WALKA W KLATCE

Kiedy widzę młodych malarzy, którzy tworzą i rysują z pamięci, a następnie paćkają na chybił trafił gdzie popadnie także z pamięci – a potem patrzą na to z dystansu i przyjmują bardzo zagadkową, ponurą minę żeby wymyślić, na co na litość Boską mogłoby to wyglądać, a w końcu i ostatecznie robią z tego coś, zawsze z pamięci – czasem mnie to brzydzi i sprawia, że myślę, że to wszystko jest bardzo nużące i monotonne.

Nie mogą zrozumieć, że sylwetka robotnika – jakieś bruzdy na zaoranym polu, trochę piachu, morza i nieba – są poważnymi obiektami, tak złożonymi i jednocześnie tak pięknymi, że w istocie warto jest poświęcić życie zadaniu wyrażenia poezji w nich ukrytej.

Vincent van Gogh

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że to w nas – istnieje bezpośrednia przyczyna tego co się z tym światem dzieje i dlaczego oddaliśmy go w posiadanie kaście spekulantów i oszustów – jak piękną perłę rzucona przed stado wieprzy. Obojętność mas, apatia widzów, która patrzy na ten świat jakby chodziło o jakiś „rozrywkowy” program w telewizji pojedynek troglodytów (czytaj „wojowników”) gdzie homo sapiens biją się w klatkach po mordach, wątrobach i sercach, albo żeńskie przedstawicielki ubrane na sportowo sprzedają sobie mega – liścia na twarz co stało się dochodową branżą „sportową”. Kto wytrzyma większe i bardziej okrutne uderzenie – nowoczesna dyscyplina, kto się utrzyma na nogach kiedy podkręcimy cały ten cyrk, aż do granic rozrostu obezwładniającej głupoty, wyhodujemy zautomatyzowane dzieci, które będą już tylko klikać, bo zabraknie słów i możliwości opisu. Zdolność opowieści historii zostanie wykasowana, a zastępujący ją bezpośredni transfer marnych przeżyć całodobowa gra bez najmniejszego sensu, bo ów sens przestał być potrzebny, a zamiast niego będziemy mogli modyfikować nastrój jak pogodę za pomocą farmakologii, która staje się panaceum zrobotyzowanego społeczeństwa. Wystudiowane okrucieństwo staje się fabułą najbardziej popularnych seriali, bohaterami stają się psychopaci i sadyści, biorąc pod uwagę, że to opowieść filmowa kształtuje w głównej mierze wrażliwość współczesnego człowieka, jest literaturą XXI wieku i robi to w sposób porażająco masowy tworząc kolektywne wyobrażenia o „rzeczywistości” i ludzkiej naturze. Ten psychopatyczny trend nie wróży nam najlepiej. Gloryfikujemy zło pod pozorem taniego moralizowania. Masowa kultura stała się tępym narzędziem mordowania delikatności i piękna, obuchem, który zagłusza wrażliwość. Stała się lustrem w którym możemy ujrzeć swoją rozpacz i rozczarowanie.

Prawda jest taka, że to konsument tworzy produkt, wyborca tworzy polityka, odbiorca tworzy przekaz i widz tworzy spektakl. Wszystko stało się transakcją, która ma wysoką marżę. Płacimy własnym życiem, które sprowadziliśmy jak wszystko inne do kolejnej usługi na rzecz Mózgogłowia, którego nigdy nie można ostatecznie zadowolić. Zawsze jest głodne i spragnione, zawsze czegoś chce. To co określam mianem Mózgogłowia jest ludzkim zmodyfikowanym automatyzmem – wytworem kultury i aparatury, to inteligentne okrucieństwo, które jest ekstremalnie pragmatyczne i jego mottem jest „użyteczność”. Wszystko w jego świecie musi być użyteczne i używane, musi być po coś i dla kogoś, nie może istnieć samo dla siebie, musi zostać podbite i zdominowane. Musi służyć.

Masowe religie, ustroje, cały tak zwany system jest stworzony przez Mózgołowie, które jest Królem tego świata, a jego tron to kolektywna ludzka ignorancja pozbawiona głębi i tajemnicy. To technologia na usługach scjentyzmu. Technokracja. Zmechanizowany sztuczny cybernetyczno – informatyczny świat, który tworzymy każdego dnia z lenistwa i wygody. To zahipnotyzowane i otumanione pożądaniem i samotnością masowe społeczeństwo „bodźca i sygnału”, które straciło kontakt z tym co żywe, bo samo jest martwe i jałowe. Brak nam ożywczego Wstrząsu, który nas obudzi w sposób brutalny i natychmiastowy, wyrwie z tego długotrwałego letargu, tchnie w nas życie, przebudzi z wygodnego snu. Otworzy Nieznane i Nowe. Przywróci Tajemnicę.

Międzynarodowy Fundusz Kolektywnej Ludzkiej Nieświadomości. Światowe Forum Rozjebania Świata. Uśmiechnięte demony w garniturach ujeżdżający Bestię Materializmu. Cyfrowe Totalitarne Rodeo. Bardzo Dziki Zachód. Spaghetti western w którym wszyscy zabijają wszystkich. To była dopiero jazda! Nie zostało żadnych świadków. Byt wrócił do niebytu. Sprawy nie było!

Synkretyczne to i synkretyczne tamto w rezultacie synkretyczne nic przebrane we wszystko, zakamuflowane udające kompetencje, profesjonalizm, mówiące martwymi głowami postmodernistycznych intelektualistów, docentów, doktorów w wielkich salach od wielkiego przemawiania za nagrody i wyróżnienia odlane z prochu, stali i zarazków. Nikt ich nie słucha, nikt na nich nie zważa, są częścią wyposażenia, mają swoją karuzelę na której po prostu się kręcą gdzieś z tyłu, po cichu, mają klakierów którzy na akademiach biją im brawo, cytują ich prace, dyskutują w pomroczności jasnej. Cyrkiem rządzą Jokery za pomocą zmodyfikowanej Masy. Synkretycznie. Jest tani chleb i tanie igrzyska. Masy zapędzone do kojców przez śmiertelną chorobę – plan restrukturyzacji, modernizacji pastwiska. Nowa gwarantowana cyfrowa pasza. Nowy Plan. Nowa Normalność. Nowy refren starej śpiewki rozpisany na wszystkie instrumenty jakie są tylko dostępne. Zagramy. Będziemy na pierwszym miejscu na kosmicznej liście anty przebojów, sam bóg święty obudzi się na chwilę ze snu. To będzie Hit. Death Metal w oprawie Noise’u. Zero słów – samo gęste. Czyste mięso bluźnierstwa wobec kosmicznych prawideł. Zrobiliśmy to! Zgładziliśmy samych siebie! Łał!

Mnie jednak tknęło w tym opisie coś zupełnie innego. Owe dwie świnie, nawet jeśli bystre i sympatyczne, nie zadawały sobie najmniejszego trudu, by ustalić, skąd właściwie pochodzi dostarczana im pasza. Tak długo, jak były syte i miały zapewnione właściwe warunki do życia, zachowywały się w sposób spokojny i przewidywalny. Zazwyczaj jadły lub spały, czasem wymyślały sobie różne drobne zabawy. Czas jakoś im upływał. Oczywiście oczekiwanie od tych biednych zwierząt czegokolwiek ponad to byłoby zbyt wygórowane, zważywszy, jak niewiele możliwości do działania było im danych. Zwróciłem jednak uwagę, że w zachowaniu  l u d z i  da się zaobserwować dość zbliżony schemat.

Dokonaliśmy co prawda pewnego ilościowego postępu, organizując sobie w życiu o wiele bardziej wyrafinowane formy rozrywki z kulturą i sztuką na czele. Oddajemy się przeróżnym uciechom ograniczonym tylko wyobraźnią i budżetem. Realizujemy swoje pasje i ambicje. Takie jak bicie rekordu świata w biegu na 200 metrów z przeszkodami albo jeżdżenie snowboardem w japońskim śniegu. Ale większego wysiłku skierowanego na zbadanie klatki, w której sami się przecież także znajdujemy, raczej nie czynimy. Trzeba przyznać, że godność nagiej małpy jest przez to wystawiona na szwank.

Andrzej Dragan. „Kwantechizm, czyli klatka na ludzi”.

Szacuneczek! Takich kozaków to jeszcze nie było!

Cały kosmos patrzy z zapartym tchem na to szoł trwające już tak długo, na ten krwawy emocjonalny brazylijski serial, który się się ciągnie i ciągnie jak uzbrojony tasiemiec po jelitach i żywi tragedią, mordem i masakrą. Człowiek kręci o tym filmy, pisze książki – wyznawcy kultu śmierci i zniszczenia, fanatycznie oddani mrocznej sprawie jakby wszystkich nas to w pewien sposób utrzymywało przy życiu, nadawało sens istnieniu, podtrzymywało Klątwę. Rocznice, pomniki, tak zwana tożsamość narodowa, wszystko to jest umoczone w walce, w wojnie, w trupach, w pobojowisku. W śmierci. Dominująca religia wydaje się również bardziej adorować śmierć i cierpienie niż życie i zmartwychwstanie – jest ciągłym powrotem do miejsca kaźni, zapętlonym spektaklem, który jest odgrywany byśmy wciąż kręcili się w koło tej Golgoty, wciąż czuli winę za śmierć zbawiciela.

Co piątek Żygadło

Nie ma skali by zmierzyć taki Regres. Nie ma słów by go wyrazić. Nasz mentalny System Operacyjny jest tak stary i niefunkcjonalny, że wstrzymuje Ewolucję Ludzkiego Ducha, która w tej chwili jest kluczowa dla nas wszystkich ponieważ mimo takiego okrutnego uwarunkowania umysłu jest w nas Moc i Światło, jest w nas Twórczość i Geniusz, które są wstanie wskazać Drogę Rozwoju. Ten rozwój zależy od Nas – każdej istoty ludzkiej na tej planecie, zależy od Przebudzenia Wrażliwości i Empatii, zależy od powrotu do pierwotnej i czystej Natury Ludzkiej.

Umysły i serca dzieci są przyszłością tego świata i kiedy warunkujemy je swoimi programami i swoim zmechanizowaniem tym samym zapętlamy to koło, wychowujemy w tej samej klatce. Bankructwo zawsze jest zapowiedzią czegoś nowego, które jeżeli potrafimy patrzeć dalej i w sposób bardziej przytomny możemy dostrzec na horyzoncie Nowy Rozdział, Nową Szansę.

Możemy dostrzec Możliwość.

Możliwość jest potencjałem, jest czymś co musi zaistnieć w naszym umyśle, dlatego kluczową sprawą jest Wyobraźnia. Dlatego twórczość jest tak fascynująca i tak fundamentalna. Jest Esencją Ducha. Iskrą Boga, której nigdy nie może zniewolić żadna zmechanizowana doktryna, żaden dogmatyczny kult. Jest esencją Prawdziwej Wolności. Wyobraźmy sobie człowieka jako Artystę, a jego życie jako Dzieło Sztuki, wyobraźmy sobie świat, który taki człowiek może tworzyć – nie stworzyć, bo „stworzyć” to skończyć, zamknąć, uśmiercić zastygłą i zdefiniowaną formą, która rodzi doktrynę i dogmat, co jest zawsze sprzeczne z naturą rzeczywistości, która jest Zawsze Żywa. Jest w ciągłym ruchu. Jest Zmianą. Procesem. Twórczość jest intymna i indywidualna i jednocześnie jest dla świata, nie jest dla nas. Jest Darem nie ofiarą, jest prezentem nie warunkiem. Jest zmartwychwstaniem nie kultem uśmiercania. Tradycja ma wtedy wartość, kiedy potrafi się odświeżać, wzmacniać tym co aktualne i pełne życia, kiedy nie staje się adoracją przodków i legend, a raczej zdolnością postrzegania ciągłości energii, która przez nich płynęła, dawała im moc i inspirację, pozwalała dokonywać rzeczy naprawdę wielkich i dociera aż do nas. Tym dla mnie jest Moc Tradycji Wszystkich Ludzi, jest ich żywą kulturą, żywą twórczością. Jest Darem dla nas wszystkich z którego wciąż możemy czerpać. Nacjonalizm, plemienność to ludzkie „ja, mnie, moje” stworzyło świat podziału, świat wojny, świat rywalizacji, stworzyło świat, który obecnie jest w agonii, świat który zapomniał o szacunku i wrażliwości. Musimy zacząć myśleć planetarne, widzieć wielowymiarowość, wielowątkowość, wszystko to co przekracza „ja, mnie, moje” i ukierunkowuje nasz umysł w stronę ewolucyjnego paradygmatu opartego na pracy z indywidualną świadomością, bowiem zacząć dobrze od samego siebie, od własnej sytuacji takiej jaką ona rzeczywiście jest.

Straciliśmy kontakt z tym co jest Żywe, co ma zdolność transcendencji ponieważ to czego się uczymy w tak zwanych szkołach jest Martwe, podobnie jak to co adorujemy i kultywujemy w spazmach religijnego zacietrzewienia. To rytuał, ciągłe powtarzanie – brak kontaktu z żywym doświadczeniem. Nazywam to Kwadratem, albo Klatką w której dominuje Program Walki. Biologia Uwarunkowania, zapis w komórkach, impulsy w systemie nerwowym, determinizm, terror zaprogramowanej egzystencji. Zmiana rodzi się w Otwartym Umyśle, w Umyśle Dziecka, dla którego rzeczywistość jest możliwością i przygodą nie natomiast systemowym uwarunkowaniem Nagrodą i Karą – odwiecznym dualizmem „dobrego” i „złego”, który stworzył schizofrenicznego człowieka uwięzionego w zwierzęco – ludzkiej percepcji. Duchowy Materializm – uczłowieczanie wymyślonego boga i ubóstwianie wyolbrzymionego człowieczeństwa. Kult słabości i kult siły. Podczłowiek i Nadczłowiek. Ekstrema wyobrażeń. Wyśnione kostiumy. Brak kontaktu z tym co rzeczywiste i oczywiste. Osmoza hipnozy usankcjonowana przez tych ludzi, którzy żerują na nieświadomości i bawi ich okrucieństwo dominacji.

Nasza desperacka próba ucieczki polega na sentymentalnym powrocie do tego czego już nie ma, a zamiast tego jest jedynie wyobrażenie skompilowane z fragmentów podświadomej treści. Powrót do myślenia magicznego, do prymitywnej zwierzęcej formy kultu natury z pozycji udomowionych pociesznych stworzeń, którym się wydaje, że mogą na powrót stać się dzikie i nieprzewidywalne po tygodniowym kursie neoszamanizmu, indyjskiej pseudo tantry, pląsania w „kręgach mocy” czy powrotu do „świętej seksualności” – maskujące przebrania i rekwizyty, które po raz kolejny są używane przez Mózgogłowie do robienia wrażeń duchowości – „czegoś autentycznego”, czegoś co jak wszystko inne jest tylko infantylnym naśladownictwem, powtarzaniem egzotycznej zabawy, balem przebierańców na Titanicu. Pseudo duchowość jest turbo duchowa przeładowana „świętością” to ukryta desperacja braku kontaktu z prawdą, która nie jest „święta”. Jest prawdziwa. Konkretna. Nie wymagająca filozofii i otoczki. Nie potrzebująca wiary i adoracji.

To co ma Moc musi pochodzić z Nas, nie może być jakimkolwiek systemem, doktryną i agendą. Musi być Żywe i Obecne. Musi być Tutaj i Teraz w Tej Właśnie Chwili. Trzeba to odkryć we własnej wewnętrznej podróży, nie może być żadną podróbą. Aby TO odkryć trzeba być nagim pozbawionym nadziei i obawy. Trzeba być Odważnym i gotowym na Wszystko. Szukać prawdziwych pytań zamiast gotowych odpowiedzi.

Trzeba Być.