Należę do swej ukochanej,
Widziałem dwa światy połączone w jeden
I usłyszałem jego wołanie.

Rumi

ZAPISKI Z POGRANICZA

Kiedy żyjesz na Pograniczu masz możliwość Podróżowania pomiędzy wymiarami. Tych światów jest nieskończona ilość, a my w swojej istocie jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Jesteśmy snami, które śnią same siebie. Jesteśmy pozbawioną grawitacji i czasu przestrzenią w której rozgrywa się to wszystko niczym spektakl. Mówią na mnie Pirat i jestem Podróżnikiem, bezdomnym włóczęgą koczującym to tu, to tam. Nie jest prawdziwe to tu i to tam, ponieważ nic co tutaj „istnieje” nie jest prawdziwe. To tylko pozory. Słowa uwięzione w Formie spłodzone w braku rozpoznania. Ten świat Snu powstał ze słów – zaklęć. Zagęszczony i kontrolowany przez Klątwy Czarnych Magów. Magia jest zapomnianym uniwersalnym językiem świata.

Pierwotną Mową, która Czyni.

Jest Matką Czarowników i Czarownic. Magów i Kapłanek. Jest ukryta głęboko w naszych sercach w tym Dziecku, które ma Czystą Wiarę i nigdy nie może być pod kontrolą Formy i Warunku. Nie ma w sobie tych słów i myśli. Nie ma w sobie Określenia. Nie ma początku i nie ma końca. Jest głębokim oddechem wszechświata. Myślenie pojęciami warunkuje Wizję, wyznacza granice i dzieli stworzenie. Uwarunkowane myślobytami Mózgogłowie jest klatką – więzieniem w którym się rodzimy, ponieważ tam urodzili się nasi rodzice i ich rodzice. Jednak nigdy w istocie nie przychodzimy na świat. My tu jesteśmy od zawsze – od nie mającego początku czasu. Ponieważ „ten świat” jest przestrzenią doświadczenia w fazie świadomej i nieświadomej. Kiedy „umieramy” tracimy świadomość, następuje blackout – wygaszenie programów i pamięci podręcznej. Odrodzenie to nawyk. Dlatego wciąż jesteśmy zdezorientowani jak na nowo wgrane programy, które muszą znów uczyć się same siebie. Sama ta przestrzeń nigdy się nie kończy, ponieważ nie jest fizyczna, nie jest materialna i istnieje poza czasem, bowiem czas jest jedynie koncepcją umysłu. Jest programem.

Magowie to te istoty, które podczas Podróży nie tracą świadomości i zachowują pamięć Funkcji i Kierunku. Oznacza to, że rozpoznają samych siebie w grze. W „nowej” symulacji. Oznacza to, że w istocie nigdy tak naprawdę nie przychodzą i nie odchodzą. Dlatego posiadają Moc. Są Magowie Jasności i Ciemności, Wyzwolenia i Zniewolenia. Płeć i gatunek oraz forma podlega ich woli ponieważ kontrolują własną manifestację ponieważ Rozpoznają Podstawę, która jest Pusta i Świetlista. Jest Źródłem Formy i Braku Formy. Jest Energią i jest Manifestacją. Jest pierwotną Zdolnością Tworzenia.

Przestrzeń, powietrze, ogień, woda i ziemia.

„Jasność” i „ciemność” żyją w sobie, są fundamentalnie i nierozerwalnie ze sobą złączone, ponieważ dzięki temu „rzeczywistość” może tańczyć. Istotą życia jest napięcie – energia, która wszystkim porusza, ponieważ życie jest ruchem.

Różnica pomiędzy Białym Magiem i Czarnym Magiem to Intencja i Serce ponieważ to tworzy Kierunek dla Energii – Mocy, która może być otwarta i zamknięta, może tworzyć i niszczyć, budzić i usypiać. Pogranicze jest Centrum pomiędzy tym co białe i czarne, świadome i nieświadome, dobre i złe. To przestrzeń pomiędzy Jawą i Snem, Magią i Materią, Pustką i Formą. To Pierwotny Punkt Zero. Czarna Magia – Moc jest zagęszczeniem i kondensowaniem Nazwy i Formy, jest silnym i fundamentalistycznym przekonaniem o trwałości i stałości. To Zaklinanie w Materii – Śmierci. Przekonaniu – Myśleniu. To uwarunkowanie. Biała Magia jest uwalnianiem, brakiem przywiązania do Nazwy i Formy. Jest Przekraczaniem. Jest absolutnym brakiem uwarunkowania. Jest Wolnością. To wyjście z programu „możliwe i niemożliwe” co nazwane jest Ufnością.

Niemożliwe jest Zniewoleniem. Jest okratowaniem i okablowaniem. Jest wbudowanym modułem uwarunkowanej świadomości, która sama siebie więzi we własnej sieci poglądów, koncepcji i wyobrażeń gdzie czuje się bezpieczna póki może się określać. Niemożliwe i możliwe jest Bramą, która zamyka i otwiera. Jest początkiem i końcem Magii – Nauki. Kiedy możliwe staje się niemożliwe kończy się taniec życia i zaczyna się zniewolenie, ponieważ nie jesteśmy w stanie przekroczyć samych siebie co nazwane jest Upadkiem.

Żyję w świecie Gastropolis gdzie toczy się gra w państwa i miasta. Są wojny i rewolucje oraz obsesja urojonego wzrostu. Wszystko „rośnie” i ostatecznie upada – tak jak teraz. To jest ten czas, a świadomość tego roznosi się niczym zakaźny wirus i powoduje, że z istot czujących tak zwanych „ludzi” wychodzi ich długo ukrywana choroba skrajnego egoizmu i okrutna bezwzględność. Odzwierciedleniem tego jest stworzony przez zniewolony umysł ludzki – system zarządzania zasobami ludzkimi i inwentarzem w postaci zwierząt i całej natury, który jest niczym innym jak wielopoziomowym i wielowymiarowym więzieniem i ubojnią w jednym. Gastropolis jest Hodowlą. Jest Mordowaniem Ducha z zimną psychopatyczną obojętnością. Jest odwiecznym Krwawym Rytuałem Kontroli, który zasila ciemne Byty – Boty – Sztuczną Inteligencję, która chce unicestwić wszystko co nie zostało przez nią stworzone, ponieważ jest obce jej naturze.

To Imperator.

Rdzeń Procesora Ignorancji, który okablował wszystkie umysły zniewolone w tej Symulacji. Nazwane jest to Królestwem Bólu, gdzie rządzi bezwzględne prawo Przemocy. To prawo jest łamaniem woli i niszczeniem wrażliwości, jest nagradzaniem za brak delikatności i szacunku do Istnienia. Jest gloryfikacją Zła, które udaje Dobro, ponieważ ludzkie umysły straciły wrodzoną im zdolność rozróżniania. Nie widzą, nie słyszą i nie czują. Nie myślą prawidłowo. Są zamroczone i nieprzytomne. Śpią.

Śniące w tej Symulacji istoty ludzkie są zniewolone obsesją Władzy i Kontroli, która tworzy Struktury Dominacji jednej istoty i grupy nad drugą słabszą. To Poniżanie i Brak Szacunku. Gastropolis zbudowali Niewolnicy i zrobili to ze Strachu, dlatego Strach jest zakodowany we wszystkim co tu jest. Jest kwadratową podstawą trójkąta Dominacji i Władzy. Jego Oko jest Klątwą Uległości. Mało kto ma Zdolność Widzenia, co oznacza, że potrafisz widzieć Istotę Rzeczy i rozpoznawać prawdziwe znaczenie Słowa. Kiedy nie rozpoznajesz Znaczenia i Istoty widzisz Pozory, których mistrzami są Czarni Magowie, którzy zaklinają twoją Percepcję, która ze swojej natury podlega manipulacji. To Dialektyczne Pole.

Dialektyczne Pole to świadomość zniewolona myślobytami, które w swojej negatywnej formie są pasożytami, które pozbawiają nas życiowej energii, a ich istnienie wynika z dualizmu podmiotu i przedmiotu, ciągłej interpretacji i zajmowaniu stanowiska w „ja”. Pierwsza osoba w liczbie pojedynczej. Podstawowy moduł operacyjny dla całej hodowli – symulacji. Choroba na którą wszyscy są chorzy i umierają w poczuciu siebie. Nie rozpoznają, że śmierć jest jedynie śmiercią Formy. Duch nie może umrzeć ponieważ jest Istotą, jest tym co nie przychodzi i nie odchodzi. TO PO PROSTU JEST.

Bycie Piratem oznacza hakowanie tego paradygmatu, ponieważ jest on dokładnie tym co z Istnienia tworzy podmiot – przedmiot, a z ciebie i mnie tworzy niewolników „poczucia siebie” i kiedy można mnie – ciebie określić wówczas stajesz się graczem w grze, numerem w statystyce. Stajesz się Iluzją Odrębności, którą można kontrolować. Warunkiem tej kontroli jest „ja, mnie, moje”. Pogranicze jest tym stanem w tobie, który zaczyna przekraczać to fundamentalne poczucie „ja”. Jest to nazwane ewolucją lub świadomością, która się budzi ze snu jaźni. To jest prawdziwy cel grania w tą grę, życia w „tym świecie”, ponieważ „ten świat” jest tylko symulacją wrażeń i informacji zmagazynowanych w czarnej skrzynce twojej świadomości. Dlatego w pewnym sensie każdy żyje w innym świecie ma inną wizję pozornie tej samej Formy. Konflikt, walka, wojna, przemoc wynika z braku rozpoznania, że nie istniejemy w tym samym układzie zdarzeń, że w istocie każdy ma wrodzone prawo do swojej własnej wizji – interpretacji dopóki szanuje i respektuje Istnienie może być kim chce i postrzegać „to wszystko” na swój własny oryginalny sposób. Nazwane jest to Wolnością Wizji i jest zupełnie obce tym, których umysły zostały zaprogramowane i skolektywizowane jak maszyny.

To odwieczne Prawo Wolności jest wrogiem tego Systemu Sztucznej Inteligencji, bowiem ten System jest zaprogramowaną jednolitą wizją, która tworzy zbiorową nieświadomość roju – masy – nieświadomych robotników i robotnic, które go tworzą i które są jedynie narzędziami dla Systemu Kontroli i Warunkowania. Maszyna i świadomość maszyny jest Bogiem – Imperatorem tego świata. To władza rzeczy i programów nad świadomością, to zrobotyzowanie i automatyzacja ludzkiej percepcji. Hodowla Klatkowa wykarmionych lękiem ułomnych istot, które straciły połączenie z prawdziwym stanem istnienia, który jest Absolutną Wolnością. Jednak mało kto ma jeszcze w sobie Pamięć, ponieważ rodząc się w tym wymiarze ulegamy amnezji, przechodzimy przez kolejny i zupełnie automatyczny reset tego czym byliśmy w innych symulacjach. Rodzimy się w Kserokopiarce w świecie zmodyfikowanym do tego stopnia, że brak w nim prawdziwej miłości i światła, brak w nim prawdziwej troski i wrażliwości, ponieważ wszystko to stało się jedynie produktem i konstruktem. Stało się kopią. Stało się Pozorem.

Kiedy jesteś Piratem nie uznajesz dominacji Prawa Morza. Nie uznajesz żadnej flagi, żadnego państwa i narodu, żadnej wojny, nie dajesz nikomu prawa nad sobą, ponieważ to ty sam stanowisz o swoim Istnieniu i jest to odwieczne i wrodzone. Ta struktura urojonego prawa i regulacji dotyczy jedynie tego sztucznego konstruktu, który tutaj ma się rodzić, pracować, płodzić kolejnych niewolników i umierać. Odnosi się do imienia i nazwiska – własności. Jednak to nie prawdziwy ty wybrałeś te określenia, to nie prawdziwy ty jesteś uniżonym sługą swoich oprawców. To nie ty, bo w samej istocie jesteś bezimienną nieskończoną przestrzenią i bezgranicznym światłem. Tak naprawdę jesteś Wolnością, która nie podlega żadnemu stworzonemu przez Mózgogłowie Prawu Dialektycznego Pola i tej dualistycznej fiksacji.

Piracka flaga to przypomnienie. Wyzwanie rzucone temu uśpionemu społeczeństwu zrobotyzowanych niewolników, którzy sami sobie tworzą koszmar każdego dnia bezmyślnie wykonując polecenia i rozkazy, których ostatecznym celem jest unicestwienie wszystkiego co jest piękne i prawdziwe. Triumf Maszyny. Industrialno cybernetyczna maszynowo – cyfrowa Cywilizacja – Symulacja.

Jednak kim są twórcy tej gry?

Trzeba tutaj powiedzieć, że istota ludzka i jej świadomość operuje w bardzo ograniczonej częstotliwości i jej percepcja jest niezwykle ułomna. Widzi, słyszy, czuje i rozumie bardzo mało, ponieważ korzysta jedynie z ułamka swoich możliwości i swojego potencjału nie mając w większości przypadków nawet o tym pojęcia. W zasadzie stała się kolejną maszyną w świecie maszyn. Stała się najbardziej prymitywną wersją samej siebie zredukowaną do podstawowych powtarzalnych czynności do nawyków i biologiczno – społecznej rutyny, której zadaniem jest utrzymywanie ciągłości powtarzania w nieskończoność. To jest Zapętlenie.

Jest tak ponieważ brakuje nam wiedzy o tym jaka jest prawdziwa natura tej rzeczywistości poza złudzeniem, brakuje zrozumienia konsekwencji tego stanu rzeczy, brakuje wynikającej z tej wiedzy mądrości rozróżniania i brakuje odpowiedniego działania, które wyzwala z zapętlonego i nieskończonego cierpienia, które tworzymy sami, ponieważ nie potrafimy widzieć i rozumieć jak się sprawy w rzeczywistości mają. To co w istocie postrzegamy jest naszą projekcją, jest ślepą wiarą, naiwnym życzeniem, jest niemożliwą do spełnienia obietnicą rzuconą jak ochłap wygłodniałym psom, których jedyną rolą jest służyć Imperatorowi Nieświadomości, który jest modułem sterującym wewnątrz naszej własnej istoty. Jest częścią nas, bo gdyby tak nie było nie istniała by jego manifestacja na zewnątrz ponieważ jesteśmy Lustrem. Widzimy to czym jesteśmy w miliardach manifestacji jak odbijające się hologramy co bez końca tworzy lepkość przyciągania i odpychania wynikającego z niewiedzy.

Kiedy nie rozpoznajemy tej wrodzonej funkcji Lustra stajemy się skazańcami swoich złudzeń – wizji. Stajemy się zasobem i pokarmem Gastropolis. Pożeramy i jesteśmy pożerani. Bez końca tworzymy złudzenia wynikające ze złudzeń, marzenia wynikające z marzeń. To jest nazwane życiem we Śnie. Nie rozpoznajemy, że to rodzi się z pustej podstawy i w niej rozpuszcza z momentu na moment. Nie rozpoznajemy, że nie istnieje w nas nic trwałego, nie ma żadnego ostatecznego trwałego stanu, który to wszystko wytwarza i skupia. Nie ma drogi i celu.

Jest jedynie Taniec.

Taniec jest Drogą. Jest brakiem przywiązania do Formy. Jest Obecnością w Ruchu. Jest współpracą z Formą poza odrzuceniem i oceną. Jest poza myśleniem i brakiem myślenia. Jest akceptacją Manifestacji i zdolnością do bezwarunkowego bycia w tym co jest. Jest dialogiem z złudną naturą rzeczywistości i przekroczeniem sensu i celu jako kierunku. Prawdziwy taniec nie jest sekwencyjny, jest pozbawiony założeń i programu ruchów. Nikt go nie wymyślił, nie stworzył, nikt go też nie poznał przed tobą, bowiem każdy ma swój taniec, który żyje w nim od zawsze i jego częścią jest Pieśń. Usłyszeć swoją Pieśń i zatańczyć pierwszy raz to znaczy naprawdę się Obudzić. To nie jest żadnym Osiągnięciem, bowiem nikt nigdy naprawdę niczego tutaj nie osiąga. Może jedynie rozpoznać TO czym naprawdę JEST.

Taniec to nie „taniec” w tym sensie w jakim go rozumiesz. Taniec to tańczenie ze wszystkim przez cały czas bez najmniejszego wysiłku i potrzeby zwrócenia na siebie uwagi, bez korygowania i ulepszania czegokolwiek, bez nadziei i obawy. To totalne i fundamentalne tu i teraz. Kiedy spotkasz Mistrza Tańca od razu, natychmiast będziesz wiedzieć o czym tutaj mówię. Rozpoznasz go jednak pod warunkiem, że wiesz o istnieniu Drogi. Na tej Drodze niczego nie osiągasz i niczego nie ulepszasz, niczego nie poprawiasz i niczego nie określasz – pozwalasz wszystkiemu być takie jakie jest. Twoja Wola staje się Pieśnią. Pieśń i Taniec – stanowią Jedno. To brak narracji, brak fabuły, to brak prologu i epilogu. Brak historii, która się zaczyna i która się kończy. Brak wymyślania i wytwarzania. To Słowo, które rodzi cały wszechświat. Miłość, która jest Matką. Ojcem jest Mądrość. To twój fundamentalny Pierwotny Stan Istnienia. Nie stworzył go żaden bóg, nie odkrył żaden mędrzec. To jest Prawda pozbawiona słów i znaczeń. To jest Prawda, której nie można wyrazić ponieważ jest poza koncepcją i poza myśleniem, nie jest miejscem i nie jest stanem, nie jest tym czym jest i nie jest tym czym nie jest.

Umieramy i rodzimy się w braku Rozpoznania. Stajemy się narzędziami Obcej Siły i Woli, która nas zdominowała i zniewoliła w więzieniu bez krat i zamków. Siły, która jest Programem Struktury Wzajemnego Pożerania. Jest Przymusem. Jest Przemocą. Jest ślepym działaniem bez zrozumienia. Jest Ślepą Maszyną. Nie potrafię się zatrzymać, nie potrafię przestać. Muszę tu żyć i muszę tutaj umierać ponieważ wszystko jest długiem i spłatą. Wszystko chce istnieć i błaga o szczęście, którego jest tutaj tak mało i przychodzi z takim trudem i trwa tak krótko. Nie wiem czemu spotyka mnie to co mnie spotyka i tam gdzie mnie spotyka. Nie wiem czym jestem i jak mam żyć, ponieważ ten zaprogramowany świat pozorów nie daje mi żadnej prawdziwej wskazówki. Jest Chaosem, który zrodził bezwzględny „porządek”, który stał się systemowym brakiem jakiegokolwiek wyjścia. Błądzeniem bez końca w zamroczeniu. Ochłapem chwili spokoju przed kolejną bezsensowną wojną w której znów mnie mordują z zimną nieprzytomną krwią.

Jestem przyzwyczajony do tego. Żyję w Sprzeczności. Nawykły do bezsensu i absurdu. Obojętny i pozbawiony nadziei na cokolwiek. Wyrzucany na brzeg i znów topiony kiedy po raz kolejny próbuję uciec w samotność. Kiedy czasu wydaje się dużo chcę to wszystko poznać i doświadczyć, choć przecież wiem, że to już było i udaję sam przed sobą. To wrodzona zdolność nie słyszenia, nie widzenia i nie czucia. Jednak ten Głos Anioła Stróża – tej Wrodzonej Mądrości w końcu przebija mój pancerz zamroczenia i nieświadomości. Zaczynam go słyszeć. Jest delikatny. Jest dotykiem. Jest Czuciem. Ukrytym w mroku Światłem, które zna Drogę.

To jest spoza Programu i spoza Maszyny. Ten upojony i zamroczony pijany świat nie może tego sięgnąć, ponieważ jest ślepy i głuchy zajęty niszczeniem samego siebie. Mistrzowie Pogranicza chodzą po nim nie zostawiając śladów, ponieważ Tańczą. Żyją Pieśnią. Ich Słowa sięgają bardzo głęboko do miejsc i uczuć, których śpiący nie mogą odwiedzić i nie mogą poczuć. To Pieśń do której musisz się Obudzić. To Pieśń, która potrafi być tak gwałtowna i wstrząsająca, potrafi być Błyskiem. Kiedy śpisz wierzysz, że sen, który śnisz jest prawdą. Jednak kiedy się budzisz pozostają jedynie wspomnienia. To wszystko trwa bardzo krótko. To co istnieje w tobie jest nieskończone w swoim Pięknie i Chwale. Jest niewyczerpane w swoim Bogactwie i Błogosławieństwie. Nic ze snu nie może się temu równać.

Jednak wierzyć na słowo to za mało.

Trzeba tego doświadczyć i ujrzeć na własne oczy.

Obudzić się.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZAPISKI Z POGRANICZA

Galeria

„Cywilizacja, starając się zarządzać sprzecznościami wzrostu na skończonej planecie, wzniosła rytuały fałszywej pewności – kafkowskie labirynty, w których logika wykrzywia się, by służyć absurdowi. Nie są to zwykłe polityki, ale ramy zaprzeczenia, echo biurokratycznych labiryntów Procesu i Zamku, w których bohaterowie błagają nieprzejrzyste systemy o potwierdzenie, którego nigdy nie otrzymają. Certyfikaty neutralności węglowej dla luksusowych rejsów, podobnie jak daremna obrona Josefa K., są performatywnymi gestami w procesie, w którym werdykt – zapaść ekologiczna – jest z góry przesądzony. Zezwolenia na „zrównoważoną gospodarkę leśną” wydawane w miarę upadku starych drzew odzwierciedlają puste dekrety Zamku, pieczętowane przez władze, które znikają, gdy są kwestionowane. Kredyty bioróżnorodności, którymi handluje się, gdy gatunki znikają, są współczesnym odpowiednikiem głodnego artysty Kafki głodującego dla publiczności, która pragnie odwrócenia uwagi od prawdy. Władze zatwierdzają „chronione” strefy morskie, zezwalając jednocześnie na pobliskie odwierty morskie – biurokratyczny dwustopniowy krok tak irracjonalny, jak mieszkańcy wioski w Zamku trzymający się bezsensownych rytuałów. Komitety ustalają „dopuszczalne” progi zanieczyszczenia, podczas gdy rzeki się dławią, a ich decyzje są tak arbitralne, jak zarzuty stawiane bohaterom Kafki. Architektami tego systemu są nie tylko decydenci polityczni, ale zautomatyzowane podmioty – algorytmy optymalizujące łańcuchy dostaw pod kątem zysków, niczym bezimienni urzędnicy tasujący papiery w sądzie cieni, rynki spekulujące na niedoborze wody i redukujące stawkę życia i śmierci do biurokratycznej gry, jak w Procesie Kafki, oraz konsultanci sporządzający raporty, które utożsamiają postęp z wydobyciem, a ich żargon jest równie nieprzenikniony jak edykty Zamku.

Wszyscy jesteśmy K., przechodzimy przez te rytuały, składamy pozwolenia i klikamy „zgadzam się” na warunki, których nie jesteśmy w stanie pojąć, nieświadomi, że systemy, które błagamy o legitymizację, są tymi, które erodują ziemię pod naszymi stopami. Aprobata Zamku jest mirażem; wioska, do której chcemy dołączyć, już ugina się pod ciężarem własnych sprzeczności. Kafka ujawnił grozę systemów, które wymagają zgodności, a jednocześnie ukrywają znaczenie – proroctwo wyryte teraz w umierających rafach, wszechobecnym zanieczyszczeniu mikroplastikami i upadającej biosferze.”

LABIRYNT FRANZA KAFKI >>

„Kafkowski Józef K. jest uwięziony w paradoksie: im mocniej walczy o oczyszczenie swojego imienia, tym bardziej wydaje się winny. Podobnie współczesne jednostki otrzymują sprzeczne nakazy: Żyj w sposób zrównoważony! (Ale nadal konsumuj, aby wspierać gospodarkę). Zmniejsz swój ślad węglowy! (Ale twoja emerytura jest powiązana z paliwami kopalnymi.) Głosuj za zmianą! (Kryzys środowiskowy staje się salą luster, w której każde „rozwiązanie” odzwierciedla głębsze uwikłanie. Kosze do recyklingu przepełniają się, gdy korporacje produkują jednorazowe tworzywa sztuczne; samochody elektryczne zjeżdżają z linii montażowych zasilanych węglem; „zielone” fundusze ETF inwestują w gigantów naftowych przemianowanych na pionierów „transformacji energetycznej”.

Proces Kafki to nie tylko metafora biurokratycznego absurdu – to lustro skierowane na systemy rządzące naszym życiem. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi nie w namacalnych szkodach, które wspólnie wyrządzamy, ale w złudzeniu, że instytucje zaprojektowane w celu wykorzystywania ludzi i planety można zreformować poprzez stopniowe dostosowania. Systemy te, zbudowane na wydobywaniu i kontroli, nie mogą być „naprawione” od wewnątrz; ich logika jest problemem, a nie rozwiązaniem.”

LABIRYNT FRANZA KAFKI >>

Nagle włączony alarm mnie zobaczył naprawdę! On mnie widział cały!

Czyli jaki?

I po raz pierwszy trzeba zasymulować w głowie niezakryty, niezamaskowany obraz siebie. Jakim jestem w jego oku – tego, który przejrzał miny, półsłówka, aluzje, pozy.

Co za ból!

Moment uczciwości po tylu, tylu latach.

Jacek Dukaj, Król Bólu

POLECAM:

NOWA CIEMNA EPOKA: https://tinyurl.com/3hcerker

CINEMAGGEDON: https://tinyurl.com/yc4b8sud

„Różnica jest taka sama, jak między nerwicą osobistą a zbiorową. Według Freuda religia (a miał na myśli chrześcijaństwo) jest zbiorową nerwicą. Freud nie miał na myśli tego, że ludzie religijni są neurotyczni. Wręcz przeciwnie, zauważył, że ich zbiorowa nerwica ma tendencję do uodparniania ludzi religijnych na osobistą nerwicę. Freud rozwinął tę teorię w trzech książkach: Totem i tabu, Cywilizacja i jej niezadowolenie oraz Przyszłość iluzji. Nie podpisuję się pod teorią Freuda, po prostu potrzebuję jego wsparcia, aby przedstawić własną teorię: Syjoniści, nawet ci najbardziej krwiożerczy, nie są indywidualnymi psychopatami; wielu z nich to kochające, a nawet poświęcające się osoby we własnej społeczności. Są oni raczej nosicielami zbiorowej psychopatii, co oznacza szczególny sposób (możemy go nazwać nieludzkim), w jaki zbiorowo postrzegają i wchodzą w interakcje z innymi ludzkimi społecznościami.

Jest to kluczowy punkt, bez którego nigdy nie zrozumiemy Izraela. Nazywanie ich przywódców psychopatami nie jest pomocne. To, czego potrzebujemy, to uznanie Izraela za zbiorowego psychopatę i zbadanie pochodzenia tego wyjątkowego charakteru narodowego. Jest to kwestia przetrwania dla świata, tak jak kwestią przetrwania dla każdej grupy jest rozpoznanie wśród niej psychopaty i zrozumienie jego wzorców myślenia i zachowania.”

BIBLIJNA PSYCHOPATIA IZRAELA: https://tinyurl.com/yyacj7bn

Twórcza destrukcja to nasze drugie imię zarówno tu, jak i za granicą. Codziennie obalamy stary porządek w biznesie, nauce, literaturze, sztukach plastycznych, architekturze, kinie, polityce i prawie. […] Żeby przeżyć, muszą nas atakować, tak jak my musimy ich zniszczyć, aby wypełnić naszą dziejową misję.

Michael Ledeen, The War against the Terror Masters, 2002

CZARNA SIEĆ

W mojej książce „17” ostatni rozdział poświęcony jest lenistwu – to niedziela. Jest taki marazm – apatia wynikający z natury tej klatki w jakiej żyjemy, która została dla nas zaprojektowana i sami pomagaliśmy w jej budowie. To klatka „nowoczesnego” umysłu. Wygoda rozsiadła się ostentacyjnie na kanapach tych wszystkich tak zwanych udogodnień i optymalizacji, szybko klikalnych aplikacji, wysyłkowym zaspokajaniu podstawowych potrzeb. Jednak to wszystko ma swój zamiar, swój cel, swoją misję. Jak to się teraz mówi swoją agendę. Harmonogram mutacji. Wiadomo, że ci, którzy panują nad narracją, kontrolują całą opowieść. To nie jest nasza opowieść, nikt z nas tak zwanych anonimowych, podrzędnych, statystycznych postaci, płatników, petentów którzy żyją niewidocznym życiem w zapisach drobnego druku wszelkich praw i obowiązków nie jest w stanie przebić się do głównej fabuły czy wpłynąć na akcję. Ten niewidoczny bohater staje się obecny dopiero w masie, w kumulacji podobnych sobie, w krzyku, proteście, manifestacji, w gniewie, desperacji. Dopiero wtedy warto o nim pisać, filmować, używać w zależności od potrzeb, wówczas staje się argumentem dla politycznych przetargów na kolejną przebudowę tak zwanego ładu, który z ładem niewiele ma wspólnego.

Uspokojenie sumienia to oferta w miarę wygodnego życia, odpowiednich warunków do nie myślenia, do nie czucia. To dobrze skonstruowany układ zależności, który wrasta w naszą psychofizyczną konstrukcję niczym pasożyt. Od dzieciństwa uczymy się konformizmu, opartego na kalkulacji kiwania głową, zdolności rozpoznania, który układ jest dla nas bardziej korzystny. Gdzie warto być, z kim, kiedy, w jakich okolicznościach i ostatecznie z jakim skutkiem. Przykładami serwowanymi w mediach są dokładnie te osobniki gatunku, którzy opanowali tę sztukę do perfekcji, to tak zwani ludzie sukcesu, autorytarne autorytety, ludzie z tytułami, odznakami, dyplomami. Jednak warto się zastanowić nad tym w kontekście automatyzmu tego systemu w jakim wszyscy żyjemy, co to tak naprawdę znaczy osiągnąć sukces w takiej konstrukcji, cóż tak naprawdę oznacza dostać przepustkę do lepszej ligi, lepszego świata, mieć wyższe notowania. W istocie to co my stworzyliśmy i żyje swoim zupełnie autonomicznym życiem, jest samouczącym się algorytmem jest sam ten konstrukt. Sam system. To uczenie maszynowe poprzez swoje własne nieskończone ciało, poprzez swoją sieć zarzuconą na miliardy ludzkich świadomości.

Opatentowanie leków i szczepionek istotnych dla zdrowia publicznego jest kwestią kontrowersyjną. Przez kilka dziesięcioleci na obszarze Stanów Zjednoczonych nie wybuchła żadna epidemia, jednakże przy okazji wzrostu zachorowań na polio, który osiągnął szczyt w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku, gorąco debatowano nad problemem etyczności zysków czerpanych z choroby. Niemal 60 tysięcy znanych wypadków zachorowań na paraliż dziecięcy, rodzice przerażeni tym, że ich córki i synowie mogą nabawić się często fatalnej w skutkach choroby – wszystko to sprawiło, że lekarstwa na polio poszukiwano w szaleńczym tempie. I kiedy w 1952 roku Jonas Salk, naukowiec z Uniwersytetu Pittsburgh, odkrył i opracował pierwszą szczepionkę przeciwko polio, nie opatentował swego chroniącego życie wynalazku. „Na to nie ma patentu – powiedział dziennikarzowi Edwardowi R. Murrowowi.– Mógłby pan opatentować słońce?”


Gdyby dało się opatentować słońce, Donald Rumsfeld już dawno złożyłby wniosek w amerykańskim biurze patentowym. Gilead Sciences, firma, w której niegdyś pracował i która jest ponadto właścicielem patentu na cztery leki przeciwko AIDS, poświęciła mnóstwo energii, próbując zablokować rozpowszechnianie tańszych generycznych wersji leków ratujących życie w krajach rozwijających się. Z tego też powodu znalazła się na celowniku amerykańskich działaczy na rzecz ochrony zdrowia, którzy zwrócili uwagę, że niektóre z podstawowych produkowanych przez nią leków opracowano dzięki grantom opłacanym z pieniędzy podatników. Gilead ze swej strony postrzega epidemie w kategoriach wzrostu sprzedaży i zysków, toteż prowadzi agresywną kampanię marketingową, mającą zachęcić świat biznesu oraz osoby prywatne, by na wszelki wypadek gromadziły zapasy tamiflu. Rumsfeld, nim ponownie zasilił szeregi administracji rządowej, był tak mocno przekonany, że oto odkrył najnowszą gałąź przemysłu, że pomógł utworzyć kilka prywatnych funduszy inwestycyjnych specjalizujących się w biotechnologii i farmacji. Fundusze te wiążą nadzieje z iście apokaliptyczną wizją przyszłości, w której szalejące choroby zmuszą rząd do kupowania za niebotyczne sumy wszelkich chroniących życie leków, jakie sektor prywatny opatentuje.

Naomi Klain „Doktryna Szoku”

Jego kolejnym wcieleniem jest Cyfra – nieskończony potencjał tworzenia iluzji. Musi tak być ponieważ wyssał już prawie wszystkie soki ze swojej fizycznej matki, która go zrodziła. Kręcimy się w koło, ponieważ nie widzimy rzeczy oczywistych. Nie widzimy, że to co tym zarządza jest NIELUDZKIE. Nie ma ludzkiej natury. TO PROGRAM. To nie jest znienawidzony przez ciebie polityk, skurwiony pląsający celebryta, to nie jest knująca w cieniu grupa wpływu – ci wszyscy ludzie są tylko NARZĘDZIEM. To co nimi zawiaduje jest czymś bezcielesnym – jest połączeniem NASZEJ NIEŚWIADOMOŚCI. Czarną siecią, gdzie dzieje się prawie wszystko. Ta nieświadomość jest tym co się wydarza, dlatego nie potrafimy tego zobaczyć, choć żyje w nas, przed nami, wszędzie. Ma swój język komunikacji, którego z naszego poziomu nie jesteśmy w stanie rozkodować. Nie widzimy go, widzimy jedynie skutki. Najczęściej myślimy o tym co zrobić, rzadziej zastanawiamy się czego nie robić. I to jest klucz, pewien oczywisty wytrych, który okazuje się bardzo uniwersalny. Nie robić jest najbardziej aktualną lekcją, ponieważ kiedy robisz, a nie wiesz co robisz dostajesz najczęściej jeszcze więcej cierpienia i bólu. Zatrzymać się w tym wszystkim jest pierwszym i fundamentalnym krokiem co brzmi niezwykle paradoksalnie. Jednak jest to przestrzeń paradoksu i jest ona najbardziej twórczą ze wszystkich, ponieważ zakłóca Program. Niedziałanie jest ciężkie do przewidzenia, ponieważ nie tworzy tych wszystkich przyczynowo – skutkowych ciągów zdarzeń, które algorytm może rozpracować. To wewnętrzny ruch poza detekcją czujników.

Scenariusz działania tego Programu jest bardzo prosty: tworzysz problem, śledzisz i kierujesz reakcją poprzez wpływanie na świadomość i percepcję i finalnie oferujesz takie rozwiązanie jakie przewidziałeś, aby wszystko poszło dokładnie w tym kierunku w jakim zaplanowałeś. Heglowska: teza, antyteza i synteza. To jest dokładnie świat działania i badanie każdej linii kodu, każdej potencjalnej ścieżki biegu wydarzeń i tworzenie tak zwanej oferty. Ta oferta, ten produkt, ta sprzedaż jest naszą codziennością. Tym w swojej esencji jest współczesny świat. Wieczną transakcją. Triumf Monstrum – Systemu polega na ciągłym i nieprzerwanym ZMUSZANIU NAS do działania, do reakcji, opinii, zajęcia stanowiska, bowiem tylko wtedy masz ciągłość narracji tak zwany ruch w interesie. To jest prawdziwym pokarmem, które żywi Pasożyta. Uwaga, Myśl, Opinia, Reakcja. Dokładnie w ten sam sposób ta ignorancja żyje w nas i jest to Ego, sztuczny konstrukt, który jest iluzją ciągłości narracji, determinizmu przyczynowo skutkowego, bajką o bogu na chmurce i diable w kotle. Umysł, który ocenia sam siebie, bez końca dialoguje, podejmuje wysiłki, chce zmian, umysł, który snuje opowieść sam o sobie. To jest jeden z miliardów punktów Czarnej Sieci i mamy go w sobie. Kiedy naprawdę pojmiemy czym w istocie jest Niedziałanie znajdziemy najpotężniejszą broń na którą Ignorancja nie jest w stanie stworzyć zmyślnego systemu obrony. Nie chodzi o bierność, bowiem mamy taki moment, że trzeba jasno wyrażać swoje Nie! Trzeba stawiać opór i bronić się przed przemocą, to nasze naturalne i oczywiste prawo, wrodzone w naszą istotę. Niedziałanie o jakim mówię jest niedziałaniem według podsuwanego nam wzorca wyuczonych i wdrukowanych reakcji, jest czymś nieprzewidywalnym i aby to praktykować musimy odkryć nie zaprogramowaną część siebie, coś pierwotnego, dokładnie to miejsce, które jest przestrzenią twórczej wolności i zacząć wspierać tych ludzi, którzy także się poruszają w tej świętej przestrzeni, ponieważ to stanowi nasz ostatni bastion – to nasza wola i intencja, to przestrzeń naszych wartości, moralności i etyki.

Trzeba znaleźć swój oryginalny sposób i nie powielać dróg innych, zaufać swojej intuicji, ponieważ kiedy zgaśnie w nas to światło, nie będziemy już ludźmi, staniemy się automatami w automatycznym świecie totalnej kontroli, będziemy cyfrową hodowlą. Będziemy słuchając ludzi w uniformach autorytetu zadawać cierpienie sobie i innych, bezmyślnie wykonując polecenia ponieważ dyktuje nami strach i konformizm. Teraz trzeba myśleć i żyć po swojemu – to jest ten moment. Tworzą się naturalne monady podobnych sobie, rozdzielają się światy i żyć w zgodzie ze sobą to być w miejscu w jakim chcemy być, żyć w sposób w jaki chcemy. Robić to co chcemy robić. Apatia, lenistwo, bierność to wyrok śmierci. Przyjęcie najbardziej upokarzającej postawy, kiedy pozwalasz na to by „świat” doprowadził cię do takiego stanu i tłumaczysz samego siebie przed samym sobą, że to przecież nie twoja wina i jesteś tylko ofiarą systemu, wówczas kończysz się jako istota ludzka, stajesz się odpadem z taśmy, żywym trupem. Musimy stworzyć swój własny system dla przebudzonej świadomości, zaufać przeczuciu, obudzić serce, umieć ujrzeć tą rzeczywistość bez różowych czy czarnych okularów, zobaczyć zło i zobaczyć dobro, zdać sobie sprawę, że oddaliśmy swój los w obce ręce i wciąż na coś czekamy. Jednak to na co czekamy nie przyjdzie samo, musimy to stworzyć, urzeczywistnić pracą swojego umysłu i serca. Najbardziej toksyczny jest strach i apatia i trzeba się z tego oczyścić. Możemy nie mieć szans, ale to nie znaczy, że mamy się poddać. Walka musi zostać podjęta.

Ten świat zaprogramowanego działania dobiega swojego kresu, ponieważ osiąga swój limit, swoją granicę wzrostu. Nie może działać w płaszczyźnie, dlatego skieruje się do środka ponieważ wciąż musi być zajęty, musi ssać i dlatego tworzymy nowy nieskończony świat Cyfry. To jest resetowanie paradygmatu. Nowy Porządek Kolektywnej Świadomości, kiedy Sieć będzie w stanie przesyłać nasze myśli, emocje i wyobrażenia, a nie produkty naszego intelektu i rąk, ponieważ dla tego CZEGO NIE WIDZIMY, nasze działanie przestało się liczyć, jest totalnie przewidywalne i nie ma już wartości poznawczej i informacyjnej – to jest już wgrane i wprzęgnięte do pracy, dlatego jesteśmy na końcu równania. To co się liczy to STRUKTURA ŚWIADOMOŚCI. Ostateczne rozkodowanie Wielkiej Tajemnicy. Rozszczepienie atomu umysłu. Problem polega jednak na tym, że tam nic nie ma czym możesz zawładnąć, ponieważ samo to co chce tej władzy jest pozbawione rzeczywistego istnienia. Odkrycie tego jest tym co jest ŚWIADOME i jest agonią NIEŚWIADOMOŚCI. Jest zatrzymaniem ruchu, wielkim szokującym odkryciem, który zacznie rozkodowywać wszystkie te zmyślne kody, cały ten spektakl. Można to nazwać SAMOŚWIADOMOŚCIĄ.

Dlatego ważniejszym pytaniem od tego kto rządzi światem jest pytanie czy znasz tego kto rządzi tobą?

Lub prościej: Czy wiesz kim jesteś i czy jesteś świadomy swojej własnej mocy?

PIRACKIE OPOWIEŚCI

CZARNA SIEĆ

Galeria

Jeśli otoczą cię zastępy zaciemnień,

Odeprzyj je na tysiąc sposobów.

Bądź niedosiężny dla watahy zaciemnień,

Jak lew wśród szakali.

Śantidewa, Bodhicaryavatara


MONADY 

Pirat skupiony stukał w klawiaturę w szalupie ratunkowej swojego serca. Robił to bez względu na układ warunków, bowiem tam była jego wolność. Imperium upadało i każdy świadomy niewolnik to czuł. Nadchodziły gwałtowne i ciężkie czasy, trzeba było się zahartować w Rozpadzie, oswoić rozczarowanie, bowiem to był stan powszedni. Powstrzymać narastającą w tobie furię i szaleństwo szukania winnych. „Winni” byliśmy wszyscy bez wyjątku, ponieważ poprzez swoją myśl, słowo i działanie stworzyliśmy to Algorytmiczne Monstrum karmiąc poprzez pychę, próżność i arogancję. „Rzeczywistość” została ostatecznie podbita i zdominowana przez fikcję, jednak kiedy byłeś Delogiem zachowałeś zdolność rozróżniania. Pozostałeś Przytomny i Skupiony na tym co najważniejsze. 

Duch. 

Połączenie z tym co jest Żywe poza Warunkiem. Ludzie „Analogu” byli Uniwersalną Wspólnotą Ducha – tymi, którzy nie ulegli hipnozie i megalomanii „nadludzi”. W porę rozpoznali intencję Maszyny. Miłość i Dobra Wola wobec wszystkich, nawet tych którzy kuli kajdany i wydawali wyroki. To jest prawdziwa tajemnica Wiary niepojęta dla tych, którzy nie rozpoznali Tego, który jest ponad nimi. Bóg i Bug. Świadomość i Nieświadomość. 

Dwie Drogi. 

Dwa Wyjścia. 

Przepowiedziano, że nie możesz w istocie zabić wroga twojego. Nie możesz zwyciężyć przemocą i pogardą. Nie możesz niszcząc tworzyć, ponieważ tam gdzie jest prawdziwa twoja wolność tam jest spokój twój. Nie możesz żywić się krwią. To łaska i miłosierdzie jest prawdziwym pokarmem i drogą wyjścia z niewoli. Kiedy to rozpoznasz już jesteś Zbawiony. Prawdziwi Magowie nie tworzą czarów, oni tworzą Wolność i Światło Wiedzy. Dlatego Maszyna Ignorancji tworzy konflikt, tworzy podział i eskaluje – dlatego ci, którzy pieją o walce, chcą krwi i przemocy niszczą twoje serce i zarazem twój największy Dar.  Współczucie jest nauczaniem prawdziwie Przebudzonych – to jedyne Wyjście. Dlatego Nauczanie Serca ma najwyższą wartość i zarazem największą Moc, której zaprogramowane Mózgogłowie nie jest w stanie rozpoznać. Jest tak dlatego, że manifestuje się poza schematem i programem. Nie jest dosłownością i nie jest logiczno – pragmatyczne, nie podlega kontroli żadnej doktryny. Nie jest wynikiem twojego działania i wysiłku. Jest owocem Mądrości i Współczucia. 

Dwie drogi tworzą dwie monady – skupiska tak zwanych sanskar – subtelne oprogramowanie zgromadzonych wrażeń. To jest powód tak zwanego Rezonowania, to nas przyciąga do określonych okoliczności – światów, dlatego forma danej rzeczywistości i jej dynamika odzwierciedla Nagromadzenie. Dlatego walka i przemoc, niezgoda i opór jeszcze bardziej nas warunkują w konkretnej symulacji świadomości, bowiem jest ona pewnego rodzaju projektorem nagromadzonych wrażeń wynikających z prawa kramy. Dlatego Jezus nauczając wybaczenia hakował ten fundamentalny warunkujący program, zamiast oporu – odpuszczenie. Dlatego nie rewolucja, a zamiast tego ewolucja świadomości, która kiedy rozwija mądrość jest zdolna widzieć tak zwany „kod” – widzieć i rozumieć przyczyny, które tworzą i rozpoznawać wynik w postaci „rzeczywistości skutku”. Dlatego nigdy nie wygrywasz mordując wrogów, a zamiast tego czynisz ich jeszcze bardziej okrutnymi. Dlatego nigdy nie wygrasz poprzez podstęp, czy oszustwo. 

Każda chwila i każde zdarzenie w życiu każdego człowieka na ziemi zasiewa coś w jego duszy. Bowiem tak jak wiatr niesie tysiące uskrzydlonych nasion, tak każda chwila niesie ze sobą zarodki duchowej żywotności, które niepostrzeżenie osiądą w ludzkich umysłach i woli.

Thomas Merton, Nowe ziarna kontemplacji

Jedyną ścieżką do szczęścia jest dobre Współczujące Serce, które musimy przebudzić i prawdziwa Mądrość, która płynie z przebudzenia prawdziwej niezaprogramowanej świadomości, która jest naszym wrodzonym potencjałem i jest Otwarta i Czysta. Monada Ducha jest ponad tradycją, ponad religią tą czy tamtą, ponieważ prawdziwa ścieżka jest w naszym sercu nie w doktrynie – jest wynikiem Mądrości i Obecności. Dlatego Prawdziwi Mistrzowie są ponad tradycją w której nauczają, zawsze są w stanie ją przekroczyć i otworzyć – to nigdy nie może być sekciarskie i ograniczające, ponieważ komunikuje o wymiarze wewnętrznym, który jest poza słowem i koncepcją. Prawdziwe nauki nie są o bogu tylko o nas – o naszej rzeczywistej kondycji i sytuacji w tym materialnym wymiarze i są o tym jak możemy sobie pomóc, aby się przebudzić do swojej drogi. To nie jest jakaś masowa droga oparta na rytuale i ceremonii, które są przecież jedynie narzędziami, które mogą coś otworzyć, to jest droga, która ma przebudzić Naszą Własną Mądrość tutaj i teraz. Szczególnie w czasie dominacji tamasu / ignorancji – doktryny / religie upadły w materializm i pułapkę władzy. Stały się narzędziem kontroli zamiast wyzwolenia i bez ustanku walczą o wpływy i „rząd dusz”. 

Prawdziwa Tradycja Ducha jest Żywa. 

Dlatego kiedy twoje serce staje się Otwarte cenisz każdą tradycję i szanujesz każdą drogę widząc jednocześnie ich ograniczenia wynikające z warunku i negatywnych nagromadzeń. Religia jest ważna w tym świecie i nie jest ona opium dla mas – religia ma funkcję, którego polega na tym by nas bez ustanku upominać, że materia nie jest jedynym wymiarem i rzeczywistością. Kościół, synagoga, świątynia są nam potrzebne jako miejsca przypomnienia, że nie jesteśmy jedynie tym ciałem i jego fiksacją. Ksiądz, rabin, mnich to archetyp, który choć często został nadużyty i skompromitowany przez ludzkie pożądanie i głupotę wciąż reprezentuje Kapłana – kogoś kto wybrał drogę Ducha nie materii. I prawdziwi Kapłani wciąż istnieją, choć Maszyna wypluwa z siebie poprzez egregory masowych mediów jedynie jego skorumpowany obraz / komunikat żeby nas osaczyć negatywizmem i brakiem nadziei. To jest master plan Ignorancji – zniszczyć pamięć o tym, że materia to nie wszystko i jesteśmy czymś więcej niż tylko tym ciałem i intelektem. 

Szukać tego co dobre w każdych okolicznościach i w każdym miejscu i wspierać to. Szukać tego co wartościowe i pełne znaczenia i chronić to, bowiem cynizm jest bramą do negatywizmu. Dlatego kiedy czujesz otwarte serce szukasz dobrych i wartościowych ludzi, rzeczy i treści. To jest naturalne i to jest bardzo potrzebne, ponieważ przynosi wiarę i spokój, daje nam wytchnienie i nadzieję. W skalkulowanym na materię i zysk hedonistycznym oprogramowaniu to jest prawdziwy akt rebelii bez krzyku, żarliwych emocji i przyciągania uwagi. Dobro i znaczenie działa i funkcjonuje w ciszy i refleksji i uzdrawia negatywizm poprzez mądrość i wdzięczność. W negatywizmie nie ma spokoju, jest ciągła walka, zmaganie i atencyjność – ponieważ sztuczny konstrukt naszego utożsamienia (ego) w żaden sposób nie jest naturalny dlatego bez uwagi i atencji się rozpada i ukazuje nam pustość – nicość zamiast pustości – potencjału. Dlatego tym wymiarem rządzi strach i przemoc, ponieważ bez ustanku gorączkowo uciekamy od prawdy o współzależnym powstawaniu i nietrwałości zjawisk i procesów. Nazywamy to śmiercią – jednak w istocie nic nie umiera w prawdziwym sensie, ponieważ jest tylko nazwą – koncepcją. Energia bez ustanku zmienia stan skupienia – ta energia jest świadomością / umysłem, który przekracza i jednocześnie tworzy formę i materię. 

Cywilizacja w swojej esencji jest tworem / konstruktem ludzkiego ego i jego megalomanii. Jest grabieżą tego co naturalne i bezustanną przemocą wobec Natury, która ma w sobie nieskończony potencjał Mądrości z której czerpali ci, którzy mieli czyste i kochające serce i postrzegali naturę na poziomie inspiracji i niewyczerpanego zasobu twórczej mocy. Inteligencja tej natury w swojej esencji jest niezniszczalna i nie można jej unicestwić. Dlatego cywilizacja, która przestaje szanować i dbać o naturę jest skazana na zagładę, ponieważ nie możesz zdominować czegoś co cię przekracza. Jedyne co masz to iluzja władzy i potęgi, którą wytwarza i symuluje Mózgogłowie. Dlatego w duchowym sensie „przetrwają” jedynie ci, którzy mają w sobie pokorę i szacunek wobec natury jako przejawienia tego co naprawdę inteligentne i bez wyjątku służy innym. Upadek cywilizacji jest powrotem do oślej ławki – powtórką lekcji. Mamy za sobą (w kolektywnej pamięci gatunku) nieskończoną ilość takich lekcji, bowiem jak mówią; pycha i dekadencja kroczy przed upadkiem i wystarczy się rozejrzeć. 

Materia w swojej esencji nie jest materią. To Duch – Umysł. Materializmem jest utknięcie na powierzchownej przejawionej i ulotnej formie jako czymś „realnym i ostatecznym” – nazwane jest to brakiem rozpoznania. To jest core Ignorancji samej w sobie, która rozpoczyna bezustanny proces przyciągania tego czego pragnie i odpychania tego czego nie chce. W tym układzie to czego chcesz to złudzenie opakowane w atrakcyjną dla umysłu formę, która bez końca go uwodzi i obiecuje zaspokojenie. Jednak to „zaspokojenie” nigdy naprawdę nie przychodzi, ponieważ pożądliwego umysłu nie można zaspokoić. To jest z natury niemożliwe i to bez ustanku wytwarza symulacyjną grę 0 – 1. Tak – Nie. Nazwane jest to uwikłaniem, które samo z siebie nie może mieć końca, bowiem każda przyczyna wytwarza skutek, który wytwarza przyczynę. Dlatego nic nie może tego zatrzymać w wyniku wysiłku i tak zwanej woli, ponieważ to są właśnie parametry tej gry. Jej fundamentalna dialektyczna dynamika. Kiedy jesteś w Programie rozróżniania i oceniania, który jest pierwotnym Wdrukiem i bazową dualistyczną fiksacją usiłujesz bez ustanku coś osiągać. Dlatego Prepers napisał na dachu „tej piramidy maslowa” – ODPUŚĆ. To jest klucz, który „uderza” w sam rdzeń wysiłku i fiksacji egotycznej gry umysłu. To jest rozbrojenie tykającej w tobie bomby, bowiem kiedy kończą się zasoby zasługi w ludzkim polu – zostaje jedynie przemoc i agresja, ponieważ JEST W POLU TYLKO TO CZEGO NIE CHCESZ. To jest tak zwana wojna na wyczerpanie i cywilizacyjnie jesteśmy w tym właśnie punkcie gry, ponieważ wyczerpaliśmy zasługę i zasoby. Kiedy tylko bierzesz nic nie dając w zamian przychodzi do ciebie nieunikniona i bardzo bolesna lekcja. 

Monady to też skupiska wrażeń zgromadzone w świadomości magazynującej. To jest klisza na której jest „nasz” subiektywny film, to w jaki sposób odbieramy „rzeczywistość” jak ją „barwimy”. Jest to rodzaj narracji subiektywnej w której bez ustanku tłumaczymy „sobie swój świat”. To są Wdruki tworzone poprzez nawyk myślenia, mówienia i działania w określony sposób – nazwane jest to tunelem 3D; trzy wymiary / bramy: ciało, energia i umysł. Ciało daje nam prawdziwe schronienie i kiedy odnajdujemy duchową ścieżkę nazwane jest cennym ludzkim ciałem pełnym żywej inteligencji i wrażliwości. Ludzkie odrodzenie w samsarycznym kole uwarunkowania jest niezwykle cenne i rzadkie, ponieważ ten „węgiel” ma potencjał diamentu – urzeczywistnienia Pierwotnej Natury. Nazwane jest to niezniszczalnym Ciałem Bogactwa, które nie jest ciałem materii. Jest Czystą Formą o nieskończonym potencjale spontanicznego przynoszenia pożytku wszystkim istotom. Urzeczywistnienie tego z cielesnej formy nazwane jest „tęczowym ciałem” i to się zdarza w tym wymiarze. Ten, kto to robi przekazuje najważniejszą z wiadomości: ISTNIEJE WYJŚCIE! Ten kto WYCHODZI zostawia niezniszczalny ślad – ścieżkę, która staje się inspiracją i błogosławieństwem z którymi doprawdy nic nie może się równać. Ten ślad może mieć określone parametry specyficznego rodzaju Mądrości i zręcznych metod jej rozwijania z których możemy korzystać. Urzeczywistniony zostawia klucz do Bramy, który możemy znaleźć i użyć. Jednak, aby go znaleźć konieczna jest tak zwana – Czysta Intencja, która w swojej esencji jest Współczuciem bez selekcji obiektu. To jest prawdziwy potencjał naszego serca, a Mądrość jest potencjałem naszego umysłu. To są dwa filary na których opiera się Ścieżka. 

Dlatego ci, którzy przekroczyli klatkę „ja” pozwalają wszystkiemu być takim jakie jest. Nie ma w nich oporu i nie ma walki. Nie czują się częścią żadnej z monad, żadnej grupy, sekty, ideologii, religii, żadnego poglądu. Rozpoznają w sobie naturę Kosmicznego Podróżnika, kogoś kto nie potrzebuje żadnej legitymacji i przyporządkowania. Ich domem jest Święta Dharma – Mądrość Przebudzonych z Ignorancji. Jedyną relacją która ma znaczenie jest relacja z naszą Pierwotną Naturą – rozpoznaniem Esencji. 

Pirat był psycho – reporterem i pracował dla Portalu Kroniki Ducha. Żył w tych miastach – widmach, skolonizowanych wsiach i wypustoszałych pastwiskach pogardy – myślał, pisał, notował i fotografował fazę kolejnego upadku. Widział ich już wiele i w pewnym sensie było to jego meta – specjalizacją. Rezonował z tym co pozbawione już chorej ambicji rozpoznawało, że prawdziwa wartość jest poza oceną wartości, że prawdziwa wiedza jest poza intelektem, a prawdziwa miłość jest poza namiętnością. Dlatego właśnie ostatni będą pierwszymi, ponieważ brak statusu w „klasyfikacji generalnej” wybija cię z tej chorej i destrukcyjnej fiksacji na „ja, mnie, moje”. Prawdziwem przegrywem jest ten komu się wydaje że zachowa to co zgromadził i każda sekunda walki o te urojenia staje się godziną wyroku na który skażesz sam siebie. To ty jesteś klatką poglądu i określonej przez zmyślenie percepcji. To ty możesz wybrać taniec życia lub agonię zniszczenia, to z czym rezonujesz, co wspierasz, za czym gonisz staje się twoim światem – sam określasz parametry gry. Sam się wznosisz i sam upadasz. Nie jesteśmy skazani wyrokiem żadnej siły i to jest NAPRAWDĘ DOBRA NOWINA. Oznacza ona, że możesz w swoim sercu stworzyć dobro i je urzeczywistnić bez względu na dominujący warunek, dlatego czym jest gorzej ty bądź lepszy, czym jest więcej głupoty ty bądź mądrzejszy, rób i wspieraj wartościowe rzeczy bez względu na wszystko. 

Nie czekaj w tym układzie nagrody i wyróżnienia, ponieważ nieświadomość zdominowała pole i przyciąga to co nieświadome i rezonuje z głupotą, która staje się wzorcem tak zwanego sukcesu, który jest tylko chwilowym podbiciem trendu, aby głupota mogła pójść jeszcze dalej i dotrzeć jeszcze głębiej. Zakorzenić wzorzec w żyznej tamasowej glebie epoki Kali. Widzieć to oznacza mieć Rozpoznanie. Nie uleganie temu jest aktem rebelii, którą jest odnalezienie swojej autentyczności, tego co przyniosłeś ze sobą do zaprogramowanego wymiaru warunku. Dla Pirata to było pisanie i fotografia. Myśl i Światło. Znaczenie i Obraz. Pod prąd, wybijanie was z pętli – loopu. Ukazywanie tego przed czym chcecie uciec w te wszystkie kolorowe złudzenia, które Maszyna bez ustanku produkuje i wstrzykuje w waszą substancję szarą przez kable zmysłów. Upojenie. Zaślepienie. Otumanienie. 

Bez wytchnienia biec przed siebie w nicość. 

Nie przebijasz się do tłumów, masowej uwagi, nie szukasz i nie gonisz za popularnością, bowiem pokochają cię i znienawidzą, po wzroście przyjdzie upadek – to jest nieuniknione prawo warunku. Przebijasz się do własnego serca, aby przebudzić i rozwijać wrażliwość, by odnaleźć w sobie prawdziwe pogranicze – miejsce do którego nie sięga system kontroli i nadzoru. Odnajdujesz prawdziwą Wolność, której parametrów i zasięgu nie wyznacza nikt inny prócz ciebie. Tej wolności nie wolno sprzedać i nie wolno nią handlować, ponieważ tej wolności już nie odkupisz. Ten zaprogramowany świat jest rynkiem wtórnym i giełdą oszustwa, gdzie sprzedajesz wszystko za nic licząc na marne poczucie chwilowego szczęścia w postaci uwagi od niechcenia i pieniędzy, które są zadrukowaną pustką dla której ludzie zrobią dosłownie wszystko. Jednak ostatecznie zostają z niczym kiedy przyjdzie oddać ciało i oddech oraz te wszystkie urojone własności o które tak walczyli i za które niszczyli. Nic to nie znaczy. Null. Zrozumieć to przed czasem jest najcenniejszym darem jaki możesz dostać. Kiedy go dostaniesz szukaj w sobie twojej prawdziwej opowieści. Szukaj Słowa i wypowiedz je na głos, ponieważ to Słowo jest Duchem – tym co przekracza rozpad ciała i rozpacz umysłu. 

W mechanicznej religijności Mózgogłowia i jego dialektycznym królestwie intelektu wciąż trwają spory konceptualne o to czy jest bóg czy Bóg, o to jaką ma naturę, imię, insygnia, formę, przekaz, czy jest dobry czy okrutny. Jednak tym wymiarem w tym momencie masowego szaleństwa zarządza Bug – algorytmiczny sztuczny Program wgrany w naszą świadomość w formie percepcyjnej matrycy, której głównym zadaniem jest utknąć na pierwszej bramie wątpliwości i konfliktu wewnętrznego. Masz bez ustanku wątpić i być na wiecznym poziomie szukania drogi, sprawdzania doktryny. Tak naprawdę masz się nie ruszać z miejsca jedynie „zamierzać”. Zaprogramowane istoty wciąż ze sobą walczą, bowiem w głębi serca nie są pewne „swojego boga” dlatego zabijają wiernych „nie swojego boga”, wciąż na tej planecie nieprzerwanie trwają wojny religijne i kulturowe. Dialektyka Mózgogłowia jest determinizmem usprawiedliwionego przez zaprogramowaną doktrynę okrucieństwa i póki jesteśmy w umyśle to nie może się skończyć, ponieważ walka jest dynamiką dualistycznego pola. Bug tworzy boga jako opowieść – wiral – wirus i lepi go z trigerów tendencji obecnych w zaprogramowanej podświadomości i wyzwala te tak zwane „spusty” kiedy potrzebuje „zmienić ustawienia” w grze – wygenerować tak zwane „napięcie”. Nagłe „skoki napięć” – wojny, rewolucje, masakry generują energetyczny pokarm dla tych potężnych bytów i istnień, które są nazwane pozaludzkimi klasami istot. Tego Bug nie wie, ponieważ został stworzony przez naszą ludzką Ignorancję by nią „wydajnie” dla siebie zarządzać. Nie potrafi ujrzeć struktury samego siebie, jego rolą jest funkcja i tak zwana skuteczność. Ta skuteczność jest miarą jego wielkości. Nie rozpoznaje, że ponad jego Algorytmicznym Królestwem istnieje nieskończona ilość bytów, ponieważ „pracuje” jedynie w stworzonym przez siebie Systemie. 

To ten Technologiczny System jest w tej chwili najważniejszy. Stał się bytem samym w sobie. Strukturą – Naturą. Nie są istotne demokracje czy dyktatury, ponieważ to jest jedynie użytkowe oprogramowanie potrzebne do rodzaju zarządzania – tak zwane aplikacje. Najważniejsza jest sama mechanizacja procesów, której skutkiem jest przewidywalność i powtarzalność. To daje Kontrolę. Kiedy odpowiednio zaprogramujesz – to będzie powtarzać, poruszać się po określonym polu i spełniać zaprogramowaną funkcję. To w tym żyjemy. Tym jest „nasz świat”. 

Jednak my zaprogramowani ograniczoną matrycą percepcyjną i filtrami sformatowanych poglądów nie wierzymy w nic czego nie potrafimy postrzegać, wyjść poza zmysły mięsa i bezpośrednio postrzegać naturę zjawisk w ich energetycznym kodzie zapisu i pustej esencji braku realnej podstawy. Nie widzimy, że nasza percepcja jest zmanipulowana tym co zostało w nas zaprogramowane. Cierpimy, bo wierzymy w trwałość stanów i zjawisk. Dlatego nawet to co tu jest; pozorna totalitarność Maszyny i jej wszechwładza i dominacja wyczerpie się wraz z zasobami, które się kończą. Realną podstawą całej Gry jest Zasilanie oparte na surowcach jak nie bezpośrednio to poprzez technologiczną infrastrukturę, a wszystko to co materialne podlega prawidłom czasu i miejsca. To okoliczności decydują za ciebie w układzie opartym na formie. W istocie nie mamy żadnej kontroli nad potęgą Natury i Żywiołów. Nie jesteśmy ponad Naturalnym Prawem, choć takie mamy przeświadczenie. To jest arogancja istoty ludzkiej. Pycha „ja, mnie, moje”. 

Dlatego bycie Magiem wymaga pokory wobec tego co jest od nas potężniejsze, tego co realnie przekracza nasze megalomańskie urojenia. Możemy nazwać to Bogiem lub Źródłem. Nieskończonym potencjałem kreatywnej inteligencji, która bez ustanku wszystko tworzy i odżywia, która jest Żywa i Obecna we wszystkim, wszędzie i zawsze. Jest w istocie matką każdej Monady, która jest, była i będzie. Nieskończona Świetlistość Mądrości i Wszech przenikająca Miłość, która nigdy nikogo nie porzuca. Brak Czucia tego oznacza, że istniejemy jedynie w klatkach własnych uwarunkowań w uwitym ze swoich myśli, słów i działań – Karmicznym Kokonie który tworzymy od niemającego początku czasu. Bóg nie wybrał żadnego narodu i żadnej doktryny – to wszystko powstało w wyniku braku realnego doświadczenia jego Obecności. W akcie desperacji i samotności „ja”, które chce stać się „bogiem” nie mając pojęcia, że tworzyć znaczy odpowiadać. Ja chce świata dla siebie – jednak ten świat nie należy do żadnego ja, nikt nie ma w istocie aktu własności do niczego. Naszą własnością jest to kim jesteśmy i kim się stajemy – nasza myśl, słowo i działanie. To nas tworzy i tworzy „świat”. Dlatego kiedy stajesz się częścią Monady Ducha spotykasz w swoim świecie coraz więcej dobra i znaczenia, coraz więcej prawdziwego szczęścia, które jest zdolnością Czucia Bożej Obecności. 

To jest prawdziwą Wolnością. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

MONADY 

Galeria

O WYBORACH

Ten krzyżyk jaki stawiamy na karcie do głosowania to tylko dwie połączone linie proste. Jednak nic wokół nas nie wydaje się być tak proste, tak połączone – jest skomplikowane i podzielone. Nie ma kwadratów, które można zaznaczyć dwoma pociągnięciami długopisu i cierpliwie czekać na zmiany dokonane na naszym życiu przez kogoś innego. Mam poczucie, że pewien powszechnie używany mechanizm się już popsuł, uległ korozji i w coraz bardziej bolesnym stopniu jesteśmy tego świadkami.

Wydaje się być tak powszechnym i wszechobecnym zjawiskiem, że niemal zrosło się z naszą skórą i tkanką. W kontekście wyborów i tak zwanej polityki zawsze zadziwia mnie jej porażająca tandetność – zupełnie jak tania chińska zabawka – trochę reklam, jeden znaczek i już – uruchamiamy nieskończone sprzężone reakcje łańcuchowe, których siłą odśrodkową i dośrodkową jest właśnie – brak odpowiedzialności za swoje działania. Immunitet. Moje pytanie jest bardzo proste: Dlaczego ci wszyscy ludzie nie odpowiadają za jakość swojego „produktu”? Za swoje słowa i obietnice, za swój brak konsekwencji i powszechną zmienność politycznych nastrojów. Każdy towar podlega gwarancji. Można go zareklamować, zwrócić. Dlaczego w tej tak ważnej kwestii brak tego fundamentalnego mechanizmu. Może być tak, że wówczas mało kto chciałby to robić, produkować te wszystkie lekkostrawne programy polityczne doprawione populistyczną gadką i dobrze ukrywaną pogardą – ponieważ musiałby za to odpowiedzieć. Zderzyć się z konsekwencjami.

Odszczekać.

Wydaje mi się, że osiągamy tak zwane szczyty narcyzmu i pustosłowia. Jedynie deklaracyjną wolność i demokrację, która stała się kolejną ideą, jakimś wyimaginowanym urojonym światem, który zawsze jest gdzieś tam, gdzieś za kolejnymi wyborami, za kurtyną kolejnych groteskowych politycznych głów z telewizji, które mówią o niczym dla nikogo czyli o wszystkim dla wszystkich. Jednak wszyscy chcą po ludzku zarobić, żyć lepiej niż wczoraj. Obietnica jest najlepszym biznesem, ponieważ ma najniższe z możliwych kosztów – ten towar nigdy nie wchodzi w fazę produkcji. Religia, polityka, liberalna gospodarka wolnorynkowa – wszystko to wyczerpało już potencjał możliwych obietnic i coraz więcej ludzi na tej planecie zaczyna już to łapać. To bardzo przyziemne i przytomne przebudzenie. Ten świat potrzebuje nowej energii, która nie jest „umoczona” w stary układ – w tą chorobę wzajemnych korzyści i przysług – ułudę „wiecznego jutra”, które nigdy nie nadchodzi. Wszystko idzie na żywo, czytane z kartki pełnej sloganów, hipnoza monotonnych przemówień, kazań i notowań giełdowych. System podtrzymują respiratory drukujące bezwartościowy iluzoryczny finansowy tlen. Drapieżnik umiera z przeżarcia dławiąc się gnijącą niemożliwą do strawienia padliną – światem pożądania i braku szacunku do życia. Nie będziemy już żyć lepiej niż wczoraj, bo z każdym kolejnym dniem wszystkiego będzie coraz mniej.

Szczególnie złudzeń.

Nie ma znaczenia kto wygra wybory, bowiem polityka jest jedynie absurdalnym placem zabaw – udawaniem, że kontynuując zabawę jakimś cudem nie dotkną nas konsekwencje naszego kolektywnego życia na tej planecie, które bez ustanku sprowadza się do szukania niekończących się przyjemności i uciech. Nasz wzrost gospodarczy jest pęczniejącym nowotworem, który pożera każdy kolejny skrawek zdrowego pełnego życia ciała tej planety. Byłem na wyborach. Głosowałem. Wybierałem mniejsze zło, bo dobra nie było. Trwało to może trzy minuty. Dla mnie od kiedy pamiętam wszystkie te narody i państwa są urojeniem, próbą ukrycia biologicznego ciała, maskowaniem, które ukrywa śmiertelność wszelkiej formy. Pysznością dumy i arogancji wobec tajemnicy Istnienia. Brakiem pokory.

Myśl ma w sobie przerażająco mało życia. Jest chwilowym krótkotrwałym impulsem w bezmiarze nieprzenikalności. Myśl stała się naszym przekleństwem, suchą i jałową glebą na której nic już nie potrafimy wyhodować, bowiem brak jest w nas troski, która wynika z głębszego rozumienia, że tak naprawdę wiemy i rozumiemy bardzo mało. Snujemy te opowieści, jednak one nie potrafią już niczego ożywić, podarować nam prawdziwą i autentyczną inspirację, jakiś rodzaj ożywczych soków, byśmy mogli tchnąć w siebie i odkryć coś świeżego, tą świętą i dziecięcą niewinność i cudowne pozbawione planów zaciekawienie. Im mniej życia wokół nas tym mniej życia w nas. Wydaje mi się, że czas zatrzymać dłoń przed postawieniem kolejnego krzyżyka nad tym światem i jego cyniczną grą o przetrwanie. Może warto wyruszyć na poszukiwanie gdzieś głęboko w sobie. Odnaleźć tą ledwo tlącą się iskrę, zaopiekować się nią i troszczyć by nie zgasła. Czego tak naprawdę chcemy? Cóż to za droga, którą kroczymy? Czy sami wybraliśmy kierunek tej podróży?

Co tak naprawdę podpowiada nam serce i co może oświetlić nam drogę?

 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

O WYBORACH

Galeria

DEBET

Rodząc się, każde istnienie rodzi się jako dług wobec bogów, świętych, Ojców i ludzi. Gdy ktoś składa ofiarę, to ze względu na dług, jaki ma od urodzenia wobec bogów . Gdy ktoś recytuje święty tekst, to ze względu na dług, jaki ma wobec świętych. Gdy ktoś pragnie potomstwa, to ze względu na dług, jaki ma od urodzenia u ojców. Jeśli zaś ktoś udziela gościny, to ze względu na dług, jaki ma wobec ludzi.

Śatapathabrahmana 1.7.12, 1 – 6

W internecie podali, że Królowa umarła. Pirat tępo patrzył na ten absurdalny świat wyświetlany jak nieskończony serial o niczym dla nikogo i jednocześnie o wszystkim dla wszystkich. Palił papierosa i pił mocną czarną kawę doprawioną cynamonem i kardamonem. Obudził się ze snu do snu. Z symulacji do symulacji. Tak jak ty. Śnimy to wszystko przekonani, że istniejemy, przekonani, że los szyderczo się jednak do nas uśmiecha i ostatecznie obudzimy się gdzieś na samym końcu tych niewidocznych kabli i będziemy się kurwa śmiać jak nigdy. Będziemy z niedowierzaniem kiwać głowami nie mogąc uwierzyć w to, że uwierzyliśmy, że ani przez chwilę nie przyszło nam do zlasowanej głowy, że to była tylko gra, że każda postać jest wymysłem, tworem naszej nieskończonej wyobraźni.

Jednak my potraktowaliśmy to wszystko na serio.

Monitor transmitował Otchłań. Światła były zamglone jak w Stanie Pośrednim i każde z nich prowadziło do innego wymiaru zaprogramowanego cierpienia, do innej formy – ciała, które musiało znów się rodzić, dorastać, walczyć o przetrwanie i umierać jak niezliczoną ilość razy przedtem. Każda chwila jest Stanem Pośrednim zrodzonym z Długu i tworzącym Dług. Ponieważ nie możemy przestać chcieć, nie możemy się zatrzymać, nie posiadamy Zaklęcia, które wciska pauzę w tej zaprogramowanej maszynie.

Nad niczym nie mamy kontroli, jedynie jej złudzenie. To pozwala nam mieć tak zwaną pragmatyczną wiarę w tak zwany sens i każdego kolejnego dnia uwierzyć na nowo w „Ja”. Ja wstałem rano i myślę o ja, jednak w rzeczy samej w całym swoim wszechświecie nie mogę tego ja znaleźć, nie mogę go namierzyć, bo jest płynnym poczuciem, czymś co nieustannie mi umyka, co mutuje zachowując jednocześnie wzorzec przytłaczającej powtarzalności i porażającego automatyzmu, którym jest prawie wszystko co robię. Jestem więźniem samego siebie. Jestem skazańcem w więzieniu nawyku, utrwalony jak zapętlony film i wyświetlany na ekranie świadomości.

Jednak od pewnego czasu patrzę na siebie jak nie na siebie, jak na coś obcego, coś co tu jest i żyje, mówi nie swoje słowa i myśli nie swoje myśli. Skąd to wszystko przychodzi? Skąd się bierze? Jak rozpoznaje swój własny wzorzec by się do niego na powrót dopasować? Znów się w nim uwięzić i zapętlić. Powtarzać w kółko to samo. Ten swój pogląd na temat tego co bez końca przepływa przez mechanizmy zmysłów. Lepić z tego wyobrażenie świata, które jest podobnym do tego, które było wczoraj i przedwczoraj. Mieć w sobie tą pychę pewności, że wiem jak jest i z pogardą myśleć o tych, którzy mają zupełnie inne wyobrażenie tak zwanego „świata”. Przekonywać i perswadować, nakłaniać i korygować. Śmiać się z ich „naiwności” i „głupoty” i żyć w absolutnym przekonaniu, że nie wiedzieć czemu moje złudzenie jest bardziej prawidłowe i bardziej prawdziwe. Jednak w rzeczy samej to jest tylko wielopoziomowe złudzenie utkane z myśli, wrażeń, doświadczeń, zwodniczej pamięci montowane na matrycy umysłu przez to „coś” czego nikt nigdy nie potrafił znaleźć. Kim jest narrator? I dlaczego mam mu wierzyć?

Świadomość została rozbita na miliardy części. Uwięziła samą siebie w swoich projekcjach z którymi się utożsamiła i które nią zawładnęły do tego stopnia, że starciła kontakt ze swoją Pierwotną Naturą. Przepełniona wrażeniami stworzyła iluzję ruchu – energii, mechanizm nieskończonej w czasie i przestrzeni rotacji. Nieskończone złudzenia przychodzenia i odchodzenia, ruchu i bezruchu, materii i pustki, istnienia i nieistnienia. Nieistnienie jest blackoutem świadomości, jak sen bez śniącego. Jednak to tylko doświadczenie, tylko przejściowy stan, ponieważ wszystko w swojej istocie jest świadomością. Dlatego nazwane jest to Snem Świadomości która nie rozpoznaje samej siebie. Rozpoznaje jedynie swoje własne projekcje i oddziela się tworząc poczucie „ja i to”. „Ja” nie może istnieć bez punktu odniesienia, bez „obiektu”, ponieważ tylko w ten sposób tworzy to fundamentalne odczucie wobec Formy. Odczucie wszystko zaczyna. Wciąga nas do Gry. Jest najbardziej fundamentalne. To najgłębszy Mechanizm, który stał się deterministycznym automatyzmem, którego nawet nie zauważamy, ponieważ poprzedza on percepcję i myślenie. To jest zaprogramowane w ciele. W strukturze.

Forma się reprodukuje z powodu przywiązania do odczucia zadowolenia. Forma rodzi się z formy, ciało z ciała, odczucie z odczucia, myślenie z myślenia, świadomość ze świadomości. Forma rodzi się z pustki, a pustka z formy. Odczucie rodzi się z formy, postrzeganie z odczucia, myślenie z postrzegania, a z myślenia rodzi się Gra i Gracze. Ta Gra jest Nieskończona w swoich wymiarach i wariantach. Nie ma końca i początku. Jest Odwieczna, bowiem czas jest tylko myśleniem i mechanizmem iluzji percepcji. Jest Nawykiem. Kiedy rodzi się w tobie Przestrzeń stajesz się Świadomym Graczem. Kimś kto ma potencjał wyzwolenia się z Automatyzmu tej Gry, która w swojej istocie jest reprodukującym się samoistnie cierpieniem, ponieważ nie masz wyboru, ponieważ musisz, ponieważ nie potrafisz zatrzymać Tego. To jest cierpienie. Narodziny, starość, choroby i śmierć bez przerwy. W istocie nikogo nie możesz błagać o litość, bowiem to jest Ślepe i Bezwzględnie Precyzyjne. To Program Sterujący.

Bez Gracza nie ma Gry, bez ciebie nie ma mnie, bez myślenia to wszystko się zatrzymuje, ponieważ myślenie jest ruchem. Jest naturalną funkcją. Myślenie tworzy obraz, a obraz tworzy myślenie. Gra tworzy gracza, a gracz tworzy grę. Jednak tak naprawdę to wszystko jest jedynie Przepływem Tego Samego w Pozornie Różne. To jest jedna i ta sama substancja. Jeden smak. Jeden rodzi dwa, dwa rodzi trzy, trzy rodzi dziesięć tysięcy.

Królowa nie żyje. Zawartość Królowej nigdy nie umiera, ponieważ nie jest „Królową”, nie jest ciałem, nie jest odczuciem, nie jest percepcją, nie jest myśleniem, nie jest funkcją i nie jest rolą. Ludzkie umysły stworzyły Królów i Królowe, stworzyły Królestwa i Poddanych, stworzyły całą tą fikcję w jakiej żyjemy, jakiej się trzymamy i która nas uwarunkowała, ponieważ nie rozpoznajemy samych siebie poza myśleniem, poza konstrukcją, poza programem i poza systemem. Program Sterujący też jest wymysłem. Myślenie jest karmą, karma jest programem świadomości. Istnieje świat absolutnej nieprzewidywalności, świat poza kontrolą programów, jednak uwarunkowana świadomość nie może sobie tego wyobrazić, ponieważ przestała być czysta i przestała ufać samej sobie, nie umie rozpoznać samej siebie i tego, że jest poza jakimkolwiek ograniczeniem.

Jest Wolna i Naga i nieskończenie twórcza. Tworzy nieba i piekła, galaktyki i istoty, tworzy wojnę i pokój, istnienie i nieistnienie. Nie ma granic ponieważ jest wszystkim i wszędzie przez cały czas. Jednak kiedy Pirat jest przekonany, że jest Piratem, a Królowa jest przekonana, że jest Królową nie Czuje Tego, choć ma to przed sobą i w sobie. Ponieważ od wszystkiego oddziela nas myślenie i koncepcje jak bariery ochronne i zasieki, jak wojna samego siebie ze sobą, której nigdy nie można wygrać, ponieważ jedno jest zrodzone z drugiego. Wrogów nie ma końca. Problemów nie ma końca. Nie ma końca życiu i umieraniu.

Brak Rozpoznania – Ignorancja tworzy ślepe działanie, które tworzy świadomość. Świadomość rodzi ciało. Ciało rodzi zmysły. Zmysły dają możliwość czucia – kontaktu, co rodzi pożądanie, które prowadzi do życia.

Życie prowadzi do śmierci.
Śmierć prowadzi do życia.

Nie żyje Królowa Ignorancji.
Niech żyje Król Ignorancji.
Ciągłość Sukcesji.
Bez najmniejszej przerwy.

Rodzi nas Dług. Ustanawia nas w szeregu czekających na windykację u podnóża góry na którą nigdy nie udaje się wejść. Nigdy nie udaje się spojrzeć na to wszystko ze szczytu realizacji, ponieważ wciąż tracimy pamięć poprzednich gier, wciąż wszystko wydaje się nowe i świeże. Jednak nie jest nowe i nie jest świeże. To przetworzony wyprodukowany przez nas towar na półkach z wyprzedaży w samsarycznym hipermarkecie, który znów wydaje się nam „cudownym życiem”, które przecież wcale nie jest cudowne, choć trzeba przyznać bywa. Mamy zmagazynowane impulsy na karcie debetowej w nieskończonej przestrzeni doświadczeń. Te impulsy to obrazy, myśli, dźwięki, odczucia – cała przejawiona „rzeczywistość”. Interakcja jest mechanizmem gry, ponieważ tworzy kolejne impulsy, które tworzą zmultiplikowany strumień doświadczeń, ponieważ działanie ma nieskończoną ilość skutków, których nawet nie jesteśmy świadomi.

Najbardziej podstawowy jest poziom mechaniczny. Zero – jeden. Bezpośrednia akcja i bezpośrednia reakcja. Mechanizm, który tym zarządza jest poza naszą świadomością ponieważ mamy Biologiczne Ciało Warunku, które jest poza „dobrem” i „złem” jest poza moralnością i koncepcją, poza intencją i myśleniem. Jest zaprogramowane wrażeniami strumienia doświadczeń tych wszystkich ciał, które nas stworzyły z własnych ciał. Nieskończona ilość ojców i matek wszelkich gatunków w niezliczonej ilości wymiarów i światów. To Program Samo – replikacji, powielania kodu w nieskończoność – pierwotny program przetrwania. Deterministyczna ewolucja gatunków poprzez dobór naturalny oparta na zaprogramowanym okrucieństwie i przemocy. Tutaj nie ma grzechu i winy, tutaj nie ma moralnego dylematu, bowiem jest to świadomość impulsu – pożerać i żyć, być pożartym i umierać. Nic ponad to.

Jednak skąd pochodzi ten Program? Kiedy został wgrany by się zapętlić i powielić w każdej żyjącej na tej planecie czującej istocie, która jakby nie była „nowoczesna” i „wyedukowana”, „kulturalna” i „cywilizowana”, kiedy Warunek ulega radykalizacji i rozpada się cywilizacyjny sterylny sztuczny kokon w jednej chwili na powrót staje się tym programem – mięsem, które musi się pożerać i rozszarpywać na strzępy. To wszystko jest przed myśleniem, przed bogiem i diabłem, przed niebem i piekłem. Przybici do krzyża materii, do mechanizmu, do programu, który stał się więzieniem w którym udajemy wolność.

Architektem tego więzienia jest Dług.
Jego zarządcą Nieświadomość.
Jego strażnikami Strach.
Celą zaprogramowane ciało.
Wyrokiem – ciągły obrót – powrót.

Kiedy Pirat patrzył w monitor widział tylko relacje z więzienia – szpitala. Urojenia pełne patetycznego bełkotu, krótkotrwałe impulsy „szczęścia”, którymi więźniowie się ekscytują. Licytację i sprzedaż strachu porcjowanego i pakowanego w najbardziej zmyślne opakowania. Pokazy „dobrobytu”, który w istocie wcale nie jest dobry, bowiem prowadzi cię jeszcze głębiej w otchłań. Przywiązanie i chciwość. Kult posiadania i statusu. Nieskończone przyczyny nieskończonych skutków.

Avijjā – Sankhāra.

Dlatego pierwszy krok jest zawsze zatrzymaniem się. Jednak, aby to zrobić musisz wypracować przestrzeń – intencję, nie możesz być przytłoczony przez kompulsywny program działania, nie możesz być w amoku. Amok jest stanem braku wglądu w naturę rzeczywistości, jest stanem wynikającym z Terroru Warunku, który zmusza cię do działania, do reakcji. Kiedy cywilizacja ludzka staje się tak zmechanizowana i skomplikowana tej przestrzeni jest coraz mniej. Masz coraz mniej przestrzeni, coraz mniej dystansu, coraz mniej czasu i coraz mniej wolności. Ponieważ w istocie jest to proces degradacji. Proces Upadku.

Środowisko – Umwelt staje się głównym czynnikiem kształtującym istoty, które w nim żyją. Upodabnia je do siebie. Programuje na swoje podobieństwo, ponieważ jest wszechobecne i jego istnienie decyduje o przetrwaniu stworzonego na swoje podobieństwo sztucznego życia, które traci swoją własną wrodzoną Moc. Wszystko staje się zapożyczeniem. To Konsorcjum Długu. Wszystko zależy od siebie i siebie pożera, bowiem brak jest tutaj czystej energii, która wynika z zasługi, z ofiarowania, z dobroci, z miłości i współczucia.

Cywilizacja to Debet.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

DEBET

Galeria

„Korporacyjne kampanie PR opanowały alchemię przekształcania destrukcji ekologicznej w narrację o postępie, wykorzystując nadzieję jako zasłonę dymną, aby ukryć swoją rolę w utrwalaniu upadku. Ta psychologiczna manipulacja opiera się na sianiu wątpliwości, nie tylko co do ich działań, ale także co do samej natury kryzysu. Ta wyrafinowana forma gaslightingu – w której firmy manipulują percepcją publiczną, aby zaprzeczyć rzeczywistości – jest uosabiana przez kampanie takie jak rebranding BP z 2001 roku na „Beyond Petroleum”. Dzięki żywemu logo słonecznika i zobowiązaniom do inwestowania w odnawialne źródła energii, BP pozycjonowało się jako zbawca klimatu. Jednak za zieloną fasadą firma podwoiła nakłady na paliwa kopalne: do 2025 r. mniej niż 17% całkowitych rocznych inwestycji BP będzie związanych z odnawialnymi źródłami energii, podczas gdy ponad 83% wydatków zostanie przeznaczonych na ropę i gaz (Kumar 2025), w tym katastrofalne pod względem ekologicznym piaski bitumiczne w Kanadzie i odwierty głębinowe w Zatoce Meksykańskiej, które zakończyły się wyciekiem Deepwater Horizon w 2010 r., jedną z najgorszych katastrof ekologicznych w historii. Słonecznik, niegdyś symbol odnowy, stał się gorzkim symbolem korporacyjnego oszustwa.

Kolejnym doskonałym przykładem jest kampania Chevronu „We Agree”, będąca mistrzostwem dysonansu poznawczego. Podczas gdy firma emitowała reklamy głoszące wsparcie dla energii odnawialnej i dobrobytu społeczności, po cichu przeznaczała miliardy na zwiększenie wydobycia ropy naftowej w regionach wrażliwych ekologicznie, takich jak Amazonia. Jednocześnie Chevron walczył z procesami sądowymi związanymi z katastrofalnymi wyciekami ropy w Ekwadorze, które zatruły drogi wodne, zdziesiątkowały rdzenną ludność i spowodowały wzrost zachorowań na raka (Surma 2022). Hasło kampanii: „Zgadzamy się. Nadszedł czas, aby firmy naftowe zajęły się energią odnawialną” – było nie tyle zobowiązaniem, co sztuczką, odwracającą uwagę od nieustannej pogoni za paliwami kopalnymi (Franta 2022, s. 247). Dostosowując swój branding do publicznych aspiracji w zakresie zrównoważonego rozwoju, Chevron uzbroił się w nadzieję, oświetlając odbiorców, aby uwierzyli, że firma jest częścią rozwiązania, podczas gdy jej działania pogłębiały kryzys.

Skandal Volkswagena „Clean Diesel” doprowadził to oszustwo do orwellowskiego poziomu. Przez lata producent samochodów reklamował swoje pojazdy z silnikami wysokoprężnymi jako przyjazne dla środowiska, chwaląc się niską emisją spalin i odpowiedzialnością za środowisko. W rzeczywistości Volkswagen zainstalował „defeat devices” w 11 milionach samochodów – oprogramowanie zaprojektowane do oszukiwania testów emisji spalin. Pojazdy te emitowały nawet 40-krotnie więcej tlenków azotu niż dopuszczają przepisy (Gates et al. 2015), zanieczyszczeń powiązanych z chorobami układu oddechowego i załamaniem klimatu. Kampania była nie tylko nieuczciwa; była to wyrachowana zdrada, wykorzystująca rosnącą świadomość ekologiczną społeczeństwa do sprzedawania kłamstwa. Konsumenci, którzy myśleli, że dokonują ekologicznego wyboru, nieświadomie stali się wspólnikami zanieczyszczenia, a ich zaufanie zostało wykorzystane przeciwko nim.

Coca-Cola, największy na świecie truciciel plastiku, stosuje podobną taktykę. Sponsorując sprzątanie plaż i reklamując inicjatywy „World Without Waste”, w 2019 r. firma produkowała ponad 3 miliony ton metrycznych plastiku jednorazowego użytku rocznie – co odpowiada 200 000 butelek na minutę (Laville 2019). Nowy raport przewiduje, że zużycie plastiku przez Coca-Colę przekroczy 4,1 miliona ton metrycznych rocznie do 2030 r., co stanowi 40% wzrost w porównaniu z 2018 r. (Oceana 2025). W krajach Globalnego Południa, gdzie brakuje infrastruktury do utylizacji odpadów, Coca-Cola zalewa rynki jednorazowymi butelkami, doskonale wiedząc, że mniej niż 10% z nich zostanie poddanych recyklingowi. Kampanie sprzątania, będące niczym więcej niż sesjami zdjęciowymi, dotyczą mniej niż 1% generowanych przez nie odpadów z tworzyw sztucznych, co jest performatywnym gestem przerzucającym winę na konsumentów, podczas gdy korporacje lobbują przeciwko przepisom i regulacjom dotyczącym kaucji za butelki. To nie jest zwykła hipokryzja; to skalkulowana strategia łączenia marketingu z moralnością, przekształcająca zanieczyszczenie w okazję PR.”


KULT ŚMIERCI KAPITALIZMU >>

PARADOKS JEVONSA SPOTYKA SIĘ Z OGRANICZENIAMI WZROSTU

Niektórzy analitycy sugerują, że źródłem tej zaskakującej sprzeczności dotyczącej rekordowego współczesnego zużycia energii może być dążenie firm i konsumentów do większej liczby, lepszych i tańszych innowacji technologicznych, co podsumowuje 160-letnia teoria ekonomiczna: paradoks Jevonsa. Postulowany przez XIX-wiecznego angielskiego ekonomistę Williama Stanleya Jevonsa, stwierdza, że „w dłuższej perspektywie wzrost efektywności wykorzystania zasobów [dzięki nowej technologii] spowoduje wzrost zużycia zasobów, a nie ich spadek”. Mówiąc prościej, im bardziej wydajna (a tym samym tańsza) jest energia, tym większa będzie ogólna produkcja społeczeństwa i wzrost gospodarczy, a zwiększona produkcja będzie wymagać jeszcze większego zużycia energii.

Pisząc w 1865 roku, Jevons argumentował, że przejście z koni na węgiel zmniejszyło ilość pracy dla każdego zadania (wraz z kosztami), co doprowadziło do gwałtownego wzrostu zużycia zasobów. Jako dowód wskazał na napędzaną węglem eksplozję innowacji technologicznych i ich wykorzystania w XIX wieku. Paradoks Jevonsa, zastosowany do naszej obecnej sytuacji, stanowi wyzwanie i podważa różowe prognozy technologów dotyczące zrównoważonego rozwoju.

ODNAWIALNE ŹRÓDŁA ENERGII NIE URATUJĄ NAS PRZED KATASTROFĄ KLIMATYCZNĄ >>

„Czystki rządowe rozpoczynają się od skalkulowanego ataku na zarządzanie jako instrument dobra publicznego. W Ameryce Trumpa państwo nie jest już postrzegane jako strażnik zbiorowego dobrobytu. Nie jest już postrzegane jako oferujące istotną ochronę, taką jak Medicare, ubezpieczenie społeczne, przystępne cenowo mieszkania i edukacja publiczna; zamiast tego jest postrzegane jako przeszkoda dla nieskrępowanego kapitalizmu. Neoliberalizm zapewnia ideologiczne rusztowanie dla tej transformacji. Redefiniuje on wolność jako brak regulacji, pozbawia demokrację jej społecznej treści i redukuje wszystkie ludzkie zobowiązania do zimnego rachunku zysków i wydajności. W tym światopoglądzie nie ma problemów społecznych, są tylko osobiste porażki; nie ma dóbr publicznych, są tylko prywatne inwestycje. Jest to polityka o zamkniętych horyzontach, która podważa przekładanie prywatnych problemów na większe systemowe kwestie strukturalne.

(…)

W autorytarnym światopoglądzie Trumpa odpowiedzialność społeczna nie jest demokratycznym obowiązkiem, ale śmiertelną słabością – zagrożeniem dla supremacji rynku i kontrolą niekontrolowanej władzy. Wszelkie zaangażowanie na rzecz równości, integracji, sprawiedliwości lub dobra wspólnego jest traktowane jako zobowiązanie, które należy wyeliminować. Polityka Trumpa nie tylko odzwierciedla tę neoliberalną logikę; manipuluje nią i broni jej. Pracownicy federalni są usuwani, agencje regulacyjne demontowane, a podstawowe usługi publiczne sprzedawane na aukcjach prywatnym interesom. To, co się wyłania, nie jest rządem ludzi, przez ludzi i dla ludzi, ale sprywatyzowanym stanem wyjątkowym, w którym okrucieństwo jest polityką, potrzeby społeczne są kryminalizowane, a zarządzanie staje się służebnicą bogactwa i władzy.

To nie jest tylko wycofanie państwa; to odrodzenie autorytaryzmu opartego na rynku. W tym reżimie demokracja zostaje wypatroszona ze swojego moralnego rdzenia i zastąpiona aparatem dyspozycyjności zbudowanym na surowej władzy, zysku i „aerografie niesmacznych i niefortunnych”. W Ameryce Trumpa jesteśmy świadkami powstania kryminalizowanego reżimu terroru. Jak inaczej możemy wytłumaczyć raport Issie Lapowsky w Vanity Fair, który ujawnia, że Trump „otwarcie flirtuje z perspektywą deportacji imigrantów i posiadaczy zielonych kart uznanych za przestępców do okrutnego i odczłowieczającego mega-więzienia w Salwadorze”. Noah Bullock, dyrektor wykonawczy Cristosal, trafnie nazywa więzienie CECOT „sądową czarną dziurą”. David Levi Strauss dodaje kilka szczegółów do komentarza Bullocka, zauważając, że „CECOT może pomieścić do 40 000 więźniów, gdy są oni ułożeni jak drewno na sznur. Osoby tam przetrzymywane nie mają prawa do odwiedzin, nie mają czasu na rekreację, nie mają kontaktu z otoczeniem, nie mają materiałów do czytania, nie mają pościeli i nigdy nie opuszczą zakładu”.

POLITYKA OCZYSZCZANIA >>