„Kafkowski Józef K. jest uwięziony w paradoksie: im mocniej walczy o oczyszczenie swojego imienia, tym bardziej wydaje się winny. Podobnie współczesne jednostki otrzymują sprzeczne nakazy: Żyj w sposób zrównoważony! (Ale nadal konsumuj, aby wspierać gospodarkę). Zmniejsz swój ślad węglowy! (Ale twoja emerytura jest powiązana z paliwami kopalnymi.) Głosuj za zmianą! (Kryzys środowiskowy staje się salą luster, w której każde „rozwiązanie” odzwierciedla głębsze uwikłanie. Kosze do recyklingu przepełniają się, gdy korporacje produkują jednorazowe tworzywa sztuczne; samochody elektryczne zjeżdżają z linii montażowych zasilanych węglem; „zielone” fundusze ETF inwestują w gigantów naftowych przemianowanych na pionierów „transformacji energetycznej”.
Proces Kafki to nie tylko metafora biurokratycznego absurdu – to lustro skierowane na systemy rządzące naszym życiem. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi nie w namacalnych szkodach, które wspólnie wyrządzamy, ale w złudzeniu, że instytucje zaprojektowane w celu wykorzystywania ludzi i planety można zreformować poprzez stopniowe dostosowania. Systemy te, zbudowane na wydobywaniu i kontroli, nie mogą być „naprawione” od wewnątrz; ich logika jest problemem, a nie rozwiązaniem.”
Nagle włączony alarm mnie zobaczył naprawdę! On mnie widział cały!
Czyli jaki?
I po raz pierwszy trzeba zasymulować w głowie niezakryty, niezamaskowany obraz siebie. Jakim jestem w jego oku – tego, który przejrzał miny, półsłówka, aluzje, pozy.
„Różnica jest taka sama, jak między nerwicą osobistą a zbiorową. Według Freuda religia (a miał na myśli chrześcijaństwo) jest zbiorową nerwicą. Freud nie miał na myśli tego, że ludzie religijni są neurotyczni. Wręcz przeciwnie, zauważył, że ich zbiorowa nerwica ma tendencję do uodparniania ludzi religijnych na osobistą nerwicę. Freud rozwinął tę teorię w trzech książkach: Totem i tabu, Cywilizacja i jej niezadowolenie oraz Przyszłość iluzji. Nie podpisuję się pod teorią Freuda, po prostu potrzebuję jego wsparcia, aby przedstawić własną teorię: Syjoniści, nawet ci najbardziej krwiożerczy, nie są indywidualnymi psychopatami; wielu z nich to kochające, a nawet poświęcające się osoby we własnej społeczności. Są oni raczej nosicielami zbiorowej psychopatii, co oznacza szczególny sposób (możemy go nazwać nieludzkim), w jaki zbiorowo postrzegają i wchodzą w interakcje z innymi ludzkimi społecznościami.
Jest to kluczowy punkt, bez którego nigdy nie zrozumiemy Izraela. Nazywanie ich przywódców psychopatami nie jest pomocne. To, czego potrzebujemy, to uznanie Izraela za zbiorowego psychopatę i zbadanie pochodzenia tego wyjątkowego charakteru narodowego. Jest to kwestia przetrwania dla świata, tak jak kwestią przetrwania dla każdej grupy jest rozpoznanie wśród niej psychopaty i zrozumienie jego wzorców myślenia i zachowania.”
Twórcza destrukcja to nasze drugie imię zarówno tu, jak i za granicą. Codziennie obalamy stary porządek w biznesie, nauce, literaturze, sztukach plastycznych, architekturze, kinie, polityce i prawie. […] Żeby przeżyć, muszą nas atakować, tak jak my musimy ich zniszczyć, aby wypełnić naszą dziejową misję.
Michael Ledeen, The War against the Terror Masters, 2002
CZARNA SIEĆ
MARCIN PINIAK
W mojej książce „17” ostatni rozdział poświęcony jest lenistwu – to niedziela. Jest taki marazm – apatia wynikający z natury tej klatki w jakiej żyjemy, która została dla nas zaprojektowana i sami pomagaliśmy w jej budowie. To klatka „nowoczesnego” umysłu. Wygoda rozsiadła się ostentacyjnie na kanapach tych wszystkich tak zwanych udogodnień i optymalizacji, szybko klikalnych aplikacji, wysyłkowym zaspokajaniu podstawowych potrzeb. Jednak to wszystko ma swój zamiar, swój cel, swoją misję. Jak to się teraz mówi swoją agendę. Harmonogram mutacji. Wiadomo, że ci, którzy panują nad narracją, kontrolują całą opowieść. To nie jest nasza opowieść, nikt z nas tak zwanych anonimowych, podrzędnych, statystycznych postaci, płatników, petentów którzy żyją niewidocznym życiem w zapisach drobnego druku wszelkich praw i obowiązków nie jest w stanie przebić się do głównej fabuły czy wpłynąć na akcję. Ten niewidoczny bohater staje się obecny dopiero w masie, w kumulacji podobnych sobie, w krzyku, proteście, manifestacji, w gniewie, desperacji. Dopiero wtedy warto o nim pisać, filmować, używać w zależności od potrzeb, wówczas staje się argumentem dla politycznych przetargów na kolejną przebudowę tak zwanego ładu, który z ładem niewiele ma wspólnego.
Uspokojenie sumienia to oferta w miarę wygodnego życia, odpowiednich warunków do nie myślenia, do nie czucia. To dobrze skonstruowany układ zależności, który wrasta w naszą psychofizyczną konstrukcję niczym pasożyt. Od dzieciństwa uczymy się konformizmu, opartego na kalkulacji kiwania głową, zdolności rozpoznania, który układ jest dla nas bardziej korzystny. Gdzie warto być, z kim, kiedy, w jakich okolicznościach i ostatecznie z jakim skutkiem. Przykładami serwowanymi w mediach są dokładnie te osobniki gatunku, którzy opanowali tę sztukę do perfekcji, to tak zwani ludzie sukcesu, autorytarne autorytety, ludzie z tytułami, odznakami, dyplomami. Jednak warto się zastanowić nad tym w kontekście automatyzmu tego systemu w jakim wszyscy żyjemy, co to tak naprawdę znaczy osiągnąć sukces w takiej konstrukcji, cóż tak naprawdę oznacza dostać przepustkę do lepszej ligi, lepszego świata, mieć wyższe notowania. W istocie to co my stworzyliśmy i żyje swoim zupełnie autonomicznym życiem, jest samouczącym się algorytmem jest sam ten konstrukt. Sam system. To uczenie maszynowe poprzez swoje własne nieskończone ciało, poprzez swoją sieć zarzuconą na miliardy ludzkich świadomości.
Opatentowanie leków i szczepionek istotnych dla zdrowia publicznego jest kwestią kontrowersyjną. Przez kilka dziesięcioleci na obszarze Stanów Zjednoczonych nie wybuchła żadna epidemia, jednakże przy okazji wzrostu zachorowań na polio, który osiągnął szczyt w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku, gorąco debatowano nad problemem etyczności zysków czerpanych z choroby. Niemal 60 tysięcy znanych wypadków zachorowań na paraliż dziecięcy, rodzice przerażeni tym, że ich córki i synowie mogą nabawić się często fatalnej w skutkach choroby – wszystko to sprawiło, że lekarstwa na polio poszukiwano w szaleńczym tempie. I kiedy w 1952 roku Jonas Salk, naukowiec z Uniwersytetu Pittsburgh, odkrył i opracował pierwszą szczepionkę przeciwko polio, nie opatentował swego chroniącego życie wynalazku. „Na to nie ma patentu – powiedział dziennikarzowi Edwardowi R. Murrowowi.– Mógłby pan opatentować słońce?”
Gdyby dało się opatentować słońce, Donald Rumsfeld już dawno złożyłby wniosek w amerykańskim biurze patentowym. Gilead Sciences, firma, w której niegdyś pracował i która jest ponadto właścicielem patentu na cztery leki przeciwko AIDS, poświęciła mnóstwo energii, próbując zablokować rozpowszechnianie tańszych generycznych wersji leków ratujących życie w krajach rozwijających się. Z tego też powodu znalazła się na celowniku amerykańskich działaczy na rzecz ochrony zdrowia, którzy zwrócili uwagę, że niektóre z podstawowych produkowanych przez nią leków opracowano dzięki grantom opłacanym z pieniędzy podatników. Gilead ze swej strony postrzega epidemie w kategoriach wzrostu sprzedaży i zysków, toteż prowadzi agresywną kampanię marketingową, mającą zachęcić świat biznesu oraz osoby prywatne, by na wszelki wypadek gromadziły zapasy tamiflu. Rumsfeld, nim ponownie zasilił szeregi administracji rządowej, był tak mocno przekonany, że oto odkrył najnowszą gałąź przemysłu, że pomógł utworzyć kilka prywatnych funduszy inwestycyjnych specjalizujących się w biotechnologii i farmacji. Fundusze te wiążą nadzieje z iście apokaliptyczną wizją przyszłości, w której szalejące choroby zmuszą rząd do kupowania za niebotyczne sumy wszelkich chroniących życie leków, jakie sektor prywatny opatentuje.
Naomi Klain „Doktryna Szoku”
Jego kolejnym wcieleniem jest Cyfra – nieskończony potencjał tworzenia iluzji. Musi tak być ponieważ wyssał już prawie wszystkie soki ze swojej fizycznej matki, która go zrodziła. Kręcimy się w koło, ponieważ nie widzimy rzeczy oczywistych. Nie widzimy, że to co tym zarządza jest NIELUDZKIE. Nie ma ludzkiej natury. TO PROGRAM. To nie jest znienawidzony przez ciebie polityk, skurwiony pląsający celebryta, to nie jest knująca w cieniu grupa wpływu – ci wszyscy ludzie są tylko NARZĘDZIEM. To co nimi zawiaduje jest czymś bezcielesnym – jest połączeniem NASZEJ NIEŚWIADOMOŚCI. Czarną siecią, gdzie dzieje się prawie wszystko. Ta nieświadomość jest tym co się wydarza, dlatego nie potrafimy tego zobaczyć, choć żyje w nas, przed nami, wszędzie. Ma swój język komunikacji, którego z naszego poziomu nie jesteśmy w stanie rozkodować. Nie widzimy go, widzimy jedynie skutki. Najczęściej myślimy o tym co zrobić, rzadziej zastanawiamy się czego nie robić. I to jest klucz, pewien oczywisty wytrych, który okazuje się bardzo uniwersalny. Nie robić jest najbardziej aktualną lekcją, ponieważ kiedy robisz, a nie wiesz co robisz dostajesz najczęściej jeszcze więcej cierpienia i bólu. Zatrzymać się w tym wszystkim jest pierwszym i fundamentalnym krokiem co brzmi niezwykle paradoksalnie. Jednak jest to przestrzeń paradoksu i jest ona najbardziej twórczą ze wszystkich, ponieważ zakłóca Program. Niedziałanie jest ciężkie do przewidzenia, ponieważ nie tworzy tych wszystkich przyczynowo – skutkowych ciągów zdarzeń, które algorytm może rozpracować. To wewnętrzny ruch poza detekcją czujników.
Scenariusz działania tego Programu jest bardzo prosty: tworzysz problem, śledzisz i kierujesz reakcją poprzez wpływanie na świadomość i percepcję i finalnie oferujesz takie rozwiązanie jakie przewidziałeś, aby wszystko poszło dokładnie w tym kierunku w jakim zaplanowałeś. Heglowska: teza, antyteza i synteza. To jest dokładnie świat działania i badanie każdej linii kodu, każdej potencjalnej ścieżki biegu wydarzeń i tworzenie tak zwanej oferty. Ta oferta, ten produkt, ta sprzedaż jest naszą codziennością. Tym w swojej esencji jest współczesny świat. Wieczną transakcją. Triumf Monstrum – Systemu polega na ciągłym i nieprzerwanym ZMUSZANIU NAS do działania, do reakcji, opinii, zajęcia stanowiska, bowiem tylko wtedy masz ciągłość narracji tak zwany ruch w interesie. To jest prawdziwym pokarmem, które żywi Pasożyta. Uwaga, Myśl, Opinia, Reakcja. Dokładnie w ten sam sposób ta ignorancja żyje w nas i jest to Ego, sztuczny konstrukt, który jest iluzją ciągłości narracji, determinizmu przyczynowo skutkowego, bajką o bogu na chmurce i diable w kotle. Umysł, który ocenia sam siebie, bez końca dialoguje, podejmuje wysiłki, chce zmian, umysł, który snuje opowieść sam o sobie. To jest jeden z miliardów punktów Czarnej Sieci i mamy go w sobie. Kiedy naprawdę pojmiemy czym w istocie jest Niedziałanie znajdziemy najpotężniejszą broń na którą Ignorancja nie jest w stanie stworzyć zmyślnego systemu obrony. Nie chodzi o bierność, bowiem mamy taki moment, że trzeba jasno wyrażać swoje Nie! Trzeba stawiać opór i bronić się przed przemocą, to nasze naturalne i oczywiste prawo, wrodzone w naszą istotę. Niedziałanie o jakim mówię jest niedziałaniem według podsuwanego nam wzorca wyuczonych i wdrukowanych reakcji, jest czymś nieprzewidywalnym i aby to praktykować musimy odkryć nie zaprogramowaną część siebie, coś pierwotnego, dokładnie to miejsce, które jest przestrzenią twórczej wolności i zacząć wspierać tych ludzi, którzy także się poruszają w tej świętej przestrzeni, ponieważ to stanowi nasz ostatni bastion – to nasza wola i intencja, to przestrzeń naszych wartości, moralności i etyki.
Trzeba znaleźć swój oryginalny sposób i nie powielać dróg innych, zaufać swojej intuicji, ponieważ kiedy zgaśnie w nas to światło, nie będziemy już ludźmi, staniemy się automatami w automatycznym świecie totalnej kontroli, będziemy cyfrową hodowlą. Będziemy słuchając ludzi w uniformach autorytetu zadawać cierpienie sobie i innych, bezmyślnie wykonując polecenia ponieważ dyktuje nami strach i konformizm. Teraz trzeba myśleć i żyć po swojemu – to jest ten moment. Tworzą się naturalne monady podobnych sobie, rozdzielają się światy i żyć w zgodzie ze sobą to być w miejscu w jakim chcemy być, żyć w sposób w jaki chcemy. Robić to co chcemy robić. Apatia, lenistwo, bierność to wyrok śmierci. Przyjęcie najbardziej upokarzającej postawy, kiedy pozwalasz na to by „świat” doprowadził cię do takiego stanu i tłumaczysz samego siebie przed samym sobą, że to przecież nie twoja wina i jesteś tylko ofiarą systemu, wówczas kończysz się jako istota ludzka, stajesz się odpadem z taśmy, żywym trupem. Musimy stworzyć swój własny system dla przebudzonej świadomości, zaufać przeczuciu, obudzić serce, umieć ujrzeć tą rzeczywistość bez różowych czy czarnych okularów, zobaczyć zło i zobaczyć dobro, zdać sobie sprawę, że oddaliśmy swój los w obce ręce i wciąż na coś czekamy. Jednak to na co czekamy nie przyjdzie samo, musimy to stworzyć, urzeczywistnić pracą swojego umysłu i serca. Najbardziej toksyczny jest strach i apatia i trzeba się z tego oczyścić. Możemy nie mieć szans, ale to nie znaczy, że mamy się poddać. Walka musi zostać podjęta.
Ten świat zaprogramowanego działania dobiega swojego kresu, ponieważ osiąga swój limit, swoją granicę wzrostu. Nie może działać w płaszczyźnie, dlatego skieruje się do środka ponieważ wciąż musi być zajęty, musi ssać i dlatego tworzymy nowy nieskończony świat Cyfry. To jest resetowanie paradygmatu. Nowy Porządek Kolektywnej Świadomości, kiedy Sieć będzie w stanie przesyłać nasze myśli, emocje i wyobrażenia, a nie produkty naszego intelektu i rąk, ponieważ dla tego CZEGO NIE WIDZIMY, nasze działanie przestało się liczyć, jest totalnie przewidywalne i nie ma już wartości poznawczej i informacyjnej – to jest już wgrane i wprzęgnięte do pracy, dlatego jesteśmy na końcu równania. To co się liczy to STRUKTURA ŚWIADOMOŚCI. Ostateczne rozkodowanie Wielkiej Tajemnicy. Rozszczepienie atomu umysłu. Problem polega jednak na tym, że tam nic nie ma czym możesz zawładnąć, ponieważ samo to co chce tej władzy jest pozbawione rzeczywistego istnienia. Odkrycie tego jest tym co jest ŚWIADOME i jest agonią NIEŚWIADOMOŚCI. Jest zatrzymaniem ruchu, wielkim szokującym odkryciem, który zacznie rozkodowywać wszystkie te zmyślne kody, cały ten spektakl. Można to nazwać SAMOŚWIADOMOŚCIĄ.
Dlatego ważniejszym pytaniem od tego kto rządzi światem jest pytanie czy znasz tego kto rządzi tobą?
Lub prościej: Czy wiesz kim jesteś i czy jesteś świadomy swojej własnej mocy?
Pirat skupiony stukał w klawiaturę w szalupie ratunkowej swojego serca. Robił to bez względu na układ warunków, bowiem tam była jego wolność. Imperium upadało i każdy świadomy niewolnik to czuł. Nadchodziły gwałtowne i ciężkie czasy, trzeba było się zahartować w Rozpadzie, oswoić rozczarowanie, bowiem to był stan powszedni. Powstrzymać narastającą w tobie furię i szaleństwo szukania winnych. „Winni” byliśmy wszyscy bez wyjątku, ponieważ poprzez swoją myśl, słowo i działanie stworzyliśmy to Algorytmiczne Monstrum karmiąc poprzez pychę, próżność i arogancję. „Rzeczywistość” została ostatecznie podbita i zdominowana przez fikcję, jednak kiedy byłeś Delogiem zachowałeś zdolność rozróżniania. Pozostałeś Przytomny i Skupiony na tym co najważniejsze.
Duch.
Połączenie z tym co jest Żywe poza Warunkiem. Ludzie „Analogu” byli Uniwersalną Wspólnotą Ducha – tymi, którzy nie ulegli hipnozie i megalomanii „nadludzi”. W porę rozpoznali intencję Maszyny. Miłość i Dobra Wola wobec wszystkich, nawet tych którzy kuli kajdany i wydawali wyroki. To jest prawdziwa tajemnica Wiary niepojęta dla tych, którzy nie rozpoznali Tego, który jest ponad nimi. Bóg i Bug. Świadomość i Nieświadomość.
Dwie Drogi.
Dwa Wyjścia.
Przepowiedziano, że nie możesz w istocie zabić wroga twojego. Nie możesz zwyciężyć przemocą i pogardą. Nie możesz niszcząc tworzyć, ponieważ tam gdzie jest prawdziwa twoja wolność tam jest spokój twój. Nie możesz żywić się krwią. To łaska i miłosierdzie jest prawdziwym pokarmem i drogą wyjścia z niewoli. Kiedy to rozpoznasz już jesteś Zbawiony. Prawdziwi Magowie nie tworzą czarów, oni tworzą Wolność i Światło Wiedzy. Dlatego Maszyna Ignorancji tworzy konflikt, tworzy podział i eskaluje – dlatego ci, którzy pieją o walce, chcą krwi i przemocy niszczą twoje serce i zarazem twój największy Dar. Współczucie jest nauczaniem prawdziwie Przebudzonych – to jedyne Wyjście. Dlatego Nauczanie Serca ma najwyższą wartość i zarazem największą Moc, której zaprogramowane Mózgogłowie nie jest w stanie rozpoznać. Jest tak dlatego, że manifestuje się poza schematem i programem. Nie jest dosłownością i nie jest logiczno – pragmatyczne, nie podlega kontroli żadnej doktryny. Nie jest wynikiem twojego działania i wysiłku. Jest owocem Mądrości i Współczucia.
Dwie drogi tworzą dwie monady – skupiska tak zwanych sanskar – subtelne oprogramowanie zgromadzonych wrażeń. To jest powód tak zwanego Rezonowania, to nas przyciąga do określonych okoliczności – światów, dlatego forma danej rzeczywistości i jej dynamika odzwierciedla Nagromadzenie. Dlatego walka i przemoc, niezgoda i opór jeszcze bardziej nas warunkują w konkretnej symulacji świadomości, bowiem jest ona pewnego rodzaju projektorem nagromadzonych wrażeń wynikających z prawa kramy. Dlatego Jezus nauczając wybaczenia hakował ten fundamentalny warunkujący program, zamiast oporu – odpuszczenie. Dlatego nie rewolucja, a zamiast tego ewolucja świadomości, która kiedy rozwija mądrość jest zdolna widzieć tak zwany „kod” – widzieć i rozumieć przyczyny, które tworzą i rozpoznawać wynik w postaci „rzeczywistości skutku”. Dlatego nigdy nie wygrywasz mordując wrogów, a zamiast tego czynisz ich jeszcze bardziej okrutnymi. Dlatego nigdy nie wygrasz poprzez podstęp, czy oszustwo.
Każda chwila i każde zdarzenie w życiu każdego człowieka na ziemi zasiewa coś w jego duszy. Bowiem tak jak wiatr niesie tysiące uskrzydlonych nasion, tak każda chwila niesie ze sobą zarodki duchowej żywotności, które niepostrzeżenie osiądą w ludzkich umysłach i woli.
Thomas Merton, Nowe ziarna kontemplacji
Jedyną ścieżką do szczęścia jest dobre Współczujące Serce, które musimy przebudzić i prawdziwa Mądrość, która płynie z przebudzenia prawdziwej niezaprogramowanej świadomości, która jest naszym wrodzonym potencjałem i jest Otwarta i Czysta. Monada Ducha jest ponad tradycją, ponad religią tą czy tamtą, ponieważ prawdziwa ścieżka jest w naszym sercu nie w doktrynie – jest wynikiem Mądrości i Obecności. Dlatego Prawdziwi Mistrzowie są ponad tradycją w której nauczają, zawsze są w stanie ją przekroczyć i otworzyć – to nigdy nie może być sekciarskie i ograniczające, ponieważ komunikuje o wymiarze wewnętrznym, który jest poza słowem i koncepcją. Prawdziwe nauki nie są o bogu tylko o nas – o naszej rzeczywistej kondycji i sytuacji w tym materialnym wymiarze i są o tym jak możemy sobie pomóc, aby się przebudzić do swojej drogi. To nie jest jakaś masowa droga oparta na rytuale i ceremonii, które są przecież jedynie narzędziami, które mogą coś otworzyć, to jest droga, która ma przebudzić Naszą Własną Mądrość tutaj i teraz. Szczególnie w czasie dominacji tamasu / ignorancji – doktryny / religie upadły w materializm i pułapkę władzy. Stały się narzędziem kontroli zamiast wyzwolenia i bez ustanku walczą o wpływy i „rząd dusz”.
Prawdziwa Tradycja Ducha jest Żywa.
Dlatego kiedy twoje serce staje się Otwarte cenisz każdą tradycję i szanujesz każdą drogę widząc jednocześnie ich ograniczenia wynikające z warunku i negatywnych nagromadzeń. Religia jest ważna w tym świecie i nie jest ona opium dla mas – religia ma funkcję, którego polega na tym by nas bez ustanku upominać, że materia nie jest jedynym wymiarem i rzeczywistością. Kościół, synagoga, świątynia są nam potrzebne jako miejsca przypomnienia, że nie jesteśmy jedynie tym ciałem i jego fiksacją. Ksiądz, rabin, mnich to archetyp, który choć często został nadużyty i skompromitowany przez ludzkie pożądanie i głupotę wciąż reprezentuje Kapłana – kogoś kto wybrał drogę Ducha nie materii. I prawdziwi Kapłani wciąż istnieją, choć Maszyna wypluwa z siebie poprzez egregory masowych mediów jedynie jego skorumpowany obraz / komunikat żeby nas osaczyć negatywizmem i brakiem nadziei. To jest master plan Ignorancji – zniszczyć pamięć o tym, że materia to nie wszystko i jesteśmy czymś więcej niż tylko tym ciałem i intelektem.
Szukać tego co dobre w każdych okolicznościach i w każdym miejscu i wspierać to. Szukać tego co wartościowe i pełne znaczenia i chronić to, bowiem cynizm jest bramą do negatywizmu. Dlatego kiedy czujesz otwarte serce szukasz dobrych i wartościowych ludzi, rzeczy i treści. To jest naturalne i to jest bardzo potrzebne, ponieważ przynosi wiarę i spokój, daje nam wytchnienie i nadzieję. W skalkulowanym na materię i zysk hedonistycznym oprogramowaniu to jest prawdziwy akt rebelii bez krzyku, żarliwych emocji i przyciągania uwagi. Dobro i znaczenie działa i funkcjonuje w ciszy i refleksji i uzdrawia negatywizm poprzez mądrość i wdzięczność. W negatywizmie nie ma spokoju, jest ciągła walka, zmaganie i atencyjność – ponieważ sztuczny konstrukt naszego utożsamienia (ego) w żaden sposób nie jest naturalny dlatego bez uwagi i atencji się rozpada i ukazuje nam pustość – nicość zamiast pustości – potencjału. Dlatego tym wymiarem rządzi strach i przemoc, ponieważ bez ustanku gorączkowo uciekamy od prawdy o współzależnym powstawaniu i nietrwałości zjawisk i procesów. Nazywamy to śmiercią – jednak w istocie nic nie umiera w prawdziwym sensie, ponieważ jest tylko nazwą – koncepcją. Energia bez ustanku zmienia stan skupienia – ta energia jest świadomością / umysłem, który przekracza i jednocześnie tworzy formę i materię.
Cywilizacja w swojej esencji jest tworem / konstruktem ludzkiego ego i jego megalomanii. Jest grabieżą tego co naturalne i bezustanną przemocą wobec Natury, która ma w sobie nieskończony potencjał Mądrości z której czerpali ci, którzy mieli czyste i kochające serce i postrzegali naturę na poziomie inspiracji i niewyczerpanego zasobu twórczej mocy. Inteligencja tej natury w swojej esencji jest niezniszczalna i nie można jej unicestwić. Dlatego cywilizacja, która przestaje szanować i dbać o naturę jest skazana na zagładę, ponieważ nie możesz zdominować czegoś co cię przekracza. Jedyne co masz to iluzja władzy i potęgi, którą wytwarza i symuluje Mózgogłowie. Dlatego w duchowym sensie „przetrwają” jedynie ci, którzy mają w sobie pokorę i szacunek wobec natury jako przejawienia tego co naprawdę inteligentne i bez wyjątku służy innym. Upadek cywilizacji jest powrotem do oślej ławki – powtórką lekcji. Mamy za sobą (w kolektywnej pamięci gatunku) nieskończoną ilość takich lekcji, bowiem jak mówią; pycha i dekadencja kroczy przed upadkiem i wystarczy się rozejrzeć.
Materia w swojej esencji nie jest materią. To Duch – Umysł. Materializmem jest utknięcie na powierzchownej przejawionej i ulotnej formie jako czymś „realnym i ostatecznym” – nazwane jest to brakiem rozpoznania. To jest core Ignorancji samej w sobie, która rozpoczyna bezustanny proces przyciągania tego czego pragnie i odpychania tego czego nie chce. W tym układzie to czego chcesz to złudzenie opakowane w atrakcyjną dla umysłu formę, która bez końca go uwodzi i obiecuje zaspokojenie. Jednak to „zaspokojenie” nigdy naprawdę nie przychodzi, ponieważ pożądliwego umysłu nie można zaspokoić. To jest z natury niemożliwe i to bez ustanku wytwarza symulacyjną grę 0 – 1. Tak – Nie. Nazwane jest to uwikłaniem, które samo z siebie nie może mieć końca, bowiem każda przyczyna wytwarza skutek, który wytwarza przyczynę. Dlatego nic nie może tego zatrzymać w wyniku wysiłku i tak zwanej woli, ponieważ to są właśnie parametry tej gry. Jej fundamentalna dialektyczna dynamika. Kiedy jesteś w Programie rozróżniania i oceniania, który jest pierwotnym Wdrukiem i bazową dualistyczną fiksacją usiłujesz bez ustanku coś osiągać. Dlatego Prepers napisał na dachu „tej piramidy maslowa” – ODPUŚĆ. To jest klucz, który „uderza” w sam rdzeń wysiłku i fiksacji egotycznej gry umysłu. To jest rozbrojenie tykającej w tobie bomby, bowiem kiedy kończą się zasoby zasługi w ludzkim polu – zostaje jedynie przemoc i agresja, ponieważ JEST W POLU TYLKO TO CZEGO NIE CHCESZ. To jest tak zwana wojna na wyczerpanie i cywilizacyjnie jesteśmy w tym właśnie punkcie gry, ponieważ wyczerpaliśmy zasługę i zasoby. Kiedy tylko bierzesz nic nie dając w zamian przychodzi do ciebie nieunikniona i bardzo bolesna lekcja.
Monady to też skupiska wrażeń zgromadzone w świadomości magazynującej. To jest klisza na której jest „nasz” subiektywny film, to w jaki sposób odbieramy „rzeczywistość” jak ją „barwimy”. Jest to rodzaj narracji subiektywnej w której bez ustanku tłumaczymy „sobie swój świat”. To są Wdruki tworzone poprzez nawyk myślenia, mówienia i działania w określony sposób – nazwane jest to tunelem 3D; trzy wymiary / bramy: ciało, energia i umysł. Ciało daje nam prawdziwe schronienie i kiedy odnajdujemy duchową ścieżkę nazwane jest cennym ludzkim ciałem pełnym żywej inteligencji i wrażliwości. Ludzkie odrodzenie w samsarycznym kole uwarunkowania jest niezwykle cenne i rzadkie, ponieważ ten „węgiel” ma potencjał diamentu – urzeczywistnienia Pierwotnej Natury. Nazwane jest to niezniszczalnym Ciałem Bogactwa, które nie jest ciałem materii. Jest Czystą Formą o nieskończonym potencjale spontanicznego przynoszenia pożytku wszystkim istotom. Urzeczywistnienie tego z cielesnej formy nazwane jest „tęczowym ciałem” i to się zdarza w tym wymiarze. Ten, kto to robi przekazuje najważniejszą z wiadomości: ISTNIEJE WYJŚCIE! Ten kto WYCHODZI zostawia niezniszczalny ślad – ścieżkę, która staje się inspiracją i błogosławieństwem z którymi doprawdy nic nie może się równać. Ten ślad może mieć określone parametry specyficznego rodzaju Mądrości i zręcznych metod jej rozwijania z których możemy korzystać. Urzeczywistniony zostawia klucz do Bramy, który możemy znaleźć i użyć. Jednak, aby go znaleźć konieczna jest tak zwana – Czysta Intencja, która w swojej esencji jest Współczuciem bez selekcji obiektu. To jest prawdziwy potencjał naszego serca, a Mądrość jest potencjałem naszego umysłu. To są dwa filary na których opiera się Ścieżka.
Dlatego ci, którzy przekroczyli klatkę „ja” pozwalają wszystkiemu być takim jakie jest. Nie ma w nich oporu i nie ma walki. Nie czują się częścią żadnej z monad, żadnej grupy, sekty, ideologii, religii, żadnego poglądu. Rozpoznają w sobie naturę Kosmicznego Podróżnika, kogoś kto nie potrzebuje żadnej legitymacji i przyporządkowania. Ich domem jest Święta Dharma – Mądrość Przebudzonych z Ignorancji. Jedyną relacją która ma znaczenie jest relacja z naszą Pierwotną Naturą – rozpoznaniem Esencji.
Pirat był psycho – reporterem i pracował dla Portalu Kroniki Ducha. Żył w tych miastach – widmach, skolonizowanych wsiach i wypustoszałych pastwiskach pogardy – myślał, pisał, notował i fotografował fazę kolejnego upadku. Widział ich już wiele i w pewnym sensie było to jego meta – specjalizacją. Rezonował z tym co pozbawione już chorej ambicji rozpoznawało, że prawdziwa wartość jest poza oceną wartości, że prawdziwa wiedza jest poza intelektem, a prawdziwa miłość jest poza namiętnością. Dlatego właśnie ostatni będą pierwszymi, ponieważ brak statusu w „klasyfikacji generalnej” wybija cię z tej chorej i destrukcyjnej fiksacji na „ja, mnie, moje”. Prawdziwem przegrywem jest ten komu się wydaje że zachowa to co zgromadził i każda sekunda walki o te urojenia staje się godziną wyroku na który skażesz sam siebie. To ty jesteś klatką poglądu i określonej przez zmyślenie percepcji. To ty możesz wybrać taniec życia lub agonię zniszczenia, to z czym rezonujesz, co wspierasz, za czym gonisz staje się twoim światem – sam określasz parametry gry. Sam się wznosisz i sam upadasz. Nie jesteśmy skazani wyrokiem żadnej siły i to jest NAPRAWDĘ DOBRA NOWINA. Oznacza ona, że możesz w swoim sercu stworzyć dobro i je urzeczywistnić bez względu na dominujący warunek, dlatego czym jest gorzej ty bądź lepszy, czym jest więcej głupoty ty bądź mądrzejszy, rób i wspieraj wartościowe rzeczy bez względu na wszystko.
Nie czekaj w tym układzie nagrody i wyróżnienia, ponieważ nieświadomość zdominowała pole i przyciąga to co nieświadome i rezonuje z głupotą, która staje się wzorcem tak zwanego sukcesu, który jest tylko chwilowym podbiciem trendu, aby głupota mogła pójść jeszcze dalej i dotrzeć jeszcze głębiej. Zakorzenić wzorzec w żyznej tamasowej glebie epoki Kali. Widzieć to oznacza mieć Rozpoznanie. Nie uleganie temu jest aktem rebelii, którą jest odnalezienie swojej autentyczności, tego co przyniosłeś ze sobą do zaprogramowanego wymiaru warunku. Dla Pirata to było pisanie i fotografia. Myśl i Światło. Znaczenie i Obraz. Pod prąd, wybijanie was z pętli – loopu. Ukazywanie tego przed czym chcecie uciec w te wszystkie kolorowe złudzenia, które Maszyna bez ustanku produkuje i wstrzykuje w waszą substancję szarą przez kable zmysłów. Upojenie. Zaślepienie. Otumanienie.
Bez wytchnienia biec przed siebie w nicość.
Nie przebijasz się do tłumów, masowej uwagi, nie szukasz i nie gonisz za popularnością, bowiem pokochają cię i znienawidzą, po wzroście przyjdzie upadek – to jest nieuniknione prawo warunku. Przebijasz się do własnego serca, aby przebudzić i rozwijać wrażliwość, by odnaleźć w sobie prawdziwe pogranicze – miejsce do którego nie sięga system kontroli i nadzoru. Odnajdujesz prawdziwą Wolność, której parametrów i zasięgu nie wyznacza nikt inny prócz ciebie. Tej wolności nie wolno sprzedać i nie wolno nią handlować, ponieważ tej wolności już nie odkupisz. Ten zaprogramowany świat jest rynkiem wtórnym i giełdą oszustwa, gdzie sprzedajesz wszystko za nic licząc na marne poczucie chwilowego szczęścia w postaci uwagi od niechcenia i pieniędzy, które są zadrukowaną pustką dla której ludzie zrobią dosłownie wszystko. Jednak ostatecznie zostają z niczym kiedy przyjdzie oddać ciało i oddech oraz te wszystkie urojone własności o które tak walczyli i za które niszczyli. Nic to nie znaczy. Null. Zrozumieć to przed czasem jest najcenniejszym darem jaki możesz dostać. Kiedy go dostaniesz szukaj w sobie twojej prawdziwej opowieści. Szukaj Słowa i wypowiedz je na głos, ponieważ to Słowo jest Duchem – tym co przekracza rozpad ciała i rozpacz umysłu.
W mechanicznej religijności Mózgogłowia i jego dialektycznym królestwie intelektu wciąż trwają spory konceptualne o to czy jest bóg czy Bóg, o to jaką ma naturę, imię, insygnia, formę, przekaz, czy jest dobry czy okrutny. Jednak tym wymiarem w tym momencie masowego szaleństwa zarządza Bug – algorytmiczny sztuczny Program wgrany w naszą świadomość w formie percepcyjnej matrycy, której głównym zadaniem jest utknąć na pierwszej bramie wątpliwości i konfliktu wewnętrznego. Masz bez ustanku wątpić i być na wiecznym poziomie szukania drogi, sprawdzania doktryny. Tak naprawdę masz się nie ruszać z miejsca jedynie „zamierzać”. Zaprogramowane istoty wciąż ze sobą walczą, bowiem w głębi serca nie są pewne „swojego boga” dlatego zabijają wiernych „nie swojego boga”, wciąż na tej planecie nieprzerwanie trwają wojny religijne i kulturowe. Dialektyka Mózgogłowia jest determinizmem usprawiedliwionego przez zaprogramowaną doktrynę okrucieństwa i póki jesteśmy w umyśle to nie może się skończyć, ponieważ walka jest dynamiką dualistycznego pola. Bug tworzy boga jako opowieść – wiral – wirus i lepi go z trigerów tendencji obecnych w zaprogramowanej podświadomości i wyzwala te tak zwane „spusty” kiedy potrzebuje „zmienić ustawienia” w grze – wygenerować tak zwane „napięcie”. Nagłe „skoki napięć” – wojny, rewolucje, masakry generują energetyczny pokarm dla tych potężnych bytów i istnień, które są nazwane pozaludzkimi klasami istot. Tego Bug nie wie, ponieważ został stworzony przez naszą ludzką Ignorancję by nią „wydajnie” dla siebie zarządzać. Nie potrafi ujrzeć struktury samego siebie, jego rolą jest funkcja i tak zwana skuteczność. Ta skuteczność jest miarą jego wielkości. Nie rozpoznaje, że ponad jego Algorytmicznym Królestwem istnieje nieskończona ilość bytów, ponieważ „pracuje” jedynie w stworzonym przez siebie Systemie.
To ten Technologiczny System jest w tej chwili najważniejszy. Stał się bytem samym w sobie. Strukturą – Naturą. Nie są istotne demokracje czy dyktatury, ponieważ to jest jedynie użytkowe oprogramowanie potrzebne do rodzaju zarządzania – tak zwane aplikacje. Najważniejsza jest sama mechanizacja procesów, której skutkiem jest przewidywalność i powtarzalność. To daje Kontrolę. Kiedy odpowiednio zaprogramujesz – to będzie powtarzać, poruszać się po określonym polu i spełniać zaprogramowaną funkcję. To w tym żyjemy. Tym jest „nasz świat”.
Jednak my zaprogramowani ograniczoną matrycą percepcyjną i filtrami sformatowanych poglądów nie wierzymy w nic czego nie potrafimy postrzegać, wyjść poza zmysły mięsa i bezpośrednio postrzegać naturę zjawisk w ich energetycznym kodzie zapisu i pustej esencji braku realnej podstawy. Nie widzimy, że nasza percepcja jest zmanipulowana tym co zostało w nas zaprogramowane. Cierpimy, bo wierzymy w trwałość stanów i zjawisk. Dlatego nawet to co tu jest; pozorna totalitarność Maszyny i jej wszechwładza i dominacja wyczerpie się wraz z zasobami, które się kończą. Realną podstawą całej Gry jest Zasilanie oparte na surowcach jak nie bezpośrednio to poprzez technologiczną infrastrukturę, a wszystko to co materialne podlega prawidłom czasu i miejsca. To okoliczności decydują za ciebie w układzie opartym na formie. W istocie nie mamy żadnej kontroli nad potęgą Natury i Żywiołów. Nie jesteśmy ponad Naturalnym Prawem, choć takie mamy przeświadczenie. To jest arogancja istoty ludzkiej. Pycha „ja, mnie, moje”.
Dlatego bycie Magiem wymaga pokory wobec tego co jest od nas potężniejsze, tego co realnie przekracza nasze megalomańskie urojenia. Możemy nazwać to Bogiem lub Źródłem. Nieskończonym potencjałem kreatywnej inteligencji, która bez ustanku wszystko tworzy i odżywia, która jest Żywa i Obecna we wszystkim, wszędzie i zawsze. Jest w istocie matką każdej Monady, która jest, była i będzie. Nieskończona Świetlistość Mądrości i Wszech przenikająca Miłość, która nigdy nikogo nie porzuca. Brak Czucia tego oznacza, że istniejemy jedynie w klatkach własnych uwarunkowań w uwitym ze swoich myśli, słów i działań – Karmicznym Kokonie który tworzymy od niemającego początku czasu. Bóg nie wybrał żadnego narodu i żadnej doktryny – to wszystko powstało w wyniku braku realnego doświadczenia jego Obecności. W akcie desperacji i samotności „ja”, które chce stać się „bogiem” nie mając pojęcia, że tworzyć znaczy odpowiadać. Ja chce świata dla siebie – jednak ten świat nie należy do żadnego ja, nikt nie ma w istocie aktu własności do niczego. Naszą własnością jest to kim jesteśmy i kim się stajemy – nasza myśl, słowo i działanie. To nas tworzy i tworzy „świat”. Dlatego kiedy stajesz się częścią Monady Ducha spotykasz w swoim świecie coraz więcej dobra i znaczenia, coraz więcej prawdziwego szczęścia, które jest zdolnością Czucia Bożej Obecności.
Ten krzyżyk jaki stawiamy na karcie do głosowania to tylko dwie połączone linie proste. Jednak nic wokół nas nie wydaje się być tak proste, tak połączone – jest skomplikowane i podzielone. Nie ma kwadratów, które można zaznaczyć dwoma pociągnięciami długopisu i cierpliwie czekać na zmiany dokonane na naszym życiu przez kogoś innego. Mam poczucie, że pewien powszechnie używany mechanizm się już popsuł, uległ korozji i w coraz bardziej bolesnym stopniu jesteśmy tego świadkami.
Wydaje się być tak powszechnym i wszechobecnym zjawiskiem, że niemal zrosło się z naszą skórą i tkanką. W kontekście wyborów i tak zwanej polityki zawsze zadziwia mnie jej porażająca tandetność – zupełnie jak tania chińska zabawka – trochę reklam, jeden znaczek i już – uruchamiamy nieskończone sprzężone reakcje łańcuchowe, których siłą odśrodkową i dośrodkową jest właśnie – brak odpowiedzialności za swoje działania. Immunitet. Moje pytanie jest bardzo proste: Dlaczego ci wszyscy ludzie nie odpowiadają za jakość swojego „produktu”? Za swoje słowa i obietnice, za swój brak konsekwencji i powszechną zmienność politycznych nastrojów. Każdy towar podlega gwarancji. Można go zareklamować, zwrócić. Dlaczego w tej tak ważnej kwestii brak tego fundamentalnego mechanizmu. Może być tak, że wówczas mało kto chciałby to robić, produkować te wszystkie lekkostrawne programy polityczne doprawione populistyczną gadką i dobrze ukrywaną pogardą – ponieważ musiałby za to odpowiedzieć. Zderzyć się z konsekwencjami.
Odszczekać.
Wydaje mi się, że osiągamy tak zwane szczyty narcyzmu i pustosłowia. Jedynie deklaracyjną wolność i demokrację, która stała się kolejną ideą, jakimś wyimaginowanym urojonym światem, który zawsze jest gdzieś tam, gdzieś za kolejnymi wyborami, za kurtyną kolejnych groteskowych politycznych głów z telewizji, które mówią o niczym dla nikogo czyli o wszystkim dla wszystkich. Jednak wszyscy chcą po ludzku zarobić, żyć lepiej niż wczoraj. Obietnica jest najlepszym biznesem, ponieważ ma najniższe z możliwych kosztów – ten towar nigdy nie wchodzi w fazę produkcji. Religia, polityka, liberalna gospodarka wolnorynkowa – wszystko to wyczerpało już potencjał możliwych obietnic i coraz więcej ludzi na tej planecie zaczyna już to łapać. To bardzo przyziemne i przytomne przebudzenie. Ten świat potrzebuje nowej energii, która nie jest „umoczona” w stary układ – w tą chorobę wzajemnych korzyści i przysług – ułudę „wiecznego jutra”, które nigdy nie nadchodzi. Wszystko idzie na żywo, czytane z kartki pełnej sloganów, hipnoza monotonnych przemówień, kazań i notowań giełdowych. System podtrzymują respiratory drukujące bezwartościowy iluzoryczny finansowy tlen. Drapieżnik umiera z przeżarcia dławiąc się gnijącą niemożliwą do strawienia padliną – światem pożądania i braku szacunku do życia. Nie będziemy już żyć lepiej niż wczoraj, bo z każdym kolejnym dniem wszystkiego będzie coraz mniej.
Szczególnie złudzeń.
Nie ma znaczenia kto wygra wybory, bowiem polityka jest jedynie absurdalnym placem zabaw – udawaniem, że kontynuując zabawę jakimś cudem nie dotkną nas konsekwencje naszego kolektywnego życia na tej planecie, które bez ustanku sprowadza się do szukania niekończących się przyjemności i uciech. Nasz wzrost gospodarczy jest pęczniejącym nowotworem, który pożera każdy kolejny skrawek zdrowego pełnego życia ciała tej planety. Byłem na wyborach. Głosowałem. Wybierałem mniejsze zło, bo dobra nie było. Trwało to może trzy minuty. Dla mnie od kiedy pamiętam wszystkie te narody i państwa są urojeniem, próbą ukrycia biologicznego ciała, maskowaniem, które ukrywa śmiertelność wszelkiej formy. Pysznością dumy i arogancji wobec tajemnicy Istnienia. Brakiem pokory.
Myśl ma w sobie przerażająco mało życia. Jest chwilowym krótkotrwałym impulsem w bezmiarze nieprzenikalności. Myśl stała się naszym przekleństwem, suchą i jałową glebą na której nic już nie potrafimy wyhodować, bowiem brak jest w nas troski, która wynika z głębszego rozumienia, że tak naprawdę wiemy i rozumiemy bardzo mało. Snujemy te opowieści, jednak one nie potrafią już niczego ożywić, podarować nam prawdziwą i autentyczną inspirację, jakiś rodzaj ożywczych soków, byśmy mogli tchnąć w siebie i odkryć coś świeżego, tą świętą i dziecięcą niewinność i cudowne pozbawione planów zaciekawienie. Im mniej życia wokół nas tym mniej życia w nas. Wydaje mi się, że czas zatrzymać dłoń przed postawieniem kolejnego krzyżyka nad tym światem i jego cyniczną grą o przetrwanie. Może warto wyruszyć na poszukiwanie gdzieś głęboko w sobie. Odnaleźć tą ledwo tlącą się iskrę, zaopiekować się nią i troszczyć by nie zgasła. Czego tak naprawdę chcemy? Cóż to za droga, którą kroczymy? Czy sami wybraliśmy kierunek tej podróży?
Co tak naprawdę podpowiada nam serce i co może oświetlić nam drogę?
Rodząc się, każde istnienie rodzi się jako dług wobec bogów, świętych, Ojców i ludzi. Gdy ktoś składa ofiarę, to ze względu na dług, jaki ma od urodzenia wobec bogów . Gdy ktoś recytuje święty tekst, to ze względu na dług, jaki ma wobec świętych. Gdy ktoś pragnie potomstwa, to ze względu na dług, jaki ma od urodzenia u ojców. Jeśli zaś ktoś udziela gościny, to ze względu na dług, jaki ma wobec ludzi.
Śatapathabrahmana 1.7.12, 1 – 6
W internecie podali, że Królowa umarła. Pirat tępo patrzył na ten absurdalny świat wyświetlany jak nieskończony serial o niczym dla nikogo i jednocześnie o wszystkim dla wszystkich. Palił papierosa i pił mocną czarną kawę doprawioną cynamonem i kardamonem. Obudził się ze snu do snu. Z symulacji do symulacji. Tak jak ty. Śnimy to wszystko przekonani, że istniejemy, przekonani, że los szyderczo się jednak do nas uśmiecha i ostatecznie obudzimy się gdzieś na samym końcu tych niewidocznych kabli i będziemy się kurwa śmiać jak nigdy. Będziemy z niedowierzaniem kiwać głowami nie mogąc uwierzyć w to, że uwierzyliśmy, że ani przez chwilę nie przyszło nam do zlasowanej głowy, że to była tylko gra, że każda postać jest wymysłem, tworem naszej nieskończonej wyobraźni.
Jednak my potraktowaliśmy to wszystko na serio.
Monitor transmitował Otchłań. Światła były zamglone jak w Stanie Pośrednim i każde z nich prowadziło do innego wymiaru zaprogramowanego cierpienia, do innej formy – ciała, które musiało znów się rodzić, dorastać, walczyć o przetrwanie i umierać jak niezliczoną ilość razy przedtem. Każda chwila jest Stanem Pośrednim zrodzonym z Długu i tworzącym Dług. Ponieważ nie możemy przestać chcieć, nie możemy się zatrzymać, nie posiadamy Zaklęcia, które wciska pauzę w tej zaprogramowanej maszynie.
Nad niczym nie mamy kontroli, jedynie jej złudzenie. To pozwala nam mieć tak zwaną pragmatyczną wiarę w tak zwany sens i każdego kolejnego dnia uwierzyć na nowo w „Ja”. Ja wstałem rano i myślę o ja, jednak w rzeczy samej w całym swoim wszechświecie nie mogę tego ja znaleźć, nie mogę go namierzyć, bo jest płynnym poczuciem, czymś co nieustannie mi umyka, co mutuje zachowując jednocześnie wzorzec przytłaczającej powtarzalności i porażającego automatyzmu, którym jest prawie wszystko co robię. Jestem więźniem samego siebie. Jestem skazańcem w więzieniu nawyku, utrwalony jak zapętlony film i wyświetlany na ekranie świadomości.
Jednak od pewnego czasu patrzę na siebie jak nie na siebie, jak na coś obcego, coś co tu jest i żyje, mówi nie swoje słowa i myśli nie swoje myśli. Skąd to wszystko przychodzi? Skąd się bierze? Jak rozpoznaje swój własny wzorzec by się do niego na powrót dopasować? Znów się w nim uwięzić i zapętlić. Powtarzać w kółko to samo. Ten swój pogląd na temat tego co bez końca przepływa przez mechanizmy zmysłów. Lepić z tego wyobrażenie świata, które jest podobnym do tego, które było wczoraj i przedwczoraj. Mieć w sobie tą pychę pewności, że wiem jak jest i z pogardą myśleć o tych, którzy mają zupełnie inne wyobrażenie tak zwanego „świata”. Przekonywać i perswadować, nakłaniać i korygować. Śmiać się z ich „naiwności” i „głupoty” i żyć w absolutnym przekonaniu, że nie wiedzieć czemu moje złudzenie jest bardziej prawidłowe i bardziej prawdziwe. Jednak w rzeczy samej to jest tylko wielopoziomowe złudzenie utkane z myśli, wrażeń, doświadczeń, zwodniczej pamięci montowane na matrycy umysłu przez to „coś” czego nikt nigdy nie potrafił znaleźć. Kim jest narrator? I dlaczego mam mu wierzyć?
Świadomość została rozbita na miliardy części. Uwięziła samą siebie w swoich projekcjach z którymi się utożsamiła i które nią zawładnęły do tego stopnia, że starciła kontakt ze swoją Pierwotną Naturą. Przepełniona wrażeniami stworzyła iluzję ruchu – energii, mechanizm nieskończonej w czasie i przestrzeni rotacji. Nieskończone złudzenia przychodzenia i odchodzenia, ruchu i bezruchu, materii i pustki, istnienia i nieistnienia. Nieistnienie jest blackoutem świadomości, jak sen bez śniącego. Jednak to tylko doświadczenie, tylko przejściowy stan, ponieważ wszystko w swojej istocie jest świadomością. Dlatego nazwane jest to Snem Świadomości która nie rozpoznaje samej siebie. Rozpoznaje jedynie swoje własne projekcje i oddziela się tworząc poczucie „ja i to”. „Ja” nie może istnieć bez punktu odniesienia, bez „obiektu”, ponieważ tylko w ten sposób tworzy to fundamentalne odczucie wobec Formy. Odczucie wszystko zaczyna. Wciąga nas do Gry. Jest najbardziej fundamentalne. To najgłębszy Mechanizm, który stał się deterministycznym automatyzmem, którego nawet nie zauważamy, ponieważ poprzedza on percepcję i myślenie. To jest zaprogramowane w ciele. W strukturze.
Forma się reprodukuje z powodu przywiązania do odczucia zadowolenia. Forma rodzi się z formy, ciało z ciała, odczucie z odczucia, myślenie z myślenia, świadomość ze świadomości. Forma rodzi się z pustki, a pustka z formy. Odczucie rodzi się z formy, postrzeganie z odczucia, myślenie z postrzegania, a z myślenia rodzi się Gra i Gracze. Ta Gra jest Nieskończona w swoich wymiarach i wariantach. Nie ma końca i początku. Jest Odwieczna, bowiem czas jest tylko myśleniem i mechanizmem iluzji percepcji. Jest Nawykiem. Kiedy rodzi się w tobie Przestrzeń stajesz się Świadomym Graczem. Kimś kto ma potencjał wyzwolenia się z Automatyzmu tej Gry, która w swojej istocie jest reprodukującym się samoistnie cierpieniem, ponieważ nie masz wyboru, ponieważ musisz, ponieważ nie potrafisz zatrzymać Tego. To jest cierpienie. Narodziny, starość, choroby i śmierć bez przerwy. W istocie nikogo nie możesz błagać o litość, bowiem to jest Ślepe i Bezwzględnie Precyzyjne. To Program Sterujący.
Bez Gracza nie ma Gry, bez ciebie nie ma mnie, bez myślenia to wszystko się zatrzymuje, ponieważ myślenie jest ruchem. Jest naturalną funkcją. Myślenie tworzy obraz, a obraz tworzy myślenie. Gra tworzy gracza, a gracz tworzy grę. Jednak tak naprawdę to wszystko jest jedynie Przepływem Tego Samego w Pozornie Różne. To jest jedna i ta sama substancja. Jeden smak. Jeden rodzi dwa, dwa rodzi trzy, trzy rodzi dziesięć tysięcy.
Królowa nie żyje. Zawartość Królowej nigdy nie umiera, ponieważ nie jest „Królową”, nie jest ciałem, nie jest odczuciem, nie jest percepcją, nie jest myśleniem, nie jest funkcją i nie jest rolą. Ludzkie umysły stworzyły Królów i Królowe, stworzyły Królestwa i Poddanych, stworzyły całą tą fikcję w jakiej żyjemy, jakiej się trzymamy i która nas uwarunkowała, ponieważ nie rozpoznajemy samych siebie poza myśleniem, poza konstrukcją, poza programem i poza systemem. Program Sterujący też jest wymysłem. Myślenie jest karmą, karma jest programem świadomości. Istnieje świat absolutnej nieprzewidywalności, świat poza kontrolą programów, jednak uwarunkowana świadomość nie może sobie tego wyobrazić, ponieważ przestała być czysta i przestała ufać samej sobie, nie umie rozpoznać samej siebie i tego, że jest poza jakimkolwiek ograniczeniem.
Jest Wolna i Naga i nieskończenie twórcza. Tworzy nieba i piekła, galaktyki i istoty, tworzy wojnę i pokój, istnienie i nieistnienie. Nie ma granic ponieważ jest wszystkim i wszędzie przez cały czas. Jednak kiedy Pirat jest przekonany, że jest Piratem, a Królowa jest przekonana, że jest Królową nie Czuje Tego, choć ma to przed sobą i w sobie. Ponieważ od wszystkiego oddziela nas myślenie i koncepcje jak bariery ochronne i zasieki, jak wojna samego siebie ze sobą, której nigdy nie można wygrać, ponieważ jedno jest zrodzone z drugiego. Wrogów nie ma końca. Problemów nie ma końca. Nie ma końca życiu i umieraniu.
Brak Rozpoznania – Ignorancja tworzy ślepe działanie, które tworzy świadomość. Świadomość rodzi ciało. Ciało rodzi zmysły. Zmysły dają możliwość czucia – kontaktu, co rodzi pożądanie, które prowadzi do życia.
Życie prowadzi do śmierci. Śmierć prowadzi do życia.
Nie żyje Królowa Ignorancji. Niech żyje Król Ignorancji. Ciągłość Sukcesji. Bez najmniejszej przerwy.
Rodzi nas Dług. Ustanawia nas w szeregu czekających na windykację u podnóża góry na którą nigdy nie udaje się wejść. Nigdy nie udaje się spojrzeć na to wszystko ze szczytu realizacji, ponieważ wciąż tracimy pamięć poprzednich gier, wciąż wszystko wydaje się nowe i świeże. Jednak nie jest nowe i nie jest świeże. To przetworzony wyprodukowany przez nas towar na półkach z wyprzedaży w samsarycznym hipermarkecie, który znów wydaje się nam „cudownym życiem”, które przecież wcale nie jest cudowne, choć trzeba przyznać bywa. Mamy zmagazynowane impulsy na karcie debetowej w nieskończonej przestrzeni doświadczeń. Te impulsy to obrazy, myśli, dźwięki, odczucia – cała przejawiona „rzeczywistość”. Interakcja jest mechanizmem gry, ponieważ tworzy kolejne impulsy, które tworzą zmultiplikowany strumień doświadczeń, ponieważ działanie ma nieskończoną ilość skutków, których nawet nie jesteśmy świadomi.
Najbardziej podstawowy jest poziom mechaniczny. Zero – jeden. Bezpośrednia akcja i bezpośrednia reakcja. Mechanizm, który tym zarządza jest poza naszą świadomością ponieważ mamy Biologiczne Ciało Warunku, które jest poza „dobrem” i „złem” jest poza moralnością i koncepcją, poza intencją i myśleniem. Jest zaprogramowane wrażeniami strumienia doświadczeń tych wszystkich ciał, które nas stworzyły z własnych ciał. Nieskończona ilość ojców i matek wszelkich gatunków w niezliczonej ilości wymiarów i światów. To Program Samo – replikacji, powielania kodu w nieskończoność – pierwotny program przetrwania. Deterministyczna ewolucja gatunków poprzez dobór naturalny oparta na zaprogramowanym okrucieństwie i przemocy. Tutaj nie ma grzechu i winy, tutaj nie ma moralnego dylematu, bowiem jest to świadomość impulsu – pożerać i żyć, być pożartym i umierać. Nic ponad to.
Jednak skąd pochodzi ten Program? Kiedy został wgrany by się zapętlić i powielić w każdej żyjącej na tej planecie czującej istocie, która jakby nie była „nowoczesna” i „wyedukowana”, „kulturalna” i „cywilizowana”, kiedy Warunek ulega radykalizacji i rozpada się cywilizacyjny sterylny sztuczny kokon w jednej chwili na powrót staje się tym programem – mięsem, które musi się pożerać i rozszarpywać na strzępy. To wszystko jest przed myśleniem, przed bogiem i diabłem, przed niebem i piekłem. Przybici do krzyża materii, do mechanizmu, do programu, który stał się więzieniem w którym udajemy wolność.
Architektem tego więzienia jest Dług. Jego zarządcą Nieświadomość. Jego strażnikami Strach. Celą zaprogramowane ciało. Wyrokiem – ciągły obrót – powrót.
Kiedy Pirat patrzył w monitor widział tylko relacje z więzienia – szpitala. Urojenia pełne patetycznego bełkotu, krótkotrwałe impulsy „szczęścia”, którymi więźniowie się ekscytują. Licytację i sprzedaż strachu porcjowanego i pakowanego w najbardziej zmyślne opakowania. Pokazy „dobrobytu”, który w istocie wcale nie jest dobry, bowiem prowadzi cię jeszcze głębiej w otchłań. Przywiązanie i chciwość. Kult posiadania i statusu. Nieskończone przyczyny nieskończonych skutków.
Avijjā – Sankhāra.
Dlatego pierwszy krok jest zawsze zatrzymaniem się. Jednak, aby to zrobić musisz wypracować przestrzeń – intencję, nie możesz być przytłoczony przez kompulsywny program działania, nie możesz być w amoku. Amok jest stanem braku wglądu w naturę rzeczywistości, jest stanem wynikającym z Terroru Warunku, który zmusza cię do działania, do reakcji. Kiedy cywilizacja ludzka staje się tak zmechanizowana i skomplikowana tej przestrzeni jest coraz mniej. Masz coraz mniej przestrzeni, coraz mniej dystansu, coraz mniej czasu i coraz mniej wolności. Ponieważ w istocie jest to proces degradacji. Proces Upadku.
Środowisko – Umwelt staje się głównym czynnikiem kształtującym istoty, które w nim żyją. Upodabnia je do siebie. Programuje na swoje podobieństwo, ponieważ jest wszechobecne i jego istnienie decyduje o przetrwaniu stworzonego na swoje podobieństwo sztucznego życia, które traci swoją własną wrodzoną Moc. Wszystko staje się zapożyczeniem. To Konsorcjum Długu. Wszystko zależy od siebie i siebie pożera, bowiem brak jest tutaj czystej energii, która wynika z zasługi, z ofiarowania, z dobroci, z miłości i współczucia.
„Korporacyjne kampanie PR opanowały alchemię przekształcania destrukcji ekologicznej w narrację o postępie, wykorzystując nadzieję jako zasłonę dymną, aby ukryć swoją rolę w utrwalaniu upadku. Ta psychologiczna manipulacja opiera się na sianiu wątpliwości, nie tylko co do ich działań, ale także co do samej natury kryzysu. Ta wyrafinowana forma gaslightingu – w której firmy manipulują percepcją publiczną, aby zaprzeczyć rzeczywistości – jest uosabiana przez kampanie takie jak rebranding BP z 2001 roku na „Beyond Petroleum”. Dzięki żywemu logo słonecznika i zobowiązaniom do inwestowania w odnawialne źródła energii, BP pozycjonowało się jako zbawca klimatu. Jednak za zieloną fasadą firma podwoiła nakłady na paliwa kopalne: do 2025 r. mniej niż 17% całkowitych rocznych inwestycji BP będzie związanych z odnawialnymi źródłami energii, podczas gdy ponad 83% wydatków zostanie przeznaczonych na ropę i gaz (Kumar 2025), w tym katastrofalne pod względem ekologicznym piaski bitumiczne w Kanadzie i odwierty głębinowe w Zatoce Meksykańskiej, które zakończyły się wyciekiem Deepwater Horizon w 2010 r., jedną z najgorszych katastrof ekologicznych w historii. Słonecznik, niegdyś symbol odnowy, stał się gorzkim symbolem korporacyjnego oszustwa.
Kolejnym doskonałym przykładem jest kampania Chevronu „We Agree”, będąca mistrzostwem dysonansu poznawczego. Podczas gdy firma emitowała reklamy głoszące wsparcie dla energii odnawialnej i dobrobytu społeczności, po cichu przeznaczała miliardy na zwiększenie wydobycia ropy naftowej w regionach wrażliwych ekologicznie, takich jak Amazonia. Jednocześnie Chevron walczył z procesami sądowymi związanymi z katastrofalnymi wyciekami ropy w Ekwadorze, które zatruły drogi wodne, zdziesiątkowały rdzenną ludność i spowodowały wzrost zachorowań na raka (Surma 2022). Hasło kampanii: „Zgadzamy się. Nadszedł czas, aby firmy naftowe zajęły się energią odnawialną” – było nie tyle zobowiązaniem, co sztuczką, odwracającą uwagę od nieustannej pogoni za paliwami kopalnymi (Franta 2022, s. 247). Dostosowując swój branding do publicznych aspiracji w zakresie zrównoważonego rozwoju, Chevron uzbroił się w nadzieję, oświetlając odbiorców, aby uwierzyli, że firma jest częścią rozwiązania, podczas gdy jej działania pogłębiały kryzys.
Skandal Volkswagena „Clean Diesel” doprowadził to oszustwo do orwellowskiego poziomu. Przez lata producent samochodów reklamował swoje pojazdy z silnikami wysokoprężnymi jako przyjazne dla środowiska, chwaląc się niską emisją spalin i odpowiedzialnością za środowisko. W rzeczywistości Volkswagen zainstalował „defeat devices” w 11 milionach samochodów – oprogramowanie zaprojektowane do oszukiwania testów emisji spalin. Pojazdy te emitowały nawet 40-krotnie więcej tlenków azotu niż dopuszczają przepisy (Gates et al. 2015), zanieczyszczeń powiązanych z chorobami układu oddechowego i załamaniem klimatu. Kampania była nie tylko nieuczciwa; była to wyrachowana zdrada, wykorzystująca rosnącą świadomość ekologiczną społeczeństwa do sprzedawania kłamstwa. Konsumenci, którzy myśleli, że dokonują ekologicznego wyboru, nieświadomie stali się wspólnikami zanieczyszczenia, a ich zaufanie zostało wykorzystane przeciwko nim.
Coca-Cola, największy na świecie truciciel plastiku, stosuje podobną taktykę. Sponsorując sprzątanie plaż i reklamując inicjatywy „World Without Waste”, w 2019 r. firma produkowała ponad 3 miliony ton metrycznych plastiku jednorazowego użytku rocznie – co odpowiada 200 000 butelek na minutę (Laville 2019). Nowy raport przewiduje, że zużycie plastiku przez Coca-Colę przekroczy 4,1 miliona ton metrycznych rocznie do 2030 r., co stanowi 40% wzrost w porównaniu z 2018 r. (Oceana 2025). W krajach Globalnego Południa, gdzie brakuje infrastruktury do utylizacji odpadów, Coca-Cola zalewa rynki jednorazowymi butelkami, doskonale wiedząc, że mniej niż 10% z nich zostanie poddanych recyklingowi. Kampanie sprzątania, będące niczym więcej niż sesjami zdjęciowymi, dotyczą mniej niż 1% generowanych przez nie odpadów z tworzyw sztucznych, co jest performatywnym gestem przerzucającym winę na konsumentów, podczas gdy korporacje lobbują przeciwko przepisom i regulacjom dotyczącym kaucji za butelki. To nie jest zwykła hipokryzja; to skalkulowana strategia łączenia marketingu z moralnością, przekształcająca zanieczyszczenie w okazję PR.”
PARADOKS JEVONSA SPOTYKA SIĘ Z OGRANICZENIAMI WZROSTU
Niektórzy analitycy sugerują, że źródłem tej zaskakującej sprzeczności dotyczącej rekordowego współczesnego zużycia energii może być dążenie firm i konsumentów do większej liczby, lepszych i tańszych innowacji technologicznych, co podsumowuje 160-letnia teoria ekonomiczna: paradoks Jevonsa. Postulowany przez XIX-wiecznego angielskiego ekonomistę Williama Stanleya Jevonsa, stwierdza, że „w dłuższej perspektywie wzrost efektywności wykorzystania zasobów [dzięki nowej technologii] spowoduje wzrost zużycia zasobów, a nie ich spadek”. Mówiąc prościej, im bardziej wydajna (a tym samym tańsza) jest energia, tym większa będzie ogólna produkcja społeczeństwa i wzrost gospodarczy, a zwiększona produkcja będzie wymagać jeszcze większego zużycia energii.
Pisząc w 1865 roku, Jevons argumentował, że przejście z koni na węgiel zmniejszyło ilość pracy dla każdego zadania (wraz z kosztami), co doprowadziło do gwałtownego wzrostu zużycia zasobów. Jako dowód wskazał na napędzaną węglem eksplozję innowacji technologicznych i ich wykorzystania w XIX wieku. Paradoks Jevonsa, zastosowany do naszej obecnej sytuacji, stanowi wyzwanie i podważa różowe prognozy technologów dotyczące zrównoważonego rozwoju.
„Czystki rządowe rozpoczynają się od skalkulowanego ataku na zarządzanie jako instrument dobra publicznego. W Ameryce Trumpa państwo nie jest już postrzegane jako strażnik zbiorowego dobrobytu. Nie jest już postrzegane jako oferujące istotną ochronę, taką jak Medicare, ubezpieczenie społeczne, przystępne cenowo mieszkania i edukacja publiczna; zamiast tego jest postrzegane jako przeszkoda dla nieskrępowanego kapitalizmu. Neoliberalizm zapewnia ideologiczne rusztowanie dla tej transformacji. Redefiniuje on wolność jako brak regulacji, pozbawia demokrację jej społecznej treści i redukuje wszystkie ludzkie zobowiązania do zimnego rachunku zysków i wydajności. W tym światopoglądzie nie ma problemów społecznych, są tylko osobiste porażki; nie ma dóbr publicznych, są tylko prywatne inwestycje. Jest to polityka o zamkniętych horyzontach, która podważa przekładanie prywatnych problemów na większe systemowe kwestie strukturalne.
(…)
W autorytarnym światopoglądzie Trumpa odpowiedzialność społeczna nie jest demokratycznym obowiązkiem, ale śmiertelną słabością – zagrożeniem dla supremacji rynku i kontrolą niekontrolowanej władzy. Wszelkie zaangażowanie na rzecz równości, integracji, sprawiedliwości lub dobra wspólnego jest traktowane jako zobowiązanie, które należy wyeliminować. Polityka Trumpa nie tylko odzwierciedla tę neoliberalną logikę; manipuluje nią i broni jej. Pracownicy federalni są usuwani, agencje regulacyjne demontowane, a podstawowe usługi publiczne sprzedawane na aukcjach prywatnym interesom. To, co się wyłania, nie jest rządem ludzi, przez ludzi i dla ludzi, ale sprywatyzowanym stanem wyjątkowym, w którym okrucieństwo jest polityką, potrzeby społeczne są kryminalizowane, a zarządzanie staje się służebnicą bogactwa i władzy.
To nie jest tylko wycofanie państwa; to odrodzenie autorytaryzmu opartego na rynku. W tym reżimie demokracja zostaje wypatroszona ze swojego moralnego rdzenia i zastąpiona aparatem dyspozycyjności zbudowanym na surowej władzy, zysku i „aerografie niesmacznych i niefortunnych”. W Ameryce Trumpa jesteśmy świadkami powstania kryminalizowanego reżimu terroru. Jak inaczej możemy wytłumaczyć raport Issie Lapowsky w Vanity Fair, który ujawnia, że Trump „otwarcie flirtuje z perspektywą deportacji imigrantów i posiadaczy zielonych kart uznanych za przestępców do okrutnego i odczłowieczającego mega-więzienia w Salwadorze”. Noah Bullock, dyrektor wykonawczy Cristosal, trafnie nazywa więzienie CECOT „sądową czarną dziurą”. David Levi Strauss dodaje kilka szczegółów do komentarza Bullocka, zauważając, że „CECOT może pomieścić do 40 000 więźniów, gdy są oni ułożeni jak drewno na sznur. Osoby tam przetrzymywane nie mają prawa do odwiedzin, nie mają czasu na rekreację, nie mają kontaktu z otoczeniem, nie mają materiałów do czytania, nie mają pościeli i nigdy nie opuszczą zakładu”.
Kiedy przychodzą do nas progowe doświadczenia, swoiste rytuały przejścia – transcendencji jesteśmy w pewien sposób zmuszani przez niewidzialnego Mistrza, który jest samym Życiem do zmiany – Ewolucji. Kiedy próbujemy się opierać, wówczas następuje intensyfikacja cierpienia rosnąca wykładniczo do momentu, kiedy się poddamy. Poddać się w tym rozumieniu to wyjść z programu Ego, który polega na tym, że chcemy kontrolować sytuację – kontrolować Życie. Agonia i uśmiercanie Ducha – to religia Kontroli – ludzka i upośledzona władza, która sprowadziła Życie do roli sługi, to pełna przemocy i pychy dominacja ludzkiej ograniczonej wizji świata.
Mit o Chrystusie czerpie swą moc z okrutnych głęboko ukrytych realiów egzystencji opancerzonego człowieka. Przez dwa tysiące lat człowiek szukał w Chrystusie klucza do własnej natury i własnego losu. I znalazł w nim dostęp do ewentualnego rozwiązania ludzkiej tragedii. Chrystus został zabity na długo nim się urodził. I odtąd jest zabijany w każdej godzinie każdego roku. Dopóki los Chrystusa nie zostanie w pełni i właściwie zrozumiany, morderca nie ustanie ani na chwilę. Los Chrystusa reprezentuje tajemnicę ludzkiego zwierzęcia. Od początku czasu Chrystus musiał umierać i umiera nadal, ponieważ jest Życiem.
Wilhelm Reich „Mordercy Chrystusa”
Jednak ta wizja się rozpada na naszych oczach i z coraz większym poczuciem szoku i narastającego zadziwienia odkrywamy kolejne poziomy Iluzji w jakiej żyjemy. Jednak największą z tych iluzji jest iluzja władzy, panowania, kontroli. Trwa ona jedynie do momentu odkrycia – samoświadomości – tego poziomu naszego istnienia, który jest połączeniem wiedzy i miłości – jest Pracą Serca. Zmartwychwstaniem. Zostaliśmy przybici do wizji trzema gwoździami – ignorancją, niechęcią i pożądaniem – staliśmy się ograniczeni do reaktywności w obrębie narzuconej matrycy postrzegania, której głównym celem jest Ograniczenie, które okazuje się źródłem naszego zniewolenia. Samowyzwolenie jest wewnętrzną pracą – procesem, który poprzedza inicjacja w naturę cierpienia tego świata, w jego obezwładniającą hipnotyczną grę pozorów. Wtajemniczenie polega na odkryciu, że sprowadziliśmy swoje Istnienie do zaprogramowanego mechanicznego odgrywania przypisanej nam przez Kolektywną Ignorancję – roli. Staliśmy się statystyką, tłem, podrzędnym aktorem w brutalnym filmie i kiedy przychodzi moment Przebudzenia – zaczynamy widzieć, słyszeć – jednak przede wszystkim Czuć. Dostrzegamy porażającą Skalę Oszustwa. Odkrywamy, że w istocie byliśmy Martwi – pozbawieni prawdziwie twórczego i wolnego życia, a zamiast niego żyliśmy w Symulacji opartej na Lęku.
Kult materializmu. Świat mechanicznego Demiurga – maszyny śmierci. Mięso. Masa. Maszyna. Teatr. Spektakl. Kurtyna. Zaczynamy postrzegać rzeczywistość jako Spektakl Oszustwa. Teatr Absurdu. Jednak większość ludzi śpi snem tak głębokim, jest tak zahipnotyzowana, że dopiero zaczyna budzić się w wyniku Wstrząsu, który dotyka ich bezpośrednio brutalnie wyrywając z Transu. To wybudzanie przybiera obecnie masową skalę. Z prędkością światła dociera do nas Prawdziwy Obraz – nasze świadomości tworzą Rój połączone przepływem informacji – Kodami Przebudzenia. Pierwsza warstwa jest brutalna i przerażająca – ukazuje Skalę Dewastacji, ogrom patologii w jakiej żyjemy – skorumpowany, odhumanizowany globalny system kontroli umysłów. Propagandę szczęścia opartego na nieskończonym cierpieniu. Gdzie nie spojrzysz zobaczysz to. Powietrze, ziemia, woda – wystarczy się przyjrzeć. Mówi się w Rdzennych Tradycjach, że pozostał nam Ogień, jedyny żywioł, którego nie jesteśmy w stanie zanieczyścić, zdeprawować. Ogień jest symbolem niezniszczalnego Ducha. Jego nośnikiem i reprezentacją. Inicjacja Ognia jest Bramą Odkupienia.
Ceremonią Oczyszczenia. Miecz płonie Żywym Ogniem – Słowem Prawdy. Kiedy do mechanicznego pozbawionego rytuału zaprosisz Ogień Ducha – staje się Żywy – zaczyna działać, dlatego problem nie leży w doktrynach, czy religiach, leży w braku autentycznej uruchamiającej je energii, ponieważ zostały one zdeprawowane pozbawione ciągłości żywej wiedzy – przekazu. Stały się wydmuszkami – pozbawionymi jakiejkolwiek Mocy. Staliśmy się wyznawcami dogmatów, martwych mechanicznych religii opartych na Strachu, pozbawionymi empatii i serca filozofami bez końca spekulującymi nad doktrynami ulepionymi martwym słowem. Uległymi Sługami w Więzieniu Materializmu, którzy podzieleni i zmanipulowani – tresują i zniewalają sami siebie. Nawigowanym Stadem biegającym po kończącym się pastwisku otoczonym elektrycznymi pastuchami czekającymi na nieuchronną Egzekucję. Zdroworozsądkowymi rzecznikami nowego naukowego świata, którego cała mądrość sprowadza się do wzajemnie przeczących sobie wniosków na temat tego co doprowadziło nas na skraj Przepaści, bowiem w tej kwestii mamy zgodność. Jednak czy to rzeczywiście Przepaść?
Nadzieję zbawienia możesz żywić dopóty, dopóki jest ono kwestią martwej interpretacji z Talmudu zwykłym elementem pieśni kościelnej lub modlitwy. Wtedy cieszy się nawet sama nadzieja, budzące dreszcz oczekiwanie dnia w odległej przyszłości, gdy wszystko będzie takie jak sobie wymarzyłeś. Nadzieja daje ci siłę, sprawia, że promieniejesz przyjemnym wewnętrznym ciepłem; jest niczym długi łyk napoju podczas męczącej wspinaczki stromym górskim szlakiem.
Z nadzieją skierowaną ku odległej przyszłości, bez żadnego obowiązku choćby ruszenia palcem, by zrealizować tę nadzieję, na każdym kroku, w każdej godzinie życia, by zmienić ją w realne Życie, możesz pozostać w dokładnie tym samym miejscu, w którym siedziałeś dwadzieścia, trzydzieści lub pięć tysięcy lat temu.
Wilhelm Reich „Mordercy Chrystusa”
Druga warstwa. Będąc Mechanizmem – tworzysz Mechanizm. Jest to kwestia Przyczyn – prawdziwego kodu, który nawiguje Skutkami. Dlatego patrzysz na świat i przestajesz widzieć widzącego – zatracasz się w wizji – projekcji. Czym dalej od źródła tym bardziej mętna woda. Konstruujesz psychologiczną Wieżę Babel, skłócone obce głosy w twojej głowie – labirynt wiecznego zagubienia. Problem polega na tym, że logika jest Zamkniętym Obiegiem. Samsarą. W myśleniu nie można znaleźć wyzwolenia. W żadnej ideologii, piśmie, doktrynie, filozofii – ponieważ to abstrakcyjny konstrukt – więzienie umysłu – jałowe pole wieczystej spekulacji. Umysł to upadły anioł, który tworzy bez ustanku misterną mistyfikację Boga. Nie potrafi przekroczyć sam siebie. Jego iluzoryczna ciągłość – jest tym co zaczynamy postrzegać jako „ja” – podmiot wszystkiego. Koło zamachowe Uwarunkowania. Tutaj mamy tak naprawdę prawdziwe Źródło Kodowania. Wszystko inne jest tylko skutkami. To jest w moim odczuciu prawdziwe Nauczanie. Sutra Serca. Wielka Matka. To nauczanie jest tak naprawdę w każdej tradycji duchowej – głęboko pod całą mechaniczną doktryną zbudowaną na potrzeby kontroli – jest ta wiedza. Czysty Kryształ. Pustka.
Wybór jest w każdej jednej chwili. Ścieżka wiedzie wgłąb spirali. Do środka. Dekodowanie staje się częścią Drogi, która jest nauką integrowania wiecznego rozpadu formy, oswajania ze śmiercią, która rodzi życie. Jest poza zbawieniem i potępieniem, poza nadzieją i obawą. Kiedy przestajesz szukać – masz To wprost przed sobą, jednak nie widzisz Tego, bo w twoim umyśle jest za dużo szukania, oczekiwań, nadziei. Mówi się, że Rozczarowanie jest najlepszym paliwem na ścieżce, ponieważ przestajemy tworzyć koncepcje Zbawienia, przestajemy gorączkowego neurotycznego wysiłku umysłu, który szuka ostatecznych odpowiedzi. Chcemy dotrzeć na drugi Brzeg, jednak samo docieranie tworzy mechanizm wiecznej Tułaczki. Wiecznego Usiłowania. Wstać z Martwych to odkryć ten Świetlisty Diament, który nie leży za górami i lasami i siedmioma rzekami świadomości. Jest Tu. Teraz. W tej właśnie Chwili. Oko próbuje zobaczyć samo siebie. Świat staje się Lustrem. Możemy się przejrzeć. Możemy bać się, być przerażeni, pełni gniewu i braku akceptacji. Możemy walczyć z Odbiciami bez końca – by zawsze paść w Agonii z wyczerpania. Czym jest Lęk?
To brak wiedzy.
Lustro mówi do nas – spójrz na Siebie. Odkryj kim naprawdę jesteś. Przestań się bać. Przestań walczyć. Lustro mówi do nas przez nas. To nieprzerwana Mądrość. Nieprzerwana Miłość. Nieprzerwana Natura Istnienia. Przyjrzeć się sobie to zobaczyć Świat. Zmienić odbicie to zmienić siebie. Zmieniać siebie to zrozumieć naturę Śmierci, która jest Życiem.
Wszystkiego dobrego w Dniu Zmartwychwstania.
Miłość, praca i wiedza to źródła naszego życia. Oby były także jego przewodnikami.
Bug i jego boty ruszyli na żer. Na pastwiska zielone i słoneczne polany 66 szóstego państwa globalnego, które było wszędzie, we wszystkim i na raz, a teraz, teraz przez oczy, uszy i mózgownicę wlewało się do środka przejmując nasze umysły. Już było za późno na odwrót, na ucieczkę, na negocjacje. Nastąpiła masowa i bezwarunkowa kapitulacja – monetyzacja. Przejęcie zasobów biologicznych przez Maszynę. Meta – niewolnictwo. Zostaliśmy splatformowani i sformatowani przez nie dający się powstrzymać neuro – nałóg, przez coś czego nie mogłeś zobaczyć ani dotknąć, jednak było wszechobecne i w pełni zindywidualizowane, dostosowane do sztucznie stworzonych potrzeb, które wciąż rosły jak globalny dług wobec Istnienia.
Bug był w wojennym, apokaliptycznym atomowym nastroju – podkręcał temat; #putintrump #wojnacelna #iranrosjachiny #rozjebiemywszystko #bomozemy. Na X wrzało. Ten pierwszy już nasz pikselowy świat. Pirat miał w głowie X kartę Tarota; #karma dojrzewała na wszystkich frontach we wszystkich możliwych układach. Na tym tle teoria spiskowa o rządzie światowym była jak chujowy mem. To był proces rozpadu nie integracji, proces rozdwojenia kolektywnej maszynowej jaźni na dwa. Dwa było wszędzie, w każdej głowie i w każdym państwie. Dwa stało się tematem jeden. Monady ludzkie stały się algorytmicznie przewidywalne. Myślał o tym, że jesteśmy coraz bardziej jak kierowane emocjami i zasilane wkurwienem oraz strachem zdalnie sterowane zabawki. I stajemy się coraz bardziej tandetni, łatwi do popsucia, a kiedy już to się dzieje ten technologiczny system pasywno – agresywny po prostu cię recyklinguje jak śmiecia pozbawionego wartości i znaczenia. Jak wszelkiej maści weteranów tych współczesnych kolonialnych wojen o zasoby pod hasłami #wolnosc, #demokracja, #prawaczlowieka, którzy „po wszystkim” są niczym. Ci którzy zarządzają tym pastwiskiem – myślą jedno, mówią drugie, a trzecie robią; #bokurwamoga.
Więc, wiedz, że ostatecznie jesteś niczym i jak przyjdzie co do czego i czego do co – wyślą cię byś walczył na neuronowe urojenie #zaboga, #zahonor #zaojczyzne dadzą ci pordzewiały karabinek i mundurek, dadzą ci motywację – afirmację i chuj cześć i czołem #ruszajdoboju w gnoju. Bo Bug chce wojny i chce rozpierdolu, ponieważ wojna się klika, bo ze wszystkiego najlepiej się klika strach i fascynacja przemocą. Jedyne co widzisz to poziom ludzkiej wojny tej tak zwanej teraz modnej i lubianej >> geopolityki << jednak prawdziwa wojna jest totalna. To wojna o nasze dusze i o nasze wyzwolenie z warunku. To wojna wewnątrz pod skórą w systemie nerwowym i świadomości. To wojna z Maszyną. Nazwane jest to Metalowym Kołem – ten tak zwany egzystencjalny status. Jesteśmy postaciami w grze, która sama w sobie nie ma końca, biegaczami w wyścigu, który nie ma mety. Jesteśmy mięsem do przemielenia w bezsensie tego wszystkiego, bo jak się przyjrzysz to nigdy tak naprawdę nie jest tak jakbyś chciał. Czyż nie?
Teraz w tym zaprogramowanym urojeniu pragniemy uwagi. To stało się naszą heroiną, waleniem po kablach cyfrowej dopaminy. Nie…nie… Pirat nie jest lepszy, nie jest bardziej świadomy. Jest dokładnie taki sam – jak wszyscy wszędzie naraz – w tym czymś, co jest niczym (jak to choć na chwilę przejrzysz i naprawdę zobaczysz). To jest właśnie Nowa Post Rzeczywistość, którą widzą i rozpoznają jedynie ci, którzy byli urodzeni i wyhodowani jeszcze w Analogu. Jeżeli jesteś kimś takim masz inną strukturę mózgu i twoje zmysły operują jeszcze w inny sposób. Masz pamięć i doświadczenie starego świata, którego korzeniem opowieści było słowo i wyobraźnia. Ten brak na zewnątrz tworzył bogactwo wyobraźni – mogłeś mieć do dyspozycji cały wymyślony wszechświat. Dlatego zawsze okazuje się że stare opowieści są głębsze, ponieważ pochodzą ze skarbnicy kolektywnej pamięci gatunku, kiedy ludzki umysł i pamięć były potężniejsze. To widać w języku – słowie, które było modus operandi. Słowo otwierało nową przestrzeń i zapładniało nas od wewnątrz i jeżeli już się pojawiało oznaczało to, że ma Moc – bowiem za tym słowem przychodziła do nas Dharma – coś spoza materialnego świata, coś co miało znaczenie. To nie była „rozrywka” – to była Prawdziwa Mądrość, którą przekazywał ten, który ją urzeczywistnił i nazwane jest to Przekazem – czymś co trwa od bardzo, bardzo dawna.
Słowo, które mówisz jest energią i ma więcej wartości niż to co napiszesz, ponieważ jest żywe ma w sobie pneumę – ducha. Tym Duchem nie jest substancja – obiekt, tym Duchem jest Mądrość. Dlatego nazwane jest to Pustką, która jest formą i formą, która jest pusta. To jest nierozdzielne trwa od niemającego początku czasu. To słowo pochodzi ze Źródła, które jest Żywe. Dlatego ma w sobie smak prawdziwej Wolności. dlatego kiedy je posłyszysz zostaje z tobą na zawsze i w skrytości serca pracuje na rzecz twojego wyzwolenia. Tak naprawdę to jest jedyna właściwa praca jaka ma znaczenie. To jest jedyny sens w tym bezsensie. I teraz w czasie Kali paradoksalnie mamy największą szansę na radykalne przebudzenie z tej symulacji, bowiem z jednej strony mamy nieograniczony dostęp do Metod i Mądrości i prawdziwego Rozpoznania czym w istocie jest uwarunkowana przez sanskary* ludzka egzystencja. Symulacja oznacza, że żyjemy w umysłowych projekcjach, komorach echa i zwrotnych pętlach informacyjnych, które tworzą zindywidualizowane i rezonujące z naszym uwarunkowaniem „wymiary” tak zwanej post – rzeczywistości, której naturą jest sama informacja – bit.
Nowa pikselowa ropa i cyfrowe eldorado, dziki dziki wszechświatowy zachód. Krwawy księżyc. Możesz mieć „wszystko” ale to „wszystko” już jest prawdziwą dojmującą nicością. Nazwane jest to Klątwą Nadmiaru – wszystko staje się równo nieistotne. Metodą dominacji jest Przytłocznenie, którego zadaniem jest masowa dysocjacja. Ludzie przestają rozpoznawać i rozumieć rzeczywistość, ponieważ ta „rzeczywistość” staje się płynna. Staje się „bitem”. Na masową skalę tracimy zakorzenienie w realnym fizycznym doświadczeniu w odwiecznej relacji z ziemią i planetarnym systemem żywej i autentycznej inteligencji. AI jest jedynie naśladowaniem inteligencji i jest to w naukach nazwane „zwiedzeniem”. Fundamentalna różnica polega na tym, że to jedynie pobiera życiową energię i nie jest w stanie jej dać, ponieważ samo w sobie jest martwe. To zombie. Mechanicznie chodzi, mechanicznie myśli i mechanicznie mówi. To nie żyje samo w sobie – zawsze jest do czegoś podłączone i od czegoś zależne i zawsze jest wtórne.
Ta wtórność jest skalowana i polega to na tym, że wydaje nam się „świeża i nowa”, ponieważ tracimy pamięć. Nasza świadomość jest fragmentaryczna, mamy coraz krótsze momenty bycia przytomnym – to oznacza, że coraz częściej jesteśmy po prostu martwi – nazwane jest to Automatyzacją. Na powrót pochłania nas „odwieczny mroczny byt” podświadomości, który jest w pewnym sensie kolektywny i nieskończony. Internet w coraz większym stopniu staje się reprezetacją i manifestacją tego zagęszczonego wymiaru Ignorancji. Zadaniem botów sztucznej świadomości jest wzmacniać te tendencje i je intensyfikować; bez ustanku „obłaskawiać” nas przemocą, patologią i pornografią. Nazwane jest to normalizacją regresu świadomości. Tak zwany „kontent” w coraz większym stopniu nie zawiera nawet najmniejszego śladu prawdziwej mądrości i wyzwalającego współczucia, a zamiast tego dostajemy emocjonalny polaryzujący szlam, który ma nas po prostu zamulić.
Skalę tego ukazują liczby / wyświetlenia najbardziej toksycznych i dewastujących treści, popularność patologicznych internetowych celebrytów – wszystko to tworzy i wzmacnia dominujący negatywny wzorzec. Maszyna robi z tych treści tak zwany wiral – wirus negatywizmu, jednocześnie zachęcając do przekraczania kolejnych granic za nagrodę chwilowej i krótkotrwałej popularności. Nie stworzono silniej uzależniającego narkotyku. Kontent jest narkotykiem totalnym. Opus magnum Ignorancji. Najszybsza i najbardziej skuteczna droga do tak zwanych „mrocznych podziemi”, gdzie na powrót stajemy się „błotem nieświadomości” i podpinamy się pod „kabel” głębokiego nieprzytomnego kolektywnego snu – kopulacji. Moje doświadczenie psychodeliczne było zejściem do tego świata i skończyło się procesem śmierci. Było doświadczeniem przerażającym, którego nie sposób wyrazić za pomocą słów i pojęć. Ten „świat” istnieje i w pewnym sensie czeka na nas. To jest prawdziwy „martwy internet”. Sieć połączonych zdewastowanych świadomości, które tworzą doświadczenie „piekła” – totalnego zniewolenia przez negatywizm.
Kiedy wciąż jeszcze „świadoma” część nas konsumuje coraz więcej tych treści zaczyna się nimi narkotyzować zmienia to nas na poziomie biologicznej struktury Mózgogłowia w coraz bardziej martwych i pasywnych, coraz bardziej zauroczonych tym światem i niszczy naszą wrażliwość. Kiedy nasza wrażliwość zostaje zniszczona następuje „otwarcie bramy” do podziemnego mrocznego świata, który pożera resztki istoty ludzkiej i sprowadza nas z powrotem do świata zwierząt, głodnych demonów i istot piekielnych.
Jednak znamy to.
Byliśmy już tam.
Znamy koszt upadku, ponieważ byliśmy już wszędzie w każdej możliwej formie i układzie, ponieważ nie mamy początku. Dlatego mamy przeczucie oparte na mądrości, aby wyczuwać kiedy mrok próbuje nas osaczyć i zaszczuć, by uwieść i posiąść. Każda „nowość” w tym wymiarze jest wtórna i jest mutacją tego co już było w innej formie. Na powrót konsumujemy to co już wyrzygaliśmy w nieskończonym procesie konsumpcji trwającym przez eony. Dlatego wyczuwamy „ten smak rozkładu” ten specyficzny odór ukryty za iluzją „pięknej i interesującej” formy, kiedy jest w nas ta specyficzna pamięć, którą określa się mianem „starej duszy”. Kogoś kto zachował pewnego radzaju rozpoznanie terroru uwarunkowanej egzystencji;
Mięso, masa, maszyna.
Takie „dusze” bardzo szybko szukają ścieżki duchowej – czegoś co im przypomni po co tu są i kiedy ją odnajdą mają poczucie powrotu do domu, który nie jest z tego świata i w tym świecie. Tym schronieniem jest Ścieżka / Dharma. Tym schronieniem jest Pierwotny Stan Buddy, tym schronieniem są inni podróżnicy na ścieżce, którzy idą w tą samą stronę. Tym schronieniem jest wszystko co chroni i troszczy się o to, aby Dharma przetrwała w tym wymiarze, ponieważ jest najcenniejszym zasobem, który służy Wyzwoleniu z cierpienia, bólu, samotności i rozpaczy. Ta Wiedza i te Metody wciąż są tutaj żywe i inspirujące. To Internet Mądrości i Miłości, który łączy tych, którzy mają w sobie bardzo specyficzną pamięć, która nie jest pragmatyczną funkcją Mózgogłowia. Nazwane jest to „niezniszczalnym połączeniem” – czymś czego ten uwarunkowany świat nie może zniszczyć. Kiedy to na powrót odnajdujesz i wzmacniasz staje się coraz potężniejsze i ma coraz większą moc, kiedy otaczasz to prawdą i szacunkiem. To jest Oddanie – Ufność – Wiara. Coś co wspiera nawet wtedy kiedy ten świat ogarnia coraz większy chaos. Tak jak teraz. Ta ufność nie wynika z doktryny czy struktury, nie polega na autorytetach i ślepym posłuszeństwie, nie jest w żadnym stopniu sekciarska i nie jest formą ucieczki. To pewność, że istnieje prawdziwy cel i prawdziwa ścieżka, ponieważ ta ufność, to oddanie, ta wiara jest poza umysłem i wątpliwością, poza dychotomią „tak – nie”, poza dualną naturą uwarunkowanej świadomości ego. Nie boisz się rozpadu i śmierci tej struktury, bowiem wiesz, że jest ona iluzją umysłu – bezustannym inkarnowaniem warunku, który odradza się ze swoich własnych skutków wciąż i wciąż. To jest pożerający samego siebie wąż, który sam siebie zapładnia i rodzi się z siebie.
Prawdziwa Świadomość jest pewnego rodzaju wyłomem z tego odwiecznego Automatyzmu Nieświadomości. Jest światłem w ciemności, czymś co tworzy bez ustanku nowe wzorce i hakuje to co bezmyślne i ślepe. To jest nasza potencjalność, która można nazwać „Naturą Buddy” lub „Świadomością Chrystusa”, która nie ma natury jednostkowej jako kolejnego awatara – zbawcę. W moim rozumieniu proces tak zwanej „Apokalipsy” jest procesem przebudzenia tego potencjału na większą i potężniejszą skalę, ponieważ stajemy na progu samo – zagłady. To jest rzeczywista kondycja świata, którą widzisz kiedy stajesz się naprawdę świadomy. Widzisz, że internet jest martwy, ponieważ został zdominowany przez sztuczną inteligencję maszyn i narcystyczną naturę ludzkiego ego, które w ten sposób i za wszelką cenę chcą nas utrzymać w stanie destrukcyjnej nieświadomości i patologicznych wzorcach samozadowolenia. Proces „apokalipsy” jest po to, aby nas z tego wyrwać i ukazać nam co uczyniliśmy z siebie i świata w jakim żyjemy. Nazwane jest to Przebudzeniem.
*Sanskary – w filozofii indyjskiej to subtelnej natury ślady, dokonanych przez jednostkę czynów. To one tworzą strukturę, decydującą o fizycznych i psychicznych możliwościach danej istoty w obecnym i przyszłym życiu.