SKŁAD: 

SZKLANKA DOBREJ MĄKI 

MASŁO 

1 MAŁA DYNIA HOKKAIDO 

3 MARCHEWKI

3 JAJKA 

MLEKO ROŚLINNE 

POMARAŃCZA 

OLEJ 

PRZYPRAWY: 

MIELONY IMBIR 

MIELONA GAŁKA 

CYNAMON  

SÓL 

CUKIER BRĄZOWY 

WYKON: 

D: 500 GR MĄKI 

O: SZCZYPTA KURKUMY 

Z: POŁOWA KOSTKI MASŁA 

M: DODAĆ TROCHĘ IMBIRU I GAŁKI 

W: TROSZKĘ SOLI I WODY 

POSIEKAĆ I WYROBIĆ RĘCZNIE I ODŁOŻYĆ DO LODÓWKI 

Z: DYNIĘ I MARCHEW ZETRZEĆ 

Z: DODAĆ 200 – 300 GR BRĄZOWEGO CUKRU 

Z: 150 ML CIEPŁEGO MLEKA 

Z: 3 JAJKA 

Z/M: ŁYŻECZKĘ CYNAMONU 

M: TROCHĘ IMBIRU

W: SZCZYPTA SOLI

D: ODROBINĘ SOKU Z POMARAŃCZY 

ZMIKSOWAĆ NA MASĘ I ODCEDZIĆ 

BLACHA / FORMA WYSMAROWAĆ OLEJEM I DAĆ PAPIER 

ROZWAŁKOWAĆ CIASTO I WYŁOŻYĆ NIM FORMĘ 

WLAĆ MASĘ DYNIOWĄ 

PIEC W 180 °C OK 50 MIN 

WIEDZA:

Dynia

Natura termiczna ochładzająca; smak słodki i lekko gorzkawy; pomaga w stanach związanych z wilgocią, jak rozwolnienie, egzema lub obrzęk; reguluje poziom cukru we krwi oraz korzystnie wpływa na trzustkę – stosowana w cukrzycy i hipoglikemii. Powoduje wydzielanie śluzu z płuc, oskrzeli i gardła. Wykazano, że regularne spożywanie dyni pomaga w astmie oskrzelowej. Gotowana dynia niszczy robaki w jelitach, choć nie tak skutecznie, jak jej ziarna. 

Paul Pitchford. „Odżywianie dla zdrowia”. 

MĄDROŚĆ: 

CIAŁO I UMYSŁ SĄ JED­NYM

Kiedy odprę­żasz się men­tal­nie, relak­su­jesz się fizycz­nie, ponie­waż ciało i umysł to dwa aspekty jed­nej rze­czy­wi­sto­ści. Gdy twój umysł jest zbyt napięty, gdy doświad­cza zbyt wielu trud­no­ści, wpływa to nega­tyw­nie na twoje ciało. Ciało potrze­buje też ruchu i krą­że­nia, aby nie nara­stało w nim napię­cie.

Poprzez zatrzy­ma­nie się – czy to w medy­ta­cji pod­czas cho­dze­nia czy sie­dząc – zysku­jesz pano­wa­nie nad sytu­acją. Jesteś suwe­re­nem swo­jego ciała i umy­słu. Nie pozwól ponieść się lękowi, nie­po­ko­jowi czy eks­cy­ta­cji. Kiedy wła­dają tobą nie­po­kój i lęk, jesteś jak zde­tro­ni­zo­wana kró­lowa czy król. Prak­tyka służy odzy­ska­niu suwe­ren­nej wła­dzy. Kiedy uważ­nie cho­dzisz, kiedy uważ­nie sie­dzisz, odzysku­jesz pano­wa­nie nad sobą.

Gdy twój umysł prze­bywa w chwili obec­nej, możesz spoj­rzeć głę­biej w to, co przy­spa­rza ci cier­pień, i to, co przy­nosi ci szczę­ście. Twoje sku­pie­nie i wgląd pozwolą ci myśleć, dzia­łać i mówić z więk­szą jasno­ścią.

Wiemy, że ludzie nie są wieczni, ale na co dzień zakła­damy, że tak jest. Mając świa­do­mość nie­trwa­ło­ści, możemy trak­to­wać innych z więk­szą miło­ścią i zro­zu­mie­niem. Nie­długo odejdą. Świa­do­mość tego faktu daje lep­sze zro­zu­mie­nie naszej wła­snej roli w cier­pie­niu, które odczu­wamy. Zamiast obwi­niać innych, możemy przyj­rzeć się sobie i pod­jąć pracę nad wła­snymi nie­zręcz­no­ściami, które mogą przy­czy­niać się do trud­nych rela­cji z innymi.

Thich Nhat Hanh

TOFU W TRADYCYJNEJ MEDYCYNIE CHIŃSKIEJ (TCM)

Klasyfikacja energetyczna:

Smak: słodki, lekko gorzki

Termika: chłodna

Działa na meridiany: Żołądek, Śledziona, Płuca, Jelita

Działanie terapeutyczne:

  1. Chłodzi Gorąco i oczyszcza toksyny
    – tofu ma naturę chłodną, dlatego używa się go przy gorących stanach, zapaleniach, podrażnieniach skóry czy gorączce.
  2. Nawilża płyny ciała (Jin Ye)
    – łagodzi suchość w ustach, gardle, skórze; dobre przy suchym kaszlu lub po gorących chorobach.
  3. Tonizuje Qi i wspiera regenerację
    – zawiera dużo białka roślinnego, które odżywia, ale nie obciąża. Polecane w rekonwalescencji.
  4. Wspomaga trawienie i oczyszcza Jelita
    – działa łagodnie przeczyszczająco, ułatwia wydalanie toksyn i resztek pokarmowych.
  5. Łagodzi skutki nadmiaru alkoholu i gorąca w żołądku
    – w tradycji chińskiej tofu często podawano z winem ryżowym jako „odtrutkę” po upojeniu alkoholowym.

Typowe zastosowania tofu w TCM:

Nadciśnienie, wysoka temperatura ciała, stany zapalne

Suchość skóry i błon śluzowych

Nadmierne pragnienie i gorąco w Żołądku

Po chorobie z gorączką, by odbudować płyny i Qi

Przeciwwskazania i uwagi:

Przy osłabionej Śledzionie i zimnym żołądku tofu może powodować wzdęcia, uczucie chłodu w brzuchu i luźne stolce.

Nadmierne spożycie (zwłaszcza zimnego tofu z lodówki!) może prowadzić do nagromadzenia Wilgoci i Śluzu (Tan).

Najlepiej jeść tofu gotowane, duszone lub smażone z przyprawami rozgrzewającymi (imbir, czosnek, sos sojowy, szczypiorek, kurkuma).

Trzy dni przed wielką ceremonią, mój pomocnik zauważył że znikły dwa kawałki tofu. Dwa dni przed ceremonią, kolejne dwa zniknęły. Co się stało? Było to wszystko tym dziwniejsze że spiżarnia gdzie one były trzymane była zrobiona z solidnych belek i zawsze zamknięta. Czasami ludzie okradali świątynie, więc trzymaliśmy całe jedzenie w tym budynku, aby nikt nie mógł wejść i ukraść cokolwiek. Ale kucharze byli bardzo niezadowoleni, ponieważ kilka tofu zniknęło! Nie tylko to: zginęło tylko kilka kawałków , co było dziwne. Jeśli ktoś był tak głodny aby kraść, mógł ukraść więcej. Dlaczego wziął tylko cztery czy pięć kawałków? Wszyscy byli bardzo nerwowi. “Może demon zabiera nasze tofu!” było wiele myślenie, myślenia, myślenia. Wtedy powziąłem pewien plan. 

Następnego dnia, pozostałem w spiżarni, siedząc tam całą noc. Siedziałem za słupem skąd mogłem widzieć wielką beczkę. Minęło kilka godzin, i nic się nie działo. Byłem bardzo zmęczony, i chciało mi się spać, ale nie spuszczałem moich oczu z beczki. Około północy, coś powoli wyłoniło się z kąta pokoju i zbliżyło się do beczki. Wyglądało to jak cień, wiecie? Poruszało się bardzo, bardzo powoli – nie jak normalna istota. Ale wkrótce okazało się że był to kot. Była tam dziura pod ścianą była dziura przez która kot mógł wchodzić i wychodzić aby łapać myszy. 

Kot wspiął się na krawędź beczki. Siedział tam przez kilka minut, tylko wpatrując się w wodę. Jego łapy były napięte, jego głowa nisko pochylona. Minęło wiele , wiele czasu, ale głowa kota nie poruszyła się w ogóle z tej pozycji, patrząc się prosto w wodę z wielką intensywnością. On wpatrywał się tylko wprost w to tofu. Po pewnym czasie – bul! bul! bul!- kawałek tofu wypłynął na powierzchnię! Wtedy kot wyciągnął go z wody, wsadził do swojego pyska, i wybiegł ze spiżarni aby to zjeść. Było to bardzo dziwne, ponieważ normalnie tofu nie pływa i zawsze tonie. Ale ten kot mógł skoncentrować swoją energię umysłu poprzez swoje oczy na tyle mocno aby ono wypłynęło na wierzch! Po dwóch godzinach, kot pojawił się znowu. On wspiął się na beczkę i wpatrywał się w wodę przez długi czas. Cała jego koncentracja była całkowicie skierowana na leżące na dnie tofu. I znowu – bul! bul! bul! – pojedynczy kawałek tofu wypłynął na powierzchnię, i kot wyciągnął je. To bardzo ciekawe! Świadomość kota skoncentrowała się tylko w jednym punkcie. Wtedy mógł on zrobić wszystko. To jest kocia Wielka Odwaga.

Mistrz zen Seung Sahn

—————————-

Mistrz zen Seung Sahn urodził się 1 sierpnia 1927 roku jako Duk-In Lee w Sunchŏn w Korei (obecnie Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna) w rodzinie prezbiteriańskiej. Jego dzieciństwo i wczesna młodość przypadły na okres okupacji japońskiej. Uczył się w słynącym z wysokiego poziomu technikum. W 1944 roku jako nastoletni chłopiec przystąpił do ruchu oporu; wkrótce potem został schwytany przez japońską policję. Uniknął kary śmierci ze względu na młody wiek, jednak spędził cztery miesiące w więzieniu; tam też po raz pierwszy zetknął się z buddyjskimi naukami.

W 1946 roku przedostał się do amerykańskiej strefy okupacyjnej i rozpoczął studia filozofii zachodniej na uniwersytecie Dong Guk w Seulu. Jeden z jego przyjaciół, który był mnichem w górskiej świątyni, podarował mu egzemplarz Sutry Diamentowej; jej tekst stał się dla Seung Sahna inspiracją do przyjęcia buddyjskich wskazań. W 1948 roku został buddyjskim mnichem. Po złożeniu ślubowań odbył samotne studniowe odosobnienie w górach, w czasie którego jego główną praktyką było śpiewanie codziennie przez wiele godzin Wielkiej Dharani; żywił się w tym czasie jedynie igłami sosnowymi z niewielką domieszką soi. Mówi się, że w trakcie tego odosobnienia osiągnął oświecenie (urzeczywistnił swoją prawdziwą naturę).

„Wkrótce do Huautla zaczęli przybywać turyści w poszukiwaniu mistycznych, zmieniających świadomość doświadczeń, co jest jednym z najbardziej znanych przykładów tego, co obecnie nazywa się turystyką psychodeliczną. Hipisi, a także znani artyści i postacie kontrkultury, tacy jak John Lennon, pielgrzymowali do Huatla, aby uczestniczyć w psychodelicznych rytuałach, często prowadzonych przez Sabinę, w ramach pielgrzymki nazywanej czasem „inwazją beatników”.

Napływ turystów zakłócił życie i rutynę mieszkańców Huautla. Chociaż pieniądze, które przynosił, mogły pomóc zrównoważyć niestabilność gospodarczą, zwłaszcza w wiosce rolniczej borykającej się z produkcją kawy, wielu mieszkańców obwiniało Sabinę za zakłócenia i zmiany duchowe, które nastąpiły. Dla niektórych stała się kozłem ofiarnym za szersze konsekwencje globalnej ekspozycji, w tym szerszą zmianę duchową w kosmologicznym i duchowym traktowaniu grzybów.”

Jozie Rotolo

„Podobnie jak czysta okupacja kolonialna przekształciła się w bardziej subtelny, mniej widoczny imperializm gospodarczy, tak samo dzisiejszy „renesans psychodeliczny” zmierza w niebezpiecznym kierunku. Komercjalizacja i eksploatacja substancji psychodelicznych nie jest niczym nowym: dokładnie to samo stało się z substancjami takimi jak tytoń, konopie indyjskie i alkohol. Wszystkie te substancje były używane w świętych ceremoniach przez rdzennych mieszkańców Ameryk, ale nie powodowały problemów związanych z nadużywaniem ani komplikacji zdrowotnych. Teraz mamy raka płuc, choroby serca, choroby wątroby i uzależnienia. Ofiarami kapitalizacji są nie tylko rdzenni mieszkańcy, których kultura została skomercjalizowana, ale także ludzie Zachodu, którzy padają ofiarą niezdrowych nawyków wykształconych przez używanie tych substancji w niewłaściwym otoczeniu.

„Renesans psychodeliczny” jest wyjątkowy, ponieważ potencjał tych leków jest niezaprzeczalny. Ale nie jest to jedyna wyjątkowa rzecz. To tylko kolejny rozdział w burzliwej historii samolubnych, pseudorewolucyjnych hipokrytów, którzy nie rozumieją historii tych związków i nie chcą się o nich dowiedzieć. Wiem to, ponieważ sam byłem jednym z tych hipokrytów, gdy miałem dwadzieścia kilka lat.”

„My, Yanomami, nie lubimy tego, co biali nazywają w swoim języku „wojną”. Obwiniają nas o strzelanie do siebie nawzajem, ale to oni tak naprawdę prowadzą wojnę. Z pewnością nie walczymy z taką samą surowością jak oni. Oni walczą pociskami i bombami, które palą wszystkie ich domy. Zabijają nawet kobiety i dzieci!

Biali uważają się za mądrych, ale ich myśli są skupione na rzeczach, które chcą posiadać. To z powodu tych myśli rabują, obrażają, walczą, a w końcu zabijają się nawzajem. To również z ich powodu źle traktują wszystkich, którzy wchodzą im w drogę. To dlatego ostatecznie to oni są naprawdę zaciekli! Kiedy toczą wojny, rzucają wszędzie bomby i nie zastanawiają się dwa razy nad podpaleniem ziemi i nieba. Widziałem w telewizji, jak walczą o ropę swoimi samolotami. Bardzo mnie to zaniepokoiło i powiedziałem sobie: „Hou! Ci ludzie są tacy wojowniczy i niebezpieczni!”

Davi Kopenawa i Bruce Albert „La chute du ciel, Paroles d’un chaman Yanomami”

„Cywilizacja, starając się zarządzać sprzecznościami wzrostu na skończonej planecie, wzniosła rytuały fałszywej pewności – kafkowskie labirynty, w których logika wykrzywia się, by służyć absurdowi. Nie są to zwykłe polityki, ale ramy zaprzeczenia, echo biurokratycznych labiryntów Procesu i Zamku, w których bohaterowie błagają nieprzejrzyste systemy o potwierdzenie, którego nigdy nie otrzymają. Certyfikaty neutralności węglowej dla luksusowych rejsów, podobnie jak daremna obrona Josefa K., są performatywnymi gestami w procesie, w którym werdykt – zapaść ekologiczna – jest z góry przesądzony. Zezwolenia na „zrównoważoną gospodarkę leśną” wydawane w miarę upadku starych drzew odzwierciedlają puste dekrety Zamku, pieczętowane przez władze, które znikają, gdy są kwestionowane. Kredyty bioróżnorodności, którymi handluje się, gdy gatunki znikają, są współczesnym odpowiednikiem głodnego artysty Kafki głodującego dla publiczności, która pragnie odwrócenia uwagi od prawdy. Władze zatwierdzają „chronione” strefy morskie, zezwalając jednocześnie na pobliskie odwierty morskie – biurokratyczny dwustopniowy krok tak irracjonalny, jak mieszkańcy wioski w Zamku trzymający się bezsensownych rytuałów. Komitety ustalają „dopuszczalne” progi zanieczyszczenia, podczas gdy rzeki się dławią, a ich decyzje są tak arbitralne, jak zarzuty stawiane bohaterom Kafki. Architektami tego systemu są nie tylko decydenci polityczni, ale zautomatyzowane podmioty – algorytmy optymalizujące łańcuchy dostaw pod kątem zysków, niczym bezimienni urzędnicy tasujący papiery w sądzie cieni, rynki spekulujące na niedoborze wody i redukujące stawkę życia i śmierci do biurokratycznej gry, jak w Procesie Kafki, oraz konsultanci sporządzający raporty, które utożsamiają postęp z wydobyciem, a ich żargon jest równie nieprzenikniony jak edykty Zamku.

Wszyscy jesteśmy K., przechodzimy przez te rytuały, składamy pozwolenia i klikamy „zgadzam się” na warunki, których nie jesteśmy w stanie pojąć, nieświadomi, że systemy, które błagamy o legitymizację, są tymi, które erodują ziemię pod naszymi stopami. Aprobata Zamku jest mirażem; wioska, do której chcemy dołączyć, już ugina się pod ciężarem własnych sprzeczności. Kafka ujawnił grozę systemów, które wymagają zgodności, a jednocześnie ukrywają znaczenie – proroctwo wyryte teraz w umierających rafach, wszechobecnym zanieczyszczeniu mikroplastikami i upadającej biosferze.”

LABIRYNT FRANZA KAFKI >>

„Kafkowski Józef K. jest uwięziony w paradoksie: im mocniej walczy o oczyszczenie swojego imienia, tym bardziej wydaje się winny. Podobnie współczesne jednostki otrzymują sprzeczne nakazy: Żyj w sposób zrównoważony! (Ale nadal konsumuj, aby wspierać gospodarkę). Zmniejsz swój ślad węglowy! (Ale twoja emerytura jest powiązana z paliwami kopalnymi.) Głosuj za zmianą! (Kryzys środowiskowy staje się salą luster, w której każde „rozwiązanie” odzwierciedla głębsze uwikłanie. Kosze do recyklingu przepełniają się, gdy korporacje produkują jednorazowe tworzywa sztuczne; samochody elektryczne zjeżdżają z linii montażowych zasilanych węglem; „zielone” fundusze ETF inwestują w gigantów naftowych przemianowanych na pionierów „transformacji energetycznej”.

Proces Kafki to nie tylko metafora biurokratycznego absurdu – to lustro skierowane na systemy rządzące naszym życiem. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi nie w namacalnych szkodach, które wspólnie wyrządzamy, ale w złudzeniu, że instytucje zaprojektowane w celu wykorzystywania ludzi i planety można zreformować poprzez stopniowe dostosowania. Systemy te, zbudowane na wydobywaniu i kontroli, nie mogą być „naprawione” od wewnątrz; ich logika jest problemem, a nie rozwiązaniem.”

LABIRYNT FRANZA KAFKI >>

Nagle włączony alarm mnie zobaczył naprawdę! On mnie widział cały!

Czyli jaki?

I po raz pierwszy trzeba zasymulować w głowie niezakryty, niezamaskowany obraz siebie. Jakim jestem w jego oku – tego, który przejrzał miny, półsłówka, aluzje, pozy.

Co za ból!

Moment uczciwości po tylu, tylu latach.

Jacek Dukaj, Król Bólu

POLECAM:

NOWA CIEMNA EPOKA: https://tinyurl.com/3hcerker

CINEMAGGEDON: https://tinyurl.com/yc4b8sud

„Różnica jest taka sama, jak między nerwicą osobistą a zbiorową. Według Freuda religia (a miał na myśli chrześcijaństwo) jest zbiorową nerwicą. Freud nie miał na myśli tego, że ludzie religijni są neurotyczni. Wręcz przeciwnie, zauważył, że ich zbiorowa nerwica ma tendencję do uodparniania ludzi religijnych na osobistą nerwicę. Freud rozwinął tę teorię w trzech książkach: Totem i tabu, Cywilizacja i jej niezadowolenie oraz Przyszłość iluzji. Nie podpisuję się pod teorią Freuda, po prostu potrzebuję jego wsparcia, aby przedstawić własną teorię: Syjoniści, nawet ci najbardziej krwiożerczy, nie są indywidualnymi psychopatami; wielu z nich to kochające, a nawet poświęcające się osoby we własnej społeczności. Są oni raczej nosicielami zbiorowej psychopatii, co oznacza szczególny sposób (możemy go nazwać nieludzkim), w jaki zbiorowo postrzegają i wchodzą w interakcje z innymi ludzkimi społecznościami.

Jest to kluczowy punkt, bez którego nigdy nie zrozumiemy Izraela. Nazywanie ich przywódców psychopatami nie jest pomocne. To, czego potrzebujemy, to uznanie Izraela za zbiorowego psychopatę i zbadanie pochodzenia tego wyjątkowego charakteru narodowego. Jest to kwestia przetrwania dla świata, tak jak kwestią przetrwania dla każdej grupy jest rozpoznanie wśród niej psychopaty i zrozumienie jego wzorców myślenia i zachowania.”

BIBLIJNA PSYCHOPATIA IZRAELA: https://tinyurl.com/yyacj7bn

„Korporacyjne kampanie PR opanowały alchemię przekształcania destrukcji ekologicznej w narrację o postępie, wykorzystując nadzieję jako zasłonę dymną, aby ukryć swoją rolę w utrwalaniu upadku. Ta psychologiczna manipulacja opiera się na sianiu wątpliwości, nie tylko co do ich działań, ale także co do samej natury kryzysu. Ta wyrafinowana forma gaslightingu – w której firmy manipulują percepcją publiczną, aby zaprzeczyć rzeczywistości – jest uosabiana przez kampanie takie jak rebranding BP z 2001 roku na „Beyond Petroleum”. Dzięki żywemu logo słonecznika i zobowiązaniom do inwestowania w odnawialne źródła energii, BP pozycjonowało się jako zbawca klimatu. Jednak za zieloną fasadą firma podwoiła nakłady na paliwa kopalne: do 2025 r. mniej niż 17% całkowitych rocznych inwestycji BP będzie związanych z odnawialnymi źródłami energii, podczas gdy ponad 83% wydatków zostanie przeznaczonych na ropę i gaz (Kumar 2025), w tym katastrofalne pod względem ekologicznym piaski bitumiczne w Kanadzie i odwierty głębinowe w Zatoce Meksykańskiej, które zakończyły się wyciekiem Deepwater Horizon w 2010 r., jedną z najgorszych katastrof ekologicznych w historii. Słonecznik, niegdyś symbol odnowy, stał się gorzkim symbolem korporacyjnego oszustwa.

Kolejnym doskonałym przykładem jest kampania Chevronu „We Agree”, będąca mistrzostwem dysonansu poznawczego. Podczas gdy firma emitowała reklamy głoszące wsparcie dla energii odnawialnej i dobrobytu społeczności, po cichu przeznaczała miliardy na zwiększenie wydobycia ropy naftowej w regionach wrażliwych ekologicznie, takich jak Amazonia. Jednocześnie Chevron walczył z procesami sądowymi związanymi z katastrofalnymi wyciekami ropy w Ekwadorze, które zatruły drogi wodne, zdziesiątkowały rdzenną ludność i spowodowały wzrost zachorowań na raka (Surma 2022). Hasło kampanii: „Zgadzamy się. Nadszedł czas, aby firmy naftowe zajęły się energią odnawialną” – było nie tyle zobowiązaniem, co sztuczką, odwracającą uwagę od nieustannej pogoni za paliwami kopalnymi (Franta 2022, s. 247). Dostosowując swój branding do publicznych aspiracji w zakresie zrównoważonego rozwoju, Chevron uzbroił się w nadzieję, oświetlając odbiorców, aby uwierzyli, że firma jest częścią rozwiązania, podczas gdy jej działania pogłębiały kryzys.

Skandal Volkswagena „Clean Diesel” doprowadził to oszustwo do orwellowskiego poziomu. Przez lata producent samochodów reklamował swoje pojazdy z silnikami wysokoprężnymi jako przyjazne dla środowiska, chwaląc się niską emisją spalin i odpowiedzialnością za środowisko. W rzeczywistości Volkswagen zainstalował „defeat devices” w 11 milionach samochodów – oprogramowanie zaprojektowane do oszukiwania testów emisji spalin. Pojazdy te emitowały nawet 40-krotnie więcej tlenków azotu niż dopuszczają przepisy (Gates et al. 2015), zanieczyszczeń powiązanych z chorobami układu oddechowego i załamaniem klimatu. Kampania była nie tylko nieuczciwa; była to wyrachowana zdrada, wykorzystująca rosnącą świadomość ekologiczną społeczeństwa do sprzedawania kłamstwa. Konsumenci, którzy myśleli, że dokonują ekologicznego wyboru, nieświadomie stali się wspólnikami zanieczyszczenia, a ich zaufanie zostało wykorzystane przeciwko nim.

Coca-Cola, największy na świecie truciciel plastiku, stosuje podobną taktykę. Sponsorując sprzątanie plaż i reklamując inicjatywy „World Without Waste”, w 2019 r. firma produkowała ponad 3 miliony ton metrycznych plastiku jednorazowego użytku rocznie – co odpowiada 200 000 butelek na minutę (Laville 2019). Nowy raport przewiduje, że zużycie plastiku przez Coca-Colę przekroczy 4,1 miliona ton metrycznych rocznie do 2030 r., co stanowi 40% wzrost w porównaniu z 2018 r. (Oceana 2025). W krajach Globalnego Południa, gdzie brakuje infrastruktury do utylizacji odpadów, Coca-Cola zalewa rynki jednorazowymi butelkami, doskonale wiedząc, że mniej niż 10% z nich zostanie poddanych recyklingowi. Kampanie sprzątania, będące niczym więcej niż sesjami zdjęciowymi, dotyczą mniej niż 1% generowanych przez nie odpadów z tworzyw sztucznych, co jest performatywnym gestem przerzucającym winę na konsumentów, podczas gdy korporacje lobbują przeciwko przepisom i regulacjom dotyczącym kaucji za butelki. To nie jest zwykła hipokryzja; to skalkulowana strategia łączenia marketingu z moralnością, przekształcająca zanieczyszczenie w okazję PR.”


KULT ŚMIERCI KAPITALIZMU >>

PARADOKS JEVONSA SPOTYKA SIĘ Z OGRANICZENIAMI WZROSTU

Niektórzy analitycy sugerują, że źródłem tej zaskakującej sprzeczności dotyczącej rekordowego współczesnego zużycia energii może być dążenie firm i konsumentów do większej liczby, lepszych i tańszych innowacji technologicznych, co podsumowuje 160-letnia teoria ekonomiczna: paradoks Jevonsa. Postulowany przez XIX-wiecznego angielskiego ekonomistę Williama Stanleya Jevonsa, stwierdza, że „w dłuższej perspektywie wzrost efektywności wykorzystania zasobów [dzięki nowej technologii] spowoduje wzrost zużycia zasobów, a nie ich spadek”. Mówiąc prościej, im bardziej wydajna (a tym samym tańsza) jest energia, tym większa będzie ogólna produkcja społeczeństwa i wzrost gospodarczy, a zwiększona produkcja będzie wymagać jeszcze większego zużycia energii.

Pisząc w 1865 roku, Jevons argumentował, że przejście z koni na węgiel zmniejszyło ilość pracy dla każdego zadania (wraz z kosztami), co doprowadziło do gwałtownego wzrostu zużycia zasobów. Jako dowód wskazał na napędzaną węglem eksplozję innowacji technologicznych i ich wykorzystania w XIX wieku. Paradoks Jevonsa, zastosowany do naszej obecnej sytuacji, stanowi wyzwanie i podważa różowe prognozy technologów dotyczące zrównoważonego rozwoju.

ODNAWIALNE ŹRÓDŁA ENERGII NIE URATUJĄ NAS PRZED KATASTROFĄ KLIMATYCZNĄ >>

„Czystki rządowe rozpoczynają się od skalkulowanego ataku na zarządzanie jako instrument dobra publicznego. W Ameryce Trumpa państwo nie jest już postrzegane jako strażnik zbiorowego dobrobytu. Nie jest już postrzegane jako oferujące istotną ochronę, taką jak Medicare, ubezpieczenie społeczne, przystępne cenowo mieszkania i edukacja publiczna; zamiast tego jest postrzegane jako przeszkoda dla nieskrępowanego kapitalizmu. Neoliberalizm zapewnia ideologiczne rusztowanie dla tej transformacji. Redefiniuje on wolność jako brak regulacji, pozbawia demokrację jej społecznej treści i redukuje wszystkie ludzkie zobowiązania do zimnego rachunku zysków i wydajności. W tym światopoglądzie nie ma problemów społecznych, są tylko osobiste porażki; nie ma dóbr publicznych, są tylko prywatne inwestycje. Jest to polityka o zamkniętych horyzontach, która podważa przekładanie prywatnych problemów na większe systemowe kwestie strukturalne.

(…)

W autorytarnym światopoglądzie Trumpa odpowiedzialność społeczna nie jest demokratycznym obowiązkiem, ale śmiertelną słabością – zagrożeniem dla supremacji rynku i kontrolą niekontrolowanej władzy. Wszelkie zaangażowanie na rzecz równości, integracji, sprawiedliwości lub dobra wspólnego jest traktowane jako zobowiązanie, które należy wyeliminować. Polityka Trumpa nie tylko odzwierciedla tę neoliberalną logikę; manipuluje nią i broni jej. Pracownicy federalni są usuwani, agencje regulacyjne demontowane, a podstawowe usługi publiczne sprzedawane na aukcjach prywatnym interesom. To, co się wyłania, nie jest rządem ludzi, przez ludzi i dla ludzi, ale sprywatyzowanym stanem wyjątkowym, w którym okrucieństwo jest polityką, potrzeby społeczne są kryminalizowane, a zarządzanie staje się służebnicą bogactwa i władzy.

To nie jest tylko wycofanie państwa; to odrodzenie autorytaryzmu opartego na rynku. W tym reżimie demokracja zostaje wypatroszona ze swojego moralnego rdzenia i zastąpiona aparatem dyspozycyjności zbudowanym na surowej władzy, zysku i „aerografie niesmacznych i niefortunnych”. W Ameryce Trumpa jesteśmy świadkami powstania kryminalizowanego reżimu terroru. Jak inaczej możemy wytłumaczyć raport Issie Lapowsky w Vanity Fair, który ujawnia, że Trump „otwarcie flirtuje z perspektywą deportacji imigrantów i posiadaczy zielonych kart uznanych za przestępców do okrutnego i odczłowieczającego mega-więzienia w Salwadorze”. Noah Bullock, dyrektor wykonawczy Cristosal, trafnie nazywa więzienie CECOT „sądową czarną dziurą”. David Levi Strauss dodaje kilka szczegółów do komentarza Bullocka, zauważając, że „CECOT może pomieścić do 40 000 więźniów, gdy są oni ułożeni jak drewno na sznur. Osoby tam przetrzymywane nie mają prawa do odwiedzin, nie mają czasu na rekreację, nie mają kontaktu z otoczeniem, nie mają materiałów do czytania, nie mają pościeli i nigdy nie opuszczą zakładu”.

POLITYKA OCZYSZCZANIA >>

Aktualny obrazek nie ma ustawionego tekstu alternatywnego. Nazwa pliku brzmi: 6163f-dsc_2410.jpg

Dobrej jakości ryż to ziarno optymalne, a jego natura termiczna jest neutralna, co znaczy, że w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej jest pokarmem zbalansowanym – sam w sobie nie ochładza i nie rozgrzewa organizmu. Wzmacnia śledzionę, żołądek i płuca oraz wzmacnia energię życiodajną „Qi” i krew.

Jest bogaty w węglowodany, białka i tłuszcze, zawiera dużo potasu, magnezu i witamin. Dla jednej trzeciej populacji świata stanowi podstawowe źródło pokarmu co odzwierciedla jego przedstawienie w chińskiej symbolice „Qi”, która ukazuje parę unoszącą się znad gotującego ryżu. Jego odnotowana historia sięga pięciu tysiącleci, a za jego kolebkę uznaje się Azję. W naszej kulturze obsypuje się nim parę młodą podczas ceremonii zaślubin, co symbolizuje płodność, dostatek i szczęście. Jego skromna i zarazem życiodajna moc często przywoływana jest jako oznaka harmonii i duchowej równowagi. 

200 GR BRĄZOWEGO RYŻU
400 ML WODY
400 ML MLEKA RYŻOWEGO
20 GR SUSZONEJ ŻURAWINY
20 GR SUSZONYCH OWOCÓW GOJI
2 ŚREDNIE JABŁKA
2 BANANY
1 PŁASKA ŁYŻECZKA CYNAMONU
1 SZCZYPTA CURRY
20 GR PODPRAŻONYCH PESTEK SŁONECZNIKA
20 GR PODPRAŻONYCH PESTEK DYNI
250 ML MLEKA KOKOSOWEGO
150 GR DAKTYLI

Zagotować wodę z mlekiem ryżowym i dodać umyty brązowy ryż. Dodać owoce goji i żurawinę. Jabłka obrać, posiekać w paski i podsmażyć na odrobinie oleju ryżowego posypać cynamonem i szczyptą curry na koniec dodać posiekane w paski banany (nie smażyć). Kiedy ryż już jest miękki dodać mleko kokosowe (uzyskując odpowiednią dla nas gęstość). Nałożyć do miseczki, dodać jabłka i banany i zalać sosem daktylowym (zblendować daktyle i 250 ml mleka kokosowego – opcjonalnie można dodać banany) oraz posypać ziarnami słonecznika i dyni. Smacznego.