PIRACKIE OPOWIEŚCI

KOMU STANOWI TO PRAWO?

Odpowiedzią jest skala zależności. Dług. Odpowiedzią jest ład polityczny ustanowiony po wojnach światowych i nierozerwalność tzw: „władzy” i „biznesu”. Odpowiedzią jest ukryty mechanizm za tarczą politycznego zegara w postaci nieformalnych grup ponadnarodowych interesów, których potęga przekracza każde prawo.

Stanowione prawo przestało służyć swym teoretycznym beneficjentom, czyli społeczeństwu. Kiedy po drugiej wojnie światowej planetarny organizm zaczął się spajać w jedno współzależne ciało tworząc struktury zarządzania międzynarodowego – rolą ustanawianych przepisów było i jest zabezpieczenie potęgi swych dzieci – Korporacji. Cały system polityczny na szczeblach poszczególnych krajów stał się nic nie znaczącym Spektaklem. Grą pozorów dla zachowania iluzji demokracji społeczeństwa obywatelskiego, zachowując swoje prowizoryczne mechanizmy w postaci wyborów i referendów. Prawdziwa władza ulokowana została w ekonomii i obrocie kapitałem. To kapitał i ekonomia zarządza każdym współczesnym konfliktem zbrojnym i zmianą ustrojową na tej planecie. Każdy ruch na geopolitycznej szachownicy dyktowany jest strategią pieniądza. Ten mityczny 1 % to konkretni ludzie z konkretnymi nazwiskami zarządzający firmami, których kapitał może się równać z PKB poszczególnych krajów.

Jak wiemy rolą polityków jest przedstawicielstwo, reprezentacja społeczeństwa – jednak wraz z rozwojem globalnego systemu zarządzania i tworzenia kolejnych poziomów skomplikowanej piramidy – role te stały się tylko kabaretowym popisem kiepskich aktorów nie mających żadnej faktycznej mocy sprawczej w sprawach naprawdę istotnych, zamiast tego stali się Instrumentami wdrażania „pod progiem” rozwiązań istotnych z punktu widzenia globalnego kapitału. Przeciętny zjadacz taniego chleba jest tak zajęty przetrwaniem i uczynieniem swojej egzystencji znośną, że zagadnienia w jaki sposób współczesny świat funkcjonuje tak naprawdę i co w rzeczywistości czyni jego życie tak jałowym i pozbawionym jakichkolwiek perspektyw po prostu nie istnieją w obrębie jego świadomości, to czym się zajmuje to tematy zastępcze podawane każdego dnia i każdej godziny w obiegu medialnego ścieku wprost do jego mózgu i sytemu nerwowego. W żadnej telewizji nie usłyszymy o układach podprogowych tak zwanej polityki – to co dostajemy to podrasowany fotomontaż ludzi – kukieł, którzy wchodząc w te struktury polityczne i pozorny pluralizm partyjny (rozumiemy to jako deklarowana reprezentacja woli różnorakich grup społecznych) jest w istocie w najlepszym wypadku wysoce dyskusyjny nie wspominając nawet o oczywistych korzyściach materialno – społeczno – towarzyskich wynikających z faktu „bycia u steru” i realizowania swoich personalnych planów na przyszłość. W moim odczuciu ludzie, którzy od lat, a czasem od dekad nie opuszczają murów Parlamentów i Struktur Rządowych w porażającej większości stracili kontakt z rzeczywistością swoich wyborców. Znamienne jest to, że dla przykładu w polskim życiu politycznym wciąż widzimy tych samych ludzi, których nie kompromituje nawet to, że w zależności od potrzeb zmieniają barwy polityczne i poglądy zupełnie przeciwstawne tym deklarowanym w kampaniach wyborczych. Polityka stała się zawodem, a nie misją społeczną wynikającą z mądrości i altruistycznej potrzeby wspierania swojej ojczyzny i rodaków. To „zawodowstwo” jest patologią, za którą płacimy wszyscy, a jednym z bardzo negatywnych skutków jest uzasadniona odraza społeczeństwa do udziału w życiu politycznym i społecznym – co z kolei „owocuje” panowaniem coraz bardziej prymitywnych i ogłupionych swoją własną grą polityków, którzy stali się również zawodowymi cynikami i oportunistami.

Obecnie polityka to sztuka lawirowania i magiczny pokaz iluzjonistów wyciągających gumową kaczkę z melonika dla radochy gawiedzi, podczas gdy najważniejsze decyzje podejmowane są poza tym „emocjonującym show”, decyzje o których tutaj piszę to te, które dotyczą w sposób bezpośredni warunków naszego życia, a do nich w szczególności w zglobalizowanym świecie XXI wieku należą wszelkie wiążące umowy międzynarodowe, które głównie pisane są w imieniu i interesach potężnych korporacyjnych molochów. Druga połowa XX wieku to proces ekspansji modelu korporacyjnego na płaszczyźnie fizycznej i co najważniejsze umysłowej. Państwa i społeczności narodowe zostają podpięte pod „Sieć Zależności” w imię „wzrostu gospodarczego” i „bezpieczeństwa”. Natomiast przestrzeń umysłową Kowalskiego i Smitha coraz bardziej dominuje konsumpcjonizm i korporacyjny element modelowania tzw „lifestyle” w ślad za tym idzie „holistyczna komercjalizacja” jako specyficzne „sacrum nowoczesności”. Stworzenie satelitarnego matrixa natychmiastowej informacji – umożliwiło i sfinalizowało cały ten proces podłączając indywidualną świadomość jednostki pod „Program”: kupuj, pracuj, umieraj. Nieświadome konsekwencji beztroskie narcystyczne życie – jest produktem skalkulowanym na realny finansowy obrót i umożliwia bezprecedensową skalę warunkowania społecznego, poprzez docieranie i dostrajanie przekazu do grupy najbardziej podatnej na manipulację – do dzieci i młodzieży. W ślad za tym poszła świadomie lub nie psychologiczno – socjologiczna technologia bezstresowego macierzyństwa kultywowana przez pokolenie dobrobytu i złotej ery zakupów. Problem polega jednak na tym, że „oferta” świata – sklepu, rzeczywistości – zabawki jest mocno na wyczerpaniu. Jednak dla ludzi wyhodowanych w cieplarnianych warunkach spełniających się bez wysiłku zachcianek (do tego z „miłości”) i ich wdruków psychicznych oraz totalnego uzależnienia od elektroniczno – telewizyjnego amerykańskiego snu nadawanego 24/7 przebicie się przez ten spektakl na masową skalę jest trudne, bo skrajnie niewygodne i wymagające myślenia. Tak ten świat stał się interaktywną symulacją komputerową z przodu monitora i dogorywającą zdewastowaną planetą z jego drugiej strony.

Korporacyjną receptą stało się Zagłuszenie, Zamulenie, Zaśmiecenie umysłów mas i wyciskanie ich do granic wytrzymałości tej planety z wszystkiego co da się użyć lub sprzedać. Międzynarodowe umowy jakie krążą obecnie jak Titanic po krach rozpadających się gospodarek to TTIP, CETA i TISA i im podobnych jakie „Imperium Kotleta i Parówy” podsyła jak robaka na wędce przy której kołowrotku operuje „Konglomerat Szakali w owczych garniturach”. Teraz takie sprawy się załatwia za zamkniętymi przed jakąkolwiek opinią wyciszonymi prawniczą nowomową drzwiami i najzabawniejsze jest to, że to jest normalne. Pytanie – od kiedy? Pytanie – jak do tego doszło? Dziwują się panie dziennikarki i panowie felietoniści.

Jak to?

Odpowiedzią jest skala zależności. Dług. Odpowiedzią jest ład polityczny ustanowiony po wojnach światowych i nierozerwalność tzw: „władzy” i „biznesu”. Odpowiedzią jest ukryty mechanizm za tarczą politycznego zegara w postaci nieformalnych grup ponadnarodowych interesów, których potęga przekracza każde prawo. Weźmy dla przykładu dług w Polsce. Oficjalnie to 900 miliardów PLN, co stanowi ponad 50 % w stosunku do krajowego PKB (źródło Ministerstwo Finansów), jednak to tylko tak zwany dług oficjalny, który nie jest długiem realnym, mamy jeszcze dług ukryty, który jest zadłużeniem państwa względem świadczeń socjalnych dla obywateli i jego gwarancji typu Zakład Ubezpieczeń Społecznych ta kwota to uwaga…3 bln PLN. Komu wisimy kasę? Głównie są to instytucje i podmioty zagraniczne. Z czego w samym sektorze usług finansowych w PL tylko 40 % jest własnością obywateli i rządu. 80% obligacji skarbowych jest w rękach obcego kapitału. Tak jest na całym świecie. Tak się kupuje państwa, a odpowiedzialni są za to bezpośrednio ludzie na których oddajemy głosy podczas wyborów. Płacimy podatki za jak to powiedziano państwo, które istnieje tylko teoretycznie. Doszliśmy do takiego absurdu, że fizyczne osoby posiadają majątek, który umożliwia dosłowne wykupowanie świata.

Najbardziej „gorący” przepis w umowach typu CETA jest ten dotyczący ICS (Investment Court System) innymi słowy są to korporacyjne „sądy”, które zajmują się sądzeniem i rozstrzyganiem własnych spraw, co w praktyce sprowadza się do „osądzania” nieposłusznych korporacjom państw. Iście Kafkowski Proces, gdzie pozywającego nie obowiązuje powszechny system prawniczy w danym miejscu. Te procesy są ponad. Kluczową sprawą jest w tym wypadku usankcjonowanie na mocy prawa szkodliwych i destrukcyjnych praktyk względem naszej planety i jej ekosystemu – co jest naszym dobrem wspólnym, bowiem póki co oddychamy tym samym powietrzem – w przypadku energetycznych Korpokracji. Przykłady z przeszłości można mnożyć. Doskonałym i lukratywnym biznesem może być biznes odszkodowawczy – sam w sobie. Czysty prawniczy pieniądz wydobyty z budżetów społeczności i państw. I w przypadku tej konkretnej umowy CETA, której projekt jest w polskim sejmie – to wbrew pozorom nie jest ona umową dotyczącą jedynie Kanady i UE, ale każdej firmy międzynarodowej, która w Kanadzie jest zarejestrowana w tym rzecz jasna firm z farmy wujka Sama.

Sam opublikowany dokument to 1600 stronicowy zapisany „hieroglifami” korporacyjno – prawniczymi „poemat” Cywilizacji Mózgu. Bez odwołania. Smak tych „gospodarczych cukierków” skosztowała już Argentyna i Egipt, które zostały pozwane przez koncern Veolia, który zajmuje się gospodarowaniem odpadami, energetyką i szeroko pojętym sektorem wodno ściekowym (24 Euro mld obrotu, ponad 150 tyś pracowników na pięciu kontynentach) powodem było podniesienie przez Egipt płacy minimalnej, a Argentynę za zamrożenie cen energii. Ekwador natomiast w wyniku cofnięcia koncesji na wydobycie ropy teksańskiej firmie wydobywczej „Oxy” z powodu nielegalnych działań związanych z odsprzedawaniem praw produkcyjnych został pozwany przez wspomniany mechanizm arbitrażowo – sądowniczy do zapłacenia kary 2,3 mld dolarów na rzecz amerykańskiej korporacji pomimo ewidentnego złamania lokalnego prawa. Polska procesowała się do tej pory w ten własnie sposób z dwoma molochami jak amerykański koncern branży spożywczej Cargill i holenderskim Eureko wypłacając kolejno 20 mln dolarów i 9 mld złotych odszkodowania.

Te pieniądze zapłacone w ramach absurdalnych odszkodowań – to pieniądze jakie podatnicy dostarczają do budżetu państwa za sprawą własnej pracy i prowadzenia działalności gospodarczej. Teraz polski rząd przyjmuje pod obrady projekt, który w ewidentny sposób broni interesów korporacyjnych molochów i w bezprecedensowy sposób umożliwia im gospodarczą ekspansję, umacniając potęgę budowaną jedynie z powodu chęci zysku i władzy, a powszechnie wiadomo, że potencjalne zyski z tytułu takich umów jak TTIP czy CETA są dla gospodarek lokalnych raczej słabo opłacalne.

Zatem pytam: W czyim interesie zasiadają ci ludzie z tekami ministrów i mandatami posłów w tak zwanym parlamencie?

Dla kogo ci ludzie tak naprawdę pracują?

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

PIRAMIDA ŻYWIENIA

Jednodolarówka z piramidą stanu posiadania w ciągłym obiegu. Szkaradny drukowany bóg rzucający długofalowe klątwy wieczystego długu. Bliski i Daleki Wschód, Ameryka Południowa, Afryka – kontynenty – abstrakcyjne plamy na mapie, granice – umowne linie oddzielenia, krążące po spirali satelity nadające sygnał hipnozy.

Żywienie mózgu jest u szczytu piramidy. Pokarm bezpostaciowy – nie możesz go dotknąć, powąchać, poczuć na języku. Jeżeli spojrzymy na świat jak na organizm jest to osocze krwi, esencjonalny płyn odżywiający wirusa ignorancji. Stosunkowo łatwy w kompozycji i należycie łatwostrawny i co najważniejsze – wszechobecny, zlany z tłem, wkomponowany w ruchomy kontekst podlegający modelowaniu w źle umówionej rzeczywistości 3D. Te trzy wymiary to:

Programowanie.
Zapętlenie.
Eksploatacja.

Programowanie to system wdruku. Wyznaczenia parametrów i przestrzeni umysłowego obiegu – pierwotne ograniczenie. Mamy wdruki kolektywne i indywidualne, są jak ścieżki wytworu muzycznego tworzonego przez elitarnych DJ 3D. Nazywam to drukowaniem światopoglądu. Odpowiedni program należy napisać i wdrukować. Najsilniejsze wdruki są najbliżej – to rodzina, która sama w sobie jest systemem wdruku pobieranego z oprogramowania danego kraju i jego uwarunkowań społeczno – kulturowych. Jest to pierwszy i fundamentalny poziom drukowania w trybie „głębokim” a jego konsekwencje ponosimy całe życie. Wdruki są mentalnymi i psychologicznymi uzależnieniami, które formują tzw: „bezpieczną klatkę”. Zatomizowane społeczeństwo kolejnego tysiąclecia jest już tylko i jedynie systemem klatek – hodowlą 3D. Społeczeństwem kompletnie uzależnionym od destrukcyjnej cywilizacji i jej toksycznych wytworów. Klatka – jest też przydziałem roli w kaście społecznej, bowiem: „możesz być kim chcesz” jest jedynie zaklęciem kapłanów – władców szczurzej hodowli, kołowrotkiem niespełnionych marzeń. Bieganiem w koło. Kolejnym fundamentalnym poziomem wdruku jest ta mityczna edukacja. Pod system w systemie. Nauka papugowanej „mądrości” wątpliwej jakości. To w dużej mierze nauka socjalizacji, dyscypliny i uległości. To wdrożenie w oprogramowanie „nagrody i kary”, „rywalizacji” oraz darwinowskiej drabiny „ewolucji”, czyli bezwzględność zgarnia wszystko. To konstrukt operacyjny „społeczeństwa powtarzaczy” – klepanie farmazonów bez końca, innymi słowy kolektywnie wygenerowany „szum” wzorców, zasad i standardów.

Ten szum to niewidoczna energetyczna matryca gatunkowego otumanienia. Koncepcja tabula rasa dla elity DJ 3D to prawdziwy Legoland, można doprawdy na grubo bawić się klockami. Wielkie jałowe perfectum perpetuum mobile. System nie jest układem politycznym, to układanka psychologiczna, konstrukt oparty na konkretnej wiedzy z zakresu warunkowania zachowań, który zakotwiczony jest w uzależnieniu. To rdzeń procesora. Szukanie jednostek i przypisywanie im odpowiedzialności (wszystkie te teorie spiskowe o tajnych klubach i stowarzyszeniach) jest kolejnym mechanizmem zabezpieczającym rdzeń. Ten program jest bezosobowy jedynie używającym w ramach potrzeb zniewolonych istot ludzkich żerując na ich prymitywnych gadzich obiegach. Nazywam to Amokiem. Zbiorową nieświadomością. Cage 17 – system operacyjny kolektywnej ignorancji.

To kolejna udoskonalona wersja składająca się z hardłeru i softłeru. Hardłer to układ planszy zewnętrznej – społeczno – polityczny, administracyjno – egzekucyjny opresyjny konglomerat operacyjny dla ciała fizycznego. Softłer to kompatybilny z nim wewnętrzny system dostosowawczy. Suma naszej niewiedzy to siła tego bezosobowego Monstrum. Każdy z nas jest nitem na układzie scalonym pilnującym by poziom okrutnej ignorancji pozostał nienaruszony i gwarantował udział w ostatniej wieczerzy podczas której główną atrakcją jest szlachtowanie istot żyjących na miliony niewiarygodnych sposobów i pożeranie tej energii by mieć siłę kontynuować ten absurd.

Kolejnym meta wdrukiem jest religia. Perfekcyjnie dopracowany VR – system urojeń. Nie mówię tutaj o pierwotnej duchowości, czy autentycznych naukach konsekwentnie niszczonych przez okrutnych kapłanów i magów religii Mózgu. Mówię o Automatycznej Religii opartej na organizacji i systematyzacji systemu wierzeń, która charakteryzuje się objawem: „obrazy uczuć religijnych”, brakiem wiedzy o własnym stanie i rodzajem mdłej i lepkiej wierze w bliżej nieokreślone wymiary przyszłej wiecznej egzystencji po wsze czasy w jasnych i kwiecistych ogrodach w mało precyzyjnych lokalizacjach. W aplikacji „jak dojadę” nie znajdziesz. Za górami za lasami mieszka Bóg z Aniołami. To w istocie okrutny trik i ludzie, którzy go stosują świadomie to postacie z wideoklipów Behemota albo Arki Noego. Monoteistyczno – mesjanistyczny masochizm to ukrzyżowanie Ducha.

Zapętlenie. To już jest konsekwencja tego co powyżej. Jeżeli ustawisz pokrętła i parametry – maszyna chodzi sama. Sama się stymuluje i pilnuje. Sama się karze (o dzięki ci dobrotliwy Boże) i wreszcie sama się potępia. Czym jest nóż w Mózgu? To cięcie taśmy zapętlenia. Reality check. Zapoznawcza wycieczka po Systemie Nerwowym. Psucie przycisków. Hakowanie systemu martwej klatki. Spadamy w otchłań piramidy głupoty i okrucieństwa – coraz głębiej i głębiej. Widzisz to? Wierzysz w wyższość ras? W nieomylność twojego srogiego Boga? W mitologie wybranych narodów? To spiesz się z tym, bowiem niebawem udusisz się z braku tlenu, w własnych wymiocinach i odchodach. Nie pomoże ci krzyż i flaga, modlitwa i urojeni bohaterowie ze zmyślonej i przepisywanej historii z którą masz kontakt czysto teoretyczny. Czas się obudzić. Zadbać o to miejsce, zadbać o spokój – otworzyć oczy. Ujrzeć takich jak ty sam ludzi, którzy zostali zniewoleni przez brak świadomości, bo widzisz tylko tak możemy sobie pomóc.

Ta planeta to nie więzienie. To prom kosmiczny. Prawdziwa Arka bez ego. Już czas. Ruszyć, odnaleźć konstruktywną rolę na pokładzie. Stać się częścią Załogi.

Odciąć zasilanie nieludzkiej eksploatacji i zhakować cały ten system bezmyślnej autodestrukcji. Jak podobno wrzasnął Goethe na łożu śmierci:

„Więcej światła!”

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

BICIE SERCA

W kuchennym Królestwie odnajduje wolność trickstera, godną podłogę do tańca. Metal, drewno, plastik – biorę wszystko! Niech zagra. Niech zatańczy. Bo to serce to nie sługa, to telefon alarmowy i ładunki dalekiego zasięgu. To moc łamania skurwiałych kodów Babilonu, kiedy jesteś w tym cały. Na swoim boisku, w swojej grze. Nie strzelam samobójów, nie dostaję kartek, nie siadam w rezerwie.

Pewnych rzeczy nie sposób kupić. Nie można kupić doświadczenia i nie można kupić pasji. Pierwsze trzeba zdobyć, drugie trzeba odkryć i rozwinąć. Pielęgnować. Uważam to za absolutną podstawę by w tej rzeczywistości zostawić pozytywny ślad w postaci naszej pracy. Źródłem tej pracy jest wizja i wyobraźnia – nieskończony potencjał. Mówię tutaj o pracy twórczej, czyli takiej, która wnosi do tego wymiaru nową jakość, nowe spojrzenie, indywidualne bogactwo jednostki czy grupy – by wzbogacić ten świat, który w dużym stopniu charakteryzuje się tworzeniem, utrwalaniem i powielaniem – ograniczeń. Cały ten system u swojej kwadratowej podstawy kształtuje nas i lepi dostosowując do z góry nakreślonej i wyklepanej formy. Pożytek, użytek, usługi, posługi. System atomowej funkcjonującej na drobnomieszczańskiej matrycy rodziny ery mebli z Ikei i betonowych klatek dla zabieganych szczurów przystosowuje nas do systemu „temperowania” czarno białych kredek – edukacji – by w rezultacie tworzyć kwadratowy świat przydzielonych ról, wyuczonych odruchów i jednokierunkowych ślepych dróg z mgłą obietnicy spokoju i bezpieczeństwa. Kraty, strzeżone osiedla, kamery, żurnalowe fury przy krawężnikach – oazy cywilizacyjnych zombi. Biurowce jak sznurowadła w tanich chińskich trampkach, bieganie w modnym osprzęcie do biegania i sranie do porcelany z napisem „koło”.

Za oknami apartamentów huk kosiarek do trawy i zapach pieczonej kiełbasy z grilla. Na ulicach pokaz permanentnej mody i wygody, w telewizji terror, wojna, imigranci, pis i kod z napisem „w koło”. Daje serce pod tym wpisem. Od wczesnego dzieciństwa na zastaną tutaj „rzeczywistość” miałem pewnego rodzaju wykrzyw twarzy, rodzaj niedowierzania – jakby to wszystko było w pewien sposób niedośnione, dziwacznie popaprane jakąś szaleńczą chorobą wściekłych ludzi.

Tak było w domu, w szkole i w tych wielu, wielu dziwnych pracach jakie były moim udziałem, które absolutnie niczemu nie służyły oprócz wzmacniania tej zaawansowanej choroby szalonych ludzi. Życie stanowiło rodzaj jakiejś gry strategicznej, której zasad nikt nie zdążył wyjawić, lub co bardziej prawdopodobne nigdy ich nie było, bowiem tworzono to w biegu, na szybko, jak leci – i domniemane punkty w tej grze swoją istotą przypominają realność akcji giełdowych i mądrość ekspertów w wieczornym dzienniku. Usłyszałem ostatnio coś takiego:

Dziecko: Mamo zagramy w mecz?
Mama: No dobrze…ale gdzie będą bramki?
Dziecko: Wszędzie!

Też tak to widzę i widziałem jako dziecko. Bramki były wszędzie, jednak wszyscy ubzdurali sobie że bramki są tylko dwie i to czarno – białe. Przedszkole, szkoła, małżonek, dzieci, wnuki, emerytura. Śmierć. Dogrywka. Karne. Wielki remis. Walkower. Kopanie tej ziemi z jednej połowy na drugą. Północ, Południe. Ludzie trzeciego świata. Serce kiedy bije kompletnie zmienia zasady meczu, poszerza pole, wzywa do gry wszystkich rezerwowych, olewa sędziego ze smutnych kościołów i kopie elektrycznością i mocą sprawczą. Gry zawsze wydawały mi się sztuczne, wykalkulowane, a nader wszystko nudne, bo ustalone, pozbawione niespodzianki, niewiadomej, przygody.

To tak jak w restauracjach. Wchodzisz do gry, uczysz się zasad i grasz. Czasem biją brawo, innych razem wylewają kubły pomyj – uczysz się przyjmować, stać z każdej ze stron wygranych i przegranych. Jednak to nie ty wymyśliłeś zasady tych miejsc i sposobu rozgrywania. Dali ci kitel, zapaskę i przepisy. Dali ci czas na boisku. Można pograć i nauczyć się techniki, szybkości i odporności na pogardę i wyzwiska oraz dystansu do pochwał. Zawsze coś. Jedna drużyna, jedna bramka, głównie chodzi o pieniądze – to najczęściej jedyne o co grają, trenują i znoszą ten znój. Trzecia liga, okręgówka, boisko przy remizie – nijak to się ma do rekinów z Wall Street, nijak to się ma do magnatów mody i wygody. Nijak to się ma do lexusa przy krawężniku. Pulsacja mózgu, przeliczanie – jakbyś nie liczył się bracie nie doliczysz do sześciu zer. Nawet przy sześciu dniach tygodnia nie dojedziesz do obietnicy z telewizji. Co bardziej pewne zedrzesz się w tym jak chiński trampek podczas wielkiego maratonu szaleństwa choroby wściekłych ludzi.

Ten kwadratowy świat napisał na tablicy sloganów wielkimi pociągowymi wołami – Musisz! – zakażając wszystko i wszystkich. Musisz to, musisz tamto, musisz tu musisz tam, bo jak nie zostaniesz skazany na szołszeng. Zabierze cię czarny helikopter do tajnej bazy zusu i podtopi w wyciągach z OFE. Bać się to jest ludzkie jak nie powiedział Sokrates. Wielkie strachy na wróble na polach modyfikowanej kukurydzy ubrane w trzyrzędowe garnitury z aktówkami jak bazukami wymierzonymi w nicość gospodarki wolnorynkowej. Teraz ten grymas na mojej twarzy to bardziej uśmiech dżokera po 666 drinku w spelunie w Gotham. Kradnę batmanowi pelerynę by tańczyć na rurach ścieków mediów gównianego nurtu. W kuchennym Królestwie odnajduje wolność trickstera, godną podłogę do tańca. Metal, drewno, plastik – biorę wszystko! Niech zagra. Niech zatańczy. Bo to serce to nie sługa, to telefon alarmowy i ładunki dalekiego zasięgu. To moc łamania skurwiałych kodów Babilonu, kiedy jesteś w tym cały. Na swoim boisku, w swojej grze. Nie strzelam samobójów, nie dostaję kartek, nie siadam w rezerwie.

Drużyna choroby szalonych głów dobrze wytresowana i wykastrowana. Pierwsza połowa za nami. Napastnicy tworzą zwarty kordon, atakując bez przerwy. Ich mocne kopyta dudnią po murawie, faluje morze głów wiecznych kibiców. Jak ostatni samurajowie tańczymy wśród gwizdów kwadratowego świata, który znów chce wisieć na krzyżu, bębnić w werbel pokuty.

My jednak zawsze rozgrywamy w ostatniej sekundzie.

Nazywam się Marcin Piniak i zawodowo zajmuje się szeroko pojętym zdrowym i świadomym żywieniem, jako wegetariański i wegański kucharz gotuję na warsztatach rozwojowych, prowadzę warsztaty gotowania i wykłady z praktycznych elementów Tradycyjnej Dietetyki Medycyny Chińskiej. Z gotowaniem jestem związany od blisko piętnastu lat. Pracowałem w profesjonalnej gastronomii w kraju i za granicą w wegańskich i wegetariańskich restauracjach.

SUBSKRYBUJ PIRACKĄ KUCHNIĘ:

SOCIAL MEDIA:

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

ŚNIADANIA MOCY

 

Generalnie najlepiej jeść ciepłe śniadania. Idealna jest jaglanka, owsianka, ryż. Gotujemy wodę dolewamy mleko roślinne (ryżowe, sojowe, owsiane etc) i pestki typu żurawina, słonecznik, dynia, płatki migdałów (możemy podprażyć), dodajemy umyty ryż, kaszę jaglaną etc, obieramy owoce i w 3/4 miękkości wrzucamy do garnka. Obrane owoce możemy udusić w woku z cynamonem, miodem, imbirem i wrzucamy do reszty. Dodajemy soli do smaku. Do picia możemy zblendować  banany z mlekiem roślinnym, pulpą mango lub przyrządzić zielony koktajl z świeżej zieleniny ze słonecznikiem bardziej wytrawnie.

Temat ustawia dzień wybornie 😉

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

ROLSY Z PASTĄ FASOLOWĄ I GRZYBAMI SHITAKE

1.Gotujemy czerwoną fasolę (namoczoną przez noc) razem z glonami nori odrobiną soli i kminkiem.

2.Robimy pastę. Ugotowaną fasolę zalewamy sosem sojowym i miksujemy razem z glonami, dodając pieprz i sól oraz posiekaną drobno natkę pietruszki dodając jeszcze zmielony kminek.

3.Siekamy drobno cebulę, grzyby shitake i czosnek. Smażymy na oleju ryżowym na dobrze rozgrzanym woku.

4.Gotujemy na parze białą kapustę. Do wody w woku dodajemy nasiona kminku i trawę cytrynową oraz sól. Dusimy kapustę w parowniku. Po ugotowaniu do kapusty dodajemy masła i sosu sojowego.

5.Na namoczone krążki ryżowe kładziemy łyżeczkę pasty fasolowej i duszone grzyby. Zawijamy. Dusimy z resztą farszu grzybowego.

6.Podajemy na białej kapuście.

Kapusta ma neutralną naturę termiczną i słodki smak. Gotowanie na parze nadaje jej lekkości i zachowuje właściwości lecznicze. Wzmacnia jelito grube i płuca i pomaga w trawieniu. Ma dużą zawartość witamin B1, B2, C i A oraz beta – karotenu, wapnia, fosforu, potasu, żelaza i cynku. Jest bardzo dobra na problemy żołądkowe i zaparcia, na wrzody żołądka i dwunastnicy. Kierunek energii jest wznoszący. Jest w przemianie ziemi.

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

WEGEWOK & TOK #1

28 LUTY 2016 W GODZINACH 11 – 19
ul.Szafirowa 47b, Warszawa Miedzeszyn

Eagle Condor Hummingbird – Orzeł Kondor Koliber

W Tao rzeczy są zwane „zbyt obfitym pokarmem i niepotrzebnym działaniem”
I uważane są za sprzeczne z naturalnym prawem.

Lao Tzu

cropped-dsc_2944-001.jpg

Zapraszamy na esencjonalne warsztaty kuchni wegańskiej i wegetariańskiej. W uważny i zrelaksowany sposób będziemy się uczyć wege kuchni w oparciu o wiedzę z dietetyki chińskiej przy użyciu najbardziej optymalnego narzędzia jakim jest wok. Nie uczę konkretnych dań, ponieważ dla mnie kuchnia to Moc improwizacji i magii. Nie jest powtarzaniem, a odkrywaniem swojej własnej wyobraźni. To przygoda i zabawa.

Przygotujemy:

Jaglankę / owsiankę – z owocami i siewkami na mleku roślinnym

Zaparzymy kawę „pięciu przemian”

Przy użyciu esencjonalnego wywaru będziemy improwizować z tematami zup warzywnych.

Na bazie ryżu i makaronu ryżowego przyrządzimy kilka dań i oryginalnych wariacji na temat sushi.

Będziemy tworzyć marynaty i sosy.

Powiemy sobie o:

Pięciu elementach i przemianach.

Właściwości energetycznej pokarmów.

Poezji w kuchni i w życiu 😉

O WOKU:

Nazwa „wok” pochodzi z kantońskiego, natomiast po mandaryńsku nazywają go „kou”. W Chinach jest używany od dwóch tysięcy lat. Nie jest wiadome czy wok jest oryginalnie wymyślony przez Chińczyków, gdyż ten rodzaj patelni można znaleźć w Indiach i południowo – wschodniej Azji pod nazwą „kuali” to także może tłumaczyć pochodzenie mandaryńskiej nazwy „kou”. Na Filipinach nazywają go „kawali”, a w Japonii „chukanabe”. Z drugiej strony w Indiach tego typu patelnie nazywane były „cheena chatti” albo „cheena bharani” co w tłumaczeniu znaczy „chiński garnek”. W Indiach „chatti” wykonany był z żelaza, a w Chinach tego typu patelnie wykuwane są ręcznie ze stali węglowej lub odlewane z żeliwa. Tradycyjne woki ze stali węglowej są wykuwane przynajmniej z podwójnej stali i po opaleniu mają właściwości odporne na przywieranie przyrządzanych produktów. Ich ogromnymi zaletami jest lekkość i bardzo szybki czas rozgrzewania. Jest to optymalne narzędzie do takich technik jak stir frying, duszenie, smażenie, gotowanie na parze, blanszowanie, smażenie na głębokim oleju oraz wyśmienicie sprawdza się do przyrządzania zup i prażenia. Zwykle do pracy na woku używa się chochli „hoak” i łopatki „chahn”. Podczas szybkiego smażenia i przy energicznym potrząsaniu wokiem warzywa nie tracą swoich właściwości odżywczych.

PROWADZI:

Marcin Piniak specjalizujący się w wegetariańskiej kuchni w oparciu o wiedzę z zakresu dietetyki tradycyjnej medycyny chińskiej.

Cena: 108 pln
Ilość miejsc ograniczona.
Miejsce na warsztacie zapewnia wpłata zaliczki w wysokości 50 pln na konto: Marcin Piniak – 95 1050 1025 1000 0092 0144 0592
W tytule wpłaty: wegewok & tok
oraz przesłanie dowodu wpłaty na: wegekuchnia@hotmail.com

Zapisy i informacje:
Marcin Piniak
Tel: 881 646 928
mail: wegekuchnia@hotmail.com
web: wegekuchnia.com
https://www.facebook.com/wegekuchniacom

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

KIMCHI

DSC_5621

Od początków czasów historycznych (…) na świecie istnieją trzy warstwy ludzi: górna, średnia i dolna. (…) Cele poszczególnych warstw są absolutnie nie do pogodzenia. Celem górnej jest utrzymanie swojej pozycji, średniej – zamiana miejsc z górną. Celem dolnej, jeśli akurat go ma – gdyż na ogół jej przedstawiciele są zbyt ogłupieni ciężką pracą fizyczną, aby myśleć o czymkolwiek poza żmudną codziennością – jest znieść przywileje i stworzyć społeczeństwo, w którym wszyscy będą równi. Na przestrzeni dziejów wciąż toczą się boje, w ogólnych zarysach przebiegają identycznie. Przez długie okresy górna warstwa pewnie dzierży władzę, lecz prędzej czy później następuje moment, kiedy traci wiarę we własne siły, albo w swoje umiejętności sprawnego rządzenia; czasami dzieje się to równocześnie. Wówczas obala ją warstwa średnia, która angażuje warstwę dolną wmawiając jej, iż walczy o wolność i sprawiedliwość. Zaledwie osiąga cel, spycha warstwę dolną na dawną, podrzędną pozycję, a sama przeistacza się w górną. Po pewnym czasie z jednej lub z obu tych warstw wykuwa się nowa warstwa średnia i bój zaczyna się od nowa. Z trzech warstw tylko dolnej nigdy nie udaje się choćby na krótko zrealizować upragnionych celów.

Rok 1984 (ang. Nineteen Eighty-Four) – antyutopia autorstwa George’a Orwella

DSC_5625

Najlepszym i najbardziej optymalnym miejscem, aby przyrządzić ten specjał jest linia o szerokości czterech kilometrów blisko 38 równoleżnika. To tu. Biegun po przeciwnej stronie turbo kapitalizmu. Równie abstrakcyjny. Doprawdy ciężko to nam sobie wyobrazić żyjąc jakby nie było w spokoju i względnej wolności tak zaawansowane szaleństwo struktury społecznej. Posmak, który został nam dany za czasów realnego komunizmu w Polsce w porównaniu z północno – koreańskim eksperymentem to przysłowiowy pikuś. Jak wiemy świat od kuchni wygląda zupełnie inaczej niż w reklamie burgerów od Kinga. Królestwo Grubasów vs Królestwo Głodu. Nadmiar vs Brak. Tao współczesnego świata. Dwudziestoczterogodzinny serial Północ Południe nadawany siedem dni w tygodniu przez 365 dni roku planetarnego. Rozkosz emisji nadawana z fotela. Ludzka gra. Szeregi pionków zawodowych szulerów w ich wymyślonych królestwach.

DSC_5647

Potrzeba: kapusty pekińskiej, cebuli, czosnku, świeżego chili, imbiru, marchwi, rzodkwi, koncentratu pomidorowego, octu ryżowego, kiszonej kapusty i cytryny. Tutaj wersja jak to w turbo kapitalizmie fast. Ale można kapustę zasolić na noc. A samo kimchi trzymać już zamarynowane octem dość długo przez co nabiera mocy.

Jako uzupełnienie: proponuję pełnoziarnisty ryż jaśminowy w zapieczonej dyni, pieczarki faszerowane tofu i cebulą.

Plus: sos orzechowy z powidłami śliwkowo – jabłkowo – gruszkowymi i imbirem.

Smacznego mój drogi Kim Dzong Un!

 

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

POKAZ KULINARNY WEGEKUCHNI – „KORZENIE ŁÓDŹ”

Zapraszamy na krótki pokaz i esencjonalny wykład o wegańskiej kuchni pięciu przemian. Na przykładzie indyjskiego dania warzywnego i wiosennych koktajli na mleku roślinnym zaprezentujemy praktyczny aspekt tej wiedzy.

8 maja 14:00 – 16:00
„Korzenie” 
Piotrkowska 217, Łódź

Kuchnia według metody pięciu przemian – jest to świadomy sposób przyrządzania i komponowania jedzenia oparty na harmonijnej wiedzy medycyny chińskiej i ogromnej wiedzy z zakresu żywienia i traktowania pokarmu jako lekarstwa. W kontekście współczesnej dietetyki i nauk o żywieniu “Pięć przemian” jest bardzo starą i skuteczną wiedzą, a biorąc pod uwagę coraz gorszą i pozbawioną wartości żywność staje się bardzo przydatnym narzędziem, aby podnieść wartość naszych posiłków, a tym samym wzmocnić nasze zdrowie.

DSCN8790-001

10924744_959772987383826_7947335617613821021_nNOZ_BLACK-009

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

WIOSENNA WEGEKUCHNIA – FUNDACJA „ORZEŁ KONDOR KOLIBER”

Zapraszamy serdecznie na wiosenne warsztaty kulinarne. Skupimy się na kuchni wegańskiej. Podczas warsztatów zapoznamy się z podstawowymi informacjami o właściwościach pokarmów, teorii ich łączenia oraz podstawowych wartościach energetycznych produktów spożywczych. Dla nas kuchnia to magia, radość i improwizacja dlatego konieczny jest relaks i dobra zabawa podczas nauki.

Ponad to możliwość wspólnego spędzenia czasu w twórczej i luźnej atmosferze jest bardzo ważnym czynnikiem kształtującym smak naszych dań. Kuchnia wege to kolorowa przygoda, nie ideologia czy ciasny światopogląd. Obecność, uważność i intencja mają niebagatelny wpływ na jakość tego co robimy zarówno w kuchni jak i w życiu. Stanowi dla nas dużo skuteczniejszy sposób na zdrowie niż jakakolwiek dieta czy żywieniowa moda. Otwarte serce i głowa jest najlepszą recepturą kulinarną. Poznamy tajniki kuchni „Pięciu przemian” starożytnej chińskiej wiedzy i metody gotowania, klasyfikowania pokarmów oraz ich harmonijnego łączenia z dużym pożytkiem dla naszego ciała i umysłu.

MENU

ŚNIADANIE PIĘCIU PRZEMIAN:
KASZA JAGLANA Z OWOCAMI
KAWA GOTOWANA W/G PIĘCIU PRZEMIAN
KOKTAJL NA MLEKU ROŚLINNYM ZE SZPINAKIEM I ORZECHAMI

OBIAD:
LIMONKOWA ZUPA TAJSKA
CHŁODNIK Z AWOKADO I ZIELONEGO OGÓRKA

SABJI (WARZYWA W SOSIE PO INDYJSKU)
PULPETY JAGLANE Z KISZONĄ KAPUSTĄ
PENNE Z CZERWONYM PESTO Z KAPARAMI I WEGAŃSKIM PARMEZANEM
SAŁATKA WIOSENNA
WEGAŃSKI MAJONEZ BURACZANO – CHRZANOWY
WINEGRET KIWI – MIĘTA

KOLACJA:
CHLEB ORKISZOWY Z BAKALIAMI NA ZAKWASIE
HUMUSY – KLASYCZNY I PAPRYKOWY

Warsztat prowadzą:

Marcin Piniak specjalizujący się w kuchni „Pięciu przemian”.
Krzysztof Olejnik specjalizujący się w wegańskiej kuchni „Fusion”.

Screen Shot 2015-04-14 at 07.50.40

ILOŚĆ MIEJSC OGRANICZONA!
PROSIMY O ZABRANIE SWOICH WŁASNYCH FARTUSZKÓW LUB ULUBIONYCH STROJÓW KUCHENNYCH;-)

MIEJSCE: Dom Fundacji Promocji Rdzennych Kultur Orzeł Kondor Koliber, ul.Szafirowa 47b, Warszawa – Międzyszyn
CZAS: 9 maj 2015 w godzinach 10 – 20
CENA: 200 PLN
INFORMACJE: kom: 881 646 928 mail: wegekuchnia@hotmail.com
WPŁATY: 95 1050 1025 1000 0092 0144 0592 z dopiskiem „Warsztat 09.05.2015”

WEGEKUCHNIA
http://wegekuchnia.com/
https://www.facebook.com/wegekuchniacom

FUNDACJA PROMOCJI RDZENNYCH KULTUR „ORZEŁ KONDOR KOLIBER”
http://orzelkondorkoliber.pl/
https://www.facebook.com/OrzelKondorKoliberEagleCondorHummingbird

Zwykły wpis
PIRACKA KUCHNIA

KASZA GRYCZANA Z POKRZYWĄ I PIECZARKAMI

Pokrzywa towarzyszy ludzkości od bardzo dawna zarówno w medycynie ludowej jak i w kuchni. W swoich traktatach wspominał o niej Hipokrates, sławiono jej właściwości lecznicze oraz zastosowanie w terapiach przeciw reumatycznych, ponoć nawet przypisywano jej właściwości stymulujące libido. Z drugiej strony traktowano pokrzywę jako jadło ubogich.

pokrzywa

Liście suszonej pokrzywy 18 gr namaczamy w wodzie, a jeżeli mamy świeże myjemy w rękawiczkach ;-). Na wysmarowanego olejem woka wrzucamy pokrojoną w pióra cebulę 250 gr, posiekany czosnek 50 gr. Rumienimy. Dodajemy posiekane w paski pieczarki i uprzednio namoczone w wodzie grzyby Mun pokrojone w cienkie paseczki polewając wszystko 3 łyżkami sosu sojowego. Teraz pieprz i sól wedle uznania.

DSCN8890-001 DSCN8897-001 DSCN8889-001 DSCN8887-001 DSC_3006-002 DSC_3001-001
Cukinie 800 gr kroimy w romby (bez miękkich środków) i wstawiamy na 20 min do piekarnika posypując pieprzem i solą i smarując pędzelkiem z olejem i posypujemy czosnkiem niedźwiedzim (20 min, 180 stopni.)
Dodajemy do tematu w woku kilka kropel cytryny i wrzucamy liście pokrzywy. Wrzucamy upieczoną cukinię i zagęszczamy temat sosem ze skrobi tapioki. I gotujemy kaszę gryczaną 300 gr.
Gotowe.

 

Zwykły wpis