„Policja wygoniła mnie z parkingu przy plaży. Teraz Walmart. Kończą mi się miejsca do spania i do bycia.

Definicja bezdomnego brzmi: nie mamy domu, nie mamy dokąd pójść. Jeśli „myślę, więc jestem” jest prawdą, jesteśmy ludźmi, którzy są. Jesteśmy i stoimy na tym gruncie. Jeśli odmawiasz nam ziemi, odmawiasz nam naszego „jestem”. Czyż nie jest to zaprzeczenie naszego istnienia? Jesteśmy tutaj, jesteśmy tobą i jesteśmy twoi.

Wielu z was mogłoby być tam, gdzie my – na ulicy – gdyby nie pewne proste i nierzadkie zrządzenie losu. To część waszego odrzucenia, ten strach, że to moglibyście być wy. Zaprzeczacie tej rzeczywistości, ponieważ jest zbyt przerażająca, by o niej myśleć, dlatego musicie zaprzeczać nam. A bogacze odrzucają nas, ponieważ wiedzą, że to oni nas stworzyli, że jesteśmy konsekwencją ich impulsu do gromadzenia więcej niż potrzebują, zakorzenionego w strachu przed życiem i śmiercią, która się z nim wiąże. Nic dobrego nie przychodzi ze strachu, tylko zniszczenie, a Ameryka stała się społeczeństwem strachu, w dużej mierze kultywowanym w celu podziału i kontroli.”

Patrick Fealey

NIEWIDZIALNY CZŁOWIEK >>