PIRACKIE OPOWIEŚCI

PIRACKI DZIENNIK POKŁADOWY: RAPORT Z POGRANICZA 

Słyszę, jak bzyczą jak muchy w ciemności […] walczą, napinając się w każdej sekundzie, by utrzymać niebo nad sobą, by utrzymać słońce na niebie, by utrzymać zmarłych w ziemi — by utrzymać wszystkie rzeczy, że tak powiem, tam, gdzie ich miejsce . Jakie przedsięwzięcie! Jakie miażdżące zadanie! Czy można się dziwić, że wszyscy są kuszeni przez uniwersalny występek, że w jakiejś ciemnej uliczce umysłu miękki głos szepcze do każdego i wszystkich: „Złóż swój ciężar”. Wtedy myśli zaczynają dryfować, mistyczny magnetyzm ciągnie je w tę i z powrotem, twarze zaczynają się zmieniać.

Thomas Ligotti

Na Pograniczu sprawy miały się zupełnie inaczej. Był tak zwany ruch w demonicznym interesie. Transfer za transferem, wycieczka za wycieczką – już coraz bardziej zuchwale na granicy widzialności. Nie było już władnych zamknąć tą Śluzę, bowiem słabość i żałość ściskała wszystko. Tarmosiła i potrząsała jak martwą kukłą. Musieliśmy tworzyć z resztek i odpadów. Jednak ostatecznie (he, he) dobre i to. Najważniejsze to nie ulec. Pewnie mogłeś to poczuć coś koło ostatniej pełni (terminal był przepełniony) jak się pchali jeden przez drugiego, czy, żeby nie było – jedna przez drugą. Już nawet nie sprawdzałem wiadomości, już mi się nie chce, przecież wiadomo, że lepiej już być nie może, bo niby z czego? Wyłączyli zasilanie z wyższych światów i teraz ciągnęli tylko z dołu. Zasilanie podłogowe dla post ludzkiego smart home. Nagłe i niespodziewane zmiany temperatur przestały dziwić, wszystko zaczyna coraz bardziej wariować, co pewnie już widzisz w tak zwanym „swoim życiu”. Terapeuci i psychiatrzy rozkładają bezradnie ręce  jakby szli do niewoli. Bezwład. Coraz mniej zgłoszeń. Po prawdzie; chory choremu nie pomoże, bo niby jak?  

I w tym cała rzecz Jak sprach Zarathustra. W tym cały ambaras, żeby z ciszy zrobić hałas. Nadmierność. Temu tutaj trzeba w pierwszej kolejności zaradzić. I co najważniejsze; Można! Zabrać się do tego trudno, bo z każdej strony i z każdej szczeliny bezustanny atak głupoty i trywialności, banału, degrengolady. Demony znaczą teren swoimi szczynami po bramach social mediów w melinach trendów. Jak już myślisz, że to głupsze i bardziej puste być nie może – to spoiler podam ci od razu – MOŻE ! I BĘDZIE ! Masz to jak w banku jak hipotekę do spłacenia. Jak nie wiesz, że coś się dzieje, to wiedz że coś się dzieje i będzie się dziać tak, że substancja szara straci zdolność procesowania i będzie coraz więcej zawieszonych pomiędzy; w jakiejś katatonii ciała – umysłu. Rozszczelni się bariera krew – mózg od wirusa nadmiaru. A oni się przecież nie zatrzymają, bo nie znają litości. To obce słowo, obce uczucie dla nich przecież wiesz. 

Te fermy to ich Wylęgarnie. W miasteczkach na pustyniach, może nawet na księżycu. Kto to wie. Chodzę po ulicach i słyszę jak piszczą w światłowodach, na słupach w stacjach zbiorczych i transformatorach. Jak szepczą i chichotają. Już niedługo będzie zabawa lepsza niż wszystkie przed nią. 

Tak mówią.

Zwykły wpis