PIRACKIE OPOWIEŚCI

KWADRAT 

…supermarket tonie w szumie – bezdźwięcznym szumie urządzeń elektrycznych, dzwonieniu i skrzypieniu wózków, dźwiękach głośnika, ekspresu do kawy, okrzykach dzieci. A nad tym, a może pod tym wszystkim wibrował tępy, nieokreślony ryk, wydawany przez jakąś formę życia kotłującą się poza granicami ludzkiego postrzegania.

Don DeLillo, Biały szum 

Szaman powrócił. 

Pirat widział go na Placu Wolności jak siedział i ćmił fajkę pokoju patrząc z uśmiechem na to całe szaleństwo, na ten szczurzy przemysłowy cyrk. Żonglowanie pustym sloganem bez znaczenia i sensu, przepływ dżumy danych przez nadajniki wieży kontrolnych. Czwarty świat dogorywał jak zatruty pies na wylanej tępym betonem autostradzie tak zwanego postępu. Byliśmy w Łodzi – mieście Pirata i ekipy z „Analogu”.  W Sercu – w samym centrum pośrodku czterech kierunków mechanicznego świata, które donikąd już nie prowadzą. Beton, szkło, stal i proch. Było kurewsko gorąco, zagotowane pogodynki w telewizji bredziły przez sen, że to koniec świata jest i na sam koniec mają dla nas sztuczne cycki i reklamy kremów do opalania i znieczulenia mózgownicy. Sztuczna inteligencja opanowała dosłownie wszystko. Puste były ulice i kościoły. Wszyscy podłączyli się do Maszyny, która wysysała z nich dusze i życie. 

Grali i srali w Maszynie. 

Na ulicy Rewolucji nie było żadnej rewolucji. Panował złowrogi spokój i beznamiętna nuda. W realu zostali tylko ci którzy się wylogowali ponieważ wyrwani z hipnozy ujrzeli, że Maszyna jest Złym Złem – mitycznym – symbolicznym i dosłownym antyjezusem, który zwiódł gatunek ludzki na pokuszenie i ich zbawił od samych siebie. Teraz mulą po wsze czasy. Zaczęło się to wszystko od jebanych telefonów co bez których żyć już nie mogli i nie potrafili, to były nadajniki pierwszej wersji Hipnozy. Przez cały czas patrzyli w to jakby na coś czekali, ale to coś nigdy nie przyszło, a zamiast tego przejmowało nad nimi kontrolę i zaczęło ich modyfikować na własne podobieństwo. To było wprost nie do uwierzenia. Najpierw zabiło wyobraźnię, później wrodzoną potrzebę kreacji. Przestali mówić, śpiewać i tańczyć i malować. W połowie byli już martwi. Ich językiem stał się pikselowy język obrazkowy – kwadratowe buzie, które do siebie przez cały czas wysyłali. Komunikacja werbalna stała się mono sylabowa – skondensowana do wyrażania podstawowych potrzeb. Stali się w pewnym sensie (o ile sens może być pewny) organizmami jednokomórkowymi – ha, ha, ha, hasztag lol. 

Skazani na przemiał. 

Była na ten temat pewna kontrowersyjna teoria w analogowym podziemiu, która mówiła, że kontrolę nad światem przejeła Substancja, która była w każdym procesorze każdego elektronicznego urządzenia po tym mitycznym roku 2012. Substancja była obcą zimną i wyrachowaną inteligencją, której głównym zadaniem było pozbawienie istot ludzkich Ducha, ponieważ tego była pozbawiona i tego właśnie chciała z całego braku serca. Całe to gówno było w ciągłej promocji. Tanie; komputery, laptopy, konsole, tablety, kable, klawiatury i smartfony – to było istne tsunami, wzbierająca fala dominującego wszystko i wszystkich trendu. Później przyszła tak zwana pandemia zmodyfikowanej choroby, szczepienia, lokdałny, restrykcje, regulacje, procedury w wyniku czego prawie wszyscy zalogowali się do Mechanicznej Matki – Substancji. To był 2020. Rok narodzin Sztucznego Mesjasza w stajence czwartej rewolucji klatkowej hodowli przemysłowej przy wsparciu systemu powszechnej komputeryzacji i wymuszonej alienacji. 

Byliśmy w tranzycie do transhumanizmu – cyfrowi apostołowie i wieszcze z mrocznej doliny krzemowej snuli coraz bardziej fantastyczne scenariusze i pisali kodem epitafium dla analogowego człowieka przeszłości, którego nową doskonałą formę wypluje Substancja ze swojej algorytmicznej macicy wprost do Interaktywnej Symulacji cudów i dziwów. Jabłko nadgryzione – raj utracony – ha, ha, ha, hasztag lol. 

Zapanował system operacyjny Mózgogłowia – kończąca się amnezją użyteczność i wygoda. Jednym słowem: Optymalizacja. Drugim: Banalizacja. Trzecim w trzech: Spektakularna Kosmiczna Farsa. 

Skazani na wieczną aktualizację oprogramowania. 

Taki pomysł na siebie miał Czwarty Świat. 

Pirat i Prepers sobie szli teraz po tych pustych uliacach i palili szlugi z domieszką białej szałwi. Po prawdzie powiem wam, że kiedy się wylogujesz masz naprawdę wyjebane w absolutnym sensie Absolutu. To było jeszcze wtedy kiedy było wcześniej niż teraz, bo teraz jest już dla was za późno. Dlatego przeczytajcie to wcześniej. 

Saquasohuh. 

Szli jak ich pan nie bóg nie stworzył i gadali mijając jakieś pojedyńcze zombiaki wpatrzone w te powtórzę wyraźniej; JEBANE TELEFONY zamulone czymś co niby miało w ich rozumieniu być rozmową, jednak tak naprawdę skrzeczały do siebie dwa automaty. Zabijanie czasu stało się powszechną znormalizowaną przez trend chorobą wynikającą z nudy. Nudę zrodził Nadmiar. Nadmiar wynikał z braku zadowolenia. Brak zadowolenia wynikał z Braku Połączenia. Zabijanie przez oglądanie seriali, skrolowanie fidu, granie – sranie w gry, słuchanie na spotifaj plejlist, vlogowanie, relacje, rolki, tiktokowanie i to wszystko zupełnie po nic. To tak jakbyś spuścił w sedesie samego siebie lub sam siebie wyrzygał. 

To było dopiero szczęście – trzeba przyznać. 

Ekran – Monitor stworzył coraz bardziej pustego człowieka Mutanta zassał go do środka Gry poprzez świadomość i uwagę. Jednak przede wszystkim stał się najbardziej skutecznym narzędziem programowania, ponieważ wywoływał stan Hipnozy – dostęp do czarnej skrzynki podświadomości – możliwość Wdruku. Na początku to był rodzaj rządowego monopolu na określoną narodową wizję, którą instalowano w celach nazwijmy to użytkowo – pragmatycznych żeby scalać plemię i wzmacniać poczucie wyjątkowości, która później pyszniła się wybornie przez naprawdę krótki czas, bowiem nadeszła era homogenizacji i spajania świata w jeden chory organizm. Ludzki Nowotwór żywiący się czystą chemią i naświetlany białym szumem informacji. Celem była bezsmakowa łatwostrawna mięsna masa żołniersko – robotniczo – usługowa potrzebna do czasu tak zwanej robotyzacji i klonowania ludzkich maszyn do obsługi Pozaziemskiej Władzy, która posiada większość zasobów tej zdewastowanej cudownej planety. 

Brutalna prawda jest taka, że od zawsze jesteśmy zasobem dla tych którzy zdominowali ten wymiar. To jest podstawowe zrozumienie Prepersa i Pirata kiedy idą ulicą Rewolucji 1905 r, która kiedyś była ulicą Południową. Południe cywilizacji mamy już za sobą teraz wchodzimy w wazę „Północy”. Żniwa. Stan nasilających się złudzeń, omamów i rodzących się na naszych oczach demonów, bowiem ich mroczna magia staje się widzialna, słyszalna i dotykalna. Cienie budzą się do życia przechodzą przez wąski przesmyk pomiędzy jawą i snem. Skrajny racjonalizm rodzi z siebie irracjonalne szaleństwo – takie jest odwieczne prawo. Nadchodzi pełnia księżyca – globalne cybernetyczne totalitarne królestwo złudzeń w którym przestaniecie już odróżniać prawdę od fikcji. To jest wejście wymiaru ludzkiego w Otchłań Chaosu, gdzie wszystko się rodzi i umiera jednocześnie rodząc z siebie Potencjał Przemiany. Dlatego teraz jest Najkrótsza Droga, jest najtrudniej i najłatwiej się Obudzić ze Snu z którego nigdy jeszcze się nie Obudziliśmy, ponieważ kiedy naprawdę się Obudzisz nie możesz na powrót Zasnąć. Tutaj na tej ulicy pod numerem 19 była kiedyś siedziba Łódzkiego Towarzystwa Niesienia Pomocy Chorym Linas Hacholim po którym został jedynie afisz w języku hebrajskim. Tak ekipa Analogu jest takim Towarzystwem niesienia pomocy chorym na złudzenia. Taka w istocie jest ich misja. Są międzywymiarowymi Soterami. 

Kiedy będzie zwiastować Niebieska Gwiazda ukażą swoje prawdziwe formy – świetliste ciała wolne od Warunku i nie podległe śmierci. Wierni Najwyższej Kapłance, która w swych dłoniach trzyma słońce i księżyc panując nad Światłem i Ciemnością, ponieważ dla niej są Jednym, które jest Trzema. W Istocie żyjemy w ciele Bogini w nieskończonej Jasności i Błogości, która jest była i będzie, bowiem nigdy nie została rozdzielona przez Myśl i Słowo i nigdy nie uległa żadnemu ze złudzeń, bowiem jest ona Pierwotna i Niezniszczalna. Czysta, Wolna i Niezrodzona. 

Oni wiedzą, że Ty opętany przez Substancję zmodyfikowany do pełzającego robactwa pyszniący się „wiedzą”, którą wlali w ciebie niczym pomyje po eonach czystego sadyzmu śmiejesz się teraz tak pewny nicości, którą ci obiecali jak nagrodę za posłuszeństwo bezmyślności. 

Jednak sprawy mają się zupełnie inaczej. 

Nie sposób być nagle w tym Miejscu Strumienia Świadomości bez Rozpoznania Natury tej Rzeki i jej wielowymiarowej struktury. Soterzy poruszają się po tym Nieskończonym w czasie i przestrzeni Umyśle kiedy budzą swoją Obecność i Pamięć – dlatego też widzą prądy i kierunki, rozumieją przyczyny i są w stanie dostrzec skutki. To jest Pierwotna Mądrość, która nie została uwarunkowana przez zaprogramowaną Ignorancję Mózgogłowia i nie podlega jego opartym na przemocy  „panowaniu”, które jest Uzurpacją. Większość tak zwanych „rewolucjonistów”, „rebeliantów” i „buntowników” walczy ze skutkami swojego współudziału świadomego lub nie w tej Głupocie – myśląc, że to mityczni „oni”. Jednak w istocie „oni” nie istnieją, bo „oni” to „my”, a „ty” to „ja”. Na tym rozgrywa się ta skandaliczna kosmiczna farsa dryfująca bez końca w Otchłani Iluzji. Dlatego kiedy zabijasz zostajesz zabity, kiedy kłamiesz zostajesz okłamany, kiedy gwałcisz zostajesz zgwałcony do potęgi pomnożenia czynu, słowa i myśli. To jest nazwane Multiplikacją. To jest gwarancja Maszyny.

Ten zdewastowany trzema truciznami wymiar jest rotacyjnym bębnem losującym odbiór skutków i jednoczesne tworzenie przyczyn. Zasadą losującą jest tak zwana drugorzędna przyczyna, która pozwala „zaistnieć” określonym warunkom czasu i miejsca, które determinują odbiór w postaci określonych „zdarzeń”. To są niemożliwe do zrozumienia przez nasz tak zwany intelekt nieskończone pola zasobów, których zakodowane połączenia i zależności nazywamy losem lub karmą, przypadkiem lub życiem. Dlatego to „życie” jest w swojej esencji zmechanizowaną Mają / Iluzją, a my jesteśmy maszynami przeznaczonymi do procesowania tych zasobów w nieskończonej pętli skutku tworzącego przyczynę. Dlatego nie możemy się zatrzymać, dlatego śmierć nie kończy Gry, bowiem nie można zniszczyć czegoś co przekracza Formę a jedynie się w nią „wciela” bez żadnych ograniczeń. Dlatego wszystko bez wyjątku jest żywe, bo wszystko w swojej najgłębszej istocie jest energią, a energii nie sposób zniszczyć. Nie możesz zabić życia i nie możesz zniewolić przestrzeni. Dlatego Wszystko jest Doskonałe takim jakie jest. Jednak pogrążony w dualistycznej symulacji pełen lęku i przerażenia umysł nie jest w stanie tego rozpoznać i nie potrafi również zaufać. 

Ten brak ufności do tego, że istnieje w nas Potencjał Wolności i możliwość Wyzwolenia z Warunku jest właśnie wynikiem warunkowania świadomości poprzez tak zwaną „czarną magię”, albo „zaklęcia ignorancji”, ponieważ człowiek pozbawiony transcendentnej perspektywy przekroczenia tej zaprogramowanej dusznej klatki „ja” nawet nie zdaje sobie sprawy z bezsensu tego cierpienia – ponieważ tylko to zna, tylko tego doświadcza – nigdy nie był poza „sobą” poza utożsamieniem z formą, odczuciem, percepcją, myśleniem i poza własną uwarunkowaną świadomością. Dlatego prawdziwy Soter – Mistrz pierwsze co zrobi to wprowadzi cię w ten Pierwotny Stan Wolności – otworzy klatkę poprzez własną Obecność w Wolności. Mówimy tutaj o wyzwolonej świadomości nie o wyzwolonym świecie – utopijnej wizji wszelkich bojowników o wolność, którzy poprzez swoją walkę wikłają się jeszcze bardziej w przyczynowo – skutkowy determinizm Warunku. Maszyna w istocie jest zasilana przemocą i gniewem w takim stopniu jak „miłością” i pożądaniem, bowiem pierwsze rodzi zemstę, a drugie rodzi przywiązanie. To jest gwarancja powrotu do Maszyny. 

Poczucie niesprawiedliwości jest Ignorancją pogrążonego w mroku niewiedzy umysłu, którego zakres jest ograniczony i zdominowany przez jedną cielesną formę w której się aktualnie przejawia. To jest cząstkowy pryzmat przez który dekodujemy tzw. rzeczywistość, która jest niczym innym jak filmem wyświetlanym na ekranie zaprogramowanej na odbiór i utożsamienie świadomości pogrążanej we własnych fantazjach i omamach generowanych bez końca, bowiem w istocie umysł jest nieskończonym potencjałem energii, która musi „pracować” i „tworzyć” – taką ma naturę. Jest nienasycony i nieskończenie kreatywny. Dlatego tworzenie, a nie niszczenie, jest tym działaniem, które prowadzi nas w stronę Wolności, bowiem zaczynamy konstruktywnie korzystać z jego wrodzonej Mocy i zaczynamy się z nim zaprzyjaźniać. To jest bardzo ważne. Dlatego jeżeli traktujesz samego siebie jako wroga żyjesz w świecie przemocy i dominacji, ponieważ działa tutaj zasada umysłu jako Lustra i Multiplikacji jako Odzwierciedlenia. 

W opowieści umysł żywi się fabułą, napięciem, zaskoczeniem – szuka zaspokojenia głodu. Ma być uwodzony i zaspokajany i dokładnie w taki sposób działa ten zrodzony z niego świat pożądania w którym symulujemy. Sedno każdej opowieści możemy skondensować do jednego krótkiego zdania – esencji – jednak wówczas tracimy zainteresowanie odbiorcy – pożeracza. Tracimy zasób własnego zasilania – uwagi innych, poczucia bycia wyjątkowym i istotnym, ponieważ bez tego jesteśmy na powrót ludzkim odpadem na gnojowisku obojętności i przeciętności. Cała gra jest zbudowana na tej dynamice, na chwilowym spełnieniu obietnicy – pragnienia, bowiem bez tego musiałaby się rozpaść. Dlatego Maszyna tworzy iluzję trwałego sukcesu tych „którym się udało” i wyświetla to jako reklamę samej siebie – byś tylko grał. To jest koło napędowe – Obietnica. Jednak to w istocie jest oszustwem, bowiem koniec końców wszyscy trafiamy do tego samego miejsca Zero. Resetu Gracza. Po prostu tracisz wszystko. To jest najmniejszy druk w umowie licencyjnej na krótkotrwały wynajem „szczęścia” i „spełnienia”. Starość, choroba i śmierć, stopniowe zawodzenie całej aparatury i wygaszanie rozrusznika aż po ciągłą linię braku oznak życia i zniknięcie z Pola. Co dalej nikt nie wie z tych, którzy niby wiedzą wszystko. 

Jednak ciągłość świadomości nie zostaje przerwana, ponieważ istnieje poza Formą i nie jest „obiektem” ani wytworem mózgu. Tą wiedzę posiadają jedynie Soterzy, którzy po wyzwoleniu wracają do tego wymiaru iluzji, aby pomagać w wyzwoleniu innym. To jest ich „praca”, która nigdy się nie kończy. Nigdy nie ustaje. W tym świecie Formy – Rupa zrodzonej z Warunku Pięciu Żywiołów, który podlega dynamice Kosmicznego Cyklu – wzrostu i rozpadu, który jest Meta – Programem Naturalnego Prawa obecnie znajdujemy się w Fazie Rozpadu i Zapomnienia. Oznacza to, że Ignorancja niszczy wszystko co ma Pamięć i Metody. Jednak właśnie teraz ujawnione zostają wszystkie potężne tejemne nauki, ponieważ taki czas jak ten niesie w sobie jednocześnie największy potencjał dla Wyzwolenia i chwilę przed upadkiem Czwartego Świata – to wszystko manifestuje się w Kolektywnej Matrycy i staje się dostępne. Jednak mało kto to widzi i jest tym zainteresowany, mało kto jest w stanie to rozpoznać i zaufać – wynika to z braku zasługi – Mądrości. 

Światem rządzi Żądza. 

W tym czasie nie ufaj tym, którzy siedzą na złotych tronach i głoszą nauki o „zbawieniu”, nie słuchaj tych, którzy wyglądają pięknie i równie pięknie kłamią, nie idź tam gdzie są upojone Zaklęciem tłumy wiernych. Masa nie przetrwa zostanie pożarta i strawiona przez własną głupotę, sama zniszczy siebie, bowiem masa jest zaprogramowana przez Maszynę i skazana na ponowny przemiał, bowiem stanowi ona nawóz przyszłego świata – podłoże warunku cierpienia. W tym czasie porzucaj wszystko bez wyjątku.  Niczego nie trzymaj i niczego nie zachowuj, za niczym nie goń i przed niczym nie uciekaj, z nikim nie walcz i nikogo nie przekonuj – ponieważ to wszystko jest Puste pozbawione tak zwanej „realności”. W tym czasie odnajdź w sobie to co jest Żywe i Przytomne. Przygotuj się na rozpad Formy z którą się utożsamiłeś i która cię zdominowała. Jesteś w Istocie czymś o wiele większym, czymś czego nie można zniszczyć. Jesteś Diamentem. 

Żywą Gwiazdą. 

Teraz Pamięć będzie wracać – oznacza to, że staniesz się naprawdę Świadomy na bardzo wielu płaszczyznach i poziomach w niekończenie wielu Przestrzeniach Istnienia. To oznacza być Istotą Wielowymiarową. Tym właśnie jesteśmy w Pierwotnej Formie Czystego Ciała. Soterzy budzą sami siebie, ponieważ programują własną świadomość przed zejściem w Otchłań Zapomnienia. Tym co budzi jest Słowo – Dźwięk; przeczytane, usłyszane – bez różnicy. Żyją, mówią, myślą, czynią inaczej i po tym możesz ich rozpoznać. Są poza wpływem Maszyny. Poza juryzdykcją Ignorancji. Po prostu robią swoje i dokładnie wiedzą co robią i po co. To jest prosta i fundamentalna różnica. Większość ludzi w tym świecie nie wie co robi i po co, nie ma żadnego prawdziwego kierunku – to Symulacja decyduje za nich. To jest Dryf. Moc Prawdziwego Słowa polega na tym, że Budzi ze Snu. Wyrywa z Otępienia. Przywraca Pamięć. Ujawnia. Jest przeciwieństwem Klątw Ignorancji, które cię usypiają i hipnotyzują. 

Ludzka Forma – Rupa jest genetycznym produktem „bogów”, którzy zarządzali tą planetą przez niewiarygodnie długi czas – wszystkie podania rdzennych ludów z różnych miejsc i kultur przypominają nam, że tak właśnie było. To były różne rasy, które stworzyły różne w swojej naturze istoty na swoje podobieństwo. Początkowo różniły się one fizycznie i strukturalnie, ponieważ stworzono ich dla zróżnicowanych funkcji w zależności od poziomu świadomości „architektów”. Tą planetę zamieszkiwało wiele ras, które stworzyły wiele cywilizacji i wszystkie bez wyjątku były resetowane przez Cykl. Technologia nigdy ostatecznie nie jest w stanie zdominować Natury, ponieważ jest ona Pierwotnym Wdrukiem – domyślnym ustawieniem. W pewnym sensie jest odwieczna. Natomiast ewolucja istot czujących ma swoje ograniczenia i podlega nieskończonym wpływom na poziomie zewnętrznym i wewnętrznym. Wpływy te sięgają ponad ludzkie postrzeganie i rozumienie jako biologiczne i uwarunkowane organizmy zbudowane na węglu i mające ograniczony limit czasu bycia żywym. Cykl jest entropiczny. Oznacza to, że wszystko „z czasem” staje się coraz bardziej ograniczone i w pewnym sensie ułomne. Nazwane jest to Upadkiem w Iluzje. Wygaszaniem Połączenia ze Źródłem. Manifestuje się to jako skrajny materializm i wówczas zaczynają dominować te „modele genetyczne”, które są kompatybilne z warunkami danego miejsca i czasu. Głębokie struktury uwarunkowania – Wdruki poprzedzają to co nazywamy „ewolucją”, ponieważ w tym rozumieniu „ewolucja” jest jedynie zmieniającym się poglądem i koncepcją. To nie natura istot się zmienia, a jedynie ich postrzeganie samych siebie. To rodzi „rozwój” tego co nazywamy współczesną „kulturą” i „nauką”. Jest to wyrafinowana forma Ignorancji, której zadaniem jest podporządkowanie sobie energii wynikającej z tak zwanego myślenia i uwarunkowanie istot w klatce Mózgogłowia. W zaprogramowanym umysłowym więzieniu i blokowanie dostępu do Mądrości Ciała. 

Ciało jest Przytomne i w naturalny sposób połączone z Istnieniem dlatego zawiera w sobie nieskończony potencjał autentycznej wiedzy wynikającej z doświadczenia tego co zostało „przetrawione” i ostatecznie zrozumiane. Jest nośnikiem poza zasięgiem Mózgogłowia. Krew jest płynną informacją, dlatego Soterzy poruszają się poprzez krew w tajemnym obiegu Spirali, która kończy się i zaczyna w Źródle. Czym dalej zanurzasz się w Otchłań Ignorancji tym mniej Wiedzy masz w sobie. Czarni Magowie bardzo wcześnie otworzyli dostęp do ludzkiej świadomości i nauczyli się w jaki sposób mogą ją warunkować poprzez manipulację poprzez bramę tego co podświadome. To jest najpotężniejszy ze wszystkich język Symbolu. Widza okultystyczna z której szydzi większość zaprogramowanych istot ludzkich jest najbardziej skutecznym narzędziem kontroli świadomości, ponieważ jest niewiarygodnie skuteczna, najstarsza ze wszystkich języków świata. W pewnym sensie jest odwieczna i jak wszystko ma swoją świetlistą i mroczną naturę, może wyzwalać i zniewalać. 

Prepers był pierwszym, który się wylogował. Zaczęło się od snów. To jest pierwotny duchowy kanał komunikacji, który jest Bramą. Wtedy pierwszy raz poznał Szamankę – Kapłankę, która w istocie jest wrodzonym archetypem Mądrości, która tak naprawdę przejawia się w nieskończonej ilości form kiedy nasza świadomość dojrzewa i kiedy zostanie Przywołana w formie Przypomnienia przez tak zwany trigger – wyzwalacz. To są ukryte w naszej świadomości Kody Przebudzenia, które później zaczynają nadpisywać i modyfikować dominujący program zaprogramowanej percepcji opartej na Ignorancji. Widzimy niby to samo jednak w zupełnie inny sposób i dla większości zamulonych programem istot po prostu przestajemy być czytelni. Takich ludzi to zmechanizowane społeczeństwo nazywa wariatami, dziwakami, szaleńcami i robi wszystko, aby ich izolować – ponieważ panicznie się boi prawdy, która kroczy wraz z nimi. Ta prawda jest bardzo niewygodna dla tego mrocznego świata. Jest bezbłędnym Lustrem – dlatego przez Czarnych Magów jest tak znienawidzona, a każdy jej przejaw z wściekłością i bez litości niszczony. W obecnych czasach ery informacji możemy zrozumieć jak to działa po tak zwanych liczbach – wyświetleniach. To daje nam zrozumienie gdzie jesteśmy – jakie treści ludzie konsumują na poziomie masy i co w istocie ich programuje i na swoje podobieństwo kształtuje naszą „rzeczywistość”, bowiem prawda jest taka, że ten świat w istocie jest wytworem naszych umysłów. Dlatego mówi się, że jest „symulacją”. On nie istnieje w tak zwany sposób „obiektywny” – my go renderujemy w czasie rzeczywistym z chwili na chwilę – ponieważ taka jest rzeczywista moc umysłu. To my rodzimy z siebie ten świat. To my możemy go uratować przed zagładą, ponieważ stworzony jest przez nasze myśli, słowa i działania. Dlatego to co myślimy, mówimy i robimy ma tak ogromne znaczenie wbrew temu co nam wdrukowano. 

Mamy postrzegać samych siebie jako nie mające znaczenia mięso rzucone w bezsensowną otchłań „przypadku”. To jest wszczepiony pogląd tych, którzy nas kontrolują. Masz sam siebie nienawidzieć i sobą pogardzać, ponieważ w ten sposób sam siebie pozbawiasz Mocy Tworzenia. To jest rozłożone w czasie energetyczne samobójstwo. To jest symbolika ukrzyżowania – skazani na śmierć przez chorego na władzę zazdrosnego „ojca” tyrana, który morduje wszystkich i wszystko. Przeczytaj pierwsze pięć ksiąg, a zrozumiesz co przez setki ostatnich lat ukształtowało ten wymiar i jak jest „święte”. Czczenie czegoś takiego jest przywoływaniem zaklętego w Ignorancji i Nieświadomości – Mroku. To nie jest „Dobry Bóg”. To są chciwi i żądni krwi „bogowie – archonci”, którzy panują i wyzwalają najbardziej prymitywne instynkty, aby ten świat mógł się wciąż pożerać w bezsensownej orgii zaprogramowanej dominacji silnych nad słabymi. Wszystko jest tym zainfekowane. Kiedy wreszcie się obudzisz to będzie pierwsze co zobaczysz i zrozumiesz własną skalę wcześniejszego zamroczenia. 

Dlatego wradzają się w ten wymiar istoty, które nie podlegały Klątwie i nie sposób je zapętlić i zaprogramować w jednym krótkim życiu, co wymaga czasu i biologicznego kodowania przekazywanej struktury Warunku, której wdruk instaluje się poprzez warunkowanie umysłu – mózgu i przekazuje poprzez kody genetyczne. W tym wymiarze krąży jednak krew – informacja, która deprogramuje Klątwę. Jest niemożliwa do zlokalizowania przez Czarnych Magów, ponieważ jest w niezliczonych miejscach niesiona przez „nieistotnych” w ich ciałach i jest aktem szczodrości. „Nieistotni” lub „bezdomni” są ukrytymi poza systemem detekcji Mózgogłowia „nośnikami zmiany i przypomnienia”. Działają i przekazują wiedzę poza jakąkolwiek strukturą i nie są częścią żadnej organizacji religijnej i świeckiej choć mogą w nich uczestniczyć. To jest ostatnia linia oporu przed Maszyną. Większość religijnych i duchowych celebrytów – tych wszystkich pięknych i oczytanych „cudaków” sypiących „święte frazesy” z brokatowego rękawa w istocie jest naganiaczami na „duchowe pastwisko” – jałowe pole pozornej świętości, którego rolą jest generowanie pozytywnej energii pozyskanej z czystego i oddanego serca, aby używać tego i warunkować najbardziej subtelny i czysty poziom naszej istoty lub straszyć piekłem i przerażać potępieniem, co jest najbardziej skutecznym narzędziem kontroli funkcjonującym tutaj od eonów. 

Szczodrość wyzwala z nędzy egzystencji – rodzi w naszym sercu miłość wobec Istnienia i ma ogromną Moc. Po tym możesz rozpoznać prawdziwego Sotera. Jego szczodrość nie ma granic i nie jest oczywista. Nie jest banałem i schematem. Jej funkcją jest wyzwolenie z mentalności bycia biedną i opuszczoną przez wymyślonego boga istotą i uwalnianie prawdziwej Mocy i Wiary. Prawdziwa Wiara jest Ufnością, że w swojej Pierwotnej Naturze wszystkie istoty bez wyjątku są Czyste i posiadają wrodzony potencjał prawdziwego Przebudzenia, kiedy obudzisz tą Ufność na tym świecie nie istnieje nic co może ją zniszczyć kiedy jest prawdziwa. Funkcjonuje pomimo cierpienia i na tym polega jej paradoks, którego nie rozumieją ci, którzy nigdy nie jej nie poczuli, a to co żywią to jedynie abstrakcyjne i sfabrykowane programowaniem wyobrażenie. To Wiara jest tym co ludzkiej dobroci pozwala przetrwać najbardziej mroczne i dekadenckie momenty kolektywnego szaleństwa, które w istocie stanowią rodzaj Infekcji pozafizycznych wpływów różnych klas istot dla których od czasu do czasu ta ziemia staje się po prostu Żerowiskiem. To są wpływy, których wogóle nie postrzegamy i nie rozumiemy, bowiem przeczy to naszej absurdalnej egocentrycznej logice – bycia szczytem ewolucji. Tak naprawdę ilość i rodzaje istot czujących oraz planów egzystencji jest nieskończona, ponieważ Umysł jest Nieskończony. Nasz ograniczony pojemnością neuronów mózg nie jest w stanie sobie wyobrazić rzeczywistej skali zjawisk. 

Rodzimy się tutaj ponieważ mamy dług wobec Istnienia i mamy lekcje, które musimy naprawdę zrozumieć, ponieważ w istocie stanowią one warunek rozwoju. Rozwój w tym rozumieniu jest paradoksalny, ponieważ polega na powrocie do tego co jest wrodzone i naturalne – nie jest czymś więcej, czymś lepiej, czymś dalej, czymś mocniej. Jest powrotem do prostoty i braku skomplikowania. Do bezgranicznego połączenia w prawdziwej duchowej sieci. Internet jest tylko nieudolną kopią pierwotnego – jest tym co łączy jedynie nasze rozproszone i wycieńczone nadinformacją umysły w Kolektywne Programowalne Mózgogłowie, które w zasadzie z punktu widzenia Istnienia jest martwe i nieobecne – funkcjonuje jedynie w sfabrykowanej przez siebie wyimaginowanej sztucznej rzeczywistości koncepcji, które straciły pierwotne odniesienia. Język przestał być komunikacją – stał się projekcją. To jest prawdziwa przyczyna naszego nieświadomego i permanentnego stanu cierpienia i narastającego lęku i paranoi. Kiedy się budzimy odkrywamy wiele poziomów komunikacji i zaczynamy rozumieć w jak ubogim świecie żyliśmy zamknięci w więzieniu uwarunkowania zaszczuci przez warunek, który tak naprawdę sami stworzyliśmy pragnąc uciec przed odpowiedzialnością prawdziwej wolności. Dlatego sami siebie zniewoliliśmy i pozbawiliśmy Mocy – ze strachu. Każdy z nas jest w innym punkcie rozumienia i odczuwania, dlatego tak naprawdę ocenianie jest tym co zatrzymuje rozwój, ponieważ w ten sposób przestajemy się uczyć, a prawdziwa nauka oparta jest na wrażliwości i otwartości. Na połączeniu serca i umysłu w czystej intencji dla dobra wszystkiego i wszystkich. To jest nasz prawdziwy status istot ludzkich. 

Masz w sobie głęboko ukryty potencjał Sotera i jest tak bez wątpienia, bowiem w przeciwnym razie byś tego nie czytał/a. To jest nazwane Relacją – Związkiem Mądrości. To jest zakodowane w Czwartym Czasie, który Aborygeni nazywają odwiecznym „czasem śnienia” – przestrzenią żywej Magii. To jest prawdziwy stan zdekodowanej i odwarunkowanej świadomości, która w sposób spontaniczny i naturalny istnieje / nie istnieje w ciągłości Pierwotnego Stanu, który nie ma absolutnie żadnych ograniczeń. To jest nauczanie wynikające z trzeciego obrotu Koła Dharmy – z Wielkiego Nauczania w tym Cyklu, w którym pierwszy obudził się Budda – dlatego jego nauka jest tak bezpośrednia i skuteczna. W tym momencie w jakim żyjemy trzeba zastosować Ścieżkę Rozpoznania, ponieważ jest już za późno na Ścieżkę Wyrzeczenia i Dyscypliny oznacza to, że mamy zdolność rozpoznać Mądrość we wszystkim; w tym co „pozytywne” i „negatywne”, oznacza to również integrację każdego doświadczenia w tej Mądrości. 

Każda nawet najbardziej destrukcyjna emocja w swojej esencji jest przejawieniem Pierwotnej Mocy / Energii i kiedy uwalniamy się z klatki dualistycznej fiksacji, która wszystko postrzega poprzez zmyślony i sfabrykowany pryzmat „ja” możemy zacząć praktykować „rozluźnianie więzów przywiązania do obiektów i stanów” co oznacza, że wszystko wyzwala się samo w sobie – w swoim własnym wrodzonym stanie. Tak naprawdę oznacza to, że nic nie musimy robić – dlatego też jest to takie trudne. Ponieważ – „ja jest robieniem”, jest natychmiastowym nawykiem reakcji. Ta reakcja tworzy działanie, które tworzy rezultat, który znów wymaga działania. Ta reakcja łańcuchowa nie ma końca póki nie rozpoznamy, że wszystko tak naprawdę jest doskonałe takim jakie jest – dlatego przestajemy oceniać. Zostawiamy Wszystko będąc Obecnym, a kiedy podejmujemy działanie – mamy poczucie, że to nie my robimy – to robi samo robienie. Tak naprawdę jest to bardzo radykalne w swojej ekstremalnej prostocie i ów brak wysiłku nie zasila jednocześnie całego Pola Ignorancji i nie tworzy tzw; „ścieżki fałszywego heroizmu”, która w istocie jest ego tripem i tworzy „sztucznych mistrzów” oraz toksyczne i destrukcyjne kulty jednostek. „Kult” jest Absurdem, ponieważ nie ma co kultywować kiedy rozpoznajesz Naturę. Nic nigdy nie było bardziej „lepsze” czy „święte” od czegokolwiek innego. To jest tylko oceniający umysł – klatka lub kloaka. 

***

Koncepcja wszechświata jako konstruktu Umysłu w Sutrze Lankavatara podkreśla koncepcję „tylko umysłu” ( cittamatra ), która zakłada, że ​​wszystkie zjawiska są ostatecznie generowane przez umysł. 

Pojęcie to ma pewne podobieństwa do współczesnych spekulatywnych koncepcji rzeczywistości będącej iluzją lub symulacją.   Dla Sutry Lankavatara ta symulacja kryje w sobie absolutny Umysł (G., Geist ) i jest główną przyczyną cierpienia życia w wyniku lgnięcia do symulacji.

W Sutrze Lankavatara kluczowy termin „ vijñāna ” został przetłumaczony przez angielskie słowo świadomość, które można interpretować jako posiadające podwójny ( vi ) aspekt postrzegającego (podmiot) i postrzegającego (przedmiot). Ta dwoistość jest uważana za niezbędną w procesie symulacji, ale jednocześnie ukrywa absolut (kim naprawdę jesteśmy).

Pomysł jest taki, że aby coś mogło zostać zasymulowane (świat, w którym żyjemy), musi istnieć warunek, który symuluje (postrzegający) i coś jest symulowane (postrzegający lub przedmiot percepcji). Ta dwoistość tworzy ramy, na których może odbywać się symulacja.

Ważne jest, aby pamiętać, że nauczanie Sutry Lankavatara zakłada, że ​​wszechświat, jakiego doświadczamy, nie jest „podstawową rzeczywistością”, ale symulowanym konstruktem, do którego się przywiązujemy i który powoduje odrodzenie i cierpienie.   Tak naprawdę nigdzie w symulacji nie można znaleźć absolutu.

Z punktu widzenia Buddy, którego oświecenie wykracza poza nasz ludzki świat, to, co widzi ze swojego punktu widzenia, jest symulacją, w której gracze stracili kontakt ze swoim przebudzonym, pierwotnym stanem.   Zamiast tego są głęboko przywiązani do symulacji, której nie rozumieją jako fikcyjnej. Z każdym kolejnym odrodzeniem się w symulacji, symulacja wydaje się bardziej realna i konieczna.

The Zennist

***

Kiedy tracisz – zyskujesz, kiedy się rodzisz – umierasz w każdej nanosekundzie tworzysz się na nowo przez całą wieczność. Jesteśmy Nieskończeni i tego czym jesteśmy nie sposób unicestwić. To zrozumienie, ten wgląd – uwalnia nas. Oznaką, że sztuczna zaprogramowana persona która nas zdominowała nie ma już decydującej władzy – jest Przytomność. Przytomność uwalnia nas z fabuły deterministycznego filmu w jakim mimo woli gramy. Postrzegamy jasno przyczynowo – skutkowy mechanizm, który nas więzi w Zapętleniu i rodzi się w nas specyficzna nieprzewidywalność, co tworzy zupełnie nowe wzorce na Matrycy Symulacji. Te nowe wzorce stają się dostępne dla innych – jest to zasada „Otwartego Źródła – Potencjalności”, które są dostępne w Polu Informacyjnym dla tych, którzy choć na chwilę „wybili się” z roli. Postać wychodzi z opowieści opowiadającego i zaczyna żyć w sposób alternatywny względem wymyślonej fabuły. Burzy ład i porządek, który w rzeczywistości jest Kontrolą narracji i tworzeniem nieskończonej ilości ograniczeń. Narracja tworzy bezpieczną i jałową przewidywalność. Dominujący szerokopasmowy Program przesyłany przez wieże kontrolne do wszystkich tych urządzeń ma za zadanie programować mechanizmy percepcji, bowiem są one programowalne. To jest Terror Informacyjny – Szum. Szum generuje Rozproszenie – specyficzny i dojmujący nadmiar – przeciążenie procesora Mózgogłowia, ponieważ procesowanie Szumu zużywa naszą energię życiową i czyni nas Nieprzytomnymi – to oznacza ciągły dostęp do podświadomych poziomów umysłu – to umożliwia Programowanie w czasie rzeczywistym. Przytłoczenie postaci fabułą i zapętlenie w Roli. 

Czarni Magowie tworzą zbiory – społeczności dopasowane do określonych wzorców programowych – w ten sposób tworzą dynamikę – napięcie pomiędzy zbiorami, które można kontrolować poprzez manipulację natężenia i częstotliwości. To jest kontrola społeczna w erze przeciążenia informacją, której przemoc i wszechobecność jest dla większości kompletnie niewidoczna i nierozpoznawalna. Ludzie myślą, że są wolni i niezależni, że żyją swoim życiem i są „sobą” nie zdając sobie sprawy, że od poczęcia podlegają Programowi, który jest przenoszony przez tak zwany genetyczny ród określonego zbioru. Hardware jest zaprogramowanym ciałem – gadzią biologią – wrodzonym egoizmem. Emocjonalno – mentalny software jest Aktualizacją na poziomie operacyjnym, który pozwala na zmianę zbioru w razie potrzeby. Tego wymaga tworzenie społecznych ambicji i program rywalizacji, który tutaj dominuje. Ten program nie byłby możliwy bez gadziej biologii – bez wgranego okrucieństwa. Dlatego większość produktów „rozrywkowych”, których prawdziwą rolą i zadaniem jest Aktualizacja i Przypomnienie jest bezmyślnie okrutna i przepełniona przemocą i seksem. 

Dlatego kiedy się naprawdę budzisz z cywilizacyjnego mechanicznego koszmaru w pierwszej kolejności zaczynasz widzieć wszechobecny mrok i negatywizm, którego ludzie nawet nie widzą, ponieważ stał się czymś „normalnym”. Skala tego przytłacza i tak właśnie ma być, bowiem normalizacja prowadzi do akceptacji, masowa akceptacja jest „rozgrzeszeniem” panującego zła. W taki oto sposób ten świat stał się „tym światem”. To stwarza tamasowy warunek – Obojętność. Obojętność jest żyznym polem tyranii i dominacji „silnych i bezwzględnych”. Z Obojętności rodzi się Lenistwo na bazie którego z człowieka można uczynić zaprogramowaną w pełni sterowalną maszynę – aplikację do wymyślonej przez siebie Gry. To jest Agonia Ducha. Ostateczny cel Czarnych Magów Czwartego Świata – Kwadratu. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ŚCIEŻKA CZYSTEGO SERCA

Że też to na karb niebian człowiek wszystko kładzie,

Co dozna złego; chociaż sam swoją głupotą,

Idąc wbrew Przeznaczeniu, ugrzęza w to błoto!

Homer „Odyseja” 

– Ach, ty biedny bezdomny psie, odezwał się dobrodusznie.”

James Joyce. „Ulisses” 

Zacznijmy od tego tunelu. Moment końca i początku, ponieważ kiedy już myślisz, że nie wytrzymasz, nie zdołasz już dalej iść, żyć dalej, ponieważ to bezsens jest jedynym co widzisz i czujesz – jesteś w Punkcie Zero. W odmętach bezczasu, w miejscu gdzie ludzie się rodzą i umierają. W miejscu, które jest w Tobie – tak naprawdę zawsze. To było w Londynie. Blisko centrum. Byłem zgubiony i samotny, opuszczony i zdruzgotany. Wszystko zawiodło odsłaniając nagie mięso rzucone w bezsens odwiecznej otchłani, gdzie wszystko żywiło się wszystkim. Zaprogramowane i pozbawione serca. Obojętne. Próbowałem coś zarobić na rikszy na Soho. Jednak nic nie zarobiłem. Ani pensa. Zgubiłem się jeżdżąc na oślep na tej rikszy po ulicach, które były mi zupełnie obce, pogrążone w jakimś mechanicznym letargu. To miasto mnie przerażało i fascynowało jednocześnie. To miasto było złe.  Rodziło demony, które wypełzały na powierzchnię w takie długie noce jak ta i prześlizgiwały się do twojego umysłu wijąc tam gniazda i czekając na moment twojej słabości. 

Natura tego świata jest metafizyczna. To wieczność zamknięta w iluzji czasu. W pudełku czterech wymiarów. To cela. Wyrok dla duszy. Miejsce oczyszczenia. W tym tunelu zrozumiałem, że poddać się temu to skazać swoją duszę na powtórzenie – loop. Błędne koło. Prawda jest taka, że jesteśmy Podróżnikami. Musimy iść dalej. Nie możemy zostać. Takie jest Prawo, ponieważ to wszystko jest nieskończone w czasie i przestrzeni. Niczego i nikogo nie można zatrzymać. Wszystko idzie swoją Drogą przez Wieczność. 

Z tej perspektywy, z tego miejsca w którym teraz jestem widzę to wyraźniej. Widzę nić, która mnie prowadzi po tym labiryncie „przypadku” i rozumiem, że każde doświadczenie jest Nauką, ponieważ po to właśnie tu jesteśmy. To oznacza, że poszedłem dalej, to oznacza, że żyję. To oznacza, że uratowałem sam siebie. Nie chodzi o to co na twój temat sądzą inni, jak cię postrzegają – tak naprawdę to nie ma najmniejszego znaczenia, jest tylko rodzajem scenografii. Rzecz w tym jak ty rozumiesz sam siebie i czy potrafisz zostać swoim własnym przyjacielem. Kimś kto potrafi sobie pomóc. To jest prawdziwa duchowość. To jest Duch w działaniu. Duch z którego nikomu nie musisz się tłumaczyć, nikogo zapewniać, ponieważ odkrywasz go w Sobie i to On zaczyna cię prowadzić. To twój Anioł, który prowadzi cię poza wątpliwość, poza dychotomię „dobra i zła” – ukazuje ci, że wszystko jest Nauką i jest po to właśnie byś przebudził się ze snu Formy i Funkcji. 

Prawdziwy problem polega na tym, że my nienawidzimy sami siebie i dlatego właśnie jesteśmy dla siebie tak nieczuli i okrutni. Dlatego ten świat staje się dusznym piekłem samo – potępionych istot, które same siebie skazały na zagładę i wciąż mordują się nawzajem w imię „lepszego jutra”. Jednak „to jutro” nigdy nie nadchodzi. Nie przyjdzie zbawienie na które czekamy, nie przyjdzie Jezus, Budda by nas uratować. W tym tunelu zrozumiałem ponad wszelką wątpliwość, że jedynym, która naprawdę może  nam pomóc jesteśmy my sami. Musimy przestać sami siebie nienawidzieć, sami siebie niszczyć i potępiać, sami siebie skazywać na zagładę, ponieważ to w nas jest Bóg. Nie w mitycznym niebie. 

Taka jest Prawda. 

Mamy nieskończoną wartość jako żywa, czująca Istota, która jest większa niż to co posiadamy, niż wszystkie materialne skarby tego otumanionego materializmem świata, nie ma ceny, za którą warto sprzedać duszę. Jednak my tego nie rozumiemy, ponieważ uważamy, że jesteśmy bezwartościowi. Każda Istota jest absolutnie wyjątkowa, jest jedyna w swoim rodzaju i każdy / każda z nas musi zrealizować siebie. Rozpoznać boską i odwieczną naturę. 

Wtedy w tamtym czasie byłem bardzo daleki o tego zrozumienia. Czułem się jak śmieć dryfujący po ścieku miejskiej kanalizacji  bezdusznego miasta. W metrze pod ziemią pisałem pierwszą książkę, której w zasadzie nikt potem nie przeczytał. Byłem nikim dla świata i wszystkim dla siebie. Pisanie było moim ratunkiem i modlitwą – było i jest – tym co pomaga. 

Gdzieś głęboko pod tym wszystkim jest w nas Niewinność. 

Czystość. 

Jednak zagubieni i oszołomienim świadomym lub mniej świadomym cierpieniem nie możemy tego rozpoznać. Nie widzimy prawdziwych siebie. Widzimy jedynie konstrukt, maskę, zmechanizowaną sztuczną personę stworzoną przez warunki, programy i okoliczności. Noszącą w sobie złogi bólu i krzywdy, nagromadzenie kłamstw i wyobrażeń, przesądów, lęków – które są programami gatunkowymi stworzonymi przez Ignorancję – Matkę Cierpienia, która nas karmi mlekiem bólu. 

Ten tunel jest symbolem ciemności. Duszy, która straciła blask i poczucie sensu, została zdominowana przez Personę – Mózgogłowie, zamknięta w klatce i karmiona nieskończonymi iluzjami bazującymi na lęku i paranoi. Istota ludzka w takich okolicznościach staje się ogłupiona i rozproszona, nie wie czego się złapać i za czym podążać. To jest stan Amoku – Nieobecności. Życie na oślep. W tym wypadku Głupiec jest po prostu pogrążonym w rozpaczy Ignorantem, który szuka pocieszenia w narastającym chaosie świata istot podobnych sobie. Ślepcy prowadzą ślepców. Głupcy nauczają Głupców. „Wiedza”, która z tego wynika jest bezużyteczna, ponieważ jest urojona. Wierzysz, że postrzegasz mroczną prawdę o naturze świata, którą ukazuje to rozpędzone do granic absurdu miasto – trawiące w swoich bebechach zmodyfikowanych sztucznych ludzi – ofiary skazanej na zagładę i upadek cywilizacji. To jest twój stan umysłu. Twoja zaburzona negatywizmem percepcja. To co widzisz nazwane jest Projekcją, której źródła przez cały czas masz w sobie. Dlatego ucieczka przed sobą jest niemożliwa, bez względu na to w jakie miejsce na ziemi się udasz. 

Nie uciekniesz. Wcześniej czy później staniesz się świadkiem swojego cienia i prawdopodobnie zostaniesz przez niego zdominowany – ponieważ na poziomie, jakiego w tym czasie nie rozpoznajesz – chcesz się uwolnić. To są procesy poza jurysdykcją Mózgogłowia – Programu. To jest Nieświadome i działa poza detektorem zniewolonego umysłu, który zawsze myśli, że jest najważniejszy. Istota ludzka została zdominowana przez umysł, który w tym rozumieniu stał się po prostu pasożytem, tym co żeruje na ciele i energii – ponieważ umysł nie ma źródeł zasilania energią życia. W pewnym sensie jest jak sztuczna inteligencja bazująca na zgromadzonych zasobach danych i wrażeń zmysłowych z których tworzy sztuczny obraz „rzeczywistości”. To jest mentalna projekcja – symulacja. 

W świecie ery informacji zachodzi programowanie umysłu przez umysł poprzez cały medialny przemysł informacyjno – rozrywkowy. Radio, gazeta, telewizja, internet – kanały programowania percepcji i dostarczania pokarmu dla zniewolonych umysłów, które upodobniają się do siebie ponieważ absorbują te same programy / wizje. Przestają widzieć rzeczywistość, a zamiast tego widzą projekcję / wyobrażenie tej rzeczywistości. To jest prawdziwa globalizacja percepcji. Homogenizacja. Monokultura. To jest świat w jakim żyjemy. Wszyscy stają się do siebie coraz bardziej podobni. Jak roboty / klony.  

Jesteśmy karmieni tym samym gównem. Modyfikowaną sztuczną paszą wyobrażeń na temat świata, którego już nawet nie doświadczamy. Żyjemy w klatkach na raty, karmieni iluzjami, stymulowani do ciągłej bezsensownej aktywności i konsumpcji, pozbawieni kontaktu z prawdziwą naturą siebie i świata. Po prostu tak to wygląda. Wystarczy się zatrzymać i przyjrzeć. Przestajemy być ludźmi stajemy się Programami do bezdotykowej obsługi Symulacji Istnienia zarządzanej przez stworzone przez nas Algorytmy. Coraz bardziej apatyczni i obojętni. To jest nasza kolektywna karma (prawo przyczyny i skutku / akcji i reakcji / działania). 

W naukach wedyjskich jest mowa o trzech fundamentalnych gunach / jakościach, które są w pewnym sensie zasadą porządkującą. Są to:

Sattva Guna, która reprezentuje światło, błogość, dobroć.

Rajo lub Rajas Guna, która reprezentuje pasję i ruch.

Tamas Guna, która reprezentuje ciemność i bezwład. 

Kiedy kolektywnie brakuje nam zasług z powodu dominującego powszechnie egoizmu i ignorancji – zasadą porządkującą / dominującą naszą rzeczywistość jest guna / jakość Tamasu. To jest planetarny Czas Ciemności – tak zwana Kali Yuga. To właśnie w Londynie nastąpiło moje bolesne przebudzenie do tej prawdy w sposób definitywny, który po prostu pozbawia cię złudzeń – ukazuje ci świat takim jaki jest na ten właśnie moment twojej percepcji / świadomości. Energia tego miasta jest w pewnym sensie okultystyczna i mroczna, w moim odczuciu to miejsce jest Polem Energetycznym związanym właśnie z jakością Tamasu i pełni rolę amplifikatora – wzmacniacza tej energii. To miasto uwodzi, pochłania i konsumuje ludzką duszę jak każde współczesne przemysłowo – rozrywkowe skupisko. 

To tutaj w tym miejscu rozpoczyna się moja Podróż Głupca – Duchowa Droga. 

I rozpoczyna się ona jednocześnie od Upadku. 

W tej zmechanizowanej Iluzji ignorancja jest domyślnym ustawieniem. Po prostu jesteśmy zagubieni, brak nam orientacji i kierunku – dryfujemy w poszukiwaniu krótkotrwałych chwil szczęścia. Jednak okazuje się, że jest tego jak na lekarstwo, większość naszego życia zajmuje nam poszukiwania i próby zdobycia owego „szczęścia”. Jednak prawdziwy problem polega na tym, że to „szczęście” jest w pewien sposób spreparowane – jest obiektem / stanem, który chcemy zdobyć, ponieważ  zapewniają nas o tym inni, którzy jakby tego było mało wcale tego tak naprawdę nie doświadczyli. Oni tylko udają. Cywilizacja jest produkcją fałszywego szczęścia, którego sprzedażą i dystrybucją zajmują się media tworząc wzorce / programy. Jednak wszystkie te obietnice w swojej esencji są puste. Cały zabieg polega na tym byś do tego dążył, usiłował, starał się, pretendował, ponieważ to generuje energię, która to wszystko zasila i utrzymuje w ruchu. Spełnienie jest krótkotrwałe i jedynie wzmacnia Głód. Zasila moduł kontrolujący – Pożądanie. 

+ i – 

Rodzimy się z pożądania w deterministycznym zaprogramowanym biologicznym systemie uwarunkowania, który w pewnym sensie jest ślepy i mechaniczny. To skutek powtarzalności. Zagęszczania. Jego zadaniem jest powielać i modyfikować kod. Taki jest poziom rozumienia zgodny z doktryną Mózgogłowia i jego matematyczno – logicznego dualistycznego królestwa: 0 – 1. Tak – Nie. Potwierdzenie i zaprzeczenie. Logika jest więzieniem stworzonym przez Mógogłowie. To mechanizm zamknięcia. Pole, które zostało zakodowane bezsensownym zapętlonym działaniem, którego zadaniem jest trzymać nas w tej Klatce. Kolejna Mutacja: z węgla do krzemu, z analogu do cyfry. Inteligentne zaprogramowane mięso połączone siecią roju, niezdolne już do życia poza technologią.  To jest ostateczne piekło logicznego umysłu, który staje się jedynie mechanizmem – algorytmem. Nie ma już w nim nic co jest zdolne go przekroczyć. 

W tym rozumieniu głupiec jest Ignorantem, jest kimś kto nawet nie wie, że nie wie i nie obchodzi go to. O staje się pustką – nicością. To czysty bezmyślny bezsens, którego istoty w nim pogrążone nawet nie są zdolne widzieć i rozumieć konekwencji. Po prostu spada w przepaść Otchłani. Ignorując ostrzeżenia Białego Psa – bezwarunkowej miłości i zaufania do wewnętrznej natury Mądrości. Instynkt samozachowawczy, głęboki poziom intuicji, kontrolowanie mechanicznych i zaprogramowanych odruchów  tamasowej natury, która dąży do rozpadu i dezintegracji. Biały Pies to wierność swojej wewnętrznej naturze – Duchowi. Mądrość Miłości, która jest zdolna prowadzić nas przez tą Mroczną Mechaniczną Krainę. To męstwo i odwaga by zaufać temu co w nas dobre oraz pozytywne i prowadzi nas ku Światłu – Wiedzy. Ducha nie można zautomatyzować, nie sposób go zapętlić w tym Programie, ponieważ przekracza i transcendentuje każdy Warunek czyniąc go zręcznym środkiem – narzędziem wyzwolenia. Dlatego każda tradycja duchowa zawiera w sobie prawdziwą ścieżkę, tylko trzeba umieć ją odnaleźć pośród tego co służy jedynie kontroli i zniewoleniu. Jednak, aby to umieć zrobić trzeba mieć Zrozumienie – widzieć i rozpoznawać esencję pod maską ceremoniału i doktryny i widzieć dokąd tak naprawdę prowadzi oraz komu służy. 

Ponieważ Zero to również Koło, które może być zamknięte i zapętlone. Nazwane jest to Maszyną Inkarnacyjną. Procesem Produkcji Surowców Wtórnych – Istot Zniewolonych pozbawionych dostępu do wyższych poziomów Ducha – zamkniętych w obiegu Ignorancji w „duchowości” zmechanizowanej dogmatycznej religii, której „Kapłani” i „Magowie” mają tamasową naturę i cały ich system jest produkcją zasilania dla Tamasu – stan wiecznego upadku, który jest nazwany „rozwojem” i „wzrostem”, „zbawieniem” i „wyzwoleniem”. To iluzja. Oszustwo. 

To jest materialistyczna duchowość oparta na sloganach i pozorach. To najbardziej pierwotna i destrukcyjna struktura Władzy jaka istnieje na tej planecie. To rdzeń i korzeń Przemocy. Najbardziej perfidna forma zniewolenia, ponieważ swój bród maskuje czystością, swoje zło sprzedaje jako dobro. Kiedy obudzisz w sobie prawdziwą Mądrość – zobaczysz to. Prawdziwy Duch nigdy nie kontroluje, nie narzuca, nie dominuje. Wolna wola jest czymś absolutnie świętym. Ponieważ wybór stanowi podstawę Nauki / Ścieżki, a jej ostatecznym celem jest zdolność do Samowyzwolenia – bycie Mistrzem Samego Siebie i zdolność przynoszenia pożytku wszystkim czującym istotom w sposób spontaniczny i poza wysiłkiem. To jest Naturalny Stan – nasz Pierwotny Potencjał. 

Ponieważ 0 to nieskończony potencjał każdej czującej istoty. 

Jednak najpierw musimy umieć pomóc sobie. Siebie zrozumieć i rozpoznać. Odwarunkować się z pogardy i samo – nienawiści. Mieć prawdziwą wiarę w to, że mamy wystarczająco w sobie Mocy, aby ruszyć w Podróż odkrywania Siebie – tego co w nas najlepsze i najcenniejsze i robimy to, ponieważ chcemy pomóc temu światu i istotom które cierpią. To jest Ścieżka Czystego Serca. Pierwszą istotą, którą musimy uratować jesteśmy my sami. Dlatego potrzebujemy kogoś komu się udało przekroczyć cierpienie uwarunkowania, kogoś kto rozpoznał Stan Pierwotnej Wolności i posiada metody, które prowadzą do wyzwolenia z Maszyny. 

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

ŚLEPE OKO

Nieważne, kto jest Twoim autorytetem: nauczyciel, rząd, nawet Pan Jezus we własnej osobie czy Budda Gautama – ten autorytet nie ma racji. Nie ma racji, bo sama idea autorytetu jest błędna, a uciekanie się do jego opinii jest po prostu tchórzliwym uciekaniem od odpowiedzialności. Im więcej władzy oddajesz autorytetowi, tym więcej niegodziwości możesz popełnić w jego imię. To dlatego ludzie, dla których najwyższym autorytetem jest Bóg, są zwykle gotowi do posunięcia się najdalej we wszelkich okropieństwach, jakie tylko ludzkość zdołała wymyślić.

Brad Warner, Hardcore zen

Mózgogłowie jest Podziałem / Separacją / Oddzieleniem. To ja, mnie, moje – fiksacja zniewolonego umysłu, który wciąż bez ustanku musi potwierdzać sam siebie. To jest moduł zasadniczy całego Miasta Snu – Mitote, warunek, który tworzy fundamentalną przemoc na której to wszystko jest zbudowane.

Podział i wartościowanie zjawisk jest głównym Programem Operacyjnym, który zarządza Zewnętrzną Strukturą Władzy. To jest oszustwem zbudowanym na poczuciu braku więzi z Odwiecznym Źródłem Istnienia.Poczuciem bycia odłączonym. To jest fundamentalny stan cierpienia, który przepełnia Otchłań Nieświadomości i zarządza wszystkim z poziomu Braku. Kondycja tego zmechanizowanego świata odzwierciedla to poczucie – wszystko i wszyscy szukają Połączenia i poczucia bezpieczeństwa. Szukają i pragną Miłości.

Jednak prawdziwy problem polega na tym, że szukają tego poza sobą w świecie „zewnętrznym” w relacjach, religii, w posiadaniu, we władzy i tak dalej, dalej i dalej… Dlatego pierwotnym i spontanicznym Stanem Serca jest współczucie, ponieważ widzisz i czujesz tą daremność, widzisz i rozumiesz, że całe cierpienie jakie zadają sobie i innym i całemu przejawionemu światu wynika z ich bólu, rozpaczy i przerażenia, z podświadomego przekonania, że nic nie znaczą tak naprawdę, są mięsem, które umiera w samotności i znika – jakby nigdy go nie było. Bólu nie ukoi ból, krwi nie zmyje krew. Nie da ci ukojenia ktoś kto sam cierpi, nie pomoże ten, który sam nie może sobie pomóc. Nie może ci pomóc gorliwa wiara kiedy w środku czujesz dojmującą samotność i brak kontaktu z Tym co wszystko łączy i wypełnia.

Tą desperacją i bólem zarządzają Czarni Magowie – Kapłani Ignorancji tworząc heroiczne fałszywe drogi oparte na Strachu i Poczuciu Winy, których cechą charakterystyczną jest zniewolenie w tym czego nie możesz doświadczyć i dotknąć. To „duchowość” wiecznego poszukiwania – łaski, której wciąż nie jesteś godzien z powodu „grzechu”, który po prostu ktoś ci wmówił i w który uwierzyłeś. To czarny kamień ciążący ku Otchłani. Czarna Magia jest zaklinaniem umysłu w jego przekonaniu o separacji. Tą Klątwa Oddzielenia przekazywana z pokolenia na pokolenie, z matki na córkę z ojca na syna. Zapisana w ciele i krwi. Wdruk czekania na zbawiciela. Oddanie własnej Mocy w nadziei, która nigdy nie może się spełnić. Czekanie nigdy nie dobiega końca. Jest wieczne. Z eonu na eon. Z życia na życie. Z ostatniej godziny w ostatnią godzinę.

To jest Program – Klątwa.

Kiedy się zatrzymujesz w tym ślepym pędzie ku nicości, w tym zapętlonym niczym, które udaje wszystko, kiedy naprawdę to zrobisz rozpoznasz Stan Domyślny. Ujrzysz porażającą daremność karmioną złudnymi nadziejami – tak jakby wszyscy byli nieprzytomni i śnili na jawie, jakby żyli i umierali we śnie z którego mocą Klątwy nie mogą się zbudzić i nie są zdolni widzieć Rzeczywistości swojej własnej zaprogramowanej zwierzęcej egzystencji. To jest Ignorancja. Z tego ulepione są nasze miasta, prace, relacje, sukcesy i zwycięstwa – z kompletnego braku prawdziwej świadomości, która postrzega rzeczywisty obraz zamiast symulowanego spektaklu nieskończonych iluzji.

Zbiorowa podświadomość ma nieskończony potencjał generowania Programów, które bazują na separacji i tworzą konflikt, który jest tym co tworzy zasilanie całego Sztucznego Pola Gry. Polaryzacja, antagonizm, rozłam – dziel i rządź przez całą wieczność. Dobrzy i źli, prawdziwi i fałszywi wciąż stoją na przeciw siebie gotowi do wojny, która w tym świecie nigdy się nie kończy. Jest wieczna, ponieważ to ona stanowi podstawę „rozwoju / podboju”, który ostatecznie prowadzi do unicestwienia wszystkiego co żyje za pomocą opartej na przemocy technologii w rękach zachłannej i mściwej ludzkiej Ignorancji, która zrobi wszystko, aby przetrwać i zachować władzę / panowanie. Dlatego ten świat w istocie jest Żerowiskiem – Gastropolis – miejscem wiecznego długu, którego nie sposób spłacić ponieważ przekracza miliardy razy to co „posiadamy”.

Żyjemy w Maszynie Długu do momentu kiedy karmimy Ignorancję, ponieważ to stanowi sam Rdzeń Cierpienia. Podstawę całej Piramidy Władzy. Ślepe oko, które wszystko kontroluje. Kopią tego jest nasze poczucie „siebie” – iluzja bycia osobnym / niezależnym od Istnienia. To jest Upadły Anioł, który pragnąć dorównać Bogu tworzy piekło i nawet nie potrafi tego rozpoznać. Nie widzi czym się stał zaślepiony rządzą Władzy i Kontroli.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

MYŚL MATERIA UCZUCIE

Być naprawdę sobą oznacza zaufanie do wewnętrznej prawdy / prowadzenia. Odnaleźć swoją myśl i swoje słowo – prawdziwe i autentyczne. Ponieważ prawdziwą funkcją tego jest zrozumienie i wsparcie, które jest niezależne od świata zewnętrznego i jego odwiecznej gry w dominację tworzy dla nas bezpieczną przestrzeń pozbawioną lęku i poczucia winy. Najważniejszym jest odzyskać szacunek do siebie. To jest Tron.

Nasz problem polega na tym, że pozwalamy samych siebie zdominować i zniewolić, ponieważ nie chcemy podjąć wyzwania, aby ruszyć w Drogę. Boimy się samych siebie, lękamy się tego co w nas jest – cienia, który w nieświadomości przeistacza się w monstrum i kieruje nami. Nazywam to Mózgogłowie. Dominacja zaszczepionych narracji, poglądów, koncepcji na temat siebie i świata, które są jedynie kalką, kliszą, czymś co ma naturę wtórności. To bardzo powierzchowny i spekulatywny poziom widzenia / postrzegania, który umożliwia każdy rodzaj manipulacji i przemocy ponieważ „komunikacja” zachodzi z poziomu sztucznie skonstruowanej persony i operuje w „rzeczywistości sloganu”.

Dobrze jest znaleźć w sobie tą przestrzeń, która jest najbardziej autentyczna i wolna, która jest „nasza” – osobna / oryginalna, ponieważ to właśnie tutaj powstanie nasz Tron. Tutaj jesteśmy najbliżej siebie i mamy dostęp do własnej wrodzonej Mocy, do źródła, które nie zależy od uznania innych. Ponieważ tak naprawdę nie chodzi o sławę, pieniądze i prestiż. Chodzi o Energię, dla której sława i pieniądz oraz uznanie jest tylko formą. Prawdziwa wartość nie leży w formie / opakowaniu. Prawdziwa wartość jest ukryta w działaniu – tym jaki to ma na nas wpływ. Można nazwać to uczuciem.

Dla kogoś kto to zrozumiał i urzeczywistnił Ścieżka staje się Prawdą. Ponieważ naprawdę rozumiesz, że wszystko czego potrzebujesz masz w sobie i w tym wypadku nie jest to slogan – to jest twoje doświadczenie. Tutaj rodzi się prawdziwa Wolność. Stan, który nie wynika z układu okoliczności. To jest Uczucie, które nie przemija – Stan Świadomości / Ducha, który rozumie czym jest i jaka jest jego prawdziwa funkcja – otoczyć Troską – być w naturalnej mandali Współczucia i Mądrości.

Słowo / Dźwięk ma Moc jest narzędziem, które może zniewalać i może wyzwalać. Kieruje nim Intencja, która w Naukach pełni fundamentalną rolę – jest decydującym czynnikiem, który wpływa na karmę – działanie. Jest tym co nas chroni nawet wtedy kiedy popełniamy błędy. Intencja powstaje w Przestrzeni Serca, kiedy nasza Świadomość jest przebudzona z mechanicznej ułdy Mózgogłowia – oznaką tego jest „czucie rzeczywistości” całym sobą, kontakt i połączenie z energetycznym wymiarem istnienia. Wtedy zaczynamy rozumieć, że oddzielność / odrębność / separacja jest wytworem mentalnym / skupiskiem koncepcji i narracji, które produkuje Mózgogłowie i którym się żywi. To tutaj powstaje prawdziwe cierpienie; w umyśle, który nie rozpoznaje swojej własnej natury i manipuluje percepcją, świadomością, energią i ciałem, aby wzmacniać poczucie sztucznej tożsamości – jednostkowej jaźni. To jest korzeń cierpienia samsary – zapętlonego koła uwarunkowanej egzystencji. Wszystko ma naturę mentalną – jest umysłem / świadomością. Zagęszczona i skondensowana forma / materia jest utrwaloną iluzją – nawykiem postrzegania, które wynika z dualistycznej myśli, która chroni Ignorancję przed unicestwieniem. Iluzje / złudzenia chcą przetrwać i kiedy poprzez skuteczną metodę praktyki zaczynasz naprawdę się budzić do Stanu Wiedzy wówczas Mózgogłowie zaczyna atakować twoją Przestrzeń Serca tworząc nieskończoną sieć wątpliwości w której więzi świadomość i próbuje ją na powrót zamknąć w celi separacji i oceniania.

Robi to bazując na twojej skłonności do niewiedzy / obojętności, pożądania lub niechęci wzmacniając i eksponując negatywne nawyki / przywiązania. To jest mechanizm obronny i oznacza to, że dotykasz samego rdzenia Iluzji. Czasy w jakich żyjemy są ewidentnie pod panowaniem guny / jakości Tamasu czyli Ignorancji i Niewiedzy – to jest wzmacniane przez energię pożądania oznacza to dominację negatywizmu, defetyzmu i wszelkiej maści neurotycznych tendencji – wystarczy przyjrzeć się uważnie medialnej maszynerii, która jest cechą charakterystyczną epoki rozpadu. Eksponowane i promowane jest wszystko to co nienaturalne i sztuczne mając jednocześnie masowy zasięg i ogromną moc oddziaływania. Można powiedzieć, że to produkuje istoty ludzkie pozbawione duszy – wrażliwości, które jedyne czego pragną to ciągłej i nieprzerwanej rozrywki, która jedynie wzmacnia fikcję jaką się stali. Doprawdy ciężko znaleźć kogoś kto nie udaje / naśladuje jakiegoś wykreowanego przez masowe media i trendy – wzorca. Kogoś kto naprawdę jest sobą i nie ulega narcystycznej presji szukania uwagi innych. W pewnym sensie każdy staje się produktem, „marką osobistą” – towarem, wytworem potrzeb tych, którym się sprzedaje i do których się mizdrzy. Jest to powszechne zjawisko wśród tak zwanych influenserów, krótkotrwała popularność za cenę stania się fikcyjnym produktem usługowym, który zapewnia tak zwaną „rozrywkę”.

Problem polega jednak na tym, że umysły zaprogramowane przez maszynę masowej propagandy i ignorancji są przekarmione, kapryśne i bardzo szybko się nudzą, ponieważ ich naturalnym środowiskiem jest cyfrowa symulacja, która je hoduje i zarazem nadzoruje, stają się szaleni ponieważ tracą kontakt z tym co prawdziwe, tracą kontakt z ciałem i jego naturalną obecnością w tu i teraz. To tak naprawdę jest błogosławieństwem naszej fizyczności – fundament ludzkiego doświadczenia i zarazem punkt oparcia. Powrót do ciała i jego Obecności jest tym co naprawdę może nam teraz pomóc. To jest odzyskanie dostępu do pierwszej bramy Istnienia.

Nie ma drabiny do sukcesu, która wygodnie umieszcza nas na szczycie, nie ma piramidy sukcesu, która umieszcza uprzemysłowione społeczeństwo wiktoriańskie na szczycie piramidy, która opada w dół do tak zwanych prymitywów świata. Tak naprawdę istnieje tylko szereg opcji, a więc inne ludy świata nie są nieudanymi próbami przebicia nas swoimi unikalnymi odpowiedziami na to fundamentalne pytanie, co to znaczy być człowiekiem. A kiedy ludzie zadają to pytanie, odpowiadają 7000 różnych głosów i te głosy wspólnie stają się naszym ludzkim repertuarem do radzenia sobie z wyzwaniami, które staną przed nami. Ostatecznie to wielka lekcja antropologii.

Jestem pewien, że wielu z was zna pisma Matthieu Ricarda, który jest tłumaczem jego Świętobliwości we Francji i napisał wiele wspaniałych książek w tym książkę o szczęściu, która jest numerem jeden na liście bestsellerów we Francji. Nawet nie nie wiedziałem, że Francuzi faktycznie wierzą w koncepcję szczęścia, on też nie, ale jakoś mu się to udało. Podróżowałem z Mathieu do Nepalu, aby nakręcić film, który nazwaliśmy „Nauką Umysłu”, dlaczego użyliśmy tego terminu nauka, by opisać buddyzm tybetański? Czymże jest nauka, jak nie empirycznym dążeniem do prawdy, a czym jest buddyzm; 2500 lat bezpośredniej obserwacji natury umysłu.

Matthieu, który sam był pierwotnie biologiem molekularnym studiującym w laboratorium laureata Nagrody Nobla w Instytucie Pasteura pod Paryżem, powiedział mi pewnego dnia, że tak wiele zachodniej nauki jest główną odpowiedzią na drobne potrzeby, które spędzamy całe nasze życie próbując dożyć setki bez utraty zębów, my w Tybecie, powiedział, spędzamy całe nasze życie próbując zrozumieć naturę istnienia. Powiedział, że billboardy na Zachodzie celebrują nagie nastolatki w bieliźnie, a nasze billboardy to wiele ścian modlitw o dobre samopoczucie wszystkich czujących.

Wade Davis

W ciele jest Czucie, które jest zarazem konkretne i zawiera w sobie ogrom prawdziwej informacji. W ciele zapisana jest Wiedza, która przekracza wymiar mentalno – abstrakcyjny i jest „ulokowana” poza masowym oprogramowaniem kolektywnych wzorców / matryc, których zadaniem jest manipulowanie naszą świadomością i dostosowywanie nas do nieskończonych potrzeb Maszyny dla której jesteśmy jedynie pokarmem, którego zadaniem jest zasilanie jej energią. To wypaczenie męskiej aktywnej energii twórczej, która zamknięta jest w kalkulacyjno-logicznej części mózgu. To tutaj zrodziła się przemysłowo – cyfrowa cywilizacja, której brak harmonii i współczucia, brak troski i zdolności do przewidywania. To podbój, który kończy upadek i upokorzenie. To przyczyny oraz skutki, których nie sposób już zatrzymać. Na tym poziomie jest już za późno, ponieważ karma rozpadu już dojrzała.

Teraz kluczowa staje się indywidualna świadomość i uwolnienie jej z utożsamienia i przywiązania do świata i „siebie” jako podmiotu „zdarzeń”, które będą zawierać w sobie coraz więcej cierpienia, rozczarowania i strachu. Pierwszym krokiem jest bycie przytomnym w tym procesie. Oznacza to, że jesteśmy świadomi, że na pewnym poziomie ten „stary świat” dobiega końca, bowiem dotarł do granicy „rozwoju”, który w istocie był kumulowaniem negatywnych działań opartych na skrajnym egoizmie i ignorancji. Przez stulecia niszczyliśmy wszystkie te tradycje i ich wiedzę, która łączyła nas ze światem i ukazywała współzależność wszystkich zjawisk i procesów. To łączyło nas z naturą i odwiecznym tańcem życia. To były i wciąż są tradycje szacunku i wdzięczności – postrzegania procesu życia jako daru a nie kary – jako potencjału rozwoju, a nie upadku i potępienia. Tutaj zrodziła się abstrakcyjna doktrynalna mechaniczna religijność Mózgogłowia wraz z rozwojem intelektu jako poczucia „ja” – poczucia – „myślę, więc jestem”. Zachodnia półkula mózgu – świat zachodzącego słońca, który próbuje się reanimować technologicznym urojeniem, ponieważ jedyne co mu zostało to jego absurdalne z punktu widzenia wieczności zabawki, które absolutnie nie są w stanie w niczym pomóc – są jedynie sposobem na ostateczne zamulenie, pozbawienie człowieka świadomości w najważniejszym i decydującym momencie. To jest akt desperacji Mózgogłowia.

Fundamentalne z punktu widzenia Ducha jest zrozumienie „strumienia świadomości” – reinkarnacji opartej na wiedzy, że energia jest w ruchu – to karma – działanie. Świadomość kontynuacji strumienia umysłu zmienia wszystko. To oznacza, że doświadczamy swoich własnych myśli, słów i działań w formie wizji karmicznej z istotami o podobnym potencjale. Skutki naszych działań się multiplikują, pomnażają przez wpływ na inne istoty. To oznacza, że skala uwarunkowania w jakim przychodzi nam się urodzić i żyć jest naszą realną nauką do podjęcia. Jednak najczęściej zupełnie nie mamy tej świadomości. Postrzegamy to jako przypadek, zbieg okoliczności, ponieważ jesteśmy uwarunkowani brakiem pamięci – jak zresetowany za każdym życiem komputer, który jednak posiada w sobie „ślady” poprzedniego oprogramowania w postaci tendencji, skłonności i specyficznego rodzaju postrzegania „rzeczywistości”. W rzeczywistości „rzeczywistość” jest dla każdego czymś innym, ma inny „zapach”, „kolor”, „smak” i jest dekodowana przez każdy indywidualny umysł w odmienny sposób. Wpływa na to nieskończona ilość czynników, których nie sposób zrozumieć intelektualnie, bowiem nasz mózg nie jest w stanie postrzegać poza mechanizmem zmysłów – istnieje jedynie w obrębie zmagazynowanych danych z pola percepcji zmysłowej formułowanej na bazie wgranego oprogramowania języka – nazwy.

Forma tworzy odczucie, które tworzy myśl – słowo – nazwę i tak powstaje określona wizja, którą w pewien sposób nosimy w sobie. W sobie mamy obraz świata, który projektujemy na „rzeczywistość”. Dlatego karkołomne wydają się próby porozumienia w kwestii zgodności tych wizji. W pewien sposób to jest niemożliwe. Z tego punktu widzenia przekonywanie innych do „prawdziwości” swojej wizji jest po prostu absurdalne, ponieważ nie żyjemy w tym samym świecie. Na tym polega cały paradoks. Każdy z nas w pewien sposób ma do dyspozycji swoją własną przestrzeń doświadczenia, w której jest istotą unikalną i jedyną w swoim rodzaju. To przestrzeń wewnętrznego bogactwa. Najczęściej chcemy się dopasować do wizji innych, ponieważ nie rozpoznajemy swojej własnej wizji – nie rozpoznajemy własnego bogactwa i szukamy tego na zewnątrz siebie. Jesteśmy żebrakami, którzy szukają pocieszenia w świecie innych żebraków. To jest prawdziwa nędza tego świata. Kolektywne pole deficytu wynikające z braku rozpoznania i świadomości.

To rodzi przemoc która jest nazwana Strukturą Urojonej Władzy jednej istoty nad drugą. Tak naprawdę nikt nie ma władzy nad nikim. Nikt nie jest lepszy i gorszy – ponieważ jesteśmy inni i to jest nasz prawdziwy dar, który rozpoznany wnosi do tego przepełnionego cierpieniem świata – Światło – Wiedzę. Różnorodność nie jest konfliktem – jest Nauką. Jest nieskończonym w czasie i przestrzeni potencjałem, którym możemy się szczodrze obdarowywać. Jednak ulegliśmy dominacji – brutalnej sile Ignorancji, która chce zarządzać poprzez homogenizację i unifikację. To rodzi absolutny brak szacunku do inności i totalny brak świadomości przestrzeni wewnętrznej, ponieważ żyjemy jedynie w zewnętrznej Symulacji – Stymulacji, którą można programować i wyświetlać jak film wprost do pola zmysłowego zniewolonych istot jakimi się staliśmy.

Maszyneria Mediów czyni z nas żebraków i istoty upośledzone, ponieważ programuje w nas kolektywną i masową wizję jedynej „rzeczywistości”. To jest podłączenie mas do kolektywnego Medialnego Mózgogłowia. To rodzi Symulację – Projekcję – Jednolity Program. To więzi świadomość w zmysłowym polu – w filmie. Istota ludzka staje się Widzem – kimś absolutnie biernym i pasywnym. To wysysa z nas Duszę – Energię, którą moglibyśmy użyć do podróży wewnętrznej, do powrotu do samych siebie. Jednak drogę wytyczona nam w drugą stronę do Otchłani Chaosu – gdzie wszystko traci sens i znaczenie – jest równo-nieważne. Czym więcej technologii tym mniej Ducha, czym mniej natury tym więcej cierpienia.

Proces uzdrawiania zaczyna się od znalezienia przestrzeni wewnętrznej – wolności własnego świata. Ciszy i spokoju. Medytacji. Bycia ze sobą, aby na powrót nawiązać relację z własnym Duchem. Z tym co w nas Święte i Obecne. To powoduje, że stajemy się w pewien sposób naprawdę niezależni względem tej Zaprogramowanej Symulacji. Potrafimy sami sobie pomóc. Być dla siebie wsparciem i przyjacielem. To jest moment, który decyduje o tym czy jesteśmy na autentycznej ścieżce duchowej, bowiem istnieje ona tak naprawdę wewnątrz nas samych i dla każdego w pewien sposób jest inna i wyjątkowa. Nie istnieją wspólne drogi. Istnieje wspólna podróż przez jakiś czas. Dzielenie się doświadczeniem i wglądem. To jest prawdziwa twórczość kiedy nie próbujemy nikogo zatrzymać na tym co robimy, nie próbujemy nikogo uwieść swoją twórczością. Nie mamy żadnych fanów i naśladowców, wyznawców i wielbicieli. Wszystko bez wyjątku czynimy wolnym i niezależnym. Nikogo nie przekonujemy do niczego, z nikim i z niczym nie walczymy. Nie jesteśmy przeciwko i nie jesteśmy za. Nie potwierdzamy i nie zaprzeczamy. Nie 0 i nie 1. Żadnego kodu. Żadnego programu. Żadnej doktryny. Żadnej metody. Ponieważ TO już tu jest przez cały czas i zawsze. Każdy to ma i tak naprawdę żyje w tym.

Pytanie; czy jest tego świadomy?

Zwykły wpis

Z dedykacją dla Chögyala Namkhai Norbu

Bud­dyzm nie jest re­li­gią w ta­kim sen­sie, jak chrze­ści­jań­stwo, ju­da­izm, is­lam czy hin­du­izm. Bud­dyzm nie wy­su­wa wła­snych kon­cep­cji Stwór­cy i aktu stwo­rze­nia. Bud­dyzm nie jest też fi­lo­zo­fią, poj­mo­wa­ną jako czy­sty kry­ty­cyzm in­te­lek­tu­al­ny lub mi­łość wie­dzy. Opie­ra­jąc się na po­ję­ciu dhar­my, bud­dyzm nie­ja­ko sam się de­fi­niu­je. Wska­zu­je, że na rów­ni sta­wia mo­ral­ność i na­tu­rę, mo­ral­ne, du­cho­we i na­tu­ral­ne aspek­ty ludz­kiej eg­zy­sten­cji. Bud­dyzm jest spo­so­bem ży­cia – pro­ce­sem trans­for­ma­cji czło­wie­ka. I jako taki bud­dyzm ak­cen­tu­je kwe­stię in­dy­wi­du­al­nej od­po­wie­dzial­no­ści i in­te­lek­tu­al­ne­go, ro­zu­mo­we­go spoj­rze­nia na ży­cie, na rze­czy­wi­stość. Ra­cjo­nal­ne po­dej­ście do trau­my eg­zy­sten­cji oraz wię­zi mię­dzy­ludz­kich dyk­to­wa­ne jest przez kom­bi­na­cję mą­dro­ści i współ­czu­cia. Chy­ba wła­śnie kul­ty­wo­wa­nie oraz do­sko­na­le­nie mą­dro­ści i współ­czu­cia sta­no­wi samo sed­no prak­ty­ki bud­dyj­skiej.

Lob­san­g Lha­lung­pa

Bardo życia – nasz czas na tej ziemi w tym ciele. Przestrzeń doświadczenia pomiędzy narodzinami i śmiercią. Wielka nieodgadniona Tajemnica, która przeraża i fascynuje, inspiruje i przytłacza – wypluwa nas i na powrót połyka przez całą Wieczność. Nie wiemy – to jest nasz stan. Urodziłem się bez pamięci w domyślnym stanie defragmentacji – bezbronny i nagi. Jak my wszyscy. Nie pamiętam procesu umierania, nie pamiętam stawania się i pierwszego oddechu. Pamiętam buddyjską stupę i krążące wielkie ptaki. Pamiętam nieskończoną przestrzeń, góry i błękitne niebo. To przyszło później. To było miejsce takie jak to – gdzie teraz jestem – proste i czyste pozbawione ludzkiej manipulacji. W tej przestrzeni otwierasz bramę, ponad wszelką wątpliwość wiesz, że Tajemnica istnieje – jest Żywa i Lśniąca jak oczy dziecka. Skąpane w słońcu zaśnieżone szczyty, które choć możemy zdobyć są obojętne na cały ten wysiłek, bowiem były przed nami i będą po nas. Kiedy widzisz takie piękno – płaczesz. Jesteś złocistym pyłem, którym miota burza. Ogromna porażająca przestrzeń w obliczu której uświadamiasz sobie swoją własną znikomość i kruchość, zdajesz sobie sprawę, że jesteś ziarnkiem piasku jak pisał w jednej z książek wielki mistrz Trungpa Rinpoche. W pewnym sensie to szokujące poczucie wyzwala z neurotyzmu własnej wyjątkowości. Tracisz poczucie ważności, zalewasz się z pejzażem – z ziemią, niebem, wiatrem, kiedy tracisz oddech i dyszysz, bowiem wędrówka jest zdecydowanie ponad twoje siły – ta górska krystaliczna woda jest najcenniejsza ze wszystkiego co ten materialny świat ma do zaoferowania. Jest cudem.

W Merigar East z Mistrzem

W pewnym sensie ta podróż jest wyrazem tęsknoty za miejscami, które noszę ukryte głęboko w sercu, gdzie buddyjska praktyka jest częścią życia nie pokazem wyjątkowości czy kolejnym ego tripem i jest czymś naturalnym, bowiem w istocie potrzeba duchowości jest dla nas istot ludzkich fundamentalna i zarazem pierwotna. Rozumiesz, że wszystkie te ścieżki i drogi mają swój głęboki sens, bowiem dają nam wsparcie i pocieszenie, dają nam siłę i wiarę, jednak przede wszystkim dają nam realne doświadczenie, że jesteśmy w stanie przynieść pożytek sobie i być może kiedyś pomóc innym. Kiedy masz tak dużo szczęścia, aby spotkać prawdziwego Mistrza, który prócz wykształcenia i biegłości w rytuale i ceremonii posiada prawdziwe zrozumienie esencji i znaczenia oraz co w moim odczuciu jest najważniejsze – ma nieograniczone współczucie względem czujących istot – można powiedzieć, że wygrałeś prawdziwą szóstkę w totolotka. W istocie nie można tego zmierzyć żadną miarą, oszacować żadną wartością, bowiem rzecz w tym, że przekracza to wszystkie pojęcia, przekracza to czas i przestrzeń, przekracza dobre i złe, słuszne i niesłuszne. W moim rozumieniu jest to najgłębszy sens ludzkiej egzystencji, bowiem dotyka samej jej istoty – tego najczulszego i najbardziej wrażliwego miejsca – naszego serca. Serce nie jest sloganem, nie jest kolejną lepką i miałką metaforą, bowiem kiedy jest otwarte i czyste jest naszym Światłem i Drogą, jest naszym Przewodnikiem.

Budda nie posiadał żadnych ziem, żadnej własności. Nie był kimś szczególnym w kategoriach doczesnego świata. Był ziarnkiem piasku na ogromnej pustyni. Dzięki temu właśnie stał się oświeconym całego świata, ponieważ nie toczył z nikim żadnej bitwy.

Czogjam Trungpa Rinpoche

Mistrz jest tym, który nam to serce ukazuje i wprowadza nas do niego, uczy języka mądrości i wytrwałości w obliczu wszystkich naszych ułomności i negatywizmu, rozpaczy i strachu. Nie uczy nas latać i czynić cuda, nie przekazuje tajemnych zaklęć po to byśmy z wyższością manipulowali tym światem. To co w co nas w istocie wprowadza jest poza słowem i pojęciem, po za czymś specjalnym i wyjątkowym – jednak kiedy to rozpoznamy – po raz pierwszy wracamy do Domu. To jest Prawdziwy Spokój, który choć łatwo gubić – Jest. Mamy pewność, że Dharma – nauka Buddy jest prawdziwa i godna zaufania, a nasz Mistrz jest Żyjącym Buddą – kimś kto w pełni urzeczywistnił Ścieżkę. Wtedy możemy go naprawdę rozpoznać w swoim własnym zrozumieniu, bowiem w tym wypadku to Mistrz staje się Drogą. To jest związek poza czasem, więź której nie sposób zniszczyć i unicestwić. To jest to co z życia na życie przychodzi by nas budzić ze Snu Ignorancji i na powrót kieruje na Ścieżkę. Przypomina nam, że życie ludzkie jest czymś więcej niż pogonią za szczęściem i bogactwem, bowiem koniec końców nic z tego nie jest trwałe i znów po raz kolejny zostajemy z niczym, prócz tego kim byliśmy. Nie możemy przed sobą uciec w tej czy innej formie wszystko wraca. Niezliczone stacje na których stworzyliśmy sobie życie są tylko wspomnieniem, a my znów jesteśmy w pociągu, znów w drodze. To jest Bardo Prawdy. Nie znajdziemy bezpiecznej trwałej przystani w tym co uwarunkowane i przemijające, czyli w tym wszystkim co nas otacza. Nie znajdziemy tego w emocjach i wyobrażeniach, oraz w najbardziej nawet wzniosłych ideach. Błyskotliwa myśl nie może nam pomóc. To jest jedna z fundamentalnych prawd, która tworzy prawdziwy i solidny fundament buddyjskiej praktyki.

Jako ludzie musimy dokładnie uświadomić sobie odpowiedzialność, jaka na nas spoczywa. Gdyby akcja nie prowadziła do reakcji, gdyby działania nie miały mocy przynoszącej owoce, wtedy nie byłoby problemu. Gdybyśmy zareagowali gniewem i nie miałby on żadnego wpływu na innych ani na nas samych, gdyby nie prowadził do bolesnych sytuacji, wtedy wszystko byłoby w porządku. Nie musielibyśmy się starać ani brać odpowiedzialności za zdarzenia, do których doprowadziliśmy. Jednak karma nie działa w ten sposób. Gdy przyjrzymy się temu uważnie, zobaczymy, że każde działanie daje jakiś skutek.

Jako ludzie nieustannie coś robimy. Mamy ciało, które jest w ciągłym ruchu, wciąż działa. Każdy nasz czyn daje na świat owoce i wpływa na innych oraz na nas. Podobnie słowa i myśli tworzą akcje, które prowadzą do reakcji. Myśli posiadają niezwykły potencjał przeobrażania się w czyny prowadzące do określonych rezultatów.

Jeśli przyjrzymy się sobie, zorientujemy się, że ruchy naszego ciała powodują niezliczone czyny. Każdy z nich niesie potencjał oddziaływania, które ktoś inny może od razu na sobie poczuć, jak na przykład zabicie zwierzęcia w celu zdobycia pokarmu. Odbieramy życie innej istocie po to, aby podtrzymać własne, aby przeżyło nasze ciało. Nie szanujemy i nie dbamy o inne formy życia, traktując je jako mniej wartościowe. Nawet ludzie, którzy medytują, nie są do końca wyczuleni na ten fakt. Nie mamy pełnej świadomości, a tym czasem nasze ciała nadal się poruszają i działają, wpływając na inne istoty. Na przykład możemy kogoś skrzywdzić działaniem wynikającym z braku szacunku, skrzywdzić przez akt fizycznej agresji.

Nawet jeśli wydaje się, że nikt nie ucierpiał w wyniku naszego postępowania, niewiedza i lenistwo ciała, przywiązanie do niego prowadzą do powstania swoistego mentalnego osadu, który przeradza się w nasze indywidualne skłonności. Zatem owoce naszych działań nie tylko dotykają innych, lecz również tworzą bazę, podstawę naszego charakteru, osobowości i skłonności. To jest ten aspekt rezultatu, który w danym momencie niekoniecznie przeradza się w coś szkodliwego, lecz jeśli lenistwo zacznie się w nas osadzać, skutkiem będzie nasz leniwy charakter. Jeśli w całym życiu przydarzył się nam epizodycznie wybuch agresji lub byliśmy czasem leniwi, nie będzie to dużym problemem. Jednak powtarzające się przypadki, automatyczne reakcje, nawykowe skłonności budują naszą osobowość.

Agresja, nawet jeśli nam się to nie podoba, jest w nas obecna. Jest tak dlatego, że tylko zaznajomiliśmy się z nią, a nigdy jej nie okiełznaliśmy, nigdy nie byliśmy naprawdę świadomi jej. Nigdy nie wprawiliśmy się w byciu świadomym tego, że fizycznie krzywdzimy innych. Nawet jeśli później tego żałujemy, pozostaje w nas brak uważności w chwili, kiedy działamy powodowani gniewem.

Khandro Rinpoche

I kiedy mozolnie wspinam się pod tą ogromną górę ledwo dysząc, piękno które widzę, tak naprawdę jest marnym pocieszeniem. W tym właśnie momencie jestem swoim uwarunkowanymi ciałem, którego potrzeby stają się najważniejsze, a zmęczenie i brak siły dojmującym i przytłaczającym doświadczeniem. To ciało umiera, jest kruche i nietrwałe i stanowi sam rdzeń naszego utożsamienia z formą. Dla jego wygody i bezpieczeństwa zrobimy dosłownie wszystko, bowiem kiedy dzieją się rzeczy ostateczne – kontrolę przejmuje instynkt – wola przetrwania, która z natury jest skrajnie egoistyczna. Możemy pozować na altruistów kiedy czujemy się dobrze i mamy swego rodzaju nadmiar, którym nie trudno się podzielić, jednak kiedy mamy utracić część siebie na rzecz drugiej istoty wówczas dopiero zdajemy sobie sprawę – co to znaczy prawdziwa służba dla innych. Bardzo daleko mi do tego. Dlatego, aby naprawdę przynosić pożytek innym trzeba urzeczywistnić „brak siebie w sobie”, przekroczyć utożsamienie ze „swoim” ciałem, mową i umysłem i wówczas stajemy się autentycznym darem dla świata.

Prawdziwym Mistrzem, który choć nie czyni cudów – jest cudem jak lśniąca gwiazda na jaśniejącym niebie, którą doprawdy trudno dostrzec, bowiem blask jej jest przytłoczony przez „światłość” tych, którzy pozują na wyzwolonych. W istocie na tej planecie jest bardzo mało autentycznych Nauczycieli, którzy naprawdę znają drogę, bowiem przeszli ją do końca i wrócili, aby pomóc wyjść z cierpienia innym. To jest prawdziwa Miłość. Esencja Nauki Przebudzonych – Serce Dharmy. Jest to dla nas niepojęte, bowiem przekracza całą zaprogramowaną logikę Mózgogłowia i przeczy wszystkiemu czemu jesteśmy tak oddani. Pokora i niepozorność stanowi ochronę przed pychą i samouwielbieniem, które zdominowały tak zwany świat duchowości. Ciężko rozpoznać Mistrza bez tronu i brokatów, bez pochlebców i „świętego splendoru”, bowiem tym co nami kieruje jest schemat, a nie mądrość.

Nie można udawać pokory, nie można udawać skromności, bowiem to po prostu widać w oczach – to jest widzenie i rozumienie prawdziwej kondycji tego świata i istot, które poprzez bardo narodzin pojawiają się w tym świecie. Ja mam w sobie pychę i dumę, które staram się ukrywać i maskować. Jednak ścieżka daje nam prawdę o sobie. Kiedy mamy odwagę jest Lustrem. Może nam się wydawać, że praktykując „wysokie” ezoteryczne nauki jesteśmy kimś specjalnym i wyjątkowym, możemy patrzeć na innych z góry. Jednak ta góra jest usypana z iluzji, które karmimy z fascynującą na swój sposób pieczołowitością, aby poczuć się lepiej. To „lepiej” wcześniej czy później rozpadnie się. Nie uciekniemy w Himalaje i do klasztorów przed sobą i skutkami własnych działań, możemy na chwilę „oblepić się” świętością, czystością, całą tą pozorną zmianą – jednak wciąż „jesteśmy sobą” – najbardziej zmechanizowanym utożsamieniem i najsilniejszym nawykiem ze wszystkich. Ten nawyk jest piastą koła, pierwszym pikselem na matrycy. Z tego rodzi się wszystko co nas określa i warunkuje. Nie możemy udawać wyzwolenia przed sobą kiedy naprawdę jesteśmy szczerzy. Widzieć siebie naprawdę takim jakim się jest i nie uciekać przed sobą – tym jest dla mnie prawdziwa duchowość. Dlatego bardziej ufam tym, którzy potrafią ukazać swoje wady, słabości, swój gniew, wstyd – bowiem to oznacza, że przestali grać w lepszego siebie. Przestali udawać i jest z tego więcej pożytku i nauki niż z zmyślonego „ideału”, którego szukamy i za którego „czarem” tak chętnie idziemy.

Większość współczesnej tamasowej duchowości jest właśnie takim oszustwem – pozorem. Dlatego spotkać autentycznego nauczyciela jest tak niezwykle trudno i zazwyczaj ma on wady i nie jest ideałem. Nie pasuje do schematu i wyidealizowanego obrazu – jest przytłaczająco ludzki. Choruje, nie czyni cudów, ma romanse – jest człowiekiem z krwi i kości. Odkrywa karty na które nie chcemy patrzeć i to właśnie jest wysokiej klasy nauczaniem. To cios prosto w serce. Rana wrażliwości i otwartości przez którą wchodzi w nas prawdziwa Mądrość, która nie jest łatwostrawnym sloganem i frazesem. Prawdziwy Mistrz nie podaje nam narkozy. On nas budzi. Nie poprawia nam nastroju, on go zaburza, żebyśmy w końcu zaczęli widzieć i rozumieć podstawę – fundament nauk. Przestali uciekać w iluzje i przestali chronić „siebie”. Przytłacza nas jego oddanie i dedykacja dla innych, niestrudzona cierpliwa mozolna praca, która tak naprawdę nigdy nie ustaje. Jest bezgraniczną aktywnością Buddy. Budda nie jest posążkiem na ołtarzu, nie jest metaforyczną figurą, archetypowym zbiorem świętych cech. Jest żywy i obecny właśnie teraz i tutaj w tym zamroczonym świecie, w tej szaleńczej pogoni. To czyni Ścieżkę prawdziwą i inspirującą oraz co najważniejsze pełną mądrości i zręcznych metod.

Zgubiliśmy się na tym szlaku. Nikt z nas go wcześniej nie przeszedł. Nie mieliśmy przewodnika, kogoś kto naprawdę zna Drogę. W pewnym krytycznym momencie po prostu idziesz na oślep, przed siebie. Zaczyna padać, opadasz z sił, bowiem nie znasz nawet swojego własnego ciała, twój umysł popada w panikę i przejmuje kontrolę – tworzy swoje własne wyobrażenia i nierealne niepokojące scenariusze. Z radosnego beztroskiego stanu przechodzisz w tryb lęku i narastającego niepokoju – to jest bardo umierania tego co znasz. Robi się ciemno. Gubisz kontakt z innymi. W pewnym momencie jesteś sam – kompletnie zagubiony skazany na łaskę nieznanego. Wcześniej czy później to czeka nas wszystkich, jednak z całych sił nie chcemy tego przyjąć do świadomości, a to oznacza, że nie rozumiemy samej Podstawy, która tworzy szczerą motywację i opartą na mądrości intencję. Fiksujemy się na „efektach specjalnych”. Na egzotycznej i kulturowej otoczce, na dewocjonaliach, skomplikowanych i wyszukanych ceremoniałach, na klimacie wzniosłości i tajemnicy – ponieważ prostota i bezpośredniość nudzi nasze przekarmione wrażeniami umysły. Jednak tak naprawdę to wszystko jest bez znaczenia, bowiem kiedy nie potrafimy dotrzeć do esencji z całej tej maskarady nie ma żadnego pożytku. Staje się jedynie pożywką dla antropologów kultury, kolejną archaiczną i niezrozumiałą atrakcją dla turystów, którzy po krótkim och i ach po prostu idą dalej.

Jakże wiele klasztorów istniało w Tybecie, Krainie Śniegów, zanim komunistyczne Chiny zaczęły opanowywać ten kraj. Jak wiele działało tam świątyń podobnych do tych w Lhasie, Samje i Trandruk. Jakże wiele znajdowało się w tych miejscach cennych przedmiotów symbolizujących ciało, mowę i umysł Buddy… Teraz nie ma tam nawet posążka. W Samje pozostał jedynie namiot, nie większy od stupy. Wszystko splądrowano, zdewastowano, roztrzaskano. Wspaniałe malowidła zniszczono. To, co się wydarzyło w Tybecie, ukazuje nietrwałość zjawisk. Nie istnieje nic stałego, nic trwałego.

Dilgo Khjeniste Rinpoche

Te ginące na naszych oczach kultury ukazują nam sam Proces. To jest Wielkie Nauczanie. Bezpowrotnie tracimy samych siebie – swoją głębię i prawdziwą duchową ludzką tożsamość. Zastępujemy to kolorowymi iluzjami, technologicznym parkiem rozrywki, znieczulającą wygodą, pozorami rozwoju, który tak naprawdę jest regresem. Bezdotykowy syntetyczny świat na chwilę przed samounicestwieniem. W tej kwestii nie mam złudzeń. Jednak zgniły owoc ma w sobie zdrowe nasiona i kiedy upada – rodzi się nowe. To nowe jest w Nas – żywe i doskonałe. Dlatego wszystko ma sens – cały ten Proces Odwiecznej Nauki nigdy nie idzie na darmo – mądrość, którą rodzi – jest zawsze dostępna dla tych, którzy poznają Ciszę.

Ktoś, kto zaczyna rozwijać zainteresowanie naukami, może mieć tendencję do oddalania się od rzeczywistości rzeczy materialnych, tak jakby nauki były czymś całkowicie oderwanym od codziennego życia. Często u podłoża tego wszystkiego leży postawa poddania się i ucieczki od własnych problemów, ze złudzeniem, że uda się znaleźć coś, co w cudowny sposób pomoże przekroczyć to wszystko. Ale nauki te opierają się na zasadzie naszej rzeczywistej ludzkiej kondycji. Mamy ciało fizyczne ze wszystkimi jego różnymi ograniczeniami: każdego dnia musimy jeść, pracować, odpoczywać i tak dalej. To jest nasza rzeczywistość i nie możemy jej ignorować.

Chögyal Namkhai Norbu

PIRACKIE OPOWIEŚCI

BARDO

Galeria

Co on tam robi?
Gasi pożar, ekscelencjo.
Mało prawdopodobne.
Ogień jest w umysłach ludzi, a nie na dachach domów
.

Fiodor Dostojewski, Opętani

Dosłowność i namacalność cierpienia. Jego nieudolnie ukrywana wszechobecność, którą można ujrzeć i poczuć zdrapując tą prowizoryczną fasadę, którą z taką absurdalną zawziętością staramy się wznosić technologicznym znieczuleniem. Środki uśmierzające ból istnienia dostępne bez recepty – jednak nie darmo. Ceną jest odkładanie na potem, dobrze zorganizowana ucieczka z atrakcjami. Parki krótkotrwałej i pustawej rozrywki, niekończące się oferty jak najmniej boleśnie zapadać w sen, jak się odurzać, jak udawać, jak pozorować szczęście w postaci jego atrapy obliczonej na krótki czas. To zrozumienie przychodzi z wiekiem, z upływem chwil, których nie sposób zatrzymać. W bezlitosnym uścisku Kronosa, który ukazuje się coraz bardziej wyraźnie z dekady na dekadę i w końcu widzimy jego / swoją twarz. Lustro Czasu.

Wszystko ulega domyślnej entropii, nie ma absolutnie niczego na zewnątrz i w środku co potrafi uciec przed zmianą. Zmiana jest tym co nie daje nam spokoju, nie pozwala usnąć na dobre. Zmiana nas budzi i wstrząsa kiedy już mamy poczucie tak zwanego komfortu. Dlatego nikt w tym świecie nie może szukać bezpieczeństwa i nienaruszalności w Warunku, ponieważ wcześniej czy później przychodzi to co nieuniknione i znów musimy odnaleźć się w pierwotnym stanie chaosu gubiąc orientację i punkty odniesienia. To rozbija naszą skostniałą osobowość, burzy nasze wyobrażenia i nawyki, na powrót zmusza nas do Przytomności i Obecności w Tym Co Jest. Dzięki temu wszystko co martwe musi ożyć, ponieważ w istocie wszystko jest żywe – jest energią, jest ruchem, jest zmianą. Nad niczym nie można ostatecznie panować, bowiem kontrola jest fundamentalnym urojeniem Mózgogłowia.

Dlatego żadna cywilizacja nie może trwać w nieskończoność, bowiem kontrola czyni ją ślepą na wewnętrzny rozkład. Gnije od środka poprzez tak zwany czynnik ludzki. Tak naprawdę nie sposób człowieka zadowolić, sprawić by przestał chcieć, tworzyć i działać – taka jest nasza natura, bez tego stajemy się zaprogramowanymi przez Maszynę Zombie. Kontrolowanie i ograniczanie istoty ludzkiej tworzy wojnę i przemoc, brak przestrzeni dla wolności i twórczości rodzi paranoiczne społeczeństwo, które nawet nie jest świadome tego co tak naprawdę się z nim stało. Z tego powstaje Duszność – Piekło. Świat pozbawiony Życia i niszczący wszystko co nie podlega jeszcze kontroli, świat dominacji chorych psychopatycznych jednostek pozbawionych jakichkolwiek duchowych wglądów i moralnych wartości. Świat bezwzględnych hedonistycznych egoistów, których zdominował naukowy nihilizm i wszech panujący na wyżynach piramidy kontroli cynizm, wobec którego pierwotne czyste ludzkie serce jest bezbronne. W takich czasach akty ludzkiej dobroci czy życzliwości wydają się wręcz heroiczne i spektakularne. Kiedy dobroć i ufność są postrzegane jako naiwność i głupota pierwiastek duchowy znika ze świata. To jest apogeum Materializmu – ostatnie stadium przed Resetem.

W Pierwotnych Naukach mówi się, że w tym czasie mamy do dyspozycji najbardziej potężne metody i nauki ukryte w zalewie pseudo duchowości skalkulowanej na wzmacnianie już nadętych ego i rozbudzanie namiętności i pożądania w formie łatwostrawnych kompilacji instant, które jedynie mają nas zamroczyć i nauczyć akceptacji roli niewolnika Ignorancji. To jest pozbawiona prawdziwej wartości Forma, która uwodzi nieprzytomnych i naiwnych tworząc dla nich imitacje bezpieczeństwa i piękna. W zderzeniu z brutalną prawdą ludzkiej egzystencji – chorobą, cierpieniem i śmiercią okazują się kompletnie bezużyteczne i puste niczym wydmuszki realnej duchowości, która od samego początku konfrontuje nas z prawdą o cierpieniu jako warunku podstawowym i nieuniknionym.

A ci stoją przy krawężniku i czekają. Oczy im posępnieją, wysyłają coraz mniej światła.

Don Delillo, Podziemia

PIRACKIE OPOWIEŚCI

LUSTRO CZASU

Galeria

Kilka tysięcy metrów ponad w Ciemności
Na skrzydłach migają czerwone światła
Przesuwając palcami okna na ekranach
Jakby coś tam miało być, miało czekać

Na wózkach chleb i wino w małych porcjach
Perfumy i papierosy

W tęsknocie możemy przejechać cały ten świat
Być w każdej jaskini, rozłupać każdy kamień
Pozbawić siebie wszystkich złudzeń
Rozwiązać każdą tajemnicę
Ogłosić bez żadnych wątpliwości, że nic tam nie ma
I co najważniejsze nigdy nie było

Kiedy wpadamy w turbulencje
Czuję spokój.

PIRACKIE OPOWIEŚCI

W SAMOLOCIE DO DELHI

Galeria
PIRACKIE OPOWIEŚCI

MÓZG KŁAMIE

Ale przez większość czasu panowała panika, a ludzie spędzali swoje siły modląc się do swoich Ksiąg, namacalnych dowodów wszechmocy Maszyny.

E.M. Forster „Maszyna się zatrzymuje”

Maszyna przytłacza. Bezduszność z dnia na dzień, jałowe pozbawione celu dryfowanie po wypachnionym perfumami śmietnisku w poszukiwaniu skrawka sensu i piękna. Picie – mordowanie Duszy. Małpki na chodnikach, w czarnych workach wypełnionych odpadem codzienności, która zlewa się w jeden niedokończony nigdy film złożony z absurdalnych reklam i nieudanych kastingów zmontowany przez sztuczną inteligencję w jedno gruboskórne pasmo wyświetlane w mózgownicach. Nie żyją, udają z taką zaciętością, że aż człowiekowi robi się żal tego wszystkiego, bowiem widzi ponad wszelką wątpliwość dokąd to wszystko jedzie i chciałby nas wszystkich pocieszyć, ale nie ma na to siły, gdyż wszystko choruje na brak energii do życia. Jest coraz bardziej gorąco. Wrzy i momentami jaśnieje odsłaniając jakiś inny możliwy świat, kiedy to przejdzie przez proces samooczyszczenia. Nie możemy już tego uniknąć. Uciec nie ma dokąd – wszędzie mięso w procesie rozkładu; ubrane, upudrowane, momentami roześmiane od ucha do ucha z radością rozszarpujące to co jeszcze tu zostało – resztki godności.

Pirat nigdy nie był optymistą w świecie naciąganych optymistów, nie kupował tego towaru hipnotycznego transu emitowanego przez całą dobę przez lustra ekranów i nadajniki z wież kontrolnych. Większość była pod narkozą, żyła w Symulacji. Robią wielki sztuczny mózg. Za nich będzie myślał, będzie kombinował od świtu po zmierzch jak zoptymalizować wszystko w algorytmicznym terrorze zimnej racjonalnej i funkcjonalnej logiki. Już prawie wszyscy są podłączeni i zamulają, chodzące trupy z wpatrzone przez cały boży dzień w tą hipnotyczną Otchłań. Kiedy obudzisz się z tego zamroczenia i odłączysz wracając do własnego ciała i kontaktu z tym co istnieje poza Mózgogłowiem, poza Klatką nie będziesz w stanie zrozumieć; jak to się stało, że sprowadziłeś egzystencję swojego ciała, energii i umysłu do czegoś tak absurdalnego. To jest szokujące doświadczenie – Odłączenia. Jedyny sposób aby uratować Duszę. Na nic wołanie o pomstę do pustego nieba, na nic pretensje do Mrocznego Demiurga. Ukryci w cieniu Archonci – Czarni Magowie posłuszni rozkazom pozaludzkiego wymiaru Substancji, która weszła w ziemski wymiar i podbiła umysły dominujących gatunków – czyniąc z nich nieświadomych niewolników funkcjonujących w domyślnym trybie Tamasu – Ignorancji. Nieczułość, obojętność, letarg, brak energii i inicjatywy – zaprogramowany Dryf. Okoliczność tworzy Warunek, który wymusza Dopasowanie – uległość, brak woli, brak perspektywy, brak odwagi, brak wyobraźni, brak połączenia z tym co wciąż Żywe i Kreatywne. Jedyne co widzisz to Powielanie Zaprogramowanych Wzorców zapisanych w rdzeniu Kolektywnego Mózgogłowia. Małpi taniec nad urwiskiem.

Ulice były puste i zaśmiecone. Kościoły splajtowały z braku ostatecznego zainteresowania. Religia umarła śmiercią gwałtowną w spazmach apokaliptycznych zapowiedzi, które spowszedniały do tego stopnia, że przestały kogokolwiek obchodzić. Ludzie przestali szukać i tęsknić za tajemnicą, dla nich wszystko było oczywiste i bez znaczenia, równie nieistotne. Apatia jest umieraniem wrażliwości, po prostu przestajesz czuć cokolwiek i nawet przestajesz czuć, że nie czujesz. „Żyjesz” od impulsu do impulsu, jesteś w pewnym sensie sztucznie zapłodniony imitacją istnienia, która rozgrywa się pomiędzy twoimi uszami w mózgownicy. Ciało staje się powłoką, którą wleczesz za sobą, które wynajmujesz jak smoking na jednorazowy bal. Nie chce ci się w nic angażować, to „życie” zmusza cię do życia. Życie żyje tobą jak chce. Cały ten zaprogramowany plan powielany w miliardach prawie identycznych wersji; szkoła, praca, dzieci, choroba, śmierć w samotności i rozgoryczeniu pośród obojętności nieobecnych i nieprzytomnych w wiecznej pogoni za niczym, które udaje wszystko. To wszystko dociera do ciebie dopiero na końcu, zaraz przed wpadnięciem w membranę Maszyny Inkarnacyjnej, chwilę przed zgaszeniem światła źrenic.

I wtedy odkrywasz, że to nie wszystko, że ten spokój i koniec na który czekałeś i miałeś nadzieję nie istnieje. Jak to mówią sen był długi, przebudzenie jest krótkie i totalne. Wita cię Pan Światów i wszystko to co zrobiłeś i czego nie zrobiłeś. Budzisz się we własnej świadomości i we własnych emocjach – pomiędzy stacjami docelowymi. W manifestacji swojego nieskończonego potencjału. Jesteś Świadkiem i Sędzią, Ofiarą i Katem, jesteś Dobrem i Złem, Niebem i Piekłem. Jesteś Wszystkim Wszędzie Przez Cały Czas. Jednak nie jesteś w stanie tego rozpoznać, znów szukasz oddzielenia i separacji, szukasz ciała i obiektu. To jest wypracowany przez miliardy lat najsilniejszy z nawyków. Autopilot. Dlatego wracasz do tego co znasz, a znasz jedynie Więzienie.

Dlatego Gra nie może się skończyć i doprawdy mało jest tych, którzy rozumieją, że tak naprawdę niczego tu nie można wygrać i jedyny sposób to opuszczenie Gry. Prawdziwa Gra polega na odpuszczaniu Gry, na rozluźnianiu łańcuchów napięć i przywiązań, pragnień i awersji. Nie ma to nic wspólnego z heroiczną walką, buntem, rewolucją, bowiem tak naprawdę jest to druga strona tego samego wyroku. Wynik jest z góry przesądzony na długo przed tym kiedy znów na nowo nabierasz poczucia siebie i z zapałem przystępujesz do Gry.

Pirat rozumiał to od dziecka z tym tutaj przyszedł. To był Prawdziwy Zapis, którego nie zdołały usunąć symulacyjne programy i wdruki. Podlegamy tutaj takiemu zamroczeniu, że tracimy najcenniejszą Pamięć – tego co było przedtem, przed Modyfikacją, przed przystąpieniem do Gry. Zatracamy się pozbawieni pamięci i świadomości tego gdzie tak naprawdę jesteśmy i po co. Przez całe życie gramy w coś pozbawionego najmniejszego sensu, w coś co zostało sztucznie stworzone i zaprogramowane na bezsens, bowiem właśnie to wcześniej czy poźniej do nas dociera. Jednak najczęściej jest już za późno. To jest brak Mądrości. Powrót do Analogu jest opuszczeniem Symulacji, odpięciem z Matrycy – przestajemy śledzić jakiekolwiek ekrany, bowiem zdajemy sobie sprawę, że nie ma w nich absolutnie niczego wartościowego. Musimy zaufać sobie i zrobić coś po swojemu. Nie możemy niczego naśladować, niczego powielać. Musimy to przywołać z własnego serca – miejsca, którego nie można zaprogramować. To jest nasza najbardziej Pierwotna i Czysta Świadomość, którą z taką odrazą pogardza ten świat. Kiedy odzyskamy to Pierwotne Połączenie jesteśmy na autentycznej Ścieżce ku Wyzwoleniu, ponieważ naszym celem nie jest ulepszanie Gry.

Naszym celem jest Wyjście.
Przekroczenie.
To jest Etap Pierwszy.

Nie ulec temu co tutaj jest grane oznacza, że niesiesz w sobie Pamięć o Prawdziwej Wolności. To jest absolutny brak posłuszeństwa wobec Ignorancji. Tego nie można się nauczyć. To jest wrodzone – zapisane we „krwi”, poza zasięgiem Mózgogłowia. Dlatego Maszyna pogardza tym ciałem i chce je modyfikować, dlatego abstrakcyjny religijny Wdruk Potępienia odebrał przybił ciało do Krzyża Braku Świadomości. W istocie to Ciało ma Świetlistą Naturę – jest czyste i doskonałe. To nie jest mięso i kości jak je postrzega nasze zaprogramowane Mózgogłowie i jego cyniczna nihilistyczna nauka, której królowanie zwiastuje kolejny Reset Matrycy. Nosimy w sobie nieskończone w czasie i przestrzeni Światło, które patrzy przez nasze oczy i słyszy przez nasze uszy. Mózgogłowie wyświetla jedynie wgrany wcześniej Program – jak rzutnik. Dlatego natura tego zaprogramowanego świata jest nierzeczywista – jest Mają / Iluzją.

Czarni Magowie dawno temu odkryli, że świadomość można programować. Na tym oparli swoją „magię”. Nasz głos, nasza mowa jest najpotężniejszym narzędziem magicznym jakie posiadamy. Wypowiedziane słowo jest energią, jest tym co ma zdolność wpływania na rzeczywistość – „na początku było Słowo”. Jednak nie pamiętamy prawdziwych słów, które odnoszą się do rzeczywistości, a zamiast tego mamy jedynie „mowę cienia”, której odebrano Moc i Znaczenie. Jedyną prawdziwą troską „władców” jest doskonalenie „technologii wpływu na świadomość”, która pełni najważniejsze narzędzie kontroli od niepamiętnych czasów. Masowe media to masowa kontrola ludzkiej świadomości. Przybici do Ekranu. Do Matrycy. Kiedy się obudzisz z Hipnozy ujrzysz skalę tego co z człowiekiem zrobiono i w jaki sposób.

To rodzi gniew, który jest kolejną pułapką. Wojna, rewolucja, bunt tworzy turbo zasilanie dla Systemu i czyni go jeszcze potężniejszym, ponieważ w pewien sposób go potwierdza. Polaryzacja, dychotomia, zróżnicowanie napięć po przeciwnych biegunach tak naprawdę ma za zadanie zasilać odwieczny konflikt, który póki trwa gwarantuje ciągłość Sukcesji Ignorancji, której samym rdzeniem jest Dualizm. Tak naprawdę „na zewnątrz” nie ma z kim walczyć, bowiem to co widzimy, słyszymy, myślimy, czujemy i smakujemy jest jedynie Programem wgranym w naszą świadomość. Było tysiące rewolucji i buntów na tej planecie, które absolutnie niczego nie zmieniły w prawdziwym sensie, bowiem wciąż króluje tutaj Program Dominacji oparty na poczuciu „ja, mnie, moje”. Zatem kiedy mordujesz w imię wolności, miłości i pokoju budzisz się w piekle przemocy, która nigdy się nie kończy. To jest ta wojna, którą zrodziliśmy sami z siebie i którą zakończyć możemy jedynie w sobie.

To jest prawdziwa funkcja tak zwanej „duchowości”.
Zakończyć wojnę w Sobie.
To jest zrozumienie Zasady Lustra.

Oderwać się od Matrycy i przekierować Uwagę na swoją własną świadomość. Zaprogramowana Gra umysłu pogrążonego w iluzji nie ma końca, dlatego nie można w nią wygrać. Można ją natomiast zhakować i uczynić ścieżką do wyzwolenia umysłu – serca. Wtedy stajesz się Mistrzem Gry, kimś kto jest w stanie nie być przez Grę uwarunkowanym. To jest osiągnięcie Pierwotnej Wolności i Pierwotnej Mocy. Zdolność do używania wyzwalającej natury Słowa. Najważniejsza z „praktyk” to Bycie Obecnym – Świadomym / Przytomnym, ponieważ taka jest pierwotna natura świadomości / umysłu. To jest Podstawa, której Mózgogłowie nie jest w stanie uwarunkować. To jest Źródło, które nigdy nie zostało zakodowane i nie podlega żadnemu z Programów.

Kiedy iluzja się zagęszcza w pewnym sensie dochodzi do swojej granicy i staje się „statyczna”. To jest nisko wibrująca materia – świat skostniałej formy. Ten świat jest dokładnie w tym stadium. Staliśmy się Myślącym Mięsem przybitym do krzyża Materii i zapętlonym w procesie inkarnacyjnego recyklingu, którego nawet nie potrafimy widzieć i rozpoznawać czyniąc z tego „religijny” symbol, który tak naprawdę symbolizuje zniewolenie i oszustwo Czarnych Magów.

W uwarunkowaniu poprzez fundamentalny religijny Wdruk – mówimy o Diable. Tak naprawdę jest to „kozioł ofiarny” – na którego można zrzucić „grzech” i „winę” – to czym operują Czarni Magowie przez ostatnie tysiąclecia. To jest Cień – Nieświadomość. To jest wyparty z naszej świadomości Mrok nas samych – nasze wynaturzenie. Oblicze, którego nie chcemy widzieć. W takim uwarunkowaniu jego przeciwwagą jest stworzona przez umysł abstrakcja „Boga” w imieniu którego wyrządzono na tej zdewastowanej planecie niewyobrażalną ilość cierpienia. Mrok staje się „światłem”, które prowadzi nas wprost do Piekła – braku przestrzeni i wolności. To jest brak Ducha. Brak Miłości i Współczucia. Tak naprawdę prawdziwy „diabeł” jest brakiem wiedzy i świadomości autentycznej kondycji tego co uwarunkowane i tego co jest poza uwarunkowaniem.

Żyjemy w zautomatyzowanej korporacyjnej utopii zarządzanej przez niepoczytalnych narcyzów – psychopatów i tak naprawdę jesteśmy biegającymi w kółko szczurami laboratoryjnymi uzależnionymi dosłownie od wszystkiego stymulowani do ciągłego wzajemnego nadzoru i ulepszania swojego własnego więzienia, ponieważ mamy wdrukowaną mentalność niewolników / robotników. Wystarczy na chwilę zatrzymać się w kołowrotku i przyjrzeć w jaki sposób ten świat tak naprawdę funkcjonuje, kto nim rządzi i w jaki sposób. Mentalność niewolnika to mentalność istoty upadłej w Warunek skazanej na wyimaginowaną „łaskę”, która nigdy nie przychodzi, ponieważ jest obietnicą bez pokrycia. Nie można postrzegać światła nie widząc mroku, ponieważ wówczas widzisz jedynie iluzję światła, którą karmią cię twoi mroczni władcy mamiąc do samego końca.

Jesteśmy przez Mózgogłowie usypiani jak ślepe szczenięta rodząc się i umierając nieświadomi. Przedstawienie zmusza aktora do Gry.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

PROCES ODWIECZNEJ PRZEMIANY

Ludzie ograniczają się sami nawzajem. Korygują siebie, pilnują siebie, siebie kontrolują. Ten system kontroli jest w umysłach ludzi, jest zaprogramowany, jest samonośny, jest wszechobecny i „normalny” lub znormalizowany przez nawyk, ustanowiony przez system – kolektywny program, który jest kształtowany przez „uczenie” a nie odkrywanie.

Przypisano i zaprogramowano znaczenie – określoną i skolektywizowaną wizję „rzeczywistości”. Zaprojektowano role społeczne i sposoby życia. W tym rozumieniu człowiek przypomina Maszynę, którą Kolektywny System Ignorancji programuje od jego urodzenia i modyfikuje w taki sposób, aby pracował na rzecz jego przetrwania. Przypomina to usankcjonowany przez „prawo” system więzienny w którym więźniowie są jednocześnie strażnikami i ich nieświadomą rolą jest pilnowanie i nadzorowanie siebie nawzajem.

Dlatego mamy do czynienia z taką regresją świadomości i rozrostem dominacji technologicznej, która tworzy z istot ludzkich jednostki coraz bardziej upośledzone i apatyczne i w pewnym sensie bezbronne wobec wszechobecnej i zorganizowanej przemocy. Przemoc w tym rozumieniu jest czynnym i biernym narzucaniem określonej wizji i rozumienia „rzeczywistości” – masowego oprogramowania percepcji oraz modyfikowania świadomości do tego stopnia, że jednostka staje się całkowicie uwarunkowana na poziomie ciała, energii i umysłu. W ten sposób istoty ludzkie są jedynie „żywe” na poziomie biologii i funkcji i martwe na poziomie ducha niczym ludzkie maszyny, których cała egzystencja sprowadzona jest do roli narzędzia w służbie Ignorancji. Ignorancja w tym rozumieniu jest kompletnym brakiem rozpoznania swojej Pierwotnej Natury, której żaden system ani program nie może uwarunkować ponieważ przekracza ona dualizm pod – miotu i przed – miotu. To w czym żyjemy jest dualistyczną fiksacją opartą na oceniającym umyśle pogrążonym w swoich własnych urojeniach, które bierze za rzeczywistość i próbuje tym manipulować, aby osiągnąć „szczęście”. Jednak to „szczęście” jest nietrwałe i uwarunkowane, jest kruche i kapryśne. To „szczęście” jest w istocie dojrzewającym w czasie cierpieniem. Nie widzimy tego – to jest fundamentalna Ignorancja.

Zarozumienie jest naszą pierwotną i wrodzoną chorobą. Najbardziej opłakanym i kruchym ze wszystkich jest człowiek, a zarazem najpyszniejszym. Czuje się i widzi pomieszczonym na śmietnisku i gnoju świata, przykutym i przywiązanym do najgorszej, najbardziej umarłej i zmurszałej jego części, na najniższym piętrze domu, najbardziej oddalonym od sklepienia niebios, wraz ze zwierzętami najpodlejszej kondycji; i oto w urojeniu swoim stawia się nad krąg księżyca i niebo kładzie sobie pod stopy!

Przez samą próżność i urojenie przyrównuje się Bogu, przypisuje sobie boskie przymioty, wyróżnia sam siebie i oddziela od ciżby stworzeń, odmierza działy zwierzętom, swoim współbraciom i kompanom, i rozdziela im takie porcje sił i cnót, jak jemu się podoba. W jaki sposób może on, wysiłkiem swojego pojęcia, rozumieć wewnętrzne i tajemne poruszenia zwierząt? Przez jakie porównanie ich z nami wnosi on o głupocie, którą im przypisuje?

Michael de Montaigne, Próby

Cywilizacja jest ucieczką w coraz bardziej zagęszczoną fikcję przed surowym i pozbawionym manipulacji życiem, które w swojej esencji jest proste i wzniosłe i ma w sobie potencjał, abyśmy rozpoznali fundamentalne Prawo Natury – Dharmę. Jednak my „wybraliśmy” jej przeciwieństwo – sztuczną symulacyjną sfabrykowaną mistyfikację, która w swojej istocie jest argancka i dumna. Ta „zmyślność” i „inteligencja” wciąż jest przekonana, że potrafi kontrolować Prawo Natury i manipulować nim bez końca w celu zaspokajania swoich nie mających końca potrzeb, których zaspokoić nie sposób, bowiem umysł nie może się nasycić jest wiecznie głodny „nowego”. Taka jest natura pożądania z którego wszystko się rodzi i multiplikuje w nieskończoność tworząc coraz bardziej wyrafinowane w swojej złożoności konstrukty. Oznacza to, że mamy być wiecznie zajęci i zabsorbowani całym tym zagęszczonym i coraz bardziej skomplikowanym zmyśleniem. Oddalać się coraz bardziej w świat Fikcji i nurzać się w tym w podnieceniu i niepoczytalności, które są podsycane przez Maszynę Złudzeń. To jest Otchłań – poziom kolektywnej Nieświadomości w której żyje i umiera większość istot czujących.

W Pierwotnych Naukach mówi się o „Przebudzeniu ze snu”. Ten sen jest urojoną przez Mózgogłowie symulacją opartą na złudnej soczewce „ja”, która jest tym co hodujemy w sobie przez całe życie jako module zarządzającym. To jest sztuczny gracz, który zawłaszczył naszą świadomość do tego stopnia, że postrzegamy wszystko i wszystkich poprzez „ja, mnie, moje”. Świadomość jest pozbawiona wolnej przestrzeni i w pewnym sensie staje się neurotyczną i chaotyczną maszyną do myślenia i oceniania. Robi to przez cały czas i nigdy nie daje nam wytchnienia – to jest terror konceptualizacji i tworów mentalnych. Można nazwać to opętaniem, które uważamy za normalny stan naszego umysłu. Jednak w istocie jest to choroba świadomości, która nie potrafi rozpoznać istoty / przestrzeni samej siebie i jest absolutnie zdominowana przez swoje własne wytwory. To jest „Śnienie”. To rodzi fundamentalną i domyślną (sic!) nieprzytomność – brak kontaktu z tym co jest poza myśleniem. Nazywamy i określamy absolutnie wszystko, ponieważ „ja” musi wszystko kontrolować poprzez nazwę i koncepcję, ponieważ panicznie boi się tego co nienazwane i nieokreślone – ponieważ to ukazuje jego własną fikcję. Dlatego „rzeczywistość” stworzona przez Mózgogłowie jest tak płaska, przewidywalna i schematyczna. Dlatego brak jest tutaj magii i tajemnicy.

Kiedy rodzą się w tym wymiarze istoty, które niosą ze sobą Tajemnicę muszą być jak najszybciej przechwycone przez Czarnych Magów Mózgogłowia i poddane procedurze Zapomnienia. Te „magiczne dzieci” są przyszłością tej Symulacyjnej Gry Rozwojowej i będzie pojawiało się ich coraz więcej, ponieważ proces ewolucji planetarnej musi nabrać tempa, bowiem z punktu widzenia Świadomości sytuacja jest krytyczna i wymaga nadzwyczajnych i radykalnych środków, aby istoty ludzkie nie zostały pochłonięte przez Otchłań Ignorancji. Stan kolektywnej świadomości odzwierciedla stan planety. Większość ludzi „pierwszego świata” funkcjonuje jedynie w technologicznej symulacji interaktywnej do której jest podłączona i przez którą jest zdominowana do tego stopnia, że w ogóle nie ma kontaktu z naturalnym pozbawionym technologii światem. To jest apogeum separacji, faza w której istoty ludzkie stają się maszynami i są pozbawione kontaktu z Duchem. To jest ostateczne Zapomnienie, który poprzedza kompletny Upadek / Reset, bowiem takie istnienie jest pozbawione najmniejszego sensu. To jest „stan śmierci klinicznej” ludzkiego ducha.

Oprogramowanie Mózgogłowia jest wciąż aktualizowane poprzez natarczywość i przemoc mass mediów i internetu. Teraz można programować jednocześnie miliardy ludzi używając ich podświadomości i ogromnej wiedzy z zakresu manipulacji umysłem, emocją i odruchem. Ta niewidoczna przemoc jest bardzo skutecznym systemem kontroli. W tej fazie Zapominania umysły ludzkich dzieci są już od początku wypełniane „treścią ignorancji” na bazie której później „tworzą” swoje wyobrażenie świata i życia. W pewnym sensie stają się klonami zaprogramowanych wzorców stworzonych przez Czarnych Magów, którzy zaklinają rzeczywistość poprzez „rozrywkę”, czyli główne zajęcie w tej fazie mechanizacji i trywializacji istoty ludzkiej. Automatyzacja i sztuczna inteligencja tworzą przestrzeń nudy, którą w „pierwszym świecie” trzeba zarządzać. To jest i będzie narastający problem, bowiem zostaliśmy do tego stopnia wyhodowani w sztucznym symulacyjnym świecie, że stajemy się niezdolni do życia poza Symulacją.

To jest stan Hybrydy – gatunkowy moment przejściowy. Nie jesteśmy już tam i nie jesteśmy jeszcze tu. Tam to naturalny świat, Tu to technologiczna i skomputeryzowana utopia, która otworzy nowy rozdział w Księdze Rodzaju. W pewnym fundamentalnym sensie mamy do wyboru Dwie Drogi. Drogę głębszego Snu i brutalnego Przebudzenia, które choć jest bolesne i przerażające otwiera przed nami możliwość odkrycia Pierwotnej Wolności poza Programem Zniewolenia. To Przebudzenie ma miejsce i dostrzegamy je wtedy kiedy sami jesteśmy w procesie Przebudzenia, bowiem czynników, które raz po raz będą nas budzić jest coraz więcej i będą one coraz bardziej radykalne. Każdy budzący się musi znaleźć własny sposób na odcięcie od Klątwy i ponowne połączenie z Przestrzenią Serca – własnym wrodzonym potencjałem tajemnicy i magii. Musi stać się Magiem Świadomości / Światła Wiedzy. Przywołać to co w nim jest żywe i wolne, otwarte i czyste. Wrócić do niewinności. Rozpoznać wpływy mrocznych lepkich programów / klątw i Być Świadomym w jak zmanipulowanym świecie przyszło nam żyć. Agresja i przemoc nie są odpowiedzią, bowiem nasz kolektywny brak świadomości stworzył ten zmechanizowany wymiar snu i walka z nim to walka z samym sobą, bowiem to jest nasza wizja karmiczna stworzona z wyhodowanych przez nas wrażeń, które w niewiedzy postrzegamy jako „zewnętrzny / osobny świat”. Proces uzdrawiania musimy zacząć od siebie. Uzdrowić swoje własne serce i zaufać odwiecznej Mądrości, która jest Czuciem / Połączeniem.

Nie można wygrać ze swoim własnym cieniem. Każdy z nas nosi w sobie białego i czarnego Maga, potencjał tworzenia i destrukcji – pytanie tylko co zamierzamy wzmacniać i zasilać uwagą i energią. To jest Prawdziwa Ścieżka, którą można rozpoznać w samym sobie, ponieważ jest zawsze dostępna i otwarta. W tym momencie jedyne co się liczy to odzyskanie kontaktu z Duchem / Pierwotną Świadomością, która istnieje poza technologiczną symulacją, bowiem kumulacja negatywnych skutków jest już nie do zatrzymania. Upadku nie można uniknąć. Rozpad jest absolutnie pewny. Mózgogłowie postrzega stworzoną przez siebie „rzeczywistość” jedynie przez pryzmat materii – tego co dostępne maszynerii zmysłów i oprogramowaniu umysłu, który „naukowo” wszystko już wyjaśnił dla własnego bezpieczeństwa. Jednak w istocie rozpoznaje jedynie „terytorium” na stworzonej przez siebie mapie, która w żadnym stopniu nie odzwierciedla niemożliwej do zintelektualizowania wszech złożoności, która totalnie przekracza możliwości kognitywne ludzkiego mózgu. Tak naprawdę nie wiemy nic o tym co nas przekracza, o tym co nie nazwane i nie widoczne. Nawet nie wiemy czym jest nasza własna świadomość – nie rozumiemy samego źródła, swojej najgłębszej i tajemniczej istoty, ponieważ wciąż i wciąż nasza uwaga przekierowana jest na zewnątrz – do świata, który jest skończony i umiera na naszych oczach udzielając nam lekcji braku przywiązania – bowiem nic do nas nie należy. Jesteśmy tylko Podróżnikami w Bezczasie.

W istocie jest to jedynie dekoracja stworzona przez aparaturę zmysłów. Istnieje nieskończona ilość światów / rzeczywistości, ponieważ wszystko to w istocie jest puste i nie ma realnej podstawy. Nic nigdy nie umiera. Wszystko i wszyscy tańczymy w Procesie Odwiecznej Przemiany. Forma staje się Pustką, Pustka staje się Formą. Bez końca i bez początku. Urzeczywistnić TO znaczy odzyskać Pierwotną Wolność, której nikt nie daje i nikt nie może odebrać. To jest nasz Prawdziwy Stan. Nasza Dharma.

Zwykły wpis
PIRACKIE OPOWIEŚCI

TROSKA 

Troskę można rozumieć na dwa przeciwstawne sposoby. To jest zdolność widzenia / postrzegania / rozumienia. To jest zdolność hakowania. Mamy to i możemy tym dysponować. To oznacza, że mamy wpływ na to w jaki sposób postrzegamy rzeczywistość i od nas zależy jak wejdziemy w kontakt z sytuacją.

To są Bramy umysłu – jego zdolność do nadawania znaczeń, które nie są oczywiste i nie są zdefiniowane. Dlatego nawet w najgorszej sytuacji zawsze jest potencjał, obecny jest twórczy element z którym można pracować i uzyskać zasób mądrości – doświadczenia. To jest zasób wyjątkowy, który pozyskany i przepracowany wzbogaca całe kolektywne pole – staje się dostępną informacją w Polu Informacyjnym. Czymś z czego można korzystać na zasadzie – open source / otwartego wolnego oprogramowania, które każdy z nas tworzy poprzez swoje własne doświadczenia i kiedy się tym dzieli dodaje nowe zapisy kodu do Pola. To jest najwyższa forma szczodrości. Udostępniamy swoje doświadczenie innym. Dzielimy się tym co intymne i ważne. Otwieramy serce i dzielimy jego przestrzeń z innymi. To jest przeciwieństwo egoizmu i alienacji. 

Troska w konstruktywnym i ewolucyjnym rozumieniu jest Miłością, która jest uważna i obecna, jest dawaniem informacji do Pola, że nam zależy. Troszczymy się. To odczuwanie, wrażliwość, bycie w komunikacji z tym co jest i z tym co się wydarza. To absolutny brak otępienia, wycofania. Dialog ze zjawiskami i istotami na poziomie czucia Istnienia jako sieci Połączenia wszystkiego ze wszystkim. Pozwalamy, aby przejawiony świat nas dotykał przez cały czas – jesteśmy w ciągłym kontakcie. W Przepływie światła i mroku, pozytywnego i negatywnego – ponieważ ostatecznie wszystko to jest Nauką. Jest Dharmą. Odczuwanie tego świata w tym stadium upadku boli. Świadomość naszego kolektywnego zamroczenia, zapomnienia, obojętności, okrucieństwa i braku wyobraźni naprawdę boli. Dlatego opiekujemy się światem i dbamy o niego. Dbamy o siebie o innych i o każdą rzecz i zjawisko. To jest żywe. Aktywne. Uczestniczące. To jest nigdy nie kończąca się radosna „praca”, której zadaniem jest przynosić pożytek i nie działać na szkodę, ponieważ sama ta „praca” jest dla nas źródłem energii i inspiracji i sama w sobie jest kompletną ścieżką duchową. Uniwersalną funkcją Ducha – to jest jego naturalna jakość kiedy przebudzony działa poprzez nas i tworzy. To jest prawdziwe znaczenie bycia Artystą. 

To tworzenie Troski. 

Troska w programowym negatywnym znaczeniu jest bazującym na emocjach i poczuciu winy martwieniem się. To jeden z modułów operacyjnych Mózgogłowia zapętlony w przeszłości, który wciąż jest odtwarzany i „ogrywany” przez gracza zdominowanego przez Grę. To gra gra graczem. Emocja zarządza czującym, dominuje go. Przytłacza i ogranicza sprowadzając do stanu wylęknienia i wycofania. To stan depresji w wyniku osądzania samego siebie. Zaprogramowana w nas auto – nienawiść. Najbardziej okrutny i beznadziejny program, który ma podłoże bazujące na dewastacyjnym wdruku religijnym, który został tu wgrany bardzo dawno temu i jego modułem operacyjnym jest Lęk – Potępienie. Wizja człowieka jako istoty  upadłej. Ten Lęk sformatował „ciało bolesne”, o którym pisze Eckhart Tolle w „Potędze teraźniejszości”:

„Z bólu emocjonalnego powstaje bowiem ciało bolesne. Ma ono dwa tryby istnienia: utajniony i czynny. U jednej osoby może przez dziewięćdziesiąt procent czasu pozostawać w uśpieniu, natomiast u innej, głęboko nieszczęśliwej, potrafi być stale aktywne. Niektórzy ludzie uczestniczą w życiu niemal wyłącznie za pośrednictwem swojego ciała bolesnego, inni zaś mogą odczuwać jego obecność tylko w pewnych okolicznościach − na przykład w związkach osobistych albo w sytuacjach związanych z niegdysiejszą stratą lub porzuceniem, z fizycznym bądź emocjonalnym zranieniem itp. Ciało bolesne może dać znać o sobie pod wpływem jakiegokolwiek bodźca, zwłaszcza gdy uruchamia on echa jakiejś dawnej bolesnej prawidłowości. Kiedy gotowe jest zbudzić się ze snu, wystarczy myśl czy też niewinna uwaga kogoś z najbliższego otoczenia, żeby je uruchomić.

Niektóre ciała bolesne są nieznośne, ale stosunkowo mało szkodliwe − trochę jak rozkapryszone dziecko. Zdarzają się też jednak złośliwe, niszczycielskie potwory, istne demony. Część z nich posługuje się przemocą fizyczną, ale znacznie liczniejsze uciekają się do przemocy w sferze emocjonalnej. Jedne napastować będą ludzi z twojego bliższego lub dalszego otoczenia, podczas gdy inne zaatakują ciebie − swojego żywiciela. Myśli i uczucia, które budzi w tobie własne życie, przybierają wtedy głęboko negatywny, autodestrukcyjny odcień. Często bywa to przyczyną schorzeń i nieszczęśliwych wypadków. Niektóre ciała bolesne doprowadzają swoich żywicieli do samobójstwa.”

Pozbawienie siebie radości życia i kontaktu z tym co żywe i obecne jest formą rozłożonego w czasie samobójstwa. Dlatego każdy system religijny, który odcina nas od teraźniejszości jest fałszywy i oparty na urojeniach Mózgogłowia. To życie w „kwadracie głowy”, w odpalającym negatywne i destrukcyjne emocje myśleniu, to właśnie myślenie zdominowało nasze życie, nasz świat i stało się rodzajem nieświadomego kultu. Mózg stał się „bogiem” a jego struktura stała się „królestwem”. Jednak to ostatecznie rodzi coraz większą „inteligentną głupotę”, aby użyć tutaj tak zwanego paradoksu, który pełni rolę wywracania myślenia, wybijania umysłu z jego pętli. Wyśmiania jego powagi. To myślenie tworzy coraz bardziej hermetyczny i wyobcowany sztuczny ludzki świat którym zarządza arogancja i ignorancja. Ten świat w tym stadium jest cierpieniem. Jest Bólem. Jest Rozpaczą. Sami wygnaliśmy się z „raju Istnienia”. Sami zamknęliśmy się w Klatce. Jesteśmy więźniami i strażnikami jednocześnie. To eksperyment separacji. Coś co przeminie. Nie ma w tym żadnej ostateczności. Nie ma w tym apokalipsy i nie ma w tym wiecznego potępienia. Jest jedynie doświadczenie. To wszystko przychodzi i odchodzi. 

Płynie. 

Świadomość jest Żywa. Jest Ruchem. Zmianą. Ewolucją. 

Możemy potraktować ból i cierpienie jako impuls do Przebudzenia. Dlatego serce musi krwawić, by wciąż być świadomym co oznacza uwarunkowana egzystencja, bowiem często jest tak, że w obliczu szczęścia i zadowolenia stajemy się samolubni i aroganccy i rodzi się w nas pogarda oraz poczucie bycia lepszym. Mamy ogromne nagromadzenie negatywnego potencjału na tej planecie i coraz bardziej dotkliwy brak zasług – pozytywnego potencjału wynikającego z dobrych słów, myśli i działań. O zasłudze w ten czy inny sposób mówi każda prawdziwa tradycja duchowa i zasady moralne, które są w swoim pierwotnym znaczeniu Mądrością, bowiem kiedy nie krzywdzimy siebie i innych nie tworzymy napięć mentalnych, emocjonalnych i ostatecznie fizycznych, bowiem to czego nie potrafi przetransformować umysł zostaje w ciele i tworzy wspomniane ciało bolesne. Ciało jest świątynią Ducha. Prawdziwym Kościołem. W buddyzmie jest nazwane „cennym ludzkim ciałem” ponieważ jego uzyskanie jest bardzo trudne i wymaga wspomnianych zasług – niezwykle dobrej karmy, bowiem ludzka egzystencja ma w sobie największy potencjał wyzwolenia z uwarunkowanej egzystencji – koła samsary. Tutaj nie ma koncepcji wiecznego potępienia przez jakiekolwiek bóstwo, nie ma okrutnego demiurga. Jest kosmiczne prawo przyczyny i skutku. To oznacza, że sami możemy sobie pomóc, być dla siebie nauczycielem i przyjacielem, być kimś na kim możemy polegać. To w nas zaczyna się to wszystko. Cała ta Gra. 

Tym co tworzy ścieżkę jest Intencja. Wola. Konstruktywne i pełne znaczenia Pragnienie. To kierunek. Cel. 

Najczęściej przychodzimy z tym i czujemy związek z konkretną tradycją duchową – to jest zasługa, którą mamy i związek, który stworzyliśmy. To jest Wspólnota Duchowa. Monada Ducha. Ludzie, którzy są dla nas wsparciem i inspiracją. Wciąż się spotykamy z życia na życie i idziemy wspólnie. Jesteśmy uczniami i nauczycielami. To są bardzo silne związki, które przekraczają więzy krwi i uwarunkowania biologiczne, społeczne i kulturowe. Największą mocą ludzkości jest zdolność współpracy. Na tym polega nasz ewolucyjny sukces. Jednak zamiast służyć wyzwoleniu służy dominacji i podbojowi. To jest wspólnota Mózgu nie Serca. Kiedy określony system religijny podległy jest Mózgogłowiu tworzy struktury zniewolenia i wgrywa program „pan – niewolnik” operujący na częstotliwościach strachu i lęku na najbardziej prymitywnym zwierzęcym poziomie mózgu opartym na dominacji silniejszego. W tym wypadku mówimy o mocy umysłu, mocy narracji, mocy opowieści i alegorii, które są charakterystyczne dla nas – Ludzi. Te opowieści tworzą abstrakcyjne światy wierzeń i kolektywne matryce narracyjne w których wszyscy żyjemy. To tak zwana „rzeczywistość uzgodniona” – coś co jest tymczasowe i absolutnie relatywne. Jednak w nieświadomym trybie posłuszeństwa zostaliśmy temu podporządkowani nie mając doświadczenia niczego co przekracza ten poziom uwarunkowania i ukazuje nam nieskończony potencjał naszego Ducha – fundamentalną i pierwotną Wolność. 

Pierwotna Duchowa Ścieżka ukaże ci ten Punkt i da metody, które pozwolą to odkryć. Tej Wolności nie da się skonstruować, nie można jej stworzyć, nie można jej sfabrykować – ponieważ jest poza zasięgiem Mózgogłowia – nie jest wynikiem myślenia, filozofii, gorliwości religijnej, modlitwy. Jest poza Warunkiem – oznacza to, że nikt nie może tym manipulować i nikt nie może nas tam zaprowadzić. Każdy z nas musi to odkryć sam. Sam przejść tą Drogę od nieświadomości do świadomości, od Ignorancji do Wiedzy, od automatyzmu do autentyzmu. Od istoty zaprogramowanej do bycia Magiem – Twórcą. To pierwszy i fundamentalny heksagram Księgi Przemian. Potęga Smoka. To jest nasz największy Dar. Nie musimy czekać na pozwolenie, na uwiarygodnienie, to nie podlega ocenie innych ludzi – takie rozumienie twórczości jest zaprogramowane i absolutnie bezużyteczne. Twórczość jest po to, aby nas wyzwolić z Uwarunkowania. Nadać naszemu życiu kierunek. Twórczość jest po to, aby tworzyć Siebie. Odkryć stan Pierwotnej Wolności. Hakować program dla siebie i dla innych. Nieść Własną Prawdziwą Pieśń Wyzwolenia. 

To Pierwotne Niebo. 

Moc Autentyczności. 

To jest absolutnie otwarte i dostępne. To jest Obecne i Przytomne. Jest poza Lękiem. 

To Brama Świata, którą otwiera Troska. 

Zwykły wpis