Działa na meridiany: Żołądek, Śledziona, Płuca, Jelita
Działanie terapeutyczne:
Chłodzi Gorąco i oczyszcza toksyny – tofu ma naturę chłodną, dlatego używa się go przy gorących stanach, zapaleniach, podrażnieniach skóry czy gorączce.
Nawilża płyny ciała (Jin Ye) – łagodzi suchość w ustach, gardle, skórze; dobre przy suchym kaszlu lub po gorących chorobach.
Tonizuje Qi i wspiera regenerację – zawiera dużo białka roślinnego, które odżywia, ale nie obciąża. Polecane w rekonwalescencji.
Wspomaga trawienie i oczyszcza Jelita – działa łagodnie przeczyszczająco, ułatwia wydalanie toksyn i resztek pokarmowych.
Łagodzi skutki nadmiaru alkoholu i gorąca w żołądku – w tradycji chińskiej tofu często podawano z winem ryżowym jako „odtrutkę” po upojeniu alkoholowym.
Typowe zastosowania tofu w TCM:
Nadciśnienie, wysoka temperatura ciała, stany zapalne
Suchość skóry i błon śluzowych
Nadmierne pragnienie i gorąco w Żołądku
Po chorobie z gorączką, by odbudować płyny i Qi
Przeciwwskazania i uwagi:
Przy osłabionej Śledzionie i zimnym żołądku tofu może powodować wzdęcia, uczucie chłodu w brzuchu i luźne stolce.
Nadmierne spożycie (zwłaszcza zimnego tofu z lodówki!) może prowadzić do nagromadzenia Wilgoci i Śluzu (Tan).
Najlepiej jeść tofu gotowane, duszone lub smażone z przyprawami rozgrzewającymi (imbir, czosnek, sos sojowy, szczypiorek, kurkuma).
Trzy dni przed wielką ceremonią, mój pomocnik zauważył że znikły dwa kawałki tofu. Dwa dni przed ceremonią, kolejne dwa zniknęły. Co się stało? Było to wszystko tym dziwniejsze że spiżarnia gdzie one były trzymane była zrobiona z solidnych belek i zawsze zamknięta. Czasami ludzie okradali świątynie, więc trzymaliśmy całe jedzenie w tym budynku, aby nikt nie mógł wejść i ukraść cokolwiek. Ale kucharze byli bardzo niezadowoleni, ponieważ kilka tofu zniknęło! Nie tylko to: zginęło tylko kilka kawałków , co było dziwne. Jeśli ktoś był tak głodny aby kraść, mógł ukraść więcej. Dlaczego wziął tylko cztery czy pięć kawałków? Wszyscy byli bardzo nerwowi. “Może demon zabiera nasze tofu!” było wiele myślenie, myślenia, myślenia. Wtedy powziąłem pewien plan.
Następnego dnia, pozostałem w spiżarni, siedząc tam całą noc. Siedziałem za słupem skąd mogłem widzieć wielką beczkę. Minęło kilka godzin, i nic się nie działo. Byłem bardzo zmęczony, i chciało mi się spać, ale nie spuszczałem moich oczu z beczki. Około północy, coś powoli wyłoniło się z kąta pokoju i zbliżyło się do beczki. Wyglądało to jak cień, wiecie? Poruszało się bardzo, bardzo powoli – nie jak normalna istota. Ale wkrótce okazało się że był to kot. Była tam dziura pod ścianą była dziura przez która kot mógł wchodzić i wychodzić aby łapać myszy.
Kot wspiął się na krawędź beczki. Siedział tam przez kilka minut, tylko wpatrując się w wodę. Jego łapy były napięte, jego głowa nisko pochylona. Minęło wiele , wiele czasu, ale głowa kota nie poruszyła się w ogóle z tej pozycji, patrząc się prosto w wodę z wielką intensywnością. On wpatrywał się tylko wprost w to tofu. Po pewnym czasie – bul! bul! bul!- kawałek tofu wypłynął na powierzchnię! Wtedy kot wyciągnął go z wody, wsadził do swojego pyska, i wybiegł ze spiżarni aby to zjeść. Było to bardzo dziwne, ponieważ normalnie tofu nie pływa i zawsze tonie. Ale ten kot mógł skoncentrować swoją energię umysłu poprzez swoje oczy na tyle mocno aby ono wypłynęło na wierzch! Po dwóch godzinach, kot pojawił się znowu. On wspiął się na beczkę i wpatrywał się w wodę przez długi czas. Cała jego koncentracja była całkowicie skierowana na leżące na dnie tofu. I znowu – bul! bul! bul! – pojedynczy kawałek tofu wypłynął na powierzchnię, i kot wyciągnął je. To bardzo ciekawe! Świadomość kota skoncentrowała się tylko w jednym punkcie. Wtedy mógł on zrobić wszystko. To jest kocia Wielka Odwaga.
Mistrz zen Seung Sahn
—————————-
Mistrz zen Seung Sahn urodził się 1 sierpnia 1927 roku jako Duk-In Lee w Sunchŏn w Korei (obecnie Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna) w rodzinie prezbiteriańskiej. Jego dzieciństwo i wczesna młodość przypadły na okres okupacji japońskiej. Uczył się w słynącym z wysokiego poziomu technikum. W 1944 roku jako nastoletni chłopiec przystąpił do ruchu oporu; wkrótce potem został schwytany przez japońską policję. Uniknął kary śmierci ze względu na młody wiek, jednak spędził cztery miesiące w więzieniu; tam też po raz pierwszy zetknął się z buddyjskimi naukami.
W 1946 roku przedostał się do amerykańskiej strefy okupacyjnej i rozpoczął studia filozofii zachodniej na uniwersytecie Dong Guk w Seulu. Jeden z jego przyjaciół, który był mnichem w górskiej świątyni, podarował mu egzemplarz Sutry Diamentowej; jej tekst stał się dla Seung Sahna inspiracją do przyjęcia buddyjskich wskazań. W 1948 roku został buddyjskim mnichem. Po złożeniu ślubowań odbył samotne studniowe odosobnienie w górach, w czasie którego jego główną praktyką było śpiewanie codziennie przez wiele godzin Wielkiej Dharani; żywił się w tym czasie jedynie igłami sosnowymi z niewielką domieszką soi. Mówi się, że w trakcie tego odosobnienia osiągnął oświecenie (urzeczywistnił swoją prawdziwą naturę).
PIĘĆ PRZEMIAN CYWILIZACJI I ŚWIADOMOŚCI
MARCIN PINIAK
PIĘĆ PRZEMIAN TO BARDZO STARA I WIELOWYMIAROWA WIEDZA, KTÓRA SWOJE ŹRÓDŁA MA W HOLISTYCZNEJ WIEDZY I CO WAŻNE PRAKTYCE DAWNYCH CHIŃSKICH MISTRZÓW, KTÓRYCH MĄDROŚĆ NIE BYŁA „INTELEKTUALNYM PRZYSWOJENIEM DANYCH” – JAK TO MA ZAZWYCZAJ MIEJSCE OBECNIE – A RACZEJ DOGŁĘBNĄ PRAGMATYCZNĄ WIEDZĄ WYWODZĄCĄ SIĘ Z OBSERWACJI WSPÓŁZALEŻNOŚCI LUDZKIEGO CIAŁA I UMYSŁU, PROCESÓW KOSMOLOGICZNYCH, RYTMU NATURY I ŚWIADOMOŚCI NIESKOŃCZONYCH PROCESÓW PRZEMIAN I ODDZIAŁYWANIA.
Uważam, że jest to najbardziej komplementarna wiedza dotycząca dietetyki, zdrowia i co najważniejsze ukazująca człowieka jako jeden z elementów procesu ewolucji w ogromnej sieci przyczyn i skutków. Nasza zachodnia cywilizacja w dużej mierze popadła w pułapkę dualizmów i fragmentaryzacji świata, ciała, wiedzy i psychiki.
Nasza rzeczywistość wydaje się coraz bardziej dzielić i indywidualizować wypierając i zarazem ukrywając fakt, że wszystko jest współzależne i pozbawione tożsamości, a przypisana tożsamość jest jedynie intelektualną narracją, spekulacją umysłu. Sytuacja w jakiej się obecnie znaleźliśmy jako gatunek i cywilizacja odzwierciedla to w sposób zarazem szczery i brutalny. Fakty odnoszące się do skrajnie zindywidualizowanej i fragmentarycznej egzystencji człowieka znajdują odzwierciedlenie w jego stosunku do całej planety i zaburzenia jej ekosystemu. Nasz brak wiedzy o nas samych skutkuje brakiem szacunku do całego „życiowego procesu”, którego przecież jesteśmy jedynie częścią. Złudzenie „osobnego istnienia”, „niezależnej jednostki” czy wreszcie poczucie narcystycznej wyjątkowości stworzyło i ugruntowało pozycję człowieka – boga, demiurga rozkochanego w iluzji swojej domniemanej potęgi. Jest to skrajnie różna postawa i samoświadomość od tej, która towarzyszyła twórcom systemu pięciu przemian. Ich zintegrowana mapa wiedzy ukazywała człowieka jako odzwierciedlenie całej natury, a ewolucja jego świadomości – ciała była zarazem ewolucją całego otoczenia w jakim żył. Ich drogą była mądrość i troska, a rzeczywistość, natura i „pierwotny rytm” – wielkim nauczycielem. Pokora i szacunek wobec praw natury otwierały możliwości poznania i wiedzy, a owoc tego poznania bezapelacyjnie przetrwał zarówno próbę czasu jak i konfrontację ze współczesną opartą głównie na analizie i logice nauką.
RASA KUCHARZY
Doniosłym krokiem w wędrówce na ów szczyt było udomowienie ognia. Nie wiemy, kiedy, gdzie i jak do tego doszło. Wiemy natomiast, że około 300 tysięcy lat temu niektórzy ludzie posługiwali się ogniem w życiu codziennym. Zyskali w nim niezawodne źródło światła i ciepła oraz zabójczą broń przeciwko grożącym im lwom. Niedługo potem ludzie przeszli z defensywy do ofensywy i podjęli pierwszą działalność gospodarczą na masową skalę: planowe wypalanie lasów. Gdy tylko dogasał ogień, na tlące się zgliszcza wkraczali przedsiębiorcy epoki kamiennej, by pozbierać zwęglone zwierzęta, orzechy i bulwy. Po nich do gry wchodzili pierwsi inwestorzy zainteresowani zagospodarowywaniem i obrotem gruntami. Ściśle kontrolowany pożar buszu potrafił obrócić nieprzebyte jałowe gąszcze w obfitujące w zwierzynę bujne tereny trawiaste. Najlepszym zastosowaniem ognia było wszak gotowanie. Gotowanie otworzyło ludzkości dostęp do nowych działów supermarketu natury. Pokarmy, których ludzie nie potrafią trawić w ich naturalnej postaci – jak pszenica, ryż i ziemniaki – stały się w końcu podstawą naszego jadłospisu. Ogień nie tylko odmienił skład chemiczny pożywienia, ale także jego biologię. Gotowanie zabijało wszechobecne w jedzeniu zarazki i pasożyty. Daleko łatwiej przychodziło także ludziom żucie i trawienie dotychczasowych ulubionych pokarmów, takich jak owoce, orzechy, owady i padlina.
Yuval Noah Harari. „Sapiens. Od zwierząt do bogów”.
Obecnie współczesny człowiek w moim odczuciu coraz bardziej pozbawiony jest kontekstu w jakim żyje i zrozumienia jego roli i znaczenia. Odseparowanie i zindywidualizowanie jego egzystencji doprowadziło do poczucia alienacji i porażającego osamotnienia, mechanistyczne i jałowe teorie jakie sam w akcie desperacji spreparował nie mogą i nie mają szans na wypełnienie duchowej i emocjonalnej pustki jaką jest oddzielenie od samego żywego odwiecznego procesu życia. Popadliśmy w sztuczny moralizatorsko – przerażający apokaliptyczny ton wynikający z braku zrozumienia samych siebie. Nasza własna sytuacja mówi o nas o wiele więcej niż tysiące opracowań, raportów i mądrości, szukamy porady na zewnątrz, choć jedyną szansą jest nasza własna podróż w głąb nas samych. Prawdziwa wiedza jest doświadczeniem tej subtelnej i ukrytej wiedzy jaka jest częścią każdej czującej istoty i całego przejawienia – pierwotnych pięciu elementów.
ZIELEŃ – DREWNO
To dla mnie magiczna forma istnienia jaka miała miejsce w pierwotnych kulturach. To jedność ciała – umysłu. Odwieczne życie płodowe w łonie natury. Okres zbieractwa, korzystania z darów bez chęci przywłaszczenia. To czczenie potężnych sił żywiołów, to obcowanie z archetypami bogów w jednym tańcu życia. To łaska nieświadomości, kolektywny zbiorowy sen. To nagość i erotyzm natury wpleciony wpisany we wszystko, ciągła ekstaza nieświadomości, embrionalny stan upojenia i zaspokojenia. Rajski ogród pełen uciech, błogostan bogactw naturalnych. Wszystkiego w bród, życiodajne soki wypełniające każdą szczelinę istnienia. Umysł impulsu – reakcji, nieoddzielony, nieokreślony pozbawiony tendencji do samoidentyfikacji. Planeta – umysł, zielona, żywa eksplodująca pięknem, żywotnością. Niewinna nie znająca dobra i zła natura bogactwa. Mityczny złoty wiek. Beztroscy bogowie w Raju, smukła dłoń sięgająca po…
CZERWIEŃ – OGIEŃ
Ciało innej istoty. Zjadanie istnienia. Pożądanie. Lepszy i gorszy. Oceniający umysł. Mięso. Myśliwi. Ogień. Pieczeń. Stygnięcie formy, początki choroby. Skażenie raju – dualizm dobra i zła. Pierwsze prawa i nakazy. Wieża Babel gatunków, wielki podział. Strach. Ucieczka. Zwierzęcy umysł walki. Koniec magicznej iluzji raju. Śmiertelność. Kain człowiek zabija Abla zwierze. Mózg Bóg jest zadowolony. Serce krwawi. Upraszczając człowiek zabija i zjada inne istoty – degenerując sam siebie. Bóg mózg podzielił wszystko na dwa. Krew w rzeźni. Uprawa śmierci.
ŻÓŁĆ – ZIEMIA
Zaczyna się głód. Uprawa ziemi. Praca w pocie czoła. Osady. Wioski. Miasta. Państwa. Flagi. Wojny. Objuczone zwierzęta i ludzie. Niewolnicy. Surowce. Potęgi hańby. Niezaspokojenie.
BIEL – METAL
Krew ziemi. Ropa. Maszyny. Wahadła na pustyniach i morzach. Iluzja dobrobytu. Wysysanie.
CZERŃ – WODA
Płynna rzeczywistość. Wiek dezinformacji. Abstrakcja. Sztuczne ziarna i ciała. Transcendencja boga mózgu. Ostateczne oddzielenie. Potop. Otworzenie bramy przejścia.
Prawdopodobnie cykl ten nie ma końca i nie ma również początku.
Dobrej jakości ryż to ziarno optymalne, a jego natura termiczna jest neutralna, co znaczy, że w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej jest pokarmem zbalansowanym – sam w sobie nie ochładza i nie rozgrzewa organizmu. Wzmacnia śledzionę, żołądek i płuca oraz wzmacnia energię życiodajną „Qi” i krew.
Jest bogaty w węglowodany, białka i tłuszcze, zawiera dużo potasu, magnezu i witamin. Dla jednej trzeciej populacji świata stanowi podstawowe źródło pokarmu co odzwierciedla jego przedstawienie w chińskiej symbolice „Qi”, która ukazuje parę unoszącą się znad gotującego ryżu. Jego odnotowana historia sięga pięciu tysiącleci, a za jego kolebkę uznaje się Azję. W naszej kulturze obsypuje się nim parę młodą podczas ceremonii zaślubin, co symbolizuje płodność, dostatek i szczęście. Jego skromna i zarazem życiodajna moc często przywoływana jest jako oznaka harmonii i duchowej równowagi.
200 GR BRĄZOWEGO RYŻU 400 ML WODY 400 ML MLEKA RYŻOWEGO 20 GR SUSZONEJ ŻURAWINY 20 GR SUSZONYCH OWOCÓW GOJI 2 ŚREDNIE JABŁKA 2 BANANY 1 PŁASKA ŁYŻECZKA CYNAMONU 1 SZCZYPTA CURRY 20 GR PODPRAŻONYCH PESTEK SŁONECZNIKA 20 GR PODPRAŻONYCH PESTEK DYNI 250 ML MLEKA KOKOSOWEGO 150 GR DAKTYLI
Zagotować wodę z mlekiem ryżowym i dodać umyty brązowy ryż. Dodać owoce goji i żurawinę. Jabłka obrać, posiekać w paski i podsmażyć na odrobinie oleju ryżowego posypać cynamonem i szczyptą curry na koniec dodać posiekane w paski banany (nie smażyć). Kiedy ryż już jest miękki dodać mleko kokosowe (uzyskując odpowiednią dla nas gęstość). Nałożyć do miseczki, dodać jabłka i banany i zalać sosem daktylowym (zblendować daktyle i 250 ml mleka kokosowego – opcjonalnie można dodać banany) oraz posypać ziarnami słonecznika i dyni. Smacznego.
Kiedy pojmujemy „wolę życia” w szerokim wielowymiarowym kontekście jest ona niczym innym jak procesem ewolucji, zdobywaniem wiedzy jednak dopełnieniem tego procesu jest zamysł lub intencja, która dodaje element troski i współczucia – moralności i etyki, której fundamentem jest niekrzywdzenie samego siebie, innych istot czujących i środowiska naturalnego – dopiero tak pojęty rozwój można nazwać ewolucją w pełnym tego słowa znaczeniu. Rozwój materialny równoważymy odpowiadającym mu rozwojem świadomości, ponieważ to stanowi klucz by przywrócić równowagę światu w jakim żyjemy i nam samym.
Wola i zmysł zależą od serca – od tego kim jesteśmy, od długości naszego życia (esencja Jing), od naszej osobowości, które tworzy duch Hun i Po. Hun w tym rozumieniu reprezentuje naszą podświadomość – nasz ukryty program, „magazyn” nieprzerwanego strumienia świadomości, który determinuje ukryte karmiczne (przyczynowe) aspekty naszego zachowania i postrzegania. Jest aspektem irracjonalnym związanym z naszą zdolnością do śnienia, wyobraźni – pewnego rodzaju magicznym potencjałem (system narządów Wątroba – Woreczek żółciowy). Natomiast Po nazwane jest aspektem cielesnym, zwierzęcym, odruchowym związanym tylko z przetrwaniem naszego biologicznego ciała (system narządów Płuca – Jelito grube). Hun i Po to połączenie umysłu – aspektu niematerialnego (niebo) z materią, fizycznością i zmysłami (ziemią). Wola i Zamysł są związane z naszą świadomością i percepcją, zdolnością do działania, tendencjami naszego umysłu, pragnieniami, myślami, ideami i skłonnościami – tym wszystkim co można byłoby nazwać naszą osobowością – nie mniej jednak jest ona kombinacją karmicznych wrodzonych tendencji, oraz kształtowania się poprzez doświadczenia życia, zdobytą wiedzę, emocje i okoliczności etc.
Zhi yi: zamysł, myśl, umysł, wola, determinacja, zamiar. Można to sprowadzić do intencji, postanowienia, które determinuje naszą drogę życia, wybranie kierunku oraz powstającej z tego determinacji by ten zamysł realizować.
Yi zhi: to nasza wola, determinacja, zdecydowanie pewnego rodzaju niezłomność i siłę woli, która pozwala nam realizować nasz zamysł – moc działania pomimo przeciwności – hart ducha.
Czynnikiem integrującym jest wymiar naszego serca – umysłu – ducha angażującym w cały ten proces nasze emocje, uczucia dodając do całego aspektu postanowienia i realizacji – element prawdziwej inspiracji czegoś na wskroś żywego, iskrzącego – wciąż kiedy proces przebiega prawidłowo nasz zamysł i wola są aktualizowane i dostosowywane do bieżących okoliczności. Zapewnia nam to Obecność, która chroni nas przed fanatyzmem i sztywnymi poglądami oraz nierealnymi projekcjami podświadomości. W świadomości serca przyjmuje to postać fundamentalnej dyspozycji, która potrafi inteligentnie rozdzielić to o realne i możliwe od naszych urojeń i pobożnych życzeń. Przytomność stanowi klucz do pracy w tu i teraz – skutecznej i pragmatycznej realizacji naszego zamiaru, zamysłu i odpowiadającej temu woli i determinacji. Jest to żywa wielowymiarowa inteligencja, mądrość rozróżniania i adekwatność działań. Reprezentuje to element ognia – klarowności i mocy wspierany przez element ziemi (system narządów żołądek i śledziona), który jest naszym zakotwiczeniem w zdrowym rozsądku, logicznym myśleniu zdolności analizy i wyciągania wniosków i jest kluczowy w pracy z przeszkadzającymi emocjami. Racjonalna część naszego umysłu jest szczególnie istotna w tak zwanych „zagadnieniach duchowych”, które często są polem nadużyć ponieważ w dużej mierze odnoszą się do irracjonalnej i intuicyjnej części naszej świadomości, co może prowadzić do „odrealnienia” i braku uziemienia. Dlatego praktyka uważności, medytacja oparta na technice oddechu i wglądu poprzez świadomość ciała i umysłu jest tak fundamentalna, ponieważ opiera się na konkretnych zakotwiczeniu w chwili obecnej i w swojej esencji jest poza jakąkolwiek doktryną religijną, duchową czy filozoficzną. Jest metodyczną i skuteczną techniką pracy z umysłem, emocjami i wymiarem naszego ciała. Natomiast pracę z intencją możemy w tym wypadku traktować jako ukierunkowanie naszej świadomości w wybranym przez nas kierunku co znacznie poprawia naszą skuteczność i moc sprawczą w poprawianiu jakości naszego życia. Stajemy się bardziej świadomi swoich realnych możliwości oraz zaczynamy rozumieć nasze ograniczenia i uwarunkowania, co z kolei jest warunkiem wstępnym, aby „przeprogramować” swoje sztywne poglądy i ograniczające systemy wierzeń, które straciły swój sens w wyniku zmian okoliczności naszego życia. Jest to bardziej naukowe podejście do duchowości, które polega na bezpośrednim odkrywaniu oraz realnej pracy z naszą świadomością – potencjałem. Otwarty umysł (gotowość wykroczenia poza przyjęte koncepcje) oraz otwarte serce (zaufanie do możliwości rozwoju) to rodzaj połączenia naszych zdolności intuicyjnych i racjonalnych, które zamiast sobie przeczyć mogą się uzupełniać i wspierać – podobnie jak starożytne tradycje duchowe mogą stać się obiektem rzetelnych badań naukowych pozbawionych uprzedzeń i myślę, że jesteśmy świadkami takiej właśnie zmiany paradygmatu. Można przyjąć, że Tradycyjna Medycyna Chińska zawiera ten fundamentalny aspekt dążenia do równowagi i współpracy co jest optymalnym podejściem dla rozwoju.
Kiedy pojmujemy „wolę życia” w szerokim wielowymiarowym kontekście jest ona niczym innym jak procesem ewolucji, zdobywaniem wiedzy jednak dopełnieniem tego procesu jest zamysł lub intencja, która dodaje element troski i współczucia – moralności i etyki, której fundamentem jest niekrzywdzenie samego siebie, innych istot czujących i środowiska naturalnego – dopiero tak pojęty rozwój można nazwać ewolucją w pełnym tego słowa znaczeniu. Rozwój materialny równoważymy odpowiadającym mu rozwojem świadomości, ponieważ to stanowi klucz by przywrócić równowagę światu w jakim żyjemy i nam samym.
Według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej najbardziej fundamentalna dla naszej fizycznej konstytucji jest Esencja – Jing. Jest przechowywana w nerkach, a także w szpiku kostnym, nasieniu, mózgu i komórkach jajowych. Jak mówią księgi nerki to zarodek stworzenia, lub korzeń życia – to siły kształtujące nasze ciało, system energetyczny i wymiar duchowy.
Płuca są zarządcami qi, a nerki są korzeniem qi” . Nerki są podstawą życia, utrzymują źródłową esencję (jing), są źródłem yin i yang oraz siedzibą „ognia i wody” w ciele.
Jing Qi to esencja przekazywana nam w kodzie genetycznym, substancja – zapis, który dziedziczymy i tworzy ona naszą konstytucję, potencjał odpornościowy i odpowiada za formę jest także odpowiedzialna za wzrost i rozwój organizmu, dojrzewanie płciowe, siłę i witalność. Podczas dojrzewania płciowego i hormonalnego nerki zaczynają produkować samemu Jing Qi. Mówi się także, że istnieje jeszcze „Zong Qi” i nazwane jest kosmicznym qi i jest rodzajem programu przeznaczenia – nośnikiem intencji na to życie w strumieniu świadomości, który „uruchamia” nasz wrodzony potencjał by dalej się rozwijał i wykorzystał kolejne życie by realizować wyznaczony sobie cel rozwoju.
Drugim bardzo istotnym składnikiem energetycznym jest Yuan Qi – tak zwana „iskra życia” – zasada życiowa, która manifestuje się poprzez serce jako źródło życia, definiujące potrzebę życia i poprzez Nerki jako – wolę do życia. To fundament Yang nerek – Ogień Nerek, który inicjuje wszystkie funkcje transformujące i fizjologiczne w naszym ciele. I po narodzinach naszego ciała obie te jakości czyli Yuan Qi i Jing Qi określane mianem Dong Qi – Qi poruszające. Znajduje się ono w podbrzuszu pomiędzy nerkami w miejscu nazywanym dolnym Dan Tian, który w tradycji japońskiej zwane jest Hara. W praktykach alchemicznych i medytacyjnych to właśnie w tym miejscu nasza moc – energia jest koncentrowana i transformowana. Jak napisano:
„Mówiono, że najdoskonalsi mistrzowie duchowi pochodzący z Indii i Chin wytwarzali sharira – krystaliczne klejnoty w swoich ciałach – które miały być ich zagęszczoną Jing. Według pewnej teorii sharira wskazuje na stopień duchowej koncentracji. Sharira mogą być niezwykle zjednoczoną substancją, która – kiedy zostanie zintegrowana z żyjącym organizmem – doprowadza do głębokiego jasnowidzenia i otwiera na duchowe przewodnictwo. Jedynie najwięksi spośród współczesnych mistrzów posiadali jeden lub co najwyżej kilka sharira, które znajdowano w prochach pozostałych po kremacji ich ciał. Natomiast dawniej niektórzy z najwyżej cenionych nauczycieli posiadali znaczną liczbę owych mistycznych kamieni. Uważa się, że Budda miał aż 10 000 sharira. Ponieważ wydaje się, że sharira wykazują cudowne właściwości, traktuje się je z taką czcią, jaką na Zachodzie otacza się kości świętych uznawane za cenne relikwie. (Kości zawierają szpik i dlatego posiadają też szczególne właściwości Jing danego człowieka).”
Esencja Jing (przedurodzeniowa) nie może zostać zastąpiona i kiedy ulega wyczerpaniu nasze ciało umiera, to co możemy wspierać, lub uzupełniać to naszą „nabytą” Jing (pourodzeniowa) poprzez pożywienie. Niedobory Jing upośledza prawidłowy rozwój ciała i często jest przyczyną wrodzonych wad jak niedorozwój fizyczny, umysłowy, zaburzeń hormonalnych, słabości kości, impotencji. Objawy niedoborów to także zawroty głowy, wypadanie zębów i włosów, dzwonienie w uszach, słabe kolana i dolna część pleców.
To co osłabia nasze Jing to przede wszystkim czynniki emocjonalne jak strach, lęk, depresja, poczucie braku bezpieczeństwa i nadmiar fizycznego i psychicznego zmęczenia w wyniku przepracowania.
Lęk – główny temat naszej rozmowy – jest tylko jedną z wielu przyczyn zaburzenia funkcjonowania umysłu. Kiedy przyglądamy się bliżej tej emocji, wydaje się, że lęk można łatwo zrozumieć. Wszystko, co się wydarza, ma swój koniec. Istnienie wszelkich rzeczy i zjawisk zależy od toczących się procesów – wszystko kiedyś się zaczyna, stopniowo się buduje, a gdy osiągnie szczyt swego rozwoju, wtedy przekształca się w coś innego. Niektórzy ten ostatni etap nazywają ponownym zniknięciem, jednak czy nazywamy to przekształceniem w coś innego, czy zanikiem, to zależy jedynie od punktu widzenia, ale według mnie, oba określenia są w pewien sposób słuszne. Jak wiemy lęk jest związany z Nerkami, [które stanowią podstawę naszego fizycznego przejawienia się w postaci żywego organizmu]. Jednak każda komórka naszego ciała zawiera w sobie informację o tym, że kiedyś nadejdzie ostateczny kres, a rozpoznanie tego faktu jest przyczyną pojawienia się lęku. Można więc powiedzieć, że główną przyczyną lęku jest wiedza o tym, że nieuchronnie umrzemy. Lęk przed śmiercią jest czymś bardzo ludzkim, bardzo naturalnym, ponieważ [będąc ludźmi] posiadamy ducha [umysł], który potrafi zastanowić się nad naszym własnym istnieniem i dzięki któremu uświadamiamy sobie własną śmierć. Świadomość naszej śmiertelności z jednej strony może być dla nas wielką szansą, ale z drugiej może być postrzegana jako wielkie ograniczenie albo powód do depresji i z tego powodu obdarzamy ją mianem lęku czy przerażenia.
Przechodząc do omówienia metod leczenia lęku, możemy tu zastanowić się nad pewną kwestią: jeżeli wszystko w końcu spotyka swój kres, to czy lęk przed tym jest rzeczywiście czymś patologicznym? Jeśli mądrze podejdziesz do tego lęku, wtedy dzięki niemu lepiej zrozumiesz swoje położenie i może pomyślisz: „W porządku, życie jest bardzo ograniczone, nie ma sensu oczekiwać na nadejście bardziej sprzyjających okoliczności, więc po prostu biorę się do roboty!”. Utrzymując taką postawę prawdopodobnie nie będziesz odczuwał lęku, tylko będziesz żył zgodnie z nurtem przemian.
Matthias Hunecke
Zbyt duża utrata nasienia zwłaszcza w późnym wieku, a w przypadku kobiet zbyt dużo porodów i brak odpowiedniego czasu na zregenerowanie organizmu pomiędzy porodami. Pozbawiona energii mało wartościowa przetworzona żywność , a także używanie mikrofalówek, wysoko białkowa niezbilansowana dieta, nadmiar soli i używki takie jak alkohol, tytoń, narkotyki i kofeina.
Aby wzmocnić Jing należy popracować nad stanem swojej śledziony i trzustki oraz wątroby, aby poprawić trawienie i metabolizm i zdolności przyswajania – abyśmy byli w stanie pozyskać odpowiednie składniki z pożywienia. Ponad to każdy organizm jest w innej kondycji i ma inne uwarunkowania dlatego nie możemy mówić o uniwersalnych zasadach, dlatego przede wszystkim potrzebujemy solidnej diagnozy zarówno u specjalisty od medycyny naturalnej jak i wyniki badań medycznych uzyskanych w laboratorium. Dobrze się wspierać pokarmami, które wpływają na rozwój ciała i umysłu takie jak Mikroalgi (chlorella, spirulina, sinice), trawy zbożowe jak młody jęczmień etc.
WZMACNIANIE JING NEREK
SMAK SŁODKI NEUTRALNY AŻ DO OCHŁADZAJĄCEGO WZBOGACONY O NIEWIELKĄ ILOŚĆ SMAKU KWAŚNEGO
POŻYWIENIE YIN PRZYGOTOWANE NA SPOSÓB YANG
WSKAZANE SĄ WSZYSTKIE RODZAJE WARZYW
– POMIDORY – OGÓRKI – BAKŁAŻANY – PAPRYKA
PRZYRZĄDZONE NA SPOSÓB YANG (PIECZENIE, SMAŻENIE, DUSZENIE)
– KIEŁKI PSZENICY I OLEJ Z ZARODKÓW PSZENICY – KIEŁKI BLANSZOWANE – REGULARNE PICIE PŁYNÓW – GRZYBY – ZIELONA SAŁATA BLANSZOWANA – GOTOWANE I PIECZONE OWOCE – SOKI WARZYWNE – SOKI OWOCOWE W UMIARKOWANYCH ILOŚCIACH
STRĄCZKI:
– CZARNA SOJA, CZARNA FASOLA, CZARNA SOCZEWICA – MASŁO I SER DOBREJ JAKOŚCI – DOBREJ JAKOŚCI OLEJE TŁOCZONE NA ZIMNO – MIÓD – MLECZKO PSZCZELE – PYŁEK KWIATOWY – OWOC KOLCOWOJU CHIŃSKIEGO – OWOC PALMY SABAŁOWEJ – ŻEŃ SZEŃ – OWOC RDESTU WIELOKWIATOWEGO – ORZECH WŁOSKI
Opracowane na podstawie:
Hamid Montakab „Medycyna Chińska w praktyce” Jeremy Ross „Systemy narządów Tradycyjnej Medycyny Chińskiej” Joerg Kastner „Terapia pożywieniem” Paul Pitchford „Pożywienie dla zdrowia”
CZAS: 13 SIERPNIA – 25 PAŹDZIERNIKA DOJO JESIENNE: 26 LIPCA – 12 SIERPNIA
(JEST TO CZAS ZWIĄZANY Z PRZEMIANĄ ZIEMI – ŚLEDZIONĄ I ŻOŁĄDKIEM) ZEGAR NARZĄDÓW: PŁUCA 3 – 5 RANO
JELITO GRUBE 5 – 7 RANO PORA ROKU: JESIEŃ PORA DNIA: ZACHÓD SŁOŃCA
Jesień to czas wzrastającego yin, kiedy ziemia jest jeszcze nagrzana i ciepła po okresie lata (yang) jednak powietrze staje się coraz bardziej suche i temperatura spada i podczas równonocy jesiennej zaczyna dominować jakość yin, co oznacza, że w kuchni odpowiadamy wzmacnianiem systemu odpornościowego (Wei Qi), używamy ostrych przypraw, jadamy ciepłe i zdrowe posiłki i dbamy o to, by chronić ciało przed wirusami i chorobami, które przychodzą z zewnątrz.
Jest to czas kiedy energia porusza się do środka – czas gromadzenia i zbiorów. W cyklu życia człowieka to czas wieku dojrzałego, kiedy zgromadziliśmy już wiedzę i doświadczenie i dzielimy się tymi „owocami” z innymi. Czas podsumowania – „zbiorów” i wyciągania wniosków. Kondensacja. To przemiana przyjmująca, otwarta i absorbująca. Jej duch związany jest z naszym instynktem i mocą przetrwania reprezentuje naszą zwierzęcą naturę, która w dużej mierze decyduje o naszej odporności, sile fizycznej i wytrzymałości. To swoista prostolinijność oparta na dobrze pojętym egoizmie, czyli zadbaniu o własne dobro, to moc przezwyciężania przeciwności, gruba skóra. To oddychanie i wydalanie – bardzo pierwotne funkcje. To nasz nos i węch, włosy i skóra, błony śluzowe.
Duch przemiany metalu to „Po” jego patologią jest smutek, ociężałość, przytłoczenie, często mówi się o jesiennej depresji ponieważ nasz umysł reaguje na zmiany pogody i klimatu i spadek ożywczej energii Qi jednak jak wiadomo sprawa nie jest prosta, bowiem nasza psychika jest dość skomplikowana i napewno nie jest mechanizmem zero – jedynkowym. Tutaj pojawia się żal jako patologiczne rozpamiętywanie przeszłości i użalania się nad sobą. Antidotum na smutek i żal jest otwartość umysłu, altruizm i współczucie. To moc działania dla pożytku innych, bowiem w ten właśnie sposób zapominamy o swoich fiksacjach, błędach, winach etc. To skupienie na chwili obecnej i działaniu – nawet wtedy, kiedy wybitnie nam się nie chce i zaczynamy ulegać marazmowi, zwątpieniu, które potrafią otworzyć w nas prawdziwą otchłań wylęknionej i przerażonej psychiki. Dlatego tak ważna jest nakierowana na dobro innych i świata aktywność, bowiem w ostatecznym rozrachunku podczas „jesieni życia” to daje nam wsparcie i poczucie dobrze spożytkowanego życia, co w naukach buddyjskich nazywa się cennym ludzkim życiem.
Uświadomienie sobie potencjału, który daje nam możliwość rozwoju i doskonalenia siebie jako istoty współczującej jest w rzeczy samej miarą prawdziwego sukcesu. Przekraczając naszą zwierzęcą naturę dbania jedynie o własne dobro jest jedyną szansą dla nas jako gatunku na tej zdewastowanej od egoizmu planecie. Jednak współczucie obowiązuje także nas, dlatego nie możemy krzywdzić siebie i innych – można to nazwać fundamentalnym naturalnym kosmicznym prawem przyczyny i skutku. Jest to fundament dla naszego rozwoju. Kolor biały przypisany elementowi metalu reprezentuje tutaj także moralność, etykę i w obecnym czasie wydaje się ona dokładnie tym co stanowi kompas, abyśmy nie zostali pochłonięci przez informacyjny, obyczajowy ocean chaosu, który wynika z tego, że kolektywnie ludzkość straciła harmonię i kontakt z fundamentalnymi prawami naturalnymi, które nie są wytworem ludzkiego umysłu, który pogrążył się w swoich własnych wytworach.
Dać świadectwo swoich zasad poprzez własną konsekwencję i determinację jest wyzwaniem przemiany metalu w złoto spełnionego życia, które nie jest naśladownictwem, a powrotem do swojej pierwotnej autentycznej natury. Przemiana metalu to nasze zaufanie do własnej drogi i mądrości, która wynika z doświadczenia życia, to prawdziwa żywa wiedza i zdolność budowania zaufania do siebie i swojej mądrości. To docenianie błędów i porażek jako w pełni wartościowych lekcji. Cywilizacyjnie to industralizacja i narodziny masowej i globalnej gospodarki opartej na ciężkim przemyśle i paliwach kopalnych (węgiel, ropa), która w dużym stopniu odpowiada za nasze wyalienowanie względem środowiska naturalnego. To pycha i arogancja „człowieka mocy” – humanizmu, agresywnego kapitalizmu opartego na paradygmacie „wiecznego wzrostu”, który zakłada nigdy nie kończącą się konsumpcję jako gwarancję „rozwoju” i utrzymania naszego statusu istot naczelnych, które okazały się najbardziej bezlitosnymi ze wszystkich.
Duch „Po” to także struktura, krystalizacja – siła potencjału, który ukryty jest głęboko wewnątrz nas i doprawdy pomimo tego negatywizmu wciąż mamy w sobie potencjał pierwotnej siły, która w swojej naturze nie jest egoistyczna, destrukcyjna i ślepa i kiedy przekierujemy tą pierwotną moc w rozwój i empatię, akceptując sytuację jaka jest – doprawdy wszystko może się wydarzyć – znaczy to pomimo wszystko nie odpuszczać, nie poddawać się, aż do samego końca, po sam kres tej zagadki, bowiem kiedy odpuszczamy – duch opuszcza nas i jesteśmy coraz bardziej zimni, wysuszeni – martwi. Budowanie naszej psychicznej odporności to pełna akceptacja sytuacji i działanie w zgodzie z duchem czasu – umiejętność kreatywnej odpowiedzi zamiast uwarunkowanej odruchem i apatią reakcji. Reprezentuje to symbol spirali – głębi wglądu i doświadczenia, nie ucieczka, a wyjście na przeciw wprost do serca cyklonu zmian, bowiem dokładnie w tym miejscu jest najwięcej energii i potencjału. To nie jest ucieczka przed „trudnym” a wyjście mu naprzeciw pomimo lęku. To biały tygrys – symbol wrodzonej czystości i mocy.
Zdrowa transcendencja nie wynika z próby odwrócenia uwagi od niezadowolenia z rzeczywistości. Zdrowa transcendencja polega na konfrontowaniu się z rzeczywistością taką, jaka jest naprawdę, ze spokojem i miłującą dobrocią. Jak ująłem to w Transcendencji, zdrowa transcendencja „nie polega na pozostawieniu za sobą jakiejkolwiek części siebie lub kogokolwiek innego, ani na wywyższaniu się ponad resztę ludzkości. Zdrowa transcendencja nie polega na byciu poza całością lub poczuciu wyższości nad całością, ale na byciu harmonijną częścią całej ludzkiej egzystencji….. Zdrowa transcendencja polega na wykorzystaniu wszystkiego, czym jesteś, w służbie realizacji najlepszej wersji siebie, abyś mógł pomóc podnieść poprzeczkę dla całej ludzkości”.
Scott Barry Kaufman
ŚNIADANIE: Jako że żołądek posiada optymalną zdolność trawienną między 7.00 a 9.00, posiłek poranny powinien być pożywny i wzmacniający. Dobre śniadanie wzmacnia qi i yang żołądka oraz śledziony na cały dzień. Wskazane są produkty energetycznie rozgrzewające, przygotowane za pomocą ogrzewających metod gotowania, które wzmacniają ciało i zapobiegają powstawaniu wilgoci.
Joerg Kastner „Terapia pożywieniem”
I „JA MNIE MOJE”:
„W nowszym zestawie badań Roos Vonk i Anouk Visser przeprowadzili badanie „duchowej wyższości”. Przeprowadzili wywiady z kilkoma psychologami, trenerami duchowymi i osobami świeckimi i poprosili ich o opisanie ludzi, którzy używają duchowości jako narzędzia do samodoskonalenia. Następnie przełożyli te cechy na sześć pozycji:
– Jestem świadomy rzeczy, których inni nie są świadomi.
– Jestem bardziej w kontakcie z moimi zmysłami niż większość innych.
– Jestem bardziej świadomy tego, co jest między niebem a ziemią niż większość ludzi.
– Ze względu na moje wykształcenie i doświadczenie jestem spostrzegawczy i widzę rzeczy, których inni nie dostrzegają.
– Ze względu na moje wykształcenie i doświadczenia, jestem w większym kontakcie z moim ciałem niż inni ludzie.
– Świat byłby lepszym miejscem, gdyby inni również mieli wgląd w to, co ja mam teraz.
W trzech badaniach oceniano związek między skalą wyższości duchowej a innymi zmiennymi. W badaniu 1 skupili się na ludziach, którzy zaangażowali się w jakąś formę treningu duchowego. Uczestników rekrutowano za pośrednictwem szkół uważności i ośrodków treningu energetycznego, których celem jest trenowanie umiejętności klasyfikowanych jako paranormalne, takich jak czytanie aury i cofanie się do poprzednich wcieleń. W badaniach 2 i 3 uczestnicy byli rekrutowani za pośrednictwem popularnego magazynu psychologicznego z szeroką publicznością zainteresowaną rozwojem psychologicznym i duchowym. Porównanie dotyczyło osób bez żadnego treningu duchowego.
Ogólnie rzecz biorąc, naukowcy odkryli, że korelacja wyższości duchowej z poczuciem własnej wartości była niższa w grupie bez treningu niż u osób uczestniczących w którejkolwiek z grup treningu duchowego. Ich miara duchowej wyższości była związana z „duchowym uwarunkowaniem poczucia własnej wartości”, czyli stopniem, w jakim ludzie czerpią wyższą samoocenę ze swoich praktyk duchowych (np. „Czuję się lepiej, gdy zauważam, że rozwijam się duchowo”). Według naukowców ilustruje to, że funkcja duchowości polegająca na podnoszeniu własnej wartości jest podobna do innych warunkowych domen samooceny.
Co ciekawe, ich skala duchowej wyższości była silniej skorelowana z narcyzmem społecznym niż samooceną, dostarczając dowodów na istnienie pojęcia „duchowego narcyzmu”. Rzeczywiście, ważne jest, aby odróżnić zdrową samoocenę od narcyzmu. Problemem nie jest samoocena, ale dążenie do niej. Zdrowa samoocena – obejmująca pozytywną ocenę własnej wartości i mistrzostwa – pojawia się naturalnie i organicznie poprzez zaangażowanie w autentyczne mistrzostwo i pozytywne relacje, a nie poprzez dążenie do samooceny jako celu. Wzrost zdrowej samooceny w wyniku praktyk duchowych może być dobrą rzeczą i niekoniecznie musi wskazywać na duchowy narcyzm, dlatego dobrze, że naukowcy byli w stanie powiązać swoją miarę duchowej wyższości z konkretną formą narcyzmu: narcyzmem wspólnotowym.”
Czy nie widzisz, że ty i ja jesteśmy jak gałęzie jednego drzewa? Z twoją radością nadchodzi mój śmiech, Twój smutek wywołuje moje łzy, miłość. Czy życie w którym jesteśmy oboje, mogłoby być inne?
Tsu Yeh, Dynastia Cin, 265 – 316 n.e
Lato to czas mocy, ekspansji, jak to się mówi w teorii pięciu przemian jest czas związany z elementem ognia. Jak powiadają rdzenne tradycje – żywioł ognia jest jedynym, którego człowiek jeszcze nie zanieczyścił. Psychologicznie ogień reprezentuje naszą siłę i moc. To symbol emocji, pasji i zaangażowania – wszystko to jest związane z naszym sercem i tak zwanym „Shen“; sercem – umysłem. Ogień to też nasze gorące emocje nacechowane dynamiką i ekspansywnością, które podobnie jak ogień mogą być bardzo bezlitosne i destruktywne nacechowane gwałtownością i przemocą.
Przeciwieństwem ognia jest woda związana z zimą, smakiem słonym, nerkami i pęcherzykiem moczowym. Nadmiar emocjonalnego ognia niszczy i wypala naszą siłę życiową – Qi, której nerki są „magazynem“. Dlatego napad gwałtownych i na-energetyzowanych emocji jak gniew i zazdrość „wypalają“ bardzo dużo energii jak dziki pozbawiony kontroli rozszalały ogień. Symbol ognia to też oczyszczenie, odkupienie i reprezentacja naszego „palącego się“ – ducha – światła. Moc serca to moc współczucia, wybaczenia i otwartości – nasza najgłębsza, a zarazem najbardziej delikatna pozbawiona neurotyczności i egotyzmu natura. W tradycji Majów – praca z ogniem i kakao – to najświętsze ceremonie bezpośrednio odnoszące się do naszego Ducha. Na zachodzie natomiast mamy swoje poranne ceremoniały picia kawy, która związana jest właśnie z elementem ognia – czyli naszym sercem i jelitem cienkim. Tak powszechne zaburzenia serca w naszym „nabuzowanym“ działaniem zachodnim kręgu kulturowym odzwierciedlają naszą chorobę Ducha – Serca, ponieważ nasza cywilizacja opiera się na skrajnie zindywidualizowanych i egotycznych parametrach rywalizacji i dominacji. Pożoga niekończących się wojen o surowce pod sztandarem walki o „wolność i demokrację“, ekonomiczny terror monokulturowej globalizacji, gloryfikacja skrajnego pozbawionego skrupułów materializmu i narcystyczna propaganda social mediów i ich komunikatów pozornej szczęśliwości – ukazują głęboką patologię w jakiej żyjemy, której najlepszą wizytówką jest stan planety i naszych własnych umysłów.
Pozytywne jakości żywiołu ognia odzwierciedlające się w naszym życiu to szczęście wynikające z zadowolenia z tego kim się jest, zamiast tego co się posiada, to zdrowa radosna natura i żywotność, spontaniczne współczucie i troska, dobra energetyka, pamięć i inteligencja. To silna wola, zdolność do działania, inicjatywa, popęd seksualny, potrzeba realizowania zamierzeń, przebojowość, odwaga, szczerość i bezpośredniość. To moc pasji – miłości i troski w działaniu. W tak zwanym cieniu to nadpobudliwość, porywczość, zaciętość i upór, gwałtowność i upór, agresja i okrucieństwo. Kondycja naszego serca odzwierciedla się w ustach, oczach i cerze. Moc ognia to nasza zdolność do transformacji, to nasze kochające serce i otwarty „płomienny“ umysł pełen ciekawości i zaangażowania, to także moc oczyszczenia poprzez moc ceremoniału i żarliwej modlitwy. Drogą do odnalezienia swojej mocy jest twórczość i jestem zdania, że to lekarstwo dla naszej choroby – to uzdrawiający i oczyszczający aspekt żywiołu ognia – jego święty wymiar. Nasza zdolność kreacji jest ogromnym Darem, który czyniony z miłości i współczucia ma zdolność przywracania równowagi, harmonii i spokoju – tego wszystkiego czego tak nam brakuje. Kreatywność to także przekierowanie energii na nasze życie – tworzenie go, zamiast odtwarzanie i naśladowanie często negatywnych wzorców kulturowych, których jedynym celem wydaje się życie w rozproszeniu i desperacji. Twórczość to zdolność wydobywania ożywczej energii, którą uczymy się pozyskiwać z naszego wnętrza, z głębin swojego istnienia, a jednocześnie to droga poznania – dynamiczna medytacja nad tym kim w istocie jesteśmy. Zgłębianie nieskończonej tajemnicy. Mamy bardzo silny nawyk życia w zewnętrznym świecie, kultywowania wręcz toksycznego zaabsorbowania materialnym aspektem rzeczywistości i szukania szczęścia i spełnienia w czymś co ze swojej własnej natury jest przemijające i nietrwałe, a tym samym często kończy się rozczarowaniem. Rozczarowanie to brak magii – twórczego aspektu rzeczywistości. Przywrócenie naszemu życiu pełnego znaczenia wymiaru symbolicznego – to proces powracania do wrodzonej nam dziecięcej natury pełnej czystej i inspirującej energii, to transformacja cynizmu i zwątpienia w otwartość i zaufanie.
Zmiana nawyków postrzegania jest kluczem do zmiany rzeczywistości. Naszą percepcję zdominował negatywizm – gnostycka sfera odbić. Cała współczesna kultura popularna, czyli ta, która masowo kształtuje nasze wyobrażenia o świcie jest przesiąknięta symbolizmem katastrofy, przemocy, bezsilności i wręcz kultem negatywnych aspektów rzeczywistości. Jak to pisał Marshall McLuhan przekazem stał się środek przekazu, media stały się medium apokalipsy. Zrozumiałem to sam w swoim własnym życiu skupiając się na jedynie negatywnych i destrukcyjnych aspektach rzeczywistości. Kiedy nie potrafimy tego przekroczyć stajemy się pozbawionymi energii desperatami i cynikami, a nasze życie staje się pełne nieszczęścia i cierpienia – przyjmujemy rolę ofiary, przyzwalamy na status pionka do rozegrania w mrocznej i niezrozumiałej grze ciemnych sił.
Wszyscy doznajemy stanów negatywnych, powstających z agresywnego pragnienia, żeby było inaczej niż jest. Lgniemy bronimy, atakujemy, a ponieważ czujemy się w tym wszystkim dość marnie, winą za swój ból obarczamy świat. Tak działa negatywizm. Odczuwamy go jako coś straszliwie przykrego, cuchnącego i najchętniej byśmy się go wyzbyli. Ale jeśli wejrzymy w niego głębiej, okaże się, że ma on bardzo soczystą woń i tętni życiem. Negatywizm sam w sobie to nic złego: jest nadzwyczaj żywy i precyzyjny, ściśle związany z rzeczywistością.
Chogyam Trungpa „Mit wolności, a droga medytacji.“
Poziom skomplikowania świata w jakim żyjemy powoduje, że szukamy wzorców, schematów, motywów działania i zaczynamy spekulować opierając się na domysłach i lękach – co odzwierciedla się w popularności wszelkich spisków i konspiracji. Moim zdaniem problem z tymi teoriami polega na tym, że zaczynamy żyć w świecie wyobrażeń i abstrakcji tracąc kontakt z ziemią pod naszymi stopami i realnymi ludźmi wokół nas, ze zdrową tkanką prostego życia. Przekonanie o złych i morderczych motywach i motywacjach prowadzi nas wprost do samospełniającej się przepowiedni – przyczyną tego jest kultura przekazu medialnego – umysł uwarunkowany podatnością na sugestie i wrodzoną zdolność dopowiadania tak zwanych dalszych ciągów zdarzeń – jest to negatywny aspekt myślenia magicznego. Brak jest tutaj zakotwiczenia w ciele, w ziemi. Nasz umysł jest bez ustanku głodny wrażeń, odczuć i emocji. Stan lęku, zagrożenia i wielkiego spisku przeciwko ludzkości jest hollywoodzki dreszczowiec pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji, ukrytych aluzji i narastającego napięcia – generuje to stan ciągłego podniecenia i odzwierciedla ludzką potrzebę megalomanii – utwierdzając nas w skrajnie egotycznym przekonaniu, że jako jedynie jeden z gatunków staliśmy się postaciami pierwszoplanowymi, a rzeczywistość ma wobec nas jakieś niewiarygodnie epickie plany. Moim zdaniem to kompletna fikcja wynikająca z fiksacji naszego umysłu, który uległ swojej własnej narracji.
Życie jest czymś więcej niż gatunek ludzki.
Bieg ludzkiej historii zmienił się tego pamiętnego dnia, gdy pewien przedstawiciel naszego gatunku o niespotykanym wcześniej stopniu samokontroli zdołał nie nasikać na ognisko, a zamiast tego ocalił płomienie i znalazł dla nich dobre zastosowanie: dostarczanie ciepła lub gotowanie obiadu. Freud uważał, że ten postęp – podobnie jak wiele innych odkryć istotnych dla cywilizacji – dokonał się dzięki unikalnej ludzkiej zdolności do kontrolowania i tłumienia wewnętrznych popędów i potrzeb, którym inne zwierzęta były posłuszne (nie ma niestety dowodów na to, że zwierzęta potrafią ugasić ogień, oddając na niego mocz…). Według Freuda samokontrola stanowiła warunek wstępny do kontrolowania ognia, a ono z kolei było zalążkiem cywilizacji i umożliwiło jej powstanie. „Ten wielki kulturowy podbój był więc nagrodą za wyrzeczenie się instynktu”.
Michael Pollan. „Magia gotowania”.
Jak wszystko jesteśmy przemijającą formą, a w świadomości tego widzę wielką mądrość i spokój. Akceptacja przemijania i śmierci, które są niczym innym jak częścią procesu życia jest drogą do zakończenia przemocy, procesem ewolucji świadomości, która rozumiejąc wiążące się z tym cierpienie rozwija troskę i współczucie wobec wszystkiego i wszystkich, bowiem wszystko powstaje, trwa i przemija doznając zarówno szczęścia i cierpienia. Takie jest życie. Brak akceptacji tych prawideł jest bezpośrednią przyczyną naszego niepotrzebnego cierpienia i bólu, które sami tworzymy dla siebie i innych. Przemocą jest narzucanie swojego świata innym – to wypaczenie żywiołu Ognia. Płonące stosy, książki, miasta i ciała. Płonące lasy i zwierzęta. Od kiedy jako gatunek nauczyliśmy się posługiwać żywiołem ognia nastąpił tak zwany rozwój cywilizacji. Ten rozwój pochłonął niezliczoną, bezbrzeżną masę ofiar w postaci, ludzi, zwierząt i samej natury. Dotarliśmy do punktu, gdzie jako istoty ludzkie możemy unicestwić całe życia na tej pięknej planecie. Czasem poraża mnie nasza inteligencja i brak serca. Obudzić to serce jest teraz naszą najważniejszą pracą, bo kiedy nasze serce będzie miało do dyspozycji naszą inteligencję – wówczas możemy dać temu światu niekończenie wiele dobra.
To nie jest kwestia polityki, ciągłego czekania na zmiany, odpowiednie warunki i okoliczności – to ta właśnie chwila. To właśnie my – nikt inny. Przepracować i uleczyć negatywizm – to dotrzeć do czystości, która jest w nas i ujrzeć ją w innych istotach – jako ich wrodzony i pierwotny potencjał. Tym nazywam prawdziwą Twórczość.
Ogień ma w sobie coś hipnotyzującego, potrafi wyzwolić opowieść, zanucić pieśń, zaprowadzić nas do miejsc poza czas. Żywy ogień, który ma w sobie coś pierwotnego to nośnik świadomości, żywej opowieści – magii, która otwiera naszą wyobraźnię i odsłania ukryte w naszym sercu tajemnice. Wszyscy jesteśmy Księgami pełnymi zaklęć, które trzeba złamać i wyzwolić. Kuchnia jest miejscem Życia, pozyskiwaniem energii i inspiracji jest połączeniem czegoś świętego i zarazem niezwykle przyziemnego jest mistyczno – praktyczna. To miejsce pracy z żywiołami, które trzeba poczuć i wejść z nimi w kontakt, zaprosić do tańca, bowiem kiedy brak nam szacunku do ich mocy i potęgi wówczas ukazują nam swoją niszczycielską potęgę. Ogień staje się piekłem, czymś absolutnym pozbawionym litości, pochłaniającą wszystko otchłanią. Koszmarem wojny i zniszczenia. Każdy żywioł posiada dwie natury, dwa oblicza – yin i yang. Jedno nie istnieje bez drugiego. Nie stracić kontaktu z żywiołami to zachować ciągłość ludzkiego przekazu i doświadczenia – dlatego kuchnia i gotowanie jest zarazem opowieścią o naszych ludzkich zmaganiach, walce o przetrwanie, pamięcią głodu i cierpienia, dekadencją próżności i wyrafinowania, nauką skromności i pokory, bogactwem obfitości i szczęścia, smakiem rajskiego jabłka i mozolnym trudem ciężkiej pracy. Zapachem wywróconej ziemi, spracowanych dłoni i przynoszącego ulgę deszczu. Jest prozą i poezją. Wyzyskiem i Łaską. Kuchnia jest tak naprawdę wszystkim – całym życiem. Ciałem, które umiera i duszą, która się rodzi. Jest współudziałem wszystkiego i wszystkich we wszystkim. Kuchnia pięciu przemian jest pamiętaniem o żywiołach, bowiem żyjemy w czasach globalnej amnezji ludzi robotów. Te odradzające się szamańskie tradycje, prastara duchowość przychodzi zawsze w czasach Wielkiego Zapomnienia, by odnowić związki z przestrzenią, powietrzem, ogniem, wodą i ziemią – kiedy po raz kolejny z powodu swojej ignorancji otwieramy Otchłań. Podrzucona wysoko złocista moneta losu wciąż jest nad naszymi głowami i nikt z nas nie wie – na którą stronę upadnie. Rzeczy wydają się pozornie przesądzone przez głosy umarłych proroków i raporty naukowców…
Może jednak prawda jest taka, że czas zawierzyć mocy swojej wyobraźni i po prostu ruszyć w drogę.
Na koniec i zarazem początek:
Poza zasięgiem wzroku, poza zasięgiem umysłu. W miarę jak technologia zamykała ogień w klatkach i usuwała go z codziennego kontaktu, w miarę jak znajdowała środki do spalania litych krajobrazów, a nie żywych, ogień znikał z wizji filozofów przyrody i innych filozofów. Ta intelektualna transformacja nastąpiła nieprzypadkowo wraz z potępieniem ognia przez agronomów i leśników, z jego usunięciem jako siły życiowej w życiu miejskim, a zatem w życiu intelektualistów, którzy tam mieszkali, oraz z wyzwaniem rzuconym jego roli jako podstawowej technologii przez spalanie przemysłowe – spalanie paliw kopalnych w specjalnych komorach. Thomas Carlyle mógłby wykrzyknąć, że „moc ognia lub płomienia… określamy jakąś banalną nazwą chemiczną, ukrywając w ten sposób przed sobą zasadniczy charakter cudu, który mieszka w nim jak we wszystkich rzeczach… Płomień jest cudem. Czym jest płomień? Ale większość jego współczesnych przemieszczała się dalej, prawdopodobnie koleją i parą, dla których płomień był ukryty, a oni nieśli swoje nowe rozumienie świata w swoich portmanteaus.
Tak właśnie stało się w całej zachodniej cywilizacji. Nowoczesna nauka odwróciła starożytne sylogizmy i porównania, które łączyły ludzi i naturę. Starożytne praktyki związane z ogniem naśladowały naturę; teraz technologia zapewniła model tego, jak natura działała lub powinna działać. Nie płomień, ale silnik cieplny był wzorem dla metabolizmu zwierząt i źródłem inspiracji dla sposobu, w jaki ciepło było wytwarzane i przenoszone. Filozofia naturalna znalazła konceptualne substytuty ognia. Chemia podporządkowała ogień wiązaniom atomowym tlenu. Termodynamika oddzieliła ogień od ruchu i ciepła. Teoria elektromagnetyczna oddzieliła go od światła. Koncepcja energii zastąpiła uniwersalne rozprzestrzenianie się ognia w przyrodzie. Ogień skurczył się z uniwersalności Heraklita do laboratoryjnej demonstracji świecy Faradaya.
W czasach Heraklita, Ajschylos mógł napisać Prometeusza związanego, który pozostawił Nosiciela Ognia przykutego do Kaukazu przez wyższe moce. Ogień był również związany większymi kajdanami ekologii i klimatu. Tak potężny, jak uczynił ludzkość, nie mógł pozwolić ludziom przekroczyć wielkiej logiki natury. W 1820 roku, kiedy Percy Shelly napisał Prometeusza bez granic i uczynił skruszonego tytana bohaterem kultury rodzącego się romantyzmu, nowe pirotechnologie pozwalały ludzkości wyjść poza rytmy i biotyczne więzy wcześniejszych epok. Coraz częściej otwarty płomień był postrzegany jako ceremonialny relikt lub odznaka prymitywizmu, wciąż związany łańcuchami przesądów i przyzwyczajeń.
Niegdyś manifestacja bogów i źródło życia – najbardziej znane z Innych Natur, najbardziej podstawowe z zadań – ogień stał się obcy, niszczyciel miast, niszczyciel gleby, niszczyciel powietrza, emblemat (w nauce i rolnictwie) beznadziejnie prymitywny. Niezależnie od tego, czy zerwały łańcuchy ludzkości, filozofia i nowoczesna nauka skutecznie zgasiły alegoryczny płomień w jaskini. Inne urządzenia oświetlały teraz jaskinię; psychologia zastąpiła naturę jako muzę, a maszyny – modele natury. Niegdyś pouczająca metafora, filozoficzny ogień stał się banałem, pasującym jedynie do humanistycznych uczonych i jaskrawych okładek powieści romansowych.
Ale jaskinia świata mieściła więcej niż ludzi, a ogień miał inne formy niż pochodnia i palenisko oraz inne cele niż poezja i polityka. Ogień pochodził z natury i jeśli ludzie nie przerobią całkowicie każdej cząstki Ziemi, ogień natury będzie trwał – tak jak musi trwać w każdej teorii ekologii; i tak jak musi trwać dla każdej filozofii lub historii, która stara się zbadać związek ludzi z Ziemią. Ogień nie był arbitralny, jego ekologia nie była powtarzalna, a jego znaczenia nie można było wymazać. Bez względu na to, jak niepewne było jego światło, jak kompromisowy był jego płomień, ogień oświetlał świat takim, jakim był. Jeśli ogień w jaskini był kiepską imitacją Dobra, Prawdy i Piękna, tak samo było z ludzkością, która się nim opiekowała.”
RYŻ >> METAL DODAJEMY TRUSKAWKI >> ZIEMIA SYROP Z MNISZKA >> ZIEMIA CYNAMON >> ZIEMIA / METAL ODROBINA SOLI >> WODA JOGURT >> DREWNO
Mniszek lekarski
(łac. Taraxacum officinale), czyli mniszek pospolity, ma wiele właściwości leczniczych, dzięki którym znalazł zastosowanie w medycynie naturalnej. Mniszek ma m.in. właściwości przeciwcukrzycowe i potencjalne przeciwnowotworowe, wspiera też pracę wątroby. Mniszek lekarski można z powodzeniem stosować w rozlicznych dolegliwościach. W chorobach naczyniowych, a dokładniej żylakach nóg i odbytu zalecane jest picie naparu przygotowanego z wysuszonych koszyczków kwiatowych (1 łyżeczka suszu na szklankę wrzątku, parzyć pod przykryciem 15-20 minut, przecedzić, pić w razie konieczności 3 razy dziennie po 1/4 szklanki).
Odwar z ziela lub samych tylko korzeni to doskonały środek żółciopędny, dodatkowo łagodzący bóle wątrobowe. Winno się go pić (1 łyżeczka suszu na szklankę wody, gotować pod przykryciem około 5 minut, przecedzić), w razie potrzeby 2-3 razy dziennie po 1/2 szklanki.
Odwar z korzeni mniszka ponadto ułatwia procesy trawienia i przeciwdziała zaparciom. Ponadto działa też lekko moczopędnie i przeciwzapalnie w obrębie dróg moczowych. Stosuje się go w schorzeniach nerek, pęcherza i moczowodów. W przeziębieniu, grypie, anginie i innych chorobach, przy których może wystąpić kaszel, zalecany jest albo napar z kwiatów, albo odwar z korzeni. Za niezły specyfik przeciwkaszlowy, szczególnie zalecany dla dzieci uważa się świeże, usmażone w miodzie (ostatecznie w cukrze) kwiaty.
Krosty, wypryski, owrzodzenia i trądzik młodzieńczy leczy się bądź stosując okłady z ziela mniszka, bądź – co jest skuteczniejsze – poprzez kąpiele. Te ostatnie przygotowuje się z 2 – 3 garści suszu, który gotuje się przez kilka minut od zawrzenia w 4-5 litrach wody, a później dolewa do wanny napełnionej wodą w 3/4. Napar z korzeni mniszka uważa się za słaby środek uspokajający. Znacznie skuteczniej w leczeniu nerwic działa jednak świeży sok wyciśnięty z młodych liści i kwiatów zmieszany w równych proporcjach z białym wytrawnym winem gronowym. Zażywa się ów specyfik 3-4 razy dziennie po łyżeczce do herbaty.
Na koniec należy wspomnieć i o tym, iż napary i odwary z mniszka przejawiają zdolność obniżania poziomu cukru we krwi, są zatem cennym środkiem pomocniczym w leczeniu cukrzycy. Nie stosuje się ich jednak per se, lecz zwykle w mieszankach z innymi ziołami (np.: korzeniem cykorii podróżnika, naowocnią fasoli itp.). I jeszcze ciekawostka: sałata z młodziutkich listków mniszka uważana jest (przede wszystkim we Francji) za doskonały afrodyzjak.