Brnąc powoli przez zaspy, odkrył z przyjemnością, że spośród wszystkich sposobów odzyskania spokoju ducha, jakich ostatnio poszukiwał, bezszelestnie padający śnieg jest najelegantszy i najskuteczniejszy.
Mark Helprin



























Brnąc powoli przez zaspy, odkrył z przyjemnością, że spośród wszystkich sposobów odzyskania spokoju ducha, jakich ostatnio poszukiwał, bezszelestnie padający śnieg jest najelegantszy i najskuteczniejszy.
Mark Helprin





























Usytuowanie czynnika kontrolującego wewnątrz było de facto przypieczętowaniem tego, co się stało – tego, że obywacie się bez Boga. Ale żyjecie nowym i jeszcze szkodliwszym złudzeniem. Złudzeniem posiadania kontroli.
Thomas Pynchon „Tęcza Grawitacji”

A tak zwany prawdziwy świat nie zniechęci cię do działania na domyślnych ustawieniach, ponieważ tak zwany prawdziwy świat ludzi, pieniędzy i władzy wesoło szumi w kłębowisku strachu, gniewu, frustracji, pożądania i kultu samego siebie. Nasza obecna kultura okiełznała te siły w sposób, który przyniósł niezwykłe bogactwo, komfort i wolność osobistą. Wolność do bycia panami naszych maleńkich królestw wielkości czaszki, samemu będąc w centrum całego stworzenia. Ten rodzaj wolności ma wiele do zaoferowania. Ale oczywiście istnieją różne rodzaje wolności, a o tym, który jest najcenniejszy, nie usłyszysz zbyt wiele w wielkim zewnętrznym świecie pragnień i osiągnięć….. Naprawdę ważny rodzaj wolności obejmuje uwagę, świadomość i dyscyplinę oraz zdolność do prawdziwej troski o innych ludzi i do poświęcania się dla nich na niezliczone, drobne, nieseksowne sposoby każdego dnia.
TO JEST WODA >> David Foster Wallace
Czas i uwaga są tymi zasobami, które w bebechach technologicznej bestii są najbardziej pożywne, podtrzymują całe jej istnienie. Kiedy kończą się już dobra zewnętrzne, kiedy już posiąść i zużyć udało się prawie wszystko, wówczas to sam człowiek staje się celem podboju i zasobem do eksploatacji. Organem do przeszczepu w Maszynę, jednym z elementów Nowego Cyfrowego Świata, który poprzedza globalna wojna informacyjna w której celem jest każdy i wszędzie. Maszyna studiuje ludzką świadomość z zimną determinacją algorytmu, już rozumie, że najważniejszy jest stan pomieszania, nieświadomości, która jest uległa i plastyczna, na niej można budować to Zimne Imperium. Protezy wrastają tak głęboko, że stają się kośćcem, istota ludzka wytraca swoje naturalne zdolności, traci to co stanowi jej największa przewagę: wyobraźnię i kreatywność, coraz bardziej upodabnia się do swojego nowego boga, staje się coraz bardziej zmechanizowana, rutynowa, powtarzalna. Staje się bezwolna poruszana impulsem z zewnątrz, a kiedy tego impulsu brakuje staje się chora, neurotyczna i ostatecznie umiera. W naukach mówi się o zasłudze, pozytywnych nasionach wynikających z mądrości i współczucia, które jako wrażenia, tendencje i potencjały gromadzone są w tak zwanej świadomości magazynującej. Naszej kolektywnej zbiorowej nieświadomości gatunkowej brakuje tych dobrych wrażeń, bowiem tym co kierowało nami przez niepoliczalną ilość czasu stał się egoizm, małostkowość i toksyczny imperatyw władzy i kontroli innymi słowy Pogarda wobec Istnienia.
Ludzie stanowczo zbyt wiele wymagają od życia — medytował Sneer, wyciągnięty na dziobie łodzi. — Prawie wszyscy, w pocie czoła i na ogół bezskutecznie, starają się osiągnąć to, co można zdobyć prościej i łatwiej. Szukają szczęścia i zadowolenia, nie próbując wcześniej dociec, co w istocie znaczą te pojęcia… Dla mnie, na przykład, zupełnie niezłą realizacją idei szczęścia jest taka chwila, kiedy się leży na wznak kołysany falami, ogrzewany promieniami słońca… Kiedy naprawdę czuje się płynący czas. Rytm fali daje złudzenie, że jedynym toczącym się wokół ciebie procesem jest bieg czasu; czystego, wyabstrahowanego czasu, nie wypełnionego niczym oprócz plusku fal o burtę. Jeśli możesz pozwolić sobie na to, by nie liczyć uderzeń fali i upływających chwil, jeśli upływ czasu nie wywołuje paniki w twoim umyśle — jesteś naprawdę szczęśliwy.
JANUSZ A. ZAJDEL „LIMES INFERIOR”
Kiedy istota ludzka traci kontakt z wymiarem Tajemnicy – Ducha, staje się arogancka i pyszałkowata, nie pielęgnuje troski, dobra i współczucia, traci ten zachwyt nad życiem staje się w coraz większym stopniu biologiczną maszyną, ruchomym mięsem i tworzy wszystko na własne zdegenerowane podobieństwo, wtedy cywilizacja wchodzi w swoją agonalną fazę Maszyny – Śmierci, która pozbawiona własnej siły życiowej musi ją bez końca generować, wysysać resztki życiowej energii z wszechobecnej agonii. Jedzie na przysłowiowych oparach. Ekologiczny kryzys tego świata jest dokładnie tym właśnie momentem, kiedy cały organizm jest sztucznie podtrzymywany przy życiu i niezdolny do samo regeneracji, bowiem utracił kontakt ze źródłem energii, ponieważ brak mu kontaktu z tym co wewnętrzne. Nasza zdolność do samo uzdrowienia wynika z pełnego miłości, akceptacji i troski stosunku do samych siebie i świata, kiedy zamiast tego mamy rywalizację, egoizm i bezwzględność nie dysponujemy już mocą uzdrowienia. To jest powszechność Nowotworów. Ciało zostało zainfekowane egoizmem umysłu, walką, stresem, strachem, lękiem i samo pogardą.
Wolny czas to ten, którym możemy dysponować wedle własnego uznania. Największym bogactwem człowieka jest czas, który pozostaje z życia po odliczeniu wszystkich godzin wypełnionych obowiązkami wobec społeczeństwa i koniecznymi staraniami o zapewnienie sobie możliwości materialnego istnienia. Ideałem wolności byłaby zatem sytuacja, w której człowiek rozporządza całym swym czasem. Sneer konsekwentnie zbliżał się do tego ideału: ze świadczeń na rzecz ogółu zwolniony był na mocy praw obowiązujących w Argolandzie. Jego klasa nie predysponowała go do otrzymania obowiązkowego zajęcia; osobista inwencja i talent natomiast pozwalały mu ograniczać do minimum krzątaninę przy zdobywaniu środków niezbędnych do przyjemnego spędzania czasu wolnego lub, inaczej mówiąc, wolnego życia. Faktu, iż powodzi mu się w tym świecie lepiej i żyje znacznie wygodniej niż innym posiadaczom tejże klasy, Sneer nie uważał za rzecz zdrożną: wedle bowiem założeń systemu społecznego, w którym przyszło mu narodzić się i istnieć, idea „maksimum wygody i wolności przy minimum wysiłku i obowiązków” była perspektywicznym celem, stanem przewidywanym na przyszłość dla obywateli wszystkich klas.
JANUSZ A. ZAJDEL „LIMES INFERIOR”
Kiedy zaczynamy nienawidzić samych siebie świat staje się przerażającym miejscem, staje się piekłem – pełnym gniewu i nienawiści. Czym więcej jednostek stapia się z bezmyślną i pogrążoną w apatii masą – skolektywizowanym bezwolnym społeczeństwem Impulsu stajemy się coraz słabsi, coraz bardziej chorzy ponieważ infekcja staje się wszechobecna. Nie możesz wyzdrowieć pośród chorych ponieważ każdy szczegół, rekwizyt wszystko jest przypomnieniem choroby. Nasze wielkie neurotyczne miasta są wielkimi szpitalami pozbawione kontaktu z uzdrawiającą naturą, z czymś co jest potężniejsze od choroby, z czymś co jest w fundamentalnej harmonii, ponieważ nie jest myśleniem, nie jest dywagacją, spekulacją, nie jest tak przebiegłe. Współczesny umysł człowieka stał się kolektywnym pasożytem, który nas eksploatuje niszcząc nasze ciało i pozbawiając energii. Żyjemy w populacji, która straciła zdrowy naturalny stan świadomości, a zamiast tego jest coraz bardziej zainfekowana wytworami własnej neurozy, tym wszystkim co wypiera i nie chce uczynić świadomym, nie chce widzieć swojego prawdziwego stanu i swojej prawdziwej sytuacji. Stajemy się farmakologicznym eksperymentem, powszechność leków psychotropowych jest przytłaczająca. Nie radzimy sobie z samymi sobą. Szukamy pomocy jednak ta pomoc jest tylko zamuleniem, szumem na ekranie monitora. Dlatego z tym społeczeństwem można robić wszystko, bo jest coraz bardziej nieprzytomne, coraz bardziej zagubione we własnej chorobie.
Bezwolne życie staje się jedynie reakcją na bodziec, obojętność staje się powszechna, dlatego wraz z nią w tempie ekspresowym następuje upadek moralny polegający na biernej akceptacji coraz mniej ludzkich zachowań w którym okrucieństwo i bezmyślność stają się normą. Człowiek staje się zajęty jedynie tak zwanym kolokwialnie własnym interesem i zarazem pozbawiony hamulców by go chronić za wszelką cenę. I po raz kolejny widać to na skalę planetarną, kiedy bardziej liczy się dla nas „komfort życia” niż sama jego esencja, czyli natura. Nikt z nas nie jest samotną wyspą, wszyscy żyjemy w tym wymiarze, wszyscy jesteśmy podłączeni pod tą Maszynę i wszyscy chorujemy, ponieważ nikt z nas nie może się oddzielić, bo tym co tak myśli jest właśnie nasz neurotyczny egoistyczny umysł. Dla mnie ten wirus jest Pobudką i nie ma znaczenia czy jest ludzki, nieludzki, naturalny czy wytworzony.
Jest zapowiedzią nadchodzących lekcji. Może czas zająć się nauką wewnętrzną, zgłębić swój własny świat, ujrzeć swój współudział w życiu co wnosimy do świat i jaka jest nasza motywacja, czy możemy zaufać temu do nas przychodzi, każdej z tych lekcji. Odrzucić dogmaty i religijne przekonania, które stały się jedynie pobożnymi życzeniami i sloganami pozbawionymi związku z realną sytuacją XXI wieku. W tarocie to karta „Świat” – ten świat, nasz świat, który nas gości, żywi i inspiruje. Wierzę, że możemy uzdrowić tą chorobę i nauczyć się z niej niesamowitych rzeczy, ponieważ jest w nas wciąż żywy wymiar istnienia, otoczyć troską każdy przejaw życia, każde drzewo, krzew, każde zwierze, owada, górę, rzekę wszystko to co jeszcze zostało. Z każdą zdrowiejącą jednostką będzie coraz jaśniej, będzie coraz więcej energii by działać i tworzyć świat w którym chcemy żyć.
Życie jest niesamowitą przygodą, której nie dorówna żaden film, żadna opowieść. Jest po prostu Cudem.
Wielość kolorów oślepia oko.
Mnogość dźwięków ogłusza ucho.
Obfitość smaków męczy podniebienie.
Gonitwa i łowy ogłupiają umysł.
Rzadkie dobra wodzą na pokuszenie.
Dlatego światli ludzie dbają o wnętrze, nie o oczy.
Odrzucają pewne rzeczy, by przyjąć inne.
Tao Mocy

Zdegenerowanie świętej energii życia kończy się tragicznie. Jest to stopniowy samo nakręcający się proces degeneracji – kiedy taśma jest przyspieszona możesz nic nie widzieć, kiedy jednak zwolnisz zaczniesz postrzegać pojedyncze klatki tego okrutnego filmu. Nie zatrzymasz filmu. Zatrzymasz swój w nim udział.
Ograniczone ciało to narośl na świadomości wynikająca z procesu przyczynowo – skutkowego. Skondensowana suma skutków połączonych wzajemnymi relacjami istot tworzy wymiar istnienia, który rozgrywa się jedynie w wymiarze ich ograniczonej wizji mechanizmu zmysłów. To jest ograniczenie. Nic co przekracza fizyczne zmysły nie dociera do pola świadomości, kiedy ta nie jest zdolna przekroczyć tzw. przekonania. Przekonania to – Matryca. Pole doświadczeń dla samej świadomości, która zmuszona jest dojść do własnych granic w obrębie uwarunkowania. To jest życie ludzkie. Poszukiwanie wolności w zewnętrznym świecie, poszukiwanie szczęścia w ograniczeniu i wynikające z tego faktu trzy główne parametry: pożądanie, ignorancja i gniew. Chęć, niechęć, obojętność. Na zwolnionym filmie wyraźnie widać te trzy fundamentalne klatki. Pomimo swojej „naukowości” nie jesteśmy w stanie zrozumieć współzależności zjawisk na niezliczonych poziomach, poczynając od samej zasady zależności zjawiska od tego, który je obserwuje.

Zaczynamy rozumieć fizyczne połączenia zjawisk i ich wzajemne uwarunkowanie – tak jak ma to miejsce w środowisku naturalnym, w którym każdy element jest zależny od współpracy z innymi elementami. Jednak istnieje jeszcze poziom energii, ten poziom, którego z reguły nie postrzegamy i być może to właśnie „tam” w głównej mierze „rozgrywa” się nasza rzeczywistość. Współzależność zjawisk i procesów jest kluczowe i fundamentalne w kontekście problemów jakie w swojej dziecięcej fazie bytności na tej planecie stworzyliśmy. I ten poziom jest ignorancją – aspektem podstawowym. Nasza nauka w dość precyzyjny i bardzo wiarygodny sposób przedstawia części składowe jednak wydaje się nie rozumieć połączeń całości istnienia w jego złożoności i skomplikowaniu. Rozumiemy funkcje i budowę narządów i systemów w naszym organizmie, jednak nie rozumiemy roli energii, która jest aspektem najważniejszym z punktu widzenia nauk starożytnych i autentycznych tradycji duchowych opartych na setkach lat doświadczeń. Podobnie jest z naszą zachodnią cywilizacją, która odkrywając nowe zabawki w formie technologii wydaje się zupełnie ignorować wynikające z tego faktu konsekwencje – a te są ogromne. Poziom intelektualno – mentalny, który jest tak gloryfikowany w tej jakże spekulatywnej „kulturze mózgu” pełni rolę rzecznika ignorancji, który w bardzo podstępny i pokrętny sposób uzasadnia i usprawiedliwia narastające przed naszymi oczyma negatywne skutki cywilizacyjne.
Głupotą, byłoby twierdzenie, że cywilizacja nie ma wartości w myśl utopijnego ekologicznego prymitywizmu, bowiem to właśnie dzięki niej nasza zdolność do nauki i ewolucji wzrasta w sposób jakiego prawdopodobnie nie doświadczyliśmy w historii tego świata. Postęp jest ogromny, problem jednak polega na tym, że postęp ten jest progresem mechanicznym, a tym samym jest jedynie technicznym wymiarem naszej egzystencji. Rozwój naszej świadomości nie nadąża za rozwojem naszych możliwości, bowiem nie rozumie odpowiedzialności wobec tego faktu. Umysłowa kultura spekulatywnego mózgu – to esencja egotyzmu, której symbolicznym przedstawieniem jest narcystyczna kultura mediów społecznościowych – stan patologicznego samo – zakochania w swoim wyobrażeniu. Na takim poziomie funkcjonowania ta kultura jest skazana na zagładę.
Jakość naszej energii określa sposób jej inwestycji – odwołując się do tak lubianej ekonomii. Nie istnieje możliwość wiecznego wzrostu i rozwoju, kiedy jego podstawy mają swoje źródło w skończoności – jak dla przykładu – ekonomia oparta na zasobach nieodnawialnych zasobów paliw kopalnych. Kiedy pojęcie wzrostu i rozwoju oparte jest jedynie na fizycznych i zmysłowych rzeczach i zjawiskach jak to ma miejsce w kulturze konsumpcyjnego kapitalizmu, a pojęcie szczęścia jest opakowane przez wszechobecne media w komunikaty – zaklęcia o statusie społecznym i zasobach finansowych.

Energia Qi o jakiej mówi Tradycyjna Medycyna Chińska jest zmagazynowana w naszym ciele przez sam fakt urodzenia się jako forma żywa i zarazem forma współzależna od procesu życia. Nasze ciało jest wytworzone z innego ciała i według nauki zachodniej jest rodzajem „biologicznego produktu” – organiczną maszynerią wyposażoną w świadomość, która jest zlokalizowana w mózgu, a systemem operacyjnym jest zdolność do dyskursywnego myślenia i logiki, co zapewnia nam możliwość nauki, a tym samym tworzenia mechanizmów przystosowania, by jak to się mówi – przetrwać. Przetrwanie staje się celem nadrzędnym – programem porządkującym i naczelnym argumentem usprawiedliwiającym wszystkie koszty jakie się z tym wiążą względem innych istot żyjących i samego środowiska. Ubóstwienie istoty ludzkiej jako szczytu ewolucji gatunków stało się dominującym paradygmatem – pierwotnym kodem zapisanym w ludzkiej świadomości. Na irracjonalność ludzkiego umysłu lekarstwem stał się dogmat w formie mechanicznej religijności – rodzaj rytualnego usprawiedliwiania ignorancji a zarazem sposób zarządzania tymi skłonnościami w ludzkiej naturze, które uważane są za „ciemne”, „mroczne”, „wstydliwe” i „grzeszne”. Świadome używanie nieświadomości, zarządzanie niewiedzą, kultywowanie ludzkiej głupoty – to paradoks „oświeconej” kultury w jakiej żyjemy i główna strategia jej architektów.
Energia jaką dysponujemy podlega ciągłemu rozproszeniu, ponieważ kultura jaka nas otacza jest kulturą dezorientacji i dezintegracji w myśl zasady że zbyt duże stany skupienia i koncentracji prowadzą do rozpoznawania wzorów i mechanizmów – jako procesu samoświadomości. Cybernetyczna klatka w jakiej jesteśmy obecnie hodowani to ciągłe i nieprzerwane odwracanie uwagi, nasze życie stało się tak skomplikowane i zmultiplikowane osiągając stopień ciągłego napięcia i rozładowania na wzór mechanicznych urządzeń. Naszą rolą w tym układzie jest podtrzymywanie sytemu eksploatacji, który sam w sobie jest mechanizmem niszczenia życia i jego piękna. Ogłuszenie bodźcami to panaceum na wyrzuty sumienia wynikające z faktu współudziału w tej dewastacji życia i pamięci o naszej wrodzonej pierwotnej czystej naturze, która jest dobra i współczująca. Religijny aksjomat „grzechu pierworodnego” domniemanej winy rozumiem jako stan samopotępienia w zdewastowanej kulturze opartej na kultywacji negatywizmu, który objawia się paradoksalnie jako bombastyczna orgia prymitywnej radości wynikającej z narcystycznego samouwielbienia i kultywacji nic nie znaczących trendów popkultury i pozbawionego głębszej refleksji konsumpcjonizmu błahych treści i wzorców. Terror taniego uśmiechu i powierzchownego pocieszenia – mur, który oddziela nas od konfrontacji z prawdą i możliwości uzdrowienia.
Kto wie, że nie wie, jest człowiekiem wielkiej mądrości.
Kto nie wie, że wie, jest niespełna rozumu.
Zapadnięcie na chorobę
Jest sposobem uwolnienia się od niej.
Światły człowiek jest wolny od choroby,
Ponieważ na nią choruje.
Oto sekret jego zdrowia.
Tao Mocy