Serdecznie zapraszamy na warsztaty kuchni wegańskiej, na których będziemy uczyć gotowania i podstaw wiedzy dietetyki tradycyjnej medycyny chińskiej – systemu, który jest niezwykle skuteczny i praktyczny. Nasze doświadczenie w gastronomii i poczucie humoru to dobra podstawa gwarantująca zabawę i naukę. Jeżeli lubisz gotować i odkrywać nowe smaki i umiejętności – przyjdź koniecznie. Jeżeli nie lubisz gotować – tym bardziej – postaramy się odkryć przed tobą bogaty i bardzo ważny dla zdrowia element życia. Odżywianie to podstawa dla naszego ciała i umysłu oraz w przypadku diety roślinnej ważny wkład w ochronę środowiska i los zwierząt.
Opowiemy trochę o naszym podejściu do kuchni i roli jaką pełni we współczesnym świecie. Pogadamy trochę o podstawach pięciu przemian i z czym to się je 😉 Skupimy się na aspektach wiosennej diety.
Omówimy także podstawy pięciu smaków w powiązaniu z systemami narządów wewnętrznych.
Będzie garść informacji o zasadach zdrowego odżywiania i właściwościach pokarmu. Później weźmiemy się za robotę – za jak to mówią konkret, czyli zdrowa kuchnia w praktyce.
ATRAKCJE DODATKOWE!!!!!
KONCERT RELAKSACYJNY – PODRÓŻ MUZYCZNA
ZAPRASZAJĄ:
W kuchennym Królestwie odnajduje wolność trickstera, godną podłogę do tańca. Metal, drewno, plastik – biorę wszystko! Niech zagra. Niech zatańczy. Bo to serce to nie sługa, to telefon alarmowy i ładunki dalekiego zasięgu. To moc łamania skurwiałych kodów Babilonu, kiedy jesteś w tym cały. Na swoim boisku, w swojej grze. Nie strzelam samobójów, nie dostaję kartek, nie siadam w rezerwie.
Pewnych rzeczy nie sposób kupić. Nie można kupić doświadczenia i nie można kupić pasji. Pierwsze trzeba zdobyć, drugie trzeba odkryć i rozwinąć. Pielęgnować. Uważam to za absolutną podstawę by w tej rzeczywistości zostawić pozytywny ślad w postaci naszej pracy. Źródłem tej pracy jest wizja i wyobraźnia – nieskończony potencjał. Mówię tutaj o pracy twórczej, czyli takiej, która wnosi do tego wymiaru nową jakość, nowe spojrzenie, indywidualne bogactwo jednostki czy grupy – by wzbogacić ten świat, który w dużym stopniu charakteryzuje się tworzeniem, utrwalaniem i powielaniem – ograniczeń. Cały ten system u swojej kwadratowej podstawy kształtuje nas i lepi dostosowując do z góry nakreślonej i wyklepanej formy. Pożytek, użytek, usługi, posługi. System atomowej funkcjonującej na drobnomieszczańskiej matrycy rodziny ery mebli z Ikei i betonowych klatek dla zabieganych szczurów przystosowuje nas do systemu „temperowania” czarno białych kredek – edukacji – by w rezultacie tworzyć kwadratowy świat przydzielonych ról, wyuczonych odruchów i jednokierunkowych ślepych dróg z mgłą obietnicy spokoju i bezpieczeństwa. Kraty, strzeżone osiedla, kamery, żurnalowe fury przy krawężnikach – oazy cywilizacyjnych zombi. Biurowce jak sznurowadła w tanich chińskich trampkach, bieganie w modnym osprzęcie do biegania i sranie do porcelany z napisem „koło”.
Za oknami apartamentów huk kosiarek do trawy i zapach pieczonej kiełbasy z grilla. Na ulicach pokaz permanentnej mody i wygody, w telewizji terror, wojna, imigranci, pis i kod z napisem „w koło”. Daje serce pod tym wpisem. Od wczesnego dzieciństwa na zastaną tutaj „rzeczywistość” miałem pewnego rodzaju wykrzyw twarzy, rodzaj niedowierzania – jakby to wszystko było w pewien sposób niedośnione, dziwacznie popaprane jakąś szaleńczą chorobą wściekłych ludzi.
Tak było w domu, w szkole i w tych wielu, wielu dziwnych pracach jakie były moim udziałem, które absolutnie niczemu nie służyły oprócz wzmacniania tej zaawansowanej choroby szalonych ludzi. Życie stanowiło rodzaj jakiejś gry strategicznej, której zasad nikt nie zdążył wyjawić, lub co bardziej prawdopodobne nigdy ich nie było, bowiem tworzono to w biegu, na szybko, jak leci – i domniemane punkty w tej grze swoją istotą przypominają realność akcji giełdowych i mądrość ekspertów w wieczornym dzienniku. Usłyszałem ostatnio coś takiego:
Dziecko: Mamo zagramy w mecz? Mama: No dobrze…ale gdzie będą bramki? Dziecko: Wszędzie!
Też tak to widzę i widziałem jako dziecko. Bramki były wszędzie, jednak wszyscy ubzdurali sobie że bramki są tylko dwie i to czarno – białe. Przedszkole, szkoła, małżonek, dzieci, wnuki, emerytura. Śmierć. Dogrywka. Karne. Wielki remis. Walkower. Kopanie tej ziemi z jednej połowy na drugą. Północ, Południe. Ludzie trzeciego świata. Serce kiedy bije kompletnie zmienia zasady meczu, poszerza pole, wzywa do gry wszystkich rezerwowych, olewa sędziego ze smutnych kościołów i kopie elektrycznością i mocą sprawczą. Gry zawsze wydawały mi się sztuczne, wykalkulowane, a nader wszystko nudne, bo ustalone, pozbawione niespodzianki, niewiadomej, przygody.
To tak jak w restauracjach. Wchodzisz do gry, uczysz się zasad i grasz. Czasem biją brawo, innych razem wylewają kubły pomyj – uczysz się przyjmować, stać z każdej ze stron wygranych i przegranych. Jednak to nie ty wymyśliłeś zasady tych miejsc i sposobu rozgrywania. Dali ci kitel, zapaskę i przepisy. Dali ci czas na boisku. Można pograć i nauczyć się techniki, szybkości i odporności na pogardę i wyzwiska oraz dystansu do pochwał. Zawsze coś. Jedna drużyna, jedna bramka, głównie chodzi o pieniądze – to najczęściej jedyne o co grają, trenują i znoszą ten znój. Trzecia liga, okręgówka, boisko przy remizie – nijak to się ma do rekinów z Wall Street, nijak to się ma do magnatów mody i wygody. Nijak to się ma do lexusa przy krawężniku. Pulsacja mózgu, przeliczanie – jakbyś nie liczył się bracie nie doliczysz do sześciu zer. Nawet przy sześciu dniach tygodnia nie dojedziesz do obietnicy z telewizji. Co bardziej pewne zedrzesz się w tym jak chiński trampek podczas wielkiego maratonu szaleństwa choroby wściekłych ludzi.
Ten kwadratowy świat napisał na tablicy sloganów wielkimi pociągowymi wołami – Musisz! – zakażając wszystko i wszystkich. Musisz to, musisz tamto, musisz tu musisz tam, bo jak nie zostaniesz skazany na szołszeng. Zabierze cię czarny helikopter do tajnej bazy zusu i podtopi w wyciągach z OFE. Bać się to jest ludzkie jak nie powiedział Sokrates. Wielkie strachy na wróble na polach modyfikowanej kukurydzy ubrane w trzyrzędowe garnitury z aktówkami jak bazukami wymierzonymi w nicość gospodarki wolnorynkowej. Teraz ten grymas na mojej twarzy to bardziej uśmiech dżokera po 666 drinku w spelunie w Gotham. Kradnę batmanowi pelerynę by tańczyć na rurach ścieków mediów gównianego nurtu. W kuchennym Królestwie odnajduje wolność trickstera, godną podłogę do tańca. Metal, drewno, plastik – biorę wszystko! Niech zagra. Niech zatańczy. Bo to serce to nie sługa, to telefon alarmowy i ładunki dalekiego zasięgu. To moc łamania skurwiałych kodów Babilonu, kiedy jesteś w tym cały. Na swoim boisku, w swojej grze. Nie strzelam samobójów, nie dostaję kartek, nie siadam w rezerwie.
Drużyna choroby szalonych głów dobrze wytresowana i wykastrowana. Pierwsza połowa za nami. Napastnicy tworzą zwarty kordon, atakując bez przerwy. Ich mocne kopyta dudnią po murawie, faluje morze głów wiecznych kibiców. Jak ostatni samurajowie tańczymy wśród gwizdów kwadratowego świata, który znów chce wisieć na krzyżu, bębnić w werbel pokuty.
My jednak zawsze rozgrywamy w ostatniej sekundzie.
Nazywam się Marcin Piniak i zawodowo zajmuje się szeroko pojętym zdrowym i świadomym żywieniem, jako wegetariański i wegański kucharz gotuję na warsztatach rozwojowych, prowadzę warsztaty gotowania i wykłady z praktycznych elementów Tradycyjnej Dietetyki Medycyny Chińskiej. Z gotowaniem jestem związany od blisko piętnastu lat. Pracowałem w profesjonalnej gastronomii w kraju i za granicą w wegańskich i wegetariańskich restauracjach.
Generalnie najlepiej jeść ciepłe śniadania. Idealna jest jaglanka, owsianka, ryż. Gotujemy wodę dolewamy mleko roślinne (ryżowe, sojowe, owsiane etc) i pestki typu żurawina, słonecznik, dynia, płatki migdałów (możemy podprażyć), dodajemy umyty ryż, kaszę jaglaną etc, obieramy owoce i w 3/4 miękkości wrzucamy do garnka. Obrane owoce możemy udusić w woku z cynamonem, miodem, imbirem i wrzucamy do reszty. Dodajemy soli do smaku. Do picia możemy zblendować banany z mlekiem roślinnym, pulpą mango lub przyrządzić zielony koktajl z świeżej zieleniny ze słonecznikiem bardziej wytrawnie.
1.Gotujemy czerwoną fasolę (namoczoną przez noc) razem z glonami nori odrobiną soli i kminkiem.
2.Robimy pastę. Ugotowaną fasolę zalewamy sosem sojowym i miksujemy razem z glonami, dodając pieprz i sól oraz posiekaną drobno natkę pietruszki dodając jeszcze zmielony kminek.
3.Siekamy drobno cebulę, grzyby shitake i czosnek. Smażymy na oleju ryżowym na dobrze rozgrzanym woku.
4.Gotujemy na parze białą kapustę. Do wody w woku dodajemy nasiona kminku i trawę cytrynową oraz sól. Dusimy kapustę w parowniku. Po ugotowaniu do kapusty dodajemy masła i sosu sojowego.
5.Na namoczone krążki ryżowe kładziemy łyżeczkę pasty fasolowej i duszone grzyby. Zawijamy. Dusimy z resztą farszu grzybowego.
6.Podajemy na białej kapuście.
Kapusta ma neutralną naturę termiczną i słodki smak. Gotowanie na parze nadaje jej lekkości i zachowuje właściwości lecznicze. Wzmacnia jelito grube i płuca i pomaga w trawieniu. Ma dużą zawartość witamin B1, B2, C i A oraz beta – karotenu, wapnia, fosforu, potasu, żelaza i cynku. Jest bardzo dobra na problemy żołądkowe i zaparcia, na wrzody żołądka i dwunastnicy. Kierunek energii jest wznoszący. Jest w przemianie ziemi.
28 LUTY 2016 W GODZINACH 11 – 19 ul.Szafirowa 47b, Warszawa Miedzeszyn
Eagle Condor Hummingbird – Orzeł Kondor Koliber
W Tao rzeczy są zwane „zbyt obfitym pokarmem i niepotrzebnym działaniem” I uważane są za sprzeczne z naturalnym prawem.
Lao Tzu
Zapraszamy na esencjonalne warsztaty kuchni wegańskiej i wegetariańskiej. W uważny i zrelaksowany sposób będziemy się uczyć wege kuchni w oparciu o wiedzę z dietetyki chińskiej przy użyciu najbardziej optymalnego narzędzia jakim jest wok. Nie uczę konkretnych dań, ponieważ dla mnie kuchnia to Moc improwizacji i magii. Nie jest powtarzaniem, a odkrywaniem swojej własnej wyobraźni. To przygoda i zabawa.
Przygotujemy:
Jaglankę / owsiankę – z owocami i siewkami na mleku roślinnym
Zaparzymy kawę „pięciu przemian”
Przy użyciu esencjonalnego wywaru będziemy improwizować z tematami zup warzywnych.
Na bazie ryżu i makaronu ryżowego przyrządzimy kilka dań i oryginalnych wariacji na temat sushi.
Będziemy tworzyć marynaty i sosy.
Powiemy sobie o:
Pięciu elementach i przemianach.
Właściwości energetycznej pokarmów.
Poezji w kuchni i w życiu 😉
O WOKU:
Nazwa „wok” pochodzi z kantońskiego, natomiast po mandaryńsku nazywają go „kou”. W Chinach jest używany od dwóch tysięcy lat. Nie jest wiadome czy wok jest oryginalnie wymyślony przez Chińczyków, gdyż ten rodzaj patelni można znaleźć w Indiach i południowo – wschodniej Azji pod nazwą „kuali” to także może tłumaczyć pochodzenie mandaryńskiej nazwy „kou”. Na Filipinach nazywają go „kawali”, a w Japonii „chukanabe”. Z drugiej strony w Indiach tego typu patelnie nazywane były „cheena chatti” albo „cheena bharani” co w tłumaczeniu znaczy „chiński garnek”. W Indiach „chatti” wykonany był z żelaza, a w Chinach tego typu patelnie wykuwane są ręcznie ze stali węglowej lub odlewane z żeliwa. Tradycyjne woki ze stali węglowej są wykuwane przynajmniej z podwójnej stali i po opaleniu mają właściwości odporne na przywieranie przyrządzanych produktów. Ich ogromnymi zaletami jest lekkość i bardzo szybki czas rozgrzewania. Jest to optymalne narzędzie do takich technik jak stir frying, duszenie, smażenie, gotowanie na parze, blanszowanie, smażenie na głębokim oleju oraz wyśmienicie sprawdza się do przyrządzania zup i prażenia. Zwykle do pracy na woku używa się chochli „hoak” i łopatki „chahn”. Podczas szybkiego smażenia i przy energicznym potrząsaniu wokiem warzywa nie tracą swoich właściwości odżywczych.
PROWADZI:
Marcin Piniak specjalizujący się w wegetariańskiej kuchni w oparciu o wiedzę z zakresu dietetyki tradycyjnej medycyny chińskiej.
Cena: 108 pln Ilość miejsc ograniczona. Miejsce na warsztacie zapewnia wpłata zaliczki w wysokości 50 pln na konto: Marcin Piniak – 95 1050 1025 1000 0092 0144 0592 W tytule wpłaty: wegewok & tok oraz przesłanie dowodu wpłaty na: wegekuchnia@hotmail.com
Od początków czasów historycznych (…) na świecie istnieją trzy warstwy ludzi: górna, średnia i dolna. (…) Cele poszczególnych warstw są absolutnie nie do pogodzenia. Celem górnej jest utrzymanie swojej pozycji, średniej – zamiana miejsc z górną. Celem dolnej, jeśli akurat go ma – gdyż na ogół jej przedstawiciele są zbyt ogłupieni ciężką pracą fizyczną, aby myśleć o czymkolwiek poza żmudną codziennością – jest znieść przywileje i stworzyć społeczeństwo, w którym wszyscy będą równi. Na przestrzeni dziejów wciąż toczą się boje, w ogólnych zarysach przebiegają identycznie. Przez długie okresy górna warstwa pewnie dzierży władzę, lecz prędzej czy później następuje moment, kiedy traci wiarę we własne siły, albo w swoje umiejętności sprawnego rządzenia; czasami dzieje się to równocześnie. Wówczas obala ją warstwa średnia, która angażuje warstwę dolną wmawiając jej, iż walczy o wolność i sprawiedliwość. Zaledwie osiąga cel, spycha warstwę dolną na dawną, podrzędną pozycję, a sama przeistacza się w górną. Po pewnym czasie z jednej lub z obu tych warstw wykuwa się nowa warstwa średnia i bój zaczyna się od nowa. Z trzech warstw tylko dolnej nigdy nie udaje się choćby na krótko zrealizować upragnionych celów.
Rok 1984 (ang. Nineteen Eighty-Four) – antyutopia autorstwa George’a Orwella
Najlepszym i najbardziej optymalnym miejscem, aby przyrządzić ten specjał jest linia o szerokości czterech kilometrów blisko 38 równoleżnika. To tu. Biegun po przeciwnej stronie turbo kapitalizmu. Równie abstrakcyjny. Doprawdy ciężko to nam sobie wyobrazić żyjąc jakby nie było w spokoju i względnej wolności tak zaawansowane szaleństwo struktury społecznej. Posmak, który został nam dany za czasów realnego komunizmu w Polsce w porównaniu z północno – koreańskim eksperymentem to przysłowiowy pikuś. Jak wiemy świat od kuchni wygląda zupełnie inaczej niż w reklamie burgerów od Kinga. Królestwo Grubasów vs Królestwo Głodu. Nadmiar vs Brak. Tao współczesnego świata. Dwudziestoczterogodzinny serial Północ Południe nadawany siedem dni w tygodniu przez 365 dni roku planetarnego. Rozkosz emisji nadawana z fotela. Ludzka gra. Szeregi pionków zawodowych szulerów w ich wymyślonych królestwach.
Potrzeba: kapusty pekińskiej, cebuli, czosnku, świeżego chili, imbiru, marchwi, rzodkwi, koncentratu pomidorowego, octu ryżowego, kiszonej kapusty i cytryny. Tutaj wersja jak to w turbo kapitalizmie fast. Ale można kapustę zasolić na noc. A samo kimchi trzymać już zamarynowane octem dość długo przez co nabiera mocy.
Jako uzupełnienie: proponuję pełnoziarnisty ryż jaśminowy w zapieczonej dyni, pieczarki faszerowane tofu i cebulą.
Plus: sos orzechowy z powidłami śliwkowo – jabłkowo – gruszkowymi i imbirem.
Zapraszamy na krótki pokaz i esencjonalny wykład o wegańskiej kuchni pięciu przemian. Na przykładzie indyjskiego dania warzywnego i wiosennych koktajli na mleku roślinnym zaprezentujemy praktyczny aspekt tej wiedzy.
8 maja 14:00 – 16:00 „Korzenie”
Piotrkowska 217, Łódź
Kuchnia według metody pięciu przemian – jest to świadomy sposób przyrządzania i komponowania jedzenia oparty na harmonijnej wiedzy medycyny chińskiej i ogromnej wiedzy z zakresu żywienia i traktowania pokarmu jako lekarstwa. W kontekście współczesnej dietetyki i nauk o żywieniu “Pięć przemian” jest bardzo starą i skuteczną wiedzą, a biorąc pod uwagę coraz gorszą i pozbawioną wartości żywność staje się bardzo przydatnym narzędziem, aby podnieść wartość naszych posiłków, a tym samym wzmocnić nasze zdrowie.
Zapraszamy serdecznie na wiosenne warsztaty kulinarne. Skupimy się na kuchni wegańskiej. Podczas warsztatów zapoznamy się z podstawowymi informacjami o właściwościach pokarmów, teorii ich łączenia oraz podstawowych wartościach energetycznych produktów spożywczych. Dla nas kuchnia to magia, radość i improwizacja dlatego konieczny jest relaks i dobra zabawa podczas nauki.
Ponad to możliwość wspólnego spędzenia czasu w twórczej i luźnej atmosferze jest bardzo ważnym czynnikiem kształtującym smak naszych dań. Kuchnia wege to kolorowa przygoda, nie ideologia czy ciasny światopogląd. Obecność, uważność i intencja mają niebagatelny wpływ na jakość tego co robimy zarówno w kuchni jak i w życiu. Stanowi dla nas dużo skuteczniejszy sposób na zdrowie niż jakakolwiek dieta czy żywieniowa moda. Otwarte serce i głowa jest najlepszą recepturą kulinarną. Poznamy tajniki kuchni „Pięciu przemian” starożytnej chińskiej wiedzy i metody gotowania, klasyfikowania pokarmów oraz ich harmonijnego łączenia z dużym pożytkiem dla naszego ciała i umysłu.
MENU
ŚNIADANIE PIĘCIU PRZEMIAN:
KASZA JAGLANA Z OWOCAMI
KAWA GOTOWANA W/G PIĘCIU PRZEMIAN
KOKTAJL NA MLEKU ROŚLINNYM ZE SZPINAKIEM I ORZECHAMI
OBIAD:
LIMONKOWA ZUPA TAJSKA
CHŁODNIK Z AWOKADO I ZIELONEGO OGÓRKA
SABJI (WARZYWA W SOSIE PO INDYJSKU)
PULPETY JAGLANE Z KISZONĄ KAPUSTĄ
PENNE Z CZERWONYM PESTO Z KAPARAMI I WEGAŃSKIM PARMEZANEM
SAŁATKA WIOSENNA
WEGAŃSKI MAJONEZ BURACZANO – CHRZANOWY
WINEGRET KIWI – MIĘTA
KOLACJA:
CHLEB ORKISZOWY Z BAKALIAMI NA ZAKWASIE
HUMUSY – KLASYCZNY I PAPRYKOWY
Warsztat prowadzą:
Marcin Piniak specjalizujący się w kuchni „Pięciu przemian”. Krzysztof Olejnik specjalizujący się w wegańskiej kuchni „Fusion”.
ILOŚĆ MIEJSC OGRANICZONA!
PROSIMY O ZABRANIE SWOICH WŁASNYCH FARTUSZKÓW LUB ULUBIONYCH STROJÓW KUCHENNYCH;-)
MIEJSCE: Dom Fundacji Promocji Rdzennych Kultur Orzeł Kondor Koliber, ul.Szafirowa 47b, Warszawa – Międzyszyn CZAS: 9 maj 2015 w godzinach 10 – 20 CENA: 200 PLN INFORMACJE: kom: 881 646 928 mail: wegekuchnia@hotmail.com WPŁATY: 95 1050 1025 1000 0092 0144 0592 z dopiskiem „Warsztat 09.05.2015”
Pokrzywa towarzyszy ludzkości od bardzo dawna zarówno w medycynie ludowej jak i w kuchni. W swoich traktatach wspominał o niej Hipokrates, sławiono jej właściwości lecznicze oraz zastosowanie w terapiach przeciw reumatycznych, ponoć nawet przypisywano jej właściwości stymulujące libido. Z drugiej strony traktowano pokrzywę jako jadło ubogich.
Liście suszonej pokrzywy 18 gr namaczamy w wodzie, a jeżeli mamy świeże myjemy w rękawiczkach ;-). Na wysmarowanego olejem woka wrzucamy pokrojoną w pióra cebulę 250 gr, posiekany czosnek 50 gr. Rumienimy. Dodajemy posiekane w paski pieczarki i uprzednio namoczone w wodzie grzyby Mun pokrojone w cienkie paseczki polewając wszystko 3 łyżkami sosu sojowego. Teraz pieprz i sól wedle uznania.
Cukinie 800 gr kroimy w romby (bez miękkich środków) i wstawiamy na 20 min do piekarnika posypując pieprzem i solą i smarując pędzelkiem z olejem i posypujemy czosnkiem niedźwiedzim (20 min, 180 stopni.)
Dodajemy do tematu w woku kilka kropel cytryny i wrzucamy liście pokrzywy. Wrzucamy upieczoną cukinię i zagęszczamy temat sosem ze skrobi tapioki. I gotujemy kaszę gryczaną 300 gr.
Gotowe.
Dobrze najpierw zrobić solidny wywar z włoszczyzny. Zagotować minimum 1 kg zdrowej włoszczyzny z pięcioma liśćmi laurowymi i dziesięcioma kulkami ziela angielskiego, osolić używając najlepiej soli himalajskiej. Warzywa z wywaru można z powodzeniem użyć do sałatki, abo innego dania.
Kiedy wywar gotujemy długo na małym ogniu nabiera on więcej mocy i właściwości odżywczych.
Grzyby, których będziemy używać (podgrzybek suszony 50 g, shitake 10 szt) należy namoczyć najlepiej całą noc i zachować wodę po grzybach. 250 g pieczarek umyć i przekroić na połowę, a następnie posiekać w cienkie i estetyczne paski. Grzyby to element ziemi.
W elemencie metalu kroimy 250 g cebuli białej (twarda i soczysta), cebulki „baby”, może być szalotka 50 gr i czosnek wędzony 50 g, który kroimy na cieniutkie paski i szykujemy garam masalę, innymi słowy mieszankę przypraw, możemy ją przyrządzić również sami:
Każdy ze składników prażymy osobno na żeliwnej patelce, a później mielimy. W elemencie ziemi obieramy ze skóry 1 kg batatów, tutaj też szykujemy miękkie odcedzone grzyby i tworzymy „sos” ze skrobi kukurydzianej i wody (2 Łyżki skrobi i 100 ml wody) oraz jedna łyżka masła klarowanego.
PROCES PRZYRZĄDZENIA:
Mamy ugotowany i odcedzony wywar warzywny i zostawiamy go na ogniu, gdyż będzie nam służył jako element ognia (skład głównie w elemencie ziemi). Ponieważ elementy będziemy przyrządzać osobno ja używam średniej wielkości woka ze stali węglowej (musi być „przepalony”) ponieważ jest lekki i bardzo praktyczny oraz rozgrzewa się do temperatury niedostępnej dla patelni czy garnków. A do „polewania” używam oleju ryżowego. Na rozgrzany i polany olejem wok wrzucamy garam masalę i kiedy zapach przyprawy będzie intensywny dodajemy cebulę (pióra i w całości cebulę „baby”) i czosnek i intensywnie podrzucamy, aż do miękkości i zarumienienia. Odkładamy do naczynia. To element metalu. Na woka wrzucamy pokrojony w kostkę batat (słodki ziemniak) i podobnie smażymy go, aż do miękkości cały czas rotując by się nie przypalił i kiedy będzie miękki dodajemy pieczarki i podsmażamy razem. Dodajemy wędzonej słodkiej papryki. Odkładamy. To element ziemi. Na rozgrzanego woka wlewamy 200 ml wywaru warzywnego i wrzucamy grzyby (podgrzybek, shitake), dodajemy świeżo zmielonego pieprzu i jeżeli lubimy na ostro świeżej posiekanej drobno papryki chili i odłożone wcześniej cebulę i czosnek. Polewamy temat sosem sojowym (2 łyżki stołowe). Dolewamy białego wina ryżowego, lub octu ryżowego lub winnego ( 1 łyżka stołowa) i znów dodajemy wrzący wywar. Wrzucamy bataty i zagęszczamy skrobią kukurydzianą czyli dwoma łyżkami stołowymi skrobi rozpuszczonych w 100 ml zimnej wody. Potrawę możemy przyrządzić jako zupę (wlewając więcej wywaru), lub w gęstej formie jako danie.