
Tak więc możecie sobie wyobrazić następujące: gdy tylko jakiś okres ludzkości trwa dostatecznie długo, to wtedy na podstawie biologicznych instynktów, naporów i potrzeb dialektycznej ludzkości całe uniwersum zostaje ostatecznie zaludnione od dołu potężnymi siłami, które całą naturę opanowują przeciw – naturą.
Jan van Rijckenborgh
FEAR OF MISSING OUT, W SKRÓCIE FOMO, OZNACZA LĘK PRZED WYPADNIĘCIEM Z OBIEGU. TO OBAWA, ŻE COŚ ISTOTNEGO NAM UMKNIE, KIEDY NIE BĘDZIEMY ONLINE.
Żyjemy w świecie Fantomów, które stają się coraz bardziej „realne” i natarczywe. Osaczają nas ze wszystkich stron i we wszystkich wymiarach naszego tak zwanego życia. To życie staje się stanem coraz większego zagubienia i pomieszania – robimy coraz więcej zupełnie bezsensownych rzeczy, które nie mają najmniejszego sensu i znaczenia. Współczesna zrobotyzowana i konsumpcyjna cywilizacja wielbi „złote cielce” skrajnego materializmu i kultywuje religię władzy i pieniądza. Większość wydaje się za tym biec zupełnie bezmyślnie bez najmniejszej refleksji – dlatego uważam, że upodabniamy się do technologii, którą z taką zapalczywością tworzymy ponieważ zaczyna ona nas dominować i bez reszty uwodzić. To już było i skończyło się bardzo źle i tym razem będzie tak samo. Sami i na własne życzenie tworzymy jeszcze więcej oddzielających nas od prawdy i znaczenia zapór i barier oraz sami na własne życzenie zagęszczamy istniejącą już Iluzję. Nasza egzystencja staje się tak skomplikowana i złożona poprzez te wszystkie protezy i „udogodnienia”, że my sami zaczynamy przypominać udomowione senne i leniwe zwierzęta skazane jedynie na łaskę Systemu i absolutnie od niego zależne i pozbawione własnej woli i wyobraźni – niezdolne do budowania własnego intymnego i świata opartego na wartościach i znaczeniu, które sami odkryliśmy w swoim sercu.
I to jest upadek człowieka jako istoty ludzkiej.
W tym stadium kończy się nasz rozwój i zaczyna pogłębiający się regres, którego skutków i konsekwencji doświadczamy i będziemy doświadczać w coraz większym stopniu. W pewnym sensie na poziomie kolektywnym nie możemy już zatrzymać tego procesu i nie możemy go odroczyć, bowiem skala jest zbyt duża. To jest dojrzewanie kolektywnej karmy w bardzo szybkim tempie i na wszystkich możliwych poziomach doświadczenia; w naszym ciele, na poziomie naszej energii i umysłu / świadomości. Ten proces ma naturę metafizyczną – jednak nie potrafimy tego postrzegać w ten sposób, ponieważ straciliśmy tą zdolność – bez reszty zapadliśmy się w materię i jej ofertę bezwartościowej wartości – złotego cielca.
„Aby przeciąć wszystkie nasze pragnienia i niechęci do tych codziennych, bezsensownych pragnień, rzeczy, na które marnujemy czas, przeciąć je i wykorzystać tu i teraz, aby się obudzić. Uczymy, jak medytować. Uczymy, jak pracować i kultywować swój umysł za pomocą nauki. Nauka nie dba o to, jak bardzo wierzysz lub jak bardzo modlisz się do Boga; liczy się, jak bardzo wykonujesz tę pracę i ten wysiłek. Oczywiście, Bóg jest tego częścią – ale Bóg jest naukowy.
Niedawno usłyszałem analogię do I wojny światowej, więc ją przytoczę. Myślę, że to był pierwszy rok walk, w Wigilię. Ludzie zabijali się nawzajem dzień przed Wigilią, a prawie wszyscy walczący byli chrześcijanami. W Wigilię obie strony, wszystkie walczące strony, miały spontaniczne pragnienie, aby nie walczyć, więc przestały. Śpiewali kolędy. Myślę, że w Boże Narodzenie faktycznie grali w piłkę nożną. Następnego dnia wszyscy generałowie chcieli zmusić ich, aby zaczęli znowu zabijać się nawzajem za pomocą karabinów maszynowych i gazu chlorowego, ale odmówili. Powiedzieli: „ Po prostu bawiłem się z moimi braćmi, a teraz chcesz, żebym go zabił? Odmówiłem ”. Więc generałowie po prostu przenieśli armie w różne części linii, a potem walki trwały i znowu zaczęli się zabijać.
Kiedy uczymy medytacji, uczymy czegoś więcej niż tylko osiągnięcia przyjemnego stanu świadomości. Uczymy się, jak medytować; możemy kultywować nasz umysł. Możemy osiągnąć stan równowagi psychicznej, w którym umysł staje się bardzo wyciszony. To bardzo przyjemne doświadczenie. Ale uczymy też czegoś więcej. Wiele szkół uczy tylko tego. Uczą tylko: relaksujesz się, masz przyjemny stan umysłu i to jest dobre. To jest dobre, ale w końcu się kończy. Wracasz i idziesz dalej. Walka trwa.
Kiedy osiągamy ten stan umysłu, jest to jak rozejm w naszym własnym umyśle. Te dwie rzeczy już nie walczą; mamy małą ulgę. W wielu tradycjach nazywa się to samatha: równowaga psychiczna. Jeśli nie połączymy tego z wglądem , jeśli nie połączymy tego z wglądem w siebie, to jest to to samo, co mała analogia; wojna się kończy, mamy miłe małe wakacje, ale potem nic nie robisz, aby przyjrzeć się przyczynom, dla których ludzie zabijają się nawzajem. Jeśli osiągasz medytację, jeśli osiągasz równowagę psychiczną, to jest to bardzo miłe, ale jeśli nie patrzysz w siebie i nie analizujesz przyczyny i warunków swojego własnego umysłu, to wyjdziesz z medytacji, a walka przeciwieństw będzie trwała.
Potrzebujemy czegoś więcej niż tylko równowagi psychicznej. Potrzebujemy wglądu, wiedzy wyobrażeniowej, wiedzy intuicyjnej, jasnowidzenia. Musimy nauczyć się wychodzić z ciała, musimy nauczyć się budzić w naszych snach, aby patrzeć, widzieć, zdobywać wiedzę.”
Przygotowanie do Apokalipsy Gnostycznej
Dlatego dobrze być w zdrowym FOMO dobrze odpuszczać to wszystko, tak naprawdę jest to Mądrość obsługi w zręczny sposób tego natarczywego negatywizmu i zaburzenia. Stworzyć swoją wewnętrzną świątynie – zdrowy i wspierający wymiar, „który nie jest z tego świata” oraz nie być zależnym od zewnętrznej kondycji rozpadających się i kompromitujących religijnych organizacji i ich liderów. To jest czas indywidualnej pracy w ciszy i dobroci swojego serca, pracy z tym co naprawdę jest naszą duchową esencją i urzeczywistnioną Dharmą wynikającą z własnego doświadczenia. Trzeba nam zaufać sobie i temu co jest dla nas naprawdę Święte – CO NAS UWALNIA. Nasza Ceremonia musi być Żywa i Osobista, Modlitwa musi być szczera i pozbawiona fiksacji na potrzebach ego, a Medytacja musi być Obecnością i Świadomością w tym co jest bez najmniejszej chęci ucieczki. Nie możemy przed tym wszystkim uciec – musimy przez to przejść i konsekwentnie robić swoje, bez względu na to jak będą nas oceniać inni, bowiem nie ma to już najmniejszego znaczenia. Większość tego co ten współczesny świat oferuje jest zupełnie bezwartościowe i nie zostanie po tym nawet najmniejszy ślad. To nicość – gwiezdny pył. Wszystko to musi się rozpaść i przejść przez resetowy proces recyklingu. Takie jest naturalne prawo. Jednocześnie jest to bardzo pozytywne kiedy nasze przywiązanie i fiksacja stają się mniejsze, bowiem rozumiemy, że ten świat potrzebuje oczyszczenia. Tym razem ten proces przebiega na poziomie indywidualnym, bowiem zdajemy sobie sprawę, że każdy z nas w pewnym sensie żyje w innym wewnętrznym świecie. I ten świat możemy uzdrowić poprzez własną praktykę, modlitwę i właściwe życie czyli zdrową etykę i moralność.
Nikt nie mógł z miasta wyjść ani do niego wejść.
KSIĘGA POWTÓRZONEGO PRAWA
Obieg coraz bardziej uwarunkowanej ludzkiej egzystencji w Cybernetycznym Królestwie Mózgogłowia jest zamknięty a jego znakiem charakterystycznym jest uzależnienie od technologii, która zdominowała naszą interakcję z analogową naturalną rzeczywistością. Stajemy się udomowionymi zwierzątkami do zabawy dla Sztucznej Inteligencji w swoim własnym poczuciu i wyobrażeniu stajemy się coraz bardziej nieważni i ułomni, ponieważ uwodzi nas nas własny bożek – złoty cielec, który w pewnym momencie stanie się tyranem i dyktatorem tworząc Totalne Hermopolis. Pragmatyzm, logika, schemat, przewidywalność – post – rzeczywistość zimnej maszynowej logiki i brak czucia jako cnota – racjonalność do bólu, do ostatecznego pozbawienia świata jakiejkolwiek tajemnicy i niedopowiedzeń. Duszność.
Fomo jest dla tych do których dociera, że aby nie utonąć w tej Hipnozie i nie zatracić się w tej halucynacji musisz iść w stronę Analogu – powracać do „stanów i zjawisk przedawnionych” do odrzutu z taśmy, do błędu maszyny do tego wszystkiego co nie chce za tym nadążyć, ponieważ koniec końców to co przeczy Naturalnemu Prawu nie może przetrwać. Sama technologia w tym momencie jest ludzką pychą i parodią Boga. Jest uzurpacją. Jest zwodzeniem i nawoływaniem z Otchłani Materializmu. Pod pozorem wolności daje ci zniewolenie i modyfikuje cię na swoje podobieństwo. Kiedy ludzki Duch jest silny i twórczy jest bardzo przydatnym narzędziem – jednak kiedy człowiek staje się cieniem samego siebie i upodabnia się coraz bardziej do zwierzęcia – technologia staje się Bestią / Monstrum, które będzie go pożerać kawałek po kawałku i w coraz większym stopniu pozbawiać sensu i znaczenia.
Nie jest w depresji. Jest zmęczony. Ale to nie kogito emo – to stan energetyczny.
Jacek Dukaj, LINIA OPORU
Nowocześni wyhodowani post ludzie – boty, których wykarmił ten materialistyczno – nihilistyczny Pustostan bez łaski wiary i jakiejkolwiek potrzeby duchowości zobaczą w tym wręcz metafizyczne bóstwo – coś nie z tego świata. W taki sposób fizyka stanie się metafizyką, a nauka religią. W pewnym sensie ten proces degeneracji jest cykliczny. To odwieczna Spirala. Kiedy tracisz kontakt z Przestrzenią Serca w sobie, kiedy tracisz relację z tym co jest poza słowem i poza logiką Mózgogłowia następuje tak zwane „przechwycenie”. Twoje życie staje się funkcją Maszyny – Śmiercią. W takim świecie wszystko umiera i sam proces życia staje się jedynie procesem śmierci dopóki znów nie pojawi się istota, która zhakuje ten materialistyczny program. Kimś takim w tym „zbiorze kulturowym” był Jezus, który ukazał Drogę. Ta Droga jest Żywa nie jest żadną doktryną, zbiorem zasad i kodeksów. Jest zapisana w naszym Duchu i wciąż dostępna. Dlatego naprawdę warto jej szukać i warto nią iść.