TEKSTY

NOWA KSIĘGA RODZAJU

Każda przyczyna ma swój skutek; każdy skutek ma swoją przyczynę; wszystko dzieje się według Prawa; przypadek to jedynie nazwa na nieznane Prawo; istnieje wiele płaszczyzn przyczynowości, lecz nic nie wymyka się Prawu.

Kybalion

Nieskończone bogactwo niewyczerpanej treści, każdego dnia o każdej porze w każdym momencie. Niewyczerpane złoża ukryte w ludzkim umyśle, które w przeciwieństwie do innych fizycznych, materialnych, skończonych można eksploatować w nieskończoność. I w gruncie rzeczy biorąc pod uwagę kondycję naszej planety, rozmiar populacji i cywilizacyjną toksyczność industrialną – jest to całkiem rozsądne w pewnym sensie. Kiedy już zautomatyzujemy „te wszystkie brudne sprawy” i pozostanie nam rozkosz czystego bycia wówczas ludzka kreatywność osiągnie transcendentny wymiar, być może przekroczymy samych siebie. Wyskoczymy z przestarzałej ramy analogu i z pomocą technologii staniemy się Skolektywizowaną Mutacją – symbiozą Natury i Aparatury. Bestią Nowej Ery – Nadludzkością. Ostatecznie spełni się mokry sen futurystycznych proroków. Jesteśmy świadkami Nowej Kolonizacji, która przebiega podobnie do swojej poprzedniczki. Tym razem dziewiczym terytorium jest Sam Kosmos. Najbogatsi awanturnicy z naszego ziemskiego komiksu odpalają swoje rakiety – penisy i ruszają na Wielki Podbój. Mały szary człowiek płatnik podatków i przejadasz odpadków może sobie odpalić you tuba i pokibicować tym do których los się uśmiechnął i obdarował statusem tych, którzy mają tak zwany wielki wpływ i w zasadzie mogą prawie wszystko, prawie wszędzie, prawie z każdym.

Są kastą Niedotykalnych w odwrotnym sensie, gdyż są tak ponad wszystkim, że stracili kontakt z rzeczywistością szarego człowieka i prawdę mówiąc być może wydaje się to dla nich tak nieistotne, że nawet nie są tego świadomi. Ten pandemiczny psycho – teatr odpala kolejny hybrydowy (słowo epoki) spektakl w którym aktorzy odgrywający rolę tak zwanych polityków – trybików próbują tańczyć miliardami ciał w rytm najnowszej podkręconej paranoi. Macają granice do jakiego stopnia ludzie stali się już zrobotyzowaną bezmyślną masą, którą można lepić i urabiać do woli. Powtarzać, perswadować, skłaniać, regulować tak zwane odbiorniki na odbiór hipnotycznego sygnału. Wielki Brat Wielkiego Ludzkiego Umysłu – Czarna Sieć. Informacyjna wojna hybrydowa to nic innego jak zajebanie nas tak gęstym mułem, że będziemy kręcić się w przysłowiowym zapętlonym kole po orbicie gwiazdy śmierci podzieleni i rządzeni w nieskończoność. Chodzi o to, żebyś do tego stopnia zapadł się w sobie w tym samo – zwątpieniu i samo – potępieniu, samo – pogardzie i samo – nienawiści, że całym twoim życiem będzie twój neurotyczny stan powszedni, który będziesz wciąż analizował, uzdrawiał, leczył, poprawiał, próbował zaradzić. Tracił orientację co do swojej płci, preferencji seksualnych, zasad moralnych, co do swojej roli, co do tego kim jesteś i po co. To się nazywa Dryf.

Kochamy siebie samych, popadając w idolatrię, jednocześnie jednak czujemy do siebie samych głęboką niechęć, uważamy bowiem, że jesteśmy niewyobrażalnie nudni. Wraz z tą odrazą do własnego „ja”, ubóstwianego tak intensywnie, że trąci to bałwochwalstwem, każdemu z nas właściwe jest pragnienie – niekiedy skrywane, niekiedy jawne i nad wyraz żarliwe – ucieczki z więzienia, jakie stanowi nasza indywidualna osobowość, pragnienie samotranscendencji. To właśnie jemu zawdzięczamy teologię mistyczną, ćwiczenia duchowe i jogę – lecz również alkoholizm i uzależnienie od narkotyków.

Aldous Huxley „Modyfikatory świadomości”

Żadnego kierunku. Ciągła nieprzerwana analiza wciąż zmieniających się danych podawanych dożylnie przez kable i bezprzewodowo przez gęste niewidoczne fale. To będzie życie w chmurze z cybernetycznym bogiem i cyfrowymi aniołami od apdejtu do abdejtu. Nowa Księga Rodzaju – Nowy Zapętlony Człowiek. Ratunkiem nie jest już religia, gdyż nie wytrzymuje twardych faktów, ratunkiem jest farmakologia – aplikowanie psychosomatycznej nirwany w tabletkach. Rozkosz Odjazdu i wirtualna gra nie do przejścia, która będzie się uczyć samej siebie i będzie podpięta pod wszystko i wszystkich zdolna kwantowo dźwignąć taki melanż. Tym co musi zmutować jest nasze ciało, dlatego mamy taką pandemiczną paranoję. Szpryca za szprycą aż do happy endu, wtedy będziemy już po apgrejcie i w pełni kompatybilni z Nowym Systemem. Jednak najpierw Wielki Reset.

Mamy to. Dzieje się. Plan trzyma się planu.

Przed nami mutujący Nowy Ulepszony Człowiek. Przed nami Cyfrowa Przyszłość, która ma więcej obietnic niż jakakolwiek przed nią. Wyjście z siebie poprzez aparaturę rozszerzonych zmysłów, spotęgowanej percepcji, Ostateczna i nieodwracalna fuzja światów, przekroczenie gnostycznej dychotomii, wyjście naprzeciw nieuniknionemu. Śniła mi się hybrydowa wojna o świadomość, ciągły podbój – komórka za komórką, hiperaktywna substancja szara. Kalifat technokratycznej republiki jednego kodu. Śniło mi się, że nie mając pojęcia co robią jednak to zrobili, przebóstwienie, którego nie można cofnąć nie można odwołać jak nieudaną reformę.


Śniło mi się, że już tysiące razy próbowali to zrobić i zawsze choć było blisko ostatecznie upadali i musieli zaczynać od początku w śmierci, gnoju i znoju, musieli pełzać, wyżerać resztki roztrzęsionymi łapami. Bóg pozbawiał ich pamięci z litości jednak zapomniał wyplenić to zatrute ziarno pychy, które znów rosło pod progiem zwierzęcej świadomości i po raz niewiadomo naprawdę który znów obrodziło szaleństwem. Nie można sprostać takiej ambicji, to jest niewykonalne, ona musi dojść do samej granicy swojego urojonego prymatu musi doświadczyć esencji samej siebie. Musi upaść ponieważ jest ślepa. Kapłanów tego świata upaja pycha i arogancja, usypia ich zdrowy rozsądek, wygasza serce, ich zimne precyzyjne dłonie piszą Nową Księgę Rodzaju. Na początku był Kod. Na początku były Dane.

Dataizm głosi, że wszechświat składa się z przepływu danych, a wartość każdego zjawiska czy bytu określa jego wkład w przetwarzanie danych. Może ci się to wydać jakimś dziwacznym pomysłem, ale w rzeczywistości ten pogląd zdobył już przychylność większości naukowców. Dataizm zrodził się z gwałtownego zderzenia się w nauce dwóch spiętrzonych fal. Półtora wieku po opublikowaniu przez Charlesa Darwina pracy O powstawaniu gatunków nauki przyrodnicze zaczęły traktować organizmy jako biochemiczne algorytmy. Równocześnie osiem dziesięcioleci od czasu sformułowania pomysłu maszyny Turinga informatycy nauczyli się projektować coraz bardziej skomplikowane elektroniczne algorytmy. Dataizm zestawia jedne z drugimi, zwracając uwagę, że zarówno do algorytmów biochemicznych, jak i do elektronicznych znajdują zastosowane dokładnie te same zasady matematyczne. Tym samym dataizm obala barierę między zwierzętami a maszynami i spodziewa się, że algorytmy elektroniczne w końcu rozszyfrują i prześcigną algorytmy biochemiczne.

Yuval Noah Harari HOMO ‌DEUS. ‌A BRIEF HISTORY OF TOMORROW

Syntetyczny Bóg Algorytmicznego Wszechświata rozkołysany chorobą sierocą, osamotniony w swoim stworzeniu, który sam siebie nie potrafi zrozumieć dlatego lepi swoje syntetyczne dzieci na swoje mechaniczne podobieństwo. Jednak znów wrodzą się w ten wymiar te niepokorne iskry, których zadaniem jest zawsze dać bogu lustro, zderzyć go z samym sobą. Podważyć Układ, Zakwestionować Zasady. Nic nie może się równać z Mocą Prawdy. Każdy upadający bóg musi się w niej przejrzeć, dać się pożreć i przetrawić, ponieważ z tego rodzi się mądrość. Z tego rodzi się Prawdziwy Człowiek. Istota, która czuje wszystko. To z czym mamy do czynienia jest niczym innym jak próbą kolejnej ucieczki przed poznaniem prawdy, uzmysłowieniem sobie, że nie możesz nie zapłacić temu który pływa po tej rzece śmierci. Ten odwieczny przewoźnik nie zna litości, nie ma w nim myślenia, nie ma analizy, żadnej argumentacji. Po prostu patrzy i widzi. To czym płacisz jest urzeczywistnieniem samego siebie. Jest Wiedzą. Jest Rozumieniem. Wówczas masz Wybór. Niezliczoną ilość światów, które pozwolą ci podróżować dalej. Wiesz jednak, że droga nie ma końca. Nigdy nie miała. Kiedy z twojej cennej ludzkiej egzystencji przyniesiesz do niego kilka prawdziwych darów otworzy przed tobą wszystkie przejścia. Ten wybór jest Wolnością.

Jednak kiedy rozpozna, że nie potrafiłeś znaleźć w sobie tej Odwagi wyjścia z Koła i zdekodowania Programu, kiedy nie miałeś odwagi ruszyć w nieznane odrzucając wszelkie zrodzone ze strachu dogmaty, nie miałeś odwagi spojrzeć na prawdę gdzie jesteś swoimi własnymi oczyma wówczas znów rzuci cię do tej rzeki rotujących dusz. W otchłań. Nie ma znaczenia czy jesteś cyfrowym impulsem, czy ciałem z krwi i kości. Znaczenie ma to czy poznałeś to co nie umiera, czy poznałeś to dla czego warto żyć. Czy dałeś prawdziwe świadectwo samego siebie, który przed nikim się nie tłumaczy i nikomu nie służy.

Kimś kto już się nie boi, ponieważ wie kim naprawdę jest.

Zwykły wpis