SAKRAMENT

NIE WYSSALIŚCIE RDZENIA. TO JEST PAMIĘĆ.

Od teraz jest w stanie bezlitosnej paniki. Takie uczucie kosmicznej paniki jest zasadnicze w stosunku do każdego ludzkiego umysłu. Zaprawdę, wygląda na to, że rasa zginie wtedy, kiedy efektywne zachowanie życia i jego kontynuacja są wykluczone, a cała uwaga jednostki jest poświęcona wytrzymywaniu lub transformacji katastrofalnego napięcia wewnątrz. Tragedia gatunku stającego się niedostosowanym do życia z powodu nad-ewolucji pewnej zdolności nie jest zarezerwowana wyłącznie dla ludzkości.

Peter Wessel Zapffe „OSTATNI MESJASZ”

Możesz być laurką. Malowanym psem na łańcuchu. Znasz smak brzegów miski, słodki zapach skóry twojego pana kiedy otwiera puszkę. Wtedy mniej boli, wtedy chce się spać, a łańcuch leży swobodnie. Wyparcie powtarzalności jest naszym głównym zadaniem tutaj! Wyparcie naszego stanu, naszej prawdziwej sytuacji – tym się zajmujemy. Wszystko w granicach rozsądku. Nie za dużo, nie za mało. W sam raz. Tak, byś nie czuł łańcucha. Nie odchodzisz zbyt daleko, krążysz wokół budy, miski – masz tu wszystko. Pod nosem. Przed ryjem. Na przeciw. Miska ma okrągły kształt jest taka wygodna, taka miła w dotyku jęzorem. Czasem przyprowadzą też sukę. Parzysz się, a te małe idą na handel – tak to wygląda. Tresują je. Używają jak napisy na ścianach, plakaty na gonitwach. Zapierdalaj! No już! Sztuczny królik! Złap to – obwaruj się, zabezpiecz tyły! Zostaniesz uhonorowany brawami, awansem w klatkach, mglistym uśmiechem. Małe siedzą prosto przy stole, chodzą na zajęcia dodatkowe, uczą się jak dobrze służyć – jesteś dumna, dumny. Uczysz je jak lizać dłonie i otrzymywać największe kawały mięcha, jak najwyżej skakać, jak podwijać efektownie ogon w geście przyjaźni. Cywilizacja gestu, skinienia. Nie widzisz tego! Nie widzisz? Wciąż! Jak to możliwe! Liczysz na profit, specjalne traktowanie, ulgę w podatku strachu, bezpieczne bezdotykowe osiedle z ochroną i kwiatami. Tak – na to liczysz! Że się ustawisz jakoś w Tym!

Po angielsku „zwracać uwagę” to pay attention, czyli dosłownie „płacić uwagą”. Jest to trafna metafora; mamy do dyspozycji ograniczony budżet uwagi, który możemy rozdzielić między różne zadania, a kiedy budżet zostaje przekroczony, zadanie kończy się niepowodzeniem. Czynności wymagające umysłowego wysiłku mają tę cechę, że kolidują ze sobą, przez co wykonywanie kilku takich czynności naraz jest trudne lub wręcz niemożliwe.

Daniel Kahneman. „Pułapki myślenia”.

Łamanie kości – to stary sakrament. Tak stary jak te krzyże przed twoim domem. Te dobrotliwe twarze. Skala już przekroczyła zakres! Będziesz im czytać o bohaterach te parabole – przypowieści udając, że żyją w dobrym, poczciwym filmie. Jednak ten film nie jest dobry. Bohaterowie są próżni ich rola jest słaba, jest pozbawiona kierunku i świadomości. Udział statysty, epizod bez głębszego znaczenia. Ot, nic. Ot, ni jak. Pracuj bez końca i konsumuj bez końca. Lecz się trucizną spodziewając się cudu. Cud nie nadejdzie. To oczywiste. Ten świat jest gniazdem drapieżników, podziałem łupu. Nic z tego nie dostaniesz. Możesz jedynie przetrwać – ot, cała twoja nagroda za bycie uległym, pokornym. Spiłowali ci zęby, wstrzyknęli uległość podczas porodu. Sczepienie przeciw wściekliźnie, przeciw pamięci. Teraz już nie wiesz kim jesteś. Tylko skomlisz, zlizujesz resztki. Te duże puszki w sklepach z resztkami są tylko dla uległych psów, podobnie jak budy z Ikei i smycze telewizji. To twoja wolność ze sztandaru, zwrotka patriotycznej pieśni. Możesz być nawet niezadowolony w granicach rozsądku, trochę poszczekać, potrząsnąć łbem – jednak nie przesadzaj, nie podnoś łapy, nie szargaj świętości – tej podstawy hodowli.

Kiedyś dawno temu – byliście wilkami. Tysiącami małych rześkich grup. Koczowaliście to tu to tam. Droga była domem, zapach nocy, zimny strumień. Moc. Znaliście swoje miejsce w obiegu spraw w naturalnym rytmie. Wtedy też była walka. Jednak była równa. Znaliście znaczenie życia. Nie było dobra, nie było zła. Było jedno. Żyliście w zgodzie ze sobą, z instynktem.

Jednak zaczęliście szukać wygody. Tak się kończy każda przygoda. Przestaliście się ruszać. Zastygliście w tłuszczu. Zaczęliście uprawiać matkę, produkować sztuczne mleko. Głód stał się nienaturalny – zastępując oddech. Potrzeb nie było końca. Stado zaczęło puchnąć, pęcznieć jak nowotwór. Złogi nadmiaru, opustoszały las, krążenie wokół zatrutych strumieni. Wyjadanie resztek.

Stworzyliście w końcu opowieść o Bogu – Słońcu – dobrym Ojcu – hyclu. Łamaliście piszczele, by przygoda życia była już tylko legendą.

Pewnej nocy podczas pełni – zaczniesz wyć i nie zaznasz już spokoju. Otworzysz oczy wilka w ciele kundla. Tej nocy kiedy resztki lasu zaczną płonąć podlewane ropą przez hycli.

Nie wiem kto z was pamięta jak się rodził. Pierwsze uderzenie sztucznego światła i pierwszy krzyk – pramateria manifestacji. Pierwsze uderzenie – gest rozpoznawczy wymiaru Szpitala – Więzienia. Zapewne mieliście karteczkę z numerem na przegubie, a gdy opuszczacie ten wymiar numer mocowany jest często na dużym palcu nogi. Kiedyś podobno za czasów praimperium w czasach kiedy wcielono w życie ten symbol umęczenia, który do dziś jest logiem tej cywilizacji, skazanym na ukrzyżowanie łamano piszczele, by nie mogli zmartwychwstać, ponieważ wierzono i to przetrwało po dziś dzień, że duch powraca do opuszczonej materii i dopiero wtedy możne wcisnąć przycisk u drzwi „życia wiecznego”. Złamano nam piszczele – klątwą uległości. Klątwą – uchwytem. Klątwą – Obietnicą. Nie wiem kto z was wiedział, że zbiór po którym będzie się poruszał – jest obiegiem zamkniętym – ruchomym zbiorem oczywistości. Pierwszym mechanizmem nawigacyjnym jest nauka chwytania, system nakazów „bezpiecznej jazdy” – byś spokojnie mógł dojechać do krańcówki z numerem – skasowanym biletem przy palcu przy wysiadaniu. Niepojęte są oznaki tego żalu, bólu, zawodzenia podczas „pożegnania”. Czym wówczas możemy być zdziwieni, skąd się bierze to histeryczne – „czemu ja”, „czemu on”, „czemu my”. Kto z was pamięta jak się rodził i jak umierał? Kto jest tu świadomie? Znając warunki, instrukcje i konsekwencje tej jazdy? Od kogo kupujesz bilet? Jedyne co mamy to – Migawki. Fragmenty poszarpanych obrazów, modlitw, obietnic – z tego budujemy wyobrażenie o Podróży, Kierunku, Celu i rzecz jasna z Instrukcji – Objaśnień tych co podobno wiedzą gdzie jedziemy.

Akwizytorzy – Sprzedawcy – komfort jazdy, wygodne szalupy, dobre pasy bezpieczeństwa, telewizja kablowa, dotykowe opłacanie rachunków podróży. Kościoły – Organizacje profesjonalne Biura Podróży. Święte księgi – Katalogi Mody i Wygody. Jesteś zaprogramowanym obiegiem spraw, opinii, snów – uchwytem samym w sobie przybitym do krzyża zbawiciela. Tego się trzymasz, bowiem wiesz już ponad wszelką wątpliwość, że te tory po których mknie twoje życie są pętlą – są okręgiem. Jechałeś tym miliardy razy. Znasz te stacje kaźni. Przystanek za przystankiem – widok dobrze przecież znany. Ten widok jest dokładnym zaprzeczeniem historii z Katalogu Zbawienia. Wszyscy modele byli podstawieni – cała ta pokrzepiająca historyjka zmyślona. Spocona roztrzęsiona dłoń na uchwycie. Pierwotny punkt. Ta pierwsza zapowiedź powrotu prawdziwej pamięci. Twojej własnej pamięci. Pamięć Prawdziwej Sytuacji. Pamięć spoza Wtórnego Systemu Informacyjnego – Czarna Skrzynka twojej istoty. Jednak zapomniałeś kodu odczytu. Masz to jednak nie potrafisz odczytać swojego własnego zapisu. Zapomniałeś jaka jest twoja misja, jakie jest twoje zadanie. Po co po raz kolejny jesteś w tym zbiorze krwi. Jak się zaczyna i jak kończy – już wiesz – jednak kiedy trwa złamano ci piszczele, przykuto do uchwytu – z chwili na chwilę zasypiasz i tracisz świadomość – tracąc orientację. W związku z tym nigdy nie wiesz gdzie tak naprawdę jesteś i choć tu już byłeś nie rozpoznajesz tego. Bilet jest czasowy, bardzo ograniczony, by mieć Prawo Jazdy na tych zapętlonych torach musisz pracować dla całego tego przemysłu Zapętlonej Podróży i kiedy robisz to dobrze twoja Podróż choć donikąd staje się komfortowa – staje się Symulacją samą w sobie – podróżą w podróży. Śniącym w śnie. Gwarancją trwania jest utrata pamięci – tym jest ten ceremoniał pod krzyżem na ołtarzu. Tam też masz numer. Stajesz się Obiektem Katalogu Statystyki. Owieczką Wiecznej Niepamięci. Zapomniałeś o tym – no właśnie!

Ceremonia za ceremonią jest odbieraniem klucza do twojego zapisu, twojej wiedzy i mądrości. Trwa do samego końca. Jednak teraz widok za oknem będzie coraz bardziej niepokojący, aż do momentu kiedy sobie przypomnisz – kim jesteś. Sen zaczyna się sypać, irracjonalność wypiera automatykę. Ujawniają się producenci uchwytów i sam fakt, że w istocie to wcale cię nie chroni, a jest wprost przeciwnie. To cię trzyma za Ryj! Nie patrz na boki, patrz na Ołtarz, na ubabrane we krwi ciało – wytrych do twojego umysłu. Włócznia przeznaczenia. Nie wychylaj się przez okno tu przed Ryjem masz Katalog – zatem Ryj! Ryj! Matko boska ła skiś pełna! Ryj! Ryj! Ryj!

Czym w rzeczy samej jest ta poruszająca się budowla. Ten Po – ciąg. Jest tylko i wyłącznie Systemem Uchwytów. Nigdy nawet nie spróbowałeś się – NIE TRZYMAĆ. PUŚCIĆ. TAŃCZYĆ W TYM RUCHU NA SAMYM ŚRODKU TEJ ROZPADAJĄCEJ SIĘ MAKIETY. TANIEC JEST TUTAJ KLUCZEM! Jednak nie!, Ty chcesz jechać na Krzyż. Na Golgotę. Chcesz zobaczyć Zbawiciela w Niebie. Twoje Niebo to – linia wysokiego napięcia, słupy trakcyjne, systemy danych. Twoje niebo to blaszany korpus przystawki mózgu, blokada życia na poziomie molekuły. Będziesz nawet zabijał za to. Odbierał życie. Tak będzie. Stworzycie szwadrony w imię tego nieba, zabijecie miliony Mesjaszy, miliony Jezusów (program mówi dużą literą), a jedyne co was czeka to linia wysokiego napięcia, skok amplitudy do poziomu Progu. Jednak żeby przekroczyć ten PRÓG trzeba puścić uchwyt do tego potrzeba tańca. Na to was nie stać. Dlatego zostaniecie na poziomie Pętli.

Nie umiesz łączyć rzeczy na poziomie nie oczywistym – to oczywiste. To jest właśnie próg. Musisz wiedzieć zatem, że ta Maszyna – jest logiką. Logicznym ciągiem warunków następujących po sobie w sposób – PRZEWIDYWALNY. To uchwyt. Trzymasz się tego i śpisz. WIDOK jest powtórzeniem – trasa jest tym samym zbiorem punktów orientacyjnych dlatego masz poczucie, że wiesz gdzie jesteś, zatem czujesz się bezpieczny. Spokojnie dojedziesz do śmierci. Stracisz przytomność i obudzisz się znów w Szpitalu – Więzieniu. Będą cię Kołysać do Snu. Zaprogramują na nowo. Moją pracą jest Łamanie Punktów Orientacyjnych. Burzenie poczucia iluzji bezpieczeństwa, odcinanie uchwytów. Wreszcie w ostateczności wykolejenie Po – ciągu. Czy wiesz gdzie jest hamulec bezpieczeństwa? Jak to wcisnąć, jak to zatrzymać? Jak otworzyć drzwi podczas jazdy, a nie na tym samym co zwykle przystanku? Czas ucieka, przez palce zaciśnięte na uchwytach. Spokojnie dojedziesz tam gdzie zwykle. Będzie tak jak w Katalogu, zostaniesz na poziomie Obrazka, Laurki – Złamanych Piszczeli. Tutaj Zbawienie jest Gwarantowane. Po raz kolejny zostaniesz zbawiony od samego siebie. Obmyty z win Pamięci – gotowy do Jazdy. Jednak teraz – niestety – wchodzimy w fazę Zderzenia, co jakiś czas tak jest – kiedy zbyt wielu śpi wraz z motorniczym.

Już dawno pomylono tory i musi być Awaria. Wtedy masz szansę Pobudki. Puszczenia uchwytu, odczytu zapisu. Awaria to ostatni rozdział Katalogu – Księgi. Awaria jest moją specjalizacją. Byłem świadkiem wielu Awarii – znam system awaryjnego ostrzegania. To w rzeczy samej jest niedorzeczne, jednak staje się pozadyskusyjne. Czyż nie? Tak. Ucz się puszczać – to jest moja rada. Zacznij tańczyć w roztrzęsieniu, patrz na to gdzie stawiasz kroki w co wkładasz ręce. Nie daj się uchwycić, bądź mało jednoznaczny, żyj poza określeniem. Łam zasady przymusu.

Odzyskaj pamięć.

Zapraszam do subskrypcji newslettera: https://piniak.substack.com/ Gdzie będę się z wami dzielić wszystkim tym co dla mnie ważne od tekstów, podcasty, tłumaczenia i inspiracje. Będzie o mediach, kuchni, technologii, duchowości i życiu.