„Korporacyjne kampanie PR opanowały alchemię przekształcania destrukcji ekologicznej w narrację o postępie, wykorzystując nadzieję jako zasłonę dymną, aby ukryć swoją rolę w utrwalaniu upadku. Ta psychologiczna manipulacja opiera się na sianiu wątpliwości, nie tylko co do ich działań, ale także co do samej natury kryzysu. Ta wyrafinowana forma gaslightingu – w której firmy manipulują percepcją publiczną, aby zaprzeczyć rzeczywistości – jest uosabiana przez kampanie takie jak rebranding BP z 2001 roku na „Beyond Petroleum”. Dzięki żywemu logo słonecznika i zobowiązaniom do inwestowania w odnawialne źródła energii, BP pozycjonowało się jako zbawca klimatu. Jednak za zieloną fasadą firma podwoiła nakłady na paliwa kopalne: do 2025 r. mniej niż 17% całkowitych rocznych inwestycji BP będzie związanych z odnawialnymi źródłami energii, podczas gdy ponad 83% wydatków zostanie przeznaczonych na ropę i gaz (Kumar 2025), w tym katastrofalne pod względem ekologicznym piaski bitumiczne w Kanadzie i odwierty głębinowe w Zatoce Meksykańskiej, które zakończyły się wyciekiem Deepwater Horizon w 2010 r., jedną z najgorszych katastrof ekologicznych w historii. Słonecznik, niegdyś symbol odnowy, stał się gorzkim symbolem korporacyjnego oszustwa.
Kolejnym doskonałym przykładem jest kampania Chevronu „We Agree”, będąca mistrzostwem dysonansu poznawczego. Podczas gdy firma emitowała reklamy głoszące wsparcie dla energii odnawialnej i dobrobytu społeczności, po cichu przeznaczała miliardy na zwiększenie wydobycia ropy naftowej w regionach wrażliwych ekologicznie, takich jak Amazonia. Jednocześnie Chevron walczył z procesami sądowymi związanymi z katastrofalnymi wyciekami ropy w Ekwadorze, które zatruły drogi wodne, zdziesiątkowały rdzenną ludność i spowodowały wzrost zachorowań na raka (Surma 2022). Hasło kampanii: „Zgadzamy się. Nadszedł czas, aby firmy naftowe zajęły się energią odnawialną” – było nie tyle zobowiązaniem, co sztuczką, odwracającą uwagę od nieustannej pogoni za paliwami kopalnymi (Franta 2022, s. 247). Dostosowując swój branding do publicznych aspiracji w zakresie zrównoważonego rozwoju, Chevron uzbroił się w nadzieję, oświetlając odbiorców, aby uwierzyli, że firma jest częścią rozwiązania, podczas gdy jej działania pogłębiały kryzys.

Skandal Volkswagena „Clean Diesel” doprowadził to oszustwo do orwellowskiego poziomu. Przez lata producent samochodów reklamował swoje pojazdy z silnikami wysokoprężnymi jako przyjazne dla środowiska, chwaląc się niską emisją spalin i odpowiedzialnością za środowisko. W rzeczywistości Volkswagen zainstalował „defeat devices” w 11 milionach samochodów – oprogramowanie zaprojektowane do oszukiwania testów emisji spalin. Pojazdy te emitowały nawet 40-krotnie więcej tlenków azotu niż dopuszczają przepisy (Gates et al. 2015), zanieczyszczeń powiązanych z chorobami układu oddechowego i załamaniem klimatu. Kampania była nie tylko nieuczciwa; była to wyrachowana zdrada, wykorzystująca rosnącą świadomość ekologiczną społeczeństwa do sprzedawania kłamstwa. Konsumenci, którzy myśleli, że dokonują ekologicznego wyboru, nieświadomie stali się wspólnikami zanieczyszczenia, a ich zaufanie zostało wykorzystane przeciwko nim.
Coca-Cola, największy na świecie truciciel plastiku, stosuje podobną taktykę. Sponsorując sprzątanie plaż i reklamując inicjatywy „World Without Waste”, w 2019 r. firma produkowała ponad 3 miliony ton metrycznych plastiku jednorazowego użytku rocznie – co odpowiada 200 000 butelek na minutę (Laville 2019). Nowy raport przewiduje, że zużycie plastiku przez Coca-Colę przekroczy 4,1 miliona ton metrycznych rocznie do 2030 r., co stanowi 40% wzrost w porównaniu z 2018 r. (Oceana 2025). W krajach Globalnego Południa, gdzie brakuje infrastruktury do utylizacji odpadów, Coca-Cola zalewa rynki jednorazowymi butelkami, doskonale wiedząc, że mniej niż 10% z nich zostanie poddanych recyklingowi. Kampanie sprzątania, będące niczym więcej niż sesjami zdjęciowymi, dotyczą mniej niż 1% generowanych przez nie odpadów z tworzyw sztucznych, co jest performatywnym gestem przerzucającym winę na konsumentów, podczas gdy korporacje lobbują przeciwko przepisom i regulacjom dotyczącym kaucji za butelki. To nie jest zwykła hipokryzja; to skalkulowana strategia łączenia marketingu z moralnością, przekształcająca zanieczyszczenie w okazję PR.”

PARADOKS JEVONSA SPOTYKA SIĘ Z OGRANICZENIAMI WZROSTU
Niektórzy analitycy sugerują, że źródłem tej zaskakującej sprzeczności dotyczącej rekordowego współczesnego zużycia energii może być dążenie firm i konsumentów do większej liczby, lepszych i tańszych innowacji technologicznych, co podsumowuje 160-letnia teoria ekonomiczna: paradoks Jevonsa. Postulowany przez XIX-wiecznego angielskiego ekonomistę Williama Stanleya Jevonsa, stwierdza, że „w dłuższej perspektywie wzrost efektywności wykorzystania zasobów [dzięki nowej technologii] spowoduje wzrost zużycia zasobów, a nie ich spadek”. Mówiąc prościej, im bardziej wydajna (a tym samym tańsza) jest energia, tym większa będzie ogólna produkcja społeczeństwa i wzrost gospodarczy, a zwiększona produkcja będzie wymagać jeszcze większego zużycia energii.
Pisząc w 1865 roku, Jevons argumentował, że przejście z koni na węgiel zmniejszyło ilość pracy dla każdego zadania (wraz z kosztami), co doprowadziło do gwałtownego wzrostu zużycia zasobów. Jako dowód wskazał na napędzaną węglem eksplozję innowacji technologicznych i ich wykorzystania w XIX wieku. Paradoks Jevonsa, zastosowany do naszej obecnej sytuacji, stanowi wyzwanie i podważa różowe prognozy technologów dotyczące zrównoważonego rozwoju.
ODNAWIALNE ŹRÓDŁA ENERGII NIE URATUJĄ NAS PRZED KATASTROFĄ KLIMATYCZNĄ >>