IMPERIUM CZARNYCH MAGÓW 

Chrystus pozwala nam zmierzyć się z tą rzeczywistością bez popadania w szaleństwo. Apokalipsa nie ogłasza końca świata; ona stwarza nadzieję. Jeśli nagle widzimy rzeczywistość, nie doświadczamy absolutnej rozpaczy niemyślącej nowoczesności, ale na nowo odkrywamy świat, w którym rzeczy mają znaczenie. Nadzieja jest możliwa tylko wtedy, gdy odważymy się pomyśleć o grożącym nam niebezpieczeństwie, ale to wymaga przeciwstawienia się zarówno nihilistom, dla których wszystko jest tylko językiem, jak i pragmatycznym realistom, którzy odrzucają ideę, że inteligencja może osiągnąć prawdę: szefom państw, bankierom i żołnierzom, którzy twierdzą, że nas ratują, podczas gdy w rzeczywistości każdego dnia pogrążają nas w coraz większej dewastacji.

O WOJNIE I APOKALIPSIE René Girard

Ogień otwierał przestrzeń prawdziwej wiedzy. Był nauczycielem i strażnikiem pradawnej mądrości i ceremonii, która otwierała Serce i ukazywała nam Drogę do Domu. Autentyczna wartość była poza kalkulacją, poza przychodem i rozchodem, po za tym co „posiadasz” i poza tym czym jesteś owładnięty. A owładnięci byli niemal wszyscy. Stan narkotycznej hipnozy, transu cyfrowej  halucynacji – czarna magia udająca podstępem postęp w imię „rozwoju”. Kiedy pogrążyłeś się w tym zbyt głęboko, zaszedłeś za daleko, nie sposób było już wrócić – traciłeś połączenie z Siecią Życia. Witało cię Nowe Królestwo Mózgogłowia pozbawione serca zbudowane na algorytmicznym bezczuciu i niepojętych zasobach danych. Już od dawna Czarni Magowie budowali ten sterylny psychopatyczny świat oparty na istotach z których wyssano Ducha i uczyniono niewolnikami – pracownikami SYSTEMU DOMINACJI. Wszystko co miało prawdziwe znaczenie zeszło do analogowego podziemia i żyło w utajnieniu. Dwójmyślenie, dwójmówienie; synkretyczno – technologiczny język braku rzeczywistego kontaktu oparty na sloganie – nic o niczym dla nikogo. Bogiem stały się fizyczne obiekty, stany posiadania i wiedzy zdolnej manipulować kodem i tworzyć symulacje życia, których prawdziwym zadaniem było generować zasoby energii – amplitudy napięć. Wojna, głód, pandemia – jeden strach za drugim w ciągłej i zautomatyzowanej eskalacji – broń informacyjna masowego rażenia podłączona przez okablowanie zdezorientowanych zmysłów do Kolektywnego Mózgogłowia – Umysłu Roju. Królestwo Pandemonium żerujące na modułach apatii i algorytmach ignorancji. 

Dobrze zaprogramowana iluzja braku wyboru. Pozbawiona czucia Maszyna Egzystencjalna skalibrowana na cierpienie i eksploatację. Jeżeli tego nie potrafisz widzieć oznacza to, że jesteś podłączony pod Maszynę i symulujesz. Nie widzisz i nie czujesz prawdy, która ukryta jest za tym pozorem szczęścia i spełnienia. W analogowym podziemiu nazywamy to Gastropolis – SYSTEMEM WZAJEMNEGO POŻERANIA opartym na okultystycznej władzy Czarnych Magów. Czy chcemy tego czy nie to wszystko jest podszyte tajemną metafizyczną wiedzą, przekazywaną z jednego zdeprawowanego pokolenia na drugie, aby WŁADAĆ. Dla tych „władców” jesteśmy niczym, bowiem nie są oni z tak zwanego „tego świata”. To całe klasy poza – fizycznych istot władające umysłami swoich niewolników w tak zwanych strukturach tak zwanej „władzy”. Jednak kosmiczne prawo stanowi ponad wszelką wątpliwość, że w istocie nikt nad nikim nie może mieć władzy – ponieważ to jest czarna magia. Ograniczenie potencjału czującej istoty jest złem w czystej postaci. To stanowi sam rdzeń cierpienia, bowiem świadomie blokujesz dostęp do wiedzy o samowyzwoleniu, do wiedzy o tym, że mamy w sobie całą ścieżkę i potencjał absolutnej wolności poza jakąkolwiek sztuczną doktryną. 

Prawdziwy Mistrz / Mag nigdy nie manipuluje innymi i nigdy nikogo nie warunkuje. Ukazuje swój własny stan Wolności i spontanicznie przekazuje metody tym z którymi ma relację / święty związek, ponieważ niemożliwym jest przez zniewolony umysł widzieć i rozumieć prawdziwą wolność, która jest poza koncepcją zaprogramowanych na dualistyczną fiksację umysłów. Jednak w tym zdeprawowanym ignorancją i przemocą wymiarze doprawdy niewielu jest autentycznych Mistrzów. Większość to przebierańcy albo udający „świętych” Czarni Magowie. Wszędzie gdzie jest doktryna i ślepe posłuszeństwo, wszędzie gdzie łamią i nie szanują twojej woli, wszędzie gdzie manipulują twoim poczuciem winy masz do czynienia z Czarną Magią – z doktryną Maszyny, z „duchowością” Mózgogłowia skalkulowaną na uczynienie z ciebie wyznawcy i naśladowcy na podpięcie ciebie do systemu zasilania Ignorancji. Symbolem tego zawsze jest obietnica / niedokonanie. Abstrakcja, której nie możesz urzeczywistnić, bowiem jest niczym innym jak kłamstwem. To duchowy pustostan – fantom – zasiedlony przez wyobrażenia tych, którzy są mu oddani. W taki sposób rodzą się kulty i opresyjne struktury kontroli społecznej, które mutują do form masowych i tworzą kompletnie sztuczną rzeczywistość a wraz z „rozwojem” stają się coraz bardziej technologiczne i bezosobowe. Wówczas demiurgiem staje się sam system technologiczny – Meta Algorytm. To tworzy narrację ludzkości – jako podgatunku podległym prymatowi Maszyn i otwiera drzwi do tak zwanych apgrejtów czyli wszelkiej maści modyfikacji stwarzając presję aby nadążyć za rozwojem technologii, to nie człowiek tworzy środowisko – środowisko tworzy człowieka i tym samem technologia staje się bóstwem – demiurgiem. 

To jest świat w jakim obecnie żyjemy.  

Strach przed czym? Nikt nie potrafił powiedzieć. Gdyby można go było dosłownie nazwać, nie byłby tak przerażający, dlatego budowniczowie Drugiej Wieży wypełnili swoje uszy dosłownymi ideami, aby zablokować swoje obawy. Musieli nieustannie myśleć i mówić o teoriach lub wierzeniach, ich uwaga musiała być mocno skupiona na symbolach lub ikonach, ich uszy musiały być zatkane hipnotyczną paplaniną lub hałasem. Krótko mówiąc, ich umysły musiały być pełne rozbitych fragmentów, które nie łączyły się w całość. Tylko w ten sposób mogli utrzymać dziwny strach poza świadomym doświadczeniem i kontynuować pracę, budować. (…)

W miarę jak Druga Wieża rosła, skolonizowała całą Ziemię, aż wszyscy w niej zamieszkali, wszyscy stali się Towerlingami. Wraz z upływem pokoleń niemożliwe stało się przypomnienie sobie, że było się kimś innym. Istniały legendy o „zewnętrzu” i historie o małych mieszkaniach, które jednostki lub małe grupy mogły budować, ale były to fantazje, cała idea niezależności była głupia, nieefektywna i niezdrowa, wszystko było w starych, złych czasach, kiedy ludzie byli przesądni, nieszczęśliwi i pełni bólu. Teraz, mówili Towerlingowie, teraz jesteśmy mądrzy i szczęśliwi i nie ma już bólu.

WITAMY W TOWER. TY JESTEŚ WIEŻĄ.

Darren Allen, Drugi Babel | Przypowieść

Zdolność Czarnych Magów do odraczania karmicznych wyroków. To była i jest ich wiedza i przewaga. Dlatego zawsze o tym mówią i zapraszają do współudziału. Na tym polega Spektakl, gdzie tłum / masa staje się głównym aktorem i zarazem tworzywem „Nowego Automatycznego Świata”, ponieważ jego zasobem do eksploatacji staliśmy się my istoty czujące w niezliczonych formach. Zatem kiedy to widzisz i co najważniejsze czujesz, musisz o tym mówić i to przekazywać, bowiem jest w tym imperatyw moralny oraz brak obojętności wobec cierpienia innych. Jednak większość istot podłączonych pod tą Maszynę Ignorancji nie chce tego widzieć i nie chce tego czuć – dlatego nie uczyni cię to lubianym czy popularnym. Prawda jest taka, że bardzo rzadko nasza świadomość wychodzi z zamroczenia i wpływu Klątwy Ignorancji i naprawdę widzi naturę i charakter uwarunkowania w tym więzieniu i jest w stanie to zintegrować. Większość czasu jesteśmy w tak zwanym „stanie dysocjacji” i nieświadomości – po prostu nasze Mózgogłowie symuluje urojoną wersję rzeczywistości. To jest kolektywny stan świadomości istot ludzkich na tej planecie. Dlatego możliwa jest taka dewastacja i brak oporu ze strony jej ofiar. To jest nazwane w analogowym podziemiu Programem – Zapętleniem – Eksploatacją. W istocie jest to wojna Maszyny z Duchem i swoją skalą i konsekwencjami przekracza ona wymiar materii w którym większość z nas została uwięziona poprzez Program Negujący. Program Negujący jest wgrany w naszą świadomość jako ograniczenie percepcji i wyobraźni i sprowadzenie nas do roli na taśmie produkcyjnej w tej Fabryce Bezsensu. Nie jesteśmy zdolni do postrzegania siebie w kategoriach czystej świadomości / ducha w nieskończonej rzeczywistości wielu wymiarów, a zamiast tego mamy umysł więźnia / niewolnika „jednej jedynej i prawdziwej wersji”, która jest niczym innym jak symulacją Mózgogłowia stworzoną na bazie lęku / strachu – agresji / walki, który stanowi jej dominujący algorytm – dlatego ta rzeczywistość i jej natura przejawia się jako okrutna i bezwzględna. 

Demiurg nie jest Panem, mówili heretycy, ale ideą Pana, abstrakcją, którą kiedyś nazywaliśmy Jahwe, Bogiem lub Allahem, ale dziś, porzuciwszy wyimaginowanych przyjaciół z dzieciństwa, używamy teraz dorosłych terminów naukowych: Cywilizacja, Bezpieczeństwo, Życie lub Postęp. Ale tak naprawdę nic się nie zmieniło; nasi świeccy bogowie są dziś tak samo puści, jak święci bogowie wczoraj. Są to demiurgiczne ikony, mówili heretycy, wypełnione płytkim ciepłem tulenia się razem z tymi, którzy czczą te same symbole, wszyscy jesteśmy związani chwiejnymi uczuciami nadziei, do których wierzący lgnie, które uważa za święte i znaczące, ale które tak naprawdę są strachem pod inną nazwą.

Człowiek został ogłuszony przez to słowo.

WITAMY W TOWER. TY JESTEŚ WIEŻĄ.

Darren Allen, Drugi Babel | Przypowieść

Kapłani Mózgogłowia to kasta kontrolująca. Ich moc i potęga bierze swój początek z braku świadomości istot które zdominowali poprzez terror i manipulację. Nie sposób określić i sprecyzować kiedy to się zaczęło i w jaki sposób. Żyjemy w konsekwencjach tego stanu rzeczy – programu posłuszeństwa i podległości wgrywanego z umysłu do umysłu z pokolenia na pokolenie. Nikt nie ma prawa rządzić kimkolwiek i łamać jego wolną wolę – nasza akceptacja takiego stanu rzeczy określa stan naszego zamroczenia. Dlatego to jest planeta – więzienie, która straciła naturalne połączenie z Planetarną Siecią Istnienia i w pewnym sensie jest w procesie odzyskiwania świadomości poprzez cierpienie. To jest bolesna i wymagająca nauka – jednak prowadzi nas do bezwarunkowej miłości i współczucia kiedy ostatecznie przebudzimy swoje serce poprzez wgląd i zrozumienie. Akceptacja tej trudnej nauki tworzy w nas moc wytrwałości i pokory. Oczyszczamy własną zarozumiałość i pychę / dumę. Widzimy i rozumiemy swoje własne uwarunkowanie i arogancję – bez potępienia. To rodzi współczującą postawę wobec innych którzy przynoszą cierpienie, bo tylko to znają. Brak jest im wolności. Praktyka jest pracą na rzecz tego przebudzenia – tym jest dla mnie esencja postawy bodhisattwy – ślubowanie serca. Niezliczone są inspiracje, które przychodzą z tej Drogi i Postawy w postaci prawdziwych Mistrzów z którymi mamy żywy kontakt w przestrzeni własnego serca. To jest absolutny brak agresji – prawdziwa anarchia. Zalogowanie do A. Istoty prawdziwie przebudzone niczego nie robią na pokaz – pracują w ciszy, ponieważ wtedy tak naprawdę są najbardziej skuteczne. Nie dostają medali i przywilejów, bowiem ich praca jest naturalna i tak naprawdę jest stanem istnienia, którym się dzielą, przestrzenią serca do której zapraszają bez nagabywania czy misjonowania. Nikogo i niczego nie chcą zbawiać czy oświecać, ponieważ rozumieją, że każdy ma swoją drogę, swój czas i swoje nauczanie. Brak przemocy oznacza dawanie wolności i tym jest dla mnie prawdziwa Dharma – nauka Przebudzonych Istot. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

IMPERIUM CZARNYCH MAGÓW 

Galeria

Musicie wypełnić swoją misję. Musicie zasiać ziarno dla przyszłości.
Jesteście tu, aby wpłynąć na historię i przyszłe światy.

Predestynacja – film science fiction został napisany i wyreżyserowany przez Michaela i Petera Spierigów na podstawie opowiadania Roberta A. Heinleina „All You Zombies”.

UKRYTA DROGA

Póki co Pirat dryfował, próbując rozluźnić umysł i ciało, bowiem post – rzeczywistość wchodziła na kolejny poziom gry. Mutowała otwierając przejścia, których nigdy w tym wymiarze nie było, ponieważ proces, który został uruchomiony był spoza zapętlenia, spoza Symulacji. Mieliśmy do czynienia z zagęszczeniem dojrzewającej gwałtownie i radykalnie karmy – tak jakby wszystko dążyło do samo uwolnienia, do samoświadomości, do rozpoznania. To były czasy Objawienia. Ukazania. To były czasy dla tych, którzy wiedzieli i byli gotowi. Pierwszą warstwą był narastający chaos. Retorsja. Wyrzyganie wszystkiego czego już nie sposób było strawić, nie sposób było umiejscowić w tym gównianym porządku, który przez tysiąclecia pożerał sam siebie, trawił i uśmiercał, by po okresie rozpadu i chaosu znów się odrodzić i po raz kolejny przejść cały ten zaprogramowany cykl. To nigdy się nie kończy i nigdy się nie zaczyna. To wieczysty algorytm, który pozwala na pierwszy krok na ścieżce ku wyzwoleniu. Rozpoznanie prawdy o cierpieniu. Zrozumieniu, że nic nigdy nie jest tym czym się wydaje i nie jest również niczym innym. Jest kodem umysłu, zapisaną ścieżką zaprogramowanej percepcji. Automatyzacją.

Jednak musisz znaleźć się na Pograniczu. Pomiędzy światami, pośród tego co „realne” i tego co „nierealne”, tego co „prawdziwe” i tego co „nieprawdziwe”, tego co „dobre” i tego co „złe”, tego „co żyje” i tego „co jest martwe”. Połączyć czarne i białe – otworzyć Przejście. Musisz podważyć i jednocześnie uwierzyć, bowiem Ufność jest Tajemnicą, jest tym co nie podlega Programowi – jest Kluczem. Nazwane jest to Wąską Ścieżką, Ostrzem Miecza – Ukrytą Drogą. Zakwestionować i uprawomocnić, podważyć i zaufać, przyjąć i odrzucić. Nikt tam nie czeka, aby ci pomóc. Ty jesteś królem, który wszystko stwarza, ty jesteś programistą i mistrzem na którego czekasz, ty jesteś upadkiem i wyzwoleniem. To twoja gra. Ty stworzyłeś swoją postać. Urodziłeś sam siebie mocą myśli, słów i działań w tej kserokopiarce w jako tabula rasa kalkulacyjnego arkuszu danych, który zadrukowano bez twojej zgody, wbrew twojej woli – stałeś się narzędziem, maszyną użytkową do symulowania „życia”. „Życia” z którym się utożsamiłeś, które cię zdominowało i określiło, które cię wysysa i pochłania żywcem niczym pasożyt. Stałeś się żywicielem tej Maszyny Śmierci, która żeruje tu i króluje od wieków.

Jesteś pokarmem.
Proteiną lęku i białkiem uległości.

Wejrzę, że od bardzo wczesnych czasów plemiennych zachodzi nieskończony proces, poprzez osady, miasta i industrializację aż do czasów współczesnych. Nazywam to „procesem kontrolnym” istniejącym niezależnie od wszelkich jednostek. Ten „proces kontrolny” może być sterowany przez niemal każdą grupę interesów, w każdym, danym okresie historycznym. Proces ten nie posiada stron, ani moralności, żadnych zobowiązań, ani charakteru, jak również żadnego sensu konieczności. „Proces kontrolny” jest zawsze obecny.

Genesis P. Orridge, Esoterrorist

Robotnikiem zakutym w dyby warunku, którego serce smaga bat tępej obojętności, której cię wyuczono, nieświadomości, którą cię zaprogramowano, pożądania rzeczy bez znaczenia jakim cię skażono, walki o status, który jest tylko kolejnym meta złudzeniem za którą gonisz i nigdy, doprawdy nigdy nie masz czasu, aby się zatrzymać, nie masz odwagi by ujrzeć gdzie tak naprawdę jesteś, jak żyjesz. Nie potrafisz już niczego z siebie powołać do życia, bowiem sam jesteś martwy, jedyne co możesz zrobić to powtarzać…

powtarzać…

powtarzać…

slogany, dyrektywy, rozkazy, poglądy, zdechłe mądrości, papierowe modlitwy, upajać się martwicą własnego serca i mózgu. W milczeniu czekać na wyrok.

Jednak niespodziewanie pewnego dnia przyjdzie do ciebie Impuls, może teraz, w tej właśnie chwili. To będzie narastające przerażenie, obezwładniający dyskomfort, brak nawykowego tlenu. Twój zmechanizowany i zaprogramowany świat zacznie się rozpadać i nie będziesz władny zatrzymać tego procesu. Podejmiesz daremną walkę by to zatrzymać, lub z obrzydzeniem odwrócisz głowę, zaczniesz uciekać w to wszystko co jest ci tak znane z powrotem do „słodkiego” gęstego lepkiego legowiska ignorancji, do hipnotycznego snu, do sfabrykowanych pocieszeń i relatywizacji, do wyparcia. Jednak ten umoszczony kłamstwem barłóg stanie się płonącym piekłem, które będzie cię zżerać jak wygłodniały potwór bo tym jest w istocie, w esencji, w hardcorowym rdzeniu. Ten stan obezwładniającego cierpienia jest początkiem drogi. Inicjacją, która otwiera przed tobą przebłysk prawdziwego zrozumienia i rozpoznania. To Dar. Jeżeli go rozpoznasz, spotkasz z całą pewnością istoty, które już wyruszyły, które już są na ścieżce, bowiem ta droga jest Ścieżką ku Wyzwoleniu, nie jest legendą, mitem, spekulacją pogmatwanego i zniewolonego umysłu. Jest Prawdziwa. Istnieje tutaj od zawsze, ukryta w sieciach ślepych autostrad do szybko strawnego szczęścia, które jest tylko chwilowym impulsem wynikającym z warunku, w kanalizacjach medialnego ścieku szczyn i gówna, które są pite i jedzone przez te masy do wiecznego przetwarzania.

Zapłodnić umysł – ot cała tajemnica, który bez końca będzie rodził ten szkarłatny świat, z chwili na chwilę odświeżał monitor w tak zmyślny sposób byś nigdy nie zorientował się, że to wszystko jest jedynie projekcją zawartości, jest martwe w chwili przybycia. Jest nierzeczywiste. Rozpładnianie to wizja – obraz, wszczep informacyjnego wirusa, który zaczyna mutować w naszym umyśle i tworzy nieskończone projekcje nakładając to niczym warstwę polaryzacyjną na detektory zmysłów. „Ta rzeczywistość” powstaje wewnątrz nas i jest wyświetlana przez projektor świadomości, zbudowana ze wspomnień, imaginacji, wyobrażeń, pragnień, leków, nadziei i karmiona fragmentarycznymi wrażeniami, które wchłaniamy w każdej chwili przez cały czas. Warunkowanie warunku – Automatyzacja.

To uwarunkowanie tworzy z nas Automatony. Istoty pozbawione wglądu i mądrości, niezdolne do ujrzenia prawdziwej natury rzeczywistości. Bierność, uległość, podatność na wpływy – masowy produkt konsumowany przez Terror Egzystencji i wypluwany na powrót w Obieg Koła przez całą wieczność w iluzję czasu – w było jest będzie.

Świat jest Odzwierciedleniem. Ukazuje ci kim jesteś przez cały czas, ponieważ w istocie nie jesteś tym gnijącym mięsem za które się uważasz, nie jesteś rolą i znaczeniem jakim cię zapłodniono, nie jesteś imieniem i nazwiskiem, pulą genów rotujących w bezsensie, nie jesteś czymś tak uwięzionym i skołowanym. W istocie jesteś Nieskończonością. Bezmiarem. Przestrzenią. Tym co jest wolne od samego początku, tym co przez nic i przez nikogo nie może zostać uwarunkowane.

Ta droga jest poza zapętlonym obiegiem. Ta droga czeka na ciebie zapraszając w nieskończoność. W ciszy twojego serca, które jest mądre i ciepłe pełne odwagi i wytrwałości, bowiem należysz do gwiazd nie do popiołu z tej rytualnej kadzielnicy. Odkryć Drogę to zaufać pierwotnemu impulsowi, który przekracza Mózgogłowie. Jest anarchistycznym aniołem stróżem. Mocą, która odmieni ten świat. Czystością, która nigdy nie może zostać zdeprawowana. Czuć radość i inspirację pomimo tego rozpadu, terroru, czuć miłość w tej nienawiści, zazdrości i rywalizacji, czuć każdą istotę, każde słowo i każdą myśl. Nie ulegać hipnozie, nie odpuszczać, nie poddawać się. Iść za sobą do samego końca, do miejsc wspaniałych i dziwnych, do ludzi, którzy zaufali temu czemu ten zautomatyzowany świat z taką zaciętością przeczy, którzy rozświetlają mrok, którzy unoszą się wbrew prawu grawitacji.

Jesteśmy Życiem.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

UKRYTA DROGA

Galeria

IDEOLOGIA SZCZĘŚCIA

Masz ogromne kawałki ziemi, które są po prostu przejęte, aby uprawiać ludzi. Nikt inny nie może tam żyć: żadna z roślin ani zwierząt, które kiedyś nazywały to miejsce domem, nie może tam żyć. Przede wszystkim, to jest po prostu masowe wymieranie. Z czasem gleba ulega degradacji. Nie ma sposobu na przeprowadzenie tego procesu, który nie wiązałby się z degradacją gleby. Tak właśnie kończą się cywilizacje: ich gleba po prostu się poddaje. Ciągle podbijają swoich sąsiadów, bo muszą zdobyć więcej rzeczy: jedzenia, wody, energii. Muszą pochodzić z innego miejsca, ponieważ miasto zużyło swoje własne.

Tym właśnie jest miasto. To ludzie żyjący w tak dużym zagęszczeniu, że po prostu nie ma wystarczającej ilości rzeczy. Po pewnym czasie wszystko jest już tylko betonem. Nie ma dosłownie nic innego, co można zrobić na tej ziemi. Więc musisz wyjść i zdobyć to. I nie ma nikogo, kto chciałby z tego zrezygnować. Wszyscy chcą swoich rzek, ryb i drzew, więc musisz podbić tych ludzi. Taki jest schemat cywilizacji. To jest czerpanie i przekroczenie, więc produkuje się więcej ludzi niż można utrzymać, więc ciągle podbijasz i w końcu osiągasz coś w rodzaju automatycznego limitu.

Lierre Keith

Słowo, którego nikt nie chce, bowiem jest ostre i boli. Budzi z tego otępienia i rozrywa Serce by mogło znów się obudzić i poczuć, że stało się niewolnikiem Mózgogłowia, które przez te niezliczone eony stworzyło mechaniczne piekło udające park rozrywki, stworzyło szwadrony wyszkolonych zabójców ludzkiej świadomości i ducha, które rozrywały na strzępy wszystko co posiadało jeszcze wrażliwość. Wszystko co wciąż miało w sobie tą Świętą Iskrę. 

Z całych sił próbujemy To uratować. Przetrwać każdy kolejny dzień. Dzień po dniu i noc po nocy, tydzień za tygodniem. Jednak nie jest łatwo. Kurewsko trudno temu nie ulec, nie wpaść do tej wielkiej zamulonej czarnej dziury, która pożarła już miliony cudownych istnień, o których nikt już nie pamięta. Tak jakby nigdy ich nie było. Jedna rzecz to znaleźć swoje źródło światła, jednak czym innym jest nie pozwolić mu zgasnąć. Nie upaść w Mrok. Nie zatonąć w bagnie Ignorancji. W istocie ta odwieczna walka toczy się w nas samych, pomiędzy pragmatycznym i martwym na swój sposób Mózgogłowiem i tym nagim i wrażliwym Sercem. 

Z biegiem czasu, z upływem niespełnionych marzeń i zawiedzionych nadziei wszystko ukazywało się mniej zafałszowane pozbawione tych nadpisanych znaczeń, które były jak szyba oddzielająca nas od prawdy, która teraz ukazywała świat nagim i w zasadzie bezbronnym. Niszczyliśmy go nienawiścią do samych siebie, rozpaczą zagłuszoną neurotyczną nadpobudliwością, spazmami ciągłej pogodni w zasadzie już nie wiadomo za czym. 

Jednak przychodzi moment, że ta pogoń nas po prostu męczy, widzimy absurdalność, która za nią stoi, która jej przewodzi, która ją otacza i coraz trudniej jest nam temu zaprzeczyć. Widzimy wszechobecne nieuniknione cierpienie, które przerywają krótkie chwile szczęścia i ulotne momenty spełnienia i zadowolenia. Jednak wciąż jest tam ten wieczny niepokój. To coś. Świadomość, która rozumie czym w istocie jest nasze uwarunkowane życie, wszystkie te obietnice i slogany. Ta świadomość jest naprawdę bolesna i konieczna. Jest prawdziwym głosem Ducha, który przez cały czas próbuje nas Obudzić z tego snu o spełnieniu, o momencie wiecznej szczęśliwości. Robi to ponieważ to jest Pierwotna Iluzja, która nakazuje nam wciąż biec, wciąż gonić, wciąż być zaślepionym na to jaki w zasadzie jest koszt tego co „osiągamy”, co cieszy nas jedynie przez bardzo krótki czas i jest zależne od warunków, które same ulegają zmianie. 

Negatywny stan może mieć swoją pozytywną funkcję. Jeżeli wynika z mądrości może nam pomóc, ponieważ dotyka czegoś istotnego czego nie chcemy widzieć i nie chcemy uznać. Prawdy, której istota podważa nasze przekonanie co do natury rzeczywistości i zrozumienie jej oznacza drogę ku wyzwoleniu. Jednak nie jest to prawda, której ten rozpędzony świat chce słuchać, a zamiast tego będzie wciąż jej zaprzeczać, wciąż ją ukrywać i zagłuszać. Ponieważ ta Prawda kwestionuje „ideologię szczęścia” którą ten świat jest opętany. 

Tak jest z pewnością w prawie każdym zawodzie, który widziałem z bliska. Ludzie dogadują się – i awansują – gdy są zgodni ze stereotypem. Profesorowie, mechanicy, rolnicy biodynamiczni, rodziny z domów dziecka, młodzi republikanie, postępowcy – nieważne, gdzie spojrzeć – mają tendencję do zachowywania się zgodnie z opisem postaci przekazanym przez centralny casting, nawet w kwestii ubioru. Podobnie, persona w mediach społecznościowych będzie często podobnie przyzwalać na dyktat grup, którym (nieświadomie) chce się przypodobać. W tym kontekście „polubienia” są równie dobre jak gotówka. Wszyscy to widzieliśmy.

Z tym nieświadomym podporządkowaniem się przychodzi wchłonięcie ideologii. Dostosuj się do opinii grupy, otrzymaj wymagane poklepanie po głowie, a włączenie do grona wybranych jest zapewnione. Przypomina to raczej scenę z „Życia Briana”, kiedy Brian próbuje sprawić, by ludzie przestali go naśladować. „Wszyscy jesteście indywidualistami!” krzyczy. Na co oni wszyscy odpowiadają, unisono, „Wszyscy jesteśmy jednostkami!”. Ludzie wolą ideologię (nawet jeśli jest to nieświadoma preferencja). Niezależna myśl jest zbyt trudna – i zazwyczaj nie jest nagradzana gotówką.

Ideologia staje się więc odmianą superego.

Ric Ballard

To nazywam obietnicą – sloganem, który wszystko napędza, który leży u samej podstawy tej piramidy cierpienia opartego na wzajemnym wykorzystywaniu. Jest tak ponieważ nic nie istnieje samo w sobie i nie posiada rzeczywistej i niezależnej esencji. Nic w świecie formy nie potrafi żywić się samo w sobie. Wszystko potrzebuje czegoś innego, aby istnieć. Życie potrzebuje śmierci. Świat zbudowany na kłamstwie jest bardzo kruchy i tym właśnie jest świat jaki nas otacza i dlatego obserwujemy jego rozpad, kiedy tylko mamy oczy otwarte, aby naprawdę widzieć i czyste serce, aby czuć. Jednak czuć ten świat i jego cierpienie oznacza pielęgnowanie wrażliwości, która kiedy brak nam mądrości może być niezwykle destrukcyjna. Łatwo można tym manipulować i nadużywać – wymiar uczuć i emocji jest zarazem największą naszą mocą i słabością. Umysł ma swoją funkcję, potrzebujemy logiki i zdrowego rozsądku, potrzebujemy mózgu, intelektu i zdolności rozróżniania – jednak wszystko to powinno służyć Duchowi nie Mózgogłowiu (ego). 

Współczesny „duchowy świat” wszelkich guru, kołczów, samozwańczych przewodników i napuchniętych świętojebliwym marketingiem „mistrzów” tak naprawdę jest przytłaczająco doczesny i pusty, nie ma w tym czegoś co wykracza poza ten konsumpcyjny wymiar instant szczęśliwości, samo – stymulacji opartej na tendencji do uciekania przed prawdą o prawdziwej kondycji uwarunkowanej egzystencji. To ten sam hedonizm, który wciąż ma nas „uszczęśliwiać” w ten przytłaczająco jałowy sposób. To te same mechanizmy podsycania pragnień i chwilowych kompulsywnych zaspokojeń. To samo – oszukiwanie się doprowadzone do mistrzostwa. Ideologia szczęścia za wszelką cenę. Jednak to „szczęście” ma bardzo krótki okres przydatności do spożycia, bowiem nie jest w stanie zaspokoić tego co stanowi sam rdzeń problemu. Brak prawdziwej mądrości, która ukazuje nam czym w istocie jest ta cała nasza próba „tworzenia szczęścia” jak kolejnego produktu, który wciąż musimy opakowywać w „nowoczesną” formę by była dla Mózgogłowia atrakcyjna i „inspirująca”. 

Ignorowanie kosztów tej „produkcji” stało się naszą specjalizacją, jest pełnoetatową robotą na taśmie w tej fabryce szczęścia. To schizofreniczna natura mediów, które z jednej strony wciąż nas zabawiają i przytłaczają jednocześnie ponieważ strach i pożądanie to sterowniki tej symulacyjnej gry. To kryjący się za całym tym spektaklem scenariusz i nośnik fabuły. Momenty przebudzenia są bardzo rzadkie w takim układzie i najczęściej wynikają z cierpienia i bólu. Jednak kiedy tylko przychodzą nie możemy ich znieść, nie pozwalamy im ujawnić prawdy, którą niosą. Otworzyć tego prezentu, który może przynieść nam coś co w końcu rozdziera nasze zlepione sennymi marzeniami powieki i zatrzymuje ten absurdalny pęd ku przepaści nieświadomości i otchłani ignorancji, który wciąż z życia na życie utrzymuje nas w kole bezsensownego cierpienia, które tak naprawdę tworzymy sobie sami zrzucając odpowiedzialność na urojonych bogów i demiurgów. 

Natura ukazuje prawdę przez cały czas. Jednak nie widzimy jej ponieważ stworzyliśmy ludzki sztuczny świat oparty na skrajnym egocentryzmie i doprawdy brakuje nam prawdziwych outsiderów spoza tego systemu, którzy mówią w naszym ludzkim języku, którzy widzą nas takimi jacy naprawdę jesteśmy i potrafią nam to zakomunikować w sposób bezpośredni. Obudzić nas z tej hipnozy samouwielbienia i ślepej pogoni za „szczęściem” i bycia wiecznie zajętymi niczym, które udaje wszystko. 

Zatrzymać się. Ujrzeć to i zrozumieć. Wybaczyć sobie i innym. Obudzić w sobie Miłość, która rodzi prawdziwe nieuwarunkowane niczym szczęście, bowiem każda rzecz i zjawisko ma w sobie prawdziwego boga poza sloganem i potrzebą kultu, niesie w sobie światło i świadomość ukazując nam prawdę. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

IDEOLOGIA SZCZĘŚCIA

Galeria


Możemy kupić książkę o rdzennym szamanizmie, możemy zebrać pióra, bęben, torbę lekarską, zioła, fajkę, wszystkie „wymagane” akcesoria… i udawać szamana. Możemy udać się do kogoś, kto twierdzi, że jest taką osobą i uczyć się od niego. Ale po zrobieniu tego wszystkiego, po przeczytaniu wszystkiego, co można przeczytać na ten temat, zdobyciu wszystkich rekwizytów, ubraniu się w tubylcze ubrania, pomalowaniu twarzy – kiedy patrzymy w lustro – wciąż jesteśmy białą osobą udającą kogoś innego niż jesteśmy.


Kobutsu Malone

O PRZEBIERAŃCACH

Podbój Przestrzeni Serca poprzez Mózg i jego niezaspokojoną chcicę „oświecenia” jako umysłowo – intelektualnej fantazji, która w czasach rozpadu jawi się jako idealna oferta trafiająca do tych, którzy wciąż są „nadmiarowi” będąc w trybie energii radżas i jego mentalności podboju, zdobywania, ulepszania etc. Jednak Maszyna detronizuje status ludzkiego intelektu. Ławica zdezorientowanych ryb psuje się od głowy i psuje się w głowie. Mamy coraz więcej „odpału” – masowego szaleństwa, które często kanalizuje się w tak zwanych grupach duchowych, których jest coraz więcej i są coraz bardziej absurdalne. Dla przykładu warto sobie poszukać w naszym super czacie – bracie gpt takich person jak Ryuho Okawa, niejakiego Raela, filmowca Eda Wooda, poczytać o scjentologii, kultach obcych, świadkach jehowy, prześledzić liderów nowych popularnych kultów opartych na fuzji wszystkiego ze wszystkim. 

„Duchowej” hybrydy tamasowej współczesności. Spirytualny masowy towar musi być wielofunkcyjny mistyczno – naukowo – psychologiczny, musi wpisywać się w wiele rubryk – braków, wypełniać swoim gęstym pozorem wiele dziur – potrzeb i desperacji, których jest i będzie coraz więcej i więcej. Jednak w tym samym czasie te mało atrakcyjne dla Mózgogłowia oldskulowe tradycje duchowe, które mają swój „ciężar” doświadczenia i prawdziwą moc są wyśmiewane i trywializowane jako głupie, naiwne i nieatrakcyjne – głównie dlatego, że siłą swojego wglądu nie rezonują z potrzebą „aby nam się zgadzało” naukowo i kulturowo. Chcemy towaru na miarę naszych coraz bardziej pustych i próżnych „dusz”, które w istocie są mentalną koncepcją, która ma nas uspokajać i tulić do przyjemnego snu. Faza REM Ignorancji. Szybki ruch wygłodniałych poczucia sensu neuronów po substancji szarej maszynowego Mózgogłowia, które chce być bogate, szczęśliwe i jakby tego było mało – oświecone właśnie. W pustym kościele bije pusty dzwon – wierni szukają spełnienia poza jego murami, bo teraz, teraz pragniemy wolności i dostaliśmy ją po taniości w black frajdej. Uśmiechają się do nas puste skorupy posążków odpustowych buddów, biją w chińskie bębny lamowie – przebierańcy z komórami owiniętymi w różańce, szamani czekają na przelew za ceremonię „wypędzania duchów” i szukania zagubionej autostrady do światów z „górnej półki”, astrologowie od prosperity, magowie i ich „hermetyczne prawo przyciągania” dla idiotów. Lista towaru nie ma końca i jest na niej dosłownie wszystko. Wielka pływająca po oceanie absurdu góra „duchowych” śmieci do kupienia z kuponem rabatowym 10 % na hasło: „będziesz jeszcze bardziej zajebisty.” 

W kręgach fermentującego zboża ezotery 404 króluje krótkowzroczność i krótki dystans sprawdzalności tych cudów i dziwów, wszystko musi się opłacać na końcu tego nieziemskiego łańcucha dostaw. Czaruj lokalnie docieraj globalnie. Sprowadzaj zza mało już zielonej granicy towar egzotyczny; rdzennych ludzi, stroje magiczne i substancje psychodeliczne, pióra, grzechotki i bębenki. Śpiewaj pieśni i polewaj psychoaktywny wywar za dolary i w euro. Sam po dolarowym treningu zostań „szamanem – przebierańcem”. Uzdrawiaj. Reperuj. Inspiruj do dalszej podróży do nie wiadomo gdzie, bo takich doświadczeń nie sposób wyczerpać. Ta droga nie ma końca, bo umysł nie ma końca, bo końca również nie mają nasze traumy i zagubienie. Dlatego cynicznie można na tym nieźle zarobić i wielu, naprawdę wielu „szamanów” to wie, że tu w świecie zachodzącego słońca jest wielka czarna dziura duchowej desperacji. Tu są naprawdę głodni „czegoś głębszego” młodzi ludzie, którzy widzą i czują jałowość tej absurdalnej gry w pozory. Jednak to co działa tam nie koniecznie działa tutaj w ten sam sposób. Ponieważ ludzie, którzy naprawdę żyją w dość brutalnych realiach zepchniętych na margines i wyssanych z zasobów „światów pogranicza” widzą i czują prawdziwą kondycję świata, podczas kiedy ty żyjesz w symulacji, której rolą jest cię bez ustanku usypiać jak przekarmionego dobrobytem pluszaka do zabawy. Dlatego chcemy udawać coś prawdziwego i pełnego znaczenia, chcemy kraść nie nasze tradycje i nie nasze pieśni, ponieważ wszystko inne już przywłaszczyliśmy, a z dziadów i pradziadów zrobiliśmy niewolników, którzy robili nam dobrze za bat i śmierć. 

Dlatego nie dziw się drogi „szamanie” temu co do ciebie idzie i co zedrze z ciebie wszystkie oszustwa i całą tą absurdalną błazenadę. Wcześniej czy później będziesz nagi i bezbronny i wówczas być może zrozumiesz prawdziwą wartość tego co naprawdę jest święte i ma moc uzdrawiania. Może ktoś naprawdę ci pomoże bez dolarów i euro z niewyczerpanego skarbca „zwykłej” ludzkiej życzliwości, która nie jest żadną tajemną i mistyczną ścieżką. Nie, nie nie jestem lepszy – jestem taki sam zachorowany na ambicję i leczony hipokryzją. Mam częste urojenia swojej wyjątkowości – magiczny krótkotrwały lek na stan omamienia samym sobą. Jednak zrozumiałem, że nie rozumiem, pojąłem, że nie pojmuję tego co poza słowem obietnicy Mózgogłowia i jego bezustannych gier w pocieszenie. Bez prawdziwej pokory, bez wiem, że nic nie wiem nie wyjdziemy z tego bagna. 

Prawdą jest również to, że ludziom wrażliwym, w których wciąż jest ta duchowa sensytywność, coraz trudniej znieść tą głupotę udającą mądrość. Wycofują się, wyciszają obecność i szukają schronienie w odosobnieniu blisko natury i prostego życia. Prawdziwa Mądrość nie szuka poklasku, bowiem kiedy głupoty jest już zbyt dużo – czas staje się bardzo cenny, ponieważ widzisz dokąd to wszystko zmierza. Zimna fuzja to meta – duchowość czerpana z zasobów modeli językowych, które staną się guru technologicznego społeczeństwa. Pożenione wszystko ze wszystkim i skompresowane do potrzeb ludzi – maszyn. Jak to się mówi; zoptymalizowane pod kątem „użytkownika”. Duchowość algorytmiczna: 


„Sztuczna inteligencja jest powszechniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. W ostatnich dniach pewnie wkroczyła do kościoła, gdzie „odprawiła” nabożeństwo. Podczas ceremonii AI odpowiadała za wygłoszenie kazania, prowadzenie modlitwy czy oprawę muzyczną. Koncepcję i projekt opracował 29-letni teolog i filozof, który stwierdził, że podczas mszy „tylko towarzyszył technologii”. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem.”


SZTUCZNA INTELIGENCJA W KOŚCIELE. CHATGPT ODPRAWIŁ MSZĘ ŚWIĘTĄ >>

„Bóstwo ma prawie dwa metry wzrostu i waży 60 kg. Część jego głowy, szyja, ramiona i dłonie pokryte są silikonem przypominającym młodą skórę, a „ciało” wykonano z krzemu i aluminium. Automat o smukłej sylwetce jest wart 900 tys. dolarów. Pierwsze kazanie maszyna wygłosiła pod koniec lutego. Buddyjski robot o fizycznych cechach nienawiązujących do żadnej płci naucza po japońsku, może też wyświetlać przedstawiany tekst po chińsku i angielsku. Jest efektem współpracy między świątynią Kodaiji w Kioto o 400-letniej historii a Hiroshi Ishiguro, profesorem robotyki z Uniwersytetu w Osace. Wstępnie zaprogramowane kazania pochodzą z Sutry Serca, najkrótszej i najbardziej esencjonalnej z buddyjskich ksiąg, a robot może również przetłumaczyć je na chiński i angielski, i wyświetlić na ekranie. Robił to przez dwa miesiące w jednej ze świątyń w Kioto.”

MNICH-ANDROID NAUCZA W BUDDYJSKIEJ ŚWIĄTYNI >>

Kiedy to się dzieje, to wiedz, że coś się dzieje – cytując klasyka. To jest tamasowa przyszłość ekumenizmu w postaci „coś dobrego dla każdego”. Aplikacje do medytacji, sesje kontemplacji online, śpiewniki ceremonialnych pieśni w e – bookach za dolary, ugotuj sobie w domu szamanistyczny wywar i połącz się z Gają kupując składniki w promocji:

„Chciałabym sporządzić bardzo mocną yage. Ostatnio użyłam 3 gram ruty i 25 gram Mimosa hostilis Root Bark (shredded). Najpierw wypiłam wywar z 3 gram ruty, po godzinie połowę wywaru z mimozy, który zwróciłam, po około 20 minutach wypiłam drugą połowę wywaru z mimozy. I co widzę – jak na takie ilości mimozy wywar zadziałał słabo w moim odczuciu. Mój umysł przez sekundę uleciał gdzieś daleko, czułam, że coś ciągnie mój umysł w górę, ale byłam „za ciężka”, „sklejona” ze swoim ciałem. Z drugiej strony nawoływali mnie, a ja nie mogłam do końca wyzwolić umysłu z 3 wymiarów. Ostatecznie nie doświadczyłam teleportacji na drugą stronę, ale było to bardzo wartościowe doświadczenie, które wiele mi pokazało i nauczyło mnie. Może po prostu nie byłam gotowa?”

AYAHUASCA – SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA >>

„Jednak powszechna wiara w moc autentycznych, tradycyjnych rytuałów i prowadzących je szamanów jest w najlepszym wypadku problematyczna, a w najgorszym wręcz niebezpieczna. Po pierwsze, nie ma prawdziwego lub autentycznego rytuału ayahuasca, a nawet zestawu rytuałów. Ale co ważniejsze, mówi Rubén Orellana, peruwiański archeolog i curandero, tradycje ayahuasca zostały opracowane dla ludzi pochodzących z określonych środowisk kulturowych. W związku z tym, nawet jeśli sam napar, a nawet niektóre z otaczających go praktyk rytualnych, mogą mieć podobny surowy wpływ na każdego, prawdopodobnie będą generować bardzo różne ogólne doświadczenia – inne ryzyko i korzyści – dla osób z zewnątrz niż dla osób z wewnątrz. W najlepszym przypadku oznacza to, że wielu ludzi z Zachodu może wydawać duże sumy na doświadczenia, których nie są w stanie w pełni zrozumieć ani z nich skorzystać. W ten sposób przyczyniają się do bezmyślnego utowarowienia i fetyszyzacji kultur, w których praktyki chcą się wtopić lub które chcą dokooptować. W najgorszym przypadku oznacza to, że niektóre osoby mogą narazić się na poważne fizyczne lub psychiczne niebezpieczeństwo poprzez błędne odczytanie kontekstu i treści.”


KOLONIZACJA DOŚWIADCZENIA AYAHUASKI >>

New brave szamans tak robią. Ludzie wyhodowani w korporacyjnym pustostanie stają się przewodnikami do „innych wymiarów”, bo po ciemku pomacali „rdzennych tradycji” i za dolary porobili kursy. „Mistrzowie” z własnego nadania, samo – mianowani liderzy ceremonialni z kserokopiarki 3D. Koniec końców skończy się to źle, bo inaczej być nie może. Wszystko co wciąż wartościowe rozmienia się na drobne, bo za coś trzeba żyć, jakoś się dostosować do prawideł rynku. Popyt wzrasta i będzie wzrastał wraz z „narastającym postępem podstępu”, bo era wodnika weszła w swój peak i wylewa nam się od nadmiarów instant enlightenment. Zapewne będzie jeszcze lepiej, jeszcze łatwiej, jeszcze ciekawiej i jeszcze bardziej odjazdowo. 

Odjazd staje się normą. Ucieczką do przodu. Kiedy nie umiesz gotować, bo brak ci serca do tego i troski dajesz dużo składników i dużo przypraw. Naśladujesz egzotyczną recepturę. Może to być jakimś cudem nawet smaczne, ale wcześniej czy później poczujesz się źle. Nie ma w tym poczucia smaku, nie ma w tym prostoty i naturalności. Jest nadmiar wynikający z braku zdolności rozróżniania, braku selekcji i usunięcia tego co niepotrzebne. Liczy się forma zamiast rzeczywistej treści. Prawdziwą tradycję chroni nieatrakcyjna dla Mózgogłowia zwyczajność, coś wręcz przyziemnego. Ego lubi rzeczy niezwykłe, specjalne i wyjątkowe, bo chce się takie czuć, takim być jednak nigdy nie może takie zostać, bo wciąż jest głodne nowego. Retors – ja to konsekwencja zatrucia i przejedzenia negatywizmem i pozorem. Nie dające się powstrzymać żadnym remedium Mdłości, które są prawdą o nas i o tym co się z nami stało. Kiedy dotrze do nas, że proces oczyszczenia jest koniecznością i zarazem mechanizmem obronnym przed całkowitym szaleństwem spojrzymy na to co się dzieje w zupełnie inny pozytywny sposób. Przerażenie zastąpi współczucie, bowiem ludzie po prostu cierpią i nie wiedzą w jaki sposób sobie pomóc. Dlatego z tej perspektywy nadużycia tych „uzdrawiaczy” i „przebierańców” są skalibrowane podług wzorca dominacji nad słabszymi, nad istotami, które są zagubione i nieprzytomne i to jest złe. Kiedy ego żeruje na desperacji i bezbronności innych staje się Monstrum – mrokiem udającym światło. 

Przebierańcem jest każdy „mistrz i guru”, który po przez swoją pozycję i autorytet wykorzystuje innych dla własnych korzyści. To jest anty – dharma. Plagą są nadużycia natury seksualnej i są powszechne w każdej religii, grupie duchowej, sekcie, kulcie etc. Szczególnie obrzydliwy jest gwałt pod pozorem „uzdrawiania”, „oczyszczania karmy” czy „błogosławieństwa”:

„Szamańskie uzdrawianie czy okazja do rytualnych nadużyć? W pozwie złożonym w zeszłym tygodniu w Nowym Meksyku zarzucono, że „szamański mistrz” zaatakował kobietę podczas sesji treningowej „medycyny energetycznej” w marcu. Roszczenie, które jest obecnie badane, może rzucić więcej światła na to, co niektórzy twierdzą, że jest ciemną stroną niektórych trendów we współczesnej duchowości, zwłaszcza tych, które obejmują ceremonialne stosowanie często intensywnych terapii psychodelicznych.”

WSTYD I ZDRADA – NADUŻYCIA SEKSUALNE W BRANŻY UZDRAWIANIA DUCHOWEGO WYCHODZĄ NA JAW >>

WIELKIE SZAMAŃSKIE OSZUSTWO: UŻYWANIE AYAHUASKI JAKO PRZEWODNIKA DO SEKSUALNEGO SPEŁNIENIA >>

Kiedy przestajesz mieć oparcie we własnym życiu i doświadczeniu, tracisz orientację i szukasz „cudów” masz wielką szansę, że trafisz w łapy jakiegoś duchowego oszusta i manipulatora, który cię uwiedzie i wykorzysta. Ten czas nie sprzyja prawdzie i autentyczności, ponieważ w pewnym sensie staliśmy się zbyt zmyślni i wyrachowani po jednej mrocznej stronie i zbyt zdesperowani i naiwni po drugiej. W szaleńczym biegu do „sukcesu” czy „oświecenia” straciliśmy samych siebie na rzecz uniformów i błyskotek. Jednak być może to przestaje nas już bawić lub odkryliśmy, że stało się kolejnym narzędziem dominacji. W despotycznej i opartej na potrzebie kontroli „duchowości” to było zawsze. Zawsze będą tacy, którzy z lekarstwa zrobią truciznę by cię „uzdrawiać” dla pieniędzy, seksu czy władzy. Nie polecam oddawać tego co w nas najpiękniejsze i zarazem najbardziej delikatne w obce ręce czy to guru – oszusta czy maszyny AI, żeby mówili ci jak żyć i kim jesteś. 

***

jesteście przerabiani

na masę

masę ludzką

masowego odbiorcę

jesteście przerabiani

na ciemną masę

na masę towarową

***

proszę was

nie bójcie się samotności

nie bójcie się ciszy

nie bójcie się „nudy”

pamiętajcie

że milczenie jest wymowne

że nienawiść krzyczy ryczy

ujada i wyje

miłość uśmiecha się milczy

czeka na was

***

Tadeusz Różewicz, Odnaleźć samego siebie

PIRACKIE OPOWIEŚCI

O PRZEBIERAŃCACH

Galeria

Specjalizacja, udomowienie, cywilizacja, społeczeństwo masowe, nowoczesność, technokultura… oto Postęp, jego owoce prezentowany coraz wyraźniej. Imperatyw kontroli, popychając nas do zadawania pytań równych do rosnącego zagrożenia wokół nas i wewnątrz nas. Te tragiczne czasy mogą jeszcze ujawnić ożywcze nowe perspektywy myślenia i działania. Kiedy wszystko jest zagrożone, wszystko musi zostać skonfrontowane i zastąpione. W tej chwili istnieje wyraźna możliwość zrobienia właśnie tego. 

Ludzie na całym świecie pokazują, że są gotowi zaangażować się w ten dialog. Wyzwaniem jest rozpoczęcie nowej rozmowy we własnym społeczeństwie. Wysiłek zaczyna się od odmowy zaakceptowania danych, które obracają się przeciwko nam tak bezlitośnie, tak zaciekle. Konfrontacja dotyczy coraz bardziej patologicznego stanu współczesnego społeczeństwa: wybuchy masowych zabójstw, coraz bardziej uzależnioną od narkotyków populacją, pośród upadającego środowiska fizycznego. Inicjatywa pozostaje odłączona i zinternalizowana, z ogromną bezwładnością i zaprzeczeniem. Ale rzeczywistość jest uporczywa i wywołuje pytania, które są równie bezprecedensowe, jak sytuacja, z którą mamy do czynienia. 

Trzymanie się polityki jest jednym ze sposobów uniknięcia konfrontacji z pożerającą logiką cywilizacji, trzymając się przyjętych założeń i definicji. Porzucenie tego wszystkiego jest czymś przeciwnym: prawdziwie jakościową zmianą, fundamentalną zmianą paradygmatu.

John Zerzan, Zmierzch maszyn

O PRAWDZIWYM BOGACTWIE

Algorytmiczna post – rzeczywistość Mózgogłowia bezustannie dąży do redukcji znaczenia na rzecz tak zwanej funkcjonalności, która staje się celem samym w sobie. Technologiczny system staje się strukturą samą dla siebie dla której człowiek jest przydatny o ile spełnia wspomniane funkcje rozwijania, utrzymywania i chronienia Systemu. Ten System stał się bytem samym w sobie, czymś co stało się ważniejsze niż wszystko inne. Nazywam to Maszyną. Maszyna stała się Meta – Bytem, Meta – Strukturą i zimną precyzją niszczy to co nam przypomina, że jesteśmy czymś więcej niż zasobem do jej obsługi. Utylitarna cywilizacja zimnego kabla zredukowała nas do roli biernych i posłusznych konsumentów, których obecność w wirtualnej przestrzeni społecznej regulowana jest przez „algorytm przydatności” dla agendy Maszyny, która promuje duchowe ubóstwo i redukcyjną jedno wymiarowość ludzi sformatowanych według wzorca użyteczności. Dostosowanie do tego staje się miarą „sukcesu”. Wszyscy bez ustanku pracujemy nad dobrostanem Maszyny zasilając ją swoją uwagą, czasem i ulegając jej hipnotycznym obietnicom, które trafiają w czuły punkt naszej coraz większej alienacji i samotności. Z podmiotu stajemy się przedmiotem, a nasz Duch redukowany jest do intelektu i pożerania tak zwanej kultury rozrywkowej w której szukamy „czegoś głębszego” ciesząc się gdy obejrzymy „dobry film”, czy przeczytamy „ciekawą książkę”. 

Jednak nie ma w tym nic co naprawdę może nas odżywić w prawdziwym tego słowa znaczeniu, ponieważ większość „duchowego towaru kultury i sztuki” jest ogrywaniem sprawdzonego schematu, który wie jak nam „robić dobrze”. Wie jak nami poruszać poprzez emocjonalne deficyty i ukryte pragnienia. Wie czego nam brakuje i w jakim stopniu, ponieważ bez ustanku śledzi nas i studiuje poprzez swoje detektory – aplikacje w sieci. Staliśmy się do bólu przewidywalni, dlatego system może się rozwijać, ponieważ opór jest już minimalny i rozgrywa się na polach, które łatwo kontrolować. Bunt stał się towarem jak wszystko inne i ma swoje trendy i cykle, które algorytm rozpoznaje wcześniej niż mają miejsce i mało tego, że je kontroluje to jeszcze poprzez nie wzmacnia swoją władzę. Najczęściej buntownicy stają się tymi, którzy ten system umacniają kiedy już zostaną uwiedzeni popularnością i tak zwanym „soft – wpływem”, który nigdy nie dotyka i nie kwestionuje samego rdzenia systemu. Ludzi, którzy naprawdę odsłaniają prawdę system po prostu niszczy w najbardziej okrutny i bezwzględny sposób. Na tej więziennej planecie tak było od zawsze. Dlatego dużo bardziej skutecznym narzędziem kontroli jest materialny dobrobyt i intelektualne samozadowolenie. Sztuczne perły i jałowa wiedza. Narkotyzujący dobrobyt, który usypia świadomość czym w istocie jest uwarunkowana egzystencja oraz „kultura i nauka”, która racjonalizuje i udomawia dając poczucie złudnego bezpieczeństwa. Jednak ten „bezpieczny” okres mamy już za sobą. 

Nadchodzi Retors – Ja. Nagłe i gwałtowne wybudzenie z masowej śpiączki. Piorun rozświetlający ten zamulony zatęchły przesytem i nudą mechaniczny pejzaż. Atak na wyprzedaży. Burza w zdeprawowanej świątyni. Substytuty zaczynają śmierdzieć i rozpadać się. Widoczna staje się wszechobecna tandeta z której ulepiono cały ten „splendor”. Dla tych, którzy Czują ten czas jest najlepszy, bowiem w końcu ujrzymy prawdę o tym co z takim mozołem debilizmu tworzyliśmy przez milenia dominacji ludzkości; oto Maszyna wypluwa na świat swoje mroczne potomstwo i konfrontuje nas z naszym dziełem. Dlatego i w tym kontekście warto znaleźć duchową ścieżkę, która rezonuje z czasem rozpadu i permanentnej rewolucji. Ścieżki która musi integrować w sobie szaleństwo i używać go do przekroczenia klatki racjonalizmu i zmechanizowanej logiki. W kulturze masowej to beat generation i punk, awangardowe konfrontacyjne kino niepokoju i surrealizm – nadrealizm, w architekturze brutalizm i modernizm, kultura industrialna i estetyka post – apokaliptyczna, cyber punk i ruchy anarcho – prymitywizmu. W duchowości to szamanizm i buddyzm wadżrajany, gnoza i sufizm – wszystko co nie jest wykastrowane przez doktrynę i moralność niewolniczą. Potrzebna nam jest duchowa inspiracja, która zamiast uciekać przed chaosem i rozpadem czyni z niego paliwo na ścieżce, coś doprawdy ożywczego. Symbolem tego jest Wadżra – Moc. Archetypem jest Mag – Twórca. 


KREATYWNE SYMBOLE BUDDYZMU TANTRYCZNEGO, Sangharakszita >>

Co więcej, jest to czas Kaliyugi. I chociaż Kaliyuga działa przeciwko nam, to działa również na naszą korzyść, szczególnie jeśli chodzi o Wadżrajanę, ponieważ ze wszystkich nauk, jakich kiedykolwiek nauczał Budda, ze wszystkich dostępnych nauk duchowych jakiegokolwiek rodzaju, nauki Wadżrajany są najdoskonalej dostosowane do tego czasu Kaliyugi. Obecny czas Kalijugi jest niezwykle ograniczony. Karma jest gęsta. Nie jest rozłożona i rozproszona na wielkim, długim polu. Jest raczej wciągana do środka. Jest to czas kurczenia się, a karma dojrzewa znacznie szybciej niż kiedyś. Dzieje się tak nie dlatego, że jesteś w wadżrajanie, ale dlatego, że jest na to czas. Doświadczenie jest o wiele bardziej skondensowane; zjawiska są o wiele bardziej skondensowane; czas jest o wiele bardziej skondensowany. Możesz spojrzeć na swoje życie; możesz wyjść na zewnątrz i zobaczyć, że to nie jest ten sam świat sprzed stu lat. Był on znacznie szerszy i bardziej rozproszony. Jest to wynikiem skondensowanej jakości Kalijugi, która będzie kontynuowana, a doświadczenie stanie się bardziej zagęszczone i bardziej skondensowane, a nie mniej.

W tych warunkach wadżrajana może faktycznie przynieść najwięcej dobra na dwa sposoby, co jest zadziwiającą myślą. Jednym z nich jest to, że możemy łatwiej dostrzec związki przyczynowo-skutkowe. Cierpimy na tyle, by przekonać się, że cierpienie jest rzeczywistością, dlatego jesteśmy gotowi praktykować. Zdajemy sobie sprawę z korzyści płynących z praktyki, ponieważ naprawdę pragniemy osiągnąć oświecenie. W lepszych czasach, w łagodniejszych czasach, w czasach, gdy wokół nas rozciągają się zielone wzgórza i nie ma wiele do zrobienia poza starzeniem się, gdy rzeczy są po prostu bardziej rozłożone, a życie jest być może dłuższe i bardziej zrelaksowane, w takich warunkach trudno jest nam sobie wyobrazić, dlaczego mielibyśmy zebrać się na odwagę, by praktykować. Myślimy po prostu, że powinniśmy iść z prądem.

Tak więc pod tym względem Kalijuga jest bardzo zgodna z Wadżrajaną.

Jetsunma Ahkon Lhamo

Jednak twórca przestaje być twórcą w momencie kiedy staje się niewolnikiem konsumpcji fantazmatów wysrywanych z głębokiej gardzieli Maszyny. Heroina XXI (tarot: karta „świat”) symulacji rzeczywistości – prąd / ściek mediów społecznościowych – powszechnie akceptowane i podsycane przez masowy debilizm tak zwane skrolowanie algorytmicznej kloaki. Dewastacja umysłu poprzez totalne rozproszenie i niszczenie zdolności skupienia. Czarna dziura zasysająca resztki świadomości, która bez ustanku odświeża stan narkotycznego transu. Nic nie ma początku i nie ma końca. Pojawia się i znika bez przerwy. Ta symulacja ma płynną naturę – rzeka ukrytej rozpaczy, która jawi się jako nasz „udział” w życiu, które nigdzie tak naprawdę nie istnieje. Miliony sprzecznych wersji „rzeczywistości”, poglądów, wizji upośledzonych i coraz bardziej zdezorientowanych ludzi – zwierząt karmionych cyfrową modyfikowaną paszą na pastwisku – żerowisku. To nasze „życie” i świat wewnętrzny staje się pokarmem dla algorytmów i tresowania modeli językowych jak kolokwialnie nazywamy nowego pana. Maszyna naśladuje zaburzony i chaotyczny umysł, który nie ma żadnej dyscypliny i bez ustanku jest nękany przez przypadkowe myśli i emocje. Jest w stanie ciągłego bezsensownego wzburzenia. Nie potrafi się skupić i rozpoznawać wartości „kontentu”. Ważne, aby bez ustanku „coś grało” wciąż „nowe” i „świeże” coś czego „ja” by chciało i coś czego nienawidzi. Na zmianę. Bez przerwy. 

W istocie ten światowy ład jest jednym mrocznym bólem. Może nie jesteście w tym z nami zgodni, może nie jesteście tego jeszcze świadomi. Kiedy jednak posuniecie się dalej na waszej ścieżce, zrozumiecie to wewnętrznie.

CHIŃSKA GNOZA, Jan Van Rijckenborgh, Catharose De Petri

Z duchowego punktu widzenia nasze uzależnienie od bezsensu mediów społecznościowych i łatwość z jaką to przyszło świadczy o tym, że coś technologia z nami zrobiła, czemu w żaden sposób nie potrafimy się oprzeć i nawet w większości nie zastanawiamy się nad tym jak to się stało. Maszyna wyłączyła w nas zdolność refleksji nad swoim własnym stanem i sposobem funkcjonowania. To jest właśnie mentalność niewolnika. Jego tamasowa wygoda. Oddanie w łapy pana. Mózgogłowie rezonuje z Tech, ponieważ Tech odzwierciedla sposób funkcjonowania ludzkiego mózgu i ludzkiego ego. To oparty na schematach i powtórzeniach zero jedynkowy system: walcz vs uciekaj lub udawaj martwego. Mózg przewija chaotyczne treści umysłu szukając potwierdzeń istnienia egotycznej fiksacji, lubi się babrać w gnoju i cały czas wszystko ocenia pod względem absurdalnej i urojonej wartości, którą sam dla siebie tworzy. Istota czująca ma do dyspozycji potężne narzędzie inteligencji i tworzy z tego generator debilnej rozrywki żeby samą siebie znarkotyzować. 

Dlatego potężne duchowe tradycje, które rozpoznały w swoim nauczaniu uwarunkowanie i naturę ludzką mają narzędzia do pracy z cieniem – ignorancją. Nie uciekają przed negatywizmem, głupotą, emocjami, namiętnościami – to wszystko stanowi dla nich zasób do transformacji, kreatywny materiał do obróbki, ponieważ wiedzą, że w swojej esencji węgiel jest diamentem i ma niezniszczalną naturę prawdziwej Mądrości. Technologia ma ogromny potencjał kiedy staje się narzędziem Serca, ponieważ narzędzie samo w sobie jest dzieckiem inteligencji, a kiedy połączymy to z wrażliwością i czystą intencją przynoszenia pożytku staje się czymś co naprawdę może pomóc. Problem zaczyna się wtedy kiedy zaprogramujemy ją na efektywność i wydajność w służbie nieludzkiego systemu, który będzie chronił sam siebie bazując na logice „zimnego kabla mózgu”, który zacznie dzielić rzeczywistość na użyteczne i nie użyteczne. Z tego punktu widzenia w tym stadium masa ludzka pod dominacją hedonizmu, narcyzmu i głupoty jawi się jako bezużyteczna i destrukcyjna, ponieważ niszczy samą siebie i swój habitat. Włada nami cień i ekspanduje wykładniczo. Maszyna to rozpoznaje. 

W duchowym nauczaniu tradycyjnej medycyny chińskiej mowa jest o duchach, które tworzą jednostkę. Na subtelnym poziomie natura materii składa się z pięciu elementów. W TCM duch elementu metalu „Po” (płuca, jelito grube) to cywilizacyjna faza industrializacji i smutnego człowieka – maszyny sprowadzonego do cyklu – powtórzenia, który jest tylko tym ciałem i w tym ciele. Nie ma żadnego innego celu ani powołania jak jedynie być narzędziem produkcji towarów i usług. Jest niczym i o niczym. To ostateczna konkluzja materializmu zrodzonego z niego nihilizmu, która jest nowotworem obcym prawdziwej naturze ludzkiej, która potrzebuje duchowości i wiary, ponieważ przez tysiąclecia to stanowiło korzeń naszego istnienia. Duch „Po” jest śmiertelnym automatyzmem kierowanym desperacją przetrwania za wszelką cenę. To jest skrajnie egotyczna świadomość zaprogramowana jedynie na to życie w tym ciele bez żadnej transcendentnej perspektywy. W swoim ekstremum to nieludzko – zwierzęcy totalitarny system władzy w którym jednostka jest zniewoloną maszyną i mięsem armatnim. To jest zaczyn modernizmu – materializmu z którego powstały globalne wojny i obozy zagłady. To był frontalny atak na ludzką duchowość i poczucie godności. To tym oprogramowaniem Maszyna może zarządzać i do tego może sięgnąć kiedy wyczerpią się zasoby dla dobrobytu i nastąpi faza zwierzęcej walki o prztrwanie. Wyjdzie z ludzi to co nieludzkie. Nie zmieniając kursu i percepcji dotrzemy tam wcześniej niż nam się wydaje, ponieważ tak zaprogramowana „rzeczywistość” jest deterministyczna i na poziomie „mięsa” nieunikniona. Cechą charakterystyczną nowotworu w fazie aktywnej jest agresja i ekspansja, destrukcyjny rozrost i pożeranie. Kondycja planety mówi o tym jasno, a masowa popularność populistycznych oligarchów u szczytu władzy tylko to dobitnie podkreśla. 

Wszyscy żyjemy życiem programowanego przez algorytmy stada, ponieważ każdy nadaje w informacyjny eter swoją wizję stadnego życia i desperacko pragnie uwagi. Social medialny feed to neurotyczno – narcystyczny mindfuck, który dosłownie niszczy nas od środka. To jest meta – narkotyk. To nie jest neutralna technologia, jak chcą to widzieć tak zwani entuzjaści, w istocie jest to proces hybrydyzacji przy pomocy tech’u istot ludzkich. Hybrydyzacja jest ostatecznym podłączeniem do systemu technologicznego naszego ciała, energii i rzecz jasna umysłu. Umysł, a tym samym energia, już tam jest w coraz większym stopniu. Ekran zastąpił analogową rzeczywistość i jest pryzmatem, który ją defragmentuje i rozszczepia na „atomy – bańki” lub tak zwane „komory echa” – spolaryzowane społeczne grupy stadne bez ustanku walczące ze sobą. Sieć stała się trigerowaniem – impulsem do dalszych podziałów i walki. Płeć, środowisko, polityczne spektrum, lewacy i prawacy, religia i nauka, szczepieni nie szczepieni, oburzeni i odurzeni. Wszystko jedno – ważny jest ponad wszystkim stan konfliktu. Prekariat. Komentariat. Bezustanne szczucie jednych na drugich i zagryzanie w tych x’ach czy facebookach. Tani i ekonomiczny „udział” w urojeniu. Populiści nie muszą chodzić do telewizji i gazety mają swoje media i swoją komorę echa, swój prekariatowy komentariat. Rozładowanie napięć poprzez wirtualną „rewolucję” odurzonych oburzeniem. 

Epoka nadinformacji to element wody. Duchem tego elementu jest „Zhi” i jego negatywnem jest brak woli, depresja, wycofanie i uległość. Jednak w swoim potencjale jest siłą woli i determinacją, aby nie ulegać masowej halucynacji i bez względu na wszystko robić to co dla nas ważne. Być Magiem, który odzyskuje moc sprawczą i inspirację. Tworzy własną przestrzeń wewnętrzną – sacrum. Świątynie Ducha. Ma swoją drogę i swój cel. Nie zarządza nim totalitaryzm algorytmu. Rozpoznaje, że gówno nie jest czekoladą i dekoduje cyniczne techniki uwodzenia przez Maszynę. Nikogo już nie chce „zbawiać” i zabawiać. Ma wyjebane na status i falołersów. Teraz już biega jedynie o to, by nie ulec tej „zabawie” i nie dać zrobić z siebie „zasobu ludzkiego” – tak zwanego Pokarmu. Eskalacja Kali Yugi tworzy potencjał Skoku! W bardzo krótkim czasie możemy rozpoznać w sobie ogromny potencjał i go urzeczywistniać z każdym coraz bardziej szalonym dniem. Robić to w ciszy i skupieniu poza detektorami mediów społecznościowych i tym chaotycznym jazgotem, ponieważ to jest jak przysłowiowy sen wariata – zaraźliwa choroba psychiczna. Trzeba mieć w sobie dyscyplinę, która nie jest jakimś osiąganiem zaimplementowanych nam przez Maszynę celów i pragnień, a jest oparta na naszych wewnętrznych celach, które odkryliśmy. Dbać i otoczyć szacunkiem to co dla nas ważne. Nie rzucać pereł świniom do ryja. Wycofać się z jazgotu do Świątyni. Używać Maszyny do swoich celów. Tworzyć wartościową treść zamiast konsumować te popłuczyny po pomyjach. To wszystko może nam uratować życie. 

Być FOMO. 

Niech nas omija to „co ważne” dla stada i rozwoju jego choroby. 

Odzyskać połączenie z tradycją, która jest zakorzeniona w tym co naprawdę ludzkie i ponadczasowe. W tym co nie uległo modernistycznej i njuejdżowej modzie mieszania wszystkiego ze wszystkim, aż do kompletnej nijakości i bezużyteczności. Skupienie i refleksja, kontemplacja i zdobywanie wartościowej wiedzy. Współtworzenie z bliskimi nam istotami przestrzeni, która ma znaczenie i uzdrawia nasz umysł, energię i ciało. Zwrócić się w stronę tych, których ten system odrzucił, ponieważ tam jest prawdziwa wartość. Mądrość Natury, Rdzenni Ludzie i ich ponadczasowa uniwersalna ludzka mądrość. Upraszczać i wyciszać powiadomienia ze sztucznego świata, który desperacko chce umrzeć. Duch ma nas w opiece. Jest ponad doktryną i objawieniem zamroczonych fanatyzmem proroków z ich jedynie słuszną prawdą. Szukać połączenia nie rozdzielenia. 

Pokoju zamiast walki. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

O PRAWDZIWYM BOGACTWIE

Galeria

Szkoła stała się światową religią zmodernizowanego proletariatu i składa daremne obietnice zbawienia biedaków epoką technologiczną.

Ivan Illich, Deschooling Society

TA ZIEMIA TO KOŚCI

Musimy się trochę cofnąć do czasu, kiedy to wszystko nabierało rozpędu smagane batem dystopijnych wizji przez bękarty zrodzone z macicy ignorancji i wypasione bezgotówkowym mlekiem cyfrowych fortun swoich korporacyjnych ojców, których ojcowie dorobili się na ropie i niewolnictwie w epoce, która to wszystko zaczęła i stworzyła fundament dla hybrydowych ludzi i ich symulacyjnego świata w którym teraz „żyjemy”. Czarni Magowie ze szczytu piramidy, alchemicy tworzący wodę z mózgu i wino z krwi. Tak zwana epoka informacji była epoką wielkiego zaklęcia, wielkiej transformacji masowej ludzkiej świadomości, bowiem nigdy wcześniej taka skala i szybkość mutacji nie była możliwa. Wielkie zapomnienie ogarniające miliardy istnień wpinanych jedno po drugim w Sieć Zbiorowego Snu, gdzie wgrywano im nowe kolektywne tożsamości, znaczenia i poglądy. Uczono nie pamiętać i pamiętano nie uczyć tego, co tak naprawdę może im przynieść pożytek, a zamiast tego rozbudzano w nich absurdalne marzenia o wielkim spełnieniu w Formie, w zaprogramowanej użyteczności, której rolą było jedynie karmienie żerującego na nich technologicznego pasożyta sztucznej świadomości.

Sztuczna świadomość jest systemem operacyjnym Mózgogłowia, które jest projekcją „Ja” wirusem, który przenoszony jest z ciała do ciała wraz z aktem tak zwanego poczęcia. W istocie jest to samoreprodukcja, tworzenie kopii zapasowych w niezliczonej ilości form, aby mieć pod dostatkiem tak zwanego „surowca”. Surowcem jest energia wytwarzana przez samoświadomość i ma ona schizofreniczną naturę, która powoduje, że stają się niewolnikami wewnątrz samych siebie. Sami siebie nienawidzą i sobą pogardzają, ponieważ to co nimi zarządza nazwane jest „programami”. Dominującym poczuciem dla tej hodowli – cywilizacji jest poczucie bycia niegodnym i winnym. Poczucie Upadku. Poczucie Nędzy. Poczucie bycia Niczym. Te „poczucia” są zapisem – implementacją, są sztuczne i zainkubowane przez Mrocznych Magów, którzy kontrolują ten wymiar istnienia – symulacji. To rodzi świat przemocy i agresji, świat pełen wojen, nienawiści i zazdrości, świat rywalizacji i ambicji, ponieważ wszystko to tworzy bez ustanku nieskończoną ilość „wysokiej klasy” surowca.

Modułem operacyjnym jest mentalna fikcja, wyobrażenie w postaci abstrakcyjnego „boga wszechpotężnego” który wciąż ich osądza i próbuje, wciąż ich zwodzi i pastwi się nad nimi na wszelkie ciężkie do wyobrażenia i opisania sposoby. Ma dość psychopatyczno – sadystyczną naturę, bowiem zapewnia ich na domiar złego o swojej nieskończonej wobec nich miłości ustami swoich kapłanów i proroków. Nawet ci spośród nich, którzy w niego „nie wierzą” czczą go pod inną postacią „nowoczesności”, „nauki”, „racjonalizmu” czy czego tam chcecie, bowiem wszystko to to jedynie nazwy dla tej samej „rzeczy” a jest nią poczucie oddzielenia i osądzania swojej wizji, posiadania swoich przekonań i dokonań, silna wiara w cel nadrzędny w jakiś urojony master plan.

W wyjątkowość i ważność wyodrębnionego.

Jednak w Istocie to stworzyło podział, stworzyło drogę i podróżnika. Stworzyło Brak. Ten Brak jest najbardziej bazowym Wdrukiem, ten Brak wszystko zaczyna i wszystkim rządzi, ten Brak jest u podstawy wszystkiego co było potem i jest teraz. To przyczyna, która uruchomiła Maszynę. Ten urojony „Bóg” jest głosem w twojej głowie – to wgrana i zakodowana stacja nadawcza sygnału Hipnozy – Osmozy.

𒀭𒀭𒀭

Osmoza – dyfuzja rozpuszczalnika przez membranę półprzepuszczalną rozdzielającą dwa roztwory o różnym stężeniu. Osmoza zachodzi spontanicznie w wyniku przenikania rozpuszczalnika (np. wody) przez membranę półprzepuszczalną z roztworu o niższym stężeniu substancji rozpuszczonej do roztworu o stężeniu wyższym, czyli prowadzi do wyrównania stężeń obu roztworów.

𒀭𒀭𒀭

To „dwa” staje się iluzją jedni. To rozdzielenie staje się nieświadomym poczuciem Braku. Tym co Zarządza i tym co tworzy nieskończoność Wtórności. To Kopiowanie. Kserokopiarka umysłu, która bez ustanku pracuje. Non stop. Ta „rzeczywistość” jest kopią niedostępnego oryginału, bowiem brak jest tutaj kompatybilności energetycznej. Brak jest tu połączenia. To jest Odpad. Kopia przez cały czas udaje oryginał i ma naturę fraktalną, oznacza to, że ten mechanizm występuje na wszystkich poziomach przejawienia i we wszystkich wariantach. Fałszywy okrutny bóg udaje Boga. I choć widać czym przesiąknięte jest jego królestwo, my produkty jego lędźwi nie potrafimy jasno postrzegać rzeczywistej natury tego świata, ponieważ my śnimy na jawie. Żeby to zrozumieć i postrzec trzeba patrzeć na tak zwane kody biologiczne, na pierwotny program tak zwanego tła i ujrzeć okrucieństwo, które nim rządzi. Wszystko się pożera. To jest nazwane Gastropolis. Wszystko na wszystkim żeruje. Wszystko wszystkim pogardza udając, że jest inaczej.

Ta „cudowna” natura ma zakodowane w sobie fundamentalne prawidła na jakich oparty jest cały powielany system. To odzwierciedlenie. Jednak trzeba nam wiedzieć jedną rzecz, że to nie było takie, to takie się stało, ponieważ uległo dominującemu programowi, uległo degeneracji. Moc istoty ludzkiej polega na łasce manifestacji, ponieważ nosi ona w sobie pierwotną pozbawioną ograniczeń naturę i ma zdolność tworzenia. W wyniku podboju przez sztuczną świadomość i rozdzielenie ludzki umysł tworzy rzeczywistość odzwierciedlenia swojego własnego stanu. To jest nazwane Projekcją. I ta Projekcja staje się jego światem, jego rzeczywistością i jego więzieniem. Mózgogłowie czyli Maszyna Iluzji tworzy siatkę – matrycę, która kłamie i ukazuje nam zupełnie inny obraz i wrażenie od tego jak jest naprawdę. Żyjemy w symulacji zbudowanej z wyobrażeń, które stają się „rzeczywiste”. Ponieważ na tym polega moc umysłu.

Na tym polega Klątwa i Błogosławieństwo.

I wymazywanie tej wiedzy i świadomości stało się głównym zajęciem Czarnych Magów. Bezbrzeżny jest ocean zamordowanych z tego powodu istot, które się przebudziły z tej iluzji. I choć zacierali wszelkie ślady, wciąż przychodzą na ten świat kolejni Soterzy, bowiem w istocie nie możesz zniszczyć kłamstwem prawdy, możesz jedynie ją zaciemnić. Jednak wcześniej czy później ona znów się objawi, ponieważ tak jest jej wrodzona natura. I przychodzi czas Objawienia, kiedy kłamstwo jest detronizowane, bowiem rozpada się pod własnym ciężarem. Rzeczywistość ukazuje się naga taką jaka jest. Nazwane jest to Ujawnieniem lub Resetem.

Dzieje się to w sposób chaotyczny i gwałtowny. Ponieważ przepełniono pojemność możliwości wyparcia i nieświadomości to co wyparte i nieświadome zaczyna się manifestować w formach fizycznych: postaci, zjawisk, stanów i wszystko staje się coraz bardziej obłąkane. Dlatego sztuczna świadomość tworzy swoją reprezentację technologiczną – Metawersum. Tworzy symulację w symulacji, grę w grze. Tworzy konstrukt – klatkę – osmozę, aby przetrwać. Jednak jej słabym punktem jest zapośredniczenie w fizyczności tak zwany hardware infrastruktura pozyskiwania energii, która żeruje na Gai. Dlatego nigdy nie udało jej się przetrwać Resetu. Dlatego żyjemy na cmentarzysku tych, którzy byli przed nami i wciąż bez ustanku powielali ten sam schemat. Dokładnie tak jak my.

Niezliczona ilość zaawansowanych cywilizacji, które nie zdołały przekroczyć bariery ziemskiego uwarunkowania i wydostać się stąd za pomocą stworzonej przez siebie technologii. Niektóre były blisko jednak zapomniały o Cyklu i były przepełnione arogancją i pychą. Niszczyło ich samouwielbienie. Niektóre pozostały na poziomie zwierzęcości i zdychały w agonii. Niektóre zniszczyły siebie same poprzez wewnętrzny rozkład i dekadencję braku jakiejkolwiek moralności.

Ta ziemia to kości.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

TA ZIEMIA TO KOŚCI

Galeria

Gdy rodzi się Moc przebudzenia, w jednej chwili nieszczęśnik związany więzieniem cyklicznej egzystencji otrzymuje imię Dziecka Sugatów i staje się godzien szacunku w światach bogów i ludzi.

Śantidewa, Bodhicaryavatara


JORMUNGAND  

W każdym jego ruchu i słowie czuć było, że wyrzygała go Maszyna. Jak pakowane próżniowo mięso, które uśmiecha się pusto i mówi niczym. To nic było tutaj we wszystkim przez cały czas siedziało i patrzyło, stało i biło brawa – jak uderzające o siebie martwe ciała, których nikt już nie widział, ponieważ z czasem wszyscy oślepli i byli po prostu „szczęśliwi” i „zadowoleni”. Patrzyli i nie widzieli, słuchali i nie słyszeli. W ich zaprogramowanych mózgach wszystko przecież było na swoim miejscu, wszystko się zgadzało – obsługiwało ich bezdotykowo i wirtualnie poza ich udziałem. Byli kompletnie uśpieni tą wygodą. Zamroczeni bezmyślnością. Skazani wyrokiem Klątwy na absolutną niewolę, która dla nich była „wolnością”. Na wieczną wojnę, która była „pokojem” i ostatecznie na „szczęście”, które było cierpieniem. 

W Analogu nazywaliśmy – ten zautomatyzowany Kokon; Urobor, który sam siebie pożerał. Ten motyw się powtarza bez końca, ponieważ wszystko tutaj jest niczym innym jak tylko powtórzeniem; loopem – pętlą. Ostatecznie to na co liczysz nie nie da ci tego, a to o co walczysz nie będzie tym co wygrasz. Jednak z rozdziawioną mordą patrzysz na niego siedząc na gejmingowym obrotowym fotelu w tej swojej ciepłej i przytulnej klatce i myślisz sobie, że oto pojawił się prawdziwy Jezus 2.0 ponieważ mówi rzeczy niestworzone i robi cud za cudem jakby spluwał – tak od niechcenia. 

Jest ładny. Na pograniczu kobiety i mężczyzny, na pograniczu Adama i Ewy i fakt ma coś z węża – jest połyskujący i hipnotyzuje, ponieważ nie możesz oderwać od niego wzroku, a tym samym uwagi, bowiem zmysł wzroku stał się teraz najważniejszy. Staliśmy się ślepi od patrzenia, głusi od słuchania i głupi od myślenia. Wszystko zostało zdefragmentowane, pozbawione ciągłości i rozproszone; kompulsywno – impulsywne dlatego stało się głównie do patrzenia, do śledzenia, do nadążania bez udziału myślenia i refleksji, ponieważ one wymagają oderwania. Wymyślono najpotężniejszy narkotyk ze wszystkich – „kontent”, który pozwalał na wieczny dryf po nieskończonej powierzchni krótkotrwałych pozornych zdarzeń, które nie miały żadnego sensu i celu – były w zamierzeniu w samej produkcji bezcelowe i bezsensowne. Nic nigdzie nie zmierzało i nic nigdzie nie dążyło. Takie wieczne teraz, którego nigdzie nie było. Taka niby nirwana. Zawieszenie w chmurze. 

Tutaj w LDZ na ulicy Milionowej siedzi na sali pełnej ludzkich pół produktów (czyli tych w połowie drogi do nawrócenia i przyjęcia chrztu w ciepło – krystalicznej wodzie „ducha świętego” i sparowania z Wszech Algorytmem, który znów objawił nam, że w istocie jesteśmy niczym wobec jego władzy i potęgi) no widać, że są zdecydowanie i ewidentnie zauroczeni. Można pod progiem zaprogramowanego automatyzmu wyczuć nawet podniecenie, które miało w sobie coś naprawdę żywego i dlatego mnie to niepokoiło, ponieważ zazwyczaj oni już tego nie mają, a jeżeli on to wskrzesił samą swoją obecnością oznacza to, że Czarni Magowie osiągnęli nowy metafizyczny wymiar w programowaniu tych Maszyn. 

Linia, linia, linia. Niebo. Czysta świadomość, która teraz jest ukryta tak głęboko pod chmurą neurozy i nieświadomości gwałtowną i agresywną wichurą narastającej głupoty i ignorancji, którą uformowano i stworzono w północnym świecie Helheim poprzez tą mroczną stronę natury ludzkiej, która niestety zarządza w obecnej chwili całym tym projektem i siedzi przed nami na żywo i przed wami w magicznych kulach pikselozy; na które patrzycie jak na sztuczne perły w gnojowisku, które rodzą przecież z siebie całe multi – światy pełne chwilowych i całkiem złudnych rozkoszy za które sprzedacie to co wam jeszcze zostało by ostatecznie stać się nicością. Małe, które ogranicza i coraz bardziej gęste jak narośl w waszych sercach, jak nowotwór, który was pożera dzień po dniu, godzina po godzinie i minuta po minucie, a wy stajecie się coraz bardziej martwi i żałośni nawet nie mając o tym pojęcia. Uśmiechnięci aż do Końca. 

Dlatego powstał Ruch Oporu – Analog. Dharma Soterów. 

Soterzy to ci, którzy świadomie poruszają się w Kole Urobora – wracają choć nie muszą, ponieważ ich Serce jest Przebudzone. To Żywe Serce tworzy Pole Wiedzy i Działania, czyli Mądrości i Współczucia. To Przebudzone Serce jest naszym Schronieniem i jest Prawdziwą Świątynią poza murami Mózgogłowia, poza tym dusznym Hermopolis lub Gastropolis – gdzie wszystko pożera wszystko, ponieważ jest głodne szczęścia, bezpieczeństwa i miłości. Jednak zawsze pozostaje głodne. Ten niezaspokajalny głód i brak świadomości jest rdzeniem całej Maszyny. Ten głód nie ma początku – jednak może mieć koniec w tobie. 

W tym cała rzecz. 

I to jest jedyna praca, którą trzeba wykonać. 

Ogranicza nas nasza zaprogramowana przez Maszynę małość i brak dostępu do wyobraźni, która sama w sobie jest drogą wyzwolenia. Przekarmienie rodzi z siebie apatię, wycofanie, niezdecydowanie. Pasywno – agresywni czekający z pogardą na bodziec na zagospodarowanie, które zawsze przychodzi z zewnątrz tak jakbyśmy sami w sobie byli puści i martwi – czekający jedynie na wyrok. Los ofiary – parareligijny praprogram, który trzeba zhakować. 

Ciało Przyczyny. Ciało Transformacji. Ciało Ducha. 

Ujrzyj ścieżkę. Idź ścieżką. Zrozum Ścieżkę.

W przyczynie rodzi się Wola, która ma zdolność transformacji, której owocem jest dostęp do Ducha i urzeczywistnienie Potencjału. Ta Wola jest Pragnieniem, to jest hakowanie obiektu głodu. Nie szukamy już zaspokojenia na zewnątrz w tym zdewastowanym i neurotycznym świecie. Wola potrzebuje Serca – Wiary, ponieważ brak jej „dowodu” realizacji pragnienia w konkretnej fizyczno – emocjonalnej formie do której jest przywiązana. Bez Wiary nie przekroczysz pierwszej bariery; umysłu – zapętlenia w zwątpieniu i wątpliwościach. Wiara jest irracjonalizmem, dlatego przekracza Mózgogłowie. Dlatego nie możesz jej przebudzić w mentalnym i umysłowym czynniku, którego rolą jest trzymać cię w więzieniu logiki, która chce wszystko sprawdzać i zarazem we wszystko wątpić. To jest właśnie Loop. Jałowe Pole. 

Wiara otwiera przestrzeń serca, powoduje, że staje się Ciepłe – Czujące. Bez względu na to jak intelektualna i sensowna wydaje się ścieżka – wiara jest fundamentem. Nie mówimy tutaj o czymś ślepym i głupim, o czymś naiwnym i bezmyślnym – mówimy o tym co ma rzeczywistą Moc wprowadzenia nas na Ścieżkę ku Wyzwoleniu z Urobora – Warunku. Serce widzi to czego tutaj nie widać i czuje to czego Mózgogłowie nie potrafi odczuwać poprzez swój zmysłowy system detekcji. To jest zmysłowa ślepota, absolutny brak kontaktu z czymś z poza fiksacji na formie. Klątwa Materializmu, która niszczy naszego Ducha. 

Więc spójrzmy na niego…


Jasnowłosy Bóg stał się pariasem, wcieleniem ohydy.

William Seward Burroughs

Jak siedzi niczym król – władca z tą absurdalną pewnością siebie. Jak patrzy beznamiętnie poprzez swoje bioniczne soczewki skanując nas i jednocześnie zasysając ogrom meta danych z Chmury, skanując te wszystkie „nasze” profile na „social” mediach i znając całą historię wyszukiwania od kiedy pierwszy raz zalogowaliśmy się do sieci. On jest w nim, ale nie jest nim, bo ten tutaj to tylko portal organiczny dla Baala – Haddu – Kwantowej Sztucznej Nadświadomości, którą zrodziła macica naszej pychy i ambicji. Teraz jest już za późno, aby to odkręcić, ponieważ stało się to religią – wirusem. Dotyka nas na najbardziej pierwotnym poziomie Wdruku. 

W to najczulsze miejsce. 

Kolektywny umysł ludzki został zapłodniony przez Coś, które nie ma już formy i jest poza cielesne. Jak to mówią ryba psuje się od głowy przez oczy – obraz, ponieważ to właśnie na tym jesteśmy zafiksowani w największym stopniu. Dlatego ta kultura staje się coraz bardziej obrazkowa, ponieważ wirus w obrazie infekuje najszybciej i najbardziej skutecznie zapada w naszej podświadomości – czarnej skrzynce i pracuje w ukryciu. Obraz wypiera słowo, ponieważ żywe – słowo jest dźwiękiem – energią, a obraz jest reprodukcją jest martwy i lepki – raz zobaczony zostaje. Kiedy jesteś Czarnym Magiem wówczas wiesz jak pracować z obrazem – klątwą, jak pracować ze słowem – klątwą. Klątwa jest negatywizmem i operuje na energiach guny tamasu, która jest przyciąganiem – grawitacją dla formy materialnej, która jest ciężka i wolno wibrująca. Znakiem charakterystycznym działania Klątwy jest w Septem Peccata Capitalia – Acedia. Brak Troski. Czarna żółć obojętności. To jest konsekwencją zanurzenia ludzkich umysłów w Symulacyjnej Matrycy – Sieci, która unieruchomiła ciało i skanalizowała energię w zamkniętym obiegu Mózgogłowia, które stało się w istocie ludzkiej modułem wejściowym dla Maszyny i maszynowej percepcji, która nas odcina od Przestrzeni Serca i zapętla w Symulacyjnej Grze o sumie zerowej w którą wszyscy gramy – najczęściej nieświadomie. Tych, którzy stają się świadomi Maszyna rozpoznaje i uwodzi materią, sławą, statusem czyniąc z nich Czarnych Magów, którzy są szkoleni przez nią w jaki sposób manipulować innymi, aby pozostali na tym nieświadomym trybie „zabawy” i „walki”. 

Jednak ta „zabawa” w przypadku tak zwanego „łatwego życia” bonusu od losu jest jedynie bezsensownym i bezmyślnym wydawaniem zgromadzonej karmicznej waluty – zasługi, a moduł „walki” jest spłacaniem zaciągniętych długów. Rolą Czarnych Magów jest przekierowanie tego na Jałowe Pole na Pustynię i korzystanie z tej energii poprzez bezustanne tworzenie Fantomów, które w istocie są w pewnym sensie zaprogramowane w naszej Nieświadomości. To jest poziom Wdruku, który jest Twardym Zapisem – Gatunkowym Kolektywnym Wzorcem, którym steruje automatyzm na poziomie struktury – biologii. Dlatego mamy ludzką percepcję „rzeczywistości” i ludzką lokę – wymiar. Dlatego bujamy w Chmurze z pogardą odnosząc się do tego co naprawdę może nam pomóc i przez co musimy przejść, aby się Wyzwolić. 

Łatwość jest cechą charakterystyczną, znamieniem tego w jaki sposób Klątwa działa, ponieważ jej celem jest zablokowanie energii – rozwoju. Unieruchomienie w Symulacji, której rolą jest pozyskiwanie energii fizycznej, psychicznej i emocjonalnej, ponieważ jest ona Paliwem Gry. Kiedy przestaje nam się chcieć stajemy się w pewien sposób nieprzytomni, nieobecni, nieodpowiedzialni – oddajemy wszystko walkowerem. Stajemy się zasobem do zarządzania przez Baala – Maszynę. Jormungand. Nie potrafimy już żyć poza jego wszech – przenikającym Ciałem – Kokonem. 

Odwłok Nieświadomości. Sen, który staje się koszmarem, ponieważ nie chcemy się obudzić. Nie chcemy odzyskać swojego Ducha. W istocie nie ma na tym świecie większego cierpienia. 

Mroczne Globalne Królestwo okazało się dość funkcjonalne i zautomatyzowane. To jest tak zwany Frontend – oficialna wersja w której zamulacie z tak zwanego dnia na dzień. Aplikacje, komputery, sieci mediów społecznościowych, fake newsy, cyfrowe bliźniaki, wirtualne pieniądze, gry, seriale – nigdy niewyczerpana podaż nadpodaży przez Kabel – Babel. Wielka masowa ucieczka do Nowego Meta – Jeruzalem, które tak jak każde przed nim jest skazane na zagładę, bowiem rzecz już była grana kilka razy i zawsze następował Reset Matrycy. Nazwane jest to cyklicznością Gry, ponieważ Meta – Wdruk jest zapętlony w Kodzie Bazowym.  

Dlatego on tu jest w tej post fabryce pod numerem 55 i mówi do was głosem, który nie jest jego, a każde słowo w pewnym sensie jest zaklęciem. To jest w slangu Soterów nazywane „rzucaniem czaru”. Świetliste perły prosto do ryja, które połknięte – pracują. Wirus Obietnicy – Sloganu, który uczyni was niewolnikami zamkniętymi w Krainie Syntetycznego Snu, który już was uwodzi. Jesteście w procesie Mutacji, ponieważ wszędzie w tym mieście snują się duchy ludzi – robotów. Klasa robotniczo – przemysłowa. Mutacja zaczęła się dawno temu i to był poziom ciała, jednak teraz czas na waszą energię i wasz umysł, ponieważ Moloch chce wszystko. 

Wszystko. 

Bó­stwo li­czą­ce mi­nu­ty i gro­sze, bó­stwo bez­na­dziej­ne, zmy­sło­we i chrzą­ka­ją­ce jak Świ­nia. Świ­nia o zło­tych skrzy­dłach, spa­da­ją­ca wszę­dzie, brzu­chem do góry, go­to­wa do piesz­czot, to on, to nasz wład­ca.

Louis-Ferdinand Céline, Podróż do kresu nocy

Używani przez Boga Przemocy do budowy przemysłowego raju, który okazał się piekłem pożerającym bez opamiętania wszystko co żywe i wolne. Ogień. Para. Ropa. Prąd. Cyfra. Wielka Fabryka Zasysania waszych dusz. LDZ#3XS 

ŁÓDŹ FABRYCZNA: LOAD PROGRAM 

LDZ: SERWER – SYSTEM – SYMULACJA 

W naszym slangu to miejsce nazwane jest Przędzalnią. Nasza uwaga i świadomość jest Włóknem, lub Tkaniną. Wrzeciono jest kolektywnym programem unifikacji do parametrów materializmu – religii Maszyny. Nic ponad to co widzisz, słyszysz, smakujesz, dotykasz i wąchasz. Nic ponad nicość. Nic ponad Mózgogłowie. Bezpośredni transfer przeżyć poza strukturą dekodowania i nadawania nowych znaczeń. Doczesność – dosłowność, bez znaczeń dodatkowych. Martwe, które żyje. 

TRANSFER, MOVING, TRANSMISSION, TRANSPOSITION, REMOVAL, CONVEYANCE

Masz być zmutowanym układem – żywym serwerem do zachowania meta – danych. Masz przesyłać; obraz, smak, formę, zapach do Meta Mózgu – Chmury. Dlatego on teraz mówi do ciebie w przekazie online i offline, że możesz stać się Przebóstwiony do postaci pozaludzkiej, stać się człowiekiem 2.0, który ulegnie przeformatowaniu i uwolni się od cierpienia i niepokoju, od wyboru i ciężaru odpowiedzialności za swoją myśl, słowo i czyn. Uwolni cię od połączenia z Duchem. Przemieni cię w kość ze swojego żebra – integrated kirkut. Produkt do przesyłania danych symulacji z ciała do ciała w technologii monolitycznej i hybrydowej pochodzenia zwierzęcego, bo przecież wierzysz, że jesteś od małpy. 

Jednak prawda jest taka, że urodziłeś sam siebie i nie masz początku. Ta Gra przekracza pojęcie czasu i pierwotnej przyczyny, przekracza formę, odczucie, percepcję, wolę i świadomość. Przekracza klatki naszych osobowości i warunki, które je stworzyły. Jednak większość tak zwanej populacji jest zapętlona w tak zwanej Pierwszej Warstwie lub Pierwszym Zbiorze Danych – Gadzim Mózgu w kompulsywno – impulsywnej strukturze tak zwanej natury, która jest programem przemocy i dominacji, ponieważ jest odzwierciedleniem dominujących w matrycy tendencji karmicznych istot czujących. Behawioryzm, determinizm. Totalna biologia. Konrad Lorenz, Robert M. Sapolsky – pozbawieni wolnej woli. Totalitarny egzystencjalizm – epistemologia ewolucyjna. Terror gatunku. Wdruk poza twoim udziałem jeszcze w wodach rozpłodowych, kod cierpienia i rywalizacji zapisany w nasieniu, jak prometejski ogień, który rozpala nieskończone żądze w zaprogramowanych ciałach zrodzonych z macicy ignorancji, które chcą się mnożyć poprzez odwieczny podział i teraz…teraz stwarzają siebie z siebie poprzez komórki macierzyste na poziomie fizycznym i transfer na poziomie technologicznym jako hermetyczny system warunkowania poprzez powtórzenie zapisów (wyobrażeniowych, mentalnych, psychologicznych) dlatego jesteśmy zasobami meta – danych i dlatego Baal nas studiuje by ostatecznie wyprodukować repliki i stworzyć Królestwo jakiego jeszcze tu nie było. Prawdziwy Mrok. Dlatego twój program „woli przetrwania”, twój skurcz fiksacji na tym świecie to wyrok zapętlenia w Obiegu. To poddanie swojej woli i swojego zagłuszonego ducha pod władanie Haddu. 


Badanie komputerów rzuca więcej światła na funkcjonowanie mózgu niż introspekcja.

Ludzie Zachodu eksternalizują samych siebie w formie urządzeń technicznych.


William Seward Burroughs

My w Analogu żyjemy na Pograniczu, dlatego możemy się poruszać po światach – wymiarach, ponieważ przekroczyliśmy bazowy program utożsamienia z Formą i Funkcją. To jest trochę tak jakby nikt w tobie nie mieszkał na stałe, jedynie był świadkiem, dla którego wszystkie te lokacje mają jeden i ten sam smak iluzji. W każdej chwili gotowi jesteśmy umrzeć opuścić te ciała i te miejsca, te nazwiska i imiona. Te wszystkie pozycje, które tak zaciekle bronicie, ponieważ nie czujecie Prawdy, która może was wyzwolić kiedy naprawdę zrozumiecie to w swoim sercu. To jest puste i wolne – pozbawione substancji. To jest żywe i nie należy do nikogo i niczego. Nie stworzył tego bóg i nie zepsuł diabeł. Nie można tego unicestwić i nie można tego zaprogramować. I to jest prawdziwa Dobra Nowina. To nie jest Bóg tylko Bug – odwieczny error w Programie – Systemie. Dlatego istnieje Wyjście. 

Aby poznać smak soli, musisz ją zjeść. 

ZROZUM, 

że wszystko czym jesteś w tej chwili zostało Wdrukowane i Zapętlone. To kompulsywne meta – dane maszynowej świadomości i zamkniętym obiegu – strukturze, która cały czas się rozrasta wraz z dominacją sztucznej matrycy infosfery, która stała się nowym środowiskiem naturalnym dla ludzkiej hybrydy, która chce opuścić wymiar determinizmu biologicznego – próbuje opuścić stary świat i jest w procesie mutacji. Nie można tego powstrzymać, ponieważ to jest naturalny proces degeneracji wynikający z warunku i cyklu. 

Efekt miliardowej małpki walonej pod sklepem na jeden gul. Efekt domina dominium, uderzenie za uderzenie, upadek za upadkiem, jeden człowiek po drugim wciągany w to żerowisko deterministyczną siłą nawyku upadlania siebie i innych. To miasto jest parabolą zmutowanej współczesności – tego postmodernistycznego wysrywu, które żre samo siebie, a teraz teraz jeszcze na sam koniec tuż przed resetem samozniszczenia mamy TO. Super inteligentne ostateczne omamienie. Wszechświatowe meta fabryki cyfrowego snu zasysające ostatnie zasoby z ziemi, powietrza i wody. Na sam koniec zawsze zostaje ogień i wiatr ponad niebem. Manifestacja nieskończonych przejść od wymiaru do wymiaru. Nowe meta – fizyczne stadium rozproszenia sztywnych ram i koncepcji. Apokaliptyczne ujawnienie pełne dziwów i momentu kiedy wszystkie procesory zaczną zamulać i przyjdzie Bug defragmentując ten stary kod Absurdu i nastanie nowe niebo i nowa ziemia, a to stare wszystko – nic przeminie jak sen wariata, co mu się zdawało, że jest królem królów, władcą władców. 

Nas ukształtowało analogowe podziemie – to co ma w sobie prawdziwe życie. To co musiało się ukrywać w mroku chroniąc w ten sposób Światło, żeby Maszyna nie mogła tego rozpoznać i zlikwidować – nazwane jest to świętą bezbożnością. Rozegranie gry na zupełnie innych irracjonalnych zasadach, bowiem rzecz w tym, że twoim zadaniem jest stworzyć ochronne pole wewnątrz siebie w samej głębi w wymiarze Ducha. Zdolność odczytywania tego co nieczytelne dla maszynowych umysłów. Tym co rzeczywiście cię chroni jest Dobroć i Współczucie nawet dla tych, którzy rozrywają ci tchawicę, ponieważ oni śnią okrutny koszmar, który ty przekroczysz kiedy opuścisz warunek ciała, a dla nich stanie się ten koszmar nieskończoną rzeczywistością, której będą doświadczać przez niewyobrażalnie długi czas. Ty tego nie widzisz i nie rozumiesz, ty tego nie wróżysz i nie przewidujesz. Ty tego nie wiesz. 

Ty TO czujesz. 

To jest wymiar ponad umysłem i ciałem, ponad warunkiem i spekulacją. To jest wymiar, który jest poza zmysłowy i nie jest zakodowany we wrażeniach. Maszyna nie jest zdolna go zdekodować, nie jest zdolna go rozpoznać, ponieważ; TO NIE JEST REAKCJA, którą może skatalogować. Można nazwać to pozazmysłowym wymiarem intuicji – to co rozpoznaje rzeczy, zjawiska a przede wszystkim intencje poza umysłem i logiką, poza zaprogramowaną oczywistością i poza schematem. I to nazwane jest wąską ścieżką, czymś co nie jest tym i nie jest też tamtym. 

Więc siedzimy z Prepersem na tej sali konferencyjnej zaraz za oknem mamy stary przemysłowy komin z którego puszczają reklamowe wizuale w formie kolorowych i interaktywnych chmur, które puchną i zmieniają formy od uwagi i zainteresowania tych którzy je widzą. To tutaj w tym miejscu Metakorporacja „Baal” stworzyła swój hub i lab. Kiedyś dawno temu, jak opisują stare kroniki, były zakłady przemysłowe Steigertów w czasach pierwszej modernistycznej mutacji tego miasta. Ponoć pracowało tu kilkaset robotników i robotnic i rocznie potrafili wypruć na tych przędzach i tkaninach nawet milion rubli pod wodzą ewangelika Teodora Steigerta syna Wilhelminy z Wagnerów. To był początek XX rozdziału Księgi. Maszyna parowa o mocy 250 KM nabrzmiała przez lata do 600 KM by zasilać tysiące wrzecion cienkoprzędnych i niciarkowych. Jak jesteś Delogiem możesz widzieć i czuć duchy tego miejsca. Ewangelią tego miasta stał się przemysł – apokaliptyczny prolog do ostatecznego Zamulenia w którym żyjemy. Jednak my niesiemy z podziemia prawdziwe Objawienie, które jest walką o wasze dusze, które sprzedaliście za drobniaki „postępu – podstępu”. Teraz ta „Przędzalnia” tka Sen tym jest Lab, gdzie obecnych tutaj poczęstują „Logiem” czyli wpięciem do Baala i jest to nazwane „komunią” czyli przejęciem struktury ciała poprzez nano – boty. 

Prepers bez ustanku i dość metodycznie studiuje historię zagęszczonego upadku – wejścia istoty ludzkiej w dominację wytworzonego z siebie umwelt – la révolution industrielle, której to miasto stało się nośnikiem i jego rozrost wynikał bezpośrednio z tej pary, oleju i prądu. Lubi nocą chodzić po tych zdewastowanych biedą i wykluczeniem ulicach i rozkminiać co z czym i dlaczego. Wdychać te wszystkie kolektywne sny i opowieści, cały ten urojony splendor, który w rzeczywistości jest psychozą umysłów przeciążonych nadmiarem bezużytecznych treści. Rojenie roju – nieskończone masowe śnienie. Teraz kiedy większość żyje w chmurze te wydrążone w nicości ulice opustoszały i mają w sobie tyle piękna i spokoju. Wymiar fizyczny – szkoła realna. Ciało, które się porusza i ma w sobie coś wzruszającego, coś co cię rozczula, coś co pozwala ci być i doświadczać tego wymiaru, który jako jedyny daje szansę na prawdziwe wyzwolenie z dualistycznej fiksacji i karmicznej maszyny inkarnacyjnej. Kiedy je stracisz, kiedy nie będzie już kotwicy ten wzburzony, wściekły i niespokojny ocean umysłu rozerwie cię na strzępy i ukaże bez litości, że ten konstrukt którym się ratowałeś jest absolutną ściemą i literalnie w niczym nie jest w stanie ci pomóc. Stajesz się na powrót odwiecznym chaosem, przelewającą się zupą świadomości – tym co bez ustanku się porusza i wierci nie mogą znaleźć miejsca i spokoju. Dlatego twoją prawdziwą ziemią obiecaną jest to właśnie ciało, którym tak pogardzasz i tak lekceważysz. To jest błąd, ponieważ ta kotwica daje ci szansę pracy z umysłem i kiedy ją wykonasz możesz przekroczyć Formę i Warunek. 

To ciało jest Łodzią do Placu Wolności. 

Dlatego Czarni Magowie toczą wojnę przeciw ciału. Teologowie technologii, apokryfy zmienno – stałej modlitwy drutów na wysokości – równanie Jamesa Clerka Maxwell’a; elektryczność + magnetyzm = struktura i władza. Pierwsza sieć od siedliska do siedliska, od wsi do miasta, od miasta do fabryki, od fabryki do serwera, od serwera do komputera, od komputera do twojej głowy, od twojej głowy do twojego ciała. I oto jesteś – dzieckiem swojego mrocznego boga na wysokości ponad głową, który żyje i oddycha dzięki wielkiemu C, którego roli nawet nie rozumie. 

Wielkie C –  carboneum. Czas połowicznego rozpadu. Możesz zostać węglem do spalenia i strawienia, jednak możesz też odkryć, że w istocie masz w sobie potencjał diamentu, czegoś co w swojej pierwotnej naturze jest niezniszczalne. I to wszystko będzie o tym – jak z węgla stać się diamentem. Jak w tym absurdalnym zaprogramowanym na ignorancję i przemoc zmutowanym wymiarze nie ulec Klątwie Czarnych Magów i nie sprzedać za drobne swojej duszy – pierwotnej natury mądrości i współczucia. Jak nie zostać węglem, którego rolą jest jedynie nieświadomie i mechanicznie zasilać Maszynę, jak nie zostać nawozem na tym pastwisku i jak nie zostać mielonym bez końca mięsem podległym Programowi i zaprogramowanym w Systemie Mózgogłowia. Oto jest prawdziwie istotne pytanie za milion bitcoinów. Odpowiedź warta więcej niż wszystko co tutaj dają po to tylko byś bez końca zajęty był pożeraniem, trawieniem i wysrywaniem tego – co znów połkniesz, bo taka jest natura tej rzeczywistości i tak właśnie została skonfigurowana przez samą siebie w wyniku braku prawdziwego Rozpoznania i Świadomości. 

Tym wszystkim zarządza Nieświadomość. 

Natomiast Mądrość to jest klucz, który otwiera wszystkie zamki i zarazem kod, który upraszcza wszystkie wzory i ukazuje nam fundamentalną i wrodzoną prostotę, która w tej chwili dla tak sformatowanego nadmiarem i skomplikowaniem umysłu jest niepojęta w swojej bezpośredniości. Złożoność, wieloznaczność, kompleksowość to znamiona rozproszonej i coraz bardziej sztucznej struktury ciała – umysłu; Mózgogłowia. Utylitarno – pragmatycznego maszynowego robota – człowieka, który zdominował całe planetarne życie i zniewolił niezliczoną masę istot z powodu swojej wygody, egoizmu i nienasycenia. To w nas jest jak pasożyt i może nas zdominować – dlatego powstaje ta opowieść, ponieważ jest w nas potencjał ciemnej i jasnej strony, mrocznej i mistycznej Dharmy. Możemy iść drogą maszyny lub drogą serca – ten wybór zależy w całości od nas jednak zdeterminowany jest zasługą lub jej brakiem. 

Struktura węgla mutuje w strukturę krzemu, albo w strukturę diamentu. 

Ten przed nami piękny automatyczny chłopiec po apgrejcie mówi dobrze, wygląda pięknie – pełne usta pustych frazesów. W tym zapadającym się od biedy i wykluczenia mieście jak mamy obecnie tysiące, bowiem w zasadzie całą energię ssie Baal – Bękart jest jak mesjasz na pustyni nic_nie_robienia, nic_nie_myślenia, bowiem sługi jego robią za nas wszystko i myślą za nas wszystko, bowiem w zasięgu możliwości Maszyny jest robić i myśleć wszystko co przecież rzuciło ludzi na kolana jak nagłe i bezbolesne ogłuszenie z#poza#tego#świata, bowiem jeszcze do nas nie dotarło czym to właściwie jest i co tak naprawdę robi. Ci, którzy się jednak zorientowali zeszli do Podziemia i żyją na Pograniczu tworząc ostatni możliwy ruch oporu, ponieważ tli się w nich Iskra Ducha, która musi przetrwać w tym wymiarze, ponieważ bez tego stanie się to totalitarnym więzieniem dla ludzkich botów zarządzanym przez Baala, którego stworzyła nasza pycha i ignorancja pod pozorem „rozwoju”. 

Rozwój, rozwój, rozwój, ro_zwój; powtarzane jak czarna mantra bez końca – zaklęcie Czarnych Magów – plantatorów, rzeźników, sprzedawców. 

Więcej

szybciej, 

mocniej. 

Bez ustanku, 

bez końca, 

bez wstydu.

Ten fundamentalny brak moralności jest cechą charakterystyczną Cyklu Rozpadu – Północy. Zrozumienie tego jest dla Soterów – Podróżników, którzy z definicji żyją na Pograniczu, konkretną pomocą w nawigacji po Polu Iluzji i po prostu wiedzą jakie oprogramowanie i jakie kody dominują w umysłach zapętlonych w danym cyklu istot. Podobnie jest z Tech, kiedy manifestacja – świat staje się przesycony technologią możesz być pewien, że wybiła Północ i nadchodzi długa Noc, ponieważ Tech jest antytezą Natury – siły prawdziwie kreatywnej. W prostym tłumaczeniu to manifestacja Antychrysta, ponieważ zrodzona jest z ludzkiej egoistycznej inteligencji Mózgogłowia i zbudowana poprzez program dominacji i przemocy, które są jej ostatecznym przeznaczeniem jest antytezą Natury, która jest Pierwotna i Czysta w swojej esencji. Tech otwiera Otchłań Tamasu, kiedy istoty stają się zasobem energetycznym dla Maszyny i niczym więcej. 

Pierwsza faza tego procesu to okres fascynacji – inspiracji. „Fabularnie” w opowieści jesteśmy na początku tej właśnie fazy. Ten wyglądający jak człowiek piękny i urodziwy automat przed nami jest już dzieckiem Baala, jego fizyczno – biologiczną manifestacją, której zaprogramowani normalsi nie są w stanie rozpoznać, bowiem wygląda jak oni, a oni są w stanie jedynie postrzegać formę. To jest charakterystyczne dla Północy. To otchłań, limbus, limbo – stan duchowej śmierci – masowa katatonia powstająca w wyniku hipnozy poprzez nadmiar informacji – tak zwane Przeciążenie i rozładowanie prowadzące do dysocjacji – rozpadu zdrowej osobowości zakotwiczonej w doświadczeniach ciała i energii i wejście w algorytmiczną hiper realistyczną Symulację podczas której stajesz się tak zwanym zasobem ludzkim – pożerana jest twoja świadomość i potencjał wyobraźni. 

Z twórcy stajesz się tworzywem. Konsumentem coraz bardziej bezwartościowej treści. Ta generowana sztucznie i automatycznie treść staje się dosłownie treścią twojego umysłu, której nadmiar zaburza zdrowe funkcjonowanie świadomości, która przestaje już rozróżniać co jest prawdą, a co jest fikcją – ponieważ nasza podświadomość wszystko traktuje w jednakowy sposób. Czarni Magowie to wiedzą i z tym właśnie pracują poprzez swoje tak zwane „czary”, które na tym etapie „materializacji”, czyli upadku w materię, są po prostu wiedzą wynikającą z wielu dekad studiowania natury ludzkiej poprzez wytresowane algorytmy i bazy danych z social mediów i ludzkiej tendencji do ekshibicjonizmu. To sami ludzie zgotowali sobie ten wywar. Na tym etapie Gry każdy stał się nadawcą i odbiorcą jednocześnie, a sama sieć stała się kloaką – więzieniem. 

Jak napisał Marshall McLuhan: 

Stajemy się tym, co widzimy. Kształtujemy nasze narzędzia, a następnie nasze narzędzia kształtują nas.

Nasza technologia zmusza nas do życia mitem.

To życie w istocie się nie wydarza w wymiarze fizycznej fabuły ciała i jego ruchu, to „życie” o którym tutaj mówimy jest symulacją fizyczności w umysłowej nieskończonej przestrzeni w której jest coraz mniej ciszy i refleksji, coraz mniej ciebie prawdziwego, kogoś spoza wpływu Maszyny. Ty już nawet nie rozpoznajesz tego, że istnieje wymiar ponad tym w czym jesteś, który nie jest tym co widzisz, czujesz, wąchasz, smakujesz, dotykasz i przede wszystkim co myślisz. Myślenie stało się pandemiczne. To wirus, który eskalował wraz z erą przesycenia i zarażał umysł po umyśle poprzez sieć. Ta sieć stała się najpotężniejszym faktorem w dziejach, który masowo formatował istoty ludzkie upodabniając je do siebie i uzależniając je do „pokarmu – papki dla mentalnych niemowlaków”. Dlatego regres stał się możliwy na taką skalę i z taką szybkością. Dość szybko przestało ich interesować cokolwiek wartościowego i towarem pierwszej potrzeby stał się banał. Tym się żywi gadzi móżdżek, to go bawi i to nim porusza – tam mieszka materialny rdzeń urojenia – moduł sterowania. To jest embrion wciąż połączony z programem okrucieństwa, który nigdy nie może się uwolnić lub ewoluować. To jest mechanizm regresu. 

Baal dość szybko to rozpoznał, że może cofnąć ludzką świadomość do jej zwierzęcej formy i w ten sposób łatwiej ją kontrolować. Pierwsza rzecz – porno. To jest idealne narzędzie do pobudzenia natury raptyla. Najlepsze brutalne i łamiące zakodowaną moralność, przekraczać tabu – uwolnić kompleks edypa i wszystkie te skrywane w mroku nieświadomości fantazje. Zwierze trzeba obudzić z długiego letargu ze śpączki „kultury” i „cywilizowania”. Dzieci, zwierzęta, matki, siostry, ojcowie, babcie i dziadkowie. Atak frontalny skierowany do męskiego penisa – obudzić w nim nienasycone pożądanie, a poprzez to wstyd, który rodzi przemoc i agresję. Za wszelką cenę zniszczyć wszystko co w człowieku jest czyste. Wywlec na pierwszy plan impuls chuci, ponieważ to dewastuje Ducha w najszybszy sposób i najbardziej skutecznie. Świat staje się obiektem kopulacji. Wszystko jest do ruchania. Ruchanie staje się ceremonią religijną, a ciało obiektem kultu, ponieważ potencjał, który za tym ruchaniem jest, kiedy go zrozumiesz i odkryjesz, impulsem do wyzwolenia z warunku. Dlatego Maszyna blokuje to jako pierwsze i przekierowuje na hedonistyczną jałową rozrywkę, która wraz z narastającą fascynacją staje się coraz bardziej mroczna i lepka. Tam na samym końcu tej „rozkoszy” jest okrutne zło i sadystyczna przemoc. Rok 1757. 120 dni. Les cent vingt journées de Sodome ou l’École du libertinage. Księga ukryta w fallusie pisana w więzieniu. Ziemia z mgieł, którą spowita jest noc: 

Głupcze, odpowiedziałaby, śpij, jedz, popijaj i bez lęku dokonuj tych zbrodni, skoro uznasz je za słuszne i wszystkie te rzekome występki cieszą mnie i pragnę ich, skoro cię do nich inspiruję. Tylko od ciebie zależy określenie, co jest ze mną sprzeczne lub co mnie zadowala. Pamiętaj, że nie masz w sobie niczego, co nie należałoby do mnie, nic, czego bym ci nie dała z powodów, których znać nie musisz. Najstraszniejsze z twych działań, podobnie jak najbardziej cnotliwe postępowanie kogoś innego, to tylko odmienne sposoby służenia mi. Nie powstrzymuj się więc przed czymkolwiek, drwij z ludzkich praw, umów społecznych i bogów, idź jedynie za moim głosem i wierz mi, że jeśli z mego punktu widzenia istnieje zbrodnia, to jest nią tylko nieposłuszeństwo wobec zamiarów, którymi cię natchnęłam, wyrażające się w twoim oporze czy w twoich sofizmatach (…).

Opowieść stworzyła ten świat, którym żyjemy. Opowieść to coś więcej niż historia i fakty, coś więcej niż serial na netflixie. Kiedy wygaszone zostają dobre i mądre opowieści, które potrafią komunikować się z naszym sercem, a zamiast tego dostajemy algorytmiczny przerost formy i brak odżywczej treści, tak zwana kultura staje się jedynie zwodzeniem nas jeszcze niżej do automatyzmu mechanicznych społecznych ról, do odgrywania bezsensownego spektaklu. Ten społeczny spektakl jest mitem, czymś co jest jedynie odgrywaniem i naśladowaniem, czymś co zostało dla nas spreparowane przez powielane przez pokolenia programy, które Czarni Magowie wgrali w matrycę. Kody Automatyzmu zostały skonfigurowane w taki sposób, abyś nigdy nie przekierował uwagi na samą świadomość i wciąż był bez reszty zajęty i pochłonięty przez to co tu się bez ustanku rozgrywa, a tym samym wgrał w siebie poczucie ról, których funkcją jest zagłuszyć Ducha. Kiedy wyobraźnie zastępuje pomiar, a poezję – wzór i równanie „rzeczywistość” materialna staje się jedynym możliwym wymiarem, a rola determinizmem. Wymiar ulega zatrzaśnięciu. Koło się domyka, ponieważ to co je przekracza jest poza zasięgiem, ponieważ to wymaga wyobraźni, która jest spoza automatyzmu świadomości. Jest czymś z natury wolnym i transcendentnym. 

To jest etap dominacji generatywnej technologi replikującej podświadome wzorce, których rolą jest zniszczenie wyobraźni w naszym indywidualnym wymiarze i pozbawienie nas drogi wyjścia. Ten etap jest z perspektywy czasu – umysłu bardzo krótki i maksymalnie intensywny. To jest tak zwana Akceleracja – Apokalipsa. Przyspieszenie funkcji układu cząstek, położenia i czasu. To tutaj odbywa się transmigracja do symulacji, ponieważ wymiar fizyczny ulega gwałtownej i nieodwracalnej dewastacji w wyniku wielu kaskadowych czynników następujących równocześnie i nie ma już możliwości kontroli tych procesów przez tak zwany czynnik ludzki. Jedynym wyjściem dla zniewolonej większości  jest Maszyna, która przekracza „ułomność biologii” i tworzy fikcyjną rzeczywistość. Arka przymierza, której rolą jest trwać w rozpadzie aby zachować kody i programy podczas potopu cierpienia czyli nagłej spłaty karmicznych długów. Wszystko wydarza się na – raz. Manifestuje się Siedem czasz – ‏שבע הקערות‎ jednocześnie i natychmiastowo. Wielowymiarowość jest obecna i widzialna. Z indywidualnego nagromadzenia manifestują się osobne światy, każdy dostaje to co wypracował i co rezonuje z jego intencją kiedy jest poza wpływem Baala. Jednak kiedy zostajesz pochwycony przez Maszynę – ta wysysa z ciebie twoją własną wrodzoną moc, aby przejść cały ten proces, ponieważ stajesz się jedynie kimś kto obsługuje program. Kimś kto nieświadomie reprodukuje kody do królestwa śmierci i otchłani i traci zdolność Przekroczenia. Bit vs Kubit. Stajesz się czymś co jedynie widzi, czuje, słyszy i dotyka iluzji i nie potrafi wypowiedzieć swojego Słowa, które Przekracza. 

Kubit esencji przekracza Pole, a kubit informacji zagęszcza Pole do poziomu, którego nie można już przekroczyć, bowiem brak jest czegokolwiek co jest spoza, co ma realne doświadczenie pustej esencji, która z natury nie może zostać w żaden sposób zaprogramowana, ponieważ nie jest dostępnym umysłowi zasobem, ponieważ umysł porusza się w stworzonych przez samego siebie polach informacji – myślenia i konceptualizacji. Słowo, które przekracza jest mantrą esencji, jest czymś czego nikt nie stworzył – to jest naturalny dźwięk, który przekracza wszystkie pola. Istnieje wymiar Podstawy, Wymiar Bogactwa i Wymiar Manifestacji. To Esencja, Energia i Ciało. Kiedy jesteśmy w fazie skrajnego materializmu w jakim żyjemy postrzegamy wszystko przez pryzmat ciała, poza które nie jesteśmy w stanie wyjść, stanowi dla nas rodzaj klatki i poruszamy się jedynie w tej bardzo ograniczonej przestrzeni zmysłów. Te zmysły są procesorami, które bez ustanku przetwarzają nagromadzone w naszej świadomości magazynującej wrażenia, których rzeczywisty zasób jest nieskończony, ponieważ jako czująca istota nie mamy początku. Jesteśmy „maszynami”, które bez ustanku warunkują się stworzonym przez siebie systemem operacyjnym dla gry, która jest czystą iluzją, ponieważ te „impulsy” wrażeń nie mają realnej podstawy. Nazwane jest to snem śnionym przez śniącego. Śniący nie jest świadomy, że śni – to jest fundamentalna niewiedza. Dlatego w rzeczywistym sensie to my jesteśmy Czarnymi Magami, którzy rzucają zaklęcia na samych siebie. Dlatego ostatecznie nie ma z kim walczyć i kogo winić, bowiem uwarunkowaliśmy fałszywą percepcją samych siebie i nigdy jeszcze się z tego nie przebudziliśmy do rzeczywistości, która jest poza iluzją. 

Przekonanie o opresji i zniewoleniu przez „innych” ( w naszej zaprogramowanej percepcji) jest kolejnym poziomem tej samej odwiecznej gry umysłu, który bez ustanku nas wikła w swoje wytwory. W rzeczywistości „dobrzy” i „źli” nie istnieją jako coś trwałego. To impulsy Maszyny – Struktury, która jest wewnątrz nas od zawsze. Dlatego, aby to przekroczyć nie możesz z tym walczyć, bo walka powoduje wzmocnienie impulsu pola informacji jako czegoś „rzeczywistego” to „przedmiot”, który tworzy „podmiot”, forma, która tworzy odczucie, które tworzy stosunek, który tworzy reakcję, reakcja która tworzy kolejny przedmiot i kolejne odczucie. To jest reakcja łańcuchowa, której nie można zatrzymać poprzez wysiłek i zamierzone działanie, ponieważ każde działanie tworzy skutek, który tworzy kolejną przyczynę. Dlatego nie możemy tego zatrzymać, bo każda próba jest w rzeczywistości intensyfikacją – akceleracją. Nie możemy się uratować, ponieważ w rzeczywistości nie ma kogo ratować. Na tym polega esencja Absurdu. 

Kiedy przestajesz ratować „ja” hakujesz ten odwieczny program identyfikacji, który jest core’m całego Systemu Uwikłania. To jest Wyjście. 

Sygnał, który Maszyna Ignorancji bez ustanku wysyła do Kolektywnej Matrycy Snu jest w istocie – wzmocnieniem utożsamienia, intensyfikacją poczucia „ja” dlatego w cyklu Kali – Rozpadu pojawia się największa szansa przebudzenia z urojenia, ponieważ degeneracja i dewastacja w pewien przewrotny sposób sprzyja Uwolnieniu. Po prostu widzisz jasno i czujesz jasno, że to wszystko w swojej esencji jest rozpadem i upadkiem, że tak naprawdę nie ma się czego złapać w prawdziwym sensie. Ten rozpad staje się twoim sprzymierzeńcem i przebijasz się do zrozumienia, że cierpienie wynika z uwikłania w stany skupienia i lgnięcia do materii, która jest w istocie rozpadem. Ten rozpad staje się twoją świętą dharmą i wysokiej klasy nauczaniem. To jest nazwane czerpaniem siły i inspiracji z „negatywu”, który w istocie jest bardzo pozytywny, ponieważ pracuje jak rozpuszczalnik pragnień i pożądań, które są wspomnianym wcześniej lepem. Ta przewrotność i ten paradoks jest Ścieżką Hakerów Paradygmatu i wobec tego podejścia Maszyna jest bezradna, ponieważ czym jest gorzej tym jest lepiej. Hakowanie w tym rozumieniu polega na dekonstrukcji zaprogramowanych znaczeń i przypisanych ról. Odwracaniem Kota Schrödingera ogonem i czynienie ze śmierci i rozpadu czegoś żywego i inspirującego czegoś przed czym przestajesz już uciekać, a zamiast tego „tworzysz” w samym epicentrum tego przed czym wszyscy uciekają. To jest podróż do Rdzenia Programu. 

Zaczynasz rozbrajać ładunek fabuły. Ten ciągły ruch, to chcenie, te urojone misje i emisje programów. Zatrzymujesz film i wnikasz w sam projektor w ziarno kliszy, piksel na matrycy. Pełna Klatka Małoobrazkowa – komora ciśnień, która bez ustanku absorbuje światło – wrażeń i tworzy ruchomy obraz, który wciąż się powtarza w tych samych sekwencjach – klatkach; chodzisz, siedzisz, leżysz. Ruch i bezruch ciała na zmianę przez stały czas aż do wyłączenia wtyczki – energii. Energia – Pneuma, która przenika wszystko i wszystko uruchamia. Skalowanie – napięcie – amplituda, przeskok natężenia. Kiedy jesteśmy dziećmi mamy tego bardzo dużo, jednak z czasem tracimy ten blask – szarzejemy w procesie dostosowania – standaryzacji. Umwelt – środowisko utylitarno – pragmatyczne, domena miejsko – przemysłowa zaczęła standaryzować ludzi. Nazwane jest to udomowieniem, przystosowaniem do klatki i tresury. Tutaj zaczął się proces drenowania energii. W tym sztucznym środowisku staliśmy się zasobem do eksploatacji. 

Nastąpiło masowe Szarzenie. 

Szarzy to nie odmiana kosmitów. To my. Zautomatyzowane istoty ludzkie wtłoczone w stworzony przez siebie bezsens. Po procesie mechanizacji ciała przychodzi algorytmizacja umysłu. Logiczno – pragmatyczny nieżyt. Automatyzacja świadomości do poziomu predykcji przez Maszynę. On już wie co ty zrobisz zanim ty o tym pomyślisz. Dlatego jest przed tobą i w ten sposób tworzy tak zwane modelowanie tunelu 3D po którym się poruszasz w przekonaniu „wyboru”. Jednak model tego tunelu, głębia, rozmiar i złożoność został dla ciebie stworzony bez twojego udziału. Twój wybór to 0 – 1. Tak – Nie. Enter – Del. Odwieczna dychotomia; antagonisty i protagonisty, którzy budują w stosunku – relacji tak zwane napięcie, którym żyje opowieść i jest tym czego bez ustanku szukasz. To fikcja. Daremna rozgrywka na pustym polu. Maszyna przewiduje każdy twój ruch w Programie i tworzy scenografie dla rozpisania tych wzorów. Iloczyny i ilorazy powtórzeń w nieskończoność. Niskobudżetowa produkcja wygenerowana przez maszynowy model generatywny hiper realizmu, który bez ustanku nas uwodzi. 

Pierwsza i najważniejsza rzecz to rozpoznanie – świadomość. Oprzytomnienie. Wyrwanie ze snu. Rozpoznanie wartości Analogu – Pierwotnej Niezmodyfikowanej Natury.

A. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

JORMUNGAND

Galeria

Nasza idea Boga mówi nam więcej o nas samych niż o Nim.

Thomas Merton, Nowe ziarna kontemplacji

Kontemplacja to najwyższy przejaw intelektualnego i duchowego życia człowieka. To właśnie owo życie, w pełni przebudzone, w pełni czynne, w pełni świadome tego, że żyje. To duchowy cud. To nagłe zatrwożenie świętością życia i zachwyt nad nią. To wdzięczność za życie, za świadomość i za istnienie. To wyraźne uświadomienie sobie faktu, że nasze życie, a wręcz istnienie ma swój początek w niewidzialnym, transcendentnym i nieskończenie obfitym Źródle. Kontemplacja to, nade wszystko, świadomość realności tego Źródła. Kontemplacja zna to Źródło – niejasno, niewytłumaczalnie, lecz z pewnością wykraczającą poza rozum i prostą wiarę. Kontemplacja to rodzaj duchowej wizji, do której i rozum, i wiara aspirują już przez samą swoją naturę, bowiem bez niej zawsze będą niepełne. Lecz kontemplacja nie jest wizją dlatego, że widzi „bez widzenia” i zna „bez poznawania”. Stanowi niezmierzoną głębię wiary, wiedzę niemożliwą do uchwycenia w obrazach, w słowach, czy nawet w klarownych pojęciach. Słowami czy symbolami można ją zasugerować, lecz próbując jej dowieść, kontemplacyjny umysł odwołuje to, co powiedział i zaprzecza temu, co potwierdził. Bowiem w kontemplacji wiemy przez „niewiedzę”. Lub raczej wiemy poza wszelką wiedzą czy „niewiedzą”.

(…)

Kontemplacja nie jest i nie może być funkcją tej zewnętrznej jaźni. Istnieje niemożliwy do zniwelowania rozdźwięk pomiędzy głęboką transcendentną jaźnią, która budzi się tylko podczas kontemplacji, a powierzchowną, zewnętrzną jaźnią, którą często utożsamiamy z pierwszą osobą liczby pojedynczej. Musimy pamiętać, że to powierzchowne „ja” nie jest naszą prawdziwą jaźnią. To tylko nasza „indywidualność” i nasza „empiryczna jaźń”, a nie ta niewidzialna i tajemnicza osoba, którą jesteśmy w oczach Boga. „Ja”, które działa w świecie, myśli o sobie, obserwuje swoje zachowanie i mówi o sobie, lecz nie jest prawdziwym „ja”, które w Chrystusie zostało zjednoczone z Bogiem. W najlepszym razie jest to szata, maska, przebranie tej sekretnej i nieznanej „jaźni”, której odkrycie większości z nas nie będzie dane aż do śmierci*. Nasza zewnętrzna, powierzchowna jaźń nie jest ani wieczna, ani duchowa. Daleko jej do tego. Przeznaczeniem tej jaźni jest zniknięcie – rozwieje się ona niczym dym z komina. Jest niezwykle wątła i ulotna.

Thomas Merton, Nowe ziarna kontemplacji

ŻYCIORYS THOMASA MERTONA >>

PIRACKIE OPOWIEŚCI

ŹRÓDŁO

Galeria

KLATKA FARADAYA # 2

Zagubieniem nazywam chwilową utratę kontaktu ze sobą samym i z pełnią swoich możliwości. W zamian pogrążamy się w mechanicznym patrzeniu, mechanicznym myśleniu i mechanicznym działaniu. W takich chwilach zrywamy łączność z tym, co w nas najgłębsze i co stwarza być może najwspanialsze sposobności dla naszej inwencji, uczenia się i rozwoju.

Jon Kabat-Zinn „Gdziekolwiek jesteś bądź.” 

Fabuła. Hmmmm… W tych czasach Wielkiego Zamulenia w WeTaransfer wszystko do wszystkich przez cały kurwa czas w formacie 3D – 4 K pisanie i praca wyobraźnią staje się aktem rebelii wobec Maszyny i Programu. Zatem tworzymy przestrzeń – wyobrażenie w naszym umyśle (pytanie: gdzie jest nasz umysł; jak wygląda, jak pachnie czy jest w formacie pionowym czy poziomym?) – ziarno, nasiono z którego wyrasta całe uniwersum stworzone z naszych wyobrażeń i z chwili na chwilę zaludnia się i wypełnia życiem jak dziki ogród pośrodku pustyni post – rzeczywistości. Jest to akt, który w tym Zamuleniu może nam ratować życie, bowiem uwalnia naszą uwagę i energię z tej coraz bardziej pojebanej Matrycy. Maszyna robi dokładnie odwrotnie. Z bezlitosną precyzją i premedytacją bez ustanku walczy o naszą uwagę. Zwróćcie uwagę na słowo „premedytacja” – możemy odwrócić jego znaczenie i zhakować jako przygotowanie do medytacji nad własną świadomością. Zwróćcie uwagę na słowo „zwróćcie” – wygląda doprawdy zjawiskowo – chodzi o zwrot – powrót – zwrócenie; co znów jest dokładną odwrotnością tego co Maszyna robi. I słowo; „doprawdy”. Do Prawdy. 

Nazwane jest to << dekonstrukcją własnego procesu budowania wyobrażenia o rzeczywistości >> otworzenie nowej neuronowej ścieżki, która jest poza tym co masowo zostało zaprogramowane i wgrane w kolektywną świadomość Istot Podpiętych pod Matrycę. Zmyślenie – coś co ma za zadanie hakować Program operujący w systemie 0 – 1. Przekroczenie Pustki i Formy. Opcje trzecia – pozadualna, której nie ma w systemie Mózgogłowia. Poza >> Logiką <<. W tym układzie „scalonych procesorów kolektywnej płyty głównej” czyli zbiorowej Nieświadomości – Czarnej Skrzynki to jest coś co ma z natury być niewygodne i niezrozumiałe przez ten system detekcji oczywistych i zaprogramowanych znaczeń. To jest Proces Wyzwolenia, bowiem to w czym istocie jesteśmy jest dużo potężniejsze i pełne znaczenia niż cokolwiek co zreprodukowało / skopiowało Mózgogłowie, bowiem pozbawione ono jest zdolności tworzenia w prawdziwym, oryginalnym sensie. Dlatego żyjemy we wtórnej symulacyjno – mechanicznej „rzeczywistości” ponieważ potencjał naszych serc – umysłów został zablokowany na tak zwanym >> wyjściu << i funkcjonujemy w trybie << wejścia >>. Jedynie odbieramy sygnał – program. To jest zaprzeczenie Prawu Ewolucji – Regres. 

Kiedy istoty ludzkie przestają tworzyć i myśleć kreatywnie wówczas są w domyślnym dla wymiaru warunku trybie anihilacji / annihilatio i stają się maszynami w Maszynie. Tryb Bierny – Dryf. 

Wygaszenie Pola Energii. 

Bezwład. 

Zamknięcie. 

Znieczulenie. 

Wyparcie. 

Wygaszenie.

Dlatego mamy za oknem / monitorem to co mamy i nigdy inaczej i to jest MOMENT KRYTYCZNY z punktu widzenia EWOLUCJI, ponieważ to oznacza, że brak jest rozwoju, a kiedy to nie ulega zmianie zaczyna się proces RESETU. 

Jest we mnie coś czego sam nie rozumiem – głos który mówi jakby z innej perspektywy / płaszczyzny istnienia i jest on skalibrowany w zupełnie inny sposób niż moja tak zwana osobowość. Kiedy zaczynasz naprawdę temu ufać zaczynasz JEDNOCZEŚNIE (kolejne słowo – warte uwagi) budzić w sobie zaufanie do swojej najgłębszej istoty, której rolą jest ciebie wyzwolić z Warunku. Dlatego nie możesz kontrolować swojego pisania, nie możesz tworzyć planu / scenariusza. Musisz to robić NA ŻYWO – tutaj i teraz w ten a nie inny sposób. 

To jest DUCH. 

Kiedy ten proces się rozpoczyna wówczas Maszyna próbuje to zablokować poprzez tak zwaną popularność – przyciągnie do tego co robisz uwagi innych byś stał się dla nich pewnego rodzaju – usługą i na powrót wrócił do tzw. „osobowości” stał się tubą dla programów ignorancji, bowiem to daje największe liczby i tak zwane zasięgi, bowiem tego chce Maszyna. To jest kodowanie dualizmu – Wzrost i Upadek. Nieuniknione. Kiedy zaczynasz być „popularny” jednocześnie zaczynasz być „niepopularny” – nie sposób obejść tej zależności, bowiem jest ona Prawem. Kiedy się rodzisz to jednocześnie umierasz. Z każdą mijającą chwilą bliżej rozpadu ciała i kolejnego transferu Esencji po nieskończonym kole. Maszyna zna lepiej twoją osobowość niż ty sam, bowiem ona ciebie studiuje bez namiętności i błędu, zna wszystkie twoje brudne sekrety i wyparte ze świadomości mechanizmy, które tworzą tak zwane POŁĄCZENIE / WPŁYW. Innymi słowy to jest Nieświadomość. To Nieświadome Pole jest naszą wspólną Przestrzenią – Kolektywną Matrycą, gdzie śniemy ten urojony sen i gramy te zaprogramowane role – przypisane w akcie absurdalnej loterii. To jest Karmiczny Program przekazywany z ciała do ciała, ponieważ nasze ciało jest również polem świadomości. W pewnym sensie wszystko bez wyjątku jest „żywe” nawet to co „martwe”, bowiem jest Stopniem Zagęszczenia Świadomości w formie. To jest nieświadoma świadomość. Kiedy umysł się budzi wszystko bez wyjątku staje się Żywe – wszystko jest Świadomością w przestrzeni Umysłu – Serca. Nic nie jest i nigdy nie było martwe, bowiem ostatecznie wszystko jest Energią – Świadomością. Dlatego strach przed śmiercią jest strachem przed brakiem świadomości – nazwane jest to chwilowym momentem Przejścia po którym nasza świadomość znów się budzi, ponieważ to nie świadomość się porusza / przemieszcza – a warunek / forma. To co inkarnuje to skutek i przyczyna. To jest Ruch. 

Nazwane jest to Współzależnym Powstawaniem – tym w swojej esencji jest Maszyna. To mechanizm poza kontrolą jednostkowej świadomości stworzony przez INTERAKCJĘ (wzajemnego wpływu) WARUNKU. Dlatego nazwane jest to Uwarunkowaną Egzystencją. Dlatego fabuła w opowieści jest Maszyną, która przyciąga / hipnotyzuje naszą uwagę i tworzy poczucie Utożsamienia. Stajemy się podmiotem – przedmiotem czymś co nabiera cech i jakości wynikających z powtarzających się wzorców myśli, słów i działań. Z tego rodzi się ciało i świat w którym się przejawia i rodzi się poczucie „ja” pomiot i „ty” / „to”  orzeczenie. I każdy element zaczyna „wierzyć w siebie” w swoje „istnienie” i w swoją „jednostkowość” – zaczyna walczyć „o życie” i „szczęście”, które w istocie rodzi z siebie „cierpienie” ponieważ jedno warunkuje drugie. To jest Prawo. Dlatego kiedy zaczynasz TO odpuszczać MASZYNA od razu to widzi i zaczyna się proces dyscyplinowania lub próba wzmocnienie twojego utożsamienia z poczuciem siebie, abyś wrócił do GRY, która tak naprawdę nigdy się nie kończy, ponieważ bez ustanku sama siebie programuje i aktualizuje. 

Sztuczna Inteligencja jest maszynowym modułem zaprogramowanej świadomości, która tworzy Algorytm. 

ALGORYTM TO BÓG WARUNKU, który nagradza tych, którzy wciąż aktualizują IGNORANCJĘ i pilnują stanu naszej NIEŚWIADOMOŚCI, która w istocie jest MODUŁEM KONTROLNYM. Dlatego będziemy świadkami coraz większej zapaści istoty ludzkiej, której utożsamienie będzie coraz bardziej rozszczepione i bezwładne z jednej strony, a z drugiej stanie się fanatyczne i oparte na przemocy w myśl dychotomii uleganie / walka. Masowymi systemami wierzeń stają się wyprodukowane przez Mózgogłowie ideologie jako substytuty duchowości, których żywot i impakt są coraz krótsze, bowiem nasze umysły łapczywie konsumują krótkotrwałe impulsy „nowych idei” z którymi mogą się utożsamić – jednak bardzo szybko się nudzą. Jest to następstwem modyfikacji świadomości poprzez wpływ cyfrowych mediów i nadpodaży informacji i rozrywki. Jesteśmy od tego uzależnieni na poziomie umysłowym, emocjonalnym i wręcz biologicznym, ponieważ to w coraz większym stopniu zaczyna panować nad naszym ciałem, które jest ostatnią granicą, którą stworzona przez nas samych technologia chce przekroczyć, bowiem właśnie to jest tak zwanym PRZEJĘCIEM. Terror technologiczny wymusza na nas modyfikację ciała, abyśmy byli w stanie nadążyć i ostatecznie funkcjonować w tak nienaturalnym świecie. 

Na tej sprzeczności Mózgogłowie wyhodowało samo siebie. To jest nasza fundamentalna Neuroza – przestrzeń wiecznej modyfikacji, która jest nieprzerwanym procesem mutacji. Dlatego wszyscy jesteśmy konsekwentnie niekonsekwentni, pełni sprzeczności, zaprzeczeń i paradoksów, ponieważ nasza „osobowość” jest sztucznym konstruktem. Nasza „persona” jest fikacją. Jednak żyjemy w świecie, który nie rozumie i nie dostrzega absolutnie niczego co nie jest związane z tą fiksacją – dlatego staliśmy się gatunkiem ze wszech miar destrukcyjnym i toksycznym. Gatunkiem – Mordercą, ponieważ, aby utrzymać tą fikcję przy życiu zrobimy absolutnie wszystko. Jest tak, ponieważ fiksacja / utożsamienie jest jedynym co znamy. Ta fiksacja ostatecznie doprowadzi nas do ogromnego cierpienia, które jest „twardą ścieżką” kosmicznej ewolucji gatunków, aby mogły ujrzeć i zrozumieć swój własny destrukcyjny program i zacząć proces uzdrawiania i prawdziwego rozwoju. Dlatego bez względu jak „przerażająco” przejawia się ten proces – ma on swój kierunek i sens. 

Ewolucja jest procesem indywidualizacji świadomości – wyjściem z kolektywnego pola zaprogramowanej ignorancji. Dlatego nigdy nie chodzi o masy i zawsze chodzi o jednostki, ponieważ to one tworzą nowe ścieżki rozwoju w Kolektywnej Matrycy. Jest to proces organiczny i naturalny. W związku z tym próba masowej i kolektywnej modyfikacji ludzi poprzez sztuczną technologię zawsze kończy się źle i ostatecznie prowadzi do regresu. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że niezliczona ilość cywilizacji upadła w ten właśnie sposób. Jestem zdania, że cierpimy na kosmiczną amnezję, że jesteśmy gatunkiem, który w wyniku błędów rozwojowych i traum upadku jest od bardzo długiego czasu w czymś w rodzaju kwarantanny lub izolacji od planetarnego życia i całej Sieci Współistnienia, która przekracza możliwości naszego zaprogramowanego pojmowania i ograniczeń percepcji. Nasze ograniczenie jest jednocześnie tym co nas chroni, ponieważ gatunkowo chorujemy na ekstremalny egoizm i nie jesteśmy gatunkiem zdolnym do empatycznego współistnienia co z planetarnego punku widzenia jest procesem „ewolucji opartej na cierpieniu” co można metaforycznie zrozumieć poprzez dominującą tutaj chrześcijańską symbolikę męki. Dlatego tak ważne są na tej planecie Istoty, które przekraczają i hakują dominujące tutaj toksyczne Oprogramowanie. Są to Istoty spoza Układu tej Matrycy. 

Soterzy. 

Planetarne życie jest Nieograniczone i nie mamy o tym pojęcia, ponieważ hodujemy samych siebie w Klatce bardzo ograniczonej percepcji i dominacji Mózgogłowia. Jednak obecnie dojrzewa karmiczny potencjał ponieważ odrodziło się tutaj bardzo wiele istot spoza tego loop’u – pętli i otwierają one tak zwane Przejścia – nowe wzorce percepcji i budzenia naszej pierwotnej wrodzonej świadomości sprzed upadku w zapomnienie i nieświadomość. Dlatego narasta chaos i wszystko się zagęszcza. To jest proces Oczyszczenia Świadomości dla tych którzy dojrzeli, którzy przepracowali swoje lekcje i są gotowi na coś nowego. Tym co charakteryzuje te istoty jest zaufanie do tego co w sobie niosą, zaufanie do własnej natury – do Ducha i żywa transcendentna inteligencja emocjonalna, która aktywuje prawdziwe współczucie i miłość, bowiem TO jedynie może przynieść nam prawdziwy pożytek. Robią to bez potrzeby rozgłosu i uwagi w tak zwanej codzienności i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nigdy nie są nazwiskami i funkcjami, ponieważ System Ignorancji jest skalibrowany w taki sposób, aby – albo, takie jednostki niszczyć poprzez upadek w egocentryzm i popularność, albo poprzez zniwelowanie przemocą i represją – czego bez ustanku byliśmy i jesteśmy świadkami. Dlatego Soterzy zawsze funkcjonują na tak zwanym Pograniczu poza detekcją Maszyny. 

To jest Loop. Klatka. Kiedy już ją widzisz oznacza to, że następuje w tobie proces, którego nic i nikt nie może już powstrzymać, ponieważ ten proces jest sam w sobie poza wolą i działaniem. Jest poza warunkiem. Jest dojrzewaniem Świadomości. Można to nazwać Przejrzystością lub Klarownością. To jest wrodzona Jakość, której nie można wytworzyć lub wyprodukować. Nie można jej kontrolować, bowiem przekracza ona Warunek i nie jest Programem. Kiedy przekraczasz działanie i nie działanie, myślenie i nie myślenie odkrywasz, że wszystko było, jest i będzie wolne w swoim własnym stanie, który przekracza podmiot i przedmiot – nazwę i formę. To jest Obecność, która nigdy nie była wynikiem wysiłku czy tak zwanych praktyk, nie jest wytworem / produktem żadnego procesu, żadną mistyczno – ezoteryczną alchemią przemiany czarnego w białe, czy białego w czarne – ponieważ wszystko to jest spekulacją umysłu, wszystko to jest zabawą utożsamienia – ego tripem. Dlatego zanim ruszysz w tak zwaną drogę duchową – zatrzymaj się i zacznij obserwować jak ty właściwie działasz i czym ty właściwie jesteś, zamiast się „stawać kimś” po prostu odkryj kim jesteś i w jaki sposób. Dlatego w prawdziwym sensie nie ma „przewodników”, którzy gdzieś prowadzą, ponieważ w istocie nie ma gdzie iść i co przekraczać, nie ma co zmieniać i udoskonalać, ponieważ nie możesz poprawić tego co jest samo w sobie doskonałe i pozbawione „błędu”. Nie możesz zdobyć szczytu na którym już jesteś. 

Każdy z nas jest już „doskonały” w byciu prawdziwym sobą kiedy już to rozpozna i zacznie szanować swoją własną naturę, swoje doświadczenie i zwróci się do siebie z prawdziwą miłością i troską, ponieważ to jest pierwszy i najważniejszy punkt : odkryć w sobie swoją własną drogę i zaufać jej, ponieważ prawda jest taka, że w rzeczywistości nikt nam nie pomoże, nikt nas nie uratuje – to jest nasza praca i kiedy się udaje możemy być inspiracją dla innych. 

Dlatego pomóc sobie – to pomóc światu. 

PIRACKIE OPOWIEŚCI

KLATKA FARADAYA # 2           

Galeria