PIRACKIE OPOWIEŚCI

WOJNA PRZECIWKO BOGINI

Nie ustaniemy w poszukiwaniach,
A kresem wszelkich naszych poszukiwań
Będzie dojście do punktu wyjścia
I poznanie tego miejsca po raz pierwszy.

T.S. Eliot

Mutacja. Algorytmy. Hybrydy.

Pierwotnie wszystko jest Czyste i Lśni. Naturalna symbioza wszechrzeczy i zjawisk, które w sposób absolutnie naturalny rozpoznają swoją funkcję i rolę, kiedy żyją w zgodzie z własną naturą. Panuje równowaga pomiędzy światłem i cieniem, pomiędzy tym co tworzy i tym co niszczy, bowiem wszystko ma swoje miejsce, swój czas i swoją lekcję. To tworzy ewolucję i strategię, to tworzy wrodzoną w podstawę mądrość i miłość, bowiem kiedy wiesz kim / czym jesteś nie ma w tobie agresji i pożądliwości. Nie ma w tobie głupoty, która udaje. Wszystko jest darem. Jednak żeby zyskać trzeba stracić na jakiś czas. Trzeba pójść w ciemną noc, pod powierzchnię. Zanurzyć się w otchłań Chaosu.

Zapomnieć.

Magowie Cienia, których zrodziła Otchłań, których wykarmiła arogancja i ukształtowała przebiegłość opanowali ten mutujący, niespokojny świat pogrążony w rozpaczy i oszustwie i są w nim Władcami Snu. Szepczą zaklęcia przez cały czas poprzez zwoje zmyślne maszyny do których jesteśmy podłączeni i które nas zniewoliły, przemieniły w zaprzeczenie. Zdefragmentowały by tworzyć na swoje podobieństwo. To jest nazwane Klątwą Uległości. Brakiem Rozpoznania. Aparatura zmysłów została zmodyfikowana i teraz widzimy, słyszymy, czujemy, wąchamy i myślimy tylko to co zostało spreparowane. Ten świat nie jest prawdziwym światem, a my nie jesteśmy prawdziwymi ludźmi. Zgubiliśmy się w Mroku, w mistyfikacji, w świecie który został zmyślony. Jesteśmy pokarmem Ignorancji. Mutacją.

Straciliśmy integralność i moc, straciliśmy wiedzę kim jesteśmy, straciliśmy poczucie godności i odwagę. Zostaliśmy odłączeni od prawdy i esencji Istnienia, a zamiast tego mamy jedynie marną mistyfikację, produkt zastępczy – daremną i skazaną na porażkę zmyśloną misję w zmyślonym świecie, po której nawet jak się dokona nie zostanie zupełnie nic co realnie może nam pomóc. Jesteśmy produktami z terminem do spożycia – eksploatacji. Naszym zadaniem jest budowanie więzienia w którym siedzimy od początku czasu i udawanie, że jesteśmy wolni i szczęśliwi, niezależni i wyjątkowi. Jednak jesteśmy jedynie nieudolną kopią pierwotnych możliwości, czymś polepionym i sfabrykowanym, czymś co udaje kogoś. Jesteśmy programami ograniczeń, które pilnują siebie nawzajem. Softwarem w Maszynie, neuronami w syntetycznej mózgownicy. Mięsem do pożarcia przez Warunek. Zasobem energii.

Wrodzona ufność stała się przekleństwem. Programem operacyjnym stała się okrutna „inteligencja”, wyrafinowanie i przebiegłość szydząca z wszystkiego co w jej mniemaniu jest czułe i czyste pozbawione jakiejkolwiek kalkulacji – cała ta niezgłębiona przestrzeń delikatności i pokory wobec Istnienia. Rytualnie pogrzebano Troskę – Współczucie i zastąpiono Sloganem. „Dobro i Miłosierdzie” sprzedające produkt indoktrynacji, strachu i zniewolenia, udzielające pomocy w zamian za posłuszeństwo i uległość. Wszystko Żywe przemieniono w Abstrakcyjne Jedno istniejące poza rzeczywistością realnego doświadczenia. Nastąpiło oddzielenie, wygnanie z Jedności i tworzono sztuczną doktrynę „drogi powrotnej” – zapętloną niekończącą się wieczystą podróż. Tak powstała Religia Kontroli. Wiara w Abstrakcję.

Pierwotna wolność i dzikość stała się napiętnowana, stała się diabłem, złem, grzechem. Rozkosz ciała i jego wrodzona mądrość, jego połączenie z tym co Żywe zostały zdominowane przez strukturę żarliwego myślenia – modlitwy do Abstrakcji. Energię przekierowano do Mózgogłowia i tam tworzono nieskończone w czasie i przestrzeni dialektyczne konstrukty – Egregory do których podłączano istoty myślące. Tak powstała Struktura Władzy nie z tego świata. Władza, której nie można zniszczyć ponieważ jest immanentną częścią tego czym zarządza. Jest wrodzona w ciebie i mnie przekazywana przez cielesny zapis kodu uwarunkowania. Jest Algorytmem poza kontrolą. Nie ma znaczenia jak nazwiesz system, który tobą zarządza i kieruje na nieświadomym poziomie, ponieważ nazwa i forma nie ma znaczenia. Najważniejsza w tym wszystkim jest Energia – to czego Maszyna nie ma sama z siebie. Najważniejsza jest Funkcja, ponieważ na niej opiera się Władza. Prawdziwe znaczenie bezcelowości jest łamaniem dominacji Maszyny – dlatego nazwane jest to nieosiągnięciem i kiedy zaczynasz to rozumieć system przestaje nad tobą panować, ponieważ przestajesz być funkcją. To jest czysta Herezja wobec Struktury Roli i Tożsamości.

Brak osiągania i brak ambicji oznacza wiedzę w jaki sposób zachować energię i na powrót przekierować ją do wnętrza, w jaki sposób budować wewnętrzną Moc i stworzyć podstawy dla prawdziwej ścieżki, która polega na rzeczywistym rozpoznaniu samego siebie, ponieważ rzeczywistość jest fraktalem. Poznasz jedno – poznasz wszystko. Mistrz tej wiedzy nie czaruje i nie czyni, nie sprawia wrażenia i nie jest mistrzem dla nikogo, bowiem nie jest żadną rolą i żadną funkcją. Jest Czystą Obecnością. Tym co niczego nie szuka i za niczym nie goni. Tym co nie ma nadziei i obawy, tym co z tą samą uważnością wita światło i mrok, noc i dzień. Ta „obojętność” powoduje, że Maszyna przestaje cię widzieć, przestaje korzystać z twojej energii ponieważ przestajesz ją zasilać skokiem emocjonalnej amplitudy – Napięciem. Dlatego praktyką na tej „ścieżce” jest Absolutne Rozluźnienie. Rezultatem jest Zniknięcie – Rozpuszczenie. To jest nazwane Realizacją. Wielu takich było i będzie. Oznacza to również, że Maszyna Inkarnacyjna nie ma czego przechwycić. Dopóki chcesz coś osiągnąć nie osiągniesz niczego, a kiedy naprawdę nie osiągniesz niczego – osiągniesz wszystko.

Pierwotne Złudzenie żywi się osiąganiem, dla niego żyje i się reprodukuje wciąż na nowo. Jest Głodem. Jest Pragnieniem. Odradza się od niemającego początku czasu. Nadaje Impet Wszystkiemu i wszystko wprawia w ruch. Ten ruch tworzy nieskończoną ilość światów – iluzji. Energia nie rozpoznaje samej siebie widzi tylko to co robi i z tym się utożsamia. To złudzenie tworzy formę i tworzy nazwę. Nazwa tworzy myśl, myśl tworzy słowo, a słowo czyni. Dlatego jest Święte.

Prawdziwe Słowo dekoduje. Wchodzi głęboko do samego rdzenia Programu i łamie Kod Zniewolenia. Zaczyna pracować, ponieważ Prawdziwe Słowo jest Energią Wolności. Jest zapisem tego co Pierwotne. Potencjałem Przypomnienia dlatego ma moc łamania Klątw Czarnych Magów. Ma zdolność Mutacji. Przemiany. Uzdrawiania. Jednak to słowo, które tutaj żyje jest Klątwą – oddziela zamiast łączyć, niszczy zamiast tworzyć. To słowo nie jest prawdziwym słowem, jest oszustwem, manipulacją. Jest uzurpacją i omanieniem. Znajomość Słowa to zdolność pisania kodu – kodowania rzeczywistości jego prawdziwym domem jest przestrzeń serca – świadomości i zawsze jest dla innych, nigdy nie jest dla siebie, bowiem taka jest prawdziwa funkcja Słowa. Prawdziwe słowo jest Miłością.

To co to jest jest Powtórzonym Słowem – jest Cieniem Prawdy. Przyszło na świat w Mózgu – Maszynie. W swojej naturze jest zakazem – nakazem, rozkazem, komendą jest Przemocą, która udaje wolność i wybór. Jest Programem Zniewolenia, który zdominował wszystkie umysły i zatruł wszystkie serca jadem strachu. Ten Strach jest warunkiem kontroli Istnienia. Jest odcięciem od potencjału tworzenia i wznoszenia świadomości do przestrzeni potencjału. Czarni Magowie kontrolują tzw. drugorzędne przyczyny – środowisko – umwelt i tworzą świat pełen przemocy i zagrożeń, pełen sprzeczności, komplikacji, świat pozbawiony sensu i znaczenia zamykając w tym Warunku istoty myślące, których myśl – energia jest zapętlona w Obiegu Lęku. To zapętlenie tworzy agresję, a ta agresja jest strażnikiem więzienia i tworzy odwieczny układ oprawca – ofiara – gwarantuje ciągłą walkę i wojnę, bowiem Maszyna Inkarnacyjna zawsze nas wypluwa w to samo bagno nienawiści by „zadość uczynić”. Ten program zemsty nie ma końca. Dlatego rotujemy raz jako morderca innym razem jako ofiara. Wojna nie może się skończyć. Nigdy. Jest tym co karmi i odżywia Mroczne Siły ponad nami – Istoty Cienia, które żerują.

Istotą Warunku jest Podział. Podział tworzy konflikt. Konflikt tworzy Przemoc. Przemoc tworzy Strach. Strach tworzy Agresję. Agresja tworzy Wojnę. Wojna jest zniszczeniem tego co dobre, a kiedy niszczysz to co dobre zostaje w tobie jedynie zło. To zło rządzi tym światem, pyszni się, króluje i wydaje rozkazy. Kiedy brak jest już potencjału dobra ten świat przestaje istnieć. Upada po raz kolejny. To trwa bez końca. Tylko jednostki nie pochłonięte tym kolektywnym programem mogą wyzwolić się z Warunku, mogą osiągnąć prawdziwe wyzwolenie. Wielu było Mistrzów Słowa. Wiele było Prawdziwych Nauk, które wskazują drogę. Są ukryte w umysłach Istot, są tajemne dla Mózgogłowia, ponieważ brak jest w nich logiki, brak jest dowodu, ponieważ są Tajemnicą. Kiedy Mistrz mówi nie szukaj zemsty oznacza to, że on rozumie, że jedynym sposobem jest Odpuścić – Wyjść z Układu. To jest serce nauczania – Miłość wobec Istnienia bez rozróżnień. To jest Służba z życia na życie, bowiem Mądrość rozumie brak Oddzielenia – ten którego nienawidzisz jest innym tobą po drugiej stronie twojego strachu. Strachu, który ciebie zniewala. Przekroczenie strachu jest prawdziwym wyzwoleniem i jednocześnie jest Pierwszą Bramą, którą wchodzisz na Ścieżkę. Tą Ścieżką jest pomóc temu światu, pomóc wszystkim istotom bez wyjątku. To ścieżką jest rozpoznać, że nie ma „ja”, które musisz karmić, nie ma ty z którym musisz walczyć o władzę i dominację. To są iluzje zagubionego samotnego umysłu – oddzielenia i to właśnie rozumiesz i widzisz bardzo wyraźnie.

Umysł staje się przestrzenią wolną od negatywizmu i złej woli, rodzi się w nim prawdziwie wolna wola, która za nic ma rozkazy i nakazy, za nic ma „władzę” tego świata, zaczyna się kierować Pierwotnym Słowem – Mądrością. To jest Bogini, która łączy przeciwności i wskazuje Drogę. To jest Bogini siedząca na tronie w twoim sercu. Ta, która rodzi Troskę nawet w świecie tak okrutnym i szalonym. Kiedy ją spotkasz – wyjdziesz z Koła.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

WIĘŹ

Natura Buddy nigdy nie może zostać splugawiona, nigdy nie może zostać zanieczyszczona. Bez względu na to, jak wiele ciemności, jak wiele zła możemy zrobić, pomyśleć lub powiedzieć, bez względu na to, jak długo, nigdy, przenigdy nie może zanieczyścić natury umysłu. Natura umysłu jest ponad tym wszystkim. Tak więc z natury jesteśmy całkowicie czyści.

Jetsunma Tenzin Palmo

Ta noc w Śniącym Mieście była wyjątkowo cicha, tak jakby coś się stało. Coś czego nikt nie rozumiał i nie pojmował – jednak byli tacy, którzy to poczuli. Przebudziło się w nich coś co nie ma początku jest odwieczne i poza czasem. Ten zahipnotyzowany i zniewolony mechaniczną iluzją świat już dawno zatracił zdolność komunikacji, pogrążał się coraz bardziej w bezkresnej otchłani zimnego i logicznego Mózgogłowia – w świecie separacji i braku nadziei, obojętności i zwątpienia.

Połączenie zostało zerwane.

W Pierwotnych Naukach nazwane jest to Epoką Ciemności, czasem w którym istoty czujące tracą kontakt ze Świętą Przestrzenią Serca, która w istocie jest Portalem do innych rzeczywistości i stanów istnienia. Ich świadomość zostaje zredukowana do podstawowych parametrów przesyłu i odbioru danych z wąskiego pasma Widma. Widmo jest Projekcją Odwiecznej Rzeczywistości w najbardziej zniekształconej i karłowatej formie. To odbicie, echo przesyłane przez Maszynę Snu i wyświetlane na matrycy świadomości. Nazwane jest to Nałożeniem lub Projekcją. Podstawowym parametrem operacyjnym jest Nieświadomość – to klucz, która zamyka wszystkie klatki – umysły w Kolektywnym Polu Niewiedzy i Ignorancji. Nawet nie wiesz, że nie wiesz, nawet nie czujesz, że nie czujesz. To przeogromne Więzienie nazwane jest przez Soterów – Magów Światła; Wielkim Miastem Snu – Mitote, w którym nikt nigdy się nie budzi, aż do teraz.

Teraz jest Tutaj w tym Momencie. To jest nazwane w Pierwotnych Naukach – Czwartym Czasem ponad było jest i będzie. To jest Przebudzenie Podróżników Czwartego Czasu. Nawoływanie spoza częstotliwości Widma. Ponieważ tak jak i ja jesteś Soterem. Jesteś kimś kto niesie w sobie Światło Świadomości i naszym zadaniem jest przywrócić Połączenie. Wiesz o tym czujesz to głęboko w Przestrzeni Serca. Dlatego tej nocy się Obudzisz.

Właśnie Teraz. To już jest czas.

Kiedy świadomość się budzi z Zamroczenia, przez pewien czas będziesz zdezorientowany i przytłoczony i w pewien sposób nieprzewidywalny. To jest trudny czas, ponieważ zaczynasz Widzieć – a to co widzisz nie jest przyjemne, ponieważ odkrywasz skalę oszustwa i manipulacji. To rodzi gniew i bunt, rodzi żądzę zemsty, rodzi potrzebę szukania i wskazywania winnych. Jednak tak naprawdę winni są wszyscy i wszyscy są niewinni. To jest prawdziwe zrozumienie.

Wynika to z braku Przytomności przez bardzo długi czas w wyniku czego istoty czujące pogrążają się coraz bardziej w Otchłani własnych urojeń tracąc jednocześnie Połączenie z Naturą, która jest Przytomna i Obecna. Natura jest Obecnością. Obudzić się to Rozpoznać Naturę Rzeczywistości. Natura nie jest na zewnątrz ciebie – tak naprawdę jest w Tobie. Analog jest drogą Rozpoznania. Powrotem do A. Powrotem do Źródła, które jest wszystkim co istnieje. Śnimy i budzimy się w TYM. TO jest naszą najgłębszą zawsze wolną i czystą Naturą, której nic i nikt nie może uwarunkować. W TYM się rodzimy i w TYM umieramy przez całą wieczność, bowiem nie istnieje początek rzeczy i zjawisk, nie istnieje punkt od którego wszystko się zaczęło. To jest nazwane Wiecznością i taka jest prawdziwa natura „czasu”, który w swojej istocie jest podziałem na podmiot i przedmiot na poznanie i poznającego, na tu i tam, na to co w środku i na to co na zewnątrz. Wszystko w swojej Pierwotnej Czystej Naturze jest już Wyzwolone i tak naprawdę nigdy przez nic nie zostało uwarunkowane. To jest opowieść o odkrywaniu tego Stanu – Odwiecznej Rzeczywistości, która jest Matką wszystkiego co istnieje.

Nie znajdziesz TEGO poprzez wysiłek, dyscyplinę, wyrzeczenie, nie znajdziesz tego w ezoterycznych przekazach, okultystycznych zaklęciach czy religijnej gorliwości, nie wybłagasz i nie wymodlisz, nie wykradniesz ciemną nocą z spowitego we mgle tajemnicy zamku u podnóża ponurych wód zapomnienia. Na nic wysiłek i tajemne praktyki, na nic kolejne etapy tej mistycznej podróży o której jedynie żywisz wyobrażenie karmiąc próżność i dumę w sobie postrzegając siebie jako kogoś wyjątkowego na tle mdłej i nijakiej masy ludzkiej pogrążonej w letargu i bezsensie, którą bez końca mieli ta Maszyna, która jak wiesz nie zna litości. To nie jest prawdziwa droga. Jednak trzeba tego doświadczyć, aby zrozumieć. Taka jest Ścieżka. Nie możesz stworzyć, lub wywalczyć Wolności. Musisz ją Odkryć w Sobie.

Jesteś bohaterem tej opowieści. „Żyjesz” teraz nieświadomie wpięty do Maszyny i to ona produkuje cały twój „świat”, który jak odkryjesz później jest bezlitośnie powtarzalny i jałowy, ponieważ w istocie jest Programem. Tak naprawdę „ten świat” nie istnieje „obiektywnie” jest interaktywną symulacją Sztucznej Inteligencji – Ignorancji. Jest konstruktem zniewolonego i nieświadomego Umysłu Roju wszystkich tych, którzy również są wpięci w Globalny System Unifikacji. To jest Hodowla Człowieka 2.0. Masz w sztuczny sposób ograniczone parametry percepcji i zmodyfikowane ciało – mięso, którego rzeczywistego potencjału nawet nie rozpoznajesz. Twoje „życie” jest życiem umysłowo – mentalnym. „Istniejesz” w swojej głowie na szczycie piramidy iluzji kontroli – jednak w istocie niczego nie kontrolujesz, nad niczym nie panujesz – TYLKO TAK MYŚLISZ.

Energia tych połączonych ludzkich myśli tworzy określoną Wizję zaprogramowanej egzystencji – generuje Spektakl i Role. Czarni Magowie piszą scenariusze generatywnych wydarzeń, których celem jest produkcja Negatywnych Emocji, które są nisko wibrującym Stanem Skupienia – to jest Render w czasie rzeczywistym, który daje nam poczucie ciągłości i ruchu – przyczyny i skutku. Jednak to Prawo obowiązuje tylko tych, którzy zostali nim uwarunkowani – dotyczy tylko zaprogramowanego umysłu pogrążonego w Symulacji. W Istocie nie ma żadnych ostatecznych zasad – ponieważ wszystko zostało wymyślone. Źródło jest nieskończonym potencjałem w którym możliwym jest dosłownie wszystko – ponieważ pozbawione jest ograniczeń. Ta niekończona w czasie i przestrzeni Pierwotna Świadomość próbuje przez cały czas przebudzić nas z tego Snu na wszelkie możliwe sposoby, których nawet nie jesteśmy świadomi podczas głębokiej fazy Nieświadomości, którą charakteryzuje mechaniczny i przewidywalny sposób myślenia i zachowania – pozbawiony czucia.

Wówczas stajesz się maszyną w Maszynie w pełni posłusznym i oddanym niewolnikiem – sługą Programów. Maszyna nagradza brakiem Czucia i brakiem prawdziwego kontaktu – zaprogramowanym i „bezpiecznym” „życiem” w pętli. Nasz sen ma kilka poziomów od najgłębszego do coraz bardziej subtelnych, które są już na granicy Przebudzenia. Subtelne poziomy Snu to duchowe tradycje, które ukazują ci prawdziwą kondycję świata w jakim żyjesz – twojego stanu. Na początku jest to czysto teoretyczne i abstrakcyjne – dostajesz wgląd, który nie jest twój. Jednak na poziomie serca czujesz, że to jest prawda – to jest Akt Wiary i Zaufania do Ścieżki i Mistrzów, ponieważ łączy cię z naukami i nauczycielami. To jest Więź, która nie pochodzi z tego życia, z tej konkretnej pętli. Jest to skutek relacji i związków z wielu, wielu żywotów. Więź jest bezpośrednią i bardzo głęboką relacją z potencjałem Wyzwolenia i stanowi rodzaj ochrony przed ponownym zapadnięciem w Głęboki Sen Nieświadomości. Jest to najważniejsza relacja jaką można mieć i nie może ulec zniszczeniu, bowiem jest ona nawiązana w wymiarze Czystego Serca, który przekracza i transcendentuje dualistyczną fiksację Mózgogłowia, ponieważ wymiar Czystego Serca jest nieskończoną w czasie i przestrzeni Pierwotną Obecnością, która jest naszym Naturalnym Stanem, gdzie nie może istnieć mentalno – psychiczny konstrukt zwany osobowością. Dlatego działając i myśląc jako „ja” nie jesteś w stanie rozpoznać tej Przestrzeni, ponieważ istnieje ona poza mentalnymi programami uwarunkowanego symulacją świata – psychicznego konstruktu. Kiedy rodzi się w tobie autentyczna Myśl o Wyzwoleniu – Więź zostaje nawiązana.

Prawdziwy Mistrz nie jest formą zewnętrzną choć jako taki może się manifestować i jego zadaniem jest ukazać Ścieżkę i przekazać metody, które ostatecznie prowadzą do Przebudzenia. Kiedy go spotkasz po prostu będziesz Wiedział, że to On / Ona. Będziesz to Czuł w Sercu. Kiedy spotykasz Mistrza znaczy to, że jesteś blisko Wyzwolenia, bowiem w przeciwnym razie niemożliwym jest spotkać kogoś takiego w wymiarze Warunku. Odpowiada temu Zasada Lustra. Rozumiejąc tą zasadę i będąc uważnym, możesz rozpoznać w jakim stanie jest twój umysł, po prostu spójrz na ludzi wokół siebie co robią, jak żyją, jakie mają wartości, co kultywują, w co wierzą, za czym idą. Ponieważ „ten świat” odzwierciedla twój stan – jest Odbiciem. To jest nazwane Wizją Karmiczną. Istnieje coś takiego jak kolektywna wizja karmiczna – czyli ta przestrzeń, którą dzielą ze sobą istoty o podobnych uwarunkowaniach, tendencjach i wrażeniach – to jest wspólny potencjał karmiczny. Istnieje również poziom grupowy i indywidualny skupiający istoty podobne sobie i wreszcie nas samych żyjących w samotności swojego jednostkowego świata, którego nie możemy dzielić z innymi, ponieważ jest jedyny w swoim rodzaju i w pewnym sensie ten świat jest dla nas najważniejszy, bowiem dużą jego część zabieramy ze sobą w Podróż.

Podróż trwa i nigdy się nie kończy. Nie mamy początku i nie będziemy mieć końca. Jesteśmy Podróżnikami – Istotami Ducha poza formą i zamierzeniem. Nie sposób nas określić zamknąć w więzieniu słowa i koncepcji. Naszej Prawdziwej Natury nie może zlokalizować żaden system detekcji Mózgogłowia, bowiem tak naprawdę istniejemy poza Warunkiem jedyne co tutaj żyje to nasze Wyobrażenie o sobie i jedynie to tkwi w tym więzieniu bez krat i czeka na wyrok, który przyjdzie podczas kolejnego Rozpadu, bowiem takie są Prawa Cyklu. Więź jest nawiązaniem Związku z tym co jest Wieczne i nie ulega domyślnej i zaprogramowanej entropii. Mistrz to ktoś kto naprawdę się Wydostał z Warunku i jest Istotą Wolną Wewnętrznie – co oznacza, że przez nic nie może już zostać uwarunkowany. To nie są piękne szaty, zręczność w rytuale i ceremonii, elokwencja, aparycja czy potencjał intelektualny – to stan umysłu, Zrozumienie i Wiedza. Tego nie widać to trzeba umieć rozpoznać. To rozpoznanie jest Czuciem – Wiedzą i Mądrością zintegrowaną z ciałem i jego naturalną Obecnością, która staje się świadoma. Oznacza to, że to materialne ciało w istocie jest Świetlistym Ciałem. Z poziomu Warunku potrzeba Czystej Wiary, która jest Ufnością, że mamy w sobie pełny i kompletny potencjał Wolności i właśnie to ukazuje nam Autentyczny Mistrz w sposób jasny i bezpośredni. To jest Dharma – Nauka.

Nieświadomość rodzi z siebie niezliczone światy w których bez końca błądzą zdezorientowane i udręczone istoty, bowiem szukają one wyjścia cierpienia w „szczęściu”, które tak naprawdę jest dojrzewającym w czasie bólem i rozczarowaniem, ponieważ wszystko to jest nietrwałe i uwarunkowane. To jest Samsara – kraina Cienia, koło które nigdy nie może się zatrzymać póki trwa w nas Ignorancja. Jedyne co ma prawdziwe znaczenie jest Wiedza o naszej kondycji, wówczas zaczynamy rozumieć naszą sytuację. To zrozumienie stanowi podstawę Ścieżki, ponieważ bez tego Ścieżka staje się kolejnym chceniem, następną rzeczą / stanem do zdobycia, wysiłkiem zorientowanym na cel. Cel nie jest celem – to urojenie umysłu – kolejny obiekt świadomości – mentalny koncept za którym gonimy i który chcemy „osiągnąć”. Jednak nie da się osiągnąć Wyzwolenia przez wysiłek, ponieważ to oznacza, że istnieje jakiś stan poza nami, „ulokowany w czasie i przestrzeni”, który w tym momencie nie jest nam dostępny. To jest Gra Umysłu, który żeruje na wiecznym wysiłku, na planach, obietnicach, zapewnieniach – ponieważ to produkuje energię, która zasila całą tą Symulacyjną Grę i póki chcemy „osiągnąć coś” czego w naszym przekonaniu nie mamy – gra będzie się toczyć bez końca. Obecność rodzi się w rozpoznaniu, że w istocie niczego nie można osiągnąć i tak naprawdę nie ma nic do osiągnięcia.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

UTILIS

Cywilizowane życie opiera się na ogromnej liczbie iluzji, w których wszyscy chętnie uczestniczymy. Problem polega na tym, że po pewnym czasie zapominamy, że są to iluzje i jesteśmy głęboko zszokowani, gdy rzeczywistość wokół nas zostaje zburzona.

James Graham Ballard (1930–2009) – brytyjski powieściopisarz, nowelista i eseista.

Podstawą magii snu jest mechanizacja świadomości. Jest tworzenie uwarunkowania poprzez myślenie i koncepcję. Jest brak Czucia. Czucie w tym rozumieniu jest Współistnieniem – jest odczuwaniem świata poza matrycą Mózgogłowia. To jest wrodzona inteligencja ciała jako wrażliwości. To przestrzeń Serca, która ze swojej natury jest – Dobrem.

Dobro jest Naturalne i jest poza wysiłkiem ponieważ nie dzieli rzeczy, nie tworzy bariery. Jest tym co łączy i wspiera, karmi i odżywia. Jest fundamentalną energią, która stanowi podstawę wszystkiego co żywe. Ta „żywość” jest Naturalną Obecnością. Jest tym co Lśni. To jest Miłość. Przebywanie w naturze tej „żywości” jest Przebudzeniem.

Manipulacja i wykorzystanie jest przeciwieństwem tego Naturalnego Stanu, jest zaprzeczeniem podstawowej intencji życia. Dlatego Mag Snu jest pozbawiony energii z własnych wrodzonych zasobów, ponieważ żyje i funkcjonuje w świecie zmyślenia i mistyfikacji. Żeruje na Dobru, które jest ufne i otwarte, kiedy brak jest energii, która je chroni staje się bezbronne. Ostatecznie Dobro zostaje zniewolone w służbie zła. Przyjrzyj się uważnie a zobaczysz to bardzo wyraźnie. Taki jest obecnie ten świat. Jest opętany i zniewolony. Jest rozproszony i nieobecny. Jest w pewnym sensie Martwy. Ta żyjąca śmierć wynika z braku połączenia z energią życia z energią tworzenia z tym co jest, było i będzie – ponieważ jest Wieczne. To odłączenie od żyjącego inteligentnego i wrażliwego ciała i funkcjonowanie w symulacji Mózgogłowia w jego Sztucznym Królestwie, które jest homogeniczne i utylitarne.


Utylitaryzm (łacińskie utilis – użyteczny) – kierunek etyki zapoczątkowany w XVIII wieku, według którego to, co jest pożyteczne, jest dobre, a miarą słuszności postępowania jest użyteczność jego skutków.

Programem utylitarystów jest próba obiektywnego ustalenia zasad działań przynoszących pozytywne i negatywne efekty. Podstawowym kryterium rozróżniania działań pozytywnych i negatywnych stała się dla utylitarystów zasada użyteczności. Głosi ona, że postępowanie jest słuszne, jeśli prowadzi do uzyskania jak największej ilości szczęścia i jak najmniejszej ilości nieszczęścia, przy czym samo pojęcie szczęścia było różnie pojmowane przez różnych przedstawicieli tego kierunku filozofii, co prowadziło często do skrajnie różnych wniosków praktycznych. Wielu utylitarystów podkreśla wagę efektów postępowania. Ich zdaniem, intencja czynu nie ma większego znaczenia etycznego – ważne jest tylko, czy daje on więcej efektów korzystnych czy szkodliwych.


To masowa unifikacja poprzez Programy wgrywane przez Magów Snu, którymi jesteśmy zapętlani od kolejnego wyplucia przez Maszynę Inkarnacyjną w imię pożytku i roli. To jest terror uwarunkowania. Hegemonia Programu. Masowa i globalna hipnoza. Ten skomputeryzowany system dąży do absurdalnego i nienaturalnego modelu przemysłowej hodowli człowieka jako produktu do obsługi samego siebie. Do poczęcia skolektywizowanej świadomości roju opartej na technologicznej maszynerii do cyfrowej fuzji maszyny z mięsem karmionego paszą bezużytecznych informacji i debilnej rozrywki. Istoty ludzkie stają się bezmyślną masą, której zadaniem jest zasilanie Maszyny. Ten system jest zrodzony z ojca Arogancji i matki Ignorancji został spłodzony przez Dominującą Kastę Czarnych Magów, którzy czują się „panami istnienia” – jednak w istocie są Pasożytami żerującymi na zniewolonych przez siebie naszych ciałach i umysłach podporządkowanych poprzez przemoc i manipulację, ponieważ są pozbawieni Ducha – naturalnego połączenia z Istnieniem. Wszystko co naturalne umiera pod ich panowaniem, ponieważ wciąż im przypomina, że są wymyśleni sami przez siebie. Jedyne co mogą zrobić to odraczać wyrok tworzoną przez siebie technologią, która jedynie próbuje nieudolnie naśladować to co jest doskonałe i czyste w swojej Pierwotnej Naturze.

Ich strategią w Utylitarnym Programie Homogenizacji jest utylizacja istot ludzkich jako odpadów – istota czująca jako surowiec wtórny procesu „rozwoju”. Przerabianie padliny – zniewolonych ludzi na energetyczny i informacyjny nawóz dla hodowania Maszyn, ponieważ sami są Zmechanizowani. To Maszyny w ludzkich ciałach. Nośniki Pogardy wobec Życia. To jest Magia Śmierci – zaklęcia, które zamiast tworzyć niszczą, zamiast uzdrawiać zabijają, zamiast wznosić ciągną wszystko w dół. Na przemiał.

To są czasy Upadku.
Opakowane w „Rozwój”.
Upudrowane „Pięknem”.
Zaszczycone „Prestiżem”.
Dla tych którzy „mają oczy”.
Nie znaczy to nic i jest jedynie tym co przeminie…
Jak choroba i jak mrok.

Prawdziwa Moc przekracza Lęk / Strach – bazowy moduł tej symulacji, ponieważ jest poza odrzuceniem i poza potwierdzeniem. Jest otwarta i czysta nie lgnie do wytworów Mózgogłowia i generowanych non stop przez niego emocji. Jest świadomością Świadka – tego co nie bierze udziału w Spektaklu. Tego co jest zawsze Obecne. Przechodzi przez ciała z jednego życia na drugie. Nie można tego unicestwić lub zniewolić. Można jedynie nie być świadomym. To jest nazwane Snem. Żyjemy w krainie Śpiących i Zamroczonych terrorem Warunku – Egzystencji, w świecie Zaprogramowanych Ludzi, którzy nie mają pojęcia kim są. To jest prawdziwa przyczyna cierpienia tego świata, jego desperacji i narastającej udręki. Sen mutuje w Koszmar – w fazę chaosu. W Otchłań. To czas materializacji Demonów – tego co nieświadome i wyparte. To jest XX karta Tarota. Po tym przychodzi Nowa Matryca i dla każdego jest inna w zależności od stanu świadomości i percepcji. To jest ostateczna indywidualizacja. Rozszczepienie Wzorców kolektywnych.

Rozpad Programów.

Wtedy przestajemy siebie nawzajem rozumieć i ostatecznie postrzegać, ponieważ następuje Wielki Kosmiczny Wdech – kierujemy się do wnętrza do naszego osobistego wymiaru, do tego czym w istocie jesteśmy – tak naprawdę. Wówczas to nasza własna świadomość rodzi światy doświadczenia w których żyjemy, dlatego w tym czasie jaki nam pozostał liczy się Zasługa – Wrażenia jakie zgromadzimy. Działania jakie wykonamy i intencje jakie nami kierują. Dlatego tak ważna jest moralność i dobro, życzliwość i troska. Dlatego prawdziwe znaczenie ma w jaki sposób poruszamy się w tym okrutnym świecie i dlatego ważne jest nie ulegać temu co nosi w sobie zło. Nie powielać Negatywnego Wzorca. Nie wzmacniać Neurozy Lęku, nie podlegać Klątwie Czarnych Magów. Odnaleźć w sobie Światło Mądrości i Przestrzeń Czystego Serca ponieważ to jest Ostatecznym Schronieniem, tym co postrzega Wieczność.

Prędzej czy później wszystko zamienia się w telewizję.

J.G. Ballard

Porażająca większość istot ludzkich na tej planecie żyje w stanie permanentnej frustracji i lęku. Została uwarunkowana na tak wiele sposobów, że obecnie bardzo łatwo jest tym zarządzać z poziomu Programu, który jest wdrukowany na poziomie nieświadomym i głębokim poziomie zwierzęcości, który jest Odruchem. Stan ciągłego zagrożenia, stan psychologicznego głodu tworzy mentalność niewolników, która tworzy całą współczesną Strukturę Przemocy opartej na rywalizacji o zasoby. Grając w tą Grę Dominacji cofamy naszą świadomość do prymitywnego poziomu. To przeciwieństwo ewolucji. Regres. Oparte na Ignorancji narracje wzmacniają w nas przekonanie, że tak właśnie powinno być, że to jest dobre i pożądane, że rywalizacja jest naturą tego okrutnego świata. Jednak tak naprawdę ten świat nie jest okrutny, a nasza natura nie jest egoistyczna. Tak jesteśmy po prostu zaprogramowani, ponieważ taki jest dominujący Wzorzec. Powielanie tego wzorca jest procesem Nieświadomym, dlatego pierwszym krokiem jest bycie Świadomym / Obecnym. To jest najważniejsza praktyka duchowa.

Większość tak zwanych praktyk duchowych jest rodzajem rytualnego zamroczenia abstrakcją, odniesieniem do czegoś „ponad” czegoś „nie z tego świata”, „czegoś gdzieś, kiedyś” po śmierci w raju, innym życiu – to są mentalne fantomy, kultywacja wzniosłych idei, urojonych stanów – to jest duchowość Mózgogłowia. Karmienie Pasożyta. Szukanie specjalnych stanów, wyjątkowości i podsycanie pożądania bycia czymś innym niż jesteśmy.

To ucieczka.

Dlatego wciąż inkarnujemy w tej Maszynie, w tym Systemie wzajemnego Używania. Wygrany – Przegrany. Pierwszy – Drugi. Zbawiony – Potępiony. To istota tej Użytecznej Gry. Wszystko musi być po coś, mieć rolę i funkcję musi coś reprezentować, o czymś mówić – być czymś określonym. To określanie jest fundamentalną chorobą. Określenie jest śmiercią, ponieważ odcina nas od świadomości, że wszystko jest w ruchu, jest nieskończonym procesem mutacji, nie ma ostatecznej formy. Istota życia jest poza określeniem, poza myśleniem, poza koncepcją. Jest absolutnie i fundamentalnie Wolna. Nie jesteśmy w stanie z poziomu Mózgogłowia poczuć tej wolności, poczuć, że wszystko już jest doskonałe dokładnie takie jakie jest, ponieważ nie chce być czymś innym czymś lepszym. To „ulepszanie” tworzy cierpienie – uruchamia nieskończony w czasie i przestrzeni proces, którego już nie możemy zatrzymać na poziomie kolektywnej Gry – ponieważ „żyjemy” w kumulacji skutków, które warunkują kolejne przyczyny. Nie można tego zatrzymać. Nie możemy nagle stać się „kimś innym”, „być gdzie indziej” – ponieważ jesteśmy w Określonym Warunku. To jest Mózgogłowie.

To jest Określenie.
Magia Magów Snu.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZAUFANIE

Nic tak nie odciąga ludzi od prawdy, jak bezmyślne naśladowanie tego, co robią wszyscy.

Lew Tołstoj

Powszechne w masowym dyskursie „wymieranie” obejmuje nie tylko gatunki zwierząt i roślin, ale dotyczy również kultury i wartości. Weszliśmy w epokę „człowieka jednowymiarowego”, „człowieka maszyny”, „człowieka funkcji i specjalizacji” w rezultacie człowieka asystenta dominacji stworzonej przez siebie technologii, która w coraz większym stopniu wypełnia nasze jednowymiarowe i puste życie wypełnione tęsknotą za głębszym sensem i znaczeniem.

Tęsknotą za czymś co dodaje nam siły i energii, za czymś co jest Żywe, co jest Obecne i co jest Bliskie. Czymś co możemy Rozpoznać na poziomie naszego Ducha – Tego co łączy zamiast dzielić i separować. Tego co rozumie poprzez bezpośrednie czucie poza maszynerią Mózgogłowia, które dąży do ujednolicania i upraszczanie do oburzającej i okrutnej wygody, która powoduje, że za życia zmieniamy się w oddychające urządzenia, których jedynym zadaniem jest bezdotykowe obsługiwanie siebie nawzajem. To jest cierpienie o którym się nie mówi, którego się nie widzi i do którego się przywyka w obojętności i apatii, którą wymusza stworzona przez nas bezosobowa struktura pozbawiona troski i współczucia. Ten system oparty jest na kalkulacji i fundamentalnym braku szacunku do Istnienia.

Kulturę zastępuje aparatura, duchowość system religijny, człowieka zastępuje maszyna. Samoprogramująca się ślepota nie pozwala tego widzieć, bowiem masz być ciągle i neurotycznie zajęty i zabsorbowany, masz być zatopiony bez reszty w tym co zostało dla ciebie stworzone w postaci absurdalnej Gry, której poziomów nie ma końca. Ostatecznym wynikiem tej Gry jest zmarnowanie Cennego Ludzkiego Życia i Potencjału ku Wyzwoleniu, który wszyscy bez wyjątku w sobie mamy. Aparatura daje nam substytut zamiast czegoś prawdziwego, daje nam oszustwo zamiast prawdy, daje nam złudzenia, które podsyca bez końca, bowiem tak jest zaprogramowana przez tych, którzy nadali sobie status „bogów”. Oczywistym jest, że to są ludzie z tak zwanej „krwi i kości”, ludzie o odpowiedniej aparycji i inteligencji, ludzie sukcesu powszechnie szanowani i podziwiani. Ludzie, którzy swoją obecnością wypełniają nasze umysły, ponieważ Maszyna ich wybrała i wyświęciła na swoich kapłanów i rzeczników. Maszyna ich uwiodła i zgwałciła. Zostali zapłodnieni Ignorancją, a ich zadaniem jest tym zarażać.

W tym rozumieniu „rozwój” jest kolejnym złudzeniem. Pozorem, który mami nas swoją klątwą łatwości i szybkości, dostępności i równości, nieskończoną ilością kolejnych „przełomów” i „nowości”, „rewolucyjnych zmian”, które koniec końców są jedynie kolejnym elementem zniewolenia, bowiem zamiast wszystko naprawdę upraszczać – wszystko komplikują. Nasze życie determinuje terror przystosowania do coraz bardziej totalitarnej technologicznej utopii, która w gruncie rzeczy tak naprawdę jest narastającym chaosem. Ten chaos jest podstawowym materiałem budowy dominium cierpienia i programem operacyjnym Maszyny, której prawdziwym celem jest Symulowanie Życia w absolutnie sztucznym środowisku, bowiem tylko w taki sposób możesz stworzyć Absolutną Kontrolę – to jest „wyzwolenie” Mózgogłowia.

W tym „układzie” nagradzani są ci, którzy służą Maszynie są pod nią podpięci i w pełni kompatybilni z jej agendą. To dla nich są najwygodniejsze miejsca przy stole „ostatniej wieczerzy” – gdzie pożera się już wszystko, bowiem taki jest najwyższy poziom rozgrywki, która tak naprawdę trwa bardzo krótko. Później wszystko zaczyna się od początku od organizmów jednokomórkowych. Celularyzacja.

Rozmnażanie.
Odżywianie.
Wydzielanie.
Wydalanie.
Oddychanie.

W Otchłani można rozpoznać nieskończoną ilość powtórzeń tego Procesu, ponieważ to jest Pogram. W bezczasowości przeszliśmy przez to wszystko miliardy razy, miliardy wcieleń pożerając się nawzajem. Rozpoznanie Tego bez wątpliwości jest Inicjacją w Prawdziwą Drogę. Kiedy spotkasz kogoś kto to rozpoznał od razu to wyczujesz, ponieważ jego strukturalny kod jest zupełnie inny. Ta inność jest cechą charakterystyczną tych, którzy zrozumieli prawdziwy cel tej Gry i zrozumieli również cenę jaką trzeba zapłacić za „szczęście” w tym Układzie, za posłuszeństwo Maszynie. Ceną jest kolejne powtórzenie pozbawione świadomości.

Brak świadomości jest cechą charakterystyczną tego stadium, które rozpoczyna kolejną Pętlę i jest to wynikiem rozproszenia, które staje się dominujące i wszechobecne, staje się natarczywe i trudne do opanowania. Jest jak wirus, który obezwładnia i pozbawia energii oraz odporności na wgraną w to wszystko głupotę, bowiem staje się ona standardem. Czymś normalnym i godnym naśladowania. Niezdolność do rozpoznania tego jest masowa i powszechna. Jest usankcjonowana obyczajem i nawykiem. Jest szanowana. Jest tym co trzeba naśladować, bowiem w przeciwnym razie zostajesz przez ten system – układ odrzucony na Peryferia. Jednak paradoks polega na tym, że właśnie to „odrzucenie” ma w sobie prawdziwy potencjał, ponieważ przestajesz szukać uznania i poklasku, przestajesz naśladować patologiczny wzorzec. Zaczynasz żyć swoim życiem i szukać Mocy w sobie.

Odkrycie tego zmienia wszystko.

Jest to moment inicjacji w prawdziwą drogę, która zawsze była naszym własnym życiem – takim jakie jest z tym co jasne i ciemne, pozytywne i negatywne, bowiem wszystko ma w sobie twórczy aspekt z którym można pracować. Przełomowe momenty mojego życia były związane z „upadkiem” z tym co w potocznym rozumieniu pozbawia nadziei i wówczas dotarła do mnie fundamentalna prawda, że to co niechciane i odpychane, lekceważone i pomijane jest w zasadzie największym Darem, który odkryjemy dopiero wtedy kiedy przestaniemy uciekać przed tzw. „mrokiem” – ponieważ w istocie jest on jedynie zasłoną i iluzją, która kryje w sobie potencjał rzeczywistego wyzwolenia. Dotykamy czegoś fundamentalnego, co było z nami przez cały czas i próbowało nas przebudzić dążąc do ujawnienia. Rozpoznać to nauczanie to wejść bardzo głęboko do samego rdzenia Konstruktu tzw. „osobowości” dotknąć Lęku przed unicestwieniem. Poczuć Śmierć. Przywiązanie do życia, do posiadania do relacji do uczuć czyni nas niewolnikami i skazuje na niewyobrażalne cierpienie w obliczu nieuniknionego. Przez całe nasze życie To w nas pulsuje na poziomie nieświadomości. Jest tam czy tego chcemy czy nie. Kiedy jest nieświadome – narasta, pęcznieje i zaczyna nas dominować. Przejmować kontrolę. To rodzi nieszczęście – domyślny pogram, który wciąż jest tu grany. Wystarczy naprawdę uważnie się przyjrzeć. Większość z nas utrzymuje pozory i z desperacją gra w tą Grę. Jednak nadzieja na wygraną jest złudzeniem. To oszustwo. Kiedy to zrozumiesz po prostu przestajesz grać.

Wtedy musisz naprawdę coś zrobić, może po raz pierwszy w życiu. Zacząć decydować i brać odpowiedzialność za to co robisz i w jaki sposób. Zdać sobie sprawę, że od samego początku tworzymy swój własny świat poprzez myśl, słowo i działanie. Mamy do dyspozycji umysł, energię i ciało. Mamy do dyspozycji upadek i wzrost, cierpienie i szczęście. Mamy do dyspozycji nieskończoną ilość doświadczeń i każde z nich niesie w sobie mądrość, kiedy naprawdę jesteśmy zdolni to zobaczyć i pozwolić sobie na zaufanie do siebie. To zaufanie jest tutaj najważniejsze – ponieważ możemy sobie pomóc, możemy się wyleczyć i podnieść. Możemy być swoim własnym Światłem.

To jest moje doświadczenie.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

W OGNIU POŻĄDANIA

Choćby nie wiem jak miły był strażnik, to nadal jest więzienie.

Emma Bull (ur. 1954) – amerykańska pisarka fantasy, muzyk, pionierka gatunku urban fantasy; jej debiutancka powieść Wojna o dąb zdobyła nagrodę Luctusa.

Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo i w posiadanie Twoje krańce ziemi.

Ps 2, 8

Wystarczy się przyjrzeć uważnie w jaki sposób funkcjonuje świat w jakim żyjemy. Kiedy nasza prawdziwa świadomość budzi się ze snu iluzji i nieskończonych złudzeń, które wciąż są produkowane przez tą opartą na fundamentalnej Ignorancji Maszynę.

Cała nasza współczesna cywilizacja jest zasilana przez Ogień Pożądania. Cierpienie to niemożność zaspokojenia nieskończonych pragnień, które stały się algorytmiczne i tworzą się samoistnie, bowiem brak zaspokojenia tworzy kolejne pożądanie i to w istocie jest zautomatyzowany program operacyjny tej rzeczywistości. Serce turbo kapitalizmu i nadchodzącej postludzkiej cyfrowej symulacji, którą tak jesteśmy zachwyceni, która tak nas urzeka. Dla każdego zmysłu ta Maszyna bez ustanku produkuje tak zwany kontent: film, muzyka, jedzenie, sport, perfumy, seks, biznes. To trwa bez przerwy i nigdy się nie kończy uwodząc nas każdego dnia, o każdej godzinie. Kiedy temu bezwiednie ulegamy oznacza to, że funkcjonujemy w trybie Tamasu w/g wiedzy wedyjskiej, oznacza to również, że skutkiem tego ostatecznie będzie po prostu cierpienie. To jest ciemna strona Ognia jako mocy, pasji, działania, które wpędza nas w cierpienie zamiast nas z niego wyzwalać.

Tutaj można dokonać rozróżnień i rozpoznać czemu coś służy. Jest to aspekt przejrzystości i klarowności – Mądrość Rozróżniająca, która ukaże nam prawdziwe oblicze poza iluzją podsycającej pożądanie formy. Przyjrzyjmy się współczesnej gastro – obsesji i całego tego przemysłu „Wellness” opartego na niemożliwej do spełnienia obietnicy i sloganie, które tworzą pogrążeni w ignorancji ludzie – pracownicy. To właśnie slogan zdominował nasze umysły, wierzymy w zmyślone opowieści o znaczeniu rzeczy i zjawisk, które po prostu nie istnieją są jedynie złudzeniem – produktem do sprzedaży. Mamy na szczycie tej hierarchii influencerów, których zadaniem jest zarażać nas tym stanem bezmyślnej konsumpcji i uleganiu najbardziej prymitywnym odruchom. Tym jest powszechna i wszechobecna seksualizacja człowieka i życia, ponieważ to ten aspekt jest fundamentalny. To rdzeń systemu operacyjnego. Zmysłowość formy staje się obsesją. Kultem. Religią. Nawet jedzenie staje się pornograficzne co możemy obserwować już od lat i czemu możemy bezmyślnie ulegać.

Doniosłym krokiem w wędrówce na ów szczyt było udomowienie ognia. Nie wiemy, kiedy, gdzie i jak do tego doszło. Wiemy natomiast, że około 300 tysięcy lat temu niektórzy ludzie posługiwali się ogniem w życiu codziennym. Zyskali w nim niezawodne źródło światła i ciepła oraz zabójczą broń przeciwko grożącym im lwom. Niedługo potem ludzie przeszli z defensywy do ofensywy i podjęli pierwszą działalność gospodarczą na masową skalę: planowe wypalanie lasów. Gdy tylko dogasał ogień, na tlące się zgliszcza wkraczali przedsiębiorcy epoki kamiennej, by pozbierać zwęglone zwierzęta, orzechy i bulwy. Po nich do gry wchodzili pierwsi inwestorzy zainteresowani zagospodarowywaniem i obrotem gruntami. Ściśle kontrolowany pożar buszu potrafił obrócić nieprzebyte jałowe gąszcze w obfitujące w zwierzynę bujne tereny trawiaste. Najlepszym zastosowaniem ognia było wszak gotowanie.

Dla świadomego człowieka, która rozpoznał naturę tej Gry, strategia prowadzi dokładnie w odwrotnym kierunku. To ścieżka pokory i skromności, uważności i wiedzy, to szacunek do prostego jedzenia i prostego życia. Brak ekstrawagancji i przepychu, wdzięczność za każdy posiłek, za ciepłą wodę w kranie, za zdrowie i czas, który można wykorzystać by praktykować i zgłębiać ścieżki mądrości, które odsłaniają prawdę o ludzkiej kondycji i naturze pożądania, której bez końca ulega. To świadomość prawdziwej sytuacji w jakiej jest planeta na której żyjemy. To koszt braku popularności, bowiem mało kto chce słyszeć i widzieć prawdę. Jednak tak nakazuje sumienie. Tak nakazuje serce. To jest głęboko ludzkie, bowiem mamy w sobie miłość do prawdy i Troskę, mamy w sobie mądrość i współczucie. To w naszym sercu jest Prawdziwy Ogień, który jest Mocą jasnego widzenia, jasnego czucia i jasnego myślenia.

Jesteśmy zamknięci w Maszynie Inkarnacyjnej, w recyklingu ciał i dusz. Wciąż przechodzimy przez te same doświadczenia i chorujemy na brak pamięci o tym, że to wszystko już było, że bez ustanku się powtarza – jak zapętlony film. Kiedy nawiązujemy ze sobą prawdziwy kontakt pamięć wraca. Jednak, aby do tego doszło musimy się zatrzymać. Ujrzeć tą rzeczywistość jaka jest. Zrozumieć proces mutacji i konsekwencje jakie ze sobą niesie ten tak zwany „rozwój”, który po prostu czyni nas niewolnikami technologii, której nie rozumiemy i która zaczyna totalnie dominować nasze życie. Stajemy się produktem swojej własnej Ignorancji – narzędziem destrukcji. Zobaczyć to znaczy się obudzić. Obudzić się znaczy stać się swoim własnym nauczycielem, kimś komu możemy zaufać, kimś kto ma w sobie Moc tworzenia Wartości nawet w tych okolicznościach. To jest prawdziwa natura Ognia, który jest jedynym żywiołem, który na tej planecie nie został jeszcze zanieczyszczony jak mówi nam tradycja Majów, dla których Ogień jest święty.

Ceremonia Ognia jest wyrazem szacunku i pokory. Jest dialogiem ze światem. Jest zdolnością do słuchania i milczenia. Jest powrotem do tego co pierwotne i czyste. Do naszej własnej Natury.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

MASZYNA ŚNIENIA

Jesteście jak podróżnik w tym życiu. Nie budujcie zamku, w którym tylko chwilowo odpoczywacie. Nie będziecie tu długo przebywać.

Chatral Rinpocze

Świat Abstrakcji. Rzeczywistość Wyobrażenia w którym prowadzimy naszą senną egzystencję. Gdzie żyjemy i gdzie umieramy szukając rzeczy i stanów, które wciąż bez ustanku przychodzą i odchodzą jak sny. Zostają po nich odczucia i wrażenia, zostają myśli, z których bez ustanku tworzymy siebie samych. Siebie stwarzamy. Określanie stosunku do rzeczywistości, określanie wizji i relacji tworzy to czym myślimy, że jesteśmy i na tym poczuciu został zbudowany ten świat do którego wciąż wracamy ponieważ jest Zapisem i jest Powtórzeniem. Ta wizja i relacja nas warunkuje i tworzy system operacyjny oparty na trzech podstawowych modułach – bazowej Ignorancji, czyli nieświadomości prawdziwej natury rzeczywistości z której powstaje – „tak” i „nie” – pożądanie i niechęć. Tak i Nie rodzi energię i emocje, tworzy ruch i działanie. Tworzy konsekwencję. Maszyna zaczyna pracować. Powstaje pamięć podręczna i operacyjna. Zapisy stanów emocjonalnych – głęboki poziom Wdruku – Warunkowania, głęboki poziom nieświadomej niechęci i pożądania. Z tego rodzą się Ciała, które rodzą Ciała. Energia, która rodzi energię. Myśl, która rodzi myśl.

Nie wiadomo, kto to zaprogramował w ten sposób, może „To” zaprogramowało się samo. Samo się stworzyło. Ignorancja jest „Wielkim nie wiem”. Wielkie nie wiem jest podstawą Programu i na bazie tego powstaje „wiem” – jednak to wiem nie wie. Tylko udaje, że wie. Nie rozpoznaje istoty samej siebie i nie rozpoznaje konsekwencji tego faktu. Te konsekwencje multiplikują w nieskończoność i są niepoliczalnie wielowymiarowe. Tak ograniczony Program nie jest w stanie postrzegać złożoności tego dynamicznego procesu. Nie jest w stanie rozumieć tej Gry. Nikt nie wie kiedy To się zaczęło. Kiedy był Punkt Zero i czy w ogóle był. Mało kto rozpoznaje, że Gracz jest Grą. Mało kto rozumie, że istotą gry nie jest gra a gracz. To gracz jest prawdziwą grą.

Dlatego powstały dwie drogi. Droga na zewnątrz i droga do środka. Dlatego istnieją dwa rodzaje Snu. Sen prowadzący do Snu i Sen prowadzący do Przebudzenia. Przebudzenie jest rozpoznaniem natury snu. Jego esencji i substancji – ponieważ ta substancja jest Wszystkim i jest Niczym. Jest Poza i jest w Środku. Istnieją Magowie Snu i Magowie Przebudzenia. My żyjemy w wymiarze, który zdominowali Magowie Snu.

W Królestwie Śpiących.
W Maszynie Śnienia.

Rolą Maszyny Śnienia jest zagęszczanie Snu. Rolą Magów Snu jest kontrola tego by nikt z nas się nie Obudził, ponieważ to my ten sen zasilamy mocą własnych ciał, energii i umysłu. Mocą naszej Ignorancji, Niechęci i Pożądania. Mocą Rozproszenia i Pomieszania. Chodzi o to by to bez końca podsycać, bez końca tworzyć „nowe”, które wcale nie jest nowe. To jest Pętla Symulacji. Księga Rodzaju Powtórzonego Prawa – Maszyna Warunku. Dominacja Formy. Zapomnienie.

System.

To zorganizowanie „rzeczywistości” w taki sposób, abyś nigdy się nie obudził. To ma cię pochłaniać i konsumować przez całą wieczność. Życie po życiu. Symulację po symulacji. Ma cię zachwycać i przerażać. Fascynować i mrozić krew w żyłach. Pożerać i wypluwać, poniżać i wznosić.

To musi wzbudzać Emocje.
To jest prawdziwe zasilanie tego wszystkiego.
Na tym to pracuje i chodzi.
Zagęszcza.
Angażuje.

Skumulowana energia dominujących emocji tworzy światy egzystencji. Tworzy światy szczęśliwości i makabry, światy absurdu i wytchnienia, piękna i brzydoty. Tworzy światy pomieszania tego wszystkiego, które oferują szaleństwo w przebraniu „normalności”. To szaleństwo jest naszą codziennością. Naszym Przekleństwem, ponieważ bardzo trudno się z tego obudzić, ponieważ jesteśmy przekonani, że to wszystko jest realne, że istnieje naprawdę. Jednak to wszystko jest jedynie Nazwą, która nie jest tym co określa, nie jest oddaniem istoty sprawy, ponieważ Istota jest poza myśleniem i nie można jej określić, nie można jej zlokalizować i nie można jej wskazać jako coś różnego od czegokolwiek i kogokolwiek. Jest Wszystkim przez cały czas.

Kiedy To rozpoznamy Maszyna Śnienia się zatrzymuje.
To jest Przebudzenie.
Koniec Snu.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

HEMOGLOBINY

Z POŻERACZA WYSZEDŁ ŻER, A Z MOCNEGO WYSZŁA SŁODYCZ.

(KS. SĘDZIÓW 14, 14)

Teraz w waszym czasie i w waszym miejscu wszystko zostało już ulokowane – cybernetyczne mięso, żylaste spoiwo elektronicznych pszczół, glizd, komarów i much bez ustanku zbierających dane do centrali. Zapylanie wirusem symulacji – tak byś mógł śnić bez przerwy w poczuciu, że oto ty tutaj, teraz…

Jesteś.

Nie chodzi o to, że ty nie widzisz jak to wygląda, bowiem wszystko jest na wierzchu, bardziej chodzi o to jak odczytujesz, lub co bardziej precyzyjne – istotne jest tego czego nie widzisz i o czym nie masz pojęcia. Zupełnie tak jak oni, jesteś dokumentnie kwadratowy, cztery boki, bryła skomputeryzowanego befsztyku wyczulona na kwadratowe komendy. To wszystko jest tak przewidywalne – sygnał w wiadomym celu i zupełnie oczywista reakcja zwrotna. Jeb! Jeb! Jeb!

W kwadratowy łeb.

Jak to poszło…Na początku to była fuzja ślepych instynktów, totalna nieprzewidywalność i chaos, ogromna moc, dzika furia – pierwotna i nieokiełznana. Dla Bogów Kreatorów te wyhodowane ludzkie szczenięta jawiły się jak niepohamowane bestie gotowe rozszarpać wszechświat swoją buchającą namiętnością i wyżreć wszystko do kości i szpiku – wychłeptać mleczną drogę i dziko kopulować z całym przejawieniem. Tego nie było w kodzie źródłowym. Coś nie grało. Problem polegał na tym, że moduł ich prymitywnego oprogramowania zassał z Czarnej Skrzynki Ziemi gadzi kod operacyjny: pieprz, zabijaj, niszcz, ta nowa ludzka tabula rasa nauczyła się tego chujowego alfabetu i mazała wszystko jak leci. Żreć, pierdolić, mordować.

Patrzysz w telewizor – co widzisz?

Z punktu widzenia ewolucji to error, galaktyczny koń trojański spadający z nieba w odpryskach meteorytów, zadżumiający kolejne piękne bogate w istnienie planety w butwiejące ścierwo rozkładu.

Musicie zrozumieć proces, Proces Tu i Teraz.

Ta mentalna ucieczka – gimnastyka nic nie da. Nie pomoże. Nie ulży. Kiedy żyjesz w tej kakofonii cmentarzyska, na olimpiadzie igrzysk głodu i skomlisz jak bezdomny pies ratując się tym tak żałosnym optymizmem – nigdy nie uda ci się wygenerować tego spustowego impulsu samowyzwolenia, bowiem najpierw musisz zobaczyć szpik, mięso i kości. To podstawa. Z tej perspektywy dopiero możesz się śmiać jak to przełkniesz, a ten czarny humor będzie jak ornament rzucony w twarz Matrycy.

Boisz się śmierci? Wejdźmy w to głębiej…Pod skórę, za siatkę w Otchłań.
Jedna wielka masa mięcha rozłożona bez końca. Brak ruchu. Im więcej ssiesz tym bardziej zasysa ciebie, aż w końcu jesteś owadem uwięzionym w uwarunkowanym bagnie sumy wszystkich działań i ich konsekwencji. Świnia ryje przed siebie z pozbawiającą nadziei konsekwencją – musi żreć bo zdechnie. Musi zasysać bo się udusi. Takie są fakty Wahadła twojego Boga I Diabla – zawsze z którejś strony cię jebnie. Dwa sztuczne punkty orientacji. To czego się boisz jest tu przed tobą. Spójrz zamiast uciekać ślepą ulicą gdzie nieubłaganie przyjebiesz w mur.

Krzyż.

Flaga.

System wiary.

Mesjasz na złotym rydwanie.

Życie – użycie do kwadratu.

Jak się przemieszczamy? Jesteśmy po prostu pamięcią, zapisem pozbawionym tej Klątwy, nie wypluwają nas mechaniczne macice i nie upadamy z hukiem z rozwartego kokonu na czysty beton. Poruszamy się w organach, we krwi.

Transfuzja ducha w ciało. Przejmujemy pojazdy do użytku i jedziemy dalej do jak to mówią Światła. Jaka jest cena Pamięci i Wiedzy? To ceną jest zobowiązanie do Troski z pojazdu na pojazd. Kiedy poruszasz się w ten sposób nie przechodzisz przez Reset. Czym jest Reset? Kiedy już zakończysz to okrążenie na nieskończonym kołowrotku i skończy ci się paliwo, lub po raz kolejny odpadnie ci łepetyna od uderzenia w Mur lub odejdziesz w gęstej agonii wpisanej w ten Układ – to co jest bez formy, zapachu pojawia się, gdyż jedyne co się zmienia – to warunki, które bez końca tworzysz, jednak sama podstawa jest poza czasem i Układem Zdarzeń – to nie jest inkarnacja, bowiem nie ma nic co mogłoby inkarnować – jednak jedyne co się liczy – Wiedza. Jedyne po co można tu przyjść, co można odkryć i zachować, reszta to pył na wietrze, marność. Jednak do czasu kiedy nie podejmiesz Zobowiązania – tracisz to. Reset jest utratą Wiedzy ciągła wiarą, że możesz coś dostać, coś wywalczyć, coś zachować, po czym poznać czy zostałeś zresetowany? Po nadziei, którą żywisz wbrew oczywistym faktom, po tej uległej naiwnej mentalności niewolnika, po sinym karku i ciągłym szukaniu winnych, jakby kurwa istniał ktokolwiek oprócz odbicia ciebie samego. Zresetowani zawsze budzą się za późno, wiecznie zdziwieni, że jak to – to tylko tyle? To wszystko? Już koniec?

Tak to wszystko. Trochę miłości, radości, śmiechu, biedy, bogactwa, nędzy, choroby i aparatura milknie. Wołają swojego boga, oddają pod opiekę. Możesz nawet zafundować kryształową świątynie dla swojego boga i oddawać mu miliardy pokłonów z nabożną, służalczą czcią i klepać dramatyczne modlitwy. Nic to. Jebnięcie w Mur.

Kiwają się na rumowisku świątyni. Potomkowie pierwszych ludzi.

Kwadratowy Bóg.

IM BARDZIEJ MASZYNKA MYŚLOWA PODPORZĄDKOWUJE SOBIE TO, CO ISTNIEJE, TYM BARDZIEJ ŚLEPO ZADOWALA SIĘ JEGO REPRODUKCJĄ.

MAX HORKHEIMER, THEODOR W. ADORNO „DIALEKTYKA OŚWIECENIA”

Reset to ponowne podpięcie – jak ci tutaj, patrzą na mnie swymi wydrążonymi próżnią gałami, mechaniczne istoty bez właściwości, ukształtowane z metalowej formy, wylane betonem, ożywione śmiercią. Schematy to wszystko co znają, co mają, czym żyją, w co grają.

– Jak się nazywasz? – rzecze ten siedzący na wprost mnie, dotykając strzykawkę wypełnioną Czarną Mazią a na dłoni ma tatuaż numer seryjny produkcji i kod oprogramowania i gdyby cokolwiek żywego było w nim, można byłoby powiedzieć, że czuje wyższość i domniemany autorytet, jednak tam nic nie ma. Nie ma nic.

Nic ugniata mnie wzrokiem, zawieszając w przestrzeni egzekucyjną pauzę.

Nikt nie wie czym dokładnie jest Czarna Maź, choć jest w każdym układzie scalonym i stanowi kamień węgielny każdej świątyni mechanicznej religii na tej planecie, a kiedy zarzynane zwierze obrócone łbem w stronę Mekki charczy i rzęży to wtłacza w ten sposób energię do obiegu, bowiem nic bardziej nie wzmacnia tego popaprania jak religie i ich bogowie i ich miliardy ofiar poćwiartowanych, spalonych, rozerwanych, spopielonych, uduszonych, rozgniecionych, utopionych i właśnie to służy twoim Panom.

Rasa Panów Trzecia Kosmiczna Rzesza.

Sieg Hail.

Czułe pozdrowienie w Rzeźni. Liczby litrów przelanej krwi – dług publiczny z podatkiem okrutnej satysfakcji. Nie widzieć, gdzie tak naprawdę jesteś, to jest właśnie mechaniczne otumanienie – małpa nie widzi, małpa nie mówi, małpa nie słyszy – dobra małpa, pogodna małpa, małpa radosna jak wiosna jak defilady wojskowe i festyny z pogodną muzyką i wędzonymi kiełbaskami. Zdalne sterowanie poczuciem wyjątkowości, życio – style rzucone jak sztuczne perły przed zamaskowane lifestylowymi farmazonami wieprze. Wieprzowina grillowana z papryką i cukinią z odrobiną tymianku na białym winie, udo z wieprza, flaczki z ziarnami tłuszczu z posiekanym w romby porem i pomarańczową marchwią jak drelichy więźniów oddziałów penitencjarnych ostatnim posiłkiem przed egzekucją wrzuconym na media socjopatyczne. 100 000 lajków. Zgrupowanie wieprzy w podziwie wobec pereł lśniących czystym plastikiem i pachnące literalnie – niczym. Hologramowy świat poskładany z klocków lego – kwadratura pozornego ubóstwienia.

Takie delfiny. Na japońskich stołach. Przysmaki. Sotalia Guianesis. Echolokacja Zagłady Gatunków. Zwerbowane do US Navy w 59 – tym, ekonomiczne, wydajne – Wietnam, Kuwejt, Irak. Maskotki. Fajne oszklone delfinaria na Florydzie, klima, drinki, kostki lodu w kształtach waginy – oj tam mały Johnie zobacz jakie fikołki, jaki śmieszny delfinek – uśmiecha się. Ex – żołnierz w sałatce, posiekany maczetą, prawie kafel euro za kilogram naszego ssaczego klowna. Najpierw solidny jeb w łeb. Japońska wioska Taiji, wielka orgia mordowania opleciona kokardami drutów kolczastych, zaganiamy i szlachtujemy, szybkie cięcie grzbietu, pękanie kręgosłupa, z głównych tętnic biją wodospady krwi zmieniając wodę i plażę w piękny plastyczny purpurowy obraz – takie cudowne połączenie cudownych ludzi i pięknych pływających zwierzątek z książeczek dla ludzkich pociech i disnejowskich bajeczek o mądrych delfinkach i no jak przyjaźni przecież międzygatunkowej. Kultura kulinarna, zwyczaje, tradycja, tożsamość ojców, dziadów, duże rybki na wózkach widłowych wjeżdżają prosto na stół do salonu. Srebro wypolerowane połyskuje jak monety judaszowe, a mięsko takie delikatne, takie milusie, jak bawełniane krążki do demakijażu.

Jutro pociągniemy nowy uśmiech, kiedy wciąż w naszych bebechach będzie figlował delfinek, to jest naprawdę piękne.

-Jak się nazywasz? – wrzeszczy już ta cuchnąca puszka pandory ubrana w trójrzędowy garnitur z wyższej półki piramidy i błyska mi po oczach sygnetem z delfinkiem.

-Delfin Um – mówię po prostu. I czekam. Bo to tam weszło w niego, zajmie mu dłuższą chwilę zanim ta zagadka dotrze do jego mózgowej maszyny liczebnej uposażonej w bardzo ograniczony zasób możliwości czegokolwiek więcej niż:

Aport!
Siad!
Waruj!

Teraz akurat siedzi. Udaje, że udaje, że myśli ma w głowie – a to czyste bity trzech komend – cyferek. Interaktywna podrzeczywistość cyber apokalipsy, gdzie mesjaszem – judaszem okazał się dziwaczny roztwór przybyły nie wiadomo skąd, kiedy i w jakim doprawdy celu.

Teraz uderzył mnie kantem dłoni w twarz, tak jak go uczyli na psim szkoleniu z zadziwiającym brakiem wyrazu i klasy, jak taniec blachy fallicznej bijący o miednicę i wykrzywił twarz na wzór bohatera jakiegoś idiotycznego filmu dla pół debili.

-Teraz Waruj!

Tu brak odbioru. Zawieszenie połączenia w Centrali na kablach, przepięcie, podpięcie, sygnał zawiera zbyt dużo danych o ładunku kwantowej ironii i ceglany łeb nie jest w stanie to ogarnąć musi…

Tu przyjebać po raz drugi z większą mocą – jednak na pół gwizdka. Pęknięcie kości policzkowej, ciekawe jest odczuwanie narastającego bólu świdrującego oczodoły i docierającego do bębenków w uszach. Tu ból – hallo Centrala. Splunięcie krwią i się zacznie zaraz…

Tu. On. Zaczyna skwierczeć jak grillowany kotlet w McDonald’s. Parzy! Schodzi skóra, wypływają oczy, płonie mózg.

Jak mówiłem. Krew.

AUTOMATYZACJA JEST DOBRA, O ILE WIESZ DOKŁADNIE, GDZIE UMIEŚCIĆ MASZYNĘ.

ELIYAHU GOLDRATT

Poznaję was czasem. Po tym, że nie chodzicie po rusztowaniu, zamiast tego potraficie skoczyć w otchłań. Rusztowanie to mentalna konstrukcja, nadbudowa – w tym kwadratowym świecie – to jedyne co zostało. Dlatego to jałowa wycieczka w tanim parku rozrywki, cena biletu – to życie na raty. Kupić, zapiąć pasy, przejechać to w kapsule czasu, trochę świateł, wirowanie, góra, dół, dół, góra.

Zatem egzekucja jakiej dokonuję – to otwarcie śluzy. To nie jest zabijanie – to ożywianie. Nikt tak naprawdę tego nie chce. Poczuć to wszystko. Zobaczyć. Jaskrawe światło – nie do zniesienia. Ból. Radość. Taniec. To co się dzieje z nim teraz – jest straszne. Łamanie kodu, krew żywa nicująca cały automat z bezwzględną i okrutną precyzją. Ekstaza i nieznośne cierpienie – coś czego żaden wygenerowany sztucznie program nie jest w stanie obliczyć, nie jest w stanie nazwać. Zero rusztowania. Samo mięso!

Poznaję was czasem. Po tym, że opadają wam ręce po skończonej modlitwie. Po tym, że choć trwa gra, wy już nie gracie. Coraz bardziej z boku, z oddali z dystansu. Nie bijecie braw, ani nie rozpaczacie. Spektakl to spektakl. Kropka. Stajecie się coraz bardziej niezrozumiali, w pewien sposób odrzuceni, pominięci – jednak jest w was coś – co wie, czuje, rozumie i potrafi przekroczyć te zimne liczby. Zaufanie temu to szaleństwo. Czyste irracjonalne przekraczające słupki danych i oznakowania. Pierwsze pęknięcie skorupy. Pancerne czarne jajo i wybita szczelina jak łepek szpilki.

Poznaję was czasem po dotyku. Podświadomie dotykacie tej niewidocznej pozazmysłowej kraty, wyczuwacie jej fakturę, na początku bardzo rzadko, cofacie dłoń w przerażeniu, idziecie się upić, naćpać, obezwładnić zrobić wszystko by to wyrzucić, zapomnieć, powrócić do ślepowidzenia. To normalne. Jednak już to macie, tego wirusa i doprawdy nic nie da się zrobić.

Proces został rozpoczęty. Pękanie skorupy.

Takie mityczne Indie. Sranie na ulicy. Spanie na ulicy. Bieda jakiej nie widzieliście nawet w telewizji. Głód. Nie, nie ten głód pomiędzy starterem a przystawką. Prawdziwy. Taki kiedy ciało zjada samo siebie. Żyjesz na granicy życia i śmierci. W przedsionku. Urodziłeś się w złym rozdaniu, jesteś odpadkiem. Taka Matka Teresa stworzyła umieralnie dla ciebie, z krzyżem nad głową. Mówiła natchniona – Cierpienie jest piękne! Te skurcze, wykrzywione twarze, ból, ból – jeszcze raz ból – Demiurg ssie. Tyle czekoladowych krzyży, tyle ciał wypranych z godności, zakażone ameby ery informacji w szarych bawełnianych prześcieradłach do wzięcia, do zeżarcia. Cały ten ceremoniał to Wielkie Ssanie. Ładowanie przez stulecia, miliardy ludzkich odpadków to gwarancja pokarmu. Tak! Rozmnażajcie się, mnóżcie swoją nędzę w nieskończoność – by było co żreć, czym się bawić, słuchać tej upojnej symfonii płaczu, lamentu i modlitw. Starotestamentowa Księga Rodzaju. Niesie to dziecię Abraham – składa Dar. Bogobojni w Bogoubojni. Zakrzywienie obrazu nie zmienia faktów, nie zmienia istoty rzeczy Święta Matko Orędowniczko Wielkiego Ssania.

Początkiem zawsze jest Głód. Głód Bogów. Później sprofanowane, stworzone w zimnym laboratorium nasiono, żyzne pole i sadzenie. Pierwsze główki w zimnych macicach, poród kleszczowy. Cesarskie cięcie wzdłuż kręgosłupa. Uległość, podległość, ułomność. Wiara. Nadzieja. Miłość. Pokarm.

Gloryfikacja Cierpienia. Po owocach ich poznacie. Przypatrzcie się. Ochrona Życia. Ochrona Użycia. Od Początku do końca – status robactwa. Zadanie pełzania. Zatem zaczęli wbijać te krucyfiksy w Matkę. Jeb! Kołek w Serce. Na dobry początek. Pierwsze spoiwo ogrodzenia. Pierwszy neuronowy punkt zaczepienia dla Meta – Mózgu. Nadanie Statusu Podległości – Życiu. Zwierzęta bez dusz, ludzie – mięso armatnie, ziemia, powietrze, ogień, woda.

Wszystko na stół.

Dla apostołów z Czarnej Otchłani. Wyżerajcie z tego wszyscy. Bowiem to jest kielich Krwi Mojej i z was będzie polany. Nie zastanawiała was nigdy ta Ofiara? To ciało? Ta krew? Czym jest ta abstrakcja ukryta za tym? Co to wznosi ku niebiosom? W czym uczestniczymy? Od zawsze to samo. Zmieniali formy, ubrania, ołtarze – jednak zawsze to samo.

Ofiara Czystego Życia. Specjaliści od Czarnej Roboty w Imię Śmierci. W zamian Odwieczna Niespełniona Obietnica. Nie Teraz i Tu.

Kiedyś. Tam.

Może.

Jednak nie da się przeoczyć Oczywistości. To Skala. Rozmiar. Daty. Liczby. Statystyki. Zapisane drobnym maczkiem na fotelu w Stolicy Apostolskiej. Pod purpurą i brokatem, pod atłasem i jedwabiem. Miliardy Ciał – ubitych jak wieprze.

Meta – Liczne.
Meta – Dane.
Meta – Mózgu.

Przekażcie sobie znak.

Jeden.
Siedem.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

TO CO CZYSTE

U kresu zła, tyrania nie będzie tolerowana.

Jeremy Locke „Koniec wszelkiego zła”

W pewnym nieuniknionym momencie zatrzymujesz się. Po prostu „coś” się w tobie wyczerpuje, „coś” się wypala, „coś” ustaje. Zaczynasz widzieć ten świat naprawdę i zaczynasz go czuć. Ból. Samotność. Strach. Przerywane chwilami krótkotrwałego szczęścia jak słodko – gorzkim ochłapem. Zwierzęcość – zaszczuta i zawstydzona, która teraz pełna tej furii rozrywa Istnienie na strzępy, bowiem tego uczymy i tego tak naprawdę wymagamy. Miotani spazmem szaleństwa od ściany do ściany więzienia, który wznieśliśmy jak pomnik pogardy wobec tego co Żywe i Wolne i wciąż ukazuje nam naszą nędzę.

Żywić uczucia tym co martwe, tym co jałowe i puste. Żywić uczucia do Urojenia i Odbicia, do Marzenia – do czegoś co nigdy nie nadejdzie, ponieważ jest tylko wyplutą w nicość myślą, która nikomu nie może pomóc i nikogo naprawdę pocieszyć. Uciekamy przed prawdą przez całą wieczność potykając się o swoje własne kłamstwa i upadając z całym tym żałosnym dobytkiem metalu i stali, który nigdy nie może wymknąć się grawitacji warunku. Nigdy nie może poczuć jak to jest naprawdę odpuścić i wznieść się bez ciała w czystą cudowną przestrzeń, która nigdy nikogo nie będzie sądzić.

W noc, kiedy leżysz na nagiej ziemi, która oddycha wraz z tobą w tym odwiecznym uścisku patrzysz w gwiazdy – ten świetlisty pył rzucony przez niezgłębioną Moc w otchłań, w twoim sercu rodzi się Tęsknota za prawdziwym domem, za tym ciepłem i troską, za wiecznie żywym ogniem, który wskazuje Drogę. Tęsknisz za pieśnią i poezją, za ciszą i łagodnością, za tym wszystkim co jest spokojne i uważne. Za tym co zachowuje Odwieczny Rytm. Nie sposób posiąść prawdziwego bogactwa tej Ziemi, nie sposób posiąść Prawdziwej Wiedzy, nie sposób Władać, bowiem wszystko to jest jedynie bluźnierstwem, obelgą z której uczyniono prawo. To ludzkie prawo w istocie jest szaleństwem. Zapisem choroby.

Nic i nikt nie należy do nikogo i nikt nie może mieć nad nikim władzy.

Nie jesteś winien posłuszeństwa ani narodom, ani prawu. Jesteś istotą o nieskończonej wartości i w pełni zdolną do ucieczki od niewoli zła. Kiedy będziesz czuł się zmuszony, by nie mówić, mów. Kiedy będziesz uciskany przez prawo, obejdź je. Kiedy przemoc ci zagraża, zniszcz ją.

Jeremy Locke „Koniec wszelkiego zła”

Imperia i imperatorzy. Kotwice rzucone w muł historii, statki dryfujące przez mroczną otchłań praoceanu Ignorancji. Upojeni ułudą kontroli i zwierzchnictwa nad losem innych, ujadające w noc bezdomne psy tarzające się w ciałach swoich ofiar. Przepełnione bezgranicznym strachem, bowiem wiedzą i czują, że nadchodzi koniec ich panowania. Nadchodzi czas rozliczenia, czas prawdziwej świadomości, która potrafi widzieć w mroku i co najważniejsze ona czuje, rozumie prawdziwy sens poza słowem i deklaracją. Widzi każde kłamstwo. Ta świadomość budzi się w każdej istocie, bowiem tak zostało to zapisane, jednak mało kto ją odkrywa ponieważ większość stała się Programami, które w istocie nie mają pojęcia co myślą, co mówią i co robią. Nazwane jest to Automatyzmem.

Dominacja przez zniewolenie umysłu i ducha. Zaprogramowana uległość wobec urojonych bogów i władców, wobec przemądrzałych pustych sloganów, wobec tyranii pychy i przemocy, która trwa od tysięcy lat dumna i okrutna depcząc wrodzoną niewinność i troskę szydząc z tych, których serca są czyste. Niewolnik jest najbardziej okrutny, bowiem w głębi serca nienawidzi sam siebie i sobą pogardza pragnąc śmierci – uwolnienia. Tym światem rządzą niewolnicy, więźniowie odwiecznego demona pragnień i obsesji. To jemu składają dary z ciał i modły z kłamstw, aby zyskać czas nad którym nie potrafią panować.

Urojone imperia będą upadać jedno po drugim, aż do samego końca. Kłamstwa wyjdą na jaw, maski zostaną zdarte, a kajdany zerwane. Każdy zdecyduje sam czy wciąż chce służyć śmierci czy życiu, wolności czy zniewoleniu, prawdzie czy kłamstwu. Kościoły fałszu spłoną wraz z księgami kłamstw, którymi karmili swoje oznakowane rytuałem bydło przeznaczone na rzeź dla okrutnych bogów, którzy staną się mali i słabi, bowiem ich moc była twoją mocą kiedy byłeś niewolnikiem i żywiłeś ich swoją własną krwią.

Tutaj rodzi się Nowe. I nikt nie może tego już powstrzymać nawet siłą tych mrocznych zaklęć. Nikt nie może powstrzymać Prawdy. Nikt nie może jej wymazać i na powrót pogrzebać, nikt nie może jej zacisnąć w pięści przemocy jak przez wieki. Nikt nie może już tego zrobić, bowiem nadszedł jej czas, a kiedy ten czas nadchodzi – wszystko staje się jasne i czyste.

To nie jest wojna czy walka.

To jest Sprawiedliwość.

Zwykły wpis