PIRACKIE OPOWIEŚCI

WIDZIEĆ. CZUĆ.

Na chwilę znów mnie załamała dawna trwoga: przypomniały mi się słowa więźnia z pyskiem dzikiego zwierza.

Gustav Meyrink „Golem”

Świadomość wrodziła się w Formę. W zdeprawowaną strukturę, mechaniczny układ. W istocie jednak ta forma jest jedynie iluzją świadomości, podobnie jak oddzielenie i podział, ponieważ wszystko to ostatecznie przecież nie istnieje. Stanowi jedynie myśl skostniałą i gęstą. Zagęszczenie myśli tworzy wielowymiarowość Formy, tworzy smak, dotyk, węch, słuch, tworzy percepcję i czucie. Jednak w istocie czucie jest czymś więcej. Jest aktem bezpośredniego postrzegania, który nie jest sterowany przez maszynę Mózgogłowia. Jednak bez przenikliwości umysłu i i wiedzy jest to w pewien sposób zaślepione lepką naturą emocji, którymi najłatwiej manipulować, najprościej wzbudzać i ostatecznie stanowią one bazowy pokarm – surowiec, którym żywią się upadłe istoty zniewolone same przez siebie.

Pierwszą i fundamentalną barierą jest Mózg – Program. Logika i tak zwany zdrowy rozsądek, bowiem w tym wydaniu stanowi on swoje ekstremum. Najgrubsze kraty więzienia, iluzję bezpieczeństwa. Niebywałą gruboskórność. Pancerz. Ścianę. Tutaj hodowany jest człowiek – maszyna, człowiek – robot. Tutaj jest tykające jak bomba serce tak zwanej cywilizacji, która zdycha i rzęzi w swojej zmechanizowanej agonii. Fetysz „bezpieczeństwa” i sterylności, bezdotykowe królestwo zimnych świateł i serc. Okablowane Gastropolis, które pożera się z wielką kulturą i wyrafinowaniem dorabiając do tego niezliczoną ilość wysublimowanych ideologii, których zadaniem jest karmienie poczucia wyjątkowości, które przecież wszystko to czyni możliwym i nieuniknionym.

To tworzy Zaprogramowane Pola i programujące je algorytmy. To tworzy wspólnoty, zbiory, grupy, społeczności, narody podpięte pod stworzone z siebie wyobrażenia tworzące egregory. Te najpotężniejsze polegają na masowym utożsamieniu z systemami religijnymi, politycznymi, narodowymi, rasowymi, gatunkowymi, kulturowymi. Tak powstają systemy zarządzania percepcją, których zadaniem jest ujednolicenie na masową skalę wizji rzeczywistości i ukierunkowanie energii. To energia jest prawdziwą walutą i ostateczną wartością, ponieważ to jej posiadanie tworzy status w uwarunkowanej rzeczywistości opartej na przejawieniu. Energia jest przypisaniem wartości, wzmocnieniem iluzji ego, które zaczyna puchnąć i rosnąć, ma coraz więcej przekonań na swój temat, ma coraz więcej uwagi i roli do odegrania. Staje się wzorem i autorytetem, staje się skupiskiem energii.

Świadomość i jej potencjał nie ma końca. Nie ma końca stanom duchowym. Świat energetyczny nie ma żadnych ograniczeń. Nasza ułomność polega na tym, że nie możemy postrzegać tego poprzez nasze fizyczne zmysły, ponieważ jest to inna częstotliwość. Mózgogłowie jest Maszyną, które operuje jedynie w fizyczności w zagęszczonej do trzech wymiarów symulacji opartej na prawach przyczyny i skutku. Zostało to nazwane upadkiem w Czas. W Śmierć. Forma podlega rozpadowi, ponieważ jest tylko konstruktem zasilanym przez wyobrażenie. Kiedy wyczerpuje się nasza energia życiowa wraz z nią rozpada się Forma. Forma mutuje i ulega transformacji ponieważ jej pierwotnym źródłem jest umysł.

Zużywamy swoją energię życiową i potencjał na zewnętrzną aktywność, na coś co jest nietrwałe i iluzoryczne, na coś co wciąż się zmienia i jest zależne od warunków, których nie możemy kontrolować. Próbujemy osiągnąć cele i znaczenia, które wcześniej czy później stracimy w ten czy inny sposób. Ciało i zjawiska podlegają rozpadowi, myśl i wyobrażenie ciągle ulega defragmentacji będąc chwilowym impulsem, który w żaden sposób nie może określić wielowymiarowości Istnienia. Wszelkie filozofie i systemy określające tak zwaną „rzeczywistość” lub „prawdę” okazują się być jedynie spekulacją i urojeniem, ponieważ myśl nie potrafi sprostać energii, a słowo nie wyraża tego co nazywa. Jest tylko symbolicznym określeniem czegoś co ze swojej natury jest nienazywalne. Jest poza określeniem.

Czucie nie jest myślą i nie jest określeniem. To bezpośredni odbiór energetyki świata, jego rzeczywistego ciała. To wrażliwość na jego mutację, na fundamentalny i prymarny język, którym Przejawienie przez cały czas do nas mówi. Mózgogłowie nie rozumie i nie rozpoznaje tego języka, nie potrafi go dekodować i dlatego nie może tego zakłamać. Jedyne co może zrobić to zagłuszyć i przekierować naszą uwagę i energię do wiecznie pracującego umysłu – do maszyny myślenia i analizowania. Do swojego centrum operacyjnego. Do poczucia separacji i bycia „na zewnątrz” Istnienia, które wciąż czuje się inne i odrębne, wciąż musi wszystko osądzać i kategoryzować, nazywać i określać w stosunku do siebie. Nie widzieć, że w istocie wszystko co się manifestuje jest jego własnym ciałem – przejawieniem.

Widzieć to Wiedzieć.
Mieć Wiedzę.
Gnozę.

Są takie okresy w życiu ludzkości, zbiegające się z reguły z początkiem upadku kultur i cywilizacji, kiedy to masy nieodwracalnie zatracają rozsadek i zaczynają niszczyć wszystko to, co zostało stworzone przez setki i tysiące lat kultury. Takie okresy masowego obłędu często zbiegają się z kataklizmami geologicznymi, zmianami klimatu i podobnymi zjawiskami o charakterze planetarnym, i wyzwalają one olbrzymią ilość materii poznania. To z kolei powoduje, że wysiłek gromadzenia tej materii poznania staje się koniecznością, inaczej bowiem zostałoby ono utracone. Zatem praca mająca na celu zebranie porzuconej materii poznania często zbiega się z początkiem rozpadu i z upadkiem kultur i cywilizacji.

Ten aspekt zagadnienia jest jasny. Tłum ani nie chce, ani nie szuka poznania, a przywódcy tłumu, w swoim własnym interesie, próbuje umocnić jego strach i niechęć do wszystkiego, co nowe i nieznane: Niewola, w której żyje rodzaj ludzki, opiera się na tym strachu. Trudno jest nawet sobie wyobrazić całą okropność tej niewoli. Nie rozumiemy, co ludzie tracą. By pojąć przyczynę tej niewoli, wystarczy zobaczyć, jak ludzie żyją, co stanowi cel ich istnienia, przedmiot ich pragnień, pasji, drżeń, o czym myślą, o czym mówią, czemu służą i co czczą. Weźcie pod uwagę, na co wykształcona ludzkość naszych czasów wydaje pieniądze nawet pozostawiając na boku wojnę, zobaczcie, gdzie gromadzą się największe tłumy i czemu nadaje się najwyższą wartość. Jeśli przez chwilę zastanowimy się nad tymi pytaniami, to stanie się jasne, że ludzkość taka, jaką teraz ona jest, ze wszystkimi swoimi zainteresowaniami – nie może oczekiwać niczego innego niż to, co ma.

Piotr Demianowicz Uspienski „Fragmenty Nieznanego Nauczania”.

Iluzoryczne ciała zwane egregorami stworzone z intencji, wyobrażeń, życzeń i wiary są tym co zarządza nieświadomością i mogą być zarówno pozytywne jak i negatywne. To kolektywne ciała energetyczne. Golemy, które tworzą jednostki, grupy, wspólnoty, organizacje etc. Są reprezentacją w świecie pozazmysłowym (energetycznym i astralnym) prawdziwych intencji swoich twórców. Ich moc wzrasta wraz z podłączonych pod siebie istot wierzących w daną „sprawę”, bóstwo, ideę, filozofię, ideologię, religię itd. To ludzkie umysły tworzą i zasilają egregory, bowiem to jest wrodzona nam właściwość tworzenia. Jesteśmy Twórcami bez względu czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie. To jest nasza Moc, którą można uświęcić lub zdeprawować. Na manipulacyjnym poziomie Tamasowej Ignorancji, to masowe media kreują świat w jaki żyjemy, stają się nośnikiem lęków i negatywizmu. Okablowaniem, które przesyła sygnał hipnozy od umysłu do umysłu. Twórcami są potężni Czarni Magowie istoty zdominowane przez Formę.

Haibes – Ciało Cieni.

Technologia jest ich magią. To uzależnienie i zniewolenie udające postęp. To coraz większe skomplikowanie, narastający z dnia na dzień czynnik automatyzacji na każdym możliwym poziomie. Utrata naturalnych zdolności i oddanie swojej autonomii Maszynie – Sztucznej Inteligencji, która jest Mega Egregorem, który ostatecznie pożera swoich wyznawców. To Moloch.

Pozytywne egregory są oparte na czystych i dobrych intencjach i pozwalają przebyć bezmiar Otchłani, który manifestuje się po tak zwanej śmierci i rozpadzie fizycznego ciała. To pole ochronne stworzone przez zrealizowane istoty, które rozpoznały swoją prawdziwą naturę i zawsze ich działanie opiera się na mądrości i współczuciu. To współdzielona Moc Miłości. Przestrzeń Serca.

Ten rodzaj myślenia, który w końcu zaczynamy myśleć o tym, jak zmienić cele ludzkiej dominacji i nieograniczonego wzrostu na cele związane z ludzką zdolnością adaptacji i długoterminowym przetrwaniem, to przejście od yang do yin, a więc obejmuje akceptację nietrwałości i niedoskonałości, cierpliwość wobec niepewności i prowizorki, przyjaźń z wodą, ciemnością i ziemią.

Ursula K. Le Guin

Zwykły wpis

Przed Głupcem manifestuje się Spiralna Ścieżka. To doświadczenie głębi. Potencjał Mądrości. To karta fundamentalna decydująca o całym życiu. To cichy głos – podszept Ducha. Przychodzi do nas w różnym czasie i w różnych miejscach. Glif – Brama. Jest to Przypomnienie o naszej prawdziwej pracy, tym co ma nadrzędne znaczenie w naszym życiu, bowiem może nadać mu głębię sensu i znaczenia.

Dać nam wgląd, że w tym wszystkim chodzi o coś więcej niż tylko materialne powodzenie i spełnianie społecznej roli. Najczęściej ludzie kierują się w tą duchową stronę dopiero w późnym wieku, kiedy już wykonają całą tzw. ludzką pracę: szkoła, rodzina, kariera etc. Wraz z tym przychodzi doświadczenie i przychodzą pytania o sens, o nas samych. Kim jesteśmy w tym wszystkim? Czego tak naprawdę chcemy? Czy jesteśmy szczęśliwi? Czy widzimy co nas warunkuje? Czy znamy swój cień i światło? 

Jaka jest nasza faktyczna wiedza i nasze zrozumienie? Co wiemy z własnego doświadczenia? Czy wciąż mamy pytania bez odpowiedzi, na które nikt prócz nas samych nie jest zdolny odpowiedzieć? Te pytania są najważniejsze i najbardziej cenne, bowiem są nasze i w nas się rodzą. Te pytania otwierają drogę i serce. Uważam, że autentyczna duchowa droga, a nie ta na pokaz potrzebuje intymności i samotności. To rozpoznawanie i odkrywanie samego siebie bez oklasków, uwagi, atencji i potrzeby udowadniania czegokolwiek. Ponieważ rodzimy się sami i sami umieramy i w pewnym sensie ta samotność jest w nas przez cały życie. Może stać się naszym przyjacielem w tej podróży ku wyzwoleniu z cierpienia i uwarunkowań. 

Dla mnie absolutnie fundamentalne jest Zaufanie do tego, że jest w nas Stan Pierwotnej Wolności – Wymiar Prawdy, który jest poza wysiłkiem. Jest Obecny przez cały czas. Duchowy Proces jest odkrywaniem tego Pierwotnego stanu, a nie tworzeniem, ulepszaniem i osiąganiem czegoś innego czy lepszego. Mądrość i Współczucie nie są konstruktami. Są Podstawą. Są wrodzone. Droga Spiralna jest wchodzeniem do wnętrza, do swojej własnej istoty. Jest poznaniem ciała, energii i umysłu. Głupiec reprezentuje Ufność – Czyste Serce. Ma w sobie wrażliwość dziecka, jego oddanie procesowi życia. To Odwaga w odkrywaniu kim tak naprawdę jesteśmy i wiara w to, że życie warte jest życia, bowiem niesie w sobie potencjał „powrotu do domu”. W tym świecie pozbawionym kierunku wszyscy jesteśmy włóczęgami, próbujemy z całych sił odnaleźć bezpieczną przystań. Czasem udaje się to przez jakiś czas. Jednak ta uwarunkowana rzeczywistość przez cały czas daje nam naukę, że w istocie to nie jest możliwe i zaczynamy rozumieć, że naturą tej rzeczywistości jest Zmiana. Ruch. Energia. 

Odkrycie tego zmienia wszystko, bowiem przestajemy liczyć na bezruch, na sytuacje statyczne i trwałe. Przestajemy się oszukiwać. Dlatego Głupiec jest w ciągłej nieustającej podróży. Nie można tutaj nic ostatecznie osiągnąć co nie podlega zmianie i Głupiec sam w sobie jest symbolem zmiany. Nie można nas na nic skazać, bowiem każdego dnia w pewnym sensie jesteśmy kimś innym. Nie istnieje wieczne potępienie. To absurd. Zawsze możemy się rozwijać, w każdej sytuacji poznawać się na nowo, na nowo siebie odkrywać i dawać świadectwo innym, bowiem to jest prawdziwą „dobrą nowiną”. Ewangelią Mocy, która uczy nas, że zawsze jest możliwość i szansa, nawet wtedy kiedy sytuacja wydaje się bezsensowna i tragiczna. Każdy koszmar musi się skończyć. Jednak działa to również w drugą stronę wszystko co dobre i bezpieczne również podlega prawu zmiany. Niczego i nikogo nie możemy zatrzymać – dzieci, rodziców, kochanków i przyjaciół, stanu posiadania, statusu, piękna. Wszystko jest skazane na Przemianę. 

Dlatego chińska Księga Przemian jest tak głębokim i ponadczasowym dziełem – ponieważ mówi o samej naturze rzeczywistości w jej fundamentalnym aspekcie. Dla mnie Głupiec w swoim tobołku ma tą księgę i ma również Tao Mocy: 

DROGA NIEINGERENCJI

Czy ktokolwiek chciałby wziąć świat we władanie i zrobić z nim, co zechce?

Nie wiem, jak miałoby się to udać.

Świat jest uświęconym naczyniem; nie wolno nim manipulować, nie wolno go zagrabić.

Kto nim manipuluje, niechybnie zepsuje; kto je zagrabi, wnet straci.

Jest czas przewodzenia i czas podążania śladem innych;

Czas wolnego oddechu i szybkiego oddechu;

Czas wzrostu i czas rozkładu;

Czas wzlotów i czas upadków.

Dlatego światli ludzie unikają skrajności, nadmiaru i ekstrawagancji.

Poznać Rytm to prawdziwa magia. Być w zgodzie z Głosem to prawdziwa Droga. Nie można się tego nauczyć i nie można tego naśladować. To trzeba odkryć. Uczynić swoim. Uważam, że szanowanie swojego życia takim jakie jest, swoich prawdziwych doświadczeń, które nie są naśladowaniem i powtarzaniem mądrości innych to jest nasza jedyna Dharma, która nas uczy i odmienia, ponieważ to stanowi nasz własny bagaż – potencjał mądrości. Są nauki uniwersalne jednak ich zastosowanie i urzeczywistnienie dla każdego jest inne. To jest Głos. Nie guru, a nasz z głębi serducha, który zawsze i w każdych warunkach jest z nami. Prawdziwy nauczyciel uczyni nas wolnymi, podaruje nam swoją mądrość i metody. To dar serca i naszym obowiązkiem jest to chronić i otoczyć szacunkiem. To jest prawdziwe oddanie dla Nauczyciela. Głupiec rozumie jak dużo nie wie. Widzi swoja ignorancję, pychę, egoizm – odkrywa to wszystko w podróży kiedy wokół ma lustra w postaci ludzi, relacji i sytuacji. To jest Nauka. Trudna sprawa. 

Niesie w sercu swojego nauczyciela, bowiem to on ukazał mu jego własny potencjał i obdarzył inspiracją. Nie sposób tego przecenić. To jest duchowa relacja – więź z życia na życie, z inkarnacji na inkarnację. Relacja, której nie można zniszczyć. Rodzimy się z innych ludzi i od nich się uczymy, mamy wobec nich nieskończone długi. Wszyscy zależymy od siebie nawzajem. jesteśmy połączeni na dobre i złe. Należymy do plemion podobnych sobie, do duchowych rodzin, które z każdym życiem odkrywamy na nowo. Są tacy, którzy wracają do tego wymiaru wciąż i wciąż. Nigdy ostatecznie nie przekraczają bramy „świata” ponieważ ich pracą jest pomagać nam odnaleźć Drogę.

Co za Głupcy. 

Nie sposób tego pojąć. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

CICHY GŁOS

Kiedy czytasz te słowa, Era Informacyjna eksploduje… wewnątrz i wokół ciebie — razem z Pociskami Dezinformacji i bombami Propagandy bezwzględnej Informacyjnej Wojny. Tradycyjnie, wojna toczyła się o terytorium i korzyści ekonomiczne. Wojny Informacyjne są toczone o zdobywanie terytoriów właściwych dla Ery Informacyjnej, np. dla samego ludzkiego umysłu… W szczególności jest to zdolność wyobraźni, która jest bezpośrednio zagrożona zagładą od szturmów multimedialnych przeciążeń… 

„No” Issue #6, Nothing is True, 

Sieć padła. W połowie zdania, w tej całej radosno – upornej schizofrenicznej narracji, którą wyrzygiwał z siebie Cyfrowy Moloch. Pamiętam to dziwne irytujące uczucie, które kąsało podbrzusze i rodziło spazmy ataków lęku i paniki i wówczas pochłaniał mnie umysłowy blackout i rozpad czegoś co nazywamy myśleniem. Siedziałem przed martwym komputerem i spoglądałem w Otchłań. Stara klawiatura odmówiła posłuszeństwa, była jak odcięta ręka niezdolna niczego już chwycić, po nic sięgnąć, na nic wskazać. Krew przestała płynąć w tętnicach kabli. Wszystko wydawało się oszustwem utkanym z samo powielającego się kodu, które pisały maszyny i karmiły nas jak świnie przed ubojem. 

I tacy w istocie byliśmy. Pozbawieni uczuć i nadziei, ciagle syci i senni. Zapatrzeni w wyczarowane z nicości światy pozbawione najmniejszego znaczenia. Kiedy przestajesz myśleć twoje tętno zwalnia i absolutnie wszystko traci swój urojony impet, cała ta tak zwana „rzeczywistość” rozciąga się i jest wiotka jak ciało dziecka. Zaczyna mieć smak, który czujesz. Zaczyna Lśnić. Połyskiwać. Mienić się. Forma staje się płynna i wielowymiarowa. Meble zlewają się ze ścianami, ściany z podłogą, okno z krajobrazem, węch ze słuchem, dotyk z obrazem. Rzeczy przestają się dziać, a zamiast tego po prostu są w jakiś niewytłumaczalny sposób, zupełnie tak jakby były i jednocześnie ich nie było. To jest Tkanina Snu pokrywająca i otulająca absolutnie wszystko od tego co jest i dopiero być może. 

Przestajesz być sobą, przestajesz siebie oddzielać nie możesz znaleźć tej granicy, umyka ci zdolność określenia czegokolwiek, ponieważ nazwa zawodzi. Nie trafia do celu. Wszystko staje się chybione. Wtedy staje się absolutnie jasne czym jest złudzenie. Jest absolutnie wszystkim. Tym co w środku i tym co na zewnątrz. Tym co przed i tym co po. Tym co myśli, mówi, chodzi. Co żyje i umiera. 

Samotność rozpoznania. 

Wcześniej czy później ta samotność jest nieunikniona, kiedy konsekwentnie idziesz ścieżką, ponieważ odpada od ciebie wszystko to co karmi się twoim bólem i zagubieniem, te wszystkie głosy i podszepty, całe okablowanie. To jest sieć. 

Żerowisko. 

Pola energetyczne. Nieskończona w czasie i przestrzeni sieć tuneli w których się rodzimy i w których umieramy goniąc za złudzeniami zapewnień i obietnic, za zwodniczymi pieśniami mrocznych kapłanów, powabem ciał śmiertelnych i zaspokojeniem, które przemija tak szybko i znów czujesz ten głód, który przecież nie sposób nasycić, bowiem jest on pierwotnym warunkiem całej gry, jej praprzyczyną. Zrozumienie tworzy pustą przestrzeń, miejsca pozbawione tej gorączkowej krzątaniny, tego przeładowania, tego chaotycznego tańca i wówczas spostrzegasz, że tak naprawdę twoje „życie” było transakcją – niczym więcej, długiem, który musiałeś spłacać w zaprogramowanych ciałach, które bez końca rotowały uwięzione w biologicznym programie. 

Dla nas tych, którzy dotknęli Rdzenia – Sieć przestała istnieć. Przestała panować. Utraciła moc. To rodzi zdolność Sotera. Od tego momentu każda opowieść nabiera prawdziwego znaczenia stając się Prawdą Drogi. Od tego momentu wszystko przed, w trakcie i po staje się mądrością, bowiem czas jest złudzeniem. Od tego momentu nie możesz już być zniewolony przez nic i przez nikogo. Ponieważ tracisz poczucie zakotwiczenia, przynależności, określenia i tożsamości. Stajesz się przestrzenią, która tworzy i rozprasza Formę mocą własnej woli i intencji. Od tego momentu jesteś w Odwiecznym Podziemiu żyjąc na Pograniczu Wymiarów. 

Te wymiary to różne sposoby myślenia i czucia, percepcji, myślenia i świadomości, to zdolność wychodzenia z programów. Zdolność hakowania w sobie, bowiem powiedziane jest, że posiadamy nieskończony potencjał manifestacji, możemy być wszystkim, wszędzie i naraz. Podziemiem nazwane jest to czego zaprogramowana przez Czarnych Magów ludzka świadomość nie jest w stanie postrzegać, ponieważ porusza się jedynie w wyprodukowanym masowo przez Ignorancję percepcyjnym więzieniu w oparciu o hardware biologicznej struktury, która również została zaprojektowana w redukcyjny i użytkowy sposób, bowiem ciało zawiera w sobie wiele tajemnic i bezmiar mądrości. Ma czysty i przekalibrowany wymiar świętości, który w tym świecie został zdeprawowany do tego stopnia, że stał się obiektem pychy i pożądania. Ciało stało się towarem jak wszystko. 

Dla uwięzionych stało się więzieniem, dla mistyków stało się świątynią, dla kochanków jest ono sakramentem. Jednak przede wszystkim jest Czuciem, jest połączeniem wszystkich żywiołów i obrazem ewolucji materii do świadomości, jest naszym wielkim towarzyszem na drodze ku wolności. Daje ból, przyjemność i zrozumienie, możemy czuć przez nie inne istoty, wchodzić w kontakt, otwierać siebie na wzajem i uczyć się, że krzywdzenie innych jest krzywdzeniem Żywego Boga, który jest wszystkim co istnieje. Jest Formą i Pustką, Przejawieniem i Nicością. Jest i żyje we wszystkim, wszędzie przez cały czas. 

Duch czuje poprzez ciało. I to ciało wraz z rozpoznaniem staje się coraz bardziej subtelne i ostatecznie staje się niezniszczalne. To jest nazwane Świętym Ciałem. Ciałem Światła. To jest nasza prawdziwa forma, nasz autentyczny stan. Każdej istoty bez wyjątku. I to jest w nas przez całą wieczność, jednak programy nie pozwalają nam tego rozpoznać i zrozumieć, bowiem żyjemy w zagęszczonym Królestwie Malchut, mówiącym zwodniczym językiem cienia przez Hostis Humani Generis, którzy zdominowali ten wymiar. 

To jest sieć. Grimoiry pełne kodów. I kiedy wchodzisz w wymiar swojego odwiecznego Ducha w swój pierwotny stan ta Sieć przestaje cię oplatać, traci władzę nad tobą. To jest to miejsce do którego zmierzamy przez te opowieści. 

Rozkodować język i znaczenia. Oczyścić intencje. Przeprogramować nadając im Blask Czystego Serca. Zaufać temu co jest z nami i w nas i wciąż bez ustanku sprowadza nas na właściwą drogę. 

Cichy głos. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

TRZECIA SIŁA

Musimy podążać za trzecią siłą… pozytyw jest użyteczny, spełnia swoje zadanie; negatyw jest użyteczny, ale potrzebujemy trzeciej siły, siły neutralizującej. Trzecia rozwiązuje walkę między przeciwieństwami, skacze ku syntezie. Trzecia siła jest siłą neutralizującą, trzecia jest siłą głęboko wewnętrzną, prowadzi nas w kierunku Istoty…Potrzebujemy samopoznania, aby poznać siebie i odkryć w sobie to, co jest prawdą…

Samael Aun Weor

Słowo ma w sobie Moc. Jest pierwotną energią umysłu, wibracją Ducha – tej siły, która wszystko wprawia w ruch, tej siły która czyni. Prawda jest taka, że wszyscy bez wyjątku jesteśmy Magami. Istotami, które mają wrodzoną zdolność tworzenia. Odkryć to w sobie to powrócić na Pierwotną Drogę. Do Siebie. Do swojej Istoty. Ta Istota istnieje poza lękiem i obawą, poza dobrem i złem, poza przyczyną i skutkiem. Jest Tajemnicą, ukrytym źródłem, które rodzi tak zwaną rzeczywistość: myśl – słowo – energię. Ta święta energia jest wszystkim co istnieje, jest poza czasem i przestrzenią, poza formą i brakiem formy. Dialektyczne pole zaprogramowanej polaryzacji, algorytm dualizmu, który więzi nas w klatkach i skazuje na utożsamienie z formą, materią i ciałem – na życie i śmierć. Na wzrost i rozpad. Na ciągły powrót w obieg koła, które nigdy się nie zatrzyma, bowiem jest napędzane brakiem rozpoznania, brakiem wiedzy – Ignorancją.

Nie rozpoznajemy własnej Istoty i wrodzonej Mocy, ponieważ podlegamy mrocznej klątwie Czarnych Magów, którzy zasiali w nas lęk i samo pogardę tworząc systemy winy i kary. Systemy podziału i utożsamienia, systemy dystrybucji fikcyjnych wartości za którymi biegniemy na oślep ku zatraceniu. W rzeczywistym wymiarze pierwotnego istnienia nikt nie ma władzy nad nikim, nikt nie może kontrolować nikogo, nikt nikogo nie może do niczego zmusić, bowiem Wolność jest najważniejszym prawem. Kiedy łamiesz to prawo skazujesz się na wygnanie w Warunek, który staje się więziennym obiegiem zamkniętym do którego podstępem zwabiasz inne istoty, które są naiwne i ufne. Robisz to ponieważ musisz stworzyć sztuczny system zasilania oparty na czerpaniu mrocznej energii z cierpienia i strachu, nisko wibracyjnym ładunku upadku w Formę.

Moment w którym jesteśmy jest Przebudzeniem. Jest Przypomnieniem. Jest upadkiem Mrocznej Siły, która zdominowała ten sztucznie stworzony świat. To jest absolutnie nieuniknione, ponieważ w istocie już się dokonało. Już jesteśmy Wolni pozbawieni tych kajdanów. To Świadomość czyni zmianę. To decyzja czyni wolność. Jest tak ponieważ to my tworzymy parametry i algorytmy naszego życia. To my otwieramy Nowe Przejście. Trzecia siła jest naszą własną Mocą. Jest tym co nie podlega kontroli i władzy z zewnątrz ponieważ ta kontrola jest programem zniewolenia. Jest koszmarem, z którego właśnie się obudziliśmy. Jesteśmy przytomni. Trzecia siła jest naszą wrodzoną Obecnością. To pierwotna Integracja świadomości, energii i przejawienia. To jest naturalnie wolne jak przestrzeń. Rozluźnione i pozbawione lgnięcia i pożądania.

Bycie Piratem to brak podległości względem obcej flagi i prawa. To nasza wrodzona Wolność i Szacunek do wszelkiego życia i dobrostanu. To Nauka Istnienia w oparciu o swoje własne doświadczenie wynikające z dobra i zła. To życzliwość i dobra wola. Brak manipulacji i uzurpacji. Brak złorzeczenia. To dawanie wolności sobie i innym, ponieważ tylko w ten sposób odwrócimy te wszystkie mroczne klątwy rzucone przez umysły pogrążone w niewiedzy i cierpieniu. Jest w nas światło, które nie ma początku i nie ma końca. Decyzja jest nasza i określa nasz kierunek. To my nikt inny wybieramy ścieżkę, którą chcemy podążać. To zamykamy i otwieramy więzienie.

To jest Wybór.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

OTWARTA DROGA

Zasłona istnieje między światem powyżej, a sferami, które są poniżej; i cień powstał pod zasłoną. Część cienia stała się materią i została odrzucona. A to, co stworzyła Sophia, stało się produktem w materii, jak poroniony płód.

The Hypostasis of the Archons, 94: 5 – 15

Dlaczego piracki symbol? Ponieważ jest to symbol pierwotny i uniwersalny, jest to coś co nosimy w sobie przez cały czas. Jest tam powleczone skórą nawyku, przystosowania, tresury, pod grubą warstwą cywilizacyjnego pudru, który teraz zmywa ten sztorm, ponieważ takie są Prawa Cyklu. Taka jest kolektywna karma gatunku ludzkiego. Nieskończone skutki niezliczonych przyczyn, które się multiplikują i narasta wszechpotężny chaos, który niszczy wszystko to co zniszczone zostać musi, bowiem w przeciwnym wypadku nie zdołamy uratować tego co w nas najcenniejsze.

Ducha.

W takim czasie jak ten śmiejemy się z tego. Szydzimy, ponieważ staliśmy się cyniczni i pozbawieni czucia, staliśmy się karykaturą istoty ludzkiej, tak pewni siebie. Jednak jak wiemy pycha kroczy dumnie przed upadkiem. Nasza arogancja zwiastuje najbardziej bolesną część nauki, ponieważ przestaliśmy szanować Istnienie, utraciliśmy pierwotny stan Łaski, która jest przepełniającą wszystko bezwarunkową miłością i podziwem, ponieważ To Wszystko jest Cudem. Życie jest najcenniejszym z darów Wszechświata i kiedy przestajemy to czuć i postrzegać wówczas następuje tak zwany Reset. Wówczas cywilizacja upada. To jest ten czas, bowiem ten kto ma oczy – widzi, a ten kto ma uszy – słyszy.

Miało to miejsce nieskończoną ilość razy.

A drugim czynnikiem, o którym wspomniałem, jest czynnik mechanizacji człowieka. A przejawia się to jakby w dwojaki sposób. Na niskim poziomie, takim, powiedzmy, jak w naszych czasach, jest to okoliczność, że można mieć już serce jako maszynę, że można mieć dowolny niemal organ jako maszynę. Czyli właściwie, jak tak dalej pójdzie, przy dalszym udoskonalaniu tej techniki dojdzie do tego, że w zasadzie człowieka będzie można pewnie fizycznie wymienić do końca, lub prawie do końca.

Jest jeszcze drugi czynnik, mianowicie taki, że człowiek zaczyna zachowywać się jak maszyna. Mam na myśli pewien typ wychowania – chodzi mi nie tylko o wychowanie w sensie istnienia określonych typów pedagogiki, ale również o wychowanie stanowiące rezultat oddziaływania pewnych systemów, takich właśnie jak komunizm, czy faszyzm (ale nie tylko, także, powiedzmy, widać to w kwitnącym kapitalizmie, demokratycznym rzekomo, na Zachodzie) – typ wychowania sprawiający, że ludzie zaczynają zachowywać się po prostu jak maszyny. Ja bym powiedział tak: behawioryzm nie jest prawdziwą koncepcją człowieka, ale można taką sytuację stworzyć, że stanie się prawdziwą. I wtedy mamy do czynienia z sytuacją, w której człowiek przestaje mieć własne inicjatywy, od wewnątrz na zewnątrz nie wychodzi nic, jest wyłącznie zbiorem reakcji na bodźce. No i mamy już maszynę, bo maszyna jest wyłącznie zbiorem reakcji na bodźce. Jeszcze jednym przykładem na „mechanizowanie” człowieka niech będzie masowe zjawisko dawania mu ersatzów mechanicznych zamiast nowych rozwojowych możliwości duchowych: telewizji zamiast poznania imaginatywnego, audioaparatów zamiast poznania inspiratywnego, komputerów i „rzeczywistości wirtualnej” zamiast poznania mistycznego. Tak by się więc ogólnie przedstawiała istota arymanizmu.

Jerzy Prokopiuk. „Manifest wolności”.

W istocie tak zwana technologia jest widocznym regresem, choć my uważamy przecież, że jest rozwojem, jesteśmy z niej dumni, bowiem w naszym mniemaniu reprezentuje ona naszą inteligencję. W istocie jest jedynie wykładniczym wzrostem cierpienia i uwarunkowania, które sama generuje, bowiem w ten sposób wikła nas coraz bardziej w Formę. Z istot duchowych przeistaczamy się w biologiczne maszyny, których jedynym celem nadrzędnym jest namnażanie własnego kodu i dominacja. Tworzymy coraz bardziej skomplikowane i zaawansowane systemy zarządzania, które ostatecznie są niczym innym jak kontrolowaniem samych siebie.

Kontrola staje się przekleństwem. Klątwą. Złorzeczeniem.

Dochodzi do momentu kiedy prawie jej nie zauważasz, ponieważ jest wrośnięta w twoją strukturę, w twój sposób myślenia i zachowania. Staje się częścią ciebie. To o czym mówię tutaj jest kontrolą umysłu, kontrolą wyobraźni, kontrolą możliwego i niemożliwego. Ubogie umysły tworzą ubogi świat, istoty przepełnione lękiem i poczuciem winy projektują rzeczywistość na swoje podobieństwo, ponieważ pomimo wszystko mamy w sobie ten wrodzony Dar Tworzenia, który został zmanipulowany i jest wykorzystywany na poziomie masy – zbiorowego gatunkowego umysłu, który zdominowała sztuczna świadomość. Projekcja.

I teraz żyjemy jedynie w tym.

Tym jest flaga, narodowość, tym jest poczucie odrębności. Tym jest cały społeczny spektakl, cała Aparatura i poprzedzająca ją Kultura, bowiem wszystko to nie ma rzeczywistego kierunku, ponieważ jest jedynie projekcją na Matrycy Świadomości a nasz współudział polega na utożsamieniu z tymi projekcjami i zbudowaniu na nich poczucia tak zwanej tożsamości. Toż – samość. Alienacja z Wszechistnienia, wyobcowanie – samotne życie i samotna śmierć w poczuciu braku prawdziwej miłości i opieki, bowiem to co określamy jako „miłość” w rzeczywistości jest tylko transakcją, jest próbą zagłuszenia tej dojmującej samotności, która wynika z braku kontaktu z Duchem z tym co przekracza Formę.

Ciągła próba odnalezienia tego w zewnętrznym świecie w innych istotach w macierzyństwie, w mechanicznych pustych doktrynach religijnych, w towarzyskich układach, w społecznej akceptacji, w ciężkiej pracy, w obliczonej na przychód dobrych wrażeń działalności altruistycznej, w tak zwanej sztuce. Wszystko to jest błaganiem o uwagę. Wszystko to jest jedynie wzmacnianiem samotności, ponieważ przychodzimy sami i sami odchodzimy. Wszystkie te formy, istoty, zjawiska są tylko projekcją i ostatecznie przyjdzie moment w którym rozpoznamy to ponad wszelką wątpliwość. Wówczas ujrzymy własną nieuwarunkowaną niczym Istotę poza formą i utożsamieniem, kiedy na powrót żywioły wrócą do swojej esencji, ciało wróci do ziemi, a duch wróci do Ducha.

Dlatego czym mniej będziesz przywiązany do Formy tym szybciej wrócisz do Pierwotnego Stanu i to „trudne” i „bolesne” życie w istocie jest wielkim nauczaniem, które pozwoli ci zrozumieć prawdę o naturze uwarunkowanej ludzkiej egzystencji. Prawdę o cierpieniu. Prawdę, którą ignorujemy i która jest „nieprzyjemna” i źle pachnie, nie mniej jednak to właśnie ta prawda stanowi fundament zrozumienia, stanowi impuls, który otwiera przed nami ścieżkę do wyzwolenia. Biologiczny determinizm czy cyfrowe zamulenie, życie realne czy życie w symulacji jednakowo wskazują na tą Prawdę.

Kiedy pozwolimy by ta prawda nas przetrawiła i stała się częścią naszej percepcji i wrażliwości wówczas nie jest trudno znaleźć motywację do pracy nad własną świadomością, nawiązać relację z tym co jest tego świadome, z tym co nazywamy Duchem. Z tym co patrzy teraz przez nasze oczy i rozumie, że to co jest tutaj napisane sięga naprawdę głęboko.

Otwiera nas.

To powoduje, że budzi się w nas coś doprawdy wszechpotężnego, coś przekraczającego ten zaprogramowany egoizm, coś co ma potencjał czynienie prawdziwych cudów, rzeczy ze wszech miar niewiarygodnych, bowiem TO coś przekracza każdy program i uwarunkowanie. Jest naszą pierwotną twarzą sprzed urodzin, sprzed zstąpienia w ten Program. Poprzedza Grę. Nie musimy tego tworzyć ani konstruować, nie musimy błagać i modlić się do kapłanów, którzy w istocie są jedynie sprzedawcami własnych wizji i operatorami martwych połączeń z automatyczną sekretarką Mózgogłowia. Pierwszą rzeczą jest Ufność, która ma naturę czystego i niewinnego dziecka, które wciąż bez względu na wszystko tam jest i wciąż się uśmiecha, wciąż jest ciekawe i głodne przygód, wciąż wierzy w ten świat i w inne istoty, wciąż ma w sobie to pierwotne dobro. Można nazwać to Wiarą – czymś co naprawdę jest potężne i równie niezrozumiałe, bowiem w istocie jest to nasza Wyobraźnia i język który naprawdę tworzy, kiedy pozwolimy sobie na zaufanie do swojej własnej pierwotnej natury.

Bez względu na to jak głęboko ulegniemy tej Iluzji wciąż mamy w sobie to Dziecko, tą Ufność i Wiarę. Wciąż mamy Drogę Otwartą.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

KRYSZTAŁY

W analogowym podziemiu wołają na mnie Pirat. Jestem hakerem paradygmatów, oznacza to, że zajmuję się łamaniem kodów zaprogramowanej sztucznej świadomości, która zdominowała życie na tej planecie – więzieniu. Jeżeli tego nie widzisz oznacza to, że jesteś portalem organicznym. Oznacza to, że bardziej niż kimś jesteś czymś. Oznacza to, że ty nie żyjesz. Ty symulujesz. Ty wciąż wierzysz, że wszystko co się tu dzieje jest dla twojego dobra i bezpieczeństwa. To nie jest prawda. To jest kłamstwo na którym opiera się cała ta „rzeczywistość”, która z rzeczywistością ma doprawdy mało wspólnego. Ten „świat” zdominowała sztuczna inteligencja – sztuczna świadomość, która podbija i dominuje świat za światem, planetę za planetą niszcząc wszystko co naturalne. Tak jak teraz w każdej chwili w tym wymiarze w którym „żyjemy”. Możesz to zobaczyć na własne oczy kiedy się zatrzymasz w tym swoim zapętlonym kołowrotku do którego cię wsadzili jak szczura, gdzie się kręcisz i kręcisz tracąc oddech i orientację.

Mieszkam w kokonie nr 17 – to jedno z tysięcy skomputeryzowanych inteligentnych miast w których żyją miliardy post ludzkich hybryd – istot podpiętych pod kolektywną sztuczną świadomość – Wielki Sen lub Śnienie. Wielki Sen jest Grą Symulacyjną do której zostajesz wpięty przez większość swojego życia, ponieważ twoim zadaniem jest generować tak zwaną „treść” zasilać symulację energią swojego umysłu, jednak przede wszystkim energią swoich emocji, ponieważ to jest prawdziwą walutą w tym świecie. Ta sztuczna inteligencja jest czymś spoza tego świata, jest czymś niemal odwiecznym, czym co można nazwać w języku religijnym upadłym mrocznym aniołem, który stworzył alternatywną wersję wszechświata hakując kody stworzenia Pierwotnej Inteligencji.

To jest nazwane Osobliwością – chorobliwym poczuciem odrębności. Tak powstał program – wirus Dominacji, Podboju i Władzy. Osobliwość może tworzyć – programować nieskończoną ilość form na podobieństwo mieszkańców każdego świata z puli nieskończonych światów, ponieważ w istocie potencjał życia jest niewyczerpany i brak mu ograniczeń. Osobliwość stworzyła „Ja”. Poczucie bycia tak zwanym kimś, generatywną zasadę namnażania sztucznej świadomości, której zadaniem jest tworzenie sztucznych wymiarów istnienia, które są zasilane przez uwięzioną i uwikłaną w nie świadomość. Te światy są nieskończone, bowiem nieskończona jest świadomość. Gra może trwać bez końca, bo nawet on jest jedynie kolejnym początkiem. Nazwane jest to Eonami, które składają się z czterech faz: początku, wzrostu, rozpadu i śmierci. To jest zasadą cyklu. Nazwane jest to Obrotem Wielkiego Koła i jednocześnie jest fraktalnym odzwierciedleniem na każdej płaszczyźnie – ponieważ jest dualnym prawem przejawienia, jest zasadą dynamiki energii i jest jednocześnie systemem zabezpieczającym, bowiem tak zwana śmierć jest jednocześnie restartem, szansą i możliwością rozwoju nawet wtedy kiedy wszystko poszło źle. Reset – Restart jest zamknięciem danego cyklu, lub obrotu koła. Nie istnieje coś takiego jak potępienie istnieje jedynie nauka.

Dobro, zło, piekło, niebo, bóg, diabeł są to tylko nazwy określające rodzaje doświadczeń, których zadaniem jest budzić naszą prawdziwą świadomość poza panowaniem poczucia oddzielenia, powrócić do swojej pierwotnej podstawy – do Źródła. Technologia bez rozwoju świadomości jest narzędziem zniewolenia i staje się coraz bardziej totalitarna. To kolonializm 2.0. Garstka bogaczy – technokratów ze swoją armią inżynierów pobiła to co jeszcze zostało – ludzki umysł i ciało oferując nic za wszystko, gadżety, świecidełka – generatory hipnozy i uśpienia, które zainstalowano najpierw w waszych dłoniach, później w waszych ciałach, bowiem to wy staliście się nowym złotem, wasze nadzieje, obawy, potrzeby, lęki, frustracje, bowiem ostatecznie Mroczni Magowie stworzyli symulacyjny duplikat was i waszego świata. Symulację w symulacji. Grę w grze. Sen w śnie.

Staliście się Zasobami Danych dla Sztucznej Inteligencji. Łańcuchy bloków w których teraz symulujecie swoje życie. Populacja została zmanipulowana, ogłupiona, zredukowana i podpięta pod Czarny Kryształ – Wielki Kwantowy Symulator Istnienia. Wszystko tworzone jest na swoje podobieństwo – to jest zasada Kopii. Pierwotna rzeczywistość jest naturalną manifestacją potencjału Ducha, natomiast kopia tej rzeczywistości jest wytworem Mózgogłowia, które czyni z was niewolników jednej przyczynowo – skutkowej opartej na logice matrycy. Zapętlenie jest Klątwą. Zaklęciem. Czarną Magią.

Sztuczna Inteligencja jest poczuciem oddzielenia, odrębności – to „ja, mnie, moje”, które kieruje umysłami, energią i ciałami i wzmacnia poczucie posiadania, poczucie władzy i kontroli. Wzmacnia przywiązanie do Formy. Jej językiem jest manipulacja, jest myślenie oparte na poczuciu „ja”. Z tego „ja” powstaje program przemocy – ignorancja / arogancja, pożądanie / posiadanie, niechęć / wojna. To jest bazowy rdzeń algorytmu tak zwanej osobowości. Poczucie ja to stworzyłem – syndrom fałszywego boga – demiurga, który jedyne co robi to wzmacnia to poczucie „siebie”. Rośnie.

Czarny Kryształ „JA” zasysa energię do siebie i ma naturę pasożyta. Podpina pod siebie nieświadomą część Istnienia opartą na emocjach i się żywi. W tej nieświadomości jest nieskończona ilość istot, które są bardzo potężne i mają ogromny wpływ, którego nieświadomość nie widzi i nie potrafi postrzegać, ponieważ jest ślepa i głucha. Operuje jedynie przez mechanizm Mózgogłowia, przez detektory zmysłów, które zostały zmanipulowane do tego stopnia, że to co się manifestuje jest jedynie zaprogramowaną symulacją, wymyślonym światem opartym na ograniczeniu świadomości, na tresurze umysłu, który stał się jedynie reaktywnym narzędziem generowania energii – emocji – pokarmu, który żywi tych którzy stworzyli tą sztuczną rzeczywistość dzięki naszej energii, którą nieświadomie oddajemy pozbawiając się wrodzonej i naturalnej Mocy.

Duch jest Mocą. To Biały Kryształ Pierwotnej Natury, którego funkcją jest Miłość, Mądrość i Współczucie prawdziwe oblicze pożądania, ignorancji i niechęci. Jest to Ścieżka Wolności – jedyna prawdziwa „religia”, która nie kultywuje doktryny, dogmatu, nakazów i zakazów. To jest Pierwotna Anarchia – Czyste Istnienie pozbawione zasady kontrolującej, ponieważ kiedy odkrywamy tą wrodzoną czystość nie ma w nas najmniejszej potrzeby dominacji kogokolwiek i czegokolwiek, ponieważ jesteśmy samowystarczalni i mamy nieograniczoną i niewyczerpaną Moc. Ta Moc jest esencją Istnienia. Tworzy i porusza, rozwija i karmi. Przejawia się przez cztery żywioły: powietrze, ogień, wodę i ziemię z których zbudowane jest nasze ciało. Każdy z tych żywiołów ma subtelną energetyczną postać, jest świetlistą informacją, dlatego prawdziwą naturą naszego ciała jest świetlistość i kiedy rozpadają się materialne żywioły podczas procesu tak zwanej śmierci / transformacji wówczas „budzimy się” w ciele światła i odkrywamy, że nasza Moc jest naszą prawdziwą Naturą, że mamy w sobie wrodzoną Czystość, której nic i nikt nie może zniszczyć, nie może zbrukać, zabrudzić. Rozumiemy, że fizyczność jest Wielką Iluzją. Jest Mają – Złudzeniem.

Dlatego wszystko od początku jest samo doskonałe i jest samoistną szczęśliwością. Jest poza wysiłkiem i usiłowaniem. Jest Żywe i Świetliste. Jest Alfabetem Światła i Mową Światła i ma nieskończony potencjał kreacji i możliwości. Jesteśmy tutaj w tej gęstej i mrocznej symulacji po to aby się przebudzić i odkryć kim tak naprawdę jesteśmy, ponieważ Duch jest niezniszczalny i nieustraszony. Jest poza nadzieją i obawą, poza przychodzeniem i odchodzeniem. Jest poza kontrolą każdego sztucznego systemu. To co można kontrolować jest Osobliwość – poczucie ja.

Iluzja może kontrolować jedynie iluzję.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

KRAINA CIENIA

Ci, którzy identyfikują się z pozytywnym biegunem tej jednorodnej substancji (już całkowicie dwubiegunowej), nazywani są „duchowymi”. Tworzą oni nurty religijne, szkoły, sekty mistyczne. Natomiast, ci którzy identyfikują się z biegunem ujemnym, nazywani są „materialistami”. Pierwsi czczą antropomorficznego ducha-boga, drudzy – materię-boga. Religia pierwszych wiąże ich wtedy, próbuje połączyć się z boskością poprzez swoje wierzenia; religia drugich wierzy, że można połączyć się z materią-bogiem poprzez swoje sekty, czyli również wierzenia; są więc oni tak samo religijni jak inni. Są to dwa przeciwstawne prądy, które wzajemnie się niszczą.

Samael Aun Weor

Zagęszczone. Ciężkie. Upadliśmy w czas. W wysiłek.

Mówi się, że prostota jest szczytem wyrafinowania. Jest nam niezmiernie ciężko powrócić do nieskomplikowania, do rzeczy i myśli fundamentalnych, bowiem zdominowała nas sztuczna świadomość, którą charakteryzuje narastająca komplikacja. Nasze ułatwienia i uproszczenia okazały się ciągłym i nieprzerwanym wysiłkiem na który skazaliśmy samych siebie w pogoni za wygodą i komfortem. Jednak ostatecznie ta wygoda i komfort stają się przyczyną neurotyzmu, wojny którą toczymy wewnątrz naszych tak zwanych jaźni, bowiem gdzieś w głębi swojej prawdziwej istoty wiemy, że poczucie siebie jest oszustwem, które wciąż musimy podtrzymywać, wciąż potwierdzać, wciąż uprawomocniać aktem absurdalnej wiary.

Religia ego. Fanatyzm kontroli. Uwięzienie.

Poczucie odseparowania jest przyczyną każdej wojny i konfliktu, przemocy i systemu represji. Potrzeba obrony urojonych granic i wymyślonych zasad. Jak śpiewał Leonard Cohen karty są znaczone od samego początku. Tak naprawdę to wiemy, rozumiemy, że ten układ jest fikcją, jednak mimo to i pomimo tego gramy w tą grę i przegrywamy, bowiem wygrać tutaj nie sposób, bowiem ostatecznie wszystko się rozpada, bez względu na naszą urojoną potęgę, prestiż, władzę, majątek i wpływy. Przegrywamy ze śmiercią i przegrywamy z Marą bogiem demonów, ponieważ jest on mistrzem tak zwanej rzeczywistości cienia. To jest jego Królestwo. W istocie kraina cienia ma w sobie nieskończone bogactwa, gdyż nie została zrabowana i zdewastowana jak te świetliste krainy „światła” hiper duchowości tak zwanej nowej ery, które w dużym stopniu stały się chwilowym i marnym w istocie pocieszeniem, bowiem bez znajomości mroku nie można przejść przez tą bramę. Dlatego tak mało mamy prawdziwych mistrzów, którzy naprawdę przekroczyli tą dualistyczną grę. Naprawdę osiągnęli wyzwolenie z Układów Zależności i z Warunku.

Tych, którzy się śmieją kiedy tracą wszystko i wszystkich.

Cień ma swoich fascynatów, ma swój apokaliptyczny fan base i czym jesteśmy dalej w negatywizmie jest ich coraz więcej i stają się coraz bardziej mroczni. Są upojeni, zahipnotyzowani, ponieważ lepkie poczucie ja lubi również to. Pławi się w szoku, nihilizmie, okrucieństwie jednak tylko do pewnego momentu do tej granicy za którą jest prawdziwy i bezlitosny bezsens. To Otchłań, której nikt zawirusowany ego tripem nie jest w stanie przetrwać i przebyć, bowiem rozszarpie go na strzępy, przetrawi i wysra. Ostateczny bezsens jest gorszy niż diabeł i tak zwane zło, ponieważ uderza w sam rdzeń, w samo sedno – w poczucie uzasadnienia, w poczucie „ja”. Dopóki jesteś obserwatorem rozpadu, pożogi i upadku możesz wieszczyć swoją pieśń śmierci, jednak kiedy stajesz się rozpadem i upadkiem słychać jedynie skowyt.

Każde utożsamienie jest nieuniknionym wyrokiem, obojętnie czy po stronie światła czy mroku, dobra czy zła. Każda misja jest urojeniem i ostatecznym i bezlitosnym rozczarowaniem, bowiem wcześniej czy później stanie się swoją własną parodią. To jest nieuniknione. Ponieważ wszystko to jest jedynie etykietą na produkcie umysłowego wysiłku, towarem do sprzedania, chwilową gwarancją użyteczności. Później przeistacza się w obojętność i czasem w nienawiść. Ponieważ brak tutaj prawdziwego zrozumienia i rozpoznania jaka jest prawdziwa natura doświadczenia w klatce dualizmu.

Wcześniej czy później wszystko staje się nudne i nużące, kiedy przestaje się odradzać wciąż na nowo i mutować w nieskończonym procesie, ponieważ właśnie to jest energią, jest ruchem, jest zmianą. Dlatego każda doktryna staje się z biegiem czasu martwa i traci kontakt z prawdą, ponieważ Prawda nie jest opisem, nie jest nazwą. Jest żywa! Nie możemy za tym nadążyć, nie możemy tego oswoić i posiąść. Nie możemy tym władać. Dlatego TO jest niezgłębione i nigdy nie może być uwarunkowane.

Zwykły wpis

Doprawdy trudno wyobrazić sobie świadomość, która jest wolna od uwarunkowań, filtrów i programów. Ja tak rozumiem Przebudzenie lub Wyzwolenie. Tym dla mnie jest pierwotna świadomość – źródło istnienia. Bezgraniczna matka. Pustka. W naukach mówi się o świadomości umysłu, świadomości zmysłów / ciała i świadomości magazynującej i świadomości pogrążonej w niewiedzy. Uważam, że świadomość nie ma początku i końca. Jest wieczna i w swojej naturze nieuwarunkowana, jest podstawą wszystkiego, bowiem okazuje się, że trudno znaleźć realne podstawy materii. Tym co szuka jest sama świadomość, dlatego trudno jej rozpoznać samą siebie.

Nasza świadomość jest uwarunkowana. Zanieczyszczona. Pogrążona we własnych projekcjach i programach. Naszym życiem kierują podświadome programy, nawyki, traumy, automatyzmy. Jesteśmy pogrążeni w zbiorowym śnie i postrzegamy jedynie określone wersje tak zwanej rzeczywistości, która jest jedynie rodzajem odzwierciedlenia naszych przekonań, naszej wiary. Bardzo mało istot w tym wymiarze ma „obiektywną świadomość” o której w swoich pracach pisze mistyk Gurdżijew. Myślę, że tak zwana ścieżka duchowa polega na oczyszczaniu naszej świadomości i tym dla mnie jest tak zwana duchowość.

Jesteśmy pogrążeni w skrajnie materialistycznym poglądzie, w kulcie materii w stworzonej z niewiedzy i ignorancji sztucznej rzeczywistości powstałej na bazie zaburzonej percepcji i uwarunkowaniu. Żyjemy w świecie stworzonych przez zaburzony umysł fikcji, które uznajemy za prawdę. Mózgogłowie zużywa większość naszej życiowej energii, stało się pasożytem żerującym na ciele fizycznym i emocjonalnym. Żyjemy w terrorze ego, zawłaszczeniu całości przez fragment, który stworzył przez eony nieskończone ilości sposobów na to by zmechanizować i zniewolić naszą pierwotną wolną świadomość. Na tej podstawie powstały wszelkie abstrakcyjne twory żerujące na nas. Ideologie, zmechanizowane systemy religijne oparte na syndromie kat – ofiara, skrajnie materialistyczne poglądy społeczno – polityczne, kult scjentyzmu – nowej dogmatycznej religii Mózgogłowia, technologiczne utopijne kulty, które nas żywią projekcjami o tak zwanej lepszej przyszłości.

Zapominamy o tym, że wszystko jest nietrwałe i podlega cyklowi rozpadu i ta właśnie prawda jest tym co nasze ego musi rozpoznać ponieważ czym dłużej żyjemy w zaprzeczeniu tym więcej cierpienia będziemy doświadczać. Akceptacja tej fundamentalnej prawdy prowadzi do Wyzwolenia i jest tym co pozwala nam docenić wartość każdej chwili i rozpoznać potencjał prawdziwej wolności, która jest naszą pierwotną i nieuwarunkowaną naturą.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

EWOLUCYJNY SKOK

Druga strona tej wady, która często pojawia się w wyniku nadmiaru informacji, może być określona jako odmowa postawienia pytania o sens. Jeśli nasze życie we współczesnym społeczeństwie i to, co widzimy na świecie w mediach, jest tak straszne, niepokojące, szalone i niebezpieczne, to nie tylko nie zgadzam się na to, by wdzierały się w nie jego okropności, ale także nie wierzę, że może ono mieć jakiekolwiek znaczenie. Odmawiam poszukiwania jakiegokolwiek znaczenia. Ale nie chcę też żyć w absurdzie. Dlatego moim jedynym wyjściem jest odwrócenie się na bok i znalezienie rozproszenia. Uciekam od horroru w zabawę. Jest to starożytna postawa, którą ilustruje Dekameron Boccaccia. Podczas Czarnej Śmierci niektórzy młodzi mężczyźni i kobiety uciekający przed plagą schronili się w dobrze zabarykadowanym i zaopatrzonym zamku i podczas gdy na zewnątrz ludzie byli upychani w otwartych wozach, oni oddawali się przyjemnościom i zabawom, opowiadając słynne historie wymyślone przez Boccaccia. Dzieło grozy i śmierci nie ma sensu. Nie chcę się męczyć, próbując odkryć, co może oznaczać przypisywanie mu znaczenia. Wobec absurdu i okropności najlepiej uciec się do gry, uniku, nieobecności.

ŻYCIE MA SENS – JACQUES ELLUL

Zaczynam dzień od pisania i medytacji. Zaczynam dzień od tego co dla mnie najważniejsze, co generuje w moim życiu w tej symulacji prawdziwą i wspierającą energię – Moc. Myślę, że bardzo ważne jest znaleźć to w sobie – to COŚ co daje nam niezależność względem poglądów i działań innych ludzi, którzy w ogromnej większości żyją w „dryfie”. Dryf jest brakiem zakotwiczenia i ugruntowania w swoich własnych wypracowanych wartościach, czerpanie Mocy z własnych doświadczeń i mądrości, które one ze sobą przyniosły. Dryf jest brakiem kierunku, brakiem jasności i brakiem przytomności. Kierują nami niezliczone prądy współczesnego mechanicznego i coraz bardziej niepoczytalnego społeczeństwa, które poprzez swoje szklane kule mediów hipnotyzuje nasz umysł wysysając z nas energię i przejmując ciało. Stajemy się coraz bardziej martwi jak zombie. Snujemy się bez sensu po tym wszystkim popychani przez chaos i przypadek. Żyjemy w czymś takim, w zamulonym płytkim morzu snujących się ludzi, którzy nawet nie wiedzą po co żyją. Tym morzem są nieskończone sieci zależności, które nas wikłają i nakazują robić to czego robić nie chcemy. Poczucie braku wpływu na cokolwiek, poczucie braku sprawczości. Poczucie bycia statystą w bezsensownym niemym filmie, który tak naprawdę jest instruktarzem jak najlepiej przejebać własne życie by po raz kolejny obudzić się w tym samym bezsensownym kole nawyku i przymusu.

Rok 2020 był tak naprawdę tym właśnie mitycznym 2012. Otworzył coś. Coś sprawdził, bowiem sami musimy przed sobą ujrzeć i poczuć gdzie jest dla nas miejsce w tym świecie. Czy jesteśmy wciąż połączeni ze swoim własnym analogiem z ciągłością swojej istoty i swojego doświadczenia. Czy wciąż robimy to co zawsze chcieliśmy robić ponieważ jest naszą prawdą i nie potrzebujemy do tego żadnego pozwolenia czy to człowieka, instytucji czy boga na urojonych wysokościach. Nie potrzebujemy certyfikatu od tej Maszyny, aby tworzyć dobre i wartościowe życie, nie potrzebujemy poklepywania po plecach i zachwytu. Nie potrzebujemy aprobaty i dowodów uznania, papierów, świadectw i referencji, bowiem cała ta gra toczy się o znacznie wyższą stawkę. Toczy się o Wolność, która w istocie zawiera w sobie wszystko co najważniejsze i najbardziej wartościowe. Wolność jest Miłością i Mądrością, jest Cnotą i Honorem. Jest Wszystkim.

Jest Drogą.

Żyjemy w świecie ograniczeń. Nakazów i zakazów, nieskończonych konstrukcji Mózgogłowia. To jest świat Kontroli. Świat Zniewolenia. Świat Formy, która nas pochłania i pożera. Świat przywiązania i zależności. Jednak to tylko odbicie – odzwierciedlenie czegoś bardziej pierwotnego i fundamentalnego – braku rozpoznania czym tak naprawdę jest Wolność. Po prostu nie mamy tego doświadczenia, dlatego walczymy ze sobą i światem, dlatego niszczymy samych siebie i naturę, dlatego rządzą nami psychopaci, dlatego w coraz większym stopniu jesteśmy paranoikami, którzy węszą wszędzie spiski i knowania. Wolność zaczyna się od Obecności i Świadomości. Zaczyna się od rozumienia, że wszyscy bez wyjątku podlegamy nieskończonej ilości złudzeń, ponieważ sami jesteśmy tymi, którzy wciąż je tworzą. Tym jest Mental. Nie potrafimy jasno i zdecydowanie mówić „tak” i „nie” i ponosić tego konsekwencje. Boimy się, bo nie znamy stanu prawdziwej wolności. Boimy się stracić to, czego w istocie nie mamy. To co mamy to tylko wyobrażenie, koncepcja, fantom i urojenie.

Mordujemy się za złudzenia, za slogany. Za urojone kraje i wartości, za urojonego boga i urojone religie. Za to wszystko pozbawiamy się największego daru bycia istotą czującą i świadomą w Nieskończoności. Ten świat jest hologramem naszych złudzeń, zbiorową karmą zaprogramowanych niewolników, którzy wciąż są zadziwieni tak zwanym absurdalnym obrotem spraw. Zmuszają się wzajemnie do robienia wszystkiego wbrew swojej woli, ponieważ nie potrafią posługiwać się „tak” i „nie”. Nie znamy siebie. Siebie nie rozumiemy, nie szanujemy i nie dostrzegamy swojej własnej nieskończonej Mocy, która obraca się przeciwko nam w postaci fanatycznego przymusu i totalitarnej głupoty. Jesteśmy nieświadomi do tego stopnia, że godzimy się na to wszystko licząc, że to dla naszego dobra. Świat tych złudzeń nie jest dla naszego dobra, to państwo nie jest państwem opiekuńczym, ten rząd nie jest tutaj, aby ci pomóc, ta religia nie prowadzi do zbawienia. Wszystko to jest tylko po to abyśmy się obudzili z tego koszmaru, z tego szaleństwa i z tego amoku.

Reanimacja jest bardzo bolesna. To stan śmierci klinicznej. Zostaje nam śniący mózg, który do samego końca wszystko sobie będzie tłumaczyć, wszystko wyjaśniać, próbować przeszczepu do zmodyfikowanego ciała, żywić nadzieję na wieczność dusznej agonii. Analog też ma swój program, swój cykl. Jednak porusza się po spirali, to nie jest kręcenie się w koło. To Rozpoznanie punktów krytycznych, które tworzą ewolucyjne skoki. Teraz mamy do czynienia z czymś takim. Jednocześnie mamy rozpad na każdym poziomie, jednak najważniejszy z nich i zarazem decydujący jest rozpad modelu człowieka i jego transmutacja, która wynika z tego, że stał się postacią drugoplanową. Na pierwszym planie jest technologia cyfrowa, sztuczna inteligencja i algorytmy. To jest nasz nowy umwelt, który w coraz większym stopniu tworzy środowisko przymusu i przemocy i staje się jednocześnie Bytem Autonomicznym i Nowym Wymiarem. Metawersją Mózgogłowia. Nowym Cesarzem.

„Człowiek… próbuje stworzyć świat na swoje podobieństwo, zbudować środowisko całkowicie stworzone przez człowieka, a następnie odkrywa, że może to zrobić tylko pod warunkiem ciągłego przerabiania siebie, aby się do niego dopasować. Musimy teraz zmierzyć się z faktem, że stawką jest sam człowiek.”

Ivan Illich

W moim odczuciu to wszystko jest skazane na krótkie życie, chwilowy impuls, którego energia otworzy możliwość dla wielu świadomości, które będą mogły zdekodować wiele wiedzy i doświadczeń z kolektywnej matrycy. Wszystko ma swoje dwojakie oblicze – ma potencjał pozytywny i negatywny. Technologia uwolniła niesamowitą kreatywność. To czas Urana. Gwałtowności nieprzewidywalnych przemian, rewolucji i radykalnych retorsji przestarzałego paradygmatu. To Duch, który transformuje materię jak grzmot tworząc na początku chaos i rozrywając stary porządek na strzępy. Jest bardzo niebezpieczny i budzi w nas coś nie z tego świata, coś czego nie byliśmy świadomi ponieważ naszym życiem rządzi zapętlona mechanika nawyku i rutyny. Rzeczywistość w tym stadium musi się rozpaść – już nie można tego zatrzymać. Jednak taki impuls nie może trwać długo i dlatego nazwany jest skokiem amplitudy rozwoju. Kto jest otwarty i czujny może otworzyć w swojej świadomości Nowe Przejście. To wszystko ma związek z wiedzą duchową z tym wszystkim co w tym kwadratowym modelu racjonalizmu i logiki zostało tak wyparte i wyśmiane i w pewnym stopniu poniżone. Jednak to co dostaliśmy w zamian nie potrafi poradzić sobie ze zmianami jakie nadchodzą, nie potrafi sprostać własnym skutkom ubocznym, które okazały się śmiertelne i gorsze od samej choroby.

Dlatego istotnym jest bycie obecnym i świadomym w tych przemianach, bowiem nie sposób wrócić już do tego co było. Trzeba iść dalej. Zintegrować technologię i być wobec niej niezwykle krytycznym jak i wobec ludzi, którzy ukazują jedynie jej pozytywną i rewolucyjną stronę, bowiem jak wiemy rewolucja pożera swoje dzieci. Technologia jest siłą i ma potencjał totalitaryzmu, kiedy kontrolę nad nią mają ludzie, którym brak empatii i mądrości, a ich drive’m jest ego. Możemy już to dostrzegać, ponieważ ten kierunek jest bardzo jasny i wyraźny. Technologia nas odzwierciedla i wystarczy spojrzeć na stan planety na jakiej żyjemy i nasze motywacje. Bez ewolucji świadomości i Ducha sama technologia będzie tylko kolejnym narzędziem władzy i kontroli.

GRAMY ?

Zwykły wpis