PIRACKA KUCHNIA

ZUPA DYNIOWA Z AMARANTUSEM I ŚLIWKAMI

DSC_2972-001

Na rozgrzany wook wlewamy 100 ml oleju ryżowego i czekamy, aż wnętrze naczynia będzie naprawdę gorące. Wrzucamy 150 gr białej cebuli i taką samą ilość cebuli czosnkowej. Siekamy drobno 15 gr czosnku. Wszystkie te składniki wrzucamy na wook i czekamy, aż się zeszkliwią. Następnie dodajemy jedną łyżeczkę czosnku niedźwiedziego. 

DSC_2982-001

Wrzucamy wydrążoną i posiekaną w większe kawałki dynię hokkaido 700 gr ze skórą i 350 gr obranych ziemniaków pokrojonych w kostkę. I 200 gr śliwki węgierki pokrojonej w drobną kostkę. Sypiemy 2 szczypty czarnego pieprzu. I dodajemy 300 ml zimnej wody i łyżeczkę soli. Specjalnie używamy mało wody, aby wydobyć z warzyw esencję i „na energetyzować” potrawę. Później wkrajmy jednego małego pomidora 150 gr i wsypujemy 100 gr amarantusa i dodajemy 1 łyżkę masła klarowanego.

DSC_2969-001

 

Dajemy szczyptę chili. I dodajemy zimną wodę, aż do uzyskania odpowiedniej dla nas gęstości i na koniec 3 szczypty soli himalajskiej. 

Smacznego 😉

DSC_2988-001

Szar%C5%82at%20wynios%C5%82y-1

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

TRZY KORZENIE I PIĘĆ PRZEMIAN

DSCN9909

Chciałbym zacząć od tego, że pokarm wpływa na nas bardziej niż nam się wydaje. Uważam, że jako istoty ludzkie jesteśmy sumą wpływów, a ich ilość jest nieograniczona.

Współczesne nam Królestwo Mózgu – Hermopolis i jego wyimaginowany wszechmocny Bóg zakodowały nam koncepcję – program, który zakłada istnienie tożsamości – czegoś co ma kontrolę nad tzw. „rzeczywistością”, coś co jest od niej odrębne i niezależne. Dzięki temu gatunek ludzki uroił sobie status „czynnika nadrzędnego” wobec całej przejawionej formy i z własnych myślo – bytów stworzył siatkę – więzienie – ubojnię Życia. Mordowanie życia na tej planecie dla Boga – Mózgu jest formą ubóstwienia. Rytuałem nadającym status Władcy. Problem polega jednak na tym, że cała ta domniemana ludzka inteligencja jest jedynie zimnym i tępym narzędziem autodestrukcji. Dlaczego? Dlatego, że musimy oddychać, musimy jeść, musimy spać musimy robić tysiące rzeczy, aby przetrwać, a nasze przetrwanie niestety bazuje na pożeraniu i zawłaszczeniu Życia. Niszczymy czynniki, które utrzymują nas przy życiu. Tak moim zdaniem wygląda nasza sytuacja.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

TOFU

DSCN9777-001

Mam słabość do tofu. Legendy dietetyczne prawią, że nadmiar tofu powoduje, że mężczyźni, którzy zjadają zbyt dużo tego smakołyku niewieścieją. Dlatego dla hiper testosteronu, dla samców alfa zakleszczonych w obiegu samoczo – oralno – terytorialnym, głównych przedstawicieli Boga Mózgu i jego biologicznych kapłanów tofu jest dobre – bardziej Yin, troszkę softu.

Zatrzymajmy się tutaj na chwilę.

Jawi mi się obraz sięgający zamierzchłych czasów kiedy męski przedstawiciel gatunku w wyniku spisku neuronów w mózgu i hormonów w obiegu na swoich galeonach wspierany srebrnikami drobnomieszczańskiej rasy panów rozpoczął podbój świata i naszej kolektywnej nieświadomości. Przemoc, siła, ambicja. Tutaj w zasadzie rozlokowano geopolityczne pionki na szachownicy świata. Stworzono wielkie „pompy” rasy panów wysysające całe cywilizacje z ich dóbr, godności, kultury i życia. Niewolnicy samczo – oralno – terytorialnej supremacji po dziś dzień funkcjonują w kaście „niedotykalnych sprawiedliwością” stając się bohaterami wstrząsających filmów dokumentalnych w naszej jednokanałowej publicznej telewizji „you tube”.

Samce alfa w swej zimnej inteligencji stworzyły monolityczną strukturę – sieć o wielu poziomach i funkcjach rozlokowując samych siebie w „punktach alfa” i to na poziomie fizycznym, biologicznym, umysłowym i ideowym.

Monolityczna religia – Boga Mózgu – postać dramatu – Bóg Ojciec, starotestamentowy kat wymachujący groźnie paluchem przez całe tysiąclecia. Przedstawiciele Tyrana egzekwujący urojone rozkazy Dobrego Pana wycinające w pień każdy objaw inności i różnorodności by sprowadzić całą rzeczywistość do oblicza płaskorzeźby z fallusem na podwyższeniu a wszystkie żyjące istoty upokorzyć i wbić kolanami w ziemię, kornie ze strachem przed karą Boga – Kata.

Zrzut ekranu 2016-07-14 o 11.56.08

Ten strach jest zakodowany i stanowi niejako kod źródłowy tak zwanego systemu. Na tym już można było budować, tworzyć te wszystkie misterne labirynty – więzienia. Niszczenie pamięci o różnorodności, wielości bóstw, idei, form życia i wtłaczanie w ten sztywny szablon monoteizmu i monotematu samczo – oralnego i zimnokrwiste zabijanie wyobraźni i wrażliwości dotarło aż do „czasów apogeum”, czyli momentu w którym teraz żyjemy.

I tutaj pojawia się absurd nawoływania do natury i idealistyczno – romantyczny zwid o naszym przyszłym zbawieniu w ramionach Wielkiej Matki – radosnej i czułej. Problem polega jednak na tym, że Matka Natura leży na oddziale intensywnej terapii po brutalnym gwałcie – sodo – mistycznej orgii z własnym dzieckiem – człowiekiem, a precyzując jej fallicznym przedstawicielem.

DSCN9760-001

Mamy przebitki z podświadomości tej Piękności, jednak mamy również cały eon zamroczenia i wyparcia aktu – gwałtu. To nie my! To oni! Illuminaci, piraci, żołnierze, politycy, bankierzy! Na szafot, do gazu! My chcemy do mamy na kolana, śpiewać radośnie kołysanki do księżyca.

Monolityczny i masochistyczny system polityki i prawa – globalny krwawy rytuał niewolenia i łamania piszczeli przejawiający się obecnie w formie gospodarczo – finansowego systemu rakiet dalekiego zasięgu. W małych biurach odpalasz cały system z pulpitu, a wszystko jest tak doskonale podpięte i sprzężone, że bezbłędnie trafiasz w dowolny cel na szachownicy, który odmawia uległości i coś roi o samostanowieniu. System alarmowy i wczesnego ostrzegania to dziesięciolecia pracy specjalistów od wysokiego napięcia.

Zabezpieczenie kontynuacji swojego istnienia samoczo – terytorialnego to samo serce. Krew tego serca – to Wojna. Jawna, skryta, ekonomiczna, religijna, kulturowa – bez znaczenia. Wojna, wojna, wojna. Ten Bóg – To Bóg Wojna.

Zatem cała populacja niewolnicza podpięta pod okablowanie zasysa swoje mrzonki podczas kiedy wielki Bóg – Wojna wychłeptuje ostatnie resztki krwi z Życia.

Jednak wraz z tym w tym krwiobiegu jest wirus. Mocne pradawne zaklęcie, nieskażone chciwością i czyste w swej naturze.

Tak agonia Monstrum będzie bardzo bolesna, przyjdą te wszystkie wyparte fakty, cała ohyda i mrok. Ten proces to Prawda Własnego Stanu. Odcięcie transu. Pobudka.

Zatem tofu ma długą historię i robi się je z soi i środka żelującego. Ma dużo białka, witaminy B i minerałów. Ochładza i dobrze działa na płuca i jelito grube. Raczej lepiej je jeść podczas ciepłej pogody. W nadmiarze osłabia nerki i jak już wspomnieliśmy obniża libido, co jak już wspomnieliśmy być może zamiast szkodzić w niektórych przypadkach byłoby wskazane.

Tak, tak panie fallus – mózg do pana mówię. Jeszcze trochę…

Zrzut ekranu 2016-07-14 o 12.25.58

 

 

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

RYŻ

Nazywają go Inari, schodzi z wysokich gór raz jako barczysty mężczyzna o długiej siwej brodzie, innym razem pojawia się jako piękna ciemnowłosa kobieta o pełnych kształtach i lśniącej oliwkowej skórze, albo jako lis. Dawno dawno temu kiedy prastarą wyspę Hokkaido zamieszkiwali Ajnowie – ukochane dzieci potężnych bogów, którzy mieszkali wówczas w ciałach zwierząt i roślin niejako ukryci i pozornie zwyczajni. Jednak wiedźmy i szamanki tego plemienia wiedziały i widziały formy poza formą. Dla zwykłych ludzi to było niepojęte.

Dlatego ludzie szanowali zwierzęta, gdyż nigdy nie było wiadomo czy oto potężny bóg nie wystawia na próbę ich serc. Świat był prosty, myśli klarowne a potężne duchy natury czasem okrutne innym razem pełne troski odkrywały przed człowiekiem jego inną boską stronę.

DSCN9804

Ryż ma naturę neutralną jest naturalnym antydepresantem, a także nie posiada właściwości uczuleniowych. Jego smak jest słodki, generalnie przypisany jest do przemiany ziemi. Wzmacnia witalną energię Chi. Działa pozytywnie na śledzionę – trzustkę, wspomaga żołądek i oczyszcza organizm z toksyn. Jest lekiem na biegunkę, nudności. Ryż okrągły jest idealny na chłodniejsze pory roku. Kiełki ryżowe są idealne na zaburzenia wynikające z słabego trawienia skrobi, najlepsze są surowe. Na świecie jest 25 odmian ryżu, a 1/3 ludzkości odżywia się głównie nim.

Rice_Animation_pl

A: Ryż z plewą B: Ryż brązowy C: Ryż z zarodkiem D: Ryż biały z pozostałością otrąb E: Musenmai (jap. 無洗米), „Polerowany i gotowy do ugotowania”, dosł. ryż bez płukania (1): Plewa (2): Otręby (3): Pozostałość otrąb (4): Zarodek (5): Bielmo Źródło info i grafika: Wikipedia

Brązowy ryż pełnoziarnisty jest cudem natury; zawiera magnez i ogromny zasób składników odżywczych i jest fenomenalnym stabilizatorem poziomu cukru we krwi. Pełnoziarnisty brązowy ryż pomaga zachować młody wygląd. Ma w sobie witaminę E, która zmniejsza nadmiar tłuszczu i cholesterolu i ma działanie przeciwnowotworowe. Pomaga przy biegunkach, nadmiernym poceniu. Dziki ryż posiada dużo białka i pochodzi z Ameryki Północnej („manomen”) posiada dużo minerałów i witaminę B. Za czasów Inari w Japonii powiadano, że kto je ryż bez łupin staje się ubogi i pozbawiony ochrony przed chorobami.

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

SUPER ŻUR

W powietrzu czuć już jesień. Z letnich słodkich smaków zostaje coraz mniej i wchodzimy w element metalu i smak ostry. To czas wejścia wewnątrz i ciepłych rozgrzewających potraw. Trzeba gotować bardziej esencjonalnie używając minimalnej ilości wody i soli oraz gotując długo na małym ogniu.

Zawsze uwielbiałem super bohaterów, zatem jesiennym superbohaterem niech będzie „Super Żur”. Jego dominujący kwaśny smak idealnie ściąga energię do środka. Suchość klimatu i organizmu w tym czasie staje się odczuwalna jak w naturze, kiedy soki pomału schodzą do korzeni a liście stają się coraz bardziej suche i wyblakłe. Podobnie się rzecz ma z naszym organizmem. Można powiedzieć, że ludzi urodzonych jesienią cechuje większa „esencjonalność” i umiejętność spojrzenia w głąb.

Podobnie powinno być z jedzeniem. To nie pstrokatość i beztroska wiosny, ani obfitość i seksowność lata rozlanego kolorami – jesień to dojrzałość i konkret. Jak w kuchni tak i na ziemi.

Dlatego najpierw uzyskujemy solidny wywar z włoszczyzny gotujemy go długo na małym ogniu z małą ilością wody, wywar będzie w przemianie ziemi.

DSCN9498-001

Obieramy warzywa w przemianie ziemi czyli:

Marchew, pietruszka, seler, ziemniaki

DSCN9503-001

Przygotowujemy temat związany z metalem:

Cebula w pióra, liście laurowe, ziele angielskie, por i czosnek

DSCN9506-001

I tworzymy miksturę w przemianie wody, która jest idealna na ten czas:

Zalewamy gorącą wodą grzyby mung i wodorosty wakame

DSCN9500-001

Odpalamy garnek (ogień)
Dodajemy oleju (ziemia)
Wrzucamy temat związany z metalem i niech pochodzi co najmniej 10 min
Cofamy się do elementu ziemi dodajemy: marchew, pietruszka, seler, ziemniaki
Zasypujemy temat imbirem
Niech wszystko w każdej przemianie pogotuje się min. 5 min.
Dodajemy roztwór grzybów, wodorostów i sól (mało)
Trochę octu winnego albo cytryny
Wrzący wywar, który łączy element ognia (temperatura) i ziemi – warzywa
Nie weganie – teraz mogą dać sporo masła (prawdziwego)
Weganie oleju roślinnego
Pieprz
Zimna woda lub sól

Niech zupa pochodzi teraz na małym ogniu (min. 1 godzina)

Wlewamy żur
I nie weganie mogą dobić temat śmietaną 😉

A do zupy koniecznie ten oto serial:

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

KAPUSTA

Jest słodka i cierpka o naturze ogrzewającej, działa powlekająco i jest doskonałym lekarstwem na nowotwór jelita grubego i wrzody powstałe w wyniku trawienia. Jest terminatorem dla bakterii i wirusów.

Kiedy dodamy do niej czosnku pomaga pozbyć się robaków układu pokarmowego. Kapusta w użyciu zewnętrznym doskonale działa na podrażnienia skóry lub odmrożenia, jest też doskonałym psychiatrą niosąc ulgę przy depresji i nerwicy, ponadto pomaga przy kokluszu, problemach z wypróżnianiem, przeziębieniach.

DSCN8559-001

Już w starożytnym Rzymie ówcześni uczeni sławili walory lecznicze i ochronne kapusty niemalże uważając ją za panaceum na wszystko. Te cudowne składniki kapusty zostały nazwane „indolami” i „ditioltionami” i hamują one rozwój komórek nowotworowych ma sporo chlorofilu i witaminy C i E oraz przeciw wrzodową i doskonałą na żołądek witaminę „U”. Zawiera sporo siarki, która oczyszcza krew. Jest doskonała na żylaki i artretyzm i jest doskonała jako okład leczniczy bezpośrednio liśćmi na ciele (liście zewnętrzne mają dużo wapnia i witaminy E. Sok z kapusty to eliksir dla zdrowia 😉

 

„Oczyszcza rany z ropy i powoduje poprawę, gdy inne środki zawiodą…”

Kato Cenzor (234 – 149 p.n.e.)

wegekuchnia_jelito

Olek Remesz (wiki-pl: Orem, commons: Orem) – Praca własna

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

ON EGG MESSAGING

„Amerykańska firma EggFusion opracowała metodę laserowego druku na skorupach jaj: promień lasera graweruje rowek na skorupie. Tworzenie reklam na jajkach to zastosowanie uboczne prac nad trwałym umieszczeniem daty i kodu na jajkach. Prace te zostały podjęte w wyniku fali zatruć salmonellą. Opracowane kodowanie nazwano Fresh & Traceability Coding (kodowanie świeżości i identyfikacji). Do kodu dodano informację reklamową: „On-egg Messaging” i tak powstały jajka reklamowe.”

Z Wikipedii

DSCN9728

Jajko przerwane istnienie. Zjedzony potencjał życia. Śmierć jest częścią życia zatem:

DSCN9724

Najpierw cebulowe tosty z czerwonym chili na maśle (masło, chili, cebula czerwona i gdy już rumiana wrzucamy kromki prawdziwego chleba na zakwasie (tym razem pytlowy pszenny) i zaczerwienione kromki układamy na talerzu i robimy…

DSCN9725

Jajka:

Patelka, masło, trzy jajka koniecznie od szczęśliwych ( podobno) kur – jak mawiają panie ze wsi nie ścięte, sól, pieprz, starty parmezan i wysuszona pokrzywa oraz wodorosty prażone.

Plus:

Ser Camembert, pomidory malinowe i galaretka z czarnej porzeczki 😉 ogórki małosolne.

To jest tzw: późne śniadanie, które wystarcza za jednoczesny obiad.

 

 

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

CHUNSI BILBERRY

To było bardzo dawno temu kiedy świat pokrywała rzeźka mgiełka tajemnicy, a człowiecza forma dopiero nabierała kształtów w ukrytym wymiarze gęstych oleistych wód tworzona przez miliony niezrozumiałych czynników. W tym czasie życie toczyło się głównie w oceanach w wielkich pałacach rozświetlonych złotem i diamentami. Żyły tam mądre i dobrotliwe istoty o połyskujących ciałach węży i wielkich błękitnych oczach otaczające troską każdą żywą istotę i cudowną naturę swojego świata.

Nie znały wojny, strachu i przemocy, ponieważ nie miały tego w sobie. Ich pasją była pradawna wiedza zakodowana we wszystkim. Były mądre i kochające. Nie uwodził ich blask pereł i powab złotych komnat. Wiedziały, że to jedynie odzwierciedlenie ich samych dlatego posiadanie czegokolwiek nie miało sensu. Wśród nich był jeden wąż, który choć nie wiedział za czym – tęsknił. Śniły mu się drzewa i rośliny, słońce i wiatr, wilgotne dywany traw i gąszczy trzcin na bagnach. Już nie mógł żyć w podwodnym świecie i któregoś wodnego dnia czy nocy odpłynął bardzo daleko i w lustrze wody ujrzał pierwsze promienie słońca rozświetlające głębiny i już wiedział. Uczenie się nowego życia zajęło mu tysiące lat. Zmieniał się. Był coraz bardziej szczęśliwy. Wykształcił nowe części ciała i nowe zmysły. Był zakochany w spektaklu barw i dźwięków w bezmiarze zapachów. Poznał inne istoty i ich język, podarował im też swoją wiedzę.

DSCN9701
Zamieszkał w dżungli. Jego królestwo stawało się coraz większe i większe. Forma ludzka opuściła pierwotne wody i odkrywała samą siebie. Forma ludzka ponieważ miała w sobie strach – bała się. Forma ludzka nie wiedziała, że boi się sama siebie. Forma ludzka spotkała węża w ogrodzie u podnóża wielkiej świętej góry i wtedy jeszcze rozumiała go. Był nauczycielem wszelkiego stworzenia. Forma ludzka chciała posiąść jego wiedzę i zabiła go. Na mordercę spadła klątwa i na jego ród. Jednak wśród nich pojawiali się co jakiś czas uczniowie Mistrza. Zostawiali dla ludzkiej formy dary wiedzy w postaci małych leśnych owoców. Forma ludzka nie zrozumiała wiedzy Mistrza i chciała posiadać. Forma ludzka w ten sposób zabijała samą siebie i niszczyła wielkie Królestwo. Te owoce leśne teraz są już tylko wspomnieniem, symbolem pradawnego daru.

DSCN9718

DSCN9715

CHUNSI BILBERRY

Na patelce olej, cebula czerwona w pióra, pieprz
Zarumieniona cebula to dobry moment by wrzucić borówki i kiedy troszkę się rozpłyną wrzucamy papryczki suszone chili pokrojone drobno i dodajemy tofu (wędzone) pokrojone w kostkę i dodajemy soli himalajskiej

DSCN9695

Osobno:

Rozpuszczamy masło dodajemy świeżej bazylii i pomidory koktajlowe w połówkach zarumienione i pachnące posypujemy parmezanem i prażonymi wodorostami.

Podajemy z Makaronem gryczanym „Chunsi”

DSCN9711-001

DSCN9696

DSCN9712

DSCN9703

 

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

CZARNA FASOLA BABCI FELIPY

W tym wielkim, wielkim domu żyją dzieci, starcy, młodzi, wszyscy dzień w dzień zajęci swoimi sprawami, biegają to tu, to tam, kochają, nienawidzą, cali są jakby w uczuciach. Wokół jest bardzo dużo kolorów, zapachów w których miliardy drobnych, wydawałoby się banalnych spraw nabiera zupełnie innego wymiaru i znaczenia.

Mają oni na przykład dość specjalny i specyficzny stosunek do przedmiotów, które są dla nich jak żywe istoty i maja swoje specjalne miejsca w regałach, na półkach, pod stołem w szufladach. Koń z porcelany, drewniana łyżka, guzik, igły do szydełkowania – wszystkie to drobiazgi mieszkają tutaj wraz z ludźmi i zwierzętami. Z zewnątrz dom wygląda jak bajkowa makieta, dom dla lalek, oplatają go serpentyny winorośli, a z ogrodu śmieją się głowy słoneczników. Zaraz przy płocie siedzi babcia Felipa, która wygląda trochę jak strach na wróble z rondlem na głowie i podartą firanką zamiast sukni, a kiedy babcia Felipa pstryka palcami to zamiast deszczu z nieba spadają pestki dyni i słonecznika.

Życie biednych z pewnością nie jest nudne. Zawarte w tej książce opowieści odsłaniają przed nami świat przemocy i śmierci, cierpienia i niedostatku, niewierności i rozbitych domów, przestępczości, zepsucia i brutalnych działań policji, a także wzajemnego okrucieństwa tych ludzi wobec siebie. Ale jednocześnie są w tej historii i siła uczucia, i ludzka serdeczność, mocne poczucie własnej indywidualności, zdolność cieszenia się i nadzieja na lepsze życie, pragnienie zrozumienia i ciepła, gotowość dzielenia się tą skromną cząstką, jaka tym ludziom przypadła, i odwaga stawiania czoła wielu nierozwiązywalnym problemom. Tło dla tych dziejów stanowi vecindad Casa Grande, duży jednopiętrowy dom czynszowy w sercu Mexico City.

Lewis Oscar„Dzieci Sancheza”

 

Babcia Felipa zaprasza nas dziś na obiad. To będzie wydarzenie, bowiem chodzą słuchy, że to najlepsza kucharka w całym domu a jej potrawy to wytrychy wygasłych uczuć. Ludzie z miasta mówią, że Felipa ma chyba ze dwieście lat i widziała już wszystko – każdą wojnę i każdy ślub na całej ziemi. W jej pachnących olejkiem różanym pokojach są ponoć, tak gadają, tunele czasu! I ona po nocach łazi tymi tunelami, później wraca i siada na tej ławce przed domem i zakłada wielkie okulary słoneczne i siedzi. I patrzy. I nie mówi nic. Pokazuje, że mamy iść po schodach, które są tak dziwacznie powykręcane ni w pięć ni w dziesięć, a co drugi stopień siedzą dzieci, koty, szczury, króliki – matko przenajświętsza z Gwadelupy! Co za cyrk! Na drzwiach numery do góry nogami, dziwne hieroglify i symbole, na ścianach malunki takie kolorowe bazgroły – jakby kura pazurem, kogut dziobem!

O matko z Gwadelupy! Ta kuchnia! Pełno ptaków, latają, świergoczą! W garach pisklęta, w talerzach pióra. Kuchnia karmnik! Na samym środku wielka gliniana kuchnia, pod nią sterty drewna i gazet. Gazety są najlepsze na podpałkę, zwłaszcza strony o gospodarce i finansach palą się znakomicie. W glinianym garnku Felipa namoczyła czarną fasolę już wczoraj późnym wieczorem. Na wielkim stole widać ziemniaki, cebulę, awokado, pietruszkę, butelkę piwa pszenicznego…

Co to będzie, co to będzie?!

Najpierw wstawiła garnek w wodą posoloną i teraz obiera ziemniaki i marchew i kroi w talarki, później myje w wielkim żeliwnym zlewie i układa na metalowym durszlaku, który następnie kładzie do garnka z gotującą się wodą…

Aaaaaaaaaaaa, najsampierw fasolę wrzuciła. Ha! Znaczy się na parze robi!

 

DSCN9679-001

Teraz do takiego blendera co wygląda jak rower wrzuca pęka zielonych części pietruszki, dosypuje majeranek, wrzuca dwa obrane i wypestkowane awokado, zalewa oliwą, wrzuca dwie obrane czerwone cebule pokrojone w ćwiartki i cztery pokrojone (nie wyciśnięte) ząbki czosnku i sól. Wsiada na ten dziwaczny rower i zaczyna pedałować, co w rzeczy samej powoduje miksowanie tych wszystkich cudów. To ci sprytna babcia. To ci ma urządzenia. Oni tutaj nawet prądu nie mają, ani gazu, ani internetu. Wszystko robią manualnie. Ale ze sprzątaniem, to co jak co, ale pierdolca nie mają – raczej luz.

Felipa tymi swoimi pomarszczonymi rękoma, co wyglądają jak płaskorzeźby z muzeum antropologicznego ciacha nader szybko białą i czerwoną cebulę w pióra – ciach, ciach, ciach, ciach – cyk, cyk, cyk. Rachu, ciachu i po strachu. I cyk patelkę na ogień kładzie i olejem roślinnym polewa i czeka chwilę i już te cebulę tam wrzuca i chochlą traktuje bezpardonowo. Czosnku wrzuca pokrojonego, bo ponoć trzydzieści lat temu mówiła, że czosnku się nie wyciska bo to tortura dla niego straszna. Imbiru dodaje posiekanego drobno. Sól na koniec i duszenie jak w thrillerach noir z lat trzydziestych.

Sprawdza warzywa na parze, kiwa głową i odkłada żeby stygły w międzyczasie rzecz jasna. Bardzo mi się podoba zwrot „w między czasie” jest cudownie nieprecyzyjny i podoba mi się też „rzecz jasna” – rzecz jasna.

Fasola już ugotowana i odcedzona i nasza dość nawiedzona babcia wrzuca ją na tą uduszoną cebulę i całą resztę. Jeszcze soli tyci tyci i dodaje pokrojone w kostkę pomidory.

Jakby tego było mało, ona jeszcze coś robi! I to co! Miesza szklankę piwa pszennego dodaje majeranek i wsypuje szklankę mąki kukurydzianej i wlewa to do szklanki gotującej się wody dolewa kilka kropel oliwy i dwie łyżki oleju i dwa żółtka. Odstawia i studzi – później jak już ostygło dodaje białka i posypuje bazylią suszoną i dodaje szczyptę soli.

De heridas! Madre!

84aa277a5fd02a5f00034bbd44857581

„Jakiekolwiek jednak będą dalsze losy rebelii meksykańskiej prowincji, nie można jej odmówić zasługi powołania do życia etycznego i politycznego ideału o uniwersalnym charakterze: godzenia logiki równych praw z zasadą poszanowania dla różnorodności – najpierw z bronią w ręku, następnie metodami pokojowymi, w zależności od sytuacji, okoliczności, stosunku sił i możliwości adaptacyjnych wypracowanych dotąd strategii. „Chcemy być równi właśnie dlatego, że jesteśmy różni”, powtarzają jej dowódcy, każdy spod kominiarki, która stała się nieco szokującym symbolem dumy z własnej tożsamości.” link: http://monde-diplomatique.pl/LMD44/index.php?id=3

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

FAST FOOD: ŚNIADANIE

„Ale nie można oddawać serca dzikim stworzeniom: im bardziej się je kocha, tym silniejsze się stają. Mają siłę, żeby uciec do lasu. Albo polecieć na drzewo. A wreszcie wzlatują pod niebo. I tak to się kończy, panie Bell. Jeżeli pokocha pan dzikie stworzenie, już zawsze będzie się pan wpatrywał w niebo.”

Truman Capote „Śniadanie u Tiffany’ego”

Jeżeli macie porannego leniwca, znaczy nie chce się wam za bardzo kombinować i wydziwiać w kuchni, wtedy drodzy państwo najlepiej działa fast food. Szybko sprawnie, samo konsumowanie można przeprowadzić w myśl slow food. Temat banał.

Blender x 1

Banany x 2

Pomarańcza x 1

Kompot gruszkowy x 1

Mleko owsiane x 0,2 l

Coś tam sobie wsypać magicznego wedle uznania.


DSCN9246b
DSCN9249b

Skin head, dead head
Everybody gone bad
Situation, aggravation
Everybody allegation
In the suite, on the news
Everybody dog food
Bang bang, shot dead
Everybody’s gone mad

All I wanna say is that
They don’t really care about us
All I wanna say is that
They don’t really care about us

Beat me, hate me
You can never break me
Will me, thrill me
You can never kill me
Jew me, Sue me
Everybody do me
Kick me, kike me
Don’t you black or white me

All I wanna say is that
They don’t really care about us
All I wanna say is that
They don’t really care about us

Tell me what has become of my life
I have a wife and two children who love me
I am the victim of police brutality, now
I’m tired of bein’ the victim of hate
You’re rapin’ me of my pride
Oh, for God’s sake
I look to heaven to fulfill its prophecy…
Set me free

Skin head, dead head
Everybody gone bad
trepidation, speculation
Everybody allegation
In the suite, on the news
Everybody dog food
black man, black mail
Throw your brother in jail

All I wanna say is that
They don’t really care about us
All I wanna say is that
They don’t really care about us

Tell me what has become of my rights
Am I invisible because you ignore me?
Your proclamation promised me free liberty, now
I’m tired of bein’ the victim of shame
They’re throwing me in a class with a bad name
I can’t believe this is the land from which I came
You know I do really hate to say it
The government don’t wanna see
But if Roosevelt was livin’
He wouldn’t let this be, no, no

Skin head, dead head
Everybody gone bad
Situation, speculation
Everybody litigation
Beat me, bash me
You can never trash me
Hit me, kick me
You can never get me

All I wanna say is that
They don’t really care about us
All I wanna say is that
They don’t really care about us

Some things in life they just don’t wanna see
But if Martin Luther was livin’
He wouldn’t let this be

Skin head, dead head
Everybody gone bad
Situation, segregation
Everybody allegation
In the suite, on the news
Everybody dog food
Kick me, strike me
Don’t you wrong or right me
(They keep me on the fire)

All I wanna say is that
They don’t really care about us
(They keep me on the fire)
All I wanna say is that
They don’t really care about us
(I’m here to remind you)

All I wanna say is that
They don’t really care about us
(Don’t you sit back and watch it, baby)
All I wanna say is that
They don’t really care about us

All I wanna say is that
They don’t really care about us

All I wanna say is that
They don’t really care about us

Zwykły wpis