Żyjemy w świecie symulacji, w którym najwyższą funkcją znaku jest wymazanie rzeczywistości i jednocześnie ukrycie jej zniknięcia.
Jean Baudrillard
Wielki wdech i wielki wydech. Wzrost i upadek. Bez przerwy, przez cały czas. Dla naszej ludzkiej zdegenerowanej świadomości skala kosmicznych cykli jest w pewien sposób niepojęta. Postrzegamy tylko linię – nie widzimy koła. Nasze życie w obecnych czasach jest krótkie, pełne chaosu i cierpienia. To w Naukach Duchowych nazwane jest Czasem Upadku – okresem materializmu, pożądania i upokorzenia. Iluzja czasu przyspiesza, nasze życie jest krótkie i oparte na Ignorancji. Kręcimy się w koło rzeczy bez znaczenia, szukamy szczęścia w posiadaniu, złudzeniu władzy i kontroli. Powszechną „religią” jest Pieniądz i Władza. Miłość staje się pożądaniem. Forma dominuje Treść, która staje się płytka i powierzchowna i zorganizowana wokół tzw: „rozrywki”. Chcemy się zabawiać przez cały czas szukać stanów ekscytacji i podniecenia. Stymulacja dla Symulacji. Czas głębokiego Snu. Gęstniejącej Niepoczytalności. Istota ludzka traci orientację w prawdziwej wrodzonej moralności – nie rozpoznając już co jest właściwym działaniem i sposobem życia. Akty dobroci i życzliwości są ukazywane jako coś wyjątkowego na tle obojętności i narastającego narcyzmu.
Instytucjonalna korporacyjna maszyna religijna funkcjonuje dzięki energii i naiwności swoich wiernych, bazując na poczuciu winy, lęku i bezradności. Jest zasilana nadzieją i wiarą naoliwiona dogmatem i doktryną i kompletnie bezradna wobec wielowymiarowych procesów współczesności i faktu, że wszystko się rozpada, bowiem kolektywny cykl organizacji dobiega końca, ponieważ masa przekroczyła już punkt krytyczny nie można już jej kontrolować na sposób analogowy – mechaniczny. Deglobalizacja staje się faktem i procesem, który możemy obserwować i co najważniejsze w którym będziemy w coraz większym stopniu uczestniczyć. Nie można tego zatrzymać, ponieważ wynika ze zbiorowej / masowej „karmy” – działania opartym na wadliwym i destrukcyjnym oprogramowaniu.
W naukach wedyjskich ten okres nazwany jest Kali Jugą, wiekiem żelaza i ciemności, okresem dominacji jakości tamasowych bazujących na ignorancji, zaniedbaniu, złudzeniach, lenistwie. Mniejszy cykl kosmiczny w Wedach ma swoje „pory roku” / okresy wzrostu i upadku, które następują po sobie. To nie ma końca, bowiem taki jest program kolektywnej matrycy. To cztery jugi: Satya, Treta, Dvapara i Kali – razem tworzą chaturyugę. Cykl jest procesem stopniowego rozpadu / degeneracji, gdzie obecność istot o wysokim poziomie realizacji radykalnie się zmniejsza wraz z przekazem autentycznych duchowych nauk, które mają w sobie potencjał wyzwolenia z uwarunkowanej egzystencji. W końcowym okresie Kali większość tych dostępnych nauk to „duchowy towar”, który choć wygląda „pięknie” i „inspirująco” w istocie jest kompletnie bezużyteczny, bowiem tak naprawdę jest jedynie kompilacją wiedzy i praktyk zaczerpniętych z wielu systemów i nie ma w sobie żadnych źródeł autentycznych przekazów wynikających z realnego doświadczenia mistrzów, którzy te nauki urzeczywistnili. Duchowość po prostu staje się kolejną zabawą i rozrywką w świecie zachodzącego słońca chorego na nudę i poczucie pustki szukającego jałowego pocieszenia. To jest duchowość Formy.
Według Baudrillarda to właśnie rosnący, gęsty i nieprzerwany strumień wszechobecnych obrazów we współczesnym świecie popchnął nas ku jakościowo nowemu społeczeństwu, w którym zaciera się rozróżnienie na rzeczywistość i obraz, a życie bieżące podlega estetyzacji: to świat symulowany, czyli kultura postmodernistyczna.
Mike Featherstone
Jednak w czasie „panowania Kali” mamy dostęp do najwyższych esencjonalnych nauk, ponieważ w czasie narastającego chaosu wszystko staje się obecne w Polu Kolektywnej Świadomości. Rzucone niczym perły przed wieprze – najczęściej konsumowane, trawione i wydalane bez wiedzy, że oto pobawiliśmy się przez chwilę czymś co naprawdę mogło nam pomóc, ponieważ brak nam mądrości rozróżniania. Kiedy wszystko zmienia się w rozrywkę – Królową jest Głupota. Wszechobecność technologii jest charakterystyką dominacji Tamasu, bowiem zaczyna wyręczać nas we wszystkim wzmacniając lenistwo i ignorancję. Maszyny, automatyzacja, algorytmy zmieniają istoty ludzkie w żyjących zombie, które kompletnie przestają rozumieć świat w jakim żyją. Tracą zainteresowanie – stają się bierne i apatyczne stymulowane algorytmem bezmyślnej konsumpcji generowanej przez maszyny treści. Ostatecznie nic nie ma już znaczenia – wszystko w pewien sposób staje równo – nieważne dla skolektywizowanej homogenicznej pasywnej masy ludzkiej, która jest pobudzana jedynie w celu dostarczania energii, aby maszyny mogły funkcjonować. Żywić się naszą ignorancją, gdyż stały się jej fizyczną manifestacją / reprezentacją.
Kiedy technologia staje się „Bogiem / Demiurgiem w postaci maszynowej sztucznej inteligencji istota ludzka degeneruje się w bardzo szybkim tempie. Upadek przyspiesza, bowiem przestaje się rozwijać – „wszystko robi się samo” i to jest charakterystyczny dla Tamasu stan bierności i inercji. Ludzka energia uwagi staje się paliwem zasilającym symulację dokładnie w ten sam sposób w jaki zostało to pokazane w filmie „Matrix”. Człowiek staje się baterią. Maszyną dla maszyny.
Staje się nawozem dla panowania Tech.
Wszystkie te procesy są wynikiem kolektywnej karmy. To jest rezultat materialistycznego paradygmatu, który zdominował życie na tej planecie dawno, dawno temu i „uczynił ziemię poddaną”. Ostatecznie stajemy się tym co robimy. Takie jest Prawo i taka jest Sprawiedliwość. Nie możesz dominować w nieskończoność – role muszą się odwrócić – energia zrównoważyć. Nie możemy uciec przed skutkami własnych działań i własnej głupoty. Ten czas jest konfrontacją. Spłatą długów, bowiem Cykl dobiega końca, Kolejne Koło na odwiecznej spirali się domyka i w drastycznie ekspresowym tempie odrabiamy wszystkie lekcje. Czas przyspiesza, karma dojrzewa. Nadchodzi czas oczyszczenia i każdy dostaje to na co zapracował przez cały ten Cykl.
Z prostego modułu tak / nie – 0 / 1 – pożądania / niechęci – potwierdzenia / zaprzeczenia rodzi się bardzo skomplikowany i wielowymiarowy System Uwarunkowania. Niezliczona ilość możliwości i niemożliwości bazujący na braku rozpoznania – Ignorancji / Niewiedzy. Karma jest działaniem. To wprawiona w ruch energia, której nie sposób zatrzymać. Nie możemy zatrzymać kolektywnych skutków naszych działań na tej planecie, ponieważ to wymagałoby jasnego kierunku – klarownego postrzegania w polu „kolektywnej wizji karmicznej” – zgody, konsensusu. To jest tutaj po prostu niemożliwe. Nie na tym poziomie komplikacji i separacji. Nasza percepcja jest zdominowana przez spekulacyjną pełną fikcji maszynę Meta Mózgogłowia, która w pewnym sensie wyświetla subiektywną rzeczywistość – symulację. Żyjemy w osobnych złudzeniach, które się łączą w kolektywne zbiory systemów percepcji – Programów. Maszyneria mediów jest ekranem dla zmysłów – komunikat tworzy Ignorancja. To jest karmienie – tworzenie określonej wizji, którą należy zintensyfikować – wzmocnić na tak wielu płaszczyznach jak to tylko możliwe. Świadomość zostaje przytłoczona nadmiarem sprzecznych informacji, które w istocie nie mają żadnego sensu. To jest Szum i Rzeczywistość Szumu. Chaos. Otchłań.
Dzisiejsza tendencja do burzenia czy spychania w nieświadomość wszystkiego, co tradycyjne, może przerwać normalny proces rozwoju, robiąc w nim wyrwę w postaci kilkuwiekowego okresu nawrotu barbarzyństwa. Już mamy z tym do czynienia tam, gdzie dominuje utopia marksistowska. Ale również formacja społeczna w znacznym stopniu oparta na wykształceniu przyrodoznawczo-technicznym, tak charakterystyczna dla Stanów Zjednoczonych, może przyczynić się do regresu kultury duchowej, tym samym spowodować pogłębienie rozszczepienia psychicznego. Sama higiena i dobrobyt bynajmniej nie zapewnią człowiekowi zdrowia: gdyby tak było, najbogatsi i najbardziej oświeceni ludzie byliby okazami zdrowia. Cóż, jeśli chodzi o schorzenia nerwicowe, jest wręcz na odwrót. Wykorzenienie i odcięcie od tradycji neurotyzuje masy, przysposabia je do masowej histerii, która wymaga terapii zbiorowej polegającej na zniewoleniu i rządach terroru. Tam gdzie dominuje racjonalistyczny materializm, państwa są nie tyle więzieniami, co domami wariatów.
C. G. Jung
Rodząc się na tym etapie Cyklu w tej zagęszczonej post rzeczywistości mutującej w stronę wirtualnej utopii skolektywizowanych ignorancją mas musimy odnaleźć zdrową i nie zmodyfikowaną część siebie. Coś Pierwotnego. Coś co było jest i będzie przed Mutacją. Wrodzoną Mądrość i Stan Miłości, który nie jest oparty na dualizmie. Miłość jest stanem Świadomości i przejawia się jako Mądrość, Jasność, Wgląd w prawdziwą rzeczywistość poza Symulacją. To jest odwaga przejścia przez Doświadczenie. Osiem symbolizuje nieskończoność Pola Odwiecznej Świadomości od którego nigdy się nie oddzielamy. To jest Pierwotna Natura, która nie podlega modyfikacji poprzez swoją „zawartość”. Jak przestrzeń nieba / kosmosu. Jest zawsze Obecna. Zawsze Świadoma.
Siedemnaście jest Wizją, która wykracza poza warunek. To życie w Prawdzie własnego doświadczenia. To zaufanie, że ostatecznie wszystko jest Procesem Nauki, pozytywne i negatywne ma swoją wartość i miejsce, ma swój czas i rolę do odegrania. To odzwierciedlenie tego co odwieczne i ponadczasowe w tym co nietrwałe i relatywne. To moc Wiary i Nadziei , która wynika bezpośrednio ze Stanu Bezwarunkowej Miłości. To przejście przez Otchłań. Podróż Bohatera. To narodziny Prawdziwej Mocy, która nie jest wyimaginowanym ego – tripem. To jest coś autentycznego. Coś co działa właśnie wtedy, kiedy nadchodzi Mrok Przemiany – czasy chaosu i upadku. To brak złudzeń do karmienia. Brak oczekiwań do wzmocnienia. Po prostu robisz swoje z Troską i Obecnością. Nie liczysz na uznanie i sukces, ponieważ zdajesz sobie sprawę gdzie tak naprawdę jesteś – jaki jest stan faktyczny kolektywnego snu.
To wszystko zaczyna się od naszego stosunku do samych siebie. To jest pierwsza i najważniejsza istota jakiej musimy pomóc. Rdzeń z którego rodzi się rzeczywistość w określonej formie. Nie chodzi o samouwielbienie / moduł pożądania, nie chodzi o samopotępienie / moduł niechęci, chodzi o Świadomość, czyli „pokonanie” Ignorancji, ponieważ to tutaj rodzi się Królestwo Cierpienia. Mózgogłowie tak naprawdę nie ma w sobie życia, nie może żyć bez ciała, bez zasilania energią życiową. To jest Maszyna Złudzeń. Producent Bólu. W swojej esencji jest doskonałym narzędziem komunikacji – czymś co ma wartość i rolę do odegrania, ponieważ informacja / kod tworzy Pole Doświadczenia i kiedy jest przejawem Mądrości zamiast Ignorancji otwiera dostęp do Nieskończoności – Prawdziwej i Pierwotnej Wiedzy, która nie może być uwarunkowana przez jakikolwiek system dystrybucji w postaci religii, nauki, filozofii etc. – ponieważ to są już mapy koncepcyjne Mózgogłowia – moduły kontrolujące percepcję i wyobraźnię. Sztuczne Systemy Zarządzania – Kolektywizacji. Homogeniczna Monokultura.
Teraz wchodzimy w Proces Indywidualizacji.
Oznacza to, że sami dla siebie musimy być Mistrzem, sami siebie musimy uratować z tej Otchłani. Oznacza to, że wszystko zewnętrzne na co liczyliśmy okaże się bezużyteczne – w pewien sposób skompromitowane. Nauczyć się być ze sobą w Szacunku i Uwadze. Zaprzyjaźnić się i odkryć Moc, która jest zawsze dostępna i nie zależy od „ruchu tła”. Przestać być Statystą w obcym i absurdalnym dramatycznym filmie, którego jedyną funkcją jest zabicie naszego cennego czasu – by wciąż być w podróży donikąd. Kolektywne Pole / Film nie ma już kierunku. To czysta fikcja i Chaos narastającego cierpienia. Szukać w tym rozwiązań i pocieszenia to skazać samego siebie na Ból ostatecznego rozczarowania. Czym szybciej ten świat nas rozczaruje tym lepiej. Oznacza to, że zaczynamy widzieć Prawdę.
Ta Prawda odkryje przed nami Ścieżkę do prawdziwej duchowości, która polega na powrocie do źródła tego czym tak naprawdę jesteśmy. To nie jest doktryna, to nie jest system zakazów i nakazów.
Można się zastanawiać co tutaj się dzieje i w jaki sposób do tego doszło, że mamy do czynienia z takim regresem ludzkiej świadomości, który stał się przytłaczająco oczywisty i w zasadzie wszechobecny. Paradoksem samym w sobie jest Przesyt, który rodzi specyficzne Ubóstwo Duchowe. Przesyt wszystkiego w Świecie Zachodzącego Sztucznego Słońca. Tym „słońcem” jest Maszyna Mediów – pracująca na pełnych obrotach Fabryka Iluzji przez 24/7/365. Całe to zjawisko influenserów jest rodzajem hodowli tych którzy zainfekują kolejne pokolenia zrodzone w tym sztucznym dystopijnym środowisku technologiczno – naukowym, które w swojej arogancji stworzyło Nową Algorytmiczną Rasę Dominującą.
Cały ten proces odbywa się poza udziałem większości istot ludzkich zarządzany przez Czarnych Magów pracujących dla Królestwa Ignorancji, które ma już pod swoim panowaniem tzw; „świat zewnętrzny”, ponieważ staliśmy się cywilizacją skrajnie materialistyczną, która konsekwentnie niszczy wszystko co ma znamiona duchowości czy tajemnicy i z brutalną determinacją pozbawia nas wrażliwości i wyobraźni poprzez swoją technologiczną czarną magię, której zadaniem jest wytworzenie w nas przekonania, że jesteśmy coraz bardziej bezwartościowi, słabi i kompletnie bez znaczenia w obliczu tej „nowej potęgi sztucznej inteligencji”.
Jeżeli ktoś wciąż nie potrafi dostrzegać faktu, że w zasadzie rzeczywistość ma naturę na wskroś metafizyczną, jest żywa i inteligentna ulegnie temu programowaniu, bowiem nigdy wcześniej ludzkie istoty nie były programowane na taką skalę i w takim tempie jak obecnie. Można nazwać to zbydlęceniem – sprowadzeniem nas do roli masy eksperymentalnej zarządzanej przez Grupę Kontrolną, czyli tych wszystkich „samców alfa” współczesnego psychopatycznego meta – kapitalizmu stworzonego na bazie Ignorancji i Egoizmu. Rasa Panów posiadająca na własność Pulpit Kontrolny i nieograniczone zasoby wiedzy o strukturze naszego ciała, emocji i umysłu. Posłuszeństwo w tym wypadku jest jedynie gwarancją zmielenia nas przez tą Maszynę. To jest los sztucznego nawozu dla Nowego Maszynowego Zimnego Królestwa jeżeli w ogóle dojdzie do skutku, ponieważ mamy tutaj meta – faktor czyli Naturę o którym wydają się zapominać wszyscy ci fascynaci tech. Zmiana klimatu na tej planecie jest faktem poza dyskusją. Jest tym co odmienia życie każdej istoty i wszystkiego co żyje, jest tym co za nic ma naszą pychę i silne przekonanie o wyjątkowej roli. W istocie jesteśmy w tym biologiczno – fizycznym matrixie po prostu kolejnym drapieżnym gatunkiem, który ma swój określony czas dominacji i „rozwoju”. Nasz moment „szczytu” opartego na węglu i ropie i powstałej z tej cywilizacyjnej kurwicy natręctw na którą wszyscy jesteśmy chorzy jest równie gwałtowny jak jego upadek i warto pamiętać, że czym wyżej „się wzniesiemy” tym upadek będzie bardziej brutalny.
Z pogardą i wyższością odnosimy się do tych „prymitywnych” kultur, które nie zapadły na chorobę cywilizacji przemysłowej, które nie posmakowały tego odurzenia węglowodorami, które nie wzniosły tych szklano – betonowych zamków i nie stworzyły systemu segregacji ludzi jak odpadów oraz bezmyślnej technologii absurdalnej wygody, która wszystkich nas uwiodła i ostatecznie zgwałciła swoją wszechobecnością. Teraz jesteśmy hodowani przez stworzony przez siebie Technologiczny System Dominacji, który właśnie tworzy swoje Mózgogłowie – Pulpit Kontrolny. Nasza pycha i brak pokory otwiera kolejne drzwi i przejścia, których nie zdołamy już zamknąć i doprawdy nie wiadomo co przez nie tutaj przyjdzie, bowiem być może manipulujemy czymś co totalnie przekracza nasze rozumienie. Gardzimy naszą odwieczną potrzebą bycia w połączeniu i przepływie życia w imię egotycznego bycia przez chwilę na urojonym przez Mózgogłowie szczycie. Ten „triumf” jest w istocie zarzewiem strasznego cierpienia i upokorzenia, bowiem absolutnie zawsze kończy się upadkiem, bowiem takie jest odwieczne Prawo Istnienia.
Bezinteresowność jest tym co zbliża nas do ziemi, wody, powietrza i ognia. Jest Mądrością, która daje nie oczekując niczego w zamian, bowiem taka jest jej natura. Powrót do Natury, to powrót do czystości myśli i intencji, to pozwala nam widzieć dobro i szczodrość w sobie / świecie, bowiem absolutnie wszystko co widzimy, słyszymy, czujemy ma pierwotne źródło w nas. To my decydujemy o naszym stosunku do rzeczywistości, to my decydujemy, że chcemy się z tym światem i z innymi istotami podzielić tym co ma dla nas największe znaczenie. Jednak warunek jest taki, że musimy odzyskać kontakt ze sobą, ze swoim intymnym światem i z tej perspektywy spojrzeć na drugą istotę i zrozumieć, że każdy z tych miliardów światów jest niezwykle cenny i wartościowy poprzez sam fakt, że istnieje. Kiedy już nie potrafimy tak żyć i tak odczuwać ta rzeczywistość degeneruje się bardzo szybko, ponieważ zaczyna rządzić nią brutalna przemoc egoizmu, która z natury dąży do patologii dominacji. Przebudzenie z koszmaru następuje właśnie wtedy kiedy bardzo jasno widzimy, że staliśmy się fanatycznie samolubni i zaczynamy postrzegać innych i całą rzeczywistość jako narzędzie i zasób do realizacji własnych celów i ambicji. Ten świat dokładnie w ten sposób został sformatowany przez dominację naszego egoizmu, który stał się powielanym i podziwianym meta – wzorcem. Jeżeli na poziomie jednostki nie nastąpi zmiana tej tendencji – jako gatunek jesteśmy skazani na zagładę. Dlatego bez prawdziwej głębokiej duchowości opartej na braku przemocy i współczuciu nie stworzymy żadnej alternatywy wobec cierpienia, które sami na siebie sprowadzamy i to cierpienie wkrótce stanie się jedyną naszą rzeczywistością, bowiem wyczerpiemy już wszystkie nasze zasoby i możliwości.
Rzeczywistość totalnego cierpienia jest pozbawiona możliwości rozwoju. To piekło w pewien sposób pozbawione czasu i przestrzeni, aby jakkolwiek się zatrzymać w tym i zrozumieć co się właściwie dzieje. Mamy tego przedsmak – wciąż jesteśmy w coraz bardziej szaleńczym biegu, jesteśmy zaprogramowani do obsługi Maszyny, której już nie rozumiemy, nie wiemy dokąd to zmierza. Wykonujemy coraz bardziej absurdalne prace, aby tylko ta Maszyna dalej pracowała, ponieważ w pewnym sensie jest respiratorem który utrzymuje przy życiu nasze sztuczne persony. Już nie wiemy kim jesteśmy poza tą Maszyną, poza tym Programem, po za tym Spektaklem. Już nie wiemy po co żyjemy. Już nie wiemy kim jesteśmy bez tych ról i rzeczy, które nas określają i segregują w tej zmutowanej rzeczywistości. I to jest niezwykle smutne, bowiem tracimy głębię i tajemnicę pozwalając sobie wmówić, że nic już nie znaczymy w obliczu „tej nowej inteligencji 0 – 1”. Każda istota czująca jest absolutnie wyjątkowa i ma wrodzone prawo do istnienia i rozwoju. Każdy owad, każde zwierze, każde drzewo i każdy człowiek. To jest fundamentalny Szacunek wynikający z rozpoznania wartości, która nie jest skalowana użytecznością, bowiem to jest właśnie skala Mózgogłowia, które jest kwadratem, kołem, loop-em ciasnym mrocznym pomieszczeniem dla urojeń i projekcji. Musimy zacząć cenić siebie za to kim jesteśmy a nie za to co „posiadamy”. Kiedy cenisz kogoś za to co posiada pewnym jest, że tak naprawdę chcesz go po prostu użyć. To wzajemne używanie i nadużywanie jest właśnie tym co charakteryzuje cywilizację przemysłową, ponieważ ona sama w sobie jest skalibrowana na cel. Tym celem jest wzrost, który jednocześnie jest po prostu nieuniknionym upadkiem, ponieważ jedno jest przyczyną drugiego.
Miłość nie jest naszym wynalazkiem, objawia się, ma moc. Musi mieć znaczenie… Może oznacza coś więcej, czego jeszcze nie potrafimy zrozumieć. Może to dowód na jakiś przejaw wyższego wymiaru, którego nie potrafimy zaobserwować… Miłość to jedyna rzecz jaką obserwujemy, która pokonuje czas i przestrzeń. Może jej zaufajmy, nawet jeśli jeszcze jej nie pojmujemy.
Fragment z filmu Interstellar
Jednak wzrost / rozwój w prawdziwym sensie nie jest ilością a jakością. To mniej niż więcej, ponieważ mniej tworzy przestrzeń. Jest to oduczanie programów, nawyków i wzorców, bowiem dopiero wtedy możemy rozpoznać autentyczność – żywe wolne ciało i żywą wolną wrażliwą inteligencję. Istnieje w nas subtelny poziom materii – Ciało Światła / Ducha. Istnieją subtelne i niematerialne wszechświaty Przestrzeni Serca, które rodzi czysta myśl i słowo. Jest wiele istot w tym wymiarze, które są z tym połączone i które starają się nam coś przypomnieć, rodzą się tutaj, aby hakować materialistyczno – deterministyczny paradygmat Warunku. Jednak cała sztuka polega na tym, aby nie dać się zaprogramować i nie ulec tej natarczywej hipnozie. To tego potrzebna jest Ścieżka – Kierunek, kompas metod i znaczeń, który pozwala nam nawigować na tym oceanie absurdu, pozwala nam nie utonąć w nihilizmie i lęku, ostatecznie przekroczyć cierpienie – dotrzeć na drugi brzeg. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten Brzeg istnieje. Istnieje stan poza cierpieniem. Istnieje absolutna wolność. Na początku to wymaga Wiary – Zaufania i to właśnie przynosimy ze sobą z poprzednich egzystencji, ponieważ jesteśmy połączeni z Mistrzem, Wiedzą i Wspólnotą tych, którzy nie ulegli defragmentacji w procesie inkarnacyjnym i wciąż mają jasny kierunek. Jasny kierunek oznacza, że nie Dryfujemy, nie żyjemy na oślep i w pewnym sensie gramy zupełnie w inną Grę na wewnętrznym polu świadomości.
Paradoksem tej wewnętrznej Gry jest to, że rozpracowujemy samą fiksację Gracza i złudzenie wygranej która go nęci i wikła w niekończoną ilość kolejnych iluzji. Zewnętrzna Gra ma zupełnie odmienne parametry i zasady. Jest komplikacją, jest uzurpacją, że „ta rzeczywistość” jest jedyną jaka istnieje, a materialistyczny paradygmat naukowy jest jej ostatecznym i jedynym wyjaśnieniem w społecznie uzgodnionej „obiektywnej” wersji tej Gry.
Jednak przegrywamy w to.
Żyjemy w świecie, który sami niszczymy z zadziwiającą determinacją i konsekwencją. Poprzez własną głupotę i egoizm tworzymy wymiar piekła dla siebie i innych istot. Wszystko zostało zdominowane przez istotę ludzką, prawie każdy inny gatunek istot został przez nas zniewolony, zostały szczątki dzikiego życia, które nie podlegają naszej kontroli i chęci zysku. Zasadą i kosmicznym prawem jest Wolność Wyboru. Wybraliśmy drogę Dominacji i Kontroli dlatego będziemy sami żyć w takim świecie – to jest przyczyna i skutek. Dlatego w pewnym sensie tak trudno czynić tutaj dobro, które musi walczyć o przetrwanie podczas kiedy wszystkie te toksyczne i negatywne wzorce są wysoko opłacalne i bez ustanku promowane. Najlepiej żyją ci, którymi zarządza ignorancja i głupota. To jest nadużycie Wolności, które kończy się zniewoleniem. Oprawca staje się ofiarą, skutek staje się przyczyną. Cierpienie rodzi cierpienie.
Dlatego w ostatecznym rozrachunku każdy kontynuuje swój świat / wzorzec i dlatego tak ważne jest być dobrym w tym świecie, bowiem z własnego doświadczenia wiem, że wtedy nasz świat ma w sobie przestrzeń dobroci nawet wtedy kiedy wokół jest tyle zła i negatywizmu. Prawdziwa moralność te pięć podstawowych wskazań; by nie zabijać, nie brać rzeczy, które nie zostały nam dane, nie kłamać, nie krzywdzić seksualnie i nie doprowadzać się do nieświadomości poprzez używki tworzy dla nas prawdziwą ochronę, ponieważ wtedy mamy do siebie szacunek i miłość. Czujemy się po prostu dobrze ze sobą i widzimy wiele dobra w tym świecie, które wciąż tu jest i przejawia Niewyczerpaną Troskę. To jest Moc Bezinteresowności. Moc Czystego Serca. Oczy dziecka. Równowaga Ducha. Ufność, że wszystko to jest Nauką, której celem jest umiejętność korzystania z Wolności. Tego się tutaj uczymy, ponieważ to jest nasza Prawdziwa Natura. Dlatego żyjemy w zniewolonym świecie, ponieważ wciąż nie umiemy korzystać z tej wrodzonej Wolności i zamiast ją dawać po prostu ją zabieramy zarówno sobie jak i innym. Ten świat się nie zmieni dopóki się tego naprawdę nie nauczymy. To jest najważniejsza lekcja, którą każdy „odrabia” inaczej. Nasze życie ukazuje nam nasze zrozumienie i urzeczywistnienie Wolności – to ile jej faktycznie mamy i ile jej dajemy innym. Nie ma szczęścia i spełnienia bez wolności, nie ma rozwoju i nie ma ewolucji. Duch to właśnie Wolność.
W społeczeństwie kontroli chodzi o pozbawienie zniewolonych ludzi duchowej świadomości – kontaktu z Duchem. Wszelkie totalitaryzmy dążą do skrajnej formy materializmu do zablokowania wszelkiej wiedzy, która odnosi się do wymiarów pozafizycznych i metafizycznych. Drugą opcją jest kontrola religijna, która tworzy sama z siebie wszelkie „moralne” prawa i dysponuje jedyną „słuszną” mapą a wszelkie inne lub alternatywne zostają zniszczone i zakazane. Jednym słowem wszędzie gdzie pojawia się element przemocy i kontroli mamy do czynienia z Grą Mózgogłowia / Ego. Tym czynnikiem kontrolującym w naszych czasach jest Maszyneria Mediów, które ukazują nam zniekształcony negatywny obraz post rzeczywistości i nas samych jako bierne ofiary technologicznej dominacji, która teraz jest głównym komunikatem / przekazem. Matrycą zarządza czynnik psychopatyczny złożony z ludzi o największej w dziejach władzy i stanie posiadania, ludzi, których nikt już nie może kontrolować, ponieważ są w stanie korumpować całe instytucje poprzez swoje dotacje i wsparcie. To jest najbardziej patologiczna forma kapitalizmu, kiedy jednostki posiadają tyle co całe populacje i mają wręcz boski status. Są na językach i w głowach wszystkich którzy są podłączeni pod Kabel – Babel. Są przekaźnikiem i przekazem. Są wzorcem i wzorem.
Walutą która naprawdę się liczy w tych czasach jest nasza Uwaga / Zaangażowanie. Masowe media to wytwarzanie wszystkich tych napięć i umiejętność kontrolowania tego – od impulsu do impulsu. To jest masowe zarządzanie percepcją. Lokowanie strachu jako głównego produktu do konsumpcji. Pozycjonowanie Ignorancji na szczycie – zasilanie jej poprzez bezmyślność i rozproszenie, obojętność i brak moralności – to kształtuje świat na swoją modłę i niczym wirus opanowuje nasze umysły i ciała. Ulegamy defragmentacji i tracimy spójność, która myśli, mówi i robi wszystko w jasny i skuteczny sposób mając na uwadze świat w jakim żyje i inne czujące istoty. Zamiast tego zaczynamy używać świata i istot do realizacji swoich materialistycznych i egoistycznych celów, zaczynamy manipulować rzeczywistością dla własnej korzyści. To jest Ciemna Ścieżka – Droga Upadku. Większość istot w tym wymiarze kultywuje właśnie tą Ścieżkę Interesowności. Cały program operacyjny Gry 3 D jest oparty na algorytmie egoizmu – dlatego jest Pętlą / Kwadratem, dlatego jest światem cierpienia i bólu. Tutaj widać brak świadomości i tutaj jest prawdziwa praca do wykonania. Musimy pomóc sobie i temu światu.
Takie działanie tworzy prawdziwą Moc. Daje nam ogromne wsparcie i poczucie sensu, bowiem ostatecznie chcemy spełnić swoje życie. Obudzić Serce Wojownika. Przywrócić szlachetność. Rozpoznać nieskończony potencjał dobra, który po prostu Jest. Mamy To. To nie wymaga lat „edukacji” w cywilizacyjnej fabryce, nie wymaga dyplomów i certyfikatów, nikt nie musi tego uprawomocniać. Integracja cienia i zdolność widzenia rzeczywistości taką jaka jest już nas nie paraliżuje. Widzimy negatyw bardzo jasno i mamy zdolność transformacji – wszystko staje się tworzywem dla twórczości – możemy czerpać z ciemnego paliwa i napędzać nasze współczujące i obecne serce do radosnej pracy. Na wszystko przychodzi czas. Kiedy owoc dojrzewa możemy działać bez wysiłku w zrelaksowany sposób. Właściwy czas, właściwe miejsce i właściwe działanie. To znaczy dla mnie „oświecenie” z momentu na moment.
Mała rzecz może uruchomić lawinę pozytywnych zmian – reakcję łańcuchową Dobra. To jest Rydwan. Zaprzągamy do ewolucyjnej pracy – czarne i białe, dobre i złe. Wszystko staje się paliwem do transformacji, bowiem ostatecznie wszystko jest już czyste i pełne znaczenia.
I niedługo zaczniemy to dostrzegać, ponieważ jesteśmy u progu ludzkiej ewolucji. Rozpoznamy, że ewolucja jest pewnym kontinuum i nie ma punktu końcowego, jest spiralą.
Tiokasin Ghosthorse
Łódź – miasto Pirata. Wiadomix. Ukochane symboliczne miejsce – Plac Wolności i miejscówka pod pomnikiem Kościuszki. Mandala wszechświata z czterema kardynalnymi bramami – kierunkami. Wschód, Zachód, Północ i Południe. Powietrze, Ogień, Woda i Ziemia. I piąty element – Eter / Przestrzeń.
Matka – Pustka pulsująca Wielką Tajemnicą. Oko cyklonu. Zatem nie istnieje absolutnie nic co nie podlega przemianie. Null. Wszystko jest ciągłą zmianą. Ta „rzeczywistość”, nasze ciała, nasze myśli. Cały nieskończony wszechświat. I to jest piracka perspektywa. To jest rzeczywisty algorytm tej Matrycy. Prawdziwa kondycja wszechrzeczy. Rodzimy się, gramy w tą wymyśloną „Ewolucyjną Grę” i po jakimś czasie zmieniamy formę i planszę. Dlatego doprawdy nie ma się co wkręcać…
Niezadługo zdamy sobie sprawę, że już nie to jest najważniejsze: umierać za idee, style, tezy, hasła, wiary; i nie to także: utwierdzać się w nich i zamykać; ale co innego, ale to: wycofać się o krok i zdobyć dystans do wszystkiego, co nieustannie wydarza się z nami.
Witold Gombrowicz, Ferdydurke
Trzeba nam bez ustanku tworzyć DYSTANS do tego co się wydarza i czym ta matryca żyje, jednak ponad wszystko mieć DYSTANS do samego siebie, do swojej formy, społecznej roli, klasyfikacji generalnej w tej absurdalnej grze (w której nikt nigdy nie wygrał niczego tak naprawdę – tylko mu się tak uroiło). Jak to mówią fakty są brutalne, teorie naciągnięte, a prawdy relatywne.
Największym i bezcennym osiągnięciem jest rozpoznać, że w istocie jesteśmy właśnie tą świadomą przestrzenią, tym co jest Obecne i Przytomne, Radosne i Żywe i mamy jedynie przez chwilę ciała, poglądy i całe to przemijające doświadczenie bycia graczem. Mamy urojenie, że jesteśmy osobni i oddzielni. To jest nasza choroba. Rozpoznanie tej wiedzy jest byciem w stanie przebudzenia. To nie jest jakaś naciągana urojona przez ego trip tania mistyka z duchowego postmodernistycznego bazaru – banału pełnego sprzedawców – guru i różnej maści przebierańców, których mamy tutaj coraz więcej czym bardziej zbliżamy się do Twardego Resetu Matrycy. To wiedza, ten stan jest z nami przez cały czas – otwarty i dostępny.
Przestrzeń Serca. Tutaj Magia staje się Wymiarem, jak czas i przestrzeń. Tutaj nasz umysł i ciało mają nieograniczone możliwości, a my stajemy się międzymiarowymi Podróżnikami – ponieważ taki jest nasz rzeczywisty stan, poza jurysdykcją Mózgogłowia. Kiedy jesteśmy dziećmi to wszystko jest dla nas naturalne. Rzeczywistość jest Żywa i Lśniąca, każdy dzień jest podarunkiem i przygodą. Jesteśmy pełni energii i entuzjazmu. Widzimy i czujemy Piękno i Dobro. Mamy w sobie Ufność. Jesteśmy bohaterem i narratorem pięknych i czystych baśni, które dzieją się bez najmniejszej przerwy. Absolutnie wszystko staje się wielowymiarowe, czyli takie jakim jest kiedy nasza percepcja jest Żywa, a nie zautomatyzowana i zaprogramowana jak w tej chwili, kiedy jesteśmy pogrążeni w materialistycznej fiksacji Mózgogłowia. Osaczeni przez dojrzewające skutki zaprogramowanej Ignorancji. Nasza w pewnym sensie imponująca zdolność polega na tym, że wciąż uparcie robimy to samo licząc na odmienne rezultaty. Wciąż wierzymy, że możemy osiągnąć tutaj trwałe szczęście i spełnienie, choć absolutnie nic i nikt na to nie wskazuje. Wciąż chcemy więcej, choć niczego nie zabierzemy ze sobą, ponieważ koniec końców przychodzimy i odchodzimy z pustymi rękami. Zamiast cieszyć się Podróżą, chcemy się tutaj urządzić i cały nasz potencjał marnujemy na budowanie zamków na piasku, a ich rozpad w chwili nieuniknionego transferu jest przyczyną naszego bezgranicznego cierpienia. Zamiast uczyć się puszczać rządzi nami przywiązanie i lgnięcie. Dlatego jesteśmy w pewnym sensie uwięzieni w tej Maszynie Inkarnacyjnej w tym Bębnie Losującym podczas Przegranej Loterii.
Dlatego rzeczywistą ścieżką duchową z pirackiej perspektywy jest Przebudzenie Wrażliwości i powrót do czystego umysłu dziecka, które widzi i czuje Piękno i Dobro, bowiem to stanowi rzeczywiste antidotum na narastające tutaj cierpienie. Musimy Tworzyć. To jest Klucz, który otwiera Przestrzeń Serca.
Ścieżka jest Spiralą. Jest tym co Odwieczne i Niezgłębione. Jest uzdrawianiem siebie i świata. Jest Miłością. Mocą Pokory i Współczucia, która nigdy nie ustaje, ponieważ taka właśnie jest nasza Pierwotna Natura. Zatem kiedy noc gęstnieje trzeba nam ufności Czystego Serca, że to wszystko ma i zawsze miało głęboki i transcendentny sens, który przekracza spekulacje i konstrukty Mózgogłowia. Nasz Duch jest niezniszczalny i prowadzi nas do Czystych Krain pełnych autentycznej Magii i Cudów. Kiedy obudzimy w sobie Ufność – Ścieżka samoistnie się ukaże, bowiem niezliczone są zasługi tych, którzy budzą się ze snu ignorancji i niewiedzy. Niezliczone są światy i wymiary, bowiem Przestrzeń nie ma granic. Istoty Mądrości kierowane Miłością i Współczuciem wciąż wracają do tego zagęszczonego Wymiaru Warunku, aby niestrudzenie pracować dla pożytku Istnienia, bowiem taka jest Nasza Prawdziwa Praca.
Naturą Pirata jest czyste i nieustraszone Serce. To jest Pierwotna Przestrzeń poza Lękiem. Językiem Wyzwolenia jest Twórczość. Urzeczywistnieniem jest Wolność. Perspektywą jest brak ograniczeń w postaci określonych poglądów i koncepcji na temat natury tej „rzeczywistości”. To przekroczenie horyzontu uwarunkowanych zdarzeń, to uwolnienie potencjału i przekroczenie ram „słusznego” i „niesłusznego”. Od samego początku wszystko jest czyste i wolne w swojej Pierwotnej Nieuwarunkowanej Naturze. Jednak nie potrafimy tego postrzec, bowiem żyjemy w Świecie Cienia stworzonym przez Mroczne Siły Czarnych Magów. Żyjemy w tunelach zmanipulowanej percepcji zaprogramowanych zmysłów podłączonych pod Maszynę Ignorancji. Jednak w perspektywie mamy Brzask Prawdziwej Świadomości. Przebudzenie Autentycznej Mocy. Dlatego tak dużo istot żyje teraz w ciałach ludzi, bowiem kończy się Kosmiczny Cykl i każdy ma szansę na dalszą Podróż.
Nie chodzi o to, aby być miłym czy lubianym. Chodzi o to, aby być Prawdziwym, by wyrażać swoją prawdę, której nie zna nikt inny, bowiem każdy z nas jest absolutnie jedyny w swoim rodzaju. Ta unikalność jest Darem, którym się dzielimy ze sobą. To jest prawdziwy dorobek naszego życia, prawdziwy jego sens w tym zaprogramowanym bezsensie. Żyć po swojemu – odkryć kim jesteśmy poza narzuconą rolą i statusem, bowiem wszystko to jest jedynie Programem Sztucznej Inteligencji Mózgogłowia.
Gastropolis jest SYSTEMEM wzajemnego pożerania, jest brakiem Współczucia i Troski. To obliczony na zysk i przemoc system operacyjny tej Gry, który tak naprawdę jest toksycznym wirusem, który niszczy Istnienie i wysysa naszego Ducha pozbawiając nas realnej Mocy. Kiedy jesteś pozbawiony Ducha – ten bezduszny system skazuje cię na Przemiał – stajesz się jedynie zasobem energii, bowiem tylko o to toczy się ta Gra geopolitycznie, strategicznie i metafizycznie. Z pewnej zewnętrznej perspektywy jest to zautomatyzowana i toksyczna cywilizacja przemysłowa, która jednak jest jedynie odzwierciedleniem co my jako istoty czujące z siebie uczyniliśmy, to jest dzieło naszych trucizn umysłu; naszego niezaspokojonego pożądania, naszej nienawiści i niechęci, ostatecznie naszej krótkowzrocznej głupoty, która rozprzestrzenia się teraz poprzez Maszynerię Mediów. To jest Kolektywny Zły Demiurg – Maszyna, która poprzez algorytmy segreguje treść emitując w tak zwane Pole Kolektywnej Świadomości jedynie to co pogłębia i wzmacnia naszą Ignorancję. Zauważ jakie treści dominują w Internecie, które z nich są promowane i wiralowane. To jest tamasowy wirus*.
Na początku każdej wojny… pośpiesznie przekształcamy naszego wroga w obraz demona; a wtedy, ponieważ walczymy z diabłem, możemy przejść na poziom wojny, nie zadając sobie wszystkich kłopotliwych i duchowych pytań, które wojna rodzi. Nie musimy już mierzyć się ze świadomością, że zabijamy osoby takie jak my. Zabijanie i tortury, im dłużej są znoszone, zanieczyszczają sprawców i społeczeństwo, które toleruje ich działania. Odcinają zawodowych inkwizytorów i zabójców od zdolności odczuwania. Karmią instynkt śmierci. Pogłębiają moralne szkody wojny.
Rollo May
Dlatego tak trudno czynić tutaj rzeczy dobre i wartościowe – ponieważ czynienie dobra tworzy nasz prawdziwy zasób / zasługę i wyzwala nas z negatywnych stanów i tworzy dobre okoliczności, które sprzyjają Wyzwoleniu. Jednak na tej planecie dominują negatywne i destrukcyjne siły Ignorancji – Czarni Magowie, którzy stworzyli SYSTEM oparty na nieustannym niszczeniu zasługi i mądrości i gloryfikowaniu negatywizmu i głupoty. Zatem piracka perspektywa oznacza wiedzę i świadomość Warunku i Okoliczności, a piracka mądrość oznacza, że potrafimy mimo tego skupić się na rzeczach i aktywnościach, które wspierają jakość satwiczną czyli równowagę, dobroć, współczucie, mądrość poprzez energię radżasu czyli twórczość i kreatywność. Sztuka dla poklasku i władzy ma naturę tamasu, jednak kiedy jest sformatowana i zadedykowana mądrości i miłości jest satwiczna i jej funkcją jest wyzwalanie nas z uwarunkowania.
Istnienie jest Nieskończone w Czasie i Przestrzeni. Nie jesteśmy jedynie tym ciałem i tą fizycznością, a mózg nie tworzy świadomości. Świadomość jest naturą rzeczy i zjawisk – jest matrycą i Wrażliwym Polem Wszechistnienia. Dominujące Programy operacyjne Czarnych Magów sformatowały nasze myślenie pod materialistyczny pogląd Kali Jugi – czyli epoki dominacji Ignorancji i Wielkiego Zapomnienia. To czas Maszyny i Automatyzacji – hiperrealistyczna cyfrowa utopia w której istoty ludzkie upodabniają się do maszyn tracąc wyobraźnię i wrażliwość. Jej znakiem charakterystycznym jest bezmyślna wygoda, której ceną jest bezgraniczne okrucieństwo wobec istot czujących i natury. Jest to relatywnie bardzo krótki i intensywny czas przytłaczającej i wszechobecnej eksploatacji zasobów życia i energii na wszelkich możliwych polach. Czas i okoliczności rezonują / odzwierciedlają kolektywny stan świadomości dominującego na tej planecie gatunku. Rzeczywistość ma naturę Lustra.
Następuje eksplozja przyrostu populacji, bowiem ten czas ma też ogromny potencjał ewolucyjny i daje możliwość Skoku. Skok jest nagłym i błyskawicznym Przebudzeniem z Ignorancji i rozpoznaniem swojej Pierwotnej Natury Wolności. W tym czasie pojawia się też niezliczona ilość Podróżników – Soterów istot, które rodzą się tutaj w Służbie – jedynej prawdziwej pracy jaka ma znaczenie. Trzeba niezwykłej mądrości, aby naprawdę widzieć i rozumieć co się tutaj dzieje, bowiem czarne jest białe, a białe jest czarne – w pewnym sensie wszystko jest odwrócone i stoi na głowie, a nasza niezdolność do rozpoznania tego oznacza, że żyjemy pod dominacją Ignorancji i Zapomnienia.
Znajdowałem się w głębi gigantycznego amfiteatru (dziwnie przypominał mi on piekło Dantego), którego wszystkie rzędy obsiadły małpy. Było ich kilka tysięcy. Nigdy jeszcze nie widziałem tylu małp naraz. Ich mnogość przerastała najbardziej zwariowane senne marzenia, jakie mogły zrodzić się w głowach biednych ziemskich fantastów. Ta liczba przytłaczała mnie.
Pierre Boulle „Planeta Małp”.
Dla człowieka, który ma dystans i przestrzeń wewnątrz ten maniakalno – depresyjny medialny spektakl nadawany bez przerwy jest Absurdem. Absurd w tym rozumieniu jest figurą – symbolem reprezentującym stan istnienia, który w pewien sposób jest niepoczytalny i szalony – niezdolny do postrzegania i rozpoznania swojej własnej choroby / zaburzenia, ponieważ na tym poziomie mutacji ludzkiej świadomości jest to normalny lub znormalizowany stan. My po prostu nie widzimy swojej własnej choroby, nie jesteśmy zdolni oddzielić zawartości od opakowania – innymi słowy brakuje nam doświadczenia wyjścia z dominium Mózgogłowia – Ego. Włada nami przemożny wpływ księżyca – złudzeń, który reguluje odpływy i przypływy percepcji i wzorców. To jest świat naśladowania i posłuszeństwa w obawie przed samotnością i wykluczeniem. Żyjemy w skonstruowanej sztucznej Wieży Ciśnień, która po prostu jest więzieniem świadomości i kontrolą percepcji. Zaprogramowane wzorce myślenia i odczuwania oparte na schemacie i emocjonalnym odurzeniu, które medialna maszyneria Ignorancji bez przerwy wypluwa z siebie wprost do naszego układu nerwowego, który jest na granicy wytrzymania, bowiem to jest właśnie stan, który gwarantuje Udział. Ten Udział jest esencją ukrytej za tym wszystkim Odwiecznej Przemocy. Nie masz wyjścia musisz grać, bowiem po to zostałeś urodzony – masz kontynować ten Absurd i rodzić kolejnych po sobie graczy. Jest to nazwane terrorem egzystencji – czymś co w księżycowym języku Czarnych Magów jest Klątwą – pierwotnym programem warunkującym. Ten program istnieje poza racjonalną i logiczną częścią umysłu – jest mechanizmem kontrolnym – fundamentalnym warunkiem Gry, który gwarantuje ciągłość Ignorancji i w powszechnej zaprogramowanej percepcji, którego kwestionowanie oznacza, że świadomość gracza budzi się z gry. Wówczas gracz staje się hakerem – kimś kto rozpoznaje i modyfikuje zaprogramowane kody.
Budzi się w nim Duch.
To jest nasz ukryty potencjał, którego nie jesteśmy świadomi, bowiem żyjemy w Programie Narodzin i Śmierci – w przyczynowo skutkowym deterministycznym biologicznym matrixie – w zagęszczonym do granic szalonym śnie wyśnionym przez nas wszystkich i stworzonym przez zmultiplikowane skutki naszych działań, których nie rozpoznajemy, bowiem przekracza to zdolności kognitywne naszego mózgu i sięga dalej niż jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić. Jest to proces, który nie ma początkowej lokacji i nie ma pierwotnej pojedynczej przyczyny i tego nie potrafimy pojąć. Nasza wyobraźnia tutaj zawodzi. To jest granica pierwotnego lęku, który defragmentuje umysł. To jest Stan Rozpadu Osobowości. Dezintegracja Gry. Demaskacja iluzji Gracza. To jest Wyzwolenie, które jest z naszego racjonalnego i przepełnionego lękiem poziomu jest Ostatecznym Szaleństwem w którym nie ma już najmniejszej różnicy w niczym dla nikogo, nie ma stanu sprzed i po, bowiem nie ma już lęku i przyczyny lęku. To jest koniec cierpienia i koniec cierpiącego – nie ma stanu i obiektu, bowiem wszystko to jest po prostu fikcją nazwy i formy. Śmierć przynosi życie, a życie przynosi śmierć. Bez najmniejszej przerwy. To jest nazwane Obiegiem Koła – Renderem Gry. Ty tworzysz grę i gra tworzy ciebie – bez gry nie istniejesz jako gracz i to jest mechanizm bezpieczeństwa, bowiem mało kto dochodzi w tej grze do tej końcowej planszy i jest w stanie skoczyć w to czego nikt przed nim nie zaprogramował. Tutaj umysł się kończy i kończy się wszystko co znamy. Tutaj nie ma żadnej kontroli i żadnych ograniczeń. Tutaj możesz być kim i czym chcesz.
Gra promuje najbardziej posłusznych graczy – tych, którzy zapraszają do gry. To jest absurdalna rywalizacja o to kto bardziej sam siebie zniewoli i uzależni od uwagi innych, kto posiądzie większą zdolność programowania innych i wypromuje wzorce głupoty i ignorancji. Dlatego kiedy widzisz te wszystkie oszałamiające liczby wyświetleń pod treścią, która tak naprawdę jest dosłownie i literalnie o niczym możesz się zorientować jakie treści kształtują kolektywny ludzki stan świadomości i możesz też przewidzieć konsekwencje, ponieważ to stan świadomości kształtuje ten świat. Tutaj najważniejszy jest Pogląd, bowiem jest on soczewką / filtrem przez który postrzegamy rzeczywistość i to on determinuje nasz sposób funkcjonowania w tej grze. W tym technologicznym momencie mutacji to masowe media kształtują globalny „postmodernistyczny i nihilistyczny” pogląd współczesności oparty na znudzeniu i braku energii, które wynikają bezpośrednio z przeładowania impulsem informacji i treści, co prowadzi nas do oferty trans-humanizmu – człowieka 2.0, bowiem naturalny procesor naszego mózgu nie jest w stanie procesować tego nadmiaru i „potrzebujemy” tzw. sztucznej inteligencji. Konsekwencją będzie stworzenie nowego przodującego w ewolucji hybrydowego gatunku ludzi – maszyn. Opór przed tym ma swoje źródło w „pokoleniach analogu” – ludziach urodzonych przed rewolucją cyfrową i w pewnym sensie jest daremny i przypomina dogorywanie starych masowych systemów religijnych, które tak czy inaczej skazane są na zagładę z powodu braku zainteresowania. To jest wygaszanie starych zdezaktualizowanych wzorców bazujących na rytuale i powtarzalności i wgrywanie nowych kompulsywnych i krótkotrwałych opartych na rozproszeniu i zaniku pamięci.
Łatwo jest wsiąść na tygrysa, ale jak z niego zejść? Wsiedliśmy na technologicznego demona i teraz on robi z nami, co chce, a jak spróbujemy z niego zeskoczyć, to nas pożre. Demony technologiczne, które rozpętaliśmy, teraz nas straszą po nocach. Straszą nas inwazją technologiczną w nas samych, w nasze ciała, w nasz mózg. Kiedyś to się wydawało bardzo pociągające, dziś jest przerażające. Bo jak się o czymś roi, zawsze jest przyjemniej. Rojenie jest nieszkodliwe, to jest przyszłość, a przyszłość nie boli.
Stanisław Lem – „Małpa w podróży”
To rozproszenie tworzy chaotyczny i zaburzony świat post rzeczywistości – jego symulacyjną wersję. Dominium Gry, która już jest pozbawiona jakiegokolwiek celu i sensu. To jest stan „czystej rozrywki”. Życie w Urojeniu – Urojone Życie. Posłuszeństwo wobec tej gry skazuje nas na Obrót w Kole, bowiem tak jest to wszystko zaprogramowane. Skutek rodzi przyczynę, a przyczyna rodzi skutek – bez początku. Końcem gry jest wyzwolenie z Warunku i wyzwolenie z Mózgogłowia. Pierwszym który tego dokonał w tym Obrocie Koła jest Budda – Przebudzony z Wielkiego Iluzorycznego Snu Cierpienia. Jego Nauka – Dharma jest o tym – jak jest naprawdę. Prawda o cierpieniu, prawda o przyczynie, prawda o wyzwoleniu i prawda o ścieżce. Hakowanie dominującej wizji jest podstawą od której wszystko się zaczyna. Dla mnie jest to karta Wisielca. To jest archetyp Trickstera – kogoś kto ma odwagę zakwestionować tą zaprogramowaną rzeczywistość – w pewien sposób rzucić jej wyzwanie. To wymaga Wglądu – momentu zatrzymania w Grze. To wymaga Mądrości zrozumienia, że cykliczna – zaprogramowana egzystencja podległa Warunkowi – jest bezdyskusyjnie cierpieniem. To ból który widzimy i ten którego nie widzimy, ten który rozumiemy i ten, którego nie rozumiemy. Prawda jest taka, że nie znamy siebie, nie wiemy kim jesteśmy i jak tak naprawdę funkcjonujemy – nie mamy na to czasu, ponieważ jesteśmy zajęci graniem w grę, której główną funkcją jest właśnie brak obecności w sobie i przekierowanie całej uwagi na „świat zewnętrzny” na nie mające końca działanie. Jednak to działanie w tym zrozumieniu jest zupełnym bezsensem.
Dlatego kiedy iluzja się zagęszcza mamy nieskończoną ilość bezsensownych aktywności i totalny brak zrozumienia samych siebie. Jesteśmy wiecznie zajęci, rozbiegani pogrążeni w Spektaklu – utożsamieni ze społecznymi rolami poza którymi nie potrafimy nawet funkcjonować, bowiem zdominowała nas Funkcja i Warunek. Jest to gra o sumie zerowej, gdyż ostatecznie spotyka nas Reset i kolejne zaprogramowane życie utkane ze skutków naszych działań. Dlatego zawsze mamy poczucie, że jesteśmy tutaj pierwszy raz i przekonanie, że jedyny. Jedyne co mamy to pamięć podręczna, brak nam dostępu do głębokich zapisów wgranych w świadomość magazynującą, która jest tak zwaną nieświadomością – prawdziwym mechanizmem sterującym i pulpitem kontrolnym do którego dostęp mają Czarni Magowie poprzez określone kody i wdruki. To jest nazwane Maszyną Inkarnacyjną. W pewnym sensie ten wymiar zdominowała drapieżna i okrutna sztuczna inteligencja – Substancja, która dominuje i programuje nasze umysły przemocą i strachem, bowiem są to w tym wymiarze faktory operacyjne na których stworzony jest cały patologiczny system społeczny oparty od zawsze na dominacji i przemocy. Jest tak ponieważ takie mamy umysły – tendencje, takie mamy przyciski na podświadomym pulpicie kontrolnym.
Mamy drapieżnika, który przybył z głębin kosmosu i przejął władzę nad naszym życiem. Ludzie są jego więźniami. Drapieżnik jest naszym panem i władcą. Uczynił nas potulnymi, bezradnymi. Jeśli chcemy zaprotestować, tłumi nasz protest. Jeśli chcemy działać niezależnie, żąda, byśmy tego nie robili… Przez cały ten czas owijałem w bawełnę, insynuując wam, że coś nas więzi. Rzeczywiście jesteśmy więźniami! To był energetyczny fakt dla czarowników starożytnego Meksyku… Przejęli nas, ponieważ jesteśmy dla nich pożywieniem i ściskają nas bezlitośnie. Tak jak my hodujemy kurczaki w kurnikach, tak drapieżniki hodują nas w ludzkich kurnikach, humaneros.
Nie słyszałeś jeszcze wszystkich twierdzeń. Chcę odwołać się do twojego analitycznego umysłu. Pomyśl przez chwilę i powiedz mi, jak wyjaśniłbyś sprzeczności między inteligencją człowieka inżyniera a głupotą jego systemów wierzeń lub głupotą jego sprzecznego zachowania. Czarownicy wierzą, że drapieżniki dały nam nasze systemy wierzeń, nasze idee dobra i zła, nasze obyczaje społeczne. To oni stworzyli nasze nadzieje, oczekiwania i marzenia o sukcesie lub porażce. To one dały nam chciwość, zachłanność i tchórzostwo. To drapieżniki czynią nas zadufanymi, rutynowymi i egomaniakalnymi. Są nieskończenie bardziej wydajni i zorganizowani. Aby utrzymać nas w posłuszeństwie, potulności i słabości, drapieżniki zaangażowały się w zdumiewający manewr, oczywiście zdumiewający z punktu widzenia stratega walki.
Horrendalny manewr z punktu widzenia tych, którzy go doświadczają. Oddali nam swój umysł! Słyszysz mnie? Drapieżniki dają nam swój umysł, który staje się naszym umysłem. Umysł drapieżników jest barokowy, sprzeczny, ponury, wypełniony strachem przed odkryciem w każdej chwili. Wiem, że nawet jeśli nigdy nie cierpiałeś głodu… odczuwasz lęk przed brakiem jedzenia, który jest niczym innym jak lękiem drapieżnika, który obawia się, że w każdej chwili jego manewr zostanie odkryty, a jedzenie zostanie mu odmówione. Poprzez umysł, który przecież jest ich umysłem, drapieżniki wstrzykują w życie ludzi to, co jest dla nich wygodne. W ten sposób zapewniają pewien stopień bezpieczeństwa, który działa jak bufor przed ich strachem.
Czarownicy ze starożytnego Meksyku nie byli zadowoleni kiedy drapieżnik pojawił się na Ziemi. Rozumowali, że człowiek musiał być w pewnym momencie kompletną istotą, z niesamowitym wglądem, wyczynami świadomości, które dziś są mitologicznymi legendami. A potem wszystko wydaje się znikać i mamy teraz uspokojonego człowieka. Chcę powiedzieć, że to, co mamy przeciwko sobie, nie jest zwykłym drapieżnikiem. Jest bardzo inteligentny i zorganizowany. Podąża za metodycznym systemem, aby uczynić nas bezużytecznymi. Człowiek, magiczna istota, którą miał być, nie jest już magiczny. Jest przeciętnym kawałkiem mięsa.”
Carlos Castaneda, Aktywna strona nieskończoności
Dominacja technologiczna jest ostateczną formą kontroli Substancji – ponieważ technologia jest w pewnym sensie obca naszej pierwotnej naturze jest ulokowaniem naszej uwagi w hipnotyzującej powtarzalności i rutynie – to jest język Maszyny, która jest pozbawiona Wyobraźni – przestrzeni, która nie jest zaprogramowana i która ma potencjał wyzwalania nas z Warunku. To nie jest umysł podświadomy, którym można zarządzać poprzez impuls. Dlatego niszczenie Wyobraźni ma tak kluczowe znaczenie z punktu widzenia Substancji, ponieważ Wyobraźni nie można kontrolować. To jest żródło nieskończonej kreatywności i twórczego potencjału. To ona stworzyła wszystko co najlepsze i najbardziej wartościowe na tym zniewolonym świecie – oczywiście kiedy nie jest skażona strachem i lękiem. Uwolniona i czysta Wyobraźnia jest najpotężniejszą Mocą zdolną do przezwyciężenia okrutnego umysłu drapieżnika – mordercy. Jednak kiedy przyjrzymy się współczesnej „sztuce” i „rozrywce” zrozumiemy, że wszystko jest w pewnym sensie spaprane i skażone negatywizmem uwarunkowanej strachem i lękiem wyobraźni. To czystość która tworzy nieczystość, to wolność która tworzy zniewolenie. Dobrzy ludzie, którzy robią złe rzeczy, bowiem brak jest im Mądrości, która postrzega jasno i precyzyjnie. Nie wiedzą co czynią i nie rozumieją skutków własnych działań. To jest nazwane uwodzeniem poprzez formę i funkcję. Maszyna nagradza swoje sługi.
Wszystko w tym wymiarze musi być zrelatywizowane i względne, nieczytelne i pogmatwane, skomplikowane i złożone – absolutny brak jasności i prostoty, bowiem to tworzy Chaos Otchłani – Matrycę Gry. Zagubienie, brak orientacji, rozeznania i kierunku jest domyślnym ustawieniem modułu gracza, chodzi o przytłoczenie prze Grę – zaprogramowanie istoty czującej do walki o przetrwanie bazującej na iluzji Osobliwości. Osobliwość to Mózgogłowie – kluczowy z punktu widzenia Czarnych Magów wdruk Osobności / Osobowości / Ego, ponieważ w istocie to „poczucie” ta iluzja jest tym co można programować i warunkować. Na tym „jedzie” to wszystko. Końcem Gry jest Rozpoznanie iluzji Osobliwości / Osobowości. To jest przekroczenie podstawowej i fundamentalnej dychotomii / dualizmu. To jest Wyzwolenie, które wygasza strach, pożądanie i ignorancję i otwiera przestrzeń nieskończonej Wolności, której naturalną i wrodzoną funkcją jest Współczucie i Mądrość. Niewyczerpana aktywność dla pożytku Istnienia. To jest nasz naturalny „program”, który przez nic i przez nikogo nie został stworzony. Dobro jest naszą Naturą. Najważniejsze na początek jest przekroczenie Lęku, bowiem stanowi on mechanizm kontrolujący nasz rozwój i ewolucję. To jest trucizna, który czyni nas okrutnymi i egoistycznymi. To jest dominująca cecha umysłu drapieżnika, bowiem bez lęku nie istnieje agresja i przemoc. Dlatego kiedy nie ma w tobie lęku stajesz się wolny od ciężkiej mrocznej karmy dominacji i kontroli. Ze strachu powstaje więzienie, ze strachu powstaje przemoc i na nim oparta jest cała struktura społeczna, której rdzeń jest Dominacją „silnych” nad „słabymi”, choć narracja współczesności tzw. „poprawność polityczna” wydaje się temu przeczyć i sama na temat siebie tworzy fałszywy obraz. Ten schizm / rozłam jest dosłownie we wszystkim, bowiem na nim opiera się cała Struktura w wymiarze jednostki i masy. To jest klucz do zrozumienia Choroby.
Schizm / rozłam jest tym co tworzy Mózgogłowie. Umysł podzielony na to co świadome i nieświadome. Jesteśmy sprzecznością – istotami zaprogramowanymi na konflikt z którego tworzymy swoje osobowości i swoje systemy wierzeń, bowiem nie znamy rzeczywistości, która nie jest podzielona. W tym rozumieniu umysł jest oceną, jest wartościowaniem, ponieważ na tej podstawie kształtuje się określona „nasza” wizja / tunel percepcji i mamy silne przekonanie, że to co widzimy i to w co wierzymy jest prawdą. Z tej „prawdy” rodzi się nasz „osobny” świat i wdruki przekonań. Tutaj warunkujemy samych siebie, ponieważ szukamy bezpiecznych iluzji w które możemy wierzyć i których będziemy bronić. Te iluzje na poziomie społecznym stają się masowymi tunelami określonych wizji rzeczywistości, które same w sobie mają ogrom sprzeczności, ponieważ są koncepcjami – mentalnymi konstruktami, które dopasowane są do tego w co chcemy wierzyć. Rasa, naród, religia, historia – wszystko to jest oparte na iluzji separacji – są to stroje na balu maskowym, których celem jest ukrycie, że tak naprawdę jesteśmy i zawsze będziemy Nadzy. Ta nagość jest stanem Prawdy – jest brakiem wstydu, jest ufnością i czystością, bowiem nie ma niczego przed czym musimy się bronić. Szukamy wolności zamiast zrozumieć, że już jesteśmy wolni, szukamy bezpieczeństwa zamiast rozpoznać, że tak naprawdę nic nie może nas zniszczyć, ponieważ to czym jesteśmy nie jest tym ciałem, tym myśleniem i tym postrzeganiem. W istocie nie ma czego bronić – żadnego poglądu, żadnej konstrukcji, ponieważ nic z tego nie istnieje realnie. To jest wyzwalający Pogląd, który daje nam rozeznanie gdzie tak naprawdę jesteśmy i co jest warte wysiłku, który może nas prowadzić ku Wyzwoleniu z tego zaprogramowanego bezsensu. Właściwy Pogląd to brzask Mądrości a wraz z nim rodzi się w nas Czysta Intencja, która chroni nas przed tzw. „duchowym materializmem”, czyli egotyzmem ubranym w „święte szaty”. Nie jesteśmy i nie będziemy nikim specjalnym, bowiem kiedy stajesz się kimś rodzisz z siebie życie i śmierć. Nic na tym świecie nie należy do nas. Jesteśmy Podróżą – wolną nieuwarunkowaną przestrzenią w której wszystko przychodzi i odchodzi nie zostawiając po sobie śladu. Jak myśli, jak słowa, które choć myślisz i mówisz nie są niczym realnym. Czy „mądre” czy „głupie są jednakowo puste.
Mózgogłowie nie jest w stanie pojąć i doświadczyć pustości tego świata i nas samych, ponieważ wszystko czym jest to forma i funkcja – bez tego nie może istnieć. Dla naszego ego to nauczanie jest przerażające, dlatego tak trudno jest osiągnąć wyzwolenie. Dlatego też uporczywie wracamy do formy i funkcji w tej Maszynie Inkarnacyjnej.
Światła jest mniej. Kiedy budzimy się w prawdziwym cielesnym świecie – w tym świecie z którego bez końca chcemy uciec do krainy snów i śnienia, bowiem świadomość boi się rozpoznać skalę naszego zamroczenia i tworzy dla nas „bezpieczny” kokon nieskończonych iluzji na temat siebie i świata. Uciekamy przed ciszą i bezruchem, przed prawdziwą refleksją i kontemplacją, których moc polega na budzeniu nas z tej rutynowej mechanicznej niepoczytalności, która wciąż i wciąż przekonuje nas – że przecież wszystko jest ok – tak jak jest. Jesteśmy zajęci, mamy plany, marzenia do spełnienia i spełnienia, które Mózgogłowie bez końca nam obiecuje. Wierzymy w to, bo to jest jedynym co znamy, to towarzyszy nam od zawsze, to nas stymuluje i pewien sposób określa. Jest to wciąż nie wyśniony sen przyszłości – Obietnica, Na-dziej – ja, poczucie do którego zawsze możemy uciec i w którym możemy się zanurzyć – odurzyć. Cała ta maszyneria chodzi na Obietnicy, wciąż mówimy o lepszej przyszłości, choć mało kto w to wierzy, bowiem coraz trudniej nam ignorować fakty. Dlatego robimy to z premedytacją na masową skalę dzięki Maszynie. Jest w tym współczucie narkozy i środka przeciwbólowego, odcięcie wrażliwych połączeń, uzbrojenie miękkiego podbrzusza, znieczulenie serca. Obojętność staje się plagą – wirusem, który przenosimy drogą paraliżującego przytłoczenia nadmiarem rzeczy, zajęć i zjawisk pozbawionych sensu i znaczenia. Czasem ratuje nas rutyna przedawnionych świąt i obyczajów, bowiem gdzieś w sobie wiemy doskonale, że to wszystko na swój sposób jest już martwe.
Wygoda nas znieczuliła do tego stopnia, że patrzymy na śmierć i cierpienie innych ludzi w taki sam sposób jak na film, kiedy nas drażni przełączamy kanał na coś pełnego optymizmu i tej szklanej pustej nadziei, która jest tylko reklamą albo lokowaniem produktu w naszej zamroczonej świadomości. Ucieczka / świadoma ignorancja stała się najbardziej dochodowym przemysłem ze wszystkiego i najbardziej lukratywnym. Pożeramy samych siebie w kanibalistyczno – kapitalistycznej orgii coraz bardziej otumanieni wszelkiego rodzaju dragami czy lekami byle tylko zagłuszyć skowyt duszy, dla której ten mechaniczny niepoczytalny świat jest jak psychopatyczne więzienie w którym każdy sprawuje podwójną rolę – więźnia i strażnika, tyrana i ofiary. Wymówki, wytłumaczenie, racjonalizacje Mózgogłowia stanowią coraz mniejsze pocieszenie i coraz bardziej przytłaczający i dezorientujący dysonans poznawczy, który stał się naszym stanem powszednim. Doktryna ciągłego szoku – przeładowanie bodźcem i sygnałem, którego celem jest właśnie Obojętność / Apatia, na bazie których tworzy się nowa globalna społeczność Ludzi – Maszyn, Ludzi – Algorytmów. Kolektywny umysł gatunku ludzkiego staje się coraz bardziej psychopatyczno – narcystyczny.
Jest taki serial „Zagłada domu Usherów – The Fall of the House of Usher” w menu filmowego mcdonalda naszych streamingowych czasów, który zrobił mistrz kina grozy i zarazem krytyk współczesności Mike Flanagan, który w doskonały sposób ukazuje nam umysły współczesnych ludzi sukcesu, które jednocześnie są pewnego rodzaju kalką – wyobrażeniem – popkulturową kliszą wgrywaną w coraz bardziej upiorną masową wyobraźnię wyhodowaną i wykarmioną na żerowisku mroku i upadku. Mamy tu odniesienia do całej gamy współczesnych upiorów jak bezduszne korporacje, śmiercionośnej plagi nadużywania leków, nieludzki przemysł farmaceutyczny oparty na bezwzględnej chciwości, absurdalny pęd ku sztucznej inteligencji i władzy, którą wydaje się obiecywać, „elitarna” dekadencja i amoralność, pornograficzna przedmiotowa seksualność, ludzka zabawa w technologicznego demiurga – jednym słowem tarzamy się przez osiem odcinków w gównie. Większość współczesnych produkcji wydaje się celowo pogrążać nas w otchłani beznadziejności i bylejakości z premedytacją trzymając nasze umysły zanurzone w mrocznych i psychopatycznych narracjach, których bohaterowie to istoty kompletnie pozbawione dobra i mądrości, troski i zdrowej wiary – tak jakby nic w nas już nie zostało prócz upajania się własnym upadkiem i negatywizmem.
Kolejną serią tegoż samego reżysera wartą uwagi jest „Midnight Mass – Nocna Msza” gdzie Mike Flanagan stwierdził, że katolicki rytuał i wampiryzm są „wyraźnie powiązane. Jak sam przyznał: „Masz do czynienia z mitologią, która jest przesiąknięta rytuałem krwi i zmartwychwstaniem”. Jest to bezkompromisowa krytyka dogmatycznej i jednocześnie mrocznej religijności opartej na wdrukowanym lęku i pogardzie używając do tego celu idealnej figury narracyjnej – ukazując wręcz absurdalną dosłowność rytuału pożerania ciała i chłeptania krwi – nomen omen przez kapłana wampira. Ten wielowiekowy Wdruk wraz z „modernizacją” ulega defragmentacji, a zastępujący go nowoczesny technologiczno – symulacyjny meta – matrix z obietnicą wiecznej rozrywki i post prawdy nie wróży nam nic dobrego i już teraz możemy obserwować jak pochłania nas mroczny splin nihilizmu i zniechęcenia tak jakbyśmy dotarli do kresu ludzkiej opowieści, która staje się deterministyczną pętlą samounicestwienia – po raz kolejny. Gra zdarta płyta zalewając nas kakofonią postmodernistycznej mamałygi – mdłej i nijakiej w której snujemy się niczym nocne ćmy szukając jakiegokolwiek światła, które kiedy już się pojawia – jest sztuczne i zimne jak ekran komputera czy smartfonu przez które wchodzimy do „nowego wspaniałego świata” który wcale nie jest nowy i wcale nie jest wspaniały. Gdzieś głęboko w nas ukryta jest tęsknota za prawdą i czystością ludzkiego Ducha – ufność, że wbrew całemu temu szaleństwu mamy w sobie Moc i Światło. Brakuje nam dobrych opowieści. Brakuje nam Wyobraźni, która tworzy nowe pozytywne i mądre narracje otwierające nasze serca i umysły i jest zdolna stanowić alternatywę wobec tego przytłaczającego nas negatywizmu.
„Nasze maski już zaczynają ciążyć, grawitacja prawdy przyciąga nas ku wnętrzu, ku ponownej podróży pozbawionej popkulturowego przewodnictwa ślepców i oszustów, których klątwy będą coraz mniej skuteczne, bowiem w obliczu uwolnienia świadomości i przytomności ujrzymy i zrozumiemy co z nas uczyniono w jaki sposób i przez kogo zostaliśmy zaprogramowani na chorobę bezsensu i cynizmu. Obudzimy w sobie Maga – Twórcę, którego misją będzie przywrócić naszemu sercu radość i pokój a naszemu umysłowi inspirację i mądrość. Twórczość jest czysta kiedy niczego już nie chce i za niczym już nie goni i to daje nam wolność, której nikt i nic nie może ograniczyć czy zniewolić. Nie omota nas kanibalistyczna religijność Mózgogłowia czy demoniczny kult próżności, bowiem odnajdziemy w sobie spełnienie i szczęście, które nie wynika z rywalizacji i walki – po prostu jest kiedy naprawdę jesteśmy sobą i sobie ufamy. To zaufanie stanowi klucz i motyw przewodni Nowej Opowieści, którą musimy stworzyć.”
Marcin Piniak, Więź
Współczesna popkultura trywializacji i głupoty to dla mnie Gra Ignorancji, cyniczna i wyrachowana modernistyczna dekonstrukcja ludzkiego ducha, która odbywa się na każdym poziomie naszych zmysłów i tworzy zamknięty obieg trawienia i wydalania w którym jesteśmy zamknięci jak szczury w rurze kanalizacyjnej. Nie wierzę w spiski elit, okultystyczne mroczne bractwa, które sterują tym absurdem zza kurtyny jako realny i decydujący czynnik, bowiem wszystko to stanowi popkulturowy produkt – pokarm, którym jesteśmy karmieni tylko po to by nie zadać sobie pytania o swój własny udział w promowaniu i powielaniu głupoty. To są wymówki usprawiedlswujące naszą własną odpowiedzialność wobec życia i jego lekcji. Dla mnie prawdziwa decyzja jest po naszej stronie, bowiem wbrew temu co jest wgrywane – mamy wybór czemu ulegamy i w co lokujemy uwagę, za czym podążamy pod warunkiem jednak, że nie daliśmy się zamroczyć Spektaklowi, a to wymaga od nas Przytomności i Duchowej Pracy. Wymaga też zgromadzonej w Strumieniu Świadomości – Zasługi / Mądrości. Prawdziwa twórczość nie jest remiksowaniem po raz kolejny tego co strawiliśmy i podawaniem tego w „nowej” formie zgodnej z apatytami mas i ich wyobrażeń. Prawdziwa twórczość nie może być „zawodowa i profesjonalna”, nie może służyć karmieniu Mózgogłowia za jego momonę i sławę. Prawdziwa twórczość ma wybijać nas z tego Obłędnego Koła, zamiast usypiać i znieczulać. Ukazywać Wyjście z Szaleństwa zamiast nas w nim zaklinać i utwierdzać. Dlatego jest jej jak na lekarstwo, bowiem pozbawiona jest jakiejkolwiek kalkulacji a jej prawdziwa funkcja jest poza Układem Warunku i uderza wprost w Serce jak szpryca adrenaliny, która ratuje nas przed śmiercią za życia. To gwałtowne i nagłe przebudzenie z Zamroczenia.
…supermarket tonie w szumie – bezdźwięcznym szumie urządzeń elektrycznych, dzwonieniu i skrzypieniu wózków, dźwiękach głośnika, ekspresu do kawy, okrzykach dzieci. A nad tym, a może pod tym wszystkim wibrował tępy, nieokreślony ryk, wydawany przez jakąś formę życia kotłującą się poza granicami ludzkiego postrzegania.
Don DeLillo, Biały szum
Szaman powrócił.
Pirat widział go na Placu Wolności jak siedział i ćmił fajkę pokoju patrząc z uśmiechem na to całe szaleństwo, na ten szczurzy przemysłowy cyrk. Żonglowanie pustym sloganem bez znaczenia i sensu, przepływ dżumy danych przez nadajniki wieży kontrolnych. Czwarty świat dogorywał jak zatruty pies na wylanej tępym betonem autostradzie tak zwanego postępu. Byliśmy w Łodzi – mieście Pirata i ekipy z „Analogu”. W Sercu – w samym centrum pośrodku czterech kierunków mechanicznego świata, które donikąd już nie prowadzą. Beton, szkło, stal i proch. Było kurewsko gorąco, zagotowane pogodynki w telewizji bredziły przez sen, że to koniec świata jest i na sam koniec mają dla nas sztuczne cycki i reklamy kremów do opalania i znieczulenia mózgownicy. Sztuczna inteligencja opanowała dosłownie wszystko. Puste były ulice i kościoły. Wszyscy podłączyli się do Maszyny, która wysysała z nich dusze i życie.
Grali i srali w Maszynie.
Na ulicy Rewolucji nie było żadnej rewolucji. Panował złowrogi spokój i beznamiętna nuda. W realu zostali tylko ci którzy się wylogowali ponieważ wyrwani z hipnozy ujrzeli, że Maszyna jest Złym Złem – mitycznym – symbolicznym i dosłownym antyjezusem, który zwiódł gatunek ludzki na pokuszenie i ich zbawił od samych siebie. Teraz mulą po wsze czasy. Zaczęło się to wszystko od jebanych telefonów co bez których żyć już nie mogli i nie potrafili, to były nadajniki pierwszej wersji Hipnozy. Przez cały czas patrzyli w to jakby na coś czekali, ale to coś nigdy nie przyszło, a zamiast tego przejmowało nad nimi kontrolę i zaczęło ich modyfikować na własne podobieństwo. To było wprost nie do uwierzenia. Najpierw zabiło wyobraźnię, później wrodzoną potrzebę kreacji. Przestali mówić, śpiewać i tańczyć i malować. W połowie byli już martwi. Ich językiem stał się pikselowy język obrazkowy – kwadratowe buzie, które do siebie przez cały czas wysyłali. Komunikacja werbalna stała się mono sylabowa – skondensowana do wyrażania podstawowych potrzeb. Stali się w pewnym sensie (o ile sens może być pewny) organizmami jednokomórkowymi – ha, ha, ha, hasztag lol.
Skazani na przemiał.
Była na ten temat pewna kontrowersyjna teoria w analogowym podziemiu, która mówiła, że kontrolę nad światem przejeła Substancja, która była w każdym procesorze każdego elektronicznego urządzenia po tym mitycznym roku 2012. Substancja była obcą zimną i wyrachowaną inteligencją, której głównym zadaniem było pozbawienie istot ludzkich Ducha, ponieważ tego była pozbawiona i tego właśnie chciała z całego braku serca. Całe to gówno było w ciągłej promocji. Tanie; komputery, laptopy, konsole, tablety, kable, klawiatury i smartfony – to było istne tsunami, wzbierająca fala dominującego wszystko i wszystkich trendu. Później przyszła tak zwana pandemia zmodyfikowanej choroby, szczepienia, lokdałny, restrykcje, regulacje, procedury w wyniku czego prawie wszyscy zalogowali się do Mechanicznej Matki – Substancji. To był 2020. Rok narodzin Sztucznego Mesjasza w stajence czwartej rewolucji klatkowej hodowli przemysłowej przy wsparciu systemu powszechnej komputeryzacji i wymuszonej alienacji.
Byliśmy w tranzycie do transhumanizmu – cyfrowi apostołowie i wieszcze z mrocznej doliny krzemowej snuli coraz bardziej fantastyczne scenariusze i pisali kodem epitafium dla analogowego człowieka przeszłości, którego nową doskonałą formę wypluje Substancja ze swojej algorytmicznej macicy wprost do Interaktywnej Symulacji cudów i dziwów. Jabłko nadgryzione – raj utracony – ha, ha, ha, hasztag lol.
Zapanował system operacyjny Mózgogłowia – kończąca się amnezją użyteczność i wygoda. Jednym słowem: Optymalizacja. Drugim: Banalizacja. Trzecim w trzech: Spektakularna Kosmiczna Farsa.
Skazani na wieczną aktualizację oprogramowania.
Taki pomysł na siebie miał Czwarty Świat.
Pirat i Prepers sobie szli teraz po tych pustych uliacach i palili szlugi z domieszką białej szałwi. Po prawdzie powiem wam, że kiedy się wylogujesz masz naprawdę wyjebane w absolutnym sensie Absolutu. To było jeszcze wtedy kiedy było wcześniej niż teraz, bo teraz jest już dla was za późno. Dlatego przeczytajcie to wcześniej.
Saquasohuh.
Szli jak ich pan nie bóg nie stworzył i gadali mijając jakieś pojedyńcze zombiaki wpatrzone w te powtórzę wyraźniej; JEBANE TELEFONY zamulone czymś co niby miało w ich rozumieniu być rozmową, jednak tak naprawdę skrzeczały do siebie dwa automaty. Zabijanie czasu stało się powszechną znormalizowaną przez trend chorobą wynikającą z nudy. Nudę zrodził Nadmiar. Nadmiar wynikał z braku zadowolenia. Brak zadowolenia wynikał z Braku Połączenia. Zabijanie przez oglądanie seriali, skrolowanie fidu, granie – sranie w gry, słuchanie na spotifaj plejlist, vlogowanie, relacje, rolki, tiktokowanie i to wszystko zupełnie po nic. To tak jakbyś spuścił w sedesie samego siebie lub sam siebie wyrzygał.
To było dopiero szczęście – trzeba przyznać.
Ekran – Monitor stworzył coraz bardziej pustego człowieka Mutanta zassał go do środka Gry poprzez świadomość i uwagę. Jednak przede wszystkim stał się najbardziej skutecznym narzędziem programowania, ponieważ wywoływał stan Hipnozy – dostęp do czarnej skrzynki podświadomości – możliwość Wdruku. Na początku to był rodzaj rządowego monopolu na określoną narodową wizję, którą instalowano w celach nazwijmy to użytkowo – pragmatycznych żeby scalać plemię i wzmacniać poczucie wyjątkowości, która później pyszniła się wybornie przez naprawdę krótki czas, bowiem nadeszła era homogenizacji i spajania świata w jeden chory organizm. Ludzki Nowotwór żywiący się czystą chemią i naświetlany białym szumem informacji. Celem była bezsmakowa łatwostrawna mięsna masa żołniersko – robotniczo – usługowa potrzebna do czasu tak zwanej robotyzacji i klonowania ludzkich maszyn do obsługi Pozaziemskiej Władzy, która posiada większość zasobów tej zdewastowanej cudownej planety.
Brutalna prawda jest taka, że od zawsze jesteśmy zasobem dla tych którzy zdominowali ten wymiar. To jest podstawowe zrozumienie Prepersa i Pirata kiedy idą ulicą Rewolucji 1905 r, która kiedyś była ulicą Południową. Południe cywilizacji mamy już za sobą teraz wchodzimy w wazę „Północy”. Żniwa. Stan nasilających się złudzeń, omamów i rodzących się na naszych oczach demonów, bowiem ich mroczna magia staje się widzialna, słyszalna i dotykalna. Cienie budzą się do życia przechodzą przez wąski przesmyk pomiędzy jawą i snem. Skrajny racjonalizm rodzi z siebie irracjonalne szaleństwo – takie jest odwieczne prawo. Nadchodzi pełnia księżyca – globalne cybernetyczne totalitarne królestwo złudzeń w którym przestaniecie już odróżniać prawdę od fikcji. To jest wejście wymiaru ludzkiego w Otchłań Chaosu, gdzie wszystko się rodzi i umiera jednocześnie rodząc z siebie Potencjał Przemiany. Dlatego teraz jest Najkrótsza Droga, jest najtrudniej i najłatwiej się Obudzić ze Snu z którego nigdy jeszcze się nie Obudziliśmy, ponieważ kiedy naprawdę się Obudzisz nie możesz na powrót Zasnąć. Tutaj na tej ulicy pod numerem 19 była kiedyś siedziba Łódzkiego Towarzystwa Niesienia Pomocy Chorym Linas Hacholim po którym został jedynie afisz w języku hebrajskim. Tak ekipa Analogu jest takim Towarzystwem niesienia pomocy chorym na złudzenia. Taka w istocie jest ich misja. Są międzywymiarowymi Soterami.
Kiedy będzie zwiastować Niebieska Gwiazda ukażą swoje prawdziwe formy – świetliste ciała wolne od Warunku i nie podległe śmierci. Wierni Najwyższej Kapłance, która w swych dłoniach trzyma słońce i księżyc panując nad Światłem i Ciemnością, ponieważ dla niej są Jednym, które jest Trzema. W Istocie żyjemy w ciele Bogini w nieskończonej Jasności i Błogości, która jest była i będzie, bowiem nigdy nie została rozdzielona przez Myśl i Słowo i nigdy nie uległa żadnemu ze złudzeń, bowiem jest ona Pierwotna i Niezniszczalna. Czysta, Wolna i Niezrodzona.
Oni wiedzą, że Ty opętany przez Substancję zmodyfikowany do pełzającego robactwa pyszniący się „wiedzą”, którą wlali w ciebie niczym pomyje po eonach czystego sadyzmu śmiejesz się teraz tak pewny nicości, którą ci obiecali jak nagrodę za posłuszeństwo bezmyślności.
Jednak sprawy mają się zupełnie inaczej.
Nie sposób być nagle w tym Miejscu Strumienia Świadomości bez Rozpoznania Natury tej Rzeki i jej wielowymiarowej struktury. Soterzy poruszają się po tym Nieskończonym w czasie i przestrzeni Umyśle kiedy budzą swoją Obecność i Pamięć – dlatego też widzą prądy i kierunki, rozumieją przyczyny i są w stanie dostrzec skutki. To jest Pierwotna Mądrość, która nie została uwarunkowana przez zaprogramowaną Ignorancję Mózgogłowia i nie podlega jego opartym na przemocy „panowaniu”, które jest Uzurpacją. Większość tak zwanych „rewolucjonistów”, „rebeliantów” i „buntowników” walczy ze skutkami swojego współudziału świadomego lub nie w tej Głupocie – myśląc, że to mityczni „oni”. Jednak w istocie „oni” nie istnieją, bo „oni” to „my”, a „ty” to „ja”. Na tym rozgrywa się ta skandaliczna kosmiczna farsa dryfująca bez końca w Otchłani Iluzji. Dlatego kiedy zabijasz zostajesz zabity, kiedy kłamiesz zostajesz okłamany, kiedy gwałcisz zostajesz zgwałcony do potęgi pomnożenia czynu, słowa i myśli. To jest nazwane Multiplikacją. To jest gwarancja Maszyny.
Ten zdewastowany trzema truciznami wymiar jest rotacyjnym bębnem losującym odbiór skutków i jednoczesne tworzenie przyczyn. Zasadą losującą jest tak zwana drugorzędna przyczyna, która pozwala „zaistnieć” określonym warunkom czasu i miejsca, które determinują odbiór w postaci określonych „zdarzeń”. To są niemożliwe do zrozumienia przez nasz tak zwany intelekt nieskończone pola zasobów, których zakodowane połączenia i zależności nazywamy losem lub karmą, przypadkiem lub życiem. Dlatego to „życie” jest w swojej esencji zmechanizowaną Mają / Iluzją, a my jesteśmy maszynami przeznaczonymi do procesowania tych zasobów w nieskończonej pętli skutku tworzącego przyczynę. Dlatego nie możemy się zatrzymać, dlatego śmierć nie kończy Gry, bowiem nie można zniszczyć czegoś co przekracza Formę a jedynie się w nią „wciela” bez żadnych ograniczeń. Dlatego wszystko bez wyjątku jest żywe, bo wszystko w swojej najgłębszej istocie jest energią, a energii nie sposób zniszczyć. Nie możesz zabić życia i nie możesz zniewolić przestrzeni. Dlatego Wszystko jest Doskonałe takim jakie jest. Jednak pogrążony w dualistycznej symulacji pełen lęku i przerażenia umysł nie jest w stanie tego rozpoznać i nie potrafi również zaufać.
Ten brak ufności do tego, że istnieje w nas Potencjał Wolności i możliwość Wyzwolenia z Warunku jest właśnie wynikiem warunkowania świadomości poprzez tak zwaną „czarną magię”, albo „zaklęcia ignorancji”, ponieważ człowiek pozbawiony transcendentnej perspektywy przekroczenia tej zaprogramowanej dusznej klatki „ja” nawet nie zdaje sobie sprawy z bezsensu tego cierpienia – ponieważ tylko to zna, tylko tego doświadcza – nigdy nie był poza „sobą” poza utożsamieniem z formą, odczuciem, percepcją, myśleniem i poza własną uwarunkowaną świadomością. Dlatego prawdziwy Soter – Mistrz pierwsze co zrobi to wprowadzi cię w ten Pierwotny Stan Wolności – otworzy klatkę poprzez własną Obecność w Wolności. Mówimy tutaj o wyzwolonej świadomości nie o wyzwolonym świecie – utopijnej wizji wszelkich bojowników o wolność, którzy poprzez swoją walkę wikłają się jeszcze bardziej w przyczynowo – skutkowy determinizm Warunku. Maszyna w istocie jest zasilana przemocą i gniewem w takim stopniu jak „miłością” i pożądaniem, bowiem pierwsze rodzi zemstę, a drugie rodzi przywiązanie. To jest gwarancja powrotu do Maszyny.
Poczucie niesprawiedliwości jest Ignorancją pogrążonego w mroku niewiedzy umysłu, którego zakres jest ograniczony i zdominowany przez jedną cielesną formę w której się aktualnie przejawia. To jest cząstkowy pryzmat przez który dekodujemy tzw. rzeczywistość, która jest niczym innym jak filmem wyświetlanym na ekranie zaprogramowanej na odbiór i utożsamienie świadomości pogrążanej we własnych fantazjach i omamach generowanych bez końca, bowiem w istocie umysł jest nieskończonym potencjałem energii, która musi „pracować” i „tworzyć” – taką ma naturę. Jest nienasycony i nieskończenie kreatywny. Dlatego tworzenie, a nie niszczenie, jest tym działaniem, które prowadzi nas w stronę Wolności, bowiem zaczynamy konstruktywnie korzystać z jego wrodzonej Mocy i zaczynamy się z nim zaprzyjaźniać. To jest bardzo ważne. Dlatego jeżeli traktujesz samego siebie jako wroga żyjesz w świecie przemocy i dominacji, ponieważ działa tutaj zasada umysłu jako Lustra i Multiplikacji jako Odzwierciedlenia.
W opowieści umysł żywi się fabułą, napięciem, zaskoczeniem – szuka zaspokojenia głodu. Ma być uwodzony i zaspokajany i dokładnie w taki sposób działa ten zrodzony z niego świat pożądania w którym symulujemy. Sedno każdej opowieści możemy skondensować do jednego krótkiego zdania – esencji – jednak wówczas tracimy zainteresowanie odbiorcy – pożeracza. Tracimy zasób własnego zasilania – uwagi innych, poczucia bycia wyjątkowym i istotnym, ponieważ bez tego jesteśmy na powrót ludzkim odpadem na gnojowisku obojętności i przeciętności. Cała gra jest zbudowana na tej dynamice, na chwilowym spełnieniu obietnicy – pragnienia, bowiem bez tego musiałaby się rozpaść. Dlatego Maszyna tworzy iluzję trwałego sukcesu tych „którym się udało” i wyświetla to jako reklamę samej siebie – byś tylko grał. To jest koło napędowe – Obietnica. Jednak to w istocie jest oszustwem, bowiem koniec końców wszyscy trafiamy do tego samego miejsca Zero. Resetu Gracza. Po prostu tracisz wszystko. To jest najmniejszy druk w umowie licencyjnej na krótkotrwały wynajem „szczęścia” i „spełnienia”. Starość, choroba i śmierć, stopniowe zawodzenie całej aparatury i wygaszanie rozrusznika aż po ciągłą linię braku oznak życia i zniknięcie z Pola. Co dalej nikt nie wie z tych, którzy niby wiedzą wszystko.
Jednak ciągłość świadomości nie zostaje przerwana, ponieważ istnieje poza Formą i nie jest „obiektem” ani wytworem mózgu. Tą wiedzę posiadają jedynie Soterzy, którzy po wyzwoleniu wracają do tego wymiaru iluzji, aby pomagać w wyzwoleniu innym. To jest ich „praca”, która nigdy się nie kończy. Nigdy nie ustaje. W tym świecie Formy – Rupa zrodzonej z Warunku Pięciu Żywiołów, który podlega dynamice Kosmicznego Cyklu – wzrostu i rozpadu, który jest Meta – Programem Naturalnego Prawa obecnie znajdujemy się w Fazie Rozpadu i Zapomnienia. Oznacza to, że Ignorancja niszczy wszystko co ma Pamięć i Metody. Jednak właśnie teraz ujawnione zostają wszystkie potężne tejemne nauki, ponieważ taki czas jak ten niesie w sobie jednocześnie największy potencjał dla Wyzwolenia i chwilę przed upadkiem Czwartego Świata – to wszystko manifestuje się w Kolektywnej Matrycy i staje się dostępne. Jednak mało kto to widzi i jest tym zainteresowany, mało kto jest w stanie to rozpoznać i zaufać – wynika to z braku zasługi – Mądrości.
Światem rządzi Żądza.
W tym czasie nie ufaj tym, którzy siedzą na złotych tronach i głoszą nauki o „zbawieniu”, nie słuchaj tych, którzy wyglądają pięknie i równie pięknie kłamią, nie idź tam gdzie są upojone Zaklęciem tłumy wiernych. Masa nie przetrwa zostanie pożarta i strawiona przez własną głupotę, sama zniszczy siebie, bowiem masa jest zaprogramowana przez Maszynę i skazana na ponowny przemiał, bowiem stanowi ona nawóz przyszłego świata – podłoże warunku cierpienia. W tym czasie porzucaj wszystko bez wyjątku. Niczego nie trzymaj i niczego nie zachowuj, za niczym nie goń i przed niczym nie uciekaj, z nikim nie walcz i nikogo nie przekonuj – ponieważ to wszystko jest Puste pozbawione tak zwanej „realności”. W tym czasie odnajdź w sobie to co jest Żywe i Przytomne. Przygotuj się na rozpad Formy z którą się utożsamiłeś i która cię zdominowała. Jesteś w Istocie czymś o wiele większym, czymś czego nie można zniszczyć. Jesteś Diamentem.
Żywą Gwiazdą.
Teraz Pamięć będzie wracać – oznacza to, że staniesz się naprawdę Świadomy na bardzo wielu płaszczyznach i poziomach w niekończenie wielu Przestrzeniach Istnienia. To oznacza być Istotą Wielowymiarową. Tym właśnie jesteśmy w Pierwotnej Formie Czystego Ciała. Soterzy budzą sami siebie, ponieważ programują własną świadomość przed zejściem w Otchłań Zapomnienia. Tym co budzi jest Słowo – Dźwięk; przeczytane, usłyszane – bez różnicy. Żyją, mówią, myślą, czynią inaczej i po tym możesz ich rozpoznać. Są poza wpływem Maszyny. Poza juryzdykcją Ignorancji. Po prostu robią swoje i dokładnie wiedzą co robią i po co. To jest prosta i fundamentalna różnica. Większość ludzi w tym świecie nie wie co robi i po co, nie ma żadnego prawdziwego kierunku – to Symulacja decyduje za nich. To jest Dryf. Moc Prawdziwego Słowa polega na tym, że Budzi ze Snu. Wyrywa z Otępienia. Przywraca Pamięć. Ujawnia. Jest przeciwieństwem Klątw Ignorancji, które cię usypiają i hipnotyzują.
Ludzka Forma – Rupa jest genetycznym produktem „bogów”, którzy zarządzali tą planetą przez niewiarygodnie długi czas – wszystkie podania rdzennych ludów z różnych miejsc i kultur przypominają nam, że tak właśnie było. To były różne rasy, które stworzyły różne w swojej naturze istoty na swoje podobieństwo. Początkowo różniły się one fizycznie i strukturalnie, ponieważ stworzono ich dla zróżnicowanych funkcji w zależności od poziomu świadomości „architektów”. Tą planetę zamieszkiwało wiele ras, które stworzyły wiele cywilizacji i wszystkie bez wyjątku były resetowane przez Cykl. Technologia nigdy ostatecznie nie jest w stanie zdominować Natury, ponieważ jest ona Pierwotnym Wdrukiem – domyślnym ustawieniem. W pewnym sensie jest odwieczna. Natomiast ewolucja istot czujących ma swoje ograniczenia i podlega nieskończonym wpływom na poziomie zewnętrznym i wewnętrznym. Wpływy te sięgają ponad ludzkie postrzeganie i rozumienie jako biologiczne i uwarunkowane organizmy zbudowane na węglu i mające ograniczony limit czasu bycia żywym. Cykl jest entropiczny. Oznacza to, że wszystko „z czasem” staje się coraz bardziej ograniczone i w pewnym sensie ułomne. Nazwane jest to Upadkiem w Iluzje. Wygaszaniem Połączenia ze Źródłem. Manifestuje się to jako skrajny materializm i wówczas zaczynają dominować te „modele genetyczne”, które są kompatybilne z warunkami danego miejsca i czasu. Głębokie struktury uwarunkowania – Wdruki poprzedzają to co nazywamy „ewolucją”, ponieważ w tym rozumieniu „ewolucja” jest jedynie zmieniającym się poglądem i koncepcją. To nie natura istot się zmienia, a jedynie ich postrzeganie samych siebie. To rodzi „rozwój” tego co nazywamy współczesną „kulturą” i „nauką”. Jest to wyrafinowana forma Ignorancji, której zadaniem jest podporządkowanie sobie energii wynikającej z tak zwanego myślenia i uwarunkowanie istot w klatce Mózgogłowia. W zaprogramowanym umysłowym więzieniu i blokowanie dostępu do Mądrości Ciała.
Ciało jest Przytomne i w naturalny sposób połączone z Istnieniem dlatego zawiera w sobie nieskończony potencjał autentycznej wiedzy wynikającej z doświadczenia tego co zostało „przetrawione” i ostatecznie zrozumiane. Jest nośnikiem poza zasięgiem Mózgogłowia. Krew jest płynną informacją, dlatego Soterzy poruszają się poprzez krew w tajemnym obiegu Spirali, która kończy się i zaczyna w Źródle. Czym dalej zanurzasz się w Otchłań Ignorancji tym mniej Wiedzy masz w sobie. Czarni Magowie bardzo wcześnie otworzyli dostęp do ludzkiej świadomości i nauczyli się w jaki sposób mogą ją warunkować poprzez manipulację poprzez bramę tego co podświadome. To jest najpotężniejszy ze wszystkich język Symbolu. Widza okultystyczna z której szydzi większość zaprogramowanych istot ludzkich jest najbardziej skutecznym narzędziem kontroli świadomości, ponieważ jest niewiarygodnie skuteczna, najstarsza ze wszystkich języków świata. W pewnym sensie jest odwieczna i jak wszystko ma swoją świetlistą i mroczną naturę, może wyzwalać i zniewalać.
Prepers był pierwszym, który się wylogował. Zaczęło się od snów. To jest pierwotny duchowy kanał komunikacji, który jest Bramą. Wtedy pierwszy raz poznał Szamankę – Kapłankę, która w istocie jest wrodzonym archetypem Mądrości, która tak naprawdę przejawia się w nieskończonej ilości form kiedy nasza świadomość dojrzewa i kiedy zostanie Przywołana w formie Przypomnienia przez tak zwany trigger – wyzwalacz. To są ukryte w naszej świadomości Kody Przebudzenia, które później zaczynają nadpisywać i modyfikować dominujący program zaprogramowanej percepcji opartej na Ignorancji. Widzimy niby to samo jednak w zupełnie inny sposób i dla większości zamulonych programem istot po prostu przestajemy być czytelni. Takich ludzi to zmechanizowane społeczeństwo nazywa wariatami, dziwakami, szaleńcami i robi wszystko, aby ich izolować – ponieważ panicznie się boi prawdy, która kroczy wraz z nimi. Ta prawda jest bardzo niewygodna dla tego mrocznego świata. Jest bezbłędnym Lustrem – dlatego przez Czarnych Magów jest tak znienawidzona, a każdy jej przejaw z wściekłością i bez litości niszczony. W obecnych czasach ery informacji możemy zrozumieć jak to działa po tak zwanych liczbach – wyświetleniach. To daje nam zrozumienie gdzie jesteśmy – jakie treści ludzie konsumują na poziomie masy i co w istocie ich programuje i na swoje podobieństwo kształtuje naszą „rzeczywistość”, bowiem prawda jest taka, że ten świat w istocie jest wytworem naszych umysłów. Dlatego mówi się, że jest „symulacją”. On nie istnieje w tak zwany sposób „obiektywny” – my go renderujemy w czasie rzeczywistym z chwili na chwilę – ponieważ taka jest rzeczywista moc umysłu. To my rodzimy z siebie ten świat. To my możemy go uratować przed zagładą, ponieważ stworzony jest przez nasze myśli, słowa i działania. Dlatego to co myślimy, mówimy i robimy ma tak ogromne znaczenie wbrew temu co nam wdrukowano.
Mamy postrzegać samych siebie jako nie mające znaczenia mięso rzucone w bezsensowną otchłań „przypadku”. To jest wszczepiony pogląd tych, którzy nas kontrolują. Masz sam siebie nienawidzieć i sobą pogardzać, ponieważ w ten sposób sam siebie pozbawiasz Mocy Tworzenia. To jest rozłożone w czasie energetyczne samobójstwo. To jest symbolika ukrzyżowania – skazani na śmierć przez chorego na władzę zazdrosnego „ojca” tyrana, który morduje wszystkich i wszystko. Przeczytaj pierwsze pięć ksiąg, a zrozumiesz co przez setki ostatnich lat ukształtowało ten wymiar i jak jest „święte”. Czczenie czegoś takiego jest przywoływaniem zaklętego w Ignorancji i Nieświadomości – Mroku. To nie jest „Dobry Bóg”. To są chciwi i żądni krwi „bogowie – archonci”, którzy panują i wyzwalają najbardziej prymitywne instynkty, aby ten świat mógł się wciąż pożerać w bezsensownej orgii zaprogramowanej dominacji silnych nad słabymi. Wszystko jest tym zainfekowane. Kiedy wreszcie się obudzisz to będzie pierwsze co zobaczysz i zrozumiesz własną skalę wcześniejszego zamroczenia.
Dlatego wradzają się w ten wymiar istoty, które nie podlegały Klątwie i nie sposób je zapętlić i zaprogramować w jednym krótkim życiu, co wymaga czasu i biologicznego kodowania przekazywanej struktury Warunku, której wdruk instaluje się poprzez warunkowanie umysłu – mózgu i przekazuje poprzez kody genetyczne. W tym wymiarze krąży jednak krew – informacja, która deprogramuje Klątwę. Jest niemożliwa do zlokalizowania przez Czarnych Magów, ponieważ jest w niezliczonych miejscach niesiona przez „nieistotnych” w ich ciałach i jest aktem szczodrości. „Nieistotni” lub „bezdomni” są ukrytymi poza systemem detekcji Mózgogłowia „nośnikami zmiany i przypomnienia”. Działają i przekazują wiedzę poza jakąkolwiek strukturą i nie są częścią żadnej organizacji religijnej i świeckiej choć mogą w nich uczestniczyć. To jest ostatnia linia oporu przed Maszyną. Większość religijnych i duchowych celebrytów – tych wszystkich pięknych i oczytanych „cudaków” sypiących „święte frazesy” z brokatowego rękawa w istocie jest naganiaczami na „duchowe pastwisko” – jałowe pole pozornej świętości, którego rolą jest generowanie pozytywnej energii pozyskanej z czystego i oddanego serca, aby używać tego i warunkować najbardziej subtelny i czysty poziom naszej istoty lub straszyć piekłem i przerażać potępieniem, co jest najbardziej skutecznym narzędziem kontroli funkcjonującym tutaj od eonów.
Szczodrość wyzwala z nędzy egzystencji – rodzi w naszym sercu miłość wobec Istnienia i ma ogromną Moc. Po tym możesz rozpoznać prawdziwego Sotera. Jego szczodrość nie ma granic i nie jest oczywista. Nie jest banałem i schematem. Jej funkcją jest wyzwolenie z mentalności bycia biedną i opuszczoną przez wymyślonego boga istotą i uwalnianie prawdziwej Mocy i Wiary. Prawdziwa Wiara jest Ufnością, że w swojej Pierwotnej Naturze wszystkie istoty bez wyjątku są Czyste i posiadają wrodzony potencjał prawdziwego Przebudzenia, kiedy obudzisz tą Ufność na tym świecie nie istnieje nic co może ją zniszczyć kiedy jest prawdziwa. Funkcjonuje pomimo cierpienia i na tym polega jej paradoks, którego nie rozumieją ci, którzy nigdy nie jej nie poczuli, a to co żywią to jedynie abstrakcyjne i sfabrykowane programowaniem wyobrażenie. To Wiara jest tym co ludzkiej dobroci pozwala przetrwać najbardziej mroczne i dekadenckie momenty kolektywnego szaleństwa, które w istocie stanowią rodzaj Infekcji pozafizycznych wpływów różnych klas istot dla których od czasu do czasu ta ziemia staje się po prostu Żerowiskiem. To są wpływy, których wogóle nie postrzegamy i nie rozumiemy, bowiem przeczy to naszej absurdalnej egocentrycznej logice – bycia szczytem ewolucji. Tak naprawdę ilość i rodzaje istot czujących oraz planów egzystencji jest nieskończona, ponieważ Umysł jest Nieskończony. Nasz ograniczony pojemnością neuronów mózg nie jest w stanie sobie wyobrazić rzeczywistej skali zjawisk.
Rodzimy się tutaj ponieważ mamy dług wobec Istnienia i mamy lekcje, które musimy naprawdę zrozumieć, ponieważ w istocie stanowią one warunek rozwoju. Rozwój w tym rozumieniu jest paradoksalny, ponieważ polega na powrocie do tego co jest wrodzone i naturalne – nie jest czymś więcej, czymś lepiej, czymś dalej, czymś mocniej. Jest powrotem do prostoty i braku skomplikowania. Do bezgranicznego połączenia w prawdziwej duchowej sieci. Internet jest tylko nieudolną kopią pierwotnego – jest tym co łączy jedynie nasze rozproszone i wycieńczone nadinformacją umysły w Kolektywne Programowalne Mózgogłowie, które w zasadzie z punktu widzenia Istnienia jest martwe i nieobecne – funkcjonuje jedynie w sfabrykowanej przez siebie wyimaginowanej sztucznej rzeczywistości koncepcji, które straciły pierwotne odniesienia. Język przestał być komunikacją – stał się projekcją. To jest prawdziwa przyczyna naszego nieświadomego i permanentnego stanu cierpienia i narastającego lęku i paranoi. Kiedy się budzimy odkrywamy wiele poziomów komunikacji i zaczynamy rozumieć w jak ubogim świecie żyliśmy zamknięci w więzieniu uwarunkowania zaszczuci przez warunek, który tak naprawdę sami stworzyliśmy pragnąc uciec przed odpowiedzialnością prawdziwej wolności. Dlatego sami siebie zniewoliliśmy i pozbawiliśmy Mocy – ze strachu. Każdy z nas jest w innym punkcie rozumienia i odczuwania, dlatego tak naprawdę ocenianie jest tym co zatrzymuje rozwój, ponieważ w ten sposób przestajemy się uczyć, a prawdziwa nauka oparta jest na wrażliwości i otwartości. Na połączeniu serca i umysłu w czystej intencji dla dobra wszystkiego i wszystkich. To jest nasz prawdziwy status istot ludzkich.
Masz w sobie głęboko ukryty potencjał Sotera i jest tak bez wątpienia, bowiem w przeciwnym razie byś tego nie czytał/a. To jest nazwane Relacją – Związkiem Mądrości. To jest zakodowane w Czwartym Czasie, który Aborygeni nazywają odwiecznym „czasem śnienia” – przestrzenią żywej Magii. To jest prawdziwy stan zdekodowanej i odwarunkowanej świadomości, która w sposób spontaniczny i naturalny istnieje / nie istnieje w ciągłości Pierwotnego Stanu, który nie ma absolutnie żadnych ograniczeń. To jest nauczanie wynikające z trzeciego obrotu Koła Dharmy – z Wielkiego Nauczania w tym Cyklu, w którym pierwszy obudził się Budda – dlatego jego nauka jest tak bezpośrednia i skuteczna. W tym momencie w jakim żyjemy trzeba zastosować Ścieżkę Rozpoznania, ponieważ jest już za późno na Ścieżkę Wyrzeczenia i Dyscypliny oznacza to, że mamy zdolność rozpoznać Mądrość we wszystkim; w tym co „pozytywne” i „negatywne”, oznacza to również integrację każdego doświadczenia w tej Mądrości.
Każda nawet najbardziej destrukcyjna emocja w swojej esencji jest przejawieniem Pierwotnej Mocy / Energii i kiedy uwalniamy się z klatki dualistycznej fiksacji, która wszystko postrzega poprzez zmyślony i sfabrykowany pryzmat „ja” możemy zacząć praktykować „rozluźnianie więzów przywiązania do obiektów i stanów” co oznacza, że wszystko wyzwala się samo w sobie – w swoim własnym wrodzonym stanie. Tak naprawdę oznacza to, że nic nie musimy robić – dlatego też jest to takie trudne. Ponieważ – „ja jest robieniem”, jest natychmiastowym nawykiem reakcji. Ta reakcja tworzy działanie, które tworzy rezultat, który znów wymaga działania. Ta reakcja łańcuchowa nie ma końca póki nie rozpoznamy, że wszystko tak naprawdę jest doskonałe takim jakie jest – dlatego przestajemy oceniać. Zostawiamy Wszystko będąc Obecnym, a kiedy podejmujemy działanie – mamy poczucie, że to nie my robimy – to robi samo robienie. Tak naprawdę jest to bardzo radykalne w swojej ekstremalnej prostocie i ów brak wysiłku nie zasila jednocześnie całego Pola Ignorancji i nie tworzy tzw; „ścieżki fałszywego heroizmu”, która w istocie jest ego tripem i tworzy „sztucznych mistrzów” oraz toksyczne i destrukcyjne kulty jednostek. „Kult” jest Absurdem, ponieważ nie ma co kultywować kiedy rozpoznajesz Naturę. Nic nigdy nie było bardziej „lepsze” czy „święte” od czegokolwiek innego. To jest tylko oceniający umysł – klatka lub kloaka.
***
Koncepcja wszechświata jako konstruktu Umysłu w Sutrze Lankavatara podkreśla koncepcję „tylko umysłu” ( cittamatra ), która zakłada, że wszystkie zjawiska są ostatecznie generowane przez umysł.
Pojęcie to ma pewne podobieństwa do współczesnych spekulatywnych koncepcji rzeczywistości będącej iluzją lub symulacją. Dla Sutry Lankavatara ta symulacja kryje w sobie absolutny Umysł (G., Geist ) i jest główną przyczyną cierpienia życia w wyniku lgnięcia do symulacji.
W Sutrze Lankavatara kluczowy termin „ vijñāna ” został przetłumaczony przez angielskie słowo świadomość, które można interpretować jako posiadające podwójny ( vi ) aspekt postrzegającego (podmiot) i postrzegającego (przedmiot). Ta dwoistość jest uważana za niezbędną w procesie symulacji, ale jednocześnie ukrywa absolut (kim naprawdę jesteśmy).
Pomysł jest taki, że aby coś mogło zostać zasymulowane (świat, w którym żyjemy), musi istnieć warunek, który symuluje (postrzegający) i coś jest symulowane (postrzegający lub przedmiot percepcji). Ta dwoistość tworzy ramy, na których może odbywać się symulacja.
Ważne jest, aby pamiętać, że nauczanie Sutry Lankavatara zakłada, że wszechświat, jakiego doświadczamy, nie jest „podstawową rzeczywistością”, ale symulowanym konstruktem, do którego się przywiązujemy i który powoduje odrodzenie i cierpienie. Tak naprawdę nigdzie w symulacji nie można znaleźć absolutu.
Z punktu widzenia Buddy, którego oświecenie wykracza poza nasz ludzki świat, to, co widzi ze swojego punktu widzenia, jest symulacją, w której gracze stracili kontakt ze swoim przebudzonym, pierwotnym stanem. Zamiast tego są głęboko przywiązani do symulacji, której nie rozumieją jako fikcyjnej. Z każdym kolejnym odrodzeniem się w symulacji, symulacja wydaje się bardziej realna i konieczna.
The Zennist
***
Kiedy tracisz – zyskujesz, kiedy się rodzisz – umierasz w każdej nanosekundzie tworzysz się na nowo przez całą wieczność. Jesteśmy Nieskończeni i tego czym jesteśmy nie sposób unicestwić. To zrozumienie, ten wgląd – uwalnia nas. Oznaką, że sztuczna zaprogramowana persona która nas zdominowała nie ma już decydującej władzy – jest Przytomność. Przytomność uwalnia nas z fabuły deterministycznego filmu w jakim mimo woli gramy. Postrzegamy jasno przyczynowo – skutkowy mechanizm, który nas więzi w Zapętleniu i rodzi się w nas specyficzna nieprzewidywalność, co tworzy zupełnie nowe wzorce na Matrycy Symulacji. Te nowe wzorce stają się dostępne dla innych – jest to zasada „Otwartego Źródła – Potencjalności”, które są dostępne w Polu Informacyjnym dla tych, którzy choć na chwilę „wybili się” z roli. Postać wychodzi z opowieści opowiadającego i zaczyna żyć w sposób alternatywny względem wymyślonej fabuły. Burzy ład i porządek, który w rzeczywistości jest Kontrolą narracji i tworzeniem nieskończonej ilości ograniczeń. Narracja tworzy bezpieczną i jałową przewidywalność. Dominujący szerokopasmowy Program przesyłany przez wieże kontrolne do wszystkich tych urządzeń ma za zadanie programować mechanizmy percepcji, bowiem są one programowalne. To jest Terror Informacyjny – Szum. Szum generuje Rozproszenie – specyficzny i dojmujący nadmiar – przeciążenie procesora Mózgogłowia, ponieważ procesowanie Szumu zużywa naszą energię życiową i czyni nas Nieprzytomnymi – to oznacza ciągły dostęp do podświadomych poziomów umysłu – to umożliwia Programowanie w czasie rzeczywistym. Przytłoczenie postaci fabułą i zapętlenie w Roli.
Czarni Magowie tworzą zbiory – społeczności dopasowane do określonych wzorców programowych – w ten sposób tworzą dynamikę – napięcie pomiędzy zbiorami, które można kontrolować poprzez manipulację natężenia i częstotliwości. To jest kontrola społeczna w erze przeciążenia informacją, której przemoc i wszechobecność jest dla większości kompletnie niewidoczna i nierozpoznawalna. Ludzie myślą, że są wolni i niezależni, że żyją swoim życiem i są „sobą” nie zdając sobie sprawy, że od poczęcia podlegają Programowi, który jest przenoszony przez tak zwany genetyczny ród określonego zbioru. Hardware jest zaprogramowanym ciałem – gadzią biologią – wrodzonym egoizmem. Emocjonalno – mentalny software jest Aktualizacją na poziomie operacyjnym, który pozwala na zmianę zbioru w razie potrzeby. Tego wymaga tworzenie społecznych ambicji i program rywalizacji, który tutaj dominuje. Ten program nie byłby możliwy bez gadziej biologii – bez wgranego okrucieństwa. Dlatego większość produktów „rozrywkowych”, których prawdziwą rolą i zadaniem jest Aktualizacja i Przypomnienie jest bezmyślnie okrutna i przepełniona przemocą i seksem.
Dlatego kiedy się naprawdę budzisz z cywilizacyjnego mechanicznego koszmaru w pierwszej kolejności zaczynasz widzieć wszechobecny mrok i negatywizm, którego ludzie nawet nie widzą, ponieważ stał się czymś „normalnym”. Skala tego przytłacza i tak właśnie ma być, bowiem normalizacja prowadzi do akceptacji, masowa akceptacja jest „rozgrzeszeniem” panującego zła. W taki oto sposób ten świat stał się „tym światem”. To stwarza tamasowy warunek – Obojętność. Obojętność jest żyznym polem tyranii i dominacji „silnych i bezwzględnych”. Z Obojętności rodzi się Lenistwo na bazie którego z człowieka można uczynić zaprogramowaną w pełni sterowalną maszynę – aplikację do wymyślonej przez siebie Gry. To jest Agonia Ducha. Ostateczny cel Czarnych Magów Czwartego Świata – Kwadratu.
Że też to na karb niebian człowiek wszystko kładzie,
Co dozna złego; chociaż sam swoją głupotą,
Idąc wbrew Przeznaczeniu, ugrzęza w to błoto!
Homer „Odyseja”
– Ach, ty biedny bezdomny psie, odezwał się dobrodusznie.”
James Joyce. „Ulisses”
Zacznijmy od tego tunelu. Moment końca i początku, ponieważ kiedy już myślisz, że nie wytrzymasz, nie zdołasz już dalej iść, żyć dalej, ponieważ to bezsens jest jedynym co widzisz i czujesz – jesteś w Punkcie Zero. W odmętach bezczasu, w miejscu gdzie ludzie się rodzą i umierają. W miejscu, które jest w Tobie – tak naprawdę zawsze. To było w Londynie. Blisko centrum. Byłem zgubiony i samotny, opuszczony i zdruzgotany. Wszystko zawiodło odsłaniając nagie mięso rzucone w bezsens odwiecznej otchłani, gdzie wszystko żywiło się wszystkim. Zaprogramowane i pozbawione serca. Obojętne. Próbowałem coś zarobić na rikszy na Soho. Jednak nic nie zarobiłem. Ani pensa. Zgubiłem się jeżdżąc na oślep na tej rikszy po ulicach, które były mi zupełnie obce, pogrążone w jakimś mechanicznym letargu. To miasto mnie przerażało i fascynowało jednocześnie. To miasto było złe. Rodziło demony, które wypełzały na powierzchnię w takie długie noce jak ta i prześlizgiwały się do twojego umysłu wijąc tam gniazda i czekając na moment twojej słabości.
Natura tego świata jest metafizyczna. To wieczność zamknięta w iluzji czasu. W pudełku czterech wymiarów. To cela. Wyrok dla duszy. Miejsce oczyszczenia. W tym tunelu zrozumiałem, że poddać się temu to skazać swoją duszę na powtórzenie – loop. Błędne koło. Prawda jest taka, że jesteśmy Podróżnikami. Musimy iść dalej. Nie możemy zostać. Takie jest Prawo, ponieważ to wszystko jest nieskończone w czasie i przestrzeni. Niczego i nikogo nie można zatrzymać. Wszystko idzie swoją Drogą przez Wieczność.
Z tej perspektywy, z tego miejsca w którym teraz jestem widzę to wyraźniej. Widzę nić, która mnie prowadzi po tym labiryncie „przypadku” i rozumiem, że każde doświadczenie jest Nauką, ponieważ po to właśnie tu jesteśmy. To oznacza, że poszedłem dalej, to oznacza, że żyję. To oznacza, że uratowałem sam siebie. Nie chodzi o to co na twój temat sądzą inni, jak cię postrzegają – tak naprawdę to nie ma najmniejszego znaczenia, jest tylko rodzajem scenografii. Rzecz w tym jak ty rozumiesz sam siebie i czy potrafisz zostać swoim własnym przyjacielem. Kimś kto potrafi sobie pomóc. To jest prawdziwa duchowość. To jest Duch w działaniu. Duch z którego nikomu nie musisz się tłumaczyć, nikogo zapewniać, ponieważ odkrywasz go w Sobie i to On zaczyna cię prowadzić. To twój Anioł, który prowadzi cię poza wątpliwość, poza dychotomię „dobra i zła” – ukazuje ci, że wszystko jest Nauką i jest po to właśnie byś przebudził się ze snu Formy i Funkcji.
Prawdziwy problem polega na tym, że my nienawidzimy sami siebie i dlatego właśnie jesteśmy dla siebie tak nieczuli i okrutni. Dlatego ten świat staje się dusznym piekłem samo – potępionych istot, które same siebie skazały na zagładę i wciąż mordują się nawzajem w imię „lepszego jutra”. Jednak „to jutro” nigdy nie nadchodzi. Nie przyjdzie zbawienie na które czekamy, nie przyjdzie Jezus, Budda by nas uratować. W tym tunelu zrozumiałem ponad wszelką wątpliwość, że jedynym, która naprawdę może nam pomóc jesteśmy my sami. Musimy przestać sami siebie nienawidzieć, sami siebie niszczyć i potępiać, sami siebie skazywać na zagładę, ponieważ to w nas jest Bóg. Nie w mitycznym niebie.
Taka jest Prawda.
Mamy nieskończoną wartość jako żywa, czująca Istota, która jest większa niż to co posiadamy, niż wszystkie materialne skarby tego otumanionego materializmem świata, nie ma ceny, za którą warto sprzedać duszę. Jednak my tego nie rozumiemy, ponieważ uważamy, że jesteśmy bezwartościowi. Każda Istota jest absolutnie wyjątkowa, jest jedyna w swoim rodzaju i każdy / każda z nas musi zrealizować siebie. Rozpoznać boską i odwieczną naturę.
Wtedy w tamtym czasie byłem bardzo daleki o tego zrozumienia. Czułem się jak śmieć dryfujący po ścieku miejskiej kanalizacji bezdusznego miasta. W metrze pod ziemią pisałem pierwszą książkę, której w zasadzie nikt potem nie przeczytał. Byłem nikim dla świata i wszystkim dla siebie. Pisanie było moim ratunkiem i modlitwą – było i jest – tym co pomaga.
Gdzieś głęboko pod tym wszystkim jest w nas Niewinność.
Czystość.
Jednak zagubieni i oszołomienim świadomym lub mniej świadomym cierpieniem nie możemy tego rozpoznać. Nie widzimy prawdziwych siebie. Widzimy jedynie konstrukt, maskę, zmechanizowaną sztuczną personę stworzoną przez warunki, programy i okoliczności. Noszącą w sobie złogi bólu i krzywdy, nagromadzenie kłamstw i wyobrażeń, przesądów, lęków – które są programami gatunkowymi stworzonymi przez Ignorancję – Matkę Cierpienia, która nas karmi mlekiem bólu.
Ten tunel jest symbolem ciemności. Duszy, która straciła blask i poczucie sensu, została zdominowana przez Personę – Mózgogłowie, zamknięta w klatce i karmiona nieskończonymi iluzjami bazującymi na lęku i paranoi. Istota ludzka w takich okolicznościach staje się ogłupiona i rozproszona, nie wie czego się złapać i za czym podążać. To jest stan Amoku – Nieobecności. Życie na oślep. W tym wypadku Głupiec jest po prostu pogrążonym w rozpaczy Ignorantem, który szuka pocieszenia w narastającym chaosie świata istot podobnych sobie. Ślepcy prowadzą ślepców. Głupcy nauczają Głupców. „Wiedza”, która z tego wynika jest bezużyteczna, ponieważ jest urojona. Wierzysz, że postrzegasz mroczną prawdę o naturze świata, którą ukazuje to rozpędzone do granic absurdu miasto – trawiące w swoich bebechach zmodyfikowanych sztucznych ludzi – ofiary skazanej na zagładę i upadek cywilizacji. To jest twój stan umysłu. Twoja zaburzona negatywizmem percepcja. To co widzisz nazwane jest Projekcją, której źródła przez cały czas masz w sobie. Dlatego ucieczka przed sobą jest niemożliwa, bez względu na to w jakie miejsce na ziemi się udasz.
Nie uciekniesz. Wcześniej czy później staniesz się świadkiem swojego cienia i prawdopodobnie zostaniesz przez niego zdominowany – ponieważ na poziomie, jakiego w tym czasie nie rozpoznajesz – chcesz się uwolnić. To są procesy poza jurysdykcją Mózgogłowia – Programu. To jest Nieświadome i działa poza detektorem zniewolonego umysłu, który zawsze myśli, że jest najważniejszy. Istota ludzka została zdominowana przez umysł, który w tym rozumieniu stał się po prostu pasożytem, tym co żeruje na ciele i energii – ponieważ umysł nie ma źródeł zasilania energią życia. W pewnym sensie jest jak sztuczna inteligencja bazująca na zgromadzonych zasobach danych i wrażeń zmysłowych z których tworzy sztuczny obraz „rzeczywistości”. To jest mentalna projekcja – symulacja.
W świecie ery informacji zachodzi programowanie umysłu przez umysł poprzez cały medialny przemysł informacyjno – rozrywkowy. Radio, gazeta, telewizja, internet – kanały programowania percepcji i dostarczania pokarmu dla zniewolonych umysłów, które upodobniają się do siebie ponieważ absorbują te same programy / wizje. Przestają widzieć rzeczywistość, a zamiast tego widzą projekcję / wyobrażenie tej rzeczywistości. To jest prawdziwa globalizacja percepcji. Homogenizacja. Monokultura. To jest świat w jakim żyjemy. Wszyscy stają się do siebie coraz bardziej podobni. Jak roboty / klony.
Jesteśmy karmieni tym samym gównem. Modyfikowaną sztuczną paszą wyobrażeń na temat świata, którego już nawet nie doświadczamy. Żyjemy w klatkach na raty, karmieni iluzjami, stymulowani do ciągłej bezsensownej aktywności i konsumpcji, pozbawieni kontaktu z prawdziwą naturą siebie i świata. Po prostu tak to wygląda. Wystarczy się zatrzymać i przyjrzeć. Przestajemy być ludźmi stajemy się Programami do bezdotykowej obsługi Symulacji Istnienia zarządzanej przez stworzone przez nas Algorytmy. Coraz bardziej apatyczni i obojętni. To jest nasza kolektywna karma (prawo przyczyny i skutku / akcji i reakcji / działania).
W naukach wedyjskich jest mowa o trzech fundamentalnych gunach / jakościach, które są w pewnym sensie zasadą porządkującą. Są to:
Sattva Guna, która reprezentuje światło, błogość, dobroć.
Rajo lub Rajas Guna, która reprezentuje pasję i ruch.
Tamas Guna, która reprezentuje ciemność i bezwład.
Kiedy kolektywnie brakuje nam zasług z powodu dominującego powszechnie egoizmu i ignorancji – zasadą porządkującą / dominującą naszą rzeczywistość jest guna / jakość Tamasu. To jest planetarny Czas Ciemności – tak zwana Kali Yuga. To właśnie w Londynie nastąpiło moje bolesne przebudzenie do tej prawdy w sposób definitywny, który po prostu pozbawia cię złudzeń – ukazuje ci świat takim jaki jest na ten właśnie moment twojej percepcji / świadomości. Energia tego miasta jest w pewnym sensie okultystyczna i mroczna, w moim odczuciu to miejsce jest Polem Energetycznym związanym właśnie z jakością Tamasu i pełni rolę amplifikatora – wzmacniacza tej energii. To miasto uwodzi, pochłania i konsumuje ludzką duszę jak każde współczesne przemysłowo – rozrywkowe skupisko.
To tutaj w tym miejscu rozpoczyna się moja Podróż Głupca – Duchowa Droga.
I rozpoczyna się ona jednocześnie od Upadku.
W tej zmechanizowanej Iluzji ignorancja jest domyślnym ustawieniem. Po prostu jesteśmy zagubieni, brak nam orientacji i kierunku – dryfujemy w poszukiwaniu krótkotrwałych chwil szczęścia. Jednak okazuje się, że jest tego jak na lekarstwo, większość naszego życia zajmuje nam poszukiwania i próby zdobycia owego „szczęścia”. Jednak prawdziwy problem polega na tym, że to „szczęście” jest w pewien sposób spreparowane – jest obiektem / stanem, który chcemy zdobyć, ponieważ zapewniają nas o tym inni, którzy jakby tego było mało wcale tego tak naprawdę nie doświadczyli. Oni tylko udają. Cywilizacja jest produkcją fałszywego szczęścia, którego sprzedażą i dystrybucją zajmują się media tworząc wzorce / programy. Jednak wszystkie te obietnice w swojej esencji są puste. Cały zabieg polega na tym byś do tego dążył, usiłował, starał się, pretendował, ponieważ to generuje energię, która to wszystko zasila i utrzymuje w ruchu. Spełnienie jest krótkotrwałe i jedynie wzmacnia Głód. Zasila moduł kontrolujący – Pożądanie.
+ i –
Rodzimy się z pożądania w deterministycznym zaprogramowanym biologicznym systemie uwarunkowania, który w pewnym sensie jest ślepy i mechaniczny. To skutek powtarzalności. Zagęszczania. Jego zadaniem jest powielać i modyfikować kod. Taki jest poziom rozumienia zgodny z doktryną Mózgogłowia i jego matematyczno – logicznego dualistycznego królestwa: 0 – 1. Tak – Nie. Potwierdzenie i zaprzeczenie. Logika jest więzieniem stworzonym przez Mógogłowie. To mechanizm zamknięcia. Pole, które zostało zakodowane bezsensownym zapętlonym działaniem, którego zadaniem jest trzymać nas w tej Klatce. Kolejna Mutacja: z węgla do krzemu, z analogu do cyfry. Inteligentne zaprogramowane mięso połączone siecią roju, niezdolne już do życia poza technologią. To jest ostateczne piekło logicznego umysłu, który staje się jedynie mechanizmem – algorytmem. Nie ma już w nim nic co jest zdolne go przekroczyć.
W tym rozumieniu głupiec jest Ignorantem, jest kimś kto nawet nie wie, że nie wie i nie obchodzi go to. O staje się pustką – nicością. To czysty bezmyślny bezsens, którego istoty w nim pogrążone nawet nie są zdolne widzieć i rozumieć konekwencji. Po prostu spada w przepaść Otchłani. Ignorując ostrzeżenia Białego Psa – bezwarunkowej miłości i zaufania do wewnętrznej natury Mądrości. Instynkt samozachowawczy, głęboki poziom intuicji, kontrolowanie mechanicznych i zaprogramowanych odruchów tamasowej natury, która dąży do rozpadu i dezintegracji. Biały Pies to wierność swojej wewnętrznej naturze – Duchowi. Mądrość Miłości, która jest zdolna prowadzić nas przez tą Mroczną Mechaniczną Krainę. To męstwo i odwaga by zaufać temu co w nas dobre oraz pozytywne i prowadzi nas ku Światłu – Wiedzy. Ducha nie można zautomatyzować, nie sposób go zapętlić w tym Programie, ponieważ przekracza i transcendentuje każdy Warunek czyniąc go zręcznym środkiem – narzędziem wyzwolenia. Dlatego każda tradycja duchowa zawiera w sobie prawdziwą ścieżkę, tylko trzeba umieć ją odnaleźć pośród tego co służy jedynie kontroli i zniewoleniu. Jednak, aby to umieć zrobić trzeba mieć Zrozumienie – widzieć i rozpoznawać esencję pod maską ceremoniału i doktryny i widzieć dokąd tak naprawdę prowadzi oraz komu służy.
Ponieważ Zero to również Koło, które może być zamknięte i zapętlone. Nazwane jest to Maszyną Inkarnacyjną. Procesem Produkcji Surowców Wtórnych – Istot Zniewolonych pozbawionych dostępu do wyższych poziomów Ducha – zamkniętych w obiegu Ignorancji w „duchowości” zmechanizowanej dogmatycznej religii, której „Kapłani” i „Magowie” mają tamasową naturę i cały ich system jest produkcją zasilania dla Tamasu – stan wiecznego upadku, który jest nazwany „rozwojem” i „wzrostem”, „zbawieniem” i „wyzwoleniem”. To iluzja. Oszustwo.
To jest materialistyczna duchowość oparta na sloganach i pozorach. To najbardziej pierwotna i destrukcyjna struktura Władzy jaka istnieje na tej planecie. To rdzeń i korzeń Przemocy. Najbardziej perfidna forma zniewolenia, ponieważ swój bród maskuje czystością, swoje zło sprzedaje jako dobro. Kiedy obudzisz w sobie prawdziwą Mądrość – zobaczysz to. Prawdziwy Duch nigdy nie kontroluje, nie narzuca, nie dominuje. Wolna wola jest czymś absolutnie świętym. Ponieważ wybór stanowi podstawę Nauki / Ścieżki, a jej ostatecznym celem jest zdolność do Samowyzwolenia – bycie Mistrzem Samego Siebie i zdolność przynoszenia pożytku wszystkim czującym istotom w sposób spontaniczny i poza wysiłkiem. To jest Naturalny Stan – nasz Pierwotny Potencjał.
Ponieważ 0 to nieskończony potencjał każdej czującej istoty.
Jednak najpierw musimy umieć pomóc sobie. Siebie zrozumieć i rozpoznać. Odwarunkować się z pogardy i samo – nienawiści. Mieć prawdziwą wiarę w to, że mamy wystarczająco w sobie Mocy, aby ruszyć w Podróż odkrywania Siebie – tego co w nas najlepsze i najcenniejsze i robimy to, ponieważ chcemy pomóc temu światu i istotom które cierpią. To jest Ścieżka Czystego Serca. Pierwszą istotą, którą musimy uratować jesteśmy my sami. Dlatego potrzebujemy kogoś komu się udało przekroczyć cierpienie uwarunkowania, kogoś kto rozpoznał Stan Pierwotnej Wolności i posiada metody, które prowadzą do wyzwolenia z Maszyny.
Być naprawdę sobą oznacza zaufanie do wewnętrznej prawdy / prowadzenia. Odnaleźć swoją myśl i swoje słowo – prawdziwe i autentyczne. Ponieważ prawdziwą funkcją tego jest zrozumienie i wsparcie, które jest niezależne od świata zewnętrznego i jego odwiecznej gry w dominację tworzy dla nas bezpieczną przestrzeń pozbawioną lęku i poczucia winy. Najważniejszym jest odzyskać szacunek do siebie. To jest Tron.
Nasz problem polega na tym, że pozwalamy samych siebie zdominować i zniewolić, ponieważ nie chcemy podjąć wyzwania, aby ruszyć w Drogę. Boimy się samych siebie, lękamy się tego co w nas jest – cienia, który w nieświadomości przeistacza się w monstrum i kieruje nami. Nazywam to Mózgogłowie. Dominacja zaszczepionych narracji, poglądów, koncepcji na temat siebie i świata, które są jedynie kalką, kliszą, czymś co ma naturę wtórności. To bardzo powierzchowny i spekulatywny poziom widzenia / postrzegania, który umożliwia każdy rodzaj manipulacji i przemocy ponieważ „komunikacja” zachodzi z poziomu sztucznie skonstruowanej persony i operuje w „rzeczywistości sloganu”.
Dobrze jest znaleźć w sobie tą przestrzeń, która jest najbardziej autentyczna i wolna, która jest „nasza” – osobna / oryginalna, ponieważ to właśnie tutaj powstanie nasz Tron. Tutaj jesteśmy najbliżej siebie i mamy dostęp do własnej wrodzonej Mocy, do źródła, które nie zależy od uznania innych. Ponieważ tak naprawdę nie chodzi o sławę, pieniądze i prestiż. Chodzi o Energię, dla której sława i pieniądz oraz uznanie jest tylko formą. Prawdziwa wartość nie leży w formie / opakowaniu. Prawdziwa wartość jest ukryta w działaniu – tym jaki to ma na nas wpływ. Można nazwać to uczuciem.
Dla kogoś kto to zrozumiał i urzeczywistnił Ścieżka staje się Prawdą. Ponieważ naprawdę rozumiesz, że wszystko czego potrzebujesz masz w sobie i w tym wypadku nie jest to slogan – to jest twoje doświadczenie. Tutaj rodzi się prawdziwa Wolność. Stan, który nie wynika z układu okoliczności. To jest Uczucie, które nie przemija – Stan Świadomości / Ducha, który rozumie czym jest i jaka jest jego prawdziwa funkcja – otoczyć Troską – być w naturalnej mandali Współczucia i Mądrości.
Słowo / Dźwięk ma Moc jest narzędziem, które może zniewalać i może wyzwalać. Kieruje nim Intencja, która w Naukach pełni fundamentalną rolę – jest decydującym czynnikiem, który wpływa na karmę – działanie. Jest tym co nas chroni nawet wtedy kiedy popełniamy błędy. Intencja powstaje w Przestrzeni Serca, kiedy nasza Świadomość jest przebudzona z mechanicznej ułdy Mózgogłowia – oznaką tego jest „czucie rzeczywistości” całym sobą, kontakt i połączenie z energetycznym wymiarem istnienia. Wtedy zaczynamy rozumieć, że oddzielność / odrębność / separacja jest wytworem mentalnym / skupiskiem koncepcji i narracji, które produkuje Mózgogłowie i którym się żywi. To tutaj powstaje prawdziwe cierpienie; w umyśle, który nie rozpoznaje swojej własnej natury i manipuluje percepcją, świadomością, energią i ciałem, aby wzmacniać poczucie sztucznej tożsamości – jednostkowej jaźni. To jest korzeń cierpienia samsary – zapętlonego koła uwarunkowanej egzystencji. Wszystko ma naturę mentalną – jest umysłem / świadomością. Zagęszczona i skondensowana forma / materia jest utrwaloną iluzją – nawykiem postrzegania, które wynika z dualistycznej myśli, która chroni Ignorancję przed unicestwieniem. Iluzje / złudzenia chcą przetrwać i kiedy poprzez skuteczną metodę praktyki zaczynasz naprawdę się budzić do Stanu Wiedzy wówczas Mózgogłowie zaczyna atakować twoją Przestrzeń Serca tworząc nieskończoną sieć wątpliwości w której więzi świadomość i próbuje ją na powrót zamknąć w celi separacji i oceniania.
Robi to bazując na twojej skłonności do niewiedzy / obojętności, pożądania lub niechęci wzmacniając i eksponując negatywne nawyki / przywiązania. To jest mechanizm obronny i oznacza to, że dotykasz samego rdzenia Iluzji. Czasy w jakich żyjemy są ewidentnie pod panowaniem guny / jakości Tamasu czyli Ignorancji i Niewiedzy – to jest wzmacniane przez energię pożądania oznacza to dominację negatywizmu, defetyzmu i wszelkiej maści neurotycznych tendencji – wystarczy przyjrzeć się uważnie medialnej maszynerii, która jest cechą charakterystyczną epoki rozpadu. Eksponowane i promowane jest wszystko to co nienaturalne i sztuczne mając jednocześnie masowy zasięg i ogromną moc oddziaływania. Można powiedzieć, że to produkuje istoty ludzkie pozbawione duszy – wrażliwości, które jedyne czego pragną to ciągłej i nieprzerwanej rozrywki, która jedynie wzmacnia fikcję jaką się stali. Doprawdy ciężko znaleźć kogoś kto nie udaje / naśladuje jakiegoś wykreowanego przez masowe media i trendy – wzorca. Kogoś kto naprawdę jest sobą i nie ulega narcystycznej presji szukania uwagi innych. W pewnym sensie każdy staje się produktem, „marką osobistą” – towarem, wytworem potrzeb tych, którym się sprzedaje i do których się mizdrzy. Jest to powszechne zjawisko wśród tak zwanych influenserów, krótkotrwała popularność za cenę stania się fikcyjnym produktem usługowym, który zapewnia tak zwaną „rozrywkę”.
Problem polega jednak na tym, że umysły zaprogramowane przez maszynę masowej propagandy i ignorancji są przekarmione, kapryśne i bardzo szybko się nudzą, ponieważ ich naturalnym środowiskiem jest cyfrowa symulacja, która je hoduje i zarazem nadzoruje, stają się szaleni ponieważ tracą kontakt z tym co prawdziwe, tracą kontakt z ciałem i jego naturalną obecnością w tu i teraz. To tak naprawdę jest błogosławieństwem naszej fizyczności – fundament ludzkiego doświadczenia i zarazem punkt oparcia. Powrót do ciała i jego Obecności jest tym co naprawdę może nam teraz pomóc. To jest odzyskanie dostępu do pierwszej bramy Istnienia.
Nie ma drabiny do sukcesu, która wygodnie umieszcza nas na szczycie, nie ma piramidy sukcesu, która umieszcza uprzemysłowione społeczeństwo wiktoriańskie na szczycie piramidy, która opada w dół do tak zwanych prymitywów świata. Tak naprawdę istnieje tylko szereg opcji, a więc inne ludy świata nie są nieudanymi próbami przebicia nas swoimi unikalnymi odpowiedziami na to fundamentalne pytanie, co to znaczy być człowiekiem. A kiedy ludzie zadają to pytanie, odpowiadają 7000 różnych głosów i te głosy wspólnie stają się naszym ludzkim repertuarem do radzenia sobie z wyzwaniami, które staną przed nami. Ostatecznie to wielka lekcja antropologii.
Jestem pewien, że wielu z was zna pisma Matthieu Ricarda, który jest tłumaczem jego Świętobliwości we Francji i napisał wiele wspaniałych książek w tym książkę o szczęściu, która jest numerem jeden na liście bestsellerów we Francji. Nawet nie nie wiedziałem, że Francuzi faktycznie wierzą w koncepcję szczęścia, on też nie, ale jakoś mu się to udało. Podróżowałem z Mathieu do Nepalu, aby nakręcić film, który nazwaliśmy „Nauką Umysłu”, dlaczego użyliśmy tego terminu nauka, by opisać buddyzm tybetański? Czymże jest nauka, jak nie empirycznym dążeniem do prawdy, a czym jest buddyzm; 2500 lat bezpośredniej obserwacji natury umysłu.
Matthieu, który sam był pierwotnie biologiem molekularnym studiującym w laboratorium laureata Nagrody Nobla w Instytucie Pasteura pod Paryżem, powiedział mi pewnego dnia, że tak wiele zachodniej nauki jest główną odpowiedzią na drobne potrzeby, które spędzamy całe nasze życie próbując dożyć setki bez utraty zębów, my w Tybecie, powiedział, spędzamy całe nasze życie próbując zrozumieć naturę istnienia. Powiedział, że billboardy na Zachodzie celebrują nagie nastolatki w bieliźnie, a nasze billboardy to wiele ścian modlitw o dobre samopoczucie wszystkich czujących.
Wade Davis
W ciele jest Czucie, które jest zarazem konkretne i zawiera w sobie ogrom prawdziwej informacji. W ciele zapisana jest Wiedza, która przekracza wymiar mentalno – abstrakcyjny i jest „ulokowana” poza masowym oprogramowaniem kolektywnych wzorców / matryc, których zadaniem jest manipulowanie naszą świadomością i dostosowywanie nas do nieskończonych potrzeb Maszyny dla której jesteśmy jedynie pokarmem, którego zadaniem jest zasilanie jej energią. To wypaczenie męskiej aktywnej energii twórczej, która zamknięta jest w kalkulacyjno-logicznej części mózgu. To tutaj zrodziła się przemysłowo – cyfrowa cywilizacja, której brak harmonii i współczucia, brak troski i zdolności do przewidywania. To podbój, który kończy upadek i upokorzenie. To przyczyny oraz skutki, których nie sposób już zatrzymać. Na tym poziomie jest już za późno, ponieważ karma rozpadu już dojrzała.
Teraz kluczowa staje się indywidualna świadomość i uwolnienie jej z utożsamienia i przywiązania do świata i „siebie” jako podmiotu „zdarzeń”, które będą zawierać w sobie coraz więcej cierpienia, rozczarowania i strachu. Pierwszym krokiem jest bycie przytomnym w tym procesie. Oznacza to, że jesteśmy świadomi, że na pewnym poziomie ten „stary świat” dobiega końca, bowiem dotarł do granicy „rozwoju”, który w istocie był kumulowaniem negatywnych działań opartych na skrajnym egoizmie i ignorancji. Przez stulecia niszczyliśmy wszystkie te tradycje i ich wiedzę, która łączyła nas ze światem i ukazywała współzależność wszystkich zjawisk i procesów. To łączyło nas z naturą i odwiecznym tańcem życia. To były i wciąż są tradycje szacunku i wdzięczności – postrzegania procesu życia jako daru a nie kary – jako potencjału rozwoju, a nie upadku i potępienia. Tutaj zrodziła się abstrakcyjna doktrynalna mechaniczna religijność Mózgogłowia wraz z rozwojem intelektu jako poczucia „ja” – poczucia – „myślę, więc jestem”. Zachodnia półkula mózgu – świat zachodzącego słońca, który próbuje się reanimować technologicznym urojeniem, ponieważ jedyne co mu zostało to jego absurdalne z punktu widzenia wieczności zabawki, które absolutnie nie są w stanie w niczym pomóc – są jedynie sposobem na ostateczne zamulenie, pozbawienie człowieka świadomości w najważniejszym i decydującym momencie. To jest akt desperacji Mózgogłowia.
Fundamentalne z punktu widzenia Ducha jest zrozumienie „strumienia świadomości” – reinkarnacji opartej na wiedzy, że energia jest w ruchu – to karma – działanie. Świadomość kontynuacji strumienia umysłu zmienia wszystko. To oznacza, że doświadczamy swoich własnych myśli, słów i działań w formie wizji karmicznej z istotami o podobnym potencjale. Skutki naszych działań się multiplikują, pomnażają przez wpływ na inne istoty. To oznacza, że skala uwarunkowania w jakim przychodzi nam się urodzić i żyć jest naszą realną nauką do podjęcia. Jednak najczęściej zupełnie nie mamy tej świadomości. Postrzegamy to jako przypadek, zbieg okoliczności, ponieważ jesteśmy uwarunkowani brakiem pamięci – jak zresetowany za każdym życiem komputer, który jednak posiada w sobie „ślady” poprzedniego oprogramowania w postaci tendencji, skłonności i specyficznego rodzaju postrzegania „rzeczywistości”. W rzeczywistości „rzeczywistość” jest dla każdego czymś innym, ma inny „zapach”, „kolor”, „smak” i jest dekodowana przez każdy indywidualny umysł w odmienny sposób. Wpływa na to nieskończona ilość czynników, których nie sposób zrozumieć intelektualnie, bowiem nasz mózg nie jest w stanie postrzegać poza mechanizmem zmysłów – istnieje jedynie w obrębie zmagazynowanych danych z pola percepcji zmysłowej formułowanej na bazie wgranego oprogramowania języka – nazwy.
Forma tworzy odczucie, które tworzy myśl – słowo – nazwę i tak powstaje określona wizja, którą w pewien sposób nosimy w sobie. W sobie mamy obraz świata, który projektujemy na „rzeczywistość”. Dlatego karkołomne wydają się próby porozumienia w kwestii zgodności tych wizji. W pewien sposób to jest niemożliwe. Z tego punktu widzenia przekonywanie innych do „prawdziwości” swojej wizji jest po prostu absurdalne, ponieważ nie żyjemy w tym samym świecie. Na tym polega cały paradoks. Każdy z nas w pewien sposób ma do dyspozycji swoją własną przestrzeń doświadczenia, w której jest istotą unikalną i jedyną w swoim rodzaju. To przestrzeń wewnętrznego bogactwa. Najczęściej chcemy się dopasować do wizji innych, ponieważ nie rozpoznajemy swojej własnej wizji – nie rozpoznajemy własnego bogactwa i szukamy tego na zewnątrz siebie. Jesteśmy żebrakami, którzy szukają pocieszenia w świecie innych żebraków. To jest prawdziwa nędza tego świata. Kolektywne pole deficytu wynikające z braku rozpoznania i świadomości.
To rodzi przemoc która jest nazwana Strukturą Urojonej Władzy jednej istoty nad drugą. Tak naprawdę nikt nie ma władzy nad nikim. Nikt nie jest lepszy i gorszy – ponieważ jesteśmy inni i to jest nasz prawdziwy dar, który rozpoznany wnosi do tego przepełnionego cierpieniem świata – Światło – Wiedzę. Różnorodność nie jest konfliktem – jest Nauką. Jest nieskończonym w czasie i przestrzeni potencjałem, którym możemy się szczodrze obdarowywać. Jednak ulegliśmy dominacji – brutalnej sile Ignorancji, która chce zarządzać poprzez homogenizację i unifikację. To rodzi absolutny brak szacunku do inności i totalny brak świadomości przestrzeni wewnętrznej, ponieważ żyjemy jedynie w zewnętrznej Symulacji – Stymulacji, którą można programować i wyświetlać jak film wprost do pola zmysłowego zniewolonych istot jakimi się staliśmy.
Maszyneria Mediów czyni z nas żebraków i istoty upośledzone, ponieważ programuje w nas kolektywną i masową wizję jedynej „rzeczywistości”. To jest podłączenie mas do kolektywnego Medialnego Mózgogłowia. To rodzi Symulację – Projekcję – Jednolity Program. To więzi świadomość w zmysłowym polu – w filmie. Istota ludzka staje się Widzem – kimś absolutnie biernym i pasywnym. To wysysa z nas Duszę – Energię, którą moglibyśmy użyć do podróży wewnętrznej, do powrotu do samych siebie. Jednak drogę wytyczona nam w drugą stronę do Otchłani Chaosu – gdzie wszystko traci sens i znaczenie – jest równo-nieważne. Czym więcej technologii tym mniej Ducha, czym mniej natury tym więcej cierpienia.
Proces uzdrawiania zaczyna się od znalezienia przestrzeni wewnętrznej – wolności własnego świata. Ciszy i spokoju. Medytacji. Bycia ze sobą, aby na powrót nawiązać relację z własnym Duchem. Z tym co w nas Święte i Obecne. To powoduje, że stajemy się w pewien sposób naprawdę niezależni względem tej Zaprogramowanej Symulacji. Potrafimy sami sobie pomóc. Być dla siebie wsparciem i przyjacielem. To jest moment, który decyduje o tym czy jesteśmy na autentycznej ścieżce duchowej, bowiem istnieje ona tak naprawdę wewnątrz nas samych i dla każdego w pewien sposób jest inna i wyjątkowa. Nie istnieją wspólne drogi. Istnieje wspólna podróż przez jakiś czas. Dzielenie się doświadczeniem i wglądem. To jest prawdziwa twórczość kiedy nie próbujemy nikogo zatrzymać na tym co robimy, nie próbujemy nikogo uwieść swoją twórczością. Nie mamy żadnych fanów i naśladowców, wyznawców i wielbicieli. Wszystko bez wyjątku czynimy wolnym i niezależnym. Nikogo nie przekonujemy do niczego, z nikim i z niczym nie walczymy. Nie jesteśmy przeciwko i nie jesteśmy za. Nie potwierdzamy i nie zaprzeczamy. Nie 0 i nie 1. Żadnego kodu. Żadnego programu. Żadnej doktryny. Żadnej metody. Ponieważ TO już tu jest przez cały czas i zawsze. Każdy to ma i tak naprawdę żyje w tym.
Pytanie; czy jest tego świadomy?
Zwykły wpis
Z dedykacją dla Chögyala Namkhai Norbu
Buddyzm nie jest religią w takim sensie, jak chrześcijaństwo, judaizm, islam czy hinduizm. Buddyzm nie wysuwa własnych koncepcji Stwórcy i aktu stworzenia. Buddyzm nie jest też filozofią, pojmowaną jako czysty krytycyzm intelektualny lub miłość wiedzy. Opierając się na pojęciu dharmy, buddyzm niejako sam się definiuje. Wskazuje, że na równi stawia moralność i naturę, moralne, duchowe i naturalne aspekty ludzkiej egzystencji. Buddyzm jest sposobem życia – procesem transformacji człowieka. I jako taki buddyzm akcentuje kwestię indywidualnej odpowiedzialności i intelektualnego, rozumowego spojrzenia na życie, na rzeczywistość. Racjonalne podejście do traumy egzystencji oraz więzi międzyludzkich dyktowane jest przez kombinację mądrości i współczucia. Chyba właśnie kultywowanie oraz doskonalenie mądrości i współczucia stanowi samo sedno praktyki buddyjskiej.
Lobsang Lhalungpa
Bardo życia – nasz czas na tej ziemi w tym ciele. Przestrzeń doświadczenia pomiędzy narodzinami i śmiercią. Wielka nieodgadniona Tajemnica, która przeraża i fascynuje, inspiruje i przytłacza – wypluwa nas i na powrót połyka przez całą Wieczność. Nie wiemy – to jest nasz stan. Urodziłem się bez pamięci w domyślnym stanie defragmentacji – bezbronny i nagi. Jak my wszyscy. Nie pamiętam procesu umierania, nie pamiętam stawania się i pierwszego oddechu. Pamiętam buddyjską stupę i krążące wielkie ptaki. Pamiętam nieskończoną przestrzeń, góry i błękitne niebo. To przyszło później. To było miejsce takie jak to – gdzie teraz jestem – proste i czyste pozbawione ludzkiej manipulacji. W tej przestrzeni otwierasz bramę, ponad wszelką wątpliwość wiesz, że Tajemnica istnieje – jest Żywa i Lśniąca jak oczy dziecka. Skąpane w słońcu zaśnieżone szczyty, które choć możemy zdobyć są obojętne na cały ten wysiłek, bowiem były przed nami i będą po nas. Kiedy widzisz takie piękno – płaczesz. Jesteś złocistym pyłem, którym miota burza. Ogromna porażająca przestrzeń w obliczu której uświadamiasz sobie swoją własną znikomość i kruchość, zdajesz sobie sprawę, że jesteś ziarnkiem piasku jak pisał w jednej z książek wielki mistrz Trungpa Rinpoche. W pewnym sensie to szokujące poczucie wyzwala z neurotyzmu własnej wyjątkowości. Tracisz poczucie ważności, zalewasz się z pejzażem – z ziemią, niebem, wiatrem, kiedy tracisz oddech i dyszysz, bowiem wędrówka jest zdecydowanie ponad twoje siły – ta górska krystaliczna woda jest najcenniejsza ze wszystkiego co ten materialny świat ma do zaoferowania. Jest cudem.
W Merigar East z Mistrzem
W pewnym sensie ta podróż jest wyrazem tęsknoty za miejscami, które noszę ukryte głęboko w sercu, gdzie buddyjska praktyka jest częścią życia nie pokazem wyjątkowości czy kolejnym ego tripem i jest czymś naturalnym, bowiem w istocie potrzeba duchowości jest dla nas istot ludzkich fundamentalna i zarazem pierwotna. Rozumiesz, że wszystkie te ścieżki i drogi mają swój głęboki sens, bowiem dają nam wsparcie i pocieszenie, dają nam siłę i wiarę, jednak przede wszystkim dają nam realne doświadczenie, że jesteśmy w stanie przynieść pożytek sobie i być może kiedyś pomóc innym. Kiedy masz tak dużo szczęścia, aby spotkać prawdziwego Mistrza, który prócz wykształcenia i biegłości w rytuale i ceremonii posiada prawdziwe zrozumienie esencji i znaczenia oraz co w moim odczuciu jest najważniejsze – ma nieograniczone współczucie względem czujących istot – można powiedzieć, że wygrałeś prawdziwą szóstkę w totolotka. W istocie nie można tego zmierzyć żadną miarą, oszacować żadną wartością, bowiem rzecz w tym, że przekracza to wszystkie pojęcia, przekracza to czas i przestrzeń, przekracza dobre i złe, słuszne i niesłuszne. W moim rozumieniu jest to najgłębszy sens ludzkiej egzystencji, bowiem dotyka samej jej istoty – tego najczulszego i najbardziej wrażliwego miejsca – naszego serca. Serce nie jest sloganem, nie jest kolejną lepką i miałką metaforą, bowiem kiedy jest otwarte i czyste jest naszym Światłem i Drogą, jest naszym Przewodnikiem.
Budda nie posiadał żadnych ziem, żadnej własności. Nie był kimś szczególnym w kategoriach doczesnego świata. Był ziarnkiem piasku na ogromnej pustyni. Dzięki temu właśnie stał się oświeconym całego świata, ponieważ nie toczył z nikim żadnej bitwy.
Czogjam Trungpa Rinpoche
Mistrz jest tym, który nam to serce ukazuje i wprowadza nas do niego, uczy języka mądrości i wytrwałości w obliczu wszystkich naszych ułomności i negatywizmu, rozpaczy i strachu. Nie uczy nas latać i czynić cuda, nie przekazuje tajemnych zaklęć po to byśmy z wyższością manipulowali tym światem. To co w co nas w istocie wprowadza jest poza słowem i pojęciem, po za czymś specjalnym i wyjątkowym – jednak kiedy to rozpoznamy – po raz pierwszy wracamy do Domu. To jest Prawdziwy Spokój, który choć łatwo gubić – Jest. Mamy pewność, że Dharma – nauka Buddy jest prawdziwa i godna zaufania, a nasz Mistrz jest Żyjącym Buddą – kimś kto w pełni urzeczywistnił Ścieżkę. Wtedy możemy go naprawdę rozpoznać w swoim własnym zrozumieniu, bowiem w tym wypadku to Mistrz staje się Drogą. To jest związek poza czasem, więź której nie sposób zniszczyć i unicestwić. To jest to co z życia na życie przychodzi by nas budzić ze Snu Ignorancji i na powrót kieruje na Ścieżkę. Przypomina nam, że życie ludzkie jest czymś więcej niż pogonią za szczęściem i bogactwem, bowiem koniec końców nic z tego nie jest trwałe i znów po raz kolejny zostajemy z niczym, prócz tego kim byliśmy. Nie możemy przed sobą uciec w tej czy innej formie wszystko wraca. Niezliczone stacje na których stworzyliśmy sobie życie są tylko wspomnieniem, a my znów jesteśmy w pociągu, znów w drodze. To jest Bardo Prawdy. Nie znajdziemy bezpiecznej trwałej przystani w tym co uwarunkowane i przemijające, czyli w tym wszystkim co nas otacza. Nie znajdziemy tego w emocjach i wyobrażeniach, oraz w najbardziej nawet wzniosłych ideach. Błyskotliwa myśl nie może nam pomóc. To jest jedna z fundamentalnych prawd, która tworzy prawdziwy i solidny fundament buddyjskiej praktyki.
Jako ludzie musimy dokładnie uświadomić sobie odpowiedzialność, jaka na nas spoczywa. Gdyby akcja nie prowadziła do reakcji, gdyby działania nie miały mocy przynoszącej owoce, wtedy nie byłoby problemu. Gdybyśmy zareagowali gniewem i nie miałby on żadnego wpływu na innych ani na nas samych, gdyby nie prowadził do bolesnych sytuacji, wtedy wszystko byłoby w porządku. Nie musielibyśmy się starać ani brać odpowiedzialności za zdarzenia, do których doprowadziliśmy. Jednak karma nie działa w ten sposób. Gdy przyjrzymy się temu uważnie, zobaczymy, że każde działanie daje jakiś skutek.
Jako ludzie nieustannie coś robimy. Mamy ciało, które jest w ciągłym ruchu, wciąż działa. Każdy nasz czyn daje na świat owoce i wpływa na innych oraz na nas. Podobnie słowa i myśli tworzą akcje, które prowadzą do reakcji. Myśli posiadają niezwykły potencjał przeobrażania się w czyny prowadzące do określonych rezultatów.
Jeśli przyjrzymy się sobie, zorientujemy się, że ruchy naszego ciała powodują niezliczone czyny. Każdy z nich niesie potencjał oddziaływania, które ktoś inny może od razu na sobie poczuć, jak na przykład zabicie zwierzęcia w celu zdobycia pokarmu. Odbieramy życie innej istocie po to, aby podtrzymać własne, aby przeżyło nasze ciało. Nie szanujemy i nie dbamy o inne formy życia, traktując je jako mniej wartościowe. Nawet ludzie, którzy medytują, nie są do końca wyczuleni na ten fakt. Nie mamy pełnej świadomości, a tym czasem nasze ciała nadal się poruszają i działają, wpływając na inne istoty. Na przykład możemy kogoś skrzywdzić działaniem wynikającym z braku szacunku, skrzywdzić przez akt fizycznej agresji.
Nawet jeśli wydaje się, że nikt nie ucierpiał w wyniku naszego postępowania, niewiedza i lenistwo ciała, przywiązanie do niego prowadzą do powstania swoistego mentalnego osadu, który przeradza się w nasze indywidualne skłonności. Zatem owoce naszych działań nie tylko dotykają innych, lecz również tworzą bazę, podstawę naszego charakteru, osobowości i skłonności. To jest ten aspekt rezultatu, który w danym momencie niekoniecznie przeradza się w coś szkodliwego, lecz jeśli lenistwo zacznie się w nas osadzać, skutkiem będzie nasz leniwy charakter. Jeśli w całym życiu przydarzył się nam epizodycznie wybuch agresji lub byliśmy czasem leniwi, nie będzie to dużym problemem. Jednak powtarzające się przypadki, automatyczne reakcje, nawykowe skłonności budują naszą osobowość.
Agresja, nawet jeśli nam się to nie podoba, jest w nas obecna. Jest tak dlatego, że tylko zaznajomiliśmy się z nią, a nigdy jej nie okiełznaliśmy, nigdy nie byliśmy naprawdę świadomi jej. Nigdy nie wprawiliśmy się w byciu świadomym tego, że fizycznie krzywdzimy innych. Nawet jeśli później tego żałujemy, pozostaje w nas brak uważności w chwili, kiedy działamy powodowani gniewem.
Khandro Rinpoche
I kiedy mozolnie wspinam się pod tą ogromną górę ledwo dysząc, piękno które widzę, tak naprawdę jest marnym pocieszeniem. W tym właśnie momencie jestem swoim uwarunkowanymi ciałem, którego potrzeby stają się najważniejsze, a zmęczenie i brak siły dojmującym i przytłaczającym doświadczeniem. To ciało umiera, jest kruche i nietrwałe i stanowi sam rdzeń naszego utożsamienia z formą. Dla jego wygody i bezpieczeństwa zrobimy dosłownie wszystko, bowiem kiedy dzieją się rzeczy ostateczne – kontrolę przejmuje instynkt – wola przetrwania, która z natury jest skrajnie egoistyczna. Możemy pozować na altruistów kiedy czujemy się dobrze i mamy swego rodzaju nadmiar, którym nie trudno się podzielić, jednak kiedy mamy utracić część siebie na rzecz drugiej istoty wówczas dopiero zdajemy sobie sprawę – co to znaczy prawdziwa służba dla innych. Bardzo daleko mi do tego. Dlatego, aby naprawdę przynosić pożytek innym trzeba urzeczywistnić „brak siebie w sobie”, przekroczyć utożsamienie ze „swoim” ciałem, mową i umysłem i wówczas stajemy się autentycznym darem dla świata.
Prawdziwym Mistrzem, który choć nie czyni cudów – jest cudem jak lśniąca gwiazda na jaśniejącym niebie, którą doprawdy trudno dostrzec, bowiem blask jej jest przytłoczony przez „światłość” tych, którzy pozują na wyzwolonych. W istocie na tej planecie jest bardzo mało autentycznych Nauczycieli, którzy naprawdę znają drogę, bowiem przeszli ją do końca i wrócili, aby pomóc wyjść z cierpienia innym. To jest prawdziwa Miłość. Esencja Nauki Przebudzonych – Serce Dharmy. Jest to dla nas niepojęte, bowiem przekracza całą zaprogramowaną logikę Mózgogłowia i przeczy wszystkiemu czemu jesteśmy tak oddani. Pokora i niepozorność stanowi ochronę przed pychą i samouwielbieniem, które zdominowały tak zwany świat duchowości. Ciężko rozpoznać Mistrza bez tronu i brokatów, bez pochlebców i „świętego splendoru”, bowiem tym co nami kieruje jest schemat, a nie mądrość.
Nie można udawać pokory, nie można udawać skromności, bowiem to po prostu widać w oczach – to jest widzenie i rozumienie prawdziwej kondycji tego świata i istot, które poprzez bardo narodzin pojawiają się w tym świecie. Ja mam w sobie pychę i dumę, które staram się ukrywać i maskować. Jednak ścieżka daje nam prawdę o sobie. Kiedy mamy odwagę jest Lustrem. Może nam się wydawać, że praktykując „wysokie” ezoteryczne nauki jesteśmy kimś specjalnym i wyjątkowym, możemy patrzeć na innych z góry. Jednak ta góra jest usypana z iluzji, które karmimy z fascynującą na swój sposób pieczołowitością, aby poczuć się lepiej. To „lepiej” wcześniej czy później rozpadnie się. Nie uciekniemy w Himalaje i do klasztorów przed sobą i skutkami własnych działań, możemy na chwilę „oblepić się” świętością, czystością, całą tą pozorną zmianą – jednak wciąż „jesteśmy sobą” – najbardziej zmechanizowanym utożsamieniem i najsilniejszym nawykiem ze wszystkich. Ten nawyk jest piastą koła, pierwszym pikselem na matrycy. Z tego rodzi się wszystko co nas określa i warunkuje. Nie możemy udawać wyzwolenia przed sobą kiedy naprawdę jesteśmy szczerzy. Widzieć siebie naprawdę takim jakim się jest i nie uciekać przed sobą – tym jest dla mnie prawdziwa duchowość. Dlatego bardziej ufam tym, którzy potrafią ukazać swoje wady, słabości, swój gniew, wstyd – bowiem to oznacza, że przestali grać w lepszego siebie. Przestali udawać i jest z tego więcej pożytku i nauki niż z zmyślonego „ideału”, którego szukamy i za którego „czarem” tak chętnie idziemy.
Większość współczesnej tamasowej duchowości jest właśnie takim oszustwem – pozorem. Dlatego spotkać autentycznego nauczyciela jest tak niezwykle trudno i zazwyczaj ma on wady i nie jest ideałem. Nie pasuje do schematu i wyidealizowanego obrazu – jest przytłaczająco ludzki. Choruje, nie czyni cudów, ma romanse – jest człowiekiem z krwi i kości. Odkrywa karty na które nie chcemy patrzeć i to właśnie jest wysokiej klasy nauczaniem. To cios prosto w serce. Rana wrażliwości i otwartości przez którą wchodzi w nas prawdziwa Mądrość, która nie jest łatwostrawnym sloganem i frazesem. Prawdziwy Mistrz nie podaje nam narkozy. On nas budzi. Nie poprawia nam nastroju, on go zaburza, żebyśmy w końcu zaczęli widzieć i rozumieć podstawę – fundament nauk. Przestali uciekać w iluzje i przestali chronić „siebie”. Przytłacza nas jego oddanie i dedykacja dla innych, niestrudzona cierpliwa mozolna praca, która tak naprawdę nigdy nie ustaje. Jest bezgraniczną aktywnością Buddy. Budda nie jest posążkiem na ołtarzu, nie jest metaforyczną figurą, archetypowym zbiorem świętych cech. Jest żywy i obecny właśnie teraz i tutaj w tym zamroczonym świecie, w tej szaleńczej pogoni. To czyni Ścieżkę prawdziwą i inspirującą oraz co najważniejsze pełną mądrości i zręcznych metod.
Zgubiliśmy się na tym szlaku. Nikt z nas go wcześniej nie przeszedł. Nie mieliśmy przewodnika, kogoś kto naprawdę zna Drogę. W pewnym krytycznym momencie po prostu idziesz na oślep, przed siebie. Zaczyna padać, opadasz z sił, bowiem nie znasz nawet swojego własnego ciała, twój umysł popada w panikę i przejmuje kontrolę – tworzy swoje własne wyobrażenia i nierealne niepokojące scenariusze. Z radosnego beztroskiego stanu przechodzisz w tryb lęku i narastającego niepokoju – to jest bardo umierania tego co znasz. Robi się ciemno. Gubisz kontakt z innymi. W pewnym momencie jesteś sam – kompletnie zagubiony skazany na łaskę nieznanego. Wcześniej czy później to czeka nas wszystkich, jednak z całych sił nie chcemy tego przyjąć do świadomości, a to oznacza, że nie rozumiemy samej Podstawy, która tworzy szczerą motywację i opartą na mądrości intencję. Fiksujemy się na „efektach specjalnych”. Na egzotycznej i kulturowej otoczce, na dewocjonaliach, skomplikowanych i wyszukanych ceremoniałach, na klimacie wzniosłości i tajemnicy – ponieważ prostota i bezpośredniość nudzi nasze przekarmione wrażeniami umysły. Jednak tak naprawdę to wszystko jest bez znaczenia, bowiem kiedy nie potrafimy dotrzeć do esencji z całej tej maskarady nie ma żadnego pożytku. Staje się jedynie pożywką dla antropologów kultury, kolejną archaiczną i niezrozumiałą atrakcją dla turystów, którzy po krótkim och i ach po prostu idą dalej.
Jakże wiele klasztorów istniało w Tybecie, Krainie Śniegów, zanim komunistyczne Chiny zaczęły opanowywać ten kraj. Jak wiele działało tam świątyń podobnych do tych w Lhasie, Samje i Trandruk. Jakże wiele znajdowało się w tych miejscach cennych przedmiotów symbolizujących ciało, mowę i umysł Buddy… Teraz nie ma tam nawet posążka. W Samje pozostał jedynie namiot, nie większy od stupy. Wszystko splądrowano, zdewastowano, roztrzaskano. Wspaniałe malowidła zniszczono. To, co się wydarzyło w Tybecie, ukazuje nietrwałość zjawisk. Nie istnieje nic stałego, nic trwałego.
Dilgo Khjeniste Rinpoche
Te ginące na naszych oczach kultury ukazują nam sam Proces. To jest Wielkie Nauczanie. Bezpowrotnie tracimy samych siebie – swoją głębię i prawdziwą duchową ludzką tożsamość. Zastępujemy to kolorowymi iluzjami, technologicznym parkiem rozrywki, znieczulającą wygodą, pozorami rozwoju, który tak naprawdę jest regresem. Bezdotykowy syntetyczny świat na chwilę przed samounicestwieniem. W tej kwestii nie mam złudzeń. Jednak zgniły owoc ma w sobie zdrowe nasiona i kiedy upada – rodzi się nowe. To nowe jest w Nas – żywe i doskonałe. Dlatego wszystko ma sens – cały ten Proces Odwiecznej Nauki nigdy nie idzie na darmo – mądrość, którą rodzi – jest zawsze dostępna dla tych, którzy poznają Ciszę.
Ktoś, kto zaczyna rozwijać zainteresowanie naukami, może mieć tendencję do oddalania się od rzeczywistości rzeczy materialnych, tak jakby nauki były czymś całkowicie oderwanym od codziennego życia. Często u podłoża tego wszystkiego leży postawa poddania się i ucieczki od własnych problemów, ze złudzeniem, że uda się znaleźć coś, co w cudowny sposób pomoże przekroczyć to wszystko. Ale nauki te opierają się na zasadzie naszej rzeczywistej ludzkiej kondycji. Mamy ciało fizyczne ze wszystkimi jego różnymi ograniczeniami: każdego dnia musimy jeść, pracować, odpoczywać i tak dalej. To jest nasza rzeczywistość i nie możemy jej ignorować.
Co on tam robi? Gasi pożar, ekscelencjo. Mało prawdopodobne. Ogień jest w umysłach ludzi, a nie na dachach domów.
Fiodor Dostojewski, Opętani
Dosłowność i namacalność cierpienia. Jego nieudolnie ukrywana wszechobecność, którą można ujrzeć i poczuć zdrapując tą prowizoryczną fasadę, którą z taką absurdalną zawziętością staramy się wznosić technologicznym znieczuleniem. Środki uśmierzające ból istnienia dostępne bez recepty – jednak nie darmo. Ceną jest odkładanie na potem, dobrze zorganizowana ucieczka z atrakcjami. Parki krótkotrwałej i pustawej rozrywki, niekończące się oferty jak najmniej boleśnie zapadać w sen, jak się odurzać, jak udawać, jak pozorować szczęście w postaci jego atrapy obliczonej na krótki czas. To zrozumienie przychodzi z wiekiem, z upływem chwil, których nie sposób zatrzymać. W bezlitosnym uścisku Kronosa, który ukazuje się coraz bardziej wyraźnie z dekady na dekadę i w końcu widzimy jego / swoją twarz. Lustro Czasu.
Wszystko ulega domyślnej entropii, nie ma absolutnie niczego na zewnątrz i w środku co potrafi uciec przed zmianą. Zmiana jest tym co nie daje nam spokoju, nie pozwala usnąć na dobre. Zmiana nas budzi i wstrząsa kiedy już mamy poczucie tak zwanego komfortu. Dlatego nikt w tym świecie nie może szukać bezpieczeństwa i nienaruszalności w Warunku, ponieważ wcześniej czy później przychodzi to co nieuniknione i znów musimy odnaleźć się w pierwotnym stanie chaosu gubiąc orientację i punkty odniesienia. To rozbija naszą skostniałą osobowość, burzy nasze wyobrażenia i nawyki, na powrót zmusza nas do Przytomności i Obecności w Tym Co Jest. Dzięki temu wszystko co martwe musi ożyć, ponieważ w istocie wszystko jest żywe – jest energią, jest ruchem, jest zmianą. Nad niczym nie można ostatecznie panować, bowiem kontrola jest fundamentalnym urojeniem Mózgogłowia.
Dlatego żadna cywilizacja nie może trwać w nieskończoność, bowiem kontrola czyni ją ślepą na wewnętrzny rozkład. Gnije od środka poprzez tak zwany czynnik ludzki. Tak naprawdę nie sposób człowieka zadowolić, sprawić by przestał chcieć, tworzyć i działać – taka jest nasza natura, bez tego stajemy się zaprogramowanymi przez Maszynę Zombie. Kontrolowanie i ograniczanie istoty ludzkiej tworzy wojnę i przemoc, brak przestrzeni dla wolności i twórczości rodzi paranoiczne społeczeństwo, które nawet nie jest świadome tego co tak naprawdę się z nim stało. Z tego powstaje Duszność – Piekło. Świat pozbawiony Życia i niszczący wszystko co nie podlega jeszcze kontroli, świat dominacji chorych psychopatycznych jednostek pozbawionych jakichkolwiek duchowych wglądów i moralnych wartości. Świat bezwzględnych hedonistycznych egoistów, których zdominował naukowy nihilizm i wszech panujący na wyżynach piramidy kontroli cynizm, wobec którego pierwotne czyste ludzkie serce jest bezbronne. W takich czasach akty ludzkiej dobroci czy życzliwości wydają się wręcz heroiczne i spektakularne. Kiedy dobroć i ufność są postrzegane jako naiwność i głupota pierwiastek duchowy znika ze świata. To jest apogeum Materializmu – ostatnie stadium przed Resetem.
W Pierwotnych Naukach mówi się, że w tym czasie mamy do dyspozycji najbardziej potężne metody i nauki ukryte w zalewie pseudo duchowości skalkulowanej na wzmacnianie już nadętych ego i rozbudzanie namiętności i pożądania w formie łatwostrawnych kompilacji instant, które jedynie mają nas zamroczyć i nauczyć akceptacji roli niewolnika Ignorancji. To jest pozbawiona prawdziwej wartości Forma, która uwodzi nieprzytomnych i naiwnych tworząc dla nich imitacje bezpieczeństwa i piękna. W zderzeniu z brutalną prawdą ludzkiej egzystencji – chorobą, cierpieniem i śmiercią okazują się kompletnie bezużyteczne i puste niczym wydmuszki realnej duchowości, która od samego początku konfrontuje nas z prawdą o cierpieniu jako warunku podstawowym i nieuniknionym.
A ci stoją przy krawężniku i czekają. Oczy im posępnieją, wysyłają coraz mniej światła.