To, o czym mówisz – ten wątek „poza życiem” – to raczej próba zmierzenia się z odwiecznym pytaniem: czy śmierć naprawdę jest końcem? Nikt tego nie wie, ale ja czuję, że nie. Myślę, że nasze ciało jest tylko rodzajem modemu, narzędziem, przez które przepływa pierwotny, wieczny sygnał. Ciało umożliwia jedynie chwilowe „urzeczywistnienie” tego sygnału w świecie. A kiedy umiera, sygnał trwa dalej.
Grzegorz Kaźmierczak (ur. 1964 w Bydgoszczy) – polski poeta, wokalista i autor tekstów zespołu Variété oraz producent muzyczny.

SYGNAŁ
W takim momencie nie masz żadnej kontroli. Żadnej. Uświadamiasz sobie, że czas to umysł, że umysł to czas. Uświadamiasz sobie, że nie jesteś tym ciałem na tym fotelu w tym samochodzie, który traci przyczepność i kierunek, który mu nadałeś. Teraz już nic nie zależy od ciebie, ponieważ „ty” nie istniejesz jako osobne i niezależne „ja”, które zaraz może się skończyć tak nagle; bez ostrzeżenia. Ten obiektywnie bardzo krótki moment staje się rozciągliwą substancją uwagi i świadomości. W jednej chwili UŚWIADAMIASZ sobie, że tak naprawdę jesteś poza tym ciałem, poza tym światem. Poza tą jedno – pasmową auto – stradą powszechnego automatyzmu. Poza tym nagłym i brutalnym uderzeniem w balustradę oddzielającą to życie od tamtej śmierci, tą śmierć od tamtego życia. Ten moment jest Rzeczywistością Pogranicza. Jest tym gdzie wcześniej czy później będziesz sam i to jest pewne.

Pamiętanie o tym jest dla mnie esencją Dharmy.
W Naukach nasz modem – ciało jest niezwykle cennym darem, ponieważ dzięki niemu możemy praktykować i ostatecznie urzeczywistnić – TO co jest POZA, lub TO co PRZEKRACZA jedno – pasmową autostradę czasu – umysłu. „Sygnał” jest tym co dajemy temu światu – naszą Obecnością i naszą Prawdziwą Pracą, która polega na szczodrości ofiarowania naszego doświadczenia i kreatywności innym istotom dla ich pożytku. Urzeczywistnienie staje się inspiracją i wsparciem, bowiem ktoś kto wciąż szuka tutaj czegoś wartościowego i czegoś co potrafi przekroczyć to Koło – Kwadrat bez wątpliwości rozpozna wartość tego co robimy i w jaki sposób „tutaj jesteśmy” czyli urzeczywistnienie naszej esencjonalnej prawdy. Prawda naszego życia – doświadczenia jest poza oceną drugiej istoty. Nie jest obiektem czy „dziełem sztuki”, nie jest tym co możemy pokazać i pochwalić się. To czym jesteśmy nie można zamknąć w formie jako obiekcie zmysłów. To rodzaj kodu – zapisu, który w sposób niewidoczny dla naszych ograniczeń staje się czym co tutaj zostaje i pracuje nawet wtedy kiedy nas już nie ma. Ponad tym materialnym światem jest świat subtelny, ponad tym co widzialne jest przecież niewidzialne.
Czujemy TO kiedy mamy w sobie PRZESTRZEŃ.
Ta Przestrzeń oznacza, że nie jesteśmy jedynie zdominowani przez zawartość i dane naszego umysłu – ciała, nie jesteśmy jedynie Automatonem skazanym na życie pełne przemocy i szaleństwa, pragnień i desperacji. Wciąż potrafimy po prostu być bez tak zwanego „celu” czy „powodu”. Oznacza to, że mogę cię spotkać na ulicy nie idącego „gdzieś” i nie goniącego za „czymś”. Bezcelowość jest potencjałem, który może nam naprawdę pomóc w tym oszalałym od absurdalnych celów świecie. Podobnie jak Absurd, który staje się lekarstwem na chorobę racjonalizacji, która czyni z nas pozbawione życia zrobotyzowane tryby technologicznego koszmaru, który każdego dnia odbiera nam sprawczość i sens bycia istotą ludzką. Dlatego religia czy duchowość staje się ostatnim bastionem irracjonalizmu – tajemnicy, bowiem jak wiemy;
nadzieja umiera ostatnia.

Nasz Sygnał jest Darem Serca. Jest tym co naprawdę kochamy i potrafimy to robić za darmo, bowiem w tym co „jest za darmo” jest pewna Moc, której Maszyna nie rozumie i w której traci swoją władzę. Dać coś za darmo oznacza, że hakujemy bazowy paradygmat egoizmu i fundamentalny program strachu, którym wszystko w tej rzeczywistości wydaje się być podporządkowane.
Jednak w Istocie
Tak nie jest.
W Istocie nic nie było, nie jest i nie będzie nasze, bo kiedy uderzasz w tą balustradę przy prędkości 140 km na ostatnią godzinę – rozumiesz to bardzo jasno. To co się wydarzyło nie wynikało z twojego wysiłku, twojej woli, twoich planów, twojej misji czy jej braku. Po prostu się wydarzyło – tak jak wydarza się wszystko. Rzeczy, które Dajesz – pracują bez końca dla wszystkich wszędzie przez cały czas i co najważniejsze pomagają. Ukryte w pozorach i nieoczywiste przychodzą wtedy kiedy Dobre Serce potrzebuje pomocy. Kiedy naprawdę prosisz dostajesz naprawdę.
Można to nazwać tajemnicą wiary.
Dlatego wydaj na to co naprawdę kochasz ostatnie pieniądze, poświęć ostatnią chwilę, bowiem nawet kiedy stracisz wszystko – wszystko zyskasz. Nie w tym znaczeniu jakie byś chciał, nie w tym rozumieniu jakie zostało w tobie zaprogramowane. Tam – Tu ponad tym wszystkim jest Spokój, bowiem kiedy wciąż żyjesz, widzisz, że twoje życie jest Dobre. I to jest Urzeczywistnienie, które wyzwala cię z Automatyzmu bycia określoną formą w skończoności warunku. To nie jest nirwana czy mityczne oświecenie. To absolutne i niezniszczalne poczucie sensu, który daje więcej niż wszystko co możesz tutaj „kupić” i co „osiągnąć”. Czy w zdrowiu czy w chorobie, czy w dostatku czy w biedzie – nigdy cię nie opuści. Tym dla mnie jest Żywa Dharma ponad jakąkolwiek doktryną czy systemem religijnym. W TYM nie ma ograniczeń, limitów i barier. Jest wszystko i wszystko jest dobre kiedy rozpoznaje samo siebie i służy z oddaniem i miłością. Nie martwią mnie pieniądze, czy własności. Martwi mnie narastająca Ignorancja i Obojętność, bowiem tym jest prawdziwa nędza. Nędza bezmyślnego oceniania drugiej istoty z pogardą i poczuciem wyższości, która staje się trucizną – wirusem współczesności, bowiem to czego nie rozumiesz może być dla kogoś wszystkim co mu zostało i niszczenie tego – zabije tą istotę. Jednak ty nawet o tym nie wiesz. Ta pycha zniszczy ten świat po raz kolejny, bowiem niczego nie tworzy i niczego nie wspiera. Ta pycha jest zajęta sobą i sobą owładnięta. Pycha, duma – uprzedzenie; lepszy, gorszy. Na każdym kroku można to poczuć – jak stajemy się „wszystko wiedzącymi” sędziami i strażnikami „moralności” w jedynej „słusznej” wersji.
Rzecz w tym, że to jest ucieczka od prawdziwego siebie. Od istoty, która powinna czuć rzeczywistość nie tylko ją analizować. W tej „sekwencji” umysł staje się jak szyba – ekran, a „rzeczywistość” staje się projekcją; czymś co nawet się nie wydarza. Dlatego „Ulisses” Joyce’a jest tak przełomowym dziełem. Symulacja zbudowana z założeń. Wielka studnia meta – świadomości zanurzonej w samej sobie i ze sobą bez ustanku konwersująca. Iluzja osobności i odrębności myśli. Jednak w istocie można nazwać to Polem:
Świat echa – które udaje dialog.
Echo oznacza, że w istocie nic nie jest „nowe” czy „świeże” / „żywe” w tym symulacyjnym polu, a cała gra staje się po prostu mechaniczna. Jest bezustanną akcją – reakcją, poza jakąkolwiek intencją. W takiej grze nasza „wolna wola” jest absolutną iluzją jak pisze Robert M. Sapolsky. Ponieważ w tym stadium nie występuje już prawdziwy proces twórczy w sensie odkrywania tego co żywe, a jedynie naśladowanie tego procesu w formie dojmująco wtórnej. To jest tak zwana technologiczna klatka. Maszyna jako bóg i bóg jako maszyna. Nazywam to „wnykami”. Chat GPT jako mistrz zen, jako filozof i jako kapłan. To „Lód” Dukaja w formie informacji. To nieskończony absurdalny kafkowski labirynt w którym żyjemy na podobieństwo insektów i zostajemy skazani nie znając nawet zarzutów.
Teraz: zakryte udaje odkryte, powtórzone udaje stworzone, a to wszystko jest możliwe tylko dlatego, że tracimy pamięć. To jest prawdziwy cel Tech, ponieważ to czyni z nas niewolników. To jest totalitaryzm masowej amnezji – postmodernistyczny punkt docelowy. Wysiadka na wysypisku śmieci z widokiem na maszynowy park zabaw w którym nie ma już ludzi – ludzi, są jedynie automatony do obsługi – posługi dla maszyn i algorytmicznego super – umysłu. Fantazja staje się rzeczywistością, fikcja prawdą, bowiem nikt niczego już nie pamięta. Nie ma prologu i nie ma epilogu. Jest bezustanny monolog wewnętrzny – strumień sztucznej świadomości. Dlatego tak ważne jest ciało, ponieważ wciąż ma w sobie pamięć, której maszyny nie zdołały jeszcze zmodyfikować. I to ciało stanie się nośnikiem tego co zapomniane przez umysł.
Pamięć powraca kiedy dotykasz końca. Kiedy „uderzenie” budzi zupełnie inny „rejestr”. Doświadczenia krańcowe mają ten właśnie potencjał:
Obudź się!
Z tego koszmaru „szczęścia”.
I kiedy już to zrobisz rozpoznasz swój własny Sygnał. Swoje prawdziwe Słowo. Swój Dar. To co musisz tutaj wgrać i zostawić po sobie kiedy pójdziesz dalej. Dlatego ludzie, którzy naprawdę się Obudzili nigdy nikogo nie naśladują. Z tego co robią „za darmo” układa się wzór, który jest Mapą Wyjścia. To jest ich rzeczywiste dzieło ich tak zwane „opus magnum”. Ponieważ to dzieło – zawsze Otwiera i nigdy nie zamyka. To „dzieło” nie jest do podziwiania i do klaskania nie jest do nagród i wyróżnień. To „dzieło” ma budzić nas ze snu i wybijać z urojenia. To dzieło wszystkich dzieł, które zawsze przekracza ograniczenia formy i treści, ponieważ jest Żywe i za każdym razem inne w zależności od stanu w jakim jesteś. To „dzieło” nie rozpoznane – zostaje i pracuje, ponieważ jest Czyste. Autorem tego dzieła nie jest jednostka, nie jest geniusz, nie jest nikt specjalny. To po prostu Mądrość, która dostępna jest nam wszystkim kiedy jesteśmy gotowi.
Jak mówią:
Szukajcie, a znajdziecie
Znajdując zgubcie
Ktoś to „podniesie”
I rozpozna.