„Cywilizacja, starając się zarządzać sprzecznościami wzrostu na skończonej planecie, wzniosła rytuały fałszywej pewności – kafkowskie labirynty, w których logika wykrzywia się, by służyć absurdowi. Nie są to zwykłe polityki, ale ramy zaprzeczenia, echo biurokratycznych labiryntów Procesu i Zamku, w których bohaterowie błagają nieprzejrzyste systemy o potwierdzenie, którego nigdy nie otrzymają. Certyfikaty neutralności węglowej dla luksusowych rejsów, podobnie jak daremna obrona Josefa K., są performatywnymi gestami w procesie, w którym werdykt – zapaść ekologiczna – jest z góry przesądzony. Zezwolenia na „zrównoważoną gospodarkę leśną” wydawane w miarę upadku starych drzew odzwierciedlają puste dekrety Zamku, pieczętowane przez władze, które znikają, gdy są kwestionowane. Kredyty bioróżnorodności, którymi handluje się, gdy gatunki znikają, są współczesnym odpowiednikiem głodnego artysty Kafki głodującego dla publiczności, która pragnie odwrócenia uwagi od prawdy. Władze zatwierdzają „chronione” strefy morskie, zezwalając jednocześnie na pobliskie odwierty morskie – biurokratyczny dwustopniowy krok tak irracjonalny, jak mieszkańcy wioski w Zamku trzymający się bezsensownych rytuałów. Komitety ustalają „dopuszczalne” progi zanieczyszczenia, podczas gdy rzeki się dławią, a ich decyzje są tak arbitralne, jak zarzuty stawiane bohaterom Kafki. Architektami tego systemu są nie tylko decydenci polityczni, ale zautomatyzowane podmioty – algorytmy optymalizujące łańcuchy dostaw pod kątem zysków, niczym bezimienni urzędnicy tasujący papiery w sądzie cieni, rynki spekulujące na niedoborze wody i redukujące stawkę życia i śmierci do biurokratycznej gry, jak w Procesie Kafki, oraz konsultanci sporządzający raporty, które utożsamiają postęp z wydobyciem, a ich żargon jest równie nieprzenikniony jak edykty Zamku.
Wszyscy jesteśmy K., przechodzimy przez te rytuały, składamy pozwolenia i klikamy „zgadzam się” na warunki, których nie jesteśmy w stanie pojąć, nieświadomi, że systemy, które błagamy o legitymizację, są tymi, które erodują ziemię pod naszymi stopami. Aprobata Zamku jest mirażem; wioska, do której chcemy dołączyć, już ugina się pod ciężarem własnych sprzeczności. Kafka ujawnił grozę systemów, które wymagają zgodności, a jednocześnie ukrywają znaczenie – proroctwo wyryte teraz w umierających rafach, wszechobecnym zanieczyszczeniu mikroplastikami i upadającej biosferze.”
„Kafkowski Józef K. jest uwięziony w paradoksie: im mocniej walczy o oczyszczenie swojego imienia, tym bardziej wydaje się winny. Podobnie współczesne jednostki otrzymują sprzeczne nakazy: Żyj w sposób zrównoważony! (Ale nadal konsumuj, aby wspierać gospodarkę). Zmniejsz swój ślad węglowy! (Ale twoja emerytura jest powiązana z paliwami kopalnymi.) Głosuj za zmianą! (Kryzys środowiskowy staje się salą luster, w której każde „rozwiązanie” odzwierciedla głębsze uwikłanie. Kosze do recyklingu przepełniają się, gdy korporacje produkują jednorazowe tworzywa sztuczne; samochody elektryczne zjeżdżają z linii montażowych zasilanych węglem; „zielone” fundusze ETF inwestują w gigantów naftowych przemianowanych na pionierów „transformacji energetycznej”.
Proces Kafki to nie tylko metafora biurokratycznego absurdu – to lustro skierowane na systemy rządzące naszym życiem. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi nie w namacalnych szkodach, które wspólnie wyrządzamy, ale w złudzeniu, że instytucje zaprojektowane w celu wykorzystywania ludzi i planety można zreformować poprzez stopniowe dostosowania. Systemy te, zbudowane na wydobywaniu i kontroli, nie mogą być „naprawione” od wewnątrz; ich logika jest problemem, a nie rozwiązaniem.”
Nagle włączony alarm mnie zobaczył naprawdę! On mnie widział cały!
Czyli jaki?
I po raz pierwszy trzeba zasymulować w głowie niezakryty, niezamaskowany obraz siebie. Jakim jestem w jego oku – tego, który przejrzał miny, półsłówka, aluzje, pozy.
„Różnica jest taka sama, jak między nerwicą osobistą a zbiorową. Według Freuda religia (a miał na myśli chrześcijaństwo) jest zbiorową nerwicą. Freud nie miał na myśli tego, że ludzie religijni są neurotyczni. Wręcz przeciwnie, zauważył, że ich zbiorowa nerwica ma tendencję do uodparniania ludzi religijnych na osobistą nerwicę. Freud rozwinął tę teorię w trzech książkach: Totem i tabu, Cywilizacja i jej niezadowolenie oraz Przyszłość iluzji. Nie podpisuję się pod teorią Freuda, po prostu potrzebuję jego wsparcia, aby przedstawić własną teorię: Syjoniści, nawet ci najbardziej krwiożerczy, nie są indywidualnymi psychopatami; wielu z nich to kochające, a nawet poświęcające się osoby we własnej społeczności. Są oni raczej nosicielami zbiorowej psychopatii, co oznacza szczególny sposób (możemy go nazwać nieludzkim), w jaki zbiorowo postrzegają i wchodzą w interakcje z innymi ludzkimi społecznościami.
Jest to kluczowy punkt, bez którego nigdy nie zrozumiemy Izraela. Nazywanie ich przywódców psychopatami nie jest pomocne. To, czego potrzebujemy, to uznanie Izraela za zbiorowego psychopatę i zbadanie pochodzenia tego wyjątkowego charakteru narodowego. Jest to kwestia przetrwania dla świata, tak jak kwestią przetrwania dla każdej grupy jest rozpoznanie wśród niej psychopaty i zrozumienie jego wzorców myślenia i zachowania.”
„Korporacyjne kampanie PR opanowały alchemię przekształcania destrukcji ekologicznej w narrację o postępie, wykorzystując nadzieję jako zasłonę dymną, aby ukryć swoją rolę w utrwalaniu upadku. Ta psychologiczna manipulacja opiera się na sianiu wątpliwości, nie tylko co do ich działań, ale także co do samej natury kryzysu. Ta wyrafinowana forma gaslightingu – w której firmy manipulują percepcją publiczną, aby zaprzeczyć rzeczywistości – jest uosabiana przez kampanie takie jak rebranding BP z 2001 roku na „Beyond Petroleum”. Dzięki żywemu logo słonecznika i zobowiązaniom do inwestowania w odnawialne źródła energii, BP pozycjonowało się jako zbawca klimatu. Jednak za zieloną fasadą firma podwoiła nakłady na paliwa kopalne: do 2025 r. mniej niż 17% całkowitych rocznych inwestycji BP będzie związanych z odnawialnymi źródłami energii, podczas gdy ponad 83% wydatków zostanie przeznaczonych na ropę i gaz (Kumar 2025), w tym katastrofalne pod względem ekologicznym piaski bitumiczne w Kanadzie i odwierty głębinowe w Zatoce Meksykańskiej, które zakończyły się wyciekiem Deepwater Horizon w 2010 r., jedną z najgorszych katastrof ekologicznych w historii. Słonecznik, niegdyś symbol odnowy, stał się gorzkim symbolem korporacyjnego oszustwa.
Kolejnym doskonałym przykładem jest kampania Chevronu „We Agree”, będąca mistrzostwem dysonansu poznawczego. Podczas gdy firma emitowała reklamy głoszące wsparcie dla energii odnawialnej i dobrobytu społeczności, po cichu przeznaczała miliardy na zwiększenie wydobycia ropy naftowej w regionach wrażliwych ekologicznie, takich jak Amazonia. Jednocześnie Chevron walczył z procesami sądowymi związanymi z katastrofalnymi wyciekami ropy w Ekwadorze, które zatruły drogi wodne, zdziesiątkowały rdzenną ludność i spowodowały wzrost zachorowań na raka (Surma 2022). Hasło kampanii: „Zgadzamy się. Nadszedł czas, aby firmy naftowe zajęły się energią odnawialną” – było nie tyle zobowiązaniem, co sztuczką, odwracającą uwagę od nieustannej pogoni za paliwami kopalnymi (Franta 2022, s. 247). Dostosowując swój branding do publicznych aspiracji w zakresie zrównoważonego rozwoju, Chevron uzbroił się w nadzieję, oświetlając odbiorców, aby uwierzyli, że firma jest częścią rozwiązania, podczas gdy jej działania pogłębiały kryzys.
Skandal Volkswagena „Clean Diesel” doprowadził to oszustwo do orwellowskiego poziomu. Przez lata producent samochodów reklamował swoje pojazdy z silnikami wysokoprężnymi jako przyjazne dla środowiska, chwaląc się niską emisją spalin i odpowiedzialnością za środowisko. W rzeczywistości Volkswagen zainstalował „defeat devices” w 11 milionach samochodów – oprogramowanie zaprojektowane do oszukiwania testów emisji spalin. Pojazdy te emitowały nawet 40-krotnie więcej tlenków azotu niż dopuszczają przepisy (Gates et al. 2015), zanieczyszczeń powiązanych z chorobami układu oddechowego i załamaniem klimatu. Kampania była nie tylko nieuczciwa; była to wyrachowana zdrada, wykorzystująca rosnącą świadomość ekologiczną społeczeństwa do sprzedawania kłamstwa. Konsumenci, którzy myśleli, że dokonują ekologicznego wyboru, nieświadomie stali się wspólnikami zanieczyszczenia, a ich zaufanie zostało wykorzystane przeciwko nim.
Coca-Cola, największy na świecie truciciel plastiku, stosuje podobną taktykę. Sponsorując sprzątanie plaż i reklamując inicjatywy „World Without Waste”, w 2019 r. firma produkowała ponad 3 miliony ton metrycznych plastiku jednorazowego użytku rocznie – co odpowiada 200 000 butelek na minutę (Laville 2019). Nowy raport przewiduje, że zużycie plastiku przez Coca-Colę przekroczy 4,1 miliona ton metrycznych rocznie do 2030 r., co stanowi 40% wzrost w porównaniu z 2018 r. (Oceana 2025). W krajach Globalnego Południa, gdzie brakuje infrastruktury do utylizacji odpadów, Coca-Cola zalewa rynki jednorazowymi butelkami, doskonale wiedząc, że mniej niż 10% z nich zostanie poddanych recyklingowi. Kampanie sprzątania, będące niczym więcej niż sesjami zdjęciowymi, dotyczą mniej niż 1% generowanych przez nie odpadów z tworzyw sztucznych, co jest performatywnym gestem przerzucającym winę na konsumentów, podczas gdy korporacje lobbują przeciwko przepisom i regulacjom dotyczącym kaucji za butelki. To nie jest zwykła hipokryzja; to skalkulowana strategia łączenia marketingu z moralnością, przekształcająca zanieczyszczenie w okazję PR.”
PARADOKS JEVONSA SPOTYKA SIĘ Z OGRANICZENIAMI WZROSTU
Niektórzy analitycy sugerują, że źródłem tej zaskakującej sprzeczności dotyczącej rekordowego współczesnego zużycia energii może być dążenie firm i konsumentów do większej liczby, lepszych i tańszych innowacji technologicznych, co podsumowuje 160-letnia teoria ekonomiczna: paradoks Jevonsa. Postulowany przez XIX-wiecznego angielskiego ekonomistę Williama Stanleya Jevonsa, stwierdza, że „w dłuższej perspektywie wzrost efektywności wykorzystania zasobów [dzięki nowej technologii] spowoduje wzrost zużycia zasobów, a nie ich spadek”. Mówiąc prościej, im bardziej wydajna (a tym samym tańsza) jest energia, tym większa będzie ogólna produkcja społeczeństwa i wzrost gospodarczy, a zwiększona produkcja będzie wymagać jeszcze większego zużycia energii.
Pisząc w 1865 roku, Jevons argumentował, że przejście z koni na węgiel zmniejszyło ilość pracy dla każdego zadania (wraz z kosztami), co doprowadziło do gwałtownego wzrostu zużycia zasobów. Jako dowód wskazał na napędzaną węglem eksplozję innowacji technologicznych i ich wykorzystania w XIX wieku. Paradoks Jevonsa, zastosowany do naszej obecnej sytuacji, stanowi wyzwanie i podważa różowe prognozy technologów dotyczące zrównoważonego rozwoju.
„Czystki rządowe rozpoczynają się od skalkulowanego ataku na zarządzanie jako instrument dobra publicznego. W Ameryce Trumpa państwo nie jest już postrzegane jako strażnik zbiorowego dobrobytu. Nie jest już postrzegane jako oferujące istotną ochronę, taką jak Medicare, ubezpieczenie społeczne, przystępne cenowo mieszkania i edukacja publiczna; zamiast tego jest postrzegane jako przeszkoda dla nieskrępowanego kapitalizmu. Neoliberalizm zapewnia ideologiczne rusztowanie dla tej transformacji. Redefiniuje on wolność jako brak regulacji, pozbawia demokrację jej społecznej treści i redukuje wszystkie ludzkie zobowiązania do zimnego rachunku zysków i wydajności. W tym światopoglądzie nie ma problemów społecznych, są tylko osobiste porażki; nie ma dóbr publicznych, są tylko prywatne inwestycje. Jest to polityka o zamkniętych horyzontach, która podważa przekładanie prywatnych problemów na większe systemowe kwestie strukturalne.
(…)
W autorytarnym światopoglądzie Trumpa odpowiedzialność społeczna nie jest demokratycznym obowiązkiem, ale śmiertelną słabością – zagrożeniem dla supremacji rynku i kontrolą niekontrolowanej władzy. Wszelkie zaangażowanie na rzecz równości, integracji, sprawiedliwości lub dobra wspólnego jest traktowane jako zobowiązanie, które należy wyeliminować. Polityka Trumpa nie tylko odzwierciedla tę neoliberalną logikę; manipuluje nią i broni jej. Pracownicy federalni są usuwani, agencje regulacyjne demontowane, a podstawowe usługi publiczne sprzedawane na aukcjach prywatnym interesom. To, co się wyłania, nie jest rządem ludzi, przez ludzi i dla ludzi, ale sprywatyzowanym stanem wyjątkowym, w którym okrucieństwo jest polityką, potrzeby społeczne są kryminalizowane, a zarządzanie staje się służebnicą bogactwa i władzy.
To nie jest tylko wycofanie państwa; to odrodzenie autorytaryzmu opartego na rynku. W tym reżimie demokracja zostaje wypatroszona ze swojego moralnego rdzenia i zastąpiona aparatem dyspozycyjności zbudowanym na surowej władzy, zysku i „aerografie niesmacznych i niefortunnych”. W Ameryce Trumpa jesteśmy świadkami powstania kryminalizowanego reżimu terroru. Jak inaczej możemy wytłumaczyć raport Issie Lapowsky w Vanity Fair, który ujawnia, że Trump „otwarcie flirtuje z perspektywą deportacji imigrantów i posiadaczy zielonych kart uznanych za przestępców do okrutnego i odczłowieczającego mega-więzienia w Salwadorze”. Noah Bullock, dyrektor wykonawczy Cristosal, trafnie nazywa więzienie CECOT „sądową czarną dziurą”. David Levi Strauss dodaje kilka szczegółów do komentarza Bullocka, zauważając, że „CECOT może pomieścić do 40 000 więźniów, gdy są oni ułożeni jak drewno na sznur. Osoby tam przetrzymywane nie mają prawa do odwiedzin, nie mają czasu na rekreację, nie mają kontaktu z otoczeniem, nie mają materiałów do czytania, nie mają pościeli i nigdy nie opuszczą zakładu”.
Dobrej jakości ryż to ziarno optymalne, a jego natura termiczna jest neutralna, co znaczy, że w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej jest pokarmem zbalansowanym – sam w sobie nie ochładza i nie rozgrzewa organizmu. Wzmacnia śledzionę, żołądek i płuca oraz wzmacnia energię życiodajną „Qi” i krew.
Jest bogaty w węglowodany, białka i tłuszcze, zawiera dużo potasu, magnezu i witamin. Dla jednej trzeciej populacji świata stanowi podstawowe źródło pokarmu co odzwierciedla jego przedstawienie w chińskiej symbolice „Qi”, która ukazuje parę unoszącą się znad gotującego ryżu. Jego odnotowana historia sięga pięciu tysiącleci, a za jego kolebkę uznaje się Azję. W naszej kulturze obsypuje się nim parę młodą podczas ceremonii zaślubin, co symbolizuje płodność, dostatek i szczęście. Jego skromna i zarazem życiodajna moc często przywoływana jest jako oznaka harmonii i duchowej równowagi.
200 GR BRĄZOWEGO RYŻU 400 ML WODY 400 ML MLEKA RYŻOWEGO 20 GR SUSZONEJ ŻURAWINY 20 GR SUSZONYCH OWOCÓW GOJI 2 ŚREDNIE JABŁKA 2 BANANY 1 PŁASKA ŁYŻECZKA CYNAMONU 1 SZCZYPTA CURRY 20 GR PODPRAŻONYCH PESTEK SŁONECZNIKA 20 GR PODPRAŻONYCH PESTEK DYNI 250 ML MLEKA KOKOSOWEGO 150 GR DAKTYLI
Zagotować wodę z mlekiem ryżowym i dodać umyty brązowy ryż. Dodać owoce goji i żurawinę. Jabłka obrać, posiekać w paski i podsmażyć na odrobinie oleju ryżowego posypać cynamonem i szczyptą curry na koniec dodać posiekane w paski banany (nie smażyć). Kiedy ryż już jest miękki dodać mleko kokosowe (uzyskując odpowiednią dla nas gęstość). Nałożyć do miseczki, dodać jabłka i banany i zalać sosem daktylowym (zblendować daktyle i 250 ml mleka kokosowego – opcjonalnie można dodać banany) oraz posypać ziarnami słonecznika i dyni. Smacznego.
„Policja wygoniła mnie z parkingu przy plaży. Teraz Walmart. Kończą mi się miejsca do spania i do bycia.
Definicja bezdomnego brzmi: nie mamy domu, nie mamy dokąd pójść. Jeśli „myślę, więc jestem” jest prawdą, jesteśmy ludźmi, którzy są. Jesteśmy i stoimy na tym gruncie. Jeśli odmawiasz nam ziemi, odmawiasz nam naszego „jestem”. Czyż nie jest to zaprzeczenie naszego istnienia? Jesteśmy tutaj, jesteśmy tobą i jesteśmy twoi.
Wielu z was mogłoby być tam, gdzie my – na ulicy – gdyby nie pewne proste i nierzadkie zrządzenie losu. To część waszego odrzucenia, ten strach, że to moglibyście być wy. Zaprzeczacie tej rzeczywistości, ponieważ jest zbyt przerażająca, by o niej myśleć, dlatego musicie zaprzeczać nam. A bogacze odrzucają nas, ponieważ wiedzą, że to oni nas stworzyli, że jesteśmy konsekwencją ich impulsu do gromadzenia więcej niż potrzebują, zakorzenionego w strachu przed życiem i śmiercią, która się z nim wiąże. Nic dobrego nie przychodzi ze strachu, tylko zniszczenie, a Ameryka stała się społeczeństwem strachu, w dużej mierze kultywowanym w celu podziału i kontroli.”
Ponieważ ziemia staje się w ten sposób zatłoczona skorumpowaną populacją, ktokolwiek spośród którejkolwiek z klas społecznych okaże się najsilniejszy, zdobędzie władzę polityczną.
Śrimad Bhagavatam 12.2.7
„Nielegalni imigranci to przestępcy [ponad 575 razy] , węże, które gryzą [ponad 35 razy] , zjadają zwierzęta domowe , pochodzą z więzień i szpitali psychiatrycznych [ponad 560 razy] , powodują przestępstwa w miastach zapewniających azyl [ponad 185 razy] , a szereg odosobnionych, tragicznych przypadków dowodzi, że masowo zabijają Amerykanów [ponad 235 razy] .
Kradną Amerykanom świadczenia socjalne [ponad 270 razy] i miejsca pracy [ponad 155 razy] . Musi zbudować mur [675+] , a masowe deportacje są akceptowalne, ponieważ Eisenhower zrobił to [50+ razy].”
„Wybór w wyborach dotyczy władzy korporacyjnej i oligarchicznej. Władza korporacyjna potrzebuje stabilności i rządu technokratycznego. Władza oligarchiczna rozwija się dzięki chaosowi i, jak mówi Steve Bannon, „dekonstrukcji państwa administracyjnego”. Żadna z nich nie jest demokratyczna. Każda z nich wykupiła klasę polityczną, akademię i prasę. Obie są formami wyzysku, które zubożają i pozbawiają władzę społeczeństwa. Obie kierują pieniądze w górę, w ręce klasy miliarderów. Obie demontują regulacje, niszczą związki zawodowe, wypruwają rządowe usługi w imię oszczędności, prywatyzują każdy aspekt amerykańskiego społeczeństwa, od usług komunalnych po szkoły, podtrzymują permanentne wojny, w tym ludobójstwo w Gazie, i kastrują media, które, gdyby nie były kontrolowane przez korporacje i bogaczy, powinny badać ich grabieże i korupcję. Obie formy kapitalizmu wypruwają kraj, ale robią to za pomocą innych narzędzi i mają inne cele.”
„Ale jest też wiele powodów, dla których pojawienie się Trumpa lub kogoś bardzo podobnego do niego było całkowicie przewidywalne. Imperium w rozkładzie prowadzi do desperackiego wysunięcia się na pierwszy plan wartości manifestowanych przez Trumpa: nienawiści do kobiet, rasizmu, kozła ofiarnego tych, którzy przeszkadzają imperium, i gotowości do zrobienia wszystkiego, co konieczne, aby utrzymać to imperium, aby „uczynić Amerykę [Grecję, Rzym, Wielką Brytanię, Chiny] znowu wielką”. Kiedy ci, którzy byli w stanie bezkarnie wykorzystywać innych, odkrywają, że ich sposób życia (a co więcej, wyzysk i uprawnienia, na których opiera się ich sposób życia) rozpada się, co robią?”
„Zarzuty przeciwko UnitedHealthcare podkreślają znaczenie etycznego i odpowiedzialnego wdrażania sztucznej inteligencji, szczególnie w branży opieki zdrowotnej. Ponieważ sztuczna inteligencja nadal odgrywa coraz większą rolę w podejmowaniu decyzji, kluczowe znaczenie dla organizacji ma priorytetowe traktowanie kwestii etycznych związanych z jej wykorzystaniem. Obejmuje to zapewnienie, że algorytmy AI są dokładne, przejrzyste i zgodne z najlepszym interesem pacjentów, zwłaszcza jeśli chodzi o krytyczne decyzje dotyczące ubezpieczenia zdrowotnego i leczenia.”
Zdrowa transcendencja nie wynika z próby odwrócenia uwagi od niezadowolenia z rzeczywistości. Zdrowa transcendencja polega na konfrontowaniu się z rzeczywistością taką, jaka jest naprawdę, ze spokojem i miłującą dobrocią. Jak ująłem to w Transcendencji, zdrowa transcendencja „nie polega na pozostawieniu za sobą jakiejkolwiek części siebie lub kogokolwiek innego, ani na wywyższaniu się ponad resztę ludzkości. Zdrowa transcendencja nie polega na byciu poza całością lub poczuciu wyższości nad całością, ale na byciu harmonijną częścią całej ludzkiej egzystencji….. Zdrowa transcendencja polega na wykorzystaniu wszystkiego, czym jesteś, w służbie realizacji najlepszej wersji siebie, abyś mógł pomóc podnieść poprzeczkę dla całej ludzkości”.
Scott Barry Kaufman
ŚNIADANIE: Jako że żołądek posiada optymalną zdolność trawienną między 7.00 a 9.00, posiłek poranny powinien być pożywny i wzmacniający. Dobre śniadanie wzmacnia qi i yang żołądka oraz śledziony na cały dzień. Wskazane są produkty energetycznie rozgrzewające, przygotowane za pomocą ogrzewających metod gotowania, które wzmacniają ciało i zapobiegają powstawaniu wilgoci.
Joerg Kastner „Terapia pożywieniem”
I „JA MNIE MOJE”:
„W nowszym zestawie badań Roos Vonk i Anouk Visser przeprowadzili badanie „duchowej wyższości”. Przeprowadzili wywiady z kilkoma psychologami, trenerami duchowymi i osobami świeckimi i poprosili ich o opisanie ludzi, którzy używają duchowości jako narzędzia do samodoskonalenia. Następnie przełożyli te cechy na sześć pozycji:
– Jestem świadomy rzeczy, których inni nie są świadomi.
– Jestem bardziej w kontakcie z moimi zmysłami niż większość innych.
– Jestem bardziej świadomy tego, co jest między niebem a ziemią niż większość ludzi.
– Ze względu na moje wykształcenie i doświadczenie jestem spostrzegawczy i widzę rzeczy, których inni nie dostrzegają.
– Ze względu na moje wykształcenie i doświadczenia, jestem w większym kontakcie z moim ciałem niż inni ludzie.
– Świat byłby lepszym miejscem, gdyby inni również mieli wgląd w to, co ja mam teraz.
W trzech badaniach oceniano związek między skalą wyższości duchowej a innymi zmiennymi. W badaniu 1 skupili się na ludziach, którzy zaangażowali się w jakąś formę treningu duchowego. Uczestników rekrutowano za pośrednictwem szkół uważności i ośrodków treningu energetycznego, których celem jest trenowanie umiejętności klasyfikowanych jako paranormalne, takich jak czytanie aury i cofanie się do poprzednich wcieleń. W badaniach 2 i 3 uczestnicy byli rekrutowani za pośrednictwem popularnego magazynu psychologicznego z szeroką publicznością zainteresowaną rozwojem psychologicznym i duchowym. Porównanie dotyczyło osób bez żadnego treningu duchowego.
Ogólnie rzecz biorąc, naukowcy odkryli, że korelacja wyższości duchowej z poczuciem własnej wartości była niższa w grupie bez treningu niż u osób uczestniczących w którejkolwiek z grup treningu duchowego. Ich miara duchowej wyższości była związana z „duchowym uwarunkowaniem poczucia własnej wartości”, czyli stopniem, w jakim ludzie czerpią wyższą samoocenę ze swoich praktyk duchowych (np. „Czuję się lepiej, gdy zauważam, że rozwijam się duchowo”). Według naukowców ilustruje to, że funkcja duchowości polegająca na podnoszeniu własnej wartości jest podobna do innych warunkowych domen samooceny.
Co ciekawe, ich skala duchowej wyższości była silniej skorelowana z narcyzmem społecznym niż samooceną, dostarczając dowodów na istnienie pojęcia „duchowego narcyzmu”. Rzeczywiście, ważne jest, aby odróżnić zdrową samoocenę od narcyzmu. Problemem nie jest samoocena, ale dążenie do niej. Zdrowa samoocena – obejmująca pozytywną ocenę własnej wartości i mistrzostwa – pojawia się naturalnie i organicznie poprzez zaangażowanie w autentyczne mistrzostwo i pozytywne relacje, a nie poprzez dążenie do samooceny jako celu. Wzrost zdrowej samooceny w wyniku praktyk duchowych może być dobrą rzeczą i niekoniecznie musi wskazywać na duchowy narcyzm, dlatego dobrze, że naukowcy byli w stanie powiązać swoją miarę duchowej wyższości z konkretną formą narcyzmu: narcyzmem wspólnotowym.”