rodzicach w transferze DNA jak i gromadzonej za życia, które są z kolei związane z żywiołem wody i smakiem słonym i trzeba o nie dbać szczególnie zimą.

Zrzut ekranu 2018-10-29 o 19.52.41.png

Współcześnie z powodu bardzo słabej jakości „marketowego shitu” udającego żywność gromadzimy bardzo dużo toksyn i wilgoci oraz tak zwanego śluzu, który powoduje ociężałość i brak energii i często jest przyczyną stanów depresyjnych i w tym przypadku okazuje się, że proso jest świetnym antidotum na wszelkie te bolączki. Jest bardzo wskazana przy osłabieniu, braku apetytu i zmęczeniu, oraz doprawdy świetnie wspiera gdy za oknem zimno i jest mało światła słonecznego. Doba jest również przy infekcjach dróg oddechowych i zatruciach pokarmowych oraz polecana kiedy jesteśmy wyziębieni i pozbawieni energii. Podobno proso ma już ponad siedem tysiącleci za sobą i pochodzi z Europy i Azji popularna była także wśród Chińczyków i Mongołów. Jest to komponent dań często spotykany a Bliskim Wschodzie, Bałkanach i w wielu innych miejscach.

Kolor żółty wspiera śledzionę i żołądek oraz odzwierciedla przemianę ziemi – jest mocno energetyzujący. Najlepiej dać powera jaglance dodając kurkumę, która „chodzi” w przemianie ognia i doskonale dopełnia działanie kaszy jaglanej wzmacniając właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne będąc szczególnie zalecana przy zapaleniach jelita grubego, a pora jesienna jest szczególnie związana z płucami i jelitem grubym właśnie. Niektórzy dowodzą również jej wybitnych właściwości antyrakowych. Dobrze działa również na wątrobę i nerki, o które należy szczególnie dbać gdy pogoda za oknem staje się chłodna i deszczowa.

Jaglankę można zapiekać, miksować jeść w formie ciasta, puddingu, dodawać do zup, kotletów – jednym słowem można poszaleć, a to w kuchni otwiera zupełnie inny wymiar.

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

OWSIANKA – NA JESIENNY POWER

Zrzut ekranu 2018-06-21 o 10.01.07.pngProstota w kuchni to moim zdaniem dobra recepta na zdrowie, kiedy chcemy „poszaleć” idziemy do restauracji na coś specjalnego złożonego z wielu składników, co potrafi nas oszołomić smakiem, formą, zapachem i wyglądem, jednak na codzień lepiej odżywiać się w sposób rozsądny, co oznacza dla mnie mało skomplikowane pożywne potrawy, które można przygotować łatwo i szybko.

Zdecydowanie polecam śniadania ciepłe przygotowywane na bazie owsa, kaszy jaglanej, ryżu czy komosy z dodatkiem owoców lub warzyw, roślinnego mleka, orzechów, pestek i bakalii. Tutaj jak widzicie na filmiku przygotowałem dla was owsiankę, która jest zdrowa i pożywna. Ważne jest to by kupować ziarna i zboża dobrej jakości najlepiej ekologiczne z gospodarstw, które znamy i mają sprawdzoną markę produktu.

Owies ma w medycynie chińskiej rozgrzewającą naturę termiczną, jest słodki w przemianie ziemi i lekko gorzki w przemianie ognia, co oznacza, że oddziaływuje na żołądek, śledzionę, serce i jelito cienkie. Zarządzanie smakiem w dietetyce chińskiej podlega zasadzie harmonii czyli dbamy o to by zachować porządek pięciu przemian. Owies działa uspokajająco i jest doskonały na kojenie nerwów i pracę mięśnia sercowego. Doskonale pomaga na niestrawność, wzdęcia i z tytułu tego, że jest bogaty w krzem wspiera układ kostny i tkanki łącznej, produktem, który również jest bogaty w krzem jest amarantus, seler naciowy i proso czyli kasza jaglana. Dzienne zapotrzebowanie na krzem to od 5 do 10 mg, który wspiera przemianę materii i jest wskazany gdy chcemy się pozbyć nadmiernych kilogramów.

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

NALEŚNIKI RYŻOWE Z PIECZARKOWYM FARSZEM Z TOFU I NERKOWCÓW

Pasted Graphic

CIASTO NA NALEŚNIKI

200 GR BIAŁEGO RYŻU JAŚMINOWEGO
100 ML MLEKA KOKOSOWEGO
100 ML WODY
1 ŁYŻKA MĄKI RYŻOWEJ
2 SZCZYPTY SOLI
1 PŁASKA ŁYŻECZKA MIELONEJ KURKUMY
10 GR POSIEKANEJ ŚWIEŻEJ KOLENDRY

200 gr białego ryżu jaśminowego zaleć 200 ml wody i zostawić w lodówce na noc. Umyć ryż i dolać 100 ml mleka ryżowego i 100 ml wody, dosypać 1 łyżkę mąki ryżowej i 2 szczypty soli wraz z 1 płaską łyżeczką kurkumy. Całość zblendować w blenderze kielichowym lub ręcznym, a na koniec do ciasta dodać 10 gr posiekanych liści kolendry. Smażyć na oleju ryżowym.

Pasted Graphic 2

SEREK Z NERKOWCÓW I TOFU

150 GR NATURALNEGO TOFU
150 GR ORZECHÓW NERKOWCA
100 ML MLEKA KOKOSOWEGO
SOK Z 1 CYTRYNY
SÓL I PIEPRZ

Orzechy namoczyć na noc. Resztę składników dokładnie zblendować, aż do uzyskania gęstej masy. Doprawić solą i pieprzem wedle uznania.

Pasted Graphic 3

FARSZ PIECZARKOWY

1 (50 GR) ŚREDNIA CEBULA BIAŁA
1 ŚREDNIA CEBULA CZERWONA
200 GR PIECZAREK BIAŁYCH LUB BRĄZOWYCH
3 ZĄBKI CZOSNKU
2 ŁYŻKI SOSU SOJOWEGO
1 PĘCZEK SZCZYPIORKU
PIEPRZ ZIELONY

Na patelni rozgrzać 2 łyżki oleju ryżowego. Podsmażyć czosnek i cebulę, a kiedy się zeszklą dodać drobno posiekane pieczarki, doprawić zielonym pieprzem i dodać sos sojowy. Na koniec dodać posiekany szczypiorek (nie smażyć).

BURACZKI PIECZONE NA RUCCOLI Z POMARAŃCZĄ W SOSIE MIODOWO MUSZTARDOWYM

2 ŚREDNIE BURAKI
GARŚĆ RUKOLI
GARŚĆ MŁODYCH LIŚCI BOTWINKI
SOK Z JEDNEJ CYTRYNY
50 ML OLEJU RYŻOWEGO
POŁÓWKA POMARAŃCZY
SZCZYPTA PIEPRZU I SOLI
GARŚĆ PRAŻONYCH ZIAREN DYNI I SŁONECZNIKA

Buraki upiec (180 * 1 h) obrać ze skórki i zetrzeć obieraczką w cienkie paski dodać do umytej świeżej rukoli i botwinki wlać sok z cytryny i dodać pociętą w cienkie paseczki pomarańczę. Doprawić solą i pieprzem. Dodać ziarna dyni i słonecznika dodać olej ryżowy.

Pasted Graphic 1

SOS MUSZTARDOWO MIODOWY

1 ŁYŻKA MIODU WIELOKWIATOWEGO
1 ŁYŻKA MUSZTARDY DIJON
1 ŁYŻECZKA OCTU BALSAMICZNEGO
100 ML OLEJU RYŻOWEGO

Wszystko zblendować – sos powinien być gęsty. Podawać osobno lub dodać do sałatki i wymieszać.

Naleśnik smarujemy serkiem z nerkowców i dodajemy farsz z pieczarek. Zawijamy wedle uznania. Smacznego.

Nazywam się Marcin Piniak i zawodowo zajmuje się szeroko pojętym zdrowym i świadomym żywieniem, jako wegetariański i wegański kucharz gotuję na warsztatach rozwojowych, prowadzę warsztaty gotowania i wykłady z praktycznych elementów Tradycyjnej Dietetyki Medycyny Chińskiej. Z gotowaniem jestem związany od blisko piętnastu lat. Pracowałem w profesjonalnej gastronomii w kraju i za granicą w wegańskich i wegetariańskich restauracjach.

SUBSKRYBUJ PIRACKĄ KUCHNIĘ:

SOCIAL MEDIA:

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

JESIENNE WARSZTATY WEGEKUCHNI

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 11.59.56

Zapraszamy na warsztat gotowania, na którym będziemy tworzyć zdrowe i wartościowe wegańskie potrawy skomponowane pod kątem optymalnej jesiennej diety. W swojej kuchni koncentrujemy się na prostocie i praktyczności korzystając z wiedzy z zakresu dietetyki tradycyjnej medycyny chińskiej, która do zagadnień odżywiania wnosi zarówno element duchowy jak i ogrom wiedzy z zakresu działania smaków, wartości odżywczych, energetyki pokarmu i harmonii pięciu przemian. Postaramy się nauczyć was w jaki sposób przyrządzić odżywcze pokarmy, które zapewnią nam zdrowie i harmonię używając dostępnych produktów sezonowych.

screen-shot-2015-09-30-at-13-10-01

Nasza propozycja menu na warsztaty jest następująca:

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 11.58.07

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 12.00.53

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 12.01.05

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 12.01.21

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 12.01.30

 

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 12.08.47

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 15.39.57

Warsztaty odbędą się w pięknym domu z ogródkiem, blisko rzeki Świder w otoczeniu sosnowych drzew w pobliżu Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. W miłej atmosferze przy kominku będzie czas na pogaduchy o kuchni i nie tylko. Dla nas wege kuchnia to symbol otwartości serca i umysłu, praktyczny wymiar współczucia względem wszystkich żyjących istot. Zapraszamy was serdecznie do celebracji radości z gotowania i tworzenia wspólnie czegoś dobrego.

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 12.26.38

Wegekuchnia to Krzysiu i Marcin, od lat pracujemy w wegańskich restauracjach w Warszawie, gotując również na warsztatach rozwojowych i prowadząc kursy gotowania. Życie w kuchni, kuchnia w życiu jako element ewolucji świadomości to kierunek i sens naszej pracy, dlatego zapraszamy was serdecznie do wspólnej kulinarnej przygody. Będzie pysznie 😉

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 14.55.19

CZAS: SOBOTA I NIEDZIELA 27 – 28 PAŹDZIERNIKA 2018

(Zaczynamy w sobotę o 11:00, a kończymy  w niedzielę o 15:00)

MIEJSCE: OTWOCK (wschodnia część miasta, położona nad rzeką Świder, w obrębie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego).

KOSZT: PEŁEN WARSZTAT: (SOBOTA I NIEDZIELA) 350 PLN
JEDEN DZIEŃ WARSZTATU (SOBOTA) 200 PLN
ZALICZKA 100 PLN (do 24 października)

W cenie warsztatu (oczywiście wyżywienie i produkty do gotowania, nocleg)

ZAPISY NA: mail: wegekuchnia@hotmail.com, tel: 531 300 438
ILOŚĆ MIEJSC OGRANICZONA

zrzut-ekranu-2018-03-24-o-00-44-04

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

MIĘSO

IMG_7211

Lewis Mumford nazwał ten przemysłowy wizerunek techniki „mitem maszyny”, który to mit kładzie nacisk na autorytet elit technicznych i naukowych, na samoistną wartość wydajności, kontroli, nieograniczonego rozwoju technicznego i ekspansji ekonomicznej. Jak zauważyło wielu historyków i socjologów, ten świecki wizerunek ukształtowany został w całości przez mity chrześcijańskie: biblijne wezwanie do podboju natury, protestancką etykę pracy, a szczególnie przez millenartystyczną wizję Nowego Jeruzalem, ziemskiego raju, który wedle objawienia św. Jana ukoronuje bieg dziejów. Mimo całego stulecia Hiroszim, Bhopalów i i Czarnobylów ów mit planowej utopii wciąż napędza ideologię postępu technicznego z jego wiecznymi obietnicami wolności, pomyślności oraz uwolnienia od chorób i niedostatku.

Erik Davis „TechGnoza”

Wegetanizm. Wegetacja. Mięso współczesności – rozrzucone na bezkresnych wystawach, sprzedawane pod ladami ciężkich biurek o połyskujących słojach ściętych starych drzew. Jedzie na ciężarówce święte drzewo z ogrodu Pana, później połykane przez paszcze pił o stalowych kłach i śrubowane jak proteza zbawienia – wielki biesiadny stół ostatniej wieczerzy – gdzie setki apostołów usprawniają Doktrynę Szoku. Mięso chodzi ulicami coraz bardziej wykarmione puchnąc z dnia na dzień, z godziny na godzinę – rozpasane miliardami rozpraszających sygnałów. Wielka Wieża ukryta poza zakresem widzialnego światła bez najmniejszej przerwy nadaje Modlitwę Pragnienia.

Siedzę i patrzę na granicy światów – gdzie „duchowość” jest kolejnym bonem zakupowym, rozrywką – kolejną warstwą przylepianą niedbale na Mięso, które jedynie chce pragnąć, chce pocierania i pokarmu z ciała zbawiciela, chce żywić te nadzieje i dokarmiać kolorowe świetliste wyobrażenia, chce nauczać i obiecywać, chce czekać i wierzyć. Mięso musiało go ukrzyżować za zbyt dobrą nowinę. Mięso chce konkretów, faktów, rzeczy do macania.

Nie wzbudzają zaufania złote figurki, szaty z brokatów, korony. Widzę Buddę jako człowieka z krwi i kości, który miał pałace, kurtyzany, złote obręcze na nadgarstkach – wielki królewski blichtr, który odrzucił jak śmierdzącą szmatę. Kolejny etap to duchowa faza maniakalna. Terror dyscypliny, wyrzeczeń i przekraczania urojonych poziomów. Jałowe pole wysiłku. Poszedł dalej niż większość i zrozumiał, że musi się poddać, zaprzestać zmagań. Odpuścił. Usiadł pod zwykłym drzewem, które teraz nazywają świętym i odkrył, że wszystko jest jedynie umową najmu. Przestrzeń nie ma właściciela. Ujrzał wielką sieć utkaną ze złudzeń.

Są ludzie biorący życie takim, jakie jest; są też ludzie walczący z nim rozpaczliwie. Znamy zarówno marzycieli, jak i zrezygnowanych. Prawie wszyscy wiedzą jednak w głębi siebie, że Dobro, za którym biegną albo co do którego wierzą, że je znaleźli, z chwilą gdy przyjdzie co do czego, okazuje się być cieniem, nierzeczywistością. Tam zaś gdzie tej wiedzy nie ma, od czasu do czasu pojawia się uczucie zwątpienia, a często także rozczarowania. Mianowicie dobro okazuje się nie tak znowu dobre i jest tylko większą lub mniejszą cząstką zła.

J. Van Rijckenborgh „Pragnoza Egipska”

Nie mam odrazy do mięsa, nie gardzę nim, nie patrzę z obrzydzeniem. Natura mięsa jest czysta. Mięso zostało zdeprawowane, nakarmione złudzeniami, bite i tresowane by stać się niczym więcej niż rzeczą do zjedzenia. Gdzie zaczyna się życie? Gdzie się kończy? Co jest pomiędzy? Bawi mnie świętoszkowatość duchowej turystyki new age, neoficki gorliwy i drobiazgowy zryw ku zbawieniu. Kilka tajemnych mantr, kłęby dymu, dzwoneczki – pęk zwiędłych kwiatów zerwanych z wielu łąk – bukiet pomieszania. Targowisko doktryn, ideologii, wierzeń i koncepcji. W Brytyjskim Muzeum jest dywan z krwi – posągi, księgi, artefakty – dziedzictwo ludzkiego ducha posegregowane w antywłamaniowych gablotach, skatalogowane przez doktorów, docentów i profesorów rzucone jak odpustowy badziew ku uciesze tłumów. Mięso chodzi i ogląda. Mięso dyskutuje i podziwia. Mięso pogardza dziczą która żyła w lepiankach z gówna i modliła się do wiatru. Mięso ma cybernetyczną technologię i specjalistów od przeszczepów – jednak jak nigdy stało się opuszczonym i samotnym sinym mięsem. Kręci się w kółko, pląsa w neurotycznym tańcu otumanione i smutno uszczęśliwione opowiada swoje życie w internecie. Patrzę przez te uśmiechy, kiecki i grawerowane spinki do krawatów. Mięso.

IMG_7208

Armatnie, wyborcze, niezaspokojone mięso. Mięso uduchowione rozrywające wszystko na strzępy. Biegające w maratonach po fit dietach i warzywnych detoksach. Mięso nie jedzące mięsa – patrzące z pogardą na to mięso co je mięso. Jakie to jest zabawne, urocze i rozbrajające. Jesteśmy klonami zmutowanych komórek macierzystych, popłuczyną z uryny okrutnych bogów rzuconymi jak garść zdeprawowanych nasion na pustynię. Gorejący krzew rozpalony pociskami ziemia – powietrze mówi do nas monotonnym głosem prezenterów z wieczornych wiadomości o pogodzie dla bogaczy. Kupimy wszystkiego jeszcze więcej, odkryjemy nowe ezoteryczne nauki odkopane w świeżo odkrytych piramidach na Antarktyce kiedy włoskie lody już stopnieją, a pozycje jogi zaczną być mało komfortowe. Przyjdzie czas do oświecenie w pigułce. Farmakologię nirwany.

Czym jest Matrix?

Neurozą bez końca. Pogonią za obietnicą. Kolejną prawdą na wysypisku prawd.
Zapętlonymi schodami rozwoju. Szczekaniem zrozpaczonych głodnych psów.
Zapuszkowanym mięsem z tabelą wartości odżywczych.

Jedz i bądź zjedzony.

Zwykły wpis