
Auschwitz jest wszędzie, we wszystkim.
Imre Kertész
No nic, „dosłownie nic”, nie było w stanie już wybić nierównowagi z równowagi. Nawet to, że zapowiedzieli „dosłownie wszędzie” kolejny sezon końca świata. Już wszyscy „jak mówili” nie mogą się doczekać, bowiem „ten ostatni” był nawet niezły. „Tak mówili” podobno. Jednak ja im nie wierzę, nawet „za grosz”. Ponieważ, „co dużo mówić” to są zwykli oszuści, kłamcy i manipulatorzy, co ci obiecują i koniec końców nie dowożą „produktu” jak należy. Teraz w „tych czasach” wszystko jest niedorobione, wadliwe i szybko się psuje. Jedyne co dostajesz „to ekscytującą” reklamę, zapowiedź, obietnicę. I na tym „koniec”.
Dlatego tutaj „u nas” w Analogu na tej przystani pośród butwiejącego materialistycznego ścierwa mamy na to wyjebane. Dzień jak codzień, tydzień za tygodniem, po jesieni zima. Wciąż, nieustająco to Samo Koło. Niedługo święto żywych trupów – wypada na 13 listopada, dwa dni po święcie „niepodległości”. To jest co – naj – mniej trochę zabawne – nie sądzicie? Nawet nam się nie chce nad tym zatrzymać, a co dopiero tym przejąć. Bo, jak mi się wydaje (taka nasza ludzka kondycja domyślna) „niepodległość” to jest chyba najlepszy żart ze wszystkich, może nie-naj-śmieszniejszy, ale fakt faktem dość dobry. Skąd się wziął – niewiadomo. Recz w tym, że tak naprawdę coś takiego nie istnieje. Null. Zero. Ponieważ ostatecznie tym czym jesteśmy w tych ciałach, energiach i umysłach to podległość wobec nieskończonej ilości rzeczy, zjawisk, procesów, poglądów i…no cóż dość teraz mrocznych sił spoza tego świata. Żyjemy w egzystencjalnej dziwności, której nasz procesor Mózgogłowia nie jest w stanie rozkodować i wyświetlić. Mamy za małą pojemność. To co nas „podbiło” kilka tysięcy lat temu nazywają niewyczerpanym potencjałem lub Macierzą, ponieważ rodzi bez ustanku Wszystko. Jednak sam „zasiew”, sam ten „akt zaślubin” stworzyliśmy na długo, długo przed Tym na Poziomie Przyczyny.

To co umarło dawno – dopiero teraz zaczyna rozpoznawać, że jest martwe, ponieważ wciąż (pomimo wszystko) ma w sobie Pierwotny Impuls. Możemy to nazwać Duszą. Na samo to słowo Martwica się wzdryga z niesmakiem. Dodaj jeszcze Bóg i dostanie szału i zacznie wierzgać. Nie tam na zewnątrz w otchłani…
Tu w tobie.
W środku.
Podbój.
Ziemia – kosmiczne, metafizyczne getto. Kiedy masz tą świadomość twój udział w Grze ulega zmianie, ponieważ wiesz, że Gra ( niestety ) nie kończy się wraz ze śmiercią. Maszyna Inkarnacyjna nie ma końca sama z siebie. Cierpienie nie może ustać, ponieważ jest bez przerwy przez nas produkowane na polu warunku i przyczyny. Jesteśmy istotami, które zniewoliły same siebie i same siebie oszukują na wszelkie mozliwe do pomyślenia i nie do pomyślenia sposoby. Akceleracja karmiczna jest cechą charakterystyczną panowania Demonów. Wymiar ludzki stał się ich Królestwem. Ziemią Obiecaną. Kiedy coś cię wyrwie z tego snu – ujrzysz TO.
TO mroczne przebudzenie masz jak w banku, ponieważ ten czas jest czasem masowego wstrząsu mas. TO zostało przewidziane już bardzo dawno temu. I ci co mieli wiedzieć wiedzą. I ci co mieli widzieć widzą. Jest mówione, pisane, ukazywane – jednak moc wyparcia i moc ignorancji zawsze zwycięża, ponieważ tego podboju nie zatrzymasz siłą jakiejkolwiek ziemskiej woli. Ta Moc jest spoza tego układu. Nie możesz zlokalizować samej choroby – to co rozpoznajesz to tylko objawy, a wszelkie „lekarstwa” są wobec TEGO bezużyteczne.
Bezużyteczność.
Głód Mroku.
Wyżerający nas od środka.
Żyjcie w niepokoju
Ofiara spełniona.

Trzymamy się kurczowo atrap, oszustw i kłamstw, bo coraz trudniej nie czuć się bezużytecznym, coraz trudniej samemu siebie oszukiwać – dlatego ta Gra będzie zawodzić coraz dotkliwiej i doprowadzać nas do szaleństwa, które stanie się normą, bowiem przestaniemy pamiętać jak było przed tym. Pamięć o czymś istotnym i prawdziwym nie ma już mocy w tym świecie, jest dobrem ekskluzywnym, „produktem” ostatniej szansy, którego nie znajdziemy w masowym obiegu „towaru”, którego rolą jest niszczyć pamięć i zdolność rozróżniania. Wszystko staje się bez znaczenia, bez kontekstu, bez ciągłości. Świat się rozpada w oka mgnieniu, z impulsu na impuls. Nadmiar zaburza wzorce utrwalania. Coraz bardziej cyfrowa matryca Mózgu i z każdą aktualizacją ma coraz mniej pojemności. Zaczyna zamulać. Roić. Śnić. Bredzić. Uwaga jest przeliczana i sprzedawana na sekundy feed’u. Ludzka percepcja staje się towarem, emocja strategią sprzedaży, podprogowe wszechporno fabułą – lepem na śnięte muchy – wszystko razem gównem od którego nie można już uciec, bo jest w nas i przed nami.
Jest wszędzie.
We wszystkim.
Próbujemy się ratować instynktownie czując, że tak trzeba, bowiem mamy przeczucie, że jest w nas coś co trzeba przywołać i ocalić, że poza tym ordynarnym gównianym królestwem, istnieje coś dokąd warto wyruszyć, że istnieje świat poza tym światem i życie poza tym życiem. I cały ten psychopatyczny wysiłek Maszyny służy jedynie temu byś zapomniał o tym przeczuciu. Odpuścił i dał się pożreć. Z tej perspektywy ten świat jest nicością i rozkładem w którym nic ostatecznie nie ma sensu i nigdy nie miało. Jedyne co się liczy to ulotna chwila wątpliwej przyjemności i pogoń za wiatrem. Jednak ten wiatr przynosi jedynie Burzę. To jest skutek mentalności Podboju. Rzeczywistość gwałtu zbiorowego. Wszystko i wszyscy są obiektem zniewolenia i perwersji.
Jednak co jest jej źródłem?

Nadmiar świadomości. Nadmiar wygłodniałego ruchu. Nadmiar potrzeb, marzeń i nieodłącznego lęku, który podczas zatrzymania „filmu” momentalnie staje się przerażeniem. Nagłym wrzaskiem i skowytem, który wyrywa się z ciebie jak coś obcego, kiedy się budzisz w rzeczywistości tego Układu. Jak coś przed czym bez ustanku uciekasz. Rdzeń. Pierwotna kolonia obcej tkanki, która przez neony i biliony ciał mutowała i tworzyła Królestwo. Bio – logiczna Maszyna, której celem jest rodzić i pożerać bez końca. Ciało po ciele, myśl po myśli, świat po świecie.
Dla tych co Nie Śpią ten świat jest Terrorem Warunku, czymś nad czym nie masz najmniejszej kontroli, co tobą Gra bez ustanku. Przesuwa „twoją” świadomość z pola na pole, z układu do układu stwarzając złudzenie wyboru i woli. Jednak w rzeczywistości nie wykonujesz żadnego ruchu, ponieważ jesteś tylko ogniwem w Bio – Maszynie, którego jedynym celem jest jedynie śnić. Nieskończona ilość istnień śni te światy i te osobliwe i absurdalne życia pozbawione celu i znaczenia nie mając pojęcia, że są jedynie żywicielami Pasożyta. Jesteśmy pokarmem Mroku Ignorancji – Tego, co zrobi wszystko, by nas więzić i pożerać bez końca. Nie jesteś wolny kiedy się rodzisz i nie jesteś wolny kiedy umierasz. Twoja niewola w spektaklu świata jest niczym wobec zniewolenia, którego nawet nie jesteś świadomy.
Dlatego Maszyna może tobą Grać.